background image

Zbigniew Szczygielski 

Mieczysław Kalinowski 

"Skrucha" 

(1907 – 1943) 

Typowa warszawska kamienica przy ulicy Królewskiej pod numerem 49 

niczym specjalnym nie wyróżniała się z setek podobnych jej domów stolicy. 
Jak   inne   dzieliła   się   na   front   i   oficyny;   na   "lepszych",   co   znaczyło   przed 
kilkudziesięciu laty zamożniejszych lokatorów, na zwykłych – jakoś wiążących 
skromne płace ze skromnymi wydatkami i na biedotę – lokatorów najtańszych, 
ale i najnędzniejszych mieszkań. Ani architekturą, ani sklepami nie zasługiwał 
dom   przy   Królewskiej   49   na   szczególne   uznanie  w   oczach   przechodniów. 
Dlatego zazwyczaj zainteresowania nie wzbudzał. 

Jednak   zimą   1929   roku   kamienica   doczekała   się   "adoratorów". 

Zmieniająca   się   kolejno   grupa   ludzi   przejawiała   niezrozumiałą   ciekawość 
zwykłą "czynszówką" na Królewskiej. Bacznie, choć dyskretnie, przyglądali się 
wchodzącym i wychodzącym z niej osobom, zaglądali na podwórko, ucinali 
pogwarki   z   dozorcą.   Niektórzy   z   nich   przychodzili   nocą   w   towarzystwie 
mundurowego policjanta. Z czasem i lokatorzy, i dozorca przyzwyczaili się do 
nocnych   wizyt.  Tylko   nazajutrz   w   domu   nr   49   mówiono,   że   znowu   byli   u 
Kalinowskich... 

Policja   polityczna,   popularnie   zwana   defensywą,   defą,   szukała 

Mieczysława Kalinowskiego, lat 26, działacza KZMP, skazanego na dwa lata 
ciężkiego więzienia za działalność rewolucyjną. 

Kiedy szewc, Jan Kalinowski ' , zdecydował, że najstarszy z siedmiorga 

dzieci   Mietek   po   ukończeniu   szkoły   podstawowej   będzie   się   uczył   dalej, 
zapewne ten i ów kiwał z niedowierzaniem głową. Bo i jak to? W domu bieda 
aż piszczy, z kiepskich zarobków trudno wyżywić dziewięcioosobową rodzinę. 
Wysyłać chłopaka do gimnazjum wtedy, gdy częstszym gościem mieszkania 
Kalinowskich był niedostatek, niż skromna sytość, gdy niejednokrotnie gościła 
w nim nędza? 

'  Szkic niniejszy opracowano na podstawie biografii M. Kalinowskiego 
   sporządzonej przez G. Słabek, a opublikowanej w Biuletynie Komisji 
   Historycznej KC ZMS 
1962, nr 4-5 oraz na podstawie relacji zgromadzonych 

background image

   przez zespół Historii Rewolucyjnego Ruchu Młodzieżowego ZHP. 

Kalinowski rozumiał  znaczenie  wiedzy  w  życiu,  a zwłaszcza w  życiu 

robotniczym.   Sam   przecież   działał   w   ruchu   rewolucyjnym,   uczestniczył 
czynnie w rewolucyjnej walce proletariatu Warszawy. Teraz, widząc zapał do 
nauki i zdolności najstarszego syna zdecydował,  że mimo wszystko musi on 
uczyć się nadal. Niejeden chyba wieczór razem z żoną obliczał, na czym by 
jeszcze można było oszczędzić, zanim krępy, szarooki chłopak o konopiastej 
czuprynie,   dziecko   rzemieślniczej   biedy,   stał   się   uczniem   gimnazjum   im. 
Lorenza. 

Wierzyli rodzice, że Mietek spełni ich nadzieje. Tak się też stało. Zdolny, 

pracowity   i   inteligentny   chłopak   uczył   się   dobrze.   Lubili   go   nauczyciele, 
cieszył się sympatią kolegów szkolnych. Wesoły, przyjacielski, zawsze chętnie 
spieszył z pomocą słabszym. Udziela korepetycji, by  zarobionymi groszami 
wspierać budżet rodzinny. Pomaga również w pracy ojcu. Stąd bierze się u 
Mietka   znajomość   rzemiosła   szewskiego,   która   później   pomaga   mu   w 
działalności rewolucyjnej, a jeszcze później pozwoli zarobić na chleb. 

Wiele   czyta,   pasjonuje   go   literatura   piękna.   Czy   jednak   piętnasto-

szesnastoletni   chłopiec   mógł   zajmować   się   jedynie   nauką,   korepetycjami, 
książkami i pomaganiem ojcu? 

Podobnie, jak wielu jego rówieśników, Mietek pasjonuje się sportem. 

Na   początku   lat   dwudziestych   sport   nie   był   zjawiskiem   masowym,   a 

wiele dyscyplin stawiało pierwsze swoje kroki. Wśród młodzieży, która garnęła 
się   do   sportu,   była,   a   nawet   przeważała,   młodzież   dzielnic   robotniczych. 
Powstawały  robotnicze  kluby   sportowe.  Różniły  się  one  od  innych  tym,  że 
oprócz   sportu   prowadziły   dzialalność   oświatowo-wychowawczą   w   duchu 
socjalistycznym, traktując sport jako jedną z form oddziaływania na młodzież 
proletariacką. 

Takim klubem był również KS "Lauda", założony w 1923 roku na terenie 

dzielnicy   Wola,   przez   grupę   młodych   robotników.   Wokół   klubu   szybko 
zgrupowali   się   aktywiści   ruchu   młodzieżowego   z   terenu  Woli.   Byli   w   nim 
młodzi komuniści i ci, którzy z dala stali od organizacji. Klub, który niedługo 
po założeniu zmienił nazwę na Robotnicze Stowarzyszenie Sportowe "Lauda", 
prowadził   szeroką   akcję   oświatową   i   samokształceniową,   uświadamiając 
młodych   robotników   w   sprawach   walki   klasowej.   Skład   członkowski   i 
charakter   dzielnicy   robotniczej,   "czerwonej   Woli",   na   terenie   której   działa 
Stowarzyszenie   –   sprawia,   że   jest   ono   czymś   w   rodzaju   przedsionka   do 

background image

Związku Młodzieży Komunistycznej w Polsce. Poddane od początku istnienia 
bacznej kontroli policyjnej, Stowarzyszenie istniało krótko. Władze rozwiązały 
je,   argumentując   decyzję   zarzutem   kontaktów   "Laudy"   z   ruchem 
komunistycznym. 

Nie   było   przypadkiem,   że   Mietek   Kalinowski   właśnie   na   terenie   KS 

"Lauda" uprawiał sport i zaczynał praktykę działacza społecznego. Związany ze 
środowiskiem   robotniczym,   stawia   w   nim   w   ten   sposób   pierwsze   kroki 
działalności   politycznej.   Szybko   staje   się   aktywistą   klubu   i   członkiem   jego 
Zarządu. Konfrontuje własne życie, życie rodziny ciężko walczącej o byt, z 
życiem swoich nowych towarzyszy, młodych wolskich giserów, włókniarzy i 
ślusarzy,   którzy   mają   za   sobą   strajki   i   demonstracje,   którzy   bezpośrednio 
odczuli wyzysk i ucisk. Przysłuchujący się od najmłodszych lat opowieściom 
ojca i jego towarzyszy o rewolucyjnych zmaganiach z caratem i kapitalizmem, 
o rewolucji rosyjskiej, strajkach i więzieniach, wychowany w duchu wspólnoty 
wszystkich   wyzyskiwanych,   gimnazista   od   Lorenza   znajduje   rozwiązanie 
nurtujących go problemów społecznych w aktywnej walce rewolucyjnej. 

Przez młodych członków Związku Metalowców styka się Kalinowski ze 

Związkiem   Młodzieży   Komunistycznej,   zostaje   jego   członkiem   i   otrzymuje 
pierwsze   zadanie.   Ma   zorganizować   Sekcję   Młodocianych   przy   Związku 
Zawodowym   Pracowników   Skórzanych.   Przydaje   mu   się   teraz   znajomość 
zawodu. W przeciągu krótkiego czasu, w lokalu związkowym na Stawkach, 
działa sekcja młodocianych. Mietek wchodzi w skład jej zarządu i uczestniczy 
w organizowaniu pierwszego "swojego" strajku, strajku o poprawę warunków 
pracy i płacy dla młodych szewców. Szybko mija "praktykancki" okres Mietka 
w   ruchu   rewolucyjnym.   Umiejętności   organizacyjne,   łatwość   współżycia   z 
młodzieżą,   inteligencja,   pracowitość   i   głęboka   ideowość   sprawiają,   że 
organizacja   powierza   mu   odpowiedzialną   funkcję   dzielnicowego   "technika". 
Tak   zakończył   się   dla   Mietka   okres   działalności   legalnej,   nadeszły   lata,   w 
których każdego dnia groziło aresztowanie, wyrok, więzienie... 

Przypadkowo,   w   trakcie   przygotowywania   jednej   z   fabrycznych 

nielegalnych gazetek ZMK ,   odkryto   u   dzielnicowego   "technika"   –   Mietka 
zdolności   rysunkowe.   Odtąd   odbijane   na   hektografie   zetemkowe   gazetki 
"Parowozu",   "Gerlacha"   i   innych   wolskich   fabryk   wyróżniały   się   szatą 
graficzną.   Rysunki,   winiety   i   karykatury   wykonane   przez   Kalinowskiego, 
wzbogacały formę gazetek. 

background image

Trudno jest teraz stwierdzić, czy pisał już wtedy wiersze. Może podobnie 

jak   robi   to   wiele   młodych   dziewcząt   i   chłopców   pisywał   w   ukryciu,   w 
tajemnicy   przed   całym   światem.   Może   całkowite   zaabsorbowanie   pracą   w 
"technice"   nie   zostawiało   niezbędnego   marginesu   myśli   i   czasu.   Pewnym 
natomiast jest, że poetyckie zdolności Kalinowskiego ujawniły się w 1927 roku, 
w sytuacji kiedy spędzał pierwszy przymusowy "urlop" w Pawiaku – więzieniu 
śledczym, tradycyjnym już miejscu legalnego życia nielegalnych komunistów. 

            Jest   maj   1926   roku.  Warszawa   stanowi   centrum   zamachu   zbrojnego, 
dokonanego przez Piłsudskiego. Wobec tego, że skierowany był on przeciwko 
znienawidzonym   przez   masy   ludowe   rządom   chadecko-endeckim,   zamach 
spotkał się początkowo z poparciem klasy robotniczej. 

background image

W zamachu widzieli robotnicy zwiastuna demokratyzacji stosunków w 

kraju i poprawy warunków życia. Rychło jednak okazało się, że piłsudczyzna 
nie tylko nie zamierzała ulżyć doli robotnika, ale sterując w kierunku faszyzmu, 
zwalczała   zaciekle   każdy   głos   protestu,   każdy   fakt   oporu   przeciwko 
kapitalistycznemu wyzyskowi i terrorowi policyjnemu. 

Wobec   KPP  i   ZMK   represje   były   szczególnie   silne.   Masowe   areszty, 

wieloletnie wyroki. Cele więzienne zagęszczają się komunistami. 

Na fali represji pomajowych aresztowany  zostaje również Kalinowski, 

pełniący   wówczas   funkcję   sekretarza   Komitetu   Dzielnicowego   na   Powiślu. 
Zwykłą   koleją   aresztowanych   komunistów   dotarł   poprzez   defensywę   na 
Daniłowiczowskiej   do   więzienia   śledczego,   na   Pawiak.   Tu   w   celi,   wśród 
towarzyszy   walki,   powstała   pieśń.   -   "Nie   masz   bracie   jak   w   komunie"   – 
autorem słów był Mietek. 

Pieśń obiegła cele, wydostała się na wolność, niekiedy zyskując nawet 

miano hymnu KZMP. Była popularna, odbijała bowiem żarliwą pasję walki 
młodych komunistów o nowe życie, o rewolucję, o Polskę ludzi pracy. 

(...) Więc naprzód marsz, mimo przeszkody, 
       Mimo wielu wrogich sił, 
       Każdy z nas, zapałem młody, 
       Walczy, by świat inny był. 
       My, robocza awangarda, 
       Wyzwolenia niesiem zew, 
       Starym czasom – nasza wzgarda, 
       A za nowe damy krew (...) ' 

'  

Pieśni gniewne, Warszawa 1962, s. 103. 

Tak brzmiał refren piosenki. 
Autor tych słów, po zwolnieniu za kaucją z aresztu, wraca do pracy w 

organizacji.  Szybko  staje  się  jednym  z czołowych  działaczy  ZMK.  W roku 
1928   widzimy   go,   gdy   jako   sekretarz   Komitetu   Warszawskiego,   kieruje 
działalnością   młodzieży   komunistycznej.   Spotkać   go   można   na   zebraniach 
dzielnicowych,   w   dyskusjach   z   aktywem,   przy   organizowaniu     pierwszej 
bezpartyjnej konferencji młodych robotników Warszawy. Towarzysz "Skrucha", 
taki   jest   ówczesny   pseudonim   Mietka,   cieszy   się   coraz   większą   sympatią   i 
szacunkiem   towarzyszy.   Prostolinijność   postępowania,   szczerość   i   przyjaźń 
wobec ludzi, ofiarność w walce – oto charakterystyczne jego cechy. 

background image

"Skrucha" był humanistą. Wiarę w człowieka, w zwycięstwo idei, której 

poświęcił   życie,   łączył   z   umiłowaniem   piękna,   z   umiłowaniem   tego 
wszystkiego, co stworzył geniusz ludzkiego umysłu i serca. Pasjonowała go 
zarówno literatura marksistowska, jak i literatura piękna, poezja i muzyka. 

Jak wspominają przyjaciele, Kalinowski zwykł mawiać, że taniec nie jest 

bynajmniej "grzechem" wobec rewolucji, lubił śpiewać, recytować, żartować. 

Jeszcze w początkach swej działalności politycznej był członkiem koła 

dramatycznego,   utworzonego   przez   robotników   fabryki   "Gerlach".   Ciasne 
mieszkanko   rodziny   Kalinowskich   do   czasu   przejścia   Mietka   w   stan 
nielegalności, było miejscem gromadnego zbierania się młodych, którzy  nie 
tylko   dyskutowali   o   zadaniach   ZMK,   układali   plany   akcji   i   teksty   odezw. 
Rozbrzmiewał śpiew, recytacje, gwarno było i wesoło. 

Duszą tych spotkań był Mietek. I później, gdy zajmował odpowiedzialne 

stanowisko   w   organizacji,   prowadził   latem   grupy   młodzieży,   nie   tylko 
członków ZMK, na wycieczki podmiejskie. Wilanów, Pyry, Łomianki i inne 
miejscowości   słyszały   wtedy   piosenkę.   Raz   śpiewano   głośno   –   legalną,   raz 
ciszej   –   tę   nielegalną,   rewolucyjną.   Na   wycieczkach   była   zabawa   i   bywał 
referat o sytuacji międzynarodowej, były dyskusje polityczne i wiele śmiechu, 
wiele   radości.   Niejeden   z   niezrzeszonych   uczestników   tych   podmiejskich 
eskapad od nich zaczynał późniejszą działalność rewolucyjną. 

Dla komunisty życie na wolności trwało krótko. Kilka nieraz miesięcy 

działalności, a potem areszt, sąd, więzienie i znów walka. Życie Kalinowskiego 
nie odbiegało od tego schematu. 

W   sierpniu   1928   roku   warszawska   organizacja   ZMK,   jak   co   roku 

przygotowywała się do obchodu Międzynarodowego Dnia Młodzieży. MDM 
uznany,   w   1919   roku,   przez   I   Kongres   Komunistycznej   Międzynarodówki 
Młodzieży   obchodzili   corocznie   młodzi   komuniści   polscy.   W   pierwszą 
niedzielę   września   zetemkowcy   urządzali   masówki,   wiece   i   demonstracje, 
kolportowali   odezwy,   zawieszali   sztandary,   wzywając   młodzież   do   walki   o 
swoje prawa, pracę i naukę, walki przeciwko kapitalizmowi, militaryzmowi i 
wojnie imperialistycznej. 

19 sierpnia 1928 roku w mieszkaniu przy ulicy Szwedzkiej na Pradze 

odbywała   się   międzydzielnicowa   konferencja   ZMK   poświęcona 
przygotowaniom   do   MDM.   W   gronie   10   jej   uczestników   był   również 
Mieczysław   Kalinowski   jako   przedstawiciel   Komitetu   Warszawskiego. 

background image

Zakończenie   konferencji   było   jednak   inne   niż   planowano.   Do   mieszkania 
wtargnęła policja, aresztując obecnych. Przy Kalinowskim i przy kilku innych 
nie   znaleziono   kompromitujących   dowodów.   Dlatego   też   zwolniono   go   z 
aresztu i przed sądem odpowiadać miał z wolnej stopy. 

Na   proces,   który   miał   miejsce   w   grudniu   1929   roku,   Kalinowski   nie 

stawia się. Wykonując polecenie organizacji, przechodzi na życie nielegalne. 
Odtąd   przez   wiele   lat   przyjdzie   mu   żyć   bez   domu,   bez   stałego   miejsca 
zamieszkania, bez możliwości powrotu do rodziny. Skazanego zaocznie na dwa 
lata ciężkiego więzienia poszukuje policja. Kalinowski musi omijać dom na 
ulicy Królewskiej 49. 

Policja wie, że "Skrucha" działa, szuka go, ale w jej ręce wpada dopiero 

dwa lata później, w lipcu 1931 roku. 

Kalinowski staje się coraz bardziej znanym działaczem ZMK, znają go 

oprócz   Warszawy   i   inne   ośrodki   walki   rewolucyjnej.   Mimo   zagrożenia 
policyjnego   nie   czas   na   ciche   ukrycie   się   w   bezpiecznym   miejscu.   Walka 
trwała.  Nie  mogło   w   niej  zabraknąć   Mietka.  Bierność  nie   była   jego  cechą. 
Czternaście lat później pisał o nim poeta Lucjan Szenwald: 

Wszędzie, gdzie walkę podejmują ludzie prawi, 
On się, jak ruch wcielony, w szeregach pojawi, 
I zawsze z siebie więcej da, niżeli bierze, 
Bo on jest z tych, co zwykli oddawać w ofierze, 
Całe życie 

Do końca. Prawdziwie i szczerze. 

W 1929 roku wchodzi towarzysz "Skrucha" do KC ZMK. Przez pewien 

czas "okręgowcem" łódzkiego ZMK jest towarzysz "Żelazny", kampanię wokół 
wyborów   1930   roku   prowadzi   wśrod   młodzieży   warszawskiej   towarzysz 
"Grzegorz". Pseudonimy różne, człowiek ten sam i ta sama walka... 

Mieszkanie przy ulicy Pańskiej było sztabową siedzibą akcji wyborczej 

warszawskiego   KZMP.   Stąd   rozchodziły   się   instrukcje   do   dzielnic,   ulotki   i 
odezwy   wyborcze,   odbywają   się   odprawy,   tu   ustala   się   wytyczne   dla 
poszczególnych   fragmentów   akcji   wyborczej   prowadzonej   przez 
kazetemowców u boku partii. Trzej przyjaciele: dwóch Mietków i "Rudy" – 
gospodarz   lokalu,   to   "sztabowcy"   tej   akcji.   Gorący   okres   walk 
przedwyborczych wymaga ogromnego tempa pracy. Sztabowcy nie dbają o sen, 
o posiłki. Dniem i nocą wre praca. Trzeba przygotować mówców na wiece 

background image

wyborcze, zapewnić im obstawę, która utrudni ich aresztowanie, odbić nowe 
ulotki   na   miejsce   skonfiskowanych,   pamiętać   o   rozlepieniu   afiszów,   o 
masówkach   pod   fabrykami   –   krzyżują   się   polecenia,   sprawozdania, 
propozycje... 

Dzięki   pełnej   poświęcenia   pracy,   dzięki   ogromnemu   wysiłkowi 

komunistów,   takich   ludzi   jak   Mietek   i   jemu   podobnych,   partia   w   słynnych 
wyborach   "brzeskich"   1930   roku,   zdobyła   mandaty   poselskie   do   Sejmu. 
Wprawdzie   wskutek   masowego   unieważniania   list   wyborczych,   terroru 
policyjnego wobec kandydatów i wyborców, aresztowania pełnomocników list, 
rewolucyjny   ruch   robotniczy   zdobył   tylko   pięć   mandatów,   to   jednak   partia 
utrzymała   zdobytą   w   poprzednich   Sejmach   trybunę,   z   której   głosiła   ideę 
komunizmu. 

Niedługo   przebywał   Kalinowski   w   rodzinnym  mieście.   Zwykłą   koleją 

losu   nielegalnego   działacza   "wędruje   po   kraju",   tam,   gdzie   kieruje   go 
organizacja. Nabyte dotychczas doświadczenie pracy rewolucyjnej pomaga w 
coraz lepszym wykonywaniu kolejnych zadań. 

Jako   przedstawiciel   KC   KZMP  pracuje   w   wielu   okręgach:   w   Łodzi, 

Zagłębiu Dąbrowskim, Krakowie, na Górnym Śląsku. 

W tym czasie styka się bliżej z problemami pracy organizacyjnej wśród 

młodzieży wiejskiej. Zimą 1931 roku jest na Lubelszczyźnie. Spotkać go tam 
można wśród chłopów zrzeszonych w kołach Zjednoczonej Lewicy Chłopskiej 
"Samopomoc", na zebraniach wiejskich. Poznaje praktycznie rzeczywisty obraz 
wsi polskiej, jej nędzę i zacofanie. Poznaje bliżej tragedię młodego pokolenia 
wiejskiego, milionów "zbędnych" rąk rwących się do pracy, której nie może dać 
kilkumorgowe pole ani przemysł w mieście wyrzucający w tym czasie, wskutek 
panującego kryzysu, dziesiątki tysięcy robotników na bruk. 

Polska,   jak   długa   i   szeroka,   rozbrzmiewa   rządaniem   pracy   i   chleba. 

Strajkują robotnicy, demonstrują bezrobotni, od kul policji padają na ulicy ranni 
i zabici. 

Na czele walki stają komuniści, "starzy" – kapepowcy i młodzi z KZMP. 

Kazetemowcy mieli w tym czasie szczególnie ważne zadanie, bowiem skutki 
kryzysu najbardziej odczuła młodzież. 

Jest czerwiec 1931 roku. Kalinowski wraca na Śląsk. "Fred", gdyż taki 

nosi wtedy pseudonim, działa jako funkcjonariusz KC KZMP. Już jednak 30 
lipca zostaje aresztowany  w  Królewskiej  Hucie.  Akt oskarżenia  katowickiej 
prokuratury stwierdzał, co następuje: 

background image

(...)   oskarżony   Kalinowski   jako   wysłannik   KC   KZMP   organizował 

publiczne   pogadanki   wśród   rewolucyjnie   usposobionych   elementów 
robotniczych, nauczał metod organizowania komunistycznych komórek, jak też 
przygotowywał   manifestację   na   dzień   1   sierpnia   pod   hasłem 
Międzynarodowego Dnia Antymilitarnego (...) rozwijał wybitniejszą działalność 
wśród czerwonych sportowców. 

Na dwa lata zamknęły  się za "Skruchą" drzwi celi więziennej. Wśród 

więziennych murów walka toczyła się nadal. O godność człowieczą, o ludzkie 
traktowanie, prawa więźniów politycznych, o samorząd więzienny – komunę. 
Najistotniejszym jednak elementem życia komunistów w więzieniu była nauka. 

Wprowadzony   przez   rządy   sanacyjne   nowy   regulamin   więzienny   nie 

uznawał kategorii więźnia politycznego, odbierając mu prawa, jakie więźniowie 
mieli   nawet   w   okresie   caratu.   Pozbawiono   komunistów   książek,   prasy, 
materiałów   piśmiennych.   Jednakże   wbrew   temu   "uniwersytety   więzienne" 
funkcjonowały nadal. 

Kalinowski ma to szczęście, że przebywa w celi razem z Jaszuńskim – 

"Justynem",   jedynym   chyba   wówczas   więźniem-komunistą,   któremu 
zezwolono   na   pracę   naukową,   na   posługiwanie   się   częścią   własnego 
księgozbioru. Jaszuński, znany mimo młodego wieku i ceniony językoznawca-
slawista,   owe   ulgi   w   traktowaniu   zawdzięczał   fali   protestów,   jakie   wśród 
uczonych polskich i obcych wywołał fakt jego uwięzienia. 

Znajomość   i   późniejsza   przyjaźń   z   człowiekiem   o   ogromnej   wiedzy, 

kulturze i wykształceniu dała Mietkowi wiele. Dla Kalinowskiego  garnącego 
się od najmłodszych lat do sztuki i literatury, do teatru i książek, czas spędzony 
w   więzieniu   był   ogromnie   cenny.   Dopiero   tutaj   miał   możność   szerokiego   i 
swobodnego pogłębiania swojej wiedzy w tych dyscyplinach, które go zawsze 
interesowały. 

W połowie 1933 roku wpadł w ręce policji Sekretariat KC KZMP. Był to 

dotkliwy   cios   dla   organizacji.   Kalinowski   po   odbyciu   wyroku   jest   już   w 
Warszawie. Wraz z grupą innych dzialaczy odbudowuje, zerwane akcją policji, 
kontakty.   Na   czele   organizacji   staje   tzw.   prowizorium   sekretariatu   KC,   w 
którego   skład   wchodzi   również   "Skrucha".   Znowu   wyjeżdża   do   okręgu 
śląskiego, gdzie trzeba odbudować organizację. Rozesłane za nim listy gończe 
sprawiają, że we wrześniu 1933 roku ponownie zostaje aresztowany i osadzony 
w areszcie. 

background image

Do mieszkania przy ulicy Królewskiej w Warszawie przychodzą listy z 

więziennym   stemplem.   Listów   tych   jest   teraz   więcej   niż   kiedyś.   Pisze   je 
bowiem nie jeden, ale dwóch synów szewca Kalinowskiego. Śladami starszego 
brata poszedł Ryszard. Działał w KZMP, był jednym z kierowników dziecięcej 
organizacji "Pionier". Areszt, sprawa sądowa i Ryszard znalazł się w więzieniu. 
Bracia piszą nie tylko do domu. Korespondują również ze sobą. 

Mieszkanie przy ulicy Królewskiej jeszcze częściej niż dotąd odwiedzają 

agenci defy. Mnożą się rewizje i przesłuchania. Policja jednak nie może znaleźć 
dowodów.   Stary   konspirator,   Jan   Kalinowski,   wie   jak   zacierać   ślady,   gdzie 
ukrywać nielegalne druki. 

W początkach 1935 roku przybywa do Moskwy, nielegalną drogą przez 

Gdańsk, "Aleksander Kruszyński" delegowany przez KC KZMP do pracy w 
Komunistycznej   Międzynarodówce   Młodzieży.   "Kruszyński"   –   Kalinowski, 
nawiązuje   żywe   kontakty   z   przedstawicielami   młodzieży   komunistycznej 
całego   świata,   wiele   czasu   poświęca   na   dokształcanie   się   w   zakresie   nauk 
społecznych. Po raz pierwszy też ma prawdziwy urlop, spędza cały miesiąc w 
domu   wypoczynkowym   w   Kisłowodzku.   Niedługo   trwa   pobyt   Mietka   za 
granicą.   W   kraju   czeka   ogrom   pracy,   trzeba   rozwiązywać   nowe   problemy, 
rozwijać nowe formy działalności. 

KPP   walczy   o   realizację   hasła   jednolitego   frontu   klasy   robotniczej   i 

ludowego frontu robotników, chłopów i inteligencji. W walce o wspólny front 
przeciwko   faszyzmowi   uczestniczą   kazetemowcy.   Oni   pierwsi   organizują 
wspólny  front  z  młodzieżą  socjalistyczną,  ludową,   prowadzą  wspólne   z  nią 
akcje polityczne, walczą o prawa młodego pokolenia. 

Wracając, latem 1935 roku, do kraju Kalinowski włącza się w sam wir 

wydarzeń. 

Działa   w   Warszawie.   Wraz   ze   swym   przyjacielem,   poetą   Lucjanem 

Szenwaldem delegowany zostaje na Międzynarodowy Kongres Młodzieży w 
obronie   pokoju,   w   Brukseli,   w   marcu   1936   roku.  W  tym   samym   miesiącu 
wydawane   przez   grupę   rewolucyjnych   inteligentów   i   studentow   w   Wilnie 
pismo Poprostu  publikuje Deklarację Praw Młodego Pokolenia. 

Deklaracja   Praw   Młodego   Pokolenia,   podpisana   przez   działaczy 

młodzieżowego   ruchu   komunistycznego,   socjalistycznego   i   ludowego,   przez 
młodych   pisarzy   i   poetów,   była   programem   i   platformą   działania,   mogącą 
skupić   wszystkie   postępowe   siły   ruchu   młodzieżowego   w   Polsce.   Było   to 
wyzwanie   rzucone   staremu   światu   kapitalizmu   i   faszyzmu,   był   to   apel 
wzywający młodzież do wspólnych szeregów, do Frontu Młodego Pokolenia. 

background image

W prostych, serdecznych słowach, pięknym językiem formułowała Deklaracja 
postulaty młodych i zadania, jakie stawia przed nimi życie. Deklaracja powstała 
z inicjatywy kierownictwa KZMP. Ale dwóch ludzi wywarło szczególny wpływ 
na formę tej Deklaracji. Autor pierwszego jej projektu, Mieczysław Kalinowski, 
i współautor jej opublikowanej formy – Lucjan Szenwald ' . Dwaj przyjaciele 
komuniści,   dwaj   humaniści.   Uznany   poeta   Lucjan   i   poetyzujący   romantyk 
Mietek. Słowa Deklaracji obiegły kraj. Młodzi górnicy, włókniarze, metalowcy, 
studenci   i   chłopi   czytali   słowa   prawdy   o   swoim   życiu   i   o   sposobach   jego 
zmiany na lepsze. 

'  

R. Toruńczyk: Deklaracja Praw Młodego Pokolenia. Polityka  25.03.1961, nr 12. 

Pozbawieni możności produktywnego zastosowania sił milionów naszych 

prężących   się   do   pracy   ramion   i   energii   mózgów   staliśmy   się   tragicznym 
pokoleniem Polski. Czy rzeczywiście nie ma dla nas miejsca pod słońcem? Czy 
mamy zginąć zdani na degenerację fizyczną i moralną? Nie! Po stokroć Nie!  
(...) 

(...)   Chcemy   jasnego,   ludzkiego   życia,   prawa   do   pracy   i   oświaty,   do 

szczęścia  i ogniska  domowego.  (...) Domagamy  się  –  mówiła  Deklaracja    - 
otwarcia   dla   młodzieży   wrót   do   fabryk,   warsztatów,   biur   i   urzędów.   (...) 
nadziału ziemi obszarników dla biednych synów i córek wsi. Głosimy zasadę: 
dostęp do wiedzy według zdolności, a nie majętności. 

(...)   Przyczyniać   się   będziemy   z   całych   sił   do   pokojowego   współżycia  

narodów   (...)   Zdając   sobię   sprawę   z   tego,   że   tak   długo   trwać   będzie  
niebezpieczeństwo wojny i wyzysk człowieka przez człowieka, jak długo istnieć  
będzie   kapitalizm,   walcząc   o   urzeczywistnienie   praw   młodego   pokolenia   –  
walczyć będziemy przeciw kapitalizmowi – o nowy ustrój. 

Prawa   te   wywalczymy   sobie   wtedy,   gdy   zewrzemy   nasze   szeregi,   gdy  

stworzymy F r o n t  m ł o d e g o  p o k o l e n i a. 

W   1936   roku   Mietek   ożenił  się   z   "Genią"   –   studentką   biologii 

Uniwersytetu Warszawskiego, działaczką "Życia". 

Trudna jest miłość dwojga młodych komunistów, kiedy każdemu z nich 

grozi nieomal codziennie aresztowanie. Czy można było w takich warunkach 
myśleć   o   normalnym   życiu,   mieszkaniu,   tworzeniu   domowego   ogniska. 
Pozostawały marzenia i rzadkie spotkania, raz na kilka dni, czasem co kilka 
miesięcy. Sprawiały to nie tylko względy konspiracji, wymagała tego również 
walka. W 1937 roku Mietek wysłany jest z polecenia organizacji do Lwowa, 
gdzie do wiosny 1938 r. działa jako członek sekretariatu KC KZMZU. Gdy w 

background image

styczniu   1938   roku   przyjeżdża   na   kilka   dni   do  Warszawy,   policja   aresztuje 
żonę. On zaś szczęśliwym zbiegiem okoliczności unika takiego losu. "Gienia" 
skazana została na półtora roku więzienia, Mietek wraca do Lwowa. 

Nadeszły tragiczne dni polskich komunistów – rozwiązana została partia, 

rozwiązany   KZMP.   Mimo   to   komuniści   nie   zaprzestają   walki.   Działają   w 
związkach   zawodowych,   organizacjach   społecznych,   w   stowarzyszeniach 
oświatowych.   Kalinowski   po   powrocie   do   Warszawy   pracuje   jako   szewc, 
jednocześnie działa w związku zawodowym. 

Wrzesień 1939. Mietek, jak wielu komunistow, zarówno spośród tych, 

którzy   znajdowali   się   na   wolności,   jak   i   tych   z   więzień,   staje   do   walki   z 
hitlerowskim   najeźdźcą.   Ochotniczo   zgłasza   się   do   wojska.   Skierowany   do 
Modlina   uczestniczy   w   obronie   twierdzy.   Ranny   w   czasie   walk,   wzięty   po 
kapitulacji Modlina do niewoli, ucieka z transportu wiozącego jeńców do Prus i 
wraca do rodziny. W Warszawie, tak jak w całym kraju, okupanci rozpoczynają 
planową   eksterminację   narodu.   Represje   skierowane   są   przede   wszystkim 
wobec postępowych, demokratycznych działaczy  politycznych. Szczególnym 
zainteresowaniem gestapo cieszą się komuniści. 

Rodzina Kalinowskich postanawia jechać na wschód, na tereny Białorusi 

i Ukrainy Zachodniej, gdzie istnieje już władza radziecka. Jadą najpierw do 
Białegostoku, stamtąd przez Włodzimierz Wołyński, gdzie Kalinowski spotyka 
się z żoną, do Lwowa. We Lwowie pracuje w fabryce trykotaży, pełni tam 
funkcję   przewodniczącego   Rady   Zakładowej.   Pisuje   również   artykuły   do 
Czerwonego Sztandaru, organu komitetu lwowskiego KPU(b). 

Napaść Hitlera na ZSRR przerywa kilkumiesięczny okres unormowanego 

życia Kalinowskiego, życia z rodziną. Opuścił razem z Armią Czerwoną Lwów. 
Pracuje   początkowo   w   jednym   z   kołchozów   Kraju   Krasnodarskiego,   a   we 
wrześniu 1941 roku dociera do Gruzji, gdzie w mieście Kutaisi przebywa jego 
żona i rodzice. Tam pracuje jako robotnik w fabryce chemicznej... 

Na ogromnym froncie od morza Białego do Kaukazu toczy się krwawa 

walka. 

Komuniści,   a   z   nimi   inni   polscy   działacze   postępowi   przebywający 

wówczas w Związku Radzieckim, chcą z bronią w ręku stanąć u boku Armii 
Radzieckiej. 

W   marcu   1943   roku   powstaje   z   inicjatywy   komunistów   Związek 

Patriotów Polskich, który przejmuje całokształt opieki nad emigracją polską w 

background image

ZSRR.   Od   pierwszych   dni   powstania   ZPP  Kalinowski   pozostaje   w   ścisłym 
kontakcie z organizacją. 

W odległości 160 kilometrów na południowy wschód od Moskwy leży 

otoczone   lasami   miasto   Sielce.   Nieopodal   Sielc   nad   rzeką   Oką   powstało, 
wiosną   1943   roku,   centrum   organizacyjne   I   Polskiej   Dywizji   im.  Tadeusza 
Kościuszki,   tworzonej   przez   ZPP   dzięki   pomocy   rządu   radzieckiego. 
Natychmiast po ukazaniu się w prasie komunikatu ZPP o tworzeniu dywizji, 
zaczęli ściągać do Sielc ochotnicy. 

Z   Moskwy   do   Kutaisi   wędruje,   w   maju   1943   roku,   telegram   do 

Mieczysława Kalinowskiego podpisany przez Wandę Wasilewską. To Zarząd 
Główny ZPP wzywa go do natychmiastowego przyjazdu. Nazajutrz żegna się 
Kalinowski z żoną i maleńką córeczką. Ani ona, ani jego rodzice nie mogą 
wiedzić, że jest to ostatnie pożegnanie. 

W Moskwie otrzymuje polecenie wyjazdu do Sielc, gdzie ma być jednym 

z   organizatorów   dywizji.   Mianowany   oficerem   oświatowym,   pełni   funkcję 
zastępcy dowódcy dywizjonu artylerii przeciwpancernej. 

Przydają   się   teraz   oficerowi   I   Dywizji   doświadczenia   lat   walki 

rewolucyjnej,   doświadczenia   pracy   wśród   młodzieży.   Prowadząc   pracę 
wychowawczą wśród żołnierzy, pragnie jak najlepiej przygotować ich bojowo i 
moralnie do walki. O tym okresie życia Kalinowskiego wiele nam mówią listy 
jakie pisał do żony. 

7 czerwiec 1943. 

(...) Już drugi dzień jestem w Dywizji. Zostałem od razu wchłonięty w wir  

życia obozowego, pracy jest dużo i wszystkie moje poprzednie plany w związku 
z tym stały się zupełnie nierealne. Ani na Zjazd ' , ani tym bardziej do Was  
(choćby na kilka dni) wyrwać się nie mogę. Instynkt cywila buntuje się jeszcze  
przeciw   takim   twardym   koniecznościom,   ale   poczucie   dyscypliny   i   dobro 
sprawy każą podporządkować swoje osobiste sprawy sprawie ogólnej. 

'  Mowa o Zjeździe Związku Patriotów Polskich w ZSRR. Odbył się w Moskwie, 
   w czerwcu 1943 r. 

27 czerwiec. 

(...) Zaopatrzeni jesteśmy pierwszorzędnie. Nasza broń jest naszą chlubą i  

jesteśmy   pewni,   że   z   tą   bronią   zajdziemy   do   kraju.   Jakże   mizerni   są   ci 
malkontenci, którzy akcję Związku Patriotów Polskich rozpatrywali jako jakąś 
gierkę. To u was nie brak ich. Możesz im powiedzieć, że tu u nas, gdzie się widzi 

background image

jedność   narodową   w   czynie   i   te   możliwości   olbrzymie   jakie   mamy,  
malkontentów nie ma. Przyjeżdżają do nas, ale szybko pozbywają się swych  
obaw i zastrzeżeń. 

30 lipiec. 

(...)   Wyruszamy   na   front   z   pełną   wiarą   w   słuszność   naszej   sprawy,   z 

pełnym przekonaniem, że dojdziemy do kraju. Nastrój u chłopców jest dobry,  
wielu spośród tych, których rozkaz zatrzymał jeszcze na pewien czas w obozie, 
jest zrozpaczonych tą decyzją. Widziałem np. tow. U., któremu zakomunikowano 
w ostatniej chwili, że ma jeszcze pozostać. Chłop był po prostu zdruzgotany tą  
decyzją, prosił generała, by go posłać na front jako szeregowego. Mówi to o 
nastroju naszych ludzi. 

18 sierpień. 

(...) Z chłopcami się zgrałem, będziemy dobrze bić faszystów i ich czołgi.  

Moje działka biją tak celnie, że chłopcy aż do góry skaczą z radości. (...) tak się 
zahartowali,   tak   się   zmienili,   że   po   prostu   zdumienie   ogarnia   człowieka. 
Kosztowało   to   wiele   pracy,   ale   skutki   są   przyjemne.   (...)Najlepsze   tradycje 
naszego   wojska   kultywujemy   i   rozwijamy   w   sobie,   a   wiara   w   szybkie 
realizowanie naszego celu potęguje w nas ducha bojowego. My jesteśmy na 
drodze najkrótszej jaka prowadzi do kraju.  Szosa, która przebiega obok nas, 
wiedzie   prosto   do   serca   ojczyzny.   Pomyślcie   tylko,   ile   uczuć   budzi   się   w 
człowieku, gdy sobie uzmysłowi, że w ciągu 2 dni może być tam, gdzie się  
urodził i spędził najpiękniejsze lata swego życia. A to będzie nasz szlak. 

15 wrzesień. 

(...) Gdyby nie troska o Was – byłbym w pełni zadowolony, bo robota  

moja daje mi wiele satysfakcji. Ludzie zmieniają się nie do poznania, nastrój  
jest wspaniały, czekamy tylko rozkazu, by iść w bój i mścić się za wszystko. 

27 wrzesień. 

(...)   22.IX.   Pisałem   Ci   w   deszczowy,   chłodny   wieczór   obszerny   list. 

Przeszło od tego czasu 5 dni. W ciągu tych pięciu dni wiele zmian zaszło u 
mnie. Na drugi dzień po tym liście dostaliśmy rozkaz wymarszu. Lał straszny  
deszcz, wicher wciskał się w najmniejszą fałdkę, ziębił do szpiku kości. Ale 
zagrzewała każdego świadomość, że idziemy naprzód, a wiesz ile to dla nas  
znaczy. 

background image

Dwunasty  października 1943 r. był dniem, który przeszedł do historii. 

Rozpoczęła się  bitwa pod  Lenino.  Wczesnym rankiem tego dnia,  tuż przed 
słynnym atakiem żołnierzy I Dywizji, Kalinowski pisze ostatni list do żony: 

(...) Jest śliczny słoneczny dzień. Po nocy z silnym przymrozkiem mgła się 

podniosła do góry i rozpoczął się bój. Dookoła huk i słupy dymu, biją działa  
wszystkich kalibrów i "Katiusze". To jest przygotowanie artyleryjskie (...) Co 
będzie   dalej,   opiszę   ci   potem   (...)   Piszcie   o   wszystkim   (...)   O   mnie   się   nie  
martwcie – jestem dobrej myśli (...) Żegnajcie Wasz Mietek. 

background image

Porucznik   Kalinowski   spiesznie   kończy   list.   Rozkaz   dowódcy   poleca 

dostarczyć ważny meldunek na sąsiedni odcinek frontu. 

Niemcy zauważyli jego samochód. Kładą ogień artyleryjski. Jedna salwa, 

druga i... śmiertelnie ranny Mietek mimo natychmiastowej pomocy lekarskiej 
umiera. Umiera wtedy, kiedy jego chłopcy wydzierają w krwawym boju piędź 
po piędzi teren obsadzony przez faszystów, rozbijają czołgi, bunkry i gniazda 
ckm. 

Odznaczony Krzyżem Virtuti Militari i radzieckim Orderem "Wojny w 

Obronie   Ojczyzny",   porucznik   Kalinowski   nie   zobaczył   zwycięskiego 
zakończenia   bitwy   pod   Lenino.   Stanęli   nad   mogiłą   towarzysze   broni, 
towarzysze   walk   z   szeregów   KPP   i   KZMP,   stanęli   żołnierze,   których 
przygotowywał do pierwszego boju. 

Mietek,   poległ   jak   bohater   za   sprawę,   w   którą   tak   głęboko   i 

entuzjastycznie wierzył –  pisali jego przyjaciele w listach do najbliższych mu 
osób.  -   O   takich   ludziach   jak   Mietek   nigdy   się   nie   zapomina.   Będziemy 
pamiętać o jego życiu, o jego walce. 

Dziesięć dni minęło od śmierci Kalinowskiego. W ziemiance nieopodal 

linii   frontu   długo   w   nocy   paliła   się   migotliwa   lampka.   Przyjaciel   Mietka, 
żołnierz, komunista, poeta Lucjan Szenwald kreślił swój nowy wiersz: "Elegię 
na śmierć Mieczysława Kalinowskiego" ' . 

'  Lucjan Szenwald: Utwory poetyckie. Warszawa 1946, s. 198-202. 

Odżyły wspomnienia wspólnej walki i wspólnych działań... Powstał na 

kartach poetycki obraz przyjaciela – komunisty, przyjaciela ludzi, który całe 
swe życie oddał najszlachetniejszej sprawie wyzwolenia człowieka. 

Żołnierz swej matce-ziemi oddał krew czerwoną, 
Przypadł do matki-ziemi piersią wyszczerbioną 
Mężny bojownik przyjął śmierci pocałunek, 
Spod kurtki wydobyto skrwawiony meldunek. 
Mieczysław Kalinowski poległ! W ów dzień sławy 
Padł – i wróciło jego serce do Warszawy.