background image

Aleksandra Kołłontaj

Opozycja robotnicza

Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

WARSZAWA 2011

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 2 –

http://skfm.dyktatura.info/

Broszura „Opozycja robotnicza” została napisana 
przez   Aleksandrę   Kołłontaj   w   pierwszych 
tygodniach   1921   roku   jako   próba   bardziej 
szczegółowego przedstawienia i wyjaśnienia „Tez 
o   problemie   związków   zawodowych”,   które 
pierwotnie   zostały   przedstawione   podczas   wiecu 
w moskiewskim Teatrze Wielkim 30 grudnia 1920 
r., a później  przedstawione przez tzw. Opozycję 
Robotniczą do dyskusji na X Zjeździe RKP(b).

Podstawa   niniejszego   wydania:  Aleksandra 
Kołłontaj   „Opozycja   robotnicza”,   wyd.   Ośrodek 
Pracy   Politycznej   „Sigma”   SZSP   UW,   seria: 
„Archiwum Lewicy”, Warszawa 1981.

Tłumaczenie   z   języka   angielskiego:   Tomasz 
Orłowski. Korekta przekładu: Piotr Strębski.

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

Zarządzanie indywidualne czy kolektywne?

Zanim wyjaśnimy jakie są przyczyny pogłębiającego się rozłamu między „Opozycją robotniczą” i 

oficjalnym punktem widzenia naszych centrów kierowniczych, należy zwrócić uwagę na dwa fakty:

1. Opozycja robotnicza wyrosła z głębi proletariatu przemysłowego Rosji Radzieckiej. Jest ona 

skutkiem   nie   tylko   nieznośnych   warunków   życia   i   pracy,   w   których   znajduje   się   siedem   milionów 
robotników   przemysłowych,   lecz   jest   również   rezultatem   chwiejności,   niekonsekwencji   i   zupełnego 
odejścia   naszej   radzieckiej   polityki   od   wcześniej   wyrażanych,   konsekwentnie   klasowych   zasad 
komunistycznego programu.

2.   Opozycja   nie   powstała   w   jakimś   jednym   ośrodku,   nie   była   owocem   personalnych   walk   i 

kontrowersji lecz przeciwnie, działa w całej Rosji Radzieckiej i spotyka się z donośnym odzewem.

W  chwili   obecnej   dominuje   opinia,   że   całą   przyczynę   kontrowersji   powstających   między 

Opozycją a licznymi prądami dostrzegalnymi wśród przywódców jest różnica zdań dotycząca problemów, 
które stoją przed związkami zawodowymi.

Jednakże nie jest to prawda. Rozłam jest głębszy. Przedstawiciele Opozycji nie zawsze są w stanie 

to jasno wyrazić i zdefiniować, lecz gdy tylko dotknięty zostanie jakiś podstawowy problem rekonstrukcji 
naszej Republiki, powstają kontrowersje dotyczące całego szeregu kardynalnych kwestii ekonomicznych i 
politycznych.

Po raz pierwszy, dwa różne poglądy (wyrażane przez przywódców naszej partii i przedstawicieli 

naszych, zorganizowanych klasowo robotników) znalazły swe odbicie na XX Zjeździe naszej Partii, gdy 
organ ten dyskutował problem: „Zarządzanie kolektywne czy jednostkowe w przemyśle”.  W  tamtym 
okresie   nie   było   opozycji   ze   strony   uformowanej   grupy   lecz   znamienne   było   to,   że   zarządzanie 
kolektywne   było   faworyzowane   przez   reprezentantów   związków   zawodowych,   podczas   gdy 
przeciwstawiali się mu wszyscy przywódcy naszej Partii, którzy są przyzwyczajeni oceniać wszystkie 
wydarzenia   pod   kątem   instytucjonalnym.   Wymagają   wiele   przebiegłości   i   talentu   by   opanować 
społecznie   heterogeniczne   i   czasem   politycznie   wrogie   dążenia   różnych   grup   społecznych   ludności, 
wyrażanych przez proletariuszy, drobnych posiadaczy, chłopstwo, burżuazję w osobach specjalistów i 
pseudospecjalistów wszystkich rodzajów i zakresów.

Dlaczego tylko Związki uparcie broniły zasady kolektywnego zarządzania, nawet nie będąc w 

stanie   przytoczyć   naukowych   argumentów   na   poparcie?  I  dlaczego   zwolennicy   specjalistów   w   tym 
samym czasie bronili „jednoosobowego zarządzania”? Przyczyną jest to, iż w tej kontrowersji zetknęły 
się dwa, historycznie nie do pogodzenia stanowiska, chociaż obie strony silnie zaprzeczały, że chodzi tu o 
problem zasad.

„Jednoosobowe   zarządzanie”   jest   produktem   indywidualistycznej   koncepcji   burżuazji. 

„Zarządzanie jednoosobowe” jest z zasady nieograniczoną, izolowaną, wolną wolą jednego człowieka, 
oddzielonego od kolektywu.

Ta   idea   znajduje   swe   odbicie   we   wszystkich   sferach   ludzkiego   wysiłku   –   zaczynając   od 

mianowania   suwerena   dla   państwa   i   kończąc   na   suwerennym   dyrektorze   fabryki.   Jest   to   najwyższa 
mądrość myśli burżuazyjnej. Burżuazja nie wierzy we władzę ciał kolektywnych. Lubi zmieniać masy w 
posłuszne stado i prowadzić je gdzie tylko jej nieograniczona wola zapragnie.

Klasa robotnicza i jej rzecznicy, na odwrót, wiedzą, że nowe komunistyczne aspiracje mogą być 

zrealizowane tylko przez kolektywny wysiłek samych robotników. Im bardziej masy będą zaawansowane 
w wyrażaniu swojej zbiorowej woli i wspólnej myśli, tym szybsza i pełniejsza będzie realizacja aspiracji 
klasy robotniczej, gdyż stworzy to nowy, homogeniczny, zunifikowany, idealnie zorganizowany przemysł 
komunistyczny.  Tylko ci, którzy są bezpośrednio związani  z  przemysłem mogą do niego wprowadzić  
pobudzające innowacje
.

Odrzucenie   zasady   –   zasady   kolektywnego   zarządzania   przemysłem   –  było   taktycznym 

kompromisem ze strony naszej Partii, przejawem adaptacji, ponadto było odstępstwem od tej polityki 
klasowej, którą tak żarliwie kultywowaliśmy i broniliśmy w czasie pierwszej fazy rewolucji.

Dlaczego   tak   się   stało?   Jak   to   się   stało,   że   naszej   partii   dojrzałej   i   zahartowanej  w  walce 

rewolucyjnej pozwolono zejść z prostej drogi, po to by kluczyć krętą ścieżką adaptacji, dawniej surowo 
potępianej i określanej jako „oportunizm”?

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 3 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

Na to pytanie odpowiedź damy później. Teraz zajmiemy się pytaniem: jak Opozycja Robotnicza 

powstała i rozwinęła się?

1. Wzrost Opozycji Robotniczej

Dziewiąty Zjazd Rosyjskiej Partii Komunistycznej odbył się na wiosnę 1920 r. W lecie Opozycja 

nie przejawiała działalności. Nic nie było o niej słychać podczas burzliwych debat, które miały miejsce na 
Drugim   Zjeździe   Międzynarodówki   Komunistycznej.   Lecz   głęboko   na   dnie   następowała   akumulacja 
doświadczeń i myśli krytycznej. Pierwszy przejaw tego procesu, jeszcze niepełnego, miał miejsce na 
Konferencji partyjnej we wrześniu 1920.  W  tym czasie myśl dotyczyła głównie odrzucenia i krytyki. 
Opozycja nie posiadała własnych, dobrze sformułowanych propozycji. Lecz było oczywiste, że Partia 
wchodzi w nową fazę swego życia. W jej szeregach „doły” żądają swobody krytyki, głośno stwierdzając, 
że biurokracja ich dusi, nie zostawia swobody dla działalności, manifestacji w inicjatywy.

Przywódcy Partii rozumieli ten podskórny nurt i towarzysz Zinowiew uczynił wiele słownych 

obietnic   co   do   swobody   krytyki,   rozszerzenia   zakresu   samorządności   mas,   usuwania   przywódców 
odchodzących od zasad demokracji,  etc. Powiedziano wiele, i  to  słusznych rzeczy, lecz od słów do 
czynów   jest   daleka   droga.   Konferencja   wrześniowa   wraz   z   wiele   obiecującym   przemówieniem 
Zinowiewa nie zmieniła niczego ani w samej Partii ani w życiu mas. Korzeń, z którego wyrasta Opozycja 
nie został zniszczony. Na dole narastało niewypowiedziane niezadowolenie, krytyka, rosła niezależność.

Ten   niewypowiadany   ferment   został   odnotowany   nawet   przez   przywódców   Partii   i   całkiem 

nieoczekiwanie wywołał ostre kontrowersje. Jest znamienne, że w centralnych organach Partii powstały 
ostre różnice zdań dotyczące roli związków zawodowych. Jest to jednak zupełnie naturalne.

Obecnie   ten   przedmiot   kontrowersji   pomiędzy   Opozycją   a   przywódcami   Partii,   choć   nie   jest 

jedyny, to pozostaje głównym punktem naszej całej polityki wewnętrznej.

Na długo zanim Opozycja Robotnicza ogłosiła swoje Tezy i sformułowania podstawą, na której jej 

zdaniem powinna się opierać dyktatura proletariatu  w sferze odbudowy przemysłu, przywódcy Partii 
poróżnili   się   poważnie   w   ich   ocenach   roli,   którą   organizacje   klasy   robotniczej   miałyby   pełnić   w 
odbudowie   przemysłów   na   bazie   komunistycznej.   Komitet   Centralny   Partii   podzielił  się   na   grupy. 
Towarzysz Lenin pozostawał w opozycji do Trockiego, podczas gdy Bucharin stał pośrodku.

Dopiero   na  Ósmym   Zjeździe   Rad   i   tuż   po   nim   stało   się   jasne,   że   wewnątrz   Partii   istnieje 

zjednoczona   grupa,   którą   łączyły   przede   wszystkim   Tezy   o   zasadach   dotyczących   związków 
zawodowych. Ta grupa – Opozycja – mimo, iż nie posiadała wielkich teoretyków i mimo stanowczego 
oporu ze strony najpopularniejszych przywódców Partii, rosła w siłę i rozszerzała się na całą robotniczą 
Rosję. Czy było tak tylko w Piotrogrodzie i Moskwie? Bynajmniej. Nawet z Donbasu, Uralu, Syberii i 
wielu innych ośrodków przemysłowych przychodziły raporty do Komitetu Centralnego, że tam, również 
Opozycja Robotnicza się sformowała i działała.

Prawdą   jest,   że   nie   wszędzie   Opozycja   zgadza   się   we   wszystkich   punktach   z   robotnikami 

Moskwy.   Niekiedy   jest   w   wypowiedziach,   żądaniach   i   motywach   Opozycji   wiele   nieokreśloności, 
drobiazgowości i absurdalności. Nawet podstawowe punkty mogą się różnić. Lecz jest wszędzie jeden 
punkt niezmienny – jest nim pytanie: kto będzie rozwijał siły twórcze w sferze odbudowy ekonomicznej
Czy będą to czysto klasowe organy, połączone bezpośrednio żywotnymi więzami z przemysłem, czyli czy 
związki przemysłowe podejmą dzieło odbudowy, czy też będzie to pozostawione radzieckiej machinie 
oddzielonej   od   bezpośredniej   działalności   przemysłowej   i   niejednorodnej?   To   jest   źródło   rozłamu. 
Opozycja   Robotnicza   broni   pierwszej   zasady,   podczas   gdy   przywódcy   Partii,   jakkolwiek   różnią   się 
między  sobą w różnych  kwestiach  drugorzędnych, to  pozostają  w  całkowitej   zgodzie,  gdy  chodzi  o 
główną sprawę i bronią drugiej zasady.

Co   to   oznacza?   Znaczy   to,   że   nasza   partia   przeżywa   swój   pierwszy   poważny   kryzys   okresu 

rewolucyjnego i że Opozycja nie może być skwitowana tanim epitetem „syndykalizm”, lecz musi być 
potraktowana   z   całą   powagą   przez   wszystkich   towarzyszy.   Kto   ma   słuszność:   przywódcy   czy   masy 
robotnicze obdarzone zdrowym instynktem klasowym?

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 4 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

2. Przyczyny kryzysu

Przed rozważeniem podstawowych punktów kontrowersji między przywódcami naszej Partii a 

Opozycją Robotniczą należy znaleźć odpowiedź na pytanie: jak to się mogło stać, że nasza Partia dawniej 
silna, potężna i niezwyciężona dzięki swej jasno zarysowanej i stanowczej, klasowej polityce – zaczęła 
odchodzić od swego programu?

Im   droższa   jest   nam   Partia   Komunistyczna,   która   zrobiła   tak   zdecydowany   krok   naprzód   na 

drodze wyzwolenia robotników spod jarzma kapitału, tym mniejsze mamy prawo zamykać oczy na błędy 
ośrodków kierowniczych.

Siła  Partii  musi  polegać na umiejętności  odczytywania  przez ośrodki  przywódcze problemów 

stojących   przed  robotnikami,   wychwycenia   dążeń,   którymi   potrafią   pokierować   tak,  by   masy   mogły 
zdobyć jeszcze jedną historyczną pozycję. Było tak w przeszłości lecz nie jest już teraz. Nasza Partia nie 
tylko zmniejsza impet, lecz coraz częściej „rozsądnie” spogląda wstecz i pyta: „Czy nie poszliśmy za 
daleko?   Czy   nie   nadszedł   czas   wezwania   do   zatrzymania   się?   Czy   nie   jest   rozsądniej   być   bardziej 
ostrożnymi i unikać śmiałych eksperymentów nie widzianych w całej historii?”.

Co   wytworzyło   tą   „rozsądną   ostrożność”  (szczególnie   wyrażającą   się   w   nieufności   ośrodków 

kierowniczych   Partii   do   ekonomicznych,  przemysłowych  możliwości   związków   pracowniczych)  – 
ostrożność, która ostatnio owładnęła wszystkie nasze ośrodki? Gdzie jest przyczyna?

Gdy zaczynamy pilnie szukać przyczyny rozwijających się kontrowersji w naszej Partii jasnym się 

staje, że partia przechodzi kryzys wywołany przez trzy fundamentalne przyczyny.

Pierwszą główną przyczyną jest niesprzyjające otoczenie, w którym nasza Partia musi pracować i 

działać. Rosyjska Partia Komunistyczna musi budować komunizm i realizować swój program:

1. w warunkach zupełnego zniszczenia i załamania się struktury ekonomicznej;
2.   wobec  niezmniejszającego  się   i   bezwzględnego   nacisku   państw   imperialistycznych   i 

białogwardzistów;

3.   Na   klasę   robotniczą   Rosji   spadło   zadanie   realizowania   komunizmu,   tworzenia   nowych 

komunistycznych form gospodarowania w kraju ekonomicznie zaufanym, o przewadze chłopstwa, gdzie 
brak koniecznych ekonomicznych warunków wstępnych dla uspołecznienia produkcji i podziału, i gdzie 
kapitalizm nie był jeszcze w stanie  przejść pełnego cyklu swego rozwoju  (od nieograniczonej walki 
konkurencyjnej   pierwszej   fazy   kapitalizmu   do  swej   najwyższej   formy:   regulacji   produkcji   przez 
kapitalistyczne związki – trusty).

Jest   całkiem   naturalne,   że   wszystkie   te   czynniki   utrudniają   realizację   naszego   programu 

(zwłaszcza w jego podstawowej części – przebudowie przemysłu na nowej podstawie) i wprowadzają do 
naszej radzieckiej polityki gospodarczej rozmaite wpływy i niejednorodności.

Z tej zasadniczej przyczyny biorą się dwie pozostałe. Przede wszystkim gospodarcze  zacofanie 

Rosji i dominacja chłopstwa w jego ramach tworzą tą rozmaitość i nieuchronnie sprowadzają politykę 
naszej Partii z jasno określonego kierunku, konsekwentnego w zasadach i teorii.

Każda partia stojąca na czele heterogenicznego państwa radzieckiego jest zmuszona brać pod 

uwagę   aspiracje   chłopów   z   ich   drobnomieszczańskimi   inklinacjami   i   niechęcią   do   komunizmu,   jak 
również   licznych   elementów   drobnomieszczańskich   pozostałości   dawnych   kapitalistów   w   Rosji   i 
wszystkich rzemieślników, pośredników drobnych urzędników itd. Bardzo szybko przystosowali się oni 
do   radzieckich   instytucji   i   zajmują   odpowiedzialne   pozycje  w   aparacie,   pojawiając   się   pod   postacią 
agentów różnych komisariatów itd. Nic dziwnego, że Zarupa, Ludowy Komisarz Zaopatrzenia, na ósmym 
Zjeździe cytował dane, które wskazywały, że w służbie Komisariatu Zaopatrzenia zaangażowanych było 
17% robotników, 13% chłopów, mniej niż 20% specjalistów, a pozostali, ponad 50% byli rzemieślnikami, 
kupcami i podobnymi ludźmi, w większości analfabetami
 (własne słowa Zarupy). Według Zarupy, jest to 
dowód ich demokratycznych przekonań, nawet jeśli  nie mają nic wspólnego z klasą proletariuszy, z 
wytwórcami wszelkiego bogactwa, z robotnikami w fabryce i młynie.

Są to elementy – drobnomieszczańskie elementy, szeroko rozrzucone po instytucjach radzieckich, 

elementy  burżuazyjne,   z   ich  wrogością   wobec   komunizmu   i   ich   skłonnościami   do   niezmiernych 
zwyczajów przeszłości, z niechęcią i obawami wobec aktów rewolucyjnych. Są to elementy, które wnoszą 
rozkład w nasze instytucje radzieckie, wprowadzają atmosferę  odrażającą dla klasy robotniczej. Są to 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 5 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

dwa   różne   światy   i   w   dodatku   wrogie.   A   mimo   to   my,   w   Rosji   Radzieckiej   jesteśmy   zmuszeni 
przekonywać zarówno siebie, jak i klasę robotniczą, że drobnomieszczaństwo i burżuazja (nie mówiąc już 
o zamożnych chłopach) mogą z powodzeniem istnieć pod wspólnym hasłem: „Cała władza w ręce Rad”, 
zapominając o fakcie, że w praktyce życia codziennego interesy robotników i burżuazji, oraz chłopstwa 
przepojonego mentalnością drobnomieszczańską muszą kolidować, deformując naszą radziecką politykę i 
jej jasne klasowe prawa.

Oprócz chłopskich posiadaczy na wsiach i elementów mieszczańskich w miastach, nasza partia 

musi w swojej radzieckiej polityce państwowej liczyć się z wpływem wywieranym przez przedstawicieli 
bogatej burżuazji pojawiających się w charakterze specjalistów, techników, inżynierów i byłej kadry 
finansowo-technicznej,   którzy   przez   swoje   przeszłe   doświadczenie   są   związani   z   kapitalistycznym 
systemem produkcji. Nie mogą sobie oni nawet wyobrazić innego sposobu produkcji niż tego, który 
zawiera się w tradycyjnych granicach gospodarki kapitalistycznej.

3. Rosnący wpływ specjalistów

Im bardziej Rosja Radziecka potrzebuje specjalistów w sferze techniki i zarządzania produkcją 

tym mocniejszy staje się wpływ tych elementów, obcych klasie robotniczej, na rozwój naszej gospodarki. 
Ta grupa „umysłowych” w produkcji kapitalistycznej, grupa usłużnych, wynajętych, dobrze opłacanych 
sługów kapitału, odrzuconych w pierwszym okresie rewolucji i zmuszonych do zajęcia postawy bacznego 
oczekiwania lub czasem nawet otwartej wrogości do władz radzieckich zwłaszcza w najtrudniejszych 
miesiącach (historyczny sabotaż intelektualistów), z każdym dniem zdobywa większe wpływy i znaczenie 
w polityce.

Czy   trzeba   nazwisk?   Każdy   robotnik   uważnie   obserwujący   naszą   zagraniczną   i   wewnętrzną 

politykę poda więcej niż jedno takie nazwisko. Tak długo jak centrum naszego życia pozostawało na 
frontach   militarnych   wpływ   tych   panów   kierujących   naszą   radziecką   polityką,   zwłaszcza   w   sferze 
przebudowy przemysłu, był stosunkowo nieznaczny.

Specjaliści – pozostałość przeszłości – ze swej natury blisko i nieodmiennie związani z ustrojem 

burżuazyjnym,   który   chcemy   zniszczyć,   stopniowo   zaczynają   przenikać   do   naszej   Armii   Czerwonej 
wprowadzając   tam   swoją   atmosferę   przeszłego  (ślepą  subordynację,   niewolnicze  posłuszeństwo, 
dystynkcje, stopnie i arbitralną wolę przełożonych w miejsce klasowej dyscypliny, itd.). Lecz ich wpływ 
nie rozszerzył się na ogólną polityczną działalność Republiki Radzieckiej.

Proletariat nie kwestionował ich wyższych umiejętności kierowania sprawami militarnymi zdając 

sobie  w pełni  sprawę,  dzięki   zdrowemu   klasowemu  instynktowi,   że  w  kwestiach   wojskowych  klasa 
robotnicza jako  klasa nie może zmienić świata, nie jest w stanie wprowadzić zasadniczych zmian do 
systemu wojskowego – przebudować jego podstaw na nowej klasowej podstawie. Zawodowy militaryzm 
– odziedziczony po przeszłych wiekach – militaryzm i wojny nie będą miały miejsca w społeczeństwie 
komunistycznym. Walka będzie toczyć się innymi kanałami, przybierze całkiem różne formy niepojęte 
dla naszej wyobraźni. Militaryzm przeżywa swoje ostatnie dni, przejściową epokę dyktatury i dlatego jest 
rzeczą   naturalną,   że   robotnicy   jako   klasa   nie   mogli   wnieść   nic   nowego   do   form   oraz   systemów   i 
sprzyjającego przyszłemu rozwojowi społeczeństwa. Jednakże nawet w Armii Czerwonej miały miejsce 
innowacyjne   poprawki   klasy   robotniczej.   Lecz   natura  militaryzmu   pozostała   ta   sama   i   kierowanie 
sprawami   wojskowymi   przez   byłych   oficerów   i   generałów   starej   armii   nie   sprowadziło   radzieckiej 
polityki w sprawach wojskowych w przeciwnym kierunku na tyle, by robotnicy odczuwali jakąkolwiek 
szkodę dla siebie lub swoich interesów klasowych.

W sferze gospodarki narodowej jest jednak całkiem inaczej. Produkcja, jej organizacja są esencją 

komunizmu.   Odgrodzenie   robotników   od  organizowania   przemysłu,   pozbawienie   ich,   to   jest   ich 
indywidualnych organizacji, możliwości rozwijania swoich sił w tworzeniu nowych  form produkcji w 
przemyśle poprzez ich związki, zanegowanie tych przejawów klasowego organizowania się proletariatu 
połączone   z   całkowitym   poleganiem   na   „umiejętności”   specjalistów   wyszkolonych   i   nauczonych 
prowadzić produkcję w całkiem innym systemie produkcji – oznacza wyskoczenie  z torów naukowej 
myśli marksistowskiej. Jest to zresztą dokładnie to, co robią w tej chwili przywódcy naszej partii.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 6 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

Biorąc pod uwagę całkowity upadek naszego przemysłu, ciągle trzymając się kapitalistycznego 

sposobu produkcji  (zapłata za pracę w pieniądzach, zróżnicowanie pensji w zależności od wykonanej 
pracy),   przywódcy   naszej   partii,   nie   wierząc  w  twórcze  zdolności   kolektywów   robotniczych   szukają 
ratunku przed przemysłowym chaosem. Gdzie? U potomków burżuazyjno-kapitalistycznej przeszłości. U 
przemysłowców i techników, których twórcze zdolności w sferze przemysłu podlegają rutynie, nawykom 
i   metodom   kapitalistycznego   systemu   produkcji   i   gospodarki.   To   oni   prezentują   absurdalnie   naiwną 
wiarę, że można zbudować komunizm środkami biurokratycznymi. Oni „dekretują” tam, gdzie obecnie 
trzeba tworzyć i poszukiwać.

Im bardziej front militarny ustępuje miejsca frontowi ekonomicznemu, im bardziej palące stają się 

nasze potrzeby, tym wyraźniejszy  staje się wpływ tej grupy, nie tylko całkowicie obcej komunizmowi 
lecz absolutnie niezdolnej do rozwinięcia właściwych cech dla wprowadzenia nowych form organizacji 
pracy, nowych motywów zwiększenia produkcji, nowego podejścia do produkcji i podziału. Wszyscy ci 
technicy, ludzie praktyki, ludzie z doświadczeniem ekonomicznym, którzy właśnie teraz pojawiają się na 
powierzchni radzieckiego życia, wywierają presję na przywódców naszej partii i radzieckie instytucje 
przez wywieranie swego wpływu na politykę gospodarczą.

4. Państwo i partia

Zatem   partia   znajduje   się   w   trudnej   i   kłopotliwej   sytuacji   dotyczącej   kontroli   nad   państwem 

radzieckim. Jest zmuszona liczyć się i przystosować do trzech ekonomicznie wrogich grup ludności, 
każdej   innej   strukturze   społecznej.   Robotnicy   domagają   się   jasnej   bezkompromisowej   polityki, 
szybkiego,   wymuszanego   siłą   postępu   ku   komunizmowi,   chłopstwo   z   jego   drobnomieszczańskimi 
skłonnościami   i   sympatiami   domaga   się   różnego   rodzaju   „wolności”,   w   tym   wolności   handlu   i 
niemieszania się do jego spraw. W tym żądaniu łączy się z chłopami mieszczaństwo w formie „agentów” 
radzieckich urzędników, komisarzy w wojsku itd., którzy już się przystosowali do reżimu radzieckiego i 
wpływają na naszą politykę w kierunku drobnomieszczańskim.

Jeśli chodzi o centrum to wpływ tych elementów drobnomieszczańskich jest nieznaczny. Lecz na 

prowincji i w działalności lokalnych Rad ich wpływ jest duży i szkodliwy. Wreszcie, jest jeszcze inna 
grupa   składająca   się   z   byłych   zarządów   i   dyrektorów   przedsiębiorstw   kapitalistycznych.   Nie  są   to 
magnaci  kapitału   jak  Rabuszyński  czy Rublikow,  których Republika  Radziecka  pozbyła  się  podczas 
pierwszej   fazy   rewolucji,   lecz   są   oni   najbardziej   utalentowanymi   sługami   kapitalistycznego   sposobu 
produkcji,   „mózgiem   i   geniuszem”   kapitalizmu,   jego   prawdziwymi   twórcami   i   sponsorami.   Gorąco 
popierając centralistyczne tendencje rządu radzieckiego w sferze ekonomiki, dobrze rozumiejąc wszystkie 
pożytki koncentracji i regulacji produkcji  (ma to zresztą  miejsce  we wszystkich rozwiniętych krajach 
przemysłowych)  pragną oni jednej rzeczy – żeby ta  regulacja nie  była prowadzona przez organizacje 
pracy  (związki przemysłowe)  lecz przez nich samych. Działają oni teraz pod płaszczykiem  radzieckich 
instytucji   gospodarczych   –   centralnych   komitetów   przemysłowych,   przemysłowych   ośrodków   Rady 
Najwyższej Gospodarki Narodowej, gdzie są już twardo usadowieni. Wpływ tych panów na „rozsądną” 
politykę  państwową  naszych  przywódców  jest  duży,  znacznie   większy  niż   byłoby  to   pożądane.  Ten 
wpływ  jest   widoczny   w   polityce,   która   broni   i   kultywuje   biurokratyzm  (nie   próbując   zmienić   go 
całkowicie   lecz   tylko   ulepszyć).   Polityka   ta   jest   szczególnie   oczywista   w   sferze   naszego   handlu 
zagranicznego z krajami kapitalistycznymi, który właśnie zaczyna się rozwijać: te stosunki handlowe są 
nawiązywane  ponad  głowami  rosyjskich  i  zagranicznych zorganizowanych  robotników
.  Znajduje  ona 
swój wyraz również w całej serii przedsięwzięć ograniczających samorządność mas i dających inicjatywę 
potomkom  świata kapitalistycznego. Nasza partia próbując znaleźć środkowe  miejsce pomiędzy tymi 
wszystkimi grupami ludności jest zmuszona obrać kurs, który nie  zagraża jedności interesów państwa. 
Czysta   polityka   naszej   partii,   w   procesie   identyfikowania   się   z   instytucjami   państwa   radzieckiego, 
stopniowo   zmienia   się   w  politykę   wyższych   klas,   która   jest   w   istocie  niczym   innym,   jak   adaptacją 
naszych   ośrodków   kierowniczych   do   heterogenicznych   i   niemożliwych   do   pogodzenia   interesów 
zróżnicowanej   społecznie,   mieszanej   ludności.   Ta   adaptacja   prowadzi   do   nieuchronnych   wahań, 
fluktuacji,   wypaczeń   i   błędów.   Trzeba   tu   przypomnieć   zygzakowatą   drogę   naszej   polityki   wobec 
chłopstwa,   która   od   „pokładania   nadziei   w   biednym   chłopie”   doprowadziła   nas   do   polegania   na 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 7 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

„przedsiębiorczości   chłopa   –   właściciela”.   Przyznajmy,   że  ta   polityka   jest   dowodem   politycznego 
rozsądku i „umiejętności kierowania nawą państwową” naszych ośrodków kierowniczych. Lecz przyszły 
historyk analizując bez uprzedzenia etapy naszej dominacji stwierdzi i wykaże, że jest to ewidentnie 
„niebezpieczne  odejście”   od   linii   klasowej   w   kierunku   „adaptacji”   i   kurs   pełen   niebezpiecznych 
możliwości lub rezultatów.

Podejmijmy znowu kwestię handlu zagranicznego. Istnieje  w naszej polityce oczywista obłuda. 

Świadczą   o   tym   niekończące   się   ciągłe  tarcia   między   Komisariatem  Handlu   Zagranicznego   i 
Komisariatem Spraw Zagranicznych. Te tarcia nie są tylko natury administracyjnej. Ich przyczyny tkwią 
głębiej. I gdyby tajna praca kierowniczych ośrodków była wystawiona na widok szeregowych elementów, 
kto   wie  do   czego   mogłyby   doprowadzić   kontrowersje  między   Komisarzem   Spraw   Zagranicznych   i 
handlowymi przedstawicielami za granicą?

Te pozornie administracyjne tarcia są faktycznie poważnymi  głębokimi  społecznymi tarciami, 

ukrytymi przed szeregami i sprawiają, że jest absolutnie konieczne by radziecka polityka dostosowała się 
do   trzech   heterogenicznych   społecznych   grup   ludności  (robotnicy,   chłopi   i   przedstawiciele  byłej 
burżuazji). Stanowi to  jeszcze jedną przyczynę powodującą kryzys w naszej partii. Nie możemy tylko 
zwrócić uwagę na tę przyczynę. Jest ona zbyt charakterystyczna, zbyt brzemienna w możliwe skutki. Jest 
zatem obowiązkiem naszej partii, w imię jedności partii i przyszłej działalności, zastanowić się nad tą 
sprawą i wyciągnąć niezbędną lekcję z szerokiego niezadowolenia wywołanego przez nią w szeregach.

5. „Masy nie są ślepe”

Tak długo jak klasa robotnicza w pierwszym okresie rewolucji czuła się jedynym nosicielem 

komunizmu istniała doskonała jedność w partii.  W dniach bezpośrednio po Rewolucji Październikowej 
nikt nie mógł nawet pomyśleć o „górze” jako czymś innym od „dołów”, gdyż w tamtych dniach światli 
robotnicy   byli   mocno   zaangażowani   w   realizację   punktu  po   punkcie   z   naszego   klasowego 
komunistycznego   programu.   Chłop,   który   otrzymał   ziemię   nie   stawał   się   od   razu   częścią   i   pełnym 
obywatelem   Republiki   Radzieckiej.   Intelektualiści,   specjaliści,   ludzie   interesu   –   cała   klasa 
drobnomieszczańska   i   pseudospecjaliści   wspinający   się   teraz   po   radzieckiej   drabinie   szczebel   po 
szczeblu, ustąpili na bok, obserwując i czekając lecz dając możliwość oświeconym masom robotniczym 
rozwijania ich twórczych zdolności.

Lecz obecnie jest zupełnie inaczej. Robotnik czuje, widzi i zdaje sobie sprawę na każdym kroku, 

że specjaliści i  (co gorsza)  niewykształceni, niepiśmienni pseudospecjaliści i ludzie bez umiejętności 
wyrzucają robotnika i zapełniają wszystkie wyższe pozycje administracyjne w naszych przemysłowych i 
gospodarczych   instytucjach.   A   partia,   zamiast   położyć   tamę   tym   dążeniom   ze   strony   elementów 
całkowicie obcych klasie robotniczej i komunizmowi, pobudza je. Partia szuka ratunku przed chaosem 
przemysłowym nie  w robotnikach lecz w tych właśnie elementach. Masy pracujące czują to i zamiast 
jednomyślności i jedności w partii, pojawia się rozłam.

Masy nie są ślepe. Jakichkolwiek słów by używali najpopularniejsi przywódcy w celu ukrycia ich 

odejścia   od   czystej   klasowej   polityki,   jakiekolwiek   byłyby   kompromisy   z   chłopami   i   światowym 
kapitalizmem   i   jakiekolwiek   zaufanie   przywódców   do   uczniów   kapitalistycznego   sposobu   produkcji, 
masy pracujące czują gdzie zaczyna się odchodzenie.

Robotnicy mogą żywić płomienne przywiązanie i miłość do takich osobowości jak Lenin. Mogą 

być   zafascynowani   niezrównaną   kwiecistą   elokwencją   Trockiego   i   jego   umiejętnościami 
organizacyjnymi. Mogą oni poważać wielu innych przywódców – jako przywódców. Lecz kiedy masy 
czują, że do nich i do ich klasy nie ma się zaufania jest naturalne, że mówią: „Stop! Odmawiamy iść ślepo 
za wami. Zbadajmy sytuację, Wasza polityka zajmowania środkowej pozycji między trzema społecznie 
przeciwstawnymi   grupami   jest   rzeczywiście   mądra   lecz   trąci   wypróbowanym   i   znajomym 
dostosowywaniem się i oportunizmem. Dziś możemy coś zyskać z pomocą  Waszej rozsądnej polityki 
lecz   uważajmy,   byśmy   nie   znaleźli   się   na   złej   drodze,   która   przez   zygzaki   i   zakręty   zaprowadzi   z 
przyszłości na rumowisko przeszłości”.

Brak zaufania przywódców do robotników stale rośnie. Im rozsądniejsi stają się ci przywódcy, im 

zdolniejszymi jawią się mężami stanu z ich polityką ślizgania się na ostrzu noża pomiędzy komunizmem i 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 8 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

kompromisem z burżuazyjną przeszłością, tym głębsza staje się przepaść między „górą” i „dołami”, tym 
mniej jest zrozumienia i tym boleśniejszy i bardziej nieunikniony staje się kryzys wewnątrz samej partii.

Trzecią   przyczyną   wzmagającą   kryzys   w   Partii   jest   fakt,   że   w   tych   trzech   latach   rewolucji 

ekonomiczne położenie klasy robotniczej, tych którzy pracują w fabrykach i młynach, nie tylko się nie 
poprawiło   lecz   stało   się   bardziej   nieznośne.   Nikt   nie   śmie   temu   zaprzeczyć.   Ukrywane,   szerokie 
niezadowolenie wśród robotników (robotników, pamiętajcie) ma realne usprawiedliwienie.

6. Kto skorzystał na rewolucji?

Tylko chłopi skorzystali bezpośrednio na rewolucji. Jeśli chodzi o klasy średnie to dostosowały 

się one bardzo zręcznie do nowych warunków. Dotyczy to również przedstawicieli bogatej burżuazji, 
którzy zajęli wszystkie odpowiedzialne i kierownicze pozycje w instytucjach radzieckich (szczególnie w 
sferze   kierowania   gospodarką   państwową,   w  organizacjach   przemysłowych   i   ponownym   nawiązaniu 
stosunków   handlowych   z   innymi   narodami).   Tylko   podstawowa   klasa   Republiki   Radzieckiej,   która 
dźwiga wszelkie ciężary dyktatury, jako masa, skazana jest na godną litości egzystencję.

Republika robotnicza, kontrolowana przez komunistów, przez awangardę klasy robotniczej, która 

– cytując Lenina – „wchłonęła całą rewolucyjną energię klasy” nie miała dość czasu by zastanowić się i 
poprawić warunki wszystkich robotników (tych nie z indywidualnych przedsięwzięć, którzy zwracali na 
siebie uwagę Rady Komisarzy Ludowych w tym czy innym tak zwanym „wstrząsowym przemyśle”) w 
ogóle i podnieść ich warunki życiowe do ludzkiego standardu egzystencji.

Komisariat   Pracy   –   najbardziej   bezwładną   instytucją   ze  wszystkich   komisariatów.   W   całej 

polityce radzieckiej nie podniesiono poważnie na skalę narodową i nie przedyskutowano problemu: co 
musi i może być zrobione wobec całkowitego upadku przemysłu w kraju i niezwykle niesprzyjającej 
sytuacji międzynarodowej dla poprawienia warunków robotników i zachowania ich zdrowia dla wydajnej 
pracy w przyszłości i poprawy losu robotników w zakładach.

Do niedawna polityka radziecka była pozbawiona jakiegoś wypracowanego planu poprawy losu 

robotników i ich warunków życia. Wszystko, co zrobiono na tym polu uczyniono niemal przykładowo, na 
chybił-trafił dzięki władzom lokalnym pod naciskiem samych mas. Podczas trzech lat wojny domowej 
proletariat heroicznie składał na ołtarzu rewolucji niezliczone ofiary. Czekał cierpliwie. Lecz teraz, gdy 
puls życia w  Republice  znowu przeniósł się na front ekonomiczny  szeregowy  robotnik uważa, że nie 
trzeba „cierpieć i czekać”. Dlaczego? Czy nie jest on twórcą życia na podstawie komunistycznej? Weźmy 
w swoje ręce tę przebudowę, bo my wiemy lepiej niż panowie z centrów, gdzie nas najbardziej boli.

Szeregowy   robotnik  jest  spostrzegawczy.  Widzi,   że   jak   dotąd   problemy   higieny,   czystości, 

poprawy warunków pracy w zakładach, innymi słowy polepszenie robotniczej doli zajmowało ostatnie 
miejsce w naszej polityce. Rozwiązując problem mieszkaniowy nie wyszliśmy poza umieszczenie rodzin 
robotniczych   w   niewygodnych   mieszczańskich   domach   czynszowych.   Co   gorsza,   jak   dotąd   nie 
dotknęliśmy   nawet   praktycznego   problemu   mieszkań  w   odniesieniu   do  robotników.  Ku  naszemu 
wstydowi, w sercu Republiki, w samej Moskwie ludzie pracy ciągle mieszkają w brudnych, zatłoczonych 
i niehigienicznych dzielnicach, w których  jedna wizyta powoduje myśl, że  żadnej rewolucji nie było. 
Wiemy wszyscy, że problem mieszkaniowy nie może być rozwiązany w kilka miesięcy, nawet lat i że na 
skutek naszego ubóstwa jego rozwiązanie napotyka na poważne trudności. Lecz fakty powiększających 
się   nierówności   między   uprzywilejowanymi   grupami   ludności  w  Rosji   Radzieckiej   i   szeregowymi 
robotnikami – „zrębem dyktatury” rodzą i utrzymują niezadowolenie.

Szeregowy robotnik widzi jak żyje urzędnik radziecki i fachowiec i jak żyje on – na którym opiera 

się dyktatura proletariatu. Nie może nie  widzieć, że podczas rewolucji życiu i zdrowiu robotników w 
zakładach poświęcano najmniej uwagi, że gdzie przed rewolucją istniały mniej więcej znośne warunki są 
one  nadal utrzymywane przez komitety zakładowe. A gdzie takie warunki  nie  istniały, gdzie wilgoć, 
niezdrowe   powietrze   i   gazy   zatruwały   i   niszczyły   zdrowie   robotników,   te   warunki   pozostały 
niezmienione.

Nie mogliśmy zajmować się tym, zważcie był przecież front militarny. A przecież, gdy tylko trzeba 

było  wyremontować   któryś   z  domów  zajmowanych   przez   radzieckie   instytucje   potrafili   znaleźć   i 
materiały   i   siłę   roboczą.   Co   by   się   stało   gdybyśmy   spróbowali   umieścić   naszych   specjalistów   czy 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 9 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

fachowców   zatrudnionych   w   sferze   handlowych   transakcji   z   zagranicznymi   kapitalistami   w   tych 
barakach, w których masy robotników ciągle mieszkają i pracują? Podnieśliby takie wycie, że trzeba by 
zmobilizować   cały   wydział   mieszkaniowy,   aby   poprawił   „chaotyczne   warunki”   przeszkadzające   w 
wydajności naszych specjalistów.

7. „Nasze smutki nie są ich smutkami...”

Zasługa   Opozycji   Robotniczej   polega   na   tym,   że   włączyła   ona   problem   polepszenia   losu 

robotników  (razem ze wszystkimi innymi drugorzędnymi żądaniami robotniczymi)  do ogólnej polityki 
gospodarczej.   Wydajność   pracy   nie   może   być   podniesiona,   jeśli   życie   robotników  nie  będzie 
zorganizowane na nowej komunistycznej podstawie.

Im mniej się podejmuje i planuje w tej sferze (nie mówię o tym, co już zostało zrealizowane), tym 

głębsza   jest   wzajemna   nieufność   pomiędzy   przywódcami   i   robotnikami.   Nie   ma   jedności,   nie   ma 
poczucia tożsamości potrzeb, żądań i aspiracji. Przywódcy to jedno, a my coś zupełnie innego. Może to 
prawda, że przywódcy wiedzą lepiej jak rządzić krajem, ale nie rozumieją oni naszych potrzeb, naszego 
życia w zakładach, jego wymagań i naglących  potrzeb, nie rozumieją i nie znają. Z tego rozumowania 
wynika instynktowna skłonność do związków i wynikające stąd porzucanie partii. „To prawda, że oni są 
częścią nas, lecz gdy tylko dostają się do centrów zostawiają nas zupełnie, zaczynają żyć inaczej, kiedy 
my cierpimy co ich to obchodzi? Nasze smutki nie są już ich smutkami”
.

Im bardziej nasze przedsiębiorstwa przemysłowe i związki są pozbawiane przez partię najlepszych 

elementów (wysyłanych na front albo do instytucji radzieckich), tym słabsza staje się bezpośrednia więź 
między szeregowymi robotnikami i kierującymi ośrodkami Partii. Przepaść się powiększa. Obecnie ten 
podział ujawnia się nawet w szeregach samej partii. Robotnicy, poprzez Opozycję Robotniczą pytają: 
Kim   my   jesteśmy?   Czy   rzeczywiście   jesteśmy   ostoją   klasowej   dyktatury?   Czy   też   jesteśmy   tylko 
posłusznym stadem, które utrzymuje tych, którzy wszystkie więzy z masami zerwali i prowadzą swoją 
własną politykę, budują przemysł bez liczenia się z  naszymi  opiniami i twórczymi możliwościami pod 
godną zaufania etykietą partii?

8. Cele Opozycji

Cokolwiek przywódcy partyjni zrobią dla zlikwidowania Opozycji Robotniczej, pozostanie ona 

zawsze   tą   rosnącą   zdrową   siłą   klasową,   której   przeznaczone   jest   zaszczepić   ożywczą   energię   dla 
ozdrowienia życia gospodarczego i partii komunistycznej, która zaczyna marnieć i pochylać się nisko do 
ziemi.

Są zatem 3 przyczyny powodujące kryzys w naszej partii: przede wszystkim ogólne obiektywne 

warunki, w jakich komunizm w Rosji jest realizowany  (wojna domowa, zacofanie ekonomiczne kraju, 
całkowity upadek przemysłu jako dług po lat wojny); drugą przyczyną jest heterogeniczny skład naszej 
ludności  (7   milionów   robotników,   chłopstwo,   klasy   średnie  i   wreszcie   dawna   burżuazja,   ludzie 
wszystkich profesji, którzy wpływają na politykę instytucji radzieckich i przenikają do partii);  trzecią 
przyczyną jest brak działania partii na polu natychmiastowej poprawy życia robotników, sprzężony z 
niemocą i słabością odpowiednich instytucji radzieckich uniemożliwiającymi podjęcie i rozwiązanie tych 
problemów.

Czego zatem chce Opozycja Robotnicza? Jaka jest jej rola? Jej rola polega na podnoszeniu wobec 

partii   wszystkich   kłopotliwych   problemów   i   na   nadawaniu   formy   temu   wszystkiemu,   co   dotąd 
powodowało tylko tłumiony gniew w masach i odsuwało  niezaangażowanych robotników jeszcze dalej 
od partii. Jasno i bez strachu krzyknęła ona do przywódców: „Stop! Popatrzcie i pomyślcie. Dokąd nas 
prowadzicie? Czy nie schodzimy z właściwej drogi? Będzie bardzo niedobrze dla Partii, gdy okaże się, że 
nie ma podstaw dyktatury. Partia będzie osobno i osobno będzie klasa robotnicza. W tym tkwi największe 
niebezpieczeństwo dla rewolucji”
.

W obecnym kryzysie partia powinna odważnie stawić czoła błędom i wsłuchiwać się w zdrowy, 

klasowy głos szerokich mas robotniczych. Poprzez twórcze siły klasy robotniczej, w postaci związków 
przemysłowych posuniemy się naprzód w kierunku przebudowy i rozwoju sił wytwórczych kraju, w 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 10 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

kierunku oczyszczenia partii z elementów jej obcych; w kierunku poprawienia działalności partii przez 
powrót do demokracji, wolności opinii i swobody krytyki wewnątrz partii.

Związki zawodowe: ich rola i problemy

1. Kto będzie budował komunistyczną gospodarkę?

W podstawowym, choć krótkim wprowadzeniu wyjaśniliśmy, jakie przyczyny powodują kryzys w 

partii. Teraz wykażemy, jakie są najważniejsze punkty rozbieżności pomiędzy przywódcami naszej Partii 
a Opozycją Robotniczą.

Są 2 takie punkty: po pierwsze, rola odgrywana przez związki zawodowe i ich problemy w okresie 

przebudowy gospodarki narodowej i organizacji produkcji na bazie komunizmu; i po drugie, problem 
samorządności mas. Ten problem łączy się z zagadnieniem biurokracji w partii i w radach.

Odpowiedzmy po kolei na oba pytania. Okres „formułowania tez” w naszej partii już się skończył. 

Mamy przed sobą sześć różnych platform, sześć partyjnych tendencji. Takiego zróżnicowania i takich 
drobnych różnic w odcieniach nasza partia dotąd nie widziała. Myśl partyjna nigdy nie była tak bogata w 
formuły   dotyczące  jednego i   tego samego  zagadnienia.   Jest  zatem  oczywiste, że zagadnienie  to  jest 
podstawowe, bardzo istotne.

I tak jest w istocie. Cała kontrowersja sprowadza się do jednego podstawowego pytania: Kto ma 

budować gospodarkę komunistyczną i jak ona ma być budowana? Jest to także esencja naszego programu 
– jego jądro. Ten problem jest tak samo ważny, jak przechwycenie władzy politycznej przez proletariat. 
Tylko grupa Bubnowa, grupa tzw. politycznego centralizmu, jest na tyle krótkowzroczna, że nie docenia 
jego znaczenia i twierdzi: „Problem związków zawodowych w obecnej chwili nie ma żadnego znaczenia i 
nie przedstawia żadnych trudności teoretycznych”.

Jest jednak rzeczą naturalną, że problem ten mocno porusza partię. W rzeczywistości pytanie 

brzmi: „W jakim kierunku obrócimy koło historii, czy obrócimy je do tyłu czy do przodu?” Jest też 
naturalne, że nie ma takiego komunisty w partii, który pozostałby obojętny na dyskusję nad tą kwestią. W 
rezultacie mamy sześć różnych grup.

Jeżeli  jednak zaczniemy  uważnie analizować wszystkie  tezy tych  minimalnie  zróżnicowanych 

grup   spostrzeżemy,   że   w   odniesieniu   do   podstawowego   pytania   –   kto   ma   budować   gospodarkę 
komunistyczną i organizować produkcję na nowej podstawie – są tylko 2 poglądy. Jeden jest wyrażony i 
sformułowany w deklaracji zasad Opozycji Robotniczej. Drugi pogląd łączy całą resztę grup różniących 
się tylko odcieniami, lecz identycznych w treści.

Czym   jest   deklaracja   Opozycji   Robotniczej,   jak   opozycja   rozumie   rolę,   jaką   mają   odgrywać 

związki zawodowe czy też, by być bardziej dokładnym, związki przemysłowe w obecnej chwili?

„Uważamy,   że   kwestia   przebudowy   i   rozwoju   sił   wytwórczych   naszego   kraju   może   być 

rozwiązana jedynie wtedy, gdy zostanie zmieniony  cały system kontroli nad ludową gospodarką”  (Z 
raportu Szlapnikowa z 30 grudnia). Zauważcie towarzysze: „Jedynie wtedy, gdy zostanie zmieniony cały 
system kontroli”. Co to oznacza? „Podstawowa kontrowersja”, mówi dalej raport, „obraca się wokół 
problemu: jakimi środkami może nasza partia komunistyczna realizować swoją politykę gospodarczą w 
okresie przejściowym – czy przez robotników zorganizowanych w swój związek klasowy, czy – ponad 
ich   głowami   –   środkami   biurokratycznymi,   poprzez   kanonizowanych   funkcjonariuszy  państwa”. 
Podstawa kontrowersji jest zatem taka: czy osiągniemy komunizm poprzez robotników czy ponad ich 
głowami, rękami radzieckich urzędników? I rozważmy, towarzysze, czy jest możliwe dojść do gospodarki 
komunistycznej   rękami   i   twórczymi   zdolnościami   potomków   innej   klasy,   przesiąkniętych   rutyną 
przeszłości?   Jeśli   zaczniemy   myśleć   jako   marksiści,   jako   ludzie   nauki,   odpowiemy   kategorycznie   i 
wyraźnie: „nie!”.

2. Nowe stosunki produkcji a materialistyczna koncepcja historii

Źródła kontrowersji i przyczyna kryzysu tkwią w przypuszczeniu, że „ludzie praktyki”, technicy, 

specjaliści i zarządcy produkcji kapitalistycznej mogą nagle wyzwolić się z więzów swoich tradycyjnych 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 11 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

koncepcji  sposobów  manipulowania siłą roboczą  (które są głęboko w nich zakorzenione przez lata ich 
służby kapitałowi)  i osiągnąć zdolność stworzenia nowych form produkcji, zorganizowania produkcji i 
bodźców do pracy.

Kto   przypuszcza,   że   jest   to   możliwe,   ten   zapomina   o   niezaprzeczalnej   prawdzie,   że   system 

produkcji nie może być zmieniony przez kilku indywidualnych geniuszy, lecz przez potrzeby klasy.

Wyobraźcie sobie przez chwilę, że w okresie przejściowym od ustroju feudalnego  (opartego na 

pracy   niewolniczej)  do   systemu   produkcji   kapitalistycznej  (z   jego   rzekomo   wolną   pracą   najemną   w 
zakładach   przemysłowych)  klasa   burżuazji,   nie   mając   w   tym   czasie   potrzebnego   doświadczenia   w 
organizacji   produkcji   kapitalistycznej,   powierzyła   wszystkim   zdolnym,   bystrym,   doświadczonym 
zarządcom   posiadłości   feudalnych,   przyzwyczajonym   do   tego,   że   mają   do   czynienia   z   usłużnymi 
sprzętami – niewolnikami, zadanie zorganizowania produkcji na nowej kapitalistycznej podstawie. Co by 
się stało? Czy ci specjaliści w swojej dziedzinie, posługujący się batem dla podniesienia wydajności 
pracy,   zdołaliby   utrzymać   w   ryzach   „wolnego”   choć   głodnego   proletariusza,   który   uwolnił   się   od 
przekleństwa niewolnej pracy i został żołnierzem albo robotnikiem dniówkowym? Czy ci eksperci nie 
zniszczyliby   całkowicie   nowo   narodzonej   i   rozwijającej   się   produkcji   kapitalistycznej?   Poszczególni 
nadzorcy niewolników, poszczególni dawni właściciele ziemscy i ich zarządcy, byli w stanie dostosować 
się do nowej formy produkcji, lecz nie z ich szeregów rekrutowali się prawdziwi twórcy i budowniczowie 
burżuazyjnej gospodarki kapitalistycznej.

Klasowy instynkt podszeptywał pierwszym właścicielom  kapitalistycznych przedsiębiorstw, że 

lepiej   jest   posuwać   się   powoli   i   stosować   zdrowy   rozsądek   zamiast   doświadczenia   w  poszukiwaniu 
nowych dróg i środków ułożenia stosunków między kapitałem a siłą roboczą niż zapożyczać przestarzałe, 
nieużyteczne metody eksploatacji pracy od starego, wyjętego spod prawa systemu. Klasowy instynkt 
zupełnie słusznie powiedział pierwszym kapitalistom, w pierwszym okresie kapitalistycznego rozwoju, że 
w miejsce bata nadzorcy muszą oni wprowadzić inny bodziec – rywalizację, osobistą ambicję robotników 
stojących wobec bezrobocia i nędzy. I kapitaliści, uchwyciwszy się tego nowego bodźca do pracy byli na 
tyle   rozsądni,   że   używali   go   dla   rozwoju   burżuazyjnych   kapitalistycznych   form   produkcji   przez 
podnoszenie wydajności „wolnej”, najemnej siły roboczej do wysokiego stopnia.

Pięć   wieków   temu   burżuazja   działała   ostrożnie,   uważnie   wsłuchując   się   w   nakazy   swoich 

instynktów klasowych. Polegała bardziej na zdrowym rozsądku niż na doświadczeniu utalentowanych 
specjalistów w sferze organizowania produkcji w starych feudalnych posiadłościach. Burżuazja miała 
całkowitą rację, jak pokazała nam historia.

My   posiadamy   wielki   oręż,   który   może   pomóc   nam   znaleźć   szybciej   najkrótszą   drogę   do 

zwycięstwa klasy robotniczej, doraźnie zmniejszyć cierpienie i wprowadzić nowy system produkcji – 
komunizm. Tym orężem jest materialistyczna koncepcja historii. Jednakże zamiast użyć go, poszerzyć 
nasze doświadczenie i poprawić nasze poszukiwania w zgodzie z historią, my gotowi jesteśmy odrzucić 
ten oręż i wejść na wąską okrężną drogę ślepych eksperymentów.

Jakkolwiek   ciężkim   jest   nasze   położenie   ekonomiczne,   nie   jest   usprawiedliwiona   rozpacz   w 

najwyższym stopniu. Tylko kapitalistyczne rządy, przyparte plecami do muru, mogą czuć rozpacz. Po 
wyczerpaniu wszystkich twórczych impulsów produkcji kapitalistycznej nie znajdują rozwiązania swoich 
problemów.

Jeśli   chodzi   o   ciężko   pracującą   Rosję,   nie   ma   tu   miejsca   na   rozpacz.   Dzięki   Rewolucji 

Październikowej   otworzyły   się   nowe,   bezprecedensowe   możliwości   działalności   gospodarczej, 
niespotykane przedtem formy produkcji wraz z wielkim wzrostem wydajności pracy.

Jest rzeczą konieczną, by zamiast zapożyczania z przeszłości dać zupełną swobodę twórczym 

siłom   przyszłości.   To   właśnie   robi   Opozycja   Robotnicza.   Kto   może   być   budowniczym   i   twórcą 
gospodarki komunistycznej? Ta klasa – a nie indywidualni geniusze przeszłości – która jest organicznie 
związana z nowo rozwijającymi się, rodzącymi się w bólach  formami produkcji bardziej wydajnego i 
doskonałego   systemu   ekonomicznego.   Jaki   organ   może   stawiać   i   rozwiązywać   problemy   w   sferze 
organizowania nowej gospodarki i produkcji – czysto klasowe związki przemysłowe czy heterogeniczne 
radzieckie   przedsiębiorstwa?   Opozycja   Robotnicza   uważa,   że   mogą   to   być   tylko   te   pierwsze,   czyli 
kolektywy robotnicze a nie  funkcjonalne, biurokratyczne, społecznie heterogeniczne kolektywy z silną 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 12 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

domieszką starych elementów kapitalistycznych, których umysły są spętane odpadkami kapitalistycznej 
rutyny.

„Związki   robotnicze   muszą   być   wciągnięte   z   obecnej   pozycji   biernego   wsparcia   instytucji 

gospodarczych   do  aktywnego  udziału   w  zarządzaniu   całą   strukturą  ekonomiczną”  (Z   „Tez  Opozycji 
Robotniczej”). Znalezienie i stworzenie nowych i doskonalszych form gospodarki, znalezienie nowych 
bodźców do wydajności pracy, może być dokonane tylko przez robotnicze kolektywy, blisko związane z 
nowymi formami produkcji. Tylko te kolektywy są w stanie wyciągnąć pewne wnioski z ich codziennego 
doświadczenia.  Na pierwszy rzut oka te wnioski wydają się mieć tylko praktyczne znaczenie, a jednak 
niezwykle cenne teoretyczne wnioski można z nich wywieść, wnioski dotyczące traktowania nowej siły 
roboczej   w   państwie   robotniczym,   gdzie   nędza,   ubóstwo,   bezrobocie   i   konkurencja   na   rynku   pracy 
przestają być bodźcami do pracy.

Znalezienie zachęty, bodźca do pracy jest największym zadaniem klasy robotniczej stojącej u 

progu komunizmu. Nikt inny jednakże, oprócz samej klasy robotniczej w formie klasowych kolektywów, 
nie może rozwiązać tego wielkiego problemu.

Rozwiązanie   tego   problemu,   zaproponowane   przez   związki   przemysłowe   polega   na   daniu 

całkowitej   swobody   robotnikom   w  zakresie   eksperymentowania,   szkolenia   klasowego,   poprawiania   i 
odkrywania nowych form produkcji, jak również wyrażania i rozwijania ich twórczych zdolności, czyli na 
daniu swobody klasie, która jako jedyna może być twórcą komunizmu.

Tak  Opozycja   Robotnicza   widzi   rozwiązanie   tego   trudnego   problemu,   z   czego   wynika 

najistotniejszy   punkt   jej   tez:   „Organizacja   kontroli   nad   gospodarką   społeczną   należy   do   prerogatyw 
Wszechrosyjskiego  Kongresu  Wytwórców, zrzeszonych w związkach zawodowych i  przemysłowych, 
które   wybierają   centralne   ciało   kierujące   całym   życiem   gospodarczym   republiki”  („Tezy   Opozycji 
Robotniczej”). Ten postulat zapewniłby swobodę przejawiania się twórczych klasowych zdolności, nie 
ograniczanych i  utrącanych przez machinę  biurokratyczną przepojoną  duchem  rutyny burżuazyjnego, 
kapitalistycznego systemu produkcji i kontroli. Opozycja Robotnicza liczy na twórcze siły swojej własnej 
klasy: robotników. Reszta naszego programu wynika z tej przesłanki.

3. Kto będzie zarządzał produkcją?

Lecz właśnie w tym punkcie zaczynają się różnice między Opozycją Robotniczą a linią przyjętą 

przez liderów partii. Nieufność do klasy robotniczej (nie w sferze polityki, ale w sferze ekonomicznych, 
twórczych zdolności) jest całą istotą tez podpisanych przez przywódców naszej partii. Nie wierzą oni, że 
niewprawnymi   rękami   niewykwalifikowanych   robotników   można   stworzyć   takie   fundamenty   form 
ekonomicznych, które z upływem czasu rozwiną się w harmonijny system produkcji komunistycznej.

Wszystkim   im   –   Leninowi,   Zinowiewowi   i   Bucharinowi   wydaje   się,  że   produkcja   jest   „tak 

delikatną sprawą”, że jest niemożliwe obejść się bez pomocy „dyrektorów”. Najpierw „wychowamy” 
robotników,   „nauczymy   ich”   i   dopiero   gdy   dorosną   zabierzemy   im   nauczycieli   z   Rady   Najwyższej 
Gospodarki   Narodowej   i   pozwolimy   związkom   przemysłowym   przejąć   kontrolę   nad   produkcją.   Jest 
mimo wszystko znamienne, że wszystkie tezy napisane przez przywódców partii zgadzają się w jednej 
podstawowej   kwestii:   na   razie   nie   oddamy   związkom   zawodowym   kontroli   nad   produkcją,   na   razie 
„zaczekamy”.   Jest   niewątpliwie   prawdą,   że   Trocki,   Lenin,   Zinowiew   i   Bucharin   różnią   się   w 
przyczynach, dla których nie chcą powierzyć robotnikom prowadzenia zakładów już teraz. Lecz zgadzają 
się   jednomyślnie,   że   obecnie   zarządzanie   produkcją   musi   odbywać   się   ponad   głowami   robotników 
środkami systemu biurokratycznego odziedziczonego po przeszłości.

W tym punkcie wszyscy przywódcy naszej partii są w całkowitej zgodzie. „Środek ciężkości w 

pracy związków zawodowych w chwili obecnej” – stwierdza Dziesięciu w ich Tezach – „musi przenieść 
się   w   sferę   ekonomiczną,   przemysłową.   Związki   zawodowe   jako   klasowe   organizacje   robotników, 
stworzone   w   zgodzie   z   ich   przemysłowymi   funkcjami,   muszą   wziąć   na   siebie  główną   pracę  w 
organizowaniu  produkcji”.   „Główna praca”  jest  zbyt  nieokreślonym  terminem.  Pozwala  on na różne 
interpretacje.   A   jednak   wydaje   się,   że  platforma   „Dziesięciu”   daje   więcej   swobody   związkom 
zawodowym w prowadzeniu zakładów niż centralizm Trockiego. Dalej tezy „Dziesięciu” wyjaśniają co 
oni rozumieją przez „główną pracę” związków.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 13 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

„Jak najenergiczniejsze uczestnictwo w ośrodkach, które regulują produkcję, kontrolują, rejestrują 

i rozdzielają siłę roboczą, organizują wymianę między miastami a wsiami, walczą z sabotażem i realizują 
dekrety o obowiązkowych robotniczych powinnościach, itd.” To wszystko. Nic nowego. I nic ponad to, 
co związki zawodowe robią do tej pory. Nie może to uratować naszej produkcji ani pomóc w rozwiązaniu 
podstawowego zagadnienia – podniesienia i rozwoju sił wytwórczych naszego kraju.

Aby   uczynić   jasnym,   że   program   „Dziesięciu”   nie  daje   związkom   zawodowym   żadnych 

kierowniczych  funkcji   lecz  wyznacza  im   jedynie  pomocniczą   rolę   w zarządzaniu  produkcją,  autorzy 
piszą: „Na zaawansowanym etapie (nie obecnie, ale na «zaawansowanym etapie») związki zawodowe w 
procesie społecznych przeobrażeń muszą stać się organami społecznej władzy. Muszą działać jako takie, 
w podporządkowaniu innym organizacjom i realizować nowe zasady organizacji życia gospodarczego”. 
Przez   to   chcą   oni   powiedzieć,   że  związki   zawodowe   muszą   działać   w   podporządkowaniu   Radzie 
Najwyższej Gospodarki Narodowej i jej gałęziom.

4. Pogląd Trockiego

Jaka jest różnica między tym a „włączeniem się przez wzrost” proponowanym przez Trockiego? 

Różnica jest tylko w metodzie. Tezy „Dziesięciu” mocno podkreślają edukacyjny charakter związków 
zawodowych.   W   ich  sformułowaniach   problemów   dla   związków   zawodowych  (głównie   w   sferze 
organizacji, przemysłu i edukacji) nasi przywódcy partyjni jako sprytni politycy przemieniają się raptem 
w „nauczycieli”.

Ta szczególna kontrowersja obraca się nie wokół systemu zarządzania w przemyśle, lecz głównie 

wokół   systemu   wychowywania   mas.  Kiedy   zaczyna   się   wertować   strony   protokółów   i   przemówień 
naszych   wybitnych   przywódców,   to   zdumiewają   nieoczekiwane   manifestacje   ich   pedagogicznych 
inklinacji.  Każdy autor też  proponuje najdoskonalszy system wychowania mas. Lecz wszystkim  tym 
systemom  „oświaty” brakuje zabezpieczenia swobody eksperymentu, ćwiczenia i wyrażania twórczych 
zdolności przez tych, którzy mają być nauczani. Także pod tym względem wszyscy nasi pedagodzy są 
zacofani.

Rzecz w tym, że Lenin, Trocki, Bucharin i inni widzą funkcje związków zawodowych nie jako 

kontrolę nad produkcję albo jako przejmowanie zakładów przemysłowych, lecz tylko jako szkołę dla 
wychowywania mas. Podczas dyskusji niektórym naszym towarzyszom wydawało się, że Trocki był za 
stopniowym   „wchłonięciem   związków   przez   państwo”   –   nie  nagle   lecz   stopniowo,   i   że  chciał 
zarezerwować dla nich prawo ostatecznej kontroli nad produkcją, tak jak jest to wyrażone  w naszym 
programie. Wydawało się początkowo, że ten punkt jednoczył Trockiego z Opozycją w czasie, gdy grupa 
reprezentowana   przez   Lenina   i   Zinowiewa   sprzeciwiając   się   „wchłonięciu   przez   państwo”   widziała 
działalność  związkową  i  jej  problem jako „przyuczanie do komunizmu”. „Związki zawodowe”,  grzmią 
Trocki i Zinowiew, „są potrzebne dla ciężkiej pracy”  (str. 22 raportu z 30.XII). Sam Trocki, jak się 
wydaje,   rozumie   zadanie   nieco   inaczej.   Jego   zdaniem   najważniejsza   praca   związków   polega   na 
organizowaniu produkcji.  W  tym ma on całkowitą słuszność. Ma także słuszność, gdy mówi „Skoro 
związki   są   szkołą   komunizmu,   nie   są   one   szkołą   dla   prowadzenia   ogólnej   propagandy  (gdyż   taka 
działalność   znaczyłaby,   że   odgrywają   one   rolę   klubów)  ani   dla   mobilizowania   ich   członków   do 
zmilitaryzowanej   pracy   czy   zbierania   podatku   produkcyjnego,   lecz   dla   wszechstronnego   kształcenia 
swoich   członków   na   bazie   ich   uczestnictwa   w   produkcji”  (Raport   Trockiego,   30.XII).   Wszystko   to 
prawda, ale jest tu jedno poważne przeoczenie: związki są nie tylko szkołą komunizmu, lecz także jego 
twórcami.

Kreatywność klasy gubi się z pola widzenia. Trocki zastępuje ją przez inicjatywę „prawdziwych 

organizatorów produkcji”, przez komunistów wewnątrz związków (z raportu Trockiego, 30.XII). Jakich 
komunistów?   Według   Trockiego,   przez   komunistów   mianowanych   przez   partię   na   odpowiedzialne 
funkcje  administracyjnie   w  związkach  (dla   przyczyn,   które   często   nie   mają   nic   wspólnego   z 
rozważaniami o przemysłowych i gospodarczych problemach związków). Trocki jest całkiem szczery. 
Nie  wierzy,   że  robotnicy   są   gotowi   stworzyć   komunizm   i   przez   ból,   cierpienie   i   błędy   próbować 
wprowadzić nowe formy produkcji. Wyraził to szczerze i otwarcie. Zrealizował  on już swój system 
„klubowej edukacji” mas, przyuczenia ich do roli „mistrza” w Centralnym Zarządzie Kolei adoptując 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 14 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

metody wychowywania mas wypraktykowane przez naszych tradycyjnych czeladników w stosunku do 
uczniów. Jest prawdą, że bicie  w głowę kowadłem nie  zrobi z ucznia dobrego sklepikarza, gdy już 
zostanie czeladnikiem. A jednak tak długo jak kij mistrza – nauczyciela wisi nad jego głową, pracuje i 
produkuje.

To, w opinii Trockiego, jest cała istota przesunięcia centralnego punktu „z polityki na problemy 

przemysłowe”.   Podniesienie,   choćby   czasowe,  wydajności   wszystkimi   środkami   jest  kluczowym 
zadaniem. Cały przebieg przyuczania w związkach zawodowych musi być także, zdaniem Trockiego, 
nakierowany na ten cel.

5. Poglądy Lenina, Zinowiewa i Bucharina

Towarzysze Lenin i Zinowiew nie zgadzają się z nim. Oni są „wychowawcami” – wywodzącymi 

się z „nowoczesnego trendu w myśleniu”. Wiele razy padało stwierdzenie, że związki zawodowe są 
szkołą komunizmu. Co to oznacza – „szkoła komunizmu”?

Jeśli  potraktujemy  tę  definicję  poważnie  będzie  to oznaczać, że w szkole komunizmu  należy 

przede   wszystkim   uczyć  i   wychowywać,   ale   nie   komenderować  (ta   aluzja   do   poglądów   Trockiego 
spotyka   się   z   aplauzem).   Dalej   Zinowiew   dodaje:   związki   zawodowe   wypełniają   wielkie   zadania, 
zarówno dla sprawy proletariackiej, jak i komunistycznej. Jest to zasadnicza rola, jaką mają odgrywać 
związki zawodowe. Jednak obecnie o tym zapominamy i myślimy, że możemy potraktować problem 
związków zawodowych nierozważnie, zbyt pobieżnie i surowo.

Trzeba koniecznie pamiętać, że te organizacje mają swoje szczególne zadania – nie są to zadania 

komenderowania,   nadzorowania   czy   dyktowania   lecz   zadania,   które   sprowadzają   się   do   jednego: 
wciągnięcie mas pracujących w tor zorganizowanego ruchu proletariackiego. Zatem nauczyciel Trocki 
poszedł za daleko w swoim systemie wychowania mas. Ale co proponuje towarzysz Zinowiew? Dawać w 
ramach   związków   pierwsze   lekcje   komunizmu:   „uczyć   ich  (masy)  podstawowych   faktów   o   ruchu 
robotniczym”. Jak? Poprzez praktyczne doświadczenie, przez praktyczne wprowadzenie nowych form 
produkcji? Dokładnie to, czego chce Opozycja? Nic z tych rzeczy. Grupa Zinowiewa – Lenina woli 
system   wychowywania   przez   czytanie,   dawanie   wskazań  moralnych   i   dobrych,   starannie   wybranych 
przykładów.   Mamy   500   tysięcy   komunistów  (pośród   których,   trzeba   z   żalem   stwierdzić,   jest   wielu 
„obcych” – maruderów z innego świata) na siedem milionów robotników.

Według   towarzysza   Lenina   partia   przyciągnęła   do   siebie   „awangardę   proletariatu”.   Najlepsi 

komuniści   we   współpracy   ze   specjalistami   z   radzieckich   instytucji   gospodarczych   pilnie   szukają   w 
swoich   laboratoriach   nowych   form  produkcji   komunistycznej.   Ci   komuniści,   pracujący   obecnie   pod 
opieką „dobrych nauczycieli” w Radzie Najwyższej Gospodarki Narodowej albo innych ośrodkach, ci 
Piotrkowie   i   Jasiowie   są   naprawdę   najlepszymi   uczniami.   Lecz   masy   pracujące   ze   związków 
zawodowych muszą patrzeć na tych przykładowych Piotrków i Jasiów i uczyć się od nich bez choćby 
dotknięcia swymi rękami steru kontroli, gdyż jest na to „jak dotąd zbyt wcześnie”. „Oni” nie nauczyli się 
jeszcze „wystarczająco dużo”.

W  opinii  Lenina  związki  zawodowe  –  czyli  organizacje  klasy  robotniczej  –  nie   są  twórcami 

komunistycznych form ludowej gospodarki, gdyż są one tylko łącznikiem między awangardą i masami: 
„związki zawodowe w swojej codziennej pracy pozyskują masy, masy tej klasy...” itd.

Nie jest to „klubowy system” Trockiego, nie średniowieczny system kształcenia. Jest to niemiecki 

system  Fröbela-Pestalozziego   oparty   na   studiowaniu   przykładów.   Związkom   zawodowym   nie   wolno 
robić nic  ważnego w zakładach przemysłowych. Ale muszą pozyskiwać masy. Muszą łączyć masy z 
awangardą, z partią, która  (jak należy pamiętać)  nie organizuje produkcji jako kolektyw, lecz jedynie 
tworzy radzieckie instytucje gospodarcze o heterogenicznym składzie, i obsadza je komunistami.

Który   system   jest   lepszy?   Oto   jest   pytanie.   System   Trockiego,   jaki  by   nie   był   pod   innymi 

względami, jest jaśniejszy i dzięki temu bardziej realny. Czytając książki i studiując przykłady wzięte z 
dobrodusznych Piotrów i Jasiów nie posuwa się zbyt daleko wykształcenia. Trzeba o tym pamiętać i to 
dobrze pamiętać.

Grupa Bucharina zajmuje pozycje środkowe. Czy też raczej próbuje skoordynować oba systemy 

wychowania. Musimy jednak zwrócić uwagę, że także ona nie uznaje zasady niezależnej twórczej roli 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 15 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

związków w przemyśle. Zdaniem grupy Bucharina związki zawodowe odgrywają podwójną rolę (tak się 
to ujmuje w ich tezach). Z jednej strony biorą na siebie funkcje „szkoły komunizmu”. A z drugiej strony 
biorą na siebie funkcje pośrednika między partią i masami  (jest to wzięte od grupy Lenina). Innymi 
słowy,   biorą   na   siebie   rolę   machiny   wdrażając   szerokie   masy   proletariackie   do   aktywnego   życia, 
(zauważcie   towarzysze   –   „do   aktywnego   życia”   –   lecz   nie   do   wprowadzenia   nowych   form 
gospodarowania albo poszukiwania nowych form produkcji). Poza tym muszą one (związki, rzecz jasna) 
w coraz większym stopniu stawać się komponentem machiny gospodarczej i władzy państwowej. Jest to 
„łączenie się” Trockiego.

Tu   także   kontrowersja   nie   obraca   się   wokół   problemów   związkowych,   lecz   wokół   metod 

kształcenia mas przy pomocy związków. Trocki jest, albo raczej był, za systemem, którym – z pomocą 
tego zaprowadzonego wśród kolejarzy – mógłby wbić w głowy zorganizowanych robotników mądrości 
komunistycznej przebudowy. Dzięki „mianowańcom”, „reorganizacjom” i różnym cudownym środkom 
ogłaszanym w zgodzie z „systemem wstrząsowym” przekształciłoby to związki w ten sposób, że mogłyby 
one dołączyć do radzieckich instytucji gospodarczych przez wzrost i stać się posłusznymi narzędziami dla 
realizacji planów gospodarczych wypracowanych przez Radę Najwyższą Gospodarki Narodowej.

Zinowiew i Lenin nie śpieszą się z włączeniem związków zawodowych w radziecką machinę 

gospodarczą.   Związki,   twierdzą,   powinny   pozostać   związkami.   Jeśli   chodzi   o   produkcję,   będą   ją 
prowadzić i nią zarządzać ludzie, których  my  wybierzemy. Kiedy związki zawodowe wychowamy na 
posłusznych i pracowitych Piotrków i Jasiów, zaszczepimy je do radzieckich instytucji gospodarczych. W 
ten sposób związki stopniowo będą zanikać, rozkładać się.

Wprowadzenie   nowych   form   narodowej   gospodarki   powierzają   oni   radzieckim  instytucjom 

biurokratycznym. Jeśli chodzi o związki, pozostawiają im rolę „szkoły”. Kształcenie, kształcenie i jeszcze 
raz kształcenie. Taki jest slogan Lenina i Zinowiewa. Bucharin zaś chciał „postawić” na radykalizm w 
systemie związkowego kształcenia i oczywiście w pełni zasługiwał na reprymendę Lenina, podobnie jak 
towarzysz o pseudonimie „simidikomist”. Bucharin i jego grupa podkreślając kształcącą rolę związków w 
obecnej sytuacji politycznej, opowiadają się za najpełniejszą robotniczą demokracją w związkach, za 
szerokimi  możliwościami  wyborczymi  dla związków – nie tylko za stosowaniem powszechnie zasad 
wyborczych, lecz także za bezwarunkowym wyborem delegatów mianowanych przez związki. Cóż za 
demokracja!   Zakrawałoby   to   na   Opozycję,   gdyby   nie   jedna   różnica.  Opozycja   Robotnicza   widzi   w 
związkach zarządców i twórców komunistycznej gospodarki, podczas gdy Bucharin, jak Lenin i Trocki, 
pozostawia im tylko rolę „szkoły komunizmu” i nie więcej
. Dlaczego Bucharin nie miałby bawić się z 
zasadą wyborczą, gdy każdy wie, że nie zaszkodzi to, ani nie pomoże w kierowaniu przemysłem? Gdyż w 
gruncie   rzeczy   kontrola   przemysłu   nadal   pozostanie   poza   związkami,   poza   ich   zasięgiem,   w  rękach 
radzieckich instytucji. Bucharin przypomina tych nauczycieli, którzy prowadzą kształcenie w zgodzie ze 
starym systemem przy pomocy „książek”. „Macie nauczyć się do tego miejsca, a nie dalej”, a w tym 
czasie zachęcają uczniów do „samodzielności” w organizowaniu zabaw, rozrywek itd.

W ten sposób dwa systemy zupełnie dobrze współżyją ze sobą i załatwiają swoje porachunki. Lecz 

co z tego wszystkiego wyniknie i jakie obowiązki będą w stanie wypełniać uczniowie tych nauczycieli 
eklektyków to zupełnie inna sprawa. Gdyby towarzysz Łunaczarski miał zganić wszystkie kształceniowe 
spotkania   takiej   „elektrycznej   herezji”,   pozycja   Ludowego   Komisariatu   Edukacji   byłaby   naprawdę 
wątpliwa.

6. Ograniczanie kreatywności

Nie należy jednak nie doceniać metod kształcenia naszych czołowych towarzyszy w odniesieniu 

do związków zawodowych. Wszyscy oni, w tym Trocki, zdają sobie sprawę, że w kwestii kształcenia 
„samodzielność” mas nie jest najmniej istotnym czynnikiem. Wobec tego poszukują oni takiego układu, 
w   którym   związki   zawodowe   mogłyby   rozwijać   inicjatywę   i   swoje   twórcze   siły   ekonomiczne   bez 
jakiejkolwiek krzywdy dla dominującego biurokratycznego systemu prowadzenia przemysłu.

Najmniej szkodliwą sferą, gdzie masy mogą przejawiać samodzielność jak również „uczestnictwo 

w aktywnym życiu”  (według Bucharina)  jest sfera polepszenia doli robotników. Opozycja Robotnicza 
zwraca wiele uwagi na ten problem, a jednak rozumie, że podstawowym polem klasowej kreacji jest 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 16 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

wprowadzanie nowych przemysłowych form ekonomicznych, których częścią zaledwie jest poprawa doli 
robotników.

W  opinii   Trockiego   i   Zinowiewa   cała   produkcja   musi   być   inicjowana   i   regulowana   przez 

instytucje radzieckie, a związkom zawodowym radzi się prowadzić raczej ograniczoną, choć pożyteczną 
pracę   poprawiania   losu   robotników.   Towarzysz   Zinowiew,   na   przykład,   widzi   w   rozdziale   odzieży 
„ekonomiczną   rolę”   związków   i   wyjaśnia:   „Nie   ma   ważniejszego   problemu   od   kwestii   gospodarki, 
naprawienie jednej łaźni w Piotrogrodzie jest obecnie dziesięć razy ważniejsze od wygłoszenia pięciu 
dobrych wykładów”.

Co to jest? Naiwny błędny pogląd? Czy świadome zastąpienie organizowania twórczych zadań w 

sferze produkcji i rozwijania twórczych możliwości przez ograniczone zadania wewnętrznej gospodarki, 
obowiązków   domowych   itd.?   Trochę   innymi   słowami   tę  samą   myśl   wyraża   Trocki.   Bardzo 
wspaniałomyślnie proponuje on związkom zawodowym, by rozwijały największą możliwą inicjatywę na 
polu ekonomicznym.

Lecz gdzie ta inicjatywa ma się przejawiać? We „wstawianiu szyb” w oknach zakładów albo w 

napełnianiu   wodą   sadzawki   przed   fabryką  (z   przemówienia   Trockiego   na   Zjeździe   Górników)? 
Towarzyszu Trocki, zlitujcie się nad nami! Jest to zaledwie sfera prowadzenia gospodarstw domowych. 
Jeśli zamierzacie zredukować kreatywność związków do tego stopnia, to wtedy związki staną się nie 
szkołą komunizmu lecz miejscem,  gdzie ćwiczyć się będzie ludzi jak mają stawać się woźnymi.  To 
prawda, że towarzysz Trocki próbuje poszerzyć zakres „samodzielności mas” nie przez pozwolenie im na 
uczestnictwo w niezależnym poprawianiu losu robotników w miejscu pracy (tylko „niezdrowa” Opozycja 
Robotnicza  posuwa  się tak  daleko), lecz  przez pobieranie  lekcji   na ten  temat   w  Radzie Najwyższej 
Gospodarki Narodowej.

Za każdym razem, gdy ma decydować się problem dotyczący robotników, jak na przykład rozdział 

żywności albo siły roboczej, koniecznym jest by związki zawodowe znały dokładnie, nie w ogólnych 
zarysach   jak   zwykli   obywatele,   lecz   znały   gruntownie   całą   bieżącą   pracę   wykonywaną   przez   Radę 
Najwyższą Gospodarki Narodowej (przemówienie z 30.XII). Nauczyciele z Rady Najwyższej Gospodarki 
Narodowej nie  tylko  zmuszają związki zawodowe  do „realizowania” planów, lecz także „wyjaśniają 
swoim   uczniom   swoje   rozporządzenia”.   Jest   to   już   krok   naprzód   w   porównaniu   z   systemem,   który 
obecnie funkcjonuje na kolei.

Dla każdego myślącego robotnika jest jednak jasne, że wstawianie szyb, jakkolwiek pożyteczne, 

nie ma nic wspólnego z funkcjonowaniem przemysłu; siły wytwórcze i ich rodzaj nie wyrażają się przez 
tę pracę. Rzeczywiście ważnym jest nadal pytanie: jak rozwijać siły wytwórcze? Jak zbudować taki stan 
gospodarki   przez   dostosowanie   produkcji  (wytwarzania)  do   nowego   życia   i   jak   wyeliminować 
nieproduktywną   pracę   na   ile   to   jest   tylko   możliwe?  Partia   może   wychować   czerwonego   żołnierza, 
pracownika politycznego czy wykonawczego dla wprowadzenia w życie wysuwanych projektów. Lecz 
nie   może   ona   rozwinąć   twórcy   komunistycznej   gospodarki   gdyż   tylko   związek   stwarza   możliwość 
rozwijania zdolności twórczych na nowych zasadach.

Poza tym, nie jest to zadanie partii. Zadaniem partii jest stworzyć warunki – czyli dać swobodę 

masom pracującym, zjednoczonym wspólnymi celami ekonomicznymi – po to, by robotnicy mogli stać 
się   twórczymi   pracownikami;   jest   znaleźć   nowe   impulsy   do   pracy,   wypracować   nowy   system 
wykorzystania siły roboczej i zaplanować jak rozmieścić robotników, aby przebudować społeczeństwo i 
w ten sposób wprowadzić nowy ekonomiczny porządek rzeczy oparty na podstawie komunizmu.  Tylko 
robotnicy mogą wytworzyć w swych umysłach nowe metody organizowania pracy, jak również działania  
przemysłu
.

7. Technika i organizacja

Jest to prosta marksistowska prawda, a mimo to obecnie przywódcy naszej partii nie podzielają jej 

z   nami.   Dlaczego?   Ponieważ   pokładają   oni   więcej   zaufania   w   biurokratycznych   fachowcach, 
pozostałościach  przeszłości, niż w zdrowej, elementarnej klasowej kreatywności mas pracujących.  W 
każdej innej dziedzinie możemy się wahać, kto powinien sprawować kontrolę – kolektyw robotniczy czy 
biurokratyczni specjaliści –  czy to będzie sprawa edukacji, rozwoju nauki, organizacji armii, ochrony 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 17 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

zdrowia. Lecz jest jedna sprawa, sprawa gospodarki, gdzie pytanie kto ma mieć kontrolę jest bardzo 
proste i jasne dla każdego, kto nie zapomniał historii.

Każdemu marksiście dobrze wiadomo, że przebudowa przemysłu i rozwój sił wytwórczych kraju 

zależy od dwóch czynników: od rozwoju techniki i od efektywnej organizacji pracy poprzez podnoszenie 
wydajności i znajdowanie nowych bodźców do pracy. Było to prawdziwe w każdym okresie przejścia z 
niższego etapu rozwoju ekonomicznego na wyższy w historii ludzkiego istnienia.

W  republice robotniczej rozwój sił wytwórczych poprzez technikę odgrywa drugorzędną rolę w 

porównaniu   z   drugim   czynnikiem,   efektywną   organizacją   pracy   i   wprowadzeniem   nowego   systemu 
ekonomicznego. Nawet jeśli Rosji radzieckiej uda się zrealizować w pełni plan ogólnej elektryfikacji, bez 
wprowadzenia  zasadniczej   zmiany   w  systemie   kontroli   i   organizacji   ludowej   gospodarki   i   produkcji 
będzie ona tylko odrabiać zaległości wobec rozwiniętych krajów kapitalistycznych w kwestii rozwoju.

A   jednak   przy   efektywnym   wykorzystaniu   siły   roboczej   i   wykształceniu   nowego   systemu 

produkcji rosyjski świat pracy znajduje się w wyjątkowo korzystnych warunkach. Dają one możliwość 
pozostawienia   daleko   w   tyle   wszystkich   burżuazyjnych   krajów   kapitalistycznych   pod   względem 
rozwijania sił wytwórczych. Pozbyliśmy się bezrobocia jako bodźca do pracy w socjalistycznej Rosji. 
Otwierają się nowe możliwości dla klasy robotniczej – uwolnionej z jarzma kapitału – wypowiadania 
swego  twórczego   zdania   dla   znajdowania  nowych  bodźców   do  pracy   i   wprowadzania   nowych  form 
produkcji, nie mających precedensu w całej historii ludzkości.

Kto   jednak   może   rozwijać   niezbędną   kreatywność   i   entuzjazm   w   tej   sferze?   Czy   elementy 

biurokratyczne, dyrektorzy radzieckich instytucji, czy związki przemysłowe, których członkowie mając 
doświadczenie   przegrupowywania   robotników   w   zakładzie   dochodzą   do   twórczych,  użytecznych, 
praktycznych metod, które mogą być zastosowane w procesie reorganizacji całego systemu gospodarki 
ludowej?  Opozycja   Robotnicza   twierdzi,   że   administracja   ludowej   gospodarki   jest   sprawą   związków 
zawodowych, czyli że Opozycja jest bardziej marksistowska w swej myśli niż biegli w teorii przywódcy.

Opozycja   Robotnicza   nie   jest   na  tyle   ignorancka,   aby  całkowicie   lekceważyć  wielką   wartość 

postępu technicznego czy użyteczność ludzi technicznie wykształconych. Nie sądzi ona zatem, że po 
wybraniu   swego   własnego   organu   kontroli   nad   przemysłem   może   pozbyć   się   Rady   Najwyższej 
Gospodarki   Narodowej,   centralnych   komitetów   przemysłowych,   ośrodków   ekonomicznych   itd. 
Bynajmniej. Opozycja Robotnicza twierdzi, że musi zachować kontrolę nad tymi, cennymi z punktu 
widzenia technicznego, ośrodkami administracyjnymi, postawić im teoretyczne zadania i korzystać z ich 
usług   tak,   jak   to   robili   kapitaliści   gdy   najmowali   fachowców,   aby   realizowali   ich   własne   plany. 
Specjaliści   mogą   wykonać   cenną   pracę   w   rozwijaniu   przemysłu,   mogą   ułatwić   fizyczną   pracę 
robotników, są potrzebni, niezbędni, tak jak nauka jest niezbędna dla każdej powstającej i rozwijającej się 
klasy. Lecz burżuazyjni specjaliści, nawet jeśli nada im się komunistyczne etykietki są fizycznie bezsilni i 
zbyt   słabi   duchowo,   by   rozwijać   siły   wytwórcze   w   państwie   niekapitalistycznym,   znajdować   nowe 
metody organizacji pracy i rozwijać nowe bodźce dla intensyfikacji pracy. W tym ostatnie słowo należy 
do klasy robotniczej – do związków przemysłowych.

Kiedy   powstająca   klasa   burżuazyjna,   osiągnąwszy   próg   dzielący   średniowiecze   i   czasy 

nowożytne, podjęła ekonomiczną wojnę z rozkładającą się klasą panów feudalnych nie posiadała nad tą 
ostatnią żadnej technicznej przewagi. Kupiec – pierwszy kapitalista był zmuszony kupować towary od 
rzemieślnika   albo   czeladnika,   którzy   posługując   się   pilnikiem,   nożem   i   prymitywnymi   wrzecionami 
produkowali towary zarówno dla ich „pana” (właściciela ziemskiego), i dla kupca z zewnątrz, z którym 
wchodzili   w   „wolny”   układ   handlowy.   Gospodarka   feudalna   po   osiągnięciu   kulminacyjnego   punktu 
swojej organizacji przestała dawać nadwyżki i rozpoczęło się zmniejszanie wzrostu sił wytwórczych. 
Ludzkość stanęła twarzą w twarz wobec alternatywy: albo ekonomicznego rozkładu albo znalezienia 
nowych   bodźców   do   pracy   i   w   konsekwencji   stworzenia   nowego   systemu   ekonomicznego,   który 
podniósłby wydajność, poszerzył zakres produkcji i otworzył nowe możliwości rozwoju sił wytwórczych.

Kto mógł znaleźć i rozwinąć nowe metody w sferze przemysłowej reorganizacji? Nikt oprócz tych 

przedstawicieli klasy, którzy nie byli spętani nawykami przeszłości, którzy rozumieli, że wrzeciono i 
przecinarka w rękach niewolnika produkują nieporównywalnie mniej niż w rękach rzekomo wolnych 
robotników najemnych, za których plecami stoi bodziec konieczności ekonomicznej.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 18 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

Zatem   powstająca   klasa,   po   stwierdzeniu   na   czym   polega   podstawowy   bodziec   do   pracy, 

zbudowała na tym cały system, wielki na swój sposób: system produkcji kapitalistycznej. Fachowcy 
przyszli w sukurs kapitalistom dopiero znacznie później. Podstawą był nowy system organizacji pracy i 
nowe stosunki ustanowione między kapitałem i pracą.

To   samo   sprawdza   się   obecnie.   Żaden   specjalista   albo   fachowiec   obarczony   rutyną 

kapitalistycznego systemu produkcji nie może wprowadzić jakichkolwiek nowych twórczych motywów i 
ożywczych   innowacji   na   polu   organizacji   pracy,   wprowadzania   i   kształtowania   komunistycznej 
gospodarki. Ta funkcja należy do kolektywów robotniczych. Wielką zasługą Opozycji Robotniczej jest to, 
że postawiła ten problem o najwyższej wadze szczerze i otwarcie przed partią.

Towarzysz Lenin uważa, że możemy przeprowadzić komunistyczny plan na polu ekonomicznym 

poprzez partię. Czy tak jest naprawdę? Przede wszystkim zastanówmy się jak partia funkcjonuje. Według 
towarzysza   Lenina   „przyciąga   do   siebie   awangardę   robotników”,   potem   rozrzuca   ich   po   różnych 
instytucjach   radzieckich  (tylko   część   awangardy   wraca   do   związków   zawodowych,   gdzie   jednak 
członkowie komunistyczni pozbawieni są możliwości kierowania i kształtowania ludowej gospodarki). Ci 
dobrze przeszkoleni, wierni i być może bardzo utalentowani komunistyczni ekonomiści rozdrabniają się i 
marnują w ogólnoekonomicznych instytucjach. W takiej atmosferze wpływ tych towarzyszy słabnie, traci 
znaczenie albo całkowicie zanika.

Całkiem   inna   sprawa   jest   ze   związkami   zawodowymi.   Tam   atmosfera   klasowa   jest   mniej 

przejrzysta, skład bardziej homogeniczny, zadania przed którymi stoi kolektyw  są  bardziej związane  z 
bezpośrednimi  życiowymi  i pracowniczymi  potrzebami  samych wytwórców, członków fabrycznych i 
zakładowych   komitetów,   kierownictw   fabryk   i   centrów   związkowych.   Kreatywność   i   poszukiwanie 
nowych form produkcji, nowych bodźców do pracy dla zwiększenia wydajności, mogą zrodzić się tylko 
w łonie tego naturalnego klasowego kolektywu. Tylko awangarda klasy może stworzyć rewolucję, lecz 
jedynie   cała   klasa   może   rozwijać   przez   codzienne   doświadczenie   praktyczną   pracę   podstawowych 
kolektywów klasowych.

Kto   nie   wierzy   w   podstawowy   duch   klasowego   kolektywu   –   a   ten   kolektyw   jest   najpełniej 

reprezentowany   przez   związki   zawodowe   –  musi   postawić   krzyżyk   na   komunistycznej   przebudowie 
społeczeństwa. Ani Krestiński czy Prieobrażeński, ani Lenin i Trocki nie mogą niezawodnie wysunąć na 
czoło przy pomocy machiny partyjnej robotników zdolnych znajdować i wskazywać nowe podejścia do 
nowego systemu produkcji. Tacy robotnicy mogą być postawieni na czele tylko przez doświadczenie 
życiowe,   wyłonić   się   oni   mogą   z   szeregów   tych,   którzy   wytwarzają   i   organizują   wytwarzanie 
jednocześnie.

To   rozumowanie,   które   powinno   być   proste  i   jasne   dla   każdego   człowieka   praktyki,   nasi 

przywódcy partyjni gubią z oczu:  jest rzeczą niemożliwą zadekretować komunizm. Można to osiągnąć 
jedynie w procesie praktycznych poszukiwań, być może przez błędy, lecz tylko dzięki twórczym siłom 
samej klasy robotniczej.

8. Program Opozycji

Głównym punktem kontrowersji, która ma miejsce między przywódcami partyjnymi a Opozycją 

Robotniczą,   jest   to,   komu   nasza   partia   powierzy   budowanie   komunistycznej   gospodarki   –   Radzie 
Najwyższej   Gospodarki   Narodowej   z   jej   wszystkimi   biurokratycznymi   filiami   czy   związkom 
przemysłowym?   Towarzysz   Trocki   chce   „przyłączyć”   związki   zawodowe   do   Rady   Najwyższej 
Gospodarki Narodowej tak, aby z jej pomocą można było je wchłonąć. Towarzysze Lenin i Zinowiew z 
kolei   chcieli   „wychować”   masy   do   takiego   poziomu   komunistycznego   zrozumienia,   przy   którym 
mogłyby być bezboleśnie wchłonięte przez te same radzieckie instytucje. Bucharin i pozostałe frakcje 
wyrażają zasadniczo ten sam pogląd. Różnice istnieją tylko w sposobie formułowania tego, istota jest 
jednakowa. Tylko Opozycja Robotnicza wyraża coś zupełnie innego, broni proletariackiego, klasowego 
punktu widzenia w samym procesie tworzenia i realizowania swoich zadań.

Ekonomiczne ciało zarządzające w republice robotniczej w obecnym okresie przejściowym musi 

być   ciałem   wybieranym   bezpośrednio   przez   samych   wytwórców.   Wszystkie   inne   administracyjne, 
ekonomiczne   instytucje   radzieckie   powinny   służyć   jedynie   jako   wykonawcze   ośrodki   polityki 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 19 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

gospodarczej   najważniejszego   ciała   ekonomicznego   republiki   robotniczej.   Wszystko   inne   jest 
paradowaniem,   które   pokazuje   niewiarę   w   twórcze   możliwości   robotników,   niewiarę,   która   nie   jest 
zgodna   z   wyznawanymi   ideałami   naszej   partii,   której   siła   zależy   od   trwałego   twórczego   ducha 
proletariatu.

Nie  będzie  w  tym  nic dziwnego, jeśli  na zbliżającym  się  zjeździe  Partii  zwolennicy  różnych 

reform gospodarczych, za wyjątkiem Opozycji Robotniczej, zajmą wspólne stanowisko przez wzajemne 
kompromisy i koncesje, gdyż nie ma między nimi zasadniczej różnicy zdań.

Jedna Opozycja Robotnicza, której nie wolno pójść na kompromis, nie zrobi tego. To jednak nie 

znaczy, że  „jej  celem   jest  rozłam”.  Bynajmniej.   Jej  zadanie  jest  zupełnie  inne.  Nawet  w przypadku 
porażki   na   zjeździe   musi   pozostać   wewnątrz   partii,   i   krok   po   kroku   uparcie   bronić   swego   punktu 
widzenia, ratować partię, oczyszczać jej klasową linię.

Raz jeszcze w skrócie: czego chce Opozycja Robotnicza?
1) Sformować ciało z robotników – wytwórców dla administrowania ludową gospodarką.
2)  Dla   tego   celu  (to   jest   dla   przejścia   związków   od   roli   biernego   asystowania   do   ciał 

ekonomicznych,   do   aktywnego   uczestnictwa   i   przejawiania   ich   twórczych   inicjatyw)  Opozycja 
Robotnicza proponuje serię wstępnych przedsięwzięć nakierowanych na spokojną i stopniową realizację 
tego celu.

3)  Przekazanie   funkcji   administrowania   przemysłem   w   ręce   związku   nie   nastąpi   dopóki 

Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy związków zawodowych nie stwierdzi,  że związki są 
wystarczająco przygotowane do tego zadania.

4) Wszystkie nominacje na stanowiska w administracji gospodarczej będą dokonywane za zgodą 

związku.   Wszyscy   kandydaci   mianowani   przez   związek   powinni   być  nieusuwalni.   Wszyscy 
odpowiedzialni  funkcjonariusze mianowani  przez związki są wobec nich odpowiedzialni  i mogą być 
przez nie odwołani.

5) Aby zrealizować te propozycje należy wzmocnić podstawowy rdzeń związków i przygotować 

komitety fabryczne i zakładowe do kierowania przemysłem.

6)  Poprzez  skoncentrowanie  w  jednym   organie  całej   administracji  gospodarką  publiczną  (bez 

istniejącego   dualizmu   Rady   Najwyższej   Gospodarki   Narodowej   i   Wszechrosyjskiego   Komitetu 
Wykonawczego związków zawodowych)  będzie musiała być wprowadzona jedność decyzji, co ułatwi 
zrealizowanie planu i urzeczywistnienie komunistycznego systemu produkcji. Czy jest to syndykalizm? 
Czy nie jest to, wprost przeciwnie, to samo, co stwierdza się w programie naszej partii  i czy elementy 
zasad, podpisanych przez resztę towarzyszy nie są odejściem od niego?

O biurokracji i samorządności mas

1. Inicjatywa... i źródła apatii

Czy   ma   to   być  biurokracja   czy   samorządność  mas?   Jest   to   drugi   punkt   kontrowersji   między 

liderami   naszej   partii   a  Opozycją   Robotniczą.   Problem   biurokracji   został   podniesiony   i   tylko 
powierzchownie przedyskutowany na ósmym Zjeździe Rad. I tu, tak jak przy problemie roli związków 
zawodowych i ich problemów, dyskusja została skierowana na złe tory. Kontrowersja dotycząca tego 
zagadnienia jest bardziej zasadnicza niż mogłoby się wydawać.

Istota  jest   taka:   który   system  administracji   w   republice   robotniczej   w   okresie   tworzenia 

ekonomicznej bazy komunizmu zabezpiecza więcej swobody klasowym siłom twórczym? Czy jest to 
system  biurokratycznego  państwa  czy  system   szerokiej   praktycznej   samorządności  mas  pracujących? 
Pytanie odnosi się do systemu administracji, a kontrowersja powstaje pomiędzy dwoma diametralnie 
przeciwstawnymi zasadami: biurokracja albo samorządność. A próbuje się to zwęzić do problemu metod 
„ożywienia radzieckich instytucji”.

Obserwujemy tu tę samą substytucję dyskutowanych tematów, jak to miało miejsce w debatach na 

temat związków zawodowych. Trzeba stwierdzić definitywnie i jasno, że półśrodki, zmiany w stosunkach 
między centralnymi ciałami i lokalnymi organizacjami gospodarczymi, i inne takie drobne, nieistotne 
innowacje  (takie   jak   odpowiedzialni   funkcjonariusze   lub   wejście   członków   partii   do   instytucji 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 20 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

radzieckich,   gdzie   ci   komuniści   są   poddani   wszystkim   złym   wpływom   dominującego   systemu 
biurokratycznego   i   rozpraszają   się   między   elementami   dawnej   klasy   burżuazyjnej)  nie   przyniosą 
„demokratyzacji” ani nie tchną życia w radzieckie instytucje.

Jednak nie o to chodzi. Każde dziecko w Rosji radzieckiej wie, że życiowym problemem jest 

wciągnąć szerokie masy harujących robotników, chłopów i innych w przebudowę gospodarki w państwie 
proletariackim i zmienić stosownie do tego warunki życia. Zadanie jest jasne: pobudzić inicjatywę i 
samorządność mas. Lecz co się robi dla popierania i rozwijania tej inicjatywy? Absolutnie nic. Wręcz 
przeciwnie. Na każdym zebraniu wzywamy pracujących mężczyzn i kobiety, aby „tworzyli nowe życie, 
umacniali i wspierali radzieckie władze”. Lecz zanim jeszcze masy albo poszczególne grupy robotników 
zdążą   wziąć   poważnie   nasze   wezwanie   i   spróbują   zastosować   je   w   życiu,   już   jakaś   biurokratyczna 
instytucja czując się zignorowana pospiesznie ukróca wysiłki nadmiernie gorliwych inicjatyw.

Każdy   towarzysz   może   z   łatwością   przypomnieć   sobie   dziesiątki   przypadków,   kiedy   sami 

robotnicy próbowali zorganizować stołówki, przedszkola, dostawę drewna itd. Za każdym razem żywe, 
bezpośrednie zainteresowanie przedsięwzięciem ginęło od biurokracji, niekończących się negocjacji z 
różnymi instytucjami nie przynoszących rezultatów albo przynoszących odmowy, nowe nakazy itp. Gdzie 
tylko   była   możliwość   –   pod   wpływem   impetu   samych   mas   i   wysiłkiem   samych   mas   –   wyposażyć 
stołówkę,   zorganizować   dostawę   drewna   albo   urządzić   przedszkole,   ze   strony   centralnych   instytucji 
następowała jedna odmowa po drugiej. Nadchodziły wyjaśnienia, że nie ma wyposażenia dla stołówki, 
brak koni do transportu drewna i brak odpowiedniego budynku dla przedszkola.  Ile goryczy rodzi się 
wśród robotników i robotnic, kiedy widzą i wiedzą, że gdyby dano im prawo i szansę działania, mogliby 
sami   przeprowadzić   projekty   do   końca.   Jak   bolesna   jest   odmowa   potrzebnych   materiałów,   kiedy   te 
materiały zostały już znalezione i zdobyte przez samych robotników. Ich inicjatywa  jest  w ten sposób 
hamowana i pragnienie działania zanika. „Jeśli jest jakaś sprawa”, mówią ludzie, „niech urzędnicy się 
sami   o   nas   troszczą”.   W   rezultacie   wytwarza   się   niezwykle   szkodliwy   podział:  my  jesteśmy   ciężko 
pracującym ludem, oni są radzieckimi urzędnikami, od których wszystko zależy. W tym tkwi cały kłopot.

2. Istota biurokracji

Co   w   tym   czasie   robią   przywódcy   naszej   partii?   Czy   próbują   znaleźć   przyczynę   zła?   Czy 

przyznają otwarcie, że ich sam system, wcielony w życie przez Rady, paraliżuje i pozbawia energii masy, 
choć miał pobudzać ich inicjatywę? Nie, nasi liderzy partyjni nie robią nic takiego. Wręcz przeciwnie. 
Zamiast znaleźć sposoby pobudzenia masowych inicjatyw, które mogłyby doskonale pasować do naszych 
elastycznych   instytucji   radzieckich,   przywódcy   naszej   partii   ni   stąd   ni   zowąd   pojawiają   się   w   roli 
obrońców i rycerzy biurokracji. Ilu towarzyszy idzie za przykładem Trockiego i powtarza, że „cierpimy 
nie   dlatego,   że   przyswajamy   sobie   złe  strony   biurokracji,   ale   dlatego,   że   jak   dotąd   nie  poznaliśmy 
dobrych”
 („O jednym wspólnym planie” Trockiego).

Biurokracja jest bezpośrednim zaprzeczeniem masowej samorządności. Zatem ten, kto akceptuje 

zasadę   angażowania   mas   do   aktywnego   uczestniczenia   jako   bazy   dla   nowego   systemu   republiki 
robotniczej, ten nie  może szukać dobrych czy złych stron biurokracji. Musi otwarcie i zdecydowanie 
odrzucić ten bezużyteczny system. Biurokracja nie jest produktem naszej nędzy, jak stara się przekonać 
nas   towarzysz   Zinowiew.   Nie   jest   to   też   odbicie   „ślepego   posłuszeństwa”   wobec   przełożonych, 
wytworzonego przez militaryzm, jak twierdzą inni. Korzenie tego zjawiska tkwią głębiej. Jest to produkt 
uboczny   tej   samej   sprawy,   która   wyjaśnia   naszą   politykę   dwulicowości   w   stosunku   do   związków 
zawodowych, czyli rosnących wpływów w instytucjach radzieckich elementów wrogich w duchu nie 
tylko komunizmowi, ale także elementarnym dążeniom mas pracujących. Biurokracja jest plagą, która 
przenika do samego rdzenia partii i do instytucji radzieckich. Nie tylko Opozycja Robotnicza podkreśla 
ten fakt. Uznaje go także wielu myślących towarzyszy nie należących do tej grupy.

Nakładane   są   ograniczenia   na   inicjatywę   nie   tylko   w   odniesieniu   do   działalności   mas 

bezpartyjnych  (byłby to tylko logiczny i rozsądny warunek w atmosferze wojny domowej). Inicjatywa 
samych członków partii jest ograniczana. Każda niezależna próba, każda nowa myśl, która przechodzi 
przez cenzurę naszego centrum, jest traktowana jako „herezja”, jako pogwałcenie dyscypliny partyjnej, 
jako   próba   naruszenia   prerogatyw   centrum,   które   musi   wszystko   „przewidywać”   i   wszystko 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 21 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

„dekretować”. Jeśli coś nie jest zadekretowane, trzeba czekać aż przyjdzie czas, gdy centrum w wolnej 
chwili   to   zadekretuje.   Dopiero   wtedy   i   to   w   mocno   ograniczonych   ramach   pozwoli   się   wykazać 
„inicjatywą”. Co by się stało, gdyby kilku członków Rosyjskiej Partii Komunistycznej – na przykład ci, 
którzy lubią ptaki – postanowiło założyć towarzystwo ochrony ptaków? Idea sama w sobie wydaje się 
pożyteczną.  W  żaden sposób nie podważa żadnego z „państwowych planów”. Ale tak się tylko  zdaje. 
Nagle pojawiłaby się jakaś biurokratyczna instytucja twierdząca, że  ma prawo zarządzać tym właśnie 
przedsięwzięciem.  Ta  właśnie  instytucja   natychmiast   „wcieliłaby”  towarzystwo  w radziecką machinę 
osłabiając   przez   to   bezpośrednią   inicjatywę.   I  zamiast   bezpośredniej   inicjatywy   pojawiłaby   się   kupa 
papierowych dekretów i przepisów, które dałyby dość pracy setkom innych urzędników i dodały pracy 
poczcie i transportowi.

Szkodliwość   biurokracji   nie   leży   tylko   w  mitrędze,   jak   to   chcą   niektórzy   towarzysze,   którzy 

sprowadzają całą kontrowersję do „ożywienia radzieckich instytucji”. Szkodliwość leży w rozwiązywaniu 
wszystkich   problemów   nie   przez   otwartą   wymianę   opinii   czy   bezpośrednie   wysiłki   wszystkich 
zainteresowanych, lecz przez formalne decyzje przekazywane przez centralne instytucje. Te decyzje są 
podejmowane   albo   przez   jedną   osobę   albo   przez   niezwykle   ograniczony   kolektyw,   w   którym 
zainteresowani   ludzie   są   najczęściej   nieobecni.  Jakaś   osoba   trzecia   decyduje   o   twoim   losie:  jest  to 
esencja biurokracji.

Wobec   rosnącego   cierpienia   klasy   robotniczej,   spowodowanego   chaosem   obecnego   okresu 

przejściowego, biurokracja okazuje się szczególnie słaba i bezsilna. Cuda entuzjazmu w stymulowaniu sił 
wytwórczych   i   łagodzeniu   warunków   pracy   mogą   być   dokonane   jedynie   przez   aktywną   inicjatywę 
samych   zainteresowanych   robotników,   pod   warunkiem,   że  nie   jest   ona   ograniczana   i   hamowana   na 
każdym kroku przez hierarchię „zezwoleń” i „dekretów”.

Mocną   stroną   marksistów,   a   bolszewików   szczególnie,   było   to,   że   nie   kładli   oni   nacisku   na 

politykę natychmiastowego sukcesu ruchu (Tę zresztą linię stosowali również oportuniści – zwolennicy 
kompromisów).   Marksiści   zawsze   próbowali   umieścić   robotników   w   takich   warunkach,   aby   dać   im 
możliwość   utemperowania   ich   woli   rewolucyjnej   i  rozwinięcia  możliwości   twórczych.   Robotnicza 
inicjatywa jest nam niezbędna, a pomimo to nie dajemy jej szansy rozwoju.

Strach   przed   krytyką   i   przed   wolnością   myśli   przez   połączenie   się   z   biurokracją   daje   często 

absurdalne   rezultaty.   Nie   może   być   samorządności   bez   wolności   myśli   i   opinii,   gdyż   samorządność 
przejawia się nie tylko w inicjatywie, działaniu i pracy, lecz również w niezależnej myśli. Nie dajemy 
swobody   działalności   klasowej,   obawiamy   się   krytyki,   przestaliśmy   polegać   na   masach:   stąd   mamy 
biurokrację. To dlatego Opozycja Robotnicza twierdzi, że biurokracja jest naszym wrogiem, naszą plagą i 
największym niebezpieczeństwem dla przyszłego istnienia samej partii komunistycznej.

3. Przeciw biurokracji w partii

Aby skończyć z biurokracją znajdującą schronienie w instytucjach radzieckich musimy najpierw 

pozbyć się całej biurokracji w samej partii. To tam czeka nas natychmiastowa walka. Gdy tylko partia – 
nie   w   teorii,   lecz   w   praktyce   –   uzna   samorządność   mas  za  podstawę   naszego   państwa,   instytucje 
radzieckie   staną   się   znowu   automatycznie   żywymi   instytucjami   przeznaczonymi   do   realizowania 
komunistycznych   projektów.   Przestaną   być   instytucjami   biurokratycznej   mitręgi   i   laboratoriami 
poronionych dekretów, do czego zostały bardzo szybko zdegradowane.

Co mamy zatem zrobić, by zniszczyć biurokrację w partii i zastąpić ją demokracją robotniczą? 

Przede wszystkim należy zrozumieć, że nasi przywódcy nie mają racji, gdy twierdzą: „Właśnie teraz 
zgadzamy   się   popuścić   nieco   cugli,   gdyż   nie  ma   bezpośredniego   niebezpieczeństwa   na   froncie 
militarnym, lecz kiedy tylko znowu poczujemy niebezpieczeństwo, wrócimy do militarnego systemu w 
partii”. Musimy pamiętać, że heroizm uratował Piotrogród, nieraz obronił  Ługańsk, inne ośrodki i całe 
regiony. Czy jedynie Armia Czerwona stanowiła obronę? Nie. Oprócz niej była bohaterska samorządność 
i   inicjatywa   samych  mas.   Każdy   towarzysz   przypomni   sobie,   że  podczas   momentów   najwyższego 
niebezpieczeństwa partia zawsze apelowała do tej samorządności, gdyż widziała w niej ostatnią deskę 
ratunku. Jest prawdą, że w czasie grożącego niebezpieczeństwa dyscyplina partyjna i klasowa musi być 
ostrzejsza. Musi być więcej poświęcenia, dokładności w wykonywaniu obowiązków itd. Lecz jest wielka 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 22 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

różnica pomiędzy tymi przejawami ducha klasowego i „ślepym posłuszeństwem” zalecanym ostatnio w 
partii,  W  imię   odrodzenia   partii   i   wyeliminowania   biurokracji   z   instytucji  radzieckich  Opozycja 
Robotnicza, wraz z grupą odpowiedzialnych robotników w Moskwie domaga się  całkowitej  realizacji 
wszystkich demokratycznych zasad nie tylko  w obecnym okresie wytchnienia, lecz także w czasach 
wewnętrznego i zewnętrznego napięcia. Jest to pierwszy i podstawowy warunek odrodzenia partii, gdyż 
jest to powrót do zasad jej programu, od których w praktyce coraz bardziej odchodzi pod naciskiem 
elementów jej obcych.

Drugim   warunkiem,   na   energiczne   spełnienie   którego   nalega   Opozycja   Robotnicza,   jest 

wykluczenie z partii wszystkich nieproletariackich elementów. Im mocniejsza staje się władza radziecka 
tym więcej elementów mieszczańskich, czasem nawet otwarcie wrogich, wstępuje do partii. Eliminacja 
tych elementów musi być zupełna i dogłębna. Odpowiedzialni za to ludzie muszą wziąć pod uwagę fakt, 
że najbardziej rewolucyjne elementy pochodzenia nieproletariackiego wstąpiły do partii w pierwszym 
okresie Rewolucji Październikowej. Partia musi stać się partią robotniczą. Tylko wtedy będzie w stanie 
energicznie   przeciwstawić   się   wszystkim   wpływom   wnoszonym   do   niej   przez   elementy 
drobnomieszczańskie, chłopów, przez wiernych sługów kapitału – specjalistów.

Opozycja Robotnicza proponuje sporządzić listę wszystkich członków, którzy nie są robotnikami i 

którzy wstąpili do partii od 1919 r. i dać im prawo odwołania się w ciągu trzech miesięcy od podjętych 
decyzji, tak aby mogli ponownie wstąpić do partii.

Jednocześnie należy ustanowić „robotniczy status” dla wszystkich tych elementów spoza klasy 

robotniczej, które  będą próbować powrócić do partii poprzez ustalenie, że każdy kandydat na członka 
partii musiał pracować jakiś okres czasu fizycznie, w normalnych warunkach roboczych, zanim stanie się 
odpowiedni do zapisania do partii.

Trzecim decydującym krokiem w kierunku demokratyzacji partii jest wyeliminowanie wszystkich 

elementów spoza klasy robotniczej ze stanowisk administracyjnych. Innymi słowy, komitety: centralny, 
obwodowe i powiatowe partii muszą mieć taki skład, by robotnicy dobrze zaznajomieni z warunkami mas 
robotniczych mieli w nich przeważającą większość.

Ściśle   z   tym   związane   jest   następne   żądanie,   by   przekształcić   wszystkie   centra   naszej   partii, 

zaczynając od Komitetu Centralnego a kończąc na komitetach powiatowych z instytucji zajmujących się 
rutynową, codzienną pracą, w instytucje kontroli nad radziecką polityką.

Zauważyliśmy   już,   że   kryzys   w   naszej   partii   jest   bezpośrednim   wynikiem   przecinania   się   3 

wyraźnych   prądów   odpowiadających   3   różnym   grupom   społecznym:   klasie   robotniczej,   chłopstwu   i 
klasie średniej oraz elementom byłej burżuazji – specjalistom, technikom, fachowcom.

Problemy   o  zasięgu   ogólnokrajowym   zmuszają   zarówno   lokalne,  jak   i   centralne   instytucje 

radzieckie, w tym nawet Radę Komisarzy Ludowych i Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy, 
do liczenia się i zgadzania się z tymi  trzema różnymi tendencjami reprezentującymi  grupy tworzące 
ludność   Rosji   radzieckiej.   W   rezultacie   klasowa   linia   naszej   ogólnej   polityki   jest   zamazana   i   brak 
potrzebnej stabilizacji. Wzgląd na interesy państwa zaczyna przeważać interesy robotników.

Aby pomóc Komitetowi Centralnemu i komitetom partyjnym stanąć stanowczo po stronie naszej 

klasowej polityki, aby pomóc im przywołać do porządku wszystkie nasze instytucje radzieckie za każdym 
razem, gdy potrzebna jest decyzja w polityce radzieckiej  (jak np. w kwestii związków zawodowych) 
należy  rozdzielić  prerogatywy  takich   odpowiedzialnych  urzędników,  którzy  w  jednym   i   tym   samym 
czasie mają odpowiedzialne stanowiska i w instytucjach radzieckich i we władzach partii komunistycznej. 
Musimy   pamiętać,   że   Rosja   radziecka   nie   jest   dotąd   społecznie   homogeniczną   całością.   Przeciwnie, 
reprezentuje ona heterogeniczny społeczny konglomerat. Władza państwowa musi godzić te, czasami 
wzajemnie wrogie, interesy przez ustawianie się pośrodku.

Komitet   Centralny   naszej   partii   musi   stać   się   najwyższym   ośrodkiem   kierowniczym   naszej 

klasowej   polityki,   organem   myśli   klasowej   i   kontroli   nad   praktyczną   polityką   Rad   i   duchową 
personifikacją naszego podstawowego programu.

Aby to zapewnić należy, szczególnie w Komitecie Centralnym, ograniczyć gromadzenie funkcji 

przez   tych,   którzy   będąc   członkami   Komitetu   Centralnego   zajmują   także   wysokie   stanowiska   w 
radzieckim rządzie. Dla osiągnięcia tego celu Opozycja Robotnicza proponuje utworzenie partyjnych 
ośrodków,   które   służyłyby   rzeczywiście   za   organy   idealnej   kontroli   nad   instytucjami   radzieckimi   i 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 23 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

kierowałyby się w swojej działalności jasną klasową linią. Dla zwiększenia aktywności partii należałoby 
wprowadzić wszędzie następującą zasadę: przynajmniej 

1

/

3

 członków partii w tych ośrodkach nie wolno 

byłoby działać jako członkom partii i urzędnikom radzieckim jednocześnie.

Czwartym   podstawowym   żądaniem   Opozycji   Robotniczej   jest,   by   partia   zrewidowała   swoją 

politykę w stosunku do zasady wybieralności.

Nominacje są dopuszczalne tylko jako wyjątki. Ostatnio zaczynają stawać się regułą. Nominacje 

są bardzo charakterystyczne dla biurokracji a obecnie są powszechnym, zalegalizowanym i uznawanym 
codziennym zjawiskiem. Procedura nominacji wytwarza bardzo niezdrową atmosferę w partii. Niszczy 
ona stosunki równości pomiędzy członkami przez nagradzanie przyjaciół i karanie wrogów i przez inne 
nie   mniej   szkodliwe   praktyki   w   życiu   partii   i   Rad.   Nominacje   zmniejszają   poczucie   obowiązku   i 
odpowiedzialności wobec mas w szeregach mianowanych. Gdyż nie są oni odpowiedzialni przed masami. 
Zaostrza to jeszcze bardziej podział na przywódców i szeregowych członków.

Każdy   mianowany   jest   w  gruncie   rzeczy   poza   wszelką   kontrolą.   Przywódcy   nie   są   w   stanie 

uważnie przyglądać się jego działalności a masy nie mogą pociągnąć go do odpowiedzialności i zwolnić 
w razie potrzeby. Z zasady każdy mianowany otoczony jest atmosferą oficjalności, serwilizmu i ślepej 
subordynacji,   która   udziela   się   wszystkim   podwładnym   i   dyskredytuje   partię.   Praktyka   nominacji 
całkowicie   odrzuca   zasadę   kolektywnej   pracy.   Rodzi   nieodpowiedzialność.   Trzeba   skończyć   z 
nominowaniem   przez   przywódców   i   zastąpić   je   zasadą   wybieralności   na   każdym   szczeblu   partii. 
Kandydaci   będą   odpowiedni   dla   zajmowania   odpowiedzialnych   stanowisk   administracyjnych   tylko 
wtedy, gdy będą wybierani przez konferencje lub zjazdy.

Wreszcie, by wyeliminować biurokrację i uzdrowić partię należy wrócić do stanu rzeczy, gdy 

wszystkie podstawowe kwestie partyjnej działalności i polityki radzieckiej były poddawane pod rozwagę 
dołów   i   dopiero   potem   były   nadzorowane   przez   przywódców.   Tak   było   wtedy,   kiedy   partia   była 
zmuszona prowadzić pracę w tajemnicy – nawet w czasie podpisywania traktatu brzesko-litewskiego.

4. Dyskutujcie problemy otwarcie!

Obecnie stan rzeczy jest całkiem inny. Pomimo szeroko puszczanych w obieg obietnic czynionych 

na Wszechrosyjskiej Konferencji Partyjnej odbytej we wrześniu (1920 r.) tak ważna kwestia, jak problem 
koncesji   została   zdecydowana   całkiem   arbitralnie   za   masy.   Tylko   dzięki   ostrej   kontrowersji,   jaka 
powstała wewnątrz władz partii problem związków zawodowych został wysunięty na światło dzienne, 
aby zostać otwarcie przedyskutowanym.

Jawność życia publicznego, swoboda opinii i dyskusji, prawo krytyki w partii i wśród członków 

związków zawodowych – są to decydujące kroki, które mogą położyć kres dominującemu systemowi 
biurokracji. Swoboda krytyki, prawo różnych frakcji do swobodnego prezentowania swoich poglądów na 
zebraniach partyjnych, wolność dyskusji nie są już tylko żądaniami samej Opozycji Robotniczej. Pod 
wzrastającym   naciskiem   mas   cała   seria   przedsięwzięć,   których   domagały   się   doły   na   długo   przed 
konferencją   partyjną   zostały   obecnie   uznane   i   ogłoszone.   Wystarczy   tylko   przeczytać   propozycje 
Komitetu Moskiewskiego dotyczące struktury partii, by być dumnym z wielkiego wpływu wywieranego 
na ośrodki partyjne. Gdyby nie Opozycja Robotnicza Komitet Moskiewski nie dokonałby nigdy takiego 
ostrego „skrętu w lewo”. Nie wolno jednak przeceniać tej „lewicowości”, gdyż jest to tylko deklaracja 
zasad na zjazd. Może się zdarzyć, jak miało to miejsce wiele razy z decyzjami naszych przywódców 
partyjnych  w minionych  latach,  że ta  radykalna deklaracja wkrótce będzie zapomniana.  Z zasady te 
decyzje są akceptowane przez ośrodki naszej partii dopiero wtedy, gdy czuje się impet mas. Gdy tylko 
życie z powrotem toczy się utartym szlakiem o decyzjach tych się zapomina.

Czy   nie   stało   się   tak   z   decyzją   VIII   Zjazdu,   który   postanowił   oczyścić   partię   ze  wszystkich 

elementów, które wstąpiły do niej z egoistycznych pobudek i postępować ostrożnie przy przyjmowaniu 
osób spoza klasy robotniczej? Co stało się z decyzją Konferencji Partyjnej w 1920 r., kiedy postanowiono 
zastąpić praktykę nominacji  przez rekomendacje? Nierówność w partii  ciągle się utrzymuje  pomimo 
powtarzających się rezolucji na ten temat. Towarzysze, którzy mają odwagę nie zgodzić się z dekretami 
płynącymi   z  góry   są   ciągle   prześladowani.   Jest   wiele  takich   wypadków.   Jeśli   te   wszystkie   partyjne 
decyzje nie są wprowadzane  w życie, to należy wyeliminować podstawową przyczynę, która w tym 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 24 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

przeszkadza. Musimy usunąć z partii tych, którzy boją się jawności, ścisłej odpowiedzialności wobec 
szeregowych członków i swobody krytyki.

Członkowie partii – nierobotnicy i ci robotnicy, którzy dostali się pod ich wpływ obawiają się tego 

wszystkiego.   Nie   wystarczy   oczyścić   partię   z   wszystkich   nieproletariackich   elementów   poprzez 
sporządzenie list lub zwiększyć kontrolę podczas przyjmowania. Należy również stworzyć robotnikom 
możliwości   wstępowania   do   partii.   Trzeba   uprościć   przyjmowanie  robotników   do   partii,   stworzyć 
bardziej   przyjazną   atmosferę   w   samej   partii,   tak   aby   robotnicy   czuli   się   w   niej   jak   u   siebie.   W 
odpowiedzialnych   funkcjonariuszach   partii   nie   powinni   oni   widzieć   zwierzchników,   lecz   bardziej 
doświadczonych towarzyszy, gotowych dzielić się swoją wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami i 
traktować poważnie potrzeby i interesy robotników. Ilu towarzyszy, szczególnie młodych robotników 
odsuwa   się   od   partii   tylko   dlatego,   że  manifestujemy   swoją   irytację,   rzekomą   wyższość   i   surowość 
zamiast uczyć ich, wychowywać ich w duchu komunizmu?

Oprócz ducha biurokracji, atmosfera oficjalności znajduje podatny grunt w naszej partii. Jeżeli w 

naszej partii jest braterstwo, to istnieje ono tylko wśród szeregowych członków.

5. Historyczna potrzeba Opozycji

Zadaniem zjazdu partii jest wziąć pod uwagę tę nieprzyjemną rzeczywistość. Musi on zastanowić 

się   nad   takim   pytaniem:   dlaczego   Opozycja   Robotnicza   nalega   na   zaprowadzenie   równości, 
wyeliminowanie wszystkich przywilejów partii i na poddanie ścisłej odpowiedzialności wobec mas tych 
urzędników administracji, którzy są wybierani przez te masy?

W   swojej   walce   o   ustanowienie   demokracji   w   partii   i   o   eliminację   biurokracji   Opozycja 

Robotnicza przedkłada 3 kardynalne żądania:

1) Powrócić do zasady wyborów na całej linii, z eliminacją całej biurokracji poprzez uczynienie 

wszystkich urzędników odpowiedzialnymi przed masami.

2)  Wprowadzić jawność życia partii, dotyczącą zarówno kwestii ogólnych, jak i personalnych. 

Zwracać więcej uwagi na głos dołów  (szerokie dyskusje o wszystkich problemach w szeregach i ich 
podsumowywanie przez przywódców, dopuszczanie każdego członka na zebrania centrów partyjnych 
oprócz   sytuacji,   gdy   omawiane   problemy   wymagają   szczególnej   tajemnicy).   Ustanowić   wolność 
wyrażania opinii (dając prawo nie tylko swobodnej krytyki podczas dyskusji, lecz i używania funduszy 
dla publikowania literatury proponowanej przez różne frakcje partii).

3)  Uczynić   partię   bardziej   robotniczą.   Ograniczyć   liczbę   tych,   którzy   jednocześnie   zajmują 

stanowiska w partii i w instytucjach radzieckich.

To ostatnie żądanie jest szczególnie ważne. Nasza partia musi nie tylko budować komunizm, lecz 

przygotowywać i kształcić masy na długi okres walki ze światowym kapitalizmem, która może przybrać 
nieoczekiwane   nowe   formy.   Byłoby   niepoważne   sądzić,   że   po   odparciu   inwazji  białogwardzistów   i 
imperializmu   na   frontach   militarnych   będziemy   uwolnieni   od   niebezpieczeństwa   nowego   ataku 
światowego kapitału, który usiłuje zawładnąć Rosją Radziecką okrężnymi drogami, przeniknąć w nasze 
życie i użyć Republiki Radzieckiej dla swych własnych celów. Jest to wielkie niebezpieczeństwo, wobec 
którego musimy być czujni. Jest to problem dla naszej partii: jak być dobrze przygotowanym na spotkanie 
wroga, jak skupić wszystkie siły proletariackie wokół jasno określonych klasowych spraw  (inne  grupy 
ludności będą zawsze ciążyć ku kapitalizmowi). Przygotowanie do tej nowej karty naszej rewolucyjnej 
historii jest obowiązkiem naszych przywódców.

Znalezienie właściwych rozwiązań tych zagadnień będzie możliwe tylko wtedy, gdy uda nam się 

zjednoczyć partię wokół jej linii, nie tylko razem z instytucjami radzieckimi, ale również ze związkami 
zawodowymi. Rozbudowywanie biur w partii i w związkach zawodowych nie tylko spycha politykę partii 
z wyraźnie określonych klasowych torów, lecz także czyni partię podatną na wpływy kapitalizmu w 
nadchodzącej   epoce,   wpływy   wywierane   poprzez   koncesje   i   porozumienia   handlowe.   Aby   robotnicy 
czuli, że Komitet Centralny jest ich własny, reprezentanci niższych warstw, połączonych z masami nie 
mogą odgrywać roli „defilujących generałów” albo uczestników wesela kupca. Komitet powinien być 
ściśle związany z szerokimi niepartyjnymi masami pracującymi ze związków zawodowych. Mógłby on 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 25 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

wtedy formułować hasła na czasie, wyrażać robotnicze potrzeby, ich dążenia i kierować się w polityce 
partii klasową linią.

Takie są żądania Opozycji Robotniczej.  Takie jest jej historyczne zadanie. I choć przywódcy 

naszej partii mogą robić szydercze uwagi, Opozycja Robotnicza jest dzisiaj jedyną aktywną siłą, z którą 
partia zmuszona jest spierać się i na którą musi zwracać uwagę.

Czy Opozycja jest potrzebna? Czy trzeba powitać z uznaniem jej powstanie, w imię wyzwolenia 

robotników świata z jarzma kapitału? Czy też jest to niepożądany ruch, szkodliwy dla energii partii i 
destrukcyjny dla jej szeregów?

Każdy towarzysz, który nie jest uprzedzony wobec Opozycji i chce podejść do pytania z otwartym 

umysłem, zanalizować je – nawet nie w zgodzie z tym, co uznane autorytety mu mówią – wywnioskuje z 
tego krótkiego zarysu, że Opozycja jest pożyteczna i potrzebna. Jest użyteczna przede wszystkim dlatego, 
że   obudziła   drzemiącą   myśl.  W  czasie   rewolucji   byliśmy   tak   pochłonięci   naglącymi   sprawami,   że 
zaniedbaliśmy oceny naszych działań ze stanowiska zasad i teorii.

Zapominaliśmy,  że  proletariat  może  popełniać  poważne błędy,  i  nie  tylko   w  okresie  walki   o 

władzę polityczną. Może skręcić na manowce oportunizmu. Nawet w epoce dyktatury proletariatu takie 
błędy są możliwe, zwłaszcza wtedy, gdy ze wszystkich stron jesteśmy otoczeni przez wzburzone fale 
imperializmu, i kiedy Republika Radziecka jest zmuszona działać w otoczeniu kapitalistycznym. W tych 
czasach nasi przywódcy muszą być nie tylko mądrymi politykami, mężami stanu. Muszą także być w 
stanie poprowadzić partię i całą klasę robotniczą linią klasowej kreatywności. Muszą ją przygotować na 
długą walkę z nowymi formami penetracji Republiki Radzieckiej przez burżuazyjne wpływy światowego 
kapitalizmu. „Bądź gotów, bądź pewny – wierny klasowej linii” – taki musi być slogan naszej partii, 
obecnie nawet bardziej niż w przeszłości.

Opozycja Robotnicza postawiła te kwestie na porządku dnia, zaskarbiając sobie w ten sposób 

historyczną   zasługę.   Myśl   zaczyna   się   ruszać.   Członkowie   zaczynają   analizować   to,   co   zostało   już 
zrobione. Tam, gdzie jest krytycyzm, analiza, tam, gdzie myśl rusza się i pracuje – tam jest życie, postęp, 
posuwanie się naprzód w kierunku przyszłości. Nie ma nic bardziej przerażającego i szkodliwego niż 
jałowość myśli i rutyna. Popadliśmy w rutynę i mogliśmy nieodwracalnie zejść z prostej klasowej drogi 
wiodącej   do   komunizmu,   gdyby   nie   Opozycja   Robotnicza,   która   pojawiła   się   w   czasie,   gdy   nasi 
wrogowie mieli już wybuchnąć radosnym śmiechem. Teraz jest to już niemożliwe. Zjazd i Partia będą 
musiały polemizować z poglądami Opozycji Robotniczej. Albo pójdą z nią na kompromis albo zrobią 
zasadnicze ustępstwa pod jej wpływem i naciskiem.

Drugą zasługą Opozycji Robotniczej jest to, że poddała pod dyskusję pytanie  od kogo należy 

oczekiwać wprowadzenia nowych form gospodarowania. Czy mają to być technicy i fachowcy, którzy 
swoją psychologią związani są z przeszłością, wraz z urzędnikami radzieckimi i nielicznymi komunistami 
rozsianymi wśród nich, czy mają to być kolektywy klasy robotniczej, reprezentowanej przez związki?

Opozycja   Robotnicza   mówi   to,   co   dawno   temu   było   napisane   przez   Marksa   i   Engelsa   w 

Manifeście  komunistycznym: budowanie komunizmu może i musi być dokonywane przez same masy. 
Budowa komunizmu należy do robotników.

Wreszcie, Opozycja Robotnicza wystąpiła  przeciw biurokracji. Miała śmiałość  powiedzieć, że 

biurokracja   podcina   skrzydła   samorządności   i   kreatywności   klasy   robotniczej,   przytępia   myśl, 
powstrzymuje inicjatywę i eksperymentowanie w zakresie wynajdowania nowego podejścia do produkcji, 
słowem powstrzymuje rozwój nowych form dla produkcji i życia.

Zamiast systemu biurokracji, Opozycja Robotnicza proponuje system samorządności mas. W tym 

zakresie partyjni przywódcy robią ustępstwa i „uznają” swoje odstępstwa za szkodliwe dla komunizmu i 
interesów klasy robotniczej  (odrzucenie centralizmu). X Zjazd, jak się spodziewamy, poczyni następne 
ustępstwa na rzecz Opozycji Robotniczej. Zatem, pomimo faktu, że Opozycja Robotnicza pojawiła się 
jako   grupa   wewnątrz   partii   zaledwie   kilka   miesięcy   temu,   wypełniła   ona   już   swoją   misję.   Zmusiła 
kierownicze ośrodki partii do wysłuchania zdrowych rad robotników. Obecnie, jaki by nie był gniew 
przeciwko Opozycji Robotniczej, ma ona poparcie historycznej przyszłości.

Ponieważ   wierzymy   w  żywotne   siły   naszej   partii,   wiemy,   że   po   pewnym   wahaniu,   oporze   i 

błędnych   posunięciach   politycznych   nasza   partia   znowu   w   końcu   pójdzie   drogą   utorowaną   przez 
podstawowe siły proletariatu. Nie będzie rozłamu. Jeśli jakieś grupy opuszczą partię, nie będą to te, które 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 26 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

tworzą Opozycję Robotniczą. Odpadną tylko ci, którzy tworzą zasady z przejściowych odstępstw od 
ducha   komunistycznego   programu,   odstępstw   wymuszonych   na   partii   przez   długą   wojnę   domową, 
odpadną  ci  którzy trzymają   się tych  wypaczeń tak,  jak  gdyby  one  były  istotą   naszego  politycznego 
działania.

Wszyscy   ci   w   partii,   którzy   są   przyzwyczajeni   odzwierciedlać   klasowy   punkt   widzenia 

proletariatu, wchłoną i przetrawią wszystko co zdrowe, praktyczne i rozsądne w Opozycji Robotniczej. 
Nie   na   próżno   szeregowy   robotnik   powie   z  pewnością   i   pojednaniem:   „Ilicz  (Lenin)  zastanowi   się, 
przemyśli to, wysłucha nas. A wtedy zdecyduje skręcić ster partii w kierunku Opozycji. Ilicz będzie z 
nami!”.

Im szybciej przywódcy partii wezmą pod uwagę dzieło Opozycji i wejdą na drogę wskazaną przez 

szeregowych członków, tym  szybciej przezwyciężymy kryzys w partii. I tym szybciej przekroczymy 
granicę, za którą ludzkość wyzwoliwszy się z obiektywnych praw ekonomicznych i czerpiąc z bogactwa i 
wiedzy wspólnego doświadczenia klasy robotniczej, zacznie świadomie tworzyć ludzką historię epoki 
komunistycznej.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 27 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

CHRONOLOGIA

Poniższy krótki chronologiczny zapis obejmuje wydarzenia, do których nawiązywała Kołłontaj w 

swoim tekście, bądź też istotnych z punktu widzenia omawianej tu problematyki. Daty są podawane 
według kalendarza juliańskiego, który był używany w Rosji do lutego 1918 r.

1917

27 lutego – Abdykacja cara Mikołaja II. Utworzenie Rządu Tymczasowego.
30 maja – 3 czerwca – Pierwsza konferencja Piotrogrodzkich Komitetów Fabrycznych.
26 lipca – 3 sierpnia – VI Zjazd Partii.
17-22 października – Wszechrosyjska Konferencja Komitetów Fabrycznych.
25  października  –   Obalenie   Rządu   Tymczasowego   Kiereńskiego.   Proklamowanie   Rządu 
Radzieckiego na pierwszym posiedzeniu II Zjazdu Rad.
31 października – Opublikowanie projektu dekretu o kontroli robotniczej. „Decyzje wybranych 
delegatów   robotników   i   pracowników   są   obligatoryjne   dla   właścicieli   przedsiębiorstw”,   lecz 
mogły być anulowane „przez związki zawodowe i zjazdy”.
1  grudnia  – Utworzenie Najwyższej Rady Ekonomicznej,  która „wchłonęła”  Wszechrosyjską 
Radę Kontroli Robotniczej.

1918

6 stycznia – Rozwiązanie Zgromadzenia Ustawodawczego.
7 stycznia – I Zjazd Związków Zawodowych.
23 lutego – KC głosuje za niemieckimi warunkami pokojowymi.
3 marca – Podpisanie traktatu brzesko-litewskiego.
6-8 marca – VII Zjazd Partii
28  kwietnia  –   „Izwiestia”   publikują   artykuł   Lenina   „Bieżące   zadania   rządu   radzieckiego”. 
„Dzisiaj rewolucja wymaga, aby w interesie socjalizmu masy  bezwarunkowo podporządkowały 
się każdemu poleceniu 
(podkreślenie oryginalne) przywódców procesu pracy”.
24 maja – 4 czerwca – I Zjazd Regionalnych Rad Ekonomicznych.
28  czerwca  –   Dekret   o   generalnej   nacjonalizacji  (wszystkie   przedsiębiorstwa   przemysłowe   o 
kapitale ponad 1 milion rubli). Początek komunizmu wojennego.

1919

16-25 stycznia – II Zjazd Związków Zawodowych.
18-23  marca  – VIII Zjazd Partii.  Ustanowienie  Biura Politycznego,  Biura  Organizacyjnego i 
Sekretariatu.
2-4 grudnia – VIII Konferencja Partyjna
17 grudnia – „Prawda” publikuje tezy Trockiego o militaryzacji pracy.
27 grudnia – Z aprobatą Lenina rząd ustanawia Komisję Obowiązków Pracowniczych z Trockim 
(nadal Komisarzem Wojny) jako przewodniczącym.

1920

10-21 stycznia – III Zjazd Rad Ekonomicznych.
12  stycznia  – Posiedzenie Wszechrosyjskiej Centralnej  Rady Związków Zawodowych. Lenin i 
Trocki razem nalegają na akceptację militaryzacji pracy.
29 marca – 4 kwietnia – IX Zjazd Partii. Ustanowienie Komisji Kontroli.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 28 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Aleksandra Kołłontaj – Opozycja robotnicza (1921 rok)

6-15 kwietnia – III Zjazd Związków Zawodowych. Trocki deklaruje, że „militaryzacja pracy (...) 
jest podstawową, niezbędną metodą organizacji naszej siły roboczej”. Lenin stwierdza, że był od 
początku za jednoosobowym zarządzaniem.
Sierpień  – Trocki poddaje kolejarzy i załogi warsztatów naprawczych praw wojennemu. Kiedy 
związek zawodowy kolejarzy sprzeciwił się, jego przywódcy zostali w trybie  przyspieszonym 
wyrzuceni,   a   Trocki   z   pełnym   poparciem   i   aprobatą   kierownictwa   partii   „mianował   innych, 
skłonnych robić co im każe” (Deutscher).
Początek września – Ustanowienie Centralnego Zarządu Kolei.
22-25 września – IX Konferencja Partyjna.
8-9 listopada – Posiedzenie KC. Trocki grozi „przetrzepaniem” różnych związków zawodowych 
tak, jak „przetrzepał” związki pracowników transportu. Po raz pierwszy Lenin publicznie odcina 
się od Trockiego w kwestii zarządzania przemysłem.
22-29 grudnia – VIII Zjazd Rad.

1921

14 stycznia – „Tezy Dziesięciu”.
2-27 marca – Rewolta kronsztadzka.
8-16  marca  – X Zjazd Partii. Proklamowanie NEP-u. Rezolucja w sprawie „jedności” potępia 
frakcje w partii.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 29 –

http://skfm.dyktatura.info/