background image

Polały się łzy... 
 
Polały się łzy to krótki, pięciowersowy liryk, będący próbą rozliczenia się poety z całym 
dotychczasowym życiem. W jednej strofie poeta usiłuje spojrzeć na minione lata, które dzieli 
na trzy etapy: dzieciństwo, młodość i wiek męski. Poeta roni łzy "czyste, rzęsiste" snując 
refleksje nad swym życiem. Dzieciństwo jest jeszcze niewinne i radosne ("sielskie, 
anielskie"), młodość już "chmurna i durna" zaś wiek męski, czyli okres najbardziej twórczy w 
życiu każdego mężczyzny, określony tu został jako "wiek klęski". Rozliczenie z całym 
dotychczasowym życiem, z całą swoją twórczością, wypada więc bardzo pesymistycznie. 
Mickiewicz podważa wszystko to, co udało mu się osiągnąć do tej pory, rozliczenie się z 
przeszłością stanowi jedynie powód poczucia totalnej klęski. Wiersz ma budowę klamrową, 
zaczyna się kończy tym samym wersem: "Polały się łzy me czyste, rzęsiste". 
 
 
Snuć miłość... 
 
Wiersz Snuć miłość... jest utrzymany w nastroju nostalgicznej zadumy nad ludzkim życiem, 
nad człowieczą egzystencją. Tytułowa miłość jest pretekstem do snucia rozważań nad sensem 
życia. Cały utwór można podzielić na dwie części. Część pierwsza to próba opisania samej 
miłości za pomocą ciągu bardzo poetyckich porównań. Poeta usiłuje więc ukazać miłość 
poprzez zestawienie jej z szeregiem czynności charakteryzujących się ogromną 
różnorodnościa, bogactwem wrażeń i doznań: miłość można więc snuć, "jak jedwabnik nić 
wnętrzem swym snuje", można również "lać ją z serca, jak źródło wodę z wnętrza leje", może 
być złotą blachą rozwijaną ze złotego ziarna, wysiewanym zbożem i matką piastującą dziecko 
na ręku. 
 
Druga część wiersza to refleksja nad potęgą miłości. Miłość jest bowiem potężna, daje 
człowiekowi niezwykłą moc. Poeta przyrównuje najpierw do "mocy przyrodzenia" (czyli od 
natury), potem do "mocy żywiołów", "mocy krzewienia", "mocy ludzi", "mocy aniołów", w 
końcu będzie to "Moc Stwórcy". Wyraźnie widać tu gradację. Miłość jest najpierw czymś 
naturalnym, ludzkim, by w końcu stać się całym światem, aniołami, Bogiem. Ponieważ Bóg 
uczynił człowieka na swój obraz i podobieństwo, więc również miłość wywodzi się od 
"Stwórcy stworzenia". 
 
 
Nad wodą wielką i czystą 
 
Liryk Nad wodą wielką i czystą jest utworem, w którym pojawia się refleksja nad 
przemijaniem, odchodzeniem. Wiersz rozpoczyna się od trzech opisów krajobrazu, 
ukazujących kolejno: wodę jeziora oraz obłoki i błyskawice, ktore się w tej wodzie odbijają. 
Opisy te są dobrane w taki właśnie sposób nieprzypadkowo. Woda jeziora opisana w tym 
liryku trwa, natomiast świat, który się w tej wodzie odbija, przemija. Jedynie na krótki 
moment pokazuje się w lustrze jeziora, potem znika i odchodzi w niebyt. Tak więc woda 
odbija czarne twarze skał, czarne obłoki i światło błyskawicy. 
 
Podmiot liryczny, czyli w tym przypadku poeta stara się rejestrować, "odbijać" obrazy i 
zjawiska otaczającej go rzeczywistości. Nad wodą wielką i czystą jest więc wierszem o 
poezji, w którym Mickiewicz stara się określić jej rolę w swoim życiu twórczym. Poezja 
służyć ma trwaniu i obrazowaniu odbijaniu świata. Ma szansę pozostać wtedy, gdy poety już 

background image

nie będzie. Mickiewicz daje temu wyraz w ostatniej strofie wiersza w której pisze: że trzeba 
mu "płynąć, płynąć i płynąć". 
 
Na liryki lozańskie Adama Mickiewicza składa się zaledwie kilka utworów. Zdecydowanie 
dominuje w nich nastrój smutnej zadumy nad przegranym, zmarnowanym życiem i nad nie 
spełnionymi marzeniami. Liryki te przepełniają uczucia smutku, żalu i tęsknoty za życiem, 
które już upłynęło.