background image

Andrzej Nadolski 

Broń i strój 

rycerstwa polskiego 

w średniowieczu 

• 

Ossolineum 

background image
background image

Andrzej Nadolski 

Broń i strój 

rycerstwa polskiego 

w średniowieczu 

Ilustrował 

Andrzej Klein 

W im law • Warszawa • Kraków • Gdańsk 

pokład Aarodowy- imienia Os.wtińskich 

Wydawnictwu • 1979 

background image

Spis treści 

Wstęp 

Na śladach rycerskiej przeszłości 

27 

Pancerni średniowiecza 

37 

Zakuci w stal 

81 

W podróży, na Iowach, w szrankach 

109 

Bibliografia 

Wykaz skrótów 

123 

Explanation of illustrations 

124 

List of abbreviations 

127 

Ilustracje 

129 

background image

Wstęp 

Naiwne sformułowania, zabawne skróty myś­

lowe wychodzące spod uczniowskiego pióra od 

lat budzą swym nic zamierzonym komizmem 

wesołość dorosłego czytelnika. Zdarza się jednak, 

żr przedstawiciel świata „starszych" od śmiechu 

przechodzi do refleksji i dostrzega, że wcale nic 

tak to łatwo wyrazić trafnie myśl, która w dzie­

cinnej czy młodzieżowej wersji ubawiła go ser­

decznie. 

Choćby z tym rycerzem. Czego (poza samym 

rycerzem, oczywiście!) brak w groteskowej defi­

nicji zaprezentowanej w „Przekroją"? Odpo­

wiedź na to pytanie nasuwa się natychmiast, 

jeśli przypomnimy, że nasz „rycerz" to spoloni­

zowany niemiecki „Rittcr", co, jak wiadomo. 

oznacza po prostu jeźdźca". Jeźdźcem jest także 

francuski „chevalier" (skąd nasz „kawaler" i „ka­

waleria") i hiszpański „cabalłcro". Wynika z te­

go, że bez konia nic ma rycerza, że właśnie 

koń. bardziej niż ów hełm. miecz czy pancerz, 

Rfcrrz skłmhił

 się i hełmu. 

miecza ' pancerza. 
Humoi / Msaylńw 4/JcuInyi'b. 
..Pncc-fcrói" Ki 153a 

background image

decyduje o przynależności swego posiadacza do 

rycerskiego stanu. 

Aby upewnić się, sięgnijmy do podręcznego 

źródła wszelkiej wiedzy, do encyklopedii. W 10 

tomie wielkiego wydawnictwa PWN znajdziemy 

odpowiednie hasło opracowane przez profesora 

Geremka i dowiemy się, że rycerstwo 10 „war­

stwa wojowników stanowiąca elitę społeczeństwa 

feudalnego wieków średnich", a nadto że do 

powstania owego rycerstwa przyczyni] się 

,. wzrost znaczenia konnicy w Europie od 

VIII w." 

Na pozór wszystko już jest jasne. Jeśli jednak 

rozejrzymy się nieco szerzej, wnet powstają 

wątpliwości. Czyż pana Wołodyjowskiego z Sien­

kiewiczowskiej Trylogii nie nazywano „małym 

r y c e r z e m " ? Tymczasem i z treści książki. 

i z ekranowych obrazów Jerzego Hoffmana 

jasno wynika, że wprawdzie znakomity szermierz 

zagończyk wojował konno, a jako szlachcic nale­

żał do elity swego społeczeństwa, ale nic nie 

miał wspólnego ze średniowieczem, z którym 

profesor Geremek wiąże istnienie rycerstwa. 

W dodatku, jeśli porzucając beletrystykę, sięg­

niemy do oryginalnych, urzędowych dokumen­

tów, powstałych w czasach jeszcze późniejszych 

niż lata siedemnastowiecznego Potopu, przeko­

namy się, że określenia „rycerz", „rycerstwo" 

nie należą tam bynajmniej do rzadkości. „Mam 

oddać w imieniu Towarzystwa naszego cześć 

winną  r y c e r z o m , którzy w obronie ojczyzny 

polegli", oświadczał prezes Rady Stanu Księstwa 

Warszawskiego, Stanisław Potocki, na uroczy­

stym posiedzeniu Towarzystwa Przyjaciół Nauk, 

zwołanym po zakończeniu zwycięskiej wojny 

z Austrią w r. 1809. W dwadzieścia lat później 

wtórował mu generał Chlopicki w swej odezwie 

z dn. 5 grudnia 1830 r,: Ja dziś wam, Polacy, 

wam, mężne  r y c e r s t w o polskie, oświadczam, 

iż ... biorę na siebie urząd Dyktatora". 

Tc przykłady, a można by ich przytoczyć 

background image

znacznie więcej, świadczy, że terminem „rycerz" 

określano u nas bynajmniej nie tylko średnio­

wiecznych wojowników. Co.więcej, że określano 

lak nic tylko reprezentantów elity feudalnej i nie 

wyłącznie konnych. Obrońcy Olszynki Raszyn-

skicj z r. 1009 i Olszynki Grochowskiej z r. 

1831 w znakomitej przewadze feudalami na 

pewno nie byli, a piechurzy i kanonierzy grali 

wśród nich co najmniej równie ważną rolę jak 

kawalerzyści. Można zatem dojść do wniosku, 

że w czasach nowożytnych nazwanie kogoś, 

a zwłaszcza żołnierza, „rycerzem" miało przede 

wszystkim charakter zaszczytnego wyróżnienia. 

Nieprzypadkowe) przytoczone tu wypowiedzi obu 

wybitnych postaci naszej XIX-wieczncj historii 

zostały zaczerpnięte z aktów o odświętnym, 

uroczystym charakterze. Na co dzień nikt ułana, 

grenadiera czy też anylerzysty „rycerzem" nic 

tytułował. 

W dalszym ciągu naszej opowieści wrócimy 

jeszcze nieraz do różnych przeżytków tradycji 

rycerskiej. Postaramy'się wykazać, że spotykamy 

je nawel w naszej XX-wieczncj współczesności. 

IMnczasem jednak spróbujemy wyjaśnić, jak 

doszło do tego, iż nazwa konnego wojownika 

istotnie stała się w średniowieczu określeniem 

przedstawiciela uprzywilejowanej warstwy spo­

łecznej. 

Wypadki, klórc do tego doprowadziły, po­

czątkami swymi tkwią w głębokiej przeszłości, 

przy czym zjawiska z zakresu organizacji wojska 

i sztuki wojennej wiążą się tu ściśle ze zjawiskami 

Z zakresu dziejów gospodarczo-społecznych. Aby 

je zrozumieć, musimy pamiętać, że o sile zbrojnej 

plemion w okresie przedpaństwowym, a także 

o sile zbrojnej pierwotnych tworów państwowych 

decydowało pospolite ruszenie wszystkich obywa­

teli zdolnych do noszenia broni, ekwipujących 

się na własną rękę i na własny koszt, zależ­

nie od swej zamożności. Im większe zróżnicowa­

nie majątkowe, tym wyraźniejszy podział na 

background image

rozmaite kategorie wojowników, lżej i ciężej 

uzbrojonych* Najbogatsi stawali w szeregaefi 

konnicy, a działo się lak dlatego, że tylko 

najbogatsi mogli sobie pozwolić na posiadanie 

konia bojowego. Konia trzeba byfo nie tylko 

zakupić, jak kupowano miecz, tarczę czy zbro­

ję. Należało go ponadto utrzymywać, nie szczę­

dząc mu. również i w czasach pokoju, obfitej 

a wartościowej paszy oraz pracochłonnej opieki. 

Trzeba przy tym podkreślić, że koń przeznaczo­

ny pod wierzch, do użytku wojennego, nie 

mógł być ubocznie wykorzystywany do pracy 

pociągowej, zwłaszcza do szczególnie ciężkiej 

pracy na roli. Zresztą do takiej pracy koni 

przez długie wieki w ogóle nie używano. Wy­

starczały silniejsze, choć powolne woły. 

Taki ścisły związek między konnicą a 

przedstawicielami najbogatszych warstw społe­

czeństwa obserwujemy także we wczesnej staro­

żytności greckiej i rzymskiej. „Hippcus" w Gre­

cji, „equcs" w Rzymie oznaczał nie tylko  j e ź d ź ­

ca", „konnego wojownika", ale zarazem także 

i bogacza. 

Skądinąd wiadomo, że kawaleria rzymska 

nigdy nie imponowała sprawnością, wyraźnie 

usiępując jeździe różnych ludów barbarzyńskich, 

O wojennej' potędze Rzymu decydował ciężko­

zbrojny piechur - legionista, który przez długie 

wieki na licznych połach bitew nie znajdował 

równego sobie przeciwnika. W tej sytuacji, gdy 

pierwotną armię rzymską, formowaną na zasa­

dzie powszechnego obowiązku wojskowego, zastą­

piło zaciężne wojsko zawodowe, bez żalu zre­

zygnowano z rodzimej konnicy, tworząc na jej 

miejsce stosunkowo nieliczne oddziały jazdy zło­

żone z Numidów. Gallów i innych ludów uza­

leżnionych od Rzymu. Nazwa „ekwiei", czyli 

n

jeźdźcy", „rycerze", pozostała związana z uprzy­

wilejowanym stanem wpływowych bogaczy, któ­

rzy w hierarchii społecznej ustępowali tylko ro­

dom senatorskim, Ci „rycerze" zajmowali się 

10 

background image

wielkimi transakcjami finansowymi i sprawowali 

ważne godności państwowe, nie już nie mając 

wspólnego /. rycerską służbą w kawalerii. 

W ciągu III w. D-C. Imperium rzymskie 

przeżyło głęboki kryzys. U podstaw tego kryzysu 

leżały przyczyny natury gospodarczo-społecznej. 

ale nie bez znaczenia było też pojawienie się 

na granicach Cesarstwa nowych, groźnych wro­

gów w postaci Persji odrodzonej, pod rządami 

dynastii Sasanidów, a także w postaci niektórych 

ludów germańskich, zwłaszcza (Jolów. Ci ostatni. 

porzuciwszy uprzednio swą skandynawską oj­

czyznę, osiedli nad brzegami Morza Czarnego, 

Inzyswająjąc sobie tu liczne zdobycze bogatej 

ailtury grecko-sarmackiej, od dawna kwitnącej 

na tym terenie. 

Najważniejszym rodzajem wojska w państwie 

Sasanidów była ciężka kawaleria, okryta zbroją, 

walcząca z konia włócznią i długim, prostym 

mieczem. Ten sam typ zbrojnych, ukształtowany 

pod wpływem sarmackim, odgrywał czołową rolę 

w szeregach gockich. I oto okazało się, że rzym­

ska piechota, która z biegiem czasu utraciła 

swą dawną bitność i obniżyła poziom świet­

nego niegdyś wyćwiczenia, nie jesl w stanie 

staw

r

ić czoła irnpetyezncj szarży perskich czy 

też gocko-sarmackich jeźdźców. Władcy Rzymu 

zareagowali na tę groźną sytuację rozbudową 

własnej konnicy, formowanej przeważnie z maso­

wo zaciąganych wojowników germańskich. W ten 

sposób w wojskowości europejskiej piechota na 

dłuższy czas utraciła dominującą pozycję. Rozpo­

częła się epoka przewagi konnicy. 

Do ostatecznego ugruntowania tej przewagi 

walnie przyczyniły się kolejne pustoszące Euro­

pę najazdy przybywających ze Wschodu stepo­

wych nomadów, przede wszystkim Hunów i Awa­

rów*. Przynieśli oni ze swej środkówoazjalyekicj 

ojczyzny mistrzowskie opanowanie jazdy wierz­

chem, ważne zdobycze z zakresu wyposażenia 

jeździeckiego (np. znajomość strzemion) oraz 

11 

background image

szereg odmian broni zaczepnej i ochronnej szcze­

gólnie przydatnych w walce z konia. Wydaje się, 

że zwłaszcza Awarowie wywarli na swych zachod­

nich sąsiadów wpływ szczególnie silny. Dzięki 

niemu sylwetka wczesnośredniowiecznego rycerza 

z Europy zachodniej w bardzo znacznym stopniu 

upodobniła się do współczesnego mu konnego 

wojownika ze stepów Azji centralnej. 

Młode organizmy państwowe wyrastające 

na gruzach zachodniej części Imperium rzymskie­

go cechował stosunkowo niski poziom rozwoju 

gospodarczo-społecznego, wykazujący wicie prze­

żytków niedawnej plemiennej przeszłości. Podsta­

wową formą siły zbrojnej znów. jak we wczes­

nych epokach dziejów Grecji i Rzymu, stało 

się powszechne, pospolite ruszenie wszystkich 

ludzi wolnych, zdolnych do noszenia broni, 

z których każdy zbroił się zależnie od swej 

sytuacji majątkowej. O lej sytuacji decydowała 

przede wszystkim ilość posiadanej ziemi, pod­

stawowego wówr/as środka produkcji. Ponieważ 

w działaniach wojennych coraz to większą rolę 

odgrywała pancerna konnica, królowie i książę­

ta dokładali wszelkich starań, aby zwiększyć 

w szeregach swych wojsk liczbę ciężko uzbro­

jonych jeźdźców. Stąd szczególne zainteresowa­

nie tą kategorią posiadaczy ziemskich, których 

stać było na zakupienie zbroi i utrzymanie 

konia bojowego. Władca mógł sam organizować 

i niekiedy organizował hodowlę koni. a także 

produkcję albo planowy import cennych rodza­

jów uzbrojenia, aby W ten sposób stworzyć 

bazę zaopatrzenia swej armii. Zastosowanie tego 

sposobu na szerszą skalę nastręczało jednak 

poważne trudności w warunkach gospodarki na­

turalnej, przy słabo rozwiniętym systemie skar­

bowym państwa. LauCięj było nadawać wybra­

nym wojownikom odpowiednio rozległe działy 

ziemi, zobowiązując ich w zamian do pełnie­

nia służby wojennej na koniu i w lepszym 

uzbrojeniu niż to, na jakie mógł się zdobyć 

12 

background image

przeciętny uczestnik powszechnego, pospolitego 

ruszenia. 

W ten sposób ponownie doszło w Europie 

do utożsamienia ciężkozbrojnego kawalerzysty 

z zamożnym posiadaczem dóbr ziemskich, do 

Utworzenia owej „warstwy wojowników stanowią­

cej elitę społeczeństwa feudalnego wieków śred­

nich", o której mówi Wielka encyklopedia pow­

szechna,

 Uzupełniając zawarte w niej określenia, 

możemy powiedzieć, że /.w rycerza, przynajmniej 

w średniowieczu, należałoby uważać zawodowego 

wojownika pełniącego z racji użytkowania dóbr 

ziemskich służbę konno i w pełnym uzbrojeniu 

i zaliczającego się z tejże samej racji do uprzy­

wilejowanej klasy w ramach feudalnej społecz­

ności europejskiej. Nie od rzeczy będzie dodać, 

ŻC w zasadzie rycerz nie uprawiał swej ziemi 

osobiście, własnymi rękami. Przeszkadzały mu 

w tym stosunkowo znaczne rozmiary włości, 

a lak/e częsta konieczność wyruszania na wy­

prawy wojenne. Musiał bezpośrednio lub po­

średnio korzystać z pracy uzależnionych od 

siebie chłopów. 

Nie brak wyjątków od tak zarysowanej 

reguły. Jeśli się przyjrzeć bliżej, można dostrzec 

w średniowiecznej Europie różne kategorie wo­

jowników. którzy pod względem zaopatrzenia 

w środki walki, a także pod względem roli, 

jaką odgrywali w szeregach wojsk, nie różnili 

się od typowych rycerzy — feudałów, nie należąc 

bynamniej do owej klasy wielkich posiadaczy 

ziemskich lub należąc do niej w stopniu nie­

pełnym. 

Przegląd stosunków polskich, nawet uprosz­

czony i pobieżny, dostarcza dobrej ilustracji 

tego stanu rzeczy. Wiemy, że nasi pierwsi 

historyczni władej z rodu zwanego później Pias­

tami dysponowali silną i sprawną formacją woj­

skową, którą nazywamy ,.drużyną'\ Według 

Ebrahima ibn Jakuba, żydowskiego kupca z mu­

zułmańskiej wówczas Hiszpanii, który podróżu­

je 

background image

jąc po Europie w początkach drugiej polowy 

X w. dobrze pozna! stosunki polskie, jedna 

setka owej drużyny warta była tyle, co dzie­

sięć setek wojów z pospolitego ruszenia. Ten 

sam autor informuje nas, że polski książę za­

opatrywał swoich drużynników w konie, broń 

i „wszystko, czego potrzebują", a zapłatę za 

służbę wylicza! im w kruszcu, czyli, jak po­

wiedziano by dziś. w gotówce. Mamy tu więc 

do czynienia z zawodowymi wojownikami kon­

nymi, dobrze uzbrojonymi, którzy jednak nie 

sami troszczą się o swoje wyposażenie i nie 

posiadają ziemi, a przynajmniej ziemi przyzna­

nej im „na prawic rycerskim", to znaczy ty­

tułem wynagrodzenia za oddawane władcy wo­

jenne posługi. 

Wobec innych problemów stajemy badając 

strukturę polskich sił zbrojnych w epoce Kazi­

mierza Wielkiego, czy leż nieco później w epoce 

bitwy pod Grunwaldem. Pierwotne pospolite 

ruszenie, obejmujące wszystkich wolnych i zdol­

nych do broni członków społeczeństwa, należy 

już w tych czasach do dawno minionej przesz­

łości. Podstawową formację stanowi pospolite 

ruszenie szlacheckie, złożone z ziemian-rycerzy 

zobowiązanych do ruszenia na wojnę nie tylko 

konno i zbrój no, ale nadto ..ludno", to znaczy 

na czele równie konnego i zbrojnego pocztu 

zwanego „kopią". O liczebności kopii decyduje 

oczywiście zamożność rycerza. Ale obok rycerzy-

-nobilów, czyli reprezentantów stanu szlacheckie­

go. stają w szeregach, czasem w pojedynkę, 

czasem również na czele kopii, niektórzy miesz­

czanie, a zwłaszcza sołtysi licznych w ówczesnej 

Polsce wsi rządzących się prawem niemieckim. 

Ich konie bywają drobniejsze i tańsze, zbroje 

mniej kompletne, a poczty, jeśli w ogóle istnie­

ją, mniej liczne od większości pocztów rycer­

skich. I oni jednak, chociaż przeważnie zalicza­

ją się do plebejów, to znaczy do mieszczan 

lub chłopów, pełnią służbę w najważniejszym 

14 

background image

rodzaju ówczesnego wojska, w ciężkozbrojnej. 

rycerskiej konnicy. 

Spójrzmy wreszcie na oddziały zaciężne, 

które w drugiej polowie XV wieku, w ciągu 

13-letniej wojny z zakonem krzyżackim siały 

się najwartościowszą częścią wojska polskiego. 

Oprócz piechoty, oprócz lżejszej jazdy służą w ich 

szeregach okryci zbroją jeźdźcy — kopijniey. Na­

wet wówczas gdy rekrutują się oni spośród 

szlachty, różnią się w zasadniczy sposób od ty­

powych rycerzy-zicmian, tym znowu, że wy­

nagrodzenie za swą służbę pobierają w postaci 

pieniężnego żołdu, a nie w postaci gruntów 

rolnych, nadanych im „na prawie rycerskim". 

Zresztą nawet wśród tych rycerzy, którzy 

z prawnego punktu widzenia należeli do „no-

bilów" i korzystali formalnie z przywilejów sta­

nu szlacheckiego, można stwierdzić daleko idą­

ce zróżnicowanie. Rycerzem był więc możno-

władca dysponujący rozległymi włościami, piastu­

jący wysokie godności państwowe i prowadzą­

cy na wojnę kilkunastu, kilkudziesięciu albo 

nawet i kilkuset, wyekwipowanych przez siebie 

zbrojnych. Ten sam stan reprezentowali liczni 

przedstawiciele szlachty jedno- lub parowiosko-

wej, ruszający na wyprawę na czele kilkukon-

nego pocztu, często ramię w ramię z Sołtysem 

swej wsi. Do rycerstwa wreszcie zalicrano rze­

sze drobnej szlachty, często własnoręcznie upra­

wiającej swe niewielkie majętności i pełniącej 

wojenną powinność „konno i zbrojno", ale za­

zwyczaj już nie „ludno", bo wystawienie pocz­

tu przekraczało jej materialne możliwości. 

Chcąc uniknąć tych wszystkich komplikacji 

umówmy się. że w dalszych naszych rozważa­

niach za rycerzy będziemy uważać nie tylko 

przedstawicieli stanu rycerskiego, lecz wszystkich 

w ogóle średniowiecznych wojowników występu­

jących na wojnę konno i w pełnym uzbrojeniu. 

Musimy przy tym pamiętać, że pojęcie „peł­

nego uzbrojenia" ulegało znacznym wahaniom, 

15 

background image

zależnie od przemian techniki i sztuki wojen­

nej, a nawet od chwilowej potrzeby. Taka de­

finicja daleka jesl od doskonałości, ale wystar­

czy nam, zajmującym się, jak to wynika z ty­

tułu tej książki, przede wszystkim bronią i stro­

jem polskiego średniowiecznego rycerstwa, a nie 

jego gospodarczo-społeczną pozycją. 

Mo/na by postawić pytanie, czy w ogóle 

ma sens zajmować się tymi starociami sprzed 

wieków, nie mającymi mi pierwszy rzut oka 

związku z naszą współczesnością, jakże odległą 

od feudalnego średniowiecza. Nie jesl to bynaj­

mniej pytanie retoryczne. Od czasu do czasu 

pojawia się ono w wypowiedziach nie pracowni­

ków nauki wprawdzie, ale niektórych publicys­

tów, czasem też.., niektórych przedstawicieli 

administracji naukowej. Choć wypowiedzi le nie 

mają na szezęścic wagi decydującej* na pewno 

nie sprzyjają tworzeniu atmosfery przychylnej 

badaniom nad problematyką średniowiecza, 

w tym także nad problematyką dotyczącą śred­

niowiecznego rycerstwa. Udzielanie sceptykom 

(a może tylko nie dość zorientowanym?) wyczer­

pującej odprawy przekroczyłoby ramy naszej 

książki. Robią to zresztą inni autorzy bardziej 

od nas w tej mierze kompetentni*. Ograni­

czymy się zatem do stwierdzenia, że in teres ują-

<\ nas in wycinek kulimy wieków średnich 

wywarł na dzisiejszą naszą rzeczywistość wpływ 

poważny, nierównie większy, niż się powszechnie 

przypuszcza. 

Stało się tak dzięki wielkiej atrakcyjności 

obyczaju rycerskiego, który formując się stopnio­

wo w ciągu kilku stuleci przerósł wreszcie w tra­

dycję znacznie trwalszą niż samo istnienie ry­

cerstwa. Powstanie i rozwój lego obyczaju wią­

żą się- z przekształceniem prymitywnych, na 

pól dzikich wojowników w ową elitę feudalnego 

społeczeństwa, przodującą nie tylko na polu 

bitwy, łecz również na królewskim lub książęcym 

dworze. Łagodniała więc pierwotna, baóarzyń-

* J« Topolski, Świat bez historii, 

Warszawa 1972; 

B. Zientara. Hrnryk Brodaty 

i ffgo timy. Warszawa 1975, 

Przedmowa. 

te 

background image

ska srogość, Na równi / żądzą walki i brutalną 

siłą fizyczną poczęto cenić dworność postępo-

wania, wielkoduszność, ścisłe wypełnianie zobo­

wiązań, poszanowanie danego słowa. Bardzo to 

charakterystyczne, że najbardziej uznany w Pol-

see wzór średniowiecznego rycerza w osobie Za­

wiszy Czarnego z Garbowa przeszedł do przysło­

wia nie w związku z Odwagą ani sprawnością 

wojenną, ale właśnie z wysokim poczuciem od­

powiedzialności („polegaj na nim jak na Za-

wiszy"). 

Do rozpowszechnienia wzorów postępowania 

właściwych dla rycerza poważnie przyczyniła się 

Utrwalona zwyczajem droga praktyki i ćwiczeń. 

j.ikct winien byl przebyć kandydat do rycerskie­

go stanu. Końcowy, a zarazem najważniejszy 

etap owej drogi stanowił znany obrzęd pasowa­

nia. W czasie tego obrzędu młody wojownik 

otrzymywał jako symbol zdobytej rycerskiej god­

ności ozdobne ostrogi i pas z zawieszonym 

mieczem, a także uderzenie płazem miecza po 

ramieniu. Towarzyszyły temu słowa : „znieś w po­

korze ten cios, ale już żadnego więcej". Ce­

remonia pasowania, zrazu czysto świecka, na­

brała / c/asem zgodnie z duchem epoki wy­

raźnych cech religijnych. 

Jak wszelkie wzory, także i wzór rycerskie­

go postępowania bywał w praktyce daleki od 

realizacji. Przykładom wielkoduszności aż nazbyt 

często towarzyszyły przykłady okrucieństwa wo­

bec słabych i skwapliwego ulegania możnym 

tego świata. Niezłomna, wierność przeplatała się 

z najpospolitszą zdradą. Umiarkowanie i goto­

wość do poświęcenia z wybujałym indywidu­

alizmem, butą i skłonnością do ostentacyjnego 

przepychu. Pogoń za godnie pojętą sławą — 

z pogonią za zyskiem, edobywanym bez wzglę­

du na wiodące do niego środki. 

Z czasem pamięć o cieniach zbladła. Po­

zostało przekonanie o wysokich wartościach tego, 

background image

nawiązywać także i w innych warunkach histo­

rycznych. 

Spójrzmy zatem na nasz dzień dzisiejszy 

i poprzedzającą go niedawną przeszłość, po­

wszechnie zaliczaną do historii najnowszej. Do-

strzeżcim wówczas, że ceremonia pasowania na 

rycerza ma swą kontynuację w pięknym obrząd­

ku promocji obowiązującym w Szkołach Ofi­

cerskich. Zauważymy liczne emblematy i sym­

bole wojskowe i niewojskowe choćby szkolne!) 

umieszczane na stylizowanych tarczach, tak właś­

nie. jak niegdyś na tarczach umieszczano ry­

cerskie herb). Przypomnimy sobie, że w czasie 

okupacji jeden ze szczebli podziemnego harcer­

stwa określano kryptonimem ..Zawisza", że w rzę­

dzie czynnych na Kiclccczyżnie oddziałów AL 

występowała jednostka nosząca imię tego samego 

legendarnego rycerza, że do dziś imię to powta­

rza się wśród nazw nadawanych naszym szkol­

nym statkom żaglowym. Przekonamy się wresz­

cie, może nie bez zdziwienia, iź wśród naszych 

znajomych spotkać możemy ludzi obdarzonych... 

iiajautcntycznicjszym w świecie tytułem rycer­

skim ! Są nimi po prostu wszyscy odznaczeni 

„kawalerskimi" krzyżami orderowymi.. „Kawa­

ler" to tylko inne określenie „rycerza", wobec 

czego kawaler orderu „Virtuti Mililari" lub „Po­

lonia Rcstituta" to nikt inny jak członek ry­

cerskiego bractwa „Zasługi Wojskowej" czy też 

..Odrodzenia Polski*'. Znamienne, że większość 

owych orderowych bractw skupia w swym gronie 

nie tylko szeregowych, czyli kawalerów-ryeer/\. 

lecz lakże wyższe szarże w osobach posiadaczy 

krzyżów ..oficerskich" i „komandorskich". 

Jednocześnie / Żywym, choć nic zawsze 

świadomym kontynuowaniem niektórych form 

tradycji rycerskiej możenn stw ierdzić ogromne 

rozpowszechnienie zupełnie błędnych wyobrażeń 

na temat uzbrojenia i ubioru rycerskiego w ogó­

le, a polskiego w szczególności. Aż zdumiewa. 

jak szybko nastąpiło zatarcie rzeczywistego obra-

I« 

background image

zu i zastępowanie go tworami wyobraźni, często 

nawiązującymi do zupełnie innych epok i innych 

kręgów kulturowych. Proces len, rozwinięty w ca­

łej pełni, stwierdzamy u nas już w XVI wieku. 

Uzbrojenie średniowiecznej) wojska polskiego 

ukazywane na ilustracjach zdobiących dzieła 

ówczesnych historyków nabiera wyraźnych cech 

orientalnych. Widać to szczególnie lam, gdzie 

Polaków przeciwstawia się Krzyżakom, np. w sce­

nie bitwy pod Grunwaldem. Oricntalizacja ta­

ka jak najbardziej odpowiada rzeczywistości XVI-

-wieeznej, odpowiada też utwierdzającej się wów­

czas legendzie o sarmackim, a więc wschodnim 

pochodzeniu Polaków, ale nie pasuje do epoki 

Grunwaldu, w której uzbrojenie polskie nie od­

biegało jeszcze od ogólnych norm przyjętych 

u Europie łacińskiej. W kierunku nadanym 

przez erudytów i artystów Odrodzenia s/li ich 

nas tępe \ z lal późniejszych, opatrując ukazywa­

ne w swych dziełach średniowieczne rycerstwo 

atrybutami XVII- i 5vVIII-wiccznyeh husarzy 

i kirasierów, w postaci słynnych skrzydeł, lam­

parcich skór albo dla odmiany wysokich, wy­

świeconych butów i klasycyzujących, grzebicnias-

lych kasków, 

W" zależności od wizerunków i uczonych 

opisów, a więc równie fałszywie, kształtował 

się potoczny pogląd ogółu społeczeństwa i uksztal-

lował tak trwale, że do dziś jeszcze próby jego 

sprostowania wywołują gorące sprzeciwy, a co 

najmniej niedowierzanie. 

Jeden z nielicznych w Polsce znawców 

i wykonawców figurek historycznych (mamy na 

myśli figurki historyczne z prawdziwego zdarze­

nia, a nic s/karadzicńslwa oferowane klientom 

w kioskach „Ruchu"!) sporządził ostatnio dio­

ramę bil wy grunwaldzkiej, przeznaczoną dla 

Muzeum w Malborku. Okazałe dzieło, przekra­

czające rozmiarami wszystko, co w tym za­

kresie w Polsce dotychczas zrobiono, wzbudziło 

żywe zainteresow anie publiczności, a także przed-

19 

background image

stawicieli środków masowego przekazu. Zaintere­

sowanie i ... zdumienie. Dlaczego nie wzorował 

się pan na Matejce? padały pytania. I zdu­

mienie rosło, gdy pytając) m wyjaśniano, że przej­

rzenie się Matejków skiemu Grunwaldowi 10 naj­

lepszy sposób dowiedzenia się, jak na pewno 

n i c  w y g l ą d a l i niemieccy, polscy i litewsko-

-ruscy rycerze na początku XV w. Nic chcemy 

tu kwestionować niewątpliwych ideologicznych 

walorów zawartych w obrazie krakowskiego 

Mistrza. Nie mamy też zamiaru oceniać go 

pod względem artystycznym. Natomiast musimy 

stwierdzić, że wartość Grunwaldu jako źródła 

wiedzy o średniowiecznym uzbrojeniu jest nies­

tety żadna. Różne rodzaje broni, ozdób i ubio­

rów przedstawione przez Matejkę z typowym 

dlań drobiazgowym realizmem składają się w su­

mie na wielki magazyn DESY. i to magazyn 

urządzony źle, bo gromadzący bez Jadu i wy­

boru przedmioty najróżniejszego wieku, rodzaju 

i pochodzenia. „Duży to obraz i okazały -

mówi o Grunwaldzie Bolesław Prus ustami Iłżec­

kiego tylko nic trzeba go pokazywać żoł­

nierzom. którzy przyjmowali udział w bitwach". 

Lepiej nie pokazywać go też historykom kultury 

średniowiecza. 

Tym ostatnim trudno pogodzić się z ksią­

żęcą czapką Witolda, która byłaby zapewne na 

miejscu w czasie uroczystości dworskiej czy koś­

cielnej. ale nie w samym centrum szalejącej 

bitwy. Będą ich razić paradne szaty nie okry­

tego zbroją Konrada, księcia Oleśnicy, wywija­

jącego w dodatku nie mieczem, tylko... uni­

wersyteckim berłem rektorskim. A cóż powie­

dzieć o Chrobrowej włóczni św. Maurycego 

w ręku pieszego Litwina? o anachronicznych 

w czasach Grunwaldu pełnych, łuskowych zbro­

jach Witolda i Skarbka z Cór albo o równic 

anachronicznej pełnej zbroi kolczcj, w której 

Występuje Zawisza Czarny.' Aby zamknąć tę 

przypadkowo dobraną i bardzo niekompletną 

*<> 

background image

lisit; błędów wielkiego malarza, wymieńmy tu 

jeszcze takie oto rekwizyty przedstawione na 

Matcjkowskim płótnie, jak karaeenowy. „tui ba-

nowy" szyszak (Polska, koniec XVII lub po­

czątek XVIII w.), typowe skrzydła husarskie 

(Polska,  X V I - X V I I I w.) albo'wreszcie hełm 

perski ze „słonecznymi" maskami (XVII w.), 

zaopatrzony w dodatku w nie pasującą do niego 

ozdobę w postaci blaszanych skrzydeł (Polska, 

XVIII w i. I wszystko to ukazane w scenie 

rozgrywającej się w r. 1410! 

Pod urokiem Maiejkowskich płócien pozosta­

wali niekiedy nawet krytyczni i kompetentni 

przedstawiciele świata nauki. Trudno sie zatem 

dziwić, że wpływ wielkiego wizjonera w prze­

możny. a nic zawsze szczęśliwy sposób zaciążył 

n.i historycznej w\ohra/ni szerokich rzesz nasze­

go społeczeństwa. Twórczość innych malarzy 

uprawiających podobną tematykę, z większą od 

Matejki ścisłością, ale nie tak sugestywnie, nie 

była w stanic owego wpływu zrównoważyć. 

W dzisiejszych czasach najsilniejszymi czyn­

nikami kształtującymi świadomość publiczną są 

Oczywiście środki masowego przekazu: radio, 

film, telewizja. Niestety, na naszym odcinku 

także i te czynniki zawodzą i z nielicznymi 

wyjątkami przynoszą więcej szkody niż pożytku. 

Ta sceptyczna ocena dotyczy przede wszystkim 

fabularnych filmów o tematyce historycznej, pre­

zentowanych czy lo na wielkim, czy to na 

małym ekranie. Nie tylko zresztą filmów pol­

skich. Pamiętam) zapewne słynnego Henryka V 

w reżyserii Lawfcnce a Olniera z licznymi sce­

nami batalistycznymi, ukazującymi francusko-

-angielskie zmagania w czasach bardzo bliskich 

Grunwaldowi, bo odpowiadających również po­

czątkom XV stulecia. Rekonstrukcję tych zda­

rzeń i czasów przeprowadzono z dużym znaw­

stwem i pietyzmem, co wystawia wysoką ocenę 

nie tylko kulturze historycznej, ale i artystycz­

nemu smakowi twórców filmu. Lecz i tu spot\-

1\ 

background image

kamy scenę, która znakomicie przyczynia się 

do utrwalenia powszechnie panujących, a z grun­

tu fałszywych pojęć o średniowiecznym rycer­

stwie i średniowiecznym uzbrojeniu. Mamy na 

myśli groteskowy dźwig, służący do podno.sze-

nia na koń francuskich rycerzy, zgodnie z po­

toczną wiarą „zakutych w zbroje", zatem nie­

mal niezdolinch do samodzielnego poruszania 

się na polu walki. Widz zafrapowauv wspaniałym 

obrazem zwycięstwa, jakie nad tymi niezdar­

nymi ociężalcami odnoszą łekkozbrojni i piesi 

angielscy łucznicy, nie dostrzega, że sarn Henryk 

\ i jego rycerze, występujący w zbrojach nic 

różniących się od tego, co noszą na sobie ich 

francuscy przeciwnicy, radzą sobie doskonale 

bez żadnych dźwigów i wykazują ruchliwość 

zupełnie wystarczającą. 

Ale i tak przytoczony tu OIi\icrowski film 

jako obraz odtwarzanej epoki przewyższa o ca­

łą klasę różne demonstrowane na naszych ekra­

nach filmowe i telewizyjne rekonstrukcje średnio­

wiecza, aż nadto często urągające nic lylko 

prawdzie historycznej, ale nawet elementarnym 

zasadom zdrowego rozsądku. W" ich liczbie nie 

brak niestety tworów rodzimego pochodzenia. 

Wśród tych ostatnich są takie, które godnie 

dotrzymują kroku najgorszym osiągnięciom za­

granicy. 

Nie mamy tu oczywiście na myśli filmów, 

podobnie zresztą jak inscenizacji teatralnych, 

świadomie i celowo ustawionych w konwencji 

fantastycznej, wyraźnie odżegnujących się od re­

alizmu, traktujących określone wypadki dziejowe 

jedynie jako preteksi do ukazania spraw ogólno­

ludzkich i |>oriadczasowych. Tutaj nic nic może 

ograniczać inwencji reżysera czy scenarzysty. 

Sądzimy jednak, że sprawy przedstawiają się 

inaczej, gdy twórcy prezentują nam dzieło moc­

no osadzone w konkretnej rzeczywistości dziejo­

wej, sd\ od trafnego zrekonstruowania owej 

rzeczywistości zależy właściwy klimat filmu, 

Tl 

background image

a często po prostu jego właściwy sens. Można od 

biedy zrozumieć niefrasobliwe igraszki, na jakie 

pozwalają sobie w tej sytuacji niektórzy filmowcy 

zagraniczni. Względy komercjalne leżące u pod­

staw ich działalności często nakazują im zadziwić 

odbiorcę widowiskowymi efektami uzyskanymi za 

wszelką cenę. W odniesieniu do części filmowców 

amerykańskich dochodzi jeszcze i brak kultury 

historycznej, zrozumiały u przedstawicieli naro­

du, który stawiał swoje pierwsze kroki dopiero 

wtedy, gdy Polacy żegnali już I Rzeczpospolitą, 

podsumowując w tej tragicznej chwili osiemset-

leliii ciąg dziejów obfitujących i w cienie, i w blaski. 

Ten ciąg, który wbrew katastrofie rozbiorów roz­

wijał się nieprzerwanie i na naszych oczach prze­

kroczy! barierę Tysiąclecia, zobowiązuje. Zobo­

wiązuje też sytuacja naszego filmu, grającego 

przecież powierzoną mu ważną rolę w procesie 

kształtowania świadomości społecznej. Tymcza­

sem, jak to słusznie stwierdziła na lamach 

„Ekranu" Barbara Kazimierczak, „... rzadko się 

zdarza, aby któryś z przygotowanych jako wi­

dowisko masowe tematów historycznych służył 

temu, co nazywamy wychowaniem historycz­

nym, nabywaniem przez społeczeństwo prawdzi­

wej kultury humanistycznej". 

Wydaje się zatem, iż mamy prawo wyma­

gać, aby reżyser czy też scenograf podejmujący 

się tworzenia obrazów wyraźnie umieszczonych 

w ramach określonej historycznej epoki odnosił 

się z większym szacunkiem do odtwarzanej 

przeszłości niż do swych fantazji i ambicji. 

Niestety, przeważnie jest akurat na odwrót. 

„Kiedy historyk prostuje szczegóły albo zastrze­

ga się przed odchyleniem od «prawdy dziejo-

wej», łatwo naraża się na zarzut pedantyzmu 

i niezrozumienia dla Sztuki przez wielkie S" 

pisał niedawno prof. Kieniewicz. I gdybyż choć 

to „S" było zawsze naprawdę takie wielkie! 

Nawet wówczas gdy filmowcy odwołują się 

do opinii historyków, nazbyt często z opinii 

23 

background image

tej w praktyce nic korzystają lub. jeśli ko­

rzystają, to w sposób nic rokujący dobrych wy­

ników. Pracownicy placówek naukowych są­

siadujących z wytwórniami filmowymi aż nadio 

dobrze znają owe nerwowe telefony: Przyjeż­

dżamy za chwilę, ogromnie nam sic spieszy. 

pokażcie nam, z jakich armat strzelali Niemcy 

do obrońców Głogowa za Krzywoustego. Go? 

nie strzelali z armat? A z czego:

1

 Aha, z ba-

list, no to wypożyczcie nam fotografię takiej 

balisty z XII wieku. Nie macie? nic zacho­

wały się? Dziwne! I nie macie naprawdę nic 

tego rodzaju? Tylko miniatury z XV wieku? 

To świetnie, skorzystamy. Cóż to w końcu za 

różnica! I tak nikł się na tym nie  p o z n a . . . 

Przykład jest oczywiście zmyślony i trochę 

(nie za wiele!) przejaskrawiony. Może jednak 

dobrze zilustrować sytuację istniejącą zupełnie 

realnie. Ludzie o wyrobionej kulturze historycz­

nej, umiejący podejść do odtworzonej epoki ze 

znawstwem, a przynajmniej z zamiłowaniem, 

stanowią niestety w naszych środowiskach fil­

mowych wyraźną mniejszość. Tym bardziej god­

ną uznania. 

Być może ulegamy sugestii własnych zainte­

resowań, wydaje się nam jednak, że szczególnie 

jaskrawe b\ wają właśnie grzechy popełniane 

w rekonstrukcji średniowiecznego i w ogóle 

historycznego uzbrojenia i ubioru wojskowego. 

Autorzy tych rekonstrukcji najczęściej zapomi­

nają, że broń miała (i ma nadal!) bardzo wyraź­

nie sprecyzowane, praktyczne przeznaczenie. Jest 

narzędziem walki. Powinna skutecznie razić 

przeciwnika, a także równic skutecznie unieszko­

dliwiać zadawane przez niego ciosy. Jeśli nie 

może spełniać przynajmniej jednego z tych zadań, 

nie ma w ogóle racji bytu. Nikt nie obwieszałby 

się ciężkim, a zarazem kosztownym żelastwem, 

gdyby niechęć pokonania, a przynajmniej zastra­

szenia wroga oraz równa jej chęć zagwaranto­

wania całości własnej skórze. Tymczasem w na-

24 

background image

szych wyobrażeniach często traktujemy broń, 

zwłaszcza tę mało znana, broń z odległych epok, 

jako dość zabawne przybranie noszone nie wia­

domo po co przez dawnych, dziwnych ludzi. 

W świeżo wydanej książce poświęconej histo­

rii sztuki czytamy, że' „od połowy XVI wieku 

pełne zbroje, zamykające całkowicie człowieka 

W żelaznej skorupie, zaczynają wychodzić z uży­

cia. Humanitaryzm Odrodzenia i w tym wypadku 

wyraził troskę o człowieka". Jak widać, autor 

tej sentencji zdaje się traktować zbroję jako coś 

w rodzaju pokutniczej wlosiennicy przywdziewa­

nej w mrokach średniowiecza dla umartwienia 

grzesznego ciała. Nie dostrzega, że w rzeczy­

wistości noszono owe zbroje w celu jak najbar­

dziej praktycznym i arcyhumanitarnym, bo dla 

zapewnienia jakiego takiego bezpieczeństwa ludz­

kim kościom. Zarzucono le ochrony nic dla 

zadośćuczynienia renesansowej radości życia, 

tylko dlatego, że wobec stałego doskonalenia 

broni palnej przestały spełniać swoje podstawowe 

zadanie. Trudno o lepszy przykład zupełnego 

nieporozumienia, tym bardziej jaskrawy, że 

zaczerpnięty z poważnej pracy popularnonauko­

wej. 

W lym, może przydługim, wywodzie stara­

liśmy się udowodnić, że o rycerskim uzbrojeniu 

wiemy u Polsce mało, a tym samym wiemy 

mało o ważnej dziedzinie kultury średniowiecza, 

tej epoki, w której mieści się akurat połowa 

polskiego Tysiąclecia. 

Oddając do rąk czytelnika naszą książkę, 

chcielibyśmy choć w najskromniejszym zakresie 

poprawić istniejący niekorzystny stan rzeczy. To 

co wyszło spod naszego pióra, nie jest oczywiście 

podręcznikiem. Mogliśmy się zdobyć tylko na 

bezpretensjonalne opowiadanie, wykorzystując 

co prawda wyniki badań naukowych, także 

i najświeższych, wciąż jeszcze niestety bardzo 

niekompletnych. Dobre zasady popularyzatorskie 

nakazywałyby odłożyć nasze wystąpienie do 

2b 

background image

chwili dostatecznego zaawansowania owych ba-

dań, prowadzonych systematycznie od bardzo 

niedawna. Takie postępowanie, w teorii pra­

widłowe, oznaczałoby w praktyce odwleczenie 

sprawy na czas nieokreślony, na pewno bardzo 

odległy. Podjęliśmy zatem ryzyko zaprezentowa­

nia książki z pewnością nie dość dojrzalej, ale 

za to stosunkowo szybko odpowiadającej na 

konkreme zamówienie społeczne, którego istnie­

nie daje się odczuwać. Pocieszamy się także 

i tym, że praca nasza będzie stanowić swoisty 

remanent aktualnego stanu badań. Ukaże istnie­

jące w nim braki i słabości, a w ten sposób 

przyczyni się w jakimś stopniu do postępu także 

ściśle naukowych studiów nad dziejami uzbroje­

nia i ubioru rycerskiego w Polsce średniowiecz­

nej. 

background image

Na śladach 

rycerskiej przeszłości 

W filmie i w literaturze, bardzo różnej miary 

i różnej wartości, raz po raz powraca motyw 

cudownej podróży w czasie. Bohater utworu, 

człowiek  X I X lub XX wieku, czasem dorosły, 

czasem dziecko, dzięki czarodziejskim zaklęciom, 

tajemniczym talizmanom, albo też sensacyjnym 

preparatom przygotowanym w naukowej pra-

cowni porzuca swoją współczesność i przenosi 

się w sam środek starożytności lub średniowiecza. 

Przeżywa tysiączne przygody, z których wycho­

dzi zwycięsko, przeważnie dzięki swej nowo­

czesnej wiedzy, zapewniającej mu zdecydowaną 

przewagę nad ludźmi sprzed wieków. Spotyka 

osoby o sławnych nazwiskach, miesza się w znane 

z historii konflikty, często zmieniając ich bieg, 

przeprowadza śmiałe reformy w duchu szlachet­

nego postępu i humanitaryzmu. I wreszcie, 

Dziś

 /''v;<--f VII lyrfi pniach* 

najtlują riisnue staroświeckie, 
s~padv- przyłbic > m;><-j. 

iak.tr ostrogi zard&wiah... 

Maciej Stryjkowski w 1583 r. 

o pobojowisku * l'W

 r 

^7 

background image

w chwili ostatecznego triumfu, lub też odwrot­

nie, w obliczu nieuchronnej katastrofy, świado­

mie albo i niechcący znów uruchamia nad­

przyrodzone siły i... budzi się w dzisiejszym 

świecie, zachowując na dnie serca odrobinkę 

tęsknoty- za poznaną i porzuconą przeszłością. 

Ten fantastyczny motyw bywa wykorzysty­

wany jako kanwa komedii albo melodramatu, 

..przygodowej" opowieści dla młodzieży albo 

uiworu moralizatorskiego. Zawsze jednak w ja­

kimś stopniu jest odbiciem drzemiącej w nie-

kiórych ludziach pasji do osobistego uczestnicze­

nia w wielkich wydarzeniach przeszłości, pasji 

dogłębnego poznania dawnych czasów i dawnych 

ludzi, owej pasji, bez której nikł nie zostanie 

historykiem z prawdziwego zdarzenia. 

Stan naszej dzisiejszej wiedzy jest zbył wysoki, 

aby dopuszczać wiarę w zaklęcia i talizmany. 

Jest zarazem zbyt niski, aby umożliwić skon­

struowanie machin lub spreparowanie eliksirów 

skutecznie pokonujących nieubłagany bieg czasu. 

Toteż historycy muszą na razie uciekać sic do 

środków mniej błyskotliwych. Choć dalekie od 

wszelkich czarów, pozwalają one jednak wcale 

nieźle rekonstruować obrazy minionych epok. 

Nie są to nigdy obrazy kompletne. Mozaiką 

białych plam odbijają się na nich braki naszej 

wiedzy, spowodowane przede wszystkim nie­

dostatkiem zachowanych świadectw. Jeśli łych 

świadectw zabraknie, historyk skazany jest na 

własną domyślność, opartą na wielorakim do­

świadczeniu, na umicjęlności logicznego wysnu­

wania bogatych treścią wniosków z pozornie 

szczupłych przesłanek, na biegłości w stosowaniu 

porównań. Kiedy badacz zbyt zaufa swojej wie­

dzy, zrekonstruowany obraz, na pozór całkowity, 

może się okazać bardzo odległy od prawdy. 

Odwrotnie, nadmierna ostrożność mnoży liczbę 

białych plam, pozostawiając także i takie, które 

przy odpowiednim wysiłku można by, zgodnie 

z rzeczywistością, wypełnić rysunkiem i barwą. 

1> 

background image

Nic inaczej kształtują się sprawy na odcinku 

badań nad średniowiecznym uzbrojeniem pol­

skim. Musimy od razu przyznać, że ta część 

obrazu naszej przeszłości jest jeszcze bardzo 

daleka od skompletowania. Dzieje się tak 

z dwóch powodów. Pierwszy z nich to po prostu 

niedostatek badań. Drugi to szczupłość, a zara­

zem różnorodność zasobu świadectw stanowią­

cych podstawę rekonstrukcji. Każda kategoria 

tych świadectw, zwanych leż źródłami, posiada 

swoje zalety i swoje wady. Wymaga odrębnego 

sposobu podejścia. W rezultacie wszędzie straszą 

białe plamy i można sądzić, że będą jeszcze 

straszyły dość długo. Niektóre pozostaną na 

zawsze. 

Wśród źródeł informujących nas o broni 

i stroju średniowiecznego rycerstwa polskiego na 

pierwszy plan wysuwają się te, które można 

nazwać źródłami archeologicznymi. Zazwyczaj 

tym terminem określamy zabytki zalegające pod 

powierzchnią ziemi łub na dnie zbiorników wod­

nych, wydobywane siamląd bądź to przypad­

kiem. bądź to dzięki systematycznym badaniom 

wykopaliskowym. Tutaj proponujemy zaliczyć do 

tej kategorii także wszelkie inne, byleby tylko 

zachowane w oryginale okazy broni, oporządze­

nia lub stroju rycerskiego. 

Drugi dział źródeł do hislorii średniowiecz­

nego uzbrojenia tworzy ikonografia, czyli w na­

szym wypadku takie dzieła sztuki, na których 

wyobrażono albo całe postacie zbrojnych, albo 

różne rodzaje oręża. Obok monet i pieczęci 

wchodzą lu w rachubę liczne przykłady innych 

rodzajów rzeźby, a także malarstwa ściennego, 

miniaturowego i sztalugowego. Nawet niektóre 

okazy średniowiecznego artystycznego tkactwa 

i hafciarstwa, z rzadka tylko zachowane w ory­

ginale, nie są bez znaczenia dla naszych zainte­

resowań. 

Za trzecią wielką kategorię uznajemy źródła 

pisane, w ich całym różnorodnym bogactwie. 

:<> 

background image

Będą to zatem nie tylko roczniki, kroniki i żywo­

ty świętych, ale także wszelkiego rodzaju akty 

prawne, listy, zapiski sądowe, rachunki i taryfy 

cen, również poematy i opowieści fantastyczne. 

Wszędzie lam możemy znaleźć pożyteczne dla 

nas wiadomości. 

Zasadniczą, niepowtarzalną zaletą źródeł 

archeologicznych jest to, że one i jedynie one 

umożliwiają nam bezpośrednie zetkniecie się z ba­

danym przedmiotem. Najpiękniejszy rysunek 

albo najdokładniejszy opis miecza nie może rów­

nać się z samym mieczem zachowanym w orygi­

nale. Tylko oryginał pozwala nam na zbadanie 

„wyważenia" broni, mającego ogromne znacze­

nie w szermierce. Tylko oryginał poddany odpo­

wiedniej analizie może ujawnić szczegóły techno­

logii zasiosowanej przy jego produkcji. Dodajmy 

do tego dalsze liczne cechy badanego okazu. 

które rzeźba lub obraz zaciera lub zniekształca, 

a opis pomija, i przyznamy, że brak źródeł 

archeologicznych musiałby ratalnie zawęzić na­

szą wiedzę o średniowiecznym -uzbrojeniu, po­

dobnie zresztą jak i o innych dziedzinach kultury 

materialnej z tej epoki. 

Niestety, jak to zwykle bywa, istnieje leż 

drugą strona medalu. Oryginalne zabytki śred­

niowiecznego uzbrojenia, z jakimi mamy do 

czynienia w naszym kraju, w ogromnej, prze­

ważającej większości pochodzą z wykopalisk, i to 

przeważnie z wykopalisk przypadkowych. Przed 

dostaniem się w ręce badacza leżały przez setki 

lat w ziemi lub w wodzie, poddane niszczącemu 

działaniu korozji. Nieraz zresztą były zdefekto­

wane już wówczas, gdy przed wiekami trafiał) 

na miejsce swego długiego, przymusowego spo­

czynku. Co więcej, jeśli odkrywcą jest niefacho­

wiec, a tak właśnie zdarza się najczęściej, cały 

szereg ważnych dla odkrycia danych ulega za­

zwyczaj zatarciu i zapomnieniu. Dotyczy to 

zwłaszcza samego miejsca znalezienia, którego 

dokładna znajomość odgrywa w dalszych bada-

30 

background image

mach doniosłą rolę. Sale wystawowe, a także 

magazyny wielu naszych muzeów obfitują w oka-

Z) średniowiecznej broni pochodzące „z miejsco­

wości nieznanej". Dobrze jeszcze, jeśli chociaż 

wiemy, że miejscowości tej należ) szukać w obrę­

bie ziem polskich. 

Okoliczności, w jakich dawna broń trafiała 

do ziemi, a także warunki, w jakich tam zale­

gała, powodują, że to co do naszych czasów 

dotrwało, daje nam bardzo nierówne odbicie 

minionej rzeczywistości Mówiliśmy już o korozji. 

Ulegały jej przede wszystkim przedmioty lub 

części przedmiotów wykonywane z materiałów 

organicznych. Dysponujemy zatem sporą ilością 

średniowiecznych mieczów, ale ich pochwy spo­

rządzane z drzewa, płótna i skóry należą do 

największych rzadkości. Raz po raz odnajdujemy 

płytki czy też łuski z pancerzy, ale nigdy jeszcze 

nic udało się nam znaleźć bodaj większego 

fragmentu skórzanej lub tkanej powłoki, do któ­

rej płytki te były przynitowane. Nie posiadamy 

Z terenu Polski ani jednego okazu tarczy star­

szego niż z wieku XV. choć skądinąd wiemy, że 

w ciągu całego średniowiecza ta właśnie część 

uzbrojenia ochronnego występowała szczególnie 

powszechnie. 

Oprócz wpływu przyrody działały czynniki 

zależne od człowieka. Dobrze ilustruje to przy­

kład następujący: oto w ciągu XI i XII wieku 

panował u nas zwyczaj dość obfitego wyposaża­

nia zmarłych w różne „dary grobowe'', wśród 

których ważną rolę odgrywała broń. Była to 

jednak z zasady broń zaczepna: miecze, włócz­

nie. topory. Broni ochronnej, to znaczy hełmów, 

pancerzy, tarcz, do grobów nie składano, inaczej 

niż to się działo w tym samym czasie na Rusi, 

skąd znamy cały szereg nie/miernie interesują­

cych znalezisk pełnego rycerskiego uzbrojenia. 

Zresztą gdzieś pod koniec XII wieku, zapewne 

pod wpływem utrwalających się obyczajów 

chrześcijańskich, znika z polskich cmentarzysk 

51 

background image

lak/c i broń zaczepna, co gwałtownie i radykal­

nie ogranicza nasze możliwości badawcze. Jeśli 

pominąć bardzo nieliczne, tym ciekawsze zresztą 

wyjątki, poczynając* od  X I I I wieku, trafiają do 

rąk archeologa już tylko rozproszone okazy broni 

niegdyś wyrzucone (a więc zazwyczaj zepsute), 
albo też zgubione po grodach, zamkach, prze­

prawach i pobojowiskach. 

W przeciwieństwie do zabytków wydobytych 

z ziemi lub wody egzemplarze przechowane 

w kolekcjach i skarbach monarszych, kościelnych 

i możnowladczych. w zbrojowniach zamkowych 

i miejskich arsenałach prezentują sic zazwyczaj 

w pełnej krasie. Niestety ta właśnie kategoria 

zabytków tylko wyjątkowo trafia się w naszym 

kraju, tylekroć niszczonym przez wojny i ogra­

bianym przez kolejnych okupantów. Zresztą i za 

granicą sytuacja, choć na pewno lepsza, nie jest 

bynajmniej pomyślna. Także i tam dobrze zacho­

wane okazy pewnych rodzajów średniowiecznej 

broni, nawet w postaci wykopaliskowej, należą 

do największych rzadkości, a są i takie, których 

autentyczni przedstawiciele w ogóle nie figurują 

w znanych nam zasobach źródłowych. Średnio­

wieczne europejskie hełmy i zbroje, które w ory­

ginale doszły do naszych rąk, liczy się raptem 

na kilka dziesiątków. Okazy zabytków tej katego­

rii wolne od śladów niszczącej korozji stanowią 

niezwykle rzadką, tvm znakomitszą ozdobę nie­

licznych kolekcji muzealnych. 

Ten stan rzeczy zachęca do studiów nad 

ikonografią. Zalety źródła ikonograficznego leżą 

głównie w tym, że zazwyczaj ukazuje ono broń 

w związku z osobą jej posiadacza. Ukazuje, jak 

bronią się posługiwano i z jakim skutkiem. Uka­

zuje ją wreszcie w całej pierwotnej okazałości, 

a nic w tej, często zdefektowanej postaci, w jakiej 

dochowała się do naszych czasów większość ory­

ginalnych okazów średniowiecznego uzbrojenia. 

Jednak że wykorzystując źródła ikonograficzne 

należy się liczyć z całym szeregiem komplikacji, 

32 

background image

rodzących się głównie stąd, że między wizerun­

kiem broni a historykiem uzbrojenia wizerunek 

ten studiującym staje pośrednik w osobie artysty, 

frwórC) badanego przedstawienia. Artysta, jak 

dobrze wiadomo, często zmienia w jakimś stop­

niu odtwarzane przez siebie zjawiska, nawet 

wówczas, gd\ reprezentuje postawę realistyczną. 

Twórcy średniowieczni na ogół ukazywali 

w swych dziełach takie stosunki, jakie panowały 

w otaczającej ich rzeczywistości. Czynili tak 

nawet wówczas, kiedy przyszło im przedstawiać 

wypadki bardzo od owej rzeczywistości odległe 

w czasie i przestrzeni, na przykład różne sceny 

biblijne. Raz po raz jednak pojawiały się próby 

podkreślenia owego dystansu czasowego i geogra­

ficznego przez rozmyślne archaizowanie wyobra­

żeń albo przez zabarwianie ich egzotyką, nie­

kiedy mocno fantastyczną. Dochodziły do tego 

inne jeszcze czynniki. Nie bez znaczenia była 

zatem chęć przysporzenia godności przedstawia­

nym dostojnikom, których wobec lego ukazywa­

no w trakcie działań wojennych w tak okazałym 

uzbrojeniu i ubiorze, jakich zapewne na polu 

bitwy nigdy by nie nosili. Z drugiej strony, jak 

trafnie stwierdzono w najnowszych badaniach. 

istniała tendencja do świadomego podkreślania 

ujemnej roli niektórych osób w prezentowanych 

zdarzeniach, zwłaszcza biblijnych. Jako przykład 

można wymienić Herodowych siepaczy, kapłań­

skich pachołków i rzymskich żołdaków w wicle-

kroć powtarzanych scenach Rzezi Niewiniątek, 

Pojmania w Ogrójcu, Dźwigania krzyża. Nega­

tywni bohaterowie tych scen noszą niekiedy 

zbroje i ubiory groteskowe, czasem orientalizo-

wane. Chodziło o podkreślenie odrębności tak 

przybranych postaci od chrześcijańskiej wspólno­

ty, o ukazanie ich duchowego związku z wrogim 

światem judaizmu, pogaństwa i islamu. 

Nie możemy również zapominać o trudno­

ściach technicznych, powstających zwłaszcza 

dzięki właściwościom takiego tworzywa, jak ka-

ss 

background image

mień i met id. Ich twardość mogła ograniczyć 

swobodę rzeźbiarza i zmusić go do schematyzacji 

wyobrażeń. Do schemutyzacji, i to bard/o daleko 

posuniętej zmuszali też małe wymiary nie­

których obiektów, zwłaszcza monet i pieczęci. 

Wysnuwanie na ich podstawie bardzo szczegóło­

wych wniosków zdarza sic nierzadko, zwłaszcza 

mniej doświadczonym pracownikom nauki, i jest 

niCStct) znacznie bliższe fantazji niż wnikliwości 

badawczej. 

Nic na ostatku trzeba się wreszcie liczyć 

/ powtarzaniem poprze/ wieki pewnych nie­

zmiennych, tradycja ustalonych przedsiaw ień 

•A mholicznych. z mechanicznym kopiowaniem 

wzorów obcych, a nadto z wędrówka, gotowych 

dziel sztuki, dzięki czemu różne znajdujące się 

dziś w Polsce zabytki średniowiecznego malar­

stwa i rzeźby informują nas o ubiorze rycerzy 

wcale nie polskich, tylko czeskich, niemieckich, 

włoskich lub też w ogóle nie wiadomo jakich. 

Do tego wszystkiego warto jeszcze nadmienić, 

że różne kategorie ikonograficznych źródeł do 

historii uzbrojenia w- Polsce średniowiecznej ukła­

da ja się bardzo niejednolicie, w pewnym sensie 

nawet w \ mijają się jedne z drugimi. Z wieku XI 

i XII zachowały się przede wszystkim w\obra­

żenia na monetach (wymagające szczególnie kry­

tycznego traktowania), a nadto nieliczne ptz\-

klady z dziedziny rzeźby architektonicznej i rze­

miosła artystycznego. W końcu wieku XII 

i w wieku XIII dominują pieczęcie, Wiek XIV 

przynosi znakomitą serię pomników nagrobnych. 

zwłaszcza Śląskich, dostarcza też kilka cennych 

zespołów z kategorii malowideł ściennych i mi­

niaturowych. Dla wieku XV wreszcie najwięcej 

danych czerpiemy z rozwijającego się wówczas 

bujnie malarstwa tablicowego. Nie trzeba doda­

wać. że laka różnorodność podstaw źródłowych 

zmusza do dodatkowej ostrożności w porównywa­

niu ze sobą zjawisk zachodzących w poszczegól­

na eh okresach. 

31 

background image

Źródła pisane o tyle przypominają ikono­

grafie, że także w lym wypadku poznajemy 

interesujące nas przedmioty i zdarzenia nie bez­

pośrednio, ale za pośrednictwem opisującego je 

autora. Jesteśmy zatem zależni od jego wiaro-

godności i prawdomówności, a ponadto także 

i od naszej własnej umiejętności w odczytywa­

niu cudzych myśli, nie zawsze przecież jasno 

wyrażanych.  J a k widać, niebezpieczeństwo po­

pełnienia błędu jesl lulaj znaczne. W dodatku 

autorzy średniowieczni rzadko wypowiadali się 

bezpośrednio na temat broni, uważając zapewne. 

że o sprawach powszechnie znanych pisać nie 

warto. Najczęściej zatem musimy korzystać z wy­

powiedzi ogólnikowych albo takich, które pośred­

nio tylko odnoszą się do przedmiotu naszych 

zainteresowań. Co gorsza, pisarze wieków śred­

nich chętnie wzorowali się na tekstach biblijnych 

lub na literaturze starożytnej, głównie rzymskiej. 

Zapożyczali stamtąd zwroty, nawet całe zdania. 

które oczywiście nie mogą być dziś traktowane 

jako źródło wiedzy o kulturze materialnej śred­

niowiecza. Dodajmy do tego różne formuły reto­

ryczne i upiększanie stylu, a zrozumiemy, jak 

krytycznie należy korzystać z wiadomości 

o uzbrojeniu zawaftych w źródłach pisanych. 

Są to jednak mimo wszystko źródła bez­

cenne. Bez ich pomocy nie wiedzielibyśmy nic 

tub prawie nic o problemach tak ważnych, 

jak organizacja produkcji i handlu bronią, jak 

ceny uzbrojenia,  j a k przebieg działań wojennych 

i rola odegrana na polu walki przez niektóre 

rodzaje oręża. Niestety stan zbadania polskich 

średniowiecznych źródeł pisanych pod kątem 

potrzeb bronioznawstwa jest jeszcze bardzo nie­

zadowalający. Na szybkie uregulowanie tej spra-

W)

  n u d n o liczyć, skoro znaczną część materiału 

czekającego na opracowanie stanowią zachowane 

W rękopisie księgi sądowe z  X I V  — X V wieku. 

Ponieważ sporządzający je pisarczykowie nie 

celowali ani w kaligrafii, ani w ortografii i gra-

35 

background image

matyce, księgi te cieszą się wśród historyków 

zasłużenie nie najlepszą sławą, a studia podej­

mowane na ich podstawie zalicza się do szczegól­

nie uciążliwych. 

Wiele jednak pozostało do zrobienia także 

i w odniesieniu do źródeł od dawna opraco­

wanych i wydanych drukiem. Bronioznawcy wer­

tując nawet tak dobrze znane i tak często cyto­

wane pomniki średniowiecznego dziejopisarstwa, 

jak kroniki Galla, Kadłubka czy Długosza, raz 

po raz natrafiają na fragmenty, które „odczy­

tane na nowo" mogą dostarczyć cennych, a daw­

niej nie dostrzeganych informacji z zakresu 

dziejów uzbrojenia. To samo można powiedzieć 

o zachowanych i przeważnie zebranych w wiel­

kie kodeksy dokumentach, takich jak akty nada­

nia dóbr, przyznanie przywilejów, urzędowe listy 

i traktaty pokojowe. Wszystkie one są odbiciem 

różnych dziedzin życia średniowiecznego społe­

czeństwa i wcale często nadają się do wykorzysta­

nia w studiach bronioznawczych. Jeszcze waż­

niejsze pod tym względem są księgi rachunkowe 

(np. znane rachunki dworu Jadwigi i Jagiełły), 

inwentarze majątku, spisywane zwłaszcza po 

śmierci właściciela, wreszcie protokoły przeglą­

dów pospolitego ruszenia i wojsk zaocznych, 

zawierające opis broni i koni bojowych, z jakimi 

stawiali się na przegląd poszczególni wojownicy. 

Całość interesujących nas materiałów źródło­

wych, pisanych, ikonograficznych, czy też zacho­

wanych w postaci oryginalnych zabytków, mimo 

wszystkich braków przedstawia się dość pokaźnie. 

Jednym z najważniejszych zadań stojących przed 

polskimi bronioznawcami jest rejestracja i upo­

rządkowanie tych źródeł, ujęcie ich w odpowied­

nio pomyślane kartoteki, inwentarze i katalogi. 

Bez doprowadzenia do końca tego żmudnego. 

ale niezbędnego etapu pracy naukowej nie 

będziemy mogli kusić się o solidne zbadanie 

dziejów uzbrojenia i ubioru rycerstwa polskiego 

na przestrzeni wieków średnich. 

36 

background image

Pancerni średniowiecza 

ma

 c« naszych czasów 

tai(równików... 

Anonim  n r . Gallem <i czwttcfa 

Boks&wa Chrobrego 

Średniowieczni autorzy opowiadający o dzie- więcej ... miał król BoUstew 

jach Polski pierwszych Piastów wyróżniają w jej pancernik nit cala Polska 

silach zbrojnych dwie podstawowe kategorie 

zbrojnych: pancernych i larczowników. Tar-

czownicy (w średniowiecznej łacinie: clipeati) to 

oczywiście woje osłaniający się tylko tarczą, 

pozbawieni innego uzbrojenia ochronnego. Prze­

ciwnie pancerni (lorkali). Ci nazwę swą zaw­

dzięczają okrywającej ich zbroi, czyli pancerzowi 

(po łacinie: lorica). Zgodnie z tym, co powiedzie­

liśmy we wstępie, ich właśnie będziemy uważać 

za rycerzy, ich broń i strój staną się przedmio­

tem naszej dalszej opowieści. 

Słuszne wydaje się, aby opowieść tę zacząć 

od broni ochronnej, tak wyraźnie różniącej pan­

cernych od larczowników. Spróbujmy zatem 

wyjaśnić, co mieli na myśli nasi przodkowie 

używając nazwy „pancerz". 

Ale czy potrzebne tu są jakiekolwiek wyjaś­

nienia? Czyż cała Polska nie pasjonowała się 

37 

background image

przygodami „Czterech pancernych i psa".' 

Wystarczy przypomnieć, jak to Grigorij Saaka-

szwili, sympatyczny Gruzin w polskim mundu­

rze, stwierdza ze smutkiem po utracie czołgu 

„Rudego": „Zostaliśmy bez pancerza nad 

głową". Bez pancerza, to znaczy bez - blach 

okrywających czołg wraz z załogą. Od tych 

blach przecież pochodzą nazwy i okrętu — 

pancernika, i pancernego pociągu lub samo­

chodu, i wreszcie samych „czterech pancernych" 

z filmu i powieści. Pancerz to plyiy stalowe 

dziś tworzące ochronę całego pojazdu, a niegdyś 

ochronę poszczególnych rycerzy. Pancerni z „Ru­

dego" to pod każdym względem bezpośredni 

spadkobiercy pancernych średniowiecza. 

Czy na pewno pod każdym względem? Sięg­

nijmy do tckstu znacznie młodszego niż epoka 

Mieszków i Bolesławów, choć liczącego już sobie 

bez mała dwa wieki. Oto ksiądz Jędrzej Kito-

wicz, były żołnierz i konfederat barski, opowiada, 

jak prezentowało się wojsko polskie w czasach 

jego młodości, za niesławnego panowania kró­

la — Sasa, Augusta  I I I . „Pancerni — pisze 

Kitowicz zamiast zbroi zażywali pancerzów, 

byl to kaftan żelazny ... robiony z kółek maleń­

kich, płaskich, okrągłych, albo też z podlugo-

watycn ogniwków, jedne za drugie zakładanych". 

O blachach zatem ani słowa! I nic w tym 

dziwnego, bo istotnie przez długi czas terminem 

„pancerz", zapożyczonym zresztą z niemieckie­

go, określano u nas ochronę ciała gnącą się, 

elastyczną, w przeciwieństwie do zbroi płytowej, 

sporządzonej ze sztywnych blach żelaznych. 

Chyba dopiero gdzieś w  X I X wieku pomieszano 

te oba pojęcia, co z kolei doprowadziło do 

dzisiejszych nieporozumień. 

Był tedy pancerz ochroną elastyczną, choć 

nie zawsze taką, jaką opisuje Kitowicz, to znaczy 

sporządzoną z kolczej plecionki. Jednakże właś­

nie pancerz kolczy, czyli kolczuga, zasługuje na 

naszą uwagę w pierwszej kolejności. Warto przede 

38 

background image

wszystkim zdać sobie sprawę z konstrukcyjnych 

i technicznych szczegółów tego rodzaju zbroi. 

Tworzono ja. prze/ łączenie ze sobą żelaznych 

kółeczek, czy jeśli kto woli, pierścieni, pr/y czym 

każde takie kółeczko musiało się wiązać z czte­

roma sąsiednimi. Same kółeczka formowano 

z naciętych uprzednio kawałków drutu,, które 

zawijano i zamykano przez zgrzanie lub znilo-

wanie stykających się z sobą końców. Niezwykłą 

pracochłonność tej produkcji łatwo sobie wyobra­

zić, jeśli się weźmie pod uwagę, że na kaftan 

kolczy średniej wielkości trzeba było przyciąć, 

zwinąć, połączyć ze sobą i /nitować od kilku­

nastu do kilkudziesięciu tysięcy kółeczek. Tm 

kółeczka drobniejsze, tym ich więcej, ale też 

i plecionka kolcza gęstsza, a więc bardziej odpor­

na na przecięcie lub przebicie. Zresztą doświad­

czony wykonawca stosował w różnych miejscach 

pancerza różne rodzaje kółeczek uzyskując 

w elekcie produkt dobrze przylegający do postaci 

Wojownika, nie tworzący zbytnich fałdów, nie 

krępujący ruchów, podobny trochę do dzisiej­

szych wyrobów z dzianiny. Ta właśnie elastycz­

ność, wraz z przewiewnością. stanowiła najwięk­

szą zaletę kolczugi. 

Przez długi czas uważano kolczugę za zbroję 

iypu wschodniego, rywalizującą we wczesnośred­

niowiecznej Europie z innymi, rodzimymi od­

mianami pancerza. Dziś sądzimy, że było akurat 

odwrotnie. Nowsze, solidnie przeprowadzone ba­

dania wyraźnie wskazują na początkowe związki 

kolczugi z Celtami, luciem niegdyś potężnym, 

którego stosunkowo nieliczni potomkowie zacho­

wali się do dziś w Irlandii, Walii, Szkocji i we 

francuskiej Bretanii. W okresie swej świetności, 

to znaczy w ciągu pierwszych paru wieków 

p.n.e., Celtowie wytworzyli bogatą i oryginalną 

kulturę, która wywarła znaczny wpływ nie tylko 

na sąsiadujące z nimi inne ludy „barbarzyń­

skie", ale również na starożytnych Greków i Rzy­

mian. Znakomite sukcesy osiągnęli w dziedzinie 

i9 

background image

obróbki żelaza, tworząc caiy szereg lechnik 

i narzędzi będących w powszechnym użyciu aż 

do chwili dzisiejszej. Otóż właśnie Celtowie pier­

wsi opanowali na szerszą skalę umiejętność 

produkowania kolczych pancerzy. Stali się w tym 

zakresie nauczycielami swych pogromców, to 

znaczy Rzymian i niektórych plemion germań­

skich. Zapoczątkowana przez Celtów tradycja 

przeirwala na Zachodzie okres wędrówek ludów 

i rozwinęła się w ciągu średniowiecza. 

Jeszcze w ciągu starożytności z kolczugą 

zapoznały się poza Rzymianami i Germanami 

także i ludy Bliskiego Wschodu: Sarmaci. Pano­

wie, Persowie. Zadomowiona w tym wtórnym 

centrum technika produkcji kolczug osiągnęła tu 

świetny poziom i utrzymała się w pospolitym 

użytku do czasów, w których na Zachodzie 

porzucono nic tylko zbroje kolcze, ale wszelkie 

zbroje w ogóle. 

Wschód dysponował zresztą rodzimymi, ory­

ginalnymi formami pancerza, które z kolei silnie 

oddziaływały na kształtowanie się arsenału rycer­

stwa europejskiego. Były to przede wszystkim 

pancerze formowane z łączonych pomiędzy sobą 

nie kółek drucianych, lecz płytek z kutego żelaza 

lub stali, czyli tak zwane (niezbyt szczęśliwie) 

pancerze „lamelkowe". Druga, równie ważna, 

a może nawet ważniejsza, odmiana to pancerze 

łuskowe z żelaznych łusek przytwierdzonych do 

wspólnego podkładu, to znaczy do kaftana ze 

skóry lub tkaniny. Poszczególne łuski albo stykały 

się krawędziami, albo też zachodziły na siebie 

dachówkowato. W obu wypadkach otrzymywano 

jednolitą powierzchnię chronioną metalem. Pan­

cerz łuskowy, choć nie tak elastyczny jak kol­

czuga, a nawet jak pancerz „lamelkowy", był 

jednak również giętki i tym różnił się od płyto­

wej zbroi ze sztywnych blach żelaznych. Inna 

rzecz, że taka ochrona ciała złożona z metalo­

wych płytek czy też łusek, przynitowanych do 

skórzanego podkładu posiadała sporo wad. 

40 

background image

Wprawdzie lepiej niż kolczuga zabezpieczała 

swego posiadacza od uderzeń maczugi, topora 

czy też wyrzucanego z procy kamienia, ale za to 

była stosunkowo ciężka; nieprzewiewna, a w do­

datku wrażliwa na uszkodzenia. W warunkach 

bojowych poszczególne łuski zapewne dość często 

odrywały się od podkładu pozostawiając miejsca 

nie chronione, łatwe do przebicia. Niektóre śred­

niowieczne opisy walk staczanych przez rycerzy 

ubranych w pancerze łuskowe mówią o „roz­

kuwaniu" czy też „rozńitówaniu" poszczególnych 

łusek zbroi. 

Mimo tych wad pancerze łuskowe używane 

były dość często nic tylko na Wschodzie, ale 

też w wojskach starożytnego Imperium Rzym­

skiego. a następnie w różnych regionach średnio­

wiecznej Europy. Prym wiodło m cesarstwo bi­

zantyjskie. świadomie i konsekwentnie kon-

lynuujące tradycję rzymską, ale zbroję pokrytą 

łuskami spotykamy także i w innych krajach 

europejskich. 

Tutaj trzeba się przyznać do sporu, jaki od 

lat dzieli historyków uzbrojenia na dwa dyskutu­

jące ze sobą obozy. Jeden grupuje tych, którzy 

uważają, że w europejskim uzbrojeniu od IX do 

XII w.n.e. całkowicie dominowała kolczuga, 

a inne rodzaje pancerza stanowiły tylko niewiele 

znaczącą domieszkę. Drugi obóz sądzi, iż obok 

kolczugi niemałą rolę odgrywały też zbroje o od­

miennej konstrukcji, zwłaszcza łuskowe. Spór 

trwa i zapewne nieprędko dojdzie do ostatecz­

nego ustalenia poglądów, przede wszystkim ze 

względu na niedostatek odpowiednich,  j e d n o 

znacznych świadectw. Pozostałości wczesnośred­

niowiecznych pancerzy i kolczych, i łuskowych 

trafiają się w Europie niezwykle rzadko. Szczęśli­

wy wyjątek stanowią, jak to już poprzednio 

wspomniano, ziemie dawnej Rusi, ale Ruś ze 

względu na swe pograniczne położenie, na stały 

kontakt z ludami wschodnich stepów nie może 

być uważana za przykład typowy, W rezultacie 

4) 

background image

badacze mus/ą opierać sie głównie na źródłach 

pisanych i na ikonografii, Źródła pisane przeważ­

nie mówią o „pancerzach", nic wdając się 

u szczegóły ich konstrukcji. Jeśli nawel podają 

owe szczegóły, to często niestety używają przy 

tern terminów nic zawsze dla nas dość jasnych. 

T żeby lo chociaż chodziło tylko o lerminy 

łacińskie! Niedawno wydana obszerna rozprawa 

francuskiego badacza Francois Buttina w przeko­

nywający sposób /wraca uwagę na poważne 

błędy, jakie do ostatnich czasów popełniali bro-

nioznawcy studiujący średniowieczne teksty sta­

rofrancuskie / icj przyczyny, że sami Francuzi, 

i lo już od XVII wieku poczynając, nic rozu­

mieli niektórych dawnych nazw i podkładali pod 

nie zupełnie inny sens niż ten, który chciał 

wyrazić autor z XII czy też  X I I I wieku. 

Innych kłopotów przysparza ikonografia. 

Dawniejsi badacze, podchodząc z pełnym zaufa­

niem do tego, co odtworzył swym pędzlem luf) 

dłutem artysta sprzed lat, dopatrzyli się w mate­

riale ikonograficznym przedstawień najróżniej­

szych sposobów umacniania powierzchni pance­

rzy noszonych we wcześniejszych łazach średnio­

wiecza. Obok kolczugi, obok pancerza łuskowego 

cz\ też „lamelkowego" dostrzegli pancerze na-

szywane w kratkę grubymi rzemieniami albo 

nabijane gęsto ćwieczkami z metalu, albo zabez­

pieczone drutem z nawleczonymi nań żelaznymi 

kółkami, albo... ach! naprawdę brak miejsca 

i czasu dla omówienia wszystkich odmian zdu­

miewających oryginalnością zastosowanych roz­

wiązań, budzących podziw dla twórczej inwencji 

swych konstruktorów. Cała bieda w tym. że 

owvmi konstruktorami byli nie średmow teczni 

rzemieślnicy, lecz nowożytni bronioznawcy, któ­

rzy przyjęli za dobrą monetę różne umowne 

sposoby, jakimi dawni rzeźbiarze, malarze i ry­

sownicy usiłowali oddać skomplikowaną fakturę 

kolczej plecionki. 

Ujawnienie tej pomyłki stało się źródłem 

-12 

background image

innego błędu. Niektórzy zbyt krytycznie nasta­

wieni badacze zaczęli dopatrywać się kolczugi 

i tylko kolczugi lakże i tam, gdzie ikonografia 

wskazywała, że chodzi jednak o coś innego. 

Wydaje się, nie zbłądzimy zajmując stano­

wisko jednako oddalone od obu poglądów skraj­

nych. Sądzimy zatem, iż we wczesnośred­

niowiecznej Europie istotnie przeważa! pancerz 

kolczy, zadomowiony tam od czasów celtyckich, 

znany i Rzymianom, i plemionom germańskim. 

a wtórnie przyjęty też przez różne ludy Wscho­

du. Owa przewaga kolczugi nie wyłączała jednak 

bynajmniej równoczesnego stosowania innych 

form ochrony ciała, jakimi były pancerze „lamel-

kowe", niewątpliwie wschodniego pochodzenia, 

a zwłaszcza różnego rodzaju pancerze łuskowe. 

Te ostatnie rozpowszechniały się także i dzięki 

naśladowaniu wzorów bizantyjskich, których 

wpływ na kulturę Europy, również zachodniej, 

byt we wczesnym średniowieczu chyba większy, 

niż się to powszechnie przyjmuje. 

Ilekroć zatem czytamy o polskich „pancer­

nych" z X XII wieku, możemy wyobrazić sobie 

obok wojowników wyposażonych w kolczugi in­

nych, noszących skórzane kaftany pokryte lśniącą 

powłoką żelaznych łusek. 

Ani pancerzy łuskowych, ani kolczug nie 

wkładano oczywiście wprost na koszulę, a tym 

bardziej na gołe ciało, i to bynajmniej nie 

tylko ze względu na higienę lub wygodę. Prze­

de wszystkim chodziło o zwiększenie odporności 

zbroi. Kolczuga zabezpieczała przed cięciem 

i sztychem, ale nie przed uderzeniem. A. I.ubie-

niecki, autor polski z XVI wieku, pisząc o kol­

czudze wybrzydzał, że to „obrona laka. której 

nie tylko kijem, ale nahajką mógł rycerza dobić". 

Sąd to na pewno przejaskrawiony, lecz nie cał­

kiem bezpodstawny. Wkładano zatem pod kol­

czugę. a także pod inne odmiany giętkich 

pancerzy solidną odzież w postaci kaftana weł­

nianego lub skórzanego, • aby w ten sposób 

43 

background image

uzyskar dodatkową warstwę amortyzującą przyj­

mowane ciosy. Zapewne dość wcześnie zaczęto 

używać odzieży materacowanej, przypominającej 

dzisiejsze robocze kuriki watówki. Zamiast waty 

stosowano początkowo przede wszystkim wełnę, 

z czasem zastąpioną, przynajmniej po części, 

klakami bawełnianymi; „aketon". francuska 

i angielska nazwa takiej ochronnej odzieży zapo­

życzona została, prawdopodobnie za pośrednic­

twem hiszpańskim, z arabskiego „al kutun" (al 

guin),

 co właśnie oznacza bawełnę. W Polsce 

stosowano nazwę „przeszywanica", doskonale 

oddającą technikę sporządzania takich watówek. 

Nie ulega wątpliwości, że ubożsi, gorzej 

wyekwipowani wojownicy, nawet w szeregach 

rycerstwa, zadowalali się przeszywanica jako 

jedyną formą zbroi. Stosunkowo tania, łatwa do 

wykonania, nieźle zabezpieczająca przed zranie­

niem, a nadto doskonale chroniąca przed chło­

dem, musiała się taka watówka cieszyć niemałym 

powodzeniem. Możemy się go domyślać tylko 

na podstawie ikonografii i źródeł pisanych^ 

Wczesnośredniowieczna przeszywanica nie miała 

szansy na dotarcie w oryginale do naszych 

czasów ze względu na nictrwałość materiałów, 

z których ją sporządzano. 

Pancerz miał kształt kaftana okrywającego 

tułów i zazwyczaj zaopatrzonego w rękawy się­

gające do dłoni lub do łokci. Tylko wybitniejsi 

wojownicy miewali nadto pancerne nogawire, 

uzyskując w ten sposób ochronę całego ciała. 

Kaftan pancerny bywał przy tym zaopatrywany 

w połączony z nim kaptur, który narzucano 

na głowę. Niekiedy taki kaptur tworzył całość 

z oddzielną pelerynką, okrywającą ramiona. \a 

kaptur wkładano hełm. Wschód, w tym także 

kraje wschodnioeuropejskie, zwłaszcza Ruś. roz­

wiązywał ochronę głowy nieco inaczej. Do dol­

nej krawędzi hełmu przytwierdzano tam pancer­

ny, najczęściej kohzy czepiec, który odpowied­

nio zapięty okrywał kark. szyję, ramiona i część 

44 

background image

twarzy wojownika. I na Wschodzie, i na Za­

chodzie wnętrze hełmu zaopatrywano w wyściół-

kc ze skóry lub tkaniny. Noszono też pod 

hełmem różnego rodzaju miękkie czapki chronią­

ce głowę od bezpośredniego kontaktu z żelazną 

blachą hełmowego dzwonu. 

Wśród znanych w Polsce hełmów z X - XII 

wieku wyróżnić możemy okazy i wschodniego, 

i zachodniego typu. Fakt ten dobrze uwidacz­

nia charakterystyczną sytuację naszego kraju, 

położonego na granicy dwóch wielkich prowincji 

kulturowych. Ze Wschodem wypada wiązać nie­

zwykle oryginalną grupę hełmów, reprezentowa­

ną u nas przez 4 znaleziska pochodzące z te­

renu Wielkopolski. Dzięki owemu skupieniu zna­

lezisk mówiło się dawniej o hełmach typu 

„wielkopolskiego". Dziś wiemy, że chodzi o for­

mę ruską, wywodzącą się zresztą z tradycji 

odległej i w czasie, i w. przestrzeni, bo nawią­

zującej do wzorów persko-sasanidzkich z III w. 

n. e. 

Zwraca uwagę niezwykle bogaty i efektow­

ny wystrój owych hełmów, z którym bynajmniej 

nie korespondują ich walory techniczne, prezen­

tujące się raczej miernie. Dzwon mający kształt 

wybrzuszonego stożka zbudowany jest z 4 blach 

żelaznych, /.nitowanych ze sobą i ujętych na 

dłtle ozdobną obręczą, przechodzącą nad czołem 

w rodzaj charakterystycznego diademu. Po bo­

kach umieszczono dekoracyjne rozetki. Szczyt 

dzwonu wieńczy tulejka na pióropusz lub kitę. 

Dolna krawędź hełmu była zaopatrzona w cze­

piec z kolczej plecionki, w- egzemplarzach pol­

skich nie zachowany, ale dobrze widoczny u iden­

tycznych okazów znalezionych na terenie Rusi 

Kijowskiej. Dodajmy do tego, że żelazo dzwonu 

pokryte jest blachą miedzianą, złoconą, a obręcz 

z diademem, rozetki i tulejka wykazują ślady 

srebrzenia. Całość dziś jeszcze przedstawia się 

bardzo okazale. Przed wiekami pozłociste hełmy, 

niesłusznie zwane „wielkopolskimi", musiały zna-

i-> 

background image

komicic podnosić splendor swoich posiadaczy, 

którzy niewątpliwie zaliczali się do możnych ów­

czesnego społeczeństwa. 

Jan Matejko kompletując swój znany Poczet 

królów polskich

 umieści! taki właśnie hełm na 

głowic Bolesława Krzywoustego. Popełnił przy 

tym cały szereg niedokładności, jak zwykle za­

maskowanych rzekomą realistyczną ścisłością. Nie 

chodzi nawet o to, że „wielkopolskich" hełmów 

już nie noszono w czasach Krzywoustego. Go­

rzej, iż wielki małarz przedstawił wprawdzie 

wszystkie plastyczne ornamenty szyszaka, ale po­

minął tak charakterystyczną pozłotę. Zapomniał 

też o pióropuszu w tulejce oraz o kolczym 

czepcu, który zawieszony w dolnej krawędzi 

hełmu powinien okrywać szyję i część twarzy 

księcia. 

Stworzoną przez Matejkę błędną tradycję 

odnajdujemy niestety w różnorodnej twórczości 

artystycznej aż po dzień dzisiejszy. Na obrazach, 

rzeźbach, a także na taśmie filmowej raz po 

raz straszą „wielkopolskie" szyszaki zdefektowane 

według wzoru ukazanego w Poczcie królów pol­

skich.

 Niektórzy filmowcy ubierają aktorów i sta-

tystów w hełmy nie tylko pozbawione pozłoty, 

pióropusza i czepca, ale w dodatku skorodowane 

na brązowo. Sądzą widać w naiwności ducha, 

że w ten pomysłów) sposób podkreślą historycz­

ną głębię dzielącą publiczność od tego, co wi­

dać na ekranie. Wiadomo, jak coś zardzewiałe, 

to stare! 

Warto jednak zastanowić się, w jaki sposób 

złociste hełmy ruskiego pochodzenia trafiły do 

dzisiejszej Wielkopolski, i to trafiły chyba dość 

licznie, skoro znaleziono je tam aż czterokrotnie. 

Wobec rzadkości tego typa odkryć w skali euro­

pejskiej jest to liczba zupełnie pokaźna. W ra­

chubę uchodzą dwie możliwości. Przede wszy­

stkim możemy przypuszczać, iż interesujące nas 

egzemplarze zawędrowały na ziemie polskie albo 

jako lup zagarnięty choćby w czasie kijowskiej 

Ab 

background image

Wyprawy Chrobrego, albo po prostu jako przed-

mioi handlu. Za tym ostatnim rozwiązaniem 

przemawiałby laki znalezienia podobnych lub 

nawet identycznych okazów także i na terenie 

innych krajów sąsiadujących z Rusią (Węgry, 

kraj Prusów;. Jednakże skupienie aż czterech 

znalezisk na stosunkowo niewielkim obszarze mie­

dzy Gnieznem a Kaliszem, skupienie, jakiemu 

równego nic ma nawet w ruskiej ojczyźnie 

naszych szyszaków, nic pozwala na odrzucenie 

jeszcze innego wyjaśnienia. Możemy podejrze­

wać, że w pobliżu głównych ośrodków państwa 

piastowskiego działała przez krótki czas pracow­

nia produkująca złocone hełm) ściśle według 

ruskich wzorów, li uchomicnic takiej pracowni 

było możliwe pod warunkiem sprowadzenia do 

Polski odpowiednich specjalistów, kiórzy mogli 

przybyć do nas albo dobrowolnie, albo pod przy­

musem, choćby wśród jeńców uprowadzonych 

tak licznie z Kijowa w r. 1018. W warunkach 

wczesnego średniowiecza wypadek taki nie byłby 

niezym nadzwyczajnym. 

Obok złocistych hełmów o charakterze rus­

kim odkryto na ziemiach polskich inne wczesno­

średniowieczne okazy, tym razem zachodniego 

typu. Bez porównania mniej efektowne, reprezen­

tują za to wysokie walory techniczne. Mamy 

tu na myśli hełmy stożkowe wydobyte z jezior: 

Lednickiego i Orchowskicgo. Są to tak zwane 

hełmy „normandzkic". Nazwa wzięła się stąd, 

że dawniejsza literatura łączyła je, zresztą nie­

słusznie. przede wszystkim ze skandynawskimi 

Normanami. Dzwony obu polskich okazów wy­

kuto z jednej sztuki żelaza (jez. Lednickie) 

lub najwyżej z dwóch części szczelnie ze sobą 

spojonych jez. Orchowo). Oba hełmy posiadają 

ochronę twarzy w postaci nosala. Nosal hełmu 

z jez. Lednickiego zaopatrzono na końcu w ha­

czyk przeznaczony do zaczepienia na nim poły 

czepca kolczego. co zapewniało lepszą ochronę 

twarz) wojownika. Drobne otworki wokół dolnej 

4/ 

background image

krawędzi obu hełmów świadczą o pierwotnej 

obecności wewnętrznej wy ściółki. Niełatwo okreś­

lić wiek naszych okazów, bo tego rodzaju heł­

my używane były przez czas dość długi, po­

między X a  X I I I wiekiem. Najprawdopodob-

niejsze wydaje się datowanie ich na w. XI —XII. 

Złociste hełmy ruskie i hełmy „normandzkie" 

zapewne nie wyczerpują listy różnych bojowych 

okryć głowy noszonych w Polsce pierwszych 

Piastów. Możemy się liczyć z używaniem na 

naszych ziemiach także innych odmian, zwłasz­

cza tzw. hełmów „obręczowych" lub żebro­

wych", których dzwon zbudowany był z kilku 

blach przytwierdzonych do rusztowania z grub­

szej żelaznej taśmy. Na rusztowanie takie skła­

dała się obręcz tworząca dolna, krawędź hełmu 

i połączone z nią łukowato „żebra'" zbiegające 

się u jego szczytu. Było to rozwiązanie ustę­

pujące pod względem jakości hełmom wykutym 

z jednej sztuki metalu, za to znacznie łatwiej­

sze do wykonania, a co za tym idzie, tańsze 

i bardzo rozpowszechnione. 

Chociaż we wczesnośredniowiecznych tek­

stach okrytych zbroją „pancernych" przeciwsta­

wiano „tarezownikom", tarcza stanowiła ważny 

składnik uzbrojenia każdego, nawet najszczełniej 

opancerzonego rycerza. 

Niestety nie znamy ani jednej, w orygi­

nale zachowanej, wczesnośredniowiecznej tarczy 

z terenu Polski. Tę ważną część uzbrojenia 

sporządzano z materiałów organicznych (drewno, 

skóra), zatem łatwo niszczejących. W dodatku 

obyczaje pogrzebowe naszych przodków nie na­

kazywały wyposaża-nia zmarłych ani w tarcze. 

ani w ogóle w żadne części uzbrojenia ochron­

nego. 

Musimy zatem poprzestać na niewiele mó­

wiących wzmiankach źródeł pisanych oraz na 

ikonografii bardzo skąpej, jeśli idzie o czasy 

pierwszych Piastów. Najważniejsze, niewątpliwie 

z Polską związane wyobrażenie tarczy odnajtlu-

48 

background image

jemy na monetach bitych przez Bolesława Smia-

tego. Widnieje tam postać konnego wojownika 

(chodzi zapewne o samego Bolesława, chociaż 

nie wiemy, o ile schematyczna podobizna od­

powiadała oryginałowi !) zaopatrzonego we włócz­

nie z proporcem i tarczę o kształcie wydłużo­

nego trójkąta. Nie jest to 'na pewno forma 

ani najstarsza, ani jedynie używana. Analogie 

z krajów sąsiednich wskazują, że wcześniej niż 

tarczę trójkątną, a później na równi z nią, 

noszono u nas tarczę kolistą. Wewnętrzna strona 

obu rodzajów była wyposażona w rzemienne 

pasy, przez które wojownik przesuwał lewe przed­

ramię. Dłoń pozostawała dzięki temu wolna, 

co miało doniosłe znaczenie dla powodującego 

koniem jeźdźca. Wykonywano tarcze z drewna. 

powlekając je zwykle skórą od strony zewnętrznej. 

Tę stronę zewnętrzną ozdabiały malowidła, któ­

re dopiero w przyszłości miały nabrać charakteru 

znaków herbowych. 

Wprowadzenie dużej tarczy podlugowatcj, 

w przybliżeniu migdałowatej, a potem trójkątnej, 

dokonało się w Europie łacińskiej w ciągu XI 

wieku i niewątpliwie miało związek ze stałym 

wzrostem znaczenia kawalerii. Ochrona* o takim 

kształcie doskonale nadawała się do zabezpie­

czenia jeźdźca, siedzącego na koniu. Wzrost 

wymiarów, a co za tym idzie, i ciężaru tarczy 

był przyczyną, dla której zaczęto zaopatrywać 

ją w dodatkowy pas przechodzący przez prawe 

ramię wojownika. Mimo tego ulepszenia wiel­

ka tarcza była na tyle niewygodna, że rycerz 

starał się mieć z nią do czynienia tylko na 

polu bitwy, tuż przed samym starciem". W cza­

sie marszu powierzał ją chętnie swemu pomocni­

kowi - giermkowi, któremu nic bez racji na­

dawano w średniowiecznej łacinie nazwę „scuti-

ferus", co właśnie znaczy „nosiciel tarczy". Nie 

było to jednak regułą. Misjonarze niemieckiego 

pochodzenia chrystianizujący Pomorze Szczeciń­

skie na polecenie Bolesława Krzywoustego dzi-

49 

background image

wili się. że w tym kraju „każdy z rycerzy 

wojuje bez giermka, sam nosząc na sobie swoją 

sakwę i swoją tarczę, wcale zwinnie i obrotnie 

wypełniając swą rycerską powinność". 

Heim. pancerz i tarcza składały się na 

całość uzbrojenia ochronnego. W zaczepnym 

uzbrojeniu wczesnośredniowiecznego rycerza na 

pierwszy plan wysuwały się włócznia i miecz. 

Miecz przyciąga zainteresowanie bronioznaweów 

w pierwszym rzędzie, a wiemy, że i w śred­

niowieczu poświęcano tej broni szczególnie wiele 

uwagi. Stosunkowo szybko siał się symbolem 

rycerza, a także symbolem dostojeństwa i spra­

wiedliwości władców. Nadawano mieczom imio­

na. Wiemy, że broń legendarnego króla Artura 

zwała się „Lskalibur", Zygfryd z Pieśni o M6e-

lungach

 walczył „Balmungicm". sławny Roland 

„Durandalem", sam Karol Wielki według po-

eiyekiej tradycji posiadał miecz ,Joycusc'\ Nie 

inaczej było w Polsce. Wprawdzie mało kto 

wie, że miecz Bolesława Krzywoustego miał 

podobno nosić nazwę „Żuraw", ale komóż obce 

jest imię „Szczerbiec", związane legendą z orężem 

Bolesława Chrobrego i przeniesione z czasem na 

późniejszy znacznie koronacyjny miecz królów 

polskich, przechowywany dziś w Skarbcu .na 

Wawelu. 

Owych podań, legend i opowieści krążyło 

wokół sławnych mieczów niemało. Równie wiele 

wiązano z nimi wierzeń i zabiegów magicznych, 

zrazu czysto pogańskich, z czasem zabarwionych 

ideologią chrześcijańską. W obu wypadkach cho­

dziło o przysporzenie mieczom niezwykłych wa­

lorów, graniczących z czarami lub po prostu 

czarodziejskich, zapewniających nadnaturalną 

moc i ostrość oręża, czasem wręcz gwarantu­

jących posiadaczowi broni nietykalność i zwy­

cięstwo w najtrudniejszych nawet okolicznoś­

ciach. Odbiciem owych wierzeń są zachowane 

do dziś na średniowiecznych mieczach znaki 

i napisy, niekiedy o treści religijnej, niekiedy 

50 

background image

nie dość dla nas zrozumiale, na pewno jednak 

niezmiernie ważne w oczach ludzi z owej od­

ległej epoki. 

Miecze / X —XII wieku zachowały się na 

ziemiach polskich w dość pokaźnej liczbie kilku­

dziesięciu egzemplarzy. Swym charaklerem od­

powiadają one całkowicie broni z tegoż czasu 

znajdowanej w innych, zwłaszcza sąsiednich kra­

jach Luropy. Posiadają głownie niezbyt długie, 

dość szerokie, przystosowane raczej do cięcia 

niż do kłucia. Ich krótkie, jednoręczne rękojeści 

są początkowo zaopatrywane w jelce masywne 

i stosunkowo niedługie oraz w duże głowice. 

Miecz 

1. głownia 

2. rękojeść 

3. zastawa 

4. sztych 

5. nasada 

6. ostrze 

7. zbroczę 

8. płaz 

9. «rań (ość) 

10. trzon 

11. głowica 

12. jelce 

13. taszka 

14. trzpień 

15. okładzina 

Hi. podstawa głowicy 

17. nakładka głowicy 

10. szyjka 

19. trzewik 

background image

o kształcie w przybliżeniu wachlarzowatym. I gło­

wice, i jelce bywają bogato ornamentowane. 

Najczęściej wykonywano je z żelaza, znamy jed­

nak okazy mieczów oprawne w pięknie rzeź­

biony róg. Poczynając od XI wieku dość szybko 

rozpowszechnia się inna, zazwyczaj pozbawiona 

zdobień forma rękojeści. Jelec jesi teraz wyraź­

nie dłuższy i cieńszy, a głowica ma kształt 

półkola podstawą zwróconego ku dołowi, lub 

leż bardzo charakterystyczny kształt soczewkowa-

ty. W ciągu w. XII ulega zmianie i głownia, 

zyskując wyraźniejszy sztych i przystosowując 

się w len sposób do zadawania pchnięć. 

Noszono owe miecze w pochwach, których 

konstrukcja była dość skomplikowana. Szczęśli­

wym zbiegiem okoliczności posiadamy w Pol­

sce dobrze zachowaną i systematycznie zbadaną 

pochwę mieczową, znalezioną w Gdańsku, 

W warstwach datowanych na XI wiek. Wyko­

nano ją z 2 cienkich deszczułek (w później­

szych wiekach zwano je u nas „trzaskami"), 

oklejonych płótnem lnianym i obciągniętych 

powloką z końskiej skóry. Doskonale widoczne 

nacięcia wskazują, że pochwę wraz ze schronio­

nym w niej mieczem nawlekano na pas, tak 

iż broń przyjmowała położenie nieco skośne, 

z rękojeścią pochyloną ku przodowi. Pas z mie­

czem zapinano na pancerzu, albo też pod pan­

cerzem. W tym ostatnim wypadku pancerz po­

siada! po lewej stronie specjalne rozcięcie, przez 

które wysuwano rękojeść miecza na zewnątrz. 

A jednak na polu bitwy włócznia przewa­

żała nad mieczem! Rycerz średniowieczny to 

przede wszystkim konny kópijnik i w miarę 

upływu lat ten stan rzeczy umacniał się coraz 

wyraźniej. Doszło wreszcie do tego, że rycerskie 

wojsko liczono po prostu na „kopie", bo laką 

właśnie nazwą, na zasadzie „pars pro toto", 

określano rycerza wraz z całym towarzyszącym 

mu zbrojnym orszakiem — pocztem. 

We wczesnym średniowieczu system ten jesz-

32 

background image

cze nie obowiązywał powszechnie. Świadczy o tym 

choćby przytoczona wyżej relacja o stosunkach 

pomorskich z pierwszej połowy XIT wieku. Zresz­

tą i sama kopia — broń długa, ciężka, na­

dająca się tylko do uderzenia na wprost spod 

pachy, wykształciła się na dobre dopiero w cza­

sach późniejszych. W okresie pierwszych Piastów 

i w Polsce, i poza Polską walczono jeszcze 

włócznią o drzewcu nie dłuższym niż ok. 2 m 

i dość lekkim. Można było używać jej tak, 

jak ułani polscy z epoki Księstwa Warszawskie­

go i Królestwa Kongresowego używali swych 

również krótkich i lekkich lanc, to znaczy z „wol­

nej ręki", zadając szybkie ciosy w dowolnie 

obranym kierunku. Groty ówczesnych włóczni 

miały najczęściej liść kształtu lancetowego, tra­

fiały się już jednak okazy o liściu węższym 

i grubszym, lepiej przystosowanym do przebijania 

tarczy i pancerzy. 

Chociaż nie zawsze o tym pamiętamy, włócz­

nia początkowo zajmowała w obyczajowości 

wczesnego średniowiecza miejsce nie mniej ważne 

niż miecz. Do dawnych tradycji z doby ple­

miennej, kiedy to właśnie włócznia była wido­

mym atrybutem pełnoprawnego wojownika -

- współplcmicńca, dołączały się motywy chrześci­

jańskie związane ze świętą włócznią, którą we­

dług Ewangelii przebito bok umierającego na 

krzyżu Chrystusa. Stąd ważna rola, jaką grają 

różne święte lub czarodziejskie włócznie w śred­

niowiecznych baśniach i legendach, zwłaszcza 

w legendzie o św. Graalu. Stąd obyczaj gło­

sowania na wiecach i zebraniach przez podno­

szenie w górę włóczni, o czym w odniesieniu 

do Polski informuje nas Anonim zwany Gallem, 

pisząc, że po przemówieniu króla Bolesława 

„wszyscy jego rycerze jednomyślnie wznieśli 

włócznie'' na znak swej aprobaty dla słów wład­

cy. Stąd wreszcie używanie włóczni jako symbo­

lu władzy monarszej, o czym u nas świadcz) 

przede wszystkim słynna włócznia św. Mauryce-

53 

background image

go przechowywana zapewne najpierw w Gnieź­

nie, a następnie do chwili obecnej w Krako­

wie. Jak' wiadomo, w r. 1000 na zjeździe gnieź­

nieńskim cesarz Otton III wręczył ją Bolesławo­

wi Chrobremu. Warto przy tym przypomnieć, 

że nasz okaz jesi trochę uproszczoną kopią 

włóczni przechowywanej obecnie w skarbcu wie­

deńskim, która pod nazwą „świętej włóczni 

Cesarstwa" uchodziła przez wieki za jeden z naj­

dostojniejszych atrybutów władzy cesarskiej. 

Znaczenie włóczni w ręku dostojnego ry­

cerza, a zwłaszcza rycerza-whulcy, zwiększał 

przytwierdzony do niej proporzec. W polskiej 

ikonografii proporzec taki po raz pierwszy po­

jawia się na wspomnianej już monecie Bolesła­

wa Śmiałego. Niestety nie jest to całkiem jedno­

znaczne świadectwo. Wizerunek księcia jest praw­

dę mówiąc dość pokraczny, a w każdym razie 

mocno zeschematyzowany. W dodatku, przy jego 

sporządzaniu korzystano zapewne z obcych wzo-

5Ą 

background image

rów. Jednakże nawet kopiując zagraniczne przy­

kłady, nie można było przedstawić księcia w spo­

sób nic mający nic wspólnego z polską rzeczy­

wistością. Mamy zatem mimo wszystko do czy­

nienia z wizerunkiem w pewnym sensie realistycz­

nym, wiernym. 

Inne rodzaje broni zaczepnej odgrywały 

w polskim uzbrojeniu rycerskim rolę bez po­

równania mniejszą od włóczni i miecza. Łuk, 

jak się zdaje, służył przede wszystkim piechocie, 

Która dzięki niemu i dzięki świetnej umiejętności 

budowania umocnień polowych, a także wyko­

rzystywania przeszkód naturalnych niejeden raz 

potrafiła zwycięsko stawić czoła pancernej jeź­

dzie przeciwnika. Topór, choć bardzo rzadko 

wymieniany przez źródła pisane, pojawiał się 

jednak na pewno w ręku rycerza. Świadczy 

o tym jego występowanie w grobach kryjących^ 

szczątki wojowników konnych, bo wyposażonych 

w ostrogi. Buław zaopatrzonych w metalową 

głowicę używano u nas bardzo niewiele, w prze-

ciwieńslwie do sąsiedniej Rusi, gdzie la broń 

cieszyła się wielkim wzięciem. 

Pamiętamy, że bez konia nic było rycerza. 

Warto zatem pokusić się o przedstawienie wierz­

chowców, jakimi dysponowali rycerze polscy 

w czasach wczesnofeudalncj monarchii pierw­

szych Piastów. Najpospolitszą rodzimą rasą koń­

ską występującą wówczas w naszym kraju były 

niewielkie koniki, zbliżone do lak zwanych „tar­

panów", które dzisiejsi zoolodzy hodują w specjal­

nych, doświadczalnych rezerwatach. Te koniki, 

bardzo wytrzymałe, mało wymagające, świetnie 

poruszające się w lesistym terenie, były jednak 

zbyt małe, aby przez dłuższy czas dźwigać 

jeźdźca okrytego zbroją, zbyt lekkie, aby za­

pewnić pancernej kawalerii należytą siłę uderze­

nia. Hodowano więc, głównie dla potrzeb wojen­

nych, konie nieco silniejsze i większe. Ich kości 

znajdowane podczas wykopalisk pozwalają stwier­

dzić, że były to okazy miary dzisiejszego konia 

background image

rasy arabskiej, który też zresztą ani wzrostem, 

ani waga. nie imponuje. Dopiero późniejsze wieki 

miały przynieść modę na prawdziwie wielkie 

i cif/kie konie bojowe. 

Rząd koński we wczesnym średniowieczu 

składał się z siodła ze strzemionami zawieszo­

nymi na puśliskach, oraz z uzdy zaopatrzonej 

w wędzidło tręzlowc. Najobfitszy i najbardziej 

efektowny zespól pozostałości po rzędzie koń­

skim z tego czasu zachował się w Lutomierska 

pod Łodzią, na cmentarzysku z XI wieku. 

Znaleziska tutejsze mają tym większe znaczenie, 

że we wczesnośredniowiecznej Polsce nie było 

na ogół zwyczaju składania do grobu ani uzdy, 

ani siodła, i to nawet wówczas, gdy zmarłego 

wyposażono w ostrogi wyraźnie świadczące o jego 

przynależności do kategorii ludzi dysponujących 

koniem wierzchowym. W Lutomiersku znalazła 

jednak ostateczny spoczynek grupka wojowników 

przybyłych do naszego kraju ze Wschodu, za­

pewne z Rusi Kijowskiej. Pochowano ich w spo­

sób nieco odmienny od praktykowanego w tych 

stronach Polski. Stąd właśnie odkryto w ich 

grobach wędzidła, strzemiona, a w dwóch wy­

padkach nawet stosunkowo nieźle zachowane 

szczątki siodeł. Dało się ustalić, że siodła te 

miały szkielet drewniany, powleczony skórą i by­

ły wysłane poduszkami wypchanymi pierzem. 

Ich wysokie, symetryczne łęki ozdobiono mister­

nymi okuciami z brązu. Grzbiet koński pod 

siodłem okrywał kilimkowy, zapewne różnobar­

wny czaprak. Bogato ornamentowane, metalo­

we okucia widniały również na rzemiennych 

częściach rzędu poza siodłami, zwłaszcza na 

ogłowiach uzd. Oprócz zwykłych wędzideł dwu­

członowych używano też formy hardziej rozwi­

niętej, zaopatrzonej w obustronne poprzeczne 

„wąsy". Także i te ostatnie bywały ozdobne. 

Wczesnośredniowieczne strzemiona znalezione 

w Lutomiersku, a także w innych miejscach 

w Polsce można zaliczyć do dwóch odmian. 

56 

background image

Pierwsza obejmuje okazy typu zachodnioeuropej­

skiego, o wydatnej, wyodrębnionej zawieszce, 

podługowatym kabiąku i prostej stopce. Druga. 

bardziej zbliżona do wschodniego pierwowzoru 

(strzemiona to wschodni wynalazek, przyswojo­

ny przez ludy europejskie dość późno, bo do­

piero w  V I I - V I I I wieku!), ma zawieszkę mniej 

wyodrębnioną, kabląk krótszy i stopkę wygiętą. 

Ważną częścią wyposażenia jeździeckiego 

były ostrogi. Zadomowione w Europie od głę­

bokiej starożytności, używane były bardzo sze­

roko i w bardzo różnych odmianach. Ciekawe, 

że Wschód, który w zakresie jazdy konnej był 

wielkim nauczycielem Zachodu, ostróg nic uży­

wał. Rolę bodźca popędzającego opornego wierz­

chowca odgrywała tam nahajka tak charakterys­

tyczna dla sylwetki kozackiego czy też mon­

golskiego kawalerzysty. 

Ostrogi używane w Polsce w X —XII w. 

były podobnie jak w innych krajach Europy 

zaopatrzone w rozmaicie wykształcony kolce, 

czasem tępy, czasem zaostrzony. Przytwierdzano 

j<- do stopy za pomocą rzemyków, najpierw 

wiązanych, potem zapinanych na sprzączkę. 

W przyszłości ozdobne ostrogi miały stać się 

wraz z równie ozdobnym pasem ważnym sym­

bolem przynaleźnoSci do sianu rycerskiego. Jed­

nakże już we wczesnym średniowieczu, gdy 

zwyczaj ten nie zdążył się jeszcze w pełni 

wykształcić, obok prostych ostróg o czysto użyt­

kowym charakterze noszono też okazy pięknie 

ornamentowane, inkrustowane brązem, miedzią, 

srebrem i zlotem. Najbardziej efektownym przy­

kładem znanym dotychczas z ziem polskich 

jest wspaniała, pokryta zlotem ostroga znale­

ziona we Wrocławiu, w warstwach zawierają­

cych ślady osadnictwa z połowy XI w. 

Zapoznawszy się z tymi wszystkimi szcze­

gółami, moglibyśmy sądzić, że wiemy już, jak 

wyobrazić sobie rycerzy — pancernych stano­

wiących rdzeń sil zbrojnych we wczesnofeudal-

57 

background image

nej monarchii pierwszych Piastów, przed epoką 

podziałów dzielnicowych utrwalonych „testa­

mentem" Krzywoustego z r. 1138. Sprawa jednak 

komplikuje się, jeśli znów powrócimy do kart 

kroniki napisanej w początku XII wieku przez 

Anonima zwanego Gallem, cudzoziemca osiadłe­

go w Polsce i doskonale obeznanego ze sto­

sunkami panującymi w naszym kraju. Obok 

entuzjastycznej relacji o potędze pancernych 

hufców Chrobrego znajdujemy tam dramatyczny 

opis wypadków, kióre miały się przydarzyć w po­

czątkach panowania Bolesława Śmiałego, to zna­

czy gdzieś około r. 1060. 

„Dodać tu jeszcze należy opowiada Gall 

dlaczego zaginął w Polsce prawie zupełnie zwyczaj 

używania pancerzy, które dawniej wojsko króla 

Bolesława Wielkiego — Chrobrego] z ogrom­

nym zamiłowaniem nosiło powszechnie. Zdarzyło 

się mianowicie, że nagle wpadli do Polski Po­

morzanie, a król Bolesław = Śmiały] usłyszał 

o lym, znajdując się daleko stamtąd. Pragnąc 

wszakże gorąco oswobodzić kraj z rąk pogan, 

zanim jeszcze wojsko się zebrało, musiał wy­

przedzając je maszerować nazbyt nieostrożnie. 

Gdy przybyto nad rzekę, poza którą obozowały 

gromady pogan, rycerstwo obarczone orężem 

i pancerzami, nie szukając mostu ani brodu, 

rzucało się w jej głębokie nurty. I wiele pan­

cernych poginęło tam przez własne zuchwalstwo, 

a pozostali zrzucili z siebie pancerze i prze­

płynąwszy rzekę odnieśli zwycięstwo, aczkolwiek 

okupione stratami. Od tego czasu odzwyczaiła 

się Polska od pancerzy i dzięki temu każdy 

swobodniej naciera! na wroga i bezpieczniej 

przepływa! stojącą na przeszkodzie rzekę bez 

ciężaru żelaza na sobie". 

Badacze dziejów polskiej wojskowości nie 

mogli oczywiście przejść do porządku dziennego 

nad tym opowiadaniem. Niepokoiło ich ono 

i niepokoi nadal, ponieważ stoi w wyraźnej 

sprzeczności z utartym poglądem na ewolucję 

„Pancerni" drużynnicy 

z drugiej połowy X 

i poc/.^iku XI w. 

(czasy Mieszka 1 

i Bolesława Chrobrego; 

•-,» 

background image
background image

uzbrojenia ochronnego w ciągu średniowiecza. 

Powszechnie i wcale nic bezzasadnie przyjmuje 

się, że w miarę postępu czasu europejskie ry­

cerstwo przykładało coraz to większą wagę do 

ochrony ciała, starało się okrywać zbrojami 

coraz szczelnicjszymi, coraz pewniej zabezpiecza­

jącymi przed ciosem. Jakże pogodzić z tym 

relację Gall ową? Najdalej szli ci. którzy po 

prostu negowali sens słów kronikarza, uważając 

je za wynik czystej faniazji. Inni dopatrywali 

się (u chęci upiększenia skromnej rzeczywistoś­

ci, jaką Gall, przybysz z zagranicy, miał zastać 

w swej nowej ojczyźnie. Dostrzegając, iż polskie 

rycerstwo uzbrojone jest gorzej od Niemców 

czy też Czechów, aulor kroniki stworzył legen­

dę mającą wykazać, iż rzekoma niższość była 

wynikiem świadomej rezygnacji, rozsądnego dos­

tosowania się do szczególnych okoliczności. Na 

poparcie tego stanowiska można by przytoczyć 

inny fragment Gallowej kroniki, w którym jest 

mowa o tym, jak to walczącym z Polakami 

opancerzonym Czechom „kolczugi były cię/a­

rem, nie pomocą"; 

Kto wie, czy najprościej i zarazem aai-

słuszniej nic byłoby uznać, że Anonim powie­

dział po prostu prawdę. W samym centrum 

jego zainteresowań znajdują się wypadki związa­

ne z podbojem pogańskiego Pomorza prowadzo­

nym systematycznie przez Bolesława Krzywouste­

go. Krwawe i uporczywe zmagania polsko-po-

morskie toczą się nad wielkim pasem bagien 

nadnoteckich lub w krajobrazie pojezierza peł-

nym lasów, wód, moczarów. W* krajobrazie tym 

cię/kie uzbrojenie mogło istotnie stanowić wię­

kszą zawadę niż pomoc, a przecież zbroja, bez 

względu na jej rodzaj, nie była przyrośnięta 

na stałe do pleców rycerza! Historycy badający 

dzieje staropolskiej wojskowości w dobie jej naj­

większego rozkwitu doskonale wiedzą, jak często 

sławna husaria, będąca w zasadzie jazdą ciężko­

zbrojną, występowała do bitwy bez zbroi albo 

60 

background image

bez swych słynnych kopii, albo nawet ... na 

piechotę. Rn>ń, którą dowództwo uznało za przej­

ściowo zbyteczną, pozostawiano po prostu w ta­

borze. „Usarz drzewko [czyli kopię — A. JV.J 

porzuciwszy był rajtarem z strzelbą i pałaszem; 

był kozakiem zbroję z siebie zdjąwszy; był 

i picchotny we zbroi, gdy król albo hetman 

prosił", zanotował w XVII w. Szymon Staro* 

wolski. Działo się tak nie tylko w Polsce. W cią­

gu wojny stuletniej rycerstwo francuskie nic 

mogące sobie poradzić z angielskimi pieszymi 

łucznikami parokrotnie usiłowało naśladować tak­

tykę groźnego przeciwnika i atakowało Anglików 

w szyku pieszym. W podobny sposób występo­

wało rycerstwo austriackie przeciw piechurom 

szwajcarskim. Można więc ze znacznym prawdo­

podobieństwem przyjąć, że także owa przez Galla 

wspomniana rezygnacja z pancerzy była w woj­

sku ze schyłku XI i początku XII w. zjawis­

kiem przejściowym, podyktowanym przez specy­

ficzne warunki terenowe panujące na pomorskim 

teatrze działań wojennych. 

Niezależnie jednak od tego, jak będziemy 

tłumaczyć relację Gallową, na jedno trzeba się 

zgodzić. Jeśli pancerz z jakichkolwiek względów 

z rzadka tylko pojawiał się w szeregach wojsk 

polskich na początku  X I I w., to dalsze lata 

tego stulecia przyniosły zasadniczą zmianę. Zgod­

nie z tendencją panującą w całej Europie ła­

cińskiej pancerz utrwalił się, także i u nas, 

jako nieodzowny atrybut ciężkozbrojnego jeź-

dżca-rycerza. 

Siedzenie tych ważnych przemian poprzez 

studium zachowanych w oryginale części uzbro­

jenia nie jest niestety możliwe. Ilość archeolo­

gicznych znalezisk broni z omawianej epoki 

ulega wydatnemu ograniczeniu wobec stopniowe­

go zarzucania przez ówczesnych mieszkańców 

Polski dawnego obyczaju nakazującego wyposa­

żenie zmarłych w przedmioty świadczące o po­

zycji społecznej, jaką zajmowali za życia. Z po-

61 

background image

mocą przychodzi ikonografia. Podział Polski na 

liczne dzielnice rządzone przez przedstawicieli 

rozrodzonej dynastii piastowskiej stworzył oko­

liczności sprzyjające bogatemu rozwojowi numiz­

matyki i sfragistyki. Niemal każdy książę bil 

oczywiście własną monetę.  K a ż d y musiał mieć 

własną pieczęć. Jeśli dodać, że monety ukazy­

wały się w coraz lo nowych, różniących się 

między sobą emisjach, że pieczęcie często zmie­

niano, łatwo pojąć, jak znaczne jesl bogactwo. 

narosłego w ten sposób źródłowego materiału 

ważnego dla nas. bo zgodnie z obowiązującą 

modą panujący przeważnie umieszczali na swych 

monetach i pieczęciach własną podobiznę. Pos­

tać księcia wyposażano przy tym we wszystkie 

charakterystyczne atrybuty sygnalizujące jego 

władzę i pozycję społeczną.  K a ż d y średniowiecz­

ny władca był zarazem pierwszym rycerzem 

swego kraju, stąd też i nasi Piastowie prezentują 

się nam jako przedstawiciele polskiego rycerstwa 

epoki rozbici;i dzielnicowego. 

Na znaczną część lej epoki, pomiędzy połową 

X I I ii polową  X I I I w., przypada szczytowy 

okres rozwoju europejskiego rycerstwa. Ważną, 

może nawet decydującą rolę odegrały tu wypra­

wy krzyżowe. Ta potężna konfrontacja między 

światem muzułmańskim a chrześcijańskim Za­

chodem zjednoczyła pod wspólnymi chorągwia­

mi przedstawicieli niemal wszystkich krajów 

Europy łacińskiej, przeciwstawiając ich wojskom 

Islamu.  J a k zwykle w podobnych wypadkach, 

uczestnikami krucjat kierowały różne pobudki. 

Obok ludzi szczerze zaangażowanych i przeko­

nanych, że działają zgodnie z nakazami wiary, 

ciągnęli na Wschód drapieżni awanturnicy, 

łowcy złota dbający tylko o własne korzyści.

  R y c r ł V ( %

 drogiej połowa XII » 

poszukiwacze przygód, zbiegowie spod szubicni- ,«,

C

zątek okresu rozbicia 

cy lub katowskiego topora, wytrawni polityczni dzielnicowego) 

gracze. W szysey jednak spotykali się na polach 

bitew toczonych przeciw wspólnemu wrogowi 

reprezentującemu nie tylko inną, obcą religię, 

62 

background image
background image

lecz także inne uzbrojenie i ubiór, inny sposób 

bycia i sposób walki. 

W tych warunkach krzepło poczucie więzi 

wśród rycerzy krzyżowców, niezależnie od tego, 

czy pochodzili oni z Francji. Wioch, Niemiec, 

Anglii czy też z jeszcze innego kraju. Utwierdza­

ło się poczucie solidarności, kształtowały wspólne 

dla wszystkich zasady postępowania, zbliżone 

formy stroju i broni, ułatwiające odróżnienie 

swoich od nieprzyjaciół. Wzory ustalone na 

Wschodzie skwapliwie naśladowali ci, którzy 

pozostawszy w ojczyźnie, nie chcieli być gorsi 

od okrytych chwałą... a często i złotem zdobyw­

ców i obrońców Jerozolimy. 

Szczególnie lic/nic uczestniczyli w wypra­

wach krzyżowych Francuzi i nie jest przypad­

kiem, że właśnie Francja, zwłaszcza północna, 

stała się krajem, w którym bujniej niż gdzie­

kolwiek rozwinęły się formy uzbrojenia, ubioru 

i obyczaju typowe dla rycerstw

p

a Europy łaciń­

skiej. 

Udział Polaków w krucjatach był bardzo 

skromny, zwłaszcza jeśli się myśli o właściwych 

krucjatach zmierzających do Palestyny i krajów 

z nią sąsiadujących. Nasi przodkowie nie musieli 

szukać „pogan" za morzami, bo mieli ich tuż 

pod bokiem, w postaci nadbałtyckich Prusów, 

chrystianizowanych bez większego skutku od 

czasów świętego Wojciecha. W r. 1221 Leszek Bia­

ły, książę krakowski, występując jako władca 

roszczący sobie pretensje do zwierzchności nad 

innymi książętami piastowskimi, w koresponden­

cji z papieżem Honoriuszem III stwierdzał po 

prostu, że podjęcie wyprawy na lewantyński 

Wschód jest dla niego niemożliwe, bo w tamtych 

krajach nic pije się miodu i piwa, bez których 

on. Leszek, w żaden sposób żyć nie może. 

W zamian proponował zorganizowanie krucjaty 

przeciw Prusom, przy czym obok działalności 

militarnej przewidywano utworzenie na pograni­

czu pruskim polskiej faktorii dla handlu żelazem 

64 

background image

i solą. Liczono, iż marność nabycia atrakcyjnych 

towarów znakomicie zwiększy przychylność Pru­

sów dla nowej wiary. Niestety ten projekt, lak 

daleki od towarzyszącego krucjatom uporczy­

wego fanatyzmu, nic zosta] zrealizowany. Skłó­

ceni książęta polscy nie potrafili się zdobyć na 

solidarna, i konsekwentnie pntwadzoną akcje. 

Jak wiadomo, skończyło się na osadzeniu 

w Ziemi Chełmińskiej Krzyżaków. Z dobrze 

znanym skutkiem, 

Dla nas ważne jest h>, że obok Stałych 

kontaktów utrzymywanych przez książąt pia­

stowskich z zagranicznymi dworami, także i owe 

docieraja.ee nad Wisie i Odrę echa krucjat 

przyczyniały się do przenoszenia na nasz grunt 

w j kształconych na Zachodzie wzorów broni 

i stroju rycerskiego. 

ZnakomiiN angielski bron i o/na w ca Claude 

Blair nadal charakterystyczną nazwę czasom 

od r. 1066 do r. 1250:' „The Age of Mail" 

„epoka kolczugi". Istotnie, wydaje się, że zwłasz­

cza w drugiej polowie tego okresu, między polo­

wą XII a polową  X I I I w., europejska zbroja 

kolcza osiągnęła szczyt swojej świetności. Okryła 

całe ciało rycerza, ponieważ kolczc spodnie. 

a raczej nogawice, na które dawniej mogli sobie 

pozwolić tylko mijmożniejsi. weszły teraz w po­

wszechne użycie. Kaftan kolcz\ zaopatrzony był 

obecnie z reguły w długie rękawy, przeważnie 

pivechodza.ee wprost w kolcze rękawice. Samc 

rękawice były jednopalczaste. podszyte od spodu 

skóni i zaopatrzone w otwór odsłaniający 

wnętrze dłoni rycerza, co umożliwiało pewniejsze 

dzierżenie rękojeści miecza i drzewca kopii. 

Z kaftanem leczył się kolczy kaptur, który 

zależnie od potrzeby naciągano na głowę lub też 

z niej zsuwano. Zsunięty, układał się wokół 

szyi na kształt wysokiego kołnierza, zwanego 

dzisiaj „golfem". Dla zapewnienia wygodv i do­

datkowej ochrony zakładano na głowę pod 

kaptur czepek filcowy albo pikowany, płócienny. 

i i i 

background image

W drugiej połowic XII w. noszono pod 

pancerzem długą szatę, dochodzącą nieraz aż 

kostek, tak iż jej dolna część widoczna była 

poniżej kaftana kolczego, sięgającego mniej wię­

cej do kolan. I szata, i kaftan kolczy posiadał; 

rozcięcia umożliwiające dosiadanie konia. Pas 

/ zawieszonym przy nim mieczem zapinana 

w tym czasie na szacie, ale pod pancerzem. 

Rękojeść miecza wysuwano na zewnątrz przez 

specjalny otwór przecięta w pancerzu, w okolic) 

lewego biodra r\ccr/;i. 

L żywanie owej długiej, zapewne ozdobnej 

al) i lir w ylączało

 OCZY

 w iście przyw dziewania 

pod kolczugę ochronnych, izolujących kun 

skórzanych cz) też pikowanych. 

Heim otwarty, przeważnie zaopatrzony 

w nosal, o dzwonie jednorodnym lub spojonym 

y. kilku części, jKł/osial w powszechnym użyciu 

aż do schyłku XII w. Jednak obok dawnych 

jego odmian, stożkowych lub w przybliżeniu 

półkulistych, pojawiały sic teraz nowe, z dzwo­

nem lekko nachylonym ku przodowi jak czapka 

„frygijska" albo podługowatynij a zarazem jajo­

wato wydętym- Pod koniec XII w. w Europie 

zachodniej zaznaczyła się tendencja do przy­

płaszczania SZCZ) lu hełmowego. Jednocześnie 

wydłużano ścianki dzwonu, zapewniając przez to 

lepszą ochronę policzków i szyi wojownika. 

Wreszcie na miejsce tradycyjnego nosala poja­

wiła się pełna ot brona twarz) w postaci półko­

listej płyty. Tak ulepszon) hełm przybrał kształt 

trochę zbliżony do charakterystycznego kasku 

ochronnego używanego dzisiaj przez spawacz.) 

jak trafnie zauważy! jeden z polskich bronio-

znaweow albo przez niektórych motocyklistów . 

TarCZC pozostały wielkie, w kształcie wwllu-

żonego trójkąta, i tym jednak że na miejsce 

rozpowszechnionego dawniej zaokrąglenia górnej 

krawędzi tarczowej stosowano teraz krawędź 

ściętą poziomo. 

W pierwszej połowię XIII w. ustaliła się 

66 

background image

nowa moda, nakazująca noszenie ozdobnej szaty-

-t uniki nic pod kafla nem kolcz.ym, lecz na nim. 

S/aia ta została przy tym po/bawiona rękawów 

i znacznie skrócona, tak że ostatecznie nic się­

gała niżej niż tuż za kulana. Oczywiście odpo­

wiednio skrócono i pancerz. Sądzi sic powszei li­

nie, że na przyjęcie takiej mody wpłyneł) 

doświadczenia poczynione podczas wypraw krzy­

żowych w upalnym klimacie Palestyny. Odzież 

narzucona na zbroję zabezpieczała przed kurzeni 

pustynnym i łagodziła żar promieni lewantyń-

skiego słońca. Pas z mieczem zapinano teraz 

z reguły na tunice. 

Najbardziej charakterystyczną co wcale nie 

znaczy, że najpowszechmej używaną!) formą 

hełmu sial sic obecnie hełm zwany garnczko 

u\m. powstały przez konsekwentne doprowadza­

nie do końca ewolucji zapoczątkowanej w po­

przednim stuleciu. Sprawiedliwość nakazuje przy­

znać, że była (o konstrukcja wątpliwej doskona­

łości. Zapewniała wprawdzie całkowitą ochronę 

twarzy, ale jakim kosztem! Przede wszystkim 

rycerz uhrau\ w hełm garnc/kow\ miał, mimo 

specjalnych szpar wzrokowych, bardzo ograni­

czone pole widzenia. Wobec ataku z boku lub 

7.

 tyłu był właściwie bezradny. Poważna, wadę 

stanowiło też utrudnienie oddychania. Drobne 

otworki wenlylac) jne, umieszczone z przodu 

w dolnej partii hełmu, nie zapewniały wystar­

czającego dopływ u powietrza. Wreszcie gai 

hełm, choć masywny i ciężki, nie wyróżniał się 

szczególną odpornością -wobec skomplikowanej 

budowy, licznych złącz) i spłaszczonego szczytu. 

po którym ciosy nie osuwały się lak jak po 

tradycyjnym hełmie o sylwetce stożkowej. 

Dzięki doprowadzeniu do perfekcji zbroi kol-

rzej i zastosowaniu hełmu garnczkowego, stało 

się możliwe zmniejszenie rozmiarów tarczy. Przy­

jęła ona teraz kszialt mało wydłużonego trójkąta, 

o krawędzi górnej prostej, a krawędziach bocz­

nych lekko łukowatych. 

67 

background image

Miecz w omawianym okresie nie ulegał 

początkowo większym /.mianom. Nadal posiadał 

rękojeść jednoręczna, czyli przystosowaną do 

ujmowania jedną dłonią, nadal przeznaczony 

był przede wszystkim do cięcia, choć coraz wy­

raźniej zaznaczała" się tendencja do takiego 

ukształtowania głowni mieczowej, które zwięk­

szyłoby skuteczność sztychów. Najczęstsze pod 

koniec poprzedniego okresu głowice półkoliste 

lub soc/rw kow a le ustępowały slopniowo miejsca 

głowicom o kształcie kolistym. Całość nabierała 

proporcji zapewniających coraz to lepsze ..wywa­

żenie" broni, ułatwiających bardziej precyzyjne 

zadawanie i odbijanie ciosów. 

Znakomitą większość mieczów stanowiły oka­

zy wybitnie bojowe, niezdobione lub zdobione 

bardzo skromnie, przeważnie umieszczonymi na 

głowni znakami i napisami, zwykle o religijnej 

treści. Okazy bogato ornamentowane, oprawne 

w szlachetny metal, trafiały się rzadko, przy 

czym zazwyczaj miał) charakter broni ceremo­

nialnej, towarzysząca symbolicznie dostojnym 

osobistościom przy różnych uroczystych okaz­

jach. wśród których na pierwszy pian wysuwały 

się obrzędy koronacyjne. 

Ważnej ewolucji uległa broń drzewcowa. 

Dawniejsza lekka włócznia przekształciła się 

w kopię o masywnym grocie, a długim i cięż­

kim drzewcu. Aby utrzymać kopię w położeniu 

poziomym, wałczący rycerz musiał zaciskać 

drzewce pod pachą, zadawanie ciosów „z wolnej 

ręki" nie było już możliwe. Koszlem tego ograni­

czenia swobody ruchów zyskano na sile przebi­

cia, o której decydował teraz przede wszystkim 

rozpęd bojowego rumaka, a nie tylko zamach 

jeźdźca, jak bywało dawniej. Składający się do 

starcia kopijnik trzymając drzewce swej broni 

w prawej dłoni i zaciskając je pod prawą pachą. 

przekłada! zazwyczaj kopię przez szyję konia. 

lak aby grot znajdował się w lewo od głów \ 

wierzchowca. 

68 

background image

Podobnie jak w czasach dawniejszych, do 

kopii wybitniejszych rycerzy przytwierdzano pro­

porce. Proporzec dowódcy stanowi! chorągiew 

oddziału, proporzec księcia czy króla by 1 główną 

chorągwią całego wojska. Chorągwiami dawano 

sygnały, były też tnie ważnymi znakami zbiórki, 

widocznymi nawet w zamęcie i kurzu bitwy. 

Były wreszcie widomym świadectwem obecności 

na polu wałki wodza, którego osobę symbolizo­

wały. Chcąc zatem uczynić je bardziej widoczny­

mi. zwiększano ich rozmiary, tak że z czasem 

trzeba je było umieszczać już nie na kopii 

bojowej, lecz na specjalnym drzewcu, które 

powierzano jednemu z towarzyszących wodzowi 

rycei/\. 

Wszelka inna broń wyjątkowo tylko pojawia­

ła sic w ręce rycerza. Stosunkowo najczęściej 

używano toporów bojowych. Wiadomo, że chęt­

nie i z niezwykłą Wprawą posługiwał się w bitw u-

(oporem słynny angielski król Ryszard Lwie 

Serce, niewątpliwie lepszy szermierz niż monar­

cha. Nic do pomyślenia natomiast byll>\ w oma­

wianej epoce rycerz walczący bronią miotającą. 

a więc łukiem lub kuszą. Broń tę traktowano 

jako mniej honorową, bo umożliwiającą rażenie 

przeciwnika z odległości, co zdaniem ówczesnych 

łączyło się z mniejszym ryzykiem niż starcie 

wręcz. Pozostawiano ją zatem wojownikom ple-

bejskiego pochodzenia. 

Rozwój uzbrojenia rycerskiego pociągał za 

sobą wzrost wymagań stawianych koniom. Wzro­

sła ich miara i waga. rozpowszechniał się zwy­

czaj używania innego wierzchowca w marszu, 

a innego w bitwie, przy czym ten ostatni 

winien był, rzecz jasna, szczególnie wyróżniać 

się siłą, temperamentem i wytrzymałością. Po­

mnożenie liczby koni przypadających na jednego 

rycerza pociągało za sobą konieczność pomno­

żenia towarzyszącej mu służby. 

Uo nowych okoliczności, spowodowanych 

zwłaszcza przez zmianę sposobu poslugiw anią 

W.) 

background image

s?c bronią drzewców^. dostosowano siodło. Jego 

wysoki lęk przedni tworzy! dodatkową ochronę 

dla brzucha i podbrzusza rycerza. Równic wyso­

ki i łukowato wygięty łęk tylny zapewniał 

pewne i wygodne oparcie. Byki ono niezbędne 

dla utrzymania jeźdźca na grzbiecie końskim 

w chwili gwałtownego wstrząsu w \ wołanego 

uderzeniem ciężkiej kopii o tarczę lub pani era 

przeciwnika. Aby w pełni wykorzystać właściwo­

ści tak skonstruowanego siodła, jeżdżono n.\ 

długich puśliskach wyciągając nogi na całą dłu­

gość. skośnie ku przodowi. Wpłynęło to z kolei 

na kształl ostróg. Ich prosie dawniej ramiona 

/.oslał) esowato wygięte, przez co bodziec zwróci] 

ku górze, co ułatwiało ugodzenie nim w bok 

wierzchowca. W początku XIII w. obok daw­

nych bodźców o kształcie kolca pojawił) się 

nowe, zaopatrzone w charakterystyczną gwiaz­

dkę. Wreszcie konieczność powodowania coraz 

In większym i cięższym rumakiem doprowadziła 

do zastąpienia dawniejszego wędzidła tręzlowe-

go znacznie bardziej skomplikowanym munszm-

kiem. 

Moda ozdobny* li szal tunik, zrazu wi­

docznych spod pancerza, a następnie noszonych 

powierzch zbroi, znalazła odpowiednik w zakła­

daniu mi konie okazałych kap. czyli kropierzy. 

Kropierz sporządzona był zazwyczaj / tkaniny, 

.ile często podszywano go Innem. Okrywał 

całego konia wraz z głową, wobec czego zaopa­

trywano go w specjalne otwór) wzrokowe. 

Omawiają* uzbrojenie i ubiór rycerski z dru­

giej polowy XII i pierwszej  X I I I w. musimy 

pamiętać, że jest to nie lylko epoka największego 

rozkwitu rycerstwa, lecz również epoka najściślej­

szej identyfika< |i ciężkozbrojnego jeźdźca z przed­

stawicielem klas) feudałów. Nigdy ani przedtem, 

ani potem identyfikacja ta nie była tak pełna. 

W jej wyniku liczne obyczaje właściwe dla uprzy­

wilejowanej klasy rządzącej przenikały na pola 

bitewne i poważnie oddziaływały na przebieg 

7G 

background image

-i.n < zbrojnych. Odwrotnie, niektóre doświad-

ezenia i postawy wykształcone w surowej rze­

czywistości wojennej nic pozostawały bez wpływu 

na tworzenie norm postępowania właściwych dla 

arystokracji feudalnej. 

Mówiliśmy, że rycerz w okrywającym całą 

głowę hełmie garnczkowym, zaopatrzeń) m 

w wąskie szpary wzrokowe, miał silnie ograni­

czone pnie widzenia. Nie wiedział, co dzieje 

się za nim i obok niego. Mówiliśmy też, że 

przemiana lekkiej włóczni w ciężką kopię spro­

wadziła walkę dwóch jeźdźców tlu potężnego 

zderzenia dwóch sil pędzących jedna wprost 

naprzeciw drugiej, niezdolnych do sz) bkiego 

zwrotu czy uniku. W* interesie każdego rycerza 

leżało zatem uregulowanie warunków gry wojen­

nej \\ laki sposób] ab) jedyną jej lorrną uznaną 

było starcie frontalne, twarzą w twarz. Napa­

danie na pojedynczego przeciwnika, a nawe! 

nu całe wojsko / boku, a tym bardziej / tyłu 

uznano za „nierycerskie", niehonorowe. „Gdy­

bym ... w bitwie z tyłu na niego natarł, a nie 

zawołał, by się obrócił, jużci bym hańbę na się 

nąl". mówi o Lichtcnsteinie Maćko z Bog­

dance w Sienkiewiczowskich Krzyżakach. Scena 

ta rozgrywa się wprawdzie, jak wiadomo, w po­

czątku XV w., nie stanowi odbicie zasad ustalo­

nych w czasach znacznie dawniejszych. 

Przywdzianie zbroi, coraz bardziej skompli­

kowane wobc< jej stałego rozwoju, zamiana pod­

różnego konia n;i bojowego rumaka, przejęcie 

z rąk giermka tarczy i kopii zabierało sporo 

czasu, a przecież bez dokonania tych wszystkich 

czynności rycerz nie był w pełni /dolny do 

walki. Za „nierycerskie", nieetyczne uznano za­

tem wszystkie niespodziewane napady. Roz­

poczęcie bez wypowiedzenia nie tylko wojny. 

ale nawet bitwy okrywało sprawcę niesława.. 

Niesławę ściągała też napaść na bezbronnego 

lub nie w pełni uzbrojonego przeciwnika, napaść 

w kilku na jednego, walka z konia przeciw 

71 

background image

takiemu, co konia utracił, dobijanie rannych, 

nieoszczędzanic proszących o litość. Laska oka­

zana składającemu broń doskonale się zresztą 

opłacała, bo za jeńca można było zgarnąć słony 

okup, tym wyższy, im wyższą godność reprezen­

tował wzięty do niewoli wróg. 

Ryecrz ciężkozbrojny był straszny w natar­

ciu, ale dość bezradny w ucieczce, a ze 

względu na rodzaj konia i uzbrojenia niezbyt 

zdolny do pościgu. Rozpowszechniło się zatem 

przekonanie, że zmuszonego do odwrotu ścigać 

nie wypada, że trzeba dać mu czas, aby uznał 

się za pokonanego albo... zacząć jeszcze raz od 

początku. 

Wszystko (o niewiele miało wspólnego z od­

wiecznymi zasadami sztuki wojennej, nakazują­

cymi zniszczenie, a przynajmniej obezwładnienie 

wroga jak najszybciej i jak najmniejszym kosz­

tem. A jednak niektóre reguły ustalone w epoce 

rycerstwa przetrwały do naszych czasów, choć 

niekoniecznie na polach bitewnych. Jak wia­

domo, rozpoczęcie walki bez uprzedzenia, ude­

rzenie przeciwnika z tyłu, bicie powalonego 

dyskwalifikuje stającego w ringu boksera. 

Oczywiście rycerskie obyczaje mogły być 

wprowadzone w życie tylko na podstawie ściśle 

przestrzeganej wzajemności. I to jednak było 

możliwe w epoce, w której warstwa rządząca 

utożsamiała się z warstwą zawodowych, a zara­

zem wyborowych wojowników. Nawel ci, którzy 

zajmowali trony, raz po raz przesiadali się na 

siodło bojowego ogiera, i to nic tylko po to, 

aby dowodzić bitwą, lecz także by w niej 

uczestniczyć w najbardziej fizycznym sensie. 

Każd\ rycerz dziś zwycięski, mógł jutro ponieść 

porażkę. Okazując względy słabszemu lub poko­

nanemu kontrpartnerowi zyskiwał prawo do 

takich samych względów w chwili własnej słabo­

ści lub niepowodzenia, pod tym jednak warun­

kiem, że kontrpartner ów będzie również ryce­

rzem przestrzegającym tych samych, umownych 

vi 

background image

reguł gry. Wypływaj stąd prosty wniosek: tylko 

rycerz godzien jest skrzyżować broń /, rycerzem. 

/ plcbcjskim pospólstwem rycerz nie walczy, 

a jeśli już walczyć musi, to zwolniony jest od 

respektowania praw normujących zbrojne starcie 

międz\ pi zcd.-aaw icielami rycerskiego stanu. 

W rzeczywistości żadna armia rycerska nie 

mogła poradzić sobie bez plebejów. Z nich rekru­

towały si<j rzesze służby doglądającej koni. trosz­

czącej się o żywność. o namioty. o wozy obozowe. 

Plebejc zapełniali szeregi pocztów towarzy­

szących rycerzom w walce. Z plebejów formowa­

no piechotę niezbędną w czasie oblężenia albo 

obrony twierdz i lekką jazdę niezbędną dla 

zwiadów, bez których w praktyce nie sposób było 

się obejść. Przecięta) rycerz czul się jednak 

kimś odmiennym, kimś znacznie lepszym od łych 

skromnych pomocników. Dzieliło ich od niego 

nie tylko silne poczucie odrębności klasowej. 

Spoglądał na nich z góry. i to w sensie naj­

zupełniej dosłownym, bo z wyż\n swego potęż­

nego. bojowego wierzchowca. Miał dumną świa­

domość przewagi, jaką zapewniała mu jego 

kompletna zbroja, jego groźna sprawność w ro­

bieniu bronią, sprawność starannie podtrzymy­

wana przez nieustanne ćwiczenia i ciągły udział 

jeśli nie w wojnie, lo przynajmniej w pogoto­

wiu wojennym. Jakże mogli równać się z nim 

chłopi oderwani od radia i mieszczanie oderwani 

od kramu lub warsztatu:' 

Dodatkowym czynnikiem utrwalającym po­

czucie odrębności rycerstwa stały się herby, czyli 

barwne znaki przysługujące zrazu poszczególnym 

rycerzom, potem całym spokrewnionym ze sobą 

czasem fikcyjnie!) rodzinom i rodom rycerskim. 

Miały one poza tym, a może nawet przede 

wszystkim inne jeszcze znaczenie, czysto prak­

tyczne: ułatwiały rozróżnienie swoich od nie­

przyjaciół. 

Średniowieczne godła herbowe komponowa­

no w ramach bardzo szczególnej, ściśle prze-

79 

background image

strzeganej konwencji i z perfekcją zdumiewającą 

dzisiejszych fcrafików. Były to stylizowane wize­

runki zwierzał albo przedmiotów, ale zdarzały 

się też kombinacje figur geometrycznych i barw­

nych pól. Umieszczano je na zbroi i szatach 

rycerza, na kropierzu końskim, na proporcu. 

Do wyraźnego wyeksponowania godła herbo­

wego szczególnie nadawała sir tarcza. Doprowa­

dziło 10 do przedstawiania herbów na stylizo­

wanym polu tarczowym nawet \\ czasach znacz­

nie, znacznie późniejszych, gdy w bitwie nikt 

się już tarczą nie posługiwał. Inną częścią 

uzbrojenia ułatwiającą umieszczenie znaku her­

bowego, a przynajmniej barw wyróżniają/ y. li 

rycerza okazał się hełm garnczkowy. Na minia­

turach / XIII w. widnieją takie hełmy złocone 

i malowane. Ich plaski szczyt by! doskonałą 

podstawą dla montowania lak /u -mych klejno­

tów, czyli plastycznych godeł zbliżonych do zna­

ku herbowego albo nawet z nim identycznych, 

często uzupełnionych różnymi efektownymi do­

datkami w postaci kit. pióropuszów, nawet ro­

gów. Dalszym elementem dekoracyjm m noszo­

nym na hełmie stały się labry. Wywodzą się 

one z chust, którymi europejscy krzyżowej 

ochraniali glov\ \ przed paląt ymi promieniami 

słońca w Azji .Niniejszej, Syrii lub Egipcie. 

Z czasem owe labr) zmienił) się u płat) tka­

nin) często ozdobnie wycinane, a z reguły 

utrzymane w barwach herbowych, czyli heral­

dycznych. 

Dobre orientowanie się w ogromnym bo­

gactwie znaków i barw herbowych wymagało 

gruntownej wiedzy. Posiadali ją specjalni urzęd­

nicy wojskowo-dworscy zwani heroldami. Wybit­

niejsi władcy, a nawet wybitniejsi rycerze utrzy­

mywali takich heroldów i korzystali z ich 

wiedzy niezbędnej nic tylko na polu walki, ale 

także w czasie licznych uroczystości dworskich. 

Dość szybko pojawiły się ilustrowane spisy her­

bów rycerstwa różnych krajów, czyli tak zwane 

background image

„role herbowe". Ani „rola", ani najlepsza nawel 

pamięć nie pomogłyby jednak heroldom, gdyby 

znaki i barwy herbowe dowolnie zmieniano lub 

stosoM.ino niekonsekwentnie. W rzeczywistości 

pi> wstępnym, dość długim zresztą okresu- prób, 

/mian i narastania tradycji Ściśle przestrzegano 

raz ustalonych zasad. Nie trzeba chyba przypo­

minać, że herb, i barwy władcy lub rodzin} 

panującej przekształcał) się z czasem w herb 

i barwy całego kraju. W ten sposób znak Ot la. 

którym zaczęli się posługiwać ntektórz) ksiąźę-

ta piastowsc) może już w końcu  X I I wieku. 

przetrwał do dziś jako godło Państwa Polskiego. 

Przechodząc do rozpatrzenia sytuacji istnie­

jącej w umawianym okresie na ziemiach polskich 

powinniśmy zdawać sobie sprawę, że kraj nasz 

był wówczas odległą prowincją położoną na naj­

dalszych krańcach Europy łacińskiej, z dala od 

przodujących ośrodków kulturowych skupionych 

n.i terenie Nadrenii. Francji, [talii. W tych 

warunkach nic d/iw ilol>\. gdyb) Polska wykazy­

wała w porównaniu z tymi ośrodkami opóźnie­

nia. nawet znaczne. Nie dziwiłoby też. gdyb) 

na naszym terenie wykształciły się różne formy 

lokalne uwzględniające obok dorobku Zachodu 

lakże i w zoi \ /ac/crpnięlc od wschodnich są­

siadów. Od Rusi, od ludów bałtyckich, od groź­

nych koczów ników stepu cura/jatyekiego. 

Dotychczasowe badania, co prawda dalekie 

jeszcze od zakończenia, wskazują, że wbrew ivm 

spod/iew aniom militaria Polski dzielnicowej 

mocno tkwią w ramach łacińskiego kręgu kul­

turowego. Nowości w zakresie broni i stroju 

rycerskiego trafiają do nas ze zwloką stosunkowe 

umiarkowaną. Obyczaje wojenne, taktyka kształ­

tują się zgodnie / zasadami ideologii rycerskiej. 

choć niewątpliwie w skali znacznie skromniejszej 

niż w przodujących wówczas krajach Zachodu. 

Nu- stwierdzamy wreszcie większych odrębności 

lokalnych, z jednym co prawda ciekawym wyjąt­

kiem, o którym za chwilę. Ikonografia, będąca 

75 

background image

głównym źródłem naszej wiedzy, ukazuje nam 

dzielnicowych książąt piastowskich ze schyłku 

XII i początku XIII w. w pancerzach i noga-

wicach pancernych, w długich szalach widne/- R

v

*Tn«wo / polowy XIII 

nych spod zbroi, w otwartych hełmach o dzwo-

 lza

s\ i>ii«\ pod U*goicn 

nic stożkowatym, przypłaszczonym od gór\ lub 

półkolistym. Na lewym ramieniu wielka tarcza 

trójkątna albo migdałowata. W prawej dłoni 

kopia lub włócznia z proporcem. Tak prezentują 

się między innymi na swych pieczęciach Mieszko 

Stary i Henryk Brodaty. 

Dopiero w latach 1230-1240 pojawiają się 

na pieczęciach polskich hełmy o płaskim szczy­

cie i rozbudowanych ściankach dzwonu, a tuż 

po nich pierwsze w pełni wykształcone hełmy 

garnczkowe. Opóźnienie wobec przodujących 

ośrodków mody rycerskiej na Zachodzie docho­

dzi w tym wypadku do niespełna półwiecza. 

Jednocześnie przyjmuje się stopniowo na 

naszych ziemiach zwyczaj noszeni;! ozdobnej sza­

ty na pancerzu, a nie pod nim. z tym że szala la. 

początkowo jeszcze długa, prawie do ziemi, około 

r. 1250 ulega skróceniu do kolan. Na biodrach 

rycerzy-książąt pojawia się ozdobny [AIS / mie­

czem dawniej ukryty pod pancernym kaftanem . 

a wielką, wydłużona tarczę zastępuje mała, trój­

kątnego ks/iałtu. Zaczątki godeł herbowych na 

tarczach spotykamy od początków XIII w., ale 

ostateczne ukształtowanie heraldyki polskiej przy­

pada na okres o sto lat późniejszy. W połowie 
XIII w. pojawiają się ozdobne końskie kropierze 

i klejnoty na hełmach, natomiast lalu\ wchodzą 

u nas w użycie dopiero w początku XIV w. 

Ciekawym uzupełnieniem zbroi, spotykanym 

dość często w naszej ikonografii poczynając od 

pierwszej polowy XIII w., jest dodatkowa IK bro­

na w postaci krótkiej kamizelki bez rękawów. 

pikowanej lub pokrytej żelaznymi łuskami. Ka­

mizelę taką noszono na tunice przykrywającej 

właściwy pancerz kolczy. 

Nie można jednak zapominać, że materiał 

76 

background image
background image

ikonograficzny, jakim dysponujemy, dotycz} 

przede wszystkim książąt dzielnicowych ora/ nie­

licznych najwybitniejszych przedstawicieli moż­

nowładztwa. Byłoby poważna m błędem sądzić, 

że ogól polskiego rycerstwa zbroił się i ubierał 

lak samo jak ci uprzywilejowani i najbogatsi 

jego reprezentanci. YVobc< wysokiego kosztu 

broni i ozdobnych szat nie każdy mógł nadąż\ć 

/a nakazami mody, nic każdy byl v\ sianie 

niezwłocznie korzystać / nowych zdobyczy tech­

niki. Ubożsi nadal używali zbroi dawniejszego 

typu, gorszych i mniej wygodnych niż nowoczes­

ne, ale mimo wszystko nieźle wypełniających 

swe zadania. W licznych szeregach rycerstwa 

nic brakło wreszcie i takich, którzy nie mogli 

sit; zdobyć na kompletne ciężkie uzbrojenie, 

nawet przestarzałego fasonu, którzy rezygnowali 

Z pancernych nogawic, zamiast hełmu okrywali 

głowę samym tylko kolczym kapturem, albo 

nawet zastępowali kolczy, czy też łuskowy pan­

cerz przeszywanie^. Tym łatwiej obywano się bez 

efektownych, ale zarazem kosztownych przystro-

jów, takich jak klejnoty i labry na hełmach lub 

końskie kropierze. Nie inaczej zresztą działo się 

i w innych krajach poza Polską. 

Obok tej rozmaitości spowodowanej przez 

nierówności społeczne i majątkowe obserwujemy 

w szeregach wojsk polskich  X I I I w. zróżnico­

wanie wywołane przez pogłębiające się odręb­

ności regionalne. Uwidacznia się to w stosunku 

do jednej tylko dzielnicy, ale uwidacznia w spo­

sób bardzo wyraźny. 

Aż do drugiej ćwierci  X I I I w. książęta 

mazowieccy ukazani na swoich pieczęciach nie 

różnią się bronią i strojem od swych krewnych 

z innych dzielnic Polski. Poczynając jednak od 

tego czasu pojawiają się poważne zmiany. Jeśli 

pominąć nieliczne wyjątki, na podobiznach 

władców Płocka, Czerska i Warszawy aż po 

schyłek XIV w. próżno szukać tak typowych 

składników zachodnioeuropejskiego rycerskiego 

7S 

background image

uzbrojenia, jak hełm garnezkow) / klejnotem 

i la bratni, wielka kopia z proporcem, trój­

kątna tarcza opatrzona godłem heraldycznym. 

Zamiast nich widzimy tradycyjny hcim otwar­

ty, lekka, włócznię i pawęż, c/yli tarczę 

w prz) Iili/eniii prostokątną, zaopatrzoną przy 

i\ m w charakterystyczną wypukłość biegnącą 

wzdłuż pionowej osi symetrii. Na pieczęciach 

pochodzących / XI\' w. dołącza się do tych 

szczegółów jeszcze i pancerz „Jamełkowy" /.bu­

dowany z płytek żelaznych, połączonych jedna 

/ drugą bez żadnego skórzanego lub tkanego 

podkładu. 

Bronioznawcy /wrócili uwagę, że tak wyek­

wipowani książęta, a zapewne i mniej dostojni 

rycerze z Mazowsza upodabniają się do swych 

sąsiadów z północy i wschodu, to /u." zy do 

Rusi. a także do Litwy, Jaćwierzy i Prusów. 

z którymi pozostawali w stałych i ścisłych sto­

sunkach lo wojennych, to przyjacielskich. Now­

sze badania potwierdzają te obserwacje. Osobli­

wości mazowieckie należy traktować jako wy­

mowny wynik usytuowania naszego kraju na 

pograniczu dwóch wielkich kręgów kulturowych: 

zachodnio- i wschodnioeuropejskiego. 

Mówiliśmy już. ze na terenie Polski zacho­

wały się nieliczne tylko oryginalne okazy rycer­

skiego uzbrojenia z omawianego okresu. Nie 

przetrwał ani jeden hełm, ani jeden pancerz. 

ani jedna tarcza. Wszystko, czym dysponują 

archeolodzy, lo kilkadziesiąt sztuk broni zaczep­

nej. głównie mieczów, spora seria ostróg, wśród 
których trafiają się srebrzone, << wyjątkowo nawet 

złocone, oraz trochę metalowych fragmentów 

rzędu końskiego. Pomijam) stosunkowo często 

znajdowane groty strzał wypuszczonych z luku 

i bełtów wyrzuconych z kuszy, ponieważ, jak 

już wiemy, bronią Lą posługiwali sie w bitwie 

nie rycerze, tylko lekkozbrojni jeździ y lub pie­

churzy. Wśród tych szczupłych zasobów znajduje 

się jednak jeden okaz. którego nie można po-

?.9 

background image

zostawić bez bodaj pobieżnego omówienia: 

„Szczerbiec". 

Koronacyjny mice/ Władysława I .nkietka 

i jego następców na tronie polskim przechowy­

wany jest dziś ze szczególnym pietyzmem 

w Skarbcu Wawelskim. Legenda wiąże go 

z Bolesławem Chrobrym, ale w rzcczywistoM i 

początkami swymi sięga on zapewne pierwszej 

polowy  X I I I w. Wśród kilku hipotez dotyczą­

cych jego pochodzenia najbardziej prawdo­

podobną wydaje się ta, która traktuje go jako 

własność Bolesława Konradowica, księcia mazo­

wieckiego i sandomierskiego, zmarłego w r. 1248. 

()w Bolesław był synem Konrada Mazowieckiego 

(niefortunnego protektora Krzyżaków), a rodzo­

nym stryjem Łokietka, co tłumaczyłoby, dla­

czego odnowiciel Królestw a Polskiego posłuży] 

się tym właśnie mieczem w trakcie swej ko­

ronacji w r. 1320. 

W obecnej postaci „Szczerbiec" nosi liczne 

ślady reperacji i przeróbek, którym podlega! 

w ciągu swych zmiennych, często dramatycz­

nych. a do dzisiaj jeszcze nie dość wyjaśnio­

nych dziejów. Pomimo tych śladów wawelski 

miecz może być słusznie uważan) nie tylko za 

jedną z najcenniejszych pamiątek narodowych. 

ale również za wyjątkowo piękny i ciekawy 

okaz ceremonialnej broni średniowiecznej, zwią­

zanej z pełnym rozkwitem epoki rycerstwa. 

background image

Jakuci w stal 

Mówiliśmy już, że dla rozwoju rycerskiego 

obyczaju wojennego podstawowe znaczenie mia­

ło przyjęcie tych samych, po części umownych 

zasad gry przez obie walczące ze sobą strony. 

Zetknięcie się z przeciwnikiem nic uznającym 

pstalonej konwencji prowadziło do zaskoczenia 

i kataslrofy. 

Pierwszym takim przeciwnikiem dla zachod­

nioeuropejskiego rycerstwa stali się muzułmanie 

walczący z inwazją krzyżowców. Jeżeli przy tej 

okazji nie doszło do ostateczności, to dlatego, 

że rycerska laklyka właśnie dopiero podczas 

wypraw krzyżowych przybierała swój ks/.iałi 

definitywny. Co więcej, niepohamowane męstwo 

„I ranków*", ich sprawność bojowa, ich skłonność 

do wielkodusznych uniesień (co prawda równie 

częstych jak akly barbarzyńskiego okrucieństwa 

i grubego egoizmu) zaimponowały wyznawcom 

Islamu. W rezultacie pierwotne różnice dzielące 

dwa światy uległy częściowemu zatarciu. Przy­

bysze z Europy niejednego nauczyli się w kra-

Mn h\< zbroja Imitowana 

Z gmbej u plecach blachy. 
abym ciftki byi na koniu 
jak krakowskie gmachy. 

Zbrnj.i Z.iwiszv 

background image

jach Lewantu. Odwrotnie, wojownicy arabscy 

i tureccy sporo przejęli od swych przeciwników 

noszących znak krzyża. Już w ciągu III krucjaty, 

a więc w lalach 1189 — 92, w czasie walk pod 

murami Akry, wystąpiły wyraźne objawy „łra-

ternizaeji" pomiędzy obiema stronami, zmagają­

cymi się zresztą z całą zaciekłością. W bitwie 

pod Jaffą Saladyn dostrzegł, ze pod szalejącym 

na czele swych wojsk Ryszardem Lwie Serce 

padł koń. Sułtan natychmiast przesłał angiel­

skiemu królowi dwa nowe wierzchowce, twier­

dząc. iż nie godzi się. aby tak wspaniały wład­

ca walczył pieszo. Nikt nie zaprzeczy, że był to 

gesi jak najbardziej zgodny z obyczajowością 

rycerską. 

Bez porównania gorzej wypadła konfrontacja 

z Mongołami. Odmienność kultur i sposobu 

walki była tu bardzo głęboka. Przybysze 

z Azji przeciwstawiali indywidualnemu męstwu 

i wyćwiczeniu zbiorową sprawność świetnie zgra­

nych i zdyscyplinowanych mas kawalerii. Silę 

uderzenia równoważyli zwinnością. Zaskoczenie, 

oskrzydlenie, pościg, skupienie przeważających 

sił w miejscu rozstrzygającym traktowali jako 

podstawę sztuki wojennej. Konsekwencje tego 

stanu rzeczy, tragiczne dla europejskiego rycer­

stwa, poznali aż naci 10 dobrze Polacy pod Tur-

skicm Wielkim, Chmielnikiem i Legnicą, a Węg­

rzy nad rzeką Sajo. 

Jednakże najgroźniejszym bodaj przeciwni­

kiem rycerzy europejskiego Zachodu okazali się 

ich właśni rodacy, reprezentujący masę pogar­

dzanych i lekceważonych plcbejów. 

Bardzo wcześnie królowie i książęta dostrze­

gli, że dla zgodnego z racją stanu prowadzenia 

wojny nie wystarczą hufce złożone z rycerskich 

lenników, bitne, ale niekarne, niezdolne do dłuż­

szego systematycznego wysiłku, mało sprawne 

i w zdobywaniu, i w obronie zamków, odgry­

wających tak ważną rolę w średniowiecznej 

sztuce wojennej. Trzeba było uciekać się cło 

82 

background image

zaciągania najemników, traktujących wojnę nic 

jak przywilej stanu, popis męstwa i najświet­

niejszą rozrywkę, lecz jak rzemiosło, które su­

miennie i umiejętnie uprawiane mogło dostar­

czyć jakich takich środków utrzymania. Najemni 

żołnierze rekrutowali się czasem spomiędzy ryce­

rzy, przeważnie jednak ich szeregi zapełniali 

zubożali mieszczanie, zrujnowani lub zbiegli chło­

pi i w ogóle wszelkiego rodzaju ludzie „luźni" 

żyjący na marginesie społeczeństwa średniowiecz­

nego. Swą „pracę" chcieli wykonywać jak naj­

szybciej i jak najmniejszym kosztem własnym. 

Nic mieli zamiaru tracić czasu na wielkoduszne, 

rycerskie maniery. Chętnie stosowali broń sku-

tecznic rażącą z dystansu: kuszę, wielki łuk, 

halabardę czy pikę osadzoną na długim drzewcu. 

Znakomitemu wyrobieniu bojowemu i komplet­

nej zbroi rycerzy przeciwstawiali zwartość szyku, 

koleżeńską solidarność i zaciętość, której źródeł 

można się niewątpliwie dopatrywać w silnych 

antagonizmach klasowych. Niechętnie brali jeń­

ców, bo nie liczyli na tradycyjny okup. 

Zasadniczą różnicę między stylem walki ry­

cerzy i najemników doskonale ilustruje epizod 

z bitwy pod Bouvines stoczonej w r. 1214 

między wojskami króla Francji Filipa Augusta 

a koaiicją złożoną z Niemców, Anglików oraz 

niektórych zbuntowanych przeciw swemu władcy 

francuskich feudałów. Oto jeden z tych ostat­

nich. Rcnald hrabia Boulogne. pada przytłoczo­

ny zabitym koniem. Naci powalonym rozpoczy­

nają spór rycerze z wojska królewskiego, każdy 

z nich rad by zgarnąć suty okup za cennego 

jeńca. Ale oto do obezwładnionego Renalda 

dopada pieszy najemnik „chłopiec ... imieniem 

Kommotus zrywa hrabiemu hclm, który byl 

mocny i wypróbowanej wartości, i zadaje mu 

nożem wielką ranę w głowę. Unosi następnie 

skraj pancerza, sądząc, że uda rnu się wbić 

nóż w brzuch leżącego. Ale nóż nie mógł zna­

leźć drogi do ciała z powodu kolczych noga-

83 

background image

wic,

 które były mocno połączone z pancerzem". 

Zaiste, bardzo to odlegle od kurtuazji obowiązu­

jącej między rycerzami! 

W ślad za oddziałami najemników pojawiają 

się wojska piesze tworzone na innej zasadzie, 

takie jak angielscy łucznicy rekrutowani wśród 

..\eomanow", czyli wolnych chłopów-dzierżaw­

ców, jak również z chlopów-górali złożona groź­

na piechota szwajcarska, jak milicje miast flan-

dryjskich i włoskich. Wszystkie te Formacje wła­

dające bronią skuteczną przeciw opancerzonej 

konnicy, wyróżniające się silnie wyrobionym 

poczuciem świadomości narodowej, a zwłasz­

cza klasowej, stają się potężną konkurencją dla 

armii rycerskich. Na polach bitew Europy pal­

ma pierwszeństwa zaczyna stopniowo przecho­

dzić znów w ręce piechoty. Przez kilka wieków 

przewaga „królowej broni" będzie się nieustan­

nie pogłębiać. Kawalerzystom uda się trwale 

powstrzymać ten proces dopiero wówczas, gdy 

technika obdarzy ich nowym udoskonalona ni 

rodzajem zbroi, w której będą się mogli schro­

nić wraz z koniem, a raczej z całym stadem 

koni. Mechanicznych. 

To paradoksalne na pozór twierdzenie staje 

się dość oczywistym, jeśli zważyć, że /. punktu 

widzenia historii sztuki wojennej czołg to po 

prostu rycerz (czyli dowódca) z pocztem (czyli 

załogą), który zastąpił żywe wierzchowce silni­

kiem, a indywidualne zbroje wspólną dla wszyst­

kich ochroną ze stalowych blach. 

Wróćmy jednak do odległej o 700 łat epo­

ki, w której zaskoczeni i zgorszeni rycerze Euro­

py łacińskiej podejmowali pierwsze próby spros­

tania sytuacji powstałej w związku z poja­

wieniem się na połach bitew sprawnej, dobrze 

uzbrojonej i pozbawionej skrupułów plebejskiej 

piechoty. Godne uwagi, że próby te zmierzały 

do tego samego rozwiązania, które zastosowano 

w XX w.: do zapewnienia ryecrzow

p

i ulepszonej 

zbroi zbudowanej ze sztywnych, żelaznych płyt. 

84 

background image

Dla ścisłości trzeba dodać, że żelazo nie 

było jedynym stosowanym tu materiałem. Nie­

małą rolę odgrywała skóra utwardzona (ttp. 

prze/ gotowanie w wosku), którą posługiwano 

się chętnie, bo była stosunkowo lekka i łat­

wiejsza do kształtowania niż metalowa blacha. 

Nie bez przyczyny część sztywnej zbroi chronią­

cą tułów nazywamy „kirysem", co wywodzi się 

od francuskiego „cuir", czyli „skóra". Jednak 

w miarę postępu techniki kuźniczej metal wy­

grywał konkurencję. Europejska zbroja płytowa 

ukształtowała się ostatecznie jako zbroja z płyt, 

czyli blach stalowych. 

Była rozwiązaniem na wskroś oryginalnym 

i budzącym głęboki podziw dla inwencji swoich 

konstruktorów i biegłości wykonawców. Zamyka­

ła wojownika w kombinacji łusek sztywnych. 

ale połączonych między sobą tak, iż nie lamo­

wały niezbędnej swobody ruchów, podobnie jak 

nie lamuje ich skorupa raka. Tradycja zbroi 

tego typu, sztywnej, a zarazem przylegającej 

do ciała, nie była zresztą na gruncie europej­

skim zupełną nowością. Poświadczają ją odkry­

cia z terenu Grecji, gdzie znano i stosowano 

takie rozwiązanie już w okresie mykeńskim i gdzie 

w okresie klasycznym używano kirysu „torso-

wego", naśladującego muskulaturę ludzkiego cia­

ła. Średniowiecze odeszło początkowo od tych 

wzorów pod wpływem Wschodu, który trakto­

wa! zbroję raczej jak odzież ochronną, mniej 

lub więcej luźną i elastyczną. 

Proces zastąpienia kolezcj plecionki lub pan­

cerza łuskowego ochroną z blachy przeciągnął 

się na dobre półtora stulecia. Na drugą poło­

wę, a może nawet na ostatnią ćwierć  X I I I w., 

przypadają pierwsze, nieśmiałe jeszcze próby 

zastosowania nowych rozwiązań. Wiek XIV to 

okres wielkich eksperymentów, intensywnego po­

szukiwania konstrukcji o najwyższych walorach 

użytkowych. Wreszcie w początku w. XV ukazuje 

się w pełni ukształtowana zbroja płytowa, aby 

85 

background image

po dalszych paru dziesiątkach lat osiągnąć szczyt 

swej doskonałości. 

Polska wkracza w len okres przemian jeszcze 

z pewnym opóźnieniem. Ale niebawem opóźnie­

nie zostaje nadrobione. Mamy podstawy, aby 

sądzić, że w zakresie ewolucji uzbrojenia i ubio­

ru rycerskiego kraj nasz doląe/.a do czołówki 

europejskiej już w rńągu drugiej polowy XIV 

w. Wiąże się to niewątpliwie z dobrze skąd­

inąd znanym przyspieszeniem tempa rozwoju, 

jakie wystąpiło na ziemiach polskich poczynając 

od drugiej ćwierci tegoż stulecia i jakie niebawem 

doprowadziło do znacznego zredukowania różnic 

miedzy monarchią ostatnich Piastów i pierwszych 

Jagiellonów a przodującymi w tym czasie ośrod­

kami świata łacińskiego. 

Niełatwo byłoby śledzić rozwój średniowiecz­

nej zbroi płytowej na podstawie zabytków zna­

nych nam w oryginale. Okazy z  X I V w.. 

nawet zachowane fragmentarycznie, należą do 

największych rzadkości. Dla w. XV sylnacja 

wyraźnie się poprawia, nic znaczy to jednak, 

abyśmy w badaniach także i nad tą epoką 

mogli zrezygnować z pomocy, jakiej dostarcza­

ją źródła ikonograficzne i pisane. 

Znaczna część oryginalnych okazów broni 

z  X I V - X V w. pochodzi z wykopalisk, wobec 

czego dotarła do nas w stanie zdefektowanym, 

typowym dla znalezisk archeologicznych. Tym 

cenniejsze s;\ egzemplarze, które przetrwały w do­

godniejszych warunkach. Jednakże, jak to już 

stwierdziliśmy poprzednio, w naszym zb> t często 

P

ustoszonym kraju ta właśnie kategoria zabyi-

ów niemal że nie istnieje. Dysponujemy na­

tomiast stosunkowo pokaźną ilością zasobów wy­

kopaliskowych. Na pierwsze miejsce wśród nich 

wysuwa się znane znalezisko z Siedlątkowa nad 

Wartą, gdzie między innymi natrafiono na frag­

ment) zbroi opatrzonej jedną z najstarszych. 

znanych w Europie marek płatnerskich. Ogrom­

ną wartość, także emocjonalną, posiada odkry-

Kyrcrz Wielmoża 

z rodu Leliwów 
/ polowy XIV w. 

(czasy Kazimił-r/a 

Wielkiego 
/a nim giermek 
i konny sirzelei -
kusznik 

86 

background image
background image

ty przypadkowo w Sandomierzu hełm ze zdo-

biącą go koroną, łączony z dużym prawdo­

podobieństwem z osobą Kazimierza Wielkiego. 

Ikonografię reprezentuje na naszym gruncie 

przede wszystkim znakomita rzeźba nagrobna, 

skupiająca się początkowo głównie na Śląsku 

i ukazująca zrazu (do pocz. w. XIV) postacie 

książąt-rycerzy okrytych zbroją kołczą tradycyj­

nego typu. Niebawem jednak na sarkofagach 

Piastów śląskich zaczynają się stopniowo poja­

wiać elementy coraz to bardziej udoskonalo­

nej zbroi płytowej, pozwalając nam na szcze­

gółowe śledzenie ewolucji uzbrojenia ochronnego 

\\ tym przełomowym okresie. W ciągu XIV w. 

do serii śląskiej dołączają się rzeźby nagrobne 

z innych dzielnie Polski. Na pierwszy plan 

wysuwa się tutaj Kraków, zwłaszcza ze swymi 

wspaniałymi sarkofagami królewskimi, ustawio­

nymi w wawelskiej katedrze. 

Oczywiście gromadząc źródła ikonograficz­

ne, informujące o uzbrojeniu  X I V - X V w., 

nie możemy ograniczać się do nagrobków. Waż­

nych danych dostarczają także wszelkie inne 

zabytki rzeźby architektonicznej i sakralnej, nie 

wyłączając oczywiście arcydzieł Wita Stwosza. 

Nie mniej istotne są też zabytki malarstwa 

miniaturowego, ściennego, a w XV w. głównie 

tablicowego. Na to właśnie stulecie przypada 

przecież w Polsce okres wspaniałego rozkwitu 

późnogotyckiej sztuki malarskiej. Twórczość ar­

tystów sprzed póitysiąca lat przekazała nam nie 

[\lko portretowe podobizny konkretnych, histo­

rycznych osobistości, lecz również wyobrażenia 

rycerskich patronów, świętych Jerzych, Micha­

łów , Florianów w niezliczonych wcieleniach uka­

zujących z reguły najdoskonalsze i najbardziej 

modne aktualnie osiągnięcia w zakresie uzbroje­

nia i ubioru wojennego. 

Dochodzą źródła pisane, coraz bogatsze 

w miarę postępu czasu. Dla przykładu przy­

pominamy tylko te szczególnie dla nas cenne. 

SS 

background image

jak dworskie rachunki z czasów Jadwigi i Ja­

giełły oraz rejestry popisowe wojsk zaciężnych 

i pospolitego ruszenia* odnoszące się zresztą do­

piero do schyłku XV stulecia. Te zapisy oraz 

wiele innych podobnych są ważne także i ze 

względu na zawarte w nich po raz pierwszy tak 

licznie polskie nazwy różnych rodzajów i części 

uzbrojenia. Ku przestrodze dzisiejszych badaczy 

warto jednak nadmienić, że autorzy z XIV 

i XV w. bynajmniej nie byli konsekwentni 

i dość często tę samą rzecz określali dworna 

różnymi terminami, albo też odwrotnie, len sam 

termin stosowali dla dwóch zupełnie różnych 

rzeczy. Próby ustalenia obowiązującej na dzień 

dzisiejszy terminologii historycznego uzbrojenia 

polskiego poprzez rekonstrukcję nomenklatury 

używanej przed wiekami nie rokują powodze­

nia. 

Budowę zbroi płytowej zaczęto od części 

zabezpieczających nogi i ramiona rycerza, szcze­

gólnie wrażliwe na kontuzje i złamania. Ukazują 

się zatem miseczkowate nakolanki i nałokcice, 

a u krotce po nich pręty i szyny chroniące 

golenie. Te części przywiązywane odpowiednio 

po wierzchu kolczych nogawic lub rękawów 

znane są z ikonografii zachodnioeuropejskiej 

z czasów po 1250. W Polsce spotykamy je 

po raz pierwszy na Śląsku w samym końcu 

X I I I w. Ich stopniowe udoskonalanie dopro­

wadziło do stworzenia w ciągu pierwszej poło­

wy XIV w. pełnej płytowej ochrony dolnych 

i górnych kończyn, zmontowanej z systemu 

przemyślnie ukształtowanych blach, połączonych 

między sobą za pomocą zawiasów, nitów i rze­

mieni ze sprzączkami. 

Stopy ukryto w trzewikach zbudowanych 

z pasków żelaznych spojonych ze sobą tak, iż 

tworzył)' całość jednolitą, a zarazem giętką. Na 

dłoniach pojawiły się rękawice z żelazmch pły­

tek nitowanych na skórzanym podkładzie. 

Szczególne problemy nastręczało skonstru-

89 

background image

owanic płytowej ochrony tułowia, niewątpliwie 

ze względu na trudności związane z wykuciem 

odpowiednio dużych blach. Radzono więc sobie 

zrazu montując napierśnik i naplecznik z po­

ziomo zestawionych pasów żelaznych przynito-

wanych od spodu do pokrycia sporządzonego 

ze skóry lub mocnej tkaniny. Punkiem wyjścia 

takiej konstrukcji były niewątpliwie owe kami­

zele pancerne noszone na kolczudze i na tunice 

w ciągu  X I I I w., a dobrze znane także i z iko­

nografii polskiej. 

Jednakże już w ciągu drugiej ćwierci XIV 

w. wystąpiła stale pogłębiając;) się tendencja 

do scalania pasów napierśnika w coraz to wię­

ksze płyty. Doprowadziło to do skonstruowania 

około polowy stulecia kirysów zaopatrzonych w so­

lidną płytę napierśną, jednolitą lub zbudowaną 

z kilku płyt mniejszych, sztywno ze sobą spo­

jonych. Od dołu kirys przedłużony był tzw. 

fartuchem, kryjącym brzuch i biodra rycerza, 

a złożonym z obręczowatych folg zachodzących 

na siebie dachówkowato i połączonych ruchomo, 

co zapewniało mu stosunkowo znaczną elastycz­

ność. Całość nadal nitowano od spodu do moc­

nego pokrycia z barwnej skóry lub tkaniny, 

stąd kirys lego rodzaju nazywamy kirysem kry­

tym. Jego sylwetka zmieniała się nic bez związ­

ku ze zmiennymi nakazami mody cywilnej. 

W drugiej polowie XIV w. ustalił się kii\s 

obcisły, z wyraźnym wcięciem w pasie i cha­

rakterystycznym, „bombiasto" wydętym napier­

śnikiem. 

Przez długi czas pod krytym kirysem i pod 

płytowymi ochronami kończyn noszono po stare­

mu tradycyjną kolczugę, a także pikowaną sza­

tę spodnią. W ogóle różnorodność kombinacji 

płyl stalowych, utwardzonych skórzanych CZY 

nawet fiszbinowych z kolczą plecionką, watów-

ką, pancerzem łuskowym i lamelkowym była 

u tej epoce eksperymentu ogromna. 

Równie istotnym przemianom podlegał 

90 

background image

hełm. Już w  X I I I w. dostrzeżono słabe strony 

hełmu garnczkowego: wielki ciężar, ogranicze­

nie pola obserwacji, utrudnienie oddychania, 

nieświetną w gruncie rzeczy odporność na ciosy 

miecza i topora, Coraz częściej zastopowano 

fto

 w warunkach wojennych bądź to kapali-

nem, czyli otwartym hełmem o kształcie kape­

lusza z dość dużym rondem, bądź to samym 

kapturem kolczym. Ten osiami uzupełniano ma­

łym. pólkulistym hełmem, który niekiedy pozosta­

wiano także i pod wielkim hełmem garnczko-

wym. Z początkiem XIV w. ów mały hełm, 

zwany po polsku łebka, powiększono, nadając 

rnu kształt bardziej stożkowaty, a zarazem prze­

dłużając boki i tyl dzwonu. Do dolnej krawędzi 

łebki dołączono, niewątpliwie pod wpływem 

Wschodu, czepiec kolczy, stosując prz\ lym no­

wy, bardzo pomysłowy sposób jego zawiesza­

nia. W efekcie powstała konstrukcja o wielkich 

zaletach praktycznych, dobrze chroniąca nie tyl­

ko głowę, lecz również kark i szyję rycerza, 

a zarazem lekka i stosunkowo przewiewna. Jed­

nocześnie starano się ulepszyć hełm garnczkowy 

zaopatrując go w kopulasto wysklcpiony szczyt 

oraz przedłużając jego ścianki lak, by opiera­

jąc się na ramionach rycerza odciążały głowę. 

Wszystko to nie mogło jednak zrównoważyć 

zalet łebki. Ona też stała się ochroną głowy 

przeważającą w warunkach bojowych. Hełm 

garnczkowy coraz wyraźniej spadał do roli atry­

butu używanego głównie w trakcie różnych 

uroczystych ceremonii. Prezentował się zresztą 

coraz bardziej efektownie dzięki zdobiącym go 

i stale wzbogacanym upiększeniom w postaci 

klejnotów i labrów. Zwłaszcza klejnoty z  X I V -

XV w. swą oryginalnością (czasem graniczy 

ona z groteską!) budzą podziw dla niezwykłej 

inwencji średniowiecznych artystów, ale też i dla 

mentalności rycerzy, którzy decydowali się na 

noszenie tych przedziwnych konstrukcji w imię 

dogodzenia rodowej lub osobistej ambicji. 

'.U 

background image

Łebka pozostawiała twarz bez ochrony. Za-

pobieżono temu stosując ruchomy nosal, najczęś­

ciej w kształcie wydłużonego trójkąta. Początko­

wo zaczepiano go jednym końcem na haczyku 

umieszczonym z przodu dzwonu hełmowego. 

podczas gdy drugi koniec łączył się z kolczą 

plecionką czepca. Następnie zamiast haczyka 

zamontowano na dzwonie zawias, umożliwiający 

podnoszenie i opuszczenie nosala. Nieba wem 

sam nosal poszerzono i wysklepiono, przekształ­

cając go w zasłonę kryjącą całą twarz i oczy­

wiście zaopatrzoną w szparę wzrokową oraz 

otwory wentylacyjne. 

\V ten sposób łebka zmieniła się w pry­

mitywną jeszcze przyłbicę. Właśnie „przyłbicę", 

bo trzeba tu z naciskiem podkreślić, że wbrew 

potocznemu a błędnemu zwyczajowi lą nazwą 

określamy hełm z ruchomą zasłoną, a nie samą 

tylko zasłonę. 

Pod koniec XIV w. rozpowszechniły się 

przyłbice z zasłoną wyciągniętą ku przodowi 

w lesz tał I ostrego dziobu lub ryja. Zwano je 

z niemiecka „Hundsgugel", co zwykle tłumaczy­

my po polsku jako ..psi pysk". Jednocześnie 

pojedynczy zawias czołowy zastąpiono para. sy­

metrycznie umieszczonych zawiasów skronio­

wych. 

Na wiek XIV przypada również okres szcze­

gólnie bujnego rozwoju ozdobnych szat noszo­

nych na zbroi. Znamy eah szereg odmian od 

luźnej, faldzistej sukni zwanej z francuska „houp-

pclandc" poprzez watowany „pourpoint". czyli 

niemiecki „wams", a/, do obcisłego „leninera". 

Niektóre z tych szat okrywały zbroję tak dokład­

nie, że trzeba się jej pod nimi domyślać. Stwa­

rza to poważne trudności przy studiowaniu 

źródeł ikonograficznych. 

Nieodzownym uzupełnieniem szat był pas 

rycerski, często wykonany z ciężkich metalowych 

ogniw, a zawsze bogato zdobiony. Zgodnie 

z ówczesnymi nakazami mody przyjął się zwy-

<)L' 

background image

czaj noszenia tego pasa bardzo nisko, na bio­

drach, 

Dobierając kolor szat starano się, przy­

najmniej w zasadzie, zachować reguły heraldyki. 

tO znaczy uwzględniać takie barwy, jakie wid­

niały na herbowej tarczy rycerza. Często sto­

sowano tkaniny haftowane lub malowane w od­

powiednie motywy herbowe. Ponieważ z czasem 

wykształciły się zestawy barw heraldycznych 

szczególnie typowe dla poszczególnych krajów 

:\v Polsce: czerwień z bielą i błękit z bielą), 

konsekwentne stosowanie w stroju rycerzy kolo­

rów herbowych mogło doprowadzić do pewnego 

ujednolicenia wyglądu całej armii. Nie ulega 

jednak wątpliwości, że stały temu na przeszko­

dzie warunki praktyczne, sprzyjające utrzyma­

niu wielkiej różnorodności broni i ubioru wszy­

stkich kombatantów. 

Częścią uzbrojenia rycerskiego odgrywającą 

szczególną rolę w eksponowaniu godeł heraldycz­

nych pozostawała tarcza. W w.  X I V była ona 

przeważnie nadal trójkątna, ale coraz częściej 

pojawiały się okazy u dołu zaokrąglone, a tak­

że okazy o kształcie screowaiym, elipsoidalnym 

lub nieregularnie czworobocznym. Zaopatrywano 

je w charakterystyczne wycięcie dla oparcia 

kopii oraz w skomplikowany system pętlic rze­

miennych, zapewniający utrzymanie tarczy w po­

łożeniu najdogodniejszym dla wojownika. Prak­

tyczna rola tarczy zmniejszała się zresztą w mia­

rę rozwoju zbroi płytowej. W w. XV tarcza 

rycerska znika z pól bitewnych, zachowując 

jednak znaczenie podczas turniejów i uroczys-

lości. Utrwala się też ostatecznie jej pozycja 

jako podstawowego elemeniu heraldycznego. 

\

 lepszonej zbroi starano się przeciwstawić 

ulepszony miecz, przy czym starania te poszły 

w dwóch odmiennych kierunkach. W Europie 

południowo-zachodniej, w krajach romańskich 

przeważyła tendencja przekształcenia miecza 

w broń zdalną przede wszystkim do kłucia, 

93 

background image

o krótkiej, jednoręcznej rękojeści i sztywnej. 

kończystej. wici obocznej w przekroju głowni. 

W Niemczech i Skandynawii, a lak/e w Polsce. 

Czechach i na Węgrzech obrano inną drogę. 

Traktując po staremu miecz jako broń sieczną, 

wydatnie zwiększono jego rozmiary i wagę. 

zwiększając tym samym silę zadawanych nim 

ciosów. Te „wielkie miecze" (bo tak je nazywa­

no) zaopatrywano w dwuręczną rękojeść o cięż­

kiej. przeważnie dyskoidalnej głowicy, niezbędnej 

dla należytego „wyważenia" broni. Pod koniec 

X I V v\. zdecydowano się na rozwiązanie kom­

promisowe w postaci wielkiego miecza o głowni 

masywnej, sześciobocznej w przekroju, zdatnej 

do Kłucia, ale i do cięcia, oprawionej w dwu­

ręczną rękojeść zaopatrzoną w głowicę o wydłu­

żonym, kielichowatym kształcie, 

Warto nadmienić, że w pierwszej połowie 

X I \ w. obok tradycyjnego miecza w dość 

znac/nvm stopniu rozpowszechnił się jednosiecz-

ny. zakrzywiona Lasak, znany zresztą już w stu­

leciu poprzednim. Wbrew sądom niektórych 

Inonioznawców nie była to wyłącznie broń ple-

bejska. skoro walczy! nią sam cesarz Otto IV 

we wspomnianej już bitwie pod Bouvicnes w r. 

1241. Dla nas rzecz jest o tyle interesująca, że 

taką właśnie jednosieczną broń ma u boku Wła­

dysław Łokietek na swym wawelskim nagrobku. 

Niestety nagrobek ten ulegał gruntownym prze­

róbkom i nie bardzo wiemy, jaki był jego pier­

wotny wygląd. 

Nieodzownym uzupełnieniem miecza, no­

szonego przy lewym boku. stal się puginał, 

noszony przy boku prawym. Znany już w po­

przednim okresie, doszedł on do wielkiego zna­

czenia właśnie w związku z rozwojem zbroi 

płytowej. W bezpośrednim zwarciu był bronią 

groźną i skuteczną. Służył też do skracania 

cierpień konającym, skąd zapewne wzięła się 

jego popularna łacińska nazwa „miscrieordia", 

czyli „miłosierdzie". 

U4 

background image

Około połowy  X l v w. rozpowszechnił się 

zwyczaj przyczepiania do głowic miecza i pu­

ginału łańcuszków zamocowanych na napierś-

nej płycie krytego kirysu. Czasem dodawano 

jeszcze i trzeci łańcuszek dla zabezpieczenia 

hełmu garnczkowego. Było to rozwiązanie prak­

tyczne tylko z pozoru, bo łańcuszki plącząc się 

między sobą musiały przyczyniać niemało klo­

pom swemu użytkownikowi. Zrezygnowano z nich 

dosyć szybko. 

Kopia uległa niewielkim zmianom, sprowa­

dzającym się głównie do wzmocnienia, a tym 

samym pogrubienia jej drzewca. Aby zrówno­

ważyć jego ciężar, wykorzystywano nie tylko 

wyciętą krawędź tarczy, lecz również specjal­

ny hak sztywny lub składany, przytwierdzona 

z prawej strony napierśnika. 

Uzupełnieniem tradycyjnej broni zaczepnej 

rycerza, ważnym wobec konieczności przełamy­

wania ochron płytowych, stały się teraz toporki, 

czekany, puginały i buzdygany bojowe. 

Konie wybitniejszych wojowników okrywano 

jak poprzednio okazałymi kropierzami, często 

zaopatrzonymi w godła heraldyczne. Obok fun­

kcji dekoracyjnych kropierz spełnia! też rolę 

ochrony, jeśli go podwalowano lub podszyto 

kolezą plecionką. Siodło nadal zapewnić musiało 

rycerzowi pewny i mocny dosiad, a potężny 

rńunsztuk i wielkie ostrogi o gwiaździstym, wielo-

promiennym bodźcu były niezbędne dla po­

wodowania coraz silniejszych i bardziej rosłych 

bojowych ogierów. 

Rycerz z  X I V stulecia w pełnym wojen-

n\m rynsztunku stanowił zjawisko zdumiewa-

jące, nie mające sobie równego na przestrze­

ni wiciu wieków. Siedząc na ogromnym wierz­

chowcu i w wysokim siodle przybierał roz­

miary nadludzkie, zwiększone jeszcze przez klej­

not wznoszący się na kopulastym szczycie garn­

czkowego hełmu. Powierzchnia tarczy, labry, 

szaty jeźdźca i kropierz konia mieniły się tę-

05 

background image

czą heraldycznych kolorów. Połyskiwała pozłota 

na pasie i ostrogach, a często też na nalok-

cicach. naramiennikach i nakołankach, podczas 

gdy pozostałe, odsłonięte części płytowej zbroi 

lśniły blaskiem stali. Nad tym wszystkim ster­

cza! w górę błyszczący grol kopii osadzony na 

długim, barwiście malowanym drzewcu. 

Odtwarzając w naszej wyobraźni tę wspa­

niała. wizję, nic możemy jednak zapominać, ze 

tak efektowne sylwetki pojawiały się przede wszy­

stkim w turniejowych szrankach lub podczas 

uroczystych ceremonii. Rzeczywistość bojowa 

bywała znacznie skromniejsza, a zarazem bardziej 

praktyczna, zgodnie z niezmiennie obowiązujący­

mi surowymi nakazami wojny. Zresztą raz jesz­

cze warto przypomnieć, że podziały społeczne 

i mająlkowe z jednej, a wysoka cena broni 

z drugiej strony prowadziły do głębokiego zróż­

nicowania w obrębie armii rycerskiej i ograni­

czały liczbę pełnozbrojnych jeźdźców w jej sze­

regach. Na gruncie polskim doskonałą ilustracją 

lego stanu rzeczy są miniatury /. Legendy ślis­

kiej

 wyobrażające bitwę pod Legnicą. Bitwę, jak 

wiadomo, stoczono w r. 1241, ale miniatury po­

wstały w r. 1353 i zgodnie z panującą w śred­

niowieczu konwencją przedstawiają rzeczywistość 

XIV-wieczną. W szeregach wojsk polskich może­

my tu wyróżnić trzy odmienne kategorie wojow­

ników. Do pierwszej należą książę Henryk wraz 

z grupą najwybitniejszych wielmożów; walczą 

w hełmach garnczkowych z klejnotami, w barw­

nych szatach na zbroi, z herbami na trójkątnych 

tarczach, z długią kopią w dłoni. Siedzą na 

koniach okrytych fałdzistymi kropierzami. Obok 

nich występują ugrupowani przeważnie na dru­

gim planie jeźdźcy, których można uznać za 

giermków lub za przedstawicieli drobnego, słu­

żebnego rycerstwa. 1 oni dosiadają koni w kro­

pierzach, mają herby na tarczach i zbroje okryte 

tunikami, ale nie używają kopii, a zamiast heł­

mów garnczkowych noszą otwarte łebki. Jeden 

96 

background image

z nich, towarzyszący Henrykowi Pobożnemu. 

piastuje chorągiew, drugi drewnianą buławę, 

będącą w tym wypadku zapewne symbolem 

władzy książęcej. Trzecia grupa to plebcjska pie­

chota, pozbawiona helrnów i pancerzy, a uzbro­

jona w owalne tarcze oraz w różnorodną broń 

drzewcową i obuchową. Błędem byłoby w ten 

właśnie sposób wyobrażać sobie śląskich i mało­

polskich wojowników w trakcie tragicznych zma­

gań na Legnickim Polu. ale / dużą dozą prawdo­

podobieństwa można przyjąć, że tak mniej więcej 

przedstawiało się wojsko Łokietka w bitwie pod 

Plowcami w r. 1331. 

Początek w. XV przyniósł zakończenie pro­

cesu formowania pełnej zbroi płytowej, w czym 

główną rolę odegrały pracownic miast północno-

wloskich z Mediolanem na czele. Jednocześnie, 

jakby dla podkreśleni;! znakomitego poziomu ob­

róbki metalu, jaki osiągnęło europejskie rzemio­

sło płaineiskie, rozpowszechniał się nowy styl 

w kształtowaniu sylwetki rycerza, polegający na 

rezygnacji z okrywających zbroję szal i ukazaniu 

lśniącej powierzchni polerowanej stali. 

Zbroja północnow łoskie^ó typu, nos/ona 

i kopiowana w całej ówczesnej Fairopie. wyróż­

niała się swoistą płynnością linii i eksponowaniem 

szerokich, gładkich płaszczyzn, zgodnie z gustem 

rozkwitającego na południe od Alp wczesnego 

renesansu. Jej szczególną właściwością była po­

nadto charakterystyczna asyjnetryczność, z bie­

giem czasu' coraz konsekwentniej uwidaczniana. 

Lcw\ naręc/ak (<zyli ochrona ramienia, łokcia 

i przedramienia) hyl silniej rozbudowany i wy­

kuty z grubszej blachy niż prawy. Zapewniało to 

lepszą ochronę lewej polowy ciała, która bardziej 

od prawej wystawiona była na ciosy przeciwnika. 

zwłaszcza gdy /rezygnowano z chroniącej ją po­

przednio tarczy. Do zbroi włoskiej stosowano za­

zwyczaj trzewiki z kolczej plecionki, a krótki, 

tr/yfolgowy fartuch przedłużano, zawieszając 

przy nim taszki, czyli płyty chroniące górną par-

97 

background image

lic uda. Pod spód wkładano starym zwyczajem 

kolczugę. 

Przyłbicę z zasłoną w kształcie „psiego pys­

ka" zastąpiono niebawem nową odmianą zwana 

„armet" o zaokrąglonej sylwetce oraz doskonale Ry< 

rozwiązanym systemie ochrony twarzy i boków fezs 

głowy. Jednocześnie wielką popularnością cieszył 

się hełm otwarty, zwany „saladą" a powstały 

zapewne przez ulepszenie dawnej łebki. Ulepsze­

nie to polegało na rozbudowaniu bocznych partii 

dzwonu, tak aby częściowo chroni!) I warz, 

W niektórych wypadkach wykorzystywano przy 

lym dawne wzory grecko-rzymskie skwapliwie 

studiowane przez przedstawicieli włoskiego rene­

sansu. Z czasem salada przekształciła się w hełm 

półzamknięty, zaopatrzony w krótką zasłonę, kry­

jącą górną połowę twarzy. 

Mimo przewagi wzorów włoskich, w niektó­

rych regionach Europy wykształcały się lokalne 

formy zbroi lub przynajmniej jej części, takie jak 

np. Fartuch znacznie dłuższy od włoskiego i oby­

wający się w związku z tym bez taszek. W Niem­

czech regionalizm przejawiał się także dłużej 

niż w innych krajach utrzymującą się skłonno­

ścią do okrywania zbroi płytowej ozdobną szatą 

zwierzchnią, W drugiej ćwierci XV* w. niemieccy 

płatnerze lansowali tak zwany napierśnik skrzyń-

i owy, zaopatrzony w wyraźny, poprzecznie usy­

tuowany załom. Ponadto rozpowszechniał się tam 

zwyczaj zdobienia górnej części napierśnika żłob­

kami pionowymi lub rozchodzącymi się wachla-

rzowalo. 

Jednakże dopiero w drugiej polowie stulecia 

poludniowoniemicckic ośrodki płatnerskie w No­

rymberdze, Insbrueku, a zwłaszcza w Augsburgu, 

wypracowały lyp zbroi, który popularnością do­

równał wzorom włoskim i przeszedł do historii 

uzbrojenia pod nazwą zbroi „gotyckiej". Nazwa 

la jest o tyle trafna, że istotnie mamy tu do 

czynienia niejako z syntezą cech charakterystycz­

nych dla późnego stylu gotyckiego. W swych 

98 

background image
background image

najpiękniejszych egzemplarzach zbroje „gotyc­

kie /wracają uwagę wytworną smukłością linii, 

trochę udziwnionych przez bardzo krótki stan, 

silne wcięcia w pasie, manierystycznie rozbudo­

wane kanciaste naramienniki i nalokcicc, a tak­

że przez niezwykle długie nosy płytowych trze­

wików. Gładkim płaszczyznom zbroi włoskiej 

przeciwstawia zbroja „gotycka'" powierzchnię bo-

galo zdobioną wąskimi, promieniście rozchodzą­

cymi się żłobkami. Dekoracyjny efekt całości 

podkreślony jesl kontrastem między jasną barwą 

stali a mosiężnymi oblamowaniami niektórych 

blach. 

Hełmem stanowiącym komplet ze zbroją 

„gotycką" jesl z reguły salada zachodząca głębo­

ko na twarz i zaopatrzona wobec tego w szparę 

wzrokową. Posiada ona ponadto długi, z kilku 

folg złożony nakarczek. Dolną część twarzy 

rycerza zabezpieczono podbródkiem, przytwier­

dzonym do napierśnika zbroi. Ta piękna i celowa 

odmiana hełmu doczekała się ciekawego zastoso­

wania w XX w. Uznana za formę „czysto 

niemiecką" „eeht deutsch", posłużyła jako 
wzór dla opracowania przepisowego „Stahl-

hclmu". hełmu polowego armii niemieckiej, któ­

rego kanciasta sylwetka stała się na całym świecie 

złowrogim symbolem pruskiego i hitlerowskiego 

militaryzmu, 

Dotychczasowe, niekompletne jeszcze bada­

nia pozwalają przyjąć, że — zgodnie zresztą 

z geograficznym położeniem naszego kraju 

zbroje typu niemieckiego, w tym także „gotyc­

kie", cieszyły się w Polsce dużym powodzeniem. 

Żadna nie zachowała się u nas w oryginale*. 

Pozostawił) za to liczne ślady w ikonografii, 

w

 tym także w znakomitej twórczości Wita 

Stwosza. 

Miecze w w. XV po/oslaly najczęściej bro­

nią uniwersalną, przystosowaną przede wszyst-

zdatną leż do zadawania 

kin 

1  ( l o 

ki 

lit ia 

ale 

rięć. Zachowując znaczne rozmiary i przeważnie 

* W lalach 1976-1177 na Kamto 

M S|>vikmvii uch pod /.;tiorcm 

odkryło niezwykle buen-sującc, 

choć bardzo zlr zachowane., 

pozostałości zbroi płytowych, 

w tym niewątpliwie fragmenty 

jednej, .1 iiin/.r nawet dwóch 

zbroi „gotyckich". 

100 

background image

długie, dwuręczne rękojeści, nabrały wytwornej 

„gotyckiej" smukłośei. W Polsce znamy je głów­

nie z ikonografii, ilość egzemplarzy z tej epoki 

zachowanych w oryginale jest niezwykle mała. 

Za tym cenniejsze znalezisko wypada uznać 

miecz odkryty w niedawno otwartym sarkofagu 

Kazimierza Jagiellończyka. Głownia królewskiej 

broni uległa niestety niemal całkowitemu znisz­

czeniu. Lekko esowatc wygięcie jelca zapowiada 

już nadejście nowej epoki w dziejach europejskiej 

broni siecznej. 

W końcu, a może już w drugiej polowie 

W wieku coraz większym wzięciem cieszyła 

się w Polsce szabla, lżejsza od miecza i bar­

dziej poręczna, a nie mniej skuteczna w działa­

niu. Ta broń przenikająca do Europy za pośred­

nictwem krajów kontaktujących się stale z Tur­

kami, w naszym wypadku głównie za pośred­

nictwem Węgier, służyła wprawdzie przede 

wszystkim lekkozbrojnym jeźdźcom, piechocie 

i w ogóle raczej wojów nikom plebejskiego po­

chodzenia. Jednakże nawet rycerze posługujący 

się na wojnie mieczem, chętnie zadowalali się 

szablą w podróży, na polowaniu, w czasie 

zjazdów i świąt, wszędzie tam gdzie występowa­

no bez zbroi, a chciano mieć jakąś poręczną 

broń u boku. W r. 1503 w Krakowie stwier­

dzano, że nikt nie chce kupować mieczów, 

wszyscy wolą szablę. Ten sian rzeczy musiał 

być rezultatem tendencji narastających od kilku­

nastu, jeśli nie kilkudziesięciu lal. 

Kopie, a także puginały, czekany i buzdy­

gany bojowe zachowały swoje znaczenie. 

Wprowadzenie płytowej „białej" (tzn. odsło­

niętej) zbroi rycerskiej nie pozostało bez wpływu 

na wyposażenie konia bojowego. Zaniechano 

używania na wojnie kropierzy pozostawiając je 

dla turniejów i parad. Skonstruowano natomiast 

płytową zbroję końską, zwaną u nas ladrami 

lub ladrowanicm. której styl odpowiadał ściśle 

stylowi zbroi rycerskich. W Polsce używano 

101 

background image

lachów bardzo rzadko. W pochodzącym z r. 1471 

rejestrze popisowym ciężkiej roty zaciężncj, do-

Wddzonej przez Andrzeja Rokossowskiego, na 95 

koni jeden tylko, i to w poczcie samego rot­

mistrza, wymieniony jest jako ..ladrowany". 

A przecież zawodowy żołnierz zaciężns stawał 

na wojnę na pewno lepiej wyposażony niż 

szlachta z pospolitego mszenia, która w tym 

< /asie szybko przekształcała się ze stanu rycer­

skiego w ziemiański i bardziej już dbała o swe 

folwarki niż o zbroje i konie bojowe. 

Używane w Polsce siodła rycerskie z XV w, 

znamy tylko z ikonografii. Przetrwały natomiast 

w oryginale niektóre metalowe części rzędu 

końskiego, a także ostrogi. Na szczególną uwagę 

wśród tych ostatnich zasługuje wspaniale zacho­

wana para znajdująca się dziś w zbiorach wie­

deńskich i łączona z Kazimierzem Jagiellończy­

kiem. Wykonane z, cyzelowanej stali, noszą te 

ostrogi monogram ,,K" pod koroną oraz ażuro­

wy napis: POMNY NA MF.Y MA MYLĄ 

WYKRNA PANY". Uchodzą za prezent ofiaro­

wany Kazimierzowi przez żonę Elżbietę Raku-

szankę, a wykonany w Czechach, gdzie spotyka 

się okazy bardzo podobne. Napis zdaniem filo­

logów niczego tu nie wyjaśni, ponieważ wobec 

nie ustalonej w średniowieczu ortografii może byc 

równie dobrze próbką czeskiego, jak i polskiego 

języka. Jego treść bywa łączona z kultem Maryj­

nym. ale słuszność mają chyba raczej ci, któiv\ 

widzą tu całkiem świeckie wezwanie miłosne. 

jakże zgodne z zasadami rycerskiej kurtuazji. 

Wyspecjalizowana produkcja rycerskiego 

uzbrojenia to niezwykle ciekawy, ale i złożony 

problem, którego nie możemy lu szerzej oma­

wiać. Ograniczymy się tylko do przypomnienia, 

że w w.  \ 1 Y i XV produkcja ta skupia się 

w ramach miejskich organizacji cechowych. Broń 

sieczną produkują miecznicy, wykończający pół­

fabrykaty kute masowo przez kowali i czasem 

obrabiane z grubsza przez szlifierzy. Kolczug 

102 

background image

Pełna zbroja płytowa 

I, hclm (tu pr/\llma ; 2. dzwon hclinn; 3. zasłona: 4. szpara wzrokowa; 5. nakarczek; 

ti. obojczyk; 7. naramiennik: fi. tarr/ka opachowa; 9. napierśnik: 10. fartuch: 

II. naplci/nik; 12. narcczak; 13. opailia; 11. naloknni: 15, zarckawic; 16. i*<,'kauit .i; 
17 ochrona nogi; IK. i.is/.ka: 19. nabiodrck; 20. nakołamk; 21. naRolcnu-a; 22. trzewik 

103 

background image

i pancerzy łuskowych łub łamelkowych dostar­

czają* pancernicy. Wreszcie wyrób zbroi płyto­

wych to domena płatnerzy. Wszyscy ci specjaliści 

często opatrują swoje wyroby markami warsz­

tatowymi, gwarantującymi należytą jakość. Mar­

ki mieczników mimo licznych badań nic są 

jeszcze poznane dostatecznie. Więcej wiemy 

0 markach płatnerzy, dzięki którym możemy 

zidentyfikować wyroby najsłynniejszych mist­

rzów, jakimi byli przedstawiciele rodziny 

Missaglia w Mediolanie i Ilclmschmicdowie 

z Augsburga. Na ogól marki włoskie składają. 

się z inicjałów, podczas gdy mistrzowie niemiec­

cy opatrywali swe dzieła symbolami heraldycz­

nymi. W ivch warunkach zupełnym unikatem, 

i to w skali światowej, jest marka wybita trzykrot­

nie na wspomnianych już szczątkach zbroi 

z Siedlątkowa, znalezionych w kuźni drobnego 

rycerskiego gródka, spalonego zapewne w latach 

1382—1385 w czasie toczonej wówczas w Wiel­

kopolsce wojny domowej. Marka siedlątkowska 

daje się odcyfrować jako wyraz „Nieehols". 

będący jedną ze średniowiecznych wersji imienia 

Mikołaj. Trudno się powstrzymać od przypom­

nienia, że najstarszy imiennie znany płatnerz 

krakowski zapisany jest pod r. 1375 jako Niczko 

(= Mikołaj) Koppernik... 

Wyprodukowanie pełnej zbroi płytowej wy­

magało wielkiej umicjętnośt i. ałe przywdzianie 

jej też nie należało do rzeczy łatwych! Rycerz 

nie mógł się przy tym obyć bez pomocy giermka 

dobrze obeznanego ze swymi obowiązkami. An­

gielski tekst z XV w. tak oto opisuje czynności, 

jakie musia! wykonać giermek ubierający swego Rycerz kopijnik 

rycerza w zbroję do bitwy lub turnieju: po- na tudrowanym koniu 

winieneś najpierw nałożyć mu żelazne trzewiki 

i przymocować je do jego obuwia. Następnie 

nagolcnicc i nabiodrki: następnie fartuch; na­

stępnie kirys, zarękawla i opachy; potem ręka­

wice; potem powinieneś zawiesić puginał przy 

jego prawym boku, narzucić na niego jego luni-

/. (truffici polowy XV 

i/asy Kazimierza 

Jagiellończyka 

At nim konni 

strzelcy 

— kusznicy 

w , 

104 

background image
background image

kę herbową, włożyć hclm na jego głowę. który 

to hełm winien być przymocowany do zbroi 

/ pomocą klamerek i sprzączek, ;i następnie 

dać mu do ręki jego długi miecz, a do drugiej 

jego proporzec z wymalowanym świętym Jerzym 

lub Najświętszą Panną, którzy będą go wspie­

rali. gdy wstąpi u szranki". 

Na temat ciężaru płytowej zbroi i licznych 

kłopotów związanych z poruszaniem się w tej 

żelaznej skorupie krąży mnóstwo legend i aneg­

dot. Rycerz uwalniany z blaszanego futerału 

za pomocą klucza do otwierania puszek z kon­

serwami to ulubiony przedmiot rysunkowych 

i słownych dowcipów. Nie są om- talkiem bez­

zasadne! Świadczy o tym choćby przygoda, 

która spotkała słynnego wodza i rycerza angiel­

skiego Wilhelma hrabiego Pembroke, zwanego 

Marszalkiem 11146 - 1219). Wyprawieni doń 

przy jakiejś okazji posłańcy zastali go w kuźni 

z głową umieszczoną  n a . . . kowadle. Kowal 

uzbrojony w młot i kleszcze trudził się, aby 

uwolnić hrabiego od hełmu, który wgnieciony 

w czasie turnieju nie dawał się zdjąć zwykłym 

sposobem. 

Jeśli natomiast chodzi o wagę pełnej zbroi. 

to można ustalić, że w polowie XV w. docho­

dziła ona przeciętnie do ok. 25 kg, do czego 

trzeba doliczyć wagę broni zaczepnej i odzieży 

rycerza. Politowanie, z jakim myślimy o męezą-

K

 yeh się pod tym ciężarem wojownikach śred­

niowiecza zmniejszy się,' jeśli przypomnieć, że 

regulaminowe obciążenie żołnierza polskiej ii nie 

tylko polskiej) piechoty z r. 1939 wahało się 

ok. 30 kg. Dodajmy przy tym, że rycerz śred­

niowieczny ubierał się w zbroję tuż przed bitwą. 

a maszerował i walczył konno. Nasz piechur 

w kampanii wrześniowej taszczył swoje kilogra­

my i w marszu, i w bitwie na własnym 

grzbiecie i na własnych, uchodzonych nogach. 

Dopiero próby przeciwstawienia się pociskom 

z broni palnej doprowadziły do gwałtownego 

H i t . 

background image

przyrostu wagi zbroi płytowej. Proces len przy­

padł jednak na sam koniec średniowiecza i prze­

ciągną! się daleko w głąb epoki Odrodzenia. 

W ostatecznym rachunku doprowadzi! do upad­

ku znaczenia zbroi płytowej, a w ślad /a tym 

do upadku znaczenia rycerskiej jazdy w Europie. 

Świetne efekty osiągnięte przez płatnerzy 

XIV i XV w. przedłużyły na dobre dwa wieki 

istnienie tej jazdy, zagrożonej przez sukcesy 

zreorganizowanej i przezbrojonej piechoty już 

u końcu XIII i początkach XIV w. Jednakże 

równocześnie z postępem sztuki pkitncrskiej do­

konywał sic postęp w stosowaniu broni palnej. 

która miała się okazać nierównie groźniejsza 

od halabardy, kusz\ i wielkiego łuku. W ciągu 

w. XV wprowadzono masowo broń palną na 

pola bitewne, w czym poważną rolę odegrali 

czescy husyci. Aby zabezpieczyć swych rycer­

skich klientów przed pociskami wyrzucanymi 

z jeszcze prymitywnych, ale już skutecznych 

rusznic i dział, płatnerze zaczęli pogrubiać 

blachy zbroi, zwiększając ich odporność, ale też 

i wagę. Natrafili in jednak na nieprzekraczal­

ny próg, wyznaczony przez wytrzymałość czło­

wieka i konia. Przytłoczony ciężarem pogrubio­

nej zbroi rycerz-kopijnik stal się ale dopiero 

\VA

 progu czasów nowożytnych!) ociężałym ma­

nekinem zdolnym tylko do ograniczonych i po­

wolnych ruchów. Zatracił impet i sil^- natarcia, 

dee\dujące o sukcesach kawalerzysiy. I pozostało 

t;tk nawet wówczas, gd\ około polowy XVI w. 

przystąpiono do stopniowego redukowania zbroi, 

Uznawszy ją za balast zbędny, bo i tak nic 

chroniący przed skutkiem postrzału. W armiach 

Zachodu konnica zeszła na drugi plan. ustępu­

jąc miejsca zwycięskiej piechocie. 

Kraje Europy wschodniej i środkowo-

-wscłiodniej zmuszone do dalszego rozwijania ka­

walerii. niezbędnej w działaniach na wielkich. 

słabo zurbanizowanych i rzadko zaludnionych 

obszarach, znalazły odrębne rozwiązanie, polega­

ło? 

background image

jące na daleko posuniętej orientalizacji swoich sil 

zbrojnych. W Polsce wyraziło się to zastąpie­

niem ociężałej konnic\ typu zachodniego przez 

bez porównania szybszą i zwinniejszą husarię, 

nie mówiąc już o innych jeszcze lżejszych 

i bardziej ruchliwych formacjach, Te orientalne 

wzory przeniesione z czasem na Zachód, głów­

nie za polskim i węgierskim pośredniciwem, 

doprowadziły tam do przejściowego odrodzenia 

europejskiej jazdy, która zwłaszcza w epoce 

napoleońskiej nie raz jeszcze potrafiła sięgnąć po 

sławę i sukcesy. Nic jednak nie było w stanic 

zrównoważyć nieustannie narastającej potęgi 

ognia bron! palnej. W ciągu pierwszej połowy 

XX wieku usunęła ona ostatecznie kawale-

rzystów z pól bitewnych. Wskazywaliśmy już, 

że ich miejsce zajęły wojska pancerne, będące. 

e/y się 10 komu podoba, czy nie, prostą konty­

nuacją rycerskiej konnicy średniowiecza. 

background image

W podróży, na łowach, 

w szrankach 

W tuiniijiuii wjetdZal szranki. 

Alduanda Fredro, Zemsta 

Właściwym żywiołem rycerza była wojna, W dawnych czasach rycerz praug, 

ale nawet w średniowieczu wojny nie trwały Lubo zdobion wieńcem sławy-.. 

bez przerwy. Warto zatem zastanowić się, jak 

kształtowały się uzbrojenie i ubiór rycerski w cza­

sie pomiędzy jedną a drugą wyprawą wojenną. 

Było sporo okazji, w których rycerz, nawet 

W okresie pokoju, występował zbrojnie. Pierwszą 

i bodaj najczęstszą z nich stanowiła podróż. 

Niektóre kategorie ludności średniowiecza, w lej 

liczbie rycerstwo, odznaczały się zdumiewającą 

ruchliwością. Uważny czytelnik Kr ty laków Sien­

kiewicza przekona się, że bohaterowie tej książ­

ki, z genialną intuicją oddającej atmosferę odleg­

łej epoki, nieustannie wędrują. Z Wilna do 

Krakowa, z Krakowa pod Sieradz, stamtąd na 

Mazowsze, do Malborka, czy też znowu na 

Litwę. Nic jest to bynajmniej literacka fantazja. 

iuy 

background image

Rycerz, zwłaszcza możniejszy, żywiej wciągnięty 

w ogół spraw swej ziemi, prowincji i kraju, 

nawet podczas pokoju niewiele przebywał w do­

mu. Jeździł na wiece, sądy, targi i jarmarki, 

odwiedza! dwory książęce i królewskie, wizyto­

wa! własne majętności położone w innych, nieraz 

odległych dzielnicach, odbywa! pobożne piel­

grzymki. 

W warunkach średniowiecza podróż nie była 

przedsięwzięciem ani łatwym, ani bezpiecznym 

i wędrowiec podejmując ją musiał się liczyć, 

że „wylały rzeki, pełne zwierza bory i pełno 

zbójców na drodze". Przed powodzią broń nie 

chroniła, ale wobec zwierza, a zwłaszcza wobec 

zbójców na drodze była nader pożądanym 

argumentem. Jeżdżono zatem „konno, ludno 

i zbrojno", niemal jak na wojnę. 

Były jednak zasadnicze różnice między bojo­

wym ;i podróżnym ekwipunkiem rycerza. Pierw­

szy miał przede wszystkim chronić swego posia­

dacza przed ranami i śmiercią, ułatwiać mu 

uprawianie wojennego rzemiosła; drugi komple­

towano uwzględniając wygodę łagodzącą I rudy 

wędrówki. Rezygnowano zatem z pełnej zbroi, 

którą i na wojnie przywdziewano dopiero przed 

samą bitwą. Poprzestano na przyszywanie)' lub 

lekkim kaftanie kolczym, wkładanym pod zwierz­

chnią szatę i czasem uzupełnianym częściowymi 

ochronami płytowymi. Hełm zastępowano wy­

godną czapką, długi miecz lżejszym od niego 

tasakiem, kordem lub szablą. Ostrogi i rząd 

koński pozostawały bez zmian, ale zamiast wiel­

kich. bojowych ogierów dosiadano v\ podróży 

koni mniejszych, powolniejszych, za to lżej nio­

sących. Na Zachodzie koń taki nazywał się 

„palafred", czemu zdaje się odpowiadać w przy­

bliżeniu polska nazwa „podjezdek". 

Możnemu rycerzowi w podróży towarzyszył 

tak jak na wojnie liczny orszak. Obecność zbroj­

nej służby pozwalała swemu panu zmniejszyć 

do minimum obronną gotowość. Studiując iko­

no 

background image

nografic warto pamiętać, że w scenach przed­

stawiających podróżującego rycerza najważniej­

szą osobą bywa właśnie la n aj lżej, najskrom­

niej uzbrojona. 

Ale nie tylko w podróżach zapuszczało się 

rycerstwo w „pełne zwierza bory". Polowanie, 

i to polowanie na grubego zwierza było prze­

cież w średniowieczu jedną z najważniejszych 

rozrywek, jednym z bardziej cenionych przywile­

jów' arystokracji feudalnej , wszystkich szczebli, 

od najwyższego poczynając. Sławę zdobytą na 

łowach ceniono niemal na równi ze sławą 

wojenną. O Bolesławie Krzywoustym pisał Gall, 

że jako miody chłopak jadąc przez las zauważył, 

„jak olbrzymi niedźwiedź zabawiał się z niedź­

wiedzicą. Ujrzawszy to, natychmiast... zbliżył 

się na koniu do krwiożerczych bestii; kiedy 

zaś niedźwiedź zwrócił się przeciw niemu z pod­

niesionymi łapami, przebił go oszczepem. Czyn 

len w wielki podziw wprawił obecnych..." 

Współczesny Krzywoustemu książę kijowski Wło­

dzimierz Monomach tak opisywał swoje łowiec­

kie przygody: „Dwa tury nosiły mnie na rogach 

wraz z koniem. Jeleń mnie bódł, a z dwóch 

łosi jeden mnie nogami tratował, a drugi 

rogami bódł. Dzik oderwał mi miecz od biodra, 

niedźwiedź poszarpał zębami czaprak tuż przy 

moim kolanie..." Kazimierza Wielkiego jeleń 

kosztow

r

ał życie. Król zmarł w wyniku kom­

plikacji, jakie wywiązały się po złamaniu prze­

zeń nogi na konnych łowach kolo Przedborza. 

Jak wynika z tych trzech przykładów, wielkie 

polowania w średniowieczu nie bardzo różniły 

się od wojennej wyprawy. 

Używano na łowach stroju podobnego jak 

w podróży, także i tu zwracając uwagę przede 

wszystkim na względy praktyczne. Preferowano 

kolor zielony, który do dnia dzisiejszego pozostał 

barwą służby leśnej. Tak jak w podróży, posłu­

giwano się na polowaniu niektórymi rodzajami 

broni wojennej, ale dość szybko wykształcono 

l i i 

background image

odrębny, w Polsce mało dotychczas zbadany 

zestaw broni myśliwskiej. W skład jego wcho­

dziły oszczepy o grubym, krępym drzewcu 

i grocie zaopatrzonym w poprzeczkę, następnie 

topory, kordy i noże myśliwskie, a przede wszyst­

kim łuki i kusze, tak pogardzane przez rycerza 

na polu bitwy. 

Odrębną dziedziną łowów, uprawianą przez 

ludzi średniowiecza ze szczególną pasją, było po­

lowanie z sokołem, czy też innym „unoszonym" 

ptakiem drapieżnym. O jego atrakcyjności decy­

dowała nie tyle sama zdobycz myśliwska, którą 

stanowiło zazwyczaj ptactwo, ile niezwykle bar­

wna sceneria. Polowanie przekształcało się w wiel­

ki popis mody, dworności obyczajów i spraw­

ności jeździeckiej, bo myśliwi musieli nadążać 

cwałem i na przełaj za sokołem walczącym 

wysoko w powietrzu z czaplą czy też żurawiem. 

Urok tej zabawy potęgowało częste uczestnictwo 

dam, nawet najdostojniejszych. 

O zainteresowaniu sokolnictwem w dwor­

skich kręgach średniowiecznego społeczeństwa 

świadczy choćby świetny traktat na ten temat 

napisany w  X I I I w. przez cesarza Fryderyka II 

1 lohcnstauia. Niestety dzieje tej niezwykle cieka­

wej formy polowania w Polsce nie doczekały 

się dotychczas solidnego opracowania. 

Nie doczekała się go również jeszcze jedna 

dziedzina aktywności rycerza, dziedzina tak waż­

na i efektowna, że niekiedy nieomal rywalizująca 

z samą wojną. Mamy na myśli turnieje. 

Wywodziły się one niewątpliwie z pradaw­

nych ćwiczeń mających na celu podniesienie 

i podtrzymanie bojowej sprawności wojowni­

ków. Miały więc rodowód taki sam, jak ten, 

z którego wywiódł się sport w starożytnej Grecji, 

nic wyłączając igrzysk olimpijskich. Z czasem, 

znów jak w starożytności klasycznej, do czysto 

praktycznej, wojskowej zaprawy dołączył się mo­

ment gry i współzawodnictwa, a także moment 

112 

background image

widowiska. One też ostatecznie zadecydowały 

o charakterze średniowiecznego turnieju. 

Najstarsze, bardzo jeszcze niepełne infor­

macje o turniejach pochodzą z Luropy zachod­

niej z IX w. W końcu XII w. powstawały 

już pierwsze spisane reguły turniejowe, które 

z czasem przekształciły się w obszerne, wspania­

le ilustrowane traktaty. Autorem bodajże naj­

słynniejszego z nich, powstałego ok. r. 1460, był 

Renę cTAnjou, postać dosyć niezwykła. Prze­

grawszy rywalizację o koronę neapolilańską 

i odstąpiwszy synowi rządy w księstwie lota-

ryńskim, król Renę osiadł w swych posiadłościach 

poludniowofrancuskich. Stał się zasłużonym me­

cenasem różnych dziedzin średniowiecznej kul­

tury i sztuki. Jeden z odpisów jego dzieła poś­

więconego turniejom i talii do Polski i jest dziś 

ozdobą Biblioteki Czartoryskich w Krakowie. 

Zanim doszło do ustalenia reguł, turnieje 

wkroczyły już w okres burzliwego rozwoju. 

W ciągu XII w. w północnej Francji, która jak 

w wielu innych dziedzinach także i w zakresie 

turniejów tworzyła wzory dla całego europejskie­

go rycerstwa, wykształcił się model wojennych 

igrzysk, polegający na zbiorowej walce dwóch 

grup zawodników. Każda z tych grup występo­

wała skupiona wokół wybranego przywódcy, 

wyróżniającego się oczywiście sławą, męstwem 

i sprawnością bojową. Walczono konno, z uży­

ciem kopii, starając się jej uderzeniem wysa­

dzić przeciwnika z siodła. 

Przewodzenie grupie (chciałoby się powie­

dzieć „drużynie") turniejowej stało się ważnym 

elementem prestiżu feudalnych wielmożów, ce­

nionym nie mniej niż sukcesy odniesione na 

wojnie. Ówczesne relacje stwierdzają, że turnieje 

urządzano dla „swej i swego rycerstwa wielkiej 

chwały i dla honoru swego kraju". Dodatkowym 

względem była troska „o wyćwiczenie rycer­

stwa" 

Przywódca grupy turniejowej, otoczony 

113 

background image

przez swych towarzyszy i liczne rzesze służby, 

wędrował przeważnie wzdłuż granic swego kraju. 

Po natrafieniu na dogodne miejsce, zwykle pola­

nę wśród pogranicznych lasów, rozbijano obóz, 

wytyczano plac turniejowy i ogłaszano wyzwa­

nie kierując je do wszystkich potencjalnych prze­

ciwników. W ślad za drużyną turniejową i ry­

cerzami pragnącymi stawić jej czoła ściągali ku 

obozowi przekupnie, muzykanci, sztukmistrze 

oraz gromady widzów', rekrutujących się ze 

wszystkich klas społeczeństwa. Znaczenie tak 

organizowanych turniejów było ogromne. W dzie­

dzinie taktyki utwierdzały one przewagę kopij-

niczej kawalerii, sprzyjały indywidualizacji walk. 

W dziedzinie obyczajowej kształtowały decydują­

co postawy obowiązujące rycerza. W dziedzinie 

ekonomicznej wreszcie nie pozostawały bez wpły­

wu na ożywienie życia gospodarczego, zwięk­

szały obrót pieniądza, ułatwiały kontakty między 

sąsiadującymi ze sobą regionami. 

Godne uwagi, że Kościół, który odegra! 

niemałą rolę w ostatecznym skrystalizowaniu 

ideologii rycerskiej, traktował turnieje z wyraźną 

niechęcią. Uważał, że stwarzają one łatwą okaz­

ję do ulegania pokusom, a w szczególności 

prowadzą do narażenia życia i zdrowia w celu 

zaspokojenia światowej pychy. Nie był to zarzut 

bezzasadny. W czasie masowych turniejowych 

starć padali zabici i ranni, i to padali gęsto. 

Wojna udawana aż nazbyt często przeradzała 

się w starcie na serio. 

Uczestnikom turniejów chodziło na pewno 

o sławę, ale nic znaczy to, że nie pociągały 

ich także korzyści bardziej wymiernej natury. 

Według obowiązujących reguł pokonany tracił 

na rzecz zwycięzcy konia i zbroję. Co więcej, 

obowiązany był do złożenia okupu, tak jak jeniec 

wzięty do niewoli w prawdziwej bitwie. W tych 

warunkach szybko doszło do wykształcenia „za­

wodowców", którzy potrafili doskonale zdyskon­

tować swą biegłość szermierczą i jeżdżąc z lur-

114 

background image

nicju na turniej zarabiali na całkiem dostatnie 

życie. Wspomniany poprzednio angielski wielmo­

ża Wilhelm M< irszałek, dobrawszy sobie towa­

rzysza w osobie bitnego, flandryjskiego rycerza, 

w ciągu 10-miesięcznego turniejowego sezonu 

zgarnął wraz ze swym wspólnikiem konie, zbroje 

i okup od 300 wysadzonych z siodła przeciw­

ników!- Ta liczba daje pojęcie o masowym za­

sięgu turniejowej pasji, ale też i o zyskach, jakie 

mogło przynieść umiejętne jej wykorzystanie. 

Z czasem turniejowe igrzyska przeniosły się 

z pogranicznych lasów na królewskie i książęce 

dwory. Jednocześnie obok zbiorowej walki dwóch 

ekip, aż nadto przypominającej prawdziwą woj­

nę, wprowadzono inne odmiany turniejów. Sta­

czano więc walki konne i piesze, grupowo i po­

jedynczo, przy użyciu najróżniejszych rodzajów 

broni od kopii poczynając, a na maczugach 

i toporach kończąc. Bodaj największą wziętość 

zyskała z czasem odmiana zwana po francusku 

„la joute", czemu dość wiernie zdaje się odpo­

wiadać polski termin „gonitwa". Był to poje­

dynek między dwoma rycerzami, w którym głów­

ną rolę odgrywała kopia. Goniono „na tępe" lub 

„na ostre", zależnie od tego, czy posługiwano 

się zwykłym orężem bojowym, czy też specjal­

ną bronią turniejową, chciałoby się powiedzieć: 

sportową. Turniejowe „tępe" kopie pojawiły się 

już w początku  X I I I w. Zaopatrywano je w grot 

podobny do małej korony o kilku obróconych ku 

przodowi masywnych, krótkich kolcach. Dalszą 

próbą złagodzenia pierwotnej surowości gonitwy 

było zastosowanie (w XV w.) bariery rozdziela­

jącej obu przeciwników. 

Mimo tych środków ostrożności pojedynek 

turniejowy pozostał rozrywką jak najbardziej 

„męską". Przewyższał brutalnością wszystkie naj­

ostrzej krytykowane konkurencje dzisiejszego 

sportu. Sam szok spowodowany zderzeniem roz-

• pędzonych koni, z których każdy dźwigał po­

krytego żelazem jeźdźca, był straszliwy. Do tego 

115 

background image

dochodziło niebezpieczeństwo, jakim groziły 

ostre odłamki druzgotanycfa w drzazgi grubych 

kopii oraz upadek na twarde klepisko turniejo­

wego pola, pod kopyta rozszalałych bojowych 

ogierów. 

Nie dziwnego, że już w XIV w. przystąpiono 

do zaopatrywania używanych na turnieju zbroi 

w specjalne wzmocnienia i zabezpieczenia, 

a wkrótce potem do konstruowania odrębnego, 

turniejowego uzbrojenia, z reguły cięższego i ma-

sywniejszego niż uzbrojenie bojowe. Wielki hełm 

garnezkowy w swej XI V-wicczncj odmianie 

o ściankach dzwonu opierających się na ramio­

nach jeźdźca przekształcony został z początkiem 

XV w. w l/u. „żabi pysk", przeznaczony już 

wyłącznie do celów turniejowych. Heim ten, 

przytwierdzony mocno do napierśnika i zapleez-

nika zbroi, posiadał szczelinę wzrokową pomię­

dzy swym silnie przypłaszczonym szczytem 

a wysokimi płytami bocznymi, chroniącymi 

twarz. Rycerz jadący z okrytą hełmem głową, 

pochyloną do przodu, miał zapewnione dobre 

pole widzenia. W chwili zderzenia unosił głowę 

w górę, dzięki czemu tracił widok, ale chronił 

Lwarz, a zwłaszcza oczy, przed odpryskami 

kopii przeciwnika. Obok „żabich pysków" zasto­

sowano inne jeszcze hełmy turniejowe, wśród 

nich odmianę zaopatrzoną w charakterystyczną 

kratową zasłonę, przeznaczoną do walki na tępe 

miecze i maczugi. 

Poczynając od drugiej połowy XV wieku 

na czoło płatnerzy produkujących zbroje turnie­

jowe wysuwają się mistrzowie z południowych 

Niemiec. Wypracowali oni dwa odmienne ivj>y: 

zbroję do gonitwy „na tępe" (nicm. „Gcstcch") 

oraz do gonitwy „na ostre" (niem. „Rennen" 

lub „Scharfrennen"). Są to wysoce wyspecjali­

zowane, świetnie przemyślane i znakomicie wy­

konane konstrukcje, budzące szczery podziw dla 

umiejętności swych twórców. Na równy podziw 

zasługuje kondycja użytkowników omawianych 

1)6 

background image

zbroi. Musiała ona być iście żelazna, aby 

umożliwić dźwiganie niezwykle masywnych po­

grubionych blach, przewyższających zdecydowa­

nie ciężarem jakąkolwiek odmianę zbroi bojowej. 

Równolegle z turniejowym wyposażeniem ryce­

rza wprowadzono odpowiednie wyposażenie ko­

nia. Szczególną osobliwością były używane 

w „gonitwach" kropierze zasłaniające całą głowę 

wierzchowca wraz /. oczami. Miało to zapo­

biegać końskiej płochliwości, mogącej wywołać 

niepożądane a bardzo groźne skutki. 

Widowiskowe walory turnieju, od początku 

silne, z czasem nabrały pierwszorzędnego zna­

czenia. Nie możemy zapominać, że w życiu 

ludzi średniowiecza wszelkie widowiska: od koro­

nacyjnego pochodu monarchy i wielkiej kościel­

nej procesji aż po krwawą egzekucję skazanego 

przestępcy, odgrywały rolę ogromną. Nic znano 

środków masowego przekazu. Nie czytano ksią­

żek. jeśli nie brać pod uwagę nielicznych, 

wykształconych wybrańców. Gazetę zastępowały 

wiadomości zakomunikowane z kościelnej ambo­

ny lub ogłoszone przez dworskiego czy miej­

skiego obwoływacza. W tych warunkach zaspo­

kojenie estetycznych i emocjonalnych potrzeb 

społeczeństwa było ważnym obowiązkiem władzy 

państwowej, dobrze przez nią rozumianym. Król 

lub książę organizował turniej nie tylko dla 

zadośćuczynienia własnej ambicji i przysporzenia 

świetności swemu dworowi, lecz także dla usa­

tysfakcjonowania swoich poddanych wszelkiego 

stanu i wszelkiej kondycji. Sława monarchy 

spływała przecież na cały kraj. Mieszczanin, 

chłop, drobny kleryk, nawet włóczęga, nawet 

pospolity rzezimieszek, uczestnicząc jako widz 

w rycerskich gonitwach, czul się dopuszczony 

do udziału w roztaczanym przed jego oczami 

barwnym przepychu. 

A przepych ten rósł z roku na rok. Wszyst­

ko, co powiedzieliśmy o zastosowaniu na polu 

bitwy cennych szat rycerskich, okazałych kropie-

117 

background image

rzy, herbów, klejnotów, barw heraldycznych, 

srebrzeń i złoceń, odnosi sre_ w zwielokrotnionej 

skali do pola turniejowego. Nie istniały tu żad­

ne granice dla pomysłowości i chęci błyszczenia. 

Równie bujnie rozkwitał ceremoniał igrzysk obej­

mujący ich kolejne etapy od uroczystego otwar­

cia, poprzez prezentację zawodników, wymianę 

wyzwań i wszystkie skomplikowane fazy samych 

walk, aż po obrzęd wręczenia zwycięzcom nag­

ród i wyróżnień. Kierowanie turniejem- urastało 

do rangi bardzo poważnego zadania, powierza­

nego wysokim dostojnikom dworskim, dysponu­

jącym odpowiednimi kwalifikacjami. Ci z nich, 

którzy umieli czytać, mogli znaleźć cenną pomoc 

w traktatach takich, jak wspomniana Księga tur­

niejowa

 króla Renę d'Anjou. 

Szczególną służbę w czasie igrzysk pełnili 

heroldowie. Ich obowiązkiem było rozpozna­

wanie i wyjaśnianie herbu, a następnie nazwiska 

i pozycji każdego rycerza wjeżdżającego w tur­

niejowe szranki, bez względu na kraj, z którego 

Cochodził. Oczywiście korzystano przy tym z „ról 

erbowych" nieustannie wzbogacanych i uzupeł­

nianych. Pojawienie się w „rolach" herbów z ja­

kiegoś kraju nie uwzględnianego poprzednio do­

wodzi zwykle, że rycerstwo tegoż kraju dało 

się poznać nic tylko w- wojnach, lecz również 

na turniejach i uroczystościach wyprawianych 

przez przodujące dwory europejskie. 

Najstarszą znaną „rolą" zawierającą wcale 

liczną serię herbów polskich jest wykaz sporzą­

dzony z inicjatywy herolda Geldrii, tej samej 

Gcldrii, z której miał przybyć do Polski pan de 

Lorche, sympatyczny bohater Sienkiewiczow­

skich Krzyżaków. Pochodzi z końca  X I V w., co 

wcale nie jest wynikiem przypadkowego zbiegu 

okoliczności. Obyczaj rycerski zagnieździł się 

w naszym kraju na dobre właśnie dopiero 

u schyłku wieków średnich, podczas „Złotej jesie­

ni polskiego średniowiecza", jak pięknie i trafnie 

nazwał owe czasy Henryk Samsonowicz. 

118 

background image

Z początków XV w., z r. 1403 posiadamy 

pierwsze świadectwo potwierdzające istnienie na 

polskim królewskim dworze urzędu herolda. 

Rzecz ciekawa, że herold ton występował pod 

nazwiskiem „Polanlant", czyli „Polski Kraj", 

„Polska". Jest to zupełnie zgodne z ówczesnym 

zwyczajem nadawania heroldom nazwisk, a ra­

czej pseudonimów utworzonych od nazwy kraju 

lub od symbolu władcy, którego reprezentowali. 

I tak królewski herold Francji używał pseudo­

nimu „Montjoic", wzorowanego na bojowym 

okrzyku wojsk francuskich. Herold Burgundii 

zwał się „Złote Runo", tak jak słynny order 

utworzony i nadawany przez burgundzkich 

książąt. Herold Geldrii nazywał się po prosi u 

„Gclrc", a herold zakonu krzyżackiego „Preus-

seland", czyli „Kraj Pruski". W tym ostatnim 

wypadku podobieństwo z pseudonimem herolda 

polskiego jest oczywiste. Jego obcojęzyczna wer­

sja nic dziwi, jeśli zważyć, że herold królew­

ski reprezentował swego pana także, a nawet 

przede wszystkim za granicą. Tymczasem, jak 

dobrze wiadomo, mowa nasza nigdy nie cieszyła 

się wśród cudzoziemców opinią łatwej i zrozu­

miałej. 

Za odosobnioną, wczesną zapowiedź zjawisk, 

które rozwinąć się miały w latach „Złotej jesie­

ni", można by uznać pierwsze zachowane przed­

stawienie sceny turniejowej, związane z polskim 

rycerstwem. Historycy kultury średniowiecza 

dobrze znają wspaniale ilustrowaną księgę, po­

wstałą zapewne w początku XIV w. i zwaną 

Kodeksem Manesse.

 Poświęcono ją minezengerom 

(z niem. „Minnesiinger"), czyli niemieckim poe-

tom-rycerzom, czynnym głównie Wciągu  X I I I w. 

Książę wrocławski Henryk IV Prawy, znany ze 

swych ambitnych starań o zjednoczenie państwa 

polskiego, wychowywał się w Salzburgu na dwo­

rze stryja, tamtejszego arcybiskupa, a następnie 

w Pradze na zniemczonym dworze czeskich 

królów. Układał za miodu miłosne poematy 

1J9 

background image

w języku niemieckim i stąd znalazł się w rzę­

dzie minczcngcrów. Na poświęconej mu miniatu­

rze Kodeksu Manesse ukazany jest jako triumfator 

w turnieju, otoczony całym splendorem wystę­

pującego w szrankach możnego rycerza. Litery 

rozsiane na książęcej tunice i na kropierzu konia 

na przemian z charakterystycznymi orłami 

Piastów śląskich składają się na łaciński wyraz 

A M O R | - miłość dobrze ilustrujący kult 

kobiet i miłości iypou\ dla obyczajów rycer­

skich lego czasu. . 

Warto podkreślić, że ze Śląskiem wiąże się 

również najstarszy przekaz pisany informujący 

o odbywanych w Polsce turniejach. Odnosi się 

ono do wypadków z i. 1243. a odnajdujemy 

go w kronice klasztoru cysterskiego w śląskim 

Henrykowie, zwanej potocznie Księgą Henry­

ko wską. 

J e d n a k ż e dopiero wieki  X I V i XV decydu­

jąco zbliżyły nasz kraj do głównego nurtu dzie­

jów Europy średniowiecznej. Wówczas to ry­

cerstwo polskie, jakby chciało nadrobić poprzed­

nie opóźnienie, włącza się żywo w bieg między­

narodowych w \ darzeń. Poszukuje powodzenia 

i sławy w obcej, często dalekiej służbie. Niesie 

pomoc zagrożonym sąsiadom ochotniczo biorąc 

udział \\ ciężkich walkach z groźnym napo­

rem tureckim. Lamie na polach  G r u n w a l d u 

potęgę najświetniejszej militarnej organizacji, 

jaką znała średniowieczna Europa. Błwszczy na 

uroczystościach dworskich i turniejach szeroko 

poza granicami ojczystej ziemi. Nic dziwnego, 

że wkrótce po „roli" Geldryjskiej pojawiać się 

będą następne, coraz kompletniej uwzględnia­

jące polską heraldykę. 

Do najważniejszych w ich rzędzie wypada 

zaliczyć słynną „rolę" znaną jako Herbarz \ł°~ 

tego Runa,

 a zredagowaną na świetnym dworze 

książąt burgundzkich. Zawiera ona bogaty frag­

ment poświęcony Polsce, zestawiony w latach 

1 4 3 4 - 1 4 3 5 . Oprócz 65 herbów ziem. rycerzy 

1L'() 

background image

i biskupów polskich zawiera też bezcenny dla 

nas wizerunek przedstawiający uroczysty strój 

turniejowy króla polskiego. Nie jesl to portret 

konkretnej osoby. Miłościwie nam wówczas pa­

nujący król Władysław Jagiellończyk, później 

nazwany Warneńczykiem, liczył sobie raptem 

10 lat i w turniejach oczywiście nie uczestni­

czył. Malarz ilustrujący Herbarz \iotego Runa 

chciał przedstawić, jak wobec znanych i obo­

wiązujących reguł heraldycznych winien był wy­

glądać król polski w turniejowym ekwipunku. 

Nie brak jednak danych świadczących, że polscy 

monarchowie, co najmniej od Kazimierza Wiel­

kiego, istotnie używali w uroczystych wystąpie­

niach takiego efektownego, a zarazem pełnego 

umiaru zestawienia godeł i barw heraldycznych, 

jakie utrwalono na karlach burgundzkiego ręko­

pisu. 

Wśród owych godeł na szczególną uwagę 

zasługuje wspaniały klejnot w kształcie srebrzyste­

go orła siedzącego na hełmie królewskim i zry­

wającego się do lotu. Istnieją pewne poszlaki 

wskazujące, że ta właśnie postać orla odrodziła 

się po wielu latach jako godło Wojska Polskie­

go. 

Mogło do tego dojść w dramatycznych wa­

runkach XVIII w., gdy zrazu szczupłe, z cza­

sem coraz liczniejsze grono ludzi jasnej myśli 

i dobrej woli podjęło próby ratowania ginącej 

Rzeczypospolitej. Sięgnięto wówczas, może odru­

chowo, a może świadomie, do rycerskiej spuś­

cizny dawnych wieków, przeciwstawiając ją upad­

kowi doby saskiej. Zakład naukowy, który miał 

wychować pokolenie obywateli dobrze przygoto­

wanych do rzetelnej służby na rzecz kraju, 

chyba nieprzypadkowo przyjął nazwę „Szkoły 

Rycerskiej". Budzeniu wojennego ducha służyć 

miał słynny „Karuzel" zorganizowany w r. 1788 

z okazji 105 rocznicy wiktorii wiedeńskiej, ale 

pośrednio nawiązujący do turniejowych wzorów 

średniowiecza. Swoistą, wymowę posiada też 

121 

background image

utrzymujący się do końca XVIII w., zresztą nie 

tylko w Polsce, zwyczaj portretowania wybit­

nych osobistości w polnych zbrojach, od dawna 

już przecież zarzuconych. Nawet Kościuszko, 

zwiastun nowych czasów i nowych idei, nie 

uniknął takiej rycerskiej maskarady. 

Niektórzy badacze podejrzewają, że wśród 

symboli przeszłości wykorzystywanych w epoce 

Oświecenia dla patriotycznej edukacji społeczeń­

stwa znalazł się leż orzeł z dawnych hełmów 

królewskich, odmienny przecież w sylwetce od 

swego odpowiednika widniejącego w herbie pań­

stwowym. Taki właśnie rozwijający skrzydła, 

srebrzysty ptak pojawił się na wojskowych czap­

kach polsluch po raz pierwszy w czasach re­

formy mundurowej, spowodowanej uchwałami 

Sejmu Czteroletniego. W armii Księstwa War­

szawskiego, a ostatecznie w armii Królestwa 

Kongresowego posadzono tego rwącego się do 

lotu orła na półkolistej „tarczy amazonek". 

W tej postaci przetrwał do chwili obecnej, 

będąc, jeśli powyższe domysły są słuszne, naj­

częściej spotykanym i do dziś żywym śladem po 

średniowiecznym stroju polskiego rycerstwa. 

background image

Bibliografia 

Blair Claudc, European Aimour, London 1958 

Broń średniowieczna Z ziern polskich. Katalog,

 Łódź 1978 

Funckcn Lilinne i Fred, Le Costume, Parmure et les armes nu temp* de la chwałerw, 

Tournai 1977 

Gcmbarzcwski Bronisław, Żołnierz polski. Cbiói, uzbrojenie i oporządzenie, t. I. 

Warszawa 1960 

Kaj/er Loszek, L zbrojenie i ubiór rycerski w średniowiecznej Małopolsce w świetle 

źródeł ikonograficznych,

 Wrocław.— Warszawa — Kraków Gdańsk 197G 

Nadolski Andrzej, Studia nad uzbrojeniem polskim w X. Xi i XII w., Łódź 1954 

Nadolski Andrzej, Uroczysty strój rycerski królów polskich w XIV—XV wieku, [w:| 

Elementy wschodnie i zachodnie w uzbrojeniu słowiańskim w Średniowieczu,

 „Kwar­

talnik Historii Kulimy Materialnej*!, R. XXI, nr 2. 1973, s. 305 313 

Nowakowski Andrzej, ^hroja ma-owiecka^ [w:] Elementy wschodnie i zachodnie w uz­

brojeniu słowiańskim iv średniowieczu,

 jw., s. 289-298 

Norman Vcsey, ArmeA et armures, .Paris 1968 

Uden Grani, A Dictionary oj Chwaliy, London 1968 

Wawrzonouska Zdzisława, Uzbrojenie i ubiór rycerski Piastów śląskich od XII do 

XIV w..

 Łódź 1976 

Żygulski Zdzisław, jr, Kostiumologia, Kraków 1972 

£yguUki Zdzisław, jr, Broń w dawnej Polsce, Warszawa 1975 

Wykaz skrótów 

IHKM Instytut Historii Kultury Materialnej Polskiej Akademii Nauk 

MAEŁ - Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi 

MAP — Muzeum Archeologiczne w Poznaniu 

MNK — Muzeum Narodowe w Krakowie 

MWP — Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie 

PMA - Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie 

W - Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu w Krakowie 

background image

Explanation of illustrations 

Photographs 

1. The balllc of Grunwald (15th July 1410); woodcut from the Polith Chroni­

cie

 by Marcin Bielski, published in 1597. The Teutonic knights are clad in 

West-European armour; Polish knights are clad and armed in Oriental style 

in keeping wiih ihe lbth century realily bul inconsistent wiih whal was 

woni at the linie of the Grunwald banie 

2. Piotr Michałowski f 18UU-1855'. The entry of Bolesław the Grcat inio 

conquered Kiev in 1018. The painter*s phantasy changed the llih centu­

ry warriors into ihe winged hussars ot" the !7th centur) 

3. Helmet of the so called Greal Polish type; lOth - I I th century; lound at 

Gorzuchy, province of Kalisz; MNK 

4. Helmet with nasal;  I l t h - I 2 t h century; found in Lakf OrchOwskie, pro-

\ime of Bydgoszcz; PMA ;a copy) 

5. Denarius of Bolesław the Rold freigned (058 — 1079); after S. Suchodolski 

6. Sword;  9 l h - lOth centuries; found at Machów, province of Tarnobrzeg: PMA 

7. Sword; lllh century; found at Brześć Kujawski. proyince of Włocławek: 

PMA 

8. Sword; lllh century; ióund at Psary, province of Piotrków; MAEL 

9. Sword wiih an inerusted guard, the blade is inscribed; lOih century; 

found in Greal Poland; MAP 

1U. Sword with an inerusted guard; lOth century: found al Morzewo. pro-

vince of Pila; MAP 

11. Spearhead; I Uh ccnlury; found at Buczek; provinre. of Sieradz; MAEŁ 

12. Spearhead with an inerusted socket; llih century; found al Lubówko, 

province of Poznań; MAP 

13. Baltle-axe; lOth century; found at Czcrchów, province of Lodź; MAEL 

14. Hammer-axe; llth century; found al Lutomiersk, province of Sieradz; IHKM 

15. Battle-axe; lllh century; found al Psary, province of Piotrków; MAEL 

16. Battlc-axe inlaid with siher; 12th century; found at Żagań, province of 

Zielona Góra; MAP 

17. Maee-head (bronze); 12th 13th centuries; found al Gorzyce, province of 

Tarnów; MAP 

18. Mount from horsc harness (bronze); llth century; found al Lutomiersk. 

province of Sieradz; IHKM 

19. Stirrup; llth century; found at Lutomiersk. province of Sieradz; IHKM 

20. Spur; llth. century; found al Tum near Łęczyca, province of Płock; 

IHKM 

21. Spur inlaid with gold;  l O t h - ł l t h centuries; lound in Wrocław; De­

partment of Archaeology of the Wrocław University 

22. David and Golialh; scenę on the chalice from ihe Abbey at Trzemeszno, 

province of Bydgoszcz; 4th quarter of the 12th century 

23. Seal of Duke Mieszko the Old (reigned 1173-1202) 

21. Seal of Duke Henry the Bearded; altached to the document of 1234 

background image

25. Efngy of Duke Przemko of Ścinawa; early 14th century; National Museum, 

Wrocław 

26. Effigy of Duke Henn Probus; around 1300; National Museum, Wrocław 

27. Scal of Duke Bernard of Świdnica: 1307-1325 

28. Scal of Wcnceslas II as king of Bohem i a and prince of Cracow; 1291 — 1300 

29. Seal of Dukt' Troydcn of Masovia; attached io thc documcm of 1341; 

attention is rlaimed by elemcnts of armour of F.asr-European origin (conical 

helmet, lamelar hauherk, quadrate pavise-shield, light spear) adoptcd from 

Russian and l.iihuanian ncighbours of Masowa 

30. Scal of Duke Nicholas of Ziębice; 1313 1356 

31. Sword; 13th century; found al Chrustowicc, provincc of Kielce; Museum, 

Kielce 

32. Sword; 13th century; found. at Osieczna, pnnincc of Leszno; Museum. 

Leszno 

33. Dccoration on the sword blade shown in photo 32 

34. "Szczerbiec" (the "Jagged Sword"), the coronation sword of the Polish kings; 

2nd cpiarter of the 13th century; 

35. Spur with a spike; 13th century; found at Tum near l.cczvca, province 

of Płock;  I H K M 

36. Rowcl spur; 13th—llth ceniuries: Ibund at Tum near Łęczyca; IHKM 

37. F.ITigy of Pakosław Lis of Mstyczów, castcllan of Cracow; around 1325; 

Jędrzejów, province of Kielce 

38. Efligy of Duke Bolko of Świdnica; around 1380; Krzeszów, province of 

Wałbrzych 

30. Reconstruction of the bascinct and part of armour found in the motte at 

Siedlątków, province of Sieradz; the wodden tower was probabk* burni 

down about 1382 1383; MAEŁ (cl. photo 42 and 59) 

40. Clasps from the mantlc of Louis I d*Anjou, king of Hungary (reigned 

1342 1382; and Poland (reigned 1370 1382), in the shapc of the heraldic 

emhlems of the iwo kingdoms: on the left. Hungarian, on thc right, Polish; 

treasury of the cathedra] in Aachen 

41. bascinct; around 1360-1370; Ibund at Sandomierz, province of Tarno­

brzeg, logether with a travclling lolded crown pul over the bascinei; ihe 

whole linkcd with King Casimir the Greai; Wawel, treasury of the cathe­

dra I 

42. Bascinct with "Klappvisier"; found at Siedlątków, province of Sieradz; 

MAEŁ (cf. photo 39) 

43. Fragment of the epitaph of Wierzbicta of Branice; about 1425; MNK 

41. Epitaph of John of Ujazd; about 1450; W 

45. St. George; scenc from the polyptych of Holy Trinity; about 1467; Wawel, 

cathedral 

46. Brass of John Koniecpolski, great chanccllor ol the Crown, and of his 

Sons; about 1475; Wielgomłyny, pros ince of Sieradz 

47. Brass of Lucas of Górka, voivode of Poznań; after 1475; Poznań, ca­

thedral (lost during World War 11) 

48. Brass of Peter Kmita, voivodc of Cracow, madę by Peter Vischer of 

Niirnberg after 1505; Wawel, cathedral 

l

f

). Sword; 14th century; found al Michrów, province of Warsaw; MNK 

125 

background image

50. Hili of thc sword shown in phoio 49 

51. Sword; 14th —15th ccniuries; lóund ai Wolbórz, provincc of Piotrków; 

Museum. Pionków 

52. Hilt of thc sword shown in phoio 51 

53. Hilt of the sword Ibimd in the coffin of King Gasimir IV son ot Jagiełło 

(d. 1492); pommel and guard of bronze, the blade destroyed by rust: Wawel, 

cathedra! 

54. Dagger; 2nd half of ihe 14th century; found al Orzeszyn, province of 

Warsa w; owned by A. Nadolski 

r>5.

 Lamc-hcad: 15 th century (?); Ibund in Gdańsk; Archaeologkal Museum, 

Gdańsk 

56. Battlc-axe; I4th-15th ccniuries; MNK 

57. Spurs fbund in the tomb of King (łasi mir the Great (d. 1370); MNK (copy) 

58. Slirrup; 14th century; Ibund at Tum near Łęczyca, provincc of Płock; 

IHKM 

59. Armourer'5 mark "N1CCHOLS"; about 1370-1380; madę on the fragment 

of armour \'o\\\u\ at Siedlątków, province of Sieradz; MAEL (cf. plioto 39) 

60. Gomersion ol Saul; scenę from the polyptych of Holy Trinity; about 1467; 

Wawel, cathedra! 

61. St. Eustachius; scenę from the polyptych of Holy Trinity; about 1467; 

Wawel, cathedra] 

62. General Thaddeus Kościuszko shown in an anachronic armour; 1792 — 93; 

National Museum, Poznań 

63. Heim with a mantling and a crest (an caglc start i ng to rly), worn b\ Pofish 

kings; key-stone in the  H e t m a n i Hall in Cracow: 1370 1390 

64. Eagle from the cap of Polish infantryman of 1791  - 1 7 9 5 ; MWF 

65. Eagle from thc cap of Polish soldier of 1815-1831; MWP 

Goloured photographs 

1. Duke Henry Probus as a \iclor in a tournameni; miniaturę from the 

Manesse Codtx;

 about 1320 

2. Battlc oi' Legnica in 1241; on thc righl, the Polish army, on the left the 

Tartars; miniaturę from the Lubin Codcx of the Legend of St. Jadwiga\ 

about 1353 

3. Polish king in a ceremonia! garment worn during tournament; miniaturę from 

Armorial (...) dc la Toison d'Or; about 1434-1435 

4. St. Georgc; secne from the triptych representing thc Goronation of the 

Madonna; about 1450-1460; Włocławek, Theological Scminary 

Designs 

1. Sword and its polish tcrminology 51 

2. "Loricati" warriors of the 2nd half of the lOth to early llih century 

(reign ol Duke Mieszko 1 and of King Bolesław thc Great) 59 

126 

background image

3. Knight of the 2nd hall' of the I2th century fbcginning of the period of ihe 

feudal divbion of the Polish Kingdom) 63 

4. Knights of the mid-13th century (period of the Batllo of Legnica fought 

with the Tartars in 1241) 77 

5. Noble-knight of the Leliwa family, mid-!4th eenlury (reign of King Casimir 

the Great). Behind him his squirc and a mounted archer with a crossbow 

87 

6. Knights of the carly I5lh century (period of the Battle of Grunwald lought 

with Teutonic Knights in 1410) 99 

7. Fuli plate armour and its polish terminology 103 

fi. Knight-lancer mounted on a horsc in the bard, 2nd half of the 15th 

century (reign of King Casimir IV). Behind him iwo mounted archers with 

crossbows 105 

List of abbreviations 

IHKM Institute of the History of Materiał Cul turę, Polish Academy of Sciences 

MAEL Archaeological and Ethnographical Museum, Łódź 

MAP — Archaeological Museum. Poznań 

M.NK — National Museum, Craeow 

MWP — Polish Anny Museum, Warsaw 

PM A - State Archaeological Museum, Warsaw 

W — State Collections of Art in the Wawel, Craeow 

background image

AutOT^ fotografii 

1. Rinirw.ski: 4, 6, 7, 16 

M. Ciunowicz: 64. 65 

K. Karpińska: 18-20, 35, 36, 58 

I. Karpiński: 8, 11, 13-15, 39, 42, 51, 52, 54, 59, 2 barwna, 

4 barwna 

V Kolccki: 55 

\1 Kopydlowski: 37, 

J. Kriajfcek: 49 

K. Kucharska: 17 

J. Langda: 22 

L. Perz: 62 

li. Pieczul: 31 

R. Sierka: 21 

S. Suchodolski: 5 

L. Szuster: 4:i, b0. bl 

\ Wierzba: 3, 34, 41, 43, 44. 48, 50, 53, 56, 57, 63 

R. Wilecki: 26. 1 barwna 

T. Żółtowska: 3 barwna 
Archiwum Muzeum Archeologicznego w Poznaniu: 9, 10, 12 

Insiyiui Sziuki PAN: 47 

Zbiory Mu/cum Narodowego w Warszawie: 2 
Archiwum Wydawnictwa: 1, 23-25, 27-30, 32, 33, 38, 40 

background image

Ilustracje 

background image

t . 

I t l l H . I I II II I ( li IIIIH .lllll-lll 

drzeworyt / A ronił/

 palikuj 

Marcina BitbkieRO, wvd.

 t r 1597. 

ftycerslwo krzyżackie « zbrojach 

idniocuropcpkich, Polacy 

IIIII.HIP i uzbrojeni nu sposób wschodni, 

zgodnie / rzcczywintoricia W l-\%iii/ri.|. 
.ile iiir/gmliiit- / lviii m '.I. (l/iiiłu 

ach (iru.iiwa.ldu 

background image

INolr Michałowski 1; OD-II 

II

 . . .' .'.'  ; • • /.

 ijH . ,1 

l'i>d p^ri/lcni znakomitego malarza 

• ii n/i unii \ i li ilrsl.iH iiwi /.mirmli się 

w XVIl-wiccznych husarzj 

background image

3. 

Hełm tvpu „wiclkopolskiegi' 

X-\] » ma\eńoD) » micjwowoSci 
(iorzufhv, woj. kaliskie; M *K 

background image

Hełm z nosalem; 
X I - X 1 I
 w.: znaleziony 
w Jeziorze Orcłiowskim, 
woj. bydgoskie; 
PMA i kopia • 

background image

Kyccn / wydłużoną tartan i wlActnią z proporcem: 

denar Bolesława Śmiałego (panującego I03b-I079); 

wg S. Suchndnlskirgtt 

background image

Miecz;  1 X - X w. 

/n.iIrzioiiY 

\\ miejscowu&u 

Machów, 

WOJ I.ItllliliT/r-.kil 

P M A 

7. 

M i i i . / : XI ił : 

rt TIMI-I'.. iIWOŚci 
Brześć Kui.r 
woj. włm lawskit: 

K M A 

8. 

M i r , / :  X l » 

znaleziona 
w miffjW.ownśri  l ' . t \ 

i n i j piotrkowskie; 
M A  I I . 

background image

Miecz

 7. jelcem 

/ i l u l i i ó ń M i i  i i i L i i i s l . M j;i 

na clowni napis; 

\ w.;

1

 znaleziona 

» Wielkopolsce; MAP 

Miecz z jolrrm 
zdobionym inkrusiucj>i: 
X

 w.\ znaleziony 

n itiirjsctiwuicj Morfctwo, 
woj. pilskie;  M A I ' 

background image

II 

Groi włóczni: 

X I U  / . i . i l i / i n n , 

w micjscowoSci Buczek 

WOJ. sirr.iH/kir; 

MAfiŁ 

12-

Uroi włóczni 

z nilcjk.ł zdobioną 

inkrusiacj.i. XI ».: 
znaleziona 

w micjs">"<iM

_

Lubówko, 

wuj poznańskiej 

MAP 

background image

13 

Topór; X .« ; 

/i].il(viony 
>i iiiiijsrutMf.i i 
U z m Huw, 

woj. łódzkie; 

MAI.ł 

i zckan; Xl \% : 

/ l l . l l l V l l l l l t 

» miejscowości 

I .u h IIUII'1 vk 

woj. sieradzkiej 

I H K M 

background image

ropór; NI » 

znaleziona 

u itiirJMiKMTMi lVar>', 
wo)i piotrkowskie; 

MAKŁ 

H> 

Topói 
platerowany ircbrem; 

XII \>.; znaleziony 

»• miejscowi -.. i /

 ; u 

woj. zirionogó ii 

background image

I/. 

Głowica buław)

 \».,/ . 

N i l - X I I I «.: znaleziona 

« miejscowości Gorzyce. 
wo). tarnowskie; 

MAP 

18. 

Okucie i/ędu końskiego 

brąz : XI w.; 

żnalrzionr u rniejscouości 

liiimnk-rsk, 

woj. sjeradzkir; 

rincM 

background image
background image

Slfytrmic; \l " .: 
fnalcZIOlir « niirJMmwKti 
l.ulnmSi>r«k, 
»i>i -i'T;ul/kir: 
IHKM 

!0 

/ I I . I I C / I I I I H n miejscowości 
T u m pi>d Łęczycą, 

woj )>IIII Kie 

I H K M 

: » l 
'

 biroga tlącemu  \ - \ I \, 

/n.ilr/niii.i we Wrocławiu; 

Katedra ,\rchrolngii 

Ł niwcniylrlu 
W rudawskiego 

background image
background image

Rycerz w kolczcj zbroi /. włfcznia., 

mirrwm i migdałowata. tarcza,; 

scena biblijna [Dawid i (ioli-ii) 

n.i kielichu / Ouucłwa w Trzemesznie^ 

1 ćwierć-  X l i w. 

background image

23 

Rycerz konny u zbroi kolczej 
i » dłucie) szacie p<«l pancerzem; 
» prawej "cer kopia z proporcem, 

ID lewym ramieniu wydłużona tarcza, 
picc«c< k»- Mieszka Starego 

[panującego 117:1-1202;. 

24. 

RyCCrz

 w

 lirlinie 'iliioiwni 

z ii(].,ili'm. w pancerzu łuskowym .' 

i w dłufiiej Kacie pod pancerzem; 
włócznia z proporcem i migdałowata larra 
t

 godłem; piiT/cr ks. Henryka Brodatego 

przj dokumencie * i 1234 

background image

83 

Rycerz w pełnej 

/linii knlivi| ; 
nu zbroi tunika 
i |).iv rycerski / imyimiłcm 
zawieszonym 

pr/\ prawym hoktl. 
n prawej ręce nuccz 
w pochwie owinlflej pawiu, 
w lewej n*i i 11 upL.! in.i tarcza 
/ godłem herbowym; 
nagrobek k- Przemka 

Scinliwskiego; pocz.  \ I \ w.; 

Mi:/i iitn  N l i u l i n " -

we W rucławju 

background image

26. 
R\i 11/ Vi |H'lm;| 
zbroi kolczę); 

L i | kitli 7.\ 

I >.(.t)(lin\.H!\ wokół szyij 
II.i /ini.j H/iiulin.ł 
tunika i |>;»> ryi • i 
H prawej n.i i- mirt / 
W pochwie iiwinitii] |i,i..in 
n.i lewym ramieniu 

trójkątna tarcza ' lirrbriii 
na nogach osirop; 
iiiigrubek 
k- Henryka Prawego; 

.ik 1300; Muzeum 

Narodowe 
we

 Wrocławiu 

background image

21 

Kyccn » zbroi knlt/rj / kapturem 

nasuniętym n,i głowę; na zbroi ninika, 
a na niej dodatkowy p.mn-t/. « posiaci krótkimi 
k u m hm rękawów; w prawej ręce mierz. 
H lewej irójka.lna larcza 7. hrilinn. obok  h d m 
i;anirzk<iw\ / klejnotem; widoczne troczki 
-\iił..\i ••

 dii umocowania hełmu na głowi* 

pieczęć ks. Bernarda Świdnickiego 
z lat 1307-13M 

28. 

Rycerz konny \» pełnej zbroi kolczcj 
i u hełmie Rarnezkowym z klejnotem 
ta prałaci skrzydła gudlu królów czeskich 

/ dynastii Pracmyilidów, 
poicm Lukifmhurgóta . kopia ' proporcem 

i larcza trójkątna; na proporcu Lcu czeki. 
na tarczy Orzrl polaki 

r.ilit-/ mb i |w> n.i henddycznych tarczach 

rozsianych na kropierzu okrywającym konia; 
pieczęć Wacława II Przernyiłidy jako króla 
rzrAkirgo i księcia krakowskiego 
z lai 1291-13110 

background image

29. 

Rycerz  k o n i n u pancerzu ImiitHkowym; 

na głowie liełm stożkowy / czepcem kolczym; 
w prawej ręce włócznia, 
II.i lewvm ramieniu czworokątna pawęź: 

; jcJcna Mazowieckiego 

\>V/A

 dokumencie ' < 1341 

30. 
Kyccr? koitnj H pełnej zbroi kolczrj; 
uu zbroi [unika, na głowie hełm garni 
/ klejnotem i l.ilii:inii: w prawej ręce mir./ 
pr/Ą mocowany łańcuszkiem do napierśnika 
okrytego pixl tunika. na lewym ramieniu 

f i i i j L t i i i . i turcza >; herbem; 

koń okryij kropierzem zdobionym rozetami 
i her.iMyc/iiyini tarczami herbowi  m i : 
na tfli»\M

(

 konia ozdoba «  J M ^ L K I siedzącego ptaka 

pieczci k« Mikołaja Ziębickicgo z lai 134.1l.s.u. 

background image

t l 

Miecz;  M I I w.; 
znalezieni) 

u miejscowości 

Chnutowice. 

wuj klfłft kir 

Muzeum w  K i r i i ai h 

M, 

M i r r a ;  X I I I  w . ; 

znulcciuny 
w  m i q s c o w o i c i 
Ontfczuu 

w o j . leszczy nskitr, 

MtlZCHTTl W

 lA 52 

33. 

Dckor na głowni 
RIKCZH

 t  ( k i n / . i i c j 

W. 

Sxr jicrhin :, 

miecz koronacyjny 

królów polskich: 
*

T

 iw irt i \ 111 w j 

background image
background image

35. 
Ostroga z bodźcem kolcowym, XIII w 
zwieziona w miejscowości Tum 
pod Łęczycą, woj. płockie; IHKM 

ib. 
Ostroga x bodżtem gwiaździstym; 

XIII XIV w.; znaleziona w miejscowości 

Tum pod Łęczyca. woj. płockie; IHKM 

37. 
Rycerz w zbroi kolczcj; na nugacli Eacząlki osłon płytowych w- postaci •akolanków 
i wąskich lb.iew chroniących podudzia; długi mieiv i asymetryczna tarcza z herbem, 

zaopatrzona w wryricciesłużącecV>oparcia kopii; nagrobek Pakosława Lisa / Msłyczowa, 

kasztelana krakowskiego; ok. 1325; Jędrzejów, wuj kieleckie 

38 

Rycerz H' zbroi płytowej z kirysem krytym; napierśnik i zaczepem Hn łańcuszka 
zabezpieczającego miecz; pjodgłowąhełm garnczkowy r klejnotem w postaci podwójnego 
półkolistego grzebienia; na biodrach pas rycerski; nagrobek ks. Bolka Świdnickiego; 
ok. 13B0; Krzeszów, woj. wałbrzyskie 

background image

 

.

.  • ' , 

background image
background image

39. 
Riki.iismiki j.i
 hełmu i i/cści /.limi 

kirys płyiowj ki\«> i płytowe 

uchruii) Hi'irnyrh kniirzyn, rzyli narcczaki 

znalezionych w miejscowości 
Niriłl.tiLów. woj. MiT;td/kii. 
w szczątkach grudka
 ryceifkifgu 
spalonego zapewne w latach 1382-1383 

u.ir tvi - r.na 

zasłona hełmu / zawiasem czołowym 

/ przytwierdzone do itapicrincj piy i\ 

krytego kirysa koliste icicitepy. 

•AnJĄce Ho umocowania 

łańcuszków liibr/pieiv.i_|.n w li 

i i puginał; MAM. 

/.iiiinki ilu |il.is/( /.i I .nu vii kii I 
króla
 Węgier panującego I342-1382 

i Pnłski  l i m I.Jii:

1

 u U/i.,l,i, 

tarcz herbowych i hełmów / klejnotami i labraim: 

/ lewej tfoHLi węgiernkic. / prawej polskie; 
skarbiec katedry « Akwizgranie 

background image

II 

Htłm-łcbka / zaczepami 
pr/ykntwediiymi <lo Miwirszfnia 

CZCpca fcoiozcgo oraz

 /.<• -ludem 

/ . I I  ' c j i i i czołowego, do przytwierdzania 
ruchomego nosalu; ok. 1360-1370; 
znalczion) w Sandomierzu, 

«nj l.ii  n u l u / r - l j r 

wraz

 7A- składaną, podróżną koroną, 

nakładaną na dzwon hełmu: 
• it'i-.. wiązana / utuba króla 

Kazimierza Wielkiego; 
W.H\cl. '.k.llimi k.ildll .ilrp\ 

background image

42. 

Heim-przyłbica wraa / należąca 

do nirgn Katłoita,; uk. 1370-1380; 
znaleziony » miętscownfr.i 
Sifdląikitw, woj sieradzkie 

por. ryt. 39 ; MAEŁ 

background image
background image

ii. 

K u n / «« pchicj zbroi plyluwcj i \\ hrłmir 

'

 uniesioną zasłonit; epitafium Wiii/lmn / Uranii 

» kobicie w miejscowości Ruizcza, woj. krakowskie; 

"k I !-':>; MNK 

14. 

Ryierz » pełnej zbroi płytowej; 

epitafium Jana

 t

 Ujazdu w koiciHc 

v> iiiir-JM'>wi>-.'i Czchów 

woj. tarnowskie; uk. 1450: W 

background image
background image

l i . 

\V,ik/.i«) i>inv. w pełnym 
uzbrojeniu, konno, DM hełmu; 

-.«. Jrrzy z poliplyku 4*Ł Trójcy; 
ok. l467;

ł

Wawd, katedra 

Ib 

Rycerze w pełnych abrojaeh 

pl\ lowych; 

nagrobek Jana Koniecpolskiego, 
k.iiirlnz.i wielkiego koronnego 
i

 \*'\i" svnów ok. 14• .•)i 

Wielgomłyny, woj. sieradzkie 

background image

Rycerz w zbroi „goiyckicj" 

i <v '.iladzic; 

nagrobek Łukasza t Górki, 

wojewody poznańskiego, 

w katedrze w Poznaniu; 

l»i t 1475; zaginął podczas 

II wojny (wiatowej 

Ift. 

Rycerz ?. przełomu 

średniowiecza 

i czasów nowożyinych; 

płyta nagrobna Piotra Kumy. 

wojrwud) krakowskiego, 

» katedrze na Wawelu, 

vn

 k. 1^ ni acuw ni 

Piotra Vuchcra 

» Norymberdze 

l»i i 1505 

background image
background image

SI. 

Mim

 XI \ -XV w 

/n,il(vi<ni> 

n mii  j v c o " " " '1 

Wolimi' 

woj. pinirkou-l.il-

M u / i t i m 

S 1

 l'i..irk<i«ii-

Rękojetf mifi l 

,

 \\'oll>lllV-l 

background image
background image

53. 
Rękojeść miecza znalezionego « Irumnii" 
króla K.i/'mici'/a Jagiellończyka 201. 14111" ', 
cłowica i jelce z urazu, gluwniii 
zniszczona przez rdzę; Wawel, katedra 

54. 

Puginał; 2 pol.  \ 1 \ ».; znaleziony 
w miejscowości Orwsayn, woj. warszawskie; 
w posiadaniu A. Nadolskicgo, Wdź 

53. 
<irni kopii; XV* ». 
znaleziony u Gdańsku; 

Muzeum Archeologii zni 
H CtlilUsku 

.id 

Topór:  \ l \  - W w.j MNK 

background image

Ostrogi znaldionf w grobowcu 
króla Kazimierzu Wielkiego 

zm. 1370 : MNK kopia 

5B. 
Strzemię; XIV «. :?;; znalezione 
w micfscowofci 'I urn pod Łęczycą, 

woj. płockie; IHKM 

background image

K>.  H r n u l |*l.m\ i.ikii fUMir/>d *' niniicjii. imiij.iitii.i / Ki-IrUn  \ l -ssi-:  " k . IU20 

background image

2. 

Bitwa pud I.<*aiiK"a; 

z prawej wojsko pot-kic. 

/ Irwrj Tauiray; 

miniatura z kodeksu lubińskiego 

Isgtndy

 » Oi* Jn/fi<ittzt: 

ok. 1353 

3. Król polski 

w uroczystym stroju 
turniejowym; 
miniatur.!

 ? mli herbowej 

„Złotego Runa"; 

ok. 1434-1435 

background image
background image

Sw Ji-rz-j «  i r \ ] H \ k i l /. i.' .vi /

 Wit Inni.i 

t>k. I !.)•>• I Ił»• *: U kulawek. k.i|>liu Si-miii.iiiiii|i Dirrlumnrłpi 

background image

"• 

Marka (łlainrrska:  . M d IliH.s 

wybiiii iw |il>irm'vm Irajpiumir 't""i 

fit.iiv7.ume\ » micjw

 imim 

Sicdlaikuw, woj. sieriidzkie 

por. ryc, KI : "• 

MAEI. 

1

 .. U IHI\l(pll\lh -

60, 

R y ł U / « |HHłrÓK\ / ui-.- -i I : ••jli> III . 
S/.lUrt V

I

  d l . - ) / . (III D.IIII.: I .' 

/ pnlipiyku -» I rby •; ok. I IG7: 

Wawel. kiiicJru 

61. 

K u n > ii.i łowach! iw. KiiNUuliy. 
/
 polipiyku •« I '"i« v: 

| . i'.":  U , H M ! , kiiii-tli-i 

background image
background image
background image
background image

KE. 
Tradycja ryctrska " »Jr•!>••-  O ś w i r r r n i a ; 
Tacfcus* Kościuszko »porirciowiiii> 

,,. .. |. Ciuwiegn w >n.i.hr.>nii.vi..| zbroi: 

Muzeum Niiiiiiliłwc »- Poznaniu 

l l i l m królewski < labrami i kh-jnotem 
w tKisi.ii i ml,i /.rtw.ijącrgu sit <!•• |<>ui: 
zwornik tkkrpirnm

 ' „Sali HiMiiiainkifj 

»  K u L i m i r ; nk. 170- 90 

background image

64. 

Orzd z „kłobuka" piecboiy z hi 1791-1794; MWP 

65. 

i kaKzIciriu wojskowego z lat 1815-Ifl.tl; MWP 

background image
background image