background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Thomas S. Kuhn
Struktura rewo ucj naukowych
Przełożyła Helena Ostromęcka Posłowie przełożyła 
Justyna Nowotniak

Podstawa przekładu:
The Structure ofScientific Revolutions
Third Edition
The University of Chicago Press
Chicago and London 1996
Licensed by the Univeristy of Chicago Press,
  Chicago, Illinois, U.S.A. © 1962, 1966, 1970 by 
The Univeristy of Chicago.
  Ali rights reserved © Copyright for the Polish 
translation
by Helena Ostromęcka and Justyna Nowotniak,
  Warszawa 2001 © Copyright for the Polish edition
by Fundacja Aletheia, Warszawa 2001
Tytuł dotowany przez Ministerstwo Edukacji 
Narodowej
ISBN 83-87045-75-6

PRZEDMOWA
Niniejsza rozprawa jest pierwszą pełną publikacją 
zdającą sprawę z poglądów, do których doszedłem 
niemal piętnaście lat temu. Byłem wówczas 
dyplomantem wydziału fizyki teoretycznej i żywiłem
nadzieję na szybką dysertację. Szczęśliwy pomysł 
poprowadzenia eksperymentalnego wykładu fizyki 
przeznaczonego dla osób nie zajmujących się 
naukami przyrodniczymi zrodził moje 
zainteresowania historią nauki. Ku memu zdziwieniu
zapoznanie się z dawnymi teoriami i praktyką nauki
radykalnie podważyło moje zasadnicze poglądy na 
jej istotę i przyczyny jej szczególnych sukcesów.
   Poglądy te ukształtowane zostały zarówno przez 
moje wcześniejsze studia, jak przez uboczne 
zainteresowania filozofią nauki. Niezależnie od 
tych czy innych walorów pedagogicznych i 
abstrakcyjnej wiarygodności, nie pasowały one 
zupełnie do tego obrazu, który odsłoniły przede 

Strona 1

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

mną studia historyczne. Wobec tego jednak, że były
one i są nadal podstawą niejednej dyskusji o 
nauce, wydawało mi się, że warto dokładniej 
prześledzić przyczyny, dla których przestały być 
adekwatne. W rezultacie moje plany zawodowe uległy
zasad-
    
Struktura rewolucji naukowych
niczej zmianie. Moje zainteresowania przeniosły 
się z fizyki na historię nauki, by następnie od 
stosunkowo prostych problemów historycznych 
przesunąć się ku kwestiom bardziej filozoficznym, 
które uprzednio popchnęły mnie właśnie ku 
problematyce historycznej. Niniejsza rozprawa, 
jeśli nie liczyć kilku artykułów, jest moją 
pierwszą ogłoszoną drukiem pracą opartą na tych 
wczesnych koncepcjach. Jest ona w pewnej mierze 
próbą wyjaśnienia sobie samemu i moim 
przyjaciołom, jak to się stało, że odszedłem od 
nauki jako takiej, skupiając się na jej dziejach.
   Pierwszą okazją do pogłębienia niektórych z 
poglądów, jakie niżej przedstawię, był trzyletni 
staż w charakterze Junior Fellow w Harvard 
Unive-rsity. Bez tego okresu swobody w układzie 
moich zajęć przerzucenie się do nowej dziedziny 
badań byłoby bez porównania trudniejsze, a może 
nawet nierealne. Część swego czasu w tych latach 
poświęciłem bezpośrednio historii nauki. W 
szczególności prowadziłem studia nad pismami 
Alexand-re'a Koyre oraz po raz pierwszy zetknąłem 
się z pismami Emile'a Meyersona, Helenę Metzger i 
Anneliese Maier1. Jaśniej niż większość współ-
  1 Szczególny wpływ na rozwój moich poglądów 
wywarły prace: Alexandre Koyre, Etudes 
Galileennes, Paris 1939; Emile Meyerson, Identite 
et realite, Paris 1900; Helenę Metzger, Les 
doctrines chimiąues en France du debut du XVII" a 
la fin du XVIF siecle, Paris 1923; Helenę Metzger,
Newton, Stahl, Boerhaave et la doctrine chimiąue, 
Paris 1930; Anneliese Maier, Die
  

Strona 2

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Przedmowa
czesnych uczonych wykazali oni, na czym polegał 
naukowy sposób myślenia w okresie, w którym kanony
myśli naukowej były zupełnie inne niż dzisiaj. 
Chociaż niektóre z ich historycznych interpretacji
budzą we mnie coraz większe wątpliwości, to jednak
gdy chodzi o kształtowanie się mych poglądów na 
to, czym może być historia nauki, te właśnie prace
— łącznie z książką Wielki łańcuch bytu A.O. 
Lovejoya2 — zajęły miejsce czołowe, tuż za 
podstawowymi materiałami źródłowymi.
   Równocześnie poświęcałem w owych latach wiele 
czasu zagadnieniom, które — pozornie nie związane 
z historią nauki — nasuwają jednak współczesnym 
badaczom problemy analogiczne do tych, jakie ongiś
w niej właśnie dojrzałem. Przypadkowo napotkany 
odnośnik zwrócił moją uwagę na doświadczenia Jeana
Piageta ukazujące różne wyobrażenia o świecie 
kształtujące się z wiekiem u dzieci oraz 
przechodzenie od jednego z nich do drugiego3. 
Jeden z kolegów namówił mnie do zapoznania się z 
pracami z dziedziny psychologii
Vorlaufer  Galileis  im   14.  Jahrhundert.   
Studien  zur Naturphilosophie der Spatscholastik, 
Rome 1949.

 

   2

Arthur O.  Lovejoy,   Wielki łańcuch bytu,

 przeł.
A. Przybysławski, Warszawa 1999.

 

   3

Szczególnie ważne wydały mi się dwa 

kierunki
przeprowadzonych przez  Piageta  doświadczeń,  
gdyż
ukazywały one pojęcia i procesy wynikające również
bezpośrednio z historii nauki. Zob. Jean Piaget, 
La
notion de causalite chez l'enfant, Paris 1923; 
tenże, Les
notions de mouvement et de vitesse chez l'enfant, 
Paris
1946.
  

Strona 3

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
percepcji, w szczególności psychologii postaci; 
inny wskazał mi spekulatywne rozważania B.L. 
Who-rfa nad wpływem języka na pogląd na świat; 
W.V.O. Quine wprowadził mnie w filozoficzne 
łamigłówki związane z rozróżnianiem twierdzeń 
analitycznych i syntetycznych4. Society of Fellows
umożliwia prowadzenie takich właśnie 
nieuporządkowanych poszukiwań; tylko dzięki nim 
natknąć się mogłem na prawie nie znaną monografię 
Ludwika Flecka Entstehung und Entwicklung einer 
wissens-chaftlichen Tatsache (Bazylea 1935)5, 
antycypującą wiele moich własnych idei. Praca 
Flecka, tudzież uwagi Francisa X. Suttona (również
stażysty na Harvardzie) uzmysłowiły mi, że idee te
powinny zostać spożytkowane w socjologii 
społeczności naukowej. Chociaż czytelnik napotka w
tekście odsyłacze do tych prac oraz do 
wspomnianych kontaktów osobistych, pragnę już tu 
podkreślić, że nie potrafię obecnie w pełni 
odtworzyć i należycie docenić, jak bardzo były one
dla mnie inspirujące.

 

  4

Od tego czasu prace Whorfa zostały zebrane

przez
Johna G. Carrolla i wydane pt. Language, Thought, 
and
Reality. Selected Writings of Benjamin Lee Whorf, 
New
York  1956.  Zob. Język,  myśl i rzeczywistość, 
przeł.
T. Hołówka, Warszawa 1982. Willard V.O. Quine wy
łożył swoje poglądy w pracy Dwa dogmaty empiryzmu,
w: W.V.O. Quine, Z punktu widzenia logiki. 
Dziewięć
esejów logiczno-fdozoficznych, przeł. B. Stanosz, 
War
szawa 2000.

 

   5

Zob. Ludwig Fleck, Powstanie i rozwój 

faktu nauko
wego. Wprowadzenie do nauki o stylu myślowym i 
kolek

Strona 4

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

tywie myślowym, przeł. M. Tuszkiewicz, Lublin 
1986.
  
Przedmowa
   W ostatnim roku mego stażu jako Junior Fellow 
zaproszono mnie do wygłoszenia wykładów w Lo-well 
Institute w Bostonie. Dało mi to pierwszą 
sposobność przedstawienia moich wciąż 
rozwijających się poglądów na naukę. Wynikiem było
osiem publicznych wykładów pod tytułem The Quest 
for Physical Theory {W poszukiwaniu teorii 
fizycznej) wygłoszonych w marcu 1951 roku. W 
następnym roku zacząłem już wykładać historię 
nauki i przez prawie dziesięć lat problemy 
związane z nauczaniem tej dyscypliny, której nigdy
nie studiowałem systematycznie, pozostawiały mi 
mało czasu na jasne sformułowanie pomysłów, od 
których zaczęło się moje nią zainteresowanie. Na 
szczęście, pomysły te zrodziły z czasem określone 
stanowiska i stały się zasadniczym kośćcem 
późniejszych wykładów. Winienem przeto podziękować
studentom za to, że pozwolili mi wystawić na próbę
moje poglądy i szukać odpowiedniego dla nich 
wyrazu. Miało to dla mnie nieocenione znaczenie. 
Te same problemy i to samo podejście łączą ze sobą
pozornie odrębne prace, głównie o problematyce 
historycznej, które opublikowałem po moim stażu. 
Jedne dotyczą integralnej roli, jaką w twórczych 
badaniach naukowych odegrały poszczególne systemy 
metafizyczne, w innych zajmuję się tym, w jaki 
sposób doświadczalne podstawy nowej teorii są 
kumulowane i przyswajane przez ludzi wiernych nie 
dającej się z nią pogodzić teorii dawniejszej. 
Przy okazji ilustrują one ten typ rozwoju, który 
później nazwałem „wyłanianiem się" [emergence] 
nowej teorii lub odkrycia. Istnieją też inne tego 
rodzaju związki.
    
Struktura rewolucji naukowych
   Ostatnie stadium opracowywania niniejszej 
monografii przypadło na lata 1958—1959, kiedy 

Strona 5

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zaproszono mnie na rok do Center for Advanced 
Studies in the Behavioral Sciences. Raz jeszcze 
mogłem poświęcić  się wyłącznie zagadnieniom,

 

0

których niżej mowa. Co ważniejsze, rok 

spędzo
ny w środowisku złożonym głównie ze specjalis
tów od nauk społecznych uświadomił mi różnice
między tą zbiorowością a środowiskiem przyrod
ników, w którym wcześniej przebywałem. Uderzy
ła mnie zwłaszcza wielość i zakres występujących
tu kontrowersyjnych opinii na temat naukowo upra
wnionych problemów i metod. Zarówno historia,
jak i obserwacje wynikające z osobistych znajomo
ści nasuwały mi wątpliwość, czy rzeczywiście od
powiedzi udzielane na tego typu pytania przez
przyrodników odznaczają się większą pewnością

 

1

trwałością. Jednak bądź co bądź praktyka w

dzie
dzinie astronomii, fizyki, chemii czy biologii nie
wywołuje na ogół tylu polemik dotyczących kwes
tii   podstawowych,   jakie   nagminnie   
występują
wśród psychologów czy socjologów. Wysiłki zmie
rzające do odszukania źródła tych różnic doprowa
dziły mnie do odkrycia roli pewnych istotnych dla
badań naukowych czynników, które od tej pory
nazwałem paradygmatami. Nazywam w ten sposób
mianowicie   powszechnie   uznawane   osiągnięcia
naukowe, które w pewnym czasie dostarczają spo
łeczności uczonych modelowych problemów i roz
wiązań. Z chwilą kiedy ten fragment mojej łami
główki trafił na właściwe miejsce, szybko powstał
szkic niniejszej pracy.
10

Przedmowa
   Nie ma potrzeby odtwarzać dalszej historii tego
szkicu, należy jednak poświęcić parę słów jego 
formie, którą zachował po wielu redakcjach. Nim 
pierwsza wersja została ukończona i bardzo 
dokładnie skorygowana, zakładałem, że tekst 

Strona 6

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zostanie wydrukowany wyłącznie jako tom 
Encyclopedia of Unified Science. Wydawcy tej 
pionierskiej pracy najpierw prosili mnie o to, 
później wciągnęli mnie do ścisłej współpracy, 
wreszcie z nadzwyczajnym taktem i cierpliwością 
oczekiwali na wynik moich poczynań. Wiele im 
zawdzięczam, a zwłaszcza Charlesowi Morrisowi, 
który dodawał mi otuchy i udzielał rad dotyczących
gotowego już rękopisu. Ograniczone ramy 
Encyklopedii zmuszały jednak do wysławiania się w 
formie nadzwyczaj skondensowanej, schematycznej. 
Aczkolwiek dalsze wydarzenia rozluźniły nieco te 
restrykcje i umożliwiły jednoczesne niezależne 
publikacje, niniejsza praca pozostała raczej 
esejem niż pełną monografią, jakiej właściwie 
wymaga mój temat.
   Ponieważ zależało mi przede wszystkim na tym, 
by zainicjować zmianę sposobu widzenia i oceniania
dobrze znanych faktów, schematyczny charakter tej 
pierwszej próby nie musi być wadą. Przeciwnie, ci 
czytelnicy, których własne badania przygotowały do
tego rodzaju reorientacji poglądów, jakiej tu 
bronię, mogą uznać, że forma eseju jest i bardziej
przekonywająca, i łatwiej zrozumiała. Ma ona 
jednak i swoje złe strony. Dlatego właśnie od 
samego początku staram się wskazać kierunek, w 
jakim pragnąłbym rozszerzyć i pogłębić  moje 
rozważania,  nadając  im pełniejszy
11

Struktura rewolucji naukowych
kształt. Rozporządzam znacznie większą ilością 
historycznych danych niż ta, jaką, ze względu na 
brak miejsca, mogłem tu wykorzystać. Co więcej, 
dane te zaczerpnąłem zarówno z historii nauk 
biologicznych, jak i fizycznych. Moja decyzja 
wykorzystania tutaj wyłącznie tych ostatnich 
wynikła po części z chęci nadania tej pracy 
większej spójności, po części zaś z aktualnych 
moich kompetencji. Ponadto pogląd na naukę, jaki 
zamierzam tu przedstawić, odsłania potencjalne 

Strona 7

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

możliwości badań nowego typu, zarówno 
historycznych, jak socjologicznych. Na przykład 
dokładnego zbadania wymaga sposób, w jaki 
odchylenia od przewidywań teoretycznych lub ich 
pogwałcenie przyciągają uwagę społeczności 
uczonych, oraz związek, jaki zachodzi między 
nieudanymi próbami pogodzenia tych anomalii z 
istniejącymi teoriami a kryzysami w nauce. Dalej, 
jeśli mam rację, że każda rewolucja naukowa 
zmienia historyczną perspektywę społeczności, 
która ją przeżywa, to zmiana tej perspektywy 
powinna wpływać z kolei na strukturę podręczników 
i prac badawczych okresu porewolucyj-nego. Jednym 
z takich wartych przeanalizowania wskaźników 
dokonywania się rewolucji może być zmiana 
częstości, z jaką poszczególne prace cytowane są w
odnośnikach nowych publikacji badawczych.
   Konieczność skrajnej zwięzłości wywodów zmusiła
mnie również do zdawkowego potraktowania 
niektórych istotnych problemów. Na przykład moje 
odróżnienie okresów przed- i 
postparadyg-matycznych jest  stanowczo  zbyt  
schematyczne.
17

Przedmowa
Każda ze szkół, których współzawodnictwo stanowi 
charakterystyczną cechę okresów 
przed-rewolucyjnych, kieruje się czymś bardzo 
zbliżonym do paradygmatu. W niektórych 
okolicznościach — sądzę jednak, że rzadko — zdarza
się, że w okresach późniejszych dwa paradygmaty 
mogą ze sobą pokojowo współistnieć. Samo 
występowanie paradygmatu nie jest jeszcze 
dostatecznym kryterium ewolucyjnego przeobrażenia 
omawianego w rozdziale drugim. Co ważniejsze, poza
przygodnymi wzmiankami nie omawiałem roli, jaką w 
rozwoju nauki odgrywa postęp techniczny oraz 
zewnętrzne warunki społeczne, ekonomiczne i 
intelektualne. Wystarczy jednak przypomnieć 
chociażby Kopernika i sprawę układania kalendarza,

Strona 8

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

aby zobaczyć, że warunki zewnętrzne mogą się 
przyczynić do przekształcenia zwykłej anomalii w 
źródło ostrego kryzysu. Ten sam przykład 
wyjaśniłby, w jaki sposób czynniki pozanaukowe 
wyznaczać mogą zakres alternatywnych rozwiązań 
dostępnych temu, kto usiłuje przezwyciężyć kryzys 
za pomocą takiej lub innej rewolucyjnej reformy6. 
Przypusz-
  6 Czynniki te omówiłem w pracy Przewrót 
koper-nikański. Astronomia planetarna w dziejach 
myśli, przeł. S. Amsterdamski, Warszawa 1966, s. 
177-190, 391-392. Inne efekty wpływu zewnętrznych 
warunków, intelektualnych i ekonomicznych, na 
zasadniczy postęp nauki przedstawiłem w pracach: 
Zasada zachowania energii jako przykład odkrycia 
jednoczesnego, w: Thomas S. Kuhn, Dwa bieguny. 
Tradycja i nowatorstwo w bada-
13

Struktura rewolucji naukowych
czam, że dokładne rozpatrzenie tych kwestii nie 
zmieniłoby głównych tez niniejszej rozprawy, ale w
istotnym wymiarze pogłębiłoby analizę i rozumienie
postępu naukowego.
   Wreszcie, co być może najważniejsze, w książce 
zabrakło miejsca na należyte omówienie 
filozoficznych implikacji przedstawianej tu 
historycznie zorientowanej wizji nauki. 
Oczywiście, takie implikacje istnieją; próbowałem 
wskazać i udokumentować te najistotniejsze. 
Czyniąc to, wstrzymywałem się jednak zwykle od 
szczegółowego omawiania różnych stanowisk, jakie w
poszczególnych kwestiach zajmują współcześni 
filozofowie. Jeśli przejawiałem niekiedy 
sceptycyzm, to częściej w stosunku do postawy 
filozoficznej niż do jakiegoś określonego 
stanowiska będącego jej wyrazem. W rezultacie ci, 
którzy znają lub akceptują któryś z tych poglądów,
sądzić by mogli, że nie uchwyciłem ich punktu 
widzenia. Przypuszczam, że się mylą, ale praca ta 
nie ma na celu przekonania ich o tym. Wymagałoby 

Strona 9

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

to napisania zupełnie innej, o wiele dłuższej 
książki.
niach naukowych, przeł. i posłowiem opatrzył S. 
Ams-terdamski, Warszawa 1985, s. 113—161; 
Engineering Precedent for the Work of Sadi Carnot,
„Archives internationales cfhistoire des 
sciences", 1960, t. XIII, s. 247—251; Sadi Carnot 
and the Cagnard Engine, „Isis", 1961, t. LII, s. 
567—574. Tak więc rolę czynników zewnętrznych 
uważam za mniej istotną tylko w odniesieniu do 
zagadnień poruszanych w niniejszej rozprawie.
14

Przedmowa
   Otwierające niniejszą przedmowę uwagi 
autobiograficzne miały wskazać na te prace 
uczonych i te instytucje, którym zawdzięczam 
najwięcej, jeśli chodzi o kształtowanie się mojej 
myśli. Resztę tego długu postaram się spłacić 
poprzez odpowiednie odnośniki w tekście. Cokolwiek
bym jednak powiedział, będzie to co najwyżej 
odnotowanie ilości i rodzaju moich osobistych 
zobowiązań w stosunku do wielu osób, których 
wskazówki i krytyka przy różnych okazjach 
podtrzymywały mój rozwój intelektualny i nadawały 
mu kierunek. Zbyt wiele upłynęło już czasu od 
chwili, kiedy zaczęły się kształtować myśli 
zawarte w niniejszej rozprawie. Lista osób, które 
mogłyby doszukać się na jej kartach śladu swego 
wpływu, pokrywałaby się niemal z listą moich 
znajomych i przyjaciół. Muszę więc ograniczyć się 
do wymienienia tych, którzy wywarli wpływ tak 
istotny, że nawet zawodność pamięci nie zdołała 
zatrzeć jego śladów.
   Mam tu na myśli Jamesa B. Conanta, rektora 
Harvard University, który pierwszy zapoznał mnie z
historią nauki, inicjując w ten sposób zmianę 
moich poglądów na istotę postępu naukowego. Od 
samego początku hojnie obdarowywał mnie swymi 
pomysłami, uwagami krytycznymi i czasem, m.in. 
czytając rękopis i sugerując wprowadzenie ważnych 

Strona 10

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zmian. Leonard K. Nash, wraz z którym przez pięć 
lat prowadziłem historycznie zorientowane wykłady 
zainicjowane przez Conanta, był moim bliskim 
współpracownikiem w okresie, kiedy moje pomysły 
zaczęły nabierać kształtu, i bardzo mi go 
brakowało w późniejszym stadium ich rozwoju. Na
15

Struktura rewolucji naukowych
szczęście, kiedy opuściłem Cambridge, zastąpił go 
mój kolega z Berkeley Stanley Cavell, inspirując 
mnie w dalszych poczynaniach. To, iż Cavell, 
filozof interesujący się głównie etyką i estetyką,
dochodził do wniosków tak zbieżnych z moimi, było 
dla mnie źródłem ciągłej inspiracji i zachęty. Co 
więcej, był jedynym człowiekiem, z którym 
rozumiałem się w pół słowa, kiedy dyskutowaliśmy 
na temat moich poglądów. To właśnie tego typu 
porozumienie sprawiło, że pomógł mi on pokonać lub
ominąć wiele przeszkód, jakie napotkałem, 
przygotowując pierwszą wersję tekstu.
   Kiedy wersja ta już powstała, wielu innych 
przyjaciół pomogło mi ją redagować. Myślę, że 
wybaczą mi, jeśli wspomnę tylko nazwiska tych, 
których udział był największy i decydujący. Są to:
Paul K. Feyerabend z Berkeley University, Ernest 
Nagel z Columbia University, H. Pierre Noyes z 
Lawrence Radiation Laboratory oraz mój student 
John L. Heilbron, który ściśle ze mną 
współpracował przy przygotowywaniu do druku 
ostatniej wersji. Uważam, że wszystkie ich 
zastrzeżenia i sugestie nadzwyczaj mi pomogły, ale
nie mam podstaw, by sądzić (a mam pewne podstawy, 
by wątpić), że aprobowaliby oni wynikły stąd tekst
w całej jego rozciągłości.
   Ostatnie słowa podziękowań kieruję do moich 
rodziców, żony i dzieci. Muszą one być oczywiście 
innego rodzaju. Każde z nich miało intelektualny 
udział w tej pracy, który mi samemu najtrudniej 
ocenić. Uczynili poza tym, w różnym stopniu, coś 
jeszcze   ważniejszego:   aprobowali   moją   

Strona 11

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

pracę
    
Przedmowa
i podtrzymywali mój zapał. Tylko ktoś, kto zmagał 
się z takimi projektami jak mój, orientuje się, 
ile to ich musiało niekiedy kosztować. Nie wiem, 
jak mam wyrazić im wdzięczność.
T.S.K. Berkeley, Kalifornia, luty 1962

1
WSTĘP: O ROLĘ DLA HISTORII
Wiedza historyczna, jeśli nie traktować jej 
wyłącznie jako składnicy chronologicznie 
uporządkowanych anegdot, zmienić może w zasadniczy
sposób obraz nauki, jaki zawładnął naszym 
myśleniem. Został on niegdyś ukształtowany, 
zresztą przy udziale samych uczonych, głównie na 
podstawie analizy gotowych osiągnięć nauki, w tej 
postaci, w jakiej przedstawia się je czy to w 
dziełach klasycznych, czy też — w nowszych czasach
— w podręcznikach, na których kształci się każde 
nowe pokolenie uczonych. Dzieła takie mają wszakże
przede wszystkim cele informacyjne i pedagogiczne.
Oparty na nich pogląd na istotę nauki daje takie 
mniej więcej wyobrażenie o rzeczywisto-•ści, jak 
obraz kultury narodowej wysnuty z przewodników 
turystycznych czy też z tekstów do nauki języka. W
rozprawie tej zamierzam wykazać, że w sposób 
zupełnie zasadniczy wprowadzały nas one w błąd. 
Chcę naszkicować zupełnie inną koncepcję nauki, 
jaka wyłonić się może z historycznych źródeł 
dotyczących samej działalności naukowej.
19

Struktura rewolucji naukowych
   Jednak nawet ta wyprowadzona z historii nowa 
koncepcja nie wniesie nic nowego, o ile dane 
historyczne będą nadal dobierane i rozpatrywane 
głównie ze względu na stereotypowo ahistoryczne 

Strona 12

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

pytania zaczerpnięte z tekstów naukowych. Często 
na przykład teksty te sugerują, jakoby na treść 
nauki składały się wyłącznie obserwacje, prawa i 
teorie omawiane na ich kartach. Niemal równie 
często prace te odczytywano jako ilustrację 
poglądu, że metody naukowe to nic innego jak po 
prostu techniki doświadczalne stosowane przy 
gromadzeniu podręcznikowych danych oraz operacje 
logiczne, za pomocą których wiąże się je z 
wyłożonymi w podręcznikach uogólnieniami 
teoretycznymi. W rezultacie uzyskiwano obraz nauki
implikujący daleko idące wnioski co do jej istoty 
i rozwoju.
   Skoro zgodnie z tym poglądem nauka jest zbiorem
faktów, teorii i metod przedstawianych w 
aktualnych podręcznikach, to działalność uczonych 
polegałaby na tym, że starają się oni — z większym
lub mniejszym powodzeniem — dorzucić do tego 
zbioru ten lub inny szczegół. Tak więc postęp 
naukowy polegałby na stopniowym dokładaniu tych 
elementów — pojedynczo lub po kilka — do wciąż 
rosnącego zasobu technik i wiedzy naukowej. 
Historia nauki zaś stałaby się kroniką 
rejestrującą kolejne zdobycze oraz przeszkody w 
ich kumulacji. Historykowi postępu naukowego 
pozostawałyby wówczas dwa główne zadania. Przede 
wszystkim miałby dochodzić, przez kogo i kiedy 
zostały odkryte znane współcześnie fakty
    
Wstęp:   O rolę dla historii
naukowe, prawa czy teorie. Po drugie, miałby 
opisywać i wyjaśniać, jakie błędy, mity i przesądy
hamowały szybsze narastanie dorobku współczesnej 
nauki. Takie były rzeczywiście, i często są nadal,
cele wielu badań w tej dziedzinie.
   Wszelako w ostatnich latach okazało się, że 
niektórym historykom nauki coraz trudniej jest się
wywiązać z tych obowiązków, jakie nakłada na nich 
koncepcja rozwoju nauki drogą kumulacji. Doszli 
oni do wniosku, że dodatkowe drobiazgowe badania 
nie ułatwiają, lecz przeciwnie — utrudniają 

Strona 13

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

kronikarzom tego procesu znalezienie odpowiedzi na
pytania tego rodzaju jak: „Kiedy odkryto tlen?", 
„Kto pierwszy wpadł na pomysł sformułowania zasady
zachowania energii?". Stopniowo niektórzy z nich 
zaczęli przypuszczać, że są to po prostu źle 
postawione pytania. Być może nauka nie rozwija się
poprzez kumulację indywidualnych odkryć i 
wynalazków. Równocześnie współcześni historycy 
stanęli wobec rosnących trudności związanych z 
odróżnieniem „naukowej" komponenty dawnych 
obserwacji i twierdzeń od poglądów, które ich 
poprzednicy pochopnie opatrywali etykietką „błąd" 
czy „przesąd". Im dokładniej studiowano dynamikę 
Arystotelesa, chemię flogistonową czy teorię 
cieplika, tym bardziej utwierdzano się w 
przekonaniu, że owe niegdyś powszechne poglądy na 
świat ani nie były w sumie mniej naukowe, ani nie 
wynikały bardziej niż współczesne z jakichś 
specjalnych ludzkich uprzedzeń. Gdyby te 
przestarzałe poglądy miały być mitami, znaczyłoby 
to, że mit może być tworzony
21

Struktura rewolucji naukowych
Iza pomocą tego samego rodzaju metod i utrzymy-I 
wać się na mocy tego samego rodzaju racji, jakie *
współcześnie prowadzą do wiedzy naukowej. Jeśli 
natomiast poglądy te zaliczyć mamy do nauki, to 
będzie ona zawierała zespoły przekonań absolutnie 
niezgodnych z tymi, którym hołdujemy obecnie. 
Historyk postawiony wobec takiej alternatywy musi 
wybrać drugą ewentualność. Nieaktualne teorie nie 
są z zasady nienaukowe tylko dlatego, że je ! 
odrzucono. Taka decyzja utrudnia jednak 
potraktowanie rozwoju nauki jako procesu 
kumulacji. Te same historyczne badania, które 
wskazują na kłopoty związane z wyodrębnieniem 
indywidualnych pomysłów i odkryć, nasuwają również
poważne wątpliwości co do kumulatywnego charakteru
procesu, jaki wedle rozpowszechnionego mniemania 
miał włączać do nauki indywidualne osiągnięcia. 

Strona 14

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Wynikiem tych wątpliwości i trudności jest 
historiograflczna rewolucja w badaniach nad 
rozwojem nauki, rewolucja, która dopiero się 
zaczyna. Stopniowo, często nawet nie zdając sobie 
z tego sprawy, historycy nauki zaczęli formułować 
pytania innego rodzaju i wytyczać naukom inne, 
często mniej kumulatywne linie rozwoju. Zamiast 
dążyć do odtworzenia ciągłej linii rozwoju w 
minionych epokach — rozwoju, który doprowadzić 
miał do stanu obecnego — próbują wykryć 
historyczną integralność nauki w poszczególnych 
okresach. Nie pytają na przykład, jaki zachodzi 
związek między nauką Galileusza i wiedzą 
współczesną, lecz raczej o to, jak się miały 
poglądy Galileusza do poglądów jego grupy 
naukowej, tj. jego mistrzów, rówieś-

Wstęp:   O rolę dla historii
ników i bezpośrednich kontynuatorów. Co więcej, 
kładą szczególny nacisk na to, aby poglądy tej 
grupy i innych jej podobnych badać z takiego 
punktu widzenia — zwykle odbiegającego znacznie od
stanowiska współczesnej nauki — który nada im 
maksymalną spoistość wewnętrzną i możliwie 
największą zgodność z przyrodą. Nauka, jaką 
przedstawiają prace wynikające z takiego podejścia
— najlepszym chyba przykładem są tu prace 
Ale-xandre'a Koyre — wydaje się czymś całkiem 
innym niż ta opisywana przez historyków 
hołdujących starej tradycji historiograficznej. 
Tak więc tego rodzaju studia historyczne sugerują 
przynajmniej możliwość stworzenia nowego obrazu 
nauki. Celem tej rozprawy jest właśnie próba jego 
zarysowania poprzez wyraźne przedstawienie 
niektórych implikacji tej nowej historiografii.
   Jakie aspekty nauki wysuwają się przy tym 
podejściu na plan pierwszy? Po pierwsze — by 
wymienić je w tej kolejności, w jakiej się nimi 
zajmiemy — okazuje się, że same tylko dyrektywy 
metodologiczne nie pozwalają sformułować wiążących
wniosków w wypadku wielu problemów naukowych. 

Strona 15

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Ktoś, kto zabierze się do badania zjawisk 
elektrycznych lub chemicznych, nie mając żadnej 
wiedzy w tych dziedzinach, ale wiedząc, na czym 
polega metoda naukowa, dojść może z równym 
powodzeniem do jednego z wielu sprzecznych ze sobą
wniosków. To zaś, do którego spośród wszystkich 
tych zasadnych wniosków dojdzie, zdeterminowane 
będzie zapewne przez doświadczenie, które zdobył 
poprzednio w innych dziedzinach,
23

Struktura rewolucji naukowych
przez przypadki towarzyszące badaniom naukowym i 
przez jego własną, indywidualną postawę. Jakie na 
przykład poglądy na gwiazdy wnosi on do swych 
badań z dziedziny chemii i elektryczności? Które z
właściwych nowej dziedzinie doświadczeń postanowi 
wykonać najpierw? Jakie aspekty złożonego 
zjawiska, będącego wynikiem tych doświadczeń, 
wydadzą mu się szczególnie doniosłe dla 
zrozumienia istoty reakcji chemicznej lub 
powinowactwa elektrycznego? Co najmniej w wypadku 
jednostek, a niekiedy również i grup uczonych, 
odpowiedzi na tego rodzaju pytania są, jak się 
zdaje, zasadniczymi determinantami rozwoju nauki. 
W rozdziale drugim ujrzymy na przykład, że w wielu
naukach wczesne fazy rozwoju charakteryzowała 
stała rywalizacja między różnymi poglądami na 
świat, z których każdy częściowo wywodził się, z 
postulatów naukowej obserwacji i metody, a 
wszystkie były z grubsza zgodne z nimi. Tym, co 
różniło te rozmaite szkoły, były nie takie czy 
inne braki metody — w tym sensie wszystkie one 
były „naukowe" — lecz to, co nazywać będziemy 
nie-współmiernością sposobów widzenia świata i 
uprawiania w nim nauki. Obserwacje i doświadczenia
mogą i muszą ostro ograniczać zakres 
dopuszczalnych w nauce poglądów, w przeciwnym 
razie nauka w ogóle by nie istniała. Nie mogą one 
jednak same wyznaczać poszczególnych zespołów 
przekonań. Arbitralne czynniki, na które składają 

Strona 16

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

się przygodne okoliczności osobiste i historyczne,
zawsze wywierają wpływ na poglądy wyznawane przez 
daną społeczność uczonych w określonym czasie.
24

A Wstęp:   O rolę dla historii
   Element dowolności nie znaczy jednak, że 
jakakolwiek grupa naukowa prowadzić może badania, 
nie przejmując pewnego zespołu przeświadczeń od 
swoich poprzedników. Nie pomniejsza on również 
znaczenia tego szczególnego układu, w który dana 
społeczność naukowa jest aktualnie uwikłana. 
Owocne prace badawcze rzadko kiedy dochodzą do 
skutku, nim wspólnota naukowa uzna, że osiągnęła 
już zdecydowaną odpowiedź na takie pytania jak: „Z
jakich podstawowych składników zbudowany jest 
wszechświat?", „W jaki sposób oddziałują one jedne
na drugie oraz na nasze zmysły?", „Jakie dotyczące
ich pytania można zasadnie formułować i jakich 
technik używać, poszukując na nie odpowiedzi?". 
Przynajmniej w naukach dojrzałych odpowiedzi (lub 
ich substytuty) na tego rodzaju pytania 
przekazywane są przyszłym badaczom w trakcie ich 
zawodowego kształcenia. Wobec tego zaś, że 
kształcenie to jest i rygorystyczne, i surowe, 
przekazywane odpowiedzi wywierają głęboki wpływ na
umysłowość przyszłego badacza. Ich wpływ tłumaczy 
w znacznej mierze zarówno szczególną efektywność 
normalnej pracy badawczej, jak i właściwe jej w 
każdym okresie ukierunkowanie. Kiedy w rozdziale 
trzecim, czwartym i piątym przystąpimy do rozważań
nad nauką normalną1,
  1 W ten sposób oddajemy określenie „normal 
scien-ce", tłumaczone w pierwszym polskim wydaniu 
Struktury... jako „nauka instytucjonalna". Idziemy
tu za (trafniejszym naszym zdaniem) przekładem 
Stefana Amster-damskiego (por. Dwa bieguny..., dz.
cyt.) (przyp. red.).
25

Struktura rewolucji naukowych

Strona 17

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

będziemy starali się przedstawić takie badania 
jako zawzięte, uparte próby wtłoczenia przyrody w 
pojęciowe szufladki uformowane przez zawodowe 
wykształcenie. Jednocześnie wątpić można, czy 
prace badawcze byłyby w ogóle możliwe bez tych 
szufladek, niezależnie od arbitralnych czynników, 
jakie historycznie mogły brać udział w ich 
powstaniu i niekiedy w dalszym rozwoju.
   Jednakże ten element dowolności rzeczywiście 
istnieje i również wywiera poważny wpływ na rozwój
nauki. Mówić o tym będziemy w rozdziale szóstym, 
siódmym i ósmym. Nauka normalna, tj. działalność, 
której większość uczonych w nieunikniony sposób 
poświęca prawie cały swój czas, opiera się na 
założeniu, że społeczność uczonych wie, jaki jest 
świat. Wiele sukcesów tej działalności wynika z 
gotowości do obrony tego mniemania, w razie 
potrzeby nawet dużym kosztem. Nauka normalna 
często na przykład tłumi zasadnicze innowacje, 
gdyż podważają one fundamentalne dla niej 
przeświadczenia. Mimo to w tej mierze, w jakiej 
przeświadczenia te zachowują element 
arbit-ralności, sama natura badań normalnych 
gwarantuje, że innowacji nie będzie się tłumić 
zbyt długo. Niekiedy jakiś zupełnie prosty problem
nadający się do rozwiązania za pomocą utartych 
zasad i metod opiera się ponawianym atakom 
najzdolniejszych przedstawicieli kompetentnego w 
tej sprawie środowiska. Kiedy indziej znów jakiś 
szczegół wyposażenia zaprojektowanego i wykonanego
dla celów normalnych badań funkcjonuje zupełnie 
inaczej, niż można się było tego spodziewać, i 
ujawnia
    
Wstęp:   O rolę dla historii
taką anomalię, która mimo ponawianych wysiłków nie
daje się uzgodnić z przewidywaniami. Tym samym 
nauka normalna raz po raz trafia w ślepy zaułek. A
kiedy to się dzieje, to znaczy gdy grupa 
specjalistów nie potrafi już unikać anomalii 
burzących obowiązującą tradycję praktyki naukowej,

Strona 18

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

rozpoczynają się nadzwyczajne badania, w wyniku 
których zostaje w końcu wypracowany nowy zespół 
założeń, dostarczający podstawy nowej praktyki 
badawczej. Właśnie takie nadzwyczajne zdarzenia, 
polegające na zasadniczym zwrocie w zawodowych 
przekonaniach, nazywam w niniejszej rozprawie 
rewolucjami naukowymi. Ponieważ rozbijają one 
tradycję, są dopełnieniem przywiązanej do tradycji
nauki normalnej.
   Najbardziej oczywistymi przykładami rewolucji 
naukowych są słynne wydarzenia w rozwoju nauki, 
które dotąd zwykło się określać tym mianem. 
Dlatego w rozdziałach dziewiątym i dziesiątym, 
kiedy przejdziemy bezpośrednio do omówienia istoty
rewolucji naukowych, wielokrotnie będzie mowa o 
zasadniczych dla rozwoju nauki punktach zwrotnych,
związanych z nazwiskami Kopernika, Newtona, 
Lavoisiera czy Einsteina. Jaśniej niż większość 
innych wydarzeń tego typu w historii

 

przynajmniej  jeśli  chodzi  o  nauki  

fizyczne

 

ukazują one, na czym polega rewolucja 

nauko
wa. Każde z nich pociągało za sobą konieczność
odrzucenia przez całą grupę uczonych jakiejś wy
soko cenionej dotąd teorii naukowej na rzecz 
innej,
sprzecznej z nią. Każde powodowało przesunięcia
w problematyce badań naukowych i zmianę wzo-
27

r

Struktura rewolucji naukowych
rców, według których specjaliści określali, co 
uznać można za uprawnione pytanie i za zasadną 
odpowiedź. Każde z nich przekształcało wyobraźnię 
naukową w taki sposób, że ostatecznie powinniśmy 
ująć te zmiany jako przeobrażenia świata, w którym
uprawiano działalność naukową. Takie przemiany, 
łącznie z niemal zawsze towarzyszącymi im 

Strona 19

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

kontrowersjami, są definicyjnymi cechami rewolucji
naukowych.
   Cechy te występują szczególnie wyraźnie w 
wypadku, dajmy na to, rewolucji newtonowskiej czy 
rewolucji chemicznej. Jedna z podstawowych tez 
niniejszej rozprawy głosi jednak, że można je 
spotkać również i w wielu innych wypadkach, nie 
tak wyraźnie rewolucyjnych. Równania Maxwella były
dla zainteresowanej nimi wąskiej grupy 
specjalistów równie rewolucyjne jak prawa 
Einsteina i wskutek tego spotkały się z równie 
silnym sprzeciwem. Odkrycia innych nowych teorii z
zasady napotykają taki sam opór niektórych 
specjalistów, w których domenę badań wkraczają. 
Dla tych ludzi nowa teoria oznacza dokonanie zmian
w regułach, które rządziły dotychczasową praktyką 
nauki normalnej. To zaś nieuchronnie stawia w 
niekorzystnym świetle znaczną część ich 
dotychczasowej pracy naukowej. Właśnie dlatego 
rzadko kiedy, a może nawet nigdy nie zdarza się, 
aby nowa teoria — bez względu na to, jak wąski 
byłby zakres jej zastosowania — po prostu 
zwiększała zasób dawnych informacji. Jej 
asymilacja wymaga rekonstrukcji dawnych teorii i 
przewartościowania uprzednio znanych faktów. Jest 
to proces rewolu-
    
Wstęp:   O rolę dla historii
cyjny, którego nie może zazwyczaj dokonać jeden 
człowiek i który na pewno nie zachodzi z dnia na 
dzień. Nic więc dziwnego, że historycy muszą się 
bardzo nabiedzić, aby ściśle określić datę takiego
długotrwałego procesu, który przyjęta terminologia
każe im traktować jako indywidualne zdarzenie.
   Odkrycia nowych teorii nie są jedynymi 
zdarzeniami w nauce wywierającymi rewolucyjny 
wpływ na specjalistów z dziedziny, w której 
zostały dokonane. Założenia, na których opiera się
nauka normalna, określają nie tylko, z jakiego 
rodzaju bytów składa się świat, lecz również z 
jakich się nie składa. Wynika stąd—choć wymaga to 

Strona 20

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dokładniejszego omówienia — że takie osiągnięcia 
jak odkrycie tlenu czy promieni X nie polegają tak
po prostu na wprowadzeniu do świata uczonego 
nowego rodzaju bytu. To jest dopiero efekt 
końcowy. Dochodzi do tego dopiero wówczas, kiedy 
społeczność zawodowa dokona przewartościowania 
tradycyjnych procedur doświadczalnych, kiedy 
zmieni bliskie jej dotychczas poglądy na budowę 
świata i w końcu przekształci siatkę teoretyczną, 
za pomocą której ujmuje świat. Fakt naukowy i 
teoria nie dadzą się ściśle od siebie oddzielić, 
chyba że w obrębie pojedynczej tradycji normalnej 
praktyki naukowej. Dlatego właśnie niespodziewane 
odkrycie ma znaczenie nie tylko faktyczne; świat 
uczonego przekształca się jakościowo i wzbogaca 
ilościowo zarówno w wyniku odkryć zasadniczo 
nowych faktów, jak i formułowania nowatorskich 
teorii.
   Taka właśnie poszerzona koncepcja istoty 
rewolucji naukowej przedstawiona będzie niżej. 
Nie-
29

Struktura rewolucji naukowych
wątpliwie rozszerzenie to przekształca jej 
zwyczajowe rozumienie. Mimo to również odkrycia 
nazywał będę zjawiskami rewolucyjnymi, bo właśnie 
możliwość porównania ich struktury ze strukturą na
przykład rewolucji kopernikańskiej sprawia, że ta 
rozszerzona koncepcja wydaje mi się tak ważna. 
Dotychczasowe rozważania wskazują, w jakim 
kierunku komplementarne pojęcia nauki normalnej i 
rewolucji naukowych zostaną rozwinięte w 
następnych dziewięciu rozdziałach. Ostatnie 
rozdziały dotyczą trzech innych istotnych 
zagadnień. W rozdziale jedenastym, omawiając 
tradycje podręcznikowe, zastanawiam się, dlaczego 
dawniej tak trudno było dostrzec rolę rewolucji 
naukowych. W rozdziale dwunastym zostało 
przedstawione rewolucyjne współzawodnictwo 
pomiędzy zwolennikami starej tradycji nauki 

Strona 21

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

normalnej i zwolennikami nowej. Tak więc 
rozpatruje się w nim proces, który mógłby w teorii
badań naukowych zastąpić znane nam z tradycyjnego 
obrazu nauki procedury konfirmacji lub 
falsyfikacji. Jedynym historycznym procesem, który
rzeczywiście doprowadza do zarzucenia poprzednio 
akceptowanej teorii i do przyjęcia nowej, jest 
współzawodnictwo między poszczególnymi odłamami 
środowiska naukowego. Wreszcie w rozdziale 
trzynastym stawiam pytanie, w jaki sposób pogodzić
rozwój drogą rewolucji z postępem, z którym 
najwyraźniej mamy do czynienia w nauce. Na to 
pytanie jednak rozprawa niniejsza przynosi tylko 
zarys odpowiedzi, odwołującej się do 
charakterystyki społeczności uczonych, a ta 
kwestia wymaga wielu dodatkowych badań i studiów.

f

jt Wstęp:   O rolę dla historii
   Z pewnością niejeden czytelnik zadał już sobie 
pytanie, czy badania historyczne mogą doprowadzić 
do takiego przeobrażenia poglądów, jakie zostało 
tu zamierzone. Za pomocą całego arsenału 
dychotomii można próbować wykazać, iż jest to 
niemożliwe. Historia, jak to zbyt często 
podkreślamy, jest dyscypliną czysto opisową. 
Wysuwane wyżej tezy mają natomiast często 
charakter interpretacyjny, a niekiedy i 
normatywny. Co więcej, wiele moich uogólnień 
dotyczy socjologii lub psychologii społecznej 
świata uczonych. Wreszcie niektóre moje wnioski 
zalicza się tradycyjnie do logiki lub 
epistemologii. Mogłoby się nawet wydawać, że w 
powyższych wywodach naruszyłem bardzo istotne 
współcześnie rozróżnienie pomiędzy „kontekstem 
odkrycia" i „kontekstem uzasadnienia". Czy takie 
pomieszanie różnych dziedzin i podejść może 
doprowadzić do czegoś innego niż do głębokiego 
zamętu?
   Dorastałem intelektualnie, karmiąc się tymi i 

Strona 22

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

podobnymi odróżnieniami, i choćby dlatego daleki 
jestem od pomniejszania ich znaczenia i wagi. 
Przez długie lata uważałem, że dotyczą one natury 
wiedzy w ogóle, i nadal przypuszczam, że właściwie
przeformułowane mogą nam one powiedzieć coś 
istotnego. Jednakże wysiłki, jakie podejmowałem, 
chcąc zastosować te odróżnienia, choćby gros-so 
modo, do obecnych warunków zdobywania, 
akceptowania i asymilowania wiedzy, sprawiły, iż 
wydają mi się one niesłychanie problematyczne. Nie
są to podstawowe logiczne czy metodologiczne 
rozróżnienia, które jako takie wyprzedzałyby 
anali-
31

Struktura rewolucji naukowych
zę wiedzy naukowej; teraz wydają mi się one raczej
integralnymi częściami tradycyjnego zestawu 
odpowiedzi na te właśnie pytania, do których 
dystynkcje te stosowano. To błędne koło bynajmniej
nie pozbawia ich wszelkiego znaczenia. Sprawia 
jednak, że okazują się one częścią teorii, a wobec
tego zmusza do poddania ich normalnej procedurze 
badawczej, jaką stosuje się do teorii w innych 
dziedzinach. Jeśli treść ich nie ma sprowadzać się
do czystej abstrakcji, to wykrywać ją trzeba, 
stosując je do danych, do których wyjaśnienia są 
powołane. Dlaczego nie mielibyśmy domagać się, aby
teoria wiedzy stosowała się do zjawisk ujawnianych
przez historię nauki?

            2 DROGA DO NAUKI NORMALNEJ
Termin „nauka normalna" oznacza w niniejszych 
rozważaniach badania wyrastające z jednego lub 
wielu takich osiągnięć naukowych przeszłości, 
które dana społeczność uczonych aktualnie 
akceptuje i traktuje jako fundament swej dalszej 
praktyki. Z tych podstawowych osiągnięć — 
wprawdzie rzadko w ich formie oryginalnej — zdają 
dzisiaj sprawę podręczniki, zarówno elementarne, 
jak akademickie. Przedstawiają one zespół 

Strona 23

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

uznawanych teorii, omawiają wiele lub wszystkie 
ich udane zastosowania, konfrontując je z 
przykładowymi obserwacjami i eksperymentami. Nim w
początkach XIX stulecia (a nawet jeszcze później, 
jeżeli chodzi o nowo powstałe dziedziny wiedzy) 
książki takie zostały spopularyzowane, zbliżoną 
funkcję pełniły prace wielu klasyków nauki. Fizyka
Arystotelesa, Almagest Ptolemeusza, Principia i 
Optyka Newtona, Elektryczność Franklina, Chemia 
Lavoi-siera czy Geologia Lyella — te i liczne inne
dzieła wyznaczały w swoim czasie uprawnione 
problemy i metody badawcze w danej dziedzinie dla 
kolej-
33

\

Struktura rewolucji naukowych
nych pokoleń uczonych. Nadawały się do tego celu, 
gdyż miały dwie istotne wspólne cechy. 
Reprezentowany w nich dorobek był dostatecznie 
oryginalny i atrakcyjny, aby odwrócić uwagę stałej
grupy zwolenników danej teorii od konkurencyjnych 
sposobów uprawiania nauki. Jednocześnie dorobek 
ten był na tyle otwarty, że pozostawiał nowej 
szkole najrozmaitsze problemy do rozwiązania.
   Osiągnięcia odznaczające się wskazanymi cechami
będę odtąd nazywał paradygmatami. Termin ten 
pozostaje w ścisłym związku z pojęciem nauki 
normalnej. Ma on wskazywać na to, że pewne 
akceptowane wzory faktycznej praktyki naukowej — 
wzory obejmujące równocześnie prawa, teorie, 
zastosowania i wyposażenie techniczne — tworzą 
model, z którego wyłania się jakaś szczególna, 
zwarta tradycja badań naukowych. Z takimi 
tradycjami mamy na przykład do czynienia, kiedy 
historycy mówią o astronomii ptolemeuszowej (lub 
kopernikańskiej), dynamice arystotelesowskiej (czy
newtonowskiej), optyce korpuskularnej (albo 
falowej) itd. Właśnie studiowanie paradygmatów, 
często o wiele bardziej wyspecjalizowanych niż te,

Strona 24

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

które przykładowo wymieniłem, przygotowuje 
studenta do przyszłego uczestnictwa w pracach 
danej wspólnoty naukowej. Ponieważ w ten sposób 
przyłącza się on do grupy, która uczyła się 
podstaw swej dyscypliny na tych samych konkretnych
modelach, jego przyszła działalność rzadko kiedy 
doprowadzi go do wniosków zasadniczo sprzecznych z
tym modelem w kwestiach podstawowych. Uczeni, 
których badania oparte są na wspólnych
1,4-

Droga do nauki normalnej
paradygmatach, podlegają w swej praktyce naukowej 
tym samym regułom i standardom. Takie 
współuczestnictwo i wynikająca z niego 
jednomyślność są niezbędnymi warunkami nauki 
normalnej, tzn. ukształtowania się i trwania 
określonej tradycji badawczej.
   Ponieważ pojęcie paradygmatu będzie w tych 
rozważaniach często zastępowało wiele dobrze 
znanych pojęć, musimy szerzej wyjaśnić przyczyny 
jego wprowadzenia. Dlaczego tym pierwotnym 
czynnikiem kształtującym zawodową wspólnotę ma być
konkretne osiągnięcie naukowe, a nie rozmaite 
pojęcia, prawa, teorie i punkty widzenia, które 
mogą być z niego wyabstrahowane? W jakim sensie 
wspólny paradygmat jest podstawową jednostką dla 
badacza rozwoju nauki, i to jednostką, której nie 
sposób w pełni zredukować do jej logicznie 
składowych części, które mogłyby przejąć jej 
funkcje? W rozdziale piątym zobaczymy, że 
odpowiedź na te i inne podobne pytania jest 
niezbędna do zrozumienia nauki normalnej i 
związanego z nią pojęcia paradygmatów. Ta bardziej
abstrakcyjna analiza będzie jednak wymagała 
uprzedniego przytoczenia przykładów paradygmatów i
funkcjonowania nauki normalnej. Obydwa omawiane 
pojęcia staną się jaśniejsze, kiedy zrozumiemy, że
pewien rodzaj badań naukowych może się obyć bez 
paradygmatów, a przynajmniej bez tak wiążących i 
jednoznacznych jak wymienione wyżej. 

Strona 25

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Ukształtowanie się paradygmatu i bardziej 
wyspecjalizowanych badań, na jakie on pozwala, 
jest oznaką dojrzałości danej dyscypliny naukowej.
35

Struktura rewolucji naukowych
   Gdyby historyk nauki chciał prześledzić rozwój 
wiedzy o jakiejś wybranej grupie pokrewnych 
zjawisk, natknąłby się na pewne szczególne 
przypadki ogólnego schematu, który zilustrować tu 
można na przykładzie optyki fizycznej. Dzisiejsze 
podręczniki fizyki powiadają, że światło to 
strumień fotonów, tj. obiektów kwantowych 
przejawiających zarówno właściwości falowe, jak 
korpuskularne. To przekonanie właśnie, a ściślej 
—jego rozbudowane, oparte na matematyce ujęcie, z 
którego wywodzi się te słowne charakterystyki, 
wytycza dziś kierunek badań naukowych. Ale taka 
charakterystyka światła liczy sobie niedużo więcej
niż pół wieku. Nim na początku tego stulecia 
wprowadzona została przez Plancka, Einsteina i 
innych, podręczniki fizyki twierdziły, że światło 
ma charakter ruchu fal poprzecznych. Koncepcja ta 
była zakorzeniona w paradygmacie opartym na 
pracach z optyki Younga i Fresnela (początek XIX 
wieku). Ale również teoria falowa nie była 
pierwszą w historii koncepcją uznaną przez 
wszystkich niemal uczonych zajmujących się optyką.
W wieku XVIII paradygmatu dla tej dziedziny 
dostarczała Optyka Newtona, głosząca, że światło 
to materialne korpuskuły. W owym czasie fizycy 
poszukiwali świadectw, o które później nie 
kłopotali się pierwsi twórcy teorii falowej, i na 
rzecz tezy, iż korpuskuły światła wywierają] 
ciśnienie, uderzając w ciała stałe1.
  1 Joseph Priestley, The History and Present 
State oj Discoveries Relating to Vision, Light, 
and Colours, London 1772, s. 385-390.
  
Droga do nauki normalnej
   Te przeobrażenia paradygmatów optyki fizycznej 

Strona 26

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

są rewolucjami naukowymi, a kolejne rewolucyjne 
przejścia od jednego do drugiego paradygmatu 
wyznaczają normalny schemat rozwoju dojrzałej 
nauki. Nie był to jednak schemat charakterystyczny
dla nauki przed Newtonem i ta właśnie różnica jest
tu dla nas interesująca. Od zamierzchłej 
starożytno-ści aż do końca XVII wieku nie było 
okresu, w którym panowałby jeden ogólnie przyjęty 
pogląd na istotę światła. Odwrotnie, zawsze 
istniało wiele współzawodniczących szkół i 
szkółek, z których każda broniła takiego czy 
innego wariantu teorii Epikura, Arystotelesa lub 
Platona. Jedni uważali, że światło to cząstki 
emanujące z ciał materialnych, inni sądzili, że 
jest ono jakimś rodzajem ośrodka przewodzącego 
między ciałem a okiem; jeszcze inni usiłowali 
znaleźć wyjaśnienie w oddziaływaniu między 
ośrodkiem przewodzącym a emanacją płynącą z oka. 
Istniały również rozmaite kombinacje i modyfikacje
tych poglądów. Każda ze szkół znajdowała oparcie w
jakiejś metafizyce i każda kładła nacisk na ten 
szczególny zespół zjawisk optycznych — swój zespół
obserwacji paradygma-tycznych — które jej teoria 
potrafiła najlepiej wyjaśnić. Inne zjawiska 
tłumaczono za pomocą jakichś założeń ad hoc lub 
też pozostawały otwartym problemem dla przyszłych 
prac badawczych2.
   Na przestrzeni wieków szkoły te wnosiły poważny
wkład do zespołu koncepcji, zjawisk i tech-
  2 Vasco Ronchi, Histoire de la lumiere, przeł. 
J. Ta-ton, Paris 1956, rozdz. I-IV.
37

Struktura rewolucji naukowych
nik, z którego Newton wyprowadził pierwszy niemal 
powszechnie przyjęty paradygmat optyki fizycznej. 
Każda definicja uczonego, która nie obejmuje 
przynajmniej bardziej twórczych przedstawicieli 
tych różnych szkół, wyklucza zarazem ze swego 
zakresu ich nowożytnych następców. Ludzie ci byli 
niewątpliwie uczonymi. Wszelako zapoznanie się z 

Strona 27

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

optyką fizyczną epoki przed Newtonem może nas 
doprowadzić do wniosku, że chociaż badacze tej 
dziedziny zjawisk byli uczonymi, to jednak 
ostatecznego rezultatu ich działalności nie można 
w pełni nazwać nauką. Nie mogąc uznać żadnego z 
funkcjonujących zespołów przekonań za dostatecznie
uzasadniony, każdy, kto pisał na temat optyki 
fizycznej, czuł się zmuszony do budowania swej 
teorii od podstaw. Korzystał przy tym ze względnej
swobody doboru najbardziej odpowiadających mu 
obserwacji i doświadczeń, brak było bowiem 
jakiegokolwiek modelu wyznaczającego, z jakich 
metod każdy musi korzystać i jakie zjawiska musi 
umieć wyjaśnić. W tych okolicznościach wywody 
przedstawiane w rozprawach zwracały się w równej 
mierze do przedstawicieli innych szkół, co do 
samej przyrody. Schemat ten nie jest czymś 
niezwykłym również i dzisiaj w wielu dziedzinach, 
nie wyklucza on też dokonywania ważnych odkryć i 
wynalazków. Nie jest to jednak ten schemat, wedle 
którego optyka fizyczna rozwijała się po Newtonie 
i który rozpowszechniony został przez inne gałęzie
przyrodoznawstwa.
   Jeszcze lepszego i bardziej znanego przykładu 
rozwoju nauki przed osiągnięciem przez nią ogól-
    
Droga do nauki normalnej
nie uznanego paradygmatu dostarcza historia badań 
nad elektrycznością w pierwszej połowie XVIII 
wieku. W tej epoce funkcjonowało prawie tyle 
poglądów na istotę elektryczności, ilu było 
poważniejszych eksperymentatorów — ludzi takich 
jak Hauksbee, Gray, Desaguliers, Du Fay, Nollet, 
Wat-son, Franklin i inni. Wszystkie ich koncepcje,
a było ich wiele, miały wspólną cechę: po części 
wywodziły się z takiej czy innej wersji 
mechanis-tyczno-korpuskularnej filozofii nadającej
wówczas kierunek wszystkim badaniom naukowym. W 
dodatku wszystkie były komponentami rzeczywistych 
teorii naukowych, teorii opartych w pewnej mierze 
na eksperymencie i obserwacji i częściowo 

Strona 28

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wyznaczających wybór i interpretację innych 
problemów podejmowanych w badaniach. Mimo że 
wszystkie te eksperymenty dotyczyły 
elektryczności, a eksperymentatorzy w większości 
wypadków zaznajamiali się wzajemnie ze swymi 
pracami, teorie ich odznaczały się najwyżej 
pokrewieństwem rodzinnym3.
  3 Duane Roller, Duane H.D. Roller, The 
Development ofthe Concept of Electric Charge: 
Electricity from the Greeks to Coulomb, „Harvard 
Case Histories in Ex-perimental Science", Case 8, 
Cambridge, Mass. 1954; I. Bernard Cohen, Franklin 
and Newton: An lnąuiry into Speculative Newtonian 
Experimental Science and Franklin 's Work in 
Electricity as an Example Thereof, Philadelphia 
1956, rozdz. VII—XII. Niektóre analityczne 
szczegóły zamieszczone w poniższych wywodach 
zawdzięczam nie opublikowanej jeszcze pracy mojego
studenta Johna L. Heilbrona. W trakcie 
przygotowywa-
39

Struktura rewolucji naukowych
   Niektóre wczesne teorie, zgodnie z 
siedemnastowieczną praktyką, za podstawowe 
zjawiska elektryczne uważały przyciąganie i 
tarcie. Odpychanie usiłowały one ująć jako 
zjawisko wtórne, rezultat pewnego rodzaju 
mechanicznego odbicia. Starały się one również, 
tak długo, jak to było możliwe, pomijać zarówno 
analizę, jak systematyczne badania nad nowo 
odkrytym przez Graya zjawiskiem przewodnictwa 
elektrycznego. Inni „elektrycy" (u-żywam tu ich 
własnego określenia) uważali przyciąganie i 
odpychanie za jednakowo elementarne przejawy 
elektryczności i odpowiednio do tego modyfikowali 
swoje teorie i doświadczenia. (Grupa ta była 
faktycznie bardzo nieliczna — nawet teoria 
Franklina nigdy w pełni nie wytłumaczyła 
wzajemnego odpychania się dwu ujemnie naładowanych
ciał). Mieli jednak tyleż samo kłopotów co 

Strona 29

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

pierwsza grupa z jednoczesnym wyjaśnieniem 
najprostszych choćby zjawisk związanych z 
przewodnictwem. Te ostatnie stały się z kolei 
punktem wyjścia dla jeszcze jednej szkoły, która 
skłonna była ujmować elektryczność raczej jako 
fluid zdolny do przepływania przez przewodniki niż
jako emanację wypływającą z nieprzewodników. 
Szkoła ta miała z kolei  kłopoty z pogodzeniem 
swej  teorii ze
nia tej publikacji ukazało się nieco szerzej 
potraktowane i bardziej szczegółowe omówienie 
narodzin paradygmatu Franklina zamieszczone w 
mojej pracy The Func-tion of Dogma in Scientific 
Research, w: Alistair C. Crombie (red.), Symposium
on the History of Science. University of Oxford, 
Juty 9-15, 1961, London 1962.
4f)

Droga do nauki normalnej
zjawiskami przyciągania i odpychania. Dopiero 
pracy Franklina i jego bezpośrednich następców 
zawdzięczamy teorię, która z jednakową niemal 
łatwością tłumaczyła prawie wszystkie te zjawiska 
i która mogła wobec tego dostarczyć, i faktycznie 
dostarczyła, następnym pokoleniom badaczy 
elektryczności wspólnego paradygmatu.
   Poza takimi dziedzinami nauki jak matematyka i 
astronomia, w których pierwsze trwałe paradygmaty 
pochodzą z czasów prehistorycznych, oraz takimi 
jak biochemia, które powstały poprzez podział i 
nowe połączenie wcześniej już dojrzałych 
dyscyplin, sytuacje opisane wyżej są historycznie 
typowe. Mimo iż zmusza mnie to do korzystania z 
niefortunnych uproszczeń polegających na 
przyporządkowaniu długim historycznym procesom 
określonych i może nieco dowolnie wybranych 
nazwisk (np. Franklina czy Newtona), twierdzę, że 
podobne zasadnicze sprzeczności cechowały na 
przykład badania ruchu przed Arystotelesem, 
statyki przed Archimedesem, ciepła przed Blackiem,
chemii przed Boyle'em i Boerhaavem oraz geologii 

Strona 30

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

historycznej przed Huttonem. W niektórych działach
biologii, np. w genetyce, pierwsze powszechnie 
uznane paradygmaty są nader świeżej daty. 
Pozostaje też sprawą otwartą, czy którakolwiek z 
dyscyplin nauk społecznych w ogóle osiągnęła już 
jakiś paradygmat. Historia pokazuje, że droga do 
osiągnięcia takiej jednomyślności w badaniach jest
niezwykle trudna.
   Historia wskazuje jednak również niektóre 
przyczyny tych trudności. Tam, gdzie brak parady-
41

Struktura rewolucji naukowych
gmatu lub czegoś, co do tej roli mogłoby 
pretendować, wydaje się, że wszystkie fakty, które
mogą przyczyniać się do rozwoju danej dyscypliny, 
są równie doniosłe. W rezultacie gromadzenie 
faktów we wczesnym okresie ma charakter o wiele 
bardziej przypadkowy niż działalność badawcza, 
którą znamy z późniejszego okresu rozwoju nauki. 
Co więcej, tam, gdzie brak bodźców do poszukiwania
jakichś szczególnych, trudno dostępnych 
informacji, zbieranie faktów ogranicza się 
początkowo do wykorzystywania danych znajdujących 
się w najbliższym zasięgu. Otrzymywany w ten 
sposób zespół faktów zawiera zarówno te, które 
uzyskuje się w wyniku przypadkowych informacji i 
doświadczeń, jak też i bardziej wyspecjalizowane 
dane, wykrywane na gruncie takich rzemiosł, jak 
medycyna, układanie kalendarzy czy metalurgia. 
Ponieważ rzemiosła te są łatwo dostępnym źródłem 
faktów, których nie sposób wykryć w sposób 
przypadkowy, technologia często powoływała do 
życia nowe dyscypliny wiedzy.
   Chociaż ten typ zbierania faktów był nader 
istotnym czynnikiem powstania wielu ważnych nauk, 
to jednak badając na przykład encyklopedyczne 
pisma Pliniusza albo siedemnastowieczne „historie 
naturalne" Bacona, trudno oprzeć się wrażeniu, że 
prowadzą one na manowce. Nabieramy wątpliwości, 
czy literatura taka zasługuje na miano naukowej. 

Strona 31

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Baconowskie „historie" ciepła, barwy, wiatru, 
górnictwa itd. przepełnione są informacjami 
niekiedy nawet bardzo wyszukanymi. Stawiają jednak
na równi fakty, które później okazują się 
rewelacjami
    
Droga do nauki normalnej
(np. ciepło mieszania), z innymi (np. ciepło kupy 
nawozu), które długo jeszcze były zbyt 
skomplikowane, by mogły być teoretycznie ujęte4. W
dodatku, wobec tego, że każdy opis musi być 
niepełny, typowa „historia naturalna" w swych 
najbardziej szczegółowych sprawozdaniach pomija 
właśnie te szczegóły, które w przyszłości staną 
się dla uczonych szczególnie inspirujące. Niemal 
żadna z dawnych „historii" elektryczności nie 
wspomina o tym, że skrawki przyciągnięte przez 
potarty szklany pręt opadają z powrotem. Zjawisko 
to uważano raczej za mechaniczne niż elektryczne5.
Co więcej, ponieważ przypadkowy zbieracz faktów 
rzadko kiedy rozporządza czasem i środkami 
niezbędnymi do zajęcia postawy krytycznej, 
„historie naturalne" często zestawiają opisy tego 
rodzaju co wyżej przytoczony z innymi, np. z 
ogrzewaniem przez chłodzenie, których absolutnie 
nie jesteśmy w stanie sprawdzić6. Tylko zupełnie 
sporadycznie, jak

 

  4

Por. omówienie „historii naturalnej" 

ciepła, które
podaje Francis Bacon, Novum Organum, przeł. J. 
Wikar-
jak, Warszawa 1955, s. 174-209.

 

   5

D. Roller, D.H.D. Roller, dz. cyt, s. 14, 

22, 28, 43.
Dopiero po pracy omówionej w ostatnim z tych frag
mentów (s. 43) uznano, że odpychanie jest 
zjawiskiem
bez wątpienia elektrycznym.

 

   6

F. Bacon, dz. cyt.,  s.  241, 343, mówi:  

„Lekko
podgrzana woda zamarza łatwiej od zupełnie 

Strona 32

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zimnej".
Częściowe omówienie wcześniejszej historii tej 
dziwnej
obserwacji można znaleźć w pracy Marshalla 
Clagetta,
Giovanni Marliani and Late Medieval Physics, New
York 1941, rozdz. IV.
43

Struktura rewolucji naukowych
na przykład w przypadku dawnej statyki, dynamiki i
optyki geometrycznej, zdarzało się, że fakty 
zbierane przy tak słabym oparciu o teorię 
przemawiały w sposób dostatecznie jasny, by 
wyłonić się z nich mógł pierwszy paradygmat.
   W takich właśnie okolicznościach powstawały 
szkoły typowe dla pierwszych stadiów rozwoju 
nauki. Nie można interpretować żadnej „historii 
naturalnej", nie biorąc pod uwagę uwikłanych w nią
przekonań teoretycznych i metodologicznych, 
stanowiących podstawę selekcji, oceny i krytyki. O
ile zespół tych przekonań nie tkwi implicite w 
przedstawionym zbiorze faktów — w takim - wypadku 
nie mielibyśmy do czynienia z samymi tylko faktami
— musi być zaczerpnięty z zewnątrz
— czy to z jakiegoś  systemu metafizyki,  czy
z jakiejś innej nauki, czy też z wydarzeń 
osobistych
lub historycznych.  Nic  dziwnego  więc,  że  we
wczesnych stadiach rozwoju nauk różni ludzie,
mając do czynienia z tym samym zakresem faktów,
lecz zazwyczaj nie ze wszystkimi tymi samymi
indywidualnymi zjawiskami, opisywali je i inter
pretowali w rozmaity sposób. Zastanawiające jest
— a w takiej  mierze zachodzi to chyba tylko
w nauce — że te początkowe rozbieżności później
stopniowo znikają.
   Bo istotnie, najpierw maleją, a później, jak 
się zdaje, znikają raz na zawsze. Co więcej, nikną
przeważnie dlatego, że triumfuje jedna ze szkół 
przedparadygmatycznych, która dzięki swym 

Strona 33

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

charakterystycznym przekonaniom i uprzedzeniom 
kładzie nacisk tylko na pewną część zbyt obszer-
44

Droga do nauki normalnej
nych wyjściowych informacji. Doskonałym przykładem
będą tutaj ci badacze elektryczności, którzy 
traktowali jąjako fluid i z tej racji zwracali 
szczególną uwagę na zjawisko przewodnictwa. 
Opierając się na tym przekonaniu, które coraz 
trudniej było pogodzić z wieloma zjawiskami 
przyciągania i odpychania, kilku z nich wpadło na 
pomysł gromadzenia fluidu elektrycznego w 
naczyniach. Pośrednim owocem ich wysiłków był 
wynalazek butelki lejdejskiej. Na taki pomysł nie 
mógł wpaść ten, kto bada przyrodę w sposób 
przypadkowy. A jednak co najmniej dwóch badaczy, 
zupełnie niezależnie od siebie, doszło do niego w 
początku lat czterdziestych XVIII wieku7. Niemal 
od początku swych badań nad elektrycznością 
Franklin starał się przede wszystkim wytłumaczyć 
dziwne i rzeczywiście rewelacyjne działanie tego 
przyrządu. Jego ważkie i trafne argumenty 
przyczyniły się do tego, że opracowana przezeń 
teoria stała się paradygmatem, choć sama nie mogła
jeszcze zdać sprawy ze wszystkich znanych 
przypadków elektrycznego odpychania8. Aby teoria 
mogła być uznana za paradygmat, musi wydawać się 
lepsza od konkurencyjnych, ale nie musi tłumaczyć 
— i faktycznie nigdy nie tłumaczy —wszystkich 
faktów, do których można ją odnieść. Paradygmat 
Franklina stał się później dla wszystkich badaczy 
elektryczności tym, czym była kon-

 

7

D. Roller, D.H.D. Roller, dz. cyt, s. 

51-54.

 

   8

Trudności nastręczał przypadek wzajemnego 

odpy
chania ciał ujemnie naładowanych, zob. I.B. Cohen,
dz.
cyt., s. 491^*94, 531-543.
45

Strona 34

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
cepcja elektryczności jako fluidu dla grupy jej 
zwolenników. Wskazywał on, jakie doświadczenia 
warto podejmować, a jakimi zajmować się nie warto,
gdyż ujawnić mogą tylko bądź uboczne, bądź zbyt 
złożone zjawiska elektryczne. Z tym tylko, że 
paradygmat ten o wiele skuteczniej spełniał tę 
funkcję. Po części dlatego, że wygaśnięcie sporów 
między poszczególnymi szkołami położyło kres 
stałemu przeformułowywaniu podstaw teoretycznych, 
częściowo zaś z tej racji, że uczeni, przekonani o
słuszności obranej drogi, ośmielili się podejmować
bardziej precyzyjne, wyspecjalizowane i szeroko 
zakrojone prace9. Zwolnieni z obowiązku 
rozpatrywania wszystkich zjawisk elektrycznych 
łącznie i każdego z osobna, badacze elekt-
  9 Należy podkreślić, że przyjęcie teorii 
Franklina nie zakończyło definitywnie dyskusji. W 
roku 1759 Robert Symmer przedstawił nową wersję 
tej samej teorii, tj. koncepcję dwu fluidów, i 
przez wiele lat badacze elektryczności dzielili 
się na zwolenników poglądu, że elektryczność jest 
jednym fluidem, i tych, którzy uważali, że 
składają się na nią dwa fluidy. Wszystkie związane
z tym spory potwierdzają jednak to, co zostało 
wyżej powiedziane na temat sposobu, w jaki ogólnie
uznane osiągnięcie jednoczy specjalistów. Mimo 
stałej rozbieżności poglądów w tej kwestii badacze
elektryczności szybko doszli do wniosku, że żadne 
doświadczenie nie może rozstrzygnąć sporu na rzecz
jednej z konkurujących teorii i że wobec tego są 
one równoważne. Obie szkoły zatem mogły posługiwać
się teorią Franklina i obie chętnie się do niej 
odwoływały. Por. I.B. Cohen, dz. cyt., s. 543-546,
548-554.
4fi

Droga do nauki normalnej
ryczności mogli się zająć bardziej szczegółowymi 
badaniami, projektując w tym celu specjalną 

Strona 35

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

aparaturę i korzystając z niej w sposób bardziej 
wytrwały i systematyczny niż kiedykolwiek 
przedtem. Zarówno zbieranie faktów, jak budowanie 
teorii stało się działalnością ściśle 
ukierunkowaną przez przyjęte zasady. Równocześnie 
badania nad elektrycznością stawały się coraz 
bardziej owocne i skuteczne, potwierdzając tym 
samym słuszność metodologicznego aforyzmu 
Franciszka Bacona: „Prawdę łatwiej wyłowić z 
błędów niż z zamętu"10.
   Istotą tych ukierunkowanych, czyli opartych na 
paradygmacie, badań zajmiemy się w następnym 
rozdziale. Na razie jednak musimy pokrótce 
rozważyć, w jaki sposób wyłonienie się paradygmatu
wpływa na strukturę grupy zajmującej się badaniem 
danej dziedziny zjawisk. Kiedy w naukach 
przyrodniczych po raz pierwszy indywidualnie lub 
grupowo osiągnięta zostaje synteza zdolna 
przyciągnąć zainteresowanie następnych pokoleń 
badaczy, następuje stopniowy upadek dawnych szkół.
Po części jest to następstwem przyjęcia przez ich 
zwolenników nowego paradygmatu. Zawsze pozostaje 
jednak pewna ilość badaczy wiernych temu czy 
innemu dawnemu poglądowi. Zostają oni po prostu 
skreśleni z grona uznanych specjalistów, a prace 
ich są ignorowane. Nowy paradygmat narzuca nowe, 
bardziej restryktywne określenie przedmiotu badań 
danej dziedziny. Wszyscy, którzy nie chcą lub nie 
mogą się do niego przy-
10 F. Bacon, dz. cyt., s. 216.
47

Struktura rewolucji naukowych
stosować, działać muszą w izolacji lub związać się
z jakąś inną grupą". Historycznie rzecz biorąc, 
często pozostawali oni po prostu na wydziałach 
filozofii, z których wyłoniło się tak wiele 
specjalistycznych gałęzi nauki. Jak wynika z 
powyższego, akceptacja paradygmatu jest właśnie 
tym czynnikiem, który przekształci uprawiane przez
jakąś grupę badania przyrody w zawód czy — co 

Strona 36

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

najmniej — w odrębną dyscyplinę. Przyjęcie w 
jakiejś dziedzinie nauki (ale nie w takich jak 
medycyna, technologia i prawo, których główną 
racją bytu jest
  11 W historii badań nad elektrycznością 
doskonałego przykładu dostarczają tu losy 
Priestleya, Kelvina i innych. Franklin podaje, że 
Nollet, który w połowie XVIII wieku był 
najbardziej wpływowym badaczem elektryczności na 
Kontynencie, „żył po to, by zostać ostatnim ze 
swej sekty poza panem B., jego uczniem i 
bezpośrednim następcą". Zob. Max Farrand (red.), 
Benjamin Franklin^ Memoirs, Berkeley, Calif. 1949,
s. 384-386. Bardziej interesujące jest jednak 
trwanie całych szkół w rosnącej izolacji od nauki 
zawodowej. Można tu wspomnieć na przykład o 
astrologii, która niegdyś była integralną częścią 
astronomii, czy też o kontynuowanej^ na przełomie 
XVIII i XIX wieku, niegdyś cieszącej się uznaniem,
tradycji chemii „romantycznej". O tradycji tel 
pisze Charles C. Gillispie w pracach: The „EncycĄ 
lopedie " and the Jacobin Philosophy of Science: A
Study in Ideas and Conseąuences, w: Marshall 
Clagett (red.), Critical Problems in the History 
of Science, Madison, Wis. 1959, s. 255-289; The 
Formation of Lamarck's Evolutionary Theory, 
„Archives internationales d'histo-ire des 
sciences", 1956, t. XXXVII, s. 323-338.
4R

Droga do nauki normalnej
płynące z zewnątrz zapotrzebowanie społeczne) 
pierwszego wspólnego paradygmatu wiązało się 
zwykle z powstawaniem wyspecjalizowanych 
towarzystw naukowych, pojawianiem się fachowych 
czasopism oraz przyznaniem jej odrębnego miejsca w
programach nauczania. Przynajmniej tak się dzieje 
od stu pięćdziesięciu lat, od kiedy ukształtował 
się wzorzec naukowej specjalizacji, po nasze 
czasy, w których ugruntował się jej prestiż.
   Sztywniej sze określenie grupy naukowej ma 

Strona 37

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

jeszcze inne konsekwencje. Poszczególni uczeni, 
uznając dany paradygmat, nie muszą już w swoich 
głównych pracach podejmować prób budowania od nowa
całej dziedziny wiedzy, zaczynać od podstawowych 
zasad i usprawiedliwiać każdego z wprowadzanych 
pojęć. Mogą to pozostawić autorom podręczników. 
Kiedy istnieje podręcznik, uczony może rozpocząć 
swą pracę w tym punkcie, w którym kończy się 
wiedza podręcznikowa. Dzięki temu może skupić całą
swoją uwagę na najsubtelniejszych i najbardziej 
niezwykłych aspektach zjawisk przyrody 
interesujących jego grupę. Z tą chwilą zaczyna się
zmieniać forma, w jakiej zdaje on sprawę z 
własnych badań; ewolucja tych form nie jest 
wprawdzie dostatecznie zbadana, ale jej skutki są 
dziś dla wszystkich widoczne, a dla wielu osób 
przytłaczające. Wyników swych nie będzie już 
przedstawiał w książkach tego typu, co 
Ex-periments... on Electricity {Doświadczenia... w
dziedzinie elektryczności) Franklina czy 
Pochodzenie gatunków (Origin of Species) Darwina, 
adresowanych do każdego, kto interesuje się daną
49

Struktura rewolucji naukowych
tematyką. Będą się one natomiast ukazywać w formie
krótkich artykułów przeznaczonych dla kolegów 
specjalistów, tj. dla ludzi, co do których można 
założyć, że znany im jest wspólny paradygmat, i 
którzy rzeczywiście jako jedyni są w stanie czytać
tego typu publikacje.
   Dzisiaj w naukach przyrodniczych książki są 
bądź podręcznikami, bądź retrospektywnymi 
refleksjami związanymi z takim czy innym aspektem 
życia naukowego. Uczony, który książkę taką pisze,
bardziej naraża swą reputację na szwank, niż ją 
umacnia. Tylko w dawniejszych, 
przedparadygmatycznych stadiach rozwoju nauk 
przyrodniczych stosunek między napisaniem książki 
a wartością naukowych osiągnięć był taki, jaki w 
innych dziedzinach twórczych pozostał po dzień 

Strona 38

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dzisiejszy. I tylko w tych dziedzinach, w których 
książka—wraz z artykułami czy bez nich—pozostaje 
nadal środkiem naukowego komunikowania się, 
profesjonalizacja jest wciąż jeszcze na tyle 
luźna, że laik może liczyć, iż nadąży za postępem,
zapoznając się z oryginalnymi relacjami badaczy. 
Zarówno w matematyce, jak w astronomii doniesienia
o pracach badawczych przestały być zrozumiałe dla 
przeciętnie wykształconego odbiorcy już w 
starożytności. W dynamice stały się one podobnie 
wyspecjalizowane w późnym średniowieczu; odzyskały
swą zrozumiałość dla ogółu tylko na krótki okres w
wieku XVII, kiedy nowy paradygmat zastąpił dawny, 
kierujący badaniami średniowiecznymi. Prace 
dotyczące elektryczności wymagały objaśniania ich 
laikom od końca wieku XVIII, a większość innych 
dziedzin nauk fizycznych prze-
50

Droga do nauki normalnej
stała być zrozumiała dla każdego w wieku XIX. W 
ciągu tych samych dwustu lat podobne zjawiska 
można zaobserwować w różnych dziedzinach badań 
biologicznych, a współcześnie zachodzą one zapewne
w niektórych naukach społecznych. Mimo że 
przywykliśmy do całkowicie uzasadnionych lamentów 
nad pogłębianiem się przepaści między uczonymi 
reprezentującymi różne dziedziny wiedzy, zbyt mało
uwagi poświęcamy zasadniczym zależnościom między 
pojawianiem się tej przepaści a wewnętrznym 
mechanizmem postępu nauki.
   Już od czasów prehistorycznej starożytności 
jedna dziedzina wiedzy po drugiej przekraczała w 
swym rozwoju punkt, który dzieli jej dzieje -— 
mówiąc słowami historyka — na prehistorię i 
historię właściwą. Te przejścia rzadko kiedy 
zachodziły tak nagle i jednoznacznie, jakby to 
mogło wynikać z moich, z konieczności 
schematycznych, rozważań. Ale nigdy też nie miały 
one charakteru tak stopniowego, by można było 
uznać, że rozciągają się na cały okres rozwoju 

Strona 39

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dyscypliny, w której miały miejsce. Autorzy 
traktujący o elektryczności w pierwszym 
czterdziestoleciu XVIII wieku dysponowali dużo 
większą ilością informacji o zjawiskach 
elektrycznych niż ich szesnastowie-czni 
poprzednicy. W ciągu następnych pięćdziesięciu lat
po roku 1740 do informacji tych dodano niewiele 
nowego. Jednak jeśli chodzi o sprawy podstawowe, 
wydaje się, że to, co w ostatnich trzydziestu 
latach XVIII wieku pisali o elektryczności 
Cavendish, Coulomb i Volta, bardziej odbiega od 
prac Graya, Du Faya i nawet Franklina niż
51

Struktura rewolucji naukowych
poglądy tych wczesnoosiemnastowiecznych badaczy od
przekonań ich szesnastowiecznych poprzedników12. 
Gdzieś między rokiem 1740 a 1780 badacze 
elektryczności mogli po raz pierwszy nabrać 
przekonania, że ich dziedzina opiera się na 
solidnych fundamentach. Przerzucili się wówczas na
bardziej szczegółowe i zawiłe zagadnienia. Coraz 
częściej ogłaszali uzyskiwane wyniki w postaci 
artykułów przeznaczonych dla specjalistów, a nie w
książkach adresowanych do szerokiego kręgu 
wykształconych czytelników. Osiągnęli to, co 
astronomia w starożytności, nauka o ruchu w 
wiekach., średnich, optyka fizyczna w końcu wieku 
XVII,1 a geologia historyczna w początkach XIX 
stulecia: zdobyli paradygmat, który był w stanie 
pokierować badaniami całej grupy. Jeśli pominąć 
możliwości, jakie daje wiedza ex post, trudno o 
lepsze kryterium, które w tak jasny sposób 
rozstrzygałoby o tym, czy dana dziedzina jest 
nauką.
  12 Rozwój, jaki nastąpił w epoce po Franklinie, 
przyniósł m.in. ogromny wzrost czułości techniki 
wykrywania ładunku, pierwszą niezawodną i szeroko 
rozpowszechnioną technikę pomiaru ładunku, 
ewolucję pojęcia pojemności i jej związku z 
uściślonym pojęciem natężenia oraz ilościowe 

Strona 40

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ujęcie siły elektrostatycznej. Por.: D. Roller, 
D.H.D. Roller, dz. cyt, s. 66-81; W. Came-ron 
Walker, The Detection and Estimation of Electric 
Charges in the Eighteenth Century, „Annals of 
Science"| 1936, t. I, s. 66-100; Edmund Hoppe, 
Geschichte deĄ Elektrizitdt, Leipzig 1884, cz. I, 
rozdz. III—IV.
52

           3 ISTOTA NAUKI NORMALNEJ
Na czym polegają zatem te bardziej 
wyspecjalizowane i bardziej profesjonalne badania,
na jakie pozwala wyłonienie się wspólnego dla 
jakiejś grupy paradygmatu? Jeśli paradygmat wiąże 
się z definitywnym rozstrzygnięciem badanych 
problemów, to jakie zagadnienia pozostawia on 
zjednoczonej na jego gruncie szkole do 
rozwiązania? Pytania te staną się jeszcze 
ważniejsze, gdy zdamy sobie sprawę, że pod pewnym 
względem stosowane dotąd terminy mogą być mylące. 
Przez „paradygmat" zwykło się rozumieć przyjęty 
model czy wzorzec. Ten właśnie odcień znaczeniowy 
pozwolił mi — z braku lepszego określenia — 
zastosować to słowo w niniejszej pracy. Wkrótce 
jednak ujrzymy, że to znaczenie słów „model", 
„wzorzec" niezupełnie odpowiada treści, jaką 
wkłada się zazwyczaj w pojęcie paradygmatu. Na 
przykład w gramatyce „amo, amas, amaC jest 
paradygmatem, gdyż stanowi wzorzec koniugacji 
wielu innych czasowników łacińskich, według 
którego tworzy się np. formy „laudo,  laudas,  
laudat". W  tym standardowym
53

Struktura rewolucji naukowych
zastosowaniu funkcjonowanie paradygmatu polega na 
tym, że pozwala on powielać przykłady, z których 
każdy mógłby w zasadzie zająć jego miejsce. W 
nauce natomiast paradygmat rzadko kiedy jest 
przedmiotem takiego odwzorowania. Stanowi on 
raczej, podobnie jak decyzja prawna w prawie 

Strona 41

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zwyczajowym, przedmiot dalszego uszczegółowienia i
uściślenia w nowych lub trudniejszych wa-•runkach.
   By to zrozumieć, musimy sobie uzmysłowić, jak 
bardzo ograniczony zarówno pod względem swego 
zakresu, jak i ścisłości może być nowo powstały 
paradygmat. Paradygmaty uzyskują swój status 
dzięki temu, że okazują się bardziej skuteczne od 
swych konkurentów w rozwiązywaniu niektórych 
problemów uznanych przez grono praktyków za 
palące. Nie znaczy to jednak, że paradygmaty są 
całkowicie skuteczne, gdy chodzi o rozwiązanie 
pojedynczego problemu czy, tym bardziej, większej 
ich ilości. Sukces paradygmatu — czy to będzie 
Arystotelesowska analiza ruchu, Ptolemeuszowe 
obliczenia położeń planet, zastosowanie wagi przez
Lavoisiera czy też matematyzacja pola 
elektromagnetycznego przez Maxwella — to 
początkowo przede wszystkim obietnica sukcesu, na 
jaki liczy się, mając do dyspozycji tylko wybrane 
i niepełne przykłady. Nauka normalna 
urzeczywistnia tę obietnicę, rozszerzając wiedzę o
faktach, które dany paradygmat ukazuje jako 
szczególnie ważne, poszerzając zakres zgodności 
między tymi faktami a formułowanymi na gruncie 
paradygmatu przewi-' dywaniami oraz uściślając sam
paradygmat.
    
Istota nauki normalnej
   Spośród ludzi, którzy nie zajmują się 
uprawianiem którejś z dojrzałych nauk, tylko 
niewielu zdaje sobie sprawę z tego, jak szerokie 
pole dla tego rodzaju porządkowych prac pozostawia
jeszcze paradygmat i jak fascynująca może być to 
praca. I to właśnie wymaga zrozumienia. Większość 
uczonych poświęca się w swojej działalności 
zawodowej pracom porządkowym. One właśnie składają
się na to, co nazywam nauką normalną. Jeśli poddać
je dokładniejszej analizie, czy to w aspekcie 
historycznym, czy w ich współczesnej postaci, 
odnosi się wrażenie, że polegają one na próbie 
wtłoczenia przyrody do gotowych już i względnie 

Strona 42

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

sztywnych szufladek, których dostarcza paradygmat.
Celem nauki normalnej nie jest bynajmniej szukanie
nowych rodzajów zjawisk; raczej nie dostrzega ona 
tych, które nie mieszczą się w jej gotowych 
szufladkach. Również uczeni nie starają się 
zazwyczaj wynajdywać nowych teorii i są często 
nietolerancyjni wobec tych, które sformułowali 
inni1. Badania w ramach nauki normalnej dążą do 
uszczegółowienia tych zjawisk i teorii, których 
dostarcza paradygmat.
   Są to, być może, wady. Obszary objęte badaniami
nauki normalnej są oczywiście bardzo ograniczone; 
badania te mają niezwykle zawężony horyzont. Ale 
okazuje się, że restrykcje zrodzone z wiary w 
paradygmat mają zasadnicze znaczenie dla rozwoju  
nauki.   Paradygmat  koncentruje  uwagę
  1 Bernard Barber, Resistance by Scientists to 
Scien-tific Discovery, „Science", 1961, CXXXIV, s.
596-602.
55

Struktura rewolucji naukowych
uczonych na niewielkiej liczbie specjalistycznych 
zagadnień, pozwala im zbadać pewien wycinek 
przyrody w tak szczegółowy i dogłębny sposób, jaki
bez niego trudno byłoby sobie nawet wyobrazić. 
Nauka normalna wyposażona jest wszakże w 
„wewnętrzny mechanizm", który rozluźnia restrykcje
wiążące prace badawcze, gdy tylko będący ich 
źródłem paradygmat przestaje być skuteczny. 
Wówczas uczeni zmieniają tok postępowania i 
zmienia się charakter problematyki badawczej. 
Przedtem jednak, w okresie sukcesów paradygmatu, 
rozstrzygnięcie znajdują problemy, których 
poszczególni uczeni nawet nie podejrzewaliby i 
których nigdy by nie podjęli, gdyby nie polegali 
na paradygmacie. Okazuje się przy tym, że zawsze 
przynajmniej jakaś część tych osiągnięć zachowuje 
trwałą wartość.
    Chcąc lepiej wyjaśnić, co rozumiem przez 
badania normalne, czyli oparte na paradygmacie, 

Strona 43

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

postaram się wymienić i zilustrować problemy, 
jakimi zasadniczo zajmuje się nauka normalna. Dla 
wygody pominę na razie działalność teoretyczną i 
zacznę od gromadzenia faktów, tj. od eksperymentów
i obserwacji, o których uczeni donoszą w 
czasopismach specjalistycznych w celu informowania
swoich kolegów o wynikach badań. Jakich aspektów 
przyrody doniesienia te zazwyczaj dotyczą? Co 
determinuje ich wybór? Skoro zaś większość 
naukowych obserwacji wymaga wiele czasu, 
wyposażenia i pieniędzy, to jakie są motywy 
skłaniające uczonego, by uparcie poszukiwał 
rozwiązania wybranego problemu?
    
Istota nauki normalnej
   Wydaje mi się, że normalnie tego typu badania 
naukowe skupiają się na trzech klasach faktów, 
przy czym nie zawsze i nie na stałe da się je 
odróżnić. Po pierwsze, chodzi o tę klasę faktów,

 

które

jak to wykazał paradygmat — szczególnie

dobitnie odsłaniają istotę rzeczy. Wykorzystując 
je do rozwiązywania problemów, paradygmat każe je 
badać zarówno z większą dokładnością, jak i w 
bardziej zróżnicowanych okolicznościach. W różnych
okresach te ważne badania empiryczne dotyczyły: w 
astronomii — położeń i wielkości gwiazd, okresów 
zaćmień; w fizyce — ciężarów właściwych i 
ściśliwości materiałów, długości fal i natężenia 
widma, przewodnictwa elektrycznego i potencjałów 
styku; w chemii — składu i równoważników 
ciężarowych, punktów wrzenia i kwasowości 
roztworów, wzorów strukturalnych i aktywności 
optycznej związków. Próby uściślenia i poszerzenia
wiedzy o tego rodzaju faktach zajmują znaczną 
część miejsca w literaturze nauk empirycznych. W 
tym celu konstruowano coraz to nowe, 
skomplikowane, specjalne przyrządy, których 
projektowanie, budowanie i wykorzystanie wymagało 
najwyższego talentu, wiele czasu i znacznych 
środków finansowych. Synchrotrony i radioteleskopy
są tylko najnowszymi przykładami środków, do 

Strona 44

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

których odwołują się eksperymentatorzy, jeśli 
paradygmat daje im pewność, że fakty, których 
poszukują, są doniosłe. Od czasów Tychona de Brahe
do E.O. Lawrence'a niektórzy uczeni uzyskiwali 
sławę nie dzięki nowości swych odkryć, lecz dzięki
dokładności, wiarygodności i zakresowi zastosowa-
57

Struktura rewolucji naukowych
nia metod, które opracowali z myślą o ponownym' 
ujęciu znanych już uprzednio rodzajów faktów.
   Druga często występująca, choć węższa klasa \ 
badań eksperymentalnych dotyczy tych faktów,' 
które — choć same przez się są często mało,, 
interesujące — mogą być bezpośrednio porówny-^ 
wane z prognozami formułowanymi na gruncie] teorii
paradygmatycznych. Wkrótce, kiedy przejdę j od 
omawiania problemów doświadczalnych nauki! 
normalnej do jej zagadnień teoretycznych, będzie-j
my mogli się przekonać, że niewiele jest takicl 
obszarów, na których teoria naukowa, zwłaszc? 
jeśli jest znacznie zmatematyzowana, może byól 
bezpośrednio konfrontowana z przyrodą. NawetJ dziś
znane są tylko trzy grupy faktów, za pomocą! 
których sprawdzać można ogólną teorię względno-j 
ści Einsteina2. Co więcej, nawet w tych dziedzi-f
  2 Jedynym dawnym i nadal aktualnym sprawdzianem 
jest precesja perihelium Merkurego. Przesunięcie 
ku czerwieni widma odległych gwiazd można wyjaśnić
na gruncie prostszych założeń niż ogólna teoria 
względności. Tak samo może być w wypadku ugięcia 
promieni świetlnych w polu grawitacyjnym Słońca, 
zjawiska, które nadal jest przedmiotem dyskusji. W
każdym razie pomiary z nim związane nie są 
jednoznaczne. Dodatkowym nowo odkrytym 
sprawdzianem może być przesunięcie grawitacyjne 
promieniowania Móssbauera. Nie jest wykluczone, że
w najbliższym czasie znajdzie się jeszcze wiele 
innych sprawdzianów w tej tak żywotnej obecnie, a 
tak długo uśpionej dziedzinie. Najnowsze 
doniesienia z tego zakresu przynosi praca Leonarda

Strona 45

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

I. Schiffa A  Report on  the NASA   Conference  on
 Ex-
  
*-   Istota nauki normalnej
nach, w których możliwość taka istnieje, często 
niezbędne jest stosowanie zarówno teoretycznych, 
jak i doświadczalnych przybliżeń, co znacznie 
ogranicza zgodność uzyskiwanych wyników z 
teoretycznym przewidywaniem. Zmniejszanie tych 
rozbieżności lub znajdowanie nowych obszarów, na 
których można by taką zgodność wykazać, jest 
ciągłym wyzwaniem dla umiejętności i wyobraźni 
eksperymentatorów i obserwatorów. Specjalne 
teleskopy mające potwierdzić kopernikańską 
prognozę rocznej paralaksy, maszyna Atwooda po raz
pierwszy zaprojektowana sto lat po ukazaniu się 
Prin-cipiów, aby udowodnić drugie prawo Newtona, 
aparatura Foucaulta pomyślana w celu wykazania, że
prędkość światła jest większa w powietrzu niż w 
wodzie, lub gigantyczne liczniki scyntylacyjne, 
które miały wykazać istnienie neutrina — te i inne
tego rodzaju przyrządy i aparaty pokazują, jak 
ogromnego wysiłku i pomysłowości było trzeba, aby 
uzyskiwać coraz większą zgodność teorii z 
przyrodą3.  Te właśnie dążenia do wykazania
perimental Tests of Theories of Relativity, 
„Physics Today", 1961, t. XIV, s. 42-48.
   3 O dwóch teleskopach paralaksowych mowa jest w
pracy Abrahama Wolfa A History of Science, 
Technology, and Philosophy in the Eighteenth 
Century, wyd. 2, London 1952, s. 103—105. Jeśli 
chodzi o maszynę Atwooda, zob.: Norwood R. Hanson,
Patterns of Dis-covery, Cambridge 1958, s. 
100-102, 207-208. Ostatnie dwa przykłady aparatury
omówione są w pracach: J.B.L. Foucault, Methode 
generale pour mesurer la vi-tesse de la lumiere 
dans I 'air et les milieux transparants.
59

Struktura rewolucji naukowych
zgodności są drugim rodzajem normalnych badań 

Strona 46

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

eksperymentalnych; są one zależne od paradygmatu w
sposób jeszcze bardziej oczywisty niż badania 
pierwszego rodzaju. Istnienie paradygmatu wyznacza
problem do rozwiązania; często projekt aparatu 
przeznaczonego do rozwiązania problemu jest 
bezpośrednio oparty na teorii paradygmatycz-nej. 
Na przykład bez Newtonowskich Principiów pomiary 
za pomocą maszyny Atwooda pozbawione byłyby 
jakiegokolwiek znaczenia.
   Trzecia i ostatnia, jak sądzę, klasa 
eksperymentów nauki normalnej, mających na celu 
zbieranie faktów, obejmuje uszczegółowienie teorii
paradyg-matycznej, rozwiązywanie niektórych 
pozostałych jej dwuznaczności i rozwiązywanie 
problemów, na które poprzednio zwracano tylko 
uwagę. Ta klasa doświadczeń wydaje się 
najważniejsza, a dokładniejsze jej omówienie 
wymaga wyróżnienia w niej kilku podklas. W naukach
bardziej matematycznych niektóre z doświadczeń 
mających na celu uszczegółowienie teorii służą do 
wyznaczania stałych fizycznych. Dzieło Newtona 
wskazywało na przykład, że siła przyciągania 
działająca między dwiema jednostkowymi masami 
umieszczonymi w jednostkowej odległości jest taka 
sama dla wszystkich rodzajów materii i wszystkich 
położeń we
Yitesses relatives de la lumiere dans l'air et 
dans l'eau..., „Comptes rendus... de 1'Academie 
des scien-ces", 1850, t. XXX, s. 551-560; Clyde L.
Cowan jr. i inni, Detection ofthe Free Neutrino: A
Confirmation, „Science", 1956, t. CXXIV, s. 
103-104.
fiO

Istota nauki normalnej
wszechświecie. Jednakże problemy, którymi zajmował
się sam Newton, mogły zostać rozwiązane nawet bez 
szacunku wartości tego przyciągania

 

uniwersalnej stałej grawitacyjnej. I przez

sto lat
po ukazaniu się Principiów nie opracowano nawet 

Strona 47

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

projektu przyrządu umożliwiającego taki pomiar. 
Słynny pomiar Cavendisha w latach 
dziewięćdziesiątych XVIII wieku nie był też 
bynajmniej ostatni. Również po nim, ze względu na 
zasadnicze znaczenie stałej grawitacyjnej w 
fizyce, wielu wybitnych eksperymentatorów wciąż na
nowo próbowało uściślić jej wartość4. Inne 
przykłady ciągłych wysiłków tego samego rodzaju to
ustalanie wartości jednostek astronomicznych, 
liczby Avogadra, współczynnika Joule'a, ładunku 
elektronu itd. Gdyby teoria paradygmatyczna nie 
precyzowała problemu i nie gwarantowała, iż 
istnieje dlań rozwiązanie, wiele tych 
pracochłonnych zagadnień nie byłoby w ogóle 
podjętych, a żadne nie zostałoby opracowane do 
końca.
   Wysiłki zmierzające do uszczegółowienia 
paradygmatu nie ograniczają się jednak do 
określania stałych uniwersalnych. Celem ich może 
być równie dobrze formułowanie praw ilościowych. 
Prawo Bo-yle'a ustalające zależność między 
ciśnieniem i objętością gazu, prawo przyciągania 
elektrostatycz-
  4 John H. Poynting omawia ponad dwadzieścia 
pomiarów stałej grawitacyjnej między rokiem 1741 a
1901 w pracy Gravitation Constant and Mean Density
of the Earth, w: Encyclopaedia Britannica, wyd. 
11, Cambridge 1910-1911, t. XII, s. 385-389.
61

Struktura rewolucji naukowych
nego Coulomba, formuła Joule'a wiążąca wytwarzane 
ciepło z oporem elektrycznym i prądem — wszystkie 
one należą do tej właśnie kategorii. Być może to, 
że warunkiem koniecznym wykrywania tego rodzaju 
praw jest paradygmat, nie wydaje się zbyt 
oczywiste. Często słyszy się, że wykryto je w 
wyniku przeprowadzania analizy jakichś pomiarów 
podejmowanych dla nich samych, bez żadnej 
podbudowy teoretycznej. Historia jednak nie 
świadczy na rzecz takich skrajnie Baconowskich 

Strona 48

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

metod. Doświadczenia Boyle'a były nie do 
pomyślenia (a gdyby je nawet podjęto, inaczej by 
je zinterpretowano albo też wcale nie zostałyby 
zinterpretowane) dopóty, dopóki nie uznano 
powietrza za sprężysty fluid, do którego można 
było stosować wszystkie poprzednio wypracowane 
pojęcia hydrostatykP. Coulomb zawdzięczał sukces 
skonstruowanej przez siebie specjalnej aparaturze 
do pomiaru siły między ładunkami punktowymi. (Ci 
badacze, którzy poprzednio mierzyli siły 
elektryczne, posługując się zwykłymi wagami 
szalkowymi itp., w ogóle nie wykryli żadnej — ani 
regularnej, ani prostej — zależności). Po to 
jednak, aby zaprojektować tę aparaturę, trzeba 
było uprzednio wiedzieć, że każda
  5 Na temat pełnego wykorzystania pojęć 
hydrostatyki w pneumatyce zob. The Physical 
Treatises of Pascal, przeł. I.H.B. Spiers, A.G.H. 
Spiers, przedni, i przypisy Frederick Barry, New 
York 1937. Dostrzeżona przez Torricellego analogia
(„Żyjemy na dnie oceanu powietrza") przytoczona 
jest na s. 164. Szybki rozwój tej koncepcji 
omówiony jest w dwu głównych traktatach.
(O

Istota nauki normalnej
cząstka elektrycznego fluidu oddziałuje na 
odległość na wszystkie pozostałe. Coulomb 
poszukiwał właśnie takiej siły między cząstkami — 
jedynej, jaką można było potraktować jako prostą 
funkcję odległości6. Również doświadczenia Joule'a
służyć mogą za ilustrację, jak prawa ilościowe 
formułowane są w drodze uszczegółowienia 
paradygmatu. W gruncie rzeczy związek między 
jakościowym paradygmatem a ilościowym prawem jest 
tak ogólny i ścisły, że od czasów Galileusza prawa
takie trafnie odgadywano na gruncie paradygmatu na
lata przed tym, nim możliwe było zaprojektowanie 
odpowiednich przyrządów do pomiarów7.
   Wreszcie  istnieje  trzeci  rodzaj  doświadczeń
     y zmierzających do uszczegółowienia 

Strona 49

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

paradygmatu.        4 Bardziej niż inne 
przypominają one eksplorację,    ^/ a były 
szczególnie rozpowszechnione w tych okresach i w 
tych naukach, które bardziej interesują się 
jakościowymi niż ilościowymi aspektami 
regularności przyrody. Często bywa tak, że 
paradygmat stworzony dla jakiegoś zespołu zjawisk 
staje się wieloznaczny przy próbach zastosowania 
go do innych, ściśle związanych z tamtymi. Aby 
wybrać jedną z alternatywnych dróg stosowania 
paradygmatu w nowym obszarze, niezbędne są 
doświadczenia. Na przykład paradygmat związany z 
teorią cieplika miał zastosowanie do zjawisk 
ogrzewania

 

6

D. Roller, D.H.D. Roller, dz. cyt., s. 

66-80.

 

  7

Przykłady można znaleźć w: T.S. Kuhn, 

Funkcja
pomiaru w nowożytnej fizyce, w: tenże, Dwa 
bieguny,
dz. cyt., s. 255-315.
63

Struktura rewolucji naukowych
i chłodzenia przez mieszanie i zmianę stanu. 
Ciepło można jednak wyzwalać i absorbować na wiele
innych sposobów — np. poprzez reakcje chemiczne, 
przez tarcie, sprężanie lub absorpcję gazu — i do 
każdego z tych zjawisk teorię można było stosować 
w rozmaity sposób. Gdyby na przykład próżnia miała
pojemność cieplną, ogrzewanie w wyniku sprężania 
można by wyjaśnić jako rezultat mieszania się gazu
z próżnią. Mogłoby ono również następować wskutek 
zmiany ciepła właściwego gazu w wyniku zmiany 
ciśnienia. Istniały i inne ewentualności. Aby 
opracować te rozmaite możliwości i wybrać 
właściwą, przeprowadzono mnóstwo doświadczeń. 
Wszystkie oparte były na teorii cieplika jako na 
paradygmacie. Korzystano z niego zarówno do 

Strona 50

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

projektowania doświadczeń, jak do interpretacji 
ich wyników8. Od momentu gdy odkryto zjawisko 
ogrzewani przez sprężanie, wszystkie dalsze 
doświadczeni w tej dziedzinie były w ten sposób 
zależne paradygmatu. Gdy dane jest określone 
zjawisko, jak inaczej można by dobrać odpowiedni 
do jego wyjaśnienia eksperyment?
   Przejdźmy teraz do teoretycznych zagadnień 
nauki normalnej, które da się sklasyfikować 
podobnie jak zagadnienia doświadczalne. Pewna, ale
raczej niewielka część normalnych zabiegów 
teoretycznych polega na wyprowadzaniu prognoz z 
istniejących już teorii. Przewidywania zjawisk 
astro-
  8 T.S. Kuhn, The Caloric Theory ofAdiabatic 
Comp-ression, „Isis", 1958, t. XLIX, s. 132-140.
64

Istota nauki normalnej
nomicznych, obliczenia charakterystyk soczewek 
oraz krzywych rozchodzenia  się  fal  radiowych

 

. oto przykłady problemów tego rodzaju. 

Uczeni
jednak traktują to zazwyczaj jako czarną robotę, 
którą wykonywać powinni inżynierowie i technicy. W
poważnych czasopismach naukowych rzadko kiedy 
ukazują się doniesienia o tego rodzaju pracach. 
Czasopisma te zawierają jednak wiele rozważań 
teoretycznych nad problemami, które człowiekowi 
nie zajmującemu się nauką wydają się niemal 
identyczne z tamtymi problemami. Rozważań tych nie
podejmuje się ze względu na samodzielną wartość 
wypływających z nich prognoz, lecz po to, by móc 
bezpośrednio skonfrontować te prognozy z 
doświadczeniem. Ich celem jest wykrycie nowych 
zastosowań paradygmatu bądź uściślenie 
dawniejszych.
   Potrzeba tego rodzaju badań rodzi się z 
ogromnych trudności, jakie często się spotyka, 
poszukując punktów styku między teorią a 
rzeczywistością. Kłopoty te można krótko 

Strona 51

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zilustrować na przykładzie historii dynamiki po 
Newtonie. Na początku XVIII stulecia uczeni, 
którzy przyjęli paradygmat zawarty w Principiach, 
sądzili, że wypływające z niego wnioski mają walor
uniwersalny, i jak najbardziej mieli do tego 
podstawy. Żadna ze znanych z historii nauki prac 
nie stwarzała takich możliwości rozszerzenia 
zakresu i zarazem uściślenia badań. Dla ciał 
niebieskich Newton wyprowadził keplerowskie prawa 
ruchu planet oraz wytłumaczył niektóre 
zaobserwowane odchylenia od nich w ruchu Księżyca.
Dla Ziemi wyprowadził
   
Struktura rewolucji naukowych
wnioski z niektórych nie powiązanych obserwacji 
wahadła i przypływów. Za pomocą dodatkowych 
założeń ad hoc zdołał również wyprowadzić prawo 
Boyle'a i ważny wzór na prędkość dźwięku w 
powietrzu. Biorąc pod uwagę stan nauki w tym 
czasie, mamy prawo sądzić, że dowody te musiały 
wywołać ogromne wrażenie. Jednakże mając na uwadze
zamierzoną ogólność praw Newtona, trzeba 
stwierdzić, że liczba tych zastosowań była 
niewielka (wymieniliśmy prawie wszystkie). Co 
więcej, w porównaniu z tym, co korzystając z tych 
praw potrafi osiągnąć dziś każdy student kończący 
fizykę, zastosowania opracowane przez Newtona nie 
były zbyt ścisłe. Wreszcie Principia miały się w 
założeniu stosować przede wszystkim do problemów 
mechaniki niebieskiej. Nie było bynajmniej jasne, 
jak zastosować je do warunków ziemskich, 
zwłaszcza: w zagadnieniu ruchu wymuszonego. W 
każdymi razie zagadnienia mechaniki ziemskiej były
pode*1 jmowanie już wcześniej i z powodzeniem 
rozwiązywane za pomocą całkiem innego zbioru 
technik, wypracowanych przez Galileusza i 
Huy-ghensa, a rozwiniętych na Kontynencie w XVIII 
wieku przez Bernoullich9, d'Alemberta i wielu 
innych. Przypuszczalnie dałoby się wykazać, że ich
techniki i techniki z Principiów są szczególnymi 
przypadkami jakiegoś  ogólniejszego  sfor-

Strona 52

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

  9 W rodzinie Bernoullich było kilku wybitnych 
matematyków: Daniel, dwóch Mikołajów, dwóch 
Jakubów i dwóch Janów. (Przyp. red. wyd. poi.).
  
Istota nauki normalnej
mułowania, ale przez pewien czas nikt nie 
wiedział, jak to zrobić10.
   Ograniczmy na chwilę nasze rozważania do 
kwestii ścisłości. Omówiliśmy już wyżej 
doświadczalny aspekt tego zagadnienia. Do 
uzyskania danych niezbędnych do konkretnych 
zastosowań paradygmatu newtonowskiego potrzebna 
była specjalna aparatura, taka jak przyrząd 
Cavendisha, maszyna Atwooda czy też ulepszone 
teleskopy. Podobne kłopoty z uzyskaniem zgodności 
[między teorią a doświadczeniem] istniały od 
strony teoretycznej. Na przykład stosując swe 
prawa do wahadła, Newton zmuszony był założyć, że 
cała masa ciężarka skupiona jest w jednym punkcie.
Było to niezbędne do jednoznacznego określenia 
długości wahadła. Jego twierdzenia, wyjąwszy te o 
charakterze hipotetycznym i wstępnym, nie 
uwzględniały również skutków oporu powietrza. Były
to trafne fizyczne przybliżenia. Wszelako jako 
przybliżenia ograniczały oczekiwaną zgodność 
między prognozami Newtona a rzeczywistymi wynikami
doświadczeń. Podobne trudności występowały — i to 
jesz-
  10 Clifford Truesdell, A Program toward 
Rediscovering the Rational Mechanics ofthe Age 
ofReason, „Archive for History of the Exact 
Sciences", I (1960), s. 3—36 oraz Reactions ofLate
Baroąue Mechanics to Success, Conjec-ture, Error, 
and Failure in Newton's „Principia", „Texas 
Quarterly", X (1967), s. 281-297. Thomas L. 
Hankins, The Reception of Newton's Second Law of 
Motion in the Eighteenth Century, „Archives 
internationales d'histoire des sciences", XX 
(1967), s. 42-65.
67

Strona 53

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
cze wyraźniej — przy stosowaniu teorii Newtona do 
zjawisk niebieskich. Proste ilościowe obserwacje 
teleskopowe wskazywały, że planety nie stosują się
ściśle do praw Keplera, co pozostawało w zgodzie z
teorią Newtona. Aby wyprowadzić te prawa, Newton 
zmuszony był pominąć wszystkie oddziaływania 
grawitacyjne z wyjątkiem przyciągania między 
poszczególnymi planetami a Słońcem. Wo-j bec tego 
zaś, że planety oddziałują grawitacyjnie również 
między sobą, można było liczyć tylko na 
przybliżoną zgodność między teorią a obserwac jami
teleskopowymi".
   Uzyskana zgodność była więcej niż zadowala-j 
jąca. Pominąwszy niektóre problemy mechaniki; 
ziemskiej, żadna inna teoria nie mogła tego 
zapewnić nawet w części. Nikt z tych uczonych, 
którzy kwestionowali teorię Newtona, nie czynił 
tego ze względu na jej ograniczoną zgodność z 
wynikami eksperymentów i obserwacji. Jednakże 
istniejące tu niezgodności stawiały przed 
następcami Newtona wiele fascynujących problemów 
teoretycznych. Techniki teoretyczne były na 
przykład niezbędne do ujęcia ruchu więcej niż 
dwóch przyciągających się ciał oraz do zbadania 
stabilności zakłóconych orbit. Zagadnienia tego 
rodzaju zajmowały najwybitniejszych matematyków 
europejskich w wieku XVIII i w pierwszej połowie 
wieku XIX. Niektóre z naj-świetniej szych prac 
Eulera, Lagrange'a, Laplace'a
  11 A. Wolf, dz. cyt., s. 75-81, 96-101; William 
Whewell, History ofthe Inductive Sciences, wyd. 
popr., London 1847, t. II, s. 213-271.
  
•* " Istota nauki normalnej
i Gaussa dotyczyły zagadnień, które trzeba było 
rozwiązać, aby uzyskać większą zgodność 
paradygmatu Newtonowskiego z obserwacją nieba. 
Wielu tych uczonych pracowało zarazem nad 
stworzeniem aparatu matematycznego potrzebnego w 
zastosowaniach teorii, jakich w ogóle nie rozważał

Strona 54

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ani Newton, ani ówczesna kontynentalna szkoła 
zajmująca się mechaniką. W rezultacie powstała 
ogromna literatura i wypracowano niezwykle 
skuteczne metody matematyczne znajdujące 
zastosowanie w hydrodynamice i w zagadnieniach 
związanych z drganiem strun. Te osiągnięcia w 
dziedzinie zastosowań są zapewne najwybitniejszymi
sukcesami nauki osiemnastowiecznej. Innych 
przykładów dostarczyć może badanie 
postparadygmatycz-nego okresu w rozwoju 
termodynamiki, falowej teorii światła, teorii 
elektromagnetycznej i wszystkich innych dziedzin 
nauki, w których fundamentalne prawa miały 
charakter ilościowy. Przynajmniej w naukach 
bardziej zmatematyzowanych większość prac 
teoretycznych dotyczy analogicznych zagadnień.
   Większość, ale nie wszystkie. Nawet w naukach 
zmatematyzowanych istnieją również problemy 
teoretyczne związane z uszczegółowianiem 
paradygmatu; w okresach, w których rozwój naukowy 
jest przede wszystkim rozwojem jakościowym, 
problemy te odgrywają dominującą rolę. Niektóre z 
nich — zarówno w naukach o charakterze bardziej 
jakościowym, jak i w tych o charakterze bardziej 
ilościowym — związane są po prostu z wyjaśnianiem 
teorii poprzez jej przeformułowy-
69

Struktura rewolucji naukowych
wanie. Na przykład nie zawsze łatwo było stosować 
Principia — po części wskutek tego, że będąc 
pierwszym sformułowaniem teorii, musiały być w 
pewnym stopniu niedopracowane, a częściowo 
dlatego, że w wielu przypadkach ich istotny sens 
wyłaniał się dopiero w trakcie stosowania. W 
każdym razie dla wielu zastosowań w mechanice 
ziemskiej pozornie nie związany z koncepcją 
Newtona zbiór technik kontynentalnych wydawał się 
znacznie efektywniejszy. Dlatego wielu 
najwybitniejszych europejskich fizykow-teoretyków 
— od Eulera i Lagrange'a w wieku XVIII, do 

Strona 55

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Hamiltona, Jacobiego i Hertza w wieku XIX — wciąż 
usiłowało tak przeformułować teorię Newtona, aby 
uzyskać system równoważny, lecz bardziej 
zadowalający pod względem logicznym i estetycznym.
To znaczy, chcieli oni nadać i jawnym, i ukrytym 
wnioskom wypływającym z Principiów oraz mechaniki 
kontynentalnej spójniej szą postać logiczną, tak 
by można je było stosować w sposób bardziej 
jednorodny i zarazem bardziej jednoznaczny do nowo
podejmowanych problemów mechaniki12.
   Podobne przeformułowania paradygmatu 
występowały stale we wszystkich naukach, w 
większości wypadków jednak prowadziły one do 
bardziej zasadniczych zmian w jego treści niż 
przytoczone wyżej przeformułowania Principiów. 
Zmiany takie są wynikiem badań empirycznych 
mających   na   celu   uszczegółowienie   
paradygmatu,
  12 Renę Dugas, Histoire de la mecaniąue, 
Neuchatel 1950, ks. IV-V.
70

.,V,   Istota nauki normalnej

 

0

czym mówiliśmy poprzednio. Potraktowanie 

ich
jako empirycznych było więc w pewnej mierze
arbitralne. Problemy związane z uszczegółowie
niem paradygmatu, bardziej niż jakikolwiek inny
rodzaj badań normalnych, mają charakter teorety
czny i eksperymentalny zarazem. Ilustrują to wyżej
przytoczone przykłady. Zanim Coulomb mógł zbu
dować swe przyrządy pomiarowe, musiał korzystać
z teorii elektryczności, aby je zaprojektować. Re
zultaty tych pomiarów były zarazem uściśleniem
teorii. Podobnie uczeni, którzy projektowali do
świadczenia mające na celu rozstrzygnięcie pomię
dzy różnymi teoriami ogrzewania przez sprężanie,
byli z reguły autorami tych teorii, które porów
nywali ze sobą. Praca ich miała zarówno charakter
doświadczalny, jak teoretyczny, a jej rezultatem
było nie tylko uzyskanie nowych informacji, lecz

Strona 56

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

 

1

uściślenie paradygmatu w wyniku eliminacji

dwu
znaczności, jakie zawierał w swej pierwotnej po
staci. W wielu dziedzinach nauki znaczna część
normalnych badań ma taki właśnie charakter.
   Te trzy klasy zagadnień — badanie istotnych 
faktów, konfrontacja faktów z teorią i 
uszczegółowianie teorii — wyczerpują, jak sądzę, 
problematykę zarówno doświadczalną, jak i 
teoretyczną, której poświęcona jest literatura 
nauki normalnej. Nie wyczerpują one jednak 
oczywiście całości literatury naukowej. Istnieją 
również zagadnienia nadzwyczajne i być może 
właśnie ich rozwiązywanie nadaje nauce jako 
całości tak wielką wartość. Ale problemy 
nadzwyczajne nie pojawiają się na zawołanie. 
Wyłaniają się one w szczególnych okolicz-
71

Struktura rewolucji naukowych
nościach, przygotowanych przez postęp normalnych 
badań. Nieuchronnie więc przytłaczająca większość 
zagadnień podejmowanych nawet przez 
najwybitniejszych uczonych trafia zazwyczaj do 
jednej z trzech wymienionych kategorii. Prace 
badawcze wyznaczone przez paradygmat nie mogą być 
prowadzone w inny sposób. Porzucenie zaś 
paradygmatu oznacza zrezygnowanie z uprawiania 
nauki, którą on określa. Wkrótce przekonamy się, 
że takie wypadki się zdarzają. Są one źródłem 
rewolucji naukowych. Nim jednak zajmiemy się 
rewolucjami, uzyskać musimy bardziej panoramiczny 
obraz tych badań prowadzonych w ramach nauki 
normalnej, które przecierają szlaki rewolucji.

                   4 NAUKA NORMALNA ROZWIĄZUJE 
ŁAMIGŁÓWKI
Najbardziej uderzającą, jak się zdaje, cechą 
problemów nauki normalnej, z którymi zapoznaliśmy 
się dotąd, jest to, w jak małym stopniu dąży ona 
do uzyskania czegoś zasadniczo nowego zarówno w 

Strona 57

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

płaszczyźnie doświadczalnej, jak teoretycznej. 
Niekiedy, jak na przykład przy pomiarach długości 
fal, wszystko z wyjątkiem jakiegoś drobnego 
szczegółu jest z góry wiadome, a typowy zakres 
przewidywań jest tylko nieco szerszy. Wyniki 
pomiarów Coulom-ba nie musiały, być może, pokrywać
się z odwrotnie proporcjonalną zależnością siły od
kwadratu odległości; uczeni, którzy badali 
zjawisko ogrzewania przez sprężanie, byli często 
przygotowani na uzyskanie jednego z kilku wyników.
Jednakże nawet w takich przypadkach jak powyższe 
zakres antycypowanych, a więc i dających się 
zaakceptować wyników pozostaje zawsze bardzo wąski
w porównaniu z tym, jaki można sobie wyobrazić. 
Wynik badań nie mieszczący się w tym wąskim 
zakresie przewidywań traktuje się zazwyczaj jako 
błąd, za który odpowiedzialność ponosi nie 
przyroda, lecz uczony.
73

Struktura rewolucji naukowych
   W wieku XVIII na przykład niewiele poświęcano 
uwagi eksperymentalnym pomiarom przyciągania 
elektrycznego za pomocą takich przyrządów jak waga
szalkowa. Ponieważ nie dawały one spójnych i 
jasnych wyników, nie można było wykorzystywać ich 
do uszczegółowienia paradygmatu, na którym były 
oparte. Dlatego właśnie pozostawały one „gołymi" 
faktami, nie powiązanymi i nie dającymi się 
powiązać ze stale rozwijającymi się badaniami 
zjawisk elektrycznych. Dopiero retrospektywnie, na
gruncie kolejnego paradygmatu, można dostrzec, 
jakie cechy zjawisk elektrycznych ujawniały te 
eksperymenty. Oczywiście, Coulomb i jego 
współcześni dysponowali już tym późniejszym 
paradygmatem, a w każdym razie takim, który w 
zastosowaniu do zagadnień przyciągania prowadził 
do tych samych przewidywań. Dlatego właśnie 
Coulomb mógł zaprojektować przyrząd, który dawał 
wyniki dopuszczalne przy uszczegółowieniu 
paradygmatu. Ale również dlatego wyniki te nikogo 

Strona 58

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nie zaskoczyły, a wielu współczesnych Coulombowi 
uczonych mogło je z góry przewidzieć. Nawet w 
eksperymencie, którego celem jest uszczegółowienie
paradygmatu, nie chodzi o odkrycie czegoś 
nieoczekiwanego.
   Jeśli jednak w nauce normalnej nie dąży się do 
czegoś zasadniczo nowego, jeśli niepowodzenie w 
uzyskaniu wyniku bliskiego przewidywanemu oznacza 
zazwyczaj niepowodzenie uczonego, to czemu 
problemy te są w ogóle podejmowane? Częściowo 
odpowiedzieliśmy już na to pytanie. Przynajmniej 
dla samego uczonego wyniki uzys-
74

Nauka normalna rozwiązuje łamigłówki
kane w toku normalnych badań są ważne, rozszerzają
bowiem zakres stosowalności paradygmatu [ 
zwiększają ścisłość tych zastosowań. Odpowiedź ta 
jednak nie tłumaczy, dlaczego uczeni wkładają w 
takie badania tyle entuzjazmu i zapału. Nikt 
przecież nie zdecyduje się poświęcić wielu lat 
pracy na ulepszanie spektrometru lub na uściślanie
rozwiązania problemu drgających strun tylko ze 
względu na znaczenie informacji, jakie w wyniku 
tego uzyska. Dane, jakie można uzyskać, obliczając
efemerydy albo dokonując dalszych pomiarów za 
pomocą istniejących już przyrządów, są często 
równie ważne, a jednak uczeni odnoszą się 
zazwyczaj do takich badań z lekceważeniem, gdyż 
polegają one w zasadniczej mierze na powtarzaniu 
zabiegów, które wielokrotnie już wykonano. To 
lekceważenie może być właśnie kluczem do zagadki: 
chociaż wyniki badań normalnych można przewidzieć 
— często z taką nawet dokładnością, że to, co 
pozostaje do odkrycia, jest już samo przez się 
mało interesujące — to jednak sposób, w jaki wynik
ten można uzyskać, pozostaje nader wątpliwy. 
Rozwiązanie problemu w ramach badań normalnych 
polega na osiągnięciu przewidywanego wyniku w nowy
sposób i wymaga rozwikłania skomplikowanych 
łamigłówek matematycznych, teoretycznych i 

Strona 59

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

instrumentalnych. Uczony, który osiąga tu sukces, 
wystawia sobie świadectwo kompetencji; wyzwanie, 
jakie rzucają mu takie łamigłówki, jest istotnym 
czynnikiem motywującym jego aktywność.
  Terminy łamigłówka i rozwiązywanie łamigłówek 
pozwolą lepiej ująć niektóre istotne kwestie
75

Struktura rewolucji naukowych
poruszane w dotychczasowych wywodach. W potocznym 
znaczeniu słowa, do którego się tu odwołujemy, 
łamigłówki to taka szczególna kategoria problemów,
które służyć mogą za sprawdzian pomysłowości i 
biegłości w rozwiązywaniu. Za przykład posłużyć 
mogą układanki czy też krzyżówki. Co łączy je z 
problemami nauki normalnej? Na jedną z takich 
wspólnych cech już wskazaliśmy. Kryterium wartości
łamigłówki nie jest to, że jej wynik jest sam 
przez się doniosły czy interesujący. Przeciwnie, 
rzeczywiście naglące problemy — na przykład 
znalezienie lekarstwa na raka lub zagwarantowanie 
trwałego pokoju — często w ogóle nie są 
łamigłówkami, przede wszystkim dlatego, że mogą 
nie mieć rozwiązania. Przypuśćmy, że jakieś 
kawałki dwóch układanek wybrane zostały na chybił 
trafił z dwóch różnych kompletów. Wobec tego, że 
ułożenie ich w spójną całość może (choć nie musi) 
przekraczać możliwości najzdolniejszego człowieka,
nie może być ono sprawdzianem umiejętności 
rozwiązywania. W potocznym sensie słowa nie jest 
to w ogóle żadna łamigłówka. Doniosłość 
rozwiązania nie jest kryterium wartości 
łamigłówki; jest nim natomiast samo istnienie roz-
? wiązania.
   Przekonaliśmy się już poprzednio, że dzięki 
paradygmatowi społeczność uczonych zyskuje 
kryterium wyboru problemów, które — dopóki 
przyjmuje się ten paradygmat — można uznać za 
rozwiązalne. I właściwie tylko te problemy uzna 
społeczność uczonych za naukowe i przede wszystkim
do ich rozwiązywania będzie zachęcać swych

Strona 60

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

    
Nauka normalna rozwiązuje łamigłówki
członków. Pozostałe zagadnienia, łącznie z tymi, 
które poprzednio uznawano za standardowe, są teraz
odrzucane jako metafizyczne, jako należące do 
innej dyscypliny lub po prostu jako zbyt 
zagadkowe, by warto było poświęcać im czas. 
Paradygmat może nawet odizolować uczonych od 
społecznie istotnych problemów, jeśli nie da się 
ich sprowadzić do postaci łamigłówki, a więc jeśli
nie można ich sformułować przy użyciu tych 
narzędzi, pojęciowych i technicznych, jakich on 
dostarcza, problemy takie mogą rozpraszać, co 
świetnie ilustrują niektóre aspekty 
siedemnastowiecznego baco-nizmu i niektórych 
współczesnych nauk społecznych. Jedną z przyczyn, 
dla których rozwój nauki normalnej wydaje się tak 
szybki, jest to, że w jej ramach uczeni 
koncentrują swoją uwagę na problemach, których 
rozwiązanie mógłby uniemożliwić tylko ich własny 
brak pomysłowości.
   Jeśli jednak problemy nauki normalnej są 
łamigłówkami we wskazanym wyżej sensie, to nie 
musimy dłużej pytać, dlaczego uczeni podejmują je 
z taką pasją i poświęceniem. Nauką zajmować się 
można z najrozmaitszych powodów. Między innymi po 
to, aby być użytecznym, z pasji do eksploracji 
nowych obszarów, w nadziei wykrycia porządku, w 
dążeniu do sprawdzania ustalonych twierdzeń. Te i 
wiele innych motywów współdeter-minują to, jakimi 
konkretnie problemami uczony będzie się zajmował. 
Co więcej, chociaż wynikiem może być niekiedy 
rozczarowanie, istnieją dobre racje po temu, by 
tego rodzaju motywy popychały go do podjęcia pracy
badawczej i dalej nim kiero-
77

Struktura rewolucji naukowych
wały'. Przedsięwzięcia naukowe w swej całości i 
okazują się niekiedy rzeczywiście użyteczne, od- j
krywają nowe obszary, wskazują na porządek, po- j 

Strona 61

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zwalają sprawdzić przyjmowane od dawna poglądy. 
Wszelako jednostka zajmująca się normalnym 
problemem badawczym niemal nigdy nie czyni czegoś 
takiego. Z chwilą gdy zaangażuje się ona w 
badania, motywacja jej postępowania jest inna. 
Jest nią przekonanie, że jeśli tylko zdobędzie 
dość umiejętności, zdoła rozwiązać łamigłówki, 
których nikt dotąd nie rozwiązał, a co najmniej 
nie rozwiązał tak dobrze. Wiele najtęższych 
umysłów naukowych poświęcało całą swoją zawodową 
uwagę takim wymagającym łamigłówkom. W większości 
wypadków poszczególne dziedziny specjalizacji nie 
stwarzają żadnych innych możliwości prócz tej 
właśnie, przez co bynajmniej nie stają się mniej 
fascynujące dla prawdziwych zapaleńców.
   Przejdźmy teraz do kolejnego, trudniejszego i 
bardziej znaczącego aspektu analogii między 
łamigłówkami a problemami nauki normalnej. Do 
tego, by uznać problem za łamigłówkę, nie 
wystarczy to, że ma on zagwarantowane rozwiązanie.
Istnieć muszą ponadto reguły, które wyznaczają tak
zakres możliwych do przyjęcia rozstrzygnięć, jak
  1 Rozczarowanie wynikające z konfliktu między 
rolą jednostki i powszechnym wzorcem rozwoju nauki
może jednak niekiedy przybierać ostrą formę. Na 
ten temat zob. Lawrence S. Kubie, Some Unsohed 
Problems ofthe Scientific Career, „American 
Scientist", 1953, t. XLI, s. 596-613; 1954, t. 
XLII, s. 104-112.
78

Nauka normalna rozwiązuje łamigłówki
i metody, za pomocą których można je uzyskać. 
Rozwiązanie układanki nie polega po prostu na 
ułożeniu jakiegoś obrazka". Zarówno dziecko, jak 
Współczesny artysta potrafi to zrobić, rozrzucając
wybrane kawałki, jako abstrakcyjne kształty, na 
jakimś neutralnym tle. Powstały w ten sposób 
obrazek może być o wiele lepszy, a z pewnością 
będzie bardziej oryginalny od całości, z której 
pochodzą wybrane fragmenty. Jednak obrazek ten nie

Strona 62

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

będzie rozwiązaniem. Aby je uzyskać, trzeba 
wykorzystać wszystkie fragmenty, obrócić czystą 
stroną na dół i tak długo cierpliwie je 
przekładać, aż wszystkie zaczną pasować do siebie.
Na tym m.in. polegają reguły rozwiązywania 
układanki. Podobne ograniczenia zakresu możliwych 
do przyjęcia rozwiązań łatwo wskazać w wypadku 
krzyżówek, zagadek, problemów szachowych itd.
   Gdybyśmy zgodzili się używać terminu „reguła" w
szerszym sensie — równoważnym niekiedy „ustalonemu
punktowi widzenia" lub „powziętemu z góry 
przekonaniu" — to problemy dostępne na gruncie 
określonej tradycji badawczej wykazywałyby cechy 
bardzo zbliżone do wyżej wskazanych. Ktoś, kto 
buduje przyrząd przeznaczony do określenia 
długości fal świetlnych, nie może się zadowolić 
tym, że jego aparat przyporządkowuje określone 
liczby poszczególnym liniom widma. Nie jest on po 
prostu wynalazcą lub mierniczym. Przeciwnie, musi 
wykazać, analizując działanie swego przyrządu w 
kategoriach ustalonej teorii optycznej, że 
uzyskane przez niego liczby włączone być mogą do 
teorii jako długości fal. Jeśli jakieś niejasności
79

II

Struktura rewolucji naukowych
w teorii lub nie zbadane dostatecznie części jego 
przyrządu nie pozwalają mu na przeprowadzenie tego
dowodu do końca, jego koledzy specjaliści mają 
pełne prawo uznać, że w ogóle niczego nie 
zmierzył. Na przykład maksima na obrazie 
dyfrakcyjnego rozproszenia elektronów, które 
później uznano za wskaźnik długości fali 
elektronu, były czymś niezrozumiałym, gdy je po 
raz pierwszy wykryto i opisano. Aby stać się miarą
czegoś, musiały zostać powiązane z teorią, która 
przewidywała falowe własności poruszających się 
cząstek. Ale nawet wtedy, gdy związek ten już 
uchwycono, trzeba było przebudować przyrząd tak, 

Strona 63

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

aby doświadczalne wyniki mogły być jednoznacznie 
przyporządkowane teorii2. Póki nie spełniono tych 
warunków, żaden problem nie mógł zostać 
rozwiązany.
   Podobnym ograniczeniom podlegają również 
możliwe do przyjęcia rozwiązania problemów 
teoretycznych. W ciągu całego wieku XVIII uczonym 
nie udawało się wyprowadzić obserwowanego ruchu 
Księżyca z praw ruchu i grawitacji Newtona. W 
rezultacie niektórzy z nich proponowali zastąpić 
prawo mówiące o odwrotnie proporcjonalnej 
zależności siły od kwadratu odległości innym 
prawem, uwzględniającym odchylenie wartości siły 
przyciągania na małą odległość. Krok taki byłby 
jednak zmianą paradygmatu i sformułowaniem nowej 
ła-
    
  2 Krótkie sprawozdanie z ewolucji tych 
eksperymentów znaleźć można w wykładzie Clintona 
J. Davissona pt. Les prix Nobel en 1937 (Stockholm
1938), na s. 4.
80

Nauka normalna rozwiązuje łamigłówki
migłówki, a nie rozwiązaniem starej. Uczeni w 
istocie nie odstąpili od reguł, a w roku 1750 
jednemu z nich udało się wykryć, w jaki sposób 
mogą być one z powodzeniem zastosowane do tego 
problemu3. Alternatywnym rozwiązaniem mogła być 
tylko zmiana „reguł gry".
   Badanie normalnych tradycji naukowych odsłania 
wiele dodatkowych reguł, a te dostarczają wiele 
informacji o tym, jakie przekonania czerpią uczeni
ze swego paradygmatu. Pod jakie główne kategorie 
można by podciągnąć te reguły4? Przykładem reguł 
najbardziej oczywistych i zapewne najbardziej  
wiążących  są te  rodzaje  uogólnień,
0 których już  wspominaliśmy.  Są to  wyraźnie
sformułowane prawa naukowe, pojęcia i teorie.
Póki są uznawane, pomagają stawiać problemy
1 ograniczać  zakres  dopuszczalnych  rozwiązań.

Strona 64

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Prawa Newtona na przykład pełniły tę  funkcję
w wieku XVIII i XIX. Póki tak było, podstawową
kategorią ontologiczną dla fizyków była ilość ma
terii, a głównym przedmiotem ich badań — siły
działające     między     obiektami     
materialnymi5.
W chemii przez długi czas analogiczną rolę od
grywały prawa stosunków stałych i wielokrotnych
— stawiały problem ciężarów atomowych, wy-

 

3

W. Whewell, dz. cyt, t. II, s. 101-105, 

220-222.

 

  4

Pytanie to zawdzięczam Warrenowi O. 

Hagstromo-
wi, którego prace z socjologii nauki zbieżne są 
niekiedy
z moimi tezami.

 

  5

Na temat tego aspektu newtonizmu zob. I.B.

Cohen,
dz. cyt., rozdz. VII, zwłaszcza s. 255-257, 
275-277.
81

Struktura rewolucji naukowych
znaczały możliwe wyniki analiz chemicznych, 
informowały chemików, czym są atomy i cząsteczki 
chemiczne, związki i mieszaniny6. To samo 
znaczenie mają i tę samą funkcję pełnią dziś 
równania Maxwella i prawa termodynamiki 
statystycznej.
   Nie jest to jednak ani jedyny, ani najbardziej 
interesujący rodzaj reguł, na jakie wskazują 
badania historyczne. Na poziomie niższym czy 
bardziej konkretnym niż poziom praw i teorii 
doszukać się można na przykład całego mnóstwa 
przekonań związanych z preferowanymi rodzajami 
przyrządów i uprawnionymi sposobami posługiwania 
się nimi. Dla rozwoju siedemnastowiecznej chemii 
zasadnicze znaczenie miały zmieniające się poglądy
na rolę, jaką w analizie chemicznej odgrywa, 
ogień7. W wieku XIX Helmholtz napotkał siln} opór 
fizjologów, kiedy twierdził, że doświadczenia 

Strona 65

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

fizyczne mogą z powodzeniem być stosowane do badań
w ich dziedzinie8. W naszym stuleciu interesująca 
historia chromatografii chemicznej9 znów wskazuje,
jak przekonania dotyczące aparatury badawczej, w 
równej mierze co prawa i teorie, dostar-

 

  6

Przykłady te będą omówione szczegółowo pod

ko-
nieć rozdz. 10.

 

   7

H. Metzger, Les doctrines..., dz. cyt., s.

359-361;
Marie  Boas,   Robert Boyle  and 
Seventeenth-Century
Chemistry, Cambridge 1958, s. 112-115.

 

   8

Leo Kónigsberger, Hermann von Helmholtz, 

przet.
Francis A. Welby, Oxford 1906, s. 65-66.

 

   9

James E. Meinhard, Chromatography: A 

Perspec-
tive, „Science", 1949, t. CX, s. 387-392.
  
Nauka normalna rozwiązuje łamigłówki
czają uczonym ich reguł gry. Kiedy badamy odkrycie
promieni X, wykryć możemy przyczyny tego rodzaju 
przekonań.
   Inną cechą nauki — mniej lokalną i tymczasową, 
choć również nie niezmienną —jaką na ogólniejszym 
poziomie ujawniają stale badania historyczne, jest
jej zależność od przekonań quasi-meta-fizycznych. 
Gdzieś po roku 1630 na przykład, zwłaszcza po 
ukazaniu się niezwykle wpływowych prac 
Kartezjusza, większość fizyków sądziła, że 
wszechświat składa się z mikroskopijnych 
korpus-kuł i że wszystkie zjawiska przyrody można 
wytłumaczyć przez odwołanie się do ich kształtu, 
wielkości, ruchu i wzajemnego oddziaływania. 
Przekonania te wywierały wpływ zarówno 
metafizyczny, jak i metodologiczny. W płaszczyźnie
metafizycznej mówiły one uczonym, jakiego rodzaju 
byty istnieją we wszechświecie, a jakich w nim nie
ma: istnieje tylko materia w ruchu. W płaszczyźnie
metodologicznej mówiły, jaką postać mają mieć 

Strona 66

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ostateczne prawa i podstawowe wyjaśnienia naukowe:
prawa ujmować mają ruch cząstek i ich 
oddziaływania, wyjaśnienia zaś redukować muszą 
każde zjawisko przyrody do ruchów i oddziaływań 
wskazanych przez te prawa. Co ważniejsze, 
korpuskularna koncepcja wszechświata mówiła 
uczonym, jakie powinny być ich problemy badawcze. 
Na przykład chemik przyjmujący —jak Boyle — tę 
nową filozofię zwracał szczególną uwagę na reakcje
chemiczne, które potraktować można jako 
transmutacje. O wiele jaśniej bowiem niż wszelkie 
inne ujawniały one proces przegrupo-
83

Struktura rewolucji naukowych
wania cząstek, który leżeć musi u podłoża 
wszelkich przemian chemicznych10. Podobne skutki 
filozofii korpuskulamej wykryć można w badaniach 
nad mechaniką, optyką i ciepłem.
   Wreszcie, na jeszcze wyższym piętrze, napoty-^ 
karny taki zespół przekonań, bez których nie może«
się obejść żaden uczony. Na przykład musi mu 
zależeć na zrozumieniu świata, musi dążyć do 
jego,, coraz ściślejszego i rozległejszego 
uporządkowania. To z kolei każe uczonemu — czy to 
na własną rękę, czy też korzystając z prac kolegów
— dociekać bardzo szczegółowo niektórych aspektów 
przyrody. A jeśli te dociekania ujawniają pozorny 
brak porządku, zmusza go to do dalszego 
udoskonalania techniki doświadczalnej i do 
dalszego uszczegółowiania teorii. Niewątpliwie 
istnieją jeszcze inne podobne do tych reguły, 
które zawsze obowiązywały uczonych.
   I przede wszystkim istnienie tego całego 
zespołu założeń — pojęciowych, teoretycznych, 
instrumentalnych i metodologicznych — pozwala 
porównać naukę normalną do rozwiązywania 
łamigłówek. Ponieważ dostarczają one specjalistom 
reguł mówiących, jaki jest świat i czym jest 
nauka, mogą się oni bezpiecznie skoncentrować na 
wy-

Strona 67

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

  10 Na temat teorii korpuskulamej zob. Marie 
Boas, The Establishment ofthe Mechanical 
Philosophy, „Osi-ris" 1952, t. X, s. 412-541. O 
jej wpływie na chemię Boyle'a piszę w pracy Robert
Boyle and Structural Chemistry in the Seventeenth 
Century, „Isis", 1952, t. XLIII, s. 12-36.
84

Nauka normalna rozwiązuje łamigłówki
specjalizowanych problemach wyznaczonych przez te 
reguły i nagromadzoną wiedzę. Tym, co ich 
osobiście frapuje, jest pytanie, jak doprowadzić 
do rozwiązania pozostałych zagadek. Pod tym 
względem i P°d innymi jeszcze analiza łamigłówek i
reguł rzuca światło na istotę normalnej praktyki 
naukowej. Jednakże pod pewnym względem wyjaśnienie
takie może być grubo mylące. Chociaż bez wątpienia
istnieją reguły, które wszyscy przedstawiciele 
danej dyscypliny w określonym czasie uznają, to 
jednak reguły te same przez się nie wyznaczają 
wszystkich wspólnych cech ich praktyki badawczej. 
Nauka normalna to działalność w znacznej mierze 
zdeterminowana, lecz nie wyłącznie przez reguły. 
Dlatego właśnie na początku tej rozprawy, chcąc 
wskazać na źródło spójności normalnych tradycji 
badawczych, wprowadziłem pojęcie wspólnych 
paradygmatów, a nie wspólnych reguł, założeń i 
punktów widzenia. Reguły, jak sądzę, wywodzą się z
paradygmatów, ale paradygmaty kierować mogą 
badaniami nawet wtedy, gdy brak reguł.

           5 PRIORYTET PARADYGMATÓW
Aby wykryć relacje zachodzące między regułami, 
paradygmatami i nauką normalną, zastanówmy się 
najpierw, w jaki sposób historyk wyodrębnia 
konkretne przekonania, opisane wyżej jako przyjęte
reguły. Dokładna historyczna analiza danej 
dziedziny w określonym czasie ujawnia zbiór 
powtarzających się gwosz-standardowych ilustracji 

Strona 68

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

rozmaitych teorii w ich pojęciowych, 
doświadczalnych i instrumentalnych zastosowaniach.
Są to właśnie paradygmaty obowiązujące w danej 
społeczności, przedstawiane w podręcznikach, 
wykładach i ćwiczeniach laboratoryjnych. Studiując
je i opierając się na nich w praktyce, członkowie 
tej społeczności uczą się swojego zawodu. 
Oczywiście historyk wykryje ponadto cienisty 
obszar osiągnięć, których status pozostaje 
wątpliwy, ale zrąb rozwiązanych problemów i 
przyswojonych technik badawczych jest zwykle 
wyraźny. Mimo tych czy innych niejasności 
paradygmaty dojrzałej społeczności naukowej da się
określić stosunkowo łatwo.
   Określenie wspólnych paradygmatów to jednak nie
to samo co określenie wspólnych reguł. To
87

.-""" \

Struktura rewolucji naukowych
ostatnie wymaga dalszych zabiegów, i to nieco 
innego rodzaju. Najpierw historyk musi porównać ze
sobą poszczególne paradygmaty danej społeczności 
oraz zestawić je z bieżącymi doniesieniami z jej 
prac badawczych. Celem jego jest wyodrębnienie 
tych elementów, czy to wyraźnych, czy ukrytych, 
które członkowie tej społeczności naukowej mogli 
wyabstrahować z bardziej całościowych paradygmatów
i stosować jako reguły w swych badaniach. Każdy, 
kto próbował opisać lub analizować rozwój jakiejś 
konkretnej tradycji badawczej, z konieczności 
szukał tego rodzaju reguł i zasad i poszukiwanie 
to — jak wskazuje poprzedni rozdział — musiało być
uwieńczone przynajmniej częściowym powodzeniem. 
Gdyby jednak jego doświadczenia w tej materii 
przypominały moje, musiałby uznać, że poszukiwanie
reguł jest zarazem i trudniejsze, i mniej 
zadowalające niż poszukiwanie paradygmatów. 
Niektóre uogólnienia, z jakich korzystam w opisie 
wspólnych przekonań badanej społeczności naukowej,

Strona 69

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nie nasuwają żadnych wątpliwości. Inne jednak — w 
tym niektóre z uogólnień, jakimi wcześniej 
ilustrowałem moje wywody — wydają się nieco zbyt 
daleko idące. Niektórzy członkowie badanej 
społeczności nie zgodziliby się z nimi niezależnie
od tego, jak by zostały sformułowane. Z drugiej 
strony jednak, jeśli chce się ująć spójność 
jakiejś tradycji badawczej w kategoriach reguł, 
niezbędne jest wskazanie wspólnej podstawy, na 
jakiej oparte są badania w danej dziedzinie. W 
rezultacie poszukiwanie zespołu reguł 
konstytuujących daną tradycję badań normal-
88

?\••* Priorytet paradygmatów
nych jest źródłem ciągłych i głębokich 
rozczarowań.
   Stwierdzenie tego faktu pozwala zapytać, jakie 
są jego źródła. Uczeni mogą się zgadzać, 
powiedzmy, co do tego, że Newton, Lavoisier, 
Maxwell czy ginstein podali trwałe rozwiązania 
niektórych doniosłych problemów, i jednocześnie — 
czasem nie będąc tego świadomi — nie zgadzać się 
co do tego, jakie mianowicie abstrakcyjne cechy 
tych rozwiązań nadają im trwały charakter. Mówiąc 
inaczej: mogą oni zgodnie traktować te rozwiązania
jako paradygmat, nie zgadzając się w pełni co do 
jego interpretacji czy też racjonalizacji bądź 
nawet nie dążąc do uzyskania takiego pełnego 
wyjaśnienia. Paradygmat pozbawiony standardowej 
interpretacji lub nie zredukowany do uzgodnionego 
zbioru reguł nie przestaje przez to kierować 
badaniami. Nauka normalna polega m.in. na 
bezpośrednim badaniu paradygmatów; w procesie tym 
formułowanie reguł i założeń może być pomocne, nie
jest jednak ono jednak jego warunkiem koniecznym. 
W gruncie rzeczy istnienie paradygmatu nie musi 
nawet implikować istnienia pełnego zespołu takich 
reguł'.
   Konstatacje te od razu nasuwają szereg pytań. 
Jeśli nie istnieje uznany zespół reguł, to co 

Strona 70

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zamyka
  1 Michael Polanyi wspaniale rozwinął bardzo 
podobny wątek, dowodząc, że sukcesy uczonego 
zależą w dużej mierze od „milczącej wiedzy", tj. 
wiedzy, którą zdobywa się dzięki praktyce, a która
nie daje się wyraźnie sformułować. Zob. jego pracę
Persona) Knowledge, Chicago 1958, zwłaszcza rozdz.
V i VI.
89

Struktura rewolucji naukowych
uczonego w ramach określonej tradycji badawczej 
nauki normalnej? Co znaczy wyrażenie „bezpośrednie
badanie paradygmatów"? Częściową odpowiedź na tego
typu pytania, chociaż w zupełnie innym kontekście,
podał zmarły niedawno Ludwig Wittgenstein. Wobec 
tego, że jest to kontekst bardziej elementarny i 
znany, ułatwimy sobie zadanie, zapoznając się 
najpierw z jego sposobem argumentacji. Co musimy 
wiedzieć, pytał Wittgenstein, aby móc posługiwać 
się takimi terminami jak „krzesło", „liść" czy 
„gra" w sposób jednoznaczny, nie wywołując 
sporów2?
   Na to stare pytanie przeważnie odpowiadano, że 
musimy, świadomie lub intuicyjnie, wiedzieć, czym 
jest krzesło, liść, gra. Innymi słowy, uchwycić 
musimy właściwości, jakie przysługują wszystkim 
grom i tylko grom. Wittgenstein doszedł jednak do 
wniosku, że sposób, w jaki korzystamy z języka, i 
charakter świata, do którego go stosujemy, nie 
wymaga istnienia takiego zespołu cech. Chociaż 
rozpatrzenie niektórych cech wspólnych pewnej 
liczbie gier, krzeseł czy liści pomaga nam często 
nauczyć się stosowania danego terminu, nie 
istnieje jednak taki zespół cech, które można by
  2 Ludwig Wittgenstein, Dociekania filozoficzne, 
przeł. B. Wolniewicz, PWN, Warszawa 1972, par. 
65—77, s. 49—57. Wittgenstein nie mówi jednak nic 
o tym, jaka musiałaby być natura świata, aby 
przedstawiony przez niego sposób nazywania był 
zasadny. Dlatego też dalszych rozważań nie opieram

Strona 71

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

na jego poglądach.
on

•\ji Priorytet paradygmatów
jednocześnie przypisać wszystkim elementom da-
nei klasy i tylko im. Gdy jakąś nie znaną nam 
dotąd
czynność nazywamy grą, postępujemy tak dlatego,
że dostrzegamy jej bliskie „podobieństwo rodzin
ne" z tymi czynnościami, które uprzednio nau
czyliśmy się tak nazywać. Krótko mówiąc, według
Wittgensteina gry, krzesła czy liście to naturalne
rodziny, a każdą z nich konstytuuje sieć zachodzą
cych na siebie i krzyżujących się podobieństw.
Istnienie tego rodzaju sieci jest wystarczającym
warunkiem powodzenia w identyfikowaniu odpo
wiednich obiektów i czynności. Tylko w wypadku,
gdyby rodziny, które nazywamy, zachodziły na
siebie i stopniowo przechodziły jedna w drugą

 

tzn. gdyby nie istniały rodziny naturalne 

— po
wodzenie w identyfikacji i nazywaniu świadczyło
by o istnieniu zespołu wspólnych cech odpowiada
jących każdej nazwie ogólnej, z jakiej korzystamy.
Ze zbliżoną sytuacją możemy mieć do czynie
nia w wypadku rozmaitych problemów badaw
czych i technik, jakie pojawiają się w obrębie
jednej tradycji nauki normalnej. Łączy je nie to, 
że
zgodne są z jakimś zespołem explicite sformułowa
nych lub nawet w pełni wykrywalnych reguł i zało
żeń, które nadają danej tradycji swoisty charakter
i decydują ojej wpływie na umysłowość uczonych.
Wiązać je może wzajemne podobieństwo i wzoro
wanie się na tym lub innym fragmencie wiedzy,
który uznany już został przez daną społeczność za
jedno z jej trwałych osiągnięć. Uczeni opierają 
się
w swoich badaniach na modelach, które poznali,
zdobywając wykształcenie,  a potem korzystając
91

Strona 72

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
z literatury, i często nie wiedzą, czy też nie 
potrzebują wiedzieć, jakie cechy tych modeli 
zadecydowały o tym, że stały się one paradygmatami
dla danej społeczności uczonych. Postępując w ten 
sposób, obchodzą się bez pełnego zestawu reguł. 
Spójność tradycji badawczej, w której partycypują,
nie musi nawet implikować istnienia takiego 
zespołu reguł i założeń, jakie ewentualnie w 
przyszłości ujawnić może badanie historyczne czy 
też filozoficzne. To, że uczeni nie pytają 
zazwyczaj, co czyni poszczególny problem czy 
rozwiązanie uprawnionym, skłania nas do 
przypuszczenia, że — przynajmniej intuicyjnie — 
znają oni odpowiedź na to pytanie. Fakt ten jednak
może świadczyć również o tym, że ani powyższe 
pytanie, ani odpowiedź nie ma w ich odczuciu 
znaczenia dla ich badań. Paradygmaty mogą mieć 
charakter pierwotniej szy, być bardziej wiążące i 
pełniejsze niż jakikolwiek zespół reguł badawczych
dających się z nich jednoznacznie wyabstrahować.
   Na razie jest to ustalenie czysto teoretyczne: 
paradygmaty mogą określać naukę normalną bez 
pomocy dających się wykryć reguł. Chciałbym teraz 
wskazać racje, dla których sądzę, że paradygmaty 
rzeczywiście w ten sposób funkcjonują. Po 
pierwsze, o czym już mówiliśmy, trudno jest odkryć
reguły, jakie kierowały poszczególnymi tradycjami 
nauki normalnej. Jest to trudność bardzo zbliżona 
do tej, którą napotyka filozof próbujący 
powiedzieć, jakie są wspólne cechy wszystkich 
gier. Przyczyna druga — a pierwsza jest tylko jej 
konsekwencją — tkwi w charakterze kształcenia
92

i.-, Priorytet paradygmatów
naukowego. Powinno już być jasne, że uczeni nigdy 
nie przyswajają sobie pojęć, teorii i praw w 
sposób abstrakcyjny, jako takich. Od początku 
stykają się oni z tymi narzędziami intelektualnymi

Strona 73

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

poprzez ich zastosowania w ramach szerszej, 
historycznie ukształtowanej struktury nauczania. 
Nowa teoria podawana jest zawsze wraz z jej 
zastosowaniami do pewnego konkretnego obszaru 
zjawisk przyrody. Bez tego nie mogłaby nawet 
pretendować do uznania. Z chwilą gdy teoria 
została przyjęta, te same lub ewentualnie inne 
zastosowania towarzyszą jej w podręcznikach, z 
których uczyć się będą jej przyszli zwolennicy. 
Nie spełniają one tu funkcji ani tylko ozdobników,
ani nawet dokumentacji. Przeciwnie, proces 
przyswajania sobie teorii zależy od badania jej 
zastosowań, włącznie z praktyką rozwiązywania 
problemów tak na papierze za pomocą ołówka, jak i 
za pomocą przyrządów w laboratorium. Jeśli na 
przykład ktoś studiujący dynamikę Newtona w ogóle 
poznaje znaczenie takich terminów, jak „siła", 
„masa", „przestrzeń" czy „czas", to nie dzięki 
niepełnym — choć niekiedy pomocnym — definicjom 
podręcznikowym, lecz raczej dzięki temu, że 
obserwuje, jak stosuje się te pojęcia do 
rozwiązywania konkretnych problemów, i sam próbuje
je stosować.
  Ten proces uczenia się poprzez wprawki, czyli 
przez wykonywanie, trwa przez cały okres 
kształcenia zawodowego. Problemy wyłaniające się 
przed studiującym, począwszy od kursu wstępnego aż
do jego pracy doktorskiej, stają się coraz bar-
93

Struktura rewolucji naukowych
dziej skomplikowane; coraz częściej ma on do 
czynienia z zagadnieniami, których rozwiązanie nie
jest już tak oczywiste. Jednak wciąż są one 
modelowane na wzór poprzednich osiągnięć, podobnie
jak problemy, którymi będzie się on normalnie 
zajmował w swojej przyszłej, samodzielnej pracy 
badawczej. Wolno przypuszczać, że w jakimś punkcie
tej drogi uczony sam intuicyjnie wyabstrahuje na 
swój użytek reguły tej gry, nie mamy jednak zbyt 
mocnych podstaw, by tak sądzić. Chociaż wielu 

Strona 74

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

uczonych dobrze i z łatwością rozprawia na temat 
poszczególnych hipotez, jakie leżą u podstaw 
konkretnych bieżących prac badawczych w ich 
dziedzinie, nie górują oni zazwyczaj nad laikiem, 
gdy chodzi o charakterystykę podstaw tej dziedziny
oraz jej uprawnionych problemów i metod. Jeśli w 
ogóle uzyskali zrozumienie tych abstrakcyjnych 
zagadnień, okazują to głównie poprzez umiejętność 
prowadzenia płodnych badań. Umiejętność tę można 
jednak wytłumaczyć bez odwoływania się do 
znajomości hipotetycznych reguł gry.
   Te konsekwencje naukowego kształcenia mają też 
odwrotną stronę, co wskazuje zarazem na trzecią 
rację, dla której wolno nam sądzić, że paradygmaty
kierują pracą badawczą zarówno przez bezpośrednie 
jej modelowanie, jak i poprzez wyabstrahowane 
reguły. Nauka normalna obywać się może bez reguł 
tylko dopóty, dopóki odpowiednia społeczność 
naukowa akceptuje bez zastrzeżeń uzyskane 
poprzednio rozwiązania poszczególnych zagadnień. 
Reguły uzyskiwać więc mogą znaczenie, a obojętność
wobec nich znikać, gdy rodzi się
94

a   Priorytet paradygmatów
noczucie, że paradygmaty czy też modele są 
niepewne. Tak właśnie dzieje się rzeczywiście. 
Zwłaszcza okres przedparadygmatyczny z reguły 
odznacza się występowaniem zasadniczych dyskusji 
na temat uprawnionych metod, problemów i 
standardów rozwiązań, choć dyskusje te bardziej 
sprzyjają ukształtowaniu się szkół niż uzyskaniu 
porozumienia. Wspominaliśmy już poprzednio o tego 
rodzaju dyskusjach w optyce i w nauce o 
elektryczności. Jeszcze większą rolę odegrały one 
w rozwoju siedemnastowiecznej chemii i 
dziewiętnastowiecznej geologii3. Co więcej, 
dyskusje tego rodzaju nie znikają raz na zawsze z 
chwilą ukształtowania się paradygmatu. Aczkolwiek 
cichną w okresie sukcesów nauki normalnej, 
odżywają na nowo w okresie poprzedzającym 

Strona 75

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

rewolucje naukowe i w trakcie tych rewolucji, a 
więc wtedy, gdy paradygmat zostaje po raz pierwszy
zaatakowany i następnie ulega zmianie. Przejście 
od mechaniki Newtona do mechaniki kwantowej 
zrodziło wiele dyskusji na temat istoty i 
standardów wiedzy fizycznej, przy czym niektóre z 
nich ciągną się nadal4. Żyją dziś

 

  3

Na temat chemii zob.: H. Metzger, Les 

doctrines...,
dz. cyt., s. 24-27, 146-149; M. Boas, Robert 
Boyle..., dz.
cyt., rozdz. II. Na temat geologii zob.: Walter F.
Cannon,
The Uniformitarian-Catastrophist Debatę, „Isis", 
1960,
t. LI,  s.  38—55;  Charles  C.  Gillispie,  
Genesis and
Geology, Cambridge, Mass. 1951, rozdz. IV—V.

 

   4

Na temat dyskusji w mechanice kwantowej 

zob.:
Jean Ullmo, La crise de la physiąue ąuantiąue, 
Paris
1950, rozdz. II.
  
Struktura rewolucji naukowych
jeszcze ludzie, którzy pamiętają podobne dyskusje 
po powstaniu elektromagnetycznej teorii Maxwella 
lub mechaniki statystycznej5. Jeszcze wcześniej 
zaś przyjęcie mechaniki Newtona i Galileusza stało
się źródłem szczególnie znanych dysput z 
arystotelika-mi, kartezjańczykami i zwolennikami 
Leibniza na temat uprawnionych w nauce 
standardów6. Kiedy uczeni nie zgadzają się co do 
tego, czy podstawowe problemy ich dziedziny 
zostały rozwiązane, poszukiwanie reguł nabiera 
znaczenia, jakiego zazwyczaj nie posiada. Póki 
jednak paradygmat jest niezagrożony, może on 
funkcjonować bez uzgod-

 

  5

Na temat mechaniki statystycznej zob.: 

Renę Dugas,
La theorie physiąue au sens de Boltzmann et ses 

Strona 76

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

prolon-
gements   modernes,   Neuchatel    1959,    s.    
158—184,
206-219. Na temat recepcji teorii Maxwella zob.: 
Max
Pianek, Maxwell's Influence  in  Germany, w: James
Cłerk Maxwell: A Commemoration Yolume, 1831—1931,
Cambridge 1931, s. 45—65, a zwłaszcza s. 58-63; 
zob.
także:  Silvanus  P.  Thompson,  The Life of 
William
Thomson Baron Kelvin of Largs, London 1910, t. II,
s.
1021-1027.

 

   6

Na temat dyskusji z arystotelikami zob.: 

Alexandre
Koyre, A Documentary History of the Problem of 
Fali
from Kepler to Newton, „Transactions of the 
American
Philosophical Society", 1955, t. XLV, s. 329-395. 
O po
lemikach z kartezjańczykami i zwolennikami 
Leibniza
piszą:  Pierre Brunet, Llntroduction des  theories
de
Newton en France au XVIII* siecle, Paris 1931; 
Alexand-
re Koyre, Od zamkniętego świata do nieskończonego
wszechświata, przeł. O. i W. Kubińscy, Gdańsk 
1998,
rozdz. XI.
  
Priorytet paradygmatów
nienia jego racjonalnej wykładni, a nawet w ogóle 
bez prób racjonalizacji.
   Zamknijmy ten rozdział omówieniem czwartej 
przyczyny nadrzędnego statusu paradygmatów w 
stosunku do reguł i założeń. W przedmowie do 
niniejszej rozprawy twierdziłem, że mogą się 
dokonywać zarówno małe, jak wielkie rewolucje 

Strona 77

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

naukowe, że niektóre rewolucje dotyczyć mogą 
jedynie przedstawicieli jakiejś podgrupy w obrębie
danej specjalności i że dla takich grup 
rewolucyjne może być nawet odkrycie jakiegoś 
nowego, a niespodziewanego zjawiska. W następnym 
rozdziale omówimy niektóre rewolucje tego rodzaju,
ale na razie bynajmniej nie jest jasne, jak do 
nich dochodzi. Jeśli nauka normalna jest tak 
sztywna, a społeczności naukowe tak zwarte, jak by
to wynikało z dotychczasowych rozważań, to jak to 
możliwe, by zmiana paradygmatu dotyczyła tylko 
wąskiej podgrupy? To, co powiedzieliśmy dotąd, 
mogłoby sugerować, że nauka normalna jest tworem 
tak monolitycznym i jednorodnym, że powstaje i 
upada wraz ze wszystkimi swymi paradygmatami 
łącznie i z każdym z osobna. W istocie jednak 
rzadko tak to wygląda, może nawet nigdy. Jeśli 
spojrzeć na wszystkie dziedziny nauki łącznie, 
wydaje się ona budowlą raczej chwiejną, o niezbyt 
dobrze dopasowanych do siebie fragmentach. 
Wszelako nic z tego, o czym dotąd była mowa, nie 
przeczy tej dobrze znanej obserwacji. Przeciwnie, 
zastąpienie reguł paradygmatami ułatwia 
zrozumienie tej różnorodności obszarów badawczych 
i specjalizacji. Wyraźne reguły, jeśli istnieją, 
wspólne są zazwy-
97

Struktura rewolucji naukowych
czaj bardzo szerokiemu gronu uczonych. Z parady, 
gmatami tak być nie musi. Badacze odległych od 
siebie dziedzin — powiedzmy, astronomii i 
systematyki roślin — mogą być wykształceni na 
zupełnie innych osiągnięciach opisanych w zgoła 
różnych książkach. I nawet ludzie zajmujący się 
tymi samymi lub bliskimi sobie dziedzinami, 
zaczynając od studiowania tych samych niemal 
książek i osiągnięć, mogą później w toku dalszej 
specjalizacji zawodowej dojść do różnych 
paradygmatów.
   Rozpatrzmy jeden tylko przykład — liczne i 

Strona 78

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zróżnicowane środowisko fizyków. Wszyscy oni uczą 
się dzisiaj, powiedzmy, praw mechaniki kwantowej i
większość z nich korzysta z tych praw na pewnym 
etapie swoich badań czy w nauczaniu. Nie uczą się 
jednak wszyscy tych samych zastosowań tych praw, a
tym samym zmiany zachodzące w uprawianiu mechaniki
kwantowej nie dotyczą ich w jednakowym stopniu. Na
drodze do naukowej specjalizacji niektórzy z nich 
mają do czynienia tylko z podstawowymi zasadami 
mechaniki kwantowej. Inni badają szczegółowo 
paradyg-matyczne zastosowania tych zasad do 
chemii, jeszcze inni — do fizyki ciała stałego 
itd. To, jaki sens ma dla każdego z nich mechanika
kwantowa, zależy od tego, jakich wykładów słuchał,
jakie teksty czytał, jakie studiował czasopisma. 
Jakkolwiek więc zmiana praw mechaniki kwantowej 
byłaby czymś rewolucyjnym dla nich wszystkich, to 
zmiana dotycząca tylko takiego lub innego 
paradyg-matycznego  zastosowania mechaniki  
kwantowej
98

Priorytet paradygmatów
może się ograniczać w swoim rewolucyjnym od
działywaniu do określonej podgrupy specjalistów.
Dla pozostałych przedstawicieli tej specjalności

 

i dla tych, którzy zajmują się innymi działami

-j

fizyki, zmiana taka wcale nie musi być rewolucją.
x

 

Krótko mówiąc, chociaż mechanika kwantowa (lub

r

dynamika Newtona czy też teoria elektromagnety- _|
t
czna) jest paradygmatem dla wielu grup specjalis- 
" f-
tów, nie jest ona tym samym paradygmatem dla 1 -
wszystkich. Dlatego też może ona wyznaczać jed- 
J*->'
nocześnie wiele — krzyżujących się, ale nie po- -f
*~
krywających się — tradycji nauki normalnej. Re- r 
t

Strona 79

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wolucja w ramach jednej z tych tradycji nie musi -
3

 

rozciągać się na wszystkie pozostałe.

'   \

   Jeszcze jeden przykład skutków specjalizacji   
   |_?
wzmocnić może siłę przekonywającą tych rozwa-     
 ^-__j
żań. Badacz, który chciał się dowiedzieć, na czym 
    "^~^
— zdaniem uczonych — polega teoria atomowa,       
'   ~v
zwrócił się do wybitnego fizyka oraz do słynnego
'
 t~
chemika z pytaniem, czy pojedynczy atom helu jest 
cząsteczką. Obaj odpowiedzieli bez wahania, ale   
    t ich odpowiedzi były różne. Dla chemika atom 
helu był cząsteczką, gdyż zachowywał się tak, jak 
wy-maga tego kinetyczna teoria gazów. Dla fizyka 
natomiast atom helu nie był cząsteczką, przysługu-
      ^     f je mu bowiem widmo molekularne7. 
Obaj mówili        ^ f.\
1 5'
7 Badaczem tym był James K. Senior i on też relac-

 

jonował mi te fakty. Niektóre związane z tym 

 

kwestie / Jf |
omówione są w jego artykule The Vernacular of the
— -
Laboratory, „Philosophy of Science",   1958, t. 

 

XXV,

Tf_

 

s. 163-168.

f

 

99

'

Struktura rewolucji naukowych
zapewne o tej samej cząsteczce, lecz każdy z nich 
patrzył na nią przez pryzmat własnych doświadczeń 
badawczych i własnej praktyki. Ich doświadczenie w
rozwiązywaniu problemów zadecydowało o tym, co 
każdy uważał za cząsteczkę. Ich doświadczenia 
miały niewątpliwie wiele wspólnego, ale — w tym 

Strona 80

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przypadku — nie pozwoliły im dać zgodnej 
odpowiedzi. W dalszych wywodach bę. dziemy mieli 
okazję przekonać się, jak brzemienne w skutki mogą
być tego rodzaju różnice między paradygmatami.

ANOMALIE A POJAWIANIE SIĘ ODKRYĆ NAUKOWYCH
Nauka normalna, a więc omawiana wyżej działalność 
polegająca na rozwiązywaniu łamigłówek, ma 
charakter zdecydowanie kumulatywny i jest 
niezwykle skuteczna w swoim dążeniu do stałego 
poszerzania zakresu i zwiększania precyzji wiedzy 
naukowej. Pod wszystkimi tymi względami pojęcie to
zgodne jest z potocznymi wyobrażeniami o pracy 
naukowej. Pod jednym wszakże względem obraz ten 
jest mylący. Celem nauki normalnej nie jest 
odkrywanie nowych faktów czy tworzenie nowych 
teorii, i nie na tym polega jej skuteczność. 
Tymczasem nauka wciąż odkrywa nowe zjawiska, a 
uczeni co raz to wymyślają radykalnie nowe teorie.
Badania historyczne nasuwają nawet myśl, że 
działalność naukowa stworzyła jedyną w swoim 
rodzaju potężną technikę wywoływania tego rodzaju 
niespodzianek. Jeśli ta cecha nauki zgodna ma być 
ze wszystkim, co powiedzieliśmy dotąd, to badania 
paradygmatyczne muszą być szczególnie skutecznym 
sposobem wyzwalania zmian w para-
101

Struktura rewolucji naukowych
dygmacie. Taki jest bowiem rezultat pojawiania się
zasadniczo nowych faktów i teorii. Niebacznie 
powołane do życia w grze opartej na pewnyni 
zespole reguł, wymagają one — by mogły zostać 
zasymilowane — opracowania nowego zespołu reguł. Z
chwilą gdy stały się częścią nauki, działalność 
badawcza — przynajmniej w tych dziedzinach, 
których nowo odkryte fakty i teorie dotyczą — nie 
pozostaje nigdy tym samym, czym była dotąd.
   Obecnie zająć się musimy pytaniem, w jaki 
sposób zmiany tego rodzaju zachodzą, przy czym 
najpierw omówimy odkrycia nowych faktów, a 

Strona 81

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

następnie powstawanie nowych teorii. Rozróżnienie 
między wykrywaniem nowych faktów a formułowaniem 
nowych teorii okaże się jednak z miejsca sztucznym
uproszczeniem. Jego sztuczność jest kluczem do 
szeregu zasadniczych tez niniejszej rozprawy. 
Rozważając w tym rozdziale wybrane odkrycia, 
przekonamy się szybko, że nie są one izolowanymi 
zdarzeniami, lecz rozciągłymi w czasie epizodami o
regularnie powtarzalnej strukturze. Początek swój 
biorą one ze świadomości anomalii, tj. z uznania, 
że przyroda gwałci w jakiejś mierze wypływające z 
paradygmatu przewidywania, które rządzą nauką 
normalną. Dalszym krokiem są mniej lub bardziej 
rozległe badania obszaru, na którym ujawniają się 
anomalie. Epizod zamyka się dopiero wtedy, gdy 
teoria paradygmatyczna zostaje tak dopasowana do 
faktów, że to, co dotąd było anomalią, staje się 
czymś przewidywanym. Asymilacja nowego rodzaju 
faktu wymaga czegoś więcej niż
I
im

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
rozszerzenia teorii i dopóki nie dostosuje się jej
do faktów — dopóki uczony nie nauczy się patrzeć 
na przyrodę w nowy sposób — nowy fakt nie jest 
właściwie w ogóle faktem naukowym.
  Aby przekonać się, jak ściśle splecione są ze 
sobą odkrycia doświadczalne i teoretyczne, 
przyjrzyjmy się słynnemu przykładowi odkrycia 
tlenu. Co najmniej trzech uczonych rościć sobie 
może uzasadnione do niego pretensje, a wielu 
innych chemików w latach siedemdziesiątych XVIII 
stulecia musiało uzyskiwać w swych przyrządach 
laboratoryjnych — nie zdając sobie z tego sprawy —
wzbogacone powietrze1. Postęp nauki normalnej, w 
tym wypadku chemii pneumatycznej2, utorował drogę 
przełomowi. Pierwszym z pretendentów jest szwedzki
aptekarz C.W. Scheele, który otrzymał czystą 
próbkę tego gazu. Możemy jednak pominąć wyniki 
jego prac, nie zostały one bowiem opublikowane do 

Strona 82

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

czasu, kiedy o odkryciu tlenu donosić zaczęto 
powszechnie, a wobec tego nie

 

  1

Jeśli chodzi o klasyczną już prezentację 

odkrycia
tlenu, zob.: Andrew N. Meldrum, The 
Eighteenth-Cen-
tury Revolution in Science — the First Phase, 
Calcutta
1930, rozdz. V. Niezastąpione współczesne ujęcie, 
obe
jmujące omówienie sporów o pierwszeństwo, to praca
Maurice'a Daumasa Lavoisier, theoricien et 
experimen-
tateur, Paris 1955, rozdz. II—III. Pełniejsze 
omówienie
i bibliografię podaję również w pracy Historyczna 
struk
tura odkrycia naukowego, w: T.S. Kuhn, Dwa 
bieguny...,
dz. cyt., s. 239-254.

 

   2

Tak nazywano w XVII w. chemię gazów. 

(Przyp.
red. wyd. poi.)
103

Struktura rewolucji naukowych
miały wpływu na interesujący nas tu schemat 
historyczny3. Drugim z kolei pretendentem do 
tytułu odkrywcy tlenu był angielski uczony i 
teolog Jo-seph Priestley. Zebrał on gaz 
wyzwalający się podczas ogrzewania czerwonego 
tlenku rtęci. Było to jedno z doświadczeń 
związanych z badaniami nad „różnymi rodzajami 
powietrza"4 wyzwalający, mi się z wielu ciał 
stałych. W roku 1774 uznał on, że otrzymany gaz 
jest tlenkiem azotu, a w roku 1775, na podstawie 
dalszych doświadczeń, że jest to zwykłe powietrze 
z mniejszą niż zazwyczaj zawartością flogistonu. 
Trzeci z pretendentów, La-voisier, podjął 
doświadczenia, które doprowadziły go do odkrycia 
tlenu — po pracach Priestleya z roku 1774 i 

Strona 83

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

niewykluczone, że wskutek jakiejś wzmianki o nich.
Na początku 1775 roku Lavoisier donosił, że gaz 
uzyskiwany w wyniku ogrzewania czerwonego tlenku 
rtęci jest „czystym powietrzem bez żadnych 
zanieczyszczeń [z tym że]... czystszym  i  lepiej 
 nadającym  się  do  oddychania"5.

 

  3

Zob. Uno Bocklund, A Lost Letter from 

Scheele to
Lavoisier, „Lychnos", 1957-1958, s. 39-62, gdzie 
poda
na jest inna ocena roli Scheelego.

 

   4

Przez długi czas uważano, że powietrze 

jest ciałem
prostym,  a rozmaite  gazy traktowano jako  
„rodzaje
powietrza". Dlatego też tlen nazywano wzbogaconym
powietrzem. (Przyp. red. wyd. poi.)

 

   5

James B. Conant, The Overthrow ofthe 

Phlogiston
Theory: The Chemical Revolution of 1775-1789, „Har
vard Case Histories in Experimental Science", Case
2,
Cambridge, Mass. 1950, s. 23. W tej nader 
pożytecznej
pracy przedrukowano wiele ważnych dokumentów.
104

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
W roku 1777 Lavoisier uznał, prawdopodobnie 
korzystając znów z doniesień o pracach Priestleya,
że jest to gaz szczególnego rodzaju, jeden z dwu 
głównych składników atmosfery. Był to wniosek, 
którego Priestley nie mógł uznać do końca swego
życia.
   Taki schemat dokonywania odkryć nasuwa pytanie,
które można postawić w wypadku wszystkich nowych 
zjawisk, jakie kiedykolwiek przyciągały uwagę 
uczonych. Kto — Priestley czy Lavoisier

 

odkrył tlen? I kiedy ostatecznie tlen 

został
odkryty? W tej ostatniej wersji pytanie to można 

Strona 84

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zadać również wtedy, gdy istnieje tylko jeden 
pretendent do miana odkrywcy. Jeśli chodzi 
bezpośrednio o kwestię pierwszeństwa czy daty, 
odpowiedź na te pytania w ogóle nas tu nie 
interesuje. Jednakże próba jej udzielenia mówi nam
coś o naturze odkryć — odpowiedź na tak postawione
pytanie w ogóle bowiem nie istnieje. Odkrycie nie 
jest tego rodzaju procesem, w wypadku którego 
pytanie takie byłoby na miejscu. Fakt, że pytania 
takie są stawiane (od lat osiemdziesiątych XVIII 
wieku wielokrotnie spierano się o to, komu 
przysługuje pierwszeństwo odkrycia tlenu), 
świadczy o pewnym skrzywieniu obrazu nauki 
przyznającego tak wielką rolę odkryciu. Wróćmy raz
jeszcze do naszego przykładu. Pretensja Priestleya
do pierwszeństwa oparta jest na tym, że jako 
pierwszy otrzymał on gaz, który później uznano za 
odrębną substancję. Ale próbka gazu otrzymana 
przez Priestleya nie była czysta. Jeśli zaś uznać,
że uzyskanie nieczystego tlenu jest równoznaczne z
jego od-

Struktura rewolucji naukowych
kryciem, to dokonywał tego każdy, kto kiedykolwiek
zbierał w zamkniętym naczyniu atmosferyczne 
powietrze. Ponadto jeśli Priestley jest odkrywcą, 
to kiedy dokonał swojego odkrycia? W roku 1774 
sądził on, że otrzymał tlenek azotu — gaz, który 
już znał. W roku 1775 uznał, że wyodrębniona 
substancja jest zdeflogi stonowanym powietrzem — a
więc ciągle jeszcze nie ma mowy o tlenie ani w 
ogóle o jakimś nie przewidywanym dla zwolenników 
teorii flogistonowej rodzaju gazu. Pretensja 
Lavoisiera jest lepiej uzasadniona, ale rodzi te 
same problemy. Jeśli odmawiamy pierwszeństwa 
Priestleyowi, to nie możemy go przyznać również 
pracy Lavoisiera z roku 1775, w wyniku której 
traktował on otrzymany gaz jako „czyste całkiem 
powietrze". Być może czekać mamy do roku 1776 lub 
1777, kiedy Lavoisier nie tylko odkrył nowy gaz, 
ale zrozumiał, czym on jest. Ale nawet taka 

Strona 85

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

decyzja byłaby problematyczna, gdyż w roku 1777, i
do końca swego życia, Lavoisier twierdził, że tlen
jest atomową „zasadą kwasowości" i że gaz ten 
powstaje wówczas, gdy „zasada" ta łączy się z 
cieplikiem — fluidem cieplnym6. Czy mamy zatem 
uznać, że tlen nie był jeszcze odkryty w roku 
1777? Niektórzy skłaniać się mogą do takiego 
wniosku. Ale pojęcie zasady kwasowości przetrwało 
w chemii nawet po roku 1810, a pojęcie cieplika — 
aż do lat sześćdziesiątych XIX wieku. Tlen zaś 
uznany zo-
  6 Helenę Metzger, La Philosophie de la matiere 
chez Lavoisier, Paris 1935; M. Daumas, dz. cyt., 
rozdz. VII.
  
Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
stał za pierwiastek chemiczny z pewnością 
wcześniej-
Widać więc wyraźnie, że do analizy takich
zdarzeń jak odkrycie tlenu niezbędne jest nowe 
słownictwo i nowy aparat pojęciowy. Choć zdanie: 
tlen został odkryty" jest niewątpliwie słuszne, to
jednak jest mylące, sugeruje bowiem, że odkrycie 
czegoś jest jednostkowym prostym aktem, 
przypominającym ujrzenie czegoś (przy czym to 
obiegowe rozumienie aktu widzenia jest również 
problematyczne). W związku z tym uznajemy, że 
odkrycie czegoś, podobnie jak ujrzenie czy 
dotknięcie, można jednoznacznie przypisać jakiejś 
jednostce i osadzić w ściśle oznaczonym czasie. W 
istocie rzeczy daty nigdy nie sposób określić 
dokładnie, a i autorstwo pozostaje często 
wątpliwe. Pomijając Scheelego, możemy spokojnie 
uznać, że tlen nie został odkryty przed rokiem 
1774 i że w roku 1777 lub nieco później był on już
znany. Ale w tych — lub innych podobnych — 
granicach wszelka próba bliższego określenia daty 
musi być nieuchronnie arbitralna. Odkrycie nowego 
rodzaju zjawiska jest bowiem z konieczności 
procesem złożonym; składa się nań zarówno wykrycie
tego, że coś istnieje, jak i tego, czym to coś 

Strona 86

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

jest. Zauważmy na przykład, że gdybyśmy uznawali 
tlen za zdeflogistonowane powietrze, nie 
mielibyśmy najmniejszej wątpliwości co do 
pierwszeństwa Priest-leya, ale nadal nie 
potrafilibyśmy dokładnie określić daty. Jeśli 
jednak w odkryciu obserwacja łączy się 
nierozerwalnie z konceptualizacją, fakty z 
dopasowywaną do nich teorią, to jest ono procesem

Struktura rewolucji naukowych
i musi trwać w czasie. Tylko wówczas, gdy 
wszystkie niezbędne do ujęcia danego faktu 
kategorie pojęciowe są już z góry gotowe, 
odkrycie, że coś istnieje, i wykrycie, czym to coś
jest, może się dokonać jednocześnie i niemal w 
jednej chwili. W takim jednak wypadku nie jest to 
odkrycie faktu nowego rodzaju.
   Jeśli odkrycie wiąże się z trwającym w czasie 
(choć niekoniecznie długo) procesem pojęciowego 
przyswajania, to czy oznacza ono również zmianę 
paradygmatu? Na to pytanie nie można jeszcze dać 
ogólnej odpowiedzi. W interesującym nas jednak 
przypadku odpowiedź musi być twierdząca. Począwszy
od roku 1777, Lavoisier w swoich pracach pisze nie
tyle o odkryciu tlenu, ile o tlenowej teorii 
spalania. Teoria ta staje się podstawą do tak 
zasadniczego przebudowania całej chemii, że 
traktuje się ją zazwyczaj jako rewolucję w chemii.
Gdyby bowiem odkrycie tlenu nie przyczyniło się w 
tak wielkim stopniu do powstania nowego 
paradygmatu w chemii, problem pierwszeństwa, od 
którego rozpoczęliśmy naszą analizę, nie wydawałby
się tak ważny. W tym wypadku, podobnie jak w 
innych, wartość, jaką wiążemy z odkryciem nowego 
zjawiska, i wysoka ocena jego autora zależą od 
tego, w jakiej mierze zjawisko to pogwałciło 
naszym zdaniem przewidywania formułowane na 
gruncie danego paradygmatu. Zauważmy jednak już 
tutaj (gdyż będzie to miało znaczenie w dalszych 
rozważaniach), że samo odkrycie tlenu nie 
stanowiło jeszcze przyczyny przeobrażeń teorii 

Strona 87

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

chemicznej. Lavoisier był przekonany, że z teorią
    
Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
flogistonową nie wszystko jest w porządku i że 
ciała spalane przyłączają jakiś składnik 
atmosfery, na długo przed tym, nim w jakikolwiek 
sposób przyczynił się do odkrycia nowego gazu. 
Donosił o tym już w roku 1772 w pracy złożonej 
sekretarzowi Francuskiej Akademii Nauk7. Badania 
nad tlenem doprowadziły do tego, że dawne 
podejrzenia Lavoisiera co do istnienia jakiegoś 
błędu w teorii przybrały zupełnie nową postać. 
Dojrzał on w tlenie to, co przygotowany był już 
odkryć: substancję, którą spalane ciało pobiera z 
atmosfery. Ta wstępna świadomość trudności była 
istotnym czynnikiem, który pozwolił dojrzeć 
Lavoisierowi w doświadczeniach takich jak 
Priestleya gaz, którego on sam ujrzeć nie 
potrafił. Z kolei fakt, że do dostrzeżenia tego 
niezbędna była rewizja funkcjonującego dotąd 
paradygmatu, uniemożliwił Priest-leyowi do końca 
jego długiego życia zrozumienie własnego odkrycia.
  Aby mocniej uzasadnić to, co powiedzieliśmy 
dotąd, a zarazem przejść od omawiania istoty 
odkryć naukowych do zrozumienia warunków, w jakich
się one wyłaniają, rozpatrzymy jeszcze dwa krótkie
przykłady. Chcąc wskazać na główne drogi 
dokonywania odkryć, wybraliśmy takie przykłady, 
które różnią się zarówno między sobą, jak
  7 Najbardziej miarodajnym omówieniem źródeł tych
zastrzeżeń Lavoisiera jest praca Henry'ego 
Guerlaca Lavoisier — the Crucial Year: The 
Background and Origin ofHis First Experiments on 
Combustion in 1772, Ithaca, New York 1961.
109

Struktura rewolucji naukowych
i od omówionego odkrycia tlenu. Przykład pierwszy:
promienie X — to klasyczny przykład odkryć 
przypadkowych, zdarzających się o wiele częściej, 
niż można sądzić na podstawie standardowych 

Strona 88

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

doniesień naukowych. Cała historia rozpoczęła się 
w dniu, kiedy Roentgen przerwał normalne badania 
nad promieniami katodowymi, ponieważ zauważył, że 
w trakcie wyładowania żarzy się ekran znajdujący 
się w pewnej odległości od jego przyrządu. Dalsze 
badania — trwające przez siedem gorączkowych 
tygodni, w trakcie których Roentgen nie opuszczał 
swego laboratorium — wskazały, że przyczyną 
żarzenia są promienie biegnące po linii prostej z 
rurki katodowej, że rzucają one cienie, że nie 
uginają się w polu magnetycznym oraz szereg innych
szczegółów. Jeszcze przed ogłoszeniem swojego 
odkrycia Roentgen doszedł do przekonania, że 
zaobserwowane zjawisko nie jest spowodowane przez 
promienie katodowe, lecz przez jakiś czynnik 
zdradzający przynajmniej pewne podobieństwo do 
promieni świetlnych8.
   Zdarzenie to, nawet w tak krótkim ujęciu, 
bardzo przypomina odkrycie tlenu. Lavoisier, 
jeszcze nim rozpoczął doświadczenia z czerwonym 
tlenkiem rtęci, przeprowadzał eksperymenty, które 
dawały wyniki nie mieszczące się w przewidywaniach
formułowanych na gruncie paradygmatu 
flo-gistonowego. Badania Roentgena rozpoczęły się 
od
  8 Lloyd W. Taylor, Physics, the Pioneer Science,
Boston 1941, s. 790-794; Thomas W. Chalmers, 
Historie Researches, London 1949, s. 218-219.
110

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
stwierdzenia, że jego ekran wbrew wszelkim 
przewidywaniom żarzy się. W obu wypadkach wykrycie
anomalii, tj. zjawiska, którego nie pozwalał 
oczekiwać paradygmat, utorowało drogę do 
dostrzeżenia czegoś zasadniczo nowego. W obu 
jednak wypadkach stwierdzenie, że coś jest nie 
tak, jak być powinno, stanowiło dopiero preludium 
odkrycia. Zarówno tlen, jak i promienie X wyłoniły
się dopiero w wyniku dalszych doświadczeń i prac 
teoretycznych. Ale jak rozstrzygnąć na przykład, w

Strona 89

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

którym momencie badania Roentgena doprowadziły 
faktycznie do odkrycia promieni X? W każdym razie 
nie doszło do tego wtedy, gdy stwierdzono samo 
żarzenie się ekranu. Zjawisko to stwierdził co 
najmniej jeszcze jeden badacz, który jednak — ku 
swemu późniejszemu zmartwieniu — niczego nie 
odkrył9. Jest również zupełnie jasne, że daty 
odkrycia nie można przesunąć na ostatnie dni owych
siedmioty-godniowych badań, kiedy to Roentgen 
dochodził własności nowego promieniowania, którego
istnienie poprzednio stwierdził. Możemy tylko 
powiedzieć, że promienie X odkryte zostały w 
Wtirzburgu między 8 listopada a 28 grudnia 1895 
roku.
  Pod innym jednak względem analogia między 
odkryciem promieni  X  a  odkryciem tlenu jest
  9 Edmund T. Whittaker, A History ofthe Theories 
of Aether and Electricity, wyd. 2, t. I, London 
1951, s. 358, przyp. 1. George Thomson 
poinformował mnie o drugim wypadku podobnego 
przegapienia. Zaalarmowany nieprzewidywalnym 
zadymieniem płytek fotograficznych, William 
Crookes był również na tropie tego odkrycia.
111

Struktura rewolucji naukowych

*

o wiele mniej oczywista. W odróżnieniu od tego 
ostatniego odkrycie promieni X nie wywołało, 
przynajmniej przez pierwsze dziesięć lat, żadnego 
wyraźnego przewrotu w teorii naukowej. W jakim 
więc sensie można mówić, że przyswojenie tego 
odkrycia wymagało zmiany paradygmatu? Istnieją 
podstawy, by twierdzić, że zmiana taka w ogóle nie
miała tu miejsca. Paradygmaty, które akceptował 
Roentgen i jego współcześni, z pewnością nie 
pozwalały przewidzieć istnienia promieni X. 
(Elektromagnetyczna teoria Maxwella nie była 
jeszcze powszechnie przyjęta, a traktowanie 

Strona 90

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

promieni katodowych jako strumieni cząstek było 
tylko jedną z wielu rozpowszechnionych 
spekulacji). Ale też żaden z tych paradygmatów nie
wykluczał istnienia promieni X w tak oczywisty 
sposób, jak teoria flogistonowa wykluczała podaną 
przez Lavoisiera interpretację Priestleyowskiego 
gazu. Przeciwnie, teorie uznawane w roku 1895 
dopuszczały szereg rodzajów promieniowania — 
widzialnego, podczerwonego i nadfioletowego. 
Dlaczego więc promienie X nie miałyby zostać 
uznane za jeszcze jeden rodzaj dobrze znanej klasy
zjawisk przyrody? Dlaczego nie odniesiono się do 
ich wykrycia tak, jak, powiedzmy, do odkrycia 
nowego pierwiastka chemicznego? Przecież w czasach
Roentgena poszukiwano nowych pierwiastków, które 
miałyby zająć puste miejsca w układzie okresowym. 
Poszukiwania takie były czymś w pełni 
usankcjonowanym w ramach nauki normalnej i jeśli 
kończyły się sukcesem, była to raczej okazja do 
gratulacji niż do zdziwienia.

112

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
   Odkrycie promieni X wywołało jednak nie tylko 
zdumienie, ale wstrząs. Lord Kelvin początkowo 
uznał je za dobrze pomyślaną bajeczkę10. Inni nie 
mogąc zaprzeczyć oczywistości zjawiska, byli 
całkiem oszołomieni. Aczkolwiek obowiązująca 
teoria nie wykluczała istnienia promieni X, 
odkrycie ich podważyło mocno ugruntowane 
oczekiwania. Oczekiwania te znajdowały, jak sądzę,
wyraz w sposobie projektowania aparatury 
laboratoryjnej i interpretacji jej funkcjonowania.
Około roku 1890 wiele laboratoriów europejskich 
rozporządzało aparaturą do wytwarzania promieni 
katodowych. Jeśli Roentgen otrzymał promienie X za
pomocą swojej aparatury, należało przypuszczać, że
mieli z nimi do czynienia, nie wiedząc o tym, 
również inni eksperymentatorzy. Być może promienie
te — które mogły z powodzeniem mieć również i inne

Strona 91

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nieznane źródła — wpływały na procesy tłumaczone 
dotąd bez odwoływania się do istnienia takich 
promieni. W każdym zaś razie na przyszłość trzeba 
było zaopatrywać dobrze znane przyrządy 
laboratoryjne w osłony ołowiane. Przeprowadzone 
dotąd badania w ramach ustalonych procedur 
wymagały powtórzenia, skoro uczeni nie 
uwzględniali w nich i nie kontrolowali jednego z 
czynników wpływających na przebieg badanych 
procesów. Promienie X otworzyły z pewnością nowe 
pole badań i w ten sposób rozszerzyły potencjalny 
zakres nauki normalnej. Co ważniejsze jed-
  10 S.P. Thompson, The Life ofSir William..., dz.
cyt, t. II, s. 1125.
in

Struktura rewolucji naukowych
nak, przekształciły one również istniejące 
wcześniej obszary badań. Kazały one inaczej 
spojrzeć na wyposażenie aparaturowe uznawane dotąd
za para-dygmatyczne.
   Krótko mówiąc, decyzja korzystania w okres-lony
sposób z pewnego rodzaju przyrządów oparta jest, 
świadomie lub nieświadomie, na założeniu, że 
będzie się miało do czynienia tylko z określonym 
rodzajem okoliczności. W nauce mamy do czynienia 
nie tylko z przewidywaniami teoretycznymi, ale i 
instrumentalnymi — i często odgrywają one w jej 
rozwoju decydującą rolę. Jedno z takich 
przewidywań zaważyło na historii spóźnionego 
odkrycia tlenu. Korzystając ze standardowej metody
sprawdzania „czystości powietrza", zarówno 
Priestley, jak Lavoisier mieszali dwie objętości 
nowo otrzymanego gazu z jedną objętością tlenku 
azotu, wstrząsali mieszaninę nad wodą i mierzyli 
objętość pozostałości. Dotychczasowe 
doświadczenia, na których oparta była ta metoda, 
wskazywały, że w wypadku powietrza atmosferycznego
otrzymuje się jedną objętość, natomiast w wypadku 
innych gazów (oraz zanieczyszczonego powietrza) 
pozostałość gazowa ma objętość większą. W 

Strona 92

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

doświadczeniach z tlenem obaj stwierdzili, że 
otrzymują mniej więcej jedną objętość gazu, i 
odpowiednio identyfikowali badany gaz. Dopiero o 
wiele później, częściowo zawdzięczając to 
przypadkowi, Priestley porzucił tę standardową 
metodę i próbował mieszać tlenek azotu ze swoim 
gazem w innych stosunkach. Stwierdził wówczas, że 
przy poczwórnej objętości tlenku azotu w ogóle nie
pozo-
114

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
staje żaden gaz. Jego przywiązanie do starej 
metody usankcjonowanej przez dotychczasowe 
doświadczenie decydowało zarazem o 
przeświadczeniu, że ™e m0S% istnieć gazy, które 
zachowywałyby się tak, jak zachowuje się tlen".
   Przykładów tego rodzaju przytaczać można wiele.
Tak więc jedną z przyczyn późnego rozpo- ?? znania
rozpadu promieniotwórczego uranu było to, ? że 
badacze, którzy wiedzieli,  czego należy się 
spodziewać przy bombardowaniu atomów uranu, 
korzystali z metod chemicznych odpowiednich dla 
pierwiastków lekkich12. Czyż mając na uwadze to,

 

11

J.B. Conant, dz. cyt., s. 18-20.

 

   12

Karl K. Darrow, Nuclear Fission, „Bell 

System
Technical Journal", 1940, t. XIX, s. 267-289. 
Krypton,
jeden z dwóch głównych produktów rozpadu, został, 
jak
się zdaje, zidentyfikowany chemicznie dopiero wów
czas, gdy zrozumiano, na czym polega reakcja. Inny
jej
produkt, bar, został zidentyfikowany chemicznie 
dopiero
w ostatnim stadium badań, przypadek bowiem 
zrządził,
że do roztworu radioaktywnego w celu osadzenia 
cięż
kiego pierwiastka poszukiwanego przez chemików do

Strona 93

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dawano właśnie baru. Próby oddzielenia dodanego 
baru
od produktów rozpadu  trwały przez pięć  lat  i  
nie
przyniosły rezultatu. Świadectwem tego może być na
stępujące doniesienie: „Badania te powinny zmusić 
nas
jako chemików do zmiany wszystkich nazw w schema
cie tej reakcji. Zamiast Ra, Ac, Th powinniśmy 
pisać Ba,
La, Ce. Ale jako «chemicy jądrowi»,  spokrewnieni
blisko z fizykami, nie możemy przystać na to, 
albowiem
przeczyłoby to całemu dotychczasowemu doświadcze
niu fizyki jądrowej. Być może szereg dziwnych 
przypa-
  
T

Struktura rewolucji naukowych
że błędy wynikające z takiego przywiązania do 
metod eksperymentalnych zdarzają się w nauce 
nierzadko, mielibyśmy wnioskować, iż nauka 
po-winna zrezygnować ze standardowych procedur 
sprawdzających i przyrządów? Bez nich nie sposób 
sobie wyobrazić jakichkolwiek badań. 
Paradygma-tyczne procedury i zastosowania są 
równie niezbędne w nauce jak paradygmatyczne prawa
i teorie i prowadzą do tych samych skutków. 
Nieuchronnie ograniczają obszar zjawisk dostępnych
badaniom naukowym w każdym okresie. Jeśli to 
zrozumiemy, pojmiemy zarazem, dlaczego odkrycia 
takie, jak odkrycie promieni X, istotnie wymagają 
zmiany paradygmatu — a tym samym również zmiany 
metod i przewidywań — przez dany krąg 
specjalistów. Dzięki temu zrozumiemy również, 
dlaczego odkrycie to zdawało się wielu uczonym 
otwierać nowy dziwny świat i przez to efektywnie 
przyczyniło do kryzysu, który doprowadził do 
powstania fizyki współczesnej.
   Ostatni przykład, który rozpatrzymy — wynalazek

Strona 94

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

butelki lejdejskiej — należy do klasy odkryć, 
które potraktować można jako inspirowane przez 
teorie. Na pierwszy rzut oka określenie to wydawać
się może paradoksalne. Większość naszych 
dotychczasowych wywodów wskazywała,  że  odkrycia
dków sprawił, że wyniki nasze są wątpliwe". Zob.: 
Otto Hahn, Fritz Strassman, Uber den Nachweis und 
das Verhalten der bei der Bestrahlung des Urans 
mittels Neutronen entstehenden Erdalkalimetalle, 
„Die Natur-wissenschaften", 1939, t. XXVII, s. 15.
116

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
    wi(jziane przez istniejącą teorię należą do 
na-\i normalnej i nie prowadzą w rezultacie do
 owego rodzaju zjawisk. Wspomniałem na przykład 
wcześniej o dokonanych w drugiej połowie
 biegłego stulecia odkryciach nowych pierwiastków 
chemicznych, traktując je jako rezultat badań w 
ramach nauki normalnej. Nie wszystkie jednak 
teorie są teoriami paradygmatycznymi. Zarówno w 
okresach przedparadygmatycznych, jak w czasach 
kryzysów, które prowadzą do zasadniczych zmian 
paradygmatów, uczeni formułują zazwyczaj wiele 
spekulatywnych i nie opracowanych w szczegółach 
teorii, które mogą torować drogę odkryciom. 
Wówczas jednak często zdarza się, że dokonywane 
odkrycia nie są tym, czego spodziewano się na 
gruncie spekulatywnych, prowizorycznych hipotez. 
Dopiero wtedy, gdy eksperyment i teoria zostają 
dopracowane i dopasowane do siebie, pojawiają się 
nowe odkrycia, a teoria staje się paradygmatem.
   Odkrycie butelki lejdejskiej ujawnia dobitnie 
wszystkie te cechy, jak i wiele z omówionych 
poprzednio. U jego początków nie istniał jeszcze 
jeden wspólny paradygmat badań nad 
elektrycznością. Istniało natomiast kilka 
współzawodniczących teorii opartych na stosunkowo 
łatwo dostępnych zjawiskach. Żadnej z nich nie 
udało się dobrze uporządkować ogółu różnorodnych 
zjawisk elektrycznych. Te niepowodzenia są źródłem

Strona 95

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

szeregu anomalii, które legły u podłoża odkrycia 
butelki lejdejskiej. Jedna ze współzawodniczących 
szkół traktowała elektryczność jako fluid. 
Koncepcja ta
117

Struktura rewolucji naukowych
nasunęła badaczom pomysł zbierania tego fluidu w 
butelce. W tym celu do trzymanego w ręku naczynia 
wypełnionego wodą wprowadzali przewód wiodący od 
maszyny elektrostatycznej. Odłączając butelkę od 
maszyny i dotykając drugą ręką wody lub 
zanurzonego w niej przewodu, odczuwa się silny 
wstrząs. Jednak te pierwsze doświadczenia nie 
doprowadziły jeszcze do wynalazku butelki 
lejdejskiej. Trwało to znacznie dłużej i znów nie 
sposób powiedzieć dokładnie, kiedy proces ten 
dobiegł końca. Pierwsze próby zbierania fluidu 
elektrycznego udawały się tylko dlatego, że 
eksperymentator, stojąc sam na ziemi, trzymał 
butelkę w rękach. Badacze elektryczności mieli się
jeszcze przekonać, że naczynie musi być wyposażone
w zewnętrzną i wewnętrzną osłonę będącą dobrym 
przewodnikiem i że w gruncie rzeczy żadnego fluidu
w butelce nie zebrano. Dopiero w toku badań, które
im to wyjaśniły i które w efekcie doprowadziły 
właśnie do wyraźnych anomalii, powstał przyrząd, 
który zwykliśmy nazywać butelką lejdejską. Co 
więcej, te same doświadczenia, które do wynalazku 
tego ostatecznie doprowadziły, a które w znacznym 
stopniu zawdzięczamy Franklinowi, ujawniły zarazem
konieczność zasadniczej rewizji koncepcji 
elektryczności fluidu,, dostarczając tym samym 
pierwszego pełnego para-' dygmatu badań nad 
elektrycznością13.
  13 O rozmaitych stadiach wynalazku butelki 
lejdejskiej pisze I.B. Cohen, Franklin and 
Newton..., dz. cyt., s. 385-386, 400-406, 452-467,
506-507. Ostatnie stadium wynalazku opisuje E.T. 
Whittaker, dz. cyt., s. 50-52.
118

Strona 96

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
   Wskazane wyżej cechy trzech omówionych 
przykładów są — w większym lub mniejszym zakresie 
(odpowiadającym kontinuum od wyników zaskakujących
po oczekiwane) — wspólne wszystkim odkryciom, 
które prowadzą do poznania nowego typu zjawisk. 
Charakteryzuje je m.in.: wstępne uświadomienie 
sobie anomalii, stopniowe i jednoczesne wyłanianie
się nowych obserwacji i pojęć, a w konsekwencji 
zmiana paradygmatycznych kategorii i procedur 
badawczych, czemu towarzyszy zazwyczaj opór 
tradycji. Co więcej, istnieją świadectwa 
przemawiające za tym, że są to zarazem cechy 
charakterystyczne samego procesu postrzegania. Na 
szczególną uwagę zasługuje pewien mało znany poza 
kręgiem specjalistów eksperyment psychologiczny 
przeprowadzony przez Brunera i Postmana. Prosili 
oni badane osoby o identyfikację, po krótkich 
seriach ekspozycji, kart do gry. Wiele kart było 
zupełnie zwykłych, niekiedy jednak zdarzały się 
anomalie w postaci na przykład czerwonej szóstki 
pik albo czarnej czwórki kier. Każda faza 
doświadczenia polegała na pokazywaniu pojedynczej 
osobie jednej karty w serii stopniowo 
przedłużanych ekspozycji, przy czym każdorazowo 
pytano badanego, co widział. Doświadczenie 
kończyło się po dwóch kolejnych prawidłowych 
odpowiedziach14.
  Wiele badanych osób nazywało większość kart 
nawet przy najkrótszej ekspozycji, a przy 
nieznacz-
  14 Jerome S. Bruner, Leo Postman, On the 
Perception of Incongruity: A Paradigm, „Journal of
Personality", 1949, t. XVIII, s. 206-223.
119

Struktura rewolucji naukowych
nym jej przedłużeniu wszyscy nazywali wszystkie 
karty. W wypadku normalnych kart rozpoznania były 
na ogół prawidłowe, ale karty niezwykłe uznawano 

Strona 97

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

niemal zawsze, bez wyraźnego wahania czy 
zakłopotania, za zwykłe. Na przykład czarną 
czwórkę kier utożsamiano albo z czwórką kier, albo
z czwórką pik. Nie zdając sobie sprawy z istnienia
jakiegokolwiek problemu, włączano ją natychmiast 
do jednej z przyswojonych uprzednio kategorii 
pojęciowych. Trudno byłoby nawet powiedzieć, że 
badani widzieli coś innego, niż identyfikowali. 
Kiedy ekspozycję nieprawidłowych kart przedłużano,
zaczynały się wahania i zaczynano uświadamiać 
sobie występowanie anomalii. Na przykład na widok 
czerwonej szóstki pik mówiono niekiedy: „To 
szóstka pik, ale coś jest w niej dziwnego, wokół 
czarnego pola są czerwone brzegi". Przy dalszym 
przedłużaniu ekspozycji zmieszanie i zdziwienie 
wzrastało, a wreszcie, niekiedy zupełnie nagle, 
większość osób zaczynała identyfikować karty 
zupełnie poprawnie. Co więcej, po rozpoznaniu dwu 
lub trzech kart nieprawidłowych dalsze nasuwały 
znacznie mniej trudności. Jednak paru osobom nigdy
nie udało się dopasować karty do odpowiedniej 
kategorii. Nawet podczas czterdziestej ekspozycji 
o przeciętnym trwaniu potrzebnym do właściwego 
rozeznania normalnych kart ponad 10 procent kart 
nieprawidłowych identyfikowano mylnie. Osoby, 
którym się nie powiodło, popadały niekiedy w stan 
silnego przygnębienia. Ktoś zawołał: „Nie potrafię
powiedzieć, co to jest, wszystko mi jedno. Teraz 
to już nawet nie wygląda

1

120

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
jak karta. Zupełnie nie wiem, jaki to kolor i czy 
jest to pik, czy kier. Nie jestem nawet pewny, jak
wygląda pik. O mój Boże!"15. W następnym rozdziale
będziemy mieli okazję spotkać uczonych 
zachowujących się niemal zupełnie w taki sam 
sposób.

Strona 98

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   Czy to jako metafora, czy też jako 
odzwierciedlenie natury naszego umysłu — ten 
eksperyment psychologiczny ujawnia niezwykle 
prosty i przekonywający schemat procesu 
dokonywania odkryć naukowych. W nauce, jak w 
doświadczeniu z kartami, to, co nowe, wyłania się 
z trudem, napotyka opór wyrastający z utartych 
przewidywań. Początkowo nawet w okolicznościach, w
których później ujawnią się anomalie, dostrzega 
się tylko to, co oczekiwane i zwykłe. Bliższe 
zaznajomienie się z nimi rodzi jednak świadomość, 
że coś jest nie w porządku lub że uzyskany wynik 
wiąże się z jakimś poprzednio popełnionym błędem. 
Uświadomienie sobie anomalii otwiera okres 
wypracowywania nowych kategorii pojęciowych, który
trwa dopóty, dopóki to, co zdawało się anomalią, 
nie stanie się czymś oczekiwanym. Wraz z tym 
odkrycie doprowadzone zostaje do końca. Wszystkie 
podstawowe nowości naukowe pojawiły się, jak to 
już podkreślałem, na zasadzie takich właśnie lub 
bardzo do  nich zbliżonych procesów.  Obecnie,
  15 J.S. Bruner, L. Postman, dz. cyt., s. 218. 
Postman, mój kolega, opowiadał mi, że nawet znając
z góry przebieg doświadczenia, odczuwał 
rozdrażnienie, patrząc na niezwykłe karty.
121

Struktura rewolucji naukowych
kiedy poznaliśmy już ten proces, możemy wreszcie 
zrozumieć, dlaczego nauka normalna, która nie jest
nastawiona na poszukiwanie nowości i która 
początkowo nawet je tłumi, może mimo to tak 
skutecznie je wywoływać.
   W rozwoju każdej nauki pierwszy uzyskany 
paradygmat wydaje się zazwyczaj w pełni 
zadowalający i skuteczny w wyjaśnianiu większości 
obserwacji i eksperymentów łatwo dostępnych 
badaczom. Dalszy rozwój wymaga przeto z reguły 
konstruowania wymyślnych przyrządów, rozwinięcia 
wyspecjalizowanego słownictwa i umiejętności, 
uściślenia pojęć, które wskutek tego coraz 

Strona 99

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

bardziej oddalają się od swych potocznych 
prototypów. Ta specjalizacja prowadzi z jednej 
strony do ogromnego ograniczenia pola widzenia 
uczonego i znacznego oporu wobec zmiany 
paradygmatu. Nauka staje się coraz bardziej 
sztywna. Z drugiej zaś strony, w tych obszarach, 
na które paradygmat skierowuje uwagę badaczy, 
nauka normalna pozwala zdobyć tak szczegółowe 
wiadomości i dopasować teorię do obserwacji w tak 
ścisły sposób, jaki bez tego byłby niemożliwy. Co 
więcej, ta szczegółowość i precyzja w zgraniu 
teorii i doświadczenia ma wartość przekraczającą 
ich nie zawsze wielkie samoistne znaczenie. Bez 
specjalnych przyrządów, które buduje się głównie 
do przewidzianych zadań, nie można uzyskać wyników
prowadzących ostatecznie do czegoś nowego. A nawet
wówczas, kiedy przyrządy te istnieją, to, co nowe,
ujawnia się tylko temu, kto dokładnie wie, czego 
powinien się spodziewać, i zdolny jest
122

Anomalie a pojawianie się odkryć naukowych
stwierdzić, że coś jest inaczej, niż być powinno. 
Anomalie ujawniają się tylko na gruncie 
paradygmatów. Im ściślejszy jest paradygmat i im 
dalej sięga, tym czulszym staje się wskaźnikiem 
anomalii dających asumpt do zmiany paradygmatu. W 
normalnym toku odkryć nawet opór przeciwko zmianom
może być korzystny, o czym przekonamy się w 
następnym rozdziale. Opór ten oznacza, że 
paradygmat nie jest pochopnie odrzucany, a dzięki 
temu badacze nie dają się zbyt łatwo rozproszyć i 
anomalie, które domagają się zmiany paradygmatu, 
mogą przeniknąć do sedna istniejącej wiedzy. Już 
sam fakt, że istotne odkrycia naukowe pojawiają 
się jednocześnie w różnych laboratoriach, jest tu 
znaczący: wskazuje on zarówno na tradycyjny 
charakter nauki normalnej, jak na konsekwentny 
sposób, w jaki ona sama toruje drogę swym 
przeobrażeniom.

Strona 100

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

                  7 KRYZYS I POWSTAWANIE TEORII 
NAUKOWYCH
Wszystkie odkrycia omówione w rozdziale szóstym 
były przyczyną zmian paradygmatów lub przynajmniej
je współwarunkowały. Co więcej, zmiany, w które 
odkrycia te były uwikłane, miały charakter tak 
konstruktywny, jak i destrukcyjny. Przyswojenie 
poszczególnych odkryć umożliwiało uczonym 
wyjaśnienie szerszego zakresu zjawisk przyrody 
bądź też ściślejsze ujęcie niektórych zjawisk 
wcześniej znanych. Sukces ten osiągano jednakże 
kosztem odrzucenia pewnych standardowych dawniej 
przekonań i procedur badawczych i zastąpienia tych
składników dotychczasowego paradygmatu innymi. 
Wskazywałem już na to, że tego rodzaju zmiany 
związane są ze wszystkimi odkryciami nauki 
normalnej z wyjątkiem tych, które poza drobnymi 
szczegółami dawały się przewidzieć, nie były zatem
czymś zaskakującym. Źródłem tego rodzaju 
konstruktywno-destrukcyjnych zmian paradygmatów są
nie tylko odkrycia. W niniejszym rozdziale 
zajmiemy się analogicznymi, choć zazwyczaj o wiele
gruntowniej szymi zmiana-

Struktura rewolucji naukowych
mi paradygmatów wynikającymi z pojawiania się 
nowych teorii.
   Pamiętając o tym, że w nauce nie da się w 
sposób kategoryczny odgraniczyć faktów i teorii 
odkrywania i wymyślania, nie powinniśmy się 
dziwić, że treść niniejszego rozdziału pokrywać 
się będzie częściowo z treścią poprzedniego. 
(Niewiarygodne przypuszczenie, że Priestley 
najpierw odkrył tlen, a Lavoisier następnie go 
wymyślił, ma w sobie coś frapującego. Dotychczas 
mówiliśmy o odkryciu tlenu; niebawem zajmiemy się 
tlenem jako pomysłem teoretycznym.) Analiza 
wyłaniania się nowych teorii pogłębi zarazem nasze
rozumienie sposobu dokonywania odkryć. Jednakże 

Strona 101

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

pokrywanie się to nie to samo co identyczność. 
Tego rodzaju odkrycia, jakie omówiliśmy w 
poprzednim rozdziale, nie były, przynajmniej brane
z osobna, przyczyną takich zmian paradygmatów, jak
rewolucja kopernikańska, newtonowska, 
einsteinowska czy też rewolucja chemiczna. Nie 
były one również wyłączną przyczyną nieco 
mniejszych — bo bardziej specjalistycznych — zmian
paradygmatów związanych z falową teorią światła, 
mechaniczną teorią ciepła czy też 
elektromagnetyczną teorią Maxwella. W jaki więc 
sposób tego rodzaju teorie pojawiać się mogą w 
wyniku rozwoju nauki normalnej, która dąży do nich
w jeszcze mniejszym stopniu niż do odkrywania 
zasadniczo nowych faktów?
   Jeśli uświadomienie sobie anomalii jest 
istotnym czynnikiem warunkującym odkrywanie nowego
rodzaju zjawisk, nie powinniśmy się dziwić
    
Kryzvs i powstawanie teorii naukowych
temu, że analogiczna, tylko pogłębiona świadomość 
jest wstępnym warunkiem wszelkich dopuszczalnych 
zmian teorii. Pod tym względem świadectwa 
historyczne są, jak sądzę, zupełnie jednoznaczne 
Stan astronomii Ptolemeuszowej był skandalem już 
przed ogłoszeniem prac Kopernika1. Wkład 
Galileusza do badań nad ruchem był ściśle związany
z ograniczeniami teorii Arystotelesa, na które 
wskazali jej scholastyczni krytycy2. Nowa teoria 
światła i barw Newtona zrodziła się z odkrycia, że
żadna z istniejących przedparadygmatycznych teorii
nie była w stanie wyjaśnić długości widma, a 
teoria falowa, która zastąpiła Newtonowską, 
wyłoniła się z rosnącego zainteresowania 
anomaliami, do jakich na gruncie tej ostatniej 
prowadziły zjawiska dyfrakcji i polaryzacji3. U 
podłoża termodynamiki leżał konflikt między dwiema
istniejącymi w wieku  XIX  teoriami   fizycznymi, 
 natomiast

 

  1

Alfred R. Hali, Rewolucja naukowa  

1500-1800.

Strona 102

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Kształtowanie się nowożytnej postawy naukowej, 
przeł.
T. Zembrzuski, PAX, Warszawa 1966, s. 33.

 

   2

Marshall Clagett, The Science of Mechanics

in the
Uiddle Ages, Madison, Wis. 1959, cz. II—III. 
Alexandre
Koyre w swoich Etudes Galileennes (dz. cyt.), 
zwłasz
cza w tomie I, wskazuje na szereg elementów 
średnio
wiecznych w myśli Galileusza.

 

   3

O Newtonie piszę w pracy: Newton 's 

Optical Pa-
pers, w: I.B. Cohen (red.), Isaac Newton 's Papers
and
Letters in Natural Philosophy, Cambridge, Mass. 
1958,
s. 27-45.  Na  temat  preludium  teorii   falowej 
zob.:
E.T. Whittaker, dz. cyt., 1.1, s. 94-109; W. 
Whewell, dz.
cyt, t. II, s. 396-466.
177

Struktura rewolucji naukowych
u podłoża mechaniki kwantowej — różne trudności 
związane z promieniowaniem ciała czarnego ciepłem 
właściwym i efektem fotoelektrycznym4. Co więcej, 
we wszystkich tych przypadkach, z wyjątkiem 
przypadku Newtona, świadomość anomalii trwała tak 
długo i przeniknęła tak głęboko, że można zasadnie
twierdzić, iż dotknięty nimi obszar znajdował się 
w stanie narastającego kryzysu. Ponieważ 
pojawienie się nowej teorii wymaga daleko idącej 
destrukcji paradygmatu i zasadniczych zmian w 
problematyce i technikach nauki normalnej, 
poprzedza je zazwyczaj okres znacznej niepewności 
zawodowej. Niepewność ta rodzi się z notorycznych 
niepowodzeń nauki normalnej w rozwiązywaniu 
łamigłówek. Świadomość zawodności istniejących 

Strona 103

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

reguł stanowi preludium do poszukiwania nowych.
   Rozpatrzmy naprzód szczególnie głośną zmianę 
paradygmatu — pojawienie się astronomii 
kope-rnikańskiej. Poprzedzający ją system 
Ptolemeusza opracowany został szczegółowo w ciągu 
ostatnich dwustu lat przed naszą erą oraz dwóch 
pierwszych wieków naszej ery; pozwalał on wówczas 
na podziwu godną dokładność w przewidywaniu 
zarówno ruchów gwiazd, jak biegu planet. Żaden 
inny system starożytny nie dawał takich 
możliwości.
  4 Na temat termodynamiki zob.: S.P. Thompson, 
dz. cyt, t. I, s. 266-281. Na temat mechaniki 
kwantowej zob.: Fritz Reiche, The Quantum Theory, 
przeł. Henry S. Hatfield, Henry L. Brose, London 
1922, rozdz. I-II.
  
Kryzys i powstawanie teorii naukowych
reśli chodzi o ruchy gwiazd, astronomia 
ptole-meuszowa znajduje jeszcze dziś szerokie 
zastosowanie jako przybliżenie techniczne. Jeśli 
zaś chodzi o planety, przewidywania oparte na 
systemie Ptolemeusza były równie ścisłe jak 
przewidywania teorii kopernikańskiej. Ale 
zadziwiający sukces to, w wypadku teorii naukowej,
nie to samo co pełny sukces. Jeśli chodzi o 
położenia planet i precesję punktu równonocy, 
przewidywania oparte na systemie Ptolemeusza nigdy
nie pokrywały się całkowicie z najdokładniejszymi 
ówczesnymi obserwacjami. Sukcesywna eliminacja 
tych niewielkich niedokładności była jednym z 
głównych celów normalnych badań astronomicznych 
prowadzonych przez następców Ptolemeusza, podobnie
jak próby pogodzenia obserwacji ciał niebieskich z
teorią Newtona dostarczały normalnych problemów 
badawczych osiemnasto-wiecznym spadkobiercom 
Newtona. Przez pewien czas astronomowie mogli 
zasadnie przypuszczać, że próby te zwieńczone 
zostaną takim sukcesem jak te, które doprowadziły 
do systemu ptolemeu-szowego. Mając do czynienia z 
taką czy inną nieścisłością, astronomowie 

Strona 104

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

potrafili ją zawsze wyeliminować, wprowadzając 
odpowiednią poprawkę do ptolemeuszowego systemu 
epicykli i deferentów. Jednak patrząc z pewnego 
dystansu na sumaryczne wyniki normalnych wysiłków 
badawczych wielu astronomów, można było zauważyć, 
że astronomia staje się coraz bardziej 
skomplikowana, że stopień jej komplikacji rośnie 
szybciej niż jej dokładność, a odchylenia 
wyelimino-

Struktura rewolucji naukowych
wane w jednym miejscu pojawiają się na nowo w 
innym5.
   Ze względu na to, że czynniki zewnętrzne stale 
naruszały ciągłość tradycji astronomicznej, a brak
druku utrudniał porozumiewanie się astronomów 
między sobą, nieprędko dostrzeżono te trudności Z 
czasem jednak to nastąpiło. W wieku XIII Ąj. fons 
X mógł sobie pozwolić na twierdzenie, że gdyby 
Bóg, stwarzając świat, poszukał rady u niego 
otrzymałby szereg cennych wskazówek. W wieku XVI 
współpracownik Kopernika Domenico da No-vara 
utrzymywał, że żaden system, który stał się tak 
toporny i nieścisły jak ptolemeuszowy, nie może 
być zgodny z przyrodą. Sam zaś Kopernik w 
Przedmowie do De revolutionibus pisał, że 
astronomiczna tradycja, jaką odziedziczył, 
stworzyła tylko jakiś dziwoląg. Na początku wieku 
XVI coraz częściej najlepsi astronomowie 
europejscy dochodzili do wniosku, że aktualny 
astronomiczny paradygmat zawodzi przy 
rozwiązywaniu problemów, które sam zrodził. 
Świadomość tego faktu kazała Kopernikowi odrzucić 
paradygmat ptolemeuszowy i poszukiwać nowego. Jego
słynna Przedmowa stanowi po dziś dzień przykład 
klasycznego opisu kryzysu teoretycznego6.
   Załamanie w normalnych technicznych 
czynnościach rozwiązywania łamigłówek nie jest 
oczy-

 

  5

John L.E. Dreyer, A History of Astronomy 

from

Strona 105

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Thales to Kepler,  wyd.  2, New York  1953, rozdz.

 

   6

T.S.   Kuhn,   Przewrót  kopernikański...,

  dz.  cyt.,
s. 209-220.
130

Kryzys i powstawanie teorii naukowych
wiście jedynym elementem kryzysu astronomii, 
obliczu którego stanął Kopernik. Szersze 
rozpatrzenie tej sprawy wymagałoby omówienia 
również pjywu potrzeb społecznych domagających się
reformy kalendarza, co sprawiało, że rozwiązanie 
zagadki precesji stawało się szczególnie pilne. 
Ponadto uwzględnić należałoby średniowieczne 
krytyki Arystotelesa, ukształtowanie się 
renesansowego neoplatonizmu oraz inne jeszcze 
czynniki historyczne. Jednakże sedno kryzysu 
leżało w problemach technicznych. W nauce 
dojrzałej — a astronomia stała się nią już w 
starożytności — takie czynniki zewnętrzne jak 
wymienione wyżej wywierają szczególnie istotny 
wpływ na chwilę, w której następuje kryzys, na 
jego uświadomienie sobie oraz na obszar, w jakim —
ze względu na szczególne nim zainteresowanie — 
kryzys ten najpierw się ujawnia. Tego rodzaju 
kwestie, aczkolwiek niezwykle doniosłe, wykraczają
jednak poza ramy niniejszej pracy.
  Rozważmy teraz inny przykład, a mianowicie 
kryzys, który poprzedził pojawienie się tlenowej 
teorii spalania Lavoisiera. W latach 
siedemdziesiątych XVIII wieku na kryzys w chemii 
złożyło się wiele czynników, a historycy nie są 
zgodni ani co do ich istoty, ani co do znaczenia. 
Dwóm z nich jednak przyznaje się powszechnie 
główne znaczenie. Chodzi mianowicie o powstanie 
chemii pneumatycznej i o problem stosunków 
wagowych. Historia chemii pneumatycznej zaczyna 
się w wieku XVII wraz z powstaniem pompy 
powietrznej i jej zastosowaniem w badaniach 
chemicznych. W cią-
131

Strona 106

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
gu następnego stulecia, korzystając z tej pompy i 
szeregu innych urządzeń, chemicy coraz lepje; 
zdawali sobie sprawę z tego, że powietrze musi być
aktywnym czynnikiem przemian chemicznych Z 
niewielkimi jednak wyjątkami — i to na tyle 
spornymi, że być może wcale nie są wyjątkami — 
chemicy nadal sądzili, że powietrze jest jedynym 
rodzajem gazu. Aż do roku 1756, kiedy Joseph Black
wykazał, że tzw. związane powietrze (CO) różni się
zasadniczo od powietrza normalnego uważano, że 
dwie próbki gazu różnić się mogą tylko ze względu 
na zanieczyszczenia7.
   Po pracach Blacka badania nad gazami 
postępowały szybko naprzód, głównie dzięki 
Caven-dishowi, Priestleyowi i Scheelemu, którzy 
opracowali wiele nowych metod umożliwiających 
odróżnianie jednej próbki gazu od drugiej. Wszyscy
ci badacze, począwszy od Blacka aż do Scheelego, 
uznawali teorię flogistonową i korzystali z niej 
szeroko do planowania i interpretacji swych 
doświadczeń. Scheele istotnie pierwszy otrzymał 
tlen w wyniku szeregu eksperymentów, których celem
było deflogistonowanie ciepła. Jednakże faktycznym
wynikiem ich doświadczeń było otrzymanie 
rozmaitych gazów o różnych właściwościach, na tyle
szczegółowo zbadanych, że teoria flogistonową 
okazywała się coraz mniej zgodna z wynikami 
doświadczeń. I chociaż żaden z tych chemików nie 
proponował zmiany teorii, to jednak nikt nie po-
  7 James R. Partington, A Short History of 
Chemistry, wyd. 2, London 1951, s. 48-51, 73-85, 
90-120.
  
Kryzys i powstawanie teorii naukowych
fił już stosować jej konsekwentnie. W latach 
iedemdziesiątych, kiedy Lavoisier rozpoczął swo-> 
doświadczenia z powietrzem, istniało niemal tyle 
wersji teorii flogistonowej, ilu żyło chemików 
zajmujących się gazami8. Takie zróżnicowanie jest 

Strona 107

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nader powszechnym symptomem kryzysu. Kopernik w 
swojej Przedmowie również skarżył się na to. 
Wzrastająca wieloznaczność i coraz mniejsza 
użyteczność teorii flogistonowej dla chemii 
pneumatycznej nie była jednak jedynym źródłem 
kryzysu z którym miał do czynienia Lavoisier. 
Zajmował się on również wyjaśnieniem wzrostu wagi 
wielu ciał przy spalaniu lub wypalaniu, a problem 
ten ma też swą długą historię. Co najmniej kilku 
arabskich chemików wiedziało, że w wyniku 
wypalania niektóre metale zwiększają swój ciężar. 
W wieku XVII wielu badaczy na podstawie tych 
samych faktów twierdziło, że rozżarzone metale 
przyłączają jakiś składnik atmosfery. W tym czasie
jednak wniosek ten był bezużyteczny dla większości
chemików. Skoro reakcja chemiczna zmieniać może 
objętość, barwę, strukturę składników, to dlaczego
nie miałaby również zmieniać ciężaru? Ciężar nie 
zawsze traktowano jako miarę ilości materii. 
Ponadto przyrost ciężaru przy wypalaniu
  8 James R. Partington, Douglas McKie, Historical
Studies on the Phlogiston Theory, „Annals of 
Science", 1937, t. II, s. 361-404; 1938, t. III, 
s. 1-58, 337-371; 1939, t. IV, s. 337—371. Chociaż
praca ta zajmuje się głównie okresem nieco 
późniejszym, zawiera wiele cennego materiału.
  
Struktura rewolucji naukowych
pozostawał nadal zjawiskiem odosobnionym. 
Większość substancji naturalnych (np. drewno) 
traci na wadze przy spalaniu, co pozostawało w 
zgodzie z przewidywaniami teorii flogistonowej.
   W wieku XVIII jednakże coraz trudniej było 
obstawać przy tych początkowo zadowalających 
ujęciach zjawiska przyrostu ciężaru. Działo się 
tak częściowo dlatego, że waga stawała się coraz 
częściej używanym w chemii przyrządem, częściowo 
zaś z tej racji, że rozwój chemii pneumatycznej 
umożliwiał i domagał się zbierania gazowych 
produktów reakcji, które teraz badano, 
stwierdzając coraz częściej przyrost ciężaru przy 

Strona 108

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

spalaniu. Jednocześnie za sprawą stopniowej 
asymilacji teorii grawitacji Newtona chemicy 
doszli do przekonania, że przyrost ciężaru musi 
być równoznaczny z przyrostem ilości materii. 
Wnioski te nie zmuszały do odrzucenia teorii 
flogistonowej, którą można było w rozmaity sposób 
z nimi pogodzić. Można było na przykład założyć, 
że flogiston ma ciężar ujemny albo że do ciała 
spalonego przyłączają się cząstki ognia czy też 
coś innego, podczas kiedy wyzwala się z niego 
flogiston. Możliwe były i inne wyjaśnienia. Jeśli 
jednak problem przyrostu ciężaru nie zmuszał do 
odrzucenia teorii, doprowadził do szczegółowych 
badań, w których odgrywał zasadniczą rolę. Jedna z
takich prac, O flogistonie traktowanym jako 
substancja ważka i (analizowanym) ze względu na 
zmiany ciężaru, jakie powoduje w ciałach, z 
którymi się łączy, przedstawiona została 
Francuskiej Akademii na początku roku 1772, pod 
koniec tego samego roku Lavoisier przesłał
    
Kryzys i powstawanie teorii naukowych
sekretarzowi Akademii swą słynną rozprawę. Do tego
czasu problem przyrostu ciężaru, z którym mierzyli
się chemicy, pozostawał główną nie rozwiązać 
łamigłówką9. Aby dać sobie z nim radę, formułowano
wiele rozmaitych wersji teorii flogis-tonowej. 
Podobnie jak problemy chemii pneumatycznej, tak i 
to zagadnienie coraz bardziej podważało sens 
teorii flogistonowej. Chociaż wciąż jeszcze 
paradygmat chemii osiemnastowiecznej traktowany 
był jako użyteczne narzędzie, tracił stopniowo 
swój jednolity status. Podporządkowane mu badania 
upodabniały się coraz bardziej do 
charakterystycznej dla okresu 
przedparadygmaty-cznego walki konkurencyjnych 
szkół, co stanowi inny typowy przejaw kryzysu.
   Przejdźmy teraz do trzeciego i ostatniego 
przykładu — kryzysu w fizyce pod koniec XIX wieku,
który torował drogę powstaniu teorii względności. 
Jedno z jego źródeł sięgało końca XVII wieku, 

Strona 109

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

kiedy wielu filozofów przyrody, a przede wszystkim
Leibniz, krytykowało obstawanie Newtona przy 
klasycznej koncepcji przestrzeni absolutnej10. 
Bliscy oni byli, choć nigdy nie udało im się to w 
pełni, wykazania, że pojęcia absolutnego położe-

 

  9

H. Guerlac, Lavoisier — the Crucial Year, 

dz. cyt.
Cała książka dokumentuje rozwój i pierwsze rozpo
znanie kryzysu. Jeśli chodzi o jasną prezentację 
sytuacji
w odniesieniu do Lavoisiera, zob. s. 35.

 

   10

Max Jammer, Concepts of Space: The History

of
Theories of Space in Physics, Cambridge, Mass. 
1954,
s. 114-124.
135

Struktura rewolucji naukowych
nia i absolutnego ruchu nie odgrywają żadnej roli 
w systemie Newtona. Udało się im natomiast 
odsłonić coś z estetycznego uroku, jaki później 
roztoczyć miała już w pełni relatywistyczna 
koncepcja przestrzeni i ruchu. Krytyka ich miała 
jednak charakter czysto logiczny. Podobnie jak 
pierwsi koper-nikańczycy, którzy krytykowali 
Arystotelesowe dowody bezruchu Ziemi, nie 
przypuszczali oni nawet, by przyjęcie koncepcji 
relatywistycznej prowadzić miało do jakichś 
dających się sprawdzić obser-wacyjnie wniosków. 
Ich krytyczne wywody nie wiązały się z żadnymi 
problemami, które pojawiają się przy stosowaniu 
teorii Newtona. W rezultacie poglądy ich zginęły 
śmiercią naturalną w pierwszych dziesięcioleciach 
XVIII wieku i odżyć miały dopiero pod koniec XIX 
stulecia. Wtedy jednak ich stosunek do aktualnych 
problemów praktyki badań fizycznych był już 
zupełnie inny.
   Problemy techniczne, z jakimi można było 
wreszcie powiązać relatywistyczną koncepcję 
przestrzeni, stały się przedmiotem zainteresowania

Strona 110

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nauki normalnej wraz z przyjęciem falowej teorii 
światła, a więc gdzieś około roku 1815. Kryzys w 
fizyce zrodziły one jednak dopiero w latach 
dziewięćdziesiątych. Jeśli światło jest ruchem 
falowym, którego nośnikiem jest eter o 
własnościach mechanicznych, i ruchem tym rządzą 
prawa Newtona, to zarówno obserwacje 
astronomiczne, jak doświadczenia w warunkach 
ziemskich powinny ujawniać ruch względem eteru. 
Jeśli chodzi o obserwacje astronomiczne, to tylko 
te, które dotyczyły ugięcia światła, zapewnić 
mogły dostateczną
136

Kryzys i powstawanie teorii naukowych
ścisłość informacji niezbędnych do wykrycia ruchu 
względem eteru. Dlatego też pomiary tego rodzaju 
stały się uznanym problemem badań normalnych. 
Budowano wiele specjalnych przyrządów, aby go 
rozwiązać, jednakże nie wykazały one spodziewanych
zjawisk. W konsekwencji zagadnieniem tym przestali
się zajmować eksperymentatorzy, a przejęli je 
teoretycy. W połowie stulecia Fresnel, Stokes i 
inni sformułowali wiele szczegółowych wersji 
teorii eteru, które miały wytłumaczyć, dlaczego 
ruch względem eteru nie daje się zaobserwować. 
Każda z nich zakładała, że poruszające się ciało 
pociąga za sobą cząstki eteru. I każda z nich 
skutecznie tłumaczyła nie tylko negatywne wyniki 
obserwacji astronomicznych, lecz również 
doświadczeń ziemskich włącznie ze słynnym 
eksperymentem Michelsona-Morleya". Wciąż więc 
jeszcze, jeśli pominąć sprzeczności między 
poszczególnymi wersjami teorii, nie zarysował się 
konflikt między teorią a doświadczeniem. Wobec 
braku odpowiednich metod doświadczalnych 
sprzeczności te nie nabrały ostrego charakteru.
   Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero wraz ze 
stopniowym rozpowszechnieniem się 
elektromagnetycznej teorii Maxwella, tzn. w 
ostatnim dwudziestoleciu XIX wieku. Sam Maxwell 

Strona 111

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

był zwolennikiem teorii Newtona, tzn. sądził, że 
światło i zja-
  11 Joseph Larmor, Aether and Matter... Including
a Discussion of the Influence of the Earth 's 
Motion on Optical Phenomena, Cambridge 1900, s. 
6-20, 320-322.
H7

Struktura rewolucji naukowych
wiska elektromagnetyczne są w zasadzie wynikiem 
mechanicznego ruchu cząstek eteru. Pierwsza 
zaproponowana przez niego wersja teorii 
elektryczności i magnetyzmu odwoływała się 
bezpośrednio do hipotetycznych właściwości, które 
miał mieć eter. Usunięte one zostały wprawdzie z 
ostatecznego sformułowania teorii, ale Maxwell 
nadal wierzył, że teoria elektromagnetyczna da się
pogodzić z jakimś uszczegółowieniem teorii 
Newtona12. Znalezienie tego wariantu stało się 
głównym zadaniem dla niego samego i dla jego 
następców. W praktyce jednak, jak to się zazwyczaj
zdarza w rozwoju nauki, takie uszczegółowienie 
teorii okazało się niezwykłe trudne. Podobnie jak 
propozycje Kopernika, wbrew optymizmowi autora, 
pogłębiły kryzys aktualnych teorii ruchu, tak też 
i teoria Maxwella, mimo swych Newtonowskich 
źródeł, doprowadziła do kryzysu paradygmatu, z 
którego sama wyrosła13. Co więcej, obszarem, na 
którym kryzys ten uwidocznił się ze szczególną 
ostrością, były problemy, o których przed chwilą 
mówiliśmy, tzn. kwestie związane z ruchem względem
eteru.
   Analizując zjawiska elektromagnetyczne związane
z ruchem ciał, Maxwell nie odwoływał się do

 

  12

Richard T. Glazebrook, James Clerk Maxwell

and
Modern Physics, London  1896, rozdz. IX. Na temat
późniejszego stanowiska Maxwella zob. jego własną
pracę A Treatise on Electricity and Magnetism, 
wyd. 3,
Oxford 1892, s. 470.

Strona 112

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

 

   13

O  roli  astronomii  w  rozwoju  mechaniki

 piszę
w pracy Przewrót kopernikański..., dz. cyt., 
rozdz. VII.
  
Kryzys i powstawanie teorii naukowych
ruchów cząstek eteru; wprowadzenie tej hipotezy do
jego teorii okazało się bardzo trudne. W 
rezultacie więc wszystkie poprzednie obserwacje 
mające na celu wykrycie przesunięć względem eteru 
musiały zostać uznane za anomalie. Dlatego też po 
roku 1890 podejmowano wiele prób, zarówno 
doświadczalnych, jak teoretycznych, wykrycia ruchu
względem eteru i wprowadzenia go do teorii 
Max-wella. Wszystkie usiłowania doświadczalne 
okazały się bezskuteczne, chociaż niektórzy 
eksperymentatorzy uważali, że uzyskane wyniki nie 
są rozstrzygające. Usiłowania teoretyczne 
doprowadziły natomiast do kilku obiecujących 
rezultatów — zwłaszcza Lorentza i Fitzgeralda — 
lecz i one ujawniły ostatecznie szereg trudności i
w konsekwencji doprowadziły do powstania wielu 
różnych konkurencyjnych hipotez, co, jak już 
widzieliśmy, towarzyszy kryzysowi14. W tym właśnie
historycznym układzie wyłoniła się szczególna 
teoria względności Einsteina sformułowana w roku 
1905.
   Omówione trzy przykłady są typowe. We 
wszystkich wypadkach nowa teoria pojawiała się 
dopiero po jakimś wyraźnym niepowodzeniu w 
normalnym rozwiązywaniu łamigłówek. Co więcej, z 
wyjątkiem przypadku Kopernika, w którym czynniki 
pozanaukowe odegrały szczególnie wielką rolę, 
załamanie się i będące jego oznaką rozszczepienie 
teorii na konkurujące wersje następowało nie 
więcej niż dziesięć—dwadzieścia lat przed 
ogłoszeniem
  14 E.T. Whittaker, dz. cyt, t. I, s. 386^10; t. 
II, London 1953, s. 27-^0.
no

Strona 113

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych     I
nowej teorii. Nowa teoria wydaje się bezpośrednią 
odpowiedzią na kryzys. Zauważmy również, choć nie 
musi to być typowe, że problemy, które powodowały 
kryzys, dostrzegano od dawna. Dotychczasowa 
praktyka nauki normalnej dostarczała wszelkich 
racji, by sądzić, że są one rozwiązane lub prawie 
że rozwiązane. Pozwala to zrozumieć, dlaczego 
świadomość kryzysu, z chwilą gdy już nadszedł, 
była tak ostra. Niepowodzenie związane z 
rozwiązywaniem nowego rodzaju problemu jest często
przygnębiające, ale nie jest niespodzianką. Ani 
problemy, ani łamigłówki nie dają się rozwiązać za
jednym zamachem. Wreszcie przykłady te odznaczają 
się inną cechą, która pozwala lepiej zrozumieć 
rolę kryzysów: rozwiązanie każdego z nich miało 
przynajmniej częściowe antycypacje w okresie 
przedkryzysowym; wówczas jednak rozwiązania te 
były lekceważone.
   Jedynym dobrze znanym przykładem pełnej 
antycypacji późniejszej teorii jest astronomiczna 
teoria Arystarcha z III wieku p.n.e. Powiada się 
często, że gdyby nauka grecka była mniej 
dedukcyjna i mniej dogmatyczna, astronomia 
heliocent-ryczna mogłaby się zrodzić o osiemnaście
wieków wcześniej, niż faktycznie powstała15. Ale 
takie
  15 Na temat Arystarcha zob.: Thomas L. Heath, 
Aris-tarchus ofSamos: The Ancient Copernicus, 
Oxford 1913, cz. II. Jeśli chodzi o skrajne 
sformułowanie tradycyjnego stanowiska pomijającego
rolę Arystarcha, zob.: Arthur Koestler, The 
Sleepwalkers: A History ofMan 's Changing Vision 
of the Universe, London 1959, s. 50.
140

Kryzys i powstawanie teorii naukowych
postawienie sprawy pomija cały kontekst 
historyczny. W czasach kiedy Arystarch sformułował
swoją teorię, znacznie rozsądniej szy system 
geocentryczny nie potrzebował uzupełnień, jakich 

Strona 114

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

mogłaby mu teoretycznie dostarczyć koncepcja 
heliocentryczna. Cały rozwój astronomii 
ptolemeuszowej, zarówno jej triumfy, jak i upadek,
przypada na okres po Arystar-chu. Ponadto nie 
istniały żadne racje, aby hipotezę Arystarcha 
potraktować poważnie. Nawet bardziej wypracowana 
koncepcja zaproponowana przez Kopernika nie była 
ani prostsza, ani dokładniejsza niż system 
Ptolemeusza. Dostępne dane obserwacyjne, o czym 
się jeszcze przekonamy, nie stwarzały podstawy do 
dokonania między nimi wyboru. W tych 
okolicznościach jednym z czynników, który skłaniał
astronomów do teorii Kopernika (a który nie mógł 
ich skłaniać do koncepcji Arystarcha), było 
rozpoznanie kryzysu, będącego też główną przyczyną
innowacji. Astronomii ptolemeuszowej nie udało się
rozwiązać problemów, które zrodziły kryzys; 
nadszedł czas, by dać szansę konkurencyjnej 
teorii. Jeśli chodzi o dwa pozostałe przykłady, 
teorie nie miały takich pełnych historycznych 
antycypacji. Nie ulega jednak wątpliwości, że 
jedną z przyczyn, dla których teorie spalania 
przez przyłączanie jakiegoś składnika atmosfery 
(teorie sformułowane w XVII wieku przez Reya, 
Hooke'a i Mayowa) nie znalazły posłuchu, było to, 
że nie nawiązywały one do problemów uznawanych 
wówczas za najbardziej dokuczliwe w normalnej 
praktyce naukowej16. Z podobnych przyczyn wynika-

16

J.R. Partington, dz. cyt., s. 78-85. 141

Struktura rewolucji naukowych
ło długotrwałe bagatelizowanie przez 
osiemnasto-wiecznych i dziewiętnastowiecznych 
uczonych relatywistycznych krytyk teorii Newtona.
   Filozofowie nauki niejednokrotnie pokazywali, 
że te same dane doświadczalne służyć mogą za 
podstawę różnych konstrukcji teoretycznych. 
Historia nauki wskazuje, że zwłaszcza we wczesnych

Strona 115

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

okresach rozwoju nowego paradygmatu nie jest zbyt 
trudno wymyślać tego rodzaju alternatywne teorie. 
Jednak uczeni czynią to rzadko, z wyjątkiem 
okresów przedparadygmatycznych rozwoju danej nauki
i szczególnych okoliczności w toku jej późniejszej
ewolucji. Póki paradygmat dostarcza skutecznych 
narzędzi do rozwiązywania formułowanych na jego 
gruncie problemów, nauka rozwija się szybciej i 
dociera głębiej, opierając się na wypróbowanych 
zastosowaniach tych narzędzi. Przyczyny tego są 
jasne. Podobnie jak w przemyśle, tak i w nauce — 
nowe oprzyrządowanie jest przedsięwzięciem 
nadzwyczajnym, zarezerwowanym na szczególne 
okoliczności, które tego niezbędnie wymagają. 
Znaczenie kryzysów polega na tym, że wskazują one,
iż nadszedł czas takiego przedsięwzięcia.
    
          8 ODPOWIEDŹ NA KRYZYS
Przyjmijmy więc, że kryzysy są koniecznym 
warunkiem wstępnym pojawiania się nowych teorii, i
zapytajmy, w jaki sposób uczeni reagują na nie. 
Część odpowiedzi — równie ważną jak oczywistą — 
można odnaleźć, wskazując ogólnie na to, czego 
uczeni nigdy nie robią, gdy mają do czynienia 
nawet z ostrymi i długotrwałymi anomaliami. 
Chociaż mogą tracić zaufanie do paradygmatu i 
poszukiwać alternatywnych wobec niego rozwiązań, 
nie odrzucają paradygmatu, który doprowadził do 
kryzysu. To znaczy nie traktują anomalii jako 
świadectw obalających teorię, jak by się tego 
domagała filozofia nauki. Uogólnienie to jest 
częściowo po prostu konstatacją historycznych 
faktów, opartą na przykładach, jak te, które 
omówiliśmy poprzednio, i innych, o których jeszcze
będzie mowa. Pokazują one — co wyraźniej pokaże 
dalsza analiza sposobu odrzucania paradygmatów — 
że teoria naukowa, która uzyskała już status 
paradygmatu, uznawana jest dopóty, dopóki nie 
pojawi się inna, zdolna pełnić tę funkcję. 
Historyczne badania
1 A?

Strona 116

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
rozwoju nauki w żadnym razie nie potwierdzają 
owego metodologicznego stereotypu falsyfikacji, 
zgodnie z którym polegać by ona miała na 
bezpośrednim konfrontowaniu teorii z przyrodą. 
Uwaga ta nie znaczy, że uczeni nie odrzucają 
teorii naukowych albo że obserwacja i eksperyment 
nie odgrywają w tym istotnej roli. Znaczy to 
natomiast — co okaże się sprawą zasadniczą — że 
akt oceny, który prowadzi uczonych do odrzucenia 
poprzednio akceptowanych teorii, oparty jest 
zawsze na czymś więcej niż tylko na konfrontacji 
teorii z doświadczeniem. Decyzja porzucenia 
jednego paradygmatu jest zawsze zarazem decyzją 
przyjęcia innego, a ocena prowadząca do tej 
decyzji wymaga porównania obu paradygmatów tak z 
przyrodą, jak i między sobą. Istnieje ponadto 
druga przyczyna, która każe wątpić w to, że uczeni
odrzucają paradygmaty w rezultacie wykrycia 
anomalii czy też świadectw podważających teorię. 
Omówienie jej odsłoni zarazem kolejną ważną tezę 
niniejszej pracy. Zarysowane wyżej racje 
powątpiewania w słuszność takiego ujęcia miały 
charakter czysto faktyczny; to znaczy one same 
były świadectwami przemawiającymi przeciwko 
rozpowszechnionemu poglądowi epistemologicznemu. 
Jako takie, o ile przyjąć mój punkt widzenia, mogą
one w najlepszym razie sprzyjać zrodzeniu się 
kryzysu albo ściślej — pogłębić kryzys, który już 
się wyraźnie zarysował. Nie mogą natomiast 
sfalsyfikować i nie sfalsyfikują tej teorii 
filozoficznej, albowiem jej obrońcy zachowają się 
właśnie tak, jak zachowują się uczeni, kiedy 
natkną się na anomalię. Będą oni wprowa-
144

Odpowiedź na kryzys
dzać rozmaite uszczegółowienia i modyfikacje ad 
hoc do swej teorii, aby wyeliminować pojawiające 
się sprzeczności. Wiele takich modyfikacji i 

Strona 117

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

poprawek można rzeczywiście odnaleźć w 
odpowiedniej literaturze. A zatem te fakty 
przeczące teorii epistemologicznej staną się 
istotne o tyle, o ile przyczynią się do 
sformułowania nowej, odmiennej koncepcji nauki, 
koncepcji, w ramach której nie będą już one 
anomaliami. Co więcej, jeśli również do tej 
sytuacji da się odnieść typowy schemat rewolucji 
naukowych, do którego wykrycia dojdziemy niżej, to
anomalie te nie będą już dalej traktowane po 
prostu jako fakty. W ramach nowej filozoficznej 
teorii nauki wydawać się one mogą czymś w rodzaju 
tautologii, opisami zdającymi sprawę z czegoś, co 
w żadnym razie nie może istnieć inaczej.
   Często zaznaczano na przykład, że drugie prawo 
ruchu Newtona, mimo iż trzeba było stuleci 
trudnych badań doświadczalnych i teoretycznych, 
aby je sformułować, wydaje się ludziom przekonanym
do teorii Newtona twierdzeniem czysto logicznym, 
które nie może zostać obalone przez żadne 
obserwacje1. W rozdziale dziesiątym przekonamy 
się, że chemiczne prawo stosunków stałych, które 
przed Daltonem było twierdzeniem eksperymentalnym 
o bardzo wątpliwej ogólności, stało się po jego 
pracach składnikiem definicji związku chemicznego,
definicji, której żadne doświadczenie samo
  1 Patrz zwłaszcza omówienie w pracy: N.R. 
Hanson, dz. cyt., s. 99-105.
145

Struktura rewolucji naukowych
przez się nie może obalić. Podobnie ma się rzecz z
uogólnieniem mówiącym, że uczeni nie odrzucają 
paradygmatów, kiedy napotykają anomalie lub 
świadectwa sprzeczne z paradygmatami. Nie mogą 
tego czynić, nie przestając zarazem być uczonymi.
   Chociaż historia nie notuje ich imion, 
niektórzy badacze niewątpliwie porzucili naukę z 
tej racji, że nie umieli tolerować kryzysu. 
Podobnie jak artyści, twórczy uczeni muszą umieć 
niekiedy żyć w świecie pozbawionym ładu; 

Strona 118

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

konieczność tę nazwałem kiedyś2 „zasadniczym 
napięciem" towarzyszącym badaniom naukowym. Takie 
porzucenie nauki na rzecz innego zajęcia jest, jak
sądzę, jedynym możliwym rodzajem odrzucenia 
paradygmatu, do jakiego może doprowadzić samo 
tylko stwierdzenie anomalii. Odkąd znaleziono 
pierwszy paradygmat pozwalający ujmować przyrodę, 
nie istnieje coś takiego jak badanie naukowe bez 
paradygmatu. Odrzucenie paradygmatu bez 
jednoczesnego zastąpienia go innym paradygmatem 
jest równoznaczne z porzuceniem samej nauki. Akt 
taki nie świadczy o paradygmacie, lecz o 
człowieku. Koledzy potraktują go niewątpliwie jak 
„ptaka, który własne gniazdo kala".
   Z równą słusznością powiedzieć można odwrotnie:
nie istnieje coś takiego jak badanie nauko-
  2 T.S. Kuhn, Dwa bieguny: tradycja i nowatorstwo
w badaniach naukowych, w: tenże, Dwa bieguny..., 
dz. cyt., s. 316-335. O podobnym zjawisku wśród 
artystów pisze Frank Barron, The Psychology of 
Imagination, „Scientific American", 1958, t. 
CXCIX, s. 151-166, zwłaszcza s. 160.
146

Odpowiedź na kryzys
vve, które nie trafia na anomalie. Na czym polega 
zatem różnica między nauką normalną a nauką w 
stanie kryzysu? Z pewnością nie na tym, że 
pierwsza nie ma do czynienia z faktami przeczącymi
teorii. Przeciwnie, to, co uprzednio nazwaliśmy 
łamigłówkami składającymi się na naukę normalną, 
istnieje tylko dlatego, że żaden paradygmat będący
podstawą badań naukowych nie rozwiązuje bez reszty
wszystkich ich problemów. Te zaś nieliczne 
paradygmaty, które — jak optyka geometryczna — 
zdają się rozwiązywać wszystkie problemy, wkrótce 
przestają być płodne, nie nasuwają nowych 
zagadnień badawczych i przekształcają się po 
prostu w narzędzia technologii. Z wyjątkiem 
zagadnień czysto instrumentalnych wszystkie 
problemy, które dla nauki normalnej są 

Strona 119

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

łamigłówkami, można — z innego punktu widzenia — 
potraktować jako świadectwa sprzeczne z teorią, a 
więc jako źródło kryzysów. To, co dla większości 
następców Ptolemeusza było łamigłówką polegającą 
na dopasowywaniu teorii do doświadczenia, Kopernik
potraktował jako fakty przeczące teorii. Dla 
Lavoisiera przykładem podważającym teorię było to,
co Priestley traktował jako zadowalające 
rozwiązanie łamigłówki polegające na 
uszczegółowieniu teorii flogistonowej. Podobnie 
dla Einsteina kontrprzykładem było to, co Lorentz,
Fitzgerald i inni traktowali jako łamigłówki 
związane z uszczegółowianiem teorii Newtona i 
Maxwella. Co więcej, nawet pojawienie się kryzysu 
samo przez się nie przekształca jeszcze łamigłówki
w kontrprzykład.  Nie istnieje tu ostra granica.
147

Struktura rewolucji naukowych
Mnożąc wersje paradygmatu, kryzys rozluźnia reguły
normalnego rozwiązywania łamigłówek, a tym samym 
toruje drogę nowemu paradygmatowi. Istnieją, jak 
sądzę, tylko dwie możliwości: albo żadna teoria 
naukowa nie napotyka nigdy sprzecznych z nią 
świadectw, albo wszystkie teorie mają zawsze z 
nimi do czynienia.
   Dlaczego sprawę tę ujmowano inaczej? Pytanie to
nieuchronnie prowadzi do historycznej i krytycznej
analizy poglądów filozoficznych, a ta wykracza 
poza ramy niniejszych rozważań. Możemy jednak 
przynajmniej wskazać na dwie przyczyny, dla 
których wydawało się, że nauka jest świetną 
ilustracją uogólnienia głoszącego, iż prawdziwość 
i fałszy-wość określa się wyłącznie i 
jednoznacznie poprzez konfrontację twierdzenia z 
faktami. Nauka normalna dąży stale i musi dążyć do
uzyskania jak największej zgodności teorii z 
faktami; zabiegi z tym związane można z 
powodzeniem ująć jako sprawdzanie, tj. szukanie 
potwierdzenia bądź fal-syfikacji. Jednakże jej 
celem jest rozwiązanie łamigłówki, której 

Strona 120

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

istnienie zasadza się na przekonaniu o słuszności 
paradygmatu. Niepowodzenie w uzyskaniu rozwiązania
obciąża uczonego, a nie teorię. Tu, bardziej 
jeszcze niż poprzednio, znajduje zastosowanie 
przysłowie: „zły to ptak, co własne gniazdo kala".
Po drugie, sposób, w jaki w procesie nauczania 
plącze się dyskusje teoretyczne z uwagami 
dotyczącymi przykładowych zastosowań teorii, 
sprzyjał umacnianiu się koncepcji potwierdzania 
wywodzącej się przeważnie z innych źródeł. 
Najsłabsze racje skłonić mogą kogoś czytającego 
pod-
148

Odpowiedź na kryzys
ręcznik do uznania przykładów zastosowań za 
potwierdzenie teorii, za podstawę, by w nią 
wierzyć. A przecież studenci nauk przyrodniczych 
akceptują teorię na zasadzie autorytetu 
nauczyciela czy też tekstu, a nie na podstawie 
przemawiających za nią świadectw. Czyż mają inną 
możliwość? Czy mają odpowiednie kompetencje, by 
czynić inaczej? Zastosowań nie podaje się w 
podręczniku jako uzasadnienia teorii; podaje się 
je dlatego, że zapoznanie się z nimi jest 
potrzebne do przyswojenia sobie paradygmatu na 
gruncie aktualnej praktyki. Gdyby zastosowania 
podawane były w podręcznikach jako świadectwa 
przemawiające na rzecz teorii, to już samo 
przemilczenie możliwych alternatywnych 
interpretacji albo brak analizy problemów, dla 
których uczonym nie udało się dotąd znaleźć 
paradyg-matycznych rozwiązań, dowodziłyby skrajnej
stronniczości ich autorów. Brak jednak 
jakichkolwiek podstaw do takiego oskarżenia.
   W jaki więc sposób — by wrócić do wyjściowego 
pytania — reagują uczeni, gdy uświadamiają sobie 
zaistnienie anomalii na styku teorii i 
doświadczenia? To, co powiedzieliśmy wyżej, 
wskazuje, że nawet odchylenie o wiele większe od 
tych niedokładności, z jakimi ma się do czynienia 

Strona 121

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przy innych zastosowaniach teorii, nie musi 
wywołać żadnej głębszej reakcji. Jakieś 
rozbieżności istnieją zawsze. Nawet te najbardziej
nieustępliwe zwykle w końcu poddają się normalnej 
praktyce. Bardzo często uczeni wolą poczekać, 
zwłaszcza jeśli dostrzegają wiele innych problemów
w badanym obszarze. Wspominaliśmy już na przykład,
że
14Q

Struktura rewolucji naukowych
przez sześćdziesiąt lat po pierwszych obliczeniach
Newtona przewidywane perigeum Księżyca wynosiło 
tylko połowę wartości obserwowanej. Podczas gdy 
najlepsi fizycy-teoretycy Europy wciąż podejmowali
bezowocne próby usunięcia tego odchylenia, 
sporadycznie pojawiały się propozycje, by 
zmodyfikować Newtonowskie prawo odwrotnie 
proporcjonalnej zależności siły od kwadratu 
odległości. Nikt jednak nie traktował tych 
propozycji zbyt poważnie i w praktyce to cierpliwe
tolerowanie tak znacznej anomalii okazało się 
uzasadnione. W roku 1750 Clairaut zdołał wykazać, 
że błąd polega tylko na zastosowaniu niewłaściwego
aparatu matematycznego i że teoria Newtona ostać 
się może w postaci nie zmienionej3. Nawet w 
wypadkach gdy takie błędy wydają się zupełnie 
niemożliwe (czy to dlatego, że zastosowany aparat 
matematyczny jest prostszy, czy też z tej racji, 
że uczeni są z nim obyci i jego stosowanie okazało
się skuteczne w innych przypadkach), trwałe i 
uświadomione anomalie nie zawsze powodują kryzys. 
Nikt poważnie nie kwestionował teorii Newtona z 
powodu od dawna dostrzeganych niezgodności między 
nią a takimi faktami, jak prędkość dźwięku czy 
ruch Merkurego. Pierwsza z nich usunięta została 
ostatecznie w sposób zupełnie nieprzewidziany 
dzięki doświadczeniom nad ciepłem, które 
podejmowano w zupełnie innym celu. Druga znikła 
dzięki ogólnej teorii względności, a więc po 
przezwyciężeniu kryzysu, który nie ona zresztą 

Strona 122

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wywo-
3 W. Whewell, dz. cyt., t. II, s. 220-221. 150

Odpowiedź na kryzys
łała4. Jak widać, żadna z nich nie była 
dostatecznie fundamentalna, by wywołać marazm, 
jaki towarzyszy kryzysowi. Można je było traktować
jako świadectwa przeczące teorii, a zarazem 
odłożyć na bok do późniejszego rozpatrzenia.
   Wynika z tego, że jeśli anomalia ma wywołać 
kryzys, to zazwyczaj musi być czymś więcej niż 
tylko anomalią. Kłopoty z dopasowaniem paradygmatu
do przyrody występują zawsze. Większość z nich 
wcześniej lub później zostaje przezwyciężona, 
często w sposób, którego nie można było 
przewidzieć. Uczony, który przerywa swoje badania,
aby rozpatrywać każdą napotkaną anomalię, rzadko 
kiedy zdoła wykonać poważną pracę. Musimy zatem 
zapytać, co sprawia, że jakaś anomalia wydaje się 
warta szczegółowego badania. Na pytanie to nie da 
się zapewne odpowiedzieć w sposób ogólny. 
Przypadki, jakimi zajmowaliśmy się wyżej, są 
niewątpliwie charakterystyczne, lecz nie 
rozstrzygające. Czasami anomalia stawiać może pod 
znakiem zapytania zasadnicze uogólnienia 
paradygmatu —jak problem ruchu eteru w wypadku 
tych uczonych, którzy akceptowali teorię Maxwella.
Kiedy indziej kryzys może wywołać anomalia 
pozornie pozbawiona wielkiego znaczenia, jeśli 
zastosowania, z którymi jest związana, mają 
szczególnie doniosły sens praktyczny, jak w 
wypadku
  4 Na temat prędkości dźwięku piszę w pracy: The 
Caloric Theory... (dz. cyt), s. 136—137. Na temat 
precesji perihelium Merkurego zob.: E.T. 
Whittaker, dz. cyt., t. II, s. 151, 179.
151

Struktura rewolucji naukowych
rewolucji kopernikańskiej — dla układania 
kalendarza i dla astrologii. Albo też, jak w 

Strona 123

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

osiemnasto-wiecznej chemii, rozwój nauki normalnej
może przekształcić anomalię, która wcześniej tylko
drażniła, w źródło kryzysu: problem stosunków 
wagowych nabrał całkiem innego znaczenia po 
wypracowaniu metod chemii pneumatycznej. Istnieją 
zapewne również i inne okoliczności, które sprawić
mogą, że jakaś anomalia stanie się szczególnie 
dokuczliwa, przy czym zazwyczaj wiele takich 
okoliczności występuje naraz. Wspominaliśmy na 
przykład, że jednym ze źródeł kryzysu, w obliczu 
którego stanął Kopernik, był fakt, iż astronomowie
przez długi czas nie mogli sobie poradzić z 
usunięciem pozostałych niezborności systemu 
Ptole-meusza.
   Kiedy z tych lub innych podobnych przyczyn 
anomalia zaczyna być postrzegana jako coś więcej 
niż po prostu kolejna łamigłówka nauki normalnej, 
znak to, że nauka wchodzi w fazę kryzysu i badań 
nadzwyczajnych. Wśród uczonych danej specjalności 
rozpowszechnia się świadomość, że rzeczywiście 
jest to anomalia. Coraz większa liczba 
najwybitniejszych specjalistów poświęca jej coraz 
więcej uwagi. Jeśli opiera się ona nadal wszelkim 
próbom jej usunięcia, co zazwyczaj nie ma miejsca,
wielu uczonych zaczyna ją traktować jako główny 
przedmiot badań ich dyscypliny. Zaczynają inaczej 
postrzegać swoją dziedzinę. Częściowo wynika to po
prostu z obrania nowej perspektywy badawczej. 
Jednak istotniejszym źródłem tej zmiany są 
rozbieżności między licznymi częściowymi rozwiąza-
152

Odpowiedź na kryzys
n pojawiającymi się dzięki skoncentrowaniu uwagi 
na danym problemie. Pierwsze próby rozwiązania 
stawiającego opór problemu podejmowane są w 
ścisłej zgodności z regułami wynikającymi z 
paradygmatu. Kiedy nie daje to jednak wyniku, 
coraz częściej wprowadza się mniejsze lub większe 
uszczegółowienia paradygmatu, z których każde jest
inne, każde częściowo skuteczne, lecz żadne 

Strona 124

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

skuteczne na tyle, by uznane zostało przez grupę 
za paradygmat. Wskutek mnożenia się tych 
rozbieżnych wersji (coraz częściej traktowane są 
one jako wprowadzane ad hoc poprawki) reguły nauki
normalnej stają się coraz bardziej zawiłe. Choć 
paradygmat wciąż jeszcze istnieje, większość 
uczonych nie zgadza się między sobą co do jego 
treści. Nawet standardowe rozwiązania 
rozstrzygniętych uprzednio problemów podawane są 
teraz w wątpliwość. Gdy sytuacja ta zaostrza się, 
uczeni w nią uwikłani zdają sobie niekiedy z niej 
sprawę. Kopernik skarżył się, że w jego czasach w 
dociekaniach prowadzonych przez astronomów „są 
takie sprzeczności... że nie potrafią oni nawet 
oznaczyć i obliczyć stałej wielkości roku 
zwrotnikowego". „Przytrafiło im się — pisał —to 
samo, co komuś, kto by to stąd, to zowąd wziął 
ręce, nogi, głowę i inne części ciała i namalował 
je, co prawda bardzo dobrze, ale tak, że w 
proporcji do jednego i tego samego ciała nie 
odpowiadałyby sobie nawzajem i powstałby z nich 
raczej jakiś dziwoląg niż obraz człowieka5". 
Einstein, zgodnie z duchem czasu
  5 Cyt. według mojej pracy Przewrót 
kopernikański... (dz. cyt.), s. 212.
153

Struktura rewolucji naukowych
używając mniej kwiecistego języka, pisał po 
prostu: „Wydawało się, jakby grunt usuwał się 
każdemu spod nóg, i nie widać było nigdzie 
twardego oparcia, na którym można byłoby 
budować"6. Natomiast Wolfgang Pauli na miesiąc 
przed opublikowaniem pracy Heisenberga o mechanice
macierzowej, wytyczającej drogę nowej teorii 
kwantów, pisał do przyjaciela: „W fizyce panuje 
obecnie straszne zamieszanie. W każdym razie jest 
to dla mnie zbyt trudne i wolałbym być aktorem 
filmowym lub kimś w tym rodzaju i nigdy nie mieć 
do czynienia z fizyką". Oświadczenie to jest 
szczególnie interesujące, jeśli porównać je z 

Strona 125

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wypowiedzią Pauliego w niecałe pięć miesięcy 
później: „Mechanika Heisenberga zwróciła mi 
nadzieję i radość życia. Z pewnością nie daje ona 
jeszcze rozwiązania zagadki, ale znów wierzę, że 
można posuwać się naprzód"7. Takie wyraźne 
rozpoznania kryzysu są niezwykle rzadkie, ale 
skutki kryzysu nie zależą wyłącznie od ich 
świadomego rozpoznania. Na czym one polegają? 
Wydaje się, że tylko dwa z nich mają charakter 
uniwersalny. Wszystkie kryzysy zaczyna-

 

  6

Albert Einstein, Autobiographical Notę, w:

Albert
Einstein  —   Philosopher-Scientist,   Paul   A.  
Schilpp
(red.), Evanston, 111. 1949, s. 45.

 

   7

Ralph Kronig, The Turning Point, w: 

Theoretical
Physics in the Twentieth Century: A Memoriał 
Volume to
Wolfgang Pauli, M. Fierz, Victor F. Weisskopf 
(red.),
New York 1960, s. 22, 25—26. Artykuł w swej 
większej
części poświęcony jest kryzysowi w mechanice kwan
towej bezpośrednio przed r. 1925.
1 <ZA

Odpowiedź na kryzys
ją się od rozmycia paradygmatu, co prowadzi do 
rozluźnienia reguł badań normalnych. Pod tym 
względem badania w okresie kryzysu przypominają 
bardzo dociekania z okresu 
przedparadygmatycz-nego, z tą tylko różnicą, że w 
tym pierwszym wypadku różnice między stanowiskami 
są mniejsze i dokładniej sprecyzowane. Dalej, 
wszystkie kryzysy kończą się na jeden z trzech 
sposobów. Czasami okazuje się w końcu, że nauka 
normalna potrafi sobie poradzić z problemem, który
spowodował kryzys, wbrew rozpaczy tych, którzy 
sądzili, że to już koniec dotychczasowego 
paradygmatu. Kiedy indziej problem taki opiera się

Strona 126

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nawet radykalnie nowym podejściom. Wówczas uczeni 
mogą dojść do wniosku, że na obecnym etapie 
rozwoju ich dziedziny nie jest możliwe jego 
rozwiązanie. Problem zostaje wówczas nazwany i 
odłożony na później, dla przyszłych pokoleń, które
będą dysponowały doskonalszymi narzędziami. Albo 
też — i ten wypadek będzie nas tu najbardziej 
interesował — kryzys może się skończyć wyłonieniem
nowego kandydata do roli paradygmatu i późniejszą 
walką o jego uznanie. Tym ostatnim rodzajem 
zakończenia kryzysu zajmiemy się szerzej w 
następnych rozdziałach, lecz musimy tu wybiec 
nieco naprzód, aby uzupełnić nasze uwagi o 
ewolucji i anatomii stanu kryzysowego.
   Przejście od paradygmatu znajdującego się w 
stanie kryzysu do innego, z którego wyłonić się 
może nowa tradycja nauki normalnej, nie jest 
bynajmniej procesem kumulatywnym; nie następuje 
ono w wyniku uszczegółowienia czy też roz-
155

Struktura rewolucji naukowych
szerzenia starego paradygmatu. Jest to raczej 
przebudowa danej dziedziny od podstaw, zmieniająca
niektóre najbardziej elementarne uogólnienia 
teoretyczne oraz wiele metod i zastosowań 
paradyg-matycznych. W okresie przejściowym 
problemy, jakie mogą być rozwiązane przez stary i 
nowy paradygmat, w znacznym stopniu się pokrywają,
ale nigdy całkowicie. Zachodzi jednak również 
zasadnicza różnica w sposobie ich rozwiązywania. Z
chwilą gdy przejście już się dokonało, okazuje 
się, że zmieniło się spojrzenie uczonych na daną 
dziedzinę, jej metody i cele. Pewien bystry 
historyk, rozważając klasyczny przypadek 
reorientacji nauki wskutek zmiany paradygmatu, 
ujął ostatnio ten proces jako „odwracanie kota 
ogonem"; polega on „...na operowaniu tym samym co 
wcześniej zespołem danych, które jednak umieszcza 
się w nowym systemie wzajemnych relacji poprzez 
nadanie im odmiennej struktury"8. Inni, którzy 

Strona 127

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dostrzegli ten aspekt postępu naukowego, 
podkreślali jego podobieństwo do zmiany w 
postrzeganiu kształtu, na którą wskazała 
psychologia postaci: te same znaki na papierze, 
które początkowo dawały obraz ptaka, odbiera się 
teraz jako obraz antylopy, lub odwrotnie9. Taka 
paralela może być jednak myląca. Uczeni, patrząc 
na coś, nie widzą tego jako czegoś

 

  8

Herbert Butterfield, The Origins of Modern

Science,
1300-1800, London 1949, s. 1-7. [Por.: Rodowód 
nauki
współczesnej, 1300-1800, przeł. H. Krahelska, PWN,
Warszawa 1964, s. 5, 6.]

 

9

N.R. Hanson, dz. cyt., rozdz. I.

Odpowiedź na kryzys
innego; oni to po prostu widzą. Omówiliśmy już 
poprzednio niektóre problemy związane z ujęciem, w
myśl którego Priestley postrzegał tlen jako 
zdef-logistonowane powietrze. Ponadto uczony nie 
dysponuje taką swobodą przechodzenia od jednego do
drugiego sposobu widzenia, jaką ma podmiot w 
doświadczeniach z psychologii postaci. Mimo to 
zmiana sposobu widzenia postaci — zwłaszcza że 
dziś jest to sprawa dobrze znana — może być 
użyteczna jako elementarny prototyp tego, co 
zachodzi w wypadku pełnej zmiany paradygmatu.
   Nasze poprzednie rozważania dotyczące tego 
samego procesu w mniejszej skali, w wypadku 
pojawiania się nowych odkryć, pomogą nam zrozumieć
kryzys jako właściwe preludium wyłaniania się 
nowych teorii. Właśnie dlatego, że pojawienie się 
nowej teorii oznacza zerwanie z jedną tradycją 
praktyki naukowej i wprowadzenie nowej, kierującej
się innymi regułami i poruszającej się w świecie 
innych pojęć, nastąpić to może tylko wówczas, gdy 
zrodzi się uczucie, że stara tradycja donikąd już 
nie prowadzi. Stwierdzenie to jest jednak zaledwie
preludium badań nad sytuacjami kryzysowymi, a — 
niestety — pytania, do których ono prowadzi, leżą 

Strona 128

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

bardziej w kompetencji psychologa niż historyka. 
Czym są badania nadzwyczajne? W jaki sposób 
anomalia staje się czymś prawidłowym? W jaki 
sposób postępują uczeni, gdy zdają sobie sprawę z 
tego tylko, że coś jest zasadniczo nie w porządku,
i gdy nie dysponują narzędziami, które pozwoliłyby
im sobie z tym poradzić? Pytania te wymagają 
dalszych badań, i to nie tylko historycz-
157

Struktura rewolucji naukowych
nych. Z tego powodu poniższe uwagi będą z 
konieczności bardziej prowizoryczne i mniej 
kompletne niż to, co mówiliśmy dotychczas.
   Nowy paradygmat wyłania się niekiedy — 
przynajmniej w stanie zaczątkowym — nim jeszcze 
kryzys zdąży się rozwinąć lub zanim zostanie 
wyraźnie rozpoznany. Przykładem może być praca 
Lavoisiera. Jego notatka przedstawiona została 
Francuskiej Akademii Nauk w niecały rok po 
pierwszych badaniach stosunków wagowych, a przed 
publikacjami Priestleya, które w pełni ujawniły 
kryzys w chemii pneumatycznej. Podobnie, pierwsze 
ujęcie teorii falowej przez Younga opublikowane 
zostało we wczesnym stadium kryzysu w optyce, 
kryzysu, który pozostałby niemal niezauważony, 
gdyby — zresztą bez udziału samego Younga — nie 
doprowadził w ciągu dziesięciolecia do 
międzynarodowego skandalu naukowego. W tego 
rodzaju wypadkach można jedynie powiedzieć, że 
nieznaczne załamanie się paradygmatu i pierwsze 
zachwianie się jego reguł dla nauki normalnej 
wystarczyło, by ktoś spojrzał na całą dziedzinę w 
nowy sposób. Między dostrzeżeniem pierwszych oznak
kłopotów a uznaniem alternatywnego paradygmatu 
zachodzą procesy w znacznej mierze nie 
uświadamiane.
   W innych przypadkach natomiast — powiedzmy, 
Kopernika, Einsteina czy współczesnej fizyki 
jądrowej — między uświadomieniem sobie załamania 
się starego paradygmatu a pojawieniem się nowego 

Strona 129

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

upłynąć musiało wiele czasu. Takie sytuacje 
pozwalają historykowi uchwycić przynajmniej
    
Odpowiedź na kryzys
niektóre cechy badań nadzwyczajnych. Mając do 
czynienia z zasadniczą anomalią teoretyczną, uczę-
\ ni starają się przede wszystkim dokładniej ją 
wy- \ odrębnie i ująć w pewną strukturę. Mając 
świadomość, że reguły nauki normalnej nie są tu w 
pełni przydatne, będą jednak starali się korzystać
z nich w sposób jeszcze bardziej rygorystyczny niż
dotąd, aby przekonać się, w jakim zakresie dadzą 
się one stosować w dziedzinie nastręczającej 
trudności. Jednocześnie poszukiwać będą sposobów 
pogłębienia kryzysu, uczynienia go bardziej 
uderzającym, a być może i bardziej sugestywnym niż
wówczas, gdy ujawniony został przez pierwsze 
doświadczenia, których wyniki — wbrew temu, co się
okazało — miały być z góry znane. I w tej właśnie 
swej działalności, bardziej niż na jakimkolwiek 
innym etapie postparadygmatycznego rozwoju nauki, 
uczony zachowywać się będzie mniej więcej zgodnie 
z potocznymi wyobrażeniami o działalności 
naukowej. Po pierwsze, będzie on przypominał 
człowieka szukającego po omacku, robiącego 
eksperymenty tylko po to, by zobaczyć, co się 
zdarzy, poszukującego zjawisk, których natury nie 
potrafi odgadnąć. Jednocześnie, ponieważ żadnego 
eksperymentu nie da się podjąć bez jakiegoś 
rodzaju teorii, uczony w epoce kryzysu stale 
próbuje tworzyć spekulatywne teorie; jeśli zdobędą
one uznanie, mogą utorować drogę nowemu 
paradygmatowi, jeśli nie — stosunkowo łatwo ich 
poniechać. Klasycznymi przykładami takich bardziej
przypadkowo prowadzonych badań, do jakich prowadzi
świadomość anomalii, mogą być próby ujęcia ru-
159

Struktura rewolucji naukowych
chu Marsa przez Keplera czy też usiłowania 
Priest-leya poradzenia sobie z coraz to 

Strona 130

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

odkrywanymi nowymi gazami10. Ale najlepszą zapewne
ilustracją są współczesne dociekania nad teorią 
pola i teorią cząstek elementarnych. Czy ten 
ogromny wysiłek, jakiego wymagało wykrycie 
neutrina, wydawałby się usprawiedliwiony, gdyby 
nie kryzys, który zmuszał do sprawdzenia zasięgu 
stosowalności reguł nauki normalnej? Albo czy 
gdyby w pewnym momencie nie załamały się w sposób 
oczywisty stosowane reguły, wysunięto by i 
sprawdzono radykalną hipotezę o niezachowywaniu 
parzystości? Podobnie jak wiele innych badań w 
fizyce ostatnich dziesięcioleci doświadczenia te 
miały częściowo na celu zlokalizowanie i 
określenie źródła wciąż jeszcze poszerzającego się
zespołu anomalii.
   Tego rodzaju badaniom nadzwyczajnym towarzyszą 
często, choć bynajmniej nie zawsze, inne. Sądzę, 
że zwłaszcza w okresach rozpoznanego kryzysu 
uczeni sięgają do analiz filozoficznych, licząc na
rozwiązanie zagadek ze swojej dziedziny. Uczeni z 
reguły ani nie musieli, ani nie chcieli być 
filozofami. Nauka normalna trzyma się zazwyczaj z 
dala od filozofii, i zapewne nie bez racji. W tej
  10 Na temat prac Keplera dotyczących orbity 
Marsa zob.: J.L.E. Dreyer, dz. cyt, s. 38G-393. 
Pewne niedokładności nie przekreślają wartości 
podawanego przez Dreyera materiału dla naszych 
celów. Na temat prac Priestleya zob. jego własne 
dzieło: Experiments and Obsewations on Different 
Kinds of Air, London 1774-1775.
  
Odpowiedź na kryzys
mierze, w jakiej normalna praca badawcza opierać 
się może na paradygmacie jako na wzorcu, reguły i 
założenia nie muszą być wyłożone explicite. W 
rozdziale piątym zauważyliśmy, że pełny zespół 
reguł, jaki stara się wykryć analiza filozoficzna,
nie musi nawet istnieć. Nie znaczy to jednak, że 
poszukiwanie założeń (nawet tych istniejących) nie
może być skutecznym sposobem osłabiania nacisku 
tradycji na myśl badawczą i podstawą kształtowania

Strona 131

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

się nowej tradycji. Nie jest bynajmniej rzeczą 
przypadku, że powstaniu fizyki Newtonowskiej w 
wieku XVII oraz fizyki relatywistycznej i 
mechaniki kwantowej w wieku XX towarzyszyła 
zasadnicza filozoficzna analiza ówczesnych 
tradycji badawczych11. Nie jest również rzeczą 
przypadku, że w obu tych okresach tzw. eksperyment
myślowy odegrać mógł tak istotną rolę w rozwoju 
badań naukowych. Jak wskazałem gdzie indziej12, 
analityczne eksperymenty myślowe, które spotykamy 
tak często w pracach Galileusza, Einsteina, Bohra 
i innych, pozwalały świetnie konfrontować stary 
paradygmat z aktualną wiedzą i wyodrębnić źródła
  " Na temat filozoficznych rozważań, które 
towarzyszyły rozwojowi siedemnastowiecznej 
mechaniki, zob.: Renę Dugas, La mecaniąue au XVIF 
siecle, Neuchatel 1954, zwłaszcza rozdz. XI. Na 
ten sam temat, ale w odniesieniu do wieku XIX, 
zob. wcześniejszą książkę tego samego autora: 
Histoire de la mecaniąue, dz. cyt., s. 419-443.
   12 T.S. Kuhn, Rola eksperymentów myślowych, w: 
tenże, Dwa bieguny..., dz. cyt., s. 336-369.
161

Struktura rewolucji naukowych
kryzysu z jasnością, która nieosiągalna jest w 
laboratorium.
   Wraz z zastosowaniem tych czy innych 
nadzwyczajnych procedur zajść może jeszcze coś 
innego. Skupiając uwagę badawczą na wąskim 
obszarze trudności i przygotowując uczonych na 
rozpoznawanie anomalii, kryzys rodzi często nowe 
odkrycia. Wspominaliśmy już o tym, jak świadomość 
kryzysu różniła badania Lavoisiera nad tlenem od 
Priestleyowskich. Tlen nie był też bynajmniej 
jedynym gazem, który chemicy, świadomi anomalii, 
mogli odkryć w pracach prowadzonych przez 
Priestleya. Innym przykładem może być szybkie 
gromadzenie się nowych odkryć w dziedzinie optyki 
tuż przed wyłanieniem się falowej teorii światła i
w czasie, gdy ta teoria się wyłaniała. Niektóre z 

Strona 132

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nich, jak polaryzacja przez odbicie, były 
rezultatem przypadków, które zdarzają się nieraz, 
gdy prace skupiają się na obszarze anomalii. 
(Ma-lus, który dokonał tego odkrycia, 
przygotowywał wówczas pracę dla Akademii 
poświęconą podwójnemu załamaniu. Zjawisko to, 
powszechnie wówczas znane, nie miało 
zadowalającego wyjaśnienia i Akademia wyznaczyła 
nagrodę za jego podanie.) Inne odkrycia, jak 
stwierdzenie występowania prążków świetlnych w 
środku cienia okrągłej tarczy, prognozowano na 
gruncie nowych hipotez, których sukces przyczynił 
się do przekształcenia ich w paradygmat dalszych 
prac badawczych. Jeszcze inne, takie jak barwy 
cienkich błon, były związane ze zjawiskami często 
obserwowanymi już wcześniej i niekiedy 
odnotowywanymi, lecz — podobnie jak
    
Odpowiedź na kryzys
Priestleyowski tlen — łączono je z innymi, dobrze 
znanymi zjawiskami, co uniemożliwiało właściwe 
rozpoznanie ich natury13. Analogicznie można by 
przedstawić rozmaite odkrycia, które gdzieś od 
roku 1895 towarzyszyły powstawaniu mechaniki 
kwantowej.
   Badania nadzwyczajne odznaczać się muszą 
jeszcze innymi cechami i prowadzić do innych 
jeszcze skutków, ale obecnie dopiero zaczynamy się
orientować, jakie w tej materii należałoby podjąć 
problemy. Być może na razie wystarczą nam te 
wskazane; dotychczasowe uwagi pozwalają zrozumieć,
w jaki sposób kryzys jednocześnie i rozluźnia 
stereotypy, i dostarcza danych niezbędnych do 
zasadniczej zmiany paradygmatu. Niekiedy kształt 
nowego paradygmatu zapowiada już struktura, jaką 
nadzwyczajne badania nadają anomalii. Einstein 
pisał, że zanim wypracował jakąkolwiek teorię, 
która mogłaby zastąpić mechanikę klasyczną, 
dostrzegał już związek między znanymi anomaliami —
promieniowaniem ciała czarnego, efektem 
fotoelektrycznym, ciepłem właściwym14. Zazwyczaj 

Strona 133

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

jednak struktura taka nie jest z góry świadomie 
postrzegana. Przeciwnie, nowy paradygmat lub 
wystarczające do jego późniejszego sprecyzowania

 

  13

Na temat nowych odkryć optycznych w ogóle 

zob.:
V. Ronchi, dz. cyt., rozdz. VII. Jeśli chodzi o 
wcze
śniejsze  wyjaśnienie jednego  z  tych  zjawisk,  
zob.:
J. Priestley, The History and Present State..., 
dz. cyt.,
s. 498-520.

 

14

A. Einstein, dz. cyt.

Struktura rewolucji naukowych
wskazówki pojawiają się nagle, czasami przychodzą 
uczonemu do głowy w środku nocy, gdy jest on 
głęboko pogrążony w kryzysie. Na czym polega 
istota tego ostatniego stadium — w jaki sposób 
jednostka odkrywa (lub stwierdza, że odkryła) nowy
sposób uporządkowania zebranych danych — to 
pytanie, na które obecnie nie umiemy odpowiedzieć,
i nie wiadomo, czy odpowiedź taką znajdziemy 
kiedykolwiek. Zauważmy tu na ten temat tylko 
jedno. Prawie zawsze człowiek dokonujący takiego 
zasadniczego odkrycia nowego paradygmatu jest bądź
bardzo młody, bądź od niedawna pracuje w 
dziedzinie, której paradygmat zmienia15. I chyba 
nie wymaga to nawet objaśnienia. To zrozumiałe, że
ludzie, którzy nie są zbytnio przywiązani poprzez 
wcześniejszą praktykę do tradycyjnych reguł nauki 
normalnej, o wiele łatwiej niż pozostali zdają 
sobie sprawę z tego, że na gruncie
  15 To uogólnienie dotyczące roli młodego wieku w
dokonywaniu zasadniczych odkryć naukowych jest tak
powszechne, że aż banalne. Co więcej, przejrzenie 
każdej niemal listy uczonych, którzy przyczynili 
się do powstania nowych teorii naukowych, 
potwierdza w sposób dobitny to twierdzenie. Mimo 
wszystko uogólnienie to wymaga niewątpliwie 
systematycznych badań. Har-vey C. Lehman w pracy 

Strona 134

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Age and Achievement, Princeton 1953, podaje wiele 
interesujących danych. Jednakże jego studium nie 
podejmuje próby wyodrębnienia tych uczonych, 
którzy przyczynili się do zasadniczej zmiany 
pojęć. Nie rozpatruje się w nim także szczególnych
okoliczności, jakie warunkować mogą dokonywanie 
odkryć naukowych w stosunkowo późnym wieku.
164

A      Odpowiedź na kryzys
tych reguł nie da się już rozgrywać gry, i 
wymyślają inny zl:)iór reguł.
   Dokonujące się w rezultacie przejście do nowego
paradygmatu to właśnie rewolucja naukowa

 

tym właśnie tematem możemy się teraz 

zająć,
po długim przygotowaniu, bezpośrednio. Zwróćmy 
jednak naprzód uwagę na jeszcze jeden, pozornie 
trudno uchwytny aspekt zagadnienia, który 
podsunęły nam ostatnie trzy rozdziały. Aż do 
rozdziału szóstego, gdzie wprowadziliśmy pojęcie 
anomalii, pojęcia rewolucja i nauka nadzwyczajna 
wydawać się mogły równoznaczne. Ponadto oba 
terminy nie znaczyły, jak się zdaje, nic więcej, 
jak tylko „nauka nie-normalna" — czytelnika mogło 
zatem zaniepokoić to, że popadamy w błędne koło. W
praktyce jednak tak być nie musi. Stwierdzimy 
niebawem, żę z podobną kolistością mamy do 
czynienia w teoriach naukowych. Kłopotliwa czy 
nie, kolistość ta musi zostać rozpoznana. Rozdział
niniejszy i dwa poprzednie wskazały na szereg 
kryteriów załamywania się normalnej działalności 
naukowej, kryteriów, które same są niezależne od 
tego, czy załamanie to prowadzi w konsekwencji do 
rewolucji, czy nie. Mając do czynienia z anomalią 
bądź kryzysem, uczony przyjmuje inną postawę wobec
istniejących paradygmatów i odpowiednio do tego 
zmienia się charakter jego prac badawczych. 
Mnożenie się konkurencyjnych interpretacji, chęć 
znalezienia czegoś nowego, wyrażanie zdecydowanego
niezadowolenia z istniejącego stanu rzeczy, 

Strona 135

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

odwoływanie się do filozofii i podejmowanie 
kwestii fundamentalnych — wszystko to są symptomy 
przejś-
165

Struktura rewolucji naukowych
cia
cia od badań normalnych do nadzwyczajnych. I 
właśnie w pierwszym rzędzie one, a nie rewolucje, 
leżą u podstaw pojęcia nauki normalnej.

ISTOTA I NIEUCHRONNOŚĆ REWOLUCJI NAUKOWYCH
Powyższe uwagi pozwalają nam wreszcie przystąpić 
do omówienia zagadnień, którym rozprawa niniejsza 
zawdzięcza swój tytuł. Czym są rewolucje naukowe  
i jaką pełnią funkcję w rozwoju nauki? Fragmenty 
odpowiedzi na te pytania zawarte już były w 
poprzednich rozdziałach. Między innymi 
wskazaliśmy, że rewolucje traktowane są tu jako 
takie niekumulatywne  epizody w rozwoju nauki, w 
których stary paradygmat zostaje zastąpiony 
częściowo bądź w całości przez nowy, nie dający 
się pogodzić z poprzednim. Jest to jednak tylko 
część odpowiedzi. Aby ją uzupełnić, zadać musimy 
kolejne pytanie: dlaczego zmianę paradygmatu 
nazywać mamy rewolucją? Jakie analogie między 
rozwojem naukowym i politycznym — tak zasadniczo 
różnymi zjawiskami — pozwalają mówić w obu 
wypadkach o rewolucjach?
   Jeden z aspektów tej analogii jest już chyba 
oczywisty. Źródłem rewolucji politycznych jest 
rosnące — przynajmniej u części społeczeństwa
167

Struktura rewolucji naukowych
'— poczucie, że istniejące instytucje nie są już w
stanie rozwiązać problemów powstających w 
otoczeniu, które one same po części ukształtowały.
Analogicznie, źródłem rewolucji naukowych jest 
rosnące — znów zazwyczaj wśród wąskiej grupy 
społeczności uczonych — poczucie, że istniejący 

Strona 136

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

paradygmat przestał spełniać adekwatnie swe 
funkcje w poznawaniu tego aspektu przyrody, 
którego badania sam poprzednio umożliwił. Zaró-

 

|jj

wno w rozwoju politycznym, jak  i  

naukowym
poczucie to prowadzi do kryzysu, który jest warun-

 

Ijr

kiem wstępnym rewolucji. Co więcej, 

analogia ta,

 

.

choć w sposób bardziej ograniczony, 

dotyczy nie

 

L

tylko tak wielkich przekształceń 

paradygmatów,
jak te przypisywane Kopernikowi czy Lavoisiero-wi,
ale również i znacznie mniejszych, związanych z 
przyjęciem nowego typu zjawisk, tak jak w wypadku 
tlenu czy promieni X. Rewolucji naukowych, jak 
zauważyliśmy pod koniec rozdziału piątego, 
doświadczają często tylko ci uczeni, którzy 
uznawali obalone przez nie paradygmaty. Ludziom z 
zewnątrz mogą się one wydawać — podobnie jak 
rewolucje na Bałkanach w początku XX wieku — 
normalnym ogniwem procesu rozwojowego. Na przykład
astronomowie mogli potraktować odkrycie promieni X
jako zwykłe tylko wzbogacenie wiedzy, albowiem 
istnienie nowego rodzaju promieniowania w niczym 
nie zmieniało ich paradygmatów. Jednak dla takich 
uczonych, jak Kelvin, Crookes czy Roentgen, którzy
prowadzili badania dotyczące teorii promieniowania
i promieni katodowych, odkrycie promieni X musiało
oznaczać
16R

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
pogwałcenie jednego i powstanie innego 
paradygmatu. Dlatego właśnie promienie te mogły 
zostać odkryte dopiero wtedy, gdy okazało się, że 
coś jest nie tak z badaniami normalnymi.
   Ten genetyczny aspekt analogii między rozwojem 
politycznym i naukowym nie powinien już budzić 
wątpliwości. Analogia ta ma jednak i drugi, 
głębszy wymiar, od którego zależy znaczenie 

Strona 137

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

pierwszego. Rewolucje społeczne dążą do takich 
przekształceń instytucji politycznych, jakich same
te instytucje zabraniają. Powodzenie ich wymaga 
zatem likwidacji niektórych instytucji na rzecz 
innych, a w okresie przejściowym społeczeństwo 
rządzi się po części bez instytucji. Tak jak 
kryzys osłabia rolę paradygmatów, tak też 
początkowo osłabia on rolę instytucji 
politycznych. Coraz większa liczba ludzi wyłącza 
się z życia politycznego i zachowuje się w sposób 
inny, niż nakazują jego kanony. Gdy kryzys się 
pogłębia, wielu z nich opowiada się za jakąś 
konkretną propozycją przebudowy społeczeństwa w 
ramach nowej struktury instytucjonalnej. 
Społeczeństwo dzieli się na dwa obozy, dwie 
partie, z których jedna stara się bronić starego 
porządku, a druga — wprowadzić nowy. Z chwilą gdy 
następuje taka polaryzacja, zaczyna brakować 
wspólnej płaszczyzny politycznej. Ponieważ partie 
te różnie zapatrują się na to, w obrębie jakiej 
matrycy instytucjonalnej należy przeprowadzić 
zmiany i oceniać je, ponieważ nie uznają żadnej 
wyższej instancji, która mogłaby rozstrzygnąć 
konflikty rewolucyjne — odwoływać się muszą 
ostatecznie do metod perswazji, a często do użycia
169

Struktura rewolucji naukowych
siły. Chociaż rewolucje odgrywały żywotną rolę w 
ewolucji instytucji politycznych, rola ta 
uwarunkowana jest przez to, że były one po części 
zdarzeniami pozapolitycznymi i 
pozainstytucjonalnymi.
   W pozostałych rozdziałach niniejszej rozprawy 
chcemy pokazać, że historyczne badanie zmian 
paradygmatu ujawnia bardzo podobne cechy w rozwoju
nauki. Wybór pomiędzy paradygmatami jest, tak jak 
wybór między konkurencyjnymi instytucjami 
politycznymi, wyborem między dwoma nie dającymi 
się ze sobą pogodzić sposobami życia społecznego. 
Tak więc nie jest on i nie może być zdeterminowany

Strona 138

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wyłącznie przez metody oceniania właściwe nauce 
normalnej, te bowiem zależą częściowo od 
określonego paradygmatu, który właśnie jest 
kwestionowany. Z chwilą gdy w sporze o wybór 
paradygmatu odwołujemy się do paradygmatu — a jest
to nieuniknione — popadamy nieuchronnie w błędne 
koło. Każda grupa, występując w obronie własnego 
paradygmatu, odwołuje się w argumentacji właśnie 
do niego.
   To błędne koło nie decyduje jeszcze o tym, że 
argumentacja taka jest fałszywa czy też 
nieskuteczna. Człowiek zakładający paradygmat, 
którego broni w swojej argumentacji, może mimo to 
jasno ukazać, czym byłaby praktyka naukowa dla 
tych, którzy przyjmują nowy pogląd na przyrodę; 
może to pokazać niezwykle, a nawet nieodparcie 
przekonująco. Jednakże bez względu na siłę 
oddziaływania argumentacja oparta na błędnym kole 
może pełnić wyłącznie funkcję perswazyjną. Nie 
sposób sprawić, by była ona przekonująca logicznie
czy
170

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
choćby w pewnym stopniu do przyjęcia dla kogoś, 
kto odmawia wejścia w owo błędne koło. Przesłanki 
i wartości akceptowane przez spierające się strony
nie wystarczają do rozstrzygnięcia sporu

 

0

paradygmat. Podobnie jak w rewolucjach 

społe
cznych, tak i w sporach o paradygmaty nie istnieje
żadna instancja nadrzędna ponad tymi, które uznaje
każda ze stron. Aby dowiedzieć się, w jaki sposób
wywoływane są rewolucje naukowe, zbadać musi
my zatem nie tylko wpływ samej przyrody i logiki;
trzeba też zbadać techniki perswazyjnej argumen
tacji skuteczne w obrębie poszczególnych grup,
z których składa się społeczność uczonych.
   Aby przekonać się, dlaczego decyzja w sprawie 
wyboru paradygmatu nigdy nie może być 
jednoznacznie wyznaczona tylko przez logikę i 

Strona 139

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

eksperyment, musimy pokrótce rozważyć, na czym 
polegają różnice dzielące obrońców tradycyjnego 
paradygmatu i ich rewolucyjnych następców. To 
właśnie jest głównym celem rozdziału niniejszego

 

1

następnych.   Wiele  przykładów  takich  

różnic
wskazaliśmy już poprzednio, a nie ulega wątpliwo
ści, że historia dostarczyć  może wielu innych.
Rzeczą o wiele bardziej wątpliwą i dlatego wyma
gającą zbadania w pierwszej kolejności jest kwes
tia, czy tego rodzaju przykłady dostarczają 
istotnej
informacji na temat istoty nauki. Uznając nawet
odrzucanie paradygmatów za niewątpliwy fakt his
toryczny, spytać należy, czy świadczy on o czymś
więcej niż o ludzkiej łatwowierności i omylności.
Czy istnieją jakieś wewnętrzne przyczyny, dla któ
rych asymilacja jakiegoś nowo odkrytego zjawiska
171

Struktura rewolucji naukowych
lub nowej teorii naukowej wymagać musi odrzucenia 
starego paradygmatu?
   Zauważmy przede wszystkim, że jeśli nawet 
przyczyny takie istnieją, to nie wynikają one z 
logicznej struktury wiedzy naukowej. Pojawienie 
się nowego zjawiska nie musi odbić się 
destrukcyjnie na jakimkolwiek fragmencie 
dawniejszej praktyki naukowej. Chociaż odkrycie 
życia na Księżycu byłoby dziś destrukcyjne 
względem istniejących paradygmatów (wedle których 
to, co wiemy o Księżycu, jest nie do pogodzenia z 
występowaniem tam życia), to jednak inaczej 
przedstawiałaby się ta sprawa w wypadku odkrycia 
życia w jakiejś mniej znanej części Galaktyki. Na 
tej samej zasadzie nowa teoria nie musi popadać w 
konflikt z którąkolwiek ze swoich poprzedniczek. 
Może ona dotyczyć wyłącznie zjawisk uprzednio nie 
znanych, jak np. teoria kwantów dotycząca zjawisk 
subatomowych nie znanych przed wiekiem XX. W innym
jeszcze wypadku nowa teoria może być po prostu 

Strona 140

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

uogólnieniem wielu teorii niższego poziomu, przez 
co łączy je w jeden system, ale nie zmienia żadnej
z nich. Dziś na przykład prawo zachowania energii 
wiąże ze sobą dynamikę, chemię, naukę o 
elektryczności, optykę, teorię ciepła itd. Możliwe
są również inne pokojowe relacje między nowymi i 
starymi teoriami i dla każdej z nich znaleźć można
odpowiedni przykład w historii rozwoju nauki. 
Gdyby jednak tak było zawsze, proces rozwoju 
naukowego miałby charakter kumulatywny. Nowo 
odkryte zjawiska ujawniałyby po prostu porządek w 
obszarze rzeczywistości,
    
Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
w którym dotąd porządku nie dostrzegano. Nowa 
wiedza w takim przypadku zastępowałaby ignorancję,
a nie wiedzę innego rodzaju, nie dającą się z tą 
nową pogodzić.
   Oczywiście, nauka (czy jakieś inne 
przedsięwzięcie, być może mniej skuteczne) mogłaby
się rozwijać w taki całkowicie kumulatywny sposób.
Wiele osób wierzyło, że tak właśnie się dzieje, a 
większość przypuszcza nadal, że kumulacja jest co 
najmniej ideałem, który można by osiągnąć w 
rozwoju historycznym, gdyby nie ludzkie ułomności.
Przekonanie to ma swoje ważne źródła. W rozdziale 
dziesiątym przekonamy się, jak ściśle taki pogląd 
na naukę związany jest z koncepcjami 
epistemologicznymi, które traktują wiedzę jako 
konstrukcję wznoszoną przez umysł bezpośrednio na 
surowych danych zmysłowych. W rozdziale jedenastym
natomiast zobaczymy, że ten historio-graficzny 
schemat znajduje silne oparcie w przyjętych 
metodach nauczania. Jednakże, mimo znacznej 
wiarygodności tego idealnego schematu, coraz 
więcej racji każe powątpiewać w to, czy 
rzeczywiście jest to obraz nauki. Po okresie 
przedparadyg-matycznym asymilacja wszystkich 
nowych teorii i niemal wszystkich odkryć nowego 
rodzaju zjawisk wymagała w gruncie rzeczy obalenia
poprzedniego paradygmatu i prowadziła do konfliktu

Strona 141

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

między zwalczającymi się szkołami. Kumulatywne 
włączanie nieprzewidzianych nowości do dorobku 
wiedzy okazuje się raczej nierealnym wyjątkiem od 
reguły rozwoju naukowego. Ten, kto traktuje 
poważnie fakty historyczne, musi podejrzewać, że
173

Struktura rewolucji naukowych
nauka nie dąży do tego ideału, jaki ukazuje wizja 
jej kumulatywnego rozwoju. Być może jest to 
przedsięwzięcie innego rodzaju.
   Skoro zaś opór faktów wzbudzi już w nas te 
podejrzenia, to biorąc pod uwagę sprawy, o których
wcześniej mówiliśmy, można dojść do wniosku, że 
kumulatywne zdobywanie nowej wiedzy jest nie tylko
faktycznie zjawiskiem rzadkim, ale w zasadzie 
nieprawdopodobnym. Badania normalne, które 
rzeczywiście mają charakter kumulatywny, 
zawdzięczają swe powodzenie zdolności uczonych do 
wybierania tych problemów, które mogą zostać 
rozwiązane za pomocą przyrządów i aparatury 
pojęciowej już znanych lub bardzo do nich 
podobnych. (Dlatego właśnie uparte zajmowanie się 
problemami zastosowań, niezależnie od ich stosunku
do istniejącej wiedzy i techniki, może tak łatwo 
zahamować postęp naukowy.) Uczony, który dąży do 
rozwiązania problemu wyznaczonego przez istniejącą
wiedzę i technikę, nie rozgląda się po prostu 
dookoła. Wiedząc, co chce osiągnąć, odpowiednio 
projektuje swoje przyrządy i zajmuje odpowiednią 
postawę myślową. Coś nieoczekiwanego, nowe 
odkrycie, może wyłonić się tylko wtedy, gdy jego 
przewidywania dotyczące przyrody lub przyrządów 
okażą się błędne. Często znaczenie dokonanego w 
ten sposób odkrycia będzie proporcjonalne do 
zakresu i oporności anomalii, która je 
zapowiadała. Jest zatem oczywiste, że pomiędzy 
paradygmatem, względem którego odkrycie to jest 
anomalią, a paradygmatem, który czyni je czymś 
prawidłowym, zachodzić musi konflikt. Przykłady
    

Strona 142

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
odkryć dokonywanych poprzez odrzucenie 
paradygmatu, o których mówiliśmy w rozdziale 
szóstym, były czymś więcej niż historycznymi 
przypadkami. Nie istnieje żaden inny skuteczny 
sposób dokonywania odkryć.
   Ta sama argumentacja, nawet w sposób jeszcze 
jaśniejszy, odnosi się do tworzenia nowych teorii.
Zasadniczo istnieją tylko trzy rodzaje zjawisk, na
gruncie których tworzyć można nową teorię. Po 
pierwsze, mogą to być zjawiska uprzednio już 
dobrze wytłumaczone przez istniejące paradygmaty; 
rzadko kiedy jednak są one motywem czy też punktem
wyjścia do konstruowania nowej teorii. Gdy jednak 
tak się dzieje —jak w wypadku trzech słynnych 
antycypacji, które omówiliśmy pod koniec rozdziału
siódmego — uzyskane w rezultacie teorie nie 
znajdują zazwyczaj uznania, brak bowiem 
dostatecznych racji, by rozstrzygnąć o ich 
słuszności. Po drugie, mogą to być zjawiska, 
których naturę określa istniejący paradygmat, lecz
których szczegóły zrozumiane być mogą tylko w 
wyniku dalszego uszczegółowienia teorii. Są to 
zjawiska, których badaniu uczony poświęca 
większość swego czasu. Jego celem jednakże jest tu
raczej uściślenie istniejących paradygmatów niż 
zastąpienie ich innymi. Dopiero wtedy, gdy tego 
rodzaju próby uściślenia zawodzą, uczony ma do 
czynienia z trzecim rodzajem zjawisk — z 
rozpoznanymi anomaliami, które charakteryzuje to, 
iż uporczywie opierają się ujęciu za pomocą 
istniejących paradygmatów. Ten rodzaj zjawisk sam 
daje początek nowym teoriom. Paradygmaty wyznacza-
175

Struktura rewolucji naukowych
ją miejsce w polu widzenia uczonego wszystkim 
zjawiskom z wyjątkiem anomalii.
   Jeśli jednak nowe teorie majątłumaczyć anomalie
ujawniające się na gruncie odniesienia istniejącej
teorii do przyrody, to nowa teoria musi umożliwiać

Strona 143

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przewidywania różne od tych, jakie wyprowadzano z 
poprzedniej. Różnica taka nie mogłaby mieć 
miejsca, gdyby teorie te były logicznie zgodne. W 
procesie przyswajania nowej teorii stara musi 
zostać wyparta. Nawet odkrycie prawa zachowania 
energii, które dziś wydaje się po prostu logiczną 
nadbudową, odnoszącą się do przyrody tylko za 
pośrednictwem niezależnie ustalonych teorii, nie 
mogło się obejść bez obalenia paradygmatu. 
Zrodziło się ono mianowicie z kryzysu, którego 
zasadniczym elementem była niezgodność dynamiki 
Newtona z niektórymi wnioskami wyciąganymi z 
teorii cieplika. Prawo zachowania energii wejść 
mogło do nauki dopiero wówczas, gdy odrzucono 
teorię cieplika1. Następnie zaś minąć musiał 
pewien czas od jego akceptacji, by zaczęto je 
traktować jako teorię wyższego poziomu, która nie 
jest sprzeczna ze swymi poprzedniczkami. Trudno 
sobie wyobrazić, w jaki sposób nowe teorie mogłyby
pojawiać się bez takich destrukcyjnych przemian w 
poglądach na przyrodę. Tak więc, mimo że pogląd o 
logicznym zawieraniu się starych teorii w nowych 
jest dopuszczalny, jest on niezgodny z 
rzeczywistym przebiegiem rozwoju nauki.
   Sto lat temu można by było, jak sądzę, zamknąć 
nasze rozważania nad nieuchronnością rewolucji
1 S.P. Thompson, dz. cyt., t. I, s. 266-281.

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
naukowych już w tym punkcie. Dziś jednak, 
niestety, postąpić tak nie sposób, albowiem 
przedstawiony wyżej pogląd nie da się utrzymać, 
jeśli zarazem akceptuje się rozpowszechnioną 
współcześnie interpretację natury i funkcji teorii
naukowych. Interpretacja ta — ściśle związana z 
wczesnym pozytywizmem logicznym i nie odrzucona 
ostatecznie przez kontynuatorów tego kierunku 
filozoficznego — ogranicza zakres i znaczenie 
akceptowanej teorii w taki sposób, by wykluczyć 
możliwość jej konfliktu z jakąkolwiek teorią 
późniejszą, formułującą prognozy dotyczące po 

Strona 144

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

części tego samego zakresu zjawisk. Najlepiej 
znany i najmocniejszy argument za tym zawężającym 
ujęciem teorii naukowej pojawia się w dyskusjach 
dotyczących stosunku między współczesną 
Einsteinowską dynamiką a starymi równaniami 
dynamiki wywodzącymi się z Principiów Newtona. Z 
punktu widzenia, którego bronimy w niniejszej 
rozprawie, te dwie teorie są nie do pogodzenia w 
takim sensie jak astronomia Kopernika i 
Ptolemeusza: teorię Einsteina można przyjąć, tylko
uznając zarazem, że Newton nie miał racji. Jest to
dzisiaj pogląd uznawany przez mniejszość2. Dlatego
musimy rozpatrzyć najczęściej wysuwane przeciw 
niemu zarzuty. Istotę tych zarzutów można 
przedstawić w następujący sposób. Dynamika 
relatywistyczna nie może dowodzić niesłuszności 
dynamiki Newtona, albowiem z tej ostatniej nadal 
korzysta z powodze-
  2 Por. na przykład uwagi Philipa P. Wienera w 
„Philo-sophy of Science", 1958, t. XXV, s. 298.
177

Struktura rewolucji naukowych
niem większość inżynierów oraz — w niektórych 
zastosowaniach — wielu fizyków. Co więcej, 
poprawność tych zastosowań starej teorii może 
zostać dowiedziona na gruncie tej właśnie teorii, 
która ją — gdy chodzi o inne zastosowania — 
zastąpiła. Na gruncie teorii Einsteina wykazać 
można, że prognozy wyprowadzone z równań Newtona 
będą na tyle dokładne, na ile pozwalają na to 
przyrządy pomiarowe, z których korzystamy we 
wszystkich zastosowaniach spełniających niewielką 
liczbę ograniczających warunków. Jeśli chcemy, aby
teoria Newtona dała dostatecznie dokładne wyniki, 
to na przykład względne prędkości rozważanych ciał
muszą być małe w porównaniu z prędkością światła. 
Nakładając na teorię Newtona ten i kilka innych 
warunków, można wykazać, że teorię tę da się 
wyprowadzić z teorii Einsteina, że zatem jest ona 
jej szczególnym przypadkiem.

Strona 145

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   Żadna teoria — kontynuują zwolennicy omawianego
poglądu — nie może być sprzeczna z którymś z jej 
przypadków szczególnych. Jeśli na gruncie teorii 
Einsteina dynamika Newtonowska wydaje się 
fałszywa, to tylko dlatego, że niektórzy 
zwolennicy tej ostatniej byli na tyle nieostrożni,
że twierdzili, iż daje ona całkowicie dokładne 
wyniki bądź że stosuje się również do ciał 
poruszających się z bardzo dużymi prędkościami 
względnymi. A ponieważ żadne świadectwa nie 
uprawniały ich do tego rodzaju twierdzeń, ci, 
którzy je wysuwali, sprzeniewierzali się 
standardom naukowości. W tej mierze, w jakiej 
teoria Newtona była kiedykolwiek teorią naprawdę 
naukową, rzeczywiście potwier-
178

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
dzoną, w tej mierze jest słuszna i dziś. Tylko 
zbyt dalekie ekstrapolacje tej teorii — 
ekstrapolacje, które w gruncie rzeczy nigdy nie 
były naukowo uzasadnione — okazały się niesłuszne 
w świetle teorii Einsteina. Oczyszczona z tych 
dodatków, teoria Newtona nigdy nie została 
zakwestionowana i nie może być zakwestionowana.
   Pewien wariant tej argumentacji może 
doprowadzić do konkluzji, że każda teoria, z 
której kiedykolwiek korzystała istotna grupa 
kompetentnych badaczy, jest nie do obalenia. Na 
przykład ciesząca się złą sławą teoria 
flogistonowa porządkowała wielką ilość zjawisk 
fizycznych i chemicznych. Tłumaczyła ona, dlaczego
ciała ulegają spalaniu (dlatego, że zawierają dużo
flogistonu), dlaczego metale mają znacznie więcej 
cech wspólnych niż ich rudy. Metale składać się 
miały z rozmaitych elementarnych ziem połączonych 
z flogi-stonem, któremu właśnie metale 
zawdzięczają swe wspólne cechy. Ponadto teoria 
flogistonowa wyjaśniała wiele reakcji, w których w
wyniku spalania substancji takich jak węgiel i 
siarka powstawały kwasy. Tłumaczyła ona również 

Strona 146

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zmniejszanie się objętości podczas spalania w 
skończonej objętości powietrza: flogiston 
wyzwolony ze spalonego ciała „niweczył" 
sprężystość powietrza, które go absorbowało, jak 
ogień „niweczy" sprężystość stalowej sprężyny3. 
Gdyby były to jedyne zjawiska, które teoretycy 
flogistonu usiłowali
  3 J.B. Conant, dz. cyt, s. 13-16; J.R. 
Partington, dz. cyt., s. 85—88. Najpełniejsze 
omówienie osiągnięć teorii flogistonowej podaje H.
Metzger, Newton, Stahl, Boer-haave..., dz. cyt., 
cz. II.
179

Struktura rewolucji naukowych
wytłumaczyć, teorii ich nigdy nie można by 
zakwestionować. Tego rodzaju argumentację 
zastosować można do każdej teorii, która 
kiedykolwiek znalazła zastosowanie do 
jakiegokolwiek zakresu zjawisk.
   Jeśli jednak chce się w ten sposób ratować 
teorie, to musi się ograniczyć zakres ich 
stosowalności do tych zjawisk i do tego rzędu 
ścisłości, jaki wyznaczają przyrządy 
doświadczalne, którymi aktualnie dysponujemy4. 
Robiąc krok dalej (a uniknąć go trudno, jeśli 
pierwszy krok w tym kierunku zrobiono), uznać 
należałoby, że uczony nie może sobie rościć prawa,
by mówić w sposób „naukowy" o jakimkolwiek 
zjawisku, którego dotąd nie obserwował. Nawet w 
swej obecnej postaci ograniczenie to zakazuje 
uczonemu opierać się we własnych badaniach na 
teorii, jeśli tylko badania te wkraczają w obszar 
dotąd nie znany lub jeśli próbuje on w nich 
uzyskać stopień ścisłości, jakiego dotąd na 
gruncie tej teorii nie osiągnięto. Z logicznego 
punktu widzenia zakazy te są bezwzględne, ale 
uznanie ich byłoby równoznaczne z uniemożliwieniem
badań, które decydują o rozwoju nauki.
   I oto znów, jak się zdaje, dochodzimy do 
tautologii. Bez opowiedzenia się za paradygmatem 

Strona 147

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nie mogłaby istnieć nauka normalna. Co więcej, 
zaufanie do paradygmatu musi się rozciągać rów-
  4 Por. wnioski, do jakich dochodzi w wyniku 
analizy całkiem innego rodzaju Richarda B. 
Braithwaite w Scientific Explanation, Cambridge 
1953, s. 50-87, zwłaszcza s. 76.
180

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
nież na obszar nowych zjawisk i obejmować badania,
w których uzyskuje się większy niż wcześniej 
stopień ścisłości. Gdyby tak nie było, paradygmat 
nie dostarczałby łamigłówek, które dotąd nie 
znalazły rozwiązania. Zresztą nie tylko nauka 
normalna opiera się na zaufaniu do paradygmatu. 
Gdyby istniejąca teoria wiązała uczonego jedynie 
ze względu na znane zastosowania, nie byłoby 
niespodzianek, anomalii czy kryzysów. Te zaś są 
właśnie drogowskazami wyznaczającymi drogę nauce 
nadzwyczajnej. Gdyby brać dosłownie 
pozytywistyczne ograniczenia zakresu prawomocnej 
stosowalności teorii, przestałby funkcjonować 
mechanizm mówiący społeczności uczonych, jakie 
problemy mogą doprowadzić do zasadniczych zmian w 
nauce. Wówczas zaś życie naukowe powróciłoby 
nieuchronnie do stanu, w jakim znajdowało się w 
okresie przedparadygmatycznym, do stanu, w którym 
wszyscy członkowie społeczności uczonych 
uprawialiby naukę, ale globalny produkt ich 
wysiłków mało by przypominał to, co zwykliśmy 
nazywać nauką. Czyż rzeczywiście można się dziwić,
że ceną, jaką się płaci za postęp naukowy, jest 
ryzyko błędu związane z zaangażowaniem w określony
paradygmat?
   Co ważniejsze jednak, w pozytywistycznej 
argumentacji jest luka logiczna, której ujawnienie
z miejsca wskazuje na istotę przemian 
rewolucyjnych. Czy rzeczywiście dynamikę 
Newtonowską można wyprowadzić z dynamiki 
relatywistycznej? Czym miałoby być takie 
wyprowadzenie? Wyobraźmy sobie szereg twierdzeń 

Strona 148

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Ex, E2,..., En, które
181

Struktura rewolucji naukowych
łącznie wyrażają prawa teorii względności. 
Twierdzenia te zawierają zmienne i parametry 
dotyczące położeń przestrzennych, czasu, masy 
spoczynkowej itd. Z nich, za pomocą aparatu 
matematycznego i logicznego, da się wyprowadzić 
cały zespół twierdzeń pochodnych, m.in. takie, 
które można sprawdzić doświadczalnie. Aby dowieść 
słuszności dynamiki Newtona jako przypadku 
szczególnego, musimy do naszego szeregu Ex 
dołączyć dodatkowe twierdzenia, takie jak (v/c)2 «
1, ograniczające zakres parametrów i zmiennych. Z 
tego rozszerzonego zespołu twierdzeń uzyskać 
wówczas możemy twierdzenia pochodne Nx, N2,..., 
Nm, identyczne w swej formie z prawami ruchu 
Newtona, prawem grawitacji itd. Pozornie dynamika 
Newtona wyprowadzona zostaje, przy założeniu 
pewnych warunków ograniczających, z 
Einsteinowskiej.
   Jednakże wyprowadzenie to jest złudne, 
przynajmniej do tego punktu. Chociaż twierdzenia 
Ń„ N2,..., Nm są szczególnymi przypadkami praw 
mechaniki relatywistycznej, nie są to prawa 
Newtona — w każdym razie dopóty, dopóki tamte 
pierwsze prawa nie zostaną zinterpretowane w 
sposób, jaki umożliwiła dopiero teoria Einsteina. 
Zmienne i parametry, które w Einsteinowskim 
szeregu Ex oznaczały położenia przestrzenne, czas,
masę itd., występują nadal w ciągu N{ i oznaczają 
w nich Einsteinowską przestrzeń, czas i masę. 
Jednak fizyczne odpowiedniki tych Einsteinowskich 
pojęć nie są w żadnym razie identyczne z 
odpowiednikami pojęć Newtonowskich wyrażanych tymi
samymi nazwami. (Masa Newtonowska ulega 
zachowaniu;
1 o

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych

Strona 149

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

masa Einsteinowska jest równoważna energii. Tylko 
przy małych prędkościach względnych można mierzyć 
obie w ten sam sposób, ale nawet wówczas nie można
traktować ich jako tego samego.) Póki nie zmienimy
definicji zmiennych występujących w ciągu 
twierdzeń N{, zdania, które wyprowadziliśmy, nie 
będą prawami Newtona. Jeśli zaś je zmienimy, nie 
mamy właściwie prawa mówić, że wyprowadziliśmy 
prawa Newtona, w każdym razie nie w tym sensie, w 
jakim zazwyczaj rozumiane jest słowo 
„wyprowadzić". Rozumowanie nasze wyjaśniło 
oczywiście, dlaczego w ogóle wydaje się, że prawa 
Newtona obowiązują. W ten sposób uzasadniliśmy na 
przykład to, że kierowca samochodu zachowuje się 
tak, jakby żył w świecie newtonowskim. Argument 
tego samego rodzaju wykorzystuje się jako 
uzasadnienie w nauczaniu mierniczych astronomii 
geocentrycznej. Ale argument ten nie uzasadnia 
tego, co miał uzasadnić. Nie wykazuje on, że prawa
Newtona są granicznym przypadkiem praw Einsteina. 
Albowiem w trakcie przechodzenia do granicy 
zmieniła się nie tylko forma praw. Jednocześnie 
zmienić musieliśmy zasadnicze elementy 
strukturalne, z jakich złożony jest świat, do 
którego te prawa się stosują.
   Ta konieczność zmiany sensu ustalonych i dobrze
znanych pojęć ma zasadnicze znaczenie, jeśli 
chodzi o rewolucyjne oddziaływanie teorii 
Einsteina. Ta przebudowa pojęciowa — choć 
subtelniej sza niż przejście od geocentryzmu do 
heliocent-ryzmu, od flogistonu do tlenu czy też od
cząstek do fal — jest równie destrukcyjna w 
stosunku do
183

Struktura rewolucji naukowych
obowiązującego wcześniej paradygmatu. Możemy nawet
potraktować ją jako prototyp rewolucyjnej zmiany 
punktu widzenia w nauce. Właśnie dlatego, że 
przejście od mechaniki Newtonowskiej do Ein-1 
steinowskiej nie wymagało wprowadzenia nowych I 

Strona 150

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

obiektów czy pojęć, jest ono szczególnie wyrazistą
ilustracją rewolucji  naukowej jako przesunięcia w
siatce pojęciowej, przez którą uczeni patrzą na| 
świat.
   Uwagi te powinny wystarczyć do wykazania! tego,
co w innym klimacie filozoficznym mogłoby! 
uchodzić za pewnik. Przynajmniej dla uczonych! 
większość wyraźnych różnic między odrzuconą) 
teorią a tą zajmującą jej miejsce to różnice 
rzeczywiste. Chociaż przestarzałą teorię można 
zawsze potraktować jako szczególny przypadek 
teorii ak-l tualnej, musi ona w tym celu zostać 
przeobrażona] Przeobrażenia tego zaś można dokonać
tylko z perspektywy, jaką daje ta nowsza teoria, a
więc nią właśnie się kierując. Co więcej, nawet 
gdyby takie przeobrażenie było uprawnionym 
narzędziem interpretacji dawniejszej teorii, 
uzyskalibyśmy w rezultacie teorię tak ograniczoną,
że konstatowałaby ona tylko to, co już uprzednio 
wiedziano. Takie jej przeformułowanie mogłoby 
nawet być pożyteczne ze względu na swą ekonomię, 
nie mogłoby jednak pokierować dalszymi badaniami.
   Uznajmy zatem, że różnice między kolejnymi 
paradygmatami są zarówno nieuchronne, jak 
nieusuwalne. Czy można powiedzieć coś bliższego na
temat charakteru tych różnic? O najbardziej 
widocznym rodzaju różnic mówiliśmy już 
wielokrotnie.
184

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
Kolejne paradygmaty mówią nam co innego o 
elementach strukturalnych świata i ich zachowaniu.
Różnią się więc w takich kwestiach, jak istnienie 
cząstek subatomowych, natura światła, zachowanie 
ciepła czy energii. Są to substancjalne różnice 
między kolejnymi paradygmatami; nie wymagają one 
dalszych przykładów. Paradygmaty różnią się jednak
od siebie i pod innymi względami, gdyż odnoszą się
nie tylko do przyrody, ale zwrotnie również do 
nauki, która je powołała do życia. Z nich wywodzą 

Strona 151

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

się metody, zakres problematyki i wzorce 
rozwiązań, jakie w danym okresie akceptuje każda 
dojrzała społeczność uczonych. Dlatego przyjęcie 
nowego paradygmatu wymaga często przedefiniowania 
odpowiedniej nauki. Niektóre stare problemy mogą 
zostać przesunięte do innej nauki bądź w ogóle 
uznane za „nienaukowe". Inne, których poprzednio 
nie dostrzegano lub które uznawano za trywialne, 
stać się mogą dzięki nowemu paradygmatowi wzorcem 
istotnych osiągnięć naukowych. A wraz z tym, jak 
zmienia się problematyka, często zmieniają się 
również standardy odróżniające rzeczywiste 
rozwiązania naukowe od metafizycznych spekulacji, 
gier słownych czy wprawek matematycznych. Tradycja
nauki normalnej, która wyłania się z rewolucji 
naukowej, nie tylko nie daje się pogodzić z 
tradycją poprzednią, lecz zazwyczaj jest w 
stosunku do niej niewspółmierna.
   Wpływ dzieła Newtona na normalną tradycję 
siedemnastowiecznej praktyki naukowej jest 
dobitnym przykładem tych subtelnych skutków zmiany
185

Struktura rewolucji naukowych
paradygmatu. Jeszcze przed urodzeniem Newtona 
„nowa nauka" stulecia zdołała odrzucić 
arystotele-sowskie oraz scholastyczne wyjaśnienia 
odwołujące się do istoty ciał materialnych. 
Powiedzenie, że kamień spada, bo ze swojej 
„natury" dąży on do środka wszechświata, zaczęto 
traktować jako tauto-logiczny wybieg werbalny, 
choć poprzednio brano je poważnie. Odtąd cała 
rozmaitość jakości zmysłowych — w tym barwy, 
smaki, a nawet ciężary — tłumaczona być miała w 
kategoriach kształtu, wielkości, położenia i ruchu
elementarnych cząstek materii. Przypisywanie 
atomom jakichś innych własności uznawano za nawrót
do okultyzmu, a więc coś nie mieszczącego się w 
ramach nauki. Molier dobrze uchwycił ducha tego 
nowego podejścia, kiedy drwił z lekarza, który 
tłumaczy usypiające działanie opium, przypisując 

Strona 152

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

mu „siłę usypiania". W drugiej połowie XVII wieku 
wielu uczonych mówiło natomiast, że okrągły 
kształt cząstek opium pozwala im koić nerwy, po 
których się poruszają5. W okresie wcześniejszym 
wyjaśnianie w kategoriach ukrytych jakości 
stanowiło integralną część twórczej pracy 
naukowej. Jednak w XVII stuleciu zaufanie do 
wyjaśnień mechanistyczno-korpusku-larnych okazało 
się dla szeregu dyscyplin niezwykle owocne, 
wyzwoliło je od problemów, które nie znajdowały 
powszechnie akceptowanych rozwiązań, i podsunęło w
ich miejsce inne. Na przykład
  5 Na temat teorii korpuskularnej zob.: M. Boas, 
The Establishment..., dz. cyt, s. 412—541. Na 
temat wpływu kształtu cząstek na smak zob.: tamże,
s. 483.
186

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
w dynamice trzy prawa ruchu Newtona są wynikiem 
nje tyle nowych doświadczeń, ile raczej próby 
reinterpretacji dobrze znanych obserwacji w 
kategoriach ruchu i oddziaływań pierwotnie 
neutralnych cząstek. Rozpatrzmy jeden konkretny 
przykład. Ponieważ cząstki neutralne mogły 
oddziaływać na siebie tylko bezpośrednio, 
mechanistyczno-korpus-kularny pogląd na przyrodę 
skierował uwagę uczonych na nowe zagadnienie 
badawcze — zmianę ruchu cząstek wskutek zderzenia.
Kartezjusz dostrzegł ten problem i podał pierwsze 
przypuszczalne rozwiązanie. Huyghens, Wren i 
Wallis opracowywali go dalej, częściowo w drodze 
eksperymentalnej (doświadczenia ze zderzającymi 
się ciężarkami wahadeł), lecz głównie stosując do 
tego nowego problemu dobrze znane uprzednio 
charakterystyki ruchu. Wyniki ich badań zawarł 
Newton w trzecim prawie ruchu: równe sobie 
„działanie" i „przeciwdziałanie" to zmiany ilości 
ruchu dwu zderzających się ciał. Ta sama zmiana 
ruchu jest podstawą definicji siły dynamicznej, 
zawartej implicite w drugim prawie Newtona. W tym 

Strona 153

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wypadku, podobnie jak w wielu innych w wieku XVII,
paradygmat korpuskularay zarówno wysunął nowy 
problem, jak i dostarczył znacznej części jego 
rozwiązania6.
   Chociaż prace Newtona dotyczyły w większości 
zagadnień postawionych przez 
mechanistycz-no-korpuskularny pogląd na przyrodę i
ucieleśniały jego    standardy,    to   jednak   
paradygmat,   jaki
  6 R. Dugas, La mecaniąue..., dz. cyt, s.  
177—185, 284-298, 345-356.
187

Struktura rewolucji naukowych
ukształtował się w wyniku jego badań, prowadził do
dalszych, częściowo destrukcyjnych zmian 
uprawnionej w nauce problematyki i standardów. 
Grawitacja, zinterpretowana jako „wrodzone 
przyciąganie" między każdymi dwiema cząstkami 
materii, była równie tajemniczą jakością jak 
„naturalna tendencja do spadania" scholastyków. 
Dlatego też, dopóki były żywe standardy koncepcji 
korpuskularnej, poszukiwanie mechanicznego 
wyjaśnienia grawitacji było jednym z największych 
wyzwań dla tych, którzy uznali Principia za 
paradygmat. Wiele uwagi temu zagadnieniu poświęcił
sam Newton, a później jego osiemnasto-wieczni 
następcy. Pozornie jedynym możliwym wyjściem było 
odrzucenie teorii Newtona, skoro nie mogła ona 
wyjaśnić grawitacji, co też czyniło wielu 
uczonych. Jednakże żaden z tych poglądów nie 
zwyciężył ostatecznie. Nie mogąc uprawiać nauki, 
nie opierając się na Principiach, i nie potrafiąc 
też uzgodnić swej praktyki ze standardami 
siedemnastowiecznej koncepcji korpuskularnej, 
uczeni stopniowo przyjęli pogląd, że grawitacja 
jest w istocie czymś wrodzonym. W połowie XVIII 
wieku interpretacja ta była niemal powszechnie 
uznawana, co w gruncie rzeczy stanowiło nawrót (co
nie znaczy: cofnięcie się) do koncepcji 
scholastycznych. „Wrodzona skłonność do 

Strona 154

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przyciągania i odpychania" stała się, obok 
wielkości, kształtu, położenia i ruchu, fizycznie 
nieredukowalną pierwotną własnością materii7.
7 I.B. Cohen, dz. cyt., rozdz. VI-VII. 188

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
   Wynikająca stąd zmiana standardów i 
problematyki nauk fizycznych miała znów swoje 
konsekwencje. Na przykład w latach czterdziestych 
XVIII wieku badacze elektryczności, nie narażając 
się na drwiny, jakie sto lat wcześniej stały się 
udziałem molierowskiego lekarza, mogli mówić
0 „zdolności" przyciągania różnoimiennych ładun
ków elektrycznych. Dzięki takiemu podejściu zja
wiska elektryczne wykazywały porządek zgoła in
ny niż ten, jaki dostrzegano, traktując je jako 
skutki
mechanicznego  fluidu, który oddziaływać  może
jedynie bezpośrednio. Między innymi, kiedy elekt
ryczne oddziaływanie na odległość stało się upraw
nionym przedmiotem badania,  za jeden z jego
skutków uznano to, co dziś nazywamy indukowa
niem ładunku elektrycznego. Poprzednio, jeśli zja
wisko to w ogóle dostrzegano, przypisywano je
bezpośredniemu oddziaływaniu elektrycznych „at
mosfer" lub nieuchronnemu w każdym laborato
rium elektrycznym rozpraszaniu się ładunków. No
wy pogląd na zjawiska indukcyjne stał się z kolei
punktem wyjścia Franklinowskiej analizy butelki
lejdejskiej,  przyczyniając   się  w ten  sposób  
do
ukształtowania się nowego, newtonowskiego para
dygmatu w badaniach nad elektrycznością. Nie
tylko zresztą dynamika i nauka o elektryczności
stały się uprawnionym obszarem poszukiwań ukry
tych sił materii. Ogromna większość osiemnasto-
wiecznej literatury o powinowactwie chemicznym
1 ciągach reakcji podstawiania wywodzi się rów
nież z owego panmechanicyzmu. Chemicy, którzy
wierzyli w owe zróżnicowane powinowactwa mię-

Strona 155

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
dzy rozmaitymi substancjami chemicznymi, 
podejmowali eksperymenty, jakich poprzednio nawet 
sobie nie wyobrażano, i poszukiwali nowych 
rodzajów reakcji. Bez danych i pojęć chemicznych, 
jakie uzyskano w toku tych badań, późniejsze 
osiągnięcia Lavoisiera, a zwłaszcza Daltona, 
byłyby nie do pojęcia8. Zmiany standardów 
wyznaczających uprawnione problemy, koncepcje i 
wyjaśnienia mogą przeobrazić naukę. W następnym 
rozdziale powiemy, że w pewnym sensie przeobrażają
one nawet świat.
   Inne przykłady tego rodzaju niesubstancjalnych 
różnic między kolejnymi paradygmatami odnaleźć 
można w historii każdej nauki w dowolnym niemal 
okresie jej rozwoju. Zatrzymajmy się na dwóch 
jeszcze przykładach. Przed rewolucją chemiczną 
jednym z uznanych zadań chemii było tłumaczenie 
jakości substancji chemicznych i zmian, jakim 
jakości te ulegają w toku reakcji. Za pomocą 
niewielkiej ilości elementarnych „zasad" — jedną z
nich był flogiston — chemik wyjaśnić miał, 
dlaczego jedne substancje są kwasami, inne 
metalami, dlaczego są palne itd. Uzyskano na tym 
polu wiele sukcesów. Zauważyliśmy już poprzednio, 
że flogiston tłumaczyć miał podobieństwo między 
metalami, a podobną argumentację przytoczyć można 
i dla kwasów. Lavoisierowska reforma chemii 
usunęła z niej wszelkie tego rodzaju „zasady",
  8 Na temat elektryczności zob.: tamże, rozdz. 
VIII-IX. Na temat chemii zob.: H. Metzger, Newton,
Stahl, Boerhaave..., dz. cyt, cz. I.
190

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
a tym samym pozbawiła chemię w poważnym stopniu 
jej siły wyjaśniającej. Aby zrekompensować te 
straty, niezbędna była zmiana standardów. W ciągu 
całego niemal wieku XIX nikt nie oskarżał chemii o
to, iż nie potrafi wyjaśnić własności ciał 
złożonych9.

Strona 156

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   Przykład dalszy: Clerk Maxwell podzielał wraz z
innymi dziewiętnastowiecznymi zwolennikami falowej
teorii światła przekonanie, że ośrodkiem, w którym
rozchodzą się fale świetlne, musi być materialny 
eter. Zbudowanie mechanicznego modelu owego 
ośrodka przenoszącego fale było standardowym 
problemem dla wielu najzdolniejszych ówczesnych 
fizyków. Jednakże teoria samego Maxwella, 
elektromagnetyczna teoria światła, w ogóle nie 
mówiła o ośrodku, który mógłby być nośnikiem fal 
świetlnych, a co więcej, na gruncie tej teorii 
sformułowanie takiego wyjaśnienia stało się 
jeszcze trudniejsze niż poprzednio. Początkowo z 
tych właśnie względów odrzucano teorię Max-wella. 
Podobnie jednak jak w przypadku Newtona okazało 
się, że bez tej teorii trudno się obejść. Z chwilą
zaś gdy uzyskała status paradygmatu, stosunek 
uczonych do niej zmienił się. Na początku XX wieku
nacisk, jaki kładł w swoim czasie Maxwell na 
istnienie mechanicznego eteru, potraktowano jako 
daninę spłaconą przez niego obyczajom, czym 
zdecydowanie nie była, i zaniechano prób 
zaprojektowania takiego ośrodka. Uczeni przestali 
uważać, że nienaukowe jest mówienie
9 E. Meyerson, dz. cyt, rozdz. X. 191

Struktura rewolucji naukowych
o jakimś „przemieszczeniu" elektrycznym bez 
wskazania, co ulega przemieszczeniu. W wyniku tego
ukształtował się z kolei nowy zespół problemów i 
standardów, który, jak się okazało, miał wiele 
wspólnego z powstaniem teorii względności10.
   Te charakterystyczne zmiany poglądów uczonych 
na temat uprawnionych problemów i standardów nie 
miałyby większego znaczenia dla tezy niniejszej 
rozprawy, gdyby można było przyjąć, że związane są
one zawsze z przejściem od niższego do wyższego 
poziomu metodologicznego. W takim wypadku również 
ich skutki miałyby charakter kumulatywny. Nic 
dziwnego, że niektórzy historycy twierdzili, iż 
dzieje nauki świadczą o stałym wzroście 

Strona 157

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dojrzałości i doskonaleniu poglądów ludzi na 
istotę nauki11. Jednakże tezę o kumulatywnym 
rozwoju problemów i standardów nauki jest jeszcze 
trudniej obronić niż tezę o kumulatywnym rozwoju 
samych teorii naukowych. Choć zaniechanie prób 
wyjaśnienia grawitacji wyszło na korzyść 
osiem-nastowiecznym uczonym, to próby te nie miały
na celu rozstrzygnięcia problemu ze swej natury 
nieuprawnionego; obiekcje wobec sił wrodzonych nie
były czymś z zasady nienaukowym czy metafizycznym 
w sensie pejoratywnym. Nie istnieją bowiem
10 E.T. Whittaker, dz. cyt., t. II, s. 28-30.
   1' Doskonałą i całkowicie nowoczesną próbą 
wtłoczenia rozwoju nauki w to Prokrustowe łoże 
jest praca Charlesa C. Gillispiego The Edge of 
Objectivity: An Essay in the History ofScientifw 
Ideas, Princeton 1960.
  
Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
żadne zewnętrzne standardy, które mogłyby stanowić
podstawę do takich ocen. To, co się działo, nie 
było ani upadkiem, ani postępem metod, lecz po 
prostu zmianą, jakiej wymagało przyjęcie nowego 
paradygmatu. Co więcej, zmiana ta nie była 
ostateczna. W wieku XX Einsteinowi udało się 
wyjaśnić przyciąganie grawitacyjne i wyjaśnienie 
to przywróciło nauce szereg kanonów i problemów, 
które pod pewnymi względami bliższe są 
poprzednikom Newtona niż jego następcom. Podobnie 
rozwój mechaniki kwantowej obalił metodologiczne 
zakazy wywodzące się z rewolucji chemicznej. 
Chemicy próbują odtąd, i to ze znacznymi 
sukcesami, wyjaśniać barwę, stan skupienia i inne 
własności substancji wykorzystywanych i 
wytwarzanych w ich laboratoriach. Podobne 
odwrócenie dokonywać się może aktualnie w teorii 
elektromagnetycznej. Przestrzeń w fizyce 
współczesnej nie jest bezwładnym i jednorodnym 
substratem, do którego odwoływały się teorie 
Newtona i Maxwella. Niektóre jej własności 
przypominają te, jakie niegdyś przypisywano 

Strona 158

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

eterowi; pewnego dnia dowiemy się, być może, czym 
jest przemieszczenie elektryczne. W powyższych 
przykładach na pierwszy plan wysuwa się już nie 
poznawcza, lecz normatywna funkcja paradygmatów, 
co pozwala lepiej zrozumieć, w jaki sposób 
kształtują one życie naukowe. Poprzednio badaliśmy
głównie rolę paradygmatów jako nośnika teorii 
naukowych. Ich rola polega wówczas na tym, że 
mówią uczonemu, z jakich bytów składa się 
przyroda, a jakich w niej nie ma, oraz w jaki 
sposób byty te się zachowują. Informa-
193

Struktura rewolucji naukowych
cje te tworzą jakby mapę, której dalsze szczegóły 
ujawniane są przez dojrzałe badania naukowe. A że 
przyroda jest zbyt skomplikowana i zbyt 
różnorodna, by można ją było badać w sposób 
przypadkowy, mapa ta odgrywa równie ważną rolę w 
rozwoju nauki jak obserwacja i eksperyment. 
Paradygmaty, poprzez ucieleśnione w nich teorie, 
są konstytutywnym elementem aktywności badawczej. 
Są one jednak konstytutywne dla nauki również pod 
innymi względami, i to jest właśnie ten nowy 
moment. W szczególności nasze ostatnie przykłady 
pokazują, że paradygmaty dostarczają uczonym nie 
tylko owej mapy, lecz także pewnych zasadniczych 
wskazówek kartograficznych. Przyswajając sobie 
paradygmat, uczony poznaje zarazem teorię, metody 
i standardy, splecione zazwyczaj w jeden węzeł. 
Dlatego też wraz ze zmianą paradygmatu następują 
zazwyczaj istotne przemiany kryteriów 
wyznaczających uprawnione problemy i rozwiązania.
   Stwierdzenie to cofa nas do punktu wyjścia 
niniejszego rozdziału. Tłumaczy bowiem po części, 
czemu wybór między konkurencyjnymi paradygmatami z
reguły rodzi problemy, których nie można 
rozwiązać, odwołując się do kryteriów nauki 
normalnej. W tej mierze, w jakiej dwie szkoły nie 
zgadzają się co do tego, na czym polega problem i 
co uznać za rozwiązanie, zwolennicy każdej z nich 

Strona 159

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

będą usiłowali przelicytować się we wskazaniu 
zalet swoich paradygmatów. W wynikających stąd, 
opartych częściowo na błędnym kole argumentacjach 
okazuje się, że każdy paradygmat w mniejszej lub 
większej mierze spełnia kryteria,
194

Istota i nieuchronność rewolucji naukowych
jakie sam sobie stawia, i nie może sprostać tym, 
które narzuca mu stanowisko konkurencyjne. 
Istnieją również inne przyczyny owego 
ograniczonego kontaktu logicznego, cechującego 
spory o paradygmat. Skoro na przykład żaden 
paradygmat nigdy nie rozwiązuje wszystkich 
problemów, jakie stawia, i skoro żadne dwa 
paradygmaty nie pozostawiają bez rozwiązania tych 
samych dokładnie problemów, to w sporze między 
nimi rodzi się zawsze pytanie: rozwiązanie których
problemów jest ważniejsze? Podobnie jak kwestię 
konkurencyjnych standardów, tak i to pytanie 
dotyczące wartości można rozstrzygnąć jedynie za 
pomocą kryteriów spoza nauki normalnej i właśnie 
odwołanie się do tych zewnętrznych kryteriów 
nadaje sporom o paradygmat rewolucyjny charakter. 
W grę wchodzi tu jednak coś jeszcze bardziej 
zasadniczego niż standardy i wartości. Dowodziłem 
dotychczas, że paradygmaty są konstytutywnym 
elementem nauki. Chciałbym teraz pokazać, że w 
pewnym sensie konstytuują one również samą 
przyrodę.

10
REWOLUCJE JAKO ZMIANY SPOSOBU WIDZENIA ŚWIATA
Historyk nauki, który bada dawne prace naukowe z 
punktu widzenia współczesnej historiografii, może 
nabrać przekonania, że kiedy paradygmat ulega 
zmianie, wraz z nim zmienia się i świat. Kierując 
się nowym paradygmatem, uczeni stosują nowe 
przyrządy i widzą nowe obszary rzeczywistości. Co 

Strona 160

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ważniejsze, w okresie rewolucji naukowej, 
posługując się dobrze znanymi przyrządami i 
badając obszary, które badali dawniej, dostrzegają
oni coś zupełnie innego. Wygląda to tak, jak gdyby
zawodowa społeczność uczonych przeniosła się nagle
na inną planetę, gdzie przedmioty dobrze znane 
ukazują się w innym świetle, wraz z innymi, 
wcześniej nie znanymi. Oczywiście, nic takiego się
nie dzieje — nie następuje przeniesienie w 
przestrzeni, poza laboratorium wydarzenia 
codzienne biegną zazwyczaj dawnym trybem. A jednak
zmiany paradygmatu rzeczywiście sprawiają, że 
uczeni inaczej   widzą  świat,  który jest  
przedmiotem  ich
197

Struktura rewolucji naukowych
badania. W tej mierze, w jakiej mają oni do 
czynienia ze światem jako uczeni, chciałoby się 
powiedzieć, że po rewolucji żyją oni w innym 
świecie.
   Dobrze znane z psychologii postaci 
doświadczenia, w których dostrzega się raptem 
zupełnie inny kształt, mogą być dobrym prototypem 
tego rodzaju przeobrażeń świata uczonych. To, co w
świecie uczonego było przed rewolucją kaczką, po 
rewolucji staje się królikiem. Ktoś, kto najpierw 
widział pudełko z zewnątrz i od góry, później 
ogląda jego wnętrze widziane od dołu. Tego rodzaju
przeobrażenia, tyle że zachodzące stopniowo i 
prawie zawsze nieodwracalne, znane są dobrze jako 
zjawiska towarzyszące procesowi kształcenia 
naukowego. Patrząc na mapę konturową, uczeń widzi 
nakreślone na papierze linie, kartograf zaś — 
obraz terenu. Oglądając fotografię wykonaną w 
komorze pęcherzykowej, student widzi pogmatwane 
linie łamane, a fizyk zapis dobrze znanych zjawisk
zachodzących w mikroświecie. Dopiero gdy zajdzie 
szereg takich przeobrażeń sposobu widzenia, 
student staje się mieszkańcem świata uczonych: 
zaczyna widzieć to, co widzą uczeni, i reagować 

Strona 161

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

tak jak oni. Jednakże świat, do którego student 
wtedy wkracza, nie jest raz na zawsze określony, 
ani, z jednej strony, przez samą naturę otoczenia,
ani, z drugiej, przez naturę nauki. Określa go 
łącznie otoczenie i konkretna tradycja nauki 
normalnej, zgodnie z którą uczono studenta 
postępować. Kiedy więc w okresie rewolucji 
tradycja ta się
198

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
zmienia, musi ulec przekształceniu percepcja 
otoczenia przez uczonego — w sytuacji dobrze sobie
znanej musi się on nauczyć dostrzegać nowe 
kształty. W następstwie tego świat jego badań 
naukowych tu i ówdzie sprawiać będzie wrażenie 
zupełnie niewspółmiernego z tym, w którym 
uprzednio się obracał. Jest to druga przyczyna, 
dla której szkoły kierujące się różnymi 
paradygmatami zawsze trochę się rozmijają.
   Doświadczenia psychologii postaci ilustrują 
zazwyczaj jedynie istotę przeobrażeń percepcji. 
Nie mówią one o tym, jaką rolę w procesie 
postrzegania odgrywa paradygmat lub poprzednio 
nabyte doświadczenie. Kwestii tej poświęcona jest 
jednak bogata literatura psychologiczna, którą 
zawdzięczamy w znacznej mierze pionierskim pracom 
wykonanym w Instytucie Hanowers-kim. Ktoś, komu w 
celach doświadczalnych nałożono specjalne okulary 
o soczewkach odwracających, widzi początkowo cały 
świat do góry nogami. W pierwszej chwili jego 
aparat percepcyjny funkcjonuje tak, jak się tego 
nauczył bez okularów, czego wynikiem jest 
całkowita dezorientacja i silne zdenerwowanie. 
Kiedy jednak osobnik nauczy się obcować ze swoim 
nowym światem, całe jego pole widzenia — po 
okresie przejściowych zakłóceń — znów się odwraca.
Widzi teraz wszystko tak, jak widział przed 
włożeniem okularów. Nastąpiła asymilacja pola 
widzenia, zmieniająca samo to pole, które 
początkowo wydawało się czymś nienormalnym. 

Strona 162

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Człowiek,  który przyzwyczaił  się do  soczewek
199

Struktura rewolucji naukowych
odwracających, przeszedł — dosłownie i w przenośni
— rewolucyjne przeobrażenie sposobu widzenia1 .
   Bardzo podobne przeobrażenie przeszli 
uczestnicy eksperymentu z grą w karty opisaną w 
rozdziale szóstym. Zanim dzięki przedłużonym 
ekspozycjom przekonali się, że istnieją karty inne
niż te, z jakimi dotąd mieli do czynienia, 
rozpoznawali tylko takie, które na gruncie 
dotychczasowego doświadczenia spodziewali się 
ujrzeć. Ale kiedy ich doświadczenie wzbogaciło się
o niezbędne dodatkowe kategorie, byli w stanie 
odróżnić wszystkie nienormalne karty już przy 
pierwszej próbie, jeśli tylko trwała ona 
dostatecznie długo, by w ogóle móc dokonać 
jakiejkolwiek identyfikacji. Jeszcze inne 
eksperymenty wskazują, że dostrzegany rozmiar 
przedmiotów, ich kolor itd. zmienia się w 
zależności od poprzedniego treningu i 
doświadczenia danego osobnika2. Z bogatej 
literatury eks-

 

  1

Te oryginalne eksperymenty przeprowadził 

George
M. Stratton; zob. jego artykuł Yision without 
Inversion
of the Retinal Image, „Psychological Review",  
1897,
t. IV, s. 341-360, 463-481. Nowsze dane podaje 
Har-
vey A. Carr, An Introduction to Space Perception, 
New
York 1935, s. 18-57.

 

   2

Zob. na przykład: Albert H. Hastorf, The 

Influence
ofSuggestion on the Relationship between Stimulus 
Size
and Perceived Distance, „Journal of Psychology", 
1950,

Strona 163

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

t. XXIX, s. 195-217; Jerome S. Bruner, Leo 
Postman,
John Rodrigues, Expectations and the Perception of
Color,   „American   Journal   of   Psychology",  
 1951,
t. LXIV, s. 216-227.
200

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
perymentalnej, z której zaczerpnięto te przykłady,
wynikałoby, że samą percepcję poprzedza już 
przyjęcie czegoś w rodzaju paradygmatu. To, co 
człowiek widzi, zależy zarówno od tego, na co 
patrzy, jak od tego, co nauczył się dostrzegać w 
swym dotychczasowym doświadczeniu wizualnym i 
pojęciowym. W braku tego doświadczenia 
dostrzegalibyśmy jedynie, mówiąc słowami Williama 
Jamesa, „kakofonię dźwięków i barw".
   W ostatnich latach kilku badaczy zajmujących 
się historią nauki uznało powyższego rodzaju 
eksperymenty za niezwykle wymowne. Należy tu 
przede wszystkim wymienić N.R. Hansona, który 
odwołał się do tych eksperymentów, aby zbadać 
niektóre z interesujących nas tu konsekwencji 
przekonań naukowych3. Inni koledzy wielokrotnie 
podkreślali, że historia nauki byłaby bardziej 
sensowna i spójna, gdyby przyjąć, że uczeni 
przechodzili od czasu do czasu taką zmianę sposobu
widzenia jak wyżej opisana. Jednakże eksperymenty 
psychologiczne, zgodnie ze swą naturą, mogą nam tu
dostarczyć jedynie pewnych sugestii. Uwydatniają 
one takie cechy postrzegania, które mogłyby mieć 
zasadnicze znaczenie dla rozwoju nauki, nie mogą 
jednak wykazać, że cechy te przysługują starannym 
i poddanym kontroli obserwacjom przeprowadzanym 
przez uczonych. Poza tym sam charakter tych 
doświadczeń uniemożliwia tu jakikolwiek 
bezpośredni dowód. Jeśli chcemy uznać te 
psychologiczne eksperymenty za istotne, kierując 
się historycz-
3 N.R. Hanson, dz. cyt., rozdz. I. 201

Strona 164

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

 

'%?>

Struktura rewolucji naukowych

mianę naukowego widzenia świata czy też inne 
przeobrażenie myślowe dające ten sam skutek, nie 
możemy się spodziewać odnalezienia bezpośrednich 
jej świadectw. Powinniśmy raczej poszukiwać 
pośrednich świadectw — związanych z zachowaniem 
się uczonych — tego, że opierając się na nowym 
paradygmacie, widzą oni świat inaczej niż dotąd.
   Wróćmy jednak do faktów i zastanówmy się, 
jakiego rodzaju przeobrażenia w świecie uczonego 
wykryć może historyk, który wierzy, że przemiany 
takie się dokonują. Najlepszym przykładem, 
analogicznym do doświadczenia z niezwykłymi 
kartami, będzie odkrycie Urana przez Williama 
Herschela. W latach 1690—1781 wielu astronomów, w 
tym kilka największych sław europejskich, 
spostrzegło w siedemnastu różnych przypadkach 
jakąś gwiazdę w takich położeniach, w jakich — jak
obecnie przypuszczamy — musiał się znajdować 
wówczas Uran. Jeden z najlepszych z tej grupy 
obserwatorów w roku 1769 obserwował ową gwiazdę w 
ciągu czterech kolejnych nocy i nie stwierdził jej
przesunięcia, które mogłoby sugerować inną 
identyfikację. Kiedy dwanaście lat później 
Herschel po raz pierwszy obserwował to samo ciało 
niebieskie, posługiwał się dużo lepszym teleskopem
własnej konstrukcji. Dzięki temu mógł zaobserwować
pozorną wielkość tarczy, która była co najmniej 
niezwykła jak na gwiazdę. Coś tu było nie w 
porządku i dlatego powstrzymał się on od 
wyciągania wniosków co do natury tego ciała aż do 
uzyskania dokładniejszych wyników. Dalsze badania 
wykaza-
204

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
ty ruch tego obiektu względem gwiazd, wobec czego 
Herschel oznajmił, że obserwował nową kometę. 
Dopiero siedem miesięcy później, po bezskutecznych
próbach pogodzenia zaobserwowanego ruchu z torem 

Strona 165

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

komety, Lexell wpadł na pomysł, że chodzi 
prawdopodobnie o orbitę planety4. Kiedy pomysł ten
został zaakceptowany, w świecie zawodowego 
astronoma ubyło kilku gwiazd, a przybyła jedna 
planeta. Ciało niebieskie, które obserwowano z 
przerwami przez całe niemal stulecie, zaczęto po 
roku 1781 widzieć inaczej, gdyż, podobnie jak 
niezwykła karta, nie dawało się ono dłużej ujmować
w kategoriach percepcyjnych (gwiazda-kometa), 
jakich dostarczał poprzednio panujący paradygmat.
   Nie wydaje się, aby ta zmiana sposobu widzenia,
która umożliwiła astronomom ujrzenie planety 
Urana, dotyczyła tylko percepcji tego jednego 
ciała. Miała ona dalej idące konsekwencje. 
Prawdopodobnie, choć brak na to jednoznacznych 
dowodów, wprowadzona przez Herschela drobna zmiana
paradygmatu pomogła przygotować astronomów do 
szybkiego odkrycia po roku 1801 wielu drobnych 
planet i asteroidów. Ze względu na niewielkie 
rozmiary nie wyróżniała ich ta niezwykła wielkość,
która wzbudziła czujność Herschela. Mimo to 
astronomowie, nastawieni na odkrywanie nowych 
planet, zdołali za pomocą standardowych przyrządów
zidentyfikować aż dwadzieścia obiek-
  4 Peter Doig, A Concise History of Astronomy, 
Lon-don 1950, s. 115-116.
205

Struktura rewolucji naukowych
tów w pierwszej połowie XIX wieku5. Historia 
astronomii przynosi wiele innych, znacznie mniej 
dwuznacznych przykładów zmian sposobu postrzegania
świata przez uczonych pod wpływem przeobrażeń 
paradygmatu. Czy na przykład można uznać za 
przypadek, że astronomowie Zachodu dostrzegli po 
raz pierwszy zmiany w uznawanych poprzednio za 
niezmienne niebiosach w przeciągu pół wieku po 
pierwszym sformułowaniu nowego paradygmatu przez 
Kopernika? Chińczycy, których poglądy w dziedzinie
kosmologii nie wykluczały zmian na niebie, o wiele
wcześniej odnotowali pojawienie się na niebie 

Strona 166

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wielu nowych gwiazd. Również Chińczycy, i to bez 
pomocy teleskopu, systematycznie notowali 
pojawienie się plam na Słońcu całe wieki przed 
tym, nim dostrzegł je Galileusz i jemu 
współcześni6. Ale ani plamy na Słońcu, ani nowa 
gwiazda nie są jedynymi przykładami zmian, które 
zaszły na niebie zachodniej astronomii 
bezpośrednio po Koperniku. Posługując się 
tradycyjnymi przyrządami, niekiedy tak prostymi 
jak kawałek nitki, astronomowie końca XVI wieku 
stwierdzali wielokrotnie, że komety swobodnie 
wędrują w obszarach przestrzeni poprzednio 
zastrzeżonych dla

 

  5

Rudolph Wolf, Geschichte der Astronomie, 

Miin-
chen  1877,  s.  513-515,  683-693.  Warto  
zwłaszcza
zauważyć, z jaką trudnością przychodzi Wolfowi wy
tłumaczyć te odkrycia jako konsekwencję prawa Bode
go.

 

   6

Joseph Needham, Science and Civilization 

in China,
t. III, Cambridge 1959, s. 423^29, 434-436.
206

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
nieruchomych gwiazd i planet7. Ze względu na 
łatwość i szybkość, z jaką astronomowie 
dostrzegali coś nowego, patrząc na dawno znane 
obiekty za pomocą starych przyrządów, ma się 
ochotę powiedzieć, że po Koperniku zaczęli oni żyć
w zupełnie innym świecie. W każdym razie o tym 
wydają się świadczyć ich badania.
   Wyżej przytoczone przykłady zaczerpnięte 
zostały z astronomii, gdyż w sprawozdaniach z 
obserwacji ciał niebieskich używa się zazwyczaj 
języka złożonego z względnie czystych terminów 
obserwacyjnych, a jedynie takie sprawozdania 
ujawnić mogą ewentualnie pełną analogię między 
obserwacjami uczonych a obserwacjami osobników 
poddawanych eksperymentom psychologicznym. Nie 

Strona 167

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

mamy jednak powodu upierać się przy pełnej 
analogii; wiele można osiągnąć, korzystając z 
luźniejszego modelu. Jeśli zadowolimy się 
czasownikiem „widzieć" w jego najbardziej 
codziennym sensie, szybko stwierdzimy, że mieliśmy
już sposobność zetknąć się z wieloma innymi 
przykładami zmian sposobu postrzegania 
towarzyszących przeobrażeniom paradygmatów. To 
rozszerzone użycie terminów „postrzeżenie" i 
„widzenie" spróbujemy wkrótce uzasadnić, na razie 
jednak wskażemy, na czym polega ono w praktyce.
   Spójrzmy ponownie na dwa spośród naszych 
poprzednich przykładów z historii elektryczności. 
W wieku XVII uczeni prowadzący badania w myśl
  7 T.S.   Kuhn,   Przewrót  kopernikański...,   
dz.   cyt., s. 314-319.
207

Struktura rewolucji naukowych
wskazań rozmaitych wersji teorii fluidu 
wielokrotnie widzieli maleńkie cząstki przyciągane
lub odbijane przez ciała naładowane elektrycznie. 
W każdym razie tak twierdzili i nie mamy powodów, 
aby bardziej wątpić w doniesienia ich zmysłów niż 
naszych własnych. Współczesny obserwator, 
korzystając z tych samych co oni przyrządów, 
dostrzegłby raczej odpychanie elektrostatyczne (a 
nie odbijanie mechaniczne czy też odpychanie 
grawitacyjne), ale historycznie rzecz biorąc — z 
wyjątkiem jednego, powszechnie ignorowanego 
przypadku — odpychanie elektrostatyczne nie było 
wyróżniane jako takie, dopóki jego efekty nie 
zostały znacznie wzmocnione przez aparat 
Hauksbee'ego. Odpychanie po naelektryzowaniu przez
zetknięcie było jednak tylko jednym z wielu 
dostrzeżonych przez Hauksbee'ego nowych efektów 
odpychania. Za sprawą jego prac, niczym w zmianie 
widzenia postaci, odpychanie stało się nagle 
podstawowym przejawem naelektryzowania, a 
wyjaśnienia wymagało raczej zjawisko 
przyciągania8. Zjawiska elektryczne dostrzegane na

Strona 168

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

początku wieku XVIII były i subtelniej sze, i 
bardziej różnorodne od tych, które uczeni 
wyróżniali w wieku XVII. Również z chwilą kiedy 
przyjął się paradygmat Franklina, uczeni badający 
zjawiska elektryczne, gdy mieli do czynienia z 
butelką lejdejską, widzieli w niej zupełnie coś 
innego niż wcześniej. Przyrząd ten stał się 
kondensatorem, który nie musiał mieć kształtu 
butelki ani też nie musiał być zrobiony ze szkła.
D. Roller, D.H.D. Roller, dz. cyt, s. 21-29. 208

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
Znaczenia nabrały natomiast dwie przewodzące 
okładki, z których jedna nie była częścią 
oryginalnej butelki lejdejskiej. Zarówno rosnąca 
dokumentacja pisana, jak i ilustracje graficzne 
pozwalają stwierdzić, że dwie płyty metalowe ze 
znajdującym się między nimi dielektrykiem stały 
się prototypem całej klasy przyrządów9. 
Jednocześnie inne efekty indukcji uzyskały nowe 
wyjaśnienie, a jeszcze inne dostrzeżono po raz 
pierwszy.
   Tego rodzaju przeobrażenia zdarzają się nie 
tylko w astronomii i w nauce o elektryczności. 
Można je, jak już stwierdziliśmy, spotkać w 
historii chemii. Mówiliśmy, że Lavoisier dostrzegł
tlen tam, gdzie Priestley widział 
zdeflogistonowane powietrze, a inni nie widzieli w
ogóle nic. Ucząc się dostrzegać tlen, Lavoisier 
musiał zmienić swe zapatrywania na wiele innych 
bardziej znanych substancji. Dostrzec musiał na 
przykład złożoną rudę (związek) tam, gdzie 
Priestley i jego współcześni widzieli „elementarną
ziemię" (pierwiastek); zaszły i inne tego rodzaju 
zmiany. W każdym razie odkrywszy tlen, Lavoisier 
inaczej patrzył na przyrodę. A że nie można 
odwołać się do owej hipotetycznie niezmiennej 
przyrody, którą Lavoisier teraz „widział inaczej",
zasada ekonomii skłania nas do twierdzenia, że po 
odkryciu tlenu pracował on w innym świecie.
   Należałoby rozważyć, czy da się uniknąć tego 

Strona 169

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dziwnego zwrotu; ale najpierw omówimy jeszcze
  9 Zob. rozważania w rozdz. siódmym i literaturę,
do której odsyła źródło cytowane w przypisie 
dziewiątym na s. 135.
209

t

Struktura rewolucji naukowych
jeden przykład jego zastosowania. Będzie to 
przykład zaczerpnięty z jednej z najlepiej znanych
części dzieła Galileusza. Już od zamierzchłej 
starożytności większość ludzi stykała się z takim 
czy innym ciężarem swobodnie kołyszącym się na 
linie czy łańcuchu, póki nie osiągnie stanu 
spoczynku. Arystotelicy, którzy uważali, że ciężar
dzięki swej naturze porusza się z góry w dół, aby 
osiągnąć stan naturalnego spoczynku, twierdzili, 
że takie huśtające się ciało ma po prostu 
trudności ze spadaniem. Uwięzione na łańcuchu, 
osiągnąć może stan spoczynku w dolnym punkcie 
dopiero po dłuższym czasie ruchu wymuszonego. 
Natomiast Galileusz, patrząc na kołyszący się 
ciężar, widział wahadło — ciało, któremu niemal 
udaje się powtarzać ten sam ruch w nieskończoność.
Kiedy zaś dostrzegł już tyle, dojrzał również i 
inne właściwości wahadła, na których oparł wiele 
najważniejszych i najbardziej oryginalnych części 
swej dynamiki. Z własności wahadła wyprowadził na 
przykład swój jedyny kompletny i pewny dowód 
niezależności prędkości spadania od ciężaru oraz 
od stosunku między wysokością a prędkością końcową
w ruchu po równi pochyłej10. Wszystkie te zjawiska
postrzegał on inaczej, niż widziano je poprzednio.
   Co doprowadziło do tego przeobrażenia? 
Oczywiście, osobisty geniusz Galileusza. Należy 
jednak zaznaczyć, że ów geniusz nie przejawił się 
w do-
    
  10 Galileo Galilei, Dialog o dwu najważniejszych
układach świata: Ptolemeuszowym i Kopernikowym, 

Strona 170

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przeł. E. Ligocki, Warszawa 1953, s. 22—28.
210

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
kładniejszej czy też bardziej obiektywnej 
obserwacji wahającego się ciała. Obserwacje 
Arystotelesa są pod względem opisowym równie 
ścisłe. Kiedy Galileusz zauważył, że okres drgań 
wahadła nie zależy od amplitudy, nawet przy 
amplitudach sięgających 90°, jego poglądy na 
wahadło pozwoliły mu dostrzec o wiele większą 
regularność niż ta, jaką potrafimy dziś wykryć". 
Wydaje się, że rola geniuszu polegała tu raczej na
wykorzystaniu możliwości percepcyjnych, jakie 
stworzyła średniowieczna zmiana paradygmatu. 
Galileusz nie wyrósł całkowicie na gruncie 
arystotelizmu. Przeciwnie, uczono go analizy ruchu
w kategoriach teorii impetu, późnośredniowiecznego
paradygmatu, który głosił, że ciało ważkie porusza
się nieprzerwanym ruchem dzięki sile wszczepionej 
mu przez ciało, które wprawiło je w ruch. Jean 
Buridan i Mikołaj z Oresme, czternastowieczni 
scholastycy, którzy nadali teorii impetu 
najdoskonalszą postać, znani są z tego, że pierwsi
dostrzegli w ruchu wahadłowym przynajmniej część 
tego, co później zobaczył Galileusz. Buridan, 
opisując ruch drgającej struny, podaje, że impet 
został jej po raz pierwszy przekazany przy 
uderzeniu; następnie zostaje on zużyty na 
przemieszczenie struny wbrew oporowi jej napięcia;
napięcie to odciąga z kolei strunę z powrotem, 
przy czym odzyskuje ona swój impet aż do chwili, 
kiedy osiąga położenie wyjściowe; teraz znów impet
przemieszcza strunę w kierunku przeciwnym, wbrew 
jej napięciu, i tak dalej, przy czym ten
Tamże, s. 250.
211

Struktura rewolucji naukowych
symetryczny ruch może trwać w nieskończoność. 
Jeszcze w tym samym stuleciu, ale nieco później, 

Strona 171

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Mikołaj z Oresme naszkicował podobną analizę wahań
kamienia, którą z dzisiejszego punktu widzenia 
uznaje się za pierwsze omówienie wahadła12. 
Poglądy jego są wyraźnie zbliżone do poglądów 
Galileusza z okresu, w którym zaczął się on 
zajmować wahadłem. Przynajmniej jeśli chodzi o 
Mikołaja z Oresme, a prawie na pewno również w 
wypadku Galileusza, przyjęcie takich poglądów 
stało się możliwe dzięki przejściu od oryginalnego
Arystotelesowskiego paradygmatu ruchu do 
scho-lastycznej koncepcji impetu. Zanim powstał 
paradygmat scholastyczny, uczeni nie byli w stanie
dostrzec wahadła, a widzieli tylko kołyszący się 
kamień. Wahadło zostało powołane do życia wskutek 
czegoś, co bardzo przypomina wywołaną przez 
paradygmat zmianę widzenia postaci.
   Czy jednak rzeczywiście musimy ujmować to, co 
dzieliło Galileusza od Arystotelesa lub 
Lavoisie-ra od Priestleya, jako zmianę sposobu 
widzenia? Czy ludzie ci naprawdę widzieli różne 
rzeczy, kiedy patrzyli na ten sam rodzaj 
przedmiotów? Czy można w jakimś uprawnionym sensie
mówić, że prowadzili oni swe badania w różnych 
światach? Pytań tych nie możemy już dłużej 
pomijać, gdyż istnieje oczywiście inny, o wiele 
bardziej rozpowszechniony sposób opisu wszystkich 
wyżej wymienionych przykładów historycznych. Z 
pewnoś-
  12 M. Clagett, The Science of Mechanics..., dz. 
cyt, s. 537-538, 570.
  
Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
cią wielu czytelników powiedziałoby, że przy 
zmianie paradygmatu zmienia się jedynie 
interpretacja nadawana przez uczonych obserwacjom,
które same przez się są raz na zawsze wyznaczone 
przez naturę otoczenia i aparatu percepcyjnego. Z 
tego punktu widzenia Priestley i Lavoisier obaj 
widzieli tlen, ale różnie interpretowali swoje 
obserwacje; Arystoteles i Galileusz obaj widzieli 
wahadło, ale różnili się w interpretacji tego, co 

Strona 172

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

widzieli. Od razu muszę powiedzieć, że ten bardzo 
rozpowszechniony pogląd na to, co się dzieje, 
kiedy uczeni zmieniają zdanie w podstawowych 
kwestiach, nie może być ani z gruntu fałszywy, ani
całkiem chybiony. Jest to raczej zasadniczy 
element pewnego filozoficznego paradygmatu, 
któremu początek dał Kartezjusz, a który 
ukształtował się w tym samym czasie co dynamika 
Newtona. Paradygmat ten dobrze służył zarówno 
nauce, jak filozofii. Jego wykorzystanie, podobnie
jak wykorzystanie dynamiki, doprowadziło do 
zrozumienia spraw podstawowych, czego 
przypuszczalnie nie można było osiągnąć w inny 
sposób. Ale zarazem — jak wskazuje dynamika 
Newtona — nawet najbardziej zawrotne sukcesy w 
przeszłości nie gwarantują możliwości odkładania 
kryzysu w nieskończoność. Współczesne badania w 
niektórych działach filozofii, psychologii, 
lingwistyki, a nawet historii sztuki zgodnie 
wskazują na to, że ten tradycyjny paradygmat 
wykrzywia obraz rzeczywistości. Uwidoczniają to 
coraz mocniej również historyczne badania nad 
nauką, które interesują nas tu przede wszystkim.
213

Struktura rewolucji naukowych
   Jak dotąd żadna z tych zwiastujących kryzys 
dziedzin nie wyłoniła dość silnej koncepcji 
alternatywnej wobec tradycyjnego paradygmatu 
teorio-poznawczego. Zaczynają one jednak 
wskazywać, jakie powinny być niektóre 
charakterystyczne cechy tego odmiennego 
paradygmatu. Osobiście zdaję sobie doskonale 
sprawę z trudności, na jakie się narażam, 
powiadając, że kiedy Arystoteles i Galileusz 
patrzyli na kołyszący się kamień, pierwszy z nich 
dostrzegał utrudnione spadanie, a drugi — wahadło.
Do tych samych trudności, może nawet w postaci 
jeszcze bardziej zasadniczej, prowadzą wstępne 
zdania niniejszego rozdziału — mimo iż świat nie 
ulega zmianie wraz ze zmianą paradygmatu, kiedy 

Strona 173

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ona nastąpi, uczony pracuje w innym świecie. 
Jednakże jestem przekonany, że musimy nauczyć się 
nadawać sens tego rodzaju wypowiedziom. Tego, co 
się dzieje w trakcie rewolucji naukowej, nie da 
się sprowadzić do rein-terpretacji poszczególnych,
niezmiennych danych. Po pierwsze, dane te nie są 
jednoznacznie ustalone. Ani wahadło nie jest 
spadającym kamieniem, ani tlen — 
zdeflogistonowanym powietrzem. W konsekwencji, jak
wkrótce zobaczymy, różne są też dane, które 
zbierają uczeni, obserwując te rozmaite 
przedmioty. Co ważniejsze, proces, za 
pośrednictwem którego jednostka czy też zbiorowość
przechodzi od koncepcji utrudnionego spadania do 
koncepcji wahadła albo od zdeflogistonowanego 
powietrza do tlenu, nie przypomina interpretacji. 
Jest to oczywiste, skoro uczony nie rozporządza 
jednoznacznie ustalonymi danymi, które miałby
214

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
interpretować. Badacz, który przyjmuje nowy 
paradygmat, przypomina bardziej człowieka 
korzystającego z soczewek odwracających niż 
interpretato-ra. Stykając się z tą samą co 
przedtem konstelacją przedmiotów i zdając sobie z 
tego sprawę, stwierdza jednak, że uległy one 
zasadniczej przemianie w wielu szczegółach.
   Żadna z powyższych uwag nie ma na celu 
wykazania, że uczeni nie interpretują faktów i 
danych. Przeciwnie, Galileusz interpretował ruchy 
wahadła, Arystoteles — spadającego kamienia, 
Musschenbroek — obserwacje naładowanej 
elektrycznością butelki, a Franklin — obserwacje 
kondensatora. Ale każda z owych interpretacji 
zakładała pewien paradygmat. Stanowiły one część 
nauki normalnej, tj. działalności, która — jak to 
stwierdziliśmy — zmierza do uściślenia, 
rozszerzenia i uszczegółowienia już istniejącego 
paradygmatu. Rozdział trzeci dostarczył nam wielu 
przykładów, w których interpretacja odgrywała 

Strona 174

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zasadniczą rolę. Są to przykłady typowe dla 
zdecydowanej większości prac badawczych. W każdym 
z nich uczony, dzięki akceptowanemu paradygmatowi,
wiedział, co jest dane, jakich przyrządów można 
użyć, aby te dane uzyskać, i jakie pojęcia 
zastosować w procesie interpretacji. Gdy dany jest
paradygmat, interpretacja danych stanowi 
zasadniczy element opartych na nim badań.
   Interpretacja jednak — jak pokazaliśmy w 
przedostatnim ustępie — może tylko doprowadzić do 
uszczegółowienia paradygmatu, a nie do jego 
korekty. Nauka normalna w żadnym razie nie

Struktura rewolucji naukowych
koryguje paradygmatów. Natomiast, jak już 
widzieliśmy, doprowadza ona w ostatecznej fazie do
rozpoznania anomalii i do kryzysów. A rozwiązanie 
kryzysów nie następuje wskutek rozważań i 
interpretacji; zamykają je wydarzenia raczej 
nieoczekiwane, przypominające zmianę widzenia 
postaci. Uczeni często wspominają wówczas o 
„łuskach spadających z oczu" lub o „błyskawicach w
ciemności", które „rozświetlają" niejasną dotąd 
łamigłówkę, pozwalają w nowy sposób ujrzeć jej 
kawałki i tym samym umożliwiają po raz pierwszy 
jej rozwiązanie. Kiedy indziej olśnienie następuje
podczas snu13. Do tych błysków intuicji, w których
rodzi się nowy paradygmat, w żadnym zwykłym sensie
nie pasuje termin „interpretacja". Mimo że 
intuicje te oparte są na doświadczeniu, zarówno 
związanym z badaniem anomalii, jak i nabytym na 
gruncie starego paradygmatu, nie są one logicznie 
związane z poszczególnymi elementami tego 
doświadczenia, jak to ma miejsce w wypadku 
interpretacji. Przeciwnie, proces ten polega na 
przeobrażeniu całych fragmentów tego doświadczenia
w nową całość doświadczalną, której elementy 
wiązane są potem stopniowo z nowym, a nie ze 
starym paradygmatem.
  13 Jacąues Hadamard, Subconscient intuition et 

Strona 175

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

logi-que dans la recherche scientifiąue 
(Conference faite au Palais de la Decouverte le 8 
Decembre 1945), Alencon 1946, s. 7—8. Pełniejsze 
ujęcie, choć ograniczające się wyłącznie do odkryć
matematycznych, podaje Hadamard w pracy 
Psychologia odkryć matematycznych, przeł. R. 
Molski, Warszawa 1964.
216

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
   Aby się lepiej zorientować, na czym mogą 
polegać te różnice w doświadczeniu, wróćmy na 
chwilę do Arystotelesa, Galileusza i wahadła. 
Jakie dane każdy z nich mógł uzyskać, mając za 
punkt wyjścia z jednej strony tę samą przyrodę, z 
drugiej zaś — inny paradygmat? Zwolennicy 
Arystotelesa, mając do czynienia z utrudnionym 
spadaniem, zmierzyliby (czy raczej: rozpatrzyliby 
— arystotelicy bowiem rzadko kiedy mierzyli) 
ciężar kamienia, wysokość, na którą go 
podniesiono, czas potrzebny do osiągnięcia stanu 
spoczynku. Za pomocą tych właśnie kategorii 
pojęciowych oraz jeszcze oporu ośrodka fizyka 
Arystoteleso-wska ujmowała spadek ciał14. Oparte 
na tych zasadach normalne badania nie mogły dać w 
rezultacie praw, jakie sformułował Galileusz. 
Mogły one tylko — co rzeczywiście się stało — 
doprowadzić do szeregu kryzysów, z których 
wyłoniło się Galileuszowe ujęcie problemu kamienia
kołyszącego się na uwięzi. W wyniku tych kryzysów 
oraz innych przemian intelektualnych Galileusz 
patrzył już całkiem inaczej na kołyszący się 
kamień. Prace Archimedesa dotyczące ciał 
pływających pokazały, że nieistotny jest ośrodek; 
teoria impetu wykazała, że ruch jest symetryczny i
trwały; neoplatonizm zaś zwrócił uwagę Galileusza 
na ruch po torze kołowym15. Wskutek tego mierzył 
on tylko ciężar, promień, przesunięcie kątowe

 

  14

T.S. Kuhn, Rola eksperymentów myślowych, 

dz.
cyt.

Strona 176

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

 

   15

A.  Koyre, Etudes  Galileennes..., dz.  

cyt.,  t.  I,
s. 46—51; tenże,  Galileo and Plato, „Journal  of 
the
History of Ideas", 1943, t. IV, s. 400-428.
217

Struktura rewolucji naukowych

\

i okres wahania, czyli dokładnie te wielkości, 
których interpretacja mogła zrodzić jego prawa 
dotyczące wahadła. W tym przypadku interpretacja 
okazała się niemal niepotrzebna. Opierając się na 
galileuszowym paradygmacie, takie prawidłowości 
jak w wypadku wahadła można było nieomal dostrzec.
W jaki bowiem inny sposób moglibyśmy wytłumaczyć 
odkrycie Galileusza, że okres drgań jest zupełnie 
niezależny od amplitudy, odkrycie, którego ślady 
nauka normalna wywodząca się od Galileusza musiała
zatrzeć i którego nie możemy dziś w żaden sposób 
udokumentować? Prawidłowości, które nie mogły 
istnieć dla arystotelika (i których istotnie 
przyroda nigdzie jasno nie ujawnia), były 
konsekwencjami bezpośredniego doświadczenia dla 
kogoś, kto patrzył na kołyszący się kamień tak jak
Galileusz.
   Być może jest to przykład zbyt oderwany, 
arystotelicy bowiem nie rozpatrywali problemu 
wahającego się na uwięzi kamienia. Na gruncie ich 
paradygmatu było to zjawisko niezwykle złożone. 
Rozważali jednak przypadek prostszy — swobodnego 
spadku kamienia — odnaleźć możemy tu te same 
różnice w sposobie widzenia. Patrząc na spadający 
kamień, Arystoteles widział raczej zmianę stanu 
niż proces. Właściwymi miarami ruchu były dlań 
przeto cała przebyta odległość i cały czas trwania
tego ruchu, parametry, które pozwalały uzyskać to,
co obecnie nazwalibyśmy nie prędkością, lecz 
prędkością średnią16. Jednocześnie, ponie-

Strona 177

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

    
 T.S. Kuhn, Rola eksperymentów myślowych, dz. cyt.
  
Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
waż kamień ze swej natury zmuszony był dążyć do 
końcowego stanu spoczynku, Arystoteles traktował 
odległość raczej jako miarę drogi, która w każdej 
chwili ruchu pozostawała do przebycia, niż jako 
miarę drogi przebytej17. Te pojęcia leżą u podstaw
i nadają sens większości z jego dobrze znanych 
„praw ruchu". Częściowo opierając się na teorii 
impetu, częściowo zaś na doktrynie zwanej 
rozpiętością form, scholastyczna krytyka 
przekształciła ten sposób widzenia ruchu. Kamień 
wprawiony w ruch przez impet uzyskiwać go miał 
coraz więcej w miarę oddalania się od punktu 
wyjścia. W związku z tym istotnym parametrem stała
się raczej odległość „od" niż droga „do". Ponadto 
Arystotele-sowskie pojęcie prędkości zostało 
rozszczepione' przez scholastyków na dwa — które 
wkrótce po Galileuszu przybrały znaną nam postać 
prędkości średniej i prędkości chwilowej. Ale 
spadający kamień widziany poprzez paradygmat, 
którego częścią były te koncepcje, niemal na 
pierwszy rzut oka odsłania — podobnie jak wahadło 
— wszystkie rządzące nim prawa. Galileusz nie był 
bynajmniej pierwszym, który twierdził, że kamień 
spada ruchem jednostajnie przyśpieszonym18. Poza 
tym sformułował on swój pogląd na ten temat i 
przewidział wiele jego konsekwencji, zanim jeszcze
przystąpił do doświadczeń z równią pochyłą. 
Twierdzenie to

 

A. Koyre, Etudes Galileennes..., dz. cyt.,

t. II,
s. 7-11.

 

   18

M. Clagett, The Science of Mechanics..., 

dz. cyt.,
rozdz. IV, VI, IX.

Struktura rewolucji naukowych

Strona 178

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ujmowało jeszcze jedną z całego zespołu 
prawidłowości, jakie odsłaniał przed geniuszem 
świat określony łącznie przez przyrodę i przez te 
paradygmaty, na których wychował się on i jego 
współcześni. Żyjąc w tym świecie, Galileusz mógł 
jeszcze, gdyby chciał, wytłumaczyć, dlaczego 
Arystoteles widział to, co widział. Jednak 
bezpośrednia treść doświadczeń Galileusza ze 
spadającymi kamieniami była już inna niż w 
przypadku Arystotelesa.
   Nie jest naturalnie sprawą oczywistą, że w 
ogóle powinniśmy poświęcać tyle uwagi owemu 
„bezpośredniemu doświadczeniu", tzn. właściwościom
zmysłowym, które paradygmat tak udobitnia, że ich 
prawidłowości stają się widoczne niemal gołym 
okiem. Właściwości te muszą, rzecz jasna, zmieniać
się w zależności od tego, jakim paradygmatem 
kieruje się uczony, ale nie są one bynajmniej tym,
co zazwyczaj mamy na myśli, kiedy mówimy o 
surowych danych lub gołych faktach, z których 
wywodzić się ma badanie naukowe. Być może 
powinniśmy owo bezpośrednie doświadczenie zostawić
na boku jako zbyt płynne, a zająć się konkretnymi 
operacjami i pomiarami, jakich dokonują uczeni w 
swych laboratoriach. Albo powinniśmy może 
poprowadzić naszą analizę dalej, wychodząc od 
tego, co bezpośrednio dane. Można by ją na 
przykład prowadzić w kategoriach jakiegoś 
neutralnego języka obserwacyjnego, dostosowanego, 
dajmy na to, do opisu obrazów powstających na 
siatkówce oka i warunkujących to, co uczony widzi.
Obierając którąś z tych dróg, moglibyśmy
220

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
liczyć na uratowanie obszaru, w którym 
doświadczenie jest czymś definitywnie określonym, 
w którym wahadło i utrudnione spadanie nie są 
różnymi percepcjami, lecz raczej różnymi 
interpretacjami jednoznacznych danych, jakich 
dostarcza obserwacja kołyszącego się kamienia.

Strona 179

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   Ale czy doświadczenie zmysłowe jest czymś 
niezmiennym i neutralnym? Czy teorie są po prostu 
zinterpretowanymi przez człowieka danymi 
zmysłowymi? Stanowisko teoriopoznawcze, któremu 
przez trzysta lat niemal powszechnie hołdowała 
filozofia zachodnia, każe z miejsca i 
jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie 
twierdząco. Sądzę, że wobec braku dobrze 
opracowanej koncepcji alternatywnej nie sposób 
odrzucić tego punktu widzenia całkowicie. Jednakże
pogląd ten przestał już skutecznie funkcjonować, a
próby uczynienia go efektywnym przez wprowadzenie 
jakiegoś neutralnego języka obserwacyjnego wydają 
mi się dziś beznadziejne.
   Wyniki operacji i pomiarów dokonywanych w 
laboratorium przez uczonego nie są „dane" przez 
doświadczenie, lecz raczej „z trudem zebrane". Nie
są one tym, co uczony widzi, przynajmniej dopóty, 
dopóki badania jego nie są zaawansowane, a uwaga 
skoncentrowana na wybranym przedmiocie. Są one 
raczej konkretnymi wskaźnikami treści percepcji o 
charakterze bardziej elementarnym, a przedmiotem 
dokładnego badania nauki normalnej stały się tylko
dlatego, że stwarzają możliwość owocnego 
opracowania przyjętego paradygmatu. W sposób o 
wiele wyraźniej szy niż bezpośrednie doświad-
221

Struktura rewolucji naukowych
czenie, z którego się one po części wywodzą, 
operacje i pomiary są determinowane przez 
paradygmat. W nauce nie dokonuje się wszystkich 
możliwych doświadczeń laboratoryjnych. Wybiera się
natomiast te, które służyć mogą do konfrontacji 
paradygmatu z bezpośrednim doświadczeniem, przez 
tenże paradygmat częściowo wyznaczonym. W 
rezultacie uczeni uznający różne paradygmaty 
podejmują różne badania laboratoryjne. Pomiary, 
które trzeba wykonać, gdy chodzi o wahadło, nie są
przydatne, gdy bada się utrudnione spadanie. 
Analogicznie, nie bada się własności tlenu za 

Strona 180

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

pośrednictwem tych samych operacji, jakie trzeba 
wykonać, badając własności zdeflogistonowanego 
powietrza.
   Jeśli chodzi o język czysto obserwacyjny, być 
może zostanie on kiedyś jednak stworzony. Ale w 
trzy stulecia po Kartezjuszu związane z tym 
nadzieje wciąż opierają się wyłącznie na teorii 
postrzegania i umysłu. Natomiast współczesne 
doświadczenia psychologiczne gwałtownie 
rozszerzają krąg zjawisk, z którymi tamta teoria 
nie może sobie poradzić. Przypadek „kaczka-krółik"
dowodzi, że ludzie odbierający na siatkówce oka te
same wrażenia mogą widzieć różne rzeczy, natomiast
doświadczenie z soczewkami odwracającymi pokazuje,
że dwie osoby odbierające na siatkówce różne 
wrażenia mogą widzieć to samo. Psychologia 
dostarcza wielu innych podobnych świadectw, a 
wszelkie wynikające stąd wątpliwości potęguje 
dodatkowo historia wysiłków podejmowanych w celu 
stworzenia języka obserwacyjnego. Żadne
222

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
ze znanych prób osiągnięcia tego celu nie 
doprowadziły jak dotąd do zbudowania powszechnie 
stosowalnego języka czystej percepcji. Te zaś 
poczynania, które najbardziej się do tego 
zbliżyły, mają pewną właściwość, która dobitnie 
wspiera zasadnicze tezy niniejszej rozprawy. Od 
samego początku zakładają mianowicie pewien 
paradygmat, czy to zaczerpnięty z którejś ze 
współczesnych teorii naukowych, czy z jakiegoś 
fragmentu języka potocznego, i próbują potem 
wyeliminować zeń wszystkie terminy pozalogiczne i 
niepostrzeże-niowe. W niektórych dziedzinach próby
te doprowadzono bardzo daleko, osiągając 
fascynujące rezultaty. Nie ulega najmniejszej 
wątpliwości, że warto je podejmować nadal. 
Wynikiem ich jednak jest język, który — podobnie 
jak języki stosowane w nauce — kryje w sobie 
mnóstwo przewidywań dotyczących przyrody i 

Strona 181

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przestaje funkcjonować z chwilą, gdy te się nie 
sprawdzają. Takie właśnie stanowisko zajął na 
przykład Nelson Goodman, pisząc o celu, jaki 
przyświecał jego pracy Structure of Appearance: 
„Całe szczęście, że nie chodzi o nic więcej [niż o
zjawiska, o których wiadomo, że naprawdę 
istnieją]; albowiem pojęcie przypadków 
«możliwych», które nie istnieją, lecz mogłyby 
istnieć, jest bardzo niejasne"19. Żaden język 
ograni-
  19 Nelson Goodman, The Structure of Appearance, 
Cambridge, Mass. 1951, s. 4—5. Fragment ten wart 
jest obszerniejszego zacytowania: „Gdyby wszyscy 
mieszkańcy Wilmington w roku 1947 o wadze między 
175 i 180 funtów i tylko ci byli rudzi, wówczas 
określenia
  
Struktura rewolucji naukowych
czony w ten sposób do opisu jakiegoś z góry 
znanego świata nie może całkiem neutralnie i 
obiektywnie zdawać sprawy z tego, co „dane". 
Badania filozoficzne nie dostarczyły jak dotąd 
nawet wskazówek, jak miałby wyglądać język dający 
takie możliwości.
   W tych warunkach możemy przynajmniej 
domniemywać, że uczeni mają słuszność, tak w 
zasadzie, jak w praktyce, uznając tlen i wahadło 
(możliwe, że również atomy i elektrony) za 
podstawowe składniki swojego bezpośredniego 
doświadczenia. W wyniku ucieleśnionego w 
paradygmacie doświadczenia gatunku, kultury, 
wreszcie naukowców doszło do tego, że świat 
uczonego zapełnił się planetami, wahadłami, 
kondensatorami, rudami metali i wieloma innymi 
jeszcze tego rodzaju ciałami. W porównaniu z tymi 
przedmiotami percepcji zarówno odczyty na 
podziałce metrycznej, jak odbicia na siatkówce oka
są już starannie opracowanymi konstrukcjami, do 
których doświadczenie ma bezpośredni dostęp tylko 
wtedy, gdy
«rudy mieszkaniec Wilmington w roku 1947» i 

Strona 182

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

«miesz-kaniec Wilmington w roku 1947 ważący między
175 a 180 funtów» mogłyby zostać połączone w 
definicję konstrukcyjną... Pytanie, czy «mógłby 
być» ktoś, do kogo stosuje się jedno z tych 
określeń, a nie stosuje drugie, jest bez 
znaczenia... skoro już rozstrzygnęliśmy, że nie ma
takich osób... Całe szczęście, że nie chodzi o nic
więcej, albowiem pojęcie przypadków «możli-wych», 
które nie istnieją, lecz mogłyby istnieć, jest 
bardzo niejasne".

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
uczony dla dobra swych badań na to pozwoli. Nie 
zamierzam przez to nikogo przekonywać, że na 
przykład wahadło jest jedyną rzeczą, jaką może 
widzieć uczony, patrząc na kołyszący się kamień. 
(Mówiliśmy o tym, że uczony należący do innej 
społeczności naukowej może tu widzieć utrudnione 
spadanie.) Chodzi jednak o to, że uczony patrzący 
na kołyszący się kamień może nie mieć bardziej 
elementarnego doświadczenia niż właśnie widzenie 
wahadła. Alternatywną możliwością nie jest jakaś 
hipotetyczna „ustalona" wizja, ale sposób 
widzenia, jaki osiąga się za pośrednictwem innego 
paradygmatu — takiego, który przeobraża kołyszący 
się kamień w coś innego.
   Wszystko to wyda się bardziej zrozumiałe, jeśli
uzmysłowimy sobie, że ani uczeni, ani laicy nie 
uczą się widzenia świata po kawałeczku, punkt po 
punkcie. Oprócz sytuacji, w których wszystkie 
kategorie pojęciowe i operacyjne są z góry 
przygotowane — na przykład do wykrycia nowego 
pierwiastka transuranowego lub do spostrzeżenia 
nowego domu — zarówno uczeni, jak laicy od razu 
wyodrębniają ze strumienia dostępnego im 
doświadczenia ogromne obszary. Dziecko, 
przenoszące słowo „mama" ze wszystkich istot 
ludzkich najpierw na wszystkie kobiety, a 
następnie na swoją matkę, uczy się w ten sposób 
nie tylko tego, co znaczy „mama" lub kto jest jego
matką. Zaczyna zarazem poznawać niektóre różnice 

Strona 183

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

między mężczyznami a kobietami oraz orientować 
się, w jaki sposób odnosić się do niego będzie ta 
właśnie jedna kobieta. Zgodnie z tym odpowiedniej
225

I

Struktura rewolucji naukowych
zmianie ulegają jego reakcje, oczekiwania, 
wierzenia, czyli duża część postrzeganego przez 
nie świata. Podobnie zwolennicy Kopernika, 
odmawiając Słońcu nazwy „planeta", nie tylko 
dowiadywali się, co znaczy „planeta" lub czym jest
Słońce. Zmieniali zarazem znaczenie słowa 
„planeta", tak by nadal mogło ono być przydatne w 
świecie, w którym wszystkie ciała niebieskie, nie 
tylko Słońce, były widziane inaczej niż 
poprzednio. To samo dotyczy każdego z wymienionych
wcześniej przykładów. To, że jakiś uczony 
dostrzega tlen zamiast zdef-logistonowanego 
powietrza, kondensator zamiast butelki lejdejskiej
lub wahadło zamiast utrudnionego spadania — 
stanowi tylko część zmiany jego całościowego 
sposobu widzenia ogromnej różnorodności 
powiązanych ze sobą zjawisk chemicznych, 
elektrycznych czy też dynamicznych. Paradygmat 
determinuje rozległe obszary doświadczenia naraz.
   Jednak dopiero wtedy, gdy doświadczenie 
zostanie tak zdeterminowane, rozpocząć można 
poszukiwania definicji operacyjnych lub czystego 
języka obserwacyjnego. Uczony lub filozof, który 
pyta, dzięki jakim pomiarom lub dzięki jakim 
reakcjom siatkówki wahadło staje się tym, czym 
jest, musi najpierw sam umieć rozpoznać wahadło, 
kiedy je zobaczy. Gdyby zamiast wahadła widział 
utrudnione spadanie, nie potrafiłby postawić 
takiego pytania. Gdyby zaś widział wahadło, ale 
patrzył na nie w ten sam sposób co na kamerton lub
oscylującą wagę, jego pytanie musiałoby pozostać 
bez odpowiedzi. Co najmniej zaś nie można by
   

Strona 184

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
na nie odpowiedzieć w ten sam sposób, nie byłoby 
to bowiem to samo pytanie. Tak więc pytania 
dotyczące reakcji siatkówki lub skutków 
poszczególnych zabiegów laboratoryjnych, mimo że 
są zawsze uprawnione, a niekiedy bardzo owocne, z 
góry zakładają świat o jakiejś już określonej 
strukturze percepcyjnej i pojęciowej. W pewnym 
sensie pytania takie są częścią nauki normalnej, 
uzależnione są bowiem od istnienia paradygmatu, a 
wskutek zmiany paradygmatu uzyskują inne 
odpowiedzi.
   Aby podsumować ten rozdział, pomińmy już 
kwestię reakcji siatkówki i skoncentrujmy uwagę na
czynnościach laboratoryjnych dostarczających 
uczonemu konkretnych, choć fragmentarycznych 
wskazówek dotyczących tego, co zaobserwował. 
Wielokrotnie wskazywaliśmy już jeden ze sposobów, 
w jaki zmiany paradygmatów wpływają na metody 
laboratoryjne. W wyniku rewolucji naukowej wiele 
dawnych pomiarów i operacji przestaje znajdować 
zastosowanie i zastąpione zostaje innymi. Nie 
można stosować tych samych dokładnie metod badań 
doświadczalnych do tlenu i do zdef-logistonowanego
powietrza. Jednakże tego rodzaju zmiany nigdy nie 
są totalne. Po rewolucji uczony — cokolwiek by 
teraz dostrzegał — patrzy wciąż jednak na ten sam 
świat. Ponadto część terminologii i większość 
przyrządów laboratoryjnych pozostaje bez zmiany, 
choć dawniej mogły być stosowane w inny sposób. W 
rezultacie nauka okresu porewolucyjnego zawsze 
zachowuje wiele spośród dawnych operacji,  
posługując  się tymi  samymi
9.77

Struktura rewolucji naukowych
przyrządami i tą samą terminologią co jej 
przed-rewolucyjna poprzedniczka. Jeśli operacje te
w ogóle ulegają zmianie, to zmienia się bądź ich 
stosunek do paradygmatu, bądź ich konkretne 
wyniki. Wydaje mi się — i spróbuję to pokazać na 

Strona 185

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

jeszcze jednym, ostatnim już przykładzie — że 
istotnie mamy do czynienia ze zmianami obu tych 
rodzajów. Badając prace Daltona i jego 
współczesnych, ujrzymy, że jeżeli tę samą operację
odnosi się do przyrody za pośrednictwem różnych 
paradygmatów, stać się ona może wskaźnikiem 
zupełnie odmiennych aspektów prawidłowości 
przyrody. Przekonamy się ponadto, że niekiedy 
dawne operacje w swej nowej roli przynoszą całkiem
inne konkretne wyniki.
   W ciągu całego niemal wieku XVIII i w początku 
XIX wśród chemików europejskich panowało niemal 
powszechne przekonanie, że niepodzielne atomy, z 
których składają się wszystkie substancje 
chemiczne, tworzą związki dzięki wzajemnym siłom 
powinowactwa. W ten sposób spoistość bryły srebra 
tłumaczono, odwołując się do powinowactwa cząstek 
srebra (po Lavoisierze uważano, że cząstki te same
składają się z bardziej elementarnych składników).
Według tej samej teorii srebro rozpuszcza się w 
kwasie (lub sól w wodzie) dlatego, że powinowactwo
cząstek kwasu do srebra (lub wody do soli) jest 
silniejsze od powinowactwa między cząstkami 
rozpuszczalnika. Podobnie miedź może wyprzeć 
srebro z jego roztworu i zająć jego miejsce, gdyż 
powinowactwo miedź — kwas jest silniejsze od 
powinowactwa między kwasem
    
Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
i srebrem. W analogiczny sposób tłumaczono wiele 
innych zjawisk. W wieku XVII teoria wybiórczego 
powinowactwa była w chemii cudownym paradygmatem 
stosowanym szeroko i z powodzeniem przy 
projektowaniu i analizie doświadczeń 
chemicz-nych20.
   Teoria powinowactwa przeprowadzała jednak 
rozróżnienie między mieszaninami fizycznymi a 
związkami chemicznymi w sposób trudny do 
utrzymania z chwilą przyjęcia wyników prac 
Dal-tona. Osiemnastowieczni chemicy odróżniali dwa
rodzaje procesów. Jeżeli w wyniku zmieszania 

Strona 186

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wydzielała się energia świetlna lub cieplna, 
zachodziła fermentacja itp., to uważano, że 
nastąpiło połączenie chemiczne. Jeśli natomiast 
można było składniki mieszaniny dojrzeć gołym 
okiem lub rozdzielić je mechanicznie, była to 
tylko mieszanina fizyczna. Jednakże w bardzo wielu
przypadkach pośrednich — sól w wodzie, stopy, 
szkło, tlen w atmosferze itd. — te ostre kryteria 
nie znajdowały już zastosowania. Większość 
chemików, kierując się swoim paradygmatem, 
traktowała wszystkie te substancje jako związki 
chemiczne, gdyż powstają one w wyniku działania 
tego samego rodzaju sił. Przykładem związku 
chemicznego był zarówno roztwór soli w wodzie czy 
tlenu w azocie, jak i substancja powstająca w 
wyniku utleniania miedzi. Argumenty przemawiające 
za traktowaniem roztworów jako związków 
chemicznych były
  20 H. Metzger, Newton, Stahl, Boerhaave..., dz. 
cyt., s. 34-68.
229

Struktura rewolucji naukowych
bardzo silne. Sama teoria powinowactwa była mocno 
uzasadniona. Poza tym powstawanie związku 
chemicznego tłumaczyć miało obserwowaną 
jednorodność substancji roztworu. Gdyby na 
przykład tlen i azot były tylko zmieszane w 
atmosferze, a nie połączone, wówczas gaz cięższy, 
tlen, powinien by osiadać na dole. Daltonowi, 
który traktował atmosferę jako mieszaninę gazów, 
nigdy nie udało się w pełni wytłumaczyć, dlaczego 
tak się nie dzieje. Przyjęcie jego teorii 
atomistycznej wytworzyło anomalię tam, gdzie 
przedtem żadnej anomalii nie było21.
   Można by powiedzieć, że różnica między poglądem
tych chemików, którzy uważali, że roztwór jest 
związkiem, a poglądami ich następców sprowadzała 
się tylko do definicji. W pewnym sensie mogło tak 
być rzeczywiście — o ile mianowicie przez 
definicję nie rozumiemy po prostu dogodnej 

Strona 187

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

konwencji. W wieku XVIII nie można było w sposób 
doświadczalny ściśle wyznaczyć granicy między 
związkami i mieszaninami. Nawet gdyby chemicy 
poszukiwali takich metod, szukaliby kryteriów, 
według których roztwór jest związkiem. Odróżnienie
mieszaniny od związku stanowiło część ich 
paradygmatu, współtworzyło ich sposób widzenia 
całej dziedziny ich badań i jako takie miało 
wyższość nad każdą poszczególną metodą labora-
  21 Tamże, s. 124-129, 139-148. Na temat Daltona 
zob.: Leonard K. Nash, The Atomic-Molecular 
Theory, „Harvard Case Histories in Experimental 
Science", Ca-se 4, Cambridge, Mass. 1950, s. 
14—21.
230

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
toryjną, mimo że nie miało jej w stosunku do 
całości nagromadzonego w chemii doświadczenia. Ale
w czasie kiedy wyznawano tego rodzaju poglądy na 
chemię, zjawiska chemiczne stanowiły przejaw 
zupełnie innych praw niż te, które pojawiły się 
wraz z przyjęciem nowego paradygmatu Dal-tona. W 
szczególności, póki roztwory traktowano jako 
związki chemiczne, żadne doświadczenia, 
niezależnie od ich ilości, nie mogły same przez 
się doprowadzić do sformułowania prawa stosunków 
stałych i wielokrotnych. Pod koniec XVIII wieku 
wiedziano powszechnie, że niektóre związki 
chemiczne odznaczają się stałym stosunkiem wagowym
swoich składników. Chemik niemiecki Rich-ter dla 
pewnych kategorii reakcji zauważył dalsze 
prawidłowości, które ujęte zostały w prawie 
równoważników chemicznych22. Jednak żaden z 
chemików nie korzystał z nich, chyba że w 
receptach technologicznych — i aż do końca 
stulecia nikomu nie przyszło do głowy, aby je 
uogólnić. W obliczu jawnych kontrprzykładów, 
takich jak szkło lub roztwór soli w wodzie, nie 
mogło być mowy o żadnej generalizacji bez 
zaniechania teorii powinowactwa i nowego ujęcia 

Strona 188

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

granic dziedziny chemii. Konsekwencje te wystąpiły
wyraźnie w trakcie znanej dyskusji, która toczyła 
się pod koniec stulecia między chemikami 
francuskimi Proustem i Ber-tholletem. Pierwszy z 
nich głosił, że wszystkie reakcje chemiczne 
zachodzą w stałych stosunkach, drugi zaprzeczał 
temu. Każdy z nich popierał swój
22 J.R. Partington, dz. cyt, s. 161-163. 231

Struktura rewolucji naukowych
pogląd wieloma przekonywającymi dowodami 
doświadczalnymi. Mimo to jednak argumenty ich 
mijały się, a dyskusja nie doprowadziła do żadnych
konkluzji. Tam, gdzie Berthollet dostrzegał 
związek o zmiennych stosunkach wagowych 
składników, Proust widział tylko mieszaninę 
chemiczną23. Ani eksperyment, ani żadna zmiana 
konwencji definicyjnej nie mogły tu mieć 
zastosowania. Stanowiska ich rozmijały się tak 
zasadniczo, jak niegdyś poglądy Galileusza i 
Arystotelesa.
   Tak więc przedstawiała się sytuacja w owych 
latach, kiedy John Dalton rozpoczął badania, które
w rezultacie doprowadziły do sformułowania jego 
słynnej teorii atomistycznej. Ale aż do ostatniego
etapu tych badań Dalton nie był chemikiem i nie 
interesował się chemią. Był meteorologiem 
zajmującym się problematyką, którą uważał za 
fizyczną, a mianowicie zagadnieniem absorpcji 
gazów przez wodę i wody przez atmosferę. Po części
dlatego, że specjalizował się w innej dziedzinie, 
a częściowo ze względu na swoją własną pracę w tej
specjalności, podchodził do tych zagadnień, 
kierując się innym paradygmatem niż współcześni mu
chemicy. Przede wszystkim w mieszaninie gazów lub 
w absorpcji gazu w wodzie widział proces fizyczny,
i to taki, w którym siły powinowactwa nie 
odgrywają żadnej roli. Uważał więc, że 
zaobserwowana jednorodność roztworu stwarza 
wprawdzie
  23 Andrew N. Meldrum, The Development ofthe 

Strona 189

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Atomie Theory: (1) Berthollet 's Doctrine of 
Variable Propor-tions, „Manchester Memoirs", 1910,
t. L1V, s. 1—16.
232

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
pewien problem, ale sądził, że można by go 
rozwiązać, gdyby tylko udało się określić rozmiary
i ciężary rozmaitych cząstek atomowych owej 
doświadczalnej mieszaniny. Właśnie w tym celu, aby
wyznaczyć owe rozmiary i ciężary, Dalton zajął się
ostatecznie chemią, przypuszczając od samego 
początku, iż w tym ograniczonym zakresie reakcji, 
które uważał za chemiczne, atomy mogą się łączyć 
ze sobą tylko w stosunku jeden do jednego lub 
jakimś innym prostym stosunku liczbowym24. To 
naturalne przypuszczenie istotnie umożliwiło mu 
określenie rozmiarów i ciężarów cząstek 
elementarnych, ale jednocześnie sprawiło, że prawo
stosunków stałych i wielokrotnych stało się 
tautologią. Według Daltona każda reakcja, w której
poszczególne składniki nie miały ściśle ustalonych
proporcji ilościowych, ipso facto przestawała być 
procesem czysto chemicznym. Prawo, którego nie 
można było ustalić eksperymentalnie do czasu prac 
Daltona, stało się — z chwilą gdy znalazły one 
uznanie — konstytutywną zasadą, której nie mógł 
obalić żaden zespół pomiarów chemicznych. W wyniku
przemian będących bodaj najpełniejszym przykładem 
rewolucji naukowej te same operacje chemiczne 
nabrały całkiem innego niż przedtem stosunku do 
chemicznych uogólnień.
   Nie ma potrzeby wspominać, że kiedy Dalton po 
raz pierwszy ogłosił swoje wnioski, został 
zaatakowany na całej linii. Zwłaszcza Berthollet 
nie dał
  24 Leonard K. Nash, The Origin of Dalton 's 
Chemical Atomie Theory, „Isis", 1956, t. XLVII, s.
101-116.
233

Strona 190

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
się nigdy przekonać. Ale dla większości chemików, 
nie przekonanych do paradygmatu Prousta, nowy 
paradygmat Daltona okazał się przekonywający, miał
bowiem o wiele szersze i ważniejsze zastosowania 
niż tylko jako kryterium odróżniające mieszaninę 
od związku. Na przykład jeśli atom może się 
chemicznie łączyć z innymi atomami tylko w 
prostych stosunkach liczb całkowitych, to ponowne 
zbadanie znanych danych chemicznych powinno 
ujawnić zarówno przykłady stosunków stałych, jak 
wielokrotnych. Chemicy przestali teraz zapisywać, 
że dwa tlenki, węgla na przykład, zawierają wagowo
56% i 72% tlenu. Pisali teraz, że jedna jednostka 
wagowa węgla łączyć się może z 1,3 lub 2,6 
jednostkami wagowymi tlenu. Kiedy w ten sposób 
uporządkowano wyniki dawnych prac, stosunek 2:1 po
prostu rzucał się w oczy. To samo miało miejsce w 
trakcie przeprowadzania analizy wielu, zarówno 
znanych, jak i nowych reakcji chemicznych. 
Paradygmat Daltona umożliwił ponadto przyjęcie 
wyników prac Richtera i wykazał ich ogólność. 
Podsunął również nowe doświadczenia — mam tu na 
myśli przede wszystkim doświadczenia Gay-Lussaca 
nad stosunkami objętościowymi — które unaoczniły 
inne jeszcze prawidłowości, o jakich chemikom 
poprzednio nawet się nie śniło. Chemicy 
zawdzięczają Daltonowi nie nowe prawa 
eksperymentalne, lecz nowy sposób uprawiania 
chemii (on sam nazwał go „nowym systemem filozofii
chemicznej"). Przyniósł on tak szybkie i oczywiste
wyniki, że zaledwie paru starszych chemików we 
Francji i Anglii ośmieliło się

Rewolucje jako zmiany sposobu widzenia świata
mu oponować25. W rezultacie chemicy przenieśli się
do nowego świata, w którym reakcje przebiegały 
zupełnie inaczej niż poprzednio.
   Podczas kiedy wszystko to się działo, nastąpiła
równocześnie inna typowa i bardzo ważna zmiana. Tu
i ówdzie zmieniać się zaczęły dane liczbowe z 

Strona 191

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dziedziny chemii. Kiedy Dalton zaczął szukać w 
literaturze chemicznej danych, które mogłyby 
potwierdzić jego teorię fizyczną, natknął się na 
kilka opisów odpowiednich reakcji, ale znalazł też
inne świadectwa, niezgodne z tą teoria. Na 
przykład przeprowadzone przez samego Prousta 
pomiary dotyczące dwóch tlenków miedzi dały na 
stosunek wagowy tlenu wartość 1,47:1, a nie 2:1, 
jak tego wymagała teoria atomistyczna. Tymczasem 
właśnie od Prousta należało się spodziewać 
potwierdzenia przewidywań Daltona26. Proust był 
bowiem świetnym eksperymentatorem i jego poglądy 
na stosunek mieszaniny i związku chemicznego były 
bardzo zbliżone do poglądów Daltona. Trudno

 

  25

A.N. Meldrum,  The Development of the 

Atomie
Theory:  (6)  The Reception Accorded to  the  
Theory
Advocated by Dalton, „Manchester Memoirs",  1911,
t. LV, s. 1-10.

 

     26 Na temat Prousta zob.: A.N. Meldrum, The 
Develo-
pment ofthe Atomie Theory: (1) Berthollet 's 
Doctrine of
Yariable Proportions, dz. cyt., s. 8. Szczegółową 
historię stopniowych zmian w pomiarach składu 
chemicznego i ciężarów atomowych należałoby 
dopiero napisać, jednak wiele pożytecznych 
informacji na ten temat można znaleźć w cytowanej 
wcześniej pracy Parting-tona.
235

Struktura rewolucji naukowych
jednak dopasować przyrodę do paradygmatu. To 
właśnie dlatego łamigłówki nauki normalnej są 
takim wyzwaniem i dlatego też pomiary dokonywane 
bez paradygmatu rzadko prowadzą do jakichkolwiek 
wniosków. Chemicy nie mogli więc po prostu 
akceptować teorii Daltona na zasadzie dowodów, w 
większości nadal negatywnych. Nawet już po 
zaakceptowaniu teorii musieli stale dopasowywać 

Strona 192

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przyrodę do swego wzorca. W tym przypadku proces 
ten trwał przez całe następne pokolenie. Kiedy 
dobiegł końca, procentowy skład nawet najlepiej 
znanych związków był inny. Również w tym sensie 
można powiedzieć, że uczeni po rewolucji pracują w
innym świecie.

11
NIEDOSTRZEGALNOŚĆ REWOLUCJI
Dotychczas nie odpowiedzieliśmy jeszcze na 
pytanie, jak wygląda koniec rewolucji naukowej. 
Nim jednak przejdziemy do tego zagadnienia, 
podejmiemy jeszcze jedną kwestię, której 
wyjaśnienie pomoże nam lepiej zrozumieć rewolucje 
naukowe. Do tej pory próbowałem ukazać istotę 
rewolucji na przykładach i przykłady te mógłbym 
mnożyć ad nauseam. Jednak większość opisywanych tu
przemian — a celowo  wybrałem te  dobrze  znane
— traktowano zazwyczaj nie jako rewolucje, lecz
jako wzbogacenie wiedzy naukowej.  Tak samo
można by potraktować wszelkie inne przykłady,
tak więc ich przytaczanie mijałoby się zapewne
z celem. Wydaje mi się, że są istotne powody, dla
których rewolucje naukowe pozostawały niemal
niedostrzegalne. Znaczna część poglądów na twór
czą  działalność   naukową, jakie  wyrobili  sobie
uczeni i laicy, zaczerpnięta jest z 
autorytatywnego
źródła, które systematycznie ukrywa — częściowo
wskutek istotnych przyczyn natury funkcjonalnej
— dokonywanie się rewolucji naukowych i ich
237

Struktura rewolucji naukowych
znaczenie. Można oczekiwać, że przykłady 
historyczne wówczas tylko będą przekonywające, 
jeśli wskażemy i przeanalizujemy, na czym ten 
autorytet polega. Ponadto — aczkolwiek tę kwestię 
będę mógł omówić szerzej dopiero w ostatnim 
rozdziale — poniższa analiza pozwoli wskazać jeden
z aspektów pracy naukowej, który różni ją wyraźnie

Strona 193

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

od wszelkich innych dziedzin twórczości, z 
wyjątkiem może teologii.
   Mówiąc o autorytatywnym źródle, mam przede 
wszystkim na myśli podręczniki naukowe oraz 
wzorujące się na nich popularyzacje i prace 
filozoficzne. Wszystkie te trzy kategorie prac — a
obecnie nie mamy żadnych innych poważnych źródeł 
informacji o nauce, wyjąwszy samą praktykę 
badawczą — mają jedną wspólną cechę. Odwołują się 
one do wypracowanego już zespołu problemów, 
danych, teorii, najczęściej do konkretnego zespołu
paradygmatów, które akceptowane są przez 
społeczność uczonych w czasie, kiedy prace te są 
pisane. Podręczniki mają na celu rozpowszechnienie
słownictwa i składni współczesnego języka nauki. 
Prace popularyzacyjne usiłują opisywać to samo 
językiem bardziej zbliżonym do codziennego. 
Filozofia nauki zaś, zwłaszcza w krajach 
anglojęzycznych, poddaje analizie logiczną 
strukturę gotowego systemu wiedzy naukowej. Choć 
istnieją niewątpliwie istotne różnice między tymi 
trzema gatunkami piśmiennictwa, nas interesują tu 
najbardziej zachodzące między nimi podobieństwa. 
Wszystkie one rejestrują trwałe rezultaty 
minionych rewolucji i w ten sposób ukazują 
podstawy aktualnej tradycji
238

Niedostrzegalność rewolucji
nauki normalnej. Aby spełnić swoją funkcję, nie 
muszą dostarczać autentycznych informacji na temat
tego, w jaki sposób podstawy te zostały najpierw 
odkryte, a następnie przyjęte przez specjalistów 
danej dziedziny. Gdy chodzi o podręczniki, można 
nawet powiedzieć, że muszą one z reguły wprowadzać
w tej sprawie w błąd.
   W rozdziale drugim była mowa o tym, że w każdej
dziedzinie nauki powstawaniu pierwszego 
paradygmatu nieodmiennie towarzyszył wzrost 
zaufania do podręczników czy jakiegoś ich 
odpowiednika. W ostatniej części niniejszej 

Strona 194

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

rozprawy będziemy dowodzić, że wskutek dominacji 
takich tekstów model rozwoju dojrzałej nauki 
znacznie odbiega od tego, co obserwujemy w innych 
dziedzinach twórczości. Na razie przyjmijmy po 
prostu, że — w stopniu niespotykanym w innych 
dziedzinach — zarówno laicy, jak uczeni opierają 
swoją znajomość nauki na podręcznikach i kilku 
innych, pochodnych rodzajach piśmiennictwa. 
Jednakże podręcznik — ten pedagogiczny czynnik 
napędowy nauki normalnej — wymaga zawsze 
ponownego, w całości lub częściowo, opracowania, 
gdy zmienia się język, struktura problematyki czy 
standardy nauki normalnej. Mówiąc krótko: 
podręczniki należy pisać ponownie po każdej 
rewolucji naukowej, z chwilą zaś gdy zostaną 
przerobione, maskują nie tylko rolę, ale i samo 
istnienie rewolucji naukowych, które powołały je 
do życia. Historyczny zmysł czytelnika literatury 
podręcznikowej, czy będzie nim aktywny zawodowo 
uczony, czy laik, o ile osobiście w ciągu własnego
życia nie przeżył
239

Struktura rewolucji naukowych
rewolucji, nie sięga poza wyniki ostatniej 
rewolucji w danej dziedzinie.
   Tym samym podręczniki rozpoczynają od stępienia
u uczonego poczucia historycznej zmienności jego 
dyscypliny, a następnie usiłują zastąpić czymś to,
co wyeliminowały. Na ogół zawierają niewiele 
informacji historycznych, bądź w rozdziale 
wstępnym, bądź — częściej — w rozrzuconych w 
tekście odnośnikach mówiących o wielkich 
bohaterach dawniejszych czasów. Dzięki temu 
studenci i uczeni mają poczucie partycypacji w 
długotrwałej tradycji historycznej. Jednakże taka 
wywodząca się z podręczników tradycja, do 
współuczestnictwa w której poczuwają się uczeni, w
gruncie
— rzeczy nigdy nie istniała. Ze względów oczywis-
?~     tych i funkcjonalnie uzasadnionych 

Strona 195

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

podręczniki (a
— również wiele starych historii nauki) zdają 
sprawę

 

<

*      jedynie z tych fragmentów dorobku 

naukowego,
s-J      które łatwo ująć jako przyczynki do tych 
paradyg-
I    ji.       matycznych twierdzeń i rozwiązań, 
na których one
.T*       same  są oparte.  Częściowo  dokonując  
selekcji,
1. '*>        częściowo wypaczeń,  przedstawia  
się uczonych
|—       epok minionych tak, jakby mierzyli  się z
tym

 

 <

samym zespołem ustalonych problemów i 

opierali
Jr .i\ r>' się na tym samym zbiorze niezmiennych 
kanonów,
^—^ <  które zostały uznane za naukowe w wyniku 
ostatki   i^ niej rewolucji w sferze teorii i 
metod. Nic dziw-^^nego, że po każdej rewolucji 
naukowej podręczniki ic.   v "*? wymagają 
przeróbki, a tradycja naukowa — nowe-~.h "V   s go
przedstawienia. I nic dziwnego, że w ten sposób . 
*j  c kształtuje  się pogląd na naukę jako na 
proces kumulatywny.
240

?\ Niedostrzegalność rewolucji
   Oczywiście, przedstawianie rozwoju własnej 
dyscypliny jako procesu liniowego, dążącego do 
osiągnięcia jej stanu aktualnego, nie jest 
monopolem uczonych. Pokusa tworzenia historii 
wstecz jest wszechobecna i trwała. Uczeni jednak 
podlegają jej bardziej niż inni, częściowo 
dlatego, że wyniki badań naukowych nie wykazują 
jawnej zależności od historycznego kontekstu, w 
jakim zostały uzyskane, a po części dlatego, że — 
z wyjątkiem okresów rewolucji i kryzysów — obecna 
pozycja uczonego wydaje się tak bezpieczna. 

Strona 196

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Większa ilość historycznych szczegółów, czy to 
dotyczących aktualnego stanu nauki, czy też jej 
przeszłości, albo większa odpowiedzialność wobec 
przedstawianych szczegółów historycznych sprzyja 
tylko podkreśleniu ludzkiej omylności, błędów i 
nieporozumień. Czemu czcić to, co dzięki 
najwy-trwalszym wysiłkom nauki udało się 
wyeliminować? Deprecjonowanie faktów historycznych
jest głęboko i prawdopodobnie funkcjonalnie 
zakorzenione w ideologii zawodowej uczonych, która
skądinąd wiąże właśnie najwyższe wartości ze 
szczegółowym badaniem innego rodzaju faktów. 
Whitehead trafnie ujął to ahistoryczne nastawienie
społeczności uczonych, kiedy pisał: „Nauka, która 
nie może się zdobyć na to, aby zapomnieć o swych 
założycielach, jest zgubiona". Nie miał on jednak 
całkiem racji, gdyż nauka, podobnie jak inne sfery
zawodowej aktywności, potrzebuje swoich bohaterów 
i zachowuje w pamięci ich imiona. Na szczęście 
uczeni, zamiast zapominać o tych bohaterach, 
potrafili zapomnieć o ich pracach lub je 
rewidować.
241

Struktura rewolucji naukowych
   Stąd właśnie przemożna tendencja do nadawania 
historii nauki pozorów procesu liniowego i 
kumulatywnego, tendencja, która dochodzi do głosu 
nawet w poglądach uczonych na ich własne 
wcześniejsze badania. Na przykład wszystkie trzy, 
niezgodne zresztą, sprawozdania Daltona z rozwoju 
jego koncepcji atomizmu chemicznego sugerują, że 
od początku swych badań interesował się on właśnie
tymi problemami chemicznymi dotyczącymi stosunków 
wagowych pierwiastków w związkach, których 
późniejsze rozwiązanie przyniosło mu sławę. W 
istocie zaś wydaje się, że dostrzegł on te 
problemy dopiero wtedy, kiedy je rozwiązał, i to 
nie wcześniej, niż jego badania znalazły się w 
stadium końcowym1. Wszystkie sprawozdania Daltona 
pomijają natomiast rewolucyjne skutki zastosowania

Strona 197

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

w chemii pytań i pojęć poprzednio zastrzeżonych 
dla fizyki i meteorologii. A to właśnie jest jego 
osiągnięciem. Doprowadziło ono do reorientacji 
problemowej, dzięki której chemicy nauczyli się 
zadawać nowe pytania i wyciągać nowe wnioski z 
dotychczasowych danych.
   Inny przykład: Newton pisał, że Galileusz 
odkrył, iż stała siła grawitacyjna wywołuje „ruch 
proporcjonalny do kwadratu czasu". W 
rzeczywistości zaś twierdzenie kinematyczne 
Galileusza przybiera taką postać dopiero wtedy, 
gdy włączy się je w ramy pojęciowe dynamiki 
Newtona. Galileusz zaś nic podobnego nie mówił. 
Jego analiza
1 L.K. Nash, The Origins..., dz. cyt., s. 101-116.
242

Niedostrzegalność rewolucji
rzadko kiedy wspomina w ogóle o siłach, a jeszcze 
rzadziej o stałej sile grawitacyjnej powodującej 
spadanie ciał2. Imputując Galileuszowi odpowiedź 
na pytanie, którego jego paradygmat nigdy nie 
pozwoliłby mu zadać, sprawozdanie Newtona ukrywa 
fakt drobnej, ale rewolucyjnej różnicy w sposobie 
zadawania pytań dotyczących ruchu oraz w typach 
odpowiedzi, jakie uczeni mogli zaakceptować. A 
właśnie tego rodzaju zmiany w sposobie 
formułowania pytań i odpowiedzi, w o wiele 
większym stopniu niż nowe odkrycia empiryczne, 
tłumaczą przejście od dynamiki Arystotelesa do 
dynamiki Galileusza, a od niej z kolei — do 
dynamiki Newtona. Podręcznikowa tendencja do 
linearnego ujmowania postępu nauki przesłania 
takie zmiany, a tym samym ukrywa proces leżący w 
samym centrum epizodów najbardziej istotnych dla 
jej rozwoju.
   Przytoczone wyżej przykłady ukazują, każdy w 
kontekście konkretnej rewolucji, początki procesu 
poprawiania historii, procesu, który doprowadzają 
do końca porewolucyjne podręczniki. Chodzi tu 
wszakże o coś więcej niż mnożenie — ilustrowanych 

Strona 198

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wyżej — opacznych tłumaczeń historycznych. W 
wyniku takich interpretacji rewolucje
  2 Jeśli chodzi o uwagę Newtona, zob.: Florian 
Cajori (red.), Sir Isaac Newton 's Mathematical 
Principłes of Natural Philosophy and His System 
ofthe World, Ber-keley, Calif. 1946, s. 21. 
Fragment ten należy porównać z wypowiedzią samego 
Galileusza w Dialogu o dwu najważniejszych 
układach..., dz. cyt, s. 159-181.
243

Struktura rewolucji naukowych
naukowe stają się niedostrzegalne; układ 
uwzględnianego w podręcznikach materiału stwarza 
obraz takiego procesu, w którym, gdyby 
rzeczywiście przebiegał, nie byłoby miejsca na 
rewolucje. Podręczniki, których celem jest szybkie
zaznajomienie studenta z całością wiedzy, jaką 
aktualnie dysponuje społeczność uczonych, traktują
różne doświadczenia, koncepcje, pojęcia, prawa i 
teorie współczesnej nauki normalnej tak, jakby 
były one od siebie niezależne i układały się jedne
po drugich. Z pedagogicznego punktu widzenia taka 
metoda wykładu jest bez zarzutu. Jednak w 
połączeniu z ahistorycznym z reguły duchem 
piśmiennictwa naukowego, a niekiedy i 
systematycznymi wypaczeniami historii, które 
omawialiśmy wyżej, prowadzi ona nieodparcie do 
następującego wniosku: nauka osiągnęła swój stan 
obecny dzięki szeregowi indywidualnych odkryć i 
wynalazków, które — zebrane razem — składają się 
na współczesną wiedzę techniczną. Podręczniki 
narzucają przekonanie, że uczeni od początku swej 
działalności naukowej dążyli do osiągnięcia tych 
konkretnych celów, które ucieleśnione są we 
współczesnych paradygmatach. Uczeni dodają jedne 
po drugich nowe fakty, pojęcia, prawa czy teorie 
do zespołu informacji zawartych we współczesnych 
podręcznikach, co porównuje się często do 
dokładania kolejnych cegieł do budowli.
   Nauka jednak nie rozwija się w ten sposób. 

Strona 199

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Wiele z zagadek współczesnej nauki normalnej nie 
istniało przed ostatnią rewolucją naukową. Tylko 
bardzo nieliczne z nich da się prześledzić wstecz 

244

Niedostrzegalność rewolucji
do historycznych początków tej dyscypliny, w 
której występują obecnie. Poprzednie pokolenia 
zmagały się ze swoimi własnymi problemami, 
korzystając ze swoich własnych przyrządów i 
własnych kanonów rozstrzygania. I nie tylko same 
problemy ulegają zmianie. Zmienia się cała siatka 
faktów i teorii, jaką podręcznikowy paradygmat 
nakłada na przyrodę. Czy na przykład stały skład 
związków chemicznych jest po prostu faktem 
doświadczalnym, który chemicy mogli wykryć za 
pomocą eksperymentu w każdym ze światów, w których
wypadło im pracować? Czy też raczej będzie to 
jeden z niewątpliwych elementów nowej budowli, na 
którą składają się fakty i teorie, budowli, w 
którą Dalton włączył całe poprzednie doświadczenie
wiedzy chemicznej, zmieniając przy tym samo to 
doświadczenie? Czy — analogicznie stawiając sprawę
— stałe przyspieszenie wywoływane przez stałą siłę
jest po prostu faktem, którego zawsze poszukiwali 
badacze mechaniki, czy też jest to raczej 
odpowiedź na pytanie, które pojawiło się dopiero 
wraz z teorią Newtona i na które ta potrafiła 
odpowiedzieć, wykorzystując informacje dostępne, 
nim jeszcze pytanie to postawiono?
   Powyższe pytania dotyczą tego, co przedstawia 
się zazwyczaj w podręcznikach jako zbiór krok po 
kroku odkrywanych faktów. Dotyczą one jednak w 
równej mierze sposobu przedstawiania przez 
podręczniki teorii naukowych. Teorie te są 
oczywiście „zgodne z faktami", ale osiąga się to w
ten sposób, że dawniej dostępne informacje 
przekształcają w fakty, które na gruncie 
poprzedniego pa-
245

Strona 200

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
radygmatu w ogóle nie istniały. Znaczy to, że i 
teorie nie ewoluują w ten sposób, że krok po kroku
coraz lepiej ujmują fakty, które w postaci 
niezmiennej były zawsze obecne. Wyłaniają się one 
raczej, wraz z faktami, do których pasują, z 
rewolucyjnego przeformułowania tradycji naukowej, 
tradycji, w obrębie której inaczej wyglądała 
zapośredniczona przez wiedzę relacja między 
uczonym a przyrodą.
   Jeszcze jeden, ostatni już przykład pomoże 
naświetlić wpływ, jaki wywiera podręcznikowy 
sposób wykładu na nasze poglądy dotyczące rozwoju 
nauki. Każdy podstawowy podręcznik chemii musi 
omawiać pojęcie pierwiastka chemicznego. Tam, 
gdzie się je wprowadza, początki jego niemal 
zawsze wiąże się z nazwiskiem siedemnastowiecznego
chemika Roberta Boyle'a. W jego dziele 
Chemik-sceptyk {Sceptical Chymisi) uważny 
czytelnik odnaleźć może definicję „pierwiastka" 
bardzo zbliżoną do dzisiejszej. Nawiązanie do 
Boyle'a pomaga uświadomić początkującemu, że 
chemia nie rozpoczęła się od leków sulfamidowych. 
Poza tym dowiaduje się on w ten sposób, że 
wynajdywanie takich pojęć jest jednym z 
tradycyjnych zadań uczonego. Nawiązanie to, jako 
jeden z pedagogicznego arsenału środków 
przekształcających człowieka w uczonego, jest 
niesłychanie pożyteczne. Jednakże znów ilustruje 
ono wzór historycznego nieporozumienia, które 
zarówno studentów, jak laików w dziedzinie nauki 
wprowadza w błąd co do istoty działalności 
naukowej.
   Według Boyle'a, który miał tu całkowitą 
słuszność, jego „definicja" pierwiastka nie była 
niczym
246

Niedostrzegalność rewolucji
innym jak parafrazą tradycyjnego pojęcia 

Strona 201

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

chemicznego. Boyle użył jej tylko po to, aby 
udowodnić, że coś takiego jak pierwiastek 
chemiczny w ogóle nie istnieje; pod względem 
historycznym podręcznikowa wersja wkładu Boyle'a 
jest więc całkowicie mylna3. Jest to błąd 
oczywiście trywialny, choć nie bardziej niż 
jakiekolwiek inne przeinaczenie danych. Nie jest 
już jednak bynajmniej trywialne to, jakie 
wyobrażenie o nauce powstaje, kiedy błąd tego 
rodzaju zostaje wbudowany w techniczną konstrukcję
podręcznika. Pojęcie pierwiastka, podobnie jak 
pojęcia czasu, energii, siły lub cząstki, należy 
do tych elementów podręcznika, o których w ogóle 
trudno powiedzieć, że kiedyś zostały wymyślone czy
odkryte. W szczególności jeśli chodzi o definicję 
Boyle'a, jej ślady można odnaleźć, poczynając co 
najmniej od Arystotelesa, a później poprzez 
Lavoisiera aż po teksty współczesne. Nie znaczy to
jednak, że nauka od czasów starożytnych 
rozporządzała współczesnym pojęciem pierwiastka. 
Definicje w rodzaju tej, jaką podał Boyle, 
rozpatrywane jako takie, nie zawierają wiele 
treści naukowej. Nie podają pełnego logicznego 
znaczenia terminu (jeśli coś takiego w ogóle jest 
możliwe); są raczej pomocą dydaktyczną. Pojęcia, 
których one dotyczą, nabierają pełnego znaczenia 
dopiero w powiązaniu z innymi pojęciami naukowymi 
omawianymi w podręczniku czy innej systematycznej 
prezentacji oraz w powiązaniu z postępowaniem 
laboratoryjnym i zastosowa-
3 T.S. Kuhn, Robert Boyle..., dz. cyt., s. 26-29.
247

Struktura rewolucji naukowych
niami paradygmatu. W związku z tym rzadko się 
zdarza, aby takie pojęcia jak pojęcie pierwiastka 
wynajdywane były niezależnie od kontekstu. Co 
więcej, kiedy kontekst ten jest już obecny, rzadko
kiedy wymagają wynajdywania — zazwyczaj są gotowe,
pod ręką. Zarówno Boyle, jak Lavoisier zmienili 
poważnie chemiczne znaczenie pojęcia pierwiastka. 

Strona 202

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Nie wynaleźli jednak samego pojęcia ani nawet nie 
zmienili słownego sformułowania służącego za jego 
definicję. Podobnie, jak już widzieliśmy, Einstein
nie potrzebował wynajdywać ani nawet wyraźnie 
zmieniać definicji przestrzeni i czasu, aby nadać 
im nowe znaczenie w kontekście swej pracy.
   Na czym więc polegała historyczna rola owej 
sławetnej definicji pierwiastka, jaką znajdujemy w
pracy Boyle'a? Boyle był liderem rewolucji 
naukowej, która, zmieniając stosunek pojęcia 
pierwiastka do operacji chemicznych i do teorii, 
przekształciła to pojęcie w narzędzie zupełnie 
odmienne od dawnego i z czasem przeobraziła 
zarówno chemię, jak i świat chemika4. Inne 
rewolucje, łącznie z tą, która wiąże się z 
nazwiskiem Lavoisie-ra, były potrzebne do tego, 
aby nadać temu pojęciu nowoczesną postać i 
funkcję. Przykład Boyle'a jest jednak typowy 
zarówno dla poszczególnych stadiów tego procesu, 
jak i dla zmian następujących później, kiedy 
istniejąca wiedza znajduje podręcz-
  4 Marie Boas w pracy: Robert Boyle..., dz. cyt.,
omawia w wielu miejscach wkład Boyle'a do rozwoju 
pojęcia pierwiastka chemicznego.
248

Niedostrzegalność rewolucji
nikowe ujęcie. To podręcznikowe ujęcie, bardziej 
niż jakikolwiek inny z osobna wzięty aspekt nauki,
decyduje o naszych poglądach na jej istotę oraz na
rolę odkryć i wynalazków w jej rozwoju.

 12  SKUTKI REWOLUCJI
Podręczniki, o których mowa była w poprzednim 
rozdziale, powstają dopiero w wyniku rewolucji 
naukowej. Stanowią one podstawę nowej tradycji 
nauki normalnej. Zajmując się ich budową, 
wybiegliśmy jednak nieco naprzód. Na czym polega 
bowiem proces, w wyniku którego nowy paradygmat 

Strona 203

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zastępuje stary? Każda nowa interpretacja 
przyrody, czy będzie to odkrycie, czy teoria, 
powstaje najpierw w umyśle jednego lub kilku 
badaczy. To oni właśnie pierwsi potrafią inaczej 
spojrzeć na naukę i na świat. Sprzyjają temu 
zazwyczaj dwie okoliczności, które wyróżniają ich 
w obrębie danej grupy zawodowej. Po pierwsze, 
uwaga ich skupiona jest na problemach, które 
brzemienne są w kryzys. Po drugie, są to zazwyczaj
ludzie młodzi albo od niedawna zajmujący się 
dziedziną dotkniętą kryzysem, a przez to mniej 
przywiązani niż większość ich kolegów po fachu do 
wizji świata i reguł, jakie narzucał stary 
paradygmat. W jaki sposób mogą oni przekonać cała 
grupę zawodową czy też istotną podgrupę do swojego
sposobu wi-
251

Struktura rewolucji naukowych
dzenia nauki i świata i co muszą w tym celu 
zrobić? Co sprawia, że grupa uczonych porzuca 
jedną tradycję badań normalnych na rzecz innej?
   Aby zdać sobie sprawę ze znaczenia tych pytań, 
przypomnijmy, że odpowiedź na nie jest jedynym 
ujęciem, jakiego historyk może dostarczyć 
filozofom rozważającym kwestie sprawdzania, 
weryfikacji i falsyfikacji ustalonych teorii 
naukowych. W tej mierze, w jakiej uczony uwikłany 
jest w badania normalne, jego zadaniem jest 
rozwiązywanie łamigłówek, a nie sprawdzanie 
paradygmatów. Chociaż poszukując rozwiązania 
takiej czy innej zagadki może on wypróbowywać 
wiele rozmaitych podejść i odrzucić te, które nie 
dają zadowalającego wyni- ku, to jednak ta jego 
działalność nie polega na sprawdzaniu 
paradygmatów. Badacz przypomina raczej szachistę, 
który mając do czynienia z określonym problemem, 
próbuje — w myśli lub na szachownicy — znaleźć 
jego rozwiązanie, analizując alternatywne 
posunięcia. Te próby, czy to szachisty, czy 
uczonego, nie mają na celu sprawdzenia reguł gry; 

Strona 204

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wypróbowuje się tylko same posunięcia. Próby te 
mogą być podejmowane tylko o tyle, o ile sam 
paradygmat nie podlega wątpliwości. Dlatego też ze
sprawdzaniem paradygmatów mamy do czynienia tylko 
wtedy, gdy trwała niezdolność do rozwiązania 
istotnej łamigłówki rodzi kryzys. Ale nawet w tej 
sytuacji jest to możliwe tylko pod warunkiem, że 
kryzys wyłonił już koncepcję pretendującą do miana
nowego paradygmatu. W naukach przyrodniczych 
sprawdzanie nigdy nie polega, jak to jest w 
wypadku rozwiązywa-
252

Skutki rewolucji
nia łamigłówek, po prostu na porównywaniu poje
dynczego paradygmatu z przyrodą. Przeciwnie,
sprawdzanie jest elementem konkurencji pomiędzy
dwoma paradygmatami rywalizującymi o wpływy

 

w obrębie społeczności uczonych.

y

   Powyższe sformułowanie przy bliższym 
rozpatrzeniu ujawnia nieoczekiwane i zapewne 
istotne podobieństwo do dwóch najbardziej  dziś 
rozpowszechnionych filozoficznych teorii 
weryfikacji. Filozofowie nauki rzadko kiedy 
współcześnie poszukują absolutnych kryteriów 
weryfikacji teorii naukowych. Zdając sobie sprawę 
z tego, że żadna teoria nigdy nie może być poddana
wszystkim możliwym zabiegom sprawdzającym, pytają 
nie "] o to, czy jakaś teoria została 
zweryfikowana, lecz  i raczej o stopień jej 
prawdopodobieństwa w świetle  i aktualnie 
dostępnych świadectw. Jedna z tych szków uważa, że
aby odpowiedzieć na to pytanie, należy porównywać 
różne teorie pod względem ich zdolności 
wyjaśnienia owych świadectw. To przywiązywanie 
wagi do porównywania teorii jest również 
charakterystyczne dla tych sytuacji historycznych,
w których przyjmuje się nową teorię. Jest to, być 
może, jeden z kierunków, w jakich powinny pójść 
przyszłe analizy problemu weryfikacji.
   Zazwyczaj jednak probabilistyczne teorie 

Strona 205

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

weryfikacji odwołują się do któregoś z czystych 
czy neutralnych języków obserwacji omawianych w 
rozdziale dziesiątym. Jedna z tych koncepcji 
postuluje porównywanie danej teorii ze wszystkimi 
innymi możliwymi do pomyślenia teoriami, które 
zgadzałyby  się  z  tym  samym zbiorem  danych
253

p

Struktura rewolucji naukowych
obserwacyjnych. Inna domaga się pomyślenia 
wszystkich ewentualnych zabiegów sprawdzających, 
jakim dana teoria mogłaby zostać poddana1. Wydaje 
się, że rozpatrzenie niektórych z tych 
ewentualności jest niezbędne do obliczenia 
prawdopodobieństw — względnych lub bezwzględnych —
trudno jednak pojąć, jak coś takiego można by 
osiągnąć. Jeśli, jak twierdziłem uprzednio, nie 
sposób zbudować żadnego naukowo czy empirycznie 
neutralnego systemu językowego lub pojęciowego, to
taka konstrukcja w wyobraźni alternatywnych 
zabiegów i teorii sprawdzających wychodzić musi od
takiej czy innej tradycji paradygmatycznej. Ale w 
ten sposób ograniczona konstrukcja nie może 
obejmować wszystkich możliwych doświadczeń ani 
wszelkich możliwych teorii. W rezultacie 
probabilistyczne teorie weryfikacji w tej samej 
mierze wyjaśniają zabieg sprawdzania, co go 
zaciemniają. Choć sprawdzanie rzeczywiście, jak 
podkreślają te teorie, wymaga porównywania teorii 
i ogromnej ilości świadectw, zarówno teoria, jak 
obserwacje, które mogą być wzięte pod uwagę, są 
zawsze blisko związane z tymi, które faktycznie 
istnieją. Weryfikacja przypomina dobór naturalny: 
polega ona na wyborze najbardziej żywotnych 
spośród możliwości rzeczywiście obecnych w danej 
sytuacji historycznej. Nie ma większego sensu 
pytanie,
  1 O głównych kierunkach rozwoju 
probabilistycznych teorii weryfikacji pisze Ernest

Strona 206

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Nagel w Principles ofthe Theory ofProbability, w: 
International Encyclopedia of Unified Science, t. 
I, nr 6, s. 60-75.
  
254

i

Skutki rewolucji
czy wybór ten jest najlepszy ze wszystkich, jakich
można by było dokonać, gdyby znane były inne 
ewentualności i gdybyśmy dysponowali innymi 
jeszcze danymi. Po prostu brak narzędzi, które 
pozwalałyby szukać odpowiedzi na to pytanie.
   Zupełnie inne podejście do tego zespołu 
zagadnień przedstawił Karl R. Popper, który w 
ogóle zaprzecza istnieniu jakichkolwiek procedur 
weryfikacji2. W zamian kładzie on nacisk na 
znaczenie falsyfikacji, tzn. takich zabiegów 
sprawdzających, których negatywny wynik zmusza do 
odrzucenia akceptowanej teorii. Widać wyraźnie, że
rola, jaką przypisuje on falsyfikacji, przypomina 
bardzo tę, jaką niniejsza rozprawa wiąże z 
anomaliami, tj. z doświadczeniami, które, rodząc 
kryzys, torują drogę nowej teorii. Jednakże nie 
można identyfikować anomalii z doświadczeniami 
falsyfikującymi. Osobiście wątpię, czy te ostatnie
w ogóle istnieją. Jak już wielokrotnie 
podkreślałem, żadna teoria nie rozwiązuje nigdy 
wszystkich łamigłówek, z którymi jest 
konfrontowana w określonym czasie; często też nie 
wszystkie uprzednio uzyskane rozwiązania są 
doskonałe. Co więcej, to właśnie niekompletność i 
niedoskonałość dopasowania istniejących danych do 
teorii wyznacza wiele spośród łamigłówek 
charakterystycznych dla nauki normalnej. Gdyby 
każdy zakończony niepowodzeniem wysiłek pogodzenia
teorii z faktami stanowił podstawę do odrzucenia 
teorii, wszystkie teorie musiałyby
  2 Karl R. Popper, Logika odkrycia naukowego, 
przeł. U. Niklas, Warszawa 1977, zwłaszcza rozdz. 

Strona 207

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

I—IV.
255

Struktura rewolucji naukowych
być stale odrzucane. Z drugiej strony, gdyby tylko
poważne niepowodzenie usprawiedliwiało odrzucenie 
teorii, to zwolennicy Poppera musieliby odwołać 
się do jakiegoś kryterium „nieprawdopodo-bieństwa"
lub „stopnia falsyfikacji". Formułując je, 
napotkaliby najpewniej te same trudności, co 
obrońcy różnych probabilistycznych teorii 
weryfikacji.
   Wielu z powyższych trudności możemy uniknąć, 
jeśli uznamy, że oba te rozpowszechnione a 
przeciwstawne poglądy na logikę badania naukowego 
próbują połączyć dwa zupełnie odrębne procesy w 
jedną całość. Doświadczenie falsyfikujące,

 

0

którym mowa jest u Poppera, jest dla nauki

ważne, gdyż sprzyja pojawieniu się konkurencyj
nych wobec istniejącego paradygmatów. Ale fal-
syfikacja, mimo że na pewno się zdarza, nie na
stępuje wraz z pojawieniem się anomalii czy też
przykładu  falsyfikującego  teorię  lub  po  
prostu
wskutek tego. Jest natomiast procesem wtórnym

 

1

odrębnym, który równie dobrze można by 

nazwać
weryfikacją, skoro prowadzi do triumfu nowego
paradygmatu nad starym. Co więcej, właśnie w tym
łącznym procesie weryfikacji-falsyfikacji porów
nywanie teorii ze względu na ich prawdopodobień
stwo odgrywa główną rolę. Takie dwuczłonowe
ujęcie cechuje, jak sądzę, wielka wiarygodność,
i może być ono również pomocne w wyjaśnieniu
roli, jaką w procesie weryfikacji odgrywa zgodność
(lub jej brak) między teorią a faktem. W każdym
razie historyk nie widzi wiele sensu w 
twierdzeniu,
że weryfikacja polega na ustalaniu zgodności 
teorii

Strona 208

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Skutki rewolucji
z faktami. Wszystkie historycznie doniosłe teorie 
były zgodne z faktami, ale przecież tylko w 
przybliżeniu. Nie istnieje dokładniejsza odpowiedź
na pytanie, czy lub w jakiej mierze dana teoria 
zgadza się z faktami. Ale pytania tego rodzaju 
można zadawać wtedy, gdy rozpatruje się teorie 
grupowo lub przynajmniej parami. Sensowne jest jak
najbardziej pytanie, która z dwóch aktualnych, 
konkurencyjnych teorii lepiej się zgadza z 
faktami. Na przykład chociaż ani teoria 
Lavoisiera, ani Priest-leya nie zgadzały się 
ściśle ze wszystkimi dostępnymi wówczas 
obserwacjami, to jednak w ciągu dziesięciolecia 
ogromna większość ówczesnych uczonych uznała, że 
ta pierwsza lepiej sobie z nimi radzi.
   Jednak przy takim ujęciu dokonywanie wyboru 
między paradygmatami wydaje się sprawą prostszą i 
łatwiejszą, niż jest rzeczywiście. Gdyby istniał 
tylko jeden zespół problemów naukowych, jeden 
świat, w którym by się nad nimi zastanawiano, i 
jeden zbiór standardów ich rozwiązywania, to spór 
między paradygmatami można by rozstrzygać mniej 
lub bardziej rutynowo na mocy takiego choćby 
zabiegu jak, powiedzmy, obliczanie ilości 
problemów, które każdy z nich rozwiązuje. Jednakże
faktycznie warunki te nigdy nie są całkowicie 
spełnione. Zwolennicy konkurencyjnych paradygmatów
zawsze, przynajmniej częściowo, mijają się w swych
dążeniach. Żadna ze stron nie może zaakceptować 
wszystkich nieempirycznych założeń, które 
niezbędne są drugiej do uzasadnienia swego 
stanowiska. Podobnie jak Proust i Berthollet
257

Struktura rewolucji naukowych
w polemice dotyczącej stałości składu związków 
chemicznych muszą one wysuwać mijające się 
argumenty. Chociaż każda ze stron żywić może 
nadzieję, że uda się jej przekonać drugą do 
swojego sposobu widzenia nauki i jej problemów, 

Strona 209

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

żadna nie może dowieść swej słuszności. 
Współzawodnictwo między paradygmatami nie jest 
sporem, który może zostać rozstrzygnięty na mocy 
dowodów.
   Ukazaliśmy już wiele przyczyn, dla których 
porozumienie między zwolennikami konkurencyjnych 
paradygmatów jest z konieczności ograniczone. 
Wszystkie te przyczyny łącznie przedstawione 
zostały jako niewspółmierność przed- i 
porewolucyjnej tradycji nauki normalnej. Obecnie 
musimy dokonać tylko krótkiego podsumowania. Po 
pierwsze, zwolennicy współzawodniczących 
paradygmatów często zajmować będą sprzeczne 
stanowisko, jeśli chodzi
0 zbiór problemów, które powinien rozwiązać każdy
potencjalny paradygmat. Uznają oni różne standardy
czy też definicje nauki.  Czy teoria ruchu musi
koniecznie tłumaczyć przyczynę działania sił 
przycią
gania między cząstkami materii, czy też wystarczy,
że
będzie uwzględniała istnienie tych sił? Dynamikę
Newtona odrzucano głównie dlatego, że — w przeci
wieństwie do teorii Arystotelesa i Kartezjusza—po
ciągała za sobą tę drugą odpowiedź. Kiedy zaś
przyjęto teorię Newtona, pytanie o przyczynę 
grawita
cji znalazło się poza granicami nauki. Pytanie to
jednak podniosła znów ogólna teoria względności
1 słusznie może się szczycić jego rozwiązaniem. 
Inny
przykład: rozpowszechniona w XIX wieku chemiczna
teoria Lavoisiera nie dopuszczała pytania, 
dlaczego

Skutki rewolucji
wszystkie metale są podobne, natomiast teoria 
flogis-tonowa pytanie to stawiała i udzielała na 
nie odpowiedzi. Przejście do paradygmatu 
Lavoisiera, podobnie jak do Newtonowskiego, 
oznaczało nie tylko poniechanie uprawnionego 

Strona 210

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

pytania, lecz również osiągniętej odpowiedzi. Nie 
była to jednak strata nieodwracalna. W wieku XX 
pytania o jakości substancji chemicznych wróciły 
ponownie do nauki i po części znalazły 
rozwiązanie.
   Chodzi jednak o coś więcej niż o 
niewspółmier-ność standardów. Skoro nowe 
paradygmaty wywodzą się z dawniejszych, to 
przeważnie przejmują znaczną część słownictwa i 
aparatury, zarówno pojęciowej, jak i 
laboratoryjnej, którą posługiwał się tradycyjny 
paradygmat. Rzadko kiedy jednak te przejęte 
elementy wykorzystywane są w sposób zupełnie 
tradycyjny. W ramach nowego paradygmatu dawne 
terminy, pojęcia i eksperymenty wchodzą w nowe 
wzajemne związki. Nieuniknionym ..^ tego 
rezultatem są — choć nie jest to całkiem adekwatne
określenie — nieporozumienia między 
współzawodniczącymi szkołami. Nie należy sądzić, 
że ci, którzy wyszydzali ogólną teorię 
względności, mówiąc, że przestrzeń nie może być 
„za- 1 krzywiona", po prostu mylili się czy też 
nie mieli racji. To samo dotyczy matematyków, 
fizyków i filozofów, którzy próbowali zbudować 
euklidesową wersję teorii Einsteina3.  To, co 
poprzednio
  3 Na temat reakcji laików na koncepcję 
zakrzywionej przestrzeni zob.: Philipp Frank, 
Einstein, His Life and Times, przeł. i red. George
Rosen, Suichi Kusaka, New
259

Struktura rewolucji naukowych
rozumiano pod słowem przestrzeń, musiało być 
płaskie, jednorodne, izotropowe i niewrażliwe na 
obecność materii. Gdyby było inaczej, fizyka 
Newtonowska straciłaby sens. Aby przejść do 
wszechświata Einsteina, trzeba było przekształcić 
całą siatkę pojęciową uplecioną z przestrzeni, 
czasu, materii, sił itd., a potem ponownie nałożyć
ją na całość przyrody. Tylko ci, którzy wspólnie 

Strona 211

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

przeszli tę metamorfozę, bądź też ci, którzy nie 
zdołali jej przejść, potrafiliby dokładnie 
stwierdzić, w czym się ze sobą zgadzali bądź nie 
zgadzali. Porozumienie między ludźmi, których 
dzieli rewolucja, może być tylko częściowe. Innym 
tego przykładem mogą być wszyscy ci, którzy 
uważali Kopernika za szaleńca, gdy głosił, że 
Ziemia się porusza. Nie można powiedzieć, że po 
prostu lub całkiem nie mieli racji. W treści 
pojęcia Ziemia zawarta była dla nich jej 
nieruchomość. Przynajmniej ich Ziemia nie mogła 
się poruszać. Odpowiednio, reforma koper-nikańska 
nie polegała po prostu na poruszeniu Ziemi. Był to
raczej nowy sposób widzenia problemów fizyki i 
astronomii, który musiał zmienić zarówno sens 
pojęcia Ziemi, jak i ruchu4. Bez tych
York 1947, s. 142—146. Na temat prób pogodzenia 
ogólnej teorii względności z przestrzenią 
euklidesową zob.: Charles Nordmann, Einstein and 
the Universe, przeł. Joseph McCabe, New York 1922,
rozdz. IX.
   4 T.S. Kuhn, Przewrót kopernikański..., dz. 
cyt, rozdz. III, IV, VII. To, że teoria 
heliocentryczna była czymś więcej niż kwestią 
ściśle astronomiczną, jest głównym tematem całej 
książki.
260

Air

Skutki rewolucji

zmian pojęcie poruszającej się Ziemi byłoby 
szaleństwem. Kiedy natomiast zostały one 
wprowadzone i zrozumiane, Kartezjusz i Huyghens5 
mogli już uznać, że ruch Ziemi jest dla nauki 
kwestią poza dyskusją.
   Powyższe przykłady wskazują na trzeci i 
najbardziej zasadniczy aspekt niewspółmiemości 
rywalizujących ze sobą paradygmatów. W pewnym 
sensie, którego nie jestem w stanie już jaśniej 

Strona 212

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wytłumaczyć, ich zwolennicy uprawiają swój zawód w
różnych światach. W jednym z nich mamy do 
czynienia z utrudnionym spadaniem, w drugim — z 
wahadłami permanentnie odtwarzającymi swój ruch. W
jednym roztwory są związkami chemicznymi, w drugim
— mieszaninami fizycznymi. Jeden jest zanurzony w 
płaskiej przestrzeni, drugi — w zakrzywionej. 
Uczeni pracujący w różnych światach, spoglądając z
tego samego punktu w tym samym kierunku, 
dostrzegają coś innego. I znów nie znaczy to, że 
mogą widzieć wszystko, czego dusza zapragnie. 
Jedni i drudzy patrzą na ten sam świat, który nie 
uległ przecież zmianie. Ale w pewnych obszarach 
widzą różne rzeczy pozostające ze sobą w 
odmiennych stosunkach. Właśnie to tłumaczy, 
dlaczego jakieś prawo, którego jednej grupie 
uczonych nie da się nawet przedstawić, drugiej 
wydawać się może niekiedy intuicyjnie oczywiste. I
dlatego również te dwie grupy nie mogą liczyć na 
osiągnięcie pełni komunikacji, dopóki jedna z nich
nie
5 M. Jammer, dz. cyt, s. 118-124. 261

Struktura rewolucji naukowych
przejdzie konwersji, którą nazywaliśmy zmianą 
paradygmatu. Przejście od jednego do drugiego 
paradygmatu, właśnie z powodu ich 
niewspółmier-ności, nie może odbywać się krok po 
kroku, pod wpływem logiki i neutralnego 
doświadczenia. Jak w wypadku zmiany widzenia 
postaci, dokonuje się ono od razu (choć 
niekoniecznie w jednej chwili) — lub wcale.
   Jak więc dochodzi do tego, że uczeni 
przestawiają się na nowy paradygmat? Częściowo 
odpowiedź zasadza się na tym, że bardzo często 
wcale tego nie robią. W sto lat po śmierci 
Kopernika niewielu było jeszcze zwolenników 
kopernikanizmu. Teoria Newtona nie była jeszcze 
powszechnie uznawana w pięćdziesiąt lat po 
ukazaniu się Principiów6, zwłaszcza na 
Kontynencie. Priestley nigdy nie przyjął teorii 

Strona 213

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

tlenowej, a Kelvin — teorii elektromagnetycznej. 
Często sami uczeni podkreślali trudność dokonania 
takiej konwersji. W jednym ze znamiennych ustępów 
pod koniec Pochodzenia gatunków Dar-win pisał: 
„Jakkolwiek zupełnie jestem przekonany o 
słuszności poglądów w dziele tym w zwięzłej formie
zawartych, nie spodziewam się jednak bynajmniej 
przekonać wytrawnych przyrodników, których umysły 
przepełnione są licznymi faktami rozpatrywanymi w 
ciągu wielu lat z punktów widzenia wprost 
przeciwnych moim... Z ufnością jednak spoglądam w 
przyszłość na młodych naprzód podążających 
przyrodników, którzy zdolni
6 I.B. Cohen, dz. cyt, s. 93-94.
262

Ą-:        Skutki rewolucji
będą do bezstronego osądzenia tej kwestii"7. Max 
Pianek natomiast, analizując własną karierę 
naukową,   smętnie  zauważył  w  swojej  Naukowej 
> autobiografii: „Nowa prawda naukowa nie odnosi  
' **"* triumfu dzięki temu, że udaje się jej 
przekonać    ^ przeciwników i sprawić, aby 
dojrzeli światło, lecz raczej   wskutek  tego,  że
 oponenci  wymierają      \. i wzrasta nowe 
pokolenie dobrze z nią obeznanych badaczy"8.
   Te i tym podobne fakty są zbyt dobrze znane, 
aby wymagały specjalnego podkreślania. Wymagają 
natomiast przewartościowania. Ongiś miały 
najczęściej świadczyć o tym, że uczeni, będąc 
tylko ludźmi, nie zawsze mogą uznać swe własne 
błędy, nawet wówczas, gdy staną wobec wyraźnych 
dowodów. Osobiście byłbym raczej zdania, że w tych
kwestiach nie chodzi ani o dowód, ani o błąd. 
Przejście spod władzy jednego paradygmatu pod 
władzę drugiego jest doświadczeniem nawrócenia, do
którego nie można zmusić. Wytrwały opór, 
szczególnie ze strony tych, których działalność 
twórcza była przywiązana do dawnej tradycji nauki 
normalnej, nie jest pogwałceniem naukowych 
standardów, lecz wyrazem istoty pracy naukowej. 

Strona 214

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Źródłem oporu jest niewątpliwie przekonanie, że 
dawniejszy paradygmat sam ostatecznie rozwiąże ? 
wszystkie swoje problemy, że przyroda da się '

 

  7

Karol Darwin,  O powstawaniu gatunków, 

przeł.
Sz. Dickstein, J. Nusbaum, Warszawa 1955, s. 507.

 

   8

Max Pianek, Scientific Autobiography and 

Other
Papers, przeł. Frank Gaynor, New York 1949, s. 
33—34.
263

Struktura rewolucji naukowych
wepchnąć do szufladek, jakie on dla niej 
przewidział. W okresach rewolucji stanowisko takie
może wyglądać po prostu na zawziętość i upór, i 
niekiedy rzeczywiście mamy z czymś takim do 
czynienia. Ale do tego się rzecz nie sprowadza. 
Samo to przekonanie umożliwia istnienie nauki 
normalnej, tzn. rozwiązującej łamigłówki. A 
właśnie tylko dzięki nauce normalnej grupa 
specjalistów może z powodzeniem najpierw 
wykorzystać potencjalny zakres i precyzję dawnego 
paradygmatu, a następnie wyodrębnić trudność, 
która w trakcie dalszych badań doprowadzić może do
wyłonienia się nowego paradygmatu.
   Wszelako stwierdzenie, że taki sprzeciw jest 
nieunikniony i uprawniony, że zmiany paradygmatu 
nie można uzasadnić, uciekając się do dowodu, nie 
znaczy, że żadne argumenty nie wchodzą tu w grę 
albo że uczonych nie można w żaden sposób namówić 
do zmiany poglądów. Mimo iż zmiana taka wymaga 
niekiedy całego pokolenia, społeczności uczonych 
raz po raz przyjmowały nowe paradygmaty. Co 
więcej, działo się tak nie wbrew temu, że uczeni 
są ludźmi, a właśnie wskutek tego. Wprawdzie 
niektórzy uczeni, zwłaszcza starsi i bardziej 
doświadczeni, mogą się opierać do końca, z 
większością można jednak dojść do porozumienia w 
ten czy inny sposób. Będą się nawracać po kilku, 
kiedy zaś wymrą ostatni oponenci, wszyscy 

Strona 215

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

specjaliści będą znów pracować, uznając jeden, 
tyle że nowy, paradygmat. Musimy więc zapytać, jak
dokonuje się taki zwrot i jak wygląda opór 
przeciwko niemu.
264

 

/

Skutki rewolucji

   Jakiej odpowiedzi możemy się spodziewać na to 
pytanie? Ponieważ chodzi tu o techniki perswazji 
czy też argumenty i kontrargumenty pojawiające się
wtedy, kiedy nie można mówić o dowodach, nasze 
pytanie jest czymś zupełnie nowym i wymaga badań, 
jakich dotąd nie przeprowadzano. Będziemy musieli 
więc polegać na wynikach bardzo niekompletnych i 
nieścisłych. To, co zostało już powiedziane, wraz 
z wynikami tych badań nasuwa przypuszczenie, że 
tam, gdzie chodzi bardziej o perswazję niż o 
dowód, pytanie o istotę argumentacji naukowej nie 
znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Poszczególni 
uczeni skłaniają się ku nowemu paradygmatowi z 
różnych względów i przeważnie z kilku naraz. 
Niektóre z nich — jak na przykład cześć dla 
Słońca, która przyczyniła się do tego, że Kepler 
stał się koperni-kańczykiem — wyraźnie wykraczają 
poza sferę nauki9. Inne natomiast zależą od 
rozmaitych uwarunkowań biograficznych i 
osobowościowych. Niekiedy nawet takie szczegóły 
jak narodowość czy opinia o reformatorze lub jego 
nauczycielach odgrywają poważną rolę10. 
Ostatecznie musimy więc postawić

 

  9

Na temat roli, jaką cześć dla Słońca 

odegrała w pra
cach Keplera, zob.: Edwin A. Burtt, The 
Metaphysicał
Foundations of Modern Physical Science, wyd. 
popr.,
New York 1932, s. 44—49.

 

   10

Jeśli  chodzi  o rolę reputacji,  warto 

przytoczyć
następujący przykład. Lord Rayleigh, w czasach gdy
cieszył się już wielką reputacją, przedstawił 

Strona 216

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Brytyjs
kiemu Towarzystwu Naukowemu pracę o pewnych pa
radoksach elektrodynamiki. Praca przez pomyłkę 
prze-
265

Struktura rewolucji naukowych
to pytanie w inny sposób. Nie będziemy się 
interesować argumentami, które faktycznie powodują
zmianę poglądów tej czy innej jednostki, lecz całą
społecznością, która — wcześniej czy później — 
zawsze jako grupa zmieni w końcu swoje poglądy. 
Problem ten zostawiam jednak na później, a na 
razie zajmę się rozpatrzeniem tych typów 
argumentacji, które w walce o zmianę paradygmatu 
okazują się szczególnie skuteczne.
   Najbardziej chyba rozpowszechniony argument 
wysuwany przez zwolenników nowego paradygmatu 
mówi, że potrafią oni rozwiązać te zagadnienia, 
które doprowadziły do kryzysu dawniejszy 
paradygmat. Jeśli twierdzenie to ma słuszne 
podstawy, jest to zapewne argument najmocniejszy. 
Wiadomo przecież było, że paradygmat napotyka 
trudności w dziedzinie, do badania której był 
przeznaczony. Trudności te wielokrotnie badano, 
ale wszelkie wysiłki zmierzające do całkowitego 
ich usunięcia stale okazywały się bezskuteczne. 
„Doświadczenia krzyżowe", tj. eksperymenty 
pozwalające szczególnie ostro konfrontować dwa 
paradygmaty, były znane i uznane, nim jeszcze 
sformułowany został nowy paradygmat. Tak właśnie 
Kopernik twierdził, że rozwiązał niepokojący od 
dawna
słana została bez podpisu. Stowarzyszenie 
odrzuciło ją jako dzieło jakiegoś „miłośnika 
paradoksów". Wkrótce potem praca już podpisana 
została przyjęta i spotkała się z entuzjastycznymi
recenzjami. Zob. Robert J. Strutt, John William 
Strutt, Third Baron Rayleigh, New York 1924, s. 
228.
266

Strona 217

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ś •        Skutki rewolucji
problem długości roku kalendarzowego, Newton — że 
pogodził mechanikę ziemską i niebieską, Lavoisier 
— że rozwiązał zagadnienie identyczności gazów 
oraz problem stosunków wagowych, a Einstein — że 
dzięki niemu elektrodynamika stała się zgodna z 
przebudowaną teorią ruchu.
   Argumenty tego rodzaju mogą okazać się 
skuteczne zwłaszcza wtedy, gdy nowy paradygmat 
oferuje wyniki ilościowe o znacznie większej 
precyzji. Większa ścisłość tablic Rudolfińskich 
opartych na teorii Keplera od wszystkich tablic 
opartych na teorii Ptolemeusza była głównym 
czynnikiem w konwersji astronomów na 
kopernikanizm. Powodzenie, jakie osiągnął Newton w
przewidywaniu ilościowych wyników obserwacji 
astronomicznych, było prawdopodobnie 
najistotniejszą przyczyną triumfu jego teorii nad 
bardziej uzasadnionymi, ale operującymi tylko 
jakością poglądami przeciwników. W naszym zaś 
stuleciu uderzający sukces ilościowego prawa 
promieniowania Plancka oraz teorii atomu Bohra 
szybko przekonał wielu fizyków do ich przyjęcia, 
mimo że z punktu widzenia fizyki jako całości o 
wiele więcej problemów przysporzyły, niż 
rozwiązały11.
   Rzadko kiedy jednak rozwiązanie problemu 
wywołującego kryzys jest argumentem 
wystarczającym. Nie mówię już o tym, że takie 
przekonanie bywa niekiedy błędne. W rzeczywistości
teoria
  1' Na temat problemów zrodzonych przez mechanikę
kwantową zob.: F. Reiche, dz. cyt, rozdz. II, 
VI—IX. Na temat innych przykładów z tego ustępu 
zob. wcześniejsze przypisy w tym rozdziale.
267

Struktura rewolucji naukowych
Kopernika nie była dokładniejsza od teorii 
Ptole-meusza i nie doprowadziła bezpośrednio do 

Strona 218

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

jakichkolwiek udoskonaleń kalendarza. Falowa 
teoria światła zaś, jeszcze w kilka lat po 
ogłoszeniu, nie miała nawet takich osiągnięć jak 
jej rywalka — teoria korpuskularna — w dziedzinie 
zjawisk polaryzacji, będących główną przyczyną 
uprzedniego kryzysu w optyce. Niekiedy bardziej 
luźna praktyka charakterystyczna dla badań 
nadzwyczajnych rodzi projekt takiego paradygmatu, 
który z początku zupełnie nie pomaga w rozwiązaniu
problemów będących podłożem kryzysu. W takim 
wypadku argumenty na jego rzecz czerpie się z 
innych obszarów tej samej dziedziny, co skądinąd 
często się czyni. Szczególnie przekonujące 
argumenty można sformułować wtedy, gdy nowy 
paradygmat stwarza w tych innych obszarach 
możliwości przewidywania zjawisk, jakich w okresie
panowania poprzedniego paradygmatu nikt nie 
przewidywał. Teoria Kopernika sugerowała na 
przykład, że planety powinny być podobne do Ziemi,
że powinno się dać zaobserwować fazy Wenus, że 
wszechświat musi być o wiele rozleglejszy, niż 
pierwotnie przypuszczano. W rezultacie, kiedy 
sześćdziesiąt lat po śmierci Kopernika teleskop 
ukazał nagle góry na Księżycu, fazy Wenus i 
ogromną ilość zupełnie nieoczekiwanych gwiazd, 
obserwacje te przysporzyły nowej teorii bardzo 
wielu wyznawców, zwłaszcza wśród nieastronomów12. 
Jeśli cho-
  12 T.S.  Kuhn,  Przewrót kopernikański...,  dz. 
cyt., s. 315-319.
268

Skutki rewolucji
dzi o teorię falową, jedno z głównych źródeł 
nawróceń wśród uczonych było bardziej dramatyczne.
Opór stawiany przez Francuzów załamał się nagle i 
niemal zupełnie, kiedy Fresnel zdołał 
zademonstrować białą plamę w centrum cienia 
okrągłej tarczy. Był to efekt, którego on sam 
nawet nie przewidział, ale który — jak wskazał 
Poisson, początkowo jeden z jego oponentów—był 

Strona 219

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

niezbędną, choć pozornie absurdalną konsekwencją 
teorii Fresnela13. Argumenty tego rodzaju są, jak 
się okazuje, szczególnie przekonywające ze względu
na swój szokujący charakter, a także dzięki temu, 
że wyraźnie widać, iż nie zostały one wcześniej 
„wmontowane" do teorii. Niekiedy zaś można 
wykorzystać ich szczególną siłę przekonywającą, 
mimo że zjawisko, o które chodzi, zostało 
zaobserwowane na długo przed sformułowaniem 
odpowiedniej teorii. Na przykład Einstein nie 
przewidywał, jak się„^
zdaje, że ogólna teoria względności będzie 

 

precyzyj-..
nie tłumaczyć dobrze znaną anomalię, 
precesję--perihelium Merkurego, a było wielkim 
jego sukcesem, kiedy okazało się, że tak jest 
rzeczywiście14. Wszystkie dotychczas omówione 
argumenty na rzecz nowego paradygmatu opierały się
na tym, że

 

13

E.T. Whittaker, dz. cyt., t. I, s. 108.

 

   14

Na temat rozwoju ogólnej teorii 

względności zob.:
tamże, t. II, s. 151—180. Jeśli chodzi o reakcję 
Einsteina
na stwierdzenie ścisłej zgodności jego teorii z 
obser
wowanymi zmianami położenia perihelium Merkurego,
zob. list cytowany w: P.A. Schilpp (red.), Albert 
Ein
stein..., dz. cyt., s. 101.
269

 Struktura rewolucji naukowych

 potrafi on lepiej rozwiązywać problemy niż jego
 konkurent. Dla uczonych takie właśnie argumenty
 są zazwyczaj najbardziej istotne i 
przekonywające.
 G"*~     Wyżej przytoczone przykłady nie 
pozostawiają wą-

Strona 220

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

 a f   tpliwości co  do źródła  siły ich  
oddziaływania.
 &-•*•    Jednak z pewnych względów, do których 
jeszcze
 Jp"    wrócimy, nie mogą one ostatecznie zmusić 
do
 zmiany stanowiska ani poszczególnego uczonego,
 ani grupy. Na szczęście istnieją jeszcze innego
J   ^ o  rodzaju względy mogące skłonić uczonych 
do po-
Ł       |   rzucenia starego paradygmatu na rzecz 
nowego. Są
?_  5-.^ to argumenty rzadko formułowane 
explicite, od-
T   *- e-wołujące się do indywidualnego poczucia 
stosow-
ności czy estetyki; mówi się, że nowa teoria jest
^   -,~> „zgrabniejsza", „trafniejsza", „prostsza"
od daw-
>        ^ nej. Prawdopodobnie tego rodzaju 
argumenty są
".        ' mniej  skuteczne w naukach 
przyrodniczych niż
I w matematyce. Wczesne wersje nowych paradyg-
*~        ^Tnatów cechuje zazwyczaj pewna 
surowość. Zanim
^       "*- nabierze on estetycznej wymowności, 
większość

 

1

uczonych zdąży się już do niego przekonać 

z in-
^zy       nych względów. Jednak względy estetyczne
mogą
niekiedy odgrywać rolę decydującą.  Wprawdzie

 

r*

przeważnie pozyskują one dla nowej teorii 

tylko
C* nielicznych, ale oni właśnie mogą zadecydować o
jej ostatecznym sukcesie. Gdyby jej szybko nie 
poparli ze względów czysto osobistych, nowy 
paradygmat mógłby się w ogóle nie rozwinąć na 
tyle, by uzyskać uznanie całej społeczności 
uczonych. Chcąc zrozumieć, na czym polega 

Strona 221

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

znaczenie tych bardziej subiektywnych i 
estetycznych motywów, przypomnijmy sobie, czego 
dotyczy dyskusja

 

-»"   \ 270

Skutki rewolucji
nad paradygmatem. Rzadko kiedy się zdarza, aby 
nowy paradygmat zdążył, zanim stał się 
paradygmatem, rozwiązać jakąś znaczniejszą ilość 
problemów spośród tych, z którymi się zetknął, a i
te rozwiązania, które dał, są przeważnie dalekie 
od doskonałości. Do czasów Keplera teoria 
koper-nikańska niewiele uściśliła przewidywania 
Ptole-meusza dotyczące położenia planet. Kiedy 
Lavoi-sier po raz pierwszy uznał tlen za „zupełnie
czyste powietrze", jego teoria nie mogła w żaden 
sposób objąć wszystkich problemów związanych z 
odkrywaniem coraz to nowych gazów, co Priestley 
bardzo skutecznie wykazał w swym kontrataku. Takie
przypadki jak biała plama Fresnela są niezwykle 
rzadkie. Przeważnie dopiero o wiele później — 
kiedy nowy paradygmat rozwinie się, zostanie 
przyjęty i znajdzie zastosowania — pojawiają się 
argumenty decydujące, takie jak wahadło Foucaulta,
które wykazało obroty Ziemi, czy też eksperyment 
Fizeau, dowodzący, że światło biegnie w powietrzu 
szybciej niż w wodzie. Poszukiwanie takich 
argumentów stanowi część nauki normalnej i 
odgrywają one rolę nie w dyskusji nad 
paradygmatem, lecz w porewolucyjnych 
podręcznikach.
   Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w toku 
dyskusji, nim jeszcze podręczniki zostaną 
napisane. Oponenci nowego paradygmatu mogą, 
przeważnie z dużą słusznością, twierdzić, że nawet
na terenie objętym kryzysem jest on niewiele 
lepszy od swego tradycyjnego konkurenta. 
Oczywiście, ma lepsze podejście do niektórych 
problemów, wykrywa pewne nowe prawidłowości. 
Przypuszczalnie jednak
271

Strona 222

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
i dawniejszy paradygmat można by tak sformułować, 
aby sprostał temu zadaniu, jak poprzednio sprostał
innym. Zarówno geocentryczny system astronomiczny 
Tychona de Brahe, jak późne wersje teorii 
flogistonowej stanowiły odpowiedź na wyzwanie 
rzucone przez odpowiednie nowe teorie i obie 
odniosły całkowity sukces15. W dodatku obrońcy 
tradycyjnej teorii prawie zawsze mogą wskazać 
takie problemy, których jej nowy rywal nie 
rozwiązał, a które z ich punktu widzenia nie 
sprawiały w ogóle żadnych kłopotów. Do czasu 
odkrycia składu wody spalanie wodoru było 
argumentem silnie przemawiającym na korzyść teorii
flogistonowej, a przeciwko Lavoisierowi. Teoria 
tlenowa zaś, nawet wtedy, gdy odniosła już sukces,
długo nie umiała wytłumaczyć sposobu otrzymywania 
z węgla gazu palnego, a więc zjawiska, które 
zwolennicy teorii flogistonowej uważali za filar 
swoich poglądów'6. Argumenty za i przeciw nowej 
teorii mogą się równoważyć niekiedy nawet w 
obszarze dotkniętym kryzysem, poza nim zaś trady-

 

  15

O  systemie  Tychona de  Brahe,  który był

pod
względem geometrycznym równoważny z kopernikańs-
kim, pisze J.L.E. Dreyer, dz. cyt., s. 359-371. Na
temat
ostatnich wersji teorii flogistonowej i ich 
powodzenia
zob.: J.R. Partington, D. McKie, dz. cyt., „Annals
of
Science", 1939, t. IV, s. 113-149.

 

   16

Na temat problemów związanych z wodorem 

zob.:
J.R. Partington, A Short History of Chemistry, dz.
cyt.,
s. 134. Na temat tlenku węgla zob.: Hermann Kopp,
Geschichte der Chemie,  t.  III,  Braunschweig   
1845,
s. 294-296.

Strona 223

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

272

 

;

Skutki rewolucji

cyjna teoria utrzymuje zazwyczaj przewagę. 
Kopernik zburzył uświęcone przez tradycję 
wyjaśnienie ruchów ciał niebieskich, nie 
zastępując go nowym; tak samo postąpił Newton w 
stosunku do dawnego wyjaśnienia grawitacji, 
Lavoisier — w stosunku do wspólnych własności 
metali itd. Krótko mówiąc, jeśli teorie miałyby 
być od samego początku opiniowane przez 
„praktycznych" uczonych interesujących się tylko 
ich przydatnością do rozwiązywania problemów, to 
nauka przeszłaby w swej historii w najlepszym 
razie kilka większych rewolucji. A jeśli wziąć 
ponadto pod uwagę to, co powiedzieliśmy o 
niewspółmierności paradygmatów, trudno byłoby w 
ogóle zrozumieć, jak mogła dokonać się w nauce 
jakakolwiek rewolucja.
   W rzeczywistości jednak spory o paradygmat nie 
dotyczą relatywnej zdolności paradygmatów do 
rozwiązywania problemów, choć z pewnych względów w
dyskusjach tych uczeni odwołują się zazwyczaj do 
takich kategorii. Chodzi natomiast o to, który z 
paradygmatów będzie w przyszłości kierował 
badaniem tych problemów, których często żaden ze 
współzawodników dotychczas nie umiał w pełni 
rozwiązać. Trzeba zdecydować się na wybór jednego 
z dwóch sposobów uprawiania nauki i w tych 
okolicznościach decyzja opierać się musi nie tyle 
na dotychczasowych osiągnięciach, ile na 
zapowiedziach na przyszłość. Osoba przyjmująca 
nowy paradygmat we wczesnej fazie jego rozwoju 
musi często decydować się na to wbrew świadectwom 
co do jego aktualnej przydatności w rozwiązywaniu 
zagadnień. To znaczy, musi ona
273

Struktura rewolucji naukowych
wierzyć, iż nowy paradygmat wyjdzie w przyszłości 
zwycięsko z konfrontacji z wieloma złożonymi 

Strona 224

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

problemami, wiedząc na razie tylko tyle, że stary 
parokrotnie zawiódł. Taka decyzja oparta być może 
tylko na wierze.
   Na tym m.in. polega znaczenie poprzedzającego 
tę decyzję kryzysu. Ci uczeni, którzy kryzysu nie 
przeszli, rzadko kiedy zrezygnują z wyraźnego 
kryterium rozstrzygania problemów na rzecz czegoś,
co okazać się może tylko błędnym ognikiem. Sam 
kryzys jednak nie wystarcza. Oprócz niego istnieć 
musi jakaś inna podstawa — choć niekoniecznie 
racjonalna i często może się ona ostatecznie 
okazać wątpliwa — na której opiera się wiarę w 
wybranego kandydata. Musi istnieć coś takiego, co 
przynajmniej u paru uczonych wzbudzi poczucie, że 
nowa propozycja wytycza słuszną drogę. Niekiedy 
dokonać tego może tylko jakieś osobiste i nie 
sprecyzowane wrażenie estetyczne. Ludzie kierowali
się nim nieraz, gdy większość dających się jasno 
przedstawić argumentów technicznych wyraźnie 
wskazywała inne drogi. Kiedy po raz pierwszy 
ogłoszona została astronomiczna teoria Kopernika 
czy też teoria materii De Brogliego, żadna z nich 
nie dysponowała zbyt wielkimi możliwościami 
odwołania się do innych racji. Nawet dziś ogólna 
teoria względności Einsteina pociąga ludzi głównie
ze względów estetycznych, które wszakże, wyjąwszy 
matematyków, przemawiają do niewielu.
   Nie mam zamiaru przekonywać, że nowy paradygmat
triumfuje ostatecznie dzięki jakiejś tajem-
274

. <.-,:* Skutki rewolucji
niczej estetyce. Przeciwnie, bardzo nieliczne 
jednostki porzucają tradycję wyłącznie z tego 
powodu. Często zresztą okazuje się, że popełniły 
one błąd. O ile jednak paradygmat ma z czasem 
zatriumfować, musi pozyskać pierwszych 
zwolenników, ludzi, którzy będą go rozwijać aż do 
chwili, gdy pojawią się trzeźwe argumenty. Ale 
nawet wówczas one same nie są decydujące. Uczeni 
są ludźmi rozsądnymi, a więc większość z nich da 

Strona 225

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

się ostatecznie przekonać za pomocą takiego czy 
innego argumentu. Nie istnieje jednak taki jeden 
argument, który mógłby lub powinien przekonać ich 
wszystkich. To, co się dzieje, jest raczej 
postępującą zmianą układu preferencji w obrębie 
społeczności naukowej niż nawróceniem całej grupy.
   Początkowo nowa koncepcja pretendująca do roli 
paradygmatu może mieć niewielu zwolenników, a 
motywy ich wydawać się mogą niekiedy wątpliwej 
wartości. Jednakże jeśli są oni kompetentni, to 
udoskonalą go, zbadają jego możliwości i ukażą, 
jak przedstawiałaby się praca w społeczności, 
którą by on rządził. Jeśli sądzone jest 
paradygmatowi wygrać tę walkę, to stopniowo 
wzrasta ilość i siła przemawiających za nim 
argumentów. Nawraca się wówczas większa liczba 
uczonych i zgłębia możliwości nowego paradygmatu. 
Stopniowo wzrasta ilość doświadczeń, przyrządów, 
artykułów, książek opartych na nowym paradygmacie.
Przekonawszy się o płodności nowego poglądu, coraz
więcej osób przyjmuje nowy styl uprawiania nauki 
normalnej. Wreszcie opierają mu się już tylko 
nieliczni starsi uczeni. Jednak
275

Struktura rewolucji naukowych
nawet o nich nie można powiedzieć, że się mylą. 
Historyk nauki, mimo że może zawsze znaleźć kogoś,
kto sprzeciwiał się nowej teorii tak nierozsądnie 
długo jak, powiedzmy, Priestley, nie może jednak 
określić chwili, od której począwszy taka opozycja
staje się nielogiczna i nienaukowa. Co najwyżej 
może być skłonny powiedzieć, że ktoś, kto nadał 
oponuje, kiedy wszyscy jego kole-dzy-specjaliści 
dali się przekonać, ipso facto przestaje być 
uczonym.
Im

w
              
13 POSTĘP POPRZEZ REWOLUCJE

Strona 226

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Przedstawiłem wyżej, tak jak pozwalały na to ramy 
niniejszej rozprawy, schematyczny opis rozwoju 
nauki. Nie może on jednak doprowadzić do 
ostatecznych wniosków. Jeśli w opisie tym udało 
się w ogóle uchwycić zasadniczą strukturę ciągłej 
ewolucji nauki, to jednocześnie pojawia się 
problem: dlaczego w nauce miałby następować 
rozwój, z jakim nie mamy do czynienia, powiedzmy, 
w sztuce, teorii polityki czy filozofii? Dlaczego 
postęp zastrzeżony ma być jedynie dla tego typu 
działalności, który nazywamy nauką? W niniejszej 
pracy odrzuciliśmy najczęstsze odpowiedzi na 
powyższe pytanie. Na zakończenie zapytać musimy, 
czy da się znaleźć inną odpowiedź.
   Zauważmy od razu, że po części pytanie nasze ma
charakter czysto semantyczny. Termin „nauka" 
zastrzeżony jest mianowicie w poważnej mierze dla 
tych dziedzin, w których mamy w sposób oczywisty 
do czynienia z postępem. Najdobitniej-szym tego 
przykładem mogą być współczesne dyskusje na temat,
czy ta lub inna dziedzina nauk społecznych jest 
rzeczywiście nauką. Dyskusje te
277

Struktura rewolucji naukowych
mają swe odpowiedniki w przedparadygmatycznym 
okresie rozwoju tych dziedzin, które dziś są 
powszechnie do nauki zaliczane. W dyskusjach tych 
wieie uwagi poświęca się definicji tego 
niepokojącego terminu. Niektórzy dowodzą na 
przykład, że psychologia jest nauką, ponieważ 
odznacza się takimi to a takimi cechami. Inni 
sądzą, że cechy te nie są konieczne lub że nie są 
wystarczające do tego, aby daną dziedzinę 
traktować jako naukę. Często w dyskusje takie 
wkłada się wiele energii i namiętności, przy czym 
ktoś obserwujący je z zewnątrz nie bardzo rozumie,
dlaczego. Czy tak wiele zależy od tego, jak 
zdefiniuje się naukę? Czy definicja może komuś 
odpowiedzieć, czy jest on uczonym? A jeśli tak, to
dlaczego przyrodnicy i humaniści nie troszczą się 

Strona 227

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

o tę definicję? Trudno oprzeć się przypuszczeniu, 
że chodzi tu o coś bardziej zasadniczego. Zapewne 
rzeczywiście zadaje się pytania w rodzaju: 
„Dlaczego moja dziedzina nie wykazuje takiego 
postępu jak, powiedzmy, fizyka?" lub „Jak 
należałoby zmienić metody, techniki badawcze czy 
też ideologię, aby to się stało możliwe?". Nie są 
to jednak pytania, na które można odpowiedzieć, 
uzgadniając definicję. Co więcej, o ile odwołać 
się do precedensów, jakich dostarcza historia nauk
przyrodniczych, pytania te przestaną niepokoić nie
wskutek wypracowania definicji, lecz wówczas, gdy 
społeczności żywiące obecnie wątpliwości co do 
swego statusu osiągną konsensus w kwestii swoich 
minionych i aktualnych osiągnięć. Znamienne być 
może na przykład, że ekonomiści mniej spierają się
o to, czy ich dziedzina jest nauką, niż 
przedstawiciele niektórych innych
278

?k   Postęp poprzez rewolucje
nauk społecznych. Czy jest tak dlatego, że 
ekonomiści wiedzą, co to jest nauka? Czy raczej 
dlatego, że zgadzają się co do tego, czym jest 
ekonomia?
   Zagadnienie to ma również i drugą stronę, 
której analiza — choć nie chodzi tu już o kwestie 
tylko semantyczne — może naświetlić nierozerwalne 
związki zachodzące między pojęciem nauki i 
pojęciem postępu. Przez wiele stuleci, zarówno w 
starożytności, jak i we wczesnym okresie historii 
Europy nowożytnej, traktowano malarstwo właśnie 
jako dyscyplinę kumulatywną. Uważano wówczas, że 
celem artysty jest odtwarzanie rzeczywistości. 
Krytycy i historycy, na przykład Pliniusz czy 
Vasa-ri, odnotowywali wówczas z pietyzmem 
najrozmaitsze wynalazki techniczne — od skrótu 
perspektywicznego do światłocienia — które 
umożliwiały stopniowo coraz dokładniejsze 
kopiowanie natury1. Był to jednak zarazem czas, 
kiedy — zwłaszcza w okresie Odrodzenia — uważano, 

Strona 228

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

że nie ma wielkiej przepaści między nauką a 
sztuką. Leonardo był tylko jednym z wielu, którzy 
działali z powodzeniem to w jednej dziedzinie, to 
w drugiej — dopiero później wyraźnie się one od 
siebie oddzieliły2. Co więcej, nawet później, 
kiedy ustała

 

  1

Ernst H. Gombrich, Sztuka i złudzenie. O 

psycho
logii przedstawiania obrazowego, przeł.  J.  
Zarański,
Warszawa 1981, s. 21-22.

 

   2

Tamże, s. 155 oraz: Giorgio de Santillana,

The Role
ofArt in the Scientific Renaissance, w: Marshall 
Clagett
(red.), Critical Problems in the History of 
Science,
Madison, Wis. 1959, s. 33-65.
279

Struktura rewolucji naukowych
ciągła wymiana między nimi, termin „sztuka" wciąż 
stosował się zarówno do rzemiosła i technologii, w
których również widziano postęp, jak i do 
malarstwa czy rzeźby. Dopiero kiedy malarze i 
rzeźbiarze przestali uważać, że celem ich jest 
odtwarzanie natury, i ponownie zaczęli się uczyć 
na prymitywnych wzorcach, zarysował się rozdział, 
który uważamy dziś za niewątpliwy. I nawet dzisiaj
— by zestawić znów inne dziedziny — trudności, 
jakie mamy ze wskazaniem głębokich różnic między 
nauką a technologią, są częściowo związane z tym, 
że w obu mamy do czynienia z postępem. Zdanie 
sobie sprawy z tego, że skłonni jesteśmy uznawać 
za naukę każdą dziedzinę, w której zaznacza się 
postęp, może jedynie wyjaśnić tę trudność, ale nie
może jej rozwiązać. Nadal pozostaje otwarte 
zagadnienie, dlaczego postęp miałby w 
szczególności cechować działalność, która kieruje 
się metodami i celami przedstawionymi w niniejszej
pracy. W pytaniu tym zawartych jest kilka 

Strona 229

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

problemów, które musimy rozpatrzyć oddzielnie. 
Jednakże rozwiązanie ich wszystkich, z wyjątkiem 
ostatniego, wymagać będzie odwrócenia naszych 
potocznych wyobrażeń na temat stosunku między 
działalnością naukową a społecznością, która 
działalność tę uprawia. Musimy się nauczyć 
traktować jako przyczyny to, co dotychczas 
uchodziło za skutki. Jeśli się nam to uda, to 
określenia „postęp naukowy", a nawet „naukowy 
obiektywizm" mogą się nam wydać częściowo 
redundantne. W gruncie rzeczy jeden z aspektów tej
redundancji już zilustrowaliśmy. Czy jakaś 
dziedzina osiąga postęp dla-
280

i      Postęp poprzez rewolucje
tego, że jest nauką, cay też, przeciwnie, jest 
nauką dlatego, że osiąga się w niej postęp?
   Spytajmy teraz, dlaczego taka działalność jak 
nauka normalna miałaby wykazywać postęp. Zacznijmy
od przypomnienia sobie jej najistotniejszych cech.
Zazwyczaj przedstawiciele dojrzałej społeczności 
naukowej pracują, opierając się na jednym wspólnym
paradygmacie albo na zespole blisko związanych ze 
sobą paradygmatów. Rzadko się zdarza, by różne 
społeczności uczonych zajmowały się tą samą 
problematyką. W tych wyjątkowych przypadkach grupy
te opierają się na pewnych wspólnych głównych 
paradygmatach. Jednak z punktu widzenia każdej 
społeczności, czy to naukowców, czy nienaukowców, 
rezultatem płodnej pracy twórczej jest postęp. Cóż
innego mogłoby nim być? Wspominaliśmy na przykład,
że kiedy artyści uważali, iż ich celem jest 
przedstawianie natury, zarówno krytycy, jak 
historycy odnotowywali postęp tej wyraźnie 
zjednoczonej grupy. W innych dziedzinach twórczych
można dostrzec postęp tego samego rodzaju. Teolog,
który wyjaśnia dogmaty, albo filozof, który 
cyzeluje Kantowskie imperatywy, przyczynia się do 
postępu, przynajmniej tej grupy, z którą łączą go 
wspólne przesłanki. Żadna z twórczych szkół nie 

Strona 230

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

uznaje takiej kategorii prac, które byłyby 
sukcesem twórczym, a nie pomnażały zarazem 
zbiorowych osiągnięć grupy. Jeśli wątpimy, jak to 
się często zdarza, czy w pozanaukowych dziedzinach
dokonuje się postęp, to nie dlatego, że nie 
osiągają go poszczególne grupy. Dzieje się tak 
raczej dlatego, że istnieją tu zawsze
281

Struktura rewolucji naukowych
współzawodniczące ze sobą" szkoły, z których każda
stale kwestionuje najbardziej podstawowe założenia
innych. Ktoś, kto twierdzi, że na przykład w 
filozofii nie dokonuje się postęp, ma na myśli 
raczej to, że wciąż jeszcze istnieją arystotelicy,
a nie to, że w arystotelizmie nie dokonał się 
żaden postęp.
    Tego rodzaju wątpliwości występują jednak  
również w naukach przyrodniczych. W całym okresie 
przedparadygmatycznym, kiedy istnieje wiele 
zwalczających się szkół, bardzo trudno znaleźć 
świadectwa postępu, chyba że chodzi o postęp 
dokonywany w obrębie poszczególnych szkół. 
Opisywaliśmy to w rozdziale drugim, wskazując, że 
wówczas jednostki uprawiają wprawdzie naukę, ale 
rezultaty ich działalności nie składają się na to,
co zwykliśmy nazywać nauką. Kiedy zaś w okresie 
rewolucji podaje się ponownie w wątpliwość 
fundamentalne założenia jakiejś dziedziny, stale 
pojawiają się wątpliwości co do samej możliwości 
ciągłego postępu w wypadku przyjęcia tego czy 
innego konkurencyjnego paradygmatu. Ci, którzy 
odrzucali teorię Newtona, twierdzili, że jej 
odwoływanie się do sił wrodzonych cofnie naukę do 
mrocznych wieków średniowiecza. Ci, którzy 
sprzeciwiali się chemii Lavoisiera, głosili, że 
odrzucenie „zasad" chemicznych i zastąpienie ich 
laboratoryjnymi pierwiastkami3 prowadzi do rezyg-
  3 Lavoisier twierdził, że pierwiastkiem jest 
taka substancja, której nie potrafimy rozłożyć 
metodami laboratoryjnymi na substancje prostsze. 

Strona 231

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

(Przyp. red. wyd. poi.)
282

Postęp poprzez rewolucje
nacji z uzyskanych wyjaśnień i zadowolenia się 
nową nazwą. Podobne, choć wyrażone oględniej 
odczucia leżały, jak się zdaje, u podstaw 
sprzeciwu Einsteina, Bohma i innych wobec 
dominującej probabilistycznej interpretacji 
mechaniki kwantowej. Krótko mówiąc, tylko w 
okresie panowania nauki normalnej postęp wydaje 
się czymś oczywistym i zapewnionym. Ale w tym 
okresie społeczność uczonych nie może inaczej 
traktować owoców swojej pracy.
   Tak więc gdy chodzi o naukę normalną, część 
odpowiedzi na pytanie o postęp zależy po prostu od
tego, co widzą ci, którzy je stawiają. Postęp w 
nauce nie różni się gatunkowo od postępu w innych 
dziedzinach, ale ponieważ przez większość czasu 
brak tu ścierających się szkół, kwestionujących 
wzajemnie swoje cele i standardy, przeto w 
społeczności uprawiającej naukę normalną o wiele 
łatwiej dostrzec postęp. Jest to jednak tylko 
część odpowiedzi, i to nie najważniejsza. 
Zauważyliśmy już na przykład, że z chwilą gdy 
społeczność uczonych zaakceptuje wspólny 
paradygmat, co uwalnia ją od konieczności stałego 
sprawdzania od nowa swych podstawowych zasad, 
członkowie tej społeczności mogą skoncentrować 
swoją uwagę wyłącznie na najsubtelniejszych i 
najbardziej ezoterycznych spośród zajmujących ją 
zjawisk. Z konieczności prowadzi to do wzrostu 
skuteczności i wydajności w rozwiązywaniu przez 
daną grupę nowych problemów. Inne aspekty 
działalności zawodowej w naukach przyrodniczych 
zwiększają jeszcze tę wydajność.
283

r

Struktura rewolucji naukowych

Strona 232

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   Niektóre z nich są konsekwencją nie mającej 
sobie równej izolacji dojrzałej społeczności 
naukowej od żądań laików i życia codziennego. Nie 
była to nigdy izolacja zupełna — interesuje nas tu
kwestia stopnia. Nie istnieją jednak inne 
społeczności zawodowe, w których indywidualna 
praca twórcza byłaby w tak wyłączny sposób 
adresowana do innych członków grupy i tylko przez 
nich doceniana. Nawet najbardziej ezoterycznym 
poetom i najbardziej abstrakcyjnym teologom o 
wiele bardziej niż uczonym zależy na uznaniu ich 
pracy twórczej przez laików, choć może im mniej 
zależeć na uznaniu w ogóle. Różnica ta, jak się 
okazuje, ma istotne konsekwencje. Właśnie dlatego,
że uczony pracuje jedynie dla audytorium złożonego
z kolegów, z którymi łączą go wspólne wartości i 
przekonania, może on uznać konkretny zbiór 
standardów za niepodważalny. Nie musi się 
troszczyć o to, co inna grupa czy szkoła będzie o 
tym sądzić, a wobec tego może uporać się z jednym 
zagadnieniem i przejść do następnego szybciej niż 
ci, którzy pracują dla grupy mniej jednolitej. Co 
ważniejsze, wyizolowanie społeczności naukowej ze 
społeczeństwa pozwala poszczególnym uczonym 
skoncentrować uwagę na zagadnieniach, co do 
których mają słuszne powody przypuszczać, że 
potrafią je rozwiązać. W odróżnieniu od 
inżynierów, wielu lekarzy i większości teologów, 
uczony nie musi kierować się w doborze problemów 
palącą potrzebą ich rozwiązania bez względu na 
istniejące po temu środki. Również i pod tym 
względem pouczająca jest różnica między 
przedstawicielami nauk przyro-
284

 

{• Postęp poprzez rewolucje

\

\
dniczych i społecznych. Ci ostatni, w 
przeciwieńst- \
wie do pierwszych, często uzasadniają wybór prób- 
i

Strona 233

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

lemów badawczych — np. dyskryminacji rasowej
lub cyklów koniunktury — odwołując się głównie |
do społecznej doniosłości ich rozwiązania. Po któ-
j
rej z tych grup można się zatem spodziewać szyb- /

 

szego tempa rozwiązywania problemów?

-J

   Skutki izolowania się od szerszego 
społeczeństwa pogłębia jeszcze kolejna swoista 
cecha społeczności uczonych, jaką jest charakter 
kształcenia zawodowego. Uprawiając muzykę, sztuki 
plastyczne czy literaturę, można się kształcić na 
pracach innych artystów, zwłaszcza dawniejszych. 
Podręczniki, pomijając kompendia lub podręcznikowe
wydania prac oryginalnych, odgrywają tu rolę 
drugorzędną. W historii, filozofii i w naukach 
społecz^ nych literatura podręcznikowa ma już 
większe znaczenie. Ale nawet w tych dyscyplinach 
elementarne wykłady uniwersyteckie wykorzystują 
rów-nolegle źródła oryginalne, w tym prace 
„klasyków" ; danej dziedziny oraz współczesne 
sprawozdania \ badawcze pisane dla specjalistów. W
rezultacie '; student każdej z tych dyscyplin 
stale uświadamia j sobie niezmierną różnorodność 
problemów, jakie ] na przestrzeni lat usiłowali 
rozwiązywać przed- j stawiciele jego przyszłej 
grupy zawodowej. Co zaś ' jeszcze ważniejsze, ma 
on stale do czynienia z sze-regiem konkurujących 
ze sobą i niewspółmiernych , rozwiązań tych 
problemów, rozwiązań, które ostatecznie musi sam 
ocenić.
   Porównajmy to z sytuacją panującą w naukach 
przyrodniczych, przynajmniej współczesnych. W tej
285

Struktura rewolucji naukowych
dziedzinie aż do trzeciego czy czwartego roku 
studiów doktoranckich, kiedy student zaczyna 
badania naukowe na własną rękę, polegać on musi 
głównie na podręcznikach. Wiele programów 
nauczania nie żąda nawet od doktorantów, aby 
czytali inne prace prócz tych pisanych specjalnie 

Strona 234

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dla studentów. Te nieliczne programy, które 
zalecają jako lekturę uzupełniającą czasopisma 
naukowe i monografie, ograniczają się do wskazówek
dla najstarszych, najbardziej zaawansowanych 
kursów i do takich materiałów, które podejmują 
dany temat mniej więcej w tym miejscu, do jakiego 
został on doprowadzony w podręczniku. Aż do 
ostatniego stadium kształcenia naukowego 
podręczniki systematycznie zastępują tę twórczą 
literaturę naukową, która jest ich podstawą. Ze 
względu na zaufanie, Jakie uczeni żywią do swoich 
paradygmatów i które umożliwia taką metodę 
nauczania, niewielu z nich chciałoby ją zmienić. 
Po co zresztą miałby na przykład student fizyki 
czytać prace Newtona, Fa-radaya, Einsteina lub 
Schródingera, jeśli wszystko, co powinien o tych 
pracach wiedzieć, zostało wyłożone w formie o 
wiele krótszej, o wiele dokładniej i bardziej 
systematycznie w wielu nowoczesnych podręcznikach?
o
   Nie zamierzam bynajmniej bronić skrajności, s w
jaką popada się czasem przy tym modelu nau-^5- 
czania, ale trudno nie zauważyć, że system ten na 
.J.  ogół daje  świetne rezultaty.  Jest to 
oczywiście s   f* wykształcenie o węższym i 
sztywniejszym charakterze niż wszystkie inne, z 
wyjątkiem może ortodoksyjnej teologii. Ale tak 
wykształcony uczony
   
Postęp poprzez rewolucje
jest niemal idealnie przystosowany do pracy w ra- 
~ mach nauki normalnej, tj. do rozwiązywania łami-
-główek w obrębie tradycji definiowanej przez 
podręczniki. Co więcej, jest równie dobrze 
przysposobiony do innego zadania — do 
doprowadzenia nauki normalnej do poważnych 
kryzysów. Oczywiście, nie jest równie dobrze 
przygotowany do poradzenia sobie z nimi, kiedy się
już wyłonią. Mimo że przewlekłe kryzysy znajdują 
prawdopodobnie odbicie w mniej rygorystycznej 
praktyce nauczania, szkolenie naukowe nie sprzyja 

Strona 235

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wytwarzaniu w uczonych gotowości przyjmowania 
nowych koncepcji. Ale dopóty, dopóki nie zjawi się
ktoś — przeważnie człowiek młody lub nowicjusz w 
danej dziedzinie — kto wystąpi z propozycją 
wprowadzenia nowego paradygmatu, ujemne strony 
tego rygorystycznego systemu odbijają się tylko na
jednostkach. Gdy mamy do czynienia z pokoleniem, w
którym dokonać się ma zmiana, sztywność jednostek 
może iść w parze ze zdolnością całej społeczności 
do przechodzenia od jednego paradygmatu do 
drugiego, gdy okoliczności tego wymagają. Niekiedy
ta właśnie sztywność jest dla społeczności czułym 
wskaźnikiem alarmującym, że coś jest nie tak.
   Tak więc w swoim stanie normalnym społeczność 
uczonych jest niezwykle skutecznym narzędziem 
rozwiązywania problemów czy łamigłówek 
wyznaczanych przez jej paradygmaty. Co więcej, 
wynikiem rozwiązania tych problemów musi być i 
bezwarunkowo postęp. Co do tego nie może być I 
żadnych wątpliwości. To, co powiedzieliśmy, rzuca 
I
287

Struktura rewolucji naukowych
jednak zaledwie  nieco  światła na drugą stronę 
zagadnienia postępu w nauce. Powróćmy więc do 
naszego tematu i zajmijmy się kwestią postępu, do 
którego prowadzi nauka nadzwyczajna. Dlaczego 
rewolucjom naukowym miałby zawsze towarzyszyć 
postęp? I znów wiele wyjaśnia tu odpowiedź na 
pytanie: a jaki inny mógłby być wynik rewolucji? 
Rewolucje kończą się całkowitym zwycięst-:&fem 
jednej z dwu konkurencyjnych grup. Czyż f   
możliwe, aby grupa zwycięska sądziła, że jej 
suk-Lces nie oznacza postępu? Byłoby to 
równoznaczne "z uznaniem, że nie ona, lecz jej 
przeciwnik miał rację. Przynajmniej dla 
zwolenników nowego paradygmatu wynik rewolucji 
oznaczać musi postęp; znajdują się oni przy tym w 
wyśmienitej sytuacji, która gwarantuje, że 
przyszli członkowie ich społeczności patrzeć będą 

Strona 236

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

na minione dzieje w ten sam sposób co oni. W 
rozdziale jedenastym przedstawiliśmy szczegółowo 
techniki, za pomocą których osiąga się ten 
rezultat, a przed chwilą omówiliśmy / związane z 
tym aspekty życia naukowego. Kiedy |  społeczność 
uczonych odrzuca stary paradygmat, /   wraz z nim 
odrzuca jako przedmiot dalszych szcze-p gółowych 
studiów większość książek i artykułów, V w których
paradygmat ten był ucieleśniony. Kształcenie 
zawodowe nie korzysta z czegoś w rodzaju muzeum 
sztuki czy biblioteki klasyków. Rezultatem  tego  
są  niekiedy   drastyczne   deformacje w 
postrzeganiu przez uczonych przeszłości  ich 
dyscypliny. Bardziej  niż przedstawiciele innych 
twórczych dziedzin uczony ujmuje te dzieje tak, 
jakby w prostej  linii prowadziły do aktualnego
288

Postęp poprzez rewolucje
stanu wiedzy w danej dyscyplinie. Krótko mówiąc, 
traktuje je właśnie jako postęp. I nie ma on innej
możliwości, dopóki pozostaje w obrębie danej 
dziedziny.
   Powyższe uwagi sugerują, że członek dojrzałej 
społeczności naukowej jest — podobnie jak bohater 
Orwellowskiego Roku 1984 — ofiarą historii 
poprawionej przez tych, którzy są u władzy. 
Analogia ta nie jest tak powierzchowna, jak 
mogłoby się zdawać. Rewolucja naukowa prowadzi 
zarówno do zysków, jak do strat; uczeni natomiast 
zdają się nie dostrzegać tych drugich4. Jednakże 
wyjaśnienie sprawy postępu poprzez rewolucje na 
tym się bynajmniej nie kończy. Gdyby poprzestać na
powyższych konstatacjach, trzeba by uznać, że w 
nauce siła jest prawem. Sformułowanie takie nie 
byłoby całkiem błędne, gdyby nie pomijało natury 
samego procesu i autorytetu, od których zależy 
wybór między paradygmatami. Gdyby arbitrem w 
sporze między paradygmatami był tylko autorytet, a
zwłaszcza autorytet niezawodowy, to wynikiem tego 
sporu mogłaby być wprawdzie rewolu-

Strona 237

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

  4 Historycy nauki często mają do czynienia z 
taką ślepotą w szczególnie ostrej postaci. Ci 
studenci, którzy przychodzą do nich obeznani z 
naukami przyrodniczymi, są bardzo często ich 
nąjwdzięczniejszymi słuchaczami. Ale zarazem są 
oni zazwyczaj na początku najbardziej frustrujący.
Ponieważ studenci ci „znają prawidłową odpowiedź",
jest ich szczególnie trudno skłonić do tego, by 
analizowali dawniejszą naukę w jej własnych 
kategoriach.
289

Struktura rewolucji naukowych
cja, ale nie byłaby to rewolucja naukowa. Samo 
istnienie nauki zależy od tego, że prawo 
rozstrzygania sporów o paradygmaty przysługuje 
członkom szczególnego rodzaju społeczności. Na to,
jak bardzo szczególna musi to być społeczność, aby
nauka mogła przetrwać i rozwijać się, może 
wskazywać choćby to, że społeczeństwa długo nie 
przywiązywały wielkiej wagi do działalności 
naukowej. Każ-, da z cywilizacji, o których mamy 
dane historyczne,  i posiadała technologię, 
sztukę, religię, system polityczny, prawa itd. W 
niektórych wypadkach te rozmaite przejawy 
cywilizacji były równie rozwinięte jak obecnie. 
Jednakże tylko te cywilizacje, które wywodzą się z
hellenistycznej Grecji, mają rozwiniętą naukę. 
Większa część wiedzy naukowej jest produktem 
europejskim, pochodzącym z ostatnich czterech 
stuleci. Nigdy i nigdzie indziej te bardzo 
szczególne społeczności umożliwiające naukową 
produktywność nie cieszyły się takim poparciem.
   Jakie są zasadnicze cechy tych społeczności? 
Wymaga to oczywiście dalszych dokładnych studiów. 
Pokusić się tu można co najwyżej o przybliżone 
uogólnienia, lecz mimo to wiele warunków 
uczestnictwa w zawodowej wspólnocie naukowej 
rysuje się już w całkiem jasny sposób. Uczony musi
na przykład zajmować się rozwiązywaniem problemów 
dotyczących zachowania się przyrody. Ponadto, 

Strona 238

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

chociaż interesować się on może przyrodą w ogóle, 
problemy, nad którymi pracuje, muszą być 
szczegółowe. Co ważniejsze, akceptowane przezeń 
rozwiązanie nie może być tylko jego oso-
990

Postęp poprzez rewolucje
bistym poglądem; musi ono znaleźć uznanie u 
innych. Grupa podzielająca to przekonanie nie może
być wszakże wybrana ze społeczeństwa na chybił 
trafił, lecz stanowić musi ściśle określoną 
wspólnotę zawodową. Jedną z zasadniczych, choć 
niepisanych reguł życia naukowego jest zakaz 
odwoływania się w kwestiach naukowych do władzy 
państwowej czy też do opinii szerokiego ogółu. 
Uznanie istnienia jedynej kompetentnej grupy 
zawodowej jako wyłącznego arbitra w kwestiach 
osiągnięć zawodowych pociąga za sobą dalsze 
konsekwencje. Członkowie tej grupy, każdy z 
osobna, na mocy uzyskanego wspólnego wykształcenia
i doświadczenia muszą być postrzegani jako jedyni 
dysponenci reguł gry czy jakiejś innej równoważnej
podstawy wydawania jednoznacznych sądów. 
Powątpiewanie, że dysponują oni taką wspólną 
podstawą do wydawania ocen, byłoby równoznaczne z 
dopuszczeniem istnienia nie dających się ze sobą 
pogodzić standardów osiągnięć naukowych. Prowadzić
by to musiało do podania w wątpliwość tego, że w 
nauce istnieje tylko jedna prawda.
   Ta krótka lista wspólnych cech społeczności 
naukowych oparta została całkowicie na praktyce 
nauki normalnej, i tak być powinno. Jest to bowiem
ta działalność, do której przygotowywany jest 
uczony. Zauważmy jednak, że chociaż lista ta jest 
krótka, to jednak w zupełności wystarczy do 
odróżnienia takich społeczności od wszystkich 
innych grup zawodowych. Zauważmy ponadto, że 
chociaż oparta jest na normalnej działalności 
badawczej, to jednak zdaje sprawę z wielu 
szczególnych cech
291

Strona 239

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
zachowania się poszczególnych grup w trakcie 
rewolucji naukowych, a zwłaszcza w czasie sporów 
o.paradygmat. Powiedzieliśmy poprzednio, że tego /
rodzaju grupy muszą postrzegać zmianę paradyg-( 
matu jako postęp. Teraz widzimy, że pod wieloma 
względami ten sposób postrzegania jest 
samospeł-niającą się przepowiednią. Społeczność 
naukowa jest niesłychanie skutecznym narzędziem 
maksymalizacji ilości i ścisłości problemów 
znajdujących rozwiązanie w wyniku zmiany 
paradygmatu.
   Ponieważ miarą osiągnięć naukowych są 
rozwiązane problemy, a grupa dobrze wie, jakie 
problemy zostały już rozwiązane, niewielu uczonych
dałoby się nakłonić do przyjęcia takiego punktu 
widzenia, który ponownie stawiałby pod znakiem 
zapytania problemy uprzednio rozstrzygnięte. Sama 
przyroda musi najpierw podkopać zawodowe poczucie 
bezpieczeństwa, tak iż dawniejsze osiągnięcia 
wydadzą się problematyczne. Co więcej, nawet gdy 
tak się stanie i zrodzi się propozycja nowego 
paradygmatu, uczeni nie pogodzą się z nim dopóty, 
dopóki nie zyskają pewności, że spełnia on dwa 
zasadnicze warunki. Po pierwsze, nowy paradygmat 
musi sprawiać wrażenie, że zdoła rozwiązać jakiś 
ważny i powszechnie uznany problem, z którym nie 
można sobie poradzić w żaden inny sposób. Po 
drugie, nowy paradygmat musi obiecywać, że zachowa
stosunkowo dużą część tych umiejętności 
rozwiązywania problemów, które zdobyto w 
dotychczasowym rozwoju wiedzy. Poszukiwanie 
nowinek dla nowinek nie jest w nauce czymś tak 
pożądanym jak w niektórych innych
292

Postąp poprzez rewolucje
dziedzinach twórczości. W rezultacie, chociaż nowe
paradygmaty rzadko kiedy posiadają wszystkie 
umiejętności swych poprzedników, a może nawet 

Strona 240

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nigdy ich nie posiadają, to pozwalają mimo to 
zachować znaczną część konkretnych dotychczasowych
osiągnięć, a ponadto umożliwiają zawsze 
rozwiązanie nowych zagadnień.
   Powyższe uwagi nie mają bynajmniej sugerować, 
że zdolność rozwiązywania problemów jest jedynym 
czy też jednoznacznym kryterium wyboru 
paradygmatu. Wskazaliśmy już poprzednio na wiele 
przyczyn, dla których nie może istnieć tego 
rodzaju kryterium. Z uwag tych wynika natomiast, 
że zawodowa wspólnota uczonych czynić będzie 
wszystko, aby zapewnić ciągły przyrost 
gromadzonych danych, które jest w stanie ująć 
precyzyjnie i szczegółowo. W trakcie tego procesu 
musi ona ponosić straty. Często zdarza się, że 
jakieś stare problemy muszą zostać odrzucone. 
Często również rewolucja zwęża zakres 
zainteresowań danej grupy specjalistów, pogłębia 
specjalizację i utrudnia kontakt z innymi grupami 
uczonych czy też laików. Chociaż nauka z pewnością
rośnie w głąb, nie musi ona jednocześnie rosnąć 
wszerz. Jeśli zaś tak się dzieje, to znajduje to 
wyraz nie tyle w poszerzeniu zakresu badań danej 
specjalności, ile w zwiększaniu liczby 
specjalizacji. Mimo tych czy innych strat 
ponoszonych przez poszczególne społeczności sama 
natura tych społeczności daje gwarancję, że lista 
problemów rozwiązanych przez naukę oraz ścisłość 
poszczególnych rozstrzygnięć będzie stale rosła — 
przynajmniej o tyle, o ile w ogóle jest tu
   
Struktura rewolucji naukowych
możliwa jakakolwiek gwarancja. Czy może tu istnieć
lepsze kryterium niż decyzja grupy uczonych?
   W ostatnich ustępach tej pracy chciałbym 
wskazać na kierunek, w którym, jak sądzę, 
prowadzić się powinno dalsze badania nad problemem
rozwoju nauki. Wskażą one być może, że postęp 
naukowy jest czymś innym, niż sądziliśmy. Ale 
zarazem pokażą, że jakiegoś rodzaju postęp 
towarzyszyć będzie nauce, dopóki będzie ona 

Strona 241

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

istniała. Nauka nie wymaga innego rodzaju postępu.
Mówiąc wyraźniej, będziemy może zmuszeni zarzucić 
pogląd, że zmiany paradygmatów coraz bardziej 
zbliżają uczonych i tych, którzy od nich czerpią 
wiedzę — do prawdy.
   Pora już zwrócić uwagę na fakt, że aż do 
ostatnich stron, z wyjątkiem jednego cytatu z 
Baco-na, nie używałem w tej rozprawie w ogóle 
terminu „prawda". I nawet na tych ostatnich 
stronach pojawił się on tylko po to, by wskazać na
źródło przekonania uczonych, że wzajemnie 
niezgodne reguły uprawiania nauki mogą 
współistnieć tylko w okresie rewolucji, kiedy 
zadaniem wspólnoty zawodowej jest właśnie 
wyeliminowanie wszystkich zbiorów reguł, z 
wyjątkiem jednego. Proces rozwojowy opisany został
w tej pracy jako ewolucja od prymitywnych 
początków, jako proces, którego kolejne stadia 
odznaczają się coraz to subtelniej szym i bardziej
szczegółowym rozumieniem przyrody. Nic z tego 
jednak, co zostało i zostanie tu powiedziane, nie 
wskazuje na to, by miał to być proces zdążający ku
czemuś. Musiało to niewątpliwie zaniepokoić wielu 
czytelników. Zwykliśmy
   
•.?•; Postąp poprzez rewolucje
bowiem postrzegać naukę jako taką właśnie 
działalność, która zbliża się wciąż do pewnego 
wyznaczonego z góry celu.
   Czy cel taki rzeczywiście musi istnieć? Czy nie
można zdać sprawy zarówno z istnienia nauki, jak z
jej sukcesów w kategoriach ewolucji od pewnego 
stanu wiedzy społeczności w dowolnym okresie? Czy 
rzeczywiście będziemy mieli łatwiejsze zadanie, 
jeśli założymy, że istnieje jakiś pełny, 
obiektywny, prawdziwy obraz przyrody i że właściwą
miarą osiągnięć naukowych jest to, na ile dane 
osiągnięcie przybliża nas do tego ostatecznego 
celu? Gdybyśmy potrafili zastąpić 
ewolucję-do-tego-co-chcielibyś-my-wiedzieć 
ewolucją-od-tego-co-wiemy, pozbylibyśmy się wielu 

Strona 242

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

kłopotliwych problemów. Gdzieś w tej gmatwaninie 
leżeć musi na przykład problem indukcji.
   Nie potrafię jeszcze wskazać wszystkich 
konsekwencji tego alternatywnego punktu widzenia. 
Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że 
sugerowana tu reorientacja pojęciowa bardzo 
przypomina to, co zdarzyło się na Zachodzie 
dokładnie 100 lat temu. W obu wypadkach główne 
przeszkody tej reorientacji były identyczne. Kiedy
Darwin po raz pierwszy, w roku 1859, opublikował 
swoją teorię ewolucji w drodze doboru naturalnego,
tym, co głównie zaniepokoiło specjalistów, nie 
było ani pojęcie zmian gatunkowych, ani 
pochodzenie człowieka od małpy. Świadectwa na 
rzecz ewolucji, włącznie z ewolucją człowieka, 
gromadzono od dziesięcioleci, a idea ewolucji była
szeroko rozpowszechniona już  wcześniej.   Chociaż
 koncepcja
295

Struktura rewolucji naukowych
ewolucji rzeczywiście napotykała opór, zwłaszcza 
środowisk religijnych, nie była to z pewnością 
największa trudność, z jaką musieli się zmierzyć 
zwolennicy darwinizmu. Trudność ta wynikała z 
bardziej oryginalnej idei Darwina. Wszystkie 
dobrze znane przeddarwinowskie teorie ewolucji — 
Lamarcka, Chambersa, Spencera i niemieckich 
Naturphilosophen — traktowały ewolucję jako proces
celowy. Uważano, że „idea" człowieka oraz 
współczesnej flory i fauny była obecna od samych 
narodzin życia — być może w umyśle Stwórcy. Ta 
idea — czy plan — wytyczała kierunek całemu 
procesowi ewolucji i wskazywała na siłę sterującą 
tym procesem. Każde nowe stadium rozwoju 
ewolucyjnego miało być doskonalszą realizacją 
planu istniejącego od początku5.
   Porzucenie tego teleologicznego spojrzenia na 
ewolucję było dla wielu ludzi najistotniejszą i 
najtrudniejszą do przełknięcia konsekwencją teorii
Darwina6. W Pochodzeniu gatunków nie mówi się nic 

Strona 243

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

o celu wyznaczonym czy to przez Boga, czy to przez
przyrodę. Za stopniowe, lecz stałe pojawianie się 
coraz bardziej skomplikowanych, zróżnicowanych i 
wyspecjalizowanych organizmów odpowie-

 

  5

Loren Eiseley, Darwin 's Century: 

Evolution and the
Man Who Discovered It, New York 1958, rozdz. II,
IV-V.

 

   6

Szczególnie dobitną prezentację zmagań 

pewnego
wybitnego darwinisty z tym problemem można znaleźć
w.: A. Hunter Dupree, Asa Gray, 1810-1888, Cambri
dge, Mass. 1959, s. 295-306, 355-383.
296

Postęp poprzez rewolucje
dzialny miał być natomiast dobór naturalny 
działający w danym środowisku wśród aktualnie 
istniejących istot żywych. Nawet tak doskonale 
przystosowane organy jak oko i ręka ludzka — 
których celowa budowa dostarczała wcześniej 
najmocniejszych argumentów na rzecz istnienia 
Stwórcy i uprzedniego planu — miały być wytworem 
procesu biegnącego stale od prymitywnych 
początków, ale nie zmierzającego do żadnego celu. 
Przekonanie, iż dobór naturalny, wynikający z 
samego współzawodnictwa między organizmami w walce
o przetrwanie, doprowadzić mógł do powstania 
człowieka, wyższych zwierząt i roślin, było 
najtrudniejszym i najbardziej kłopotliwym aspektem
teorii Darwina. Cóż może znaczyć „ewolucja", 
„rozwój", „postęp", skoro nie istnieje określony 
cel? Wielu ludziom terminy te wydały się teraz 
wewnętrznie sprzeczne.
   Analogię między rozwojem organizmów żywych a 
rozwojem idei naukowych można z łatwością posunąć 
zbyt daleko. Ale świetnie ilustruje ona kwestie, o
które nam chodzi w tym podsumowującym rozdziale. 
Proces, który przedstawiliśmy w rozdziale 
dwunastym jako rozwiązanie rewolucji, polega na 
doborze, w drodze konfliktu w obrębie społeczności

Strona 244

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

uczonych, najlepiej przystosowanej metody 
uprawiania nauki. Końcowym wynikiem szeregu takich
rewolucyjnych selekcji poprzedzielanych okresami 
nauki normalnej jest wspaniale przystosowany 
zestaw narzędzi, które nazywamy nowoczesną wiedzą 
naukową. Kolejne stadia tego procesu odznaczają 
się wzrostem spec-
297

Struktura rewolucji naukowych
jalizacji i zróżnicowania. I cały ten proces mógłl
przebiegać —jak wedle obecnych poglądów prze-1 
biegała przypuszczalnie ewolucja biologiczna! — 
bez z góry przewidzianego celu, bez jakiejś! 
niezmiennej prawdy naukowej, której coraz lep-l 
szym wyrazem miałoby być każde następne sta-| dium
rozwoju wiedzy naukowej.
   Każdego, kto śledził naszą argumentację, nie-l 
pokoić może jednak pytanie, dlaczego ten ewolu-J 
cyjny proces miałby w ogóle zachodzić. Jaka musi! 
być przyroda, łącznie z człowiekiem, aby nauka! 
była w ogóle możliwa? Dlaczego społecznościl 
uczonych mają być zdolne do osiągania trwałego! 
konsensusu nieosiągalnego w innych dziedzinach?! 
Dlaczego zgodność ta przetrwać może kolejne! 
zmiany paradygmatów? I dlaczego zmiana parady-l 
gmatu miałaby zawsze prowadzić do powstania! 
narzędzi doskonalszych niż znane uprzednio? Nai 
wszystkie te pytania, z wyjątkiem pierwszego,) w 
pewnym sensie odpowiedzieliśmy. W innyr jednak 
sensie pozostają one otwarte. Szczególnymi! 
cechami odznaczać się musi nie tylko społecznośćj 
naukowa, ale również świat, którego częścią jest 
ta społeczność; nasze rozważania nie zbliżyły nasi
wcale do odpowiedzi na pytanie, jakie to mają byćl
własności. Tego problemu — jaki musi być świat ,1 
aby człowiek mógł go poznawać? — nie stworzyła! 
jednak niniejsza rozprawa. Przeciwnie, jest to 
pyta-| nie równie stare jak nauka — i wciąż 
pozostaje be2 odpowiedzi. Nie musi ono jednak być 
tu rozstrzygane. Każda koncepcja przyrody zgodna z

Strona 245

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wizją rozwoju nauki przez sprawdzanie da się 
pogodzić
    
ii

?QR

Postęp poprzez rewolucje
również z tym poglądem na ewolucję nauki, jaki 
powyżej przedstawiliśmy. A że pogląd ten pozostaje
również w zgodzie z dokładnymi obserwacjami życia 
naukowego, istnieją uzasadnione powody, by 
korzystać z niego, podejmując próby rozwiązania 
mnóstwa problemów dotąd nie rozstrzygniętych.

'? «,;??

POSTSCRIPTUM (1969)
Minęło już niemal siedem lat od czasu pierwszego 
wydania tej książki1. W tym czasie dzięki głosom 
krytyki, jak również kontynuacji moich własnych 
badań zdołałem lepiej zrozumieć wiele poruszanych 
w niej kwestii. W sprawach zasadniczych moje 
stanowisko nie uległo właściwie zmianie, ale dziś 
widzę, co w jego pierwotnym sformułowaniu 
nastręcza niepotrzebne trudności i stało się 
źródłem nieporozumień. Jako że sam jestem 
odpowiedzialny za niektóre z tych nieporozumień, 
ich eliminacja pozwoli, jak sądzę, udoskonalić 
moje ujęcie, a to powinno ostatecznie umożliwić  
mi  przygotowanie  nowej   wersji  tej
  1 Posłowie to przygotowałem pierwotnie na prośbę
mojego byłego studenta i wieloletniego 
przyjaciela, dra Shigeru Nakayamy z uniwersytetu w
Tokio, do jego przekładu niniejszej książki na 
japoński. Jestem mu wdzięczny za ten pomysł, za 
cierpliwość, z jaką czekał na jego 
urzeczywistnienie, i za zgodę na włączenie 
powstałego w ten sposób tekstu do wersji 
angielskojęzycznej.
301

Strona 246

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
książki2. Tymczasem wykorzystuję okazję, by 
naszkicować potrzebne zmiany, odnieść się do 
niektórych powtarzających się uwag krytycznych i 
zasygnalizować, w jakim kierunku obecnie rozwija 
się moje myślenie3.
   Spośród ważniejszych trudności związanych z 
moim dawnym tekstem wiele skupia się wokół pojęcia
paradygmatu i od nich właśnie zacznę moje 
rozważania4. Najpierw, w pierwszym punkcie, mówię 
o potrzebie odłączenia tego pojęcia od pojęcia 
społeczności uczonych, pokazuję, jak można to

 

  2

Na użytek niniejszego wydania postanowiłem

nie
dokonywać żadnej zasadniczej przeróbki, zmiany 
ogra
niczając do paru błędów drukarskich oraz dwóch 
frag
mentów zawierających możliwe do poprawienia błędy.
Jeden z nich to opis roli Newtonowskich Principiów
w rozwoju mechaniki osiemnastowiecznej,  s. 65—70,
drugi dotyczy odpowiedzi na kryzys na s. 154-155.

 

   3

Inne wskazówki można znaleźć w dwóch moich

najnowszych rozprawach: Reflection on My Critics, 
w:
Imre Lakatos, Alan Musgrave (red.), Criticism and 
the
Growth of Knowledge, Cambridge 1970 oraz Raz 
jeszcze
o paradygmatach, dz. cyt. W dalszym ciągu będę 
cyto
wał pierwszą z tych rozpraw jako Reflections, cały
tom
jako Growth of Knowledge; druga będzie przytaczana
jako Raz jeszcze...

 

   4

Szczególnie przekonującą krytykę mojego 

pierwo
tnego ujęcia paradygmatów można znaleźć w: 
Margaret
Masterman, The Naturę of a Paradigm, w: Growth of

Strona 247

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Knowledge, oraz  Dudley  Shapere,   The Structure 
of
Scientific Revolutions, „Philosophical Review",  
1964,
t. LXXIII, s. 383-394.
302

«      Postscriptum (1969)
zrobić, i rozważam niektóre istotne konsekwencje 
powstającego w ten sposób analitycznego rozdziału.
Następnie zastanawiam się, do czego prowadzi próba
ujęcia paradygmatów poprzez badanie zachowań 
członków uprzednio określonej społeczności 
uczonych. Postępowanie takie szybko ujawnia, że w 
większej części książki terminu „paradygmat" używa
się w dwóch różnych sensach. Z jednej strony 
odnosi się on do całej konstelacji przekonań, 
wartości, technik itd. wspólnych członkom danej 
społeczności. Z drugiej zaś oznacza jeden rodzaj 
elementów w obrębie tej konstelacji, a mianowicie 
konkretne rozwiązania łamigłówek, które, stosowane
jako modele czy przykłady, mogą zastępować wyraźne
reguły, dając podstawę do rozwiązań pozostałych 
łamigłówek nauki normalnej. Pierwszy sens tego 
terminu, nazwijmy go socjologicznym, omawiam w 
punkcie drugim poniższych rozważań; punkt trzeci 
poświęcony jest paradygmatom w rozumieniu 
wzorcowych osiągnięć przeszłości.
   Ten drugi sens słowa „paradygmat" jest głębszy 
niż pierwszy, przynajmniej z filozoficznego punktu
widzenia, i właśnie to, co twierdziłem na ten 
temat, stało się głównym źródłem kontrowersji i 
nieporozumień, jakie wywołała moja książka, w 
szczególności zarzutu, iż czynię z nauki 
przedsięwzięcie „subiektywne i irracjonalne. 
Kwestie te rozważam w punkcie czwartym i piątym. W
pierwszym z nich twierdzę, że terminów takich jak 
„subiektywny" i „intuicyjny" nie można poprawnie 
stosować do tych składników poznania, które 
opisywałem jako milcząco   zawarte  w  przykładach
 podzielanych

Strona 248

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

303

Struktura rewolucji naukowych
przez daną społeczność. Jakkolwiek wiedza taka nie
poddaje się, bez wprowadzania zasadniczych zmian, 
parafrazie w terminach reguł i kryteriów, to jest 
jednak systematyczna, przeszła próbę czasu i w 
pewnym sensie daje się korygować. W punkcie piątym
argument ten stosuję do problemu wyboru między 
dwiema niezgodnymi teoriami i w konkluzji 
postuluję, by o ludziach głoszących niewspółmierne
światopoglądy myśleć jako o członkach różnych 
społeczności językowych i by ich problemy 
komunikacyjne analizować jako problemy przekładu. 
W końcowych uwagach, w punkcie szóstym i siódmym, 
rozważam jeszcze trzy sprawy. Punkt szósty dotyczy
zarzutu mówiącego, że wizja nauki rozwijana w tej 
książce jest na wskroś relatywistyczna. W punkcie 
siódmym zaczynam od zbadania tego, czy w moim 
rozumowaniu rzeczywiście mieszam, jak twierdzono, 
porządek opisowy z normatywnym; zamykam go 
krótkimi uwagami na temat, który zasługiwałby na 
odrębną rozprawę: w jakim zakresie główne tezy tej
książki można w sposób uprawniony zastosować do 
dziedzin innych niż nauka.
1. Paradygmaty a struktura społeczności
Termin „paradygmat" pojawia się na kartach tej 
książki wcześnie i jest on od początku definiowany
w sposób kolisty: paradygmat jest tym, co łączy 
członków społeczności uczonych, oraz, odwrotnie, 
społeczność uczonych składa się z ludzi, którzy
304

«        Postscriptum (1969)
podzielają pewien paradygmat. Nie wszystkie koła 
są błędne (będę bronił rozumowania o podobnej 
strukturze pod koniec tego posłowia), to jednak 
jest źródłem prawdziwych trudności. Społeczności 
uczonych można i powinno się wyodrębnić bez 
uprzedniego odwoływania się do paradygmatów; te 
można potem odkryć, badając zachowania członków 

Strona 249

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

danej społeczności. Gdybym więc pisał tę książkę 
na nowo, otwierałyby ją rozważania dotyczące 
społecznie określonej struktury nauki, tematu, 
który ostatnio stał się ważnym przedmiotem badań 
socjologicznych i który także historycy nauki 
zaczynają brać poważnie. Wstępne wyniki, w 
znacznej części jeszcze nie publikowane, wskazują 
na to, że techniki empiryczne potrzebne do jej 
zbadania są nietrywialne, jednakże pewnymi 
technikami dysponujemy, a inne z pewnością zostaną
wypracowane5. Większość czynnych zawodowo uczonych
odpowiada bez wahania na pytanie, do jakiej należą
społeczności, uznając za oczywiste, iż
  5 Warren O. Hagstrom, The Scientific Community, 
New York 1965, rozdz. IV i V; Derek J. Price i 
Donald de B. Beaver, Collaboration in an Invisible
College, „American Psychologist", 1966, t. XXI, s.
1011-1018; Diana Crane, Social Structure in a 
Group ofScientists: A Test of the „Invisible 
College" Hypothesis, „American Sociolo-gical 
Review", 1969, t. XXXIV, s. 335-352; Nicholas C. 
Mullins, Social Networks among Biological 
Scientists (rozprawa doktorska, Uniwersytet 
Harvarda, 1966) i The Micro-Structure of an 
Invisible College: The Phage Group (tekst 
wygłoszony na dorocznym spotkaniu American 
Sociological Association, Boston, 1968).
305

Struktura rewolucji naukowych
odpowiedzialność za różne istniejące aktualnie 
specjalności jest podzielona pomiędzy grupy o 
przynajmniej z grubsza określonym składzie. 
Zakładam więc tutaj, że uda się znaleźć bardziej 
systematyczne sposoby ich wyodrębniania. Zamiast 
przedstawiać wstępne wyniki badań, pozwolę sobie 
pokrótce wysłowić intuicyjne pojęcie społeczności 
leżące u podstaw pierwszych rozdziałów mojej 
książki. Jest to rozumienie rozpowszechnione 
obecnie wśród przyrodoznawców i socjologów, 
podzielane także przez licznych historyków nauki.

Strona 250

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   Zgodnie z tym poglądem społeczność uczonych 
składa się z osób uprawiających określoną 
specjalność naukową. Zdobyły one, w stopniu 
niespotykanym w większości innych dziedzin, 
podobne wykształcenie i w podobny sposób zostały 
wdrożone do zawodu; w procesie tym przyswoiły 
sobie tę samą literaturę techniczną i wyniosły z 
niej zbliżony zasób wiedzy. Zazwyczaj zakres tej 
standardowej literatury wytycza przedmiotowe 
granice danej nauki i każda społeczność zwykle 
posiada własny przedmiot badań. W obrębie nauk 
istnieją szkoły, tj. społeczności, które 
prezentują różne, niezgodne ze sobą ujęcia tego 
samego przedmiotu badań. Są tu one jednak o wiele 
rzadsze niż w innych dziedzinach; zawsze ze sobą 
konkurują i to ich współzawodnictwo zwykle szybko 
się kończy. W wyniku tego członkowie danej 
społeczności naukowej postrzegają siebie i są 
postrzegani przez innych jako osoby w sposób 
wyłączny odpowiedzialne za realizację szeregu 
wspólnych im celów, w tym za szkolenie swoich 
następców.
306

A        Postscriptum (1969)
W obrębie takich grup zachodzi względnie pełna 
komunikacja, a poglądy na kwestie zawodowe cechuje
względna jednomyślność. Ponieważ uwaga różnych 
społeczności naukowych skupia się na odmiennych 
kwestiach, zawodowa komunikacja pomiędzy 
poszczególnymi grupami jest nieraz utrudniona, 
rodzi często nieporozumienia i może, jeśli się do 
niej dąży, ujawnić znaczące i wcześniej 
niespodziewane różnice poglądów.
   Społeczności takie istnieją, rzecz jasna, na 
róż-        ^ nych poziomach. Najogólniejsza jest 
społeczność        c wszystkich przyrodników. 
Wśród głównych nauko-        ^ wych grup 
zawodowych mamy społeczności fizyków, chemików, 
astronomów, zoologów itp. Jeśli       -c; pominąć 
obszary graniczne, w wypadku tych wiek-        ?• 

Strona 251

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

szych ugrupowań łatwo jest określić przynależność 
      /"'' do danej społeczności. Tematyka 
dysertacji, człon-         0 kostwo w 
towarzystwach naukowych oraz czytane czasopisma są
tu zwykle całkowicie wystarczają-         ^ cym 
kryterium. Za pomocą podobnych technik da się 
również wyodrębnić większe podgrupy: chemi-       
__ ków organików, a wśród nich, dajmy na to, spec-
        } jalistów od chemii białka, fizyków ciała
stałego       ^ i fizyków wysokich energii, 
radioastronomów itd. Dopiero na kolejnym, niższym 
poziomie pojawiają się problemy empiryczne. W jaki
sposób — by posłużyć się współczesnym przykładem —
można byłoby wyodrębnić grupę badaczy fagów przed 
jej publicznym uznaniem? Trzeba by się odwołać do 
danych dotyczących uczestnictwa w 
specjalistycznych   konferencjach,   
poprzedzającej   publikację dystrybucji 
maszynopisów albo korekt szczotko-
307

Struktura rewolucji naukowych
wych, a nade wszystko do formalnych i 
nieformalnych sieci komunikacji, włącznie z 
korespondencją i nawiązaniami poprzez cytowanie6. 
Sądzę, że jest to zadanie wykonalne i rzeczywiście
zostanie wykonane, przynajmniej jeśli chodzi o 
scenę współczesną i nowsze obszary historii. W 
wyniku takich badań wyodrębni się zapewne jako 
typowe społeczności liczące może stu członków, 
niekiedy znacznie mniej. Poszczególni uczeni, 
zwłaszcza ci najzdolniejsi, będą zazwyczaj 
należeli, jednocześnie lub kolejno, do kilku 
takich grup.
   Społeczności tego rodzaju zostały przedstawione
w mojej książce jako zespoły, które wytwarzają i 
uprawomocniają wiedzę naukową. Paradygmaty to coś 
podzielanego przez członków takich grup. Bez 
odwołania do natury tych wspólnych elementów 
trudno zrozumieć wiele opisywanych w książce 
aspektów nauki. Ale inne jej aspekty można 

Strona 252

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zrozumieć, choć nie są one oddzielnie 
przedstawione w moim pierwotnym tekście. Dlatego 
zanim przejdziemy bezpośrednio do kwestii 
paradygmatów, warto odnotować te sprawy, które da 
się ująć na gruncie samego odniesienia do 
struktury społeczności.
  6 Eugene Garfield, The Use of Citation Data in 
Writing the History of Science, Philadelphia, 
Institut of Scientific Information, 1964; Myer M. 
Kessler, Com-parison of the Results of 
Bibliographic Coupling and Analytic Subject 
Indexing, „American Documentation", 1965, t. XVI, 
s. 223-233; Derek J. Price, Networks of Scientific
Papers, „Science", 1965, t. CIL, s. 510-515.
308

Postscriptum (1969)
   Wśród pojawiających się tu kwestii najbardziej 
chyba zwraca uwagę to, co wcześniej nazwałem 
przejściem od okresu przedparadygmatycznego w 
rozwoju danej dziedziny nauki do okresu 
post-paradygmatycznego. Przejście to zostało 
naszkicowane wyżej w rozdziale drugim. Zanim do 
niego dojdzie,  pewna  liczba  szkół  
współzawodniczy
0 dominację w danej dziedzinie. Potem, w związku
z jakimś wybitnym osiągnięciem naukowym, licz
ba szkół znacznie się zmniejsza, zwykle do jednej,
1 zaczyna się bardziej  wydajny okres praktyki
naukowej. Jest ona wtedy w zasadzie ezoteryczna
i nastawiona na rozwiązywanie łamigłówek, jako
że praca grupy może postępować tylko wówczas,
gdy jej członkowie uznają podstawy swojej dzie
dziny za niewzruszone.
   Natura tego przejścia do dojrzałości zasługuje 
na pełniejsze omówienie niż to, jakie oferuje moja
książka; powinni się tym zająć zwłaszcza badacze 
rozwoju współczesnych nauk społecznych. Warto może
w związku z tym zauważyć, że przejścia takiego nie
musi się (teraz sądzę, że nie należy) wiązać z 
pierwszym przyswojeniem danego paradygmatu. 

Strona 253

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Członków wszystkich społeczności naukowych, 
włączając w to szkoły okresu 
„przedparadygmatycznego", łączą tego rodzaju 
elementy, które określiłem zbiorczą nazwą 
„paradygmat". Zmiana następująca wraz z przejściem
do fazy dojrzałej nie polega na tym, że pojawia 
się paradygmat; zmienia się raczej jego natura. 
Dopiero po tej zmianie możliwe są normalne badania
polegające na rozwiązywaniu łamigłówek. Wiele cech
roz-
309

Struktura rewolucji naukowych
winiętej nauki, które dawniej wiązałem z 
przyswojeniem paradygmatu, ująłbym obecnie jako 
konsekwencje przyjęcia pewnego typu paradygmatu, 
takiego mianowicie, który tożsamy jest z 
formułowaniem łamigłówek, dostarcza klucza do ich 
rozwiązania i gwarantuje, że naprawdę zdolny 
uczony osiągnie w tym sukces. Tylko ci, którzy 
czerpali otuchę z faktu, że ich własna dziedzina 
(czy szkoła) ma paradygmaty, mogą odczuć, że coś 
ważnego traci się wskutek tej zmiany.
   Druga kwestia, ważniejsza przynajmniej dla 
historyków, dotyczy zawartego implicite w tej 
książce jedno-jednoznacznego utożsamienia 
społeczności uczonych i przedmiotu nauki. Chodzi o
to, że wypowiadałem się po wielekroć tak, jak 
gdyby na przykład „optyka fizyczna", 
„elektryczność" i „ciepło" musiały być nazwami 
społeczności naukowych, ponieważ są nazwami 
przedmiotów badań. Jedynym, jak się zdaje, 
alternatywnym ujęciem, które dopuszczał mój tekst,
było przyporządkowanie wszystkich tych przedmiotów
badań społeczności fizyki. Jednak utożsamienia 
tego rodzaju nie wytrzymują na ogół próby, na co 
wielokrotnie wskazywali moi koledzy historycy. Nie
istniała na przykład społeczność fizyki przed 
połową XIX wieku, a uformowała się ona w wyniku 
fuzji części dwóch wcześniej oddzielonych 
społeczności, matematyki i filozofii naturalnej 

Strona 254

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

(physiąue experimen-tale). To, co dzisiaj jest 
przedmiotem badań pojedynczej rozległej 
społeczności, w przeszłości bywało rozmaicie 
podzielone między różne środowiska. Inne węższe 
dziedziny przedmiotowe, na przy-
    
Postscriptum (1969)
kład ciepło i teoria materii, istniały przez długi
czas, nie stając się specjalnym przedmiotem 
kompetencji żadnej konkretnej społeczności 
naukowej. Jednakże uprawianie nauki normalnej oraz
dokonywane w nauce rewolucje są jak najbardziej 
związane z istnieniem określonych społeczności. 
Aby zanalizować naukę normalną i rewolucje, trzeba
najpierw rozwikłać zmieniającą się w czasie 
społeczną strukturę nauk. Paradygmat rządzi w 
pierwszej kolejności nie dziedziną przedmiotową, 
lecz raczej grupą praktykujących uczonych. Wszelka
analiza badań kierujących się paradygmatem bądź 
też rozbijających paradygmat musi zacząć od 
zlokalizowania odpowiedniej grupy czy grup.
   Jeśli w ten właśnie sposób podejdziemy do 
analizy rozwoju nauki, wiele trudności, na których
skupiała się uwaga krytyków, przypuszczalnie 
zniknie. Wielu komentatorów odwoływało się na 
przykład do teorii materii, by pokazać, że 
drastycznie wyolbrzymiam jednomyślność uczonych w 
ich posłuszeństwie danemu paradygmatowi. Jeszcze 
stosunkowo niedawno, powiadają oni, teorie te były
przedmiotem ciągłych kontrowersji i dyskusji. 
Zgadzam się z tym opisem, ale nie sądzę, by 
przykład ten podważał moje ujęcie. Teorie materii 
nie były, przynajmniej do roku mniej więcej 1920, 
specjalną dziedziną czy przedmiotem badań 
jakiejkolwiek społeczności naukowej. Były 
natomiast narzędziami dla bardzo wielu grup 
specjalistów. Członkowie różnych społeczności 
wybierali czasami różne narzędzia i krytykowali 
wybór dokonywany przez innych. A co ważniejsze, 
teoria materii nie
311

Strona 255

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Struktura rewolucji naukowych
jest tego rodzaju przedmiotem, co do którego muszą
się koniecznie zgadzać nawet członkowie tej samej 
społeczności. Potrzeba zgody zależy od tego, czym 
się dane środowisko zajmuje. Chemia w pierwszej 
połowie XIX wieku dostarcza tu odpowiedniej 
ilustracji. Choć wiele podstawowych narzędzi tej 
społeczności — prawo stosunków stałych, stosunków 
wielokrotnych, stosunków równoważnikowych — weszło
w powszechne użycie za sprawą atomistycznej teorii
Daltona, to później chemicy wykorzystujący w 
swojej pracy te narzędzia wciąż spierali się, 
niekiedy gwałtownie, o istnienie atomów.
   W ten sam sposób da się też, jak sądzę, usunąć 
niektóre inne trudności i nieporozumienia. 
Częściowo wskutek mojego doboru przykładów, a 
częściowo wskutek niejasności w moim ujęciu natury
i rozmiarów odpowiednich społeczności, niektórzy 
czytelnicy książki doszli do wniosku, że zajmuję 
się przede wszystkim czy też wyłącznie wielkimi 
rewolucjami, takimi jak te związane z dokonaniami 
Kopernika, Newtona, Darwina czy Einsteina. 
Wyraźniejsze nakreślenie struktury społeczności 
powinno wszakże uwydatnić, że nie taki był mój 
zamysł. Rewolucja jest dla mnie zmianą 
szczególnego rodzaju, związaną z określonego 
rodzaju rekonstrukcją przekonań grupy. Ale nie 
musi to być duża zmiana i nie musi też jawić się 
jako zmiana rewolucyjna ludziom spoza jednej 
jedynej społeczności, liczącej sobie może mniej 
niż dwudziestu  pięciu   członków.   Właśnie  
dlatego,   że
312

Postscriptum (1969)
rewolucyjne zmiany występują często w tej 
mniejszej skali, rzadko dostrzega się je czy 
dyskutuje w literaturze z filozofii nauki i wciąż 
nie pojmuje się należycie znaczenia zmian 
rewolucyjnych jako odrębnych od kumulatywnych.

Strona 256

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   I ostatnia uwaga, blisko związana z poprzednią,
która może ułatwić zrozumienie rozważanych 
kwestii. Wielu krytyków wyrażało wątpliwości co do
tego, czy kryzys, powszechna świadomość, że coś 
poszło nie tak, poprzedza rewolucje w tak stały 
sposób, jak to sugerowałem w moim pierwotnym 
ujęciu. Jednakże dla mojej argumentacji nie jest 
istotne, by kryzys był koniecznym warunkiem 
wstępnym rewolucji; wystarczy, że kryzysy są 
zazwyczaj preludium rewolucji, to znaczy 
dostarczają mechanizmu autokorekty, 
gwarantującego, iż nauka normalna w swej 
sztywności nie pozostanie na zawsze 
niekwestionowana. Rewolucje mogą być także 
wywoływane w inny sposób, choć sądzę, że rzadko 
się tak dzieje. Ponadto dziś wskazałbym jeszcze na
jedną rzecz, którą zaciemnił w książce brak 
adekwatnego omówienia struktury społeczności: 
kryzysy nie muszą być generowane przez dokonania 
tej społeczności, która ich doświadcza i która 
czasem w ich wyniku przeżywa rewolucję. Nowe 
przyrządy, takie jak mikroskop elektronowy, albo 
nowe prawa, jak prawa iMaxwella, mogą zostać 
wynalezione na gruncie jednej specjalności, a ich 
przyswojenie — wywołać kryzys w innej.
313

Struktura rewolucji naukowych
2. Paradygmaty jako konstelacja grupowych 
przekonań
Przejdźmy teraz do sprawy paradygmatów i 
zapytajmy, cóż to takiego. Nie ma bardziej 
niejasnej i ważniejszej kwestii w moim pierwotnym 
tekście. Pewna życzliwa czytelniczka, podzielająca
moje przeświadczenie, iż w pojęciu paradygmatu 
skupiają się najważniejsze filozoficzne treści 
książki, przygotowała częściowy indeks analityczny
i doszła do wniosku, że terminu tego używa się w 
niej na co najmniej dwadzieścia dwa różne 
sposoby7. Większość tych różnic bierze się, jak 
dziś sądzę, z niekonsekwencji stylistycznych (np. 

Strona 257

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

prawa Newtona są czasem paradygmatem, czasem 
częścią paradygmatu, a kiedy indziej znowu są 
paradyg-matyczne) i można je względnie łatwo 
usunąć. Jednakże gdyby wykonać tę pracę 
redakcyjną, wciąż pozostaną dwa bardzo różne 
sposoby użycia tego terminu i należy je 
rozdzielić. Ogólniejsze użycie omawiamy w tym 
punkcie; drugie rozważymy w następnym.
   Wyodrębniwszy konkretną społeczność 
specjalistów za pomocą technik takich, jak wyżej 
opisane, warto zapytać: co takiego łączy jej 
członków i tłumaczy względną pełnię ich zawodowego
porozumienia oraz względną jednomyślność ich sądów
na tematy zawodowe? Odpowiedź, jakiej udzieliłem 
na to pytanie w mojej książce, brzmi: paradygmat 
lub zbiór paradygmatów. Jednak w tym użyciu,
M. Masterman, dz. cyt.

I

*?      Postscriptum (1969)
w przeciwieństwie do drugiego, o którym będzie 
mowa niżej, termin ten jest nieodpowiedni. Sami 
uczeni powiedzieliby, że łączy ich pewna teoria 
lub zespół teorii, i cieszyłbym się, gdyby ten 
właśnie termin przyjąć ostatecznie w tym użyciu. 
Wszelako słowo „teoria", tak jak używa się go 
obecnie w filozofii nauki, oznacza strukturę o 
wiele bardziej ograniczoną w swej naturze i 
zakresie niż ta, o jaką tutaj chodzi. Dopóki nie 
uwolni się tego określenia od jego obecnych 
implikacji, unikniemy zamętu, stosując inne. Dla 
celów bieżących proponuję termin „matryca 
dyscyplinarna": „dyscyplinarna", gdyż chodzi o coś
stanowiącego wspólną własność uczonych zajmujących
się konkretną dyscypliną; „matryca", ponieważ 
składa się ona z uporządkowanych elementów różnego
rodzaju, z których każdy wymaga dalszej 
specyfikacji. Składnikami matrycy dyscyplinarnej 
byłyby wszystkie lub większość przedmiotów 
wspólnych grupie przekonań, które ujmowałem 

Strona 258

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dawniej jako paradygmaty, części paradygmatów lub 
paradygmatyczne. Jako takie tworzą one pewną 
całość i wspólnie funkcjonują. Nie powinno się 
jednak wszystkich tych elementów rozważać tak, 
jakby były jednorodnej natury. Nie zamierzam tu 
podać wyczerpującej listy, ale wskazanie głównych 
rodzajów składników matrycy dyscyplinarnej pozwoli
mi wyjaśnić istotę mojego obecnego stanowiska i 
zarazem przejść do kolejnego punktu rozważań.
   Jeden z istotnych rodzajów tych składników 
nazwę „symbolicznymi uogólnieniami", mając na 
myśli  te  wyrażenia — nie  budzące  zastrzeżeń
    
Struktura rewolucji naukowych

i zgodnie stosowane przez członków grupy—które 
można z łatwością ująć w jakąś formułę logiczną, 
taką jak (x)(y){ż)§{x, y, z). Są to formalne lub 
też łatwe do sformalizowania składniki matrycy 
dyscyplinarnej. Czasami są one od razu dane w 
formie symbolicznej:/= ma albo / = F/R. Inne 
występują zazwyczaj w szacie słownej: „pierwiastki
łączą się ze sobą w związek chemiczny w stałym 
stosunku wagowym" czy: „akcja równa się reakcji". 
Gdyby nie powszechna akceptacja wyrażeń takich jak
te, członkowie grupy nie mieliby punktu 
zaczepienia dla potężnych technik operacji 
logicznych i matematycznych, jakie stosują w 
przedsięwzięciu polegającym na rozwiązywaniu 
łamigłówek. Jakkolwiek przykład taksonomii 
pokazuje, że nauka normalna może się rozwijać, 
korzystając zaledwie z paru takich wyrażeń, wydaje
się, że ogólnie rzecz biorąc moc danej nauki 
wzrasta wraz z liczbą symbolicznych uogólnień, 
jakie uczeni mają do dyspozycji.
   Uogólnienia te wyglądają jak prawa natury, ale 
funkcja, jaką pełnią one dla członków grupy, 
rzadko się do tego sprowadza. Czasami jest to 
rzeczywiście tylko ta pierwsza funkcja: na 
przykład prawo Joule'a-Lenza, H = RI2. Kiedy 
odkryto to prawo, członkowie społeczności 

Strona 259

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

wiedzieli już, co oznacza H, R i /, a uogólnienia 
te powiedziały im na temat zachowań ciepła, prądu 
i oporu coś, czego wcześniej nie wiedzieli. 
Jednakże częściej, jak pokazują wcześniejsze 
rozważania w tej książce, symboliczne uogólnienia 
pełnią jednocześnie drugą funkcję przez  filozofów
nauki  ostro zazwyczaj

I

r     "i

I

*•       Postscriptum (1969)
oddzielaną w analizach. Tak jak f = ma albo / = 
V/R, funkcjonują one po części jako prawa, ale 
częściowo także jako definicje niektórych użytych 
w nich symboli. Ponadto równowaga między tymi 
nierozłącznymi siłami, siłą prawodawczą i 
definiującą, zmienia się w czasie. Sprawy te 
wymagałyby szczegółowych analiz w innym 
kontekście, jako że uznawanie prawa jest czymś 
całkiem innym niż uznawanie definicji. Prawa można
zwykle po trochu korygować, natomiast definicji, 
jako tautologii — nie. Na przykład przyjęcie prawa
Ohma wymagało m.in. przedefiniowania zarówno 
pojęcia prądu, jak i oporu; gdyby terminy te 
oznaczały to, co przedtem, prawo Ohma nie mogłoby 
być poprawne. Dlatego właśnie tak zacięcie mu się 
sprzeciwiano, co nie miało na przykład miejsca w 
wypadku prawa Joule'a-Lenza8. Jest to 
przypuszczalnie sytuacja typowa. Obecnie 
przypuszczam, że wszystkie rewolucje wiążą się 
m.in. z odrzuceniem uogólnień, których siła była 
uprzednio po części siłą tautologii. Czy Einstein 
wykazał, że jednoczesność jest względna, czy też 
zmienił samo pojęcie jedno-czesności? Czy ci, dla 
których sformułowanie „względność jednoczesności" 
brzmiało paradoksalnie, po prostu się mylili?
  8 Jeśli chodzi o istotne fragmenty tego epizodu,

Strona 260

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zob.: Theodore M. Brown, The Electric Current in 
Early Nineteenth-Century French Physics, 
„Historical Studies in the Physical Sciences", 
1969, t. I, s. 6H03, oraz Morton Schagrin, 
Resistance to Ohm 's Law, „American Journal of 
Physics", 1963, t. XXI, s. 536-547.
117

Struktura rewolucji naukowych
   Rozważmy teraz drugi typ składników matrycy 
dyscyplinarnej, ten, któremu poświęciłem wiele 
miejsca w mojej książce, omawiając „paradygmaty 
metafizyczne" bądź „metafizyczne części 
paradygmatów". Chodzi tu o podzielane przez 
członków grupy przekonania, jak: ciepło to energia
kinetyczna cząstek składowych ciała; wszystkie 
postrzegal-ne zjawiska są rezultatem oddziaływań 
pozbawionych jakości atomów poruszających się w 
próżni albo, alternatywnie, materii i siły, albo 
też pól. Opracowując moją książkę na nowo, 
opisałbym takie przekonania jako wiarę w konkretne
modele i rozszerzyłbym kategorię modeli tak, by 
obejmowała także względną różnorodność 
heurystyczną: obwód elektryczny można potraktować 
jako stan stały układu hydrodynamicznego; 
cząsteczki gazu zachowują się jak malutkie 
elastyczne kule bilardowe poruszające się w sposób
nieuporządkowany. Jakkolwiek siła przeświadczeń 
grupowych zmienia się — co ma nietrywialne 
konsekwencje — w zależności od tego, na ile są to 
modele heurystyczne, na ile ontologiczne, 
wszystkie te modele pełnią podobne funkcje. Są one
m.in. źródłem preferowanych bądź dopuszczalnych w 
danej grupie analogii i metafor. Jako takie 
pomagają one określić, co będzie przyjmowane jako 
wyjaśnienie i jako rozwiązanie łamigłówki; z 
drugiej strony biorą udział w określaniu listy 
zagadek nie rozwiązanych i ocenie ważności każdej 
z nich. Zauważmy jednak, że członkowie 
społeczności naukowych nie muszą podzielać nawet 
heurystycznych modeli, choć zazwyczaj to czynią. 

Strona 261

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Wskazywałem już na to, że
318

Postscriptum (1969)
przynależność do społeczności chemików w pierwszej
połowie XIX wieku nie wymagała wiary w atomy.
   Trzeci rodzaj elementów matrycy dyscyplinarnej 
określę tu jako wartości. Zwykle są one wspólne 
różnym społecznościom, a więc bardziej 
rozpowszechnione niż symboliczne uogólnienia czy 
modele, i to one w znacznym stopniu są źródłem 
poczucia wspólnoty wszystkich przyrodników. Choć 
funkcjonują we wszystkich epokach, ich szczególne 
znaczenie wychodzi na jaw wtedy, gdy członkowie 
konkretnej społeczności muszą uznać kryzys, czy 
też, później, dokonać wyboru pomiędzy różnymi, nie
dającymi się pogodzić sposobami uprawiania swojej 
dyscypliny. Zapewne najgłębiej osadzone są 
wartości dotyczące prognoz: powinny one być 
dokładne; ilościowe prognozy są stawiane wyżej niż
jakościowe; jakikolwiek byłby margines 
dopuszczalnego błędu, należy go konsekwentnie 
przestrzegać w danej dziedzinie; i tak dalej. 
Istnieją wszakże również wartości stosowane w 
ocenianiu całych teorii: teorie mają przede 
wszystkim umożliwiać układanie i rozwiązywanie 
łamigłówek; powinny być w miarę możności proste, 
wewnętrznie spójne i wiarygodne, czyli zgodne z 
innymi aktualnie stosowanymi teoriami. (Teraz 
uważam za słabą stronę mojego tekstu, że w 
analizie źródeł kryzysu i czynników działających w
wyborze teorii tak mało uwagi poświęciłem takim 
wartościom jak wewnętrzna i zewnętrzna spójność.) 
Istnieją jeszcze inne rodzaje wartości — na 
przykład to, że nauka powinna (albo że nie musi) 
być społecznie
319

Struktura rewolucji naukowych
użyteczna — ale to, co dotąd powiedziane, powinno 
już uzmysłowić, co mam tu na myśli.

Strona 262

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

   Należy wszakże szczególnie uwypuklić jeden 
aspekt wspólnie uznawanych wartości. W większym 
stopniu niż innego rodzaju składniki matrycy 
dyscyplinarnej wartości mogą być podzielane przez 
ludzi, którzy różnie je stosują. Sądy oceniające 
dokładność są względnie, choć nie całkowicie, 
stałe w różnych okresach i u różnych członków 
konkretnej grupy. Jednakże oceny dotyczące 
prostoty, spójności, wiarygodności itd. często są 
bardzo różne u poszczególnych jednostek. To, co 
dla Einsteina w dawnej teorii kwantów było 
niedopuszczalną niespójnością, uniemożliwiającą 
postęp normalnej nauki, dla Bohra i innych było 
trudnością, która powinna się sama rozwiązać przy 
użyciu normalnych środków. Co ważniejsze, w 
sytuacji, gdy musi się wartości zastosować, różne 
wartości, brane z osobna, często dyktowałyby różne
wybory. Jakaś teoria może być dokładniejsza, ale 
mniej spójna czy wiarygodna niż inna; znowu dawna 
teoria kwantów dostarcza tu przykładu. Krótko 
mówiąc, choć wartości są w szerokim zakresie 
podzielane przez uczonych i choć uznawanie ich 
jest głębokim i konstytutywnym czynnikiem nauki, 
zastosowanie wartości zależy często od cech 
osobowości i biografii jednostki, cech 
różnicujących wewnętrznie grupę.
   Wielu czytelnikom powyższych rozdziałów ten 
opis funkcjonowania wspólnych wartości wydał się 
największą słabością mojego stanowiska. Ponieważ 
utrzymuję, iż to, co łączy uczonych, nie wystarcza
    
Av ?-; Postscriptum (1969)
do uzyskania jednomyślnej zgody w takich 
kwestiach, jak wybór pomiędzy konkurencyjnymi 
teoriami czy odróżnienie zwyczajnej anomalii od 
anomalii wywołującej kryzys, oskarża się mnie 
niekiedy o to, że gloryfikuję subiektywność i 
irracjonal-ność9. Reakcja taka lekceważy wszakże 
dwie cechy charakteryzujące sądy wartościujące w 
dowolnej dziedzinie. Po pierwsze, wspólne wartości
mogą być istotnymi czynnikami determinującymi 

Strona 263

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zachowanie grupy, nawet jeśli członkowie grupy nie
stosują ich w ten sam sposób. (Gdyby tak nie było,
nie istniałyby swoiste problemy filozoficzne 
dotyczące teorii wartości czy estetyki.) Ludzie 
nie malowali wszyscy jednakowo w okresach, gdy 
naczelną wartością było przedstawianie, ale model 
rozwoju sztuk plastycznych zmienił się 
drastycznie, kiedy tę wartość odrzucono10. 
Wyobraźmy sobie, co by się stało w naukach, gdyby 
spójność przestała być naczelną wartością. Po 
drugie, indywidualna zmienność w stosowaniu 
wspólnych wartości może pełnić funkcje istotne dla
nauki. Sytuacje, w których wartości trzeba 
stosować, to

 

  9

Zob.  zwłaszcza:  Dudley Shapere, Meaning 

and
Scientific Change, w: Mind and Cosrnos: Essays in
Contemporary Science and Philosophy, The 
University
of Pittsburgh Series in the Philosophy of Science,
III,
Pittsburgh 1966, s. 41-85, Israel Scheffler, 
Science and
SubjectMty, New York 1967 oraz eseje Karla Poppera
i Imre Lakatosa w Growth of Knowledge.

 

   10

Zob. wyżej rozważania na początku 

rozdziału trzy
nastego.
321

Struktura rewolucji naukowych
nieodmiennie zarazem te, w których trzeba 
podejmować ryzyko. Większość anomalii rozwiązuje 
się przy użyciu środków normalnej nauki; większość
proponowanych nowych teorii rzeczywiście okazuje 
się błędna. Gdyby wszyscy członkowie danej 
społeczności reagowali na każdą anomalię jak na 
źródło kryzysu albo przyjmowali każdą nową teorię 
wysuwaną przez kolegę, nauka by się skończyła. 
Gdyby z drugiej strony nikt nie reagował na 
anomalie albo na najnowsze teorie, podejmując 

Strona 264

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

najwyższe ryzyko, byłyby tylko nieliczne rewolucje
albo nie byłoby ich wcale. W kwestiach tego 
rodzaju społeczność będzie się odwoływać raczej do
wspólnych wartości niż do wspólnych reguł 
rządzących indywidualnym wyborem, ażeby 
odpowiednio rozłożyć ryzyko i zapewnić na dłuższą 
metę powodzenie swoim poczynaniom.
   Przejdźmy teraz do czwartego rodzaju elementów 
tworzących matrycę dyscyplinarną; są jeszcze inne,
ale nie będę już ich tutaj omawiał. Na jego 
określenie termin „paradygmat" byłby całkiem 
stosowny, zarówno ze względów językowych, jak i 
autobiograficznych; to właśnie ten składnik 
wspólnych grupie przekonań skłonił mnie do wyboru 
tego słowa. Jednak z uwagi na to, że termin ten 
funkcjonuje już w sposób niezależny, zastąpię go 
tu określeniem „wzory". Mam na myśli przede 
wszystkim konkretne rozwiązania problemów, z 
jakimi studenci stykają się od początku swojego 
kształcenia naukowego, czy to w laboratoriach, czy
to na egzaminach, czy to na końcu rozdziałów w 
podręcznikach. Do tych wspólnych wzorów należy
322

A-j'-     Postscriptum (1969)
wszelako dodać przynajmniej niektóre z 
technicznych rozwiązań problemów występujące w 
czaso-piśmiennictwie; naukowcy stykają się z nimi 
w trakcie swoich późniejszych badań i one również 
ukazują im poprzez przykłady, jak powinni 
wykonywać swoją pracę. Różnice w zestawie wzorów w
większym stopniu niż inne rodzaje składników 
matrycy dyscyplinarnej budują subtelną, opartą na 
wspólnocie strukturę nauki. Na przykład wszyscy 
fizycy zaczynają od poznawania tych samych wzorów:
problemów takich, jak równia pochyła, wahadło 
stożkowe i orbity Keplera; przyrządów takich jak 
wernier, kalorymetr, mostek Wheatstone'a. Jednak 
na dalszych etapach nauki poznawane przez nich 
wszystkich symboliczne uogólnienia są w coraz 
większym stopniu ilustrowane innymi przykładami. 

Strona 265

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Choć równanie Schródingera jest uznawane zarówno 
przez fizyków ciała stałego, jak i przez fizyków 
teorii pola, to tylko jego bardziej elementarne 
zastosowania są wspólne obu grupom.
3. Paradygmaty jako wspólne przykłady
Paradygmat jako wspólny przykład to kwestia 
najważniejsza ze względu na to, co obecnie wydaje 
mi się najbardziej nowatorskim i najmniej 
rozumianym aspektem tej książki. Stąd trzeba mu 
poświęcić więcej uwagi niż pozostałym rodzajom 
składników matrycy dyscyplinarnej. Filozofowie 
nauki zazwyczaj nie zajmowali się problemami, z 
jakimi student spotyka się w laboratorium czy

Struktura rewolucji naukowych
w podręcznikach nauk ścisłych, uznaje się bowiem, 
że mają one tylko wyćwiczyć adepta w stosowaniu 
uprzednio zdobytej wiedzy. Powiada się, że nie 
jest on w ogóle w stanie rozwiązywać zadań, jeśli 
nie zapoznał się wcześniej z teorią i niektórymi 
regułami jej stosowania. Wiedza naukowa opiera się
na teorii oraz na regułach, zadania służą do tego,
by nabrać biegłości w ich stosowaniu. Próbowałem 
^jednak wykazać, że takie rozumienie poznawczej 
-zawartości nauki jest błędne. Po tym jak student 
rozwiązał wiele zadań, może on nabrać tylko 
większej biegłości, rozwiązując kolejne. Ale na 
początku i przez pewien czas potem rozwiązywanie 
zadań wnosi coś istotnego do jego wiedzy o 
przyrodzie. Gdyby nie takie wzory, poznane przezeń
wcześniej prawa i teorie miałyby niewielką 
zawartość empiryczną.
   Aby wyjaśnić, o co mi chodzi, powrócę na chwilę
do kwestii symbolicznych uogólnień. Rozpatrzmy 
często występujące jako przykład drugie prawo 
ruchu Newtona, wyrażane ogólnie w formule / = ma. 
Socjolog albo językoznawca, który odkrywa, że 
odpowiednie wyrażenie, wypowiadane i odbierane 
przez członków danej grupy, nie budzi żadnych 
wątpliwości, nie dowie się wiele — nie 
przeprowadzając rozległych dodatkowych badań — na 

Strona 266

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

temat tego, co znaczy to wyrażenie czy składające 
się na nie terminy i jak uczeni tej społeczności 
odnoszą to wyrażenie do przyrody. Bo też istotnie,
fakt, że akceptują je bez zastrzeżeń i używają go 
jako punktu zaczepienia dla operacji logicznych i 
matematycznych, sam przez się nie
324

*./   Postscriptum (1969)
implikuje tego, iż w ogóle zgadzają się co do 
takich kwestii jak znaczenie i zastosowanie. Rzecz
jasna, w znacznym zakresie zgadzają się, albo też 
dojdą szybko do zgody, w wyniku przeprowadzonych 
rozmów. Ale z powodzeniem można zapytać: w jakim 
momencie i jakim sposobem do tego doszli? Jak, 
znalazłszy się w konkretnej sytuacji 
eksperymentalnej, nauczyli się rozpoznawać istotne
dla niej siły, masy i przyspieszenia?
   W praktyce, choć ten aspekt sytuacji dostrzega 
się rzadko albo nawet nie dostrzega się go wcale, 
to, czego studenci muszą się nauczyć, jest jeszcze
bardziej złożone. Nie jest dokładnie tak, że 
logiczne i matematyczne operacje stosuje się 
bezpośrednio do/= ma. Przy bliższym zbadaniu 
wyrażenie to okazuje się szkicem czy schematem 
prawa. Kiedy student czy uczony w swojej praktyce 
przechodzi od jednej sytuacji problemowej do 
innej, zmienia się symboliczne uogólnienie, do 
którego stosuje się takie operacje. W przypadku 
swobodnego spadku
                          d2s ciał/= ma przechodzi
w mg — W-J-J, dla zwykłego
                                  J2Q wahadła 
przekształca się w mg sin0 = —mf-j^, dla
pary sprzężonych oscylatorów harmonicznych 
otrzymujemy dwa równania, z których pierwsze

 

?    ,

•     d2s,     ,         ,  .

można zapisać w postaci m\-rs- + kxsx - k2(s2 — s,
+ d), a w bardziej złożonych sytuacjach, takich 
jak żyroskop, przyjmuje jeszcze inne postaci, przy
czym coraz trudniej uchwycić podobieństwo rodzinne

Strona 267

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

każdego z tych uogólnień do / = ma.
325

Struktura rewolucji naukowych
A jednak ucząc się rozpoznawania sił, mas i 
przyspieszeń w różnych wcześniej nie napotykanych 
sytuacjach fizycznych, student nauczył się też 
projektować odpowiednią wersję/= ma, za pomocą 
której należy je powiązać, wersję, której 
dosłownego odpowiednika często wcześniej nie 
napotkał. Jak się tego nauczył?
   Zjawisko znane dobrze zarówno studentom nauk 
przyrodniczych, jak i historykom nauki dostarcza 
klucza do odpowiedzi na to pytanie. Ci pierwsi 
często mówią, iż przeczytawszy stosowny rozdział 
tekstu i w pełni go zrozumiawszy, mieli mimo to 
trudności z rozwiązaniem wielu zadań 
zamieszczonych na jego końcu. Zazwyczaj trudności 
te znikają również w ten sam sposób. Student 
odkrywa, czy to sam, czy z pomocą nauczyciela, 
sposób widzenia danego problemu jako podobnego do 
innego problemu, z którym miał już do czynienia. 
Dostrzegłszy to podobieństwo, uchwyciwszy analogię
między dwoma czy więcej odrębnymi problemami, 
potrafi powiązać symbole i odnieść je do 
rzeczywistości w sposób, który wcześniej okazał 
się efektywny. Szkic prawa, powiedzmy, / = ma, 
spełnił funkcję narzędzia, informując studenta o 
tym, jakich szukać podobieństw, sygnalizując 
postać, pod jaką należy postrzegać daną sytuację. 
Wypływająca stąd umiejętność widzenia różnych 
sytuacji jako podobnych do siebie, jako 
podpadających pod / = ma czy jakieś inne 
symboliczne uogólnienie, jest moim zdaniem główną 
sprawnością, jaką student zdobywa, rozwiązując 
przykładowe zadania, czy to z ołówkiem w ręku, na 
papierze,
326

iv       Postscriptum (1969)
czy to w dobrze wyposażonym laboratorium. 

Strona 268

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Wykonawszy pewną ich ilość (a ta może być bardzo 
różna u poszczególnych jednostek), postrzega 
sytuacje, które napotyka jako uczony, w tej samej 
postaci co inni członkowie odpowiedniej grupy 
specjalistów. Nie są to już dla niego te same 
sytuacje, co wtedy, gdy zaczynał naukę. W tym 
czasie przyswoił sobie pewien sposób widzenia, 
uprawomocniony przez daną grupę i zweryfikowany 
przez czas.
   Rola, jaką odgrywa dostrzeganie związków 
podobieństwa, ujawnia się też w historii nauki. 
Uczeni rozwiązują łamigłówki, modelując je na wzór
poprzednich rozwiązań, często tylko w minimalnym 
stopniu uciekając się do pomocy symbolicznych 
uogólnień. Galileusz stwierdził, że kula tocząca 
się po równi pochyłej nabiera dokładnie takiej 
prędkości, jakiej potrzeba do tego, by powróciła 
na tę samą wysokość na drugiej równi, niezależnie 
od kąta jej nachylenia, i doszedł do ujęcia tej 
sytuacji eksperymentalnej jako przypominającej 
wahadło, którego cała masa skupiona jest w jednym 
punkcie. Potem Huyghens rozwiązał problem środka 
wahań wahadła fizycznego, wyobrażając sobie, że 
jego korpus składa się z Galileuszowych wahadeł 
punktowych, momentalnie i w dowolnej chwili 
roz-łączalnych w czasie ruchu. Po rozłączeniu 
pojedyncze wahadło punktowe poruszałoby się 
swobodnym ruchem wahadłowym, ale ich wspólny 
środek ciężkości w chwili, gdy każde osiągało swój
najwyższy punkt, podniósłby się, tak jak w wypadku
wahadła Galileusza, tylko na tę wysokość, z której
327

Struktura rewolucji naukowych
zaczął opadać środek ciężkości wahadła fizycznego.
Wreszcie Daniel Bernoulli odkrył, jak sprawić, by 
wypływ wody z otworu w zbiorniku przypominał 
wahadło Huyghensa. Otóż należy określić obniżanie 
się środka ciężkości wody w zbiorniku i strumieniu
w nieskończenie małym przedziale czasu. Następnie 
trzeba sobie wyobrazić, że każda cząsteczka wody 

Strona 269

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

porusza się potem oddzielnie w górę do maksymalnej
wysokości osiągalnej z prędkością, jaką uzyskała w
tym przedziale czasowym. Podnoszenie się środka 
ciężkości pojedynczych cząsteczek musi być wówczas
równe obniżeniu środka ciężkości wody w zbiorniku 
i strumieniu. Takie spojrzenie na problem od razu 
pozwoliło obliczyć prędkość wypływu, którą od 
dawna próbowano określić".
    Przykład ten powinien częściowo wyjaśnić, jak 
rozumiem to, że rozwiązywanie zadań uczy widzenia 
poszczególnych sytuacji jako podobnych do siebie, 
jako takich, do których można zastosować to
  11 Jeśli chodzi o powyższy przykład, zob.: Renę 
Dugas, A History ofMechanics, przeł. John R. 
Maddox, Neuchatel 1955, s. 135-136, 186-193, oraz 
Daniel Bernoulli, Hydrodynamica, sive de viribus 
et motibus fluidorum, commentarii opus academicum,
Strasbourg 1738, część III. Jeśli chodzi o 
kwestię, w jakiej mierze mechanika rozwijała się w
pierwszej połowie wieku XVIII, modelując 
rozwiązanie jednego problemu na wzór innego, zob. 
Clifford Truesdell, Reactions ofLate Baroąue 
Mechanics to Success, Conjecture, Error, and 
Failure in Newton's Principia, „Texas Quarterly", 
1967, t. X, s. 238-258.
  
Postscriptum (1969)
samo prawo naukowe czy szkic prawa. Powinien 
zarazem pokazać, czemu mówię o istotnej w swych 
konsekwencjach wiedzy o przyrodzie zdobywanej 
podczas poznawania relacji podobieństwa, a 
następnie ucieleśnianej raczej w sposobie widzenia
sytuacji fizycznych niż w regułach czy prawach. 
Trzy problemy w powyższym przykładzie, stanowiące 
wzory dla osiemnastowiecznej mechaniki, czynią 
użytek z jednego tylko prawa przyrody. Znane jako 
„zasada vis viva", było zwykle formułowane 
następująco: „Rzeczywisty spadek jest równy 
potencjalnemu wzniesieniu się". Zastosowanie tego 
prawa przez Bernoulliego pokazało, jak płodne było
ono w konsekwencje — choć słowna formuła tego 

Strona 270

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

prawa, jako taka, nic właściwie nie daje. Załóżmy,
że przedstawilibyśmy je współczesnemu studentowi 
fizyki, który zna te słowa i potrafi rozwiązać 
wszystkie te problemy, ale stosuje inne metody. 
Wyobraźmy sobie również, co słowa te, choć dobrze 
znane, powiedziałyby osobie, która nie znałaby 
wcale tych problemów. Dla niej uogólnienie to 
mogłoby zacząć pełnić swoją funkcję dopiero 
wówczas, gdyby nauczyła się rozpoznawać 
„rzeczywiste spadki" i „potencjalne wzniesienia" 
jako części składowe przyrody, a to znaczy, gdyby 
przed zapoznaniem się z prawem dowiedziała się 
czegoś o sytuacjach, jakie występują i nie 
występują w przyrodzie. Tego rodzaju wiedzy nie 
nabywa się za pomocą środków wyłącznie werbalnych.
Rodzi się ona raczej wtedy, gdy ktoś poznaje słowa
wraz z konkretnymi przykładami ich użycia; naraz 
uczy się wówczas słów i natury. By sięgnąć

Struktura rewolucji naukowych
raz jeszcze po użyteczne określenie Michaela 
Pola-nyiego, wynikiem tego procesu jest „milcząca 
wiedza", którą zdobywa się raczej uprawiając 
naukę, niż zapoznając się z regułami jej 
uprawiania.
4. Milcząca wiedza a intuicja
Odwoływanie się do milczącej wiedzy i jednoczesne 
podważenie roli reguł odsyła do kolejnego 
problemu, który niepokoił wielu moich krytyków i 
stał się podstawą zarzutów wytykających mi 
subiektywność i irracjonalność. Niektórzy 
czytelnicy odnieśli wrażenie, iż w moim ujęciu 
nauka opiera się na nieanalizowalnych 
indywidualnych intuicjach, a nie na logice i 
prawach. Jednakże interpretacja ta jest chybiona z
dwóch istotnych względów. Po pierwsze, jeśli w 
ogóle mówię o intuicjach, nie są one indywidualne.
Są one raczej sprawdzoną, wspólną własnością 
członków odnoszącej sukces grupy, a nowicjusz 
wchodzi w ich posiadanie poprzez szkolenie będące 
częścią przygotowania do jego członkostwa. Po 

Strona 271

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

drugie, nie są one zasadniczo nieanalizowalne. 
Wręcz przeciwnie; eksperymentuję obecnie z 
programem komputerowym, który umożliwić ma 
zbadanie ich własności na elementarnym poziomie.
   O samym tym programie nie będę tu mówił12, 
wspominam o nim jednak, by oddać istotę mego
  12 Pewne informacje na ten temat można znaleźć w
Raz jeszcze..., dz. cyt, s. 428~-429.
  
Postscriptum (1969)
stanowiska. Kiedy mówię o wiedzy zawartej we 
wspólnych wzorach, nie chodzi mi o wiedzę 
[kno-wing] mniej systematyczną czy mniej dostępną 
analizie niż wiedza [Jcnowledge] zawarta w 
regułach, prawach czy kryteriach identyfikacji. 
Mam natomiast na myśli tego rodzaju wiedzę 
[knowing], która ulega zniekształceniu, gdy 
rekonstruować ją w terminach reguł, które są 
najpierw wyabstraho-wywane ze wzorów, a potem mają
funkcjonować zamiast nich. Czy też, by wyrazić to 
inaczej, kiedy mówię o nabywaniu dzięki wzorom 
umiejętności rozpoznawania danej sytuacji jako 
podobnej bądź niepodobnej do pewnych sytuacji 
wcześniej napotykanych, nie mam na myśli procesu, 
który nie byłby potencjalnie w pełni wyjaśnialny w
terminach mechanizmów neuromózgowych. Twierdzę 
natomiast, że wyjaśnienie to ze swej istoty nie 
przyniesie odpowiedzi na pytanie: „Pod jakim 
względem podobnej?". To pytanie domaga się podania
reguły, w tym wypadku kryteriów, przy użyciu 
których grupuje się konkretne sytuacje w zbiory 
związane podobieństwem, a moim zdaniem powinniśmy 
w tym wypadku oprzeć się pokusie szukania 
kryteriów (czy przynajmniej pełnego ich zbioru). 
Jednakże występuję tutaj nie przeciw systemowi w 
ogóle, lecz przeciw konkretnemu rodzajowi systemu.
   By uwyraźnić, w czym rzecz, pozwolę sobie na 
krótką dygresję. To, co powiem, dziś wydaje mi się
oczywiste, ale fakt, iż pierwotnie w moim tekście 
wciąż uciekałem się do wyrażeń takich jak „świat 
się zmienia", każe sądzić, że nie zawsze tak było.

Strona 272

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

    
Struktura rewolucji naukowych
Jeśli dwie osoby stoją w tym samym miejscu i 
patrzą w tym samym kierunku, musimy uznać — jeśli 
nie chcemy popaść w solipsyzm — że docierają do 
nich bardzo podobne bodźce. (Gdyby obie mogły 
umieścić swoje oczy w tym samym miejscu, bodźce 
byłyby identyczne.) Jednak ludzie nie widzą 
bodźców; nasza wiedza o nich jest wysoce 
teoretyczna i bardzo abstrakcyjna. Mają natomiast 
wrażenia, i nic nie każe nam przyjmować, że 
wrażenia owych dwóch patrzących osób są takie 
same. (Ci, którzy mają co do tego wątpliwości, 
niech przypomną sobie, że w ogóle nie wiedziano o 
ślepocie barwnej, dopóki w roku 1794 nie opisał 
jej John Dalton.) Odbiór bodźca jest oddzielony od
świadomości wrażenia licznymi procesami nerwowymi.
Niewiele na ich temat wiemy na pewno, wiadomo 
jednak, że: bardzo różne bodźce mogą wywoływać 
takie same wrażenia, ten sam bodziec może wywołać 
wiele różnych wrażeń, wreszcie droga biegnąca od 
bodźca do wrażenia jest częściowo uwarunkowana 
przez uczenie. Jednostki wychowane w różnych 
społeczeństwach zachowują się w pewnych 
okolicznościach tak, jak gdyby widziały różne 
rzeczy. Gdyby nie nasza skłonność do przyjmowania 
jedno-jednoznacznej odpowiedniości między bodźcami
a wrażeniami, moglibyśmy uznać, że rzeczywiście 
widzą one różne rzeczy.
   Zauważmy teraz, że dwie grupy, których 
członkowie mają systematycznie różne wrażenia, 
odbierając te same bodźce, w pewnym sensie 
istotnie żyją w różnych światach. Zakładamy 
istnienie bod-
332

*        Postscriptum (1969)
źców, by wyjaśnić, jak postrzegamy świat, i 
zakładamy ich niezmienność, aby uniknąć tak 
indywidualnego, jak społecznego solipsyzmu. Co do 
żadnego z tych założeń nie mam najmniejszych 

Strona 273

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

zastrzeżeń. Jednak nasz świat zaludniają przede 
wszystkim nie bodźce, lecz przedmioty naszych 
wrażeń, a te nie muszą być takie same dla 
wszystkich jednostek i we wszystkich grupach. 
Oczywiście w tej mierze, w jakiej jednostki należą
do tej samej grupy, a przez to mają wspólne 
wychowanie, język, doświadczenia i kulturę, mamy 
powody, by sądzić, że ich wrażenia są takie same. 
Jak można by w przeciwnym razie zrozumieć pełnię 
ich komunikacji i wspólnotę ich behawioralnych 
odpowiedzi na otoczenie? Muszą widzieć rzeczy, 
przetwarzać bodźce w bardzo zbliżony sposób. 
Jednak tam, gdzie zaczyna się dyferencjacja i 
specjalizacja grup, nie mamy podobnych świadectw 
niezmienności wrażeń. Przypuszczam, że zwykła 
ciasnota umysłowa każe nam sądzić, iż droga 
biegnąca od bodźców do wrażeń jest taka sama u 
członków wszystkich grup.
   Wróćmy teraz do kwestii wzorów i reguł; otóż 
chodziło mi o sprawę następującą. Jedna z 
podstawowych technik, za pomocą których członkowie
grupy — czy to całej kultury, czy społeczności 
specjalistów w jej obrębie — uczą się widzieć te 
same rzeczy, gdy są wystawieni na działanie tych 
samych bodźców, polega na tym, że pokazuje im się 
przykłady sytuacji, które ich poprzednicy w grupie
nauczyli się już widzieć jako podobne do siebie i 
jako różne od sytuacji innego rodzaju. Te
333

Struktura rewolucji naukowych
podobne sytuacje mogą być następującymi po sobie 
czuciowymi przedstawieniami tej samej osoby — 
powiedzmy, matki, którą rozpoznaje się w końcu, 
gdy tylko sieją ujrzy, jako matkę właśnie i jako 
kogoś różnego od ojca czy siostry. Mogą to być 
przedstawienia członków rodzin naturalnych, dajmy 
na to, łabędzi z jednej strony, a gęsi z drugiej. 
Albo mogą to być, dla członków bardziej 
wyspecjalizowanych grup, przykłady sytuacji 
newtonowskiej, to jest przykłady sytuacji 

Strona 274

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

podobnych do siebie przez to, że podpadają pod 
pewną wersję symbolicznej formuły/= ma, a 
różniących się, powiedzmy, od tych, do których 
stosują się szkice praw optyki.
   Załóżmy na chwilę, że coś takiego istotnie ma 
miejsce. Czy mamy powiedzieć, że tym, co zostało 
wydobyte ze wzorów, są reguły i umiejętność ich 
stosowania? Opis taki jest kuszący, ponieważ nasze
widzenie danej sytuacji jako podobnej do tych 
napotkanych przez nas wcześniej musi być wynikiem 
przetwarzania nerwowego, którym w pełni rządzą 
prawa fizyczne i chemiczne. W tym sensie, jeśli 
już się tego nauczyliśmy, rozpoznawanie 
podobieństwa musi być równie systematyczne jak 
bicie naszego serca. Ale to właśnie porównanie 
ujawnia, iż rozpoznawanie może być również 
mimowolne, może być procesem, nad którym nie mamy 
kontroli. A jeśli tak, to nie może być poprawne 
ujęcie go jako czegoś, czym rozporządzamy, 
stosując reguły i kryteria. Mówienie o nim w tych 
kategoriach sugeruje, że możliwe są alternatywne 
zachowania, że moglibyśmy na przykład
334

?»-       Postscriptum (1969)
nie postąpić zgodnie z regułą albo źle zastosować 
kryterium, albo też eksperymentować z jakimś innym
sposobem widzenia13. Tymczasem, jak sądzę, właśnie
tego rodzaju rzeczy nie możemy zrobić.
   Czy też, ściślej mówiąc, są to rzeczy, które 
możemy robić dopiero po tym, jak doznaliśmy 
pewnych wrażeń, gdy już coś spostrzegliśmy. 
Wówczas rzeczywiście często szukamy kryteriów i 
robimy z nich użytek. Wówczas możemy zająć się 
interpretowaniem, rozważaniem, które prowadzi do 
wybierania między alternatywnymi posunięciami, 
czego nie czynimy w samym postrzeganiu. 
Przypuśćmy, że w tym, co ujrzeliśmy, jest coś 
osobliwego (przypomnijmy sobie niezwykłe karty do 
gry). Skręcając za róg, widzę matkę wchodzącą do 
sklepu w śródmieściu w czasie, gdy, jak sądziłem, 

Strona 275

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

jest w domu. Rozważając to, co zobaczyłem, nagle 
wykrzykuję: „To nie była mama, bo ona jest ruda!".
Wszedłszy do sklepu, widzę ponownie tę kobietę i 
wydaje mi się nie do pojęcia, że mogłem ją wziąć 
za mamę. Albo widzimy na przykład pióra ogonowe 
ptaka wodnego wyjadającego coś z dna
  13 Byłoby to kompletnie bez znaczenia, gdyby 
wszystkie prawa były takie jak prawa Newtona, a 
wszystkie reguły jak dziesięcioro przykazań. W 
takim wypadku wyrażenie „łamanie prawa" byłoby 
pozbawione sensu, a odrzucenie reguł nie 
implikowałoby, jak się zdaje, istnienia procesu, 
którym nie rządzi żadne prawo. Niestety, prawa 
ruchu drogowego i podobne wytwory prawodawstwa 
można łamać, przez co łatwo tu o zamęt.
  
Struktura rewolucji naukowych
płytkiej sadzawki. Czy to łabędź, czy gęś? 
Zastanawiamy się nad tym, co ujrzeliśmy, 
porównując w myśli te pióra ogonowe z piórami 
wcześniej widzianych łabędzi i gęsi. Albo może mam
smykał-kę naukową i chcę po prostu ustalić pewne 
ogólne cechy charakterystyczne (na przykład biel 
łabędzi) członków rodziny naturalnej, którą 
potrafię już bez trudu rozpoznać. Znowu 
zastanawiam się nad tym, co wcześniej widywałem, 
poszukując cech wspólnych członkom danej rodziny.
   Wszystko to są procesy polegające na rozważaniu
i w nich rzeczywiście poszukujemy kryteriów i 
reguł, a także stosujemy je. To znaczy, próbujemy 
zinterpretować dostępne nam wrażenia, 
przeanalizować to, co jest nam dane. W jakikolwiek
sposób to robimy, wchodzące tu w grę procesy muszą
być ostatecznie natury nerwowej, a przeto rządzą 
nimi te same prawa fizykochemiczne, jakie rządzą z
jednej strony postrzeganiem, a z drugiej biciem 
naszego serca. Jednakże fakt, że system podlega 
tym samym prawom we wszystkich trzech wypadkach, 
nie daje podstaw do przypuszczenia, iż nasz aparat
nerwowy jest zaprogramowany na działanie w ten sam
sposób w interpretowaniu, co w postrzeganiu czy 

Strona 276

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

też w biciu serca. Tak więc to, przeciw czemu 
występowałem w mojej książce, to 
tendencja—rozpowszechniona od czasów Kartezjusza, 
ale dawniej nie — do ujmowania percepcji jako 
procesu zawierającego interpretację, do uznawania 
jej za nieświadomą wersję tego, co czynimy 
wówczas, gdy już coś spostrzegliśmy.
   Integralność percepcji jest oczywiście warta 
podkreślenia z uwagi na to, iż w aparacie ner-
336

* •     Postscriptum (1969)
wowym, który przetwarza bodźce na wrażenia, 
osadzonych jest bardzo wiele minionych 
doświadczeń. Właściwie zaprogramowany mechanizm 
per--cepcyjny ma znaczenie dla przetrwania. Jeśli 
mówimy, że członkowie różnych grup mogą mieć różne
wrażenia w zetknięciu z tymi samymi bodźcami, nie 
znaczy to, że mogą oni mieć wrażenia dowolne. W 
wielu środowiskach naturalnych grupa, która nie 
potrafiłaby odróżnić wilków od psów, nie 
przetrwałaby. Również grupa fizyków jądrowych nie 
przetrwałaby dziś jako grupa uczonych, gdyby nie 
potrafiła rozpoznawać torów cząstek alfa i 
elektronów. Właśnie dlatego, że tak nieliczne 
sposoby widzenia spełniają swój cel, warto 
przekazywać z pokolenia na pokolenie te, których 
użycie sprawdziło się w grupie. I właśnie to, iż 
zostały one wyselekcjonowane ze względu na ich 
skuteczność w ciągu dziejów, każe mówić o 
doświadczeniu i znajomości [knowledge] natury 
osadzonych na drodze biegnącej od bodźców do 
wrażeń.
   Być może „wiedza" [knowledge] to niewłaściwe 
słowo, ale są powody do jego użycia. To coś, co 
wbudowane jest w proces nerwowy przekształcający 
bodźce na wrażenia, charakteryzują następujące 
cechy: zostało przekazane poprzez kształcenie, 
zostało wypróbowane i okazało się bardziej 
efektywne niż konkurencyjne historyczne 
rozwiązania w aktualnym otoczeniu grupy i wreszcie

Strona 277

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

podlega zmianom, zarówno za sprawą dalszego 
kształcenia, jak i wskutek odkrycia niedopasowania
do otoczenia. Są to cechy charakterystyczne 
wiedzy, tłumaczące, czemu używam tego określenia. 
Ale jest to
    
Struktura rewolucji naukowych
dziwne użycie tego słowa, brakuje bowiem jednej  
cechy charakterystycznej. Nie mamy bezpośredniego 
dostępu do tego, co wiemy, nie dysponujemy żadnymi
regułami czy uogólnieniami, za pomocą których 
moglibyśmy wyrazić tę wiedzę. Reguły, które 
mogłyby zapewnić ten dostęp, odnosiłyby się do 
bodźców, nie do wrażeń, a bodźce możemy poznać 
tylko dzięki wypracowaniu odpowiednio złożonej 
teorii. Jeśli jej nie ma, wiedza osadzona na 
drodze wiodącej od bodźca do wrażenia pozostaje 
milcząca.
   Choć jest to oczywiście ujęcie wstępne i nie 
musi być poprawne we wszystkich szczegółach, to, 
co powiedzieliśmy na temat wrażenia, należy 
rozumieć dosłownie. W ostateczności jest to 
przynajmniej hipoteza dotycząca widzenia, którą 
powinno się móc poddać badaniu eksperymentalnemu, 
choć zapewne nie da się jej bezpośrednio 
sprawdzić. Ale to, co mówimy o widzeniu i 
wrażeniach, pełni również funkcje metaforyczne, 
tak jak w samej książce. Nie widzimy elektronów, 
lecz raczej ich tory, a właściwie pęcherzyki pary 
w komorze kondensacyjnej. W ogóle nie widzimy 
prądu elektrycznego, lecz wskazówkę amperomierza 
czy gal-wanometru. Mimo to na kartach tej książki,
zwłaszcza w rozdziale dziesiątym, wielokrotnie 
wypowiadałem się tak, jak gdybyśmy postrzegali 
byty teoretyczne, takie jak prąd, elektrony i 
pola, jak gdybyśmy nauczyli się tego, studiując 
wzory, i jakby również w tych wypadkach 
niewłaściwe było mówienie o kryteriach i 
interpretacji zamiast o widzeniu. Metafora 
przenosząca „widzenie" do kontekstów takich jak te
nie jest właściwie dostateczną

Strona 278

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

    
Postscriptum (1969)
podstawą do wypowiadania tego rodzaju twierdzeń. 
Trzeba ją będzie w przyszłości wyeliminować na 
rzecz bardziej dosłownego ujęcia.
   Wspomniany wcześniej program komputerowy 
dostarcza pierwszych wskazówek, w jaki sposób 
można by to zrobić, jednak zarówno ograniczone 
ramy tego tekstu, jak i moje obecne rozumienie 
problemu nie pozwalają mi wyeliminować tutaj tej 
metafory'4. Zamiast tego spróbuję usprawiedliwić
  14 Czytelnikom tekstu Raz jeszcze... przydać się
mogą następujące wstępne uwagi. Możliwość 
bezpośredniego rozpoznawania członków rodzin 
naturalnych zależy od istnienia, po nerwowym 
przetworzeniu, wolnej przestrzeni percepcyjnej 
pomiędzy rodzinami, które ma się odróżnić. Gdyby 
na przykład istniało postrzegane kontinuum ptaków 
wodnych sięgające od gęsi do łabędzi, musielibyśmy
wprowadzić specyficzne kryterium umożliwiające ich
rozróżnienie. Podobnie rzecz się ma z takimi 
bytami, których nie da się obserwować. Jeśli jakaś
teoria fizyczna nie dopuszcza istnienia niczego 
innego przypominającego prąd elektryczny, to 
niewielka liczba kryteriów, które mogą być bardzo 
różne w poszczególnych wypadkach, wystarczy do 
rozpoznania, że mamy do czynienia z prądem, choć 
nie istnieje zbiór reguł określających konieczne i
wystarczające warunki tego rozpoznania. A jeśli 
tak, to można by stąd wysnuć wiarygodny, sięgający
dalej wniosek. Jeśli mamy zbiór koniecznych i 
wystarczających warunków umożliwiających 
identyfikację jakiegoś bytu teoretycznego, byt ten
można wyeliminować z ontologii danej teorii przez 
podstawienie. Jednakże jeśli nie ma takich reguł, 
bytów tych nie da się wyeliminować; wówczas teoria
wymaga ich istnienia.
339

Struktura rewolucji naukowych
jej użycie. Dla człowieka nie obeznanego z 

Strona 279

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

komorami kondensacyjnymi i amperomierzami widzenie
pęcherzyków pary albo wskazówki na skali 
numerycznej jest prostym doświadczeniem 
percepcyj-nym. Potrzebne jest tu przeto 
rozważanie, analiza i interpretacja (albo też 
interwencja autorytetu z zewnątrz), zanim dojdzie 
się do wniosków dotyczących elektronów czy prądu. 
Ale sytuacja osoby, która uczyła się o tych 
przyrządach i dokonała z nimi wielu wzorcowych 
doświadczeń, jest całkiem inna i zachodzą też 
odpowiednie różnice w sposobie, w jaki przetwarza 
ona pochodzące od nich bodźce. Kiedy przygląda się
parze wydobywającej się z jej ust w zimowe 
popołudnie, może mieć takie samo wrażenie jak 
laik, ale patrząc na komorę kondensacyjną, widzi 
(tutaj dosłownie) nie kropelki wody, lecz tory 
elektronów, cząstek alfa itd. Tory te są, można by
rzec, kryteriami, które interpretuje ona jako 
wskaźniki obecności odpowiednich cząstek, ale ta 
droga jest i krótsza, i różna od tej, jaką podąża 
osoba interpretująca krople.
   Albo weźmy uczonego sprawdzającego na 
amperomierzu liczbę, na której staje wskazówka. 
Jego wrażenie jest przypuszczalnie takie samo jak 
laika, zwłaszcza jeśli ten ostatni odczytywał już 
przedtem innego rodzaju aparaturę pomiarową. Ale 
widzi on ten licznik (znów, zwykle dosłownie) w 
kontekście całego obwodu i wie co nieco o jego 
wewnętrznej strukturze. Dla niego położenie 
wskazówki jest kryterium, ale jedynie wartości 
natężenia prądu. By je zinterpretować, potrzebuje 
tylko określić, według jakiej skali należy 
odczytywać licznik. Dla
1AC\

*V       Postscriptum (1969)
laika natomiast położenie wskazówki nie jest 
kryterium niczego prócz samego tego położenia. By 
je zinterpretować, musi zbadać cały układ 
wewnętrznych i zewnętrznych przewodów, 
eksperymentować z ogniwami, magnesami itd. Nie 

Strona 280

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

tylko w metaforycznym, ale i w dosłownym użyciu 
słowa „widzenie" interpretacja zaczyna się tam, 
gdzie kończy się percepcja. Te dwa procesy nie są 
tym samym, a to, na ile percepcja wymaga 
uzupełnienia przez interpretację, zależy w 
ogromnej mierze od natury i zakresu wcześniejszych
doświadczeń i wyszkolenia.
5. Wzory, niewspółmierność i rewolucje
To, co zostało powiedziane, pozwala wyjaśnić 
jeszcze jeden aspekt problemowy książki, związany 
z moimi uwagami o niewspółmierności i jej 
konsekwencjach dla uczonych debatujących nad 
wyborem pomiędzy kolejnymi teoriami15. W rozdziale
dziesiątym i dwunastym twierdziłem, że 
nieuchronnie strony w takich debatach różnie widzą
niektóre z sytuacji eksperymentalnych czy 
obserwacyjnych, do których się odwołują. Ponieważ 
jednak, omawiając te sytuacje, używają przeważnie 
tych samych terminów, muszą różnie odnosić 
niektóre z tych terminów do natury i ich 
porozumienie jest z konieczności tylko częściowe. 
Wskutek tego
  15 To, o czym mowa w dalszym ciągu, rozważam 
bardziej szczegółowo w części V i VI moich 
Reflections.
341

Struktura rewolucji naukowych
wyższość jednej teorii nad drugą jest czymś, czego
nie da się dowieść w toku dyskusji. Zamiast tego 
każda ze stron musi, jak to podkreślałem, próbować
poprzez perswazję nawrócić tę drugą. Tylko 
filozofowie w sposób zasadniczo mylny 
zinterpretowali moje intencje, jeśli chodzi o te 
partie mojej argumentacji. Zdaniem niektórych z 
nich głoszę następujące poglądy16: zwolennicy 
niewspółmiernych teorii w ogóle nie są w stanie 
porozumiewać się ze sobą; wskutek tego w dyskusji 
dotyczącej wyboru teorii nie można się odwołać do 
dobrych racji; teorię musi się w związku z tym 
wybrać na podstawie racji, które są ostatecznie 

Strona 281

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

natury osobistej i subiektywnej; swego rodzaju 
mistyczna apercep-cja jest odpowiedzialna za to, 
jaka faktycznie zapada decyzja. Fragmenty, na 
których bazują te nieporozumienia, przyczyniły się
bardziej niż jakiekolwiek inne części książki do 
zarzutów, iż bronię irracjonalności.
   Rozważmy naprzód moje uwagi na temat 
dowodzenia. Starałem się wskazać na prostą sprawę,
od dawna znaną w filozofii nauki. Sporów dotyczą-?
cych wyboru między teoriami nie da się ująć w 
formie w pełni przypominającej dowód logiczny czy 
matematyczny. W tych ostatnich przesłanki i reguły
wnioskowania są od początku założone. Jeśli 
zachodzi różnica zdań co do wniosków, nie 
zgadzające się strony mogą prześledzić kolejne 
kroki wnioskowania,  sprawdzając każdy z nich
  16 Zob. prace cytowane w przypisie 9 oraz 
rozprawę Stephena Toulmina w Growth of Knowledge.
  
*      Postscriptum (1969)
przez porównanie z wcześniejszymi założeniami. Na 
końcu tego procesu jedna lub druga strona musi 
przyznać, że popełniła błąd, pogwałciła przyjętą 
wcześniej regułę. Przyznawszy to, nie może się już
odwołać do niczego innego i dowód oponenta jest 
wówczas nie do odparcia. Tylko w sytuacji, gdy 
obie strony odkrywają, że różnią się co do 
rozumienia lub sposobu zastosowania przyjętych 
reguł, że ich wcześniejsze uzgodnienia nie dają 
dostatecznych podstaw do przeprowadzenia dowodu, 
dyskusja trwa dalej w formie, jaką nieuchronnie 
przybiera w trakcie rewolucji naukowych. Spór 
dotyczy tu przesłanek i strony odwołują się 
wówczas do perswazji wyprzedzającej możliwość 
dowodu.
   Z tej dość dobrze znanej tezy nie wynika wcale,
że w takiej sytuacji nie istnieją dobre racje po 
temu, by zostać do czegoś przekonanym, ani że nie 
są one ostatecznie decydujące dla grupy. Nie 
wynika z niej nawet, że racje wyboru są różne od 
tych zwykle wymienianych przez filozofów nauki: 

Strona 282

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

ścisłości, prostoty, owocności itp. Powinna ona 
natomiast uzmysłowić, że racje takie pełnią 
funkcję wartości i że ludzie szanujący te same 
wartości mogą je różnie stosować, czy to 
indywidualnie, czy grupowo. Jeśli dwie osoby nie 
zgadzają się na przykład co do względnej owocności
swoich teorii albo jeśli zgadzają się co do tego, 
ale różnią się w ocenie względnego znaczenia 
owocności i, powiedzmy, zasięgu jako kryteriów 
wyboru teorii, żadnej z nich nie można udowodnić, 
że popełnia błąd. I o żadnej z nich nie można też 
powiedzieć, że postępuje nienaukowo. Nie istnieje 
neutralny al-
343

Struktura rewolucji naukowych
gorytm wyboru teorii, systematyczna procedura 
decyzyjna, która, poprawnie zastosowana, musi 
doprowadzić każdą jednostkę w grupie do tej samej 
decyzji. W tym sensie to raczej społeczność 
specjalistów, a nie jej poszczególni członkowie, 
podejmuje efektywną decyzję. By zrozumieć, czemu 
nauka rozwija się tak właśnie, jak się to dzieje, 
nie trzeba zgłębiać szczegółów biografii i 
osobowości, które doprowadziły poszczególnej 
ednostki do konkretnych wyborów, choć jest to 
skądinąd fascynujący temat rozważań. Co wszakże 
należy zrozumieć, to sposób, w jaki konkretny 
zbiór wspólnych wartości wchodzi we wzajemne 
oddziaływania z konkretnymi doświadczeniami 
wspólnymi społeczności specjalistów, sprawiając, 
iż większość członków grupy uzna ostatecznie ten, 
a nie inny zbiór argumentów za rozstrzygający.
   Jest to proces perswazji, ujawnia wszelako 
głębszy problem. Dwie osoby, które różnie 
postrzegają tę samą sytuację, ale mimo to, mówiąc 
o niej, korzystają z tego samego słownictwa, muszą
odmiennie używać słów. To znaczy: mówiąc, zajmują 
one, jak to określiłem, niewspółmierne punkty 
widzenia. Jak w ogóle mogą mieć nadzieję, iż są w 
stanie się porozumieć, a cóż dopiero coś sobie 

Strona 283

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

perswadować? Choćby wstępna odpowiedź na to 
pytanie wymaga bliższego sprecyzowania natury 
samego problemu. Sądzę, że przybiera on, 
przynajmniej po części, następującą postać.
   Praktyka nauki normalnej opiera się na 
umiejętności, nabytej w obcowaniu z przykładami, 
grupowania obiektów i sytuacji w podobne zbiory, 
które są w tym  sensie pierwotne,  że  grupowanie 
to
144

fan Postscriptum (1969)
t
następuje bez udzielania odpowiedzi na pytanie 
„Pod jakim względem podobne?". W związku z tym 
jednym z głównych aspektów każdej rewolucji jest 
to, że zmieniają się niektóre z relacji 
podobieństwa. Obiekty grupowane wcześniej w jednym
zbiorze są później grupowane w innych i vice 
versa. Na przykład Słońce, Księżyc, Mars i Ziemia 
przed Koperniliem i po Koperniku; swobodny spadek,
ruch wahadłowy i ruch planet przed galileuszem i 
po Galileuszu; sole, stopy i mieszanka opiłków 
siarki i żelaza przed Daltonem i po Daltonie. 
Ponieważ większość obiektów nawet w obrębie 
zmienionych zbiorów wciąż pozostaje razem 
zgrupowana, nazwy zbiorów zazwyczaj się zachowuje.
Mimo to przeniesienie jakiegoś podzbioru stanowi 
zazwyczaj część krytycznej zmiany w sieci 
wiążących je relacji. Przeniesienie metali ze 
zbioru związków do zbioru pierwiastków odegrało 
zasadniczą rolę w powstaniu nowej teorii spalania,
kwasowości oraz powiązań fizycznych i chemicznych.
Zmiany te w szybkim tempie znalazły odbicie w 
całej chemii. Nie powinno więc dziwić, że gdy 
następują takie nowe podziały, dwie osoby, które 
wcześniej komunikowały się najwyraźniej z pełnym 
zrozumieniem, mogą raptem znaleźć się w takiej 
sytuacji, że będą odpowiadały na te same bodźce 
niewspółmiernymi opisami i uogólnieniami. 
Trudności te nie będą odczuwane na wszystkich 

Strona 284

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

obszarach, nawet nie na wszystkich obszarach ich 
naukowej komunikacji, ale będą się one rodzić i 
gromadzić najgęściej wokół tych zjawisk, od 
których w największym stopniu zależy wybór teorii.
345

1

Struktura rewolucji naukowych
   Problemy takie, choć ujawniają się naprzód w 
komunikacji, nie są natury czysto językowej i nie 
można ich rozwiązać, uzgadniając po prostu 
definicje kłopotliwych terminów. Ponieważ słowa, 
wokół których narastają trudności, poznaje się po 
części poprzez bezpośrednie stosowanie ich do 
wzorów, osoby doświadczające załamania komunikacji
nie mogą powiedzieć: „Używam słowa «pierwiastek» 
(czy «mieszanina», czy «planeta», czy też «ruch 
niewymuszony») w sposób określony przez 
następujące kryteria". To znaczy, nie mogą odwołać
się do neutralnego języka, którego obie używałyby 
w ten sam sposób i który byłby adekwatny do 
wyrażenia tych dwóch różnych teorii czy choćby ich
konsekwencji empirycznych. Częściowo różnica 
między tymi osobami jest wcześniejsza niż 
zastosowania języka, wszelako w nich właśnie 
znajduje swe odbicie.
   Osoby doświadczające takich załamań komunikacji
muszą się jednak czegoś uchwycić. Bodźce, jakie na
nie oddziałują, są takie same. Taki sam jest 
również ich ogólny aparat nerwowy, bez względu na 
to, jak różnie byłby zaprogramowany. Co więcej, 
wyjąwszy mały, choć znaczący, obszar 
doświadczenia, nawet ich nerwowe zaprogramowanie 
musi być niemalże takie samo, mają bowiem wspólną 
historię, z wyjątkiem bezpośredniej przeszłości. 
Wskutek tego łączy ich zarówno codzienny świat i 
język, jak i znaczna część świata i języka 
naukowego. Mając tak wiele wspólnego, powinny być 
w stanie dowiedzieć się wiele na temat tego, co je
różni. Techniki, jakich tu potrzeba, nie są jednak

Strona 285

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

    
*      Postscriptum (1969)
proste ani wygodne i nie należą też do normalnego 
arsenału środków stosowanych przez uczonych. 
Uczeni rzadko doceniają ich znaczenie i rzadko 
używają ich przez czas dłuższy niż niezbędny do 
tego, by doprowadzić do konwersji lub przekonać 
się, że do niej nie dojdzie.
   Krótko rzecz ujmując, uczestnikom załamania 
komunikacyjnego pozostaje uznanie siebie nawzajem 
za członków różnych społeczności językowych i 
przyjęcie roli tłumaczy17. Czyniąc przedmiotem 
badań różnice między dyskursem panującym w ich 
własnej grupie a dyskursem pomiędzy grupami, mogą 
naprzód starać się odnaleźć te terminy i 
wyrażenia, które, używane w obrębie każdej 
społeczności w sposób nieproblematyczny, są jednak
źródłem trudności w dyskusjach między grupami. 
(Wyrażenia nie stwarzające takich trudności można 
przekładać homofonicznie.) Wyodrębniwszy w 
komunikacji naukowej takie obszary trudności, mogą
następnie uciec się do pomocy wspólnego im poto-
  17 Klasycznym już źródłem większości istotnych 
aspektów problemu przekładu jest W.V.O. Quine'a 
Słowo i przedmiot, przeł. C. Cieśliński, Warszawa 
1999, rozdz. 1 i 2. Jednak Quine zakłada, jak się 
zdaje, że dwoje ludzi otrzymujących te same bodźce
musi mieć te same wrażenia, a przez to ma niewiele
do powiedzenia na temat tego, w jakiej mierze 
tłumacz musi być w stanie opisać świat, do którego
stosuje się przekładany język. Jeśli chodzi o tę 
ostatnią kwestię, zob. Eugene A. Nida, Linguistics
and Ethnology in Translation Prob-lems, w: Del 
Hymes (red.), Language and Culture in Society, New
York 1964, s. 90-97.
347

Struktura rewolucji naukowych
cznego słownika, aby spróbować dalej wyjaśnić
swoje trudności. To znaczy, każdy jej uczestnik
może spróbować dowiedzieć się, co pozostali wi

Strona 286

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dzieliby i mówiliby w zetknięciu z bodźcem, na
który on sam zareagowałby innymi słowami. Jeśli
potrafią w dostatecznym stopniu powstrzymać się
przed wyjaśnianiem odbiegającego od normy za
chowania jako konsekwencji zwykłego błędu lub
szaleństwa, mogą z czasem nauczyć się bardzo
dobrze przewidywać nawzajem swoje zachowania.
Każdy z nich nauczyłby się przekładać teorię in
nego i jej konsekwencje na swój własny język
i zarazem opisywać w swoim języku świat, do
którego ta teoria się odnosi. To właśnie zazwyczaj
robi (czy powinien robić) historyk nauki zajmujący
się przestarzałymi teoriami naukowymi.

 

I

Jako że przekład, jeśli rzeczywiście do 

niego
dążyć, pozwala uczestnikom załamania 
komunikacyjnego pośrednio doświadczyć nawzajem 
pewnych wad i zalet swoich punktów widzenia, jest 
on narzędziem, które może wiele zdziałać zarówno w
perswadowaniu, jak i w nawracaniu. Ale nawet 
perswazja może nie odnieść skutku, a jeśli już 
odnosi, nie musi jej towarzyszyć czy wynikać z 
niej nawrócenie. Są to dwa różne doświadczenia; 
wagę tej różnicy dopiero ostatnio w pełni 
zrozumiałem. Perswadowanie to, jak sądzę, 
przekonywanie kogoś, że nasz własny punkt widzenia
przewyższa jego punkt widzenia i dlatego powinien 
go przyjąć. Tyle osiąga się niekiedy bez uciekania
się do czegoś takiego jak przekład. Jeśli go brak,
liczne wyjaśnienia i ujęcia problemów formułowane 
przez

*łV       Postscriptum (1969)
członków jednej grupy uczonych będą nieprzejrzyste
dla innej. Wszelako każda społeczność językowa 
może wytwarzać od początku pewne konkretne wyniki 
badawcze, które, choć opisywal-ne w zdaniach 
rozumianych w ten sam sposób przez obie grupy, nie
mogą jednak być wyjaśnione przez inną społeczność 
w jej własnych terminach. Jeśli nowy punkt 
widzenia utrzymuje się przez pewien czas i okazuje

Strona 287

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

się płodny, to liczba wyrażalnych na jego gruncie 
rezultatów badawczych będzie przypuszczalnie 
rosła. Dla niektórych ludzi już same te wyniki 
będą rozstrzygające. Mogą powiedzieć: nie wiem, 
jak zwolennicy nowego poglądu osiągają swój cel, 
ale muszę się uczyć; cokolwiek robią, z pewnością 
jest to słuszne. O reakcję taką szczególnie łatwo 
u ludzi początkujących w danym fachu, ci bowiem 
nie przyswoili sobie jeszcze specjalistycznego 
słownictwa ani przekonań właściwych którejkolwiek 
z grup.
   Jednakże argumenty wyrażalne w języku, którego 
obie grupy używają w ten sam sposób, zazwyczaj nie
są rozstrzygające, przynajmniej dopóki 
przeciwstawne poglądy nie wejdą w bardzo późną 
fazę rozwoju. Wśród osób przyjętych już do danej 
grupy zawodowej niektóre tylko zostaną przekonane 
bez odwoływania się do bardziej rozbudowanych 
porównań, jakie umożliwia przekład. Choć jest to 
często okupione budowaniem bardzo długich i 
złożonych zdań (jak w sporze między Proustem a 
Bertholletem, prowadzonym bez użycia terminu 
„pierwiastek"), wiele dodatkowych wyników badań
349

Struktura rewolucji naukowych
można przełożyć z języka jednej społeczności na 
język innej. Ponadto w miarę tego, jak postępuje 
tłumaczenie, niektórzy członkowie każdej ze 
społeczności mogą też zacząć pośrednio rozumieć, 
jak twierdzenie wcześniej nieprzejrzyste mogło 
wydawać się wyjaśnieniem członkom przeciwnej 
grupy. Dostępność technik tego rodzaju nie jest 
oczywiście gwarancją skuteczności perswazji. Dla 
większości ludzi przekład jest procesem 
zatrważającym, a normalnej nauce jest on 
całkowicie obcy. W każdym razie kontrargumenty są 
zawsze dostępne i nie ma racji przeważających 
szalę na korzyść któregokolwiek z poglądów. Jednak
w miarę tego, jak przybywa argumentów i jak dany 
pogląd opiera się skutecznie kolejnym wyzwaniom, 

Strona 288

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

tylko ślepy upór może w końcu tłumaczyć dalsze 
sprzeciwianie się mu.
   A skoro tak, to ogromnego znaczenia nabiera 
drugi wymiar przekładu, od dawna znany dobrze 
zarówno historykom, jak i językoznawcom. 
Przełożenie jakiejś teorii (czy światopoglądu) na 
nasz język nie oznacza, że staje się ona naszą 
własną teorią. Trzeba ją sobie jeszcze przyswoić, 
odkryć, że myślimy i pracujemy w języku, który 
przedtem był nam obcy, a nie po prostu tłumaczymy 
z niego. Przejście to wszakże nie jest czymś, na 
co jednostka może się zdecydować albo od czego 
może się powstrzymać, kierując się świadomym 
wyborem, bez względu na to, jak bardzo chciałaby 
to zrobić. Jest raczej tak, że w pewnym momencie 
procesu polegającego na   nauce   tłumaczenia   
spostrzega   ona,   że   to
ISO

Postscriptum (1969)
przejście się dokonało, że wślizgnęła się do 
nowego języka, bez podejmowania jakiejkolwiek 
decyzji. Albo też, jak wielu ludzi, którzy w wieku
średnim po raz pierwszy zetknęli się, powiedzmy, z
teorią względności czy mechaniką kwantową, ktoś 
jest w pełni przekonany do nowego poglądu, ale 
mimo to nie jest w stanie go zinternalizować i 
odnaleźć się w świecie widzianym przez pryzmat 
tych teorii. Człowiek taki intelektualnie dokonał 
wyboru, ale nie dochodzi do konwersji, która 
mogłaby uczynić ten wybór efektywnym. Mimo 
wszystko może on używać nowej teorii, ale będzie 
to czynił tak jak cudzoziemiec w obcym otoczeniu; 
będzie to dlań możliwe tylko dzięki temu, że 
mieszkają tu tubylcy. Jego praca pasożytuje na ich
pracy, brak mu bowiem całej konstelacji dyspozycji
umysłowych, których przyszli członkowie tej 
społeczności nabiorą wraz z wykształceniem.
   Doświadczenie konwersji, które porównałem do 
zmiany sposobu widzenia postaci, należy przeto do 
istoty procesu rewolucyjnego. Ważne powody do 

Strona 289

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

dokonania wyboru dostarczają motywów do konwersji 
oraz stwarzają dla niej sprzyjający klimat. 
Przekład może być ponadto punktem wyjścia 
przeprogramowania systemu nerwowego, które, 
jakkolwiek dotychczas nie zbadane, musi leżeć u 
podłoża konwersji. Jednak ani ważne powody, ani 
przekład nie konstytuują konwersji i to ten 
właśnie proces musimy wyjaśnić, żeby zrozumieć 
zasadniczy typ zmian w nauce.
351

Struktura rewolucji naiBfowyck 6. Rewolucje i 
relatywizm
Jedna z konsekwencji zarysowanego wyżej stanowiska
szczególnie niepokoiła niektórych moich 
krytyków18. Uznają oni moje stanowisko za 
relatywistyczne, zwłaszcza w tym kształcie, w 
jakim prezentuje się ono w ostatnim rozdziale 
książki. Moje uwagi na temat przekładu pokazują, 
na czym opiera się ten zarzut. Zwolennicy 
odmiennych teorii są niczym członkowie różnych 
wspólnot języko-wo-kulturowych. Uznanie tego 
paralelizmu sugeruje, że w pewnym sensie obie 
grupy mogą mieć rację. W odniesieniu do kultury i 
jej rozwoju jest to stanowisko relatywistyczne.
   Jednak w odniesieniu do nauki nie musi oznaczać
relatywizmu, a w każdym razie dalekie jest od 
zwykłego relatywizmu pod pewnym względem, którego 
krytycy nie dostrzegli. Traktowani jako grupa czy 
też grupowo, uczeni praktykujący rozwinięte nauki 
są, jak twierdziłem, przede wszystkim 
rozwiązywaczami łamigłówek. Choć wartości, z 
których czynią oni użytek w okresach wyboru między
teoriami, mają swe źródło również w innych 
wymiarach ich pracy, to w wypadku konfliktu 
wartości głównym kryterium dla większości członków
grupy naukowej jest przedstawiona zdolność 
formułowania i rozwiązywania zagadek stawianych 
przez naturę. Jak każda inna wartość, umiejętność 
rozwiązywania zagadek okazuje się w zastosowa-
  18 Zob. D. Shapere, Structure ofScientific 

Strona 290

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Revolutions i K.R. Popper w Growth of Knowledge.
  
Postscriptum (1969)
niu dwuznaczna. Dwie osoby podzielające tę wartość
mogą mimo to różnić się w sądach, jakie 
wyprowadzają z jej użycia. Jednakże zachowania 
społeczności uznającej jej nadrzędność będą się 
znacznie różniły od zachowań społeczności, która 
nie stawia tej wartości tak wysoko. Sądzę, że w 
naukach przyrodniczych przypisywanie wysokiej 
wartości zdolności rozwiązywania łamigłówek ma 
następujące konsekwencje.
   Wyobraźmy sobie drzewo ewolucyjne 
przedstawiające rozwój współczesnych specjalności 
naukowych z ich wspólnych korzeni, powiedzmy, z 
pierwotnej filozofii przyrody i rzemiosła. Linia 
poprowadzona wzwyż tego drzewa, nigdy nie 
zawracająca, od nasady do końca pewnej gałęzi, 
oznaczałaby następstwo teorii pochodzących jedna 
od drugiej. Rozważając dowolne dwie takie teorie, 
wybrane z miejsc niezbyt bliskich ich początków, 
powinno być łatwo sporządzić listę kryteriów 
pozwalających neutralnemu obserwatorowi 
każdorazowo odróżnić teorię wcześniejszą od 
późniejszej. Do najbardziej użytecznych kryteriów 
należałyby: dokładność prognoz, zwłaszcza prognoz 
ilościowych; wyważenie pomiędzy ezoterycznością a 
przy-stępnością dziedziny przedmiotowej; liczba 
rozwiązanych problemów. Mniej użytecznymi do tego 
celu, choć również istotnymi czynnikami 
determinującymi życie naukowe, byłyby wartości 
takie, jak prostota, zasięg i zgodność z innymi 
specjalnościami. Nie jest to jeszcze zadowalający 
spis, J ale nie mam wątpliwości co do tego, że 
można go uzupełnić. A jeśli tak, to rozwój naukowy
jest,
353

V

Strona 291

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

I

Struktura rewolucji naukowych
podobnie jak biologiczny, procesem 
jednokierunkowym i nieodwracalnym. Późniejsze 
teorie naukowe są lepsze niż wcześniejsze, gdyż 
lepiej rozwiązują łamigłówki, i to często w bardzo
różnych środowiskach, w których się je stosuje. 
Nie jest to
     stanowisko relatywistyczne i widać tu, w 
jakim
      sensie jestem przekonanym zwolennikiem 
postępu
  naukowego.          Jednak w porównaniu z 
pojęciem postępu naj-
         bardziej rozpowszechnionym zarówno wśród 
filo-
        zofów nauki, jak i wśród laików, 
stanowisku temu           brak   pewnego   
istotnego   elementu.   Zazwyczaj
         uznaje się teorię naukową za lepszą niż 
jej poprzed-          niczki nie tylko w tym 
sensie, że jest lepszym            narzędziem 
odkrywania i rozwiązywania zagadek,
   lecz również dlatego, że w jakiś sposób lepiej 
     przedstawia to, jaka naprawdę jest przyroda. 
Słyszy       się często, że następujące po sobie 
teorie są coraz      bliższe prawdy, coraz 
bardziej się do prawdy zbliżają. Generalizacje 
tego rodzaju ewidentnie nie odnoszą się do 
rozwiązań łamigłówek i konkretnych prognoz 
wyprowadzanych z teorii, lecz raczej do jej  
ontologii, to jest do związku pomiędzy bytami, 
jakimi teoria ta zaludnia przyrodę, a tym, co 
„naprawdę" istnieje.
   Być może jest jakiś inny sposób, by ocalić 
pojęcie prawdy w zastosowaniu do całych teorii, 
ale tą metodą akurat nie da się tego zrobić. Nie 
istnieje, jak sądzę, żaden niezależny od teorii 
sposób rekonstrukcji wyrażeń w rodzaju ,jest 
naprawdę"; idea związku między ontologią danej 

Strona 292

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

teorii i tym, co jej „naprawdę" odpowiada w 
naturze,
354

Postscriptum (1969)
wydaje mi się teraz z gruntu iluzoryczna. Poza tym
jako historyk mam poczucie, że jest to pogląd 
uderzająco niewiarygodny. Nie wątpię na przykład, 
że mechanika Newtona jest doskonalsza od 
Arys-totelesowskiej, a mechanika Einsteina od 
Newtonowskiej, jeśli traktować je jako narzędzia 
rozwiązywania zagadek. Ale nie dostrzegam w ich 
następowaniu po sobie żadnego koherentnego 
kierunku rozwoju ontologicznego. Wręcz przeciwnie,
pod pewnymi ważnymi względami, choć bynajmniej nie
wszystkimi, ogólna teoria względności Einsteina 
jest bliższa teorii Arystotelesa niż którakolwiek 
z nich koncepcji Newtona. Jakkolwiek zrozumiała 
jest pokusa nazwania tego podejścia 
relatywistycznym, określenie to wydaje mi się 
niewłaściwe. Z drugiej strony, jeśli to ma być 
stanowisko relatywistyczne, nie mogę pojąć, że 
relatywista traci cokolwiek z tego, czego potrzeba
do wyjaśnienia natury i rozwoju nauk.
7. Natura nauki
Na koniec omówię krótko dwojakiego typu reakcje, z
jakimi spotykał się mój pierwotny tekst, krytyczną
i przychylną, przy czym żadna nie jest moim 
zdaniem całkiem słuszna. Chociaż nie wiążą się one
z tym, co dotąd powiedziałem, ani ze sobą, obie 
były na tyle powszechne, że wymagają jakiejś 
odpowiedzi.
   Niektórzy czytelnicy mojego tekstu zauważyli, 
że wielokrotnie przeskakuję od ujęcia opisowego
355

Struktura rewolucji naukowych
do normatywnego, co jest szczególnie wyraźne w 
występujących tu i ówdzie wypowiedziach, które 
zaczynają się od słów „Jednak uczeni tak nie 
postępują", a kończą się twierdzeniem, że uczeni 

Strona 293

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

nie powinni tak postępować. Niektórzy krytycy 
utrzymują, że mieszam opis z przepisem, gwałcąc 
uświęcone tradycją filozoficzne twierdzenie: z 
„jest" nie wynika „powinno"19.
   Twierdzenie to stało się w praktyce frazesem i 
nie wszędzie jest już honorowane. Wielu 
współczesnych filozofów odkryło ważne konteksty, w
których porządek normatywny i opisowy są ze sobą 
nierozłącznie związane20. „Jest" i „powinno" nie 
są bynajmniej zawsze tak oddzielone, jak się 
zdawało. Nie trzeba jednak odwoływać się do 
subtelności współczesnej filozofii języka, by 
wytłumaczyć to, co zdawało się niejasne, jeśli 
chodzi o ten aspekt mojego stanowiska. Powyższe 
stronice prezentują pewien punkt widzenia czy też 
teorię dotyczącą natury nauki i, jak inne 
filozofie nauki, teoria ta ma konsekwencje dla 
sposobu, w jaki uczeni powinni postępować, jeśli 
ich przedsięwzięcie ma się powieść. Choć nie musi 
być ona słuszna, nie bardziej niż jakakolwiek inna
teoria, stanowi ona prawomocną podstawę do 
powtarzania „powinno się", „należy". A z drugiej 
strony podstawą do tego, by brać tę teorię 
poważnie, jest fakt, iż

 

  19

Jeden z wielu przykładów takiego ujęcia to

roz
prawa Paula K. Feyerabenda w Growth of Knowledge.

 

     20 Stanley Cavell, Must We Mean  What We 
Say?,
New York 1969, rozdz. 1.
  
Postscriptum (1969)
uczeni, którzy rozwinęli i wybrali pewne metody z 
uwagi na ich skuteczność, faktycznie zachowują się
tak, jak każe ta teoria. Moje opisowe uogólnienia 
przemawiają na jej rzecz właśnie dlatego, że można
je z niej wyprowadzić, podczas gdy zgodnie z 
innymi poglądami na naturę nauki konstytuują one 
zachowanie będące anomalią.
   Kolistość tego rozumowania nie oznacza, jak 
sądzę, błędnego koła. Konsekwencji rozważanego 

Strona 294

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

stanowiska nie wyczerpują obserwacje, na których 
opierało się ono na początku. Jeszcze przed 
pierwszym wydaniem tej książki uważałem części 
przedstawionej w niej teorii za narzędzie 
użyteczne w badaniu zachowań uczonych i rozwoju 
nauki. Porównanie tego postscriptum ze stronami 
pierwotnego tekstu może pokazać, że wciąż odgrywa 
ona tę rolę. Stanowisko oparte po prostu na 
błędnym kole nie jest w stanie dostarczyć takich 
narzędzi.
   Jeśli chodzi o drugi typ reakcji na tę książkę,
moja odpowiedź musi być innego rodzaju. Wielu 
osobom spodobała się ona nie tyle przez to, że 
rzuca nieco światła na naukę, ile raczej dlatego, 
że odczytywali jej główne tezy jako takie, które 
można również zastosować do wielu innych dziedzin.
Rozumiem, o co im chodzi, i nie chciałbym 
zniechęcać ich w tych próbach rozwinięcia mego 
stanowiska, jednakże ich reakcja wprawiła mnie w 
zakłopotanie. W tej mierze, w jakiej książka 
przedstawia rozwój naukowy jako sukcesję okresów 
przywiązanych do tradycji przecinanych 
niekumu-latywnymi przełomami, jej tezy mają bez 
wątpienia szerokie zastosowanie. Ale tak być 
powinno, zo-
357

Struktura rewolucji naukowych
stały one bowiem zapożyczone z innych dziedzin. 
Historycy literatury, muzyki, sztuki, rozwoju 
politycznego i wielu innych rodzajów ludzkiej 
działalności od dawna opisywali swój przedmiot w 
ten sam sposób. Periodyzacja przeprowadzana w 
kategoriach rewolucyjnych przełomów w stylu, smaku
i strukturze instytucjonalnej należy do ich 
standardowych narzędzi. Jeśli było coś 
oryginalnego w moim odwołaniu się do tego rodzaju 
pojęć, to głównie dzięki zastosowaniu ich do 
nauki, a więc do dziedziny, o której dość 
powszechnie sądzono, że rozwija się w inny sposób.
Być może także pojęcie paradygmatu jako 

Strona 295

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

konkretnego osiągnięcia stanowiącego pewien 
wzorzec wnosi coś nowego. Przypuszczam na 
przykład, że niektóre z notorycznych trudności 
związanych z pojęciem stylu w sztuce mogłyby 
zniknąć, gdyby traktować obrazy jako powstające 
jeden na wzór drugiego, a nie w zgodzie z jakimiś 
oderwanymi kanonami stylu21.
   W książce tej wszakże chciałem też zwrócić 
uwagę na coś innego, co dla wielu jej czytelników 
było mniej widoczne. Choć rozwój naukowy może 
przypominać rozwój innych dziedzin bardziej, niż 
zazwyczaj przypuszczano, są tu również uderzające 
różnice. Powiedzenie na przykład, że w nauce, 
przynajmniej od pewnego punktu jej rozwoju, raa-
  21 Jeśli chodzi o tę kwestię, jak również 
obszerniejszą analizę tego, co stanowi o specyfice
nauk ścisłych, zob. T.S. Kuhn, Uwagi o stosunkach 
między nauką a sztuką, w: tenże, Dwa bieguny, dz. 
cyt., s. 467-482.
358

;       Postscriptum (1969)
my do czynienia z postępem, który nie występuje w 
innych dziedzinach, nie może być pozbawione 
słuszności, bez względu na to, czym byłby postęp 
jako taki. Jednym z celów książki było zbadanie 
takich różnic i próba ich wytłumaczenia.
   Wiele razy na przykład podkreślałem, że w 
rozwiniętych naukach brak jest czy też — jak bym  
   \ dziś powiedział — jest stosunkowo mało 
konkuru-   v jących ze sobą szkół. Zwracałem też 
uwagę na to, w jakiej mierze członkowie danej 
społeczności    ^ uczonych stanowią jedyną publikę
i są jedynymi     «-sędziami prac tej 
społeczności. Mówiłem o szcze-      * gólnym 
charakterze kształcenia naukowego, o roz-     2= 
wiązywaniu łamigłówek jako celu, o systemie war-  
__? tości, jaki stosuje grupa uczonych w okresach 
kryzysu i podejmowania decyzji. Książka wyodrębnia
inne cechy tego samego typu; żadna z nich nie jest
koniecznie wyłączną cechą nauki, ale ich 

Strona 296

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

połączenie pozwala ująć specyfikę tej aktywności.
   Nasza wiedza o wszystkich tych cechach nauki 
pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Rozpocząłem 
to postscriptum, wskazując na potrzebę badań nad 
społecznie określoną strukturą nauki; zakończę je,
podkreślając potrzebę podobnych, a nade wszystko 
komparatywnych badań nad odpowiednimi 
społecznościami w innych dziedzinach. Jak wybiera 
się i jak jest się wybieranym na członka 
konkretnej społeczności, naukowej lub innej? Na 
czym polega proces społecznego wrastania w grupę i
jakie są jego fazy? Co grupa kolektywnie postrzega
jako swoje cele; jakie toleruje odstępstwa, czy to
indywidualne, czy grupowe; i jak kontroluje niedo-
359

Struktura rewolucji naukowych
puszczalne naruszenia? Pełniejsze zrozumienie 
nauki będzie zależało też od odpowiedzi na innego 
rodzaju pytania, ale nie ma obszaru, który tak 
bardzo jak ten domagałby się dalszych badań. 
Wiedza naukowa, tak jak język, jest ze swej istoty
wspólną własnością grupy, bez tego nie istnieje. 
By ją zrozumieć, trzeba poznać charakterystyczne 
cechy tworzących ją i czyniących z niej użytek 
grup.

INDEKS OSÓB

Amsterdamski Stefan 13,
25
Archimedes 41, 217 Arystoteles  ze  Stagiry 33-34,
  37,   41,   54, 127, 131, 136, 211— -215, 
217-220, 232, 243, 247, 258, 355 Arystrach z Samos
140-
-141
Atwood George 60, 67 Avogadro di Quaregna Amadeo 
61
Bacon   Francis   42—43,
  47, 62, 294 Barber Bernard 55 Barron Frank 146 
Barry Frederick 62 Beaver  Donald  de  B.

Strona 297

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

  305 Bernoulli Daniel  328-
-329

Bernoulli rodzina 66 Berthollet Claude Louis
  de 231-234, 257, 349 Black Joseph 41, 132 Boas 
Marie 82, 84, 95,
186, 248
Bocklund Uno 104 Bodę Wilhelm von 206 Boerhaave 
Herman 41 Bohm David 283 Bohr Niels 161, 267 Boyle
Robert 41, 61-62,
  66, 83, 246-248 Brahe Tycho de 57, 272 
Braithwaite Richard Be-
  van 180 Broglie Louis Victor de
  274 Brose   Henry   Herman
128
Brown Theodore M. 317 Bruner Jerome S. 119,
121, 200

361

Struktura rewolucji naukowych

Brunet Pierre 96 Buridan Jean 211 Burtt Edwin 
Arthur 265 Butterfield Herbert 156
Cajori Florian 243 Cannon Walter F. 95 Carr Harvey
A. 200 Carroll John G. 8 Cavell Stanley 16, 356 
Cavendish   Henry   51,
  61, 67, 132 Chalmers Thomas Wig-
htman 110
Chambers Robert 296 Cieśliński Cezary 347 Clagett 
  Marshall    43,
  127, 219 Clairaut Alexis Claude
  150 Cohen  I.   Bernard  39,
45-46, 81, 118, 127,
  188, 262 Conant   James   B.   15,
  104, 115, 179 Coulomb Charles Augu-
stinde51,62-63, 71,
73-74
Cowan Clyde L. 60 Crane Diana 305 Crombie Alistair
Came-
ron 40

Strona 298

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Crookes sir William 168
D'Alembert    Jean    de
  Roud 66 Dalton John 145,  190,
228, 230-231, 233-
  -236, 312, 332, 345 Darrow   Karl   Kelcher
  115 Darwin Charles 49, 263,
  295-297, 312 Daumas Maurice 103 Davisson   
Clinton   Jo-
  seph 80 Desaguliers John Theo-
  philus 39 Dickstein C. 263 Doig Peter 205 Dreyer
John Louis Emil
  130, 160, 272 Du Fay Charles Franco-
  is 39, 51 Dugas Renę 70, 96, 161,
  187, 328 Dupree A. Hunter 296
Einstein Albert 27-28, 36, 58, 139, 147, 153-154, 
158, 161, 163, 177-179, 182--184, 193, 248, 259-

362

Indeks osób

-260, 267, 269, 274,
283, 286, 312, 317,
355
Eiseley Loren 296 Epikur 37 Euler Ulf Svante  von
68, 70
Faraday Michael 286 Farrand Max 48 Feyerabend Paul
K. 16,
356
Fierz Markus 154 Fitzgerald George 139,
  147 Fizeau Armand Hyppo-
  lite Louis 271 Fleck Ludwig 8 Foucault Jean 
Bernard
  Leon 59, 271 Frank Philipp 259 Franklin Benjamin
33,
39-41,45-46,48-49,
51-52, 118, 189,208,
  215 Fresnel  Augustin  Jean
36, 137, 269, 271
Galileusz (Galileo Galilei) 22, 63, 66, 96, 127, 

Strona 299

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

161, 206, 210--215, 217-220, 232,

242-243,     327-328, 345
Garfield Eugene 308 Gauss Carl Friedrich 69 Gay 
John 234 Gay-Lussac Joseph Louis 234
Gaynor Frank 263 Gillispie Charles C. 48,
  95, 192 Glazebrook Richard Te-
tley 138
Gombrich Ernst H. 279 Goodman Nelson 223—
-224
GrayStephen 39-40, 51 Guerlac Henry 109, 135
Hadamard Jacąues 216 Hagstrom   Warren   O.
81, 305
HahnOtto 116 Hali Alfred Rupert 127 Hamilton 
William 70 Hankins Thomas L. 67 Hanson Norwood 
Rus-
  sell 59, 145, 156, 201 Hastorf Albert H. 200 
Hatfield Henry Stafford
  128 Hauksbee   Francis   39,
208

363

Struktura rewolucji naukowych

Heath Thomas Little 140 Heilbron John L. 16, 39 
Heisenberg Werner 154 Helmholtz Hermann Ludwig 
Ferdinand von 82 Herschel William 204-
-205
Hertz Gustav 70 Hołówka Teresa 8 Hooke Robert 141 
Hoppe Edmund 52 Hutton James 41 Huyghens Christian
66, 187, 261, 327-328
Jacobi Carl Gustav Ja-
cob 70
James William 201 Jammer Max 135, 261 Joule James 
Prescott 61—
-63, 316-317
Kartezjusz (Renę Des-cartes) 83, 187, 213, 222, 
258, 261
Kelvin Thomson William 48,113,168,262
Kepler Johannes 68, 160, 265, 267, 271, 323

Strona 300

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Kessler Myer Mikę 308
Koestler Arthur 140

Kopernik Mikołaj 13,27, 30,34, 127, 129-131, 133, 
139, 141, 147, 152-153, 158, 168, 177, 206, 226, 
260, 265-268, 273-274, 312, 345 Kopp   Hermann   
Franz
  Moritz 272 Koyre Alexandre 6, 23,
  96, 127, 217, 219 Kónigsberger Leo 82 Krahelska 
Hanna 156 Kronig Ralph 154 Kubie Lawrence S. 78 
Kubińscy O., W. 96 Kusaka Suichi 259
Lagrange Joseph Louis
de 68, 70
Lakatos Imre 302, 321 Lamarck Jean Baptiste
  296 Laplace   Pierre   Simon
de 68
Larmor Joseph 137 Lavoisier Antoine Lau-rent 27, 
33, 54, 89, 104-106, 108-109, 111-112, 114, 126, 
131, 133-134, 147, 158,  168,  190, 209,

364

Indeks osób

212-213, 228, 247--248, 257-259, 267, 271-273, 282
Lawrence Ernest Orlan-do 57
Lehman Harvey C. 164
Leibniz Gottfried Wilhelm 96, 135
Lenz Heinrich Friedrich Emil 316-317
Leonardo da Vinci 279
Lexell Anders Johan 205
Ligocki Eugeniusz 210
Lorentz Hendrik Anto-on 139, 147
Lovejoy Arthur O. 7
Lyell Charles 33
Maddox John Royden
328
Maier Anneliese 6 Malus Etienne Louis 162 
Masterman     Margaret
302, 314 Mayow John 141 Maxwell Clerk James 28, 
54, 82, 89, 96, 112, 126,   137-138,   147, 151, 

Strona 301

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

191, 193, 313 McCabe Joseph 260 Meinhard James E. 
82

Meldrum Andrew Nor-
man 103, 232, 235 Metzger Helenę 6, 82, 95,   106,
  179,   190, 229
Meyerson Emile 6, 191 Mikołaj z Oresme 211—
-212
Molski R. 216 Morris Charles 11 Móssbauer Rudolf 
Ludwig 58
MullinsNicholasC. 305 Musgrave Alan 302 
Musschenbroek   Pięter van 215
Nagel Ernest 16, 254 Nakayama Shigeru 301 Nash 
Leonard K.   15,
230, 233, 242-243 Needham Jospeh 206 Newton sir 
Issac 27, 33-34, 37-38, 41, 59-60,65-70,81,89, 93,
96, 98, 127-129, 134-136, 138, 142, 145, 150, 161,
177— -179, 182-188, 193, 213, 242, 258-260, 262, 
267, 282, 286, 302, 312, 324, 355

365

Struktura rewolucji naukowych

Nida Eugene Albert 347 Niklas Urszula 255 Nollet 
Jean Antoine 39,
48
Nordmann Charles 260 Novara   Domenico   da
130
Noyes H. Pierre 16 Nusbaum J. 263
Ohm Georg Simon 317 Orwell George 289
Partington  James  Rid-
dick   132-133,   141,
  231, 235, 272 Pauli Wolfgang 154 Piaget Jean 7 
Pianek Max 36, 96, 263,
267
Platon 37 Pliniusz 42, 279 Polanyi Michael 89, 330
Popper sir Karl Raymund
  255-256, 321, 352 Postman Leo 119, 121 Poynting 
John Henry 61 Price Derek J. de Solle
  305, 308 Priestley Joseph 36, 48,

Strona 302

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

104-106,   109,   112,
114,  126,  132,  147,

157-158,   160,   162
209,   212-213,  257
  262 Proust    Joseph    Louis
231-232,    234-235
257, 349
Przybysławski Artur 7 Ptolemeusz 33-34, 127-
-129, 141, 147, 152,
177, 268, 271
Quine Willard Van Or-man 8, 347
Rayleigh John William
  Strutt 265-266 Reiche Fritz 128, 267 Rey Jean 
141 Richter Burton 231-234 Roentgen Wilhelm Con-
  rad 110-113, 168 RollerDuane39, 43, 45,
  52, 63, 208 Roller H.D. Duane 39,
  43, 45, 52, 63, 208 Ronchi Vasco 37, 163 Rosen 
George 259
Santillana Giorgio de 279 Schagrin Morton 317 
Scheele  Carl  Wilhelm 103-104, 107, 132

Indeks osób

Scheffler Israel 321 Schiff Leonard Isaac 58 
Schilpp    Paul    Arthur
154, 269
Schródinger Erwin Rudolf 286, 323 Senior James K. 
99 ShapereDudley321,352 Spencer Herbert 296 Spiers
A.G.H. 62 Spiers I.H.B. 62 Stanosz Barbara 8 
Stokes George Gabriel
137
Strassman Fritz 116 Stratton George M. 200 Strutt 
Robert John 266 Sutton Francis X. 8 Symmer Robert 
46
Taton Jean 37
Taylor  Lloyd  William
  110 Thompson Silvanus P.
  96, 113, 128, 176 Thomson George 111 Toulmin 
Stephen 342 TruesdellClifford67,328 Tuszkiewicz M.
8

Strona 303

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

Ullmo Jean 95

Vasari Giorgio 279 Volta Alessandro 51
Walker W. Cameron 52
Wallis John 187
Watson Henry William 39
Weisskopf Victor Fre-derick 154
Wheastone William 323
Whewell William 68, 81, 127, 150
Whitehead Norton 241
Whittaker Edmund Taylor 111, 118, 127, 139, 151, 
192, 269
Whorf Benjamin Lee 8
Wiener Philip Paul 177
Wikarjak Jan 43
Wittgenstein Ludwig 90-91
Wolf Abraham 59
Wolf Rudolph 206
Wolniewicz Bogusław 90
Wren sir Christopher 187
Young Charles Augus-tus 36, 158
Zarański J. 279 Zembrzuski T. 127

SPIS TREŚCI

 

Przedmowa         

5

 

1. Wstęp: O rolę dla historii

19

2. Droga do nauki  normalnej      .    .    .    .
   33

 

3. Istota nauki normalnej

53

4. Nauka normalna rozwiązuje

 

łamigłówki        

73

 

5. Priorytet   paradygmatów       

87

6. Anomalie a pojawianie się

 

odkryć naukowych

101

 

7.

Kryzys i powstawanie teorii

 

naukowych        .

125

 

8. Odpowiedź na kryzys

 143

9. Istota i nieuchronność

 

rewolucji naukowych

167

Strona 304

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

 

10.

Rewolucje jako zmiany sposobu

 

widzenia świata 197
11. Niedostrzegalność rewolucji     .... 237

 

12. Skutki   rewolucji       

251

13. Postęp  poprzez  rewolucje       .... 277

 

Postscriptum (1969)

301

 

Indeks   osób       

361

r

Odkrycia nowych teorii nie są jedynymi zdarzeniami
w nauce
wywierającymi rewolucyjny wpływ na specjalistów z 
dziedziny,
w której zostały dokonane. Założenia, na których 
opiera się nauka
normalna, określają nie tylko, z jakiego rodzaju 
bytów składa się
świat, lecz również z jakich się nie składa. 
Wynika stąd — choć
wymaga to dokładniejszego omówienia — że takie 
osiągnięcia jak
odkrycie tlenu czy promieni X nie polegają tak po 
prostu na
wprowadzeniu do świata uczonego nowego rodzaju 
bytu. To jest
dopiero efekt końcowy. Dochodzi do tego dopiero 
wówczas, kiedy
społeczność zawodowa dokona przewartościowania 
tradycyjnych
procedur doświadczalnych, kiedy zmieni bliskie jej
dotychczas
poglądy na budowę świata i w końcu przekształci 
siatkę teoretyczną,
za pomocą której ujmuje świat. Fakt naukowy i 
teoria nie dadzą się
ściśle od siebie oddzielić, chyba że w obrębie 
pojedynczej tradycji
normalnej praktyki naukowej. Dlatego właśnie 
niespodziewane
odkrycie ma znaczenie nie tylko faktyczne; świat 

Strona 305

background image

Struktura rewolucji naukowych - Thomas S. Kuhn

uczonego
przekształca się jakościowo i wzbogaca ilościowo 
zarówno
w wyniku odkryć zasadniczo nowych faktów,
jak i formułowania nowatorskich teorii.
Thomas S. Kuhn

Strona 306