background image

Jogi Rama-Czaraka

 

 

DŻNANI  JOGA

Joga  Mądrości

Książka o najwyższych naukach jogów

 

przełożył

 

Wacław Dunin Goździkowski

 

1932

Trzaska, Evert i Michalski 

Warszawa, Hotel Europejski

1

background image

Spis rzeczy

 

Wykład  I.

Jedyne / 3

Wykład  II.

Wszechobecne Życie / 25

Wykład  III.

Wola twórcza / 45

Wykład  IV.

Jedność Życia / 68

Wykład  V.

Jedność i wielość / 92

Wykład  VI.

Pojęcie Jedynego / 115

Wykład  VII.

Ewolucja kosmiczna / 137

Wykład  VIII.

Rozwój człowieka / 158

Wykład  IX.

Metempsychoza / 181

Wykład  X.

Ewolucja duchowa / 203

Wykład  XI.

Prawo Karmy / 225

Wykład  XII.

Mieszaniny okultystyczne / 247

Literatura w języku polskim / 268

Drukarnia Narodowa w Krakowie

2

background image

Wykład  I

.

JEDYNE

 

Filozofja Jogi może być podzielona na różne wielkie 

gałęzie lub dziedziny. Ta, którą znamy jako „Hatha-Jo-
ga”
, zajmuje się ciałem fizycznem i kontrolą nad niem, 
jego pomyślnym rozwojem, zdrowiem i jego zachowa-
niem, jego prawami itd. Ta, którą znamy jako „Radża-
-Joga”
, zajmuje się umysłem, kontrolą nad nim, jego 
rozwojem, jego rozszerzaniem się itd. Ta, którą znamy 
jako  „Bhakti-Joga”, zajmuje się miłością do Absolutu 
— Boga. Ta, którą znamy jako „Dżnani-Joga”, zajmuje 
się poznaniem naukowem i intelektualnem wielkich za-
gadnień, dotyczących życia i tego, co leży poza Życiem 
— Zagadki Świata.

Każda gałąź Jogi jest tylko ścieżką, prowadzącą do 

jednego   celu   —   rozwoju,   rozszerzenia   się   i   wzrostu. 
Ten,   kto   pragnie   naprzód   rozwinąć,   skontrolować 
i wzmocnić swoje ciało fizyczne, aby uczynić je odpo-
wiedniem  narzędziem  Wyższego  „Ja”,  kroczy  ścieżką 
„Hatha-Joga”. Ten, kto pragnie rozwinąć w sobie moc-
ną   wolę   i   zdolności   umysłowe,   pobudzając   zmysły 
wewnętrzne i ukryte siły, kroczy ścieżką „Radża-Joga”
Ten, kto pragnie rozwinąć się przez poznanie — przez 

3

background image

studjowanie podstawowych zasad i cudownych prawd, 
będących fundamentem Życia, kroczy ścieżką „Dżnani-
Joga”
. A ten, kto pragnie wzrosnąć do związku z Jedy-
nem   Życiem   przez   wpływ   Miłości,   kroczy   ścieżką 
„Bhakti-Joga”.

Nie należy jednak przypuszczać, że studiując musi 

poświęcić się wyłącznie jednej z tych ścieżek, prowa-
dzących do mocy. W rzeczywistości niewielu tak czyni. 
Większość   woli   osiągnąć   bardziej   szerokie   poznanie 
i zapoznać się z zasadami różnych gałęzi, studjując czę-
ściowo każdą z nich, przykładając się wskutek tego wię-
cej do tych gałęzi, które ją silniej pociągają, przyczem 
zamiłowanie to wypływa z potrzeby i jest ręką, wskazu-
jącą ścieżkę.

Dobrze jest, aby każdy wiedział cośkolwiek z  „Ha-

tha-Joga”, aby mógł oczyścić, wzmocnić i utrzymywać 
w zdrowiu ciało, które w ten sposób staje się bardziej 
odpowiedniem narzędziem Wyższego „Ja”. Dobrze jest, 
aby każdy wiedział cośkolwiek z „Radża-Joga”, ażeby 
rozumiał ćwiczenia umysłu i kontrolę nad nim i prakty-
kowanie woli. Dobrze jest, aby każdy uczył się wiedzy 
„Dżnani-Joga”, ażeby mógł wprowadzać w czyn cudo-
wne

 

prawdy

 

podstawowe życia — naukę Bytu. I na pew-

no każdy winien wiedzieć cośkolwiek z „Bhakti-Joga”
aby rozumieć wielkie nauki, dotyczące Miłości, będące 
podstawą wszelkiego życia.

Napisaliśmy

 

dzieło o „Hatha-Joga”, jak również wy-

kład o „Radża-Joga”, który obecnie ukazał się w posta-
ci

 

książki.

 

Mówiliśmy wam coś niecoś o „Dżnani-Joga” 

w naszych 14 wykładach, jak również w naszym wyż-
szym kursie. Napisaliśmy coś niecoś z  „Bhakti-Joga” 
w naszym wyższym kursie i mamy nadzieję, że uczyli-
śmy jej także w innych wykładach naszych, gdyż nie 

4

background image

możemy sobie przedstawić, jak można uczyć lub studjo-
wać jakąkolwiek gałąź Jogi, nie będąc przepełnionym 
uczuciem   Miłości   i   Jedności   ze   Źródłem   wszelkiego 
Życia. Poznać Dawcę Życia, jest to pokochać go, i im 
więcej wiemy o Nim, tem więcej pragniemy objawiać 
miłość naszą.

W

 

tym

 

kursie wykładów, z których obecny jest pierw-

szym, będziemy mieli za przedmiot  „Dżnani-Joga” — 
Jogę Mądrości i będziemy starali się wyjaśnić niektóre 
z jej najważniejszych i najwyższych nauk. I wierzymy, 
że, postępując w ten sposób, będziemy zdolni obudzić 
w was jeszcze wyższe zbliżenie z Jedynem i odpowied-
nią Miłość do tego Jedynego, w którym żyjecie, poru-
szacie

 

się

 

i

 

macie

 

byt wasz. Prosimy was o gorące współ-

czucie i współdziałanie w zadaniu naszem.
Zacznijmy   od   rozważania   tego,   co   było   nazwane   za-
gadnieniem zagadnień, mianowicie zagadnienia: „co to 
jest Rzeczywistość?”
 Ażeby zrozumieć to zagadnienie, 
powinniśmy tylko rzucić okiem naokoło siebie i zoba-
czyć świat widzialny. Widzimy wielkie masy tego, co 
nauka nazwała „materją”. Widzimy w działaniu coś cu-
downego, zwanego  „siłą”  lub  „energją”, w jej niezli-
czonych postaciach przejawienia. Widzimy rzeczy, które 
nazywamy „formami życia”, zmienne w swych przeja-
wach   od   drobnego   pyłku   ziemnego,   który  nazywamy 
pierwotniakiem, aż do formy, zwanej Człowiekiem.

Ale studjując ten świat przejawów za pośrednictwem 

nauki i badania — a takie studja mają wielkie znaczenie 
— dojdziemy do punktu, gdzie dalszy postęp stanie się 
niemożliwym. Materją rozpływa się w tajemnicę — siła 
przeistacza się w coś innego jeszcze — tajemnica form 
życiowych wymyka się nam subtelnie — a umysł jest 
uważany, jako przejaw tylko czegoś jeszcze subtelniej-

5

background image

szego. Gdy wymykają się nam jednakże te rzeczy pozo-
rów   i   przejawów,   znajdujemy   się   postawieni   twarzą 
w twarz z  Czemś Innem, co jest podstawą wszystkich 
tych różnych form i przejawów. I to Coś Innego  nazy-
wamy  Realnością,   ponieważ   jest   ono   Realne,   trwale 
i stałe. I chociaż ludzie mogą się różnić miedzy sobą, 
spierać się, dysputować i kłócić się co do tej Realności, 
jednakże   na   jednym   punkcie   muszą   się   pogodzić,   że 
Realność   jest   Jedna,   że   podstawą   wszystkich   form 
i przejawów musi być Jedna Realność, z której wypły-
wają wszystkie rzeczy. I zagadnienie tej Jednej Realno-
ści jest właśnie zagadnieniem zagadnień świata.

Najwyższy   rozum   Człowieka   —   jak   również   jego 

najgłębsza intuicja — zawsze uznawały, że ta Realność 
lub Podstawa Bytu musi być tylko Jedna, a cała Przyro-
da jest tylko rozmaitemi stopniami jej przejawiania się. 
Wszyscy uznali, że Życie jest strumieniem, wypływają-
cym z Jednego wielkiego źródła, którego natura i nazwa 
są nieznane, a według niektórych w ogóle nie do pozna-
nia. Jakkolwiek ludzie różnią się co do teoryj, dotyczą-
cych natury tego jednego, wszyscy jednak zgadzają się, 
że może to być tylko Jedno. Dopiero gdy ludzie zaczy-
nają nazywać i analizować to Jedyne, zjawia się pogma-
twanie.

Rozważmy, co ludzie myśleli i mówili o tem Jedy-

nem, to pomoże nam zrozumieć istotę zagadnienia.

Materjalista wola, że to Jedyne jest czemś, co zwie-

my Materja, samoistną, wieczną, nieskończoną, zawie-
rającą   w   sobie   samej   właściwości   Materji,   Energji 
i Myśli. Inna szkoła, bardzo zbliżona do materjalistycz-
nej, wola, że to Jedyne jest czemś, co zowiemy Energją, 
a Materja i Myśl są tylko formami ruchu. Idealiści woła-
ją, że to Jedyne jest czemś, co zowiemy Myślą, i że 

6

background image

Materja i Siła są tylko ideami tej Jedynej Myśli. Teolo-
gowie   wołają,   że   to   jedyne   jest   czemś,   co   zowiemy 
Bogiem osobowym, któremu przypisują pewne właści-
wości,   charakterystyczne   cechy   itd.,   zmieniające   się 
zależnie od ich wierzeń i dogmatów. Szkoła Przyrodni-
cza woła, że to Jedyne jest czemś, co zowiemy Przyro-
dą, która wciąż przejawia się w niezliczonych formach. 
Okultyści w swoich różnych szkołach, Wschodniej i Za-
chodniej, myślą, że to Jedyne jest Istotą, której Życie 
określa życie wszystkich form żyjących.

Wszystkie filozofje, wszystkie nauki, wszystkie reli-

gje pouczają nas, że ten świat form, postaci i nazw jest 
tylko światem zjawisk lub cieni — światem pozorów, 
poza   którym   pozostaje   Realność,   nazwana   jakiemś 
imieniem   przez   nauczyciela.  Ale   zapamiętajcie   to,   że 
wszelka   filozofja,   która   może   być   brana   w   rachubę, 
polega na pewnej formie  monizmu — Jedności, nieza-
leżnie od tego, czy istotą jest znane lub nieznane bós-
two, znana lub nieznana zasada, substancja, Energja lub 
Duch. Jest tylko Jedyne, może być tylko Jedyne — oto 
jest nieunikniony wniosek najwyższego ludzkiego rozu-
mu, intuicji lub wiary.

Zgodnie z tem, ten sam rozum poucza nas, że to Je-

dyne Życie musi przenikać wszystkie widoczne formy 
życia i że wszystkie widoczne materjalne formy, siły, 
energje i zasady muszą być emanacjami, pochodzącemi 
od Jedynego, a więc konsekwentnie jego emanacjami, 
Może zjawić się zarzut, że wierzenia w bóstwo osobowe 
nie utrzymują tego, gdyż uczą, że ich Bóg jest twórcą 
Wszechświata, który wyłonił z siebie, jak rzemieślnik, 
odkładający na bok swój wytwór. Ale ten zarzut nie ma 
najmniejszego znaczenia, gdyż gdzież taki twórca mógł-
by otrzymać materjał dla swego wszechświata, jak nie 

7

background image

w sobie samym, i gdzie energję, jak nie z tego samego 
źródła, i gdzie Życie, jak nie ze swego Jedynego Życia. 
Tak w końcu jest jasne, że musi być tylko Jedność, a nie 
dwójnia, nawet gdy wolimy terminy Bóg i jego Wszech-
świat, gdyż i w tym przypadku Wszechświat musi po-
chodzić od Boga i może żyć, ruszać się, działać i myśleć 
dzięki właściwościom przenikającej go Esencji Boskiej.

Zastanawiając  się nad koncepcjami różnych  myśli-

cieli, jesteśmy zdumieni tym faktem, że różne szkoły 
wykazują wyraźną jednostronność swych teoryj, widząc 
tylko to, co odpowiada ich teorjom, i ignorując resztę. 
Materjalista mówi o Nieskończonej i Wiecznej Materji, 
chociaż ostatnie badania naukowe wykazały nam Mater-
ję, przeobrażającą się w Nicość — Wieczny Atom roz-
bija się na niezliczone cząsteczki, zwane Drobinami lub 
Elektronami, które w końcu okazują się tylko jednostka-
mi Elektryczności, zawiązanemi w „węzeł w Eterze” — 
chociaż właśnie co do tego, czem jest Eter, Nauka nie 
ośmiela się nawet zgadywać. A Energja również wydaje 
się nie do pomyślenia inaczej, jak tylko działająca przez 
materję i wydaje się, że zawsze działa według pewnych 
Praw — Prawa zaś bez Prawodawcy i Prawodawca bez 
Myśli lub czegoś wyższego, niż Myśl, jest nie do pomy-
ślenia.  A  Myśl,   jak   to   wiemy,   wydaje   się   związana 
z materją   i  energją  w cudowną   kombinację  i   podlega 
prawom, działającym z zewnątrz, jest zmienna, niestała 
i różnorodna, których to właściwości niepodobna uznać 
za właściwości Absolutu. Myśl, jak to wiemy, tak samo, 
jak Materja i Energja, jest uważana przez najwyższych 
nauczycieli okultystycznych jedynie, jako przejaw po-
zorny i względny czegoś znacznie bardziej zasadnicze-
go i trwałego. Wskutek tego jesteśmy zmuszeni powró-
cić do starego terminu, używanego przez mędrców dla 

8

background image

opisania   tego  Czegoś   Innego,   co   leży   poza   Materją, 
Energją i i Myślą i jest ich podstawą jednocześnie — 
a słowo to jest „Duch”.

Nie   możemy   ściśle   powiedzieć,   co   znaczy   wyraz 

„Duch”, gdyż nie mamy nic, czem moglibyśmy je okre-
ślić.

 

Możemy tylko myśleć, że oznacza „Esencję” Życia 

lub  Bytu — Realność, będącą podstawą Powszechnego 
Życia,

Wskutek tego nie możemy dać żadnej nazwy temu 

Jedynemu, która by należycie je określiła. W poprzed-
nich

 

wykładach naszych używaliśmy terminu „Absolut” 

i uważamy za wskazane używać go w dalszym ciągu, 
chociaż studjujący może zamienić ten termin na inny, 
który wydaje mu się więcej odpowiednim. Nie używa-
my słowa  „Bóg”  (z wyjątkiem tych przypadków, gdy 
chcemy wyrazić pewien odcień myśli) nie dlatego, aby-
śmy mieli jakieś zastrzeżenia przeciwko temu, ale dla 
uniknięcia ryzyka utożsamiania Absolutu z ideą bóstwa 
osobowego o  pewnych  właściwościach  teologicznych. 
Tak samo nie odpowiada nam słowo  „Zasada”, gdyż 
zdaje się wyrażać rzecz chłodną, bez czucia, oderwaną, 
gdy my uważamy Ducha lub Istotę Absolutu za Real-
ność ciepłą, życiową. Żywą, działającą i czującą. Nie 
używamy słowa „Przyroda”, którą wielu woli, z powo-
du jej materjalistycznego znaczenia dla wielu umysłów, 
chociaż słowo to jest bardzo drogie dla nas, gdy mówi-
my o zewnętrznych przejawach Życia Absolutu.

O rzeczywistej istocie Absolutu nie możemy prak-

tycznie nic wiedzieć, ponieważ przekracza to wszelkie 
doświadczenie   ludzkie   i   człowiek   nie   ma   nic,   czem 
mógłby   mierzyć  Nieskończoność.   Spinoza   miał   rację, 
twierdząc,

 

 

„określać Boga znaczy negować Go”, gdyż 

wszelkie usiłowania określenia jest usiłowaniem ograni-

9

background image

czenia Nieskończoności lub uczynienia jej skończoną. 
Określenie   jakiejś   rzeczy   oznacza   utożsamienie   jej 
z inną, a gdzie jest coś, co można utożsamić z Nieskoń-
czonością? Absolut nie może być określony terminami 
Względności. Nie jest czemś, chociaż zawiera w sobie 
samym   realność,   będącą   podstawą   wszystkiego.   Nie 
można powiedzieć, aby posiadał właściwości jakiejkol-
wiek   pozornie  oddzielonej  od  niego   części,   gdyż   jest 
WSZYSTKIEM. Jest wszystkiem, co istotnie JEST.

Jest On poza Materją, Siłą lub Myślą, jak to wiemy, 

i jeszcze emanuje z siebie te rzeczy, które muszą leżeć 
w jego naturze. Albowiem to, co jest w zamanifestowa-
nem, musi być w manifestującym, żaden strumień nie 
może wznieść się wyżej, niż jego źródło, skutek nie mo-
że być większy niż przyczyna, nie można otrzymać cze-
gokolwiek z niczego.

Trudno jest dla ludzkiego umysłu zdać sobie sprawę 

z tego, co jest poza jego doświadczeniem — wielu filo-
zofów uważa to za niemożliwe — musimy zatem my-
śleć o Absolucie w założeniach i terminach jego naj-
wyższego   przejawu.   Znajdujemy   Myśl   na   wyższym 
szczeblu, niż Materję lub Energię, jesteśmy zatem upra-
wnieni do używania terminów Myśli, mówiąc o Absolu-
cie raczej, niż terminów Materji lub Energji. Spróbujmy 
więc myśleć o Nieskończonej Myśli, której moce i zdol-
ność wzniosły się do nieskończonego stopnia — Myśli, 
o której Herbert Spencer powiedział, że jest to „rodzaj 
istnienia, o tyle przewyższający inteligencję i wolę, o ile  
te przewyższają zwykły ruch mechaniczny”.

Ponieważ jest prawdą (wszyscy okultyści to wiedzą), 

że najlepsze pojęcia o Absolucie przychodzą z dziedzin 
„Ja”, wyższych, niż Intelekt, przeto mamy obowiązek 
zbadać stosunek Intelektu do pojęć, dotyczących Jedy-

10

background image

nego. Intelekt rozwinął się w nas, byśmy go używali dla 
celów   badania,   rozważania   i   myślenia,   i   powinniśmy 
używać   go.   Używając   go   dla   tych   celów,   nie   tylko 
wzmacniamy go i rozwijamy, ale również otrzymujemy 
pewne wiadomości, które nie mogą dojść do nas żadną 
inną drogą. Nie dość tego: używając Intelektu, zyskuje-
my zdolność poznawania wielu pomyłek i błędów, które 
wyrosły w umysłach naszych z opinji i dogmatów in-
nych. Jak to Kant powiedział:  „Główny użytek, a być 
może nawet jedyny, filozofji czystego rozumu jest nega-
tywny. Nie jest to narząd dla rozszerzania, ale ćwiczenie  
dla ograniczania! Zamiast odkrywania prawdy jego naj-
skromniejszą czynnością jest ochranianie nas od pomył-
ki”.
 A wiec posłuchajmy wskazań Intelektu, jak również 
wyższych dziedzin myślowych.

Jednem z pierwszych wskazań Intelektu, co do Abso-

lutu jest, że istniał wiecznie i nadal musi istnieć wiecz-
nie. Od wniosku tego nie można się w żaden sposób 
uchylić, niezależnie od tego, czy się patrzy na sprawę 
z punktu widzenia filozofii materjalistycznej, okultysty-
cznej  czy też teologicznej. Absolut nie mógł powstać 
z Niczego i nie było żadnej innej przyczyny poza nim, 
z której mógłby powstać. Również nie może być żadnej 
przyczyny poza nim, która by ograniczała jego istnienie. 
Śmierć Nieskończonego Życia  lub Życia Absolutnego 
jest nie do pomyślenia. Absolut zatem musi być Wiecz-
nym — tak nam mówi Intelekt.

Ta idea Wiecznego jest praktycznie nie do pomyśle-

nia   dla   umysłu   ludzkiego,   choć   ten   musi   wierzyć,   iż 
taką jest właściwość Absolutu. Pogmatwanie powstaje 
z faktu, że Intelekt zmuszony jest do widzenia wszyst-
kiego przez zasłonę Czasu, Przyczyny i Skutku. Otóż 
Przyczyna, Skutek i Czas są po prostu przejawami lub 

11

background image

pozorami świata względnego i nie ma dla nich miejsca 
w  Absolucie   i   Realności.   Zobaczmy,   czy  możemy  to 
zrozumieć.

Rozważanie wskaże Wam, że jedyną przyczyną wa-

szej niezdolności do pomyślenia lub wyobrażenia sobie 
Bezprzyczynowej Przyczyny jest to, że wszystko, czego 
doświadczyliście w tym względnym  świecie zmysłów 
miało przyczynę — coś, z czego powstało. Widzieliście 
Przyczynę i Skutek w pełnem działaniu przed sobą i — 
rzecz prosta — Intelekt wasz uznał za zasadę, że nic nie 
może być bez przyczyny — nic bez poprzedzającej go 
przyczyny. I Intelekt ma zupełną słuszność, o ile chodzi 
o Rzeczy

 

ograniczone, gdyż wszystkie Rzeczy są wzglę-

dne i są wskutek tego wywołane przez przyczyny. Ale 
poza rzeczami, wywołanemi przez przyczyny, musi ist-
nieć  TO,   co   jest  Wielką   Przyczyną   Rzeczy   i   co,   nic 
będąc   samo   Rzeczą,   nic   może   być   wywołane   przez 
przyczyny — nie może być skutkiem przyczyny. Doz-
najecie zawrotu głowy, gdy próbujecie wytworzyć sobie 
myślowy obraz Tego, co nie ma  przyczyny,  gdyż  nie 
macie doświadczenia w świecie zmysłów co do takiej 
rzeczy   i   dlatego   trudno   wam   wytworzyć   sobie   taki 
obraz. Jest to poza sferą doświadczenia waszego i dlate-
go   nie   możecie   sobie   wytworzyć   obrazu   myślowego. 
A jeszcze umysł wasz zmusza się do tego, by wierzył, 
że   musiało   być   Oryginalne   Jedyne,   które   mogło   nie 
mieć przyczyny. Jest to ciężkie zadanie dla Intelektu, ale 
z czasem dochodzi on do tego, że widzi słusznie, skąd 
wynika   pogmatwanie,   i  przestaje   stawiać  zastrzeżenia 
głosowi wyższych dziedzin swego „Ja”.

Intelekt doświadcza również podobnej trudności, gdy 

próbuje myśleć o Wiecznem — o Czemś, co jest ponad 
i poza   Czasem.   Widzimy   wszędzie   działanie   Czasu 

12

background image

i uważamy za ustalone, że Czas jest realnością — rzeczą 
istotną. Jest to jednak omyłka zmysłów. W rzeczywisto-
ści nie ma takiej rzeczy jak Czas. Czas istnieje tylko 
w naszych umysłach. Jest to po prostu sposób przyjmo-
wania wrażeń, przez który wyrażamy świadomość naszą 
co do Zmian w Rzeczach.

Możemy myśleć o czasie tylko w związku z następu-

jącemi zmianami rzeczy w świadomości naszej lub rze-
czy świata zewnętrznego lub w związku z przechodze-
niem rzeczy myślowych przez nasz umysł. Dzień jest po 
prostu świadomością przejścia słońca, godzina lub mi-
nuta jest po prostu podziałką dnia, lub inaczej świado-
mością ruchu wskazówek zegara, po prostu świadomo-
ścią ruchu Rzeczy — są to symbole zmian w Rzeczach. 
W świecie bez zmian w Rzeczach, nie byłoby takiej rze-
czy, jak Czas. Czas jest tylko wynalazkiem myśli. Tak 
nam mówi Intelekt.

A  poza   wnioskami   czystego   oderwanego   myślenia 

o Czasie, możemy widzieć wiele przykładów względno-
ści   Czasu   w   codziennych   doświadczeniach   naszych. 
Wszyscy wiemy, że gdy jesteśmy zainteresowani, wyda-
je się, że Czas przechodzi szybko, a gdy jesteśmy znu-
dzeni, wlecze się w sposób bezwstydny. Wiemy, że gdy 
jesteśmy   szczęśliwi,   Czas   rozwija   szybkość   meteoru, 
przeciwnie, gdy jesteśmy nieszczęśliwi, pełza, jak żółw. 
Gdy jesteśmy zainteresowani lub szczęśliwi, uwaga na-
sza

 

odwraca

 

się

 

w

 

znacznym

 

stopniu

 

od zmian, zachodzą-

cych w rzeczach, gdyż nie notujemy rzeczy tak ściśle. 
A gdy  jesteśmy  nieszczęśliwi   lub   znudzeni,   notujemy 
szczegóły w Rzeczach i ich zmiany, wskutek czego dłu-
gość czasu, wydaje się nam bez końca. Drobny owad 
przeżywa czas urodzin, wzrostu, małżeństwa, rozmna-
żania się, starości i śmierci w niewielu minutach i bez 

13

background image

wątpienia życie jego wydaje się tak pełne, jak życie sło-
nia z jego stu latami. Dlaczego? Dlatego, że tak wiele 
rzeczy zaszło! Gdy mamy świadomość, że wiele rzeczy 
zaszło, otrzymujemy wrażenie i uczucie długości czasu. 
Im większa jest świadomość rzeczy, tem większe jest 
poczucie czasu, Gdy jesteśmy, mówiąc do kogoś kocha-
nego,   tak   zainteresowani,   że   zapominamy   o   wszyst-
kiem, co się dzieje w koło nas, wtedy godziny płyną 
niepostrzeżenie, gdy tymczasem te same godziny wyda-
ją się dniami dla kogoś w tem samem miejscu, kto nie 
jest zainteresowany lub zajęty jakąś pracą.

Ludzie zdrzemnęli się i w ciągu sekundy przed obu-

dzeniem śnili o wypadkach, które zdawało się wymaga-
ły lat całych. Wielu z was miało doświadczenia tego ro-
dzaju i wiele podobnych wypadków stwierdziła nauka. 
Z drugiej strony można zasnąć i pozostawać w nieświa-
domości bez snów godzinami, a po obudzeniu się twier-
dzić,   że   się   tylko   zdrzemnęło.   Czas   należy   do   myśli 
względnej i nie ma dla niego miejsca w Wiecznem lub 
w Absolucie.

Dalej Intelekt powiadamia nas, że musi myśleć o Ab-

solucie, jako o Nieskończonym w Przestrzeni — obec-
nym wszędzie, Wszechobecnym. Nie może być ograni-
czonym, gdyż nie ma nic poza nim, aby go ograniczać. 
nie   ma   takiego   miejsca,   jak   Nigdzie.   Każde   miejsce 
znajduje się we Wszędzie. A Wszędzie jest przepełnione 
Wszystkiem-Nieskończoną Realnością-Absolutem.

I tak samo, jak to było z ideą Czasu, jest dla nas naj-

trudniejsze — lub nawet może niemożliwe — wytwo-
rzenie sobie idei o Wszechobecnem — o Czemś, co zaj-
muje Nieskończoną Przestrzeń. A to dlatego, że wszy
stko, czego doświadczyły umysły nasze, miało wymiary 
i granice.

 

Tajemnica polega na tem, że Przestrzeń i Czas, 

14

background image

nie mają realnego bytu poza przejmowanem przez świa-
domość naszą względnem położeniem Rzeczy — przed-
miotów

 

materialnych. Widzimy jedne rzeczy tu, a drugie 

tam. Pomiędzy niemi nie ma Nic. Bierzemy inny przed-
miot,   powiedzmy,   pręt   mierniczy,   i   mierzymy   to   Nic 
pomiędzy dwoma przedmiotami, nazywając miarę tego 
Nic terminem Odległości. A przecież nie możemy mie-
rzyć Nic — jest to niemożliwe. Cóż istotnie zrobiliśmy? 
Po prostu określiliśmy, jak wiele długości pręta mierni-
czego można położyć pomiędzy dwoma przedmiotami.

Nazywamy   proces   ten   mierzeniem   Przestrzeni,   ale 

Przestrzeń jest Niczem, myśmy tylko określili względne 
położenie przedmiotu. Aby „zmierzyć Przestrzeń”, mu-
simy

 

mieć

 

3

 

Rzeczy

 

lub przedmioty, mianowicie: 1. prze-

dmiot,   od   którego   zaczynamy   mierzyć,   2.   przedmiot, 
którym mierzymy i 3. przedmiot, na którym kończymy 
mierzenie.   Jesteśmy   niezdolni   pojąć,   czem   jest   Prze-
strzeń   Nieskończona,   ponieważ   brak   nam   trzeciego 
przedmiotu w procesie mierzenia — przedmiotu końco-
wego. Możemy użyć siebie samych za punki wyjścia, 
a myślowy   pręt   mierniczy   jest   zawsze   pod   ręką,   ale 
gdzie jest przedmiot na drugiej stronie Nieskończonej 
Przestrzeni, na którym można skończyć miarę? Nie ma 
go i nie możemy myśleć o końcu bez niego.

Zacznijmy od siebie samych i spróbujmy wyobrazić 

sobie miljon miljonów mil, a potem pomnożyć je przez 
inny miljon miljonów mil miljon miljonów razy. Cośmy 
uczynili?   Po   prostu   przeciągnęli   nasz   mentalny   pręt 
mierniczy pewną liczbę razy do wyobrażonego punktu 
w Niczem, co nazywamy Przestrzenią. Jest to dobrze na 
tę   odległość,   ale   myśl   intuicyjnie  poznaje,  że   za  tym 
wyobrażonym punktem na końcu ostatniego pręta mier-
niczego znajduje się zdolność do nieskończonej rozcią-

15

background image

głości prętów mierniczych — nieskończona zdolność do 
takich   rozciągłości.   Rozciągłości   czego?   Przestrzeni? 
Nie! Prętów mierniczych! Przedmiotów! Rzeczy!  Bez 
materialnych przedmiotów Przestrzeń jest nie do pomy-
ślenia.  Nie  istnieje  poza  naszą   świadomością   Rzeczy. 
Nie ma takiej rzeczy, jak Realna Przestrzeń. Przestrzeń 
jest   po   prostu   nieskończoną   zdolnością   rozciągłości 
przedmiotów. Przestrzeń sama jest po prostu nazwą dla 
Niczego. Jeśli możecie stworzyć sobie ideę o przedmio-
cie, wytrąconym ze swego bytu, i o niczem, co zajęło 
jego miejsce, to Nic nazywałoby się Przestrzenią, termi-
nem,   wskazującym   na   możliwość   postawienia   czegoś 
tam bez usunięcia czegoś innego.

Wielkość wskutek tego jest tylko inną formą mówie-

nia o Przestrzeni. I w związku z tem nie zapominajmy, 
że tak samo, jak można myśleć o Przestrzeni, że jest 
nieskończona w kierunku wielkości, tak samo możemy 
myśleć o niej, że jest nieskończona w sensie małości. 
Niezależnie od tego, jak małym mógłby być pomyślany 
przedmiot, możemy zawsze pomyśleć o nim, że może 
zawsze być zdolnym do dalszego dzielenia się i tak da-
lej   w  nieskończoność.  nie  ma  granicy  w  tym  drugim 
kierunku. Jak powiedział Jakob: „Pojęcie nieskończonej 
małości tak mało może być przez nas zrozumiane, jak  
pojęcie o nieskończonej wielkości. Nic zważając na to,  
uznanie   realności   nieskończonego   w   obu   kierunkach  
wielkości i małości jest nieuniknione”.

Jak Radenhausen powiedział:  „Idea Przestrzeni jest 

tylko nieuniknioną iluzją naszej Świadomości lub naszej  
ograniczonej natury i nie istnieje poza nami; wszech-
świat jest nieskończenie mały i nieskończenie wielki”.

Teleskop otworzył nam idee wspaniałych obszarów 

i wielkości, a mikroskop otworzył nam świat wspaniałej 

16

background image

małości i drobnoustrojów. Ostatni pokazał nam, że kro-
pla wody jest światem drobnoustrojów, które żyją, je-
dzą,   walczą,   rozmnażają   się   i   umierają.   Umysł   może 
wyobrazić   sobie   wszechświat,   zajmujący   nie   więcej 
miejsca, jak jedną miljon-miljonową część najmniejsze-
go drobnoustroju, widzialnego pod najsilniejszym mi-
kroskopem, i wyobrazić sobie dalej taki wszechświat, 
zawierający   miljony   słońc   i   światów,   podobnych   do 
naszego i zaludnionych przez żyjące formy, pokrewne 
naszym

 

 

przez

 

żyjących i myślących mężczyzn i ko-

biety, identycznych pod każdym względem z nami. Tem 
niemniej, jak to powiedzieli niektórzy filozofowie, gdy-
by nasz Wszechświat sprowadzono nagle do takiej obję-
tości z zachowaniem względnej proporcji każdej rzeczy, 
nie   uświadomilibyśmy   sobie   jakiejkolwiek   zmiany. 
Życie popłynęłoby tak samo i znaczenie nasze wzglę-
dem nas samych i Absolutu pozostałoby takie samo, jak 
obecnie. I to samo byłoby,  gdyby Wszechświat nagle 
powiększył się miljon milionów razy. Zmiany te w rze-
czywistości nie uczyniłyby żadnej różnicy. Porównywa-
jąc   jedno   z   drugiem,   najmniejszy  drobnoustrój   i   naj-
większe   słońce   mają   praktycznie   tę   samą   objętość 
z punktu widzenia Absolutu.

Zatrzymaliśmy się nad tem i rzeczami, ażebyście byli 

zdolni uchwycić lepiej Względność Przestrzeni i Czasu 
i zrozumieć, że są to tylko symbole Rzeczy, stosowane 
przez umysł względem przedmiotów skończonych i nie 
istniejące   w   rzeczywistości.   Gdy   wykonamy   to,   idea 
Nieskończoności   w   Czasie   i   Przestrzeni   staje   się   łat-
wiejszą do zrozumienia.

Jak mówi Radenhausen:  „Poza dziedziną ludzkiego 

umysłu nie ma ani Przestrzeni ani Czasu, są to dowolne  
pojęcia człowieka, do których ten doszedł przez porów-

17

background image

nanie   i   ustosunkowanie   rozmaitych   wrażeń,   otrzyma-
nych od świata zewnętrznego. Pojęcie Przestrzeni pow-
staje z kolejności różnych form, które napełniają Prze-
strzeń   i   przez   które   świat   zewnętrzny   ukazuje   się  
indywidualnemu człowiekowi. Pojęcie Czasu powstaje  
z kolejności różnych form, które zmieniają się w prze-
strzeni (ruchu) i przez które świat zewnętrzny działa na  
indywidualnego człowieka itd. Ale poza nami różnica  
między napełnianiem się Przestrzeni i zmianami w Prze-
strzeni nie istnieje, gdyż wszystko podlega stałej prze-
mianie, jednocześnie wypełniając Przestrzeń i zmienia-
jąc   się   —   nic   nie   pozostaje   w   spokoju.”
  A  do   tego 
dodaje Ruckcrt: ,,Świat nie ma ani początku, ani końca,  
ani w przestrzeni, ani w czasie. Wszędzie jest środek  
i punkt obrotowy i w każdej chwili jest wieczność”.

Dalej   Intelekt   poucza   nas,   że   musimy   myśleć,   iż 

Absolut zawiera w Sobie samym całą Moc, jaka istnieje, 
ponieważ nie może być innego źródła lub rezerwuaru 
Mocy   i   nic   może   być   Mocy   poza  Wszechmocą.   Nie 
może być Mocy poza Absolutem, która by go ograni-
czała,   krępowała   lub   przeciwstawiała   się   Mu.   Prawa 
Wszechświata   musiały  być   przez   Niego   ustanowione, 
gdyż   poza  Nim nie   ma   innego  ustawodawcy i   każdy 
przejaw Energji, Siły lub Mocy, wyczuty lub widziany 
w Przyrodzie musi być częścią Mocy, Absolutu, działa-
jącego w granicach przez siebie ustanowionych. W trze-
cim wykładzie, któremu damy tytuł  „Wola Życia”, zo-
baczymy   tę   Moc,   przejawiającą   się   w   granicach   zna
nego nam Życia.

Dalej Intelekt poucza nas, że należy myśleć o Abso-

lucie, jako posiadającym w Sobie samym wszelką moż-
liwą Wiedzę lub Rozum, ponieważ nie może być Wie-
dzy ani Rozumu poza Nimi wskutek tego wszelka mo

18

background image

żliwa   Wiedza   i   Rozum   muszą   być   w   Nim   samym. 
Widzimy

 

Myśl,

 

Rozum

 

i Wiedzę, przejawione we wzglę-

dnych formach Życia, i muszą one przejawiać się z Ab-
solutu   zgodnie   z   pewnemi   prawami,   ustanowionemi 
przez Niego, gdyż inaczej nie byłoby takiego rozumu 
itd., nie miałby bowiem skąd przyjść poza Wszystkiem. 
Skutek nie może być większym od przyczyny. Jeśli jest 
cośkolwiek nieznanego Absolutowi, nie będzie to nigdy 
znane

 

umysłom

 

ograniczonym.

 

Zatem CAŁA  WIEDZA, 

jaka Jest, Była lub Może Być, musi już zawierać się 
w Jedynem — w Absolucie.

Nie znaczy to, że Absolut myśli w tem znaczeniu, jak 

to czyni Człowiek. Absolut musi Wiedzieć bez Myśle-
nia. Nie potrzebuje zbierać Wiedzy przez proces Myśle-
nia, jak to czyni Człowiek — taka idea byłaby śmiesz-
na, gdyż skąd mogłaby Wiedza przychodzić poza nim. 
Gdy   człowiek   myśli,   przyciąga   do   siebie   Wiedzę   ze 
Wszechświatowego źródła przez działanie Umysłu, ale 
Absolut ma tylko siebie, skąd może czerpać. Nie może-
my wyobrazić sobie Absolutu, zmuszonego do Myśle-
nia, jak my to czynimy.

Z  obawy jednakże,  byśmy nie  byli   źle  zrozumiani 

w tym przedmiocie, możemy tu powiedzieć, że najwyż-
sze okultystyczne wskazania pouczają nas, że Absolut 
przejawia   właściwość,   pokrewną   nieco   do   tej,   którą 
byśmy   nazwali  „myślą   twórczą”,   i   że   takie  „myśli” 
przejawiają się objektywnie i stają się Tworami. Stwo-
rzone Rzeczy zgodnie z naukami Okultystycznemi są to 
„Myśli Boskie”. Niech ta idea was nie niepokoi i nie 
wywołuje   w   was   uczucia,   że   jesteście   niczem,   gdyż 
zostaliście powołani do bytu przez Myśl Jedynego Nie-
skończonego. Nawet Myśl tego Jedynego byłaby inten-
sywnie realna w świecie względnym — istotną Realno-

19

background image

ścią dla wszystkich z wyjątkiem samego Absolutu — 
i nawet Absolut wie, że Realna część jego Tworów musi 
być częścią jego samego, przejawiającą się przez jego 
myśl,   gdyż   Myśl   Nieskończonego   musi   być   Realną 
i częścią jego samego i nie może  być  niczem innem, 
a nazywanie tego Niczem jest to żonglowanie słowami. 
Najsłabsza Myśl Jedynego Nieskończonego byłaby zna-
cznie więcej realna, niż cokolwiek można by stworzyć, 
tak solidnego, jak góra, tak twardego, jak stal, tak trwa-
łego, jak djament, gdyż naprawdę nawet te są przejawa-
mi Myśli Nieskończonego i są rzeczami przejściowemi, 
gdy wyższe Myśli — dusze Ludzkie — zawierają w so-
bie iskrę samego Płomienia Boskiego — Ducha Nie-
skończoności. Ale te rzeczy pojawiają się na właściwem 
miejscu,   gdy   do   nich   dojdziemy   stopniowo.   Daliśmy 
wam   tymczasem   nieco   materjału   do   przemyślenia 
w związku z Myślą Absolutu.

Widzicie   więc,   dobrzy   przyjaciele   i   uczniowie,   że 

Intelekt w najwyższych wysiłkach swoich poucza nas, 
że czuje się zmuszonym powiadomić nas, że Jedyne — 
Absolut — To, co jest, zmuszony uznać za realnie ist-
niejące — musi posiadać naturę, tak dalece przewyższa-
jącą ludzkie doświadczenie, że umysł ludzki nie znajdu-
je   właściwych   pojęć,   symboli   i   słów,   ażeby   myśleć 
o Nim. Tem niemniej Intelekt jest zmuszony przez wła-
sne swe prawa do żądania istnienia takiego Jedynego.

Jest to największym nierozsądkiem próbować myśleć 

o Jedynem, że jest „Samo w Sobie”, gdyż mamy tylko 
ludzkie   właściwości   do   określenia   go,   a   ono   jest   tak 
dalece niedostępne dla takich miar, że myślowe pręty 
pomiarowe   giną   w  nieskończoności   i   znikają   z   oczu. 
Najwyższe umysły rasy naszej pouczają nas, że najbar-
dziej   wzniosłe   wysiłki   ich   rozumu   zmuszają   ich   do 

20

background image

oświadczenia, że Jedyne w samem Sobie nie może być 
wypowiedziane,   gdyż   posiada   właściwości   lub   zalety, 
które nie są do wypowiedzenia słowami ludzkiemi, uży-
wanemi   do   opisywania   Rzeczy   względnego   świata, 
a wszystkie słowa nasze są tego rodzaju. Wszystkie sło-
wa   nasze   pochodzą   od   takich   idei,   a   wszystkie   idee 
nasze

 

powstają z doświadczeń naszych bezpośrednio lub 

pośrednio. Nie posiadamy więc słów do myślenia lub 
mówienia  o  tem,  co   przekracza  doświadczenie  nasze, 
chociaż Intelekt nasz poucza nas, że Realność leży poza 
doświadczeniem naszem.

Filozofja uważa się za niezdolną do uczynienia cze-

goś lepszego, niż postawienie nas twarzą w twarz z wy-
sokiemi   paradoksami.   Nauka   w   swem   poszukiwaniu 
prawdy znajduje, że ta chytrze jej unika i zawsze się 
wymyka z jej sieci. My zaś wierzymy, że Absolut czyni 
to celowo, aby w końcu Człowiek był zmuszony poszu-
kiwać

 

Ducha w sobie samym — jedynem miejscu, gdzie 

może się zetknąć z nim. Taka jest, sądzimy, odpowiedź 
na Zagadkę Sfinksa — „Patrz w Siebie, szukając tego, 
czego potrzebujesz”.

Ponieważ

 

Duch

 

może

 

być rozpoznany tylko przez zaj-

rzenie w głąb siebie samego, znajdujemy, że skoro tylko 
umysł stwierdza, że Absolut Istnieje, zyskuje zdolność 
dostrzegania   niezliczonych   dowodów   jego   działania 
i obecności,   obserwując   przejawione   Życie.   Wszelkie 
Życie jest przepełnione Mocą Życiową i Wolą Absolutu.

Dla nas Życie jest tylko Jedyne — Wszechświat jest 

Żyjącą Jednością, drżącą, tętniącą i pulsującą zgodnie 
z Wolą do Życia Absolutu. Poza wszclkiemi widoczne-
mi postaciami, formami, nazwami, silami, żywiołami, 
zasadami i materjami jest tylko Jedyne — Jedyne Życie, 
wszędzie obecne i przejawiające się w nieskończoności 

21

background image

postaci, form i sił. Wszystkie indywidualne życia są tyl-
ko ośrodkami świadomości, leżącemi w Jedynem Życiu, 
zależnemi   od   niego   co   do   stopnia   rozwoju,   wyrazu 
i przejawu.

To może w pewnym stopniu przypominać panteizm, 

ale

 

w gruncie rzeczy jest bardzo odmienne od panteizmu 

różnych szkól i wierzeń. Panteizm określa się, jako „do-
ktryna, że Bóg zawiera się w skombinowanych siłach  
i prawach,   przejawionych   w   istniejącym   Wszechświe-
cie”
,   lub   że  „Wszechświat,   brany   i   pojmowany   jako  
całość,   jest   Bogiem”
.   Określenia   te   nie   odpowiadają 
pojęciu o Absolucie w Filozofji Jogi — wydaje się, iż 
dyszą   wysubtelnionym   tylko   materjalizmem.  Absolut 
nie jest ani  „kombinacją sił i praw, przejawionych we  
wszechświecie”
, ani „wszechświatem, pojętym jako ca-
łość”.
 Wszechświat, jego siły i prawa, nawet pojęte jako 
całość, nie mogą istnieć same przez się, ale są zwykłemi 
przejawami Absolutu. Oczywiście jest to odmienne od 
panteizmu.

Nauczamy, że Absolut jest stały i przenikający wszy-

stkie formy Życia we Wszechświecie, równie dobrze, 
jak   jego   siły   i   prawa,   albowiem   wszystko   jest   tylko 
przejawem Woli Jedynego. I my nauczamy, że to Jedyne 
jest wyższe ponad wszystkie formy przejawienia  i że 
Jego istnienie i byt nie zależą od przejawów, które są 
tylko skutkami Przyczyny.

Panteistyczny Wszechświat — Bóg jest tylko rzeczą 

fenomenalnego przejawienia, gdy Absolut jest prawdzi-
wym  Duchem  Życia  —  Żyjącą,  Istniejącą  Realnością 
i byłby nią nawet wtedy, kiedy by wszelki przejaw utra-
cił swój pozór i wyraz i został wciągnięty z powrotem 
do źródła, skąd się przejawił. Absolut jest więcej, niż 
Góra   lub   Ocean,   Elektryczność   lub   Siła   Ciążenia   — 

22

background image

Monada lub Człowiek — jest to DUCH — ŻYCIE — 
BYT — REALNOŚĆ — JEDYNE, CO JEST. Wszech-
mocny,

 

Wszechobecny, Wszechwiedzący, Wieczny, Nie-

skończony, Absolut — to są największe słowa Ludzkie, 
które tylko słabo szkicują cień, rzucony przez Jedyne 
Samo w Sobie.

Absolut   nie   jest   daleką   Istotą,   kierującą   sprawami 

naszemi   z   wielkiej   odległości   —   ani   też   nieobecnem 
Bóstwem, ale Stałem Życiem w nas wszystkich i naoko-
ło   nas,   przejawiającem   się   w   nas   i   tworzącem   z   nas 
indywidualne ośrodki świadomości zgodnie z wielkiem 
prawem bytu.

I   jeszcze   więcej   Absolut:   zamiast   być   nieczułym 

i niewzruszającym się widzem swej własnej twórczości, 
jest kwitnącym, tęskniącym, czynnym, cierpiącym, ra-
dującym się, czującym Ducha, biorącym raczej udział 
w uczuciach swych przejawów, niż chłodno je obserwu-
jącym. On żyje w nas, Z nami, przez nas. Poza wszelką 
męką świata można znaleźć wielkie uczucie i współczu-
jącą   miłość.   Męka   świata   nie   jest   karą   lub   wyrazem 
gniewu   boskiego,   ale   wypadkami   przy   wykonywaniu 
pewnego   planu   kosmicznego,   w   którym  Absolut   jest 
Aktorem poprzez formy Jego przejawów.

Orędziem

 

Absolutu do niektórych Oświeconych było: 

„Wszystko jest dokonane w sposób najlepszy i jedyny —  
czynię  jak   mogę   najlepiej  —  wszystko   jest  dobrze  —  
i w końcu wszystko takiem się okaże”.

Absolut   nie   jest   Bóstwem   osobowem,   ale   zawiera 

w sobie samym wszystko, co potrzebne jest dla wszel-
kiej

 

osobowości

 

i wszelkich stosunków ludzkich. Ojciec, 

Matka, Dziecko, Przyjaciel, Kochanek — wszystko to 
jest w Nim. Wszystkie postacie miłości ludzkiej i tęsk-

23

background image

noty do sympatji, zrozumienia i współdziałania mogą 
znaleźć schronisko w miłości do Absolutu.

Absolut   jest   stale   przejawiony  w   życiach   naszych, 

chociaż szukamy go tu i tam w świecie zewnętrznym, 
żądając, by ukazał się i dowiódł istnienia Swego. Nic 
nie pomaga, że mówi do nas; „Tak długo byłeś ze mną  
i nie poznałeś mnie?”
  Jest to wielką tragedją życia, że 
Duch przychodzi do nas Sam, a my nie poznajemy Go. 
Nie słyszymy Jego słów:  „O wy, którzy płaczecie. Ja  
cierpię z wami i przez was. Tak, to Ja smucę się w was.  
Wasza męka jest moją, aż do największego bólu. Cierpię  
wszelką   mękę   przez   was,   atoli   cieszę   się   poza   wami,  
gdyż wiem, że przez was i z wami zwyciężę”.

Jest to słaba tylko idea tego, czem jest według na-

szych wierzeń Absolut. W wykładach następnych zoba-
czymy  Go   w  działaniu   we   wszystkich   formach   życia 
i w nas samych. Podejdziemy blisko do dzieł Jego po-
tężnej Woli — blisko do Jego Serca Miłości.

Uchwyćcie   Przewodnią   Myśl   Wykładów:   MYŚL 

CENTRALNĄ. Jest tylko Jedno Życie we Wszechświe-
cie. A podstawą tego Jedynego Życia — Jego Realnem  
Ja — Jego Istotą — Jego Duchem  — jest Absolut,  
żyjący, czujący, cierpiący, radujący się, tęskniący, wal-
czący w nas i przez nas. Absolut jest wszystkiem, co  
Jest realne, cały widzialny Wszechświat i formy Życia  
są Jego wyrazem przez Jego Wolę. Brak nam słów dla  
określenia natury Absolutu, ale użyjemy dwu wyrazów,  
oddających najlepiej Jego najgłębszą naturę. Te dwa  
wyrazy to: ŻYCIE   I  MIŁOŚĆ, jedno opisuje zewnę-
trzną, drugie zaś wewnętrzną Jego naturę. Dajmy się  
przejawić obu: Życiu i Miłości, jako znakom naszego  
pochodzenia i wewnętrznej natury.

Pokój z Wami!

24

background image

Wykład  II

.

WSZECHOBECNE  ŻYCIE

 

W pierwszym wykładzie naszym wyjaśniliśmy ideę, 

że umysł ludzki musiał stwierdzić fakt, iż nie można 
myśleć   o  Absolucie,   nie   przypisując   mu   właściwości 
Wszechobecności   —   Obecnego  Wszędzie.  A  wskutek 
tego   umysł   ludzki   musi   myśleć,   że   to,   co   JEST,   jest 
Absolutem lub pochodzi z Absolutu. Jeśli zaś rzecz po-
chodzi z Absolutu, Absolut musi być do pewnego stop-
nia w niej, musi być jej esencją. Stwierdzając (o musi-
my   myśleć,   że   wszystko   jest   przepełnione   esencją 
Życia, gdyż Życie jest jedną z właściwości Absolutu. 
Mówiąc ściśle,

 

to, co nazywamy Życiem, musi być zew-

nętrznym wyrazem istotnego Bytu Absolutu. Jeśli zaś 
tak jest, to z tego wynika, że wszystko we Wszechświe-
cie   musi   być   Żywem.   Umysł   nie   może   uniknąć   tego 
wniosku. O ile by fakty nie zgadzały się z tym wnio-
skiem, wtedy musielibyśmy przyznać, że cała zasadni-
cza teorja Absolutu i jego przejawów upada i winna być 
uważana  za omyłkę. Żaden łańcuch nie  jest mocniej-
szym od najsłabszego ogniwa i jeśli to ogniwo jest za 
słabe,

 

by unieść ciężar faktów wszechświatowych, wów-

czas łańcuch należy odrzucić, jako niedoskonały i nie-

25

background image

użyteczny, a wziąć inny na jego miejsce. O tym fakcie 
nie wspomina się na ogół, mówiąc i pisząc o  Wszyst-
kiem, będącem Jednem lub przejawem Jednego
, należy 
jednak   rozważyć   to   i   wyjaśnić.   Jeśli   jest   choć   jedna 
rzecz we Wszechświecie  „martwą”, nieżyjącą, pozba-
wioną życia — wówczas teorja musi upaść. Jeśli bo-
wiem jakaś rzecz nie żyje, wtedy nie może być w niej 
esencji Absolutu, musi być obcą Absolutowi a wówczas 
Absolut nie może być Absolutem, gdyż istnieje coś poza 
Nim. Wskutek tego staje się rzeczą wielkiej wagi zbada-
nie,  czy Życie  jest  we  wszystkich  rzeczach  organicz-
nych lub nieorganicznych. Dowód jest pod ręką, zbadaj-
my go.

Starożytni okultyści wszystkich narodów zawsze na-

uczali, że Wszechświat jest Żywym, że Życie jest we 
wszystkiem, że nie ma nic martwego w przyrodzie, że 
Śmierć jest tylko zmianą formy materji zmarłych ciał. 
Okultyści   ci   nauczali,   że   Życie   w   różnych   stopniach 
przejawienia   i   wyrazu   jest   obecne   w   każdej   rzeczy 
i przedmiocie,   nawet   w   najtwardszej   formie   minerału 
i atomów, tworzących tę formę.

Nauka współczesna obecnie szybko dochodzi do tego 

samego założenia i z każdym miesiącem badania i od-
krycia potwierdzają tylko słuszność tych nauk.

Burbank,   ten   cudowny   odtwórca   życia   roślinnego, 

dobrze   wyraził   tę   myśl   w   słowach:  „wszystkie   moje 
badania doprowadziły mnie do odrzucenia idei o mar-
twym

 

materiale

 

wszechświatowym, miotanym przez róż-

ne siły, i do przyjęcia idei o wszechświecie, będącym  
wszelką siłą, życiem, duszą, myślą, jakkolwiek to naz-
wiemy. Każdy atom, molekuła, roślina, zwierzę lub pla-
neta   jest   tylko   zbiorem   zorganizowanych   i   zjednoczo-
nych sił, utrzymywanych w miejscu przez większe siły, 

26

background image

zmuszające pierwsze do pozostawania na pewien czas  
w ukryciu przez poskramianie ich z niewypowiedzianą  
mocą. Wszelkie Życie na planecie naszej jest — że się  
tak wyrazimy — właśnie na zewnętrznym brzegu nie-
skończonego oceanu siły. Wszechświat nie jest na wpół  
martwym, ale zupełnie żywym”.

Nauka

 

współczesna patrzy na żywy wszechświat. Nie 

pojęła  jeszcze   całkowicie  znaczenia  tego,   co  odkryła, 
i ręce jej są podniesione, zasłaniając oczy od niezwykłe-
go olśniewającego ją blasku. Z ciemnej piwnicy mar-
twej   materji   wszechświatowej   wyskoczyła   na   światło 
południowego

 

słońca

 

Wszechświatu, Wszechżywego na-

wet w swej najmniejszej i pozornie najwięcej bezwład-
nej cząsteczce.

Zaczynając   od   Człowieka,   najwyższej   znanej   nam 

formy Życia, możemy szybko zejść po drabinie życia 
zwierzęcego, widząc pełne działanie życia na każdym 
kroku. Przechodząc od królestwa zwierzęcego do roślin-
nego,   widzimy   jeszcze   pełne   działanie   Życia,   choć 
w zmniejszonych   stopniach.   Nie   będziemy  się   zatrzy-
mywali tutaj, aby dokonać przeglądu licznych przeja-
wów Życia wśród form roślinnych, gdyż będziemy mie-
li   sposobność   do   tego   w   następnym   wykładzie.   Dla 
wszystkich jednak jest oczywistem, że Życie przejawia 
się nieustannie w kiełkowaniu nasion, rozwijaniu się ło-
dyg, liści, kwiatów, owoców itd. i w nadzwyczajnej wy-
dajności   przytem   siły   i   energji.   Można   widzieć   siłę 
życiową  w  roślinie,  dążącą  do wyrazu  i  przejawu od 
pierwszego kiełkowania nasienia aż do ostatniej czyn-
ności   życiowej   dojrzałej   rośliny   lub   drzewa.   Wiemy 
poza tem, że rośliny oprócz działania życiowego, prze-
jawiającego   się   w   ich   wzroście   i   rozwoju,   chorują   i 
umierają,   oraz   wykazują   wszystkie   inne   właściwości 

27

background image

form żyjących. W królestwie roślinnem istnienie życia 
jest bezsporne.

Są jednak inne formy życia, znacznie niższe od ro-

ślin.   Jest   świat   bakteryj   i   mikrobów,   zbiór   komórek 
o wspólnem Życiu, stworzeń jednokomórkowych aż do 
pierwotniaków,   stworzeń   niższych   od   jednokomórko-
wych — wydzielin oceanu.

Te drobne Rzeczy, Rzeczy żywe, przedstawiają się 

oczom, jako garsteczka galarety bez jakichkolwiek or-
ganów. A jednak wykonywają wszelkie funkcje życiowe 
— poruszają się, odżywiają się, rozmnażają się, czują 
i umierają. Niektóre z tych elementarnych form są całe 
tylko żołądkiem i mają jeden tylko narząd do wykony-
wania   wszystkich   czynności   życiowych   zwierzęcia. 
Stworzonko takie nie posiada ust, a gdy chce coś poż-
reć, po prostu obwija się kolo tego, jak kawałek kleju 
naokoło   muszki,   i   wsysa   substancję   zdobyczy   calem 
ciałem swojem.

Uczeni wywracali niektóre z tych drobnych stworzo-

nek   na   drugą   stronę   i   przekonali   się,   że   ich   funkcje 
życiowe   pozostały   bez   zmian.   Krajano   je   na   jeszcze 
mniejsze   cząsteczki,   a   każda   cząsteczka   żyła   życiem 
oddzielnego stworzenia, wykonywając bez zmian wszy-
stkie swe funkcje. Po wszelkich próbach na różne spo-
soby stworzonka te pozostawały tem, czem były. Roz-
mnażają się, rosnąc do pewnej wielkości i rozdzielając 
się na dwie części. Szybkość wzrostu jest zadziwiająca.

Haeckel mówi o pierwotniakach: „pierwotniaki są to 

najprostsze stałe ciałka. Całe ciało ich składa się z pro-
stej delikatnej bezforemnej plazmy. Najstaranniej bada-
jąc je przy pomocy najdelikatniejszych czynników che-
micznych i najsilniejszych przyrządów optycznych, zaw
sze znajdujemy, że wszystkie ich cząsteczki są całkowi-

28

background image

cie jednorodne. Pierwotniaki te są zatem, w najściślej-
szem   znaczeniu   słowa,  »organizmami   bez   organów«. 
Właściwie z punktu  widzenia ściśle  filozoficznego nie  
mogą być nazwane organizmami, skoro nie posiadają  
organów i nie są złożone z różnych cząsteczek. Mogą  
być nazwane  »organizmami«  o tyle tylko, że są zdolne  
do wykonywania organicznych przejawów życia, poży-
wiają się, rozmnażają się, czują i poruszają się”.

Verworn   podaje   ciekawy   przykład   z   życia   i   myśli 

Rhizopod, bardzo niskiej formy żyjątka. Opowiada, że 
Difflugia   ampula,   żyjątko,   zajmujące   małą   skorupkę, 
utworzoną z drobnych ziarneczek piasku, posiada długą 
kończynę  swego ciałka, podobną do macki lub wąsa, 
którą   szuka   na   dnie   morza   piaskowego   materjału   do 
zbudowania swej skorupy lub zewnętrznego przykrycia 
dla swego potomka, rodzącego się przez oddzielenie się 
od ciała rodzicielskiego.

 

Zbiera

 

drobinkę piasku swą ma-

cką

 

i wprowadza je do ciała, otaczając dookoła. Verworn 

usuwał piasek z dna naczynia, zastępując go przez bar-
dzo   drobne   cząsteczki   jaskrawo   zabarwionego   szkła. 
Wkrótce  potem  zauważył  zbiór   tych  cząsteczek  szkła 
w ciele stworzonka, a nieco później dojrzał mały kawa-
łek protoplazmy,  wydzielonej przez rodziciela. Jedno-
cześnie zauważył,  że kawałeczki szkła, zebrane przez 
stworzonko, przeszły na nowe ciałko, otaczając je na-
około, i że cząsteczki te były zlepione razem przez sub-
stancję, wydzieloną ze stworzonka, tak że tworzyły sko-
rupkę i pokrycie dla potomka. Takie postępowanie wy
kazuje obecność myśli dostateczną, aby pobudzić stwo-
rzonko do przygotowania skorupki dla potomka przed 
jego urodzeniem lub raczej do zebrania materjału dla 
skorupki do późniejszego użytku, do odróżnienia wła-
ściwego materjału, do nadania mu pewnej formy i spo-

29

background image

jenia go. Uczony opowiada, że stworzonko zawsze zbie-
rało   ściśle   taką   ilość   piasku,   jaka   była   potrzebna   dla 
jego celu, nigdy za mało i nigdy za dużo. I to robi stwo-
rzonko, mniejsze od drobnej kropli galarety.

Możemy rozważać działalność życiową pierwotniaka 

nieco dłużej, gdyż jest to najniższa forma tak zwanej 
„materji żywej” — punkt przechodzenia żyjących form 
w tak zwane nieżyjące. Ta mała cząsteczka galarety — 
organizm   bez   organów   —   jest   obdarzony  zdolnością, 
zwaną czuciem. Ucieka od tego, co może mu szkodzić, 
i zbliża się do tego, czego pożąda, kierując się elemen-
tarnemi   czuciami.   Posiada   instynkt   samozachowania 
i samoobrony. Szuka swej zdobyczy i znajduje ją, a na-
stępnie zjada, trawi i przyswaja ją sobie. Posiada zdol-
ność poruszania się za pomocą  „fałszywych nóg”  lub 
części swego ciała, które posuwa naprzód od innej do-
wolnej   części   ciała.   Rozmnaża   się,   jak   widzieliśmy, 
przez dzielenie się.

Życie bakteryj i zarodków — tych drożdży Życia jest 

znane wielu z nas. A jeszcze są formy życia, niżej stoją-
ce. Granica między formami żyjącemi i nieżyjącemi jest 
odsuwana coraz  dalej  przez  naukę. Obecnie znane  są 
żyjące   stworzonka,   które   są   tak   podobne   do   nieżyją-
cych, że nie można między niemi przeprowadzić okre-
ślonej granicy.

Znane są żyjątka, które mogą być zasuszone i odło-

żone na szereg lat, a później odżywają po zwilżeniu. 
Wydają się pyłkiem, ale są pełne życia. Niektóre gatun-
ki bakcylów znane są w nauce z tego, że były poddawa-
ne takim temperaturom gorąca i zimna, które są uważa-
ne jako granice naukowego poznania.

Znane są niskie formy życia, zwane „żyjącemi krysz-

tałami”. Są to drobne formy geometryczne. Składają się 

30

background image

z maluchnej drobinki plazmy, kleistej i pokrytej cienką 
skorupą krzemionki lub piasku. Są widoczne tylko przez 
miskroskop i są tak małe. Że tysiące ich mogą się mie-
ścić na główce szpilki. Są tak podobne do kryształów 
chemicznych, że tylko bystry i uważny obserwator mo-
że je dojrzeć. A jednak żyją i wykonywają wszystkie 
funkcje życiowe.

Pozostawiając te stworzonka, wchodzimy w naszem 

poszukiwaniu życia w królestwo kryształów. Tak jest, 
kryształy przejawiają życie, choć może to wydawać się 
dziwnem tym, którzy nie szli ścieżką nauki. Kryształy 
rodzą się, rosną, żyją i mogą być zabijane chemicznie 
lub   elektrycznością.   Nauka   dodała   nowy  departament 
nazwany  „Plasmologją”, którego celem jest studjowa-
nie życia kryształów. Niektórzy badacze posunęli się tak 
daleko, że dostrzegli oznaki początkowych różnic płcio-
wych między kryształami. W każdym razie kryształy ro-
dzą się i rosną, jak żywe twory. Świeżo pisarz naukowy 
powiedział;  „Krystalizacja według najnowszych badań 
nie   jest   zwykłem   mechanicznem   zgrupowaniem   mar-
twych atomów, jest to rodzenie się”.

Kryształ formuje się z płynu matczynego i jego ciało 

buduje się systematycznie, prawidłowo i zgodnie z do-
brze   nakreślonym   planem   lub   wzorem,   zupełnie   tak 
samo, jak formują się ciało i kości zwierzęcia lub pień 
i kora drzewa. Mamy tu działanie życia w tym wzroście 
kryształu.   Kryształ   nie   tylko   rośnie,   ale   również   roz-
mnaża się przez dzielenie i rozpadanie, jak to widzimy 
w niższych formach życia, o których świeżo mówiliśmy.

Główna   różnica   pomiędzy   wzrostem   i   rozwojem 

kryształów,   a   niższych   form   życia   polega   na   tem,   że 
kryształ bierze pokarm swój z zewnątrz i buduje poza 
swoją powierzchnią zewnętrzną, gdy pierwotniak spo-

31

background image

żywa

 

pokarm

 

wewnętrznie

 

i

 

rośnie

 

również od wewnątrz. 

Gdyby kryształ miał miękki ośrodek i przezeń brał swój 
pokarm, byłby prawie zupełnie podobny do pierwotnia-
ka, a gdyby pierwotniak rósł z zewnątrz, byłby tylko 
kryształem.   Rozdzielająca   je   granica   jest   bardzo   nie-
uchwytna.

Kryształy, podobnie do żywych form mogą być ste-

rylizowane i pozbawione płodności środkami chemicz-
nemi lub elektrycznemi. W ten sposób zatem można je 
„zabijać”, jak również wstrzymywać ich rozrost. Oczy-
wiście jest to podobne do „Życia”; nieprawdaż?

Aby zrozumieć doniosłość tej idei życia kryształów, 

winniśmy uprzytomnić sobie, że nasze najtwardsze ska-
ły i metale składają się z kryształów i że pył i ziemia, na 
których żyjemy, są tylko rozkruszoną skałą i miniatura-
mi kryształów. Nawet proch pod naszemi nogami jest 
żywy. Nie ma nic martwego. Nie ma żadnej przemiany 
„martwej materji” w żywą materję roślinną, a następnie 
w zwierzęcą. Składniki chemiczne są żywe, a od tych 
składników do ciała ludzkiego są tylko ciągłe Zmiany 
postaci i formy żywej materji. Ciało ludzkie, rozkłada-
jąc się, rozpada się na składniki chemiczne i łańcuch 
w górę zaczyna się na nowo. Zwykłe zmiany żywych 
form — oto wszystko, o ile mówimy o ciałach.

Natura dostarcza nam wielu przykładów tej obecno-

ści  życia  w świecie nieorganicznym.  Wystarczy obej-
rzeć się naokoło, by się przekonać o prawdzie zasady, że 
Wszystko jest Żywe. Mówi nam o tem ,,zmęczenie ela-
styczne”
  metali. Brzytwy męczą się i wymagają odpo-
czynku. Struny metalowe tracą stopniowo swoją zdol-
ność wibracyjną i wymagają wakacyj. Maszyny w mły
nach i fabrykach potrzebują również dnia świątecznego. 
Metale podlegają chorobom i zarazkom i można je truć 

32

background image

i odtruwać   przez   antydoty.   Szkła   okienne,   zwłaszcza 
kamienne, podlegają chorobie, przenoszącej się z szyby 
na szybę.

Ludzie, przyzwyczajeni do używania narzędzi i ma-

szyn, mają zwyczaj mówienia o tych rzeczach, jak gdy-
by były żywe. Wydaje się im, że rozpoznają w narzę-
dziach i maszynach obecność  „uczucia”  i rozróżniają 
w nich rodzaj „charakteru” lub osobowości, którą nale-
ży szanować, uwzględniać i pozyskiwać, ażeby otrzy-
mać najlepsze wyniki.

Być może, że najbardziej wartościowe świadectwo, 

zabiegające   daleko   naprzód,   wykazujące   jednocześnie 
prawdziwość   starych   teoryj   Jogów   z   przed   stuleci 
Wszechobecnem   Życiu,   daje   nam   prof.   J.   Hunder 
Bose z uniwersytetu w Kalkucie, Hindus, wychowany 
na uniwersytetach angielskich pod kierunkiem najlep-
szych profesorów, będący obecnie wybitnym autoryte-
tem  naukowym  w  świecie   zachodnim.  Dał   on  światu 
wielce wartościowe wiadomości naukowe w tej dziedzi-
nie w swej książce pod tytułem „Wrażenia świata żyją-
cego

 

i

 

nieżyjącego”,

 

która

 

wywołała szerokie komentarze 

i zbudziła największe zainteresowanie wśród wysokich 
autorytetów naukowych. Jego doświadczenia, wykazu-
jące istnienie życia w formach nieorganicznych, zrewo-
lucjonizowały współczesną naukę i dały jej, choć zbyt 
późno, ideę, że życie jest obecne wszędzie i że martwa 
materja nie istnieje.

Opiera on dzieło swoje na zasadzie, że najlepszem 

i jedynie   prawdziwem   świadectwem   obecności   życia 
w materji   jest   jej   wrażliwość   na   pobudki   zewnętrzne. 
Biorąc tę fundamentalną zasadę za punkt wyjścia, wy-
kazał   niezliczoną   liczbą   doświadczeń,   że   tak   zwana 
materja nieorganiczna: minerały, metale itd. jest wrażli-

33

background image

wa   na   pobudki   zewnętrzne   i   że   jej   wrażliwość   jest 
podobna, o ile nie identyczna, do wrażliwości materji, 
składającej ciała roślin, zwierząt i ludzi.

Uczony ten wymyślił delikatne aparaty do mierzenia 

wrażliwości na zewnętrzne pobudki, wykazując w śla-
dach wirującego walca jej stopnie i inne właściwości. 
Linje i załomy, dawane przez cynę i inne metale, były, 
jak się okazało, identyczne z temi, które dawał żywy 
mięsień. Używał do swych doświadczeń galwanometru, 
bardzo delikatnego i dokładnego narzędzia naukowego. 
Instrument ten jest tak ściśle dostosowany, że najlżejszy 
prąd wywołuje odchylenie się rejestrującej igły, delikat-
nie wirującej na cienkiej sprężynie. Jeśli przyczepić gal-
wanometr do ludzkiego nerwu i podrażnić koniec tego 
nerwu, igła zarejestruje to podrażnienie.

Prof. Bose znalazł, przyczepiwszy galwanometr do 

sztab   różnych   metali,   że   dają   jednakową   odpowiedź, 
jeśli je uderzyć lub ścisnąć. Im większe było podrażnie-
nie metalu, tem silniejszą się stawała odpowiedź, zareje-
strowana   przez   instrument.  Analogja   pomiędzy  odpo-
wiedziami metalu i żywego mięśnia była uderzająca. Na 
przykład tak samo, jak przy żywym mięśniu lub nerwie 
zwierzęcym, odpowiedź wykazywała zmęczenie; rów-
nież i przy metalu krzywa linja, zarejestrowana przez 
igłę, stawała się coraz słabszą, gdy sztaba coraz bardziej 
się męczyła przez ciągłe podrażnienie. Znowuż gdy po 
takiem zmęczeniu mięsień odpocznie, na nowo odpo-
wiada czynnie, tak samo czyni metal, gdy da mu się 
możność odpoczynku.

Drgnienia, wywołane stałemi uderzeniami, były no-

towane i metale wykazywały zmęczenie. Medykamenty 
wywoływały podobne skutki u metali i zwierząt: niektó-
re podniecały, inne sprowadzały depresję, a inne zabija-

34

background image

ły. Pewne trucizny chemiczne zabijały kawałki metalu, 
czyniąc je nieruchomemi i wskutek tego niezdolnemi do 
rejestrowania się przez aparat. W pewnych wypadkach 
zastosowano   prędko   antydoty,   które   uratowały   życie 
metalu.

Prof.

 

Bose

 

dokonywał również w ten sam sposób doś-

wiadczenia z roślinami. Okazało się że części roślin są 
zdolne  do podniecania  się,  męczenia,  pobudzania  się, 
depresji i trucia się. Annie Besant była świadkiem nie-
których tych doświadczeń w Kalkucie i tak opisała swe 
wrażenia:  „Jest coś bolesnego, gdy się widzi, jak mały  
krążek światła, rejestrujący pulsowanie rośliny, porusza  
się w coraz to słabszych krzywiznach, gdy na roślinę  
działa trucizna, wreszcie pada w końcową rozpaczliwie  
prostą linję i — staje. Czuje się, jak gdyby popełniono  
tu morderstwo — i rzeczywiście popełniono je”.

W jednem ze swych publicznych doświadczeń prof. 

Bose wykazał jasno, że sztaba żelazna posiadała pełną 
wrażliwość ludzkiego ciała i mogła być drażniona i pod-
niecana w ten sam sposób, a w końcu mogła być otruta 
i zabita. „Wobec takich przejawów — pyta — jak moż-
na przeciągnąć linję rozgraniczającą i powiedzieć: »Tu 
kończy się fizyczne, a zaczyna się fizjologiczne?«  Nie 
ma wcale takiej granicy”
. Zgodnie z tą teorja, która, 
nawiasem mówiąc, zgadza się z najstarszemi teorjami 
okultystycznemi, życie istnieje w każdym przedmiocie 
i formie natury i wszystkie formy odpowiadają na bodź-
ce zewnętrzne, co jest dowodem istnienia życia w danej 
formie.

Duża książka prof. Bose jest pełna najbardziej zadzi-

wiających wyników jego doświadczeń. Dowodzi on, że 
metale wykazują coś podobnego do snu, mogą być zabi-
jane, objawiać bezwładność i ospałość, zmęczenie lub 

35

background image

lenistwo,   mogą   budzić   się,   mogą   być   pobudzane   do 
działalności,   podniecane,   wzmacniane   lub   osłabiane, 
cierpią od zwykłego chłodu lub gorąca, przyjmują lekar-
stwa lub wstrzyknięcia, przy czem różne metale różnie 
odpowiadają na pewne leki, zupełnie tak samo, jak różni 
ludzie i zwierzęta przejawiają różne stopnie podobnej 
odporności. Odpowiedź kawałka stali, poddanego wpły-
wowi trucizny chemicznej, wykazuje stopniowe trzepo-
tanie się i osłabnięcie aż ostatecznie stal zamiera, zupeł-
nie tak samo, jak czyni zwierzę, podobnie otrute. Przy 
powróceniu na czas do życia przez antydotum, przycho-
dzenie   do   siebie   jest   podobnie   stopniowe   w   metalu 
i mięśniu. Nadzwyczajny fakt notuje uczony, opowiada-
jąc nam, że prawdziwe trucizny, zabijające metale, są 
same żywe i mogą być zabijane, nasycane medykamen-
tami, pobudzane itd., wykazują tę samą odpowiedź, jak 
metale, i dowodzą istnienia w nich tego samego życia, 
co w metalach i zwierzętach, na które działają.

Wskutek tego, gdy metale są „zabijane”, jest to tylko 

zabicie metalu, jako metalu, a atomy i zasady, z których 
metal jest złożony, pozostają całkowicie żywe i czynne, 
jak to jest z atomem ciała ludzkiego, gdy je opuści du-
sza. Ciało bowiem jest tak samo żywe po śmierci, jak 
podczas   życia   człowieka,   gdyż   aktywność   części   jest 
poza granicami rozkładu lub konstrukcji.

Słyszymy głośne okrzyki uczonych, którzy oświad-

czają,   że   są   na   progu   granicy  „twórczego   życia”  od 
martwej materji. Wszystko to jest niedorzecznością — 
życie może wyjść tylko z życia. Powstanie życia z nie-
życia   jest   niedorzecznością.  Wszelkie   Życie   pochodzi 
od   Jednego   Życia,   będącego   podstawą   Wszystkiego

Prawdą natomiast jest, że nauka dawała, daje i będzie 
dawała  coś  bardzo  podobnego   do  „życia  twórczego”

36

background image

ale   jest   to   po   prostu   przemiana   jednych   form   Życia 
w inne — niższych w wyższe, tak samo, jak otrzymuje 
się roślinę z nasienia lub owoc z rośliny. Życie jest tam 
zawsze   i   odpowiada   na   właściwe   bodźce   i   zmiany 
warunków.

Pewna   liczba   uczonych   pracuje   nad   zagadnieniem 

otrzymywania   żywych   form   z   materji   nieorganicznej. 
Stara idea  „samorodności”, na wiele lat wyrzucona na 
śmietnik Nauki, znowu wychodzi na front. Chociaż teo-
rja ewolucji zmusza swych zwolenników do przyjęcia 
idei, że ongiś w przeszłości żywe formy wyszły z tak 
zwanych nieżywych, ogólnie jednak panuje przekona-
nie, że warunki, które istniały na tym stopniu ewolucji, 
minęły na zawsze ale wskazania obecne wszystkie zaj-
mują inny punkt widzenia, że to stadjum ewolucji ist-
nieje   w   dalszym   ciągu   i   działanie   jego   było   zawsze, 
a nowe formy życia powstawały stale z form nieorga-
nicznych. Tak zwana  „twórczość”  (choć słowo to jest 
absurdem   z   punktu   widzenia   Jogów)   dokonywała   się 
stale.

Dr Charlton Bastian z Londynu był dawno wybitnym 

adwokatem tej  teorji nieustannej twórczości samorod-
nej. Wyśmiany i uważany za pobitego przez kierowni-
cze umysły naukowe poprzedniego pokolenia, odważnie 
stał przy swojem zdaniu i jego świeże książki padły, jak 
odłamki bomb, na prawowierne pole naukowe. Zebrał 
przeszło   5000   odbitek   fotograficznych,   wykazujących 
najbardziej uderzające fakty w związku z powstaniem 
żywych form nieorganicznych. Twierdzi, że mikroskop 
odsłania rozwój w poprzednio  czystym  płynie  bardzo 
małych czarnych plamek, które stopniowo rozszerzają 
się i przekształcają się w bakterje — żywe formy bardzo 
niskiego gatunku.

37

background image

Prof. Burkę z Cambridge wykazał, że może wytwo-

rzyć   w   sterylizowanym   buljonie,   poddanym   działaniu 
sterylizowanego związku chloru radowego, drobne żyją-
ce ciałka, wykazujące wzrost i dzielenie się. Nauka jest 
stopniowo zmuszana do wniosku, że żywe formy zaw-
sze powstawały na świecie przez procesy naturalne, co 
zresztą nie  jest wcale dziwne,  gdy się przypomni,  że 
prawo naturalne jest jednostajne i stałe. Te świeże od-
krycia powiększają szeroką już listę współczesnych idei 
naukowych,   które   odpowiadają   starym   odwiecznym 
wskazaniom Jogów. Gdy uznamy wyjaśnienie okulty-
zmu, że  Życie jest wszędzie, zarówno w świecie orga-
nicznym,  jak i nieorganicznym,  wtedy zobaczymy,  że 
doświadczenia  te po prostu dowodzą, że  formy życia 
mogą się zmieniać i rozwijać, nie zaś, że Życie może 
być „stworzone”.

Świat  chemiczny  i  mineralny  dostarcza  nam wielu 

przykładów wzrostu i rozwoju form, niesłychanie zbli-
żonych do form świata roślinnego. Ciekawym przykła-
dem objawu takiego jest tak zwana  ,,wegetacja metali-
czna”
, pokazywana na „drzewie ołowianem”. Doświad
czenia

 

dokonywa

 

się

 

przez

 

umieszczenie w butelce o sze-

rokiej

 

szyjce

 

czystego kwaśnego roztworu siarczanu oło-

wiu. Butelka jest zakorkowana, kawałek drutu miedzia-
nego jest przyczepiony do korka, a na tym drucie wisi 
kawałek   cynku,   możliwie   w   samym   środku   roztworu 
ołowiu. Gdy się zakorkuje butelkę, drut miedziany za-
czyna niezwłocznie otaczać się ołowiem metalicznym, 
przypominającym delikatny mech. Z tego mchu wyła-
niają się gałęzie i konary, które z kolei rozrastają się na 
podobieństwo liści, aż nareszcie tworzy się miniaturowy 
krzak

 

lub

 

drzewo.

 

Podobna

 

„wegetacja

 

metaliczna”

 

może 

być utworzona i przy innych metalicznych roztworach.

38

background image

Wszyscy zauważyliście, jak kryształy szronu tworzą 

na   szybach   okien   liście,   gałęzie,   listowie,   kwiaty  itd. 
Saletra,   poddana   działaniu   spolaryzowanego   światła, 
tworzy formy, bardzo przypominające orchidee. Natura 
jest pełna takich podobieństw.

Pewien uczony niemiecki dokonał świeżo nadzwy-

czajnego doświadczenia nad solami metalicznemu. Pod-
dał sole działaniu prądu galwanicznego i ku jego wiel-
kiemu   zdumieniu   cząsteczki   soli   zgrupowały   się   do
okoła ujemnego pola baterji, a następnie ułożyły się na 
podobieństwo miniaturowego grzyba z cienkim korze-
niem i głową u góry. Te metaliczne grzyby były począt-
kowo   przezroczyste,   ale   stopniowo   nabierały   barwy. 
Zwierzchnia część główki stawała się jaskrawo czerwo-
ną, spodnia zaś blado różową, a korzenie zabarwiały się 
na blado słomiany kolor. Było to bardzo interesujące, 
ale najbardziej doniosłym faktem w doświadczeniu było 
odkrycie, że grzyby te mają cienkie żyły lub rurki, bie-
gnące wzdłuż korzeni, przez które szło pożywienie lub 
dodatkowy materjał dla wzrostu, tak że ten odbywał się 
istotnie z wewnątrz, jak to jest w życiu grzybów. Pod 
każdym względem ten nieorganiczny wzrost metaliczny 
był niską formą Życia roślinnego.

Poszukiwanie Życia nie kończy się na znanych nam 

formach

 

świata

 

mineralnego.

 

Nauka

 

podzieliła

 

formy ma-

terjalne na mniejsze formy, a te znów na jeszcze mniej-
sze. A jeśli jest Życie w formie, złożonej z niezliczo-
nych cząsteczek, tedy musi być Życie w samych cząste
czkach. Życie bowiem nie może powstać z nie-Życia 
i jeśli   nie   ma   Życia   w   cząsteczkach,   upada   teorja   o 
Wszechobecnem Życiu. Musimy więc patrzeć poza for-
mę i obraz minerału, musimy rozłożyć go na jego części 
składowe i badać te cząsteczki, czy jest w nich Życie.

39

background image

Nauka poucza nas, że wszystkie formy materjalne są 

złożone z drobnych cząsteczek, zwanych molekułami. 
Molekuła jest to możliwie najmniejsza cząsteczka ma-
terji, poza którą atomy chemiczne, składające materie, 
rozdzielają się, a materja rozkłada się na swe początko-
we elementy. Weźmy, na przykład, zwykłą kroplę wody. 
Dzielmy ją i rozdzielajmy, aż nareszcie dojdziemy do 
możliwie   najmniejszej   cząsteczki   wody.   Ta   możliwie 
najmniejsza   cząsteczka   będzie  „molekułą”  wody.   Nie 
możemy rozdzielić dalej  tej  molekuły bez wywołania 
takiego skutku, że jej atomy tlenu i wodoru rozłączą się, 
a   wtedy   przede   wszystkiem   nie   będzie   wcale   wody. 
Istotnie molekuły te wyjawiają coś, co można nazwać 
wzajemnem przyciąganiem. Przyciągają inne molekuły 
tego samego rodzaju i są przez nie tak samo przyciąga-
ne. Wynikiem działania tego prawa jest tworzenie się 
materji, czy to są góry twardej skały, czy kropla wody, 
czy masa gazu — wszystkie masy materji składają się 
ze zbiorowisk molekuł, które trzymają się razem pra-
wem przyciągania. To prawo przyciągania zwie się Spo-
istością.  To   Spoiste   Przyciąganie   nie   jest   zwykłą   siłą 
mechaniczną, jak wielu przypuszcza, ale stanowi wyraz 
Życia, przejawiającego się w tem, że molekuły „lubią” 
lub ,,kochają” podobne molekuły. Gdy energje Życiowe 
zaczynają się przejawiać na pewnem miejscu i spajać 
molekuły kryształu, tak że możemy obserwować realny 
proces tworzenia, zaczynamy uświadamiać sobie, jasno, 
że jest tam „jakaś siła działająca” w tem stworzeniu.

Choć wyda się to bardzo zadziwiającem dla nieoswo-

jonych z tą ideą, przejawy Życia znajdujemy również 
i wśród   atomów.  Atom,   jak   sobie   przypominacie,   jest 
jednością, która, łącząc się z innemi atomami, tworzy 
molekułę. Gdy na przykład weźmiemy dwa atomy gazu, 

40

background image

zwanego wodorem, i jeden atom gazu, zwanego tlenem, 
i umieścimy je blisko siebie, to rzucą się wzajemnie na 
siebie i stworzą spółkę, zwaną molekułą wody. I tak jest 
ze wszystkiem atomami, które wciąż tworzą spółki lub 
rozwiązują   je.  Śluby  i   rozwody  są  częścią   życia   ato-
mów. Te przejawy przyciągania i odpychania pomiędzy 
atomami zwracają na siebie wielką uwagę sumiennych 
badaczy i najbardziej wybitne umysły epoki naszej wi-
dzą  w tem  potwierdzenie  starej  idei  Jogów,  że  Życie 
i działalność życiowa istnieją w najmniejszych cząstecz-
kach materji.

Atomy przejawiają życiowe cechy charakterystyczne 

w

 

swem

 

przyciąganiu

 

i odpychaniu. Posuwają się wzdłuż 

linji swoich przyciągań i zawierają małżeństwa, tworząc 
znane   nam   formy   materjalne.   Zauważcie,   że   gdy   się 
łączą, nie tracą swej indywidualności i nie stapiają się 
w stalą substancję, ale w swej jedności pozostają różne. 
Jeśli  łączność  zostaje  zniszczona  przez  działanie  che-
miczne, wyładowanie elektryczne itd., atomy rozlatują 
się   i   znowu   żyją   swem   odrębnem   życiem,   aż   wejdą 
w kontakt z innemi pokrewnemi im atomami, a wtedy 
tworzą nowy związek lub spółkę. Przy wielu przemia-
nach chemicznych atomy rozwodzą się ze sobą, przy-
czem każdy opuszcza swego towarzysza lub towarzy-
szów

 

i

 

poszukuje

 

nowego zbliżenia do bardziej odpowia

dającego

 

mu

 

atomu.

 

Atomy

 

wykazują

 

zmienność i zaw-

sze porzucą mniejszą atrakcję dla większej. To nie jest 
w najmniejszej mierze imaginacja lub poezja naukowa. 
Jest to ustalenie naukowe działania atomów wzdłuż linji 
życiowych przejawów.

Wielki uczony niemiecki Haeckel powiedział:  „Nie 

mogę przedstawić sobie najprostszego chemicznego lub  
fizycznego   procesu   bez   przypisywania   ruchów   cząste-

41

background image

czek materjalnych nieświadomym uczuciom. Idea pokre-
wieństwa chemicznego polega na fakcie, że różne ele-
menty

 

chemiczne

 

dostrzegają

 

różnicę we właściwościach 

innych   elementów,   doznają   przyjemności   lub   odrazy  
w kontakcie z niemi i na tej zasadzie wykonywają odpo-
wiednie ruchy”.
 Także mówi; „Możemy znaleźć uczucia 
przyjemności lub nieprzyjemności (zadowolenia lub nie-
zadowolenia) u wszystkich atomów i wskutek tego przy-
pisać pokrewieństwa chemiczne przyciąganiu pomiędzy 
Żywemi atomami lub odpychaniu pomiędzy nienawidzą-
ce   mi   się   atomami”.
  Mówi   także:  „Uczucia   w   życiu 
zwierzęcem i roślinnem łączą się przez długie serje ewo-
lucyjnych stopni z prostszemi formami uczuć, znajdowa-
nych w elementach nieorganicznych i wykazujących się  
w pokrewieństwie chemicznem”.
 Naegh powiada: „Jeśli 
molekuły posiadają coś, co ma związek chociaż daleki  
z uczuciem, wygodniej jest dla nich mieć możność pój-
ścia za swemi sympatiami lub antypatiami, krepuje zaś  
je, gdy są zmuszone do czynienia inaczej”.

Możemy zapełnić jedną stronicę za drugą cytatami 

wybitnych myślicieli, wykazujących słuszność starych 
nauk Jogów, że Życie jest Wszechobecne. Nauka współ-
czesna szybko doszła do tego stanowiska, pozostawiając 
za   sobą   przestarzałą   ideę  „martwej   materji”.   Nawet 
nowe teorje o elektronach — małych cząsteczkach ener-
gji elektrycznej, które tworzą według obecnego przeko-
nania   podstawę   atomów,   nie   zmieniają   tej   idei,   gdyż 
elektrony  wykazują   przyciąganie,   odpowiadają   na   nie 
i łączą się same w grupy, tworzące atom. A nawet, gdy 
pójdziemy poza materję,  Eter mistyczny, który według 
przypuszczeń   nauki   jest   podstawą   materialną   rzeczy, 
musimy wierzyć, że tam jest również życie. Jak mówi 
prof.

 

Dolbaer:

 

„Eter

 

posiada

 

prócz

 

funkcji energji

 

i

 

ruchu 

42

background image

inne właściwości, z których mogą wyłonić się przy od-
powiednich   okolicznościach   inne   przejawy,   jak   życie,  
myśl itp.”
. Profesor Cope wzmiankował, że podstawa 
Życia znajduje się poza atomami i może być znaleziona 
w Eterze Wszechświatowym.

Niektórzy uczeni idą nawet dalej i twierdzą, że nie 

tylko Życie jest obecne wszędzie, ale nawet, że Myśl 
jest obecna wszędzie, gdzie jest Życie. Naprawdę, sny 
ojców Jogi stały się rzeczywistością i od szeregu mater-
jalistów   przychodzą   dowody   materjalne   nauk   ducho-
wych.   Posłuchajcie   słów   dr   Saleeby  w   jego   świeżem 
cennem dziele, „Ewolucja, jako klucz zasadniczy:

„Życie jest potencjalne w materji; energja życiowa  

nie   jest   rzeczą   odrębną   i   stworzoną   w   swoim   czasie  
w przeszłości. Jeśli ewolucja jest prawdą, żywa materja  
rozwinęła się przez procesy naturalne z materji pozor-
nie nieżywej. Jeśli jednak życie zawiera się potencjalnie  
w materji, to tysiąc razy bardziej oczywistem jest, że  
Myśl zawiera się potencjalnie w życiu. Ewolucjonista  
zmuszony jest wierzyć, że Myśl jest potencjalna w ma-
terji (przyjmuję narazić taką postać słów, zastrzegając  
sobie w przyszłości krytykę). Komórka mikroskopijna,  
drobna cząsteczka materji, która ma się stać człowie-
kiem, zawiera w sobie obietnicę i zarodek myśli. Czy nie  
możemy stąd wyłonić przypuszczenia, że elementy myśli  
są obecne w chemicznych elementach — węglu, tlenie,  
wodorze, azocie, siarce, fosforze, sodzie, potażu, chlo-
rze — które znajdują się w komórce. Nie tylko musimy  
to uczynić, ale winniśmy pójść dalej, odkąd wiemy, że  
każdy Z tych elementów, jak również innych jest zbudo-
wany Z niezmiennej jednostki, elektronu, a wskutek tego  
musimy twierdzić, że Myśl jest potencjalna w jednostce  
Materji   —   elektronie   samym...   Należy   stwierdzić   naj-

43

background image

wyższą prawdę, dostrzeżoną najpierw przez Spinozę, że  
Myśl i Materja są osnową i tkaniną tego, co Goethe  
nazwał »żywem ubraniem Boga«. Obie są uzupełnia ją 
ccmi   wyrazami   Niepoznawalnej   Rzeczywistości,   która 
jest podsuwa obu”.

Nie   ma   takiej   rzeczy,   jak   nieżyciowe   przyciąganie 

lub odpychanie. Wszystkie skłonności do jakiegoś inne-
go przedmiotu lub przeciw niemu są przejawem Życia. 
Każda rzecz ma dostateczną energję życiową do wyko-
nania swej pracy. A ponieważ każda forma przechodzi 
przez

 

ewolucję

 

w wyższą formę, przeto zdolna jest przez 

to do przejawienia większej energji życiowej. Gdy jej 
maszynerja

 

materjalna jest przebudowana, staje się zdol-

na do przejawienia większego i wyższego stopnia Życia. 
Nie jest to tak, że jedna rzecz ma niskie życie, inna zaś 
wysokie — to jest niemożliwe, gdyż jest tylko Jedno 
Życie. Jest to podobne do prądu elektrycznego, który 
zdolny jest puścić w ruch najbardziej delikatną maszy-
nerię lub przejawić światło w jasnej lampie. Dajcie mu 
narzędzie lub maszynerję do przejawienia, a przejawia 
się.  Dajcie  mu  niską  formę,  a  przejawi  się w  niskim 
stopniu; dajcie mu wysoką formę, a przejawi się w wy-
sokiej. Ta sama siła parowa porusza niezgrabną maszy-
nę lub doskonały aparat o najbardziej delikatnym me-
chanizmie.   Tak   samo   jest   z   Jedynem   Życiem:   jego 
przejawy mogą wydawać się niskiemi i niezgrabnemi 
lub   wysokiemi   i   doskonałemi   —  wszystko   zależy  od 
materialnej lub mentalnej maszynerji, przez którą dzia-
ła. Jest tylko Jedno Życie, przejawiające się w niezliczo-
nych   formach,   postaciach   i   stopniach.  Jedyne   Życie, 
będące podstawą Wszystkiego — we Wszystkiem.

Od najwyższych form Życia w dół przez królestwa 

zwierzęce, roślinne i mineralne widzimy, że Życie jest 

44

background image

wszędzie   obecne   —   Śmierć   jest   iluzją.   Poza   wszyst-
kiemj formami widzianemi życia materjalnego są jesz-
cze początki zamanifestowanego życia, dążące naprzód 
do wyrażenia się i przejawienia. A podstawą wszystkie-
go jest Duch Życia tęskniący, walczący, czujący i dzia-
łający.

W górze i oceanie, w kwiecie i drzewie, zachodzie 

słońca i świcie, w słońcach i gwiazdach, wszędzie jest 
Życie, wszędzie są przejawy Jedynego Życia. Wszystko 
jest Żywe, tętniące żywą siłą, mocą, działaniem, pulsu-
jące   żywotnością,   przepełnione   uczuciem,   nabrzmiałe 
chęcią działania. Źródłem wszystkiego jest Jedyne Ży-
cie,   a   wszystko,   co   pochodzi   od   Jednego   Życia,   jest 
Żywe. Nie ma martwej substancji we Wszechświecie — 
nie może być jej, gdyż Życie nie może Umierać. Wszy-
stko jest Żywe. A Życie jest we Wszystkiem.

Przyswójcie   sobie   tę   Myśl   Zasadniczą   Wykładu: 

MYŚL ZASADNICZA: Istnieje tylko Jedno Życie i je-
go przejawy zawierają wszystkie formy i postacie we  
Wszechświecie. Z Życia przychodzi tylko Życie i Życie  
może przyjść tylko z Życia. Wskutek tego mamy prawo  
oczekiwać, że wszystkie przejawy Jedynego Życia win-
ny być żywe. I wiara nasza nie powinna być wyśmiana.  
Nie tylko najwyższe Nauki Okultystyczne mówią nam,  
że Wszystko jest Żywe, ale i nowoczesna Nauka wyka-
zała nam, że Życie jest obecne Wszędzie, nawet w tem,  
co było poprzednio uważane za martwą materję. Widzi-
my obecnie, jest obdarzone Energją Życiową i zdolno-
ścią  Działania.  Formy i postacie mogą się  zmieniać  
i zmieniają się — ale Życie pozostaje wiecznem i nie-
skończonem.  Nie może Umrzeć  —  gdyż  jest to Życie.

Pokój tobie!

45

background image

Wykład  III

.

WOLA  TWÓRCZA

 

W pierwszym wykładzie naszym z tej serji ustalili-

śmy, że wśród różnych cech i właściwości, które byli-
śmy   zmuszeni   przyznać  Absolutowi,   opierając   się   na 
prawach rozumu, była jedna, zwana  Omnipotencją  lub 
Wszechmocą.   Innemi   słowy,   musimy   myśleć   o   Jedy-
nem, jako o źródle i podstawie wszelkiej Mocy, która 
jest, była łub kiedykolwiek może być we Wszechświe-
cie. Nie tylko, jak się ogólnie przypuszcza, Moc Jedyne-
go   jest   większa   od   jakiejkolwiek   innej   Mocy,   ale   co 
więcej   nie   może   być   żadnej   innej   mocy.   Dlatego   też 
zawsze i wszędzie jakikolwiek przejaw lub forma Mocy, 
Siły lub Energji musi być częścią wielkiej jedynej Ener-
gji, wypływającej z Jedynego.

Nie można się uchronić od tego wniosku, choć nie-

przyzwyczajony do tego umysł najwidoczniej się pło-
szy. Jeśliby istniała niepochodząca od Jedynego siła, to 
skąd by mogła przyjść taka siła, gdy nie ma nic poza 
Jedynem? Czy istnieje ktoś lub coś poza Jedynem, co 
mogłoby przejawić najsłabszy stopień siły jakiegokol-
wiek rodzaju. Wszelka siła musi wypływać z Absolutu 
i musi być jedyna w swej naturze.

46

background image

Nauka współczesna uznała te prawdy i jedną z jej 

podstawowych zasad jest Jedność Energji. Jest to teorja, 
że wszystkie formy Energji są koniec końców Jednem. 
Nauka twierdzi, że wszystkie formy Energji przechodzą 
jedna w drugą, a z tej idei wypływa teorja Zachowania 
Energji lub Związku Sił. Nauka poucza nas, że każdy 
przejaw energji lub siły, zaczynając od działania prawa 
ciążenia, aż do najwyższych form siły myślowej jest tyl-
ko działaniem Jedynej Energji Wszechświata.

Nauka jednak nie wie, czem jest właśnie ta Energja, 

jeśli chodzi o jej wewnętrzną naturę. Istnieje wiele teo-
ryj. ale żadnej z nich nie można uznać za prawo. Nauka 
mówi   o   Nieskończonej   i  Wiecznej   Energji,   od   której 
pochodzą wszystkie rzeczy, ale oświadcza, że jej natura 
jest niepoznawalna. Niektórzy jednak z uczonych ostat-
nich dni kręcą się koło nauk okultystów i napomykają 
obecnie, że istnieje coś więcej, niż zwykła energja me-
chaniczna. Mówią oni terminami umysłowemi. Wundt, 
uczony   niemiecki,   którego   szkoła   myśli   nazywa   się 
woluntaryzmem, uważa, że siłą, czynną Energji jest coś, 
co może być nazwane Wolą. Cruscius bardzo dawno, bo 
już

 

w

 

r.

 

1744 powiedział; „Wola jest siłą, rządzącą świa-

tem”.   A   Schopenhauer   oparł   swoją   czarującą,   lecz 
posępną filozofję i metafizykę na zasadzie czynnej for-
my energji, którą nazwał „Wolą życia” i którą uważał za 
właściwość Rzeczy samej w sobie lub Absolutu. Balzac, 
powieściopisarz   uważał,   że   coś   pokrewnego   do  Woli 
jest   siłą,   poruszającą   Wszechświat.   Bulwer   wysuwał 
podobną teorję i wspominał o niej w różnych swych po-
wieściach.

Ta   teorja   o   czynnej   twórczej   Woli,   działającej   we 

Wszechświecie, budującej, niszczącej, przemieszczają-
cej, naprawiającej, zmieniającej — będącej zawsze przy 

47

background image

pracy, wiecznie czynnej była wysuwana przez licznych 
filozofów i myślicieli pod różnemi nazwami. Niektórzy 
z nich, jak Schopenhauer, myśleli o tej Woli, jako o rze-
czy   ostatecznej   —   zajmującej   miejsce   Boga   —   jako 
o Pierwszej Przyczynie. Natomiast inni widzieli w tej 
Woli czynną, żywą zasadę, pochodzącą od Absolutu lub 
Boga i działającą w zgodzie z prawami przez Niego dla 
niej ustanowionemi. W różnych formach ostatnia idea 
przewija   się   przez   całą   historję   myśli   filozoficznej. 
Cudworth,   filozof   angielski,   rozwijał   ideę   tak   zwanej 
„Plastycznej Natury”, która tak wielce zbliża się do idei 
Jogów o Woli Twórczej, że czujemy się w prawie przy-
toczyć ten ustęp książki. Pisze on:

„Rozumowi nie odpowiada pojęcie, że Natura, jako  

rzecz odrębna od Bóstwa, winna być zupełnie odrzuco-
na   lub   sprowadzona   do   nicości,   a   Bóg   Sam   stwarza  
wszystkie   rzeczy   niezwłocznie   i   cudownie;   można   by  
wywnioskować, że są stworzone albo gwałtownie siłą,  
albo   tylko   sztucznie,   żadne   zaś   z   nich   przez   własną  
zasadę wewnętrzną.

Zdanie to obala dalej powolny i stopniowy postęp,  

przejawiający się w odradzaniu rzeczy, który wydawał-
by się tylko pustą i błahą pompą lub drobną formalno-
ścią,   gdyby   poruszająca   siła   była   wszechmocną.   Tak  
samo obalają tę opinję błędy i pomyłki, popełniane tam,  
gdzie materja jest niedostosowana lub oporna. Dowodzi  
to, że siła poruszająca nie jest nie do odparcia i że Na-
tura (na podobieństwo sztuki ludzkiej), może niekiedy  
spotkać

 

się

 

z

 

zawodem

 

lub udaremnieniem wysiłków swo-

ich przez niedostosowanie materji. Natomiast wszech-
mocna poruszająca siła, mogąc załatwić się ze swoją  
pracą

 

momentalnie, czyniłaby to zawsze bez błędu, prze-

magając

 

wszelki

 

opór. Żadne niedostosowanie lub sprze-

48

background image

ciw materji nie byłyby zdolne przeszkodzić takiej sile  
lub spowodować jej pomyłkę, czy niezdatność w czem-
kolwiek.

Wskutek tego, gdy wszystkie rzeczy nie zostały stwo-

rzone przypadkowo przez niekierowany mechanizm ma-
terji, ani też nie można rozsądnie myśleć, że Bóg sam  
stworzył wszystkie rzeczy niezwłocznie i cudownie, nale-
ży dojść do wniosku, że istnieje Natura Plastyczna, pod-
władna Mu. Natura ta, jako narzędzie niższe i podpo-
rządkowane, wykonywa w mozole tę część Opatrzności,  
która polega na prawidłowym i należytym ruchu mater-
ji.   Należy   zatem   uznać   istnienie   poza   tem   wyższej  
Opatrzności, która, kierując Naturą Plastyczną, uzupeł-
nia często jej braki i opanowuje ją nieraz, albowiem  
Natura Plastyczna nie może działać, świadomie wybie-
rając lub rozróżniając”.

Filozofia   Jogi   uczy   o   istnieniu   Wszechświatowej 

Woli Twórczej, wypływającej z Absolutu, przepełnionej 
mocą  Absolutu   i   działającej   w   granicach   ustalonych 
praw naturalnych. Ta Twórcza Wola wykonywa czynną 
twórczą

 

pracę w świecie, podobnie, jak wspomniana tyl-

ko   co  „Plastyczna   Natura”  Cudwortha.   Nie   jest   to 
Schopenhauerowska

 

„Wola

 

do Życia”.

 

Nie

 

jest

 

to „Rzecz 

sama w sobie”, lecz narzędzie lub instrument Absolutu. 
Jest to emanacja myśli Absolutu, przejaw w działaniu 
jego Woli — twór raczej myślowy, niż fizyczny, nasyco-
ny energją życiową jego Twórcy.

Ta  „Wola  Twórcza”  nie  jest  zwykłą  ślepą,  mecha-

niczną energją lub siłą, jest czemś znacznie większem. 
Możemy to wyjaśnić, tylko skierowując was do przeja-
wów Woli w was samych. Chcecie poruszyć  waszem 
ramieniem   i   ramię   rusza   się.   Bezpośrednia   siła   może 
wydać się siłą mechaniczną, ale co jest poza tą silą, co 

49

background image

jest esencją tej siły? Wola. Wszystkie przejawy energji, 
wszystkie przyczyny ruchu, wszystkie siły są formami 
działania Woli Jedynego — Woli Twórczej, działającej 
w ramach praw naturalnych, ustanowionych przez Jedy-
nego, wiecznie poruszającego, działającego, przymusza-
jącego,

 

pobudzającego, popychającego, kierującego. Nie 

sądźmy, że każde małe działanie jest myślą w danym 
momencie części Absolutu i czynem Woli posłusznej tej 
myśli. Przeciwnie sądzimy, że Jedyny prowadzi Wolę 
do czynu, jako całość, poddając się prawom i ogranicze-
niom w tem działaniu, gdyż Wola działa stale posłusznie 
temu założeniu, przejawiając wyniki w tem, co nazywa-
my   prawem   naturalnem,   siłami   naturalnemi   itd.   Poza 
tem wierzymy, że Absolut przejawia Wolę swoją spe-
cjalnie przy sposobności, a ponadto pozwala Woli swo-
jej, by ją stosowały i używały indywidualne wole indy-
widualnych Ego w ramach powszechnego Prawa i praw 
oraz planu Jedynego.

Nie powinniście przypuszczać, że Wola przejawia się 

tylko w postaci sił mechanicznych, przyciągania, atrak-
cji chemicznej, elektryczności, ciążenia itd. Wola ta czy-
ni więcej, niż to. Widzimy pełne jej działanie we wszy-
stkich postaciach życia i żywych rzeczach. Jest obecna 
wszędzie. Poza wszystkiemi postaciami ruchu i działa-
nia znajdujemy przyczynę poruszającą — jest nią zwy-
kle NACISK. Jest to prawdą w stosunku do tego, co 
nazwaliśmy siłami mechaniczne mi, i w stosunkach do 
wszystkich   form,   które   zwiemy  „Energją   Życiową”
Obecnie zanotujcie to sobie, że ten wielki Nacisk, który 
obserwujecie w każdem Działaniu Życiowem jest Wolą 
Twórczą — Zasadą Woli Jedynego — dążącą do wyko-
nania Wielkiego Planu Życia.

50

background image

Spójrzmy gdziekolwiek na żyjące formy, a zacznie-

my rozpoznawać obecność w działaniu pewnej energji 
twórczej — budującej, nadającej formę, kierującej, nisz-
czącej,   przemieszczającej   itd.   —   wiecznie   czynnej 
w swem działaniu tworzenia, zabezpieczenia, zachowa-
nia   życia.   Ta   widoczna   energja   twórcza   jest   tem,   co 
Filozofja Jogów nazywa  „Wolą Twórczą”  i co stanowi 
przedmiot

 

wykładu

 

niniejszego.

 

„Wola

 

Twórcza”

 

jest tym 

wysiłkiem,   dążącym,   pragnącym,   pchającym   naprzód, 
rozszerzającym się, rozwijającym się ewolucyjnie, który 
każdy myślący widzi w działaniu we wszystkich for-
mach życia poprzez całą Naturę. Od najniższych do naj-
wyższych  form  życia  Wysiłek,  Energja,  Nacisk mogą 
być rozpoznane w działaniu, tworząc, zachowując, kar-
miąc i doskonaląc jego formy. Jest to Coś, co rozpozna-
jemy,

 

gdy

 

mówimy

 

„Siłach Natury”, działających przy 

wzroście rośliny i funkcjach organicznych zwierzęcia. 
Jeśli tylko uchwycicie znaczenie słowa  „Natura”, bę-
dziecie   mogli   jaśniej   wytworzyć   koncepcję   myślową 
Woli Twórczej. Wola Twórcza jest tem, co nazwaliście 
„Naturą Działającą” we wzroście rośliny, w kiełkowa-
niu nasienia, w zawijaniu się i pięciu się rośliny pnącej, 
w zapłodnieniu kwiatów itd. Widzieliście działanie tej 
Woli, gdy badaliście wzrost rzeczy.

Nazywamy

 

 

energję „Wolą Twórczą”, ponieważ jest 

to

 

objektywny

 

przejaw Energji Twórczej Absolutu — Je-

go

 

widoczna

 

Wola,

 

przejawiona w kierunku życia fizycz-

nego.

 

Jest tu tyleż Woli w działaniu, ile jest Woli, wywo-

łującej ruch ramienia waszego, oczywiście w stosunku 
względnym do jej mocy. Nie jest to proste dzieło przy-
padku lub prawo mechaniczne — jest to działanie życia.

Ta Wola Twórcza nie tylko wywołuje ruch w życiu 

już sformowanem, ale w ogóle wszelki ruch i działanie 

51

background image

w życiu, niezależnie od osobistej woli jego indywidual-
nych form. Wszystkie przejawy tak zwanej Podświado-
mości

 

tu

 

się odnoszą. Ta Wola Twórcza wywołuje wzrost 

ciała,

 

pilnuje szczegółów, odżywiania, przyswajania, tra-

wienia, wydzielania i wszystkich tego rodzaju funkcyj. 
Buduje ciała, narządy, ich części i podtrzymuje ich dzia-
łanie.

Wola Twórcza jest skierowana do wyrażania Życia 

na zewnątrz — do uprzedmiotowienia Życia. Możecie 
nazwać

 

 

energję „Wszechświatową Energją Życiową”

jeśli chcecie; dla uświadomionych jest to Wola, czynna 
żywa Wola, w pelnem działaniu i mocy, pchająca na-
przód ku przejawieniu życia przedmiotowego.

Wola Twórcza wydaje się przepełnioną silnem Pra-

gnieniem przejawienia się. Pożąda przejawienia siebie 
samego  i  zrodzenia  form  działalności.  Pragnienie  jest 
podsuwa i przebija się we wszelkich postaciach jej prze-
jawów. Wiecznie obecne Pragnienie Woli Twórczej po-
woduje, że po niższych formach następują wyższe, jest 
przyczyną   poruszającą   ewolucji,   jest   samym   Przymu-
sem Ewolucyjnym, który wiecznie krzyczy do jej prze-
jawów: „Poruszajcie się, poruszajcie się w górę”.

W   klasycznem   dziele   hinduskiem  „Mahabarata” 

Brahma stworzył najpiękniejszą niewiastę, jaka kiedy-
kolwiek była i nazwał ją Tilloumą. Przedstawił ją po 
kolei wszystkim bogom, aby być świadkiem ich zach-
wytu i podziwu. Pożądanie Sziwy, by ją posiadać, było 
tak duże, że rozwinął sobie cztery twarze po kolei, gdy 
niewiasta  obchodziła  zebranych;  namiętność  zaś Indri 
była tak olbrzymia, że jego ciało pokryło się całe ocza-
mi. W tym micie widzimy przykład działania Pragnienia 
i Woli w formach życia, działanie i postać idą za Pra-
gnieniem i Potrzebą. To samo potwierdza przykład dłu-

52

background image

giej   szyi   żyrafy,   co   pozwala   jej   sięgać   do   wysokich 
gałęzi drzew w jej kraju rodzinnym, jak również przy-
kład długiej szyi i wysokich nóg u ptaków, żywiących 
się rybami, jak żuraw, bocian, ibis itd.

Wola   Twórcza   znajduje   w   sobie   samej   pragnienie 

stworzenia słońc — i  oto są stworzone. Pragnie,  aby 
planety krążyły naokoło słońca — i oto są puszczone 
w ruch zgodnie z prawem. Pragnie życia roślinnego — 
Życie roślinne się zjawia, przechodząc z niższych form 
w   wyższe.  A  potem   przychodzi   Życie   zwierzęce,   od 
monady   do   człowieka.   Niektóre   z   form   zwierzęcych 
wykazały pragnienie latania — i stopniowo pojawiły się 
u nich skrzydła, powstało życie ptactwa. Niektóre formy 
poczuły pragnienie zarycia się w ziemię — i oto zjawiły 
się krety itp. Wola Twórcza zapragnęła stworzenia my-
ślącego — i wyłonił się człowiek ze swym cudownym 
mózgiem.   Ewolucja   jest   czemś   więcej,   niż   zwykłem 
utrzymywaniem się przy życiu istot najlepiej przystoso-
wanych,

 

niż

 

dobór naturalny itd. Chociaż korzysta z tych 

praw, jako ze środków, zawsze poza niemi jest ten nale-
gający przymus, to zawsze przymuszające pragnienie, 
u wiecznie czynna Wola Twórcza. Lamark był bliższy 
prawdy od Darwina, gdy oświadczał, że poza tem wszy-
stkiem jest pragnienie, które poprzedziło działanie i for-
mę. Pragnienie chciało formy i działania i wytworzyło 
je działaniem Woli Twórczej.

Ta Wola Twórcza działa, jak siła żywa, i jest nią, ale 

nie działa, jak Coś myślącego i intelektualnego, przeja-
wia natomiast raczej fazę umysłu „uczuciową”, pragną-
cą, pożądającą, instynktową, swoistą dla takich „uczuć” 
i tworzącą czyny, które znajdujemy wewnątrz naszych 
natur. Wola działa na Plan Instynktowy.

53

background image

Ewolucja ukazuje nam Życie, dążące stale naprzód 

do coraz to wyższych form wyrazu. Przymus pcha cią-
gle w górę i naprzód. Co prawda, niektóre gatunki giną 
z oczu, gdy ich zadanie w świecie zostało dokonane, ale 
po nich następują inne gatunki, bardziej zharmonizowa-
ne ze swem otoczeniem i wymaganiami czasu. Niektóre 
rasy ludzkie giną, ale inne budują na ich fundamentach 
i osiągają jeszcze większe wyżyny.

Wola Twórcza jest czemś odmiennem od Umysłu lub 

Intelektu. Ale jest ich podstawą. W niższych formach 
życia, których umysł słabo się przejawia. Wola działa 
czynnie, przejawiając się w tak zwanem Życiu Instynk-
towem i Automatycznem. W przejawach swych nie za-
leży od umysłu, gdyż niskie formy życia nie posiadają 
go, ale działa przez każdą część ciała żyjącego tworu.

Dowody istnienia Woli Twórczej, działającej nieza-

leżnie   od   mózgu   zwierzęcego   lub   roślinnego,   można 
znaleźć w przytłaczającej ilości, jeśli tylko weźmiemy 
się do badania działania życia w jego niższych formach.

Świadectwo   badaczy   z   ewolucyjnej   szkoły   myśli 

stwierdza, że Zasada Życiowa czynnie działała w nis-
kich formach życia zwierzęcego i roślinnego na miljony 
lat przedtem, zanim powstał mózg, zdolny do przeja-
wienia Myśli.

 

Haeckel poucza nas, że w ciągu więcej niż 

połowy olbrzymiego czasu, jaki upłynął, zanim pojawi-
ło się życie organiczne, nie było zwierzęcia dostatecznie 
rozwiniętego,   aby  posiadać   mózg.  Mózg  rozwinął  się 
zgodnie z prawem pożądania lub konieczności, w wyko-
naniu Wielkiego Planu, ale nie był niezbędny do wypeł-
niania cudownej pracy tworzenia i zachowywania żyją-
cych   form.   I   nie   jest   też   niezbędny   i   dzisiaj.   Małe 
niemowlę i bezmyślny idjota niezdolni są myśleć inteli-
gentnie, a jednak ich funkcje życiowe wykonane są pra-

54

background image

widłowo   i   zgodnie   z   prawem,   nie   zważając   na   brak 
myślącego mózgu. Podobnie dzieje się w życiu roślin 
i niskich   form   zwierzęcych.   Ta   cudowna   rzecz,   którą 
nazywamy Instynktem, jest tylko inną nazwą dla przeja-
wów Woli Twórczej, wypływającej z Jednego Życia lub 
Absolutu.

Nawet na tak niskim szczeblu życia, jak pierwotnia-

ki, widzimy działanie Woli Twórczej. Pierwotniaki są to 
drobne  cząsteczki  galaretowatej  szlamowej   substancji, 
zwykłe pyłki kleiste bez jakichkolwiek narządów, a jed-
nak wykonywają ustrojowe przejawy życia, odżywiają 
się, rozmnażają się, czują i ruszają się, choć wszystkie 
te przejawy łączą się zazwyczaj Z budową organiczną. 
Stworzenia te są niezdolne same w sobie do myślenia 
i zawdzięczają swe przejawy życia działającej przez nie 
Woli. Ten instynktowy impuls i działanie spostrzega się 
wszędzie, a przejawiają się one w granicach coraz to 
wyższych, im wyższe są formy ustrojów.

Uczeni używali terminu „skłonność instynktowa” dla 

określenia tendencji żywych organizmów do wykony-
wania  pewnych  czynności,  tendencji nieposiadającego 
narządów ciała do szukania tego, co zaspokaja pragnie-
nia tego ustroju. Otóż czem jest ta tendencja? Nie może 
być   wysiłkiem   umysłu,   gdyż   niskie   formy   życia   nie 
mają nic, czem mogłyby myśleć. Nie można też myśleć 
„celowej tendencji”, nie dopuszczając istnienia jakiej-
kolwiek siły umysłowej, a gdzież taka siła może być 
umieszczona, jeśli nie w samej formie? Gdy zważymy, 
że Wola działa we wszystkich i przez wszystkie formy 
Życia od najwyższej do najniższej — od pierwotniaka 
do człowieka — możemy rozpoznać źródło siły i działa-
nia.  Jest   to  Wielka   Zasada   Życia   — Wola  Twórcza, 
przejawiająca samą siebie.

55

background image

Być może będzie nam łatwiej wytworzyć sobie ideę 

Woli Twórczej, badając jej zewnętrzne i widoczne for-
my   działania.   Nie   możemy   zobaczyć   Woli   samej   — 
Nacisku i Przymusu, ale możemy zobaczyć jej działanie 
poprzez żywe formy. Tak samo, jak nie możemy zoba-
czyć człowieka za zasłoną, a tylko widzimy go, badając 
ruchy jego postaci, gdy naciska zasłonę; również może-
my   zobaczyć   Wolę,   jedynie   badając,   jak   naciska   na 
żywą zasłonę form życiowych. Kilka lat temu w teatrze 
amerykańskim   grano   sztukę,   w   której   jedna   ze   scen 
przedstawiała

 

miejsce

 

duchów po śmierci zgodnie z wie-

rzeniami   japońskiemi.   Widzowie   nie   mogli   widzieć 
aktorów, przedstawiających duchów, ale widzieli ich ru-
chy, gdy ci naciskali cienką zasłonę jedwabną, rozcią-
gniętą przez całą scenę i mogli całkowicie rozpoznać 
ich   poruszenia   za   kurtyną.   Złudzenie   było   zupełne, 
a efekt   piorunujący.   Uwierzono   prawie,   że   widziano 
postacie stworzeń, nie posiadających form. To właśnie 
musimy  uczynić,  badając  działanie  Woli  Twórczej  — 
musimy   patrzeć   na   poruszające   się   postacie   Woli   za 
zasłoną form przejawów życiowych. Możemy ją zoba-
czyć   w   jednem   miejscu   naciskającą   i   przymuszającą, 
w innem zaś wyginającą się, tu budującą, tam zmienia-
jącą — zawsze czynną, zawsze w ruchu, walczącą, dzia-
łającą

 

w odpowiedzi na niezaspokojony przymus, doma-

ganie się i pragnienie własnego wewnętrznego pożąda
nia. Rzućmy okiem na działanie Woli za zasłoną!

Zaczynając   od   wypadków   formowania   się kry-

ształów, o czem mówiliśmy w ostatnim wykładzie na-
szym, możemy przejść do życia roślinnego. Przed doko-
naniem   tego   dobrze   będzie   rzucić   okiem   na   Wolę, 
przejawiającą się w formach kryształów. Jedno z ostat-
nich   dzieł   naukowych   wspomina   o   doświadczeniach 

56

background image

uczonego, który, poświęciwszy wiele uwagi formowa-
niu się kryształów, oświadcza, że zauważył, iż niektóre 
kryształy o składzie organicznym zamiast budowy sy-
metrycznej,

 

jak

 

to jest zazwyczaj u kryształów, „są dwu-

postaciowe”, to znaczy przeciwstawne sobie wzajemnie 
na prawo i na lewo, podobnie rękom, rękawiczkom lub 
butom itd. Kryształy te nie znajdują się nigdy oddziel-
nie, ale zawsze występują parami. Czy nie widzicie tutaj 
Woli za zasłoną?

Rzućmy okiem na Wolę w życiu roślinnem. Przecho-

dząc   szybko   nad   cudownemi   dowodami   zapładniania 
roślin przez owady, gdy roślina nadaje swemu kwiatu 
taki kształt, aby umożliwić dostęp specjalnemu owado-
wi, działającemu, jako roznosiciel jej pyłków, pomyślcie 
chwilę o przewidywaniach co do rozsiewania nasienia. 
Owoce   drzew   lub   roślin   otaczają   nasienie   słodkiem 
okryciem, aby zjadły go owady i zwierzęta i rozsiały 
nasienie. Inne mają twarde pokrycie, chroniące nasienie 
łub ziarno od mrozów zimowych, ale próchniejące od 
deszczów wiosennych i pozwalające kiełkować nasie-
niu. Inne otaczają nasienie substancją wełnistą, ażeby 
wiatr mógł nieść je tu i tam i dał możność znalezienia 
przytułku nie tak przepełnionego. Inne drzewa posiadają 
urządzenia, podobne do wybuchających nabojów, przy 
użyciu których ciskają swe nasienie na odległość kilku-
nastu stóp.

Inne rośliny mają nasiona, pokryte zagiętemi lub kle-

istemi włoskami, pozwalającemi im przyczepiać się do 
wełny owcy lub innego zwierzęcia, które je unoszą i os-
tatecznie strząsają w miejscu odległem od macierzystej 
rośliny, ułatwiając w ten sposób rozszerzanie się gatun-
ków.   Niektóre   rośliny   wykazują   zadziwiające   plany 
i urządzenia dla rozsiewania nasienia na nowych miej-

57

background image

scach, gdzie są lepsze warunki dla jego wzrostu i roz-
woju. Urządzenia te wykazują bardzo dużo wspólnego 
z tem, co nazywamy  „pomysłowością”, gdy mamy do 
czynienia z rozumującym umysłem. Są rośliny, zwane 
blaszkami muszlowemi, których nasiona zaopatrzone są 
w haczyki we wszystkich kierunkach, tak że cokolwiek 
otrze się o nie, powoduje zerwanie nasienia. Te małe 
haczyki trzymają się ściśle tego, co się o nie otrze, czy 
to jest wełna zwierzęca, włosy, czy ubranie itd. Wiemy, 
że niektóre z tych nasion zostały zaniesione w wełnie 
itp.

 

do

 

innych części świata, aby znaleźć tam nowy przy-

tułek i szersze pole.

Inne rośliny, jak oset, zaopatrują swe nasienie w pu-

szyste skrzydełka, na których wiatr unosi je daleko na 
inne pola. Inne nasiona mają zdolność toczenia się po 
ziemi  na  wielkie  odległości,  zawdzięczając  to  swemu 
szczególnemu kształtowi. Klon zaopatruje nasienie swo-
je w specjalne urządzenie, podobne do śruby okrętowej, 
które, gdy wiatr uderzy w drzewa i oswobodzi nasienie, 
obraca je w powietrzu na przestrzeni stu lub więcej jar-
dów (jard 9/10 m.). Inne nasiona są zaopatrzone w na-
rzędzia,   utrzymujące   je   na   wodzie   i   pozwalające   im 
przepływać   wiele   mil   rzeką,   strumieniem   lub   wodą 
deszczową. Niektóre z nich nie tylko utrzymują się na 
wodzie, ale istotnie pływają, posiadając włókna, podob-
ne do nóg pajęczych, które kręcą się i pędzą małe nasie-
nie do nowego przytułku, Jeden z pisarzy mówi świeżo 
o   tych   nasionach,   że  „ich   ruchy   są  tak   zadziwiająco  
podobne do żywych, iż wprost niepodobna jest wierzyć,  
że te małe przedmioty tak dobrze posuwające się przez  
wodę, są rzeczywiście nasionami, a nie owadami”.

Liście Venus Muchołapki składają się jeden z drugim 

i zamykają owad, przyciągnięty słodkim sokiem liścia, 

58

background image

przyczem   trzy   niezwykle   czułe   wąsy   lub   włosy   dają 
znać roślinie, że dotknął je owad. Nowoczesny pisarz 
daje

 

następujący

 

opis specjalnej rośliny:

 

„na brzegach 

jeziora Nicaragua znajduje się niebezpieczny twór kró-
lestwa   roślinnego,   znany   pomiędzy   tubylcami   pod  
wymowną   nazwą  »Djablej   Pętlicy«.   Naturalista   Dun-
stan odkrył go dawno podczas spaceru na brzegach je-
ziora. Przybiegłszy na ujadanie z bólu i strachu swego  
psa, znalazł go przytrzymanego przez czarne lepkie wię-
zy, które natarły mu skórę krwawemi piętnami. Więzy te  
były gałęziami świeżo odkrytej mięsożernej rośliny, dob-
rze   nazwanej  »Ośmionogiem   Lądowym«.   Gałęzie   są 
giętkie, czarne, gładkie, bez liści i kryją lepki płyn”.

Widzieliście kwiaty, zamykające się, gdy się je do-

tknie.  Przypominacie   sobie  Złoty Mak,  który zamyka 
się, gdy słońce zajdzie. Inna roślina, rodzaj orchidei, ma 
długą wysmukłą płaską łodygę, szerokości około 1/8 ca-
la   z   otworem   na   końcu   i   szeregiem   cienkich   rurek, 
łączących ją z rośliną. Zazwyczaj łodyga ta pozostaje 
skręcona w spirale, gdy jednak roślina potrzebuje wody 
(zazwyczaj   rośnie   na   pniach   drzew   nad   moczarami), 
pomału rozwija małą rurkę i przechyla ją dopóty, aż ta 
pogrąży się w wodę. Wtedy rurka wsysa w siebie wodę, 

 

się

 

napełni cała,

 

a

 

wówczas pomału rozchyla się i wy-

lewa wodę wprost na roślinę lub jej korzenie. Proces ten 
powtarza się póty, póki pragnienie rośliny nie zaspokoi 
się. Gdy wody brak pod rośliną, rurka porusza się w jed-
ną i drugą stronę, aż znajdzie czego chce, zupełnie jak 
trąba słonia. Jeśli dotknąć rurki lub łodygi rośliny, gdy 
wyciąga się za wodą, ta wykazuje wielką wrażliwość 
i zwija się szybko sama. Otóż cóż wywołuje to działanie 
życiowe? Roślina nie posiada mózgu, nie może wyrozu-
mować tego procesu i rozumowe procesy nigdy na nią 

59

background image

nie działały. Nie może nic myśleć w tak wysokim stop-
niu. Tu działa Wola za zasłoną, poruszając się w tym lub 
innym kierunku i tworząc rzeczy.

Był ongi uczony francuski Duhamel, który posadził 

nieco grochu do cylindra, podobnego do długiego pomi-
dora, mogącego leżeć na boku. Poczekał, aż groch za-
czął kiełkować i wypuszczać korzonki ku dołowi i pędy 
ku   górze   stosownie   do   niezmiennego   prawa   natury. 
Poruszył wtedy nieco cylinder, okręcając go na cal lub 
dwa. Następnego dnia znów okręcił go nieco. Tak czynił 
co dzień, za każdym razem kręcąc nieco cylinder. Po 
pewnym czasie Duhamel wytrzasnął ziemię i rosnący 
groch z cylindra i cóż znalazł? Oto, że groch w swem 
dążeniu do wypuszczenia korzeni w dół, zginał je każ-
dego dnia w dół, a w swem dążeniu do wypuszczenia 
pędów w górę, zginał je każdego dnia w górę, aż w koń-
cu utworzyły się dwie całkowite spirale — jedna składa-
jąca się z korzeni, skręcających się w dół, druga zaś z 
pędów, zginających się w górę. Jakże roślina poznała 
kierunek? Jakaż tu działała siła? Jak widzicie, była to 
znów Wola Twórcza za zasłoną!

Kartofle w ciemnych piwnicach wypuszczają korze-

nie lub kiełki na dwadzieścia lub trzydzieści stóp, ażeby 
dojść do światła. Rośliny wypuszczają korzenie swoje 
na wiele stóp, aby dojść do wody. Wiedzą, gdzie jest 
woda i światło i jak dojść do nich. Wąsy rośliny wiedzą, 
gdzie jest palik lub sznur, dochodzą do niego i okręcają 
się naokoło

 

niego.

 

Rozkręćcie je,

 

a następnego dnia znaj-

dziecie je znowu zakręcone. Poruszcie palik lub sznur, 
a wąsy posuną się za niemi. Rośliny owadożerne posia-
dają zdolność rozróżniania żywności azotowych od nie-
azotowych, przyjmując jedne i odrzucając drugie. Roz-
poznają, że ser ma te same właściwości pożywne, jak 

60

background image

owad,   i   przyjmują   go,   chociaż   odróżnia   się   bardzo 
w smaku, dotknięciu, wyglądzie i innych cechach cha-
rakterystycznych od ich zwykłego pożywienia.

Można

 

przytoczyć i wskazać szereg przykładów dzia-

łania Woli w życiu roślinnem. Jakkolwiek wśród tych 
przykładów

 

jest wiele zadziwiających, to wprost cudow-

ne jest zwykłe działanie Woli we wzroście rośliny. Wy-
obraźmy sobie tylko drobne nasienie i obserwujmy, jak 
kiełkuje, wciąga w siebie pożywienie z wody, powie-
trza,   światła   i   ziemi,   aż   staje   się   wreszcie   wielkiem 
drzewem z pniem, konarami, gałęziami, liśćmi, kwiata-
mi i owocami. Pomyślcie o tym cudzie i rozważcie, jaka 
siła i natura musi być tej Woli, co to wywołuje.

Rosnąca roślina wykazuje dostateczną siłę, by spo-

wodować   pękanie   wielkich   kamieni   lub   podnoszenie 
w górę wielkich płyt chodników, jak to można zauwa-
żyć podczas spacerów w podmiejskich miejscowościach 
i parkach. Angielska gazeta drukuje wiadomość o czte-
rech olbrzymich grzybach, które podniosły wielką płytę 
kamienną w ciągu nocy na tłumnej

 

ulicy.

 

Pomyślcie o tej 

wydajności Energji i Mocy. Ta cudowna zdolność wyła-
dowania   siły,   ruchu   i   energji   jest   podstawową   cechą 
Woli, gdyż każda fizyczna zmiana i wzrost jest wyni-
kiem ruchu, a ruch powstaje jedynie z siły i nacisku. 
Czyjaż jest to siła, energja, moc i ruch? Woli!

Na

 

wszystkie

 

strony możemy widzieć ten stały i trwa-

ły przymus i nacisk poza żywemi siłami, jak również 
i formami nieorganicznemi — wieczny przejaw Energji 
i Mocy. A cała ta Moc jest w Woli, a Wola ta jest tylko  
przejawem Wszechmocy — Absolutu
. Zapamiętajcie to 
sobie.

Siła ta przejawia się nie tylko we wzroście i zwy-

kłych ruchach, ale także i w inny sposób, który wydaje 

61

background image

się całkiem tajemniczy nawet dla współczesnej Wiedzy. 
Jak się to dzieje, że niektóre ptaki mogą lecieć wprost 
na   przeciwko   silnego   wiatru   bez   widocznych   ruchów 
skrzydeł?

 

Jak

 

myszołowy

 

mogą   lecieć   w   powietrzu   i 

przyśpieszać lot swój bez ruchu skrzydeł? Jak wytłuma-
czyć ruchy niektórych mikroskopijnych stworzeń, nie-
posiadających narządów ruchu? Posłuchajcie przykładu, 
podanego przez uczonego Beneta. Powiada on, że poli-
cystydy posiadają szczególny sposób poruszania się — 
rodzaj   ślizgania   się   na   prawo   lub   na   lewo,   naprzód, 
w tył,

 

lub w boki, zatrzymywania się i ruszania, szybkie-

go lub powolnego, według swej woli. Nie mają narzą-
dów ruchu i nie można dostrzec, ażeby jakikolwiek ruch 
istniał w ciele wewnątrz lub zewnątrz. Po prostu ślizga-
ją się. Jak?

Przechodząc do wyższego życia zwierzęcego — jak 

się to dzieje, że z jajek wylęgają się kurczęta? Co za siła 
działa w zarodku jajka? Czy zarodek może myśleć, pla-
nować, poruszać się i przeobrażać się w kurczę? Czy tu 
nie mamy działania Woli? A co jest prawdą w tym przy-
padku, jest prawdą w stosunku do narodzin i wzrostu 
wszystkich zwierząt — każde bowiem życie zwierzęce 
rozwija się z pojedynczej komórki zarodkowej. Dla cze-
go i jak?

Jest energja myślowa, utajona w każdej komórce na-

siennej — co do tego nie może być wątpliwości. A ta 
energja myślowa jest właśnie Wolą Twórczą, wiecznie 
się   przejawiającą.   Posłuchajcie   tych   słów   Huxleya, 
wybitnego uczonego:

„Studjujący   Przyrodę   tem   więcej   podziwia   i   tem  

mniej dziwi się, im bardziej zapoznaje się z jej działa-
niem. Ze wszystkich jednak trwałych cudów, napotyka-
nych przy badaniu, najbardziej godny podziwu jest roz-

62

background image

wój rośliny lub zwierzęcia z embrjonu. Zbadajcie świeżo  
zniesione jajko jakiegoś zwykłego stworzenia, jak sala-
mandra lub kijanka. Jest to drobniutkie ciałko okrągłe,  
w którem najlepszy mikroskop nie odkryje nic prócz nie-
foremnego worka, zawierającego białkowy płyn, pełen  
ziarenek. Ale dziwne możliwości śpią w tem półpłynnem  
ciałku. Pozwólcie, aby nieco ciepła ogrzało umiarkowa-
nie  tę wodną kołyskę, a plastyczna materja podlegać  
będzie tak szybkim zmianom i tak celowym w swej kolej-
ności, że można je tylko porównać z działaniem biegłe-
go  rzeźbiarza  nad  nieforemną  bryłą   gliny.   Jak  gdyby  
pod   działaniem   niewidzialnej   kielni,   masa   dzieli   się  
i rozdziela się na coraz to drobniejsze cząsteczki, aż sta-
je się zbiorem ziarenek nie za dużych, by zbudować naj-
wspanialszą fabrykę rodzącego się ustroju. Dalej jakby  
delikatny palec nakreślił linję stosu pacierzowego i wy-
lepił kontury ciała, wyciskając głowę na jednym końcu,  
a ogon na drugim, nadając odpowiednie dla salaman-
dry proporcje bokom i tułowiu. Dzieje się to wszystko  
w sposób tak artystyczny, że, badając proces ten godzi-
na za godziną, mimo woli dochodzi się do myśli, że bar-
dziej subtelne narzędzie, niż achromatyczna soczewka  
pokazałaby ukrytego artystę, mającego plan przed sobą  
i   umiejętnie   pracującego   nad   udoskonaleniem   dzieła  
swego.

Gdy życie posuwa się naprzód i młode ziemnowodne  

stworzenie   przebiega   wody,   będąc   postrachem   współ-
czesnych owadów, pożywne cząsteczki zdobyczy (dzięki  
czemu odbywa się wzrost stworzenia) są składane każda  
na właściwem miejscu i w odpowiedniej proporcji, aże-
by odtworzyć kształt, barwę i objętość, charakterystycz-
ne dla gatunku rodzicielskiego. Nawet cudowną mocą,  
powodującą

 

odrastanie straconych części tych stworzeń, 

63

background image

kieruje ta sama tendencja. Odetnijcie nogi, ogon, pasz-
czękę, oddzielnie lub wszystkie razem, i jak to już dawno  
wykazał Spallanzani, części te nie tylko odrastają, ale  
nowe   narządy   są   tego   samego   typu,   jak   poprzednio  
utracone.   Nowa   paszczęka   lub   noga   jest   narządem  
kijanki, ale nigdy w żadnym przypadku nie jest bardziej  
podobna do narządu żabiego”.

W   tym   ustępie   Huxleya   można   widzieć   działanie 

Woli Twórczej we Wszechświecie, działającej za zasło-
ną i to bardzo cienką zasłoną. I co cudowne dzieło od-
bywa się wszędzie naokoło nas w każdym czasie. Co 
sekunda dokonywają się cuda i są tak zwykłe, że zanie-
dbujemy dostrzegać je.

A w naszych ciałach czy Wola jest przy pracy? Jak 

najbardziej oczywiście. Co stworzyło was z pojedynczej 
komórki   aż   do   stanu   dojrzałości?   Czyście   to   zrobili 
waszym rozumem? Czyż każda cząsteczka w was nie 
została wytworzona bez świadomej wiedzy waszej? Tyl-
ko

 

wtedy,

 

gdy

 

rzeczy odbywają się nieprawidłowo wsku-

tek pogwałcenia pewnego prawa, dochodzicie do świa-
domości   wewnętrznych   narządów   waszych.   Żołądek 
i wątroba, serce i reszta narządów wykonywały swoją 
pracę regularnie, działając dzień i noc, budując, napra-
wiając, odkarmiając, rozwijając was w mężczyznę lub 
kobietę,

 

zachowując was silnymi i zdrowymi. Czy doko-

naliście tego waszym rozumem, waszą wolą osobistą? 
Nie, to wielka Wola Twórcza Wszechświata — wyraz 
celowości i mocy Jedynego — działała w was i przez 
was. Jest to Życie Jedyne, przejawiające się w was swą 
Wolą Twórczą.

I   nie   jest   to   jeszcze   wszystko.  Wola   Twórcza   jest 

wszędzie naokoło nas w każdej sile, energji i zasadzie. 
Siła, którą nazywamy umysłową, jest zasadą Woli, kie-

64

background image

rowaną indywidualnym umysłem naszym. To ustalenie 
napomyka   nam   o   wielkiej   tajemnicy  Umysłowej   Siły 
i Mocy   i   o   tak   zwanych   Psychicznych   Fenomenach. 
Wskazuje nam również drogę do Umysłowego Zdrowia. 
Nie jest tu miejsce do wchodzenia w szczegóły tego, ale 
pomyślcie trochę o tem. Ta Potęga Woli Wszechświato-
wej we wszystkich swoich postaciach od Elektryczności 
do   Siły   Umysłowej   jest   wszędzie   do   rozporządzenia 
Człowieka   w   pewnych   granicach,   podlegając   zawsze 
prawom Woli Twórczej Wszechświata. Ci, co osiągnęli 
znajomość praw jakiejś siły, mogą jej używać. Siła zaś 
może być używana lub nadużywana.

Im bliżej w naszem rozumieniu i świadomości pod-

chodzimy do Jedynego Życia i Mocy, tem większa bę-
dzie nasza możliwa siła, gdyż w ten sposób zbliżamy się 
więcej   do   źródła   Wszechmocy.   Spodziewamy   się,   że 
będziemy  mogli   w  tych   wykładach   powiedzieć   wam, 
jak   możecie   dojść   do   bliższego   zetknięcia   się   Z   tem 
Jedynem Życiem, którego zarówno wy sami, jak i wszy-
stko co żyje, jesteście tylko formami i sposobami wyra-
żania pod działaniem Woli Twórczej.

Wierzymy,  że wykład ten może wnieść do umysłu 

waszego pojęcie realizacji  Jedności we Wszystkiem  — 
uświadomienie sobie faktu, że wszyscy jesteśmy cząst-
kami jednej wszechobejmującej jedności, której uderze-
nia serca i pulsacje są odczuwane nawet na zewnętrz-
nym

 

krańcu

 

koła życiowego — w Człowieku, Monadzie, 

Krysztale, Atomie. Spróbujcie wyczuć, że wewnętrzna 
esencja Woli Twórczej jest w was samych i zapragnijcie 
osiągnąć   całkowite   wasze   zjednoczenie   wewnętrzne 
w niej ze wszystkiemi innemi formami życia. Spróbuj-
cie   uprzytomnić   sobie,   jak   to   wyraził   pewien   pisarz 
z ostatnich czasów, że „cały świat żywy jest tylko ludz-

65

background image

kością w działaniu i że my jesteśmy tylko cząstką Wszy-
stkiego”.
  A  także   przypomnijcie   sobie,   że   wspaniałe 
perspektywy   przyszłego   rozwoju   rozścielą   się   same 
przed wzrokiem obudzonej duszy, chociażby umysł nie 
potrafił jeszcze uchwycić cudownego widoku.

Chcemy teraz zakończyć ten wykład, zwracając uwa-

gę waszą na jego MYŚL CENTRALNĄ:

Jest tylko Jedna Moc we Wszechświecie — Jedna  

Energja — Jedna Siła. A ta Moc, Energja i Siła jest  
przejawem JedynegoŻycia. Nie może być innej Mocy,  
gdyż   nie   ma  nic   innego,   jak   Jedyne,   skąd   Mogłaby  
Moc wyjść. I nie może być przejawu Mocy, która by nie  
była Mocą Jedynego, gdyż inna Moc nic może istnieć.  
Moc Jedynego jest widzialna dla nas w swych przeja-
wach   w  naturalnych   prawach   i   siłach  natury,  które  
nazywamy Wolą Twórczą. Ta Wola Twórcza jest wew-
nętrzną   poruszającą   mocą,   przymusem   i   naciskiem  
poza wszystkiemi postaciami Życia. W atomie i mole-
kule, w monadzie, w komórce w roślinie, w rybie, zwie-
rzęciu, w człowieku — Życiowa Zasada Woli Twórczej  
jest w ciągiem działaniu, tworząc, zachowując i rozwi-
jając życie w jego funkcjach. Możemy nazwać to In-
stynktem Naturalnym, ale jest to Wola Twórcza w dzia-
łaniu. Ta Wola jest poza Wszelką Mocą, Energją lub  
Siłą — czy to będzie siła fizyczna, mechaniczna czy  
umysłowa. A wszelka Siła, której używamy, świadomie  
lub nieświadomie, wychodzi z Jednego Wielkiego Źró-
dła Mocy. Gdybyśmy mogli tylko widzieć jasno, wie-
dzielibyśmy,   że   poza   nami   jest   Moc   Wszechświata,  
oczekująca od nas rozumnego spożytkowania pod kon-
trolą Woli Wszystkiego. nie ma nic, czego byśmy mieli  

66

background image

się   bać,   gdyż   jesteśmy   przejawami   Jedynego   Życia,  
z którego   wypływa   wszelka   Moc,   i   Realne   Ja   jest  
ponad   skutkiem,   gdyż   stanowi   cząstkę   Przyczyny.  
A powyżej  i  ponad, pod  i  poza  wszystkiemi formami  
Bytu, Materji, Energji, Siły i Mocy jest ABSOLUT —  
wiecznie Spokojny, wiecznie Pokojowy, wiecznie Zado-
wolony. Wiedząc to, należy nam przejawić ducha abso-
lutnej Nadziei, Wiary i Ufności w Dobroć i Ostateczną  
Sprawiedliwość Tego. co jest Jedyną Rzeczywistością.

Pokój z Wami!

67

background image

Wykład  IV

.

JEDNOŚĆ  ŻYCIA

 

W pierwszym wykładzie naszym mówiliśmy o Jedy-

nej Realności, jako podstawie wszelkiego Życia. Ustali-
liśmy, że ta Jedyna Realność jest wyższa niż myśl lub 
materja,   a   najbliższym   terminem,   jaki   można   do   niej 
zastosować, jest „Duch”. Mówiliśmy wam, że niemoż-
liwe jest wyjaśnić dokładnie, czem jest  „Duch”, gdyż 
nie mamy z czem go porównać, ani też czem go opisać, 
można zaś określić go tylko jego własnemi terminami, 
a nie terminami, zastosowanemi do jego emanacji lub 
przejawów. Jednakże, jak to powiedzieliśmy w pierw-
szym wykładzie naszym, możemy myśleć o  „Duchu”
jako o „esencji” Życia i Bytu — jako o Realności, będą-
cej podstawą Powszechnego Życia, z której ostatnie wy-
pływa.

W drugim wykładzie ustaliliśmy, że ten „Duch”, któ-

ry nazwaliśmy  „Absolutem”  wyrażał się w Powszech-
nem   Życiu,   a   to   Powszechne   Życie   przejawiało   się 
w niezliczonych formach życia i działania. W tym sa-
mym wykładzie wykazaliśmy wam, że Wszechświat jest 
żywym, że nie ma w nim żadnej martwej rzeczy i że nie 
może   istnieć   żadna   martwa   rzecz   we  Wszechświecie, 

68

background image

w przeciwnym bowiem razie teorja i prawda o Jedynem, 
jako   podstawie   Życia,   upada   i   musi   być   odrzucona. 
W wykładzie tym wykazaliśmy również wam, że nawet 
w świecie nieorganicznym rzeczy zawsze przejawia się 
życie, w każdym atomie i każdej cząsteczce materji nie-
organicznej przejawia się powszechna energja życiowa 
w nieustannem działaniu.

W trzecim wykładzie poszliśmy jeszcze dalej w wy-

jaśnieniu tej fazy sprawy ogólnej i wykazaliśmy wam, 
że Wola Twórcza — ten czynny pierwiastek Powszech-
nego Życia — działa stale, tworząc nowe postacie i po-
łączenia,   a   następnie   niszcząc   je,   aby   z   otrzymanego 
materjału zbudować z powrotem nowe postacie i połą-
czenia. Wola Twórcza jest zawsze czynna w swej potrój-
nej funkcji tworzenia, zachowywania i niszczenia, przy-
czem zmiana dotyczy tylko formy lub kombinacji, real-
na zaś substancja pozostaje bez zmiany w swym aspek-
cie wewnętrznym, nie zważając na niezliczone pozorne 
zmiany w jej formach zewnętrznych. Podobnie do wiel-
kiego oceanu, którego głębiny pozostają zawsze w ciszy 
i spokoju, którego istotna natura pozostaje bez zmiany, 
nie   zważając   na   fale   i   bałwany,   przejawiające   się   na 
powierzchni,   również   i   wielki   ocean   Powszechnego 
Życia pozostaje bez zmiany, nie zważając na nieustanną 
grę Woli Twórczej na powierzchni. W tym samym wy-
kładzie daliśmy wam wiele przykładów działania Woli
— jej cudownych tworów w różnych postaciach życia 
i aktywności, które wszystkie wykazywały wam, że Je-
dyna Moc działała wszędzie i po wszystkie czasy.

W naszym najbliższym piątym wykładzie będziemy 

się starali wyjaśnić wam najwyższe nauki Filozofji Jogi 
o   Jedynej   Realnej   i   wielu   przejawach   —   o   Jedynem 
i wielu — o tem, jak Jedyne staje się pozornie Wielo-

69

background image

ścią. Będziemy starali się wyjaśnić to wielkie pytanie 
i zagadnienie, leżące na dnie źródła prawdy. W wykła-
dzie   tym   damy   wam   do   rozwagi   niektóre   zasadnicze 
i zastanawiające prawdy, zanim jednakże dojdziemy do 
tego stopnia nauk naszych, musimy przyswoić umysło-
wi   naszemu   prawdę   podstawową,   że   wszystkie   różne 
przejawy Życia, które widzimy na wszystkie strony we 
Wszechświecie, są tylko formami przejawienia Jedyne-
go Powszechnego Życia, które samo jest przejawieniem 
Absolutu.

Mówiąc   ogólnie,   powiedzieliśmy  wam,   że  Absolut 

przejawia się w postaci wielkiego przejawienia Jedyne-
go   Powszechnego   Życia,   w   którem   różne   pozornie 
oddzielne formy Życia są tylko ośrodkami Energji lub 
Świadomości, rozdział zaś więcej jest pozorny, niż rze-
czywisty, gdyż zawsze jest łącznik jedności i wspólnoty, 
będący podstawą wszystkich pozornie odrębnych form. 
O   ile   studjujący   nie   utrwali   mocno   tej   idei   w   swym 
umyśle

 

i świadomości, będzie mu trudno uchwycić wyż-

sze prawdy Filozofji Jogi.  Że  wszelkie Życie jest Jed-
nem
, że w końcu wszystkie formy przejawienia Życia 
znajdują się w harmonijnej Jedności, jako jego podsta-
wie — jest jednem z wielkich zasadniczych praw Nauki 
Jogi i wszyscy, studjujący tę filozofję, muszą przyswoić 
sobie   tę   zasadniczą   prawdę,   zanim   poczynią   dalsze 
postępy. To uchwycenie prawdy jest czemś więcej, niż 
zwykłą koncepcją umysłową, gdyż intelekt donosi nam, 
że wszystkie formy Życia są odrębne i zróżniczkowane 
i że nie może być jedności przy takiej różnorodności. 
Ale od wyższych dziedzin umysłu przychodzi doniesie-
nie o Jedności, będącej podstawą wszystkiego, pomimo 
pozornej różnorodności.

 

Jeśli

 

kto

 

zacznie rozmyślać o tej 

idei, to wkrótce zacznie dobywać prawdę i poczuje, że 

70

background image

sam jest tylko ośrodkiem świadomości w wielkim oce-
anie Życia. Poczuje, że sam i wszystkie inne ośrodki są 
związane niezliczonemi duchowemi i mentalnemi nićmi 
i że wszystko wypływa z Jednego. Zrozumie, że iluzja 
odrębności jest tylko „działającą fikcją Wszechświata”
jak pewien pisarz dobrze to określił, i że Wszystko jest 
w końcu Jedynem, a to Jedyne jest podstawą wszystkie-
go.

Niektórym z uczniów naszych może się zdawać, że 

wybraliśmy zbyt długą ścieżkę do wielkich prawd pod-
stawowych filozofji naszej, ale my, cośmy przeszli ście-
żkę   i   znamy   jej   skaliste   wyniosłości   i   ostre   zakręty, 
uważamy, że słusznie kładziemy nacisk, by studjujący 
był prowadzony do prawdy stopniowo i pewnie, zamiast 
próbować skrótów przez niebezpieczne wąwozy i kotli-
ny. Musimy nalegać na to, by przedstawiać nauki nasze 
naszym   własnym   sposobem,   gdyż   sposób   ten   został 
sprawdzony,   jako   dobry.  Wiemy,   że   każdy   studjujący 
dojdzie

 

do

 

zrozumienia, iż plan nasz jest mądry i podzię-

kuje nam za to, żeśmy pozwolili mu zbliżyć się stopnio-
wo i łatwo do cudownej i pełnej grozy prawdy, która 
jest przed nami. Postępując tak stopniowo, umysł nasz 
przyzwyczaja się do granicy pomiędzy myślą, a podsta-
wowemi zasadami, i tak samo stopniowo odrzuca zno-
szone powłoki mentalne, służące dla ich celów, które 
muszą być usunięte, gdyż zaczynają zbyt ciężko przytła-
czać umysł, gdy ten dojdzie do wyższych wyżyn Ścież-
ki Dojścia. Dlatego musimy prosić was, byście rozwa-
żyli   razem   z   nami   w   tym   wykładzie   niektóre   dalsze 
nauki, dotyczące Jedności Życia.

Wszystkie   szkoły   wyższej   myśli   Wschodniej,   jak 

również wiele wielkich umysłów filozoficznych świata 
Zachodniego, zgadzają się ze sobą co do koncepcji Jed-

71

background image

ności Życia. Zachodni myśliciele i wielu Wschodnich 
filozofów doszli do tego wniosku za pomocą swych sił 
Intelektualnych, znacznie zwiększonych i pobudzonych 
przez koncentrację i medytację. Ostatni proces wyzwolił 
zdolność Umysłu Duchowego, tak że ten przekazał swą 
wiedzę w dół Intelektowi, który wówczas uchwycił tę 
wyższą wiedzę, znajdując ją w sobie samym, uzupełnił 
ją i rozwinął. Dla Mistrzów jednak Wschodnich otwarte 
są inne źródła zdobywania prawdy i ze źródeł tych przy-
chodzą   te   same   doniesienia   o   Jedności   Powszechnej 
Prawdy. Te wyższe Źródła poznawania, o których wspo-
mnieliśmy, polegają na wiedzy, udzielanej przez te Isto-
ty, które przeszły do planów Życia wyższych, niż nasze, 
i   których   rozbudzone   zdolności   duchowe   i   zmysły 
umożliwiają im widzieć zupełnie jasno rzeczy, ciemne 
dla nas. A z tych źródeł przychodzi również posłanie 
o Jedności   Życia,   o   istnieniu   cudownego   Życia   Pow-
szechnego, zawierającego wszystkie znane nam formy 
życia, jak również wiele form i stopni, nam nieznanych 
— wiele ośrodków wielkiego Oceanu Życia. Niezależ-
nie od tego, jak wysokie jest źródło badania, odpowiedź 
jest   ta   sama   —  „Wszelkie   Życie   jest   Jednem”.  A  to 
Jedyne   Życie   zawiera   Istoty   tak   znacznie   wyższe   od 
nas, o ile my jesteśmy wyżsi od stworzeń w szlamie dna 
oceanu. W tem Jedynem Życiu są Istoty, które wydają 
się nam archaniołami lub bogami, a te informują nas, że 
ponad   niemi   są   jeszcze   wyższe   i   bardziej   promienne 
twory itd. — nieskończoność nieskończoności. A wszy-
stkie są tylko ośrodkami Bytu w Jedynem Życiu, wszy-
stkie są tylko częścią wielkiego Powszechnego Życia, 
które samo jest tylko przejawieniem Absolutu.

Umysł ludzki cofa się przerażony przed kontempla-

cją takich cudów, a tymczasem są ludzie, którzy ośmie-

72

background image

lają się mówić autorytatywnie o właściwościach i ce-
chach „Boga”, tak jak gdyby Absolut był tylko powięk-
szonym człowiekiem. Doprawdy jak powiedział poeta, 
„głupcy

 

rzucają

 

się

 

tam,

 

gdzie

 

aniołowie

 

boją

 

się

 

stąpić”.

Ci, co przeczytają nasz następny wykład i zdobędą 

pewne idee o najwyższej koncepcji Absolutu, jak ją ro-
zumieją nauczyciele Jogi, przerażą się na widok śmier-
telników,  ośmielających   się  myśleć   o Absolucie,   jako 
posiadaczu

 

„właściwości”

 

i

 

„cech”

 

na

 

podobieństwo naj-

pospolitszej rzeczy w tym przejawionym jego Wszech-
świecie. Jednak nawet te dzieci duchowe czynią dobrze, 
gdyż zaczynają myśleć, a gdy człowiek zaczyna myśleć 
i pytać, wtedy zaczyna iść naprzód. Bynajmniej nie fakt 
niedojrzałych idei tych ludzi wywołał uwagi niniejsze 
z naszej strony, ile raczej ich tendencja przedstawiania 
tych małostkowych koncepcji, jako prawdy absolutnej, 
i narzucania swych poglądów innym ludziom, których 
uważają za „biednych nieświadomych pogan”. Pozwól-
cie, by każdy człowiek myślał zgodnie ze swem świa-
tłem i pomagajcie mu, ofiarowując do podziału najlep-
sze z tego, co posiadacie, ale nie próbujcie narzucać mu 
waszych własnych poglądów, jako prawdy absolutnej, 
by ten połknął ją pod groźbą potępienia lub wiecznej 
kary. Kto wy jesteście, że ośmielacie się mówić o karze 
i potępieniu, gdy zapach dymu  z piekła materializmu 
jest jeszcze na szatach waszych. Gdy sobie uświadomi-
cie należycie, jakiemi duchowemi dziećmi jeszcze jeste-
ście — nawet ci najlepsi z was — pokryjecie się ru-
mieńcem. Trzymajcie się mocno najlepszego, co znacie, 
bądźcie   wspaniałomyślni   względem   innych,   którzy 
chcą, jak się wam wydaje, podzielić wiedzę waszą, ale 
dawajcie ją bez nagany lub wykazywania swej wyższo-
ści, albowiem ci, których uczycie dzisiaj, mogą stać się 

73

background image

jutro nauczycielami waszymi — jest wiele tego rodzaju 
niespodzianek na Ścieżce. Bądźcie śmiali i ufni, ale gdy 
zaczynacie   wyczuwać   pychę   przy   pozyskaniu   jakiejś 
nowej cząstki wiedzy, niech będzie waszą modlitwą — 
naszą   modlitwą,   wszyscy   bowiem   jesteśmy   jeszcze 
dziećmi: — „Boże, bądź miłościw dla mnie nieświado-
mego”.

Słowa powyższe są przeznaczone dla nas, studiują-

cych Filozofię Jogi, i dla jej nauczycieli, natura ludzka 
bowiem jest ta sama niezależnie od nazw. Musimy uni-
kać „próżności nad próżnościami” — pychy duchowej 
i arogancji, która to wada niejedną duszę strąciła na łeb 
na szyję z wysokiej pozycji na Ścieżce i zmusiła do roz-
poczęcia na nowo pielgrzymki po oczyszczeniu i potłu-
czeniu. Upadek Lucyfera ma wiele odpowiedników na 
planie okultystycznym i jest sam w sobie alegoryczną 
ilustracją  tego   właśnie  prawa.  Pamiętajcie   zawsze,  że 
jesteście tylko Ośrodkiem w Oceanie Życia i że wszyst-
kie inne Ośrodki są w tym samym Oceanie i że podsta-
wą wszystkich was jest  to samo ciche łożysko Życia 
i Wiedzy,   będące   własnością   wszystkich.   Najwyższe 
i najniższe są częściami tego samego Jedynego Życia, 
każdy z was ma tę samą krew życiową, płynącą przez 
żyły   wasze,   jesteście   związani   z   każdą   inną   formą, 
życia, wysoką lub niską, niewidzialnemi więzami i nie 
ma nic, oddzielonego od innych. Mówimy oczywiście 
do osobowości różnych studiujących, którzy czytają te 
słowa. Realne „Ja” każdego nie potrzebuje takiej wska-
zówki i uwagi i ci, co zdolni są w swej świadomości 
dojść do Realnego „Ja”, nie potrzebują tych słów, gdyż 
przeżyli już to stadjum błędu.

Poczucie   Jedynego  Życia  —  Życia  Powszechnego, 

w którem   są   wszystkie   ośrodki   świadomości   i   bytu, 

74

background image

przyszło do wielu stopniowo, jako końcowy krok dłu-
gich serji myśli i rozumowania, wspomaganych przez 
blaski prawdy z wyższych dziedzin umysłu. Do innych 
przyszło,

 

jako

 

wielkie olśnienie lub blask Prawdy, w któ-

rych wszystkie rzeczy widzi się we właściwych stosun-
kach wzajemnych i na właściwych miejscach, jako fazy 
bytu w Jedynem. Wyrażenie „Świadomość Kosmiczna”
używane przez nas w wykładach poprzednich i przez 
innych pisarzy, ma na widoku właśnie ten nagły blask 
„poznania”, w którym wszystkie pozornie dzielące gra-
nice pomiędzy osobami i rzeczami są przełamane i Ży-
cie Powszechne widzi się, jako istotnie istniejące posta-
cie

 

Jedynego

 

Życia.

 

Dla

 

tych,

 

którzy osiągnęli tę świa

domość   przez   jedną   z  wyżej   wymienionych   dróg   lub 
inne drogi, nie istnieje uczucie utraty indywidualności, 
lub   mocy,   czy   też   siły.   Odwrotnie,   mają   oni   zawsze 
nowe   uczucie   wzmocnionej   siły,   mocy   i   wiedzy.   Za-
miast uczucia utraty Indywidualności, jest tam uczucie 
znalezienia jej. Czuje się raczej, że cały Wszechświat 
ma się za plecami lub w sobie, niż że się utraciło swą 
fizjognomję w wielkim Oceanie Życia.

Gdy mówimy o tem stadjum przedmiotu, powinni-

śmy  zapytać   was,   czy  kiedykolwiek   wgłębialiście   się 
i badali   istotne   znaczenie,   często   używanego   słowa 
„Indywidualność”? Czyście kiedykolwiek szukali jego 
źródła i istotnego znaczenia, jak je podają sztandarowe 
autorytety? Jesteśmy pewni, że wielu z was nie ma istot-
nego pojęcia o właściwem znaczeniu tego terminu, choć 
na pierwszy rzut oka twierdzenie takie może wydać się 
wam dziwnem. Zatrzymajcie się więc teraz i określcie 
sobie   sami   to   słowo   tak,   jak   przyzwyczailiście   się 
myśleć o niem. 95% zapytanych powie wam, że słowo 

75

background image

to   oznacza   coś   podobnego   do  „mocnej   osobowości”
Rozważmy to.

Webster określa słowo „Indywidualny”, jak następu-

je:  „Niepodzielony   lub   nie   mogący   być   podzielonym,  
istniejący, jako odrębna istota lub przedmiot, pojedyn-
czy,   jeden”
.  Ten   sam   autorytet   poucza   nas,   że   słowo 
pochodzi od łacińskiego słowa „individuus”, co oznacza 
— „nie mogący być podzielonym”. Czy to nie pomoże 
wam do pozyskania jaśniejszego pojęcia o Indywidual-
ności, która wie o sobie, że jest Ośrodkiem Świadomości  
w Jedynym Życiu? 
Trudniej bowiem jest to uczynić, gdy 
myślimy o indywidualności, jako odrębnej, pospolitej, 
nie znaczącej rzeczy, oddzielonej od wszystkich innych 
ośrodków   lub   form   życia,   lub   też   od   źródła   Życia. 
Sądzimy, że pomoże to wam do oczyszczenia umysłu 
waszego od pewnej mgły, która dotychczas nie podnio-
sła się sama w górę.

Gdy już jesteśmy w dziedzinie określeń, zastanówmy 

się nieco nad wyrazem „Osobowość”, który uważa się 
ogólnie za synonim „Indywidualności” i w tem znacze-
niu często używa się, Webster powiada nam, że słowo 
„Osoba”  pochodzi od wyrazu łacińskiego  „persona”
co oznacza — „maskę, używaną przez aktorów”. W dal-
szej kolei wyraz ten pochodzi od dwu innych wyrazów: 
per”,   co   oznacza  „przez”  i  „sonare”,   co   oznacza 
„dźwięczeć”, zestawienie zaś tych dwu wyrazów ozna-
cza  „dźwięczeć przez”. Ten sam autorytet poucza nas, 
że archaiczne znaczenie słowa tego było „charakter lub 
rola   w   grze,   przybrany   charakter”
.   Jeśli   pomyślicie 
o Osobowości, jako o „masce, używanej przez aktora”
lub  „roli   w   grze”,   lub   też   o   czemś,   używanem   do 
„dźwięczenia   przez”  lub   do   mówienia   przez   to,   gdy 
realna Indywidualność znajduje się za maską Osobowo-

76

background image

ści,   wtedy   prawdopodobnie   zajrzycie   nieco   dalej 
Tajemnicę Osobowości i Indywidualności.

O, drodzy uczniowie, nie dajcie się oszukać masce 

Osobowości, którą zdarzyło się wam nieść w tej chwili, 
lub maskom, noszonym przez otaczających was. Zro-
zumcie, że za maską waszą jest wielkie Indywidualne 
— niepodzielne Powszechne Życie, w którem jesteście 
ośrodkiem   świadomości   i   aktywności.   Nie   zmiata   to 
wcale z powierzchni jaźni waszej, lecz daje wam jaźń 
większą

 

i bardziej dostojną. Zamiast pogrążyć się w Nir-

wanie utraty świadomości, świadomość wasza rozszerza 
się wraz z rozwojem waszym, tak że w końcu poczuje-
cie,  że   wasza   jaźń   jest  jaźnią  Wszechświata.   Zamiast 
pozyskania

 

waszego

 

Nic,

 

pozyskujecie wszystko. Wszel-

ki wzrost i rozwój duchowy daje wam stałe wzmocnie-
nie   poczucia   pokrewieństwa   i   zgodności   ze   Wszyst-
kiem.   Wraz   z   rozwojem   waszym   wyrastacie   na 
Wszystko. Nie dajcie się oszukać tej gadaninie o Ni-
czem i o utracie Indywidualności w myśli Wschodniej, 
chociaż   niektóre   wykłady   jej   nauk   mogą   robić   takie 
wrażenie na pierwszy rzut oka. Pamiętajcie zawsze, że 
Osobowość jest maską, a Indywidualność jest Rzeczy-
wistem Jedynem.

Często słyszeliście osoby, chełpiące się znajomością 

nauk Teozofji i innych wykładów Wschodniej Wiedzy 
Religijnej (włączając w to i wykład nasz), które twier-
dzą, że umysł Wschodni był zawsze skłonny do zdoby-
wania końcowego stopnia Nicości lub rozpłynięcia się 
w Nirwanie. W uzupełnieniu tego, co powiedzieliśmy 
i co   powiemy   w   tym   przedmiocie,   niech   nam   wolno 
będzie przytoczyć z natchnionego autora  „Tajnej Dok-
tryny”
  (sztandarowe dzieło teozoficzne) słowa jego na 
str. 286 tomu I:

77

background image

„Czy   to   jest   unicestwienie,   jak   niektórzy   myślą?...  

Widzieć w Nirwanie unicestwienie, jest to to samo, co  
mówić o człowieku, pogrążonym w zdrowym głębokim  
śnie,   nie   pozostawiającym   wrażeń   pamięci   fizycznej  
i mózgu,   gdy   Wyższe   Ja   śpiącego   jest   we   właściwym  
sobie stanie całkowitej świadomości w tym czasie — że  
człowiek ten też jest unicestwiony. Taka odpowiedź bie-
rze pod uwagę tylko jedną, stronę zagadnienia — naj-
bardziej materjalną. Tymczasem Nirwana w żaden spo-
sób   nie   może   być   uważana   za   taki   głęboki   sen,   lecz  
przeciwnie   jest   to   całkowite   istnienie,   bezwarunkowa  
jedność, jest to stan, którego opisać język ludzki nie jest  
zdolny   absolutnie   i   beznadziejnie...   nie   ma   tu   utraty  
indywidualności, a nawet esencji osobowości, jeśli ta  
pozostała poza pierwszą”.

Jak mówi J. Wm. Lloyd w związku z cytatą powyż-

szą:  „Wydaje się w ostatecznym wywodzie, że Teozofja  
nie uważa Nirwany za unicestwienie, ale za nieskończo-
ne rozszerzenie świadomości”
. A my dodamy, że jest to 
prawda nie tylko w stosunku do Nirwany Teozoficznej, 
ale także w stosunku do świadomości Jedności Życia — 
Życia Powszechnego. Jest to nie unicestwienie indywi-
dualnej   świadomości,   ale  „nieskończone   rozszerzenie 
świadomości”
, jak to pisarz zachodni Lloyd tak dobrze 
wyraził.

Prawdziwa świadomość Życia, którą każdy człowiek 

czuje   w   sobie,   przychodzi   nie   od   czegoś,   co   należy 
wyłącznie do niego, jako oddzielnej osobistości. Prze-
ciwnie należy to do jego Indywidualności, nie zaś Oso-
bowości, jest fazą jego świadomości „lub wyczuwania” 
jego stosunku do Jedynego Powszechnego Życia, które 
jest podstawą jego istnienia i w którem jest ośrodkiem 
świadomości.  Czy chwytacie  treść  tego  pojęcia?  Jeśli 

78

background image

nie, to rozmyślajcie i skupiajcie się nad niem, gdyż jest 
to ważne. Musicie się nauczyć wyczuwać Życie w was 
samych i wiedzieć, że jest to Życie wielkiego Oceanu 
Powszechnego życia, na dnie którego urodziliście się, 
jako ośrodek  świadomości  i  energii.  W  tej   myśli  jest 
Moc, Siła, Cisza, Pokój i Mądrość. Zdobądźcie to, jeśli 
jesteście mądrzy. Przecież to jest Dar Boży.

W wykładzie tym nie będziemy próbowali wytwo-

rzyć   u   was   pojęcia  „Jedności   Życia”  argumentami, 
wziętemi   ze   świata   fenomenów,   w   którym   odrębność 
i Niejedność są oczywiste. Argumenty takie nie wystar-
czyłyby, gdyż byłoby to to samo, co próbować dowieść 
istnienia i praw barw człowiekowi, ślepemu od urodze-
nia,   argumentami,   wziętemi   z   jego   świata   ciemności. 
Przeciwnie, odwołujemy się  do tej  dziedziny umysłu, 
w której mieści się zdolność przejmowania intuicyjnie 
prawdy. Próbujemy mówić tonami, które powinny obu-
dzić podobną wibrację w tej części mentalności waszej 
i jeśliby wibracje te zjawiły się wtedy będziecie zdolni 
wyczuć i poznać prawdę, a intelekt wasz uchwyci łatwo 
nowe pojęcie, które znajdzie w sobie samym i potrafi 
zastosować je do różnych zagadnień, które dręczyły was 
w przeszłości.

Ta   świadomość   Jedności   musi   przyjść   z   dziedzin 

wyższych od umysłu, gdyż Intelekt sam nie zna jej — 
jest ona bowiem poza jego polem poznania. Tak samo, 
jak nie można poznać, że ziemia ma granice za pomocą 
zmysłów, które świadczą przeciwnie, ale można poznać 
tę   prawdę   przez   abstrakcyjne   rozumowanie   i   wyższy 
wysiłek intelektualny, tak samo można poznać prawdę, 
że Wszelkie Życie jest w końcu Jedynem i jest podstawą 
wszystkiego, przez wyższe zdolności umysłu, chociaż 
zmysły   i   zwykle   intelektualne   procesy   nie   informują 

79

background image

o tem.  Zmysły  nie  mogą  pouczyć   nas,  że  ziemia   jest 
okrągła, gdyż nie mogą widzieć jej jako całości, a dos-
trzegają tylko jej cząstkę — tymczasem wyższe zdolno-
ści umysłowe mogą sobie unaocznić ziemię, jako ca-
łość, i wiedzą, że musi być okrągłą. Intelekt w swem 
zwykłem polu może widzieć tylko odrębność i nie może 
informować o Jedności, ale Wyższy Umysł widzi Życie, 
jako Całość, i wie, że jest Jednością. Ten właśnie Wyż-
szy Umysł próbujemy sprowadzić na pole świadomości, 
wzywając was do tego wykładu. Wierzymy w powodze-
nie, a nadzieję tę czerpiemy z faktów, iż wiemy, że tak 
powinno być w wielu przypadkach, wiemy bowiem, że 
pole   jest   gotowe   do   zasiania   ziarna,   że   wołanie   było 
usłyszane i w odpowiedzi przyszło do nas posłanie — 
inaczej te słowa nie były napisane.

Świadomość Jedności Życia jest czemś, czego musi 

się doświadczyć, zanim zrozumie się prawdę. Nie jest 
rzeczą konieczną czekać, aż się zdobędzie pełną świa-
domość   Kosmiczną,   by   móc   zrozumieć,   co   najmniej 
częściowo,   Jedność  Wszelkiego   Życia,   gdyż   możemy 
rozwijać   stopniowo   Świadomość   Kosmiczną,   badając 
na każdym stopniu pełniejszą koncepcję podstawowej 
Jedności Życia, w którem jest się ośrodkiem świadomo-
ści i przejawu. Należy jednak osiągnąć choćby częścio-
wy rozwój, aby stać się zdolnym do wyczucia pojęcia 
Jedności. Dla tych, którzy nie rozwinęli się dostatecz-
nie,   aby   uchwycić   co   najmniej   błysk   prawdy,   każda 
rzecz wydaje się zupełnie odrębną od innych i nie ma 
dla   nich   żadnej   Jedności   we   Wszystkiem.   Jest   to   to 
samo, jak gdybyśmy uważali każdy listek olbrzymiego 
drzewa za istność odrębną, oddzieloną od wszystkiego 
na świecie, zapominając o jego związku z gałęzią lub 
pniem i drzewem, oraz o jego jedności w bycie z każ-

80

background image

dym innym liściem na drzewie. Rozwój Świadomości 
myśli

 

pozwala mu wyczuć łodygę, która łączy go z gałę-

zią.   Następnie   zaczyna   on   uświadamiać   sobie   pewne 
pokrewieństwo i czuć życiowy związek z gałęzią i pew-
ną liczbą innych liści na tej samej gałęzi. Dalej rozwija 
się dostatecznie, aby zrozumieć, że niektóre inne gałęzie 
z liśćmi są związane z tym samym konarem, i uczy się 
odczuwać swe pokrewieństwo z innemi gałęziami i liść-
mi, wyrastającemi z tego konara. Jeszcze nieco później, 
zaczyna   rozumieć,   że   inne   konary   wyrastają   z   tego 
samego pnia, co i jego konar, wówczas pojęcie pokre-
wieństwa i poczynającej się rozwijać Jedności zaczyna 
rozszerzać się jeszcze dalej. I tak idzie coraz dalej, aż 
nareszcie mały listeczek zrozumie, że życie drzewa jest 
życiem wszystkich jego części — pnia, konarów, gałęzi, 
liści, kwiatów, owoców, nasion itd., i że on sam jest tyl-
ko ośrodkiem wyrazu Jedynego Życia. Czy liść czuje 
się mniej znaczącym i realnym wskutek tego odkrycia? 
Na pewno możemy powiedzieć, że nie, gdyż musi czuć, 
że poza jego malutką postacią i ograniczoną mocą jest 
moc życiowa całego organizmu drzewa. Musi wiedzieć, 
że

 

drzewo jest zawsze czynne, wyciągając pokarm z zie-

mi, powietrza, wody i przenosząc pokarm ten do każdej 
cząstki łącznie z naszym małym  przyjacielem listecz-
kiem. Wie, że sok podniesie się na wiosnę, aby odnowić 
przejawy życia, i wie, że chociaż jego forma listkowa 
może uschnąć i umrzeć, esencja jednak jego Życia — 
jego   Realne   Życie,   nie   umrze,   lecz   pozostaje   zawsze 
czynnem i mocnem, oczekując możliwości przyszłego 
wyrażenia się i ponownego wcielenia. Chociaż to po-
równanie liścia i drzewa zawiedzie nas, jeśli będziemy 
próbowali rozwijać je zbyt daleko, ale da nam przynaj-

81

background image

mniej   cząstkowe   pojęcie  o   pokrewieństwie   pomiędzy 
Życiem osoby a Jedynem Życiem
.

Niektórzy z nauczycieli Wschodnich ilustrowali idee 

te   swym   uczniom   różnemi   podobnemi   przykładami 
i sposobami mowy. Niektórzy kazali uczniowi podnieść 
rękę   i   wyjaśniali   mu,   że   każdy   palec   jest   pozornie 
odrębny i oddzielony,  o ile się nie patrzy na miejsce 
połączenia go z ręką. Każdy palec, gdyby miał świado-
mość, mógłby dowodzić, że jest oddzielną indywidual-
nością,   nie   mającą   żadnego   pokrewieństwa   z   innemi 
palcami. Mógłby wykazywać dla satysfakcji własnej i 
słuchaczy,   że   może   poruszać   się   sam,   nie   poruszając 
innych palców. I jak długo jego świadomość ogranicza-
łaby   się   do   dwóch   wyższych   stawów,   pozostawałaby 
w iluzji odrębności. Ale gdyby jego świadomość doszła 
w końcu do głębi jego bytu, znalazłaby, że wyłania się 
on z tej samej ręki, z której wyrastają i inne palce, i że 
jego realne życie i siła, spoczywają raczej w ręce, niż 
w nim

 

samym, i że pomimo pozornej odrębności i zależ-

ności jest on realnie tylko częścią ręki. A gdy jego świa-
domość pogłębi się i rozszerzy przez świadomość ręki, 
zrozumie swe pokrewieństwo i współzależność z całem 
ciałem, pozna także moc mózgu i jego potężnej Woli.

Inną ulubioną ilustracją zachodnich nauczycieli jest 

strumień wody, płynący przez skaliste łożysko. Pokazu-
ją na strumień, zanim ten dojdzie do skały i stwierdzają 
wobec czeli (ucznia), że jest Jednym. Następnie idą nie-
co

 

w

 

dół

 

strumienia

 

i pokazują uczniowi, jak skały i ka-

mienie  dzielą  strumień  na niezliczone  małe  strumyki, 
z których każdy może sobie wyobrażać, że jest odręb-
nym i oddzielonym od innych, tymczasem dalej znów 
się łączy z głównym połączonym strumieniem i znajdu-
je, że był tylko formą wyrażenia się Jedynego.

82

background image

Inna   ilustracja,   często   używana   przez   nauczycieli, 

polega na tem, że uczeń musi się uważać za drobną ko-
mórkę lub „małe życie”, jak nazywa to Hindus, w ciele. 
Może to być komórka krwi, wykonywająca obowiązki 
roznosiciela   lub   posłańca,   może   to   być   też   komórka, 
pracująca w jednym z organów ciała, wreszcie może to 
być komórka, myśląca w mózgu. W każdym razie ko-
mórka wykazuje zdolność myślenia, działania i pamię-
tania, jak również pewną liczbę pochodnych właściwo-
ści,   zadziwiających   na   swój   sposób   (zobacz  „Hatha 
Yoga”
  rozdział 18.). Każda komórka może znakomicie 
uważać się za odrębną indywidualność — i w pewnym 
sensie jest nią. Ma w pewnym stopniu coś podobnego 
do świadomości, co umożliwia jej wykonywać swą pra-
cę prawidłowo i należycie, jest powołana do przejawia-
nia od czasu do czasu czegoś podobnego do rozumowa-
nia.   Można   by   doskonale   zrozumieć,   gdyby   uważała 
siebie za „osobistość”, posiadającą odrębne życie. Ana-
logja pomiędzy jej złudzeniami, a iluzjami człowieka, 
oglądanemi

 

przez

 

Mistrza,

 

jest bardzo ścisła. Wiemy jed-

nak, że życie komórki jest tylko ośrodkiem wyrażenia 
życia ciała, że jej świadomość jest tylko cząstką świado-
mości

 

umysłu,

 

ożywiającego

 

ciało.

 

Komórka

 

umrze i po-

zornie zginie, ale jej esencja pozostanie w życiu osoby, 
której ciało zajmowała, i w rzeczywistości nic nie umie-
ra, ani nie ginie. Czy komórka czułaby się mniej realną, 
gdyby wiedziała, że poza jej osobowością jako komórki, 
jest Indywidualność Człowieka — że jej Realnem „Ja” 
jest Człowiek, nie zaś komórka? Oczywiście porówna-
nie to może być rozwinięte tylko do tej granicy i następ-
nie musi zatrzymać się, gdyż osobowość człowieka przy 
rozłożeniu   jej   pozostawia   poza   sobą   esencję,   zwaną 
Charakterem, która staje się właściwością Ego i towa-

83

background image

rzyszy mu w następne życie zgodnie z Prawem Karmy, 
o czem pomówimy w następnych wykładach. Poza temi 
jednak właściwościami Osobowości jest Ego, które ist-
nieje pomimo Osobowości, żyje w wielu i poprzez wie-
le   Osobowości,   ucząc   się   lekcji   każdej,   aż   nareszcie 
wznosi się poza Osobowość i wchodzi w wyższe sfery 
Poznania i Bytu.

Jeszcze jedną ulubioną ilustracją nauczycieli hindu-

skich   jest   słońce,   rzucające   swe   promienie   na   Ocean 
i powodujące, że część wody podnosi się w górę w po-
staci pary, ta para tworzy chmury, które wznoszą się nad 
ziemią, zgęszczając się niekiedy w postaci kropli desz-
czu, rosy itd. Deszcz ten i rosa tworzą potoki, rzeki itd. 
i prędzej, czy później, każda kropla znajduje swą drogę 
powrotną do macierzystego Oceanu, który jest jej Real-
nem „Ja”. Jakkolwiek oddzielona by była kropla rosy, 
zawsze będzie cząstką Oceanu niezależnie od tego, jak 
daleka jest od niego, a przyciąganie Oceanu na pewno 
i nieuchronnie przyciągnie ją z powrotem na jego dno. 
Kropla rosy, gdyby mogła znać prawdę, byłaby znacznie 
szczęśliwsza, silniejsza i dzielniejsza, wiedząc, że jest 
wyższa ponad przypadek, czas i przestrzeń, że nic nie 
może jej wyrwać jej własnego dobra i przeszkodzić jej 
końcowemu   tryumfowi   i   zwycięstwu,   gdy   nareszcie 
„kropla rosy wślizgnie się w błyszczące morze”. Jak ra-
dośnie  mogłaby spotykać  przemiany form i przygody 
swej  podróży, gdyby mogła uwolnić się od złudzenia 
odrębności i dowiedziała się, że zamiast być drobniutką 
nieznaczącą kroplą rosy, jest cząstką potężnego Oceanu. 
Szczęście to dałby jej fakt, że jej Realne „Ja” jest Sa-
mym Oceanem, że ten Ocean stale przyciąga ją ku sobie 
i że liczne zmiany w górę i w dół były w związku z tą 
potężną   siłą   przyciągania,   która   powoli,   lecz   niepo-

84

background image

wstrzymanie   pchała   ją   z   powrotem   do   Domu   —   do 
Odpoczynku, Spokoju i Mocy.

Jakkolwiek cenne są wszystkie te ilustracje, przykła-

dy i porównania, wszystko to musi zawieść, jako nie 
odpowiadające prawdzie, w wypadku Duszy Ludzkiej 
— tej cudownej rzeczy, która była stworzona przez Ab-
solut po eonach i eonach czasu i która jest przeznaczona 
do odegrania wybitnej roli w wielkim Dramacie Kosmi-
cznym, jaki podobało się Absolutowi powołać do życia. 
Czerpiąc swe życie z Życia Powszechnego, ma Dusza 
Ludzka   korzenie   swego   bytu   jeszcze   dalej   w   samym 
Absolucie, jak to zobaczymy w następnym wykładzie. 
Wielką  i cudowną jest cała, a nasze  umysły są tylko 
w słabym stopniu zdolne do przyjęcia prawdy i muszą 
być stopniowo przyzwyczajane do blasku Słońca. Przyj-
dzie   ono   jednak   do   wszystkich   —   nikt   nie   może   się 
uchylić od swego pełnego sławy losu.

Pisma

 

Wschodnie są pełne aluzyj o podstawowej Jed-

ności, faktycznie bowiem wszystkie filozofje Wschod-
nie opierają się na niej. Możecie znaleźć to wszędzie, 
jeśli tylko poszukacie. Doświadczenie ze Świadomością 
Kosmiczną, która może być i jest tylko nagłem lub stop-
niowem  „wyczuciem”  podstawowej   Jedności   Życia, 
uwidocznia

 

się wszędzie w „Upaniszadach”, tej cudow-

nej

 

serji

 

nauk Hinduskich klasyków. Każdy pisarz w tym 

zbiorze składa dowody świadomości Jedności i przyta-
cza doświadczenia i rozumowe charakterystyki tego sa-
mego pochodzenia. Następujące cytaty dadzą pojęcie o 
rozpowszechnieniu tej myśli:

„Ten, kto ogląda wszystkie istnienia w Sobie i Siebie  

we wszystkich rzeczach, nigdy nie odwraca się od tej  
myśli”.

85

background image

„Gdy człowiek rozumie, że jego Ja stało się wszyst-

kiem, jakiż smutek, jakaż troska może być dla tego, kto  
pojmie te jedność”.

Ojciec hinduski wyjaśnia swemu synowi, że Jedno 

Życie jest we wszystkich formach i postaciach i, poka-
zując mu przedmiot po przedmiocie, mówi do chłopca: 
„Tat tvam asi — ty jesteś tem, to jest tobą”.

Mistycy zaś dodali swoje świadectwo do doświad-

czeń innych, którzy posiedli tę świadomość. Plotyn po-
wiedział „poznanie ma trzy stopnie — mniemanie, wie-
dzę i objawienie. Ostatnie jest poznaniem absolutnem,  
polegającem na zjednoczeniu się umysłu poznającego  
z poznawanym objektem”.

Eckhardt,   mistyk   niemiecki,   powiedział   do   swych 

uczniów:  „Bóg jest duszą wszystkich rzeczy, jest świa-
tłem, które świeci w nas, gdy zasłona jest zerwana”.

Tennyson,   opisując   w   swym   wspaniałym   wierszu 

chwilowe uchylenie się przed nim zasłony, określił fazę 
Świadomości Kosmicznej następującemi słowami:

„Wiedza bowiem jest jaskółką nad jeziorem,
Która widzi i porusza tylko cienie na powierzchni,
Ale nigdy jeszcze nie pogrążyła się w otchłań,
W Otchłań wszystkich Otchłani, gdzie w dole
Błękit nieba i jeziora, zieleń ziemi
Rozczepia się i znów wiecznie się rozczepia
W cząsteczce wody wielkości

jednej miljon-mil jonowej ziarnka

I wiecznie ginąc, nigdy nie ginie.

I niejednokrotnie mój synu,
Kiedy siedzę całkiem sam, rozważając w duszy
Nad tym światem, co jest symbolem mym własnym,
Śmiertelny symbol mego Ja ginął

86

background image

I zatracał się w Bezimiennem,
Jak chmura roztapia się w Niebie.
Dotykałem mych nóg,
Nogi były dziwne, nie moje — i ani cienia wątpliwości,
Ale kompletna jasność, i przez utratę swego Ja
Pozyskanie tak szerokiego życia,
Jakie skojarzyło się z nami.
Tam iskrzyły się słońca,
Jakich nie da się opisać w słowach,
Które są tylko cieniami świata cieni.”

I nie tylko między mistykami i poetami, którzy doś-

wiadczali i wyrażali tę powszechną prawdę, ale i wśród 
wielkich filozofów wszystkich wieków możemy znaleźć 
tę   naukę   o   Jedności   Życia,   oryginalnie   wyrażonej 
„Upaniszadach”. Myśliciele greccy wyrażali tę myśl; 
filozofowie chińscy dodali swe świadectwo; współcze-
śni filozofowie, Spinoza, Berkeley, Kant, Hegel, Scho-
penhauer, Hartman, Ferrier, Royce, choć w swych teor-
jach   ogromnie   sprzeczni,   wszyscy  jednak   stwierdzali, 
jako prawdę zasadniczą, Jedność Życia, będącą podsta-

 

wszystkiego. Zasadnicze nauki „Wed” otrzymały po-

twierdzenie

 

z rąk Nauki Współczesnej, która chociaż na-

zywa się racjonalistyczną i skłania się do materjalisty
cznej koncepcji Świata, czuje się jednak zmuszona do 
powiedzenia: „koniec końców, Wszystko jest Jednem”.

W każdej prawie duszy ludzkiej jest tajemna komór-

ka, w której leży ukryta treść tej wiedzy. W tych rzad-
kich chwilach, kiedy drzwi do tej komory się otwierają 
w

 

odpowiedzi

 

na poezję, muzykę, sztukę, głębokie uczu-

cie religijne lub te nieobliczalne fale z góry, przycho-
dzące do wszystkich — prawda jest rozpoznawana na 
chwilę i dusza wyczuwa spokój i zadowolenie, będąc 

87

background image

w harmonji   ze   Wszystkiem.   Poczucie   piękna,   jakkol-
wiek wyrażone, gdy się silnie odczuwa, posiada zdol-
ność wyzwalania nas ze świata odrębności i przenosze-
nia w inną dziedzinę umysłu, gdzie głównym tonem jest 
Jedność. Im silniejsze jest uczucie ludzkie, tem bliższe 
jest świadome zrozumienie podstawowej jedności.

To zrozumienie Jedności Życia — to słabe nawet wy-

czucie Jedynego Wielkiego Życia, czyni Życie całkiem 
innem dla danej osoby. Czuje ona, że nie jest już więcej 
zwykłą „cząstką” czegoś, co może być zniszczone, lub 
nieznaczącą

 

osobowością, oddzieloną od reszty Wszech-

świata   i   jej   przeciwstawną   —   ale   że   jest   Jednością 
Wyrazu — Ośrodkiem Świadomości w Wielkiem Jedy-
nem Życiu. Rozumie ona, że ma Moc, Silę, Życie i Ro-
zum Wszystkiego, co jest poza nią, do czego uczy się 
podchodzić, gdy się rozwinie. Rozumie, że jest w Domu 
i że nie może być z niego wyrzuconą, gdyż nie ma nic 
na zewnątrz Wszystkiego. Czuje w sobie samej pew-
ność nieskończonego Życia i Bytu, gdyż jej Życie jest 
Życiem wszystkiego i nie może umrzeć. Drobne troski, 
udręki, strapienia i bóle codziennego życia osobistego 
widzi tem, czem są, przestają one grozić danej osobie 
i panować nad nią, jak dawniej. Patrzy ona na sprawy 
osobiste, jak na zwykły kostjum i ozdoby cząstki w grze 
życiowej,   którą   wykonywa,   i   wie,   że   odrzucając   je, 
będzie jeszcze zawsze „Jaźnią”.

Gdy istotnie się odczuwa świadomość podstawowe-

go Życia Jedynego, zyskuje się trwałą nadzieję i wiarę. 
Nowe poczucie swobody i siły pojawia się, zwalniając 
od więzów strachu, nawiedzającego w świecie odrębno-
ści. Czuje się w sobie duchowe tętno Wszechświatowe-
go Życia i przenika drżenie szczęścia w poczuciu nowo 
znalezionej mocy

 

i

 

bytu.

 

Następuje pogodzenie się z Ży-

88

background image

ciem we wszystkich jego fazach, gdyż się wie, że są one 
przejściowemi przy wykonywaniu pewnego wielkiego 
planu

 

Wszechświatowego,

 

że

 

nie

 

 

to

 

rzeczy stale i trwa-

łe, na które nie ma lekarstwa. Zaczyna się odczuwać 
przeświadczenie   Ostatecznej   Sprawiedliwości   Boga, 
wobec  czego  więdną  stare  pojęcia  niesprawiedliwości 
i zła. Kto dochodzi do świadomości Powszechnego Ży-
cia
,   dochodzi   jednocześnie   do   zrozumienia  Wiecznej 
Trwałości Życia
. Wszelka obawa, aby nie być „zgubio-
nym”
  lub  „wiecznie potępionym”  odpada, gdy się in-
stynktowo rozumie, że się jest „zbawionym”, ponieważ 
pochodząc od Jednego Życia nie można być zgubionym. 
Wszelki   strach,   że   się   będzie   zgubionym,   powstaje 
z poczucia iluzji co do odrębności i oddzielenia od Je-
dynego Życia. Gdy się pozyska świadomość Jedności, 
strach spada z duszy, jak znoszona odzież.

Gdy kogo ogarnie pojęcie i świadomość Jedności, ten 

wyczuwa nowe szczęście i optymizm, całkiem różny od 
innych   uczuć,   dotychczas   przez   niego   odczuwanych. 
Zatraca   tę   podejrzliwość   i   twardość,   które   przylgnęły 
w tym wieku do tak wielu, co doszli do pewnego sta-
djum rozwoju intelektualnego i utracili zdolność do dal-
szego postępu. Nowe poczucie spokoju i harmonji ogar-
nia każdego i prześwietla jego cały charakter i życie. 
Gorycz, wywołana przez złudzenie odrębności, jest zne-
utralizowana przez słodycz poczucia Jedności. Gdy kto 
dochodzi do tej świadomości, znajduje, że posiada dro-
gę do wielu zagadek życiowych, które dotychczas wpra-
wiały   go   w   zakłopotanie.   Wiele   ciemnych   zakątków 
zostało   oświetlonych,   wiele   ciężkich   powiedzeń   stało 
się jasnemi. Paradoksy stają się dostępnemi do zrozu-
mienia prawdami i pary sprzeczności, które znajdują się 

89

background image

we wszystkich daleko idących koncepcjach intelektual-
nych, zaokrąglają swe końce i przetwarzają się w koło.

Dla tego, kto rozumie Jedność, cała Natura wydaje 

się pokrewną i przyjacielską. nie ma tam poczucia anta-
gonizmu lub  przeciwdziałania — każda rzecz wydaje 
się dostosowaną do swego miejsca i wykonywa zadanie, 
wyznaczone jej w planie Wszechświatowym. Cała Na-
tura wydaje się przyjacielską, jeśli się ją właściwie ro-
zumie, a Człowiek odzyskuje poczucie harmonji z oto-
czeniem   i   poczucie,   że   jest   u   siebie   w   domu,   które 
utracił, doszedłszy do stopnia samoświadomości. Niższe 
zwierzęta i dzieci odczuwają tę Jedność na swój biedny 
niedoskonały sposób, ale Człowiek utracił ten Raj, gdy 
poznał   Dobro   i   Zło.   Raj   jednak   Utracony   staje   się 
Rajem Odzyskanym, gdy Człowiek dochodzi do nowe-
go stopnia świadomości, W przeciwieństwie do zwie-
rzęcia   lub   dziecka,   które   instynktowo   czuje   Jedność, 
rozbudzona   dusza   człowieka   posiada   jedność   świado-
mie, łącząc tę świadomość z inteligentnem rozumieniem 
i rozwiniętą mocą duchową. Człowiek znajduje to, co 
utracił, razem z nagromadzonemi procentami wieków. 
Nowe królestwo Świadomości jest do zdobycia przed 
nami.  Wszyscy  muszą   wejść   tam  po   pewnym   czasie, 
wielu już wchodzi obecnie stopniowo. Osłabienie po-
czucia  Jedności  jest przyczyną duchowego  niepokoju, 
w którym miota się obecny świat, co z czasem doprowa-
dzi nas do zrozumienia Ojcostwa Boskiego, Braterstwa 
Ludzkiego i pokrewieństwa człowieka z Każdą Żyjącą 
Rzeczą. Weszliśmy w ten nowy cykl rozwoju ludzkiego 
i największe zmiany są przed nami. Wy, co czytacie te 
słowa, jesteście w pierwszych szeregach nowej ludzko-
ści, inaczej nie interesowalibyście się tym przedmiotem. 
Jesteście drożdżami, które są przeznaczone do podnie-

90

background image

sienia ciężkiej masy umysłu świata. Odegrajcie dobrze 
wasze role. Nie jesteście sami. Potężne siły i wielkie 
Inteligencje są za wami w waszej pracy. Bądźcie godni 
ich. Pokój z wami.

Wyciągnijcie   myśl   główną   tego   wykładu:   MYŚL 

ZASADNICZA:

Jest tylko Jedno Życie — Życie Powszechne — na  

świecie. To Jedyne Życie jest przejawieniem Absolutu.  
Wypełnia   wszystkie   formy,   postacie   i   przejawy   życia  
i jest Realnem Życiem, co do którego każdy wyobraża  
sobie, że jest jego osobistą własnością. Jest tylko Jedy-
ne, a wy jesteście ośrodkami świadomości i wypowie-
dzenia się w tem Jedynem. Istnieje Jedność i Harmon-
ja, które stają się oczywistemi dla tych, co dochodzą do  
świadomości Jedynego Życia. Jest Spokój i Cisza w tej  
myśli. Jest Siła i Moc w poznaniu. Wejdźcie w wasze  
Królestwo Mocy — opanujcie siebie na mocy waszego  
Prawa   Pierwszeństwa   do   Poznania.   W   prawdziwym  
środku waszego bytu znajdziecie miejsce święte świę-
tych, gdzie mieszka Świadomość Jedynego Życia, jako  
podstawy wszystkiego. Wejdźcie do Środka, w Ciszę tej  
Świątyni.

91

background image

Wykład  V

.

JEDNOŚĆ  I  WIELOŚĆ

 

Jak to ustaliliśmy w poprzednich wykładach, wszyst-

kie filozofje, które myśliciele uważali za godne poważa-
nia, znajdują swój końcowy wyraz Prawdy w zasadni-
czej  myśli,  że   jest  tylko   Jedna  Realność,   będąca   pod
stawą różnorodnych przejawów postaci i formy. Prawdą 
jest, że filozofowie różnili się wielce w swych koncep-
cjach tego Jedynego, tem niemniej wszyscy się godzili 
co do konieczności logicznej zasadniczej koncepcji, że 
koniec końców jest tylko Jedna Realność, będąca pod-
stawą wszystkiego.

Nawet Materjaliści muszą zgodzić się z tym wnio-

skiem,   mówią   i   myślą   o   czemś,   zwanym   przez   nich 
„Materja”, jako o Jedynem, utrzymując, że w Materji 
leży, jako jej właściwość, potencjalny zarodek wszelkie-
go Życia. Szkoła Energistów utrzymuje, że materja sa-
ma w sobie nie istnieje, a jest tylko sposobem przejawu 
czegoś, zwanego przez nich „Energja”, i twierdzą, że to 
coś, zwane Energja, Jest Jedynem, podstawowem, real-
nem i samowystarczalnem.

Rozmaite postacie Zachodniej myśli religijnej, trzy-

mające   się   różnych   koncepcyj   Osobowego   Bóstwa, 
również mówią o Jedności, pouczając, że na początku 

92

background image

był tylko Bóg, który stworzył cały Wszechświat. Nie 
wchodzą w szczegóły tego tworzenia i w przeciwień-
stwie do nauczycieli Wschodnich, nie rozróżniają kon-
cepcji tworzenia postaci i formy z jednej strony, a two-
rzenia substancji tych postaci i form z drugiej strony. 
Ale nawet przyjmując przesłanki wierzących w Bóstwo 
Osobowe, zobaczymy, że Rozum wymaga przyjęcia jed-
nej   z   dwóch   idei:   albo   Bóstwo   stworzyło   substancję 
tych postaci i form z Niczego, albo też stworzyło je ze 
swej własnej substancji — z siebie samego faktycznie. 
Zastanówmy się krótko nad obiema temi koncepcjami.

W pierwszej koncepcji Stworzenia z Niczego stanęli-

śmy twarzą w twarz z przeszkodą nie do usunięcia, gdyż 
rozum ludzki kategorycznie protestuje, aby można było 
pomyśleć o Czemś, pochodzącem z Niczego Choć cał-
kowicie prawdą jest, że ograniczony umysł ludzki nie 
może wziąć się do ograniczania mocy Nieskończonego 
lub do utrzymywania, że możliwości mocy Boskiej mu-
szą być mierzone i ograniczane przez ograniczoną   moc 
człowieka, — należy jednak słuchać doniesień swych 
własnych najwyższych zdolności i mówić:  „jest to dla 
mnie

 

nie do pomyślenia”, lub w przeciwnym

 

razie przyj-

mować na ślepo nauki innych mających granicę umy-
słów, również niezdolnych do „Pomyślenia tego” i nic 
mających

 

wyższych

 

źródeł poznania. Nieskończona Moc 

obdarzyła nas zdolnościami rozumowania i oczywiście 
oczekuje od nas, że będziemy używali ich aż do całko-
witego wykorzystania, inaczej podarek wyglądałby na 
drwiny. Dla braku wiadomości Z wyższych źródeł, niż 
Rozum, musimy używać Rozumu, myśląc o tym przed-
miocie,   lub   całkiem   uchylić   się   od   myślenia   o   nim. 
Mając   to   na   widoku,   rozważmy   doniesienia   Rozumu 
w tej sprawie. A dokonawszy tego, porównajmy świa-

93

background image

dectwo doniesienia Rozumowego z najwyższemi nauka-
mi Filozofji Yogi i zobaczmy, jak ostatnia potwierdza 
pierwsze świadectwo. Następnie porównajmy świadec-
two   Wyższej   Świadomości   z   temi   samemi   naukami. 
Pamiętajcie zawsze, że gdy mamy do czynienia z poz-
naniem, przewyższającem Rozum — jest to poznanie, 
przychodzące z Wyższych Dziedzin, niż Umysł — nig-
dy taka wiadomość Umysłu Duchowego nie może być 
przeciwną   Rozumowi,   chociaż   przychodzi   poza   nim. 
Istnieje   harmonja   pomiędzy   Umysłem   Duchowym   i 
Najwyższym Rozumem.

Powracając   do  rozważania  sprawy Tworzenia  Sub-

stancji  z   Niczego,  stwierdzamy  ponownie,   że  Rozum 
jest niezdolny do pomyślenia o tworzeniu Czegoś z Ni-
czego
. Znajduje, że twierdzenie to jest nie do pomyśle-
nia i sprzeciwia się wszystkim prawom myśli. Co praw-
da, Rozum musi przyjmować, jako ostateczną prawdę, 
wiele   rzeczy,   których   nie   może   zrozumieć   z   powodu 
swej   ograniczoności   —   ale   nie   jest   to   jedna   z   tych 
prawd.

 

Nie

 

ma

 

konieczności

 

logicznej, aby Rozum przyj-

mował podobną do tej koncepcję, nie ma w Rozumie 
usprawiedliwienia   dla   takiej   teorji,   idei   lub   wniosku. 
Zatrzymajmy się na chwilę i rozważmy tę różnicę — 
pomoże nam to później do jaśniejszego myślenia.

Znajdujemy,   że  nie   możliwem  jest  nam  pojąć  fakt 

wiecznego istnienia Istoty Nieskończonej — Istoty bez 
Przyczyny. Znajdujemy, że nie możliwem jest pojąć na-
turę Wiecznego, Bezprzyczynowego i Nieskończonego 
Bytu.  Ale   ponieważ   tak   jest,   Rozum   nasz   na   mocy 
swych własnych praw zmusza nas do myślenia, że musi 
być taka Istota, o ile w ogóle myślimy. Jeśli bowiem 
w ogóle myślimy, musimy myśleć, ie istnieje Realność 
Podstawowa, i musimy myśleć, że ta Realność istnieje 

94

background image

bez   Przyczyny   (gdyż   nie   może   być   Przyczyny   dla 
Pierwszej Przyczyny), musimy myśleć, że ta Realność 
istnieje Wiecznie (albowiem nie mogła skoczyć w Byt 
z Niczego   i   dlatego   musiała   zawsze   być)   i   musimy 
myśleć o tej Realności, jako o nieskończonej (albowiem 
nie ma nic poza Nią, ażeby ograniczać Ją). Pomyślcie 
chwilę o tem twierdzeniu, ażebyście w pełni uchwycili 
jego znaczenie.

Ale w wypadku Tworzenia z Niczego nie ma takiej 

konieczności   lub   przymusu.   Przeciwnie,   konieczność 
i przymus są na innej drodze. Nie tylko Rozum nie mo-
że

 

pomyśleć o Tworzeniu z Niczego, nie tylko wszystkie 

jego prawa zabraniają mu powzięcia takiej koncepcji, 
ale co więcej znajduje w sobie samym koncepcję, w peł-
ni   rozwiniętą   i   potężną,   która   przeczy   temu   pojęciu. 
Znajduje

 

w sobie samym mocną pewność, że Cokolwiek 

Realnie Istnieje, Istniało Zawsze  i że wszystkie przej-
ściowe i skończone postacie, formy i przejawy muszą 
być poprzedzone czemś, co jest Realnem, Nieskończo-
nem i Bezprzyczynowem, co więcej muszą być złożone 
z substancji tej Realności, gdyż nie ma innej Realności

z której mogłyby być złożone. Stworzenie zaś ich z ni-
czego   jest   nie   do   pomyślenia,   gdyż   Nic   jest   Niczem 
i zawsze będzie Niczem.  „Nic”  jest po prostu określe-
niem

 

zaprzeczenia

 

istnienia

 

 

absolutnem

 

zaprzecze-

niem substancjalności w jakimkolwiek stopniu, postaci 
lub formie — absolutnem zaprzeczeniem Realności. A z 
tego może wyjść tylko Nic — z Niczego wychodzi Nic.

Dlatego,  znajdując w sobie samym  pozytywne po-

wiadomienie,   że  Wszystko   i   Cokolwiek   Istnieje   musi 
być złożone Z Substancji, Realności, Rozum zmuszony 
jest do myślenia, że Wszechświat składa się Z Substan-
cji Jednej Realności, niezależnie od tego, czy nazywa-

95

background image

my   tę   Jedyną   Realność  Absolutem,   czy   też   Bogiem. 
Musimy wierzyć, że z tego Absolutu — Boga wszystkie  
rzeczy we Wszechświecie wypłynęły lub zostały przeja-
wione, a niestworzone-spłodzone, nie »zrobione«.

Nie oznacza to idei Panteistycznej, że Wszechświat 

jest Bogiem, ale raczej, że Bóg, chociaż istnieje oddziel-
nie i odrębnie od Swego Wszechświata w Swej Istocie 
i Bycie,   tem   niemniej   jest   w   Swym   Wszechświecie, 
a Jego Wszechświat w Nim. Jest to niezależne od tego, 
jaką się ma koncepcję o Bogu, lub Bóstwie, lub czy się 
myśli o Absolucie, jako o Zasadzie. Prawda jest ta sama 
— Prawda nie zależy od tego, jakiem imieniem ją zwą 
lub jaką błędną koncepcją ją otaczają. Prawda polega na 
tem,   że  Jedno   jest   we   Wszystkiem,   a   Wszystko   jest  
w Jednem
 — takie jest doniesienie najwyższego Rozu-
mu Ludzkiego, takie jest doniesienie Oświeconych, ta-
kie są Najwyższe Nauki, przejęte przez nas od wielkich 
dusz, co wydeptały Ścieżkę Dojścia.

A teraz porównajmy Filozofję Jogi z temi koncepcja-

mi i doniesieniami rozumu. I zbadajmy, co więcej ma do 
powiedzenia Filozofja Jogi o istocie Substancji Boskiej, 
wypełniającej wszelkie Zycie, i jak rozwiązuje Zagadkę 
Sfinksa, co do Jednego we Wszystkiem i Wszystkiego w  
Jednem
. Spodziewamy się wykazać wam, że Zagadka 
jest do rozwiązania i że starożytni nauczyciele Jogi już 
od dawna pojęli to, czego umysł ludzki wiecznie szukał. 
Ta faza Nauk jest najwyższa i zazwyczaj tylko się napo-
myka o niej, nie zaś wyraża dokładnie w pismach na ten 
temat, a to wskutek niebezpieczeństwa, poplątania i fał-
szywego zrozumienia. W tych jednak Wykładach wypo-
wiemy prawdę całkowicie bez obawy — gdyż takie jest 
dane

 

nam

 

Posłanie,

 

ażebyśmy

 

 

odkryli naszym uczniom 

—   i   dokonamy   czynu   prawidłowego,   pozostawiając 

96

background image

sprawę Rezultatu lub Owoców działania, do kogo to na-
leży,   zgodnie   z   wyższemi   naukami,   znalezionemi   w 
„Bhavagad Gita”

 

i w Wyższych Naukach Filozofji Jogi.

Prawdą zasadniczą, wyżłobioną w Filozoficznej Mą-

drości Wschodu — w Wyższych Naukach Jogi — jest 
doktryna nie do obalenia  o Jedynej Jaźni w wielu jaź-
niach   i   wielu   Jaźni   w   Jednej   Jaźni.
  Ta   zasadnicza 
Prawda jest podstawą wszystkich Wschodnich Filozofij, 
które są ezoteryczne w swej naturze.

Nie zważając na surowe i często odpychające kon-

cepcje i praktyki mas ludowych, które reprezentują stro-
nę ezoteryczną lub popularną nauk (te dwie strony znaj-
dują się we wszystkich dziedzinach), jest jeszcze zaw
sze ta Wewnętrzna Doktryna o Jedynej Jaźni, którą znaj-
dą ci, co jej szukają. Jest to prawdą nie tylko wśród Hin-
dusów, ale nawet wśród Mahometan wszystkich krajów 
istnieje Wewnętrzne Koło Mistyków, znane pod nazwą 
„Sufis”, głoszące tę Prawdę. Wewnętrzne nauki filozofji 
wszystkich wieków i ras twierdzą to samo. Najwyższa 
myśl   filozofów   Zachodu   znalazła   schronisko   w   idei 
o Nadduszy lub Jaźni Powszechnej. Ale tylko u Jogów 
znajdujemy

 

usiłowanie, aby wyjaśnić realną naturę prze-

jawu  Jedynego   w Wielości   —  mieszczenia   się  Wielu 
form w Jednej Jaźni.

Zanim   przejdziemy   do   rozważania,   w   jaki   sposób 

Jedyne staje się Wielością, co wykładają wyższe nauki 
Jogów, niezbędnem staje się pomówić na temat, co do 
którego dużo było gmatwaniny i fałszywego pojmowa-
nia   nie   tylko   ze   strony   studiujących   różne   Filozofje 
Wschodnie, ale nawet ze strony niektórych nauczycieli. 
Mamy   tu   na   myśli   związek   pomiędzy   J

EDYNEM

  — 

A

BSOLUTEM

 — w Jego I

STOCIE

, a tem, co nazywaliśmy 

Jedynem Życiem, Powszechnem Życiem itd.

97

background image

Wielu   pisarzy   mówiło,   że   Jedyne   z   jednej   strony, 

a Życie Powszechne z drugiej, są to pojęcia identyczne, 
ale jest to błąd poważny, nie znajdujący usprawiedliwie-
nia w Wyższych Naukach Jogi. Jest prawdą, że wszyst-
kie żyjące formy zawierają się w Życiu Powszechnem 
i są niem przepełnione — że Wszelkie Życie jest Jedno
Nauczaliśmy tej prawdy i jest to Prawda bez określeń, 
ale jest jeszcze Wyższa Prawda — Najwyższa Prawda 
w rzeczywistości   —   polegająca   na   tem,   że   nawet   to 
Życie   Powszechne   nie   jest   jeszcze   Jedynem,   ale   jest 
samo w sobie przejawem i emanacją J

EDYNEGO

. Jest tu 

duża różnica — uważajcie, by ją uchwycić i zrozumieć, 
zanim pójdziecie dalej.

J

EDYNE

  —  A

BSOLUT

  —   zgodnie   z   Najwyższemi 

Naukami  jest Czystym Duchem, a nie Życiem, Umy-
słem, lub Bytem
, jak je rozumiemy w naszych wyraże-
niach   ograniczonych   i   śmiertelnych.   Ale   wszelkie 
Życie, Umysł i Byt, jak je rozumiemy, wyłaniają się,  
wypływają i przejawiają się z Jedynego
. Można powie-
dzieć jeszcze więcej, że są to  myśli o Życiu, Umyśle  
i Bycie Jedynego
, jeśli możemy sobie pozwolić na uży-
wanie   nazw   skończonych   przejawów   w   zastosowaniu 
do Nieskończonej Realności.

Najwyższa

 

zatem

 

nauka

 

polega

 

na

 

tem,

 

że

 

Życie Pow-

szechne,   napełniające   wszystkie   żywe   rzeczy   nie   jest 
samo w sobie Bytem i Życiem J

EDYNEGO

, ale  jest ra-

czej wielkim zasadniczym przejawem Jedynego, o cha-
rakterze i naturze którego będzie mowa następnie. Zapa-
miętajcie to, proszę.

Kierując się Najwyższą Ideą o Jedynem we Wszyst-

kiem — o wszystkiem w Jedynem, zbadajmy doniesie-
nia Rozumu o naturze Substancji — Boskiej Substancji, 
z   której   zostały   utworzone   wszystkie   żyjące   formy 

98

background image

i z której składa się wszystko, co znamy, jako Umysł, 
mający Granice. Jak mogą te niedoskonale i skończone 
formy składać się z Boskiej i Doskonałej Substancji? 
Jest to kwestja, która musi stanąć przed umysłami tych, 
co są zdolni do głębokich myśli nad tym przedmiotem, 
i jest   to   kwestja,   na   którą   trzeba   znaleźć   odpowiedź. 
A odpowiedź może być dana i jest dana w Wyższej Fi-
lozofji Jogi. Zbadajmy doniesienie Rozumu nieco dalej, 
a będziemy gotowi do Nauki.

Z czego może być złożona Substancja Nieskończone-

go? Czy to może być Materja? Tak, jeśli zadowolicie się 
rozumowaniem Materjalistów i jeśli nie możecie spoj-
rzeć głębiej w Prawdę! Ci uczą, że Materja jest Bogiem 
i że Bóg jest Materją. Ale jeżeli jesteście wśród tych, co 
odrzucają  Materjalistyczne nauki,  wtedy nie  zadowoli 
was ta odpowiedź. Nawet jeśli skłaniacie się do pojęcia 
Niementalnego Nieskończonego, nawet jeśli znacie wy-
niki nowoczesnych badań naukowych i jest wam wiado-
mo,   że   Nauka   widziała,   jak   Materja   przeobrażała   się 
w coś

 

podobnego

 

do Energji Elektrycznej, wtedy będzie-

cie przekonam, że Prawda musi leżeć poza Materją.

A więc jest to Czysta Energja? — możecie zapytać. 

Czysta

 

Energja? Co to jest? Czy możecie myśleć o Ener-

gji oddzielnie od jej materialnego przejawu? Czy kiedy-
kolwiek

 

poznaliście

 

taką

 

rzecz? Czy nie wiecie, ze nawet 

Teorja Elektronów, która zwróciła na siebie uwagę dalej 
idącej nauki współczesnej i która utrzymuje, że wszyst-
kie rzeczy składają się z drobniutkich cząsteczek Ener-
gji Elektrycznej, zwanych  „Elektronami”  i tworzących 
Atomy — czy nie wiecie, że nawet ta teorja uznaje nie-
zbędność „czegoś podobnego do Materji, tylko nieskoń-
czenie   delikatniejszego”
,   co   nazywają  „Eterem”,   aby 
odjąć Energję Elektryczną, jako jedność — dać jej cia-

99

background image

ło? A czy możecie się obronić od faktu, że najbardziej 
postępowe umysły naukowe Znajdują zgodnie z tem, iż 
faktem jest, że w każdej Energji przejawia się i kieruje 
jej czynnościami „coś podobnego do Umysłu”?

I czy to wszystko nie pouczy myślicieli, że tak samo, 

jak Energja

 

tworzy

 

z

 

siebie

 

coś,

 

co

 

nazywamy

 

„Materją”

i używa go następnie, jako narzędzia do wypowiedzenia 
się i działania — również „Coś podobnego Umysłowi” 
tworzy z siebie to, co nazywamy „Energją” i używa jej 
z powodzeniem wraz z towarzyszącą fazą Materji dla 
swego wypowiedzenia się?

 

I czy dalej posunięte badania 

nic wskazują nam, że w każdej Materji i Energji są do-
wody działania tego  „Czegoś podobnego do Umysłu”
A jeśli tak jest, czyż nie mamy prawa patrzeć na Mate-
rię
 i Energję, jako na zwykłe skutki, i uważać to „Coś 
podobnego do Umysłu”
, jako bardziej podstawową Sub-
stancję?   Tak   myślimy   i   Nauka   zaczyna   również   tak 
myśleć, a wkrótce Nauka będzie patrzyła z największym 
szacunkiem na pewnik Metafizyczny, że „Wszystko jest 
Umysłem”.

Zobaczycie,   zapoznawszy   się   a   naszym  „Wyższym 

Kursem   Filozofji   Jogi”,   że   ogólne   nauki   Jogi   co   do 
Przejawienia Jedynego znają  Umysł, Energję i Miterję
Zobaczycie, że Jogowie uczą, iż Umysł, Energja i Ma-
terja stanowią potrójne przejawienie Absolutu
. Zoba-
czycie także, iż uczą oni, że  Umysł  był Przejawieniem 
Rodzicielskiem — Powszechnym Umysłem; Powszech-
na zaś Energja była Drugim Przejawem (wypływającym 
z umysłu);

 

Powszechna

 

dalej

 

Materja była Trzecim Prze-

jawem (wypływającym z Energji). W tej samej książce 
znajdziecie   Naukę,   że  Materja,   Energja   i   Umysł   są  
Esencją Absolutu, zwaną Duchem
. Natura tego Ducha 
jest nie do zrozumienia dla Umysłu Ludzkiego, którego 

100

background image

najwyższa koncepcja jest najwyższym przejawem jego 
samego,   to   jest  Umysłem.   Ponieważ   jednak   mażemy 
zrozumieć ducha w inny sposób, przeto mamy prawo 
myśleć o nim, jako o Czemś podobnem do Nieskończo-
nego

 

Umysłu

 

— jako o Czemś, o tyle wyższem od mają-

cego granice  Umysłu, o ile ten jest wyższy od zwykłej 
energji.

Otóż   teraz   zobaczyliśmy   bezsensowność   myślenia 

o Substancji Boskiej, jako o Materji lub Energji. Doszli-
śmy do zrozumienia, że jest to Duch, coś podobnego do 
Umysłu, tylko nieskończenie wyższego od niego. Może-
my o tym duchu myśleć tylko terminami Nieskończone-
go Umysłu, gdyż nie mamy wyższych terminów dla na-
szego działania myślowego. Możemy zatem sądzić, że 
Bpska ta Natura lub Substancja jest D

UCHEM

, o którym 

będziemy   myśleli,   jako   o   Nieskończonym   Umyśle 
w braku lepszej formy dla jego koncepcji.

Widzieliśmy

 

bezsensowność

 

myślenia i Boskiej Esen-

cjonalnej  Substancji, jako o Ciele Boskiem. Widzieli-
śmy   podobnie   bezsensowność   myślenia   o   niej,   jako 
o Życiowej Energji Boskiej. Znaleźliśmy w końcu, że 
nie możemy uniknąć myślenia o niej, jako o Duchu lub 
Nieskończonym   Umyśle   Boskim.   Poza   temi   granicami 
nie możemy myśleć inteligentnie.

Czyż nie widzicie jednak, że całe to ćwiczenie Rozu-

mowe doprowadziło nas do tego punktu, gdzie musimy 
myśleć, że cała Boska Substancja, którą Bóg Absolutny 
używa

 

do

 

przejawienia

 

Życia

 

Powszechnego, że Wszech-

świat i wszystkie formy postacie i przejawy życia oraz 
wszystkie rzeczy we Wszechświecie, że cała ta Boska 
Substancja,   która   musi   być   we  Wszystkich   Rzeczach 
i w której Wszystkie Rzeczy muszą pozostawać, jak wir 
pozostaje w Oceanie — że to nie może być niczem in-

101

background image

nem, jak tylko Duchem i że ten Duch może być pomy-
ślany tylko, jako Nieskończony Umysł?

A jeśli tak jest, w takim razie  Wszystko musi być 

Umysłem, a Umysł musi być Wszystkiem, rozumiejąc 
naturalnie   Nieskończony   Umysł,   nie   zaś   skończony 
przejaw, zwany przez nas „Umysłem”.

Dalej,

 

jeśli

 

rozumowanie nasze było prawidłowe, mu-

simy myśleć, że Wszelkie Życie — cały Wszechświat 
—  Wszystko   z   wyjątkiem   samego  Absolutu   —   musi  
zawierać się w Nieskończonym Umyśle Absolutu!

W ten sposób przez ćwiczenie naszego Rozumu, słu-

chając go i badając jego doniesienia, stanęliśmy twarzą 
w twarz, oko w oko, sercem w serce z Nauką Oświeco-
nych, która doszła do nas, jako Najwyższe Wskazania 
Filozofji   Jogi!   Otóż   najwyższą   koncepcją   Prawdy   w 
naukach Jogi jest, że 

W

SZELKIE

  P

RZEJAWY 

 I  E

MANACJE

  A

BSOLUTU

S

Ą

  T

WORAMI

  M

ENTALNEMI

  A

BSOLUTU

— M

YŚLOKSZTAŁTAMI

  Z

AWARTYMI

W  N

IESKOŃCZONYM

  U

MYŚLE

— N

IESKOŃCZONY

  D

UCH

  J

EST 

 W  N

ICH

,

A  O

NE

  S

Ą

  W  N

IESKOŃCZONYM

  D

UCHU

.

Dalej poucza Nauka Jogów, że
jedyną   Realną   Rzeczą   koło   Człowieka   jest   DUCH,  
wcielony w Myślokształty, reszta jest tylko Osobowo-
ścią, która się zmienia i przestaje istnieć; Duch jest  
Duszą Człowieka, jest DUSZĄ DUSZY, która nigdy się  
nie rodzi, nigdy się nic zmienia, nigdy nie umiera —  
jest to Realne Ja Człowieka, w którem ten jest „Jed-
nem z Ojcem”.

102

background image

Jest to punkt, gdzie Rozumujący Umysł Ludzki do-

szedł   do   Uzgodnienia   z   Najwyższemi   Naukami   Jogi. 
Przejdźmy teraz do samych Nauk — posłuchajmy Po-
słania Prawdy.

Rozważając Najwyższą Fiłozofję Jogów i ich nauki, 

musimy znów powiedzieć naszym słuchaczom to, co już 
powiedzieliśmy im w „Kursie Wyższym”, że nie próbu-
jemy

 

przy

 

Przejawach Absolutu pouczać „dlaczego”, ale 

jesteśmy   zadowoleni,   przekazując   Posłanie   Mędrców 
Jogi,

 

które

 

wyjaśnia

 

tylko „jak”. Jak to ustaliliśmy w po-

przednich   wykładach,   przychylamy   się   do   tej   szkoły 
Wyższych Nauk, która utrzymuje, że  „Dlaczego”  Nie-
skończonego Przejawu musi pozostać z musu jedynie 
przy Nieskończonem i że Umysł skończony nie może 
mieć   nadziei,   by   mógł   odpowiedzieć   na   to   pytanie. 
Utrzymujemy, że w całym Umyśle Wszechświatowym 
lub jakimkolwiek z Jego Przejawów nie można znaleźć 
odpowiedzi na to pytanie! Ostateczna Odpowiedź jest 
ukryta jedynie w Esencji Ducha Absolutnego!

Mędrcowie i Mistrzowie ze swego wysokiego ducho-

wego punktu widzenia posiadają wiele prawd, dotyczą-
cych kwestji „dlaczego”, które mogłyby się wydać pra-
wie samą Nieskończoną Mądrością w porównaniu z na
szą skromną wiedzą. Ale nawet te wielkie dusze powia-
dają, że nie posiadają odpowiedzi na ostateczne pytanie 
—  „Dlaczego”  Nieskończonego Przejawu. To nas tłu-
maczy, dlaczego nie próbujemy dać odpowiedzi na to 
pytanie, lecz bez wstydu lub poczucia winy mówimy 
wprost:  „Nie wiem!”  Dla wyjaśnienia, czy ostateczna 
kwestja może być całkowicie zrozumiana, zastanówmy 
się   nad   nią   przez   chwilę.   Znajdujemy,   że   Kwestja 
powstała w następujących warunkach.

103

background image

Rozum ludzki zmuszony jest do przyjęcia, że istnieje 

Nieskończona,  Wieczna,   Bezprzyczynowa   R

EALNOŚĆ

będąca podstawą wszystkich form przejawienia w świe-
cie fenomenów. Zmuszony jest również do przyjęcia, że 
ta R

EALNOŚĆ

 musi zawierać Wszystko, co Realnie Ist-

nieje, i że nie może być nic Realnego poza Nią Samą. 
Stąd wypływa Prawda, że wszystkie formy fenomenal-
nego przejawienia muszą być przejawem Jedynej Real-
ności,   gdyż   nie   ma   żadnej   innej   Realności,   z   której 
mogłyby się przejawić. Stąd Prawda bliźniacza, że te 
formy

 

przejawienia

 

muszą również zawierać się w Bycie 

Jedynej Realności, gdyż poza Wszystkiem nie ma nig-
dzie miejsca, gdzie by mogły się znaleźć. W ten sposób 
ta Jedyna Realność jest „Tem, z czego wypływają Wszy-
stkie   Rzeczy”  
oraz  „Tem,   w   czem   Wszystkie   Rzeczy  
żyją, poruszają się i mają swój byt”
.

Wskutek tego Wszystkie Rzeczy wypływają z Jedy-

nej Realności i w Niej się zawierają. Będziemy później 
rozważali  „istotne dlaczego”, ale kwestja, która teraz 
staje przed nami, którą nazwaliśmy „Kwestja Ostatecz-
ną”
 i o której powiedzieliśmy, że nie można dać na nią 
odpowiedzi, — jest: „Dlaczego Nieskończone przejawi-
ło się i wylało z siebie Skończone formy bytu”?
 Pozna-
cie istotę kwestji, gdy zatrzymacie się nad następnem 
rozważaniem:
1. Nieskończone nie może mieć Pragnień, gdyż jest to 

właściwość Skończonego,

2. nie może nic potrzebować, co mogłoby wziąć poza 

swoją Nieskończonością,

3. a nawet, gdyby Mu coś brakowało, to skądżeż mogło-

by się spodziewać to otrzymać, gdy poza Niem nic 
nie ma. Jeśli Nieskończone potrzebuje czegoś, musi 
stale potrzebować tego, gdyż nie ma żadnego źródła, 

104

background image

z którego mogłoby otrzymać coś, czego jeszcze nie 
posiada. Pragnienie zaś byłoby wskutek tego pożąda-
niem czegoś, czego brak — gdyż nie może być Pra-
gnienia, o ile nie ma Braku — i Nieskończone wie-
działoby, że jego Pragnienie jest beznadziejne, nawet 
gdyby naprawdę odczuwało Brak.
Widzicie więc, że o ile uważacie Nieskończoną Real-

ność za Doskonałą, musicie porzucić wszelkie pojęcia 
Pragnienia z Jej strony lub poczucia Braku, Wzrostu lub 
Doskonalenia,   powiększania   Jej   Mocy   lub   Wiedzy. 
Pojęcia te są śmieszne dla Absolutnej, Nieskończonej 
Realności,   gdyż   Ta   musi   posiadać   Wszechwiedzę, 
Wszechmoc i być Wszechobecną, inaczej nie jest Abso-
lutem i Nieskończonością. Jeśli nie posiada tych właści-
wości Bytu, nie może spodziewać się nabycia ich kiedy-
kolwiek,   gdyż   nie   ma   skąd   ich   zaczerpnąć,   nie   ma 
bowiem   żadnego   Źródła   poza  Wszechźródłem.   Skoń-
czona Rzecz może odczuwać potrzebę i pragnienie, mo-
że   doskonalić   się   i   rozwijać   się   gdyż   jest   Źródło 
Powszechne, z którego może czerpać. Ale Nieskończo-
ne nie posiada Źródła Powszechnego, gdyż jest to Jego 
własne Źródło. Czy widzicie teraz istotę  Kwestji Osta-
tecznej?
  Ustalmy to, aby potem do tego nie powracać. 
Istota ta jest taka:  „Dlaczego Nieskończona Realność,  
posiadająca wszystko,

 

co

 

może

 

być

 

posiadane,

 

i będąca 

sama w sobie jedynem Źródłem Rzeczy — D

LACZEGO 

miałaby Pragnąć przejawienia Wszechświata z Siebie i  
w Sobie samej?”

Nieco rozwagi wskaże wam, że nie ma inteligentnej 

odpowiedzi na to „Dlaczego” ani w waszych umysłach, 
ani w pismach i naukach największych umysłów. Za-
gadnienie jest ważne dla tych, co spotykają się codzien-
nie z próbami wielu usiłowań, by odpowiedzieć na to 

105

background image

Ostateczne Pytanie — Dobrze jest, by nasi uczniowie 
poinformowali ich o jałowości takiego pytania. Mając 
taki wynik na widoku, damy niektóre z tych mądrych 
„domysłów” odpowiedzi, i wykażemy na jakich podsta-
wach uznajemy je za nieodpowiednie. Prosimy słucha-
cza, by rozważył skrupulatnie te uwagi, gdyż w ten spo-
sób stanie na odpowiednim stanowisku i uchroni się od 
bardzo nudnych i złożonych błąkań koło niebezpiecz-
nych

 

miejsc w Moczarach Metafizyki,

 

dążąc za błędnym 

ognikiem Ograniczonego Umysłu, pozującego na Nie-
skończony Rozum! Strzeżcie się Fałszywych  Świateł! 
Prowadzą one do trzęsawisk i grząskich piasków myśli!

Rozważmy niektóre z tych  „domysłów” odpowiedzi 

na Kwestię Ostateczną. Niektórzy myśliciele utrzymy-
wali,   że  Absolut   był   związany   Boską   Koniecznością 
przejawienia się jako Wielość. Na to można odpowie-
dzieć, że Absolut nie mógł być niczem związany, ani od 
wewnątrz, ani z zewnątrz, inaczej nie byłby Absolutem 
i Nieskończonością,

 

lecz

 

Względnością i Skończonością. 

Inna grupa myślicieli utrzymywała, że Absolut znalazł 
w sobie sam Pragnienie Przejawienia się jako Wielość. 
Skąd mogłoby przyjść takie Pragnienie, pobudzające do 
działania? Absolut nie może niczego potrzebować i nie 
istnieje nic, coby pragnął pozyskać, nic innego, niż to, 
co już posiadał. Nie można pragnąć rzeczy, które się 
posiada, lecz tylko takich, których nie ma się.

Inna   szkoła   będzie   nam   mówiła,   że   Nieskończone 

pragnęło  „Wyrazić   Siebie”  w  Świecie   fenomenalnym. 
Dlaczego?  Taki  świat  fenomenalny  mógłby  być  tylko 
odbiciem Jego mocy, zaświadczonej tylko przez Niego 
Samego i nie mógłby zawierać czegoś, coby się już nie 
zawierało we Wszystkiem. Do jakiego wyniku zmierza-
łoby takie życzenie? Co chciano by wykonać lub pozy-

106

background image

skać? Nieskończone Wszystko nie może stać się niczem 
więcej, niż tem, czem już było, a więc skąd pragnienie 
wyrażenia się? Niektórzy powiadają, że cały świat feno-
menalny jest tylko Mayą lub Iluzją i w ogóle nie istnie-
je. Któż wtedy, jak nie Nieskończone wywołało Iluzję 
i skąd   jej   konieczność?   Odpowiedź   ta   odsuwa   tylko 
kwestję o jeden punkt, ale nie daje rzeczywistej odpo-
wiedzi.  Niektórzy  powiedzieliby,   że  Wszechświat  jest 
„snem  Nieskończoności”.  Czy  możemy  powziąć  kon-
cepcję o Nieskończonym Bycie, który wykonywa skoń-
czone czynności „snu”? Czy to nie jest dziecinne?

Inni chcieliby, byśmy uwierzyli, że Absolut pozwolił 

sobie na „zabawę” lub „grę”, tworząc Światy zamiesz-
kałe. Czyż ktokolwiek może rzeczywiście uwierzyć, że 
Absolut igra, jak dziecko, z mężczyznami i kobietami, 
światami   i   słońcami,   jak   ze   Swemi   składankami   lub 
cynowemi żołnierzykami? Po co Nieskończone miałoby 
„bawić się”? Czy potrzebuje zabawy i  „igraszki”, jak 
dziecko? Biedny jest Człowiek ze swemi próbami od-
czytania Zagadki Nieskończoności!

Znamy nauczycieli, którzy pouczają poważnie swych 

uczniów,  że  Absolut   i   Niekończone   przejawia   Światy 
i Powszechne Życie oraz wszystko, co z nich wypływa, 
ponieważ   pragnie  „zdobyć   doświadczenie”  przez   byt 
objektywny. Idea ta tak często była wysuwana w wielu 
postaciach, że warto rozważyć jej bezmyślność. Przede 
wszystkiem, co za  „doświadczenie”  mógłby pozyskać 
Absolut   i   Nieskończone?   Co   mógłby   spodziewać   się 
pozyskać lub nauczyć, czego by już nie znał i nie posia-
da!?  Można  pozyskać doświadczenie  tylko od innych 
i od rzeczy zewnętrznych, a nie z siebie samego, jeśli 
się jest oddzielonym całkowicie od zewnętrznego świata 
rzeczy. A tymczasem dla Nieskończonego nie może być 

107

background image

nic

 

„zewnętrznego”.

 

Ci

 

ludzie chcieliby, byśmy wierzyli, 

że Absolut przejawił z Siebie Wszechświat — który nie 
mógł zawierać nic innego, jak tylko to, co otrzymał od 
Niego — a następnie próbował zdobyć doświadczenie 
od niego. Nie mając nic „na zewnątrz”, od czego mógł-
by zdobyć doświadczenia, nauki i wrażenia, czyżby pró-
bował wytworzyć „z Siebie Samego” — namiastkę? — 
oto co daje nam ta odpowiedź. Czy możecie ją przyjąć?

Cały zamęt we wszystkich tych odpowiedziach i pró-

bach odpowiedzi polega na tem, że odpowiadający naj-
przód stwarza sobie pojęcie o Absolutnym Nieskończo-
nym

 

Bycie, jako o Względnym Skończonym Człowieku, 

a   następnie   próbuje   wytłumaczyć,   co   uczyniłby   ten 
Wielki Człowiek. Jest to tylko przesadzona forma antro-
pomorfizmu — pojęcie Boga, jako Człowieka, podnie-
sionego do wielkich proporcyj. Jest to tylko dalszy roz-
wój idei, która zrodziła dzikie pojęcia o Bóstwie, jako 
o okrutnym wodzu lub potężnym wojowniku z ludzkie-
mi namiętnościami, nienawiścią i mściwością, z miło-
ścią, pożądaniami i pragnieniami.

Z   tego   samego   źródła   powstały   i   podobne   są   do 

wyżej wzmiankowanych te teorje, które utrzymują, że 
Absolut nie może żyć sam, ale musi zawsze wydzielać 
z siebie dusze — była to idea Plotyna, filozofa greckie-
go. Inni myśleli, że Nieskończone było przepojone taką 
nienasyconą miłością, że przejawiło przedmioty, na któ-
re mogło przelać Swe uczucia. Inni myśleli, że Nieskoń-
czony  był   samotny  i   pożądał   towarzystwa.   Niektórzy 
mówili o Absolucie, jako o  „poświęcającym się”  przy 
stawaniu się Wielością z Jedności, Inni myśleli, że Nie-
skończone   zostało   jakoś   wciśnięte   w   Swe   Przejawy 
i utraciło świadomość Swej Jedności — stąd ich nauki: 
„Jestem   Bogiem”.   Inni,   trzymając   się   podobnej   idei, 

108

background image

opowiadają nam, że Nieskończone rozmyślnie tworzy 
„maskaradę” Wielości, ażeby oszukać i zmistyfikować 
Siebie — dać pokaz z Siebie, Sobą i dla Siebie! Czy ta 
Spekulacyjna   Metafizyka   nie   wydaje   się   wam   dziką? 
Czy można myśleć spokojnie, patrząc tak na Nieskoń-
czony   i  Absolutny   Byt   —   Wszechmądrą   Jedność   — 
Bezprzyczynową   —  Wszechmocną   —  Wszechobecną 
— Wszechobejmującą — Nic Nie Potrzebującą — Dos-
konałą! Czyż jest do pomyślenia, by Jedność ta w ten 
sposób działała i grała taką rolę i dla takich motywów? 
Czy to nie jest tak samo dziecinne, jak dziecinni są dzi-
cy i barbarzyńcy w swych pojęciach o Mumbo — Jum-
bo? Pozostawmy tę dziedzinę przedmiotu.

Wyższe   Nauki   Jogi   nie   wypowiadają   takich   idei 

i teoryj. Utrzymują, że odpowiedź na Tajemnicę kryje 
się jedynie w samym Nieskończonym i że skończone 
„domysły”, dotyczące „Dlaczego”, są jałowe i pożało-
wania godne. Utrzymują, że chociaż należy zużytkować 
w   pełni   Rozum,   to   jednak   są   dziedziny   Bytu,   które 
mogą być poznane tylko przez Miłość, Wiarę i Ufność 
w T

O

, Z czego wypływają Wszystkie Rzeczy i w czem 

my żyjemy, poruszamy się i mamy swój byt. Uznają, że 
rzeczy Duchowe mogą być poznane przez umysł. Bada-
ją dziedziny Powszechnego Umysłu do ich krańcowych 
granic bez bojaźni, ale zatrzymują się przed zamknięte-
mi drzwiami Ducha z szacunkiem i miłością.

Pamiętajcie

 

jednak,

 

że chociaż Wyższe Nauki Jogi nie 

zawierają „domysłów” lub spekulacyjnych teoryj, doty-
czących „Dlaczego” Boskiego Przejawu, tem nie mniej 
nie negują istnienia  „Dlaczego”. Faktycznie utrzymują 
wyraźnie,   że   Przejawienie   Absolutu   w   Wielości   jest 
wykonaniem jakiegoś Cudownego Planu Boskiego i że 
rozwój   tego   planu   odbywa   się   w   dobrze   i   porządnie 

109

background image

ustalonych granicach zgodnie z prawem. Wierzą w Ro-
zum i Miłość Absolutnego bytu i wykazują całkowitą 
Wiarę, Ufność i Spokojną Cierpliwość co do Ostatecz-
nej Sprawiedliwości i Końcowego Zwycięstwa Boskie-
go Planu. Żadna wątpliwość nie niepokoi tej idei — nie 
zwraca ona uwagi na pozorne sprzeczności w skończo-
nym   fenomenalnym   Świecie,   ale   widzi,   że   wszystkie 
rzeczy postępują naprzód  do pewnego odległego  celu 
i że „Wszystko jest Dobrem we Wszechświecie”.

Ani na chwilę nie myślą i w najlżejszym stopniu nie 

nauczają, że cały ten Rozwój i Plan Wszechświata ma 
na celu jakąkolwiek korzyść, dobro lub zysk Absolutu. 
Taka myśl byłaby bez sensu, gdyż Absolut jest doskona-
ły i jego Doskonałość nie może być ani uzupełniona ani 
uszczuplona. Natomiast uczą pozytywnie, że w całym 
tym Planie jest wielki cel dobroczynny, dający w końcu 
wielką   korzyść   rozwiniętym   duszom,   które   osiągnęły 
ten rozwój przez działanie planu. Dusze te nie posiadają 
właściwości Nieskończonego — są Skończone i dlatego 
zdolne są do otrzymywania dobrodziejstw, mogą rosnąć, 
rozwijać się, postępować, osiągać. Dlatego też Jogowie 
nauczają, że to tworzenie Wielkich Dusz jest, jak się 
wydaje, ideą Nieskończoności, o ile to może być zdoby-
te przez obserwację Działania Planu. Absolut nie może 
potrzebować Wielkich Dusz dla Swojej własnej  przy-
jemności i dlatego ich rozwój musi być dla ich własnej 
korzyści, szczęścia i dobra.

Jogowie nauczają o tym przedmiocie, że może być 

tylko J

EDEN

  Realny Doskonały Byt — Doskonały bez 

doświadczenia — Doskonały od Początku — ale tylko 
J

EDEN

! Innemi słowy pouczają, że nie może być Abso-

lutnej   Doskonałości   poza   Samym  Absolutem   —   i   że 
nawet Byt Absolutny nie może stworzyć innego Bytu 

110

background image

Absolutnego, gdyż w tym przypadku nie byłoby wcale 
Bytu Absolutnego, ale tylko dwa Względne Byty.

Pomyśl o tem przez chwilę, a przekonasz się o praw-

dzie tego. A

BSOLUT

 zawsze musi być „Jeden bez Dru-

giego”,   jak   wyrażają   się   Jogowie   —   nie   może   być 
dwóch Doskonałości. Wszystkie więc Skończone Istoty 
będą Skończonemi, muszą z trudem piąć się swoją dro-
gą w górę naprzód do planu Doskonałości przez Ścieżkę 
Życia ze wszystkiemi jej naukami, zadaniami, troskami, 
bólami i wysiłkami, Jest to jedyna droga, otwarta dla 
nich, i nawet Absolut nie może tego zmienić i być jesz-
cze Absolutem. Tu dochodzimy do subtelnego punktu 
— Absolut jest Wszechmocny, ale nawet ta Wszechmoc 
jest

 

niedostateczna,

 

aby

 

uzdolnić

 

Go do zniszczenia Swe-

go Absolutnego Bytu. A więc wy, którzyście się dziwili, 
być może teraz zrozumiecie nasze słowa w Pierwszym 
Wykładzie z tej serji, kiedyśmy mówili, że posłaniem 
Absolutu do niektórych Oświeconych było:  „Wszystko 
jest dokonane w sposób najlepszy i jedynie możliwy —  
dokonałem tego najlepiej, jak mogłem — wszystko jest  
dobrze — w końcu takiem się okaże”.

Powiedzieliśmy także w tym Pierwszym Wykładzie: 

„Absolut,

 

zamiast

 

być

 

nieczułym

 

i

 

nieporuszonym

 

widzem 

względem własnego tworu, jest wysilającym się, tęsknią-
cym, czynnym, cierpiącym, radującym się, czującym Du-
chem, dzielącym uczucie Swych przejawów, a nie będą-
cym tylko chłodnym ich świadkiem. Żyje w nas — Z na
mi — przez nas. Poza wszelkim bólem świata można  
znaleźć wielkie uczucie i współczującą miłość”.
 Myśl ta 
jest pociechą dla wątpiącej duszy — uspokojeniem dla 
wzburzonego umysłu.

W Szóstym Wykładzie będziemy próbowali przeka-

zać wam dalsze Posłanie Prawdy, dotyczące tego, „jak” 

111

background image

Jedyny Absolut przejawia Swe Myślowe Obrazy, jako 
Wszechświat,   Życie   Powszechne,   Formy   i   Postacie, 
Indywidualności

 

i

 

Osobowości. Mieliśmy nadzieję zmie-

ścić całe Posłanie w tym Piątym Wykładzie, ale teraz 
znajdujemy,   żeśmy   tylko   ułożyli   stopnie,   po   których 
uczeń może dojść do Istotnej Prawdy.

Z obawy, by nie pozostawić ucznia w pierwszym sta-

nie

 

umysłu, w oczekiwaniu wyniku rozważań nad przed-

miotem;

 

z

 

obawy, by nie myślał, że zamierzamy pouczać 

go, że Wszechświat i wszystko w nim z nim samym 
włącznie,   są   to  „Sny”,   powiedzieliśmy   bowiem,   że 
Wszystkie Rzeczy są Myślokształtami Umysłu Absolut-
nego; z obawy, by takie nieporozumienie nie powstało, 
—   chcemy   dodać   kilka   pożegnalnych   słów   do   tego, 
cośmy już powiedzieli.

Chcemy utrwalić w umyśle ucznia, że chociaż wszy-

stkie Rzeczy są tylko Myśloksztaltami w Umyśle Bytu 
Absolutnego i chociaż prawdą jest, że cały Wszechświat 
Wszechświatów jest zwykłym Myśloksztattem w Umy-
śle Absolutu — to fakt ten jeszcze nie znaczy, że wszy-
stkie Rzeczy są „złudzeniami” lub „snami”. Zapamiętaj 
to sobie, uczniu, raz na zawsze, że to, co Umysł Abso-
lutny   zawiera   w   sobie,   jako   Myślokształt,   J

EST

  i   jest 

wszystkiem, co I

STNIEJE

 oprócz Samego Absolutu. Gdy 

Absolut tworzy Myślokształt, tworzy go z własnej men-
talnej   substancji;   gdy  Absolut   „zawiera   coś   w   swym  
Umyśle”, zawiera to w Sobie Samym, gdyż Absolut jest  
Umysłem Powszechnym.

Absolut nie jest materjalną Istotą, z której tworzą się 

Materjalne Istoty. Jest to Istota Duchowa — Istota, któ-
rej   Substancja   jest   podobna   do   tej,   którą   nazywamy 
„Myślą”,   tylko   podniesioną   do   Nieskończoności   oraz 
Absolutnej Doskonałości i Mocy, Jedynym sposobem, 

112

background image

jakim   może  Absolut  „tworzyć”  —   jest   to   tworzenie 
Myślokształtu w Swym Mentalu lub Duchowej Substan-
cji.   Najsłabsza  „Myśl”  Absolutu   jest   bardziej   realna 
i trwała, niż cokolwiek można stworzyć. Faktycznie nie 
można  „stworzyć”  nic,   gdyż   wszelki   twardy  i   realny 
materjał, jakiego Absolut używa przy „tworzeniu”, jak 
stal,   djamenty,   granit,   są   tylko   pewnemi   mniejszemi 
Formami, powołanemi do bytu „myślą” Absolutu.

Zapamiętajcie to sobie także, że Absolut nie może 

„myśleć” o czemkolwiek, nie wkładając Siebie Samego 
w tę rzecz, jako jej Esencję. Tak samo Obrazy Umysłu 
ludzkiego   są   nie   tylko   w   jego   umyśle,   ale   również 
umysł ludzki jest w nich.

Dlaczego,   wy   wątpiący   i   bojaźliwi,   nie   ma   nawet 

skończona  „myśl”  Człowieka przejawiać się w fizycz-
nych   i   materjalnych   zmianach   formy  i   postaci?   Czyż 
myśl każdego człowieka nie  „tworzy”  istotnie fizycz-
nych   form   i   postaci   w   jego   komórkach   mózgowych 
i tkaninie

 

fizycznej?

 

Wy, co czytacie te słowa, już je czy-

tając „stworzyliście” zmiany form i postaci w waszych 
komórkach

 

mózgowych

 

i

 

ustroju fizycznym. Wasz umysł 

nieustannie pracuje, a więc, tworząc wasze fizyczne cia-
ło

 

według

 

linji

 

waszego

 

Instynktowego

 

Umysłu

 

(patrz

 

po-

przednią serję wykładów) — tworzycie mentalnie w mi-
niaturowym   wszechświecie   w   każdej   chwili   waszego 
życia.   A   tymczasem   idea   Absolutu,  „tworzącego” 
Wszechświat   przez   czystą   Myśl   w   Swym   Własnym 
Umyśle, a następnie powodującego pracę Wszechświa-
ta,   by   się   rozwijał   zgodnie   z   Prawem   przez   proste 
„Chcenie”, by tak było — wywołuje w nas zdziwienie, 
a być może nawet i wątpliwość.

O   wy,   ludzie   małej   wiary,   chcielibyście   odmówić 

Absolutowi nawet tej mocy, którą sami posiadacie. Co-

113

background image

dziennie planujecie w waszym umyśle rzeczy, a następ-
nie próbujecie wywołać je w przejawach materjalnych, 
tymczasem wątpicie w zdolność Absolutu, by mógł czy-
nić   coś   podobnego.   Przecież   nawet   poeci   lub   pisarze 
fikcji   tworzą   charaktery   w   swych   umysłach   —   a   te 
wydają się tak realne, że wyobrażacie je sobie, jako rze-
czywiste jednostki, i płaczecie nad ich bólami, a śmieje-
cie się z ich radości — przyczem wszystko to jest na 
planie skończonym. Dlaczego nawet te  „wyobrażenia” 
waszych małych, ograniczonych, nie rozwiniętych umy-
słów mają dostateczną siłę, by wywoływać chorobę lub 
zdrowie waszych fizycznych ciał, a nawet powodować 
waszą  „śmierć”  wskutek takiej wyimaginowanej dole-
gliwości?   A   jeszcze   wątpicie   w   moc   Absulutu,   by 
„myślą”  powoływał rzeczy do bytu! Wy, mali ucznio-
wie   w   wielkim   Ogrodzie   Dziecinnym   Życia,   musicie 
wyciągać   lepsze   nauki   z   waszych   małych   składanek 
i gier. I osiągniecie to — takie jest Prawo.

Wy, co przepełnieni jesteście poczuciem waszej ma-

łości i „nierealności”, wiedzcie, że póki „utrzymujecie 
się w Umyśle Boskim”
, póty On „pamięta” o was. A pó-
ki pamięta o was, żadna realna krzywda nie może was 
spotkać, a wasza Realność jest druga tylko w stosunku 
do   Jego   własnej.   Nawet   gdy   wychodzicie   z   waszej 
śmiertelnej oprawy, pamięta On o was w Swym Umyśle 
i, trzymając was tam, utrzymuje was w zdrowiu i cało-
ści. Największem zadowoleniem, jakie można mieć, jest 
zdolność  pełnego  zrozumienia,  że  jest  się  trzymanym 
mocno   w   U

MYŚLE

  N

IESKOŃCZONEGO

  B

YTU

.   Nauka 

przychodzi do uznania, że w T

AKIEM

  Ż

YCIU

  nie może 

być Ś

MIERCI

.

W Zrozumieniu tego Pokój niech będzie z wami.

Przyswójcie sobie to zrozumienie!

114

background image

Wykład  VI

.

POJĘCIE  JEDYNEGO

 

W naszym ostatnim wykładzie podaliśmy wam Wew-

nętrzne   nauki   Filozofji   Jogi,   dotyczące   realnej   natury 
Wszechświata   i   wszystkiego,   co   się   w   nim   zawiera. 
Wierzymy, że rozważyliście dobrze i uważnie twierdze-
nia, zawarte w tym wykładzie, gdyż w nich można zna-
leźć esencję najwyższych nauk Jogi. Chociaż pragnęli-
śmy przedstawić wam te wysokie prawdy w możliwie 
najprostszej formie, a umysł wasz wysilał się uchwycić 
myśl, mogliście mieć trudności w pełnem przyswojeniu 
sobie   istoty   tych   nauk.   Nie   zniechęcajcie   się   jednak, 
gdyż   umysł   wasz   stopniowo   się   rozwinie,   jak   kwiat, 
i Słońce  Prawdy dosięgnie  najdalszych  zakątków.  Nie 
niepokójcie się, jeśli wasze pojmowanie wyda się wam 
przytępionem   lub   wasz   postęp   zbyt   powolnym,   gdyż 
wszystko przyjdzie do was w swoim czasie. Nie może-
cie ominąć prawdy, ani też prawda was nie może omi-
nąć. Nie przyjdzie do was ani na moment wcześniej, 
lecz dopiero wtedy, gdy będziecie gotowi do jej przyję-
cia, ani też na jeden moment nie opóźni swego przyj-
ścia, gdy będziecie do tego gotowi. Takie jest Prawo 
i nikt nie może uniknąć go, ani zmienić, ani zmodyfiko-
wać. Wszystko jest Dobrze i Wszystko dzieje się Zgod-
nie z Prawem — nie ma nigdy żadnego „przypadku”.

115

background image

Myśl,   że   Wszechświat   i   wszystko   w   nim   zawarte 

są tylko „Myślokształtami” Nieskończonego Umysłu — 
Tworami Mentalnemi Absolutu, może wydać się wielu 
uderzającą i może ich ogarnąć uczucie nierealności. Jest 
to nieuniknione, ale reakcja przyjdzie sama. Ci, co poję-
li tę potężną prawdę, czują, że „Wszystko jest Niczem”
i idea ta tkwi głęboko w ich naukach i pismach. Jest to 
jednak tylko Strona Negatywna Prawdy, tymczasem jest 
Jeszcze   Strona   Pozytywna,   która   przychodzi   w  miarę 
rozwoju.

Strona Negatywna wykazuje nam, że wszystko, co 

uważaliśmy   za   realne   i   stałe   —   podstawy   samego 
Wszechświata — jest tylko wyobrażeniem myślowem 
w Umyśle  Absolutu   i   dlatego   brak   mu   podstawowej 
realności,

 

którą poprzednio mu przypisywaliśmy. Gdy to 

zrozumiemy, może zjawić się u nas początkowo uczu-
cie, że skoro „wszystko jest niczem”, to nie ma celu gra-
nie przez nas jakiejś roli w świecie i możemy wpaść 
w stan  apatji.  Następnie  szczęśliwie  następuje  prędzej 
czy   później   reakcja   i   zaczynamy   widzieć   Pozytywną 
stronę Prawdy. Ta Pozytywna strona wykazuje nam, że 
skoro   wszystkie   formy,   postacie   i   przejawy   Wszech-
świata są tylko rolami na wielkiej widowni świata, to 
jednak istotą wszystkiego musi być Realność sama, ina-
czej nie byłoby nawet  „pozoru” Wszechświata. Zanim 
jakaś rzecz stanie się Obrazem Myślowym,  musi być 
umysł, który by powziął ten obraz myślowy, i I

STOTA

która by posiadała ten umysł. Prawdziwa treść tej I

STO-

TY

 musi przeniknąć i być stale w każdym Obrazie tego 

Umysłu. Tak, jak Wy sami jesteście istotnie w waszych 
Obrazach Mentalnych, a one w was, tak samo musi być 
Absolut w Swych Obrazach Mentalnych, łub Tworach, 
lub Myślokształtach, jak i one są w Umyśle Absolutu. 

116

background image

Czy widzicie to dokładnie? Pomyślcie dobrze nad tem, 
zważcie to należycie, gdyż w tem leży prawda.

A więc ta Pozytywna Strona Prawdy daleka jest od 

przytłaczania nas, przeciwnie jest to najbardziej pobu-
dzająca   koncepcja,   jaką   można   powziąć,   jeśli   tylko 
rozumie   się   ją   w  pełni   i   całkowicie.   Nawet   jeśli   jest 
prawdą, że wszystkie te postacie, formy, pozory, przeja-
wy i  osobowości  są  tylko  iluzjami   w  porównaniu  do 
wewnętrznej Realności, to cóż z tego?

 

Czyż nie jesteście 

wówczas pewni, że Duch w Was Samych jest Duchem 
Absolutu, że Realność w was jest Realnością Absolutu, 
że JESTEŚCIE, albowiem Absolut JEST, i czyż może 
być inaczej? Czy Pokój, Uspokojenie, Poczucie Bezpie-
czeństwa i Błogość, które przychodzą do was wraz ze 
Zrozumieniem

 

tego,

 

nie są znacznie większe, niż w prze-

ciwwadze drobne nicości, które odrzuciliście? Myślimy, 
że   może   być   tylko   jedna   odpowiedź   na   to,   o   ileście 
w pełni Zrozumieli Prawdę.

Co daje wam największe Zadowolenie i Satysfakcję 

w Życiu? Zastanówmy się nad tem. Naturalnie, jest to 
Zadowolenie z Nieśmiertelności. Umysł ludzki instynk-
townie   domaga   się   tego.   Otóż   czy   nawet   najwyższe 
skończone koncepcje Przyszłego Życia mogą dać wam 
coś,

 

co można by porównać z pewnością Istotnego Bytu, 

pochodzącego od Absolutu i znajdującego się w nim sa-
mym?

 

Czem są wasze nikłe koncepcje „nieba”„raju”

„szczęśliwych terenów do polowania”,  „boskich dzie-
dzin błogosławionych”
  oraz inne idee różnych religij-
nych   sekt,   w porównaniu   z  koncepcjami   waszej  Nie-
skończoności i Wiecznego Bytu w Duchu — z waszym 
stosunkiem do Jedynego — tej koncepcji Nieskończonej 
Mądrości, Bytu i Błogości? Gdy uchwycicie tę prawdę, 
zobaczycie, że jesteście „w Wieczności już Teraz” i je-

117

background image

steście   Nieśmiertelni   nawet   w   tym   momencie,   jak 
zawsze byliście.

To, co powiedzieliśmy wyżej, nie ma wcale na celu 

odrzucania „światów niebieskich” lub planów. Przeciw-
nie, znajdziecie wiele w naukach Jogów o tej sprawie, 
gdyż Jogowie traktują ją bardzo szczegółowo. Sądzimy 
jednakże, że

 

poza

 

wszystkiemi

 

„niebami”

 

i

 

planami nie-

bieskiemi”  jest   jeszcze   wyższy   stan   bytu  „Absolutny 
Byt”
.

 

Nawet „nieba” i „światy niebieskie” oraz dziedzi-

ny Dewów lub Archaniołów są tylko stanami względne-
mi, jest stan wyższy od tych względnie wzniosłych sta-
nów,   jest   to   Stan   Świadomej   Jedności   i   Tożsamości 
z Jedynem. Gdy kto wchodzi w ten Stan, staje się wię-
cej, niż Człowiekiem, więcej, niż jednym z bogów — 
jest bowiem wtedy „w łonie Ojca”.

Zanim   przejdziemy   do   rozważania   fenomenalnego 

przejawu Absolutu — powstania Wszechświata w Nie-
skończonym Umyśle — musimy jeszcze zwrócić waszą 
uwagę na fakt, który jest podstawą całego Wszechświa-
ta form postaci i pozorów, i który ustaliliśmy w naszym 
ostatnim wykładzie:

Wszystkie Przejawy i Emanacje Absolutu są Twora-

mi Mentalnemi Absolutu — Myślokształtami, utworzo-
nemi przez Nieskończony Umysł, Nieskończony Duch  
jest w nich, a one są w Nieskończonym Duchu. Jedyną  
Realną Rzeczą naokoło Człowieka jest Duch, wcielony  
w Myślokształt. Reszta jest zwykłą osobowością, która  
zmienia się i przestaje istnieć. Duch w Duszy Człowie-
ka jest Duszą Duszy,która nigdy się nie urodziła, nigdy  
się nie zmienia, nigdy nie umiera — Jest to Realne Ja  
Człowieka, w którem jest on „Jednem z Ojcem”.

Rozważmy teraz Nauki Jogów o stworzeniu Wszech-

świata i Ewolucji w nim żyjących form. Postaramy się 

118

background image

przedstawić wam te dzieje, jak można najpełniej, zmie-
rzając szybko do myśli głównej i unikając ubocznych 
ścieżek szczegółów, o ile jest to możliwe.

Przede wszystkiem musimy wyobrazić siebie w dale-

kiej   przeszłości,   na   początku  „Dnia   Brahmy”,   przy 
pierwszym brzasku tego Dnia, który wyłania się z ciem-
ności „Nocy Brahmy”. Zanim pójdziemy dalej, musimy 
wam

 

powiedzieć

 

coś o tych „Dniach i Nocach Brahmy”

o których jest wiele wzmianek w pismach Wschodnich.

Nauki Jogów zawierają wiele rozważań o „Dniach i 

Nocach Brahmy” o  „Wdechu i Wydechu Zasady Twór-
czej”
,

 

o okresach „Manvantary” i o okresach „Pralaji”

Myśl ta przebiega przez całą Myśl Wschodnią, chociaż 
w różnych formach i z różnemi tłumaczeniami. Myśl ta 
prowadzi   do   prawdy  okultystycznej,   że   w   Przyrodzie 
Kosmicznej są zmienne okresy Czynności i Bezczynno-
ści — Dnie i Noce — Wdechy i Wydechy — Czuwanie 
i Sen. To podstawowe prawo przejawia się w całej Na-
turze od Wszechświatów do Atomów. Przyjrzyjmy się 
obecnie jego zastosowaniu do Wszechświatów. Zwró-
cimy tutaj uwagę ucznia, że w wielu przedstawieniach 
Nauk  Hinduskich  pisarze  mówią   o Absolucie,   o  Nim 
Samym, jak gdyby podlegał prawu Rytmu i miał Swoje 
okresy   Odpoczynku   i   Pracy   na   podobieństwo   swych 
przejawów. Jest to niesłuszne. Najwyższe nauki bynaj-
mniej tego nie twierdzą, chociaż na pierwszy rzut oka 
może się tak wydawać. Istotna nauka jest ta, że Zasada 
Twórcza przejawia ten rytm, ale nawet ta zasada, jak-
kolwiek wielka, jest tylko przejawem Absolutu, a nie 
samym Absolutem. Najwyższe nauki Hinduskie są pod 
tym względem niewzruszone i nie dopuszczają omyłek.

Jest i drugi punkt, o którym spotyka się wiele błędne-

go nauczania. Podczas okresów Bezczynności Twórczej 

119

background image

we Wszechświecie nie należy przypuszczać, że nie ma 
wówczas nigdzie Żadnej Czynności. Przeciwnie, Czyn-
ność nigdy nie ustaje ze strony Absolutu. Gdy panuje 
Noc Twórcza w jednym  Wszechświecie lub  Systemie 
Wszechświatów,   wówczas   jest   wytężona   działalność 
Południa w innych. Gdy mówimy „Wszechświat”, ma-
my na myśli Wszechświat Systemu Słonecznego — mil-
jony   takich   systemów   tworzą   specjalny   wszechświat, 
o którym mamy pewne wiadomości, Najwyższe nauki 
powiadają nam, że ten Wszechświat jest tylko jednym 
z Systemów

 

Wszechświatów,

 

których liczba miljony,

 

i że 

ten System jest tylko cząstką wyższego systemu itd., aż 
do nieskończoności. Pewien Mędrzec Hinduski powie-
dział; „Winniśmy wiedzieć, że Absolut nieustannie two-
rzy

 

Wszechświaty

 

w

 

Swoim Nieskończonym Umyśle i nie-

ustannie niszczy je i chociaż miljony milionów eonów  
przechodzą pomiędzy tworzeniem i niszczeniem, wydaje  
się to jednak mniejszem od mrugnięcia oka Jedynego  
Absolutu”.

A więc „Dnie i Noce Brahmy” oznaczają tylko usta-

lenie zmiennych okresów Czynności lub Bezczynności 
w jednym Specjalnym Wszechświecie, wśród Nieskoń-
czonej   Powszechności.   Znajdziecie   wzmiankę   o   tych 
okresach w  „Bhagavad Gita”, wielkim eposie hindu-
skim. Następujące cytaty z podaniem stronic wzięte są 
z wydawnictwa,

 

ogłoszonego przez Towarzystwo Wyda-

wnicze Jogi, które to wydawnictwo zebrał i przystoso-
wał autor tych wykładów. Czytamy na stronicy 77 na-
stępujące słowa, przypisane Krysznie, Jedynemu Abso
lutowi w ludzkiej inkarnacji:

„Światy i wszechświaty, a nawet świat Brahmy, któ-

rego jeden dzień równa się tysiącowi Jug (cztery biljony  

120

background image

ziemskich lat), a jego noc liczy tyleż samo — te światy  
muszą przychodzić i odchodzić... Dnie Brahmy przecho-
dzą, a po nich następują Noce Brahmy. W tych Dniach  
Brahmy wszystkie rzeczy wyłaniają się z niewidocznego  
i stają się widoczne. A gdy nadchodzą noce Brahmy,  
wszystkie   rzeczy   widoczne   na   powrót   roztapiają   się  
w nie widocznem. Wszechświat, który istniał, rozwiewa  
się, a oto jest znowu odtwarzany”.
W tym samym wydawnictwie na stronie 80 znajdujemy 
następujące słowa, przypisane temu samemu mówcy:

„Na końcu Kalpy — Dnia Brahmy — okresu Twór-

czej Aktywności — wciągam w Siebie wszystkie rzeczy  
i istoty. A przy początku innej Kalpy przejawiam z Sie-
bie wszystkie rzeczy i istoty, wykonywając na nowo Swój  
akt twórczy”.

Możemy tutaj   powiedzieć   mimochodem,   że  Nauka 

Współczesna skłania się obecnie do teorji o okresach 
Rytmicznych Zmian, Podniesienia i Upadku, Ewolucji 
i Uwstecznienia. Nauka utrzymuje, że w pewnym czasie 
w przeszłych eonach był początek ewolucyjnego ruchu 
w górę, który odbywa się obecnie, i że zgodnie z pra-
wem Natury musi przyjść czas osiągnięcia najwyższego 
punktu,   a   wtedy   nastąpi   początek   drogi   w   dół,   która 
z czasem też musi się skończyć, po niej zaś nastąpi dłu-
gi okres bezczynności, a potem przyjdzie początek no-
wego okresu Twórczej Aktywności i Ewolucji  „Dzień 
Brahmy”.

Tę myśl o tym prawie Rytmu w jego formie Pow-

szechnej wysuwali myśliciele wszystkich czasów i ras. 
Herbert Spencer wyraźnie skłania się do niej w swych 
„Pierwszych   Zasadach”,   wyrażając   ją   wielokrotnie 
w sposób następujący: „Ewolucja musi dojść do końca, 

121

background image

do zupełnej równowagi lub spoczynku”; lub  „Z pow-
szechnego   dążenia   do   równowagi   można   wywniosko-
wać, że będzie osiągnięty stan powszechnego spokoju  
lub śmierci; jeśli na tym wniosku kończy się jeden pro-
ces rozumowania, to dalszy proces rozumowania wska-
zuje   na   wznowienie   działalności   i   życia”
;   lub  „Rytm 
w całości zmian — zmienne ery ewolucji i uwstecznia-
nia”
. Starożytni filozofowie zachodni również wyzna-
wali te idee. Heraklit poucza, że wszechświat przejawia 
się w cyklach, a Stoicy pouczali, że „świat porusza się 
w nieskończonych cyklach przez te same stopnie”
. Zwo-
lennicy Pyiagorasa poszli nawet dalej i oświadczali, że 
„Następujące po sobie światy są podobne jedne do dru-
giego   aż   do   najdrobniejszych   szczegółów”
.   Ostatnia 
idea jednakże — idea  „Wiecznego  powrotu”, chociaż 
głoszona przez pewną liczbę myślicieli, nie jest uznawa-
na przez nauczycieli Jogi, którzy uczą o nieskończonym 
postępie — o Ewolucji Ewolucji. Nauki Jogi, jeśli cho-
dzi o ostatni szczegół, więcej podobne są do rozumowa-
nia Lotzego, wyrażonego w sentencji z jego „Mikroko-
smosu”:
 „Serje Okresów Kosmicznych, ... których każde  
ogniwo jest związane jedno z drugiem, ... które, nastę-
pując po sobie w porządku, tworzą jedność rozwijającej  
się melodji”
. Przez dzieła Hcrakhta, Stoików, Pitagory-
iczyków,   Empcdoklesa,   Werigliusza,   aż   do   czasów 
obecnych Nietschego i jego zwolenników znajdujemy tę 
myśl   o  „Uniwersalnym   Rytmie”  —   tej   podstawowej 
koncepcji dawnej Filozofji Jogi.

A teraz, wracając do głównej ścieżki naszej myśli, 

zatrzymajmy się na początku brzasku Dnia Brahmy. Jest 
to naprawdę początek, nic bowiem nie widać, nie ma 
nic tylko Przestrzeń. Ani śladu Materji, Siły lub Umysłu 
w tym sensie, w jakim używamy tych terminów. W tej 

122

background image

części Nieskończonej Przestrzeni, a więc w konsekwen-
cji w tej części Nieskończonego Umysłu Jedynego Ab-
solutu,   gdyż   nawet   przestrzeń   jest  „pojęciem”  tego 
Umysłu, nie ma  „Nic”. Jest to  „najciemniejsza chwila 
właśnie przed brzaskiem”.

Wtedy   następuje   pierwszy   brzask   Dnia   Brahmy. 

Absolut zaczyna  „tworzyć”  Wszechświat. Jakżeż two-
rzy go? Nie może być tworzenia z czegoś lub z niczego. 
A poza  samym Absolutem nie ma  nic. Wskutek  tego 
Absolut   musi   tworzyć   Wszechświat   ze   Swej   własnej 
„substancji”,

 

o

 

ile

 

możemy użyć słowa substancja w tem 

zastosowaniu. „Substancja” oznacza dosłownie to, „co 
jest   pod   czemś”
  i   pochodzi   od   wyrazów   łacińskich; 
„sub”, co oznacza „pod” i „stare”, co oznacza „stać”
Angielskie

 

słowo

 

„understand”

 

oznacza

 

dosłownie

 

„stać 

pod czemś”, a więc te dwa wyrazy mają istotnie jedna-
kowe znaczenie. Jest to coś więcej, niż zbieg okoliczno-
ści.

Zobaczyliśmy

 

więc,

 

że

 

Absolut musi tworzyć wszech-

świat z własnej substancji. Dobrze, ale co jest tą „sub-
stancją” 
Absolutu? Czy to jest Materja? Nie! Gdyż wie-
my, że Materja jest sama w sobie zwykłym przejawem 
Siły lub Energji. Czy to jest zatem Siła lub Energja? 
Nie! Siła bowiem lub Energja sama w sobie nie może 
posiadać Umysłu, a musimy myśleć o Absolucie, jako 
posiadającym Umysł, gdyż przejawia Umysł, a co jest 
przejawione musi być w Przejawiającym lub w Czynni-
ku   Przejawienia,   A   więc   ta  „Substancja”  musi   być 
Umysłem? Oczywiście tak, w pewnym stopniu, ale nie 
jest to Umysł, jakim my go znamy, skończony i niedo-
skonały. Jest to coś podobnego do Umysłu, ale Nieskoń-
czonego w stopniu i naturze — coś tak dalece większe-
go od umysłu, jakim my go znamy,  aby można było 

123

background image

przypuścić, iż jest to Przyczyna Umysłu. Musimy jed-
nak myśleć o niem, jako o  „Nieskończonym Umyśle”
albowiem nasze skończone Umysły nie mogą powziąć 
wyższej

 

koncepcji.

 

Jesteśmy zatem zadowoleni, mówiąc, 

że   ta  „substancja”,   z   której   Absolut   musi   tworzyć 
Wszechświat, jest czemś, co będziemy nazywali  „Nie-
skończonym   Umysłem”
.   Utrwalcie   to   sobie,   proszę, 
w waszym   umyśle,   gdyż   jest   to  pierwszym   krokiem 
naszej koncepcji.

Jak może jednak  Nieskończony Umysł  być używany 

do tworzenia skończonych umysłów, postaci, form i rze-
czy, nie zmniejszając się ilościowo? Jak możecie wziąć 
coś od czegoś i mieć jeszcze jakąś pozostałość orygina-
łu? Jest to niemożliwe! Nie możemy również myśleć 
o Absolucie, jako  „rozdzielającym siebie”  na dwie lub 
więcej części, gdyż w takim przypadku mielibyśmy dwa 
lub więcej Absoluty, lub raczej Żadnego. Nie może być 
dwóch Absolutów, gdyż, gdyby można było podzielić 
sam  Absolut,   to   nie   byłoby Absolutu,   ale   tylko   dwie 
Względności   —  dwie   Skończoności,  zamiast   Jednego 
Nieskończonego. Czy dostrzegacie całą niedorzeczność 
tego?

Jakże zatem to dzieło tworzenia może być dokonane, 

mając   na   widoku   trudności,   widoczne   nawet   dla   na-
szych   skończonych   umysłów?   Możecie   wałkować   te 
sprawy w waszych umysłach — ludzie tak czynili we 
wszystkich   czasach   —   a   nie   znajdziecie   odpowiedzi, 
wyjąwszy Podstawową Ideę Nauk Jogi. Ta zaś Idea pod-
stawowa polega na tem, że tworzenie jest czysto Men-
talnem   Tworzeniem   i   że   Wszechświat   jest   Obrazem 
Myślowym,   Myślokształtem   w   Umyśle   Absolutu   — 
w samym Nieskończonym Umyśle. Żadne inne tworze-
nie nie jest możliwe. I to jest, jak mówią mistrzowie 

124

background image

Jogów,   Tajemnicą   Wszechświatowego   Tworzenia. 
Wszechświat   wyłania   się   z   Nieskończonego   Umysłu 
i jest

 

w

 

nim

 

i

 

tylko w ten sposób może być. Utrwalcie da-

lej w waszym umyśle ten drugi krok naszej koncepcji.

Ale wtedy, zapytacie, z czego pochodzi Siła, Materia 

i Skończony Umysł? Dobrzeście zapytali, zacni ucznio-
wie, a więc odpowiedź nastąpi niezwłocznie. Oto jest. 
Skończony   Umysł,   Siła   lub   Energja   i   Materja   same 
przez się nie istnieją. Są to po prostu Obrazy Myślowe 
lub Myśloksztalty w Nieskończonym Umyśle Absolutu. 
Całe ich istnienie i zjawianie się zależy od ich Koncep-
cji Mentalnej i jej utrzymania w Nieskończonym Umy-
śle. W Nim mają swe narodziny, rozwój, wzrost, upadek 
i śmierć.

Cóż   więc,   możesz   zapytać,   jest   Realnego   naokoło 

M

NIE

?   Na  pewno   mam   żywą   świadomość   Realności, 

czyż to jest zwykłe złudzenie lub cień? Nie, nie tak! Ten 
zmysł Realności, który posiadacie i który każda istota 
i rzecz posiada, to poczucie, że  „Istnieje”  — jest za-
czerpnięciem przez Obraz Myślowy Realności od swej 
Esencji, a tą Esencją jest Duch. Tym Duchem zaś jest  
S

UBSTANCJA

  A

BSOLUTU

,  wcielona  w  Swej  koncepcji  

Obrazie Myślowym. Jest to zaczerpnięcie przez Skoń-
czone   z   Nieskończonej   Esencji.   Jest   to   zaczerpnięcie 
przez Względne z Absolutnej Esencji. Jest to zaczerp-
nięcie przez Was lub przeze mnie, lub innego mężczy-
znę lub kobietę, Z Realnego „Ja”, które leży pod oszu-
kańczem „Ja” lub Osobowością. Jest to odbicie Słońca 
w kropli rosy, gdy tysiące kropel wydają się tysiącami 
Słońc, a tymczasem jest tylko Jedno Słońce. To odbicie 
Słońca w kropli rosy jest czemś więcej, niż tylko „odbi-
ciem”
, gdyż jest substancją samego Słońca — Słońce 
świeci z wysoka, jedyne i niepodzielne, ale przejawia 

125

background image

się w miljonach kropel rosy. Tylko przy pomocy przeno-
śni możemy mówić o Niewypowiedzianej Realności.

Ażeby wyjaśnić to pełniej niektórym z was, przypo-

minam wam, że nawet w waszych skończonych Obra-
zach Myślowych oczywiste są wielorakie formy życia. 
Możecie myśleć o poruszającej się armji tysięcy ludzi. 
A jedynem  „J

A

  wśród tych ludzi jest wasze własne 

„Ja”. Te charaktery w waszym umyśle poruszają się, 
żyją i mają swój byt, a nie ma w nich nic, prócz ,,Was”
Charaktery Szekspira, Dickensa, Thackeray'a, Balzaka 
i innych były tak silnemi Obrazami Myślowemi, że nie 
tylko ich twórcy byli pociągnięci ich siłą i pozornemi 
zdolnościami, ale nawet wy, co o nich czytacie po upły-
wie wielu lat, czujecie być może pozorną ich realność 
i płaczecie lub śmiejecie się, czy złościcie z powodu ich 
czynów.  A  przecież   nie   było   Hamleta   poza   umysłem 
Szekspira,   ani   Micawber'a   poza   Dickensem,   ani   Ojca 
Goriot'a poza Balzakiem. Te ilustracje są tylko skończo-
nemi przykładami Nieskończonego, dadzą wam jednak 
pewne pojęcie o prawdzie, którą próbujemy rozwinąć 
w waszym umyśle. Nie powinniście jednak wyobrażać 
sobie, że Wy i Ja i wszyscy inni, i rzeczy są zwykłemi 
tylko  „tworami wyobraźni”  na wzór naszych stworzo-
nych charakterów — byłoby to wyobrażenie bardzo nie-
fortunne. Twory myślowe Wasze, Moje i innych skoń-
czonych

 

umysłów

 

 

tylko

 

skończonemi tworami skoń

czonych umysłów, tymczasem M

Y

 sami jesteśmy skoń-

czonemi tworami N

IESKOŃCZONEGO

  U

MYSŁU

. Twory 

nasze, Dickensa, Balzaka i Szekspira żyją, poruszają się 
i mają swój byt, nie posiadając innej „J

AŹNI

, niż nasze 

Skończone Umysły. Tymczasem my, charaktery Boskie-
go Dramatu, Historji lub Eposu mamy dla naszej „J

AŹ-

NI

 — nasze Realne „Ja” — A

BSOLUTNĄ

 R

EALNOŚĆ

126

background image

Tamte mają za tło nasze skończone osobowości i umy-
sły, przed któremi mogą grać swe role, dopóki, niestety, 
prawdziwe tło nie rozwieje się we mgłę i zarówno tło, 
jak i cienie znikają. My zaś mamy poza nasze mi osobo-
wościami Wieczne Tło Realności, które się nie zmienia, 
ani nie Znika. Chociaż nasze Osobowości są tylko na 
parawanie,   ale   Parawan   jest   Realnym   i   Wiecznym. 
Zabierzcie skończony parawan, a cienie znikną — ale 
nasz Parawan pozostaje wiecznie.

Jesteśmy   Obrazami   Myślowemi   Nieskończonego 

Umysłu — Nieskończony Umysł utrzymuje nas w zdro-
wiu — nie możemy zginąć — nie możemy być uszko-
dzeni — nie możemy nigdy zginąć, o ile nie jesteśmy 
wchłonięci   przez   sam   Nieskończony   Umysł,   a   nawet 
wtedy J

ESZCZE

 J

ESTEŚMY

! Nieskończony Umysł nigdy 

nie zapomina, nigdy nic może dojrzeć nas, zawsze jest 
świadomy naszej obecności i istnienia. Jesteśmy zdrowi, 
jesteśmy bezpieczni, — J

ESTEŚMY

! Tak samo, jak nie 

mogliśmy być stworzeni z niczego, tak samo nie może-
my być obróceni w Nic. Jesteśmy we Wszystkiem, poza 
którem nie ma nic na zewnątrz.

Przy Brzasku Dnia Brahmy, Absolut zaczyna tworze-

nie nowego Wszechświata lub odtworzenie go, jak to 
możecie postarać się ustalić. Najwyższe Nauki Jogi po-
uczają nas, że wiadomości co do tego przypadku (który 
oczywiście   jest   poza   możnością   osobistego   poznania 
człowieka w tem stadjum, jak go znamy) przeszły do 
naszej rasy od nauczycieli, co otrzymali je od jeszcze 
wyższych nauczycieli, i tak dalej coraz wyżej i wyżej. 
Istnieją wierzenia, że źródło tych wiadomości pochodzi 
od niektórych cudownie rozwiniętych dusz, co przyszły 
na ziemię z wyższych planów Bytu. W tych wykładach 
nie będziemy podawali tych wierzeń za swoje, a tylko 

127

background image

przekazywali wam same nauki, wiedząc, że ich prawda 
przyciągnie tych, co są gotowi do ich przyjęcia, nie pró-
bując przypisywać im takiego autorytetu, o jakim wyżej 
wspomnieliśmy. Powołaliśmy się na to wysokie źródło 
nauk   tylko   dlatego,   że   jest   ono   ogólnie   uznane   na 
Wschodzie i przez okultystów.

Nauki Jogów pouczają nas, że na Początku Absolut 

stworzył Obraz Myślowy lub Myślokształt Powszechne-
go Umysłu, to jest Powszechnej Zasady Umysłu. Roz-
różnia się tutaj Powszechną Zasadę Umysłową lub Pow-
szechną Materję Myślową, jak ją niektórzy nazywają, 
i sam Nieskończony Umysł. Nieskończony Umysł jest 
czemś nieskończenie wyższem od Powszechnej Zasady 
Umysłowej,   która   jest   zarówno  „przejawieniem”,   jak 
i Materją. Nie pomylmy się tutaj. Nieskończony Umysł 
jest   Duchem,   a   Powszechna   Zasada   Umysłowa   jest 
„Materja Myślową”, którego cząstką jest każdy Skoń-
czony

 

Umysł.

 

Powszechna

 

Zasada

 

Umysłowa

 

była

 

pierw-

szą koncepcją Absolutu w procesie tworzenia Wszech-
świata. Był to  „Materiał”, z którego tworzy się i jest 
utworzony wszelki Skończony Umysł. Jest to Powsze-
chna Energja myślowa. Poznajcie ją i nie plączcie jej 
z Duchem,   który   nazwaliśmy   Nieskończonym   Umy-
słem, gdyż nie mieliśmy innego terminu. Jest tu subtel-
na różnica, która ma wielkie znaczenie dla należytego 
zrozumienia przedmiotu.„

Nauki Jogów pouczają nas, że z tej Zasady Umysło-

wej rozwinęła się Powszechna Zasada Siły lub Energji. 
Z tej Powszechnej Zasady Siły rozwinęła się Powszech-
na Zasada Materji, Sanskryckie terminy dla tych trzech 
Zasad są następujące:„Chitta”,  lub  Powszednia Myślo-
wa

 

Substancja

 

lub

 

Zasada„Prana” lub Powszechna Za-

sada

 

Energji

 

i

 

„Akasza”

 

lub

 

Powszechna

 

Zasada Materji. 

128

background image

Mówiliśmy o tych Trzech Zasadach lub Trzech Wielkich 
Przcjawieniach
  w   naszym  „Kursie   Wyższym”,   który 
nastąpił po naszych  „Czternastu Wykładach”  kilka lat 
temu, obecnie jednak zdaje się dla nas niezbędnem wró-
cić   do   nich   z   powrotem   w   związku   z   wyjaśnieniem 
danego przedmiotu. Jak to ustaliliśmy w wymienionych 
wykładach te  Trzy Przejawienia  lub  Zasady  są w rze-
czywistości   jednem,   przyczem   następna   jest   cieniem 
poprzedniego. Przedmiot ten był dokładnie wyczerpany 
w   końcowych   wykładach   wymienionego  „Wyższego 
Kursu”
, do którego musimy was odesłać, o ile chodzi 
o szczegóły,   aby  uniknąć   tu   powtórzenia.   Znajdziemy 
cudowny   odpowiednik   pomiędzy   temi   odwiecznemi 
naukami Jogów, a ostatniemi koncepcjami Nauki Współ 
czesnej.

Wracając do głównego naszego przedmiotu, stwier-

dzamy, że Nauki Jogów pouczają nas, iż „myśl” Abso-
lutu zawiera w sobie Obraz Myślowy lub Myślokształt 
„Chitty” lub Powszechnej Zasady Myślowej. Ta Chitta 
była skończona zatem, związana i rządzona przez Prawa 
Skończonego Umysłu, ustanowione dla niej Wolą Abso-
lutu. Każda rzecz Skończona jest rządzona przez Prawa, 
ustanowione dla niej przez W

IELKIE

 P

RAWO

, zwane Ab-

solutem. Wtedy zaczęła się W

IELKA

 I

NWOLUCJA

, która 

była niezbędna, zanim stała się możliwą Ewolucją. Sło-
wo  „Inwolucjonować”, jak wiecie, oznacza  „zawijać, 
przykrywać, ukrywać itd.”
, a słowo  „Ewolucjonować” 
oznacza  „odwijać,   odkrywać,   rozwijać   itd.”,   Zanim 
jakaś rzecz może „ewolucjonować” lub „rozwijać się”
musi  naprzód być  „inwolucjonowana”  łub  „zwinięta, 
zawinięta itd.”
. Każda rzecz musi najprzód „inwolucjo-
nować”,
 zanim może „ewolucjonować”. Zapamiętajcie 
to sobie, proszę, jest to bowiem prawdą na wszystkich 

129

background image

planach:   mentalnym,   fizycznym   i   duchowym.  Rzecz 
musi   być   „umieszczona”,   zanim   ją   można   „wyjąć”. 
Prawda ta, o ile się pamięta o niej i stosuje ją do zagad-
nień metafizycznych, rzuci najjaśniejsze światło na naj-
ciemniejsze zagadnienia. Przyswójcie to sobie.

Przed   procesem   zatem   Ewolucji   od   grubych   form 

Materji do wyższych, aż do Mentalu, dalej od wyższych 
do jeszcze wyższych, aż do Ducha — którą to Ewolucję 
widzimy,   jak   się   dokonywa   przed   naszym   wzrokiem 
dzisiaj — zanim ta Ewolucja stalą się możliwą, niezbęd-
ną była Inwolucja lub  „zawijanie się”. Duch Absolutu 
naprzód „inwolucjonował” siebie w swój Obraz Myślo-
wy, Myślokształt lub Twór Zasady Myślowej, tak samo, 
jak wy możecie „inwolucjonować” siebie w najpoważ-
niejszą myśl w głębokiej medytacji. Czyście nigdy nie 
„zatracili się”  w myśli lub  „zapomnieli się”  w idei? 
Czyście nigdy nie mówili o sobie, żeście „zagłębili się” 
w myśl? Możecie widzieć cośkolwiek z tego, o czem się 
tu mówi, przynajmniej o tyle, o ile to dotyczy procesu 
„inwolucji”. Wy pogrążacie siebie w wasze medytacje 
— Absolut pogrąża siebie w Swe Twory Myślowe — 
ale zapamiętajcie, że jedno jest  Skończone, drugie zaś 
Nieskończone, a wskutek tego wyniki są odpowiednio 
słabe lub silne.

Posłuszna   nadanym   jej   prawom   Zasada   Mentalna 

inwolucjonowała   się   w  Zasadę   Energji  lub  Pranę  — 
Uniwersalna Energja zaczęła istnieć. Następnie, posłu-
szna tym samym Prawom,  Prana  inwolucjonowała się 
Akaszę lub Powszechną Zasadę Materji. Każde zatem 
„inwolucjonowanie”  praktycznie  „stworzyło   osłonę” 
lub „pochwę” niższej Zasady. Czy to widzicie? Wszyst-
ko zatem zależy od Zasady, wyższej od niego samego, 
która staje się „Zasadą Rodzicielską”, jak wyrażają się 

130

background image

Jogowie. W tym procesie Inwolucji osiągnięta została 
krańcowa forma Materji, zanim stał się możliwym pro-
ces Ewolucji. Krańcowa forma grubej Materji nie jest 
nam   znana   dzisiaj   na   tej   planecie,   gdyż   przeszliśmy 
dalej poza nią. Ale nauki Jogów pouczają nas, że takie 
formy były o tyle grubsze od najgrubszej Materji, zna-
nej nam dzisiaj, o ile ostatnia jest gruba w porównaniu 
z najbardziej   eterycznemi   oparami,   znane   mi   Nauce 
Współczesnej. Umysł  ludzki nie może uchwycić tego 
krańcowego stopnia, tak samo, jak nie może uchwycić 
najwyższego krańcowego stopnia przejawienia.

W  tem   miejscu   musimy   zwrócić   uwagę   waszą   na 

pewne nauki okultystyczne szeroko rozpowszechnione, 
którym najwyżsi nauczyciele Jogi odmawiają poparcia 
i zaprzeczają. Mamy tu na myśli naukę, że w procesie 
Inwolucji

 

była

 

jakaś

 

„degeneracja”

 

lub „upadek” z wyż-

szych form życia do niższych, zanim został osiągnięty 
gruby stopień materji. Taka nauka jest okropna, gdy się 
rozważy ją w szczegółach. Oznaczałaby ona, że Absolut 
rozmyślnie   stworzył   wysokie   formy   życia   i   jeszcze 
wyższe od nich — bogów faktycznych — a następnie 
zmusił ich do „upadku”, aż osiągnęli stopień najniższy. 
Byłoby to zupełnym przeciwieństwem Ewolucji i ozna-
czałoby „upadek” zgodnie z Wolą Boską, gdy tymcza-
sem Ewolucja jest  „wznoszeniem się”  zgodnie z Wolą 
Boską.

Sprzeciwia   się   to   najlepszym   instynktom   ludzkim 

i wyższe nauki Jogów pouczają nas, że jest to tylko złu-
dzenie lub omyłka, którą stworzyli ludzie, próbując roz-
wiązać tajemnice duchowe czystemi procesami intelek-
tualnemi. Prawdziwa nauka wskazuje, że proces Inwo
lucji został dokonany przez zasadę, owijającą się w niż-
szą Zasadę, stworzoną w sobie samej, aż nareszcie osią-

131

background image

ga się plan najniższy. Zauważcie różnicę, że ma się tu 
na myśli „Zasady, jako Zasady”, nie zaś indywidualne 
formy Życia lub Bytu. Nie było tu już żadnego „upad-
ku”
 w tym procesie, gdyż był tam Absolut owijający się 
w  Obraz Myślowy  lub  Zasadę Myślową. Nie było tam 
„upadku”  lub  „zejścia w dół”, tylko  „Inwolucja”  lub 
„owijanie się” Zasady w Zasadę. Indywidualne bowiem 
Życie  jeszcze   się  nie   ukazało   i  nie   może  się   ukazać, 
dopóki się nie rozpocznie proces Ewolucyjny. Spodzie-
wamy się, żeśmy wam wyjaśnili dostatecznie tę sprawę, 
gdyż jest to sprawa ważna. Gdyby Absolut naprzód two-
rzył wyższe istoty, a następnie zmuszał je do „zejścia” 
w formy coraz to niższe i niższe, wtedy cały proces był-
by okrutny i bezcelowy. Jest to tylko jedna z bardzo 
niskich koncepcyj Bóstwa, powziętych przez

 

ludzi w ich 

niewiedzy. Nie! Cały wysiłek Woli Boskiej wydaje się 
skierowanym   do  „wznoszenia”  Indywidualnych   Jaźni 
w coraz to wyższe formy. Wydaje się, że proces „inwo-
lucji”
  Zasad   został   wywołany   w   celu   wytworzenia 
takich Jaźni przez następny cudowny proces Ewolucyj-
ny. Co za „Przyczyna” tego, jest to dla nas nie do poz-
nania, jak już powiedzieliśmy wyżej. Nie możemy wści-
biać swego nosa w nieskończony Umysł Absolutu, wol
no   nam   jednak   wyciągać   pewne   wnioski,   obserwując 
i studjując Prawa Wszechświata, które, jak się wydaje, 
działają   w   pewnych   kierunkach.   Z   przejawionej   woli 
Jednostki Boskiej możemy w końcu próbować wytwo-
rzyć sobie pojęcie o jej celach. A cele te, jak się wydaje, 
dążą   zawsze   do   podnoszenia  „w   górę”  i   ewolucji. 
Nawet nadejście „Nocy Brahmy” nie jest tu wyjątkiem, 
jak to zobaczymy w przyszłych wykładach.

Od rozpoczęcia procesu Inwolucji z Zasady Mental-

nej,   aż   do   krańcowego   punktu   w   dole   najgrubszego 

132

background image

Przejawu   Materji   było   wiele   stopni:   od   najwyższego 
stopnia Skończonego Umysłu w dół, do coraz to niż-
szych stopni; następnie na planie Siły i Energji od wyż-
szych do niższych stopni Zasady w Zasadzie; następnie 
na planie Materji Inwolucyjnej przymus czyni postępy 
w działaniu. Po osiągnięciu planu Materji następuje naj-
wyższy stopień przejawionej Materji — najbardziej sub-
telna forma eteru lub Akaszy — następnie w dół, w dół 
i w dół szły stopnie Materji, aż została osiągnięta możli-
wie najgrubsza forma. Wtedy była chwila pauzy, zanim 
nastąpił proces Ewolucyjny, ruch w górę. Impuls Orygi-
nalnej Woli lub Myśli wyczerpał przymus posuwania się 
w dół, a teraz zaczęła się tendencja lub przymus posu-
wania się w górę. Ale tu przejawił się nowy rys.

Tym nowym rysem była „tendencja do indywiduali-

zacji”. Podczas kierunku w dół ruch był masowy przez 
Zasadę, jako Zasadę bez rozdrabniania się na cząstki lub 
ośrodki. Ale z pierwszym ruchem naprzód ujawniła się 
tendencja do tworzenia Ośrodków Energji lub Jednostek 
działania, które następnie same się przejawiały z rozwo-
jem ruchu ewolucyjnego, od elektronów do atomów, od 
atomów do człowieka. Gruba materja była używana ja-
ko

 

materjał dla tworzenia delikatniejszych i bardziej zło-

żonych form; te znów w kolejności kojarzyły się i two-
rzyły nowe wyższe formy. Formy zaś Energji działały 
w ten sam sposób. W ten sam sposób również przeja-
wiały

 

się

 

ośrodki Myśli lub Świadomości. Wszystko jed-

nak

 

działało

 

w ścisłym związku.

 

Materja, Energja i Myśl 

tworzyły   Trójcę   Zasad  i   działały   w   ścisłym   związku. 
Działanie zaś zawsze szło w kierunku wywoływania co-
raz to wyższych  „form”, tworzenia coraz to wyższych 
jednostek, coraz to wyższych Ośrodków. Ale w każdej 
formie, ośrodku lub jednostce przejawiały się Trzy Za-

133

background image

sady:  Myśl Energja i Materja. A w każdej był zawsze 
obecny Duch.  Duch bowiem musi być we Wszystkiem  
— tak samo, jak Wszystko musi być w Duchu.

Ten proces Ewolucyjny trwa dotychczas i musi jesz-

cze trwać przez eony. Absolut podnosi Siebie do Siebie 
przez coraz to wyższe Jaźnie i zaopatruje je w coraz to 
szlachetniejsze szaty, przez które się przejawia. Jak to 
zobaczymy w tych wykładach, ewolucja w miarę postę-
pu odbywa się nie tylko na planie fizycznym, ale rów-
nież i mentalnym. Dotyczy nie tylko „ciał”, ale również 
„dusz”, które także odbywają ewolucję z biegiem cza-
su, a ciała są dane tym duszom, aby mogły dokonywać 
ewolucji. Końcem zaś i celem tego wszystkiego, jak się 
wydaje, jest to, by Jaźnie mogły osiągnąć stopień, gdzie 
posiadałyby   świadomość   swej   Realnej   Jaźni.   Jest   to 
świadomość Ducha w nich i jego stosunku do Ducha 
Absolutu. Następnie jaźnie te rozwijają się coraz dalej, 
aż do planów życia, bytu i działania, o których nawet 
najbardziej posunięci w naszej rasie mogą tylko marzyć.

Starożytni Nauczyciele Jogi powiedzieli: „Ludzie od-

bywają ewolucję na nadludzi, nadludzie na bogów, bo-
gowie na nadbogów, a nadbogowie na Coś jeszcze wyż-
szego. Od najniższej cząstki materji, zawierającej życie,  
aż do najwyższego bytu, nawet aż do Absolutu jest Nie-
skończona Drabina Bytu, a Jeden Duch wszystko prze-
nika, jest we wszystkiem, jak wszystko jest w nim”.

Wola Twórcza, o której mówiliśmy w tych wykła-

dach, działa w pełni przez całe Życie. Prawa naturalne 
są   prawami   Życia,   ustanowi   one   mi   przez   Absolut 
w jego Obrazie Myślowym. Są to naturalne Prawa tego 
Wszechświata, a inne Wszechświaty mają inne Prawa. 
Tylko Absolut Sam nie ma Praw, wiążących Go — Sam 
w Sobie jest P

RAWEM

.

134

background image

Te Prawa Życia i Natury wśród różnych planów Ma-

terji, Energji i Myśli są także w Boskim Umyśle, inaczej 
bowiem nie byłoby ich wcale nawet pozornie. Gdy jakiś 
człowiek o większym rozwoju przekroczy lub pozornie 
przezwycięży te prawa, to dzieje się to dlatego, że taki 
człowiek zdolny jest wznieść się ponad plan, na którym 
prawa te działają. Ale nawet to przekroczenie jest samo 
w sobie w zgodzie z pewnemi wyższemi prawami.

Widzimy

 

zatem,

 

że Wszystko, wysokie i niskie, dobre 

i złe, proste i złożone — mieści się Wewnątrz Umysłu 
Jedynego. Bogowie, aniołowie, adepci, mędrcowie, nie-
ba, plany — wszystko i każda rzecz — są Wewnątrz 
Wszechświata,   a  Wszechświat   jest  Wewnątrz   Umysłu 
Jedynego. A wszystko dzieje się w zgodzie z prawem. 
A wszystko posuwa się w górę i naprzód według linji 
Ewolucji.   Wszystko   jest   dobrze.   Trzymani   jesteśmy 
mocno w Umyśle Jedynego.

Pomimo, że istniała tendencja przejścia od jeneralnej 

Zasady

 

do

 

odrębnej

 

Duszy Indywidualnej, to jednak póź-

niej

 

następuje

 

Pogodzenie.

 

Indywidualna bowiem Dusza, 

gdy dojdzie do pewnego stopnia rozwoju, traci swe po-
czucie

 

Odrębności

 

i

 

zaczyna

 

odczuwać

 

swą

 

jedność z Je-

dynym Duchem.

 

Posuwa się dalej po linjach rozwoju, aż 

dochodzi do Świadomej Jedności z Bogiem. Ewolucja 
Duchowa nie oznacza „wzrostu Ducha”, gdyż Duch nie 
może rosnąć, jest bowiem zawsze Doskonałym. Termin 
ten   oznacza   rozwój   Umysłu   Indywidualnego   do   tego 
stopnia, na którym może rozpoznać Ducha w Sobie.

Zakończmy   ten   wykład   streszczeniem   M

YŚLI

  Z

A-

SADNICZEJ:

Istnieje   tylko   J

EDYNE

.   To   J

EDYNE

  jest   D

UCHEM

W nieskończonym   Umyśle   tego   J

EDYNEGO

  D

UCHA 

powstał Obraz Myślowy lub Myślokształt tego Wszech-

135

background image

świata.   Inwolucyjny   Proces   Tworzenia   zaczął   się   od  
Myśli   o   Zasadzie   Myślowej,   przechodzi   do   Zasady  
Energji, a potem do Zasady Materji. Następnie rozpo-
czął się proces ewolucyjny w górę i utworzyły się Indy-
widualne Ośrodki lub Jednostki. A tendencja i przy-
mus ewolucji działają zawsze w kierunku „rozwoju”  
wewnątrz

 

Jaźni Zrozumienia Mieszkającego w niej Du-

cha. Gdy odrzucamy zasłonę po zasłonie, zbliżamy się  
coraz bliżej do D

UCHA

  w nas, który jest jedynym Du-

chem, przenikającym wszystkie rzeczy. W tem jest Zna-
czenie

 

Życia — Tajemnica Ewolucji. Cały Wszechświat  

zawiera się Wewnątrz Umysłu Jedynego. Nie ma nic  
poza

 

tym

 

Nieskończonym

 

Umysłem.

 

Nie ma nic na Zew-

nątrz,   gdyż   Jedyne   jest   Wszystkiem   we   Wszystkiem.  
Przestrzeń, Czas i Prawa są tylko Obrazami Myślowe-
mi w tym Umyśle, podobnie jak wszystkie postacie, for-
my i przejawy. Jak Jaźń rozwija się, aż zrozumie Siebie  
— Swą Realną Jaźń, tak samo rozwija się jej Mądrość  
i Moc. Jaźń wstępuje na coraz to wyższy stopień swego  
Dziedzictwa. Wewnątrz Umysłu Jedynego jest Wszyst-
ko, co jest. I Ja, i Ty, i Wszystkie Rzeczy są T

UTAJ

 wew-

nątrz Nieskończonego Umysłu. Jesteśmy zawsze „trzy-
mani

 

w

 

Umyśle”

 

Absolutu — jesteśmy zawsze tu bezpie

czni. Nic nie może przynieść nam uszczerbku w Rze-
czywistości, gdyż nasza Realna Jaźń jest Realną Jaź-
nią Nieskończonego Umysłu. Wszystko jest wewnątrz  
Umysłu Jedynego. Nawet najdrobniejszy atom podlega  
Prawu   i   jest   chroniony   przez   Prawo.  A  P

RAWO

  jest 

Wszystkiem, co Jest. W tym zaś Prawie możemy prze-
bywać Zadowoleni i Nielękający się niczego. Niech to  
zrozumienie stanie się W

ASZYM

 U

DZIAŁEM

.

Pokój z Wami wszystkiemi!

136

background image

Wykład  VII

.

EWOLUCJA  KOSMICZNA

 

Doszliśmy teraz do najbardziej interesującego punktu 

w naszych wykładach i czeka nas okres bardzo interesu-
jących studiów aż do samego końca kursu. Uzbroiliśmy 
się   w   podstawowe   zasady,   a   teraz   przejdziemy   do 
stwierdzenia tych zasad w czynnem działaniu. Studio-
waliśmy

 

Nauki

 

Jogi

 

o

 

Prawdzie,

 

będącej podstawą wszel-

kiej rzeczy, a teraz przejdziemy do rozważania procesu 
Ewolucji   Kosmicznej,   Praw   Cyklów,   Prawa   Ewolucji 
Duchowej lub Reinkarnacji, Prawa Przyczyny Ducho-
wej i Skutku lub Karmy itd. W tym wykładzie zaczyna-
my historję o postępie naprzód Wszechświata, o jego 
formach,   postaciach   i   siłach.   Od   punktu  „chwilowej 
pauzy”
  po ustaniu procesu Inwolucji — aż do punktu 
rozpoczęcia Ewolucji Kosmicznej. Nasz postęp postę-
puje teraz stale naprzód, o ile to dotyczy indywidual-
nych ośrodków. Zobaczymy, jak zasady powracają do 
Zasady, jak ośrodki powracają do wielkiego Ośrodka, 
z którego wyszły podczas procesu inwolucji. Będziemy 
studiowali długi stopniowy, ale stały postęp Człowieka 
w   jego   wędrówce   do   bóstwa.   Zobaczymy   Tworzenie 
Wszechświata i Wzrost Duszy.

137

background image

W naszym ostatnim wykładzie zobaczyliśmy, że przy 

brzasku Dnia Brahmy Absolut zaczyna tworzenie nowe-
go Wszechświata. Nauki pouczają nas, że początkowo 
Absolut tworzy Obraz Myślowy lub Myślokształt Pow-
szechnej   Zasady   Myślowej   lub   Powszechną   Materję 
Myślową, jak określają niektórzy nauczyciele. Następ-
nie   ta   Powszechna   Zasada   Myślowa   tworzy  w   samej 
sobie Zasadę Energji Powszechnej. Następnie ta Zasada 
Energji Powszechnej tworzy w samej sobie Powszechną 
Zasadę Maierji. Energia zatem jest tworem myśli, a Ma-
terja jest tworem Energji.

Następnie Nauki pouczają nas, że z rzadkiej, delikat-

nej, subtelnej formy Materji, w której Powszechna Za-
sada   Materji   najpierw   się   ukazuje,   tworzą   się   Formy 
Materji mniej rzadkiej. Małemi stopniami ukazują się 
wciąż coraz grubsze formy materji, aż nareszcie już nie 
może być dalszej inwolucji w grubsze formy i Proces 
Inwolucyjny   ustaje.   Następnie   przychodzi  „chwilowa 
pauza”
,   o   której   opowiadają   nam   nauczyciele   Jogi. 
Wówczas istniała Materja o tyle grubsza od najgrubszej 
formy znanej nam obecnie, o ile ostatnia jest grubsza od 
najbardziej subtelnych gazów, znanych nauce. Nie moż-
liwem jest opisywać te niższe formy materji, gdyż wieki 
całe przeszły od ich zniknięcia i nie mielibyśmy słów do 
ich   opisania.   Możemy   zrozumieć   stan   rzeczy   jedynie 
przez porównanie, podobne do wyżej przytoczonego.

Po chwilowej pauzie rozpaczał się Proces Ewolucyj-

ny lub Ewolucja kosmiczna, która odtąd wciąż postępo-
wała naprzód i będzie postępowała naprzód przez cale 
wieki przyszłe. Z najgrubszych form Materji wyłoniły 
się formy nieco więcej delikatne itd. Z prostych elemen-
tarnych form wyłoniły się bardziej złożone i zawikłane. 

138

background image

A

 

z tych

 

form

 

zaczynają się tworzyć kombinacje.

 

A zaw-

sze jest przymus posuwania się naprzód.

Zapamiętajcie jednak sobie, że cały ten Proces Ewo-

lucyjny jest tylko Powrotem do Domu. Jest to Wznosze-
nie się w górę po Schodzeniu w dół. Nie jest to Tworze-
nie,   lecz   tylko   Rozwój.   Schodzenie   w   dół   dokonane 
było przez zasady, jako zasady, Wznoszenie się w górę 
dokonywa się przez Zindywidualizowane Ośrodki, wy-
łonione z zasad. Materja wykazuje coraz to delikatniej-
sze formy i coraz to większą uległość Energji lub Sile. 
A Energja   lub   Siła   wykazuje   coraz   większy   stopień 
„myśli” w sobie. Zapamiętajcie jednak, że jest to Myśl 
nawet w najgrubszej formie Miterji. Tak musi być, gdyż 
to, co rozwija się z jakiejś rzeczy musi zawierać pier-
wiastki swej przyczyny.

Ewolucja Kosmiczna trwa dalej i musi trwać przez 

eony czasu. Coraz to wyższe formy Myśli przejawiają 
się i coraz to wyższe będą się pojawiały w miarę rozwo-
ju procesu. Ewolucja odbywa się nie tylko w dziedzinie 
materji, ale przeszła na plany mentalne, a teraz działa 
równie   dobrze   w   dziedzinie   Ducha.   Nareszcie   każda 
Jaźń, co wydaje się jej celem, po doświadczeniach wielu 
żyć rozwija się i dochodzi do stanu, w którym może 
pozyskać świadomość swej Realnej Jaźni i zrozumieć 
swą łączność z Jedynem Życiem i Duchem.

W   tem   miejscu   możemy   spotkać   się   z   zarzutem 

ucznia nauki materialnej, który spyta się nas, dlaczego 
zaczynamy   nasze   rozważania   Ewolucji   Kosmicznej 
w tym punkcie, kiedy materja uzyskała granice krańco-
we swych najniższych wibracyj, przejawionych w moż-
liwie najgrubszej formie materji. Tacy uczniowie mogą 
wskazać   na   fakt,   Że   nauka   zaczyna   swe   rozważania 
o ewolucji od mgły lub nikłej gazowej materji, podob-

139

background image

nej do chmury, z której utworzyły się planety. Ale jest tu 
tylko pozorne przeciwieństwo. Mgły były częścią pro-
cesu Inwolucji i nauka ma słuszność, gdy utrzymuje, że 
grube formy wytworzyły się z subtelniejszych. Proces 
jednak przemiany z subtelniejszych na grubsze był In-
wolucją, nie zaś Ewolucją. Czy widzicie różnicę? Ewo-
lucja zaczyna się wówczas, gdy następuje okres Rozwo-
ju.   Gdy   grube   formy   zaczynają   podlegać   nowemu 
przymusowi postępu i rozwijają się formy subtelniejsze 
— wtedy rozpoczyna się Ewolucja.

Przejdziemy nad okresem Ewolucji, w którym Ma-

terja rozwinęła się w coraz to subtelniejsze formy, aż 
dosięgła   stopnia   wibracji,   gdy   stała   się   zdolną   do 
wytrzymania tego, co nazywamy „Życiem”. Oczywiście 
„życie” jest we wszelkiej materji, nawet w atomie, jak 
to wykazaliśmy w poprzednich wykładach. Gdy mówi-
my jednak o „życiu”, jak to czynimy teraz, rozumiemy 
przez nie powszechnie znane „formy żywe”. Nauki Jogi 
pouczają nas, że najniższe formy tego, co nazywamy 
„życiem”, wyłoniły się z form wysokiego życia kryszta-
łu, do którego są bardzo podobne. Mówiliśmy już o tem 
w poprzednich wykładach z tej serji. A więc zaczniemy 
od tego punktu, kiedy pojawiły się „żywe formy”.

Mówiąc obecnie o naszej własnej planecie, o Ziemi, 

znajdujemy materję, wyłaniającą się ze stanu płynnego, 
w   którym   przejawiała   się   przed   wiekami.   Stopniowo 
ochładzając się i układając się warstwami, Ziemia nie 
zawierała żadnej z tych form, które nazywamy „forma-
mi żywemi”
. Temperaturę Ziemi w tym okresie oblicza-
ją, jako 15 000 razy gorętszą od gotującej się wody, co 
oczywista czyniło nie możliwem istnienie jakiejkolwiek 
z   obecnie   znanych   form   życia.   Nauki   jednak   Jogów 
pouczają nas, że nawet w tej płynnej masie były ele-

140

background image

mentarne formy, które z czasem miały się stać przodka-
mi  późniejszych żywych form.  Te elementarne formy 
składały się z gazowej specjalnej postaci materji drob-
niutkiej   objętości,   nieco   większej   od   atomów   i   nieco 
bardziej od nich rozwiniętej. Z tych elementarnych form 
stopniowo wyłaniały się, gdy Ziemia chłodła i krzepła, 
inne   formy   itd.   aż   nareszcie   przejawiły   się   pierwsze 
„formy, które z czasem miały stać się przodkami póź-
niejszych żywych form. Te elementarne formy składały 
się z gazowej specjalnej postaci materji drobniuteńkiej 
objętości, nieco większej od atomów i nieco bardziej od 
nich rozwiniętej. Z tych elementarnych form stopniowo 
wyłaniały się, gdy Ziemia chłodła i krzepła, inne formy 
itd. aż  wreszcie pojawiły się pierwsze „formy żywe”.

Gdy kula ziemska ochłodła na biegunach, wytworzył 

się tam klimat tropikalny, w którym temperatura była 
dostatecznie obniżona, aby mogły istnieć w niej pewne 
początkowe formy życia. W skałach pod dalekiemi pół-
nocnemi szerokościami znaleziono liczne ślady wyko-
paliskowe, dowodzące prawdziwości Nauk Jogów o po-
czątku życia na biegunie północnym, z którego formy 
żyjące stopniowo przeszły na południe w kierunku rów-
nika, gdy powierzchnia ziemi ochłodła.

Elementarne ewolucyjne formy żyjące miały struktu-

rę bardzo prostą i stały tylko o jeden stopień wyżej od 
kryształu. Składały się z identycznie tej samej substan-
cji, co i kryształy. Jedyna różnica polegała na tem, że 
rozporządzały większym stopniem myśli. Z tego powo-
du nawet najwyższa znana nam dzisiaj forma fizyczna 
składa się ze zwykłych składników chemicznych. A te 
składniki chemiczne uzyskuje się albo pośrednio, albo 
bezpośrednio,

 

z

 

powietrza,

 

wody lub ziemi. Główne sub-

stancje, tworzące ciała fizyczne roślin, zwierząt i ludzi, 

141

background image

są tlen, kwas węglowy, wodór, azot, ze znacznie mniej-
szym dodatkiem siarki i fosforu i pewnemi śladami nie-
licznych  innych elementów. Część materjalna  wszyst-
kich  żywych  istot  jest podobna  — różnica  polega na 
stopniu myśli, kontrolującej materję, w którą jest wcie-
lona.

Z tych materjałów fizycznych węgiel jest najbardziej 

ważnym dla żyjących form. Wydaje się, iż posiada wła-
ściwości   przyciągania   innych   elementów   i   zmuszania 
ich do służby. Z węgla pochodzi to, co zwiemy „proto-
plazmą”
; jest to materjał, z którego składają się komór-
ki zwierzęce i roślinne. Z protoplazmy proces Ewolucji, 
działający stopniowo,

 

zbudował nieskończoną różnorod-

ność form żyjących. Każda żyjąca forma jest zbudowa-
na lub składa się z wielkiej ilości pojedynczych komó-
rek i ich kombinacji. A każda forma pochodzi od po
jedynczej komórki, która szybko rozmnaża się i rozwija 
się   do   formy   ameby,   rośliny,   zwierzęcia,   człowieka. 
Wszystkie formy żyjące są tylko rozmnożoną pojedyn-
czą komórką. A każda komórka składa się z protopla-
zmy.   Dlatego   musimy   szukać   początku   życia   w   tym 
stopniu materji, który nazywamy „protoplazmą”. Co do 
tego Nauka współczesna i Nauki Jogów całkowicie się 
zgadzają.

Badając   protoplazmę,   dochodzimy   do   zrozumienia 

cudownych właściwości ich głównego składnika — wę-
gla. Węgiel jest cudownym działaczem wśród pierwiast-
ków.   Przejawiając   się   w  różnych   postaciach,   jak   dja-
ment, grafit, węgiel, protoplazma, czyż nie zasługuje na 
poważanie? Nauki Jogów pouczają nas, że węgiel jest tą 
formą materji, która rozwinęła się, jako fizyczna podsta-
wa życia. Jeśli kto z was ma wątpliwości, że materja 
nieorganiczna może być przekształcona w formy żyjące, 

142

background image

niech zwróci uwagę na życie roślinne, w którem można 
zobaczyć, jak rośliny codziennie budują komórki z sub-
stancyj nieorganicznych, chemicznych lub mineralnych, 
czerpanych z ziemi, powietrza i wody. Przyroda tworzy 
codziennie

 

cuda przetwarzania składników chemicznych 

i minerałów w żyjące komórki roślinne. A gdy zwierzę 
lub człowiek zjada te komórki roślinne tak wytworzone, 
przetwarza je w komórki zwierzęce, z których jest zbu-
dowane ciało. Do czego Przyroda potrzebowała z po-
czątku wieków, obecnie dokonywa się w ciągu niewielu 
godzin lub minut.

Nauki Jogów, znowu w całkowitej zgodzie z Nauką 

współczesną, pouczają nas, że formy żyjące miały swój 
początek w wodzie. W szlamowym dnie mórz bieguno-
wych ukazały

 

się proste formy komórkowe, mające swój 

początek w wymienionych poprzednio stopniach przej-
ściowych. Najpierwsze żyjące formy były niską formą 
życia roślinnego i składały się z pojedynczej komórki. 
Z tych form rozwinęły się formy, złożone z grup komó-
rek i tak rozwijało się dzieło ewolucji od niższej formy 
do wyższej, zawsze krocząc naprzód.

Jak to powiedzieliśmy, pojedyncza komórka jest fi-

zycznym ośrodkiem lub rodzicem każdej żyjącej formy. 
Zawiera to, co znamy, jako jądro lub ziarno, które wy-
daje się zorganizowanem w wyższym stopniu od reszty 
substancji komórki. Może być to uważane, jako „mózg” 
komórki, jeśli chcecie puścić nieco w ruch waszą wy-
obraźnię.     Pojedyncza   komórka   rozmnaża   się   przez 
wzrost, podział lub rozdział. Każda komórka przejawia 
funkcje   życiowe,   czy   to   jest   istota   jednokomórkowa, 
czy   też   komórka,   tworząca   razem   z   biljonem   innych 
wyższą formę. Czuje, odżywia się, rośnie i rozmnaża 
się. U istoty jednokomórkowej jedna komórka wykony-

143

background image

wa oczywiście wszystkie te funkcje. Gdy zaś formy sta-
ją się bardziej złożone, wiele komórek, tworzących for-
mę, wykonywa pewne funkcje im wyznaczone, czego 
wynikiem jest podział pracy w wyższem przejawieniu. 
Jest to prawdą nie tylko dla form zwierzęcych, ale także 
dla form roślinnych. Komórki w kości, muskule, tkance 
nerwowej   i   krwi   zwierzęcia   różnią   się   zależnie   od 
swych   funkcyj,   a   to   samo   znajdujemy   w   komórkach 
rośliny w jej soku, łodydze, korzeniu, liściu, nasieniu 
i kwieciu.

Jak  powiedzieliśmy,   komórki  rozmnażają  się  przez 

podział po pewnym okresie wzrostu. Komórka rośnie 
dzięki materiałowi, wchłanianemu w jej substancję, jako 
pożywienie. Gdy komórka spożyła dostatecznie pokarm 
i przyswoiła sobie dosyć nowego materjału, osiągając 
w ten sposób pewną objętość, wówczas dzieli się i roz-
pada na dwie komórki. Podział jest równy i punkt roz-
padania się leży w ziarnie lub jądrze. Gdy dwie części 
oddzielają się od siebie, protoplazma każdej otacza swo-
je jądro i dwie żyjące formy powstają tam, gdzie przed 
chwilą była jedna. Następnie każda z dwóch komórek 
zaczyna   szybko   rosnąć,   a   następnie   rozpadać   się   itd. 
aż do   końca,   przyczem   każda   komórka   rozmnaża   się 
w miljony z biegiem czasu.

Podnosząc się na wyższy szczebel, spotykamy żyjące 

formy złożone z grup komórek. Te grupy komórek two-
rzą się przez podział pojedynczych komórek, a następ-
nie przez ich dalszy rozdział, przyczem nowe komórki 
zamiast iść swoją drogą, grupują się w grona lub masy. 
Są   miljony  form   tych   istot   o   komórkach   grupowych, 
a wśród nich znajdujemy gąbki, polipy itd.

We wczesnych formach życia trudno jest rozróżnić 

formy  zwierzęce   od   roślinnych,   gdyż   wczesne   formy 

144

background image

posiadają właściwości i jednych i drugich. Gdy jednak 
posuniemy się o szczebel wyżej, widzimy zdecydowane 
„rozgałęzienie”: jedną szeroką gałąź tworzą ewolucjo-
nujące formy roślinne, drugą zaś ewolucjonujące formy 
zwierzęce. Gałąź roślinna zaczyna się od wodorostów 
morskich i przechodzi do gąbek, mchów, porostów, pa-
proci, sosnowych i palmowych paproci, traw itd., nastę-
pnie do drzew, krzewów i ziół. Gałąź zwierzęca zaczyna 
się   od   pierwotniaków   lub   jednokomórkowych   form, 
które są czemś trochę tylko większem od kropli kleistej 
galaretowatej   protoplazy.   Następnie   przechodzi   do 
ameb,   które   zaczynają   wykazywać   drobne   różnice 
w poszczególnych swych częściach. Następnie przecho-
dzi do foraminifera, które ukrywjją się od wody w sko-
rupie wapiennej. Następnie na szczeblu wyżej do poly-
cystina,   które   ukrywają   się   od   wody   w   skorupie   lub 
szkielecie z materjału krzemieniowego. Następnie przy-
chodzą gąbki. Dalej korale, anemony — zawilce, medu-
zy. Dalej idą morskie lilje, gwiazdy morskie itd. Następ-
nie różne gatunki robaków. Dalej kraby, pająki, stonogi, 
owady. Następnie idą mięczaki, do których należą ostry-
gi,   ślimaki   i   inne   skorupiaki;   sepje,   ryby   tryskające 
wodą itd. Wszystkie wyżej  wymienione gatunki form 
zwierzęcych   noszą   nazwę  „bezkręgowych”,   gdyż   nie 
posiadają kręgosłupa.

Następnie przychodzą „kręgowce” lub zwierzęta, po-

siadające kręgosłup. Naprzód widzimy rodzinę ryb z jej 
tysiącami gatunków. Następnie przychodzą ziemnowod-
ne, do których zaliczają się ropuchy, żaby itd. Dalej idą 
gady, do których zaliczają się węże, jaszczurki, kroko-
dyle, żółwie itd. Dalej idzie wielka rodzina ptaków z jej 
cudowną różnorodnością form, objętości i cech charak-
terystycznych.   Dalej   idą   mammalia   —   ssaki,   których 

145

background image

nazwa pochodzi od wyrazu łacińskiego „mamma”, oz-
naczającego „pierś”. Charakterystyczną cechą tej grupy 
jest, że karmi swe dzieci mlekiem lub płynem, podob-
nym do mleka, pochodzącym od matki. Ssaki są naj-
wyższą formą kręgowców.

Wśród ssaków odróżniamy aplacentalia, które rodzą 

młode   niesformowane.   Te   dzielą   się   na   dwie   grupy; 
1. monotremata  (stekowce) lub zwierzęta z jednym ot-
worem,

 

do których należą kaczodzioby, kolczaste mrów-

kojady itd. i 2. masupiala (torbacze) lub zwierzęta wor-
kowate, do których należą kangury itd.

Najwyższą formą wśród ssaków są placentala, które 

rodzą sformowane potomstwo. Znajdujemy tu mrówko-
jady,   leniwce,  wieloryby,  delfiny,   konie,  krowy,  owce 
i inne kopytkowe zwierzęta; słonie, foki, psy, wilki, lwy, 
tygrysy

 

i wszystkie zwierzęta mięsożerne; zające, szczu-

ry, myszy i wszystkie gryzonie; nietoperze, krety i inne 
owadożerne;   następnie   idzie   wielka   rodzina   małp   od 
małych małpeczek aż do orangutanga, szympansa i in-
nych gatunków, stojących blisko człowieka. Nareszcie 
przychodzi stworzenie najwyższe — Człowiek, rozwija-
jący się od Kafra, Buszmena, Jaskiniowca, Indyjskiego 
mieszkańca podziemnych lepianek przez wiele stopni, 
aż   do   najwyższych   szczebli   naszej   własnej   rasy.   Od 
Pierwotniaków do Człowieka droga jest długa, zawiera 
wiele stopni, ale mieszczą się w niej wszystkie pośred-
nie   gatunki.   Nauki   Jogi   trzymają   się   teorji   ewolucji, 
wysuwanej   przez  współczesną  Naukę, ale  idą  jeszcze 
dalej, utrzymując, że nie tylko formy fizyczne podlegają 
procesowi ewolucyjnemu, lecz również i „dusze”, wcie-
lone w te formy. Innemi słowy Nauki Jogi utrzymują, że 
mamy tu do czynienia z podwójnym procesem ewolucji, 
której głównym celem jest rozwój „dusz”, która jednak-

146

background image

że uznaje za niezbędne rozwijać coraz to wyższe formy 
ciał fizycznych dla tych wciąż postępujących naprzód 
dusz.

Rzućmy okiem na rozwijające się formy życia zwie-

rzęcego, jak stopniowo wznoszą się po stopniach ewolu-
cyjnych.

 

W

 

ten

 

sposób

 

możemy stwierdzić wzrost w nich 

duszy, przejawiającej się w coraz to wyższych formach 
fizycznych,

 

używanych

 

za

 

kanały

 

do

 

wyrażania tej duszy. 

Naprzód przestudiujmy ewolucję duchową z punktu wi-
dzenia zewnętrznego, zanim przystąpimy do badania jej 
od wewnątrz. W ten sposób będziemy mieli pełniejsze 
pojęcie

 

o procesie, niż gdybyśmy, nie znając strony zew-

nętrznej, przystąpili do wewnętrznej. Nie pogardzajcie 
formą zewnętrzną, gdyż ta zawsze była i jest obecnie 
Świątynią Duszy, którą ostatnia wciąż kształtuje i roz-
budowuje,   by  odpowiadała   stale  rosnącym   potrzebom 
i wymaganiom.

 

Zacznijmy od pierwotniaków czyli gatu-

nków jednokomórkowych najniższej formy życia zwie-
rzęcego. Najniższą formą tej najniższej kategorii jest za-
dziwiające stworzenie, o którem wspomnieliśmy w po
przednich wykładach —  moneron. Stworzonko to żyje 
w wodzie, w której naturalny element jego życia orga-
nicznego miał prawdopodobnie swój początek. Jest to 
bardzo malutka, bezforemna, bezbarwna, lepka i kleista 
masa, podobna do małej kropli klajstru, w której wszy-
stkie cząsteczki masy są do siebie podobne, nie posiada-
jąca żadnych narządów. Niektórzy głosili, że poza po-
lem działania mikroskopu może być w  moneronie  coś 
podobnego do elementarnych organów, ale, o ile może 
oko ludzkie rozpoznać, nie ma śladu czegoś podobnego. 
Moneron nie posiada organów lub części do wykonywa-
nia oddzielnych funkcyj,

 

jak to jest w wyższych formach 

życia. Funkcje te, jak wiecie, można rozklasyfikować na 

147

background image

trzy grupy; przyjmowanie pokarmów, rozmnażanie się 
i stosunek do świata zewnętrznego, co oznacza funkcję 
jedzenia, funkcję tworzenia dziecka oraz funkcję otrzy-
mywania wrażeń świata zewnętrznego i odpowiadania 
na   nie.   Wszystkie   te   trzy   kategorje   funkcji  moneron 
wykonywa — ale albo jakąkolwiek częścią swego ciała 
albo jego całością.

Każda część  moneronu  lub całość przyjmuje poży-

wienie i tlen — cały jest ustami i płucami. Każda część 
lub   całość   trawi   pożywienie   —   cały   jest   żołądkiem. 
Każda część lub całość wykonywa funkcje rozmnażania 
— cały jest narządem rozmnażania. Każda część jego 
odbiera wrażenia z zewnątrz i odpowiada na nie — cały 
jest organem czucia i organem ruchu.  Moneron  otacza 
swą   zdobycz,   jak   kropla   kleju   otacza   ziarno   piasku, 
i wsysa substancję zdobyczy we własną substancję. Po-
rusza się, przedłużając cząstkę swego ciała na zewnątrz 
na podobieństwo ogona, którego używa jak „nogi” lub 
„palca” do poruszania swego ciała; przysuwając się lub 
odsuwając od danego przedmiotu. To przedłużenie na-
zywa   się  „pseudopodem”  łub  „fałszywą   nogą”.   Gdy 
moneron przechodzi,

 

używając

 

„fałszywej nogi” dla spe-

cjalnego celu, po prostu wciąga z powrotem w siebie tę 
cząstkę, którą poprzednio wysunął.

Dokonywa   funkcji   trawienia,   przyswajania   sobie, 

wydzielania itd. doskonale, tak samo jak wyższe formy 
życia, ale nie ma żadnych narządów do tego i wykony-
wa te funkcje poszczególnie i zbiorowo częściami swe-
go ciała lub całością. To, co wyższe zwierzęta wykony-
wają za pomocą złożonych organów — serca, żołądka, 
płuc, wątroby, nerek itd. itd. — to drobne stworzenie 
wykonywa bez organów całem swem ciałem lub jego 
częścią. Funkcja rozmnażania się jest u  monerona pro-

148

background image

sta. Po prostu dzieli się na dwie części i oto wszystko. 
nie ma tu płci męskiej lub żeńskiej — moneron bowiem 
łączy w sobie obie. Proces rozmnażania jest nawet dale-
ko   prostszy  od   pączkowania  „roślin”.   Możecie   prze-
wrócić jedno z tych cudownych stworzeń, a będzie szło 
dalej w ten sposób swoją drogą bez żadnego zakłócenia 
w swych czynnościach. Jest to po prostu „Żyjąca kropla 
kleju”
, która je, trawi, otrzymuje wrażenia i odpowiada 
na nie oraz rozmnaża się. Malutka kropla kleju wykony-
wa zupełnie te same funkcje życiowe, jak wyższe złożo-
ne formy żyjące. Co jest większym „cudem” — mone-
ron
 czy Człowiek?

Mały

 

krok

 

naprzód monerona prowadzi nas do „ame-

by”. Nazwa tego nowego stworzenia, pochodzi od wy-
razu greckiego, oznaczającego „zmianę”. Stworzenie to 
otrzymało swą nazwę z tego względu, że ciągle zmienia 
swój kształt.

 

Ta ciągła zmiana formy wywołuje stałe wy-

ciąganie i ściąganie jego „pseudopodów” czyli „fałszy-
wych nóg”
,

 

co nadaje stworzeniu pozory ustroju o „wie-

lu   palcach”.   Stworzenie   to   wykazuje   pierwszy   krok 
w kierunku „części ciała”, gdyż posiada coś podobnego 
do błony lub  „skóry”  na swej powierzchni i  „jądro” 
w ośrodku,   a   także   rozszerzające   się   i   zwężające   się 
wydrążenie w swej substancji, którego używa dla utrzy-
mania, trawienia i dzielenia swego pokarmu, a także dla 
nagromadzenia i podziału swego tlenu — elementarną 
kombinację  żołądka  i  płuc!  Widzicie  więc,   że  ameba 
uczyniła krok naprzód od moneronu i zaczyna rozumieć 
korzyść części ciała i narządów. W związku z tem cieka-
wem jest

 

do zanotowania, że zwykle komórki ciała wyż-

szego   zwierzęcia   przypominają   pod   wielu   względami 
moneta, gdy białe ciałka we krwi człowieka i zwierząt 
mają uderzające podobieństwo do ameby pod względem 

149

background image

objętości, ogólnej budowy i ruchów. Istotnie znane są 
w Nauce, jako „ameboidy”. Białe ciałka zmieniają swą 
formę, przyjmują pokarm w sposób inteligentny i żyją 
życiem względnie niezależnem, a ich ruchy wykazują 
niezależną „myśl” i „wolę”.

Niektóre ameby (np. diatomy) wyciągają z wody ma-

terję twardą i budują z niej skorupy lub domy, będące 
dla nich ochroną przed wrogami. Te skorupy są pełne 
malutkich otworów, przez które wyciągają się „fałszywe 
nogi”
 w poszukiwaniu pokarmu łub w celu poruszania 
się. Niektóre z tych skorup składają się z nazbieranego 
wapna, inne zaś z substancji krzemiennej, „wybór” zaś 
tych substancyj  wśród innych mineralnych  cząsteczek 
w wodzie wykazuje pewien stopień  „myśli”  i umysłu 
nawet u tych niskich stworzeń. Szkielety tych drobnych 
stworzonek tworzą szerokie warstwy kredy lub podob-
nych substancyj.

Na   nieco   wyższym   szczeblu   stoją  „infusoria”.   Te 

stworzenia różnią się od ameb tem, że zamiast „fałszy-
wych nóg”
 rozwinęły drobne drgające włókna lub podo-
bne do nici pasma, używane dla przyciągania zdobyczy 
i dla poruszania się. Te włókna są stałe, a nie chwilowe, 
jak

 

„fałszywe nogi”

 

monerona lub ameby — są to pierw-

sze oznaki stałych rąk i nóg. Stworzenia te odkryły za-
tem   właściwości   organów   i   części   ciała   w   znacznie 
większym stopniu, niż ich kuzynki  ameby  i rozwinęły 
coś

 

podobnego

 

do otworu ustnego (bardzo pierwotnego), 

a także krótką gardziel, przez którą wciągają swój po-
karm i tlen — rozwinęły więc pierwsze oznaki gardła, 
przewodu oddechowego i przewodu pokarmowego.

Dalej idzie rodzina „gąbek”, których miękki szkielet 

jest   artykułem   codziennego   użytku.   Jest   wiele   gatun-
ków,   które   budują   dom   znacznie   bardziej   delikatny 

150

background image

i piękny,  niż  ich  bardziej  znani  i  prości  bracia.  Sama 
gąbka, jako stworzenie, jest kleistą i miękką substancją, 
wypełniającą wolne miejsca w gąbczastym szkielecie. 
Jest przyczepiona do jednego miejsca i zbiera swój po-
karm w wodzie naokoło siebie (jak również i tlen) za 
pomocą   licznych   włókien,   podobnych   do   biczyków, 
zwanych  „eilia”,   które   migają   w   wodzie,   wciągając 
pokarm i tlen do wewnętrznych części ciała. Wodę tę 
wciąga się, jak również usuwa się nie przyswojony po-
karm w ten sam sposób. Ciekawem jest do zanotowania, 
że   w   organizmach   wyższych   zwierząt   z   człowiekiem 
włącznie   istnieją   liczne  eilia,   wykonywające   zadania, 
związane z przyswajaniem pokarmów itd. Gdy przyroda 
doskonali pewien instrument, uważa za możliwe utrzy-
manie go nawet w wyższych formach, chociaż w tych 
jego   znaczenie   może   być   zmniejszone   przez   narządy 
wyższe.

Najbliższy szczebel na drabinie rozwojowej form ży-

ciowych zajmują „polipy”, które znajdują się w wodzie 
przyczepione do pływającej materji. Polipy czepiają się 
tej pływającej materji swemi ustami ku dołowi, wysu-
wając kołysające się czułki lub cienkie długie ramiona. 
Te   czułki   zawierają   drobne,   podobne   do   nici,   zwoje, 
będące w kontakcie z trującym płynem i zawarte w ko-
mórce.   Gdy   czułki   wchodzą   w   kontakt   ze   zdobyczą 
stworzonka  lub  z  czemś,  co  to stworzonko  uważa  za 
możliwego   wroga,   otaczają   naokoło   przedmiot,   małe 
zaś komórki pękają i drobne, podobne do nici, zwoje 
rozwijają się i owijają się naokoło przedmiotu na podo-
bieństwo  pętlicy, zatruwając go zatrutym płynem. Nie-
które z polipów ukrywają się w krzemienistych rurkach, 
w których żyją i z końców których wyłaniają się jak 
kwiaty.   Z   tych   macierzystych   polipów   wyłaniają   się 

151

background image

grona młodych podobnych pączków. Te młode, podobne 
do   pączków,   następnie   stają   się   tem,   co   znamy   jako 
galaretowate ryby itd., które z kolei rozmnażają się — 
ale tu dzieje się cud — galaretowata ryba składa jaja, 
które wylęgając się wydają nie zmieniające się polipy, 
podobne   do   swych   dziadków,   a   nie   poruszające   się 
stworzenia,   podobne   do   rodziców.   Galaretowate   ryby 
mają dość złożony ustrój. Posiadają zawikłany system 
przejść, podobnych do kanałów, ażeby doprowadzić po-
karm i tlen do różnych części ciała. Posiadają również 
coś podobnego do muskułów, które ściągają się i poz-
walają   stworzeniu  „pływać”.   Posiadają   także  „układ 
nerwowy”
,   a   co   najdziwniejsze,   mają   zaczątki   oczu 
i uszu. Ich czułki tak samo, jak u macierzystego polipa
ukrywają trujący płyn, który wypuszczają na zdobycz 
lub wroga.

Podobnemi do  polipów  są morskie  „anemony”  (za-

wilce) z ich wspaniale mi barwami i jeszcze bardziej 
złożoną   budową,   których   czułki   przypominają   płatki 
kwiatów. Nieco różnią się od nich stworzenia koralowe, 
które żyją kolonjami i których szkielety tworzą drzewa, 
gałęzie koralowe, oraz inne formy, które dobrze znamy. 
Przechodząc do najbliższej wyżej stojącej rodziny form 
życiowych, widzimy morskie stworzenia o kolczastem 
ciele, jak rabuś morski, gwiazda morska itd., które po-
siadają grubą twardą skórą, pokrytą kolcami lub klują-
cemi   ostrzami.   Istnieją   liczne   gatunki   tych   stworzeń. 
Gwiazda posiada promienie, wytryskające ze wspólnego 
centrum, od którego pochodzi jej nazwa, gdy tymcza-
sem rabuś morski jest podobny do piłki. Lilie morskie 
z ich łodygami i kwiatami należą też do tej rodziny, jak 
i ogórki morskie, których nazwa pochodzi od ich swo-
istej formy i ogólnego wyglądu; są to jednak stworze-

152

background image

nia,   posiadające   względnie   złożony   organizm,   jedną 
z cech którego jest żołądek, mogący być dowolnie usu-
wany i zamieniany przez nowy. Stworzenia te mają do-
brze zaznaczony system nerwowy, posiadają oczy, a nie-
które z nich nawet zaczątki powiek.

Podnosząc się wyżej po szczeblach form życiowych, 

dochodzimy do wielkiej rodziny „anntilosa” lub stwo-
rzeń kręgowych. Tu należą różne gatunki robaków, kra-
bów, pająków, mrówek itd. W tej wielkiej rodzinie gru-
pują się prawie cztery piąte znanych gatunków. Ich ciała 
są dobrze sformowane i posiadają układ nerwowy, obie-
gający naokoło ciała i składający się Z dwóch cienkich 
nici, związanych na różnych punktach w węzły nerwo-
we lub sploty komórek nerwowych, podobne do tych, 
jakie posiadają wyższe zwierzęta. Mają oczy i inne or-
gany czucia, w niektórych wypadkach wysoko rozwi-
nięte. Posiadają organy odpowiadające sercu, i mają do-
brze rozwinięty narząd trawienia. Zauważcie ten postęp 
w

 

narządzie

 

pokarmowym: moneron bierze swój pokarm 

każdą cząstką swego ciała, ameba chwyta pokarm przy 
pomocy swych  „fałszywych nóg”  i przesuwa go przez 
swe ciało za pomocą rytmicznych ruchów, polip przesy-
ła swój pokarm do różnych części swego ciała za pomo-
cą wody, którą wciąga razem z pokarmem, rabuś mor-
ski
  i  gwiazda  skierowują   swój   pokarm   przez   kanały 
swych ciał, które są otwarte wprost na wodę, w wyż-
szych formach annulosa pokarm rozdziela się za pomo-
cą płynu, podobnego do krwi, który roznosi pożywienie 
do każdej części ciała i który unosi z sobą niezużyte 
odpadki, przyczem krew w ciele rozprowadza zaczątko-
wy organ serca. Tlen jest rozprowadzany przez każdy 
z tych gatunków w podobny sposób, przyczem wyższe 
gatunki posiadają zaczątki płuc i organów oddychania. 

153

background image

Krok

 

za krokiem gatunki życiowe doskonalą się i kształ-

tują organy, konieczne do wykonywania pewnych okre-
ślonych czynności, rozwijając je z zaczątków do form 
udoskonalonych.

Rodziny robaków są najniższemi członkami wielkiej 

rodziny annulosa. Najbliższą nich jest gromada, zwana 
„rotifera” — wrotki, które to stworzenia są bardzo dro-
bne. Dalej idą „crustacea” — skorupiaki, tak zwane od 
ich  skorupiastej   pokrywy.  Do tej   grupy należą  kraby, 
homary itd. Grupa ta wykazuje duże podobieństwo do 
owadów. Istotnie, niektóre największe autorytety nauko-
we twierdzą, że owady i skorupiaki pochodzą od tego 
samego macierzystego gatunku. Również niektóre auto-
rytety wśród Jogów potwierdzają to przekonanie, gdy 
tymczasem inni nie zatrzymują się nad tą sprawą, nie 
uważając jej za ważną, wychodząc z założenia, że wszy-
stkie gatunki życiowe mają wspólny początek. Uczeni 
zachodni zwracają wielką uwagę na zewnętrzne szcze-
góły,   gdy  tymczasem  umysł  Wschodni  przechodzi  do 
porządku dziennego nad szczegółami małego znaczenia, 
woląc   szukać   przyczyny   poza   formą   zewnętrzną.   Na 
jednym punkcie nauczyciele Jogi i uczeni całkowicie się 
zgadzają, a mianowicie, że rodzina owadów pochodzi 
od stworzenia wodnego. I jedni i drudzy utrzymują, że 
skrzydła owadów rozwinęły się z organów, początkowo 
używanych dla celów oddychania przez przodków, gdy 
ci   przedsiębrali   krótkie   loty   powietrzne.   Konieczność 
środków do latania działała następnie w kierunku rozwi-
nięcia tych początkowych organów w doskonale skrzy-
dła. Nie należy się dziwić co do tej zmiany więcej, niż 
w wypadku przekształcenia owadu z liszki w poczwar-
kę, a następnie w owad. Istotnie proces ten jest powtó-
rzeniem stopni, przez które forma życiowa przechodziła 

154

background image

przez   długie   lata   pomiędzy   stworzeniem   morskiem, 
a owadem lądowym.

Nic potrzebujemy zabierać wiele czasu na omawianie 

cudownie   złożonego   organizmu   niektórych   owadów, 
które stoją nieco wyżej od skorupiaków. Cuda z życia 
pająków — prawie ludzkie życie mrówek — duch psz-
czół

 

i

 

wszystkie inne cuda życia owadów są znane wszy-

stkim   naszym   czytelnikom.   Przestudiowanie   jakiegoś 
dobrego podręcznika o życiu wyższych form z rodziny 
owadów będzie nie bez znaczenia dla niejednego, gdyż 
otworzy   przed   jego   oczami   cudowny   przejaw   życia 
i myśli wśród tych stworzeń. Przypomnijcie sobie uwa-
gę Darwina, że mózg mrówki, choć niewiele większy od 
główki szpilki, jest jednym z najbardziej zadziwiających 
atomów materji w świecie, być może bardziej zadziwia-
jącym, niż mózg człowieka.

Bardzo zbliżonym do skorupiaków jest podgatunek 

„mollusca”  —  mięczaków, do którego należą ostrygi, 
zlepki itp., a także ślimaki, sepje, leniwce, żeglarzyki, 
tryskające wodą ryby itd. Niektóre są osłonięte twardą 
skorupą, gdy inne mają zewnętrzną chrząstkową powlo-
kę, służącą jako zbroja, a inne znowu są jeszcze gołe. 
Te, co posiadają skorupy, biorą materiał dla ich budowy 
z wody. Niektóre z nich przyczepiają się do skał itd., 
gdy

 

inne żeglują dowolnie.

 

Chociaż na pierwszy

 

rzut oka 

wydaje się to dziwne, niektóre z wyższych form  mię-
czaków
 wykazują ślady początkowej kości pacierzowej. 
Nauka  zaryzykowała  opinję,  że  ryby  tryskające  wodą 
i podobne stworzenia pochodzą od jakiegoś przodka, od 
którego pochodzą również i zwierzęta kręgowe, których 
najwyższą formą, znaną dzisiaj na tej planecie, jest czło-
wiek. Wspomnimy o tym związku w naszym najbliż-

155

background image

szym   wykładzie,   gdy   wyłożymy   historję  „Rozwoju 
Człowieka”
 z niskich form kręgowców.

Teraz   kończąc   ten   wykład,   musimy   przypomnieć 

czytelnikowi, że nie nauczaliśmy Ewolucji, jak ją poj-
muje współczesna nauka. Patrzyliśmy na nią z krańco-
wo przeciwległego punktu widzenia Nauk Jogi. Nauka 
Współczesna poucza, że Myśl jest ubocznym produktem 
ewolujących form materjalnych, gdy tymczasem Nauki 
Jogi utrzymują, że ta Myśl była tchnięta w najniższą for-
mę i że ta Myśl, nieustannie dążąc naprzód do rozwoju, 
wywoływała przymusowo stopniową ewolucję lub roz-
wój po wolno posuwających się stopniach organizacji 
i funkcji. Nauka twierdzi, że  „funkcja poprzedza orga-
nizację”
, to jest, że jakaś forma wykonywa pewne funk-
cje w sposób niedoskonały i pierwotny, zanim rozwinie 
organy odpowiednie dla danej funkcji. Np. niższe formy 
trawiły   pokarm,   zanim   rozwinęły   żołądki,   a   ostatnie 
przyszły   dla   zaspokojenia   potrzeby.   Natomiast   Nauki 
Jogi idą dalej i twierdzą, że „pragnienie poprzedza fun-
kcje”
, tj. że niska forma życiowa  „pragnie”  posiadać 
aparat do trawienia, ażeby posunąć się naprzód po stop-
niach ewolucyjnych, zanim zaczyna funkcję, wykony-
waną przez bardziej złożony organizm. Tu jest zawsze 
„przymus”   Myśli,   która   domaga   się   rozwoju   i   którą 
stworzenie   wyczuwa,   jako   niejasne   pragnienie,   coraz 
bardziej   wzmagające   się   z   biegiem   czasu.   Niektóre 
stworzenia chętniej poddają się przymusowi i otrzymują 
rodziców   o   możliwie   wyższych   formach.  „Wielu   jest 
powołanych, ale mało wybranych”
  i tak stworzenia te 
rozwijają się naprzód z pokolenia na pokolenie, przy-
czem niewiele form służy do tego, by przenieść ewolu-
cyjny przymus na swych potomków. Zawsze jednak jest 
to  Ewolucyjny Przymus Myśli, uwięzionej i usiłującej 

156

background image

zrzucić z siebie ciążącą jej powłokę i posiąść bardziej 
doskonałą maszynerię, aby móc przez nią wyrażać się 
i przejawiać.  Taka   jest   różnica   pomiędzy  „Ewolucją” 
Nauki Współczesnej i  „Rozwojem”  Nauki Jogi. Jedna 
jest całkiem materialna, przyczem myśl uważa się po-
prostu za produkt uboczny, gdy tymczasem drugi jest 
całkiem Myślowym, a materja jest przy tem tylko narzę-
dziem wyrazu i przejawienia.

Jak   to   już   powiedzieliśmy   w   tym   wykładzie   i   co 

w szczegółach wyjaśnimy w przyszłych wykładach, jed-
nocześnie z ewolucją ciał odbywa się ewolucja „dusz”
wywołująca pierwszą. Ta ewolucja dusz jest podstawo-
wą   zasadą   Nauk   Jogi.   Musicie   jednak   zapoznać   się 
naprzód z ewolucją ciał i form, zanim będziecie mogli 
całkowicie pojąć wyższe nauki.

Nasz   przyszły   wykład   będzie   nosił   tytuł  „Rozwój 

Człowieka”. Wykażemy w nim, że człowiek — to jest 
jego ciało — rozwinął się z niskich form kręgowców. 
W tym samym wykładzie zaczniemy nasze rozważania 
„ewolucji dusz”. Wierzymy, że słuchacze nasi staran-
nie   studjują   szczegóły  każdego   wykładu,   gdyż   każdy 
z nich stanowi osobną część wielkiej całości Nauk.

157

background image

Wykład  VII

.

ROZWÓJ  CZŁOWIEKA

 

W ostatnim wykładzie prowadziliśmy was stopniowo 

od  zaczątków   życia   w żywych  formach  do  stworzeń, 
zbliżonych   do   rodziny  kręgowców,  stanowiących   naj-
wyższy   stopień   żywych   form   na   naszej   planecie. 
W niniejszym   wykładzie   przedstawimy   historię  „Roz-
woju Człowieka”
 z niższych gatunków kręgowców.

Obszerna rodzina „Kręgowców” różni się od bezkrę-

gowych

 

tem,

 

że

 

posiada

 

wewnętrzny szkielet kostny, któ-

rego

 

najważniejszą cechą jest stos pacierzowy. Zapamię-

tajcie sobie. Że kręgowce posiadają w gruncie rzeczy te 
same narządy, co i niższe formy życia, ale różnią się od 
nich   bardzo   istotnie   przez   posiadanie   wewnętrznego 
szkieletu, gdy tymczasem niższe formy posiadają szkie-
let

 

zewnętrzny,

 

który jest po prostu stwardnieniem skóry.

Giętkość kręgowców tworzy cudowną moc struktury, 

połączoną z właściwą im łatwością ruchu, co pozwala 
im rozwijać szybko w drodze ewolucji naturalne formy 
życia. Dzięki tej mocy i łatwości ruchu gatunki te zdol-
ne są do szybkiego poruszania się przy gonieniu zdoby-
czy lub przy uciekaniu od swych prześladowców, zdol-
ne   są  również   do   odparcia   zewnętrznego   nacisku  lub 
ataku. Mają taką samą ochronę, jak bezkręgowce, posia-

158

background image

dające skorupy, a w dodatku korzystają z przywileju łat-
wych ruchów. Choć liczni członkowie rodziny kręgow-
ców różnią się w formach i wyglądzie ich, budowa jed-
nak

 

wykazuje

 

z

 

łatwością, że pochodzą od jednego gatu

nku. W rzeczywistości są to tylko modyfikacje pewnego 
ogólnego   wzoru,   a   różnice   powstają   wskutek   potrzeb 
życiowych stworzenia, przejawiających się dzięki jego 
pragnieniu i koniecznościom gatunku.

Nauka

 

wykazuje

 

bezpośrednie pokrewieństwo pomię-

dzy  kręgowcami  i  bezkręgowemi  przez różne wiążące 
ogniwa. Wśród ostatnich najbardziej zasługuje na uwa-

 

„lancelot”

 

— stworzenie, podobne z kształtu do ryby, 

a jednocześnie bardzo zbliżone do niższych gatunków 
bezkręgowych. Stworzenie to nie posiada głowy i ma 
tylko  jedno  oko, jest  na  pół  przeźroczyste  i  ma  eilia 
(otwory z powiekami) dla wciągania wody, zawierającej 
jego pokarm. Posiada coś podobnego do skrzel, a jedno-
cześnie gardziel  na podobieństwo niższych  gatunków. 
Nie posiada serca, a krew jego krąży przy pomocy ścią-
gających się naczyń lub części dała. Ściśle mówiąc, nie 
posiada kręgosłupa, a jednak nauka zmuszona była do 
umieszczenia go wśród kręgowców, gdyż posiada chrzą-
stkowate stwardnienie w tem miejscu, gdzie się znajduje 
kość   pacierzowa  u   wyższych   gatunków.  Ta   chrząstka 
może   być   nazwana  „zaczątkową   kością   pacierzową”
Posiada układ nerwowy, składający się z pojedynczego 
sznura,   który   rozwija   się   w   szeroki   koniec   koło   ust 
stworzonka i może być wskutek tego uważany za „coś 
podobnego do mózgu”
. Stworzenie to jest w rzeczywi-
stości rozwiniętą postacią bezkręgowca, mającego for-
mę podobną do kręgowca i wykazującego ślady zacząt-
kowej kości pacierzowej oraz układu nerwowego. Jest 
to „ogniwo łączące”.

159

background image

Najniższą formą prawdziwych kręgowców jest wiel-

ka rodzina ryb. Ta wielka rodzina ryb zawiera małe ryby 
na wysokim i niskim stopniu rozwoju, przyczem niektó-
re wyższe formy tak samo daleko odbiegają od najniż-
szych, jak i od rodziny gadów. nie ma potrzeby wcho-
dzić  w  szczegóły  natury tej  rodziny  ryb,   gdyż  każdy 
student zna je mniej lub więcej.

Niektóre specjalne gatunki ryb wykazują pewne od-

chylenie w kierunku rodziny gadów. Rzeczywiście wy-
daje się, że należą również dobrze do ostatniej, jak i do 
swej własnej rodziny ogólnej.

 

Niektóre gatunki ryb, zna-

ne jako  „dipnoi”  lub  „dwudyszne”, mają zadziwiający 
podwójny   system   oddychania.   Posiadają   mianowicie 
skrzela do oddychania w wodzie, a także zaczątkowe 
„płuco”  w   formie   pęcherzyka   powietrznego,   którego 
używają   do   oddychania   na   lądzie.  Ryba   błotna  Połu-
dniowej Ameryki, a także inne gatunki ryb w Australii 
i innych miejscowościach posiadają modyfikację płetw, 
których używają w praktyce jako  „nóg”  dla przecho-
dzenia po ziemi z jednej sadzawki do drugiej. Niektóre 
z tych ryb znane są z tego, że przechodzą olbrzymie 
przestrzenie   w   poszukiwaniu   nowych   sadzawek   wod-
nych lub nowych strumieni. Z dawnych siedlisk wypę-
dza je susza, a czasami instynkt, podobny do instynktu 
wędrownego ptaków. Węgorze są rybami (chociaż wielu 
na ogół zapomina o tem) i wiele ich gatunków posiada 
zdolność porzucania wody i przenoszenia się na lądzie 
od sadzawki do sadzawki, gdyż ich oddychanie dokony-
wa się przez specjalnie zmodyfikowane skrzela. Pełza-
jący  okoń indyjski  posiada zdolność porzucania wody 
i ma skrzela, dostosowane do potrzeb oddychania, oraz 
płetwy, przystosowane do pełzania i poruszania się. Wi-
dzicie więc, że bez porzucania właściwie rodziny ryb, 

160

background image

mamy   przykłady   stworzeń,   żyjących   na   lądzie,   które 
tworzą „łączące ogniwa”.

Są   jednak   prawdziwe  „ogniwa   łączące”  pomiędzy 

rybami   i   gadami.   Pomijając   wiele   cudacznych   gatun-
ków, które służą za ogniwa pomiędzy dwiema rodzina-
mi, rozważmy tylko dzieje naszej pospolitej  żaby, jako 
przykładu   uderzającego.   Kijanka   posiada   skrzela,   nie 
ma jednak nóg, używa swego ogona, jak ryba swej płe-
twy, spożywa rośliny itd. Przechodząc przez różne inte-
resujące stadja, kijanka osiąga stopień, na którym jest 
żabą  z  ogonem,   następnie   traci  swój   ogon  i  staje  się 
sformowaną żabą z czterema łapami, z błonkami mię-
dzy palcami, nie posiada ogona i karmi się zwierzętami. 
Żaba

 

jest stworzeniem ziemno-wodnem, zdolnem do ży-

cia na ziemi lub w wodzie i zmuszona jest do wypływa-
nia na powierzchnię wody, aby wciągać powietrze do 
płuc. Niektóre ziemnowodne stworzenia posiadają i płu-
ca i skrzela nawet w wieku dojrzałym. Wyższe jednak 
kręgowce,

 

żyjące w wodzie, oddychają płucami, wytwo-

rzonemi z pęcherzyka powietrznego ryb, który z kolei 
rzeczy rozwinął się z pierwotnego gardła niższych ga-
tunków. Są ryby,  znane jako ciepłokrwiste. Słuchacze 
przypomną sobie łaskawie, że wieloryb nie jest rybą, ale 
zwierzęciem wodnem — w rzeczywistości ssakiem, ro-
dzącym żywe młode i wykarmiającym je swą piersią.

Widzimy więc, że tylko jeden krok i to mały dzieli 

ryby pełzające po ziemi od niższych form gadów. Żaba 
pokazuje nam proces ewolucji pomiędzy dwiema rodzi-
nami, a dzieje jej życia odtwarzają stopniowo ewolucję, 
która   może   wymagała   wieków   przy   formowaniu   się 
gatunków. Przypomnijcie sobie, że embrionalne stadja 
wszystkich stworzeń odtwarzają rozmaite stadja ewolu-

161

background image

cyjne, przez które te gatunki przeszły. Jest to prawdziwe 
Zarówno w stosunku do człowieka, jak i żaby.

Nie potrzebujemy zatrzymywać się długo przy roz-

ważaniu żyjących gatunków rodziny gadów. Studiowali-
śmy  i  obserwowaliśmy różnorodne  jej   gatunki:  węże, 
jaszczurki,  krokodyle,  żółwie  itd. Widzimy  żmije  bez 
nóg,   jaszczurki   o   ruchliwych   nogach,   olbrzymie   nie-
zgrabne powolne krokodyle i aligatory, noszące pancerz 
żółwie morskie i rzeczne. Wszystkie te gatunki należą 
do wielkiej rodziny gadów i prawie wszystkie są zwy-
rodniałemi potomkami gatunków potężnych gadów geo-
logicznego wieku gadów, w którym kwitły potężne ga-
tunki olbrzymich gadów— monstrów na lądzie i w wo
dzie. Wśród gęstej roślinności tych czasów przedhisto-
rycznych,   wśród   najbardziej   sprzyjających   warunków 
kwitły   i   żyły   te   potężne   stworzenia.   Ich   skamieniałe 
szkielety służą dla nas jako dowód, jak bardzo upadli 
ich potomkowie z braku sprzyjających warunków, gdy 
tymczasem inne gatunki życiowe rozwijały się, będąc 
w większej harmonji ze zmienionem otoczeniem.

Następnie idzie wielka rodzina ptaków. Ptaki pocho-

dzą od gadów. Tak twierdzi Nauka Zachodnia, jak rów-
nież i Wschodnia.

 

Początkowo uczono w podręcznikach, 

że linja rozwoju szła przez rodzinę uskrzydlonych ga-
dów, które istniały w wieku gadów, we wczesnych epo-
kach ziemi. Późniejsi jednak pisarze w świecie Zachod-
nim   przeciwstawili   się   temu.   Obecnie   panuje   przeko
nanie, że te dawne uskrzydlone gady nie posiadały opie-
rzenia   i   więcej   przypominały   rodzinę   nietoperzy,   niż 
ptaków. (Przypomnijcie sobie, że nietoperz nie jest ani 
gadem ani ptakiem — jest to ssak, rodzący żywe młode 
i karmiący je swoją piersią. Nietoperz przypomina ra-

162

background image

czej mysz, a jego skrzydła są po prostu płetwą, rozcią-
gniętą pomiędzy palcami, nogami i ogonem).

Linja rozwoju od gadów

 

do

 

ptaków

 

szła przez gatunki 

gadów, pełzające po ziemi. Istnieją bliskie anatomiczne 
i fizjologiczne pokrewieństwa i stosunki pomiędzy temi 
dwiema

 

rodzinami (gadami i ptakami), o których nie po-

trzebujemy tutaj mówić. Oczywiście wiele modyfikacyj 
zaszło od czasu  „rozgałęzienia”. Łuski gadów i pióra 
ptaków są, jak wiadomo, tylko modyfikacjami pierwot-
nej

 

skóry

 

zewnętrznej,

 

jak

 

włosy,

 

pazury, kopyta, paznok-

cie itd. wszystkich zwierząt. Nawet zęby powstały w ten 
sposób, jakkolwiek wydaje się to dziwne — rozwinęły 
się ze skóry. Co za cudowne pole dla myśli — ta stop-
niowa ewolucja od zewnętrznej błony najniższych ży-
wych gatunków do wspaniałych piór, dziobów i pazu-
rów ptaka.

Rozwój skrzydeł odnosi się do bardziej rozwiniętych 

gatunków   życiowych.   Gady   były   zmuszone   do   życia 
w ciasnem kole terytorjalnem, tymczasem ptaki zdolne 
są do podróżowania nad ziemią w dalekich lotach. Pod-
róż zaś zawsze rozwija zdolności obserwacji, pamięci 
itd. i udoskonala zmysły wzroku, słuchu itd. Stworzenie 
jest   w   ten   sposób   zmuszone   do   ćwiczenia   i   rozwoju 
zdolności  „myślenia”  w   wyższym   stopniu.   Tak   więc 
ptaki były zmuszone dzięki konieczności swych podró-
ży do rozwinięcia w silniejszym stopniu organu myśle-
nia. Wynikiem tego jest, że wśród ptaków znajdujemy 
wiele przykładów inteligentnej myśli, której nie można 
uważać za  „zwykły instynkt”. Naturaliści zamieszczają 
koguta na czele rodziny ptaków pod względem inteli-
gencji, a ci, co obserwowali te stworzenia i studjowali 
ich procesy myślowe, zgodzą się, że orzeczenie to jest 
słuszne. Zostało dowiedzionem, że koguty zdolne są do 

163

background image

liczenia różnych liczb, a i pod innemi względami wyka-
zują zadziwiający stopień prawie ludzkiej pojętności.

Zaraz po rodzinie ptaków idzie najwyższy ze wszyst-

kich gatunek — ssaki. Zanim jednakże zaczniemy nasze 
rozważania   nad   temi   wysokiemi   gatunkami,   rzućmy 
przelotnie okiem na „ogniwa łączące” między ptakami 
a ssakami. Najniższe gatunki ssaków przypominają pod 
wielu względami ptaki. Niektóre z nich nie mają zębów, 
a wiele z nich posiada te same pierwotne kiszkowe na-
rządy, co i ptaki, od czego pochodzi ich nazwa „mono-
tremata”
 (jednootworowe). Te monotremata można naz-
wać   na   wpół   ptakami,   a   na   wpół   ssakami.   Jednym 
z najbardziej charakterystycznych okazów z tej rodziny 
jest „ornithorhynchus” lub „kaczodziób”, o którym po-
czątkowo   przyrodnicy  sądzili,   że   jest  „pseudopelika-
nem”
, następnie po bliższem zbadaniu osądzono go jako 
„wybryk natury”. Nie jest to jednak żaden wybryk natu-
ry, a tylko „ogniwo łączące” między dwiema wielkiemi 
rodzinami stworzeń. Stworzenie to przedstawia uderza-
jący widok dla obserwatora, gdy ten zaczyna je badać. 
Podobne jest do bobra, posiada miękką, pokrytą futrem 
skórę, ale ma również rogowy płaski dziób na podo-
bieństwo kaczki; nogi jego są połączone płetwą, ale tak-
że opatrzone pazurami wystającemi poza koniec płetwy. 
Składa jaja do podziemnego gniazda — dwa jaja naraz, 
które są podobne do jajek ptaków o tyle, że zawierają 
nie tylko protopłazmę, w której utworzony jest embrjon, 
ale także i  „żółtko”,  służące za pokarm dla embrjona, 
zanim ten się wykluje. Gdy młody  kaczodziób  się wy-
kluje, karmi się przez gruczoły w ciele matki bez sutek, 
a  mleko  wytwarza  matka  specjalnym  procesem.  Roz-
ważcie ten cud-zwierzę, które składa jaja, a następnie, 

164

background image

gdy   młode   się   wyklują,   karmi   je   mlekiem.   Gruczoły 
mleczne u matki są zaczątkowemi „piersiami”.

Wyżej   wskazane   zwierzę   znajduje   się   w  Australji, 

w kraju wielu dziwnych form i „ogniw łączących”, któ-
re zostały tam, jako przeżytki, zniknąwszy stopniowo 
w innych częściach świata, gdzie ich wyparły bardziej 
doskonałe i rozwinięte gatunki. Darwin nazwał te prze-
żytki form „żywemi skamieniałościami”. W tym samym 
kraju

 

znajduje

 

się także „echdina” lub „kolczasty mrów-

kojad”,   który   składa   jedno   jajko,   a   gdy   wykluje   się 
z niego małe, karmi je swem mlekiem, jak kaczodziób
Zwierzę to, jak i kaczodziób, jest jednootworowcem.

Uczeni nie są zgodni w swych teorjach, czy  jedno-

otworowce pochodzą wprost od gadów lub ptaków, czy 
też był wspólny przodek, od którego pochodzą i gady 
i ptaki i ssaki. Nic jest to jednak ważne, gdyż pokre-
wieństwo pomiędzy gadami, ptakami i ssakami jest jas-
no wykazane. Co zaś do jednootworowców, to te są na 
pewno jedną z pozostałości stopni pośrednich.

Najbliższy wyższy stopień wśród ssaków po jedno-

otworówcach   zajmują  „marsupialia”  —  workowate
stworzenia dające mleko. Dobrze znanemi członkami tej 
rodziny są dydelf i kangur. Charakterystyczną cechą tej 
rodziny stworzeń jest posiadanie przez samicę zewnęt-
rznego worka, w którym nosi małe i karmi je, dopóki 
nie będą w stanie same troszczyć się o siebie, jak małe 
innych stworzeń. Młode z rodziny marsupialia rodzą się 
w   stanie   niedoskonałym,   nierozwinięte   w   kształtach 
i słabe. Są wykopaliskowe pozostałości z rodziny mar-
supialia
, wykazujące, że w wiekach minionych istniały 
stworzenia tego rodzaju tak wielkie, jak słonie.

W bardziej pospolitym gatunku ssaków młode rodzą 

się   już   całkowicie   ukształtowane,   otrzymawszy  poży-

165

background image

wienie przed urodzeniem z ciała matki przez  „płace-
nia”
  (pępowinę), które łączą płód z matką. Ssaki  pla-
centalia
 były najlepiej ze wszystkich gatunków przygo-
towane do dalszego życia i rozwoju, gdyż  małe były 
karmione podczas krytycznego

 

„perjodu”,

 

a opieka, któ-

rą ssak musi z konieczności użyczać swym dzieciom, 
dawała im specjalne prerogatywy, znacznie większe, niż 
w innych gatunkach. Ta przyczyna jak również i inne 
spowodowały   umieszczenie  placcntalia   „w   linji   Kró-
lewskiej”
, z której rozwinął się człowiek.

Następujące rodziny ssaków  placemalia  rozpoznaje 

Nauka, a każda z nich ma swe specjalne właściwości 
organiczne:

Edentata  lub  bezzębne,   wśród   których   są   leniwce, 

mrówkojady, żółwce itd. Stworzenia te, jak się wydaje, 
są bliższe monotremata, niż marsupialia.

Sirenia, tak zwane z powodu ich fantastycznego po-

dobieństwa   do   mitologicznych  syren.   Wśród   nich   są 
fokimanatydiugonie itd., które pod względem budowy 
i wyglądu podobne są do ryb, przednie ich nogi mają 
formę łopatek lub płetw, tylnych zaś nóg albo nie ma 
wcale, albo też są tylko w zaczątkach,

Cetacea  lub rodzina  wielorybów, do której wchodzą 

wieloryby, świnie morskie, delfiny itd. Są one całkiem 
podobne   pod   względem   wyglądu   i   budowy   do   ryb 
i kształty ich są zastosowane do życia w morzu, chociaż 
są faktycznie ssakami, rodzące mi sformowane należy-
cie młode, które karmią piersią.

Ungulata lub kopytne, która to rodzina zawiera różne 

gatunki, jak koniatapiranosorożcaświnięhipopota-
ma, wielbłąda, jelenia, owcę, krowę
 itd, itd.

Hyracoidea, które tworzą małą rodzinę, a głównym 

jej   członkiem   jest   królik   skalny,   który   ma   zęby   pod 

166

background image

pewnemi   względami   podobne   do   kopytnych,   a   pod 
innemi względami do gryzoniów.

Proboscidea lub zwierzęta z trąbami, którą to rodzinę 

w dzisiejszych czasach reprezentują tylko różne gatunki 
słoni, mających specjalny dodatek, zwany „trąbą”, któ-
rej używają jako dodatkowego członka.

Carnivora  lub  mięsożerne,   reprezentowane   przez 

liczne i rozmaite gatunki, jak  foka, niedźwiedź, łasica,  
wilk, pies, lew, tygrys, lampart
  itd.  Wilk  i podobne ga-
tunki należą do rodziny psów, a lew, tygrys itd. do rodzi-
ny kotów.

Rodentia  lub  gryzonie,   do   których   należą  szczur, 

zając, bóbr, wiewiórka, mysz itd. itd.

Inscctivora lub owadożerne, do których należą kret, 

ostropysk, jeż, itd.

Cheiroptera  lub  palcoskrzydłe,   zawierające   wielką 

rodzinę nietoperzy, które są stworzeniami bardzo rozwi-
niętemi.

Lemuroidea lub lemury, których nazwa pochodzi od 

łacińskiego słowa, znaczącego  „widmo”, gdyż lemury 
mają zwyczaj chodzenia po nocy. Lemur jest stworze-
niem nocnem, nieco podobnym do małpy, co do ogólne-
go wyglądu, ale z długim puszystym ogonem i ostrym 
pyszczkiem, jak u lisa. Jest on podobny do małego lisa, 
mającego ręce i nogi małpy, przyczem używa nóg za-
miast  rąk, jak  to czynią  prawdziwe  małpy.  Niektórzy 
przyrodnicy   umieszczają   te   stworzenia   wśród   małp, 
jako „czterorękie”, gdy tymczasem inni skłonni są uwa-
żać za znacznie ważniejsze ich zaznaczone pokrewień-
stwo z  marsupialia  i  owadożernemi. Na ogół budowa 
tych stworzeń jest dziwna i można je uważać jako „og-
niwo  łączące”  
z  innemi  gatunkami. Jeden z  lemurów 
jest znany, jako  „kolugo”  lub  „latający lemur”, który 

167

background image

jest podobny pod wieloma względami do wiewiórki, a w 
dodatku ma błonkową tkankę, wyrastającą z rąk, która 
umożliwia   mu   dokonywanie   skoków   w   powietrzu   na 
wielkie   przestrzenie.   Ostatni   gatunek,   jak   się  wydaje, 
tworzy ogniwo pomiędzy owadożernemi i primates.

Primates  stanowią dużą rodzinę, zawierającą różne 

gatunki   małp,   pawjanów,   małp   człekokształtnych,   jak 
goryl, szympans, orangutang itd., które wszystkie mają 
duże szczęki małe mózgi i pochyloną postawę. Rodzina 
ta zawiera także C

ZŁOWIEKA

 z jego wielkim mózgiem 

i wyniosłą postawą z jego wielu rasami, zależne mi od 
formy czaszki, koloru skóry, gatunku włosów itd.

Rozważając Rozwój Człowieka (fizyczny) od najniż-

szych form monera itd. aż do jego obecnej wysokiej po-
zycji, studiujący jest uderzony stałością podnoszenia się 
w górę, rozwoju i postępu. Chociaż istnieje wiele „bra-
kujących   ogniw”
  wskutek   zniknięcia   gatunków,   które 
stworzyły łącznik, zawsze jeszcze pozostaje dostateczny 
dowód w istniejących gatunkach, aby zadowolić bada-
cza o jasnym umyśle. Same wyłącznie fakty z embrjolo-
gji
 są dostatecznym dowodem, że Człowiek rozwinął się 
z niższych gatunków. Każdy człowiek dzisiejszy prze-
szedł przez wszystkie formy rozwoju w ciągu niewielu 
miesięcy od pojedynczej komórki do nowo narodzonego 
zupełnie sformowanego niemowlęcia.

Embrjologja poucza nas, że zarodki, z których wszy-

stkie   zwierzęce   gatunki   się   rozwijają,   są   w   praktyce 
wszystkie do siebie podobne, o ile można to stwierdzić 
przez   badanie   mikroskopowe,   niezależnie   od   różnic 
gatunków, które się z nich rozwiną. To podobieństwo 
jest   utrzymane   nawet   wtedy,   gdy   embrjon   wyższych 
gatunków   zaczyna   przejawiać   ślady   przyszłych   form. 
Baer, uczony niemiecki był  pierwszym,  co zanotował 

168

background image

ten zadziwiający i dający do myślenia fakt. Stwierdził to 
w następujących słowach: „Posiadam dwa małe embr-
jony, zakonserwowane w alkoholu, których nazwy zapo-
mniałem określić, a teraz nie jestem w stanie ustalić, do  
jakiej kategorii należą. Mogą to być jaszczurki lub małe  
ptaki lub bardzo małe ssaki — tak wielkie jest podo-
bieństwo   w   sposobie   tworzenia   głowy   i   tułowia   tych  
stworzeń. Embrjony te nie posiadają jeszcze krańcowo-
ści. Gdyby nawet istniały na wczesnych stopniach roz-
woju, nie nauczyłoby nas to niczego, gdyż nogi jaszczu-
rek   lub   ssaków,   skrzydła   1   nogi   ptaków,   jak   również  
ręce   i   nogi   człowieka,   wszystkie   pochodzą   od   jednej  
zasadniczej formy”.

Prof. Clodd słusznie powiedział:  „Embrjony wszyst-

kich żywych stworzeń przedstawiają w swym rozwoju  
skrót serji zmian, przez które pierwotne formy przecho-
dziły w swym rozwoju od prostych do skomplikowanych.  
Wyższe organizmy przechodzą przez te same stopnie, co  
i niższe, aż do punktu, gdy ich cechy wyodrębniają się,  
nigdy jednak nie otrzymują w szczegółach formy, jaką  
przedstawiają w obecnym czasie. Na przykład embrjon  
człowieka posiada na stronie zewnętrznej szyi z dwóch  
boków rozcięcia podobne do skrzeli, jak ryba.

Ostatnie  ustępują   miejsca  członkom,   podobnym  do  

tych, które zastępują skrzele w rozwoju ptaków i gadów.  
Serce   jest   początkowo   zwykłą   pulsującą   komorą,   jak  
u robaków, kość pacierzowa wydłuża się w poruszający  
się ogon, wielki palec u nogi jest wydłużony lub prze-
ciwstawny, jak nasze duże palce u ręki, na podobień-
stwo wielkich palców u nogi małp, ciało na trzy miesią-
ce przed urodzeniem jest cale pokryte włosem z wyjąt
kiem dłoni i podeszwy. Przy urodzeniu głowa jest wzglę-
dnie większa, a ręce i nogi względnie dłuższe, niż u do-

169

background image

rosłego, nos jest bez chrząstki; te dwie cechy wraz z in-
nemi, przez nas nie wyszczególnianemi, są charaktery-
styczne dla małp. Tak czyni zarodek, z którego rozwija  
się   człowiek,   organizm   objętości   zaledwie   jednej   sto  
dwudziestopiątej   cala,   streszczając   w   niewielu   tygo-
dniach   rezultaty   milionów   lat   i   przedstawiając   nam  
historję swego rozwoju z form ryby i gadu i z form bar-
dziej nam bliskich owłosionego, ogoniastego czworono-
ga. Po odziedziczeniu fizycznego i mentalnego charak-
teru jego specjalne indywidualne cechy rozwijają się już  
powolnie] w okresie, następującym po urodzeniu”.

Taką jest tedy w krótkości Zachodnia teorja Ewolu-

cji — Rozwój Fizyczny Człowieka. Podaliśmy go możli-
wie pełnie, o ile to się da uskutecznić na małej prze-
strzeni, jaką rozporządzamy w tych  wykładach  o filo
zofji Jogi. Dlaczego? Ponieważ chcemy dowieść Zacho-
dniemu umysłowi na sposób Zachodni, że Nauka Za-
chodnia   współpracuje   ze   Starożytnemi   Naukami   Jogi 
o Rozwoju   Żywych   Form   od   Monady   do   Człowieka. 
Wschodni nauczyciele pogardzają „dowodzeniem” cze-
gokolwiek swym uczniom, którzy siedzą u stóp nauczy-
ciela i przyjmują, jako prawdę, to, czego się ich nauczą 
i co   zostało   przekazane   z   dawno   minionych   zamierz-
chłych wieków. Metoda ta jednak nigdy nie zadowoli 
ucznia zachodniego — ten musi mieć wszystko „dowie-
dzione”
 fizycznemi faktami i przykładami, nie zaś tylko 
przenikliwem,   subtelnem,   intelektualnem   rozumowa-
niem. Uczeń Wschodni pragnie, by mu  „mówiono” — 
uczeń zaś Zachodni pragnie, by mu „pokazywano”. Tu 
leżą   rasowe   różnice   metod   w   zdobywaniu   wiedzy. 
Uznawszy ten fakt, nagromadziliśmy dowody jeden po 
drugim z kart Wiedzy Zachodniej, ażeby wykazać wam 
racjonalność z punktu widzenia Zachodniego doktryny 

170

background image

Fizycznego rozwoju, jak ją nauczali przed wiekami Hin-
duscy guru swym czela. Macie teraz w tym przedmiocie 
Nauki   Wschodnie   razem   ze   świadectwem   Nauki   Za-
chodniej o racjonalności tej idei.
Ale niestety! Nauka Zachodnia, choć dokonywała istot-
nie   wspaniałego   dzieła   gromadzenia   faktów   jeden   za 
drugim dla poparcia swej świeżo odkrytej teorji ewolu-
cji w sposób, całkowicie nieznany Wschodniemu myśli-
cielowi,   który   szuka   zasad   za   pomocą   koncentracji 
myślowej raczej w sobie niż na zewnątrz — choć istot-
nie udowodniła za pomocą faktów fizycznych koncep-
cje myślowe Nauk Wschodnich, dotychczas jeszcze nie 
dostrzega żywotnego znaczenia myśli. Nauka Zachod-
nia w swych tendencjach materjalistycznych popełniła 
błąd, nie dostrzegając przyczyny myślowej rozwoju fi-
zycznego.   Co   prawda   Lamark,   istotny   odkrywca   Za-
chodni Ewolucji nauczał, że Pragnienie i Myślowa Po-
trzeba
  były siłą realną, powodującą Ewolucję, ale jego 
idee zostały wyjaśniane przez współczesnych i dotych-
czas nie są poważnie traktowane przez większość Ewo-
lucjonistów. A jednak był on bliżej prawdy, niż Darwin 
lub

 

jakikolwiek Ewolucjonista Zachodni. Czas zaś poka-

że, że Nauka Zachodnia nie dostrzegła jego genjuszu, 
który jedyny rzuca prawdziwe światło na dany przed-
miot.

Ażeby należycie ocenić tę różnicę pomiędzy szkołą 

Darwina   a   Naukami   Jogi,   zbadajmy,   jakie   przyczyny 
faktu Ewolucji podają Ewolucjoniści Zachodni. Uczyni-
my to krótko.

Zwolennicy   Darwina   tłumaczą   przyczyny  „Pocho-

dzenia Gatunków”  twierdzeniem, że  „nigdy dwa indy-
widua tego samego gatunku nie są do siebie podobne,  
każde dąży do zmiany”
. Jest to fakt sam przez się oczy-

171

background image

wisty i jest często używany, jako punkt wyjścia dla uza-
sadnienia zmienności. Następnie stawia się dalszy krok: 
„zmiany są przekazywane i mają tendencję stania się  
stałemi”
, co jest również samo przez się oczywiste i dą-
ży do wykazania racjonalności stopniowej ewolucji ga-
tunków. Dalszym krokiem jest argument, że  „jak czło-
wiek wytwarza nowe gatunki i rodzaje przez hodowlę,  
kulturę itp., tak samo Natura wytwarzała w dłuższym  
czasie ten sam rezultat w ten sam sposób”
. Jest to także 
racjonalne, choć zawiera w sobie tendencję uosobienia 
Natury i dania jej myśli, zanim ewolucjoniści dopuścili 
ewolucję „myśli”.

Słusznem będzie przytoczyć samego Darwina w tym 

przedmiocie. Powiada on:  „Jeśli człowiek może wywo-
łać i na pewno wywołał znaczny wynik swemi metodycz-
nemi i nieświadomemi środkami doboru, to cóż może  
zdziałać dobór naturalny? Człowiek może działać tylko  
na cechy zewnętrzne i widoczne, gdy Natura, jeśli wol-
no mi dać to uosobienie naturalnej tendencji zachowa-
nia się lub utrzymywania przy życiu najbardziej przysto-
sowanych, nie troszczy się wcale o wygląd, o ile ten nie  
jest użytecznym dla jakiegoś tworu. Natura może dzia-
łać na każdy wewnętrzny organ, na każdy cień różnicy  
organicznej. Człowiek dokonywa doboru tylko dla swe-
go  własnego  dobra.  Natura zaś tylko  dla  dobra  tych  
istot, któremi kieruje. Każda dobrana cecha jest przez  
nią w pełni wykorzystana, gdyż na tem polega sam fakt  
doboru. Człowiek trzyma dzieci różnych klimatów w tym  
samym kraju, rzadko pozwala, by wybrana cecha prze-
jawiła się w sposób jej właściwy i odpowiedni, karmi  
długodziobego   i   krótkodziobego   gołębia   tem   samem  
pożywieniem, nie pozwala, by czworonożne stworzenie  
o długim grzbiecie lub długich nogach wykorzystało te  

172

background image

właściwości w odpowiedni sposób, hoduje owce z krót-
ką lub długą wełną w tym samym klimacie. Nie pozwala  
najbardziej silnym samcom walczyć o samice, nie nisz-
czy bezlitośnie wszystkich słabszych stworzeń, ale chro-
ni  podczas zmiennych  pór roku, o  ile  to  leży  w  jego  
mocy,  wszystkie swe stworzenia. Często zaczyna swój  
dobór od jakiejś na wpół monstrualnej formy lub przy-
najmniej od jakiejś modyfikacji dostatecznie wybitnej,  
by zwrócić na siebie uwagę lub stać się dla niego w peł-
ni pożyteczną. W Naturze najdrobniejsze różnice budo-
wy lub organizacji mogą wpłynąć w dodatnim kierunku  
na   równowagę   w   walce   o   byt   i   zachować   się   dzięki  
temu. Jak przelotne są życzenia i wysiłki człowieka! Jak  
krótki jego czas! A w konsekwencji, jak skromne są jego  
wyniki   w   porównaniu   z   temi,   jakie   gromadzi   Natura  
w czasie całych okresów geologicznych! Czyż możemy  
się dziwić następnie, że twory Naturą muszą być znacz-
nie „istotniejsze” co do swych właściwości, niż twory  
człowieka, że są nieskończenie lepiej przystosowane do  
najbardziej złożonych warunków życia i noszą stempel  
znacznie wyższego rękodzieła?”

Teorja Darwina o zachowaniu przy życiu najbardziej 

przystosowanych wyszła z ustalenia faktów, że liczba 
organizmów,   zachowujących   życie   jest   bardzo   mała 
w porównaniu z ilością rodzących się. Przytoczmy jego 
własne słowa; „Nie zna wyjątków prawo, że każde stwo-
rzenie organiczne rozmnaża się naturalnie w tak szyb-
kim tempie, że o ile nie niszczy się jego potomstwa, zie-
mia   byłaby   wkrótce   pokryta   potomkami   pojedynczej  
pary. Nawet wolno rozmnażający się człowiek podwoił  
swą liczbę w ciągu 25-ciu lat i gdyby dalej szło w tym  
tempie, to w niecałe tysiąc lat nie byłoby literalnie miej-
sca do stania dla jego potomków”.
  Zostało obliczone, 

173

background image

że gdyby utrzymało się przy życiu potomstwo słonia, 
który jest uważany za najbardziej powolnie rozmnażają-
ce się stworzenie, byłoby w ciągu 750 lat około 20 mil-
jonów słoni na ziemi. Ikra pojedynczego sztokfisza za-
wiera 8 lub 9 miljonów jajeczek i gdyby każde jajeczko 
się wykluło, a każda ryba utrzymała się przy życiu, mo-
rze

 

szybko

 

stałoby

 

się

 

zwartą masą sztokfiszów. O musze 

domowej   powiadają,   że   ma   20   miljonów   potomków 
w ciągu lata, licząc szereg generacji potomstwa. Niektó-
rzy uczeni obliczyli, że mszyca lub wesz roślinna roz-
mnaża się tak szybko i w tak olbrzymich ilościach, że 
dziesiąta

 

generacja jednej pary rodziców byłaby tak wie-

lka, że zawierałaby więcej stworzeń, niż ludność Chin, 
która jest obliczona na 500 miljonów! I to bez liczenia 
potomstwa, poprzedzającego dziesiątą generację!

Rezultat   powyższych   warunków   jest   bardzo   jasny. 

Musi wyniknąć Walka o Byt, która prowadzi w rezulta-
cie do pozostawania przy Życiu najbardziej przystoso-
wanych. Słaby zostaje zniszczony przez silnego, a po-
wolny   zdystansowany   przez   szybkiego.   Indywidualne 
formy lub gatunki, najlepiej przystosowane do swego 
otoczenia i najbardziej uzbrojone do wałki, czy uzbroje-
nie to jest fizyczne czy mentalne, przeżywają inne co są 
gorzej uzbrojone lub mniej dostosowane do otoczenia. 
Zwierzęta, rozwijające przemiany w swej budowie, któ-
re dają im nawet drobną przewagę nad innemi, natural-
nie mają więcej szans do pozostania przy życiu. A to 
jest,

 

krótko mówiąc, co Ewolucjoniści nazywają „Utrzy-

maniem się przy życiu najbardziej przystosowanych”.

W walce o Byt barwa i naśladownictwo są ważnemi 

czynnikami.  Grant  Allen  w  swoim  dziele  o  Darwinie 
mówi o tem, tak ilustrując „Dobór Naturalny”: „W pu-
styni   z   jej   monotonnem   piaszczystem   zabarwieniem  

174

background image

owad czarny lub biały, a jeszcze więcej czerwony lub  
niebieski   byłby   niezwłocznie   odkryty   i   pożarty   przez  
jego naturalnych wrogów — ptaki i jaszczurki. Nato-
miast szarawe lub żółtawe owady nie zwracają uwagi  
na pierwszy rzut oka i byłyby niedostrzegane tak długo,  
jak długo istniałyby indywidua takiego samego gatunku,  
bardziej zwracające uwagę ptaków i jaszczurek. W ten  
sposób   w   bardzo   krótkim   czasie   znikłyby   na   pustyni  
wszystkie   owady   prócz   szarych   i   żółtawych;   a   wśród  
tych ostatnich ptaki wydziobałyby te, które by się odróż-
niały bardziej znacząco w barwie lub cieniu od piasku  
naokoło nich. Ale te, którym udało się zmienić najbar-
dziej na kolor piaszczysty lub centkowany, mają więcej  
szans pozostania przy życiu i stania się rodzicami przy-
szłych   pokoleń.   Wskutek   tego   w   ciągu   wielu   wieków  
wszystkie owady, zamieszkujące pustynie uzyskały kolor  
piaszczysty, gdyż mniej piaszczyste były stale wydzioby-
wane i niszczone przez ich wiecznie czujnych wrogów,  
gdy tymczasem bardziej piaszczyste wymykały się, roz-
mnażały i napełniały ziemię do nich podobnymi potom-
kami”.

Prof.   Clodd,   zaznaczając   ten   fakt,   dodaje:  „W  ten 

sposób   tłumaczy   się   również   płowy   kolor   większych  
stworzeń, żyjących na pustyni. Pasy na tygrysie odpo-
wiadają   pionowym   łodygom   bambusu   i   ukrywają   go, 
gdy zbliża się potajemnie do swej Zdobyczy. Tem tłuma-
czy się błyszcząca zieleń podzwrotnikowych ptaków, po-
dobne do liści formy i kolory pewnych owadów, wysu-
szone, podobne do gałązek, formy wielu liszek, wygląd,  
podobny

 

do

 

kory,

 

żab drzewnych, zharmonizowanie upie-

rzenia letniego gęsi śnieżnej z kolorem mchów, pokry-
wających   kamienie,   na   których   ta   siaduje,   ciemnawy  
kolor stworzeń, które żyją w nocy, błękitnawy wygląd 

175

background image

stworzeń, żyjących na powierzchni morza, piaszczysty  
kolor płaskich ryb żyjących na dnie i purpurowe zabar-
wienie tych, co pływają wśród raf koralowych ”,

Wszystko to nie jest przeciwne Filozofji Jogi, cho-

ciaż ostatnia patrzy na te sprawy, jako na drugorzędną 
tylko przyczynę zmian i utrzymywania się przy życiu 
gatunków. Nauki Wschodnie pouczają, że to pragnienie 
stworzenia

 

wywołuje

 

przyswajanie

 

sobie kolorów i form, 

zgodnych z otoczeniem, że to pragnienie zatem działa 
na

 

podświadomy

 

kierunek

 

fizycznych

 

przejawów.

 

Wpływ 

myślowy,   będący  istotną   przyczyną   tych   zjawisk,   jak 
nauczają Jogowie, jest zazwyczaj tracony z oczu przez 
Zachodnich Ewolucjonistów, którzy skłonni są patrzeć 
na Myśl, jako  „produkt poboczny”  materji. Wręcz od-
wrotnie,   Jogowie   uważają  Materję  za   produkt  Myśli
O ile

 

jednak

 

chodzi

 

o

 

prawo

 

Utrzymywania się przy życiu 

najbardziej   Przystosowanych,   nie   ma   pomiędzy   nimi 
sporu. Owady, najbardziej pragnące pozyskać kolor pia-
szczysty, otrzymują go i są w ten sposób ochraniane, 
gdy ich bracia mniej „pragnący” podlegają zniszczeniu. 
Uczony   Zachodni   wyjaśnia   przejawy   zewnętrzne,   nie 
zwraca   jednak   uwagi   na   ukrytą   przyczynę,   o   której 
nauczają mędrcy Wschodu.

Doktryna „Doboru Płciowego” jest drugiem podsta-

wowem   twierdzeniem   Darwinistów.   Krótko   mówiąc, 
można streścić tę teorję w ten sposób, że we współza-
wodnictwie   i   walce   o   samice   zwyciężają   najsilniejsi 
samcy,   którzy   przekazują   swe   specjalne   właściwości 
swym   potomkom.  Tem  samem  tłumaczą  się  jaskrawe 
kolory upierzenia samców wśród ptaków itp. przyciąga-
jące samice i dające przywileje w ich oczach, wskutek 
czego naturalnie jaskrawe kolory uwieczniają się.

176

background image

Jest to krótki szkic Historji Fizycznej Ewolucji Czło-

wieka, jak ją ustala Nauka Zachodnia, porównana z Na-
ukami Jogi. Uczeń powinien porównać obydwie te idee, 
ażeby   je   zharmonizować   i   pogodzić.   Należy   przypo-
mnieć, że Darwin nie uczył, że „Człowiek pochodzi od 
małp, jakie znamy teraz”
. Nauka Ewolucji Zachodniej 
polega na tem, że małpoludy i wyższe formy małp po-
chodzą od wspólnego przodka, który był również przod-
kiem Człowieka. Innemi słowy Człowiek i Małpoludy 
są różnemi gałęziami, które wyłoniły się ze wspólnego 
pnia przed wiekami. Nie ulega kwestji, że z tego same-
go   pnia   wyłoniły   się   i   inne   gatunki,   zginęły   jednak, 
będąc mniej dostosowane do swego otoczenia. Małpolu-
dy były lepiej dostosowane do swego otoczenia, a Czło-
wiek był lepiej dostosowany do swego. Słabsze gałęzie 
odpadły.

Należy  pamiętać,   że  najbardziej  dzikie  rasy,  znane 

nam dzisiaj, są w rzeczywistości tak dalekie od najwyż-
szych Amerykańskich, Europejskich łub Hinduskich ty-
pów Człowieka, jak od najwyższych Małpoludów. Jed-
nakowoż   wydaje   się,   iż   byłoby   daleko   łatwiej   dla 
wyższego Małpoluda rozwinąć się w Kafra, Hotentota 
lub   Indjanina,   niż   któremu   z   ostatnich   rozwinąć   się 
w Emersona, Szekspira lub Mędrca Hinduskiego. Jak to 
wykazał Huxley, budowa mózgu człowieka w porówna-
niu z szympansem wykazuje znacznie mniejsze różnice, 
niż budowa mózgu szympansa w porównaniu z lemu-
rem. Ten sam autorytet poucza nas, że w najważniej-
szych   cechach   głębokich   zwojów   i   splątanych   brózd 
mózgowych, różnica pomiędzy człowiekiem o najwyż-
szej cywilizacji a najniższym dzikim jest znacznie więk-
sza, niż różnica pomiędzy najniższym dzikim a najwyż-
szym małpoludem. Darwin opisując dzikich Fudżianów, 

177

background image

znajdujących   się   na   najniższych   stopniach,   powiada: 
„Ich znaki i gesty są dla nas mniej zrozumiałe, niż do-
mowych zwierząt. Są to ludzie, nie posiadający instynk-
tu tych stworzeń, a wydaje się, że nawet z gruba nie  
posiadają rozumu ludzkiego lub przynajmniej zdolności,  
wypływających z tego rozumu”.

Prof,   Clodd,   opisując  „prymitywnego   człowieka” 

powiada: „Nie ulega kwestji, że stał on niżej, niż najniż-
si z dzikich dzisiaj. Było to potężne, sprytne, dwunożne  
stworzenie z przenikliwemi organami czucia, które są  
zawsze ostrzejsze u dzikusa wskutek stałego ich ćwicze-
nia niż u człowieka cywilizowanego (zastępującego je  
wiedzą).   Człowiek   pierwotny   miał   silne   instynkty   nie-
kontrolowane i porywcze uczucia, małą chęć poznawa-
nia i dopiero rodzącą się zdolność myślenia. Nie był on  
w stanie myśleć o jutrze lub rozumieć wczorajsze, spo-
żywał   dziko   rosnące   produkty   natury,   biorąc   je   ręką  
wprost do ust, ubrany był w skórę i łyko lub zamazany  
gliną, a schronienia szukał w drzewach i pieczarach.  
Nie   znał   najprostszych   sztuk   z   wyjątkiem   ociosania  
kamiennego pocisku i niekiedy wytworzenia ognia. Był  
silnym   w   swych   potrzebach   życiowych   i   w   mglistem 
poczuciu prawa do życia i do tego, co mógłby dostać,  
ale wspólne niebezpieczeństwa i namiętności zmuszały  
go powoli do tworzenia na swój sposób związków, luź-
nych i przypadkowych na zewnątrz, przyczem porozu-
miewanie się z innymi polegało na dźwiękach, znakach  
i gestach”.

Takim

 

był

 

człowiek pierwotny. Interesujących się nim 

można odesłać do dwóch cudownych historyj  o czło-
wieku

 

jaskiniowym,

 

napisanych

 

w formie powieści przez 

dwóch   wielkich   współczesnych   pisarzy.   Książki   te   to 
„Historja Aba” przez Stanleya Waterloo i „Przed Ada-

178

background image

mem” przez Jacka Londona. Można je otrzymać w księ-
garni. Obie są tworami wyobraźni przyczem naukowe 
fakty są mądrze w nie wplecione.

A

 

teraz na zakończenie, zanim przejdziemy do „Ewo-

lucji   Duchowej”,   która   będzie   przedmiotem   naszego 
najbliższego wykładu, chcielibyśmy jeszcze raz zwrócić 
waszą uwagę  na życiową  różnicę  pomiędzy Naukami 
Zachodniemi i Wschodniemi. Nauka Zachodnia trzyma 
się mechanicznej teorji życia, które działa bez koniecz-
ności poprzedzającej Myśli, ukazującej się jako  „pro-
dukt”
 na pewnym stopniu. Nauka Wschodnia utrzymu-
je,

 

 

poza

 

wszelkiem

 

działaniem

 

Ewolucji,

 

jego  podsta

wą i poprzedniczką jest Myśl, będąca przyczyną, nie zaś 
skutkiem   lub   produktem.   Nauka   Zachodnia   głosi,   że 
Myśl została wytworzona przez wysiłek Materji do wy-
tworzenia wyższych form samej siebie. Nauka Wschod-
nia głosi, że cały proces Ewolucji wywołała Myśl, wal-
cząca, wysilająca się i prąca naprzód do pełniejszego  
wyrażenia siebie samej — do wyzwolenia się z krępu-
jącej i hamującej Materji. Rezultatem walki jest  Roz-
wój, który powoduje odrzucanie i odsuwanie krępują-
cych materjalnych więzów pochwa po pochwie przez  
wysiłki oswobodzenia skrępowanego Ducha, będącego  
nawet poza Myślą. Nauki Jogów pouczają,że Przymu-
sem   Ewolucyjnym   jest   nacisk  skrępowanego  Ducha,  
usiłującego wyzwolić się z pętli więzów, które go uci-
skają.

Walką i bólem Ewolucji są wysiłki porodowe Ducho-

wego wyzwalania się z łona Materji. Uzyskuje się to, 
jak przy wszelkim porodzie przez ból i cierpienie, ale 
koniec wynagradza to wszystko. Jak matka ludzka zapo-
mina przeszłe swe bóle, ciesząc się z oglądania twarzy, 
postaci i życia  swego ukochanego  dziecka, tak  dusza 

179

background image

zapomni   ból   narodzin   Ducha   na   skutek   wspaniałości 
i szlachetności tego, co się urodzi dla niej i z niej.

Studjujmy starannie historję Ewolucji Fizycznej, ale 

nie zatraćmy się sami w niej, gdyż jest to tylko wstęp do 
historji Rozwoju Duszy.

Nie pogardzajmy opowiadaniem o Ciele Człowieka 

— gdyż jest to  historja Świątyni Ducha, która została 
zbudowana z najbardziej niskich zaczątków, zanim osią-
gnęła obecny wysoki poziom. A nawet i to jest tylko 
początkiem,   gdyż   dzieło   posuwa   się   dalej   i   dalej   w 
duchu tych wspaniałych strof Holmesa:

Buduj dla siebie najbardziej wspaniałe budynki,

o moja duszo!

W miarę jak toczą się chyże pory roku!
Pozostaw nisko sklepioną przeszłość!
Niech każda nowa świątynia, wspanialsza od ostatniej.
Zakrywa cię od nieba kopułą bardziej szeroką,
Aż nareszcie będziesz wolny,
Pozostawiając twą wyrosłą na zewnątrz skorupę 

przy niespokojne m morzu życia.

180

background image

Wykład  IX

.

METEMPSYCHOZA

 

Jak   powiedzieliśmy   w   naszym   poprzednim   wykła-

dzie, Nauki Jogi rzucają doniosłe światło na teorję Za-
chodnią Ewolucji. Jest jednak poważna różnica pomię-
dzy   naukowemi   wskazaniami   Zachodniemi   w   tym 
przedmiocie, a teorjami i naukami Wschodniemi. Idea 
Zachodnia polega na tem, że proces jest mechaniczny 
i materjalny, a „myśl” jest „produktem ubocznym” Ma-
terji   w   jej   ewolucji.   Tymczasem   Nauki   Wschodnie 
utrzymują, że Myśl jest podstawą i poprzedniczką całej  
pracy   ewolucyjnej
  oraz   że  Materja   jest   „produktem 
ubocznym” Myśli
, a nie odwrotnie.

Nauki Wschodnie utrzymują, że Ewolucję wywołuje 

Myśl.   czyniąca   wysiłki,   walcząca   i   prąca   naprzód   do 
coraz to pełniejszego wyrazu, używająca materji, jako 
materjału, i zawsze dążąca do oswobodzenia się od krę-
pującego i opóźniającego wpływu ostatniej. Wynikiem 
walki jest  Rozwój, powodujący usuwanie i odrzucanie 
krępujących więzów materjalnych powłoka po powłoce, 
gdy Duch nagina Myśl, a Myśl modeluje i nadaje for-
mę   Materji.   Ewolucja   jest   tylko   procesem   narodzin  
Zindywidualizowanego Ducha ze splotów Materji,
 któ-

181

background image

remi został skrępowany. Bóle i walki są tylko przypad-
kami, towarzyszące mi narodzinom duchowym.

W tym wykładzie oraz następnym będziemy rozwa-

żali  „Ewolucję Duchową”  rasy — to jest Rozwój Zin-
dywidualizowanego Ducha, tak samo, jak Ewolucja Fi-
zyczna była przedmiotem ostatnich dwóch wykładów.

Widzieliśmy, że Ewolucję Duchową poprzedzała In-

wolucja Duchowa. Filozofja Jogi utrzymuje, że z Począ-
tku Absolut rozmyślał o przedmiocie Tworzenia i kształ-
tował   Obraz   Myślowy   lub  Myślokształt   Powszechnej 
Myśli   —  to  jest  Powszechnej  Zasady  Myśli
.  Ta  Pow-
szechna Zasada Myśli jest  Wielkim Oceanem „Materji 
Myślowej”
,   z   której   rozwinął   się   cały   przejawiony 
Wszechświat.

 

Z

 

tej Powszechnej Zasady Myślowej pow-

stała  Powszechna   Zasada   Siły   lub   Energji.   Z   tej   zaś 
powstała Powszechna Zasada Materji.

Powszechna Zasada Myśli była Związana Prawami, 

ustanowionemi dla niej przez koncepcję myślową Abso-
lutu   —   Kosmicznemi   Prawami   Natury.  Te  zaś   prawa 
były   przyczyną   wywołującą   Wielką   Inwolucję.  Albo-
wiem przed Ewolucją dla jej  umożliwienia niezbędna 
była Inwolucja. Wyjaśniliśmy, że słowo  „inwoluować” 
oznacza „owija攄pokrywać, osłaniać itd.” Zanim coś 
może  „ewoluować”,   to   jest  „rozwijać   się”,   musi   na-
przód „inwoluować”, to jest „zawinąć się”. Rzecz musi 
być naprzód włożona, zanim będzie mogła być wzięta.

Stosując się do ustanowionych dla niej praw Inwolu-

cji   Powszechna   Zasada   Myślowa  inwoluowała   się 
Powszechną Zasadę Energji. Ostatnia, posłuszna tym 
samym prawom, inwoluowała się w Powszechną Zasa-
dę Materji
. Każdy stopień Inwołucji lub zawijania się 
stworzył   dla   siebie   (z   wyższej   zasady   inwoluującej) 
osłonę   lub   powłokę   dla   zawinięcia   wyższej   Zasady. 

182

background image

Wyższe formy Zasady Materjalnej tworzyły powłoki z 
niższych form, aż te doszły do postaci znacznie grubszej 
od jakiejkolwiek ze znanych nam, gdyż grube te formy 
znikły w rozwoju Ewolucyjnym. W dół, w dół, w dół 
szedł   proces   Inwolucji,   aż   osiągnął   punkt   najniższy. 
Wtedy nastąpiła chwila pauzy, poprzedzająca początek 
rozwoju Ewolucyjnego.

Wówczas rozpoczęła się Wielka Ewolucja. Jak to już 

mówiliśmy wam, Ruch w Górę cechowała  „Tendencja 
do Indywidualizacji”
. Gdy Proces Inwolucyjny dokony-
wały Zasady, jako Zasady, Ruch w Górę rozpoczęła ten-
dencja do  „rozszczepiania się”, tworzenia  „form indy-
widualnych”
, usiłowania doskonalenia ich i budowania 
nad niemi coraz to wyższych następnych form, aż osią-
gnięto

 

stopień,

 

na którym Świątynia Ducha stała się god-

ną, by zajął ją Człowiek, świadomy siebie wyraz Ducha. 
Przyjście Człowieka było pierwszym stopniem wyższej 
formy Ewolucji — Ewolucji Duchowej. Aż do tego cza-
su istniała zwykła Ewolucja Ciał, a teraz przyszła Ewo-
lucja Dusz.

Ta  Ewolucja Dusz  staje się możliwą jedynie dzięki 

procesowi

 

Metempsychozy, który jest bardziej znany pod 

nazwą Reinkarnacji lub Ponownego Wcielenia.

W tem miejscu staje się niezbędnem zwrócenie wa-

szej uwagi na ogólny przedmiot  metempsychozy, ogół 
bowiem   ma   bardzo   mętne   pojęcie   o   tym   doniosłym 
przedmiocie. Panują bardzo błędne poglądy co do praw-
dziwych nauk, a niektórzy nawet mają takie wrażenie, 
że nauki te twierdzą, jakoby dusze ludzkie wcielały się 
w ciała psów lub innych stworzeń. Są ludzie, posiadają-
cy najbardziej  dzikie  pojęcia o tym  przedmiocie.  Nie 
tylko tak jest, ale nawet pewna liczba tych, co uznają 
doktrynę Reinkarnacji w pewnych jej postaciach, utrzy-

183

background image

muje, że ich indywidualne dusze były ongiś indywidual-
nemi duszami zwierząt i rozwinęły się z tego stopnia do 
stanu obecnego. Ostatnie jest przeinaczeniem najwyż-
szych Nauk Jogi i spodziewamy się wyjaśnić tę kwestję 
w naszych wykładach. Przedtem jednakże musimy rzu-
cić okiem na ogólny przedmiot Metempsychozy, ażeby-
śmy   mogli   zobaczyć,   jak   doniosłą   rolę   odegrała   ona 
w dziedzinie ludzkiej myśli i wiary.

Dla wielu pojęcie „Metempsychozy” wydaje się no-

wem i niezwykłem, chociaż jest to jedna z najstarszych 
koncepcyj ludzkich i w starożytności wierzyła w nią ca-
ła ówczesna cywilizowana ludzkość. A nawet i dzisiaj 
jest Prawdą uznawaną przez większość ludzkości.

Prawie powszechne przyjęcie tej idei przez Wschód 

z jego liczną ludnością przedciwważa względne jej nie-
uznawanie przez dzisiejsze ludy Zachodnie. Od wcze-
snych dni historii pisanej lub legendarnej  „Metempsy-
choza”
  była wiarą, uznawaną przez wielu ludzi o naj
wyższej inteligencji. Była podstawą wspaniałej cywili-
zacji dawnego Egiptu, a stamtąd przeszła do Świata Za-
chodniego, uznawana uznawana za najwyższą prawdę 
przez takich nauczycieli, jak Pythagoras, Empedoldes, 
Platon, Wergiljusz i Owidjusz. Djalogi Platona pełne są 
tej nauki. Hindusi zawsze wierzyli w nią. Persowie, na-
tchnieni przez swych uczonych Magów, przyjmowali ją, 
jako rzecz rozumiejącą się samą przez się. Starożytni 
Druidzi i Kapłani Galji tak samo, jak starożytni miesz-
kańcy Niemiec uznawali ją. Ślady jej możemy znaleźć 
w   pozostałościach   cywilizacji  Azteków,   Peruwjańczy-
ków i Meksykan czyków.

Greckie   Misterja   Eleuzyjskie,   Misterja   Rzymskie 

i Wewnętrzne   Doktryny   Kabały   Hebrajczyków   wszy-
stkie   nauczały   o   Prawdzie  Metempsychozy.   Wcześni 

184

background image

Ojcowie Chrześcijańscy, Gnostycy, Manichejczycy i in-
ne sekty Wczesnego Chrześcijaństwa wszystkie uzna-
wały te naukę. Współcześni filozofowie Niemieccy tra-
ktowali ją z największym szacunkiem,

 

o ile nie uznawali 

jej przynajmniej częściowo. Wielu współczesnych pisa-
rzy rozważało ją poważnie i z szacunkiem. Następujące 
cytaty dadzą nam pojęcie, „jaki wiatr wieje” na Zacho-
dzie:

„Ze   wszystkich   teoryj,   rozważających   powstanie  

duszy, Metempsychoza wydaje mi się najbardziej zasłu-
gującą na wiarę i wskutek tego najbardziej zdolną do  
rzucenia światła na zagadnienie przyszłego życia”
  — 
Fryderyk H. Hedge.

„Byłoby ciekawem, gdyby nauka i filozofja podjęły  

z powrotem starą teorję  Metempsychozy, przekształca-
jąc ją tak, by odpowiadała naszym obecnym rodzajom 
myśli religijnej i naukowej, oraz rzucając ją na nowo na  
szeroki ocean ludzkiej wiary. Dziwniejsze jednak rzeczy  
zdarzały   się   w   historji   ludzkich   poglądów”
  —  James 
Freeman Ciarkę.

„Gdybyśmy mogli oceniać kwestję wiary liczbą jej  

zwolenników, to Metempsychoza miałaby tu pierwszeń-
stwo przed innemi. Uważam za całkiem prawdopodob-
ne, że odżyje ona i wyjdzie na front przed innemi rywa-
lizującemi z nią teorjami”
 — Prof. Wm. Knight.

„Wydaje mi się, że trwała i dobrze ugruntowana wia-

ra  w  doktrynę   Chrześcijańskiej  Metempsychozy  może 
pomóc do odrodzenia świata. Byłaby to bowiem wiara,  
nie otoczona dookoła wieloma trudnościami i wątpliwo-
ściami, które osaczają inne doktryny. Zawiera wyraźne  
i silne motywy, popychające do prób prowadzenia życia  
bardziej Chrześcijańskiego, do miłowania i pomagania  
naszym braciom”
 — Prof. Francis Bowen

185

background image

„Doktryna Metempsychozy może nieomal żądać, by 

ją uznano za naturalną i wrodzoną wiarę umysłu ludz-
kiego, sądząc z jej szerokiego rozpowszechnienia wśród  
ludów na ziemi i jej panowania po przez wieki historji” 
— Prof. Francis Bowen

„Gdy Chrześcijaństwo początkowe ogarnęło Europę,  

myśl wewnętrzna jego kierowników była głęboko zabar-
wiona tą prawdą. Kościół próbował bezskutecznie wy-
korzenić ją, ale odradzała się dalej w różnych sektach,  
aż do czasów Eryginy i Bonawentury, jej średniowiecz-
nych adwokatów. Wszystkie wielkie intuicyjne dusze, jak  
Paracelsus, Boehme i Swedenborg, były jej wyznawca-
mi. Luminarze Włoscy, Giordano Bruno i Carapanella  
byli  jej  posłami.  Schopenhauer,  Lessing,  Hegel,  Leib-
nitz, Herder i Fichte młodszy byli jej poważnymi adwo-
katami. Antropologiczne systematy Kanta i Schellinga  
mają wiele punktów stycznych z nią. Helmont młodszy  
w dziele   swem  »De   revolutione   animarum«  przytacza 
w dwustu

 

zagadnieniach

 

wszystkie argumenty na korzyść 

idei powrotu dusz w ludzkie ciała zgodnie z poglądami  
Żydów. Wśród myślicieli angielskich Platoniści z Cam-
bridge bronili Metempsychozy z wielką wiedzą i zacie-
kłością,   najwybitniej   Henryk   More;   u   Cudwoth'a  
i Hume'a staje ona w szeregu najbardziej racjonalnych  
teoryj   nieśmiertelności.   Glanvila  »Lux   Orientałis« 
wykazuje ciekawy stosunek do niej. Opanowała umysły  
Fouriera i Leroux. Książka Andrzeja Pezzani »Mnogość 
żyć duszy«  wykłada ten system, opierając go na rzym-
skokatolickiej idei ekspiacji.”
  — ED. Walker w dziele 
„Reinkarnacja, studjum o zapomnianej prawdzie”.

W końcu XIX i na początku XX wieku ogół zapoznał 

się z pojęciem Metempsychozy pod nazwą Reinkarnacji 
za pomocą wielkiego tomu, wydanego przez Towarzy-

186

background image

stwo Teozoficzne, i następnych mu pokrewnych. Myśl 
ta nie jest już nowością dla Zachodnich myślicieli i wie-
lu z nich znalazło w sobie wyczucie, potwierdzające tę 
prawdę. W rzeczywistości dla wielu zwykła wzmianka 
o tej   idei   była   dostateczna,   aby   obudzić   słabe   cienie 
wspomnienia o życiach przeszłych; w ten sposób wyja-
śniono wiele niewytłumaczonych dotąd cech charakteru, 
gustów, skłonności, sympatyj, antypatyj itd.

Świat Zachodni zapoznał się z ideą ponownego odra-

dzania się dusz w nowych ciałach pod nazwą „Reinkar-
nacji”
, co oznacza  „Ponowne wejście w ciało”, słowo 
bowiem

 

„inkarnować się”

 

pochodzi

 

od słów

 

„in”

 

„car-

nis”, co oznacza „w” i „ciało” — ogólnie zaś reinkar-
nacja   oznacza  „pokrywanie   się   ciałem”  itd.   Słowo 
„Metempsychoza”,   którego   używamy,   zwraca   uwagę 
raczej na „przechodzenie duszy” z jednego domu w in-
ny, traktując pojęcie „ciała” jako czysto przypadkowe.

Doktryna  Metempsychozy  lub  Reinkarnacji  razem 

z towarzyszącą jej doktryną Karmy lub Duchowej Przy-
czyny i Skutków
  jest jednym z wielkich fundamental-
nych kamieni Filozofji Jogi, jak również całego systemu 
systemów Wschodniej Filozofji i Myśli. O ile ktoś nie 
rozumie „Metempsychozy”, nigdy nie będzie zdolny do 
zrozumienia

 

Nauk

 

Wschodnich,

 

będzie bowiem bez Klu-

cza do nich. Wy, coście czytali  „Bhagavad Gita”, ten 
cudowny epos Hinduski, przypomnijcie sobie, jak nić 
Ponownych Narodzin przenika ją całą. Przypominacie 
sobie słowa Krishny do Arjuna:
„jak dusza, nosząca ciało materjalne, przechodzi przez  
stadja dzieciństwa, młodości, dojrzałości i starości, tak  
samo   musi   w   odpowiednim   czasie   przejść   do   innego  
ciała i będzie żyła na nowo w innych inkarnacjach, gra-
jąc swą rolę”
.

187

background image

„Ciała te, będące okryciem, dla dusz je zajmujących, są  
tylko rzeczami przechodniami, rzeczami chwili, nie zaś  
Istotnym Człowiekiem. Giną one, jak wszystkie rzeczy  
skończone — i niechaj giną”.
„Jak człowiek zrzuca z siebie stare ubrania, zamienia-
jąc je na nowe i jaśniejsze, tak samo mieszkaniec ciała,  
porzuciwszy   swe   stare   śmiertelne   szczątki,   wchodzi  
w inne ciała, które są nowemi i świeżo dla niego przy-
gotowanemu Oręż nie dosięga Istotnego Człowieka, ani  
ogień go nie pali, ani woda go nie niszczy, ani wiatr go  
nie suszy i niezwiewa go. Jest bowiem nietykalny i nie-
dosiągalny   dla   tych   rzeczy   zmiennego   świata   —   jest  
wieczny, stały, niezmienny i trwały — jest Realnością”.

Ten punkt widzenia na życie daje temu, kto go posia-

da, całkiem inne stanowisko mentalne. Nie identyfikuje 
się on bowiem wskutek tego z poszczególnem ciałem, 
które zajmuje, lub jakiemkolwiek innem. Uczy się pa-
trzeć na swe ciało, jak na noszone przez siebie ubranie, 
pożyteczne dla pewnych celów, które jednak po pew-
nym czasie odsunie i odrzuci na bok dla lepszego, bar-
dziej dostosowanego do swych nowych wymagań i po-
trzeb.  Idea  ta  tak  mocno  jest  zakorzeniona  w świado
mości Hindusów, że ci często mówią:  „ciało moje jest 
zmęczone”
  lub  „ciało   moje   jest   głodne”  lub  „ciało 
moje jest pełne energji”
, nie zaś:  „jestem”  takim lub 
innym. Świadomość ta, gdy raz zostanie osiągnięta, daje 
poczucie   siły,   pewności   i   mocy,   nieznane   temu,   kto 
uważa swe ciało za siebie samego. Pierwszym krokiem 
dla ucznia, pragnącego pojąć należycie ideę Metempsy-
chozy
 i obudzić w sobie świadomość pewności tej praw-
dy,   jest   oswojenie   się   z   ideą   swego  „Ja”,   które   jest 
czemś niczależnem i odrębnem od ciała, choć korzysta 

188

background image

z ostatniego,   jako  miejsca   swego   zamieszkania,   poży-
tecznego schroniska i narzędzia na czas obecny.

Wielu  pisarzy  na  temat  Metempsychozy  poświęciło 

sporo czasu, trudów i argumentów, aby wykazać racjo-
nalność   doktryny   na   gruncie   czysto   spekulacyjnym, 
filozoficznym   lub   metafizycznym.   Chociaż   wierzymy, 
że takie wysiłki są bardzo cenne z tego powodu, że wie-
le osób musi naprzód przekonać się w ten sposób, zanim 
poczuje, że należy istotnie Odczuwać prawdę doktryny 
dzięki czemuś we własnej świadomości, zanim istotnie 
uwierzy,   że   to   jest   prawda.   Można   przekonywać   się 
o logicznej niezbędności doktryny Metempsychozy, a je-
dnocześnie   traktować   ten   przedmiot   ze   wzruszeniem 
ramion   i   ciągłem  „kto   wie”?   Gdy  jednak   zaczynamy 
wyczuwać   wewnątrz   siebie   budzącą   się   świadomość 
„czegoś w przeszłości”, nie mówiąc już o przebłyskach 
pamięci,   przeświadczenie   o   poprzedniej   znajomości 
przedmiotu — wtedy i tylko wtedy zaczynamy wierzyć.
Wielu   ludzi   miało  „specjalne   doświadczenia”,   które 
można   zrozumieć   jedynie   przy   hipotezie  „Metempsy-
chozy”
Kto nie doświadczył świadomości, że odczuwał  
rzeczy poprzednio i myślał o niej jakiś czas w dalekiej  
przeszłości? Kto nie był świadkiem nowych scen, które  
się wydają starami, bardzo staremi? Kto nie spotkał po  
raz pierwszy osób, których obecność obudziła pamięć  
o dalekiej  przeszłości  z  mglistych  wieków  przed laty?  
Kogo   czasami   nie   ogarniała świadomość o potężnej  
„starości” duszy? Kto nie słyszał gry zupełnie nowych  
często kompozycyj, które w jakiś sposób budzą pamięć  
o podobnej   grze,   scenach,   miejscach,   twarzach,   gło-
sach, krajach, związkach i wypadkach, dźwięcząc głu-
cho na strunach pamięci, gdy poruszy je powiew har-
monji? Kto nie podziwiał jakiegoś starego obrazu lub  

189

background image

jakiejś rzeźby z tem uczuciem, że ją widział już kiedyś  
poprzednio? Kto nie przeżywał takich wypadków, które  
przynosiły z sobą pewność, że są zwykłem powtórzeniem  
mglistych wydarzeń w dalekich życiach, dawno przeży-
tych? Kto nie czuł wpływu góry, morza, pustyni, ogar-
niającego wtedy, gdy się jest daleko od nich, ogarniają-
cego   tak   żywo,   że   aktualne   obrazy   teraźniejszości  
pokrywają się mgłą względnej nierealności? Kto tego  
nie doświadczył — kto pytam się?

Pisarze, poeci i inni, zwiastujący nowe rzeczy światu, 

potwierdzają te rzeczy — i prawie każdy mężczyzna lub 
kobieta,   słysząc   o   tem,   znajduje   w   swojem   własnem 
życiu  jakiś  odpowiednik.  Walter   Scott   opowiada  nam 
w swym dzienniku:  „Nie mogę powiedzieć na pewno,  
czy jest to warte zaznaczenia, że wczoraj w porze obia-
dowej byłem dziwnie wstrząśnięty tem, co nazwałbym  
poczuciem   poprzedniej   egzystencji,   mianowicie   mętną  
ideą, że żadne zdarzenie nie wydarzyło się po raz pierw-
szy, że te same tematy były omawiane i że te same osoby  
ustalały te same o nich opinje. Wrażenie było tak silne,  
że przypominało to, co zwiemy »mirażem w pustyni« lub 
»podzwrotnikową gorączką na okręcie«”.
  Ten sam pi-
sarz w jednej ze swych powieści,  „Guy Mannering”
każe   jednemu   z   przedstawionych   tam   typów   mówić: 
„Co to znaczy, że niektóre sceny budzą w nas myśli,  
należące   do   snów   wczesnych   i   mglistych   wspomnień,  
które   stary   Bramin   przypisałby   stanowi   poprzedniej  
egzystencji? Jak często znajdujemy się w towarzystwie,  
którego nigdy przedtem nic spotykaliśmy, a jednak ot-
rzymujemy wrażenie w tajemniczej nieokreślonej świa-
domości, że ani to zdarzenie, ani mówcy, ani temat nie  
są całkiem nowe; wyczuwamy nawet, jak gdybyśmy mo-
gli

 

odtworzyć tę część rozmowy, której jeszcze nie było”.

190

background image

Bulwer mówi o „tym dziwnym rodzaju wewnętrznej  

i duchowej   pamięci,   która   tak   często   wywołuje   przed  
nami miejsca i osoby, nigdy przedtem nie widziane, któ-
rą Platoniści określiliby, jako nie zagasłą świadomość  
poprzedniego  życia”.
  W  innym  zaś   miejscu   powiada: 
,,jak dziwnem jest, że czasami ogarnia nas uczucie, jak-
byśmy   patrzyli   na   pewne   miejscowości   wiążące   się  
z mętnie przypominane mi i podobnemi do sennych ob-
razami Przeszłości lub z wieszczą i groźną wróżbą Przy-
szłości. Każdy doznał podobnie dziwnego i nieokreślo-
nego uczucia w pewnych miejscach i czasach z podobną  
niezdolnością wykazania przyczyny”.
 Poe napisał nastę-
pujące słowa na ten temat: „Kręcimy się wśród przezna-
czeń naszego bytu na tym świecie, a towarzyszy nam  
mętna, ale zawsze obecna pamięć bardziej szerokiego  
Przeznaczenia — bardzo odległego w przeszłości i nie-
skończenie groźnego. Przeżywamy młodość, specjalnie  
dręczoną   lakierni   snami,   nie   uważając   ich   jednak   za  
sny. Znamy je, jako wspomnienia. W młodości różnica  
jest zbyt jasna, byśmy się mogli choć na chwilę omylić.  
Wątpliwości   jednak   wieku   dojrzałego   rozpraszają   te  
uczucia, jako złudzenia”.

Home opowiada o ciekawym wypadku w swem ży-

ciu, który następnie miał znaczny wpływ na jego wie-
rzenia. W czasie zwiedzania dziwnego domu w Londy-
nie

 

wskazano

 

mu

 

pokój, gdzie miał zaczekać. Opowiada: 

„Gdy rozglądałem się dookoła, ku mojemu zdumieniu  
wszystko wydawało się doskonale mi znanem. Zdawało  
mi się, że poznaję każdy przedmiot. Powiedziałem do  
siebie samego: co to jest? Nigdy tu nie byłem poprzed-
nio,   a  jednak  widziałem  to  wszystko,  a  jeśli  tak   jest,  
musi być bardzo charakterystyczny sęk w tej okiennicy”

191

background image

Zbadał następnie okiennicę i ku wielkiemu swemu zdu-
mieniu znalazł ów sęk.

Słyszęliśmy   świeżo   o   podobnym   wypadku,   który 

opowiadała stara pani, mieszkająca poprzednio w Sta-
nach Zjednoczonych na dalekim Zachodzie. Opowiada 
ona, że w tej części kraju, gdzie mieszkała, oddział ludzi 
błądził po pustyni i znalazł się bez wody. Nawet prze-
wodnicy nie znali tej części pustyni i widoki na odszu-
kanie wody byty bardzo słabe. Po bezowocnych poszu-
kiwaniach w ciągu szeregu godzin jeden z podróżników, 
zupełnie obcy w tej części kraju, nagle przycisnął rękę 
do głowy i krzyknął w olśnieniu: „wiem, że jest źródeł-
ko wody w górze na prawo na tej drodze”
  i poszedł 
naprzód, a wszyscy za nim. Po wędrówce, która trwała 
pół dnia, doszli do starego ukrytego Źródełka, o którem 
nie wiedzieli nawet najstarsi ludzie w tem gronie. Ów 
obcokrajowiec   powiedział,   że   nie   zdaje   sobie   sprawy 
w jaki sposób, miał jednak wrażenie, że był tu poprzed-
nio i znał miejsce źródełka. Stary Indjanin, którego py-
tano w tej sprawie, ustalił, że miejsce to znane było jego 
plemieniu, które poprzednio długo koczowało w tej czę-
ści   pustyni;   istniały   nawet   legendy   w   tem   plemieniu 
„ukryłem źródełku”, które zginęło przed wieloma po-
koleniami. W tym wypadku należy zauważyć, że źródeł-
ko mieściło się w tak specjalnem i niezwykłem miejscu, 
że prawie niemożliwe było go odszukać nawet dla ludzi, 
obeznanych   z   charakterysiycznemi   cechami   tej   części 
kraju. Stara pani, która opowiadała tę historię, znała ją 
wprost z ust jednego z członków tego oddziału, który 
uważał to, jako  „coś dziwnego”, ale nigdy nie słyszał 
Metempsychozie.

Korespondent jednego z angielskich czasopism pisze, 

co następuje:  „Gentleman o wysokim poziomie intelek-

192

background image

tualnym, obecnie zmarły, opowiadał mi kiedyś, że śnił,  
jakoby  był  w dziwnem  mieście,  przyczem  sen był  tak  
żywy, że przypominał sobie ulice, domy i gmachy pu-
bliczne tak wyraźnie, jak gdyby tam był istotnie. W kilka  
tygodni później zwiedzał pewną panoramę na Leicester  
Square i był zdumiony, widząc miasto, o którem śnił.  
Podobieństwo  było  zupełne  z  wyjątkiem  dodatkowego  
kościoła, który pojawił się na obrazie. Był tem tak ude-
rzony, że opowiedział o tem wystawcy, nadając sobie  
pozór podróżnika, obeznanego z miejscowością, ale wy-
stawca poinformował go, że kościół był świeżym budyn-
kiem”.
 Fakt dodania kościoła dowodzi, że mamy tu wła-
śnie   do   czynienia   z   obudzoną   pamięcią   wydarzeń, 
znanych   z przeszłego  życia,  albowiem jasnowidzenie, 
podróż astralna itd. pokazałyby miejscowość taką, jaka 
była w czasie snu, nie zaś taką, jaka była przed laty.

Karol Dickens wspomina o zadziwiającem wrażeniu 

w swem dziele  „Obrazy z Włoch”.  „Na przednim pla-
nie była grupa milczących dziewcząt wiejskich, opiera-
jących

 

się o poręcz

 

małego

 

mostku i patrzących

 

to w gó-

rę na niebo, to w dół na wodę, w pewnej odległości była  
głęboka dolina, cień zbliżającej się nocy pokrywał wszy-
stko.   Gdybym   był   zamordowany   tam   w   jednem   z  po-
przednich   żyć,   nie   mógłbym   chyba   bardziej   jasno  
pamiętać   tego   miejsca   lub   odczuwać   wyraźniejszego  
dreszczu we krwi. Realne wspomnienie tego miejsca, ot-
rzymane   w   owej   chwili,   było   tak   wzmocnione   przez  
wspomnienie imaginacyjne, że sądzę, iż nigdy tego nie  
zapomnę”.

Świeżo spotkałem dwie osoby w Ameryce, które bar-

dzo żywo pamiętały wydarzenia z ich przeszłego życia. 
Jedna z nich, pani, czuje silny strach przed wielkiemi 
zbiorowiskami   wody,   jak   Wielkie   Jeziora   lub   Ocean, 

193

background image

chociaż urodziła się i mieszkała większą część swego 
życia w głębi kraju, daleko od większego zbiorowiska 
wody. Wyraźnie pamiętała, że spadła Z wielkiego okrętu 
specjalnej   budowy  i  utonęła.   Była   całkiem  wyprowa-
dzona z równowagi po pierwszej wizycie w Muzeum 
Połowem w Chicago, gdzie wystawiono pewną liczbę 
modeli dziwnych okrętów, używanych przez ludy pier-
wotne. Zwróciła uwagę na jeden z nich, podobny z wy-
glądu i budowy do tego, z którego, jak pamiętała, wpa-
dła w wodę w któremś z poprzednich żyć.

Drugi wypadek wspomniany dotyczy pary małżeń-

skiej, która spotkała się w obcym dla nich obojga kraju 
w czasie podróży. Zakochali się jedno w drugiem i obo-
je poczuli, że ich małżeństwo było raczej powrotnem 
połączeniem   się,   niż   nowem   małżeństwem.   Pewnego 
dnia wkrótce po ich ślubie małżonek powiedział swojej 
żonie nieco zawstydzony, że ma przypadkowe przebły-
ski pamięci, iż w głębokiej przeszłości trzymał w swych 
ramionach kobietę, której twarzy nie może sobie przy-
pomnieć, ale która nosiła dziwny naszyjnik i opisał go 
szczegółowo. Żona nic nie powiedziała, ale gdy mąż jej 
poszedł do zajęcia, udali się na poddasze i rozpakowała 
stary kufer, zawierający różne drobiazgi, resztki, zabytki 
po przodkach itp. i wyciągnęła stamtąd stary naszyjnik 
specjalnego rodzaju, który jej dziadek przywiózł z Indji, 
gdzie żyl za młodych lat, i odtąd naszyjnik ten znajdo-
wał się w rodzinie. Położyła naszyjnik na stole, by mąż 
jej mógł go zobaczyć po powrocie. W chwili, gdy oczy 
męża   padły   na   naszyjnik,   ten   odwrócił   się   blady  jak 
śmierć i wyszeptał; „Mój Boże! to jest ten naszyjnik!”.

Korespondent dzienników zachodnich podaje nastę-

pującą historję o pewnej kobiecie z Południa. „Będąc w 
Niemczech w Heidelbergu i oczekując na zjazd Misty-

194

background image

ków, w towarzystwie kilku przyjaciół zwiedziłam ruiny  
Zamku Heidelberskiego. Gdy zbliżyłam się do nich, ot-
rzymałam wrażenie, że w niedostępnej części budynku  
istnieje

 

specjalny pokój.

 

Dano mi papier i ołówek, a wte-

dy narysowałam szkic pokoju z jego specjalną podłogą.  
Mój rysunek i opis były doskonałe, jak to stwierdziliśmy  
po   zwiedzeniu   pokoju.   W   jakiś   sposób,   niejasny   dla  
mnie, miałam jakiś związek z tym lokalem. Otrzymałam  
jeszcze inne wrażenie co do książki, o której wyczuwa-
łam, że była w starej bibliotece Uniwersytetu Heidelber-
skiego.   Nie   tylko   wiedziałam,   co   to   za   książka,   ale  
nawet wyczułam, że wewnątrz jest napisane nazwisko  
starego profesora niemieckiego. Zakomunikowałam to  
wyczucie jednemu z mistyków na zjeździe.

Szukano książki, ale jej nie znaleziono. Jednak wra-

żenie nie przechodziło, dokonano nowych poszukiwań  
książki   i   tym   razem   wysiłki   uwieńczyły   się   powodze-
niem. Istotnie na marginesie jednej z kartek było nazwi-
sko, które podałam w tak dziwny sposób. Inne rzeczy  
w tym   samym   czasie   przekonały   mnie,   że   posiadałam  
duszę osoby, która znała Heidelberg przed dwoma lub 
trzema wiekami”.

Współpracownik

 

starego

 

czasopisma opowiada wśród 

innych przykładów o swoim przyjacielu, który przypo-
mina sobie, że umarł w Indjach podczas swej młodości 
w poprzedniem życiu. Ustala on; „Widzi bronzową świ-
tę w białych ubraniach, zebraną dookoła jego kołyski;  
wachlują go. Gdy się wpatrują w niego, traci przytom-
ność. Wiele jego opisów dotyczyło takich przedmiotów,  
o których nie wiedział nic z innych źródeł, a wszystko  
było prawdziwe w życiu i pozwalało mi ustalić, że sce-
na, którą sobie przypominał, działa się w Indjach”.

195

background image

Gdy wśród ludzi Zachodu niewielka względnie licz-

ba zdolna jest przypominać sobie coś więcej, niż frag-
menty swych przeszłych żyć, w Indjach jest rzeczą cał-
kiem zwykłą, że rozwinięty duchowo człowiek przypo
mina   sobie   jasno   wypadki   i   szczegóły   poprzednich 
inkarnacyj, a stwierdzenie obudzenia się tych zdolności 
wywołuje  tylko  przelotne  zainteresowanie  wśród tych 
ludzi. Jak to zobaczymy później, istnieje tam ruch do 
świadomej  Metempsychozy  i   wielu   wśród   Hindusów 
działa w tym kierunku. W Indjach wysoko rozwinięte 
jednostki   wyrastają   i   dochodzą   do   wieku   dojrzałości 
z jasną pamięcią o swych poprzednich życiach, gdy ich 
mózgi są dostatecznie rozwinięte, ażeby uchwycić wia-
domości, ukryte w głębinach duszy. Zanim to nastąpi, 
indywidualna pamięć o przeszłem ukrywa się w zakąt-
kach   myśli   tak   samo,   jak   wiele   faktów   i   wypadków 
obecnego życia tak się ukrywa i zjawia się w pamięci 
tylko   wtedy,   gdy  ktoś   wspomina   dany  przedmiot   lub 
pewna   okoliczność   posłuży   do   nawiązania   łączącego 
ogniwa z pozornie zapomnianą sprawą.

Rozważając zdolności pamięciowe w naszem obec-

nem życiu zacytujemy ustęp pióra prof. Williama Kni-
ghta,   drukowany   w  „Fortnighrly   Review”:  „Pamięć 
szczegółów z przeszłości jest całkiem niemożliwa. Siła  
zdolności zachowawczej, chociaż względnie duża, jest  
jednak bardzo ograniczona. Zapominamy większą część  
naszych   doświadczeń   po   ich   przeżyciu   i   moglibyśmy  
przypomnieć szczegóły naszych przeszłych żyć, gdyby-
śmy zapełnili wszystkie brakujące ogniwa świadomości  
od chwili kiedyśmy weszli w obecne życie, a wtedy do-
piero będziemy w stanie przypomnieć sobie nasze doś-
wiadczenia przed urodzeniem. Narodziny musi koniecz-
nie poprzedzić przejście rzeki zapomnienia, zdolność do  

196

background image

nowych wrażeń pozostaje, a nagromadzone bogactwo  
starego doświadczenia określa ilość i charakter nowe-
go”.

Inny

 

uderzający

 

dowód Metempsychozy dają nam wy-

padki  „cudownych dzieci”  itd., które inaczej nie mogą 
być wytłumaczone. Weźcie przykłady przejawiania się 
talentu   muzycznego   u   pewnych   dzieci   we   wczesnym 
wieku. Weźcie na przykład Mozarta, który mając cztery 
lata, potrafił nie tylko grać trudne sztuki na fortepianie, 
ale nawet tworzył oryginalne wartościowe dzieła. Nie 
tylko wykazywał najwyższą zdolność grania ze słuchu 
i z nut,

 

ale także instynktowną umiejętność komponowa-

nia i układania muzyki, w wyższym znacznie stopniu, 
niż posiadali ją ludzie, co lata cale poświęcili studjom 
i praktykom w tej dziedzinie. Prawa harmonji — nauka 
o łączeniu dźwięków była dla niego nie dziełem lat, ale 
zdolnością wrodzoną. Można przytoczyć wiele podob-
nych przykładów.

Dziedziczność nie może wyjaśnić tych przykładów 

genjuszu,

 

gdyż

 

w

 

wielu stwierdzonych wypadkach żaden 

z przodków nie wykazywał jakiegoś talentu lub zdolno-
ści. Po kim odziedziczył Szekspir swój genjusz? Po kim 
odziedziczył   Platon   swą   cudowną   myśl?   Od   jakiego 
przodka wziął Abraham Lincoln w spadku swój charak-
ter, pochodząc z rodziny prostej, biednej, żyjącej z pra-
cy rąk? Posiadając wszystkie fizyczne właściwości i ce-
chy swych przodków, przejawił tem nie mniej umysł, co 
go umieścił wśród najwybitniejszych w narodzie. Czy 
Metempsychoza nie daje tu jedynego możliwego klu-
cza? Czy nie jest racjonalne przypuszczenie, że zdolno-
ści, wykazywane przez cudowne dziecko i talent czło-
wieka   niskiego   pochodzenia,   mają   swe   źródła   w   doś
wiadczeniach poprzedniego życia?

197

background image

Weźcie przykłady dzieci w szkole. Dzieci nawet tej 

samej

 

rodziny

 

wykazują

 

różne stopnie pojętności w pew-

nych studiach. Jedne są „chwytliwe”  w jednej dziedzi-
nie, inne zaś w innej. Niektóre uważają arytmetykę za 
tak  łatwą,  że  przyswajają  ją sobie  prawie  intuicyjnie, 
gdy gramatyka jest dla nich ciężkiem zadaniem. Tym-
czasem ich bracia i siostry wykazują zdolności wręcz 
odwrotne.

 

Ileż to osób znajduje,

 

przystępując do nowych 

studjów, że jakby przypomina sobie coś, czego się już 
uczyło. Wy, co czytacie teraz te słowa, weźcie własny 
przykład. Czy cała ta nauka nie wydaje się wam, jak 
gdyby powtórzeniem jakiejś lekcji już dawno nauczo-
nej? Czy nie przypomina wam to raczej czegoś już daw-
niej wyuczonego, niż uczenia się pewnej nowej praw-
dy?   Czy   was   nie   ciągnęło   do   tych   studjów   przede 
wszystkiem   uczucie,   że   wszystko   to   znaliście   gdzieś, 
w jakiś sposób? Czy wasza myśl nie odsunęła na bok 
książki i nie dostrzegła tego, co dalej idzie, na długo 
przedtem, zanim odwróciliście kartki?  Te wewnętrzne 
dowody  istnienia   poprzedniego   życia   są   tak   silne,   że 
przeważają   najbardziej   biegłe   wezwania   do   rozumu. 
Intuicyjne   poznanie   prawdy  Metempsychozy  wyjaśnia 
nam,   dlaczego   wiara   w   nią   tak   szybko   rozszerza   się 
w świecie Zachodnim. Zwykła wzmianka o tej idei jest 
dostateczna   dla   wielu   ludzi,   którzy  poprzednio   nigdy 
o niej nie słyszeli, aby spowodować uznanie przez nich 
tej prawdy, I chociaż mogą nie rozumieć praw jej dzia-
łania, jednak głęboko w swej świadomości znajdują coś, 
co przekonywa ich o tej prawdzie. Na przekór zarzutom, 
wysuwanym przeciwko tej nauce, posuwa się ona stale 
naprzód i postępuje.

Postęp wiary w  Metempsychozę  jednakowoż znacz-

nie się opóźnił przez wiele teoryj i dogmatów, doczepio-

198

background image

nych do niej przez niektórych nauczycieli. Nie mówiąc 
już   o   zbliżających   ją   pojęciach   ponownych   narodzin 
w ciałach   zwierząt   itd.,   które   skaziły   źródło   Prawdy, 
można znaleźć wiele innych doktryn i teoryj, które od-
stręczają ludzi i popychają ich do prób zabicia w swym 
umyśle blasków Prawdy tam znajdowanej. Dusza ludz-
ka instynktowo buntuje się przeciwko nauce, związanej 
z   kołem   ponownych   narodzin,   każącej   przymusowo, 
chcąc nie chcąc, bez wyboru żyć w jednem ciele po dru-
giem, aż nie przejdą wielkie cykle. Dusza, być może już 
przesycona   życiem   ziemskiem   i   pragnąca   przejść   na 
wyższe plany bytu, walczy przeciwko takiej nauce. I do-
brze   czyni,   walcząc   w   ten   sposób,   gdyż   prawda   jest 
bliższa pragnieniu jej serca. Nie ma duszy stęsknionej, 
która by nie niosła z sobą proroctwa spełnienia się jej 
pragnień i tak jest również i w danym przypadku. Praw-
dą jest, że jedna dusza, przepełniona pożądaniami ziem-
skiemi,   domagająca   się   rzeczy   materjalnych,   będzie 
samą silą tych pragnień ciągniona wstecz ku reinkarna-
cji ziemskiej w ciele, najlepiej przystosowanem do wyp-
lnienia tych pragnień, pożądań i wymagań, jakie znajdu-
je w sobie samej. Jednakże również jest prawdą, że du-
sza, przesycona życiem ziemskiem, nie jest zmuszona 
powrócić wbrew swemu własnemu pragnieniu ponow-
nie na ziemię. Pragnienie jest nutą kierowniczą Metem-
psychozy,
  chociaż   do   pewnego   stadjum   może   działać 
nieświadomie. Suma pragnień duszy reguluje jej rein-
karnacje. Ci, co przesycili się tem wszystkiem, co zie-
mia ma dla nich w tem stadjum ewolucji, mogą pozo-
stać   i   rzeczywiście   pozostają   w   stanie   bytu   bardzo 
odległego od wydarzeń ziemskich, aż póki ludzkość nie 
poczyni dostatecznych postępów, aby dostarczyć odpo-

199

background image

czywającym duszom takich okoliczności i takich warun-
ków, jakich te tak poważnie domagają się.

Co więcej, gdy Człowiek osiąga pewien stopień, pro-

ces  Metempsychozy  przestaje   być   nieświadomym,   ale 
wkracza w świadomą wiedzę, w dobrowolne przecho-
dzenie z jednego życia w inne. Gdy osiągnie się ten sto-
pień, rozwija się pełna pamięć przeszłych żyć. Życie dla 
takiej duszy staje się, jak gdyby życiem dnia, po którym 
następuje noc, a następnie obudzenie się w innym dniu 
z pełną wiedzą i pamięcią wypadków dnia poprzednie-
go. Jesteśmy zaledwie w okresie niemowlęctwa obecnej 
rasy

 

i

 

przed nami leży pełniejsze życie świadomej duszy. 

Jednakże nawet i teraz osiągnęły ten stopień nieliczne 
jednostki, które  posunęły się dostatecznie na Ścieżce. 
Wy zaś słuchacze, co czujecie w sobie to dążenie do 
świadomej reinkarnacji i przyszłej ewolucji duchowej, 
oraz niesmak i obawę przed dalszem ślepem, nieświado-
mem pogrążaniem się ponownem w życie ziemskie — 
wiedzcie, że to pragnienie z waszej strony jest właśnie 
wskazówką tego, co was czeka. Jest to dziwne subtelne 
obudzenie się waszej natury, co zapowiada wzniesienie 
się na wyższy stopień. Tak samo, jak młoda osoba czuje 
w swem ciele dziwne uczucia pożądania i podniecenia, 
które   wskazują   na   przejście   z   okresu   dzieciństwa   do 
dojrzałości, tak również te duchowe pożądania pragnie-
nia i chęci oznaczają przejście od nieświadomej reinkar-
nacji do świadomej, zdającej sobie sprawę  Metempsy-
chozy
 po zejściu z widowni waszych obecnych prac.

W naszym najbliższym wykładzie będziemy rozwa-

żali historję ludzkości od czasu, gdy dusze ludzkie prze-
szły od plemion dzikich aż do człowieka dzisiejszego. 
Jest to historja ludzkości— historja jednostki — twoja 
własna   historja,  czytelniku   —  kronika   tego,   przez   co 

200

background image

przeszedłeś,   aby   stać   się   tem,   czem   teraz   jesteś.   Jak 
wspinaliście się krok za krokiem po stromej Ścieżce, tak 
będziecie   następnie   wspinali   się   na   jeszcze   wyższej 
ścieżce, ale już nie w nieświadomości, ale z  waszemi 
duchowemi   oczami   szeroko   otwartemi   na   Promienie  
Prawdy, wypływające z wielkiego Centralnego Słońca  
— Absolutu.

Na zakończenie tego wykładu przytoczymy dwie cy-

taty amerykańskiego poety W hit mana, którego dziwny 
geniusz bez wątpiema był wynikiem mglistej pamięci 
poprzednich żyć,  wybuchającej  w wyrażeniach często 
tylko   na  pół   zrozumiałych   dla  umysłu,  co   je  urodził. 
Whitman powiada:

Patrząc na Zachód z brzegów Kalifornii,
Badając niestrudzenie, szukając tego,

czego jeszcze me znaleziono,

Ja, dziecko, bardzo stare, patrzyłem daleko ponad fale

w kierunku mego macierzystego domu, kraju wędrówek,

Patrzyłem na brzegi mego morza Zachodniego,

opasa wszy prawie koło.

Aby ruszyć na Zachód od Hindustanu,

od dolin Kaszmiru,

Od Azji, od północy, od Boga, od mędrca, i bohatera,  
Od południa, od kwitnących półwyspów

i wysp pełnych wonnych korzeni.

Długo odtąd wędrowałem, wędrowałem na około ziemi.
Obecnie widzę dom na nowo bardzo zadowolony

i wesoły.

(Gdzie jednak jest to miejsce skąd wyruszyłem

tak dawno przed laty?

I dlaczego nie mogę go jeszcze znaleźć)?

201

background image

Wiem, że jestem nieśmiertelny.
Wiem, że orbita drogi mojej nie może być

zmierzona kompasem cieśli.

I skądkolwiek bym przyszedł do mego dnia dzisiejszego,

 czy w ciągu tysiąca czy miljona lat.

Mogę brać go teraz radośnie lub czekać

z równą radością.

Co się tyczy ciebie, o Życie, rozpoznaję,

że jesteś pozostałością wielu śmierci.

Nie ma wątpliwości, że sam umierałem poprzednio

dziesięć tysięcy razy.

Narodziny przyniosły nam bogactwo i rozmaitość,

a inne narodziny przyniosły nam nowe bogactwo

i rozmaitość.

A oto jeszcze cytata z poety N. P. Willisa:

Cóż za tajemnicą jest ten błądzący umysł?
Budzi w sobie ułamki różnych mocy
Obcym w nowym i dziwnym świecie
Przynosi instynkt z jakichś innych sfer.
Który znają dobrze jego subtelne zmysły,
Instynkt ten nieświadomym zwyczajem snu
Woła, a te słuchają. Bezcenny widok
Ukazuje się ciekawemu organowi jego wzroku, a ucho
Uczy się dziwnie rozróżniać artykułowane dźwięki
Powietrzne w ich niewidzialnych kategorjach,
Język zaś odbiera swą cudowną lekcję co do reszty.
Wreszcie w pośrodku posłusznej ciżby
Dobrze wytresowanych ministrów umysł idzie dalej,
Szukając tajników swego nowo znalezionego domu.

202

background image

Wykład  X

.

EWOLUCJA  DUCHOWA

 

Wiele   osób,   które   zwróciły   swą   uwagę   na   sprawę 

Metempsychozy, odpycha z początku idea, że rozwinęły 
się, jako dusza, z indywidualnie niskich form, na przy-
kład, że były w pewnym czasie indywidualną rośliną, 
a następnie   indywidualną   formą   zwierzęcą,   wreszcie 
wyższą indywidualną formą zwierzęcą itd., aż stały się 
nareszcie specjalną indywidualną formą ludzką, rozwa-
żającą tę sprawę. Idea ta, której nauczało wielu nauczy-
cieli, odpycha przeciętny umysł dla łatwo zrozumiałych 
powodów i jest to zupełnie naturalne, gdyż nie ma to 
podstawy  w   prawdzie.   Ponieważ   wykład   ten   dotyczy 
głównie kwestji  Duchowej Ewolucji ludzkiej duszy, od 
czasu, gdy stała się duszą ludzką, być może będzie słu-
sznem wspomnieć krótko poprzednią fazę ewolucji, aby 
uprzedzić błędne wyobrażenia i rozproszyć poprzednio 
poczynione pomyłki.

Atom,

 

choć posiada życie i pewien stopień myśli oraz 

działa, jako indywidualność, nie posiada stałej indywi-
dualności, podlegającej reinkarnacji. Gdy atom się roz-
winął, staje się ośrodkiem energji wielkiej zasady ato-
micznej, a gdy ta w końcu rozpada się, powraca z po
wrotem   do   swego   początkowego   stanu,   a   życie   jego, 

203

background image

jako indywidualnego atomu ustaje, chociaż doświadcze-
nie przezeń pozyskane staje się własnością całej zasady.

Dzieje się tu to samo, co z pewną zawartością wody, 

podzieloną chwilowo na miljony małych kropli, przy-
czem w każdej kropli rozpuszcza się pewien materjał 
zewnętrzny. W takim wypadku, gdy każda kropla po-
wróci do całości, przyniesie z sobą swój obcy materjał, 
który stanie się własnością całości. Tworzone następnie 
krople będą nosiły w swej substancji cząsteczkę obcej 
materji, przyniesionej z powrotem przez poprzednie po-
kolenie kropli i będą się tem różniły od swych poprzed-
niczek. Proces ten, trwając przez wiele pokoleń kropli, 
spowoduje ostatecznie bardzo duże zmiany w składzie 
następnej generacji.

Jest to w krótkości historja zmian i udoskonaleń form 

życiowych. Z atomów — elementy, z niższych elemen-
tów — do tworzących protoplazmę, z protoplazmy do 
niższych form życia zwierzęcego, z niższych form — 
do  wyższych  form —  taka  jest  historja. Wszystko  to 
jednak jest odpowiednikiem kropli i pewnej zawartości 
wody, aż dopóki nie rozwinęła się dusza ludzka.

Rośliny i niższe formy życia zwierzęcego nie są sta-

łemi   indywidualnemi   duszami,   ale   każda   rodzina   jest 
duszą grupową, odpowiadającą zawartości wody, z któ-
rej pochodzą krople. Z tych rodzinnych dusz grupowych 
stopniowo powstają mniejsze grupy, reprezentujące ga-
tunki itd. do podgatunków. W końcu, gdy formy osiąga-
ją stadjum ludzkie, dusza grupowa rozbija się na stałe 
indywidualne dusze i rozpoczyna się prawdziwa  Mete-
mpsychoza.
  To znaczy, że  każda indywidualna dusza  
ludzka staje się stałą indywidualną całością, przezna-
czoną   do   rozwoju   i   doskonalenia   się   w   granicach  
duchowej ewolucji.

204

background image

Od tego punktu zaczyna się nasza historja Ewolucji 

Duchowej. Historja Człowieka, Jednostki, zaczyna się 
w bardzo skromnych warunkach. Człowiek pierwotny, 
stojący   nieco   tylko   wyżej   od   niższych   stworzeń   pod 
względem inteligencji, posiada w każdym razie odróż-
niającą   go   cechę   Indywidualności   —  „Świadomość 
swej odrębności”
, stanowiącą linję graniczną pomiędzy 
Zwierzęciem   a   człowiekiem.   Nawet   najniższe   wśród 
najniższych ras posiadają przynajmniej „ślad” tej świa-
domości, która uczyniła z nich indywidualności i spo-
wodowała, że cząsteczki duszy rasy oddzieliły się od 
ogólnej zasady, ożywiającej rasę, i uchwyciły świado-
mość „własnej odrębności”, a nie będącej jej podstawą 
duszy rasy, według instynktowych skłonności. Czy wie-
cie   teraz,   czem   jest   właściwie   ta  „Świadomość   swej 
odrębności”
 i czem się różni od Fizycznej Świadomości 
niższych stworzeń? Być może będzie lepiej, byśmy się 
na chwilę zatrzymali w tem miejscu i rozważyli to za-
gadnienie.

Niższe zwierzęta mają w gruncie rzeczy świadomość 

swych ciał, swych życzeń, uczuć, wrażeń, pragnień itd. 
i ich   postępki   odpowiadają   ożywiającym   impulsom, 
przychodzącym z tego planu świadomości. Ale tu świa-
domość ta się zatrzymuje.  „Wiedzą”, ale nie  „wiedzą, 
że   wiedzą”
;   to   znaczy,   że   nie   osiągnęły   jeszcze   tego 
poziomu, na którym mogą myśleć o sobie, jako o „Ja” 
i rozumować   o   swoich   myślach   i   mentalnych   działa-
niach.   Świadomość   ich   jest   podobna  do   świadomości 
bardzo małego dziecka, które czuje i zna swe wrażenia 
i życzenia, ale jest niezdolne do myślenia o sobie jako 
„Ja”

 

i do zwrócenia mentalnego wzroku na wewnątrz. 

W innej książce z tej serji użyliśmy przykładu konia, 
pozostawionego na zimnym śniegu z deszczem, który 

205

background image

niewątpliwie odczuwa i zna niemiłe wrażenia, stąd po-
chodzące i pragnie się usunąć z niemiłych warunków. 
Koń ten jednak nie jest zdolny do analizowania swych 
stanów mentalnych i określenia, czy jego pan prędko do 
niego przyjdzie, lub do myślenia, jak okrutnem jest wy-
rywać go z jego ciepłej i wygodnej stajni lub też do 
pomyślenia, czy będzie znów jutro wyciągnięty na zim-
ny deszcz lub do czucia zawiści do innych koni, będą-
cych w stajni lub wreszcie do dziwienia się po co go 
wyciągają w zimne noce itd. itd. Krótko mówiąc, koń 
nie zdolny jest do myślenia, jakby to uczynił myślący 
człowiek w tych samych okolicznościach. Jest świado-
my swej niewygody tak, jak i człowiek. Nie jest jednak 
w stanie żałować siebie, ani też myśleć o swej osobowo-
ści,

 

jak

 

to

 

uczyniłby człowiek — nie jest w stanie ocenić, 

czy

 

życie jest warte życia itd., jak to uczyniłby człowiek. 

„Wie”, ale nie jest w stanie myśleć o swej „wiedzy”.

W powyższej ilustracji jest sprawą najważniejszą, że 

koń „nie zna siebie”

 

jako całości,

 

gdy nawet najbardziej 

prymitywny człowiek zdolny jest rozpoznać siebie, jako 
„Ja”.

 

Gdyby

 

koń umiał myśleć słowami,

 

myślałby „czu-

cie”,  „chłód”,  „uderzenie”  itd., ale nie byłby zdolny 
myśleć „czuję, chłodno mi, uderzono mnie” itd. Brako-
wałoby tutaj myśli o „Jaźni”.

Co   prawda   świadomość   swojej   jaźni   u   człowieka 

prymitywnego była bardzo nikła i stała o stopień tylko 
wyżej od  Fizycznej Świadomości  wyższych małp, tem 
niemniej świadomość ta powstała i nigdy już nie może 
być   utracona.   Człowiek   prymitywny   był   podobny   do 
kilkuletniego dziecka — był zdolny powiedzieć  „Ja” 
i pomyśleć „Ja”Stał się duszą indywidualną.

Ta indywidualna dusza zamieszkiwała i ożywiała cia-

ło, nie wiele różniące się od ciała małpy. Ta nowa jed-

206

background image

nak świadomość zaczęła urabiać to grube ciało i rozpo-
częło się wznoszenie się w górę. Każde pokolenie wy-
kazywało fizyczny postęp w stosunku do poprzedniego 
zgodnie z linją fizycznej ewolucji. Ponieważ rozwijają-
ca się dusza wymagała bardziej doskonałych i rozwinię-
tych ciał, przeto ciała rozwijały się, chcąc zaspokoić to 
wymaganie, gdyż żądanie myślowe było zawsze przy-
czyną formy fizycznej.

Dusza   prymitywnego   człowieka   reinkamowała   się 

prawie niezwłocznie po śmierci ciała fizycznego, ponie-
waż zdobyte doświadczenia szły przeważnie po linji fi-
zycznej,

 

a plany mentalne rzadko wchodziły w grę, gdyż 

wyższe

 

i

 

duchowe

 

zdolności były prawie całkiem dla oka 

niewidoczne.

 

Dusza

 

prymitywnego człowieka przeżywa-

ła

 

jedno

 

życie

 

za

 

drugiem w szybkiem tempie. W każdem 

jednak nowem wcieleniu był drobny postęp w stosunku 
do poprzedniego. Doświadczenie lub raczej wynik doś-
wiadczeń był wyciągany i wykorzystywany. Uczono się 
nowych lekcji lub oduczano się starych. Wykorzystywa-
no je lub odrzucano, a rasa rosła i rozwijała się.

Po   pewnym   czasie   liczba   zaawansowanych   dusz, 

które prześcignęły swych towarzyszy w postępie, stała 
się dość duża do utworzenia podras i w ten sposób roz-
począł się proces rozgałęziania. W ten sposób utworzyły 
się   różne   rasy  i   typy  i   postęp   Ludzkości   posunął   się 
naprzód. W tem miejscu możemy rozważyć historję Ras 
Ludzkości, ażebyśmy mogli zobaczyć, jak wielka fala 
przypływu duchowego zawsze pchała naprzód, wstępu-
jąc na coraz to wyższe stopnie rozwoju, a także jak róż-
ne mniejsze fale, pochodzące od wielkiej fali, następo-
wały i odstępowały następnie tylko po to, aby za niemi 
poszły   jeszcze   wyższe   fale.   Historja   jest   nadzwyczaj 
interesująca.

207

background image

Nauki   Jogów   pouczają   nas,   że  Wielki   Cykl   Życia  

Ludzkiego na Ziemi składa się z Siedmiu Cyklów, a my 
obecnie żyjemy w okresie trzech siódmych części piąte-
go cyklu. O tych Cyklach można mówić, jako o wiel-
kich okresach ziemskich, oddzielonych od siebie wiel-
kiemi naturalnemi kataklizmami, które niszczyły dzieła 
poprzednich ras ludzkich i od których zaczynał się na 
nowo rozwój, zwany „cywilizacją”. Rozwój ten, jak to 
wiedzą wszyscy studjujący, wykazuje podnoszenie się 
i upadek, podobny do przypływu i odpływu.

Człowiek w pierwszym Cyklu wyłonił się z grubego 

stanu, podobnego do zwierzęcia i podniósł się do wa-
runków

 

nieco

 

wyższych.

 

Był to postęp powolny, tem nie-

mniej przez wyraźne stopnie rozwoju przeszły bardziej 
rozwinięte dusze, wstępując do Drugiego Cyklu i wcie-
lając się, jako rasy kierownicze, gdy ich mniej rozwinię-
ci

 

bracia

 

wcielali się w niższe plemiona Drugiego Cyklu. 

Należy pamiętać, że dusze, które nie postępują w ciągu 
danego Cyklu, wcielają się w najbliższym Cyklu wśród 
niższych ras. W ten sposób nawet w tym Piątym Cyklu 
mamy pozostałych z cyklów poprzednich, a życia tych 
członków dają nam pojęcie o życiu, jakie musiało być 
w cyklach wcześniejszych.

Nauki Jogów dają nam niewiele wiadomości o lu-

dach Pierwszego i Drugiego Cyklów z powodu niskiego 
stanu tych okresów. Jak mówią, była to historja jaski-
niowców i okresu Kamiennego, ludów Ognia i reszty 
pozostałych dzikich barbarzyńskich hord. Niewiele było 
tam śladów tego, co my nazywamy „cywilizacją”, cho-
ciaż w późniejszych okresach Drugiego Cyklu były po-
łożone mocne fundamenty dla przyszłych cywilizacyj.

Po   kataklizmie,   który   zniszczył   dzieła   Człowieka 

Drugiego Cyklu i pozostawił tych, co go przeżyli, roz-

208

background image

proszonych łub zdezorganizowanych, oczekujących na-
cisku zorganizowanego przymusu, jaki wkrótce potem 
nastąpił, rozpoczął się brzask pierwszego okresu Trze-
ciego Cyklu. Sceną, gdzie odbywało się życie Trzeciego 
Cyklu, było to, co znane jest Okultystom, jako Lemurja
Lemurja

 

była potężnym kontynentem, położonym w tem 

miejscu, gdzie jest teraz Ocean Spokojny i część Oce-
anu Indyjskiego. Zawierała w sobie Australję, Azję Aus-
tralijską i inne części wysp Oceanu Spokojnego, które 
są w rzeczywistości ocalałemi resztkami wielkiego kon-
tynentu   Lemuryjskiego,   jego   najwyższemi   punktami, 
gdyż niższe punkty pogrążyły się przed wiekami w ot-
chłanie morskie.

Życie w Lemurji według opisów skupiało się głównie 

koło wrażeń fizycznych i użycia zmysłowego. Niewiele 
tylko   rozwiniętych   dusz   przełamało   okowy   materjali-
zmu i osiągnęło początki mentalnych i duchowych pla-
nów życia. Niewielka liczba wszakże dokonała znacz-
nego postępu i ocalała w ogólnej katastrofie, ażeby stać 
się drożdżami, które by popychały masę ludzkości pod-
czas następnego Cyklu. Te rozwinięte dusze były nau-
czycielami   nowych   ras,  które   patrzyły  na   nie,   jak   na 
bogów i istoty nadziemskie. Legendy i tradycje, doty-
czące  ich,  istnieją  jeszcze  dotychczas wśród starożyt-
nych ludów obecnych czasów. Wiele mytów starożyt-
nych ludów powstało w ten sposób.

Tradycje Jogów utrzymują, że przed samym wielkim 

kataklizmem, który zniszczył rasy Drugiego Cyklu, był 
zastęp Wybrańców, co wyemigrowali z Lemurji na pew-
ne wyspy na morzu, będące obecnie częścią lądu Indyj-
skiego. Ludzie ci tworzyli jądro Nauk Okultystycznych 
Lemuryjczyków i rozwinęli się w Źródło prawdy, które 
odtąd płynęło przez następne okresy i cykle.

209

background image

Gdy Lemurja zginęła, z głębin oceanu powstał konty-

nent, który stał się sceną życia i cywilizacji Czwartego 
Cyklu — kontynent AtlantydyAtlantyda była położona 
w tem miejscu, gdzie teraz leży ocean Atlantycki, roz-
poczynając się tam, gdzie obecnie jest Morze Karaib-
skie, i ciągnąc się do miejsc, zwanych obecnie Afryką. 
To, co teraz nazywamy Kubą i Indjami Zachodniemi, 
stanowiło   najwyższe   punkty   kontynentu.   Stoją   one 
obecnie, jak pomniki minionej wielkości.

Cywilizacja  Atlantydy  była   nadzwyczajna   i   lud   jej 

osiągnął wyżyny, które wydają się prawie nieprawdopo-
dobne mi nawet dla tych, co poznali najwyższe dzieła 
ludzkie naszych czasów. Wybrańcy, którzy ocaleli w ka-
taklizmie, co zniszczył  Lemurję,  i dożyli  do nadzwy-
czajnie  podeszłego  wieku, zebrali  w  swych  umysłach 
mądrość i naukę zniszczonych ras i w ten sposób dali 
Atlantom ogromną przewagę w początkowem stadjum 
rozwoju. Atlanci szybko osiągnęli wielkie postępy we 
wszystkich dziedzinach ludzkich wysiłków. Udoskonali-
li   wynalazki   i   zastosowania   mechaniczne,   osiągając 
wyniki daleko wyższe od naszych obecnych. W dziedzi-
nie elektrycznej specjalnie osiągnęli takie wyżyny, do 
których nasza rasa obecna dojdzie dopiero za 200 lub 
300   lat.  W  dziedzinie   Zdobyczy  Okultystycznych   ich 
rozwój   znacznie   przewyższył   marzenia   przeciętnego 
człowieka naszej rasy. Rzeczywiście stąd wynikła jedna 
z przyczyn  ich upadku, gdyż  zbeszcześcili wiedzę na 
niskie, egoistyczne cele i Czarną Magję.

W ten sposób rozpoczął się upadek Atlantydy. Ko-

niec jednakże nie przyszedł od razu lub nagle, lecz stop-
niowo. Kontynent i otaczające go wyspy powoli zata-
piały fale oceanu Atlantyckiego, przyczem proces ten 
trwał przeszło 10 000 lat. Grecy i Rzymianie naszego 

210

background image

Cyklu posiadali tradycję co do upadku tego lądu, ale 
wiedza ich odnosiła się tylko do zniknięcia drobnych 
resztek — pewnych wysp, gdy tymczasem sam konty-
nent znikł na tysiąc lat przed ich czasami. Stwierdzono, 
że kapłani egipscy posiadali tradycję, że sam kontynent 
znikł   na   9 000   lat   przed   ich   czasami.  Tak   samo,   jak 
z Wybrańcami Lemurji, stało się z Wybrańcami Atlanty-
dy, którzy byli wyciągnięci ze skazanego kraju na jakiś 
czas przed jego zniszczeniem. Niewielka liczba bardziej 
rozwiniętych ludzi zostawiła swe domy i wyemigrowała 
w te strony, gdzie obecnie znajduje się Ameryka Połu-
dniowa i Środkowa, które były wówczas wyspami na 
morzu. Ludzie ci pozostawili swe ślady na swych cywi-
lizacjach   i   dziełach,   które   nasi   badacze   starożytności 
obecnie odkrywają.

Gdy   rozpoczął   się   brzask   Piątego   Cyklu   (naszego 

cyklu, pamiętajcie), te dzielne rozwinięte dusze działały, 
jako nauczyciele rasy, i stały się jakby  „bogami”  dla 
tych,   co   przyszli   potem.   Rasy  te   były  bardzo   płodne 
i rozmnażały się bardzo szybko w niezwykle pomyśl-
nych warunkach. Dusze Atlantów były pchane do wcie-
lenia się i ludzkie kształty rodziły się, by odpowiedzieć 
żądaniu. A teraz zaczyna się historja naszego Cyklu — 
Cyklu Piątego.

Zanim   jednakże   zaczniemy   nasze   rozważania   nad 

Piątym Cyklem, zastanówmy się chwilę nad prawami, 
wywołującemi te wielkie zmiany.

Przede wszystkiem każdy Cykl ma różny teatr pracy 

i działania. Kontynent Lemurji nie istniał podczas Dru-
giego Cyklu i powstał z łożyska oceanu dopiero wtedy, 
gdy   przyszedł   wyznaczony   czas.   Podobnie   kontynent 
Atlantydy spoczywał pod falami, gdy rasy Lemuryjskie 
przejawiały się w czasie Trzeciego Cyklu, podnosząc się 

211

background image

przez wstrząsy ziemskiej powłoki, aby odegrać swą rolę 
podczas własnego okresu — Czwartego Cyklu — i po-
grążyć się ponownie pod fale, czyniąc miejsce dla naro-
dzin Piątego Cyklu z jego rasami. Przez te kataklizmy 
rasy każdego Cyklu znikały, gdy czas przyszedł, a nie-
wielka liczba wybrańców, którzy wykazali swe prawo 
do życia, została odciągnięta na stronę w jakieś pomyśl-
ne warunki, gdzie stała się, jakby drożdżami dla masy 
— jakby  ,,bogami”  dla nowych ras, które szybko się 
ukazały.

Należy   jednak   pamiętać,   że   ci   Wybrańcy   nie   byli 

jedynymi, którzy ocaleli od zniszczenia, jakie spadło na 
większość ras. Przeciwnie, niewielka liczba zostaje oca-
lona przy życiu, choć wygnana ze swych poprzednich 
domów i doprowadzona do  „pierwszych zasad życia”
aby stać się rodzicami nowych ras. Nowe rasy, pocho-
dzące od najbardziej dostosowanych wśród tych pozo-
stałych   przy   życiu,   szybko   tworzą   podrasy,   złożone 
z bardziej odpowiednich dusz, szukających reinkarnacji. 
Jednocześnie mniej dostosowane pogrążają się w barba-
rzyństwo i wykazują oznaki upadku, choć są to pozosta-
łości, opóźniające się o tysiące lat, złożone z dusz, które 
nie rozwinęły się dostatecznie, by wziąć udział w życiu 
nowych ras.

Te  „przeżytki”  mają przedstawicieli w naszych cza-

sach w dzikich australijskich i niektórych plemionach 
afrykańskich,   jak   również   wśród   Indjan   i   innych   na 
podobnym stopniu inteligencji.

W celu zrozumienia postępu każdej rasy należy przy-

pomnieć, że bardziej rozwinięte dusze po wyjściu z cia-
ła   mają   znacznie   dłuższy  okres   przebywania   w   wyż-
szych   planach   i   w   konsekwencji   nie   zjawiają   się   dla 
reinkarnacji przed upływem okresu znacznie większego 

212

background image

w porównaniu z szybką reinkarnacją mniej rozwiniętych 
dusz, które są pchane do ponownych narodzin przez sil-
ne   ziemskie   przywiązania   i   pożądania.  W  ten   sposób 
zdarza się, że z biegiem czasu wcześniejsze rasy każde-
go cyklu są ludem bardziej prymitywnym, niż następu-
jące za niemi. Dusza osoby, związanej z ziemią, reinkar-
nuje  się  wciągu   niewielu   lat,   a  niekiedy w  ciągu   nie
wielu dni, gdy tymczasem dusza człowieka rozwinięte-
go może spoczywać i pozostawać na wyższych planach 
przez stulecia, a nawet przez tysiące lat, aż póki ziemia 
nie dojdzie do stopnia, w którym może dać jej właściwe 
warunki.

Obserwatorzy nie związani z okultyzmem, zaznaczy-

li pewne prawa, które regulują wznoszenie się i upadek 
narodów — pochód ras kierowniczych, Nie rozumieją 
prawa Metempsychozy, które jedynie daje klucz do roz-
wiązania   tego   problematu,   tem   niemniej   jednak   nie 
pomylili się, stwierdzając istnienie samych praw.

 

W celu 

wykazania, że prawa te rozpoznały osoby, nie będące 
całkiem pod wpływami Nauk Okultystycznych pozwa-
lamy sobie przytoczyć cytatę z Drapera „Historja Inte-
lektualnego Rozwoju Europy”.

Dr Draper pisze co następuje: „Jesteśmy, jak się czę-

sto

 

mówi,

 

tworami okoliczności. W tem wyrażeniu zawie-

ra się wyższa filozofja, niż może się wydawać na pierw-
sze   wejrzenie.   Z   tego   bardziej   dokładnego   punktu   wi
dzenia   powinniśmy   zatem  rozważać   bieg   tych   wypad-
ków, uznając zasadę, że sprawy ludzkie postępują na-
przód   w   określony   sposób,   same   rozpościerając   się  
i rozwijając. Odtąd widzimy, że rzeczy, o których mówi-
liśmy, jakby były skutkami wyboru, są w rzeczywistości  
wymuszone na ich pozornych autorach przez koniecz-
ność czasów. Naprawdę jednak rzeczy te powinny być  

213

background image

rozważane, jako odbicie pewnej formy życia, którą prze-
chodzą prędzej czy później narody w swym postępowym  
rozwoju. Co do indywidualnych wypadków, jakkolwiek  
dobrze wiemy, że skromne umiarkowanie w działaniu,  
odpowiednia powaga zachowania się, właściwe dojrza-
łemu   okresowi   życia,   zmieniają   swawolną   dowolność  
wieku młodzieńczego,  to jednak  wiele  przypadkowych  
wydarzeń może zapowiedzieć zmiany lub zaznaczyć ich  
początek;   niekiedy   może   to   być   niedostatek   domowy,  
niekiedy   utrata   fortuny,   niekiedy   choroba.   Zupełnie  
słusznie przypisujemy takim próbom zmiany charakteru,  
nigdy jednak nie oszukujemy siebie, przypuszczając, że 
zmiana ta nie nastąpiłaby, gdyby te wypadki nie zaszły.  
Działa   tu   nieubłagany   los   wśród   tych   wypadkowych  
zmian. Są analogje pomiędzy życiem narodu, a życiem  
jednostki. Chociaż pod pewnemi względami jednostka  
może być uważana za kowala swego losu, co do szczę-
ścia lub biedy, co do dobra lub zła, chociaż pozostaje  
na   miejscu   lub   idzie   gdzie   indziej,   jak   ją   pchają   jej  
skłonności, chociaż czyni jedno lub powstrzymuje się od  
jednego stosownie do swego wyboru — tem niemniej  
zawsze panuje nad nią nieubłagany los. Los ten przy-
niósł ją na świat niezależnie od jego woli, chociaż ją to  
bardzo obchodziło, los ten pcha ją naprzód ku określo-
nej karjerze, której stopnie są bezwzględnie niezmienne  
— niemowlęctwo, dzieciństwo, młodość, wiek dojrżały,  
starość ze wszystkiemi ich charakterystycznemi działa-
niami i uczuciami, los ten usuwa ją wreszcie ze sceny  
w określonym czasie po większej części wbrew jej woli.  
Tak samo jest z narodami, wolna wola jest tylko zew-
nętrznym pozorem, przykrywającym i z trudem ukrywa-
jącym   przeznaczenie.   Możemy   mieć   kontrolę   nad   wy-
padkami   życia,   ale   nigdy   nad   prawem   jego   rozwoju.  

214

background image

Jest to geometria, która stosuje do narodów wyrówna-
nie krzywej linji ich postępów. Tego nie może wzruszyć  
żaden człowiek śmiertelny”.

Ten tylko co przytoczony zadziwiający ustęp wyka-

zuje, jak ściśli obserwatorzy historji notują podnoszenie 
się i upadek fal rozwoju ludzkiej rasy, choć nie znają 
realnej   podstawowej   energji   łub   siły,   wywołującej   te 
zmiany. Jedynie studja nauk Okultystycznych odsłaniają 
ukryty sekret działań ludzkich i rzucają jasne światło 
prawdy w ciemne zakątki zjawisk.

Na   Początku   Piątego   Cyklu   (obecnie   istniejącego) 

nie tylko powstały nowe rasy, jak zwykle w zaraniu każ-
dego nowego cyklu, będące podstawami przyszłych ras, 
korzystających   ze   świeżych   warunków   i   okoliczności 
dla swego wzrostu i rozwoju. Byli wtedy również po-
tomkowie   Wybrańców,   którzy   ocaleli   od   katastrofy 
Atlantydy, opuściwszy ją i założywszy kolonję daleko 
od terenu niebezpieczeństwa. Nowe rasy były potomka-
mi rozproszonych resztek ludów Atlantyckich, jak wy-
pływało ze zwykłej kolei losów. Niewielka jednak licz-
ba wybrańców stanowiła lud znacznie wyższy i przeka
zała   swym   potomkom   swą   wiedzę   i   mądrość.  W  ten 
sposób widzimy na początku Piątego Cyklu, w niektó-
rych krajach hordy nowych prymitywnych ludów, w in-
nych zaś miejscach rozwinięte już narody, jak przodków 
starożytnych Egipcjan, Persów, Chaldejczyków, Hindu-
sów itd.

Te rozwinięte rasy były staremi rozwiniętemi dusza-

mi   ze   starożytnej  Lemurji  i  Atlantydy,   które   przeżyły 
swe Życia i są obecnie albo na wyższych planach życia, 
albo też wśród nas, mając rolę kierowniczą w sprawach 
świata, czyniąc potężne wysiłki, aby uchronić obecne 
rasy od nieszczęść, co spadły na ich poprzedników.

215

background image

Potomkami tego ludu byli Asyryjczycy i Babilończy-

cy, We właściwym czasie prymitywne nowe rasy rozwi-
nęły się i ukazały się ludy wielkich Rzymian, Greków 
i Kartagińczyków.   Następnie   podniosły   się   inne   ludy 
i narody od dawnych aż do naszych czasów. Każda rasa 
lub naród ma swój okres powstania, osiągnięcia wyżyny 
i upadku. Gdy naród zaczyna upadać, staje się tak dlate-
go, że bardziej rozwinięte dusze już przeszły, a pozosta-
ły tylko mniej rozwinięte. Historja wszystkich narodów 
wykazuje w tym względzie prawdę Nauk Okultystycz-
nych i dziwne objawy, zanotowane przez historyków są 
nie do wytłumaczenia w inny sposób.

Studjujący starannie zobaczy, że Wielkie Prawo Me-

tempsychozy zawsze pcha ludzkość naprzód do coraz to 
wyższych wyżyn. Rozwinięte dusze rasy przechodzą na 
nowe sceny działalności i nawet pozostający w tyle nie 
mogą

 

opóźniać się zbyt długo, gdyż ciągła zmiana i two-

rzenie dla nich nowych warunków zmusza je do rozbu-
dzenia śpiącej energji i pobudza śpiących do świeżych 
zabiegów i działalności. W ten sposób cała rasa jest sta-
le pobudzana do kroczenia naprzód ku rozwojowi, który 
jest jej naturalnym dziedzictwem.

Nie należy jednak zapominać, że zwiększona moc, 

mądrość i sprzyjające warunki pociągają za sobą wzmo-
cnioną odpowiedzialność.

 

Gdy dusza rozwija się według 

planu Ewolucji Duchowej, uzyskuje coraz to większą 
możność wyboru pomiędzy Dobrem a Złem. We wcze-
śniejszych rasach dusza nie była dostatecznie rozwinięta 
do wykorzystywania swej mocy rozróżniania i wyboru, 
a wskutek tego i odpowiedzialność jej była ograniczona. 
Gdy  jednak   dusza   rozwinęła   się   i   pozyskała   większe 
moce, oczekuje się od niej i większej rzeczy. Moc przy-
nosi z sobą i odpowiedzialność.

216

background image

Obecne stadjum Duchowej Ewolucji Człowieka jest 

krytyczne.   Ludzie   zaczęli   uświadamiać   sobie   wielkie 
duchowe zagadnienia, stające przed nimi dla ustalenia, 
zróżniczkowania i wyboru. Podobne to jest do budzenia 
się dziecka, przechodzącego od wieku dojrzałości i sta-
jącego

 

wobec zagadnień,

 

o których dotąd nie

 

śniło. Czło-

wiek   rozwinął   ukryte   zdolności,   które   mu   przyniosły 
nowe   zrozumienie  Wielkich   Prawd   Bytu  i   nie   może 
więcej zasłaniać się słowami: „Nie wiem”. W obecnem 
stadjum życia na naszej planecie rozpoczęła się królew-
ska bitwa pomiędzy siłami Materializmu i Duchowości 
i wszyscy biorą udział w tej bitwie. Niektórzy zgrupo-
wali się po jednej stronie inni, zaś po drugiej, i rodziny 
są podzielone co do wielkiej kwestji Duchowości i Cie-
lesności.

 

Wynik jednakże jest poza niebezpieczeństwem. 

Wyższe zawsze zatriumfuje nad niższem.

Po jednej stronie widzimy wielką masę ludzi, którzy 

patrzą na obecne życie fizyczne, jako na jedynie realne 
i uważają   wszelkie   idee   przyszłego   bytu   i   życia   za 
„blask zawodny” i „głupie gadanie”. Ci ludzie poświę-
cają cały swój czas na zadowolenie swych zmysłowych 
dążności   i   zaspokojenie   niższych   instynktów   Umysłu 
Instynktowego. Niewielu zdobyło Chlubę Intelektu i za-
pomniało o niższych fizycznych uciechach w wyższej 
uciesze, otrzymywanej z wykorzystywania zdolności ro-
zumowych umysłu. Niestety jednak zaledwie niewielu 
względnie

 

rozumie

 

znaczenie

 

słowa „Duchowość” i wie, 

że jest to rzecz Mocy, a nie Słabości. Nawet tych nie-
wielu stanowi drożdże, co podniosą w górę we właści-
wym czasie masę rasy. Nawet obecnie widoczne są do-
wody działania tych, co osiągnęli  Świadomość Ducho
. Na wszystkie strony można widzieć znaki duchowe-
go niepokoju i niedoli, które odczuwają nawet ci, co nie 

217

background image

znają   znaczenia   tego   terminu.   Ludzie   porzucają   stare 
ideały,

 

wierzenia

 

i

 

dogmaty,

 

biegają tu i tam, szukają cze-

goś, co czują, że jest niezbędne, ale o naturze tego cze-
goś nic nie wiedzą. Czują Głód Pokoju, pragnienie Wie-
dzy i szukają zaspokojenia we wszystkich kierunkach.

Jest to nie tylko nieuniknione działanie Prawa Ewo-

lucji, ale także przejaw mocy i miłości wielkich dusz, co 
przeszły do wyższych planów bytu i stały się aniołami 
i archaniołami. Te istoty są przepełnione miłością do ra-
sy i puszczają w ruch wpływy, przejawiające się w wie-
lu kierunkach, których tendencją jest doprowadzić rasę 
do wykorzystania swej wyższej mocy, zdolności i prze-
znaczenia.

Jak

 

powiedzieliśmy

 

już w innem miejscu, jedną z naj-

większych  trudności  na  drodze poszukiwacza Prawdy 
w jego rozważaniach nad kwestją Ewolucji Duchowej, 
jest uczucie, że ponowne narodziny są dla niego nie-
zbędne, niezależnie od jego woli i wbrew jego życzeniu. 
Nie jest to jednak wcale słuszne. Cały proces wpraw-
dzie zgodny jest z Wielkiem Prawem, ale Prawo to dzia-
ła przez siłę Pragnienia i Przyciągania. Dusza jest pocią-
gana   do   ponownych   narodzin   na   skutek   swego   prag
nienia lub raczej esencji swych pragnień. Rodzi się na 
nowo tylko dlatego, ponieważ posiada w sobie pragnie-
nie   dalszych   doświadczeń   i   odpowiednich   warunków 
dla rozwoju. Rodzi się w pewnem otoczeniu tylko dlate-
go, że czuje w sobie niezaspokojone pragnienie takiego 
otoczenia   itd.   Proces   ten   jest   tak   samo   prawidłowy 
i naukowy,   jak   przyciąganie   jednego   atomu   materji 
przez drugi.

Każda dusza posiada w sobie pewne elementy pra-

gnienia i przyciągania, i przyciąga do siebie pewne wa-
runki i doświadczenia,

 

i odwrotnie jest przez nie przy-

218

background image

ciągana. Jest to prawo życia, w ciele i poza niem. Nie 
ma żadnej niesprawiedliwości w tem prawie — jest to 
esencja samej sprawiedliwości, gdyż daje każdemu to 
właśnie, czego szuka, ażeby zaspokoić istniejące w nim 
pragnienia.   Inaczej   mówiąc,   prawo   to   daje   warunki 
i doświadczenia,   przeznaczone   do   unicestwienia   pra-
gnień  cofających, których  zniszczenie  umożliwi przy-
szły rozwój.

Na   przykład,   jeśli   ktoś   jest   związany   nadmiernem 

pragnieniem bogactwa materialnego, Prawo Karmy po-
ciągnie go, by narodził się w warunkach, gdzie będzie 
otoczony bogactwem i przepychem, aż póki nie przesyci 
się niemi i nie poczuje, że serce jego przepełnia się pra-
gnieniem ucieczki od nich do wyższych i bardziej za-
spokajających   rzeczy.   Prawo   Karmy   działa   również 
w inny sposób, jak to zobaczymy w najbliższym wykła-
dzie, — wymierza każdemu również według jego długu 
i zobowiązań. Prawo Kariny jest ściśle związane z Me-
tempsychozą  
i prawa te muszą być zawsze rozważane 
w związku jedno z drugiem.

Nie tylko jest prawdą, że ponowne narodziny czło-

wieka

 

 

w

 

ścisłej zgodzie

 

z

 

Prawem Przyciągania i Pra-

gnienia, ale również prawdą jest, że gdy człowiek osią-
gnie   pewien   stopień   duchowego   rozwoju,   wówczas 
wstępuje w stadjum świadomości ponownych narodzin 
i rodzi się następnie świadomie z pełną uprzednią wie-
dzą. Wielu weszło już obecnie w to stadjum rozwoju 
i posiada   częściową   świadomość   swych   poprzednich 
żyć, która również wskazuje, że mieli przynajmniej czę-
ściową   świadomość   zbliżających   się   narodzin,   gdyż 
obydwie fazy świadomości zbiegają się razem.

Tc jednostki rasy, które wyprzedziły swych towarzy-

szy w rozwoju duchowym, są jeszcze związane Karmą 

219

background image

specjalnej   rasy,   do   której   należą,   do   pewnego   czasu. 
Gdy cała rasa lub przynajmniej większa część jej musi 
iść naprzód, jako całość, takie jednostki z konieczności 
muszą czekać. Nie są jednak zmuszone znosić męczące 
koło   ciągłych   narodzin   wśród   otoczenia   i   warunków, 
które przerośli. Przeciwnie rozwinięta dusza indywidu-
alna może czekać, dopóki rasa nie osiągnie jej właści-
wego stopnia rozwoju, a wtedy znów się przyłącza do 
ruchu w górę, ale już w pełnej świadomości. W między-
czasie może spędzać swój dobrze zasłużony odpoczy-
nek na którymś z wyższych planów lub też we świado-
mej   tymczasowej   współpracy   w   innych   materjalnych 
sferach, pomagając w wielkiem dziele, jako Nauczyciel 
i pracownik dla Dobra i Duchowej Ewolucji wśród tych, 
którzy potrzebują takiej pomocy. Istotnie są dzisiaj na 
świecie  dusze  indywidualne,  które   osiągnęły  podobne 
stopnie na innych planetach i spędzają swój okres odpo-
czynku tutaj wśród względnie niskich warunków Ziem-
skich,   usiłując   podnieść   dusze   Ziemskie   na   większe 
wyżyny.

Jak długo ludzie pozwalają sobie na przywiązanie do 

przedmiotów materjalnych, tak długo będą się rodzili na 
nowo w warunkach, w których te przedmioty mocno ich 
wiążą.  Dopiero  wtedy,   gdy  dusza   uwolni  się  od  tych 
zagmatwanych przeszkód, wówczas rodzi się w warun-
kach wolności. Niektórzy wyrastają z tych materjalnych 
przywiązań przez prawidłowe myślenie i rozumowanie, 
gdy tymczasem inni, jak się wydaje, zmuszeni są prze-
żyć je i wtedy przeżywają je, zanim się uwolnią. W koń-
cu gdy dusza zrozumie, że rzeczy te są zwykłemi przy-
padkami niższej osobowości i nie mają nic do czynienia 
z   realną   indywidualnością,   wtedy   i   dopiero   wtedy  te 
spadają   z   niej,   jak   znoszone   ubranie   i   zostawione   są 

220

background image

z tyłu, gdy dusza dąży naprzód na Ścieżce, wolna dzięki 
lżejszej wadze na sobie niesionej.

Fiłozofja Jogów naucza, że człowiek będzie żył zaw-

sze, wznosząc się na coraz to wyższe plany itd. Śmierć 
jest tylko fizycznym symbolem Duchowego Odpoczyn-
ku
, podobnego do snu zmęczonego ciała i dlatego tem 
bardziej musi być witana radośnie i spotykana z wdzię-
cznością. Życie jest stałe, a Jego przedmiotem jest roz-
wój, postęp i wzrost. Jesteśmy w Wieczności obecnie, 
jako też i zawsze w niej będziemy. Dusze nasze mogą 
istnieć poza ciałem równie dobrze, jak w niem, chociaż 
inkarnacja cielesna jest niezbędna na tym stopniu nasze-
go rozwoju. Gdy rozwiniemy się do wyższych planów 
życia, będziemy wcielali się w ciała znacznie bardziej 
eteryczne,   aniżeli   te,   jakich   używamy   obecnie.   Tak 
samo, jak w przeszłości używaliśmy ciał nieprawdopo-
dobnie wprost grubszych i pierwotniejszych, aniżeli te, 
które zwiemy dzisiaj naszemi. Życie jest czemś znacz-
nie   większem,   niż   okresem   siedemdziesięciu   lat,   jest 
w rzeczywistości szeregiem takich żyć na wznoszących 
się szczeblach. To, co nazywamy naszem życiem osobi-
stem dzisiaj, jest tylko esencją z doświadczeń niezliczo-
nych żyć w przeszłości.

Dusza pracuje stale, postępując naprzód na coraz to 

wyższe stopnie, od grubych do bardziej subtelnych form 
i   przejawów.   Będzie   stale   pracowała   przez   następne 
wieki,   zawsze   postępując   naprzód,   zawsze   rozwijając 
się   i   zawsze   doskonaląc.   Wszechświat   zawiera   wiele 
światów dla zamieszkania Duszy, a gdy ta przejdzie do 
innych   Wszechświatów,   zawsze   będzie   jeszcze   przed 
nią Nieskończoność. Przeznaczenie Duszy Ludzkiej jest 
pełne cudownych obietnic i możliwości — umysł dzi-
siejszy nie może nawet śnić o tem, co jest przed Duszą. 

221

background image

Ci, co już posunęli się o parę kroków przed wami, Starsi 
Bracia — są zawsze gotowi pomóc wam w wielu kie-
runkach.  Wyciągają do  was  Niewidoczną  Rękę,  która 
przenosi was ponad wielu ciężkiemi miejscami i niebez-
piecznemi skrzyżowaniami — ale wy nie poznajecie jej, 
chyba tylko w sposób niejasny. Istnieją obecnie na pla-
nach nieskończenie wyższych od waszego, inteligencje 
o nadzwyczajnej sławie i wspaniałości, które były jed-
nak ongi Ludźmi, jak i wy dzisiaj. Tak dalece posunęli 
się naprzód ponad Ścieżkę, że stali się aniołami i archa-
niołami w porównaniu z wami. I, błogosławiona myśli, 
tak samo, jak ci wywyższeni byli kiedyś takimi, jak wy, 
tak również wy w należytym toku Duchowej Ewolucji 
staniecie się tak potężnymi, jak oni.

Filozofja Jogów poucza, że Wy, co czytacie te wier-

sze   przeżyliście   wiele   żyć,   poprzedzających   obecne. 
Żyliście w niższych formach i torowaliście usilnie sobie 
drogę   na   Ścieżce,   dopóki   nie   osiągnęliście   obecnego 
stopnia   Duchowej   Świadomości,   na   którym   przeszłe 
i przyszłe   zacznie   się   wydawać   wam   jasnem   po   raz 
pierwszy. Żyliście, jako człowiek jaskiniowy, jako dziki, 
jako barbarzyńca. Byliście żołnierzem — kapłanem — 
średniowiecznym   żakiem   i   okultystą   —   księciem   — 
biedakiem.   Żyliście   w   Lemurji   —   Atlantydzie   — 
w Indjach — w Persji w Egipcie — w starożytnym Rzy-
mie i Grecji — a teraz gracie swą rolę w cywilizacji 
Zachodniej, współżyjąc z wieloma, z którymi mieliście 
stosunki w waszych przeszłych życiach.

Kończąc ten wykład pozwólcie na przytoczenie cyta-

ty z poprzedniego dzieła tego samego autora, co napisał 
ten wykład:

„Do jakiego celu zmierza cała ta Duchowa Ewolu-

cja? Co to wszystko znaczy? Od niskich planów życia  

222

background image

do najwyższych — wszyscy są na Ścieżce. Do jakiego  
stopnia lub miejsca prowadzi Ścieżka? Spróbujmy odp-
owiedzieć,   proszę   was   przedstawić   sobie   miljnów   kół  
jedno  w  drugiem. Każde  koło  oznacza  stopień  Życia.  
Zewnętrzne koła wypełnia życie na swych najniższych  
i najbardziej materjalnych stopniach — każde koło bli-
żej Centrum zawiera coraz to wyższe formy — aż na-
reszcie Ludzie (lub to, co było ongi Ludźmi) stają się  
podobni bogom. Coraz to dalej, coraz to dalej rozwija  
się forma życia na coraz (o wyższe stopnie, aż umysł 
ludzki nie jest w stanie uchwycić tej idei. Ale czem jest  
Centrum? U

MYSŁEM

 całego Ciała Duchowego — A

BSO-

LUTEM

! A my dążymy do tego Centrum”

A oto jeszcze z tego samego źródła:

„Poza waszym planem i poza moim jest szereg pla-

nów, związanych z naszą ziemią, których wspaniałości  
nie możemy pojąć. Podobnie również istnieje wiele pla-
nów na innych planetach naszego łańcucha — istnieją  
zaś miljony innych światów — a są łańcuchy wszech-
światowe podobnie, jak łańcuchy planetarne — a na-
stępnie   większe   grupy   tych   łańcuchów   —   i   tak   dalej  
i wspanialej poza moce ludzkiej wyobraźni — i tak dalej  
i tak dalej — coraz to wyżej — aż do wyżyn nie do poję-
cia.   Nieskończone   nieskończoności   światów   są   przed  
nami. Nasz świat i nasz system planetarny i nasz system  
słoneczny i nasz system systemów słonecznych są tylko  
ziarnkami piasku na brzegu potężnego oceanu. Wtedy  
krzyczycie:  »Czemżeż   wówczas   jestem   Ja   —   biedny  
Śmiertelnik — zagubiony wśród wszystkich tych niepo-
jętych wielkości?«  Przychodzi odpowiedź, że jesteście  
najbardziej   cenną   rzeczą   —   żywą   duszą.   I   gdybyście  
byli zniszczeni, cały system światów byłby wstrząśnięty,  

223

background image

gdyż jesteście tak niezbędni, jak i największa część jego  
—  system ten nie może działać bez was — nie możecie  
zginąć lub być zniszczonymi — jesteście częścią jego  
całego   i   jesteście   wieczni.  »Ale,   zapytacie,   poza   tem  
wszystkiem, o czem mówiliście nam, cóż jest — co jest  
Centrum tego wszystkiego?« Twarz waszego Nauczycie-
la przybiera wyraz zachwycony — światło nieziemskie  
promienieje z jego postaci.  »ABSOLUT!” — odpowia-
da«.

224

background image

Wykład  XI

.

PRAWO  KARMY

 

„Karma”  jest terminem sanskryckim dla wielkiego 

Prawa, znanego myślicielom Zachodnim, jako  Ducho-
wa Przyczyna i Skutek lub Przyczynowość
. Dotyczy to 
złożonych związków z dobrem lub złem, które dusza 
zdobyta przez wiele swych inkarnacyj. Związki te prze-
jawiają się, jako cechy charakterystyczne, przechodzące 
z jednej inkarnacji do drugiej, tu powiększone, ówdzie 
złagodzone   lub   zmienione,   zawsze   jednak   pchające 
naprzód  do  przejawienia  i  znalezienia  swego wyrazu. 
Skutkiem tego jest, że każdy z nas w tem życiu zależy 
od tego, czem był i jak działał w swych poprzednich 
życiach.

Przez działanie  Prawa Karmy  staje się oczywistem 

przejawienie Doskonalej Sprawiedliwości. Nie jesteśmy 
karani za nasze grzechy, jak twierdzą potoczne wierze-
nia, tem niemniej jesteśmy karani przez nasze grzechy. 
Nie jesteśmy wynagradzani za nasze dobre czyny, ale 
otrzymujemy   nagrodę   przez   charakterystyczne   cechy, 
zdolności, właściwości itd„ zdobyte wskutek dokonania 
dobrych czynów w poprzednich życiach. Jesteśmy swy-
mi własnymi sędziami i egzekutorami. W obecnem na-
szem życiu nagromadziliśmy dobrą lub złą Karmę, która 

225

background image

ściśle do nas się przyczepi i będzie domagała się przeja-
wienia i wyrazu w przyszłych życiach. Gdyśmy nagro-
madzili koło siebie niedolę złej karmy, daliśmy przytu-
łek

 

potworowi,

 

który będzie wysysał nasze siły żywotne, 

dopóki nie pozbędziemy się go, rozwijając przeciwne 
zalety. Gdy zaś przyciągniemy do siebie dobrą Karmę 
należycie spełnionego Obowiązku, należycie wyrażonej 
Dobroci Dobrych Czynów, dokonanych z wolnej woli 
bez nadziei na wynagrodzenie, wtedy tkamy dla siebie 
wspaniałe stroje, które los nam każe nosić w naszych 
przyszłych życiach.

Nauki Jogów, dotyczące Prawa Karmy, nie uczą nas, 

że Grzech jest obrazą Mocy, która powołała nas do bytu, 
ale że jest on obrazą nas samych. Nie możemy obrażać 
Absolutu lub szkodzić Mu w jakikolwiek sposób. Może-
my jednak szkodzić jeden drugiemu i przez takie postę-
powanie

 

szkodzić

 

sobie

 

samym.

 

Jogowie uczą, że Grzech 

jest bardzo często skutkiem ignorancji i złego zrozumie-
nia naszej prawdziwej natury i że musimy się dobrze 
nauczyć lekcji, zanim staniemy się zdolni widzieć sza-
leństwo   i   błąd   naszego   poprzedniego   postępowania, 
znaleźć   na   nie   lekarstwo   i   uniknąć   ich   powtórzenia. 
Karma sprawia, że skutki naszych grzechów przycze-
piają się do nas, aż przesycimy się i zmęczymy nimi, 
a wtedy wyszukamy przyczynę ich w naszych sercach. 
Gdyśmy już wykryli złą przyczynę tych skutków, uczy-
my   się   nienawidzieć   jej   i   wyrywać   ją   z   siebie,   jako 
rzecz wstrętną, i w ten sposób oswobadzamy się od niej 
na zawsze.

Jogowie   patrzą   na   duszę   grzeszną,   jak   rodzice   na 

dziecko,   upierające   się   bawić   zakazanemi   rzeczami. 
Rodzice ostrzegają dziecko, by nie bawiło się ogniem, 
jeśli jednak dziecko upiera się i nie słucha, to prędzej 

226

background image

czy później poparzy się. Poparzenie się to nie jest jed-
nak karą za jego nieposłuszeństwo (choć to może tak 
wyglądać), ale jest skutkiem naturalnego i niezmienne-
go prawa. Dziecko zaczyna rozumieć, że ogień i popa-
rzenie znajdują się w ścisłym związku z sobą i widzi 
sens i podstawę rodzicielskich przestróg. Miłość rodzi-
ców stara się uchronić dziecko od bólu poparzenia, jeśli 
jednak   natura   dziecka   upiera   się   przy  doświadczeniu, 
uczy się lekcji. Gdy lekcja jest już należycie wyuczona, 
nie   ma   potrzeby   przestrzegać   dziecka   przed   ogniem, 
gdyż to nauczyło się już rozumieć niebezpieczeństwo 
dka siebie i wskutek tego unika go.

Tak samo jest z duszą ludzką, przechodzącą z jedne-

go życia w inne. Uczy się nowych lekcji, zbiera nowe 
doświadczenie,

 

poznaje

 

ból,

 

będący nieuniknionym skut-

kiem Złego Czynu, i Szczęście, przychodzące niezmien-
nie po dobrym czynie. Rozwijając się, zdobywa naukę, 
jak bolesne są pewne czyny, i podobnie do poparzonego 
dziecka unika ich następnie.

Gdy zatrzymamy się na chwilę, by rozważyć różne 

skutki pokusy u nas i u innych, będziemy mogli zoba-
czyć działanie przeszłej Karmy w poprzednich życiach. 
Jak się to dzieje, że dana rzecz  „nie stanowi pokusy” 
dla   was,   gdy   tymczasem   jest   największą   pokusą   dla 
innego? Jak się to dzieje, że niektóre rzeczy nie pocią-
gają kogo innego wcale, gdy tymczasem kuszą was, tak 
że musicie użyć całej waszej siły woli, aby się oprzeć 
im? Jest to skutkiem Karmy w waszych przeszłych ży-
ciach. Rzeczy, które nie kuszą was teraz, przeżyliście 
w któremś z dawnych żyć, wykorzystaliście wasze wła-
sne doświadczenie lub innych, albo też nauki, dane wam 
przez kogoś, pociągniętego do was przez waszą nieroz-
winiętą świadomość Prawdy.

227

background image

Wykorzystujemy   dzisiaj   lekcję   naszych   przeszłych 

żyć. Gdyśmy się nauczyli ich dobrze, wyciągamy z tego 
korzyść, gdybyśmy zaś odwrócili się od skierowanych 
ku   nam   słów   wiedzy   lub   odmówili   doskonałego   wy-
uczenia się lekcji, bylibyśmy zmuszeni do siedzenia na 
tych samych starych ławkach szkolnych i do słuchania 
tych samych starych lekcyj, powtarzanych dopóty, do-
póki   wyraźnie   się   nie   utrwalą   w   naszych   świadomo-
ściach. Dziwimy się, dlaczego inne osoby mogą doko-
nywać pewnych brzydkich czynów, które wydają się tak 
wstrętnemi dla nas,

 

i skłonni jesteśmy szczycić się naszą 

wyższą cnotą. Ci jednak, którzy wiedzą, rozumieją, że 
ich nieszczęśliwi bracia nie zwrócili należytej uwagi na 
lekcje   z   przeszłości   i   musieli   powtórzyć   ją   obecnie 
w bardziej drażliwej postaci. Wiedzą, że cnotliwi zbiera-
ją poprostu korzyści swej własnej pilności w przeszło-
ści, ale że ich lekcja jeszcze nic zakończona, o ile więc 
nie   będą   się   posuwali   naprzód   i   mocno   trzymali   się 
tego, co osiągnęli, to prześcignie ich wielu z tych, czyj 
upadek oglądają obecnie ze zdumieniem i pogardą.

Trudno nam całkowicie zrozumieć, że jesteśmy tem, 

czem   jesteśmy,   przez   nasze   przeszłe   doświadczenie. 
Trudno   jest   nam   ocenić   doświadczenia,   przez   które 
obecnie przechodzimy, ponieważ nie oceniamy w pełni 
wartości przeżytych ongi gorzkich doświadczeń. Przy-
pomnijmy  sobie,   na   przykład,   doświadczenia   naszego 
obecnego życia. Jak wiele jest tam gorzkich wydarzeń, 
co do których chcielibyśmy, ażeby się nigdy nie wyda-
rzyły i które chcielibyśmy wyrwać precz z naszej świa-
domości.   Nie   rozumiemy   jednak,   że   z   tych   samych 
gorzkich   doświadczeń   przychodzą   wiedza   i   mądrość, 
których nie pozyskalibyśmy w innych warunkach. Gdy-
byśmy zatem wyrwali z nas przyczynę tych korzyści, 

228

background image

wyrwalibyśmy   również   i   korzyści   i   powrócilibyśmy 
z powrotem   do   tego   samego   miejsca,   gdzieśmy   byli 
przed doświadczeniem, jakie nas spotkało. Co powinni-
śmy chcieć uczynić, to zatrzymać korzyści, osiągnięte 
z doświadczenia — wiedzę i mądrość, uszczknięte przez 
nas z drzewa bólu. Nie możemy jednak oddzielić w ten 
sposób skutku od przyczyny i musimy się uczyć patrzeć 
wstecz na te gorzkie doświadczenia, jako na przyczyny, 
skąd wypłynęły nasze obecne wiedza, mądrość i stopień 
rozwoju.   Wówczas   możemy   przestać   nienawidzić   te 
rzeczy i zobaczymy, że dobro może wypływać ze zła 
pod działaniem Prawa.

Gdy jesteśmy zdolni dokonać tego, będziemy zdolni 

patrzeć   na   bolesne   doświadczenia   dnia   dzisiejszego, 
jako na nieunikniony wynik dawnych przyczyn naszej 
przeszłości, które jednak będą prowadziły nas na pewno 
naprzód   do   zwiększonej   wiedzy,   mądrości   i   rozwoju 
i będziemy widzieli tylko Dobro, będące podstawą dzia-
łania Prawa. Gdy upadamy pod działaniem Prawa Kar-
my, uważamy jego cios, nie jako niesprawiedliwość lub 
karę, ale jako dobroczynne działanie Prawa, które cho-
ciaż pozornie czyni Zło, ma w końcu na celu Ostateczne 
Dobro.

Wielu zarzuca naukom Prawa Karmy,  że  doświad-

czenia każdego życia, nie zostając w pamięci, są bezu-
żyteczne i bezwartościowe. Takie stanowisko w stosun-
ku   do   tego   przedmiotu   jest   bardzo   nierozsądne.   Doś
wiadczenia te, choć nie pamiętamy ich całkowicie, nie 
są   dla   nas   zupełnie   stracone,   tworzą   bowiem   część 
materji,   z   której   składają   się   nasze   umysły.   Istnieją 
w postaci uczuć, cech charakterystycznych, skłonności, 
upodobań i wstrętów, powinowactw, przyciągania i od-
pychania itd. itd. i tak samo są oczywiste, jak doświad-

229

background image

czenia   dnia   wczorajszego,   będące   świeżo   w   naszej 
pamięci. Spójrzcie wstecz na wasze obecne życie i spró-
bujcie przypomnieć sobie doświadczenia lat ubiegłych. 
Znajdziecie, że przypominacie sobie zaledwie niewiele 
z wydarzeń waszego życia. Silne i stałe doświadczenia 
codzienne,   któreście   przeżyli,   są   po   większej   części 
zapomniane. Chociaż doświadczenia te mogły się wyda-
wać bardzo żywemi i realnemi dla was w chwili wyda-
rzenia, obecnie jednak obróciły się w nicość i są straco-
ne dla was dla wszelkich zamiarów i celów. Ale czyż 
istotnie są stracone? Niezupełnie. Jesteście tem, czem 
jesteście, jako wynik tych doświadczeń. Charakter wasz 
rzeźbiły i formowały stopniowo te pozornie zapomniane 
bóle,   przyjemności,   smutki   i   zadowolenia.   Te   próby 
wzmocniły

 

was

 

pod pewnemi względami, zmieniły wasz 

punkt   widzenia   i   spowodowały,   że   widzicie   szerszy 
widnokrąg rzeczy. Spadłe na was nieszczęścia pozwala-
ją wam odczuwać bóle innych, zawody były dla was 
ostrogą do nowych wysiłków. A każde z nich pozosta-
wiło stały ślad na waszej osobowości, na waszym cha-
rakterze.  Wszyscy  ludzie   są   tem,   czem   są,  na   skutek 
tego, przez co przeszli i co przeżyli. I chociaż te wypad-
ki, sceny, okoliczności, zdarzenia i doświadczenia zatar-
ły się w pamięci, skutki ich odbijają się trwale na two-
rzeniu

 

charakteru i człowiek dzisiejszy różni się od tego, 

czem   byłby,   gdyby   wypadek   lub   doświadczenie   nie 
weszły w jego życie.

To   samo   prawidło   stosuje   się   do   cech   charaktery-

stycznych,   przyniesionych   z   poprzednich   inkarnacyj. 
Nie pamiętacie doświadczeń, ale macie ich owoc w po-
staci   cech  „charakterystycznych”,   gustów,   skłonności 
itd. Czujecie skłonność do pewnych rzeczy, a wstręt do 
innych. Niektóre rzeczy pociągają was, gdy tymczasem 

230

background image

inne   odtrącają.   Wszystko   to   jest   wynikiem   waszych 
doświadczeń w poprzednich inkarnacjach. Wasze zami-
łowanie i skłonności do studjów okultystycznych, które 
spowodowały   was   do   czytania   tych   wykładów,   jest 
waszym spadkiem z poprzedniego życia, w którem ktoś 
mówił wam to i owo o tym przedmiocie i obudził wasze 
zainteresowanie i pragnienie. Uczyliście się coś niecoś 
o tym przedmiocie, być może nawet wiele, i rozwinęli-
ście w sobie pragnienie większej wiedzy w tej dziedzi-
nie, co, przejawiane się w waszem obecnem życiu, do-
prowadziło was do kontaktu z dalszą nauką. Ta sama 
skłonność poprowadzi was do dalszego rozwoju w tem 
życiu i do jeszcze większych możliwości w przyszłych 
wcieleniach. Prawie każdy, kto czyta te wiersze, czuł, że 
wiele z tej zdobywanej nauki okultystycznej jest tylko 
„przypomnieniem”  czegoś   dawniej   znanego,   chociaż 
wiele z nauczanych rzeczy nie słyszał nigdy poprzednio 
w tem życiu. Wyciągacie książkę i czytacie coś, a jedno-
cześnie nagle wiecie, że jest tak, albowiem w jakiś nie-
uchwytny sposób zdobyliście przeświadczenie, że stu-
diowaliście i opracowaliście to zagadnienie w pewnym 
minionym okresie waszych żyć. Wszystko to jest działa-
niem Prawa Karmy, co spowodowało, że zostaliście po-
ciągnięci

 

do

 

czegoś,

 

co było w pewnym związku z wami, 

i co także spowodowało, że inni zostali do was pocią-
gnięci.

Liczne są związki ludzi, którzy znajdowali się w sto-

sunkach z sobą w poprzednich życiach. Stare miłości 
i stare nienawiści wydają swe Karmiczne wyniki w na-
szych   życiach.   Jesteśmy   związani   z   tymi,   kogośmy 
kochali, a także z tymi, którym uczyniliśmy krzywdę. 
Historja musi być przerobiona do końca, chociaż znajo-
mość   prawa   niewątpliwie   uwalnia   od   wielu   powikła-

231

background image

nych związków i Karmicznych stosunków przez stwier-
dzenie istoty związku i umożliwienie myślowego uwol-
nienia się od związku, który to proces prowadzi do roz-
wiązania wielu Karmicznych powikłań.

Życie jest wielką szkołą nauki lekcji. Ma wiele stop-

ni, wiele klas, wiele stadjów rozwoju. Lekcji musimy 
się nauczyć, chcemy, czy nie chcemy. Jeśli odmawiamy 
nauczenia się lekcji lub zaniedbamy tego, wysyła nas 
się z powrotem do wykonania zadania, wciąż na nowo, 
aż dopóki nie nauczymy się ostatecznie lekcji. Nic z te-
go, czegośmy się kiedyś nauczyli, nie jest całkiem zapo-
mniane nazawsze. Jest nie dające się usunąć utrwalanie 
lekcji   na   naszym   charakterze,   co   przejawia   się,   jako 
skłonności, gusty, upodobania itd. Wszystko, co prowa-
dzi

 

do wytworzenia tego, co nazywamy „Charakterem”

jest dziełem  Prawa  Karmy.   Nie  ma   takiej   rzeczy,  jak 
Przypadek”. Nic nigdy nie jest  „dziełem przypadku”
Wszystko reguluje  Prawo Przyczyny i Skutku  lub  Kar-
ma
.   Gdy  człowiek   sieje,   musi   zbierać,   w   dosłownem 
znaczeniu tego słowa. Jesteście tem, czem jesteście dzi-
siaj, na skutek tego, czem byliście w waszem ostatniem 
życiu. A w waszem następnem życiu będziecie takim, 
jakim uczyniliście siebie dzisiaj. Jesteście własnym sę-
dzią i egzekutorem — własnym rozdawcą nagród. Ale 
Miłość Absolutu zawsze działa, aby prowadzić was do 
Światła i otworzyć waszą duszę dla tej wiedzy, która 
słowami Jogów „spala Karmę” i pozwala wam zrzucić 
z siebie ciężar Przyczyny i Skutku, któryście nieśli na 
sobie i który przytłaczał was do ziemi.

W  „Czternastu   Wykładach”  umieściliśmy   cytatę 

z Berry

 

Bensona z jego artykułu w „Century Magazine” 

w maju 1894 r. Cytata ta tak doskonale nadaje się tutaj, 
że pozwalamy sobie powtórzyć ją jeszcze raz:

232

background image

„Mały chłopiec poszedł do szkoły. Był bardzo maleń-

ki. Wszystko, co widział, wessał z mlekiem matki. Jego  
nauczyciel (a był to Bóg) umieścił go w najniższej klasie  
i dał mu następujące lekcje do nauczenia się: »Nie po-
winieneś zabijać. Nie powinieneś ranić żadnego stwo-
rzenia. Nie powinieneś kraść«. Na skutek tego człowiek  
nie zabijał, był jednak okrutnym i kradł. W końcu dnia  
(gdy jego broda posiwiała — gdy przyszła noc), jego  
nauczyciel (a był to Bóg) powiedział: »Nauczyłeś się nie 
zabijać,   ale   innych   lekcyj   nie   nauczyłeś   się.   Przyjdź  
z powrotem jutro«.

Nazajutrz przyszedł z powrotem, jako mały chłopiec.  

Jego nauczyciel (a był to Bóg) posadził go w klasie nie-
co wyższej i dał mu następujące lekcje do nauczenia się:  
»Nie powinieneś ranić żadnego stworzenia. Nie powi-
nieneś   kraść.   Nie   powinieneś   oszukiwać«.   Na   skutek 
tego człowiek nie ranił żadnego stworzenia, ale kradł  
i oszukiwał. W końcu dnia (gdy jego broda posiwiała —  
gdy przyszła noc), jego nauczyciel (a był to Bóg) powie-
dział: »Nauczyłeś się być miłosiernym, ale innych lekcyj  
nie nauczyłeś się. Przyjdź z powrotem jutro«.

I znów przyszedł  nazajutrz  z  powrotem,  jako  mały  

chłopiec — Jego nauczyciel (a był to Bóg) posadził go  
w klasie jeszcze nieco wyższej i dał mu następujące lek-
cje do nauczenia się; »Nie powinieneś kraść. Nie powi-
nieneś   oszukiwać.   Nie   powinieneś   być   chciwym«.   Na 
skutek tego człowiek nie kradł, ale oszukiwał i był chci-
wym. W końcu dnia (gdy jego broda posiwiała — gdy  
przyszła   noc),   jego   nauczyciel   (a   był   to   Bóg)   powie-
dział;  »Nauczyłeś się nie kraść, ale innych lekcji nie  
nauczyłeś się. Przyjdź Z powrotem moje dziecko jutro«.

233

background image

Oto, co wyczytałem na twarzach mężczyzn i kobiet,  

w księdze   świata   i   na   pergaminie   nieba,   zapisanych  
przez gwiazdy”.

Wskutek działania Prawa Karmy każdy człowiek jest 

panem swego losu — sam siebie wynagradza — sam 
siebie karze — buduje, niszczy i rozwija swój charakter 
zawsze i wszędzie, pod pieczołowitym wpływem Abso-
lutu, który jest Nieskończoną Miłością i który nieustan-
nie wywiera duchowy nacisk, ciągnąc duszę w górę do 
jej ostatecznego portu odpoczynkowego. Człowiek musi 
i rzeczywiście wypracowuje swe własne zbawienie i los, 
ale pociąganie w górę jest zawsze, nigdy nie ustające, 
nigdy nie tracące nadziei, wiedzące zawsze, że Ostate-
czne Zwycięstwo należy do duszy.

Na skutek Prawa Karmy każde działanie, jak również 

każda   myśl   ma   swój   skutek   Karmiczny   na   przyszłe 
wcielenie duszy. Skutek ten w naturze swej nie jest wła-
ściwie karą lub nagrodą w ogólnie przyjętem znaczeniu 
tych terminów, ale jest nieuniknionem działaniem Prawa 
Przyczyny i Skutku. Myśli człowieka podobne są do na-
sion, które usiłują rozwinąć się w górę w pączek, kwiat 
i owoc. Niektóre wyrastają w górę w tem życiu, a inne 
przenosi się w przyszłe życie. Czyny tego życia mogą 
reprezentować tylko częściowy wzrost nasienia myśli, 
a przyszłe   życia   mogą   być   niezbędne   dla   pełnego   jej 
rozkwitu i owocowania. Wskutek tego jednostka, rozu-
miejąca Prawdę, która w myśli oddzieliła się od owo-
ców swych czynów i pozbawiła materjalne Pragnienie 
jego żywotnej siły, widząc je takiem, jakiem jest, i nie 
uważając

 

go

 

za cząstkę swej Istotnej Jaźni — nie pozwa-

la w ten sposób swym nasieniom — myślom rozwinąć 
się w kwiat i owoc w przyszłych życiach, gdyż zabiła 
ich   zarodek.   Jogowie   wyjaśniają   tę   myśl   przykładem 

234

background image

spalonych nasion. Pokazują swym uczniom zwykle ziar-
na, które kiełkują, kwitną i przenoszą owoce, jeśli jed-
nak ktoś przypali ziarna, ich siła życiowa ginie i chociaż 
mogą służyć, jako mąka dla celów pokarmowych, nie 
mogą   już   nigdy   kwitnąć,   kiełkować   lub   owocować. 
Następnie pouczają ucznia o naturze Pragnienia i poka-
zują, jak pragnienia niezmiennie rozwijają się w roślinę, 
kwiat i owoc, a życie jednostki stanowi dla nich grunt, 
na którym kwitną. Ale Pragnienia, zrozumiane i odsu-
nięte od istotnego człowieka, podobne są do spalonych 
ziarn  — podległy  żarowi  duchowej   mądrości,  zostały 
pozbawione swej siły życiowej i stały się niezdolne do 
owocowania.  W  ten   sposób   zrozumiane   i   opanowane 
Pragnienie nie przynosi Karmicznego owocu przyszłego 
działania.

Jogowie uczą, że są dwie wielkie zasady, działające 

w dziedzinie Prawa Karmicznego i wpływające na wa-
runki   ponownych   narodzin.  Pierwszą   zasadą   jest,  że 
przeważające pragnienia, dążenia, upodobania i wstrę-
ty, miłości i nienawiści, przyciągania i odpychania itd.  
pchają duszę w warunki, w których te cechy charaktery-
styczne mogą mieć podatny i odpowiedniej natury grunt  
do rozwoju.
 Drugą zasadą jest ta, którą można wyrazić, 
jako nacisk rozwijającego się Ducha, która zawsze pcha  
naprzód   do   pełniejszego   przejawienia   i   odrzucenia  
precz krępujących szat i wywiera w ten sposób nacisk  
na duszę, oczekującą na wcielenie, zmusza ją do szuka-
nia   wyższych   warunków   i   otoczenia,   niż   te,   których  
domagają się jej pragnienia, dążenia 1 ogólne cechy  
charakterystyczne
. Te dwie zasady, zwalczające się po-
zornie (a jednak w rzeczywistości harmonijne), działają-
ce w odwrotnych kierunkach na każdego, określają wa-
runki ponownych narodzin i mają bardzo realny skutek 

235

background image

na   Prawo   Karmy.   Życie   człowieka   jest   wielką   walką 
pomiędzy temi dwiema siłami, z których jedna dąży do 
utrzymania   duszy   w   obecnych   warunkach,   wynikają-
cych z przeszłych żyć, gdy inna wiecznie działa, stara-
jąc sic podnieść ją na większe wyżyny.

Pragnienia   i   cechy   charakterystyczne,   przeniesione 

z po przednich żyć, szukają pełniejszego wyrazu i prze-
jawienia poza granicami poprzednich żyć. Te dążenia po 
prostu chcą pozostać same i wzrastać zgodnie z własne-
mi prawami rozwoju i przejawienia. Ale rozwijający się 
Duch, wiedząc, że najlepszym interesem duszy jest roz-
wój i wzrost duchowy, wywiera stały nacisk na podno-
szenie duszy w każdem nowem życiu, powodując ją do 
stopniowego zabijania niższych pragnień i cech charak-
terystycznych i do rozwijania zalet, skierowujących ją 
naprzód i nie pozwalających jej pozostawać na obec-
nym   poziomie,   gdzie   wiele   niskich   myśli   i   pragnień 
kwitnie   i   owocuje.   Absolutna   sprawiedliwość   rządzi 
działaniami Prawa Karmy, ale poza tem prawem i ponad 
jego mocą jest Nieskończona Miłość Absolutu, pragną-
ca Odkupienia Ludzkości. Jest to miłość, która jest pod-
stawą wszystkich dążeń duszy naprzód i którą my wszy-
scy   czujemy   wewnątrz   siebie   w   naszych   najlepszych 
chwilach. Światło Ducha (Miłości) jest zawsze tam.

Nasze związki z innymi w poprzednich życiach wy-

wierają zawsze skutek na Prawo Karmy. Jeśli w prze-
szłości

 

stworzyliśmy łącznik z innemi jednostkami przez 

miłość lub nienawiść, przez dobroć lub okrucieństwo, to 
ten

 

łącznik

 

przejawia się w naszem obecnem życiu, gdyż 

osoby te są z nami związane, a my z niemi więzami 
Karmy, aż łącznik zostanie zniszczony. Tacy ludzie będą 
mieli w obecnem życiu pewien związek z nami, którego 
przedmiotem jest rozwiązanie zagadnień, które wzajem-

236

background image

nie nas obchodzą, wyrównanie stosunków, „spłata” ra-
chunków,

 

rozwój obustronny. Mamy skłonność do umie-

szczenia się w położeniu, gdzie będziemy otrzymywali 
ciosy od tych, którym je zadawaliśmy w poprzednich 
życiach, a dzieje się to nie dzięki idei zemsty, ale wsku-
tek nieubłaganego działania Prawa Wyrównania w Kar-
micznych

 

dostosowaniach.

 

Gdy

 

zaś

 

otrzymujemy pomoc, 

udogodnienia i dary od tych, komu pomagaliśmy w po-
przednich życiach,  to nie  jest to  zwykłą  nagrodą,  ale 
działaniem tego samego prawa Sprawiedliwości. Osoba, 
zadająca nam w ten sposób cios, może wcale nie chcieć 
tego i nawet martwić się, że została użyta za narzędzie 
tego rodzaju, ale Prawo Karmy umieszcza ją w takiem 
położeniu   w   którem   mimo   woli   i   bez   własnej   chęci 
działa tak, że otrzymujecie przez nią ból. Czy nie od-
czuwaliście sami, żeście zadawali cios innemu, chociaż 
nie   mieliście   ani   chęci,   ani   zamiaru   tego   i   byliście 
w rzeczywistości poważnie zmartwieni z tej racji, żeście 
nie mogli przeszkodzić bólowi? Jest to działanie Karmy. 
Czy nie znaleźliście się sami w takiej pozycji, w której 
staliście   się   niespodziewanie   rozdawcami   łask   wzglę-
dem   prawie   nieznanych   osób?   Jest   to   Karma.   Koło 
obraca się pomału, ale wykonywa cały obrót.

Karma   jest   prawem,   towarzyszącem  Metempsycho-

zie. Obie są nierozłącznie z sobą związane i ich działa-
nia ściśle się przeplatają. Stała i niezmienna w działaniu 
Karma przejawia się w stosunku do światów, planet, ras, 
narodów, rodzin i osób. Wszędzie w przestrzeni działa 
to wielkie prawo w tej, czy innej postaci.

 

Tak zwane me-

chaniczne działania Przyczynowości są tak samo przeja-
wem Karmy, jak najwyższe jej przejawy na wyższych 
planach życia daleko poza nami. Poprzez to wszystko 
zaś   przechodzi   zawsze   pęd   ku   doskonaleniu   —   ruch 

237

background image

postępowy   wszelkiego   życia.   Nauki   Jogów   uważają 
Wszechświat za potężną całość, Prawo zaś Karmy za 
wielkie prawo, działające i przejawiające się w całości.

Jak   różnią   się   działania   tego   potężnego   Prawa   od 

wielu   pojęć,   wysuwanych   przez   człowieka   dla   wyja-
śnienia wydarzeń życia. Zwykłe szczęście nie jest tło-
maczeniem, gdyż uważny myśliciel musi nieuniknienie 
dojść do wniosku, że we Wszechświecie, gdzie rządzi 
Prawo, nie ma miejsca dla tzw. Szczęścia. Przypuszcze-
nie zaś, że wszystkie nagrody i kary są rozdawane przez 
osobowe bóstwo w odpowiedzi na prośby, błagania, do-
bre   postępowania,   ofiary   itd.   jest   cofnięciem   się   do 
okresu dziecinnego myśli ludzkiej.

 

Jogowie uczą, że ból, 

cierpienie i smutek, doświadczane przez nas ze wszyst-
kich stron, tak samo jak radość, szczęście i błogosła-
wieństwo oczywiste nie są wynikiem woli lub kaprysu 
jakiegoś   kapryśnego   bóstwa,   aby   nagradzać   swych 
przyjaciół i karać swych wrogów — ale jest działaniem 
niezmiennego   Prawa,   które   wydziela   każdemu   jego 
miarę dobra lub zła zgodnie z jego Karmicznemi przy-
wiązaniami i związkami.

Ci, co cierpią i nie widzą przyczyny swego cierpie-

nia, skłonni są skarżyć się i buntować, gdy widzą in-
nych, nie mających widocznej zasługi, jak używają do-
brych   rzeczy   w   życiu,   które   zostały   odmówione   ich 
oczywiście bardziej wartościowym braciom. Kościół ma 
tylko jedną odpowiedź:  „Taka jest wola Boska”, dalej 
zaś: „Motywów Boskich nie należy kwestjonować”. Od-
powiedzi te wyglądają na drwiny, zwłaszcza, gdy z ta-
kiem pouczaniem łączy się ideę Sprawiedliwości Bos-
kiej. nie ma innej odpowiedzi, dającej się pogodzić ze 
Sprawiedliwością Boską, jak tylko Prawo Karmy, która 
sprawia,   że   każda   jednostka   sama   odpowiada   za   swe 

238

background image

szczęście lub nieszczęście. Nic nie działa tak pobudzają-
co, jak świadomość, że ma się w samym sobie środki 
dla   stworzenia   sobie   nowych   i   lepszych   warunków 
życia i otoczenia. Jesteśmy tem, czem jesteśmy dzisiaj, 
na skutek tego, czem byliśmy wczoraj. Będziemy jutro 
tem, co włożyliśmy w nasze czyny dzisiaj. Jak posieli-
śmy w tem życiu, tak będziemy zbierali w przyszłem, 
obecnie zaś zbieramy to, co posieliśmy w przeszłości. 
Św.   Paweł   obwieszczał   prawdę   światową,   mówiąc: 
„Bracia,   nie   oszukujcie   się.   Bóg   nie   zawodzi,   gdyż  
cokolwiek   człowiek   posieje,   to   również   i   zbierze”. 
Nauczyciele dzielą działanie Karmy na trzy kategorie: 
1. Przejawy Karmiczne, zachodzące obecnie w naszych 

życiach, dają wyniki będące skutkami przyczyn, po-
ruszonych w poprzednich życiach. Jest to najbardziej 
pospolita postać i najbardziej znana faza Karmiczne-
go przejawu.

2. Karma, którą nabyliśmy i nagromadziliśmy obecnie 

na skutek naszych działań, czynów, myśli oraz men-
talnych   i   duchowych   związków.   Ta   nagromadzona 
Karma zacznie działać w przyszłych życiach, gdy ot-
rzymujemy ciało  „oten czioie”, odpowiednie dla jej 
przejawienia, lub inaczej, gdy inna Karma, dążąca do 
ograniczenia jej działań, zostanie usunięta. Nie trzeba 
jednak

 

koniecznie czekać przyszłego życia, ażeby do-

prowadzić do działania i przejawienia Karmę obec-
nego życia. Przychodzą bowiem czasy, w których nie 
przeszkadza już Karma, przyniesiona z poprzedniego 
życia, a wówczas może się przejawiać Karma obec-
nego życia.

3. Karma, przyniesiona z poprzednich inkarnacyj, nie 

mogąca   przejawić   się   w   obecnym   czasie   wskutek 
przeciwdziałania innej Karmy przeciwnej natury, słu-

239

background image

ży do hamowania ostatniej. Jest to dobrze znane pra-
wo fizyczne, które przejawia się w podobny sposób 
na   planie   mentalnym,   że   dwie   przeciwstawne   siły 
w wyniku neutralizują się, tj. hamują się wzajemnie. 
Chociaż   jednakże   bardziej   potężna   Karma   może 
wywołać działanie, gdy słabsza jest hamowana.
Nie tylko jednostki mają swą własną Karmę, ale rów-

nież rodziny, rasy, narody i światy mają swą zbiorową 
Karmę. O ile chodzi o rasy, jeśli Karma rasowa, zrodzo-
na w przeszłości, jest na ogół dobroczynna, rasa kwit-
nie, a jej wpływ rozszerza się. Jeśli przeciwnie jej zbio-
rowa   karma   jest   zła,   rasa   stopniowo   znika   z   oblicza 
ziemi, a dusze, ją tworzące, rozdzielają się zgodnie ze 
swemi karmicznemi popędami, przyczem jedne idą do 
jednej rasy, inne zaś do innej. Narody wiąże ich Karma, 
jak studjujący historję może spostrzec, obserwując z bli-
ska

 

przypływy

 

i

 

odpływy narodowego rozwoju lub upad-

ku.

Karma narodu składa się ze zbiorowej Karmy jedno-

stek, tworzących go, o de ich myśli i czyny są w związ-
ku z narodowym duchem i czynami. Narody, jako naro-
dy, przestają istnieć, ale dusze składających je jednostek 
żyją dalej i można wyczuć ich wpływ w nowych rasach, 
w nowych wypadkach i w nowm otoczeniu. Starożytni 
Egipcjanie, Persowie, Medowie, Chaldejczycy, Rzymia-
nie, Grecy i wiele innych poprzednich ras znikło, ale ich 
wcielające się na nowo dusze są z nami dzisiaj, Współ-
czesne odrodzenie  Okultyzmu zostało wywołane przez 
wpływ dusz tych starożytnych narodów, które napłynęły 
w te Zachodnie światy.

Następująca cytata z „Tajnej Doktryny”, tego wyróż-

niającego   się   dzieła   literatury   okultystycznej,   będzie 
interesującą:  „Kroki Kariny nie byłyby tak niezbadane, 

240

background image

gdyby ludzie działali w zgodzie i harmonji, a nie w nie-
zgodzie i walce. Nasza niewiedza co do tych dróg —  
które jedna część ludzkości nazywa drogami Opatrzno-
ści, ciemnemi i nie zbadanemi, gdy inni widzą w nich  
działanie ślepego fatalizmu, a inni znowu zwykły Los,  
którym nie kierują ani bogowie ani szatani — na pew-
noby zniknęła, gdybyśmy przypisywali to wszystko ich  
właściwej   przyczynie.   Przy   prawdziwej   wiedzy   lub  
w pewnym stopniu przy ufającem przekonaniu, że nasi  
sąsiedzi nie będą nam więcej szkodzili, o ile sami nie  
będziemy myśleli o szkodzeniu im, dwie trzecie zła na  
świecie   rozwiałoby   się   w   powietrzu.   Gdyby   nie   było  
ludzi, zadających ciosy swym braciom, Karma — Neme-
zis   nie   miałaby   podstawy   do   działania,   ani   broni   ku  
temu. Wycinamy te liczne skręty w naszych losach co-
dziennie własnemi rękami, wyobrażając sobie, że szuka-
my śladu na królewskiej drodze poważania i obowiązku,  
i   narzekając   następnie,   że   drogi   te   są   tak   zawikłane  
i ciemne. Stajemy oszołomieni przed tajemniczością, na-
szych własnych działań i zagadkami życia, których nie  
chcemy rozwiązywać, a następnie oskarżamy wielkiego  
Sfinksa, że pożera nas. Ale naprawdę nie ma wypadków  
w naszych życiach, ani zepsutego dnia, ani nieszczęścia,  
którego   ślady   w   przeszłości   nie   prowadziłyby   do   na-
szych czynów w tem lub innem życiu... Wiedza Karmy  
daje nam przekonanie, że jeśli —

Cnota zdeptana i grzech tryumfujący
Prowadzą Ludzkość do ateizmu,
to dzieje się to dlatego, że ludzkość zawsze zamykała  

swe oczy na wielką prawdę, że człowiek jest sam swym  
własnym zbawcą, jak również swym własnym niszczy-
cielem. Człowiek nie potrzebuje oskarżać niebios i
  bo-

241

background image

gów, losu i opatrzności za pozorną niesprawiedliwość,  
panującą wśród ludzkości. Niech lepiej przypomni sobie  
tę okruszynę mądrości greckiej, która ostrzega człowie-
ka, by nie oskarżał TEGO, co

Prowadzi nas nieomylnie przez tajemnicze
Nieznaczone drogi od winy do kary
— które są teraz drogami i wysoką ścieżką, na której  

posuwają się naprzód wielkie narody Europejskie. Aryj-
czycy Zachodni posiadają narody i plemiona na podo-
bieństwo swych Wschodnich braci z piątej rasy, swój  
Wiek Złoty i Żelazny, swój okres względnej nieodpowie-
dzialności lub wiek Satya czystości, a obecnie niektóre  
z tych

 

narodów

 

osiągnęło

 

swój Wiek Żelazny, Kali Juga. 

wiek czarny od okropności. Ten stan będzie ciążył nad  
nami..., dopóki nie zaczniemy działać od

 

wewnątrz,

 

a nie 

będziemy szli zawsze za impulsami z zewnątrz. Do tego  
czasu   jedynym   paljatywem   jest   zgoda   i   harmonja   —  
Braterstwo   w   czynie   i   w   miłości   bliźniego   nie   tylko  
w słowie”.

Edwin Arnold w swym cudownym poemacie „Świa-

tło Azji”, opowiadającym historję Buddy, wyjaśnia his-
torię Karmy z Buddyjskiego punktu widzenia. Czujemy, 
że nasi uczniowie powinni zapoznać się z tym punktem 
widzenia, tak wspaniale wyrażonym, i dlatego przyta-
czamy tutaj odpowiednie ustępy:

„Karma — całość duszy.
Która jest rzeczami przez nią zdziałanemi,

myślami przez nią posiadane mi,

„Jaźnią”, utkaną z materiału, nie dającego się ogarnąć
Rozpiętego na niewidzialne m krośnie czynu.

242

background image

Przynosisz to, co było, co będzie i co jest.
Gorzej — lepiej — ostatnie z racji pierwszego,

a pierwsze z racji ostatniego,

Aniołowie w niebiosach szczęśliwości zbierają
Owoce świątobliwe! przeszłości.
Szatani w światach podziemnych znoszą
Czyny, zgrzeszone w poprzednich czasach.
Nic nie trwa: piękne cnoty nikną z czasem.
Plugawe grzechy oczyszczają się przez nie.

Kto mozolił się, jako niewolnik,

może przyjść na nowo księciem,

Zdobywszy szlachetną wartość i zasługę;
Kto panował, jako król, może błąkać się po ziemi

w łachmanach

Za rzeczy zdziałane i niezdziałane.

Bez początku i bez końca.
Jak przestrzeń wieczna i pewność pewna.
Trwa boska Moc, pchająca nas ku dobru.
Tylko jej prawa trwają.

Niech nikt jej nie lekceważy:
Kto się jej sprzeciwia, traci, a kto służy jej, wygrywa; 
Za ukryte dobro płaci pokojem i błogosławieństwem,
Za ukryte zaś zło płaci bólem.

Patrzy wszędzie i wszystko znaczy:
Czynisz dobrze — wynagradza cię! Czynisz źle —
Sprawiedliwe wyrównanie musi być wykonane,
Choć Dharma może czekać długo.

Nie zna złości, ni łaski; niezmiennie sprawiedliwie
Jej miara mierzy, bez błędu jej waga waży;

243

background image

Czas nic nie znaczy, sąd nastąpi jutro.
Lub po wielu dniach.

W ten sposób nóż zabójcy przebił samego siebie;
Niesprawiedliwy sędzia utracił własnego obrońcę;
Fałszywy język osądza jego kłamstwo;
Skradający się złodziej i grabieżca grabią, aby zwrócić.

Takie jest prawo, które pcha ku sprawiedliwości.
Które nigdy w końcu nie może zboczyć lub stanąć;
Sercem jego jest miłość, końcem jego
Jest pokój i słodkie zadowolenie. Słuchaj!

Księgi mówią dobrze, moi bracia!
Życie każdego człowieka
Jest wynikiem jego poprzednich przeżyć;
Dokonane zło przynosi następnie niedolę i nieszczęścia
Dokonane dobro sprowadza błogosławieństwo.

To, co siejecie, to zbieracie. Patrzcie na wasze pola!
Sesamum było sesamum, żyto
Było żytem. Tak w milczeniu i ciemności
Rodzi się los człowieka.
Przychodzi, jako żniwiarz, zbierając to, co posiał,
Sesamum, żyto, tyle, ile włożył w przeszłem życiu;
I tyleż samo zbiera zielska i jadowitych roślin,

ile niszczyło

Jego cierpiącą ziemię.
Jeśli będzie pracował rzetelnie, wypleniając je,
I sadząc na to miejsce, gdzie te rosły, zdrowotne rośliny,  

Wtedy grunt stanie się owocodajnym,

czystym i urodzajnym

I bogate będzie należne żniwo.

244

background image

Jeśli ten, kto żyje, znając źródło nieszczęść.
Cierpi pokornie, starając się spłacić
Swój największy dług za dokonane poprzednio zło.
Zawsze w miłości i prawdzie;

Nic nie opuszczając, oczyszcza starannie
Sną krew od kłamstwa i żądzy;
Łagodnie wszystko znosząc, odpłacając za obrazę
Przebaczeniem i dobrem;

Jeśli dzień za dniem będzie żył miłosiernie,
Świętobliwie, sprawiedliwie, dobrotliwie i prawdziwie;

jeśli będzie

Wyrywać z siebie pragnienie, gdziekolwiek się

będzie czepiało z krwawemi korzeniami,

Aż nareszcie zgaśnie ukochanie życia —

Wtedy umierając, pozostawi, jako wynik po sobie
Zamknięty rachunek życiowy,

którego grzechy są unicestwione i skwitowane.

Którego dobro jest żywe i potężne, daleko i blisko,
Tak, że wydaje owoce.

Taka jednostka nie potrzebuje żyć tem,

co zwiemy życiem;

To, co zaczęło się w niej, gdy rozpoczynała,
Jest już skończone: wykonała to zadanie.
Które uczyniło z niej człowieka.

Nigdy już smutki nie będą jej dręczyły, ani też grzechy
Jej plamiły, ani też dolegliwości

ziemskich nieszczęść i radości

Nie będą zakłócały jej zdrowego pokoju wiecznego; ani
Ani życia nie będą już powracały. Wchodzi

245

background image

W Nirwanę. Staje się jednem z Życiem,
Choć nie żyje już.
Jest błogosławioną, przestając istnieć.
Om, Mani Padme Om! Kropla deszczowa wpada
W iskrzące się morze!
Taka jest doktryna Karmy. Ucz się!

Dopiero wtedy, gdy wszystkie szumowiny grzechu

są oczyszczone,

Dopiero wtedy, gdy życie zamiera,

jak gasnący biały płomień,

Śmierć ginie razem z niem.

Takie jest, przyjaciele, krótkie sprawozdanie z dzia-

łań Prawa Karmy. Przedmiot jest o tak szerokim hory-
zoncie, że krótki czas, jakim rozporządzamy, nie pozwa-
la nam na nic więcej, jak tylko na zwrócenie waszej 
uwagi, że takie Prawo istnieje, i na niektóre jego ogólne 
działania. Radzimy naszym uczniom, aby zapoznali się 
starannie z tem, co zostało napisane w tym przedmiocie, 
przez  nas  lub  przez  innych.  W  naszej  pierwszej  serji 
wykładów, nazwanej  „Czternastoma Wykładami”, roz-
dział lub wykład 13.  O Duchowej Przyczynie i Skutku 
był poświęcony sprawie Karmy. Radzimy naszym ucz-
niom przestudiować go na nowo. Wskazujemy także, że 
„Sinnetta”

 

okultystyczna historja pod tytułem „Karma” 

daje   doskonałe   pojęcie   o   obecnem   działaniu   Karmy 
w życiu codziennem ludzi naszych czasów. Polecamy tę 
książkę uwadze naszych słuchaczy. Cena tej książki jest 
dostępna, a treść jej zasługuje bardzo na uwagę każde-
go, kto interesuje się cudownem zagadnieniem Reinkar-
nacji i Karmy.

246

background image

Wykład  XII

.

MIESZANINY  OKULTYSTYCZNE

 

W tym ostatnim wykładzie chcemy zwrócić waszą 

uwagę na różne przedmioty, wchodzące w skład Filozo-
fji Jogów, chociaż pozornie odrębne. Dlatego nazwali-
śmy ten wykład  „Mieszaninami Okultystycznemu”, że 
składa   się   z   drobnych   informacyj   o   wielu   sprawach, 
związanych z ogólnym przedmiotem tej serji. Wykład 
będzie   zawierał   odpowiedzie   na   pewną   liczbę   pytań, 
postawionych przez różnych uczniów na naszych wy-
kładach Filozofji Jogów. Chociaż odpowiedzi te z ko-
nieczności muszą być krótkie, chcemy jednak zawrzeć 
w każdej z nich sporą liczbę informacyj tak, aby cały 
wykład dał naszym słuchaczom różnorodne wiadomości 
o różnych doniosłych przedmiotach.

Pyt. 1:

 

„Czy istnieją obecnie Związki Braterskie Wta-

jemniczonych Okultystów, kierujących się Naukami Jo-
gów? A jeśli tak, to jakie można otrzymać o nich wiado-
mości?”

Odp.: Tak, jest pewna liczba Okultystycznych Zwią-

zków Braterskich o różnych stopniach rozwoju, rozsia-
nych po różnych krajach na ziemi. Te Związki brater-
skie zgodne są w zasadzie z Naukami Jogów, chociaż 

247

background image

metody interpretacji mogą różnić się nieco. Jest tylko 
jedna P

RAWDA

, objawiająca się wszystkim głęboko stu-

djującym Okultyzm, i dlatego wszyscy prawdziwi Okul-
tyści posiadają błysk tej Prawdy, na którym opierają swe 
filozofje i nauki. Te Okultystyczne Związki Braterskie 
różnią się co do swego charakteru. W niektórych człon-
kowie łączą się razem w odosobnionych zakątkach zie-
mi, prowadząc życie wspólne. W innych główne siedzi-
by znajdują się w dużych miastach i składają się z ich 
mieszkańców, posiadając gdzie indziej swe rozgałęzie-
nia. Inne Związki nie zbierają się razem, pracą ich kie-
rują główne kwatery, a członkowie są rozsiani po całej 
ziemi, komunikując się z sobą tylko przez koresponden-
cję i literaturę, drukowaną i rozpowszechnianą prywat-
nie.   Dostęp   do   tych   prawdziwych   Okultystycznych 
Związków Braterskich jest trudny. Związki te same szu-
kają

 

swych

 

członków, a nie członkowie ich. Żadne wkła-

dy pieniężne, żadne wpływy, żadne zasoby energji nie 
otwierają dostępu do tych Związków. Dają one wiado-
mości i pouczenia tylko tym, co są przygotowani do ich 
otrzymywania, co osiągnęli stopień rozwoju duchowe-
go, pozwalający im zrozumieć i przyswoić sobie nauki 
Kół Wtajemniczonych. Prawdą jest również, że Towa-
rzystwa te lub Związki Braterskie starają się rozsiewać 
Wiedzę Tajemną, dostępną do umysłów ogółu, różnemi 
sposobami pod rozmaitemi przesłankami co do nazwy, 
źródła i stylu. Ich ideą jest otwierać stopniowo umysł 
publiczności na wielkie prawdy, będące podstawą wszy-
stkich tych przeróżnych częściowych nauk. Uznają one 
fakt, że jeden umysł można pozyskać w pewien sposób, 
inny  zaś   w   sposób   odmienny  itd.   Stosownie   do   tego 
ubierają swe nauki w takie szaty, aby przyciągały uwagę 
różnych ludzi i skłaniały ich do badania treści. Podsta-

248

background image

wą jednak wszystkich tych przeróżnych nauk jest jedna 
zasadnicza P

RAWDA

. Często pytano nas, jak można roz-

różnić: prawdziwe Związki Braterskie od fałszywych, 
które przybrały tylko nazwę i ogólny charakter prawdzi-
wych   związków,   w   celu   eksploatowania   publiczności 
i wydobywania pieniędzy z jej zainteresowań do wiel-
kich prawd okultystycznych. Odpowiadając na to, po-
wiemy, że prawdziwe Okultystyczne Związki Braterskie 
i Towarzystwa nigdy nie sprzedają swej wiedzy. Dają 
ją   tak,   jak   wodę,   tym,   co   jej   szukają,   ale   nigdy   nie 
sprzedają jej za pieniądze. Prawdziwy adept tak samo 
nie   sprzedaje   Wiedzy   Duchowej   dla   zysków,   jak   nie 
myśli o sprzedaży swej duszy. Pieniądze posiadają wła-
ściwą rolę na świecie i pracownik zasługuje na zapłatę. 
Mistrzowie   przyznają   prawo   do   sprzedaży   książek 
Okultystycznych (z zastrzeżeniem, aby cena była nie-
wygórowana i nie była wyższa od ogólnej ceny rynko-
wej na książki). Uznają również, że ludzie płacą swój 
udział w wydatkach na utrzymanie organizacji, wydaw-
nictw, wykładowców, instruktorów itd. Tu jednakże na-
leży się zatrzymać, zasada ta nie rozciąga się na sprze-
dawanie   za   srebro   lub   złoto  Wewnętrznych  Tajników 
Okultyzmu. Jeśli zatem namawiają was, byście zostali 
członkiem pewnego tak zwanego Związku Braterskiego 
lub Towarzystwa Okultystycznego za pewną sumę pie-
niędzy, wiedzcie na pewno, że organizacja ta nie jest 
prawdziwem Towarzystwem Okultystycznem, gdyż na 
samym   początku   pogwałciła   jedną   z   podstawowych 
zasad. Przypomnijcie sobie starą okultystyczną maksy-
mę: „Gdy uczeń jest gotów. Nauczyciel się zjawia”. Tak 
samo jest ze Związkami Braterskiemi i Towarzystwami 
— jeśli dla waszego wzrostu, rozwoju i doskonalenia 
niezbędne jest wejście w styczność z jedną z tych orga-

249

background image

nizacyj, wówczas, gdy czas przyjdzie, a wy już jesteście 
gotowi, otrzymacie wezwanie i będziecie na pewno wie-
dzieli, że ci, co wołają was, są prawdziwymi zwiastuna-
mi Prawdy.

Pyt. 2.:  „Czy istnieją wzniosłe ludzkie istoty, zwane  

Mistrzami lub Adeptami, czy też opowiadania o nich są  
zwykłemi bajkami itd.?”

Odp.: Naprawdę są pewne wysoko rozwinięte, dale-

ko   posunięte   i   wzniosie   dusze   wcielone,   znane   jako 
Mistrzowie i Adepci, chociaż wiele opowiadań o nich 
jest mytami lub czystym wymysłem niektórych współ-
czesnych sensacyjnych pisarzy. Co więcej dusze te są 
członkami Wielkiej Loży, organizacji, złożonej z tych 
prawie nadludzkich istot — tych wielkich dusz, które 
tak daleko posunęły się na Ś

CIEŻY

. Zanim zaczniemy 

mówić o nich, odpowiedzmy na pytanie, często zadawa-
ne przez ludzi Z Zachodu: „Dlaczego ludzie ci nie uka-
zują się światu i nie wyjawiają swych mocy”?
  Każdy 
z was może odpowiedzieć na to pytanie na podstawie 
własnych doświadczeń. Czy byliście kiedy tak lekko-
myślni,   by  otwierać  duszę  waszą  tłumowi  i   objawiać 
świętą Prawdę, w niej utajoną? Czy próbowaliście kiedy 
wtajemniczyć   w   znane   wam   najwyższe   nauki   osoby, 
które nie osiągnęły dostatecznego rozwoju duchowego, 
aby zrozumieć nawet sens waszych słów? Czy popełnili
ście szaleństwo rzucania duchowych pereł materialnym 
świniom? Jeśliście mieli te doświadczenia, to możecie 
zrozumieć w pewnym stopniu przyczyny,  dlaczego te 
światłe   dusze   trzymają   się   z   daleka   od   tłumu   i   żyją 
w odosobnieniu od szerokiego ogółu. Nikt, kto sam nie 
bolał, widząc pospólstwo, znieważające najwyższe dla 
niego prawdy duchowe, nie może zrozumieć uczuć tych 

250

background image

światłych   duchowo   jednostek.   Bynajmniej   nie   czynią 
tak dlatego, by uważali się za lepszych lub bardziej roz-
winiętych od najniższego człowieka, gdyż takie uczucia 
osobiste dawno im są obce. Czynią zaś to dlatego, że 
widzą niedorzeczność prób przedstawiania najwyższych 
prawd ogółowi, który nie jest przygotowany do zrozu-
mienia nawet elementarnych nauk. Uczucie to podobne 
jest do uczucia mistrza najwyższych muzycznych kon-
cepcyj, próbującego odtworzyć swe cudowne kompozy-
cje przed tłumem, zdolnym jedynie do słuchania mar-
nych, przelotnych i wypaczonych śpiewek dnia.

Również Mistrzowie ci nie życzą sobie „tworzyć cu-

dów”, których wynikiem byłoby tylko to, że ogól stałby 
się jeszcze bardziej zabobonnym, niż obecnie. Gdy rzu-
cimy   okiem   wstecz   w   dziedzinę   wierzeń   religijnych 
i zobaczymy, jak cudowne działania niektórych wielkich 
przewodników zostały sprostytuowane i użyte za pod-
stawę najgrubszej łatwowierności i najniższego zabobo-
nu, zrozumiemy mądrość mistrzów w tym względzie. 
Jest  jeszcze  inna  przyczyna  nie  ukazywania  się mist-
rzów, mianowicie, ta,  że brak ku temu odpowiednich 
warunków. Prawa Ewolucji Duchowej są tak samo pra-
widłowe, stałe i niezłomne, jak prawa Ewolucji Fizycz-
nej, i jakakolwiek próba wprowadzenia siły daje tylko 
pogmatwanie skutków, a poronione próby szybko giną. 
Świat nie jest przygotowany do zjawienia się Mistrzów. 
Ukazanie się ich w tym czasie nie byłoby w zgodzie 
z Planem.

Mistrzowie lub Adepci są istotami ludzkiemi, które 

przeszły z niższych planów świadomości do wyższych, 
zdobywając mądrość, moc i zalety, wydające się prawie 
cudownemi człowiekowi o zwykłej świadomości. Pisarz 
hinduski   mówi   w   tej   sprawie:   ,,Tego,   co   posunął   się 

251

background image

daleko na Ścieży, zmartwienie przestaje niepokoić, wię-
zy przestają krępować, przeszkody przestają mu prze-
szkadzać. Taki człowiek jest wolny. Dla niego nie ma już  
więcej denerwowania się lub smutku. Dla niego nie ma  
już   nieświadomych   ponownych   narodzin.   Jego   stara  
Karma jest już wyczerpana, a nowej Karmy już nie two-
rzy.   Jego   serce   jest   wolne   od   pragnienia   przyszłego  
życia. Żadne nowe pragnienia nie powstają w jego du-
szy. Podobny jest do lampy, palącej się na oleju Ducha,  
a   nie   na   oleju   świata   zewnętrznego”
.   Lilie   w   swym 
dziele o Buddyzmie opowiada czytelnikom: „Sześć nad-
przyrodzonych zdolności musi osiągnąć asceta, zanim  
uzyska stopień Archata. O tych sześciu nadprzyrodzo-
nych   zdolnościach   stale   wspomina   się   w  »Sutrach« 
zazwyczaj   bez   bliższego   wyszczególnienia...   W   tem  
przejściowem ciele uwięziona jest inteligencja człowie-
ka.  Asceta,   znajdując   w   niem   przeszkodę,   skierowuje  
swój umysł na stworzenie Manasu. Przedstawia sobie  
w myśli   inne  ciało,  stworzone   ze  swego  materialnego  
ciała — ciało określonej postaci. Z członkami i organa-
mi. Ciało to w stosunku do jego materjalnego ciała jest  
tem,

 

czem

 

miecz

 

dla pochwy lub wąż, wypełzający z ko-

szyka,   w   którym   jest   uwięziony,   w   stosunku   do   tego  
koszyka. Wówczas asceta, oczyszczony i udoskonalony,  
zaczyna wykazywać nadprzyrodzone zdolności. Staje się  
zdolnym do przechodzenia przez przeszkody materjalne,  
ściany,  wały  itd.,  staje  się  zdolnym do  rzucania  swej  
widmowej zjawy od razu w kilka miejsc. Pozyskuje zdol-
ność słyszenia dźwięków świata niewidzialnego tak wy-
raźnie, jak i świata przejawionego — a nawet w rzeczy-
wistości bardziej wyraźnie. W ten sposób mocą Manasu  
zdolny jest do czytania najbardziej tajnych myśli i do  
poznawania ich charakteru”.

252

background image

Ci wielcy Mistrzowie są ponad wszystkiemi drobne-

mi sekciarskiemi różnicami. Doszli może do swego wy-
sokiego stanowiska, krocząc po ścieżach wielu religij, 
albo też może szli ścieżą, nieokreśloną co do nazwy, ro-
dzaju i istoty. Może wznieśli się na swe wyżyny jedynie 
przez rozmyślania filozoficzne lub też przez badania na-
ukowe. Nazywają ich wieloma nazwami zgodnie z pun-
ktem widzenia mówiącego, ale w końcu są oni jednej 
tylko religji, jednej filozofji, jednej wiary — P

RAWDY

.

Stanowisko Adepta można osiągnąć tylko przez dłu-

gie i gorliwe terminowanie w ciągu wielu żyć. Ci, co 
osiągnęli szczyt, byli kiedyś takimi, jak Wy, co czytacie 
te wiersze. Niektórzy z was — być może właśnie Wy, 
co czytacie teraz te słowa — poczynili pierwsze kroki 
na   wąskiej   ścieżce,   która   doprowadzi   was   do   wyżyn 
równie wzniosłych, jak te, co zajmują nawet najwyższe 
z tych wielkich istot, o jakich mówimy. Nieświadomie 
dla was samych przymus Ducha postawił wasze nogi 
mocno na Ścieży i będzie pchał was naprzód aż do koń-
ca. Dla zrozumienia zwyczaju okultystycznego, znajdu-
jącego   swój   pełny   wyraz   w   odosobnieniu   Mistrzów, 
należy zapoznać się z powszedniemi zwyczajami wśród 
prawdziwych okultystów, którzy usuwają się od demon-
strowania swej siły okultystycznej przed publicznością 
lub tłumem. O ile niżsi okultyści często pokazują pu-
bliczności pewne mniejsze przejawy, o tyle faktem jest, 
że naprawdę wysoko stojący okultyści starannie unikają 
takiego postępowania. Istotnie najwyżsi nauczyciele sta-
wiają

 

warunek uczniowi,

 

aby unikał pokazywania swych 

rozwijających   się   sił   niewtajemniczonej   publiczności. 
„Neofita   jest   związany   największą   tajemnicą   co   do  
wszystkiego, co łączy się z jego wejściem do szkoły i  
dalszemi w niej postępami. W Azji w ten sam sposób 

253

background image

Chela,   czyli   uczeń   okultyzmu,   nie   wcześniej   staje   się  
Chelą, aż przestanie być świadkiem co do istoty wiedzy  
okultystycznej”
—   powiada   Sinnett   w   swem   wielkiem 
dziele  „Buddyzm Ezoteryczny”. Następnie zaś dodaje: 
„Byłem zdumiony, poznawszy bliżej sprawę, jak liczni  
są tacy Chelowie. Nie możliwem jednak jest wyobrazić  
sobie czyn ludzki bardziej nieprawdopodobny, niż nie-
upoważnione   ujawnienie   przez   takiego   Chelę   osobom  
świata zewnętrznego, że jest nim. W ten sposób wielka  
ezoteryczna szkoła filozofji chroni swą odrębność”.

Pyt. 3.:  „Czy   Filozofja   Jogów   naucza,   że   istnieje  

miejsce, odpowiadające  »Niebiosom«, różnych religij?  
Czy jest podstawa dla wiary, że istnieje miejsce, podob-
ne do »Nieba«?

Odp.: Tak, Filozofja Jogów naucza, że istnieje pod-

stawa   realna   dla   popularnych   wierzeń   religijnych   w 
»Niebo« i że są stany bytu, o których wiedza przenikła 
w masy w postaci więcej lub mniej wypaczonych teoryj 
„niebiosach”.

Jogowie jednak nie uczą wcale, że te  „niebiosa” są 

miejscami. Pouczają natomiast, że istnieją plany bytu. 
Trudno

 

jest

 

wytłumaczyć

 

ściśle,

 

co

 

znaczy słowo „plan”

Najbardziej zbliżonym terminem lub słowem jest  „po-
łożenie”
. Część przestrzeni może być zajęta jednocze-
śnie   przez   różne   plany   tak   samo,   jak   pomieszczenie 
może   być   pełne   promieni   słońca,   lampy,   promieni   x, 
wibracyj i fal magnetycznych i elektrycznych itd., przy-
czem każdy z nich przenika inne, nie dotykając siebie 
wzajemnie i nie przeszkadzając sobie.

Na niższym planach Świata Astralnego znajdują się 

dusze,   związane   z   ziemią,   które   wyszły   ze   swych 
poprzednich ciał, lecz przyciągane są silnie przez życie 

254

background image

ziemskie, które ściąga je w dół i nie daje podnieść się na 
wyższe   plany.   Na   wyższych   planach   są   dusze,   mniej 
związane   z   ziemskiemi   pożądaniami,   które   wskutek 
tego uwalniają się od wynikającego stąd ciężaru. Plany 
te wznoszą się stopniowo w górę, a każdy plan jest wyż-
szy i bardziej duchowy od położonego niżej. Na każ-
dym planie żyją dusze, przysposobione do zajmowania 
go przez stopień swego duchowego rozwoju lub ewolu-
cji. Gdy dusza tylko co opuści ciało, wpada w stan, po-
dobny do snu, z którego budzi się, by znaleźć się na pla-
nie dla niej odpowiednim na skutek jej rozwoju, prag
nień,  charakteru  itd.  Właściwy plan  dla  każdej  duszy 
określa jej rozwój i stopień dojścia w poprzednich ży-
ciach. Dusze na wyższych planach mogą odwiedzać pla-
ny niższe i często to czynią, ale dusze na niższych pla-
nach   nie   mogą   zwiedzać   planów   wyższych.   Cytując 
z naszych   własnych   pism   w  tej   sprawie,   ogłoszonych 
przed   kilku   laty,   powtarzamy:  „Zakaz   ten,   dotyczący  
odwiedzania wyższych planów, nie jest przepisem samo-
wolnym, lecz prawem natury.” 
Proszę słuchaczów o wy-
baczenie   porównania,  być   może  jednak  łatwiej   się  to 
zrozumie, wyobrażając sobie ogromny ruszt lub szereg 
rusztów takich, jakie się używa dla sortowania węgla. 
Węgiel

 

w

 

grubych

 

kawałkach zatrzymuje pierwszy ruszt, 

mniejsze kawałki chwyta drugi itd., aż póki nie zostanie 
drobny

 

węgiel.

 

Otóż

 

gruby

 

węgiel nie może przejść przez 

otwory   mniejszej   objętości,   ale   drobny   węgiel   może 
łatwo przejść przez ruszt i przyłączyć się do wielkich 
kawałów, jeśli popchnie się go ku nim. Tak samo jest 
w Świecie Astralnym. Duszę z największą ilością mater-
ji grubej natury zatrzymuje ruszt duchowy na pewnym 
planie. Dusza ta nie może przejść na wyższe plany, gdy 
tymczasem inne dusze, które się pozbyły pewnej ilości 

255

background image

krępującej

 

i

 

opóźniającej

 

odzieży

 

materjalnej,

 

łatwo prze-

chodzą do wyższych  i subtelniejszych planów. Łatwo 
spostrzec, że dusze, żyjące na wyższych planach, zdolne 
są do powrotu na niższe i grubsze plany, gdy tymczasem 
dusze z planu grubszego nie mogą przeniknąć do wyż-
szych wiązadeł swego planu, gdyż zatrzymuje je ruszt 
duchowy. Porównanie jest grube, ale maluje dosyć ści-
śle

 

warunki,

 

istniejące w świecie duchowym.

Dusze   na   wyższych   planach   mogą   przechodzić   na 

niższe plany i często czynią to w celu ,,odwiedzenia” 
dusz przyjaciół, tam żyjących, do pomożenia im i pocie-
szenia, Istotnie nauka wskazuje, że w wielu wypadkach 
dusza wysoko rozwinięta odwiedza dusze na niższych 
planach, któremi się interesuje i udziela im duchowych 
pouczeń i wskazówek, aby mogły odrodzić się w lep-
szych warunkach, niż toby miało miejsce inaczej, Wszy-
stkie   plany   posiadają   Nauczycieli   Duchowych   bardzo 
wysokich planów, którzy poświęcają swój dobrze zasłu-
żony   spoczynek   i   szczęśliwość   na   własnych   planach 
w celu oddziaływania na mniej rozwinięte dusze na niż-
szych planach.

Jak powiedzieliśmy, dusza budzi się na tym planie, 

do jakiego jest dostosowana. Znajduje się w towarzy-
stwie dusz pokrewnych i ma możność wspólnie z niemi 
wykonywania tych rzeczy, które były drogiemi jej sercu 
za   życia.   Może  być  zdolną  do  osiągnięcia   znacznego 
postępu podczas swego pobytu w  „niebie”, co będzie 
działało na jej korzyść, gdy odrodzi się na ziemi. Istnie-
ją niezliczone „podplany”, dostosowane do nieskończo-
nych wymagań rozwijających się dusz na każdym stop-
niu  rozwoju.  Każda  dusza  znajduje możność  rozwoju 
i wykorzystania w pełni najwyższych swych zdolności, 
doskonali się w ten sposób i przygotowuje do przyszłe-

256

background image

go rozwoju, aby móc odrodzić się w możliwie najlep-
szych warunkach i okolicznościach w najbliższem życiu 
ziemskiem.   Niestety   jednak   nawet   w   tym   wyższym 
świecie nie wszystkie dusze wykorzystują to, co w nich 
jest najlepszego, i zamiast wyzyskać najlepsze okolicz-
ności do rozwoju i wzrostu duchowego pozwalają cią-
gnąć się w dół skłonnościom swych materjalnych natur. 
Zbyt często dusze takie spędzają wiele czasu na planach 
niższych nie w celu pomocy i współdziałania, lecz dla 
przeżywania ze swymi przyjaciółmi mniej duchowych 
przeżyć   na   niższych   planach.   W   takich   wypadkach 
dusza nie korzysta z przywileju bytu  „pośmiertnego”
ale rodzi się na nowo zgodnie ze skłonnościami swej 
niższej,   nie   zaś   wyższej   natury   i   zmuszona   jest   do 
ponownego uczenia się swej lekcji.

Nauki Jogów pouczają nas, że niższe plany Świata 

Astralnego zamieszkują dusze typu niskiego i zacofane-
go, nierozwinięte i podobne do zwierzęcych. Te niskie 
dusze przeżywają skłonności i charakterystyczne cechy 
poprzednich żyć ziemskich, to też szybko się reinkamu-
ją w celu zaspokojenia swych materjalnych skłonności. 
Pomimo   wszystko   nawet   w   tych   nierozwiniętych   du-
szach

 

działa powoli tendencja postępowa, jest jednak tak 

słaba, że staje się prawie niedostrzegalną. Z czasem te 
rozwinięte dusze przesycają się i męczą swym materia-
lizmem i wtedy zjawia się możność nieznacznego postę-
pu. Nierozwinięte te dusze nie mają dostępu do wyż-
szych   planów   Świata  Astralnego,   ale   związane   są   ze 
swym własnym niskim planem i z podplanami, oddzie-
lające mi Świat Astralny od świata fizycznego. Związa-
ne są bardzo ściśle z wydarzeniami ziemskiemi i od-
dzielone  od świata fizycznego  jedynie  cienką  zasłoną 
(jeżeli możemy użyć tego słowa).

257

background image

Cierpią męki Tantala, widząc i słysząc stare sceny 

i okoliczności świata fizycznego, a nie mając możności 
przejawienia   się  w   nim.   Dusze   te   tworzą   niską   klasę 
„duchów”, o których słyszymy tak wiele w pewnych 
kołach. Związane są ze swemi staremi scenami rozpusty 
i   zadowoleń   zmysłowych   i   często   mogą   wpływać   na 
umysły  ludzi   żyjących,   popychając   je   w   tym   samym 
kierunku.   Istoty   te,   na   przyklad,   krążą   nad   knajpami 
gorszego gatunku i lokalami o złej reputacji, wpływając 
na pijane mózgi ludzi żywych, by pogrążyły się w nie-
dozwolonem zaspokajaniu niższych zmysłów.

Dusze   na   wyższych   planach   nie   są   związane   temi 

ziemskiemi   materjalnemi   przyciąganiami   i   wyciągają 
korzyść z nadarzających się sposobności, aby doświad-
czyć siebie i rozwinąć się duchowo. Jest prawem Świata 
Astralnego, że im wyższy jest plan, zajmowany przez 
duszę, tem dłuższy jest pobyt w nim pomiędzy jej inkar-
nacjami. Dusza na najniższych planach może wcielać 
się po bardzo krótkim czasie, gdy tymczasem na wyż-
szych planach setki, a nawet tysiące lat mogą upłynąć, 
zanim dusza będzie powołana do doświadczenia ponow-
nych   narodzin.   Ponowne   narodziny   czekają   jednak 
wszystkich, którzy nie przeszli jeszcze do innych sfer 
życia. Prędzej czy później dusza czuje przymus ponow-
nych narodzin i dalszych doświadczeń, staje się senną 
i wpada w stan podobny do snu, a wtedy chwyta ją prąd, 
unoszący do ponownych narodzin. Stopniowo doprowa-
dzana jest do ponownych narodzin w warunkach, wy-
branych przez jej pragnienia i cechy charakterystyczne, 
w związku z działaniem praw Karmy. Ze stanu drzemki 
przechodzi przez to, co można nazwać  „śmiercią”  na 
planie   astralnym,   gdy   rodzi   się   na   planie   ziemskim. 
Pamiętajcie jednak, że dusza, gdy rodzi się na ziemi, nie 

258

background image

budzi się zupełnie ze swego snu Astralnego. W dziecięc-
twie i wczesnem pacholęctwie dusza budzi się zaledwie 
powoli, stopniowo rok za rokiem, gdy formuje się mozg 
dla umożliwienia tego przejawienia. Rzadkie wypadki 
wczesnego   rozwoju   i   dzieci   genjalnych   zdarzają   się 
wtedy, gdy budzenie się to odbywało się bardziej szyb-
ko, niż zwykle. Z drugiej strony znane są również wy-
padki, gdy dusza nie budzi się tak szybko, jak się to 
dzieje przeciętnie, a rezultatem tego jest, że dana osoba 
nie wykazuje cech pełnej działalności umysłowej aż do-
piero prawie w średnim wieku. Znane są wypadki, gdy 
ludzie zdawali się „budzić”, mając lat 40, a nawet i wię-
cej, a wtedy ogarniała ich świeża aktywność i energja, 
zadziwiając tych, co znali ich poprzednio.

 

Na niektórych 

planach

 

Świata Astralnego żyjące na nich dusze, jak się 

wydaje, nie rozumieją, że „zmarły”, ale działają i żyją, 
jak gdyby posiadały ciało. Posiadają znajomość planów 
niższych tak, jak my na ziemi znamy warunki, niższe od 
nas (duchowo), ale zdają się zupełnie prawie nie wie-
dzieć o planach nad nimi tak samo, jak wielu z nas na 
ziemi nic może zrozumieć istnienia istot bardziej rozwi-
niętych duchowo, niż my sami. Jest to oczywiście praw-
dą tylko w stosunku do dusz, które nie zapoznały się ze 
znaczeniem i naturą życia na Planie Astralnym. Ci, co 
zdobyli te wskazówki i wiedzę, łatwo zdają sobie spra-
wę ze swych warunków i wyzyskują je. Widać z tego, 
jak   wielkie   znaczenie   ma   dla   ludzi   zapoznanie   się   z 
wielkimi   prawami   Okultyzmu   w   ich   obecnem   życiu 
ziemskiem, a to dlatego, że gdy wyjdą ze swego ciała 
i wejdą na jeden z planów Astralnych nie będą pozosta-
wali   w   nieświadomości   co   do   swych   warunków,   ale 
łatwo uchwycą znaczenie i charakter otoczenia, a przez 
to będą mieli możność bardziej szybkiego rozwoju.

259

background image

Widać z tego, cośmy tu i gdzie indziej napisali, że po 

stronie Astralnej życia istnieje szereg różnych planów. 
To wszystko, co ludzie śnili o Niebie, Czyśćcu lub Pie-
kle, znajduje tam swój odpowiednik, choć nie w dos-
łownem   znaczeniu,   jak   o   tych   rzeczach   myślano.   Na 
przykiad, gdy umiera zły człowiek, pogrążony w swych 
pragnieniach i pożądaniach niższej natury, z wiarą, że 
będzie ukarany w przyszłem życiu za grzechy, po peł-
nione na ziemi — zdolen jest obudzić się na niższych 
planach lub podplanach w warunkach, odpowiadających 
jego poprzednim obawom. Znajduje ogień i siarkę, cze-
kające na niego, choć rzeczy te są zwykłemi złudzenia-
mi jego własnej imagiuacji i nie istnieją w rzeczywisto-
ści.   Zabójcy   mogą   lata   całe   uciekać,   prześladowani 
(pozornie) przez krwawe ciała swych ofiar, aż nareszcie 
taki strach przed zbrodnią ogarnie ich umysły, że w koń-
cu upadają z wyczerpania w sen duchowy, dusze ich 
przechodzą do ponownych narodzin z takim wstrętem 
do przelewu krwi i zbrodni, że stają się całkiem odmien-
nemi istotami w nowem życiu.  „Piekło”  jednak, przez 
które przeszli, istniało tylko w ich wyobraźni. Sami byli 
dla   siebie   Djabłem   i   Piekłem.   Jak   człowiek   w   życiu 
ziemskiem może cierpieć na delirium tremens, tak samo 
niektóre dusze na Planie Astralnym cierpią męczarnie 
wskutek obłędu, powstałego z ich poprzednich zbrodni 
i wiary w karę za nie, którą wszczepiły w nich nauki 
ziemskie.   Te   myślowe   męczarnie,   chociaż   okropne, 
w rzeczywistości przynoszą im korzyść, gdyż wskutek 
nich dusza choruje na myśli o zbrodni i gdy ostatecznie 
rodzi się ponownie, wykazuje wyraźną odrazę do niej, 
uciekając w przeciwnym kierunku. W związku z tem 
możemy   powiedzieć,   że   nauka   wykazuje,   że   chociaż 
zepsuta dusza pozornie doświadcza wieki cale męczar-

260

background image

ni, ale w rzeczywistości jest to przejście tylko krótkiego 
czasu,   a   iluzja   powstaje   od   samohypnoryzowania   się 
duszy tak samo, jak powstaje iluzja samej kary.

W ten sam sposób dusza często doświadcza „nieba” 

zgodnie   z   jej   nadziejami,   wierzeniami   i   pragnieniami 
życia ziemskiego. „Niebo”, którego pragnęła i w które 
wierzyła

 

podczas

 

życia ziemskiego, może w końcu łatwo 

odtworzyć się w Planie Astralnym. Dusza pobożna tego 
lub

 

innego

 

wyznania

 

religijnego

 

odnajduje siebie w „nie-

bie”, odpowiadającem temu, w jakie wierzyła podczas 
swego  życia   ziemskiego.  Mahometanin   znajduje  swój 
własny raj, Chrześcijanin też swój własny, Hindus rów-
nież swój własny — ale wrażenie to jest tylko złudze-
niem, stworzonem przez Obrazy Mentalne duszy. Iluzja 
ta daje jednak zadowolenie duszy i zaspokaja pewne jej 
pragnienia, które z czasem nikną, pozostawiając duszę 
wolną i zdolną do osiągnięcia wyższych koncepcyj ide-
alnych. Nie możemy poświęcać obecnie więcej miejsca 
temu przedmiotowi i musimy zadowolić się temi przed-
stawieniami i wyjaśnieniami. Punktem głównym, który 
chcielibyśmy,   by   pozostał   w   waszych   umysłach,   jest 
fakt, że  „świat niebios”  nie jest miejscem lub stanem 
stałego odpoczynku i siedziby dla duszy wyszłej z ciała, 
ale   jest   tylko   miejscem   czasowego   pobytu   pomiędzy 
inkarnacjami i służy za miejsce odpoczynku, w którem 
dusza może skupić swe siły, energję, pragnienia i skłon-
ności, przygotowując się do ponownych narodzin.

W  tej   odpowiedzi   ograniczyliśmy  się   do   ogólnego 

ustalenia stanu i warunków Świata Astralnego lub raczej 
pewnych planów tego świata. Przedmiot sam wymaga 
znacznie bardziej szczegółowego potraktowania.

261

background image

Pyt. 4.:  „Czy Nirwana jest stanem całkowitego wy-

gaśnięcia świadomości i czy jest to miejsce, stan lub  
warunek?”

Odp.:  Nauka, dotycząca Nirwany, tego końcowego 

celu duszy, była często źle rozumiana i wiele błędów 
wkradło się do nauk nawet bardzo wartościowych na-
uczycieli. Rozumienie Nirwany, jako stanu wygaśnięcia 
świadomości,   byłoby   wpadnięciem   w   błędy   pesymi-
stycznej szkoły filozofji, która myśli o życiu i świado-
mości, jako o klątwie, i uważa powrót co całkowitej nie-
świadomości,   jako   rzecz   najbardziej   pożądaną.   Praw
dziwą nauką jest, że Nirwana jest stanem najpełniejszej 
świadomości — stanem, w którym dusza pozbywa się 
wszelkich złudzeń odrębności i względności i wchodzi 
w stan Powszechnej Świadomości lub Absolutnej Wie-
dzy, gdy staje się świadomą Nieskończoności i Wiecz-
ności — wszystkich miejsc, rzeczy i czasów. Nirwana 
nie jest bynajmniej stanem Nicości, lecz przeciwnie sta-
nem  „Wszechbytu”.   Gdy  dusza   postępuje   naprzód   na 
Ścieżce, staje się coraz bardziej świadomą swego związ-
ku, stosunku i tożsamości z Całością. Razem ze wzro-
stem Jaźni rozszerza się i przekracza swe poprzednio 
wyznaczone granice. Zaczyna rozumieć, że jest czemś 
większem,  niż  drobniutkim oddzielonym  atomem,  jak 
poprzednio sądziła, i uczy się utożsamiać siebie w coraz 
większym   stopniu   z   Życiem   Powszechnem.   Odczuwa 
w większym stopniu znaczenie Jedności i stawia mocno 
swe stopy na Ścieżce do Nirwany. Po wielu męczących 
życiach na tej i innych planetach — w tym i innych 
Wszechświatach — gdy od dawna zostawiła już za sobą 
poziom ludzkości i wzniosła się do stanów, podobnych 
bogom, świadomość jej staje się coraz pełniejszą, a czas 
i   przestrzeń   zostają   opanowane   w   cudowny   sposób. 

262

background image

W końcu

 

cel jest osiągnięty — bitwa wygrana — i dusza 

rozkwita w stanie Powszechnej Świadomości, w której 
nikną Czas i Miejsce, w której każde miejsce jest Tutaj, 
każdy okres Czasu jest Obecnie i każda rzecz jest „Ja”. 
To jest Nirwaną.

Pyt. 5.: „Co Okultyści nazywają »Skorupą Astralną« 

lub   podobną   nazwą?   Czy   jest   to   istota,   czy   siła,   czy  
byt?”.

Odp.: Gdy dusza wychodzi z ciała w chwili śmierci, 

niesie   z   sobą  „Ciało   Astralne”,   jak   również   wyższy 
mental i zasady duchowe (patrz pierwsze trzy wykłady 
„cztemastu wykładów”).

 

Ciało Astralne jest odpowied-

nikiem ciała materialnego i fizycznego, chociaż składa 
się z materji znacznie subtelniejszej i bardziej eterycz-
nej, niż ciało fizyczne. Jest niewidoczne dla zwykłego 
oka, ale jasnowidzący może je widzieć. Ciało Astralne 
występuje   z   ciała   fizycznego   na   podobieństwo   słabej 
błyszczącej mgły i czasowo jest związane ze śmiertel-
nem ciałem fizycznem cienkim gazowym sznurem lub 
nicią, która w końcu rwie się zupełnie i rozdział staje się 
całkowitym. Ciało Astralne jest po pewnym czasie na-
stępnie   odrzucane   przez   duszę,   gdy  ta   przechodzi   na 
wyższe plany, jak to opisaliśmy przed kilkoma stronica-
mi. Pozostałe Ciało Astralne staje się „Skorupą Astral-
ną”
 i podlega powolnemu rozkładowi tak samo, jak cia-
ło fizyczne. Nie jest wcale więcej duszą, niż fizyczne 
ciało — jest to po prostu pewien kształt odzieży subtel-
niejszej natury. Łatwo z tego widać, że nie jest to ani 
istota, ani siła, ani byt, jest to tylko kształt materji — 
porzucona skóra. Nie ma ani życia, ani inteligencji, ale 
pływa na niższym Planie Astralnym, aż póki się zupeł-
nie nic rozłoży. Przyciąga ją ostatni towarzysz fizyczny 

263

background image

 

ciało fizyczne

 

— dlatego też często powraca do miej-

sca, gdzie ostatnie jest pochowane, i bywa tam czasami 
widziane przez osoby, u których obudził się czasowo 
wzrok astralny.

 

Brane jest wówczas błędnie za „widmo” 

lub „ducha” osoby. Te Skorupy Astralne widuje się czę-
sto, jak lecą nad cmentarzami, polami bitew itd. Niekie-
dy te skorupy, wchodząc w styczność z psychicznym 
magnetyzmem   medjum,  „galwanizują   się”  do   życia 
i przejawiają   cechy   inteligencji,   która   tem   niemniej 
w rzeczywistości pochodzi od umysłu medjum. Na nie-
których   seansach   te   ożywione   z   powrotem   skorupy 
przejawiAją się i materjalizują, mówią w sposób mgli-
sty   bez   sensu,   przyczem   skorupa   otrzymuje   swą   siłę 
życiową z ciała i umysłu medjum i nie mówi z własnej 
świadomości.   Stwierdzenia   tego   nie   należy   rozumieć, 
jako negacji prawdziwego  „powrotu ducha”, lecz po-
prostu, jako wytłumaczenie pewnych postaci tak zwa-
nych  „przejawów   spirytualistycznych”,   które   dobrze 
rozumieją   bardziej   posunięci  „spirytualiści”,   chociaż 
wielu

 

badaczy

 

przejawów psychicznych pozostaje w nie-

świadomości co do nich.

Pyt. 6.:  „Co rozumiemy przez  »Dnie i Noce Brah-

my«, »Cykle«, »Łańcuchy Światów« itd. itd.?”

Odp.: W wykładzie szóstym z obecnej serji znajdzie-

cie krótką wzmiankę o „Dniach i Nocach Brahmy” — 
tych   obszernych   okresach   wdechu   i   wydechu   Zasady 
Twórczej,   uosobionej   w  Hinduskiem   pojęciu  Brahmy
Zobaczycie tam wzmiankę o powszechnem pojęciu filo-
zoficznem  Rytmu   Powszechnego,   przejawiającego   się 
w następujących

 

po sobie okresach Powszechnej Aktyw-

ności lub Bezczynności.

Nauki Jogów pouczają, że wszystek Czas przejawia 

się w cyklach. Najbardziej zwykłą formę Czasu Cykli-

264

background image

cznego nazywamy „Dniem”, który jest okresem czasu, 
niezbędnym dla obrotu ziemi naokoło swej osi. Każdy 
Dzień jest odtworzeniem wszystkich poprzednich dni, 
chociaż wypadki jednego Dnia różnią się od wypadków 
innego Dnia. Wszystkie Dni są tylko okresami Czasu, 
oznaczonemi przez obrót ziemi naokoło swej osi. A każ-
da Noc jest tylko negatywną stroną Dnia, którego pozy-
tywna strona nazywa się „dniem”. W rzeczywistości nie 
ma   takiej   rzeczy,   jak  Dzień,   gdyż   to,   co   nazywamy 
„Dniem”,   jest   po   prostu   zarejestrowaniem   pewnych 
zmian fizycznych w położeniu Ziemi w stosunku do jej 
własnej osi.

Drugą fazę Czasu Cyklicznego nazywamy „Miesią-

cem”, przez co rozumiemy pewne zmiany we względ-
nych   pozycjach   księżyca   i   ziemi.   Prawdziwy  miesiąc 
składa   się   z   dwudziestu   ośmiu   dni   księżycowych. 
W tym

 

Cyklu

 

(miesięcznym) jest czas jasny lub „dzień”

i czas ciemny lub „noc”, przyczem przez 14 dni księżyc 
jest widoczny, a przez 14 dni niewidoczny.

Trzecią   fazę   Czasu   Cyklicznego   nazywamy  „Ro-

kiem”, przez co rozumiemy czas, jaki potrzebuje Ziemia 
dla obrotu swego naokoło słońca. Zauważcie, że rok ma 
swe  okresy  pozytywne  i   negatywne,  znane  jako  Lato 
i Zima.

Jogowie jednakże podejmują sprawę tam, gdzie ast-

ronomowie zatrzymują się, kończąc na Roku. Poza ro-
kiem są jeszcze inne większe fazy Czasu Cyklicznego, 
Jogowie znają wiele cyklów, zawierających tysiące lat, 
w których zaznaczają się okresy Aktywności i Bezczyn-
ności. Nie możemy wchodzić w szczegóły co do róż-
nych cyklów, ale możemy wspomnieć o innych podzia-
łach czasu, znanych w naukach Jogów, zaczynając od 
Wielkiego Roku. Wielki Rok składa się z 360 ziemskich 

265

background image

lat. Dwanaście tysięcy Wielkich lat tworzą Wielki Cykl, 
który jak widzimy, składa się z 4,330,000 ziemskich lat. 
Siedemdziesiąt jeden Wielkich Cyklów tworzy  „Man-
wantarę”
, w końcu której ziemię zalewają wody, tak że 
nie pozostaje żadnego śladu niezalanego lądu. Ten stan 
trwa przez okres, równy 71 Wielkich Cykli.  „Kalpa” 
składa się z 14 „Manwantar”. Największy i najobszer-
niejszy Cykl znany jest, jako „Maya - Praylaya”, skła-
dająca się z 36 000 „Kalp”, gdy Absolut wciąga w Sie-
bie całość swych przejawień i pozostaje sam w pełnej 
Nieskończoności i Jedności, a po tym okresie następuje 
równie długi okres drugi — przyczem obydwa są znane, 
jako „Dnie i Noce Brahmy”.

Zauważcie, że każdy z tych Wielkich Cykli ma swój 

okres „Dzienny” i swój okres „Nocny” — swój Okres 
Aktywności i swój Okres Bezczynności. Poczynając od 
Dnia  aż do  Mayi — Praylayi, wszędzie zmieniają się 
kolejno Dnie i Noce — Działalność Twórcza i Twórcza 
Przerwa.

„Łańcuch   Światów”  jest   to   wielka   grupa   planet 

w naszym własnym systemie słonecznym, w liczbie sie-
dmiu, przez które przechodzi w Cyklach Proces Życia
Od   planety   do   planety   przechodzi   wielka   fala   życia 
duchowego w Rytmie Cyklicznym. Gdy jakaś rasa prze-
szła pewną liczbę inkarnacyj na jednej planecie, prze-
chodzi na drugą i uczy się nowych lekcyj itd., aż naresz-
cie   nauczy   się   wszystkich   lekcyj,   możliwych   w   tym 
Wszechświecie. Wtedy przechodzi do innego Wszech-
świata itd. do coraz to wyższych, przyczem umysł ludz-
ki   niezdolny   jest   nawet   uprzytomnić   sobie   wielkości 
losu czekającego duszę ludzką na Ś

CIEŻY

. Różne dzieła, 

wydane   przez   organizacje   Teozoficzne,   wchodzą 
w szczegóły tych spraw, co wymaga wielu tomów dla 

266

background image

należnego

 

wypowiedzenia

 

się.

 

Sądzimy

 

jednak, że przed-

stawiliśmy ogólny charakter zagadnienia, podkreślając 
słuchaczom istotę przedmiotu i wskazując kierunek dal-
szych studjów i badań.

 — KONIEC — 

„Czternaście Wykładów”  129
„Wyższy Kurs Filozofji Jogi”  100

267

background image

Literatura w języku polskim

„Filozofja Jogi i okultyzm wschodni”
„Drogi dojścia jogów indyjskich”
„Hatha - Joga”
„Radża-Joga”
„Dżani-Joga - Joga mądrości”
„Nauka o oddechaniu”
„Kształcenie pamięci”
„Potęga myśli”
„Religie Indyj”
„Życie po śmierci”
 – 

w tłumaczeniu

„Światło na drodze”, Mabel Collins

(Ligth on the Path)

268


Document Outline