background image

 

 

 

background image

 

 

 

 

R

R

o

o

b

b

e

e

r

r

t

t

 

 

K

K

r

r

a

a

k

k

o

o

w

w

i

i

a

a

k

k

 

 

 

 

 

 

Artykuły Portalu

 

D

D

U

U

C

C

H

H

O

O

W

W

A

A

.

.

P

P

L

L

 

 

 

 

 

    N

a wstępie chcę zaznaczyć, iż nie mam stuprocentowych dowodów na słuszność swoich 

teorii,  dlatego  proszę,  aby  każdy,  kto  czyta  moje  artykuły  nie  wierzył  bezwzględnie  we 
wszystko  co  piszę,  a  jedynie  zastanowił  się  i  odniósł  to  co  przeczytał  do  swojej  wiedzy, 
odczuć i doświadczeń. Na tej podstawie można zweryfikować moje informacje.    
     Proszę również, aby nikt nie krytykował zawartych tutaj treści tylko dlatego, że nie mieści 
się to w jego rozumowaniu, nie jest zgodne z jego teorią, wiedzą czy doświadczeniami, chyba, 
ż

e ma na to sensowne argumenty. 

 

 
 
 

Wydawnictwo  

DUCHOWA WIEDZA

 

 

 

background image

 

 

 

 

 

 

Copyright ©  Robert Krakowiak

 

 

 

 

 

 

 

Artykuły tutaj zawarte są własnością portalu DUCHOWA WIEDZA i nie mogą być 
powielane ani rozpowszechniane bez wcześniejszej zgody właściciela portalu.    

 

 

 

 

 

 

 

Robert Krakowiak 

 

tel. 0-601 50 55 54 

 

http://duchowa.pl 
 

background image

 

 

 

 

 

 

 

 

K

K

i

i

m

m

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

,

,

 

 

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

 

 

c

c

z

z

ł

ł

o

o

w

w

i

i

e

e

k

k

i

i

e

e

m

m

,

,

 

 

k

k

t

t

ó

ó

r

r

y

y

 

 

d

d

ą

ą

ż

ż

y

y

 

 

d

d

o

o

 

 

z

z

a

a

d

d

o

o

w

w

o

o

l

l

e

e

n

n

i

i

a

a

 

 

z

z

 

 

s

s

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

,

,

 

 

m

m

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

c

c

i

i

 

 

i

i

 

 

w

w

e

e

w

w

n

n

ę

ę

t

t

r

r

z

z

n

n

e

e

j

j

 

 

h

h

a

a

r

r

m

m

o

o

n

n

i

i

i

i

.

.

 

 

C

C

o

o

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

 

 

r

r

o

o

b

b

i

i

s

s

z

z

,

,

 

 

 

 

s

s

t

t

a

a

r

r

a

a

s

s

z

z

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

b

b

y

y

 

 

T

T

w

w

o

o

j

j

a

a

 

 

p

p

r

r

a

a

c

c

a

a

 

 

b

b

y

y

ł

ł

a

a

 

 

d

d

o

o

c

c

e

e

n

n

i

i

o

o

n

n

a

a

.

.

 

 

 

 

W

W

 

 

c

c

o

o

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

 

 

w

w

i

i

e

e

r

r

z

z

y

y

s

s

z

z

,

,

 

 

 

 

s

s

t

t

a

a

r

r

a

a

s

s

z

z

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

ż

ż

y

y

ć

ć

 

 

z

z

g

g

o

o

d

d

n

n

i

i

e

e

 

 

z

z

e

e

 

 

s

s

w

w

o

o

i

i

m

m

i

i

 

 

i

i

d

d

e

e

a

a

ł

ł

a

a

m

m

i

i

.

.

 

 

K

K

a

a

ż

ż

d

d

e

e

m

m

u

u

 

 

z

z

 

 

n

n

a

a

s

s

,

,

 

 

t

t

a

a

k

k

ż

ż

e

e

 

 

i

i

 

 

T

T

o

o

b

b

i

i

e

e

,

,

 

 

 

 

d

d

a

a

n

n

a

a

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

 

 

d

d

r

r

o

o

g

g

a

a

 

 

d

d

o

o

 

 

m

m

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

c

c

i

i

,

,

 

 

s

s

z

z

c

c

z

z

ę

ę

ś

ś

l

l

i

i

w

w

o

o

ś

ś

c

c

i

i

 

 

i

i

 

 

p

p

o

o

z

z

n

n

a

a

n

n

i

i

u

u

 

 

s

s

a

a

m

m

e

e

g

g

o

o

 

 

s

s

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

.

.

 

 

K

K

a

a

ż

ż

d

d

y

y

 

 

z

z

 

 

n

n

a

a

s

s

,

,

 

 

t

t

a

a

k

k

ż

ż

e

e

 

 

i

i

 

 

T

T

y

y

,

,

 

 

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

 

 

z

z

d

d

o

o

l

l

n

n

y

y

 

 

d

d

o

o

 

 

p

p

r

r

z

z

e

e

j

j

a

a

w

w

i

i

a

a

n

n

i

i

a

a

 

 

s

s

w

w

o

o

j

j

e

e

j

j

 

 

b

b

o

o

s

s

k

k

o

o

 

 

d

d

o

o

s

s

k

k

o

o

n

n

a

a

ł

ł

e

e

j

j

 

 

n

n

a

a

t

t

u

u

r

r

y

y

.

.

 

 

K

K

a

a

ż

ż

d

d

y

y

 

 

z

z

 

 

n

n

a

a

s

s

,

,

 

 

t

t

a

a

k

k

ż

ż

e

e

 

 

i

i

 

 

T

T

y

y

,

,

 

 

 

 

s

s

a

a

m

m

 

 

k

k

s

s

z

z

t

t

a

a

ł

ł

t

t

u

u

j

j

e

e

s

s

z

z

 

 

w

w

ł

ł

a

a

s

s

n

n

e

e

 

 

ż

ż

y

y

c

c

i

i

e

e

 

 

i

i

 

 

o

o

d

d

 

 

C

C

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

 

 

z

z

a

a

l

l

e

e

ż

ż

y

y

 

 

j

j

a

a

k

k

 

 

b

b

a

a

r

r

d

d

z

z

o

o

 

 

s

s

z

z

c

c

z

z

ę

ę

ś

ś

l

l

i

i

w

w

y

y

 

 

w

w

 

 

n

n

i

i

m

m

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

!

!

 

 

 

background image

 

 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 3

Artykuł 1 

K

K

R

R

Ó

Ó

T

T

K

K

A

A

 

 

I

I

N

N

S

S

T

T

R

R

U

U

K

K

C

C

J

J

A

A

 

 

U

U

Ż

Ż

Y

Y

W

W

A

A

N

N

I

I

A

A

 

 

Ż

Ż

Y

Y

C

C

I

I

A

A

 

 

 

„Zapukajcie, a będzie wam otwarte. 

Proście, a będzie wam dane.” 

              Usłyszałem  kiedyś  stwierdzenie,  iż  człowiek  został  stworzony  bez  instrukcji  obsługi. 
Przyglądając się ludzkiemu zachowaniu stwierdziłem, że coś w tym jest. Wystarczy przyjrzeć 
się temu, w jaki sposób ludzie traktują się nawzajem i jakie konsekwencje przynoszą ich nie-
przemyślane  decyzje  by  przekonać  się,  że  człowiek  rzeczywiście  nie  potrafi  posługiwać  się 
swoim życiem. Każdy z nas w swoim życiu podejmuje określona ilość decyzji, które z zało-
ż

enia  miały  doprowadzić  nas  do  szczęścia.  Pomyślmy  ile  z  nich  przynosi  zamierzony  efekt. 

Warto więc zastanowić się, co chcemy w życiu osiągnąć, a do czego tak naprawdę dążymy i 
na czym się koncentrujemy. 
     Brak dostatecznej wiedzy na nasz temat, a co za tym idzie, nasze życiowe doświadczenia 
skłaniają  nas  do  poszukiwania  samego  siebie.  Każdy  z  nas  niewątpliwie  zadał  sobie  nie  raz 
pytania, skąd przyszliśmy i dokąd tak naprawdę zmierzamy. Na to drugie pytanie każdy powi-
nien sam poszukać odpowiedzi, gdyż ścieżka rozwoju duchowego jest indywidualna dla każ-
dego  z  nas.  Jednak  niewątpliwie  naszym  wspólnym  celem  w  życiu  jest  osiągnięcie  pełni 
szczęścia  i  miłości,  a  do  tego  niezbędny  jest  rozwój  pełnej  samoświadomości  i samowystar-
czalności. Gdy zaczynamy poznawać siebie, uświadamiamy sobie, że jesteśmy nie tylko mate-
rialnymi istotami. Zauważamy, że mamy pragnienia, uczucia, emocje i intencje, które sterują 
naszym życiem, chociaż - musimy przyznać - nie zawsze tak, jak byśmy tego chcieli. 
     Kiedy  nauczam,  że  każdy  z  nas  decyduje  o  swoim  losie  i  sam  wybiera  sposób,  w  jaki 
będzie  żył,  spotykam  się  z  częstą  krytyką  tej  teorii  typu:  „Przecież  nikt  nie  wybrałby  sobie 
nędzy  i  cierpienia,  każdy  na  pewno  chciałby  być  bogaty  i  to  tak,  by  nie  musiał  nic  w  życiu 
robić”
. Jednak myślimy w taki sposób wyłącznie częścią naszego umysłu - świadomym, śred-
nim Ja. Natomiast o naszym losie decydują wszystkie nasze jaźnie. Podświadoma jaźń, mię-
dzy innymi, stara się wyrażać dawne nie uzdrowione urazy, paraliżuje nasze decyzje zakodo-
wanymi  w  sobie  lękami.  Nadświadomość  inspiruje  nas  i  pcha  do  dalszego  rozwoju,  dalszej 
pracy  nad  sobą,  materializując  nam  różne  życiowe  lekcje,  co  może  nie  zawsze  podoba  się 
ś

wiadomej części naszego umysłu, która skłania się raczej ku bierności. 

     Pod  wpływem  medytacyjnych  praktyk  między  naszymi  trzema  jaźniami  rodzi  się  coraz 
większy  kontakt,  zaczynamy  myśleć  nie  tylko  świadomą  -  logiczną  częścią  umysłu,  ale  bar-
dziej bierzemy pod uwagę pragnienia i intencje pozostałych jaźni. Wtedy często okazuje się, 
ż

e  przestaje  być  dla  nas  najważniejszym  posiadanie  mnóstwa  pieniędzy,  nie  potrzebujemy 

podróżować  po  świecie,  a  zaczynamy  chcieć  mieć  czystość  w  sobie,  harmonię,  spokój  i 
poczucie szczęścia w swoim wnętrzu. 
     Postanowiłem  napisać  ten  artykuł  dla  wszystkich  tych,  którzy  poważnie  traktują  siebie, 
swój  rozwój  i  swoja  obecność  na  tej  planecie.  Tekst  ten  jest  przeznaczony  do  praktycznego 
zastosowania. Ma on za zadanie pomóc w dążeniu do doskonałości, ale doskonałości dobrze 
rozumianej, której miarą jest szczęście. 
 

Poczucie szczęścia jest miarą doskonałości. 

 
      Postanowiłem  zamieścić  tutaj  informacje  na  temat  wszystkich  czynności,  które  należy 
wziąć  pod  uwagę  w  czasie  realizacji  stawianych  przez  siebie  celów.  Poszczególne  fazy  są 
opisane ogólnie, nie wyczerpuję w nich tematu, dlatego należy poszerzyć tę wiedzę. 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 4 

 
     MAPA ŚWIADOMOŚCI  
 
 

„Poznaj swoją mapę i naucz się drogowskazów, 

abyś przestał błądzić i szybko dotarł do celu swojego istnienia” 

 

     By  bardziej  obrazowo  przedstawić  naszą  psychiczną  konstrukcję,  naszą  świadomość, 
spróbuję  porównać  ją  do  mapy.  Będzie  to  mapa  naszej  świadomości,  która  ułatwi 
wyobrażenie  sobie  zależności  zachodzących  między  obiektami  na  niej  zawartymi.  Najpierw 
podzielmy ją na 3 części, trzy jaźnie: świadomą, podświadomą i nadświadomą. Kolejność nie 
jest  tutaj  przypadkowa,  gdyż  w  takiej  kolejności  mają  kontakt  między  sobą  czyli  że  umysł 
ś

wiadomy  i  nadświadomy  komunikują  się  między  sobą  za  pośrednictwem  jaźni 

podświadomej. 
 
     Umysł świadomy, czyli średnie Ja, przyjmuje informacje z zewnątrz czyli z otaczającego 
nas  środowiska  i  naszych  w  nim  doświadczeń,  analizuje  je  i  wyciąga  osobiste  wnioski.  Na 
podstawie  których  podejmuje  decyzje  i  poprzez  to  wpływa  na  nasze  życie,  kierując  się  przy 
tym  głównie  logicznym  myśleniem,  oraz  wyuczonymi  schematami.  Zdarza  się  jednak,  że 
ulega 

emocjom, 

pragnieniom, 

wyobrażeniom 

programom, 

które 

przechowuje 

podświadomość.  W  umyśle  świadomym,  który  cechuje  się  właśnie  logicznym  i 
intelektualnym myśleniem, znajduje się, nazwijmy to „monitor” oraz „kodeks moralny”. 
 
     Podświadoma  -  niższa  jaźń  natomiast  przechowuje  wszelkie  wyobrażenia  i  programy, 
które powstały przy udziale umysłu świadomego. Steruje również częściowo naszym życiem, 
a  dokładniej  sytuacjami,  które  przypisujemy  losowi  i  prawom  natury  w  przekonaniu,  iż  nie 
mamy na nie najmniejszego wpływu.  
 

To co potocznie nazywamy losem  

i prawem natury, a co ingeruje w nasze życie,  

leży w kwestii działań naszej podświadomości. 

 

     Za wszystkie losowe zdarzenia  w naszym życiu, jak również za zasady rządzące światem 
fizycznym,  które  nas  dotykają,    jest  odpowiedzialna  nasza  podświadomość,  która  kieruje  się 
przechowywanymi  w  sobie  programami  i  wyobrażeniami  przyjętymi  w  zdecydowanej 
większości  z  zewnątrz,  od  otaczających  nas  ludzi.  To,  że  na  przykład,  ulegamy  prawom 
grawitacji,  to  tylko  nasze  wyobrażenie  w  które  świece  wierzymy,  a  wierzymy  bo  inni  w  to 
wierzą  itd.  To  prawo  znają  i  zmieniają  Jogini  którzy  lewitują.  W  świadomości  europejskiej 
jest jednak przekonanie, że to tylko wymyślone bajki.   
     Tak więc każdemu zostają wykreowane jego życiowe zdarzenia, przypisywane wypadkom 
losowym, bądź prawom natur. Wykonuje to jednak nasza podświadomość będąca przekonana 
o  wpływie  takiego  prawa  na  nas.  Takie  programy  w  podświadomości  kodują  się,  jak 
wspomniałem, za sprawą naszego umysłu świadomego, a dokładnie za sprawą tego na czym 
się  on  koncentrował,  co  zaobserwował,  w  co  uwierzył  i  do  czego  dał  się  przekonać.  Nasza 
podświadomość,  bacznie  przyglądając  się  temu,  na  czym  koncentruje  się  umysł  świadomy  i 
stara  się  dokładnie  odwzorować  jego  myślenie.  Niższa  jaźń,  za  wszelką  cenę,  stara  się  więc 
wykreować w postaci „losowego zdarzenia” coś, co w jej odczuciu jest przez nas, czyli umysł 
ś

wiadomy, oczekiwane. Wniosek z tego: 

 

Umiejętnie sterując koncentracją umysłu świadomego, 

możemy mieć pełny wpływ na nasz los i kontrolę nad nim. 

 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 5

     Naszym  losem  kieruje  również  pewien  mechanizm,  którym  częściowo  zawiaduje  umysł 
podświadomy  a  częściowo  wyższa  jaźń.  Mechanizm  ten  znany  jest  w  naukach  buddyjskich 
jako prawo karmy - prawo przyczyny i skutku (został on pokrótce przedstawiony przeze mnie 
w  rozdziale:  „Co  tak  naprawdę  decyduje  o  naszym  losie”).  Podświadoma  jaźń  realizuje 
również  zakodowane  w  przeszłości  programy  i  wzorce  myślowe,  które  wydają  jej  się  nadal 
potrzebne, nie zawsze jednak adekwatne do naszej aktualnej sytuacji. 
     Niższe  Ja  cechuje  się  prostym  myśleniem  typowym  dla  dziecka.  Ta  jaźń  bierze  wszystko 
dosłownie,  kieruje  się  emocjami,  myśli  jedynie  w  czasie  teraźniejszym  i  wyciąga  proste 
wnioski  na  podstawie  dostarczanych  jej  informacji,  bez  głębszej  ich  analizy.  Z 
podświadomością  należy  więc  rozmawiać  podobnie  jak  rozmawia  się  z  dzieckiem.  Jest  ona 
bowiem  łatwowierna,  często  nawet  żarty  traktuje  poważnie.  Należy  o  tym  pamiętać 
szczególnie  w  czasie  układania  sobie  afirmacji.  Podświadoma  jaźń  posługuje  się  językiem 
obrazów  i  symboli,  tzn.  należy  jej  w  formie  komunikatu  podsyłać  obraz,  np.  jakiegoś 
przedmiotu,  który  kojarzy  się  z  tym,  co  chcemy  jej  przekazać,  i  na  odwrót,  obrazy  z 
podświadomości  należy  odbierać  jako  symboliczne,  czyli  należy  zastanowić  się  nad  ich 
znaczeniem i skojarzeniami. 
     Jeśli do czegoś dążymy i koncentrujemy się na tym naszym umysłem świadomym, ale cel 
ten  jest  niesprecyzowany,  nierealny,  bądź  nasze  dążenia  są  sprzeczne  z  sobą,  wykluczające 
się,  to nasza niższe Ja kreuje nam to, co jest najbardziej zbliżone do naszych aspiracji, bądź 
jest im najbliższe skojarzeniowo. W przypadku sprzeczności szuka kompromisów, jednak są 
to  kompromisy  na  miarę  jej  wyobrażeń,  co  znaczy,  że  mogą  one  być  zupełnie  niezgodne  z 
intencjami  świadomej  części naszego umysłu. Ta jaźń zawiera w sobie „wyobrażenia o nas” 
oraz „moc sprawczą”. 
 
     Trzecia  jaźń  -  wyższa,  zwana  nadświadomą,  przez  wielu  zapominana  i  niedoceniana, 
cechuje  się  intuicyjnym,  wydawałoby  się  czasem  nieracjonalnym,  jednak  w  praktyce 
najbardziej trafnym, myśleniem. Pokazuje nam najlepsze rozwiązania, dzięki którym możliwe 
jest nasze w pełni stabilne funkcjonowanie oraz dalszy rozwój. W niej zawarta jest „matryca 
naszej doskonałości” oraz „intuicja”, która podsuwa nam najlepsze rozwiązania zbliżające nas 
do doskonałego obrazu siebie. 
 

 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 6 

     Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym częściom naszych trzech jaźni. 
 
     Monitor  ma  za  zadanie  monitorować  otaczającą  nas  rzeczywistość  i  procesy  myślowe 
zachodzące  w  świadomej  jaźni.  Charakteryzuje  się  on  zdolnością  wizualizacji.  Wszystkie 
zaobserwowane otaczające nas zdarzenia, które zarejestrował oraz nasze świadome decyzje, a 
także  wizje  stworzone  oczami  wyobraźni,  przekazuje  na  przechowanie  do  podświadomości, 
gdzie są magazynowane w „zbiorze Ego”. 
 
     Ego  to  magazyn  wyobrażeń  o  sobie,  otaczającym  nas  świecie  i  możliwościach 
przejawiania  się  w  nim.  Przechowuje  wszystkie  informacje  i  wyobrażenia,  które  biorą  się  z 
tego,  na  czym  koncentruje  się  średnia  jaźń  a  dokładnie  nasz  „monitor".  Średnią  wypadkową 
tych wyobrażeń  kieruje się „moc sprawcza” w czasie kreacji zdarzeń, których doświadczamy. 
„Ego”  lubi  wiedzieć  o  sobie  jak  najwięcej,  nie  lubi  zmian  i  pozbywania  się  jakichkolwiek 
wyobrażeń, nawet jeśli są one negatywne. Jednym słowem, woli mieć złe wyobrażenia niż nie 
mieć ich w ogóle. Jeśli przechowuje w sobie sprzeczne z sobą wyobrażenia, to wprowadza w 
zakłopotanie,  dysharmonię,  a  nawet  doprowadza  do  głębokiej  depresji  całą  „mapę”  czyli 
naszą świadomość, nas samych.  
 
     Kodeks  moralny  jest  wyznacznikiem  naszego  świadomego  postępowania.  Został 
wypracowany  głównie  przez  system  wychowawczy  w  okresie  naszego  dzieciństwa.  Zajmuje 
on funkcje centrum dowodzenia naszej świadomości, naszej deski rozdzielczej, gdyż z niego 
wychodzą  wszelkie  decyzje  które  podejmujemy.  Nim  przede  wszystkim  kieruje  się  nasz 
ś

wiadomy, logiczny umysł podejmując wszelkie decyzje, wykonanie których zleca kolejnemu 

punktowi naszej mapy, tj. „mocy sprawczej”. 
 
     Moc  sprawcza  zawiera  się  w  podświadomej  części  naszej  mapy  i  przez  nią  jest 
zawiadywana. Owa moc jest odpowiedzialna za nasze zdarzenia losowe, czyli za to, co i kogo 
na swojej drodze życiowej spotykamy, czego dzięki tym osobom i z ich strony doświadczamy 
itp.  „Moc  sprawcza”  obecnie  kieruje  się  zawartością  „magazynu  wyobrażeń”  i  realizuje 
wypadkową tego, co jest w nim zakodowane, mimo iż początkowo, gdy nie mieliśmy jeszcze 
wyobrażeń,  słuchała  naszego,  słabo  rozwiniętego  wówczas,    „kodeksu  moralnego”.  Nasza 
ś

wiadoma  część  umysłu,  nie  wierząc  wówczas  w  siebie  i  w  to,  że  może  sama  decydować  o 

naszym  życiu,  zaczęła  gromadzić  wyobrażenia  na  swój  temat,  przyjmując  je  od  otoczenia. 
Ś

rednie Ja nie wiedząc zupełnie, co miałoby zlecić „mocy sprawczej”, nie wierząc jeszcze, że 

cokolwiek  samo  może,  co  wynikało  z  nieznajomości  siebie  i  niskiej  samooceny,  zleciło 
„mocy  sprawczej”  kierowanie  się  „zbiorem  wyobrażeń”,  w  których  przechowywane  są  w 
większości  wyobrażenia  i  opinie  innych  na  nasz  temat  i  nasze,  wyciągnięte  na  podstawie 
powyższych  wnioski.  A  działo  się  tak  dlatego,  że  mieliśmy  przekonanie,  iż  to  inni  wiedzą 
lepiej, co ja - jako jednostka - mogę, na co ja zasługuję, co ja potrafię, a co mi się nigdy nie 
uda. 
 
     Matryca doskonałości, która jest atutem wyższego Ja, jest niczym innym jak obrazem nas 
doskonałych. W niej znajdują się wszelkie informacje o naszej nieograniczonej doskonałości, 
nasz  doskonały  wizerunek,  nasze  wszelkie  możliwości,  predyspozycje  i  umiejętności,  które 
ułatwiają  i  umilają  nam  życie.  Nasza  nadświadomość,  korzystając  z  „matrycy”,  potrafi 
pokazać  nam  najlepsze  rozwiązania  naszych  problemów,  przy  czym  nakłania  nas  do 
kierowania się miłością, dobrocią i do dążenia ku wiecznemu szczęściu. Jeśli średnia jaźń nie 
ma kontaktu z wyższym Ja, a co za tym idzie, nie wzoruje się na zawartej w niej „matrycy”, to 
za taką matrycę traktuje otaczającą nas rzeczywistość i otaczających nas ludzi, do których się 
upodobniamy. 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 7

     Poznając całą naszą świadomość, nietrudno stwierdzić, że im słabszy jest kontakt między 
poszczególnymi  jaźniami,  tym  trudniejsze  jest  funkcjonowanie  całego  umysłu  czyli 
trudniejsze  poruszanie  się  po  naszej  mapie  i  w  rezultacie  -  słabsza  kontrola  naszego  losu. 
Jednak  dzięki  jej  poznaniu  możemy  znacznie  łatwiej  zrozumieć  samych  siebie,  sprawniej 
poruszać po całej świadomości i nauczyć się żyć w radosny i korzystny dla nas sposób.  
 
     O różnicach między średnim i niższym Ja, konfliktach między nimi, oraz o tym jak lepiej 
porozumiewać  się  z  podświadomością  możesz  przeczytać  w  artykule:  „REGRESJA  – 
wycieczka w głąb siebie”. 
 
 
 
     RUCHY TEKTONICZNE NASZEJ ŚWIADOMOŚCI  
 
 
     Z  lekcji  religii  na  pewno  pamiętamy  nauki,  iż  człowiek  jest  stworzony  na  wzór  i 
podobieństwo Boże. Podobne przekonanie panuje prawie w każdej religii, co znaczyłoby, że z 
założenia  mamy  prawo  rozwijać  się  i  urzeczywistnić  porównywalny  do  Boga  poziom 
ś

wiadomości. Dlaczego więc takiej doskonałości nie przejawiamy?  

     Sięgnijmy więc do historii i zastanówmy się. Bóg stworzył nas jako istoty doskonałe czyli 
stworzył nas z „matrycą doskonałości” i „mocą sprawczą”, jednak dał nam wolną wolę, no i 
oczywiście  nie  dał  nam  instrukcji  używania  życia  ;).  Na  początku  powstała  jedna  myśl 
„JESTEM” i tak się zaczęło. Wyodrębnił się wówczas „monitor”, który to zaobserwował oraz 
„centrum  dowodzenia”  (zwane  tutaj  „kodeksem  moralnym”),  które  to  stwierdziło.  Owszem, 
dochodziły  do  nas  sygnały  z  naszej  „matrycy”  o  naszej  doskonałości,  ale  mając 
niewypracowane poczucie własnej wartości, brak wiary w siebie i deklaracji, co chcielibyśmy 
robić  i  jak  się  rozwijać,  odrzucaliśmy  sugestie  z  wyższego  Ja,  traktując  je  jako  nierealne. 
Powątpiewając  w  swoją  doskonałość,  odizolowaliśmy  się  od  swojej  „matrycy”  czyli 
zamknęliśmy  się  na  „intuicję”.  W  tym  momencie  zrodził  się  podział  na  świadomą  i 
nadświadomą jaźń. 
     Życie  jednak  pchało  nas  do  przodu.  Skoro  byliśmy  świadomi  naszego  istnienia,  ale 
odcięliśmy się od doskonałego obrazu siebie, to w efekcie zaczęliśmy się zastanawiać: „Kim 
jestem  i  co  ja  tu  robię?”.  W  tym  momencie  zaczął  się  rozwijać  intelekt  oraz  podatność  na 
przyjmowanie wyobrażeń o sobie z zewnątrz, w przekonaniu, że skoro ja nie wiem, kim i jaki 
jestem,  to  może  otaczające  mnie  osoby  coś  o  mnie  wiedzą.  I  tak  posypała  się  lawina 
informacji  na  nasz  temat.  Potrzebny  stał  się  nam  więc  magazyn,  który  by  te  informacje 
przechowywał.  W  tym  celu  stworzyliśmy  sobie  „magazyn  wyobrażeń”,  który  zaczął 
gromadzić wszelkie informacje w przekonaniu, że może kiedyś się przydadzą. Z chaosu myśli 
i  sprzecznych  z  sobą  wyobrażeń,  a  co  za  tym  idzie,  braku  klarownego  obrazu  siebie, 
wpadliśmy w pęd gromadzenia informacji. Chcieliśmy mieć ich jak najwięcej wierząc, że jeśli 
dowiemy  się  jeszcze  więcej,  to  w  końcu  poznamy  siebie  i  wyklaruje  się  pełny  obraz  nas,  w 
którym  nie  będzie  sprzeczności.  Efektu  można  było  się  łatwo  domyślać  -  coraz  więcej 
komunikatów  z  coraz  to  różnych  źródeł,  z  różnymi  wobec  nas  intencjami,  w  konsekwencji 
coraz  większy  chaos  informacyjny.  Próba  poskładania  tego  i  stworzenia  sensownego 
wizerunku, biorąc pod uwagę oczywiście wszelkie zakodowane informacje, zawsze spalała na 
panewce,  a  czasem  nawet  doprowadzała  do  wściekłości  i  depresji.  I  tak  zaczęły  rodzić  się 
nasze  emocje  i  intencje.  Ponieważ  dłużej  tego  nie  mogliśmy  znieść,  nie  pozostało  nam  nic 
innego, jak zacząć odcinać się od magazynowanych wyobrażeń. 
     W tym samym czasie nasza „moc sprawcza” ciągle dopytywała się „kodeksu moralnego”, 
co ma robić, jak się przejawiać, co ma kreować w naszym życiu, co może nas w nim spotykać. 
Zagubiony  i  słabo  rozwinięty  wówczas  „kodeks  moralny”  odsyłał  ją  do  „magazynu 
wyobrażeń” w przekonaniu, że sam nic nie wie, a otaczający nas ludzie na pewno są na nasz 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 8 

temat  bardziej  poinformowani.  „Moc  sprawcza”  została  więc  skierowana  do  „magazynu 
wyobrażeń” i zaczęła materializować wypadkową zawartych w niej informacji. Efektem tego 
stały się, potocznie uznane za losowe, zdarzenia nie zawsze dla nas korzystne. 
     W  powstałym  chaosie,  nie  umiejąc  i  nie  chcąc  decydować  za  siebie  ani  odczuwać 
nagromadzonych  informacji,  emocji  i  wyobrażeń  postanowiliśmy  od  nich  się  odciąć,  dzięki 
czemu  stworzył  się  kolejny  podział  naszego  umysłu  na  jego  świadomą  część  oraz 
podświadomą, która zawarła w sobie „magazyn ego” i „moc sprawczą”, którą odesłaliśmy do 
słuchania  i  materializowania  wyobrażeń  o  sobie.  Tak  wytworzyła  się  obecna  mapa  naszej 
ś

wiadomości. 

     Początki  i  potyczki  narodzin  podziału  naszej  świadomości  są  również  zawarte  w 
artykułach:  „List  od  aniołka”,  „Krótka  opowieść  o  stworzeniu”  oraz  „Krótka  opowieść  o 
drodze do urzeczywistnienia”. 
 
 
 
     BŁĘDNE SZLAKI NA MAPIE ŚWIADOMOŚCI  
 
 
     Ludzie,  podejmując  decyzje  dotyczące  np.  współpracy  z  innymi  czy  rozpoczęcia  jakiejś 
działalności,  kierują  się  zazwyczaj  umysłem  świadomym  czyli  racjonalnym  myśleniem. 
Kierują  się  wówczas  jedynie  informacją,  którą  na  dany  temat  posiadają,  stosując  czystą 
kalkulację,  wyliczając,  co  się  bardziej  opłaca  a  co  nie,  co  wydaje  się  bardziej  realne, 
bezpieczne,  a  co  mogłoby  być  bardziej  ryzykowne.  Wyliczenia  takie  biorą  się  z  rachunku 
prawdopodobieństwa. Taka wiedza, informacje i przemyślenia często są niewystarczające, nie 
jesteśmy  bowiem  świadomi  wielu  zagrożeń  bądź  celowo  zostaliśmy  wprowadzeni  w  błąd 
przez  innych.  Nie  jesteśmy  również  świadomi  pozytywnych  wartości,  które  mogą  przynieść 
inne  decyzje.  Na  podstawie  takich  informacji  nasze  przemyślenia,  a  nawet  ich  dogłębna 
analiza, może okazać się błędna. 
     Adepci  ścieżek  duchowych,  chcący  kierować  się  w  życiu  intuicją,  zaczynają  najpierw  od 
nawiązywania  kontaktu  z  niższym  Ja,  dzięki  czemu  są  w  stanie  uniknąć  wielu  zagrożeń. 
Zaobserwowałem  u  takich  osób,  że  często  unikają  one  jednak  i  pozytywnych  decyzji,  gdyż 
przestają  one  myśleć  racjonalnie,  a  chcąc  słuchać  wyłącznie  intuicji,  często  nie  potrafią 
odróżnić jej od podświadomych podszeptów, które biorą się z zakodowanych w niej wzorców 
zachowań, często błędnych. Podświadoma jaźń takiej osoby często odradza jej podejmowanie 
decyzji,  które  przyniosłyby  wiele  pozytywnych  zmian,  dlatego  że  ta  jaźń  nie  lubi  właśnie 
zmian nawet wtedy, jeśli są one korzystne. 
     Jak to ma się w praktyce. Jeśli kierujemy się wyłącznie świadomą jaźnią czyli logicznym 
myśleniem,  to  wykorzystujemy  wyłącznie  wiedzę,  jaką  posiadamy,  a  która  dotarła  do  nas  z 
zewnątrz, wobec której nie mamy pewności, czy jest słuszna i prawdziwa. Jeśli kierujemy się 
jedynie  umysłem  podświadomym  czyli  odczuciami,  to  jaźń  podświadoma  podsuwa  nam 
pomysły,  które  w  jej  odczuciu  są  dobre  dla  nas  (najczęściej  będzie  to  brak  zmian  i 
realizowanie dotychczasowego stanu). Często ta jaźń może wręcz zachęcać do destrukcyjnego 
działania, gdyż w jej wyobrażeniu właśnie ono jest dla nas korzystne. 
     Umysł  podświadomy  przechowuje  wiele  destrukcyjnych  programów,  które  możemy 
traktować  jako  dobre  dla  nas,  dlatego  zdarza  się,  że  swoje  wzorce  destrukcyjne  traktujemy 
jako  intuicję.  Niższe  Ja  stara  się  za  wszelką  cenę  udowodnić  rację  swoich  wzorców,  które 
przechowuje, dlatego że kiedyś uznaliśmy je za dobre i od tamtej pory nie zostało zmienione 
nasze stanowisko wobec nich, mimo iż radykalnie mogła zmienić się nasza życiowa sytuacja. 
Dlatego też w czasie pracy z afirmacjami często napotykamy na opór ze strony podświadomej 
części umysłu. 
 

Podświadomość nie odróżnia dobra od zła, 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 9

rozróżnia jedynie programy, z którymi się utożsamia, 

od tych, które nie zostały zapisane w magazynie ego. 

 

     Skąd się takie programy w nas biorą, szerzej wyjaśnia również artykuł: „Co tak naprawdę 
decyduje o naszym losie” 
 
     Kolejną,  bardzo  istotną  kwestią  na  ścieżce  samorealizacji,  o  której  nie  należy  zapominać 
jest  praca  nad  podnoszeniem  samooceny.  Jeśli  nasza  samoocena  będzie  niska,  wtedy 
trudniej  jest  nam  uwierzyć  w  pozytywne  programy,  a  łatwiej  ulegamy  destrukcyjnym 
wzorcom, nie umiejąc ich odróżnić od korzystnych dla nas. 
     Człowiek,  który  dąży  do  doskonałości  we  wszystkim,  chcący  sobie  udowodnić,  że  we 
wszystkim  jest  dobry,  tak  naprawdę  ma  niskie  poczucie  własnej  wartości.  Najczęściej  są  to 
wyłącznie  intencje  dowartościowywania  się,  które  bazują  na  jego  niskiej  samoocenie. 
Człowiek naprawdę wartościowy potrafi powiedzieć: „Nie wiem, nie umiem tego, nie jest mi 
to  potrzebne”.  Będzie  w  swoim  życiu  realizował  wyłącznie  to,  co  tak  naprawdę  jest  mu 
przydatne  i  co  będzie  dawało  satysfakcję,  bez  potrzeby  udowadniania  czegokolwiek  sobie  i 
innym.  Ale  równocześnie  musimy  pamiętać,  że  nie  należy  czuć  się  lepszymi  od  innych, 
możemy  za  to  przejawiać  w  danym  momencie  większe  ambicje  i  wiarę  w  siebie  od  innych 
konkretnych osób. 
 
 
 
     PIERWSZE WYPRAWY SZLAKAMI MAPY  
 
 
     Co  więc  należy  zrobić,  by  nasze  decyzje  były  w  pełni  korzystne  dla  nas?  Należy  przede 
wszystkim  zaobserwować  myślenie  obu  jaźni,  świadomej  i  podświadomej,  przyjrzeć  się 
obiektywnie  informacjom,  jakie  dostajemy  z  ich  strony,  nauczyć  się  odróżniać  wzorce 
zachowań  zakodowane  w  podświadomej  części  umysłu  od  informacji  z  umysłu 
nadświadomego, które będą w pełni dla nas korzystne. A jak je odróżnić? W tym celu trzeba 
unikać pożądania, emocjonalnego popędu, pośpiechu, które zazwyczaj towarzyszą sugestiom 
z  podświadomości.  Sugestii  nadświadomej  zawsze  towarzyszy  spokój  i  przyjemne odczucie, 
pewność, że ta decyzja, to działanie będzie dla nas dobre. Nie będzie tam również lęków czy 
przestróg przed złem, które mogłoby nas spotkać a jedynie, w poczuciu spokoju, przyjemnie 
kojarzące  się  najlepsze  rozwiązanie.  W  sytuacji  błędnych  decyzji  wyższe  Ja  przejawia  opór 
przed ich realizacją. 
     Aby  prawidłowo  posługiwać  się  naszą  mapą,  należy  rozróżnić,  a  następnie  umiejętnie 
połączyć  informacje  z  wszystkich  trzech  jaźni.  Umysł  świadomy  ma  wiedzieć,  czego  chce, 
jednak  ma  skoncentrować  się  na  efekcie  ostatecznym  zamierzonego  celu.  Sugestie  z 
podświadomości  mają  przestrzegać  nas  przed  ewentualnymi  zagrożeniami  i  realizacją 
negatywnych  wzorców,  które  należy  przeprogramować  poprzez  pracę  z  afirmacjami, 
medytacją  itp.  Powinno  nauczyć  się  umiejętnie,  ze  spokojem  i  pokorą,  wsłuchiwać  w  głos 
nadświadomości,  która  pokazuje  nam  najlepszą  drogę  do  celu  i  podpowiada  najtrafniejsze 
rozwiązania.  Jednak  kierować  się  nim  możemy  wówczas,  kiedy  będziemy  umiejętnie 
rozróżniać ten głos od podpowiedzi podświadomych, czyli wtedy, kiedy będziemy pewni, że 
jest  to  głos  z  nadświadomej  części  umysłu.  Jeśli  zlecamy  swojej  „mocy  sprawczej” 
przekonanie,  że  możemy  coś  zrobić,  stać  nas  na  to,  są  możliwości  ku  temu,  pomimo  że  nie 
wiemy jeszcze, jak to zrobić, wówczas nasza podświadomość sama kontaktuje się z umysłem 
nadświadomym, by on podsunął nam najlepsze rozwiązanie. 
     Należy pamiętać, że intuicja często podpowiada nieoczekiwane, zaskakujące lub, wydające 
się  nam,  ryzykowne  decyzje,  które  z  rachunku  prawdopodobieństwa  i  z  posiadanej  wiedzy 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 10 

mogłyby  nie  mieć  racji  bytu,  jednak  w  praktyce  okazują  się  najbardziej  trafne  i  korzystne. 
Intuicyjne  podpowiedzi  wraz  z  wizją  celu  ostatecznego,  na  którym  się  koncentrujemy, 
przechwytuje  umysł  podświadomy,  który  za  pomocą  „mocy  sprawczej”,  popartej  naszym 
ś

wiadomym działaniem, wdraża je w życie.  

     W  skrócie  można  powiedzieć,  że  umysł  świadomy  jest  zleceniodawcą,  podświadomy 
wykonawcą a nadświadomy pomysłodawcą. Niższe Ja jest więc robotnikiem, który wykonuje 
zlecenia pozostałych jaźni. Należy pamiętać, że gdy zostanie coś owemu robotnikowi zlecone, 
ale nie zostanie wyjaśnione, co i jak dokładnie ma zrobić, to on zlecenie wykona po swojemu, 
na  miarę  wyuczonych  przez  siebie  schematów,  co  nie  zawsze  daje  pożądany  efekt.  Trzeba 
więc pamiętać, by dokładnie precyzować i wyjaśniać swoje zlecenia. 
 

Średnie Ja - zleceniodawca. 

Niższe Ja - wykonawca. 

Wyższe Ja - pomysłodawca. 

 

     Możemy  więc  wpływać  na  „moc  sprawczą”,  naszym  „centrum  dowodzenia”,  ale  za 
pośrednictwem  „magazynu  wyobrażeń”  i  należy  to  robić  umiejętnie.  „Magazyn  wyobrażeń” 
nie  ma  również  bezpośredniego  kontaktu  z  naszym  „moralnym  centrum”,  ma  go  za 
pośrednictwem „monitora”. W praktyce wygląda to tak, że podświadomość nie rozumie słów, 
tylko obrazy, jakie tworzą wypowiadane przez nas słowa, które są systematycznie powtarzane. 
     Pierwszym  krokiem,  by  umiejętnie  wpływać  na  naszą  „moc  sprawczą” tak, by cała nasza 
mapa  odzyskała  zdrowe  funkcjonowanie,  jest  nauka  pozytywnego  myślenia.  Chce  jednak 
podkreślić,  że  chodzi  tutaj  o  zdrowe  podejście  to  takiej  nauki.  Chodzi  mi  o  pozytywne 
myślenie, które nie polega na oszukiwaniu się czy okłamywaniu, ale o takie, które łączy się z 
uwalnianiem  negatywnych  i  destrukcyjnych  wzorców  zachowań.  Na  ten  temat  polecam 
rozdział: „Pamiętaj o optymizmie”. 
     Wiedząc,  iż  „magazyn  ego”  karmi  się  obrazami,  musimy  nauczyć  się  konstruować  swoje 
myśli  i  wypowiadane  zdania  tak,  by  stworzyły  one  pożądany  przez  nas  obraz.  Nasz cel, jaki 
sobie  planujemy,  musi  więc  być  dobrze  zobrazowany  w  sposób  zrozumiały  dla 
podświadomości.  Przez  systematyczne  wizualizacje  tego  celu,  lub  powtarzanie  właściwie 
ułożonych  zdań  -  afirmacji,  formułujemy  podświadomości  cel,  jaki  ma  nam  ona 
zmaterializować.  By  mieć  pewność,  że  nasze  afirmacje  są  prawidłowe,  najlepiej  jest 
powiedzieć  je  sobie  w  myślach  i  sprawdzić,  jak  te  słowa  malują  się  w  naszej  wyobraźni  i 
zastanowić  się,  czy  to  jest  dokładnie  to,  czego  tak  naprawdę  oczekujemy.  Niezbędne  tutaj 
będzie  nauczenie  się  języka  podświadomości,  która  nieco  inaczej  postrzega  i  interpretuje 
wypowiadane  przez  nas  słowa  i  myśli.  Aby  samodzielnie  pracować  z  afirmacjami,  należy 
nauczyć się umiejętnie je układać, tak by były one trafne i odpowiednie dla nas. Dokładniej i 
szerzej  piszę  o  tym  w  mojej  książce:  DZIECI  REGRESJI  -  Uzdrawianie  dzieciństwa,  w 
rozdziale pod tytułem „Nie bójmy się afirmacji”. Wyjaśniam w nim, jakie afirmacje działają 
w danej sytuacji i jakie afirmacje w pewnych sytuacjach mogłyby okazać się wręcz szkodliwe 
dla nas. 
     Podam taki przykład, jeśli będziesz powtarzał sobie myśl: „W moim życiu nie pojawiają 
się  żadne  zagrożenia
”,  to  Twój  umysł  świadomy  zinterpretuje  ją  pozytywnie.  Jednak  w 
„monitorze”  powstanie  obraz  wszelkich  zagrożeń,  które  rzekomo  mają  się  nie  wydarzyć  w 
Twoim  życiu,  a  zgodnie  z  zasadą:  „W  naszym  życiu  materializuje  się  to,  na  czym  się 
koncentrujemy”,  wizja  wszelkich  zagrożeń  zakoduje  się  w  „magazynie  wyobrażeń”  i 
dokładnie taki obraz zacznie materializować się w Twojej „mocy sprawczej”. 
     Należy więc postudiować głębiej techniki pozytywnego myślenia czyli nauczyć się swoimi 
myślami  tworzyć  pozytywny,  pożądany  przez  nas  obraz.  W  powyższym  wypadku  poprawna 
afirmacja  powinna  brzmieć:  „Zawsze jestem swobodny, bezpieczny i spokojny, gdyż w moim 
ż

yciu  pojawiają  się  same  pozytywne  i  korzystne  dla  mnie  wydarzenia”.  Co  się  teraz  stało  w 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 11

naszym „monitorze”? Powstały w nim pozytywne i dobre dla nas obrazy naszego życia. Takie 
obrazy, coraz częściej podsuwane naszemu „magazynowi wyobrażeń”, sprawiają, że zmienia 
się  jego  ogólny  kształt,  a  co  za  tym  idzie  -  zmienia  się  wypadkowa  wyobrażeń 
przechwytywanych przez „moc sprawczą”. 
     I tutaj kolejna miła niespodzianka. Im więcej pozytywnych myślokształtów, może jeszcze 
nie  w  pełni  zgodnych  z  naszą  „matrycą  doskonałości”,  ale  znacznie  zbliżonych  do  niej,  a 
przede  wszystkim  nie  zaprzeczających  naszej  „matrycy”,  tym  szybciej  podświadoma  jaźń 
zauważa  ową  „matrycę”,  utożsamia  się  z  nią  i  stwierdza:  „Skoro  moje  myśli  i  programy  nie 
zaprzeczają tym zawartym w „matrycy”, które jednak są o wiele lepsze, to może warto zacząć 
je  przyjmować  do  swojego  „magazynu  wyobrażeń”?”  I  tak  pomału,  w  myśl  zasady,  że 
praktyka  czyni  mistrza,  odbudowuje  się  zaufanie  do  naszej  doskonałości,  a  wraz  z 
wypracowaną  wysoką  samooceną  i  wiarą  w  siebie  sprawiamy,  że  doceniamy  siebie  i 
zaczynamy  w  pełni  korzystać  z  przekonania,  że  jesteśmy  stworzeni  na  wzór  i  podobieństwo 
Boga. 
 
     Jednak  w  opisywanej  przeze  mnie  na  początku  sytuacji,  którą  raczej  każdy  z  nas  jeszcze 
przejawia,  nie  ma  takiej  możliwości,  abyśmy  swoim  „kodeksem  moralnym”  wpływali 
bezpośrednio  na  „moc  sprawczą”,  ani  też  zwrócili  ją  w  stronę  „matrycy  doskonałości”,  co 
jednak  jest  przecież  naszym  finalnym  celem.  Wszystko  wymaga  czasu  i  pracy  -  również 
rozwój duchowy -, a więc zacznijmy od podstaw. 
 
 
 
     BUDOWA NOWYCH SZLAKÓW  
 
 
     Jednym  z  pierwszych  kroków,  jakie  powinniśmy  zrobić,  by  zacząć  przejawiać  w  życiu 
codziennym swoje kreacje oraz wizerunek z własnej „matrycy doskonałości”, jest, nierzadko 
radykalna,  zmiana  naszego  stosunku  do  otaczającego  nas  świata.  Należy  wiedzieć,  że  jeśli 
otoczenie  przestanie  na  nas  oddziaływać,  wówczas  pozwoli  to  naszej  „matrycy”  swobodniej 
się  ujawniać  w  naszej  codzienności.  W  mniejszym  lub  większym  stopniu  bowiem  mamy 
zakodowany  przymus  standardowego  zachowywania  się, czujemy się zobowiązani pamiętać, 
jak i gdzie należy postąpić, co i w jakiej sytuacji nam wypada zrobić, a co nie, zastanawiamy 
się,  czy  nasze  zachowanie  jest  stosowne  w  danej  sytuacji,  wobec  kogo  musimy  czuć  się 
pokorni,  itp.  Przy  takim  podejściu  do  życia  zapominamy  o  naszej  „matrycy”  czyli  o  naszym 
luzie, dobrym samopoczuciu i swobodzie. 
     Dobrze jest odpuścić sobie stereotypy materialnego świata czyli życia według wyuczonych 
wzorców  i  schematów,  naśladowanie  innych  ludzi,  przejmowanie  się  opinią  innych, 
kierowanie się emocjami, rywalizacją, pogonią za materią, aktualną modą, itp. Można być od 
tego wolnym, żyć zgodnie z własną wolą i z własnym sumieniem, robiąc to, co uznajemy za 
zdrowe,  z  czym  sami  się  dobrze  czujemy. Zazwyczaj wtedy okazuje się, że ludzie doceniają 
nas i kochają właśnie za nasz własny styl bycia. Wiele osób niewątpliwie może się od nas w 
takiej  sytuacji  odsunąć,  ale  mogą  to  być  wyłącznie  osoby,  które  nie  miały  do  nas  w  pełni 
zdrowego stosunku. Należy nauczyć się nie przejmować opinią ludzi i nie starać się spełniać 
ich  oczekiwań  oraz  uwolnić  się  od  nikomu  niepotrzebnego współczucia. Jeśli my sami swój 
nowy styl życia w pełni zaakceptujemy i poczujemy się z nim dobrze i niewinnie, to zostanie 
on również zaakceptowany i będzie normalnie traktowany przez innych, nawet, jeśli będziemy 
zachowywać się nieracjonalnie. 
 
     Kolejnym  krokiem  do  osiągnięcia  jakiegokolwiek  sukcesu  jest  uwolnienie  się  od 
negatywnych, ograniczających nas wzorców zachowania.  
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 12 

Należy uświadomić sobie, że jestem Ja, a nie wyobrażenia o mnie. 

Trzeba nauczyć się to rozróżniać. 

 
     Nasz  „magazyn  ego”  może  przechowywać  mnóstwo  negatywnych,  destruktywnych 
programów,  które  nie  pozwalają  na  przejaw  pozytywnej  kreacji.  Dlatego,  aby  pozytywne 
afirmacje  mogły  wpływać  na  nasz  los  i  przybliżać  nas  do  naszej  „matrycy  doskonałości”, 
musimy  najpierw  oczyścić  „magazyn  ego”  z  negatywnych  wzorców  zachowania.  Stres, 
negatywne  emocje,  lęk  wpływają  w  znaczny  sposób  na  realizację  naszych  planów. 
Koncentrując  się  na  lękach  i  napięciach,  nie  potrafimy  racjonalnie  myśleć,  gdyż  te  emocje 
zaprzątają nasz umysł. 
     Gdy  nasze  ciało  jest  napięte  pod  wpływem  negatywnych  emocji,  powstają  w  nim 
długotrwałe  mikronapięcia  mięśni,  które  przyczyniają  się  do  nieprawidłowej  pracy  układu 
nerwowego,  co  powoduje  dostarczanie  przez  niego  nieprawdziwych  informacji  do  naszych 
organów wewnętrznych. W efekcie organizm zaczyna nieprawidłowo funkcjonować i ciężko 
chorować.  Napięcia  mięśni  wokół  kręgosłupa  doprowadzają  z  kolei  do  jego  skrzywienia,  w 
wyniku  czego  poszczególne  jego  kręgi  również  uciskają  na  nerwy,  wychodzące  z  rdzenia 
kręgowego.  Napięcia,  stres,  nerwica,  pogarszają  nasze  krążenie.  Nasz  oddech  staje  się 
niepełny,  płytki,  a  nawet  przerywany  na  parę  sekund.  W  konsekwencji  doprowadza  to  do 
niedotlenienia  organizmu,  w  tym  mózgu,  i  wtedy  nie  potrafimy  już  trzeźwo  i  racjonalnie 
myśleć.  
 

Nasze zdrowie jest zależne od naszego stanu psychicznego. 

 
     Jeśli natomiast mamy pogodę ducha, jesteśmy zadowoleni, uśmiechnięci, wolni od lęków i 
negatywnych odczuć, a naszego umysłu nie zaprzątają niepotrzebne myśli, odciągające nas od 
zdrowej  i  pełnej analizy danej sytuacji, to wówczas łatwiej przychodzą nam do głowy dobre 
pomysły  i  dobre  rozwiązania  powstających  trudności.  Więcej  na  temat  zdrowia  w  rozdziale: 
„Samouzdrawianie fizyczne”. 
 
     Teraz możemy już postawić pierwszy poważny krok na drodze do realizacji naszego celu. 
Należy  podjąć  stanowczą  decyzję:  „Chcę,  by  to  życie,  w  którym  właśnie  się  przejawiam, 
dawało mi satysfakcję i możliwości pełnego realizowania siebie. Chcę doświadczać szczęścia 
i  radości  w  tym  świecie,  tu  i  teraz.  Chcę  czuć  się  niezależny  od  materii,  ale  umieć  się  nią 
cieszyć  i  z  niej  korzystać.  Tu  gdzie  jestem,  czeka  mnie  wspaniałe  życie”
.  Myśląc  tak, 
wypracowujemy  w  sobie  przekonanie,  że  miejsce,  gdzie  jesteśmy,  jest  dla  nas  najlepsze  i 
najkorzystniejsze  dla  naszego  rozwoju  i  urzeczywistnienia  szczęścia,  do  którego  przecież 
dążymy. 
     Każdy teraz pomyśli, że przecież to oczywiste, że z takimi intencjami żyjemy i dokładnie 
tego  chcemy  już  od  dawna.  Jednak  czy  tak  naprawdę  powiedzieliśmy  to  sobie?  Czy  tak 
naprawdę  zrobiliśmy  cokolwiek,  by  ten  swój  cel  -  szczęście  zacząć  realizować?  Czy  może 
jednak woleliśmy wybrać narzekanie i poddanie się presji wyobrażeń otoczenia? Jeśli jednak 
ulegałeś  temu  drugiemu,  to  nie  ma  co  zwlekać.  Stań  teraz  przed  lustrem  i  powiedz  głośno  i 
wyraźnie:  „Zrobię  teraz  wszystko,  by  być  szczęśliwym”  i  zacznij  każdą  czynność  dnia 
wykonywać  pamiętając  o  swoim  postanowieniu  i  o  codziennym  pozytywnym  nastawieniu. 
Pamiętaj o tym, to bardzo ważne. 
 
     Jeśli już wiesz, że chcesz być szczęśliwy i gotowy zrobić wszystko, by ten nasz świat do 
tego wykorzystać, możesz przystąpić do dalszej pracy. 
 
     Teraz  należy  postawić  sobie  cel  jak  najbardziej  zbliżony  do  boskiego  obrazu  siebie.  By 
mieć tego pewność, można w medytacji poddać go weryfikacji umysłowi nadświadomemu. Z 
owym  obrazem  należy  dobrze  się  czuć,  mieć  w  i  z  nim  dobre  samopoczucie,  czuć  się 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 13

niewinnie,  bezpiecznie  i  w  porządku  wobec  siebie  i  innych,  a  przede  wszystkim  czuć  pełną 
radość  i  wewnętrzną  satysfakcję  z  jego  realizacji.  Nie  powinno  w  nim  być  nic,  co 
wprowadzałoby  cię  w  zakłopotanie  czy  negatywne  emocje.  Wtedy  masz  pewność,  że  ten 
obraz  jest  bosko  doskonały  lub  zbliżony  do  owego  ideału.  Należy  również  uwierzyć  w 
realność  stawianego  przez  siebie  celu.  Początkowo  nie  musisz  widzieć  szczegółów, 
wystarczy,  że  zobaczysz  siebie  z  wyobrażeniem,  iż  cokolwiek  to  jest,  daje  ci  to  pełną 
satysfakcję.  Na  tym  etapie  nie  jest  jeszcze  konieczne  byś  zobaczył czym dokładnie masz się 
zajmować,  powinieneś  za  to  mieć  pewność,  że  właśnie  to,  pomimo  że  jest  jeszcze  nie 
sprecyzowane, jest dokładnie tym czymś, co daje ci pełnie szczęścia i zadowolenia, w dodatku 
z poczuciem, że przychodzi ci to łatwo i w prosty sposób. 
     Ważne jest, by nie szukać drogi do postawionego sobie celu i na niej się koncentrować, ale 
skupiać  swoją  uwagę  na  celu  ostatecznym,  już  zrealizowanym  czyli  zobaczyć  siebie  już  z 
celem urzeczywistnionym, z urzeczywistnionymi cechami pożądanymi przez siebie, zobaczyć 
siebie cieszącego się i korzystającego ze swoich osiągnięć. Należy wszystkie swoje czynności 
wykonywać  z  silnym  przeświadczeniem,  iż  postawiony  przez  nas  cel  jest  oczywisty,  a  my 
jesteśmy  pewni  jego  materializacji.  Należy  pamiętać,  by  każdą  swoją  pozytywną  myśl 
potwierdzać swoimi czynami w codziennym życiu. 
     Należy  również  ustalić  z  niższym  Ja  nowy  wizerunek  siebie  -  wolny  od  podatności  na 
sugestie z zewnątrz, od kierowania się emocjami, zwątpień oraz z poczuciem własnej wartości 
i  pewnością  siebie.  Zapytać,  czy  niższa  jaźń  ma  coś  przeciwko  niemu  i  nakazać  jej  jego 
realizację.  Jeśli  będzie  od  tego  wizerunku  uciekać  w  negatywne  emocje  i  zwątpienia, 
wówczas należy jej wydać stanowczy nakaz, by trzymała się zleconego zadania i zaprzestała 
utożsamiania  się  z  negatywnymi  emocjami.  Należy  dobrze  jej  wyjaśnić  nasze  idee,  zachęcić 
do  realizacji  pozytywnego  celu,  a  w  ostateczności  stanowczo  jej  nakazywać  wykonanie 
powyższego. Trzeba również wysłuchać argumentów podświadomości, spełnić jej ewentualne 
wymagania, o ile są one pozytywne. Należy więc nauczyć się odróżniać potrzeby niższego Ja 
od negatywnych, destrukcyjnych i niepotrzebnych nam obecnie wzorców zachowania. 
     Wybór  drogi  do  realizacji  celu  należy  pozostawić  do  uzgodnienia  między  jaźniami 
nadświadomą i podświadomą. W tym momencie umysł świadomy nie powinien ingerować a 
jedynie realizowaną, opracowaną przez pozostałe jaźnie, drogę, zaakceptować i zaufać, że jest 
najlepsza.  Z  upływem  czasu,  w  wyniku  systematycznej  praktyki  koncentrowania  się  na 
doskonałym  obrazie  siebie,  powinny  spontanicznie  pojawiać  się  w  twoim  życiu  konkretne 
rzeczy, które mieszczą się w ramach owego obrazu, a ty wtedy będziemy mieć pewność, że są 
one właśnie tym, co daje ci szczęście i satysfakcję. Na tak stworzonym obrazie siebie należy 
się koncentrować i w miarę możliwości najbardziej do niego dostrajać czyli starać się każdego 
dnia robić wszystko to, co jest do tego obrazu najbardziej zbliżone. 
 
     W czasie dłuższej i systematycznej praktyki co jakiś czas mogą pojawiać się opory przed 
dalszą  realizacją  naszej  kreacji.  Może  pojawić  się  znużenie,  zniechęcenie,  nieuzasadnione 
lęki,  obawy  a  nawet,  choć  to  mało  prawdopodobne,  depresyjne  i  agresywne  stany.  Często  w 
takiej  sytuacji  ludzie  rezygnują  z  dalszej  pracy  nad  sobą  i  pozostają  z  uzewnętrznionymi 
emocjami. W takich sytuacjach nie przerywając swojej pracy, należy ją kontynuować. Dobrze 
jest  postarać  się  nie  ulegać  negatywnym  odczuciom,  zastępując  je  wiarą  w  moc  pozytywnej 
kreacji.  Można  powtarzać  sobie  wówczas  myśl  typu:  „Ja  i  tak  swój  cel  osiągnę  i  tak  nadal 
jest to możliwe”
. Jednak w sytuacji powtarzających się negatywnych myśli należy zastanowić 
się  nad  ich  przyczyną  i  skupić  się  na  ich  uwolnieniu.  Są  to  emocje  i  ograniczające  wzorce 
zachowań,  które  były  głęboko  stłumione,  a  które  uzewnętrzniają  się  wraz  z  pracą  nad 
pozytywną  kreacją  i  podnoszeniem  samooceny.  Trzeba  pamiętać,  że  rozwój  duchowy,  czyli 
praca  nad  sobą,  to  nie  oszukiwanie  siebie,  ale  przekonywanie  samego  siebie  o  swoich 
możliwościach  i  o  słuszności  pozytywnych  wartości  życia.  Ważna  jest  także  praca  nad 
uwolnieniem oporów czyli negatywnych programów przeciwstawnych pozytywnym celom.  
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 14 

 
 
     ŚLEPE ULICZKI 
 
 
     Możemy  wyodrębnić  kilka  przyczyny  bezskutecznego dążenia do realizacji postawionego 
przez siebie celu.  
 
     Po pierwsze - zbyt niska samoocena czyli niewiara w to, że możemy swój pozytywny cel 
urzeczywistnić,  że  możemy  zmienić  swój  dotychczasowy  sposób  życia;  pokutujące  w  nas 
przekonanie,  że  nie  zasługujemy  na  to,  nie  mamy  prawa,  że  jesteśmy  za  mało  warci,  by 
osiągnąć jakikolwiek sukces.  
 
     Po  drugie  -  niezrozumienie  siebie  lub  stawianego  przez  siebie  celu.  Można  mieć 
niesprecyzowany swój cel i realizować go bez głębszego zastanowienia się nad jego sensem i 
przydatnością. 
 
     Po  trzecie  -  możemy  próbować  realizować  sprzeczne  z  sobą  programy,  a  jak  wiemy, 
sprzeczności  nie  dają  się  zmaterializować.  Cel  mógł  na  przykład  nie  być  zgodny  z  „matrycą 
doskonałości”.  To  znaczy,  że  podświadomość  dostaje  zlecenie  z  umysłu  świadomego 
sprzeczne  z  informacją  z  wyższego  Ja.  Możemy  chcieć  osiągnąć  coś  nie  dla  naszego 
osobistego  rozwoju,  ale  na  przykład  z  egoistycznych  pobudek,  typu  chęć  zemsty  na  kimś. 
Możemy chcieć komuś zaszkodzić swoimi czynami, jednak nasza „matrycowa natura” nie ma 
w  sobie  zawistnych  cech.  Możemy  chcieć  się  dowartościować,  zaszpanować, lub komuś coś 
udowodnić,  natomiast  nasza  nadświadoma  jaźń  nie  ma  w  sobie  żadnych  emocji  i  nigdy  się 
nimi  nie  kieruje.  Egoistyczne  cele  nigdy  nie  dają  się  zmaterializować  kiedy  angażujemy  do 
pracy wszystkie nasze jaźnie. 
 
     Po  czwarte  -  mogły  zostać  uwolnione  nie  wszystkie  negatywne  wzorce  myślowe 
przeciwstawne do stawianego sobie celu. Wiele takich wzorców może być głęboko ukrytych, i 
dlatego  nie  zdajemy  sobie  sprawy  z  ich  istnienia.  Możemy  się  silnie,  podświadomie 
utożsamiać  z  tym,  co  nas  ogranicza.  Głównie  będzie  to  bazować  na  traumatycznych 
przeżyciach  w  przeszłości,  co  przeradza  się  w  brak  wiary  w  siebie  i  w  realność  stawianych 
sobie  obecnie  celów.  Możemy  również  bać  się,  że  wraz  z  uwolnieniem  ograniczających  nas 
wzorców,  z  którymi  się  utożsamiamy,  stracimy  coś,  co  wydaje  nam  się  jeszcze  cenne, 
atrakcyjne  lub  przydatne.  Możemy  również  obawiać  się  jakiejkolwiek  zmian,  ponieważ  nie 
wierzymy, że może nas spotkać w życiu coś lepszego od tego, co aktualnie doświadczamy. 
     W  sytuacji  pojawienia  się  wyżej  wymienionych  powodów  należy  powrócić  do  pracy  nad 
uwolnieniem przyczyn negatywnych wzorców myślowych. 
 
     Procesów zachodzących w podświadomości jesteśmy świadomi najwyżej w 10 procentach. 
Czasem  zdarza  się,  że  ktoś  po  krótkim  czasie  pracy  z  sobą  ma  wyraźne  efekty  i  od  razu 
doświadcza  mocy  pozytywnej  kreacji.  Jednak  w  niedługim  czasie  może  przekonać  się,  że 
pojawi  się  problem  z  osiągnięciem  następnego  celu.  Dzieje  się  tak  dlatego,  że  mamy  silnie 
zakodowane  negatywne  wzorce,  przeciwstawne  do  kodowanych  pozytywnych  kreacji.  Nie 
urzeczywistnimy  nic  z  tego,  co  zawiera  nasza  „matryca  doskonałości”,  dopóki  nie 
popracujemy nad uwolnieniem negatywnych wzorców. 
     Żyjemy w społeczności, w kraju, w którym od wieku dziecięcego koduje się właśnie takie 
negatywne  wzorce.  Dzieci motywuje się destruktywnie, strachem, krzycząc np. „Zacznij się, 
głąbie, wreszcie uczyć.”
 Być może jest to przesadny przykład, ale jest on stosowany w wielu 
rodzinach.  Z  takiego  kodowania  czasem  rodzi  się  mobilizacja  do  pracy,  ale  również  zostaje 
ugruntowana niska samoocena, czyli wewnętrzne przeświadczenie, że tak naprawdę to jestem 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 15

mało wartościowy i tylko ciężką pracą mogę coś osiągnąć. Takie przekonania są silne, dlatego 
ż

e  pojawiają  się  w  okresie  naszego  dzieciństwa.  Jako  dzieci  jesteśmy  łatwowierni,  a 

dodatkowo  pierwsze  przekonania  i  wyobrażenia  silnie  się  kodują  w  świadomości  dziecka  i 
trudno  je  w  późniejszym  okresie  wykorzenić.  Podświadomość  chłonie  jak  gąbka 
uzmysławiane w dzieciństwie wyobrażenia, ale niechętnie zmienia już zaistniałe na nowe i to 
na tym polega cały problem. 
     Jeśli nie możemy czegoś urzeczywistnić poprzez pracę nad pozytywną kreacją, to może to 
znaczyć,  że  mamy  silne  przeświadczenie  z  przeszłości,  przeciwstawne  do  tego,  które 
próbujemy wykreować. Zbawienna może okazać się tutaj praca z afirmacjami uwalniającymi i 
przebaczającymi oraz praca z technikami regresywnymi. 
 
     Należy również pamiętać o tym, żeby w czasie stawiania sobie celu nie ingerować w życie 
konkretnych ludzi, gdyż nie mamy pewności, że te osoby są w stanie i gotowe spełnić nasze 
oczekiwania.  Masz  jednak  prawo  dostać  to,  co  sobie  zaplanujesz  od  innych  osób,  ale  nie 
możesz sugerować konkretnie od których. Możesz sobie afirmować idealnego partnera, który 
okaże  ci  pełną  miłość,  ale  nie  możesz  skupiać  się  na  konkretnej  osobie.  Jeśli  już  mamy 
partnera,  a  on  nie  jest  w  stanie  odwzajemnić  naszych  uczuć  i  tym  samym  nie  jest  w  stanie 
ofiarować  nam  tego,  czego  od  niego  oczekujemy,  musimy  być  gotowi  na  pojawienie  się  w 
naszym życiu innego partnera. 
     Podobnie  będzie  z  pracą.  Jeśli  ta  praca,  w  której  aktualnie  pracujesz,  nie  jest  w  stanie 
zaspokoić twoich oczekiwań, to musisz być przygotowany na zmianę zatrudnienia. Jednak nie 
zawsze będzie nam to potrzebne. Ta praca, w której pracujesz, może okazać się korzystna i w 
pełni  satysfakcjonująca  cię  po  niewielkich  zmianach.  Również  partner,  z  którym  obecnie 
jesteś związany, może nagle się zmienić i zacząć odwzajemniać twoje uczucia. Jednak ty nie 
powinieneś  sugerować,  która  z  sytuacji  miałaby  się  zmaterializować.  Co  do  tworzenia 
związków, to należy pamiętać, że chodzi tutaj o odwzajemnienie uczuć a nie tylko o to, co się 
dostaje  od  innych  czyli  należy  być  gotowym  na  odwzajemnienie  własnych  oczekiwań. 
Natomiast  w  przypadku  kreacji  satysfakcjonującej  pracy  należy  wypracować  również 
poczucie  własnej  kompetencji,  rzetelności  i  skuteczności,  a  nie  oczekiwać  tylko  wysokiego 
wynagrodzenia. 
 
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 16 

 
     WYPRAWA DO CELU NASZEJ PODRÓŻY 
 
 
     Jeśli  masz  już  swój cel zaplanowany i jesteś gotów spełnić wszystkie powyższe warunki, 
to możesz wybrać się w dalszą wyprawę. 
     Należy,  najlepiej  w  głębokiej  medytacji  lub  modlitwie,  powiedzieć  sobie  to,  co  chcesz 
osiągnąć  i  nakazać  niższemu  Ja,  w  formie  stanowczego  żądania,  wykonanie  tego.  Pamiętać 
przy tym, powinniśmy, by odpuścić sobie wszelkie złe, nieczyste i egoistyczne pobudki, czyli 
pozostawać  w  pełni  wolnym  od  negatywnych  emocji,  myśli,  zwątpień  i  lęków,  które  nie 
pozwoliłyby  na  przejaw  pozytywnej  kreacji.  Jednak  zlecając  podświadomej  jaźni  powyższe 
zadanie,  należy  wysłuchać  tego,  co  ona  na  ten  temat  sądzi.  Umysł  podświadomy  może 
zasygnalizować nam pewne zmiany do spełnienia których potrzebowałby pewnych warunków 
ze  strony  średniego  Ja.  Należy  pamiętać,  że  to  ma  być  współpraca  między  jaźniami,  nie 
można  traktować  niższego  Ja  jak  niewolnika.  Należy  jednak  być  stanowczym  w  sytuacji 
przejawiania  się  negatywnych  oporów,  typu  niechęć  do  zmian.  W  sytuacji  pojawiania  się 
lęków należy zastanowić się nad ich przyczyną i popracować nad ich zniwelowaniem. Ma to 
więc  być  stanowcze  zlecenie  zadania  naszemu  podświadomemu „robotnikowi”, wysłuchując 
jego sugestii. 
     Jeśli nasze żądanie jest realne a umysł podświadomy przejawia opory przed jego realizacją, 
twierdząc: „Tego się nie da zrobić, to jest niemożliwe do wykonania”, wtedy powtarzamy mu 
takie myśli: „Ja nie wiem jak, ale wiem, że to jest możliwe, wiem, że to się da zrobić, to jest 
dla  nas  naturalne,  jest  wiele  sposobów,  by  to  osiągnąć”
.  Jeśli  przekonamy  swoja 
podświadomość do tego, a mimo to ona nie znajdzie żadnego pomysłu na realizację naszego 
żą

dania, to zwróci się w stronę nadświadomej jaźni, prosząc ją o wskazówki. 

     W  czasie  przekonywania  podświadomości  do  realności  tego,  co  dla  niej  wydaje  się 
niemożliwe  wiem,  z  własnego  doświadczenia,  jak  silnych  argumentów  potrafi  ona  użyć,  by 
odciągnąć  nas  od  zamierzonego  celu.  Trzeba  jednak  być  stanowczym,  nieugiętym  i 
wytrwałym.  Można  do  tego  używać  różnych  technik  medytacyjnych  bądź  afirmacyjnych.  Na 
początku  takiej  pracy  podświadomość  zazwyczaj  będzie  przekonywać  nas  twierdzeniami 
typu: „To niemożliwe, tego się nie da, to się nam nigdy nie uda, nie ma takich możliwości”. 
Po pewnym czasie zacznie twierdzić, że: „To może jest możliwe, ale nie dla nas, innym tak, 
ale nam się nigdy nie uda”
. W czasie dalszej, wytrwałej pracy zacznie się uginać i pojawią się 
myśli  typu:  „To  jest  możliwe,  ale  jeszcze  nie  teraz,  nie  w  tych  czasach,  warunkach”.  Może 
również  zrzucać  brak  możliwości  na  innych,  np.  polityków,  przełożonych  w  pracy,  rodzinę 
itp. Może wymyślać inne powody, przez które miałaby być niemożliwa nasza kreacja. Należy 
się nad tym zastanowić i ewentualnie inaczej skonstruować naszą afirmację - żądanie lub - w 
zależności od argumentów - zmienić własne podejście bądź przekonać ją, iż jej argumenty są 
bezpodstawne.  W  czasie  dalszej  pracy  negatywne  argumenty  podświadomości  powinny 
słabnąć i powinna ona udzielać coraz to przychylniejszych odpowiedzi. 
     Podejrzewam,  że  w  czasie  takiej  pracy  niejeden  z  was  ulegnie  podświadomym  oporom  i 
zwątpi  w  swoje  możliwości,  bądź  pobłądzi  na  swojej  „mapie  świadomości”.  Dlatego 
pamiętaj,  trzeba  być  stanowczym  i  wytrwałym,  jednak  nie  rozkazywać,  terroryzować 
podświadomości,  a  wsłuchiwać  się  w  nią  i  pertraktować,  przekonywać  do  realności  naszego 
zlecenia.  Dobrze  jest  pamiętać,  że  podświadoma  jaźń,  jak  małe  dziecko,  lubi  zabawę  i 
przyjemności,  dobrze  jest  więc  sugerować  jej,  że  w  naszym  zleceniu  będzie  to,  co  ona  lubi. 
Dobrze jest również pochwalić ją i nagrodzić w jakiś sposób za choćby niewielki postęp. 
 
     Cała  tajemnica  mocy  kreacji  tkwi  więc  w  pełnym  spokoju  i  w  silnym  niewzruszonym 
przeświadczeniu naszego umysłu, że postawiony przez nas cel jest w pełni realny, jest dla nas 
korzystny,  przyjemny  i  bardzo  przez  nas  oczekiwany,  a  cały  wszechświat  już  dąży  do  jego 
realizacji. 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 17

 

Pewność, wiara w siebie i spokojne, ale stanowcze żądanie. 

 
     Z  takim  przeświadczeniem,  oraz  w  wolności  od  zwątpień,  należy  pozostać  do  momentu 
pełnego urzeczywistnienia naszego celu. Jednocześnie własnymi czynami należy potwierdzać 
swoje przekonanie. 
 
     Co więc w skrócie jest nam potrzebne do osiągnięcia pełnego sukcesu: 
 
1. 

Postawienie sobie celu zgodnego z matrycą doskonałości, lub zbliżonego do niej. 

2. 

Stworzenie nowego wizerunku siebie bazującego na wypracowanych w sobie 
pozytywnych cechach. 

3. 

Stanowcze żądanie realizacji celu skierowane w stronę podświadomości. 

4. 

Praca nad uwolnieniem negatywnych wzorców, przeciwstawnych do zaplanowanego 
celu. 

5. 

Podtrzymywane przekonanie, że są możliwości do realizacji naszego celu, pomimo, 
ż

e świadomie takowych możemy jeszcze nie dostrzegać. 

6. 

Systematyczna praca związana z koncentrowaniem się nad celem ostatecznym. 

     

Do tego niezbędne jest: zaangażowanie, wiara, samozaparcie, wytrwałość  

 

i systematyczność. 

 
     Jeśli spełnisz warunki o których mowa w artykule i będziesz w pełni wolny od zwątpień, a 
równocześnie pozostaniesz w poczuciu miłości i życzliwości do siebie i innych, cel zaś będzie 
zgodny  z  „matrycą  doskonałości”,  to  w  odpowiednim  momencie  zostaniesz  nagrodzony  za 
swoją wytrwałość. 
     Może i będzie to od ciebie wymagać trochę pracy, ale nikt za ciebie jej nie wykona, a przy 
systematycznej, rzetelnej praktyce na efekty nie trzeba będzie długo czekać. 
 
     To co zrobisz, w którą pójdziesz stronę, na ile twoje życie będzie szczęśliwe i przybliży cię 
do boskiej doskonałości, zależy wyłącznie od ciebie. Ja ze swojej strony życzę owocnej pracy 
nad  sobą,  a  przede  wszystkim  odkrywania  własnej  mocy,  zdolności  oraz  poznawania  i 
rozwijania pełnej świadomości własnego istnienia. 
 
     Jeśli  zainspirował  cię  mój  artykuł  to  już  teraz  odpowiedz  sobie  na  pytanie,  od  czego 
zaczniesz i co zrobisz by zrealizować swoje życiowe plany?  
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 18 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 19

Artykuł 2 

K

K

R

R

Ó

Ó

T

T

K

K

A

A

 

 

O

O

P

P

O

O

W

W

I

I

E

E

Ś

Ś

Ć

Ć

 

 

O

O

 

 

D

D

R

R

O

O

D

D

Z

Z

E

E

 

 

D

D

O

O

 

 

U

U

R

R

Z

Z

E

E

C

C

Z

Z

Y

Y

W

W

I

I

S

S

T

T

N

N

I

I

E

E

N

N

I

I

A

A

 

 

 
 

      Anioł pyta Boga:  
 
„Boże, skoro jestem tak samo doskonałą istotą jak ludzie,
  
 to dlaczego ich nie uszczęśliwiasz tak jak mnie? 
 
Dlaczego z nimi nie rozmawiasz? 
 
Nie mówisz im o tych samych możliwościach doświadczania co mnie? 
 
Nie mówisz o bezwarunkowej miłości i o wiecznym szczęściu?”
  
 
      Na co Bóg odpowiedział: 
 
„Dlatego że życie ziemskie było jedynym,
  
na które te istoty były w stanie się otworzyć, 
a cokolwiek bym im powiedział o tym, o czym mówię tobie,
  
to i tak by nie uwierzyli.”
  
 
      Na co anioł stwierdził: 
 
„Przecież wystarczy, że zejdę na ziemie,
  
 by im o istnieniu tego wszystkiego powiedzieć 
 
i staną się szczęśliwi, zaczną się kochać,
  
 przestaną się nienawidzić i niszczyć nawzajem.”
  
 
      Na co Bóg rzekł: 
 
„Nie został byś przez nich zauważony,
  
ponieważ ludzie nic poza światem fizycznym nie chcą widzieć,
  
a ty jesteś aniołem.”
  
 
      Na co anioł odparł:  
 
„To zejdę na ziemie i stanę się jednym z nich,
  
człowiekiem, który będzie nauczał o szczęściu i miłości.”
  
 
      Na co Bóg nieustępliwie: 
 
„Jeśli byś to zrobił, został byś przez nich tylko wyśmiany i odrzucony,
 
a ich krzywdy dotknęłyby również ciebie.”
  
 
Anioł jednak nie posłuchał i chcąc udowodnić Bogu, że się myli,  
zszedł na ziemie... 
 

         Jak  sam  tytuł  artykułu  wskazuje  tekst  ten  nawiązuje  do  artykułu:  „Krótka  opowieść  o 
stworzeniu”  i  jest  jego  kontynuacją.  Chcę  w  nim  rozważyć  błędy,  jakie  popełniają  istoty  z 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 20 

doświadczeniem upadku świadomości, tak zwane „upadłe anioły” na swojej drodze do samo 
urzeczywistnienia związane z wzorcami, które powstały w czasie owego upadku.  

Wszystkie opisane tutaj potyczki jak również sam upadek świadomości 

wzięły się z zanegowania w sobie boskości, wyparcia się Boga.  

         Nieporozumienie  z  Bogiem  wzięło  się  głównie  z  dwóch  powodów:  Po  pierwsze: 
niezrozumienie  przez  buntujące  się  anioły,  dlaczego  Bóg  nie  uświadamia  ludziom  w  pełni 
swojego istnienia i nie daje im tego całego dobra, raju, w jakim żyje anioł, co przedstawiłem 
symbolicznie w dialogu anioła z Bogiem na początku artykułu. Człowiek otwiera się na Boga 
w  powolnym  tempie,  co  należy  zaakceptować  i  zaufać,  że  w  swoim  czasie  w  pełni  się  na 
niego  otworzy  i  urzeczywistni  oświecony  stan  swojej  świadomości.  Tego  właśnie  ów 
polemizujący  z  Bogiem  anioł  nie  mógł  zrozumieć,  dlatego  postanowił  udowodnić  Bogu,  że 
jest inaczej.    
      Anioł wiedział, że chcąc nauczać ludzi i być przez nich zauważonym trzeba było się nim 
po prostu stać. By stać się człowiekiem i zacząć przejawiać świadomość ludzką, trzeba było 
zamknąć się na Boga, na doświadczaną z jego strony miłość i na to wszystko, co się od niego 
doświadczyło.  Trzeba  było  więc  zamknąć  się  na  bezwarunkową  miłość  by  móc  o  niej 
nauczać.  Aby  taki  anioł  z  ludzką  świadomością  nie  starał  się  powrócić  do  anielskiego  bytu 
przed  zrealizowaniem  swojej  misji,  wmówił  sobie,  że  do  tego  czasu  nie  będzie  pamiętał  o 
swoim  pochodzeniu.  „Upadłe  anioły”  dostrajając  się  do  ludzkiej  świadomości  często  jednak 
zachowywały  wiele  odmiennych  od  ludzi  cech,  przez  co  mimo  wszystko  były  postrzegane 
jako odmieńcy. Takie odrzucenie i nie rozumienie ze strony ludzi sprawiło, iż „upadłe anioły” 
niepamiętający  o  swoim  pochodzeniu  poczuły  się  nie  w  pełni  wartościowe,  co  stało  się  siłą 
napędową  większego  dostrajania  się  do  świadomości  ludzkiej  nawet  za  cenę  porzucenia 
mądrości duchowych, czy zdolności postrzegania pozazmysłowego, co za tym idzie całą misję 
nawracania  ludzi,  z  jaką  przyszły  na  świat.  Wielu  z  nich  wręcz  przekornie  zaczęło  negować 
istnienie  Boga  i świata pozafizycznego i tego zaczęli nauczać w miejsce wcześniejszej misji 
porzuconej  dla  ratowania  swojej  samooceny.  Mimo  wszystko  dalej  czuły  się  nie  na  swoim 
miejscu  i  nie  mogły  się  w  pełni  odnaleźć  w  nowej  sytuacji,  czuły  się  więc  niegodne 
korzystania  z  dóbr  materialnych.  Często  taki  „upadły  anioł”  może  zachowywać  się  wręcz 
wulgarnie lub agresywnie, mimo że to nie leży w jego naturze, nie mając ku temu potrzeby i 
zupełnie sam może nie rozumieć, po co to robi.  

Drugim powodem zaparcia się Boga była nieumiejętność 

pełnego docenienia i korzystania  

z „rajskiej świadomości” przez nieoświecone anioły.  

      Wzięło się to głównie z przekonania: „to co przychodzi łatwo, nie jest wartościowe, a to, 
co  wypracowuje  się  z  trudem  i  mozołem  jest  bardziej  trwałe  i  jedynie  to  można  naprawdę 
docenić”
. Doszły więc do wniosku że: „to co od Boga jest wciąż od Boga, a to, do czego dążą 
ludzie i osiągają w trudzie i mozole jest ich tak naprawdę, dzięki czemu bardziej to doceniają 
i bardziej się z tym utożsamiają”
.    
         Głównym  celem  upadku  świadomości  w  tej  sytuacji  mogła  być  podjęta przez upadające 
istoty  decyzja,  iż  bez  Boga  osiągną  swój  cel,  czyli  dojdą  do  tego  sami  ciężką  pracą  i 
mozolnym  trybem  życia.  Zaczęły  się  więc  wzorować  na  ludziach,  którzy  to  właśnie  nie 
widząc Boga i możliwości łatwego przejawiania zadowolenia z życia, sprawiali wrażenie, że 
osiągają  wszystko  sami  bez  udziału  Boga.  Dla  tak  postrzegających  rzeczywistość  aniołów 
oczywiste  stało  się,  że:  „Bóg  to  oszust,  który  manipuluje  i  ściąga  do  siebie  urojonym 
przekonaniem o lekkości i łatwości, ale to co daje jest tak naprawdę bez wartości i możliwości 
pełnego  doświadczania”
.  Paradoks  polega  na  tym,  że  to,  co  wypracowane  w  trudzie  przez 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 21

ludzi jest również od Boga, o czym do końca ludzie nie wiedzą. Natomiast to, co dostajemy 
od  Boga  jest  również  nasze  tak  naprawdę  gdyż  jesteśmy  jego  nieoderwalną  częścią  czy 
jesteśmy  tego  świadomi  czy  nie,  czy  to  akceptujemy  i  bez  względu  na  poziom  naszej 
ś

wiadomości. W tym wypadku anioły zaczęły zazdrościć ludziom, iż oni to co mają, mimo że 

mają znacznie mniej, mają to tak naprawdę. Dlatego postanowiły zamknąć się na to wszystko, 
co  doświadczyły  od  Boga  i  z  zatraceniem  „rajskiej  świadomości”  otwierać  się  na  realizacje 
swoich  celów  z  trudem  i  mozołem  naśladując  w  tym  ludzi.  Bóg  powiedział  aniołom: 
„będziecie mieć moc i władzę nad swoim życiem jak będziecie kierować się w życiu miłością”
więc „upadłe anioły” postanawiając urzeczywistnić moc i szczęście bez Boga zamknęły się na 
miłości w przekonaniu, że nie przejawiając jej, nie pozwolą by Bóg je kontrolował, co według 
nich miało gwarantować w pełni samodzielne i wartościowe życie.  

 

      „Upadłe anioły” zarówno w pierwszym i drugim przypadku wyrobiły sobie przekonanie, 
ż

e  ludzie  są  doskonali  tacy,  jacy  są  i  nie  ma  co  tego  u  siebie  polepszać  tylko  dokładnie 

wzorować  się  na  ludziach  przyjmując  ich  wady  i  zalety.  Wypracowały  w  sobie  również 
przeświadczenie,  że  nie  wolno  tego  udoskonalać,  bo  można  wtedy  zatracić  w  sobie 
człowieczą formę, co za tym idzie możliwości doświadczania w ludzkiej formie, a z zatraconą 
ś

wiadomością  swoich  korzeni,  czyli  przekonaniem,  iż  forma  ludzka  jest  jedyną  forma 

przejawiania  się,  przeradza  się  to  w  paniczny  lęk  przed  nicością.  W  takiej  sytuacji  „upadłe 
anioły” pozostają w stagnacji i mają problemy z rozwijaniem się. Jeśli osiągną coś więcej niż 
zezwala  na  to  średni  standard  otaczających  ich  ludzi  często  łatwo  upadają  i  zatracają  to  co 
osiągnęły.  Pozostają  więc  przekonanie,  że  nie  mogą  osiągnąć  nic  więcej  niż  otaczająca  ich 
norma, a muszą realizować średnią wypadkowa ludzkich doświadczeń. Często mają przymus 
robienia  tego,  czego  nie  chcą,  tylko  dlatego,  że  robią  to  ludzie.  Z  drugiej  strony  resztki 
ś

wiadomości  swoich  korzeni,  co  za  tym  idzie  świadomość,  iż  są  nie  na  swoim  miejscu, 

zmuszają  je  do  buntowania  się  również  przeciwko  przejawianiu  w  sobie  ludzkiej  natury,  a 
wyobrażenia  o  nicości,  która  miałaby  nastąpić  po  zatraceniu  w  sobie  człowieczeństwa 
sprawia, iż niektóre istoty zaczęły dążyć właśnie do niej.  

Dążenie do nicości jest kolejna pułapką, 

w której sidła wpadły „upadłe anioły”.  

         Mając  dodatkowy  opór  przed  przyznaniem  Bogu  racji  ciągle  usiłują  realizować  misję 
wyciągania  ludzi  ze  „świadomości  ciężaru,  trudu  i  mozołu”  typowej  dla  ludzi.  Takie 
zachowania doprowadzają je jedynie do chaosu i pomieszania w ich życiu i ich umysłach, co 
finalnie wprowadza je w zupełne zwątpienie i zawód.  

Jeszcze jednym ograniczającym wzorcem, nie pozwalającym 

na dalszy wzrost istot, które przeżyły upadek świadomości,  

jest syndrom ucieczki od siebie.  

         Istoty  które  nie  potrafiły  umiejętnie  przejść  przez:  (nazwijmy  to)  „świetlistą  bramę 
oświecenia”, o której mowa w "krótkiej opowieści o stworzeniu" szukały praktyk i sposobów 
na życie mających za zadanie uwolnić je od szoku, rozpaczy i przerażenia, jakie pozostało im 
po  pierwszej  nieudanej  próbie  przejścia  przez  ową  bramę.  „Upadłe  anioły”  po  tych 
doświadczeniach nie potrafiąc odnaleźć się w sferze anielskiej, która ciągle przypominała im 
o doświadczonych urazach, postanowiły ją zanegować i znaleźć inną formę przejawiania się, 
na którą nieświadomie przeniosły jednak ogólny szok i niechęć do życia, które zostały w ich 
psychice silnie zakodowane. Takie doświadczenia i powstałe w ich psychice wzorce sprawiły, 
ż

e również na planie fizycznym, który to miał być od owego szoku ucieczką, czuły podobną 

niechęć do życia, dlatego że po szoku powstała w nich niechęć i ogólny uraz do przejawiania 
się w jakiejkolwiek formie. Obecnie ta niechęć przeradza się często w intencje ucieczki przed 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 22 

ś

wiatem fizycznym, do formy astralnej, w której również nie są w stanie zanegować wzorców 

szoku i niechęci do życia, co sprawia, że z powrotem wracają na plan fizyczny. Takie ciągłe 
czucie  się  nie  na  właściwym  sobie  miejscu  sprawia,  że  istoty  te  ciągle  czują  się  zagubione, 
niechciane, niegodne życia i odrzucone. Takie poczucie ciągle im towarzyszy bez względu, w 
jakiej formie się przejawiają. Niestety do formy anielskiej nie ma powrotu do momentu, kiedy 
nie  przeprogramuje  się  wszelkich  negatywnych  wzorców  i  nie  wypracuje  się  w  sobie 
przekonania,  że  w  jakiejkolwiek  formie  pozostaję  mam  pełne  prawo  do  szczęścia, 
zadowolenia  i  dalszego  rozwoju.  Zadaniem  upadłej  istoty  jest  więc,  uwolnić  się  od  niechęci 
do życia i przejawiania się w formie, w której akurat się znajdują oraz od intencji uciekania od 
siebie.  

Nie istotna jest forma, tylko stan naszej świadomości, 

czy potrafimy się z niej cieszyć i ją doceniać.  

         Jeśli  nauczymy  cieszyć  się  życiem  w  formie  materialnej  to  również  będziemy  umieli 
cieszyć  się  bytem  anielskim  czy  stanem  oświecenia.  Jeśli  tego  nie  zrobimy  a  będziemy 
próbowali  zmieniać  formę  przejawiania  się  to  swój  stan  niezadowolenia  i  poczucie  braku 
możliwości realizowania się, przeniesiemy na nową formę.  

 

      Istoty upadłe panicznie boją się powrotu do Boga i uznać się jako istoty anielskie mające 
bezgraniczne  prawo  do  wszystkiego  oraz  realizacje  tego  w  bezwysiłkowy  sposób  z  kilku 
powodów:  Pierwszym  powodem,  bardziej  właściwym  dla  osób  opisanych  w  pierwszym 
przypadku,  może  być  przeświadczenie,  że  powrót  okaże  się  nudny  i  dalej  będą  doświadczać 
takiej stagnacji, której doświadczali przed upadkiem świadomości a która wynikała jedynie z 
nieumiejętności  docenienia  tego,  co  dostawały  od  Boga.  Pozostają  więc  z  przekonaniem,  iż 
byt  ludzki  jest  lepszy  od  anielskiego  gdyż  sprawia  wrażenie  bardziej  realnego.  Dodatkowo 
pojawia  się  obawa,  że  powracając  do  anielskiego  raju  stracą  wszystkie  cenne  rzeczy 
wypracowane na ziemi. Może być również lęk przed karą bożą za zaprzepaszczenie Jego dóbr 
i zniszczenie „rajskiej świadomości” z dodatkowym przekonaniem, że Bóg się na nie obraził i 
wyparł jako swoje dzieci. Do tego dochodzi poczucie winy i niegodności, które nie pozwalają 
im wrócić i dalej się rozwijać.  

 

         Kolejnym  i  trudnym  do  uwolnienia  jest  strach  bezprzyczynowy,  kodowany  przy 
autoinicjacji  upadku:  „sam  nie  wiem  czemu  ale  muszę  się  panicznie  bać  powrotu  do  Boga, 
wzrostu duchowego jak również jakichkolwiek łatwych sukcesów”
.  

 

         Aby  uwolnić  się  od  oporu  przed  przejawianiem  tego,  co  zatraciliśmy  w  czasie  upadku 
ś

wiadomości  musimy  najpierw  przyznać  Bogu  rację,  wybaczyć  i  odpuścić  sobie  intencje 

udowadniania  Bogu,  że  jej  nie  miał,  uznać  jego  racje  za  swoją  i  przyjąć  na  nowo  jego 
schronienie  w  pełnym  do  niego  zaufaniu.  Zaakceptować  stan,  iż  jestem  jego  nieoderwalną 
częścią  i  że  Bóg  chce  z  miłością  dla  mnie  jak  najlepiej.  Należy  również  docenić  to,  co 
przychodzi z łatwością jako w pełni wartościowe i realne doświadczenie oraz dać sobie pełną 
zgodę  na  korzystanie  z  tego  przywileju.  By  odzyskać  aspekty  świadomości  anielskiej  (która 
nie  jest  jeszcze  oświeconą  świadomością),  trzeba  zdjąć  kilkakrotnie  nakładane  blokady 
pamięci  służące  temu  by  nie  pamiętać  o  swoich  korzeniach.  Blokady  takie  bazowały 
zazwyczaj  na  panicznym,  jednak  nie  uzasadnionym  strachu.  Samo  odnawiająca  się  blokada 
pojawiała  się  w  momencie,  kiedy  przypominało  nam  się  coś  z  poziomu  świadomości 
anielskiej. Automatycznie nakładaliśmy sobie blokadę o takiej lub podobnej treści: „nie chcę 
o tym pamiętać, nie chcę tego, nie chcę do tego wracać, tego nigdy nie było”
.  

 

         Następnym  krokiem  jest  uwolnienie  pierwotnego  wzorca,  na  którym  bazowała  nasza 
ludzka świadomość, chodzi o uświadomienie sobie sytuacji, kiedy zaczęliśmy utożsamiać się 
z  wzorcami  pierwszego  człowieka,  do  którego  się  dostrajaliśmy  i  zaprzestanie  traktowania 
tego  jako  fundamentu  swojej  osobowości,  swojej  egzystencji  na  ziemi,  swojego  istnienia, 
czyli  jako  siebie.  Należy  również  uświadomić  sobie,  iż  bez  ów  wzorców  „pierwszego 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 23

człowieka”  również  jest  możliwa  egzystencja  na  ziemi,  czyli  uwolnić  się  od  przekonania: 
„bez  naśladowanie  ludzkich  zachowań  nie  mogę  żyć,  bez  tego  stracę  siebie,  swoje  życie, 
możliwość doświadczania tego, co wydaje mi się najcenniejsze i najbardziej wartościowe oraz 
możliwość  przejawiania  się  w  ciele  na  ziemi”
.  Oczywiście  należy  pamiętać  o  uwolnieniu 
panicznego lęku towarzyszącego takim przemianą.   
         Kolejnym  krokiem  na  drodze  do  pełnego  urzeczywistnienia,  czyli  otwarcie  się  na 
ś

wiadomość oświeconą, jest rozróżnienie i rozdzielenie świadomość anielską od świadomość 

ludzkiej i zaprzestanie utożsamiania się z jakąkolwiek z nich. Nie chodzi tutaj o zanegowanie 
owej  formy  a  o  zaprzestania  uzależniania  się  od  niej.  Chodzi  o  wypracowanie  w  sobie 
przekonania,  iż  ta  forma,  w  której  jestem,  nie  jest  w  żaden  sposób  ograniczająca  mnie, 
jednocześnie  nie  jestem  zamknięty  na  inne  formy  przejawiania  się.  Czyli  w  każdej  z  nich 
mogę realizować stawiane przez siebie cele, w każdej z nich mogę robić coś, co daje mi pełną 
satysfakcję  i  mogę  przejawiać  pełne  szczęście,  miłość  i  zadowolenie  z  siebie.  Następnie 
należy  postawić  sobie  jasno  określony  celu,  jaki  chce  się  w  życiu  osiągnąć,  weryfikując 
wcześniej jego konsekwencje i konsekwentnie go realizować.  

 

         Należy  podjąć  wyzwanie  pracy  również  z  ewentualnymi  negatywnymi  wzorcami, 
odczuciami i wspomnieniami, które sprawiały, że czuliśmy się nieszczęśliwy i nie na swoim 
miejscu.  Przede  wszystkim  chodzi  tutaj  o  wszelkie  intencje  ucieczki  od  siebie,  negatywne 
emocje związane głównie z formą, w której chcemy dany cel realizować, i przeprogramować 
wszelkie  niekorzystne  dla  nas, podjęte wcześniej decyzje. Uwolnić się od żalu i pretensji do 
ż

ycia,  świata  fizycznego,  do  siebie  do  losu  oraz  Boga.  Również  należy  przetrawić  szok 

pierwszego  nieudanego  przejścia  przez  opisywaną  wcześniej  „bramę  oświecenia”, 
wypracować w sobie poczucie pewności siebie, spokoju i bezpieczeństwa na myśl o kolejnych 
etapach  rozwoju  i  o  osiągnięcia  stanu  oświecenia  swojego umysłu. Należy przekonać się, że 
dalszy  rozwój  i  powtórne  przejście  przez  „bramę  oświecenia”  z  czystymi  intencjami  jest  w 
pełni  bezpieczne.  Oczywiście  należy  pamiętać  przy  tym  wszystkim  o  przejawianiu  w  pełni 
czystych  intencji,  które  zagwarantuje  nam  kierowanie  się  życzliwością  do  siebie  i  innych. 
Można poprosić opiekuna duchowego by pokazał najlepszą drogę i z pokorą z naszej strony, 
poprowadził przez nią do pełnego urzeczywistnienia.  

 

 
      Błędną wydaje mi się postawa powrotu upadłych aniołów.  

Dla umysłu świadomego powrót może wydawać się atrakcyjny, 

jednak podświadomie mamy przed nim opór.  

         Boimy  się,  że  powrócilibyśmy  do  sytuacji,  która  doprowadziłaby  nas  do  ponownego 
upadku,  którego  nie  chcemy  powtórnie  przeżywać.  Taka  postawa  dodatkowo  sprawia,  że 
podświadomie negujemy wszystko, co wypracowaliśmy po upadku świadomości, również to, 
co  dobre.  Należy  więc  koncentrować  się  nie  na  powrocie  a  dalszym  rozwoju.  Nie  patrzeć  w 
przeszłość i rozpamiętywać popełnione błędy i zmarnowaną energie a wyciągając pozytywne 
wnioski ze swoich doświadczeń iść dalej do przodu.  

 

      Należy również nauczyć się rozdzielać formę anielską od ludzkiej. Zdarza się, iż niektórzy 
ludzie z wzorcami upadku świadomości na siłę próbują przejawiać pewne anielskie wartości 
zaniedbując ludzkie potrzeby.  

Na plan fizyczny nie da się przełożyć 

pewnych reguł i wartości ze sfery anielskiej.  

      Niektórzy w pewniej nieprzytomności, zapominając, że znajdują się na planie fizycznym i 
przejawiają się w ludzkiej formie, zaniedbując ją, próbują uskuteczniać wartości znane im ze 
ś

wiata  anielskiego.  W  sferze  anielskiej  nie  trzeba  było  sprzątać,  jeść,  załatwiać  potrzeb 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 24 

fizjologicznych. Owszem są na ziemi np. niejedzący adepci ścieżek duchowych, ale osiągają 
to poprzez pracę nad sobą i rozwój a nie poprzez zapomnienie i zanegowanie formy fizycznej.  

Należy zaobserwować, na jakim etapie swojego rozwoju się aktualnie znajdujemy, 

w jakiej formie, zaakceptować w pełni swój aktualny stan 

i z tego poziomu kontynuować swój rozwój.  

         Jeśli  np.  chcesz  koniecznie  stać  się  niejedzącym  to  powinieneś  zaobserwować,  jakie  na 
danym  poziomie  masz  możliwości,  na  co  możesz  sobie  pozwolić,  a  na  co  jeszcze  nie  i  z 
aktualnego  poziomu  kontynuować  realizacje  postawionego  sobie  celu.  Pewne  rzeczy  trzeba 
rozwijać, nie da się ich po prostu przeskoczyć, gdyż takie działanie może doprowadzić jedynie 
do chaosu i bałaganu w swoim życiu.  

 

 
      Należy jednak pamiętać że:  

Świat materialny zapewnia nam stuprocentowe warunki 

do przejawiania pełni szczęścia, rozwoju i drogi do pełnego oświecenia.  

 

1.

 

W tym miejscu w którym jestem, mogę przejawiać siebie prawdziwego, szczęśliwego 
zadowolonego i w pełni zrealizowanego.  

2.

 

Ś

wiat czas i warunki w których żyję, dają mi pełne możliwości przejawiania siebie, 

szczęścia i satysfakcji.  

3.

 

Uzewnętrzniany prze ze mnie boski potencjał, jest w pełni bezpieczny i sprzyjający 
mnie, światu i innym ludziom.  

4.

 

Już teraz umiejętnie rozpoznaję rzeczywistość i korzyści dla siebie.  

5.

 

Już teraz są idealne dla mnie warunki, bym urzeczywistnił swoją prawdziwą bosko 
doskonałą naturę.  

6.

 

Idę do przodu i rozwijam się jako w pełni doskonała istota. 

 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 25

Artykuł 3 

K

K

R

R

Ó

Ó

T

T

K

K

A

A

 

 

O

O

P

P

O

O

W

W

I

I

E

E

Ś

Ś

Ć

Ć

 

 

O

O

 

 

S

S

T

T

W

W

O

O

R

R

Z

Z

E

E

N

N

I

I

U

U

 

 

 
 
 

      Słyszałem  wiele  o  początku  powstania  istnienia  ludzkiego,  o  różnicy  między  ludźmi, 
aniołami i istotami oświeconymi. Wiele z tych opowieści wydaje się być sprzecznych z sobą 
jednak  wiele  z  nich,  nawet  pochodzących  z  różnych  źródeł,  w  rzeczywistości  mówi  o  tym 
samym. 

 

      Często  jeden  człowiek  czuje  się  zupełnie odmienny od drugiego, ma wrażenie, że los mu 
bardziej sprzyja a inny czuje się wyjątkowo pokrzywdzony i nie widzi sprawiedliwości Boga 
w  stworzeniu  ludzi  różniących  się  od  siebie.  Jeden  człowiek  ma  wrażenie,  że  inaczej 
postrzega  świat  i  zupełnie  nie  rozumie  postępowania  drugiego.  Niektórzy  wręcz  boją  się 
objawić światu swoje odkrycia, umiejętności lub doświadczenia z obawy, że ktoś uzna ich za 
nienormalnych lub chorych psychicznie.  

 

     Każdy  z  nas  na  pewno  zastanowił  się  kiedyś  nad  pytaniem:  skąd  tak  naprawdę  się 
wzięliśmy, co jest celem naszego istnienia i czemu różnimy się od innych istot?   
      Z  założenia  ponoć  wszyscy  jesteśmy  tacy  sami,  mamy  takie  samo  źródło  pochodzenia, 
mówiąc krótko: "wszystkich nas stworzył Bóg na wzór i podobieństwo swoje". Gdzieś już to 
słyszałeś, prawda? 

 

      Pozwolę  sobie  teraz  w  niniejszym  artykule  przedstawić  swoją  krótką  wersję  powstania  i 
przyczyny wielu różnic w zachowaniu i poglądach między ludźmi. Może ta historia jest zbyt 
bajkowa, ale coś w niej chyba jest, a być może pomoże ona komuś rozwiać swoje wątpliwości 
i zrozumieć swoją inność. 

 

    Przyglądając się trendom i rozwojowi współczesnej techniki zauważyłem, iż człowiek w jej 
postępie dąży do tego by stworzyć samodzielnie myślącą maszynę, samodzielnie działającego 
robota  itp.,  czyli  mówiąc  krótko  sztuczną  inteligencję.  Jak  doskonale  wiemy  daremny 
dotychczasowy  ludzki  trud.  Bóg  doskonale  wiedział,  że  żeby  stworzyć  w  pełni  samodzielną 
istotę  musi  ona  tak  naprawdę  stworzyć  się  sama.  Bóg  mógł  stworzyć  "formy",  w  jakich  ta 
istota  mogła  się  przejawiać,  ale  to  ona  sama  musiała  się  zauważyć  i  jak  gdyby  "zaskoczyć" 
swoje istnienie.  

 

    Bóg stworzył więc istotę i powiedział jej "możesz być, kim sobie tylko chcesz i robić to na 
co  masz  ochotę"  po  czym  pokazał  jej  bramę  i  powiedział:  "pomyśl  sobie  życzenie  i  przejdź 
przez nią a ono spełni się". W ten sposób myśląc sobie życzenie owa istota wykształciła sobie 
"formę"  w  jakiej  chciała  się  przejawiać  i  w  którą,  po  przejściu  przez  wskazana  przez  Boga 
bramę, miała wlać się energia przybierająca jej kształt.  

 

      I  tak:  jedni  uwierzyli  w  siebie  i  swoje  możliwości,  pomyśleli  sobie  jakieś  fajne  życzenie, 
jakby chcieli się przejawiać i przeszli. - Obecnie będą to tak zwane oświecone istoty, które w 
pełni przejawiają boską doskonałość i doświadczają pełni szczęścia i miłości. 

 

      Drudzy  myślą  sobie  tak:  "przejść,  nie  przejść,  jeszcze  nie  wiem,  co  bym  tak  naprawdę 
chciał" - i to będą tak zwane anioły. Anioły żyją w raju, ale nie potrafią tego jeszcze w pełni 
doświadczać,  nie  potrafią  tego  docenić,  są  świadome  oświecenia  ale  nie  koniecznie 
zainteresowane dążeniem do niego, są jakby trochę rozkojarzone i za bardzo same nie wiedzą 
jeszcze  czego  chcą.  W  zasadzie  anioły  w  niewielkim  stopniu  różnią  się  od  ludzi.  Anioł 
przejawia się w miłości (nie doświadcza cierpienia), natomiast człowiek bardziej w emocjach. 
Poziom świadomości i postrzeganie rzeczywistości aniołów od ludzi są raczej większe, reszta, 
np.  samoocena,  jest  podobna.  Anioły  swoim  bytem  i  zachowaniem  przypominają  dzieci. 
Naturalny  jest  dla  dzieci  przejaw  miłości.  One  kochają  swoją  mamę  za  to,  że  jest,  bez 
względu  jaka  jest.  Naturalne  dla  nich  jest  okazywanie  uczyć,  spontaniczność,  cieszenie  się 
chwilą  i  beztroskość.  Przejawiają  to  wszystko,  co  jest  typowe  dla  aniołów.  Jednak  tak  jak  i 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 26 

anioły  są  roztargnione,  nie  zawsze  wyciągają  słuszne  wnioski,  nie  w  pełni  dobrze  oceniają 
rzeczywistość i łatwo ulegają sugestii z zewnątrz, co właśnie było zgubne dla poniżej opisanej 
formy.   
    Następni pomyśleli coś, co było sprzeczne z sobą, z ideą doskonałości, wytworzyli w sobie 
emocje,  pragnienie  i  pożądanie  typu:  "chcę  być  lepszy  od  innych,  chcę  mieć  coś,  czego  nie 
mają  inni,  chcę  mieć  coś,  w  co  mnie  Bóg  nie  wyposażył,  itp.".  W  ten  sposób  emocje 
wytworzyły  w  nich  napięcia  i  cudotwórcza  energia  nie  mogła  swobodnie  przepływać  wiec 
uszkodziła ową "formę". - To są anioły, których świadomość upadła.  

 

      Czwarta  część  pomyślała  tak:  "Ja  tam  w  to  nie  wierzę,  to  niemożliwe  bym  ja  mógł  mieć 
wszystko co najlepsze, to niemożliwe że jestem, ja tak naprawdę nie istnieje" - To są ludzie, 
którym Bóg stworzył materialne ciała by mogli się zauważyć i w ten sposób zaskoczyć swoje 
istnienie.  To  była  jedyna  forma,  na  którą  się  godzili  i  pomału  przez ewolucje do oświecenia 
jednak  dążyli.  Człowiek  charakteryzuje  się  tym,  że  żyje  podsuniętymi  mu  schematami,  nie 
lubi  sam  nic  wymyślać,  świetnie  się  podporządkowuje,  ale  nie  najlepiej  sprawdza  się  na 
przywódczych stanowiskach. Jest raczej bierny wobec życia a cele w życiu stawia sobie raczej 
wyłącznie  materialne  i  raczej  nie  za  wiele  od  siebie  i  życia  oczekuje.  Człowiek  żyje  w 
troskach,  rozważając  o  przyszłości  i  o  przeszłości,  planując  i  zamartwiając  się  nad  nią, 
zapomina o doświadczaniu chwili obecnej, co jest naturalne dla aniołów. Człowiek nigdy nie 
uwierzył  w  oświecenie  i  nadal  powątpiewa  w  jego  istnienie,  mimo  to  ludzie  to  też  anioły 
zdolne do rozwoju, tylko zazwyczaj tego zupełnie nieświadome.    
      Bóg,  zbłąkane,  zszokowane  i  rozwścieczone  "upadłe  anioły",  które  w  rezultacie  nie 
wiedziały  co  o  sobie  myśleć  i  co  z  sobą  w  owej  sytuacji  zrobić,  umieścił  na  tym  samym 
ś

wiecie  co  ludzi,  by  mogli  od  nich  uczyć  się  pokory,  a  ludzie  od  owych  aniołów  że 

doskonałość,  moc  i  nieograniczone  możliwości  jednak  są  możliwe,  bo  te  anioły,  choć 
zbłąkane  i  zagubione,  czasem  swoją  anielskość  przejawiają.  "Upadłe  anioły"  oświecenia  jak 
gdyby  dotknęły  -  z  jednoczesnym  przerażeniem,  szokiem  i  upadkiem  świadomości,  ale 
dotknęły,  obecnie  wiec  boją  się  oświecenia,  bo  boją  się,  że  ta  energia  znów  ich  uszkodzi  i 
zrobi  im  krzywdę,  dlatego  nie  chcą  o  tym  pamiętać,  często  wmawiając  sobie,  iż  poza 
ziemskim życiem nic innego nie istnieje. Owe "upadłe anioły" nie lubią popadać w schematy, 
wolą  się  z  nich  wyłamywać,  prowadzą  raczej  oryginalny  tryb  życia  i  pociągają  ich  mniej 
ziemskie tematy.  

 

      Ale  nie  zawsze  tak  jest  z  racji  tego,  że  owym  aniołom  często  zależy  by  się  do  ludzi 
upodobnić,  dlatego  silnie  koncentrują  się  na  ludzkich  wzorcach  zachowań,  traktując  je  jak 
własne.  "Upadłe  anioły"  trzymają  się  ludzkiego  życia  również  dlatego,  że  jako  anioły  nie  w 
pełni  oświecone  nie  potrafiły  docenić  i  w  pełni  doświadczyć  tego,  co  miały,  czyli  raju,  w 
którym  się  przejawiały,  mimo  że  były  go  świadome,  miały  więc  poczucie  straty  nie 
korzystając  z  tego.  Posiadanie  wszystkiego  było  dla  nich  normą  i  to  stanowiło  główny 
problem.  Zazdrościły  ludziom  tego,  że  oni  nie  posiadając  pożądanej  przez  siebie  rzeczy,  a 
otwierając się na nią w pewnym momencie, potrafili się nią przez chwile cieszyć. Gryzło więc 
aniołów  sumienie, że mając świadomość swojej doskonałości i życia w raju nie potrafiły się 
tym tak naprawdę cieszyć i tego w pełni doświadczać. Dlatego postanowiły swój raj porzucić 
by  stać  się  ludźmi  mającymi  znacznie  mniej,  ale  mającymi  możliwości  emocjonalnego 
doświadczania  namiastki  szczęścia.  "Upadłe  Anioły"  upodabniają  się  do  ludzi,  więc  często 
przejawiają ich cechy i świadomość typową dla ludzi. Dla anioła pragnącego ludzkiej formy i 
dostrajającego  się  do  świadomości  i  wibracji  człowieka  nie  było  istotne  czy  dostraja  się  do 
pozytywnych  czy  negatywnych  emocji.  Liczył  się  dla  niego  jedynie  fakt  uczłowieczenia  i 
możliwości doświadczania ludzkiego życia za wszelką cenę. Zanegowały więc swą anielskość 
z  przekonaniem,  że  to  ona  jest  zła  i  ograniczająca  a  nie  cierpienie  typowe  dla  ludzi  oraz 
wyrzekły  się  Boga,  kontaktu  z  nim  i  pomocy  z  jego  strony,  co  miało  gwarantować  pełne 
wyzbycie się anielskości. Anioły, mając do dyspozycji tylko miłość i szczęście nie rozumiały 
cierpienia  i  niemocy,  wydawało  im  się  to  niewiele  różniące  się  od  dostępnych  im  wówczas 
uczuć, nie rozumiały, że te doświadczenia mogą być nieprzyjemne. Gdy się opamiętały, że te 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 27

emocje,  do  jakich  się  dostrajały  nie  należą  do  najprzyjemniejszych  było  już  za  późno.  Jako 
anioły  mogły  wszystko,  więc  również  zaniżyć  sobie  wibracje  i  stracić  moc,  ale  jak  tu  ze 
ś

wiadomością  ludzką  i  brakiem  mocy  stać  się  z  powrotem  aniołem  -  to  był  już  problem. 

Problem w tym, że dostrajając się do świadomości i wibracji ludzkiej doszły do wniosku, że 
muszą uznać za swoje wszelkie aspekty przejawiania się w formie ludzkiej. Miały poczucie, 
iż  tylko  to  gwarantuje  im  pełne  uczłowieczenie  się.  Owe  anioły  były  zachłanne  na  ludzkie 
przeżycia,  doznanie  i  uczucia  a  ludzie  cechują  się  częstym  przeżywaniem  niskich  emocji, 
więc  i  one  były  pożądane  przez  "Upadłe  anioły".  W  związku  z  tymi  emocjami  zdarza  się 
czasem,  iż  czują  wewnętrzną  radość,  że  stały  się  ludźmi  i  mogą  doświadczać  jak  ludzie,  co 
było ich największym pragnieniem.   
    Dlatego teraz często trudno im osiągać sukcesy bez przeżywania negatywnych emocji. To 
może wyjaśniać niezrozumiałe zadowolenie przeżywaniem negatywnych emocji oraz szybkie 
wzloty  i  nagłe  upadki  niektórych  osób.  Tłumaczyć  to  może  również  niezrozumiałe 
zachowanie  niektórych  osób,  które  przy  łatwych  i  oczywistych  możliwościach  poprawy 
jakości  swojego  życia  wolą  pozostać  w  trudnej  sytuacji  życiowej  lub  w  dołku  psychicznym, 
udając, że takowych możliwości nie widzą i przekonują o tym również innych.   
    Mogą czuć się również niezadowolone z tego stanu, ale mają wrażenie, że to jest niezbędna 
składnia  człowieka  i  że  to  jest  cena,  jaką  się  płaci  za  ludzkie  doświadczenia.  Dlatego  więc 
takie  anioły  w  pełni  się  godzą  na  negatywne  emocje,  depresje  itp.  "Upadły  anioł"  często  nie 
chce  się  wywyższać,  osiągać  poważnych  sukcesów  w  życiu  i  systematycznie  stara  się 
powracać do negatywnych emocji z lęku, że zatraci w sobie człowieczeństwo. Jeśli już odnosi 
sukcesy,  to  często  je  niszczy  lub  w  tym  samym  czasie  przyciąga  do  siebie  sytuacje,  które 
wywołują w nim niskie emocje np.: żalu, pretensji, cierpienia, zawiści, lęku itp. Takie właśnie 
zachowania charakteryzują anioły chcące upodobnić się do ludzi.   
    Czasem więc trudno rozróżnić człowieka od dostrajającego się do niego "upadłego anioła". 
Może  jedynie  po  tym,  że  człowiek  niedowierza  w  swoją  doskonałość  i  jest  wobec  niej 
emocjonalnie  obojętny,  jest  przekonany,  że  pozostaje  ona  jedynie  w  sferze  jego  marzeń  i 
fikcji.  Człowiek  jeśli  już  zauważy  i  uwierzy  w  możliwości  poprawy  jakości  swojego  życia 
natychmiast  przystępuje  do  jej  realizacji,  problem  jedynie  w  tym,  że  trudno  jest  mu  w  to 
uwierzyć.  Natomiast  "upadły  anioł"  pragnący  upodobnić  się  do  człowieka  będzie  się 
pozytywnych  zmian  wystrzegał  i  bronił  przed  nimi  jak  ognia,  jego  marzeniem  będzie 
pozostanie  w  stagnacji  typowej  dla  człowieka.  Anioły  bywają  zachłanne,  często  nawet  na 
wyjątkowo  niskie  emocje,  gdyż  one  gwarantują  głębokie  doświadczanie,  upragnionej  przez 
nich formy ludzkiej.    
      Jednak  nie  trudno  zauważyć,  że  są  na  świecie  ludzie,  którzy  przejawiają  nadprzyrodzone 
zdolności,  wyjątkowo  genialny  umysł.  Są  ludzie,  którzy  czują  się  inni,  niezrozumiani, 
wyjątkowo  pokrzywdzeni  i  zagubieni.  Są  również  ludzie,  którzy  zupełnie  nie  rozumieją 
innego  zachowania  i  postępowania  od  potocznie  przyjętych  norm  poddając  wątpliwości 
wszystkie od tego odstępstwa. 

 

     "Upadłe  anioły"  różnią  się  od  ludzi  jedynie  tym,  że  przeżyły  doświadczenia,  których  nie 
przeżyli  ludzie,  są  o  nie  bogatsze  -  nic  więcej.  Zadaniem  anioła  z  upadłą  świadomością  nie 
jest  zanegowanie  i  zaprzestanie  przejawiania  się  w  ludzkiej  formie  a  otwarcie  się  na  Boga. 
Forma  ludzka  wcale  nie  ogranicza.  Jest  wiele  osób  przejawiających  anielskość  w  ludzkiej 
formie,  a  nawet  bliskich  oświecenia.  Należy  więc  uświadomić  sobie  iż  anielskość  można 
przejawiać  w  ludzkim  ciele  i  że  ciało  materialne  nie  ogranicza  nas  na  drodze  do  pełnego 
urzeczywistnienia. 
     Oświecenie  jest  stanem  pełnego  urzeczywistnienia  szczęśliwości  i  miłości  oraz 
umiejętności świadomego korzystania z tego. Do tego stanu mogą oczywiście dojść wszystkie 
anioły jak i ludzie, czyli doskonałość można osiągnąć przejawiając się zarówno w ludzkiej jak 
i w anielskiej postaci, jednak wszystkie wyżej opisane formy mają do przejścia odpowiednią 
drogę,  by  ten  stan  urzeczywistnić.  Jedni  i  drudzy,  by  osiągnąć  pełne  oświecenie,  mają  więc 
wiele  do  zrobienia.  Mimo  że  anioły  sprawiają  wrażenie  bardziej  urzeczywistnionych  to 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 28 

możliwe,  że  to  właśnie  "upadłe  anioły"  są  jeszcze  w  najlepszej  sytuacji,  gdyż  doświadczyły 
zarówno anielskości, jak i formy ludzkiej, ale doświadczenia to oczywiście nie wszystko. Być 
może  niektóre  formy  przejawiania  się  są  do  tego  stanu  bliższe,  ale  niewątpliwie  by  go 
osiągnąć  należy  podjąć  wyzwanie,  jakim  jest  praca  nad  sobą,  głównie  nad  oczyszczaniem 
swoich  intencji i rozwojem świadomości. Oświecenie nie mieści się ani w anielskości ani w 
człowieczeństwie,  jest  to  zupełnie  inna  forma  przejawiania  się.  Nie  trzeba  więc 
urzeczywistniać formy anielskiej również powracać do niej i na odwrót. To jest zupełnie inna 
forma leżąca zarówno obok anielskości jak i formy ludzkiej.  

 

      Nie  wszystko  w  tej  opowieści  należy  brać  dosłownie  a  jedynie  jako  symbol,  ważna  jest 
jednak idea i przesłanie tego tekstu. Pomyśl nad tym, co napisałem i spróbuj zrozumieć siebie 
samego jak i również innych. Pamiętaj! Wszyscy z założenia jesteśmy tacy sami, mamy prawo 
do  tego  samego,  wszyscy  jesteśmy  doskonałymi  dziećmi  Boga  i  mamy  prawo  dążyć  do 
pełnego  oświecenia,  choć  niektórzy  nie  są  tego  w  pełni  świadomi,  a  niektórzy  sprawiają 
wrażenie zupełnie jeszcze uśpionych. 
 
 

 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 29

Artykuł 4 

L

L

I

I

S

S

T

T

 

 

O

O

D

D

 

 

A

A

N

N

I

I

O

O

Ł

Ł

K

K

A

A

 

 

 
 

       Witaj! 

 

 
      Pewnie chcesz wiedzieć skąd się wziąłem i kim jestem. Jestem anielską częścią swojego 
pana. To ja zawsze mam rację, ale mój pan nie zawsze mnie słucha. To dobry człowiek, stara 
się  pomagać  ludziom  i  nawet  mu  to  wychodzi.  Czasem  jednak  mnie  nie  posłucha  i  zaufa 
niewłaściwym  osobom,  potem  ja  muszę  go  wyciągać  z  opresji.  Na  szczęście  w  krytycznych 
sytuacjach umie się zwrócić do mnie o pomoc. Szkoda tylko, że nie słucha mnie jeszcze na co 
dzień, ale staram się mu wiele rzeczy tłumaczyć i pomału się przekonuje.  

 

      Pokazałem mu już szerokie duchowe sfery. Zgodził się odbyć kilka razy daleką podróż w 
głąb  swojej  duszy.  Parę  razy  odwiedziliśmy  wspólnie  moich  przyjaciół.  Najbardziej 
zaprzyjaźnił  się  z  Siddharthą  i  nawet  długo  ze  sobą  rozmawiali.  Ale  wciąż  ciągną  go  mało 
istotne  przyziemne  sprawy.  Choć  ostatnio  przyznał  się,  że  chciałby  w  życiu  osiągnąć  coś 
więcej  niż  to,  co  oferuje  mu  świat  fizyczny.  Uczę  go  więc  ciągle,  jak  patrzeć  na  świat,  by 
doświadczać  w  nim  duchowych  aspektów,  ale  on  ciągle  jest  taki  nieufny.  Czasami  popełnia 
podstawowe błędy i błądzi jeszcze na swojej duchowej ścieżce, choć ma na niej już niemałe 
osiągnięcia.    
       Ach,  jak  byłoby  fajnie  gdyby  już  teraz  zgodził  się  przejść  w  duchowy  wymiar  do  moich 
znajomych, oświeconych istot.  

 

     Staram się ciągle zapoznawać go z nowymi ludźmi, którzy pomogą mu przekonać się, by 
bardziej mnie słuchał i zaufał, że ja dobrze go prowadzę przez życie. Wierzę w niego i ufam, 
ż

e  kiedyś  razem  zasiądziemy  do  stołu,  wyjaśnimy  sobie  wszystko,  pozwolimy  by  stare 

doświadczenia i urazy odeszły w przeszłość, a my zjednamy się w jedną całość i powrócimy 
do domu naszego ojca Boga.   
 
         W  momencie,  kiedy  pojawiłem  się  jako  istota  byłem  doskonały.  Byłem  szczęśliwy, 
czułem się kochany, przejawiałem dostatek i bezwzględny wpływ na swoje życie. Jednak nie 
byłem  pewny  czy  na  to  wszystko  zasługuję,  więc  czułem  pewien  niedosyt.  Dlatego 
postanowiłem  zejść  na  ziemię  i  stać  się  człowiekiem.  Jednak  bałem  się,  że  jako  człowiek 
zawładnie  mną  pycha  tak,  jak  innych  i  dlatego  odciąłem  się  od  swojej  mocy  i  mądrości,  by 
swej mocy i wiedzy nie wykorzystywać przeciwko innym. W tym momencie dokonał się we 
mnie  podział na, jak to ludzie nazywają, świadomość i nadświadomość, o której to istnieniu 
ś

rednie Ja przestało wiedzieć. Jednak znając ludzi i ich zachłanność bałem się, że mój umysł 

ś

wiadomy  z  braku  wyobrażeń  o  sobie  będzie  drążyć  i  może  w  nieodpowiednim  momencie 

odkryć  istnienie  nadświadomości,  czyli  mnie  Aniołka.  Dlatego  stworzyłem  zbiór  sztucznych 
wyobrażeń oraz intelekt, które to miały zajmować mojego pana, czyli umysł świadomy. Miały 
one  sprawiać  wrażenie  dających  moc  i  wiedzę  jednak  brnąć  w  pustkę i nicość, by pycha nie 
zawładnęła  mojego  pana,  a  on,  zajmując  się  tym  w  poczuciu,  że  to  ciekawe  i  słuszne,  nie 
dowiedział się za wcześnie o mnie i w pokorze czekał na właściwy moment. Ta trzecia część 
to zwana przez ludzi podświadomość, która te bzdury wymyślone przeze mnie przechowuje. 
Tą  trzecią  jaźń  postawiłem  właśnie  między  siebie,  a  mojego  pana  po  to,  by  mój  pan  gdyby 
chciał  mnie  odkryć  zbyt  wcześnie  i  spoglądał  w  moją  stronę,  widział  właśnie  ten  sztuczny 
wizerunek  siebie  i  jego  traktował  jako  mnie  Aniołka.  Wiem,  że  to  była  manipulacja  moim 
panem,  ale  cóż  miałem  czynić.  Dlatego  też  utarło  się  wśród  osób  otwierających  się  już  na 
swoje anioły, że umysł nadświadomy jest w podświadomości. Tak istoty, które są w drodze do 
ich  odkrycia  postrzegają  anioły.  Odnajdują  swoją  nadświadomą  jaźń,  gdy  przedrą  się  przez 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 30 

sztucznie stworzony i wypychający umysł intelekt.   
 
         Ten  moment,  w  którym  mój  pan  jest  gotów  do  poznania  mnie  i  zjednania  się  ze  mną 
właśnie nadszedł.  

 

         Jednak  to  mój  pan  o  wszystkim  decyduje,  a  przyzwyczajony  do  urojonych  i  sztucznie 
kręcących pociech, które sam mu stworzyłem, nie chce teraz uwierzyć w moje istnienie, gdyż 
próbując mnie odkryć nie raz wcześniej zawiódł się i zwątpił.  

 

         Dlatego  teraz  potrzebuję  pomocy  takich  osób  jak  Ty,  które  pomogą  mu  uwierzyć  w 
anielskość swojego istnienia.  

 

         Pomału  mój  pan  przekonuje  się  do  mnie  i  pozwala  sobie  na  przejaw  swojej  anielskiej 
jaźni  na  planie  fizycznym,  czasami  mój  pan  pozwala  mi  więc  przejawiać  się  w  jego  ciele  i 
dzięki temu mogłem napisać ów list. Ale to wciąż za mało, by móc zabrać swojego pana do 
ogrodu wiecznej miłości, szczęścia, piękna i bogactwa.  

 

 
         Mój  pan  zaczął  od  pozwalania  sobie  na  to,  na  co  nie  pozwolono  mu  w  okresie 
dzieciństwa,  w  ten  sposób  odkrył  swoją  podświadomość  i  zaskarbił  sobie  jej  zaufanie. 
Niektórzy  ten  etap  nazywają  "uzdrawianie  wewnętrznego  dziecka".  Teraz  mojemu  panu  do 
pełnego  urzeczywistnienia  potrzebny  jest  następny  krok,  w  którym  również  Ty  możesz  mu 
pomóc.  Taki  krok  jest  potrzebny  niejednemu  panu  swojego  anioła!  A  aniołowie  lubią 
pomagać sobie nawzajem!    
      Dlatego niech nasi aniołowie pomagają sobie nawzajem i wspólnie się inspirują! Niejeden 
anioł  jeszcze  błądzi i nie może odnaleźć swojego pana, a wspólnie możemy pomóc aniołom 
dotrzeć do swoich właścicieli.  

 

         Proszę  Cię  więc,  jeśli  możesz  porozmawiaj  z  moim  panem  i  przekonaj  go  do  mnie,  by 
bardziej  mi  ufał,  on  na  pewno  Ciebie  posłucha.  To  dobry  człowiek,  ale  potrzebuje  więcej 
miłości i ciepła.  

 

 
 
      Czekam na twoją pomoc oraz pozdrawiam Ciebie i twojego Anioła.   
 
 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 31

Artykuł 5 

A

A

N

N

I

I

E

E

L

L

S

S

K

K

I

I

 

 

S

S

E

E

K

K

S

S

 

 

 
 
 

Poznając różne kultury religijne oraz teorie na temat aniołów - ich "życia i funkcjonowania" 
zazwyczaj  spotykałem  się  z  teorią,  iż  anioły  nie  miały  pożycia  seksualnego  a  ów  brak  był 
głównym motorem całej transformacji z anioła w człowieka. Moim zdaniem anioły są jednak 
zdolne  do  przeżywania  seksualnych  uniesień,  choć  myślę,  że  nie  wszystkie  anioły  są  tym 
zainteresowane.  Nie  jest  to  jednak  zbliżenie  dwóch  ciał,  ani  tym  bardziej  „kopulacja”,  ale 
bardziej połączenie energetyczne i po części psychiczne, nazwałbym to „energetyczny dotyk”. 
Taki „akt miłosny” odbywa się w pełnym spokoju, pojawia się delikatnie i delikatnie wygasa, 
nie  paraliżuje, nie wytrąca z równowagi, ale rozpływająca się po ciele energia daje ogromną 
ilość  przyjemnych  doznań.  Z  punktu  widzenia  ziemskiego  trudno  to  nazywać  seksem,  ale 
ś

miało nazwałbym to „erotyczna ekstaza miłości”, doznanie takie jest szalenie przyjemne, ale 

w pełni trzeźwe i spokojne.   
 
      Aniołom  seks  ludzki  zdawał  się  być  bardziej  efektywny,  wydawał  się  on  im  być  bardziej 
satysfakcjonujący  i  dający  znacznie  więcej  ciekawych  wrażeń.  Przeżywanie  ludzkiego 
orgazmu było dla nich obce tak jak i pożądanie, pragnienie i podniecenie, bo jak tu pożądać 
czy  pragnąć  czegoś  w  sytuacji,  kiedy  z  założenia  wszystko  jest  jakby  w  zasięgu  ręki  i 
dostępne  w  każdej  chwili.  Zachowanie  człowieka  w  czasie  gry  wstępnej  przed  stosunkiem 
przypominało aniołom ów akt miłosny w ekstazie, typowy dla nich, dlatego podejrzewały, iż 
ludzie  w  czasie  samego  orgazmu  doświadczają  czegoś  znacznie  lepszego,  o  czym  może 
ś

wiadczyć  zachowanie  człowieka,  który  orgazm  stawia  sobie  za  cel,  a  w  trakcie 

doświadczania go sprawia wrażenie bardziej szczęśliwego niż w czasie gry wstępnej. Sądzę, 
iż w czasie owej gry wstępnej ludzie czasem doświadczają uniesienia erotycznego typowego 
dla  anielskiego  seksu,  jednak  nie  zawsze,  a  nawet  rzekłbym  bardzo  rzadko.  Wygasa  on 
niestety  natychmiast,  kiedy  u  człowieka  włącza  się  instynkt  samozachowawczy  i  dążenie  do 
orgazmu – wytrysku.   
 
    Dlatego to właśnie anioły były zachłanne na przeżywanie seksualnych uniesień w ludzkiej 
formie,  jednak  szukały  czegoś,  co  raczej  nie  istnieje.  Rozczarowane,  ciągle  więc  poszukują, 
uciekając  się  do  bardziej  wymyślnych  form  pożycia,  próbując  wzbudzać  w  sobie  większe 
emocje np. poprzez różne formy perwersji, ciągle jednak nie znajdują tego, co wydawało im 
się, że przeżywają ludzie w czasie stosunku. Często przy tym zakłamują się, że taka forma od 
owej  anielskiej  bardziej  ich  satysfakcjonuje,  ale  to  już  chyba  dlatego,  iż  o  niej  dawno 
zapomniały.  To,  co  człowieka  zazwyczaj  wprowadza  w  euforię  podczas  stosunku  i  czego 
zazdrościły mu anioły, to był instynkt samozachowawczy, w który człowiek, jako istota nie w 
pełni  świadoma,  został  wyposażony,  a  który  dla  anioła  był  zupełnie  niezrozumiały,  gdyż 
aniołowi, jako istocie bardziej od człowieka świadomej, jest on niepotrzebny. 

 

 
      Pożądanie  jest  właśnie  niczym  innym,  jak  tylko  pozostałością  po  instynkcie 
samozachowawczym  z  czasów,  kiedy  człowiek  przejawiał  jeszcze  świadomość  zwierzęcą, 
może  trochę  inną,  zmienioną,  ale  ciągle  bazującą  na  instynkcie  samozachowawczym. 
Pożądanie było częścią owego instynktu, który zapewnia zachowanie danego gatunku i raczej 
niczym więcej. 

 

 
      Anioły  mogły  mieć  więc  seks,  można  by  nazwać,  typowo  ludzki,  bazujący  na  instynkcie 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 32 

samozachowawczym,  ale  wydaje  mi  się,  iż  nie  znalazły  w  tym  satysfakcji  i  spełnienia. 
Okazuje  się,  że  tak  samo  ludzie  mogą  w  ludzkim  ciele  doświadczać  uniesień  seksualnych 
typowych dla aniołów, jest to jednak zupełnie inne doświadczenie od typowego dla człowieka 
instynktu do zachowania gatunku.   
 
      Być  może  to moje osobiste spostrzeżenia doświadczeń erotycznych, ale warto zastanowić 
się czy takich doznań jak: „ekstaza miłości”, rozkosz seksualna, rozerotyzowanie, czy jakby to 
nazywać inaczej, nie doświadczamy najczęściej i w najprzyjemniejszej formie właśnie nie w 
czasie samego aktu seksualnego, a tak bardziej spontanicznie, w czasie owej gry wstępnej, w 
czasie spaceru, w czasie pocałunku. O czym wtedy myślimy? Pragniemy wtedy z tą osobą jak 
najszybciej odbyć stosunek seksualny, prawda? A teraz warto zastanowić się nad następnym, 
ciekawym pytaniem: czy przypadkiem w czasie takiego szybkiego stosunku to piękne uczucie 
nie  zatraca  się?  Może  jednak  warto  nie  spieszyć  się,  nie  ulegać  zwierzęcym  instynktom,  a 
pozwolić  sobie  nacieszyć  się  tym  uczuciem,  cieszyć  się nim tak, jakby nie było nic innego i 
pozwolić, by właśnie to uczucie rozwijało się. Przypomnij sobie o najpiękniejszych chwilach 
uniesienia  erotycznego,  które  przeżyłeś  a  potem  zastanów  się  czy  choć  raz  pomyślałeś  o 
orgazmie? 

 

 
    Wyróżniłbym więc dwa doświadczenia, które można nazwać orgazmem:  

1.

 

Orgazm – wytrysk: typowy dla człowieka, dążenie do zapłodnienia, instynkt 
samozachowawczy.  

2.

 

Orgazm – ekstaza miłości: seks bardziej anielski, ze świadomą koncentracją na 
uczuciach, erotycznych doznaniach i przepływie energii, koncentracja na sercu, bez 
emocji w pełnym poczuciu spokoju. 

Zdarza  się,  że  te  dwie  formy  łączą  się  ze  sobą  i  ktoś  w  czasie  dążenia  do  orgazmu  w 
niewielkim stopniu doświadcza ekstazy miłości, ale chwilę później ulega pożądaniu i dostaje 
wytrysk, który natychmiast niweluje całą ekstazę.   
 
    Seks anielski, czyli ekstazę miłości, odczuwa się w całym ciele, czasem może się ta energia 
kumulować  w  różnych  częściach  ciała,  ale  nie  ma  to  wiele  wspólnego  z  tak  zwanymi 
punktami  erogennymi.  By  odkryć  taką  formę  doświadczeń  erotycznych  należy  na  seks 
spojrzeć w zupełnie nowy sposób, nie poprzez pożądanie, a jak na zupełnie nowe doznanie z 
poczuciem  spokoju,  ciepła,  miłości  do  siebie  i  swojego  partnera  oraz  z  oczekiwaniem 
doświadczania  przyjemności  w  miejsce  pożądania  i  dążenia  do  szybkiego  zaspokojenia  się. 
Należy  nie  ulegać  mechanizmom  –  instynktowi  samozachowawczemu,  a  podejść  do  aktu 
miłosnego  w  pełni  świadomie,  zastanawiając  się,  jakie  zachowanie,  uczucia  i  sposób 
kierowania  w  sobie  energii  daje  większą  przyjemność  w  danej  chwili  i  co  sprawi,  że  będzie 
ona  dłuższa  i  pogłębiająca  się.  Na  początku  tej  praktyki  należy  pamiętać,  iż  instynkt 
samozachowawczy jest wyłączony, że on nie stanowi o twoim zachowaniu, a dzięki temu nie 
będziesz mu ulegać. Pożądanie, jeśli się pojawia, należy zaakceptować, nie walczyć z nim, nie 
tłumić, jednocześnie mu nie ulegać, tylko pozostać w spokoju i poczekać by wygasło. Takie 
przestawienie  się  nie  jest  trudne,  wymaga  jednak  trochę  treningu.  Na  początku  przydatne 
będzie  powtarzanie  sobie:  „instynkt  samozachowawczy  teraz  nie  decyduje”  lub  „pożądanie 
teraz  nie  decyduje”,  „pożądanie  teraz  mnie  nie  interesuje”  i  przypominanie  sobie  o  tym, 
powtarzanie za każdym razem, kiedy czujesz, że cię to „ściąga”, zniewala. 

 

 
    By doświadczać owej ekstazy i nie ulegać pożądaniu należy, jak już wspomniałem, podejść 
do aktu seksualnego w nowy sposób, również pod kontem „technicznym”. W sytuacji, gdy na 
początku  pożycia  pojawia  się  pożądanie  należy  pozostać  w  nieruchomym  połączeniu 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 33

narządów i poczekać, aż ono wygaśnie. Tak wiem, każdy mężczyzna będzie się bał, że straci 
wzwód,  jednak  by  taką  ekstazę  doświadczyć  należy  być  wolnym  od  jakichkolwiek  lęków, 
kompleksów itp. Również należy być wyrozumiałym dla swojego partnera. Pierwsze nieudane 
próby należy potraktować jako trening, zastanawiając się i uzgadniając z partnerem, co należy 
zmienić i jak do tego podejść bardziej świadomie. Jeśli nawet członek miałby opaść w czasie 
pierwszych  prób,  należy  się  tym  nie  przejmować  i  nie  bać  krytyki  ze  strony  partnerki, 
natomiast  pozwolić  sobie  na  to  i  poczekać,  aż  erekcja  znów  się  pojawi.  Gdy  jesteśmy  już 
wyciszeni  i  emocjonalnie  uspokojeni  pozwalamy  sobie  na  wykonywanie  głębszych, 
wolniejszych  ruchów  od  typowego,  mechanicznego  dążenia  do  wytrysku.  To  tak  jakby 
wykonywało  się  wszystko  w  zwolnionym  tempie  z  większą  koncentracją  na  wewnętrznych 
doznaniach  i  uczuciach.  Dobrze  jest  także  nie  wykonywać  monotonnych,  automatycznych 
ruchów, a pozwolić sobie troszkę pofantazjować np. wykonywać kilka luźniejszych ruchów, a 
potem  jeden  głębszy.  Można  również  w  czasie  stosunku  wykonywać  jednocześnie  ruch 
biodrami na boki, czy inne fantazje, ale najważniejsze jest by być w pełni świadomym swoich 
doznań  i  uczuć  do  partnera.  Takie  podejście  do  pożycia  intymnego,  na  początku  jego 
praktykowania,  może  wydawać  się  nudne,  można  mieć  wręcz  wrażenie,  iż  w  czasie  takiego 
aktu zatracamy w sobie pewną przyjemność, ale jest to niezbędne do tego by przestawić się na 
nowe doświadczenia.  
 
    Sama jednak strona techniczna nie jest taka ważna. Jak wspomniałem anielska ekstaza nie 
musiała  być  związana  z  kontaktem  cielesnym  i  nie  należy  jej  utożsamiać  z  punktami 
erogennymi.  Ważne  jest  więc,  by  bardziej  koncentrować  się  na  sercu  i  na  uczuciach.  Jeśli 
ważny jest dla nas kontakt wzrokowy to lepiej jest koncentrować się na całym kształcie ciała 
partnera,  a  nie  na  poszczególnych  jego  częściach.  Koncentracja  na  sercu  –  to  znaczy 
traktowanie pożycia seksualnego jako akt uczuciowy, czyli stan, jakby serca kochanków były 
połączone.  Wtedy  zachowania  narządów  płciowych  można  pozostawić  samym  sobie,  nie 
koncentrując na nich swojej uwagi, pozwalając by to się samo działo, pod warunkiem, że nie 
ma  już  pożądania,  a  my  czujemy  już  przepływ  przez  swoje  ciało  oczekiwanej  przez  nas 
ekstazy  miłości.  Kontrola  narządów  płciowych  i  ich  ruchów  przydaje  się  na  początku,  gdy 
uwalniamy  się  od  instynktu  i  pożądania  po  to,  by  im  nie  ulegać.  W  czasie  takiego  aktu,  bez 
zwierzęcych  instynktów,  a  z  koncentracją  na  uczuciu  miłości  w  sercu,  orgazm  –  ekstaza 
pojawia  się  spontanicznie,  błogie  uczucie  ekstazy miłości odczuwa się raczej w całym ciele, 
trwa znacznie dłużej i spokojnie wycisza się. W czasie takiego orgazmu wytrysk w ogóle nie 
powinien  się  pojawić,  natomiast  mężczyzna  jest  zdolny  do  dalszego  stosunku  i  może 
doświadczyć  nawet  do  kilkunastu  takich  orgazmów,  które  jednak  są  zupełnie  innym 
doświadczeniem, niż związanym z orgazmem – wytryskiem, jednak o wiele przyjemniejszym, 
dodatkowo energetyzującym a nie wypompowującym jak w przypadku wytrysku. 

 

 
    Piszę z punktu widzenia mężczyzny, bo nim jestem, jednak myślę, iż w dużym stopniu ten 
tekst może przydać się również kobietom, bo sądzę, iż często podobnie przeżywają orgazm, a 
niewątpliwie mają prawo do anielskiej jego formy. Takie podejście do aktu seksualnego może 
przydać się kobietom również po to by np. zainspirować do innych doznań swoich partnerów.  

 
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 34 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 35

Artykuł 6 

P

P

I

I

E

E

N

N

I

I

Ą

Ą

D

D

Z

Z

O

O

W

W

I

I

 

 

S

S

I

I

Ę

Ę

 

 

Z

Z

A

A

W

W

I

I

E

E

R

R

Z

Z

Y

Y

Ł

Ł

E

E

M

M

 

 

 
 

     Kilkadziesiąt  lat  temu  nie  było  Internetu,  telewizji  i  innych  środków,  którymi  obecnie 
dopływa  do  nas  masowa  reklama.  Słyszy  się  obecnie  o  setkach  uzdrowicieli,  bioterapeutów, 
radiestetów,  jasnowidzów,  wróżek  czy  mistrzów  duchowych  oferujących  nam  cudotwórczą 
pomoc  i  masowo  reklamujących  się  gdzie  i  jak  popadnie.  Potencjalny  klient  uważnie  śledzi 
owe reklamy i stara się dobrać sobie terapeutę, który sprawia wrażenie najwiarygodniejszego, 
nie znając jednak kompetencji i kwalifikacji owej osoby. Jedynym sposobem na sprawdzenie 
wiarygodności  i  skuteczności  wydaje  się  być  sprawdzenie  uprawnień  i  wykształcenia,  czyli 
"papierka"  wystawionego  przez  inną  osobę  oznajmującego,  że  dana  osoba  ukończyła 
odpowiedni  kurs  czy  szkołę,  przeszła  szkolenie  w  zakresie  swojej  działalności  i  pomyślnie 
zdała egzamin. Jednak w praktyce owy "papierek" nie zawsze trudno jest zdobyć, a nierzadko 
potwierdza  on  jedynie  wiedzę  teoretyczną  danej  osoby,  a  jak  doskonale  wiemy,  teoria  nie 
zawsze  idzie  w  parze  z  praktyką,  więc  owy  papierek  nie  będzie 100%-owym gwarantem, że 
osoba  go  posiadająca  jest  rzeczywiście  kompetentna  i  skuteczna  w  tym,  co  robi.  Mocy, 
skuteczności  i  wiarygodności  bioterapeutów,  radiestetów,  jasnowidzów,  wróżek,  itp.  nie  da 
się  zmierzyć  i  potwierdzić,  a  reklamować  się  może  kto  chce,  jak  chce,  kiedy  chce  i  z  czym 
chce.  Myślę  że  w  owych  dziedzinach  oszustów  jest  nie  mało,  chyba  nie  przesadzę  jeśli 
napiszę,  iż  jest  ich  większość  spośród  reklamujących  się.  To  znaczy  osób,  które  stwarzają 
jedynie  image  swojej  osoby  jako  wiarygodnego  terapeuty,  co  jednak  nie  ma  poparcia  w 
autentycznych  zdolnościach.  No  cóż,  wiarygodnie  mówić  o  sobie,  ładnie  składać  rączki  i 
gestykulować,  przy  czym  szczerze  się  uśmiechając  każdy  może.  Myślę  więc,  że  mniej 
wiarygodni  są  ci,  którzy  bardziej  krzyczą  o  swoich  zdolnościach  i  starają  się  wywołać 
szerokie zainteresowanie swoją osobą tworząc image wiarygodnego terapeuty.    
       Jak  to  ma  się  w  praktyce?  Każdemu  dana  została  taka  sama  ilość  czasu  w  ciągu  dnia. 
Jedni  dany  im  czas  przeznaczają  na  rozwijanie  swoich  zdolności,  a  inni  wolą  ten  czas 
poświęcić  na  stwarzanie  swojego  wizerunku,  szukaniu  skutecznych  form  reklamy  itp. 
Owszem  są  i  tacy,  którzy  potrafią  swój  czas  podzielić  na  rozwijanie  swoich  zdolności  i  na 
tworzeniu  image,  jednak  zdolności  to  zdolności,  a  image  to  image.  Pozostaje  jeszcze  jedno 
wyjście,  znaleźć  sobie  dobrego  menadżera,  jednak  dobry  menadżer  równie  skutecznie  może 
wypromować kompetentną osobę jak i tą niekompetentną, zależy to tylko od tego, która lepiej 
mu zapłaci. Niewątpliwie wiarygodny terapeuta będzie się czuł bardziej pewny siebie, swojej 
wiedzy i ewentualnych sprawdzianów, ale to chyba jedyny atut w gąszczu ludzi potrafiących 
stworzyć  fantastyczny  lecz  sztuczny  show  wokół  swojej  osoby.  Jednak  potencjalni  klienci 
bardziej "lecą" na owy image, niż na rzeczywistą wiarygodność. To proste, ktoś kto spokojnie 
opowiada  o  swoich  zdolnościach  i  możliwościach  może  łatwo  zostać  zakrzyczany  przez 
osoby,  które  zawsze  znajdą  jakąś  wymówkę  i  sposób  by  podważyć  wiarygodność  swojego 
przedmówcy,  przy  czym  pokażą  znacznie  lepsze  przedstawienie  przekonujące  odbiorców 
takiej reklamy o ich większej mocy, gdyż to jest ich specjalnością, niestety często jedyną!! Jak 
więc  reklamowali  się  ludzie  ze  swoimi  zdolnościami  za  czasów,  kiedy  nie  było  Internetu, 
prasy,  radia,  telewizji?  I  dlaczego  nie  było  tylu  oszustów,  a  wróżki,  jasnowidzowie  itp.  byli 
chyba  od  zawsze.  Czy  jednak  w  ostatnich  latach  zdecydowanie  nie  przybywa  osób 
reklamujących  różne  zdolności,  których  nijak  nie  da  się  sprawdzić?  Czy  przybywa  ludzi, 
którzy mają moc? Czy jednak przybywa tylko oszustów?  

     Mieszkam od dziecka w Częstochowie i obecnie przeglądając lokalne gazety, wizytówki i 
reklamy  znajdę  np.  wielu  kręgarzy,  masażystów,  uzdrowicieli,  bioterapeutów,  którzy  oferują 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 36 

mi  swoją  pomoc  w  zakresie  dolegliwości  z  kośćmi  i  stawami,  w  których  niekompetentni  są 
lekarze. Jako małe dziecko miałem problem ze stawem kolanowym, rodzice postanowili coś 
zaradzić  jednak  nie  zastanawiali  się  zbyt  długo.  Znany  był  wówczas  w  Częstochowie 
człowiek,  który  specjalizował  się  w  owych  dolegliwościach,  nie  miał  on  żadnej  reklamy, 
mieszkał  w  małym  domku  na  uboczu  miasta,  gdzie  w  zasadzie  trudno  go  było  znaleźć. 
Dziwne.  Wszyscy  w  Częstochowie  go  znali  i  wszyscy  byli  pewni  jego  zdolności.  Jak  on  to 
robił?  W  dobie  współczesnych  mediów  rzadko  komu  się  to  tak  świetnie  udaje.  To  proste, 
jedyna  reklama  jaka  wówczas  działała  to  "poczta  pantoflowa",  pomógł  jednej  osobie  a  ta 
opowiedziała  o  jego  skuteczności  innym  i  tak  wieść  o  cudotwórczym  uzdrowicielu  szybko 
rozeszła  się  po  całym  mieście,  a  owi  reklamodawcy  byli  naocznymi  świadkami  jego 
zdolności.  Do  dziś  są  znane  jego  dwie  córki,  które  owej  pomocy  uczyły  się  od  ojca.  Chyba 
wszystkie  babcie  w  Częstochowie  i  okolicy  do  dziś  je  dobrze  znają.  Dlaczego  jego  reklama 
była  tak  skuteczna  i  dlaczego  taka  reklama  nie  skutkuje  obecnie?  Sam  tego  do  końca  nie 
wiem.  Myślę  że  obecny  łatwy  dostęp  do  reklamy  i  możliwości  reklamowania  się  oszustów 
zmieniły  ludzką  mentalność.  Ktoś  mógłby  zapytać:  "Dlaczego  miałbym  wierzyć  komuś,  kto 
obecnie mi kogoś poleca skoro "przejechałem się" na 10-ciu innych? Skąd mam wiedzieć, że 
to nie jest kolejny naciągacz? Skąd mam wiedzieć, że osoba, która mi ją poleca nie ma z nią 
jakiegoś  interesu?  Dlaczego  miałbym  wierzyć  jakiemuś  "małemu  człowieczkowi"  skoro 
wkoło  słyszę  o  innych  znacznie  lepszych  i  skuteczniejszych..?  Skąd  mam  wiedzieć,  kto  tak 
naprawdę mi pomoże a nie chce mnie tylko naciągnąć?" Takie pytania i wątpliwości biorą się 
z  naszej  obecnej  mentalności  i  nieufności,  która  wzięła  się  z  obecnie  dostępnej  reklamy  i 
niejednokrotnym  nacięciu  się  na  oszusta.  Kiedyś  był  jeden,  wszyscy  go  znali,  polecali  i  mu 
ufali. Obecnie świat jest o wiele bardziej podporządkowany pieniądzu. Pieniądz narzuca modę 
i styl życia.  

     Dlaczego dawni mistrzowie brali co łaska, a świetnie zarabiali i byli darzeni szacunkiem, a 
obecnie  ta  forma  "cennika"  rzadko  się  sprawdza?  Obecnie  łatwy  dostęp  do  reklamy,  a  co za 
tym idzie możliwość natknięcia się na oszusta, jak wspomniałem, zmieniło naszą mentalność 
i  stosunek  do  wydawanych  przez  nas pieniędzy. Ostrożniej je wydajemy, bojąc się, że mogą 
one  być  po  prostu  "wyrzucone  w  błoto",  gdyż  owa  cudowna  terapia,  której  się  poddaliśmy 
może  nie  zadziałać  tak,  jak  zapewniał  nasz  "genialny  uzdrowiciel".  Boimy  się  także,  że  po 
wielu  próbach  zabraknie  nam  funduszy  na  wiarygodnego  i  skutecznego  uzdrowiciela,  na 
którego  w  końcu  trafimy.  Dlatego  słysząc  "co  łaska"  staramy  się  wydać  jak  najmniej  tzn. 
możliwie  najniższą  cenę.  "Co  łaska"  obecnie  znaczy  coś  w  rodzaju  "a  daj  parę  złoty, 
symboliczną  opłatę,  nie  będę  z  ciebie  zdzierał".  Ja  obecnie  za  swoje  usługi  mam  ustalony 
ś

cisły  cennik.  Z  praktyki  wiem,  że  mówiąc  "co  łaska"  dostałbym  zaledwie  jakieś  15-20zł  w 

miejsce  oczekiwanych  100zł.  W  takiej  sytuacji  nie  zarobiłbym  na  przysłowiowy  chleb  i 
musiałbym  iść np.: na hutę do roboty (o ile by mnie przyjęli), ale wtedy nie miałbym czasu, 
ani  tym  bardziej  ochoty,  by  uskuteczniać  jakąś  cudotwórczą  działalność,  a  skąd  tu  jeszcze 
wziąć  czas  na  zareklamowanie  się  i  przebicie  się  w  mass-mediach  przez  nawał  osób 
reklamujących jedynie swój image? Osobiście marzą mi się czasy, w których mógłbym mówić 
"co  łaska"!  Zdaję  sobie  sprawę,  że  narzucając  swoją  cenę,  klient  którego  nie  stać  na 
zapłacenie takiej ceny po prostu do mnie nie przyjdzie, bo go na to nie stać, natomiast klient 
którego stać jest zapłacić znacznie więcej, więcej nie zapłaci, bo skoro sam zaproponowałem 
cenę,  to  dlaczego  nagle  miałby  ktoś  zapłacić  więcej.  Kiedyś  "co  łaska"  znaczyło  "sam 
zweryfikuj na ile cenisz moją pracę, na ile ona zaskutkowała i na ile realnie cię stać byś mógł 
mi zapłacić". Wiedziałbym wtedy że przyszedłby, klient który jest otwarty na moją pomoc, ale 
nie zbyt bogaty. Zapłaciłby mniej ale by zapłacił, co nie zaniżyłoby wcale moich zarobków z 
innych źródeł, natomiast bogaty klient, który doświadczyłby pomocy z mojej strony zapłaciłby 
więcej,  znacznie  więcej.  Moje  zarobki  w  takiej  sytuacji  byłyby  znacznie,  znacznie  większe, 
niż  przy  cenie  narzucanej  przez  samego  siebie.  A  obecnie  ksiądz,  mówiąc  "co  łaska"  często 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 37

dodaje "ale nie mniej niż 200", sam słyszałem! Niech więc klienci, którzy mają pretensje, iż 
obecnie  nawet  mistrzowie  duchowi  mają  swoje  cenniki  zastanowią  się,  tak  rzetelnie  i  bez 
skąpstwa,  na  ile  tak  naprawdę  cenią  czyjąś  zbawienną  pomoc,  ile  w  ostateczności  byliby 
gotowi zapłacić i czy na pewno nie wyjdzie im znacznie więcej niż obecnie narzucany cennik.  

     Zastanówmy się jeszcze nad źródłem czyichś kompetencji.  

 

     Wiedza  i  umiejętności  skądś  muszą  się  wziąć.  Kompetencje  mogą  bazować  na  zdobytej 
wiedzy  i  obytym  szkoleniu,  ewentualnie  ktoś  sam  do  czegoś  doszedł  poprzez  samodzielną 
pracę  i  dzięki  niej  wypracował  u  siebie  cenne  umiejętności.  Ale  te  przypadki  mówią  o 
poświęconej  dużej  ilości  czasu  i  zaangażowaniu  w  zdobycie  swoich  umiejętności.  Pozostaje 
jeszcze jedna możliwość, że ktoś z cudotwórczymi zdolnościami się po prostu urodził, ale to 
by  znaczyło,  że  ma  je  od  dziecka,  więc  raczej  nie  mogłyby  nagle  się  ujawnić.  Samo 
przeczytanie książek nie wystarcza by mieć kompetencje i móc się z nimi reklamować.    
     Zdarza  mi  się  jednak  spotykać  z  takimi  sytuacjami,  że  ktoś,  przez  całe  swoje  życie,  nie 
przejawiał żadnej większej umiejętności, a nawet, przez dłuższy czas nadużywał alkoholu czy 
narkotyków  i  nagle,  postanawiając  zmienić  swoje  życie,  zaczyna  interesować  się  ezoteryką. 
Poznając  społeczność  ezoteryczną,  zaczyna  nagle  nazywać  siebie  ezoterykiem,  magiem, 
mistykiem,  oświeconym  mistrzem  itp.  nie  mając  do  tego  żadnych  kompetencji,  a  nierzadko 
prywatnie pozostając dalej przy swoich nałogach, wulgarnym zachowaniu czy nieuczciwości. 
Kompetencji nie da się sprawdzić, więc osoby niekompetentne zaczynają mieszać się wraz z 
kwalifikowanymi  mistrzami,  reklamując  się  w  tych  samych  miejscach  i  w  taki  sam,  jak  oni, 
sposób.  Taka  osoba  może  na  przykład,  poznając  mandale,  pomyśleć  sobie,  że  dlaczego  ona 
nie  mogłaby  ich  malować  i  sprzedawać.  Tworzenie  prawidłowej  mandali  polega  na  pracy  w 
stanie  medytacyjnym  i  dobieraniu  do  siebie  energetycznie  pasujących  kolorów,  kształtów  i 
symboli.  Nie  przygotowana  do  ich  tworzenia  osoba  kieruje  się  wyłącznie  wyglądem 
estetycznym  i  logiką,  która  to  nie  daje  możliwości  stworzenia  dobrze  oddziaływujących  na 
podświadomość zestawów kształtów, symboli i barw. Wniosek z tego taki, że pseudo mandala 
stworzona  przez  nieświadomą  osobę  wizualnie  nie  odróżnia  się  od  prawdziwych  mandal,  a 
może  nawet  być  od  niej  ładniejsza,  czy  bardziej  staranna.  Skutki  praktyki  medytacyjnej  z 
takimi obrazkami mogą jednak przynieść ugruntowanie negatywnych emocji, gdyż ich twórca 
mógł, przejawiając negatywne emocje w czasie ich tworzenia, nieświadomie zawrzeć w nich 
symbolicznie  swój  stan  emocjonalny.  Podobnie  może  być  z  uzdrowicielem,  radiestetą, 
bioterapeutą czy egzorcystą.   
     Moim  zdaniem  osoba  chcąca  nazywać  się  nauczycielem  duchowym  czy  podobnie,  nie 
powinna stosować jakichkolwiek używek. Używki to używki, a do przejawiania duchowości 
niezbędna jest czysta, przytomna świadomość. 

     Zabawnymi jak dla mnie, ale jednocześnie groźnymi oszustami okazują się ludzie, którzy 
w celach marketingowych uczą się języka perswazji oraz tak zwanej "mowy ciała". Chodzi o 
osoby które poprzez takie techniki wypracowują u siebie sztuczny wizerunek. Uczą się, czyli 
prosty  wniosek  że  ich  gesty  i  wypowiedzi  nie  wypływają  z  ich  natury,  czyli  wypowiadane 
przez nich zdania nie są ich naturalnymi wypowiedziami a jedynie wyuczonymi schematami, 
natomiast  ich  ciało  swoimi  gestami  wcale  nie  miałoby  ochoty  potwierdzać  wypowiadanych 
przez  nich  słów.  Prosty  z  tego  wniosek,  iż  osoba  ucząca  się  mowy  ciała  chce  ukryć  ruchy  i 
gesty  demaskujące  ją  jako  niekompetentną  i  niewiarygodną.  Osoba  ucząca  się  języka 
perswazji chce zmieniać swoje wypowiedzi tak, by świadczyły one o jej wiarygodności. Jedna 
i  druga  technika  stosowana  w  celach  marketingowych  oczywiście  nie  podnosi  kompetencji  i 
umiejętności,  a  jedynie  wprowadza  w  błędne  wyobrażenie  o  osobie  je  stosującej.  Techniki 
takie  dodatkowo  zabijają  w  osobach  fanatycznie  je  praktykujące  ich  naturalne  uczucia  oraz 
zdolność  do  naturalnego  i  spontanicznego  wyrażania  siebie.  Stają  się  marketingowymi 
automatami, czego ceną jest nierzadko utrata przez nich przyjacielskich relacji.    

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 38 

     Podsumowując:  wykorzystywanie  nauk  mowy  ciała  i  języka  perswazji  w  promowaniu 
swoich  usług,  jest  zwykłą  manipulacją  mającą  zataić  brak  kompetencji,  wiarygodności  i 
pewności siebie. Dla osoby kompetentnej, co za tym idzie pewnej siebie i proponującej swoje 
rzetelne  usługi,  ruchy,  gesty  i  słowa  potwierdzające  wiarygodność  będą  naturalne  i 
spontaniczne.  Nie  chcę  jednak  do  końca  takich  nauk  krytykować,  gdyż  mogą  one 
wyeksponować pewność siebie osoby kompetentnej nie umiejącej jednak do tej pory sprzedać 
swoich  ofert,  lub  mające  inne  przyczyny  braku  pewności  siebie.  Mnie  jednak  nasuwa  się 
pytanie.  Jak  teraz  odróżnić  ładnie  gestykulującą  i  wypowiadającą  się,  kompetentną,  od 
wyuczonej gestykulacji i mowy niekompetentnej osoby? 

     Zaobserwowałem,  że  osoby  mające  autentyczne,  nadprzyrodzone  zdolności  np: 
jasnowidzenia  nie  zapewniają  o  100%-owej  skuteczności.  Często  dopuszczają  możliwości 
pewnych  pomyłek  a  nierzadko  zaczynają  od  słów:  "zaznaczam  że  mogę  się  mylić".  Takie 
osoby jednak chętniej poddają się weryfikacji klienta, który chce skorzystać z ich usług (choć 
na  pewno  będą  unikać  sytuacji,  w  których  ktoś  będzie  próbował  robić  z  nich  "króliki 
doświadczalne"). Po prostu się tego nie boją, w przeciwieństwie do oszusta, który będzie się 
wystrzegał sprawdzianów powtarzając np. że ich technika jest pewna skuteczna i nie ma sensu 
jej testować. 

     Spotkałem się wielokrotnie z zarzutem iż za nauki i pomoc duchową nie powinienem brać 
ż

adnych opłat, gdyż prawdziwi mistrzowie mieszkający np. w Indiach takowych nie pobierają. 

Biorąc  pod  uwagę  taką  sytuację  w  której  praktyka  duchowa  i  pomaganie  innym  za  jej 
pośrednictwem  jest  moim  głównym  środkiem  utrzymania,  nie  wiem  z  czego  miałbym 
zarabiać  chociażby  na  stworzenie  godziwych  warunków  do  prowadzenia  terapii  swoim 
klientom?  Skąd  więc  ów  wielcy  mistrzowie  Jogi  biorą  na  swoje  utrzymanie?  Tutaj  znów 
okazuje  się  różnica  w  mentalności,  tym  razem  miedzy  ludźmi  zamieszkującymi  różne 
kontynenty.  Okazuje  się  iż  w  Indiach  wielcy  mistrzowie  nie  pobierają  opłat  za  same  nauki,  
jednak  łatwo  przyjmują  oferty  noclegu,  pokarmu,  jak  również  datków  pieniędzy  od  ludzi 
którzy czują się zaszczyceni iż dany mistrz zgodził się na posiłek lub nocleg właśnie u nich. 
Nie  wyobrażam  sobie  jak  takie  podejście  do  czerpania  korzyści  materialnych  przenieś  na 
polskie  warunki  i nie wiem jakim wyobrażeniem byłbym potraktowany gdybym wpychał się 
na noc i na obiad swoim klientom? Mogę się jednak tych wyobrażeń domyśleć. Gdybym ja w 
obecnych  czasach  w  Polsce  stał  i  żebrał  pod  kościołem,  raczej  nie  byłbym  odbierany  przez 
mijających  mnie  przechodniów  za  wielkiego  duchowego  mistrza,  a  jedynie  za  zwykłego 
biedaka, który nie potrafi zapracować na bochenek chleba. W przeciwieństwie do Indii gdzie 
mistrzowie duchowi nierzadko w taki sposób się utrzymują.  

 

      Jako  ciekawostkę  i  podsumowanie  dodam,  iż  niedawno  dostałem  reklamę  zajęć  mistrza 
Jogi  z  Indii  z  informacją  iż  3  dniowe  zajęcia  z  ów  mistrzem  kosztowały  prawie  400zł.  Jak 
widać  jest  pewna  różnica  w  mentalności  Polaków  i  Hindusów  która  obowiązuje  również 
mistrzów duchowych nawet hinduskiego pochodzenia próbujących nauczać w Polsce. 

     Do wszystkich osób krytykujących moją postawę.  

     Wobec klientów otwartych na moją pomoc, jednak nie mających na nią pieniędzy, stosuję 
zasadę: "co możesz dla mnie w zamian zrobić?". Nie do końca chodzi mi o to by za wszystko, 
co  robię  mieć  jakąś  zapłatę,  jednak  potrzebuję  pewności,  że  ów  klient  jest  w  stanie  docenić 
moją pracę. 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 39

     Obecnie  Ameryka  narzuca  niemalże  całemu  światu  styl,  modę  jak  również  stosunek  do 
pieniędzy. 

     Pieniądze, jak wszyscy dobrze wiemy, są środkiem płatniczym i pomimo, że różne waluty 
różnie  stoją  na  światowym  rynku  to  każdy  przyzna,  iż  pieniądz  każdego  kraju  nie  ma 
większego od płatniczego znaczenia. Dlaczego wobec tego ludzie starają się podporządkować 
pieniądzom  i  ich  zarabianiu  niemalże  wszystko,  od  ustalania  sobie  rozkładu  zajęć  w  ciągu 
dnia,  podporządkowaniu  im  własnej  osobowości,  na  oddawaniu  za  nie  życia  skończywszy? 
Czy  nie  jest  tu  uderzające  podobieństwo  ludzkich  zachowań  w  stosunku  do pieniędzy, jak u 
wielu ugrupowań religijnych, które w imię stworzonego przez siebie obrazu Boga, są skłonni 
oddać nawet swoje życie? Może to właśnie fanatyczne podejście do pieniędzy, które narzuciła 
nam  Ameryka,  bierze  się  stąd,  iż  Amerykanie  w  pieniądzu  widzą  właśnie  Boga?  Dosłownie 
widzą,  gdyż  wystarczy  spojrzeć  gołym  okiem  na  banknoty  dolarowe,  by  go  tam  zobaczyć. 
Oszczerstwo? Otóż nie. A oto dowody: 

 

 

 

     To jest „oko w trójkącie” - znany z chrześcijaństwa symbol Boga, wyraźnie widniejący na 
rewersie banknotu dolarowego. 

 

 

 

     To  również  fragment  tego  samego  banknotu.  Kto  choć  trochę  zna  język  angielski, 
doskonale powinien poradzić sobie z przetłumaczeniem tego tekstu.  

     Ktoś przyzna, że intencja umieszczenia takich znaków i napisów była słuszna, iż miało to 
służyć  temu,  by  ludzie  wydając  i  zarabiając  pieniądze  nie  zapomnieli  o  Bogu  i  jemy 
powierzać  się  w  czasie  obracania  nimi.  Jednak  ja  myślę,  iż  efekt  takiego  czynu  był  nieco 
odwrotny, czego rzeczywistość zdaje się być najlepszym dowodem. Ludzie zamiast pamiętać 
o Bogu wydając pieniądze, zaczęli Boga postrzegać w samych pieniądzach. Należy wiedzieć, 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 40 

ż

e podświadomość bierze wszystko dosłownie to, co postrzega, a postrzega symbole Boga na 

banknotach  amerykańskich,  które  to  później  właśnie  z  Bogiem  zaczynają  jej  się  kojarzyć. 
Taka sugestia skojarzeń na podświadomość niestety działa tym bardziej, jeśli nie zwróciło się 
na  takie  symbole  świadomie  większej  uwagi  i  nie  zajęło  się  wobec  nich  świadomego 
stanowiska,  czyli  obserwująca  je  osoba  nie  zastanowiła  się,  co  owe  symbole  mogą  dla  niej 
znaczyć. Ludzie najprawdopodobniej z pogoni za pieniądzem zapomnieli o Bogu i o tym, by 
zastanowić  się,  co  oznaczają  owe  symbole  na  banknotach  i  jakie  mają  przesłanie,  a 
niewątpliwie,  każdy kto miał taki banknot w ręku musiał je dostrzec. W powyższej sytuacji, 
bez  deklaracji  umysłu  świadomego,  umysł  podświadomy  próbuje  wyciągnąć  własne wnioski 
biorąc  wszystko  wprost  i  dosłownie,  wykorzystując  mechanizm  skojarzeń.  Skoro  nie  zrobił 
tego  człowiek  świadomie  to  podświadomość  danej  osoby  wyciągnęła  sobie  własne  wnioski, 
widząc symbole Boga na kawałku papieru, który dla umysłu świadomego jest bardzo ważny i 
potrzebny, a który później z samym Bogiem podświadomości zaczyna się kojarzyć i tak owe 
papierki zaczyna postrzegać. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, iż dla Amerykanów 
pieniądz  stał  się  symbolem  religijnym,  któremu się podporządkowali, a zarabianie pieniędzy 
zaczęli traktować jako największy, a nawet jedyny cel i sens swojego życia. Dlatego właśnie 
Amerykanom pieniądz narzuca modę i styl życia. 

     Pieniądze  to  pieniądze,  Bóg  to  Bóg,  o  czym  wydaje  się,  Amerykanie  trochę  zapomnieli  i 
trochę im się to poplątało. 

     Na  koniec  tego  artykułu  każdy  czytelnik  powinien  się  zastanowić:  jaka  dla  niego  jest 
największa wartość w życiu, dla której poświęca najwięcej czasu i uwagi?  

     Oczywiście nie chcę krytykować pieniędzy i ich zarabiania, ale uważam, iż ludzie obecnie 
w  swoim  działaniu  bardziej  kierują  się  wartościami  materialnymi  niż  duchowymi,  a  moim 
zdaniem  zdrowiej  jest  odwrotnie.  Dla  tych,  którzy  w  swoim  działaniu  kierują  się  sercem, 
pieniądze jakoś się zawsze znajdują.  

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 41

Artykuł 7 

R

R

E

E

G

G

R

R

E

E

S

S

J

J

A

A

 

 

 

 

w

w

y

y

c

c

i

i

e

e

c

c

z

z

k

k

a

a

 

 

w

w

 

 

g

g

ł

ł

ą

ą

b

b

 

 

s

s

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

 

 

 
 
 

Aby coś zmienić,  

najpierw należy to poznać. 

Aby zmienić siebie,  

najpierw należy poznać siebie. 

 

     W  naszym  codziennym  życiu  bardzo  często  zachowujemy  się  nie  tak  jak  byśmy  chcieli. 
Ulegamy emocjom, boimy się w różnych sytuacjach, jesteśmy często niepewni, nieśmiali, nie 
wierzymy  we  własne  możliwości  lub  nieprawidłowo  postrzegamy  sytuacje,  w  której  się 
znaleźliśmy itp.  

 

     Najczęstszą  przyczyną  takiego  zachowania  są  nasze  traumatyczne  doświadczenia  w 
przeszłości,  w  czasie  których  powstały  w  nas  błędne  decyzje  i  negatywne  emocje.  Takie  nie 
odreagowane  urazy  przejawiają  się  więc  w  naszym  dorosłym  życiu  w  postaci  negatywnych, 
nieracjonalnych  wzorców  zachowania  oraz  emocjonalnego  reagowania.  Uzdrawianie  takich 
wzorców  wymaga  naszej  konfrontacji  z  dawnymi,  nierzadko  przykrymi  doświadczeniami. 
Taka konfrontacja z przeszłością nazywana jest stanem regresywnym.  

 

Regresja jest to zjawisko celowego wywołania powrotu pamięcią  

z obecną świadomością do wcześniejszej fazy rozwoju  

celem uwolnienia powstałym w owym czasie negatywnych wzorców reagowania. 

     Samo słowo regresja pochodzi z języka łacińskiego i oznacza dosłownie: cofanie się, ruch 
wsteczny.  Opisywane  przeze  mnie  zjawisko  regresji  polega  na  cofaniu  się  pamięcią  do 
pierwotnej  przyczyny  psychicznego  urazu.  Takie  cofnięcie  się  pamięcią  z  obecną 
ś

wiadomością  umożliwia  nam  uświadomienie  dawnych  doświadczeń,  co  za  tym  idzie, 

zrozumienie i zweryfikowanie błędnych decyzji oraz wyobrażeń powstałych w owym okresie, 
w  rezultacie  zmianę  ich  na  przytomne  i  korzystne  dla  nas  w  obecnym  życiu.  Jest  to  więc 
konfrontacja  umysłu  świadomego  z  przetrzymywanymi  przez  podświadomość  negatywnymi 
wzorcami  zachowania.  Regresja  umożliwia  nam  uświadomienie  przeżyć  z  okresów: 
wczesnego dzieciństwa jak również prenatalnego oraz poprzednich wcieleń.  

 

     W  większości  przypadków  wykorzystane  w  tej  książce  przykłady  wspomnień  z 
dzieciństwa ujawniły się pod wpływem zjawiska regresji wykorzystywanego w terapii. W stan 
regresywny  można  wprowadzić  poprzez  głęboki  relaks,  w  czasie  którego,  poddająca  mu  się 
osoba  koncentruje  się  na  pozytywnym  obrazie  siebie  przeciwstawnym  do  negatywnego, 
psychicznego  wzorca.  Jeśli  taka  koncentracja  jest  wystarczająco  mocna,  wówczas 
podświadomość  tej  osoby  uzewnętrznia  wszystkie  negatywne  opory  przed  przejawianiem 
pozytywnych  aspektów  osobowości.  Takie  opory  przejawiają  się  zazwyczaj  w  postaci 
odczuwanych  emocji,  tych  samych  jakie  towarzyszyły  danemu  traumatycznemu 
doświadczeniu. Osoba poddana takiej terapii, czyli wprowadzona w stan regresywny, bardzo 
często  uzewnętrznia  i  chwilowo  wzmacnia  odczuwanie  owych  emocji.  Takie  ponowne  ich 
uzewnętrznienie umożliwia nam wgląd w przeszłe doświadczenia, co za tym idzie poznanie i 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 42 

zrozumienie  przyczyn  powstałych  wówczas  urazów,  emocji  i  wzorców  nieracjonalnego 
zachowania. Dzieje się to za pośrednictwem sugestii terapeuty, który widząc przejaw emocji u 
swojego klienta, sugeruje mu powrót pamięcią do pierwotnej przyczyny tych emocji, czyli do 
traumatycznego  przeżycia.  Dzięki  temu  ta  osoba  jest  w  stanie  przyjrzeć  się  i  zrozumieć 
przyczynę powstania swoich emocji oraz zaobserwować, jakie błędne decyzje podjęła pod ich 
wpływem  i  jak  one  pokutowały  w  jej  dorosłym  życiu.  Dzięki  takiemu  przeglądowi  możemy 
łatwo  zmienić  błędne,  bazujące  na  ówczesnym  niezrozumieniu,  wzorce  myślowe,  co  za  tym 
idzie uwolnić się od zaburzeń oraz napięć psychicznych.   

Regresja udowadnia, że każda dolegliwość, jak również wszelkie  

powstające w naszym obecnym życiu problemy, mają swoją przyczynę  

w błędnych i niekorzystnych dla nas wyobrażeniach i decyzjach,  

podjętych w przeszłości, w różnych stanach naszej świadomości  

i w różnym stanie emocjonalnym,  

co powodowało niepełny przegląd konsekwencji owych decyzji.  

     Przyjrzyjmy  się  temu  procesowi  bardziej  szczegółowo.  Najpierw  należy  rozróżnić  dwa 
rodzaje pamięci: świadomą i podświadomą.  

 

     Świadomie zapamiętujemy to, co było niedawno, natomiast łatwo zapominamy to, co jest 
odległe.  Nasza  podświadomość  zapamiętuje  to,  co  uznaje  za  ważne,  a  za  ważne  uznaje  to, 
wobec czego mieliśmy stosunek emocjonalny. Wszystkie takie emocjonalne kody pozostawia 
w swojej pamięci dopóty, dopóki świadomie nie podejmiemy innej decyzji związanej z daną 
sytuacją  i  nie  uznamy  ich  za  niepotrzebne.  Rzeczy  mało  istotne  nie  są  w  niej  rejestrowane. 
 

 

     Pamięć  świadoma  rozwija  się  u  dzieci  od  trzeciego  miesiąca  życia,  wcześniej  nie  jest  w 
niej nic rejestrowane. Pamięć podświadoma natomiast towarzyszy nam od zawsze, jednak my 
na co dzień mamy z nią znikomy kontakt.    
     Jak  ma  się  to  w  praktyce  i  na  czym  polegają  najczęstsze  konflikty  między  obiema 
jaźniami? Główny problem polega na słabym kontakcie i braku umiejętności porozumienia się 
z  własną  podświadomością.  Umysł  podświadomy,  by  przestać  podtrzymywać  dawny, 
wyuczony,  systematycznie  powtarzany  a  niepotrzebny  nam  w  obecnym  czasie  wzorzec 
zachowania,  potrzebuje  deklaracji  i  decyzji  w  tej  sprawie  ze  strony  umysłu  świadomego. 
Jednak my świadomie nie pamiętając już zdarzenia, które doprowadziło do błędnego myślenia 
i  postępowania,  nie  potrafimy  zmienić  podjętych  wówczas  decyzji.  Godzimy  się  więc  na 
dalszą jego realizacje twierdząc: „Taki już jestem i nie wiem jak miałbym to zmienić”.    
     Na przykładzie wygląda to tak: Jako małe dziecko usłyszeliśmy od własnej mamy, że nie 
możemy wchodzić sami do ciemnego pokoju, gdyż tam są „baboki, które mogą nas pożreć”. 
Jako  małe  i  łatwowierne  dzieci  uwierzyliśmy  w  to,  gdyż  w  tym  okresie  wierzymy  we 
wszystko,  do  czego  przekonują  nas  inni,  a  w  szczególności  rodzice.  Dla  podświadomego 
umysłu to twierdzenie stało się ważne i zostało przez niego zapamiętane, co w dorosłym życiu 
przeradza się w ciągły i nieuzasadniony lęk przed ciemnymi pomieszczeniami.    
     Wydaje się to śmieszne i mało racjonalne, jednak w rzeczywistości takie, wydawałoby się, 
banalne  wzorce  z  dzieciństwa  sterują  naszym  dorosłym  życiem.  Nasza  podświadoma  jaźń, 
mając  słaby  kontakt  ze  średnim  Ja,  nie  potrafi  przekazać  nam  zapamiętanego  obrazu 
przeszłych  i  obciążających  nas  doświadczeń,  mimo  to  powstałe  w  owym  okresie  emocje 
często  paraliżują  funkcjonowanie  całej  naszej  osobowości.  By  swój  wzorzec  zachowania 
zmienić,  potrzebujemy  decyzji  naszego  średniego  Ja,  które  miałoby  zlecić  podświadomej 
jaźni, by ta przestała się bać ciemności tłumacząc, iż „baboków” po prostu nie ma, gdyż były 
one wyłącznie wymysłem naszej mamy. Jednak umysł świadomy tego nie robi, ponieważ nie 
pamięta już zdarzenia odpowiedzialnego za ten wzorzec zachowania.  

 

     Jedynym znanym mi skutecznym sposobem na uzdrowienie wzorców zachowania, w tym 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 43

wypadku  lęku  przed  ciemnymi  pomieszczeniami,  jest  nawiązanie  lepszego  kontaktu  z 
niższym  Ja,  aby  przypomnieć  sobie  całe  zdarzenie.  Taka  pamięć  przeszłości  umożliwia 
rozwiązanie problemu poprzez spojrzenie w dojrzały, przytomny sposób na dawną sytuację i 
wyciągnięcie zdrowych wniosków, oraz podjęcie odpowiednich decyzji uwalniających nas od 
destrukcyjnych  wzorców  zachowania.  Takim  wspomnieniom  powinny  towarzyszyć  emocje, 
co jest gwarantem ich autentyczności. Ponieważ wyobrazić sobie, że byłem „księciem z bajki” 
nie  będzie  nam  trudno,  natomiast  z  rozpłakaniem  się  na  urojone  wspomnienie  pięknej 
księżniczki będziemy mieć już problem.  

 

    Ważnym  czynnikiem  wpływającym  na  nasze  zachowanie  są  również  wzorce 
skojarzeniowe.  Jeśli doświadczaliśmy czegoś, co wywołało w nas silne emocje, na przykład, 
zostaliśmy przez kogoś skarceni, a towarzyszyło temu coś charakterystycznego, lub działo się 
to w charakterystycznych okolicznościach, wówczas to coś, czy takie okoliczności, będą nam 
się  zawsze  kojarzyć  z  odczuwaną  wówczas  emocją  i  w  podobnych  okolicznościach  owa 
emocja  będzie  paraliżować  nasze  funkcjonowanie.  W  takiej  sytuacji  również  potrzebujemy 
powrotu  pamięcią  do  danego zdarzenia, po to, by uświadomić sobie, że przeżywane obecnie 
emocje są tylko na zasadzie skojarzenia z dawnym doświadczeniem i że teraz pojawienie się 
podobnych sytuacji nie pociąga za sobą kary, której wówczas doświadczyliśmy.  

Wyuczone w dzieciństwie, nie przeprogramowane schematy,  

choć nie racjonalne i nie adekwatne do obecnych sytuacji,  

mają na nas wpływ i paraliżują nasze funkcjonowanie. 

     Regresja  umożliwia  nam  więc  zweryfikowanie  dotychczasowych  wyobrażeń  i  poglądów 
oraz  zmianę  naszego  myślenia  i  postępowania.  Czyli  stwarza  możliwości  otwarcia  się  na 
przemiany  w  naszym  życiu.  Jest  jednak  skuteczna  wówczas,  kiedy  dajemy  sobie  zgodę  na 
pozytywne  myślenie  i  koncentrujemy  się  na  realizacji  swoich  celów.  Terapia  regresywna 
stawia  nas  w  sytuacji,  w  której  nie  musimy  już  iść  starą  i  błędną  dla  nas  drogą,  do  której 
czuliśmy  się  przywiązani  i  zobowiązani.  Otwiera  nas  ona  na  nowe  kierunki  postępowania  i 
stwarza możliwość wybrania nowej drogi, ale gotowej receptury na zdrowe życie nam jeszcze 
nie podsuwa. Uczy nas jednak podejmowania w pełni korzystnych, rozsądnych i bezpiecznych 
dla  nas  decyzji,  oraz  jak  w  zdrowy  i  bezpieczny  sposób  korzystać  z  kryteriów,  które  sobie 
obraliśmy. Jest więc skuteczna wówczas, gdy realnie dopuszczamy możliwości pozytywnych 
zmian w swoim życiu. Dlatego należy łączyć regresję z innymi praktykami, które umożliwiają 
nam  nowe  i  korzystne  dla  nas  kierunki  i  możliwości.  Regresja  w  połączeniu  z  innymi 
praktykami  pozwala  również  bardziej  efektywnie  z  nich  korzystać,  uwierzyć  w  ich  realność 
oraz skuteczność.   

Regresja uwalnia od wszelkich zablokowań, starych wzorców myślenia 

 i postępowania a w zamian pozwala zobaczyć nowe możliwości,  

ale tylko wówczas, gdy jesteśmy na nie ukierunkowani

     Regresja  jest  dla  osób  zdrowych  psychicznie.  Dla  osób,  które  samodzielnie  dążą  do 
osiągnięcia  konkretnych,  stawianych  przez  siebie  celów,  wykorzystując  w  tym  celu,  oprócz 
terapii, inne praktyki.   
     Regresja  odwołuje  się  do  pamięci  na  płaszczyźnie  emocjonalnej,  czyli  jest  to  praca  z 
emocjami  i  ewentualnie  towarzyszącymi  im  wspomnieniami.  Najpierw  więc  pojawiają  się 
emocje, a dopiero później ewentualne obrazy związane z tymi emocjami.   
     Regresja  jest  to  stan  podwyższonej  świadomości,  w  której  uaktywnia  się  pamięć 
przeszłych  doświadczeń.  Nie  jest  to  więc  hipnoza,  ani  żaden  inny  odmienny, 
nieprzytomny stan świadomości
.    
     Dzięki  zjawisku  regresji  odreagować  można  praktycznie  każdą  dolegliwość  i  wzorzec 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 44 

błędnego  zachowania.  Jednak  regresja  nie  działa  na  każdego  człowieka.  W  stanie 
regresywnym  cofamy  się  z  obecną  świadomością,  czyli  możemy  świadomie,  na  trzeźwo  i 
przytomnie  zweryfikować  błędnie  podjęte,  nieświadome  wówczas  decyzje.  Jesteśmy  teraz 
bardziej świadomi, potrafimy więc podejmować słuszne decyzje i wyciągać wnioski zgodne z 
rzeczywistością.  Jeśli  jednak  osoba,  która  poddaje  się  regresji  nie  jest  wciąż  w  pełni 
ś

wiadoma,  przytomna  lub  ma  nieczyste  intencje,  którymi  podtrzymuje  stare  urazy, 

ewentualnie  nie  potrafi  szczerze  przyznać  się  do  własnych  intencji  i programów, a także nie 
dąży  do  realizacji  stawianych  przez  siebie  celów,  nie  będzie  mogła  uwolnić  się  od  swoich 
destrukcyjnych  wzorców,  gdyż  nie  zmieni  błędnych  decyzji  i  nie  wyciągnie  słusznych 
wniosków z dawnych doświadczeń.   
     Regresja umożliwia nam więc szczere wejrzenie w głąb siebie, czyli jest to konfrontacja z 
przechowywanymi w podświadomości emocjami i myślokształtami. 

 

 

 

 

background image

Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 45

R

R

o

o

b

b

e

e

r

r

t

t

 

 

K

K

r

r

a

a

k

k

o

o

w

w

i

i

a

a

k

k

 

 

 

 

Autor książki
 

D

D

D

D

D

D

D

D

Z

Z

Z

Z

Z

Z

Z

Z

I

I

I

I

I

I

I

I

E

E

E

E

E

E

E

E

C

C

C

C

C

C

C

C

I

I

I

I

I

I

I

I

    

    

R

R

R

R

R

R

R

R

E

E

E

E

E

E

E

E

G

G

G

G

G

G

G

G

R

R

R

R

R

R

R

R

E

E

E

E

E

E

E

E

S

S

S

S

S

S

S

S

J

J

J

J

J

J

J

J

I

I

I

I

I

I

I

I

 

 

 

 

-

-

 

 

U

U

z

z

d

d

r

r

a

a

w

w

i

i

a

a

n

n

i

i

e

e

 

 

d

d

z

z

i

i

e

e

c

c

i

i

ń

ń

s

s

t

t

w

w

a

a

 

 

 

    O swoim podejściu do klienta   
 
    Zanim przystąpię do współpracy z klientem, przeprowadzam z nim konsultację, w czasie której poznaję bliżej 
jego  życie,  czyli  sposób,  w  jaki  żyje:  jakie  ma  problemy  z  sobą,  kryteria  w  życiu,  dążenia  i pragnienia, co mu 
ewentualnie w realizacji tego przeszkadza, jakie ma lęki, obawy, opory, czyli wzorce psychiczne nie pozwalające 
mu realizować swoich planów i do czego tak naprawdę go to doprowadzało. Potrzebuję również rozpoznać jego 
predyspozycje  dane  mu  przez  naturę.  By  bliżej  poznać  klienta  staram  się  poznać  sposób,  w  jaki  on  sam  siebie 
postrzega, czyli w co wierzy, co deklaruje i na ile to realizuje. Dążę również do tego by poznać, jaką ma ogólnie 
samoocenę, na ile wierzy w realność stawianych przez siebie celów i na ile jest w nie zaangażowany. Decydująca 
się  osoba  na  współpracę  ze  mną  powinna  być  otwarta  na  rozmowę  o  sobie  i  gotowa  odpowiedzieć  na  każde 
pytanie,  które  zadam  dotyczące  każdej  dziedziny  życia.  Następnie  prowadzę  klienta  tak,  by  sam  poznał  i 
zrozumiał  siebie,  nauczył  się  poruszać  po  swojej  świadomości  i  umiejętnie  z  nią  pracował,  czyli  odkrył  swoją 
prawdziwą naturę, zweryfikował swój dotychczasowy obraz siebie oraz swoje kryteria i odnalazł w sobie to, co 
tak  naprawdę  jest  dla  niego  najlepsze.  Prowadzę  więc  sesję  na  podstawie  wiedzy  o  kliencie, zdobytej w wyżej 
opisany sposób.  
    Współpraca  ze  mną  jest  czymś  indywidualnym  dla  każdego  klienta.  Każdy  klient  to  inna  historia,  inne 
przeżycia,  doświadczenia,  inne  pragnienia  i  potrzeby.  Mam  więc  indywidualne  podejście  do  każdej  osoby, 
staram się ją zrozumieć i zaobserwować, co na danym poziomie jest jej potrzebne. Prowadzę sesje tak, aby taka 
osoba zaczęła realizować swoje cele, o ile są one oczywiście zgodne z jej bosko-doskonałą naturą.  
    Pierwsze  spotkanie  to  sama  konsultacja.  To  pierwsze  spotkanie  jest  po  to,  bym  dobrze  poznał  daną  osobę, 
zapoznał ją z możliwościami i warunkami dalszej współpracy, oraz by wspólnie poszukać sposobów i kierunków 
takich,  by  dana  osoba  realizowała  postawione  przez  siebie  cele  i  samodzielnie  kontynuowała  pracę  nad  sobą. 
Każde  następne  spotkanie  to  już  krótsze  konsultacje  wraz  z  sesją  medytacyjną  opartą  na  niżej  opisanej 
procedurze. 
 
    O swoich praktykach   
 
     W swoim życiu spotkałem się z różnymi technikami pracy z umysłem oraz naukami i praktykami duchowymi 
wschodu i zachodu. Dzięki temu nauczyłem się różnych technik: medytacji, pracy z psychiką i energią człowieka 
oraz  uwalniania  od  psychicznych  napięć.  Stosując  owe  nauki  koncentrowałem  się  na  poznaniu  ich  szkieletu, 
podstaw  tych  praktyk.  Postanowiłem  zrozumieć,  na  podstawie  jakich  mechanizmów  naszej  psychiki  one 
powstały.  To  pomogło  mi  znaleźć  wspólne  ich  aspekty  świadczące  o  możliwościach  ludzkiego  umysłu.  Takie 
studiowanie  różnych  praktyk,  pozwoliło  mi  więc  poznać  i  zrozumieć  ludzką  świadomość,  jej  zdolności  i 
możliwości. Z praktyk, które poznałem wykorzystuję wiele aspektów łącząc je i wykorzystując w swojej obecnej 
współpracy z klientami. 
 
    Obecnie stosuję opracowaną przez siebie metodę na podstawie zdobytych doświadczeń stosowanych praktyk 
oraz własnych odkryć. Moja współpraca z ludźmi polega głównie na łączeniu praktyk: Huny, Jogi i Buddyzmu 
wraz ze współczesnymi technikami terapeutycznymi i doskonalenia osobowości. 
 
    Z Huny wykorzystuję naukę o trzech jaźniach, wizualizację i przekonanie, że cel, który się sobie postawi jest 
do osiągnięcia, pod warunkiem zachowania zdrowych intencji do siebie i innych. W modlitwie odwołuję się do 
nadświadomości,  w  której  każdy  przechowuje  doskonały  obraz  siebie:  swojego  doskonałego  ciała,  stanu 
emocjonalnego,  wyobrażeniowego  oraz  informacje  o  najlepszych  zdolnościach  i  predyspozycjach,  które  ma 
każdy  z nas. Dzięki takiemu kontaktowi pomagam klientowi stworzyć w wyobraźni doskonały obraz siebie, po 
czym ma on za zadanie utrzymać go w swojej wizualizacji. 
 

background image

                                                                                                 Robert Krakowiak - Artykuły   DUCHOWA WIEDZA 

 

 46 

    Z Jogi wykorzystuję głównie naukę o oddechu i pracę z energią człowieka. Uczę klienta obserwować różnicę 
energetyczną między jego aktualnym stanem a doskonałym obrazem siebie. Poprzez odpowiednie oddechy klient 
dostraja się do owej energii i urzeczywistnia ją w swoim ciele. 
    W  czasie  takiego  dostrajania  się  energetycznego  do  nadświadomego  obrazu  siebie,  pracy  z  energią  i  z 
głębokim, świadomym oddychaniem uzewnętrzniają się wszelkie dawne urazy, porażki, napięcia energetyczne i 
tłumione negatywne emocje, czyli wszystko to, co nie pozwala nam na przejawianie na planie fizycznym naszego 
doskonałego obrazu siebie, o którym informacje przechowuje nasza nadświadomość. 
    Tutaj niezbędne okazują się nauki buddyjskie, z których pochodzi nauka prawa karmy - prawa przyczyny i 
skutku,  nauka  o  reinkarnacji  i  wyzwoleniu  z  cierpienia  poprzez  wyzbycie  się  emocji.  Okazuje  się,  że  każdy 
problem, negatywne doświadczenie czy nawet dolegliwość fizyczna mają swoją przyczynę w błędnym myśleniu 
czy  postępowaniu  w  przeszłości.  Negatywne  przekonania  pozostają  w  nas  do  póki  ich  nie  zmienimy,  a  nie 
zmienimy do póki nie przypomnimy sobie kiedy i dlaczego je podjęliśmy. W takiej sytuacji sugeruję klientowi 
powrót pamięcią z obecną świadomością do pierwotnej przyczyny danej emocji lub negatywnego odczucia po to, 
by przyjrzeć się podjętym wówczas decyzjom, ich motywom i ich konsekwencjom oraz zmienić owe decyzje na 
pozytywne  i  korzystnie  działające  w  obecnym  życiu.  Taki  powrót  pamięcią  pozwala  zintegrować  negatywne  i 
ograniczające  wzorce  myślowe,  dzięki  czemu  ułatwia  przejaw  pozytywnej  wizualizacji,  do  jakiej  osoba 
dostrajała się na początku takiej sesji. 
 
    Oczywiście  ja  nie  gwarantuję  takiego  sukcesu  za  pierwszym  razem.  Taka  współpraca  z  klientem  wymaga 
zgody,  chęci  i  pełnego  zaangażowania  z  jego  strony  oraz  wspierania  jej  samodzielną  pracą  nad  sobą,  chodzi 
głównie  o  skoncentrowanie  swojej  uwagi  poprzez  medytacje  i  afirmacje  na  zalecanym  przeze  mnie  temacie. 
Współpraca taka jest tym bardziej owocna im bardziej zaangażowana w nią jest osoba ze mną współpracująca. 
Ważne  jest  więc  aby  dany  klient  jak  najwięcej  od  siebie  oczekiwał,  nie  zakłamywał  się,  był  gotowy  do 
współpracy i do zaangażowania w siebie czasu i energii. W czasie sesji ze mną zdaża się, że konfrontacje klienta 
ze  stłumionymi  w  sobie  emocjami  mogą  być  dla  niego  nieprzyjemne  i  nie  chce  on  kontynuować  współpracy, 
chodzi  głównie  o  to  by  przestać  złorzeczyć  i  podtrzymywać  żale  a  nauczyć  się  wybaczać,  odpuszczać  i 
akceptować.  W  takiej  sytuacji  dana  osoba  powinna  podjąć  wyzwanie  typu:  "Akceptuję  swój  stan,  nie  będę  się 
dłużej  oszukiwać,  chcę  to  zmienić  i  zrobię  to".  Zdarza  się  również,  że  klient  nie  chce  się  zaangażować  w 
intensywne  oddechy,  które  również  mogą  wywoływać  chwilowe,  negatywne  odczucia.  Ale  cóż,  współpraca  ta 
wymaga  pewnych  poświęceń,  jednak  daje  swoje  rezultaty  w  postaci  nawet  uzdrowień  "nieuleczalnych" 
dolegliwości. 
 
 
    Skutki uboczne ;) 
 
    Klient  przychodzący  do  mnie  na  sesje  doświadcza  prawdy  o  sobie,  czyli  wszystko  to,  co  nosi  w  sobie 
stłumione  uzewnętrznia  i  zaczyna  odczuwać.  To  jest  niezbędne  w  procesie  oczyszczania.  Zdarza  się,  że 
samoocena  pewnej  osoby  może  być  zbudowana  na  sztucznym  wizerunku,  czyli  urojonych  wartościach.  Taka 
osoba ma wysokie mniemanie o sobie, mimo że nosi w sobie mnóstwo stłumionych wzorców niskiej samooceny. 
Oczywiście,  z  wyjątkiem  urojonego  dowartościowywania  się,  takim  wizerunkiem  nie  da  się  osiągnąć  żadnego 
większego sukcesu na ścieżce rozwoju duchowego. Zdarza się więc, że osoba przychodząca na spotkanie nie jest 
w stanie zaakceptować prawdy na swój temat, którą uświadamia sobie w czasie konfrontacji ze swoimi wzorcami 
zachowań.  W  związku  z  czym  może  ona  nie  podejąć  dalszej  współpracy.  Jest  to  jedyna  znana  mi  sytuacja,  w 
której  ktoś  może  krytykować  moją  pomoc,  gdyż  uzewnętrznione  zostały  u  tej  osoby  stłumione  wzorce,  wobec 
których nie zostało podjęte wyzwanie dalszej pracy. W ten sposób zburzony został sztuczny wizerunek, którym 
taka  osoba  nie  potrafi  się  już  dowartościowywać,  a  brak  intencji  dalszej  pracy  z  uzewnętrznionymi  wzorcami 
sprawia, że zostaje ona pozostawiona ze świadomością swoich urojeń. 
 
    Pracy z oddechem, energią i powrotem do pierwotnych przyczyn obecnych problemów nauczyłem się głównie 
praktykując Rebirthing oraz Regresing. 
 
     Efektem  owej  kilkuletniej  praktyki  terapeutycznej  jest  moja  książka:  "DZIECI  REGRESJI  -Uzdrawianie 
dzieciństwa" 
 
    Do  współpracy  ze  mną  zapraszam  wszystkie  osoby,  które  są  gotowe  na  konfrontacje  z  samym  sobą  oraz  do 
zaangażowania  się  w  swój  proces  samouzdrawiania  i  samodoskonalenia.  Korzystając  z  własnej  wiedzy  i 
umiejętności  pomogę  w  odkryciu  i  uzewnętrznieniu  Waszych  naturalnych  talentów  i  predyspozycji  oraz  w 
uwalnianiu oporów (destrukcyjnych wzorców psychicznych) przed ich przejawianiem. 
 

Robert Krakowiak 

0

0

-

-

6

6

0

0

1

1

 

 

5

5

0

0

 

 

5

5

5

5

 

 

5

5

4

4