background image

 

Niewywołany wilkołak. Zbiegła Omega. Nie łatwo walczyć z przeznaczeniem.

Granite Lake Wolves, księga 2 

Pracoholizm Tada Maxwella służy utrzymaniu jego firmy pilotowej w powietrzu, a jego 
wewnętrznego wilka w szachu. W dwa lata odkąd odkrył swój spadek, opierał się pragnieniu by 
przetestować moc swojej wilczej strony. To oznaczałoby sprzeniewierzenie się jego ludzkim 
zasadom.
Wtedy Missy Leason ponownie wchodzi do jego życia. Dziesięć lat temu, ich nastoletnie 
zauroczenie nie wyszło poza trzymaniem za ręce. Teraz ich chemia sięga poza skalę, pchając go 
bliżej do momentu gdy nie jest pewny czy bezpiecznie jest brać, zwłaszcza z człowiekiem.
Ale Missy jest bardziej jak Tad niż on sobie zdaje sprawę. Ona też jest wilkiem, a w wilcza sfora to 
niebezpieczne miejsce na posiadanie tajemnic. Alfa Missy wywąchał, że ona ma dokładnie ukryte 
moce Omegi. Jej pierwszą odpowiedzią: uciec od skorumpowanego planu Alfy by zrobić z niej jego 
partnerkę. Krok drugi: znaleźć Tada i mieć nadzieję jak diabli, że jego niewyzwolone moce są na 
tyle silne by negować jej własne.
Każdy dotyk z Missy jest hot, hot, hot, ale nawet odkrycie, że ona jest czystym wilkiem nie 
rozwiązuje rozterki Tada. Ona go wykorzystuje czy naprawdę są przeznaczonymi sobie partnerami? 
Tylko jedno jest pewne. Będzie jej bronił do ostatniego oddechu - na swoich warunkach. Nawet jeśli 
oznacza to utratę jego życia.

Ostrzeżenie: Zawiera okropnego Alfę, tajemnicę Omegi i wilkołaki zachowujące się sprośnie na 
parkiecie. Sarkazm, chatę na pustkowiu i gorące bzykanie na ogólne życzenie.

Wolf Flight

by

Vivian Arend  

background image

ROZDZIAŁ 1

Wrzesień, Whistler, Kolumbia Brytyjska

Dom sfory Whistler był zatłoczony po kolacji, małe grupki zebrały się w 
pokoju i rozmawiały ze sobą. Rozmowy ucichły na chwilę gdy wybuch 
śmiechu rozszedł się z miejsca gdzie siedział Alfa i jego kumple, na 
głównym miejscu przy ogromnym kamiennym kominku. Lodowate 
ostrzeżenie rozeszło się w górę kręgosłupa Missy i zrezygnowała z 
dyskusji prowadzonej przed nią. Podniosła się z krzesła i szybko 
skierowała się do wyjścia, manewrując pomiędzy kanapami i leżankami 
wypełniającymi obszar wypoczynkowy i relaksacyjny dla sfory.
Missy nie miała złudzeń o niepewności swojej pozycji. Jako wdowa po 
wilku wysokiej rangi, nawet jeśli jego pozycja przyszła ze związku jego 
rodziny a nie jego mocy, była oczywistym celem dla wszystkich wilków, 
którzy chcą poprawić swoją pozycję w sforze.
Co oznaczało, oh, chyba wszystkich. Tylko że ona nie martwiła się nimi 
wszystkimi, tylko jedną bardzo groźną osobą. 
Mogło być gorzej. Mogło być gorzej gdyby nie zdołała utrzymać swojego 
sekretu. Ukrywać jej rozwijających się umiejętności nie tylko przed jej 
mężem ale przed wszystkimi.
Nawet teraz wzrok jej Alfy palił gdy szła z opuszczoną głową, próbując 
pozostać małą i niezauważalną gdy prześlizgiwała się przez wspólny 
obszar w kierunku jej mieszkania na tyłach kompleksu.
- Missy. - zawołał Doug. - Chodź tutaj.
Odwróciła się w jego kierunku, włoski na jej karku stanęły gdy dreszcz 
wstrętu przebiegł jej skórę. Miała nadzieję uniknąć wezwania przez długi 
czas. Zatrzymując się w uprzejmej odległości od masywnego kominka, 
Missy zacisnęła swoje palce razem i odsunęła wzrok w ostatniej 

background image

sekundzie.
- Jeffa nie ma już od miesiąca. - powiedział, jego długie zadbane palce 
uderzały w podłokietnik wyściełanego skórą fotela. Jego elegancki 
garnitur, gładki policzek i nienagannie ułożone włosy ostro kontrastowały 
z, znajomą jej, jego osobowością. Widziała jak jego wilk zabijał częściej 
niż to było konieczne, nawet dla Alfy starającego się utrzymać porządek w 
dużej sforze.
Missy z trudem zakołysała się na piętach. Doug wstał i zagórował nad jej 
drobną postacią, ciepło z jego ciała było wystarczająco blisko by 
przytłoczyć ciepło ognia. Nie patrzyła na niego tylko nad głowy wilków 
rozłożonych na kanapie tuż przed nimi. Nie pozwól mu dowiedzieć się jak 
bardzo go nie cierpisz. Nie pokazuj żadnych oznak braku szacunku. Inni w 
pokoju patrzyli przez minutę z ciekawością później wracali do swoich 
rozmów. Tylko wilczy ochroniarze, jak zauważyła, rozproszyli się 
dyskretne po pokoju, gotowi by wskoczyć do akcji jeśli będzie trzeba.
Poziom paranoi, którą jej Alfa popierał wśród swoich wojowników 
wstrząsnął nią. Czy oni naprawdę myślą, że mogłaby wyzwać Douga? To 
wyglądało jakby kilku członków sfory zdawało sobie sprawę, że on jest 
mniej honorowym biznesmenem niż pozorował. Missy zastanawiała się 
jak wiele Alfa dzielił z swoimi najbliższymi sojusznikami, jak wielu z jego 
nadużyć zostało zatwierdzonych przez innych przywódców stada. Albo 
czy Beta i reszta ignorantów również byli ignorantami?
- Czy przeszkadza ci, że mówię o moim bracie? Czy tak za nim tęsknisz? - 
wytworny głos Douga drażnił jej uszy. - Nie myślałbym, że tęsknisz za 
rozmowami z nim czy trzymaniem w ramionach wieczorami.
Zaśmiał się łagodnie, a głos ten działał na jej nerwy jak paznokcie na 
tablicy. W ciągu ostatnich kilku lat Missy stała się świadoma powolnych 
zmian w jej umiejętnościach, wliczając zwiększoną wyczuwalność czyichś 
emocji. Zło Douga przeniknęło każde jego włókno, a Missy odwróciła 
głowę by uniknąć pokazania swojego wstrętu. Ciężko przełknęła i stłumiła 
emocje grożące zalaniem ją. Jej gniew, jej strach. Prawie obezwładniające 
pragnienie by odwrócić się i uciec od jego obecności.
Nie powinna uciekać, jeszcze nie. Potrzebowała więcej czasu. Czasu by 
znaleźć ucieczkę z pułapki, która, wiedziała, zaciskała się wokół niej z 
każdym mijanym dniem.
Doug przesunął palcem w dół jej policzka, pociągając za blond lok, w 
gardle jej się podniosło. Missy skoncentrowała się na utrzymaniu spokoju 
na twarze, zmuszała oczy by mrugały naturalnie gdy zwalniała swój puls, 
oddech. Uspokajała wszystkie widoczne oznaki, które mogłyby 

background image

zawiadomić tego potężnego wilkołaka o jej zamiarach.
On był jej szwagrem, jej Alfą, ale nie pozwalała mu nad nią panować. 
Palec kontynuował swoją drogę w dół jej ciała gdy stała sztywno, bez 
ruchu.
- Jeff nigdy nie wiedział jaki skarb posiada, prawda? - spytał Doug, jego 
mroczny głos był brudny jak plama na jej skórze. Pochylił się i wyszeptał 
do jej ucha. - Moja słodka Omega.
Jej oczy zamigotały na ułamek sekundy zanim zapanowała nad 
zaskoczeniem. Jak zdołał odkryć to, nad czym tak bardzo pracowała by 
ukryć? Nadal uczyła się kontrolować swoje nieopanowane zdolności, 
wliczając umiejętność by czytać i manipulować uczuciami innych, by 
uspokoić i łagodzić ich. Omegi były rzadkie i bardzo pożądane w 
społecznościach zmiennych. Z odpowiednimi wskazówkami, byłaby 
błogosławieństwem dla sfory. Pod złym wpływem, jej umiejętności mogą 
być zabójcze.
W głowie Missy nie było wątpliwości jaki rodzaj przywództwa kierował 
jej sforą w tej chwili.
Doug zachichotał, lekki dźwięk, który jednak przyprawiał ją o dreszcze.
- Oh, tak, ja wiem. Zawsze wiedziałem. Nie ukryjesz potencjalnych 
zdolności przed Alfą, który takich poszukuje. - pstryknął palcem nad 
głową i wilki siedzące wokoło nich zniknęli, rozmowy ucichły by zostawić 
ich sam na sam. Strach Missy potroił się, a lodowate palce pełzały w górę 
jej kręgosłupa pomimo ognia promieniującego na jej plecy.
Doug podniósł palcem jej podbródek, przechylając jej głowę jakby badał 
kawałek wołowiny w rzeźni.  Prychnął i powiedział łagodnie, jego słowa 
były tylko dla niej.
- Gdy zaszantażowałem twoją rodzinę byś ożeniła się z moim bratem, 
miałem nadzieję, że zostaniesz z nim trwale połączona. Z partnerem 
połączonym z tobą, mógłbym panować nad wami oboma. Ale jak 
wszystko co dotykał Jeff, zrujnował moje plany. Nie był nawet 
wystarczająco silny by złapać cię na fałszywe Pierwsze Parzenie.
Missy zadrżała wewnętrznie na tę myśl. Jak każdy wilk, pragnęła znaleźć 
swojego partnera, tego jedynego, który pasowałby do niej nie tylko 
fizycznie ale również emocjonalnie. Zmuszona do małżeństwa 
pozbawionego miłości by uratować rodzinę, było wystarczająco złe, ale 
byłoby jeszcze gorsze wyobrażać sobie przynależenie ciałem, umysłem i 
duszą do Jeffa, po prostu z powodu nadpobudliwych feromonów.
Silna ręka owinęła się wokół jej szyi, przyciągając ją bliżej Douga. Jego 
nozdrza rozdymały się gdy przypatrywał się dokładnie jej twarzy.

background image

- Był żałośnie powolny w trenowaniu cię do posłuszeństwa. Ale teraz go 
nie ma, ten niefortunny epizod, wiesz.
Serce Missy łomotało gdy prawda o wypadku napływała mimowolnie z 
umysłu Douga do jej. Obrazy migały - liny pocięte przez nóż, upadające 
ciało, wywołana lawina kamieni - mrugnęła powoli, ostrożnie. Informacje 
przepływały pomiędzy nimi tak wyraźnie jak gdyby mówił, wiedza była 
prezentem i klątwą bycia wilkiem Omega.
Jego własny brat zabił jej męża. Zamykając oczy by odseparować się od 
bólu, zmusiła łzy by pozostały ukryte. Może nie kochała Jeffa, ale nie 
zasłużył by zginąć w ten sposób. Trzaski ognia były głośne i upiorne gdy 
szukała czegoś na czym mogła się skoncentrować by oczyścić umysł od 
brudnego dotknięcia Douga.
Doug burknął,
- Hmmm, jesteś dobra. Taki potencjał, tak wiele będę mógł z tobą zrobić 
gdy już będziesz odpowiednio wytrenowana. - Doug poluzował chwyt na 
sekundę i wsunął palce w jej włosy, ciągnąc je mocno i wywołując łzy w 
jej oczach.
Jej krew łomotała, usta nagle stały się suche, skupiła się na sprawieniu, że 
Doug o niej zapomni. Ona była niczym, była nijaka. Sięgając głęboko w 
siebie, w część ukrywaną przez lata, zamierzała uspokoić swojego Alfę. 
Rozdzierające ciągnięcie jej włosów osłabło gdy opuścił rękę na bok i 
puścił ją.
Utrzymywała spojrzenie na jego twarzy i nadal przelewała uspokajające 
emocje z jej sedna, upewniała się, że one są niezagrażające, nieciekawe. A 
przede wszystkim nieseksualne ponieważ jeśli Doug zdecyduje się 
zawładnąć niż fizycznie, będzie stracona. Rozbiłaby się na milion 
kawałków i nigdy się od niego nie uwolni.
Odwrócił się od niej, a jej panika osłabła, strach odprężył się gdy 
zareagował na jej bodźce. Wciągnęła nierówny oddech, przygotowując się 
na cofnięcie i wycofanie się z jego obecności. Nagle, jego ręka wystrzeliła 
i owinęła się wokół jej gardła, ściskając wystarczająco mocno by zranić, a 
ona zamarła, fizycznie i mentalnie. Warknął cicho,
- Nie próbuj swoich sztuczek, mała dziewczynko. Jesteś silna, dużo 
silniejsza niż mój brat był, więc byłaś w stanie go kontrolować. Nie 
popełniaj błędu przypuszczając, że możesz użyć swoich sztuczek na mnie. 
Zabiję się jeśli jeszcze raz tego spróbujesz. - ścisnął ostatni raz i wypuścił 
ją, jego ręka przesunęła się na jej twarz gdy szaleńczo wciągała powietrze.
Jego głos był zwykłym szeptem, groźnym w swojej łagodności, uprzejme 
oznaki cywilizacji ukrywającej potwora.

background image

- Jestem cierpliwym człowiekiem, Missy. Czekałem na odpowiedni 
moment by opanować sforę. Kierowałem niestrudzenie interesami 
mogącymi przynieść finansowe środki, których pragnąłem. Mogę 
poczekać na ciebie aż czas będzie odpowiedni. Skoro pozory są tak ważne 
dla wilków, nie śniłbym o braniu cię już teraz. Nie chcę przyciągać uwagi 
rady. Nawet pomimo tego, że wyraźnie cierpisz, tęskniąc za partnerem. - 
przejechał palcem wzdłuż jej policzka, zadrżała mimowolnie. - Biedactwo, 
wszyscy wiedzą jak druzgocąca jest strata partnera. To szczęście, że ja nie 
ma partnerki. Jako Alfa i twój szwagier, jestem jedynym, który może go 
dla ciebie zastąpić.
Opuścił dłoń, zsuwając ją intymnie w dół jej ciała.
Jeśli naprawdę była by połączona, słowa Douga byłyby prawdą. Utrata 
partnera rozdziera coś w środku, a wielu nigdy nie dobrzeje. Z 
genetycznymi podobieństwami pomiędzy braćmi i siłą Douga jako Alfy, 
sfora oczekiwałaby by wziął Missy pod swoją ochronę.
I do swojego łóżka.
Tylko, że ona i Jeff nie byli partnerami. Nie było prawdziwego połączenia 
pomiędzy nimi, poza wspólną gorliwością by przeżyć pod tyranią Alfy, 
który kontrolował i zdobywał co chciał. Jeff nie przeżył.
Usztywniła kręgosłup, zerkając na świetlicę żeby zobaczyć czy ktoś w 
pobliżu patrzy na ich rozmowę i czy może znaleźć w nim pomoc. Nikt nie 
zwracał na nich uwagi. Polano strzeliło i przesunęło się na jej plecy, fala 
gorąca wybuchła, a ona wzięła głęboki wdech. Była w tym sama.
Missy bardzo pragnęła ucieczki, ale Doug nadal utrzymywał nad nią 
władzę. Nadal trzymał ją w szachu tej jednej rzeczy gwarantującej jej 
współpracę. Potrzebowała czasu by znaleźć sposób na wydostanie się z 
tego bałaganu.
- Mam zaplanowane opuszczenie sfory na dłuższy okres czasu. Moja 
pozycja w zespole badawczym była...
Doug pomachał ręką przed jej twarzą.
- Wiem. Będziesz podróżować z Grupą Lauren montować stację 
meteorologiczną. Jak rozumiem przedział czasowy to cztery do pięciu 
miesięcy na zakończenie projektu, czy mam rację?
Missy przeklęła w środku. Jak ten łajdak dowiedział się o prywatnym 
kontrakcie, który podpisała kilka dni temu? Zamierzała być niezmiernie 
ostrożna by utrzymywać informacje w sekrecie, ale jego palce były 
wszędzie.
- Będę oczekiwał cię do końca Lutego. - jego ciemne oczy błysnęły na nią. 
- Nie popełniaj błędu odwlekania powrotu, Missy, albo nastąpią 

background image

konsekwencje, które nie będą się podobały twojej siostrze.
Stała sztywno pod jego spojrzeniem.
- Nie mieszaj do tego Margaret. Uczęszcza na uniwersytet w Vancouver, 
ona już nie jest częścią tej sfory.
Doug potrząsnął głową. 
- Nikt tak naprawdę nie wydostaje się spod opiekuńczej uwagi sfory, 
powinnaś o tym wiedzieć. Jestem pewien, że Maggie nic nie będzie jak 
długo będziesz pamiętała o swoim miejscu w całkowitym planie. - 
pochylił się i otarł usta o jej policzek, szepcząc do ucha. - Sześć miesięcy, 
moja mała Omego. Dam ci sześć miesięcy jako kodeks stanu. Wtedy 
wezmę cię jako moją, a nasze połączone zdolności będą sukcesem dla tej 
sfory. - puścił ją nagle, odwracając się i odbierając swój fotel, błyszczące 
oczy wpatrywały się w ogień.
Ochroniarze zebrali się wokół Douga ponownie gdy Missy cofnęła się, 
chętna by zostawić upalne gorąco, które nie miało nic wspólnego z ogniem 
w kominku. Zmusiła się do chodzenia, a nie biegnięcia, trzymając głowę 
wysoko. Nie dając żadnych oznak mówiących, że sam diabeł ogłosił, że 
ona zostanie jego królową.
Nie było mowy by dobrowolnie dołączyła do jego piekła.