background image

RESOCJALIZACJA 

Teoretyczne podstawy, oraz przykłady programów oddziaływań 

Kazimierz Pospiszyl 

 
WSTĘP....................................................................................................................................... 2 

ROZDZIAŁ I.......................................................................................................................... 3 

Systemy i modele oddziaływań resocjalizacyjnych ................................................................... 3 
(próba przeglądu) ....................................................................................................................... 3 

ROZDZIAŁ II ........................................................................................................................ 8 

Źródła intelektualne współczesnej postaci................................................................................. 8 
oddziaływań resocjalizacyjnych................................................................................................. 8 

Resocjalizacja jako „kanalizowanie" instynktów................................................................... 8 
Psychodynamiczne przesłanki oddziaływań resocjalizacyjnych ......................................... 13 
Terapia behawioralna w resocjalizacji ................................................................................. 19 

Psychodynamiczne sposoby oddziaływań ............................................................................... 25 
resocjalizacyjnych .................................................................................................................... 25 

Właściwości i sposoby oddziaływań resocjalizacyjnych ..................................................... 25 
Oddziaływania indywidualne............................................................................................... 26 
Zakłady resocjalizacyjne dla nieletnich ............................................................................... 28 
Problemy specjalne w resocjalizacji przestępców seksualnych........................................... 43 
Komuny terapeutyczne......................................................................................................... 45 

Przykłady zastosowania ekonomii punktowej ......................................................................... 50 
w resocjalizacji......................................................................................................................... 50 

Ogólne reguły stosowania ekonomii punktowej .................................................................. 50 
Przywileje i udogodnienia uzyskiwane na tydzień — cena w punktach.............................. 54 
Rodzaje zachowania, za które wychowanek traci punkty.................................................... 54 
Organizacyjne formy zastosowania ekonomii punktowej ................................................... 56 
w resocjalizacji..................................................................................................................... 56 
Kognitywno-behawioralne ujęcie ........................................................................................ 67 
programów resocjalizacyjnych............................................................................................. 67 

Dostosowanie metod oddziaływania resocjalizacyjnego ......................................................... 75 
do cech psychicznych wychowanka......................................................................................... 75 

Zróżnicowanie „podatności" na resocjalizację..................................................................... 76 
Metody oddziaływań resocjalizacyjnych ............................................................................. 77 
a cechy osobowości wychowanków..................................................................................... 77 
Dojrzałość interpersonalna wychowanka............................................................................. 82 
a sposoby resocjalizacji........................................................................................................ 82 
Drugi poziom dojrzałości ..................................................................................................... 84 
Czwarty poziom dojrzałości................................................................................................. 85 
Zróżnicowanie oddziaływań resocjalizacyjnych.................................................................. 88 
w świetle typologii Herberta Quaya..................................................................................... 88 

ZAKOŃCZENIE...................................................................................................................... 91 
ANEKS..................................................................................................................................... 93 

background image

 

 

WSTĘP 

 

Wzrastające w czasach współczesnych zainteresowanie sposobami skutecznej 

resocjalizacji wypływa nie tylko z przeświadczenia,  że mamy obecnie młodzież trudniejszą 
niż dawniej. Pomimo że przeświadczenie takie może funkcjonować i funkcjonuje w umysłach 
wielu ludzi, jest ono niestety mało diagnostyczne. Zawsze bowiem, odkąd istniało 
zorganizowane społeczeństwo, młodzież uważano za krnąbrną i złą. Jako anegdotę przytacza 
się często tekst z papirusu z V wieku p.n.e., w którym egipski kapłan uskarżał się na 
młodzież, opisując jej zachowanie w sposób do złudzenia przypominający współczesne 
utyskiwania na krnąbrność i nieposłuszeństwo dzisiejszego młodego pokolenia. 

Trudno więc tak na dobrą sprawę powiedzieć, czy faktycznie młodzież uważamy 

dzisiaj za bardziej „rozbisurmanioną" niż 50 czy 100 lat temu. Faktem bezspornym jest 
natomiast to, że owo rozbisurmanienie współczesnych nastolatków — wynik bardziej 
złożonego życia — staje się coraz bardziej dogłębne i skomplikowane, a tym samym bardziej 
oporne na oddziaływania resocjalizacyjne. 

Istnieje także i druga przyczyna zwiększającego się zainteresowania metodami 

skutecznej resocjalizacji; wynika ono ze stałego rozwoju i wysubtelniania psychiki człowieka. 
W tym miejscu pragnę odwołać się do opinii człowieka obdarzonego —jak dotąd — 
największą wyobraźnią psychologiczną, do opinii Zygmunta Freuda, który w swym sławnym 
liście do Einsteina (napisanym w styczniu 1932 roku) wyjaśniał dlaczego wojna stanowi 
niejako naturalny porządek rzeczy w społecznościach ludzkich. 

W tym jakże pesymistycznym tekście znajdujemy jednak nutę optymizmu, bowiem 

Freud mówi o tym, że istnieją dwie drogi trwałego przezwyciężenia instynktu śmierci 
(aktywującego agresję i skłonność do zabijania), tkwiącego immanentnie w podświadomości 
ludzkiej. Pierwszą jest podporządkowanie agresywnych impulsów intelektowi, a drugą 
zadzierzganie coraz to ściślejszych więzi między ludźmi. „Wszystko, co pobudza wzrost 
łączności emocjonalnej pomiędzy ludźmi, zapobiega wojnie i wrogości" — pisze Freud. List 
zaś kończy uwagą, iż „nie jest utopią nadziej a, że oba te składniki rozwoju kultury [...] mogą 
zaowocować wyeliminowaniem zarodków wzajemnej wrogości pomiędzy ludźmi, która to 
wrogość znajduje ujście w wojnie". 

W wyniku oddziaływania tych dwóch sił powstaje nowy człowiek, który zaczyna się 

wstydzić agresji jako „nieokiełznanego instynktywistycznego impulsu" na zasadzie podobnej 
do tego, jak współczesny, dobrze zsocjalizowany człowiek wstydzi się wielu innych, 
biologicznych reakcji swego organizmu, szczególnie wtedy, gdy występują one w otoczeniu 
innych ludzi. 

Chciałbym wierzyć, że sugestie ojca psychoanalizy znajdą odbicie w zachowaniu ludzi 

współczesnych, czego zapowiedzią może być fakt, że dzisiejszy człowiek, z jednej, strony 
wstydzi się wybuchów niekontrolowanej agresji, podobnie jak nie akceptuje (i przez to stara 
sieje wyeliminować) szeregu innych, naturalnych reakcji swego organizmu, które to reakcje w 
dawnych czasach (kiedy człowiek pozostawał na innym etapie rozwoju gatunkowego) nie 
posiadały tak awersywnego zabarwienia jak dzisiaj, a z drugiej, jest wrażliwy na podobnie 
„prymitywne" reakcje ze strony innych ludzi, a szczególnie ludzi młodych! 

Tak czy inaczej wzrastające zaniepokojenie otwarcie agresywnym i przestępczym 

zachowaniem współczesnych ludzi, szczególnie młodych, staje się motorem bardzo 
intensywnego rozwoju i doskonalenia metod resocjalizacji. W niniejszej książce starałem się 
ukazać dwie podstawowe kwestie: po pierwsze, źródła intelektualne, z których wypływają 

background image

główne koncepcje „poprawiania niepoprawnych", po drugie zaś przedstawiłem najbardziej — 
moim zdaniem — ciekawe przykłady konkretnych programów resocjalizacyjnych. 

Zaprezentowane programy pochodzą  głównie z kręgu kultury anglo-amerykańskiej, 

jako że —jak mi się wydaje — w krajach tego kręgu istnieje największe zapotrzebowanie na 
skuteczne programy resocjalizacyjne i — tym samym — powstaje tam najwięcej ciekawych 
pomysłów dotyczących oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Wybrane przykłady są, jak mi się wydaje, na tyle klarowne — i to zarówno pod 

względem konstrukcyjnym, jak i pod względem realizacji określonych kierunków myślenia 
— że można je bez trudu wykorzystać do tworzenia własnych programów resocjalizacyjnych. 

Pragnąłbym, aby najliczniejszą grupę Czytelników mniejszej książki stanowili 

praktycy pracujący z młodzieżą, szczególnie zaś z młodzieżą wykolejoną. Druga grupa 
Czytelników, do których książkę  tę adresuję, to studenci pedagogiki i psychologii, a 
szczególnie zaś ci, którzy specjalizuj ą się w zakresie resocjalizacji. Myślę,  że informacje 
zawarte na jej kartach zawierają niezbędną dla istoty resocjalizacji ,,gramatykę" przedmiotu. 
Zorientowanie się bowiem w uwarunkowaniach i kierunkach rozwoju współczesnych 
poczynań resocjalizacyjnych stanowi jedynie słuszną drogę do uaktywnienia własnej 
wyobraźni tak, aby mogła ona stworzyć skuteczne impulsy do stymulowania i poprawiania 
najbardziej subtelnego i złożonego wymiaru struktury duchowej człowieka, jaki stanowi 
domena sądów, ocen i wartości moralnych. 
 
 

ROZDZIAŁ I 

Systemy i modele oddziaływań resocjalizacyjnych 

(próba przeglądu) 

 

Na rozwój i stałe doskonalenie systemów resocjalizacyjnych miały wpływ nie tylko 

poglądy filozoficzne, tłumaczące na swój sposób istotę człowieczeństwa, uwarunkowania 
dobra i zła itp. W nowszych czasach ważnym intelektualnym źródłem rozwoju poglądów na 
resocjalizację stały się różne kierunki i orientacje psychologiczne, tworzone w ścisłej 
współzależności z poglądami filozoficznymi dotyczącymi człowieka. 

Spośród licznych szkół i orientacji współczesnej psychologii niewiele wpłynęło na 

wykształcenie się specyficznej teorii resocjalizacji Na ogół każdy etap rozwoju ,,wiedzy o 
duszy" oraz każdy kierunek tej wiedzy dokładał swoją, większą lub mniejszą cegiełkę do 
„gmachu wiedzy" na temat metod i form zmiany ludzkiego zachowania, niezwykle rzadko 
jednak budował własny gmach owej wiedzy. 

Złożoność i wzajemne przenikanie poszczególnych kierunków psychologicznych 

nastręcza pewną trudność w zakresie wyodrębnienia tych, które stworzyły własny system 
poglądów na istotę karania i resocjalizacji. 

Dodatkowym utrudnieniem śledzenia wpływów poszczególnych szkół i orientacji 

psychologicznych na oddziaływania resocjalizacyjni jest to, że resocjalizacja jest przede 
wszystkim działalnością praktyczną, dyktowaną przez życie społeczne od czasów 
najdawniejszych, tj. od czasów, gdy spotykamy zalążki organizacji społecznych. W ślad 
bowiem za owymi formami zorganizowanego życia społecznego musiały równocześnie 
powstawać społeczne mechanizmy ochraniające je przed zakusami „ciemnej strony duszy 
ludzkiej", szczególnie rozwiniętej u niektórych jednostek. Owe praktyczne doświadczenia 
były i są równie zasobnym źródłem tworzenia różnych zabiegów resocjalizacyjnych. 

Tak więc w przypadku prób podziału różnych metod i sposobów oddziaływań 

resocjalizacyjnych mamy zawsze do czynienia z dwiema szerokimi perspektywami. Z jednej 

background image

strony możemy wyróżnić sposoby traktowania przestępcy ze względu na przesłanki 
przyjmowane przez dany kierunek myślenia psychologicznego, z drugiej zaś ze względu na 
aspekty wynikające z praktycznego stosowania metod postępowania z jednostkami 
wykolejonymi. 

Te dwie przesłanki są często splecione ze sobą, co jest szczególnie widoczne wtedy, 

gdy mamy do czynienia z względnie zaawansowaną wiedzą teoretyczną na temat 
mechanizmów oddziaływania psychokorekcyjnego i z równie bogatymi spostrzeżeniami, 
wypływającymi z praktyki oddziaływań resocjalizacyjnych. Taki stan rzeczy nie ułatwia 
bynajmniej ogarnięcia najbardziej istotnych właściwości oddziaływań resocjalizacyjnych ani 
zrozumienia tych mechanizmów psychicznych, które wyznaczaj ą prawa skuteczności owych 
oddziaływań. 

Główna trudność bierze się stąd, że tworzone przez wielu autorów podziały systemów 

psychokorekcji bez jednolitej podstawy są niełatwe do ogarnięcia. Jak bowiem wiadomo 
umysł ludzki łatwiej ogarnia wszelkie podziały, które oparte są na jednolitej podstawie. Może 
się więc pojawić pytanie, dlaczego nie tworzyć podziałów opartych na tych dwóch 
podstawach, wyróżniając najpierw grupy według pierwszej z nich, a następnie tworzyć 
podgrupy według drugiej. W ten sposób powstaje przecież większość naukowych systematyk. 
Teoretycznie oczywiście byłoby to możliwe, w praktyce jednak większość autorów 
tworzących podziały metod i sposobów oddziaływań psychokorekcyjnych unika tego, 
prawdopodobnie obawiając się rażących sztuczności takich podziałów. 

Wiele bowiem przesłanek teoretycznych, różniących się pierwotnie między sobą, 

zostaje tak dokładnie przemieszanych w tyglu praktyki, że dany rodzaj oddziaływań 
resocjalizacyjnych, chcąc być konsekwentnie sklasyfikowany pod względem intelektualnego 
rodowodu, musiałby zawierać tak wiele subkategorii, iż raziłby sztucznością. 

We współczesnej literaturze zachodniej, poświęconej resocjalizacji wymienia się 

różne kierunki myślenia, znamienne dla współczesnej psychologii, które wpłynęły na 
stworzenie systemów resocjalizacyjnych. Dwa z nich powtarzają się najczęściej, tj. 
psychoanaliza i behawioryzm. 

Najplastyczniej bodaj rzecz tę przedstawia J.D. Frank, autor hasła o psychoterapii w 

encyklopedii zdrowia psychicznego, który widzi dwa źródła metod oddziaływania na 
człowieka, pokrywające się w ogólnych zarysach z oddziaływaniem psychoanalizy i 
behawioryzmu. Pierwszym źródłem są praktyki magiczno-religijne, natomiast drugim 
laboratorium naukowe. Psychoanhzajest — zdaniem Franka — kontynuatorką pierwszego 
nurtu oddziaływań, natomiast behawioryzm drugiego (J.D. Frank 1963). 

Nieco zbliżony, dychotomiczny podział  źródeł intelektualnych współczesnych 

oddziaływań psychokorekcyjnych na przestępców przyjęli T. Ayllon i M. Milan, wyróżniając 
dwa „systemowe podejścia" do zjawiska zaburzeń w zachowaniu, nazywanych także 
,,inspirującymi modelami". Jednym z nich jest model choroby psychicznej, drugim zaś model 
behawioralny. 

Podejście pierwsze przyjmuje, że wszelkie formy przestępczego i dewiacyjnego 

zachowania są rodzajem choroby i tak jak każda choroba, jeśli ma być wyleczona, musi 
zostać dokładnie poznana (zarówno pod względem objawów znamionujących jej przebieg, jak 
i przyczyn ją wywołujących), a następnie trzeba znaleźć odpowiednie dla niej środki 
prewencyjne i lecznicze. 

Natomiast model behawioralny zakłada coś odwrotnego, a mianowicie, że zachowanie 

przestępcze czy dewiacyjne jest jak najbardziej normalną reakcją na nieprawidłowe 
uwarunkowania, dlatego też cała resocjalizacja polegać powinna na „przewarunkowaniu", tzn. 
na stworzeniu społecznego systemu nagradzania (i tym samym wzmacniania) takich cech, 
które są pozytywne ze społecznego punktu widzenia (T. Ayllon, M.Milan 1979). 

background image

Podobny typ rozumowania przedstawiają zwolennicy bardzo radykalnych reform w 

resocjalizacji, proponowanych na fali hałaśliwie działającego w latach siedemdziesiątych 
naszego stulecia ruchu tzw. antypsychiatrii. Przedstawiciele tego kierunku przypisuj ą sobie to 
stanowisko, które cytowani wyżej Ayllon i Milan uważają za model behawioralny. Sądzą oni 
mianowicie, że odkryli całkowicie oryginalne i nowoczesne podejście do istoty wykolejenia 
oraz jego resocjalizacji, które stanowi wielki postęp w zestawieniu ze wszystkimi 
rozwijanymi dotąd kierunkami psychologicznymi. Wszystkie dotychczasowe orientacje 
psychologiczne i psychiatryczne zakładały, że istnieje w człowieku „coś", co przeszkadza mu 
we właściwym przystosowaniu się do otoczenia społecznego. Inaczej to „coś" interpretowała 
psychoanaliza, inaczej behawioryzm, ale zawsze ono stanowiło esencję złego zachowania. 

Zdaniem zaś nowej filozofii, tłumaczącej zaburzenia w zachowaniu, owo „coś" tkwi 

na zewnątrz człowieka niedostosowanego i tym samym istota resocjalizacji (psychokorekcji) 
zasadzać się musi na nauczeniu właściwych sposobów reagowania w sytuacjach społecznych. 
Autorzy tego podejścia głoszą wcale nienową (wbrew ich przekonaniu o pionierskości swego 
podejścia) ideę konieczności zmiany kierunku nacisku oddziaływań resocjalizacji ze sfery 
intrapersonalnej na interpersonalną, czyli zamiast poprawiać człowieka „od wewnątrz" należy 
uzdrowić jego stosunki z innymi ludźmi (por. dla przykładu A.P. Goidstein 1986). 

J. Whittaker (1979) wyróżnił trzy „prominentne szkoły", wyznaczające zarówno 

filozofię oddziaływań resocjalizacyjnych, jak i ich metody. Pierwszą, a zarazem na terenie 
USA najwcześniej rozpowszechnioną, stanowi podejście psychodynamiczne, drugą 
behawiorystyczne, natomiast trzecią „prominentną szkołą" w uprawianiu resocjalizacji jest, 
zdaniem tegoż autora, strategia kierowania interakcjami w grupach (quided group interaction 
strategies). Rozróżnienie po między tymi źródłami intelektualnymi streszcza J. Wittaker w 
syntetyzującej tabeli (tab. l). 

Inna próba systematyki modeli oddziaływań resocjalizacyjnych pochodzi od W. 

Rhodesa i M. Trący, którzy wyróżniają sześć takich modeli tj. psychodynamiczny, 
behawioralny, socjologiczny, biopsychiczny, ekologiczny i zmiany kultury (W. Rhodes, M. 
Trący 1972). 

Najobszerniejszy bodaj zestaw orientacji i modeli oddziaływań pochodzi od K. Juula, 

który prześledził kierunki i trendy występujące w oddziaływaniach psychokorekcyjnych na 
„niesforne" i przestępcze dzieci w 11 krajach w przeciągu 200 lat, tj. —jak twierdzi — od 
czasów Pestalozziego. Autor ten wyróżnił aż dziewięć takich modeli: 

Rozwojowy, wedle którego dziecko w toku rozwoju psychospołecznego przechodzi 

okresy krytyczne, odznaczające się podatnością na różnego rodzaju odchylenia od normy w 
zakresie równowagi emocjonalnej i na przestępstwa. Zadaniem resocjalizacji jest pomoc w 
przezwyciężeniu tych kryzysów. 

Psychodynamiczny, zakładający, 

że zaburzenia w zakresie stosunków 

interpersonalnych prowadzą do zaburzeń osobowości przez niezaspokojenie potrzeb 
psychicznych i zaburzenia równowagi procesów emocjonalnych. Zgodnie z tym 
stanowiskiem resocjalizacje polegać powinna na uwrażliwieniu osób znaczących w życiu 
dziecka na to, żeby zwracały większą uwagę na potrzeby procesów emocjonalnych, których 
zaspokojenie zapewnia właściwy rozwój i dojrzałość społeczną. 

Upośledzenia uczenia się  — u podłoża tego modelu leżą dwie przesłanki: a) 

neurologiczne dysfunkcje hamuj ą dojrzałe społecznie i emocjonalnie reakcje dziecka; b) 
nieumiejętność przyswojenia sobie wielu sposobów zachowania powoduje u dziecka poczucie 
niższości, prowadzące w konsekwencji do wzrostu agresji i innych zaburzeń w zachowaniu. 
Zalecane przez zwolenników tego podejścia  środki zaradcze polegają na intensyfikacji 
procesu uczenia się i dostosowaniu go do indywidualnych możliwości dziecka. 

Strategie modyfikacji zachowania wychodzą z przesłanek,  że wszelkie zachowanie, 

dobre i złe, jest wyuczone, dlatego też poprawa złego (nieodpowiedniego) zachowania 

background image

polegać musi na zmianie wzmocnień na takie, które nagradzać będą zachowanie pozytywne, a 
karać negatywne. 

Medyczne i biofizyczne podejście zakłada,  że wszelkie zaburzenia w zachowaniu 

wynikają albo z chorób i uszkodzeń systemu nerwowego, albo z takiego trybu życia, który 
powoduje zmiany w reakcjach nerwowych (jak np. nieodpowiednia dieta). Główny punkt 
ciężkości w zmianie zachowania zależny jest tym samym od wyników leczenia i od 
przestrzegania zasad w życiu codziennym. 

Ekologiczny model bazuje na przekonaniu, iż wszelkie postacie zaburzeń i 

dysharmonii zachowania wypływają z niedostosowania dziecka do otoczenia. Resocjalizacja 
w świetle tej koncepcji polegać powinna przede wszystkim na działaniach w kierunku zmiany 
zarówno dziecka niedostosowanego, jak i otoczenia, w którym ono żyje, po to, aby poprawić, 
pogłębić i uczynić bardziej harmonijnymi związki pomiędzy otoczeniem a dzieckiem. 

Podejście kontrkulturowe zakłada,  że główne przyczyny zachowania negatywnego 

wypływają z wadliwości instytucji społecznych odpowiedzialnych za wychowanie młodzieży. 
Instytucje te zabijają swą bezdusznością, sztywnością i skłonnością do uniformizacji wszelkie 
zdrowe, naturalne potencjalności dziecka, usposabiające go do prawidłowego rozwoju 
moralnego i społecznego. Zatem zadaniem właściwie zorganizowanego wychowania powinno 
być uchronienie dziecka od ogłupiających go i paczących jego zmysł moralny instytucji 
wychowawczych i pozwolenie mu na zbliżony do naturalnego, jak najmniej skrępowany 
rozwój. 

Transcendentalny model polega również na głębokim przekonaniu, że natura 

człowieka jest z istoty swej dobra i mądra, trzeba jednak rozbudzić tkwiące w niej 
możliwości, których uśpienie spowodowało różnego rodzaju zaburzenia w zachowaniu. 
Najlepszym sposobem pobudzenia wszystkich potencjalności rozwojowych są komuny 
terapeutyczne. 

Psychoedukacyjny model zawiera syntezę wielu strategii wychowawczych i różnych 

filozofii rozwoju, kładzie główny nacisk na szeroki zakres doświadczeń dziecka, 
zmierzających do poprawy jego zachowania (K. Juul 1980). 

Obszerną listę systemów oddziaływań resocjalizacyjnych przedstawili także u nas C. 

Czapow i S. Jedlewski. Autorzy ci wyróżnili m.in. systemy oparte na wzorach wychowania 
rodzinnego, samorządności młodzieży oraz: dyscyplinarno-izolacyjny, progresywny, 
socjopedagogiczny, indywidualny, homogeniczny i komplementarny. Ponieważ założenia 
tych systemów są ogólnie znane, a ponadto łatwo dostępne w naszej literaturze, nie zachodzi 
potrzeba ich omówienia (C. Czapow, S. Jedlewski 1971). 

Konieczne jest natomiast ustosunkowanie się do wymienionych i 

scharakteryzowanych powyżej podziałów systemów, modeli i sposobów oddziaływań 
resocjalizacyjnych. 

Otóż wydaje się— o czym wspomniałem na początku niniejszego rozdziału — że 

podziały te nie występują na ogół samodzielnie. Dokonuje się ich na podstawie idei 
przewodniej danej filozofii, dotyczącej istoty oddziaływań resocjalizacyjnych, najczęściej bez 
próby oddzielenia jednego podejścia od drugiego, co zresztą często nie jest w ogóle możliwe. 

Inną właściwością przytaczanych podziałów jest przyjmowanie przez różnych autorów 

odmiennych dla nich podstaw. I tak raz dzieli się systemy resocjalizacji ze względu na 
kierunek psychologii, który zapładniał twórców danego systemu, innym razem, biorąc za 
podstawę organizację tego systemu. 

Sprawę zdecydowanie pogarsza fakt, że nie tylko stworzone przez różnych autorów 

podziały systemów trudne są do zestawienia, lecz także w zdecydowanej większości 
przypadków ten sam autor nie zachowuje konsekwencji w tym zakresie. Najlepszym chyba 
przy kładem takiej różnorodności podstaw podziału jest przedstawiona uprzednio lista modeli 
wychowania resocjalizacyjnego stworzona przez K. Juula (K. Juul 1980). 

background image

Uwagi powyższe kreślę niejako krytykę systemów prezentowanych przez 

poszczególnych autorów, starających się wyodrębniać najbardziej — ich zdaniem — typowe 
sposoby oddziaływań resocjalizacyjnych, lecz jako próbę wykazania tego, jak trudno jest 
stworzyć jednolity, konsekwentny system podziału metod i sposobów tych oddziaływań. 

Dlatego też, chcąc ukazać możliwie klarowny obraz sił dynamizujących współczesny 

rozwój teorii i praktyki resocjalizacji, w dalszej kolejności ukażę trzy kierunki psychologii, 
które odcisnęły najmocniejsze piętno na tym rozwoju. Uważam bowiem, że obok 
wspomnianej już psychoanalizy czy behawioryzmu ogromny wpływ, zarówno na praktykę 
oddziaływań resocjalizacyjnych, jak i na sposób myślenia o istocie resocjalizacji, wywarł 
stworzony na początku naszego stulecia kierunek psychologii zwany psychologią 
hormistyczną, ukazujący działalność resocjalizacyjną jako kanalizację nieokiełznanych 
instynktów. Kierunek ten najwcześniej sformułował względnie zwarty system poglądów na 
istotę i metody oddziaływań resocjalizacyjnych. Toteż od niego zacznę prezentację  źródeł 
intelektualnych współczesnych koncepcji resocjalizacyjnych. 
 
Tabela 1. 
Różnice w podejściu do resocjalizacji dzieci i młodzieży 
 

Stanowisko 
 

Psychodynamiczne 
 
 

Behawioralne 
 

Kierowanie 
interakcjami w grupie 
 

Założenia 
 
 

Występowanie 
podświadomości. 
Freudowski model struktury 
osobowości. Zachowanie 
ściśle związane z 
przeżyciami wewnętrznymi, 
konflikty uzewnętrzniane 
przez zabawy i aktywność 
społeczną. Grupa jako teren 
terapeutyzujących 
doświadczeń

 

Osobowość może być 
najlepiej wyrażona 
przez sumę dających się 
zaobserwować 
rodzajów zachowania, 
które bywa całko- 
wicie kontrolowane przez 
otoczenie. Złe za- 
chowanie jest „zdrową" 
reakcją na złe wpływy 
otoczenia, a nie 
symptomem choroby. 
 

Zachowanie przestępcze jest 
spowodowane 
i podtrzymywane przez 
niewłaściwą podkulturę 
rówieśniczą. Każdy jej członek 
jest odpowiedzialny za własne 
zachowanie i zdolny 
do zmienienia go. Wartości i 
umiejętności przestępcze 
przekierowywanie w procesie 
pracy grupowej. 
 
 

Zamierzenia 
 

Zmiany osobowości i 
zachowania przez 
nieskrępowane interakcje w 
starannie dobranym 
otoczeniu społecznym. 
 

Zmiana zachowania 
jednostki i grupy 
traktowanej jako całość 
poprzez wcielenie zasad 
społecznego uczenia się. 
 

Zastosowanie oddziaływań 
grup rówieśniczych do 
wykształcenia 
konstruktywnego 
zachowania członków grupy. 

Wskazania 
odnośnie 
doboru grup 
 

Dzieci od lat czterech do 
późnej adolescencji. Zwykle 
początkowe objawy zaburzeń 
w zachowaniu. Wykluczone 
są objawy 
psychopatyczne, 
psychotyczne i wycofywanie 
się. 
 

Dzieci z objawami 
zaburzonego zachowania, 
bez wyłączenia 
jakichkolwiek postaci 
zaburzeń. 
 

Starsza młodzież przestępcza, 
nierzadko 
przebywająca w instytucjach 
resocjalizacyjnych. 
Wykluczone psychozy z kręgu 
schizofrenicznego. 
 

Układ grup 
 

Zwykle grupy 6-10 osobowe. 
Ważnym czynnikiem dla 
zachowania równowagi jest 
staranny dobór typów 
zaburzeń. 

Zwykle małe grupy, 
jednorodne pod względem 
rodzaju zaburzeń. 
 

Przeciętne grupy: 7-11 osób 
przejawiających skłonności do 
zachowania przestępczego. 
 

background image

Podstawy 
teoretyczne 
 

Teorie psychoanalityczne. 
 

Teorie społecznego 
uczenia się. 
 

Wstępnie zarysowane teorie, 
wypływające 
ze studiów nad sposobami 
komunikowania 
się interpersonalnego. 
 

Rola 
terapeuty 
 

Zróżnicowana: od bardzo 
permisywnej do bardzo 
restryktywnej. 
Ogólnie jednak reakcje 
niedyrektywne, podejście 
rodzicielskie. 

Terapeuta ustala wstępnie 
wzmocnienie i 
czuwa nad powstaniem 
nowych postaci 
zachowania. 
 

Główny animator procesów 
zachodzących 
w grupie, kontrolujący przebieg 
różnych 
uwarunkowań zachowania. 
 

 
 
 

ROZDZIAŁ II 

 

Źródła intelektualne współczesnej postaci 

oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

Resocjalizacja jako „kanalizowanie" instynktów 

 

Jak wiadomo, twórcą psychologii hormistycznej był brytyjski psycholog i lekarz, 

profesor Oksfordu, W. McDougall. Autor ten, w swym najgłośniejszym bodaj dziele 
Introduction to social psychology, wydanym po raz pierwszy w 1908 r., przedstawił tezę, że 
napęd (homie) naszego postępowania, „hormistyczna energia" tego zachowania, bierze swe 
źródło z instynktów, które są, odziedziczoną lub wrodzoną dyspozycją psychofizyczną, 
determinującą podmiot, którego jest udziałem, do spostrzegania przedmiotów pewnej klasy 
lub zwracania na nie uwagi, do doświadczenia (po spostrzeżeniu takiego przedmiotu) 
szczególnego rodzaju podniecenia emocjonalnego i do działania w pewien określony sposób 
albo przynajmniej do doświadczenia impulsu do takiego działania" (W. McDougall 1908, s. 
25) 

W. McDougall wyróżnił początkowo siedem zasadniczych instynktów 

,,warunkujących jakiś określony rodzaj podniecenia emocjonalnego". Są one następujące: 
instynkt ucieczki (strachu), awersji (odrazy), ciekawości (zdumienia), wojowniczości 
(gniewu), pewności siebie (dominacji), samoponiżania (uległości) i uczuć rodzicielskich 
(tkliwości). Później, jak wiadomo, zarówno sam McDaugal, jak i jego liczni zwolennicy listę 
tę poszerzyli do nieprawdopodobnych rozmiarów, co w końcu zmusiło ich do odejścia od 
biologicznego terminu „instynkt" na rzecz takich określeń, jak ,,skłonności" czy „zdolności" 
(por. G.S. Brett 1969), ale to już inne zagadnienie. 

Założenia psychologii hormistycznej w zakresie wyjaśnienia etiologii zachowań 

przestępczych, a przede wszystkim resocjalizacji ludzi przejawiających przestępcze 
skłonności przedstawił inny klasyk psychologicznej literatury angielskiej, profesor 
Uniwersytetu Londyńskiego, sir C. Burt (nobilitowany w uznaniu zasług). Autor ten swe 
podstawowe dzieło na temat powstawania i zwalczania przestępczości nieletnich, The young 
delinquent, opublikował kilkanaście lat po ogłoszeniu przez McDougalla podstawowej listy 
instynktów, a mianowicie w 1925 r., w związku z czym wymienia nieco więcej instynktów 
stanowiących „napęd" czynów przestępczych młodzieży (co świadczy o wspomnianej wyżej 

background image

tendencji do powiększania liczby instynktów). Burt uważa mianowicie, że następujące 
instynkty mogą mieć poważny udział w powstawaniu cech zachowania przestępczego: głód 
(żarłoczność,  łakomstwo), seks, złość, zachłanność, polowanie, włóczęgostwo, ciekawość, 
instynkt stadny, samozadufanie (self-assertion), samoupokarzanie {self-submission), strach, 
wstręt, zakochanie, zadurzenie (affection), smutek, radość i zabawa. Omówieniu wpływu 
wymienionych instynktów na przestępczość poświęca dwa obszerne rozdziały swej książki. 
Sam zestaw tych ,,instynktów" ukazuje, że związki każdego z nich z zachowaniem 
przestępczym są wielce zróżnicowane. Niektóre mają bezpośredni wpływ na zachowanie 
przestępcze, inne pośredni. 

Zgodnie z podstawowym twierdzeniem C. Burta „pospolite przestępstwa popełniane 

przez młodzież  są albo otwartym przejawem niektórych prymitywnych i powszechnych 
impulsów, stanowiących składnik przekazanych nam instynktów, albo też stanowią reakcje 
przetworzone i pośrednie, wyraźnie jednak czerpiące swe źródło z tych prymitywnych 
emocji" (C. Burt 1925, s. 422). 

Wpływ instynktów na zachowanie przestępcze jest więc poniekąd pośredni, każdy 

instynkt wytwarza specyficzną emocję, „stąd też u wszystkich, a szczególnie zaś u 
niedojrzałych przestępców, raczej prymitywne emocje niż instynkty stanowią motyw i 
dostarczają energii do czynów przestępczych" (ibidem, s. 423). 

Wydaje mi się, że przytaczanie sposobu określania wpływu każdego z wymienionych 

instynktów na zachowanie przestępcze nadałoby obecnemu rozdziałowi charakter rozprawy 
historycznej, dlatego też nie będę tutaj omawiał uzasadnień przedstawionych przez C. Burta 
ani też jego ciekawych skądinąd badań nad częstotliwością przestępstw popełnianych pod 
wpływem poszczególnych instynktów Przejdę natomiast od razu do poglądów tego autora na 
temat resocjalizacji, które, to poglądy — mimo że należą już dzisiaj do historii psychologii — 
nie straciły swej aktualności. 

Prezentację swoich poglądów C. Burt rozpoczyna od polemiki ze stanowiskiem tzw. 

utylitarnej szkoły kryminologii, założonej przez angielskiego uczonego J. Benthama, 
żyjącego w latach 1748-1832, który, opierając się na nieco wcześniejszych poglądach twórcy 
tzw. klasycznej szkoły kryminologii, markiza C.B. Beccarii (żyjącego w latach 1739-1794, 
głoszącego potrzebę zapewnienia przez państwo sumum bonum, czyli dobra powszechnego, 
jako głównej przeciwwagi dla przestępstw, które wynikają ze zła i nieszczęść), stworzył 
pogląd,  że każdy człowiek jest „zwierzęciem racjonalnym". Racjonalizm ów polega na 
,,świadomym i przemyślanym" gromadzeniu przyjemności  i unikaniu wszelkich doznań 
nieprzyjemnych. Pogląd ten nosi nazwę Felicific calculus (kalkulowanie szczęścia). Jeżeli 
tedy czyny przestępcze obłożymy karami, przestaną się one „opłacać" danej jednostce 
(por.L.P. Carney 1880). 

Przyjmując natomiast, że siłę napędową ludzkiego zachowania (w tym także 

zachowania przestępczego) stanowią instynkty, za główny motor tego zachowania należałoby 
uznać przyjemność wynikającą z zaspokojenia danego instynktu (poprzez rozładowanie na 
pięcia wywołanego brakiem zaspokojenia określonego instynktu). Dlatego też logiczną, 
zdawałoby się, konsekwencją byłoby obłożenie wypływającej z zaspokojenia instynktów 
przyjemności (o ile nie jest akceptowana społecznie) taką mnogością nieprzyjemnych 
konsekwencji (tzn. dotkliwych kar), że bardziej „opłacałyby się" czyny moralnie 
akceptowane. Zdaniem C. Burta nie da się jednak postawić znaku równości między realizacją 
danego instynktu a określoną sumą przyjemności (w rozumieniu hedonistycznym) i w 
związku z powyższym „nie jest ona ani pierwotnym, ani też najsilniejszym bodźcem do 
popełnienia przestępstw". „Siła sprawcza — pisze dalej C. Burt — aktów przestępczych o 
charakterze impulsywnym jest instynktowna, a nie rozmyślnie planowana, i jako taka jest 
bardziej zwierzęca niż hedonistyczna bardziej emocjonalna niż wynikająca z logicznej 
kalkulacji". 

background image

Z powyższych względów całkowicie bezskuteczne, a w dodatku wielce szkodliwe, jest 

tłumienie wyrażanych w zachowaniu przestępczym skłonności instynktownych. Jedyną 
właściwą drogą oddziaływań resocjalizacyjnych (którą C. Burt porównuje z leczeniem 
homeopatycznym) jest sublimacja, która polega na ,,ćwiczeniu emocji w sposób podobny do 
tego, jak ćwiczy się inteligencję, na takim kształceniu instynktów, jakiemu podlega rozum". 
Zdaniem C. Burta „większość przestępstw popełnionych przez nieletnich w ostatecznym 
rozrachunku nie wypływa z tkwiącej w sercu człowieka grzeszności, lecz z niewłaściwego 
skierowania energii. Dlatego też leczenie przestępczości nie może opierać się na 
zahamowaniu tej energii (które jest i tak niemożliwe), lecz na skierowaniu jej na właściwe 
tory" (ibidem, s. 469). 

Bardziej jeszcze analitycznie rolę sublimacji w socjalizacji instynktu walki omówił B. 

Bovet, działający mniej więcej w tym samym czasie co C. Burt, pozostający również pod 
wpływem psychologii hormistycznej. Autor ten, w swym szeroko swego czasu znanym dziele 
Instynkt walki (1928), w koncepcji sublimacji wyszedł od przedfreudowskiego rozumienia 
tego pojęcia, przedstawionego przez Francuza Ch. Secrtana w pracy La Principle de la Morale 
(Zasady moralności), wydanej w 1893 r. Otóż Ch. Secrtana wyróżnił trzy stadia instynktu w 
zależności od stopnia jego sublimacji: pierwsze i podstawowe (tj. bez jakiejkolwiek 
sublimacji) polega na całkowitym egoizmie i bezwzględnym dążeniu do realizacji, drugie, w 
którym instynkt ujęty został w łożysko i stał się bardziej złożony, oraz trzecie, gdzie instynkt,, 
ulega zboczeniu i platonizacji". 

Owe trzy stadia Ch. Secrtana przedstawił plastycznie na podstawie analizy uczucia 

miłości: „Na pierwszym etapie miłość oznacza potrzebę usunięcia pewnego wytworu, 
zbędnego dla istnienia osobnika, a towarzyszącego stale ustrojowi dojrzałemu. Czynność ta 
wymaga innego ustroju, uzupełniającego, który staje się przedmiotem żądzy [...]. Tak więc 
miłość polega na pragnieniu posiadania. Przedmiot miłości jest tylko środkiem do osiągnięcia 
osobistego zadowolenia; kochanek myśli tylko o sobie samym, jest naiwnie i doskonale 
samolubny; dźwiga on tylko jarzmo przyrody, jest narzędziem gatunku'' (P.Bovet 1928, s. 
11). 

Na drugim etapie „miłość jest nie tyle rozkoszą, co szczęściem, [...] Posiadanie ciała 

nie stanowi w tym wypadku celu samego w sobie, lecz upragnione uzupełnienie celu 
realnego, a jest nim całkowite posiadanie przedmiotu miłości przy całkowitym oddaniu 
samego siebie. I w tym wypadku szukam własnego zadowolenia, lecz nie mogę znaleźć go 
inaczej niż w szczęściu ukochanej osoby [...]. 

Wreszcie istnieje jeszcze trzeci rodzaj miłości, w którym potrzeba nie odgrywa żadnej 

roli. Jest to życzliwość, miłosierdzie, dobroć, które pragnie wyłącznie i po prostu szczęścia 
ukochanej istoty, bez myśli o sobie, czy to dlatego, że ten, kto miłuje, nie odczuwa, aby mu 
czegokolwiek było brak, czy też dlatego, że umie się wznieść ponad własne potrzeby. Tego 
rodzaju miłość nie daje nikomu pierwszeństwa [...], wybiera dowolnie pole, na którym jej 
działalność ma widoki na przyniesienie największych korzyści. Taka jest miłość szarytki, 
obmywającej rany chorego" (ibidem, s. 112). 

Najważniejsze dla obecnych rozwiązali wydaje się to, że hormiści zwrócili uwagę na 

dwuetapowość sublimacji i instynktu. Najpierw mianowicie musi nastąpić skanalizowanie 
instynktu, czyli ujęcie jego energii we właściwe  łożysko (co było rozumiane jako 
,,wyładowanie” tej energii w sposób akceptowany społecznie), a dopiero potem nastąpić ma 
„uwznioślenie" określonego instynktu, czyli skierowanie go na inny tor. 

Znajomość powyższego rozróżnienia istotna jest dlatego, że wszelkie oddziaływania 

resocjalizacyjne zmierzać powinny do „kanalizacji" instynktów jako pierwszego etapu 
sublimacji. Przedstawione przez hormistów opisy oddziaływań resocjalizacyjnych są 
zasadniczo obrazem różnych strategii kanalizowania naturalnych popędów. 

background image

Sir C. Burt, przedstawiając swe poglądy na temat resocjalizacji, nie zajmuje się 

każdym z wyróżnionych przez siebie instynktów osobno, łączy je w pewne grupy. Najpierw 
poświęca uwagę sposobowi kanalizacji instynktów chciwości, stanowiących podstawowy 
impuls do kradzieży. Jego zdaniem perswadowanie pełnemu zachłanności złodziejowi, że nie 
powinien zadowalać się tym, co cudze, jest całkowicie bezskuteczne. „Jest to — używając 
porównania tego autora — proszenie ryby, aby zechciała latać niczym ptak, lub też 
drapieżnika pustynnego, aby spokojnie leżał obok jagnięcia i jak ono jadł tylko zieleninę." 
Nie jest możliwe ani nawet potrzebne tłumienie ludzkiej zachłanności, należy ją tylko 
skierować na właściwe tory. 

Z gruntu zła jest częsta praktyka rodziców, polegająca na pozbawieniu dziecka 

kieszonkowego za to, że coś ukradło, bo tym sposobem dostarcza się — zdaniem C. Burta —
jedynie dodatkowych impulsów do kradzieży. „ Chociaż brzmi to paradoksalnie, najlepszym 
sposobem zareagowania na kradzież dziecka jest podwojenie, a nie obcięcie jego 
kieszonkowego." Jeśli zdarzy się, że dziecko ukradnie, „daj mu nie tylko pensa do wydania, 
lecz sześć pensów do zaoszczędzenia w skarbonce. [...] Posiadanie [własności] jest najlepszą 
szkołą odpowiedzialności i uczciwości. Ktokolwiek sam coś posiada, potrafi także 
respektować cudzą własność". 

C. Burt zdaje sobie sprawę, że samo danie dziecku pożądanych przezeń pieniędzy czy 

przedmiotów nie rozwiązuje problemu. „Drogą do twej kieszeni możesz go zadowolić, lecz 
tylko w połowie"; pozbawi się w ten sposób potencjalnego złodzieja ekscytacji, która 
towarzyszy aktowi kradzieży. Dlatego też procesu zyskiwania nowych wartości nie należy 
pozbawiać dużego zaangażowania emocjonalnego, należy dziecku czy młodzieńcowi 
stwarzać możliwość zdobywania wynagrodzenia, osiągania cenionych przezeń zabawek i 
innych przedmiotów w zamian za określony, poważny wysiłek. Najlepszą drogą 
kanalizowania impulsów chciwości jest wykorzystanie „umiłowanego przez każde dziecko 
handlu" — tą drogą można w sposób trwały zaszczepić dziecku poczucie uczciwości i 
odpowiedzialności w procesie bogacenia się. 

Zwalczanie włóczęgostwa powinno iść dwoma torami: po pierwsze, należy zaspokoić 

u dziecka jego najbardziej naturalne potrzeby ruchu i przygód w sposób legalny. Im częściej 
dziecko będzie zabierane na wspólne, ciekawe wycieczki z rodzicami czy szkołą, tym mniej 
skłonne będzie do wycieczek organizowanych na własną  rękę, bez pozwolenia dorosłych, 
czyli do włóczęgostwa. 

Drugi kierunek zwalczania włóczęgostwa polegać musi na dokładnym wyjaśnieniu 

okoliczności stanowiących bezpośrednią przyczynę ucieczki z domu czy szkoły, a następnie 
na konsekwentnym unikaniu takich „włóczęgorodnych" sytuacji. 

Rozważania nad resocjalizacją (leczeniem) impulsów złości C. Burt rozpoczyna od 

przytoczenia opinii jednego z siedmiu mędrców starożytnej Grecji, że ,,złość jest najgorszą 
właściwością natury ludzkiej". Następnie przytacza zdanie Seneki, że wrogość „jest głównym 
wrogiem szczęścia publicznego i osobistego pokoju". Zarówno stoicy, jak i Seneka domagali 
się całkowitego wyeliminowania agresji z duszy człowieka. Takie zdecydowanie w 
potępianiu złośliwości nie było jednak znamienne dla wszystkich starożytnych filozofów, 
zarówno bowiem Platon, jak i Arystoteles dopatrywali się w agresywności także bodźców do 
czynów szlachetnych i odważnych. Burt twierdzi, że współcześni mu rodzice i nauczyciele 
podzielają na ogół opinie stoików i Seneki, podczas gdy psychologowie przychylaj ą się do 
poglądów Platona i Arystotelesa. Jako dowód na to przytacza opinie W. McDougalla i S. 
Halla. Ten ostatni stwierdza: „Złość stanowić może wielką i rozległą siłę w życiu człowieka, 
nadającą temu życiu smak i dynamizm napędowy". 

Zgodnie z tym tokiem rozumowania C. Burt ukazuje, w jaki sposób należy ujmować 

w karby złośliwość nieletnich przestępców. Do tego celu najlepiej służą „pełne wigoru 
reakcje cielesne", poddawane coraz to ostrzejszym regułom; będą to więc wszelkie 

background image

„gwałtowne i konkurencyjne sporty": atletyka, boks, piłka nożna itp. Gry takie stanowią 
„najlepszy kanał" do ujęcia w karby fair play agresywnych impulsów. 

Poglądy te są niemal identyczne z poglądami wspomnianego już P. Boveta, który 

pacyfikację  świata, a przede wszystkim duszy ludzkiej, radzi zaczynać od wychowania 
wojskowego, rozumianego jednak inaczej niż jedynie nauka walki. Wychowanie wojskowe 
powinno być połączone z wychowaniem moralnym (do tego celu służyć ma m.in. idea 
skautingu), tak aby sarkazm Nietzschego, iż „każdy osobnik, który od młodości wyrabia w 
sobie duszę żołnierza, jest stracony dla walk ducha", miał sens dokładnie odwrotny. Nastąpi 
to zaś wtedy, gdy poprzez wychowanie wojskowe wpajać się  będzie zasady wychowania 
moralnego. Jedynie bowiem przez zaprowadzenie ładu moralnego w psychice człowieka 
(skutkiem nauki zarówno reguł walki, jak i przede wszystkim zrozumienia racji, dla których 
można walczyć) doprowadzić można do ogólnej pacyfikacji świata (zarówno wewnętrznego, 
jak i zewnętrznego). 

Dużą trudność stanowi kanalizowanie impulsów agresywnych u małych dzieci, te 

bowiem nie rozumieją jeszcze zasad gry, w związku z czym najlepszą metodą oduczenia ich 
napadów złośliwości jest konsekwentne ignorowanie wszelkich objawów agresji. Autor 
usilnie przestrzega przed jakimikolwiek dowodami ulegania agresywnym żądaniom dziecka. 
„Impulsy złośliwości są najczęściej złym przyzwyczajeniem" — stwierdza C. Burt. 

Jednym z najtrudniejszych przedsięwzięć resocjalizacyjnych jest zwalczanie gangów 

młodzieżowych, jako że stanowią one zaspokojenie instynktów stadnych. Oczywiście 
najlepszym i jedynym pozytywnym rozwiązaniem tego problemu jest zastąpienie grup 
nieprzestrzegających praw i porządku społecznego innymi formami (jak np. kluby sportowe), 
które cieszyłyby się atrakcyjnością równą grupom „dzikim". 

Najpoważniejszą przeszkodą na drodze likwidacji gangów młodzieżowych jest duża 

stabilność związków wśród członków. Dlatego też zarówno kary, jak i inne formy 
oddziaływania muszą odnosić się do całej grupy. Dobrą, acz trudną drogą są zmiany miejsca 
zamieszkania przez rodziców, jako że gangi zawsze są związane z miejscem zamieszkania. 

Podobnie przebiegać powinna resocjalizacja przestępstw wynikłych z nadmiernego 

rozbudzenia impulsów seksualnych. Najgorszą — zdaniem C. Burta — metodą jest 
pozbawienie młodzieży przedwcześnie i nadmiernie pobudzonej seksualnie kontaktów z płcią 
przeciwną. Jedyną zaś słuszną drogą jest zapewnienie możliwie wielu dróg porozumiewania 
się  młodzieży obu płci, aby w ten sposób zapewnić „legalną szansę czerpania najbardziej 
elementarnej przyjemności, wypływającej z towarzystwa przedstawicieli płci przeciwnej". W 
czasie wspólnej pracy i zabawy chłopców i dziewcząt „za bardzo roztropną trzeba uznać 
zasadę, aby dążyć do pobudzenia wielu różnych instynktów, żeby sam instynkt seksualny nie 
stanowił siły największej, pochłaniającej całą psychiczną i fizyczną energię, lecz aby 
zredukowany został do jednego z wielu motorów ludzkiego zachowania" (ibidem, s. 504). 

Równowagę dla instynktów gwałtownych (aktywnych), które stanowią niejako 

naturalną podnietę do czynów agresywnych i przestępczych, stanowić powinny ,,instynkty 
powstrzymujące" zachowania takie jak strach, instynkt samoobrony, miłość itp., dlatego też 
zadaniem prawidłowych oddziaływań resocjalizacyjnych powinno być rozbudzenie tych 
„powstrzymujących instynktów", mających spełniać rolę moderatorów zachowania 
przestępczego. 

Przechodząc do ogólnego spojrzenia na teorię resocjalizacji stworzoną przez 

psychologię hormistyczną, odnotować należy przede wszystkim to, że, pomimo iż teoria ta 
wyrasta z mechanistycznego traktowania psychiki człowieka, dosadnie zwanego 
„hydraulicznym" (o czym świadczy chociażby sam termin „kanalizacja"), uniknęła ona wielu 
uproszczeń typowych dla tego typu koncepcji. W radach i zaleceniach dotyczących korektury 
ludzkiego zachowania nie ma tak wielu spłyceń, jak w innych koncepcjach, typowych dla 
mechanistycznych ujęć psychiki ludzkiej. Autorzy piszący na temat resocjalizacji, 

background image

reprezentujący hormistyczny kierunek myślenia, najprawdopodobniej skutkiem dużej intuicji 
psychologicznej nakreślili takie perspektywy oddziaływań resocjalizacyjnych, które w wielu 
przypadkach nie są sprzeczne z nowymi teoriami psychologicznymi dotyczącymi tego tematu. 

Wspomniana wyżej intuicja psychologiczna autorów kreślących strategie oddziaływań 

resocjalizacyjnych na zasadach psychologii hormistycznej wpłynęła również i na to, że 
wszelkie ich rady nie odbiegały na ogół od rad zdroworozsądkowych. Nawet wtedy, gdy 
myślenie zdroworozsądkowe w pewnym stopniu zostało naruszone (jak to miało miejsce w 
przypadku resocjalizacji złodziei), owo naruszenie starano się w sposób całkowicie klarowny 
uzasadnić. Zbieżność ze zdroworozsądkowymi przekonaniami na temat korektury ludzkiego 
zachowania  łatwo przekonywała rodziców i nauczycieli do potrzeby stosowania tych 
oddziaływań. 

Dużą zasługą reprezentowanego przez hormistów podejścia w określaniu wpływu 

instynktów na dewiacje ludzkiego zachowania, a także ich poglądów na resocjalizację, jest 
wielopłaszczyznowe ujmowanie istoty wpływu instynktów na zachowanie człowieka. Każdy 
z instynktów może doprowadzić do przestępstwa i wynaturzenia, a także do przywrócenia 
harmonii zakłóconego zachowania. Prawidłowość  tę alegorycznie przedstawia C. Burt 
mówiąc, że „postępowanie człowieka opiera się na instynktach, tak jak statua na cokole, przy 
czym na tym samym piedestale stanąć może zarówno przewrotny Priapa, jak i nieskazitelna 
Diana". 
 

Psychodynamiczne przesłanki oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

„Żadna z dziedzin zastosowania psychoanalizy nie wywołuje takiego zainteresowania, 

nie budzi tylu nadziei, a w konsekwencji nie zaprząta umysłów tak wielu oddanych swej 
pracy działaczy, jak zastosowanie owej psychoanalizy do teorii i praktyki wychowania" — 
pisał Z. Freud we wstępie do książki A. Aichhoma o wychowaniu nieletnich przestępców (A. 
Aichhorn 1925). Zainteresowanie, o którym pisze ojciec psychoanalizy, zaowocowało tym, że 
stała się ona sukcesorką wszystkich tych oddziaływań psychokorekcyjnych czy 
terapeutycznych (obojętnie jakbyśmy je zawali), które wpływają na wszelką zmianę 
zachowania człowieka poprzez oddziaływanie na jego „ukryte" sprężyny działania. Zaczęto 
bowiem wprowadzać psychoanalizę we wszystkie niemal dziedziny związane z 
wychowaniem i resocjalizacją, uważając ją za panaceum na wszelkie problemy psychiczne 
człowieka, oczekując od niej o wiele więcej, niż mogła dać. 

Sam Freud wyraźnie stwierdzał, że ,,wychowania nie można mieszać z psychoanalizą 

ani tym bardziej zastępować go psychoanalizą. Psychoanaliza może być traktowana jako 
środek pomocniczy w wychowaniu, ale nie może stać się  właściwym jego substytutem. 
Zastępowanie wychowania psychoanalizą jest nie tylko niemożliwe pod względem 
praktycznym, jest także niewskazane ze względów teoretycznych. Związki pomiędzy 
wychowaniem a psychoanalizą staną się wkrótce przedmiotem szczegółowych badań" (Z. 
Freud 1967). 

Pomimo tej zapowiedzi Freud nie zajął się wyraźnym rozgraniczeniem wychowania i 

psychoanalizy. Pozostaje zatem oparcie się o jego najogólniejsze tylko wzmianki na ten 
temat: ,,Przede wszystkim — stwierdza — psychoanaliza dorosłych neurotyków może być 
rozumiana jako reedukacja. Nawet trudne i przestępcze dziecko nie jest jeszcze takie, jak 
neurotyk, a reedukacja jest czymś zupełnie innym niż wychowanie niedojrzałych. Możliwość 
oddziaływania psychoanalitycznego polega na określonych przesłankach, które mogą być 
zawarte w określeniu »sytuacja analityczna«, która zawiera rozwój szczególnych 
psychicznych struktur i określonych postaw wobec analityka. Kiedy jednak brak jest tych 
cech, jak w przypadku dzieci, nieletnich przestępców i z istoty swej także przestępców 

background image

impulsywnych, wtedy należy zastosować coś innego niż psychoanalizę, jednakowoż coś, co 
poniekąd powinno być zbieżne z psychoanalizą" (ibidem). 

Zasadniczo następcy Freuda nie zajmowali stanowiska mistrza, że wychowanie (a 

więc także i resocjalizacja rozumiana jako wychowanie resocjalizacyjne czy resocjalizujące) 
nie powinno, a nawet nie może być psychoanalizą. W związku z tym starano się z lepszym 
lub gorszym skutkiem stosować szeroko psychoanalizę do resocjalizacji nieletnich i dorosłych 
przestępców. Podstawowa przesłanka uzasadniająca słuszność takiego zastosowania 
psychoanalizy była dosyć prosta; ponieważ zachowanie przestępcze lub inne formy dewiacji 
uważano za objaw nerwicy, traktowano je tym samym jako odpowiedni cel oddziaływań 
psychoanalitycznych. 

Jak w wielu innych dziedzinach, tak samo i na gruncie resocjalizacji trudno jest dzisiaj 

jednoznacznie stwierdzić, czy psychoanaliza wywarła większy wpływ na rozwój oddziaływań 
resocjalizacyjnych w sposób bezpośredni, tzn. dostarczając swych technik oddziaływania do 
pracy z przestępcami, a aparatu pojęciowego do wyjaśniania procesu demoralizacji i 
resocjalizacji, czy też poprzez prowokowanie „konkurencyjnych" sposobów wyjaśniania 
fenomenów przestępczości i innych form dewiacji zachowania, a także pozostających w 
opozycji do psychoanalizy technik psychokorekcyjnych. 

Dzisiaj także można spotkać instytucje lub samorzutnie organizujące się grupy 

resocjalizacyjne (np. narkomanów), które oficjalnie odżegnują się od psychoanalizy, a często 
w ogóle od „psychologii akademickiej", jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej metodom 
stosowanym przez te grupy, bez trudu możemy stwierdzić ich ogromne powinowactwo z 
psychoanalizą. 

Aby nie wikłać się w niezbyt istotne dla głównego przedmiotu niniejszych rozważań 

spory dotyczące tego, co jest psychoanalizą, a co nią nie jest, postanowiłem przyjąć termin 
bardziej ogólny, a mianowicie „podejście psychodynamiczne", rozumiejąc go, zgodnie z 
definicją przytoczoną w bardzo popularnym na Zachodzie podręczniku T.G. i B.R. Sarason, 
że jest to ,,podejście zakładające, iż zachowanie dające się zaobserwować (reakcje 
zewnętrzne) jest w większym lub mniejszym stopniu funkcją procesów wewnętrznych 
(ukrytych)". Autorzy tego podręcznika wyjaśniają dalej: „nie wszyscy teoretycy 
reprezentujący podejście psychodynamiczne uważają za siłę sprawczą zachowania te same 
elementy  świata wewnętrznego, jednakowoż wszyscy zgadzają się z tym, że osobowość 
człowieka jest kształtowana przez wzajemne oddziaływanie czynników wewnętrznych i 
zewnętrznych, przy czym wszyscy kładą większy nacisk na czynniki wewnętrzne" (I.G. i B.R. 
Sarason 1984, s. 48). 

Określenie „podejście psychodynamiczne" stosowane jest w większości publikacji 

poświęconych oddziaływaniom psychokorekcyjnym na przestępców i innych dewiantów 
utrudniających  życie społeczne. Należy jednak pamiętać,  że określenie to, będąc —jak już 
mówiłem — terminem szerszym niż psychoanaliza, obejmuje tym samym również 
oddziaływania psychoanalityczne. Warto ponadto mieć na uwadze to, że psychoanaliza jest 
najbardziej reprezentatywna dla podejścia psychodynamicznego, stąd też jej przede 
wszystkim należy poświęcić uwagę. 

Ponieważ psychoanalityczna terapia przestępców wypływa ze znamiennego dla tej 

orientacji psychologicznej obrazu człowieka w ogóle, a przestępcy szczególnie, trzeba 
najpierw poświęcić kilka uwag problemom natury ogólnej. 

Funkcjonowanie mechanizmów psychicznych, rządzących procesem społecznego 

dostosowania, jest szczególnie wyraźne na tle Freudowskiej koncepcji budowy osobowości 
człowieka. Zagadnieniu temu, podobnie jak studium nad instynktem agresji, poświęcił się Z. 
Freud w drugim okresie swej twórczości. Przyjął on, że w osobowości człowieka istnieją dwie 
przeciwstawne struktury motywacyjne. Pierwszą jest instynktownie zorientowana sfera id, 
nastawiona przede wszystkim na zaspokojenie fundamentalnych potrzeb biologicznych. 

background image

Natomiast drugą, krańcowo przeciwstawną warstwę osobowości stanowi superego, czyli 
surowy cenzor moralny, potocznie zwany sumieniem. 

Superego jest uwarunkowane przez otoczenie. Zostaje zaszczepione w osobowości w 

procesie wychowania przez tzw. identyfikację, czyli wytworzenie własnego idealnego obrazu 
na podstawie „rzutowania do wewnątrz" normalnej sylwetki ludzi przebywających w 
otoczeniu dziecka, a zarazem cieszących się u niego autorytetem. Obie te warstwy 
osobowości, będące wyznacznikami przeciwstawnych motywów, doprowadzaj ą do 
konfliktów w zakresie ukierunkowania motywacji postępowania jednostki. Ten nieustanny 
konflikt pomiędzy instynktownie zorientowanym id a społecznie uwarunkowanymi dążeniami 
superego  łagodzi trzecia, pośrednia warstwa osobowości — ego. Im lepiej rozwinięte ego, 
tym lepiej zintegrowana jest struktura osobowości i tym łagodniejsze konflikty pomiędzy 
dwoma na wskroś antagonistycznymi tendencjami, wypływającymi z id i superegoEgo jest, 
według teorii Freuda, mediatorem, który w sposób racjonalny godzi dwie przeciwstawne (w 
większości wypadków podświadome) tendencje. 

Wszelkie zaburzenia w rozwoju tych warstw osobowości wynikają z 

nieodpowiedniego rozwiązania podstawowych konfliktów dzieciństwa, o których była mowa 
uprzednio. Każda rodzina, stanowiąc niepowtarzalne układy związków uczuciowych 
pomiędzy poszczególnymi jej członkami, stwarza specyficzne sposoby przeżywania przez 
dziecko tych „uniwersalnych" kompleksów, a tym samym wpływa na różne formy 
kształtowania się ego i superego

Poglądy Freuda na temat budowy i funkcjonowania ludzkiej osobowości inspirowały 

jego następców do dalszych studiów nad tym zagadnieniem. Badania te rozwijały się w 
dwóch kierunkach, w zależności od warstwy osobowości poddawanej szczegółowej 
analizie.Jeden kierunek skupiał się na analizie znaczenia superego, natomiast drugi 
koncentrował się wokół analizy pośredniej warstwy osobowości, czyli ego

Pierwszy kierunek reprezentowała tzw. Brytyjska Szkoła Psychoanalizy skupiona 

wokół M. Kleina. Najwięcej ciekawych uogólnień na interesujący nas temat wniósł K. 
Money-KyrIe, który stworzył ciekawą typologię stylów przystosowania. Autor ten w swych 
teoretycznych uogólnieniach wyszedł od analizy „karzącej funkcji superego". Już Freud w 
swych studiach nad kulturą zwrócił uwagę na pewien agresywny odcień motywacji płynącej z 
najwyższej hierarchicznie warstwy osobowości, tj. superego. Twierdził on mianowicie, że 
wymagania  superego rosną bezlitośnie w miarę zaspkajania jego żądań.  Superego u 
człowieka najwierniej nawet przestrzegającego norm moralnych — podkreślał Freud — w 
zasadzie nigdy nie może być w pełni zaspokojone w swych żądaniach doskonałego 
dostosowania się do ,,idealnego wizerunku" i dlatego pozostawia w psychice człowieka 
bardzo nieprzyjemny ślad w postaci tzw. poczucia winy. Występowanie poczucia winy jest 
więc nieodłącznie związane z istnieniem superego. Poczucie to, mówiąc inaczej, występuje u 
każdego człowieka posiadającego ,,sumienie" (Z. Freud 1967). 

K. Money-KyrIe stwierdził, że poczucie winy ma u poszczególnych jednostek różny 

stopień nasilenia oraz przejawia się w różnych postaciach. Te kryteria posłużyły mu za 
podstawę opracowania wspomnianej już typologii czterech stylów przystosowania. 

Pierwszy typ stylu przystosowania się reprezentuje hipomanik. Człowiek tego rodzaju 

może w ogóle nie posiadać poczucia winy (w wyniku niedorozwoju superego) albo 
zrepresjonować je tak głęboko,  że nie wywiera ono żadnego wpływu na motywację jego 
postępowania. W efekcie zaniku poczucia czy kompleksu winy człowiek nie przestrzega 
żadnych zasad moralnych, nie potrafi zrozumieć motywacji altruistycznych, natomiast tych, 
którzy kierują się w swym postępowaniu wartościami moralnymi, uważa za słabych i 
hipokrytów. Hipomanik, w zależności od stopnia inteligencji, bywa bardziej lub mniej 
szkodliwy, przy czym jego szkodliwość jest tym większa, im jest on inteligentniejszy. 
Hipomanik uważa swój stan psychiczny za zupełnie normalny, natomiast tych ludzi, którzy 

background image

kierują się motywami altruistycznymi, uznaje za chorych lub nienormalnych. Taki człowiek 
nie ma żadnego wyczulenia na kwestie moralne i nie może ich pojąć nawet w najprostszych 
postaciach. Jest to typ, który w dawnej literaturze psychiatrycznej nosił miano moral insanity

Drugi rodzaj stylu przystosowania się Money-Kyńe nazwał  hipoparanoidalnym

Człowiek charakteryzujący się takim typem postawy ma silny kompleks winy, jednak swoje 
winy przypisuje innym, dzięki czemu zmniejsza własne poczucie winy. Zachowanie osobnika 
hipoparanoidalnego nacechowane jest dużą dozą agresji, szczególnie werbalnej, co przejawia 
się w bezustannym komentowaniu plotek i obmowach ludzi z bliższego i dalszego otoczenia. 
Hipoparanoid jest na każdym kroku skłonny do uprzedzeń społecznych. Zawsze szuka kozła 
ofiarnego, w stosunku do którego przejawia nieprzejednaną wrogość. 

Trzeci typ stylu przystosowania się to postawa autorytarna. Człowiek 

charakteryzujący się taką postawą posiada bardzo silny kompleks winy i kieruje go do 
wewnątrz. Niezwykle surowo ocenia każdy swój zły postępek i silnie go przeżywa, w 
związku z czym na każdym kroku obawia się popełnienia błędu. W ostatecznym rozrachunku 
staje się on zupełnie niesamodzielny. Woli wykonywać rozkazy i polecenia innych, ponieważ 
wtedy czuje się zwolniony od odpowiedzialności, a tym samym poczucia winy. Człowiek o 
postawie autorytarnej jest bardzo mało wartościowy społecznie. Jest to osobnik 
konserwatywny, niezdolny do żadnej twórczej pracy. Czuje się bardzo źle, gdy nie spotka 
jednostki chętnej do pokierowania jego postępowaniem. 

Czwarty typ postawy, to typ ludzki (humanista). Człowiek o tym typie stylu 

przystosowania posiada kompleks winy, ale dzięki właściwym proporcjom wszystkich trzech 
składników struktury osobowości kompleks ten jest konstruktywny, tzn. nie zabarwia 
patologicznie postępowania danej jednostki. Takie ukierunkowanie kompleksu winy 
powoduje adekwatną ocenę własnych — zarówno dobrych, jak i złych — stron postępowania 
oraz obiektywną ocenę postępowania innych ludzi. Człowiek taki jest bardzo wartościowy 
społecznie. Nie odrzuca żadnych autorytetów, a zarazem zbytnio im nie ulega, zachowując 
własne zdanie. Autor podkreśla, że człowiek „ludzki" zawsze „poda rękę potrzebującemu" (K. 
Money-Kyrie 1957).  

Drugi kierunek badań inspirowany przez Freuda, a dotyczący uwarunkowania postaw 

człowieka (w naszej nomenklaturze — style przystosowania) skoncentrował się wokół 
analizy pośredniej warstwy osobowości człowieka — ego. Główną przedstawicielką tego 
kierunku jest córka Z. Freuda — Anna Freud, a ponadto skupieni wokół niej tacy autorzy, jak: 
F. Redl i D. Wineman, H. Hartman oraz R. Sterba. Badacze ci twierdzą,  że w ramach 
reprezentowanej przez nich psychoanalizy stworzyli nową gałąź, a mianowicie psychologię 
ego, zajmującą się analizą znaczenia ego w formowaniu się osobowości człowieka. 

A. Freud uważa,  że ego spełnia cztery funkcje w życiu psychicznym człowieka. 

Pierwsza to funkcja poznawcza (cognitiye function). Zdaniem autorki jedynie struktura ego 
leży w sferze świadomości, w związku z czym musi ono spełniać nie tylko funkcję 
poznawczą w odniesieniu do świata zewnętrznego, który musi dokładnie oszacować, aby dać 
człowiekowi realny obraz otoczenia fizycznego i społecznego, ale również musi świadomie 
ocenić siły i tendencje zarówno id, jak i superego, a zatem „musi świadomie ocenić, co 
drzemie wewnątrz nas". 

Następną funkcją ego jest energia (zwana także funkcją siły), za pomocą której 

wywiera ono pewną presję na właściwe postępowanie. Dzięki tej funkcji nasze ego każe nam 
iść do dentysty, uczestniczyć w nudnym posiedzeniu itp. 

Trzecia funkcja ego, selektywna, wiąże się z tym, że człowiek zazwyczaj ma kilka 

możliwości wyboru sposobów reakcji w różnych sytuacjach. Zdrowe i silne ego wybiera ze 
wszystkich możliwych taki, który będzie dla danego człowieka najlepszy. 

Czwarta, syntetyczna funkcja ego polega na ocenie, w jakim stopniu człowiek musi 

podporządkować się wymogom otoczenia, a ponadto, w jakim stopniu powinien kierować się 

background image

własnymi impulsami. Brak zrównoważenia psychicznego polega, zdaniem A. Freud, na 
wadliwości syntetycznej ego, które może bądź to przeceniać wymagania społeczne 
skłaniające się ku superego, bądź faworyzować  id przez supremację postępowania 
impulsywno-emocjonalnego (A. Freud 1937, 1946). 

Na tle uogólnień ego bardzo interesującą typologię sposobów zachowania dzieci 

przestępczych przedstawili F. Redl i D. Wineman. Autorzy ci mówią o trzech zasadniczych 
postaciach ego przestępczego, jakie zaobserwowali u dzieci wykolejonych. 

Pierwszy typ przestępczej postaci ego występuje wtedy, gdy rozwinięte są tylko dwa 

składniki osobowości, a mianowicie ego i id, natomiast brak wykształconego superego. W 
takim wypadku dziecko przestępcze łatwo pojmie np. fakt, że nie należy kraść, gdyż ponosi 
się  za  to  karę, ale nie zrozumie tego, że nie wolno kraść nawet wtedy, gdy nie grozi za to 
żadna kara (np. w przypadku niezauważenia kradzieży bądź niemożliwości znalezienia 
sprawcy). Całkowity brak superego powoduje wyraźne upośledzenie moralne; takie dzieci nie 
mają żadnego poczucia winy po dokonanym czynie przestępczym. 

Druga postać to ego zbyt słabe, by mogło się oprzeć naporowi id, dlatego dziecko 

takie działa pod wpływem chwilowych impulsów. Ponieważ jednak w tej grupie przypadków 
istnieje rozwinięte superego, to po akcie przestępczym pojawia się u delikwenta poczucie 
winy, co doprowadza do depresyjnego przygnębienia i kompleksu niższości, dając w dalszej 
kolejności osobowość neurotyczną.  

Trzecia postać ego u dzieci przestępczych, to ego silne, nawet zbyt silne, ale 

,,zwichnięte", tj. zorientowane na czyny przestępcze. Cała energia ego u takich dzieci 
nastawiona jest na to, by uchronić się do poczucia winy po czynie niezgodnym z oceną 
rozwiniętego  super ego. Autorzy utrzymują,  że tego typu ego charakteryzuje zdecydowaną 
większość obserwowanych przez nich dzieci (F. Redl, D. Wineman 1963). 

Istniej  ą nawet pewne typowe dla tych dzieci szablony unikania poczucia winy. Na 

przykład chłopiec bijący kolegę uwalnia się od poczucia winy twierdząc, „że to nie on 
zaczął", lecz działał tylko we własnej obronie; częstym usprawiedliwieniem złodziei jest 
stwierdzenie, że ,,wszyscy postępują w ten sposób". Typowym również usprawiedliwieniem 
dzieci jest działalność w grupie. Na przykład chłopiec, który rzucał kamieniami (razem z 
innymi) w przechodzącą osobę, nie czuje się winny, gdyż wszyscy robili to samo. Często 
dzieci tłumaczą swe złe czyny tym, że tylko w ten sposób mogły daną rzecz uzyskać albo że 
osoba poszkodowana też nie jest w porządku. Przykładowo nie maj ą  żadnych wyrzutów 
sumienia, gdy ukradną coś złodziejowi. 

Chcąc się jeszcze lepiej „ubezpieczyć" na wypadek ewentualnego poczucia winy, ego 

przestępcze stosuje szereg innych technik. Potrafi np. wpłynąć na wywołanie postępowania 
zaczepnego, nastawionego na sprowokowanie agresywnego aktu u innych osób, aby zyskać 
usprawiedliwienie w rodzaju, „że to nie ja zacząłem". Człowiek o ego przestępczym 
charakteryzuje się jak gdyby szóstym zmysłem w wyszukiwaniu przyjaciół o podobnych lub 
uzupełniających mankamentach. Dziecko o skłonnościach do kradzieży szybko rozpoznaje 
młodych złodziei, a dziecko o cechach sadystycznych wyszuka przyjaciela o cechach 
masochistycznych. Szybkie znajdowanie przyjaciół jest dla dzieci agresywno-przestępczych 
bardzo ważne, ponieważ posiadanie kolegów, którzy postępują tak samo, w dużej mierze 
ułatwia pozbycie się poczucia winy; stąd też duża tendencja u dzieci przestępczych do łączeni 
się w grupy. 

Dzieci posiadające ten typ ego są ponadto skłonne do wywoływania różnego rodzaju 

buntów i walk, gdyż wtedy nietrudno o przekonanie, że walczy się o słuszną sprawę, np. gdy 
grupa chłopców wybije nielubianemu nauczycielowi szyby bądź płata mu inne złośliwe figle. 
Te i wiele innych zabiegów, które stosuje ego w celu uwolnienia się od poczucia winy u tego 
typu dzieci przestępczych, świadczy o jego przeroście, gdyż w tych przypadkach dubluje ono 

background image

superego. Praca terapeutyczna z takimi dziećmi powinna polegać na rozwijaniu, ale i 
przestawieniu dobrze rozwiniętego ego na cele pożądane ze społecznego punktu widzenia. 

Przytoczone wyżej poglądy na temat mechanizmów powstawania skłonności 

przestępczych (wybrane jako jedne z wielu) ukazują |w sposób dość plastyczny główne cele 
terapii psychoanalitycznej w odniesieniu do przestępców, którymi są nauka „wglądu w siebie" 
i wzmocnienie rozwoju superego. Nie są to niestety zadania łatwe. 

Cecha ta szczególnie silnie zaznacza się u najbardziej „rasowych" przestępców, tzn. 

posiadających cechy psychopatyczne (por. J. Kazarska-Dworska 1977, K. Pospiszyl 1992). W 
takich przypadkach najwyraźniej zaznaczają się skutki redukcjonistycznego podejścia 
psychoanalizy, która przestępstwo widzi jako jeden z przejawów nerwicy, podczas gdy 
psychopatia (czy — zgodnie z nowoczesną nomenklaturą— osobowość antysocjalna) to coś, 
co wymaga innego podejścia terapeutycznego niż to, które lepiej lub gorzej sprawdza się w 
leczeniu nerwic. 

Inna rzecz, że klarowne rozróżnienie pomiędzy nerwicą a psychopatią jest możliwie 

jedynie na płaszczyźnie teoretycznej, w praktyce często objawy neurotyczne i psychopatyczne 
są silnie splecione, dlatego też próbuje się stosować psychoanalizę nawet w resocjalizacji 
przestępców psychopatycznych, co wymaga—jak sądzę— szczególnej uwagi. 

Główną przeszkodą w realizacji tych podstawowych celów terapii psychoanalitycznej 

jest brak u jednostek przestępczych odpowiednio silnej motywacji wewnętrznej do tego, aby 
pracować nad sobą w celu wytworzenia wielu dyspozycji psychicznych. W odróżnieniu od 
pacjentów innego rodzaju (szczególnie zaś neurotycznych) psychopaci rzadko tylko (jeśli w 
ogóle tak się dzieje) mają poczucie swej niedoskonałości. Najczęściej za swe życiowe 
niepowodzenia, za swój „smutek", winią innych ludzi, siebie natomiast skłonni są uważać za 
osoby pokrzywdzone i niedocenione przez otoczenie. 

Inną przeszkodą w nawiązywaniu wartościowego (z punktu widzenia efektów terapii) 

związku z pacjentem jest przyjęta i głęboko utrwalona w zachowaniu pacjenta ,,maniera", 
która polega na chęci manipulowania innymi ludźmi. Chęć manipulowania terapeutą 
przejawia się najczęściej tym, że psychopatyczny pacjent, pomimo niezwykłości sytuacji, jaką 
jest dla niego proces psychoterapii, „nie traci rezonu", zachowując się (przynajmniej na 
początku) w tak sposób, jakby doskonale rozumiał „w czym rzecz". Na pytania terapeuty 
odpowiada niechętnie, najczęściej w sposób ewidentny koloryzując przedstawiane 
informacje, szczególnie te, które dotyczą jego osiągnięć zawodowych i przygód seksualnych. 
Podczas kilku pierwszych posiedzeń z psychopatą (inteligentnym) można wyraźnie 
zaobserwować, że próbuje on ,,oczarować" swoją osobą terapeutę i to zarówno pod względem 
wspomnianej już barwności opowiadanych doświadczeń  życiowych, jak i posłuszeństwa w 
stosunku do jego zaleceń. Niekiedy również bardziej wykształceni psychopaci zaczynają 
gromadzić różnego rodzaju wiadomości na temat psychoterapii w tym celu, aby pochwalić się 
nimi przed terapeutą i podjąć z nim dyskusję na temat różnych kierunków i orientacji 
psychologicznych, stanowiących podstawę organizowania posiedzeń terapeutycznych. 

Opisane zachowanie pacjenta psychopatycznego jest, zdaniem J.R. Liona, zupełnie 

normalne. Z jednej bowiem strony nie rozumie on (a mówiąc dokładniej nie wyczuwa) istoty 
procesu terapeutycznego, z drugiej zaś strony —jak podkreśla to cytowany autor — „język 
manipulacji jest jedynym, jaki przyswoił sobie psychopata” (J.R. Lion 1978). 

Jednak taki „miodowy miesiąc" psychopatycznego pacjenta i terapeuty nie trwa zbyt 

długo. Kończy się on niemal równocześnie z uświadomieniem sobie przez pacjenta, że 
terapeuta nie stanowi najlepszego tworzywa do manipulowania, do czego dołącza się z reguły 
zniechęcenie do systematycznych wysiłków, jakich wymaga długotrwała praca nad sobą. 
Wtedy to terapia wkracza w następną, najtrudniejszą w zasadzie fazę: pacjent staje się 
opryskliwy, czasami nawet otwarcie agresywny, niechętnie przychodzi na umówione 
spotkania itp. Aby zapobiec tej, bardzo niekorzystnej dla procesu terapii fazie, niektórzy 

background image

terapeuci (por. G. Bychowski 1954) stosuj ą coś w rodzaju „przechytrzenia" manipulacyjności 
swoich psychopatycznych pacjentów, usiłując w jakiś dodatkowy sposób stać się im potrzebni 
— czy to w załatwieniu pewnych spraw, czy też służąc pomocą w rozwiązywaniu niektórych 
życiowych trudności, interweniując u władz więziennych itp. W ten sposób terapeuta 
wzmacnia swoją pozycję w oczach pacjenta i zaczyna być dla niego osobą szczególnie ważną 
i potrzebną, której pacjent nie chce utracić, nawet dopuszczając konieczność stosowania się 
do rygorów procesu terapii. W ten sposób ustala się specyficzny związek symbiotyczny 
pomiędzy terapeutą a pacjentem, w którym terapeuta odgrywa rolę „ja" idealnego pacjenta, on 
bowiem rozstrzyga według własnego sumienia o wielu czynach pacjenta, stanowiąc zarazem 
główny wzorzec identyfikacji w zakresie wszelkich postaw moralnych. 

Sytuacja ta wprowadza pacjenta niejako powtórnie w stan dziecka, charakteryzujący 

się poczuciem daleko posuniętej zależności od dorosłych. Jest to, mówiąc obrazowo, metoda 
prowadzenia dorosłego człowieka „za rączkę". Znalazłszy się w takiej sytuacji terapeutycznej 
pacjent potrafi zachowywać się poprawnie jedynie dopóty, dopóki jest szczegółowo przez 
terapeutę instruowany i „wspierany duchowo", a osoba terapeuty, stanowiąca ,,lepszą stronę" 
osoby leczonego przestępcy, jest dla niego atrakcyjna. Niestety, zakładając nawet, że ten 
drugi warunek (czyli atrakcyjność terapeuty) będzie spełniany w nieskończoność, sam proces 
terapii nie może być kontynuowany przez całe życie pacjenta. Zaś w momencie przerwania 
go pacjent traci jak gdyby grunt pod nogami, nie znajduje żadnego punktu orientacyjnego dla 
swych ocen moralnych, wskutek czego stacza się ponownie na drogę przestępstwa. 

Aby temu zapobiec — a tym samym proces terapii uczynić szerszym — niekiedy 

autorzy zalecają terapię dwufazową. A mianowicie wspomnianą wyżej sytuację, w której 
terapeuta przejmuje niejako rolę superego pacjenta, uważa się za pierwszą fazę oddziaływań 
psychokorekcyjnych, natomiast w fazie drugiej stosuje się pełny zakres oddziaływań 
psychoanalitycznych. Taka dwufazowa psychoterapia nastręcza wprawdzie wiele trudności, 
niemniej stanowi ona jedną z niewielu słabych nici wiążących ze sobą poszczególne elementy 
niezwykle trudnego procesu resocjalizacji przestępców. 

Nie sposób na zakończenie pominąć sugestii J.R. Liona dotyczącej roli depresji w 

indywidualnej terapii jednostek przestępczych. Jego zdaniem główną przeszkodą w uzyskaniu 
pozytywnych efektów resocjalizujących w pracy z tego typu jednostkami jest ich 
niewiarygodnie niski próg tolerancji frustracji. Wypływa z tego podstawowe zadanie 
indywidualnej terapii przestępców, a mianowicie pomoc w przezwyciężaniu codziennych 
niepowodzeń  życiowych, stosowanie ich dokładnej analizy i poszukiwanie wspólnie z 
pacjentem różnych modeli rozwiązań, a następnie przedyskutowanie najlepszego z nich 
Terapeuta jednak nie tylko nie powinien umniejszać niepowodzeń życiowych pacjenta (bo to 
by się mijało z celem), lecz przeciwnie, przez wykazywanie ich powagi powinien ,,indukować 
stany depresji” pacjenta. W ten sposób można wytworzyć nawyki oceny skutków własnego 
postępowania. Kolejnym zaś zabiegiem terapeutycznym powinna być stopniowa likwidacja 
przeżywanych stanów depresyjnych (J.R. Lion 1978). 
 

Terapia behawioralna w resocjalizacji 

 
„Terapia behawioralna jest jedną z najnowszych, zarazem jedną z najstarszych form leczenia 
psychiatrycznego; od niepamiętnych czasów podarkami i rózgą starano się urabiać 
zachowanie ludzi" — pisze M. Hamilton we wstępie do tłumaczonej u nas pracy, poświęconej 
tej formie oddziaływań psychokorekcyjnych (por. V. Meyer, E.S. Chesser 1973). Najogólniej 
rzecz biorąc opiera się ona na założeniach, że skoro różnego rodzaju formy niedostosowania 
wynikają z przyswojenia niewłaściwych  łańcuchów odruchowych, to dzięki odpowiednim 
ćwiczeniom można usunąć te wadliwe sposoby zachowania, a na ich miejsce wytworzyć 
nowe reakcje, wartościowe ze społecznego punktu widzenia. 

background image

Szczególnie wiele nadziei wiązano z tym sposobem podejścia psychokorekcyjnego 

pod koniec lat sześćdziesiątych i w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych. Zdaniem H.J. 
Kalisha za początek terapii behawioralnej można uznać 1960 r., w którym ukazała się praca 
H.J. Eysencka Behayior therapy and neurosis. Ze stanowiskiem tym można wprawdzie 
polemizować, gdyż  właśnie podstawy teoretyczne terapii behawioralnej zawieraj ą prace B. 
Skinnera oraz J. Wolpego, niemniej jednak zasługą H.J. Eysencka jest wprowadzenie terminu 
„terapia behawioralna" (H.J. Kalish 1965; B.F. Skinner 1953; J. Wolpe 1959). 

Zasadniczo pierwsze prace, które można uznać za zwiastuny terapii behawioralnej, 

ukazały się w literaturze amerykańskiej w okresie międzywojennym. I tak w 1920 r. J.B. 
Watson i R. Rayner opublikowali klasyczną wersję uwarunkowania reakcji lękowych u 
małego dziecka (dobrze już znanego w historii psychologii „małego Alberta"), a następnie 
eliminowania tych reakcji przez wzmacnianie pozytywne. Zastosowanie metod, które dzisiaj 
nazwalibyśmy terapią behawioralna, do leczenia jąkania się, ssania palca i tików opisał 
również w 1932 r. K. Dunlap. 

Wykorzystanie wiedzy na temat odruchów warunkowych do oddziaływań 

psychokorekcyjnych nie jest jednak dziełem wyłącznie amerykańskich behawiorystów, gdyż 
podobne sugestie wysuwał I.P. Pawłów, co nie jest niestety spopularyzowane w literaturze 
psychologicznej. Pawłów poświęcił temu zagadnieniu kilka swych „śród" (tj. organizowanych 
w  środy spotkań popularyzujących jego teorie), na których mówił o możliwościach 
przywracania równowagi procesów nerwowych. Wprawdzie Pawłów nie posługiwał się 
terminem „terapia" czy „psychoterapia", lecz „ćwiczenie" (trienirowka), niemniej jednak 
istota oddziaływania była ta sama, gdyż dzięki tym ćwiczeniom doprowadzono do 
pozytywnych zmian w zachowaniu zwierzęcia. 

Pawłów podał przykłady psów, u których ćwiczenia spowodowały zmianę typu 

reagowania. I tak np. badany w jego laboratorium pies Postne! — nadmiernie pobudliwy i w 
związku z tym charakteryzujący się wszelkimi zaburzeniami zachowania — dzięki 
odpowiednim ćwiczeniom, które wzmocniły jego funkcje hamowania, stał się najsilniejszym 
spośród psów zrównoważonych. 

Podczas jednego ze spotkań (25 XI 1931 r.) Pawłów omówił bardzo ciekawy 

przypadek psa Białego, który, oprócz dużej nadpobudliwości, przejawiał również agresję oraz 
wykazywał niedomogi procesu hamowania. Ponieważ żadne ćwiczenia eksperymentalne nie 
przynosiły oczekiwanych rezultatów, poddano go tresurze. Te właśnie okazało się bardzo 
skuteczne, pozwoliło na wzmocnienie procesu hamowania oraz wpłynęło na radykalne 
wyeliminowanie agresji z jego zachowania (Pawłowskije sriedy 1949, s. 140). 

Jednak  żaden z tych badaczy nie zdołał rozpowszechnić szerzę zasad terapii 

behawioralnej, gdyż nie odczuwano potrzeby zmiana tradycyjnych metod terapii. 
Zainteresowano się nią dopiero wtedy gdy zaczęto krytykować wcześniejsze sposoby 
leczenia. 

Najbardziej krytyczną pracę na ten temat napisał H.J. Eysenck w której m.in. 

stwierdza, że stosowanie terapii tradycyjnej (tj. głównie psychoanalitycznej) nie przynosi na 
dobrą sprawę  żadnych rezultatów. Stany nerwicowe, które leczy się psychoterapią, ulegają 
samorzutnej remisji. Tak więc neurotycy leczeni psychoterapią i neurotycy nie leczeni po 
pewnym czasie nie wykazuj ą żadnych różnic (H.J. Eysenck 1960). 

Poglądy tego autora nastawiły wielu badaczy sceptycznie do celowości prowadzenia 

terapii metodami tradycyjnymi. Wkrótce po opublikowaniu jego pracy zaczęły ukazywać się 
liczne doniesienia stwierdzające,  że do wywołania subiektywnego złudzenia poprawy stanu 
psychicznego pacjenta (jaki uzyskuje się w ramach tradycyjnie prowadzonej psychoterapii) 
nie potrzeba wcale odbywać studiów medycznych lub psychologicznych. Efekt taki mogą 
osiągnąć początkujący studenci, a nawet zupełnie niewykształcone w zakresie psychologii i 

background image

psychiatrii gospodynie domowe, które zechcą tylko cierpliwie wysłuchać danego pacjenta i 
życzliwie ustosunkować się do jego problemów (por. H.S. Adams, K.S. Calhoun 1974). 

Krytyka dawnych form psychoterapii stworzyła dogodny klimat dla rozwoju terapii 

behawioralnej, która w ostatnim dwudziestoleciu stała się nie tylko jedną z najbardziej 
rozpowszechnionych metod leczenia różnego rodzaju zaburzeń psychicznych, lecz także 
zdobyła dla oddziaływań psychokorekcyjnych coraz to nowe dziedziny. Metodzie tej 
poświęca się obecnie wiele książek i artykułów, a w celu wymiany doświadczeń w zakresie 
jej stosowania stworzono cztery naukowe periodyki: ,,Behavior Research and Therapy" 
(założony w 1963 r. przez Eysencka), „Joumal of Applied Behavior Anałysis" (założony w 
1968 r. przez Wolfa), „Behavior Therapy" (założony w 1970 r. przez Franksa), „Behavior 
Therapy and Experimental Psychiatry" (założony w 1970 r. przez Wolpego). 

Jedną z dziedzin, w której terapia behawioralna znalazła szerokie zastosowanie, jest 

resocjalizacja przestępców (nieletnich i dorosłych) oraz dzieci przejawiających różnego 
rodzaju zaburzenia emocjonalne i postawy antyspołeczne. Wprawdzie w resocjalizacji 
przestępców szeroko wykorzystano psychodynamiczne formy psychoterapii, nie dotyczy to 
jednak przestępców bardziej zdemoralizowanych i psychopatycznych, głównie dlatego, że nie 
udało się wytworzyć u nich dostatecznie silnej motywacji do uczestnictwa w psychoterapii, co 
jest warunkiem sine qua non jej skuteczności. 

Ogólnie ujmując, przed terapią behawioralna stawia się trzy następujące cele 

resocjalizacyjne: 

-  wyrównywanie braków w zachowaniu. Jak powszechnie wiadomo, zachowanie 

przestępcze lub zaburzenia emocjonalne często wynikają z licznych niedostatków 
różnych sfer ludzkiego zachowania. Mogą to być m.in. słaba umiejętność 
wypowiadania się, niski poziom wiedzy, nieumiejętność obcowania z innymi ludźmi 
według zasad przyjętych w danym kręgu kulturowym itp. 

Wskutek tych braków w zachowaniu jednostka nie otrzymuje w kontekstach społecznych 

wzmocnień pozytywnych, które z reguły utrwalają! rozwijaj ą wartościowe ze społecznego 
punktu widzenia cechy zachowania. Natomiast otrzymuje ona wzmocnienia negatywne (są to 
kary i bodźce awersywne). Ponieważ często otrzymanie bodźców negatywnych prowadzi, z 
jednej strony, do nadmiernej agresji, z drugiej zaś, do wzmocnienia reakcji społecznie 
nieadekwatnych (przez nadanie im właściwości wzmocnienia pozytywnego w grupach osób 
przejawiających podobny typ zachowania), najpilniejszym zadaniem oddziaływań 
resocjalizacyjnych powinno być wyrównanie tych braków w zachowaniu: 

-  Eliminowanie negatywnych cech zachowania. W wyniku wypaczenia systemu 

wartości osobnik przestępczy, a także wykazujący zaburzenia emocjonalne, przyswoił 
sobie szereg niewłaściwych form zachowania, które ogromnie utrudniają mu 
funkcjonowanie w życiu społecznym. Zadaniem resocjalizacji behawioralnej powinno 
być więc, z jednej strony, pozbawienie negatywnych form zachowania, z drugiej zaś, 
dostarczenie silnych wzmocnień pozytywnych cechom wartościowym społecznie. 

-  Wzmocnienie kontroli własnego zachowania. W procesie terapii behawioralnej 

bardzo ważną rolę odgrywa wyrobienie u przestępców i osobników wykazujących 
różnego rodzaju zaburzenia emocjonalne wystarczająco silnej umiejętności 
powstrzymywania szeregu reakcji i zapanowania nad natychmiastowym 
uzewnętrznianiem swych emocji itp. Zachowanie przestępcze wynika bowiem często 
nie tylko z niewłaściwych reakcji w stosunku do innych ludzi i ich własności, lecz 
również z nieumiejętności powstrzymania wielu reakcji, np. ataku gwałtownej agresji, 
chęci natychmiastowego zaspokojenia potrzeb itp. 

Stosowane w resocjalizacji metody terapii behawioralnej oparte zostały na paradygmatach 

procesu uczenia się, opracowanych przez B.F. Skinnera i O.R. Lindsleya. Ukazują one 
związki zachodzące pomiędzy specyficznymi warunkami otoczenia a zachowaniem 

background image

człowieka. Stosunkowo prosty jest paradygmat Skinnera. Składa się on z trzech elementów, 
którymi są: bodziec różnicujący (discriminante stimulus) — S

d

, reakcja (response) — R oraz 

bodziec wzmacniający (reinforcement stimulus) — S

r

. Graficznie wygląda to w ten sposób: 

 

S

d    

 

 

    

R       

 

   S

       bodziec 

                     reakcja 

                     bodziec 

     różnicujący                                                             wzmacniający 

 

Paradygmat ten w praktycznych sytuacjach szkolnych przedstawia się następująco. 

Zadanie arytmetyczne czy materiał  służący do rysowania stanowią bodziec różnicujący; 
rozwiązywanie zadań czy rysowanie jest reakcją, podczas gdy pochwała nauczyciela jest 
bodźcem wzmacniającym. 

Nieco bardziej złożone paradygmaty, tłumaczące przebieg procesu uczenia się 

przedstawił O.R. Lindsiey. 

Pierwszy z nich ilustruje organizację składników procesu uczenia się: 

 
 

 

 

 

 

S

r

  

    R

c

      bodziec 

                    reakcja 

               układ wzmocnień                 konserwacja  

  (schedule of                          wzmocnień 

               reinforcement)                                         

 
Drugi zaś przedstawia funkcjonowanie procesu uczenia się jak następuje: 
 

E

a

 

 

 

 

 

 

 

E

c

         wypadek                             reakcja                         organizacja                   wynik końcowy 
     poprzedzający                                                                                               (consetjeuential event) 
  (antecedent event} 

 

Jak nietrudno zauważyć oba paradygmaty Lindsieya zawierają dodatkowe 

zróżnicowanie ostatniego członu paradygmatu Skinnera, a mianowicie bodźca 
wzmacniającego. Ukazują one w dokładniejszy sposób proces wzmacniania. 

Ogromna popularność metod korektury ludzkiego zachowania na podstawie zasad 

terapii behawioralnej stworzyła wokół nich (jako wskaźników nowoczesności procesu 
oddziaływań resocjalizacyjnych) określony klimat. Niemniej należy pamiętać o tym, że 
stosowanie ich bez uzupełnienia metodami tradycyjnymi pociąga za sobą trzy poważne 
niebezpieczeństwa. 

1.  Stosując metodę przyznawania nagród w postaci punktów za szereg wycinkowych 

form zachowania, stwarza się możliwość doprowadzenia do jednostronności w 
zachowaniu. Dzieje się tak z reguły wtedy, gdy jeden typ nagradzanego zachowania 
jest dla wychowanka łatwiejszy niż inne, czasami nawet ważniejsze pod względem 
przystosowania społecznego. W związku z tym może on łatwo wyspecjalizować się w 
tym właśnie typie pozytywnego, nagradzanego zachowania, a następnie spekulować 
nim — starać się zarobić możliwie najwięcej punktów w najłatwiejszy dla siebie 
sposób. 

2.  Sprowadzenie najróżnorodniejszych zabiegów resocjalizacyjnych do warunkowania 

instrumentalnego wyraźnie spłyca cały proces wychowawczy, który w tradycyjnych 
systemach wychowawczych wypływał z głębokich związków emocjonalnych 
pomiędzy wychowankiem a terapeutą, nauczycielem czy wychowawcą, stanowiąc 
wewnętrzny, a nie zewnętrzny drogowskaz zachowania. 

Wymieniony typ negatywnych aspektów stosowania terapii behawioralnej w resocjalizacji 

można zilustrować na podstawie stworzonej przez E. Durkheima (przyjętej również przez J. 
Piageta 1967) kategoryzacji postaw moralnych. Autor ten wyróżnił niższą (heteronomiczną) 

background image

postać motywów moralnych, charakteryzującą się  dążnością do wywiązywania się z 
zewnętrznych nakazów i zakazów, oraz wyższą (autonomiczną), wyrażającą się w realizacji 
wewnętrznych nakazów i zakazów. Otóż resocjalizacja oparta na bazie behawioralnej może 
stworzyć jedynie niższą warstwę motywów moralnych.  

3.  W amerykańskiej literaturze psychologicznej swego czasu dość popularny był nurt 

krytyki terapii behawioralnej zapoczątkowany przez M.R. Leppera, D. Greene'a i R.E. 
Nisbetta, znany pod nazwą ,,hipotezy przemotywowania" (overjustification 
hypothesis). Otóż zwolennicy krytyki terapii behawioralnej z pozycji wymienionej 
koncepcji zakładają,  że w normalnych warunkach człowiek odczuwa silną 
wewnętrzną potrzebę „robienia sobie dobrze" (w najróżnorodniej szych zakresach). 
Natomiast terapia behawioralna zakłóca jak gdyby ten „naturalny" nurt motywacyjny, 
wprowadzając dodatkowe, zewnętrzne nagrody za to, że człowiek „robi sobie dobrze". 
W ten sposób owe głęboko tkwiące „wewnętrzne" potrzeby zostaj ą zastąpione 
„zewnętrznymi korzyściami". 

Niebezpieczeństwo terapii behawioralnej ma więc polegać na tym, że likwiduje ona 

wewnętrzne tendencje człowieka „przekierowując" je na zewnętrzne nagrody i tym samym 
zapewnia jedynie krótkotrwałe polepszenie zachowania. Natomiast z chwilą, gdy nagrody 
zewnętrzne przestaną działać, efekty treningu behawioralnego gwałtownie znikają! 
najczęściej poziom dojrzałości w zachowaniu danej jednostki staje się niższy niż przed 
rozpoczęciem terapii (M„R. Lepper, D. Greene, R.E. Nisbett 1973). 

Obniżający poziom zachowania po wycofaniu wzmocnień pozytywnych odnotowało kilku 

autorów (por. dla przykładu F.M. Levine, G.Faschmach 1974). 

Z badań nad ,,hipotezą przemotywowania" na szczególną uwagę zasługują eksperymenty 

S. Reissa i L.W. Suhinsky'ego, których wyniki wskazują, że poziom zachowania obniża się po 
wycofaniu nagród tylko wtedy, gdy nagrody stosowane są w jednym rodzaju sekwencji 
zadaniowej. Natomiast wówczas, gdy stosowane są w różnych szczegółowych zadaniach i 
sposobach nagradzania, wykazuj ą dużą różnorodność; efekt oddziaływania tak stosowanych 
wzmocnień nie łączy się z obniżeniem poziomu zachowania po zaprzestaniu działania nagród. 

Wyniki tych badań wskazująwięc na ograniczenie,,hipotezy przemotywowania" i na 

zasadność stosowania terapii behawioralnej, która właśnie operuje (a w każdym razie 
powinna to czynić) różnorodnością wzmocnień przy różnej liczbie zadań (S. Reiss, L.W. 
Suhinsky 1975). 

Niemniej jednak „hipoteza przemotywowania" od tej pory ma swoich zwolenników, 

dostarczających dowodów na szkodliwość stosowania terapii behawioralnej. A.E. Kazdin, w 
swym obszernym podręczniku poświęconym strategiom stosowania terapii behawioralnej w 
różnych dziedzinach oddziaływania psychokorekcyjnego, przedstawia trzy podstawowe 
argumenty, zgodnie z którymi,,hipoteza przemotywowania" nie stanowi zaprzeczenia 
wartości terapii behawioralnej : 

1.  Dane gromadzone do udowodnienia negatywnego wpływu „przekierowania" 

wzmocnień z wewnątrz na zewnątrz opierały się na badaniach laboratoryjnych, które 
koncentrowały się na życiowo mało istotnych czynnościach, jak np. szukanie drogi w 
labiryncie, łączenie kropek itp., natomiast terapia behawioraina dotyczy na ogół takich 
czynności, których wystąpienie „samo z siebie" wywołuje różnego rodzaju dalsze 
nagrody, jak np. osiągnięcia szkolne, racjonalne ocenianie zjawisk. Zatem w 
przypadku wycofania sztucznych nagród zachowania te, drogą samoistnie 
wytwarzanych nagród, mogą się utrwalić. 

2.  Na ogół terapia behawioralna nastawiona jest na wywołanie takich zachowań, które 

nie są u pacjenta „motywowane wewnętrznie". To znaczy jest ona stosowana 
wówczas, gdy np. uczeń wcale nie odczuwa chęci do uczenia się, pacjent szpitala 

background image

psychiatrycznego do wykonywania wielu czynności higieniczno-sanitarnych itp. Nie 
można więc w tym przypadku mówić o stępieniu motywacji wewnętrznej. 

3.  Terapia behawioralna stosowana jest jako proces przejściowy, inicjujący jedynie 

określone typy zachowań i pomagający w ocenie działania innych wzmacniających je 
nagród, oferowanych w zorganizowanym życiu społecznym (A.E. Kazdin 1977). 

Przedstawione wyżej negatywne aspekty oddziaływań resocjalizacyjnych opartych na 

metodach terapii behawioralnej nie świadczą jednak o tym, że terapia behawioralna nie 
powinna być stosowana w resocjalizacji. Wręcz przeciwnie, jej wykorzystanie przynosi 
szereg bardzo ważnych korzyści. Do najważniejszych należą: 

-  ożliwość opracowania dokładnych programów oddziaływań resocjalizacyjnych 

opartych na konkretnych przesłankach, wynikających ze znajomości praw 
warunkowania instrumentalnego, 

-  stosunkowo prosta orientacja w skuteczności oddziaływań poszczególnych zabiegów i 

tym samym możliwość stałego modyfikowania programu oddziaływań 
resocjalizacyjnych, 

-  możliwość zastosowania różnorodnych technik resocjalizacyjnych bez wzbudzania w 

wychowanku motywacji do świadomej pracy nad sobą, do samodoskonalenia się itp., 
co, jak wiadomo z praktyki, jest rzeczą bardzo trudną, a w przypadku psychopatów i 
charakteropatów wręcz niemożliwą. 

Dzięki tym zaletom terapia behawioralna umożliwia pracę resocjalizacyjną z młodzieżą 

nawet najbardziej wykolejoną oraz psychopatyczną. Opierając jednak programy oddziaływań 
resocjalizacyjnych na zasadach terapii behawioralnej, należy zawsze mieć na uwadze to, aby 
dokładnie opracowany system wzmocnień sprawczych wspiera innymi metodami 
resocjalizacyjnymi, które pozwolą uniknąć zubożenia wielce złożonego procesu budzenia i 
rozwijania postaw moralnych wychowanka. 

Skuteczność,  łatwość i klarowność metod terapii behawioralnej doprowadziły do 

bogacenia się tego sposobu resocjalizacji, w związku z czym dzisiaj istnieje już bardzo 
rozległa literatura na temat różnych form i metod wprowadzania nowych elementów do 
terapii behawioralnej. Elementy te, z jednej strony, pozwalają na wykorzystanie wszystkich 
zalet tej formy strategii oddziaływali resocjalizacyjnych, z drugiej zaś strony, starają się 
eliminować wszystkie jej ograniczenia o których mówiłem poprzednio.                           

Najbardziej znaną formą takiego wzbogacania metod behawioralnych w resocjalizacji jest 

dołączenie do mechanicznych niejako oddziaływań korekty zachowania (jaką stanowią 
metody behawioralne) elementów ,,treningu świadomości".  Łącznie z kształtowaniem 
pozytywnych przejawów zachowania wychowanka metodami behawioralnymi (czyli poprzez 
konsekwentne stosowanie kar i nagród) przeprowadza się liczne dyskusje i stosuje perswazje, 
zmierzające do wyzwolenia głębszej refleksji nad przyczynami, a przede wszystkim nad 
skutkami negatywnego postępowania.  

Ten typ modyfikacji behawioralnego podejścia do oddziaływań resocjalizacyjnych 

określany jest jako podejście kognitywno-behawioralne. Jest ono szczególnie znamienne w 
nowszych programach resocjalizacyjnych. Poza cechami definicyjnymi, czyli poza 
położeniem akcentu na formowaniu świadomości (polegającemu głównie na usprawnieniu 
oceny własnego postępowania) oraz na modelowaniu zachowania poprzez wycyzelowany 
system wzmocnień, podejście kognitywno-behawioralne charakteryzuje się także i tym, że w 
obręb jego oddziaływań wchodzą zasadniczo wszystkie nowoczesne techniki wypracowane 
przez podejście psychodynamiczne. 

Stopniowo więc zanika linia demarkacyjna dzieląca oddziaływania „od wewnątrz", 

lansowane przez psychoanalizę, i oddziaływania „od zewnątrz", czyli behawioralne. Tylko 
bowiem umiejętne zespolenie obu tych podejść zapewnić może dogłębne i trwałe efekty w 
pracy resocjalizacyjnej. Jak podkreśla L. Micholson (1987), głównym wyznacznikiem 

background image

skuteczności współczesnych programów resocjalizacyjnych jest integracja wielu 
odpowiednich do sytuacji podejść modyfikujących niepożądane zachowanie. 
 
 
 
 

ROZDZIAŁ III 

 

Psychodynamiczne sposoby oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

 
 

Właściwości i sposoby oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

Jak już wspomniałem w poprzednim rozdziale, psychodynamiczne podejście 

psychokorekcyjne zrobiło w resocjalizacji niebywałą karierę i to bynajmniej nie ze względu 
na jego skuteczność, lecz raczej ze względu na wabiącą niczym śpiew syreni filozofię, na 
której opiera się ów rodzaj podejścia do resocjalizacji. Przy czym z góry trzeba powiedzieć, 
że filozofia ta (głosząca możliwość zaprowadzenia „ładu wewnętrznego" poprzez 
„zainstalowanie" mechanizmów samokontroli) przez długie lata bardziej przemawiała do 
wyobraźni organizatorów procesu resocjalizacji niż do tych, którzy procesowi temu zostali 
poddani. 

Fakt ten zmienił się dość zasadniczo w ostatnich czasach wraz ze wzrostem liczby 

sposobów oddziaływania psychokorekcyjnego, inspirowanego podejściem 
psychodynamicznym. Obecnie w krajach o wysokiej kulturze resocjalizacyjnej, gdzie 
podopieczni (tj. wychowankowie zakładów poprawczych, więźniowie, członkowie komun 
terapeutycznych itp.) mogą sobie wybierać odpowiednią formę terapii, zajęcia mieszczące się 
w konwencji myślenia psychodynamicznego cieszą się coraz większym zainteresowaniem u 
aktywnie uczestniczących w procesie resocjalizacji wychowanków. 

Rosnące zainteresowanie tego rodzaju podejściem psychokorekcyjnym łączy się z 

bardzo istotną cechą charakterystyczną, jakiej podejście psychodynamiczne nabiera na 
gruncie resocjalizacji, a mianowicie główny nacisk przesunięty został z indywidualnej pracy z 
pacjentem na rzecz pracy z grupą, czego —jak wiadomo — nie brał pod uwagę Z. Freud i 
wielu jego zwolenników. Pomimo tego, owo przesunięcie nacisku z terapii indywidualnej na 
grupową stanowi ogólny trend (por. J. Pawlik 1981) w zakresie oddziaływań 
psychokorekcyjnych na jednostki wykolejone. 

Inną charakterystyczną cechą metod oddziaływań resocjalizacyjnych, inspirowanych 

różnymi wersjami podejścia psychodynamicznego, jest doprowadzanie do silnych przeżyć 
emocjonalnych podczas tych „zabiegów". Wypływa to najprawdopodobniej ze zwiększonego 
zapotrzebowania na stymulację u większości przestępców, a szczególnie u tych, którzy 
posiadają cechy psychopatyczne, co szerzej omówiłem w innym miejscu (por. K. Pospiszyl 
1992). 

Aby ukazać w najogólniejszych zarysach niezwykle rozległy materiał dotyczący 

psychodynamicznych oddziaływań resocjalizacyjnych, nieodzowny jest jego podział. 
Najlepszy wydaje się podział na oddziaływania indywidualne i zbiorowe. Przy czym, ze 
względu na to, że oddziaływania zbiorowe są bezspornie bardziej reprezentatywne dla 
różnego rodzaju zabiegów resocjalizacyjnych, postaram się omówić je w dwóch grupach, 

background image

wyróżnionych ze względu na to, czy owe zabiegi odbywają się w instytucjach 
resocjalizacyjnych, czy też w tzw. komunach terapeutycznych. 

Istniejące najmniej dwie podstawowe przesłanki dla rozróżnienia obu tych form. Po 

pierwsze, przebywanie we wszystkich zakładach resocjalizacyjnych jest wynikiem presji 
zewnętrznej, przymusu prawno-porządkowego. Najczęściej więc pobyt w tych instytucjach 
jest odczuwany jako bardziej lub mniej dotkliwa kara, a także jako gwałt zadany występującej 
u każdego człowieka potrzebie wolności. Natomiast pobyt w komunach terapeutycznych jest 
rodzajem ,,wewnętrznego przymusu", jest — mówiąc inaczej — próbą ucieczki od 
„normalnego" społeczeństwa, w którym dana jednostka nie mogła sobie znaleźć miejsca. W 
odróżnieniu od dotkliwie odczuwanego niezadowolenia z pobytu w instytucjach 
resocjalizacyjnych, komuny terapeutyczne dla wielu swoich członków stanowią jedyne 
bezpieczne miejsce na ziemi, niekiedy wręcz uważane są za raj. 

Druga zasadnicza przesłanka, leżąca u podłoża odróżnienia zakładów 

resocjalizacyjnych od komun terapeutycznych, tkwi w tym, że na ogół w obu typach instytucji 
mamy jednostki wykazujące odmienne postacie dewiacji. W więzieniach, zakładach 
poprawczych itp. przebywaj ą wyłącznie przestępcy kryminalni, podczas gdy w komunach 
terapeutycznych przebywają najczęściej narkomani. I chociaż często pokaźny procent 
członków różnego rodzaju komun terapeutycznych posiada „na swym koncie" czyny 
kryminalne, ogólnie jednak mieszkańcy komun różnią się zasadniczo od więźniów i 
wychowanków zakładów poprawczych. Przestępstwa popełniane przez członków komun 
terapeutycznych z reguły są albo stosunkowo mało istotne, albo też występują wyraźnie jako 
forma towarzysząca innej postaci wykolejenia (jest nią w tym przypadku narkomania czy 
alkoholizm). 

Obie te postaci organizacyjne zbiorowego oddziaływania resocjalizacyjnego zostaną 

omówione po przedstawieniu uwag dotyczących oddziaływań indywidualnych. 
 

Oddziaływania indywidualne 

 

W przypadku indywidualnego, a więc w pewnym sensie klasycznego stosowania 

psychoanalizy do resocjalizacji przestępców spotykamy najbardziej ewidentnie zaznaczone 
trudności, wynikające z redukcjonistycznego stanowiska psychoanalityków (szczególnie zaś 
ortodoksyjnych). Jak pamiętamy, skłonni oni byli utożsamiać wszelkie zaburzenia psychiczne 
z nerwicą. W ten sposób nie uwzględniono „typologicznej odrębności" zachowania 
wynikającego z cech psychopatycznych, które nieczęsto bywają powiązane z nerwicą. 

Ponieważ zaś przestępcze zachowanie może być efektem zarówno cech 

neurotycznych, jak i psychopatycznych, przy zastosowaniu psychoanalizy (czy mówiąc 
bardziej ogólnie podejścia psychodynamicznego) napotykamy daleko posunięte ograniczenia. 
Zasadniczo podejście to może być stosowane (z lepszymi lub gorszymi skutkami) do 
przestępców neurotycznych, jest natomiast mało skuteczne w przypadku przestępców 
psychopatycznych. 

Pod tym względem stale aktualny jest pogląd M. 0'Malley (wyrażony w 1924 r.), że 

,,psychoanaliza jako metoda terapii w przypadku osobowości psychopatycznej [...] spotyka 
się z niepowodzeniem" (cyt. za D. Curran i P. Mallinson 1944). Ta pesymistyczna ocena nie 
we wszystkich jednak przypadkach znajduje potwierdzenie. Istnieją bowiem doniesienia o 
skuteczności psychoanalizy w terapii jednostek wykolejonych. 

I tak na przykład W. Bronberg przedstawił sprawozdanie o pozytywnych wynikach 

leczenia 19-letniego przestępcy, odsiadującego wyrok w więzieniu marynarki wojennej. 
Według relacji tego pacjenta walka na noże i przewodzenie w różnego rodzaju buntach „było 
szczególnie podniecające". Rodzice pacjenta rozwiedli się. Ojciec był alkoholikiem 

background image

kilkakrotnie skazanym na karę więzienia za różnego rodzaju przestępstwa kryminalne. W 
stosunku do syna przejawiał nasiloną agresję, bijąc go bardzo często i dotkliwie. 

Na pierwszą sesję psychoanalityczną chłopiec przyszedł wbrew swej woli (w wyniku 

polecenia władz więziennych), w związku z czym początkowo w ostentacyjny sposób 
odmawiał współpracy, nie chcąc odpowiadać na żadne pytania. Następnym etapem 
zachowania młodocianego pacjenta były wybuchy agresji, w czasie których m.in. rzucił 
nożem w psychoanalityka (szczęśliwie chybiając). Stopniowo jednak, pod wpływem 
cierpliwości i życzliwej postawy W. Kronberga, a także stałych zachęceń do nawiązania 
kontaktu terapeutycznego, pacjent zaczął opowiadać o swoim „ubogim w miłość życiu". 

Niemal równocześnie z początkiem „otwarcia się" pacjent zaczął miewać sny. 

Najpierw były to sny o zabijaniu, zabijał w nich strażników więziennych, współwięźniów, do 
których  żywił różnego rodzaju urazy, a wreszcie samego terapeutę. Później zmienił się 
podstawowy motyw jego snów. Ten nowy motyw wyrażał  lęk przed terapeuty Wraz ze 
zmianą motywu marzeń sennych nastąpiła również istotna zmiana w zachowaniu 
młodocianego pacjenta, a mianowicie zaczął on dokładniej analizować wszelkie polecenia i 
uwagi psychoanalityka, a ponadto w sposób wyraźny wystąpiła identyfikacja z osobą tegoż 
analityka. Niestety W. Bronberg, w związku z przejściem do życia cywilnego, nie mógł 
dokończyć rozpoczętej i dobrze zapowiadającej się terapii (W. Bronberg 1948).                        

Do klasyki literatury psychoanalitycznej należy przedstawiony przez K. Friedlander 

opis psychoanalitycznych oddziaływań na ośmioletniego Billa, który był dzieckiem 
,,złośliwym i impulsywnym", nie umiejącym zupełnie panować nad swymi emocjami. 
Najbardziej zaś uderzającą cechą zachowania chłopca był „absolutny brak poczucia winy". 
Autorka poddała swego małego pacjenta żmudnym i długotrwałym oddziaływaniom 
psychoanalitycznym. Ich głównym zadaniem było rozwinięcie u dziecka kontroli zachowania 
sprawowanej przez superego. Po osiemnastomiesięcznej terapii Billy „nie był wprawdzie —
jak twierdzi K. Friedlander — nadal najodpowiedniejszym modelem wzorowego zachowania 
chłopca, niemniej jednak uczynił wielkie postępy [...] w rozwoju niezależnego superego" (K. 
Friedlander 1974, s. 217). 

Inne relacje o pozytywnym wyniku zastosowania psychoanalizy w odniesieniu do 

przestępców przedstawiła M. Schmideberg (1949), która poddała psychoanalizie jedenastu 
poważnych przestępców, wykazujących zanik poczucia winy i umiejętności nawiązywania 
kontaktu emocjonalnego z innymi. 

Jak twierdzi autorka, przez zastosowanie oddziaływań psychoanalitycznych udało się 

jej uzyskać zdecydowaną poprawę u wszystkich poddanych terapii przestępców. Głównym 
terapeutycznym problemem w postępowaniu z przestępcami jest — jej zdaniem — 
umiejętność zapewnienia im „cierpliwej dobroci" (endure kindness), aby mogli „wyprostować 
się poprzez stopniowe odzyskiwanie miłości, bezpieczeństwa i wiary w pomoc ludzi 
straconych w dzieciństwie i aby w ten sposób mogli zyskać dyspozycje do umiejętności 
identyfikowania się z innymi" ( M. Schmideberg 1949, s. 187). 

Wspomniane postulaty nie zawężają się jednak wyłącznie do oddziaływań 

psychoanalitycznych, nacechowane nimi musi być bowiem każde podejście terapeutyczne. 
Toteż nie tylko psychoanalitycy mieli możliwość zebrania plonów swej „cierpliwej dobroci". 
O pozytywnym wyniku oddziaływań resocjalizacyjnych donosili bowiem także terapeuci nie 
stosujący psychoanalizy, a także i „nieprofesjonalni klinicyści", jak np. kapelan więzienny, 
któremu udało się „sprowadzić na dobrą drogę" długoletniego przestępcę, zdradzającego 
wyraźne cechy psychopatyczne. Interesujący opis terapii „psychopatycznego kryminalisty", 
Harolda, przedstawił R. Linder w swej sławnej książce Rebel without a case (Buntownik bez 
powodu). Autor ten stosował  głównie hipnoanalizę, a także analizę wolnych skojarzeń i 
analizę snów. Harold został skierowany do autora wspomnianej książki ze względu na 
ślepotę, dla której lekarze nie znajdowali organicznego podłoża. Początkowo pacjent 

background image

przejawiał opór i niechęć do nawiązania kontaktu z terapeutą, w miarę jednak oswajania się z 
sytuacją terapeutyczną (która początkowo wywoływała w nim wrażenie, że został oślepiony i 
postawiony nad brzegiem przepaści) zaczął opowiadać historię swego niezwykle burzliwego 
życia, surowości ojca oraz lęku przed nim, niesamowitych wręcz doświadczeń seksualnych, 
na które składały się kontakty homoseksualne, marzenia o seksualnym posiadaniu matki itp. 
Za wyśmiewanie się z jego wypaczonych skłonności erotycznych Harold zabił jednego z 
więźniów. 

Podczas hipnoanalizy Linder ustalił przyczynę ślepoty Harolda. Było nią— zdaniem 

tego autora — oglądanie w dzieciństwie stosunku seksualnego rodziców; „oglądanie rzeczy 
zakazanej stało się przyczyną zakazania widzenia czegokolwiek", czyli ślepoty. 

W wyniku przeprowadzonej hipnoanalizy Harold zyskał  głębszy wgląd w swój ą 

psychikę. Stał się, zdaniem R. Lindera, bardziej refleksyjny i skłonny do powstrzymywania 
typowej dla impulsywnych psychopatów tendencji do natychmiastowego zaspokajania 
potrzeb, Linder podaje, że oprócz Harolda metodą hipnoanalizy udało mu się zresocjalizować 
siedmiu innych psychopatów.  

Do indywidualnych sposobów resocjalizacji przestępców należy także zaliczyć 

podawane niekiedy w literaturze przypadki otoczenia tego typu jednostki opieką rodzicielską. 
Dotyczy to szczególnie dzieci i młodzieży.                                                 

H. Lippman (1951) donosi np. o wzięciu na wychowanie przez praktykującego lekarza 

ogólnego, S. Kinga, 14-letniego chłopca wykazującego wyraźne cechy psychopatyczne. 
Dzięki wyrozumiałości, łagodnej, a zarazem konsekwentnej postawie wobec dziecka dr King 
przełamał ogromny opór, jaki cechował chłopca, przed nawiązaniem z nim kontaktu 
emocjonalnego. Ponadto stopniowo udało mu się przezwyciężyć ogólną agresywność dziecka. 
Chłopiec przeszedł ewolucję zachowania od stadium, w którym jego stosunek do opiekuna 
był krańcowo agresywny i prowokacyjny, do fazy, gdy w pełni zaakceptował go, towarzysząc 
mu „jak cień" na każdym niemal kroku. W końcu chłopiec ten został przez swego opiekuna 
adoptowany, podjął naukę, a następnie studia uniwersyteckie. 

Podobnych przykładów skuteczności indywidualnych oddziaływań na psychopatów 

można wymienić wiele, mija się to jednak z celem, ponieważ przytaczane przez niektórych 
autorów informacje o sukcesach w indywidualnym oddziaływaniu na przestępców wcale nie 
przekonuj  ą innych, że terapia indywidualna jest odpowiednia jako metoda resocjalizacji 
jednostek przestępczych.  
 

Zakłady resocjalizacyjne dla nieletnich 

 

Pierwsze doświadczenia 

 

Za placówkę inspirującą nowoczesne formy oddziaływania resocjalizacyjnego na 

młodzież poważnie wykolej ona niewątpliwie uważać należy założony pod koniec pierwszej 
wojny  światowej (w 1918 r.) przez A. Aichhoma dom dla przestępczych chłopców w 
Oberhollabrunn. 

Wychowaniem bezdomnych dzieci A. Aichhom zajmował się już od 1907 r., jednak 

dopiero po zakończeniu wyniszczającej wojny, kiedy w Austrii, podobnie jak w innych 
krajach, problem przestępczości młodzieży i braku opieki nad nią stał się szczególnie palący, 
swe zainteresowania mógł rozwinąć na szeroką skalę.  

Głównym założeniem teoretycznym A. Aichhoma było zastosowanie zdobyczy 

rodzącej się wówczas psychoanalizy do resocjalizacji młodzieży. Entuzjazm dla 
psychoanalizy towarzyszył mu niezmiennie przez całe życie. Świadczy o tym chociażby fakt, 
że po drugiej wojnie światowej (którą to wojnę, będąc  Żydem, z trudem przeżył) został on 
wybrany przewodniczącym Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego. 

background image

Swe doświadczenia w pracy z dziećmi wykolejonymi opisał w szeroko znanej, 

należącej do klasyki literatury psychologicznej książce, traktującej o resocjalizacji młodzieży 
przestępczej (The wayward youth), wydanej po raz pierwszy w 1925 r. 

Aichhorn stwierdza, że w prowadzonym przez niego zakładzie przebywały dzieci o 

dwóch charakterystycznych właściwościach. Typ pierwszy stanowili chłopcy rozpieszczeni, 
wychowywani przez nadmiernie opiekuńczych rodziców. Wykolejenie tej grupy 
wychowanków wypływało, jego zdaniem, z podłoża nerwicowego. 

Drugą grupę chłopców, bardziej interesującą z punktu widzenia problematyki 

niniejszej książki, stanowili chłopcy nie wykazujący cech neurotycznych, lecz wchodzący w 
stałe konflikty z otoczeniem w wyniku niedorozwoju superego oraz słabo rozbudowanej 
świadomości. Niedorozwój owych sfer osobowości czynił tych chłopców nadmiernie 
impulsywnymi, agresywnymi, czyli psychopatycznymi. 

Dzieci z tej grupy — jak stwierdza Aichhom — „wychowywane były bez uczucia, 

cierpiąc z powodu nadmiernej surowości i brutalności otoczenia". Głównym celem 
wychowania powinno być więc zaspokojenie u tych dzieci potrzeby miłości. „Pierwszym 
naszym zadaniem jest skompensowanie wielkiego niedosytu miłości, a dopiero później z 
wielką ostrożnością stawiać można wymagania wobec tych dzieci. Surowość zawiodłaby 
kompletnie. Nasze postępowanie z dziećmi z tej grupy scharakteryzowane być może w 
sposób następujący: zdecydowanie przyjacielska postawa, zapewniające równowagę 
psychiczną zajęcia, dużo zabaw zapobiegających agresji i częste rozmowy indywidualne z 
chłopcami" (A. Aichhorn 1925,s. 172).                                           

Łagodna, pełna miłości i permisywna postawa wobec wychowanków stanowić miała 

nowe, nieznane do tej pory doświadczenie dla chłopców doznających w swym życiu samych 
brutalnych upokorzeń. Spotkanie dorosłych pełnych łagodności i zrozumienia otworzyć miało 
nowe możliwości rozwoju emocjonalnego. 

Ponieważ nowość (i odmienność) sytuacji, w jakiej się znaleźli, była dla chłopców 

zaskakująca, często próbowali oni w specyficzny sposób sprawdzać jej autentyczność i tym 
samym cierpliwość personelu. ,,Najczęściej chłopcy reagowali na permisywność 
wychowawców zwiększeniem poczucia własnej siły, co znajdowało wyraz we wzroście 
postaw agresywnych, które często kończyły się  płaczem z wściekłości, przeradzającym się 
następnie w przypływ czułości, prowadzący w końcu do poprawnego sposobu zachowania" 
(ibidem, S.178).                                                    | 

Istota procesu resocjalizacji zasadza się, zdaniem A. Aichhoma, na możliwości 

przeżycia kryzysu emocjonalnego, który ma zarówno właściwości oczyszczające psychikę, 
jak i może stanowić  źródło zasadniczej zmiany stosunku do innych ludzi. Tylko bowiem 
emocjonalny kryzys przezwyciężyć może u chłopca opór przed głębszymi związkami z 
innymi. Ze względu na doniosłość kryzysu emocjonalnego w systemie wychowawczym 
stworzonym przez A. Aichhoma, poważnym zadaniem personelu wychowawczego było 
rozmyślne aranżowanie owych kryzysów. 

Dla przykładu przytoczę opis takiego zabiegu wychowawczego przedstawiony przez 

tego autora. Otóż jeden z wykolejonych wychowanków, u którego Aichhom stwierdził brak 
poczucia winy, obsługiwał szkolny- sklepik. Zauważywszy rozbieżności w książkach 
rachunkowych, Aichhorn postanowił zastosować w stosunku do chłopca metodę 
emocjonalnego kryzysu w celu „zainstalowania" w jego psychice poczucia winy i niepokoju. 
W tym celu zaprosił go do swego gabinetu i zapytał w bardzo dwuznaczny sposób: „De 
zarabiasz każdego tygodnia?" Usłyszawszy to, chłopiec stanął jak wryty. „Czy pieniądze 
zawsze rozprowadzasz prawidłowo?" — pytał dalej Aichhom. W odpowiedzi usłyszał „tak", 
wypowiedziane z dużym wahaniem. „Kiedy masz najwięcej pracy? Czy z samego rana?" — 
brzmiały kolejne pytania Aichhoma. Chłopiec stawał się coraz bardziej niespokojny, ale 
Aichhorn zdawał się tego nie zauważać. Składał porozrzucane po pokoju książki, nagle 

background image

powiedział: „Dobrze, kiedy wyjdziemy stąd, chciałbym zapoznać się ze stanem twej kasy". 
Usłyszawszy to, chłopiec upuścił z rąk książkę, którą wziął uprzednio z półki. „O co chodzi?" 
— zapytał. „O nic — odpowiedział Aichhorn — Czyżby było coś nie w porządku z kasą?" 
Wychowanek, chcąc przemóc strach, jąkając się, zaczął się  tłumaczyć z brakujących 
pieniędzy. Wtedy Aichhorn, nie mówiąc nic, wręczył mu sprawdzoną przez siebie kasę. 
Chłopiec wybiegł nagle z pokoju, po paru minutach powrócił tam i znowu i powiedział z 
płaczem: „Pozwól zamknąć mnie znowu w więzieniu, nie zasłużyłem na twą pomoc, będę 
zawsze złodziejem". Kryzys ów zaindukował w chłopcu — zdaniem Aichhoma — poczucie 
winy, którego nie doznawał przedtem. Po tym wydarzeniu wychowanek został więc — 
według Aichhoma — wyleczony. 

Warto może przy tej okazji zwrócić uwagę na daleko idące podobieństwo pomiędzy 

stosowaną przez Aichhoma metodą kryzysów emocjonalnych a stosunkowo częstymi 
metodami wstrząsowymi przedstawionymi przez A. Makarenkę w opisach własnych 
doświadczeń pedagogicznych, które pochodzą z tego samego okresu. Przedstawiane przez 
Makarenkę opisy nie zawierają wprawdzie, tak jak praca A. Aichhorna, próby budowania 
zwartego systemu teoretycznego, niemniej jednak w literacki sposób oddają klimat 
psychologiczny przesileń emocjonalnych. Oto przykład jednego z podobnych zabiegów, 
zastosowanego na przyjętym powtórnie do prowadzonej przez Makarenkę kolonii 
wychowanku, Szymonie Karabanowie, który uprzednio usunięty został za kradzież. 
 

„Po jakich dwóch tygodniach [od powtórnego przyjęcia — dopisek K.P.] zawołałem 

Szymona i powiedziałem mu po prostu: 

- Masz tu upoważnienie. Otrzymasz w Wydziale Finansowym pięćset rubli. 
Szymon otworzył usta i oczy, zbladł i poszarzał, i powiedział zmieszany: 
- Pięćset rubli? I co? 
- I nic więcej — odpowiedziałem, zaglądając do szuflady — przywieziesz je tu [...] 
Przed wieczorem Szymon wszedł do gabinetu w krótkim przepasanym kożuszku, 

szczupły i zgrabny, ale z ponurą twarzą. W milczeniu położył na stole paczkę asygnacji i 
rewolwer. 

Wziąłem paczkę do rąk i zapytałem najobojętniejszym głosem, na jaki tylko mogłem 

się zdobyć: 

- Liczyłeś? 
- Liczyłem. 
Niedbale wrzuciłem paczkę do szuflady. 
- Dziękuję, żeś pojechał. Idź na obiad. 
Karabanow, nie wiadomo dlaczego, przesunął pasek z lewej strony na prawą, 

przeszedł się po pokoju, ale powiedział cicho: 

- Dobra. 
I wyszedł. 
Minęły dwa tygodnie. Szymon, spotykają; mnie, witał się nieco ponuro, jak gdyby go 

coś krępowało. 

Z równie ponurą miną wysłuchał mego nowego rozkazu: 
- Pojedź, przywieź dwa tysiące rubli. 
Długo i z oburzeniem patrzał na mnie, wsuwając brauning do kieszeni, potem 

powiedział podkreślając każde słowo: 

- Dwa tysiące rubli? A jeśli nie przywiozę pieniędzy? 
Zerwałem się z miejsca i wrzasnąłem na niego: 
- Proszę cię bez idiotycznych rozmów! Daję ci polecenie, idź i rób, co ci każę! Nie ma 

co się bawić w psychologię! 

Karabanow wzruszył ramionami i wyszeptał niezdecydowanie: 

background image

- No cóż... 
Gdy przywiózł pieniądze, przyczepił się: 
- Przeliczcie. 
- Po co? 
- Przeliczcie, proszę was! 
- Ale tyś przecie liczył? 
- Przeliczcie, mówię wam. 
- Odczep się! 
Schwycił się za gardło, jak gdyby go coś dusiło, potem rozerwał kołnierz i zachwiał 

się. 

- Znęcacie się nade mną! Nie może być, żebyście mi tak dowierzali. Nie może być. 

Słyszycie? Nie może to być. Naumyślnie ryzykujecie, naumyślnie, wiem to... 

Nie mógł złapać tchu i usiadł na krześle. 
- Muszę drogo płacić za twoją usługę. 
- Jak to płacić? — zerwał się Szymon. 
- Patrzeć na twoje histeryczne zachowanie. 
Szymon oparł się o parapet i ryknął: 
- Antoni Siemionowiczu! 
- No, co ci? — powiedziałem już nieco przestraszony. 
- Gdybyście wiedzieli! Gdybyście tylko wiedzieli! Pędziłem tą drogą  i myślę: żeby to 

Bóg był na świecie. Żeby to Bóg posłał kogoś, żeby tak w lesie rzucił się na mnie... Niechby 
ich było dziesięciu, niechby ich było nie wiem ilu... nie wiem. Strzelałbym, zębami bym rwał 
jak pies, aż zakatrupiliby... I wiecie, prawie płaczę. Ja wiem, przecież wy tutaj siedzicie i 
myślicie: czy przywiezie, czy nie przywiezie? Ryzykowaliście przecie, prawda?    

- Dziwak z ciebie, Szymon! Z pieniędzmi ryzyko jest zawsze. Nie można przywieźć 

na kolonię paczki pieniędzy bez ryzyka. I ja myślę tak: jeżeli ty będziesz przywoził pieniądze, 
to ryzyko będzie mniejsze. Tyś  młody, silny, świetnie jeździsz konno, ty zwiejesz przed 
wszystkimi bandytami, a mnie łatwo schwytają.                                         

Szymon radośnie zmrużył jedno oko:                       

-  No i chytry z was człowiek. Antoni Siemionowiczu!"        

(A. Makarenko 1956, s. 234-236) 

 

Przedstawione powyżej doświadczenia, po próbie ułożenia ich w zwarty system 

teoretyczny, stanowiły zaczyn rozwoju metody postępowania resocjalizacyjnego z młodzieżą 
poważnie wykolejoną i psychopatyczną zwanej w literaturze zachodniej „terapią otoczeniem", 
czyli milieu therapy. Istota terapii otoczeniem (czy — mówiąc inaczej — środowiskiem 
społecznym) polega na skoncentrowaniu na wychowanku bodźców do właściwego 
postępowania, na postawieniu wychowanka w sytuacji totalnego naporu (total push) 
pozytywnych oddziaływań. Starano się opracować (analizując czynność po czynności) pod 
kątem walorów terapeutycznych, niemal każdą chwilę pobytu w zakładzie resocjalizacyjnym, 
cały rozkład dnia, od wstania z łóżek do powrotu do nich po pracowitym dniu. Cały personel, 
bez względu na pełnione funkcje, miał wyznaczone role w procesie resocjalizacji, tylko 
bowiem w ten sposób można było wprowadzić zasadę totalnego nacisku na uspołecznienie 
zachowania podopiecznego. 

Zapoczątkowana przez A. Aichhorna metoda (milieu therapy) rozpowszechniła się 

bardzo szybko w latach trzydziestych naszego stulecia w wielu krajach. Do szeroko znanych 
instytucji pracujących wedle tej metody należała np. Hawthorne Cedar-Knolls School czy 
wioska dziecięca pod Sztokholmem. Wiele elementów stosowanych w milieu therapy weszło 
na trwałe do wszystkich nowoczesnych instytucji resocjalizacyjnych. W miarę gromadzenia 
doświadczeń w pracy z dziećmi poważnie wykolejonymi (najczęściej psychopatycznymi) w 

background image

wielu placówkach resocjalizacyjnych uważanych wówczas za wzorowe, typowe dla milieu 
therapy
 zmasowanie nacisku na poprawę zachowania wychowanka wyrażało się w 
zwiększeniu reżimu dyscyplinarnego. 

Za przykład takiej wersji milieu therapy służyć może wspomniana wyżej Hawthorne 

Cedar-Knolls School. W instytucji tej każde niemal dziecko posiadało oddzielny program 
oddziaływań terapeutycznych. Te dzieci, które nie posiadały rozwiniętego poczucia winy, 
świadomości społecznej i nie cierpiały też na zaburzenia neurotyczne, poddawane były silnej 
autorytarnej kontroli, połączonej z bardzo surowymi (choć nie złośliwymi) karami za 
wszelkie przewinienia. 

Ocena metod stosowanych w tej instytucji była na ogół różna. Wspomniane metody 

miały się bardzo dobrze sprawdzić w przypadku resocjalizacji chłopców, czyniąc ich 
szczególnie przydatnymi i dobrze przystosowanymi do służby wojskowej (por. J. Slawson 
1943), zupełnie natomiast zawiodły w przypadku próby resocjalizacji 82 dziewcząt 
psychopatycznych (por. F. Powdermaker, H.T. Lewis, G. Touraine 1937). 

Milieu therapy na szeroką skalę zastosowano w latach pięćdziesiątych w 

amerykańskiej instytucji zwanej Wiłtwyck School w Nowym Jorku. Zakład ten przeznaczony 
był dla około setki chłopców w wieku 8-14 lat, sprawiających najróżnorodniejsze kłopoty 
wychowawcze. Poważny procent wychowanków tej instytucji przejawiał cechy wyraźnej 
psychopatii, dlatego też warto poświęcić nieco uwagi metodom stosowanym w tej placówce. 

Podstawowa idea sposobu oddziaływania w Wiłtwyck School wyrażona została przez 

Ernesta Papanka

1

, który był jednym z jej dyrektorów. Mówił on: „Kara uczy dziecko tylko 

tego, jak można karać, natomiast poprzez wykazanie dziecku zrozumienia i pomocy, 
nauczymy je rozumieć innych oraz współpracować z otoczeniem" (F. Papanek 1953). 

Istota stosowanej w Wiłtwyck School wersji milieu therapy zasadzała się na 

zapewnieniu chłopcom możliwości swobodnej ekspresji tłumionego  żalu i agresji 
(przynajmniej do tych granic, w jakich owo „wyładowanie" nie wyrządzało zbyt poważnych i 
nieodwracalnych szkód). Wspomniany już Papanek przytacza przykład, jak jeden z nowo 
przybyłych wychowanków w napadzie złości wybił w jadalni 32 szyby. Po uspokojeniu 
chłopca Papanek „bez robienia jakichkolwiek wyrzutów" oświadczył mu, że za szyby będzie 
musiał zapłacić i w związku z tym będzie się potrącać odpowiednią sumę z jego 
wynagrodzenia. Po trzech tygodniach wezwał jednak winowajcę do swego gabinetu i 
wypłacił mu pełną sumę wynagrodzenia za pracę. W ten sposób —jak przypuszczał — 
uśmierzył w chłopcu poczucie krzywdy, a równocześnie uświadomił mu, że „władza może 
nie tylko karać, lecz także pomagać i wybaczać".              

 

1

 Ernest Papanek pochodził z Wiednia, gdzie zetknął się z Z. Freudem i A. Adierem. Sam uważał się za 

zwolennika psychologii indywidualnej Adlera. Był ponadto działaczem społecznym, członkiem austriackiego 
parlamentu. Przyczynił się m.in. do powstania wspomnianego uprzednio domu dla przestępczych chłopców, 
prowadzonego przez A. Aichhorna. Po anschlussie Austrii Papanek wyemigrował do Francji, gdzie podjął się 
prowadzenia domu dla porzuconych dzieci, a następnie po upadku Francji pomógł większości swych 
podopiecznych przedostać się do Anglii, sam zaś został ujęty przez Niemców. Mimo to udało mu się (dzięki 
współczuciu jednego ze strażników) wyemigrować do USA. W Ameryce Papanek kierował zakładem dla 
młodocianych przestępców w Brookłynie, następnie Witwyck

 

School, „który to zakład pod jego kierownictwem 

z małego sierocińca zmienił się we wspaniały eksperyment w zakresie resocjalizacji nieprzystosowanych dzieci" 
(W. McCord, J. McCord 1964, s. 139). Po zakończeniu tego eksperymentu Papanek objął posadę profesora 
pedagogiki w Queesns College w Nowym Jorku. 

 

Pozwolenie na otwarte wyrażanie stanów emocjonalnych w niczym jednak nie 

wykluczało społecznej odpowiedzialności chłopców za swe czyny. Organizacja Wiłtwyck 
School nastawiona była przede wszystkim na wyzwolenie inicjatywy i społecznej 
odpowiedzialności. Główną drogą wyzwolenia tych cech był samorząd wychowanków. 
Wszyscy wychowankowie wybierali zarząd zakładu, a ponadto komisje: aprowizacyjną, 

background image

organizacji pracy zarobkowej, stołówkową i sportową. Działanie tych organów 
przedstawicielskich,  łącznie z odbywającymi się raz w tygodniu zebraniami ogólnymi 
,,dawały chłopcom szansę życia i pracy w spokoju, a równocześnie uczyły demokracji". 

Wysiłki wychowawców wspierane były regularnymi posiedzeniami terapeutycznymi z 

chłopcami, stosowano zarówno psychoterapię indywidualną, jak i zbiorową. Dwóch 
psychologów i dwóch psychiatrów pracowało na co dzień z najtrudniejszymi przypadkami. 
Dwóch specjalistów od terapii grupowej przeprowadzało z chłopcami regularne posiedzenia, 
w których uczestniczyli wychowawcy. Ponadto w Wiłtwyck School zatrudnionych było 
dziesięciu pracowników społecznych, których zadaniem było przeprowadzenie z chłopcami 
raz na tydzień wywiadów odnośnie ich planów życiowych, a także ułatwianie organizacji 
życia w mieście po opuszczeniu zakładu. W każdym tygodniu odbywały się posiedzenia 
całego personelu w celu omówienia postępowania jednego z chłopców. Narady te stanowiły 
zarazem podstawę ogólnej oceny postępów resocjalizacji. 

Najważniejszym chyba elementem przy analizie efektów pracy metodą milieu therapy 

jest stosunkowo dokładny pomiar zmian w osobowości chłopców psychopatycznych 
przebywających w Wiłtwyck School, dokonany przez W. i J. McCordów na przestrzeni lat 
1954-1955. Była to wnikliwa i wszechstronna analiza porównawcza między chłopcami 
psychopatycznymi a neurotycznymi i psychotycznymi w zakresie kilku cech najbardziej 
istotnych dla zachowania psychopatycznego. Do tego celu McCordowie posłużyli się 
niezwykle dokładną, jak na owe czasy, procedurą psychometryczną, Warto — jak sądzę — 
przytoczyć niektóre informacje zarówno o metodach tych badań, jak i o wynikach, zawartych 
w pierwszej ich książce poświęconej psychopatii oraz jej związkom z przestępczością.                                     

Chyba najbardziej istotną cechą zachowania chłopców, która może służyć za wskaźnik 

ich socjalizacji, była agresja. Nasilenie agresji mierzono testem projekcyjnym, był nim tzw. 
Rover Test. Test ten ukazywał psa, zwanego Rover, w różnych sytuacjach frustracyjnych. 
Pytanie kierowane do badanego brzmiało: ,,Co Rover zamierza zrobić?". Dziecko miało do 
wyboru trzy reakcje psa: agresywną, wycofującą! neutralną. Typową sytuacją, jaką 
przedstawiano na obrazkach, było karanie tego psa przez jego pana. Badane dziecko miało 
wybrać trzy odpowiedzi: „Rover zamierza ugryźć swego pana" (agresywna), „wykazać 
smutek" (wycofująca) względnie „zaprzyjaźnić się z wieloma ludźmi" (neutralna). Zgodnie z 
oczekiwaniami w początkowym badaniu dzieci psychopatyczne wybierały daleko więcej 
odpowiedzi agresywnych niż dzieci neurotyczne i psychotyczne. 

Równie ważną cechą mierzoną w celu stwierdzenia postępu resocjalizacji było 

poczucie winy. Cechę tę badano przy pomocy opowiadania o chłopcu imieniem Bob, który 
narusza różne standardy zachowania przyjęte w społeczeństwie amerykańskim. Opowiadanie 
to kończyło się pytaniem: „Jak czuje się Bob?". Na to pytanie badany miał odpowiedzieć 
wybierając trzy możliwe sposoby reakcji: satysfakcję, strach przed karą i zinternalizowanie 
poczucia winy. 

Typowa historyjka przedstawiała się następująco: „Bob i Jack bili się pewnego dnia. 

Bob wyjął nóż i ugodził Jacka. Jak czuł się Bob?" Skategoryzowane odpowiedzi brzmiały: 
„czuje się zadowolony, ponieważ nienawidził Jacka" (satysfakcja); „Bob przestraszył się, że 
Jack mu tego nie wybaczy i zemści się" (strach przed karą) i „Bob czuł się zmartwiony, że 
skaleczył Jacka" (zinternalizowanie poczucia winy). Jak można było przypuszczać, w czasie 
pierwszego badania dzieci psychopatyczne wybierały więcej odpowiedzi wyrażających 
satysfakcję w porównaniu z dziećmi neurotycznymi i psychotycznymi. 

Bardzo istotnym wskaźnikiem postępów wychowawczych w Wiltyck School było 

określenie zmian postawy wobec autorytetów. Jak bowiem wiadomo, do cech 
znamionujących zachowanie psychopatyczne należy lekceważący stosunek do autorytetów 
społecznych lub też zupełne ich nieuwzględnianie jako „namiarów identyfikacyjnych". 
Stosunek do autorytetów badany był również niedokończonym opowiadaniem. W 

background image

opowiadaniu tym chłopiec imieniem Bob naruszył w jakiś sposób normy właściwego 
postępowania i wtedy do akcji wkraczała osoba reprezentująca autorytet społeczny (rodzic, 
policjant, nauczyciel). Po wkroczeniu na scenę authority figurę dziecku stawiano pytanie: 
„Jak zachowa się (co zrobi) ta osoba?". Typowa historia przeznaczona do badania postawy 
wobec autorytetów brzmiała następująco: „Bob pewnego wieczora wrócił do domu bardzo 
późno, Miał nieprzyjemne zdarzenie, przewrócił się i skaleczył. Co zrobił jego ojciec?" 
Badany miał do wyboru dwie wypowiedzi wskazujące na postawę  lękową wobec osób 
zajmujących pozycje autorytetów społecznych oraz dwie odpowiedzi przypisujące im 
skłonności opiekuńcze. 

Odpowiedzi przedstawiające autorytety społeczne jako osoby pełne grozy były 

następujące: „ojciec zbił Boba za to, że się spóźnił"; „ojciec wpadł we wściekłość". Natomiast 
odpowiedzi przedstawiające osoby zajmujące pozycje autorytetów społecznych jako 
opiekuńcze brzmiały: „ojciec umieścił Boba w szpitalu, ponieważ wrócił on chory"; „jeżeli 
skaleczenie Boba było groźne, jego ojciec zabandażował mu ranę". W zdecydowanej 
większości wypadków dzieci psychopatyczne wybierały odpowiedzi przedstawiające 
autorytety społeczne jako osoby groźne i skłonne do nadmiernego karania. 

Inną cechą badaną w celu określenia postępu w resocjalizacji była samoocena. Badano 

ją, najogólniej rzecz biorąc, dwiema metodami. Po pierwsze, czytano chłopcu listę 20 cech 
psychologicznych z prośbą o odpowiedź: „Czy taki jesteś?". Druga metoda polegała na 
zadaniu dziecku pytań projekcyjnych, w rodzaju: „Co ludziom najbardziej podoba się w 
tobie?", „Jeśli chciałbyś być kimś ważnym w świecie, to kim chciałbyś być?", „Jaki powinien 
być dobry chłopiec?".                     

Początkowo wszyscy chłopcy psychopatyczni oceniali się odwrotnością cech dobrego 

chłopca, zaś swe zamiary bycia kimś lokowali bardzo wysoko — chcieli być supermanami z 
oglądanych filmów lub prezydentami.                                    

Obok wymienionych wyżej cech, mierzonych przy zastosowaniu technik 

projekcyjnych, kilka innych, istotnych dla zachowania chłopców cech, takich jak złośliwość, 
otwarta agresywność i sugestywność, określanych było na podstawie skal oszacowań, 
wypełnianych przez wychowawców. Oceniający, znając dzieci najlepiej z całego personelu, 
nie byli równocześnie informowani, jakiemu celowi służy sporządzana przez nich ocena, co, 
zdaniem prowadzących badania, wykluczało jej tendencyjność.                               

Trzecią metodą oceny zachowania chłopców był eksperyment sytuacyjny, badający 

reakcje na frustracje. 

Eksperyment polegał na tym, że wychowawca każdej z grup oświadczył swym 

podopiecznym, w momencie, gdy mieli oni — zgodnie z rozkładem dnia — wyjść z domu, 
aby się bawić,  że nie mogą wyjść bawić się, lecz muszą dodatkowo posprzątać. Zadaniem 
wychowawców było zaobserwowanie reakcji poszczególnych dzieci w momencie tej 
frustrującej sytuacji. Z obserwacji wynikało, że chłopcy psychopatyczni reagowali na sytuacje 
frustracyjne zwiększoną agresją i nadmierną ruchliwością motoryczną, podczas gdy dzieci 
neurotyczne stawały się apatyczne i zahamowane.        

Jak już wspomniałem uprzednio, chłopców przebywających w Wiltwyck School 

badano metodą test-retest. Pierwsze badania przeprowadzono w 1954 r., natomiast drugie po 
upływie roku. W badaniach uwzględniono zarówno aspekt poprzeczny (tj. wspomniane już 
różnice między chłopcami psychopatycznymi a neurotycznymi i psychotycznymi), jak i 
podłużny. Ten drugi, longitudinalny aspekt, określono poprzez podział 107 chłopców 
przebywających w czasie przeprowadzania badań w Wiltwyck School na trzy grupy, w 
zależności od czasu pobytu w zakładzie. I tak grupę pierwszą, nowicjuszy, stanowili chłopcy 
przebywający od jednego tygodnia do ośmiu miesięcy, drugą,  średnio zaawansowaną, 
stanowili ci chłopcy, którzy przebywali w zakładzie od dziewięciu do dwudziestu trzech 

background image

miesięcy, oraz trzecią,,,starą gwardię", stanowili chłopcy przebywający w zakładzie ponad 
dwadzieścia trzy miesiące. 

Rezultaty tych badań  są w świetle porównań wielce zachęcające. Jak się bowiem 

okazało, w porównaniu z dziećmi neurotycznymi i psychopatycznymi, pobyt w Wiltwyck 
School najlepszy wpływ wywarł na dzieci psychopatyczne. Dokładniejsze dane zawiera 
zestawienie (tab. 2). Ukazuje ono, że zachowanie dzieci psychopatycznych uległo poprawie w 
najbardziej istotnych wskaźnikach, co —zdaniem W. i J. McCordów — bardzo pozytywnie 
świadczy o możliwości zastosowania milieu therapy w resocjalizacji psychopatów. W 
przypadku zaś dzieci neurotycznych oddziaływanie Wiltwyck School było wprawdzie —jak 
wspomniałem — mniej efektywne, niemniej jednak i w tym przypadku odnotowano istotną 
poprawę. 

Interesującym faktem jest przeprowadzenie przez W. i J. McCordów szeroko 

zakrojonych badań porównawczych na wychowankach zWiltwyck School oraz na 
wychowankach tradycyjnego, najstarszego w USA zakładu poprawczego (założonego w 1846 
r. w Massachusetts), zwanego Lyman School. Z obu tych zakładów wybrano w sposób 
losowy po 35 wychowanków, których poddano następnie badaniom z zastosowaniem serii 
różnych testów osobowości, jak np. skonstruowany przez H. MunayaAdult-Child Interaction 
Test (Test Interakcji Dziecka z Dorosłym), skale dokonujące pomiaru cech autorytarnych i 
skłonności do uprzedzeń, skale zawierające pytania projekcyjne (np. który z popędów 
najtrudniej ci kontrolować) itp. 
 
Tabela 2. 
Główne wyniki badań w Wiłtwyck School (wg. W. McCord, J. McCord, 1956) 

Cechy i miary 

Psychopaci 

Neurotycy 

Agresja (Rover Test) 

zmniejszona** 

nie wykryto zmian 

Tendencje unikające (Rover Test)  nie wykryto zmian 

zmniejszone** 

Internalizacja poczucia winy  

zwiększona**  

nie wykryto zmian 

Złośliwość przypisana osobom 
znaczącym 

zmniejszona** nie 

wykryto 

zmian 

 

Realistyczna samoocena 

zwiększona* zwiększona* 

Negatywna samoocena 

 

zmniejszona*  

zmniejszona*  

Reakcja na frustracje (wykazane 
w teście sytuacyjnym) 

 
 

 
 

Oceny wychowawców: 
- zachowanie agresywne  
- zachowanie wycofujące  
- kontrola impulsywności i 
destrukcyjności 

 
zmniejszone  
nie wykryto zmian 
zwiększona 

 
nie wykryto zmian 
zmniejszone  
nie wykryto zmian 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

*Różnica istotna (p. 0,05) pomiędzy chłopcami przebywającymi 0-8 miesięcy i 9-23 miesiące 
oraz dłużej. 
**Różnica istotna (p. 0,05) pomiędzy pierwszym a drugim badaniem 
 
Do najciekawszych wyników tych badań zaliczyć można następujące:                                                        

-  wychowankowie Wiltwyck School wybierali przyjaciół spośród chłopców 

nieagresywnych, podczas gdy chłopcy z Lyman School skupiali się wokół złośliwych 
i najprawdopodobniej psychopatycznych liderów, 

-  na prośbę przedstawienia idealnego typu wychowawcy większość wychowanków z 

Wiltwyck podało cechy zrozumienia i lubienia wychowanków, podczas gdy chłopcy z 

background image

Lyman podawali takie charakterystyki, jak: „potrafi zaprowadzić porządek", „zbije, 
jeśli potrzeba" itp., 

-  chłopcy z Wiłtwyck wykazali brak poczucia bezpieczeństwa (insecurity), podczas gdy 

wychowankowie z Lyman nie wykazali zaburzeń w tym zakresie, 

-  nie stwierdzono natomiast zmniejszania się stopnia agresywności w obu zakładach, 
-  większość wychowanków z Wiltwyck uważało,  że  świat jest w zasadzie „dobry", 

chłopcy zaś z Lyman przedstawiali świat jako pełen niebezpieczeństw i niepewności, 

-  chłopcy z Wiltwyck wykazali wyższą samoocenę w porównaniu ze swoimi 

rówieśnikami z Lyman (por. W. McCord i J.McCord 1964). 

Jak stwierdzaj ą cytowani autorzy, różnice pomiędzy wychowankami z obu zakładów nie 

mogą być przypisywane czynnikom innym, niż sposoby oddziaływań wychowawczych, 
bardziej pozytywne w przypadku Wiltwyck School, chociaż w obu zakładach —jak 
pamiętamy — nie zdołano doprowadzić do efektywnego zmniejszenia stopnia agresywności u 
podopiecznych. 

Faktem godnym szczególnej uwagi było przeprowadzenie badań porównawczych nad 

skutecznością oddziaływań resocjalizacyjnych Wiltwyck i Lyman School w 1980 r., czyli po 
przeszło 25 latach, kiedy to wychowankowie obu tych zakładów zbliżali się do czterdziestego 
roku życia lub przekroczyli czterdziestkę. 

Tabela 3 przedstawia różnice w częstotliwości powtórnego popełnienia przestępstwa 

przez wychowanków z Wiltwyck i Lyman z rozróżnieniem na psychopatów i innych (tzn. 
niepsychopatów), przy równoczesnym podziale na grupy wiekowe byłych wychowanków, w 
których popełniali oni powtórne przestępstwa. 
 
Tabela 3. 
Recydywa wśród wychowanków z Wiłtwyck i Lyman (wg. W. McCorda 1982) 

Przedział wieku 

Psychopaci 

Inni 

 

 

Wiłtwyck 

N=42 

Lyman 

N=37 

Wiłtwyck 

N=71 

Lyman  

N=81 

    15-19 
    20-24 
    25-29 
    30-34 
    35-40 

11% 
12% 
46% 
36% 
33% 

79% 
14% 
39% 
29% 
19% 

8% 

17% 
20% 
15% 
19% 

55% 
24% 
14% 

6% 
3% 

 

Powyższe dane ukazuj ą dosyć zaskakującą prawidłowość, a mianowicie metody 

resocjalizacji stosowane w Wiltwyck School wobec psychopatów są skuteczniejsze od metod 
stosowanych przez tradycyjnie zorientowany zakład (ze względu na zbytnią surowość 
zlikwidowany w 1973 r.) tylko w okresie pierwszych pięciu lat po opuszczeniu zakładu, 
natomiast nie wyposażaj  ą psychopatycznego wychowanka w trwalszą zaporę przed 
powtórnym przestępstwem po upływie tego okresu. 

Jak bowiem wynika z przytoczonych danych, począwszy od 20 roku życia recydywa u 

psychopatycznych wychowanków Wiltwyck School zaczyna wzrastać, podczas gdy u 
wychowanków Lyman School zmniejszać się. Podobną prawidłowość, aczkolwiek mniej 
ewidentną, stwierdzono w przypadku innych, czyli niepsychopatycznych wychowanków z 
obu tych instytucji resocjalizacyjnych. 
 

Współczesne rozwiązania 

 

Wydaje się,  że najlepszą ilustracją aktualnych trendów rozwoju praktycznych 

rozwiązań w zakresie oddziaływań resocjalizacyjnych na młodzież przestępczą mogą być 

background image

współczesne doświadczenia amerykańskie. Przed uczynieniem jednak jakiejkolwiek próby 
podziału działających w Ameryce zakładów dla nieletnich, należy podkreślić przede 
wszystkim to, że w ramach tzw. depenalizacji w kraju tym na przymusowy pobyt w 
instytucjach resocjalizacyjnych skazywani są tylko szczególnie niebezpieczni dla otoczenia 
nieletni przestępcy. W stosunku zaś do tych, którzy bezpośrednio nie zagrażają społeczeństwu 
organizowane są inne formy oddziaływań resocjalizacyjnych, bez uciekania się do 
konieczności umieszczenia tej młodzieży w zakładach resocjalizacyjnych o charakterze 
zamkniętym, jako że pobyt w tego typu zakładach — zgodnie z powszechną opinią — 
przyczyniać się może do pogłębienia procesu wypaczenia charakteru i ogólnego regresu 
moralnego wychowanków. 

Biorąc tedy pod uwagę fakt, że w amerykańskich zakładach resocjalizacyjnych 

znajdują się nieletni o bardzo głęboko zaburzonej strukturze osobowości, organizacja tych 
zakładów musi zawierać liczne elementy zabiegów typowo psychiatrycznych. Z kolei zaś 
większość „typowo" psychiatrycznych oddziaływań na młodzież wykolejoną nie odnosi 
poważniejszych skutków. Zdaniem S. Yochelsona i S. Samenowa wynika to z faktu, że całe 
podejście lekarsko-psychiatryczne do przestępców jest nieodpowiednie, ponieważ opiera się 
na obrazie pacjenta jako istoty bezradnej i nieumiejącej sobie poradzić w życiu (poprzez 
utratę kontaktu z realnością), podczas gdy zdecydowana większość przestępców ani nie traci 
poczucia realności, ani nie jest bezradna, zaś ich odmienność opiera się na wypaczeniu 
struktury wartości obowiązujących w danym społeczeństwie (S. Yochelson, S. Samennw 
1977). 

Sprawę psychiatrycznego postępowania z nieletnimi przestępcami komplikuje inny 

jeszcze fakt, a mianowicie ten, że podejście psychiatryczne nastawione jest przede wszystkim 
na postępowanie z osobami cierpiącymi na psychozy, głównie schizofrenię, podczas gdy 
choroby te rzadko wykształcają się na początku okresu dojrzewania; ich w pełni rozwinięta 
postać kliniczna pojawia się najczęściej dopiero w okresie późnej adolescencji i w wieku 
dorosłym. Często zaś wtedy, gdy młody człowiek zaczyna wchodzić w kolizję z prawem, 
zaburzenia jego charakteru nie posiadają jeszcze żadnych specyficznych znamion, co 
dodatkowo utrudnia opracowanie właściwego sposobu postępowania resocjalizacyjnego z 
takimi nieletnimi (por. D.E. Siłber 1974).                                           

Ponadto nie można tracić z pola widzenia faktu, że zakłady resocjalizacyjne muszą 

przyjmować także i takie jednostki, które „odrzucane" są przez wszystkie placówki zdrowia 
psychicznego jako nonamenable to treatment (nie poddające się leczeniu), tego zaś typu 
jednostki z reguły bywają najuciążliwsze. Z etycznego punktu widzenia nie można ich 
pozostawić bez oddziaływań resocjalizacyjnych, z drugiej jednak strony nie sposób trzymać 
tego typu osobników w drogich instytucjach leczniczych, skoro i tak nie wykazują tam żadnej 
poprawy (czasami nawet następuje w tego typu placówkach wyraźny regres zachowania). 
Tworzy się dla nich zatem placówki o mniejszej liczbie personelu (szczególnie wysoko 
kwalifikowanego, jak lekarze i psychologowie) i większym zagęszczeniu wychowanków. 

Tym sposobem jednym z kryteriów mogących służyć za klucz do podziału 

amerykańskich zakładów resocjalizacyjnych dla nieletnich przestępców może być stopień 
„nasycenia" tych placówek ,,medycznością", czyli leczniczym (psychiatrycznym) podejściem. 
Dla porządku V.L. Agee proponuje wyróżnić placówki o charakterze psycholeczniczym, 
zakłady karne i placówki o charakterze mieszanym, karno-psychiatrycznym (V.L. Agee 
1986).                    

Ponieważ jednak — jak już wspomniałem — główną cechą amerykańskich instytucji 

resocjalizacyjnych jest ich różnorodność, w dalszej kolejności omówię dla przykładu 
organizację i funkcjonowanie trzech znanych w tym kraju placówek dla nieletnich 
przestępców, które są typowe dla wymienionych wyżej trzech rodzajów tych instytucji. 
Przedstawię też najbardziej charakterystyczne cechy organizacyjne danej placówki, aby zaś 

background image

nie powtarzać kilkakrotnie tych samych sposobów oddziaływań resocjalizacyjnych, w 
kolejnych częściach ukażę tylko najważniejsze. 

Chcąc umożliwić Czytelnikom zainteresowanym omawianą problematyką ewentualne 

nawiązanie korespondencji z daną placówką w celu wymiany poglądów i doświadczeń, co —
jak wiem z własnego doświadczenia — spotyka się ze strony amerykańskich instytucji 
resocjalizacyjnych z żywą reakcją i zainteresowaniem, podaję adresy wybranych zakładów. 
 

Przykłady organizacji trzech zakładów resocjalizacyjnych 

w USA 

 

The Syl Apps Campus

( Adres: Thistoletown Regional Centre, Styl Apps Campus 475 Iroquois 

Shore Road, Oakville, Ontario L6J5E8. Dyrektor: Ciark Deller.) 

. Zanim ten ośrodek otworzył swe 

podwoje przed młodzieżą przestępczą (co miało miejsce w 1981 r.), jego program był 
dokładnie opracowywany przez kilka lat przez grono wybitnych specjalistów. Najpierw 
przestudiowano pracę kilku wyróżniających się skutecznością zakładów w USA i Kanadzie, 
następnie przeprowadzono badania nad możliwością stosowania niektórych rozwiązań, po 
czym przystąpiono do kompletowania i szkolenia personelu. 

Zakład jest zlokalizowany w dwóch domkach mieszkalnych, każdy z nich pomieścić 

może od 8 do 10 wychowanków. Zwykle potowa uczestników rekrutuje się spośród 
przestępców seksualnych (tzn. gwałcicieli i nakłaniających dzieci do praktyk seksualnych), 
druga zaś połowa wychowanków składa się z innych gwałtownych (violent) przestępców. 
Obie te grupy wykolejonej młodzieży zamieszkują w oddzielnych domkach. 

Syl Apps jest zakładem psychiatrycznym, lecz o nieco mniejszym zagęszczeniu 

personelu. Godzi się tu wspomnieć,  że amerykańska norma kwalifikowanego personelu w 
placówkach resocjalizacyjnych o charakterze leczniczym (psychiatrycznym) wynosi 14 osób. 
personelu na każdych 8 wychowanków (zwykle tyle liczą grupy wychowawcze, a czasami — 
acz bardzo rzadko — podwyższa sieje do 10). W Syl Apps w każdej grupie przebywa 
bezustannie dwóch opiekunów, wzajemnie zabezpieczających się przed ewentualnymi 
atakami, które wyniknąć mogą z nagromadzenia jednostek agresywnych, skłonnych do ataku 
fizycznego pod byle pretekstem. Niezależnie od tego, w ciągu dnia pracuje tam cały sztab 
pielęgniarek, kilku psychologów, specjalizujących się w różnych rodzajach terapii grupowej, 
a także lekarze różnych specjalności. 

Syl Apps posiada typowo „eklektyczną" orientację oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Program tych oddziaływań często zmienia się i doskonali. Zwykle inne tematy spotkań 
grupowych poruszane są w wypadku przestępców seksualnych, a inne w wypadku 
pozostałych gwałtownych przestępców. 

The Oak Unit 

(Adres: The Oak Unit, Lookout Mountain Treatment Center. GoldenColorado80401. 

Dytektor: dr Darlene Miller.) 

istnieje od ośmiu lat, jest to instytucja karna (tj. korekcyjna), 

niemniej jednak nasycenie personelem wykwalifikowanym jest nieco wyższe niż przewiduje 
amerykańska norma dla tego rodzaju placówek (wynosi ona 11 osób personelu na 24 
wychowanków). W Oak Unit na 18 wychowanków przypada 14 osób personelu 
specjalistycznego. W zakładzie tym znaj duj ą się agresywni nieletni przestępcy o dużym 
stopniu demoralizacji i bardzo odporni na oddziaływania resocjalizacyjne. Wychowankowie 
ci przysyłani są do Oak Unit albo bezpośrednio przez sądy, albo też przez inne instytucje 
resocjalizacyjne, w których nie wykazali żadnych postępów, Zwykle połowę wychowanków 
Oak Unit stanowią nieletni przestępcy seksualni, którzy zorganizowani są w oddzielną grupę i 
zamieszkują oddzielny domek.  

Oddziaływania w Oak Unit polegają  głównie na terapii grupowej, największy więc 

nacisk kładzie się na organizowanie spotkań grupowych (spotkania takie nie mogą odbywać 
się rzadziej niż trzy razy w tygodniu, maksymalna liczba nie jest ograniczona — czasami 

background image

organizowane bywają nawet kilka razy w ciągu jednego dnia). Przestępcy seksualni mają inny 
program i tematykę spotkań grupowych. Grupy wychowanków powstają nie tylko w celu 
odbywania spotkań terapeutycznych. Cały zakład nastawiony jest również na to, aby w 
grupach miało miejsce wiele różnych przedsięwzięć, począwszy od wykonywania wielu prac, 
aż po wspólne rozwiązywanie problemów w ramach nauki szkolnej. 

The Closed Adolescent Trentment Centei 

( Adres: The Closed Adolescent Treatment Center. 

3900 South Carr, Denver, Colorado 80235. Dyrektor: dr Vicki Agee.) 

jest instytucją o charakterze 

mieszanym, powstałą w 1972 r. na bazie zakładu korekcyjnego (karnego), niemniej jednak 
cały personel nadzorowany i opłacany jest przez stanową  służbę zdrowia. Początkowo w 
zakładzie tym było 18 wychowanków, później liczbę tę powiększono do 24. W CATC pracuje 
26 osób kwalifikowanego personelu. Wychowankowie CATC składają się w połowie z 
przestępców seksualnych oraz innych nieletnich agresywnych przestępców (głównie 
morderców). 

W CATC stosuje się różne zabiegi resocjalizacyjne, główny jednak zrąb pracy z 

wychowankami opiera się na terapii grupowej. W zakładzie tym stosowane jest podejście 
zwane we współczesnej resocjalizacji zróżnicowanym traktowaniem, differential treatment 
(jego zasady omówiłem w czwartym rozdziale niniejszej książki). Osobno przebiegaj ą 
spotkania grupowe dla przestępców seksualnych, osobno zaś dla nieletnich, którzy popełnili 
morderstwa. Obok spotkań prowadzonych oddzielnie istniej ą także w CATC wspólne formy 
oddziaływań resocjalizacyjnych. Należy do nich wyrównawcza nauka szkolna, terapia pracą, 
wypoczynkiem, a przede wszystkim działa tam intensywny program integracji całej 
społeczności, tj. wychowanków i personelu, polegający na wzajemnym zrozumieniu potrzeb 
psychicznych, trudności w ich realizacji oraz na systematycznym ćwiczeniu się w 
pozytywnych reakcjach wobec otoczenia. 

Przy CATC istnieje specjalny program badawczy, śledzący losy opuszczających mury 

zakładu wychowanków. Z badań tych wynika, że liczba wychowanków popełniających 
przestępstwa po opuszczeniu zakładu nie przekracza od wielu lat 33%, co — biorąc pod 
uwagę to, że instytucja ta ma do czynienia z bardzo zdemoralizowanymi i odpornymi na 
resocjalizację podopiecznymi — nie jest złym efektem.  
 

Tworzenie „pozytywnej kultury rówieśniczej" 

jako główny kierunek oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

Najbardziej znamienną filozofią, na której opiera się oddziaływanie resocjalizacyjne w 

zakładach amerykańskich, jest idea społeczności leczniczych. Jej popularność na gruncie 
resocjalizacji wypływa z przyjęcia nowej perspektywy widzenia tych form patologii 
zachowania, które konstytuują zachowanie przestępcze (o charakterze gwałtownym) na 
miejsce długo utrzymującego się poglądu,  że esencja takiego zachowania tkwi w 
zaburzeniach interpersonalnych, czyli funkcjonujących wewnątrz osoby. Przyjęto,  że istota 
owego zachowania zasadza się na zaburzeniach interpersonalnych. 

Zamiast zatem stosować typowe dla modelu medycznego metody oddziaływania jeden 

na jednego, tzn. lekarza (terapeuty) na pacjenta (wychowanka), w celu zaprowadzenia w nim 
ładu wewnętrznego, ów wewnętrzny  ład starano się zaprowadzić w każdej poddawanej 
resocjalizacji jednostce poprzez poprawienie jej stosunków z innymi ludźmi (przede 
wszystkim zaś z rówieśnikami). Najlepszą drogą do osiągnięcia tego celu wydaje się 
uczestnictwo w społecznościach terapeutycznych. 

Za pioniera zastosowania tego rodzaju podejścia terapeutycznego do resocjalizacji 

nieletnich socjopatów uważa się M. Jonesa, który w 1953 r. opisał organizacyjne zasady 
zastosowania społeczności terapeutycznej do resocjalizacji szczególnie opornych na 

background image

wychowanie nieletnich przestępców, wykazujących głębokie zaburzenia charakteru 
(M.Jonesl953). 

Ta nowa w owym czasie idea szybko zaczęła rozprzestrzeniać się w różnych 

amerykańskich instytucjach resocjalizacyjnych. Najbardziej znanym zakładem, który 
najwcześniej całą swą działalność oparł na tym modelu oddziaływań, był Highfields Program 
w New Jersey. Wypracowana w tym zakładzie wersja społeczności terapeutycznych nosiła 
nazwę Guided Group Interaction, Kierowane Interakcje Grupowe (por. A.H. Weeks 1958). 

Niebawem idea społeczności leczniczych zrobiła w Ameryce rewelacyjną karierę w 

dziedzinie resocjalizacji. W oparciu o tę ideę powstało wiele komun terapeutycznych, z 
których Synanon stał się na długie lata modelem wzorcowym dla poczynań 
resocjalizacyjnych wobec narkomanów na całym niemal świecie. 

Szczególnie wart podkreślenia jest fakt, że oddziaływania resocjalizacyjne oparte na 

modelu społeczności leczniczych wykazywały na terenie Ameryki nie tylko niebywałą 
ekspansję, rozwijała się tam także (i to w sposób zasadniczy) sama koncepcja społeczności 
terapeutycznych. 

Najbardziej chyba istotnym krokiem w kierunku wypracowania optymalnego modelu 

oddziaływań społeczności terapeutycznych było wprowadzenie pojęcia i opisanie 
mechanizmów funkcjonowania tzw. pozytywnej kultury rówieśniczej (positive peer culture). 
Dzieła tego dokonali H. Yorrath i L. Brentro. 

Autorzy ci zwrócili uwagę na fakt, że tzw. kultura rówieśnicza (a ściślej mówiąc 

podkultura), której istota z reguły zasadza się na negacji większości akceptowanych 
społecznie standardów moralnych, stanowi główną przeszkodę w organizacji właściwego i 
skutecznego sposobu oddziaływań resocjalizacyjnych w zakładach, stąd też najważniejsze jest 
stworzenie pozytywnej kultury rówieśniczej jako przeciwwagi dla działającej w każdym 
zakładzie kultury destruktywnej, u nas zwanej „drugim życiem" zakładu. (H. Yorrath i L. 
Brentro 1974). 

Kolejnym istotnym elementem rozwoju idei pozytywnej kultury rówieśniczej było 

przedstawienie konkretnych doświadczeń tego typu oddziaływań resocjalizacyjnych w Closed 
Adolescent Treatment Center (por. V. Agee i B. McWilliams 1984 oraz V. Agee 1986). W 
pracach poświęconych temu tematowi ukazane zostały nie tylko konkretne doświadczenia w 
zakresie oddziaływań metodą pozytywnej kultury rówieśniczej, zaprezentowane zostały 
również pewne uogólnienia dotyczące istoty i funkcji tego podejścia w społeczności zakładu 
w aspekcie porównawczym z innymi sposobami i technikami oddziaływań 
resocjalizacyjnych. Sądzę,  że najlepiej będzie przedstawić najważniejsze uwagi i 
spostrzeżenia zawarte w tych opisach. 

Koncepcja pozytywnej kultury rówieśniczej, podobnie jak wszystkie rodzaje terapii 

grupowej, opiera się na przesłaniu, że wychowanek zdolny jest do przyjęcia aktywnej roli w 
samodoskonaleniu, energię zaś do osiągania tego celu powinno w nim wyzwalać aktywne 
uczestnictwo w różnego rodzaju przedsięwzięciach zespołowych i w systematycznych 
posiedzeniach terapeutycznych. 

Zasadniczo tylko poprzez tworzenie i intensyfikację zaangażowania grupy 

wychowanków w społecznie pozytywne wartości i cechy zachowania (jak np. inicjatywę, 
aktywność, pracowitość, uczciwość itp.) można zwalczyć działające bardzo silnie w każdym 
zakładzie resocjalizacyjnym negatywne elementy kultury rówieśniczej, które stanowią główną 
przyczynę niepowodzenia wysiłków pedagogicznych, a także tego, że instytucje te spełniają 
często funkcje odwrotne niż wyznaczone im przez społeczeństwo: zamiast wychowywać, 
pogłębiają proces demoralizacji.                               

Bardzo istotną cechą, a zarazem słabością i ograniczeniem procesu wychowawczego 

opartego na omawianej metodzie jest to, że nie przygotowuje on wychowanka do zmiany 
otoczenia, a w każdy razie nie czyni tego dostatecznie szybko. 

background image

Grupy tworzące pozytywną kulturę rówieśniczą stanowią niejako zabezpieczenie 

przed wykolejeniem i dezorganizacją osobowości tak długo, jak długo wychowanek przebywa 
w tym pozytywnym otoczeniu. „Zabezpieczenie" to przestaje jednak działać po opuszczeniu 
zakładu. 

Stąd też większość komun terapeutycznych nie zwalnia swych uczestników, lecz w 

miarę postępów w procesie resocjalizacji z pacjentów przekształca ich w organizatorów 
terapii, czyli w terapeutów. Ten bardzo istotny dla komun terapeutycznych sposób 
rozwiązania problemu nie może wchodzić w grę w odniesieniu do zakładów 
resocjalizacyjnych, do których istoty należy zwalnianie podopiecznych. Dlatego też w 
wypadku tego rodzaju placówek, szczególnie dużego znaczenia nabiera dobra znajomość 
środowiska, do jakiego wraca wychowanek i konieczność zmiany owego otoczenia w 
przypadku istnienia w nim tendencji destrukcyjnych. 

Inną drogą przezwyciężania omawianych ograniczeń jest dbanie oto, aby wychowanek 

przebywał w instytucji resocjalizacyjnej na tyle długo, by nabyte w toku postępowania 
terapeutycznego nawyki dostatecznie się utrwaliły. Niektórzy autorzy (por. R.E. Isralowitz 
1979) uważają, że główną winę za niepowodzenia w resocjalizacji w ramach współczesnych 
instytucji korekcyjnych ponosi tendencja do przedwczesnego zwalniania wychowanków z 
zakładów, wynikająca ze wspomnianej już ogólnej —jak się zdaje — niechęci do tego typu 
instytucji. 

W kształtowaniu pozytywnej kultury rówieśniczej główną rolę odgrywa personel 

wychowawczy, który musi niejako wtopić się w każdą grupę wychowanków. Nie może być 
podziału na wychowawców i wychowanków, terapeutów i pacjentów ani też jakiegokolwiek 
innego, który dopuszczałby rozróżnienie na my i oni; grupa wychowanków musi stanowić 
integralną całość z personelem. 

Stosowanie oddziaływań resocjalizacyjnych opartych na tworzeniu pozytywnej 

kultury rówieśniczej posiada bardzo istotną zaletę, polegającą na zapobieganiu bierności i 
apatii wychowanków, która — zdaniem niektórych psychologów penitencjarnych —jest 
gorszym „produktem ubocznym" zakładów resocjalizacyjnych niż nawet sama demoralizacja 
(por. S.A. Sergent 1974), a także na przeciwdziałaniu powstawaniu różnego rodzaju objawów 
resocjalizacji pozornej, która ma miejsce w przypadku długo działających programów, 
opartych na ściśle opisanych regulaminem nagrodach. Wychowanek (szczególnie 
inteligentny) uczy się wtedy bardzo szybko, jak upozorować nagradzane zachowanie, jak 
zdobyć pożądane punkty itp. Natomiast wtedy, gdy postępowanie każdego członka grupy 
wychowawczej oceniane jest przez wszystkich pozostałych, nie może on ani pozostawać 
biernym i apatycznym, ani też markować swojego zachowania; o wiele bowiem trudniej jest 
,,wyprowadzić w pole" grupę rówieśników niż samego wychowawcę czy terapeutę, który 
przyznaje nagrody. 

Jak powszechnie wiadomo, jednym z podstawowych wyznaczników powodzenia 

jakiejkolwiek resocjalizacji jest odpowiednio dobrany pod względem moralnym i 
osobowościowym personel wychowawczy. Sprawa ta nabiera szczególnego znaczenia w 
przypadku stosowania oddziaływań resocjalizacyjnych opartych na pozytywnej kulturze 
rówieśniczej. W czasie różnych szkoleń w zakresie wprowadzania tej strategii jako slogan 
powtarza się zdanie: „Pozytywna kultura rówieśnicza nie może istnieć bez pozytywnej 
kultury personelu". 

Na ogół kwalifikowany personel zakładów resocjalizacyjnych dla nieletnich 

gwałtownych przestępców, poza staranną selekcją pod względem przygotowania 
merytorycznego i dyspozycji psychicznych, potrzebnych do tego typu trudnej pracy, spełniać 
musi trzy zasadnicze warunki: każdy członek personelu powinien byś dostatecznie długo 
zatrudniony; bez względu na specjalizację każdy członek personelu musi orientować się w 
zasadach prowadzonych oddziaływań resocjalizacyjnych i w różnych metodach tych 

background image

oddziaływań, tak aby mógł pełnić każdą funkcję opiekuńczą, jaka wynika z organizacji dnia i 
rozkładu zajęć; wszyscy członkowie personelu powinni uczestniczyć w spotkaniach 
grupowych i respektować postanowienia, które tam zapadły — nie można wprowadzać 
nowych ustaleń bez udziału całej grupy wychowanków i bez jej akceptacji. 

Innym powszechnie znanym kanonem skuteczności oddziaływań resocjalizacyjnych 

(jak i wszystkich zabiegów wychowawczych) jest wytworzenie u wychowanka 
samodyscypliny. Ta podstawowa dla każdego „dobrze wychowanego" człowieka właściwość, 
jest szczególnie. opornie przyswajana przez wszystkich osobników wykazujących zaburzenia 
charakteru (a z nich właśnie składają się zasadniczo wszyscy gwałtowni przestępcy), stąd też 
nauka samodyscypliny i samokontroli jest najbardziej podstawowym, a zarazem 
najtrudniejszym zadaniem oddziaływań resocjalizacyjnych, skierowanych na jednostki 
wykazujące zaburzenia emocjonalne. Niektórzy proponują, aby tę trudną naukę 
autodyscypliny rozłożyć u nieletnich gwałtownych przestępców na dwa podstawowe 
elementy, które — dla lepszej wyrazistości — mogą być wprowadzone osobno. Elementem 
pierwszym jest nauka rozumienia naturalnych, logicznych konsekwencji przestępczego 
zachowania, natomiast drugim nauka przyjmowania odpowiedzialności za to zachowanie (D. 
Gadów, J. McKibon 1984). Przestępcze formy zachowania są tak trudne do wyeliminowania, 
tak głęboko zakorzenione w strukturze osobowości niektórych osobników, dlatego że przez 
długi czas spotykały się one ze stosunkowo wysokimi nagrodami i niewielkimi karami, 
dlatego  że — mówiąc inaczej —przestępcy stosunkowo długo „uchodziło na sucho" jego 
niechlubne postępowanie. Przy czym idzie tu nie tylko o to, że zbyt długo udawało mu się 
uniknąć więzienia czy innej kary wymierzonej przez instytucję wymiaru sprawiedliwości, 
lecz także o to, że osobnik taki, poprzez fakt nieuświadamiania sobie dokładnie skutków 
swego zachowania, nie podlegał także karom wymierzanym przez wewnętrzny wymiar 
sprawiedliwości, którym są wyrzuty sumienia (S. Yochelson, S. Samenow 1976). 

Zatem najlepsze metody oddziaływania resocjalizacyjnego to te, które potrafią 

„namacalnie" ukazać przestępcy,  że przez jego kary godne postępowanie cierpi, w sposób, 
który dla niego samego byłby bardzo przykry, konkretna osoba.                           

Do tego celu prowadzą różne formy terapii grupowej, a na terenie zakładów 

resocjalizacyjnych metody polegające na kształtowaniu pozytywnej kultury rówieśniczej. Jak 
bowiem wiadomo, młody człowiek o wiele żywiej reaguje na sądy rówieśników niż na uwagi 
przedstawicieli starszego pokolenia, do którego „z wieku i urzędu" należą członkowie 
personelu wychowawczego. W przypadku omawianej formy oddziaływań resocjalizacyjnych 
mamy ponadto do czynienia z ogólnym naciskiem wielu osób (tzw. total push), co może 
zdecydowanie owo oddziaływanie wzmocnić.                   

Drugi natomiast sposób działania w celu nauki samodyscypliny impulsywnych 

wychowanków polega na bardzo precyzyjnym i ścisłym połączeniu wszystkich dobrych 
postaci zachowania z nagrodami, a złych z karami. Ten program resocjalizacji będzie 
skuteczniejszy. który lepiej potrafi skojarzyć każde zachowanie wychowanka z nagrodą lub 
karą, w zależności od tego, czy będzie ono społecznie pożądane, czy też nie. Przy czym nie 
chodzi tu tylko o rozróżnienie zachowania w kategoriach dobre-złe; prawidłowo 
funkcjonujący program oddziaływań resocjalizacyjnych musi jeszcze zawierać dosyć 
szczegółowe rozróżnienie pomiędzy odcieniami dobrego i złego zachowania, odcienie te 
muszą być wyrażone odpowiednim zróżnicowaniem nagród i kar. 

I tu z kolei podejście właściwe dla pozytywnej kultury rówieśniczej wydaje się być 

najlepsze z możliwych, ponieważ w ramach posiedzeń terapeutycznych młodzież sama, przy 
udziale personelu wyznacza sobie zadania do wykonania, przepisy, które muszą być 
przestrzegane, a także rodzaje nagród i kar za każdą formę aktywności. Cała grupa 
wychowawcza wyznacza także punkty pozytywne i negatywne, czyli kary, i nagrody, 
zwielokrotniając tym samym ich siłę oddziaływania na psychikę wychowanka. 

background image

Jeśli oba te aspekty nauki samodyscypliny zastosowane zostaną w sposób 

konsekwentny, powszechnie funkcjonująca, pesymistyczna opinia, że impulsywni przestępcy 
psychopatyczni niezdolni są do nauki przez własne doświadczenia, trafi do lamusa nic nie 
mówiących przesądów — taką przynajmniej optymistyczną prawdę  głosi dyrektor 
omawianego w poprzednim rozdziale CATC, V. Agee. 
 

Problemy specjalne w resocjalizacji przestępców seksualnych 

 

Z przedstawionego przeglądu najbardziej typowych zakładów resocjalizacyjnych 

wynikało,  że w każdym z tych zakładów istnieje spora liczba (przeważnie około 50%) 
przestępców seksualnych. Godzi się tutaj wspomnieć, że wiele zakładów resocjalizacyjnych 
w Ameryce jest przeznaczonych wyłącznie do resocjalizacji nieletnich przestępców 
seksualnych. Przykładem takiego zakładu może być Maine Youth Center, w którym od paru 
lat wdraża się program Intensywnej Przemiany Przestępców Seksualnych (Intensive Change 
Sex Offenders Program
). Ta duża liczba nieletnich przestępców seksualnych w zakładach 
wynika z faktu stosunkowo wysokiego odsetka przedstawicieli tej postaci dewiacji wśród 
ogółu gwałtownych przestępców. 

Ponieważ resocjalizacja tego rodzaju wykolejonych jednostek rodzi szereg 

specyficznych problemów, należy —jak sądzę— sprawie tej poświęcić nieco więcej uwagi. 

Przede wszystkim trzeba podkreślić,  że w Ameryce dosyć powszechnie funkcjonuje 

przekonanie o konieczności osobnego umieszczania przestępców seksualnych w zakładach 
resocjalizacyjnych. Oprócz tego, że jest to przejaw bardzo popularnego na Zachodzie, a 
szczególnie w Ameryce, tzw. zróżnicowanego traktowania, dwa inne argumenty przemawiają 
za taką potrzebą. Zwykle przestępcy seksualni umieszczani w zakładach resocjalizacyjnych 
razem z innymi przestępcami cierpią od współtowarzyszy szykany i różnego rodzaju 
upokorzenia, zwykle są na samym dole zakładowej hierarchii. Taka sytuacja wyklucza 
jakąkolwiek skuteczność oddziaływań resocjalizacyjnych; przestępstwa tego typu wymagają 
specjalnego traktowania, jako że popełniane są przez jednostki wykazujące specyficzne formy 
niedojrzałości psychicznej. 

Przytoczę teraz propozycje oddziaływań resocjalizacyjnych w odniesieniu do 

nieletnich przestępców seksualnych, wśród których prym wiodą osobnicy popełniający 
gwałty i czyny nierządne z dziećmi (zestawione przez F.H. Knoppa 1982): 

-  terapia rodzinna (najlepiej jeśli jest prowadzona dla całej rodziny) połączona z 

udzielaniem informacji i dyskusjami na temat znaczenia rodziny w życiu i rozwoju 
człowieka; 

-  przedstawianie i dyskutowanie informacji na temat prawidłowości życia seksualnego 

człowieka;   

-  ćwiczenia w rozumieniu odczuć ofiary, polegające na nauce współczucia innej osobie, 

empatii, dostosowania się do nastrojów psychicznych innych ludzi, a także 
ukazywanie skutkowa wykorzystania seksualnego ofiary;     

-  rozwój tzw. zręczności społecznych, czyli nauka precyzyjniejszego komunikowania 

własnych stanów emocjonalnych, mechanizmów uspołeczniania, zasad pracy 
grupowej itp.; 

-  wytwarzanie mechanizmów poskramiania złości, które obejmują naukę negocjacji, 

rozumienia różnych modeli sytuacji konfliktowych oraz możliwości nieagresywnego 
przezwyciężania takich sytuacji; 

-  nauka przezwyciężania smutku, polegająca na pomocy w przeorientowaniu wielu 

wartości (nieprawidłowa hierarchia wartości jest zazwyczaj wynikiem doznania 
różnych krzywd ze strony innej osoby, takich jak opuszczenie, zdrada, oszukanie itp.) 
tak, aby żywo odczuwane krzywdy nie stanowiły głębokich urazów;  

background image

-  przygotowanie do prowadzenia dziennika jako sposobu wypowiadania swych tęsknot, 

marzeń, lęków i niepokojów; ćwiczenie w wyrażaniu i opisywaniu własnych fantazji i 
różnego rodzaju innych form utrwalania odczuć i przeżyć; 

-  nauka umiejętności przeżycia (survival skills), polegająca na przyswojeniu sobie 

umiejętności przerywania „czarnych myśli", nie rozpamiętywania doznanych w 
przeszłości i aktualnie nieszczęść i niepowodzeń; umiejętność zajmowania się w 
sposób aktywny zadaniami wypływającymi z bieżących problemów; 

-  ukazywanie konsekwencji wynikających ze zróżnicowania ról seksualnych poprzez 

określenie prawidłowych i dewiacyjnych nastawień seksualnych, stereotypów 
społecznych związanych z tzw. rolą seksualną itp.; 

-  podwyższenie poziomu wykształcenia ogólnego (połączone z uzyskaniem świadectwa 

ukończenia szkoły  średniej) i zgłębienie tajników określonej pracy zawodowej nie 
tylko po to, aby zdobyć w przyszłości możliwość zarobienia na życie, lecz przede 
wszystkim po to, aby przyswajanie wykształcenia jako ogólnej ogłady umysłu i 
nabywanie kunsztu pracy zawodowej działało na wychowanka samodyscyplinująco. 

W niektórych zakładach dla przestępców seksualnych prowadzone są także specjalne 

grupy wychowanków wykazujących uzależnienia od alkoholu i narkotyków. Programy terapii 
tych grup są dosyć szerokie: od nauki o chemicznym działaniu  środków odurzających i 
narkotyzujących, poprzez naukę sposobów walki z nałogiem, aż po zapoznanie się z 
systemem pomocy osobnikom uzależnionym. 

Powyższy, najpełniejszy chyba w literaturze amerykańskiej zestaw zagadnień 

wchodzących w skład resocjalizacji przestępców seksualnych jest dosyć nieuporządkowany. 
Autor nie mówi nic o tym, czy wszystkie zakłady nastawione na resocjalizację przestępców 
seksualnych wprowadzają w życie listę wymienionych powyżej poczynań, czy tylko niektóre 
z nich, a jeśli w grę wchodzi druga ewentualność, to do których zaleceń stosują się częściej, a 
do których rzadziej (i dlaczego!). Należy przypuszczać, że skoro F.H. Knopp mówi o tym, że 
tylko niekiedy tworzone są tzw. grupy dla uzależnionych, to raczej wszystkie pozostałe 
problemy-zadania powinny występować zawsze w resocjalizacji przestępców seksualnych. 

Drugim dowodem niedopracowania sporządzanego „spisu" jest brak pogrupowania tych 

zabiegów w zwartą logicznie całość — bez trudu bowiem można zauważyć, że rozróżnienie 
wielu z wymienionych zadań jest bardzo płynne, czasami wręcz sprowadza się jedynie do 
innego nazwania tych samych zjawisk psychicznych. 

Inną listę „zabiegów" psychokorekcyjnych przedstawiają S. Lane i P. Zamora. Ujęte w 

niej elementy postępowania resocjalizacyjnego wobec przestępców seksualnych pomyślane są 
jako fazy (etapy) tego oddziaływania. Autorzy ci wyróżniaj  ą pięć takich etapów: badanie 
tych czynników wypartych ze świadomości, które stanowią podświadome motywy 
przestępstw; ustalenie cyklów nasilania się manifestacji agresywnego i seksualnego 
zachowania i uświadomienie tych cyklów pacjentom, połączone z nauką sublimacji 
przejawianych skłonności; praca nad rozwiązaniem stale jątrzących podświadomość 
konfliktów, wynikających z doznanych urazów (np. bycie zgwałconym, uwiedzionym, 
odrzuconym przez rodziców, czy inne ukochane osoby itp.); oduczenie „nienormalnych" 
reakcji na wiele sytuacji społecznych, zawierających skojarzenia z wytworzonym wcześniej 
urazem i nauczenie właściwych, dojrzałych sposobów zachowania w takich właśnie 
sytuacjach; pomoc w ponownym wejściu w normalne, pozazakładowe środowisko (S. Lane, 
P. Zamora 1984), 

Nakreślone etapy postępowania resocjalizacyjnego z przestępcami seksualnymi oparte są 

całkowicie na psychoanalizie. Można by je wręcz nazywać etapami leczenia 
psychoanalitycznego. Niemniej jednak, pomimo lakoniczności opisu tych elementów-etapów, 
warto o nich zawsze pamiętać, ponieważ stanowią klasyczny schemat faz oddziaływań 
resocjalizacyjnych nie tylko w odniesieniu do przestępców seksualnych, lecz zgoła 

background image

wszystkich neurotycznych dewiantów, których zachowanie determinowane bywa przez ukryte 
w mrokach podświadomości urazy i nierozwiązane konflikty. 
 

Komuny terapeutyczne 

 

Rodowód komun terapeutycznych, zwanych także „społecznościami 

terapeutycznymi", sięga czasów drugiej wojny światowej. Powstanie tej bardzo 
rozpowszechnionej współcześnie formy organizacji oddziaływań psychokorekcyjnych nie 
było bynajmniej efektem rozwoju teorii psychiatrycznej, lecz wynikiem leczenia coraz 
większej liczby „znerwicowanych" żołnierzy bez możliwości (z powodu braku fachowego 
personelu) stosowania tradycyjnej formy oddziaływania typu lekarz-pacjent. Zastosowano 
wówczas metodę zastępczą, która okazała się najlepszym rozwiązaniem organizacyjnym 
oddziaływań terapeutycznych, a mianowicie metodę wzajemnego leczenia się przez samych 
pacjentów, czasami zupełnie bez pomocy wykwalifikowanego (w tradycyjnym rozumieniu) 
terapeuty. 

Teoria uzasadniająca skuteczność oddziaływania komun terapeutycznych powstała 

kilka lat później. Pierwszym bodaj, który szerzej omówił  tę formę oddziaływań 
terapeutycznych, był M. Jones (1952). Główną jej teoretyczną przesłanką jest stwierdzenie, że 
istota wszelkich zaburzeń psychicznych tkwi w nieodpowiednim pełnieniu ról społecznych. 
Chory psychicznie czy neurotyk ,,wypada jak gdyby z roli, jaką winien grać na scenie życia". 
Przyczyny tego „wypadnięcia z roli" są różne, nie stanowią one jednak przedmiotu głębszego 
zainteresowania organizatorów komun terapeutycznych, którzy koncentrują się  głównie na 
eliminowaniu przejawów zachowania patologicznego. Jest to więc podejście semiotropowe, 
prowadzące do eliminacji zaburzeń w zachowaniu. 

Sposób myślenia tego typu terapeutów zdają się znamionować dwa podstawowe 

założenia: 

-  ucząc każdą „nienormalną" jednostkę  właściwego (a więc „normalnego") pełnienia 

odpowiadającej tej jednostce roli społecznej, eliminujemy tym samym istotę zaburzeń 
psychicznych; 

-  właściwego pełnienia odpowiedniej dla siebie roli społecznej człowiek może nauczyć 

się tylko w zorganizowanej społeczności, z którą czuje się w pełni zintegrowany. 

Ze względu na wspominaną już popularność społeczności terapeutycznych poświęcono tej 

formie oddziaływań psychokorekcyjnych wiele prac. Nawet polska, na ogół skąpa literatura 
przedmiotu zawiera kilka pozycji szeroko omawiających wspomniane zagadnienie (obok prac 
Z. Bizonia 1973 czy J. Łojka 1976 wymienić można m.in. poruszające ten problem 
tłumaczenia S. Kratocłwila 1984 bądź M. Jonesa 1981). Z tego też względu nie ma potrzeby 
szczegółowego omawiania tej niezwykle dzisiaj popularnej metody. 

Dla najogólniejszej jedynie orientacji należy wspomnieć, że istota komuny terapeutycznej 

zasadza się na pełnym egalitaryzmie i demokracji. Nie istnieje tam hierarchiczna struktura 
społeczna, charakterystyczna dla tradycyjnych szpitali psychiatrycznych. W społecznościach 
terapeutycznych zaciera się nawet różnica pomiędzy terapeutą a pacjentem, w związku z 
czym często nawet określenie terapeuta zastępuje się słowem organizator. 

Ten „teoretyczny" brak kierownictwa —jak to zwykle w życiu bywa — nie wyklucza 

jednak faktycznego, jednoosobowego przywództwa w niektórych komunach. Przywództwo 
takie obejmują osoby działające w sposób sugestywny, umiejące stworzyć wokół siebie 
specyficzny klimat charyzmy. Wzrost takiego przywództwa, przy równoczesnych 
skłonnościach dominacyjnych charyzmatycznego lidera, prowadzi często do przekształcenia 
się komun terapeutycznych w sekty religijne. 

Zdecydowana jednak większość społeczności terapeutycznych rządzona jest przez 

wybierane samorządy lub przez tzw. rady pacjentów w szpitalach psychiatrycznych. 

background image

Samorządy przedstawiaj ą sprawozdania, a także wnioski dotyczące strukturalnych zmian 
organizacyjnych na zebraniach ogólnych. 

Druga ważna zasada funkcjonowania komuny terapeutycznej to zasada pełnego 

uczestnictwa każdego członka. We wstępie do niniejszego podrozdziału, pisząc o różnicach 
pomiędzy instytucją resocjalizacyjną w sensie tradycyjnym (jak zakład poprawczy czy 
więzienie) a komuną terapeutyczną, podkreślałem, że istota komuny terapeutycznej zasadza 
się na dobrowolnym uczestnictwie każdego członka. Ta cecha definicyjna w praktyce nie 
zawsze jest stosowana. Do komun nie kierują wprawdzie sądy, niemniej jednak istnieje 
bardzo wiele środków nacisku moralnego na ludzi posiadających specyficzne rodzaje 
defektów zachowania (głównie narkomanów i alkoholików), stosowanych zarówno przez 
rodzinę i znajomych, jak i przez oficjalnych przedstawicieli porządku społecznego, 
używanych w celu dobrowolnego zgłoszenia się do komun, które cieszą się dobrą renomą 
jako placówki psychokorekcyjne. 

W ten sposób w różnego rodzaju komunach terapeutycznych (szczególnie tych 

renomowanych) znajduje się spora liczba osób, które przychodzą tam bez większego 
entuzjazmu. Po to jednak, aby dana osoba mogła pozostać w komunie, musi koniecznie 
przezwyciężyć swą apatię i włączyć się aktywnie w życie społeczne, musi dać się „wciągnąć 
bez reszty" w życie grupy do tego stopnia, aby sprawy innych członków budziły w niej równe 
zainteresowanie jak jej własne. Sama bowiem istota funkcjonowania społeczności 
terapeutycznej wyklucza bierność i apatię. 

Kolejną ważną zasadą jest zasada realizmu, polegająca na możliwie najpełniejszym 

wyeliminowaniu mechanizmów obronnych z zachowania członków społeczności. Zasadę  tę 
można określić jako „zasadę nagiej prawdy". Polega ona na zmuszaniu poszczególnych 
członków (czasami nawet gwałtownymi atakami werbalnej agresji), aby w czasie posiedzeń 
terapeutycznych całkowicie zaprzestali ,,owijania w bawełnę" swych problemów życiowych, 
aby zaniechali usprawiedliwiania przed sobą różnych swych zachowań, przyjęli 
odpowiedzialność za własne czyny i przeżyli poczucie winy. 

Ważną zasadą funkcjonowania komuny jest także konieczność permisywności wobec 

osób demonstrujących najbardziej nawet dziwaczne postacie zachowania. Na pierwsze 
wejrzenie może się wydawać,  że zasada ta kłóci się z poprzednią. Tak jednak nie jest, 
akceptacja nie oznacza wszakże afirmacji. To, że akceptujemy kogoś takim, jaki jest, nie 
oznacza jeszcze, że pochwalamy wszystkie jego cechy. W komunach terapeutycznych 
akceptowanie, wyrażające się w wyrozumiałości dla wszystkich odstępstw i dewiacji, 
połączone jest równocześnie niejednokrotnie z bardzo silną presją (wywieraną podczas 
posiedzeń terapeutycznych) na zmianę tego postępowania i pełne dostosowanie się do grupy.                          
Jak już wspomniałem, komuny terapeutyczne znajdują największe zastosowanie w leczeniu 
narkomanów i alkoholików. Najbardziej chyba znaną w świecie komuną jest komuna opisana 
przez K. Jankowskiego w książce  Mój  Śamhhala. Dla ilustracji tej niezwykle dynamicznej 
komuny, stanowiącej niejako współczesny wzorzec dla metod leczenia jednostek 
psychopatycznych, szczególnie zaś narkomanów w różnych krajach 

(Wiele doświadczeń 

sprawdzonych w Synanonie przyswoił sobie rozwijany w Polsce ruch zwany MONAR, którego główny ośrodek 
znajduje się w Głoskowie pod Warszawą.)

, warto przytoczyć niektóre informacje ilustrujące genezę i 

sposoby funkcjonowania tej organizacji.     

Jeśli chodzi o nazwę, to —jak pisze K. Jankowski — „pojawiła się przypadkowo jako 

neologizm. We wczesnym okresie istnienia społeczności zebrania mieszkańców, w zależności 
od ich celu i przebiegu, nazywano tu sympozjami lub seminariami. Jednemu z nowo 
przyjętych poplątały się te dwie nazwy. Wołając innych na zebranie powiedział: No, chodźcie 
wreszcie na ten syn... sym... ech, niech będzie Synanon! Nazwa spodobała się wszystkim i tak 
już zostało" (K. Jankowski 1978, s. 6). 

background image

Założycielem wspomnianej społeczności jest Charles Dederich, który sam był 

nałogowym alkoholikiem i, jak pisze Jankowski, „w połowie lat pięćdziesiątych ten 
czterdziestoletni wówczas mężczyzna znajdował się na skraju ruiny psychicznej i fizycznej". 

Autor zastanawia się we wstępie, czy pacjent-alkoholik potrafi opracować sku teczną 

metodę leczenia własnych zaburzeń? W odpowiedzi na to pytanie stwierdza: „Jakże mało 
osób dziś pamięta, że sława Zygmunta Freuda zatarła podstawowe fakty z jego życiorysu, w 
szczególności zaś ten, że on sam miał zaburzenia psychonerwicowe. Gdyby psychoanaliza 
znana była przed nim, Freud byłby raczej pacjentem leczonym psychoanalizą, a nie twórcą tej 
metody. Dlatego też nie waham się porównać założyciela Synanonu Charlesa Dedericha z 
Freudem: Dederich w leczeniu psychopatii dokonał przewrotu o podobnym znaczeniu, jak 
jego wielki poprzednik w leczeniu nerwic". 

Pierwszą placówką terapeutyczną, z jaką się zetknął Dederich (w roli pacjenta), był 

Klub Anonimowych Alkoholików. Klub ten, w którym (jak to później wspomina założyciel 
Synanonu),,dyskutowano o wszystkim, poczynając od Biblii, Talmudu, kończąc na 
cybernetyce i książce telefonicznej", był nie tylko „pierwszą podporą" Dedericha na drodze 
zwalczania własnego, rujnującego go psychicznie i fizycznie nałogu, ale także pierwszym 
terenem doświadczeń w zakresie oddziaływania terapeutycznego na innych. 

„Kiedy zanurzyłem się w ruch AA — pisze później Ch. Dederich (w relacji K. 

Jankowskiego) — wraz z głową, poczułem się podniecony do granic szaleństwa, nie 
zakodowałem bowiem odpowiedzi, której szukałem. Ale wydawało mi się,  że mogę 
przynajmniej robić coś, co poprzednio wydawało się niemożliwe. Powstrzymywało mnie to 
od picia i to jedno było pewne. Być może ruch AA zawierał pewien mechanizm, który 
pozwalał nie tylko powstrzymywać ludzi przed robieniem pewnych rzeczy, lecz który także 
sprawiał, że ludzie zaczynali robić coś innego" (ibidem, s. 118). 

Niebawem u Dedericha, jako u pacjenta Klubu AA, zrodziły się reformatorskie 

pomysły w zakresie pracy z pacjentami. Pomysły te nie we wszystkim mogły być 
zaakceptowane przez zarząd Klubu, co stało się przyczyną zerwania Dedericha z tą instytucją 
i stworzenia własnej placówki przeznaczonej do resocjalizacji alkoholików, a później 
narkomanów. Zerwanie to nastąpiło w połowie 1958 r. Od tego więc czasu datuje się 
działalność Synanonu. 

Główną metodą psychokorekcyjną Synanonu są gry. „Gra jest  —jak pisze Jankowski 

— powszechnym sposobem komunikowania się we wszystkich sprawach, które wywołuj  ą 
czyj es pretensje”. W czasie gry panować ma całkowita równość, każdy, ktokolwiek czuje do 
kogoś pretensje, może je wtedy „wygarnąć" bez obawy przed zemstą ze strony słusznie czy 
niesłusznie obwinionego. 

Nazwa „gra" pojawiła się dopiero w 1964 r., kiedy to na jednym z wieczornych 

spotkań, nazywanych przedtem, tak jak cała organizacja synanonami (dla odróżnienia 
pisanych małą literą), uczestniczył znany brytyjski aktor, „który po zakończeniu spotkania 
miał się wyrazić,  że jest to najbardziej dojrzała gra (w rozumieniu gry aktorskiej), jaką 
kiedykolwiek udało mu się zaobserwować. Dederichowi spodobało się to określenie, 
ponieważ przesuwało akcent znaczeniowy z terapeutycznego na »dramatyczny«. Tak 
powstała »Synanon game«  lub w skrócie game” (ibidem, s. 248).                        

„Opis przebiegu gry — pisze K. Jankowski — tak, aby jej sens stał się oczywisty, jest 

niestety bardzo trudny [...]. Dokładny zapis wypowiedzi, np. z taśmy magnetofonowej, 
mógłby wprowadzić czytelnika w błąd. Uczestnicy bowiem czasem krzyczą, obrzucają się 
niewybrednymi wyzwiskami, szydzą, poniżają się nawzajem. Słowa są tu tylko konwencją, 
formą, natomiast wyjaśnienie sensu gry wymaga raczej przedstawienia reguł, którymi kierują 
się uczestnicy" (ibidem, s. 250). 

background image

Jankowski wymienia dwanaście podstawowych reguł gry. W celu możliwie 

wyczerpującego ukazania istoty tego typu zabiegów psychokorekcyjnych przytoczę 
najbardziej istotne fragmenty przedstawionego przez niego opisu owych reguł: 

— „Uczyń swoje życie jawnym, czyli ujawnij wszystkie sekrety, własne i cudze. 

Powiedz publiczności, co myślisz o innych, o ich uczynkach. Powiedz wszystko do końca. 
Nie staraj się być obiektywny, ponieważ prawda i tak zawsze jest względna. Powiedz więc po 
prostu swoją wersję zdarzeń, faktów, opinii. One mogą, ale nie muszą, być prawdziwe, bo 
nikt nie ma monopolu na prawdę." 

— „Gra jest sportem, przedstawieniem, bądź w niej aktywny i ucz się grać coraz 

lepiej. Grę można traktować tak samo jak przedstawienie, grę aktorską, grę w tenisa. 
Oskarżenie można odbijać, jak piłeczki tenisowe." 

— „Przesadzaj, wyolbrzymiaj, rób z igły widły, tak aby to, co mówisz o drobnych, ale 

ważnych, dokuczających ci sprawach, było przez innych widziane jak przez szkło 
powiększające. Jeśli ktoś jest zgarbiony, powiedz mu, że jest garbaty. Jeśli stwierdzisz, że 
łazienka nie jest sprzątnięta, powiedz, że znalazłeś  ją w takim stanie, jakby przez całą noc 
wymiotowali w niej ludzie." 

— „Mów o tym, co się dzieje tu i teraz, a nie wtedy i tam, czyli nie mów o tym, co 

zdarzyło się w twoim dzieciństwie albo zanim przyszedłeś do Synanonu, bądź o tym, co 
dawno już zostało załatwione." 

— „Używaj języka, który najlepiej wyraża twoje uczucia." 
— „Nie przenoś reguł gry do życia,  życie bowiem kieruje się swoimi własnymi 

zasadami. W czasie gry powstają czasem negatywne emocje, uczestnicy czują się urażeni czy 
obrażeni, niezależnie od tego, że postuluje się zabawowy charakter gry. Zgodnie z tą regułą 
uczestnicy muszą poza grą zachowywać się w sposób serdeczny i uprzejmy. Niezależnie od 
tego, co zaszło, co zostało powiedziane w czasie gry." 

— „W czasie gry wszyscy są równi, niezależnie od statusu w organizacji, płci, wieku, 

rasy. Reguła ta ujawnia się najczęściej w ten sposób, że w sytuacji którą stwarza grupa, ludzie 
mają podobne problemy, łatwiej się identyfikują i bronią wspólnie. Na przykład nowicjusze 
wykonujący najcięższe prace skłonni są występować przeciwko wszystkim pozostałym 
członkom gry. Kobiety, które maj ą  mężów narkomanów, też  łatwo stworzą podgrupę itd. 
Tworzenie się tego rodzaju wspólnych frontów jest naruszeniem istotnych reguł gry." 

— „Gra nie ma cię  złamać, a tylko zmienić, w każdym wypadku granie może 

zaszkodzić." 

— „Nie ma gry bez humoru, a humor z kolei wiąże się z ośmieszeniem, dlatego też 

wszelkiego rodzaju sarkastyczne, ironiczne żarty, karykatury itp. są szczególnie pożądane." 

— „Nie terapeutyzuj, ponieważ jest to całkowicie zbyteczne. Gra ma wzmocnić 

uczestników poprzez zwrócenie ich uwagi na to, co w ich zachowaniu czyni ich słabymi. 
Terapia natychmiast, zwracając uwagę na ukryte przyczyny tych zachowań, usprawiedliwia je 
i skłania zarówno jednostkę, jak i jej otoczenie do usprawiedliwienia. Chcesz kogoś 
wzmocnić — powiedz mu całą prawdę o nim, a w dodatku zrób to bez oszczędzania go. 
Pamiętaj, że w ten sposób mu pomagasz." 

— „Oskarżenie powinno dotyczyć zachowania, ponieważ istotne jest to, co człowiek 

robi. Czyny są ważniejsze niż słowa, dlatego też należy zwracać uwagę na postępowanie."                     

— ,,Złam kontrakt [...]. Kontraktem możemy nazwać każdą świadomą albo nawet nie 

w pełni świadomą zmowę czy układ między dwoma lub więcej osobami, z której czerpią one 
korzyści kosztem społeczności. W trójkącie małżeńskim współmałżonek i partner spoza 
małżeństwa czerpią takie korzyści kosztem drugiego współmałżonka, a także kosztem całej 
społeczności, której normy przekraczają [...]. Kontrakt negatywny może polegać i na tym 
(taka sytuacja zdarzyła się w Synanonie), że na przykład duża grupa ludzi z Santa Monica 
dstąpiła od niektórych ważnych reguł gry: gry były prowadzone byle jak, nie poruszano 

background image

głównych bolączek itp. W rezultacie narosło wiele bardzo negatywnych zjawisk, a dyrektorzy 
zataili tę sytuację przed Radą Naczelną. Zerwanie kontraktu polega na tym, że jedna z osób. 
która znajduje się w kręgu osób wtajemniczonych, ujawni tajemnice innym. Łatwo sobie 
wyobrazić, jaką to wywołuje burzę, ale też jakie zmiany musi wywoływać." (ibidem, s. 254 i 
nast.) 

Jak widać, przedstawione reguły gry wskazuj ą wyraźnie,  że gra w Synanonie 

znacznie odbiega od tradycyjnych sesji terapeutycznych. Sam Dederich podkreślał często (jak 
twierdzi K. Jankowski), że w Synanonie nie ma terapii, jest natomiast wychowanie. 

W połowie lat sześćdziesiątych w Synanonie wprowadzono dwie formy terapii 

grupowej, bardzo zbliżone do tradycyjnej postaci. Przyjęcie owych form było potrzebne 
głównie nowicjuszom oraz po to, by lepiej poznać poszczególnych rezydentów Synanonu. 
Obie te formy mają postać „maratonów terapeutycznych", które w tym czasie (tj. w połowie 
lat sześćdziesiątych) były w Ameryce bardzo modne. Owe maratony terapeutyczne nazywane 
są Synathon (od połączenia stów Synanon i marathon). Jedną z ich form jest podróż, drugą 
zaś rozproszenie. Opis tych form oddziaływań terapeutycznych przytaczam za K. 
Jankowskim: 

„»Podróż« trwa 48 godzin. Głównym celem tego typu doświadczenia jest dostarczenie 

uczestnikom silnych przeżyć emocjonalnych, które pozwoliłyby im przeżyć jeszcze raz 
własne dzieciństwo, związane z nim nadzieje i rozczarowania, aż do ponownego narodzenia 
się jako członka Synanonu. W »podróży« bierze udział około 60 osób. Odbywa się ona z 
okazji różnych świąt, np. Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Nowego Roku. Prowadzona jest 
przez »przewodników«, którzy są wyznaczeni spośród starszyzny. »Pasażerowie« ubierają 
siew białe długie szaty. Teren, gdzie odbywa się »podróż«, jest specjalnie przystrojony i 
oświetlony. »Podróż« rozbija się na mniejsze części, których celem jest wywołanie 
określonych stanów emocjonalnych. »Pasażerowie« są zachęcani także do »spowiedzi«, do 
wyznania tajemnic, np. przyznania się do ćpania (zażywania narkotyków) w czasie pobytu w 
Synanonie. W porównaniu z normalną grą»podróż« różni się tym, że nie jest zorientowana na 
realia, lecz przeciwnie, na uwrażliwienie uczestników, ułatwienie im przeżycia takich uczuć 
jak przebaczenie, miłość, poczucie wspólnoty. Jest to więc przeżycie o charakterze bardziej 
mistycznym niż terapeutycznym. 

»Rozproszenie« jest przedłużoną formą gry, jednak o bardziej werbalnym niż 

emocjonalnym charakterze. Jego celem jest rozproszenie wątpliwości związanych z decyzją 
pozostania w Synanonie. »Rozproszenie«, podobnie jak »podróż«, ma istotne znaczenie we 
wprowadzeniu nowych członków do społeczności, nadaniu nowicjuszowi statusu rezydenta 
itp." (ibidem, s. 268). 

Innym przykładem komuny terapeutycznej przeznaczonej do resocjalizacji 

przestępców wykazujących nasilone cechy psychopatyczne jest, założone w 1970 r. w 
Waszyngtonie, Elucid House Community Correction Center. Centrum to zostało 
zlokalizowane w dzielnicy murzyńskiej cieszącej się bardzo złą sławą. Na jego personel, jak i 
uczestników składają się warunkowo zwalniani z więzień Murzyni (por. S.L. Alderton, M. 
Jones 1973; J. Łojak 1976). 

Podobnie jak wiele innych komun, Elicid House nastawione jest na, jeśli tak można 

powiedzieć,,,ekspansję resocjalizacyjną" na najbliższe otoczenie. Uzasadnione jest to faktem, 
że w dzielnicy, gdzie centrum to się znajduje, istnieje bardzo spatologizowane środowisko 
społeczne. Ekspansja przejawia się m.in. w regularnym zapraszaniu miejscowej ludności na 
zebrania członków Elucid House. 

Główny punkt ciężkości pracy resocjalizacyjnej w tej instytucji położony jest na 

nauczenie pacjentów samodzielnego określania potrzeb oraz na znajdowanie adekwatnych 
sposobów ich zaspokajania. W czasie niemal codziennych posiedzeń terapeutycznych 
pacjenci wspólnie z personelem uczą się  właściwie określać zarówno potrzeby grupy, jak i 

background image

każdego uczestnika z osobna. Na zebraniach tych personel przedstawia pacjentom pewne 
modelowe wzorce zachowania, wszelkie zaś uchybienia przedstawiciele personelu 
przedstawiają nie tylko jako wyłączną winę opornych na resocjalizację pacjentów, lecz 
również jako niedociągnięcia metody pracy z nimi. Taka samokrytyka ma za zadanie 
wzbudzić potrzebę podobnych „rachunków sumienia" u pacjentów. 

Rozpowszechnienie się społeczności terapeutycznych we współczesnym  świecie 

stworzyło potrzebę prowadzenia kompleksowych badań nad skutecznością tej formy 
oddziaływań psychokorekcyjnych. Prezentację takich badań w odniesieniu do resocjalizacji 
psychopatów przedstawił J. Łojak (1976). Z jego przeglądu wynika, że komuny terapeutyczne 
nie zawsze i w odniesieniu nie do wszystkich przypadków psychopatycznych stanowią 
właściwą formę oddziaływań psychokorekcyjnych, niemniej jednak są one, jak dotąd, 
metodami najskuteczniejszymi. 
 
 
 

ROZDZIAŁ IV 

 

Przykłady zastosowania ekonomii punktowej 

w resocjalizacji 

 

Ogólne reguły stosowania ekonomii punktowej 

 

Patrząc na panoramę zakładów resocjalizacyjnych stosujących zasady ekonomii 

punktowej, za najbardziej ewidentną cechę tych placówek można uznać fakt ich ogromnej 
różnorodności. W każdym z takich zakładów istnieje inny regulamin przyznawania punktów, 
inny system preferencji czynności podlegających nagrodom i karom czy wreszcie specyficzny 
system realizacji nagród i kar.     

Zróżnicowanie placówek resocjalizacyjnych wypływa niejako w sposób naturalny z 

faktu niepowtarzalności materiału ludzkiego, poddawanego w danym zakładzie procesowi 
resocjalizacji, jak i z odrębności „filozofii" uzasadniającej, jakie cechy są w życiu 
najważniejsze, a także jakie drogi są najlepsze w osiąganiu doskonałości.  

Wartość ekonomii punktowej jest nie do przecenienia w organizacji oddziaływań 

resocjalizacyjnych we współczesnym  świecie, Pozwala ona bowiem zyskać każdemu 
zakładowi niepowtarzalność wyrażającą się w sposobie kładzenia nacisków na poszczególne 
rodzaje zachowań, jak i na dobór odpowiednich wzmocnień. Dzięki temu zerwana została 
ponura sztampowość atmosfery tradycyjnego zakładu resocjalizacyjnego, czyniąca każdą 
placówkę resocjalizacyjna podobną do innej. 

Należy przy tym podkreślić,  że wspomniana wyżej, absolutnie niezbędna we 

współczesnym systemie oddziaływań resocjalizacyjnych różnorodność poszczególnych 
zakładów nie wyklucza równocześnie możliwość wpływu na ich funkcjonowanie. Wręcz 
przeciwnie — istotą nowoczesnego funkcjonowania placówki resocjalizacyjnej jest jej 
otwarcie na potrzeby społeczne, stąd też zakład resocjalizacyjny przyjąć musi o wiele większą 
giętkość struktur organizacyjno-porządkowych w porównaniu z tradycyjnie zorientowanym 
więzieniem czy zakładem poprawczym. Wpływ na stałe doskonalenie pracy resocjalizacyjnej 
zakładu, opartej na ekonomii punktowej, odbywa się na kilka sposobów. 

Po pierwsze, przez obowiązek stałego dyskutowania i udoskonalania realizowanego 

systemu punktowego. Przy czym jest to dyskusja prowadzona przez personel wychowawczy 
oraz wychowanków. Warto bowiem podkreślić, że do istoty oddziaływań resocjalizacyjnych 

background image

opartych na ekonomii punktowej należy zaakceptowanie zasad przyznawania punktów przez 
wychowanków. 

Po drugie, na temat obowiązującego w danym zakładzie programu oddziaływań 

resocjalizacyjnych wypowiadają się z reguły różnego rodzaju eksperci z zewnątrz zakładu, 
powoływani zarówno przez kierownictwo danej placówki (na wniosek zespołu 
wychowawców), jak też, w miarę potrzeby, przez jednostkę finansującą dany zakład. 

Inną jeszcze drogą wpływania na formy działalności zakładu jest możliwość 

przejmowania różnego rodzaju programów specjalnych opracowanych przez przedstawicieli 
placówek akademickich, znakomitych praktyków i entuzjastów pracy resocjalizacyjnej. 
Podstawowym zaś sposobem włączania danego programu w rytm funkcjonowania zakładu, 
dla którego został on opracowany, jest akceptacja personelu wychowawczego. Zanim jednak 
metody oddziaływania resocjalizacyjnego oparte na przesłankach ekonomii punktowej 
zostaną wcielone w życie, przed zespołem wychowawców stoi kilka podstawowych zadań, 
których spełnienie zadecyduje właśnie o specyficznej atmosferze wychowawczej każdego 
zakładu resocjalizacyjnego. 

Przede wszystkim rada pedagogiczna (używając naszych określeni rozstrzygnąć musi, 

co i w jaki sposób nagradzać, a także, co i w jaki sposób karać. Zagadnienie to jest 
najtrudniejsze, na ogół bowiem każdy z nas ma swój ą własną,,filozofię" dotyczącą stopnia 
ważności różnych przejawów zachowania (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych). W 
toku zaś dyskusji musi powstać hierarchicznie ustrukturalizowana lista względnie 
jednorodnych objawów zachowania, za które wychowanek otrzyma nagrody oraz takich, za 
które zostanie ukarany. 

Pierwsze programy terapii behawioralnej stosowanej w zakładach resocjalizacyjnych 

były dosyć sztywne, starając się bowiem uniknąć sporów między członkami personelu 
wychowawczego na temat tego, która z cech jest ważniejsza dla procesu socjalizacji, nie 
dokonywano hierarchizacji poszczególnych przejawów zachowania, ustalono jedynie listę 
pozytywnych i negatywnych cech, tzn. takich, za które wychowanek otrzymywał nagrody i 
kary. 

Tym sposobem dochodziło do „specjalizacji" niebezpiecznych dla prawidłowego 

procesu wychowania. Ktoś np. mógł się dobrze nauczyć gier sportowych (za które 
otrzymywał  tę samą liczbę punktów, co ktoś inny za postępy w nauce szkolnej) i tym 
sposobem mógł „dać sobie spokój" z wysiłkami na innym polu. 

Obecnie — jak już wspomniałem — stosuje się rozróżnienie stopnia ważności 

poszczególnych cech zachowania wychowanka Rozróżnienie to przejawiać się może w trzech 
postaciach. Po pierwsze, za jedno zachowanie wychowanek otrzymuje więcej punktów, za 
inne mniej, np. za wysoką ocenę w szkole 10 punktów, natomiast za umycie zębów l punkt. 
Po drugie, jedne punkty są bardziej wartościowe (przy równej ich liczbie), inne mniej. 
Wreszcie po trzecie, postaci zachowania, na które rada pedagogiczna zechce zwrócić 
szczególną uwagę ,,rozpisane" są na elementy proste. Dzięki szczegółowej liście cech 
dotyczących najbardziej istotnych (zdaniem wychowawców) form aktywności, za te właśnie 
formy zachowania podopieczny otrzymuje większą liczbę punktów (pomimo że każda cecha 
skalowana i punktowana jest w ten sam sposób). 

Przykładem tego ostatniego typu rozwiązania jest system codziennej oceny 

wychowanka stosowany w Youth Treatment Center w Birmingham (Wielka Brytania). Ocena 
zachowania oparta jest na ośmiu listach, z których każda, bardziej lub mniej szczegółowo 
określa zachowanie wychowanka w zakresie określonej sfery aktywności (zestaw list 
zamieszczony został w aneksie). 

Wszystkie uwzględnione w listach cechy określane są według pięciostopniowej skali, 

tj. od O do 4. Skala ta prezentuje się następująco (w zależności od opisywanej cechy): O —
okropny, nie do zaakceptowania, nigdy nie występujący; l — słaby, trudny, przesadny, rzadki; 

background image

2 —jako taki, wymagający jeszcze nieco poprawy, czasami; 3 — dobry, wystarczający, nie 
stwarzający często problemów i 4— wspaniały, ponadprzeciętny, zawsze. Po zakończeniu 
każdego dnia, z chwilą gdy wychowanek udaje się na nocny spoczynek, sporządza się ogólny 
bilans ,,zarobionych" przezeń punktów na specjalnym blankiecie (przykład blankietu w 
aneksie). 

Bardzo ważnym elementem w praktyce terapii behawioralnej są dokumenty (znaki, 

symbole) „zarobionych" przez wychowanka punktów, a więc: żetony, karty (podobne do kart 
kredytowych) czy wreszcie specjalnie drukowane bony (przypominające banknoty). 

Owe dowody poświadczające ilość zdobytych punktów w żadnym wypadku nie służą 

usprawnieniu rozliczeń pomiędzy personelem a wychowankiem, wręcz przeciwnie, w 
poważnym nawet stopniu utrudniają cały system owych rozliczeń i dlatego też niektóre 
programy nie wprowadzaj ą  żadnych dowodów poświadczających liczbę posiadanych 
punktów. 

Codziennie rano, wieczorem czy raz na tydzień (po podsumowaniu przez personel 

wychowawczy) wychowanek dowiaduje się ile punktów „zarobił" i za co bądź ile i dlaczego 
stracił. Niekiedy stosowane są specjalne zeszyciki rozdawane każdemu podopiecznemu (coś 
w rodzaju studenckich indeksów czy dzienniczków ucznia), w które każda uprawniona do 
tego osoba z personelu opiekuńczego wpisuje punkty. Spotkać także można specjalne 
prostokątne kartoniki w kształcie biletów miesięcznych, na których wycinane są specjalnymi 
dziurkaczami znaki świadczące o liczbie „zarobionych” punktów. 

Najczęściej jednak dowodem uzyskanych punktów są żetony przypominające monety 

lub bony naśladujące banknoty. Stąd też potoczna angielska nazwa terapii behawioralnej 
stosowanej w praktyce brzmi: token economy, co dosłownie oznacza „ekonomia żetonów" 
(bonów). Popularność tej formy dowodów w różnego rodzaju programach resocjalizacyjnych 
wypływa z faktu, że wskaźniki punktów uzyskanych za dobre sprawowanie pozostają w 
najbliższym związku z dowodami, jakie funkcjonują w realnym, codziennym życiu, czyli z 
pieniędzmi. Dzięki niej wychowanek jest przysposabiany nie tylko do zabiegania o jak 
najlepszą zapłatę za swe wysiłki, lecz także uczy się oszczędzania, planowania wydatków. 
Jednymi słowem nabiera dojrzałego stosunku do pieniądza.          

Stosowane w programach resocjalizacyjnych żetony i bony są z reguły zróżnicowane 

na dwa sposoby: po pierwsze, ze względu na nominał, po drugie, ze względu na rodzaj. To 
drugie rozróżnienie bywa szczególnie przydatne przy wspomnianym wyżej rozróżnieniu 
punktów na bardziej i mniej wartościowe. I tak np. za odpowiedni liczbę żetonów w kolorze 
złotym wychowanek może udać się do domu lub do miasta, podczas gdy żetony mniej 
wartościowe, np. srebrne czy miedziane, upoważniają do ,,zakupu" mniej atrakcyjnych 
przywilejów. Przy rozróżnieniu punktów na mniej wartościowe stosuje się zwykle zamiennik 
tych mniej wartościowych (miedzianych czy niklowych) na srebrne lub złote. W przypadku 
zaś braku rozróżnienia rodzajów punktów różne kolory lub kształty żetonów, podobnie jak i 
w przypadku monet, oznaczaj ą różnice nominału.  

Częściej jednak w praktyce ekonomii punktowej stosowane są bony, na których 

wypisuje się nazwiska wychowanków (co zapobiega wzajemnemu podkradaniu sobie 
dowodów „zarobionych" punktów). Dla ilustracji zamieszczam wizerunek bonu różniący się 
od innych kolorem (nikiel), znamionujący rodzaj aktywności (kontakty społeczne) i nominał 
(5 punktów), z równoczesnym zaznaczeniem nazwiska wychowanka, nazwiska przyznającego 
punkty pracownika, daty i zadania, za które wychowanek otrzymał ten „banknot". 
 
                                 ()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()() 
 

()                                                                              () 

                                       

()   

   

5

  

                                                          NIKIEL   

()

  

                                 () 

   

KONTAKTY

 () 

background image

 

                   

()

 

5

                           

()

 

 

 

()                                  

SPOŁECZNE 

() 

 

                      ()  

Wychowanek........... 

() 

 

()    

Pracownik 

() 

 

()   

(wychowawca)......... 

() 

 

() 

Data.......................... 

5    ()   

 

 

 ()   

Zadanie

.................. () 

           ()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()() 

 

Przykład bonu stosowanego w praktyce terapii behawioralnej 

(wg.D.LLogana1970). 

 

Ponieważ jednak kradzieże różnego rodzaju wskaźników uzyskanych punktów 

zdarzają się nawet wtedy, gdy żetonów czy bonów zdobytych nielegalną drogą nie można 
wykorzystać (np. ze złośliwości), nie należy nigdy wydawać  żadnych dowodów bez 
odnotowania tego faktu w specjalnych formularzach, dzięki czemu, pomimo kradzieży żetonu 
czy bonu, wychowanek nie traci zdobytych punktów. 

Obok omawianych sposobów ustalania, za co i w jaki sposób przyznawane są punkty, 

do najważniejszych kwestii w zakresie organizacji programu resocjalizacji według zasady 
ekonomii punktowej należą wzmocnienia, czyli ustalenie, co wychowanek otrzyma w 
nagrodę za dobre zachowanie, wyrażone liczbą nagromadzonych przezeń punktów. 

Przystępując do opracowania listy nagród należy na wstępie rozstrzygnąć, czy 

wprowadzamy równocześnie listę kar, czy też nie (traktując jako karę brak nagrody). To, czy 
opracujemy dwie, czy też jedną listę, zależy od przyjętej „filozofii", czyli od poglądu na rok 
kary w wychowaniu. 

Każdy praktyk w dziedzinie resocjalizacji wie, że nie każda kara jest skuteczna, 

czasami nawet wywiera ona skutek odwrotny, stąd też wiele programów resocjalizacyjnych 
bierze pod uwagę tylko nagrody. Sprawa ta jednakże nie jest całkowicie jasna, bo z jednej 
strony brak nagrody w subiektywnym odczuciu wychowanka może być niejednokrotnie 
dotkliwszą karą niż kara określona regulaminem, z drugiej zaś strony, nawet w przypadku 
osobników psychopatycznych, wobec których —jak wiadomo — kary są szczególnie 
nieskuteczne (por. dla przykładu J. Reykowski 1968), pewien rodzaj kary, a mianowicie kary 
pieniężne (a za takie właśnie należałoby uznać kary wymierzane w ramach ekonomii 
punktowej), działają równie skutecznie jak na osobników normalnych (por. F. Schmank 
1970), 

Na dobrą więc sprawę, w świetle współczesnej wiedzy psychologicznej, nie ma 

jednoznacznych przeciwwskazań dla stosowania w resocjalizacji listy ściśle określonych kar, 
a to, czy lista takowa zostanie w danym zakładzie opracowana, czy też nie, zależy w dużym 
stopniu od osobistego wyczucia większości członków zespołu wychowawczego (rady 
pedagogicznej). 

Lista wzmocnień, czyli przedmiotów i czynności, które można kupić za zarobione 

punkty, może obejmować wszystkie atrakcyjne dla wychowanka przywileje i przedmioty, 
które nie budzą zastrzeżeń ze względu na wartość wychowawczą. Mogą więc znajdować się 
na niej przeróżne kosmetyki, garderoba, łakocie, a także wizyty w domu i wyjścia do miasta. 
Niektóre zakłady stosują nawet takie rozwiązanie, iż nowo przybyły wychowanek otrzymuje 
„za darmo" jedynie pustą celę wyposażoną w łóżko z materacem, drelichy więzienne, 
podstawowe przybory toaletowe oraz wyżywienie. Wszystkie zaś dodatki dotyczące zarówno 

background image

urządzenia celi (np. pościel, dywan, telewizor itp.), ubrania, polepszenia jadłospisu (o 
przystawki i desery) itp. wychowanek musi sobie ,,kupić" za zarobione punkty. Najczęściej 
zakłady resocjalizacyjne oparte na zasadach token economy posiadają dobrze zaopatrzone 
kantyny, w których artykuły atrakcyjne dla wychowanków mają ceny wyrażone w punktach. 

Artykuły i przedmioty osobistego użytku, jak np. kosmetyki czy odzież, kupowane są 

„na zawsze", natomiast przedmioty trwałego użytku, jak rowery, motorowery, sprzęt 
wędkarski, sportowy, radioodbiorniki, telewizory, przedmioty z zakresu wyposażenia 
mieszkań itp. wychowankowie mogą wypożyczać za odpowiednią liczbę punktów. 

Czasami stosuje się wymianę uzyskanych przez wychowanka punktów na pieniądze. 

Umożliwiaj ą one zakupy w domach sprzedaży wysyłkowej na zasadzie podobnej do tego, jak 
czyni to człowiek pozostający na wolności. Przy czym wychowanek nie musi wydawać 
zarobionych pieniędzy do końca, jeśli chce, może je oszczędzać, przeznaczyć na 
poważniejsze zakupy lub na „wypiskę". Często stosuje się także system pożyczkowo-
kredytowy. 

Szczególnego rodzaju wzmocnieniem są atrakcyjne dla wychowanka czynności, takie 

jak np. wyjście do miasta, przyjmowanie przyjaciół z zewnątrz, gry sportowe itp. Każda z 
tych czynności jest „do kupienia" i ze względu zaś na atrakcyjność z reguły posiada wysoką 
cenę. 

Jako ciekawostkę można przytoczyć, że w niektórych programach resocjalizacyjnych 

znajdują odbicie warunki typowe dla społeczeństwa wolnorynkowego. Oto np. w zakładzie 
dla upośledzonych umysłowo młodocianych (M.W. Welch, J.W. Gist 1974) jednym z typów 
wzmocnień była możliwość ,,kupienia" sobie przynależności do ubezpieczalni. Dawało to 
wychowankowi możliwość ,,zarabiania" średniej przychodów punktowych z ubiegłego 
„okresu płatniczego" w czasie, gdy lekarz zakładowy stwierdzi u niego chorobę. 

Spotkać można takie zakłady, w których na liście opłacanych przez wychowanka 

czynności znajduje się nie tylko wizyta u lekarza, lecz także i dłuższa niż 15 minutowa 
rozmowa z psychologiem, a nawet z kapelanem więziennym ( rozmowy z tymi „inżynierami 
dusz ludzkich" są bezpłatne do 15 minut). Widać tu chyba najwyraźniej zasadę, że „wszystko 
kosztuje" i „czas to pieniądz". 

Dla ilustracji przytaczam poniżej jedną z najkrótszych list przywilejów do kupienia 

Jaką znam (E.L. Philipsa 1978), stosowaną w szeroko dzisiaj znanej, niejako wzorcowej 
placówce resocjalizacyjnej dla lekko wykolejonej młodzieży w Kansas, zwanej Achievement 
Place. 
 
Przywileje i udogodnienia uzyskiwane na tydzień — cena w punktach 
Kieszonkowe ................................................................... 1000 
Rower .............................................................................. 1000 
Telewizor (kolorowy) ...................................................... 1000 
Gry ................................................................................... 1000 
Sprzęt muzyczny ............................................................... 500 
Dodatkowe wyżywienie, przystawki, łakocie ................... 500 
Pozwolenie na wyjście do miasta ........................................ 1000 
Pozwolenie na nieprzestrzeganie capstrzyku ....................... 1000 
Pozwolenie na wizytę w domu po zajęciach szkolnych ...... 1000 
 
Rodzaje zachowania, za które wychowanek traci punkty 
 
Złe oceny szkolne 

 

 

500-1000 pkt. za każdą ocenę 

Agresywne „odżywki" 

 

20-50 pkt. za każdą 

Zapomnienie umycia rąk 

background image

przed posiłkiem 

 

 

100-5000 pkt. za każdy posiłek 

Kłótnie    300 

pkt. 

za 

każdą 

Nieposłuszeństwo 

 

 

100-1000 pkt. za każdy przypadek 

Spóźnianie się 

   10 

pkt. 

za 

każdą minutę 

Nieprzyzwoite reakcje 

 

50-100 pkt. za każdą 

Niedbała postawa 

 

 

50 pkt. za każdą. 

Wypowiedzi niegramatyczne  

20-50 pkt. za każdą 

Kradzieże 

   1000 

pkt. 

za 

każdą. 

 

Na Wyspach Brytyjskich spotkałem przypadki stosowania indywidualnych 

programów resocjalizacyjnych, polegających na tym, iż każdy wychowanek miał do 
pokonania trudności różnego stopnia (ustalane na podstawie oceny jego możliwości) w celu 
zdobycia upragnionych przedmiotów czy przywilejów. Tym sposobem, aby np. dostać do celi 
telewizor, jeden wychowanek musi „zapłacić" 50 punktami, inny zaś 30, a jeszcze inny 10. 

Osobiście nie zalecam takiego rozwiązania, zawsze bowiem budzi ono wśród 

wychowanków (którzy bardzo często nie mają zrozumienia dla obniżonych możliwości 
swych kolegów, uważając, że ich nieudolne zachowanie jest dowodem albo ,,zgrywania się", 
albo też nabierania personelu na swe rzekomo mniejsze możliwości) poczucie zawiści i chęci 
odwetu za to niby cwaniactwo. Dlatego też uważam, że daleko lepiej jest dobierać do grup 
wychowawczych i zakładów resocjalizacyjnych wychowanków o zbliżonych (podobnych) 
możliwościach i stosować wobec nich jednolity system wymagań. 

Na zakończenie pragnę jeszcze przedstawić kilka przykładów programów 

resocjalizacyjnych, starających się wyeliminować (lub raczej zmniejszyć do niezbędnego 
minimum) negatywne skutki terapii behawioralnej w resocjalizacji. 

W swych poprzednich pracach poświęconych temu tematowi pisałem obszerniej o 

słabych stronach tej formy oddziaływań wychowawczych, obecnie wspomnę tylko o 
najważniejszym mankamencie, a mianowicie o tym, że terapia behawioralna w klasycznej 
postaci sprowadza cały proces wychowania do poziomu płynących z zewnątrz wzmocnień, 
doprowadzając jedynie do niższego, heteronomicznego stadium reakcji moralnych. 
Prawdziwa zaś struktura poczuć moralnych tkwi, jak wiadomo, w ich autonomiczności, w 
zakorzenionej głęboko w psychice człowieka (zinternalizowanej) potrzebie bycia dobrym i 
czynienia dobra. 

Stosowane w wielu współczesnych programach resocjalizacyjnych, opartych na 

przesłankach  token economy, sposoby zapobiegające negatywnym skutkom terapii 
behawioralnej można podzielić na trzy uzupełniające się grupy. 

Po pierwsze, stosowanie ekonomii punktowej wespół z innymi metodami oddziaływań 

resocjalizacyjnych. Najczęściej jako ważne uzupełnienie ekonomii punktowej stosuje się 
regularne posiedzenia terapii grupowej, które z istoty swej niejako zmuszaj ą uczestników do 
bardziej wnikliwej oceny swego postępowania. Dosyć często obok terapii grupowej stosuje 
się różne formy terapii indywidualnej, rozumianej dosyć szeroko: od rzadziej obecnie 
stosowanej psychoanalizy, po regularne rozmowy indywidualne z psychologiem lub innym 
członkiem personelu. W Youth Treatment Center w Birmingham np, każda strata przez 
wychowanka więcej niż 10 punktów powoduje automatycznie „indywidualną sesję" z 
opiekunem, w czasie której wychowanek zobowiązany jest dokładnie przeanalizować swe 
negatywne zachowanie, określając jego pobudki i różne formy przejawów, nie tylko te, które 
stały się przyczyną utraty punktów. 

Drugim sposobem likwidacji negatywnych skutków długotrwałego stosowania 

ekonomii punktowej są różne modyfikacje postępowania, aby maksymalnie wyeliminować 
sztuczność wynikającą z regularności wzmocnień i wysokości nagród. 

background image

Jedną z takich metod jest np. dosyć często stosowany w USA system ABAB, czyli 

niezależne od siebie oceny zachowania ucznia w szkole (Academic Behavior), dokonywane 
przez nauczyciela i przez uczniów Ocena ogólna powstaje w wyniku dyskusji rozbieżności 
pomiędzy przesłankami, stanowiącymi podstawy oceny obu stron. 

Do innych ciekawych prób modyfikacji ekonomii punktowej należy metoda 

wprowadzona we wspomnianym już ośrodku dla lekko wykolejonej młodzieży w Kansas. W 
placówce tej (funkcjonującej na zasadzie grup rodzinnych) stosuje się zasadę przyznawania 
punktów przez wybieranych spośród wychowanków ,,menadżerów". Ocena zaś nowych 
„kierowników" odbywa się na posiedzeniu grupy wraz z ,,rodzicami", kiedy to obok 
rozliczenia aktualnych „kierowników” wybiera się nowych. 

Trzecią wreszcie drogą zapobiegania negatywnym skutkom długotrwałego stosowania 

ekonomii punktowej jest konsekwentne stosowanie tej metody tylko dla inicjacji 
pozytywnych reakcji wychowanków, a następnie stopniowe jej eliminowanie. 

Przy tej okazji warto podkreślić,  że ekonomia punktowa najczęściej  łączona jest z 

progresywnym systemem organizacji społecznej zakładu. Stosowanie takiego połączenia 
umożliwia stopniową eliminację ekonomii punktowej w miarę osiągania przez wychowanka 
kolejnych stopni uprzywilejowania. 

Przykładem tego typu rozwiązań może być ,,rodzinny" dom dla lekko wykolejonej 

młodzieży w Londynie, zwany Orchardlodge, gdzie wychowankowie podzieleni są na trzy 
grupy w zależności od postępu resocjalizacji. Poziom najniższy polega na rozliczeniu 
dziennym — każdego dnia wychowankowie otrzymują swe punkty, za które w następnym już 
dniu mogą „kupić" niektóre przywileje, łakocie lub inne atrakcyjne produkty. Stopień wyższy 
to tygodniowy system rozliczeń, polegający na tym, że wychowanek czeka na swe punkty aż 
do piątkowego popołudnia. Wreszcie trzeci poziom to tzw. Contract System, gdzie 
wychowanek nie podlega już ekonomii punktowej, zachowując uprzednio zdobyte przywileje 
i możliwości „zakupów". Jeśli zaś jego zachowanie pogorszy się, zostanie on cofnięty na 
najniższy poziom. 

Przedstawione powyżej sposoby likwidacji negatywnych skutków ekonomii 

punktowej stanowią—jak można przypuszczać — dostatecznie uzasadnione zabezpieczenie 
przed tym, aby sztucznie nieco stworzone ,,impulsy resocjalizacyjne" nie dały czegoś w 
rodzaju cieplarnianej atmosfery, poza którą właściwe zachowanie wychowanka byłoby trudne 
do utrwalenia. 

Należy zatem mieć przede wszystkim na uwadze to, że metody ekonomii punktowej 

tylko wtedy spełniaj  ą pozytywną rolę w procesie resocjalizacji, gdy zostaną wykorzystane 
jako element inicjujący proces resocjalizacji, a nie jako jego główny i jedyny motor. 
 
 

Organizacyjne formy zastosowania ekonomii punktowej 

w resocjalizacji 

 

Ze względu na główne formy organizacyjne oddziaływania resocjalizacyjnego 

opartego na zasadach terapii behawioralnej, można podzielić je na cztery grupy: szkoły, 
obozy letnie, zakłady resocjalizacyjne i oddziaływania ambulatoryjne. 
 

Szkoły 

 

Spośród wielu amerykańskich programów resocjalizacyjnych opartych na 

wykorzystaniu szkolnego procesu dydaktycznego do celów wychowania nieletnich 
przestępców za najciekawszy, a zarazem najkonsekwentniej oddający istotę nowego podejścia 
do organizacji zajęć szkolnych, należy uznać program opracowany przez Uniwersytet w 

background image

Waszyngtonie, nazywany Experimental Education Unit (EEU). Jest on przeznaczony nie 
tylko dla dzieci z zaburzeniami emocjonalnymi, ale również z innymi defektami i 
odstępstwami od normy (chodzi tu o dzieci głuche i niedosłyszące, niedorozwinięte. kalekie 
itp.). Program ten skupia więc całokształt problematyki pedagogiki specjalnej. Nastawiony 
jest na resocjalizację i rewalidacją dzieci w wieku od 2-6 do 21 lat.                          

Budynek, w którym odbywają się zajęcia zgodne z tym programem, ma 41 tyś. stóp 

powierzchni (12 456,80 m2). Składa się z 14 klas, które dzielą się na większe, przeznaczone 
dla dzieci o mniejszym stopniu nasileni zaburzeń (liczebność większych klas wynosi 18 
osób), oraz mniejsze, w których uczą się dzieci sprawiające większe trudności w procesie 
resocjalizacji i rewalidacji (liczebność tych klas sięga 12 osób). Ogółem w całym budynku 
szkolnym mieści się 160-170 osób.                                             

Każda klasa (sala lekcyjna) podzielona jest (bez fizycznej przegrody) na dwie części. 

Jedna część, wyposażona w stoły i krzesła, służy do nauki, druga zaś do rysowania, 
malowania, zajęć praktycznych itp. W klasach szkoły średniej o profilu zawodowym znajdują 
się ponadto różne przyrządy do nauki zawodu oraz liczne sprzęty gospodarstwa domowego. 
Każda klasa ma własny teren rekraacyjny. 

Wejście do każdej klasy znajduje się od strony wielkiego holu Przed nim są dwa 

pokoje oddzielone od klasy jednokierunkowymi przesłonami: jedno z tych pomieszczeń 
stanowi kancelarię nauczyciela, drugie (większe) jest pokojem obserwacyjnym, 
przeznaczonym dla studentów i nauczycieli kształcących się w stosowaniu metod 
propagowanych przez EEU. 

Budynek wyposażony jest we własny obwód telewizyjny. Ultranowoczesny telektem 

umożliwia połączenie się ze wszystkimi salami. Do celów analiz naukowych każdą czynność 
dziecka można filmować. Programowaniu indywidualnych oddziaływań  służą komputery, 
które, obliczając, jakie metody są w danym wypadku najskuteczniejsze, dostarczają 
jednocześnie wskazówek co do kierunku dalszego postępowania z dzieckiem. W miarę 
dofinansowywania programu EEU przewiduje się zainstalowanie całego zestawu komputerów 
nastawionych również na opracowanie całościowych programów postępowania. 

Celem programu EEU jest zdobycie możliwie najlepszych informacji na temat 

czynników warunkujących efektywność procesu dydaktycznego. Dane te uzyskuje się w 
wyniku badania objawów towarzyszących procesowi uczenia się przy zastosowaniu 
nowoczesnej procedury pomiarów i techniki rejestracji. Pozwalają one na poszerzenie 
dotychczasowej wiedzy o procesie uczenia się. 

Całokształt programu EEU składa się z trzech programów szczegółowych: 

badawczego, kształcenia nauczycieli i organizacyjnego. 

Najbardziej rozbudowany jest program badawczy. Ma on największe znaczenie, gdyż 

określa, co w procesie resocjalizacji i rewalidacji jest bardziej, a co mniej skuteczne. 
Realizuje go kilka zespołów. Opiera się on na uprzednio opracowanym programie zwanym 
Convergence Technique, który zawierał przykład operacyjnych rozwiązań w organizacji 
programów głównych (ramowych), działowych i indywidualnych (L.M. Carrese, C.G. Baker 
1967). 

Poszczególne zespoły badawcze specjalizują się w różnych aspektach stosowania 

procedury warunkowania sprawczego. Są to następujące zespoły: zespół badań nad 
sposobami komunikowania się przeznaczony do usprawniania procesu nauki dzieci głuchych 
i niedosłyszących; zespół badań nad resocjalizacją dzieci przedszkolnych; zespół badań nad 
usprawnieniem nauki szkolnej; zespół badań nad wyznacznikami społecznego zachowania 
młodzieży zaburzonej emocjonalnie oraz przejawiającej różnego rodzaju odchylenia od 
normy (zarówno pod względem umysłowym, jak i fizycznym); zespół badań nad 
stosowaniem instrumentów w procesie resocjalizacji i rewalidacji (np. filmu, technik 
audiologicznych, komputerów itp.); zespół badań nad nauką zawodu. Zadaniem tych 

background image

zespołów składających się z różnych specjalistów jest systematyczne dostarczanie informacji 
na temat kierunków i szczegółowych metod pracy z poszczególnymi dziećmi. 

Drugi program, program kształcenia nauczycieli, powstawał w miarę stwierdzania 

skuteczności ogólnych założeń EEU oraz praktycznych korzyści stosowania metod 
warunkowania instrumentalnego w procesie dydaktycznym. Kształcenie nauczycieli w 
ramach EEU zaczęło się jesienią 1967 r. na zlecenie centralnych władz oświatowych (N.I. 
Haring 1971 ). 

Głównym celem tego kształcenia jest dostarczenie specjalistów w zakresie stosowania 

metod terapii behawioralnej w szkole, którzy staliby się instruktorami nauczycieli w różnych 
szkołach stanowych i prywatnych, i tym samym rozpowszechnialiby postęp pedagogiczny. 

Kształcenie nauczycieli w ramach programu EEU trwa dwa lata, W pierwszym roku 

nauczyciele zapoznają się z ogólnymi koncepcjami pracy oraz z teoretycznymi podstawami 
stosowanych metod, a następnie pod ścisłą kontrolą prowadzą zajęcia z zastosowaniem 
różnego rodzaju technik behawioralnych. W drugim roku prowadzą zajęcia samodzielnie, 
kontrolowani sporadycznie. 

W czasie dwuletniego kursu nauczyciel powinien przyswoić sobie następujące 

umiejętności: umiejętność określenia problemów behawioralnych (tj. negatywnych form 
zachowania się dziecka); umiejętność ustalania środków zaradczych, tzn. programowania 
odpowiedniego systemu warunkowania instrumentalnego; umiejętność tworzenia takich 
sytuacji, które umożliwiają wprowadzenie tego systemu wzmocnień; umiejętność oceny 
skuteczności oddziaływań różnego rodzaju zespołów bodźców w korygowaniu zachowania 
dziecka. 

Zadaniem trzeciego programu EEU (organizacyjnego) jest szukanie optymalnych 

zastosowań wyników programu badawczego. Warto podkreślić,  że ogólna jego koncepcja 
wypływa z oryginalnej idei, w myśl której zachowanie bardzo prawdopodobne ma siłę 
wzmacniającą zachowani mało prawdopodobne (D. Premack 1959). Przenosząc tę koncepcję 
na płaszczyznę organizacji pracy szkoły, należy przede wszystkim ustalić u każdego dziecka 
zakres zachowań bardzo prawdopodobnych. Mówiąc inaczej, trzeba ustalić i zhierarchizować, 
co dane dziecko najbardziej lubi, a następnie tak zorganizować  życie w szkole, aby cechy, 
które chcemy u danego dziecka wykształcić (a które z reguły stanowią typ zachowania mało 
prawdopodobnego) były nagradzane lubianym przez dziecko zachowaniem np., aby spokojne 
przeczytanie zadanego przez nauczyciela tekstu (zachowanie mato prawdopodobne) 
poprzedzało wyjście dziecka na podwórko lub do pokoju z ciekawymi zabawkami. 

Dla uściślenia procesu obserwacji dziecka, na podstawie której określa się zarówno 

stopień prawdopodobieństwa wystąpienia poszczególnego typu zachowania, jak i 
skuteczności stosowanego wzmocnienia instrumentalnego, wykorzystuje się bardzo dokładny 
pomiar i zapis jego reakcji. W tym celu opracowano specjalną procedurę zapisu cykli 
ruchowych dziecka, ponadto dla każdego dziecka prowadzi się kartę, .Zestawienia wydarzeń 
w godzinie" (EEUHourly Event Sheef), zawierającą m.in. bardzo dokładne dane na temat 
czasu skupienia się dziecka nad pracą, liczbę poprawnych rozwiązań i pomyłek (jeśli dziecko 
wykonuje zadanie), liczbę i rodzaje ruchów ciała (najczęściej wykonywanych mimowolnie 
podczas pracy), liczbę kontaktów z nauczycielem, czas ich trwania itp. Z prowadzonych 
zestawień z poszczególnych godzin wykreśla się następnie krzywe dla całego dnia. 

Jak wynika z powyższego, realizacja oddziaływań resocjalizacyjnych i 

rewalidacyjnych w ramach EEU opiera się na bardzo wnikliwej rejestracji wielu danych, 
służących następnie za podstawę ustalenia kierunków pracy z każdym dzieckiem. 
 

Obozy letnie 

 

background image

Obozy i kolonie letnie, zarówno w Europie, jak i w Ameryce, mają w procesie 

wychowania długą, ponad stuletnią historię. Głównym celem ich organizowania była i jest 
możliwość zapewnienia młodzieży— szczególnie miejskiej — odpowiedniego wypoczynku i 
zmiany klimatu.  

Nieco krótsza jest natomiast historia obozów letnich nastawionych specjalnie na 

terapię dzieci przejawiających zaburzenia emocjonalne, Pierwszy taki obóz zorganizował w 
1919 r. Uniwersytet w Pensylwanii. Następny, już większy, przygotował trzy lata później 
Uniwersytet w Michigan. Obóz ten skupiał 130 chłopców skierowanych przez służby 
społeczne i sądy dla nieletnich. Dzięki wykorzystaniu w pracy resocjalizacyjnej najnowszych 
metod wkrótce stał się on obozem wzorcowym i zaczął szkolić personel dla potrzeb innych, 
podobnych placówek (E.B. McNeił 1962). 

Obozem terapeutycznym, który pierwszy oparł całokształt oddziaływań  głównie na 

zasadach terapii behawioralnej, był obóz „Ponderosa", założony w 1963 r. przez Uniwersytet 
w Alabamie z inicjatywy profesora psychologii tego uniwersytetu i koordynatora praktyk 
klinicznych, H.C. Rickarda. „Ponderosa" kilkakrotnie zmieniała swą orientację terapeutyczną. 
Najpierw nastawiona była na terapię przez wypoczynek i zabawę, następnie wprowadzała 
intensywniejsze metody, oparte na zasadach tradycyjnej psychoterapii (M. Dinoff, H.C. 
Rickard, 1964). Od 1965 r. przyjęła orientację behawioralną, do której dostosowała swe 
dotychczasowe doświadczenia w pracy z dziećmi przejawiającymi różnego rodzaju 
zaburzenia emocjonalne |   (H.C. Rickard, M. Dinoff 1967). Na doskonalenie programu 
„Ponderosy" pewien wpływ wywarły również osiemnastoletnie doświadczenia w 
prowadzeniu podobnego obozu Dallas Salesmanship (G. Leughmillera 1965). 

Terapeutyczny obóz „Ponderosa" usytuowany był w lesie na przestrzeni 80 akrów (20 

ha), pięć mil od najbliższego miasta. Chłopcy, podzieleni na 9-osobowe grupy, zamieszkiwali 
położone z dala od siebie drewniane baraki. Każda z tych grup z 3 wychowawcami (czy 
raczej doradcami) stanowiła osobną i wewnętrznie zwartą całość. Grupa nosiła specjalną 
nazwę i miała własne godło. 

Wspólnie z wychowawcami chłopcy codziennie ustalali program dnia. W czasie 

siedmiotygodniowego turnusu każda grupa musiała przygotować występ artystyczny i 
zredagować gazetkę obozową. W obozie znajdowało się także muzeum osobliwości, do 
którego wszyscy uczestnicy byli zobowiązani przynosić ciekawe przedmioty znalezione w 
czasie wycieczek. Obóz dysponował autobusem (zwanym „Pondabus"), i   który mógł być 
wykorzystywany kolej no przez poszczególne grupy na wycieczki. Budżet pozwalał na 
wycieczki do 125 mil. 

Uczestnikami obozu były dzieci (przeważnie chłopcy) w wieku 7-14 lat, skierowane 

przez poradnie zdrowia psychicznego, psychiatrów, pracowników społecznych i szkoły 
specjalne. Zasadą uczestnictwa w obozie był normalny poziom inteligencji oraz brak 
objawów psychopatycznych. 

Obozem kierowało dwóch psychologów klinicznych, pracowników uniwersytetu, a 

personel wychowawczy składał się z absolwentów i studentów psychologii. 

Do najbardziej ogólnych założeń programu „Ponderosy", czyli do jego „filozofii", 

należało m.in. przedkładanie doświadczenia nad analizę zjawisk, koncentrowanie się głównie 
na wydarzeniach aktualnych i wreszcie preferowanie pracy grupowej nad indywidualna, (H.C. 
Rickard, M. Dinoff 1971). 

Do takiego ustawienia pracy zobowiązywało przyjęcie założeń teorii behawioralnej za 

podstawę organizacji oddziaływań resocjalizacyjnych. W toku pracy z młodzieżą nie 
trzymano się jednak zbytnio wszystkich rygorów „filozofii" behawioralnej, ponieważ 
ortodoksyjne stanowisko mogłoby niezbyt korzystnie wpływać na wyniki pracy 
terapeutycznej. Wspomniani autorzy słusznie przyjmują,  że techniki manipulowania 
środowiskiem obozowym mogą mieć wpływ (drogą wzmocnień pozytywnych) na powstanie 

background image

pewnych cech zachowania, nie mogą natomiast wytworzyć odpowiednio silnej kontroli 
wewnętrznej, gdyż do osiągnięcia tego celu prowadzą tradycyjne techniki psychoterapii 
indywidualnej i grupowej. Dlatego też, obok metodyki wytwarzania sposobów zachowania 
zgodnej z założeniami teorii uczenia się, stosowano rozmowy indywidualne i sesje grupowe 
oparte na bardziej tradycyjnych koncepcjach terapeutycznych. 

W wielu przypadkach wykorzystano także indywidualne zabiegi psychokorekcyjne, 

oparte na zasadach terapii behawioralnej. Dotyczyło to głównie dzieci, które w sposób 
niekontrolowany oddawały mocz i kał. Dla każdego z takich pacjentów opracowano 
indywidualny program stymulujący kontrolę mięśni zwieracza (H.C. Rickard, J.C. Griffn 
1969). 

Należy podkreślić,  że obok najczęściej spotykanych terapeutycznych obozów 

stacjonarnych (takich jak np. „Ponderosa"), niektóre ośrodki (np. Uniwersytet w Buffalo) 
organizowały obozy, do których młodzież dowożona była na dzień, a na noc powracała do 
swych domów (por. A.M. Graziano 1974). 
 

Zakłady karne 

 

Istnieje również kilka wersji stosowania założeń terapii behawioralnej w zakładach 

karnych. Cechą wspólną wszystkich tych rozwiązań jest takie zorganizowanie środowiska 
zakładowego, aby stymulowało pozytywny rozwój społeczny więźnia zarówno nieletniego, 
jak i dorosłego. Wszechstronnej organizacji tego środowiska sprzyja fakt, że otoczenie to 
może być, przynajmniej teoretycznie, całkowicie kontrolowane przez personel. 

Za najbardziej typowe przykłady zastosowania metod terapii behawioralnej w 

organizacji środowiska zakładów karnych można uznać program CASE dla nieletnich i tzw. 
Draper Model (nazwa więzienia) dla przestępców dorosłych. Istotą obu tych programów jest 
wprowadzenie systemu punktowania za każdy pozytywny przejaw zachowania wychowanka. 

W programie CASE, który został opracowany na zlecenie władz federalnych (H.L. 

Cohen, J.A Filipczak 1971), cały dzień pobytu wychowanka został  ściśle zaplanowany, co 
miało zapewnić, z jednej strony, wytworzenie pozytywnych nawyków we współżyciu 
społecznym, z drugiej zaś, dać wychowankowi możność ukształtowania pozytywnego 
stosunku do pracy szkolnej oraz do prac społecznie użytecznych. 

Autorzy tego programu wyszli ze słusznego założenia, że czynnikiem, który z reguły 

najbardziej negatywnie odbija się na postępach w zakresie resocjalizacji, jest poważne 
opóźnienie w nauce. W związku z tym w programie CASE główny punkt ciężkości położono 
na zorganizowaniu procesu nauczania tak, aby wychowanek jak najszybciej uzupełnił braki w 
swoim wykształceniu. Proces odrabiania zaległości w materiale szkolnym w ramach 
programu CASE podzielono na cztery etapy, trwające przeciętnie po dwa miesiące. Każdy 
etap był trudniejszy od poprzedniego, zarówno jeśli chodzi o materiał nauczania (co się 
rozumie samo przez się), jak i o zdobywanie nagród. I tak w pierwszym etapie wychowanek 
zdobywał punkty za sprawdzane testem efekty uczenia się oraz za czas poświęcony nauce 
(bez względu na wynik), podczas gdy w dalszych etapach punkty przyznawane były 
wyłącznie za pozytywne wyniki w nauce. Oprócz tego wychowanek zdobywał punkty za 
właściwe zachowanie wobec innych chłopców, za wykonanie prac biurowych, porządkowych 
itp. 

Punkty były wymieniane na dolary, którymi chłopcy musieli płacić czynsz (każdy 

miał oddzielny pokój), pobyt w zakładowej kawiarni itp. Ale za zarobione pieniądze mogli też 
robić zakupy w zakładowym sklepie lub sprowadzać sobie różne rzeczy (za pośrednictwem 
biur wysyłkowych) z różnych części kraju. 

Wiele uwagi poświęcono również likwidacji zaległości szkolnych w programie Draper 

Model, przeznaczonym dla przestępców dorosłych (por. J.M. McKee, C.B. Clements 1971). 

background image

Jednak większy nacisk położono w tym programie na wyrabianie u więźniów adekwatnej 
samooceny i głównie za to byli nagradzani. 

Na odnotowanie zasługuje także dość oryginalna procedura wzmacniania zastosowana 

w programie Achieyement Place, który przeznaczony jest dla małych, „rodzinnych" 
zakładów, liczących 5-10 osób. Otóż, obok punktów za dobre zachowanie, postępy w nauce, 
codzienne czytanie gazet itp., objęci tym programem wychowankowie otrzymywali 
„zaszczyty", do których należała przede wszystkim pozycja menadżera sterującego pracą 
innych i mogącego oceniać innych przez przyznawanie lub odbieranie im punktów. 
Menadżerów oceniali „rodzice", rozliczając ich z całości wykonanego zadania (D.C. Rimm i 
J.C. Masters 1974). 

Bardzo istotną innowacją w stosowaniu metod terapii behawioralnej w ramach 

zakładu resocjalizacyjnego wprowadził W.R. Nay. Autor ten, opracowując program 
oddziaływań resocjalizacyjnych w zakładzie dla dziewcząt wykolejonych (w stanie Wirginia), 
wyszedł z założenia,  że istnieje niebezpieczeństwo tworzenia sztucznie wzmacnianego 
środowiska, gdyż społeczeństwo, do którego wychowanka wróci po wyjściu z zakładu, nie 
będzie oferowało większości wzmocnień otrzymywanych w zakładzie. W tej sytuacji może 
mieć miejsce nawrót do przestępstwa oraz innych form niedostosowania społecznego, 
ponieważ po wyjściu z zakładu szereg postaci zachowania przestanie „się opłacać", co może 
następnie objąć wszystkie pozytywne społecznie formy zachowania. Aby temu zapobiec Nay 
zastosował  progresywny system poziomów uprzywilejowania, według którego, po 
odpowiednim nagromadzeniu punktów (wskutek złego zachowania można je stracić) 
wychowanka otrzymywała kolor zielony, pozwalający jej na korzystanie z wszelkich 
udogodnień zakładu, jak np. kawiarni, bufetu, dyskoteki itp. Gromadząc dalej punkty 
uzyskiwała kolor żółty, kwalifikujący ją do grupy najbardziej uprzywilejowanej, w której 
dziewczęta same mogły wychodzić do sklepu, domu itp. Grupie żółtych wychowanek nie 
przyznawano już punktów, groziła im tylko degradacja za niewłaściwe zachowanie (W.R.Nay 
l974). 
 

Terapia ambulatoryjna 

 

Terapia ambulatoryjna (out-patient) jest w Ameryce najbardziej rozpowszechnioną 

formą oddziaływania psychokorekcyjnego. Wykorzystuje sieją głównie do leczenia różnego 
rodzaju zachowań neurotycznych. Mniejsze zastosowanie znajduje w resocjalizacji 
przestępców. Ambulatoryjnie można bowiem leczyć tylko niektóre formy przestępstw 
seksualnych. 

Najczęściej terapię ambulatoryjną prowadzi się według modelu triady, opisanego 

przez R.G. Thrapa i B.J. Wentzla w klasycznej już dzisiaj pracy pt.: Behavior Modification in 
Natural Environment (1969). Model ten zakłada współdziałanie trzech osób, a mianowicie 
profesjonalnie przygotowanego terapeuty, mediatora, którym może być rodzic, pracownik 
socjalny lub najlepiej kolega-rówieśnik, oraz samego pacjenta. 

Terapeuta w tym systemie pracuje niejako na dwa fronty, odbywa bowiem regularne 

sesje treningowe z pacjentem (najczęściej w obecności mediatora, chociaż nie jest to 
bezwzględnie obowiązujące), a niezależnie od tego osobno przeprowadza narady i konsultacje 
z mediatorem, który —jako osoba bliska pacjentowi — może mieć nań duży, pozytywny 
wpływ, o ile ten zechce się zastosować do wskazań terapeuty. 

Biorąc pod uwagę to, że zarówno z mediatorów, jak i nawet z pacjentów poprzez 

proces poddawania tych osób edukacji psychoterapeutycznej ,,wyrastają" często nowi 
psychoterapeuci, metodę  tę nazywa się obecnie „systemem pączkowania" (Buddy System). 
Przy czym ów „system pączkowania" stopniowo przerodził się w rodzaj terapii grupowej, 
jako  że często jeden zawodowy terapeuta pracował jednocześnie z kilkoma pacjentami i 

background image

mediatorami. Tym sposobem w niektórych miastach i okręgach (np. na Hawajach) tworzono 
cały spójny system oddziaływań na młodzież pozostającą pod kuratelą  sądu (por, dla 
przykładu C.R. 0'Donnell 1992). 
 

Treningi sprawności psychologicznych 

jako metoda resocjalizacji 

 

Z psychologii behawioralnej czerpie także inspiracje inna, bardzo popularna w 

Ameryce i na całym Zachodzie metoda oddziaływań resocjalizacyjnych, a mianowicie 
treningi sprawności psychologicznych (psychological skills), czasami nazywane także 
„zręcznościami społecznymi". 

Źródła intelektualne tej metody są nieco inne niż omawianej uprzednio ekonomii 

punktowej, wywodzą się z nowszej wersji teorii behawioralnych, a mianowicie z tzw. 
koncepcji społecznego uczenia się sformułowanej przez A. Bandurę. 

Bezpośrednią zaś przyczyną powstania i bujnego rozkwitu treningów zręczności 

psychologicznych była sytuacja społeczna chorych psychicznie i pensjonariuszy różnego 
rodzaju instytucji ochronnych, masowo zwalnianych na początku lat siedemdziesiątych w 
ramach, bardzo wtedy modnej „deinstytucjonalizacji" jako jednego z przejawów nasilonych 
wówczas ruchów „antypsychiatrycznych". 

W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych ze szpitali psychiatrycznych i innych 

instytucji opiekuńczych, które były wtedy bardzo intensywnie krytykowane jako „fabryki 
obłędu" zwolniono w Ameryce ponad 400 tyś. osób. Ludzie ci nie byli jednak przygotowani 
do  życia w „normalnym", a raczej „pozazakładowym" społeczeństwie ze względu na 
„deficyty w zręcznościach społecznych". Ponieważ zaś w przeważającej większości nie było 
ich stać na prywatne wizyty u psychologów i psychiatrów, zaistniała paląca potrzeba 
znalezienia powszechnego i taniego sposobu wyrównywania tych deficytów — takiego 
rodzaju terapii, który opierałby się na teorii pozwalającej na krytykę uprzednich poczynań 
psychiatrycznych. 

Sięgnięto wtedy (raczej bezwiednie) do arsenału starych teorii pedagogicznych, 

mówiących,  że człowiek jest tym i tylko tym, czym stworzyło go wychowanie, co — po 
przełożeniu na aparat pojęciowy współczesnej psychologii — oznaczało,  że poziom 
przystosowania społecznego jest sumą nabytych sprawności społecznych i na tej podstawie 
zaczęto na skalę masową tworzyć różne programy wyrównywania braków w zakresie owych 
zręczności u wielu ludzi. 

Bardzo istotnym dowodem na to, że nauka sprawności psychicznych odpowiadała na 

żywe zapotrzebowanie społeczne jest fakt, że od początku lat siedemdziesiątych jak grzyby 
po deszczu zaczęły pojawiać się w literaturze zachodniej (głównie anglojęzycznej) opisy 
różnych programów pracy z ludźmi nieprzystosowanymi społecznie, opartych na treningach 
zręczności psychologicznych. Programy te noszą różne nazwy określające ,,zręczności", 
które, według twórcy danego programu, mają najistotniejsze znaczenie w procesie 
przystosowania społecznego 

(I tak np. w 1970 r. W.R. Adkins przedstawił program „Nauki zręczności 

życiowych" (Life Skills Education), który w 1974 r. zmodyfikował i udoskonalił jako program „Treningów 
zręczności społecznych". P. Eirado i M. Copper w 1977 r. opracowali program AWARE, czyli „Nauki 
aktywności potrzebnych dla rozwoju społecznego". G. Gurney Jr (1977) opracował program „Polepszenia 
związków" (Relationship Enhancement), M.A. Hare (1976) program „Nauki rozwiązywania konfliktów", R.C. 
Hawley i I.L. Hawley (1975) program „Rozwoju Ludzkich potencjalności", H. Heiman (1973) program 
„Interpersonalnej komunikacji", T.M. Stephens program „Dyrektywnego uczenia zręczności społecznych" i in).

 

 

Najbardziej charakterystyczne elementy przebiegu nauki zręczności psychologicznych 

chciałbym przedstawić na przykładzie programu zwanego „Ustrukturalizowanym uczeniem" 
(Structured Learning) opracowanego przez A.P. Goidsteina (profesora Syracuse University). 

background image

Program ten powstał, jak wiele innych tego typu pomysłów, na początku lat 
siedemdziesiątych. Początkowo przeznaczony był dla pacjentów „przedwcześnie" 
zwolnionych ze szpitali psychiatrycznych, szybko jednak rozszerzył swój zasięg, obejmując 
także jednostki nadmiernie agresywne, a z biegiem czasu zmienił się zupełnie główny adresat. 
Program ustrukturalizowanego uczenia nastawiony został przede wszystkim na treningi 
sprawności psychologicznych u nieletnich przestępców wykazujących duże deficyty w tym 
zakresie, co — zgodnie ze wspomnianą uprzednio filozofią niedostosowania społecznego i 
resocjalizacji — stanowi główną sprężynę wypaczania się zachowania u tego typu jednostek 
(por. A.P. Goldstein 1986). 

Jeśli chcielibyśmy jednym słowem określić istotę nauki (czy— jak kto woli — 

treningu) zręczności psychologicznych, wydaje mi się,  że najlepszym terminem byłaby 
„analityczność". To właśnie analityczność, czyli próba rozkładania uczonych cech na 
„czynniki pierwsze", występuje w dwóch płaszczyznach: w bardzo ścisłym, szczegółowym 
opisaniu etapów uczenia każdej sprawności oraz w rozłożeniu każdej zręczności na kilka (z 
reguły od czterech do sześciu) „składników behawioralnych". 

Nauka sprawności psychologicznych, przebiegająca w ramach programu 

ustrukturalizowanego uczenia, posiada cztery elementy (etapy): modelowanie, odgrywanie 
roli, korygowanie skutków osiągnięć oraz przeniesienie i utrwalenie rezultatów. Ponieważ 
powyższe określenia niezbyt dokładnie informując istocie zabiegów składających się na 
każdy etap ustrukturalizowanego uczenia, poniżej przedstawię bardziej szczegółowo te 
oddziaływania.                 

Modelowanie. Pierwszym elementem ustrukturalizowanego uczenia jest ustalenie 

przez wychowawcę czy terapeutę (czyli tego, kto będzie kierował jego przebiegiem) w 
porozumieniu z wychowankiem najbardziej potrzebnej sprawności psychologicznej, następnie 
stworzenie grupy pięciu lub sześciu wychowanków, którym przyswojenie tej cechy jest 
równie potrzebne. 

Kolejnym etapem modelowania jest wspomniany już podział danej sprawności na 

odpowiednią liczbę podstawowych składników behawioralnych, a na zakończenie pokazanie 
tej zręczności przez prowadzącego zajęcia oraz odegranie jej przez zawodowego aktora i 
sfilmowanie na taśmie wideo. W czasie oglądania pożądanego zachowania na ekranie 
telewizora prowadzący zajęcia demonstruje czynności etapami, dokładnie zwracając uwagę 
na sposób wykonywania zawartych w nich składników behawioralnych. 

Odgrywanie roli zaczyna się dyskusją nad znaczeniem ćwiczonej sprawności w życiu 

w ogóle oraz w życiu każdego członka grupy treningowej. Następnie wybiera się z tej grupy 
głównego aktora i współaktora, po czym następuje „odgrywanie" tej sprawności wobec 
pozostałych wychowanków, których zadanie polega na komentowaniu każdego etapu 
oglądanego zachowania. Ta faza ćwiczeń trwa dopóty, dopóki wszyscy wychowankowie nie 
będą mieli okazji wystąpić w roli pierwszoplanowej (głównego aktora) i drugoplanowej 
(aktora wspomagającego). 

Korygowanie skutków osiągnięć (performance feedback) odbywa się po zakończeniu 

odgrywania każdej sprawności. Następuje wówczas okres sprzężenia zwrotnego, czyli 
obserwacji skutków, jakie dane zachowanie wywiera na partnerze, połączonej z analizą 
typowych przeżyć psychicznych, towarzyszących odbieraniu ćwiczonej formy zachowania 
przez osobę, do której zachowanie to jest adresowane. Na tej podstawie przyswojona przez 
wychowanka sprawność jest stale doskonalona. Bowiem dzięki dokładnej analizie skutków, 
jakie wywiera dane zachowanie na innych, można je „oczyścić" ze wszystkich tych 
elementów, które przeszkadzaj ą w odebraniu przez adresata właściwych intencji głównego 
aktora. Cała istota omawianego etapu polega na szczegółowym, analitycznym ocenianiu i 
korygowaniu każdej formy ćwiczonego zachowania (niewskazane są ogólne postaci ocen). 

background image

Przeniesienie i utrwalenie rezultatów wyuczonej sprawności to ostatnia faza jej 

nauki. Chodzi tu oczywiście o przeniesienie tej sprawności, która ćwiczona jest w nieco 
sztucznych warunkach, w sytuacje codzienne. 

Najistotniejsze bodaj w ustrukturalizowanym uczeniu (jak i we wszystkich 

programach ćwiczenia sprawności psychologicznych) jest określenie sprawności najbardziej 
potrzebnej dla poddawanych resocjalizacji wychowanków oraz wyróżnienie w niej względnie 
jednorodnych składników behawioralnych. W podręczniku do przeprowadzania 
ustrukturalizowanego uczenia (A.P. Goidstein 1981) wymieniono przykładowo 50 sprawności 
szczególnie nadających się do resocjalizacji młodzieży agresywnej i przestępczej, wraz z 
rozłożeniem tych sprawności na wspomniane już składniki behawioralne. Oto niektóre z nich:                         

Prośba o pomoc. Dokładne określenie, na czym polega istota trudności niemożliwej 

do przezwyciężenia. Zadecydowanie, czy należy z daną sprawą zwrócić się do kogoś o 
pomoc. Określenie typu osoby, do której można zwrócić się z prośbą o pomoc. Wybór 
konkretnej osoby. Opracowanie sposobu przedstawienia prośby. Wprowadzenie tego sposobu 
w życie. 

Udzielanie wskazówek. Określenie, co powinno być zrobione i kto powinien to 

wykonać. Powiedzenie innej osobie, co chcesz, aby ona lub on uczynił i dlaczego. 
Poinformowanie tej osoby, jak należy wykonać to, co chcesz, aby zostało wykonane. 
Zapytanie danej osoby, co sądzi o czynności i sposobach jej wykonania. Rozpatrzenie jej 
uwag i zmiana udzielonej instrukcji oraz wymagań, jeśli zajdzie taka potrzeba.                                              

Wyrażanie uczuć. Stwierdzenie, że  żywisz do kogoś cieple uczucia. Rozpoznanie, 

czy ta osoba jest zainteresowana tym, aby poznać twoje uczucia. Zadecydowanie, w jaki 
sposób najlepiej wyrazić te uczucia. Wybranie odpowiedniego miejsca i czasu do wyrażenia 
swych uczuć. Wyrażenie uczuć w ciepły i opiekuńczy sposób. 

Przedstawienie skargi. Określenie, na czym polegają trudności i kto jest za nie 

odpowiedzialny. Rozstrzygnięcie, w jaki sposób problem ten może zostać rozwiązany. 
Przedstawienie osobie odpowiedzialnej istniejących utrudnień, powiedzenie, na czym polega 
problem oraz w jaki sposób powinien zostać rozwiązany. Prośba o to, aby osoba ta 
zareagowała we właściwy sposób. Wykazanie, że rozumiesz jej lub jego przesłanki logiczne i 
uczucia. Doprowadzenie do porozumienia z uwzględnieniem stanowisk obu stron. 

Perswadowanie. Określenie twego stanowiska odnośnie tego, jaka powinna być dana 

osoba. Wysłuchanie argumentacji osoby, do której zwracasz się z perswazją (dlaczego 
postępuje nie tak, jak — twoim zdaniem — powinna postępować). Ukazanie, że doskonale 
rozumiesz przesłanki zachowania tej osoby. Przeformułowanie własnej opinii zgodnie z 
punktem widzenia osoby, która poddawana jest perswazji, a następnie wykazanie, dlaczego 
twoje stanowisko jest lepsze. Przedstawienie odpowiednich argumentów, aby osoba 
poddawana twej perswazji dokładnie przemyślała twoje stanowisko zanim podejmie decyzję. 

Reagowanie na empatyczne uczucia ze strony innych ludzi. Wyrabianie 

umiejętności oceniania słów i gestów innej osoby. Rozumienie tego, co inna osoba może czuć 
i jak silne są to uczucia. Ocenianie, czy będzie korzystne (pomocne) dla ciebie, jeśli dasz 
odczuć innej osobie, że rozumiesz jej uczucia. Przekazanie w ciepły i uczciwy sposób tego, co 
myślisz o uczuciach tej osoby. Wypełnianie poleceń. Wyrabianie umiejętności uważnego 
wysłuchania podanej instrukcji (polecenia). Przedstawienie własnego stosunku (postawy) do 
otrzymanego polecenia. Przełożenie otrzymanej instrukcji na swój sposób. Rozplanowanie w 
myślach sposobu wykonania polecenia, a następnie wdrożenie go w życie. 

Wypełnianie poleceń. Wyrabianie umiejętności wysłuchiwania argumentów innej 

osoby. Nauka rozumienia przesłanek uzasadniających stanowisko osoby przedstawiającej 
swoje racje, Kierowanie pytań dotyczących tych punktów jej rozumowania 
(argumentowania), których nie rozumiesz. Porównywanie argumentów osoby perswadującej z 
tymi, które nasuwają się tobie, próby oceny (za i przeciw) każdego z tych argumentów. 

background image

Zadecydowanie o tym, co powinieneś zrobić (jak postąpić) z uwzględnieniem możliwie 
najdalej idących konsekwencji swego czynu. 

Reagowanie na niepowodzenie. Określenie sytuacji uznawanej za niepowodzenie. 

Przemyślenie przyczyn tego niepowodzenia zarówno z twojej strony, jak i przesłanek 
zewnętrznych, które dążenia twe udaremniły. Rozpatrzenie możliwości osiągnięcia 
udaremnionego zamierzenia w inny sposób. Zdecydowanie o tym, czy chcesz spróbować 
jeszcze raz. Jeśli postanowiłeś nie rezygnować z osiągnięcia danego celu, przedstaw plan jego 
realizacji według ulepszonego sposobu działania. 

Reagowanie na skargi. Wyrabianie umiejętności wysłuchiwania skarg. Prośby o 

dodatkowe wyjaśnienie tych argumentów, które nie sadła ciebie jasne. Wykazywanie, że 
rozumiesz przesłanki logiczne i uczucia skarżącej się osoby. Przedstawienie swego osądu 
sytuacji. Podsumowanie argumentów i zmiana stanowisk przez obie strony. 

Przygotowanie do nieprzyjemnej rozmowy. Wyobrażenie sobie siebie w 

nieprzyjemnej (stresującej) sytuacji. Analizowanie tego, jak będziesz się wtedy czuł i 
dlaczego będziesz czuł się właśnie tak. Umieszczenie w tym miejscu (tzn. w nieprzyjemnej 
sytuacji) innej osoby, przeanalizowanie i wyjaśnienie jej przeżyć wynikłych z tej sytuacji. 
Przemyślenie, co chciałbyś wtedy powiedzieć takiej uwikłanej w przeciwności losu osobie. 
Przedstawienie reakcji osoby, do której twoje słowa były skierowane. Wybranie i 
wprowadzenie w życie najlepszego — twoim zdaniem — sposobu zachowania w trudnych 
sytuacjach życiowych. 

Wyrabianie odpowiedzialności. Przyznanie się do niepowodzenia. Rozpatrzenie 

możliwych przyczyn tego stanu rzeczy. Działanie na rzecz naprawienia wynikłych trudności. 

Reagowanie na złość. Cierpliwe wysłuchiwanie nacechowanych złością argumentów 

innej osoby. Wykazanie, że rozumiesz stan jej uczuć i zdenerwowanie. Prośba o dodatkowe 
wyjaśnienia tych pretensji, które nie są dla ciebie jasne. Ukazanie agresywnie zachowującej 
się osobie, że rozumiesz wszystkie przedstawione przez nią argumenty. Podjęcie decyzji, czy 
w danej sytuacji jest wskazane przedstawienie własnego komentarza demonstrowanego 
zachowania, a jeśli tak— wybranie formy, w jakiej własne argumenty powinny zostać 
przedstawione. 

Postępowanie w przypadku odrzucenia przez innych. Zorientowanie się, że jesteś 

przez innych odrzucony, ignorowany itp. Analizowanie przyczyn, dla których inne osoby nie 
mogły cię zaakceptować. Określenie, w jaki sposób zamierzasz przezwyciężyć  tę izolację: 
przeczekać, wycofać się, powiedzieć odtrącającym cię ludziom, jak ciężko ich zachowanie cię 
dotyka, porozmawiać na ten temat z przyjacielem itp. Wybranie i wcielenie w życie 
najlepszego — twoim zdaniem — sposobu zachowania się w tej sytuacji. 

Przeprowadzeniu ustrukturalizowanego uczenia, jak i wszystkim postaciom treningów 

sprawności psychologicznych, towarzyszy zawsze kilka zasadniczych problemów 
organizacyjnych, które muszą zostać rozwiązane z możliwie najlepszym skutkiem. 

Sprawą o podstawowym znaczeniu jest właściwy dobór instruktorów 

przeprowadzających  ćwiczenia poszczególnych sprawności. Do przeprowadzenia takich 
ćwiczeń nadaje się zasadniczo — po odpowiednim przeszkoleniu — każdy członek 
wykwalifikowanego personelu w zakładzie resocjalizacyjnym, czy innej placówce pracującej 
z młodzieżą agresywną i przestępczą. Mogą to więc być ,,rodzice" każdego domku, czyli 
wychowawcy opiekujący się zamieszkującą osobny budyneczek grupą 8-10 wychowanków, 
nauczyciele czy psychologowie. Instruktorzy ci powinni jednak spełniać odpowiednie 
wymagania pod względem cech psychicznych. Przede wszystkim powinni być akceptowani 
przez młodzież i sugestywni w działaniu. Najważniejszą kombinacją cech kandydatów na 
„trenerów" sprawności psychologicznych powinna być duża obiektywność i sprawiedliwość 
w wydawaniu ocen połączona z małą empatycznością. 

background image

Fakt,  że wielu autorów różnych programów kładzie nacisk na potrzebę małej 

empatyczności u instruktorów może na pierwszy rzut oka wydawać się zaskakujący. Empatia 
stanowi przecież podstawę wszelkich oddziaływań wychowawczych. Niemniej jednak 
autorzy wspomnianych już programów stwierdzaj ą zgodnie, że wysoka empatyczność 
instruktorów wyzwala w nich skłonność do emocjonalnej, a więc mało obiektywnej oceny 
postępów każdego wychowanka. 

Innym podstawowym problemem organizacyjnym jest wybór określonej sprawności 

oraz skompletowanie grupy kilku wychowanków, u których występuje ten sam deficyt w 
zakresie „repertuaru behawioralnego", po to, aby skupić się na ćwiczeniu właśnie tej 
sprawności. 

W celu ułatwienia tego bardzo ważnego etapu inicjującego treningi sprawności 

psychologicznych stosuje się szereg wielopłaszczyznowych technik psychometrycznych, 
określających konkretne deficyty zachowania. Są to techniki obserwacyjne, testy sytuacyjne, 
inwentarze sprawności, ustrukturalizowane wywiady itp. (Przegląd takich technik czyni np. 
A.S. Bellack 1979 albo L. Michelson, R. Wood 1980.) 

W ustaleniu tego, jak sprawność powinna być  ćwiczona, pomaga doświadczony 

diagnosta-psycholog, często jest nim doradca akademicki. Wybranie określonej sprawności 
jest pierwszym etapem przygotowania treningu. Następnym ważnym elementem 
postępowania resocjalizacyjnego jest przekonanie wychowanka o potrzebie ćwiczenia 
określonej sprawności po to, aby wzbudzić w nim motywację do aktywnego uczestnictwa w 
czasie „trenowania" danej zręczności. 

Najsłabszym elementem wszystkich programów oddziaływań resocjalizacyjnych 

opartych na treningach sprawności psychologicznych jest trudność wprowadzenia w życie 
ostatniego z omawianych etapów ćwiczenia danej sprawności, czyli przeniesienie ćwiczonej 
zręczności do warunków normalnego życia i utrwalenie jej w tych warunkach. 

Na temat przyczyn i rodzaju trudności w wykonaniu tego podstawowego manewru, 

konstytuującego skuteczność oddziaływań psychokrekcyjnych, przeprowadzono wiele badań 
inspirowanych różnymi teoriami psychologicznymi. Efekty tych badań dadzą się zebrać w 
postaci trzech głównych prawidłowości: 

-  im bardziej podobne będzie otoczenie, w którym odbywają się ćwiczenia, a także im 

bardziej  ćwiczone zachowanie zbliżone będzie do ,,normalnego", tym większe 
zaistnieją szansę na przeniesienie tego zachowania w życie codzienne wychowanka i 
utrwalenie go. Prawidłowość ta wypływa z potwierdzonej w rozlicznych badaniach 
teorii wspólnych składników, ogłoszonej na początku naszego stulecia przez E.L. 
Thomdike'a, następnie rozwijanej i uszczegóławianej przez wielu behawiorystów 
młodszej generacji; 

-  im większa będzie liczba nagradzanych (lub karanych) reakcji, składających się na 

ćwiczoną sprawność, tym większa będzie szansa na przeniesienie tej sprawności w 
realne  życie. Prawidłowość ta opisana została przez A.E. Kazdinajako wynik wielu 
badań. Opiera się ona na logicznej przesłance, że im więcej reakcji podlegać będzie 
uwarunkowaniom w toku uczenia, tym więcej szans na to, że podobne reakcje 
,,odnajdą się w życiu normalnym". Warto np. wspomnieć przy tej okazji, że A.P. 
Goldstein stwierdził, iż efekty zabiegów psychokorekcyjnych przeprowadzanych 
przez kilku terapeutów są z reguły głębsze i trwalsze niż kontakty z jednym tylko 
terapeutą; 

-  stopniowe zmniejszanie regularności kar i nagród w procesie uczenia się i 

upodabnianie owych wzmocnień do tych, które oferuje życie codzienne. 

Przechodząc do ogólnego podsumowania przedstawionych powyżej informacji 

dotyczących nauki sprawności psychologicznych, trzeba przede wszystkim wskazać na 
wspomniany już poprzednio fakt głębokiego powinowactwa takiego podejścia z tym nurtem 

background image

myśli pedagogicznej, który wywodzi się od sformułowanych pod koniec siedemnastego 
stulecia koncepcji Johna Locke'a, głoszących,  że człowiek jest tym i tylko tym, czym 
stworzyło go wychowanie. 

Cytowani autorzy amerykańscy nie powołują się jednak na tradycje myśli pedagogicznej i 

swe poglądy uważają za coś nowego, podczas gdy są to na dobrą sprawę wyrażone w inny 
sposób stare (aczkolwiek zawsze aktualne) metody oddziaływania pedagogicznego. Jeśli np. 
przeanalizujemy omówione wyżej kształtowanie sprawności psychologicznych, bez trudu 
stwierdzimy, że są to inaczej tylko nazwane etapy przyswajania sobie nowych umiejętności, 
wyróżnione przez ojca naukowej pedagogiki, J.E. Herbarta, znane w literaturze pedagogicznej 
jako tzw. stopnie formalne. 

Same zaś treningi sprawności psychologicznych, których liczne odmiany noszą wielce 

uczone nazwy, zaczerpnięte ze współczesnego żargonu psychologicznego, stosowane były od 
wieków przez całe rzesze prywatnych i publicznych nauczycieli, wpajających swym pupiłom 
nie tylko wiadomości o świecie, lecz także uczących ich szeroko rozumianych „dobrych 
manier" jako podstawowego składnika nauki o życiu. Owe dobre maniery to przecież nic 
innego, jak omawiane tu sprawności psychologiczne. 

To,  że omawiane praktyki resocjalizacyjne stanowią kontynuację odwiecznych praktyk, 

nie tylko jednak w niczym nie umniejsza ich wagi, lecz, wręcz przeciwnie, stanowić może 
świadectwo solenności tego podejścia. 

Niekwestionowaną także zasługą omawianego tu sposobu resocjalizacji jest 

sprecyzowanie wielu bardziej szczegółowych, ujętych analitycznie oddziaływań 
wychowawczych, na co pozwoliło zastosowanie aparatu pojęciowego współczesnych teorii 
psychologicznych, głównie z zakresu najnowszych odmian behawioryzmu, które —jak 
wiadomo — swe istnienie zawdzięczają rzetelnym pod względem proceduralnym badaniom 
empirycznym. 
 

Kognitywno-behawioralne ujęcie 

programów resocjalizacyjnych 

 

Jak już wspominałem pod koniec drugiego rozdziału niniejszej książki, przy 

omawianiu zastosowania terapii behawioralnej w resocjalizacji, nowsza, wzbogacona wersja 
tego podejścia nazywana została kognitywno-behawioralną. Ta odmiana oddziaływań 
behawiorainych jest bardzo popularna na Zachodzie, dlatego też poniżej postaram się 
przedstawić przykłady trzech programów resocjalizacyjnych, przeznaczonych do 
wykorzystania w najważniejszych odmianach pracy resocjalizacyjnej, tj. l. program pracy z 
rodzicami jako najbardziej naturalnymi wychowawcami, a tym samym i „resocjalizatorami" 
dziecka, 2. program kuratorski oraz 3. program zastosowany w zakładzie resocjalizacyjnym. 
 

 
 
 

Włączanie rodziców w proces resocjalizacji 

(program PMT) 

 

Wśród wielu ciekawych metod oddziaływania resocjalizacyjnego wypływających z 

przesłanek behawioralnych na szczególną uwagę zasługuje opracowany przez G.H. Petersona 
(1982) program resocjalizacyjny nastawiony na aktywne zaangażowanie rodziców do pracy z 
dzieckiem impulsywnym, agresywnym i antysocjalnym. Jest to metoda, której angielska 
nazwa brzmi Parent Management Training i tym samym w anglojęzycznej literaturze znany 
jest pod skrótem PTM. 

background image

Po polsku program ten mógłby się nazywać „Oddziaływanie Resocjalizacyjne 

Rodziców". Jest to więc na dobrą sprawę dobrze u nas znana metoda tzw. pedagogizacji 
rodziców mających trudności wychowawcze z dzieckiem (czy dziećmi) i chcących w sposób 
efektywny, a zarazem fachowy, trudności te przezwyciężyć. 

Istota tego programu polega na nauczeniu rodziców, w jaki sposób ich interakcje z 

dziećmi uczynić bardziej efektywnymi wychowawczo. W tym celu pokazuje się rodzicom, 
jak stosować kary i nagrody, jak doprowadzać — bez zaburzania całej struktury osobowości 
krnąbrnego dziecka — do wygaszania niepożądanych form zachowania itp. Ponadto instruuje 
się rodziców, jak najlepiej organizować pomoc dziecku w nauce, jak dokonywać (i 
zapisywać) obserwacji istotnych elementów jego zachowania, jak oceniać, które elementy 
tegoż zachowania są najbardziej diagnostyczne, a które mniej. Wreszcie zapoznaje się 
rodziców z szeregiem technik resocjalizacyjnych, jak chociażby z fachowym sporządzaniem 
listy osiągnięć i niedociągnięć w codziennym życiu dziecka. 

Do podstawowych obowiązków rodzica biorącego udział w PTM należy 

cotygodniowe uczestnictwo w sesji terapeutycznej przez okres kilku miesięcy. Przy czym 
niektóre sesje odbywają się bez udziału dziecka, a inne wspólnie dla całej rodziny. Wymóg 
ów stanowi najczęstszą przyczynę rezygnacji rodziców, szczególnie ze środowisk 
patologicznych, z udziału w programie, Jak podają niektórzy autorzy opisujący stosowanie 
tego programu (por dla przykładu R. J. McMachon 1991) w trakcie intensywnej pracy z całą 
rodziną, po dwóch miesiącach z udziału w programie PTM rezygnuje, nie przychodząc na 
spotkania, od 17 do 33% rodziców. 

Ogólnie więc jest to program o ograniczonym zastosowaniu i tym samym o 

ograniczonej skuteczności. Największa trudność polega na zaangażowaniu rodziców, 
należących w zdecydowanej większości do środowisk mocno patologicznych, w 
systematyczną pracę wymaganą w programie PTM. Trudno jest także wyrobić w takich 
ludziach odpowiednią serię „odruchów wychowawczych" niezbędnych we właściwym 
oddziaływaniu na dziecko, szczególnie takie, które sprawia trudności wychowawcze. 

PTM to właściwie program pracy z całą rodziną i stosując go trzeba być 

przygotowanym na to, że niejednokrotnie więcej trzeba pomóc rodzicom niż samym 
dzieciom, pomimo że program jako taki dotyczy tych ostatnich. Ten właśnie aspekt — 
pomimo że czyni PTM trudnym w stosowaniu — powinien być zawsze brany pod uwagę jako 
uzasadnienie konieczności pracy z całą rodziną, z której pochodzi dziecko przestępcze czy 
antysocjalne, ponieważ na dobrą sprawę tylko tą — bardzo trudną — drogą osiągnąć można 
trwałe efekty oddziaływań resocjalizacyjnych. 
 

Kuratorski program STOP 

 

Wśród licznych programów kognitywno-behawioralnych na szczególną uwagę 

zasługuje dosyć popularny od kilku lat w Kanadzie, a ostatnio (od 1991 roku) wprowadzony 
na szeroką skalę w walijskim hrabstwie Mid Glamorgan, program STOP. 

Nazwę tego programu stanowi skrót angielskiego określenia:  Straight Thinking On 

Probation  (co oznacza dosłownie: „Proste myślenie w kurateli sądowej", a chcąc oddać 
właściwy sens tego specjalnie dobranego zestawu słów w celu uzyskania celnego skrótu, 
należałoby tłumaczyć go jako ,,wyprostowywanie myślenia poprzez oddziaływania 
kuratorskie". 

Program ten wart jest spopularyzowania u nas co najmniej z trzech powodów, l. Jest to 

program oparty na solidnej podstawie szeroko zakrojonych badań eksploracyjnych. 2. 
Zawiera wszystkie najważniejsze elementy nowoczesnych oddziaływań resocjalizacyjnych. 3. 
Został przeznaczony dla kuratorskiego sposobu oddziaływań resocjalizacyjnych, podczas gdy 
zdecydowana większość przedstawionych u nas programów dotyczy zakładów. 

background image

 
1. Etapy tworzenia programu 

Jak już wspomniałem, omawiany program powstał w Kanadzie, zaś jego głównym 

inicjatorem jest Robert R. Ross, profesor na Wydziale Kryminologii Uniwersytetu w Ottawie. 

Z artykułu podsumowującego przygotowanie i pierwsze osiągnięcia tego programu, 

napisanego przez R.R. Rossa, E.A. Fabio i C.D. Ewiesa (1988), dowiadujemy się,  że jego 
przygotowanie przebiegało w sześciu etapach: 

Faza pierwsza polegała na przestudiowaniu rozwiązań organizacyjnych i „filozofii" 

najbardziej skutecznych programów resocjalizacyjnych, realizowanych w USA od początku 
lat siedemdziesiątych. 

Faza druga polegała na zestawieniu przesłanek naukowych i ujęć praktycznych około 

stu najlepszych programów z takimi, które „nie wypaliły". 

Trzecim etapem były próby systemowej analizy podobieństw i różnic pomiędzy tymi 

programami. 

W etapie czwartym wyłoniono najbardziej — zdaniem twórców omawianego 

programu — istotną przyczynę nieskuteczności programów złych i skuteczności dobrych. 
Sukces resocjalizacyjny zapewnia koncentracja na rozwijaniu procesu myślenia u 
wychowanków. 

Faza piąta polegała na ustaleniu najbardziej istotnych cech, które składają się na 

deficyt szeroko rozumianego procesu myślenia u nieletnich przestępców oraz procedur, dzięki 
którym deficyt ten można wyrównać. Wspomniane ustalenia czyniono oczywiście 
bezpośrednio w pracy z nieletnimi pozostającymi pod opieką kuratorów. 

Nowy program w swej ojczyźnie, Kanadzie, uzyskał równie zgrabną jak w Walii 

nazwę „Czas pomyśleć" (Time to Think). W ten sposób zatytułowany został podręcznik 
omawiający konkretne zastosowania tego programu (por. R.R. Ross i E.A. Fabio 1985). 
 
2. Pierwsze doświadczenia i sukcesy 

Po zakończeniu przygotowywania programu nastąpiła faza szósta, czyli sprawdzenie 

jego funkcjonowania w praktyce oddziaływań kuratorskich. W tym celu przeszkolono 
kilkunastu chętnych kuratorów sądowych z okręgu Ontario, a następnie wyłoniono trzy 
porównawcze grupy wychowanków poddawanych różnym rodzajom nadzoru kuratorskiego, a 
mianowicie: 

1.  regulaminowe (to znaczy tylko takie, które ustalone są w przepisach o kurateli 

sądowej); 

2.  regulaminowe + trening zręczności psychologicznych (życiowych); 
3.  regulaminowe + trening kognitywny (czyli zastosowanie programu „Czas pomyśleć"). 
Pierwszą grupę prowadzili „normalni", to znaczy nie przeszkoleni przez twórców 

programu „Czas pomyśleć" kuratorzy, natomiast z grupą drugą i trzecią pracowali kuratorzy 
specjalnie przygotowani do prowadzenia nowego programu. 

Czas i sposób oddziaływania w grupie pierwszej nie był określony przez autorów 

programu (regulowały go obowiązujące przepisy), natomiast w grupie drugiej i trzeciej 
kuratorzy przeprowadzili — zgodnie z założeniami programu — 80 godzin zajęć 
treningowych w specjalnie dobranych, 5-6 osobowych grupach, złożonych z młodocianych 
przestępców. Wyboru dokonano na podstawie podobieństwa w stopniu wykolejenia oraz 
niedostatków w zakresie ćwiczonych form zręczności. 

Zgodnie z pierwotnym założeniem każda z trzech wymienionych grup składać się 

powinna z 25 wychowanków i tylu chłopców zostało do tego programu przydzielonych przez 
władze sądowe. Ponieważ jednak niektórzy chłopcy nie mogli kontynuować zajęć z różnych 
przyczyn, ostatecznie liczba osób (na zakończenie oddziaływań) była w poszczególnych 
grupach następujące: I — 23, II — 17 i III — 22. 

background image

Grupa druga pracowała tę samą liczbę godzin, co grupa trzecia, według zasad bardzo 

popularnego w USA programu, zwanego „Ustrukturalizowane Uczenie Zręczności 
Psychologicznych", którego autorem jest wspomniany już w poprzednim podrozdziale prof. 
Arnold Goidstein. Program ten omówiony został już wcześniej, tutaj wspomnę więc tylko, że 
polega on na wyodrębnieniu najbardziej istotnych, a zarazem najbardziej potrzebnych dla 
danej grupy wychowanków zręczności społecznych, jak np. prośba o pomoc, rozwiązywanie 
konfliktów, reagowanie na sprzeczne informacje itp.  

Natomiast program „Czas pomyśleć", działając na podobnej zasadzie, co wspominany 

wyżej program „Ustrukturalizowanego uczenia", zawierał nieco więcej elementów oraz 
zdecydowane nastawiony był na naukę myślenia. 

Oddziaływania w tych trzech grupach stosowano przez 18 miesięcy. Następnie, po 9 

miesiącach przerwy, przeprowadzono porównanie wyników trwałości oddziaływań 
resocjalizacyjnych. Wyniki tych badań przedstawia tabela. 

W  świetle przeprowadzonych badań program „Czas pomyśleć'' okazał się najbardziej 

skuteczny, co zapewniło mu dużą popularność nie tylko w Kanadzie (gdzie stosuje się go w 
szeregu prowincji), lecz także w Hiszpanii, w kilku stanach USA, a nawet wśród 
„chronicznych przestępców" ze slumsowej dzielnicy Caracas w Wenezueli. 
 
Tabela 4. 
Powrót do przestępstwa w trzech grupach porównawczych 
 

                   Grupa 
 

Powtórna sprawa 

sądowa 

 

Powtórne skazanie 

 

 

liczba      liczba 

% 

     liczba 

% 

I. Regulamin 
II. Zręczności 
III. Myślenie 

23 
17 
22 

      16 
       8 
       4 

69,5 
47,5 
18,1 

         7 
         2 
         0  

30 
11 

 

 
3. Zastosowanie programu STOP w Mid Glamorgan 

Jak już wspomniałem na wstępie, pozytywne rezultaty działalności programu „Czas 

pomyśleć" zachęciły kuratorów w hrabstwie Mid Glamorgan do zastosowania go w pracy ze 
swymi podopiecznymi. Program ten zyskał w Walii nie tylko nową nazwę, lecz także został 
dostosowany do obowiązujących na terenie Wielkiej Brytanii przepisów i zwyczajów w 
zakresie kurateli sądowej. Wprowadzono także pewne nowe przesłanki do „filozofii" 
programu, które miały określone skutki w jego praktycznym funkcjonowaniu. 

Do podstawowych założeń programu kanadyjskiego należy to, że impulsywnych, 

egocentrycznych i nielogicznych przestępców zmienić można głównie przez naukę myślenia, 
zakłada się bowiem, że skutkiem tej nauki zmienią oni w konsekwencji całe swoje 
zachowanie, a przez to wyzbędą się także i negatywnych cech psychicznych, które owo złe 
zachowanie powodują. 

Natomiast według podejścia przyjętego w Mid Glamorgan nie uda się nauczyć 

myślenia bez wytworzenia sprzyjających dla tego procesu nawyków emocjonalnych, wszakże 
myślenie może funkcjonować dopiero po wyciszeniu emocji, stąd też w programie STOP do 
cyklu sesji ćwiczących różne zręczności intelektualne dołączono także zajęcia  ćwiczące 
sposoby kierowania emocjami. 

W programie STOP ustanowiono 35 dwugodzinnych sesji w 5-6 osobowych grupach, 

ćwiczących z udziałem kuratora przynajmniej dwa razy w tygodniu, przez 17 tygodni, 
wybrane zręczności. Ćwiczy się tam osiem takich sprawności. Z filozofii programu wynika 

background image

nie tylko to, jakich zręczności się uczy, lecz także i to, ile czasu poświęca się treningowi 
każdej z nich. I tak: 

l. Rozwiązywanie problemów (9 sesji) stanowi podstawowy typ zręczności 

nauczanych w ramach programu. Ćwiczenia dotyczą „intelektualnego rozbioru" trudnych 
sytuacji, które najczęściej mają miejsce w życiu nieletnich i młodocianych przestępców, a 
następnie na analizowaniu każdego wyłonionego składnika w kontekście jego najbardziej 
racjonalnego rozwiązania. 

2. Zręczności społeczne (8 sesji) są to zręczności dotyczące takich sytuacji jak 

proszenie o pomoc, udzielanie jej, reagowanie na nieprzyjemne zachowanie innych itp. 
Szerszy opis ćwiczeń tego typu sprawności znaleźć można w przytoczonych już poprzednio 
opisach programu „Ustrukturalizowanego Uczenia się Zręczności Psychologicznych" (por. s. 
126 i nast. obecnej książki). 

3. Zręczności negocjacyjne (l sesja) polegają na nauczeniu uczestniczących w sesjach 

wychowanków, w jaki sposób można wpływać na zachowanie innych przez przekonywanie 
ich oraz w jaki sposób, będąc elastycznym w swych postawach, zachować należy właściwe 
stanowisko w danej sprawie. 

4. Kierowanie emocjami (l sesja) zawiera naukę trzech elementów kontroli własnych 

emocji: a) przewidywanie skutków własnego zachowania (przed rozpoczęciem określonych 
działań), b) wyrobienie umiejętności przerywania rozpoczętej „w porywie" akcji, c) 
umiejętności rozpoznawania u siebie psychologicznych i fizjologicznych sygnałów 
wzburzenia. 

5. Myślenie twórcze (9 sesji). Zręczności te stanowią rozwinięcie  ćwiczonych na 

początku pracy sprawności w zakresie rozwiązywania problemów. Różnica polega na tym, że 
twórcze rozwiązywanie problemów nie polega na wybraniu rozwiązania najbardziej 
optymalnego spośród znanych, lecz na znalezieniu wyjścia z trudnej sytuacji (głównie natury 
społecznej), które to wyjście nie zostało uprzednio wypróbowane. 

6. Nawyki szukania lepszych rozwiązań (2 sesje). Uczenie tych nawyków polega 

najpierw na wskazaniu wychowankom, że w przypadku istniejących ponoć zawsze „dwóch 
wyjść z trudnej sytuacji, jedno jest zawsze lepsze", a następnie na ćwiczeniu nawyków 
wybierania ,,lepszego wyjścia", które —jak uczy życie — na ogół bywa trudniejsze. 

7. Krytyczne myślenie (4 sesje). Nauka krytycznej oceny własnego postępowania i 

umiejętności zmiany w przypadku znalezienia „lepszego wyjścia". 

8. Zestawienie zręczności w działaniu (l sesja) polega na pokazaniu (i przećwiczeniu), 

w jaki sposób uczone do tej pory zręczności zazębiają się i uzupełniają, a ponadto, jak można 
komponować ze sobą poszczególne elementy ćwiczonych zręczności. 

Sesje rozpoczynaj ą się od dyskutowania, w grupach 5-6 osobowych, istoty i potrzeby 

każdej zręczności, następnie ogląda się sposoby stosowania tych sprawności przedstawione w 
krótkich, specjalnie w tym celu przygotowanych filmach dydaktycznych, po czym 
rozpoczynają się ćwiczenia stosowania różnych sposobów zręczności. 

W programie STOP uczestniczy 130 nieletnich i młodocianych przestępców z 

orzeczeniem dozoru kuratorskiego (co stanowi jedną czwartą ogólnej liczby młodzieży 
skazanej na dozór kuratora w tym hrabstwie), opiekuje się nimi 50 kuratorów, którzy przeszli 
w tym celu specjalne przeszkolenie. 

Do oceny tego programu wynajęty został pracownik naukowy, którego zadaniem jest 

ocena skuteczności resocjalizacyjnej programu w różnych odstępach czasu (wyznaczonych 
przez sąd), a także w różnych płaszczyznach zachowania. Naukowcem tym jest dr Peter 
Raymor z Uniwersytetu w Swansea. 

Opisywany program rozpoczął swoją działalność na przełomie maja i czerwca 1991 

roku. Towarzyszy mu żywe zainteresowanie, zarówno ze strony nieletnich poddawanych 
przewidzianym w tym programie oddziaływaniom, jak i ze strony brytyjskiego wymiaru 

background image

sprawiedliwości, który —jak mi to wyjaśnił jeden z sędziów — „przejęty jest obecnie 
obsesyjnym lękiem przed wysyłaniem nieletnich do zakładów". W związku z tym coraz 
więcej młodych ludzi, nawet poważnie wykolejonych, pozostaje pod opieką kuratorów. Stąd 
też opieka ta musi — siłą rzeczy — być coraz lepsza i skuteczniejsza. I to tłumaczy nadzieje 
wiązane z programem STOP. W krótkim czasie przedstawiony tu program stał się 
modelowym przykładem organizacji pracy kuratorów sądowych w innych okręgach 
administracyjnych Wielkiej Brytanii. 
 

Resocjalizacja w zakładzie Sundbo 

 

Kognitywno-behawioralny program resocjalizacji stosowany jest od czterech lat, tzn. 

od roku 1994, w znanym szwedzkim zakładzie w Sundbo. Zakład ten powstał w latach 
dwudziestych naszego stulecia. Początkowo należał do instytucji o surowym regulaminie jako 
że kierowano doń młodzież poważnie zdemoralizowaną i popełniającą poważne przestępstwa. 

Począwszy od lat siedemdziesiątych w zakładzie tym w sposób zdecydowany zaczęło 

dominować „miękkie" podejście w oddziaływaniach wychowawczych na młodzież. 
Stopniowo zaczęła dojrzewać tam atmosfera potrzebna do wprowadzenia nowoczesnego 
programu resocjalizacyjnego.                                        

Stąd też od początku lat dziewięćdziesiątych przygotowywany był przez dwóch 

psychologów, a mianowicie B. Dalefolda i M. Lardena (1997), kiognitywno-behawioralny 
program resocjalizacyjny poprzedzony dokładnym przygotowaniem całego personelu 
wychowawczego. 

Obok wspomnianego wyżej przygotowywania personelu do efektywnej pracy w 

ramach tego nowego programu przeprowadzono badania diagnostyczne struktury osobowości 
wychowanków przebywających w zakładzie.                                  

Obecnie w Sundbo przebywa 33 wychowanków. Mieszkaj ą w pięciu budynkach. 

Pracuje tam 56 osób personelu, głównie wychowawczego. Aktualnie 13 wychowanków 
zamieszkuje budynki pozbawione zabezpieczeń przed ich dowolnym opuszczeniem, 
pozostałych zaś 20 przebywa w budynkach zamkniętych. 

Na ogół wszyscy wychowankowie Sundbo są poważnie wykolejeni i skazani za 

ciężkie przestępstwa na długoterminowy pobyt w zakładzie. Najczęściej nie posiadają oni 
elementarnych nawyków w zakresie poprawnego nawiązywania kontaktów społecznych. Z 
reguły przeżyli wiele sytuacji urazowych w kontaktach ze światem dorosłych, jako że 
pochodzą, bez wyjątku, z wielce patologicznych środowisk. Wszyscy wychowankowie 
Sundbo mieli kontakt z narkotykami, a także nadużywali alkoholu. 

Omawiany program resocjalizacyjny oparty został na bardzo dokładnej analizie badań 

nad skutecznością wielu innych programów oddziaływań korekcyjnych. Efektem tych 
rozległych studiów porównawczych było ustalenie następujących kryteriów, które musi 
spełniać skuteczny program resocjalizacji: 

1. Dokonanie dokładnej diagnozy zachowania każdego wychowanka i na tej podstawie 

ustalenie indywidualnego planu oddziaływań resocjalizacyjnych. 

2. Oddziaływania resocjalizacyjne uwzględniać muszą indywidualny, niepowtarzalny 

dla każdego wychowanka styl uczenia się, czyli przyswajania nowych, pozytywnych form 
zachowania. 

3. Wyselekcjonowanie i wyodrębnienie wychowanków stwarzających największe 

zagrożenie, w celu poddania ich specjalnym oddziaływaniom resocjalizacyjnym o 
zwiększonym stopniu intensywności. 

4. Skoncentrowanie oddziaływań resocjalizacyjnych na najbardziej kryminogennych 

formach zachowania. 

background image

Ponieważ najważniejszą sprawą jest opracowanie właściwego programu oddziaływań 

resocjalizacyjnych, należy pamiętać,  że najlepsze są programy przejrzyste i zrozumiałe dla 
wychowanków, ponadto dobrze uporządkowane, wielostronne, a równocześnie takie, które 
mogą zostać bez trudu nakierowane na eliminację najbardziej niepożądanej postaci 
zachowania.  

Zdecydowana większość badań wskazuje, że skuteczne programy resocjalizacyjne 

zawieraj  ą elementy kognitywne, które są niezbędne w modelowaniu postaw, przekonań i 
wartości, czyli najbardziej wypaczonych u przestępców czynników motywacyjnych. 

Niektóre strategie oddziaływań resocjalizacyjnych gorzej sprawdzają się w zakładach 

resocjalizacyjnych. Są to przede wszystkim tradycyjne metody psychoanalityczne oraz 
metody oparte na niedyrektywnym podejściu znamiennym dla terapii skoncentrowanej na 
pacjencie  (client-centered therapy), dlatego wskazane jest unikanie tych rodzajów 
oddziaływań. 

Surowe kary i odosobnienie, podobnie jak ,,terapia szokowa", nie zmniejszaj ą 

możliwości powtórnego popełnienia do przestępstwa. 

Należy do maksimum wykorzystać rozwiązania wynikające z teorii uczenia 

społecznego oraz z metod kognitywno-behawioralnych. 

Programy oddziaływań resocjalizacyjnych stosowane w zakładach muszą być 

strukturalnie powiązane z programami prowadzonymi w naturalnym otoczeniu społecznym 
wychowanka, jako że te drugie wywierają z reguły silniejszy wpływ na poprawę zachowania 
niż te, które prowadzone są w warunkach zakładowych. 

Efektywne programy obejmują także pracę z rodziną i najbliższym otoczeniem 

społecznym wychowanka. 

Skuteczne programy resocjalizacyjne muszą łączyć pracę nad wyrobieniem właściwej 

(pozytywnej) postawy w stosunku do uczenia się, przygotowanie do zawodu i umożliwienie 
(znalezienie) stałej pracy zarobkowej. 

Program oddziaływań resocjalizacyjnych jest tym skuteczniejszy, im bardziej 

zintegrowane są wszystkie działania. 

Efekty oceny skuteczności oddziaływań resocjalizacyjnych powinny być 

systematycznie określane przez metody znane współczesnej nauce. 

Kognitywno-behawioralny program zakładu w Sundbo oparty jest na systemie 

progresywnym, posiada on pięć faz oddziaływań resocjalizacyjnych, począwszy od działań 
bardzo restrykcyjnych, ograniczających swobodę wychowanka, aż do pozostawienia mu 
całkowitej wolności poruszania się i działania. Kolejną ważną cecha oddziaływań 
resocjalizacyjnych w Sundbo jest to, że zaczyna się od bardzo szczegółowej kontroli i 
instrukcji dotyczących zachowania wychowanków po czym stopniowo przechdzi się do coraz 
mniej szczegółowego instruktażu i mniej drobiazgowej oceny zachowania podopiecznych. 

Najważniejszym, a zarazem najtrudniejszym elementem kognitywno-behawioralnego 

programu w Sundbo jest odpowiednie przygotowanie (poprzez neutralizowanie negatywnych 
wpływów)  środowiska społecznego, do którego wróci wychowanek po odbyciu kary w 
zakładzie, jako że bez ingerencji terapeutycznej w rodzinę wychowanka oraz w jego 
środowisko rówieśnicze cały efekt żmudnej pracy resocjalizacyjnej może zostać 
zaprzepaszczony. 

Pierwsza faza postępowania resocjalizacyjnego polega na dokładnej ocenie 

zachowania wychowanka, ustaleniu podstawowych deficytów tegoż zachowania ze 
szczególnym uwzględnieniem tych, które najbardziej utrudniaj ą dojrzałe kontakty z innymi 
ludźmi. Na podstawie tej diagnozy ustala się drogę postępowania resocjalizacyjnego dla 
każdego wychowanka. 

background image

Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej fazie postępowania resocjalizacyjnego w 

Sundbo wychowanek pozostaje pod ścisłym nadzorem: mieszka więc w budynku, w którym 
są kraty, drzwi wejściowe zamykane są na stałe itp. 

Faza druga charakteryzuje się bardzo intensywnym, nawet 24-godzinnym 

oddziaływaniem resocjalizacyjnym, opartym głównie na technikach behawioralnych, a więc 
na różnych odmianach token economy. 

Oddziaływania resocjalizacyjne w tej fazie pracy koncentrują się  głównie na 

pobudzeniu (poprzez odpowiednio dobrany system wzmocnień) motywacji do pozytywnego 
działania. Wychowanków poddaje się intensywnym treningom zręczności społecznych oraz 
technik typu aggression replacement training. 

W fazie drugiej rozpoczyna się także pracę resocjalizacyjną z rodziną oraz z 

najbliższym otoczeniem wychowanka, ze środowiskiem, do którego ma on powrócić. 

Wychowankowi udziela się intensywnej pomocy w przezwyciężaniu braków i 

opóźnień w nauce szkolnej, wprowadza się elementy szkolenia zawodowego, 
umożliwiającego zdobycie atrakcyjnej pracy po opuszczeniu zakładu. 

Wiele uwagi poświęca się także wyrobieniu odpowiednich nawyków rozwijającego, a 

zarazem relaksującego wykorzystywania czasu wolnego. 

Trzecia faza zawiera wszystkie elementy oddziaływań resocjalizacyjnych fazy drugiej, 

różni się jednak od poprzedniej tym, że rzadziej stosuje się wzmocnienia, wprowadzając w 
oddziaływania resocjalizacyjne coraz więcej elementów kognitywnych tzn. wymaga się od 
wychowanka samorzutnych i przemyślanych reakcji. 

Począwszy od fazy trzeciej zanika stopniowo obecna w dwóch poprzednich fazach 

ścisła kontrola nad zachowaniem wychowanka, co przejawia się m.in. w tym, że może on 
opuszczać (w określonych porach i bez uzyskiwania specjalnej zgody personelu 
wychowawczego) pomieszczenie, w którym przebywa. 

Faza czwarta polega na stopniowym wprowadzaniu wychowanka do „normalnego" 

społeczeństwa. Wychowanek przenosi się wtedy do osobnego budynku, w którym nie ma 
zabezpieczeń — krat, zamykanych centralnym zamkiem drzwi itp. Może opuścić, kiedy chce, 
budynek, a nawet (za pozwoleniem personelu wychowawczego) teren zakładu. 

Cały wysiłek pracy resocjalizacyjnej w tej fazie oddziaływań skoncentrowany jest na 

wyrobieniu u wychowanka mechanizmów samoregulujących zachowanie ze szczególnym 
uwzględnieniem konieczności wyrobienia niezbędnej powściągliwości przed skłonnością do 
natychmiastowego zaspokajania szeregu „gwałtownych" potrzeb, a także przed zażywaniem 
środków odurzających, nadmiernym objadaniem się (szczególnie słodyczami) itp. 

Faza piąta dotyczy właściwie opieki postpenitencjarnej. Przed zwolnieniem z zakładu 

wychowanek podpisuje z kierownikiem tej placówki kontrakt, w którym zobowiązuje się do 
przestrzegania wszystkich norm prawnych i obyczajowych, które obowiązują w otaczającym 
go społeczeństwie, a także do aktywności w zakresie doskonalenia zawodowego, dbania o 
środowisko naturalne itp. 

W podpisanym kontrakcie znajduje się także punkt dotyczący sporządzania przez 

wychowanka corocznego sprawozdania ze swych postępów w nauce, doskonaleniu 
zawodowym i innych osiągnięć w życiu społecznym i prywatnym. Jest tam także miejsce na 
przedstawienie trudności, które przeszkadzaj ą w realizacji wytkniętych przez wychowanka 
celów. 

Podpisany kontrakt zawiera także zgodę wychowanka na inicjowaną przez zakład 

kontrolę nad postępami w rozwoju społecznym wychowanka, kontrola ta stanowi urzędowe 
potwierdzenie rzetelności danych zawartych w dorocznych raportach. 

Ponieważ czynnikiem niezbędnym w ocenie skuteczności programu 

resocjalizacyjnego jest naukowa ewaluacja (ocena) jego skutków z perspektywy czasowej, od 
czasów wprowadzenia programu resocjalizacyjnego w Sunbo prowadzi się szerokie i 

background image

wnikliwe badania nad jego skutecznością, stosując w tym celu dwie podstawowe metody. Po 
pierwsze, porównywanie częstotliwości popełniania przestępstw przez wychowanków 
zakładu w Sundbo z wychowankami opuszczającym inne zakłady resocjalizacyjne w Szwecji 
oraz, po drugie, śledzenie losów życiowych wychowanków opuszczających Sundbo; te zaś 
porównuje się z kolei z typowymi drogami życiowymi osób w podobnym wieku, które nigdy 
nie weszły w konflikt z prawem. 

Bardzo dobre wskaźniki efektywności programu resocjalizacyjnego stosowanego w 

Sundbo wpływają na to, że program ten zaczynają stosować inne zakłady resocjalizacyjne w 
Szwecji. 
Adres zakładu w Sundbo: Sundbo Ungdomshen 

       Sundbo 50A 
       S-737 92 Fagestra. Sweden 
       tel. 46-223-520 00 
       fax 46-223-521 38 

 
 
 
 

ROZDZIAŁV 

 

Dostosowanie metod oddziaływania resocjalizacyjnego 

do cech psychicznych wychowanka 

 

Za jeden z podstawowych wskaźników nowoczesności oddziaływań 

resocjalizacyjnych uważa się odpowiednie dostosowanie metod tych zabiegów do 
właściwości psychicznych wychowanka. Rzecz ta często jest porównywana do lasu 
tradycyjnego i „kulturalnego". W lesie tradycyjnym rosną obok siebie różne rodzaje drzew: 
takie, które na danym typie gleby mają szansę wyrosnąć na olbrzymy oraz takie, które 
osiągnąć mogą jedynie minimalne rozmiary. Natomiast las ,,kulturalny", to taki, gdzie 
dostosowuje się rodzaj drzew do właściwości gleby. 

O wadze problemu dostosowania metod resocjalizacji do psychiki wychowanków 

świadczyć może również i to, że istnieje nawet międzynarodowe stowarzyszenie zajmujące 
się zróżnicowanym oddziaływaniem resocjalizacyjnym (International Differential Treatment 
Association), którego zarząd mieści się aktualnie w Ontario (Kanada).  

Niemniej w przypadku złożoności natury ludzkiej ta oczywista reguła postępu z wielu 

względów nie jest łatwa do wprowadzenia w życie. Przyczyny trudności właściwego 
„dopasowania" metod resocjalizacyjnych do psychiki wychowanków wynikają z dwóch 
zasadniczych źródeł: 

Po pierwsze, wspomniana wyżej złożoność natury ludzkiej nie pozwala na precyzyjne 

określenie, jakie jednostki wykazuj ą podatność na resocjalizację ,,w ogóle", a jakie nie. Nie 
pozwala także odpowiedzieć na pytanie, czy istnieją takie typy psychiczne ludzi 
wykolejonych, do których „trafiają" jedynie metody oddziaływań resocjalizacyjnych, a inne 
nie? 

Po drugie zaś, trudno jest sklasyfikować różne metody oddziaływania 

resocjalizacyjnego pod kątem ich skuteczności. Oddziaływania te mają swój niepowtarzalny 
klimat, a ich skuteczność wyznaczana jest niezliczoną ilością liczbą towarzyszących. 

Problem dostosowania metod oddziaływania resocjalizacyjnego do cech zachowania i 

osobowości przestępców, zwany w anglojęzyczne literaturze differential treatment, postaram 

background image

się omówić w trzech punktach. Najpierw ukażę rozpowszechnioną współcześnie w 
zachodnich publikacjach próbę określenia ,,podatności" na oddziaływania resocjalizacyjne, 
która zawarta jest w teorii H. J. Eysencka. Następnie przedstawię kilka uwag o możliwościach 
podziału metod resocjalizacji ze względu na ewentualne dostosowanie tych metod do różnych 
typów przestępców. Na zakończenie zaś postaram się przedstawić dwa popularne na 
Zachodzie przykłady differential treatment
 

Zróżnicowanie „podatności" na resocjalizację 

 

Najwięcej bodaj sugestii dotyczących zarówno ogólnej „podatności" na resocjalizację, 

jak i na poszczególne metody tych oddziaływań zawiera doskonale współcześnie znana teoria 
H.J. Eysencka, (niedawno zmarłego profesora Instytutu Psychiatrii Uniwersytetu 
Londyńskiego). W świetle tej teorii sprawa podatności na resocjalizację, podobnie jak 
podatności na socjalizację (wychowanie) w ogóle, zasadza się na plastyczności systemu 
nerwowego człowieka: im szybciej i im więcej odruchów warunkowych potrafi przyswoić 
sobie dana jednostka, tym lepiej i skuteczniej można ją zresocjalizować. 

Sprawę tę wielce jednak komplikuje to, że plastyczność naszego systemu nerwowego 

nie jest selektywna, tzn. nie polega na tym, że dany człowiek przyswaja sobie tylko 
pozytywne i wartościowe dla zdrowia psychicznego odruchy. Obok odruchów wartościowych 
(i „normalnych") człowiek wrażliwy (posiadający wysoce plastyczny system nerwowy) 
przyswaja sobie także i różne zgubne dla jego psychicznego zdrowia odruchy, wśród których 
prym wiodą odruchy lęku. Tym sposobem, w świetle teorii H. J. Eysencka ,,odruchy moralne" 
są genetycznie związane z „odruchami lęku", w wyniku czego lęk warunkuje moralność. A 
oto, co na ten temat pisze H.J. Eysenck w artykule przeznaczonym specjalnie dla polskiego 
czytelnika: 

„Krótko mówiąc zakłada się tu, że dorośli osobnicy powstrzymuje się przed 

antyspołecznymi czynami bynajmniej nie w obawie przed karami, jakimi grozi im prawo — 
kary te są zbyt niepewne, zbyt odsunięte w przyszłość, zbyt abstrakcyjne, by móc 
rzeczywiście służyć temu celowi. Zamiast tego przypuszcza się, że od wczesnego dzieciństwa 
trwa proces takiego warunkowania dzieci, by reagowały lękiem na sytuacje zawierające 
element jawnie agresywnego lub seksualnego zachowania. Warunkowanie to dokonuje się 
drogą kary cielesnej, następującej natychmiast po dokonaniu potępionego przez otoczenie 
czynu. Ten emocjonalny odruch warunkowy generalizuje się dzięki mowie (drugiemu 
układowi sygnałów) i trwa w dorosłym osobniku, zapobiegając z punktu każdemu 
antyspołecznemu czynowi: inaczej mówiąc, warunkowy odruch lęku jest natychmiastową i 
nieuchronną karą, której dorosły osobnik stara się uniknąć za wszelką cenę, nawet kosztem 
przeciwstawienia się pokusie i pozostania uczciwym człowiekiem" (H.J. Eysenck 1960, s. 
396). 

Powyższy, obszerny cytat ukazuje nie tylko genezę moralności człowieka oraz 

„podatności na resocjalizację", lecz także główne przesłanki typologiczne wypływające z 
teorii Eysencka. Mianowicie ludzie o wysoce plastycznym systemie nerwowym 
(introwertycy) podatni są na nerwice lękowe, podczas gdy jednostki posiadające mało 
plastyczny system nerwowy (ekstrawertycy), przejawiając cechy histeryczno-psychopatyczne 
są bardziej podatne na przestępstwo. 

Teorię H. J. Eysencka moglibyśmy przyjąć za klarowną podstawę podziału na ludzi 

praworządnych i przestępców, gdyby nerwica (lękowa) faktycznie chroniła człowieka przed 
przestępstwem, a psychopatia (wynikająca z krańcowo małej plastyczności systemu 
nerwowego) automatycznie czyniła go przestępcą. 
Życie jest jednak bardziej skomplikowane istnieją bowiem przestępcy ,,neurotyczni", 
kierowani tkwiącym głęboko w ich psychice „przymusem zbawienia świata" za wszelką cenę 

background image

lub też wypływającym z nadmiernych postaw lękowych „kompleksem winy", w 
podświadomy sposób dążący do ukarania się przez popełnianie niejednokrotnie groźnych 
przestępstw (za które uzyskać mogą „oczyszczającą karę"), a także przebiegli psychopaci, w 
których interesie nie leży jakakolwiek kolizja z prawem 

(H.J. Eysenck zdaje sobie sprawę z tych 

ograniczeń własnych teorii, stąd też stale je doskonali. Obok omawianego obecnie wymiaru ekstrawersji-intro 
wersji i wprowadzonego wcześniej wymiaru neurotyzmu, uwzględnia jeszcze inny wymiar osobowości, a 
mianowicie psychotyzm, sprawy te szerzej omawiam w innym miejscu (por. K. Pospiszyl 1985)). 

 . Dlatego 

też teorię H.J. Eysencka, w tym jej wymiarze, można jedynie przyjąć za podstawę do 
wyjaśnienia znanego w kryminologii podziału przestępców na neurotycznych i 
psychopatycznych (por. W. McCord 1968). 

Przedstawione powyżej rozróżnienie na intro-ekstrawertyków, pokrywające się w 

pewnym zakresie z rozróżnieniem na przestępców neurotycznych i psychopatycznych, ma 
oczywiście teoretyczne znaczenie dla zrozumienia fenomenu podatności na resocjalizację. 
Otóż przestępcy neurotyczni, jako jednostki o plastycznym systemie nerwowym, powinni być 
łatwiejsi w resocjalizacji, szybciej bowiem przyswajają sobie —jak pamiętamy — „odruchy 
moralne", podczas gdy przestępcy psychopatyczni trudniej (mają bowiem system nerwowy 
mało plastyczny). 

Sprawę jednak wielce komplikuje to, że lęk, stanowiąc esencję osobowości 

neurotycznej, blokuje jednocześnie właściwy odbiór sygnałów ze świata zewnętrznego, czyli 
— mówiąc inaczej — utrudnia prawidłowe przyswajanie odruchów warunkowych, w wyniku 
czego osobnik neurotyczny może reagować w sposób paradoksalny, czyli tak jak krańcowy 
psychopata. 

Zatem w świetle teońi H. J. Eysencka można —jak to powiedziałem —jedynie 

teoretycznie określić podatność na resocjalizacja w ogóle, w praktyce bowiem sprawa ta nie 
jest  łatwa do ustalenia, Niemniej jednak diagnostyka nasilenia introwersji-ekstrawersji i 
innych objawów plastyczności systemu nerwowego nie traci przez to na wartości. Dzięki 
bowiem określeniu stopnia plastyczności tegoż systemu ustalić możemy miejsce danego 
osobnika w wymiarze „dystymia (tj. nerwica lękowa)-psychopatia". Do tego celu służyć może 
oczywiście nie tylko kwestionariusz H.J. Eysencka. 

Diagnoza omawianych wyżej właściwości ma bardzo istotne znaczenie, ukazuje 

bowiem kierunek oddziaływań, który powinniśmy obrać w odniesieniu do różnych 
osobników. Jak już to podkreślałem, należy przyjąć inną strategię oddziaływań 
resocjalizacyjnych w odniesieniu do jednostek neurotycznych, inną zaś w odniesieniu do 
psychopatycznych, mówiąc zaś inaczej, należy zdecydowanie zróżnicować oddziaływania 
psychokorekcyjne w zależności od nasilenia postaw lękowych. 
 

Metody oddziaływań resocjalizacyjnych 

a cechy osobowości wychowanków 

 

Rozważania nad tym węzłowym dla nowoczesnej postaci resocjalizacji problemem 

należy chyba zacząć od zastrzeżeń, jakie niektórzy autorzy wysuwają pod adresem 
omawianej, bardzo popularnej teorii H.J. Eysencka, ukazującej typologiczne zróżnicowanie 
jednostek przestępczych i w pewnym sensie odpowiadającej na pytanie o różny stopień 
podatności na resocjalizację w ogóle, a także — w zależności od określonych cech 
osobowości — na różne metody oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Otóż tacy autorzy, jak m.in. E.H. Johnson czy L.P. Camey, twierdzą,  że teońa H.J. 

Eysencka sprowadza oddziaływania resocjalizacyjne do „modelu medycznego", który to 
model polega, po pierwsze, na rozróżnieniu ludzi na „chorych" i „zdrowych" (w tym zaś 
przypadku na „kryminalistów" i „praworządnych"), po drugie zaś, na szukaniu specyficznych 
środków terapii dla poszczególnych rodzajów chorób. 

background image

Oddziaływania resocjalizacyjne — zdaniem E.H. Johnsona — nie muszą, a nawet 

poza małymi wyjątkami (dotyczącymi ludzi, u których zachowanie przestępcze w sposób 
ewidentny wynika z choroby somatycznej), nie powinny powielać „modelu medycznego" 
terapii. Zdaniem reprezentantów tego stanowiska główną cechą odmienności resocjalizacji 
(correctional treatment) od podejścia medycznego jest to, że nie można na dobrą sprawę 
przyporządkować określonych metod oddziaływań resocjalizacyjnych do takich, a nie innych 
przestępców, te same metody mogą być bowiem skuteczne w odniesieniu do różnych ludzi, 
zaś ich efekt zależny jest od bardzo wielu czynników. 

Przedstawiona krytyka medycznego modelu resocjalizacji jest przejawem 

wspomnianego już, bardzo szeroko rozpowszechnionego w latach siedemdziesiątych ruchu 
tzw. antypsychiatrii, krytykującego właśnie medyczne (rozumiane jako nadmiernie 
biologiczne) podejście do traktowania zarówno chorych psychicznie, jak i wszelkich 
dewiantów 

(W naszej literaturze problem ten szeroko omawia K. Jankowski 1975).

 Podejście to było 

nawet czymś w rodzaju mody, synonimem nowoczesności poglądów, i jako takie zawierało 
wiele przejaskrawień, stąd też —jak się wydaje — nie należy zbytnio martwić się 
medycznością zarówno prób uściśleń diagnostycznych dotyczących poznawania typów 
przestępców, jak i specyfikacji oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Bez wątpienia słuszne jest natomiast akcentowane wyżej stanowisko, iż natura 

„zabiegów" resocjalizacyjnych jest taka, że nie da się ich ściśle wyspecyfikować jak pigułek 
czy innych medykamentów. Jeślibyśmy chcieli szukać w medycynie analogii do oddziaływań 
resocjalizacyjnych, należałoby je porównać raczej do różnego rodzaju panaceów i eliksirów, 
działających absolutnie wszechstronnie. Przy czym porównanie to wydaje się stosowne nie 
tylko ze względu na ową wszechstronność, lecz przede wszystkim dlatego, że skuteczność 
zarówno owych panaceów, jak i oddziaływań resocjalizacyjnych w największym stopniu 
uzależniona jest od nastawienia osoby poddanej ich działaniu. 

W pierwszym rozdziale starałem się ukazać,  że metody oddziaływań 

resocjalizacyjnych dzielić można według najróżnorodniejszych przesłanek, również i ze 
względu na ,,teoretyczną" odpowiedniość danych metod do właściwości psychicznych 
wychowanka. W związku z powyższym liczba wyróżnionych przesłanek mogłaby być 
znaczna. Rodzaje tych metod można wyodrębniać w zależności od tego, jakie cechy 
psychiczne wychowanka metody te mają„wyprostować" czy jakie sfrustrowane potrzeby 
psychiczne zaspokoić. 

Poniżej zastanowię się nad dwoma takimi, dosyć —jak sądzę— częstymi wymiarami 

ujęcia metod oddziaływań resocjalizacyjnych, a mianowicie wymiarem „rozum-serce", czyli 
rozróżnieniem w zależności od tego, czy w oddziaływaniach resocjalizacyjnych główny 
nacisk kładziemy na sferę intelektualną czy emocjonalną wychowanka. 

Drugi wymiar porządkujący metody oddziaływań resocjalizacyjnych dotyczyć będzie 

stopnia ich surowości, czyli, w tym przypadku, na jednym krańcu znajdą się metody bardzo 
łagodne, nacechowane permisywnością, na drugim zaś metody surowe. Oba te wymiary 
omówię kolejno. 

Od najdawniejszych czasów niewłaściwe postępowanie człowieka starano się 

zmieniać dwoma sposobami — przez apelowanie do sfery uczuć oraz przez tłumaczenie 
rozumowe. Mimo że w miarę postępu wiedzy psychologicznej coraz liczniejsze dowody 
wskazywały na to, że te dwie podstawowe metody ściśle się ze sobą łączą, to jednak do tej 
pory można dość wyraźnie zaobserwować w każdym typie strategii modyfikującej 
zachowanie człowieka, przewagę elementów przemawiających bądź to do serca, bądź też do 
rozumu. 

Powyższe rozróżnienie jest bardzo przydatne ze względu na omawianą uprzednio 

podstawę klasyfikacyjną różnych postaci niedostosowania. Wystąpienie danego rodzaju 
niedostosowania zależy, jak zaznaczyłem, od określonych predyspozycji psychicznych, 

background image

tkwiących w typie układu nerwowego. Predyspozycje te czynią człowieka bardziej lub mniej 
podatnym na przyswajanie nowych odruchów warunkowych, w tym, jak pamiętamy, również 
na przyswajanie reakcji lękowych. 

Uprzednio wskazałem,  że szybkość przyswajania nowych odruchów warunkowych 

jest wskaźnikiem ogólnej wrażliwości danej jednostki. Zgodnie z teorią H.J. Eysencka 
krańcem tego wymiaru jest introwersja-ekstrawersja. W pierwszym wypadku mamy do 
czynienia z jednostkami przesadnie (chorobliwie) wrażliwymi, w drugim zaś z osobnikami 
mało wrażliwymi, czyli psychopatami. Jak wiadomo, wymiar ten można określić również 
innym aparatem pojęciowym, np. wprowadzonym przez I.P. Pawłowa rozróżnieniem typu 
słabego i silnego czy stopniem reaktywności, używając terminologii szkoły J. Strelaua (por. J. 
Strelau 1985). 

We współczesnej organizacji pracy resocjalizacyjnej podstawowym zagadnieniem jest 

usprawnienie diagnostyki psychologicznej, aby na tej podstawie móc określić stopień 
wrażliwości danej jednostki, czyli, inaczej mówiąc, określić, na ile dany osobnik wrażliwy 
jest na „głos serca". Znajomość tego podstawowego faktu pozwoli „zaprogramować" 
właściwy dla danej jednostki typ oddziaływań resocjalizacyjnych, a także skierować  ją do 
odpowiedniego zakładu wychowawczego, poprawczego lub karnego. 

Omawiane obecnie rozróżnienie metod resocjalizacji na takie, które apelują do serca 

lub do rozsądku, można z niewielkim stopniem uproszczenia sprowadzić do wspomnianej w 
pierwszym rozdziale próby podziału  źródeł metod oddziaływania resocjalizacyjnego 
zaproponowanej przez J.D. Franka. Jak pamiętamy, autor ten uważa,  że jeden nurt 
oddziaływań psychokorekcyjnych sięga swymi korzeniami odwiecznych praktyk magiczno-
religijnych, natomiast nurt drugi bierze swój początek w laboratoriach naukowych. 

Pierwszy z nich — starszy — bazuje przede wszystkim na oddziaływaniu przez serce, 

apeluje do tzw. uczuciowości wyższej człowieka, tj. do jego wrażliwości na problemy innych 
ludzi, chęci doskonalenia swego życia wewnętrznego itp. Drugi nurt — nowszy, bardziej 
racjonalistyczny — opiera się na wynikach licznych badań eksperymentalnych, 
prowadzonych przez behawiorystów. Polega on — ogólnie mówiąc — na stawianiu przed 
osobnikiem poddawanym zabiegom psychokorekcyjnym konkretnych zadań, których 
konieczność on doskonale rozumie i za których wykonanie otrzymuje konkretne nagrody 
(wzmocnienia). 

Jak wszystkie czynione obecnie rozróżnienia tak i to ma znaczenie jedynie 

teoretyczne, gdyż w praktyce ścisłe rozróżnienie szeregu procesów jest niemożliwe. 
Skuteczne oddziaływanie psychokorekcyjne nie może bazować wyłącznie na sferze 
uczuciowej lub rozumowej człowieka, jako że oba te elementy zawsze się ze sobą splatają. I 
tak np. praktyki religijno-magiczne, oddziałując na sferę emocjonalną człowieka, dostarczały 
jednocześnie sporo danych na temat sił nadprzyrodzonych i sytuacji, w których mogą one 
mieć wpływ na wywołanie patologicznych zmian w zachowaniu człowieka. 

Podobnie psychoanaliza, która, zdaniem J.D. Franka, jest sukcesorką tego typu 

oddziaływań psychokorekcyjnych, obok ćwiczenia pacjenta we wnikaniu we własne 
problemy emocjonalne oraz problemy emocjonalne innych, dostarczała obszernej wiedzy o 
mechanizmach psychicznych rządzących tym procesem. W wyniku leczenia 
psychoanalitycznego pacjent wyposażany był w cały arsenał wiadomości na temat praw 
rządzących powstawaniem kompleksów, stanów lękowych itp., co m.in. miało mu w 
przyszłości pomóc w konstruktywnym przezwyciężaniu trudności życiowych. 

Inną możliwością podziału sposobów oddziaływań resocjalizacyjnych pod kątem ich 

„dopasowania" do właściwości psychicznych wychowanka jest stopień ich surowości. Liczne 
publikacje dotyczące metodyki resocjalizacji, a jeszcze bardziej tzw. mądrość potoczna 
wykazują daleko posuniętą niekonsekwencję w poglądach na ten temat. 

background image

Jedno stanowisko zakłada konieczność łagodnego, pełnego wyrozumiałości, bliskiego 

i ciepłego stosunku do wychowanka, natomiast drugie odwrotnie, mówi o potrzebie surowego 
traktowania jednostek przestępczych, wpajania im poczucia dystansu i autorytarnego 
decydowania o ich losie. Obie te koncepcje opierają się na innej „filozofii" dotyczącej istoty i 
powstawania zachowań przestępczych. 

Pierwsza z nich, nazwijmy jaw skrócie łagodną, wywodzi się  głównie z 

psychoanalitycznej koncepcji dotyczącej genezy cech przestępczych. Jak pamiętamy, postawy 
przestępcze, zdaniem psychoanalizy, wypływaj ą z dwóch głównych źródeł. Pierwszym (które 
można określić psychopatycznym) jest tzw. wtórny narcyzm; ma on swe korzenie w 
odbieranej przez dziecko wrogości, niechęci lub braku zainteresowania ze strony otoczenia. 
Na ogół im wcześniej dziecko spotka się z tego typu postawami, tym głębiej i dokładniej 
„zasklepi się w sobie" i tym bardziej przejmie postawy psychopatyczne. Drugim (bardziej 
neurotycznym)  źródłem czynów przestępczych jest przerost „karzącej funkcji superego", 
które (superego) zmusza (poprzez nadmierną intensyfikację tzw. kompleksu winy) do 
samoukarania się; czyny kryminalne — jak już to podkreślałem — mogą dobrze spełnić ten 
cel. 

Zgodnie z pierwszym punktem widzenia, zadaniem oddziaływań resocjalizacyjnych 

jest przebicie ,,narcystycznego pancerza" otorbiającego „duszę" pacjenta i broniącego dostępu 
do niej subtelniejszym sygnałem emocjonalnym, płynącym ze strony psychiki innych ludzi, 
natomiast w przypadku przerostu superego należy dążyć do odreagowania destruktywnie 
działających postaw lękowych; w tym wypadku najlepszym sposobem zdaje się być podejście 
łagodne, pełne wyrozumiałości. Obu tych celów nie można bowiem osiągnąć inaczej niż 
przez bardzo cierpliwe i pełne wyrozumiałości postępowanie z pacjentem (wychowankiem), 
aby wejść z nim związek oparty na nieznanych mu do tej pory formach więzi. 

W ten sposób związek emocjonalny pacjenta (wychowanka) z terapeutą 

(wychowawcą) ma stanowić impuls do nadrobienia straconego w dzieciństwie zaczynu 
rozwoju tych właściwości psychicznych, które stwarzają podstawę do pełnego rozumienia 
spraw innych ludzi,                                                    

Warto podkreślić,  że omawiana wyżej  łagodna wersja znajduje, zgodnie ze 

stanowiskiem psychoanalityków, zastosowanie zarówno w wypadku neurotycznych, jak i 
psychopatycznych przestępców, Inaczej jest natomiast w przypadku surowej odmiany 
resocjalizacji, od najdawniejszych czasów bronionej przez indeterministyczne poglądy 
dotyczące tzw. wolnej woli człowieka, o których wspominałem w pierwszym rozdziale. 

Współcześnie surowa wersja oddziaływań resocjalizacyjnych zdaje się mieć 

zastosowanie jedynie w przypadku przestępców psychopatycznych, zyskuje ona bowiem 
pewne uzasadnienie w prowadzonych obecnie badaniach nad właściwościami systemu 
nerwowego u psychopatów, które dostarczaj ą różnych psychofizjologicznych dowodów na 
to, że ich system nerwowy jest bardziej inercyjny, mniej plastyczny, silniejszy. 

Szeroko znane są dwie szkoły prowadzące takie badania: jedna, kierowana przez D. 

Shallinga z Laboratorium Badań nad Stresem przy szpitalu Karolińska w Sztokholmie, oraz 
druga, kierowana przez R.D. Hare z Uniwersytetu w Vancouver w Kanadzie (por. K. 
Pospiszyl 1992). 

Zgodnie z tym stanowiskiem psychopaci, posiadając system nerwowy bardziej 

inercyjny (mniej „reaktywny"), szukaj ą takich form zachowania, które zapewnić im mogą 
maksimum stymulacji. Wśród różnych form aktywność przestępcza zdaje się być dla wielu 
osób szukających „mocnych wrażeń" szczególnie ekscytująca. 

Resocjalizacja — według tego stanowiska — będzie skuteczna tylko wtedy, gdy 

„pójdzie za ciosem", tzn. tylko silne bodźce o długotrwałym działaniu mogą wywrzeć (w 
pewnym przynajmniej stopniu) wpływ na zmianę postępowania tak ,,zatwardziałych" 
osobników w kierunku akceptowanym przez społeczeństwo. Najlepsze więc w tym wypadku 

background image

wydaje się surowe, pełne autorytarnego drylu podejście do psychopatycznego wychowanka, 
zapewniające mu, z jednej strony, możliwość wyżycia się poprzez uczestnictwo w różnych 
trudnych przedsięwzięciach, przy równoczesnym sprowadzeniu owych „przedsięwzięć" do 
rangi najwyższych „praw honorowych", natomiast z drugiej, stworzenie tak płynnego 
przebiegu zajęć codziennych, aby nie pozostawiały ani na moment „luki stymulacyjnej". 
Dzięki temu wychowanek stymulowany przez własne ambicje, jak i przez autorytarny dryl 
codziennego rytmu dnia, całkowicie spala swą energię, udaje się na spoczynek zupełnie 
wyczerpany. Tą drogą można zaszczepić  żądnym „mocnych wrażeń" wychowankom 
konstruktywny, ze społecznego punktu widzenia, rytm-porządek zarówno w organizacji 
ryzykownych poczynań, jak i w czynnościach dnia powszedniego. 

Trudno przesądzić, która z dwóch przeciwstawnych strategii postępowania 

resocjalizacyjnego znajduje lepsze zastosowanie w przypadku jednostek psychopatycznych. 
Obie zdają się mieć pewne poparcie w faktach empirycznych. 

Ponieważ o zastosowaniach i rezultatach strategii ,,łagodnej" dosyć obszernie 

mówiłem przy okazji oddziaływań indywidualnych (głównie psychoanalitycznych), teraz 
wspomnę o kilku poglądach i badaniach empirycznych, z których wynikać ma wartość 
strategii surowej. Przede wszystkim należy tu odnotować, że pogląd o potrzebie surowego i 
bardzo zdyscyplinowanego traktowania przestępców psychopatycznych od dawna głoszony 
był przez kryminologów tej miary, co L.A. Rabinowith czy J. Slawson. 

Inni badacze (M. J. Craft, G. Stephenson i C.A. Granger 1984) porównali skuteczność 

oddziaływania na młodocianych psychopatów łagodnego, demokratycznego środowiska 
wychowawczego i surowego, opartego na autorytarnej dyscyplinie. Jak się okazało, 
wychowankowie poddani obu tym strategiom wychowawczym nie różnili się między sobą w 
sposób istotny pod względem szeregu cech psychicznych (ocenianych przy pomocy różnych 
testów) w czasie ich pobytu w zakładach resocjalizacyjnych, różnice te zaznaczyły się jednak 
rok po zwolnieniu ich z więzienia — wychowankowie poddawani surowszemu 
oddziaływaniu daleko rzadziej powracali na drogę przestępstwa. 

Bardzo przekonujący przykład skuteczności surowego oddziaływania na pacjentów 

psychopatycznych podali F.M. Qitikin i D.F. Kline. Autorzy ci stwierdzili, że 91% 
przestępców psychopatycznych przetrzymywanych w szpitalu psychiatrycznym o niezwykle 
łagodnym regulaminie i nie wykazujących w tym otoczeniu większej poprawy po 
umieszczeniu w zakładzie o surowym rygorze zaczęło wykazywać zdecydowaną poprawę. 
Poprawa ta była, zdaniem cytowanych autorów, tak znaczna, że umożliwiła wcześniejsze 
zwolnienie z zakładu karnego (F.M. Qitikin, D.F. Kline 1967). 

Na zakończenie owych teoretycznych rozważań nad dostosowaniem surowych i 

łagodnych metod resocjalizacji do typu osobowości wychowanków można przyjąć, że metody 
łagodne znaj duj ą zastosowanie zarówno w przypadku przestępców neurotycznych, jak i 
psychopatycznych, podczas gdy metody surowe zdają się być skuteczne przede wszystkim w 
resocjalizacji przestępców psychopatycznych. 

W  świetle dotychczasowych uwag nie sposób pominąć innej możliwości 

dychotomicznego podziału metod oddziaływań resocjalizacyjnych, a mianowicie pod kątem 
ich stymulacyjności. Na jednym krańcu znajdowałyby się takie, które nie wywołuj ą żadnych 
większych podniet emocjonalnych, na drugim zaś takie, które wzbudzają ogromne, 
długotrwałe napięcie.                             
Przy takim rozróżnieniu można spekulować, że przestępcy neurotyczni powinni wykazywać 
większą podatność na metody mało stymulujące, wtapiające niejako w niespieszny rytm 
obcowania z przyrodą, podczas gdy przestępcy psychopatyczni odwrotnie, wymagają wielce 
ekscytujących emocjonalnie oddziaływań resocjalizacyjnych. 

(W niektórych amerykańskich 

podręcznikach do resocjalizacji podawany jest przykład skutecznej resocjalizacji osobników psychopatycznych 
ukazany w popularnym amerykańskim filmie, wyświetlanym u nas pod tytułem Parszywa dwunastka.) 

Nie 

background image

zyskuje to jednak potwierdzenia w różnych opisach skutecznych oddziaływań 
resocjalizacyjnych, z których dosyć jednoznacznie wynika, że wobec wszystkich przestępców 
skuteczne są te metody oddziaływań, które wywołują duże napięcie emocjonalne; tylko takie 
metody powodują—jak pamiętamy — przeżycie „wstrząsu" lub „przesilenia". 

Nie znaczy to jednak, że wychowanie resocjalizacyjne przebiegać powinno w wielce 

„stymulacyjnym"  środowisku, np. w zatłoczonym więzieniu czy innym zakładzie 
resocjalizacyjnym, pełnym różnego rodzaju kontrolowanych i niekontrolowanych przez 
personel wychowawczy „mocnych wrażeń". Wręcz przeciwnie, większość nowoczesnych 
zakładów jest ulokowana w otoczeniu pełnym ciszy i spokoju, daje to bowiem możliwość 
lepszego sterowania i panowania nad tak potrzebnymi w procesie resocjalizacji bodźcami 
emocjonalnymi. 
 

Dojrzałość interpersonalna wychowanka 

a sposoby resocjalizacji 

 

Jednym z wzorcowych przykładów  differential treatment jest próba oparcia 

zróżnicowania oddziaływań resocjalizacyjnych na stopniu dojrzałości społecznej 
(interpersonalnej) wychowanka. Podejście to na gruncie resocjalizacji związane jest z 
nazwiskiem M.Q. Warren, która jest jego inicjatorką, a także autorką największej bodaj liczby 
prac na ten temat (por. M.Q. Warren 1972, 1975, 1977). (Obszerne informacje o tej koncepcji 
w naszej naukowej literaturze znaleźć można w pracy L. Pytki 1986.) 

Koncepcja tej autorki wywodzi się z dwóch głównych przesłanek: 

-  sposób oddziaływania resocjalizacyjnego musi być dostosowany zarówno do 

uwarunkowań, jak i do przejawów złego zachowania jednostki; 

-  to, jak zachowuje się dany człowiek, zależy od tego, jak widzi siebie wśród innych 

ludzi. 

Sama idea dojrzałości interpersonalnej należy do czynionych od dawna w psychologii 

prób określania stopnia dojrzałości społecznej i wyróżniania najbardziej znamiennych (a 
zarazem poddających się obserwacji) przejawów tej dojrzałości. Podstawowym założeniem 
tej koncepcji jest podział dojrzałości interpersonalnej na siedem stopni: od stadium 
całkowitego niedostosowania do etapu „perfekcyjnego dostosowania". Każdy z siedmiu 
poziomów przystosowania definiowany jest na podstawie „centralnego problemu 
adaptacyjnego", czyli rodzaju typowych trudności w kontaktach z otaczającym  światem 
(głównie społecznym), które na danym etapie rozwoju mogą być przezwyciężone. 

W celu najogólniejszego zorientowania Czytelnika w istocie tej koncepcji przedstawię 

pokrótce opis każdego z siedmiu poziomów dojrzałości interpersonalnej, a następnie 
dokładniej omówię te stadia, na których znajdują się przestępcy. 

Pierwsze, najniższe stadium dojrzałości polega na tym, że jednostka nie potrafi właściwie 

odróżniać  własnego „ja" od świata zewnętrznego, skutkiem czego nie może właściwie 
korzystać z odbieranych informacji, co przeszkadza jej w zaspokojeniu większości potrzeb 
życiowych.                                         

Drugi poziom dojrzałości znamionuje umiejętność odróżniania własnej osoby od reszty 

świata, możliwość odróżniania ludzi od siebie, natomiast problemem „nierozwiązywalnym" 
dla tego typu dojrzałości jest brak umiejętności przewidywania zachowania innych osób, 
jakiejkolwiek analizy ich psychiki, w wyniku czego znajdujący się na tym poziomie 
dojrzałości interpersonalnej osobnik traktuje innych ludzi na wskroś instrumentalnie. 

Trzeci stopień dojrzałości interpersonalnej polega na umiejętności rozumienia zależności 

pomiędzy skutkiem a przyczyną w zachowaniu człowieka. Reprezentant owego stadium 
dojrzałości nie potrafi jednak wiązać poszczególnych (pojedynczych) przyczyn w ogólne 

background image

prawidłowości z własnym zachowaniem, stąd też  głównym jego dążeniem jest zdobycie 
możliwie najpełniejszej kontroli nad zachowaniem innych ludzi. 

Czwarty poziom dojrzałości charakteryzuje się tym, że jednostka potrafi zrozumieć fakt, 

iż nie każde ludzkie zachowanie poddaje się manipulacji, w wyniku czego wybrać może dwie 
drogi: reakcji neurotycznych (wrogości do każdego, podejrzliwości i irracjonalnych obaw 
przed ludźmi) oraz szukania takiej podkultury, w której unifikacja dążeń i celów 
poszczególnych jej członków ulży dolegliwościom poczucia niepewności i lękom 
wynikającym z bezradności wobec niektórych ludzkich zachowań. 

Piąty poziom znajduje się już bardzo wysoko w hierarchii dojrzałości interpersonalnej, co 

wyraża się  głównie tym, że osiągająca go jednostka potrafi się „wznieść" ponad role 
społeczne i konwenanse, jednak owo „wzniesienie się" nie jest na tyle wysokie, aby nie 
odczuwała poczucia zagubienia i pokrzywdzenia. 

Szósty „szczebel" dojrzałości interpersonalnej pozwala danej jednostce czerpać 

zadowolenie z „bycia sobą" przy równoczesnej, daleko posuniętej elastyczności w postawach 
wobec ludzi. Charakterystyczne troski i niepokoje ludzi pozostających na tym poziomie 
dojrzałości interpersonalnej to sytuacja ekonomiczna i prestiż społeczny. 

Siódmy, najwyższy poziom dojrzałości,  świadczy o „ponadprzeciętnej zdolności danej 

jednostki do zachowania się wobec innych ludzi. Przejawia się on głównie tym, że jednostka 
taka potrafi realizować swoje potrzeby i dążenia bez naruszania praw, możliwości i 
przywilejów innych ludzi. Nieliczni osiągający ten poziom dojrzałości odbierani są często 
przez otoczenie jako dziwacy i ekscentrycy. 

Zdaniem przedstawicieli koncepcji poziomów dojrzałości interpersonalnej przestępcy 

lokują się na drugim, trzecim i czwartym poziomie. Na każdym z tych szczebli dojrzałości 
istniej  ą podtypy. I tak na drugim znajdują się dwa — aspołeczny agresywny i aspołeczny 
pasywny, na trzecim trzy — niedojrzały konformista, konformista wobec podkultury i 
manipulator, na czwartym zaś cztery — neurotyk „wybuchowy", neurotyk lękowy, typ 
wyczulony na sytuacje krytyczne i zidentyfikowany (demonstracyjnie) z kulturą. 

Istnieje stosunkowo dużo narzędzi diagnostycznych, służących do określenia stopni 

dojrzałości interpersonalnej przestępców; są to głównie skale (kwestionariusze). Funkcjonuje 
także specjalnie do tego celu skonstruowana metoda zdań niedokończonych i 
standaryzowanego wywiadu na temat poziomu dojrzałości interpersonalnej itp. 
Pierwsza obszerna skala do pomiarów stopnia dojrzałości interpersonalnej skonstruowana 
została przez C. Sullivana, M.Q. Granta i J.D. Granta w latach pięćdziesiątych. Od tego czasu 
pojawiło się wiele metod badania tej cechy. Najnowszą i aktualnie chyba najpopularniejszą 
jest tzw. kwestionariusz C.F. Jesnessa, który od połowy lat sześćdziesiątych poddawany był 
stałym psychometrycznym ulepszeniom i coraz szerszemu opracowaniu statystycznemu w 
zakresie trafności. Ostatnia wersja tego kwestionariusza pochodzi z 1983 r.

 (Opis tych prac, a 

także próby opracowania polskiej wersji tego kwestionariusza przedstawia R.Ł. Drwal 1986.)

 Na jej 

podstawie C.F. Jesness przeprowadził niedawno, wspólnie z R.F. Wedge, obszerne badania 
normalizacyjne, w wyniku których zaproponował szereg zmian w dotychczasowej praktyce 
klasyfikacji przestępców, wprowadził także uściślony opis cech zachowania przedstawicieli 
reprezentujących poszczególne typy zachowań przestępczych oraz nowe, lepsze (mniej 
pejoratywne) nazwy poszczególnych dziewięciu typów zachowania, które wyróżniają 
przedstawiciele I-level ciassification (por. C.F. Jesness i R.F. Wedge 1986). 

Poniżej przedstawię krótkie opisy najbardziej znamiennych cech zachowania, właściwych 

dla przedstawicieli dziewięciu wspomnianych typów zachowania ludzi, wchodzących często 
(ze względu na brak odpowiedniej dojrzałości interpersonalnej) w konflikt z prawem. W 
nawiasie przytoczę nową nazwę każdego typu, zaproponowaną przez C.F. Jesnessa, a 
następnie postaram się przedstawić  główne zalecenia resocjalizacyjne dla każdego z typów 
niedojrzałości interpersonalnej . 

background image

Sformułowane zalecenia resocjalizacyjne przedstawiciele tego kierunku grupują wokół 

pięciu zadań dotyczących ogólnych celów i sposobów oddziaływań resocjalizacyjnych, cech 
(właściwości) środowiska wychowawczego, metod sprawowania kontroli nad podopiecznym, 
specyficznych zaleceń terapeutycznych i najbardziej pożądanych cech wychowawców oraz 
stylów ich oddziaływania. 
 
Drugi poziom dojrzałości 

Aspołeczny agresywny (niezsocjalizowany, aktywny). Jest to osobnik, który reaguje 

agresją na każde  życiowe niepowodzenie, nie zna poczucia dystansu względem innych. Do 
ulubionych ,,rozrywek" przedstawicieli tego typu należy płatanie złośliwych figli. 

Zalecenia: l. „Zainstalowanie" wysokiego poziomu samokontroli, poczucia uległości i 

umiejętności podporządkowywania się zarówno osobom, jak i normom moralnym. 2. 
Otoczenie wychowawcze powinno być pennisywne i nie reagować na wybuchy agresji. 
Należy otwarcie ukazywać trudności społeczne, jakie powodują swym zachowaniem takie 
jednostki, nie izolując ich jednakże od otoczenia rówieśników, w którym one same czują się 
dobrze. 3. Zadania powinny być jasno (w zrozumiały dla wychowanka sposób) ustalone i 
dokładnie egzekwowane. Zalecane jest stopniowanie wymagań. 4. Najodpowiedniejszymi 
sposobami oddziaływań resocjalizacyjnych są różne postacie psychodramy i różne metody 
pozwalające na uzewnętrznienie własnych emocjonalnych problemów. 5. Wychowawcy 
powinni wykazywać spokój, zrównoważenie, powinni nastawić się na łagodną perswazję. 

Aspołeczny pasywny (niezsocjalizowany, pasywny) reaguje wycofywaniem się z 

wszelkich niebezpiecznych sytuacji przy równoczesnej wrogiej, złośliwej i „skwaszonej" 
postawie wobec ludzi. 

Zalecenia: l. Zmiana sposobu patrzenia na ludzi, budzenie potrzeby analizowania 

struktury motywacyjnej innych osób, przezwyciężanie poczucia izolacji społecznej. 2. 
Doprowadzenie do poprawy komunikacji interpersonalnej wewnątrz rodziny lub też 
zorganizowanie rodziny zastępczej,  ćwiczenia w dyspozycji do „samootwierania się". 3. 
Ludzie z najbliższego otoczenia ludzi pasywnych powinni być opiekuńczy, niezbyt 
rygorystyczni. 4. Istotne jest stałe uświadamianie motywów zachowania innej osoby, a także 
przedstawianie możliwie najszerszej gamy skutków tych reakcji. 5. Wychowawca powinien 
przejawiać zrozumienie wychowanka i skłonność do zażyłości. 
 
Trzeci poziom dojrzałości
 

Niedojrzały konformista (konformista). Jest to jednostka reagująca w sposób uległy, 

wykazująca charakterystyczne „ogłupienie" w odpowiedzi na pytania: „kto i co" oraz „co i 
jak", jeśli dotyczą one osób ,,wysoko postawionych". Oprócz tego jednostka taka potrafi 
stawiać pasywny opór wobec osób, które nie posiadają odpowiednio wysokiego autorytetu 
formalnego. 

Zalecenia: l. Redukcja lęku przed interakcjami i odpowiedzialnością wobec innych. 2. 

Najkorzystniejsze są małe grupy rówieśnicze. w których wychowanek ma szansę zostać 
doceniony za podejmowane wysiłki w celu zasłużenia się. 3. Podstawową cechą kontroli 
wychowawczej w odniesieniu do przedstawicieli tego typu musi być konsekwencja 
pozbawiona jednak „pedantycznego rygoryzmu". 4. Należy przede wszystkim zaspokoić u 
wychowanka potrzebę akceptacji społecznej i przez to podwyższyć poziom jego samooceny. 
5. Wychowawcą takich jednostek powinien być człowiek czuły, raczej małomówny, bardzo 
cierpliwy w przezwyciężaniu licznych niepowodzeń wychowawczych. 

Konformista wobec podkultury (zorientowany na grupę). Bardzo silnie 

zidentyfikowany jest z przejawami podkultury przestępczej, czerpie dumę z faktu 
przynależności do uznawanej przez siebie podkultury. Silna identyfikacja z podkulturą 

background image

upoważnia takiego osobnika, w jego mniemaniu, do sprawowania kontroli nad 
,,niewtajemniczony mi". 

Zalecenia: l. Obniżenie stopnia atrakcyjności podkultury przestępczej poprzez 

wskazanie innych modeli identyfikacji z ludźmi, nawiązywanie silnych kontaktów z osobami 
dorosłymi (niezwiązanymi z młodzieżową podkulturą przestępczą). 2. Optymalnym 
środowiskiem wychowawczym dla konformistów podkulturowych jest środowisko naturalne 
(tzn. nieizolacyjne). W warunkach instytucji resocjalizacyjnych jednostki tego typu stanowią 
poważne zagrożenie, ponieważ wykazują dużą skłonność do łączenia siew grupy i 
poddawania swej kontroli pozostałych wychowanków. 3. Najlepszą jest, stosowana wobec 
tych jednostek, silna, autorytarna, a zarazem konsekwentna kontrola. 4. Do szczególnie 
skutecznych metod terapeutycznych należą zajęcia, które pozwalają wychowankowi najlepiej 
wyrazić siebie. Bardzo dużą skuteczność maj ą wszelkie nagrody „psychologiczne" za każde 
pozytywne osiągnięcie, które może w jakimś stopniu podwyższyć prestiż wychowanka w 
grupie. 5. Sukcesy resocjalizacyjne w pracy z konformistami podkulturowymi odnosić może 
wychowawca o silnej, dominującej osobowości, potrafiący przy tym narzucać swe zdanie, a 
zarazem w sposób analityczny oceniać zachowania podopiecznego, aby ten nie mógł 
,,nabierać go na plewy" swym pozorowanym działaniem i nieszczerymi deklaracjami. 

Manipulator (pragmatyk). Dąży do obalenia i podkopania wpływu wszelkich 

cieszących się autorytetem osób po to, aby mógł sam przejąć kontrolę nad grupą. Nie czyni 
tego jednak w sposób otwarty, wykazuje dużą biegłość w posługiwaniu się innymi do 
załatwiania swoich spraw. 

Zalecenia: l. Do najważniejszych zadań terapeutycznych należy zredukowanie lęku 

przed ludźmi i zaszczepienie potrzeby respektowania autorytetów. Innym, nie mniej ważnym 
celem resocjalizacji jest wytworzenie umiejętności i potrzeby autoanalizy. 2. Środowisko 
wychowawcze, w którym najlepiej przezwyciężyć skłonności do manipulowania, odznaczać 
się powinno ciepłem i atmosferą wzajemnego zaufania. Dobrze jest zaczynać pracę 
resocjalizacyjną od tzw. grupy homogenicznej, złożonej —jeśli to możliwe — z samych 
manipulatorów. Wówczas, z jednej strony, „napotka kosa na kamień", z drugiej zaś, w 
zachowaniu swych kolegów, jak w zwierciadle, wychowankowie będą mogli zobaczyć 
wadliwość własnego stosunku do ludzi, Sytuacja taka nastąpi oczywiście pod warunkiem, że 
grupa homogeniczna, złożona z samych manipulatorów, będzie miała przeciwwagę w pełnych 
bezinteresowności i empatii kontaktach z personelem wychowawczym. 3. Manipulatorzy 
wymagaj  ą dokładnej, acz empatycznej kontroli, połączonej z wyrozumiałością. 4. 
Działalność resocjalizacyjna powinna odbywać się etapami: najpierw uczestnictwo we 
wspomnianych wyżej grupach homogenicznych, a następnie (po przekonaniu się „na własnej 
skórze" o wadliwości instrumentalnego stosunku do ludzi) należy przejść do terapii 
indywidualnej. 5. Sukcesy w pracy z manipulatorami odnoszą wychowawcy dominujący, 
narzucający dystans, czasami agresywni, jednakże umiejący zauważyć każdy przejaw 
autentyzmu w reakcjach wychowanków i potrafiący takie przejawy właściwie nagrodzić. 
 
Czwarty poziom dojrzałości 

Neurotyk wybuchowy (spontaniczny). Stosuje taktykę dywersyjną, służącą do 

odwrócenia uwagi od własnego poczucia nieadekwatności, odrzucenia i samopotępienia. Do 
metod tej taktyki należy obrona przez atak, kompulsywna działalność organizacyjna, 
pozwalająca na „ustawianie" innych ludzi itp.  

Zalecenia: l. Podstawowym celem resocjalizacji tego typu osobników jest ukazanie i 

udowodnienie im, że mogą się sprawdzić w innych niż negatywne formach współpracy. 2. 
Dla tego typu osobników szczególnie korzystne jest środowisko wychowawcze wyzwalające 
silne emocje i poddające je nieodzownym transformacjom, jak to ma miejsce w różnego 
rodzaju grach sportowych i turystyce. 3. Kontrola powinna być na początku pedantyczna i 

background image

autorytarna po to, by przechodzić w coraz bardziej formalną. Owo przejście powinno mieć 
miejsce po wyzwoleniu mechanizmów samokontroli. 4. Należy wykorzystać zdradzaną przez 
tego typu jednostki skłonność do przejmowania odpowiedzialnych ról społecznych i tak nimi 
sterować (nagradzać je), aby zachęcić je do analizy własnego postępowania. 5. Wychowawcą 
tego typu jednostek powinien być człowiek opiekuńczy, szybki w ocenie sytuacji społecznych 
i umiejący przyznać się do własnych błędów. 

Neurotyk lękowy (introspektywny). Przejawia wzmożony lęk i płynące stąd liczne 

zaburzenia psychosomatyczne, uważa się za bankruta życiowego szkodzącego tylko innym. 

Zalecenia: l. Podstawowym zadaniem resocjalizacji jest podwyższenie poziomu 

samooceny i redukcja wewnętrznych konfliktów. 2. Najkorzystniejszym otoczeniem 
wychowawczym dla neurotyka lękowego jest łagodne i opiekuńcze grono dobrze znanych mu 
osób. 3. Kontrola raczej symboliczna, należy ją  tłumaczyć wychowankowi jako wyraz 
nieustannej troski o niego. 4. Najlepszymi metodami resocjalizacji są terapia indywidualna i 
sesje w małych, homogenicznych grupach. 5. Opiekun-wychowawca sam powinien 
wykazywać dużą skłonność do introspekcji, wyrozumiałości i angażowania się w problemy 
emocjonalne wychowanka. 

Osobnik wyczulony na sytuacje krytyczne (wyhamowany). Robi wrażenie 

całkowicie normalnego i dobrze przystosowanego, jednakże reaguje nadmierną agresją i 
złośliwością wobec innych ludzi. 

Zalecenia: l. Należy najpierw określić, jakie sytuacje doprowadzają wychowanka do 

,,wychodzenia z siebie", a następnie do zabiegów desensytyzacyjnych (tzn. 
„odwrażliwiających"). Niezależnie od tego w początkowym okresie resocjalizacji trzeba 
skutecznie chronić wychowanka przed takimi doznaniami, które wywołują u niego ataki 
złości i niezadowolenia. 2. Najkorzystniejszym środowiskiem wychowawczym jest otoczenie 
zbliżone do rodziny. Oczywiście najlepsze byłoby — podobnie jak dla wszystkich dzieci — 
otoczenie rodziny naturalnej. Najczęściej jednak w wypadku tego typu jednostek spotykamy 
duże zagęszczenie czynników traumatyzujących w ich rodzinach naturalnych, dlatego też —
jeśli nie wchodzi w grę terapia całej rodziny naturalnej — lepiej jest umieścić wychowanka w 
życzliwej atmosferze zakładu zorganizowanego na wzór rodziny. 3. Kontrola powinna być 
łagodna, prowadzić do tego, aby wychowanek sam „dojrzał" do przeorientowania swego 
stosunku do różnych niepowodzeń życiowych. 4. Szczególnie dobre rezultaty w resocjalizacji 
takich jednostek dawać mają grupowe sesje terapeutyczne (w grupach homogenicznych). 
Najwłaściwszym tematem jest wzajemna analiza przyczyn ,,wychodzenia z siebie" 
poszczególnych wychowanków i organizacja ,,pomocy psychologicznej" przez grupę w 
takich wypadkach. 5. Wprawdzie nie sprawdzono empirycznie, jakie cechy osobowości 
usposabiają danego wychowawcę do pracy z tego typu jednostkami, niemniej jednak 
intuicyjne sugestie niektórych przedstawicieli tej koncepcji mówią, aby wychowawcę obok 
empatii cechował głęboki realizm pedagogiczny. 

Demonstracyjnie zidentyfikowany z kulturą (adaptacyjny). Odrzuca wszelkie 

,,półśrodki" w życiu społecznym, silnie identyfikuje się z wszelkimi ekstremalnymi hasłami, 
których staje się zagorzałym wyznawcą i realizatorem. 

Zalecenia: l. Należy przede wszystkim dążyć do wytworzenia dystansu wobec 

uznawanych przez danego wychowanka wartości, a także do wykazania braku uzasadnienia 
sztywnego i demonstracyjnego trzymania się ekstremistycznych poglądów. 2. O ile naturalna 
rodzina nie jest zbyt restrykcyjna (co niestety najczęściej zdarza się w przypadku 
przedstawicieli tego typu osobników) stanowi ona najkorzystniejsze środowisko 
wychowawcze. Otoczenie wychowawcze powinno nagradzać wychowanka o tym typie 
dewiacji za wszelkie normalne osiągnięcia (tzn. bez „burzenia świata"). 3. Kontrola powinna 
być bardzo dokładna, ale nie restrykcyjna. Dokładność potrzebna jest do tego, aby można 
było wyłowić takie objawy zachowania wychowanka, które powinny zostać wzmocnione 

background image

nagrodami. Dobre rezultaty przynoszą grupy terapeutyczne z wychowankami znajdującymi 
się na niższych poziomach rozwoju interpersonalnego. Obok tego dobre efekty dają wszelkie 
formy zajęć sportowych. 5. Do tej pory nie udało się opracować, na podstawie zebranych 
doświadczeń, profilów osobowości wychowawców, którzy odnosiliby sukcesy w pracy z tego 
typu osobnikami. Te niepełne dane, które zgromadzono na ten temat, zdają się wskazywać na 
to,  że wychowawca przedstawicieli omawianego typu powinien cechować się mocną 
osobowością i nie ulegać wpływom niekiedy bardzo sugestywnych przykładów zachowania 
swych podopiecznych. Tym bardziej sugestywnych, że często zasłaniających się, niczym 
zasłoną dymną, hasłami humanistycznymi. 

Nie sposób dzisiaj przedstawić licznych osiągnięć, modyfikacji koncepcji I-level

dokonywanych pod wpływem zastosowań tej koncepcji w praktyce.  

(Jak już podkreślałem, koncepcja differential treatment oparta na stopniach dojrzałości interpersonalnej (ang. 
skrót: I-level} zrodziła się z praktyki resocjalizacyjnej i stale przez tę praktykę jest doskonalona. Pierwsze zręby 
tej koncepcji powstały w latach pięćdziesiątych na podstawie pracy dwóch instytucji resocjalizacyjnych w 
Kalifornii. Jedną z nich było więzienie wojskowe marynarki wojennej, Camp Eliot, w którym przebywało ponad 
500, szczególnie opornych na przystosowanie do dyscypliny wojskowej marynarzy oraz dezerterów. Drugą 
natomiast, 200-osobowe, męskie więzienie dla młodocianych przestępców. 

Przy czym w Camp Eliot miała miejsce pierwsza próba zastosowania koncepcji I-level do podziału 

przestępców na typy, tam też poddano ich zróżnicowanym oddziaływaniom. Natomiast w California Youth 
Authority porównywano wyniki resocjalizacji zorganizowanej według wskazań koncepcji I-level  z grupami 
kontrolnymi złożonymi z młodocianych więźniów niesklasyfikowanych według zasad tej koncepcji. Ponieważ 
wyniki te były zachęcające (po 15 miesiącach liczba osób, które ponownie popełniły przestępstwo w grupie I-
level  
wynosiła 14%, podczas gdy w grupie kontrolnej 68%) przeprowadzono liczne dalsze doświadczenia z 
zastosowaniem tej koncepcji.) 

Warto by może wspomnieć,  że obok stałego precyzowania zaleceń resocjalizacyjnych 
odpowiednich dla poszczególnych typów wyodrębnionych na podstawie I-level, stwierdza się 
także w toku doświadczeń resocjalizacyjnych prawidłowości bardziej ogólne, dotyczące 
całych poziomów dojrzałości interpersonalnej, I tak np. okazuje się,  że wychowankowie 
znajdujący się na drugim poziomie stosunkowo łatwo poddają się technikom behawioralnym 
(tocen economy), natomiast nieskuteczna w ich przypadku jest analiza transakcyjna, która z 
kolei daje dobre rezultaty na wyższych poziomach dojrzałości. 

Neurotyk wybuchowy i manipulator szybko poprawiają się w warunkach instytucji 

resocjalizacyjnych pracujących na zasadzie społeczności terapeutycznych, podczas gdy 
osobnicy posiadający skłonność do przesadnego identyfikowania się z kulturą stosunkowo 
dobrze resocjalizuj ą się w warunkach więziennych. 

Istniej  ą także niestety badania wykazujące,  że system zróżnicowania oddziaływań 

resocjalizacyjnych oparty na koncepcji I-level nie przynosi zadowalających rezultatów. Nie 
powiódł się na przykład długotrwały eksperyment prowadzony w dwóch fazach, w latach 
1961-1974, nad zastosowaniem społeczności leczniczych do resocjalizacji młodocianych 
przestępców sklasyfikowanych według zasad I-level

Niewątpliwym mankamentem formułowanych zaleceń resocjalizacyjnych jest ich duża 

ogólnikowość. Na dobrą sprawę wskazówki te wyrażone są tak mało precyzyjnym językiem, 
że trudno określić na ich podstawie względnie dokładną strategię postępowania 
resocjalizacyjnego. Stąd też o sukcesie resocjalizacji decyduje nie tyle sama istota klasyfikacji 
wychowanków i specyfikacji metod resocjalizacyjnych, co raczej to, jaką postawę wobec 
wychowanków przyjmują wychowawcy. Im więcej poświęcają czasu swym podopiecznym, 
tym lepsze są efekty oddziaływań resocjalizacyjnych, stąd też autorzy ci cały skomplikowany 
system  I-level oceniają negatywnie jako „naukową zasłonę dymną" (R. Hood, R. Sparks 
1978). 

Pomimo  że podobnych krytyk jest więcej, system „zróżnicowanego traktowania" 

oparty na koncepcji I-level jest szeroko stosowany w USA i Kanadzie. 
 

background image

Zróżnicowanie oddziaływań resocjalizacyjnych  

w świetle typologii Herberta Quaya 

 

Autorem innej, bardzo ekspansywnej na Zachodzie koncepcji differential treatment 

jest profesor Tempie University, Herbert Quay. Swoje poglądy opiera na tych teoriach 
psychologicznych, które mówią o związkach pomiędzy cechami osobowości a podatnością na 
przestępstwo w ogóle oraz na taki, a nie inny rodzaj przestępstwa. Przykładem takich teorii 
może być omawiana poprzednio koncepcja H.J. Eysencka. Quay uważa jednak, że zarówno 
skłonność do przestępstwa w ogóle, jak i rodzaj aktywności kryminalnej nie są 
zdeterminowane jedną właściwością osobowości, wpływ na to ma wiele płaszczyzn. Cztery z 
nich Quay uznaje za najważniejsze. Oto co pisze na ten temat: 

„Pierwsza płaszczyzna zawiera zbiór postaw, opinii i właściwości zachowania, które 

wyraża ją brak uspołecznienia i emocjonalnych związków z innymi ludźmi. Druga 
właściwość odnosi się do otwarcia złośliwego i agresywnego zachowania, które połączone 
jest z poczuciem winy, lęku, nieszczęścia i kłopotów [...]. Płaszczyzna trzecia łączy się z 
akceptacją standardów, wartości i sposobów zachowania, które pozostają w sprzeczności z 
kodeksem prawnym i zasadami moralnymi całego społeczeństwa, są natomiast dostosowane 
do podkultury, w której wielu przestępców wzrasta. Taki stan rzeczy [...] nie oznacza 
faktycznego braku socjalizacji, tylko odmienność jej cech od tych, które mają miejsce w 
kulturze klas średnich. Nie oznacza to także występowania zaburzeń emocjonalnych. Istnieje 
w końcu właściwość polegająca na nieadekwatności, niedojrzałości i ogólnej nieumiejętności 
sprostania bardziej złożonym zadaniom" (H. Quay 1965). 

Na podstawie tych czterech płaszczyzn Quay wyróżnił cztery typy młodocianych (a 

później i dorosłych) przestępców ze względu na dominację każdej z wymienionych wyżej 
właściwości. Są to następujące typy: nieadekwatny-niedojrzały, neurotyczny-konfliktowy, 
niezsocjalizowany agresywny albo psychopatyczny, zsocjalizowany w obrębie podkultury. 

Podobnie jak w przypadku omawianej poprzednio koncepcji I-level, także i Quay dla 

każdego z wyróżnionych przez siebie typów przestępców przewiduje specyficzne metody i 
formy resocjalizacji (ustalone w toku praktyki). Poniżej postaram się przedstawić najpierw 
opis najbardziej znamiennego dla poszczególnych typów zachowania, a następnie zalecenia 
resocjalizacyjne. 

Nieadekwatny-niedojrzały to człowiek leniwy, nieuważny, nie wykazuje większego 

zainteresowania otaczającym go światem, jego zachowanie jest niedojrzałe, infantylne. 
Personel zakładów resocjalizacyjnych określa takiego podopiecznego mianem „niezdary". W 
stosunku do dorosłych osobnicy tacy są albo zdecydowanie oporni, albo nadmiernie ulegli i 
potulni. Bardzo łatwo ulegają wpływom (najczęściej negatywnym) rówieśników. 

Zalecenia: oddziaływania resocjalizacyjne powinny być przede wszystkim 

skoncentrowane na wytworzeniu „nawyków moralnych", tak aby stały się one „drugą skórą" 
tych ludzi. Należy w sposób opiekuńczy i podtrzymujący dążyć do utrzymania wychowanka 
w stałej, konstruktywnej (ze społecznego punktu widzenia) aktywności. Budzenie 
odpowiednich zainteresowań powinno w zdecydowany sposób wpłynąć na jego motywacje 
do pracy nad sobą w celu osiągnięcia określonych satysfakcji. Jest to w zasadzie jedyna droga 
do zainicjowania i intensyfikacji zatrzymanego u takich jednostek procesu społecznego 
dojrzewania. 

Neurotyczny-konfliktowy. Młodzież tego typu przejawia lęk, depresję, kompleks 

niższości i poczucie winy. Z dużą ochotą tacy nieletni mówią o swych problemach 
psychicznych, wykazując przy tym dosyć dobre zrozumienie szeregu związków 
przyczynowo-skutkowych w próbach interpretacji tegoż zachowania. Bardzo często osobnik 
taki wykazuje skruchę z powodu dokonania nieakceptowanego przez siebie czynu, co jednak 
nie zapobiega jego ponownemu popełnieniu. 

background image

Zalecenia: W resocjalizacji osób tego typu należy wyjść od ich skłonności do analiz 

własnego zachowania, czyli od rozmów i terapii indywidualnej. Kolejnym etapem powinno 
być inicjowanie opartych na empatii „związków wspomagających" pomiędzy wychowankiem 
a jego współtowarzyszami. Równocześnie z poczynaniami mającymi na celu doprowadzenie 
do „wewnętrznego uładzenia się" przestępcy neurotycznego, należy stopniowo kierować jego 
aktywność na zadania wypływające z zewnątrz. Dopiero właściwe efekty tej pracy będą 
stanowiły prawdziwy efekt oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Niezsocjalizowany agresywny albo psychopatyczny. Tego typu przestępcy wykazuj 

ą  złośliwość i agresywność, nie przywiązuj  ą wielkiej wagi do tego, czy innym jest z nimi 
dobrze. Posiadają duże zapotrzebowanie na podniety, szybko się nudzą, wykazują skłonność 
do manipulowania innymi i wykorzystywania osób ze swego otoczenia bez żadnych 
skrupułów. 

Zalecenia: należy zorganizować jak najbardziej płynny rytm codziennej aktywności 

wychowanków, poddać ich surowej, autorytarnej dyscyplinie, a równocześnie wszelkie 
osiągnięcia oceniać bardzo dokładnie i sprawiedliwie. W oddziaływaniach indywidualnych 
należy dążyć do wytworzenia potrzeby szczerych, głębokich i empatycznych związków z 
innymi ludźmi. 

Zsocjalizowany w obrębie podkultury. Do tego typu należą osobnicy, którzy nie 

zdradzaj  ą poważnych problemów emocjonalnych, wykazują natomiast dużą skłonność do 
przynależności do różnego rodzaju organizacji przestępczych, do których przystosowują się 
szybko i dokładnie. 

Zalecenia: jednostki takie powinny być poddawane również surowej i konsekwentnej 

dyscyplinie. Główny nacisk w ich resocjalizacji należy położyć na obniżenie atrakcyjności 
grup należących do podkultury przestępczej. Można to zrobić przyznając liczące się dla 
wychowanka nagrody za wszelkie formy aktywności, które mogą być akceptowane ze 
społecznego punktu widzenia. 
 
Praktyka  differential treatment na podstawie typologii Herberta Quaya doprowadziła do 
wyodrębnienia piątego typu przestępcy. Stanowi on połączenie typu pierwszego z ostatnim, 
czyli niedojrzałego z wykazującym skłonność do identyfikacji z kulturą przestępczą. Jest to 
typ: niedojrzałe zorientowany na podkulturę. W praktyce życia codziennego okazuje się 
bowiem,  że najbardziej podatni na przejmowanie zasad podkultury są osobnicy niedojrzali, 
łatwowierni, bez sprecyzowanej filozofii życiowej. 

Zalecenia: pierwszą, a zarazem podstawową zasadą w pracy z „mieszanymi typami" 

przestępców jest zyskanie przez wychowawcę odpowiedniego autorytetu, wzbudzenie w 
wychowanku zainteresowania tym, aby uzyskać pozytywną ocenę od personelu 
wychowawczego. Dlatego też najlepiej postępować w stosunku do tego typu osobników w 
sposób zdecydowany, lecz elastyczny. Nie należy narzucać się wychowankowi z pomocą, 
choć równocześnie trzeba mu na każdym kroku pokazywać,  że bez spontanicznej i 
bezinteresownej pomocy ze strony innych ludzi trudno jest istnieć. Ową bezinteresowną 
pomocą oraz autentycznym zainteresowaniem problemami wychowanka można wyzwolić w 
nim mechanizmy dojrzewania społecznego i skierować je we właściwym kierunku. 

Jak nietrudno zauważyć, typologia Quaya jest niejako poszerzeniem omawianego 

poprzednio rozróżnienia na przestępców neurotycznych i psychopatycznych. Poszerzenie to 
idzie w kierunku dodania do owego niejako podstawowego (ze względu na szereg 
dymensjonalnie ujętych cech osobowości) rozróżnienia nowych elementów, wypływających z 
działalności praktycznej. Wydaje się więc,  że typologia Quaya, zarówno ze względu na jej 
klarowność i oparcie na aktualnych teoriach psychologicznych, jak i z uwagi na solenne 
osadzenie w praktyce, ma szansę na szerokie przyjęcie się jako odpowiednia podstawa 
differential treatment. 

background image

Niemniej jednak warto podkreślić, że istnieją zarzuty pod adresem tej także typologii. 

Najpoważniejszy z nich sprowadza się do tego, że wyróżniając typy przestępców koncepcja ta 
„etykietyzuje" ludzi, doprowadzając równocześnie do usztywnienia schematów oddziaływań 
psychokorekcyjnych na te jednostki, co jak wiadomo, jest sprzeczne z elastycznością 
nieodzowną dla właściwie zorganizowanych oddziaływań resocjalizacyjnych (por. L.P. 
Camey 1980). 

Przechodząc do ogólnego podsumowania uwag na temat różnicowania sposobów 

oddziaływań resocjalizacyjnych w zależności od cech psychicznych i sposobów zachowania 
wychowanków, należy także podkreślić pewne bardziej ogólne niebezpieczeństwo tego, 
niezwykle skądinąd postępowego, sposobu organizowania oddziaływań resocjalizacyjnych. 
Sądzę, iż dobrze będzie w tym celu posłużyć się przytoczonym na początku tego rozdziału 
przykładem lasu tradycyjnego i ,,kulturalnego". Pierwszy z nich (czyli tradycyjny) był ze 
względu na słabe zróżnicowanie drzewostanu mniej wydajny w produkcji drewna, jednakże 
charakterystyczna dla niego naturalna różnorodność gatunków roślin zapobiegała wielu 
chorobom drzew, rozprzestrzenianiu się szkodników i pożarów. Las nowoczesny często, 
poprzez grupowanie obok siebie tych samych gatunków drzew, ułatwia rozprzestrzenianie się 
wielu niebezpiecznych dla jego egzystencji zjawisk. 

Bardzo podobnie jest z ,,kulturalną" placówką resocjalizacyjną, w której, dzięki 

selekcji psychologicznej, znalazły się jednostki o podobnych cechach psychicznych. 
Prawdziwą zmorą tego typu instytucji stają się bunty, gwałty homoseksualne i różne inne 
przejawy bujnie rozkwitającego „drugiego życia". Wprawdzie zjawiska powyższe 
występowały zawsze w instytucjach karnych (jak i zasadniczo we wszystkich innych 
skupiskach „jednopłciowych" społeczności), jednakże wtedy, gdy gromadzi się w jednej 
placówce osoby o podobnych cechach osobowości, większość wspomnianych, na wskroś 
negatywnych przejawów „drugiego życia" zostaje spotęgowana. 

Nie miejsce tu na analizowanie przyczyn, dla których grupowanie ludzi o zbliżonych 

cechach zachowania w instytucjach resocjalizacyjnych rodzi wiele niebezpieczeństw (temat 
ten nadawałby się do obszernego, odrębnego opracowania), natomiast wspomnieć muszę 
jedynie o podkreślanych przez wielu badaczy mechanizmach stosunków interpersonalnych, o 
większej tendencji do ,,lgnięcia do siebie", czyli większej wzajemnej atrakcyjności ludzi o 
podobnych cechach psychicznych (por. Z. Zaborowski 1976). 

Prawidłowość ta, z jednej strony będąc przyczyną wielu ułatwień procesu 

resocjalizacji, powoduje równocześnie niebezpieczeństwa w postaci m.in. szybszych aranżacji 
wszelkich buntów, wynaturzonych związków seksualnych itp. 

Duże niebezpieczeństwo wypływa także i z tego, że podobne negatywne cechy 

występujące w zachowaniu wielu ludzi przebywających razem są niejako automatycznie 
wzmacniane. Członek takich homogenicznych pod względem psychologicznym społeczności 
swą odrębność i niepowtarzalność, a wreszcie swą „wspaniałość", wyrażać może jak gdyby w 
jednej tylko skali, tzn. tej, która jest najbardziej przystępna dla całej społeczności, a więc na 
dobrą sprawę może tylko intensyfikować przejawiane w danym otoczeniu cechy zachowania 
(w tym przypadku negatywne). 

Świadomość powyższych utrudnień i niebezpieczeństw wynikających z 

psychologicznej selekcji wychowanków do różnych zakładów resocjalizacyjnych nie może i 
nie powinna doprowadzić do zaniechania podstawowego —jak już wspomniałem — kierunku 
doskonalenia procesu oddziaływań resocjalizacyjnych. Wspomniane utrudnienia są niejako 
ceną optymalizacji warunków coraz lepszej i efektywniejszej resocjalizacji. Ich znajomość 
powinna, z jednej strony, uczulać personel wychowawczy nowoczesnych placówek 
resocjalizacyjnych na możliwości wystąpienia utrudnień określonego rodzaju, z drugiej zaś 
strony stanowić może solidną przesłankę dla planowej organizacji różnego rodzaju 

background image

zabezpieczeń przed wystąpieniem tych negatywnych, a w konsekwencji utrudniających 
resocjalizację zjawisk. 

Aktualnie więc idea „zróżnicowanego traktowania", pomimo iż stanowi niejako 

kamień  węgielny nowoczesnej resocjalizacji oraz główny zaczyn rozwoju współczesnej 
kryminologii, nie ma zbyt wielu empirycznie potwierdzonych reguł, dotyczących zarówno 
selekcji przestępców, opracowania metod resocjalizacji, jak i sposobów zabezpieczenia przed 
negatywnymi skutkami wprowadzenia tej idei w życie. Nie może to jednak zniechęcać do 
tego —jak najbardziej słusznego — kierunku poszukiwań nowych rozwiązań w resocjalizacji. 
Trzeba koniecznie dokonywać w tym zakresie wielu nowych prób i nie zrażać się 
niepowodzeniami na tym polu. 

Jak podkreśla to I.P. Camey, Edison przeprowadził ponad pięćdziesiąt nieudanych 

doświadczeń zanim wynalazł żarówkę elektryczną. Na wysiłek ten można spojrzeć także i z 
innej strony: zanim odkrył właściwy przewód świecący, stwierdził nieodpowiedniość ponad 
pięćdziesięciu innych. Podobnie pozytywne podejście Camey zaleca do badań nad 
wprowadzaniem differential treatment
 

ZAKOŃCZENIE 

 

Przedstawione w niniejszej książce główne założenia teoretyczne i rozwiązania 

praktyczne stosowane we współczesnych oddziaływaniach resocjalizacyjnych zdają się 
ewidentnie wskazywać na dwie podstawowe prawidłowości. Po pierwsze, istnieje wielka 
różnorodność tych oddziaływań, po drugie, zaznacza się coraz wyraźniej konieczność 
dostosowania metod i sposobów oddziaływań resocjalizacyjnych do typu osobowości 
wychowanka. 

Wspomniana już różnorodność form i metod pracy resocjalizacyjnej umożliwia taką 

właśnie, niezbędną dla skuteczności oddziaływań resocjalizacyjnych indywidualizację. 

Obie te właściwości nowoczesnych oddziaływań resocjalizacyjnych zmieniaj ą w 

pewnym stopniu całą optykę systemu oddziaływań na przestępców. Zdecydowana większość 
współczesnych zakładów penitencjarnych zmienia nie tylko swój styl pracy, ale i wygląd! Z 
ponurego więzienia, przypominającego wszystkie inne więzienia na świecie, zakład 
resocjalizacyjny zmienić się musi w zróżnicowaną— nawet na pierwszy rzut oka — 
instytucję, niosącą ludziom pomoc tak niezbędną dla prowadzenia spokojnego życia, jak i, 
tym bardziej, dla harmonijnego funkcjonowania otoczenia społecznego. 

Na dobrą bowiem sprawę, tak jak każdy człowiek, będąc istotą niepowtarzalną, 

otrzymać powinien wsparcie dostosowane do jego indywidualnych potrzeb, tak samo i każdy 
zakład, każda instytucja niosąca pomoc i wsparcie tego typu ludziom, stworzyć musi swój 
niepowtarzalny klimat psychiczny. 

Biorąc pod uwagę wspomnianą wyżej indywidualizację oddziaływań 

resocjalizacyjnych oraz nierozerwalnie z tym związaną różnorodność instytucji, należy 
uświadomić sobie konieczność tworzenia, komponowania z wielu elementów, ogromnej 
liczby programów resocjalizacyjnych. 

Tak jak sztuka niepowtarzalnego często stylu leczenia polega na umiejętności 

dostosowania znanych stale rozwijającej się medycynie środków terapeutycznych do 
indywidualnych właściwości pacjenta, tak samo miarą poziomu pracy współczesnego, 
profesjonalnie przygotowanego wychowawcy jest umiejętność komponowania odpowiednich 
programów resocjalizacyjnych w zależności od typu osobowości podopiecznego i od 
przejawianej przezeń specyficznej podatności na oddziaływania resocjalizacyjne. 

Mając na uwadze podkreślaną na kartach niniejszej książki konieczność  głębszego 

poznania psychiki wychowanka w celu dostosowania do niej odpowiednich metod 

background image

postępowania resocjalizacyjnego, w nowoczesnych postaciach oddziaływania 
resocjalizacyjnego musi znaleźć się miejsce na orientację na coraz to szersze i głębsze 
wyrażanie potrzeb wychowanka, jego marzeń, tęsknot i niepokojów. Jednym słowem na 
ukazanie jego, z reguły bardzo złożonego wewnętrznego świata, jako że tylko tą drogą poznać 
możemy całą  złożoność  świadomych i podświadomych struktur motywacyjnych ludzi H 
wykolejonych. 
Do tego zaś celu służą różne formy ekspresji twórczej! Przeto wiele uwagi poświęca się 
dzisiaj temu, aby umożliwić wychowankom, zarówno poprzez tworzenie odpowiednich 
warunków, jak i poprzez pobudzanie wyobraźni, możliwość wypowiedzi za pomocą sztuki. 
Artoterapia zyskuje coraz szersze zastosowanie we wspomaganiu nowocześnie pojmowanego 
procesu resocjalizacji.  

Waga owej artoterapii polega nie tylko na tym, że stanowi ona najbardziej na dobrą 

sprawę precyzyjny wskaźnik diagnostyczny problemów emocjonalnych, a także i typu 
osobowości wychowanka, zawiera ona ponadto znany od najdawniejszych czasów czynnik 
katarktyczny, czyli wielką siłę uzdrawiającą i przywracającą do równowagi zaburzone, często 
nawet poważnie, funkcje psychiczne! 

Spośród wielu form twórczości najbardziej —jak się wydaje — szerokie zastosowanie 

zdobywa dramatoterapia i to zarówno jako sztuka scenicznego przedstawiania wielkich 
dramatów, potrafiących od stuleci wzniecać bardzo żywe przeżycia zarówno u tych, którzy 
oglądają przedstawienie, jak i u tych, którzy wcielają się na scenie w poszczególne postaci, 
oraz jako umiejętność konstruowania nowych scenariuszy, które zawieraj ą opowiedziane 
bezpośrednio lub za pośrednictwem symboli, wydarzenia z własnego, najczęściej burzliwego, 
życia. 

Owo „odegranie" zapisanych w języku akcji scenicznej własnych problemów i 

dylematów moralnych stanowi dzisiaj jedną z najczęściej stosowanych metod poszerzania 
coraz bardziej wyspecjalizowanych i zindywidualizowanych sposobów oddziaływania 
resocjalizacyjnego. 

Stąd też dzisiaj, zarówno wychowawca pracujący w zakładzie resocjalizacyjnym, jak i 

przede wszystkim student sposobiący się do tej roli musi wyrabiać sobie coraz szersze 
spojrzenie nie tylko na omawiane w niniejszej książce dostosowanie metod oddziaływania 
resocjalizacyjnego do psychiki wychowanka. Musi on jeszcze na każdym kroku pamiętać o 
wzbogaceniu procesu resocjalizacji wyzwoleniem nieobcej każdemu człowiekowi 
umiejętności tworzenia i chęci wypowiadania siebie w sposób inny — i bardziej 
wszechstronny, i bardziej dogłębny niż popełniane do tej pory przestępstwa, które też 
stanowią w jakimś stopniu ekspresję nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ANEKS 

Przykłady blankietów zapisu punktów  

Uzyskiwanych przez wychowanka każdego dnia 

 

 

 
 
 
 

Pokój mieszkalny 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. Skala 

ocen 

0 1

 


 

 3  4  ? 

1. 

łóżko (czystość, estetyka) 

2. Stół   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Obrazki 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Kredens 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Szafa 

      

 

 

 

 

 

 

6. Półki  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. Podłoga 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. Ubranie 

(układanie we właściwym miejscu) 

9. 

Brudne ubrania (układanie do prania) 

10. 

Przedmioty osobiste (naprawianie, czyszczenie itp.) 

11. Zasłony (odsłonięte lub zasłonięte,  

zgodnie z potrzebą)  

 

 

 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

12. 

Okna (otwierane i zamykane według potrzeby) 

13. 

Światło (wyłączone, kiedy niepotrzebne) 

14. Właściwe używanie sprzętu elektrycznego 
15. 

Śmieci (trzymanie w koszu i regularne wyrzucanie) 

16. Używanie garnków (i zwracanie do kuchni) 
17. 
 

Czystość ścian i stosowność zamieszczanych 
 tam dekoracji 

 

 

 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Higiena i wygląd 
 

Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. Skala 

ocen 

0  1 2 3 4  ?

1. Umycie 

się przed wyjściem do pracy (szkoły) 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Czyszczenie 

zębów  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Czyszczenie 

ubrania       

 

 

 

 

 

4. Wietrzenie 

ścielenie łóżek  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. Wietrzenie 

własnego 

pokoju   

 

 

         

6. 

Czesanie i szczotkowanie włosów 

 

 

 

         

7. Golenie 

się Gęśli niezbędne) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. Czystość ciała (regularność mycia się i kąpieli)   

 

 

 

 

 

 

 

9.  Czyszczenie 

obcinanie 

paznokci 

 

 

 

         

10. 
 

Stosowanie we właściwych proporcjach dezodorantów,  

wód zapachowych, kremów itp.   

 

 

 

 

 

 

11. 

Czyszczenie 

butów 

       

 

 

 

 

 

12. 

Stan guzików, sznurowadeł, 

zamków 

itp. 

 

 

         

13. 

Dostosowanie ubrania do okazji, rodzaju zajęć, 

pogody 

         

14. 

Utrzymywanie czystego wyglądu   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Poczucie elegancji, harmonii i stylu w ubiorze 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. Odkładanie 

brudnej 

bielizny 

 

 

 

         

17. 

Regularne oddawanie bielizny do prania   

 

 

 

 

 

 

18.  Czyszczenie 

bielizny 

osobistej   

 

 

         

19. Prasowanie 

odzieży  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Naprawa, cerowanie, zszywanie, przeszywanie itp. 

 

 

 

 

 

 

 

21. Mycie 

rąk 

przed 

jedzeniem 

      

 

 

 

 

 

22. 
 

Mycie się po powrocie z pracy (lub szkoły), po  

brudzącym zajęciu 

itp. 

    

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowanie w internacie 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp.  Skala 

ocen 

0 1 2 3 4 ? 

1. Pomaganie 

rówieśnikom 

ich 

problemach 

 

        

2.  Reagowanie 

na 

smutek 

innego 

wychowanka   

      

3. Pilnowanie 

własnych 

przedmiotów 

 

 

        

4. Pilnowanie 

własności 

innych   

 

 

        

5. Pożyczanie i dzielenie się swą własnością  

 

 

 

 

 

 

 

 

6. Zwracanie 

rzeczy 

pożyczonych  

 

 

        

7. Ochranianie 

własności zakładu 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. Bezpieczne 

używanie sprzętu: żelazka, 

maszynki 

elektr. 

itp.       

 9. 

Przestrzeganie przepisów porządkowych 

 

 

        

10. 
 

Pytanie o pozwolenie robienia niektórych rzeczy  

lub używania niektórych przedmiotów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 
 

Zgłaszanie się do pomocy w pracy,   

rozwiązywaniu 

problemu 

itp. 

    

 

 

 

 

 

 

12. Współpraca 

grupie   

 

 

 

        

13. Wykonywanie 

poleceń 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Nakrywanie do stołu 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Czyszczenie i wycieranie naczyń   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. Układanie przedmiotów (porządkowanie) 

 

 

        

17. 

Robienie 

zakupów 

      

 

 

 

 

 

 

18. 

Gotowanie 

      

 

 

 

 

 

 

19. Utrzymanie 

pomieszczeń w czystości i schludności 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Stosowanie lekarstw we właściwy 

sposób 

 

 

        

21. 
 

Właściwe używanie pieniędzy przeznaczonych na  

rozrywkę   

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Korzystanie z telefonu we właściwy 

sposób   

        

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowanie fizyczne 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 

LP. 

Skala ocen 

0 1  2 3 4  ? 

1. Bawienie 

się  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Działanie 

inicjatywne 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

3. Gwałtowność 

kontaktach 

innymi   

        

4. Inicjowanie 

kontaktów 

mężczyznami (chłopcami) 

 

 

 

 

 

 

5. 

Inicjowanie kontaktów z kobietami  
(dziewczętami)  

 

 

 

 

 

 

6. 
 

Reagowanie na kontakty inicjowane przez  

mężczyzn  (chłopców) 

   

 

 

 

 

 

 

7. 
 

Reagowanie na kontakty inicjowane przez  

kobiety (dziewczęta)    

 

 

 

 

 

 

8. Umiejętność zachowania dystansu społecznego         
9. 

Respektowanie potrzeby prywatności 

 

 

 

 

 

 

 

 

10.  Wykazywanie 

zrozumienia 

innych 

ludzi 

 

        

11. 

Postura 

       

 

 

 

 

 

12. 

Gesty        

 

 

 

 

 

13.  Kontakt 

wzrokowy 

 

 

 

 

        

14.  Mimika 

twarzy   

 

 

 

        

15. 

Chód 

      

 

 

 

 

 

 

16. Sprężystość 

kroku 

 

 

 

 

        

17. Zręczność manualna 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. Umiejętność jedzenia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19.  Ogólny 

sposób 

bycia 

 

 

 

        

20.  Sposób 

wykonywania 

pracy 

 

 

        

21. Umiejętność posługiwania się wyposażenie 

 

 

 

 

 

 

 

22.  Sposoby 

reagowania 

na 

obcych  

 

        

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowania werbalne 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

0 1 2 3 4 ? 

1. Słuchanie 

      

 

 

 

 

 

 

2. Stawianie 

pytań 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Odpowiedzi 

na 

pytania 

    

 

 

 

 

 

 

4.  Inicjowanie 

kontaktów 

werbalnych 

 

          

5. 
 

Reagowanie na kontakty werbalne inicjowane  

przez 

innych      

 

 

 

 

 

 

6. 

Bogactwo 

tematów 

     

 

 

 

 

 

 

7. 
 

Umiejętność zachowania właściwej  

długości 

wypowiedzi    

 

 

 

 

 

 

8. Jasność 

wypowiedzi     

 

 

 

 

 

 

9. 

Ton 

wypowiedzi 

     

 

 

 

 

 

 

10. Długość 

wypowiedzi     

 

 

 

 

 

 

11. 

Tempo 

wypowiedzi 

     

 

 

 

 

 

 

12. Język używany w rozmowie z personelem  

 

 

 

 

 

 

 

13. Język używany w rozmowie z rówieśnikami 

        

14. Umiejętność 

przerwania 

rozmowy 

 

 

          

15. 

Stosowanie 

pauz 

     

 

 

 

 

 

 

16. Wyrażanie 

zadowolenia 

    

 

 

 

 

 

 

17. Wyrażanie 

niezadowolenia 

    

 

 

 

 

 

 

18. 

Dawanie 

instrukcji 

     

 

 

 

 

 

 

19. 
 

Umiejętność właściwego stosowania  

zwrotów grzecznościowych    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Nauka i praca 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp. 

Skala ocen 

0 1 2 3 4 ? 

1. Wstawanie 

właściwej 

porze 

        

2. 

Toaleta 

poranna 

       

 

 

 

 

 

3. 

Odpowiednie 

ubranie       

 

 

 

 

 

4. 

Śniadanie   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. Przygotowanie 

niezbędnego 

ekwipunku  

 

        

6. Organizowanie 

pieniędzy, materiałów, informacji itp.  

 

 

 

 

 

 

7. Stosowanie 

przerw 

relaksujących 

 

 

 

        

8. Punktualność 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9. Współpraca z przełożonymi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Wychodzenie do pracy lub szkoły 

towarzystwi 

 

        

11. 
 

Pozdrawianie kolegów z innych oddziałów lub  

klas 

szkolnych 

   

 

 

 

 

 

 

12. 
 

Znajomość rozkładu zajęć lub harmonogramu  

pracy     

 

 

 

 

 

 

13. Sumienność w wykonywaniu zadań 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. Umiejętność pracy w zespole 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. Przejrzystość relacji z przebiegu pracy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprawności ogólne 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp.  Skala 

ocen 

0 1  2 3 4 ? 

1. Precyzyjność 

planowania 

      

 

 

 

 

 

2. 
 

Umiejętność orientowania się w czasie i  

kosztach różnych przedsięwzięć   

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Dyskutowanie planów i pomysłów 

personelem 

 

        

4. 
 

Umiejętność brania pod uwagę  

alternatywnych  rozwiązań  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5.  Podejmowanie 

decyzji 

(zdecydowanie)  

 

        

6. Planowanie 

budżetu (oszczędzanie) 

 

 

        

7.  Udzielanie 

informacji 

personelowi 

 

 

 

        

8. 

Ocenianie czasu trwania różnych czynności 

 

 

 

 

 

 

 

9. Umiejętność 

wykonywania 

instrukcji   

 

        

10. 

Dobre maniery i łatwość 

bycia   

 

 

        

11. 

Respektowanie zwyczajów społecznych 

 

 

        

12. 

Respektowanie publicznych wartości 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. Współdziałanie z innymi wychowankami   

 

 

 

 

 

 

 

background image

14. Umiejętność zachowania dystansu w towarzystwi e 

 

 

 

 

 

 

15. 

Reagowanie na polecenia personelu 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Przestrzeganie przepisów (poczucie kontroli) 

 

 

 

 

 

 

 

17. Używanie telefonu zgodnie z potrzebą 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Powracanie 

czasie 

       

 

 

 

 

 

19. Umiejętność składania sprawozdań 

rozmów   

        

20. Umiejętność przekazywania różnych 

informacji 

 

        

 

Rozwiązywanie problemów 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp. 

Skala ocen 

0 1 2 3 4 ?

1. Umiejętność wyjaśnienia własnego 

zachowania 

    

  

  

2. Umiejętność wyjaśnienia zachowania innych osób

 

 

 

 

 

 

 

 

3. Przedstawianie 

własnego 

punktu 

widzenia 

      

  

  

4. 

Uczestnictwo 

dyskusji 

     

 

 

 

 

 

5. Wysłuchiwanie argumentów innych ludzi  

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Popieranie innych w dyskusji 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. Obrona 

własnego 

punktu 

widzenia 

        

  

  

8. Przyjmowanie 

uwag 

krytycznych 

        

  

  

9. Wyrażanie 

oceny 

innych 

ludzi         

  

  

10. 

Tolerancja ludzi krytycznie nastawionych  

 

 

 

 

 

 

 

11. Przyjmowanie 

pochwał 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Reagowanie na ludzi chwalących 

        

  

  

13. Akceptowanie 

wyjaśnień   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Akceptowanie odmiennego punktu widzenia 

 

 

 

 

 

 

 

15. Ugodowość 

 

 

 

 

 

 

16. 

Stawianie 

celów 

      

 

 

 

 

 

17. Odkładanie 

zaspokojenia 

     

 

 

 

 

 

18. Rozumienie 

własnych ograniczeń   

 

 

 

 

 

 

 

19. Rozpoznawanie 

ograniczeń 

innych 

ludzi 

      

  

  

20. Akceptacja 

pomyłek 

innych 

osób 

        

  

  

21. Usprawiedliwianie 

się 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Akceptowanie usprawiedliwiania się 

innych 

osób 

    

  

  

23. 

Radzenie sobie z niepowodzeniami 

 

 

 

 

 

 

 

 

24. 

Tolerowanie 

zmian 

      

 

 

 

 

 

25. 

Proszenie 

pomoc 

      

 

 

 

 

 

26. Wyrażanie wdzięczności 

za 

pomoc        

  

  

27. Gotowość do pomocy innym 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

background image

Zestawienie uzyskanych punktów 

Lp

 

 
 

Imię i 
nazwisko 
wycho-
wanka

 

Pokój 
miesz-
kalny

 

 
 

Higiena 
i wygląd

 

 
 

Zacho-
wanie w 
internacie

 
 

Zacho-
wanie 
fizyczne 

 

Zacho-
wanie 
werbalne

 
 

Nauka 
i praca

 
 
 

Spraw- 
ności 
ogólne 

 
 

Rozwiązy-
wanie 
problemów 

 
 

RAZEM
 
 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 
 
 

 

 

 
 
 
 


Document Outline