background image

Sny z nazwiskami

 

Sny z nazwiskami - odcinek 5 - Edward Pasewicz

Autor 

Maciej Gierszewski

   6 czerwiec 2009 14:21

Na dzień 9 czerwca br. przypadają 38 urodziny Edwarda Pasewicza, dlatego zdecydowałem, że to 
on będzie onirycznym bohaterem tygodnia.
130203
(…) Biorę prysznic, gdy wychodzę, w szatni nie ma już nikogo. Podchodzę do szafek, mają 
firmowe naklejki w prawym górnym rogu: “Stolica”, “Pro Arte”, “Nowy Wiek”, “Dwukropek”. 
Sprawdzam, czy któryś z moich kluczy pasuje do jakiejkolwiek szafki. Nie. Załamany wychodzę z 
szatni, idę jakiś czas szkolnym korytarzem. Pod oknem stoi Edward Pasewicz i Konrad 
Mańkowski. Konrad tłumaczy Edwardowi, że po zmianie zakończenia cała powieść jest banalna i 
przewidywalna. Edward próbuje się jakoś bronić. Na każdy jego argument Konrad ma mocną 
ripostę. W końcu Edward daje za wygraną i mówi: “Pierdol się” i odchodzi. Dopiero wtedy Konrad 
mnie zauważa, odwraca się na pięcie w moim kierunku i pyta: “A co u ciebie?”. Wystraszyłem się, 
zaczynam uciekać, biegnąc przez korytarz, którego ściany są pomalowane łososiową farbą olejną. 
Na końcu korytarza są drzwi, wchodzę a tam na środku pokoju stoi Magda Figiel, ubrana w 
niebieski waciak. Bardzo dużą wiertarką wierci dziurę w podłodze. Na głowie ma narciarskie gogle. 
Jest jakby mniejsza, jakby szczuplejsza. Podnosi głowę, przestaje wiercić, z kieszeni wyciąga 
kartkę i bez słowa mi ją podaje. Na kartce jest numer telefonu, kierunkowy - 012. Wkładam kartkę 
do prawej kieszeni piżamy. Odbieram telefon, w słuchawce słyszę: “Tu Edward Pasewicz z 
Warszawy, pamiętasz? Nie interesuj się panią Magdą, bo jutro ją zwalniamy.” Idę wolno 
korytarzem, kolor ścian na moich oczach zmienia się z łososiowego na jasnozielony. Oglądam 
zdjęcia na ścianach, sami faceci. Po chwili widzę Konrada jak schodzi po schodach, na srebrnej 
tacy ma kanapki. Przysiadam się do niego, przed nami biegają dzieci, jemy kanapki z żółtym serem.
220603
Jestem w mieszkaniu Edwarda Pasewicza na Gdańskiej. Siedzimy w kuchni, na szerokim parapecie 
okna stoi laptop. Edward pokazuje mi wiadomość mailową, którą wysłał do Artura Burszty w 
sprawie nowego tomiku wierszy Tobiasza Melanowskiego. Wiadomość jest długa, nie chce mi się 
jej czytać. Proszę Edka, aby mi streścił główne argumenty, dla których Artur Burszta ma nie 
wydawać tej książki. “Otwórz załącznik”, mówi Ed. Robię to, a tam przy każdym wierszu czerwone 
komentarze, jakieś przypisy. Nadal nie chce mi się tego czytać, proszę go by mi jednak powiedział, 
dlaczego ta książka nie ma się ukazać. On odpowiada: “Bo jest chujowa. Giera, tak chujowej 
książki nie czytałem od dawna.” Bardzo przy tym gestykuluje, boję się by mnie nie uderzył przez 
przypadek. Czyta mi jakiś fragment: “Trumna rości sobie prawa, by pozostała zamknięta - No i co 
to ma być według ciebie?”, pyta teatralnie. Na potwierdzenie swej opinii mówi jeszcze: “Papa myśli 
tak samo.” Nie chce mi się z nim dalej gadać, wstaję i wstawiam wodę. Pytam: “Też chcesz kawy?”

background image

250104
Wracam ze spaceru do domu, w którym mieszkam z kilkoma znajomymi. W mieszkaniu jest 
właśnie Justyna Gola, Edward Pasewicz i Magda Franczak. To jest, to mieszkanie na AK, które 
kilka tygodni temu oglądaliśmy z Edwardem. Wchodzę do swego pokoju, zajmuję ten największy. 
Na środku stoi ogromny drewniany stół, okrągły. Leżą na nim dwa listy. Koperty są otwarte, listy są 
do mnie, ale ktoś je przedtem czytał. Pytam Magdy, czy czasem nie ona. W odpowiedzi słyszę, że 
listy przyniosła Barbara Płocińska i już były otwarte, więc pewnie wpadły w łapy Edka. 
170404
Do pokoju Krzysia, w którym śpimy w trójkę Marek Prus, Krzysztof Gryko i ja, wpada Edward 
Pasewicz. Zrywa z nas koc, a śpimy wszyscy trzej pod tym jednym tylko kocem i to na podłodze, 
zaczyna coś krzyczeć. Na początku wcale go nie potrafię zrozumieć, gdyż krzyczy po żydowsku. 
Dopiero po chwili zaczyna używać języka polskiego. Więc on krzyczy na nas, że wieczorem 
bawiliśmy się tym nożem z IKEA, a on nam mówił byśmy tego nie robili, a teraz ten nóż ma 
złamany czubek i jak on ma teraz otworzyć puszkę z tuńczykiem. 
- - - - - - - - -
Edward Pasewicz śni się także innym:
060905
Wyjrzałem przez okno. Słońce ledwie co prześwitywało przez poranne mgły nad trawnikami, 
ledwie było je widać wśród gęstych koron drzew. Zapisałem zdanie “Słońce w gęstych (zatarte 
słowo) jest jeszcze czymś innym”. Po czym wstałem z ławki i udałem się na spacer po dzielnicy. Z 
prawej strony robotnicy, zawzięcie walący młotkami w cegły. Stawiają budynki na środkach ulic. 
Uwagę przyciąga młoda dziewczyna, w kremowej, zwiewnej sukience z marszczonego tiulu, z 
obnażonymi ramionami, o smukłej szyi i lekko kręconych blond włosach, które sięgają jej do ust. 
Na ustach nikły uśmiech, jest raczej zadowolona. Pomaga kłaść cegły na zaprawie. Czy wygląda 
jak z komunistycznych propagand? Pomyślałem i zapisałem o niej zdanie: “(zatarte słowa)”. 
Dzielnica zdawała się nie mieć końca. Wciąż te same i te same ulice - a jednak ciągnące się seriami 
bez opamiętania. Wracam do swojej ławki, gdzie zostawiłem parę rzeczy. Klimat okoliczności 
przypominał mi wiersze Pasewicza. A przynajmniej tak zapisałem, zerkając na zieleniejące 
podwórka: “klimat jak u Pasewicza”. Idąc, dojrzałem przy ławce robotnika, jakby gmerającego, 
jakby przekładającego sobie papierosy z mojej paczki do swojej(…).
[Tomasz Szewczyk, cytat z maila]
200507
śniło mi się, wiesz, że francuska gazeta nouvel observateur zrobiła listę najlepszych średnich, jakie 
w roku szkolnym osiągnęli polscy poeci, na pierwszym miejscu był edward, potem wszystkie moje 
koleżanki, potem ty, krzyś i cała reszta, tylko nie było ani czerwińskiej, wisiały takie billboardy 
podświetlone z listą nazwisk, że nouvel observateur ogłasza i oznajmia kto z polskich poetów uczy 
się najlepiej, mnie nie dali, a dali wszystkie koleżanki. obudziłam się troszeczkę smutna. w tym śnie 
jeszcze była impreza - popijawa, jako najgorsza uczennica donosiłam wszystkim wódkę, sama nie 
upijając ani łyczka, za karę, że taka słaba uczennica jestem i zbierałam poetów z chodnika, tak się 
spili, a przemek łośko był takim hrabalowskim bohaterem, trzaskał pięścią w stół i domagał się 
alkoholu i klepał kelnerki po pupach. a drugiego dnia śniłam, że edward zrobił konkurs na 
przelizanie się - dosłownie “przelizanie” i wszyscy się ordynarnie całowali, ja kręciłam na kamerze, 
a edward kląskał w raczki i krzyczał jeszcze jeszcze.”
[Anna Czerwińska, cytat z gg]
020707
Śniło mi się, że jacyś ludzie Pasewicza wydali Koran - bardzo starannie, w ekskluzywnej, czarnej, 
kartonowej oprawie. Wglądał nawet nie jak książka, tylko jak drogi gadżet. Szeptali o nim. Cały 
czas utrzymywali, że to kryminał. Coś mi w tej ich gadanie nie pasowało.
[Adam Kaczanowski, cytat z maila]
- - - - - - - - -

background image

Edward Pasewicz śni się także sobie:
050904
Byłem w górach. Ktoś z telewizji robił ze mną wywiad, o nowoczesnych aparatach cyfrowych, 
które jakiś miejscowy robi z cudownego drewna. Cały czas facet z kamerą łaził za mną i mnie 
filował. Już przestało mi się to podobać. Jestem w schronisku. Tomek czeka na mnie w holu. A na 
wielkich telebimach wciąż pokazują ten wywiad ze mną, wciąż moja gęba w telewizorze, i już mi to 
zbrzydło. Prosiłem Tomka, by więcej już tego nie oglądał.
[opowiedziany przy śniadaniu]


Document Outline