background image

Starożytne górnictwo i hutnictwo świętokrzyskie - nowy kierunek badań. 

 

Abstrakt 

Artykuł  pokrótce  omawia  historię  badań  nad  świętokrzyskim  centrum  metalurgicznym 

kultury przeworskiej, oraz związane z nim problemy badawcze. Przedstawiona zostaje nowa 

teoria  dotycząca  budowy  pieca  dymarskiego  oraz  sposobu  jego  funkcjonowania.  Koncepcja 

pieców  budowanych  w  oparciu  o  drewniany  pień  oblepiony  polepą  i  użycie  śmietany 

hematytowej w procesie dymarskim, skonfrontowane zostają ze źródłami archeologicznymi. 

W wielu miejscach wykazują z nimi dużą zbieżność 

Słowa kluczowe 

Metalurgia,  Góry  Świętokrzyskie,  kultura  przeworska,  piec  dymarski,  żelazo,  śmietana 

hematytowa. 

 

Wstęp 

  Starożytne  hutnictwo  rejonu  Gór  Świętokrzyskich  już  od  ponad  pół  wieku  jest  obiektem 

zainteresowania  archeologów  i  metalurgów.  Niniejszy  artykuł  ma  na  celu  przybliżenie 

czytelnikowi  tego  jakże  ciekawego  tematu.  Przedstawiona  zostanie  pokrótce  historia  badań 

oraz  ich  stan  na  dzień  dzisiejszy.  W  stopniu  szczególnym  omówione  zostaną  próby 

odtworzenia  procesu  wytopu  żelaza  jako,  że  kwestia  ta,  do  tej  pory  nie  rozwiązana,  jest 

jednym z najciekawszych problemów związanych ze starożytnym hutnictwem. 

 

I.  Historia badań 

  Zainteresowanie  starożytnym  świętokrzyskim  zagłębiem  metalurgicznym  sięga  korzeniami 

początku  XIX  w.,  kiedy  to  o  żelaznych  żużlach  znajdowanych  w  tym  regionie  pisali 

S. Staszic

1

,  J.  P.  Carosi  i  G.  G.  Pusch

2

.  Nikt  jednak  nie  zdecydował  się  wówczas  pogłębić 

tego tematu.  

  Trzeba  było  czekać  aż  do  czasów  dwudziestolecia  międzywojennego  aby  polska  nauka 

zajęła  się  ponownie  hutnictwem  świętokrzyskim.  Stało  się  to  za  sprawą  geologa 

J. Samsonowicza, który w 1929 r. napisał artykuł, w którym przedstawił Góry Świętokrzyskie 

                                                      

1

 

S. Staszic, O ziemiorództwie Karpat i innych gór i równin Polski, Warszawa 1815, wyd. wznowione 1950, 

s. 23

 

2

 za K. Bieleninem, Starożytne górnictwo i hutnictwo żelaza w górach świętokrzyskich, Warszawa, Kraków, 

1974, s.15

 

background image

jako ważny ośrodek metalurgiczny działający już od „najdawniejszych” czasów

3

. Niewielkie 

wzmianki na ten temat publikował z resztą już od 1923 r.

4

  W  latach  30-tych  temat  żużli  świętokrzyskich  rozwinięty  zostaje  przez  metalurga 

M. Radwana,  który  jako  pierwszy  stworzy  ich  typologię

5

.  Podzielił  je  na:  pierwotne  – 

występujące na zboczach i szczytach gór; dymarskie – znajdowane nad strumieniami i będące 

pozostałością  po  średniowiecznych  zakładach  metalurgicznych;  oraz  nowożytne  – 

pozostałości  hutnictwa  wielkopiecowego.  Podał  on  także  wyniki  pierwszych  analiz 

chemicznych żużli i stwierdził, że średnia zawartość żelaza w żużlach „pierwotnych” wynosi 

ok. 50%. Jako pierwszy wysnuł on także przypuszczenie, że surowcem używanym do wytopu 

żelaza  był  hematyt  z  Rudek  pod  Górą  Chełmową.  Radwan  nie  precyzuje  z  jakiego  okresu 

pochodzą żużle „pierwotne”, pisze jedynie że przemysł metalurgiczny musiał istnieć na tych 

ziemiach jeszcze w czasach przedpiastowskich.  

  Odkrycie  dawnych  wyrobisk  górniczych  na  terenie  kopalni  odkrywkowej  w  Rudkach 

skłoniło do zainteresowania się tym tematem wielu znanych archeologów. Prowadzone przy 

okazji  badania  stanowisk  żużla  na  terenach  wsi  Rudki,  Cząstków,  Słupia  Stara  i  Chybice 

przeprowadził w 1933 roku S. Krukowski przy współudziale J. Bartysa i Z. Durczewskiego. 

Niestety wyniki tych badań nie doczekały się publikacji.  

  Żużlem  świętokrzyskim  interesował  się  także  rozwijający  się  szybko  polski  przemysł 

metalurgiczny. Wysoka zawartość żelaza (na poziomie ok. 50%) sprawiała, że żużel stał się 

poszukiwanym przez huty surowcem, którego wartość w okresie międzywojennym wynosiła 

do  10  zł  za  tonę

6

.  Przetop  żużlu  świętokrzyskiego  trwał  nieprzerwanie  od  1930  do  1939  r. 

Doprowadziło  to  zapewne  do  bezpowrotnego  zniszczenia  wielu  dobrze  zachowanych 

stanowisk  archeologicznych.  Ilość  przetopionego  wówczas  żużlu    można  szacować  na  setki 

tysięcy ton

7

  Świętokrzyski 

okręg  metalurgiczny  został  objęty  systematycznymi  badaniami 

archeologicznymi  dopiero  po  II  wojnie  światowej.  Badania  powierzchniowe  zostały 

przeprowadzone  przez  Sekcję  Historii  Techniki  i  Nauk  Technicznych  Komitetu  Historii 

Nauki  PAN  i  Muzeum  Archeologiczne  w  Krakowie.  Na  podstawie  tych  wstępnych 

weryfikacji  oraz  informacji  zaczerpniętych  od  rolników,  w  1955  r.  rozpoczęto  pierwsze 

                                                      

3

 J. Samsonowicz, Historia górnictwa żelaznego na zboczu Gór Świętokrzyskich, „Pamiętnik Kielczan”, 1929, 

s. 85-99

 

4

 za K. Bieleninem, Starożytne górnictwo… , s. 15

 

5

 M. Radwan,  Pierwotne hutnictwo żelaza na północnym zboczu Łysogór

 

„Ziemia” 1933, z. 6, s. 73-77

 

6

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s.18

 

7

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s.19 

 

background image

badania wykopaliskowe. Przed badaczami stanęło spore wyzwanie, jako że ani w Polsce ani 

na  świecie  nie  prowadzono  dotąd  badań  na  stanowiskach  dymarskich  podobnej  wielkości. 

Kopane do tej pory stanowiska zwierały co najwyżej kilka pieców dymarskich, teraz trzeba 

było  się  zmierzyć  z  liczbami  wielkości  kilkudziesięciu  lub  kilkuset  pieców  dymarskich. 

Wymagało  to  wypracowania  własnej  metodyki  badań.  Przede  wszystkim  starano  się  aby 

stanowiska  były  obejmowane  wykopami  szeroko  płaszczyznowymi,  mającymi  objąć  jak 

największą część, a najlepiej całość danego piecowiska. Z początku eksplorowano wszystkie 

kotlinki piecowe, z czasem gdy okazało się, że prawie wszystkie są identyczne, ograniczono 

się  do  badania  wybranych  kotlinek,  a  podstawą  wykonywanej  dokumentacji  stał  się  plan 

stanowiska.  

  Z  czasem,  oprócz  badań  powierzchniowych,  do  weryfikowania  nowych  stanowisk  zaczęto 

używać  ankiet,  które  rozdawane  były  właścicielom  pól  i  uczniom  w  lokalnych  szkołach. 

W 1960  r.  zapoczątkowano  także  prowadzenie  obserwacji  z  powietrza,  oraz  wykonywanie 

zdjęć lotniczych. Do dokładnej lokalizacji piecowisk od 1961 r. zaczęto używać geofizycznej 

metody magnetycznej. Zaś od 1965 r. używano także magnetometru protonowego

8

.  

  W  1974  r.  jeden  z  prekursorów  badań  nad  starożytnym  hutnictwem  świętokrzyskim  prof. 

K.Bielenin  wydał  pracę  będącą  najpoważniejszą  do  dziś  dnia  monografią  świętokrzyskiego 

ośrodka metalurgicznego: 

Starożytne górnictwo i hutnictwo żelaza w górach świętokrzyskich”. 

  Według  zakończonej  w  1989  r.  inwentaryzacji  stanowisk  dymarskich  pomiędzy  rzeką 

Kamienną, a Łysogórami, ich liczba na tym terenie wyniosła ok. 6 tysięcy.  

  Od  lat  80-tych  zaczęto  się  także  zajmować  szczegółowo  problematyką  osadnictwa  rejonu 

Gór  Świętokrzyskich  oraz  uwarunkowaniami  przyrodniczymi

9

.  Przebadano  pierwsze 

w regionie cmentarzysko z okresu rzymskiego, znajdujące się w Sarniej Zwoli. Na wzmiankę 

zasługują także owocne badania na osadach w Mirocicach, Skałach i Pokrzywnicy

10

.  

 

II. Stan badań 

  Datowanie świętokrzyskiego ośrodka hutniczego 

Od  początku  badań  nad  świętokrzyskim  ośrodkiem  ważną  kwestią  było  jego  datowanie. 

Z powodu  braku  dobrze  datujących  zabytków  na  stanowiskach  dymarskich,  nie  można  było 

                                                      

8

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 33-37

 

9

 S. Orzechowski, Próba rekonstrukcji stanu zalesienia północno-wschodnich obrzeży Łysogór w okresie 

wpływów rzymskich – przyczynek do poznania środowiskowych warunków rozwoju świętokrzyskiego okręgu 
hutniczego,  
„Acta Archeologica Carpathica”, t. 30, 1991, s. 167-186

 

10

 S. Orzechowski, Zespół cmentarzysk i bogatych depozytów monetarnych z doliny rzeki Kamiennej a 

zagadnienie chronologii starożytnego hutnictwa świętokrzyskiego [w:] Między Wisłą a Pilicą. Studia i materiały 
historyczne, 
t. 1, Kielce, 2000, s. 36-61 

 

background image

przypisać ich do żadnego okresu chronologii względnej. Wobec tego, podstawą do datowania 

tychże  stanowisk  stały  się  żużle  i  węgle  drzewne,  dla  których  przeprowadzono  serię  analiz 

radiowęglowych na zawartość izotopu węgla C

14

. Pierwsze takie badania wykonano w 1962 r. 

w Zakładzie Geochronologii Bezwzględnej w Gdańsku

11

. Wyniki tych datowań obarczone są 

jednak  dużym    błędem  wynikającym  zarówno  z  niedoskonałej  techniki  pomiarowej  jak 

i zanieczyszczenia próbek. Średni wiek żużli ze stanowiska w Boleszynie wyniósł 2050 ± 235 

lat  B.P.  Wykonane  w  latach  70-tych  badania  węgli  drzewnych  przeprowadzone 

w Laboratorium  C-14  Politechniki  Śląskiej  w  Gliwicach  przyniosły  bardziej  wiarygodne 

rezultaty. Dla stanowiska w Łazach otrzymano następujące daty w latach konwencjonalnych: 

35 n.e. (±150), 125 n.e. (±160), 230 n.e. (±150) i 260 n.e. (±140). Dla Łysej Góry:  100 n.e. 

(±150). Dla Nowej Słupi: 85 n.e. (±105), 215 n.e. (±95), 460 n.e. (±80) i 980 n.e. (±80). A dla 

kopalni w Rudkach: 240 n.e. (±55) i 245 n.e. (±70)

12

.  

  Dzięki  rozwojowi  metod  kalibracji  część  uzyskanych  wówczas  dat  została  później 

nieznacznie skorygowana. Dzięki kolejnym badaniom węgli drzewnych i żużli prowadzonym 

przez  Laboratorium  C-14  Politechniki  Śląskiej  w  Gliwicach  w  latach  80-tych,  otrzymano 

dużą serię datowań, które przedstawia tabela 1.

 13

Tabela 1. 
Łysa Góra 

75 n.e. (50 p.n.e – 200 n.e) 

Grzegorzewice 

25 n.e. (90 p.n.e – 140 n.e)  
200 n.e. (150 n.e – 250 n.e) 

Nowa Słupia 

65 n.e. (20 p.n.e – 150 n.e) 
220 n.e. (140 n.e – 300 n.e) 
1020 n.e. (970 n.e – 1100 n.e) 
540 n.e. (470 n.e – 590 n.e) 

Łazy 

230 n.e. (110 n.e – 340 n.e), 
15 n.e. (110 p.n.e – 140 n.e), 
100 n.e. (30 p.n.e – 230 n.e) 
300 n.e. (180 n.e – 400 n.e) 

Rudki 

280 n.e. (220 n.e – 330 n.e) 
280 n.e. (230 n.e – 320 n.e) 

Jeleniów 

1 n.e. (30 p.n.e – 30 n.e) 
45 p.n.e. (85 p.n.e – 5 p.n.e) 

Częstocice 

210 p.n.e. (300 p.n.e – 160 p.n.e) 

   

                                                      

11

 W. Mościcki, A. Bujko, J. Dutkiewicz, A. Zastawny, Gdańsk C14 laboratory measurements, „Acta Physica 

Polonica”, t. 32, 1967, s. 39-43  

12

 A. Pazdur, F. Zastawny, M. F. Pazdur, Starożytne hutnictwo żelaza na ziemiach Polski w świetle badań 

radiowęglowych (pierwsza seria analiz), „Materiały Archeologiczne”, t. 21, 1981, s. 87-94 

13

 M. F. Pazdur, Chronologia bezwzględna starożytnego hutnictwa żelaza na ziemiach polskich w świetle 

kalibracji radiowęglowej skali czasu, „Materiały Archeologiczne”, t. 25, 1990, s. 95-103 

background image

Nie  ulega  obecnie  wątpliwości,  że  hutnictwo  świętokrzyskie  wiązać  należy  z  kulturą 

przeworską, właściwie przez wszystkie fazy jej funkcjonowania. Najwięcej otrzymanych dat 

mieści się jednak w przedziale 15 n.e. - 300 n.e. ze środkiem skupienia ok. 150 r. n.e.  

 

  Rodzaje piecowisk 

  Dzięki  wieloletnim  badaniom  nad  stanowiskami  dymarskimi  możliwe  było  podzielenie 

samych piecowisk na dwa podstawowe typy: uporządkowane i nieuporządkowane.  

  Piecowiska  nieuporządkowane  to  takie  na  których  układ  pieców  jest  prawdopodobnie 

zupełnie przypadkowy. Znajdowały się one często w pobliżu osad. 

  Na  piecowiskach  uporządkowanych  układ  pieców  podporządkowany  jest  pewnej  regule, 

którą możemy jedynie opisać, ponieważ nie znamy jej uwarunkowań technologicznych. Piece 

ustawione są w następujących po sobie szeregach (od 2 do 5 pieców w szeregu), przy czym 

występują dwa, a  nawet sporadycznie trzy ciągi takich szeregów, pomiędzy którymi znajduje 

się ścieżka. Piecowiska te lokowane były zwykle z dala od osad, na stokach wzniesień. 

 

  Badania nad technologią procesu wytopu żelaza 

  Chyba  najbardziej  newralgiczną  kwestią  jest  obecnie  odtworzenie  dawnej  techniki  wytopu 

żelaza. Należy bowiem pamiętać, że wraz z wprowadzeniem techniki wielkopiecowej, proces 

wytopu żelaza przy użyciu pieców kotlinkowych i dymarek ulegał stopniowemu zanikowi, aż 

w  końcu  został  zupełnie  wyparty.  Dawna  technika  metalurgiczna  uległa  całkowitemu 

zapomnieniu,  a  nasze  dzisiejsze  próby  jej  rekonstrukcji  na  podstawie  danych 

archeologicznych są obarczone sporym ryzykiem błędu.  

  Pierwsze eksperymenty mające na celu odtworzenie zapomnianych technik metalurgicznych 

możliwe  były  dzięki  M.  Radwanowi,  który  jako  pierwszy  zdecydował  się  przebadać 

znajdowane  podczas  wykopalisk  żużle  dymarskie.  Tematem  zajmował  się  już  od  lat  30-

tych

14

,  a  od  1955  r.  prowadził  systematyczne  badania  na  terenie  Gór  Świętokrzyskich 

działając z ramienia Zespołu Historii Polskiej Techniki Hutniczej PAN

15

. Na początku lat 60-

tych  na  bazie  współpracy  naukowców  z  Muzeum  Archeologicznego  w  Krakowie  (pod 

kierownictwem  K.  Bielenina)  oraz  techników  z  Akademii  Górniczo-Hutniczej  i  Instytutu 

Odlewnictwa  starano  się  zrekonstruować  budowę  pieca  dymarskiego  jak  i  odtworzyć  sam 

proces  wytopu  żelaza.  Według  ówczesnych  ustaleń  wyglądał  on  następująco.  Do  wnętrza 

                                                      

14

 M. Radwan,  Pierwotne hutnictwo…, „Ziemia” 1933, z. 6,

 

15

 M. Radwan. Dotychczasowe próby odtworzenia procesu metalurgicznego w dymarkach typu świętokrzyskiego 

„Archeologia Polski”, 1963, t. 7, s. 243 – 282 

background image

glinianego  pieca  o  kształcie  zwężającego  się  ku  górze  cylindra  o  wysokości  1,2  –  1,5  m, 

wkładano na przemian warstwy rudy oraz węgla drzewnego, który służył za paliwo. Podczas 

spalania  się  węgla,  ruda  przesuwała  się  w  dół  szybu,  w  strefę  coraz  wyższych  temperatur. 

Następnie  postępowała  stopniowa  redukcja  tlenków  żelaza  aż  do  uzyskania  metalicznego 

żelaza: Fe

2

O

3    

   Fe

3

O

4       

 FeO       Fe. Czynnikiem redukującym był  węgiel i tlenek węgla 

wydzielający  się  podczas  spalania  węgla  drzewnego  oraz  powstały  w  wyniku  rozpadu 

dwutlenku węgla w  reakcji Boudarda

16

.  Żelazo powstałe w wyniku redukcji tlenków żelaza 

nie  ulegało  upłynnieniu.  Takiemu  procesowi  ulegała  jedynie  skała  płonna  czyli 

zanieczyszczenia zawarte w rudzie żelaza, które topiąc się spływały do kotlinki. W ten sposób 

w  części  szybowej  pieca  powstawała  łupka  żelazna  czyli  bryła  zanieczyszczonego, 

gąbczastego żelaza.  

  Żaden  jednak  z  przeprowadzanych  dotychczas  eksperymentów  nie  doprowadził  do 

uzyskania efektów znanych nam z wykopalisk archeologicznych tzn. otrzymania bryły żużlu 

całkowicie wypełniającej kotlinkę, nie zmieszanej z wytopioną łupką żelazną znajdującą się 

nad tą bryłą. W rezultacie tych eksperymentów, fragmenty rudy dostawały się na dno pieca 

podczas  gdy  sytuacja  taka  nigdy  nie  została  zarejestrowana  na  wykopaliskach.  W  próbach 

tych używano dmuchu sztucznego, jako że początkowe eksperymenty z dmuchem naturalnym 

zakończyły się niepowodzeniem. 

  Wypracowany  wówczas  obraz  przebiegu  procesu  dymarskiego  został  jednak  przyjęty 

w środowisku archeologicznym i w podobnej formie funkcjonuje do dzisiaj.  

  Przedstawioną  budowę  pieca  oraz  metodę  wytopu  przedstawił  jako  obowiązującą  profesor 

Kazimierz Bielenin w swojej pracy z 1974 r. będącej największą jak do tej pory monografią 

hutnictwa świętokrzyskiego

17

.  

  Piec  taki  składać  miał  się  z  zagłębionej  w  ziemi  kotlinki,  o  której  kształcie  i  wielkości 

informują nas znajdywane kloce żużla, będące niejako negatywami części podziemnej pieca. 

Kloce  te  nie  są  w  swojej  budowie  jednolite,  w  części  górnej  oraz  po  bokach  mają  one 

strukturę  litą.  Ta  część  żużlowego  kloca  ma  największy  ciężar  objętościowy.  W  części 

środkowej mamy do czynienia z żużlem jednolicie porowatym, posiadającym odciski węgla 

drzewnego. Natomiast dolna część żużla ma strukturę soplową tzn. widoczne są nieregularne 

sople i nacieki. Osobną kategorią są tak zwane żużle spienione czyli lekkie, przypominające 

swoją strukturą pumeks, fragmenty żużla o dużej zawartości SiO

2

. Miały one powstawać pod 

                                                      

16

 

M. Radwan. Rudy, kuźnice i huty żelaza w Polsce, Warszawa, 1963, s. 62-63

 

17

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974

 

background image

wpływem  wysokiej  temperatury  w  strefie  przyściennej  szybu,  jako  efekt  styku  żużla 

z glinianą wyprawą pieca. 

  Budowa pieca rekonstruowana była także na podstawie fragmentów glinianej polepy, które 

podzielić możemy na:  

 -  wyprawę  ścianek  kotlinki  –  jest  to  zwykle  glina  lub  materiał  ilasty,  rzadko  z  domieszką 

krótko  ciętej  słomy  czy  plew,    nie  widać  na  niej  śladów  ożużlenia  ani  zeszkliwienia. 

Widoczne  są  natomiast  czasami  odciski  płaskich  drewienek    którymi  wygładzano 

i formowano  tą  warstwę  wyprawy

18

. Grubość wyprawy kotlinki wynosiła zwykle od 2 do 4 

cm. 

 - „cegły” obudowy szybowej – fragmenty polepy o kształcie prostokątnych płyt, lub płaskich 

cegieł, posiadające ślady zeszkliwienia. Spotykane są zarówno "cegły" duże o szerokości ok. 

17 cm i długości powyżej 18 cm, jak i mniejsze o przeciętnych wymiarach 11 na 18 cm. Do 

gliny, a raczej zaprawy na bazie lessu z której są zrobione, dodawana była obficie domieszka 

organiczna:  plewy,  krótko  cięta  słoma  oraz  trawa.  Zwykle  posiadają  one  także  pustą 

przestrzeń,  ślad  po  wypalonym  podłużnym,  płaskim  drewienku.  Miało  ono  usztywniać 

konstrukcję  szybu    na  etapie  jego  formowania.  "Cegły"  takie  łączone  ze  sobą  za  pomocą 

lessowej  zaprawy  stanowić  miały  wg  Bielenina  podstawowy  budulec  nadziemnej  części 

pieca

19

 - wyprawa ściany szybu – fragmenty lessowej polepy użytej do uformowania wewnętrznych 

ścian  szybu.  Podobnie  jak  "cegły",  posiadały  one  obfitą  domieszkę  organiczną  w  postaci 

plew, krótko ciętej słomy oraz trawy

20

.   

  W  niektórych  miejscach  piece  posiadały  otwory  którymi  do  środka  miało  dostawać  się 

powietrze.  Otwory  te  widoczne  są  na  znajdowanych  fragmentach  polepy.  Innymi  otworami 

prawdopodobnie dostarczającymi powietrze do wnętrza pieca są kanały dokotlinkowe. O ich 

istnieniu  świadczą  m.in.  fragmenty  żużli  wypełniających  te  kanały.  Otwory  dmuchowe 

znajdujące  się  w  ścianach  pieca,  którymi  powietrze  dostawało  się  do  środka,  czy  to  przy 

użyciu  dmuchu  naturalnego  czy  sztucznego,  miały  od  4  do  12  centymetrów  średnicy.

21

 

Otwory  dokotlinkowe  (nie  zawsze  występujące)  przez  które  powietrze  dostawało  się 

do kotlinki  miały  od  kilku  do  kilkunastu  cm  średnicy.  Piece  posiadały  również  kanały 

poziome  których  istnienie  potwierdza  szereg  zabytków  w  postaci  odlewów  żużlowych 

                                                      

18

 K. Bielenin i M. Radwan, Badania nad starożytnym hutnictwem żelaza w rejonie Gór Świętokrzyskich w 

latach 1956 i 1957, „Materiały Archeologiczne”, I, 1959, Muzeum Archeologiczne w Krakowie, s. 

286, 291, 296, 

304

 

19

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo..., Warszawa, Kraków, 1974, s. 72

 

20

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo..., Warszawa, Kraków, 1974, s. 72

 

21

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo..., Warszawa, Kraków, 1974, s. 72

 

background image

wypełniających te kanały. K. Bielenin nie uwzględnił ich jednak w modelu rekonstrukcyjnym 

pieca  i  nie  uzasadnia  w  swoich  pracach  jaką  mogły  funkcje  pełnić  w  budowie  pieca 

i prowadzonym w nim procesie.

22

 

  Na podstawie wielkości i kształtu żużli wyróżniono kilka typów pieców

23

, generalnie jednak 

zasada działania we wszystkich miała być taka sama. 

  Paliwem  świętokrzyskich  pieców  dymarskich  miał  być  głównie  węgiel  drzewny. 

Świadectwem tego, oprócz obecności węgla drzewnego w kotlinkach i żużlach kotlinkowych,  

są  pozostałości  mielerzy  –  obiektów  do  zwęglania  drewna,  znajdowane  na  stanowiskach 

archeologicznych. Występowały one zarówno pojedynczo jak i większej liczbie. Znajdowały 

się  zwykle  na  stokach  wzniesień  w  bezpośrednim  sąsiedztwie  piecowisk,  w  odległości  od 

kilkunastu  do  kilkudziesięciu  metrów.  Mielerze  nie  występowały  jednak  przy  wszystkich 

piecowiskach.  Fragmenty  węgli  drzewnych  pobranych  zarówno  z  mielerzy  jak  i  z  kotlinek 

zostały  poddane  badaniom,  dzięki  którym  udało  się  zidentyfikować  takie  gatunki  drzew 

z których  pochodziły.  Przede  wszystkim  były  to  drzewa  iglaste:  sosna,  jodła,  modrzew, 

świerk, a w mniejszym  stopniu liściaste: topola, buk, dąb, wierzba i lipa. Jako uzupełnienie 

węgla  drzewnego  stosowane  było  także  drewno  świeże

24

,czego  potwierdzeniem  są  jego 

fragmenty znajdowane w żużlach. 

  Wsadem  takiego  pieca  miała  być  również  prażona  ruda  żelaza  układana  w  dymarce 

naprzemiennie z warstwami węgla drzewnego. Miała ona mieć frakcję ok. 1cm co zapewniać 

miało  dużą  powierzchnię  reaktywną  podczas  redukcji.  Rudą  miałyby  być  dostępne  lokalne 

surowce: syderyty, hematyty i limonity

25

.  

  Koncepcja  ta  przyjmowana  za  obowiązującą  w  środowisku  archeologicznym  ma  jednak 

jedną podstawową  wadę. Otóż na jej podstawie nie udało  się do dnia dzisiejszego osiągnąć 

rezultatów wytopu  znanych nam  z  wykopalisk.  Uzyskanie żelaza tą metodą jest oczywiście 

możliwe,  ale  uzyskiwana  żużlowo-żelazista  bryła  nie  przypomina  kloców  żużla 

wypełniających  kotlinki  pieców  świętokrzyskich.  U  podstaw  naszych  niepowodzeń  w  tej 

kwestii mogą stać dwie wykluczające się przyczyny:  

  1.  rekonstruowana  budowa  pieca  jest  dobra,  natomiast  błąd  tkwi  w  samym  odtwarzaniu 

procesie wytopu (przygotowanie rudy, sposób jej ułożenia, paliwo, dmuch) 

                                                      

22

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 73-74

 

23

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 80-85

 

24

 M. Karbowniczek, Teoretyczne podstawy procesu metalurgicznego w starożytnych piecach dymarskich [w:] 

50 lat badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim, Kielce, 2006 

25

 I. Suliga, Dotychczasowe próby rekonstrukcji starożytnego procesu metalurgicznego, [w:] 50 lat badań nad 

starożytnym hutnictwem świętokrzyskim, Kielce, 2006 

background image

  2.  budowa  starożytnego  pieca  i  przygotowanie  wsadu  były  zasadniczo  inne,  co  z  góry 

skazuje  wszystkie  próby  odtwarzania  wytopu  na  przyjmowanym  dziś  modelu  na 

niepowodzenie.  

  Teorią  bazującą  na  założeniu  numer  2.  jest  koncepcja  Marcina  Marciniewskiego.  Zmienia 

zarówno budowę szybu pieca, preparację wsadu jak i sposób w jaki prowadzony był proces. 

Podstawą  budowy  nadziemnej  części  pieca  wg  Marciniewskiego  jest  drewniany  pień 

oblepiony  polepą,  który  w  procesie  ulega  całkowitemu  spaleniu.  Jego  obecność  w  procesie 

stawiania  pieca  umożliwia  budowę  wysokiego  szybu  (  nawet  2,5  metrowego),  o  ściankach 

polepy  w  górnej  partii  szybu  o  grubości  3-6cm  -  licznie  znajdowanej  w  badaniach 

archeologicznych

26

.  Budowa  podobnej  wolnostojącej  konstrukcji  w  oparciu  o  plastyczne 

i cienkie "cegły" jest niemożliwa. Wysoki szyb umożliwia co najważniejsze uzyskanie efektu 

kominowego,  który  zapewnia  duży  przepływ  gazów  przez  palenisko  pieca  bez  użycia 

miechów. W takim piecu proces metalurgiczny jest możliwy przy tzw. dmuchu naturalnym do 

którego aktualnie skłaniają się badacze starożytnego hutnictwa świętokrzyskiego

27

.  Budowa 

szybu  oparta  na  koncepcji  pnia  pokrytego  polepą  jest  w  pełni  zgodna  z  warsztatem 

technologicznym  kultury  przeworskiej

28

.  Należy  podkreślić,  że  kształt  szybu  powstałego  na 

bazie  wypalonego  pnia  różni  się  od  dotychczasowego  modelu  obecnością  zwężki  szybowej 

nad  którą  zachodzą  główne  procesy  metalurgiczne  w  piecu.  Jej  obecność  i  działanie 

umożliwia kilka kluczowych dla procesu funkcji:  

  precyzyjne  wyznaczenie  i  utrzymanie  przez  cały  czas  trwania  procesu  strefy 

najwyższych temperatur w bezpośrednim kontakcie z rudą żelaza; 

  uzyskanie  fizycznej  granicy  osuwania  się  wsadu  w  dół  pieca  w  miejscu  do  tego 

najkorzystniejszym  z  punktu  widzenia  upłynnienia  skały  płonnej  i  redukcji  tlenków 

żelaza; 

  uzyskanie  odpowiednio  dużej  kinematyki  dmuchu  w  centralnej  części  pieca 

zapobiegającej  zatykaniu  szybu  w  strefie  najwyższych  temperatur  w  końcowej  fazie 

procesu; 

  kontrolę  temperatury  wsadu  przez  odpowiednie  otwieranie  kanałów  powietrznych, 

dającą  możliwość  podziału  procesu  na  etap  długotrwałej  redukcji  i  końcowego 

szybkiego upłynnienia skały płonnej; 

                                                      

26

  K. Bielenin i M. Radwan, Badania nad starożytnym hutnictwem żelaza w rejonie Gór Świętokrzyskich w 

latach 1956 i 1957, „Materiały Archeologiczne”, I, 1959, Muzeum Archeologiczne w Krakowie, s. 280 

 

27

 S.Orzechowski, Zaplecze osadnicze i podstawy surowcowe..., s. 202

 

28

 A.Michałowski, Budownictwo kultury przeworskiej, Poznań, 2011, s. 13-14

 

background image

  fizyczną  separację  powstałej  łupy  żelaznej  od  kloca  żużla  i  stworzenie  realnych 

warunków dla powstania tzw. strefy swobodnego krzepnięcia. 

Preparacja  rudy  żelaza  będącej  podstawą  rekonstruowanego  procesu  dymarskiego  również 

oparta  jest  na  zupełnie  nowym  założeniu  jakim  jest  wsad  na  bazie  uzdatnionej  śmietany 

hematytowej  ze  złoża  w  Rudkach  lub  rudy  wstępnie  sproszkowanej,  z  których  lepiono 

kawałki/kształtki/bryły, których wielkość uniemożliwiała przedostanie się ich do kotlinki bez 

wcześniejszego  upłynnienia  skały  płonnej  w  nich  zawartej.  W  badaniach  archeologicznych, 

w bezpośrednim  sąsiedztwie  warsztatów  dymarskich  odkrywano    rudę

29

 o  składzie 

chemicznym  i  pylastej  frakcji  najbardziej  zbliżonym  właśnie  do  śmietany  hematytowej

30

Taka  koncepcja  zapewnia  również  dwa  bardzo  ważne  warunki  procesu:  niemożność 

przedostania  się  niestopionej  rudy  do  kotlinki  (odnaleziono  w  badaniach  archeologicznych 

jedynie plamy po niej na powierzchni zastygłego kloca żużlowego

31

) i zgromadzenie się rudy 

w  jednym  miejscu  w  szybie,  co  w  finalnym  etapie  procesu  po  odpowiednim  jej  podgrzaniu 

jako  całość  jednorazowo  zostaje  upłynniona  i  odprowadzona  do  kotlinki  wypełniając  tym 

samym  postulaty  metalurgów,  którzy  wnioskują  o  odrzucenie  dotychczasowego  procesu 

rekonstrukcyjnego.

32

 Przyjęcie  przez  M.Marciniewskiego  pierwotnej  tezy  uznania  złoża 

śmietany  hematytowej  w  Rudkach  jako  głównego  zaplecza  materiałowego  dla  starożytnego 

okręgu  hutnictwa  świętokrzyskiego  -  do  której  skłaniali  się  M.Radwan

33

 i  J.Piaskowski, 

odrzucanej  później  przez  K.Bielenina

34

 i  aktualnie  przez  S.Orzechowskiego

35

 -  w  świetle 

nowej koncepcji budowy i rekonstrukcji szybu znajduje nowe uzasadnienie. Znajduje również 

logiczne odniesienie do wniosków K.Bielenina, że pylaste hematyty, limonity i syderyty były 

głównym  celem  urobku  starożytnych  górników  kopalni  w  Rudkach  w  okresie  wpływów 

rzymskich

36

 co  jawnie  kolidowało  z  jego  własną  teorią  o  znikomym  zastosowaniu  śmietany 

hematytowej do procesów dymarskich

37

.   

Połączenie  zaś  dwu  lub  więcej  pieców  w  kaskadę  i  wykorzystywanie  przepływu  gazu 

z jednego  do  drugiego  wyznacza  zupełnie  nowy  kierunek  badań  rekonstrukcyjnych 

                                                      

29

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 186-188, 216, 233, 237

 

30

 

 

S.Jaskólski, C.Poborski, E.Goerlich Złoże pirytu i rud żelaznych kopalni „Staszic” w Górach 

Świętokrzyskich,Wydawnictwa Geologiczne Warszawa 1953r., s. 55 i 56 

 

31

 K. Bielenin i M. Radwan, Badania nad…, „Materiały Archeologiczne”, I, 1959, Muzeum Archeologiczne w 

Krakowie, s. 297

 

32

 I.Suliga, Dotychczasowe próby…[w:] 50 lat badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim, Kielce, 2006, 

s.173 

 

33

 M. Radwan. Rudy, kuźnice i huty żelaza w Polsce, Warszawa, 1963, s. 22

 

34

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 98

 

35

 S.Orzechowski, Zaplecze osadnicze i podstawy surowcowe..., s. 174

 

36

 K .Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 103, 122

 

37

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 98

 

background image

zmierzający do wytłumaczenia bliskiego i zorganizowanego posadowienia wielu pieców obok 

siebie.  Być  może  śladami  po  takich  połączeniach  są  właśnie  odnajdywane  w  badaniach 

archeologicznych  odlewy  kanałów  poziomych,  które  jak  wspomnieliśmy  wcześniej  nie 

doczekały się interpretacji ze strony archeologów.

38

 

  Należy sobie jednak zadać pytanie jak teoria ta współgra ze źródłami archeologicznymi i czy 

tłumaczy  interesujące  nas  zjawiska  lepiej,  czy  gorzej,  niż  obowiązująca  obecnie  koncepcja 

starożytnego procesu metalurgicznego.  

  Pierwsza  wątpliwość,  która  może  się  nasuwać  jest  związana  z  tym,  że  piece  typu 

zagłębionego  nie  są  czymś  charakterystycznym  tylko  dla  metalurgii  świętokrzyskiej.  Ślady 

takich  pieców  odnajdujemy  m.in.  w  Czechach,  Danii  czy  w  Niemczech

39

.  Również  tamte 

piece rekonstruowane są w sposób podobny do koncepcji K. Bielenina. Czy możliwe jest aby 

piece  z  Gór  Świętokrzyskich  były  znacząco  różne?  A  może  wszystkie  te  rekonstrukcje  są 

błędne? Nieudane próby rekonstrukcji procesów dymarskich są przecież bolączką wszystkich 

europejskich ośrodków badawczych

40

. Wydaje się, że różnice w budowie pieców mogły być 

jednak  obecne.  Świadczyć  mogą  o  tym  chociażby  piece  dymarskie  z  Igołomii  zbudowane 

na   konstrukcji  drewnianej

41

.  Nie  są  one  bynajmniej  potwierdzeniem  koncepcji  pieców 

na gaz,  ponieważ  w  tym  przypadku  drewno  będące  głównym  paliwem  dla  pieca,  ulega 

całkowitemu  wypaleniu  i  nie  ma  prawa  zachować  się  jako  znalezisko  archeologiczne  (brak 

drewna  na  świętokrzyskich  stanowiskach  dymarskich  jak  najbardziej  pasuje  więc 

do koncepcji  M. Marciniewskiego).  Stosowanie  drewna  jako  materiału  konstrukcyjnego 

w budowie  pieców  dymarskich  odnotowano  również  w  Tarchalicach,  Bogatynii  nad  Nysą 

Łużycką,  Chróścicach  i  Krzanowicach  k/Opola,  Czeladzi  Wielkiej  i  Kietlowie  (pow.  Góra) 

oraz w Mioniowie (pow. Prudnik)

42

.  Badania archeologiczne pokazują, że w tamtym okresie 

historycznym,  na  terenach  dzisiejszej  Polski  istniały  różne  konstrukcje  pieców,  między 

innymi takie łączące konstrukcję glinianą i drewnianą.  

  Przeanalizujmy  jednak  po  kolei  pozostałości  procesu  metalurgicznego  znajdowane 

na stanowiskach  dymarskich  w  świetle  różniących  się  teorii  rekonstrukcji  pieca  i  procesu 

dymarskiego. 

                                                      

38

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 74

 

39

 R. Pleiner, Piece typu zagłębionego na terenie Europy w okresie wpływów rzymskich [w:] 50 lat badań nad 

starożytnym hutnictwem świętokrzyskim, Kielce, 2006 

40

 K.Bielenin, S.Orzechowski, 50 lat badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim, Kielce, 2006, s. 10 

 

41

 T. Reyman, Na śladach Rudnic. Igołomska „fabrica ferri” z okresu rzymskiego, „Z otchłani wieków” t. 21, 

z. 4, 1952 

 

42

 K.Bielenin,,Dymarski piec szybowy (typu kotlinkowego) w Europie Starożytnej, "Materiały Archeologiczne", 

XIV, 1973, Muzeum Archeologiczne w Krakowie, s. 28-40

 

background image

1.  Bryła  żużlu.  W  tym  miejscu  koncepcja  rekonstrukcji  procesu  wg  M.Marciniewskiego  

pokrywałaby  się  z  obserwowanymi  podczas  wykopalisk  znaleziskami.  Mamy  bowiem 

pustą  kotlinkę  pieca,  na  dnie  której  mogą  znajdować  się  jedynie  kawałki  węgla 

drzewnego  lub  drewna  do  której  nagle  wpływa  roztopiony  na  skutek  gwałtownego 

i wyraźnie  zaakcentowanego  etapu  procesu,  płynny  żużel.  Z  powodu  wysokiej 

temperatury panującej w kotlince, żużel nie zastygał od razu ale pozostawał jeszcze jakiś 

czas  w  postaci  płynnej  co  umożliwiało  połączenie  się  z  zalegającymi  na  dnie  kotlinki 

kawałkami węgla drzewnego i drewna

43

2.  Węgiel  drzewny  i  drewno.  Według  koncepcji  pieców  gazowych,  głównym  paliwem 

miałoby być nie tylko  drewno i  gaz drzewny ale także węgiel drzewny,  nie dziwi  więc 

obecność  mielerzy  na  stanowiskach  dymarskich  jak  i  obecność  odcisków  węgla 

drzewnego,  jego  fragmentów,  oraz  kawałków  i  śladów  drewna  w  bryłach  stopionego 

żużla

44

,

45

.  

3.  Wyprawa ścian kotlinki. Jest to jedno ze znalezisk również potwierdzających omawianą 

koncepcję.  Po  co  bowiem  wylepiać  ścianę  kotlinki  w  konwencjonalnym  piecu 

dymarskim?  Nie  wydaje  się  aby  cienka  warstwa  polepy  mogła  znacząco  podwyższyć 

temperaturę  we  wnętrzu  kotlinki  albo  jedynie  wzmocnić  jej  konstrukcję.  Pasuje 

to natomiast  do  sytuacji  w  której  obawiano  się  niekontrolowanego  dopływu  powietrza 

do kotlinki. W tym wypadku praca włożona przez budowniczych w uszczelnienie ścianek 

kotlinki ma sens.  

4.  „Cegły”-  kształtki.  W  przypadku  tej  kategorii  znalezisk  należy  pamiętać, 

że w budownictwie  mieszkalnym  kultury  przeworskiej  nie  spotykamy  typowych  cegieł, 

a glina służyła tylko do uszczelniania ścian drewnianych

46

. Czy to możliwe aby używano 

wysuszonych wcześniej cegieł tylko do budowy pieców? Niewykluczone - w końcu były 

to zupełnie różne dziedziny budownictwa. Przy budowie dużych obiektów używanie tego 

typu  budulca  mogło  być  nieco  kłopotliwe.  Z  resztą  w  naszej  strefie  klimatycznej,  przy 

prawie  nieograniczonym  dostępie  do  drewna,  nie  było  potrzeby  używania  cegieł 

do budowy  domów.  Jeśli  jednak  naprawdę  używano  wysuszonych  wcześniej  glinianych 

kształtek,  to  jaka  była  rola  drewnianych  patyczków,  których  negatywy  odnajdujemy 

                                                      

43

 K. Bielenin i M. Radwan, Badania nad…, „Materiały Archeologiczne”, I, 1959, Muzeum Archeologiczne w 

Krakowie,  s. 286, 287, 298

 

44

 K. Bielenin i M. Radwan, Badania nad…, „Materiały Archeologiczne”, I, 1959, Muzeum Archeologiczne w 

Krakowie,  s. 

284, 286, 287, 292, 296, 308

 

45

 K. Bielenin, Badania nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim w 1959 r., „Materiały Archeologiczne”, II, 

1961, s. 156

 

46

 A. Michałowski, Budownicto kultury przeworskiej, Poznań, 2011, s. 22

 

background image

w „cegłach”? Czy rzeczywiście miały służyć do usztywnienia całości? Wydaje się to dość 

wątpliwe,  zważywszy,  że  negatywy  pokazują,  że  patyczki  te    wystawały  poza  obręb 

samej  „cegły”.  Pasowałoby  to  natomiast  do  sytuacji  w  której  „surową”  gliną  oblepiano 

drewniany  szalunek/kołnierz,  a  patyczki  służyły  do  doraźnego  łączenia  ze  sobą  i/lub 

wzmacniania plastycznych, glinianych bloków. 

5.  Polepa,  wyprawa  ścian  szybu.  Fragmenty  polepy  z  odciskami  „belek  drewnianych” 

wystąpiły  np.  na  stanowisku  Kunów,  w  wykopie  5-tym

47

.  Wydaje  się  jednak, 

że znaleziska  tego  typu  powinny  być  dużo  częstsze,  gdy  tymczasem  znajdowanych  jest 

wiele  fragmentów  polepy  ze  śladami  zeszkliwienia  i  ożużlenia  lecz  bez  odcisków 

drewnianej kłody. Wysoka temperatura panująca we wnętrzu pieca mogła jednak zatrzeć 

ślady drewna gdy polepa ulegała zeszkliwieniu i nadtopieniu. 

6.   Wielkość  otworów  szybowych,  a  także  obecność  poziomych  kanałów  pokrywa  się 

z rekonstrukcją  pieca  wg.  M.Marciniewskiego.  Proponowany  przez  K.Bielenina  model 

pieca,  oprócz  otworów  dmuchowych  nie  posiada  kanałów  poziomych  i  nie  przewiduje 

obecności  otworów  szybowych  o  średnicy  kilkunastu  centymetrów  mimo,  że  ślady 

obecności obu z nich są obecne w odkryciach archeologicznych

48

7.  Ruda  żelaza.  A  właściwie  jej  brak.  W  końcu  w  klocach  żużla  znajdowane  są  zarówno 

węgle drzewne jak i kawałki drewna, nie ma w nich nigdy  fragmentów rudy. Występują 

one natomiast w żużlach otrzymywanych podczas eksperymentów opartych o tradycyjną 

budowę pieca. Brak rudy pasuje z kolei do koncepcji M.Marciniewskiego, jako, że ciężko 

oczekiwać  w  kotlince  pozostałości  sproszkowanej  rudy  lub  śmietany  hematytowej  

preparowanej  jako  większe  bryły/placki,  których  wielkość  fizycznie  uniemożliwia 

przejście przez zwężkę szybu do kotlinki. 

  Jak  widać  znaleziska  archeologiczne  nie  tylko  nie  wykluczają,  ale  w  wielu  miejscach 

potwierdzają omawianą teorię. 

 

Podsumowanie 

  Mimo  długoletnich  badań  nad  starożytnym  hutnictwem  świętokrzyskim  nadal  skrywa  ono 

przed  nami  wiele  tajemnic.  Jedną  z  najważniejszych  jest  sama  technika  "wytopu"  żelaza. 

Dotychczasowe  próby  odtworzenia  procesu  metalurgicznego,  na  postawie  obowiązującego 

modelu  budowy  pieca,  nie  przyniosły  rezultatów  znanych  nam  z  wykopalisk 

                                                      

47

 K. Bielenin, Badania nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim w 1959 r., „Materiały Archeologiczne”, II,

 

1961, s. 157

 

48

 K. Bielenin, Starożytne górnictwo…, Warszawa, Kraków, 1974, s. 73-75

 

background image

archeologicznych.  Warto  więc  zwrócić  uwagę  na  koncepcję  M.Marciniewskiego  dotyczącą  

pieców  budowanych  na  bazie  drewnianego  pnia  oblepionego  polepą.  Źródła  archeologiczne 

nie  wykluczają  jej,  a  "wytop"  żelaza  przeprowadzany  przez  M.Marciniewskiego  tą  metodą 

daje  rezultaty  podobne  do  tych  obserwowanych  na  wykopaliskach.  Nie  przesądzając  o 

prawdziwości  tej  teorii,  trzeba  przyznać,  że  odpowiada  ona  na  wiele  pytań  i  jest  na  pewno 

ważnym  krokiem w badaniach nad starożytną metalurgią żelaza. Przebieg prac badawczych  

M.Marciniewskiego można na bieżąco śledzić na stronie internetowej www.hutnia.pl . 

 

Agata Migdalska, 

Kamil Niemczak