background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

 

Marcin Rzeczkowski 

DEPATOLOGIZACJA TRANSSEKSUALIZMU 

 

 

SPIS TREŚCI 

Cz. 1. Transpride i grupa społeczna ......................................................................................................................... 2

 

Buduje się grupa .................................................................................................................................................. 2

 

Transpride ........................................................................................................................................................... 2

 

Pełna akceptacja ................................................................................................................................................. 3

 

Etykietki ............................................................................................................................................................... 4

 

Cz. 2. „Zespół dezaprobaty płci” ............................................................................................................................. 6

 

Cz. 3. Zdrowie seksualne i prawa człowieka ............................................................................................................ 9

 

DSM-V i ICD-11 a Stop Trans Pathologization-2012 ............................................................................................ 9

 

Deklaracja praw seksualnych ............................................................................................................................ 11

 

Zasady Yogyakarty ............................................................................................................................................. 15

 

Tożsamość płciowa a prawa człowieka ............................................................................................................. 16

 

Cz. 4. Wyzwania dla psychologów i podsumowanie cyklu .................................................................................... 19

 

Zakończenie....................................................................................................................................................... 21

 

Bibliografia ............................................................................................................................................................ 24

 

 

 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

 

CZ. 1. TRANSPRIDE I GRUPA SPOŁECZNA 

 

BUDUJE SIĘ GRUPA 

 

Wraz z rozwojem Internetu i umożliwieniem osobom transseksualnym kontaktowania 

się  ze  sobą  na  międzynarodową  skalę  nastąpiła  ogromna  zmiana  związana  z 

samopostrzeganiem  się  osób  spod  znaku  T.  Osamotnieni  w  swych  problemach  chorzy, 

polegający  na  informacjach  wyczytanych  z  podręczników  akademickich  i  dostosowujący 

swoje życiorysy do oczekiwań lekarzy, to już zaledwie jedna z opcji. 

Jeszcze w 2000 roku transseksualiści i transwestyci znajdowali się praktycznie w takiej 

samej sytuacji, jak w latach 80. W 2001 roku powstał portal Transseksualizm.pl, a w 2004 – 

Crossdressing.pl.  Osoby  transpłciowe  przestały  być  odizolowanymi  jednostkami,  które  w 

pojedynkę  próbowały  ułożyć  sobie  życie  –  zaczęły  skupiać  się  w  większe  grona,  tworząc 

grupy społeczne i pomagając sobie wzajemnie. Podejmowano też kilka prób zorganizowania 

się i działania na wzór organizacji LGB, aż w końcu z jednej z grup społecznych wyłoniła się 

Fundacja  Trans-Fuzja,  która  nawiązała  kontakt  z  polskimi  organizacjami  LGB  i 

międzynarodowymi  organizacjami  LGBTQ,  sprawiła,  że  temat  transpłciowości  zaistniał 

powszechnie w publicznej świadomości i zaczęła aktywnie działać na rzecz wszystkich osób 

transpłciowych w kraju, rozpowszechniając rzetelną wiedzę, zwracając się do Rzecznika Praw 

Obywatelskich,  organizując  kampanie  społeczne,  grupy  wsparcia  i  nawiązując  kontakty  z 

godnymi  polecenia  specjalistami.  Osoby transpłciowe,  połączone  wspólnymi  celami,  powoli 

zaczynają tworzyć świadomą swych praw grupę społeczną. 

 

TRANSPRIDE 

 

Istnienie grup społecznych, wspieranie się nawzajem i współpraca przy realizowaniu 

określonych celów sprzyja rozwojowi pozytywnej tożsamości. Osoby przynależące do grupy 

mogą  przestać  czuć  się  odszczepieńcami  i  mają  szansę  zacząć  czuć  się  dumnymi  ze  swojej 

tożsamości.  W  tym  kontekście  transseksualność  jednostki  może  przestać  być  postrzegana 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

jako  piętno  i  choroba,  a  zacząć  jako  integralna  część  własnej  osoby  oraz  coś,  co  wyróżnia 

członków grupy na tle populacji, zarazem tę grupę jednocząc. (Chciałbym tu zaznaczyć, że nie 

chodzi  mi  dumę  w  rozumieniu  „jestem  lepszy  niż  osoba  cis”,  tak  samo  jak  duma  z  bycia 

Polakiem  nie  oznacza  automatycznie  nacjonalistycznego  przekonania  o  wyższości  Polaków 

nad innymi narodami). 

Zarysowujący się ruch na rzecz osób transpłciowych wpisał się w ruch na rzecz osób 

nieheteroseksualnych.  Pomimo  różnych  wewnętrznych  podziałów,  obecnie  osoby  LGBTQ 

wspólnie działają na rzecz akceptacji ich przez społeczeństwo, poszanowania ich jako ludzi i 

respektowania ich praw jako obywateli. Zwiększająca się w Polsce – zwłaszcza w Warszawie i 

innych dużych, akademickich miastach  – akceptacja wobec osób LGB rozszerza się także na 

osoby  trans,  co  również  przyczynia  się  do  tego,  że  obecnie  jest  im  dużo  łatwiej  żyć  w 

społeczeństwie  niż  dawniej,  dokonywać  coming-outów  jako  transkobiety  i  transmężczyźni  i 

tak  właśnie  funkcjonować  w  społeczeństwie.  Oznacza  to,  że  coraz  więcej  osób  będzie 

traktowało transpłciowość nie jako zaburzenie identyfikacji płciowej, które należy wyleczyć, 

lecz jako część własnej tożsamości. 

Rozwinięcie  pozytywnej  tożsamości  jako  osoba  transseksualna  nie  oznacza 

automatycznie  rezygnacji    z  dążenia  do  korekty  płci.  Przeciwnie,  osobom  od  początku 

akceptującym  siebie  jako  transkobiety  lub  transmężczyzn  prawdopodobnie  łatwiej  jest  ją 

przejść, ponieważ są pewniejsi siebie, lepiej radzą sobie z otoczeniem i wcześniej odczuwają 

pozytywne  skutki  korekty,  nie  uzależniając  tak  często  bycia  szczęśliwym  od  przebycia 

satysfakcjonującej operacji  na  genitaliach.  Jednak  możliwe  jest,  że  korekta  płci  biologicznej 

przestanie być im potrzebna – do tej kwestii wrócę w następnej części. 

 

PEŁNA AKCEPTACJA 

 

Pozytywna  tożsamość  oznacza  akceptację  całości  siebie,  a  nie  wybranego  kawałka, 

oraz pełną integrację z samym sobą. Możliwe, że akceptujące siebie osoby transseksualne – 

socjalizowane  do  roli  zgodnej  z  płcią  biologiczną  i  podlegające  wpływom  swojego  ciała  – 

będą  częściej  przejawiały  pewne  cechy  stereotypowo  przypisywane  płci  biologicznej, 

ponieważ ich nie odrzucą lub nie wytłumią. Jednak warto zauważyć, że zgodnie z wynikami 

badań  Sandry  Bem  cispłciowe  osoby  androgyniczne,  czyli  utożsamiające  się  z  pozytywnymi 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

cechami obu płci, są bardziej elastyczne w działaniu i dzięki temu lepiej radzą sobie w życiu 

niż  osoby  stereotypowo  męskie  lub  stereotypowo  kobiece    (Bem,  2000).  Warto 

przeprowadzić takie same badania odnośnie osób trans, jednak będzie miało to sens dopiero 

wtedy, gdy osoba transpłciowa nie będzie czuła presji, aby udowodnić, że jest „prawdziwym 

transseksualistą”  czy  „prawdziwą  kobietą/prawdziwym  mężczyzną”  –  czyli  po 

przepracowaniu kompleksów na tle własnej tożsamości płciowej. 

Dodatkowo,  pełna  akceptacja  swojej  przeszłości  oznacza  życie  wolne  od  strachu 

przed  zdemaskowaniem  i  brak  nawracających  koszmarów,  charakterystycznych  dla  części 

osób  wypierających  swoje  doświadczenia  sprzed  korekty  płci.  Może  to  znacznie  obniżyć 

wskaźnik samobójstw i samookaleczeń wśród osób trans. 

 

ETYKIETKI 

 

Należy    jednak  rozumieć,  że  część  osób  nie  chce  i  nie  będzie  chciało  zaakceptować 

swojej  transseksualności  i  będą  dążyły  do  tego,  by  ją  wyleczyć  i  móc  identyfikować  się  z 

„prawdziwymi”  kobietami  lub  mężczyznami.  Transseksualność  bywa  źródłem  ogromnego 

cierpienia i wiele osób żyje z przekonaniem, że są chore, a przy życiu utrzymuje ich nadzieja 

na to, że po przejściu korekty płci będą z tej choroby wyleczone. Dla nich rozwiązaniem jest 

przekonanie,  że  są  już  wyleczone  z  transseksualizmu  i  nie  należy  ich  pozbawiać  tego 

przeświadczenia,  narzucając  na  siłę  pogląd,  że  „tak  naprawdę”  nadal  są transkobietami  lub 

transmężczyznami i mają to w sobie zaakceptować, szczególnie gdy wyraźnie sygnalizują, że 

tego  nie  chcą.  Dodatkowo  część  osób  po  przebyciu  częściowej  korekty  płci  woli 

identyfikować  się  z  trzecią  płcią,  interseksualistami,  osobami  androgynicznymi,  poza-  i 

ponadpłciowymi…  Każdą  z  tych  tożsamości  należy  uszanować  –  przynajmniej  w 

bezpośredniej  rozmowie  z  określającą  się  tak  osobą.  Nachalne  narzucanie  jedynej  słusznej 

formy w komunikacji 1:1 jest ingerencją w cudze Ja i nie powinno mieć miejsca. 

Jako  autor  mam  swój  światopogląd,  który  przejawia  się  nawet  w  języku 

(konsekwentnie  piszę  o  transkobietach  i  transmężczyznach,  starając  się  ograniczyć  w  ten 

sposób  wciąż  nagminne  w  Polsce  traktowanie  osób  trans  jako  przedstawicieli  płci 

stwierdzonej  przy  urodzeniu),  jednak  nikt  nie  musi  się  z  nim  zgadzać.  Problem 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

samoakceptacji  i  definiowania  transpłciowości  jest  bardzo  grząski  i  wymaga  znacznej 

elastyczności, o którą – przynajmniej współcześnie – trudno w publikacjach z tego zakresu. 

 

 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

CZ. 2. „ZESPÓŁ DEZAPROBATY PŁCI”

 

 

Przemiany w samopostrzeganiu się i funkcjonowaniu osób transpłciowych pozostały 

niedostrzeżone  przez  mainstreamową  seksuologię.  W  ostatnich  latach  nie  ukazała  się  w 

Polsce  ani  jedna  publikacja  książkowa,  która  poruszałaby  zagadnienie  transpłciowości  z 

seksuologicznego  punktu  widzenia  –  i  może  lepiej,  sądząc  po  tym,  jak  transpłciowość 

postrzegana 

jest

 przez czołowych polskich seksuologów. 

W  2010  roku,  nakładem  Wydawnictwa  Lekarskiego  PZWL,  ukazały  się Podstawy 

seksuologii pod redakcją Zbigniewa Lwa-Starowicza i Violetty Skrzypulec. Opis z tyłu książki 

głosi,  że  jest  to podręcznik  rekomendowany  przez  Polskie  Towarzystwo  Seksuologiczne  i 

Polskie  Towarzystwo  Medycyny  Seksualnej.  Nowoczesne  kompendium  wiedzy  z  zakresu 

seksuologii. 

Część dotycząca transpłciowości, Klinika transpozycji płci, jest tak „nowoczesna”, że 

pojawia 

się  w  niej  zdanie transgenderyzm  jest  stosunkowo  nowym  pojęciem  w 

seksuologii (Dulko 

i Stankiewicz, 2010) – tymczasem na Zachodzie już dawno z tego pojęcia 

(w  znaczeniu postaci  klinicznej  między  transwestytyzmem  a  transseksualizmem

zrezygnowano  i  słowo transgender ma  takie  samo  znaczenie,  jak transpłciowość.  Artykuł 

ten przedstawia historię poglądów na transseksualizm i transwestytyzm, jakie mieli badacze 

z  lat  1949-1994  (!),  które  nie  są  poddane  żadnej  krytyce,  czytelnik  może  więc  odnieść 

wrażenie,  że  teorie  te  są  nadal  obowiązujące  –   łącznie  z  informacją,  że  biseksualizm  i 

homoseksualizm  zaliczają  się  do  zaburzeń  identyfikacji  i  roli  płciowej  na  równi  z 

transwestytyzmem  i  transseksualizmem  (Money,  1980,  za:  Dulko  i  Stankiewicz,  2010).  We 

wnioskach  można  z  kolei  przeczytać,  że  homoseksualizm,  biseksualizm,  transwestytyzm, 

transgenderyzm  i  transseksualizm  to zespoły  kliniczne zaburzenia (Dulko  i  Stankiewicz, 

2010). Oczywiście  transseksualizm  traktowany  jest  jako  zaburzenie  identyfikacji  płciowej,  a 

autorzy  odwołują  się  do najnowszego  wydania  amerykańskiej  klasyfikacji  DSM-IV,  nie 

informując  o  pracach  nad  piątym  jej  wydaniem  i  dyskusji  nad  zmianami  w  definicjach 

odnoszących się do transpłciowości. 

W innym miejscu w kompendium znajdują się następujące definicje: 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

Tożsamość płciowa. Polega na świadomości bycia kobietą, mężczyzną, a także na 

świadomości  własnych  narządów  płciowych.  Przykładem  patologii  tożsamości  płciowej 

jest zespół dezaprobaty płci. 

 

Orientacja  seksualna.  Polega  na  wyborze  obiektów  budzących  fantazje  i  reakcje 

seksualne.  Patologia  polega  na  braku  akceptacji  orientacji  i  chęci  jej  zmiany  (Lew-

Starowicz, 2010). 

 

W  zestawieniu  tych  dwóch  definicji  wyraźnie  widać  postęp  w  postrzeganiu  osób 

homo- i biseksualnych. Patologia orientacji seksualnej polega nie na byciu przedstawicielem 

mniejszości seksualnej, lecz na braku akceptacji tego, kim się jest i chęci zmiany. Tymczasem 

osoby transpłciowe są patologiczne z definicji, ponieważ nie akceptują… nie tego, kim są, lecz 

„swojej”  płci.  Jest  to  nielogiczne  i  wynika  z  –  wyrażonej  zresztą  w  definicji  –  koncentracji 

wokół płci biologicznej wyznaczanej przez narządy płciowe. Osoby transpłciowe, a zwłaszcza 

transseksualiści,  przeważnie  są  pewne  swojej  tożsamości  płciowej,  akceptują  ją  i  nie 

zamierzają  jej  zmieniać:  zamierzają  żyć  zgodnie  z  nią  i  dostosować  do  niej  swoje  ciała. 

Patologią powinien być zatem brak akceptacji swojej tożsamości płciowej i chęć jej zmiany – 

analogicznie jak w przypadku dezaprobaty swojej orientacji seksualnej. 

Równie  niefortunnym  sformułowaniem  jest  termin  „zespół  dezaprobaty  płci”,  który 

również koncentruje się na braku akceptacji płci biologicznej przy jednoczesnym pominięciu 

kwestii tożsamości płciowej – tak jakby pojęcia „płeć biologiczna” i „tożsamość płciowa” były 

pojęciami synonimicznymi nie tylko w społeczeństwie, lecz także w nauce. 

Co  ciekawe,  w  krytykowanym  wcześniej  artykule Klinika  transpozycji  płci można 

przeczytać,  że  „zespół  dezaprobaty  płci”  (gender  dysphoria  syndrome)  odnosi  się  zdaniem 

niektórych  autorów  (niestety  nie  podano  ich  nazwisk)  do transseksualistów,  niektórych 

homoseksualistów  i  transwestytów,  transgenderystów,  niektórych  neurotyków  z 

agresywnym  nastawieniem  wobec  własnych  narządów  płciowych,  niektórych 

psychotyków z zaburzeniami identyfikacji płciowej oraz socjopatów i psychopatów (Dulko 

i Stankiewicz, 2010). Przyznam, że się pogubiłem. 

Jakkolwiek  więc  pojęcie  „tożsamości  płciowej”  jest  coraz  popularniejsze  i  bardzo 

często występuje obok „orientacji seksualnej”, polska seksuologia nadal uważa, że osoby LGB 

są  zdrowe,  a  osoby  T  –  zaburzone  (oraz  wymieniane  w  sąsiedztwie  neurotyków, 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

psychotyków,  socjopatów  i  psychopatów).  Wyobraźmy  sobie  jednak,  że  to  się  powoli 

zmienia… 

Ciekawych  wniosków  dostarcza  wykonanie  myślowej  rewolucji  i  wyobrażenie  sobie 

sytuacji,  w  której  transpłciowa  tożsamość  powszechnie  będzie  uważana  za  jeden  z 

prawidłowych  wariantów  rozwoju  tożsamości  płciowej,  czyli  dokona  się  taka  sama  zmiana 

jak w przypadku orientacji seksualnych. 

Dawniej,  kiedy  patologią  orientacji  seksualnej  był  homoseksualizm,  osoby 

homoseksualne  często  zgłaszały  się  na  terapię  mającą  na  celu  wyleczenie  zaburzonej 

orientacji  oraz  pragnęły  ułożyć  sobie  życie  jako  osoby  „normalne”,  heteroseksualne  –  czyli 

żyć  zgodnie  z  oczekiwaniami  społeczeństwa.  Mniejszościowa  orientacja  była  trzymana  w 

tajemnicy przed otoczeniem w obawie przed prześladowaniem, osoby homoseksualne mogły 

też  wstydzić  się  tego,  kim  są  i  przerzucać  swoją nienawiść do  siebie  na  innych.  Teraz  coraz 

częściej geje i lesbijki układają sobie życie w zgodzie ze sobą, a społeczeństwo powoli się do 

tego przystosowuje. Zauważa się też coraz częściej, że większość z nas jest mniej lub bardziej 

biseksualna. 

Obecnie  osoby  transseksualne  zgłaszają  się  na  terapię  mającą  na  celu  wyleczenie 

transseksualizmu i pragną ułożyć sobie życie jako osoby „normalne”, których ciała są zgodne 

z tożsamością płciową… Brzmi znajomo? 

Jest całkiem możliwe, że „leczenie transseksualizmu”, jakie znamy współcześnie, czyli 

dostosowywanie  jednostki  do  heteronormatywnej  rzeczywistości,  za  jakiś  czas  zostanie 

poddane ponownej dyskusji. Można sobie zadawać pytania, czy aby na pewno konieczne jest 

przystosowywanie 

cielesności 

człowieka 

do 

oczekiwań 

heteronormatywnego 

społeczeństwa?  Czy  transpłciowa  tożsamość  jest  czymś  złym?  Czy  faktycznie  dla  osoby 

transseksualnej  istnieje  tylko  jedna  droga  do  szczęścia?  A  może  części  spośród  osób 

transseksualnych  wystarczy  tylko  umożliwić  życie  w  społeczeństwie  zgodnie  z  własną 

tożsamością płciową? 

Być może w przyszłości społeczeństwo zmieni się na tyle, że nikogo nie będzie dziwiło 

nie tylko to, że dwóch mężczyzn idzie ulicą za rękę, ale także to, że można mieć męskie ciało i 

żyć jako kobieta? 

 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

CZ. 3. ZDROWIE SEKSUALNE I PRAWA CZŁOWIEKA 

 

Duże  znaczenie  dla  postrzegania  zdrowia  seksualnego  w  ogólności  mają:  definicja 

zdrowia seksualnego ONZ, Deklaracja praw seksualnych WHO i zmiany w Klasyfikacji chorób i 

problemów  zdrowotnych  ICD-10.  Przykładem  jest  usunięcie  z  ICD-10  homoseksualizmu  i 

biseksualizmu jako zaburzeń, a także odejście od używania pejoratywnych terminów, takich 

jak  oziębłość  i  impotencja  oraz  wprowadzenie  subiektywnych  kryteriów  oceny,  takich  jak 

cierpienie  i  brak  zadowolenia   (Lew-Starowicz,  2010).  Te  dokumenty  wyznaczają  kierunek  i 

zakres działań psychologów i lekarzy zajmujących się seksuologią. 

 

DSM-V I ICD-11 A STOP TRANS PATHOLOGIZATION-2012 

 

W  związku  z  tworzeniem  nowej  wersji  DSM,  przewidywanej  na  rok  2012,  a  także 

nowej  wersji  ICD,  która  ma  zostać  opublikowana  prawdopodobnie  w  2015  roku  (wcześniej 

podawano rok 2012) i która przygotowana jest na podstawie propozycji zgłaszanych zarówno 

przez  ośrodki  naukowe,  jak  i  organizacje  społeczne,  środowiska  działaczy  na  rzecz  osób 

transpłciowych  zainicjowały  kampanię  Stop  Trans  Pathologization-2012.  Jako  swoje  cele 

wymieniają na stronie (obecnie niedostępnej w sieci): 

1. 

Usunięcie  “zaburzeń  identyfikacji  płciowej”  z  następnych  wersji 

międzynarodowych klasyfikacji chorób (DSM-V i ICD-11). 

2. 

Zniesienie medycznej normalizacji osób interseksualnych do binarnego 

świata. 

3. 

Swobodny  dostęp  do  terapii  hormonalnej  i  zabiegów  chirurgicznych, 

bez kontroli ze strony psychiatrów

1

                                                                 

1

 Ten  punkt  niesie  szczególnie  interesujące  implikacje.  Jest  konsekwencją  zaprzestania  patologizacji 

osób transpłciowych i interseksualnych i dania im prawa do rozporządzania swoimi ciałami zgodnie z własnym 

uznaniem. Oznacza, że osoby transpłciowe zaczęłyby być traktowane jak zdrowe psychiczne, dojrzałe jednostki i 

uniezależniłyby się od lekarzy. Nie musiałyby też dłużej grać kogoś, kim tak naprawdę nie są i miałyby szansę 

uzyskiwać  realne  wsparcie  ze  strony  swoich  lekarzy  oraz  psychoterapeutów.  Wprowadzenie  takich  zmian 

oznaczałoby  rewolucję  zarówno  w  medycynie,  jak  i  w  prawie,  a  w  konsekwencji  –  w  społeczeństwie,  jednak 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

10 

4. 

Zajęcie  się  procesem  korekty  płci  przez  publiczny  system  opieki 

zdrowotnej. 

5. 

Walkę z transfobią

2

W  swoim  manifeście  sprzeciwiają  się  również  dalszej  psychiatryzacji  ich  tożsamości, 

którą  definiują  jako  definiowanie  i  traktowanie  transseksualizmu  jako  zaburzenia 

psychicznego, a także patologizacji ich nienormatywnych ciał i tożsamości, uwzględniając tu 

również osoby interseksualne.  Zauważają także, że obecne traktowanie transpłciowości jako 

zaburzenia sprzyja rozwojowi transfobii i niedostrzeganiu przemocy społecznej wobec osób 

trans.  Zwracają  również  uwagę  na  fakt,  że  płeć  jest  uznana  jako  osobiste  dobro  każdego 

człowieka  i  oczekują,  by  Stany  Zjednoczone  wycofały  się  z  jurysdykcji  nad  ich  imionami, 

ciałami  i  tożsamościami.  Nie  chcą,  by  biurokracja  i  medycyna  wymuszały  na  nich 

korygowanie ciał – chcą móc to robić z własnej woli albo wcale (odnoszą się tu również do 

interseksualnych  noworodków).  Potępiają  trudności  w  dostępie  do  rynku  pracy  i  edukacji 

oraz  brak  należytej  ochrony  transpłciowych  imigrantów,  a  także  podkreślają,  że  nie  są 

ofiarami, lecz aktywnymi istotami, choć narażeni są na ataki spowodowane transfobią innych 

osób  i  to  transfobię  wskazują  jako  źródło  swych  cierpień.  Kończąc  swój 

manifest,   podkreślają,  że  binaryzm  płci  jest  sztuczną  konstrukcją  i  jako  taki  może  być 

kwestionowany,  a  istnienie  osób  transpłciowych  i  interseksualnych  podkreśla  jego 

sztuczność i dowodzi, że rzeczywistość jest znacznie bardziej różnorodna

3

Pod  wpływem  licznych  nacisków  ze  strony  osób  twierdzących,  że gender  identity 

disorder jest pojęciem stygmatyzującym, w DSM-V ta pozycja zostanie zmieniona na gender 

dysphoria (pierwotnie  rozważano  termin gender  incongruence,  który  można  przełożyć 

jako niespójność  płciową,  jednak  pojawiły  się  głosy,  że  może  on  być  błędnie  kojarzony  z 

osobami  zachowującymi  się  niezgodnie  ze  stereotypami  swojej  płci,  ale  niemającymi 

problemów związanych z tożsamością płciową). 

Naciski  na  WHO  również  nie  ograniczają  się  wyłącznie  do  środowiska  osób 

transpłciowych. W rezolucji z 28 września 2011 roku Parlament Europejski wezwał Światową 

Organizację  Zdrowia  do  zmian  w  ICD-11,  tak  aby  transpłciowość  przestała  być  traktowana 

                                                                                                                                                                                                        
mniejszość  osób  transpłciowych  przestałaby  wówczas  żyć  w  takiej  opresji,  a  ich  prawa  człowieka  przestałyby 

być łamane. 

2

 

http://www.stp2012.info/old/en/objectives

 

3

 

[3]

 

http://www.stp2012.info/old/en/manifesto

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

11 

jako  zaburzenie  tożsamości  płciowej

4

.  Działacze  na  rzecz  osób  transpłciowych  przyjęli  tę 

rezolucję z zadowoleniem: ich zdaniem kwestia tożsamości płciowej powinna być traktowana 

w  kategoriach  praw  człowieka  –  tożsamość  każdego  człowieka,  w  tym  tożsamość  płciowa, 

jest  bowiem  jego  dobrem  osobistym  i  nie  powinna  być  traktowana  w  kategoriach 

medycznego zaburzenia, lecz jako kwestia związana z prawami człowieka  (Dynarski, Grodzka 

i Podobińska, 2009). 

 

DEKLARACJA PRAW SEKSUALNYCH 

 

Prawa  człowieka  związane  z  życiem  seksualnym  przedstawia Deklaracja  Praw 

Seksualnych, przyjęta w Hong Kongu w czasie 14. Światowego Kongresu Seksuologicznego, 

26 sierpnia 1997 roku. Są one ogólne – z założenia dotyczą każdej istoty ludzkiej. Dla sytuacji 

osób transseksualnych szczególnie istotne są następujące punkty: 

 

1. Prawo  do  wolności  seksualnej.  Wolność  seksualna  obejmuje  indywidualną 

możliwość wyrażania pełni potencjału seksualnego. Jednakże wyklucza to wszelkie formy 

seksualnego przymusu, wyzysku i nadużycia w jakimkolwiek czasie i sytuacji życiowej. 

2. Prawo  do  seksualnej  niezależności,  integralności  i  bezpieczeństwa  ciała 

seksualnego.  Prawo  to  zawiera  możliwość  podejmowania  niezależnych  decyzji 

dotyczących  własnego  życia  seksualnego,  zgodnych  z  własną  moralnością  i  etyką 

społeczną.  Obejmuje  ono  również  sprawowanie  kontroli  nad  własnym  ciałem  oraz 

czerpanie  z  niego  zadowolenia  oraz  wolność  od  tortur,  okaleczania  i  jakiejkolwiek 

przemocy. 

 

Osoby  transseksualne  mają  ograniczoną  możliwość  kontroli  nad  własnym  ciałem  i 

czerpania  z  niego  zadowolenia,  ponieważ  ich  decyzje  o  tym,  w  jaki  sposób  mogą  to  ciało 

zmodyfikować,  aby  było  dla  nich  źródłem  satysfakcji,  są  regulowane  przez  lekarzy  i  sąd. 

Oznacza  to,  że  to  osoby  z  zewnątrz  mają  władzę  nad  ciałem  –  i  życiem!  –  osoby 

transseksualnej.  Wybór  „decyduję  się  na  korektę  płci  albo  nie  podlegam  tej  władzy”  jest 

                                                                 

4

 

http://fundacja.transfuzja.org/pl/artykuly/oswiadczenia_i_komentarze/parlament_europejski_wzywa_swia
towa_organizacje_zdrowia_do_zaprzestania.htm

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

12 

pozorny:  tak  motywowana  rezygnacja  z  korekty  płci  również  oznacza  przyznanie  władzy 

lekarzom i sądowi. Błędem jest także twierdzenie, że osoba transpłciowa ma wybór i żadne 

jej prawa nie są łamane: skoro prawo do tożsamości płciowej jest dobrem osobistym, równie 

dobrze  można  by  stwierdzić, że  wobec  osoby postawionej  przed  „pieniądze  albo życie”  nie 

jest stosowany żaden przymus. 

Jak już pisałem, transmężczyzna nie może wybrać, czy chce poddać się mastektomii, 

czy  też  nie  – musi się  jej  poddać,  jeśli  chce  funkcjonować  prawnie  jako  mężczyzna,  co  dla 

części z nich jest okaleczeniem. Od każdej osoby transpłciowej w Polsce, aby mogła zmienić 

płeć  prawną,  wymaga  się  natomiast  poddania  terapii  hormonalnej,  mimo  że  wiele  osób 

transpłciowych nie czuje takiej potrzeby bądź nie może przyjmować hormonów ze względów 

zdrowotnych.  Dodatkowym  wymogiem  względem  osób  transpłciowych  ubiegających  się  o 

korektę płci jest deklaracja chęci poddania się operacji na genitaliach. Jeśli ktoś jej nie chce, 

natomiast pragnie terapii hormonalnej, może tych hormonów nie uzyskać. W innych krajach, 

na  przykład  Niemczech,  dochodzi  do  sytuacji,  w  której  metryka  urodzenia  jest  zmieniana 

dopiero  po  poddaniu  się  kastracji

,

 co  jest  jeszcze  bardziej  rażącym  łamaniem  praw 

seksualnych człowieka

 

3. Prawo  do  prywatności  seksualnej. Obejmuje  ono  prawo  do  indywidualnych 

decyzji  i  zachowań  w  sferze  intymnej  w  stopniu,  w  jakim  nie  naruszają one  seksualnych 

praw innych osób. 

 

Osoby transseksualne w procesie diagnozy pozbawiane są wszelkiej prywatności: po 

pierwsze, odczuwają przymus odpowiadania na pytania diagnosty, po drugie, ich wypowiedzi 

oraz podejmowane decyzje i zachowania są oceniane jako zgodne lub niezgodne z tym, jaką 

seksualność powinna mieć osoba transseksualna. 

 

4. Prawo  do  seksualnej  równości.  Odwołuje  się  ono  do  wolności  od  wszelkich 

form  dyskryminacji,  niezależnie  od  płci,  orientacji  seksualnej,  wieku,  rasy,  klasy 

społecznej, religii lub fizycznej albo emocjonalnej niepełnosprawności. 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

13 

Kluczowy jest  brak tożsamości  płciowej w  powyższym  wyszczególnieniu, co  samo  w 

sobie  oznacza  brak  równouprawnienia  tożsamości  płciowej  osoby  trans  z  tożsamością 

płciową osoby cis. Ponadto osoby transpłciowe są dyskryminowane na każdym kroku. 

 

5. Prawo  do  seksualnej  przyjemności.  Przyjemność  seksualna,  włączając  w  to 

zachowania  autoerotyczne,  jest  źródłem  fizycznego,  psychologicznego,  intelektualnego  i 

duchowego zdrowia. 

 

Od  osób  transseksualnych  nadal  często  oczekuje  się,  że  nie  będą  doświadczały 

przyjemności  seksualnej  (przynajmniej  przed  rekonstrukcją  narządów  płciowych),  a 

zwłaszcza nie będą się masturbowały. Przypomina to – mijającą na szczęście – presję wobec 

kobiet,  wychowywanych  w  przekonaniu,  że  nie  wypada  im  odczuwać  przyjemności 

seksualnej, a masturbacja jest zła. 

 

7. Prawo  do  swobodnego  nawiązywania  związków  seksualnych.  Oznacza  ono 

możliwość  zawarcia  związku  małżeńskiego  lub  niezawierania  go,  do  rozwodu  i 

ustanawiania innych rodzajów odpowiednich związków seksualnych. 

 

Osoby  transseksualne  nadal  są  poddawane  silnej  presji,  by  nawiązywały  związki 

heteroseksualne i ta presja jest znacznie silniejsza niż wobec osób cispłciowych. Dodatkowo 

na  osobach  będących  w  związkach  małżeńskich  wymusza  się  przeprowadzenie  rozwodu 

zanim  dokonają  korekty  płci  prawnej,  a  możliwość  zawarcia  homoseksualnego  związku 

partnerskiego jest dla osób trans, tak samo jak dla osób cis, niemożliwa. 

 

8. Prawo do podejmowania wolnych i odpowiedzialnych wyborów co do własnej 

rozrodczości.  Obejmuje  prawo  do  decydowania  o  posiadaniu  lub  nieposiadaniu 

potomstwa,  o  jego  liczbie,  różnicy  wieku  pomiędzy  dziećmi  oraz  prawo  do  pełnego 

dostępu do środków regulacji płodności. 

 

Osobom  transseksualnym,  w  szczególności  zaś  transmężczyznom,  powszechnie 

odmawia się prawa do posiadania biologicznego potomstwa. W niektórych krajach od osób 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

14 

transpłciowych wymaga się sterylizacji zanim w ogóle będą mogły skorygować płeć prawną, 

co oznacza odbieranie im prawa do zostania biologicznym rodzicem swojego dziecka. 

Z  drugiej  strony,  osoby  transseksualne  w  Polsce  nie  mają  prawa  do  samodzielnej 

decyzji o sterylizacji – wymagana jest od nich wcześniejsza korekta płci prawnej. Problem ten 

dotyczy również osób cispłciowych. 

 

9. Prawo do opierania wiedzy o seksualności na badaniach naukowych. Prawo to 

oznacza,  że  informacje  o  seksualności  powinny  być  generowane  na  podstawie 

nieskrępowanych,  a  przy  tym  etycznych  badań  naukowych  i  rozpowszechniane  w 

odpowiedni sposób na wszystkich poziomach społecznych. 

10. Prawo do wszechstronnej edukacji seksualnej. Jest ona procesem trwającym 

przez całe życie i powinny być w nią włączone wszystkie instytucje społeczne   (Bojarska i 

Kowalczyk, 2010). 

 

Edukacja  seksualna  na  temat  transpłciowości  nadal  jest  niezadowalająca.  Osoby 

transpłciowe  w  Polsce  mają  duże  trudności  z  dostępem  do  rzetelnych  informacji  na  swój 

temat,  a  osoby  cispłciowe  tej  wiedzy  nie  mają.  Nawet  współczesne  podręczniki  edukacji 

seksualnej,  jak  na  przykład Wielka  księga  cipek i Wielka  księga  siusiaków,  nie  zawierają 

wzmianki  o  zadowolonych  ze  swoich  cipek  i  siusiaków  osób  transpłciowych.  Wynika  to 

bezpośrednio  z  faktu,  że  nie  istnieją  „nieskrępowane,  a  przy  tym  etyczne”  badania 

seksualności  osób  transpłciowych  –  wszystkie  oficjalne  wnioski  na  temat  ich  seksualności 

wywodzą  się  bezpośrednio  z  doświadczeń  seksuologów  zajmujących  się  diagnostyką 

transseksualizmu, a zatem bazują na kłamstwach. 

Podstawach seksuologii prawa te podsumowane są stwierdzeniem: 

 

Jak wynika z deklaracji, współczesna seksuologia bardzo odeszła od represyjności, 

typowej  dla  minionych  stuleci.  Na  jej  podstawie  można  wnioskować  o  zakresie 

dopuszczalnych  i  koniecznych  interwencji.  Niezależnie  od  płci,  orientacji  seksualnej, 

wieku,  rasy,  klasy  społecznej  lub  niepełnosprawności  człowiek  ma  prawo  do 

podejmowania  niezależnych  decyzji  dotyczących  własnego  ciała  oraz  zakresu  i  formy 

podejmowanych  zachowań  seksualnych  (…).  Człowiek  ma  pełne  prawo  podejmować 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

15 

zachowania  seksualne  dla  osiągnięcia  przyjemności  seksualnej,  która  sama  w  sobie 

traktowana  jest  jako  wartość,  oraz  do  podejmowania  odpowiedzialnych  decyzji  o 

charakterze  nawiązywanych  związków  i  relacji  seksualnych,  a  także  do  decydowania  o 

własnej rozrodczości   (Bojarska i Kowalczyk, 2010). 

 

Brzmi to bardzo ładnie, ale – nie dotyczy osób transpłciowych. 

 

ZASADY YOGYAKARTY 

 

Prawa  seksualne  są  częścią  praw  człowieka  –  pora  sięgnąć  do  dokumentów 

wyznaczających ich standardy w odniesieniu do osób transpłciowych. 

Istotnym  dokumentem  jest  są Zasady 

Yogyakarty. 

Zasady 

stosowania 

międzynarodowego  prawa  praw  człowieka  w  stosunku  do  orientacji  seksualnej  oraz 

tożsamości płciowej

Trzecia z zasad Yogyakarty głosi: 

 

Każdy  ma  prawo,  by  wszędzie  uznawano  jego  podmiotowość  prawną.  Osoby  o 

różnej  orientacji  seksualnej  i  tożsamości  płciowej  powinny  mieć  zdolność  prawną  we 

wszystkich aspektach prawa. Samodzielnie zdefiniowane orientacja seksualna i tożsamość 

płciowa  każdej  osoby  jest  integralną  częścią  ich  osobowości  i  jednym  z  najbardziej 

podstawowych  aspektów  samookreślenia  się,  godności  i  wolności.  Nikt  nie  może  być 

zmuszany  do  poddania  się  zabiegom  medycznym,  włączając  w  to  chirurgiczną  korektę 

płci,  sterylizację  czy  terapię  hormonalną,  jako  wymogowi  uznania  przez  prawo  ich 

tożsamości  płciowej.  Żaden  ze  statusów,  takich  jak  małżeństwo  czy  rodzicielstwo,  nie 

może być wykorzystywany do uniemożliwienia uznania przez prawo tożsamości płciowej 

danej  osoby.  Nikt  nie  może  być  poddany  presji,  by  ukryć,  stłumić  lub  odrzucić  swoją 

orientację seksualną lub tożsamość płciową. 

 

Praktyka pokazuje, że jest zupełnie inaczej: w imię „dobra” pacjenta łamane są jego 

podstawowe  prawa.  Warunkiem  uznania  tożsamości  płciowej  jednostki  jest  przejście  przez 

nią określonych zabiegów, a identyfikacja z kobietą, mężczyzną lub inaczej definiowaną płcią 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

16 

(albo brak takiej identyfikacji) bardzo często nie tylko jest lekceważona, ale nawet staje się 

powodem opresji społeczno-prawnej. 

Bardzo istotna jest także zasada osiemnasta: 

 

Nikt nie może być zmuszony do poddania się jakiejkolwiek formie medycznego lub 

psychologicznego  leczenia,  zabiegu  bądź  testu,  lub  do  przebywania  w  ośrodku 

zdrowotnym, ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową. Pomimo opinii, 

które temu przeczą, orientacja seksualna i tożsamość płciowa osoby nie są, same w sobie, 

chorobami i nie mogą być poddawane leczeniu, opiece zdrowotnej czy powstrzymywane. 

 

Współczesna medycyna i psychologia nadal ignorują tę zasadę, traktując transpłciową 

tożsamość  jako  zaburzenie,  a  nawet  chorobę  psychiczną.  Zdarza  się  też,  że  w  podobny 

sposób  traktowana  jest  orientacja  seksualna.  Byłem  wstrząśnięty,  kiedy  na  wykładzie  z 

seksuologii na mojej uczelni usłyszałem – z ust zaproszonego przez profesora Lwa-Starowicza 

doktora  Dulki  –  że  jakkolwiek  jest  to  kontrowersyjne  ze  względu  na  natychmiastowe 

skojarzenia z aborcją, ma nadzieję, że za trzydzieści lat nie będzie już osób homoseksualnych, 

biseksualnych,  transwestytycznych  i  transseksualnych,  ponieważ  będzie  można  poddawać 

płody odpowiedniej kuracji hormonalnej, aby zapobiec takim zagrożeniom (sic!). 

Jeszcze długa droga przed nami… 

 

TOŻSAMOŚĆ PŁCIOWA A PRAWA CZŁOWIEKA 

 

W 2011 roku w Polsce ukazał się przekład bardzo istotnego dla osób transpłciowych 

dokumentu tematycznego Tożsamość płciowa a prawa człowieka Thomasa Hammarberga, 

Komisarza Praw Człowieka Rady Europy. Hammaberg wypowiada się wyjątkowo stanowczo, 

podkreślając,  że  wobec  osób  transpłciowych  łamane  są  podstawowe  prawa  człowieka: 

prawo  do  życia,  prawo  do  integralności  cielesnej  oraz  prawo  do  zdrowia,  a  także,  że  wiele 

przyjętych  rozwiązań  prawnych  odnosi  się  wyłącznie  do  osób  transseksualnych,  nie 

uwzględniając  innych  osób  transpłciowych.  Zauważa,  że  wiele  osób  transpłciowych  nie 

podejmuje  leczenia ze  względu  na  dyskryminujące  procedury  medyczne  lub 

nieodpowiedni  rodzaj  kuracji,  bądź  ze  względu  na  dostępność  tylko  jednego  jej 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

17 

rodzaju (Hammaberg,  2011),  co  uniemożliwia  im  legalne  funkcjonowanie  pod  swoim 

imieniem, z właściwymi dokumentami i przedstawia konsekwencje psychologiczne, prawne i 

społeczne braku dokumentów zgodnych z tożsamością płciową (a często i wyglądem) danej 

osoby.  Zwraca  uwagę  na  wymuszanie  na  osobach  transpłciowych  poddania  się  kuracji 

hormonalnej  i  sterylizacji,  na  szkodliwość  istnienia  kategorii  “zaburzenie  identyfikacji 

płciowej”,  na  wymóg  czekania  z  terapią  hormonalną  do  ukończenia  18.  roku  życia,  brak 

refundacji  kosztów  leczenia,  złe  doświadczenia  osób  transpłciowych  ze  służbą  zdrowia, 

wymogi  spełnienia  określonych  kryteriów,  aby  w  ogóle  móc  dostać  zezwolenie  na  korektę 

płci  (w  tym  spotykany  niekiedy  wymóg  przynajmniej  jednej  udokumentowanej  próby 

samobójczej),  utrudniony  dostęp  do  rynku  pracy,  doświadczanie  transfobii  i  przemocy, 

odrzucenie  przez  rodzinę,  nieudzielanie  informacji  i  wsparcia  dzieciom  i  młodzieży  oraz 

fatalne traktowanie uchodźców, migrantów i turystów. 

Dokument kończy się rekomendacjami dla krajów członkowskich Rady Europy: 

 

Kraje członkowskie powinny: 

1.  Wprowadzić  antydyskryminacyjne  międzynarodowe  standardy  praw 

człowieka oraz zakazać dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową w 

krajowym  prawie  antydyskryminacyjnym.  Zasady  Yogyakarty powinny  być 

uznane za publikację wskazującą, jak należy sformułować przepisy. 

2.  Uchwalić  prawo o zbrodni z nienawiści,  które  ochroni  osoby transpłciowe 

przed zbrodniami i incydentami transfobicznymi. 

3.  Stworzyć  wygodne  i  jasne  procedury  zmiany  imienia  oraz  oznaczenia  płci 

osoby  transpłciowej  w  aktach  urodzenia,  dowodach  osobistych, 

paszportach, dyplomach oraz wszelkich innych podobnych dokumentach. 

4.  Zaprzestać  traktowania  sterylizacji  oraz  innego  rodzaju  medycznych 

zabiegów  jako  działania  koniecznego  do  rozpoznania  przez  prawo  czyjejś 

tożsamości płciowej i usunąć te wymagania z zapisów prawnych. 

5.  Sprawić,  że  procedury  korekty  płci,  tj.  terapia  hormonalna,  zabiegi 

chirurgiczne  oraz  wsparcie  psychologiczne  są  dostępne  dla  osób 

transpłciowych i pokrywane przez ubezpieczenie społeczne. 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

18 

6.  Usunąć 

wszelkie 

przeszkody 

prawne 

uniemożliwiające 

osobom 

transpłciowym pozostanie w związkach trwających po korekcie oznaczenia 

płci. 

7.  Przygotować  oraz  wprowadzić  przepisy  zwalczające  dyskryminację  oraz 

wykluczenie  osób  transpłciowych  na  rynku  pracy,  w  dostępie  do  edukacji 

oraz opieki zdrowotnej. 

8.  Zaangażować  osoby  transpłciowe  oraz  ich  organizacje  do  pracy  przy 

ustalaniu  oraz  wprowadzaniu  przepisów  ich  dotyczących.  Również  w 

ramach konsultacji. 

9.  Rozwiązać problem praw człowieka osób transpłciowych i dyskryminacji ze 

względu  na  tożsamość  płciową  poprzez  edukację  w  dziedzinie  praw 

człowieka,  programy  szkoleniowe,  a  także  kampanie  podnoszące 

świadomość społeczną na ten temat. 

10. Zapewnić szkolenia pracownikom służby zdrowia – zwłaszcza psychologom, 

psychiatrom  oraz  specjalistom  innych  dziedzin  –  na  temat  potrzeb  i  praw 

osób transpłciowych, a także konieczności szanowania ich godności. 

11. Zawrzeć  problem  praw  człowieka  osób  transpłciowych  w  obszarze 

działalności  organów  równościowych  oraz  krajowych  struktur  praw 

człowieka. 

12. Opracować  projekty  badawcze,  aby  zebrać  oraz  zanalizować  dane  nt. 

sytuacji  osób  transpłciowych,  uwzględniające  dyskryminację  oraz 

nietolerancję,  z  którą  się  spotykają,  a  także  dbające  o  ich  prawo  do 

prywatności   (Hammaberg, 2011). 

 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

19 

CZ. 4. WYZWANIA DLA PSYCHOLOGÓW I PODSUMOWANIE CYKLU 

 

Zastanawia, że w polskim – raczej martwym – mainstreamowym dyskursie naukowym 

na  temat  transseksualizmu  niemal  nieobecne  jest  funkcjonowanie  osób  transpłciowej  w 

społeczeństwie.  Teoretycznie  korekta  ciała  powinna  być  jednym  z  kilku  środków  do  celu, 

jakim  byłoby  dla  transkobiety  bycie  postrzeganą  przez  wszystkich,  z  sobą  włącznie,  jako 

pełnowartościowa  kobieta  (choć  niekoniecznie  ultrakobieca),  a  dla  transmężczyzny  –  bycie 

postrzeganym  jako  pełnowartościowy  mężczyzna.  Wnioskować  z  tego  należałoby,  że 

rozbudowywanie w osobie transpłciowej poczucia własnej wartości i identyfikacji ze swoim 

ciałem  jest  jednym  z  kluczowych  zadań  w  przywracaniu  jej  zdrowia.  Wydaje  się  jednak,  że 

póki  transseksualizm  jest  traktowany  głównie  jako  zadanie  dla  lekarzy  seksuologów, 

endokrynologów  i  chirurgów  –  ogólnie  przedstawicieli  medycyny  –  zaś  inne  osoby 

transpłciowe – te, które nie decydują się na pełną korektę płci  – są całkowicie ignorowane, 

takie  podejście,  bazujące  na  pozytywnej  definicji  zdrowia  według  Światowej  Organizacji 

Zdrowia, nie zaistnieje w powszechnej świadomości. 

Zgodnie  z  definicją  na  stronie  WHO,  zdrowie  jest  stanem  pełnego  dobrobytu 

fizycznego,  umysłowego  i  społecznego,  nie  polega  zaś  wyłącznie  na  braku  choroby  bądź 

ułomności.  Uszczegółowiając, zdrowiem  psychicznym  jest  zatem  nie  tylko  brak  zaburzeń 

psychicznych, ale również stan, w którym osoba zdaje sobie sprawę ze swego potencjału, 

może  sobie  radzić  ze  stresem,  pracować  efektywnie  oraz  jest  w  stanie  funkcjonować  w 

społeczeństwie

Mimo  tak  sformułowanej  definicji  zdrowia,  celem  działań  psychologów  nie  jest 

przeważnie  satysfakcjonujące  funkcjonowanie  osób  transseksualnych  w  społeczeństwie  i 

umożliwienie  im  rozwinięcia  w  pełni  swego  potencjału  oraz  zbudowania  spójnej, 

zintegrowanej  osobowości,  lecz  zaledwie  pomoc  w  dostosowywaniu  ich  chorych, 

nieprawidłowych ciał do odczuwanej tożsamości. 

Błędem  jest  także  przeświadczenie,  że  transpłciowość  sprowadza  się  wyłącznie  do 

ciała i roli seksualnej. Płeć jest jedną z elementarnych cech każdego człowieka, obecną w taki 

czy inny sposób w niemal każdej sferze jego życia. Dlatego transpłciowość jednostki wpływa 

na  jej  życie  społeczne,  zawodowe,  rodzinne,  na  ukształtowanie  się  osobowości,  na  styl 

komunikacji,  na  stosunek  do  siebie  i  świata,  na  sposób  radzenia  sobie  ze  stresem,  na 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

20 

autoprezentację, na role pełnione w grupie… Przykłady można mnożyć, gdyż transpłciowość 

jednostki  odbija  się  na  całym  jej  życiu.  Każdy  z  wymienionych  obszarów  może  stanowić 

obszar  zainteresowania  psychologa  –  zarówno  badacza,  jak  również  praktyka,  nie  tylko 

klinicysty. 

Interesujące  mogłoby  być  na  przykład  przebadanie  rozwoju  samoświadomości  i 

autoidentyfikacji u różnych osób transpłciowych – jak określają siebie na przestrzeni lat i co 

wpływa  na  proces  kształtowania  się  ich  tożsamości.  Do  tej  pory  transseksualizm  stanowił 

obszar  badań  głównie  z  perspektywy  stereotypów  płciowych  –  być  może  równie  istotne 

okażą  się  indywidualne  doświadczenia,  ważne  dla  jednostki,  ale  nieistotne  w  perspektywie 

liczbowo-statystycznej.  Zastanowić  może,  jakie  role  przyjmują  osoby  transpłciowe,  kim  są 

oprócz bycia transseksualistami, czy w ogóle określają się tym mianem, co się z nimi dzieje 

kilka  lat  po zakończeniu korekty  płci. Czy  są  jakieś  istotne  różnice  pomiędzy  tym,  jak widzą 

siebie  aktywiści,  a  tym,  jak  widzą  siebie  osoby  skoncentrowane  na  tym,  by  doprowadzić 

swoją tranzycję do końca i zniknąć w cispłciowym tłumie. 

Ważne, choć trudne metodologicznie, będzie także dotarcie do osób transpłciowych, 

które nie decydują się na korektę płci i przyjrzenie się ich sposobom funkcjonowania. Czemu 

się  nie  zdecydowały?  Jaką  mają  hierarchię  wartości?  Jaki  jest  ich  stan  zdrowia?  Czy 

próbowały  jakichś  działań  w  kierunku  korekty  płci?  Jak  się  te  starania  zakończyły?  Czy  pod 

jakimś względem istotnie różnią się od osób decydujących się na korektę płci? 

Na  swoją  analizę  czekają  także  relacje  osób  transpłciowych  w  związkach, 

podejmowane przez nie role płciowe, ich style wychowywania dzieci – cały system rodzinny. 

Ciekawa  mogą  być  także  doświadczenia  seksualne  osób  trans,  ich  fantazje,  preferencje, 

dysfunkcje  i  to,  ile  zmieniają  w  ich  życiu  erotycznym  hormony  oraz  ewentualne  zabiegi 

chirurgiczne.   Również  przemoc,  zwłaszcza  seksualna,  wobec  osób  trans,  wymaga  więcej 

uwagi  niż  jej  poświęcono  dotychczas  w  polskim  piśmiennictwie.  Ciekawe  mogą  się  okazać 

również  badania  postaw  transfobicznych  i  ich  przyczyny.  Opracowania  wymagają  metody 

budowania  pozytywnej  tożsamości  osób  transpłciowych,  przeciwdziałania  przemocy  wobec 

nich i mediacji pomiędzy osobami transpłciowymi a ich bliskimi oraz współpracownikami. 

Warto  również  zweryfikować,  czy  faktycznie  doświadczenie  życia  niezgodnie  z 

własnym  Ja  samo  w  sobie  wiąże  się  z  wystąpieniem  zmian  w  sferze  emocjonalnej, 

świadomości, postrzeganiu siebie i świata, relacjach z innymi i w systemie wartości. Jeśli tak, 

miałoby  to  wpływ  na  diagnostykę  osób  transseksualnych,  pozwoliłoby  bowiem  bardziej 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

21 

trafnie  rozstrzygać,  czy  dane  zaburzenie  jest  wynikiem  traumy  związanej  z  byciem  osobą 

transseksualną,  czy  też  z  nim  współwystępuje  albo  daje  objawy  zbliżone  do 

transseksualizmu. 

Istotne  dla  dalszej  terapii  osób  transseksualnych  może  być  także  znalezienie 

odpowiedzi  na  pytanie,  czy  osoby  dumne  ze  swojej  transpłciowości  są  istotnie  bardziej 

usatysfakcjonowane  z  życia  niż  osoby  traktujące  transseksualizm  jak  ciężką  chorobę  –  przy 

czym  należy  tu  uwzględnić,  że  dla  części  osób  badanych  transseksualizm  będzie  chorobą 

uleczalną,  dla  części  nieuleczalną,  a  część  w  ogóle  nie  będzie  postrzegało  transseksualizmu 

jako choroby. 

Praktycznie  nieznane  polskiej  psychologii  seksualnej  są  inne  „barwy  trans”.  Oprócz 

kontinuum  pomiędzy  transwestytyzmem  i  transseksualizmem  istnieją  bowiem  zjawiska, 

które  trudno  umieścić  na  osi  OX,  na  przykład  agenderyzm,  czyli  nieidentyfikowanie  się  z 

żadną płcią lub bigenderyzm, czyli identyfikowanie się z obiema jednocześnie (co jest czymś 

jakościowo  odmiennym  niż  bycie  w  połowie  drogi  pomiędzy  jedną  a  drugą).  Możliwe  jest 

również odrzucenie jakiejkolwiek tożsamości płciowej, co współczesną seksuologię przerasta 

całkowicie. 

Wszystko  to  będzie  jednak  możliwe  dopiero  wtedy,  gdy  transpłciowość  przestanie 

być  traktowana  jako  zaburzenie,  na  razie  bowiem  niemożliwe  jest  przeprowadzenie 

rzetelnych i trafnych badań na tej grupie. 

 

ZAKOŃCZENIE

 

 

Obecnie  osoby  transseksualne  mają  możliwość  korekty  swych  ciał  i  płci  prawnej 

wyłącznie  dlatego,  że  są  traktowane  jako  osoby  chore.  Jako  takie  wzbudzają  współczucie  i 

uzyskują prawo do dostosowania się do „normalnej” większości, traktowane są jednak jako 

osoby gorszej kategorii, mają świadomość bycia „namiastkami” kobiet i mężczyzn

5

. Wydaje 

                                                                 

5

 

Daniel Zamojski w swojej autobiografii pisze: niezależnie od tego, czy używałem imion  Ola, Aleks, 

Daniel,  zdawałem  sobie  sprawę,  że  do  końca  życia  będę  pośrodku.  wiedziałem  też,  że  mimo  wszelkich 

zabiegów i terapii będę tylko namiastką faceta, jego żałosnym wizerunkiem .  Daniel Zamojski, Aleksandra 

Zamojska jest mężczyzną, Wydawnictwo Lamba, Warszawa 2005. 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

22 

się, że tak właśnie społeczeństwo chce postrzegać osoby transseksualne. Ma to jednak swoje 

liczne wady: 

 

Rozwój  transfobii  w  społeczeństwie. Osoby  transpłciowe,  postrzegane 

stereotypowo i przedmiotowo, padają często ofiarą prześladowań ze strony osób ze swojego 

otoczenia, które są do tego stopnia uprzedzone względem „przebierańców” i „zboczeńców”, 

że często nawet nie zdaje sobie sprawy z tego,  że ich zachowanie jest naganne. Transfobia 

jest poważnym problemem, ponieważ 

co roku na  całym  świecie  ginie  co  najmniej  kilkaset 

osób transpłciowych

a dziesiątki tysięcy z nich padają ofiarami prześladowań. 

 

Odgrywanie  roli  „prawdziwego  transseksualisty”. Osoby  transseksualne  są 

zmuszone  dopasować  się  do  oczekiwań  lekarzy  i  psychologów  (także  biegłych  sądowych) 

oraz  sędziów,  aby  móc  zacząć  żyć  normalnie.  Taka  gra,  ciągnąca  się  przez  co  najmniej  rok, 

może  skutkować  rozwojem  dodatkowych  zaburzeń.  W  tym  czasie  osoby  transseksualne 

często  stykają  się  z 

wtórną  wiktymizacją

 ze  strony  psychologów  i  psychiatrów.  Dodatkowo 

taka  postawa  blokuje  ich  możliwość  odkrycia,  kim  naprawdę  są  i pełnej  ekspresji

 

swojej 

indywidualności. 

 

Niemożność  nawiązania  partnerskiej  relacji  w  terapii. Z  powodu  obecnej 

procedury diagnostycznej osoby transpłciowe nie mają możliwości nawiązania partnerskich, 

opartych na wzajemnym zaufaniu relacji z terapeutami, co negatywnie wpływa na proces ich 

terapii. 

 

Rozwój  nienawiści  do  siebie. Osoby  transpłciowe  dostają  od  społeczeństwa 

przekaz,  że  są ludźmi  gorszej  kategorii,  mającymi psychiczne  zaburzenia.  Internalizacja 

uprzedzeń  i  nienawiści  rzutuje  na  ich  poczucie  własnej  wartości,  a  w  konsekwencji  na 

samodzielność  i  satysfakcję  z  życia.  Dodatkowo  poczucie  niższości  prawdopodobnie 

dodatkowo  wpływa  na  strategie  działania  osób  transseksualnych,  utrudniając  im 

wypracowanie  asertywnej  postawy  i  sprzyjając  rozwojowi  postaw  manipulacyjnej,  uległej  i 

agresywnej. 

 

Wykluczanie  części  osób  transpłciowych. Osoby  nie  spełniające  części 

wymogów  składających  się  na  portret  „prawdziwego  transseksualisty”,  w  tym  dumne  ze 

swojej  tożsamości  transkobiety  lub  transmężczyzny  (a  zatem  mające  mniej  problemów), 

 

traktowane  gorzej

 przez lekarzy i terapeutów i mają problem z uzyskaniem medycznego 

wsparcia. 

 

Nagminne

 

łamanie praw człowieka

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

23 

 

Patologizacja transseksualizmu  – i nieheteronormatywnej tożsamości płciowej  – jest 

zatem  zjawiskiem głęboko  szkodliwym,  stygmatyzującym  i  uniemożliwiającym  jednostkom 

transpłciowym osiągnięcie pełni szczęścia. 

 

 

 

background image

Marcin Rzeczkowski – Depatologizacja transseksualizmu – 

www.marcinrzeczkowski.com/trans

 

 

24 

BIBLIOGRAFIA

 

 

1.  Bojarska,  K.  i  Kowalczyk,  R.  (2010). 

HOMOSEKSUALIZM  I  SPOŁECZEŃSTW

[w:]  Z.  Lew-Starowicz  i  S.  Violetta  (red.), 

PODSTAWY  SEKSUOLOGII

Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Strony 34-61. 

2.  Dulko S. i Stankiewicz S. (2010). KLINIKA TRANSPOZYCJI PŁCI [w:] PODSTAWY 

SEKSUOLOGII. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Strony: 25-33. 

3.  Dynarski,  W.,  Grodzka,  A.  i  Podobińska,  L.  (2009).  Tożsamość  płciowa  – 

zagadnienia  medyczne,  społeczne  i  prawne  [w:]  A.  Śledzińska-Simon 

(red.), 

PRAWA  OSÓB  TRANSSEKSUALNYCH.  ROZWIĄZANIA  MODELOWE  A 

SYTUACJA W POLSCE

. Warszwa: Wolters Kluwer. 

4.  Hammaberg,  T.  (2011). 

TOŻSAMOŚĆ  PŁCIOWA  A  PRAWA  CZŁOWIEKA

 [na:] 

www.transfuzja.org/download/dokumenty/hberg_pol.pdf  [dostęp  online:  11 

listopada 2011 r.] 

5.  Lew-Starowicz, 

Z. 

(2010). 

PSYCHOSPOŁECZNE 

PODSTAWY 

SEKSUALNOŚCI

 [w:]  Z.  Lew-Starowicz  i  V.  Skrzypulec  (red.), 

PODSTAWY 

SEKSUOLOGII

. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Strony 25-33. 

6.  Remin  K.  (red.)  (2009). 

ZASADY  YOGYAKARTY.  ZASADY  STOSOWANIA 

MIĘDZYNARODOWEGO  PRAWA  PRAW  CZŁOWIEKA  W  STOSUNKU  DO 

ORIENTACJI  SEKSUALNEJ  I  TOŻSAMOŚCI  PŁCIOWEJ

.  Warszawa:  Kampania 

Przeciw Homofobii. 

7.  www.dsm5.org [dostęp online: 10 listopada 2011 r.] 

8.  www.stp2012.info [dostęp online: 12 marca 2011 r.] 

9.  www.transfuzja.org  [dostęp online: 11 listopada 2011 r.]  

 

 

 

 

 Tekst  udostępniony  na  licencji  Creative  Commons.  W  celach  niekomercyjnych  możesz 

dowolnie  rozpowszechniać  poniższy  tekst  w  całości  i  fragmentach,  o  ile  nie  dokonasz  w  nim  zmian  i  podasz 

nazwisko autora. 

 

W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości, zapraszam do kontaktu mailowego: 

marcin.rzeczkowski@gmail.com