background image

A gdzie podziała się pokuta?

(Whatever Happened To Repentance?)

Moje

 

    dokumenty

 

 

 

+ 

Indeks

 

    polskich

 

    kazań

 

 

 

+ 

Kaplica

 

+ 

Subscribe

 

+ 

Copyright

By David Wilkerson 
2 sierpnia 1999
__________

Gdzie podziała się pokuta? Rzadko kto wspomina dziś to słowo w kościele, 
nawet w kręgach baptystycznych, zielonoświątkowych i ewangelicznych. 
Pastorzy rzadko zwracają się dziś do swoich słuchaczy z wezwaniem do 
żalu za grzechy - wezwaniem do zdania sobie sprawy i żalu za zranienie 
Jezusa naszymi występkami. 

Zamiast tego z wielu kazalnic słyszymy dziś: "Tylko wierz. Przyjmij Jezusa 
i będziesz zbawiony". Tekst, za pomocą którego usprawiedliwia się takie 
kazania, jest zapisany w Dziejach 16:30-31. 

W tym fragmencie apostoł Paweł był przetrzymywany w więzieniu, gdy 
nagle ziemia zatrzęsła się i otwarły się drzwi wszystkich cel. Strażnik był 
przekonany, że wszyscy więźniowie z pewnością uciekli, co oznaczałoby 
dla niego nieuniknioną egzekucję. 

Zdesperowany wyciągnął swój miecz i chciał się zabić, gdy Paweł i Sylas 
powstrzymali go i zapewnili, że nikt nie uciekł z więzienia. Widząc to 
strażnik upadł na twarz przed apostołami i krzyknął: "... Panowie, co mam 
czynić, abym był zbawiony? A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz 
zbawiony, ty i twój dom" (Dz. Ap. 16, 30-31). 

Gdy czytamy ten fragment ważne jest, abyśmy pamiętali, że strażnik był 
bliski popełnienia samobójstwa i trzymał w ręku miecz. Znajdował się już w 
momencie pokuty - na kolanach, złamany i drżący przed apostołami. Zatem 
widzimy, że w jego serce było już gotowe do przyjęcia Jezusa w 
prawdziwym, szczerym akcie wiary. 

W Ewangelii Marka Jezus mówi do swoich uczniów: "Kto uwierzy i 
ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie 
potępiony" (Mk. 16, 16). Ze słów Jezusa jasno wynika, że zbawienie 
wypływa z zaakceptowania go i z ochrzczenia się. 

Jednak Jezus poprzedza swoje stwierdzenie tymi słowami: "... Idąc na cały 
świat, głoście Ewangelię całemu stworzeniu" (werset 15). Krotko mówiąc 
stwierdza, że zanim ktoś będzie mógł w niego uwierzyć, musi mu być 
zwiastowana Ewangelia. 

Co to za Ewangelia, o której mówi Jezus? To Ewangelia, którą sam 
zwiastował - Ewangelia pokuty! 

background image

Pomyśl o tym - jakie było pierwsze posłanie Jezusa po zakończeniu 
kuszenia na pustyni? Biblia mówi: "Odtąd począł Jezus kazać i mówić: 
Upamiętajcie się (czyli pokutujcie), przybliżyło się bowiem Królestwo 
Niebios" (Mat. 4, 17).

Jezus wzywał ludzi do pokuty jeszcze zanim wezwał ich do uwierzenia! 
Marek napisał: "... Przyszedł Jezus do Galilei, głosząc Ewangelię Bożą, i 
mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie 
się (czyli pokutujcie) i wierzcie ewangelii" (Mk. 1, 14-15). Jezus nauczał: 
"Najpierw pokutujcie - i uwierzcie".

W innym miejscu Jezus mówi o swojej misji: "... Nie przyszedłem wzywać 
sprawiedliwych lecz grzeszników" (w domyśle: do pokuty; Mat. 9, 13). 
Powiedział też Galilejczykom: "Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się 
nie upamiętacie, wszyscy tak samo zginiecie" (Łk. 13, 3). 

Ewangelia Jezusa dotyczyła upamiętania, czyli pokuty! 

Jan Chrzciciel również zwiastował potrzebę pokuty,

aby przygotować Izrael na przyjście Jezusa.

Poselstwo Jana do Żydów było proste i jasne: "A w owe dni przyszedł Jan 
Chrzciciel, każąc na pustyni judzkiej i mówiąc: Upamiętajcie się, albowiem 
przybliżyło się Królestwo Niebios" (Mat. 3, 1-2). 

Aby usłyszeć kazanie Jana ludzie schodzili się z całej okolicy. A on 
powiedział im bez upiększania: "Wkrótce wśród was pojawi się Mesjasz - 
musicie się przygotować, aby się z nim spotkać! Być może jesteście 
podnieceni tym, że wkrótce go zobaczycie, ale wierzcie mi, wasze serca nie 
są gotowe na spotkanie z nim - nadal żyjecie w swoich grzechach! 

"Na zewnątrz wyglądacie na czystych i świętych, ale wewnątrz jesteście 
martwi! Jesteście pokoleniem żmij i węży bez odrobiny bojaźni Bożej. A do 
tego nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, że jesteście grzesznikami. 
Ostrzegam was - musicie przyznać się do grzechów zanim będziecie mogli 
uwierzyć w Zbawiciela i pójść za nim. Zatem pokutujcie, odwróćcie się od 
swoich grzechów - i żyjcie tak, aby było w was widać prawdziwą odmianę!"

Jaką Ewangelię zwiastował Piotr masom w dniu zesłania Duch Świętego? 
Biblia mówi nam, że gdy ludzie usłyszeli świadectwo apostoła, "... byli 
poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy 
czynić, mężowie bracia? A Piotr do nich: Upamiętajcie się (czyli pokutujcie) 
i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na 
odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego" (Dz. 
Ap. 2, 37-38). 

Piotr nie powiedział tym ludziom, aby "wierzyli, a będą zbawieni". Nie 
poprosił ich, aby po prostu podjęli decyzję, zagłosowali na Jezusa. Nie, 
powiedział im aby szybko pokutowali, a następnie dali się ochrzcić w akcie 

background image

posłuszeństwa Chrystusowi!

Jaką Ewangelię zwiastował Paweł Ateńczykom na wzgórzu Marsa? 
Powiedział im wprost: "... Bóg... teraz wzywa wszędzie wszystkich ludzi, 
aby się upamiętali" (Dz. Ap. 17, 30). 

Ci greccy intelektualiści nie mieli problemów z wiarą w Boga. Można 
wręcz powiedzieć, że "wiara" była ich ulubionym sposobem spędzania 
wolnego czasu. Wierzyli w wielu bogów - raz w jednego, raz w drugiego. 
Za każdym razem kiedy pojawiał się ktoś, kto przekonująco zwiastował im 
jakiegoś boga, od razu w niego wierzyli. Zatem wiemy, że wierzyli - ale 
robili to, nadal żyjąc w grzechu. Sama wiara nie wystarczyła! 

Paweł powiedział tym ludziom: "Nie, nie tak wygląda życie z Chrystusem! 
Jezusa nie można po prostu dodać do listy waszych bogów. Możecie w nich 
wszystkich wierzyć, ale w przypadku Jezusa sama wiara nie wystarczy. On 
przyszedł na ziemię, aby was zbawić z grzechów. I żąda od wszystkich 
swoich naśladowców pokuty i oczyszczenia!"

Później Paweł zwiastował tę samą Ewangelię pokuty królowi Agryppie: "... 
Nie byłem nieposłuszny temu widzeniu niebieskiemu lecz głosiłem 
najpierw tym, którzy są w Damaszku, potem w Jerozolimie i po całej 
krainie judzkiej, i poganom, aby się upamiętali i nawrócili do Boga i 
spełniali uczynki godne upamiętania" (Dz. Ap. 26, 19-20). 

Paweł mówi: "Wszędzie gdzie byłem zwiastowałem potrzebę pokuty. A 
znakiem prawdziwej pokuty są odpowiednie działania!" 

Te fragmenty jasno pokazują, że kościół apostolski bez wahania głosił tę 
samą Ewangelię, jaką głosił Jan i Jezus: "Pokutuj, aby twoje grzechy były 
przebaczone!"

Co to znaczy pokutować?

Niektórzy chrześcijanie wierzą, że pokuta oznacza po prostu "odwrócić się" 
i iść w przeciwnym kierunku. Ale Biblia pokazuje nam, że pokuta oznacza 
dużo więcej. 

Pewien człowiek powiedział mi kiedyś: "Bardzo się cieszę, że znam Nowy 
Testament po Grecku. Słowo 'pokuta' jest tam ujęte w znaczeniu 'zmienić 
sposób myślenia'." 

Niestety, jak się okazuje, ten człowiek najwyraźniej nie znał zbyt dobrze 
greckiego. Pełne, dosłowne znaczenie słowa "pokuta" w Nowym 
Testamencie to "odczuwać żal i czuć się winnym za swoje grzechy przed 
Bogiem; być skruszonym, żałować; chcieć zmienić kierunek". Różnica 
znaczenia bierze się tutaj ze słowa "chcieć". Prawdziwa pokuta obejmuje 
chęć zmiany! 

background image

Co więcej, sam żal nie oznacza jeszcze pokuty. Dopiero prawdziwy smutek 
prowadzi do pokuty. Paweł mówi: "smutek, który jest według Boga, sprawia 
upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje; smutek zaś światowy sprawia 
śmierć" (2 Kor. 7, 10). 

Paweł mówi tutaj o smutku bez żałowania - prawdziwym smutku, który 
pozostaje w życiu pokutującego człowieka. Taki typ Bożego smutku w 
naturalny sposób wywołuje pokutę, obejmującą nienawiść do grzechu, 
prawdziwą bojaźń Bożą i chęć naprawienia wszystkich błędów. 

W takim razie nie powinniśmy być zdziwieni słysząc, że Paweł mówił o 
pokucie do wierzących. W swoim kazaniu w mocnych słowach namawiał do 
pokuty chrześcijan w Koryncie. Wierzący w Koryncie byli mocno 
ubłogosławieni przez Boga, dzięki możliwości wysłuchiwania znakomitych 
nauczycieli słowa. A jednak w ich społeczności rozplenił się grzech. 

Paweł najpierw składa Koryntianom świadectwo: "Znamiona 
potwierdzające godność apostoła wystąpiły wśród was we wszelakiej 
cierpliwości, w znakach, cudach i przejawach mocy" (2 Kor. 12, 12). Ale 
następnie Paweł mówi im wprost: "Obawiam się bowiem, że gdy przyjdę, 
zastanę was nie takimi, jakimi bym chciał..." (werset 20).

Czego obawiał się Paweł? Po prostu tego: "Obawiam się, że gdy przyjdę, 
Bóg mój ukorzy mnie przed wami i że będę musiał ubolewać nad wieloma z 
tych, którzy ongiś popełnili grzechy i do dziś jeszcze za nie odpokutowali, 
grzechy nieczystości, wszeteczeństwa i rozwiązłości, których się dopuścili" 
(werset 21). 

Ten pasterz o łagodnym sercu kochał świętych w Koryncie, którzy 
pozwalali sobie na kompromisy. A przecież wiedział, że nauczono ich jak 
złym jest życie w grzechu. Powiedział im również: "Kiedy przyjdę was 
odwiedzić zobaczycie, że opuszczam głowę z żalu. Będę miał oczy pełne 
łez i głos będzie mi się załamywał. 

Jeśli zobaczę, że trwacie w nieczystości, wszeteczeństwie i pożądaniu, będę 
załamany, ponieważ uznam, że Ewangelia nie wykonała w waszych sercach 
odpowiedniej pracy. Nie pokutowaliście jeszcze za swoje grzechy. Dlatego 
głośno będę was wzywać do pokuty!"

Te słowa Pawła zawstydzają mnie!

Gdy je czytam, przyglądam się swojej własnej służbie i sam muszę sobie 
zadać pytanie: "Czy skróciłem Ewangelię, jaką zwiastował Jezus - 
Ewangelię pokuty? Czy, w przenośni, wziąłem nożyczki i wyciąłem ze 
swojej Biblii koszt naśladowania Jezusa? Czy obniżyłem wymagany 
standard przez mówienie ludziom: 'Tylko uwierz, a będziesz zbawiony'?" 

Gdy patrzę dziś na kościół, zastanawiam się: Czy my ewangeliści 
wymagamy biblijnego "Bożego smutku" jako dowodu prawdziwej pokuty? 

background image

Czy też może prowadzimy masy ludzi, którzy nie pokutowali, oferując im 
fałszywy pokój? Czy błędnie poinstruowaliśmy ich, że Bóg wymaga od nich 
tylko powiedzenia: "Wierzę w ciebie, Jezu"? 

Czy odcięliśmy od naszego zwiastowania szczere przekonanie o grzechu? 
Czy tak się spieszyliśmy, że zaoferowaliśmy zbawienie tym, którzy 
faktycznie nie pokutowali - którzy nie zasmucili się nad swoimi 
występkami, którzy nie dostrzegli grzeszności swojego postępowania, 
którzy szukali wiary tylko po to, aby ukryć za nią swoje pożądanie?

Stale słyszymy bardzo przesadzone dane o tym, ilu ludzi przyszło do Jezusa 
przez różne służby. Chrześcijanie informują, że ogromne ilości ludzi 
nawróciło się po zwiastowaniu w więzieniach, szkołach, zgromadzeniach. 
Mówią: "Wszyscy zgromadzeni oddali swoje serce Jezusowi. Gdy 
zakończyłem kazanie wszyscy wyszli do przodu, żeby się nawrócić." 

Nie - to fatalna przesada! Zbyt często zdarza się sytuacja, w której wszyscy 
po prostu tylko powtarzają jakąś modlitwę. Tylko wymawiają słowa, jakie 
chcemy, aby wymawiali - a jedynie niewielu z nich rozumie co mówią. A po 
wszystkim wracają do swoich pogańskich praktyk! 

Tacy ludzie nie doświadczają głębokiej pracy Ducha Świętego. W rezultacie 
nie pokutują, nie żałują za swoje grzechy - i naprawdę nie wierzą. To 
tragedia, ale zaoferowaliśmy im coś, czego Jezus nigdy nie oferował - 
zbawienie bez pokuty!

Uważam również, że kościół jakoś wyprał przeświadczenie o własnej 
grzeszności z odpowiednich uczuć. Pomyślcie - w zasadzie rzadko kiedy 
widać dziś łzy na policzkach ludzi, którzy się nawracają. Oczywiście zdaję 
sobie sprawę z tego, że łzy nikogo nie zbawiają. Ale Bóg uczynił nas 
wszystkich ludźmi, którzy posiadają realne uczucia. Zatem każdy grzesznik 
spętany przez piekło, który poczuł dotknięcie Ducha Świętego, w naturalny 
sposób odczuwa głęboki smutek z powodu swojego życia, którym zasmucił 
Boga. 

Apostoł Piotr odczuwał ten rodzaj Bożego smutku, gdy wyparł się Jezusa. 
Nagle przypomniało mu się, co Jezus mu powiedział: "I wspomniał Piotr na 
słowo, które mu powiedział Jezus: Zanim kur dwa razy zapieje, trzykroć się 
mnie zaprzesz. Wtedy załamał się i wybuchnął płaczem" (Mk. 14, 72). 

Gdy Piotr przypomniał sobie te słowa, emocje wzięły nad nim górę i nagle 
pobiegł przez Jerozolimę łkając: "Zdradziłem Pana!"

Umiłowani, sami z siebie po prostu nie jesteśmy w stanie wywołać w sobie 
tego typu pokuty. Tylko Duch Święty może nam objawić, tak jak Piotrowi, 
że my również zraniliśmy naszego Zbawiciela. I gdy zdamy sobie z tego 
sprawę, powinniśmy odczuwać głęboki żal! 

Nie zgadzam się z całością doktryny głoszonej przez purytańskich pisarzy, 
ale przemawia do mnie nacisk, jaki kładli na świętość. Ci kaznodzieje 
nazywali swoje kazania "głęboką orką". Wierzyli, że nie mogą zasiać ziaren 
prawdziwej wiary, dopóki grunt serc ich słuchaczy nie zostanie głęboko 

background image

przeorany. 

Zatem purytanie chcieli upewnić się, że ich zwiastowanie dociera głęboko 
przez wszystkie zaschnięte skorupy serca słuchacza. Ich kazania 
wywoływały szczerą pokutę w zgromadzeniach. A po latach to z kolei 
powodowało, że wyrastali z tego zwiastowania silni, dojrzali i wierni 
chrześcijanie.

Niestety, dziś większość kazań jest jak zasiew bez zbiorów. Słyszę bardzo 
niewiele kazań, które trafiają gdzieś głębiej pod powierzchnię. Głęboka orka 
nie komentuje tylko choroby, jaką jest grzech, ale trafia głębiej i dotyka 
samej przyczyny tej choroby. Wiele kazań, jakie dziś słyszymy koncentruje 
się na usuwaniu skutków i ignoruje samą chorobę. Oferują receptę, ale nie 
mogą zaoferować pomocy chirurgicznej! 

To przykre, ale z naszego powodu ludzie uważają, że zostali uleczeni z 
grzechu, mimo że wcale nie wiedzieli wcześniej o swojej chorobie. 
Okryliśmy ich płaszczami sprawiedliwości, mimo że nigdy nie wydawało 
im się, że są nadzy. Namawiamy ich do zaufania Jezusowi, mimo że nigdy 
nie odczuwali potrzeby ufania mu. Tacy ludzie myślą w końcu: "Na pewno 
nie zaszkodzi dodać Jezusa do mojego życia".

C.H. Spurgeon, wielki brytyjski kaznodzieja, powiedział na temat pokuty 
następujące słowa:

"Wierzę, że stan zasmuconego żalu za grzechy nadal istnieje, chociaż 
ostatnio niewiele o tym słyszałem. Dziś ludzie jakoś bardzo szybko 
wskakują w kwestie wiary... Mam nadzieję, że moja stara przyjaciółka 
pokuta jeszcze nie umarła. Jestem beznadziejnie zakochany w pokucie; 
moim zdaniem to siostra wiary. 

Sam nie bardzo rozumiem tę wiarę z suchymi oczami; Wiem, że ja sam 
przyszedłem do Jezusa przez krzyż płaczu... Gdy przez wiarę trafiłem na 
Golgotę, towarzyszyło temu wielkie łkanie i pokuta, wyznanie swoich 
przestępstw i chęć odnalezienia zbawienia w Jezusie i tylko w Jezusie."

Gdy utworzono kościół Times Square Church, jako pastorzy

głosiliśmy w nim zakon przez pierwszych kilka lat.

Dlaczego zwiastowaliśmy prawo tak długo w naszym kościele? Dlatego, że 
wielu ludzi w naszym zgromadzeniu nazywało się chrześcijanami, a ich 
życie tego nie potwierdzało! 

W tych wczesnych latach istnienia naszego kościoła na każdym 
nabożeństwie wielu ludzi wychodziło do przodu, aby się nawrócić. 
Powtarzali modlitwę pastora i "przyjmowali zbawienie przez wiarę". A 
jednak większość z tych ludzi nigdy nie odczuwała jakiegokolwiek żalu za 
grzechy. Nie doświadczali Bożego żalu - z tego powodu ich życie nie 
odzwierciedlało prawdziwej pokuty. 

background image

Aktorzy miejscowego teatru ogłaszali Chrystusa swoim Panem w czasie 
niedzielnego nabożeństwa, ale w tygodniu powracali do swoich 
bluźnierczych przedstawień. Homoseksualiści modlili się o zbawienie, ale 
nadal trwali w swoim grzesznym stylu życia. Inni przyjmowali Jezusa 
podczas nabożeństwa, a jednak trwali w swoich wszetecznych związkach 
lub nadal używali narkotyków.

Z tego powodu z kazalnicy jak piorunem, raziliśmy wokół potrzebą pokuty! 
Duch Święty prowadził naszą grupę pastorów do obnażenia wszelkiego 
grzechu, buntu i nieposłuszeństwa słowu. Tak ostro mówiliśmy o piekle, że 
ludzie wstawali i wychodzili z nabożeństwa. I tak realistycznie mówiliśmy o 
niebie, że zwolennicy kompromisów drżeniem reagowali na rzeczywistość 
Bożej świętości. 

Nasze zwiastowanie zakonu było w tym okresie absolutnie konieczne. 
Zakon jest Bożym lustrem, odbijającym i przedstawiającym każdą ukrytą, 
tajemną rzecz. A do tego w naszym zgromadzeniu spowodowało, że ludzie 
zdali sobie sprawę z obrzydliwości grzechu. 

Podczas gdy niektórzy wybiegali z kościoła, inni wybiegali do przodu w 
szczerej pokucie. Jednym z nich był aktor o bardzo głębokim głosie, David 
Davis. Oddał swoje życie Jezusowi w szczerym akcie pokuty. Dziś, wraz ze 
swoją żoną, kierują kwitnącym kościołem w Izraelu, gdzie zwiastują Jezusa 
od prawie 10 lat.

Podczas gdy w naszym kościele objawiało się prawdziwe dzieło pokuty, 
Duch Święty prowadził nas tak, abyśmy następnie zwiastowali wielkość 
łaski. Nauczaliśmy o nowym przymierzu, o władzy nad grzechem poprzez 
Ducha Świętego, o chodzeniu w wierze. Krótko mówiąc, zaczęliśmy 
budować świętych. 

Poprzez całe to doświadczenie, odkryliśmy również niebezpieczeństwa 
zwiastowania jedynie zakonu i kładzenia nacisku głównie na grzech. Jeśli 
zaserwować ludziom stała dietę tej natury, zaczynają tracić nadzieję i 
ogarnia ich desperacja. Myślą wtedy: "Nigdy nie będę godny." Stale 
zaglądają w głąb siebie zamiast szukać nadziei w krzyżu. 

Jednak kiedy kościół należy do Pana, można ufać Bożemu Duchowi, że ten 
da swojemu kościołowi przesłanie zakonu wówczas, gdy będzie ono 
potrzebne. Jeśli Jezus widzi, że jego ludzie popadają w "łatwe-wierzenie", 
ponownie w swojej łasce i miłosierdziu ześle im bicz prawa.

Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że pokuta nie jest jednorazowym 
doświadczeniem. Nie jest to coś na kształt huraganu, który raz uderza i na 
zawsze znika. Podobnie, nie odczuwamy również pokuty tylko w 
momentach kryzysowych, po czym tylko mówimy o niej przez resztę życia. 
Brak żalu za grzechy powinien być dla nas ciągłym sygnałem, że musimy 
się czegoś nauczyć! 

Spurgeon powiedział: "Szczerze wyznaję, że znacznie większy żal za 
grzechy odczuwam dziś niż 30 lat temu, kiedy się nawracałem. Nienawidzę 
grzechu znacznie bardziej właśnie dziś niż wówczas. Wtedy nie zdawałem 

background image

sobie sprawy z tego, że wiele spraw jest grzechem - dziś zdaje sobie z tego 
sprawę. Dziś mam też znacznie większą świadomość tego, że moje serce 
jest pełne występku... 

Żal za grzechy jest ciągłym deszczem, który w sercu prawdziwie 
zbawionego człowieka trwa całe życie... Zawsze jest mu żal z tego powodu, 
że zgrzeszył... Nie przestanie rozpaczać z tego powodu, dopóki wszelki 
grzech nie zniknie."

Jezus powiedział do kościoła w Efezie coś,

co spowodowało, że zadrżałem!

Zapewne pamiętacie siedem zborów, o których Jan wspomina w Objawieniu 
w rozdziale 2. Między nimi znalazł się zbór w Efezie - zgromadzenie, o 
którym Jezus wypowiadał się bardzo dobrze. 

Lubię myśleć o swoim kościele na Times Square jako o kościele efeskim. 
Kościół ten był zgromadzeniem wierzących w jednym z 
najpopularniejszych miast na ziemi i nie uginał się pośród występku miasta. 
Ludzie żyli tam świątobliwie, nienawidzili grzechu i odmawiali 
przyjmowania fałszywych doktryn. Stali mocno w wierze, kochali Boga z 
całego swojego serca niezależnie od pokus, jakie stawiał przed nimi Szatan. 

A jednak Jezus wiedział, że czegoś tym ludziom brakowało. I tak kochał ten 
kościół - świecił on tak jasnym światłem dla innych narodów - że nie mógł 
przyglądać się jak zamiera. Z tego powodu powiedział Efezjanom: "Lecz 
mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą swoją miłość" (Obj. 2, 4). 

Jezus mówił: "Wasz ogień gaśnie! Miłość do mnie, która kiedyś 
motywowała waszą wiarę, znika. Kiedyś nieśliście mój ciężar dla 
zagubionych - dziś zadowala was samo siedzenie i słuchanie kazań. Tak 
zajęliście się swoimi sprawami, że ignorujecie moje. Upadliście daleko od 
miejsca, w którym kiedyś staliście!" 

Następnie Jezus mówi im: "Wspominaj więc, z jakiej wyżyny spadłeś..." 
(werset 5). Jezus mówi: "Pomyśl! Kiedyś nie mogłeś się doczekać wizyty w 
moim domu, przebywania z innymi świętymi, znoszenia mojego ciężaru. 
Dziś godzina niedzielnego nabożeństwa powoduje, że jesteś zmęczony!" 

Zatem drogi chrześcijaninie - czy nadal płonie w tobie ogień dla Jezusa? 
Czy nadal jesteś w nim zakochany tak mocno, jak na początku? Czy może 
straciłeś zainteresowanie jego sprawami i odłożyłeś wszelką służbę? Czy 
zbyt wiele innych rzeczy dzieje się w twoim życiu? Jeśli tak, Pan mówi do 
ciebie: "Mam ci coś za złe. Porzuciłeś swoją pierwszą miłość!" 

Słuchaj, co Jezus mówi do nas w tym momencie: "... upamiętaj się i spełniaj 
uczynki, takie jak pierwej..." (ten sam werset). Mówi: "Rozpaczaj nad swoją 
postępującą apatią. Bądź szczery i potraktuj to poważnie. Następnie pozwól, 
aby twój żal doprowadził cię z powrotem tam, gdzie kochałeś mnie 

background image

pierwszą miłością!" 

Następnie Chrystus daje nam słowo, z którego jasno wynika, że musimy 
uważać. Mówi: "... a jeżeli nie..." (ten sam werset). Następnie natychmiast 
przedstawia konsekwencje: "... to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik 
twój..." (ten sam werset). 

Jezus mówi tutaj, że jeśli nie będziemy pokutować, zabierze nam całą 
władzę duchową, którą otrzymaliśmy. Ta władza to między innymi wpływ 
na nasze miasto, naszą dzielnicę, naszych sąsiadów, osoby będące w obrębie 
naszego wpływu. Wszelki wpływ, jaki mamy będzie nam odebrany, Jezus 
mówi: "Upamiętaj się!" 

Dokładnie w tej chwili zbory na całym świecie zamykają drzwi. Ich światła 
dosłownie gasną, ponieważ taki jest sąd, który je spotyka za to, że nie chcą 
pokutować! Bóg powiedział, że takie zbory stracą zdolność podejmowania 
decyzji, stracą swoje duchowe błogosławieństwa, swoje środki finansowe, 
jego obecność. Teraz są martwe, bez życia, pozostały im tylko wspomnienia 
dawnych błogosławieństw. 

Głosiłem kazania w wielu takich zborach 30 lat temu. W tym czasie były 
wypełnione gorliwymi wierzącymi. Dzisiaj zaledwie tuzin osób siedzi w 
ławkach. Niedługo nie będzie już nikogo, a drzwi zostaną zamknięte na 
dobre. Bóg napisał "Ikabod" na drzwiach tych zborów - mając na myśli: 
"Duch Pana opuścił to miejsce!" 

Jednakże, umiłowani, Bóg przekazuje tę wiadomość każdemu wierzącemu 
indywidualnie. Mówi: "Jeśli nie będziesz chciał pokutować - jeśli 
pozostaniesz w swoim bezruchu - usunę twój świecznik. Nie będziesz mieć 
wpływu na swoją rodzinę, swoich kolegów z pracy - na nikogo!" 

To właśnie stało się w zborze w Efezie. Bóg czekał cierpliwie - ponad 1,000 
lat - na pokutę tego zboru. W końcu przyszedł jednak czas, kiedy nie mógł 
już znieść ich powracania na złą drogę. 

Historyk Gibbon pisze: "Pierwszy świecznik Efezu został zgaszony. 
Barbarzyńscy władcy Jonii i Lydii podeptali resztki chrześcijaństwa. Teraz 
w minaretach muzułmańskich wzywa się boga Mahometa. Ostał się jedynie 
zbór w Filadelfii." 

Ale kiedy czytamy to słowo nie powinniśmy się bać. Jezus kończy swoje 
napomnienie ten sposób: "... Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, 
które jest w raju Bożym" (Obj. 2, 7). 

Drodzy święci, Jezus jest tym drzewem! To On nam mówi: "Jeśli będziesz 
pokutować, dam ci życie wieczne ze mnie samego. Dopóki będziesz mnie 
kochać, dam ci strumienie ponadnaturalnego życia. To życie będzie się 
objawiać w twojej zdolności podejmowania decyzji, twojej miłości do ludzi, 
twoich dobrych uczynkach dla mojego królestwa!" 

Jest to cecha wyróżniająca każdego chrześcijanina, który prawdziwie kocha 
Jezusa. Taki wierzący jest pełen życia - i każdy z jego otoczenia wie o tym! 

background image

Jezus obiecuje, że twój Boży smutek, twoje pokutujące serce i twoja 
odnowiona miłość do niego doprowadzi cię do życia. Więc módl się do 
niego teraz: "Panie, daj mi prawdziwie pokutujące serce. Zmień mnie w 
takiego, jakim byłem, kiedy cię po raz pierwszy pokochałem. Tym razem 
jednak zabierz mnie dalej, głębiej do ciebie, tam, gdzie nigdy jeszcze nie 
dotarłem!" 

Kiedy będziesz pokutować, Duch Boży zacznie tworzyć w tobie nowe 
objawienie chwały Chrystusa. I pokaże je wszystkim w twoim otoczeniu!

---
Wykorzystano za zgodą World Challenge, P. O. Box 260, Lindale, TX 
75771, USA. 

Moje

 

    dokumenty

 

 

 

+ 

Indeks

 

    polskich

 

    kazań

 

 

 

+ 

Kaplica

 

+ 

Subscribe

 

+ 

Copyright

Times

 

    Square

 

    Church

 

    Information

 

 

 | 

New

 

    Reader

 

    Information

 

 

 

COPYRIGHT/OGRANICZENIA WYNIKAJĄCE Z PRAW AUTORSKICH:

 

Plik ten jest wyłączną własnością World Challenge. Nie może być zmieniany i poprawiany w żaden sposób. Może być 
powielany jedynie w całości i wprowadzany do obiegu jako "freeware", za darmo. Każde powielanie tego pliku musi 
zawierać wzmiankę na temat praw autorskich (np. "Copyright (c) 2001 by World Challenge"). Plik ten nie może być 
odsprzedawany lub używany do wzbogacania innych sprzedawanych produktów bez pozwolenia World Challenge. 
Dotyczy to całej zawartości, z wyjątkiem kilu krótkich cytatów. W każdym przypadku należy powoływać się na 
Copyright (c) 2001 by World Challenge, Lindale, Texas, USA.


Document Outline