background image

 
 
 
 
 
 
 
 
Andrzej Kojder

 

Czytając Durkheima...  

Co klasyk socjologii ma do powiedzenia

 

o prawie

 

Emil Durkheim jest zaliczany do najwybitniejszych przedstawicieli nauki socjo-

logii w całych jej dziejach. Uchodzi też za autora, który wniósł znaczący wkład do 
socjologii  prawa.  Według  opinii Georges'a  Gurvitcha autor Zasad metody socjolo-
gicznej 
„(…) walnie się przyczynił do przyznania socjologii prawa znaczącego miejsca 
w nauce socjologii. (...) Można nawet powiedzieć - z pewnego punktu widzenia - że 
cała  socjologia  Durkheima,  zwłaszcza  w  jej  początkach,  wykazuje  pewną  «ju-
rydyczną» skłonność"

1

.

 

Opinia ta nie jest wszelako powszechnie podzielana. W niektórych bowiem wy-

kładach  teorii  socjologicznych,  podręcznikach  historii  socjologii  i  monografiach 
poświęconych Durkheimowi j ego koncepcj a prawa i j ej konotacj e są albo nader zdaw-
kowo  potraktowane,  albo  zupełnie  pominięte

2

.  Niejako  na  przeciwnym  biegunie 

sytuują się opracowania, dawniejsze i nowsze, których autorzy główną uwagę sku-
piają na Durkheimowskim wizerunku prawa

3

. Nie ulega bowiem wątpliwości, że

 

G. Gurvitch, Sociology of Law, London-Boston 1973, s. 24 i 26.

 

Oto kilka przykładów: N. S. Timasheff, G. A. Theodorson, Sociological Theory, its Nature and 

Growth, New York 1976; L. A. Coser, Masters of Sociological Thought. Ideas in Historical and 
Social Context, 
New York 1977; S. Stedman Jones, Durkheim Reconsidered, Oxford 2001; Durkheim 
Today, 
red. W. S. F. Pickering, New York 2002; The Cambridge Companion to Durkheim, red. J. C. 
Alexander, P. Smith, Cambridge 2005.

 

Zob. Structure, Law, and Power. Essays in the Sociology of Law, red. P. J. Brantingham, J. M. 

Kress, Sage Publications, London 1979; Durkheim and the Law, red. S. Lukes, A. T. Scull, New York 
1983; S. Lukes, Emile Durkheim, his Life and Work: A Historical and Critical Study, Stanford 1985; 
U. Bullash, Rechtsnorm und Rechtssystem in der Normentheorie Emile Durkheim, Frankfurt 1988; 
R. Cotterrell, Emile Durkheim: Law and Moral Domain, Edinburgh 1999; Durkheim, Oxford 2000; 
D. A. Michael: Law and Sociology, New York 2006.

 

background image

Czytając Durkheima 

2 87

 

francuski autor bardziej niż inni współcześni mu socjologowie wykazywał zaintere-
sowanie  prawem.  Świadczą o  tym  zarówno jego  książki, w  których  problematyka 
prawna bynajmniej nie odgrywa marginesowej roli, jak i szerokie jej uwzględnienie 
w założonym przez niego w 1898 r. i redagowanym czasopiśmie „L'Anee  Sociolo-
gique"

4

. Jeden  ze  stałych działów tego czasopisma socjologicznego, notabene jed-

nego z pierwszych w świecie, nosi nazwę „Socjologia moralności i prawa". Składa 
się on między innymi z następujących części: Prawo i moralność; Systemy prawne 
i  moralne;  Prawo  własności,  zobowiązania;  Prawo  karne;  Organizacja  sądownic-
twa, procedura; Prawo międzynarodowe, moralność międzynarodowa. Chyba żadne 
inne czasopismo  socjologiczne z  przełomu XIX  i XX wieku  nie uwzględniało 
w  takim  wymiarze  problematyki  prawnej.  Jest  to  jeszcze  jeden  powód,  by  Emila 
Durkheima zaliczyć do grona przedstawicieli socjologii prawa, a nawet do jej klasy-
ków. Na czym jego osobisty wkład do socjologii prawa polega, o tym traktuje ten 
krótki szkic.

 

Durkheim należał do tego samego pokolenia co młodsi od niego o kilka lat Eu-

gen Ehrlich,  Max  Weber i Leon Petrażycki. Podobnie jak oni, był nie tylko wielce 
cenionym profesorem uniwersytetu, popularnym wykładowcą i organizatorem życia 
naukowego, lecz także wysokiej klasy intelektualistą. Podobnie jak jego młodsi ko-
ledzy, z którymi prawdopodobnie nigdy osobiście się nie zetknął, musiał przerwać -
z powodu pierwszej wojny światowej - świetnie rozwijającą się twórczość naukową.

 

Francuskiego  socjologa  interesowały  przede wszystkim  relacje,  jakie  zachodzą 

między jednostką a społeczeństwem, oraz rola, jaką w tych dwustronnych relacjach 
odgrywają religia, obyczaje, moralność i prawo. Za najbardziej elementarne zjawi-
sko  społeczne  uznawał  religię.  To  z  niej,  jego  zdaniem,  stopniowo  rozwinęła  się 
moralność, nauka, sztuka i prawo. Pierwsze nakazy i zakazy, którym musiał się czło-
wiek podporządkować, wytworzyła właśnie religia.

 

Dzięki czemu, pyta Durkheim, społeczeństwo jest całością? Co powoduje, że dla 

jednostki jest ono „szkołą porządku, ofiarności i dyscypliny"? Czynnikiem tym jest, 
jak dowodzi, solidarność społeczna - poczucie wspólnoty ludzkiego losu, więź 
z innymi ludźmi i wzajemna z nimi zależność.

 

Doniosłym  wskaźnikiem  solidarności  społecznej  jest  prawo.  „Wszędzie  tam  -

pisze w swej rozprawie O podziale pracy społecznej - gdzie życie społeczne istnieje 
trwale, w nieunikniony sposób zmierza do przybrania określonej formy i do zorgani-
zowania się, a prawo to nic innego niż ta organizacja i jej najbardziej trwałe i okre-
ślone  właściwości. Ogólne  życie społeczeństwa  nie może  rozszerzyć się w jakimś 
punkcie w taki sposób, aby równocześnie i to w tym samym stosunku nie rozszerzyło 
się życie prawne. A zatem możemy być pewni, że w prawie znajdziemy odbicie

 

4

 Jego  celem  było  unaukowienie  socjologii  i  oparcie  jej  na  konkretnych  danych  (faktach  społecz-

nych). Zob.  E. Tarkowska, Ciągłość i  zmiana socjologii francuskiej:  Durkheim, Mauss, Levi-Strauss, 
Warszawa 1974, s. 33.

 

background image

288 

Andrzej Kojder 

wszystkich zasadniczych odmian solidarności społecznej"

5

. W innym miejscu książki 

stwierdza, a brzmi to bardzo współcześnie: „Prawo nadaje nam uprawnienia i pod-
porządkowuje nas obowiązkom jako wywodzącym się z aktu naszej woli. W pewnych 
wypadkach  możemy zrezygnować  z  uprawnień  lub pozbyć  się  obowiązków.  Nie-
mniej jedne i drugie stanowią normalny typ uprawnień i obowiązków dotyczących 
danej okoliczności, i trzeba specjalnej czynności, aby to zmienić" (s. 274). Dla prawa 
charakterystyczne jest to, że odtwarza i wyraża formy (typy) solidarności społecznej, 
różnym bowiem rodzajom prawa odpowiadają odmienne rodzaje solidarności.

 

Podstawą prawa jako takiego są według Durkheima obyczaje. „Zwykle obyczaje 

nie  przeciwstawiają  się  prawu,  ale  przeciwnie,  stanowią  jego  podstawę"  (s.  86). 
Więcej nawet, nie ma takiego prawa, którego by nie uzupełniały obyczaje. „Prawo 
jest wyrazem obyczajów i jeśli zwraca się przeciwko nim, czyni to z siłą, jaką one 
same mu użyczają" (s. 186).

 

Autor Zasad metody socjologicznej stwierdza także, choć wątku tego nie rozwi-

ja, iż: „Każde społeczeństwo opiera się na moralności" (s. 290) oraz „Każdemu zbio-
rowi norm prawnych towarzyszy zbiór norm czysto moralnych" (s. 289). Mają one 
charakter nakazowy i  zmuszają jednostkę do działania nie zawsze zgodnego  z jej 
własnymi  celami i interesami.

 

Normy  prawne  są  usankcjonowanymi  zasadami  postępowania.  Na  straży  prze-

strzegania tych zasad stoją sankcje. „Sankcje te są dwojakiego rodzaju. Jedne po-
legają zasadniczo na zadawaniu cierpienia lub co najmniej na upokarzaniu danej 
osoby;  ich  celem  jest  przyniesienie  uszczerbku  fortunie  lub  honorowi,  zagrożenie 
życiu lub pozbawienie wolności, pozbawienie jej w ogóle czegoś, z czego korzysta. 
Mówi się, że sankcje te są represyjne; to przypadek prawa karnego. (...) Jeśli chodzi 
o sankcje innego rodzaju, nie muszą one koniecznie zakładać cierpienia danej oso-
by, lecz polegają na przywróceń iu stanu rzeczy, na przywróceniu naruszonych sto-
sunków do ich normalnej postaci" (s. 90-91).

 

Tym  normom, które  zawierają „zorganizowane  sankcje represyjne",  odpowiada 

prawo  karne,  tym  zaś,  które  posługują  się  sankcjami  restytucyjnymi,  mającymi  na 
celu przywrócenie naruszonego stanu rzeczy, odpowiada prawo cywilne, handlowe, 
procesowe, administracyjne i konstytucyjne, chociaż w tych dziedzinach prawa mogą 
się też zawierać przepisy karne, ale w tym wypadku nie mają one pierwszoplanowe-
go znaczenia.

 

Prawo restytucyjne, które Durkheim nazywa też prawem kooperacyjnym, doty-

czy czynów,  które są  wymierzone  nie  tyle  w poszczególnych  ludzi,  co  w  pewne 
odłamy (warstwy) społeczeństwa. „Prawo represyjne odpowiada temu, co jest ser-
cem, ośrodkiem świadomości wspólnej. (...) prawo restytucyjne powstaje na obsza-

 

5

 E. Durkheim, O podziale pracy społecznej, przekł. K. Wakar, red. naukowa E. Tarkowska, War-

szawa 1999, s. 85. W dalszym ciągu tekstu numery stron w nawiasie odwoływać się będą do niniejszego 
wydania rozprawy Durkheima.

 

background image

Czytając Durkheima  __________________________________________________________ 2 89

 

rach peryferyjnych. Im bardziej staje się ono naprawdę sobą, tym bardziej się od 
centrum oddala" (s. 154).

 

Różnica  między  prawem  represyjnym  i  restytucyjnym  odzwierciedla  różnice 

między  dwoma  typami  solidarności  społecznej  lub  w  szerszym  ujęciu:  organizacji 
społecznej. Zdaniem Durkheima w ciągu wieków maleje znaczenie prawa karnego, 
a ponadto zmienia się jego struktura wewnętrzna. Rozwój społeczeństwa i kompli-
kowanie się jego organizacji powodują wzrost roli prawa restytucyjnego, i na od-
wrót: w społecznościach pierwotnych prawo karne obejmuje niemal całą dziedzinę 
prawa

6

. Całe życie jednostki w najprostszych społecznościach znajduje się pod kon-

trolą  prawa  represyjnego  (karnego).  Wszystkich  obowiązują  względnie  jednolite 
wierzenia, przekonania, praktyki. „Uchybienie, nawet przez pomyłkę, jakiejkolwiek 
regule stanowi grzech i wymaga pokuty" (s. 177). Społeczeństwo, cała zbiorowość, 
bardzo  surowo  karze  wszelkie  odstępstwa  od przyjętych  sposobów  postępowania. 
Tych odstępstw, jak twierdzi Durkheima, nie ma zresztą wiele, bo nie ukształtowała 
się jeszcze zindywidualizowana osobowość.

 

Ponieważ  pierwotne  społeczeństwo  nie  było  wewnętrznie  zróżnicowane,  jego 

związek  z  każdą  jednostką  był  bezpośredni.  Świadomość  indywidualna  była  w 
zasadzie  tożsama  ze  świadomością  zbiorową.  Istniejąca  w  takim  społeczeństwie 
solidarność  była  solidarnością  mechaniczną,  opierała  się  głównie  na  absolutnym 
podobieństwie  jednostek  pod  względem  ich  położenia  społecznego.  „W 
społeczeństwach,  w  których  ta  solidarność  jest  bardzo  rozwinięta,  jednostka  (...) 
nie  należy  do  siebie.  Jest  to  dosłownie  rzecz,  którą  dysponuje  społeczeństwo. 
Dlatego też w tych typach społecznych praw osobowych nie odróżnia się jeszcze od 
praw rzeczowych" (s. 166).

 

Charakterystyczną cechą zmian w prawie represyjnym jest stopniowy zanik prze-

stępstw religijnych. Rozwój chrześcijaństwa doprowadził m.in. do tego, że „(...) prze-
stępczość religijna całkowicie lub prawie całkowicie opuściła obszar prawa karne-
go" (s. 210). Postępująca zaś sekularyzacja spowodowała, że „(...) jednostka sama 
staje  się  jak  gdyby  przedmiotem  religii.  Godność  osoby  staje  się  dla  nas  kultem, 
który, jak każdy wielki kult, ma już swe przesądy. Jest to zatem, by tak rzec, wspólna 
wiara; istnieje ona jednak tylko dzięki upadkowi innych wiar i dlatego przynieść nie 
może takich rezultatów, jak owa wielka liczba znikłych wierzeń. Rekompensata tu 
nie istnieje. Ponadto, jeśli wiara ta jest wspólna, pozostaje indywidualna ze względu 
na swój przedmiot. Wprawdzie kieruje wolę wszystkich  ku  temu  samemu  celowi, 
ale  cel  ten  nie  jest  społeczny.  Wiara ta  znajduje  się  więc  w  zupełnie  wyjątkowej 
sytuacji w świadomości zbiorowej. Całą swoją siłę czerpie ze społeczeństwa, ale nie 
przywiązuje nas do społeczeństwa, lecz do nas samych. Dlatego też nie zawiązuje 
prawdziwych więzi społecznych" (s. 220-221).

 

W społeczeństwach, w których przeważa prawo restytucyjne, podstawą solidar-

ności nie jest podobieństwo wierzeń i uczuć, lecz podział pracy. Świadomość indy-
widualna (jednostkowa) w coraz mniejszym stopniu pokrywa się ze świadomością 
zbiorową. Dzięki specjalizacji wykształcają się odrębne osobowości. Ludzie są so-

 

background image

290 

Andrzej Kojder

 

lidami nie dlatego, że niemal we wszystkich aspektach życia są do siebie podobni, 
lecz  dlatego, iż  są sobie  wzajemnie  potrzebni. Taką  solidarność Durkheim  nazwał 
solidarnością organiczną. Im bardziej społeczeństwo jest zróżnicowane i „ujednost-
kowione",  tym  więcej  jest  solidarności  organicznej.  Społeczeństwo  nie  kontroluje 
już wszystkich sfer działalności jednostek, a  prawo karne ogranicza zasięg swego 
oddziaływania głównie do ochrony osób i ich stanu posiadania. Zdaniem więc Dur-
kheima  ogólny  kierunek  ewolucji  społeczeństw ludzkich przebiega  od  solidarności 
mechanicznej do solidarności organicznej i od prawa represyjnego do prawa resty-
tucyjnego. „Podczas gdy prawo represyjne przejawia tendencję do tego, aby pozo-
stać w społeczeństwie rozproszone, prawo restytucyjne tworzy sobie organy coraz 
bardziej wyspecjalizowane: sądy handlowe, sądy rozjemcze, wszelkiego rodzaju sądy 
administracyjne" (s. 144).

 

Cechą sankcji restytucyjnych jest to, że zmierzają do przywrócenia poprzedniego 

stanu rzeczy, nie zaś do zastosowania kary lub jakiejś dolegliwości. W przeciwień-
stwie do prawa karnego prawo restytucyjne nie ustala stosunków między jednostką 
a  społeczeństwem,  lecz  między  ograniczonymi  częściami  społeczeństwa.  Innymi 
słowy, za prawem represyjnym stoi wspólna świadomość społeczna, natomiast prawo 
restytucyjne takiego wsparcia nie ma, świadomość partykularna (jednostkowa), jak 
ją nazywa Durkheim, nie jest bezpośrednim wyrazem świadomości zbiorowej. Na-
wet odszkodowanie nie ma charakteru karnego, jest bowiem „środkiem powrotu do 
przeszłości". Osoba przegrywająca proces cywilny czy pokrywająca koszty sądowe, 
bo  doprowadziła  do  ich  powstania,  nie  zostaje  w  dosłownym  znaczeniu  ukarana. 
Ruina,  nawet w  majestacie prawa,  źle  kalkującego  kupca też nie jest - w  ścisłym 
znaczeniu słowa - sankcją karną za błędy, które swoją działalnością popełnił. 
A więc, jak dowodzi Durkheim, uchybienie normom prawa restytucyjnego nie spotyka 
się  w  sensie  dosłownym  z  sankcją  karną

7

.  Co  więcej,  osoba  przegrywającą  proces 

cywilny na ogół nie spotyka się z potępieniem. Zmiana zaś norm prawa cywilnego 
czy administracyjnego z reguły nie wywołuje jakichś nadzwyczajnych stanów emo-
cjonalnych.  Przepisom prawa  restytucyjnego  nie  odpowiadają bowiem  żadne  głęb-
sze uczucia.

 

Najbardziej  typowym  prawem  restytucyjnym  jest  prawo  własności  w  różnych 

jego formach, takich jak własność literacka, artystyczna czy przemysłowa, oraz 
w różnych odmianach, jak prawo spadkowe czy prawo sporządzania testamentu. 
Prawo  restytucyjne  obejmuje  ponadto  prawo  rodzinne,  prawo  umów,  handlowe, 
procesowe, administracyjne  i konstytucyjne. „Stosunki  regulowane przez te normy 
(...) wyrażają pozytywną pomoc i kooperację wynikającą w sposób istotny z podzia-
łu pracy" (s. 156).

 

Błędność tego poglądu wykazał dwadzieścia kilka lat później Bronisław Malinowski.

 

„Pogwałcenie tych norm - pisze Durkheim - nie dotyka więc żywych części świadomości ani 

wspólnej duszy społeczeństwa, ani też duszy tych specyficznych grup i wobec tego powoduje nader 
umiarkowaną reakcję" (s. 163).

 

background image

Czytając Durkheima 

2.9 \

 

Jednakże stosunków prawnych objętych przez prawo restytucyjne nie może usta-

lać sama tylko zgoda  zainteresowanych stron. „Chociaż małżeństwo - pisze Durk-
heim -jest umową, małżonkowie nie mogą dowolnie go zawiązywać lub rozwiązy-
wać zgodnie ze swoją wolą. (...) To prawda, że zobowiązania czysto umowne mogą 
powstawać i być rozwiązywane przez samą zgodność woli. Nie należy jednak zapo-
minać, że jeśli umowa ma moc wiążącą, to jest tak tylko dzięki społeczeństwu. (...) 
Każda  umowa  zakłada  zatem,  że  poza  stronami,  które  się  angażują,  znajduje  się 
społeczeństwo,  gotowe  do  działania  w  celu  poszanowania  podjętych  zobowiązań. 
(...) Społeczeństwo jest więc obecne we wszystkich stosunkach określanych przez 
prawo restytucyjne, nawet takich, które wydają się jak najbardziej prywatne, a obec-
ność ta, mimo że zwykle nie odczuwana, ma jednak zasadnicze znaczenie" (s. 146).

 

Powstanie i rozwój prawa restytucyjnego, które wyodrębniło się z prawa repre-

syjnego,  było  wynikiem  postępującego  podziału pracy.  „To  właśnie  podział  pracy 
pełni w coraz wyższym stopniu rolę odgrywaną dawniej przez świadomość wspólną, 
to przede wszystkim on integruje zbiorowości wyższych typów społecznych" (s. 222). 
Zrodził też solidarność organiczną między ludźmi, solidarność opartą na umowie, 
i przyczynił się do przewagi prawa restytucyjnego nad prawem represyjnym.

 

Dominacja solidarności organicznej i prawa restytucyjnego spowodowała zwięk-

szenie się i zróżnicowanie kompetencji państwa. W tym samym kierunku zaczął się 
też  zmieniać  wymiar  sprawiedliwości.  Jak  pisze  Durkheim, „(...) powstają różno-
rodne sądy, odrębne urzędy, określa się wzajemną rolę jednych i drugich oraz ich 
stosunki" (s. 282). Ponadto państwo w coraz większym stopniu uzależnia od siebie 
obywateli choćby przez tworzenie instytucji interesu publicznego. Rozrost kontrol-
nych funkcji państwa jest przejawem przekształcania się społeczeństwa segmento-
wego w społeczeństwo zorganizowane.

 

Więcej  uwagi  roli  państwa  i  władzy  państwowej  w  oddziaływaniu  na  podział 

pracy i prawo poświęcił Durkheim w rozprawie z 1900 r., zatytułowanej Deux lois 
de I'evolution penale

%

Sformułował tam tezę, że w toku rozwoju historycznego sankcje 

karne  zmieniają  się  pod  względem  jakościowym  i  ilościowym.  Prawidłowość 
zmiany jakościowej prawa głosi, że: „Surowość kar prawnych jest tym większa, im 
mniej  rozwinięte  jest  społeczeństwo  i  im  bardziej  władza  centralna  ma  charakter 
absolutny"

9

.  O  tym,  jaki  jest  stopień  rozwoju  społeczeństw,  decyduje  jego  złożo-

ność, skala jego wewnętrznego zorganizowania. Nie oznacza to, oczywiście, pisze 
Durkheim, że rozwój społeczeństw jest linearny. Absolutny charakter władzy też

 

8

 Rozprawa ta  ukazała się w redagowanym  przez Durkheima czasopiśmie  ,,L' Annee Sociologique" 

1900, nr 4, s. 65-95. Jej angielski przekład pt. Two Laws of Penal Evolution ukazał się co najmniej 
dwukrotnie, w różnych tłumaczeniach, najpierw w „University of Cincinnati Law Review" 1969, t. 38, 
nr32, s. 32-61, a potem w „Economy  and  Society" 1973, t. 2, nr3, s. 278-308, a także został przedru-
kowany we fragmentach w tomie pod red. C. Campbella  i P.  Wilesa, Law and Society, Oxford 1979, 
s. 84-89.

 

'Durkheim, Two Laws... , s. 32. Dalsze cytaty w tekście, jeśli nie są inaczej zaznaczone, odnoszą się 

do tej edycji rozprawy Durkheima.

 

background image

292 

Andrzej Kojder 

jest  cechą stopniowalną.  Żadna  władza  nigdy  nie była  i  nie  jest  władzą  nieograni-
czoną. Nawet najsilniejsze rządy muszą liczyć się z tradycją i przekonaniami religij-
nymi. Lecz jeśli władza nie jest ograniczona żadnym prawem, prawem pisanym lub 
prawem  zwyczajowym,  jest władzą  absolutną. Durkheim  zastrzega się,  że  można 
też w inny sposób charakteryzować władzę absolutną. Mianowicie, „(...) im bardziej 
jednostronny jest charakter stosunków wyższej władzy z resztą społeczeństwa, in-
nymi  słowy,  im  bardziej  przypominają  one  stosunki  łączące  posiadacza  z  rzeczą, 
którą dysponuje, tym bardziej rząd jest absolutny. I przeciwnie, im bardziej dwu-
stronne stosunki łączą rząd z innymi funkcjami społecznymi, tym jest on mniej ab-
solutny.  Najdoskonalszym  przykładem  absolutnej  suwerenności  (władzy - A.  K.) 
jest  patria  potestas  u  Rzymian,  tak  jak  określało  ją  starożytne  prawo  cywilne,  w 
którym syn był porównany do majątku ruchomego" (s. 34).

 

Na ewolucję sankcji karnych wywiera więc wpływ nie tylko charakter społeczeń-

stwa, tj. stopień jego  rozwoju  (wewnętrzne  zorganizowanie  i  zróżnicowanie),  lecz 
także forma rządu. Często - powiada  Durkheim - te dwa „czynniki" działają 
w przeciwnych kierunkach. „Na przykład zdarza się, że wraz z przejściem od prymi-
tywnego  do  bardziej  zaawansowanego  typu  społeczeństwa  nie  dostrzega  się,  jak 
można by oczekiwać, żeby kary zostały złagodzone. Jest tak dlatego, że organizacja 
rządu (tj. jego absolutny charakter- A. K.) neutralizuje w tym właśnie czasie skutki 
społecznej organizacji. Proces ten jest niezwykle złożony" (s. 36-37).

 

Druga prawidłowość  -  zmiany ilościowej prawa głosi,  że: „Kary  dotyczące ogra-

niczenia wolności i sama wolność zmieniają się w czasie i mają tendencję, by coraz 
bardziej stawać się normalnym środkiem represji" (s. 44). W prymitywnych społe-
czeństwach niemal zupełnie nie były znane więzienia, a w nowoczesnych kara śmierci 
jest stosowana coraz rzadziej. Stopniowo cała dziedzina karania sprowadza się do 
pozbawiania wolności na pewien czas lub na całe życie.

 

W następnych fragmentach artykułu Durkheim stara się wyjaśnić najpierw drugą 

z przytoczonych prawidłowości, a następnie pierwszą. Zapytuje więc jak wyjaśnić 
to, że w nierozwiniętych społeczeństwach nieznane było pozbawienie wolności (uwię-
zienie).  Dlatego  było ono  nieznane - odpowiada - że nie służyło żadnym społecz-
nym potrzebom. Odpowiedzialność była odpowiedzialnością zbiorową, nie zaś tego, 
kto popełnił czyn zabroniony. Nie było więc żadnego powodu, aby aresztować 
i trzymać pod strażą domniemanego sprawcę czynu zabronionego. Moralna i prawna 
niezależność grupy rodzinnej powstrzymywała żądania, by któregoś z jej członków 
pozbawić wolności li tylko na podstawie podejrzenia. Wraz z rozwojem społecznym 
grupy  elementarne  utraciły  swoją  uprzednią  autonomię,  a  odpowiedzialność  stała 
się odpowiedzialnością jednostkową. Tym samym pojawiły się warunki do powsta-
nia więzień. Następnie, w toku rozwoju historycznego, kary stawały się coraz łagod-
niejsze, najpierw były łagodzone kary główne, a następnie kary podrzędne, zamyka-
jące  kodeksy  karne.  Powstanie  swoistej  „pustki"  w  wymiarze  kary  spowodowało 
rozwój różnych kar dodatkowych. Wielkiemu zróżnicowaniu uległa też kara pozba-

 

background image

Czytając Durkheima 

293

 

wienia wolności. „Dlatego konkluduje - Durkheim -jakościowe zmiany w sposobie 
karania są w części zależne od bezpośrednich ilościowych zmian w karaniu" (s. 50).

 

Co się tyczy wyjaśnienia prawidłowości mówiącej, że intensywność kar jest tym 

większa, im mniej zorganizowane (złożone) jest społeczeństwo, to argumenty Durk-
heima są następujące. Czyny uznawane za kryminalne we wszystkich znanych spo-
łeczeństwach można podzielić na dwie podstawowe kategorie: 1) wymierzone prze-
ciwko „rzeczy zbiorowej" (rzeczywistej lub wyobrażonej, idealnej - bez różnicy), to 
jest  przeciwko  władzy  publicznej,  obyczajom,  tradycji  czy  religii  i  2)  wymierzone 
przeciwko jednostce (morderstwa,  kradzieże,  gwałty, oszustwa). „Pierwszą  katego-
rię  można  nazwać  -  pisze  Durkheim  -  przestępczością  o  charakterze  religijnym

10

ponieważ pogwałcenia religii są jej najbardziej zasadniczą częścią i również dlate-
go, że zbrodnie przeciwko tradycji czy przywódcom państwa zawsze miały i mają 
bardziej lub mniej religijny charakter. Dla drugiej kategorii możemy zarezerwować 
określenie przestępczość ludzi {human criminality)" (s. 52). Zbiorowe uczucia, które 
te  dwa  rodzaje  przestępstw  obrażają,  są  odmienne  i  dlatego  represja  spotykająca 
ich sprawców także musi być zróżnicowana.

 

W społecznościach pierwotnych uczucia zbiorowe tym się charakteryzowały, że 

skupiały się na całej zbiorowości, a przeżycia ludzi były bardzo podobne". W wy-
padku przestępstwa, które obrażało tego rodzaju uczucia, przedstawiało się ono 
ludziom pierwotnym jako czyn wymierzony przeciwko czemuś boskiemu, transcen-
dentalnemu.  Z  tego  powodu  takie  przestępstwo  wydawało  się  czymś  wyjątkowo 
strasznym i  ohydnym. Mówiąc ogólnie,  przestępstwo wydawało się tym okrutniej-
sze, im różnica statusu między ofiarą a zbrodniarzem była większa. W obliczu zbez-
czeszczonej  władzy,  której  przypisywano  boskie  atrybuty,  cierpienia  zbrodniarza 
nigdy nie były dostatecznie duże. Dlatego w społecznościach pierwotnych kary były 
bardzo surowe. Inaczej rzecz się ma wtedy, kiedy przedmiotem zbiorowych uczuć 
nie jest cała wspólnota (plemię, klan czy szczep), lecz jednostka. Wówczas represja 
za czyn przestępczy staje się łagodniejsza.

 

Z biegiem czasu stopniowo zanikają więc religijne formy przestępczości, a wraz 

z nimi surowe represje karne. Wprawdzie zbrodnie przeciwko „rzeczom zbiorowym" 
nadal  istnieją,  ale  tracą  one  swój  religijny,  sakralny  charakter.  Jaki  wpływ  na  ten 
historyczny  proces  ma  typ  władzy? -jest  to  ostatnie  pytanie,  na  które  Durkheim 
stara się znaleźć odpowiedź w Dwóch prawidłowościach ewolucji karnej. Tworząc 
kategorię  „nadludzi",  boskich  pomazańców,  władza  absolutna  przywraca  boskie 
pierwiastki w karaniu. W ślad za nimi wzrasta surowość sankcji prawnych. „Musi 
nadejść czas - pisze autor w zakończeniu - i nie jest on odległy, kiedy przestępstwa 
przeciwko osobie wypełnią całe prawo karne (...). Nie ma jednakże powodu, by wie-
rzyć,  że przestępczość ludzi będzie się stopniowo zmniejszać  wraz ze  zmniejsza-
niem się surowości kar. Wszystko raczej wskazuje na jej stopniowy rozwój, na to, że

 

' Według współczesnego, mutatis mutandis, określenia jest to kategoria przestępstw bez ofiar.

 

background image

294  ___________________________________________________  Andrzej Kojder

 

lista czynów, które są określane jako tego typu przestępstwa, będzie się powiększać 
i że będzie uwydatniony ich kryminalny charakter. Oszustwa i niesprawiedliwości, 
które jeszcze wczoraj nie poruszały świadomości publicznej, dzisiaj ją wzburzają 
i ta wrażliwość może tylko wzrastać wraz z upływem czasu" (s. 60). Nie ma żadnego 
powodu sądzić, twierdzi Durkheim, że nastąpi rozpad całego systemu represji praw-
nej. Wypada raczej przewidywać, że bardzo surowe sankcje zostaną zastąpione ła-
godniejszymi i że instytucje karzące będą bardziej adekwatnie odpowiadać na „nowe 
aspiracje świadomości  moralnej".

 

Koncepcje Durkheima wywarły przemożny wpływ na całą światową socjologię 

XX wieku. Również w socjologii prawa zajmują one znaczące miejsce. Fakty praw-
ne - podobnie  jak  religijne,  moralne  czy  ekonomiczne - należy badać i analizować 
jako zjawiska społeczne, a więc w cechach konstytutywnych społeczeństwa trzeba 
szukać ich genezy  i  form,  w  jakich  się  przejawiają.  Socjologię  empiryczną  można 
zbudować  -  twierdzi  Durkheim  -  tylko  przez  odwołanie  się  do  faktów.  To  samo 
można  powiedzieć  o  empirycznej  socjologii  prawa.  Zawdzięcza  ona  autorowi Za-
sad metody socjologicznej 
wyraźne stwierdzenie, że prawo powstaje, rozwija się 
i przekształca w konkretnym społeczeństwie i że siły w nim działające mają wpływ 
na to, co ono stanowi i jak jest stosowane.

 

Spośród  licznych  kontynuatorów  myśli  Durkheima  wielu  miało  formalne  wy-

kształcenie  prawnicze, a niektórzy nawet doktorat z prawa. Wystarczy  wymienić 
choćby tak znanych jego uczniów, jak Hubert Bourgin (1874-1955), Georges Davy 
(1883-1976), Louis  Gernet (1882-1964), Maurice  Halbwachs  (1877-1945), Paul 
Huevlin  (1873-1924),  Emmanuel  Levy  (1871-1944)  i  Francois  Simiand  (1873-
1935)

12

.  Zajmowali  się  oni  m.in.  ewolucją  prawa  i  pochodzeniem  instytucji  praw-

nych

13

.

 

Pogląd Durkheima, że  prawo jest stałym czynnikiem  organizacji życia społecz-

nego i że zmienia się ono wraz ze zmianą prawa, jest powtarzany w wielu współcze-
snych  tekstach  socjologicznoprawnych.  Dziedzictwem  myśli  Durkheima  jest  teza, 
że przekonania, które w systemie społecznym zyskują status przekonań podstawo-
wych, zostają przekształcone w zasady i normy prawne. Również jego pogląd, że 
przestępstwo i zbrodnia są zjawiskami powszechnymi, występują bowiem „(...) we 
wszystkich  społeczeństwach  wszelkich  typów"

14

 i  dlatego należy  je traktować  jako 

normalne  fakty społeczne,  zyskał zarówno  w  kryminologii, jak  i socjologii  prawa 
rangę prawdy oczywistej.

 

" Posługując się terminologią Leona Petrażyckiego można by powiedzieć, że były to uczucia pod-

miotowo-przedmiotowe.

 

12 

Zob. Durkheim et les Durkheimiens, Paris 1998.

 

13 

P. Vogt, Obligation and Right. The Durkheimians and the Sociology of Law, Cambridge 1983, 

passim.

 

14 

E. Durkheim, Zasady metody socjologicznej, przekł. J. Szacki, Warszawa 1968, s. 97.

 

background image

Czytając Durkh eima 

295

 

Durkheim podkreślał, jak wiadomo, że przestępczość pozostaje „(...) w ścisłym 

związku  z  warunkami  całego  życia  zbiorowego"

15

.  Jeśli  nie  przekracza  pewnego 

poziomu, nie można jej traktować jako choroby społecznej

16

.

 

Od lat sześćdziesiątych XX wieku dość powszechnie przyjmuje się, że Durkhe-

im  jest  prekursorem  kierunku  badania  dewiacji  społecznej  nazywanego  teorią  na-
znaczania społecznego

17

. Wykorzystuje się w niej takie m.in. stwierdzenia, które są 

explicite lub implicite zawarte w jego pracach, jak:

 

a)  dewiacja jest integralną cechą wszystkich zdrowych społeczeństw; 
b)  nie każda dewiacja jest szkodliwa społecznie, niektóre są oznaką dokonują- 

cego się postępu; 

c)  sytuacja  anomii - normatywnego rozchwiania i destrukcji dotychczasowych 

wartości - zwiększa prawdopodobieństwo zachowań dewiacyjnych; 

d)  dewiacja wyznacza granicę między zachowaniami aprobowanymi społecznie 

a tymi, które spotykają się z dezaprobatą; 

e)  prawo dzięki odpowiedniej kodyfikacji może wzmacniać przekonania moral 

ne ludzi i tym samym osłabiać skłonności do działań dewiacyjnych. 

Jednakże Durkheim jest uznawany nie tylko za prekursora studiów nad dewiacją, 

ale także uchodzi za jednego z pionierów kryminologii

18

. On to bowiem usytuował 

przyczyny przestępczości w samym społeczeństwie, a nie -jak jego poprzednicy -
w czynnikach  zewnętrznych  (klimatycznych,  gospodarczych,  demograficznych  czy 
ekologicznych). Dowodził, że bez przestępczości niemożliwa byłaby ewolucja pra-
wa, dzięki zaś koncepcji anomii dostarczył kryminologom „(...) najwartościowszego 
sposobu  wyjaśnienia  etiologii  przestępczości"

19

.  Jak  to  ujął  jeden  z  kryminologów 

testujących  wpływ  anomii  na  przestępczość:  „Analiza  czynnikowa  wskazuje,  że 
poziom przestępczości młodocianych jest w istotny sposób powiązany jedynie 
anomią. Zerwanie spójności grupy, duża izolacja, osłabienie kontroli - to czynniki 
sprzyjające wysokiemu poziomowi przestępczości"

20

.

 

Chociaż autor Przedstawień zbiorowych należy do najczęściej czytywanych 

i cytowanych  socjologów  w świecie, odwołania  do jego  koncepcji nie  są bezkry-
tyczne. Dotyczy to zwłaszcza problematyki prawnej. Rozmaici autorzy wskazują na

 

15 

Ibidem, s. 98.

 

16 

Dwa jeszcze mocniejsze od przytoczonych sformułowania Durkheima w Zasadach metody socjo 

logicznej są następujące: „Przede wszystkim zbrodnia jest normalna, ponieważ społeczeństwo bez zbrodni 
jest niemożliwe" (s. 99). „Zbrodnia jest tedy konieczna, związana jest z podstawowymi warunkami 
wszelkiego życia społecznego, ale przez to samo jest użyteczna, gdyż warunki, z jakimi jest zespolona, 
są także nieodzowne dla normalnej ewolucji moralności i prawa" (s. 102).

 

17 

Zob. R. Reiner, Crime, Law and Deviance. The Durkheim Legacy, London 1984, passim.

 

18 

W. A. Lunden, Pioneers In Criminology: Emile Durkheim (1858-1917), „Journal of Criminal 

Law, Criminology and Police Science" 1958-1959, t. 49, nr 2, s. 2-9.

 

19 

Ibidem, s. 6.

 

20 

B. Lander, Juvenile Delinquency. A Study of 8 464 cases of Juvenile Delinquency in Baltimore, 

New York 1954, s. 89.

 

background image

296 

Andrzej Kojder

 

braki i niekonsekwencje w ujmowaniu prawa przez Durkheima. Podkreśla się m.in., 
że w jego wizji prawa brakuje odpowiedzi na wiele doniosłych pytań. Tak np. nie 
znajdziemy w jego pracach uwag na temat czynników (sił społecznych, grup intere-
sów), które potrafią skutecznie blokować ustanowienie pewnych ustaw albo też po-
wodują długotrwałą inercję prawotwórstwa. Nie są też w jego wywodach uwzględ-
nione konflikty i kompromisy w łonie władzy. Jest ona postrzegana i przedstawiana 
jako  władza  prawomocna,  która  wyraża  moralny  stan  i  potrzeby  społeczeństwa

21

Jest to być może spowodowane tym, że francuskiego socjologa interesowała przede 
wszystkim treść norm prawa stanowionego i ich dychotomicznie ujmowana ewolu-
cja, pomijał zaś problematykę przemian w funkcjonowaniu organów  prawnych 
i  instytucji wymiaru  sprawiedliwości  oraz ich  wpływ  na  kształtowanie się  solidar-
ności.

 

Wprawdzie, jak przypomina Gurvitch, Durkheim zwracał uwagę, że rozwój no-

woczesnej armii, a  także dezintegracja gospodarki nie  tylko hamują kształtowanie 
się solidarności organicznej, lecz nawet sprzyjają powstawaniu stosunków przypo-
minających  solidarność  mechaniczną,  ale  obserwacja  takich  i  podobnych  zjawisk 
nie skłoniła go do rewizji zasadniczego stanowiska, które wyłożył w rozprawie

 

0 podziale pracy społecznej

22

Marcel Mauss, jeden z bliskich i wybitnych uczniów 

Durkheima, tak tę kwestię przedstawia: „Problem jest bardzo złożony. Przede wszyst- 
kim w pewnych punktach indywidualizm doprowadził nasze społeczeństwo do praw- 
dziwego amorfizmu. Durkheim często mówił o tej niemal patologicznej próżni ist- 
niejącej między naszą moralnością i naszym prawem, między państwem i rodziną, 
państwem a jednostką. Jest nawet coś mechanicznego w naszej idei równości. Od 
wrotnie, istnieje dużo organicznych elementów w archaicznych... społeczeństwach. 
Lecz te organiczne elementy różnią się od naszych"

23

.

 

Po stu latach niektóre twierdzenia Durkheima wydają się bardzo wątpliwe. Nazbyt 

symplicystyczny i nie przekonujący jest jego pogląd na ewolucję prawa, a wyobra-
żenie o ideach prawnych jest, jak to ujmuje Cotterrell, „(...) zabarwione spekulacją 
co do ich pochodzenia"

24

.

 

Z  dzisiejszego  punktu  widzenia  wizja  prawa  Durkheima  zawiera  też  niejedno 

naiwne założenie. Przykładem jest choćby teza mówiąca, że prawu restytucyjnemu 
nie odpowiadają żadne głębsze uczucia i może ono jedynie powodować nader umiar-
kowane reakcje. A przecież strajki, bunty, protesty, masowe demonstracje nie są

 

nie były wywoływane niezadowoleniem z sankcji prawa karnego, lecz z 

regulacji 
zawartych w innych, „restytucyjnych" dziedzinach prawa.

 

21 

Problem legitymizacji  władzy uczynił  przedmiotem analizy  socjologicznej Max Weber, który - 

z wzajemnością- twórczością Durkheima się nie interesował.

 

22 

Gurvitch, Sociology..., s. 87.

 

23 

Ibidem. Gurvitch nie podaje źródła cytatu.

 

24 

Cotterrell, Emile Durkheim..., s. 141.

 

background image

Czytając Durkheima 

297

 

Durkheim uznawał, jak wskazuje Cotterrell, że istnieją czyny surowo kame przez 

prawo, lecz nie potępiane przez opinię publiczną

25

. Innymi słowy, zdarza się tak, że 

sankcje  karne  nie  korespondują  z  żywością  urażonych  uczuć  zbiorowych,  są  bo-
wiem ustanowione przez władzę rządową. Nie jest wszelako jasne, bo Durkheim nie 
tłumaczy, na podstawie jakich idei rząd ustanawia sankcje karne, które nie są czę-
ścią „przedstawień zbiorowych". Stwierdzenie, że władza „(...) uznaje za przestęp-
stwa czyny,  które ją urażają", a liczba i  kwalifikacja czynów przestępczych  „(...) 
zależy od siły, jaką ten organ w sobie kryje"

26

, w żadnym razie nie wyjaśnia specyfiki 

decyzji prawnych władzy politycznej.

 

Wątpliwości budzą również inne wiodące tezy w rozważaniach Durkheima, jak 

np. ta,  że prawo jest dobrym  wskaźnikiem i „widocznym  symbolem" solidarności 
społecznej.  Dyskusyjne są  również  stwierdzenia,  że  różnicowanie  się  solidarności 
znajduje odzwierciedlenie w prawie i że liczba stosunków społecznych jest propor-
cjonalna do norm prawnych, które odnoszą się do tych stosunków. Doświadczenie 
choćby  dwudziestowiecznych  totalitaryzmów  europejskich  zdają  się  w  znacznym 
stopniu podważać takie przekonania.

 

Przekształcenia organizacyjnej struktury społeczeństwa przejawiające się w co-

raz bardziej zróżnicowanym podziale pracy były dla Durkheima donioślejszym czyn-
nikiem zmian w prawie niż przemiany w przedstawieniach zbiorowych (świadomo-
ści społecznej). Doprowadziło go to do trudnego do zaakceptowania twierdzenia, że 
doktryny prawne odzwierciedlają moralne standardy dominujące w społeczeństwie.

 

Inne  zastrzeżenie  formułowane  pod  adresem  prawno-społecznych  koncepcji 

Durkheima  można  wyrazić  następująco.  Jeśli  nawet  zgodzimy  się,  że  prawo  jest 
wskaźnikiem solidarności (więzi) społecznej, to powinniśmy stwierdzenie to skory-
gować  przez  zawężenie  jego  zakresu  przedmiotowego.  Istnieją  mianowicie  takie 
formy i przejawy solidarności oraz więzi międzyludzkich, które nie pozostają w żad-
nym niemal związku z prawem stanowionym. Analogicznie, są takie dziedziny pra-
wa (np. różne przepisy techniczne, porządkowe czy proceduralne), które nie mają 
żadnej wartości wskaźnikowej,  tzn. nie umożliwiają ustalenia  intensywności więzi 
społecznej, uspołecznienia, socjalizacji i tym podobnych zjawisk. Durkheim takich 
sytuacji nie uwzględnia, bo w obrazie nakreślonego przez niego prawa nie ma miej-
sca na żadne inne prawo poza prawem państwowym, tj. takim, które posługuje się 
środkami zorganizowanego  przymusu.

 

25 

„Istnieją czyny surowo karane - pisze Durkheim - mimo że opinia nie bardzo je potępia. Na 

przykład zmowa urzędników państwowych, uzurpowanie sobie władzy administracyjnej przez władze 
sądowe, a funkcji świeckich przez funkcje religijne podlegają karze, która nie wiąże się z oburzeniem, 
jakie wywołuje to w świadomości ludzi. Kradzież rzeczy będących własnością publiczną nie porusza 
nas zbytnio, a przecież jest surowo karana. Zdarza się nawet, że ukarany czyn nie uraża bezpośrednio 
żadnego uczucia zbiorowego; nic w nas nie protestuje przeciw faktowi łowienia ryb i polowania 
w zakazanym okresie lub jeżdżenia zbyt ciężkimi pojazdami po drogach publicznych" (O podziale 
pracy..., 
s. 108).

 

26 

Ibidem, s. 111.

 

background image

298 

Andrzej Kojder

 

Dla współczesnego natomiast socjologa prawa interesujące jest zwłaszcza „prawo 

spontaniczne,  dynamiczne"

27

,  tj.  prawo  niepaństwowe,  którego  jakąś  część  odpo-

wiednie organy państwowe stale przekształcają w „prawo zorganizowane". Decyzje

 

0 bojkocie czy wendecie są decyzjami prawnymi, choć nie należą do porządku prawa 
stanowionego (państwowego, pozytywnego, zorganizowanego), lecz prawa „dyna- 
micznego" (intuicyjnego, żywego). „W rzeczywistości, tam gdzie Durkheim dostrze- 
gał tożsamość (prawa państwowego - A. K.), tam istnieją wielorakie kombinacje: 
prawo kooperacyjne może mieć charakter represyjny i sankcjonować je może bez 
warunkowa przemoc; prawo dominacji mogą chronić sankcje restytucyjne i wa- 
runkowa przemoc (dzisiaj odnosi się to do międzynarodowego prawa biznesowego, 
trustów i fabryk)"

28

.

 

Istnienia innego  porządku  prawnego  poza  prawem państwowym  francuski so-

cjolog  nie  przewidywał.  „Durkheim  wykazywał  skłonność  -  jak  trafnie  zauważa 
Gurvitch - do szczególnego monizmu społecznego i prawnego"

29

. Nie mógł przeto 

analizować rozbieżności między państwowymi regulacjami prawnymi a porządkiem 
prawnym  społeczeństwa.  Koncepcja  pluralizmu  prawnego,  którego  eksponentami 
byli Leon Petrażycki i Eugen Ehrlich, była mu z gruntu obca, co o tyle może dziwić, 
że w pracach etycznych podnosił kwestie moralności zawodowej, interesował się 
ruchem związków zawodowych, był świadkiem powstawania kooperatyw, ubezpie-
czeń społecznych i tym podobnych przedsięwzięć, które interpretował jako procesy 
wzmacniające solidarność organiczną. Z  drugiej strony szybkie uprzemysłowienie, 
rozrost miast, masowe migracje, bezrobocie, nędza; zwiększająca się przestępczość

 

1 ciągle ponawiane akty terroru to zjawiska, które wzmacniały solidarność mecha- 
niczną. Durkheimowi jednak przede wszystkim zależało na pokazaniu ogólnospo- 
łecznych tendencji rozwojowych, zwłaszcza świadomości zbiorowej, którą „(...) 
podniósł do rangi metafizycznego ducha"

30

. To spowodowało, że w swych rozważa 

niach nie przykładał należytej wagi do czynników zakłócających zakładany rozwój 
albo je pomijał.

 

„Późny  Durkheim",  a  więc  wtedy,  kiedy  zajmował  się  głównie  badaniami  nad 

religią, nie odwoływał się już -jak stwierdza Roger Cotterrell - do prawa jako wskaź-
nika integracji społecznej ani nie posługiwał się rozróżnieniem prawa na prawo re-
presyjne i prawo kooperacyjne

31

. Dowodził natomiast, że czynnikiem unifikującym 

wartości  społeczne  są  przeżycia  wolności  i  godności  jednostki  ludzkiej  oraz  kult 
indywidualizmu.  Funkcjonalistyczny  pogląd  na  prawo  jako  mechanizm  społecznej 
koordynacji zachowań ustąpił miejsca wizji „ideacyjnej", w której podzielane spo-

 

27 

Jest to określenie Gurvitcha {Sociology..., s. 93). Petrażycki, którego Gurvitch był w Petersburgu 

słuchaczem, posługiwał się nazwą „prawo intuicyjne", a Ehrlich - „prawo żywe".

 

28 

Gurvitch, Sociology..., s. 94.

 

29 

Ibidem, s. 95.

 

30 

Ibidem, s. 96.

 

31 

Cotterrell, Emile Durkheim...

 

background image

Czytając Durkheima ____________________________________________________________ 299

 

łecznie, lecz zindywidualizowane uczucia i ideały wywierają decydujący wpływ na 
prawo.

 

Pozostając wierny pozytywistycznym założeniom i traktując prawo jako fakt spo-

łeczny, Durkheim jakby nie dostrzegał,  że normy prawa stanowionego  mogą być 
przez  poszczególne  części  społeczeństwa  kwestionowane  i  odmiennie  interpreto-
wane, a przez władzę polityczną partykularnie stosowane. Z punktu widzenia zain-
teresowań  współczesnej  socjologii  prawa  w  wizerunku  prawa  nakreślonym  przez 
Durkheima brakuje przynajmniej kilku znaczących  elementów. Te jednakże, które 
ten wizerunek konstytuują, wystarczają, by uznać Emila Durkheima za jednego 
z prekursorów i wybitnych przedstawicieli socjologii prawa. Jeśli ta kwalifikacja nie 
dla wszystkich jest oczywista, to z pewnością nikt nie kwestionuje pozycji Durkhe-
ima jako klasyka socjologii. A skądinąd wiadomo, że nie wszyscy klasycy socjologii 
okazywali prawu zainteresowanie.

 

Summary

 

Emile  Durkheim perspective on law and social solidarity has been examined in 

details. The author presents the conviction that according to Durkheim law is deeply 
embedded in the social reality and plays pivotal role as collective representation and 
important factor of social change. French sociologist's works after one hundred years 
still contain important sociological questions about law. The paper traces the role of 
repressive and restitutive law in creating cohesion of society and discuss thesis that 
law is an index of social solidarity. In second part of the paper author presents Dur-
kheim's two laws of penal evolution and points out that his conception of law, after 
all, is based exclusively on official state law. Because Durkheim ignored non-state 
laws and rejected idea of legal pluralism his theory of the relationship between law 
and society appears remarkably simplified and one-dimensional.