background image

THE BEARS 01 

THEIRS 

Hazel Gower 

 

 

 

Nieoficjalne tłumaczenie dla: TequilaTeam 

Przekład: bdomelek 

Korekta: Dizzyy 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 1 

– Ahh. Ohh. Daj spokój. Proszę! 

 

Susie  kręciła  swoim  tyłkiem  na  łóżku,  pchając  biodrami  do  przodu  i  do 

tyłu.  

 

– Jeszcze tylko troszeczkę. Dasz radę. Oddychaj. Argh. Już prawie.  

 

Wstrzymała oddech i położyła się plecami na łóżku. 

 

– Tak, tak. 

 

Leżąc  zupełnie  nieruchomo,  zbyt  przerażona,  by  nabrać  nawet  niewielką 

ilość powietrza, rozejrzała się po swojej sypialni.  

 

– Och, proszę, dopnij się.  

 

Magiczny  przedmiot,  który  jak  miała  nadzieję  pomoże  jej  utrzymać 

wszystko na miejscu, leżał na toaletce z litego dębu na końcu łóżka. 

 

– Kurde! 

 

Pojękując  wciągnęła  brzuch  tak  bardzo  jak  to  było  możliwe  i  powoli 

przesunęła  się  na  łóżku.  Westchnęła  z  ulgą,  kiedy  dotarła  na  brzeg  i  spuściła 

nogi  w  dół  łóżka  a  wszystko  pozostało  na  swoim  miejscu.  Susie  odetchnęła  z 

ulgą by po chwili usłyszeć odgłos rozdarcia. 

 

– Kurwa! 

 

Jęknęła,  wstała  z  łóżka  i  podeszła  do  szafki,  aby  poszukać  ubrania,  w 

które  mogłaby się zmieścić. 

 

Godzinę później usiadła w nogach łóżka, spoglądając na swoje odbicie w 

lustrze toaletki. Podczas tej obserwacji, łzy jak grochy płynęły po jej policzkach. 

Szloch wyrwał się ze ściśniętego gardła. 

background image

 

– Odmawiam kupowania spodni w rozmiarze osiemnastym. 

 

Ocierając oczy spojrzała w dół na swój brzuch. 

 

–  Pozbędę  się  ciebie.  Nie  poddam  się  tym  razem,  tak  jak  to  było,  kiedy 

musiałam kupić ubrania w rozmiarze szesnastym. 

 

Prostując ramiona spojrzała sobie w oczy. 

 

–  Susan  Ellen  Sanden  w  tej  chwili  założysz  spodnie  dresowe  i  pójdziesz 

zapisać  się  na  siłownię.  A  kiedy  już  tam  będziesz,  skorzystasz  ze  swoich 

oszczędności, aby opłacić osobistego trenera. 

 

Jej  odbicie  spojrzało  na  nią,  nie  chcąc  wydać  jej  ciężko  zapracowanych 

oszczędności. Susie ponownie spojrzała w dół na swój brzuch i zaciskając zęby, 

wstała  wciągając  spodnie  dresowe.  Odwracając  się  do  lustra  z  szerokim 

uśmiechem, chwyciła prześcieradło i przykryła nim lustro.  

 

–  Nie  spojrzę  na  ciebie  do  momentu  osiągnięcia  celu,  jakim  jest  utrata 

wagi. Wrócę tu, gdy będę nosiła rozmiar dziesiąty. 

**** 

 

Stojąc  przed  Zdrowymi  Ciałami,  Susie  dyskutowała  sama  ze  sobą  czy 

powinna  to  naprawdę  zrobić.  Może  powinna  ponownie  tańczyć  albo  grać  w 

netball.  Kogo  chciała  oszukać?  Nie  tańczyła  od  czterech  lat,  a  od  ostatniego 

razu, kiedy grała w netball minęło jeszcze więcej czasu. Biorąc głęboki oddech, 

obciągnęła rąbek swojej koszulki, upewniając się, że zakrywa przyczynę, dzięki 

której się tu zjawiła i przeszła przez drzwi. 

 

Nie  było  tak  źle,  jak  myślała.  Przez  cały  czas,  kiedy  przejeżdżała  obok 

siłowni,  wyobrażała  sobie  szczupłych,  umięśnionych  i  pięknych  ludzi,  którzy 

dobrze  się  bawią,  nigdy  się  nie  pocąc,  nie  dysząc  i  z  całą  pewnością  bez 

obwisłych  kawałków  ciała  wylewających  się  z  ich  ubrań  albo  człapiących 

background image

wokół.  Susie  była  przyjemnie  zaskoczona,  że  w  tym  przypadku  tak  nie  było. 

Och,  pewnie,  że  była  tam  wspaniała  blondynka,  z  dużymi  piersiami,  kilka 

opalonych  kobiet  tu  i  tam,  i  mignęła  jej  muskularna  klata  jakiegoś  ogiera  albo 

nawet  dwóch,  ale  przede  wszystkim  ujrzała  ludzi  o  różnych  kształtach  i 

rozmiarach. 

 

Zmierzając w stronę recepcji, gdzie siedziała ładna brunetka pisząc coś na 

komputerze,  Susie  zaczekała  cierpliwie  na  odwzajemnienie  powitania.  Kobieta 

spojrzała w górę znad ekranu uśmiechając się powiedziała. 

 

– Dzień dobry. W czym mogę pomóc? 

 

Susie posłała jej coś, co miała nadzieję, że mogłoby uchodzić za uśmiech, 

wzięła głęboki wdech i odpowiedziała.  

 

– Cześć, chciałabym dowiedzieć się, jak mogę zostać członkiem. 

 

Kobieta wstała, a jej  uśmiech stał się jeszcze większy. Zlustrowała  Susie 

od góry do dołu, a ta mogłaby przysiąc, że zobaczyła jak w jej oczach zabłysnął 

symbol dolara, zanim przeszła dalej. 

 

– Witamy w Zdrowych Ciałach. Jestem Gwen. Chodźmy porozmawiać do 

jednego  z  naszych  pokoi,  dzięki  czemu  będziemy  mogli  przekonać  się,  jaki 

rodzaj członkostwa jest dla ciebie odpowiedni.  

 

Wyszła zza recepcyjnego biurka i skierowała się do pokoju, w którym stał 

jedynie  stół,  szafki  na  dokumenty  i  komputer.  Gładkie  białe  ściany  były  skąpo 

przyozdobione tylko dwoma plakatami. Jeden przedstawiał piramidę żywności a 

drugi prezentował piękno kobiecych i męskich postaci. 

 

Gwen  usiadła  za  biurkiem  i  gestem  wskazała  Susie,  by  spoczęła  na 

jednym  z  dwóch  krzeseł  po  przeciwnej  stronie.  Kiedy  usiadła,  Gwen  zapisała 

coś na komputerze, po czym spojrzała do góry i skoncentrowała się na niej. 

background image

 

–  Czy  masz  jakiś  pomysł,  co  próbujesz  osiągnąć  przychodząc  tutaj?  Na 

przykład,  ile  razy  w  tygodniu  będziesz  tu  przychodzić?  Czy  twoim  celem  jest 

uzyskanie  ogólnej  sprawności  fizycznej,  czy  utrata  wagi?  Czy  chcesz  dołączyć 

do grupy, czy mieć osobistego trenera?  

 

Susie  gapiła  się  na  Gwen  przytłoczona  jej  szybkimi,  jak  wystrzał  z 

pistoletu, pytaniami. 

 

– Um, ach … 

 

Oczy Gwen złagodniały. 

 

–  Czy  chciałabyś  po  prostu  zorientować  się  w  tym  wszystkim  sama? 

Pytam cię o to wszystko, by wiedzieć jaki rodzaj członkostwa będzie ci najlepiej 

odpowiadał, nie chcę sprawić, byś czuła się nieswojo.  

 

–  Nie  wiem.  Chyba  będę  musiała  porozmawiać  z  dietetykiem,  ponieważ 

naprawdę  nie  przepadam  za  owocami  i  jakimikolwiek  zdrowymi  przekąskami. 

Robię to … 

 

Susie  wzięła  głęboki  oddech  i  powoli  go  wypuściła,  zanim  usłyszała 

pukanie do częściowo otwartych drzwi. 

 

Słowa  zamarły  jej  na  końcu  języka,  kiedy  gapiła  się  na  okaz,  którego  co 

najmniej  dziewięćdziesiąt  procent  żeńskiej  populacji  i  prawdopodobnie  połowa 

męskiej, uznałaby za mężczyznę z ich fantazji. Wysoki, zgadywała, że mierzący 

dobrze ponad metr osiemdziesiąt, z niebieskimi oczami jaśniejszymi niż niebo w 

bezchmurny letni dzień. Miał oliwkową skórę, gęste kruczoczarne włosy i spory 

zarost,  pokrywający  jego  szczękę.  Lśniące,  idealnie  białe  zęby  i  grube,  pełne 

usta wieńczyły jego doskonałą  męską twarz. Susie  podążyła spojrzeniem  w dół 

jego  ciała,  przełykając  ślinę,  kiedy  zobaczyła,  że  zamiast  zakryć  swoją 

perfekcyjnie  wyrzeźbioną  klatkę  piersiową,  jego  koszulka  wisiała  u  jego  pasa, 

częściowo  przełożona  przez  szlufkę  paska.  O  Boże,  co  za sześciopak.  Wyszedł 

background image

dopiero  spod  prysznica  i  woda  spływała  w  dół  jego  umięśnionej  klatki 

piersiowej,  a  zlizanie  każdej  kropli  do  czasu  aż  byłby  suchy,  rozbłysło  w  jej 

umyśle. Wymknął jej się jęk, a on uśmiechnął się do niej szeroko. Och, świetnie. 

Jeszcze tego jej brakowało, podkochiwania się w kimś, kto tu pracował. 

**** 

 

Kończąc  na  dzisiaj,  Brian  szukał  swojej  siostry,  aby  dać  jej  znać,  że 

wychodzi.  Czując  się  świeży  i  zrelaksowany  po  prysznicu,  nie  mógł  się 

doczekać,  kiedy  wróci  do  domu  i  odpocznie.  Nic  nie  cieszyło  go  bardziej  niż 

zimne piwko podczas oglądania meczy piłkarskich w piątkowe wieczory. Był na 

nogach  od  czwartej  trzydzieści  rano,  ponieważ  dziś  była  jego  kolej,  aby 

otworzyć siłownię. 

 

Piątkowa  noc,  to  był  jego  czas  lenistwa,  jedyna  taka  noc  w  tygodniu, 

kiedy  siadał  w  salonie  i  jadł  śmieciowe  jedzenie,  ignorował  swoich  braci,  pił 

piwo i skupiał się na futbolu. Potrzebował tych piątkowych nocy, aby odpocząć, 

ponieważ w weekendy zawsze był zapracowany. 

 

Odnajdując swoją siostrę w jednym z biur za lekko uchylonymi drzwiami, 

zdał sobie sprawę, że  musi  być tam z  nowym klientem.  Zastanawiał się czy jej 

przeszkadzać,  czy  też  nie.  Ale  wiedział,  że  byłaby  wkurzona,  gdyby  nie 

powiedział  jej,  że  wychodzi,  a  ona  by  go  do  czegoś  jeszcze  potrzebowała. 

Jednego nauczył się w młodym wieku – nigdy nie złościć samicy niedźwiedzia. 

Stukając  do  drzwi,  otworzył  je,  aby  ujrzeć  Gwen  siedzącą  za  biurkiem  i 

rozmawiającą  z  kobietą,  która  siedziała  na  krześle  po  przeciwnej  stronie. 

Kobieta  miała  otwarte  usta,  jakby  zaczęła  odpowiadać  na  pytanie,  ale  potem 

odwróciła  się,  spojrzała  na  niego  i  zamarła.  Brian  zagryzł  policzek,  aby 

powstrzymać  wydostanie  się  z  jego  ust  chichotu,  kiedy  czekoladowo  brązowe 

oczy kobiety rozszerzyły się, jej twarz pokryła się wspaniałym odcieniem różu i 

wymknął jej się jęk. 

background image

 

Jego  siostra  potrząsnęła  na  niego  głową,  co  zwykle  oznaczało,  że  ma  się 

zamknąć  i  wyjść,  ale  z  jakiegoś  szalonego  powodu  wszedł  do  pokoju,  prawie 

trzaskając za sobą drzwiami. Kobieta osunęła się z powrotem na krześle i reszta 

jej  skóry  przybrała  –  podobnie  jak  jej  policzki  –  wspaniały  odcień  różu.  Och, 

była  kurewsko  urocza.  Boże  co  za  dziwne  myśli  krążyły  mu  po  głowie! 

Przesunął się, aby  lepiej jej się przyjrzeć, ale po tym jak się skuliła odwracając 

od  niego,  nie  mógł  tego  zrobić  tak,  aby  nie  stało  się  to  rażąco  oczywiste. 

Dołączył więc do swojej siostry po drugiej stronie biurka. 

 

Gwen odwróciła się i rzuciła mu ostre spojrzenie, zanim powiedziała. 

 

– Susie, chciałabym, abyś poznała mojego brata Briana. Brian jest jednym 

z naszych najlepszych osobistych trenerów. 

 

Susie skinęła głową, a on ledwie wyłapał ciche „cześć” wychodzące z jej 

ust.  Brian  zauważył,  że  ich  nowa  klientka  nie  spuszczała  z  niego  wzroku. 

Uśmiechnął  się  do  siebie  i  wyprostował  ramiona,  zadowolony,  że  jest  po 

prysznicu  i  nie  założył  jeszcze  koszulki.  Kiedy  wziął  głęboki  oddech,  zapach 

miodu  i  jego  ulubionych  owoców,  zaatakował  jego  zmysły.  Cieszył  się  tym 

niebiańskim zapachem mówiąc do swojej siostry. 

 

–  Przepraszam,  że  przeszkadzam.  Chciałem  dać  ci  znać,  że  idę  do  domu 

na resztę dnia. Czy jest coś, co potrzebujesz, żebym zrobił zanim wyjdę? 

 

Kiedy  mówił  do  Gwen  nie  spuszczał  spojrzenia  z  Susie.  Był 

zdezorientowany,  ta  kobieta  pod  żadnym  względem  nie  była  materiałem  na 

modelkę,  i  nie  potrafił  zrozumieć  uczuć,  które  go  ogarnęły  gdy  tylko  ją 

zobaczył.  Nigdy  nie  interesował  się  kimś,  kto  nie  wyglądał  absolutnie 

wspaniale,  jak  modelka  z  okładki.  Gdyby  ktoś  poprosił  go,  by  opisał  Susie 

jednym  słowem,  użyłby  słowa  …  urocza.  Nie  dlatego,  że  nie  była  ładna  – 

powiedział sobie – ponieważ myślał, że była. Nawet z tym niechlujnym kokiem 

na  głowie,  który  wydawał  się  nie  trzymać  dobrze  jej  gęstych  brązowych 

background image

włosów, a jej mały delikatny nosek usiany był kilkoma piegami. Chociaż to nie 

było  to,  co  go  zniewoliło.  To  były  jej  oczy.  Wydawało  się,  że  ukazują  każdą 

emocję.  Brian  wcześniej  widywał  brązowe  oczy  wiele  razy,  ale  te  były  jak 

mleczna rozpuszczona czekolada i przyciągały go. 

 

Gwen kopnęła go w nogę, a on potrząsnął głową, odrywając spojrzenie od 

kobiety, która pochłaniała jego myśli. Jego siostra uśmiechnęła się do Susie, po 

czym zwróciła swoją uwagę z powrotem na niego. 

 

– Gdybyś mógł poczekać … 

 

Kolejne  pukanie  przerwało  Gwen,  i  tym  razem  drzwi  otworzył  Brent. 

Brian  warknął,  kiedy  oczy  Brenta  spoczęły  na  Susie  a  ten  zatrzymał  się  w 

drzwiach. 

 

–  Przepraszam,  że  wam  przeszkadzam,  ale  dzwonili  właśnie  do  ciebie  z 

Funtime Day Care, aby dać znać, że Matty się rozchorował, więc chcą abyś ty, 

albo ktoś inny przyjechał i go odebrał. 

 

Gwen  skinęła  głową  Brentowi,  który  przytaknął  i  wyszedł.  Brian 

uśmiechnął  się,  jakby  nagle  wymyślił  doskonały  pretekst,  spędzenia  większej 

ilości czasu z Susie. 

 

– Och idź, Gwen. Dokończę tutaj. 

 

Skrzywiła się na niego, po czym zwróciła do Susie. 

 

–  Tak  mi  przykro.  Czy  miałabyś  coś  przeciwko  żeby  to  Brian  dokończył 

zapisywanie cię? 

 

Sympatyczny  uśmiech  ozdobił  oblicze  Susie  i  zamarł,  kiedy  przemówiła 

melodyjnym głosem. 

background image

 

–  Nie  przepraszaj.  Jedź  do  swojego  syna.  Rodzina  powinna  być  na 

pierwszym miejscu. Zajmuję się opieką nad dziećmi, więc wiem, że kiedy dzieci 

są chore chcą do swoich mam.  

 

Susie  wstała  ze  swojego  miejsca  i  uśmiechnęła  się,  a  Brian  mógłby 

przysiąc,  że  jego  cały  świat  pojaśniał.  Idealne,  białe,  lśniące  zęby,  dołeczek  w 

każdym policzku i kurwa, jej brązowe oczy rozbłysły. 

 

– Może po prostu wrócę tu jutro? 

 

– Nie, nie, ja mogę się tobą zająć. 

 

Słowa te wyszły z jego ust, zanim jeszcze zdał sobie sprawę, że zamierzał 

coś  powiedzieć.  Spojrzała  w  jego  stronę  i  jej  uśmiech  zamarł.  Zmierzyła  go  z 

góry  do  dołu.  Wyprostował  się  na  swoje  całe  metr  dziewięćdziesiąt  i  rozluźnił 

swoją  twarz,  ponieważ  powtarzano  mu  już  regularnie,  że  robi  zbyt  poważną 

minę,  a  on  nigdy  nie  chciał  przestraszyć  swojej  partnerki.  Kiedy  słowo 

„partnerka” rozbrzmiało w jego umyśle, jego  usta rozciągnęły się w ogromnym 

uśmiechu.  Susie  była  jego  partnerką.  Cóż,  to  by  wyjaśniało  dlaczego  się  nią 

zainteresował. Był jednym z tych nielicznych. Był szczęśliwym skurczybykiem, 

który odnalazł swoją prawdziwą partnerkę. Wielu zmiennokształtnym  nigdy się 

to nie udawało. Tylko nieco ponad połowa to robiła, natomiast reszta po prostu 

układała sobie życie z kimś własnego rodzaju, jedynie w celu posiadania dzieci. 

Ale większość ciągle miała nadzieje, że trafi na swoich prawdziwych partnerów, 

na  ich  drugą  połówkę,  ich  bratnią  duszę.  Oczywiście  kochał  Matty’ego,  ale 

posiadanie  jednego,  albo  kilkorga  własnych  dzieci  byłoby  miłe.  Zawsze 

twierdził,  że  nie  ulegnie  matce  –  tak  jak  jego  siostra  Gwen  –  i  nie  zwiąże  się 

kimś,  kto  nie  jest  jego  prawdziwą  partnerką.  Brian  i  jego  wszyscy  bracia  czuli 

tak samo, po tym jak musieli patrzeć na ich nieszczęśliwą siostrę.    

 

Jego siostra uniosła brew, wzruszyła ramionami i zwróciła się z powrotem 

do Susie. 

background image

 

–  Jeśli  nie  masz  nic  przeciwko,  mój  brat  może  cię  zapisać.  Zna  ogólnie 

przyjęte zasady. 

 

Susie  zawahała  się,  ale  skinęła  głową  i  ponownie  usiadła.  Siostra 

pocałowała  go  w  policzek,  a  potem  przesunęła  się  tak,  by  móc  wyszeptać  mu 

ucha. 

 

– Zadzwonię do ciebie później. 

 

Zanim  Gwen  wyszła  i  udała  się  po  przeczy  do  ich  biura  na  górze, 

zatrzymała się przy drzwiach. 

 

–  Miło  było  cię  poznać,  Susie.  Liczę,  że  się  jeszcze  spotkamy  i  dziękuję 

za zrozumienie. 

 

Susie skinęła głową w kierunku Gwen, zanim ta wyszła. 

 

Siadając w fotelu  na  miejscu  niedawno zajmowanym przez siostrę, Brian 

spojrzał  na  ekran  i  zobaczył,  że  strona  z  ankietą,  jest  pusta.  Przeczyszczając 

nagłą suchość w gardle, popatrzył na twarz, która teraz go obserwowała. 

 

– Więc, na czym moja siostra z tobą skończyła? 

 

Róż ponownie pokrył jej policzki, kiedy odpowiadała. 

 

–  Dopiero  zaczęłyśmy.  Gwen  pytała,  jaki  rodzaj  członkowstwa  by  mi 

odpowiadał.  Hm,  chciałabym  osobistego  trenera,  który  pomógłby  mi  utrzymać 

formę  i osiągnąć  główny cel, jakim jest  utrata wagi. Może też zajęcia w  grupie 

Zumby dwa razy w tygodniu.  

 

Skinął głową. 

 

–  Ok.,  więc,  twoim  głównym  celem  jest…?  Co  chcesz  uzyskać 

przychodząc  do  naszej  siłowni?  Rozumiem,  że  celem  jest  utrata  wagi,  ale  ile 

czasu chcesz poświęcić, aby to osiągnąć? 

background image

 

Myśląc  o  tym,  nie  miałby  nic  przeciwko  temu,  aby  dla  odmiany  kobieta 

miała  trochę  więcej  ciała,  kiedy  będzie  się  z  nią  kochał.  Jego  brat  zawsze  mu 

powtarzał, że to dlatego spał z kobietami tylko raz bo wybierał nieodpowiednie 

kobiety dla takiego dużego zdrowego zmiennokształtnego. 

Marszczyła przez chwilę brwi, zanim odpowiedziała. 

 

–  Prawdę    mówiąc  nie  wybiegałam  myślami  aż  tak  daleko  w  przyszłość. 

Miałam już kiedyś trenera i to Z NIĄ uzgadniałam różne rzeczy i cele.   

 

Nie  mógł  powstrzymać  chichotania,  kiedy  wyrażenie  „z  nią”  podkreśliła 

głośniej niż resztę zdania. 

 

Spojrzała  na  niego  groźnie,  a  on  uśmiechnął  się  szeroko,  kiedy  w  jego 

umyśle powstał plan. 

 

–  Pojawiłaś  się  u  nas  w  idealnym  dniu.  Oferujemy  dziś  specjalne  rabaty, 

w  cenie  za  sześć  miesięcy  –  dostaniesz  rok  członkowstwa,  i  jeśli  się  dzisiaj 

zapiszesz, dołączymy do tego osobistego trenera dwa razy w tygodniu. 

 

Zaoferował  jej  ich  sześciomiesięczną  cenę  członkowską  i  zdawał  sobie 

sprawę, że jego siostra go za to zabije, jeśli się dowie, ale Brian w ciągu swoich 

trzydziestu sześciu lat, nigdy nie poczuł takiego natychmiastowego przyciągania 

do kobiety. Jasne, wielu pożądał, a nawet raz myślał, że jedną kocha! Ale żadna 

nigdy nie zajęła jego myśli od pierwszej chwili, tak jak to się udało Susie. Była 

jego  partnerką.  To  wyjaśniało,  dlaczego  pachniała  jak  jego  ulubione  jedzenie  i 

dlaczego  uważał  ją  za  zachwycającą,  kiedy  zwykle  nawet  by  nie  spojrzał  w  jej 

kierunku.  Jego  penis  nie  opadał  odkąd  ją  zobaczył.  Nie  miał  zamiaru  pozwolić 

jej uciec. 

 

Susie skinęła głową. 

 

–  Ok,  czy  mogę  przeczytać  umowę?  Jeśli  wszystko  jest  w  porządku, 

zapłacę jeszcze dzisiaj, tak bym mogła zacząć jak najszybciej.   

background image

 

Skinął głową, kiedy wprowadzał zmiany do umowy, których potrzebował 

i wydrukował, zanim jej przekazał. 

 

Chwyciła umowę. Jej dłoń otarła się o jego, dodatkowo potwierdzając, że 

była  JEGO,  kiedy  napięcie  w  pokoju  wzrosło  chyba  podwójnie.  Zadrżała,  a  jej 

woń  o  zapachu  mango  i  miodu  nasiliła  się.  Jego  niedźwiedź  wyszedł  na 

powierzchnię  warcząc  na  niego,  aby  przerzucił  swoją  partnerkę  przez  ramię, 

zabrał ją do ich domu i pokazał jej wszystkie zalety bycia ze zmiennokształtnym 

niedźwiedziem. 

 

Patrzył,  jak  czytała  kolejne  strony,  trzymając  je  tak,  jakby  chciała  się  za 

nimi  ukryć,  ale  i  tak  co  chwila  na  niego  zerkała.  Susie  zagryzła  wargę.  Brian 

zaklął,  kiedy  nie  mógł  już  dłużej  wysiedzieć  z  naprężoną  długością  w  swoich 

spodniach,  przez  co  jego  penis  był  boleśnie  twardy  wewnątrz  jego  dżinsów. 

Wstał, poprawił się i zauważył, że nie spuszczała spojrzenia z jego  krocza.  

 

Podpisała  umowę,  nawet  nie  patrząc  na  resztę.  Wstała  powoli  i 

wymamrotała. 

 

–  Am,  lepiej  już  pójdę.  Miło  było  cię  poznać.  Nie  mogę  się  doczekać, 

kiedy zacznę pracować z jednym z waszych żeńskich trenerów. 

 

Nie mógł powstrzymać uśmiechu, który rozprzestrzenił się na jego twarzy 

ukazując wszystkie zęby, na jej ponowną wzmiankę, że chce kobietę, a nie jego, 

jako  trenera.  Kiedy  sięgnął  po  jej  dłoń,  uniknęła  dotyku,  tylko  po  to,  aby 

potknąć się o krzesło i wpaść na jego pierś. Wymknął jej się jęk, kiedy otoczyły 

ją jego ramiona. 

 

– Ostrożnie, kochanie. 

 

Zwlekała  przez  chwilę  lub  dwie,  odsuwając  się  od  niego  i  spiesząc  do 

wyjścia z pokoju, mamrocząc krótkie. 

 

– Dzięki. 

background image

 

Jutro  będzie  ciężki  dzień,  ale  gdyby  miał  coś  do  powiedzenia  w  tej 

sprawie,  zakończy  się  on  sukcesem.  Popatrzył  za  przedmiotem  swojego 

pragnienia  i  wyobrażenie  idealnego  sposobu  na  ćwiczenia  przemknęło  przez 

jego  umysł. Wiedział, że na jego twarzy widnieje  głupi  uśmiech, ale nie dbał  o 

to. 

**** 

 

Idąc sprężystym krokiem, Susie przeszła przez frontowe drzwi kamienicy. 

Nie  mogła  się  doczekać,  aby  zacząć  zajęcia  jutrzejszego  popołudnia.  Wyszło 

doskonale. Miała spotkać się ze swoim osobistym trenerem o piątej po południu 

na  swoją  pierwszą  półgodzinną  sesję.  Miała  czas,  aby  kupić  kilka  niezbędnych 

ubrań do ćwiczeń.  

 

Zadzwoniła  do  przyjaciółek  i  planowała  wyjść  sobotniej  nocy,  aby 

świętować  swój  nowy  krok  na  siłowni.  Zadowolona  z  tak  spędzonego  dnia  i 

wypełniona  pomysłami,  usiadła  przy  komputerze,  aby  opisać  nową  główną 

postać, którą wymyśliła. Wysoki mężczyzna, o oliwkowej skórze, błękitnych jak 

niebo  oczach,  z  kruczoczarnymi  włosami  i  dużymi  całuśnymi  ustami.  Idealny 

bohater jej następnej książki. 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 2 

Pięć  minut  przed  wyznaczonym  czasem,  Susie  weszła  do  Zdrowych  Ciał 

w swoich  nowych czarnych spodniach do  jogi, sportowym biustonoszu  i  luźnej 

białej koszulce. Była gotowa do rozpoczęcia swojego fitnessowego reżimu. Tym 

razem  przy  biurku  w  recepcji  siedziała  ładna  nastolatka.  Uśmiechnęła  się  do 

Susie. 

 

– Dzień dobry, witamy w Zdrowych Ciałach. W czym mogę ci pomóc? 

 

Susie była mile zaskoczona profesjonalizmem młodej dziewczyny. 

 

– Cześć, mam  na  imię Susie. Wczoraj zostałam członkiem  i polecono  mi 

przyjść tutaj by odebrać klucz do szafki.  

 

Dziewczyna skinęła i podała klucz spod biurka recepcji. 

 

– Jestem Tyler. Miło mi cię poznać. Chciałabyś, abym pokazała ci, dokąd 

masz się udać, czy widziałaś to już wczoraj? 

 

Susie uśmiechnęła się do Tyler. 

 

–  Dziękuję.  Byłoby  wspaniale.  Wyszłam  wczoraj  bez  poproszenia  o 

oprowadzenie. Wiem, nieprzemyślane z mojej strony. 

 

Śmiejąc się, dziewczyna wyszła zza biurka. 

 

– Nie, wszystko w porządku. Byłabyś zaskoczona jak wiele osób tak robi. 

 

Susie założyłaby się, że ona by tak nie zrobiła. Zachowywali się tak tylko 

Ci,  którzy  chcieli  ponownie  zobaczyć  Briana  –  mianowicie  wszystko  chętnie 

podpisywali. Czyli  dokładnie to, co zrobiła ona. Susie nie chciała się przyznać, 

że nawet nie poprosiła o oprowadzenie.  

 

– Może zaprowadzę cię najpierw do szatni? – spytała Tyler. 

background image

 

Susie skinęła głową i poszła za dziewczyną. 

 

Odłożyła swoją torbę do szafki i wyszła z szatni za Tyler.  

 

– Więc… często tu pracujesz? 

 

Dziewczyna zachichotała. 

 

–  Nie  tak  często,  jakbym  chciała.  Zaczęłam  w  tym  roku  studia. 

Ograniczyłam się do kilku  dni w tygodniu, tak abym  miała czas się  uczyć.  Ale 

staram  się  brać  tak  wiele  zmian  jak  mogę,  zwłaszcza  w  weekendy,  ponieważ 

wtedy  jest  największy  ruch.  Poza  tym  właściciel  jest  zawsze  na  miejscu,  więc 

warto przychodzić do pracy tylko po to by na niego popatrzeć. 

 

Kiedy znalazły się z powrotem w recepcji, Tyler wróciła za biurko. 

 

– Czy mogę ci w czymś jeszcze pomóc? 

 

Susie uśmiechnęła się promiennie do dziewczyny. 

 

–  Nie,  dziękuję.  Byłaś  bardzo  pomocna.  Zaczekam  teraz  na  osobistą 

trenerkę,  którą  zamówiłam.  Powinna  się  tu  zjawić  lada  chwila.  Jesteśmy 

umówione na piątą. 

 

Nagle twarz Tyler, tak jak i cała postawa zmieniły się. Jej wzrok z jasnego 

i  szczęśliwego  przekształcił  się  w  najlepsze  nastoletnie  gniewne  spojrzenie, 

jakie  kiedykolwiek  widziała.  Jej  usta  opadły  w  dół  a  jej  ciało  zesztywniało. 

Tyler  spojrzała  na  zegar,  a  potem  na  Susie  i  tym  razem  Susie  poczuła  się  jak 

robak pod mikroskopem.  

 

W końcu powiedziała lodowatym tonem: 

 

– Nie rozumiem. Co mo …  

background image

 

Przerwała  i  jej  oczy  zaokrągliły  się,  a  usta  zatrzasnęły,  jak  tylko  Susie 

poczuła dłoń delikatnie dotykającą jej pleców. Zaskoczona, podskoczyła, niemal 

uderzając w kontuar recepcji.     

 

Brian powiedział: 

 

– Tyler, widzę, że poznałaś moją nową klientkę. 

 

Susie  modliła  się  tylko  o  to,  aby  mówił  o  jej  przystąpieniu  do  siłowni,  a 

nie o osobistym treningu. Wzdrygnęła się wewnętrznie, kiedy kontynuował: 

 

–  Nie  przeszkadzaj  mi  przez  resztę  popołudnia.  Susie  jest  moją  ostatnią 

sesją treningową na dzisiaj. 

 

Najwyraźniej nie była wystarczająco szybka, bo schylił się i chwycił ją za 

rękę. Poczuła przepływający przez jej organizm wstrząs związany z kontaktem z 

nim i chociaż wiedziała, że dziewczyna nie udzieli jej żadnej pomocy, zwróciła 

się do Tyler po pomoc i wyjąkała: 

 

– A… Ale on nie mo… może być moim trenerem. 

 

Zatrzymał  się,  prowadząc  ją  w  stronę  schodów  z  boku  pomieszczenia, 

których oczywiście nie zauważyła. 

 

– Dlaczego nie? 

 

Wpatrywała  się  w  jego  jasne  błękitne  oczy,  starając  się  wymyślić  dobrą 

wymówkę. 

 

– Hmm, cóż, ach, ja poprosiłam wczoraj o kobietę. Pamiętasz? 

 

–  Jestem  tutaj  najbardziej  doświadczonym  trenerem.  Poza  tym,  również 

współwłaścicielem, więc to ja mogę zapewnić ci najlepsze usługi. 

 

Przebiegł  ją  mimowolny  dreszcz,  kiedy  ostatnie  słowa  wymówił 

chrapliwym głosem i przez głowę przemknęły jej myśli o tych innych usługach, 

background image

które  pragnęłaby,  aby  jej  zaoferował.  Ruszył  w  dół  po  schodach,  delikatnie 

ciągnąc ją za sobą. 

 

Rozejrzała  się,  zauważając  kilka  przyglądających  się  jej  kobiet.  Jęcząc, 

wyprostowała ramiona i podążyła za nim. 

 

– Czy tam na dole jest jakieś miejsce, gdzie moglibyśmy pójść?   

 

Docierając  na  miejsce,  otworzył  drzwi  zanim  się  do  niej  odwrócił  i 

wciągnął do środka. 

 

–  Tak.  Mamy  na  dole  dwa  pomieszczenia  przeznaczone  właśnie  do  tego 

celu. 

 

Susie  uniosła  brew,  kiedy  pociągnął  ją  dalej,  a  następnie  zamknął  i 

zakluczył  drzwi.  Przełknęła  ślinę  i  rozejrzała  się  wokół  dużego  pomieszczenia 

do  którego  weszli.  Wszystko  co  zobaczyła,  to  okna.  Susie  cofnęła  się  do  tyłu  i 

jej ciało uderzyło w drzwi. Spojrzała w górę w samą porę, aby zobaczyć jak jego 

usta obniżają się w kierunku jej warg.  

**** 

 

Bycie  zmiennokształtnym  niedźwiedziem  miało  swoje  zalety.  Po 

pierwsze, był silniejszy niż jakikolwiek człowiek. Po drugie, miał lepszy słuch i 

podwyższony  zmysł  zapachu,  przez  co  mógł  teraz  wyczuć,  że  była  podniecona 

przez  niego.  Za  każdym  razem,  kiedy  jej  dotknął,  jej  zapach  miodu  i  mango 

stawał  się  bardziej  intensywny.  Po  trzecie,  potrafił  się  poruszać  znacznie 

szybciej  niż  człowiek,  co  jak  sądził  mogło  mu  się  teraz  przydać,  kiedy 

przekonywał ją do pozostania, blokując jej wszystkie wyjścia. 

 

Kiedy  Susie  cofnęła  się  do  tyłu  i  uderzyła  w  drzwi,  skorzystał  z  okazji, 

aby  obniżyć  swoje  usta  do  jej  warg,  po  to  by  pokazać  jej,  jak  rozpaczliwie 

pragnął zrobić to od wczoraj. 

background image

 

Od  momentu, kiedy wyszła, chodził z  ciągłym wzwodem, co  uczyniło  z 

jego  zwykłego  leniwego  piątkowego  wieczoru,  jeden  z  najgorszych  w  jego 

życiu. Bez względu na to ile razy się masturbował i próbował zasnąć, to nie był 

w  stanie,  kiedy  różne  myśli  i  fantazje  przepływały  przez  jego  umysł.  Jego 

niedźwiedź warczał mu w głowie. Partnerka. Idź odnaleźć partnerkę. Zatwierdź 

partnerkę.  Potrzebujemy  jej,  żeby  mieć  z  nią  młode.  Brian  jęczał,  rzucał  się  i 

przewracał przez całą noc. Miał szczęście, jeśli złapał chociaż godzinę snu. 

 

Kiedy  jego  usta  zetknęły  się  z  jej  wargami,  świat  zewnętrzny  zniknął,  a 

ona  stała  się  jego  jedynym  centrum  zainteresowania.  Początkowo  zamarła, 

sztywniejąc przy drzwiach, do chwili, kiedy jego język wysunął się i prześledził 

złączenie  jej  ust.  Rozchyliła  je  z  sapnięciem,  kiedy  powoli  przesunął  dłonie 

wzdłuż  jej ciała, zaczynając od talii. Jej własny język wysunął się, aby spotkać 

się z jego, na początku z wahaniem, zanim powoli roztopiła się w jego uścisku, 

napotykając i splątując ich języki ze sobą. Jęknął, kiedy pragnienie jej wzrosło.  

 

Brian powoli przesunął dłonie w górę do jej dużych zaokrąglonych piersi, 

pieszcząc  je  przez  tkaninę,  dopóki  nie  zaczął  odczuwać  frustracji  z  powodu 

bariery  jaką  stanowiły  miedzy  nimi  ubrania.  Pozwolił,  aby  jego  jedna  ręka 

zmieniła  się,  po  czym  użył  swoich  niedźwiedzich  pazurów,  by  przeciąć  jej 

koszulkę  i  stanik.  Pozwoliło  mu  to  na  swobodną  zabawę  jej  pulchnymi 

cycuszkami.  Wydawała  się  nie  zauważyć  jak  zmieniła  się  jego  dłoń.  Była  zbyt 

zajęta  tym,  co  robią  jej  własne,  które  właśnie  zsunęły  się  w  dół  jego  pleców  i 

wsunęły w jego spodnie. Susie westchnęła w jego usta i ścisnęła mu tyłek. 

 

Brian  zachichotał  z  powodu  jej  działań  i  odsunął  się  nieco,  tak  by  móc 

wykombinować  w  jaki  sposób  pozbyć  się  reszty  ich  ubrań.  Jego  usta 

wykrzywiły  się  w  zadowolonym  uśmieszku,  kiedy  zerwał  z  siebie  własną 

koszulkę i pociągnął w dół swoje spodnie, nie dając jej nawet szansy, by rzuciła 

okiem na jego atuty, ponieważ był dużym facetem, właściwie to olbrzymim i to 

we  wszystkich  miejscach.  Mimo,  że  większość  kobiet  twierdziła,  że  pragnie 

background image

dużego kutasa, to kiedy znajdowały się już w pobliżu jakiegoś, zwykle uciekały 

przerażone.  Chwytając  Susie  wokół  talii,  Brian  szarpnięciem  ściągnął  jej 

spodnie. Usłyszał rozdarcie materiału, ale w tym momencie miał to w dupie. Jej 

bielizna  podążyła  szybko  tym  samym  śladem,  lądując  za  nimi  na  podłodze. 

Pisnęła  i  próbowała  zasłonić  się  dłońmi.  Unosząc  ją  w  górę,  przesunął  się,  aby 

posadzić  ją  na  swoim  biurku.  Potem  cofnął  się  o  krok,  aby  lepiej  przyjrzeć  się 

skarbom przed sobą. 

 

Łał,  wspaniałe.  Jej  długie  brązowe  włosy  wysunęły  się  z  warkocza.  Jej 

oczy miały ten wirujący oszołomiony wyraz. Jej klatka piersiowa falowała, a jej 

piersi  były  doskonałymi  dużymi  kulami,  które  wylewały  się  z  jego  dłoni.  Jej 

miękki  zaokrąglony  brzuszek,  który  teraz  próbowała  zakryć  dłońmi,  nie 

rozpraszał go z powodu zapachu  i widoku  białego kremu, którym przemoczona 

była jej cipka. 

 

Wiedział,  że  głównym  powodem,  dla  którego  reagowała  na  niego  tak 

mocno, był fakt, iż była jego partnerką. I bez względu na to czy dana osoba była 

zmiennym  czy  człowiekiem,  to  niemożliwością  było  oprzeć  się  prawdziwemu 

partnerowi.  Nie  ważne  jak  bardzo  próbowała,  w  końcu  prawdziwa  partnerska 

więź i tak wygrywała. 

 

Z  szerokim  uśmiechem,  zanurkował  między  jej  udami,  aby  chłeptać  jej 

miód. Krzyknęła jak tylko jego język dotknął jej warg. 

 

– Och kurwa, Brian. 

 

Uśmiechnął  się  szeroko  na  dźwięk  swojego  imienia,  które  wydyszała. 

Smakowała  tak  dobrze.  Zagłębiał  swój  język  do  środka  i  na  zewnątrz, 

upewniając  się,  że  bierze  od  niej  każdą  kroplę.  Szarpnęła  się,  kiedy  polizał  jej 

grudkę, a potem ją zassał, zanim skubnął ją lekko przed uwolnieniem. Pisnęła, a 

on  obserwował  jak  jej  oczy  stają  się  ogromne.  Ze  zdziwienia  otworzyła  usta  w 

kształt  litery  „o”,  jakby  nigdy  nie  czuła  tego,  co  przed  chwilą  jej  zrobił.  Jej 

background image

policzki stały się jaskrawo czerwone, kiedy odwróciła głowę w bok i posłała mu 

nieśmiały  uśmiech  powoli  się  na  nim  opierając,  a  on  zachichotał  z  powodu  jej 

niewinnej  reakcji.  Kiedy  przesuwał  się  z  powrotem  w  górę  jej  ciała,  by 

spróbować jej zajebistych cycków, Susie wygięła się ku niemu z błaganiem: 

 

– Proszę, ja muszę … Och, dojść. 

 

 Spojrzał w górę znad jej piersi, jego usta unosiły się nad jedną z nich i nie 

potrafił się oprzeć. Jego język wysunął się i okrążył napięty sutek, zanim wessał 

go w całości do ust. Uwolnił go z mlaśnięciem i uśmiechnął się do niej. 

 

–  Och,  kochanie,  dojdziesz  zanim  wjadę  w  ciebie  swoim  kutasem.  Chcę 

najpierw  poczuć  jak  dochodzisz  wokół  moich  palców.  Tak,  że  pokryjesz  je 

swoim kremem. 

 

Brian  umieścił  jeden  gruby  palec  w  jej  cipce  i  ssał  jej  piersi,  pompując 

palcem  do  środka  i  na  zewnątrz,  do  momentu,  aż  poczuł,  jak  jej  ścianki 

zaczynają drżeć. Dodał drugi palec, wbijając je szybciej.  Krzycząc, wygięła się 

w kierunku jego dłoni. 

 

– Jeszcze tylko trochę, proszę. Jestem tak blisko. 

 

Zassał  mocniej  jeden  z  jej  soczystych  sutków,  jego  język  zawirował 

wokół  czubka  i  lekko  go  przygryzł,  po  czym  powtórzył  ten  sam  zabieg  po 

drugiej  stronie,  kiedy  popieścił  jej  grudkę  swoim  kciukiem.  Susie  wykrzyczała 

jego imię i poczuł jak jej wewnętrzne ścianki zaciskają się wokół niego. 

 

Uniósł  jej  usta  do  swoich  i  ustawił  swoje  ciało  tak,  aby  jego  penis 

podrażnił  otwór  jej  cipki.  Uniósł  jej  tyłeczek  ze  stołu  i  wsunął  wolno  swojego 

kutasa w jej ciasny kanał. Susie zadyszała, kiedy pchnął głębiej i odsunęła swoje 

usta, aby wysapać: 

 

– Ja … ach … jesteś zbyt duży. 

background image

 

Poruszyła tyłeczkiem, aby go odsunąć, ale trzymał ją mocno na miejscu. 

 

–  Nie  ruszaj  się,  kochanie.  Twoje  wiercenie  się  doprowadza  mnie  do 

krawędzi.  Jesteś  taka  ciasna  i  staram  się  poruszać  naprawdę  wolno  jedynie  ze 

względu na ciebie, tak abyś przywykła do mojej wielkości.   

 

Wysuwając spod niej ręce, ustawił jej ciało pod odpowiednim kątem, tak, 

by  mogła  przyjąć  go  więcej.  Pochylając  się,  Brian  ujął  jej  twarz.  Jej  oczy 

rozszerzyły się, usta rozwarły, a jej ciężki oddech omiatał mu twarz. 

 

– Nigdy w całym swoim życiu nie widziałem piękniejszego widoku.  

 

Cofnął  się  i  jednym  pchnięciem  zatopił  się  w  niej  do  końca.  Ponownie 

wziął jej usta w pocałunku i przesunął dłonie w dół jej ciała, aby przytrzymać  i 

ścisnąć jej tyłeczek. Krzyknęła w jego usta i przygryzła jego dolną wargę. 

 

Jego  niedźwiedź  pojawił  się  na  powierzchni,  z  ryczeniem  chcąc  uzyskać 

przewagę.  Zmuszając  go  do  wycofania  się,  Brian  powiedział  sobie,  że  nie  jest 

jeszcze  gotowa  na  tę  jego  stronę,  ponieważ  zna  go  tylko  od  wczoraj.  Nie 

wiedział jak zareaguje, kiedy skończą uprawiać tutaj seks, a co dopiero kiedy się 

dowie, że jest zmiennym niedźwiedzia grizzly. Czy ucieknie? A jeśli tak, to czy 

powinien ją ścigać? Zaakceptuje go? 

 

Boże,  co  on  wyprawia?  Zamykając  oczy,  poczuł  jak  jego  partnerka 

przyciska się do  niego  i powiedział sobie, że co za idiota z niego skoro  martwi 

się o rzeczy, które w tym momencie powinien mieć gdzieś. Miał tylko nadzieję, 

że przekona ją, aby z nim została. 

 

Otworzył  oczy,  gdy  zaczęła  wycałowywać  ścieżkę  w  dół  jego  twarzy  i 

szyi.  Przylgnęła  tyłeczkiem  do  jego  dłoni,  próbując  nakłonić  go  do  poruszania 

się. Warknął, uniósł ją do góry i zmienił pozycję, tak aby siedziała okrakiem na 

jego kolanach. 

background image

 

Wyglądała  na  zaskoczoną  z  powodu  jego  szybkości.  Nie  dając  jej  czasu 

na  zastanowienie,  uniósł  ją  do  góry  tak,  by  czubek  jego  penisa  znalazł  się  tuż 

przy jej wejściu.  

 

–  Ujeżdżaj  mnie,  kochanie.  Pozwól  mi  zobaczyć  jak  podskakują  te 

fantastyczne cycki. 

 

Jej  twarz  stała  się  jaskrawoczerwona  i  pojawił  się  na  niej  nieśmiały 

uśmiech,  kiedy  pozwoliła  sobie  powoli  opaść,  przyjmując  go  z  powrotem  w 

swoich  gościnnych  głębiach.  Jęcząc,  pozwolił  swoim  dłoniom  podróżować 

powoli w górę jej ciała, zachwycając się uczuciem jej gładkiej jak jedwab skóry. 

 

Głowa Briana opadła do tyłu i zamknął oczy, rozkoszując się wszystkimi 

odczuciami,  które  go  bombardowały,  kiedy  poruszała  się  w  powolnym  tempie. 

Jego oczy  na powrót się otworzyły, kiedy  jej dłonie przesunęły się w górę jego 

ciała i pieściły jego klatkę piersiową, unosząc się nad jego sutkami. Pochyliła się 

i polizała jeden, podczas gdy krążyła wokół drugiego swoimi palcami. O kurwa! 

Doprowadzała  go  do  szaleństwa  swoimi  powolnymi  ruchami  i  delikatnymi 

badaniami jego klatki piersiowej. Zaciskając zęby, powiedział: 

 

–  Susie,  kochanie,  nie  wiem  jak  długo  jeszcze  wytrzymam.  Twoja  cipka 

jest taka mokra. Odkąd cię wczoraj ujrzałem, byłem spragniony twojego dotyku 

i smaku, ale przede wszystkim pragnę cię zatwierdzić. 

 

Warknął, przerzucił ją na plecy i położył na swoim biurku. Miał dosyć jej 

powolnych  tortur.  Trzymając  jej  nogi,  owinął  je  wokół  swojego  pasa,  kiedy 

wysunął  się  całkowicie  i  wtargnął  z  powrotem.  Susie  jęknęła  i  pchnęła 

wychodząc mu na spotkanie. Dysząc urywanie, powiedziała: 

 

– Więcej. Och, tak, jeszcze więcej. 

 

Uśmiechnął  się  szeroko,  zwiększając  tempo  i  pogrążając  się  w  jej 

cudownej szparce. Ogarnęło go szaleństwo, kiedy obserwował jak jego kutas raz 

background image

za  razem  zanurza  się  w  jej  wnętrzu,  podczas  gdy  jego  partnerka  błagała  i 

krzyczała  o  więcej.  Wzbierał  w  nim  ogień  i  nie  potrafił  już  tego  dłużej  znieść. 

Dotknął dłonią jej łechtaczki i kiedy wysuwał się z niej po raz ostatni, nacisnął 

na jej guziczek  delikatnie pocierając. Susie szarpnęła się pod nim i wykrzyczała 

jego  imię, kiedy w  nią  gwałtownie wtargnął. Poczuł jak kurczą się wewnętrzne 

ściany  jej  pochwy,  kiedy  doszła  wokół  niego.  Podążył  za  nią,  rycząc  jej  imię  i 

wylewając się w nią. Mięśnie jej cipki zacisnęły się zajebiście mocno, dojąc go 

do ostatniej kropli  nasienia.  

 

Zaspokojony, opierał się przez chwilę na jej ciele, usatysfakcjonowany po 

raz  pierwszy  w  życiu.  Jego  dłonie  wędrowały  po  jej  ciele.  Uwielbiał  czuć  przy 

sobie jej zroszoną potem skórę i woń ich połączonych zapachów.  

 

Jęcząc,  kiedy  zaczęła  się  pod  nim  wiercić,  wiedział,  że  musieli  powrócić 

do  rzeczywistości.  Przenosząc  się  na  krzesło,  Brian  posadził  ją  na  swoich 

kolanach,  czerpiąc  przyjemność  z  trwającej  ciszy.  Gładził  ją  po  włosach,  kiedy 

ją do siebie przytulał. 

 

– Tak… więc, to w taki sposób rozpoczynasz pracę ze wszystkimi swoimi 

nowymi klientkami? – spytała. 

 

Brian  skrzywił  się  na  komentarz  Susie  zanim  odchylił  jej  podbródek  tak, 

by  widziała  jego  oczy,  kiedy  odpowiadał,  mając  nadzieję,  że  ujrzy  w  nich 

prawdę. 

 

–  Ty,  Susie,  jesteś  wyjątkowa.  Przysięgam  ci,  że  nigdy  wcześniej  nie 

przespałem się z klientką. Ty, kochanie, jesteś pierwsza i będziesz ostatnia.  

 

Pocałował ją w usta, wkładając w to wszystko, aby pokazać jej, że była tą 

jedyną i od tej pory nią pozostanie. Musiał ją tylko o tym przekonać. 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 3 

O  mój  Boże.  Co  się  właśnie  wydarzyło?  Co  w  nią  wstąpiło?  No  dobrze, 

więc  co  się  wydarzyło  to  akurat  Susie  wiedziała,  bo  nadal  drżała  z  powodu 

najlepszego orgazmu jakiego kiedykolwiek doznało jej wciąż wyczerpane ciało. 

Cholera!  Właśnie  uprawiała  najlepszy  seks  w  swoim  życiu  ze  swoim  nowym 

osobistym  trenerem,  którego  spotkała  zaledwie  wczoraj.  A  on  powiedział,  że 

nigdy  wcześniej  nie  robił  tego  z  klientką.  Ha!  Taa,  jasne.  To  było  miłe  z  jego 

strony,  choć  zapewne  kłamstwo.  Szczerze  wątpiła  w  jego  słowa,  zwłaszcza 

biorąc pod uwagę jego wygląd.  

 

Susie  jęknęła  na  swoją  głupotę  za  uprawianie  seksu  z  facetem,  którego 

spotkała zaledwie dwadzieścia cztery godziny wcześniej i zrobienie tego w jego 

biurze.  Jak  to  się  do  cholery  stało?  Nigdy  nie  reagowała  na  mężczyznę  w  ten 

sposób  jak,  na  Briana.  Ale  jak  tylko  jego  skóra  dotknęła  jej  skóry,  jej  ciało 

ożyło,  żądając  więcej. Co  takiego  było  w  tym  mężczyźnie,  co  sprawiało,  że  jej 

serce waliło jak młot i czuła trzepotanie w brzuchu? 

 

Susie  odepchnęła  pierś  Briana  i  rozejrzała  się  po  pomieszczeniu  w 

poszukiwaniu  swoich  ubrań,  po  czym  zmarszczyła  brwi  na  widok  szczątków 

swojego rozerwanego biustonosza, spodni i koszulki. 

 

–  W  co  ja  się  teraz  u  licha  ubiorę?  Nie  mogę  tak  wyjść.  Hm,  proszę 

powiedz  mi,  czy  te  ściany  są  dźwiękoszczelne?  O  Boże,  jestem  taką  zdzirą. 

Właśnie  uprawiałam  seks  ze  swoim  osobistym  trenerem,  którego  spotkałam 

zaledwie  wczoraj.  Ja  …  Och!  Muszę  iść.  Co  mam  teraz  zrobić?  Będę  musiała 

znaleźć innego trenera, którego za … 

 

 Spojrzała  na  niego,  kiedy  pomrukiwanie  przerwało  jej  głośną  tyradę. 

Brian  patrzył  na  nią  oczami,  które  mogłaby  przysiąc  rozbłysły  na 

ciemnoniebiesko  i  zaczęły  się  jarzyć.  Przesunęła  dłonie,  aby  zakryć  swój 

żołądek,  a  pomrukiwania  niedźwiedzia  grizzly  wydobyły  się  z  jego  ust,  kiedy 

background image

zaczął  się  zmieniać.  Susie  odskoczyła,  niemal  upadając,  ale  z  szybkością 

błyskawicy  sięgnął  po  nią  i  uratował  ją  przed  upadkiem,  przyciągając  z 

powrotem do siebie. 

 

Przerażona, chciała krzyczeć, ale nic nie wyszło z jej ust. Oniemiała Susie 

gapiła  się  na  Briana,  który  znów  wyglądał  normalnie.  Czyżby  to  sobie 

wyobraziła? Mogłaby przysiąc, że stał się większy i  masywniejszy, a jego oczy 

bez wątpienia jarzyły się. Wciąż tak było. O cholera. Usiłowała się uwolnić. 

 

–  Wypuść  mnie,  proszę.  Nikomu  nie  powiem.  Naprawdę,  niczego  nie 

widziałam. 

 

Jego  masywne dłonie chwyciły  jej twarz  i  krzyknęła, kiedy  usiłowała się 

uwolnić. 

 

Jęk wyrwał się z jego ust. 

 

–  Nie  chciałem,  abyś  to  teraz  zobaczyła.  Chciałem  dać  ci  trochę  czasu, 

abyś  mnie  lepiej  poznała.  Nie  masz  się  czego  obawiać.  Nigdy  bym  cię  nie 

skrzywdził.  Susie,  jesteś  najbezpieczniejszą  osobą  na  świecie,  kiedy  jesteś  ze 

mną. Przyrzekam, że jesteś bezpieczna. 

 

Przestała  się  wyrywać,  częściowo  po  to,  aby  go  posłuchać,  a  także 

dlatego,  iż  był  tak  silny,  że  nie  mogła  nigdzie  uciec.  Susie  zakładała,  że  gdyby 

chciał jej śmierci to miał ku temu mnóstwo okazji. 

 

 – W porządku. Czego ode mnie chcesz? 

 

O  Boże.  Jak  Boga  kocham,  zmiennokształtny  trzymał  ją  w  swoich 

ramionach.  Czytała  mnóstwo  książek  o  zmiennokształtnych,  zmieniających 

formę  stworzeniach  i  tak  dalej.  Nawet  sama  o  nich  pisała  w  swoich  własnych 

książkach. Susie uważała je za mityczne istoty, fantazje samotnych kobiet takich 

jak ona. A teraz stała tu przed przystojniakiem, który jakby wyszedł prosto z jej 

książek i pytała go tylko, czego chciał. Jęcząc, zauważyła jak uniósł brew. 

background image

 

– Ach, oprócz ciebie? 

 

Poluzował swój uścisk, przyciągnął ją bliżej i zaczął gładzić po włosach. 

 

– Susie, jesteś dla mnie kimś bardzo wyjątkowym. 

 

Prychnęła i jego ręka zatrzymała się na chwilę, zanim kontynuował. 

 

– Jak widzisz, nie jestem człowiekiem. 

 

– Bez kitu, Sherlocku – odpowiedziała Susie. 

 

Odsunął ją lekko i spojrzał na nią. 

 

– Pozwolisz mi wyjaśnić? 

 

Wpatrywała  się  w  jego  zachwycające  oczy,  doskonałą  oliwkową  skórę  i 

najcudowniejsze zapraszające do pocałunków usta, jakie kiedykolwiek widziała 

i westchnęła.  

 

–  Już  dobrze,  dobrze…  możesz  mówić,  ale  chciałabym  tyko  dodać,  że 

czuję się jak  idiotka z powodu tego, że nie zauważyłam  niczego od  razu. Mam 

na myśli to, że jesteś zbyt przystojny.  

 

Roześmiał się i pocałował ją w czoło. 

 

– Och, Susie, widzę, że będę miał z tobą pełne ręce roboty. 

 

Uniosła  brew  i  zaczęła  mówić,  ale  powstrzymał  ją  jego  palec,  który 

położył na jej ustach. 

 

– Moja kolej, pamiętasz? 

 

Skinęła głową a on przyciągnął ją bliżej. 

**** 

background image

 

Brian  wziął  głęboki  oddech,  wciągając  jej  aromat  o  zapachu  miodu  i 

mango, przed wyjaśnieniem jej wszystkiego. 

 

–  Jesteś  moją  partnerką.  Jestem  zmiennokształtnym  niedźwiedziem, 

niedźwiedziem  grizzly.  Moi  dziadkowie  przenieśli  się  z  Ameryki  do  Australii 

sto  pięćdziesiąt  lat  temu.  Istnieje  kilka  różnych  rodzajów  zmiennokształtnych. 

Nie  posiadamy  takiej  samej  liczebności  jak  ludzie,  ponieważ  aby  posiadać 

zmiennokształtne dzieci  musisz je mieć ze swoim prawdziwym partnerem, albo 

ze  zmiennokształtnym  tego  samego  gatunku.  Niewielu  decyduje  się  związać 

tylko  po  to,  aby  mieć  dzieci.  Większość  czeka  na  swojego  prawdziwego 

partnera, swoją bratnią duszę. 

 

Spojrzał  na  nią  i  ujrzał te wszystkie pytania w jej oczach, tak więc starał 

się wyjaśnić jej to najlepiej jak potrafił.  

 

–  Susie,  wiem,  że  jesteś  moją  prawdziwą  partnerką.  Mogłem  wyczuć  cię 

wczoraj jak tylko wszedłem do biura. 

 

Jej łokieć wbił się w jego pierś i wywarczała: 

 

– Chcesz powiedzieć, że śmierdzę? 

 

–  Nie,  kochanie,  dla  mnie  pachniesz  jak  niebo.  Rozpoznajemy  naszych 

partnerów  po  ich  zapachu,  a  poza  tym  poczułem  do  ciebie  natychmiastowe 

przyciąganie  nawet,  jeśli  nie  jesteś  w  moim  zwykłym  typie.  Zazwyczaj 

umawiam się tylko z modelkami, albo kobietami, które mogłyby nimi być. 

 

Tym  razem  nie  był  przygotowany  na  cios  pięścią,  którym  go  obdarzyła, 

ani na kolano, które wbiła w jego fiuta, kiedy zeskoczyła z jego kolan i chwyciła 

swoje poszarpane ubranie. 

 

– Dobra, usłyszałam już wystarczająco. Zmywam się stąd i nie dbam o to, 

kto mnie zobaczy. Nie muszę słuchać tego gówna. 

background image

 

Wsunęła  na  siebie  jego  szorty  i  przytrzymywała  je  jedną  ręką,  podczas 

gdy  drugą  zawiązała  swoją  luźną  poszarpana  koszulkę  na  węzeł  najlepiej  jak 

potrafiła.  Następnie  tupiąc  podeszła  do  drzwi,  otworzyła  je  i  wyszła, 

zatrzaskując je za sobą. 

 

Brian  siedział  przez  chwilę,  usiłując  zrozumieć,  co  takiego  powiedział, 

aby ją obrazić. Uderzył głową o biurko, jęcząc, kiedy odtworzył w głowie swoje 

słowa.  Sięgając  po  telefon  zadzwonił  na  dół  do  Tayler  i  zdziwił  się,  kiedy  to 

Jarrod, brat Tayler, odebrał telefon. 

 

– Gdzie jest Tayler, Jarrod? 

 

Brian usłyszał jęk, zanim Jarrod udzielił mu odpowiedzi. 

 

– Ach, Brian, to ty. Myślałem, że to twój brat Blake ponownie uprawiał z 

kimś seks w biurze. Byłem pewien, że to  on, kiedy zmysłowa brunetka  zbiegła 

pospiesznie na dół po schodach, przytrzymując na sobie ubrania. 

 

Brian warknął przez telefon. 

 

–  Trzymaj  swoje  pieprzone  oczy  z  daleka,  Jarrod.  To  moja  prawdziwa 

partnerka. 

 

Brian usłyszał chichot na drugim końcu. 

 

–  Co  się  stało,  człowieku?  Pędziła  tak,  jakby  piekielne  ogary  deptały  jej 

po piętach. 

 

Z warknięciem, Brian powiedział: 

 

– Tylko nie pozwól jej wyjść. I gdzie u licha jest Tayler? 

 

Śmiech urwał się natychmiast i Jarrod szepnął: 

 

–  O  cholera.  Moja  siostra  właśnie  poszła  za  twoją  partnerką  do  szatni. 

Lepiej  tam  pójdę  zanim  ją  zabije.  Wiesz,  że  ona  się  w  tobie  podkochuje.  Nie 

background image

pomogło również to, że każdy zmienny na siłowni  mógł usłyszeć jak wy dwoje 

rzuciliście  się  na  siebie.  Myślę,  że  nawet  niektórzy  ludzie  to  słyszeli.  Lepiej 

pójdę ratować … 

 

Brian nawet nie dbał o to, aby odłożyć słuchawkę. Otworzył szufladę, by 

znaleźć zapasowa parę spodenek, wdzięczny za to, że jego brat był dziwkarzem 

i  ukrywał  wszędzie  zapasowe  ubrania.  Zakładał  je,  biegnąc  do  drzwi  i  modląc 

się, aby dotarł w porę do Susie. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 4 

Susie  czuła  się  jak  idiotka.  Nie  tylko  uprawiała  seks  z  najgorętszym 

facetem  w  historii,  ale  na  domiar  złego  dowiedziała  się,  że  był  cholernym 

zmiennokształtnym  niedźwiedziem!  Takim  jak  z  pieprzonych  paranormalnych 

książek! Boże przecież to przechodzi ludzkie pojęcie! Podobno myślał o niej jak 

o  swojej  partnerce,  yyy…  to  znaczy,  powiedział,  że  nie  była  w  jego  typie.  Tak 

naprawdę  jej  nie  chciał,  skoro  zwykle  uganiał  się  za  modelkami  albo 

„kobietami,  które  mogłyby  nimi  być”.  Świetnie,  po  prostu  zajebiście.  Po  raz 

pierwszy od trzech lat czerpała przyjemność z seksu z facetem, który nawet nie 

myślał, że była atrakcyjna i na dodatek sądził, że śmierdziała. 

 

Susie  biegła  tak  szybko,  jak  tylko  potrafiła,  przytrzymując  spodnie  i 

używając  drugiej  ręki,  aby  upewnić  się,  że  węzły,  zawiązane  na  koszulce 

pozostały  na  miejscu. Nie zauważyła, że ktoś wszedł za nią do szatni do czasu, 

aż została chwycona za włosy i uderzona o szafkę. Ten ktoś wrzeszczał: 

 

– Nie możesz go mieć! On będzie mój! Trzymaj się od niego z daleka! On 

nie lubi grubych ludzi, którzy są nikim! Brian jest mój!!! 

 

Zajęło  jej  to  trochę  czasu,  ale  Susie  rozpoznała  głos  Tayler  z 

wcześniejszego  spotkania.  Jęcząc,  ponieważ  nie  zorientowała  się  wcześniej, 

podczas  ich  rozmowy,  że  przedmiotem  zauroczenia  nastolatki  był  Brian,  Susie 

powiedziała: 

 

–  Jest  twój.  Możesz  go  mieć.  Właściwie,  to  możesz  go  sobie  wziąć, 

Tayler.  Nie  martw  się.  Ja  już  tutaj  ponownie  nie  wrócę.  Zastanawiam  się  nad 

przeprowadzką.  Co  sądzisz  o  Queensland?  Wiem,  że  zawsze  szukają  dobrych 

pracowników do opieki nad dziećmi.  

 

Paplała  tak  do  czasu,  aż  poczuła,  że  uścisk  nastolatki  rozluźnił  się  i  w 

końcu ją puściła. 

background image

 

Susie  chwyciła  z  szafki  swoją  torbę,  zanim  powoli  się  odwróciła, 

obawiając  się  tego,  co  zobaczy.  Dziewczyna  stała  się  trochę  większa  i  zyskała 

masę  ciała  przynajmniej  trzykrotnie  przewyższającą  jej  rozmiar.  Futro 

pokrywało jej skórę i miała teraz długie, ostre zęby. 

 

– Łał, założę się, że nigdy nie dałaś się zastraszyć w szkole. 

 

To stworzenie …ach,  hmm, to znaczy Tayler, przechyliła głowę na bok  i 

gapiła się na nią z przerażającą intensywnością. 

 

–  No  cóż,  tak  jak,  hm,  już  mówiłam,  zamierzam  teraz  odejść.  Jest  cały 

twój. Nie chcę go. 

 

Susie  przesunęła  się  ostrożnie  w  stronę  drzwi,  modląc  się,  aby  wydostać 

się  z  szatni  w  jednym  kawałku.  Obiecała  sobie,  że  się  zmobilizuje  i  znajdzie 

siłownię dla kobiet albo, kurwa, do diabła z tym. Mogła po prostu żyć ze swoją 

wagą i pójść kupić większy rozmiar ubrań.  

 

Zanim  dotarła  do  drzwi,  ktoś  w  nie  uderzył  i  facet,  którego  głosu  nie 

rozpoznała wrzasnął: 

 

– Natychmiast wpuść mnie do środka. Lepiej jej nie dotykaj, bo Brian cię 

zabije. 

 

Na  wzmiankę  imienia  Briana,  dziewczyna  warknęła  i  zrobiła  krok  w 

kierunku Susie. 

 

Kurewsko fantastycznie. Wkurzona Susie krzyknęła: 

 

–  Do  kurwy!  Zamknij  mordę!  Uspokoiłam  ją.  Jestem  prawie  przy 

drzwiach. Więc się zamknij, do cholery! 

 

Spojrzała  z  powrotem  na  dziewczynę,  która  wciąż  na  nią  warczała  i 

podkradała się do niej jakby była zwierzyną. 

background image

 

–  Pamiętaj  Tayler,  on  jest  twój.  Nie  chcę  Briana  i  nie  obchodzi  mnie,  co 

on  sobie  myśli.  Przeprowadzam  się  do  Queensland.  To  jest  bardzo  daleko.  Nie 

dowie się gdzie mieszkam, obiecuję. 

 

Zrobiła  kilka  ostatnich  kroków  w  stronę  drzwi  bez  odrywania  wzroku  z 

Tayler. Kiedy obróciła gałkę u drzwi i usłyszała kliknięcie zamka, odetchnęła z 

ulgą,  tylko  po  to,  aby  ponownie  przerazić  się  niemal  na  śmierć.  Słysząc 

warczenie po drugiej stronie drzwi nastoletnia zmienna przypuściła na nią atak. 

Kurwa,  jeszcze  tylko  tego  potrzebowała.  Otwierając  drzwi,  pobiegła  jakby 

zależało  od  tego  jej  życie,  i  tak  prawdopodobnie  było.  Susie  nie  dbała  nawet  o 

to,  aby  przytrzymać  na  sobie  ubrania.  Przebiegła  tuż  obok  Briana  i  innego 

faceta,  który  –  jak  przypuszczała  –  był  tym,  który  dobijał  się  i  krzyczał  przez 

drzwi. Nie oglądała się za siebie, by sprawdzić, czy Tayler puściła się za nią w 

pościg. Chciała się po prostu stamtąd wydostać. 

 

Kiedy  minęła  biurko  recepcji  zmierzając  prosto  do  drzwi  wyjściowych, 

pojawiła się przed nią solidna masa ciała, a ramiona owinęły się wokół niej.  

 

–  Hola,  po  co  ten  pośpiech?  Wiem,  że  to  jest  siłownia,  a  bieganie  jest 

świetnym  ćwiczeniem,  ale  z  jakiegoś  powodu,  kochanie,  odnoszę  wrażenie,  że 

nie biegasz dla zabawy. 

 

Spojrzała  w  górę  i  gniewny  wyraz  na  jej  twarzy  zamarł,  kiedy  ujrzała 

najjaśniejsze szmaragdowo zielone oczy, jakie kiedykolwiek widziała. Były one 

częścią twarzy, która sprawiała, że myślała o grzesznych rzeczach. Właściwie to 

wyglądał w większości jak Brian, chociaż jego włosy kręciły się, a w policzkach 

miał dołeczki. Ten facet był wyższy i większy we wszystkich miejscach, prawie 

jak niedźwiedź. 

 

Jęknęła wewnętrznie i próbowała się cofnąć, ale jego uścisk ją przed tym 

powstrzymał.  Rzuciła  na  niego  kolejne  spojrzenie,  oglądając  go  z  góry  na  dół. 

Wyglądał na  faceta, z którym kobieta  mogłaby się dobrze zabawić, spędzając z 

background image

nim  noc  pełną  seksu.  Och  nie,  co  się  z  nią  dzieje?  Ponownie  się  podnieciła  i 

myślała o seksie z kimś zupełnie obcym. Jak tylko ta  myśl przebiegła przez jej 

głowę, odepchnęła się od niego, aby uciec. 

 

– Puść mnie. Musze się stąd wydostać. 

 

Kopnęła go, ale zaśmiał się tylko z jej wysiłków. 

 

– Jak masz na imię? Jesteś zadziorna, prawda? 

 

Posłała  mu  swoje  najlepsze  groźne  spojrzenie,  co  tylko  sprawiło,  że 

mocniej się roześmiał. 

 

– Och, kochanie, jeśli chcesz uciec, naprawdę musisz się postarać o wiele 

bardziej. 

 

Zaciskając zęby, prychnęła: 

 

–  Susie.  Mam  na  imię,  Susie.  Czy  mógłbyś  mnie  teraz  proszę  puścić 

zanim socjopatyczna zmiennokształtna nastolatka mnie dopadnie? 

 

Pan Zielone Oczy uniósł brwi, kiedy zapytał: 

 

– A dlaczego – jeśli mogę spytać – ona cię goni? 

 

Mając dość pytań i zdesperowana, aby się stamtąd wydostać, warknęła: 

 

– Nie twój interes. Po prostu mnie wypuść. 

 

Uśmiechnął  się  szeroko  i  zobaczyła  ostre  białe  zęby,  kiedy  jego  usta 

wygięły się w kącikach. 

 

–  Kochanie,  wszystko,  co  robisz  jest  moją  sprawą,  ponieważ  jesteś  moją 

partnerką. 

 

Jasna cholera, zupełnie ją zatkało. 

 

– To niemożliwe, nie mogę nią być. 

background image

 

Przyciągnął ją bliżej i wziął głęboki oddech.  

 

– Tak, jesteś. Pachniesz jak niebo, miód, mango i mój brat. 

 

Jego  brwi  ściągnęły  się,  kiedy  skończył  mówić  i  jego  uśmiech  zamienił 

się w grymas, kiedy pochylił się ku niej i wziął kolejny głęboki oddech. 

 

Jęcząc,  odepchnęła  się  od  jego  klatki  piersiowej,  tylko  po  to  by  się 

zatrzymać, kiedy usłyszała: 

 

– Blake, trzymaj swoje pieprzone ręce z dala od mojej partnerki. 

 

Odwróciła się w ramionach Blake’a, by zobaczyć Briana zmierzającego w 

ich stronę. 

**** 

 

Blake spojrzał na brata i przyciągnął Susie mocniej do siebie. 

 

– Co się do diabła dzieje, Brian? 

 

Jego  brat  warknął  i  podszedł,  aby  chwycić  Susie,  więc  przesunął  ją  za 

siebie.  Trzymał  ją  przez  cały  czas  w  delikatnym  uścisku,  tak  aby  nie  uciekła 

przed jego bratem, co wydawała się właśnie robić. 

 

– Blake, oddaj ją, ona jest moja. 

 

Jego  zwykle  spokojny  brat,  Blake,  który  nigdy  nie  odzywał  się 

opryskliwie,  ani  w  przeciwieństwie  do  swojego  brata  nie  był  gderliwy,  teraz 

warknął: 

 

– Nie może być Twoja, ponieważ jest moja! 

 

Usłyszał  jęk  przy  swoich  plecach  i  odwrócił  się,  aby  ujrzeć  Susie,  której 

twarz była jaskrawsza niż pomidor, kiedy wyjęczała: 

 

– Proszę, czy możecie załatwić tego w jakimś prywatnym miejscu? 

background image

 

Zwracając  się  z  powrotem  do  swojego  brata,  rozejrzał  się  wokół,  aby 

zauważyć dość liczny tłum, który ich otaczał. 

 

Puszczając  Susie  i  dostrzegając  zakłopotanie  na  jej  twarzy,  westchnął  i 

podążył  za  swoim  bratem  do  ich  biura.  Kiedy  znalazł  się  przy  schodach, 

odwrócił się, aby przepuścić Susie przed sobą, jednak nigdzie jej nie dostrzegł. 

 

– Co do diabła jej zrobiłeś, Brian? Przestraszyłeś ją. 

 

Brian skrzywił się na niego i pociągnął go po schodach na górę do biura, 

zamknął drzwi i odwrócił się do niego. 

 

–  Dlaczego  uważasz,  że  to  ja,  Blake?  Może  to  ty  ją  przestraszyłeś  i  to 

dlatego za nami nie poszła. 

 

–  Naprawdę?  Moja  partnerka  wybiega  z  naszej  siłowni  jakby  od  tego 

zależało jej życie i pachnie jak ty i jakimś sposobem to przeze mnie?! Nawet jej 

wcześniej  nie  spotkałem  zanim  jej  nie  złapałem  i  powstrzymałem  przed 

ucieczką.  

 

Blake uniósł brew na Briana. 

 

– Moja partnerka? 

 

Blake  przewrócił  oczami  na  komentarz  Briana  i  czekał  aż  jego  brat 

przedstawi mu sytuację jak należy. Brian chrząknął. 

 

– Dobrze, nasza partnerka i to nie ty ją przestraszyłeś. Ja to zrobiłem. No 

cóż, tak samo jak i Tayler. 

 

–  Nie  wiem,  czy  naprawdę  chcę  wiedzieć,  co  się  stało,  ponieważ  Tayler 

jest słodką nastolatką, która podkochuje się w tobie od lat. Co u licha zrobiłeś jej 

i Susie? 

 

Jęk wymknął się jego bratu. 

background image

 

– Spotkałem Susie wczoraj. Zapisała się na siłownię, aby schudnąć. 

 

Blake warknął  na brata. Kochał kobiety z odrobiną ciała  na kościach, ale 

Brian uganiał się tylko za kobietami o figurze patyka. 

 

– Nie jest tak źle, jak myślisz – powiedział Brian. 

 

–  Czyżby?  Ponieważ  nie  wiedziałem,  że  potrafisz  teraz  czytać  w  moich 

myślach.  

 

Brian warknął na niego. 

 

–  Posłuchaj,  Brian,  powiedz  mi  tylko.  Czy  powiedziałeś  jej,  że  jest  dla 

ciebie za gruba, albo że musi zrzucić sporo wagi?  

 

Patrzył jak jego brat się krzywi zanim jęknął.  

 

– Nie użyłem takich precyzyjnych słów – powiedział Brian. 

 

Blake rzucił się na swojego brata, ale Brian uniósł ręce i kontynuował: 

 

– Minęła doba odkąd po raz pierwszy spotkałem Susie. Onanizowałem się 

aż  mój  kutas stał się siny  i  nadal jestem twardy jak skała. Więc kiedy pojawiła 

się  dzisiejszego  popołudnia,  ja,  hmm,  posunąłem  ją  i  przeżyłem  najbardziej 

oszałamiający seks w swoim życiu. I spartaczyłem to, kiedy zorientowała się, że 

nie  jestem  człowiekiem.  Mogłem  powiedzieć  coś  o  tym,  że  zwykle  nie 

poczułbym do  niej  natychmiastowego przyciągania  i  nie jest w  moim zwykłym 

typie,  ponieważ  zwykle  umawiam  się  z  modelkami  i  kobietami,  które  mogłyby 

nimi  być  …  Och,  i  tak  jakby  powiedziałem,  że  śmierdzi,  ale  naprawiłem  to… 

tak sądzę. 

 

Blake  gapił  się  na  swojego  brata,  szukając  jakichś  oznak  tego,  że 

żartował. Kiedy żadnych nie zauważył, uderzył Briana w twarz, wyładowując na 

nim całą swoją frustrację. 

background image

 

–  Proszę,  powiedz  mi,  że  nie  uprawiałeś  z  nią  seksu,  kiedy  Tayler  tutaj 

była. 

 

Brian jęknął i dotknął swojego nosa. 

 

–  Ty  uprawiasz  tutaj  seks  cały  czas.  Skąd  mogłem  wiedzieć,  że  drobne 

zadurzenie  Tayler  sprawi,  że  stanie  się  wobec  mnie  taka  zaborcza  i  przestraszy 

moją  partnerkę,  starszy  bracie?  Myślałem,  że  to  było  tylko  takie  głupie 

nastoletnie zauroczenie. Nie sądziłem, że będzie ścigać Susie i ją przestraszy. 

 

Blake chciał ponownie  uderzyć swojego brata, ale tego  nie zrobił, bo ten 

po  prostu  zazwyczaj  był  idiotą.  Nie  zachował  się  dużo  lepiej  niż  jego  starszy 

brat.  Nie  dzieliła  ich  ogromna  różnica  wieku,  dzieliło  ich  zaledwie  dwa  lata. 

Blake był beztroskim kawalerem, albo przynajmniej był nim do momentu, kiedy 

kilka minut temu złapał seksowną, pyskatą małą brunetkę. 

 

Podszedł  do  komputera,  zalogował  się  i  wpisał  nazwisko  Susie,  aby 

wyświetlić  o  niej  wszystkie  informacje.  Zerkając  na  brata,  chwycił  kartkę  i 

długopis i zapisał jej adres. 

 

–  Oto,  co  zrobimy.  Pójdziesz  uporządkować  sprawy  z  Tayler  i  upewnisz 

się,  że  nasza  siostra  się  o  tym  nie  dowie,  ponieważ  Matty  jest  nadal  chory. 

Zamierzam  udać  się  do  Susie  i  zobaczę,  czy  mogę  uprzątnąć  ten  bałagan, 

którego  narobiłeś.  Zadzwonię  do  ciebie  i  będziesz  mógł  przyjechać,  ale  tylko 

wtedy, gdy dam ci zielone światło. 

 

–  No  nie  wiem,  Blake.  Myślę,  że  powinienem  iść  wyjaśnić  wszystko  z 

Susie. 

 

Nie  będąc  w  nastroju,  aby  kłócić  się  ze  swoim  bratem,  Blake  pokręcił 

głową  i  pospieszył  do  drzwi,  mając  nadzieję,  że  jego  brat  nie  zniszczył 

całkowicie ich szans. 

 

background image

 

ROZDZIAŁ 5 

Susie  nie  mogła  wyjść  z  podziwu  jak  bardzo  jej  życie  zmieniło  się  i  to 

zaledwie w ciągu kilka godzin. Dowiedziała się, że niektóre tajemnicze dźwięki 

słyszane w nocy są prawdziwe. Siedząc w łóżku pod kołdrą – jakby ta mogła ją 

ochronić  przed  wszystkim  –  Susie  zastanawiała  się,  czy  powinna  była  w 

pewnym  momencie  im  przerwać.  Zapytać,  jakie  jeszcze  inne  baśniowe 

stworzenia  istnieją,  by  wiedziała  czego  może  się  spodziewać  i  jak  się  na  to 

przygotować.  

 

Wpatrując  się  w  swoją  pustą  otwartą  garderobę,  jako  że  po  powrocie  do 

domu  wrzuciła  niedbale  wszystko,  co  posiadała  do  walizek,  stojących  teraz  na 

podłodze.  Susie  zastanawiała  się,  czy  mogła  uciec  na  bardzo  długie  wakacje,  a 

potem  wrócić  do  domu  i  trzymać  się  z  dala  od  wszystkiego,  co  ma  związek  z 

nadprzyrodzonymi ludźmi. Roześmiała się ponieważ nie miała pojęcia, gdzie ci 

nadnaturalni  ludzie  się  udali,  by  móc  ich  unikać.  Kilka  godzin  temu  nawet  nie 

wiedziała,  że  istnieli  zmiennokształtni.  Jakie  były  szanse,  że  spotka 

przypadkiem  tą  szaloną  nastolatkę?  Albo  Briana,    tego  cudownego  kretyna? 

Albo seksownego Pana Zielone Oczy, Blake’a?  

Cholera, musi przestać myśleć o tych przystojniakach. 

 

Wstała  z  łóżka,  zamykając  oczy  i  próbując  zebrać  rozproszone  myśli. 

Susie  zdecydowała  się  wziąć  prysznic,  mając  nadzieję,  że  to  ją  odświeży  i 

pomoże  jej  jaśniej  pomyśleć  o  tej  skomplikowanie  dziwnej  sytuacji,  w  jaką  się 

wplątała.  Wiedziała,  że  tak  naprawdę  nie  może  się  przeprowadzić.  Wzięła 

ogromny  kredyt  na  tę  kamienicę.  Po  odkręceniu  kurków,  zrzuciła  z  siebie 

pozostałe szczątki ubrań i stanęła pod gorącą wodą. Chwyciła gąbkę zmywając z 

siebie  brud  oraz  wszystko  inne,  tak  dokładnie  jak  tylko  potrafiła,  usiłując 

pozbyć  się  wszystkiego,  co  przytrafiło  jej  się  tego  popołudnia.  Obserwując  jak 

background image

mydliny  zmywają  cały  brud,  miała  nadzieję,  że  to  będzie  wszystko,  co  po  nim 

pozostało. 

 

Rozprowadzając  szampon  na  włosach,  zastanawiała  się  nad  swoją  nową 

sytuacją. Kochała swoją pracę i świetnie się to sprawdzało tylko w zatrudnieniu 

na  pół  etatu.  Współgrało  to  z  jej  pełnym  wymiarem  godzin  na  uniwersytecie. 

Zastanawiała  się,  jakie  były  jej  szanse  na  to,  że  kiedykolwiek  natknie  się 

przypadkiem na nastolatkę z siłowni. Susie nie przypominała sobie, aby spotkała 

ich  wcześniej,  a  szczerze  mówiąc  Tayler,  Briana  i  Blake’a  trudno  byłoby 

zapomnieć, więc to miasto z całą pewnością było wystarczająco duże.  

 

Spłukując  szampon,  myślała  o  tym,  że  to  miasto  było  na  tyle  duże,  aby 

Zdrowe  Ciała  nie  były  w  nim  jedyną  siłownią.  Uśmiechając  się,  przypomniała 

sobie o jeszcze dwóch innych. Przeprowadziła się do tej części miasta, ponieważ 

była  położona  pośrodku  rzeczy,  które  były  jej  niezbędne,  takich  jak  rodzina  i 

uniwersytet.  Nie  mogła  zostać  wypłoszona  ze  swojego  własnego  domu. 

Postanowiła,  że  wskoczy  z  powrotem  na  konia  …  eee,  to  znaczy  rower, 

ograniczy straty i zapisze się do siłowni po drugiej stronie miasta.  

 

Chwytając  odżywkę  i  czując  się  znacznie  lepiej,  kiedy  już  wszystko 

obmyśliła, zanuciła radosną melodię. Wydarzenia tego popołudnia nie odstraszą 

jej na tyle, by wyniosła się ze swojego domu. Susie przeżyła tu dwa  lata nawet 

ich  nie  spotykając,  a  nie  było  sposobu,  aby  zapomniała  takie  dwie  przystojne 

twarze. Zaczęła szorować mocniej, aby upewnić się, że nie pozostało na niej nic, 

co przypominałoby jej o dzisiejszym spotkaniu. 

 

Po  wyjściu  spod  prysznica,  wytarła  się  do  sucha,  rozmyślając  o  swoich 

odzieżowych opcjach na dzisiejszy wieczór, bo jej przyjaciółki pojawią się, aby 

zabrać  ją  na  zabawę  w  nocnych  klubach.  Susie  przeszła  do  garderoby  i 

przeszukała walizki, w poszukiwaniu ubrań, które mogłaby założyć. 

background image

 

Czując  się  odświeżona  i  zrelaksowana  po  raz  pierwszy  od  wielu  godzin, 

krzyknęła  na  widok  kogoś  w  swoim  łóżku.  Rozejrzała  się  wokół  za  czymś  do 

obrony, kiedy jej wzrok powrócił z powrotem na łóżko. Jej krzyk zamarł, kiedy 

się  bliżej  przyjrzała.  Na  jej  łóżku  leżał  Blake  w  czarnej  zapinanej  na  guziki 

koszuli  i  granatowych  dżinsowych  szortach.  Jego  oczy  skupiły  się  na  niej  i  na 

ręczniku, który ściskała. 

 

–  Jak  u  licha  się  tu  dostałeś?  Nie,  nie  odpowiadaj.  Wiem,  że  zamknęłam 

drzwi na klucz. Dlaczego tu jesteś? 

 

Nie chciała wiedzieć, w jaki sposób przedostał się przez jej zamknięte na 

klucz drzwi. To, czego nie wiedziała, nie mogło jej zaszkodzić. Wpatrywał się w 

ręcznik jakby jego spojrzenie miało moc, by sprawić, że zniknie on w magiczny 

sposób. Ściskając mocniej ręcznik, powiedziała: 

 

– Co ty tu do diabła robisz? 

 

Wygiął idealną brew, a jego zielone oczy zabłysły, kiedy powiedział: 

 

– Opuść ręcznik, a powiem ci wszystko, co chcesz wiedzieć. 

 

Gapiła się na niego i próbowała zdecydować, czy mógł być poważny.  

 

Ignorując  jego  komentarz,  rozejrzała  się  w  poszukiwaniu  ubrania,  do 

którego  miała  łatwy  dostęp.  Podniósł  się  jednym  płynnym  ruchem  i  ruszył 

prosto  w  jej  kierunku.  Cofnęła  się  do  łazienki  i  wpadła  na  ścianę,  w  chwili, 

kiedy  jego  ramiona  ją  otoczyły.  Susie  prawdopodobnie  powinna  ponownie 

krzyknąć, ale zniewoliły ją jego zielone oczy. 

 

– Kiedy powiem ci, abyś coś zrobiła, zrobisz to. Bez zadawania pytań.  

 

Oderwał jej palce od ręcznika i patrzył jak opada. 

background image

 

–  Możesz  i  będziesz  mi  posłuszna.  Nie  jestem  moim  bratem.  Jeśli 

kiedykolwiek ode mnie uciekniesz, kochanie, będę cię ścigał. A kiedy cię złapię, 

może ci się nie spodobać to, co ci zrobię. Rozumiesz? 

 

Przełykając  ślinę,  skinęła  głową,  czując  jak  jej  pochwa  zaciska  się  i 

zaczynają  płynąć  jej  soki.  O  Boże,  co  się  z  nią  działo?  Sam  głos  Blake’a 

sprawiał, że stawała się mokra. Jego wargi uniosły się w kącikach i pojawiły się 

jego dołeczki. Susie wydała mimowolne westchnienie. Roześmiał się. 

 

– Och, Susie, zostaniesz ukarana za wcześniejsze zostawienie mnie. 

 

Łkanie wymknęło się z jej ust, kiedy ją podniósł, ujmując dłońmi za tyłek.  

 

– Och, i mam dla ciebie idealną karę, a słyszałem, że masz całkiem niezły 

zestaw płuc. Myślę, że osobiście będę musiał się przekonać, czy to prawda. 

 

Podszedł do łóżka i położył ją na jego brzegu, zanim cofnął się o krok. 

 

– Kurwa, jesteś doskonała. Kocham twoje cudowne ciało. 

 

Parskając na jego komentarz, obserwowała jak Blake pochylił się i składał 

delikatne  pocałunki  na  jej  brzuchu  i  powoli  kierował  się  w  górę  jej  ciała. 

Zatrzymując się przy jej piersiach, ujął każdą w swoje dłonie.  

 

– Są wspaniałe.  

 

Przebiegły ją dreszcze podniecenia. 

 

– Mój brat jest idiotą. 

 

Jęknęła,  wracając  do  rzeczywistości  na  wzmiankę  o  Brianie.  Jak  mogła 

być  tutaj  z  Blakiem,  kiedy  dziś  rano  pieprzyła  się  z  Brianem?  Pomyślą,  że  jest 

dziwką. Sama zaczynała tak o sobie myśleć.  

background image

 

–  Dlaczego,  do  diabła,  tu  jesteś?  I  tak  już  zostałam  upokorzona  przez 

jednego  z  was.  Nie  jestem  dzisiaj  w  nastroju,  aby  i  ciebie  dodać  do  tej  listy. 

Więc, dlaczego przyszedłeś? 

 

Skrzywił się. 

 

– Nie wiem, jak wiele  mój brat wyjaśnił ci na temat zmiennokształtnych, 

ale … 

 

Patrząc gniewnie, przerwała mu. 

 

– Niewiele i mam dużo pytań.  

 

Jęknął  i  pociągnął  ją,  aby  usiadła  na  łóżku,  wciągając  ją  na  siebie.  Susie 

odepchnęła się od jego ciała, usiłując uciec, żeby mogła się ubrać. 

 

– Puść mnie, proszę. Chcę się ubrać. 

 

Wzdychając, przyciągnął ją bliżej. 

 

–  Kochanie,  jeśli  mam  być  tym,  który  ci  to  wyjaśni,  to  ty  pozostaniesz 

naga. 

 

Jego dłonie ujęły jej piersi, kiedy mówił powoli je pieszcząc.  

 

–  Jak  już  to  powiedzieliśmy  z  moim  bratem,  jesteś  naszą  prawdziwą 

partnerką.  Oznacza  to  kilka  rzeczy.  Po  pierwsze,  jesteś  jedyną  kobietą,  która 

może  urodzić  nam  zmiennokształtne  dzieci,  chyba,  że  zwiążemy  się  z  takim 

samym rodzajem samicy zmiennego jak  my. Po drugie, oznacza to, że pasujesz 

do nas idealnie, co jest dobre, ponieważ kiedy zmienni się wiążą, on lub ona są 

związani  na  całe  życie.  Nie  istnieje  coś  takiego  jak  rozwód,  więc  najlepiej  żyć 

razem  w  zgodzie.  Po  trzecie,  jesteś  naszą  bratnią  duszą,  osobą,  która  może 

poskromić nasze bestie, ale uczynić nas również silniejszymi. 

background image

 

Susie patrzyła na niego w szoku. Z całą pewnością nie wierzył, że była tą 

całą partnerką dla niego i jego brata.  

 

– Um, jak mogę być zarówno partnerką twoją jak i Briana? 

 

Blake  pochylił  się  i  dotknął  swoimi  ustami  jej  warg.  Jego  dłonie  powoli 

podążyły w górę jej pleców i okrężnymi ruchami skierowały się do przodu.  

 

–  To  bardzo  rzadkie,  aby  ktoś  był  prawdziwym  partnerem  dla  dwójki 

zmiennokształtnych i zazwyczaj zmiennokształtni walczą na śmierć i życie, aby 

dokonać  wyboru.  Jednak  w  tej  wyjątkowej  sytuacji  jestem  skłonny  się  dzielić, 

ale tylko z moim bratem.  

 

Jedna z jego dłoni wsunęła się między jej uda i zagłębiła, rozdzielając jej 

fałdki. Susie wygięła się pod jego dotykiem. Powoli, zaczęła odpinać mu guziki. 

Jego druga dłoń dołączyła do niej  i zerwał z siebie koszulę. Przerywając  uniósł 

ją i siebie, aby pozbyć się swoich szortów. 

 

Kiedy  położył  ich  z  powrotem  na  łóżku,  poczuła  jego  rozgrzaną  skórę 

przy  swojej.  Jego  twardy  jak  skała  kutas  przyciskał  się  do  jej  brzucha,  długi, 

gruby i gorący. Przylgnęła do niego, zataczając kręgi w górę i w dół jego klatki 

piersiowej.  

 

– Ahhh, Blake.  

 

Jęknęła,  kiedy  jego  dwa  palce  wsunęły  się  w  jej  wilgotny  żar  i  zaczęły 

poruszać się do środka i na zewnątrz stałym ruchem. Wessał jeden z jej sutków. 

Przyciągając go bliżej do siebie, Susie błagała: 

 

–  Daj  mi  więcej.  Kurwa,  potrzebuję  dojść.  Ssij  je  mocniej.  Spraw,  abym 

doszła, proszę. Proszę. 

background image

 

Przycisnęła się mocniej do jego dłoni, szukając uwolnienia i czując jak się 

zbliża,  tylko  po  to,  aby  zostało  jej  odebrane,  gdy  jego  dłoń  przesunęła  się  z  jej 

rdzenia i dał jej klapsa w tyłek. 

 

– Nie dojdziesz dopóki nie powiem, rozumiesz? 

 

Susie jęczała, szukając jego palców, kiedy ponownie dostała klapsa. 

 

– Odpowiedz mi, kochanie. 

 

– Blake, potrzebuję … 

 

Klepniecie! Tym razem pochylił ją do przodu i głaskaniem ukoił jej tyłek, 

zanim ponownie dał jej klapsa w pupę. Zakwiliła, kiedy ostra potrzeba owinęła 

się w jej wnętrzu. 

 

– Ty, moja mała partnerko, nie dojdziesz, chyba że wokół mojego kutasa. 

W pierwszej kolejności, chcę cię posmakować. 

 

Powolnymi  pocałunkami  torował  sobie  drogę  w  dół  jej  ciała.  Docierając 

na  miejsce  swojego  przeznaczenia,  zatrzymał  się  i  obserwowała  jak  jego  palce 

opuszczają  jej  obolałą  cipkę,  a  w  ich  miejsce  pojawia  się  jego  język.  Patrzyła 

zafascynowana,  kiedy  przedtem  zassał  swoje  pokryte  jej  śmietanką  palce  i 

wylizał do czysta. 

 

–    Kochanie,  smakujesz  jak  moje  ulubione  jedzenie,  mango  i  miód. 

Mniam. 

 

Zanurkował  głową w dół  i zaczął  na  niej  ucztować.  Krzyczała jego  imię, 

kiedy ją ssał i lizał.  

 

– Och, proszę, pozwól mi dojść. Potrzebuję dojść – powtarzała ciągle, ale 

za  każdym  razem,  kiedy  prawie  osiągnęła  swój  szczyt,  jego  usta  i  dłonie  ją 

opuszczały. Chwyciła go za dłonie, przytrzymując przy sobie, co tylko sprawiło, 

że wydał stłumiony śmiech, przez co to wszystko stało się jeszcze gorsze.  

background image

 

–  Daj  mi  to,  czego  potrzebuję.  Czuję  się  teraz  taka  pusta.  Zrobię 

wszystko. 

 

Uśmiechnął się do niej szeroko.  

 

– Wszystko, tak? 

 

Kiwając głową, przesunął się powoli w  górę jej ciała, pieszcząc i całując 

ją  wszędzie,  gdzie  sięgnął.  Kiedy  jego  kutas  spoczął  przy  jej  wejściu  i 

próbowała się  na  niego osunąć, podejmując gorączkowe próby, aby odegnać to 

palące doznanie. Musiała dojść. 

 

– Chcę usłyszeć, jak mówisz to jeszcze raz. Obiecaj, że zrobisz wszystko. 

 

Jęknęła  i  przesunęła  swoją  dłoń  w  dół,  nie  chcąc  mu  odpowiedzieć.  Ona 

tylko tak strasznie potrzebowała uwolnienia. Chwycił ją za dłonie i uniósł je nad 

jej głowę, kiedy przycisnął odrobinę bardziej czubek swojego kutasa. Zajęczała i 

wygięła się, usiłując przyjąć więcej.    

 

–  Ach,  ach,  ach!  To  ja  tu  rządzę.  Odpowiedz  mi.  Zrobisz  wszystko,  aby 

poczuć  mojego  fiuta,  wypełniającego  cię  do  pełna  tak,  że  dojdziesz  wokół 

niego? 

 

Skinęła głową i usiłował osunąć w dół swoje ciało. 

 

– Nie, chcę usłyszeć jak mnie o to błagasz. 

 

Jęcząc spojrzała mu w oczy i poprosiła: 

 

–  Spraw,  abym  doszła,  proszę.  Chcę  poczuć  twojego  kutasa  w  swojej 

cipce. 

 

Zniżył swoje usta i wyszeptał: 

 

– To jest to, moja Susie – kiedy pchnął do środka. 

background image

 

Krzycząc, uczepiła się go kurczowo, kiedy wysunął się cały, aż tylko jego 

czubek  znajdował  się  w  niej,  po  czym  ponownie  wbił  się  do  środka.  Jego  usta 

oderwały się od jej warg, a jego dłonie zsunęły się w dół jej ramion. 

 

– Powiedz, że jesteś moja. Powiedz, że jesteś moją partnerką. 

 

Obserwowała jak jego oczy migoczą, zmieniając kolor na ciemno zielony, 

a jego głos stał się głębszy. Ujrzała jak jego szczęka zaciska się, kiedy wydawał 

się  cedzić  słowa  przez  zęby.  Skinęła  głową,  gotowa  w  tej  chwili  powiedzieć 

wszystko, aby dojść. Jego dłonie ujęły jej twarz, a jego biodra przestały  mocno 

uderzać. 

 

– Chcę usłyszeć, jak to mówisz. Powiedz: „Blake jestem twoją partnerką.” 

 

Warcząc  z  frustracji,  że  powstrzymał  swoje  ruchy,  kiedy  ponownie  była 

tak blisko osiągnięcia orgazmu, wymruczała: 

 

– W porządku. Blake jestem twoją partnerką. Zatwierdź mnie.  

 

Ta  ostatnia  część  przywróciła  uśmiech  na  jego  napiętej  twarzy  i  ujrzała 

cztery  ostre  kły.  Wycofując  się,  przytrzymał  ją  mocno,  kiedy  wbił  się  swoim 

fiutem  z  powrotem  do  środka,  a  jego  usta  błyskawicznie  znalazły  się  na  jej 

ramieniu  i  ugryzł  ją.  Kiedy  jego  biodra  pompowały  w  nią,  Susie  wykrzyczała 

swój orgazm. 

 

– Blake! 

 

Zabrzmiał ryk, kiedy Blake uwolnił jej ramiona i poczuła jak wypełnia ją 

jego ciepłe nasienie. 

 

Kiedy  na  nią  upadł  pogłaskała  go  po  plecach  i  zapiszczała,  kiedy 

usłyszała: 

background image

 

– Nie rozkładaj się tak, bracie. Jeszcze jej nie zatwierdziłem. Teraz  moja 

kolej,  a  po  tym,  jak  obserwowałem  was  oboje,  jestem  niewiarygodnie 

nakręcony.    

 

Blake chrząknął, pocałował ją delikatnie  i zsunął się z łóżka.  W ułamku 

sekundy Brian unosił się nad nią.  

 

–  Przepraszam,  kochanie.  Nie  chciałem  być  wcześniej  dupkiem.  Wybacz 

mi, proszę. Obiecuję, że ci to wynagrodzę.  

 

Nie dając jej czasu na odpowiedź, jego usta zdominowały jej. Jego dłonie 

przesuwały  się  po  jej  wrażliwym  ciele.  Susie,  nadal  zbyt  oszołomiona  po 

najlepszym  orgazmie  w  swoim  życiu,  nie  mogła  myśleć  o  tym,  w  jaki  sposób 

Brian się tu dostał.  

 

Wciąż  była  na  niego  wkurzona,  ale  teraz  jej  to  nie  obchodziło,  ponieważ 

zbyt  dobrze  się  czuła.  Unosił  się  nad  nią,  a  jego  dłonie  pieściły  jej  ciało, 

ponownie wzniecając w niej ogień.  

 

– Wybacz mi. Daj mi jeszcze jedną szansę. 

 

Przerwał swoją eksplorację i skoncentrował się na niej. 

 

– Daj mi szansę, abym udowodnił, że nie jestem idiotą. 

 

Pochylił się i musnął jej usta swoimi. Czubek jego penisa spoczywał przy 

jej wejściu, czekając na zgodę.  

 

– Pozwól mi pokazać ci, co znaczy być moją partnerką … 

 

Usłyszała  warczenie  z  boku  łóżka  i  odwróciła  głowę,  aby  ujrzeć  Blake’a 

siedzącego  z  boku,  obserwującego  ją  wygłodniałymi  oczami,  jakby  właśnie 

przed chwilą jej nie wziął. Brian sięgnął dłońmi do góry i delikatnie zwrócił jej 

uwagę z powrotem na niego. Oparł swoje czoło na jej i wychrypiał: 

background image

 

–  Naszą  partnerką.  Pozwól  nam  pokazać  ci,  jak  to  będzie,  kiedy 

zostaniesz naszą partnerką. 

 

Jęknęła, kiedy wsunął więcej swojego kutasa do jej przemoczonej szparki. 

Jego  usta  podążyły  w  dół  jej  szyi,  zatrzymując  się,  aby  pocałować  wrażliwe 

miejsce, gdzie jego brat oznaczył ją wcześniej, po czym powoli zrobiły to samo 

po drugiej stronie, tyle, że tym razem zawisł nad miejscem, gdzie łączyły się jej 

szyja  i  ramię.  Brian  wsunął  pozostałą  część  swojego  fiuta  do  jej  mokrej  cipki. 

Zadyszała  teraz.  Jej  ciało  ponownie  pałało  ogniem.  Jęcząc,  skinęła  głową,  aby 

udzielić odpowiedzi na jego pytanie, mając nadzieję, że to sprawi iż zacznie się 

poruszać. 

 

  – Pozwól mi usłyszeć jak to mówisz, Susie. 

 

Dysząc,  kiedy  jego  zęby  musnęły  jej  skórę  i  wysunął  swojego  kutasa, 

tylko po to, aby pchnąć go leniwie z powrotem do środka, pisnęła: 

 

– Tak, zatwierdź mnie, tak. 

 

Brian  warknął,  kiedy  jego  kutas  pchnął  z  powrotem  w  jej  oczekujące 

ciało,  a  jego  zęby  zatopiły  się  w  jej  ramieniu.  Nie  sądziła,  aby  mogła  mieć 

kolejny orgazm  po tym, co zrobił jej Blake, ale jak tylko zęby Briana zagłębiły 

się w jej skórze, a jego kutas w nią pompował, wykrzyczała jego imię.  

 

– Brian! 

 

Wyginając  się  ku  niemu,  poczuła  jak  jej  ciało  eksploduje,  kiedy 

krzyknęła: 

 

– O, Boże. 

 

Chwilę  później  poczuła  jak  zajęczał  przy  jej  ramieniu  i  przetoczyło  się 

przez nią ciepło. 

background image

 

Brian  przekręcił  ich  na bok, trzymając ją  blisko. Susie poczuła jak Blake 

kładzie się za nią. Jego dłoń ujęła jej pierś, kiedy pocałował własny znak na jej 

ramieniu.  Brian  pocałował  ją  w  usta  i  przesunął  swoje  dłonie  tak,  aby  ujęły  jej 

tyłek. Susie walczyła, aby utrzymać otwarte oczy. Nadal miała tak wiele pytań, 

które chciała zadać. Dysząc zapytała o najpilniejsze. 

 

–  Hej,  nie  zamienię  się  teraz  w  futrzastego  niedźwiedzia,  kiedy 

ugryźliście mnie obaj, prawda? 

 

Dłonie Blake’a leniwie przesunęły się w górę jej ciała. Pogładził jej włosy 

i przegrała walkę zapadając w wyczerpujący sen jak tylko usłyszała odpowiedź 

Blake’a. 

 

–  Nie  martw  się,  kochanie.  Nie  możesz  zostać  zmieniona  w 

zmiennokształtnego. Musisz się taka urodzić. 

**** 

 

Blake  spojrzał  na  swojego  brata,  zastanawiając  się  jak  do  diabła  sobie  z 

tym poradzą. Od lat ze sobą razem  nie  mieszkali. Nigdy  nie podobała  im się ta 

sama kobieta. I jak do diabła mieli się nią dzielić? Wydał jęk. 

 

–  Czy  zdajesz  sobie  sprawę,  że  właśnie  związaliśmy  się  z  tą  samą 

kobietą?  Czy  masz  jakiś  pomysł  na  to,  jak  to  będzie  funkcjonować,  Brian? 

Ponieważ ja z pewnością nie mam. Gdybyś nie był moim bratem, a nasza matka 

mnie za to nie zamordowała, po prostu bym cię zabił, a potem miał ją całą tylko 

dla siebie. 

 

Brian warknął. 

 

– Miałem ją pierwszy, bracie. I co sprawia, iż  myślisz, że nie skopałbym 

ci  dupy?  I  to  ja  byłbym  tym,  którego  zamordowałaby  nasza  matka  za  zabicie 

ciebie. 

background image

 

Blake zaśmiał się cicho do Briana. 

 

–  Myślisz,  że  możemy  to  zrobić?  Zadowolić  ją?  Mam  na  myśli,  spójrz 

teraz na nas. 

 

Obaj spojrzeli w dół na skarb leżący między nimi i Brian skinął do niego. 

 

– Jestem gotowy. 

 

Blake przytaknął Brianowi. 

 

–  Pierwszą  rzeczą  jaką  mówię,  że  musimy  zrobić  w  poniedziałek,  to 

wybrać  się  do  biura  agencji  nieruchomości,  ponieważ  to  ciasne  miejsce,  które 

stanowi jej własność, zdecydowanie nie jest wystarczająco duże dla nas trojga. 

 

Brian pocałował Susie w usta i rozejrzał się uważnie po pokoju. 

   

– Myślę, że powinniśmy rozejrzeć się w Internecie. Sądzę, że ze względu 

na kwotę, jaką będziemy chcieli wydać, z ochotą pokażą nam coś już jutro. 

 

Uśmiechając się szeroko do brata, ucałował głowę Susie. 

 

– Myślę, że pierwszą rzeczą, jaką musimy kupić, jest większe łóżko. 

 

Brian  uśmiechnął  się  i  przyciągnął  ich  cenne  zawiniątko  bliżej  do  siebie. 

Blake właśnie powoli podnosił się z łóżka, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. 

Unosząc rękę w górę na znak stopu i mówiąc bratu, aby został z Susie, wciągnął 

swoje szorty i wyszedł z pokoju, ciężko stąpając, aby dać znać temu, ktokolwiek 

był po drugiej stronie drzwi, że się zbliża.  

 

Kiedy otworzył drzwi, trzy kobiety sapnęły, a ich oczy rozszerzyły gapiąc 

się  na  niego.  Uśmiechnął  się  do  nich  i  wszystkim  trzem  wyrwało  się 

westchnienie. Najniższa kobieta z grupy, o jasno rudych włosach, odchrząknęła 

kilka razy zanim powiedziała piskliwym głosem: 

background image

 

–  Um,  ach,  szukamy  Susie.  Um,  Susan.  Ach,  jest  tutaj,  czy  może 

przeprowadziła  się  w  ciągu  ostatnich  dwudziestu  czterech  godzin  i  nie 

poinformowała nas o tym? 

 

–  Tak,  Susie  jest  tutaj,  ale  jest  dość  wyczerpana,  więc  pozwoliliśmy  jej 

spać. 

 

Kobiety nie przegapiły tego „my” i zagryzł policzek, aby powstrzymać się 

od  śmiechu,  kiedy  wszystkie  poczerwieniały  i  usiłowały  zajrzeć  za  niego. 

Wymknął  mu  się  stłumiony  śmiech,  kiedy  poczuł  jak  jego  brat  pojawił  się  za 

nim i dziewczęta niemal się zakrztusiły. 

 

Brian uśmiechnął się szeroko do kobiet. 

 

– Czy możemy jej przekazać od was jakąś wiadomość? 

 

Trzy pary oczu dziewczyn przesuwały się  od niego do Briana, gapiąc się 

na nich, a ich spojrzenia podróżowały w górę i w dół po ich ciałach. Blondynka 

z grupy powiedziała z zapartym tchem: 

 

–  No  cóż,  widzisz,  zjawiłyśmy  się  tu  wszystkie,  ponieważ  Susie  chciała 

wyjść do klubu dzisiejszego wieczora, aby świętować zapisanie się na siłownię. 

To dlatego zjawiłyśmy się tu wcześniej, aby zacząć przyjęcie.  

 

Usłyszeli piszczący dźwięk za sobą i jęk Susie dobiegający z sypialni. 

 

Wszystkie trzy panie  uniosły brwi  i Brian z Blakiem odsunęli się z drogi 

pozwalając  im  wprosić  się  do  środka.  Znaleźli  się  w  salonie,  odwracając  się  w 

samą  porę,  aby  ujrzeć  jak  rozczochrana,  dobrze  zaspokojona  Susie  wychodzi  z 

sypialni nie mając nic na sobie. Na ich widok wrzasnęła i pobiegła z powrotem 

do  sypialni.  Tym  razem  Blake  nie  mógł  powstrzymać  swojego  śmiechu.  Brian 

dołączył do niego, aż bardzo czerwona i rozzłoszczona Susie wróciła do salonu 

w spodniach do biegania i czarnym podkoszulku. 

background image

 

Rzuciła spojrzenie jemu  i  Brianowi, po czym odwróciła się z uśmiechem 

do swoich ogłuszonych przyjaciółek.  

 

– Tak mi przykro. Jak długo czekacie? Nie zdawałam sobie sprawy, która 

jest godzina, kiedy ucięłam sobie drzemkę i czas po prostu tak szybko minął. 

 

Rudzielec mruknął pod nosem: 

 

– Och, założę się, że tak właśnie było. 

 

Spojrzała szybko na niego i Briana, którzy stali po obu stronach Susie. 

 

Łokieć w jego brzuchu powstrzymał jego chichot i skinęła głową w stronę 

swoich przyjaciółek. 

 

–  Jeśli  dacie  mi  dziewczyny  pół  godziny,  będę  gotowa  do  wyjścia.  Ci 

faceci właśnie wychodzą, prawda? 

 

Blake studiował Susie, wiedząc, że chciała, aby on i jego brat wyszli i nie 

spodobało  mu  się  to.  Sam  atak  na  nich  jak  i  to,  że  nie  przedstawiła  ich  swoim 

przyjaciółkom.  Uśmiechając  się,  odwrócił  się  do  jej  przyjaciółek  i  wyciągnął 

rękę na przywitanie. 

 

–  Cześć,  nazywam  się  Blake  Bear,  a  to  jest  mój  brat  Brian.  Miło  nam 

wreszcie poznać jakichś przyjaciół naszej partnerki. 

 

Wszystkie  trzy  kobiety  westchnęły  i  odwróciły  się  do  Susie  ze 

spojrzeniem,  które  było  zapowiedzią  tego,  co  nastąpi.  Blondynka  pierwsza 

wystąpiła do przodu, biorąc go za rękę i wymruczała: 

 

– Cześć, Blake i Brian, mam na imię Jane. 

 

Rudzielec wystąpił naprzód i zarumienił się, przybierając prawie taki sam 

kolor jak jej włosy. 

background image

 

–  Cześć,  miło  was  poznać.  Jestem  Sandy  i  nigdy  nie  słyszałam  o  was 

dwóch. 

 

Kiedy  zamierzał  odpowiedzieć,  z  wahaniem  zbliżyła  się  brunetka.  Nie 

uścisnęła jego dłoni, kiedy wyszeptała: 

 

– Miło was poznać. Nazywam się Samantha. 

 

Zerknął  na  Briana,  aby  sprawdzić,  czy  wychwycił  przerażony  ton  jej 

głosu  oraz  fakt,  że  nigdy  nie  patrzyła  im  w  oczy.  Brian  skinął  lekko  głową  i 

zwrócił się do kobiet. 

 

–  Cóż,  nie  martwcie  się.  Jestem  pewien,  że  wszystkie  usłyszycie  o  nas  o 

wiele więcej bo Susie zamierza być … 

 

Jęk wyrwał się z ust Susie, kiedy przerwała Brianowi. 

 

– Ok., dobrze. Przedstawiliście się, a teraz możecie już iść.  

 

Chwytając jego i Briana za ramiona, pchnęła ich w kierunku drzwi. 

 

Uśmiechając  się  do  niej  szeroko,  kiedy  próbowała  ich  ruszyć,  co  tak 

naprawdę  prowadziło  donikąd,  Blake  zlitował  się  nad  nią,  chwycił  ją  za  rękę  i 

zwrócił się do jej przyjaciółek. 

 

– Wybaczcie nam na moment, dobrze? 

 

Jego usta wygięły się w kącikach w niegodziwym uśmiechu, kiedy dodał: 

 

– Kiedy wrócimy, wszystko będzie załatwione i Susie będzie gotowa, aby 

do was dołączyć. 

 

Zaśmiał się, kiedy Susie warknęła i pognała jak burza do swojej sypialni. 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 6 

– Co wy dwaj do diabła myślicie, że wyprawiacie? 

 

Po  zatrzaśnięciu  za  nimi  drzwi,  Susie  odwróciła  się  twarzą  do  dwóch 

najbardziej  frustrujących  mężczyzn  na  świecie.  Blake  się  uśmiechał,  jego 

dołeczki  stały  się  bardziej  widoczne,  a  oczy  przybrały  całkowicie  niewinny 

wyraz. Ha! Tak, jasne. Teraz już wiedziała, do czego był zdolny i założyłaby się 

o wszystkie oszczędności swojego życia i swój dom, że był tak daleki od bycia 

niewinnym jak sam diabeł. Spojrzała na Briana, mając nadzieję, że będzie miała 

więcej  szczęścia,  ale  jego  niebieskie  oczy  błyszczały  jasno,  a  ramiona  były 

skrzyżowane  na  piersi,  kiedy  czekał  aż  przemówi,  jakby  to  ona  znalazła  się  w 

opałach. Grrr. 

 

–  Dlaczego  sprawiłeś,  aby  to  wyglądało  jakby  coś  działo  się  między 

nami? Ponieważ teraz one będą mnie prześladować odnośnie informacji, których 

nie mam. 

 

Blake  przyciągnął  ją  do  siebie,  uniósł  w  górę  i  pocałował.  Jego  język 

prześledził  jej  usta,  szukając  wejścia.  Odmówiła  wpuszczenia  go.  Chciała 

odpowiedzi  i  dostanie  je.  Kiedy  jego  dłoń  przesunęła  się  na  jej  tyłek  i  ścisnęła 

go, sapnęła, a wtedy jego język wsunął się do środka. Blake  ugniatał jej tyłek  i 

przyciskał ją do siebie, dopóki nie zapragnęła więcej. Przesuwając ręce w górę i 

oplatając je wokół jego szyi, przycisnęła go bliżej. Odsunął się, kiedy Brian się 

roześmiał.  

 

– Myślę, że zrozumiała, bracie. Coś z pewnością dzieje się  między  nami. 

Susie wie, że jest naszą partnerką. Prawda? 

 

Blake postawił ją i zrobiła krok do tyłu, aby spojrzeć na nich obu, zdając 

sobie sprawę, że ponownie zamierzają mówić o tej partnerskiej sprawie. 

background image

 

–  Mówicie  poważnie,  prawda?  Naprawdę  myślicie,  że  jestem  waszą 

partnerką.  Nie  wymyśliliście  tych  dramatycznych  rzeczy  tylko  po  to,  abym 

przespała się z wami oboma? 

 

Blake warknął i Brian zbliżył się do niej. Powiedział: 

 

–  Nie  sądzę,  że  to  teraz  dobry  moment,  aby  o  tym  rozmawiać  z  twoimi 

trzema przyjaciółkami za ścianą, nastawiającymi uszu, by wszystko słyszeć. Co 

ty na to, że wyjdziesz dzisiaj wieczorem, zabawisz się i spotkamy się tutaj jutro 

około dziesiątej? To powinno dać ci wystarczająco czasu na sen. 

 

Nie wyglądali tak, jakby żartowali i nienawidziła się do tego przyznać, ale 

mieli rację. To nie był dobry moment, aby o tym rozmawiać z jej przyjaciółkami 

czekającymi  w  salonie.  Jęcząc,  posłała  im  ostatnie  spojrzenie,  zanim 

westchnęła.      

 

–  Dobrze,  ale  niech  to  będzie  około  jedenastej,  bo  nie  jestem  rannym 

ptaszkiem. 

 

Uśmiech rozjaśnił twarze ich obu, co zaparło jej dech w piersiach i miała 

nadzieję,  że  nie  pożałuje  swojego  zaangażowania  w  związek  z  Blakiem  i 

Brianem. 

 

Przyglądali  się  jej  przygotowaniom,  narzekając  na  każdy  strój  jaki 

wybrała. W końcu, Susie warknęła: 

 

– Jeśli się nie zamkniecie i nie zachowacie swoich komentarzy i myśli dla 

siebie, przysięgam, że żadnemu z was nie spodobają się konsekwencje. 

 

Pokazała im swoją najlepszą surową minę i tupnęła nogą z naciskiem. Po 

upływie  jak  się  wydawało  godzin,  chociaż  prawdopodobnie  minęły  tylko 

minuty,  Blake  wykonał  gest  sznurowania  ust,  a  Brian  uniósł  w  górę  ręce  ze 

ślubowaniem milczenia, chyba, że się do niego odezwie. 

background image

 

Usatysfakcjonowana  Susie  wróciła  do  swojego  pierwszego  wyboru 

czarnej  koronkowej  bielizny  i  czerwono  czarnej  sukienki  w  stylu  lat 

pięćdziesiątych,  która  prawdopodobnie  pokazywała  zbyt  dużo  piersi.  Blake 

warknął  za  pierwszym  razem,  kiedy  ją  założyła,  ale  co  mogła  na  to  poradzić? 

Wzruszyła do siebie ramionami. Dopełniła to swoimi czerwonymi, pieprz  mnie 

butami,  które  jak  stwierdził  Brian,  sprawiały,  że  jej  strój  wyglądał  jakby  była 

gotowa  kogoś  zaliczyć.  Uśmiechnęła  się  do  siebie  szeroko  na  ich  gniewne 

spojrzenia,  wyszczotkowała  włosy  i  zwróciła  się  do  nich,  kiedy  nałożyła 

szminkę na usta. 

 

–  Dajcie  spokój.  Byłam  bardzo  niegrzeczna.  Moje  przyjaciółki  czekają 

tam  na  mnie,  a  ja  jestem  tutaj,  sprzeczając  się  z  wami  oboma.  Zazwyczaj,  jeśli 

jestem spóźniona wszystkie są tutaj ze mną. 

 

Obaj unieśli brwi i rozejrzeli się po jej malutkim pokoju. 

 

Zabierając swój dowód i pięćdziesięciu dolarowy banknot, schowała je w 

staniku,  podeszła  do  drzwi  i  przekręciła  gałkę,  tylko  po  to,  aby  zostać 

zatrzymana  przez  Briana,  kiedy  obrócił  ją  dookoła  i  przykrył  jej  usta  swoimi. 

Wzdychając,  kiedy  jego  smak  eksplodował  w  jej  ustach,  przyciągnęła  go  do 

siebie,  kiedy  ich  języki  się  splątały.  Przerwało  jej  pukanie  do  drzwi.  Jej 

przyjaciółka Sandy, krzyknęła: 

 

– Wszystko w porządku, Susie? Idziesz, czy chcesz abyśmy sobie poszły? 

 

Odpychając  klatkę  piersiową  Briana,  wyplątała  się  z  jego  ramion  i 

otworzyła  drzwi,  usiłując  doprowadzić  się  do  porządku  i  nie  dać  po  sobie 

poznać, co właśnie robiła. Sandy  uśmiechnęła się szeroko, kiedy pochyliła się i 

wyprostowała jej sukienkę, przesuwając jej piersi na właściwe  miejsce. Rzuciła 

spojrzenie  Brianowi,  który  wyszczerzył  zęby  w  uśmiechu  i  mrugnął  do  niej, 

zanim  ruszył korytarzem. Sandy podążyła  za nim chichocząc. Zwracając się do 

Blake’a, Susie westchnęła. 

background image

 

– Nawet nie myśl o tym, aby ponownie wszystko na mnie zrujnować. 

 

Roześmiał  się,  ale  jego  oczy  zalśniły,  kiedy  spojrzał  na  nią  wygłodniale. 

Chwytając go za rękę pociągnęła go za Brianem i swoimi przyjaciółkami.   

**** 

 

Brian zwrócił się do brata, kiedy dotarli do jego domu. 

 

–  Wiem,  że  dopiero  co  ją  spotkaliśmy  i  nie  chcesz  spuścić  jej  z  naszych 

oczu  dopóki  nie  upewnisz  się,  że  wie  jak się  czujemy  i  jakie  jest  jej  miejsce  w 

tym wszystkim, ale nie możemy jej zmusić, żeby z nami została. 

 

Przebiegając  palcami  przez  swoje  włosy,  starał  się  rzucić  pozytywne 

światło na tę sytuację, tak, aby nie musiał robić tego, do czego zamierzał zmusić 

go Blake. 

 

– Wyjście dzisiejszego wieczora może jej dobrze zrobić, spuść nieco pary, 

weź  pod  uwagę  te  wszystkie  rzeczy,  o  których  się  dowiedziała  i  zabaw  się 

trochę. 

 

Blake warknął na niego i przepchnął się wchodząc do jego domu jak tylko 

otworzył drzwi. 

 

–  Więc  nie  masz  problemu  z  tym,  że  wyszła  ubrana  w  ten  sposób,  w 

gronie  swoich  wolnych  przyjaciółek,  po  tym  wszystkim,  co  się  jej  przydarzyło 

w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin?  

 

Blake  odezwał  się  opryskliwie  do  Briana  i  rzucił  mu  piwo,  które  Brian 

złapał, po czym wypił je duszkiem. Jego brat chwycił kolejne piwo i Brian mógł 

stwierdzić,  że  Blake  koncentrował  się,  aby  nie  zmiażdżyć  butelki  w  swoim 

uścisku. 

 

Zatrzaskując  lodówkę,  Brian  pomyślał  o  tym,  w  co  była  ubrana  Susie, 

kiedy wychodziła i warknął: 

background image

 

–  W  porządku.  Daj  mi  pięć  minut,  abym  się  przebrał.  Podrzucę  ci  jakieś 

ubranie i pójdziemy pilnować naszej dziewczynki. A z tego, co już sam wiesz, a 

ja zrozumiałem, zabije nas, jeśli się dowie, że to zrobiliśmy. 

 

Blake wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko do niego. 

 

– Nie obchodzi mnie to. 

 

– Patrząc na ciebie, Blake, ktoś by pomyślał, że jesteś tym wyluzowanym, 

niefrasobliwym bratem. 

 

Brian pokręcił głową. 

 

– Jakże wszyscy są w błędzie. 

 

Brian  pobiegł  na  górę  do  swojego  pokoju,  aby  narzucić  na  siebie  jakąś 

koszulkę i chwycił jedną dla Blake’a. 

**** 

 

Brian wiedział, że to był zły pomysł, zwłaszcza, kiedy musiał unikać rąk i 

propozycji  seksualnych  od  kobiet  z  każdej  strony,  podczas  gdy  usiłował 

pozostać  w  ukryciu.  Z  całą  pewnością  nie  pomagało  też  to,  że  musiał 

powstrzymywać  Blake’a  i  swojego  własnego  niedźwiedzia  od  pójścia  i  zabicia 

każdego z licznych mężczyzn tańczących i taksujących atrybuty Susie. Które to 

atrybuty  z  powodu  wybranego  ubrania,  jakie  założyła,  a  które  nie  spełniało 

swojego zadania, nie pozostawały właściwie zakryte.  

 

Ledwie  unikając  kolejnego  chwycenia  za  tyłek,  Brian  zwrócił  się  do 

Blake’a. 

 

– Zdajesz sobie sprawę, że w takim tempie ona nas zobaczy i pomyśli, że 

jej  nie  ufamy.  Ale  przede  wszystkim  pomyśli,  że  jesteśmy  zazdrosnymi, 

kontrolującymi palantami. 

background image

 

Blake  odwrócił  się  i  warknął  na  zbliżające  się  do  nich  kobiety,  zanim 

zwrócił się do niego. 

 

–  Może  jestem  ponad  to.  Wiem  tylko,  że  mam  trzydzieści  siedem  lat  i 

czuję jakbym czekał na nią od lat. 

 

Brian  powstrzymał  Blake’a  przed  zatrzymaniem  kolejnej  grupy 

mężczyzn,  którzy  dołączyli  do  Susie  i  jej  przyjaciółek.  Odwrócił  się  i  warknął 

na Briana. 

 

– Powiedz mi, bracie, że nie czujesz tego samego. 

 

–  W  porządku.  Przyznaję,  ale  nie  chcę  zawalić  z  nią  sprawy,  zanim  to 

miało  szansę  się  zacząć  i  jestem  tu  tylko  dlatego,  ponieważ  nie  ufam  nikomu 

innemu. 

 

Blake  uśmiechnął  się  szeroko  i  skinął  głową.  Tym  razem,  kiedy  obaj  się 

odwrócili, każdy z nich zamówił dla siebie piwo.  

**** 

 

Ok.,  była  zalana  w  pestkę.  Susie  nigdy  nie  wypiła  tyle  w  swoim  życiu. 

Ten stan miał coś wspólnego z tym wszystkim, co dzisiaj odkryła. O Boże, czy 

to  naprawdę  było  dopiero  dzisiaj?  Zerkając  na  zegarek,  Susie  obserwowała 

rozmyte cyfry, ale powiedziały jej, że to wszystko wydarzyło się wczoraj. Może 

to  był  okropnie  dziwny  sen.  Unosząc  kieliszek  likieru  Baileys,  wypiła  płyn 

jednym  haustem,  jęcząc,  kiedy  zauważyła,  że  nic  już  nie  zostało.  Uśmiechając 

się  szeroko  do  blondyna,  który  do  niej  mrugnął,  wysunęła  się  z  boksu  na 

chwiejnych nogach i powędrowała, aby dołączyć do Jane na parkiecie. Blondyn 

podążył  za  nią.  W  tym  miejscu,  dzisiejszego  wieczoru  nie  miała  zamiaru 

martwić  się  którymkolwiek  ze  swoich  problemów.  Podejmując  decyzję, 

odwróciła  się  do  Samanthy  i  Sandy,  które  podeszły,  aby  przyłączyć  się  do 

tanecznej zabawy. Chwyciła je za dłonie i wciągnęła je do tanecznego kręgu. 

background image

 

Czas szybko zleciał. O wpół do drugiej nad ranem, podano ostatnie drinki. 

Do tego czasu Susie wydała swoją pięćdziesiątkę  i wypiła kilka drinków, które 

postawili  jej  adoratorzy.  Wracając  do  boksu,  ona  i  jej  przyjaciółki  chwyciły 

swoje kurtki i usiadła na chwilę, aby dać odpocząć stopom. Kiedy ponownie się 

podniosła, świat zawirował i upadłaby, gdyby nie chwyciły jej cztery dłonie. 

 

Jęknęła,  ponieważ  nie  było  sposobu,  nieważne  jak  była  pijana,  aby 

potrafiła zapomnieć ten zapach i uczucie tych ramion wokół niej. Potwierdzenie 

nastąpiło, kiedy Blake warknął: 

 

– Mówiłem ci, żebyś nie zakładała tych butów. 

 

Dłonie Briana zniknęły, kiedy Blake ją podniósł. Pisnęła, kiedy wyniósł ją 

z klubu w kołysce swoich ramion.  

 

Nie dbając o to skąd wiedzieli, gdzie ją znaleźć, albo od jak dawna już tu 

byli, przytuliła się do Blake’a mamrocząc: 

 

– Nie zapomnijcie o moich przyjaciółkach. Nie mogę wyjść bez nich. Nie 

wezwałam jeszcze taksówki. 

 

Całując ją w głowę, Blake przytulił ją mocniej. 

 

– Nie martw się, kochanie. Brian zabierze je do domu.  

 

Skinęła  głową  przy  jego  piersi  i  usiłował  zmusić  swoje  oczy  oraz  swój 

zamglony umysł, aby nie zasnąć. 

 

Westchnęła. 

 

–  Tak  dobrze  pachniesz.  Wiedziałam,  że  to  ty  i  Brian,  jak  tylko  wasze 

dłonie  mnie  dotknęły.  Wasz  zapach  mnie  otoczył  i  od  razu  poczułam  się 

bezpiecznie. 

background image

 

Zatrzymał  się  i  przeniósł  cały  ciężar  jej  ciała  na  jedno  ramię.  Otworzył 

drzwi i delikatnie umieścił ją na przednim siedzeniu pasażera.  

 

Drzemała w trakcie jazdy do swojego domu i ocknęła się, gdy wziął ją na 

ręce  i  podszedł  do  drzwi.  Otworzył  je  jej  kluczem  i  wszedł  do  sypialni,  gdzie 

zdjął  z  niej  sukienkę.  Przerwał,  aby  zdjąć  jej  buty  i  rozmasować  każdą  stopę. 

Jęcząc z powodu cudownego uczucia, powiedziała: 

 

– Tak łatwo mogłabym się w tobie zakochać. Jeśli jakimś cudem już tego 

nie zrobiłam. 

 

Zatrzymał  się  na  chwilę  i  pocałował  ją  w  usta.  Mogłaby  przysiąc,  że 

wymamrotał: 

 

– Ja też cię kocham, mój mały skarbie. 

 

Pochylając się do niego wzięła głęboki oddech i niepostrzeżenie zasnęła. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 7 

Brian  obudził  się  jak  zwykle  o  piątej  rano,  przeciągnął  swoje  zmęczone 

ciało,  tylko  by  usłyszeć  jęk.  Spojrzał  w  dół,  by  ujrzeć  głowę  Susie  na  swojej 

piersi.  Zachichotał,  kiedy  wtuliła  się  w  niego  i  ugniotła  jego  pierś,  jęcząc,  gdy 

jego klatka piersiowa uniosła się.  

 

Blake,  który  nadal  mocno  spał  z  nogami  Susie  splątanymi  ze  swoimi, 

wyglądał  na  bardzo  zadowolonego.  Brian  uśmiechnął  się,  kiedy  zaczął  się 

zastanawiać, czy sama ułożyła się na nim w ten sposób, czy to Blake przesunął 

ją na taką pozycję.  

 

Szturchając brata, wyszeptał: 

 

–  Jestem  umówiony  na  szóstą.  Ponieważ  ty  nie  musisz  pojawić  się  tam 

przed  jedenastą,  zajmę  się  większością  mojej  pracy  i  skończę  ją  dzisiejszego 

ranka.  Spotkamy  się  tu  później  wieczorem.  Zostajesz,  czy  wychodzisz  teraz  do 

pracy? 

 

Jego  bratu  wyrwało  się  warczenie  zanim  jego  głowa  uniosła  się  i  Blake 

spojrzał na niego. 

 

–  Zorganizowałem  tej  niedzieli  wszystko  tak,  aby  wziąć  wolne. 

Pracowałem  ciężko  z  moimi  ludźmi,  a  ich  ostatnia  duża  walka  odbyła  się 

tydzień  temu.  Tylko  dwóch  z  nich  czeka  na  zbliżającą  się  walkę.  Więc  mam 

niewiele do roboty. 

 

Uśmiechnął się z wyższością do Briana. 

 

–  Zadzwonię  do  kilku  agentów  nieruchomości  i  sprawdzę  co  mają.  I 

dopilnuję, aby załatwić większe  łóżko. Więc nie spiesz się z powrotem. Jestem 

pewien, że potrafię zapewnić jej zajęcie.  

background image

 

Aby podkreślić swój punkt widzenia, Blake ściągnął śpiącą Susie z Briana 

i  ułożył  ją  na  swojej  piersi.  Jęknęła  i  wierciła  się  przez  chwilę,  po  czym 

westchnęła  i  umościła  się  na  nim  z  powrotem.  Brian  pochylił  się  i  delikatnie 

odsunął z drogi jej włosy, kiedy musnął wargami jej miękki policzek. 

 

– Słodkich snów, kochanie. 

 

Po  wstaniu  z  łóżka,  wciągnął  na  siebie  ubranie  z  ostatniej  nocy  i 

spokojnym krokiem podszedł do drzwi. 

 

–  Znajdę  kogoś,  kto  przejmie  niektórych  moich  klientów,  tak  by  mieć 

trochę czasu i zrobić porządek. 

 

Ramię  Blake’a  uniosło  się,  aby  pomachać  mu  w  podzięce,  zanim 

ponownie owinęło się wokół Susie. Uśmiechając się szeroko, Brian dodał: 

 

–  Och,  a  skoro  masz  wolny  cały  ten  czas, możesz  zadzwonić  do  mamy  i 

taty i nie zapomnij o Gwen. 

 

Roześmiał  się,  kiedy  przy  wychodzeniu  z  domu,  podążyło  za  nim 

przeciągłe warczenie. 

**** 

 

Wchodząc na siłownię, Brian pomachał do Dane’a.  

 

– Daj mi minutę i możesz już iść. Przepraszam za spóźnienie. 

 

Dobiegł  go  stłumiony  śmiech,  kiedy  wbiegał  po  schodach  do  biura 

swojego  i  Blake’a,  zostawił  tam  torbę  i  portfel,  zanim  zszedł  ponownie  na  dół 

do szczerzącego zęby Dane’a, który opierał się o ścianę. 

 

– Jestem zaskoczony, że pojawiłeś się dzisiaj w pracy. 

 

Unosząc brew, Brian czekał, aż Dane będzie kontynuował. 

background image

 

– Och, daj spokój. Wszyscy wiedzą, że znalazłeś swoją partnerkę. 

 

– Jak do diabła wszyscy się o tym dowiedzieli? 

 

Brian  spojrzał  na  Dane’a,  nie  będąc  w  nastroju  na  zgadywanki  po  tym 

całym dramacie z ostatnich dwudziestu czterech godzin. 

 

–  Na  początek,  uprawiałeś  seks  z  kobietą  w  swoim  biurze.  Prawdziwą 

krzykaczką, jak mi doniesiono.  

 

Brian  warknął  na  Dane’a,  który  się  roześmiał  i  uniósł  ręce  do  góry  w 

geście poddania.  

 

– To był pierwszy trop. Nigdy nie zabierałeś tam kobiet. A jeśli chodzi o 

Blake’a,  on  to  już  inna  sprawa,  ponieważ  zawsze  zabierał  kobiety  na  górę  do 

biura i doprowadzał je do krzyku. 

 

Brian jęknął i przejechał palcami przez włosy. 

 

–  Po  drugie,  sądzę,  że  to  co  najbardziej  naprowadziło  nas  wszystkich  na 

trop, to brunetka, wybiegająca z twojego biura jakby piekielne ogary deptały jej 

po  piętach  albo  zmiennokształtny  niedźwiedź.  Następnie  ty  ruszający  za  nią  w 

pościg  i  Tayler  wbiegająca  do  szatni,  gotowa  zabić  tę  biedną  kobietę. 

Powiedziałem  ci,  kiedy  zatrudniałeś  córkę  Sammy,  że  będziesz  miał  kłopoty. 

Ogromnie  się  w  tobie  podkochiwała,  odkąd  była  niedźwiadkiem.  A  teraz  masz 

na  głowie  Sammy,  która  wpadła  w  gniew  za  złamanie  serca  jej  dziecka,  a  sam 

wiesz jakie są matki niedźwiedzia. 

 

Uśmiech  Dane’a  stał  się  jeszcze  szerszy,  kiedy  chwycił  swoją  torbę  zza 

biurka recepcji.  

 

– Dzwoniła twoja matka. Jest już w drodze. Twoja siostra też powinna tu 

być lada chwila, z Mattym i wszystkimi. 

 

Roześmiał się i poklepał Briana po plecach. 

background image

 

–  Powodzenia,  stary.  Mam  nadzieję,  że  twoja  partnerka  spodziewa  się 

gości,  ponieważ  wygląda  na  to,  że  będzie  ich  trochę  miała.  Och,  a  ponieważ 

jestem  takim  dobrym  przyjacielem  i  pracownikiem,  zadzwoniłem  po  twojego 

kuzyna Jake’a. Przyjdzie i zastąpi cię. Będzie tu około szóstej.  

 

Stojąc  nieruchomo,  Brian  przyswajał  wszystko,  co  powiedział  mu  Dane. 

Nawet  nie  powiedział  „Cześć”,  ani  „Dziękuję”.  Chwycił  tylko  słuchawkę 

telefonu i zadzwonił do Blake’a, modląc się, aby odebrał. 

 

Telefon  dzwonił  i  dzwonił, odsyłając  go dwukrotnie  do poczty  głosowej, 

zanim marudny niedźwiedź odpowiedział: 

 

– Lepiej, żeby było to cholernie ważne. 

 

– Mama wie. 

 

Blake jęknął. 

 

– Czy wiesz, co takiego wie? 

 

– Dane właśnie mi powiedział, że jest w drodze. Nie sądzę, aby była zbyt 

szczęśliwa, że jej chłopcy mają tę samą partnerkę. Prawdziwa partnerka czy nie, 

najbardziej  martwię  się  o  to  co  będzie,  kiedy  dowie  się,  że  Susie  jest 

człowiekiem. 

 

Blake warknął, mamrocząc o kontrolowaniu i nadopiekuńczych matkach.  

 

–  Może  wszystko  będzie  w  porządku,  Blake.  Z  tego,  co  powiedział  mi 

Dane, oni myślą, że tylko ja znalazłem partnerkę. 

 

Usłyszał  więcej  mamrotania  i  Susie  jęknęła  do  Blake’a  żeby  jej  nie 

zostawiał. 

 

–  Brian,  przyjeżdżam.  W  każdym  razie  i  tak  miałem  do  niej  później 

zadzwonić i przekazać mamie naszą dobrą wiadomość.  

background image

 

Brian  rozejrzał  się  po  cichej  siłowni  i  ustawił  się  twarzą  do  drzwi,  przez 

które miały wejść jego matka i siostra.  

 

– Nie jestem pewien, co one wiedzą, ale najwyraźniej przypieczętowałem 

swój los, kiedy zabrałem Susie na górę, ponieważ w przeciwieństwie do ciebie, 

nigdy przedtem nie zabrałem kobiety do biura.  

 

Grymas  twarzy,  który  zrobił  Blake  był    na  tyle  głośny,  że  Brian  usłyszał 

go przez telefon.  

 

–  Już  wstałem.  Będę  tam  za  dziesięć  minut,  może  nawet  wcześniej,  jeśli 

mi się uda.  

 

– Chcę, żeby mama wiedziała, że ona jest również moja partnerką. 

 

Blake odłożył słuchawkę, zanim Brian mógł coś więcej powiedzieć. Jego 

matka i bardzo niezadowolona siostra weszły przez drzwi. 

**** 

 

Blake  wszedł  do  siłowni,  nie  będąc  pewien,  czego  ma  się  spodziewać. 

Nigdy  nie  mógł  być  pewien,  jak  zareaguje  jego  matka.  Jego  kuzyn  Drake 

siedział  za  biurkiem  recepcji.  Uśmiechnął  się  do  niego  szeroko  i  wskazał  na 

biuro. Wzdychając, Blake skinął głową i wszedł po schodach.  

 

Zatrzymując  się  przed  drzwiami  biura,  wziął  głęboki  oddech  i  wszedł  do 

środka,  aby  ujrzeć  swoją  matkę  stojąca  plecami  do  okna,  które  wychodziło  na 

siłownię.  Jego  siostra  patrzyła  na  Briana,  który  stał  na  środku  miedzy  nimi, 

warcząc.  Jak  tylko  wszedł  do  pomieszczenia,  uwaga  jego  matki  skupiła  się  na 

nim i powiedziała: 

 

– Proszę, powiedz mi, że to, co powiedział Brian to jakiś żart. 

 

Wargi Blake’a wykrzywiły się. 

background image

 

–  Och,  nie  wiem,  mamo.  Co  powiedział  ci  Brian?  Czy  to  miało  coś 

wspólnego ze związaniem się z tą samą kobietą?  

 

Warknęła na niego. 

 

–  To  dopiero  początek.  Powiedz  mi,  że  nie  jest  człowiekiem.  Mój  Boże, 

synu, jak ja to przedstawię Towarzystwu Delta? Oni wszyscy pokładają nadzieje 

w  swoich  córkach.  Jesteście  najlepszymi  kawalerami  do  złowienia,  nawet  z 

twoją reputacją, Blake.  

 

Blake  zadrżał.  Pamiętał  te  zadzierające  nosy  kobiety,  a  ich  wszystkie 

córki  były  równie  złymi,  snobistycznymi  małymi  bachorami.  Nigdy  nie  mógł 

zrozumieć,  jakim  sposobem  jego  siostra  tak  bardzo  różniła  się  od  ich  matki  i 

wszystkich  tych  kobiet.  Zerkając  na  brata,  Blake  ujrzał  ten  sam  wyraz 

obrzydzenia malujący się na jego twarzy. 

 

Zwracając się z powrotem do matki, warknął: 

 

– O co chodzi, matko? Czy to dlatego, że twoi obaj chłopcy związali się z 

tą  samą  kobietą,  a  ona  jest  człowiekiem,  czy  dlatego,  że  ona  jest  kimś,  kogo 

nazwałabyś  tłuściochem?  Proszę  powiedz  mi,  że  nie  jechałaś  dwie  godziny  z 

Sydney  tylko  po  to,  aby  sprawdzić  czy  to  wszystko  jest  prawdą  i  aby  okazać 

swoje niezadowolenie.  

 

Sapnęła. 

 

–  Doprawdy,  synu,  nie  jestem  taka  płytka.  Chcę  tylko  dla  swoich  synów 

tego, co najlepsze.  

 

On  i  Brian  prychnęli  śmiechem.  Jego  matka  zadarła  nos  do  góry  na  nich 

obu. 

 

– Zjawiłam się tu, aby spotkać kobietę, z którą związali się  moi chłopcy. 

Chciałam sprawdzić, czy nie jest z wami tylko z powodu waszego majątku. 

background image

 

Jęcząc,  Blake  zwrócił  się  do  swojego  brata,  który  pokręcił  głową  i 

spojrzał na siostrę, która wpatrywała się w sufit, jakby się modliła. Wydał jęk. 

 

– W porządku. Może zjemy razem obiad za dwa tygodnie, w niedzielę. 

 

Uniósł w górę dłoń aby powstrzymać swoją matkę przed przerwaniem. 

 

–  Daj  nam  te  tygodnie.  Dopiero  sami  ją  spotkaliśmy,  a  to  da  nam  czas, 

aby  się  poznać  nawzajem.  To  również  tobie  da  mnóstwo  czasu,  aby  się 

przygotować. 

 

Jego  matka popatrzyła  mu  w oczy, jakby  miała  moc, aby wejrzeć w jego 

umysł. Dzięki Bogu, nie potrafiła tego zrobić. W końcu, skinęła głową i przeszła 

obok  niego,  klepiąc  go  po  plecach,  jakby  właśnie  wygrał  jeden  ze  swoich 

bokserskich meczów. Otworzyła drzwi i wyszła. 

 

Wzdychając z ulgą, czekał, aby jego siostra dodała swoje trzy grosze i nie 

zawiodła go.  

 

– To wasz bałagan. Odmawiam sprzątania go, Brian. I to dotyczy również 

ciebie, Blake.  

 

Łagodniejszym głosem dodała: 

 

– Proszę, nie zrańcie tej kobiety, chłopcy. Wydaje się naprawdę słodka. 

 

Podeszła do drzwi i zatrzymała się. 

 

– Biorę kilka dni wolnego. Matty jest teraz ze swoim ojcem.  

 

On i Brian skinęli głowami. 

 

–  Och,  i  Blake,  upewnij  się,  że  twoje  wszystkie  kobiety  wiedzą,  że 

wypadłeś z rynku. Brian, uważaj na Sammy i Tayler.  

 

Zamknęła za sobą drzwi i odwrócił się w ciszy do Briana. 

background image

 

–  Dlaczego  do  diabła  powiedziałeś,  że  zjemy  razem  obiad?  Wolałbym 

raczej  być  obdzierany  żywcem  ze  skóry.  Wiesz,  że  właśnie  dałeś  jej  czas  na 

przygotowanie misternego planu. 

 

Blake  patrzył  na  brata,  którego  włosy  sterczały  we  wszystkie  strony, 

jakby przed przybyciem Blake’a, Brian za nie szarpał. Jego usta były zaciśnięte, 

a oczy migotały zmieniając się z niedźwiedzich na ludzkie.  

 

– A co ty byś powiedział? 

 

Blake  mógł  usłyszeć  jak  jego  brat  zaciska  zęby,  kiedy  wyszczekiwał 

swoje słowa. 

 

– Radziłem sobie dopóki nie przyjechałeś. Powiedziałem jej, że nic z tego 

i  jeśli  nadal  będzie  kontynuować  te  bzdury  to  powinna  się  wynosić.  Wcale  nie 

chciała spotkać się z naszą partnerką.  

 

Brian roześmiał sie z brata patrząc na niego z góry na dół. 

 

– I jak to miało pomóc, bracie?   

 

Blake warknął na niego i wypadł jak burza z pomieszczenia.  

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 8 

Rozciągając  swoje  dobrze  wykorzystane  mięśnie,  Susie  westchnęła  w 

poduszkę.  Otworzyła  jedno  oko,  aby  zerknąć  na  tarczę  zegarka,  która 

wskazywała  dziesiątą  czterdzieści  pięć  rano.  Zamknęła  oczy  jak  tylko  zaczęło 

walić  jej  w  głowie.  O,  kurcze.  Cały  alkohol,  który  wypiła  wczorajszej  nocy 

podjechał  jej  do  gardła.  Susie  rzuciła  się  biegiem  do  łazienki  nie  zwracając 

uwagi na swoją nagość, modląc się tylko, aby dotrzeć na czas i przeklinając dwa 

niedźwiedzie, które zarzuciły ją informacjami i nową rzeczywistością.  

 

Kiedy  poczuła  na  sobie  dłonie  –  jedną  która  odsunęła  i  przytrzymała  jej 

włosy a drugą pocierającą jej plecy – wydała z siebie jęk do toalety. Używając 

jednej dłoni, usiłowała je odepchnąć. 

 

– Zostawcie mnie, chcę umrzeć w spokoju. 

 

Blake, który pocierał jej plecy, zachichotał. 

 

–  Przykro  mi,  kochanie.  Nigdzie  się  nie  wybieramy,  poza  tym,  jestem 

pewien  na  dziewięćdziesiąt  dziewięć  koma  dziewięć  procent,  że  jednak  to 

przeżyjesz.  

 

Przez następne dziesięć minut lub coś koło tego, przytrzymywali jej włosy 

i gładzili po plecach, aż była pewna, że nic już nie zostało. Wreszcie czując się 

w  miarę  normalnie,  wstała,  wyszczotkowała  zęby  i  wypłukała  usta,  a  kiedy 

odwróciła  się  zbyt  szybko,  cztery  dłonie  wyciągnęły  się,  aby  ją  ustabilizować. 

Blake skinął  głową  na brata, który ją podniósł,  niosąc w ramionach. Gdyby  nie 

była  chora,  Susie  była  pewna,  że  zaprotestowałaby,  zwłaszcza,  że  wciąż  była 

naga.  Kiedy  otoczyły  ją  silne  ramiona  Briana,  a  świeży,  czysty,  leśny  zapach 

owinął się wokół niej jak bezpieczny koc, przytuliła się do niego mocniej, kiedy 

wszedł do salonu i usiadł na kanapie. 

background image

 

Blake  usiadł  po  drugiej  stronie  i  wziął  jej  stopy  w  swoje  dłonie,  aby  je 

masować,  podczas  gdy  Brian  sięgnął  do  stolika,  wziął  dla  niej  butelkę  wody  i 

kilka  panadoli.  Przytulali  się  tak  przez  jakiś  czas,  czekając,  aż  zadziałała 

lekarstwo. 

 

– Och, Blake, to takie cudowne uczucie. 

 

Zamykając oczy, oparła się o pierś Briana.     

 

– Mmm, to takie przyjemne. Naprawdę doceniam, że przywieźliście mnie 

wczorajszej  nocy  do  domu.  Brian,  dzięki  za  dopilnowanie,  aby  moje 

przyjaciółki  dotarły  bezpiecznie  do  domu.  Chciałabym  tylko  wiedzieć,  jakim 

cudem, wy chłopcy znaleźliście się w tym samym klubie, co ja? 

 

Otworzyła jedno oko i uniosła brew na Blake’a. Przerwał a ona poruszyła 

stopami. 

 

– Och daj spokój, potrafisz robić dwie rzeczy jednocześnie.  

 

Zgięła  palce  i  wskazała,  aby  nie  przerywał. Jego  dłonie  podjęły  na  nowo 

przerwany masaż, na co Brian roześmiał się cicho przy jej głowie.  

 

Blake wzruszył potężnymi ramionami. 

 

– Pomyśleliśmy, że możesz potrzebować niepijącego kierowcy. 

 

Spojrzała  na  niego,  parskając.  Jego  usta  uniosły  się  w  kącikach,  a  oczy 

nabrały tego niewinnego zranionego, niedźwiedziego wyrazu. Śmiejąc się  na te 

myśli, prychnęła. 

 

–  Ha.  Taa.  Założę  się,  że  jedynym  powodem,  była  potrzeba  posiadania 

przeze  mnie  trzeźwego  kierowcy.  Baliście  się,  że  zwieję  bez  płacenia,  albo 

zrobię coś równie głupiego? 

background image

 

Brian  pochylił  się  i  pocałował  ją  w  ramię,  tuż  obok  miejsca,  gdzie  ją 

ugryzł. Potem wymamrotał: 

 

–  Chcieliśmy  się  po  prostu  upewnić,  że  wszystko  z  tobą  w  porządku. 

Ufamy ci. Przez myśl nam nie przeszło, że mogłabyś uciec.  

 

Blake sapnął. 

 

– Ach, ale było całkiem blisko.  

 

Syk  wymknął  się  z  jej  ust,  kiedy  zabijała  wzrokiem  Blake’a,  a  on  uniósł 

brew prowokując ją do zaprzeczenia. 

 

–  Właśnie  dowiedziałaś  się  o  zmiennokształtnych  i  okazało  się,  że  jesteś 

partnerką nie jednego, ale dwóch. Wypadłaś ze Zdrowych Ciał jakby po piętach 

deptały ci piekielne ogary.  

 

Jej  serce  przyspieszyło,  kiedy  jego  usta  wygięły  się  w  jeden  z  tych 

seksownych uśmiechów. 

 

–  Nie  jesteśmy  ogarami,  kochanie.  Jesteśmy  niedźwiedziami  i  zjemy  cię, 

tylko w trochę inny sposób.  

 

Zabierając nogi z dala od niego, zapiszczała: 

 

– Blake, nie waż … 

 

Jej słowa urwały się zmieniając w śmiech, który z kolei przeszedł w jęki, 

kiedy  jego  usta  wytyczały  sobie  drogę  w  górę  wnętrza  jej  nogi  i  znalazł  to, 

czego szukał. Warknął przy jej pochwie. 

 

– Miód. Mój. 

 

Blake uniósł wzrok znad jej cipki i skinął głową do swojego brata. 

 

– Nasz. 

background image

 

Dłonie  Briana  okrążyły  jej  piersi,  kierując  się  w  dół,  głaszcząc  brzuch  i 

wracając  z  powrotem  do  góry.  Susie  zakwiliła,  kiedy  język  Blake’a  dotknął  jej 

łechtaczki  i  wessał  ją.  Kiedy  poruszał  twarzą  z  boku  na  bok,  jego  kilkudniowy 

zarost łaskotał jej wrażliwe ciało. 

 

Wyginając  się  ku  pociągnięciom  języka,  przyspieszyła  rytm,  aż  jej  ciało 

było gotowe by spłonąć. 

 

–  Och,  och,  ach,  ach,  musze  dojść.  Spraw,  abym  doszła.  Wy  dwaj 

sprawiacie, że moje ciało płonie. 

 

Obaj  warknęli  przy  jej  skórze,  a  ona  krzyknęła,  dochodząc  w 

nieskończoność, kiedy zęby wbiły się w jej udo i dwa grube palce pompowały w 

jej mokre sedno.  

 

Susie  wróciła  na  ziemię,  aby  ujrzeć  jak  szczerzący  zęby  Blake  siedzi  i 

oblizuje swoje palce. 

 

– Mmm, miód. 

 

Wstając skinął na Briana, który ją podniósł i skierował się do sypialni. Po 

położeniu  jej  na  łóżku,  pozwolił  jej  się  odsunąć  i  zdjął  swoje  spodenki,  zanim 

wciągnął ją z powrotem w swoje ramiona. 

 

– Kochanie, pamiętasz jak mówiłaś, że nie lubisz owoców jako przekąski? 

 

Popatrzyła na Briana i zmarszczyła brwi. 

 

– Nie powiedziałam tego tobie. Powiedziałam to twojej siostrze. 

 

Wzruszył ramionami i kontynuował: 

 

–  Zamierzamy  cię  przekonać,  że  owoce  są  najlepszą  przekąską,  a  miód 

jest ulubionym przysmakiem niedźwiedzi. 

background image

 

Przewróciła  oczami  i  opadła  do  tyłu  na  łóżko,  kiedy  Blake  wszedł  ze 

słoikiem  miodu  i  ogromnym  talerzem  owoców,  z  szerokim  uśmiechem  na 

swojej  przystojnej  twarzy,  na  której  malowało  się  oczekiwanie.  Umieścił 

wszystko  na  jej  uprzątniętym  nocnym  stoliku.  Zmarszczyła  brwi.  Kiedy  oni  to 

zrobili? 

 

Zapomniała  o  tym,  co  stało  się  z  jej  rzeczami,  kiedy  Blake  i  Brian 

wycisnęli nad jej ciałem pomarańczę, obserwując jak soki spływają w dół na jej 

piersi. Jęcząc, każdy z nich pochylił się i podążył jednym ze śladów.  

 

– O Boże. 

 

Zaburczeli  na  jej  aprobatę  i  poczuła  jak  ciepły  gęsty  miód  kapie  na  jej 

brzuch i zatrzymuje się w złączeniu między jej udami. 

 

Języki  pojawiły  się  wszędzie  na  jej  wrażliwym  ciele,  kiedy  zlizywali  z 

niej  szlaki  z  mango,  marakui,  pomarańczy  i  miodu,  pożerając  każdą  kroplę  z 

nienasyconym  głodem.  Zamykając  oczy  z  nadmiaru  wrażeń,  które 

bombardowały jej rozgorączkowane ciało, Susie błagała o więcej. 

 

– Dajcie mi to. Och, dajcie mi więcej. Więcej. 

 

Za  chwilę  błagała  już  o  uwolnienie  od  tych  wyrafinowanych  pieszczot, 

krzyczała. 

 

– Przestańcie! O słodki Boże, przestańcie. Nie zniosę tego dłużej. 

 

Blake  i  Brian  nie  poddali  się  dopóki  nie  chwyciła  w  dłonie  ich  twarzy  i 

wyssała soki z ich ust, mrucząc pod nosem z aprobaty. Pchnęła Briana na łóżko. 

Po  chwyceniu  kawałka  pomarańczy,  ścisnęła  go,  obserwując  jak  sok  zostawia 

szlak i zanurkowała w dół, aby za nim podążyć.   

 

– Wy dwaj macie rację. Co za przepyszna przekąska.  

background image

 

Wylizując  drogę  w  dół  twardych  jak  skała  mięśni  brzucha,  podążała  za 

szlakiem  z  soku,  aż  znalazła  skarb,  którego  szukała.  Skapnęła  trochę  miodu  na 

jego kutasa, pochyliła się i wessała przyprawiony smakiem miodu lizak. 

 

– Cholera, Susie, kochanie ty … 

 

Roześmiała  się  z  powodu  pieszczotliwego  imienia,  którego  użył,  z  jej 

ustami  owiniętymi  wokół  swojego  powleczonego  miodem  fiuta.  Jego  protest 

zamarł,  a  ona  zadyszała,  kiedy  Blake  wycisnął  mango  na  jej  plecy  i  podążył 

szlakiem soku, kiedy ona lizała, ssała i połykała wszystko co mogła pomieścić z 

całej długości penisa Briana. Ten warknął: 

 

–  Susie,  kurwa  musisz  przestać.  Zaraz  dojdę,  a  nie  chcę  zrobić  tego  w 

twoich  ustach.  Chcę  dojść  wewnątrz  ciebie,  chcę  poczuć  twoją  cipkę  owiniętą 

wokół mnie.  

 

Odciągnął ją od siebie i przesunął w górę swojego ciała. Jej usta spotkały 

się  z  jego  i  posmakowała  wszystkiego,  co wcześniej  robili,  zanim  oderwała  się 

zdyszana,  walcząc  o  powietrze.  Kutas  Briana  ustawił  się  przy  jej  wejściu  i 

powoli  wsunął  w  jej  gorący,  śliski  rdzeń.  Jej  głowa  opadła  do  tyłu  i  Blake 

pojawił się obok niej, wycałowując drogę w dół jej szyi.  

 

–  Jesteś  cudowna  i  smakujesz  lepiej  niż  jakikolwiek  owoc,  jaki  tutaj 

mamy.  

 

Blake  jęknął  przy  niej,  kiedy  zamknął  dłoń  na  jednym  z  jej  sutków,  a 

Brian unosił ją dopóki tylko czubek jego grubego kutasa nie znalazł się przy jej 

wejściu,  po  czym  wtargnął  z  powrotem  do  środka,  wbijając  się  w  nią. 

Krzyknęła. 

 

– Brian, och, tak. 

 

Obmyła ją fala rozkoszy i usłyszała jak  Brian krzyknął: 

background image

 

– Dochodzę, Susie. 

 

Jego mięśnie napięły się i trysnął wewnątrz niej. 

 

Zanim zdążyła ochłonąć, Blake warknął i odwrócił ją tak, aby znalazła się 

na  czworakach  nad  Brianem,  z  piersiami  ustawionymi  nad  jego  twarzą.  Jego 

dłonie  rozłożyły  jej  nogi  jeszcze  szerzej  i  Blake  ustawił  się  za  nią,  z  ciałem 

zawieszonym nad nią. Lekko skubiąc jej plecy, wychrypiał. 

 

–  Chcę  usłyszeć  jak  krzyczysz,  kochanie.  Pozwól  mi  zobaczyć  jak  te 

piękne cycuszki podskakują, kiedy Brian będzie je ssał. 

 

Skinęła  głowa  i  jęknęła,  kiedy  jego  długi,  gruby  penis  wsunął  się  w  jej 

cipkę.  Pochylił  się,  a  jego  dłonie  przeniosły  się,  aby  bawić  się  jej  łechtaczką. 

Naciskał na jej guziczek w rytm swoich pchnięć. 

 

Jej  punkt  kulminacyjny  ponownie  się  budował  zaczynając  od  czubków  

palców u nóg, podążając w kierunku czubka głowy. Wymruczał: 

 

– Zamierzam cię pieprzyć, aż poczuję, jak twoja cipka zaciska się wokół 

mnie i nie przestanę dopóki nie będziesz mnie błagać, abym się zatrzymał. 

 

Jej głowa opadła do przodu i zadyszała, kiedy Brian, który delikatnie lizał 

i  pieścił  jej  piersi,  wessał  je  i  przygryzł  lekko  sutki.  Pisnęła,  kiedy  Blake 

wysunął  się  cofając  do  tyłu.  Jego  kutas  niemal  całkowicie  się  wysunął  zanim  z 

powrotem w nią pchnął.  

 

Blake wylał na nią trochę czegoś ciepłego i lepkiego, po czym jego palec 

wsunął się w jej dziewiczą tylną dziurkę. 

 

– Zamierzam cię tu wziąć i wypełnić moją spermą.  

 

Zadrżała na to wtargnięcie. 

 

– Jesteś tutaj dziewicą, prawda? 

background image

 

Susie skinęła głową i niedźwiedzie pojękiwanie rozległo się za nią, kiedy 

więcej  ciepłego  płynu  dołączyło  do  dodatkowego  palca.  Syknęła  i  cofnęła  się 

przed  palącym  odczuciem.  Brian  pocałował  jej  pierś  i  przytrzymał  ją 

nieruchomo, kiedy Blake mruknął: 

 

– Nie ruszaj się, Susie. Sprawię, że to będzie dla ciebie cudowne uczucie, 

obiecuję. Pchnij do tyłu na moje palce. 

 

Zacisnęła zęby i pchnęła na jego palce, kiedy wsunął je do środka.    

 

– Kurwa, jesteś taka ciasna. 

 

Skrzyżował  palce  i  to  palące  uczucie  rozciągania  wzmogło  się.  Brian 

pogładził  jej  łechtaczkę.  Westchnęła  pod  wpływem  jego  dotyku  i  poczuła  jak 

kutas Blake’s powoli porusza się w tym samym czasie, co jego palce w jej tyłku. 

 

Zaczęła  w  niej  rosnąć  przyjemność  pomieszana  z  bólem.  Nie  wiedziała, 

czego  pragnie  doświadczyć  bardziej,  przyjemności  czy  bólu.  Euforia  pojawiła 

się  w  polu  widzenia,  kiedy  Blake  wyciągnął  swojego  kutasa  i  zastąpił  swoje 

palce w jej tyłku penisem. Napięła się, kiedy jego długość przecisnęła się przez 

ciasne  pierścienie  jej  tyłka.  Palenie  powróciło  i  zakwiliła.  Momentalnie,  palce 

pocierające  jej  grudkę,  zostały  zastąpione  przez  usta  Briana.  Zamykając  oczy 

starała  się  rozluźnić,  kiedy  Blake  centymetr  po  centymetrze,  wsuwał  się  w  jej 

ciasny tyłek. 

 

Blake głośno dyszał i mogła poczuć jak jego mięśnie napięły się przy niej. 

Czując  potrzebę,  aby  palące  uczucie  odeszło  lub  stało  się  intensywniejsze,  nie 

była  do  końca  pewna,  czego  chce,  krzyknęła  i  pchnęła  do  tyłu,  biorąc  go  w 

siebie  tak  dużo  ile  sądziła,  że  potrafiła  przyjąć.  Ryknął  za  nią  i  zastygł.  Susie 

zadyszała, kiedy jego kutas zagłębił się bardziej.    

 

– O Boże, Blake, musisz się ruszyć. 

background image

 

Lizanie  i  ssanie  Briana  stało  się  nieubłagalne  i  zaczęła  się  przy  nim 

rzucać. Blake warknął i zacisnął zęby na jej ramieniu. Wtłoczył się w nią z siłą, 

która pchnęła ją głębiej na usta Briana. 

 

– Mocniej. Dochodzę. Mocniej. Och, Blake, Blake. 

 

 Ugryzł  mocniej  jej  ramię,  kiedy  Brian  umieścił  dwa  palce  w  jej 

przemoczonej  cipce  i  to  było  wszystko,  czego  potrzebowała,  aby  się  rozpaść. 

Poczuła  jak  drży  wokół  palców  i  kutasa.  Stłumiony  krzyk  dobiegł  od  Blake’a 

przy jej ramieniu, kiedy obdarzył ją ostatnim potężnym pchnięciem  i wypełniło 

ją ciepłe nasienie. Jęcząc upadła na Briana, nie dbając o to, czy Blake podaży za 

nią,  nadal  twardy  w  jej  tyłku.  Brian  przesunął  w  górę  jej  ciało,  przytrzymując 

ich oboje i przekręcił ich na bok. Westchnęła, kiedy w końcu wysunął się z niej 

miękki kutas Blake’a. Blake ponownie pocałował swój znak.  

 

–  Dziękuję,  kochanie.  Nigdy  nie  byłem  z  nikim,  z  kim  czułbym  się  tak 

wspaniale jak z tobą.  

 

Skinęła głową, zbyt wyczerpana, aby cokolwiek powiedzieć i zasnęła. 

**** 

 

Brian spojrzał na swojego słodko nakrytego brata. 

 

– Myślisz, że powinniśmy ją obudzić, aby wzięła prysznic? Potem będzie 

się cała lepić. 

 

Blake jęknął i pocałował ją w szyję, mrucząc. 

 

– Nie, pozwólmy jej spać. Oczyścimy pościel i ją później. Wygląda na to, 

że  dzisiaj  spędzimy  leniwy  dzień,  tylko  we  trójkę.  Zadzwonimy  i  załatwimy 

agenta  nieruchomości  i  zaprosimy  na  lunch,  może  na  jutro.  Jestem  pewien,  że 

mówiła, iż pracuje od wtorku do czwartku.  

background image

 

Brian  uśmiechnął  się  do  swojego  brata  i  pocałował  Susie  w  usta  zanim 

sam się wyplątał. 

 

–  To  dobry  pomysł.  Pójdę  przynieść  trochę  rzeczy  ze  swojego  domu, 

wezmę laptop i wrócę z zapasowym ubraniem. Chcesz, żebym wpadł do ciebie i 

przywiózł ci kilka rzeczy? 

 

Blake  skinął  głową,  Brian  sięgnął  po  swoje  porzucone  szorty  i  wciągnął 

je, w myślach odfajkowując rzeczy, które miał do załatwienia. 

**** 

 

Po  zdobyciu  wszystkiego,  czego  on  i  Blake  będą  potrzebowali  przez 

następnych  kilka  dni,  Brian  wrócił  do  domu  Susie,  by  od  progu  usłyszeć  jej 

krzyki.  Przyśpieszając  kroku,  znalazł  Susie  z  rękoma  na  biodrach  i  oczami 

ziejącymi ogniem, kiedy rzucała piorunujące spojrzenie Blake’owi.  

 

– Nie zamierzam tego robić. Znam was obu niecały tydzień. 

 

Odwróciła  się  do  niego,  przypatrując  się  jakby  oczekiwała,  że  się  na  nią 

rzuci. 

 

–  Wiedziałam,  że  musi  być  jakaś  negatywna  strona  tego  układu.  Dwa 

męskie punkty widzenia, dwóch samców narzucających swoją wolę i dwa samce 

działające przeciwko mnie. 

 

Brian  upuścił  torby  z  tyłu  salonu,  i  położył  swój  laptop  na  stoliku. 

Unosząc dłonie w geście poddania, powoli ruszył w jej stronę. 

 

–  Nie  było  mnie  tutaj  przez  ostatnie  półtorej  godziny,  więc  może 

powinienem usłyszeć, o co chodzi, zanim uznasz mnie za winnego. 

 

Zmarszczyła nos i spojrzała na niego, zanim dramatycznie westchnęła. 

background image

 

– W porządku. W zasadzie dopiero, co się poznaliśmy, a ten tam Pan Rób 

–  To  –  Co  –  Mówię,  mówi  mi,  że  jutro  będziemy  szukać  domu  do  kupienia.  I 

powinnam  spojrzeć  i  zobaczyć,  czy  coś  mi  się  podoba.  Co  wy  dwaj  do  diabła 

sobie  myślicie?!  Nie  mogę  z  wami  zamieszkać.  Po  pierwsze,  jak  już  mówiłam 

wcześniej, poznałam was dopiero nie więcej niż czterdzieści osiem godzin temu. 

Po  drugie,  co  sobie  ludzie  pomyślą,  kiedy  zobaczą,  że  wyprowadzam  się,  by 

zamieszkać  nie  z  jednym,  ale  z  dwoma  facetami?  I  po  trzecie  …  no  cóż,  to 

pierwsze  i  drugie  powinno  w  zupełności  wystarczyć,  jestem  człowiekiem  i  nie 

przywykłam  do  tego,  że  to  wszystko  dzieje  się  tak  szybko.  Kocham  ten  dom. 

Wzięłam na niego ogromny kredyt i sama go spłacam. Nie przeprowadzam się. 

– Kochanie, to miejsce jest za małe dla nas wszystkich, prawda Brian? 

 

Rozglądając się po niewielkim domu, Brian pokiwał głową. 

 

–  Przykro  mi,  kochanie.  Ledwie  wystarcza  dla  nas  miejsca,  abyśmy  się 

mogli minąć. 

 

Obruszyła  się  na  nich  i  przejechała  palcami  po  włosach,  jęcząc  przy 

lepkich splotach, których nie była w stanie rozczesać.  

 

Brian  czekał,  aby  kontynuowała.  Zbliżając  się  do  niej,  spojrzał  na 

Blake’a,  który  siedział  za  nią  przy  biurku  przed  komputerem.  Unosząc  brew, 

zapytał. 

 

– Znalazł coś? 

 

Skinęła  głową  i  wydobył  się  z  niej  sfrustrowany  jęk,  kiedy  ciężko  tupiąc 

poszła  do  swojego  pokoju.  Podążył  za  nią,  obserwując  jak  chwyciła  szczotkę, 

odwróciła się do niego i zderzyła z jego klatką piersiową. 

 

–  Ja,  hmm,  to  było  zabawne  wcześniej.  Hmm,  zabawne  nie  jest 

właściwym słowem. 

background image

 

Patrzył,  jak  odwróciła  się  mocno  zarumieniona,  ukryła  twarz  w  dłoniach 

przy jego piersi i wymamrotała. 

 

– Teraz moje włosy i pewne części ciała płacą za to, a ja obudziłam się po 

zaledwie  godzinnej  drzemce,  by  znaleźć  Blake’a  przy  swoim  komputerze 

śmiejącego się z mojej pracy. 

 

Brian jęknął wewnętrznie, przeklinając swojego brata, kiedy łzy zmoczyły 

jego koszulkę. 

 

Kierując ich z powrotem do salonu, usiadł na kanapie, umieszczając Susie 

na swoich kolanach i zaczął szczotkować jej włosy. 

 

Blake chrząknął. 

 

– Nie śmiałem się z jej pracy. 

 

Brian spojrzał na brata, przekazując mu milcząco, żeby się zamknął. 

 

– Śmiałem się z tego, czym się zajmuje, kiedy nie pracuje jako opiekunka. 

Wiedziałem,  że  musi  być  jakiś  powód  tego,  że  zaakceptowała  nas  tak  szybko. 

Nigdy nie zgadniesz, czym się zajmuje. 

 

Brian  usłyszał  jak  Susi  zgrzyta  zębami  i  założyłby  się  o  wszystko,  co 

posiadał, że spojrzenie jakie posłała Blake’owi było zabójcze.    

 

–  Kochanie,  zechcesz  mi  powiedzieć,  czym  się  zajmujesz,  kiedy  nie 

opiekujesz się cudzymi dziećmi?  

 

Jęknęła  i  zwróciła  swoje  rozgrzane  spojrzenie  na  niego,  zanim 

wymamrotała. 

 

– Jestem pisarką. 

 

Zajęło mu chwilę, załapanie tego. Następnie Blake rzucił. 

background image

 

 – Nie byle jaką pisarką. Pisze paranormalne porno. 

 

Odwróciła się i warknęła na Blake’a. 

 

– To nie jest porno. To romans erotyczny. 

 

Blake skinął jej głową i uniósł brew. 

 

– Co ty na to, żebym przeczytał fragment Brianowi? 

 

Susie  zeskoczyła  z  jego  kolan  i  podbiegła  do  Blake’a.  Zakrywając  mu 

usta, zachichotała, kiedy Blake warknął i przyciągnął ją bliżej do siebie. 

 

Uciekł jej pisk, kiedy wstał  i przerzucił ją  sobie przez ramię. Roześmiała 

się wyciągając ramiona do Briana. 

 

– Ratuj mnie, Brian. 

 

Chichocząc, podniósł się, aby ją uratować. 

**** 

 

Leżeli  w  splątanej  kupie  na  łóżku,  kiedy  Blake  zsunął  z  siebie  Susie,  jak 

tylko usłyszał melodię „Welcome to the Jungle” w wykonaniu Guns and Roses. 

Chwycił  swoją  komórkę,  kiedy  zaczął  się  ostatni  wers,  odpowiadając 

energicznym tonem. 

 

– Mówi Blake Bear. 

 

–  Dzień  dobry,  panie  Bear,  tu  Sarah  z  Agencji  Nieruchomości.  Dzwonił 

pan  wczoraj  w  sprawie  jakichś  domów  i  chciał  pan  zarezerwować  czas,  aby  je 

dzisiaj obejrzeć.  

 

Jego  brat  usiadł,  manewrując  Susie  tak,  aby  siadła  mu  okrakiem  na 

kolanach. 

 

Wymamrotała. 

background image

 

–  Nie,  tak  mi  ciepło.  Nie  odchodź.  Jest  mi  tak  wygodnie.  Jesteś  taki 

okrutny. 

 

Uśmiechając się do swojego brata, Blake chrząknął. 

 

–  Ach,  tak,  Sarah,  wiem,  że  to  późne  powiadomienie,  ale  te  trzy 

nieruchomości,  w  sprawie  których  dzwoniłem,  są  jedynymi  jakie  chcielibyśmy 

dzisiaj obejrzeć. Rozumiem, że w dwóch ktoś jeszcze mieszka, ale … 

 

Sarah mu przerwała. 

 

–  Nie,  wszystko  w  porządku,  panie  Bear.  Zorganizowałam  wszystko  tak, 

aby  można było obejrzeć wszystkie trzy domy. Mam  nadzieję, że może się pan 

ze mną spotkać w biurze za godzinę. Mam nawet nową listę tych nieruchomości, 

które pojawiły się na rynku dzisiaj, a które odpowiadają temu, o co pan prosił.  

 

– Proszę dać mi chwilkę. 

 

Zakrywając  telefon,  Blake  spojrzał  na  Susie,  a  potem  zerknął  na  brata, 

który skinął głową i wstał z ich partnerką nadal siedzącą na nim okrakiem. 

 

Brian pocałował ją w usta i szepnął: 

 

–  Chodź,  kochanie.  Czas  na  prysznic,  potem  coś  zjemy  i  pójdziemy 

zapolować na dom. 

 

Blake roześmiał się, kiedy Susie zapiszczała. 

 

– Co?! Nie chcę iść na polowanie domu.  Rozmawialiśmy  o tym ostatniej 

nocy. Chcę wrócić do łóżka.  

 

Przykładając słuchawkę z powrotem do ucha, Blake powiedział. 

 

–  Przepraszam  za  to.  Musiałem  to  tylko  skonsultować  z  moim  bratem. 

Godzina  powinna  nam  wystarczyć,  ale  gdybyśmy  się  odrobinę  spóźnili,  to 

proszę poczekać, ponieważ mamy zamiar zjeść najpierw lunch. 

background image

 

–  Och,  będę  szczęśliwa  mogąc  na  pana  poczekać,  panie  Bear.  Życzę 

smacznego. 

 

Przewracając  oczami,  Blake  podziękował  kobiecie  i  rozłączył  się,  kręcąc 

głową.  To  było  niewiarygodne,  co  ludzie  byliby  w  stanie  zrobić,  słysząc 

nazwisko Bear. 

 

Idąc  korytarzem,  usłyszał  włączanie  prysznica  i  Susie  kłócącą  się  z 

Brianem  o  to,  jak  bardzo  kocha  swój  mały  domek,  ogromny  kredyt  i  jak  to 

wszystko  należało  do  niej.  Śmiejąc  się,  ponieważ  tylko  Susie  byłaby  dumna  z 

posiadania  dużego  kredytu,  wszedł  pod  prysznic,  aby  ujrzeć  jak  Brian  spod 

niego wychodzi.  

 

– Już wiem, dlaczego została obdarzona dwoma partnerami, bracie. 

 

Blake zajął miejsce Briana, kiedy jego brat kontynuował. 

 

– Obdarzono ją dwoma partnerami, po to, aby upewnić się, że zrobi to, co 

jej powiedziano i po to, aby miała więcej osób, z którymi mogłaby się kłócić. 

 

Brian  zrobił  unik,  kiedy  została  rzucona  w  niego  kostka  mydła,  a  Susie 

wyrwało się krótkie warknięcie. 

 

– Ha, ha, bardzo śmieszne. 

 

Podnosząc ją w górę, Blake pocałował ją w usta. 

 

Wymamrotała przy nim. 

 

–  Zdajesz  sobie  sprawę,  że  potrafię  chodzić  i  stać.  Wy  dwaj  nie  musicie 

nosić mnie przez cały czas. 

 

Chichocząc, przytrzymał ją mocniej. 

 

– Tak, kochanie, wiemy, ale jesteś taka malutka. 

background image

 

Prychnęła. 

 

– Ach, taa, racja. To bardziej wy dwaj jesteście cholernie ogromni. 

 

Walnęła go w klatkę piersiową. 

 

–  A  skoro  już  wspomniałeś  o  wadze,  to  gdzie  twój  brat?  Mam  z  nim  na 

pieńku.  

 

Pchnęła  go  w  pierś  i  opuścił  ją  na  dół.  Nawet  się  na  niego  nie  obejrzała, 

kiedy  wypadła  jak  burza  z  łazienki.  Zakręcając  kurki,  podążył  za  nią,  aby  się 

zatrzymać i zgiąć wpół ze śmiechu, kiedy tak stanęła naga z rękami na biodrach, 

patrząc na Briana. 

 

– Wiem, dlaczego nie pojadę z wami polować na dom. 

 

Uniosła  jedną  rękę,  aby  popukać  jego  brata  palcem  w  pierś.  Brian 

wzruszył ramionami i Blake ujrzał rozbawienie w jego oczach. 

 

– Ponieważ, proszę pana, zamierzam udać się na siłownię, aby skorzystać 

ze swojego nowego członkowstwa. Może uda mi się znaleźć jakiegoś osobistego 

trenera,  który  faktycznie  ze  mną  popracuje.  A  nie  będzie  się  ze  mną  tylko 

pieprzył. 

 

Blake  obserwował  jak  jego  brat  zagryza  policzek  i  przestępuje  z  nogi  na 

nogę, aby ukryć drżenie swoich ramion ze śmiechu. 

 

–  Och,  kochanie,  czyżbyśmy  z  Blakiem  nie  zapewnili  ci  odpowiednich 

ćwiczeń fizycznych? 

 

Podchodząc  do  niej  z  tyłu,  Blake  pocałował  swój  partnerski  znak  i 

obserwował  jak  jej  ciało  pokrywa  się  intensywnym  rumieńcem.  Susie  patrzyła 

wszędzie tylko nie na Briana, który zrezygnował z prób powstrzymania swojego 

śmiechu.  

background image

 

– A może pójdziemy tam jutro i udzielę ci prywatnej lekcji?  

 

Blake  przyłączył  się  tym  razem  do  śmiejącego  się  brata,  kiedy 

wymamrotała: 

 

–  Ha,  ha,  to  takie  zabawne.  Założę  się,  że  dlatego  utknęłam  z  wami 

dwoma i tymi rzeczami związanymi z partnerstwem, bo nikt inny by z wami nie 

wytrzymał. 

 

Przepchnęła  się  obok  nich  i  skierowała  do  szafy,  wysuwając  górną 

szufladę i wyciągając największą bieliznę, jaką kiedykolwiek widział. 

 

–  Ach,  nie  kochanie,  kolejną  rzeczą,  jaką  dzisiaj  zrobimy,  to  kupimy  ci 

odpowiednią bieliznę. 

 

Blake  uśmiechnął się złośliwie, rozrywając wstrętną bieliznę. Warknęła  i 

próbowała odzyskać szczątki gładkich bawełnianych białych majtek. Przyglądał 

się,  jak  jej  cycuszki  podskakują  w  górę  i  w  dół,  dopóki  nie  zauważyła  co  on  i 

Brian wyprawiają. Obruszyła się i ubrała, nie zakładając bielizny. 

**** 

 

Siedząc  w  Galser  na  lunchu  z  Susie  między  nimi,  Blake  zauważył  jak 

rozejrzała  się  po  raz  setny.  Blake  położył  dłoń  na  jej  ramieniu,  udzie,  a  ona  po 

raz kolejny odsunęła się  i zepchnęła jego rękę, po czym  gorączkowo rozejrzała 

się wokół. Brian wydawał się mieć ten sam problem z ich partnerką.  

 

Jęk  wymknął  się  z  jej  ust,  kiedy  blondynka  około  czterdziestki  z  dwójką 

dzieci pojawiła się zmierzając w ich kierunku między stolikami. Jak tylko dzieci 

ujrzały  Susie,  rzuciły  się  biegiem  w  jej  stronę.  Susie  zesztywniała,  usiadła 

idealnie prosto i przykleiła do twarzy słodki uśmiech. 

 

– Rety, witam, Johnathanie, Britney i pani Thomson. 

background image

 

Nabotoksowane  usta  kobiety  poruszyły  się  lekko,  co  jak  zakładał  miało 

być  uśmiechem.  Zauważył,  że  nawet  nie  spojrzała,  aby  sprawdzić  gdzie 

pobiegły jej dzieci.  

 

– Och, co za spotkanie, Susan. Właśnie niedawno pytałam o ciebie twoją 

matkę. Twój ojciec powiedział, że kupiłaś mieszkanie gdzieś w okolicy. 

 

Susie  skinęła  głową,  wciąż  siedząc  sztywno  na  krześle.  Kobieta 

odchrząknęła kilka razy, zanim spytała bardziej rozdrażnionym głosem. 

 

– Susan, przedstawisz mnie swoim znajomym?  

 

Zagryzając  wargę,  Susie  posłała  każdemu  szybkie  spojrzenie,  po  czym 

wykonała wyszukany gest dłonią. 

 

– To jest Blake Bear, a po mojej prawej jego brat Brian. 

 

Gdyby kobieta potrafiła okazać emocje na swojej twarzy, Blake założyłby 

się, że malowałoby się na niej zdziwienie i pragnienie. 

 

– Brian, Blake, to jest pani Thomson. 

 

Pani  Thomson  wyciągnęła  rękę,  i  Blake  obserwował  jak  Brian  wykonuje 

ten uprzejmy gest, potrząsając lekko jej dłonią, kiedy damulka powiedziała. 

 

– Mów mi Ellen, proszę. 

 

Blake,  z  drugiej  strony,  uniósł  tylko  brew  na  Ellen,  która  wyciągnęła  do 

niego  dłoń.  Chwilę  później  poczuł  pod  stołem  kopniaka.  Niechętnie,  ujął  dłoń 

kobiety i wypuścił jak tylko odwzajemniła jego uścisk. 

 

Susie  zawołała  dzieci,  ponieważ  biegały  jak  opętane.  Ellen  przysunęła 

sobie  krzesło  i  zaczęła  pogawędkę,  nie  troszcząc  się  o  to,  że  jej  dzieci  biegały 

szaleńczo wokół. Za każdym razem, kiedy nadarzyła się taka okazja, dłoń Ellen 

background image

wędrowała,  aby  dotknąć  niby  przypadkiem,  jego  ręki,  albo  innej  części  ciała 

albo ramienia lub nogi Briana. 

 

Rozejrzał się, by ujrzeć, że Susie odeszła i rozmawia z inną parą, starając 

się  jednocześnie  kontrolować  dzieci  Ellen.  Warcząc  wstał  i  ciężko  stąpając 

podszedł do Susie, przerywając jej. 

 

– Kochanie, nasz lunch zjawi się lada chwila. 

 

Odwróciła  się  unosząc  na  niego  zdziwione  oczy.  Ludzie,  z  którymi 

rozmawiała Susie  uśmiechnęli się i odesłali ją,  mówiąc, że spotkają się  z nią w 

weekend. Odkładając tę ostatnią informacje na później, Blake skierował Susie z 

powrotem na ich miejsca. 

 

–  Jak  do  diabła  pozbędziemy  się  tej  kobiety?  To  ona  powinna  się 

opiekować swoimi dziećmi, a nie ty. 

 

Susie skinęła głową. 

 

– Coś wymyślę. Ellen jest najbliższą przyjaciółką mojej macochy. 

**** 

 

Brian  uniósł  wzrok,  by  ujrzeć  Susie  wracającą  do  ich  stolika  z  jego 

bratem.  Rzucając  swojemu  bratu  piorunujące  spojrzenie  za  to,  że  zostawił  go  z 

Panną Obmacywaczką, wstał, przyciągnął Susie do siebie zanim zdążyła usiąść i 

uniósł ją, aby obdarzyć pocałunkiem, na jaki zasłużyła. Brian chciał jej pokazać, 

aby  nigdy  więcej  nie  zostawiała  go  samego  z  kobietą  pokroju  pani  Thomson. 

Miał również nadzieję, że ta paniusia załapie o co chodzi i zostawi ich samych. 

 

Jak tylko jego usta zetknęły się z jej wargami, charakterystyczny dla Susie 

smak  mango i  miodu, eksplodował w jego ustach. Objął ją mocniej ramionami, 

kiedy ich języki spotkały się w miłosnym tańcu. Jego dłonie wędrowały w górę i 

background image

w dół jej pleców. Ich pocałunek został przerwany przez niegrzeczne parsknięcie 

i dwoje dzieci powiedziało: 

 

– Fuj. 

 

Susie  odsunęła  się,  dysząc,  zarumieniona  i  pchnęła  jego  pierś,  aby  ją 

postawił.  Blake  zachichotał  i  wciągnął  Susie  w  swoje  ramiona.  Pisnęła  i 

odepchnęła Blake’s, warcząc. 

 

– Nie ma mowy, Blake. Nawet o tym nie myśl. 

 

Jego chichot zamienił się w prawdziwy śmiech. 

 

Pani Thomson wstała ze złośliwym uśmieszkiem. 

 

–  No  cóż,  przekonamy  się,  co  twój  ojciec  sądzi  o  tym  skandalicznym 

pokazie.  Julie  mówiła,  że  na  wiele  sobie  pozwalasz,  ale  nie  sądziłam,  że  na  aż 

tak wiele. 

 

On i Blake warknęli, a kobieta dodała. 

 

–  A  wy  dwaj  powinniście  się  wstydzić.  Słyszałam  o  waszej  rodzinie,  i 

wątpię,  aby  wasza  matka  była  zadowolona.  Sądziłam,  że  rodzina  Bear’ów  zna 

swoje miejsce.  

 

Ok.,  tego  było  już  za  wiele.  Brian  zwykle  nie  był  w  gorącej  wodzie 

kąpany, ale właśnie przez ostatnie dziesięć  minut był obmacywany przez tą tak 

zwaną „damę” a ona miała czelność odezwać się niegrzecznie do jego partnerki. 

Spojrzał  na  nią,  świadomy,  że  jego  oczy  pałają  niedźwiedzim  blaskiem  i 

warknął. 

 

– Wynocha. 

 

Pani Thomson przerwała swoją tyradę i odwróciła się do niego z szeroko 

otwartymi oczami. 

background image

 

– Przepraszam bardzo. Nie możesz kazać mi wyjść. 

 

Uśmiechnął się szeroko. 

 

– Założymy się? Ja … my – wskazał na Blake’a i swojego kuzyna Slatera, 

który wyszedł z biura – jesteśmy właścicielami tego miejsca. Nasza rodzina jest 

właścicielem całego centrum handlowego. 

 

Pani Thomson cofnęła się, prychnęła, krzyknęła przywołując swoje dzieci 

i wymaszerowała z restauracji. Para za nimi zaczęła bić brawo, a druga para, ta, 

z którą rozmawiała Susie, również zrobiła to samo. Brian usiadł, nie mówiąc już 

ani słowa. Susie wróciła na swoje miejsce, a on uśmiechnął się, kiedy wzięła go 

za rękę, uniosła do ust i pocałowała. 

 

– Dziękuję. 

 

Brian  skinął  głową  i  patrzył  jak  położyła  dłoń  na  krześle  Blake’a, 

przysuwając się bliżej.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 9 

 

Ostatecznie  reszta  lunchu  minęła  bez  zakłóceń.  Poza  tym,  że  dotarło  do 

niej, że spotykała się… to znaczy związała – czy cholera wie jak oni to nazywali 

– z mężczyznami z rodziny Bear, co ją wystraszyło. Każdy, kto się choć trochę 

liczył,  znał  tę  rodzinę.  Zaliczali  się  do  klasy  wyższej.  Kurwa,  oni  byli  bogatsi 

niż  sam  Bóg.  Nie  to,  żeby  interesowały  ją  ich  pieniądze,  bo  prawdę  mówiąc, 

miała  to  głęboko  w  dupie.  Jej  ojciec  też  był  zamożnym  człowiekiem.  Gdyby 

żyła  i  postępowała  tak  jak  chcieli  tego  jej  rodzice,  zapewne  zostałaby 

wyswatana z kimś ich pokroju. Fuj. Takie życie zdecydowanie nie było dla niej. 

Kręcąc głową, starała się nie myśleć o tym, z czym wiązałoby się, bycie częścią 

tej  niedźwiedziej  rodziny.  Dziękowała  Bogu,  że  zostawiła  w  domu  swoją 

komórkę, więc rodzina nie mogła jej zadręczać telefonami.  

 

Kiedy  byli  już  w  samochodzie,  usiadła  tak  by  móc  obserwować  Blake’a, 

który był nadzwyczaj cichy. Zastanawiała się, czy był zły z powodu tego, że nie 

pozwoliła  im  się  dotykać  w  restauracji.  To  nie  tak,  że  nie  chciała,  aby  jej 

mężczyźni  okazywali  jej  swoją  uwagę,  ale  jak  tylko  weszli  do  zatłoczonej 

restauracji, wszyscy zaczęli się na  nią  gapić i  miała przez to ogromne poczucie 

niższości. Pogłębiło się to dodatkowo, kiedy ujrzała Swans’ów, a przerodziło w 

koszmar,  gdy  dołączyła  jeszcze  Ellen  ze  swoimi  szalonymi  diabełkami. 

Przebywanie  z  dwójką  mężczyzn  nie  było  dla  niej  czymś  zwyczajnym,  więc 

poczuła  się  odrobinę  skrępowana.  Już  i  tak  figurowała  jako  czarna  owca  w 

rodzinie i wiedziała, że kiedy dowiedzą się o Blake’u i Brianie, to tylko bardziej 

wszystko  pogorszy.  Obawiała  się  tej  wersji  historii,  jaką  Ellen  z  pewnością 

przekaże rodzicom. 

 

Blake  otworzył  jej  drzwi  samochodu.  Gdy  wysiedli,  aby  spotkać  się  z 

agentem  nieruchomości,  wciągnął  ją  w  uścisk,  prawdziwy  niedźwiedzi  uścisk. 

Prychnęła ze swojego własnego żartu. Wycisnął pocałunek na jej czole. 

background image

 

– Wszystko w porządku, kochanie? 

 

Wtuliła  się  w  niego  kiwając  głową,  nie  chcąc  myśleć  o  tych  wszystkich 

nowych dramatach w jej życiu, które spowodował ten lunch. 

 

Unosząc  wzrok,  zmarszczyła  brwi,  kiedy  oszałamiający  długonogi 

rudzielec  podszedł  do  Briana  i  umizgiwał  się  cały  czas  do  niego,  gdy  się 

przedstawiał.  Susie  przewróciła  oczami,  kiedy  –  Pani  Rudzielec  –  poraziła 

Briana lśniącym śnieżnobiałym uśmiechem. 

 

– Myślisz, że zdaje sobie sprawę, iż ma wielbicielkę? 

 

Blake przytulił ją mocniej i zachichotał. 

 

– Ach, kochanie, czyżbym to zazdrość słyszał w twoim głosie? 

 

Wymierzając  Blake’owi  kuksańca  łokciem,  starała  się  odsunąć  od  niego, 

ale jego ręce pozostały nadal owinięte wokół jej talii. 

 

–  Kochanie,  nie  masz  się  czym  martwić.  Tak  się  składa,  iż  przypadkiem 

wiem,  że  Brian  ma  teraz  słabość  do  malutkich  brunetek  o  brązowych  oczach  i 

dużych naturalnych cycuszkach. 

 

Parskając, odsunęła jego dłonie, kiedy ujął nimi jej piersi. 

 

Brian  podszedł  z  rudzielcem,  który  przykleił  się  do  jego  ramienia  i 

przedstawił ją jako Sarah, ich agenta  nieruchomości. Brwi Sarah podjechały do 

góry,  kiedy  wyciągnęła  dłoń  do  Blake’a,  a  on  jęknął,  przyciągnął  Susie  bliżej 

szepcząc. 

 

– Przepraszam, kochanie. 

 

 Zajęło  jej  chwilę,  by  zrozumieć,  dlaczego  Blake  przepraszał.  Wszystko 

stało  się  jasne,  kiedy  Sarah  spojrzała  na  nią  i  zwróciła  całą  swoją  uwagę  na 

Blake’a. 

background image

 

–  Brzmiałeś  inaczej  przez  telefon.  Przez  cały  czas  sądziłam,  że 

rozmawiam  z  Brianem,  ale  gdy  odebrałeś  wczoraj  telefon  i  się  przedstawiłeś, 

pomyślałam,  że  się  chyba  przesłyszałam.  Sądziłam,  że  nie  umiesz  korzystać  z 

telefonu,  ponieważ  aż  do  wczoraj  nie  otrzymałam  od  ciebie  żadnego.  A  to 

dopiero. Byłam  przekonana, iż  mówiłeś, że zadzwonisz, kiedy po raz pierwszy, 

drugi  i  trzeci  byliśmy  razem.  A  później,  nagle  przestałeś  przychodzić  do  klubu 

nocnego, do którego chodzę. 

 

Sarah spojrzała z powrotem na Susie ze złośliwym uśmieszkiem..  

 

–  Ty  pewnie  jesteś  ich  siostrą?  Dobrze  zgaduję?  Jak  się  okazało,  byłam 

tylko jedną z wielu, a on umawiał się z nami wszystkimi w tym samym czasie. 

Blake  nie  należy  do  ustatkowanych  mężczyzn,  więc  nie  możesz  być  jego 

kobietą.  

 

Blake skrzywił się, a Susie spojrzała  na Briana, sprawdzając czy pomoże 

Blake’owi  jakoś  z  tego  wybrnąć,  ale  szeroki  uśmiech  na  jego  twarzy 

najwyraźniej  wskazywał,  że  cieszy  go  niedola  brata.  Współczując  kobiecie 

przed  sobą,  odwróciła  się,  skrzyżowała  ramiona  na  piersi  i  zmarszczyła  brwi 

patrząc w górę na Blake’a. Wyglądał jak dziecko, które właśnie znalazło się na 

dywaniku  w  gabinecie  dyrektora.  Jego  oczy  były  szeroko  otwarte  i  patrzył 

wszędzie,  byle  nie  na  nią.  Jego  ramiona  opadły,  a  ręce  miał  opuszczone  po 

bokach.  

 

– Proszę, powiedz  mi, że nie spałeś z tą kobietą trzy razy i  nigdy do niej 

nie zadzwoniłeś ani nawet nie powiedziałeś, że to koniec. 

 

Spojrzał  za  nią  i  usiłował  przyciągnąć  czyjąś  uwagę.  Odwracając  się, 

zobaczyła  Briana  z  rękami  uniesionymi  w  geście  poddania,  a  Sarah  przenosiła 

spojrzenie  kolejno  między  ich  trójką,  aż  w  końcu  jej  wzrok  zatrzymał  się  na 

niej.  Susie  posłała  jej  przepraszający  uśmiech,  zanim  ponownie  zwróciła  się 

twarzą do Blake’a. 

background image

 

– Zamierzasz mi odpowiedzieć? 

 

Blake przyglądał się jej przez chwilę, ogłuszony tym, że stanęła po stronie 

tej kobiety. 

 

–  Znała  zasady,  kiedy  zaczęliśmy  ze  sobą  sypiać.  Nie  wiązałem  się  z 

kobietami ani nie miałem z nimi stałych relacji. 

 

Brian jęknął za nią, a Sarah wydała sapnięcie. Wzdychając, Susie cofnęła 

się o dwa kroki i dotknęła klamki samochodu, zanim Blake warknął i obrócił ją 

do siebie. 

 

– Nie możesz tak po prostu odejść. Mów do mnie. 

 

– Dlaczego? Dlaczego mam ci coś wyjaśniać? Najwyraźniej sądzisz, że to  

w porządku nie mówić nic kobietom. Jak na przykład tego, że z nimi skończyłeś 

albo że nie chcesz się nigdy ustatkować, ani nie pragniesz żadnego związku. No 

cóż,  wybacz  mi  jeśli  nie  mam  ochoty  na  oglądanie  domów,  kiedy 

najprawdopodobniej  za  dwa  dni  nigdy  do  mnie  nie  zadzwonisz  albo  nawet  nie 

zadasz  sobie  trudu,  aby  powiadomić  mnie,  że  to  koniec.  Może  ostatnie  kilka 

nocy  było  żartem,  albo  jakiegoś  rodzaju  taktyką,  aby  dobrać  mi  się  do  majtek, 

ponieważ już ze wszystkimi pozostałymi spałeś. 

 

Susie  wyrwała  ramiona  z  uścisku  Blake’a  i  odeszła.  Nie  dotarła  zbyt 

daleko, ponieważ warczący Blake chwycił ją w pasie, odwrócił twarzą do siebie, 

uniósł do góry i zaryczał. 

 

– Moja! Jesteś moja! Nigdy mnie nie zostawiaj! Moja! 

 

Jego  usta  zmiażdżyły  jej  wargi,  kiedy  przyciągnął  ją  bliżej  do  swojego 

ciała.  Jej  plecy  uderzyły  w  samochód.  Kiedy  jego  dłonie  podążyły  w  górę  jej 

pleców, jego język wepchnął się w jej usta, badając i smakując. 

background image

 

Smak  Blake’a  wybuchł  w  jej  ustach  i  straciła  chęć,  by  dalej  być 

sfrustrowaną  i  złą.  Przytrzymała  go  mocniej,  kiedy  jego  usta  pustoszyły  jej,  a 

dłonie gładziły rozpalone ciało.  

 

Chichot  i  chrząknięcie  przywróciło  jej  zmysły  z  powrotem  do 

rzeczywistości  i  pchnęła  jego  pierś.  Odsunął  się  na  centymetr,  ale  trzymał  ją 

mocno przy sobie. 

 

– Powiedz, że jesteś moja. Nasza. 

 

Spojrzała  na  niego,  a  on  oddał  spojrzenie,  trzymając  w  złączonych 

dłoniach jej tyłek. 

 

– Nie pozwolę ci odejść. Jesteś moja na zawsze. Nasza na zawsze. 

 

Obejrzał  się  na  Briana  a  ona  jęknęła,  spoglądając  na  Sarah  stojącą  z 

wytrzeszczonymi oczami.   

 

Świetnie. Po prostu zajebiście. Susie wiedziała, że jej nie wypuści, dopóki 

tego nie powie, więc biorąc głęboki oddech, wyszeptała. 

 

– Jestem wasza, ale nadal chcę odejść. 

 

Na razie, dodała w myślach.  

 

Jego  szmaragdowo  zielone  oczy  rozbłysły  jaśniej,  gdy  skoncentrował  się 

na niej i wychrypiał. 

 

–  Powiedz  to  jeszcze  raz,  ale  głośniej.  Nie  sadzę,  aby  Brian  usłyszał, 

prawda, bracie? 

 

Odwróciła  głowę, odchylając ją jak tylko  mogła  i zobaczyła, że Brian  na 

nią patrzy. 

 

Mrucząc pod nosem, powiedziała. 

background image

 

–  Wiem,  że  usłyszał.  Sarah  i  tak  już  na  mnie  dziwnie  patrzy.  Proszę,  nie 

każ mi tego powtarzać. 

 

Poczuła  jak  Brian  pojawił  się  obok  nich,  ale  nie  spojrzała  na  żadnego  z 

nich.  Była  zażenowana.  Susie  nie  chciała,  aby  ta  kobieta  wiedziała,  że  była  z 

oboma mężczyznami. 

 

–  Minęło  dopiero  kilka  dni.  Dajcie  mi  trochę  czasu,  abym  przywykła  do 

myśli, że mam nie jednego, ale dwóch mężczyzn. 

 

Popatrzyła na nich obu, błagając o zrozumienie. 

 

Przeczesując dłonią jej włosy, Brian skinął głową, odwrócił się i przykleił 

do twarzy uśmiech, kiedy powiedział do agentki nieruchomości, Sarah. 

 

–  Przepraszam  za  to  przedstawienie.  Obecna  tutaj  Susie  jest  narzeczoną 

Blake’a. 

 

 Susie sapnęła i spojrzała w górę na Blake’a, który w dalszym ciągu w stu 

procentach skupiał na niej swoją uwagę, nawet kiedy Brian kontynuował. 

 

–  Jeszcze  nie  przywykła  do  tego  jak  bliska  i  duża  jest  nasza  rodzina. 

Próbujemy jej uświadomić, że jest teraz nieodłączną częścią naszej rodziny. 

 

Sarah odwróciła się do niej, kąciki jej ust uniosły się do góry, a zazdrość 

rozbłysła  w  jej  oczach.  Ujmując  w  dłoń  twarz  Blake’a,  Susie  modliła  się,  aby 

kobieta uwierzyła Brianowi. Kochała go za to, że robił to dla niej, ale … 

 

Rzuciła  na  niego  szybkie  spojrzenie.  Och  nie,  jak  on  to  zrobił?  Jeszcze 

kilka dni temu, nawet go nie znała. A dzisiaj, właśnie w tej chwili, stwierdziła że 

go  kocha.  Jak  mogłaby  go  nie  kochać?  Opiekowali  się  nią,  kiedy  się 

rozchorowała  i  zawsze  starali  się  ją  uszczęśliwić,  nawet  kiedy  wiedziała,  że 

bywa niełatwa we współżyciu. Blake’a i Briana nie obchodziła jej waga i nigdy 

nie  czuła  się  tak  chroniona.  Irytowali  ją  niekiedy  z  tym  swoim  apodyktycznym 

background image

zachowaniem, ale wiedziała, że większość tych rzeczy robią po to, aby zapewnić 

jej  bezpieczeństwo.  Rzeczą  która  sprawiła,  że  pokochała  ich  jeszcze  bardziej, 

było  to,  że  ujęli  się  za  nią  występując  przeciwko  przyjaciołom  jej  rodziny.  A 

nikt nigdy wcześniej tego nie zrobił. 

 

Spojrzała z powrotem na Blake’a i mruknęła: 

 

–  Przeproś  ją.  Proszę.  Zrób  to  dla  mnie.  –  Zwróciła  na  niego  błagalne 

spojrzenie. – Jeśli to zrobisz, wtedy będziemy mogli pójść i obejrzeć te domy. 

 

Oparł swoje czoło na jej i delikatnie musnął wargami jej usta. 

 

– Dobrze, kochanie, dla ciebie wszystko. 

 

Uśmiechnęła  się  promiennie  do  niego,  zdając  sobie  sprawę,  że  w  ciągu 

czterdziestu  ośmiu  godzin  zakochała  się  głęboko  nie  w  jednym,  ale  w  dwóch 

mężczyznach. Czy to było możliwe? 

 

Postawił ją delikatnie i odwrócił się do Sarah i Briana, którzy nadal cicho 

rozmawiali. Wyraźnym głosem powiedział: 

 

– Sarah, proszę, wybacz mi. Powinienem był zadzwonić. 

 

Na  twarzy  Sarah  odmalował  się  szok.  Odwróciła  się  do  Susie  i  spojrzała 

na  nią  z  podziwem,  jakby  Susie  dokonała  jakiegoś  niezwykłego  wyczynu. 

Ochrypłym głosem Sarah wykrztusiła: 

 

–  Dziękuję.  Przykro  mi  z  powodu  tego  przedstawienia.  Znałam  twoją 

reputację. – Uśmiechnęła się do Susie i dodała. – Miło widzieć, że się zmieniłeś 

i gratulacje z okazji zaręczyn. 

 

Sarah  posłała  Susie  szeroki  uśmiech,  zanim  wzięła  Briana  pod  ramię  i 

skierowała się do czarnego sportowego samochodu. 

 

– Może wy dwoje pojedziecie za nami? 

background image

 

Zanim  ona  lub  Blake  mogli  na  to  odpowiedzieć,  Sarah  wsiadła  do 

samochodu, a Brian wskoczył na siedzenie pasażera. Blake otworzył jej drzwi z 

szerokim uśmiechem na twarzy. 

 

– Kto by pomyślał, że wszystko co muszę zrobić, aby kobiety przestały na 

mnie narzekać, to powiedzieć, że mi przykro.  

 

Chichocząc,  Susie  uderzyła  go  w  klatkę  piersiową.  Złapał  jej  dłonie  i 

uniósł do swoich ust, zanim ucałował każdy kłykieć. Westchnęła, kiedy poczuła 

mrowienie w całym ciele, a jej cipka zacisnęła się. 

 

– To dlatego cię kocham. 

 

Zamarł, a ona przeklęła siebie za swoją głupotę, kiedy jego jasne zielone 

oczy  rozbłysły  z  zaskoczenia.  Zagryzając  wargi,  wyrwała  swoje  dłonie  i 

usiłowała wsiąść do samochodu. 

 

– Nie martw się. Po prostu udawaj, że tego nie powiedziałam. 

 

Przyciągnął ją z powrotem do siebie i ujął w dłonie jej twarz. 

 

– Powiedz to jeszcze raz. 

 

Musnął  wargami  jej  usta,  a  jego  dłonie  czule  gładziły  jej  policzki,  kiedy 

wychrypiała: 

 

– Kocham cię, Blake. 

 

Uśmiech  jaki  pojawił  się  na  jego  twarzy  zapierał  dech  w  piersiach.  Jego 

oczy  rozbłysły  i  pojawiły  się  jego  dołeczki.  Pochylił  się,  aby  ją  pocałować,  ale 

zatrzymał się, kiedy zatrąbił na nich samochód. 

 

Opierając na jej głowie swoją, westchnął. 

 

– Zdecydowanie dokończymy to później. 

background image

 

Zmarszczyła  brwi,  kiedy  przeszedł  na  stronę  kierowcy  i  wsiadł  do 

samochodu.  Ostrożnie  wsuwając  się  na  siedzenie  pasażera,  pozostawała 

milcząca  i  zamyślona.  Blake  nie  odpowiedział  jej,  że  ją  kocha.  Mówił  kilka 

razy,  że  była  jego  –  ich  –  ale  żaden  z  nich  nie  powiedział,  że  ją  kocha.  Czy  to 

oni dokonali wyboru, czy też to ich niedźwiedź wybrał za nich, a oni po prostu 

zaakceptowali tego, kogo wybrało zwierzę? 

 

Studiowała  Blake’a,  kiedy  jechał  za  czarnym  sportowym  samochodem. 

Ze  swoimi  ciemnymi,  krótkimi,  kręconym  włosami,  przenikliwymi  zielonymi 

oczami,  dwoma  uroczymi  dołeczkami  w  policzkach,  pełnymi  wargami  i 

cudownym  ciałem  nie  należał  do  jej  ligi.  Zamykając  oczy  przywołała  obraz 

Briana.  Nie  miał  w  policzkach  dołeczków,  ale  jego  idealna  szczupła  twarz  z 

pełnymi  ustami,  duże  niebieskie  oczy  i  czarne  włosy,  dłuższe  i  prostsze  niż  u 

Blake’a,  nie  wspominając  o  jego  boskim  ciele,  to  wszystko  przyprawiło  ją  o 

jeszcze  większe  zmartwienie.  Susie  założyłaby  się  o  swoje  wszystkie 

oszczędności, że Blake i Brian nigdy by nawet na nią nie spojrzeli, gdyby nie ta 

sprawa z parowaniem. 

 

Zagubiona w myślach, nawet nie zauważyła, że dotarli na miejsca, dopóki 

samochód się nie zatrzymał, a Brian otworzył jej drzwi. 

 

– Dzięki – wymamrotała. 

 

Brian  wzruszył  swoimi  dużymi  ramionami  i  podszedł,  aby  wziąć  ją  za 

rękę, po czym zauważył, że Sarah na nich patrzy. Puszczając dłoń Susie, zbliżył 

się  do  Sarah,  wyglądając  tak  jakby  ktoś  właśnie  odebrał  miód  jego 

niedźwiedziowi. Blake pojawił się obok niej i wziął ją za rękę. 

 

– Jakoś to przeboleje. 

 

Otrząsając się, Susie  usiłowała zignorować poczucie winy, skradające się 

wewnątrz  niej.  Rozejrzała  się  po  tym  pierwszym  miejscu.  W  pobliżu  nie  było 

background image

żadnych  sąsiadów  i  wyglądało  na  to,  że  za  nimi  znajdował  się  rezerwat. 

Doganiając Briana i Sarah, Blake zapytał: 

 

–  Czy  to  jeden  z  tych  nowych  jaki  pojawił  się  na  rynku?  Jest  wolny  czy 

zamieszkany? 

 

–  Wszedł  na  rynek  dziś  rano  i  to  świetna  okazja.  Wyceniony  został  na 

półtora miliona. Właściciele chcą go szybko sprzedać. 

 

Susie  sapnęła  słysząc  cenę  i  rozejrzała  się  po  ogromnej  posesji.  Krzewy 

otaczały  tył  masywnego,  zbudowanego  z  cegły  i  betonu,  trzypiętrowego 

budynku.  Dom  nie  prezentował  się  zbyt  dobrze  w  tym  pięknym  otoczeniu.  Nie 

pasował tu beton i jasna cegła. Musiała skrzywić się z niechęcią, ponieważ obaj 

Blake  i  Brian,  którzy  rozmawiali  z  Sarah,  odwrócili  się  i  zachichotali.  Brian 

uśmiechnął się do niej. 

 

–  No  cóż,  to  wszystko  przesądza.  Nie  chcesz  chociaż  rozejrzeć  się  w 

środku? Zawsze możemy zmienić wygląd zewnętrzny. 

 

Lustrując wzrokiem dom, Susie przechylała głowę z boku na bok, usiłując 

wyobrazić  go  sobie  pomalowanego  na  inny  kolor  i  tak  dalej.  Jednak  bez 

względu na to, co sobie wyobrażała i pod jakim kątem na niego patrzyła, to i tak 

wyglądał po prostu jak masa z betonu i cegły. 

 

– Nie, to po prostu nie jest coś dla mnie, bez względu na to w jaki sposób 

na  niego  spojrzę.  –  Spojrzała  na  obu  mężczyzn  i  wzruszyła  ramionami.  –  Ale 

jeśli wam się podoba, to go kupcie. 

 

Obaj skinęli głowami, kiedy Blake powiedział do Sarah: 

 

– Następny. Ten nie jest dla nas. 

 

Agentka  nieruchomości  spojrzała  na  chłopców,  zanim  jej  spojrzenie 

spoczęło  na  Susie.  Po  chwili  musiała  ujrzeć  również  coś  na  twarzy  Susie, 

background image

ponieważ  nawet  nie  zakwestionowała  tej  decyzji.  Uśmiechnęła  się  tylko  i 

wróciła do samochodu. 

 

Susie  odwróciła  się,  aby  podążyć  za  Sarah,  kiedy  ta  wyjęła  swoją 

komórkę  i  przyłożyła  ją  do  ucha.  Zanim  zdążyła  zrobić  choć  jeden  krok, 

otoczyły ją ramiona Briana i odwrócił ją twarzą do siebie. 

 

–  Jesteś  urocza.  –  Dotknął  jej  nosa.  –  I  bardzo  słodka,  kiedy  twój  nosek 

marszczy się w ten sposób, a twoje wargi wydymają się. 

 

Brian  musnął  jej  usta  swoimi  i  westchnął,  kiedy  obejrzał  się  za  siebie  i 

cofnął się. 

 

– Jak długo jeszcze będziesz się wstydziła i przejmowała tym, co myślą o 

nas inni  ludzie? Ponieważ ta kobieta doprowadza  mnie do szału. Myślę, że ona 

wie, że coś się dzieje. 

 

Jęknęła,  kiedy  Brian  podszedł,  by  dołączyć  do  Sarah,  kiedy  skończyła 

rozmowę i wsiadła do samochodu. 

 

– On ma rację. 

 

Rzuciła  piorunujące  spojrzenie  Blake’owi,  podeszła  do  samochodu  i 

wsiadła. 

 

Tym  razem  patrzyła  gdzie  jadą,  kiedy  podążali  za  samochodem  Sarah. 

Wyjechali z miasteczka i po dobrych dziesięciu  minutach skręcili na wyboistą i  

krętą  drogę.  Nie  ma  mowy,  aby  jej  mała  Honda  poradziła  sobie  na  tej  drodze. 

BMW  Blake’a  z  napędem  na  cztery  koła  nie  miało  żadnego  problemu.  Po 

dobrych  kilku  minutach  zatrzymali  się  przed  domem,  który  wtapiał  się  w 

otoczenie z drewna i łuków. Dom był piękny. Wysiadła z samochodu, zanim ten 

zdążył się całkowicie zatrzymać i podbiegła bliżej budynku.  

background image

 

Rozległo  się  za  nią  warczenie  i  otoczyło  ją  twarde  muskularne  ramię, 

kiedy Brian przyciągnął ją do siebie. 

 

– Dlaczego, do diabła, to zrobiłaś? Na litość boską, samochód  nie zdążył 

się  nawet  całkowicie  zatrzymać.  Widziałem  to,  a  nie  było  mnie  nawet  w  tym 

cholernym samochodzie. 

 

Potrząsnął nią, kiedy usiłowała się od niego odsunąć. 

 

– Nic mi nie jest, naprawdę. Samochód już się prawie zatrzymał. Czyż nie 

jest spektakularny? 

 

Przytrzymał ją mocniej, kiedy usiłowała podejść bliżej domu. 

 

Sarah stanęła obok nich, wyginając jedną idealnie wyskubaną brew. 

 

– Zamierzałam pokazać wam posiadłość Mayberry, ale po jej reakcji na tę 

leśną  chatę,  sądzę,  że  powinniśmy  ją  pominąć  i  po  prostu  przejść  do  dwóch 

pozostałych. Ten dom jest pusty, ponieważ jego właściciel niedawno zmarł.  

 

Zbliżyli  się  do  domu.  Światło  przeświecało  przez  ozdobne  witraże 

inkrustowane  w  solidnych  ciemnych  drewnianych  drzwiach.  Sarah  wsunęła 

klucz  i  lekko  przekręciła,  aż  drzwi  otworzyły  się  na  przestronny  duży  pokój  z 

rozsuwanym na boki francuskimi drzwiami, które prowadziły na taras otoczony 

lasem.  Pokój  kończył  się  ogromną  granitową  kuchnią  z  mikrofalówką  i 

piekarnikiem ze stali nierdzewnej.  

 

Po przeciwnej stronie kuchni znajdowały się schody i korytarz.  

– Na dole są dwie sypialnie i łazienka. Na górze mieszczą się kolejne trzy 

sypialnie, jedna z garderobą i łazienką. A także niewielki salon i druga łazienka. 

Och, i weranda, która biegnie wokół całego domu. 

 

Zaledwie  te  słowa  opuściły  usta  Sarah,  Susie  puściła  rękę  Blake’a  i 

pobiegła w kierunku schodów. 

background image

 

Schody  wiły  się  wokół  i  wkomponowane  były  w  kremowe  ściany. 

Zaskrzypiały,  kiedy  pospieszyła  nimi  na  górę.  Docierając  na  wyższe  piętro,  jej 

sapnięcie  zamieniło  się  w  dziecięcy  chichot,  kiedy  ten  sam  motyw  co  na  dole 

ukazał się na górze. Francuskie drzwi otwierały się na najbardziej spektakularny 

widok, jaki mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić. 

 

Otwierając  przesuwane  francuskie  drzwi,  wyszła  na  zewnątrz,  wprost  na 

zapierający  dech  widok.  Drzewa  rozciągały  się  jak  okiem  sięgnąć,  a  ich 

wierzchołki  otaczała  mgła.  Ptaki  śpiewały,  a  świeża  rosa  zrosiła  jej  twarz. 

Szukając  swoich  mężczyzn,  wbiegła  do  środka  i  zbiegła  na  dół  po  schodach. 

Zderzając się z nimi, chwyciła Briana i Blake’a za ręce i pociągnęła ich za sobą. 

 

– Och, chłopaki, musicie przyjść i to zobaczyć. To zadziwiające. 

 

Pociągnęła ich na górę, aby pokazać im swoje nowe pojęcie nieba. 

**** 

 

Brian  patrzył  na  najpiękniejsza  kobietę  na  świecie,  kiedy  ciągnęła  go  po 

schodach  na  górę.  Jej  oczy  były  szeroko  otwarte  i  lśniły  tak,  jakby  właśnie 

znalazła  najcenniejszy  przedmiot,  jaki  został  stworzony.  Jej  ciało  wibrowało  z 

tak  ogromnego  podekscytowania,  że  niemal  podskakiwała.  Brian  sądził,  ze 

nawet  nie  zauważyła,  że  trzyma  dłonie  jego  i  Blake’a.  Kiedy  dotarli  na  górę, 

podskakiwała i ciągnęła ich w stronę okna, które otworzyła. Wyszli na werandę, 

a  wyraz  jaki  malował  się  na  twarzy  Susie  był  bezcenny.  Wyglądała  jak  leśna 

wróżka  albo  ziemska  bogini.  Włosy  powiewały  wokół  niej  rozwiewane 

delikatną  bryzą,  kiedy  się  roześmiała.  Jej  oczy  lśniły  radością,  a  jej  twarz 

promieniała szczęściem. W tym właśnie momencie, zamarł i zdał sobie sprawę, 

że był beznadziejnie zakochany w tym małym promieniu słońca przed sobą.     

 

Susie  wypuściła  ich  dłonie  i  zakręciła  się,  uśmiechając  promiennie  do 

niego i Blake’a. Brian roześmiał się i przyłączył do niej, owijając dłonie wokół 

background image

jej  talii  i  przyciskając  do  siebie.  Blake  uśmiechnął  się  do  nich  i  oparł  o  ścianę. 

Roześmiała  się,  kiedy  ją  obrócił  i  ten  dźwięk  sprawił,  że  jego  ciało  przeszyły 

rozkoszne dreszcze. Unosząc ją do góry, Brian zawładnął jej ustami. Nie potrafił 

się powstrzymać. Była tak czarująca. Jej smak eksplodował w jego ustach, miód 

silniejszy niż mango, kiedy pożerał ją swoimi ustami. Jego język badał jej usta i 

mógłby  przysiąc,  że  smakował  jej  radość  i  szczęście.  Przycisnął  do  niej  swoją 

erekcję,  jęcząc,  kiedy  otarła  się  o  niego  swoim  ciałem.  Zostawił  jej  usta  i 

podążył w dół jej szyi. Wygięła się ku niemu, chwytając go za włosy i kwiląc: 

 

– Brian. Och, Brian. 

 

Przerwało  im  sapnięcie  dobiegające  ze  schodów  i  przytrzymał  Susie 

mocniej,  kiedy  odwróciła  się  mocno  zarumieniona  i  usiłowała  z  niego  zejść. 

Ujmując  w  dłonie  jej  twarz,  odwrócił  jej  głowę  z  powrotem  do  siebie  i 

zignorował stojącą na schodach, z rozdziawionymi ustami kobietę.  

 

– Kochanie, myślę, że teraz już się zorientowała. 

 

Puszczając  jej  twarz,  odwrócił  się  ze  swoim  bezcennym  zawiniątkiem, 

kiedy  ukryła  twarz  w  jego  piersi.  Roześmiał  się,  a  ona  uszczypnęła  go  kiedy 

wyszeptał: 

 

– Ona wciąż może cię zobaczyć, nieważne jak bardzo starasz się ukryć. 

 

Rozplątując owinięte wokół niego nogi, zsuwała się powoli po jego ciele. 

Zatrzymała  się,  a  jej  oczy  rozszerzyły  się,  kiedy  poczuła  twardą  jak  skała 

erekcję.  

 

Odwracając  się  stanęła  przed  nim,  a  on  uśmiechnął  się  szeroko,  kiedy 

wyprostowała  plecy  i  spojrzała  na  agentkę  nieruchomości,  prowokując  ją 

spojrzeniem do powiedzenia czegokolwiek.  

 

Oczy Sarah wędrowały od niego do Susie i spoczęły na Blake’u. 

background image

 

–  Nie  masz  nic  przeciwko  temu?  Czyż  ona  nie  jest  twoją  narzeczoną? 

Przecież obściskuje się przed tobą z twoim bratem. 

 

Masywne ramiona Blake’a uniosły się kiedy nimi wzruszył. 

 

– To zależy od tego, czy podejdzie do mnie i da mi również posmakować 

swojego słoneczka. Nienawidzę, kiedy brakuje mi miłości mojego skarba. 

 

Brian udał kaszel aby zatuszować swój śmiech, kiedy agentka spojrzała na 

Susie  jakby  nie  potrafiła  zrozumieć,  co  ona  takiego  w  sobie  miała,  czego  jej 

brakowało. Susie stała sztywna przy jego ciele. 

 

– Nie rozumiem tego. Kiedy z tobą byłam, Blake, nie byłeś typem, który 

lubił  się  dzielić.  –  Sarah  wydała  głuchy  chichot  i  rozłożyła  ręce.  –  A  co  ja  tam 

wiem?  Nie  byłam  jedyną  kobietą  z  jaką  spałeś,  więc  przypuszczałam,  że  się 

nimi dzielisz, ale nie sądziłam, że podoba ci się jak to twoje kobiety się dzielą. 

 

Brian  skupił  się  na  swoim  bracie,  mając  nadzieję,  że  starannie  rozważy 

swoją  odpowiedź,  zwłaszcza,  kiedy  usłyszał  jak  Susie  zgrzyta  zębami 

odwracając głowę od Blake’a. Odetchnął powoli, kiedy powiedział: 

 

– Susie jest wyjątkowa. Pomaga również to, że ją kocham. 

 

Susie  zatoczyła  się  obok  niego  i  uciekł  jej  zduszony  jęk.  Brian 

obserwował  jak  jej  oczy  spotykają  jego  i  chwyciła  go  za  ramiona.  Otarł  łzy 

spływające po jej policzkach. Sarah gapiła się na Susie. 

 

–  Szczęściara  z  ciebie.  Znam  kobiety,  które  zabiłyby,  aby  znaleźć  się  na 

twoim  miejscu,  a  ja  jestem  jedną  z  nich.  Gdyby  to  chodziło  o  mnie,  nie 

ukrywałabym  tego,  tak  jak  ty  to  robiłaś  dzisiaj.  Ciesz  się  tym.  Ci  wszyscy, 

którzy cię nienawidzą, są po prostu zazdrośni. Ja na pewno jestem. 

 

Brian  powiedział  bezgłośnie  „Dziękuję”  do  Sarah,  która  się  uśmiechnęła. 

Blake  powoli  oderwał  się  od  ściany  i  podszedł  do  nich.  Wyciągnął  Susie  z 

background image

uścisku  Briana  i  przycisnął  ją  do  swojego  ciała.  Blake  skinął  mu  głową,  a  ten 

uśmiechnął się szeroko do Sarah. 

 

– Weźmiemy go. 

 

Oczy Sarah rozszerzyły się i wyjąkała: 

 

– Co–Co proszę? 

 

Odchrząknął i głośniej powiedział: 

 

–  Ten  dom.  Weźmiemy  go.  Jak  szybko  możesz  załatwić  formalności? 

Poinformuję  naszych  prawników,  aby  przygotowali  wszystko,  tak  by  można 

było zacząć już dzisiejszego popołudnia. 

 

Kiwając  głową,  Sarah  wyszła  pospiesznie,  przykładając  słuchawkę 

telefonu do ucha.  

 

Dołączając  do  Blake’a  i  Susie,  którzy  cicho  do  siebie  szeptali,  poklepał 

brata po plecach. 

 

– Tak więc znów zostaliśmy współlokatorami, bracie. 

 

Blake przewrócił oczami. 

 

–  Wiedziałem,  że  gdzieś  musi  być  jakaś  negatywna  strona  tego 

wszystkiego. 

 

I uderzył pięścią w ramię brata. 

**** 

 

Jak  tylko  znaleźli  się  z  powrotem  w  kamienicy  Susie,  zadzwonił  telefon. 

Zignorowała  go.  Brian  uniósł  brew  spoglądając  na  Blake’a.  Jego  brat  wzruszył 

ramionami.  Nie  mieli  pojęcia,  dlaczego  nie  odbierała  połączeń.  Zaciekawiony 

podszedł do telefonu i odebrał. 

background image

 

– Halo, tu telefon Susie. 

 

–  Witam,  jestem  doktor  James  Domino  ze  szpitala  Newcastle  i  szukam 

Susan Ellen Sanden. 

 

Brian  usłyszał  odkręcanie  kurków  w  łazience  i  czekał  aż  Susie  wyjdzie, 

pragnąc uzyskać od lekarza więcej informacji. 

 

– Jest w tej chwili w łazience. Mogę zapytać o co chodzi? 

 

– Ma to związek z Samanthą Gardener. 

 

Brian  przypomniał  sobie  przyjaciółkę  Susie.  Była  nimi  przerażona  i 

trzymała się od nich z daleka, nawet kiedy odwoził dziewczyny do domu tamtej 

nocy. Nie chciała zostać z nim sama i niemal błagała, aby odwieźli ją pierwszą, 

nawet,  jeśli  musiał  później  nadłożyć  drogi,  odwożąc  pozostałe  dziewczyny. 

Samantha nie pozwoliła się nawet odprowadzić do drzwi, aby miał pewność, że 

dotarła bezpiecznie do domu. Coś było nie tak. 

 

– Będziemy tam za dziesięć minut. Jak źle z nią jest? 

 

Po  drugiej  stronie    rozległo  się  westchnienie,  kiedy  doktor  Domino 

kontynuował: 

 

– Ponownie spadła ze schodów, tylko, że tym razem te schody kopnęły ją 

kilka  razy,  zanim  on  ją  tutaj  przywiózł.  Nie  wniesie  oskarżenia.  Jest  zbyt 

przerażona.  Nie  sądzę,  aby  przeżyła,  jeśli  on  zrobi  to  ponownie.  Oficjalnie,  nic 

nie mogę zrobić. 

 

Brian warknął. 

 

– Dziesięć minut. Będziemy tam. 

 

Odkładając  słuchawkę,  zauważył  obok  siebie  Susie  ze  zmartwieniem 

wymalowanym  na twarzy. Blake stał za nią z ramionami wokół  niej, jego oczy 

background image

błyszczały  niedźwiedzim  blaskiem  i  miał  zaciśniętą  szczękiem.  Wiedział,  że 

Blake  słyszał  jego  rozmowę,  dzięki  dobremu  słuchowi  jaki  posiadali  zmienni. 

Skupił się na Susie. 

 

– Kochanie, słyszałaś to? 

 

Pokręciła głową. 

 

– Nie, ale załapałam istotę sprawy. Myślałam, że go zostawiła. Pomogłam 

jej  ostatnim  razem.  –  Łzy  spłynęły  po  jej  policzkach.  –  Musimy  już  iść. 

Ostrzegam was, on jest dużym facetem i jestem pewna, że coś bierze. 

 

Brian skinął jej głową. 

 

– Dlaczego nie wezwała policji? Dostałby sądowy zakaz zbliżania się. 

 

Chwyciła torebkę  i skierowali się do drzwi, kiedy Blake wykonał telefon 

do ich kuzyna. 

 

– Zrobiłyśmy tak, ale on jest gliniarzem, a oni wydają się kryć nawzajem 

własne tyłki. 

 

Patrzył,  jak  Blake  zatrzymał  się  z  telefonem  przy  uchu.  Ich  kuzyn  Slater 

odebrał. 

 

– Co jest, kuzynie? 

 

– Spotkajmy się przed szpitalem Newcastle za dziesięć minut. 

 

Rozłączył się nie czekając na odpowiedź i zadzwonił do Brocka, ich brata, 

który był policyjnym detektywem. 

 

– Hej, bracie, gdzie jesteś? 

 

Nastąpiła  przerwa,  zanim  usłyszał  jak  ich  brat  odpowiedział  Blake’owi 

gdzie był, a wtedy Blake warknął. 

background image

 

– Dobrze, spotkaj się ze mną w szpitalu tak szybko, jak to tylko możliwe. 

 

Wepchnął telefon do kieszeni i warknął: 

 

– Chodźmy. 

 

Brian objął Susie, kiedy wyszli z domu i wsiedli do samochodu. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 10 

 

Susie  była  jak  sparaliżowana,  kiedy  wysiadała  z  samochodu  pod 

szpitalem.  Jak  mogła  nie  wiedzieć,  że  Greg  z  powrotem  pojawił  się  w  życiu 

Sammy? Przecież Sammy była jedną z jej najlepszych przyjaciółek. Brian objął 

ją ramieniem i szepnął: 

 

– Kochanie, nie mogłaś o tym wiedzieć. 

 

Pochyliła się w jego stronę. 

 

–  Powinnam  była  się  domyślić,  ale  wyszła  z  nami  w  piątek,  więc 

sądziłam, że wszystko jest w porządku. On nigdy nie pozwalał jej wychodzić. 

 

Pocierał  jej  plecy,  kiedy  zmierzali  do  wejścia,  obok,  którego  rozmawiało 

ze  sobą  dwóch  potężnych  mężczyzn.  Byli  tak  samo  zbudowani  jak  Blake  i 

Brian. Jeden z nich był nawet odrobinę wyższy. Dwaj faceci odwrócili się, kiedy 

ich  spostrzegli  i  Susie  od  razu  zauważyła,  że  byli  spokrewnieni  z  jej 

mężczyznami.  Ten  wyższy  wyglądał  jak  starsza  wersja  Blake’a,  tylko  miał 

niebieskie oczy Briana. Tego drugiego, spotkała dzisiaj na obiedzie. Był prawie 

takiego  samego  rozmiaru  jak  Brian,  ale  miał  jaśniejsze  włosy,  niemal  ciemno 

blond, a jego oczy były zielone. 

 

Blake  poklepało  bu  po  plecach  i  wyjaśnił  sytuację,  o  tym,  że  zadzwonił 

lekarz,  czego  –  jak  wszyscy  wiedzieliśmy  –  oficjalnie,  nie  powinien  był  robić. 

Ten,  który  wyglądał  jak  Blake,  warknął  i  wydawał  się  jeszcze  większy,  kiedy 

jego oczy zalśniły. Skuliła się szepcząc: 

 

– Nie  możesz tam wejść w takim stanie. Nie tylko  nie pozwolą ci wejść, 

ale też bardziej przeraziłbyś Sammy. 

 

Pan Straszny popatrzył na nią. 

 

– To z jej powodu narzekała mama? To jest wasza partnerka? 

background image

 

Spojrzał na Briana i Blake’a. 

Uśmiechnęli się szeroko i pociągnęli ją do przodu. 

 

– Tak, to jest nasza partnerka. Brock, poznaj Susie. Susie, to jest Brock, a 

ten tutaj to nasz kuzyn Slater, chociaż jest dla nas bardziej jak brat. 

 

Obaj mężczyźni skinęli jej głowami a Slater skomentował: 

 

– Widziałem ją wcześniej w restauracji. Jest urocza. 

 

Brock  patrzył  na  nią,  aż  w  końcu  jego  usta  wygięły  się  w  czymś,  co  jak 

zakładała było powitalnym uśmiechem. Zadrżała. Był naprawdę przerażający. 

 

Brian zacisnął ramiona i przyciągnął ją do siebie. 

 

– Masz swoją odznakę, Brock? 

 

Brock skinął głową i Brian podszedł z nią do drzwi. 

 

Kiedy wszyscy weszli do środka, Susie skierowała się prosto do recepcji i 

zaczekała,  aż  osoba  przed  nią  załatwi  swoją  sprawę.  Kiedy  kobieta  odeszła, 

spytała  w  którym  pokoju  może  znaleźć  Sammy.  Wszyscy  udali  się  na  izbę 

przyjęć do pokoju 10B. Kiedy dotarli na miejsce, zatrzymali ich dwaj mężczyźni 

w stroju chirurga.  

 

–Przykro nam, ale może wejść tylko rodzina. Czy wy jesteście … 

 

Przerwali, kiedy Brock błysnął swoją policyjną odznaką. 

 

Tuż  przed  drzwiami  Sammy,  Susie  zatrzymała  się.  Była  zła  na  Blake’a  i 

Briana  za  zaproszenie  gliniarza,  skoro  wiedzieli  o  sytuacji  z  Gregiem  i  jego 

kolegami. Wskazując na Brocka, powiedziała: 

 

–  On  nie  może  wejść.  Nie  mogę  uwierzyć,  że  po  tym,  co  wam 

powiedziałam, zaprosiliście tu jednego z nich. 

background image

 

Posłała obu swoim mężczyznom zabójcze spojrzenie. 

 

Była  zaskoczona,  kiedy  to  nie  jej  faceci  odpowiedzieli,  ale  zrobił  to 

Brock. 

 

–  Och,  lubię  cię,  jesteś  zadziorna,  a  ja  nie  znoszę  mężczyzn,  którzy  biją 

kobiety. – Dotknął swojego  nosa. – Mam  wbudowany wykrywacz kłamstw. To 

jedna z zalet bycia zmiennokształtnym. 

 

Przełknęła  ślinę,  kiedy  zwróciła  się  do  Blake’a  i  Briana,  którzy  mieli 

pełne  samozadowolenia  szerokie  uśmiechy  na  swoich  twarzach.  Tupiąc  nogą 

mruknęła: 

 

– Kurewsko fantastycznie. Kolejny powód, aby czuć się taką szczęściarą. 

 

Zanim otworzyła drzwi do pokoju Sammy, powiedziała: 

 

– Dajcie mi proszę na początek pięć minut sam na sam z nią.  

 

Nie czekała na ich zgodę i wśliznęła się do pokoju. 

 

Susie  sapnęła  zszokowana,  kiedy  zobaczyła  poobijaną  i  posiniaczoną 

twarz  swojej  przyjaciółki.  Wszystko  w  zasięgu  wzroku  przybrało  kolor 

fioletowy lub czarny. Podbiegła prosto do niej, a ona wyglądała na zaskoczoną, 

kiedy  ją  ujrzała.  Jedno  oko,  które  miała  otwarte  rozszerzyło  się  i  próbowała 

pokręcić głową. 

 

– Och, kochanie, co on ci zrobił? 

 

Pogładziła włosy Sammy. 

 

– Tym razem zamierzam ci pomóc od niego uciec. Pożyczę ci jakieś … 

 

Ciężka ręka opadła na jej ramię i ścisnęła je, aż się skrzywiła. Spoglądając 

za  siebie  ujrzała  Grega  z  jego  krótko  przystrzyżonymi  blond  włosami  i 

background image

brązowymi  oczami,  które  wydawały  się  niemal  czarne,  kiedy  patrzył  na  nią  z 

taką nienawiścią. 

 

– Ty mała gruba suko. Nigdzie jej nie zabierzesz. 

 

Pociągnął ją do góry i uciekł jej krzyk zanim zakrył jej usta i wyszeptał: 

 

–  Jeśli  jeszcze  kiedykolwiek  zobaczę  cię  w  pobliżu  Samanthy,  to  wtedy 

… 

 

– Co zrobisz? 

 

Westchnęła z ulgą, kiedy rozpoznała głos Blake’a. Greg odwrócił się z nią 

w  swoich  ramionach,  a  ona  pisnęła,  kiedy  jego  ręce  chwyciły  ją  za  włosy, 

ciągnąc  je.  Blake  ruszył  ku  niej,  jego  oczy  lśniły,  kiedy  Brian  skierował  się  do 

Grega.  

 

Zamiast jednak ją wypuścić, Greg chwycił ją mocniej. Brock powiedział: 

 

–  Wypuściłbym  ją  gdybym  był  na  twoim  miejscu,  kolego.  Jeśli  tego  nie 

zrobisz,  umrzesz  paskudną  śmiercią.  Przekonasz  się,  że  nigdy  nie  krzywdzi  się 

partnerki  niedźwiedzia.  A  nieszczęśliwie  dla  ciebie,  ta  urocza  pani  ma  ich 

dwóch.  

 

Miała  nadzieję, że Greg posłucha  Brocka, ponieważ właśnie w tej chwili 

Brian, już jako olbrzymi niedźwiedź grizzly zbliżał się do nich.  

 

Greg  zaskowyczał  kiedy  pazury  niedźwiedzia  cięły  go  w  twarz.  Blake 

chwycił  ją  wyrywając  z  ramion  Grega  i  przyciągnął  do  siebie.  Brian  ponownie 

ruszył  na  Grega,  ale  Brock  go  zatrzymał,  stając  przed  niedźwiedziem,  który 

garbił się w małym pomieszczeniu. 

 

– Brian, wystarczy. Zmień się z powrotem. Nie możemy go tu zabić. Nie 

możemy go w ogóle zabić, dzisiaj. 

background image

 

Niedźwiedź  wydał  parskający  dźwięk  i  patrzyła  oczarowana,  jak  zdawał 

się błyszczeć i różnokolorowe światła wirowały wokół jak magia, a potem nagle 

stał  tam  Brian,  nadal  w  swoich  ubraniach,  wyglądając  tak  jakby  właśnie  przed 

chwilą nie zmienił się w ogromnego niedźwiedzia.  

 

Greg leżał na podłodze trzęsąc się, a Brock ukląkł i mówił do niego. Susie 

odsunęła  się  od  tego  zamieszania  i  sprawdziła  co  z  Sammy,  która  wcześniej 

zemdlała.  Susie  zmarszczyła  brwi,  zastanawiając  się  dlaczego  nikt  się  nie 

pojawił podczas tego całego zamieszania. Lekarz lub pielęgniarka powinna była 

się pojawić. Drgnęła, kiedy Brian przyciągnął ją do siebie. Jego ciało wydawało 

się ugiąć, kiedy westchnął. 

 

– Proszę, powiedz mi, że teraz się mnie nie boisz. 

 

Wracając  do  wydarzeń  sprzed  chwili,  kiedy  przemienił  się  i  zaszarżował 

na  nich,  była  zdumiona  uświadamiając  sobie,  że  się  go  nie  bała.  Nawet  kiedy 

podrapał  pazurami  Grega,  to  ani  razu  nie  przeszło  jej  przez  myśl,  że  ten 

niedźwiedź  mógłby  ją  zranić.  Odwracając  się  w  jego  ramionach,  spojrzała  na 

niego. 

 

– Nie, nie boję się. 

 

Wyciągnęła rękę i pogłaskała go po twarzy. 

 

– Kocham cię, nawet, kiedy jesteś niedźwiedziem grizzly. 

 

Brian radośnie się do niej uśmiechnął i musnął jej usta swoimi. 

 

– Powiedz mi to jeszcze raz, kochanie. 

 

Jej dłonie przesunęły się, aby owinąć się wokół jego szyi. Przyciągnęła go 

bliżej i wyszeptała mu do ucha: 

 

– Kocham cię, Brian. 

background image

 

Podniósł ją i mruknął, kiedy jego głowa spoczęła przy jej. 

 

–  Tak  bardzo  cię  kocham.  Nigdy  ponownie  nie  waż  się  robić  czegoś  tak 

głupiego. Wiedziałaś, że był gdzieś tutaj w pobliżu. 

 

Zachichotała, kiedy pomyślała o tym wszystkim. 

 

–  Och,  niech  nikt  lepiej  ze  mną  nie  zadziera.  Jestem  teraz 

prawdopodobnie jedną z najbardziej chronionych kobiet na świecie. 

 

Wydał udawane warczenie i delikatnie ją postawił, tylko by się zatrzymać 

i  przekląć.  Susie  odwróciła  się,  aby  zobaczyć  z  jakiego  powodu  zaklął.  To  co 

zobaczyła sprawiło, że przełknęła i spróbowała dostać się do Sammy. Brock stał 

nad łkającą Sammy, będąc powstrzymywanym przez Blake’a. Powiedział: 

 

– Moja. 

 

Spojrzała  na  drugą  stronę  łóżka,  gdzie  ujrzała  Slatera,  który  również 

stwierdził: 

 

– Moja. 

 

Susie  zaczęła  robić  się  wkurwiona,  kiedy  ci  dwaj  mężczyźni  wpatrywali 

się w siebie, jakby byli gotowi pozabijać się nawzajem. 

 

Zrzucając  ramiona  Briana,  podeszła  do  nich  i  posłała  im  swoje  najlepsze 

zabójcze spojrzenie. 

 

–  Natychmiast  przestańcie.  To  nie  jest  ani  czas  ani  miejsce  na  to.  Poza 

tym,  straszycie  ją.  Nie  obchodzi  mnie,  kim  jest  dla  każdego  z  was,  ale  jeśli  się 

nie odsuniecie, skopię wasze tyłki. 

 

Obaj  się  do  niej  odwrócili  i  obejrzeli  ją  z  góry  na  dół.  Prostując  się 

westchnęła. 

 

– No dobrze, każę to zrobić Brianowi i Blake’owi. 

background image

 

Uśmiechnęli się szeroko, kiedy poczuła dwie pary rąk na plecach. 

 

Spojrzała  na  Sammy, by  ujrzeć jak ta posyła jej w podziękowaniu  lekkie 

skinienie. Wszyscy faceci wyszli i w końcu została z nią sama.  

 

– Obiecuję, że on więcej cię nie skrzywdzi. Jesteś teraz bezpieczna. 

 

Skrzeczącym głosem, który ledwie było słychać, Sammy zapytała: 

 

– Gdzie jest Greg? 

 

Slater pojawił się obok łóżka, mamrocząc: 

 

– Żyje, niestety, ale pójdzie do więzienia. 

 

Sammy zamknęła oczy, kiedy łzy zaczęły spływać jej po policzkach.  

 

– Dzięki. 

 

Susie pochyliła się, otarła jej łzy i złożyła pocałunek na każdym policzku. 

**** 

 

Do  mieszkania  Susie  wrócili  we  wczesnych  godzinach  porannych. 

Wszyscy  razem  padli  w  kupie  na  łóżko.  Blake  modlił  się,  aby  reszta  tygodnia 

upłynęła w ciszy i spokoju. Musieli rozwiązać sprawę z czuwaniem nad Sammy. 

Zgodziła  się  zamieszkać  z  nimi  przez  jakiś  czas,  dopóki  w  pełni  nie 

wyzdrowieje, co zbytnio nie ucieszyło Brocka i Slatera. 

 

Blake  był  szczęśliwy  przez  kilka  kolejnych  dni.  Pracował  tylko  od 

siódmej  do  czwartej,  a  Susie  kończyła  pracę  o  czwartej  trzydzieści.  Każdego 

popołudnia odbierał ją z pracy, a ona warczała, że ma zupełnie dobry samochód. 

Nie używała go odkąd się z nimi się spotykała. 

 

W  piątek  po  południu,  Susie  zadzwoniła  do  niego  do  pracy,  aby  mu 

powiedzieć, że będzie pisała cały dzień i zamierza zobaczyć się z Sammy. On  i 

background image

Brian wyszli z pracy późno, ale zadbali o to, aby wrócić na czas i przygotować 

dla  niej  kolację  niespodziankę.  Telefon  zaczął  dzwonić  około  szóstej.  Blake 

odebrał, chociaż był to telefon Susie. 

 

– Halo. 

 

Cisza  powitała  go  na  drugim  końcu,  a  potem  odezwał  się  gburowaty 

męski głos: 

 

– Chciałbym rozmawiać z moją córką. 

 

Uśmiechnął  się,  ponieważ  nie  słyszał  zbyt  wiele  o  rodzinie  Susie.  Nie 

lubiła o nich mówić. To była jego szansa, aby uzyskać jakieś informacje. 

 

– Nie ma jej teraz. Czy mógłbym w czymś pomóc? 

 

Blake usłyszał w tle kobietę, udzielającą instrukcji. 

 

– Dobrze. Tak zrobię. Przekaż jej, że musi pojawić się w Plaza o siódmej, 

nie  później,  a  jeśli  przyprowadzi  ze  sobą  randkę,  przekaż  mu,  aby  miał 

świadomość  tego,  że  będzie  siedziała  z  Richardem.  Nadal  nie  jest  zachwycony 

tym,  że  zwróciła  mu  pierścionek.  Tak  czy  inaczej,  powiedz  jej,  że  najlepiej 

będzie jeśli przyjdzie sama. Nie chcę żadnego dramatu. 

 

Usłyszał w tle kobietę rozkazującą ojcu Susie, zapytać o dwóch mężczyzn 

z  restauracji,  o  których  powiedziała  im  Ellen.  Mężczyzna  wymamrotał,  że  jego 

córka  nigdy  nie  przyniosłaby  mu  wstydu,  pokazując  się  publicznie  z  dwoma 

mężczyznami. 

 

Blake  chwycił  mocniej  słuchawkę  i  usiłował  jej  nie  połamać  kiedy 

warknął: 

 

– W porządku, mam już wszystkie informacje. Może poda mi pan jeszcze 

raz, adres tej imprezy na wszelki wypadek, gdyby go nie pamiętała.  

background image

 

Ojciec Susie podał mu adres hotelu Crown Plaza zaznaczając, że impreza 

odbędzie się w sali A. 

 

Po odłożeniu słuchawki, wrócił do kuchni i poinformował Briana o swojej 

rozmowie. 

 

–  Nie  sądzisz,  że  nadal  czuje  się  zakłopotana  faktem,  że  jest  z  nami 

dwoma, albo też nie do końca jest pewna co do nas? Powinniśmy doprowadzać 

do konfrontacji? 

 

Blake uśmiechnął się szeroko do brata. 

 

–  Och,  zrobimy  coś  lepszego.  Wybieramy  się  jutrzejszego  wieczora  na 

kolację. 

 

Brian uśmiechnął się złośliwie i zatarł ręce. 

 

– Pokażmy jej, dlaczego została obdarzona dwoma partnerami. 

 

Blake  zachichotał,  kiedy  pomyślał,  że  nie  może  się  doczekać,  tego,  jakie 

usprawiedliwienie wymyśli ich mała partnerka.  

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 11 

 

Susie ściskała mocno torebkę, kiedy samotnie pojawiła się na przyjęciu w 

sali  w  Crown  Plaza.  Gryzło  ją  poczucie  winy,  że  okłamała  swoich  chłopców. 

Chociaż,  tak  naprawdę  to  nie  skłamała,  to  było  bardziej  jak  naciągnięcie 

prawdy.  Poszła  do  Jane  i  zamierzała  zjeść  kolację,  więc  w  sumie,  w  dużej 

mierze była to prawda. Miała tylko nadzieję, że to wystarczyło, aby przekonać o 

tym ich zmienne nosy. 

 

Jęknęła,  kiedy  weszła  do  środka,  a  jej  ojciec  i  macocha  zaczęli  zmierzać 

w jej kierunku. Pierwszy komentarz jaki padł z ust Julie brzmiał: 

 

–  Myślałam,  że  chodziłaś  na  siłownię,  powinnaś  być  choć  trochę 

szczuplejsza. Co się stało? 

 

Będąc  w  podłym  nastroju  z  powodu  konieczności  skłamania  swoim 

mężczyznom, Susie odwarknęła: 

 

– Jestem tutaj. Czuj się z tego powodu szczęśliwa. 

 

Julie  prychnęła,  a  Susie  jęknęła,  kiedy  Richard  –  jej  były  –  podszedł  do 

nich.  Miał  na  sobie  czarny  garnitur  i  wyglądał  równie  schludnie,  jak  zawsze. 

Jego blond włosy zostały ułożone do tyłu na żel, a jego zęby tak wybielone jak 

to tylko możliwe. Jego szczupła sylwetka nie zrobiła na niej wrażenia. Zadrżała 

z obrzydzenia na myśl o jego dotyku.  

 

Jej ojciec rzucił jej „bądź miła” spojrzenie, a ona zacisnęła zęby. Richard 

ujął  jej  dłoń  i  złożył  na  niej  niedbały  pocałunek.  Susie  ponownie  zadrżała  ze 

wstrętu, ale oparła się pokusie, aby wytrzeć dłoń o sukienkę.  

 

–  Wygląda  pani  równie  pięknie  jak  zawsze,  pani  Sutton,  i  widzę,  że 

dotarła  moja  cudowna  dziewczyna.  Nie  mają  państwo  nic  przeciwko,  jeśli 

skradnę ją do tańca? 

background image

 

Susie  niemal  się  zakrztusiła  kiedy  jej  macocha  zachichotała  i  skinęła 

głową. 

 

Susie wyrwała swoją rękę tak szybko jak tylko znaleźli się wystarczająco 

daleko.  

 

– Co ty do diabła wyprawiasz? 

 

Richard  przyciągnął  ją  do  siebie,  kiedy  tańczyli  wzdłuż  parkietu. 

Ignorując jej wcześniejsze pytanie, uśmiechnął się do niej. 

 

– Dobrze razem wyglądamy. Założę się, że za mną tęskniłaś. 

 

Pokręciła  głową  i  odepchnęła  go,  kiedy  usiłował  ją  pocałować.  Dzięki 

Bogu,  przeszkodziła  im  wysoka,  oszałamiająca  kobieta,  z  ciemną  oliwkową 

skórą  i  czarnymi  włosami  zaplecionymi  w  elegancki  warkocz.  Miała  pełne, 

wydęte usta, które w chwili obecnej były wygięte w grymasie niezadowolenia. 

 

– Nie robiłabym tego na twoim miejscu. 

 

Richard  wydawał  się  oniemiały,  kiedy  gapił  się  na  tą  piękność.  Susie 

skorzystała z okazji, aby wysunąć się z jego uścisku.  

 

Richard odzyskał głos. 

 

–  Zapewniam  panią,  że  mam  do  tego  prawo,  ponieważ  ona  jest  moją 

narzeczoną. 

 

Susie  warknęła,  kręcąc  się  niespokojnie  i  otworzyła  usta,  by  powiedzieć 

mu, że z całą pewnością tak nie było, kiedy ta kobieta się roześmiała. 

 

–  Och,  doprawdy?  Może  zechcesz  poinformować  o  tym  moich  synów, 

którzy  gapią  się  na  nią  odkąd  się  tu  pojawiła  i  zmierzają  tutaj  gotowi  cię  za  to 

zabić. 

background image

 

Susie  odwróciła  się,  podobnie  jak  Richard,  obserwując  jak  ten  blednie, 

kiedy  dwaj  przystojni  mężczyźni  w  czarnych  smokingach  zmierzali  w  ich 

kierunku z zabójczym błyskiem w oczach. Susie uśmiechnęła się i westchnęła. 

 

– Tak bardzo kocham tych dwóch. 

 

Nie dbając o to gdzie się znajdowała, pospieszyła do nich i objęła ich obu.  

 

–  Tak  się  cieszę,  że  przyszliście.  Tak  bardzo  za  wami  tęskniłam. 

Wyglądacie naprawdę gorąco. 

 

Uśmiechnęła się do nich obu szeroko. 

 

– Łał. Szczęściara ze mnie. 

 

Sięgając do góry, przyciągnęła w dół twarz Blake’a i musnęła jego wargi 

swoimi, zanim wyszeptała: 

 

– Przepraszam za kłamstwa. Wybacz mi. Kocham cię. 

 

Wypuszczając  go  sięgnęła  do  Briana  i  zrobiła  to  samo.  Odwracając  się, 

przełknęła ślinę, kiedy ujrzała, że każdy się zatrzymał i gapi na nich. 

**** 

 

Brian  był  wkurzony,  a  zwieńczeniem  tego  wieczoru  było  to,  że  jego 

matka  była  tutaj  i  to  ona  pomagała  Susie,  a  nie  oni.  Jego  gniew  zelżał,  kiedy 

Susie  podbiegła  do  nich  okazując  im  swoje  uczucie  w  bardzo  publicznym 

miejscu. I niemal całkowicie zniknął, kiedy pochyliła się i pocałowała Blake’a a 

później  jego,  szepcząc  jak  bardzo  ich  kocha.  Uśmiechnął  się  złośliwie  do  Pana 

Blondaska i otoczył ramionami swoją cenną partnerkę, rozkoszując się nią i nie 

dbając o przedstawienie jakie odegrali przed tymi ludźmi.  

 

Susie  niechętnie  wyplątała  się  z  jego  ramion  i  przesunęła  się,  aby  stanąć 

twarzą  do  Pana  Rozdziawione  Usta  Blondaska,  ale  ku  całkowitemu  szokowi 

background image

Briana, jego matka uśmiechała się i to samo robił jego ojciec, kiedy przyłączyli 

się do tego widowiska. 

 

Susie zamarła przed  nim  i długi przeciągły jęk opuścił jej  usta. Nie  mógł 

nic poradzić na chichot, który mu uciekł, kiedy dwoje niskich ludzi przedzierało 

się  pospiesznie  w  ich  stronę.  Mężczyzna  spieszył  jak  burza,  wyglądając  jakby 

podwoił  swój  rozmiar.  Chociaż  jego  brzuch  z  pewnością  sprawiał,  że  wyglądał 

na  większego  niż  był  w  rzeczywistości,  tak  naprawdę  był  tylko  trochę  wyższy 

od  Susie.  Kobieta  miała  swoje  rude  włosy  ułożone  w  ogromne,  wyszukane 

uczesanie  na  czubku  głowy,  a  jej  twarz  została  wytapetowana  makijażem. 

Usiłował nie roześmiać się na widok sukni, którą miała na sobie, ponieważ była 

na nią o jakieś dwa rozmiary za mała. Przepychali się, torując sobie drogę przez 

zgromadzony niewielki tłum, a opryskliwy głos, który słyszał już przez telefon, 

zagrzmiał: 

 

– Co się tutaj dzieje? Dlaczego ci dwaj mężczyźni trzymają moją córkę? 

 

Chichot Briana przerodził się w kaszel po tym, jak okazało się kim był ten 

mężczyzna i chwycił Susie jeszcze mocniej w talii. Zobaczył jak Blake zrobił to 

samo z jej dłonią, którą trzymał. Susie przemówiła piskliwym głosem: 

 

– Hmm, tato, to są moi mężczyźni, Blake i Brian. 

 

Oczy  jej  ojca  rozwarły  się  szeroko,  a  kobieta  –  która  jak  zakładał  była 

macochą Susie – z trudem łapała powietrze. 

 

–  Mówiłam  ci,  że  Ellen  nie  kłamałaby  o  czymś  takim.  A  ty  sądziłeś,  że 

twój aniołek nie zrobiłby nic takiego, co mogłoby cię zawstydzić. 

 

Kobieta zwróciła się do wszystkich. 

 

–  Panie  i  panowie,  tak  mi  przykro  z  powodu  tego  niewielkiego 

nieszczęsnego  zdarzenia.  Jeśli  moglibyśmy  wszyscy  przenieść  się  po  prostu  do 

stołu aukcyjnego, zaczniemy licytację wcześniej. 

background image

 

Część  ludzi  odeszła  i  podążyła  za  macochą  Susie.  Jej  ojciec  stał 

nieruchomo,  wpatrując  się  w  niego  i  Blake’a.  Zerkając  na  swojego  brata, 

którego twarz nosiła kamienną maskę gniewu, Brian opuścił dłoń zabierając ją z 

talii  swojej  partnerki  i  wyciągnął  ją  w  stronę  jej  ojca.  Jej  ojciec  zerknął  na 

ofiarowaną dłoń, po czym uniósł  brew.  

 

– Czy to jakiś żart? 

 

Brian  spojrzał  na  Blake’a,  by  sprawdzić,  czy  mógłby  jakoś  pomóc,  ale  z 

odległości  w  jakiej  stał,  mógł  usłyszeć  zgrzytanie  zębów  swojego  brata.  Co 

gorsza, Pan Blondasek pisnął: 

 

–  Daj  spokój,  Susie,  skończ  z  tym  nonsensem  i  powiedz  tym 

mężczyznom, aby cię puścili.  

 

Zrobił krok do przodu, a Susie cofnęła się do tyłu, aby go uniknąć. Blake 

wydał warczenie, na co Blondasek się obruszył i odszedł.  

 

Ojciec Susie westchnął i stłumionym głosem wymruczał: 

 

– Dzięki za przybycie, ale teraz możecie już wyjść. 

 

Odwrócił  się  do  Susie,  pokręcił  głową  i  odszedł,  aby  dołączyć  do  żony. 

Brian rzucił piorunujące spojrzenie na tył jego głowy, kiedy odchodził. 

 

Matka Briana pojawiła się w jego polu widzenia i wyszeptała: 

 

– Miło mi cię poznać, Susie. Przykro mi, że nie odbyło się to w lepszych 

okolicznościach. 

 

On  i  Blake  wydali  zszokowane  sapnięcie,  kiedy  ich  matka  wciągnęła  w 

ramiona sztywną Susie.  

 

–  Witaj  w  rodzinie,  córko.  Nie  mogę  się  doczekać  naszej  kolacji  w 

przyszłym tygodniu. 

background image

 

Pocałowała  ją  w  policzek  i  wydawało  się,  że  Susie  rozluźniła  się  w  jej 

uścisku. 

 

–  Nie  martw  się,  dojdzie  do  siebie.  Idź  do  domu  i  upewnij  się,  że  moi 

chłopcy zadbają o ciebie. 

 

Susie ucałowała w odpowiedzi policzek jego matki, zanim wymamrotała. 

 

–  Bardzo  dziękuję.  Jestem  bardzo  szczęśliwa,  że  mam  taką  teściową  jak 

ty.  

 

Jego matka uśmiechnęła się radośnie do ich partnerki i pchnęła ją lekko w 

ich  kierunku.  Patrzył  jak  Blake  pokręcił  głową,  roześmiał  się  i  ulokował  Susie 

między nimi. Ich matka coś kombinowała, ale w tej chwili o to nie dbał. 

 

Uśmiechając się do Susie, Brian podał jej rękę. 

 

– Jesteś gotowa do wyjścia, kochanie?  

 

Uśmiechnęła się szeroko i wyszli z hotelu. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

EPILOG 

 

Susie wbiegła do Zdrowych Ciał, zatrzymała się na chwilę, aby pomachać 

Tayler,  która  uśmiechnęła  się  i  machnęła  jej  w  odpowiedzi,  po  czym  wskazała 

na schody. Spiesząc na górę do swoich mężczyzn, pchnięciem otworzyła drzwi, 

nie zadając sobie trudu, by zapukać i skoczyła w ramiona Briana. Pocałowała go 

w  otwarte  z  zaskoczenia  usta,  i  aż  zadyszała  i  zapłonęła  pragnąc,  aby  wzięli  ją 

tutaj i teraz. Wciąż zadyszana, sapnęła: 

 

– Mam niesamowite wieści. 

 

Blake pojawił się za nimi i pocałował ją w szyję. 

 

–  Kiedy  w  końcu  zdasz  sobie  sprawę,  że  mieliśmy  racje,  mówiąc,  że 

kobieta  w  sześciomiesięcznej  ciąży,  z  bliźniakami,  nie  powinna  biegać  po 

schodach i wskakiwać w ramiona swojego męża? 

 

Spojrzała na niego przez ramię. 

 

–  Jestem  pewna,  że  nie  narzekałbyś  tak  bardzo,  gdybym  to  w  twoje 

ramiona wskoczyła. 

 

Wzruszył ramionami, odebrał ją  Brianowi  i pocałował ją z  namiętnością, 

która wydawała się z każdym dniem nasilać. Odsunęła się dysząc. 

 

– Wy dwaj zawsze mnie rozpraszacie. 

 

Obaj zachichotali. 

 

– W porządku. Przekaż nam swoją nowinę – powiedzieli razem. 

 

Po nabraniu głębokiego oddechu, zaszczebiotała z podekscytowaniem: 

 

–  Sprzedałam  naszą  historię!  Wydawca  powiedział,  że  bardzo  im  się 

spodobała. 

background image

 

Susie uśmiechnęła się, kiedy jej mężczyźni wrzasnęli: 

 

– Co? 

 

Usłyszała  za  sobą  śmiech  dwóch  osób.  Popchnęła  pierś  Blake’a  i 

delikatnie ją podstawił. Odwróciła się, by ujrzeć Slatera i Brocka, ocierających z 

rozbawienia oczy.  

 

Warcząc na nich, Susie sama roześmiała się złośliwie. 

 

–  Nie  martwcie  się.  Powiedziałam  im,  że  mam  dla  nich  kolejną  świetną 

historię związku ménage o kuzynach, którzy nazywają się Slater i Brock. 

 

Ich  śmiech  urwał  się,  a  ona  uśmiechnęła  się  szeroko  na  widok  ich 

przerażonych  spojrzeń.  Odwróciła  się  z  powrotem  do  swoich  mężczyzn  i 

przytuliła ich mocno, kochając każdą chwilę swojego nowego życia.