background image

Najlepsze opowiadania erotyczne – 

erotycznetresci.blogspot.com

 

 

Poniższe opowiadanie erotyczne przeznaczone jest wyłącznie dla osób pełnoletnich.

 

 

AUTOR: Chory Umysł

 

 

SPACZONY KAZIMIERZ – JAK TO SIE ZACZELO

 

 

Kategorie:  DELIKATNE,  DOJRZEWANIE,  INCEST,  NASTOLATKI,  OCIERANIE,  PETTING,  PIERWSZY  RAZ,  ROMANTYCZNE, 
ZBOCZONE 

 
Pan  Zdzisiu  mieszkał  na  ubogiej,  polskiej  wsi.  Miał  po  ojcu  skrawek  pola,  którego  uprawą  się 
zajmował, by mieć za co żyć. Nie przynosiło to zbyt dużych zysków i pan Zdzisiu ledwo łączył koniec z 
końcem, ale pieniądze nie były dla niego najważniejsze. Ważne, że jakoś mógł wyżyć. Mimo biedy, był 
całkiem  szczęśliwym  człowiekiem  –  zwłaszcza,  kiedy  poznał  miłość  swojego  życia.  Zakochał  się  w 
pięknej kobiecie i niebawem ją poślubił. Dziwił się, że taka dama zdecydowała się na małżeństwo z 
tak  ubogim  mężczyzną,  ale  kochał  ją  za  to  jeszcze  bardziej.  Obydwoje  żyli  więc  sobie  szczęśliwie, 
mimo biedy, i sycili się wzajemną miłością. Kochali się oczywiście również w fizycznym sensie, i to nie 
mało,  co  niebawem  przyczyniło  się  do  narodzin  chłopca,  którego  ochrzczono  dumnym  imieniem 
Kazimierz.  W  domu  pana  Zdzisia  zapanowała  wtedy  jeszcze  większa  bieda,  lecz  rodzinie  wciąż 
udawało się połączyć koniec z końcem – głównie dzięki państwowej zapomodze na dziecko. Kiedy po 
niecałych  dwóch  latach  urodziło  się  kolejne  dziecko  –  tym  razem  dziewczynka  imieniem  Sabina  – 
dzięki  czemu  państwowa  zapomoga  wzrosła  jeszcze,  pan  Zdzisiu  uznał,  że  nie  musi  już  trudzić  się 
uprawą  swego  pola,  gdyż  pieniądze  od  państwa,  przy  bardzo  oszczędnym  trybie  życia,  powinny 
wystarczyć na utrzymanie całej rodziny. Do tego, jako osoba bezrobotna, pan Zdzisiu otrzymał zasiłek, 
więc powinno udać im się przeżyć. Ta decyzja jednak nie podobała się jego żonie, która co prawda nie 
wymagała od życia nie wiadomo jakich luksusów, ale jako-taki poziom egzystencji chciała utrzymać, 
co było trudne  bez pieniędzy z uprawy pola. W małżeństwie coraz częściej  dochodziło do awantur, 
które zaczynała żona pana Zdzisia, zwymyślając go od leniwych (bo nie można zaprzeczyć, że lenistwo 
było  jego  główną  i  najbardziej  rzucającą  się  w  oczy  cechą),  a  kończył  on  –  wychodząc  z  domu, 
trzaskając  za  sobą  drzwiami  i  wracając  w  nocy  w  bardzo  nietrzeźwym  stanie.  To  spowodowało,  że 
żona  pana  Zdzisia  zaczęła  nazywać  go  także  pijakiem,  przez  co  mężczyzna  zaczął  upijać  się  jeszcze 
częściej.  Niebawem  sytuacja  rozwinęła  się  tak,  że  pan  Zdzisiu  przestał  bywać  widywany  w  domu  w 
stanie trzeźwym. Kobieta więc praktycznie sama wychowywała dwójkę dzieci i zajmowała się całym 
domem,  kiedy  jej  mąż  z  kolegami  popijał  piwko  pod  wiejskim  sklepem.  Jako  kobieta  wątła  i 
chorowita, od nadmiaru pracy podupadła na zdrowiu. Nie mogła jednak zaniedbać swoich pociech, a i 
prowadzenie domu wymagało niemałego wysiłku, żona pana Zdzisia więc zapracowywała się, wciąż 
zatracając swoje zdrowie. Długo nie pociągnęła. Mały Kaziu miał niecałe 6 lat, a Sabinka 4, kiedy ich 
mamusia  zmarła.  Wtedy  dzieci  zaczęły  częściej  widywać  tatusia,  który  po  śmierci  ukochanej  żony 
opamiętał  się,  przestał  pić  i  próbował  zająć  się  domem.  Wciąż  jednak  płakał  nad  swoją  stratą,  nie 
mógł także przeboleć myśli, że on jest wszystkiemu winny i jeśli byłby lepszym mężem, jego żona być 
może  wciąż  by  żyła.  Próbował  sam  zajmować  się  swoimi  dziećmi,  które  były  mu  teraz  jedyną 
pociechą,  jednak  nie  dawał  rady.  Nadmiar  obowiązków,  które  spadły  nań  tak  nagle,  a  także 
pogłębiająca się wciąż żałoba, spowodowały, że pan Zdzisiu po dwóch latach znów zaczął pić. Dzieci 

background image

widywały go czasami w dużym pokoju przed telewizorem – nieodzownie z flaszką wódki – jak zatracał 
z nią swoją trzeźwość. Na szczęście były już na tyle duże, że umiały same o siebie zadbać. No, może 
sześcioletnia wówczas Sabinka nie była jeszcze do końca samodzielna, ale jej o dwa lata starszy brat 
we  wszystkim  jej  pomagał  i  z  troską  się  nią  zajmował.  Dzieci  musiały  szybko  dorosnąć.  Kaziu 
przygotowywał posiłki – nie tylko dla siebie i siostrzyczki, lecz także dla pijanego ojca. Często – kiedy 
tamten spał - podkradał mu pieniądze, jeśli wcześniej tata nie chciał dać mu ich dobrowolnie. Musiał 
przecież mieć za co kupić żywność. Razem z Sabinką chodzili na zakupy  do wiejskiego sklepiku, pod 
którym czasami spotykali zataczającego się ojca. 
 
Po kilku latach pan Zdzisiu – aby mieć więcej pieniędzy na wódkę – sprzedał swoje pole. Od tamtego 
czasu zaczął pić niemal bez przerwy, przestając tylko wtedy, gdy spał. Na niczym kończyły się próby 
wyciągnięcia go z nałogu, podejmowane przez jego dzieci. Lata bowiem mijały, a Kazik i Sabina zdążyli 
już  podrosnąć  i  zdać  sobie  sprawę,  że  jeśli  nie  pomogą  ojcu,  to  mogą  go  stracić  –  tak,  jak  stracili 
matkę. Wyciągnięcie ojca z choroby nie było jednak takie łatwe. 
 
Po paru następnych latach pan Zdzisiu przepił wszystkie pieniądze z pola, co trochę zmniejszyło ilość 
wypijanych  przez  niego  trunków.  Wciąż  jednak  dostawał  zasiłek,  dzięki  któremu  mógł  nadal 
realizować się w swoim nałogu. 
 
Czas  więc  płynął  nieubłaganie,  a  pociechy  pana  Zdzisia  stały  się  już  nastolatkami.  Wciąż  jednak 
zamieszkiwały razem jeden pokoik na górnym piętrze. Co prawda pokój po mamie był wolny i jedno z 
nich  mogłoby  się  do  niego  przenieść,  bo  dorastającym  nastolatkom  wygodniej  przecież  byłoby 
mieszkać  w  pojedynkę,  jednak  od  małego  zawsze  byli  razem  i  żadnemu  z  nich  nawet  nie  przeszło 
przez  myśl,  że  mogłoby  być  inaczej.  Prawdę  mówiąc,  nawet  by  tego  nie  chcieli  –  byli  ze  sobą  zbyt 
zżyci i zbytnio potrzebowali siebie nawzajem w swoim trudnym życiu. Przez to, co przeszli, nauczyli 
się w każdej sytuacji wspierać się wzajemnie i – w przeciwieństwie do innych rodzeństw – nigdy się 
nie  kłócili,  a  zawsze  byli  dla  siebie  bardzo  uczynni.  Nie  uniknęli  jednak  pewnych  problemów,  przez 
które  przechodzi  co  prawda  większość  nastolatków,  lecz  w  przypadku  specyficznych  relacji,  jakie 
łączyły Kazika i jego siostrę, przebieg owych problematycznych sytuacji zszedł na nieco inny tor, niż to 
zwykle bywa. Mianowicie Sabina – dojrzewająca nie tylko w sensie mentalnym, ale także cielesnym – 
zaczęła  dostrzegać  zmiany  zachodzące  na  ciele.  Zarówno  swoim,  jak  i  brata…  Rodzeństwu  bowiem 
nikt nie wpoił zasad przyzwoitego zachowania i zdarzało się, że jedno paradowało nago przed drugim, 
jakby to była normalna rzecz. Co prawda od jakiegoś czasu odczuwali jakiś dziwny wstyd przed sobą, 
który nawet nie wiedzieli skąd się brał, ale udawali, że wszystko jest po staremu. I choć Kazik starał 
się ukrywać przed siostrą swoje rosnące i ostatnimi czasy często sterczące niczym pręt przyrodzenie, 
to  zdarzały  się  sytuacje,  że  Sabina  wchodziła  do  pokoju,  kiedy  jej  brat  się  akurat  przebierał,  a  raz 
widziała  nawet,  jak  trzymał  się  za  sztywnego  fiuta  i  zamaszyście  pocierał  go  ręką,  jednak  na  widok 
siostry  od  razu  schował  go  do  majtek,  czerwieniąc  się  jak  burak,  i  udawał,  że  nic  nie  robił…  Od 
tamtego czasu zaczął często zamykać się w toalecie  – a te jego posiedzenia trwały dłużej, niż jakby 
tylko  oddawał  mocz,  z  kolei  tej  drugiej  sprawy  nie  załatwia  się  tak  często…  Do  tego  z  ubikacji 
dochodziły wtedy dziwne dźwięki… Sabina nie wiedziała, co ma o tym myśleć, ale wstydziła się pytać 
brata, o co w tym wszystkim chodzi, bo w dziwny sposób domyślała się, że sprawa ta ma jakiś związek 
z siusiakiem Kazika, a sama także czułaby się zakłopotana, gdyby on wypytywał ją o jej „siuśkę”, jak 
Sabina nazywała swoje intymne miejsce między nogami. Coraz częściej jednak myślała o przyrodzeniu 
swojego brata, które jakoś tak ją intrygowało i pociągało, a do tego wyobrażanie go sobie sprawiało 

background image

Sabinie  specyficzną  przyjemność,  odczuwalną  głównie  w majtkach.  Zauważyła  także,  że  ostatnio  jej 
cipka dziwnie nabrzmiewa i wydziela jakąś kleistą maź, która brudzi jej majtki. Lubiła myśleć także o 
mięśniach swojego brata, które ostatnio zaczęły się uwypuklać na jego ramionach oraz klacie, a także 
nabrały przyjemnej twardości… 
 
Trzeba  przyznać,  że  także Kazik  zaczął  postrzegać  swoją  siostrę  jakoś  inaczej.  Kiedyś  była  dla  niego 
tylko małą  dziewczynką, o którą musiał  się troszczyć, jednak teraz troska ta  nabierała nieco innego 
wymiaru. Dziewczyna umiała już zająć się sama sobą, a mimo tego Kazik wciąż lubił jej usługiwać i na 
różne  sposoby  sprawiać,  aby  było  jej  miło.  Zaczął  zwracać  uwagę  na  jej  wygląd  –  podobały mu  się 
długie i kręcone blond włosy siostry oraz jej rumiana twarzyczka z dużymi oczyma i wąskimi ustami, 
których  kąciki  w  ciekawy  sposób  wyginały  się  w  dół,  przez  co  siostra  czasami  sprawiała  wrażenie 
smutnej,  a  czasami  rozbawionej.  Nawet  nie  dostrzegał,  że  jego  własne  usta  układają  się  podobnie, 
nadając mu taki sam wyraz twarzy, co także intryguje jego siostrę. Lubił też zagłębienie nad jej brodą, 
które w oryginalny sposób oddzielało jej brodę od reszty twarzy. Śliczna dziewczyna… Do tego, odkąd 
zaczęły jej pączkować piersi, Kazik nie mógł przestać o nich myśleć, a myślenie to sprawiało, że jego 
członek  sztywniał i domagał się pieszczot. Szybko chłopak  nauczył  się,  jak można tymi pieszczotami 
dostarczać sobie przyjemności i sprawiać sobie na jakiś czas ulgę… 
 
Poznawanie swojego dojrzewającego ciała nie było jednak wyłącznym zajęciem Kazika. Oprócz tego 
chłopak  miał  inne  problemy  –  między  innymi  próby  uratowania  ojca  od  alkoholowego  nałogu. 
Pewnego dnia wpadł wraz z siostrą na nowy pomysł, jak nie dopuścić do tego, by tata się upił. Idea 
była prosta i łatwa w realizacji. Jak wiedzieli, poprzedniego dnia ojciec – któremu nie chciało się już 
codziennie chodzić do sklepu  –  zaopatrzył  się w  alkohol na cały następny tydzień. Wydał wszystkie 
swoje pieniądze na kilka flaszek wódki, parę butelek taniego wina i całą torbę piw. Wystarczyło więc 
schować mu ten alkohol, aby nie miał możliwości się napić. Tak więc Kazik z Sabiną zeszli ukradkiem 
w nocy do dużego pokoju, zapakowali do toreb wszystkie trunki, które  posiadał ich ojciec, po czym 
opuścili  pomieszczenie.  Zamierzali  zanieść  to  wszystko  do  piwnicy  i  dobrze  schować,  jednak  brzęk 
szkła zbudził ich tatuśka i usłyszeli, że mężczyzna wstaje. Nie chcąc więc ryzykować przyłapania, jak 
najciszej  i  najszybciej  mogli,  popędzili  wraz  z  torbami  na  górę  i  schowali  się  w  swoim  pokoju. 
Nasłuchiwali  odgłosów  dochodzących  z  dołu,  ze  strachem  oczekując  krzyku  wściekłego  ojca,  kiedy 
zorientuje  się,  że  zabrano  mu  upragniony  alkohol.  Na  całe  szczęście,  pan  Zdzisiu  nie  wytrzeźwiał 
jeszcze do końca i po wizycie w ubikacji, położył się z powrotem spać, nie zauważając braku swoich 
zapasów. Kazik i Sabinka odetchnęli z ulgą. 
- Dlaczego tatuś tyle pije? – spytała Sabina brata. 
- Już ci mówiłem, że nie mam pojęcia. Może mu to smakuje? – zastanowił się Kazik. 
- A smaczny jest ten cały alkohol? 
- Nie mam pojęcia… Nie próbowałem… Ale…  - Sam nie był pewny, czy naprawdę chce zrobić to, co 
przyszło mu do głowy. 
- Co? – spytała Sabina, po dłuższym milczeniu brata. 
- W sumie, możemy sami spróbować, co w tym takiego dobrego… Zobacz, ile tego mamy – pokazał 
siostrze dwie torby pełne butelek i puszek. 
- Naprawdę? Przecież nie mamy jeszcze osiemnastu lat… - zawstydziła się Sabina. 
- Już nie tak dużo nam brakuje. Przynajmniej mi. Wiesz co… Ja chyba spróbuję. 
Kazik wyjął z torby butelkę wina i przyjrzał się jej badawczo. 
- Boję się, żebyś to pił… 

background image

- Nie bój się. Muszę to spróbować, żeby zrozumieć, czemu tata to pije. 
- A nie będziesz się potem zachowywał tak, jak on? – spytała ze strachem dziewczyna. 
- Jasne, że nie. Wypiję tylko trochę – uspokoił ją brat. 
- Dobra. To ja się kładę spać. Ty też zaraz się położysz? 
- Tak. 
Kazik  usiadł  na  swoim  łóżku,  opierając  się  o  ścianę.  Odkręcił  kapsel,  rozdzierając  akcyzę,  i  jego 
nozdrza  wypełnił  dobrze  mu  znany  zapach,  który  kojarzył  mu  się  z  ojcem.  Teraz  jednak,  kiedy  nie 
dochodził z ust pijaka, a z butelki, wydał mu się całkiem przyjemny. Taki słodkawy, jakby owocowy… 
Nim wziął łyka, spojrzał na siostrę, aby jeszcze raz upewnić się, czy ta daje mu przyzwolenie. Sabina 
jednak stała tyłem do niego i rozbierała się do snu. Kazik wziął łyka, patrząc, jak spodnie jego siostry 
opadają w dół, ukazując jej zielone majtki w czerwone groszki. Kazik często już je widywał na jej tyłku. 
Po przełknięciu wina, jako, że trunek całkiem mu posmakował, rzekł: 
- mMm… Całkiem dobre… 
- Naprawdę? – spytała Sabina, odwracając głowę w jego stronę. 
- No mówię ci… Takie słodkie, z dziwnym posmakiem… Nienajgorsze… 
Sabina  znów  odwróciła  się  tyłem  i  siadła  na  swoim  łóżku.  Zdjęła  skarpetki,  po  czym  obydwiema 
dłońmi  złapała  za  dolną  części  swojej  koszulki  i  zaczęła  podciągać  ją  w  górę.  Kazik,  biorąc  kilka 
kolejnych,  całkiem  sporych  łyków,  obserwował  odsłaniające  się  plecki  Sabiny.  Niebawem  koszulka 
wylądowała  na  podłodze  i  Sabina  siedziała  niemal  naga,  mając  na  sobie  jedynie  majtki.  Stanika  nie 
miała, gdyż jako, że jej piersi były malutkie, a poza tym nie była przyzwyczajona do noszenia tej części 
garderoby, zakładała go sporadycznie. Od alkoholu krew w żyłach Kazika zaczęła przepływać szybciej, 
a  widok  siostry  sprawił,  że  w  szybkim  tempie  kumulowała  się  w  jego  majtkach,  kolejny  raz 
przyprawiając  jego  penisa  o  wzwód.  Będzie  więc  zmuszony  przed  snem  znowu  pójść  do  toalety  i 
sobie  ulżyć…  Przemknęło  mu  przez  myśl,  że  miło  byłoby  zobaczyć  piersi  Sabiny,  nim  się  tam  uda. 
Obserwował  więc  ją  uważnie,  kiedy  wstała  i  podeszła  do  szafki,  w  której  szukała  swojej  piżamki. 
Wciąż jednak była tyłem do niego. Nagle z dołu dobiegł ich zdenerwowany, chrypiący głos ojca: 
- Gdzie jest kurwa ta wóda?! – mówił jakby sam do siebie. 
Obydwoje zamarli i zbledli. Serce Kazika zaczęło walić jak szalone, a Sabina drżała na całym ciele. Po 
chwili  usłyszeli,  że  ojciec,  wciąż  bełkocząc  coś  wściekle,  wchodzi  po  schodach  na  górę.  Kazik 
momentalnie  zakręcił  butelkę  z  winem  i  schował  ją  pod  poduszkę,  po  czym  zerwał  się  z  łóżka,  by 
ukryć gdzieś torby z alkoholem. Sabina w tym czaise, nie mogąc w stresie znaleźć piżamki, odwróciła 
się, by podnieść z podłogi swoją koszulkę i wskoczyć w nią, nim ojciec zobaczy ją nago. Kazik, który 
akurat wpychał drugą torbę pod łóżko, zauważył to kątem oka i momentalnie zapominając o całym 
świecie, odwrócił głowę w stronę siostry, by pochłonąć wzrokiem jej klatkę piersiową. Penis, który z 
lęku nieco mu ochłonął, znów silnie zabuzował, kiedy chłopak ujrzał te małe kuleczki… Nagle drzwi od 
pokoju otwarły się i stanął w nich pan Zdzisiu, czerwony na twarzy – nie wiadomo, czy od alkoholu, 
czy ze złości. 
-  Dzieci  –  zaczął  pijacki  wywód.  –  Nie  widziałyście  może…  Takich  buteleczek,  co  tatuś  trzymał  w 
dużym pokoju…? – tutaj pan Zdzisiu czknął głośno. – Tatuś teraz potrzebuje te buteleczki, a nie może 
znaleźć… 
- Nie – zaprzeczyła szybko i pewnie Sabina, cały czas się trzęsąc. 
Kazik,  który  wciąż  kucał  koło  swojego  łóżka,  próbował  niepostrzeżenie  wepchnąć  głębiej  jedną  z 
toreb,  która  wystawała.  Pan  Zdzisiu  jednak,  nawet  po  pijaku,  wykazywał  się  spostrzegawczością  i 
dojrzał, że jego syn dziwnie się zachowuje. Przyjrzał się i zauważył jakąś torbę wystającą spod łóżka. 
Podszedł, pochylił się i spytał z zaciekawieniem: 

background image

- Co tutaj masz? 
- Nic! – krzyknął Kazik. – Nie twoja sprawa, to moje! Idź spać, bo pijany jesteś. 
- Nie jestem, nie jestem… No pokaż tatusiowi… 
Kazik wstał z zamiarem odepchnięcia ojca, jednak bał się to zrobić. Nie pod względem fizycznym, bo 
w tym stanie z pewnością by go pokonał, ale ojciec zawsze był ojcem i po prostu Kazik w sercu czuł 
zakaz tknięcia go. Poza tym, przyzwyczajony był być mu posłusznym. Pan Zdzisiu odepchnął więc syna 
i  pochylił  się  do  torby.  Pochylając  się,  upadł.  Podniósł  się  jednak  zaraz  i  chwycił  torbę,  która 
zabrzęczała złowieszczo. 
- Moja wóda! – ucieszył się pan Zdzisiu. 
Kazik postanowił, że nie będzie przepraszać ojca ani się przed nim tłumaczyć. Zabrał alkohol dla jego 
dobra,  nie  zrobił  nic  złego,  miał  jak  najczystsze  intencje.  W  duchu  poczuł  nawet  radość,  że  teraz 
będzie  mógł  przeciwstawić  się  ojcu  i  wygarnąć  mu,  że  nikomu  nie  podoba  się  jego  pijaństwo  i 
chciałby,  aby  ojciec  przestał.  Może  taka  szczera  rozmowa  okaże  się  rozwiązaniem  problemu.  Pan 
Zdzisiu jednak, kiedy domyślił się, że te torby nie znalazły się tu przecież przypadkiem, zatem to jego 
dzieci musiały je podprowadzić, wściekł się nie na żarty. 
- Ty gówniarzu! – krzyknął na syna. – Ojcu wódkę zachciało ci się podkradać, hę?! 
Chwycił w garść materiał jego bluzy i pogroził mu przed nosem pięścią. Kazik stał jednak dumnie. 
- Lepiej nie pij, bo skończysz tak jak ja! – krzyknął ojciec. 
- Takim żulem nie będę! 
Ojciec  strzelił  go  w  twarz.  Na  to  Kazik  w  końcu  zareagował  i  odepchnął  go  od  siebie.  Mężczyzna 
przewrócił się. Sabina zaczęła płakać. Kazik pochylił się nad ojcem i pomógł mu się podnieść. Sabina, 
ze łzami w oczach, podeszła do nich i próbowała usprawiedliwić się przed ojcem: 
- Tatusiu, my naprawdę nie chcieliśmy tego sami pić… My widzimy, że to ciebie niszczy i chcieliśmy ci 
pomóc… Przepraszamy, my chcieliśmy dobrzeee… - rozpłakała się na dobre. 
 
Pan  Zdzisiu  widząc,  że  na  swoim  synu,  który  stał  się  już  prawie  mężczyzną,  nie  może  się  wyżyć, 
uderzył  dłonią  córkę  w  policzek.  Tak  mocno,  jak  pozwalał  mu  jego  stan.  Fizycznie  nie  zrobił 
dziewczynie krzywdy, choć na jej twarzy został czerwony ślad jego palców, ale psychika Sabiny zniosła 
to  fatalnie.  Rozryczała  się  jeszcze  głośniej  i  zaczęła  trząść  się  tak  mocno,  że  nie  była  w  stanie  nic 
zrobić.  Kazik  brutalnie  wyprowadził  ojca  z  pokoju,  by  zaprowadzić  go  na  kanapę  i  położyć  do  snu. 
Kiedy ten jednak awanturował się niemożliwie, chłopak oddał mu cały alkohol spod łóżka, mówiąc: 
- Masz, zachlej się tym, mam to w dupie. Widzę, że uratować się już ciebie nie da. 
Wtedy  zadowolony  pan  Zdzisiu  został  już  na  dole,  a  Kazik  pobiegł  z  powrotem  do  pokoju,  aby 
pocieszyć siostrę. 
 
Siedziała roztrzęsiona na łóżku, łkając i ciągając nosem. Trzymała się za policzek, w który uderzył ją 
tatuś. Kazik usiadł koło niej i objął ją ramieniem. Przytuliła się do niego i wykrztusiła: 
- Tata mnie nie lubi… 
- Spokojnie, nie przejmuj się. Lubi cię, tylko jest pijany i sam nie wie, co robi. 
Sabina poczuła z ust brata zapach wina, który również jej kojarzył się z ojcem. 
- Naprawdę to wino jest takie dobre? – spytała. 
- Bez przesady, pijałem lepsze rzeczy. Ale złe nie jest. I robi się po nim całkiem przyjemnie w głowie… I 
tak ciepło w brzuchu… 
- Szkoda, że oddałeś to wszystko tacie… Jednak chętnie bym spróbowała... Tak się zdenerwowałam, 
że wszystko mi już jedno… - mówiąc, wciąż ciągała noskiem. 

background image

- Nie wszystko mu oddałem – uspokoił Kazik, głaszcząc jej główkę. 
Wstał i wyjął spod swojej poduszki butelkę z winem, z której wiele upić jeszcze nie zdążył. Odkręcił ją, 
wziął  kilka  kolejnych,  sporych  łyków,  po  czym  podał  siostrze.  Ta  niepewnie  chwyciła  butelkę  i 
powąchała zawartość. Następnie przystawiła ją sobie do ust i wzięła ostrożnego łyczka. 
- No, całkiem smaczne – stwierdziła. 
Już  nie  płakała  i  stała  się  nieco  spokojniejsza.  Następny  łyk  był  już  większy.  Oddała  butelkę  bratu, 
który usiadł koło niej na powrót. Przytulając się, podawali sobie butelkę, pijąc z niej na zmianę, przy 
czym Kazik brał jak największe łyki, żeby mniej zostało dla Sabiny. Oczywiście nie ze skąpstwa, lecz nie 
chciał  po  prostu,  aby  trunek  jej  zaszkodził.  Sabina  jednak,  jako  dziewczyna,  do  tego  młodsza  i 
wątlejsza od brata, odczuwała efekt alkoholu mniej więcej w takim samym stopniu, co jej brat, mimo, 
iż piła mniej. Twarze rodzeństwa stawały się coraz bardziej rumiane i coraz częściej pojawiały się na 
nich  uśmiechy.  W  końcu  zapomnieli  o  nieprzyjemnej  sytuacji,  która  niedawno  miała  miejsce,  i  w 
pokoju  zapanował  wesoły  nastrój.  Kazik  opowiadał  Sabinie  dowcipy,  które  jego  samego  bawiły  w 
niemniejszym  stopniu,  niż  ją.  Wino  działało  coraz  mocniej.  W  końcu  wesołość  zaczęła  ustępować 
senności, wraz z którą pojawiła się czułość. Dotyk dłoni Kazika, która spoczywała na ramieniu siostry, 
stawał się coraz mocniejszy. Głaskał siostrę w jakiś dziwny, inny niż zawsze sposób. Kiedy dotykał jej 
szyi,  Sabinie  wydawało  się,  że  jego  dłoń  jakby  napawała  się  dotykiem  jej  skóry…  Nie,  żeby  jej  to 
przeszkadzało  –  podobał  jej  się  czuły  dotyk  brata.  Położyła  swoją  rączkę  na  jego  i  przycisnęła  ją 
jeszcze mocniej do swojej szyi. 
- Dziękuję, że jesteś. Nie wiem, jakbym przetrwała, gdyby nie ty – wyszeptała mu do ucha. 
-  To  ja  tobie  dziękuję,  kochana…  -  odpowiedział  również  szeptem,  odwracając  się  w  jej  stronę.  – 
Jesteś dla mnie najważniejsza… - pocałował delikatnie jej ucho. 
Sabina przytuliła się jeszcze mocniej, odwracając się całym ciałem w jego stronę i przerzucając swoją 
nagą nóżkę przez jego uda. Położył na jej nodze dłoń i pogładził czule po gładkiej skórze. 
-  Masz  takie  delikatne  nóżki…  -  stwierdził  rozmarzony,  przyglądając  się  z  lubością  jej  długim, 
szczupłym nogom. 
Uśmiechnęła się na to tylko, nic nie odpowiadając. Dłoń brata masowała coraz łapczywiej jej biodra, 
zsuwając  się  powoli  coraz niżej,  aż  w  końcu  ześlizgnęła  się  z  koszulki  i  znalazła się  na  majteczkach. 
Sabina  poczuła  się  jakoś  dziwnie,  ale  ręka  brata  na  jej  majtkach  sprawiła,  że  znów  uczuła  to 
przyjemne mrowienie w kroczu. Zaczęło się ono jeszcze potęgować, kiedy Kazik wsunął dłoń pod jej 
koszulkę  i  przesuwał  ją  z  wolna  w  górę,  tym  razem  po  nagiej  skórze  jej  boku.  Czuła,  jak  jego  ręka 
dobrnęła do poziomu biustu i jeden z palców brata dotknął jej piersi. Kazik chyba też to poczuł, lecz 
nie ośmielił się pójść dalej, a wręcz speszył się nieco, zauważając zdziwione spojrzenie siostry, i cofnął 
rękę  z  powrotem  na  dół.  Zdziwienie  Sabiny  wynikało  jednak  z  tego,  że  pierwszy  raz  znalazła  się  w 
takiej sytuacji i nie wiedziała, do czego to wszystko zmierza, jednak podświadomie czekała na to, co 
się  wydarzy. Widząc jednak,  że  jej  brat  się  speszył, również poczuła zawstydzenie i odsunęłą się od 
niego. Zdjęła nogę z jego ud i rzekła: 
- Jestem już śpiąca. W końcu wiem, dlaczego tata, kiedy się napije, to zasypia, hehe. Chyba się położę. 
Ojejku, już po drugiej… 
Wstała i zachwiała się. 
- Haha, kręci mi się w głowie od tego wina – zaśmiała się. 
Podeszła do szafki i znów zaczęła szukać piżamki. Kazik oddychał szybko i czuł, że serce wali mu jak 
młot. Po tym, co się przed chwilą wydarzyło, nie mógł się uspokoić. Nie mógł też pohamować żądzy 
dotykania ciała Sabiny, która zrodziła się w nim, kiedy dotknął jej pierwszy raz. Wstał i poszedł za nią. 
Kiedy szperała w szafce, stanął za jej plecami, oparł głowę na jej ramieniu i wydyszał jej do ucha: 

background image

- Pomogę ci szukać piżamki, bo widzę, że nie możesz znaleźć… 
- No właśnie nie wiem, co się z nią stało… Powinna tu być… 
Kazik wyciągnął ręce nad siostrą i razem z nią szperał w szafce, jednak nawet nie patrzył, czego szuka. 
Wchłaniał  zapach  włosów  Sabiny,  który  odurzał  go  prawie  tak,  jak  wino.  Siłą  woli  powstrzymywał 
swoje ręce, by nie włożyć ich pod koszulkę siostry i nie zacząć obmacywać jej piersi. W pewnej chwili 
Sabina  zauważyła  kawałek  różowego  materiału,  wystający  spod  innych  ubrań,  pochyliła  się  nieco  i 
zanurkowała ręką w tym miejscu. 
- No, jest! – krzyknęła i ciągnąc za ów materiał, wyciągnęła z trudem przyciśniętą innymi ubraniami 
górę od piżamki. 
Kiedy się jednak pochyliła, jej pupa dotknęła do krocza Kazika, przyprawiając go o dreszcz rozkoszy. 
Wtedy  chłopak,  nie  zastanawiając  się,  co  robi,  złapał  ją  za  biodra  i  przycisnął  jeszcze  mocniej  jej 
tyłeczek do swojego członka. 
- Ochhh… - wyrwało się z jego ust. 
Sabina  w  tym  czasie  mocowała  się  właśnie  z  wyciąganiem  piżamy,  ale  pupą  poczuła  przez  swoje 
majtki penisa brata, który był  bardzo sztywny  –  zapewne  tak  jak  wtedy,  kiedy  przyłapała Kazika  na 
masowaniu się po nim. Wino dało jej odwagę, by zadać wstydliwe acz interesujące pytanie: 
- Co tam masz tak sztywno? 
Kazik opamiętał się i rozluźnił uścisk swoich rąk. 
- Gdzie? – spytał zdziwiony. 
- No… - speszyła się Sabina. – No tam… 
Odwróciła głowę do tyłu i patrząc w dół, włożyła rękę pomiędzy swój tyłek a krocze Kazika, by palcem 
wskazać mu „to” miejsce. Kazik zaczerwienił się jeszcze mocniej i uśmiechnął nieśmiało. 
- To przez ciebie… - wybąkał. – Kiedy na ciebie patrzę, albo cię dotykam, albo nawet jak o tobie myślę, 
to mi kutas twardnieje… 
Sabina również się zaczerwieniła. 
- Jak mnie dotykałeś – powiedziała nieśmiało. – To mi też się z siuśką coś działo… 
Chwyciła  dłoń  Kazika  i  położyła  ją  –  jakby  to  była  najnormalniejsza  w  świecie  sprawa  –  na  swoim 
kroczu. 
- Co? – zapytał zaciekawiony Kazik, obłapiając cipkę Sabiny, by sprawdzić, co też mogło się z nią dziać. 
- Zrobiło mi się tak mokro… Czujesz? 
Rzeczywiście – Kazik czuł przyjemną wilgoć. 
- Czuję – odparł namiętnie. 
- Dobra, przestań, bo cały czas robi mi się jeszcze bardziej mokro, jak mnie tak dotykasz… 
- A nie lubisz tego? 
- Lubię, ale potem nie będę mogła zasnąć… I będę miała mokre gatki… 
Jako, że Kazik, mimo prośby siostry, nie zabrał dłoni z jej majtek, złapała go za rękę i odciągnęła ją od 
siebie. Naprawdę czuła się już zmęczona i mimo, że takie dotykanki były całkiem miłe, to chciała się 
już  położyć.  Poza  tym,  choć  sytuacja  była  przyjemna,  to  wydawała  się  Sabinie  coraz  dziwniejsza… 
Kazik oczywiście szanował zdanie siostry i nie miał najmniejszego zamiaru robić czegokolwiek wbrew 
jej woli. Choć musiał sam przed sobą przyznać, że fajnie byłoby skierować tą jej „wolę” na taki tor, 
aby mogli się jeszcze trochę pomacać… 
- Dobra, to kładźmy się już. Ja też jestem śpiący od tego wina… 
Puścił siostrę i odsunął się od niej. Szybko zrzucił bluzę i koszulkę, a następnie spodnie. Sabina w tym 
czasie, stojąc wciąż tyłem do brata, zdjęła koszulkę i teraz walczyła z górą piżamki, przewracając ją na 
właściwą stronę. Miała na sobie tylko zielone majtki w czerwone groszki… 

background image

- Pomogę ci, daj. – Kazik znów podszedł do siostry, stanął z boku i chwycił piżamę, którą trzymała w 
rękach. Widział teraz od boku te jej ponętne cycuszki… Zaraz jednak spuścił z nich wzrok, żeby Sabina, 
która  spojrzała  nań  zdziwiona,  nie  zauważyła,  jak  im  się  przygląda.  Puściła  piżamkę,  pozwalając 
Kazikowi sobie „pomóc”, lecz rzekła: 
- Tu nie ma nic do pomagania… Umiem przecież sama wywrócić piżamę na dobrą stronę… 
- Ja ci pomogę – powtórzył Kazik, ociągając się jak mógł z wywróceniem piżamy. 
Sabina  przyglądała  się  swojemu  bratu,  który  stał  teraz  koło  niej  w  samych  luźnych  majtkach  i 
skarpetkach. Jej wzrok mimowolnie zatrzymywał się co chwilę właśnie na tych majtkach, na których 
tle  uwypuklało  się  jego  sztywne  przyrodzenie.  On  z  kolei  wciąż  zerkał  ukradkiem  na  pączkujące 
piersiątka. Kiedy uporał się z zadaniem, piżamka wypadła mu z rąk. 
- Udało się – powiedział zadowolony. 
Nim siostra zdążyła się schylić po swoją bluzeczkę, chwycił jej nagie biodra i spytał, nieprzytomnym z 
podniecenia głosem: 
- A buzi na dobranoc? 
Sabina cmoknęła go lekko w policzek, a on przyciągnął ją mocno do siebie. 
- Chodź, przytulimy się przed snem… - wydyszał jej w twarz. 
Sabina  nieśmiało  położyła  dłonie  na  jego  plecach  i  pogładziła  lekko.  On  również  zaczął  masować 
gorącą skórę  jej  plecków.  Ich  krocza  złączyły  się,  ku  zadowoleniu obydwojga.  Sabinie  podobało  się, 
choć nie wiedziała, dlaczego, że jej „siuśka” styka się z tym twardym „pisiakiem”. Bardzo przyjemny 
był  też  dotyk  rozpalonego  ciała  brata  –  szczególnie  twarde  mięśnie  jego  ramion  i  gładka  klatka 
piersiowa. Gładziła go więc z namaszczeniem po  torsie, delikatnie, opuszkami palców,  poddając się 
przy  tym  jego  pocałunkom.  Pocałunki  te  obsypywały  jej  policzki,  brodę,  czoło,  nosek,  wciąż  jednak 
zbliżając się z wolna do ust. Dłonie Kazika błądziły po jej łopatkach, ramionach, biodrach, a czasami 
zatrzymywały się na pośladkach, jakby delektując się ich miękkością. Sabinie wydawało się, że penis 
brata  staje  się  jakby  coraz  sztywniejszy…  Czuła  też,  jak  z  jej  cipki  wydobywa  się  ta  dziwna,  lepka 
wydzielina, brudząc wnętrze jej majtek. Dłonie Kazika wciąż zbliżały się do jej biustu, jednak chłopak 
nie dotykał go, jak gdyby bojąc się, lub wstydząc to zrobić. 
- Możesz dotknąć… - szepnęła Sabina, zezując w dół na swoje cycki. 
Kazik  zrozumiał i ledwo łapiąc oddech z podniecenia, wolno uniósł  dłoń w  stronę  piersi. Pochłaniał 
przy tym wzrokiem te wspaniałe, młode, malutkie piersi, z nieproporcjonalnie dużymi, pączkującymi 
brodawkami. Lekko dotknął palcem wskazującym sterczącego sutka. Nacisnął nań, posmyrał chwilę. 
Złapał  pierś  całą  dłonią,  niepewnie,  jakby  bojąc  się  ją  uszkodzić.  Sprawdziwszy  jej  miękkość,  złapał 
mocniej. Ścisnął. Po klatce Sabiny rozszedł się przyjemny impuls. Mruknęła, położyła rączkę na dłoni 
brata  i  przycisnęła  ją  mocno  do  swojej  piersi.  Po  tej  zachęcie  Kazik  zaczął  zapamiętale  obłapiać 
obydwa cycuszki Sabiny. Pochylił się, wziął jedno piersiątko do ust i namiętnie ssał brodawkę, na co 
siostra  reagowała  miłymi  dla  ucha  westchnięciami.  Wkrótce  oderwał  się  od  biustu,  zostawiając  na 
sutku  sporo  śliny,  która  aż  skapnęła  na  ziemię,  po  czym  zaczął  brnąć  ustami  w  górę  –  po  dekolcie 
siostry, na jej delikatną szyję, którą wycałował w każdym miejscu, by wrócić z powrotem na jej twarz. 
Zaczął całować w tym miejscu, gdzie skończył poprzednio, czyli w kąciki ust, zataczając twarzą kółka i 
wciąż  zbliżając  się  do  warg  siostry.  W  końcu  ich  usta  zetknęły  się  i  zaczęli  się  lekko,  wstydliwie 
całować. Oddechy obydwojga były bardzo szybkie i urywane, zakrawające na dyszenie. Sabina znów 
zaczęła  lekko  drżeć  –  wydawało  jej  się,  że  tym  razem  z  zimna,  lecz  spowodowane  to  było  także 
podnieceniem  i  stresem  wynikającym  z  zaistnienia  nowej,  nieznanej  sytuacji.  Całe  ich  ciała  się 
ścisnęły – uda przylgnęły do ud, krocza złączyły się, klatki piersiowe rozgniotły się na sobie… Twarze 
całowały  się  coraz  namiętniej  i  coraz  bardziej  zapamiętale.  Języki  wysunęły  się  i  baraszkowały  ze 

background image

sobą,  by  następnie  zagłębić  się  wzajemnie  w  swoich  ustach  i  obficie  wymieniać  się  śliną.  Dłonie 
Kazika  łapczywie  napawały  się  całym  młodym  ciałem  siostry,  rączki  Sabiny  zaś  głaskały  delikatnie 
plecy, szyję i włosy brata. Ich biodra zaczęły się lekko poruszać w przód i w tył, wciskając się w siebie 
jak najmocniej się dało. Kazik aż złapał partnerkę za pośladki, by jeszcze mocniej przyciągać jej krocze 
do swego. Niebawem doszły do tego ruchy w górę i w dół, powodujące ocieranie się o siebie czułych 
miejsc płciowych. Sabinka zaczęła cicho pojękiwać. Czuła na swojej szczelince twardą jak stal męskość 
Kazika i przytulała się do niej z całej siły. Pragnęła ją czuć jak najmocniej, na sobie, a nawet w sobie… 
Co to za dziwna myśl… Zarzuciła nogę na biodra brata, by móc jeszcze mocniej przycisnąć się do jego 
twardych majtek. We własnych czuła już niesamowity bajzel, który wydobywał się wciąż – i to coraz 
obficiej  –  z jej  dziurki. Kazik  ściskał  mocno jej  pośladek, a drugą ręką  udo, które  miała przerzucone 
przez  jego  bok.  Całując  się,  patrzyli  sobie  w  oczy.  Wzrok  obydwojga  stawał  się  coraz  bardziej 
rozmydlony  i  niewyraźny. Kazik  postękiwał  coraz  częściej.  W  końcu  pchnął  stojącą  na  jednej  nodze 
Sabinę tak, że ta padła na swoje łóżko. Leżała brzuszkiem do góry, a Kazik momentalnie znalazł się na 
niej.  Ich  krocza  przyciągały  się  jak  magnesy,  nogi  dziewczyny  rozchyliły  się  więc  zaraz  szeroko, 
wpuszczając  pomiędzy  siebie  twardość  brata.  Znów  ścisnęli  się  klatkami  piersiowymi  oraz  ustami. 
Sabina macała pośladki brata, a on napawał się skórą jej ud. Ocierali się coraz namiętniej, pojękując 
wciąż i stękając. Sabina nie mogła oderwać wzroku od twarzy brata, która co rusz wykrzywiała się w 
dziwnych grymasach, świadczących – jak mniemała – o tym, że chłopak przeżywa taką samą rozkosz, 
jak ona. Rozmydlone spojrzenie Kazika oraz myśl, że to właśnie ona – Sabina – doprowadziła go do 
takiego stanu, dawały jej wielką radość. Do tego to przesuwające się po jej majtkach krocze Kazika… 
Ochhh, jak jej było dobrze… Od jej cipki, po brzuszku rozchodziły się przyjemne dreszcze. Za każdym 
razem  coraz  mocniejsze  i  dochodzące  do  coraz  dalszych  miejsc.  Po  pępku,  do  piersi,  do  szyi. 
Mrowienie  rozchodziło  się  już  też  po  udach,  potem  także  po  łydkach…  Zupełnie  zatraciła  się  w  tej 
chwili.  W  pewnym  momencie  Kazik  zamarł,  z  całej  siły  ścisnął  jej  udo  oraz  bok,  zacisnął  powieki  i 
zaryczał  jak  zwierz.  Oparł  głowę  na  jej  ramieniu  i  przylgnął  jeszcze  mocniej  klatą  do  jej  piersi, 
rozsyłając  te  wspaniałe  dreszcze  od  biustu  w  inne  części  ciała.  Do  tego  niewyobrażalna  rozkosz  na 
twarzy  brata,  którą  przed  chwilą  zobaczyła  i  której  wizja  utkwiła  jej  w  pamięci  –  to  wszystko 
spowodowało, że mrowienie rozchodzące się od krocza dotarło aż do jej twarzy, która wydała z siebie 
stłumiony  jęk  i  odchyliła  się  mocno  w  tył.  Rozkosz  dotarła  także  do  jej  stóp,  które  aż  się  wygięły  i 
zetknęły się ze skarpetkami Kazika. Dziewczyna zgniotła pośladki chłopaka i zupełnie zatraciła się w 
przyjemności. Zakręciło się jej aż w głowie… Teraz nic nie miało znaczenia – nawet gdyby do pokoju 
wszedł  ojciec,  nie  przejęłaby  się  tym  ani  trochę.  Że  też  świat  może  być  taki  piękny…  W  końcu 
mrowienie  zaczęło  ustępować,  aż  cała  rozkosz  rozpłynęła  się.  Sabinie  pozostał  tylko  przyśpieszony 
oddech, przesiąknięte majtki oraz brat całujący ją teraz w ramię. 
- Ty też to czułeś? – spytała zadyszana i zszokowana tym, co przeżyła. 
- Taaak… - odparł z wyraźnym zadowoleniem, spoglądając na nią z zawadiackim uśmiechem. 
- Wiedziałeś, że będzie nam tak dobrze? Ja nie miałam pojęcia, że można coś takiego przeżyć… 
- Wiedziałem. Odkryłem to już jakiś czas temu. Masowałem się po kutasie ręką i robiło mi się dobrze… 
- Widziałam raz… - wtrąciła Sabina, pesząc nieco brata. 
- Zawsze wtedy wyobrażałem sobie ciebie na golasa – kontynuował. – Ale nie wiedziałem, że będzie 
aż tak wspaniale, kiedy przeżyję to ocierając się o ciebie… To było wiele razy lepsze, niż masowanie 
się samemu… 
Obydwoje zdali sobie sprawę, że rozmawiają na dość krępujący temat, więc zamilkli. Kazik podniósł 
się  i  popatrzył  na  brzuch  siostry,  po  czym  potarł  go  ręką.  Dziewczyna  poczuła,  że  ma  na  nim  jakąś 
lepką maź. Czyżby to wydzielina z jej majtek dostała się aż tam…? Podniosła głowę i nim spojrzała na 

background image

swój brzuch, zerknęła na majtki Kazika, które  –  prawdopodobnie w wyniku intensywnego ocierania 
się  o  nią  –  zsunęły  się  nieco,  i  teraz  wystawała  z  nich  główka  sztywnego  jeszcze,  ale  powoli  już 
więdnącego penisa. U jego wylotu nakumulowało się trochę specyficznej, białej cieczy. Takiej samej, 
jaka znajdowała się na brzuchu Sabiny – tak oceniła, kiedy spojrzała na własny brzuch. Czyli to Kazik 
wydzielił taką maź… - No tak, skoro jej się coś wydzielało spomiędzy nóg, to jemu też mogło. Kazik po 
chwili wtarł w jej skórę tę swoją wydzielinę, lecz Sabina poczuła nieodpartą chęć, aby posmakować 
tego białego płynu. Zbliżyła głowę do wystającego fiuta brata, spojrzała mu błagalnie w oczy i spytała 
wstydliwie: 
- Mogę polizać… ? 
-  No…  Możesz…  -  odparł  zaskoczony  Kazik  po  chwili  namysłu.  Sabina  zlizała  kroplę  nasienia  z 
przyrodzenia swego brata i mlaskając połknęłą, po czym wykrzywiła się. 
- Słone, niedobre – stwierdziła. 
- Nie wiem, nie próbowałem. 
Padła na łóżko i wsłuchała się w przyśpieszone jeszcze bicie własnego serca. Kazik zszedł, pochylił się 
nad nią, pocałował jej szyję i rzekł, uśmiechając się czule: 
- No, to przytulilim się na dobranoc, to teraz możemy się kłaść. 
- Ooo, taaak, spaaać… - przeciągnęła się dziewczyna. 
Kazik  zgasił  światło  i  wskoczył  do  łóżka.  Sabina  czuła,  że  powinna  się  przebrać,  a  najlepiej  też 
wykąpać.  Zwłaszcza  powinna  zmienić  te  przesiąknięte  majtki…  Oczy  jej  się  jednak  zamykały  i  nie 
miała  siły  się  podnieść.  „Zaraz  wstanę  i  się  ogarnę”  –  myślała  sobie.  Nie  zdążyła  jednak,  bo  wciąż 
widząc ciało swego brata pod zamkniętymi powiekami, odpłynęła w krainę snu, w której działo się to 
samo, co przed chwilą tutaj – w realnym świecie… 
 
Kazik  z  kolei,  mimo  alkoholu  wciąż  krążącego  w  jego  żyłach,  bardzo  długo  nie  mógł  zasnąć.  Wciąż 
przypominał sobie różne momenty wieczornej „zabawy” z siostrą, co ponownie go nakręcało i leżąc w 
łóżku, musiał jeszcze dwa razy zaspokajać się własnoręcznie. Kiedy w końcu usnął, spał niespokojnie, 
a  zbudził  się  wcześnie.  Sabina  jeszcze  spała.  Było  jednak  już  widno  i  dostrzegł,  że  nie  jest  całkiem 
przykryta, a że wczorajszej nocy zapomniała ubrać piżamki do snu, jedna z jej piersi znajdowała się na 
wierzchu.  Także  jedna  noga  siostry  wyłaniała  się  niemal  w  całości  spod  kołdry.  Kazikowi  znów 
zabuzowało  w  kroku  i  intensywnie  wpatrując  się  w  cycek  siostry,  zaczął  masować  się  po  prąciu. 
Wstał,  podszedł  do  łóżka  Sabiny  i  onanizował  się  zamaszyście,  twarz  trzymając  centymetr  od  tej 
dojrzewającej piersi. Postanowił nawet unieść nieco kołdrę, by przyjrzeć się także drugiemu cyckowi, 
lecz  nim to  zrobił,  ogarnęła  go  błogość  i sperma  wytrysnęła  na  prześcieradło  Sabiny.  Posprzątał  po 
sobie i wrócił pod kołdrę. 
 
W końcu Sabina się przebudziła, a Kazikowi, który wciąż się jej przyglądał i podziwiał te części jej ciała, 
które  były  widoczne  (co  pochłonęło  go  tak,  że  nawet  nie  pomyślał,  aby  przykryć  siostrę  żeby  nie 
zmarzła), znów zesztywniał członek. 
-  Jejku,  jak  zimno…  -  ziewnęła  dziewczyna,  szybko  naciągając  kołdrę  na  swoją  klatkę  piersiową  i 
chowając wystającą nogę. 
Spojrzała na brata i zobaczyła, że ten już nie śpi i także się jej przygląda. Zaczęło jej świtać w głowie, 
jak zakończył się wczorajszy dzień. Zrobiło się jej głupio. 
- Zapomniałam wczoraj ubrać piżamę… - powiedziała z zażenowaniem. 
- Zmarzłaś? 
- Cholernie. 

background image

Dziewczyna zaczęła szczękać zębami. 
- Rozkryłaś się w nocy… Przepraszam, że  cię nie nakryłem, ale twój cycuś wyglądał tak słodko… Nie 
mogłem sobie odmówić oglądania go… 
Sabina zaczerwieniła się. Strasznie wstydziła się przed bratem tego, co wydarzyło się  wczoraj, ale z 
drugiej strony pamiętała, że było to też cholernie miłe i przyjemne. Zresztą – czemu tylko ona miała 
się wstydzić? Przecież wszystko robili razem…  Kto jak kto, ale Kazik, który przeżył to samo co ona, na 
pewno ją doskonale rozumie, a tak w ogóle, to przecież on był winny zaistnienia tej dziwnej sytuacji… 
- Ogrzeję cię, chcesz? – spytał z uśmiechem. 
- Jak? – zdziwiła się Sabina. 
- Sobą – odparł, uśmiechając się jeszcze szerzej i wstając ze swego łóżka. 
- Nie rób sobie kłopotu. 
- Żaden kłopot. 
Kazik  był  już  koło  jej  łóżka  i  pogłaskał  jej  brzuch  przez  kołdrę.  Sabina  nie  odzywała  się,  więc  prosił 
dalej: 
- No weź, w ramach przeprosin za to, że cię nie nakryłem. Muszę cię teraz za to ogrzać. 
Dalej nic nie mówiła, ale spojrzeniem dała do zrozumienia, że się zgadza. Nie pożałowała decyzji, bo 
kiedy rozpalony Kazik wskoczył pod jej kołdrę i objął ją mocno, zrobiło się całkiem miło. Było znacznie 
cieplej, choć nie tylko to było miłe… Przycisnął ją mocno do swojej nagiej klaty, a ona wtuliła się weń 
czule. Oplótł ją nogami. Czuła na swoich nagich piersiątkach jego twardą klatkę. Kolejny raz zaczęli się 
delikatnie głaskać i pieścić. Z dziurki Sabiny znowu zaczął wydzielać się soczek. Biedne majtki… Kiedy 
krocza rodzeństwa zetknęły się, dziewczyna poczuła, że fiut jej brata tym razem też jest twardy – tak 
samo jak był wczoraj. Wargi ich zetknęły się i przez dobre pół godziny nasza parka pieściła się, lizała 
po  twarzach  i  ocierała  intymnymi  miejscami.  Kiedy  Sabinka  rozgrzała  się  już  wystarczająco,  Kazik 
rozkrył  ją,  by  móc  przyglądać  się  jej  ciału  –  chodziło  mu  zwłaszcza  o  piersi,  choć  innym  miejscom 
także poświęcał sporo uwagi. Sabina zauważyła, że strasznie interesują go także jej majtki, bo wciąż 
ich  dotykał,  czasami  nawet  zsuwał  głowę  na  ich  poziom  i  lizał  ich  materiał.  Często  próbował  też 
włożyć  pod  nie  rękę,  czego  jednak  siostra  skutecznie  mu  broniła,  gdyż  zwyczajnie  wstydziła  się 
bagienka, które jej się tam wytworzyło. 
- Chciałbym ją w końcu zobaczyć… - wydyszał w końcu Kazik, kiedy Sabina znów zatrzymała jego dłoń, 
próbującą wślizgnąć się do jej majtek. 
- Kogo? 
-  Twoją  siuśkę…  Siusieczkę…  Cipcię…  -  mówił,  patrząc  jej  w  oczy  rozmytym  wzrokiem  i  lawirując 
dłonią w okolicy krocza siostry. – Zobaczyć i dotknąć… 
Nagle  wcisnął  odrobinę  palec  wraz  z  materiałem  majtek  w  norkę  siostry.  Wtedy  poczuła  ten 
wspaniały  dreszczyk  co  wczoraj,  rozchodzący  się  po  jej  brzuszku  i  nóżkach.  Jęknęła  słodko  i 
uśmiechnęła się do brata, który teraz pocierał to miejsce palcami. Odwzajemnił uśmiech i widział, że 
niewiele mu już brakuje do przekonania siostry. 
-  Powinnaś mi  dać  popatrzeć  i  polizać  się  tam…  Ty wczoraj widziałaś mój  flecik,  i  polizałaś  go  też… 
Proszę… 
-  Ale  ja  tam  mam  tak  mokro…  -  wyszeptała,  jakby  zdradzając  bratu  jakąś  tajemnicę.  –  Trochę  mi 
wstyd… 
- Nie ma czego. Wyliżę ci co tam masz, chcesz? – naciskał natarczywie Kazik. 
- No… Dobrze… - zgodziła się w końcu Sabina, która pomimo zawstydzenia wyobrażała sobie potężną 
rozkosz, jaką musiałoby przynieść pieszczenie gołej cipki, skoro nawet takie masowanie przez majtki 
było aż tak miłe… 

background image

Czuła, jak dłoń brata ląduje na jej pępku i powoli wędrując po brzuszku w dół, wślizguje się czubkami 
palców pod gumkę majteczek. Palce wciąż obniżały się, nieuchronnie zbliżając się do newralgicznego 
punktu. Sabina drgnęła i zamruczała słodko, nim jeszcze Kazik dotknął jej guziczka. Kiedy jeden z jego 
pieszczotliwych palców znalazł się „TAM”, miednica dziewczyny aż podskoczyła, a z jej ust dobył się 
urwany  krzyk.  Spojrzeli  na  siebie  czule  i  Kazik  dalej  sunął  dłonią  w  dół,  coraz  większą  jej  częścią 
pokrywając  muszelkę  siostrzyczki.  Nagle  z  dołu  doszedł  ich  brzęk  tłuczonego  szkła  i  zaraz  potem 
donośny, agresywny krzyk ojca: 
- SZkurwa mać!!! – zaryczał pan Zdzisiu. – Tyle wódki zmarnowane! 
Kazik  i  Sabina  nieco  się  zlękli,  jednak  uświadomiwszy  sobie,  że  ojcu  po  prostu  potłukła  się  jedna  z 
wielu butelek, kontynuowali swoje zajęcie. Ojciec miał swoją rozrywkę, a oni swoją. 
 
Cała  dłoń  Kazika  zakryła  już  krocze  Sabiny.  Chłopak  ścisnął  je  namiętnie,  przyprawiając  siostrę  o 
pomruk zadowolenia. Cieszyło go niezmiernie, kiedy dziewczyna, w wyniku jego pieszczot, doznawała 
rozkoszy. Zgiął środkowy palec i naparł nim na nabrzmiałą dziurkę. 
- Och, mój wspaniały…! – wyrwało się Sabinie. 
- Do usług. Rzeczywiście masz tu niezłe bagienko… 
- No mówiłam… - speszyła się znów Sabinka. – Przepraszam. 
Kazik popatrzył na nią czule. 
- Przecież nie masz za co przepraszać. Kocham twój soczek. Kocham twoją siusieczkę. Kocham ciebie… 
Sabina  pocałowała  go  w  czubek  nosa.  Dłoń  chłopaka  zaczęła  dalszą  wędrówkę  w  dół.  Nadgarstek 
zahaczył o gumkę majtek, w wyniku czego zsuwały się z bioder Sabiny wraz z ręką brata. Kazik uniósł 
tułów,  by  przyglądać  się,  jak  na  światło  dzienne  wyłania  się  to  wspaniałe  miejsce.  Nie,  żeby  nigdy 
dotąd go nie widział, ale wcześniej nie miał sposobności, by przyjrzeć  się  cipce  siostry  dokładnie, a 
teraz miał zamiar zbadać ją w każdym calu. Najpierw zobaczył ciemniejszy punkcik w miejscu, gdzie 
zaczynało  się  zagłębienie.  W  miarę,  jak  majtki  się  obniżały,  ukazywała  mu  się  rozpalona  dziurka, 
czerwona  i  nabrzmiała  z  podniecenia.  W  takim  stanie  to  jeszcze  jej  nie  widział.  Do  tego  mógł 
podziwiać,  jak  wolno  sączy  się  z  niej  kleista  maź.  Majtki  znalazły  się  już  na  udach  Sabiny  i  cała  jej 
kobiecość  była  teraz  do  jego  dyspozycji.  Zaczął  suwać  po  niej  dłonią,  rozsmarowując  gęsty  płyn. 
Siostra obdarzyła brata miłosnym uśmiechem i patrzyła nań maślanymi oczyma, kiedy dostarczał jej 
palcami  nowych,  nieznanych  dotąd  doznań.  Obydwiema  dłońmi  masował  pachwiny,  wewnętrzną 
część  ud  w  górnej  ich  części,  oraz  samą  dziurkę.  Rozwierał  z  namaszczeniem  jej  wargi  sromowe, 
starając się zajrzeć jak najgłębiej się da do środka. Widział, jak jego kochanka podryguje przez to oraz 
pojękuje coraz namiętniej. Jego członek wyrywał się już z majtek i prosił o to, by zetknąć się w końcu 
z tą wspaniałą, różową krainą rozkoszy. 
- Miałeś mnie tam polizać… - wysapała rozanielona Sabina. 
- No… Miałem… - mówił Kazik, ale jakoś teraz, kiedy zobaczył cipkę siostry, nie za bardzo ciągnęło go, 
by ją wylizywać. 
Nie, żeby mu się nie podobała – była śliczna i zachęcała wręcz do pieszczenia jej, do tego taka miła w 
dotyku… Ale chciał ją pieścić dłońmi, ocierać się o nią… Tylko, że nie językiem… Nie wydawało mu się 
to zbyt higieniczne. Skoro jednak jego kobieta tego pragnęła, to oczywiście zrobi to. Przecież obiecał. 
Przeniósł  twarz nad krok  Sabiny i do jego nozdrzy doszedł słony, niezbyt  przyjemny zapach. Włożył 
głowę między rozchylone uda siostry i przejechał językiem wzdłuż szczelinki. Sabina z rozkoszy, pod 
wpływem impulsu, zacisnęła mocno uda na jego głowie. Liznął ją jeszcze raz, drugi i trzeci, a nawet 
wsunął  w  nią  kawałek  języka,  jednak  smak  i  zapach  tej  wydzieliny  nie  pozwolił  mu  zbyt  długo 
zabawiać siostry w ten sposób. Zaczął sunąć językiem z powrotem w górę, po brzuszku dziewczyny, 

background image

wylizując  po  drodze  jej  pępek,  aż  dobrnął  do  mięciutkich  piersi  ze  sterczącymi,  zesztywniałymi 
brodawkami.  Przyssał  się  do  jednej  z  nich,  ręką  dalej  pieszcząc  krocze  Sabinki, żeby  nie  sprawić  jej 
zawodu. Nic nie mówiła i nie domagała się dalszego lizania, za co Kazik był jej wdzięczny. W zamian 
bardzo namiętnie, acz z dużą delikatnością, ssał jej sutki oraz wykręcał je drugą dłonią. Jego krocze 
znajdowało się na wysokości uda dziewczyny, więc siłą rzeczy jego penis niebawem go dotknął. Kazik 
zsunął sobie wtedy majtki i zaczął się intensywnie ocierać fiutem o gładką skórę jej nogi. Dyszał przy 
tym i jęczał, podobnie jak jego siostra. Ta niebawem wplotła mu palce we włosy i zacisnęła mocno 
swoje nogi na jego dłoni, jęcząc cicho acz intensywnie. 
- Jeju… Kaziu… Mój braciszek… Mój kochany… Kocham cięęę – pojękiwała. 
Po chwili jej ciało rozluźniło się i padło bezwładnie w pościel, po czym Sabina chwyciła dłoń Kazika i 
odciągnęła ją od swojej norki. 
- Już to przeżyłam – oznajmiła, sapiąc głośno. – Cholera, jakie to było… zajebiste! Dziękuję ci, że mi to 
pokazałeś i że mi to zrobiłeś. Normalnie uwielbiam takie zabawy z tobą… 
Do Kazika nie za bardzo docierały słowa  siostry, bo zaczynało mu się kręcić  w głowie. Jego członek 
stykał  się  z tym wspaniałym, mięciutkim i różowiutkim udkiem Sabiny… W  buzi miał jej  nabrzmiałą 
pierś,  a  dłonią  pieścił  jej  gorący  tyłeczek…  Do  tego  do  jego  uszu  dochodził  jej  słodki  głosik…  Nagle 
zrobiło  mu  się  w  kroku  bardzo  ciepło  i  zakręciło  się  jeszcze  mocniej  w  głowie.  Po  chwili  odleciał, 
zacisnął powieki, wpił się paznokciami i zębami w to młode ciałko, które miał koło siebie i upajał się 
uczuciem,  jak  całe  skumulowane  w  kroku  gorąco  rozpływa  się  leniwie,  falami,  po  jego  ciele.  Zaraz 
przed oczami znów zamajaczył mu obraz nagiej Sabiny, którą ucałował w dekolt. Popatrzyli na siebie 
czule,  pocałowali  się  namiętnie  w  usta,  po  czym  Kazik  podsunął  się  w  górę  –  tak,  że  jego  twarz 
znalazła się na poziomie twarzy Sabiny – i przytulili się mocno. 
- Kocham cię, siostrzyczko. Zawsze będę cię kochał. 
- Ja też ciebie kocham. Dziękuję ci. 
- To ja tobie dziękuję. 
- Zrobimy to jeszcze kiedyś? – spytała z nadzieją. 
- Mam nadzieję, że niedługo. Może zaraz? 
Roześmiali się, przykryli kołdrą i dalej pieścili swoje młode, niewyżyte ciała. 
 
Od tamtego czasu Kazik z Sabiną zadowalali się nawzajem po kilka razy dziennie. Kiedy tylko nie mieli 
żadnych  obowiązków,  to  spędzali  razem  nago  w  łóżku  całe  godziny  na  pieszczotach,  ocierankach  i 
czułych  rozmówkach.  Dotychczas  mieli  ciężkie  życie, a  teraz  w  końcu  znaleźli  sposób  na  pokonanie 
swojego  stresu  oraz  uraczenie  od  życia  niemałej  przyjemności.  Kazik  wykazywał  się  nie  lada 
pomysłowością w wymyślaniu sposobów na osiągnięcie orgazmu. Jednym z nich było, dla przykładu, 
wsuwanie  członka  pod  majtki  Sabiny  w  miejscu,  gdzie  wychodziła  z  nich  noga  dziewczyny,  i 
pocieranie jedną stroną fiuta o jej  pośladek, a drugą o materiał majtek  do momentu, aż spuścił się 
pod  ów  materiał.  Inną  metodą  było  umieszczanie  penisa  pomiędzy  nagimi  pośladkami  siostry, 
przyciskanie ich do niego z obydwu stron i poruszanie kroczem w górę i w dół aż do chwili osiągnięcia 
satysfakcji  seksualnej,  po  której  plecy  Sabiny  były  zalane  jego  nasieniem.  Kiedy  –  w  wyniku 
dojrzewania  Sabiny  oraz  ciągłego  tarmoszenia  i  masowania  jej  piersi  przez  brata  –  cycki  jej  trochę 
urosły,  Kazik  zaczął  pakować  się  penisem  pomiędzy  nie,  by  zadowolić  się  poprzez  tak  zwany  „seks 
hiszpański”. Bywało też, że rozpalona Sabina siadała na kroczu leżącego na plecach brata i przyciskała 
mu swoją nabrzmiałą cipką prącie do brzucha, po czym zaczynała poruszać miednicą w przód i w tył, 
by  poprzez tarcie  ich  czułych  punktów  zadowolić  i  jego,  i  siebie.  Kiedy  zaś  Kazik  dostrzegł,  jak  nogi 
jego siostry kobieco i delikatnie, a co za tym idzie – cholernie podniecająco, wyglądają w rajstopach, 

background image

wciąż namawiał siostrę, by je na siebie zakładała podczas igraszek. Niestety – Sabina posiadała tylko 
jedną parę, która w wyniku nadmiernej eksploatacji, szybko się zużyła i zostały z nich tylko strzępki 
podartego nylonu, które Kazik jednak sobie zachował i używał ich do masturbacji, kiedy nie było przy 
nim  siostry.  Rodzeństwo  jednak  wciąż  pragnęło  siebie  bardziej  i  bardziej,  coraz  częściej  i  coraz 
mocniej,  chcieli  czuć  siebie  nawzajem  we  wszystkich  zakamarkach  swoich  ciał  i  ocieranki  powoli 
przestawały  im  wystarczać.  To,  jak  nietrudno  się  domyślić,  skończyło  się  tak,  iż  w  końcu  w  pełni 
skonsumowali  swój  związek  poprzez  pełnowartościową  penetrację  pochwy  Sabiny  przez  penisa 
Kazika. Mianowicie, kiedy pewnego zimowego przedpołudnia nagi Kazik leżał na swojej równie nagiej 
siostrze,  a  jego  członek  znajdował  się  pomiędzy  jej  udami  i  pocierał  zawzięcie  jej  łechtaczkę, 
dostarczając obydwojgu rodzeństwa niesamowitych przeżyć, dla nich jednak już niewystarczających, 
wciąż próbując jeszcze zwiększyć intensywność doznań, Kazik złapał swego fiuta i ręką jak najsilniej 
mógł przyciskał go do wspaniałej dziurki. Zawsze to w ręku więcej siły, niż w biodrach, więc chciał w 
ten sposób po prostu docisnąć się do siostry jeszcze mocniej. Jako, że Sabina akurat także próbowała 
dostarczyć  sobie  jeszcze  więcej  rozkoszy  i  rozchyliła  właśnie  uda  najszerzej,  jak  się  dało,  to 
napierający  na  jej  ciasną  lecz  nabrzmiałą  cipkę  penis  wsunął  się  w  nią  kawałek,  na  co  obydwoje 
zareagowali  mimowolnym  skurczem  oraz  krzykiem  rozkoszy.  Popatrzyli  wtedy  na  siebie 
porozumiewawczo,  unosząc  do  góry  kąciki  swoich  ust,  Kazik  mrugnął  okiem  do  siostry,  po  czym 
wysunął się z jej cipki, by naprzeć na nią ponownie, tym razem jeszcze mocniej i pod kątem prostym. 
Wsunął się jeszcze głębiej. Wykonał kilka takich ruchów, aż jego fiut dobił do końca gorącej, młodej, 
choć od tej chwili już nie dziewiczej pochwy i zaczęła się ostra jazda. Jako, że ojca nie było akurat w 
domu i nie musieli się pilnować, pokój rodzeństwa wypełniały donośne krzyki oraz skrzypienie łóżka. 
Fiut Kazika, dzięki sporej ilości śluzu wydobywającego się z cipki Sabiny oraz z niego samego, ślizgał 
się  w  niej  jak  po  lodowisku,  aż  do  momentu,  gdy  ciało  Sabiny  dopadło  potężne  uniesienie  i 
dziewczyna oplotła  brata nogami,  przyciskając  go  z całej  siły  do siebie,  by orgazmowymi  skurczami 
mięśni  pochwy,  doprowadzić  do  szczytu  również  jego.  W  związku  z  tym,  że  doznania  te  przebiły 
kilkukrotnie  te  pochodzące  z  ocierania  się  o  siebie,  od  tamtej  pory  rodzeństwo  większość  czasu 
zaczęło spędzać złączone ze sobą narządami. 
 
I tak mijały upojne dni oraz noce, które łączyły się w całe miesiące. Upojne nie tylko dla Sabiny oraz 
Kazika, lecz również dla ich ojca, choć dla niego bywały „upojne” w innym sensie. Stało się w końcu 
tak, że przez swój nałóg pan Zdzisiu zmarł przedwcześnie, ku wielkiej rozpaczy swoich pociech. Kazik 
oraz Sabina zostali wtedy przygarnięci przez swoją daleką ciotkę. Daleka była dla nich tylko w sensie 
pokrewieństwa,  bo  jeśli  chodzi  o  miejsce  zamieszkania,  to  było  ono  całkiem  bliskie  –  kobieta  ta 
mieszkała  w  tej  samej  wsi.  Stosunki  między  bratem  a  siostrą  zostały  wtedy  mocno  ograniczone  z 
powodu ciasnego mieszkania ciotki oraz ciągłej jej w nim obecności, która uniemożliwiała kazirodcze 
„zabawy”. Kiedy jednak tylko się dało, rodzeństwo igrało ze sobą jak za dawnych czasów – to w nocy, 
kiedy ciocia spała, to udając się na odludne miejsca w wiosce i robiąc to pod gołym niebem. Kazik był 
już wtedy niemal pełnoletni, w związku z czym długo u cioci nie zabawił, gdyż od razu po skończeniu 
osiemnastki  postanowił  wyjechać  do  miasta  w  poszukiwaniu  lepszego  życia.  Oczywiście  po 
znalezieniu  stałego  źródła  dochodu  oraz  przyzwoitego  miejsca  zamieszkania,  zamierzał  zabrać 
również  szesnastoletnią  Sabinę,  na  co  ta  oczekiwała  z  niecierpliwością.  Wielkie  było  więc  jej 
rozczarowanie,  kiedy  pewnego  dnia  Kazik  powrócił  na  wioskę,  zabrał  siostrę  nad  pobliskie  jezioro, 
nad  którym  kiedyś  zdarzało  im  się  uprawiać  miłość,  lecz  tym  razem  wziął  ją  tam  w  innym  celu,  i 
przeprowadził z nią poważną i bardzo smutną rozmowę. 
- Słuchaj, Sabina… - zaczął. – Nie denerwuj się tylko… Zmieniły się plany. 

background image

Dziewczynie rozszerzyły się oczy z zaciekawienia. 
- Nie zabiorę cię teraz do miasta. Przepraszam… 
- Ciągle nie możesz znaleźć pracy? – spytała rozczarowana. – Szkoda, bardzo już bym chciała z tobą 
zamieszkać…  Cholernie  za  tobą  tęsknie…  I  za  twoim…  fiutem  –  mówiła  namiętnym  głosem, 
spoglądając na krocze brata. 
- Słuchaj, kochanie… Nie możemy tego ciągnąć. Jesteśmy rodzeństwem, to, co robiliśmy, było chore. 
Pewnie,  że  było  nam  wspaniale,  ale  nie  możemy  dłużej  tak  żyć.  Poznałem  pewną  dziewczynę... 
Zakochałem  się  w  niej.  Mam  zamiar  wyprowadzić  swoje  życie  na  prostą,  dzięki  niej.  A  pracę 
znalazłem,  wynająłem  też  wczoraj  mieszkanie,  ale  mam  zamiar  zamieszkać  z  moją  dziewczyną. 
Przepraszam  cię  bardzo…  -  przerwał,  gdyż  Sabina,  której  od  momentu,  gdy  Kazik  zaczął  mówić  o 
jakiejś dziewczynie, zbierały się łzy w oczach, w tym momencie wybuchła płaczem. 
- Nieee – e – e… Kaa – aaazik… - łkała, z trudem formułując słowa. – Po co ci dziewczyna? Mnie już nie 
kochasz? 
-  Oczywiście,  że  cię  kocham,  Sabinko…  Ale  teraz  tylko  tak,  jak  brat  powinien  kochać  siostrę  – 
tłumaczył łagodnie Kazik, głaszcząc nastolatkę po twarzy i ocierając spływającą jej po policzku łezkę. – 
Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz… 
Sabina nic już nie mówiła, tylko zalewała się łzami, nie reagując na czułości brata, który przytulał ją, 
głaskał i przemawiał łagodnie. Cały jej świat runął do góry nogami… 
 
Przez  długi  czas  Sabina  nie  mogła  się  pogodzić  z  tym  rozstaniem.  Po  dwóch  latach  wciąż 
rozpamiętywała dawne, wspaniałe czasy, kiedy to byli z Kazikiem nierozłączni. Jako osiemnastoletnia 
dziewczyna przeprowadziła się do miasta, w którym mieszkał także Kazik i zamieszkała w wynajętym 
przez niego, specjalnie dla niej, mieszkaniu. Kazik sprzedał dom po ojcu i opłacał życie swojej siostry, 
która zajmowała się jedynie opłakiwaniem utraconej młodości… 
 
 Zbyt długo jednak zamartwiać się nie musiała, gdyż wspólne dzieciństwo Sabiny i Kazika, pozostawiło 
trwały ślad także na jego psychice, co skutkowało tym, że nie był on w stanie pokochać swojej żony 
tak, jakby tego chciał. Owszem, kochał ją, przynajmniej tak mu się wydawało, lecz nigdy nie czuł do 
niej  tego  tak  mocno,  jak  do  swojej  siostry.  Nie  umiał  także  się  przy  swojej  żonie  nawet  seksualnie 
podniecić,  a  jedyne,  co  sprawiało,  że  jego  męskość  twardniała  podczas  igraszek  z  małżonką,  to 
wyobrażanie  sobie,  iż  jest  ona  Sabiną.  Po  około  dwóch  latach  małżeństwa  Kazik  zatem  postanowił 
przestać się zamęczać i podczas pewnych odwiedzin u siostry, opowiedział jej o swoich uczuciach, co 
skończyło  się  zdradą  małżeńską  i  upojnym  seksem  pomiędzy  rodzeństwem.  Kazimierz  jednakże  nie 
porzucił żony, z którą zresztą miał już dziecko, lecz zupełnie przestał z nią sypiać i zaczął regularnie 
odwiedzać swoją ukochaną Sabinę, by przy niej nadrobić to, czego nie mógł osiągnąć z żoną. A jak to 
dokładnie wyglądało, można dowiedzieć się z poprzedniego opowiadania, które paradoksalnie mówi 
o przyszłych wydarzeniach, a zatytułowane jest „

Spaczony Kazimierz

”. 

 
 

Chcesz wiecej? Szukaj na 

erotycznetresci.blogspot.com