background image

Cyprian Kamil Norwid

- Przyszedł na świat  24 września 1821  , jego ojciec, pochodził z rodziny szlacheckiej (herbu Topór),
pracował jako urzędnik. Poeta był bardzo dumny ze swoich korzeni, w swojej twórczości podkreślał
szczególnie powiązania rodziny matki z Sobieskimi oraz budował legendę o normandzkich przodkach
ojca. Miał trójkę starszego rodzeństwa, jednak cała czwórka została szybko osierocona przez matkę.
Ociec nie mógł zajmować się dziećmi, dlatego opiekę nad nimi przejęła prababka, miecznikowa Hilaria
Sobieska, u której przebywają aż do jej śmierci.
- Rok wybuchu powstania listopadowego to również rok przeprowadzki Norwida i jego rodziny do
Warszawy, gdzie poeta i jego brat Ludwik rozpoczęli naukę w drugiej klasie Gimnazjum. Od tej chwili
Cyprian kilkakrotnie przerywał naukę. Po tym, jak umiera ojciec, nad Cyprianem i jego rodzeństwem
przejmuje   opiekę   ojczym   matki   Norwida.   Dzieci   nie   odziedziczyły   po   rodzicach   żadnego   majątku.
Odtąd Norwid już przez całe życie będzie się borykał z kłopotami finansowymi.
- W roku 1837 rozpoczął się nowy etap w życiu poety – studia malarskie, które w późniejszych latach
będzie kontynuował za granicą. Jeszcze w tym okresie Norwid zaczął swoja działalność literacką. Jako
poeta zadebiutował w ,,Piśmiennictwie Krajowym” anonimowym lirykiem Mój ostatni sonet. Aktywnie
uczestniczył   w   życiu   kulturalnym   Warszawy,     bywa   w   salonach   literackich,   pozostaje   w   luźnych
stosunkach ze środowiskiem Cyganerii Warszawskiej. 
- Rok 1843 przyniósł krótki pobyt w Wenecji, z której Norwid pojechał do Florencji, gdzie podjął studia
w   Akademii   Sztuk   Pięknych.   To   we   Włoszech   poznał   słynną   Marię   Kalergis   oraz   jej   damę   do
towarzystwa Marię Trembicką. Ta najmodniejsza i najbardziej adorowana kobieta ówczesnej Europy
szybko   stała   się   przedmiotem   miłosnych   westchnień   poety,   który   pod   wpływem   nowego   uczucia
wyruszył w podróż po Włoszech w towarzystwie obu pań i licznych adoratorów swojej ukochanej. 
- Na początku 1849 Norwid znowu pojechał do Paryża, gdzie poznał Juliusza Słowackiego i Fryderyka
Chopina,   obaj   artyści   byli   u   schyłku   życia.   Literacki   opis   tych   spotkań   dał   Norwid   w  Czarnych
kwiatach
.
-   Norwid   bywał   teraz   w   paryskich   salonach,   jednocześnie   zmagając   się   z   beznadziejną   sytuacją
finansową.   Rozwijała   się   przyjaźń   Norwida   z   Krasińskim   (Krasiński   z   Cieszkowskim   wspierali   go
finansowo przez jakiś czas), którą przerwał konflikt o sztukę.
- W 1851 roku udaje się poecie opublikować kilka utworów w poznańskim „Gońcu Polskim”. Jednak
krytyka nie szczędzi mu ostrych ocen. Po licznych niepowodzeniach na różnych polach (nieprzychylne
przyjęcie przez krytykę literacką; nie zakwalifikowanie jego rysunku na wystawę malarską a Paryżu; nie
przyjęcie do zakonu Zmartwychwstańców) w roku 1852 artysta wyrusza (przez Londyn) na podbój
Stanów Zjednoczonych. 
- Przez następne lata utrzymuje się głównie z prac plastycznych. W stolicy Francji odnawia znajomości
ze starymi przyjaciółmi. Mocno przeżył śmierć Mickiewicza, uczestniczył w jego pogrzebie. W tym
czasie zabiega o wydanie części swoich dzieł, niestety bezowocnie. Poeta odnawia swoją znajomość z
Krasińskim, którego zresztą niedługo przyjdzie mu pożegnać na cmentarzu. 
-   Wiosną   1860   Norwid   odnosi   pewien   sukces,   wygłaszając   wykładów   publicznych   o   Juliuszu
Słowackim   w   Czytelni   Polskiej.   Niedługo   przed   wybuchem   powstania   styczniowego   wychodzi   u
lipskiego wydawcy tom Poezji. Chociaż poeta z powodu pogłębiającej się choroby nie mógł udać się do
kraju, gdy tam trwały walki powstańcze, stał się jednym z najgorliwszych obrońców sprawy polskiej w
Paryżu.

background image

- Przygotował zbiór wierszy pt.  Vade-mecum  i w rok później wysłał go wydawcy,  który jednak ze
względu na trudną sytuację polityczna rezygnował z publikacji. Mimo wielu starań poecie nie udaje się
wydać tego tomu za życia.
-   Rok   1868   przyniósł   Norwidowi   sukces.   W   paryskim   czasopiśmie   ,,L'Artiste”   ukazały   się   dwie
akwaforty   Norwida   opatrzone   przychylnym   komentarzem.   Uznanie   Francuzów   zaowocowało
przyjęciem do Société des Artistes (Stowarzyszenia Artystów), co nie wpłynęło jednak znacznie na
poprawę sytuacji materialnej Norwida. Pozbawiony pensji, którą wypłacał mu kuzyn, popada w coraz
większa biedę. 
- Mimo głuchoty oraz coraz to nowych chorób (gruźlica), Norwid nie przestaje pisać ani angażować się
w sprawy polityczne. Nawiązuje również współprace z francuskim towarzystwem naukowym. 
-   1876   roku   poeta   nosił   się   z   zamiarem   wyjazdu   do   Włoch,   ale   dramatyczna   sytuacja   finansowa
sprawiła,   że   zamiast   do   Florencji   udał   się   do   Ivry,   gdzie   mieszkał   aż   do   śmierci   w   Domu   Św.
Kazimierza. Żył tam prawie w zupełnym osamotnieniu, ale nie przestał tworzyć. Powstało wtedy im.
wiele pism estetycznych oraz tzw. trylogia włoska. Poeta umiera 23 maj 1883 roku.

Twórczość

Jego twórczość została określona jako poezja myśli. Stosował takie środki ekspresji językowej, które
zmuszały do lektury aktywnej,  twórczej. Stosował technikę  przemilczenia,  niedopowiedzenia,  aluzji
literackiej. Autor stosuje również aluzje graficzne i odwołuje się do kontekstu historyczno - literackiego.
Wiersze Norwida cechuje bogata symbolika literacka - podmiot liryczny wierszy rzadko pokazuje swoje
oblicze, najczęściej utwory mają charakter sceniczny. Stosuje liczne neologizmy   oraz dziwne formy
gramatyczne - związane jest to z praktykowaną przez Norwida poezją słowa. 

Nowatorstwo poezji Norwida.

Nowatorstwo i - dodajmy- oryginalność tej poezji uderza w każdym z wierszy. Ta poezja jest inna ,
dziwna , chropowata - nawet na tle romantycznym. Mimo to, ma jakiś specyficzny urok, piękno słów,
znaczenie   każdego   wersu,   siłę   metafory,   Na   czym   polega   ?   Spróbujmy   zastawić   kilka   cech   poezji
Norwida:
-Norwid bardzo dba o wartość słowa - nie ma w tej poezji słów zbędnych ,wielosłowia czyli licznych
określników. Przeciwnie, jedno słowo nieraz niesie wiele znaczeń.
-Metafora - mnogość skrótów myślowych. Norwid "zagęszcza" znaczenia, uwielbienia zwrotu dwu- i
wieloznaczne, poszukuje przenośni jak najbardziej treściwych.
-Neologizmy i własne znaczenia słów. Gdy nie wystarcza znaczeń i słów już istniejących , poeta tworzy
nowe . Przypomnijmy słowo dokąd (zarazem dokąd i po co ?). Taki zabieg jest charakterystyczny dla
poezji Norwida.
-Teoria przemilczeń i nie dopowiedzeń . Poeta odkrył i wykorzystał fakt ,że przemilczenie , pusty wers,
wielokropek- także mówią i mówią wiele. Stosuje "wymowne milczenie", sugestię, ukrywane zdania.
Przykładem może być liryk "Jak...".
-Poezja bogata w liczne scenki , udramatyzowane sytuacje, które poeta relacjonuje i które staja się
przedmiotem dyskusji.
-Wymowa rzeczy zwykłych, powszednich, waga szczegółu jest ważną cechą poezji Norwida. Kropelka,
kwiat, guzik, łza - nabierają mocy , swoją wielkością stwarzają bogatą jedność świata otaczającego
człowieka.

background image

- Norwid stosuje często: ironię , parabolę, aluzję, kontrast - techniki te oddają prawidła rządzące ludźmi,
stosunki panujące w świecie ludzkim.
-Norwid unika tematów czysto patriotycznych. Zawartość jego poezji jest ogólnoludzka i ponadczasowa.
W centrum filozoficznych rozważań znajduje się człowiek i rzeczywistość, która go otacza. Poezja jest
zbiorem   poszukiwań   moralnych,   walką   ze   złem,   adresatem   jej   zaś   człowiek   aktywny,   rozumujący.
Zauważmy, że w romantycznym tle "ponadnarodowość" poezji jest także orginalmym rysem.

Dzieła wybrane 

Bema pamięci żałobny rapsod

Rapsod : według słownika terminów literackich jest to utwór poetycki opiewający w podniosłym stylu
bohaterów i zdarzenia historyczne. Łączy się on z ustnymi początkami poezji epickiej. W starożytnej
Grecji utwory te były wykonywane przez recytatorów, tzw. rapsodów. 

Bohaterem   utworu   jest   generał   Józef   Bem   –   patriota   polski.   Utwór   wprowadza   nas   w   poetyckie
misterium pogrzebowe. Cały rapsod podzielony jest na dwie części: pierwsza to opis pogrzebu, druga
zaś to jego ogólnoludzkie, ponadczasowe, filozoficzne przesłanie. 

Część pierwsza przedstawia opis pogrzebu skonstruowanego na wzór pochówków dawnych wodzów
słowiańskich. Występują rycerskie rekwizyty – miecz, pancerz, koń, sokół, które nie pasują do wieku
dziewiętnastego. Zatem owa stylizacja na pogrzeb rycerski cofa wizję pogrzebu Bema ku wcześniejszym
wiekom. Zaprezentowany przez autora opis jest bardzo bogaty i dokładny, zatem nasze „przejście” do
dawnych obyczajów pogrzebowych  nie jest trudne. Stajemy się uczestnikami  opisywanych  zdarzeń.
Widzimy panny żałobne, które zawodzą i idą z rękoma podniesionymi w górę, chłopców uderzających
w   tarcze,   powiewającą   chorągiew,   płonące   pochodnie.   Pogrzebowy   kondukt,   w   drodze   na   miejsce
przeznaczenia,  wchodzi w wąwóz.  Jednak grób nie zatrzymał  pochodu,  stał się natomiast  punktem
zwrotnym, gdyż otworzył bramy przyszłości.

Zanim jednak grób został przekroczony i pochód podążył dalej, w obrazie orszaku dokonała się zmiana.
Na początku był on podmiotem narracji trzecioosobowej (idą, biją, wchodzą), potem zaś jest już to
narracja  pierwszoosobowa (zobaczym,  powleczem).  Pierwsza  zamyka  przeszłość,  druga  zaś  otwiera
przyszłość. Jest ona jednak kształtowana przez przeszłość: rumak zostaje przymuszony do skoku „starą
ostrogą”, miasta zostają zbudzone ze snu stukotem „urn” grobowych. Można powiedzieć, że przyszłość
wyrasta z dziedzictwa po Bemie. Zatem nie sam Bem jest bohaterem wiersza, tylko pamięć o nim
tkwiąca w narodzie i pobudzająca go do czynu. 

Wymowa   utworu   jest   następująca:   pochód   przestaje   być   jedynie   pogrzebem,   a   staje   się   marszem
bojowników o wolność „zarażonych” wielkością generała. Prawdziwa idea nie umiera, tylko pobudza
narody,  których  celem nie jest grób, tylko  przyszłość  – oto przesłanie  płynące  z wiersza Norwida.

Jak pisze Marian Stala, „wiersz ten warto czytać z romantycznymi utworami pomyślanymi jako hołd dla
żołnierza   –   bohatera,   z   Redutą   Ordona,   Śmiercią   Pułkownika   Mickiewicza,   z   wierszami   Na
sprowadzenie   prochów   Napoleona,   Pogrzeb   kapitana   Meyznera   i   Sowiński   w   okopach   Woli
Słowackiego.   Takie   zestawienie   z   bliską   tradycją   pozwala   docenić   konsekwencję,   z   jaką   Norwid
wystylizował żałobną uroczystość ku czci generała Bema, pokazując ją jako niekończący się pochód w
przyszłość, unaoczniający nieśmiertelność sławy generała i przyszłe zwycięstwo idei wolności, o którą
walczył.”

Wiersz ma charakter rapsodu. W jego tytule autor zastosował inwersję (przestawienie naturalnego szyku
wyrazów), co zapowiada powagę tematu, który będzie podjęty oraz wzniosłość stylu. 

background image

W utworze tym widzimy harmonijne zespolenie takich czynników jak plastyka, muzyczność i symbolika
ideologiczna. Nasycenie wiersza barwami („miecz zielony”, „pobłękitniałe”) i dźwiękami („pękanie”)
potęguje jego siłę wyrazu. W Bema pamięci żałobny rapsod odnajdujemy także metafory („Wchodzą w
wąwóz i toną”) i personifikacje („trąby długie we łkaniu aż się zanoszą”), rymy (ramiona-zrobiona,
nieba-koleba). Na początku utworu występuje apostrofa („Czemu, Cieniu, odjeżdżasz”).

Do obywatela Johna Brown

Utwór ten swą genezą nawiązuje do dramatycznych  losów amerykańskiego farmera, który aktywnie
walczył   o   prawa   i   wolności   Murzynów.   Usiłował   zorganizować   powstanie   w   celu   zlikwidowania
niewolnictwa, jednak został aresztowany i skazany na powieszenie. Wyrok wykonano 2 grudnia 1859
roku. Decyzja sądu wywołała szereg sprzeciwów na całym świecie. Przedstawiciele inteligencji, poeci i
artyści wystąpili z protestem przeciw wyrokowi. Do Ameryki docierały petycje w obronie życia Johna
Brown, w których apelowano o zmianę wyroku. Cyprian Kamil Norwid należał do grona osób, które nie
pozostały obojętne na los amerykańskiego farmera – wojownika o wolność.

Wiersz   Norwida   jest   poetycką   odezwą   do   wszystkich   Amerykanów   pragnących   sprawiedliwości   i
pokoju. Według autora bezsensowna śmierć Browna spowoduje falę agresji i okrucieństw, może także
oznaczać nadejście złych czasów („Noc idzie – czarna noc z twarzą Murzyna!”), kiedy to Ameryka nie
będzie już symbolem wolności. Wówczas nastąpi w niej całkowity zanik wolności obywatelskich. Poeta
przestrzega   również   przed   zaprzepaszczeniem   ideałów   wolności   i   sprawiedliwości,   o   które   walczył
Brown, a których symbolem w wierszu są Kościuszko i Waszyngton. Dla Norwida szczególnie bolesny
jest fakt, iż Brown został skazany na śmierć w kraju, o wolność którego walczyli ci wielcy ludzie. W
wierszu skazany na śmierć bohater urasta do rangi symbolu - wojownika o wolność, który poświęcił swe
życie w obronie idei, o które walczył i które wyznawał. Jego postać podlega sakralizacji, czego wyraz
odnajdujemy w słowach: „Pieśń Ci, jak mewę, posyłam,  o! Janie...” Nie tylko otrzymuje on miano
wojownika o wolność, ale także męczennika ginącego w obronie praw obywatelskich i niepodległości.
Poeta ma nadzieję, że śmierć Browna spowoduje, iż idee, które głosił, zostaną wprowadzone w życie i
pociągnął za sobą zmiany.  Dwa ostatnie wersy utworu to apoteoza poezji tyrtejskiej, zagrzewającej do
walki: Podsumowując, poeta wierzy, iż zanim pieśń dojrzeje, wielu ludzi odda swe życie za wolność, ale
owa pieśń, wzywająca do czynu, może być zaczątkiem zmian w społeczeństwie.

Wiersz   ma   budowę   nieregularną;   każda   ze   zwrotek   ma   inną   ilość   wersów.   Występują   w   nim
wykrzyknienia („Noc idzie – czarna noc z twarzą Murzyna!”), pytania retoryczne („Ta lecieć będzie do
ojczyzny Wolnych - bo wątpi już: czy ją zastanie?...”), trzykropki, epitety („Czarna noc”), rymy (kłamią
- załamią, nieugiętą - piętą), apostrofa („o! Janie...”), metafory („Bo pieśń nim dojrzy”). Utwór ten był
jednym z wielu apeli wystosowanych do sądu amerykańskiego z prośbą o zmianę wyroku skazującego,
wydanego   na   Johna   Brown.   Jest   to   dramatyczne   wołanie   o   przywrócenie   wolności,   równości   i
sprawiedliwości w Ameryce. 

Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie...

Wiersz ten napisany został w styczniu roku 1856. Na jego powstanie miały wpływ śmierć Mickiewicza
(1855) oraz sprowadzenie jego ciała do Paryża. Punktem wyjścia do rozważań nad relacjami między
społeczeństwem a wybitną jednostką były wydarzenia, jakie miały miejsce już po śmierci poety oraz
historie   z   jego   życia.   Utwór   ten   porusza   problem   wzajemnego   stosunku   wybitnej   jednostki   i
społeczeństwa, w którym ta jednostka żyła. Typowo romantyczne jest tu spojrzenie na świat od strony

background image

wielkich indywidualności, których imiona autor przywołuje nie po to, aby ich uwznioślić, lecz po to, aby
pokazać, że każda wybitna jednostka była najpierw zniszczona przez społeczeństwo a dopiero potem
doceniona.

Wiersz ten pokazuje nie tyle sylwetki wielkich ludzi, ile mówi o ich „niewspółczesności”. Byli oni
bowiem przez współczesnych niedocenieni. Swoimi myślami, utworami, sposobem bycia wykraczali
poza czasy swej epoki, co stanowiło ich tragedię. Fakt, iż byli wyobcowani w społeczeństwie, potęgował
ich wielkość w latach późniejszych. Utwór ten podzielić można zasadniczo na dwie części. W części
pierwszej podmiot liryczny przypomina tragiczne losy wielkich postaci, które dopiero po swojej śmierci
doczekały się uznania i sławy. Postacie te miały odwagę wystąpić z nowymi poglądami, dzięki czemu
udało im się doprowadzić do wielkich, epokowych przełomów. Jednak nagrodą jaką za to otrzymali za
życia   były   prześladowania   i   pogarda.   Ich   ciała   nawet   po   śmierci   nie   zaznały   spokoju.  

W   kolejnych   zwrotkach   Norwid   przywołuje   postać   Sokratesa   (otrutego,   a   później   uhonorowanego
spiżowym   posągiem),   Dantego   (wygnańca   z   rodzinnego   miasta   -   Florencji,   chowanego   w   kilku
miejscach), Kolumba (którego prochy były kilkakrotnie przenoszone), Camoesa (którego grób został
zniszczony   przez   trzęsienie   ziemi),   Kościuszkę   (który   miał   dwa   groby),   Napoleona   (zmarłego   na
wygnaniu) oraz Mickiewicza. Poeta podkreślał, że jeśli ktoś ma więcej niż jeden grób to tak, jakby nie
miał żadnego.

Część druga utworu to skierowanie się podmiotu lirycznego ku zmarłemu poecie. Ironicznie przewiduje
on, iż dopiero przyszłe pokolenia uznają zasługi i wielkość wieszcza: „A lać ci będą łzy potęgi drugiej
Ci, co człowiekiem nie mogli Cię widzieć...”

Śmierć Mickiewicza jest okazją do wypowiedzenia smutnej prawidłowości historycznej. Regułą jest, że
wielcy, wybitni ludzie za życia są uznawani przez społeczeństwo za margines. Ich geniusz nie pasuje do
czasów, w których przyszło im żyć. Dlatego ich nowatorstwo zrozumienie odnajduje dopiero po ich
śmierci, kiedy to ludzie zaczynają ich doceniać, czego wyrazem może być stawianie im pomników.

Utwór ma budowę dwuczłonową. Jest to rozbudowana paralela (to powtórzenie w utworze literackim
jakiegoś elementu lub zasady budowy)  historyczna, którą uzupełnia wróżba dotycząca przyszłości oraz
refleksja filozoficzno - społeczna. 

Pytania  retoryczne:  (Coś ty uczynił  swoim,  Camoensie,  Że po raz drugi grób twój grabarz  trzęsie,
Zgłodziwszy pierwej?”)oraz powtórzenia struktur składniowych: („Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie”,
„ Coś ty Italii zrobił, Alighieri”),  które widoczne są w części pierwszej, podkreślają tragiczne  losy
wybitnych ludzi.

Moja piosnka (II)

Motyw tęsknoty za ojczyzną był dobrze znany romantykom. W swej twórczości poruszali go m. in.
Juliusz   Słowacki   i   Adam   Mickiewicz.   W   wierszu   Norwida   obraz   Polski   jest   nie   tyle   realny,   ile
przeniesiony w sferę ideału. Właśnie idealizacja ojczyzny, nadmierne uwypuklanie jej cnót i zalet było
bliskie romantykom. Wiersz ten jest wyrazem tęsknoty autora za domem, przedstawia on jego nostalgię,
samotność, smutek i bezsilność. Symbolem rodzinnego domu jest chleb - dar od Boga: „Dla darów
nieba... Tęskno mi, Panie...”. Podmiot liryczny tęskni do wiejskiego krajobrazu, gdzie bocianie gniazdo
symbolizuje szczęście. Mówi również o swej tęsknocie „do bez - tęsknoty i do bez - myślenia”. Według
niektórych  idealizacja ojczyzny,  którą posłużył  się w swym  wierszu Norwid, jest dla niego bardzo
nietypowa, dlatego też można podejrzewać, iż owa bez - tęsknota i bez - myślenie są wyrazem ironii
autora.

 

background image

W zwrotce piątej podmiot liryczny mówi o swej tęsknocie za klarownością i przejrzystością, za światem
„bez światło-cienia”, gdzie tak oznacza tak, zaś nie oznacza nie:  „Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają t a k z a t a k – n i e z a n i e – Bez światło-cienia... Tęskno mi Panie...”

Bohater wiersza tęskni za miejscem, gdzie nie musiałby już tęsknić, czyli za domem. Przywodzi na
pamięć szereg obrazów, które potęgują tylko jego tęsknotę i poczucie osamotnienia. W ostatniej zwrotce
mówi o swej tęsknocie do miejsca, gdzie nikt się o niego nie zatroszczy ani nie upomni: („Tęskno mi
ówdzie, gdzie któż o mnie stoi?”). Z życiorysu  Norwida wiemy,  iż w ojczyźnie nie cieszył  się on
szacunkiem i nie był ceniony przez społeczeństwo. Tak też było co prawda w innych krajach, np. we
Francji, gdzie zmarł jako nędzarz. Potwierdza to natomiast, że owa tęsknota skierowana jest do kraju
ojczystego - do Polski. 

Podmiot liryczny godzi się na swój los - „Lecz tak być musi”. Jednak jakby nie do końca, gdyż również
zwrotka,   w   której   wypowiada   te   słowa   zakończona   jest   zwrotem   „Tęskno   mi,   Panie...”

Wiersz ma budowę regularną. Tworzy go sześć czterowersowych zwrotek, z których każda zakończona
jest zwrotem „Tęskno mi, Panie...”. Dwa pierwsze wersy w każdej ze zwrotek mają po jedenaście sylab,
zaś dwie kolejne po pięć. Występują także rymy (chleba-nieba, myślenia - cienia). Możemy wyróżnić
następujące   środki   stylistyczne:   pytanie   retoryczne   („gdzie   któż   o   mnie   stoi?”),   epitet   (odwieczne
wyznanie), anafora („Do kraju tego, gdzie kruszynę...”, „Do kraju tego, gdzie winą...”), wykrzyknienie
(„Lecz tak być musi, choć się tak nie stanie Przyjaźni mojej!”).

W utworze w sposób graficzny zaznaczone zostały niektóre słowa (t a k z a t a k – n i e z a n i e), być
może   autor   chciał   przez   to   zwrócić   na   nie   szczególną   uwagę   czytelnika.   Cały   utwór   jest   skargą
skierowaną przez podmiot liryczny do Boga. Stanowi on wyraz tęsknoty, smutku, żalu i osamotnienia co
wyrażone zostaje w zwrocie „Tęskno mi, Panie...

Moja ojczyzna analiza i interpretacja

Ojczyzna, to nie miejsce, w którym mieszkasz, ale miejsce, którego potrzebujesz i które potrzebuje
ciebie - powiedział Stefan Pacek. Nie można nie przyznać mu racji. Ojczyzna to pojęcie głębokie, które
można   rozmaicie   interpretować.   Jest   ona   pewnym   punktem   odniesienia,   jednak   niekoniecznie   tym
punktem musi być kraj, z którego pochodzimy lub, z którym jesteśmy związani emocjonalnie. Ojczyzna
to synonim domu, miejsce, gdzie czujemy się bezpieczni, kochani, doceniani i spokojni. To ludzie,
którzy   nas   otaczają,   nasze   środowisko.   Może   mieć   ona   jeszcze   bardziej   abstrakcyjną   definicję.
Mianowicie naszą ojczyzną mogą być zasady moralne, jakimi kierujemy się w życiu, może też nią być
religia, jaką wyznajemy. Właśnie o tak rozumianej ojczyźnie pisze Cyprian Kamil Norwid w wierszu
„Moja ojczyzna”.

Podmiotem   lirycznym   w   utworze   jest   prawdopodobnie   sam   autor.   Adresaci   zaś   nie   są   wyraźnie
wskazani. Można jednak przypuszczać, że wiersz jest kierowany do państw i narodów okupujących
wówczas   (w   1861   roku)   tereny   Rzeczpospolitej.   W   utworze   zachowany   został   dystans   między
podmiotem a odbiorcami.
 
Wiersz reprezentuje lirykę bezpośrednią, ma charakter osobistych przemyśleń. Autor prezentuje w nim
swoje stanowisko spokojnie, pewien tego, co mówi. Nie stara się jednak nikogo przekonać do swoich
racji, chce po prostu wypowiedzieć swoje zdanie.

W pierwszej zwrotce Norwid wyraża przekonanie, że ojczyzna to coś więcej niż tylko ziemia, przyroda
danego kraju. W drugiej przedstawia ojczyznę jako matkę. Zdaje sobie sprawę z tego, że jego kraj nie
istnieje na mapie, ale uważa, że tak jak nikt nie jest w stanie zabrać matce dziecka, które rosnąc, staje się
coraz bardziej przywiązane do rodzicielki, tak nikt nie zna sposobu na odebranie państwu obywateli -

background image

patriotów. Bo przecież to obywatele stanowią państwo. Norwid wierzy w to naturalne prawo. W kolejnej
zwrotce zaznacza swoje starożytne pochodzenie. Jest ono równoznaczne z potęgą, wielkością. Podmiot
liryczny jest świadom spuścizny kolejnych epok a tym samym własnej wartości. Jego duch ma jeszcze
doskonalsze korzenie. Pochodzi bowiem od samego Boga:  ”A duchem sponad Chaosu się wziąłem:
Czynsz płacę światu.”

Można   tutaj   zaobserwować   nawiązanie   do   biblijnej   księgi   Genezis,   opisującej   stworzenie   świata   z
Chaosu, ponad którym był tylko Bóg. Stwierdzenie, że autor płaci światu czynsz, świadczy o tym, iż
zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele uczynił dla niego Bóg, stwarzając świat, dając mu życie oraz szansę
na   zbawienie.   Czuje   się   jego  dłużnikiem.   Kwestionuje  natomiast   swoją   zależność   od  innych   ludzi:
”Naród mię żaden nie zbawił ni stworzył.”

W tym właśnie wersie możemy rozpoznać adresatów - zaborców, ludzi, którzy chcą decydować o losie
autora, o tym, w co powinien wierzyć i jak się zachowywać. Podmiot liryczny nie zgadza się na takie
traktowanie, nie rozumie, dlaczego ma być zależny od zaborców i nie chce się im podporządkować. Jest
to   również   przejaw   dumy,   świadomości   narodowej   autora,   który   w   kolejnych   wersach   ponownie
podkreśla znaczenie przeszłości, dziejów, historii. Nawiązuje też do podstaw religii chrześcijańskiej.
Uważa, że to dzięki niej posiada ludzkie cechy, że dzięki niej stał się człowiekiem.

W piątej zwrotce ojczyzna jest przedstawiona jako zdjęty z krzyża i złożony do grobu Chrystus, któremu
stopy ociera włosami Maria Magdalena. Podmiot liryczny chce być do niej podobny. Cieszy się ze
swojej bliskości z Bogiem. Dostrzega jednak swoją małość, nicość w stosunku do Niego. Stwierdza, że
tak jest od wieków: ”Dziadowie moi nie znali tez innej”

Kolejny raz porusza kwestię przeszłości, tradycji i jej znaczenia dla potomnych, tak charakterystyczną
dla   całej   swojej   poezji.   Podmiot   liryczny   nie   chce   być   przez   ludzi   pouczany,   wie,   gdzie   jest   jego
ojczyzna, do której należą:  „pola, sioła, okopy I krew, i ciało, i ta jego blizna”

Podmiot liryczny,  mówiąc o bliźnie, robi aluzję do przypowieści o niewiernym Tomaszu, który nie
wierzył, że Chrystus zmartwychwstał, dopóki nie zobaczył jego ran i nie włożył w nie dłoni. Natomiast
wzmianka o krwi i ciele prawdopodobnie odnosi się do obrządku mszalnego w kościele rzymsko -
katolickim. Wszystko to jest dowodem na istnienie Boga. Nasz świat, ziemskie ojczyzny nie wzbudzają
zachwytu   poety,   są   tylko   „stopami”   -   maleńką   częścią   Królestwa   Niebieskiego.   I   to   jest   właśnie
ojczyzna, do której przynależność deklaruje Norwid.

Wiersz   „Moja   ojczyzna”   jest   nasycony   metaforami.   Norwid   stosuje   rymy   zewnętrzne,   przeplatane,
męskie i żeńskie, a także rymy przybliżone. Utwór emanuje spokojem i pogodą ducha. Można w nim z
powodzeniem szukać elementów stoicyzmu, dominuje jednak filozofia chrześcijańska.

”Moja ojczyzna” to swoiste wyznanie wiary Norwida. Utwór ten przesycony treściami filozoficznymi,
porusza problemy egzystencjalne. Równie dobrze mógłby nosić tytuł „Moja religia” bądź ”Moja wiara”.
Autorowi nie chodzi jednak o ukazanie tyle religii czy wiary, ale o wskazanie celu, do którego człowiek
dąży, miejsca, które jest jego prawdziwym przeznaczeniem.

W ujęciu Norwida, tułająca się po świecie jednostka w najmniejszym stopniu nie przeraża czytelników,
nie  napełnia  smutkiem  ani pesymizmem,  nie sprawia,  że wątpią  w sens życia  (jak na przykład  po
lekturze   „Pieśni   na   kształt   Psalmu   LXX”   Mikołaja   Sępa   Szarzyńskiego   lub   „Emblema„   Zbigniewa
Morsztyna), lecz wypełnia ich serca i umysły nadzieją, że jest inny, lepszy świat, w którym każdy ma
swoje miejsce i nikt nie czuje się niepotrzebny czy nieszczęśliwy. W dodatku spokojny ton wiersza
niczego czytelnikom nie na-rzuca, pozwala im na samodzielną interpretację, samodzielne odkrycie tego,
co jest oczywiste.

background image

W spokojnie płynącym, krótkim wierszu, którego melodia jest jak oddech człowieka lub bicie serca,
podmiot liryczny ukazuje nam osobę, prawdopodobnie jemu bardzo bliską. Występują tu wyznania,
mówi  się wprost o doznawanych  uczuciach.  Jest to liryka  osobista, gdyż  tylko  tak, poprzez miłość
można dostrzegać kobietę.

Sytuacja w wierszu jest intymna: kobieta stoi w blasku światła. Jej ciało odbija światło padające na całą
scenerię. A jednak w wierszu nie ma śladu zmysłowości. Ten widok jest źródłem przeżycia o wiele
głębszego niż pożądanie.

Utwór     Norwida   to   skarga   …   skarga   pełna   rozpaczy   na   nieczułość   i   obojętność   kobiety.   Podmiot
liryczny w słowach: Daj mi wstążkę błękitną – oddam Ci ją Bez opóźnienia… zwraca się do ukochanej o
podarowanie mu wstążki. Wstążka to symbol miłości.

W dalszych słowach zapewnia ją, że gdy ich uczucie już wygaśnie, skończy się, odda podarek. Świadczą
o tym słowa: Oddam Ci ją\ Bez opóźnienia. Później prosi o cień kobiety, szybko jednak rozmyśla się.
Dochodzi do wniosku, że cień – odbicie pokazywałoby całą prawdę o dziewczynie: Cień zmieni się, gdy
ku mnie skiniesz ręką, Bo on nie kłamie!

Pierwsze   dwie   zwrotki   cechuje   rozpacz.   Podmiot   liryczny   pokazuje   nam,   że   jest   ona   elementem
istnienia. Bez niej życie jest niepełne. Bardzo tęskni za wszystkim, co wiąże się bezpośrednio z kobietą
marzeń. Może to być błękitna wstążka, cień jej postaci. Chce mieć tą wstążkę, czuć jej zapach. Gdyż
zapach rzeczy jest tęsknotą, które one (te pragnienia) wzbudzają. Nie mówi tutaj o tęsknocie do Boga,
lecz do rzeczy. Co więcej ma na myśli?

Zapach   wstążki   budzi   w   nim   tęsknotę   za   wstążką.   Lecz   nie   jest   to   tęsknota   za   jej   posiadaniem,
trzymaniem w rękach czy niszczeniem, lecz za tym, co wstążka symbolizuje. Jest to tęsknota za pięknem
kobiety,   miłością.   Za   rzeczą,   której   zapach   akurat   wąchamy.   Nie   oznacza   to,   że   chcemy   tą   rzecz
posiadać, lecz przeczuwamy jakie obietnice się w niej kryją.  Wszystko, co oferuje nam natura jest
symbolem ducha.

Owo pragnienie, które ma na myśli podmiot liryczny jest większe od naszych codziennych, okazyjnych
życzeń. Żaden prezent nie jest w stanie ich zaspokoić. Są to pragnienia wypływające z naszej tęsknoty,
wykraczające poza ten świat.

Cień ukochanej kobiety to jednocześnie symbol  poszukiwań duchowych. Należy ciągle wyruszać w
drogę i szukać dalej.

Podmiot liryczny nie jest pewien uczucia ukochanej, która jest młoda (śliczna panienka) i niedojrzała,
dlatego usuwa ramię. Uważa, że ona się z nim bawi: nic od Ciebie nie chcę (…).

W ostatniej zwrotce dochodzi do wniosku, że świat, który go otacza jest ważniejszy od uganiania się za
marzeniami, za niezdecydowaną dziewczyną. Używa słów:  Rzecz mniej wielką: Spadłym listkiem, do
szyby przyklejonym, Deszczu kropelką (…) Nie warto gonić za marzeniami, złudzeniami, ale dostrzec to,
co ofiaruje nam Bóg.

background image

Pierścień Wielkiej- Damy

Ten dramat wierszem, powstały w 1872, za życia autora nie opublikowany, został wydany z autografu
przez Z. Przesmyckiego (Miriama) w 1933. Intencją Norwida było stworzyć – pisze o tym we Wstępie –
nowy   dramat,   który   nie   zrywając   więzów   z   teatralno–dramaturgiczną   tradycją   (przede   wszystkim
wzorcem  tragedii),   byłby   zarazem  istotnym  jej  uzupełnieniem,   na  miarę  współczesnej   świadomości
społecznej i kulturowej.

Utwór operuje w dużej mierze ironią, ale już niepowiązaną z symbolem i parabolą. Skupia się tu ona
raczej na ironicznych dialogach lub sytuacjach. Na szczególna uwagę zasługuje tu ostatnia scena utworu,
gdzie   biedny,   ale   zdolny   młodzieniec   Mak-Yks   nie   pozwala   się   zrewidować   policji,   umacniając   w
zebranych przekonanie, że ukradł brylantowy pierścień hrabiny Harrys (swojej krewnej, w której się
kochał, a która uosabiała niewolnicę konwenansów - nie dostrzegała bowiem biedy swojego krewnego, a
sama   ostentacyjnie   nosiła   przy   sobie   książeczkę   do   nabożeństwa   i   kierowała   Towarzystwem
Miłosiernym).  Mak-Yks ukradł  zamiast  pierścienia  okruchy chleba  ze stołu, które miał  w kieszeni.
Wtedy Hrabina próbuje mu pomóc, tłumacząc, że jest obłąkany i że sama dała mu swój pierścień - w ten
sposób dala mu do zrozumienia, że nie wierzy w jego niewinność. Kiedy pierścień zostaje odnaleziony
hrabina ofiarowuje młodzieńcowi swą rękę, jej gest okazuje się więc gestem nie na miarę wywołującej
go przyczyny. W tym miejscu dopatrzyć się możemy zabiegu Norwida, polegającego na  kondensacji
czasowej
, która sprowadzała proces przemiany psychologicznej bohatera do jednej chwili. Zakończenie
jest dwuznaczne. Jednocześnie szczęśliwe, bo Hrabina ulega przemianie i fałszywe, bo być może w ten
sposób pragnie uniknąć skandalu. Swoistym motorem zdarzeń (deus ex machina) jest sędzia Durejko,
który przypisuje sobie zaistniały bieg spraw, dlatego, że wielokrotnie przyczyniał się do pogorszenia
losu Maks-Yksa (posądził go o kradzież i wezwał policję). W jego osobie Norwid krytykuje specyficzny
typ szlachcica , zapatrzonego w Mickiewicza, ale hołdującego mieszczańskim ideałom. Jak wynika ze
wstępu Norwida do dramatu, miał on zamiar stworzyć gatunek "komedii wysokiej" (bo dotyczyła życia
wyższych sfer), zwanej także przez niego "białą tragedią" tj. tragedią o pogodnym finale i pozbawioną
elementów farsowych. Gatunek ten prezentować miał prawdziwe postacie kobiece, których brak było
wg   niego   w   polskiej   lit.   (sam   jednak   nie   sprostał   swemu   wymaganiu,   nie   docenił   także   postaci
powieściowych). 

Biała tragedia – gatunek dramatyczny stworzony przez Norwida w związku z jego sztuką pt. Pierścień 
wielkiej damy
, którą napisał w 1872.

Wiązała w sobie konwencje tragedii i komedii. Tragedia to odczucia głównego bohatera, zarysowane w 
wypowiedziach o charakterze pesymistycznej, patetycznej, pisane białym wierszem. Biała tragedia miała
być pełna niedopowiedzeń i aluzji, które pełniły funkcję symboliczną w utworze.

Komedia zaś to zwroty akcji, intrygi, zaskoczenie.

Przymiotnik "biała" oznacza sztukę dramatyczną pozbawioną scen krwawych i tych kończących się 
śmiercią głównych bohaterów dzieła. Pod tym względem miała być przeciwieństwem tragedii 
szekspirowskiej. Łączy w sobie także elementy ironii romantycznej.

background image

Okoliczności powstania dramatu:    Na początku roku 1872 Norwid w liście do swojego przyjaciela
Józefa  Bohdana Zaleskiego  pisał o swoich problemach  finansowych,  które nękały poetę  przez  całe
niemal emigracyjne życie.  Jeszcze w roku 1871 Norwid ponawiał  próby wydania tomu swojej poezji.
Sytuacja materialna poety nie uległa polepszeniu również                       w roku następnym. Norwid
usiłował zarobić na życie  tłumacząc jakieś teksty z angielskiego, próbował również –ale chyba bez
powodzenia-   spieniężyć   swoje   akwaforty.   W   tym   trudnym   okresie   Norwid   mógł   liczyć   na   swoich
przyjaciół. W czasie jednego ze spotkań w maju 1872r., Zaleski poinformował Norwida o ogłoszonym
przez nowego dyrektora teatru krakowskiego konkursie dramatycznym,  w którym nagrodzone dzieła
miałyby szanse wystawienia na krakowskiej scenie. Bardzo prawdopodobne jest, że Norwid zdecydował
się wziąć udział w konkursie, ze względu na trudną sytuacją finansową (mimo negatywnej opinii o idei
takiego konkursu). Ale by nie wyolbrzymiać przypuszczalnych przecież jedynie powodów materialnych-
postanowił   przy   tej   okazji   stworzyć   i   przedstawić   publiczności   polskiej  nową   formę   utworu
dramatycznego, jakiej według słów jego- w literaturze naszej jeszcze nie było. Norwid na wykonanie
pracy miał niespełna cztery miesiące. Poeta rozpoczął pracę nad dziełem w sierpniu a zakończył ją 19
listopada 1872 roku
. Nie ma dalszych info na temat dramatu Norwida. Nie wiadomo czy wysłał dzieło
na konkurs. Istnieją informację, iż na liście nagrodzonych nie ma jego nazwiska…      
- Pierścień Wielkiej- Damy
 znaleziony został w papierach po Teofilu Lenartowiczu                             i
opublikowany   po   raz   pierwszy   przez   Zenona   Przesmyckiego   w   roku   1933,   w   61   lat   po   napisaniu
dramatu!

Norwid i teatr:  Mało jest jeszcze dzisiaj wiadomości o rodzaju i charakterze kontaktów Norwida z
ówczesnym życiem teatralnym.  Wzmianki , zresztą dość nieliczne, nie dostarczają zbyt wielu informacji
o doświadczeniach teatralnych Norwida. Można przy tym domniemywać, że wizyty jego w teatrach
paryskich   nie   były   za   częste.   Niemniej   jednak   nie   należy   zapominać   o   tym,   iż   sztuka   teatralna
interesowała   Norwida   do  tego  stopnia,   że  ją  właśnie  uczynił  tematem   jednego  ze   swoich   utworów
dramatycznych - Aktora , a akcję drugiego umieścił za kulisami teatru.  
- Norwid definiował teatr jako miejsce  realizowania się wartości najwyższych: „[…] Teatr, ile wiemy,
Jest atrium spraw niebieskich i stąd tak go zwiemy”.
  - Norwid uważał, że teatr jako rzeczywistość fikcyjna, jako kreowany świat pozoru ma za zadanie
obnażyć  pozorność rzeczywistości autentycznej.  „Kłamstwo sztuki” ma  zdradzić, to znaczy ujawnić
„kłamstwo   życia”.   Przykładem   artystycznego   przedstawienia   takiej   „zdrady”,   przy   pomocy
zastosowania konwencji teatru w teatrze, był dal Norwida „głęboko mistrzowski pomysł” Szekspira (
Hamlet). 
- Poeta doceniał i podkreślał doraźną rolę polityczną teatru jako instytucji spełniającej emancypacyjne
zadania   ideologiczne   wobec   społeczeństwa   oraz   jako   środka   kontroli   społecznej   wobec   władzy
ustawodawczej i wykonawczej. 

„Tragedii nowy rodzaj”:  Dramatyczne było dla Norwida zarówno indywidualne życie człowieka , jak
i   losy   cywilizacji   narodów     pokoleń.   W   kategoriach   dramatycznych   ujmował   każdy   twórczy   akt
działania. 
-   Dramatyzm   charakteryzuje   dla   niego   stosunek   między   świadomością   ludzką   a   światem   i   jest
nieodłącznym   atrybutem   racjonalizacji   rzeczywistości   w   procesie   jej   rozumienia:   jest   związany   z
czynnością myślenia jako dochodzeniem do prawdy. 
- Cechę  dramatyczności  przypisuje  Norwid również-  i nade  wszystko-  stosunkom międzyludzkim  i
usiłowaniom ludzi towarzyszącym porozumieniu się przy pomocy słowa.               - Dramatyczność
języka   i   mowy   przenosi   wreszcie   Norwid   na   dzieje   ludzkości,   które   określał   niejednokrotnie   jako
dokonujący się bezustannie dramat realizacji i wcielenia Słowa Bożego. 
- Teoria dramatu staje się w jakimś stopniu teorią rzeczywistości, wyrazem światopoglądu pisarza, jego
filozofią   życia   i   metodą   opisu   oraz   pojmowania   świata,   swoistą   artystyczną   „ontologią”   i
„epistemologią” zarazem. 

Wstęp: odnaleźć w nim można nawiązania do wielu innych- rozproszonych po rożnych wypowiedziach
– rozważań pisarza na temat dramatu jako rodzaju wypowiedzi artystycznej. Jest to najobszerniejsza z
zachowanych wypowiedzi pisarza o charakterze zwartym poświęcona problemom dramaturgii. Należy w

background image

nim przede wszystkim zwrócić uwagę na usiłowanie Norwida zmierzające do określenia gatunkowego
swojego dramatu, ale jednocześnie chodzi dramaturgowi o podkreślenie konieczności stworzenia nowej
formy   dramatycznej,   bardziej   niż   dotychczas   istniejące   wzorce   odpowiedniej   dla   świadomości
społecznej   i   kulturowej   II   polowy   XIX   wieku.  Utwór   ma  być   swoistego   rodzaju   uzupełnieniem
ewolucji tragedii europejskiej.
 Uzupełnieniem, a nie stworzeniem gatunku zupełnie nowego, co stało
by w sprzeczności z Norwidowską koncepcją ewolucji sztuki,                      w którym każde dzieło
podejmuje pewien wątek na trwałe zapisany w zastanej tradycji.
- Norwid zwraca uwagę na oryginalność swojego utworu. Sięga wysoko, bo aż do  Boskiej Komedii
Dantego, której pogodna wizja raju w ostatniej części usprawiedliwiać ma nazwanie tego dzieła komedią
z podobnej przyczyny, dla jakiej próbuje poeta określić Pierścień komedią- wysoką. Na karcie tytułowej
pisze Norwid ‘dramat’, by następnie przerobić to słowo na nazwę ‘tragedia’.
- We Wstępie do Pierścienie pojawia się przy nazwie oryginalne określenie ‘biała’, które tłumaczyć ma,
dlaczego utwór- pozostając tragedią- nie kończy się cierpieniem czy zgonem bohatera. Jej związek z
religią nie skończył się, ale akcent został przesunięty z etyki religijnej na moralność ogólnospołeczną.
Oczyszczający cel nowej tragedii dotyczyć  ma  „zwrotu sumienia”,  jaki winien dokonać się pod jej
wpływem we współczesnej „cywilizacyjnej-całości- społecznej”. 
- W przypadku „Tragedii Białej” służyć  ma temu również zmiana jej tematyki  związana głownie z
przeniesieniem akcji z historii czy mitologii w czasy współczesne. 
-   Nie   tematyka     narodowo-   historyczna   decyduje   o   istocie   tragedii,   ale   sposób   ujęcia   „strony
anegdotycznej charakterów”  
- We  Wstępie  do  Pierścienia  wyróżnia się dwie odmiany gatunkowe jako opozycje  w stosunku do
swojego   dramatu.  Pierwszą  z   nich   są   „fantastyczno-filozoficzne   dramata”   zrodzone   z   ducha
romantyzmu.   Z   dużym   prawdopodobieństwem   można   przypuszczać,   że   ma   tutaj   na   myśli   przede
wszystkim Dziady, o których częstokroć wyrażał się nieprzychylnie. 
Nie do przyjęcia było dla niego uznanie przez Mickiewicza człowieka jako bohatera przeciwnego i
przeciwstawiającego się istocie Boskiej.  Drugim  modelem gatunkowym, który przeciwstawił Norwid
swojej   białej   tragedii   jest   komedia   buffo.  Stwierdza   on  iż   istnieje   wyraźna   różnica   w  stosunku  do
tragedii wysokiej, która powinna być umieszczona na linii rozwojowej tragedii a nie komedii. 

Parabola ironiczna:  Dramat- tragedia- komedia wysoka-tragedia biała: to nazwy gatunkowe, którymi
próbował schematyzować Norwid „nowy tragedii rodzaj”, jakim miał być  Pierścień Wielkiej- Damy.
Ważne w interpretacji utworu jest to, aby pamiętać, że przemiany literatury              i świadomości
społecznej, jakie zaszły w ciągu XVIII i XIX wieku, doprowadziły do odrzucenia alegorycznej metody
pisarskiej oraz alegorycznych sposobów interpretacji.                       - Czytelnika swojego utworu
przestrzega Norwid przed interpretowaniem postaci dramatycznych w charakterystycznych dla realizmu
kategoriach typowości, którą mogłyby narzucać nazwiska bohaterów czy ich pochodzenie społeczne.
Gdy jednak spojrzy się na spis tych postaci, to można stwierdzić, że zarówno one jak i układ stosunków
między   nimi   przedstawiony   w   utworze,   nie   odbiegają   zupełnie   od   typowych   konwencji
rozpowszechnionych   w   dramatach   i   komediach   realistycznych.   Mamy   więc   dwóch   konkurentów
starających się o względy pięknej, lecz niedostępnej hrabiny- biednego, ale wrażliwego młodzieńca oraz
bogatego arystokratę: hrabina ma swoją zaufaną pannę do towarzystwa, która w pewnym momencie
staje się jej konkurentką: dalej- małżeństwo snobistycznych mieszczan; na koniec- grupę służących:
mądrą, starą odźwierną, starego wiernego sługę i młodego służącego. Głównym bohaterem Pierścienia-
jest jak można się domyśleć- poeta, skłócony ze światem, ale niezbyt przeciwko niemu zbuntowany, a
przy tym bez nadziei zakochany w wyidealizowanej przez siebie kobiecie, od której dzieli go różnica
majątku i pozycji społecznej. Jego konkurentem jest postać arystokratycznego podróżnika                  o
nieco   zironizowanych   cechach   romantycznego   wędrowca   zwiedzającego  „   po   wszech-  ścieżkach
pachnących balsamem”
 orientalne kraje. Obiektem ich uczuć jest hrabina- wdowa, lekceważąca „miłość
ziemską”
, tyleż piękna, ile powierzchownie pobożna, filantropka                       i fundatorka pensji dla
panien. Tym postacią, przedstawionym z delikatnym  odcieniem ironii, przeciwstawiona została para
mieszczan ujęta- jak często to czyniła w przypadku takich bohaterów polska komedia- realistyczna- w
sposób satyryczny. 

background image

Na czym  polega nowość  

 

 Pierścienia Wielkiej- Damy?  

 

 Wydaje  się, że wybór konwencji, czy nawet

techniki realistycznej. Technika ta umożliwiała Norwidowi przedstawienie zdarzeń                  i sytuacji
jakby „wziętych z życia”, ale przy jednoczesnym nadaniu im sensów i znaczeń, które wykraczałyby
poza   ich   zwykłą,   życiową,   okazjonalną   interpretację.   „Parabolizują   się”-     powiedział   Norwid.
Najwymowniejszym przykładem takiej parabolizacji zdarzeń autentycznych, bo wyjętych z życia pisarza
są zapisy Czerwonych i Białych kwiatów.                          - Przypisywanie rzeczywistości sensów
parabolicznych było dla Norwida swoistym aktem poznawczym. 
- Przedstawienie zdarzeń i działań nie może się wyczerpać na pobudzeniu zainteresowania rozwojem
akcji, ani na trafności przedstawionych typów czy charakterów, ale musi zmierzać do nadania im sensu
nad nimi nadbudowanego. 
- Norwidowska opozycja jasności i ciemności stanowi dialektykę planu wyrażonego  i przemilczanego w
dziele. 
- W dramacie o kradzież klejnoty Hrabiny zostaje posądzony główny bohater,  Mak-Yks, a w czasie
rewizji okazuje się, że jedyną kradzieżą, jakiej się dopuścił, było zabranie podczas przyjęcia u Hrabiny
kilku  ”złamków chleba”  ze  stołu.  Po  przypadkowym   znalezieniu   pierścienia   zdeprymowana  swoim
poprzednim zachowaniem Hrabina- kiedy to dopuszczając myśli, że sprawcą kradzieży jest Mak- Yks i
chcąc go w jakiś sposób ratować zeznała fałszywie, że jest on umysłowo chory, a później, że mu sama
raczyła podarować pierścień-widząc upokorzenie bohatera, ofiaruje mu swoją rękę. Zakochany Mak-Yks,
mimo że daje odczuć Hrabinie swoją świadomość motywów, jakie skłaniają ją do tego kroku, przyjmuje
tę ofiarę. Zaręczynom  towarzyszy jednak, zarządzony przez Hrabinę na koniec przyjęcia,  fajerwerk
ułożony w pierścień ogni sztucznych, a choć zachwyty zgromadzonych gości stanowią komentarze na
jego widok, to równie dobrze mogą odnosić się do zrękowin Hrabiny z poetą. Zbieżność sytuacji oraz
dwóch  pierścieni nie jest przypadkowa. 
- Akcja sztuki znajduje swoje rozwiązanie w typowo komediowej konwencji: dochodzi do połączenia się
dwojga głównych bohaterów. Jest prawdą jednak, że miłość swoją w wyszukanych słowach wyznaje
jedynie  Mak- Yks, z ust Hrabiny natomiast wychodzi tylko propozycja małżeństwa.     Istnieje wiele
interpretacji propozycji i przemiany Hrabiny. 
-  Irena Sławińska  traktuje ją jako  „rozbudzenie prawdziwej kobiecości”   w zetknięciu z prawdziwym
cierpieniem   Mak-Yksa.  Juliusz   Gomulicki  określa   natomiast   decyzję   Hrabiny   jako   gest   mający   ją
jedynie zrehabilitować w oczach zebranego towarzystwa. 
 - Odczytanie zakończenia dramatu staje się problemem niesłychanie istotnym. Najtrafniej skomentował
ten   finał   reżyser   ,   który   niejednokrotnie   inscenizował   dramaty   Norwidowskie,  Kazimierz   Braun:
„   Każde   usilne   interpretowanie   finału   Pierścienia   prowadzi   do   banału.   Jeżeli   się   rozegra   sprawę
dwuznacznie i pozostawi widzowi osąd zdarzeń, cała sztuka taje się niepokojąca, ujawnia swój walor
poetycki. Trzeba więc zakończenie pozostawić widzowi i autorowi”
- Jednak rąbek tej tajemnicy, tej dwuznaczności uchyla sam autor. Pomijając Wstęp należy zauważyć, że
ten pozornie realistyczny dramat posiada jeszcze fragment, którzy burzy ową realistyczną konwencję.
Mowa   tu   o   swoistego   rodzaju  „epilogu”  sztuki.   Chodzi   o   Sędziego   Durejkę,   który   by   wygłosić
bezpośrednio do  publiczności (rzecz niemożliwa w dramacie realistycznym) swój „głęboki monolog”,
który wyjaśnić ma widzowi ”moralny sens komedii”. 
- Durejko przypisuje sobie-  i słusznie!  zasługę w szczęśliwym zakończeniu sztuki i rozwiązaniu losu
Mak-Yska. Jednak cóż to za szczęśliwe zakończenie dramatu, jeżeli jego czynnikiem sprawczym jest
postać tak groteskowa, o której-gdyby nie jej komediowo-satyryczne potraktowanie w utworze- można
powiedzieć, że odrażająca?
-  Nie należy bowiem zapominać o drugim członie tytułowym dramatu, który przypomniany zostanie w
kończącym sztukę monologu Sędziego:  Ex- machina- Durejko.  Drugi składnik tytułu jest w równiej
mierze wskazówką do roli Durejki  w sztuce, co komentarzem (nie pozbawionym ironii) do pierścienia z
pierwszego członu, a jednocześnie aluzją do dwuznaczności finału dramatu. 
-   Norwid   poprzez   ostatnie   słowa   w   dramacie   chce   uzmysłowić   rolę   jaką   mentalność   i   moralność
mieszczańska zaczęła odgrywać w życiu społecznym XIX wieku. 
- Tragizm przestaje być więc kategorią wpisaną w dzieło: jest ono cechą rzeczywistości, jaką utwór
przedstawia. Rzeczywistość fałszu i pozoru, w którą są wplątani bohaterowie, ale którą przecież oni
sami tworzą. Jest to śmieszne i tragiczne zarazem. Poprzez komedię wyrazić tragizm- to właśnie jest
niezwykłe (jak na tamte czasy) w utworze Norwida. 

background image

- Niemożliwe jest- według Norwida- oddanie prawdy o świecie współczesnym inaczej niż przy pomocy
ujęcia ironicznego. Wystarczy być „realistą”, by ironia narzucała się sama jako środek wyrazu. Skoro
bowiem   rzeczywistość   współczesna   i   życie   społeczne   zrezygnowało   z   wartości   istotnych   na   rzecz
nieaktualnych,  to jedynie ironiczne przedstawienie rzeczywistości może w sposób prawdziwy oddać
ironię, która  natury rzeczy w niej się przejawia. 
- Paraboliczność realistycznej w gruncie rzeczy fabuły  Pierścienia   realizuje się w istnieniu stałego
napięcia między ironicznie przedstawionym światem a znaczeniem przenośnym zdarzeń, jakie się w nim
rozgrywają między ich dosłownością a symbolicznym sensem, który jest nad nimi nadbudowany. 
- Realizm Norwidowski zakłada dwustopniowość odczytywania dzieła. Zespolenie ze sobą paraboli,
jako środka wyrazu odwołującego się według tradycji do ujednoznaczniającej interpretacji alegorycznej,
i ironii, jako czynnika zakładającego dwuznaczność wypowiedzi. Ironia zakłada bowiem analogiczny
proces poznawczy jak parabola. 
-   Fabuła   dramatyczna  Pierścienia  rozgrywa   się   w   konkretnych   warunkach   życia   społecznego   XIX
wieku.   Czas,   rytm   i   sposób   tego   życia   odmierzany   jest   w   dramacie   przyjętymi   przez   społeczność
konwencjonalnymi   zwyczajami  bienseances.  One   wyznaczają   rozwój   akcji   dramatycznej   i   regulują
sposoby zachowań bohaterów. 
- Katharsis, jakiej winna doznać „cywilizacyjna- całość-społeczna” dotyczyć ma uświadomienia sobie
przez nią braku autentyczności w życiu społecznym. 
-  Durejkowatość   staje   się  symbolem   wszelkich  sił   zniewalających  społeczności  i   jednostki  ludzkie,
symbolem zniewolenia,  któremu  Norwid przeciwstawił  „z- wolenie”- z prawdą objawioną, Bogiem,
tajemnicą, wartością.  

Język dramatu a konstrukcja sztuki

-  Silne nasycenie języka dialogu dramatycznego  Pierścienia  gnomicznością, przechodzącą niekiedy w
aforystykę. 
- Ważną rolę w dramacie odgrywają rozmowy jakie prowadzą między sobą bohaterowie.  Pierścienia-
Mak Yks, Hrabina, Magdalena, Szeliga- znajdują swój model w XIX- wiecznej konwersacji salonowej.
Ta   jednakże   została   w   dramacie   „wycieniowana”   przez   ujecie   w   ramy   nierymowanego   wiersza   10
–zgłoskowego,   przez   nasycenie   środkami   stylistycznymi   właściwymi   mowie   poetyckiej   (metaforą,
peryfrazą, itp., a także gnomicznością) przez wpisanie w dialog znaczącego milczenia. 
- Transpozycja dialogu potocznego na dialog dramatyczny. 
- Wszystko w utworze podporządkowane jest wielkiemu finałowi, rozpoczynającemu się o 3 sceny aktu
III,   od   momentu   zgubienia   tytułowego   pierścienia.   Dwa   pierwsze   akty   stanowią   jedynie   dla   tego
zakończenia szczególną ekspozycję. 
-   Losy   głównego   bohatera   rozstrzygają   się   w   wyniku   dwóch   zdarzeń   będących   same   w   sobie
absolutnymi przypadkami: zgubienia i odnalezienie pierścienia. 
- Norwid uważał, że samą istotę zdarzenia przypadkowego wpisana jest jego ironiczna wymowa w
stosunku do działań człowieka ( co zastosował w dramacie). 
- Przedstawiony obraz świata w dramacie Norwida „niewielki wypadek przetwarza” życie bohaterów, a
brak motywowanego dramaturgicznie związku między zdarzeniami ukazanymi  w aktach  Pierścienia
staje się pozorny,  kiedy się dotrze do ich sparabolizowanych  sensów, dla których  zresztą dostarcza
dramaturg komponując swój „subtelnie cieniowany” dialog towarzyszący sytuacjom scenicznym. 
-  Autor przedstawia w dramacie „rzeczy nijakie”- sytuacje zachowania, przedmioty (np. kruszony chleb,
widok   z   okna,   niezręczne   wypowiedzi,   zagubienie   pierścionka,   rękawiczka,   rozdarta   suknia   itp.)
,których „bezbarwność” jest tyle zamierzona, ile pozorna. 
  - Według Norwida w jego tragedii „brzmi patos”, natomiast nie ma w niej „ istnego serio”, jakie
pojawia się wtedy, kiedy przedstawione wypadki odzwierciedlają życiową, rzeczywistą potoczność. 
-   Dwa   pierwsze   akty   tragedii   stanowią   rodzaj   ekspozycji,   w   której   zaprezentowana   zostaje   postać
tytułowej bohaterki. W akcie I prezentacja ta jest dokonywana z punktu widzenia innych bohaterów, a
akcie II- w tenże sposób, ale również poprzez autoprezentację jej samej. Żadna inna postać nie jest

background image

przedstawiona w sposób tak wszechstronny, wieloaspektowy. Związane jest to z tym, iż Norwid pragnął
wypełnić brak charakteryzujący literaturę Polską a mianowicie brak: „kobiet istotnych i całych”
- Rozliczenie i często przeciwstawne punkty widzenia i oceny Hrabiny stwarzają niezwykle szeroki i
różnorodny kontekst, w którym przebiegać ma interpretacja jej decyzji o związku z Mak-Yksem
- Ostatnie słowa, które wkłada dramaturg w usta Marii, będące odpowiedzią na peryfrastyczne wyznanie
miłosne  Mak-Yksa,   słowa   o  „   tajemnicy   świętego   węzła”     miłości,   zostaną   podważone
„udaniem-ognistym” mającego wybłysnąć za chwilę fajerwerku, ale ten ironizujący finał dramatu błysk
zdaje się niezupełnie obejmować paraboliczną wykładnię wypowiedzi wielkiej damy. Należy pamiętać
bowiem, że dla Norwida sakrament małżeństwa był  „potrzecie miłości stadium”,  i że Norwidowska
ironia tyleż mówi prawdę, ile jej zaprzecza- i z tej dialektyki afirmacji i negacji przedmiotu, którego
dotyczy, wyrasta jej najgłębsze znaczenie.

Słowo „dramatyczne gesty” i milczenie

-  W dramacie często na pozór błahy gest staje się brzemiennych w dramatyczne skutki wydarzeń ( np.
rozdarcie sukni przez Hrabinę, splecienie rąk Magdaleny i Szeligi, „kradzież” ciastka ze stołu przez Mak
-Yksa
 w czasie przyjęcia)
-   Rola   jaką   nadawał   poeta   milczeniu   i   ciszy   w   dramacie:   Gestyce   towarzyszącej   słowu
wypowiedzianemu   lub   wypełniającej  ”bezmowne   zupełnie   chwile   dramy”-  przypisywał   funkcję
dramatyczną   równie   istotną   jak   językowi.   Istotę   „dramatyzowania”   upatrywałw   konstrukcji
współzależności między znaczącym słowem a znaczącym milczeniem. 
- Przemilczenie jest dla Norwida  „gramatyczną częścią mowy”  przede wszystkim jako funkcjonalny
składnik rozmowy, dialogu, czyli tych form wysłowienia, które służą bezpośredniemu komunikowania
się między ludźmi. 
- W Pierścieniu występują również „bezmowne zupełnie chwile dramy”, odnotowywane w tekście przy
pomocy rzędu kropek, asterysków  lub Mytników momenty ciszy i milczenia dramatycznego.  Zaznacza
Norwid tego rodzaju momenty głównie wtedy, gdy działanie postaci i ich wypowiedzi nabrzmiewają
sensem co najmniej dwuznacznym, kiedy dochodzi do alternacji różnych znaczeń danej sytuacji. 
- Zofia Mitosek uważa iż twórczość Norwida jest bardziej „poezją pisma” niż „poezją głosu” z czym
jednoznacznie zgadza się autor wstępu. 
- W intencji Norwida jest by jego tekst pełnił instrukcję nie tylko dla ewentualnego czytelnika utworu,
ale również dla tego odbiorcy, którego zadaniem jest przejście od roli czytelniczej do wykonawczej-dla
aktora. 
-  Pierścień-   Wielkiej-   Damy  napisany   jest   dziesięciozgłoskowym   wierszem   białym.Wybór
dziesięciozgłoskowca zwraca uwagę choćby ze względu na odmienność od dominujących w ówczesnym
dramacie   (i   w   poezji)   form   wiersza   8-,11-   lub   13-zgłoskowego.   Ponadto  Pierścień  jest   jedynym
dramatem samego Norwida, w którym zastosował on  z całą konsekwencją ten rodzaj wiersza. 
- Występuje mowa konwersacyjna: brak rymu, liczne przerzutnie, brak średniówki i stałego wzorca
metrycznego przy przyporządkowaniu akcentu motywacji logiczno- semantycznej,                         a nie
metrycznej,   zachowanie   porządku   składniowego,   częste   rozpoczynania   poszczególnych   kwestii
bohaterów wewnątrz jednostki wersowej. 
- W sposób paradoksalny pojawia się w dramacie stałego wzorca akcentowanego łącznie ze średniówką
jest   zawsze   nacechowane   semantycznie:   stereotyp   metryczny   służy   tu   ujawnieniu   stereotypowości
wygłaszanych sądów. 
-   Rezygnacja   z   większości   konstant   charakteryzujących   wiersz   sylabiczny   przy   konsekwentnym
utrzymaniu tylko jednej z nich sprawia, że Pierścień utrzymany jest jakby w stanie chwiejnej równowagi
między mową poetycką a potocznym dialogiem konwersacyjnym. 
- Wybór wiersza białego wiąże się z uwielbianą przez Norwida tradycją szekspirowską. 

background image

Promethidion

To poemat w dwóch dialogach z epilogiem, powstał przypuszczalnie w latach 1848-49, jako całość
opracowany został w końcu 1850 i wydany w Paryżu w 1851. 

Jego   tytuł   jest   neologizmem,   oznaczającym   dziedzictwo   po   Prometeuszu,   dziecko   Prometeusza;
nawiązuje zatem do mitologii greckiej. Chodzi tu o duchowy spadek po legendzie, której bohater nie
tylko miał stworzyć ludzi z gliny, ale nauczył ich rzemiosł, a nawet wykradł dla nich ogień z Olimpu, za
co został ukarany przez Zeusa i przykuty do skały. Promethidion to syn, potomek Prometeusza. Ten
związek z tradycja starożytna  podkreśla również motto: z Pliniusza „Historia naturalis”, mówiące o
gladiatorze konającym przedstawionym w rzeźbie Kryzelasa, a także wybór formy greckiego dialogu,
tak charakterystyczny, choćby dla pisarstwa Platona. 

Poemat składa się z dwóch dialogów wierszem:  Bogumił Wiesław (od imion głównych rozmówców)
oraz Epilogu prozą. 

T

REŚĆ

Dedykacja - zmarłemu przyjacielowi Włodzimierzowi Łubieńskiemu.

Wstęp: motto: Morituri te salutant, Veritas... (Mający umrzeć pozdrawiają Cię, Prawdo…)
Apostrofa do sztuki, do której człowiek wraca jak syn marnotrawny. Autor przyrównuje ją do tęczy po
potopie, jest więc znakiem przymierza między człowiekiem a Bogiem. 

Do czytelnika: Dzieło będzie miało formę greckiego dialogu, jako że wydaje się autorowi najbardziej
odpowiedni, aby mówić  o powadze sztuki.  W dialogu pierwszym idzie o  formę, to jest  Piękno. W
drugim o treść, to jest o Dobro, i o światłość obu, Prawdę
Celem dialogu nie jest rozum, ale mądrość,
która zaczyna się od bojaźni Bożej, a kończy na wolności w Bogu, dlatego mądrość otworzyć musi sobie
drogę bolesnym bojowaniem. 

W

 

CZĘŚCI

 

PT

. „B

OGUMIŁ

Autor   zajmuje   się   pojęciem   czystego,   idealnego   piękna.   Wprowadza   dyskurs   pomiędzy   podmiotem
lirycznym   a   wiecznym,   i   co   najważniejsze,   bezstronnym   człowiekiem-   Prometejem   Adamem,
definiującym pojęcie piękna. Jest to element niemożliwy do zaistnienia bez ludzkiej pracy. Piękno jest
również „kształtem miłości”, czyli miłość jest jego najważniejszym „składnikiem”. Im więcej miłości
człowiek zazna, zobaczy w swoim życiu, tym bardziej jest skłonny i zdolny do tworzenia. Człowiek nosi
w sobie „cień pięknego”, jest boskim obrazem, obrazem największego z twórców. To sprawia, iż każdy
z nas może posiadać swój wkład w tworzenie świata, a także być zdolnym do rozpoznawania piękna, bo
„i słuchacz, i widz jest artystą”. Nie istnieje również człowiek, który przejawia zdolności we wszystkich
dziedzinach sztuki. Te wszystkie składniki niezbędne są do zaistnienia piękna, a więc i „pieśni miłości”,
czyli  sztuki. Drugim etapem w dociekaniach poety są pojęcia pracy i praktyczności, nierozerwalnie
złączone i wynikające z siebie nawzajem, „...praca- toć największa praktyczność na świecie.”. Jest ona
również   „zguby   szukaniem”,   co   oznacza,   iż   szukając   piękna   znajdujemy   pracę,   niezbędną   do   jego

background image

zaistnienia. Piękno natomiast inspiruje do tworzenia czegoś nowego, a więc do pracy. Zależność ta jest
najistotniejszą z zawartych w „Promethidionie” Dyskurs „o sztukach pięknych i pieśni ludowej” jest
podkreśleniem   istoty   kultury   ludowej.   Ludowość   od   wieków   była   inspiracją   dla   artystów.   Jej
doskonałość wynika z prostoty. 
Sztuka powinna być dostępna dla wszystkich, nie tylko dla wybranych grup społecznych, gdyż jest ona
inspiracją   do   dalszych   działań.   Autor   nazywa   sztukę   ludową   „solą   ziemi”,   czyli   podstawą,
najważniejszym   składnikiem   narodowości.   Dopóty   istnieje   Polska,   dopóki   istnieje   i   rozwija   się   jej
kultura. Ona to bowiem „Carstwo rozwala” przez działalność twórczą prostego chłopa, „co nieraz rąbie
u Moskala.” Dzięki temu Polska „rozgorzeje, jak lampa na globie”, wyzwoli się.Polska sztuka jest jasna,
wspaniała, lecz „tylko kształtu nie ma dla wnętrzności”, niepotrzebnie wzoruje się na obcych formach.
Norwid   wyraża   głębokie   nad   tym   ubolewanie.   Pokrzywdzenie   formy   jest   według   niego   skutkiem
rozbiorów. Szlachta zapomina, iż praktyczność i piękno są nierozłączne. Autor chce widzieć choć cień
nadziei na poprawę sytuacji, „choć rozłożone ręce drogowskazu” ukierunkowujące rodaków.

CZĘŚCI

 

PT

 ."W

IESŁAW

"

„Pieśń a praktyczność- jedno”. Niepraktyczna sztuka, a więc romantyczne pojęcie „sztuki dla sztuki”
zdaniem Norwida nie ma prawa istnieć, prowadzi do upadku pracy.  Sztuka powinna być  dla ludzi.
Pojęcie miłości zajmuje w „Promethidionie” znaczące miejsce. Najważniejszą rolę odgrywa miłość do
ojczyzny, gdyż powoduje ona większą dbałość o rozwój narodowej kultury i sztuki. Za przykłady podaje
autor   wspaniałość   starożytnej   Grecji   („O!   Grecjo-   ciebie   że   kochano,   widzę   dziś   jeszcze   w   każdej
marmuru kruszynie”) oraz Rzymu („...i w słowie Roma: to odwróć- Amor ci odpowie”). Norwidowi
brakuje takiej  miłości  i oddania  u jego rodaków, bardzo nad tym  ubolewa. Poeta  wyraża  ogromną
tęsknotę do swojej ojczyzny i jej pieśni. Przyznaje się do wyolbrzymiania problemów, lecz także do
zbytniego uwydatniania zalet Polski: „Kto kocha- małe temu ogromnieje i lada promyk  zolbrzymia
nadzieje”. Wiara jest kolejnym czynnikiem budującym. Jako przykład Norwid podaje Izrael, państwo
powstałe dzięki wierze. Niestety Polakom brakuje tej wartości, umacniającej miłość: „ (...) nie widzę,
aby   miłości   filary   podejmowały   ciężką   piramidę.”   Ostatni   fragment   „Bogumiła”   podsumowuje
wszystkie   dotychczasowe   rozważania.   Piękno   (sztuka)   jest   zwieńczeniem   ludzkiej   pracy,   jest   jak
„chorągiew na prac ludzkich wieży”. Praca jest „najwyższym z rzemiosł”, więc każdy rzemieślnik jest
artystą. Proces tworzenia jest nazwany przez Norwida „trudem trudów”, lecz owa żmudna praca jest
„coraz miłością ulżona”. Dopiero podczas zaistnienia wszystkich z elementów budujących sztuka jest
idealna.   „Promethidion”   Cypriana   Kamila   Norwida   jest   ponadczasowym   dyskursem   dotyczącym
ważnych   i   od   zawsze   istniejących   zjawisk.   Autor   ustosunkowując   się   do   pojęć   piękna,   sztuki,
praktyczności oraz tworzenia znacząco wyprzedza swoją epokę. Racjonalistyczne podejście do procesu
twórczego (sztuka dla ogółu, nie sztuka dla sztuki) oddziela go znacznie od koncepcji romantycznej, lecz
szeroki   opis   miłości,   piękna   znacznie   się   z   nią   pokrywa.   Między   innymi   dlatego   czytanie   oraz
zrozumienie   poezji   Norwida   uznane   jest   za   bardzo   trudne.   „Promethidion”   jest   tego   znakomitym
przykładem. Dotyka sfer tak nam bliskich w zupełnie inny, nowy sposób. Dostrzega zawiłe relacje, na
przykład między pięknem i pracą. Norwidowskie definicje do dziś inspirują oraz ukazują artystom drogę
to tworzenia sztuki idealnej.

Interpretacja

Sztuka-   zjawisko   od   zawsze   towarzyszące   ludziom.   Coś   niepojętego,   bo   związanego   z   naszą   sferą
immanentną. Wielu próbowało je zdefiniować, niewielu to się udało. Cyprian Kamil Norwid należy do
tego nielicznego grona wtajemniczonych. Jego dociekania o sztuce, pięknu, pracy i miłości, zawarte w
dziele pt. „Promethidion”, dają każdemu możliwość do odnalezienia istoty tworzenia, a nawet wielce
zachęcają do tej czynności.

background image

„Promethidion” Norwida jest traktatem o sztuce. Tytuł odnosi się do greckiego tytana- Prometeusza,
który,   według   Norwida,   tworząc   pierwszego   człowieka   przyczynił   się   do   stworzenia   całej   kultury
ludzkiej. Utwór nawiązuje do idei prometejskiej, czyli idei mówiącej o pracy twórczej.

Na wstępie swoich dociekań, w części pt. „Bogumił”, autor zajmuje się pojęciem czystego, idealnego
piękna.   Wprowadza   dyskurs   pomiędzy   podmiotem   lirycznym   a   wiecznym,   i   co   najważniejsze,
bezstronnym   człowiekiem-   Prometejem   Adamem,   definiującym   pojęcie   piękna.   Jest   to   element
niemożliwy do zaistnienia bez ludzkiej pracy. Piękno jest również „kształtem miłości”, czyli miłość jest
jego najważniejszym „składnikiem”. Im więcej miłości człowiek zazna, zobaczy w swoim życiu, tym
bardziej   jest   skłonny   i   zdolny   do   tworzenia.   Człowiek   nosi   w   sobie   „cień   pięknego”,   jest   boskim
obrazem, obrazem największego z twórców. To sprawia, iż każdy z nas może posiadać swój wkład w
tworzenie świata, a także być zdolnym do rozpoznawania piękna, bo „i słuchacz, i widz jest artystą”. Nie
istnieje również człowiek, który przejawia zdolności we wszystkich dziedzinach sztuki:   „Więc stąd
chórzysta   w   innej   prymem   jest   operze,   A   prym-   chórzystą-   widzem   w   nie   swej   atmosferze”
Te wszystkie składniki niezbędne są do zaistnienia piękna, a więc i „pieśni miłości”, czyli sztuki. 

Drugim   etapem   w   dociekaniach   poety   są   pojęcia   pracy   i   praktyczności,   nierozerwalnie   złączone   i
wynikające z siebie nawzajem, „...praca- toć największa praktyczność na świecie.”. Jest ona również
„zguby szukaniem”, co oznacza, iż szukając piękna znajdujemy pracę, niezbędną do jego zaistnienia.
Piękno   natomiast   inspiruje   do   tworzenia   czegoś   nowego,   a   więc   do   pracy.   Zależność   ta   jest
najistotniejszą

 

z

 

zawartych

 

w

 

„Promethidionie”

Dyskurs „o sztukach pięknych i pieśni ludowej” jest podkreśleniem istoty kultury ludowej. Ludowość od
wieków była inspiracją dla artystów. Jej doskonałość wynika z prostoty.

„I stąd największym prosty lud poetą,

Co nuci z dłońmi ziemią brązowemi,

A wieszcz periodem pieśni i profetą(...)

I stąd największym prosty lud muzykiem, 

Lecz muzyk jego płomiennym językiem(...)”

Sztuka powinna być dostępna dla wszystkich, nie tylko dla wybranych grup społecznych, gdyż jest ona
inspiracją   do   dalszych   działań:

 „Bo   nie   jest   światło,   by   pod   korcem   stało,

Ani sól ziemi do przypraw kuchennych”

Autor nazywa sztukę ludową „solą ziemi”, czyli podstawą, najważniejszym składnikiem narodowości.
Dopóty istnieje Polska, dopóki istnieje i rozwija się jej kultura. Ona to bowiem „Carstwo rozwala” przez
działalność twórczą prostego chłopa, „co nieraz rąbie u Moskala.”Dzięki temu Polska „rozgorzeje, jak
lampa

 

na

 

globie”,

 

wyzwoli

 

się.

Polska sztuka jest jasna, wspaniała, lecz „tylko kształtu nie ma dla wnętrzności”, niepotrzebnie wzoruje
się na obcych formach. Norwid wyraża głębokie nad tym ubolewanie:

„(...)więc mi smutno,

Że mazowieckie ani jedno płótno

Nie jest sztandarem sztuce - że ciosowy

W Krakowskiem kamień zapomniał rozmowy -

Że wszystkie chaty chłopskie krzywe - że kościoły

Nie na ogiwie polskim stoją - że stodoły

Za długie - świętych figury patronów

Bez wyrazu- od szczytu wież aż do zagonów
Rozbiorem kraju forma pokrzywdzona woła

O łokieć z trzciny w ręku Pańskiego anioła.”

Pokrzywdzenie  formy jest według niego skutkiem  rozbiorów. Szlachta  zapomina,  iż praktyczność  i

background image

piękno są nierozłączne. Autor chce widzieć choć cień nadziei na poprawę sytuacji, „choć rozłożone ręce
drogowskazu” ukierunkowujące rodaków. „Pieśń a praktyczność- jedno”. Niepraktyczna sztuka, a więc
romantyczne pojęcie „sztuki dla sztuki” zdaniem Norwida nie ma prawa istnieć, prowadzi do upadku
pracy. Sztuka powinna być dla ludzi.

Pojęcie miłości zajmuje w „Promethidionie” znaczące miejsce. Najważniejszą rolę odgrywa miłość do
ojczyzny, gdyż powoduje ona większą dbałość o rozwój narodowej kultury i sztuki. Za przykłady podaje
autor   wspaniałość   starożytnej   Grecji   („O!   Grecjo-   ciebie   że   kochano,   widzę   dziś   jeszcze   w   każdej
marmuru kruszynie”) oraz Rzymu („...i w słowie Roma: to odwróć- Amor ci odpowie”). Norwidowi
brakuje takiej miłości i oddania u jego rodaków, bardzo nad tym ubolewa.

„O Polsko!- wiem ja, że artystów czołem

Są męczennicy- tych sztuka popiołem...

Ale czyż wszyscy wiedzą to w Ojczyźnie

I czy posiadłaś sztuką krwawe- żyźnie?...”

Poeta   wyraża   ogromną   tęsknotę   do   swojej   ojczyzny   i   jej   pieśni.   Przyznaje   się   do   wyolbrzymiania
problemów, lecz także do zbytniego uwydatniania zalet Polski: „Kto kocha- małe temu ogromnieje i
lada promyk zolbrzymia nadzieje”. Wiara jest kolejnym czynnikiem budującym. Jako przykład Norwid
podaje Izrael, państwo powstałe dzięki wierze. Niestety Polakom brakuje tej wartości, umacniającej
miłość: „ (...) nie widzę, aby miłości filary podejmowały ciężką piramidę.” Ostatni fragment „Bogumiła”
podsumowuje wszystkie dotychczasowe rozważania. Piękno (sztuka) jest zwieńczeniem ludzkiej pracy,
jest   jak   „chorągiew   na   prac   ludzkich   wieży”.   Praca   jest   „najwyższym   z   rzemiosł”,   więc   każdy
rzemieślnik   jest   artystą.   Proces   tworzenia   jest   nazwany  przez   Norwida   „trudem   trudów”,   lecz   owa
żmudna   praca   jest   „coraz   miłością   ulżona”.   Dopiero   podczas   zaistnienia   wszystkich   z   elementów
budujących   sztuka   jest   idealna.   „Promethidion”   Cypriana   Kamila   Norwida   jest   ponadczasowym
dyskursem dotyczącym ważnych i od zawsze istniejących zjawisk. Autor ustosunkowując się do pojęć
piękna,   sztuki,   praktyczności   oraz   tworzenia   znacząco   wyprzedza   swoją   epokę.   Racjonalistyczne
podejście   do   procesu   twórczego   (sztuka   dla   ogółu,   nie   sztuka   dla   sztuki)   oddziela   go   znacznie   od
koncepcji romantycznej, lecz szeroki opis miłości, piękna znacznie się z nią pokrywa. Między innymi
dlatego czytanie oraz zrozumienie poezji Norwida uznane jest za bardzo trudne. „Promethidion” jest
tego znakomitym przykładem. Dotyka sfer tak nam bliskich w zupełnie inny, nowy sposób. Dostrzega
zawiłe relacje, na przykład między pięknem i pracą. Norwidowskie definicje do dziś inspirują oraz
ukazują artystom drogę to tworzenia sztuki idealnej.

background image

Vede-mecum

Tytuł  cyklu  oznacza w języku  łacińskim  Pójdź za mną  i kojarzy się z nakazem kierowanym  przez
Chrystusa   do  Jego   przyszłych   uczniów.   Jest   to     zaproszenie   do   wspólnej   wędrówki,   kierowane  do
czytelnika, stawia poetę w roli duchowego przewodnika zarówno wobec jemu współczesnych, jak też w
stosunku do późniejszych odbiorców dzieła.

Cykl poezji powstałych w latach 1865-1866. 
Vade-mecum  składa się ze 100 części, przedmowa jest pisana prozą, wiersz  Ogólniki  został przyjęty
przez poetę jako wstęp, natomiast epilog stanowi list  Do Walentego Pomiana Z. Autor przedstawia i
realizuje w utworach program odnowy polskiej poezji. Krytykuje tradycję postromantyczną, polemizuje
z jej założeniami. Dzieło zostało wydane jako całość dopiero po śmierci poety.

            

VM oferuje:

1. dialogowość
2. monologowość
3. związek z Biblią
4. symbolizm
5. socjalizm

Koncepcja poety wieszcza:

wieszcz zna prawdy życia: objawione lub rozpoznane

wieszcz chce spełniać swoje powołanie jako tłumacz znaków

wieszcz to przewodnik - owocować to może jedynie, jeśli Ci, do których  zwraca się
poeta, będą współuczestniczyć.

Sumienie jako:

fundament dawania świadectwa

humanistyczna miara rzeczy i człowieka

Prorok Ezechiel - potencjalny patron VD

żył z Izraelem w Babilonii na wygnaniu 

misja Proroka koncentruje się na objawianiu win Izraela wobec Jahwe - jest Sumieniem dla
wygnańców

wyrzuca wygnańcom zdradę ideałów narodu wybranego

Czytelnicy i współczesność

Norwidowi zależało na czytelnikach, których wówczas nie było. Wg niego ówczesne zycie literackie i
społeczne funkcjonowało wadliwie. 

Treść VM:

1. analiza stanu narodowego ducha
2. analiza europejskiej cywilizacji
3. obraz zafałszowań, głownie w zakresie życia duchowego. 

Adresat VM:

background image

1. artyści polscy - np. Do czytelnika - wykłada stanowisko wobec kryzysu literatury i sztuki polskiej

- jest to adres o charakterze polemicznym i ironicznym

2. dziennikarstwo - publicystyka literacka (krytyka) - zarzuca im niski poziom ducha
3. przyjaciele poety - zmarli lub "umarli za życia"

Śmierć u Norwida

faza dojrzałości - umrzeć po chrześcijańsku, to umrzeć godnie i dojrzale

śmierć dojrzała nie jest straszna, straszna jest śmierć zdziczała, niedojrzała - prawdziwa, groźna,
nagła, groteskowa

źródło ludzkich cierpień

niewola i zniewolenie jako rodzaj śmierci groźnej i zdziczałej.

Ogólniki

  Wiersz ten otwiera cykl utworów Cypriana Norwida  Vade-mecum  i  pełni funkcję wprowadzenia do
całego tomu (pełny zapis tytułu: Za wstęp. Ogólniki). Wiersz Ogólniki odsyła czytelnika do przykładu –
jak   można   mówić   o   tej   samej   rzeczy   lub   sprawie,   zależnie   od   postawy   i   dojrzałości   osoby
wypowiadającej się (poety lub mówcy). 

W dwu pierwszych spośród trzech zwrotek utworu podmiot liryczny zestawia sposób ujmowania rzeczy
przez człowieka młodego  (z wiosną życia),  skłonnego do ogólników, uproszczeń, spontaniczności z
relacją przedstawioną przez osobę dojrzałą (ukazaną „jesienią życia”), ostrożną i dokładną, dbającą o
rzetelność wypowiedzi . Za każdym razem opinia dotyczy naszej planety:  „Ziemia – jest krągła – jest
kulista!”  
oraz  „U  biegunów  –   spłaszczona   –   nieco...”  .   Pierwsze   zdanie   zostało   wypowiedziane
stanowczo, kategorycznie, bez cienia wątpliwości – zakończono je wykrzyknikiem, drugie zaś, bliższe
rzeczywistości, jak gdyby jest otwarte na dalsze, jeszcze lepiej oddające prawdę, treści.

W trzeciej strofie następuje komentarz oparty na tych dwu, w gruncie rzeczy prawdziwych, ale nie tak
samo precyzyjnych, sądach: Ponad wszystkie wasze uroki, Ty! Poezjo, i ty, Wymowo, Jeden – wiecznie
będzie wysoki:
O d p o w i e d n i e   d a ć   r z e c z y   –   s ł o w o !

Celem   i   zadaniem   poezji   oraz   retoryki   jest   służba   prawdzie.   Zestawienie   obu   dziedzin,   których
tworzywem jest język, na jednym poziomie podnosi do wysokiej rangi również krasomówcę, polityka,
przywódcę zwracającego się do narodu. Taka nobilitacja jednak zobowiązuje do odpowiedzialności za
słowo, do właściwego doboru wyrazów. Nie tyle forma i uroda stylu są celem przemawiającego, ile
treści,   które   przekazuje.   Na   twórcach   literatury   i   autorytetach   uznawanych   w   społeczeństwie
(naukowcach,   politykach,   dziennikarzach)   ciąży   moralna   odpowiedzialność   za   publikowane
wypowiedzi. Ogólnikowe opinie przystoją jedynie młokosom, wiek i doświadczenie zobowiązują do
samokontroli i pielęgnowania prawdy, do rzetelności w ukazywaniu rzeczywistości, choćby trudnej i
niepokojącej.

Z wiekiem pogląd na świat zmienia się, człowiek traci swą spontaniczność, dojrzewa. Staje się skłonny
do   głębszych   przemyśleń,   refleksji,   filozofowania.   Zaczyna   wnikliwie   i   uważnie   obserwować   i
analizować rzeczywistość.  Trzeba więc zachłysnąć się tym, co powierzchowne, pierwszym wrażeniem,
aby   dostrzec   pewne   zależności   w   poznawaniu   świata   i   samego   siebie.   Z   czasem   ta   uproszczona
rzeczywistość przeradza się, sublimuje, nabiera szlachetniejszego, wznioślejszego charakteru w pojęcia
daleko głębsze. Doświadczenia wyostrzają sposób patrzenia na świat, ale nie negują pierwszego etapu.

background image

Artysta dostrzega skutki, jakie pewne rzeczy niosą ze sobą. Poezja dojrzała przestaje być zachwytem nad
pięknem świata a staje się być poszukiwaniem najlepszego środka wyrazu. 
 
Metaforyczne obrazy w dwu pierwszych zwrotkach (skłonność do ogólników w młodości i rozważne
posługiwanie   się   językiem   w   wieku   dojrzałym)   stanowią   podstawę   do   refleksji   podsumowującej,
podkreślonej przez autora rozstrzelonym drukiem i oddzielonej gwiazdkami:  O d p o w i e d n i e   d a ć
r z e c z y   –   s ł o w o !   
Odpowiednie – to znaczy zgodne z prawdą i wiedzą mówiącego na dany temat,
adekwatne do przedmiotu refleksji. Temu nadrzędnemu zadaniu podporządkowane są wszystkie inne –
właściwe danym formom wypowiedzi. Moralnym obowiązkiem człowieka jest również przyznanie się
do pomyłki lub nieścisłości i weryfikacja dotychczasowej opinii.

I.

Klaskaniem mając obrzękle prawice...

Jest to utwór złożony problemowo, wymagający od czytelnika wysiłku w odkrywaniu zagęszczonych
pokładów treści. 

Badacze   dzieła   w   tym   tekście   elementy   autobiograficzne,   komentarz   do   przemian   dziejowych
widzianych w aspekcie chrześcijańskim, postulat zachowania człowieczeństwa poprzez wysiłek w pracy
(także twórczej ) na rzecz ocalenia  najwyższych  prawd i wartości głoszonych  w przekazach ewan-
gelicznych.

     Podmiot lityczny wypowiada się w 1. osobie liczby pojedynczej i z własnej perspektywy określa i
ocenia współczesność i ludzi, którzy ją tworzą. Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
Znudzony pieśnią lud woła o czyny;
[...]Było w Ojczyźnie laurowo i ciemno,[...].

W takiej rzeczywistości pojawił się na świecie podmiot skazany przez Boga na egzystencję w Żywota
pustyni
, wśród ;,laurów” i „wielkoludów” symbolizujących  poetów romantycznych,  samozwańczych
„proroków”   próbujących   zastępować   naukę   Chrystusa   własną   wizją   narodu   i   świata   –   w   istocie
odbiegającą od Ewangelii. Utwór powstał po ważnych wydarzeniach i po śmierci wielkich romantyków:
Mickiewicza i Słowackiego. Jakie były owe dziejowe błyskawice, o których wspomina podmiot? [...]
bunt   dekabrystów   i   rachuby   z   nim   związane,   powstanie   listopadowe,   potem   działalność   spiskowa
pokolenia Norwida, np. sprawa Levittoux, rok 1846 i Galicja, Wiosna Ludów, wojna krymska, a w
momencie „scalenia” 
Vade-mecum – i powstanie styczniowe. Pieśń nie przerosła w zwycięski „czyn”.
[...] „Lud” rozumiał, że istnieje różnica pomiędzy pieśnią a czynami.

19

 Nie poezja potrzebna jest teraz

narodowi (jest nią już zmęczony, nie odmieniła trudnej sytuacji), ale konkretne, efektywne działania.

W takich realiach przychodzi na świat nowy człowiek – podmiot liryczny-poeta, który na ziemi, klątwą
spalonej,  
nie   może   odnaleźć   wspólnego   języka   z   „wielkoludami”,   nie   czuje   się   kontynuatorem   i
spadkobiercą ich myśli, jest samotny i zdany na własną aktywność w przezwyciężaniu nudy i pozorów
stworzonych dla wygody pozbawionych krytycyzmu ludzi – np. niewiast, zaklętych w umarłe formuły,
niezdolnych   do   prawdziwego   uczucia.   Wszystkich   tych   ludzi   podmiot   nazywa   dalej   dosadnym
określeniem: k a t y .

Ocaleniem dla świata jest więc taka poezja, która powiedzie naród d o   J e r u z a l e m , choćby jej słowa
były adresowane błędnie, n a   B a b i l o n  (w Starym Testamencie symbolizujący upadek i degenerację).
Obyczaj   stary  (ortodoksyjne   wyznanie   mojżeszowe)   obrazuje   zewnętrzne   formy   czczenia   Boga.   W
gruncie   rzeczy   nastąpiło   odejście   od   Niego   i   zatopienie   się   w   nocy   zła,   marazmu,   obojętności.
Rozpoczynające wiersz  „klaskanie”  wyznacza porządek  świata  odczłowieczonego,  przynosi ze sobą
naruszenie praw 
Ewangelii i natury, wprowadza niechrześcijańskie święto „przesytu-Niedzieli” i tryumf
„Panteizmu-druku”.

20

  Taki   stan   rzeczy   może   przełamać   tylko   aktywna   postawa   człowieka,   czyn

wyrażony czasownikiem piszę. Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku, Co znika dzisiaj (iż czytane
pędem
) Za panowania Panteizmu-druku, Pod ołowianej litery urzędem 

background image

Dopiero przyszłe pokolenia, reprezentowane przez  wnuka, zdołają odczytać przesłanie poety ukryte w
wieloznacznej   wypowiedzi,   chronione   przed   ingerencją   cenzury,   dla   współczesnych   niejasne   i   w
pośpiechu, pobieżnie, odczytywane. Poezja-czyn, oczyszczona z pozoru, fałszu i pustych słów, zdoła
odmienić   oblicze   świata   wypełnionego   agresją,   cechującego   się   odwróceniem   od   zasad   moralności
chrześcijańskiej, zepsutego. To zadanie odnowy świata powinien podjąć czytelnik – ów wnuk świadomy
zagrożeń

 

płynących

 

z

 

zakładania

 

i rezygnacji z odwiecznych wartości. M. Adamiec nazywa wiersz Norwida parabolą o życiu jednostki w
„wieku kupieckimi  i przemysłowym”

21

  odchodzącym  od myślenia  w kategoriach  czytelnej  hierarchii

wartości, w którym zgoda na ustalone tradycją formy nie pozwala przebić się nowej, świeżej myśli.
Podmiot   liryczny  został   tu postawiony w opozycji   do świata  reprezentowanego  przez  wielkoludy  –
uznawane powszechnie za niepodważalne autorytety i bezkrytycznie czczone. Sytuacja egzystencjalna w
tym wierszu jest wyznaczona przez trzy motywy: „nieczekanego powicia i narodzin”, „wędrówki” i
„pisma”.

22

  Wszystkie one – pisze dalej M. Adamiec – są zakorzenione w świadomości ludzkiej od

pokoleń.  Pierwszy powiela  historię  narodzin Chrystusa,  drugi  – znany  z  Odysei,  powtórzony przez
wędrówkę   Dantego   i   ceniony   przez   romantyzm   –   pozwala   poznać   przestrzeń   świata   wypełnioną
sztucznymi figurami, skazującą jednostkę na samotność w tłumie  (Żywota pustynię),  trzeci zaś każe
zaprzeczyć   pozorom,   dostrzec   sens   prawdziwej   egzystencji   w   wysiłku   człowieka   –  
w   czynności   pisaniny   które   kierowane   jest  D o   J e r u z a l e m   –   ma   na   celu   osiągnięcie   „ziemi
obiecanej”, odnowę świata poprzez wskrzeszenie na nowo boskiego i naturalnego porządku.

W   wierszu  Klaskaniem   mając   obrzękłe   prawice  Norwid   otwiera   przed   czytelnikiem   swoją   ocenę
współczesnego świata i konieczność jego odmiany. W tym postulacie kryje się też odnowa literatury -
pisarstwo   jest   czynem   prowadzącym   do   uporządkowania   rzeczywistości.   Ma   ono   nastąpić   przez
odrzucenie zła, fałszu, marazmu, ponieważ prowadzą do degradacji człowieczeństwa, oraz przez przy-
jęcie postawy aktywnej w utrwalaniu prawdziwych wartości.

II.

Przeszłość

III.

Jest próbą określenia czasu minionego w stosunku do teraźniejszości. Wiersz jest zbudowany z trzech
czterowersowych zwrotek. Poszczególne zwrotki pozwalają pojąć przeszłość w oparciu o refleksję o jej
pochodzeniu i „położeniu” w czasie oraz wejść w nurt filozoficznych rozważań o odpowiedzialności
człowieka za kształt dni, w których żyje. 

 Krytyka przeszłości i dostrzeganie w niej zła jest więc wynikiem działania szatana i uległości człowieka
wobec niego. Pojmowanie czasu zostało tu wyjaśnione przy pomocy opowieści o widzeniu przestrzeni z
ruchomego punktu. Względność takiej obserwacji może prowadzić do pomyłek – przecież to wóz się
porusza, zaś drzewo pozostaje w miejscu, choć podróżującemu wydaje się, że jest odwrotnie. W taki oto
sposób podmiot liryczny wyjaśnia względność upływu czasu. Usytuowanie d z i ś  umożliwia nazwanie
tego, co było wcześniej,  p r z e s z ł o ś c i ą , zaś tego, co nastąpi,  p r z y s z ł o ś c i ą . Jakikolwiek punkt
odniesienia   przyjmiemy,   zawsze   o   charakterze   czasu   decydują   ludzie,   którzy   wypełniają   go   swoją
aktywnością, systemem wartości, postawą wobec zła. Każde  t e r a z   za moment będzie przeszłością o
takich znamionach, jakie zostaną jej nadane.

Przeszłość zapamiętana lub utrwalona w kulturze materialnej była dla kogoś teraźniejszością. Nie ma
więc pomiędzy tymi okresami zasadniczej różnicy – w każdym z nich zaznacza się zdolność do krytycz-
nej oceny czasu minionego, rzadziej – do wniosków n a  t e r a z . Wydaje się, że właśnie taką możliwość
i potrzebę ujawnia czytelnikom drugi liryk cyklu  Vade-mecum.  P r z e s z ł o ś ć   – jest to  d z i ś , tylko
cokolwiek daléj: Za kodami to wieś, Nie jakieś tam  c o ś ,   g d z i e ś ,  G d z i e   n i g d y   l u d z i e   n i e
b y w a l i ! . . .

Wieś kojarzy się z pracą, przemianami w naturze i włamie ona pozostała za kołami. Przeszłość jest więc
znaczona   biografiami   i   aktywnością   ludzi,   nie   jest   jakąś   nieokreśloną   abstrakcją,   którą   wypełniają

background image

odrealnione   fakty,   charakteryzuje   brak   człowieka.   Pozorne,   niedoskonałe   widzenie   świata,   uleganie
złudzeniom prowadzą do błędnej interpretacji czasu i zwalniają od odpowiedzialności za jego kształt i
jakość.   Każda   strofa   utworu   prezentuje   inny   pogląd   na   przeszłość,   pozostają   one   jak   gdyby   w
konfrontacji   –   stąd   mowa   o   kompozycji   dialogowej   wiersza.

24

  Poeta   posłużył   się   tu   zestawieniem

stanowisk, z którego wynika prawda o czasie i wpływaniu nań człowieka, ukazał upływ czasu przez
analogię do ruchu w przestrzeni, który łatwiej można pojąć (także zrozumieć pułapkę pozornej oceny
zjawiska). Nie ma ona budowy typowego porównania, a bardziej przypomina przypowieść (ta część
utworu ma charakter narracyjny). Warto również zwrócić uwagę na rytmikę wiersza ukształtowaną w
wyniku zestawienia wersów o różnej mierze oraz sentencjonalne zakończenie: P r z e s z ł o ś ć  – jest to
d z i ś , tylko cokolwiek daléj.

XI. Pielgrzym

Wiersz  został oparty na chrześcijańskim pojmowaniu  życia  jako pielgrzymki  do kresu doczesności,
służącej   formacji   duchowej,   zmierzaniu   do   wytyczonych   ideałów,   których   ukoronowaniem   będzie
osiągnięcie zespolenia z Bogiem. Dla tak myślącego człowieka ziemskie bogactwa i wszelkie dobra
materialne nie mają większego znaczenia, a nawet są zupełnie zbędne – wędrowcowi wystarcza namiot
(dam mój ruchomy // Z wielbłądziej skóry...) i tyle ziemi, by móc na niej oprzeć stopę. Pielgrzym jest
człowiekiem ubogim pod względem materialnym, ale bogatym duchowo: Przecież ja – aż w nieba fonie
trwam,
 Gdy ono duszę mą porywa, Jak piramidę!

Kontakt z Bogiem, dążenie „ku niebu”, wzlot duszy (piramida wyznacza kierunek pionowy, wertykalny)
– oto sens i cel ziemskiego pielgrzymowania. Dlatego też pojawia się w wierszu stwierdzenie:  Nad
stanami jest i starców-stan. 
Podmiot liryczny nie tylko nie czuje się gorszy od tych, którzy wspięli się na
wyżyny społecznej hierarchii dzięki posiadanym majątkom, wręcz przeciwnie – czuje się postawiony
ponad nimi, ponieważ nie jest zniewolony przywiązaniem do rzeczy materialnych, może bez obaw i
pokusy pomnażania bogactwa pielgrzymować przez życie zmierzając ku Bogu. W takiej interpretacji
sens ziemskiego bytowania nie polega na gromadzeniu dóbr doczesnych, ale na kształtowaniu własnego
„ ja” w kategoriach moralnych, w oparciu o Biblię.

Podmiot ukazuje siebie w ciągłej podróży, przemianie, trudzeniu się. Jego pielgrzymkę należy więc
rozumieć szerzej jak zmierzanie do miejsca kultu i praktykowanie wyrzeczeń. Wędrówka ta potrwa do
kresu jego dni (Dopokąd idę!...), jest więc metaforą ludzkiego pielgrzymowania przez życie.

XIII. Larwa

Utwór ukazuje  Ludzkość, co płacze dziś i drwi,  wygląda  odrażająco  (Larwa) i przypomina  kobietę
lekkich obyczajów, która stoczyła się na dno moralne. Skąd tak drastyczny obraz? Dlaczego autor tak
surowo ocenił ludzi swojej epoki? Żeby odpowiedzieć na te pytania, należy przypomnieć pewne fakty z
biografii Norwida.

Pobyt poety w Londynie był jednym z trudniejszych etapów jego życia. Przybył tam z Ameryki i starał
się zdobyć środki finansowe, by dotrzeć do Paryża. Zanim udało mu się dopiąć celu, niejednokrotnie
obserwował londyńskie ulice, analizował relacje społeczne, stosunek ludzi do wartości materialnych i do
siebie nawzajem. Sam cierpiał nędzę i głód, próbował utrzymywać się z prac plastycznych, jednak nie
było  to bezpieczne  i stałe źródło dochodów. Po powrocie do Francji również nie uzyskał  trwałego

background image

zabezpieczenia  materialnego – nie chciano  wydawać  niezrozumiałych  dzieł.  Artysta  niejednokrotnie
doznał upokorzenia i głodu.

W wierszu  Larwa  Norwid ukazał tajemniczą postać  Na  śliskim bruku w Londynie,  a więc w miejscu
niepewnym, niebezpiecznym, ryzykownym, a przy tym na ulicy. Owa bohaterka, trudna do rozpoznania
w mgle, może być potraktowana zarówno jak nieszczęśliwa osoba, nędzarka, zjednoczona w cierpieniu z
Bogiem  (Poszepty z Niebem o cudzie),  albo jako kobieta upadła, zdemoralizowana  (piana bezbożna).
Wątpliwości   rozwiewają   dwie   ostatnie   strofy   wiersza:   chodzi  o   Ludzkość,  uwikłaną   w  rozpacz   i
pieniądz, 
która nie wiadomo dokąd zmierza i jakie ma przed sobą perspektywy: Gdzie idzie?... zapewne,
gdzie  n i 
c !   Podmiot   liryczny   porównuje   ją   do  jędzy  i   ujawnia  dwie   namiętności,   którym
podporządkowała się całkowicie; krew i pieniądze: – Jak historia?... wie tylko: „k r w i ”
Jak społeczność?... tylko: „p i e n i ę d z y ! ...”

Obraz Ludzkości jest w wierszu zlepkiem charakterystyki upadku i pozostałości dawnych szlachetnych
cech:  Biblii księga, która  Czoło ma w cierniu,  zaś na wargach  poszepty z Niebem o cudzie.  Odeszła
jednak daleko od swoich chrześcijańskich korzeni w kierunku brudu i bezbożności, dawno oderwała się
od  myśli  o  cnocie.  Jej  wielkość   została   zatopiona  w  ciemnych  interesach  i   przesłonięta  fascynacją
pieniędzmi. 

Utwór został napisany wierszem tonicznym, z przewagą wersów ośmiozgłoskowych (wyjątek stanowi
ostatni – dziewięciozgłoskowy). Składa się z pięciu czterowersowych zwrotek. W czterech zastosowano
rymy przeplatane (abab), zaś w ostatniej – okalające (abba). Końcowa strofa wyróżnia się więc dwoma
cechami: odejściem od sylabiczności oraz zmiennym sposobem rymowania. Zabiegi te zwracają na nią
szczególną uwagę czytelnika,  w niej bowiem zawiera się podsumowanie wiersza: wskazanie źródeł
upadku Ludzkości.

XXX. Fatum

Został  napisany  w i e r s z e m   w o l n y m .  Składa   się  z  dwu,  różnych   pod  względem   strukturalnym,
części.   Pierwsza   liczy   cztery,   zaś   druga   –   sześć   wersów.   Ich   długość   jest   różna:   od   dwu-   do
trzynastozgłoskowego.   Część   pierwsza   opisuje   zachowanie   poddanego   zabiegowi  a n i m i z a c j i
(wyposażonego w cechy i zachowanie zwierzęcia) pojęcia abstrakcyjnego – N i e s z c z ę ś c i a , zaś druga
ujawnia reakcję człowieka, swoisty pojedynek uwieńczony zwycięstwem nad złem.
Pojęcie  fatum  kojarzy   się   z   nieuchronnym   losem   dominującym   nad   bohaterami   tragedii   antycznej.
Porównane   do   dzikiego   zwierzęcia  Nieszczęście,  którego   rangę   wzmacnia   zapis   z   wielkiej   litery,
zatopiło w człowieku swoje fatalne oczy. Tak zwykle ludzie odbierają przeciwności losu, cierpienia, zło
– wydają się one nie do pokonania, groźne i nieodwracalne.  Dziki  zwierz  kojarzy się z drapieżnością,
szybkością działania i siłą znacznie większą niż ludzka. Metaforę nieszczęścia-zwierzęcia buduje opis
jego zachowania: Czeka – –
Czy, człowiek, zboczy?

Czyhanie na najdrobniejszy ruch człowieka, by go dopaść i pokonać, wyzwala napięcie dramatyczne
potęgowane krótkością wersu, jakby stłumionym w lęku oddechem. 

Druga   część   wiersza   ukazuje   jednak   dojrzałość   człowieka,   który   jak  artysta  spokojnie   i   dokładnie
analizuje wielkość Nieszczęścia, patrzy nie obawiając się „fatalnego spojrzenia” i swoim opanowaniem
doprowadza   do   szczęśliwego   dla   siebie   finału.   Postawa   człowieka   zmagającego   się   ze   złem,   nie
załamującego się, ale podejmującego wyzwanie, jest głęboko zakorzeniona w chrześcijańskiej tradycji i
dowodzi siły człowieczeństwa. To nie owo – w początkowej ocenie groźne – Nieszczęście panuje nad
sytuacją, ale człowiek przejmujący zwyczaje artysty (naśladowcy Stwórcy). Dzięki temu może ocaleć.
Próba ucieczki, udawania, że nic mu nie grozi, zakłamywania rzeczywistości, byłaby równoznaczna z
klęską. 

background image

Z chrześcijańskiej postawy sprzeciwienia się człowieka wobec zła płynie ostateczna nadzieja niwecząca
wszelkie przejawy nieszczęścia.

LX. Język-ojczysty

Krótki, pisany wierszem wolnym,  utwór prezentuje dwa stanowiska: człowieka czynu  i zwolennika
oddziaływania przez sztukę.  Energumenowi  podmiot poświęca więcej uwagi. Prezentuje jego poglądy
ujęte     w   hasłowe   stwierdzenia,   docieka,   jakie   jest   jego   stanowisko   w   sprawie   „słów”   i   „myśli”,
prezentuje jego głośne zachowanie. Na koniec podmiot dodaje krótko, sentencjonalnie ujętą refleksję
Lirnika, zdecydowanie opowiadającego się za działaniem przez sztukę.

Energumen postuluje obronę języka narodowego przy pomocy miecza i tarczy, Lirnik zaś – poprzez
tworzenie arcydzieł, dbałość o urodę słowa i stylu, w których wyraża się myśli. Nie krzyk i szczęk oręża,
ale   spokój   i   takt   towarzyszący   wysiłkowi   twórczemu   mogą   stać   się   ostoją   największej   narodowej
wartości,   jaką   jest   język.   Właśnie   on   organizuje   życie   społeczeństwa,   stanowi   o   jego   kulturze   i
wszechstronnym   rozwoju,   w   nim   można   przechować   i   pielęgnować   tradycję,   znajomość   historii.
Poprzez   słowa   wyrażone   w   narodowym   języku   można   pobudzać   patriotyczne   uczucia   i   postawy.
Przyznając Lirnikowi ostatnie słowo w wierszu, poeta opowiada się za docenieniem myśli.

Wróg pokalał już i ojców mowę – oto argument zwolennika siłowych rozwiązań, skierowany przeciwko
tym, którzy pokładają nadzieję w sztuce. J. Trznadel zwraca jednakże uwagę, że Norwid jak gdyby
zapomniał, iż arcydzieła okresu hellenistycznego powstawały w czasie politycznej świetności Grecji – a
więc bez „czynu”, który je poprzedzał, pewnie by ich nie było.

27

  Lirnik nie jest jednak rzecznikiem

poezji   romantycznej   nawołującej   do   czynu,   ale   twórczości   preferującej   wartości   humanistyczne,
ponadczasowe.
Wiersz   ma   kompozycję   dialogową.   Prezentacja   dwu   przeciwstawnych   racji   prowadzi   jednak   do
przyznania słuszności Lirnikowi, chociaż autor nie wprowadza tu jednoznacznego komentarza. Za taką
interpretacją przemawia pozostawiona jako ostatnie zdanie sentencja Lirnika:  „Nie miecz, nie tarce –
bronią języka,  
//  Lecz – arcydzieła!”  – oraz rzeczowy, spokojny styl jego zachowania i wypowiedzi,
bardziej

 

przekonujący

 

niż

 

krzyk

 

i uderzanie w tarczę (efekt naśladowania dźwięków) Energumena.

XCV. Nerwy

Czas powstania tego utworu nie został precyzyjnie określony. Przyjmuje się, że Norwid napisał go w
okresie: 1862-65. Badacze twórczości poety kojarzą treść wiersza z wizytą autora u pani Glaubrecht w
towarzystwie Konstancji Górskiej, u której później bawił na obiedzie.

28

 Warunki życia emigrantki i jej

małego   dziecka   wywołały   u   Norwida   potrzebę   zapewnienia   jej   pomocy.   Wiersz   jest   wyrazem
ironicznego  stosunku do bezdusznych  bogaczy,  którzy nie dostrzegają wokół siebie nędzy drugiego
człowieka,   ale   i   autoironii   –   łatwiej   zrezygnować   z   poinformowania   Baronowej   o   nieszczęściu
rozgrywającym się w „trumiennej izbie”, niż narazić się na zarzut poruszania spraw nie przystających do
wytwornego wnętrza salonu.

Utwór ma   nieregularną,   „nerwową”  budowę.  Składa  się  z  dwóch  części,  w  których   ukazano  różne
miejsca. Na początku podmiot relacjonuje wrażenie z wizyty w mieszkaniu, gdzie wegetują nędzarze
(Trzy strofy), następnie wyobraża sobie planowane odwiedziny u  Pani  Baronowej,  kobiety żyjącej w
przepychu, której obce są problemy ludzi ubogich. Druga część wiersza liczy dwie zwrotki, ale pierwsza
z

 

nich

 

jest

 

dwukrotnie

 

dłuższa

 

i w połowie jakby rozłamuje się na dwa fragmenty. Od momentu „przełamania” czytelnik zapoznaje się
z dwoma możliwymi wariantami zachowania się gościa w salonie. Przyniesie z sobą przykre wrażenia z

background image

wczorajszej   wizyty,   ale   przecież   relacja   z   niej   nie   nadaje   się   do   przedstawienia   Baronowej,  Która
przyjmuje   bardzo   pięknie,  
//  Siedząc   na   kanapce   atłasowej   –  wśród   zwierciadeł,   kandelabrów   i
wymalowanych na plafonie papug.

Zasadą kompozycyjną wiersza jest k o n t r a s t  między światem nędzarzy i bogaczy. Nie ma pomiędzy
nimi  żadnego  związku,  nie można  też  mieć  nadziei,  że jakiekolwiek  porozumienie  nastąpi, dlatego
podmiot liryczny przewiduje, że przemilczy palącą sprawę, ale sam bardzo źle będzie się z tym czuł:
wrócę milczącym faryzeuszem  //  – Po zabawie.  Domyśla się jednak reakcji otoczenia  na  r e a l i z m ,
gdyby przedstawił drastyczny obraz życia biedaków: ...Zwierciadło pęknie, Kandelabry się skrzywią na
r e a l i z m ,   I   wymalowane   papugi   Na   plafonie   –   jak   długi   –    Z   dzioba   w   dziób   zawołają:
„S o c j a l i z m ! ”

Wrażenie byłoby zapewne tak wielkie, że mogłoby ożywić przedmioty martwe. Kimże jest ów człowiek
odwiedzający tak skrajnie różne miejsca? Z którym środowiskiem czuje się bardziej związany? Byłem
wczora w miejscu, gdzie mrą z grodu Trumienne izb oglądałem wnętrze;

Niebezpieczne schody, nędzna izba, ubóstwo lokatorów stały się przyczyną niepokoju podmiotu, utraty
dobrego humoru (Obmierzł mi świat...). Cierpienie ludzi żyjących w tak trudnych warunkach skojarzył
jednak  z tym, co mu bliskie – z ofiarą Chrystusa. Skrzyżowane spróchniałe belki, zbite gwoździem (Jak
w ramionach k r z y ż a ! ... 
)stały się ocaleniem dla upadającego z niebezpiecznych schodów. Musiał to
być cud – cud to był
 – interpretacja tego faktu pozwala określić mówiącego jako wyznawcę Chrystusa.
Chrześcijanina obowiązuje jednak reakcja na los bliźniego, a nie postawa „milczącego  faryzeusza”.
Krytyka obojętnego społeczeństwa dotyczy więc także bywalca salonów i ruder nędzarzy. Bez wątpienia
podmiot w obu tych światach czuje się źle, ale jego serce angażuje się po stronie pokrzywdzonych, sam
znajduje tam ocalenie dla siebie (symbol krzyża), odrzuca natomiast pozory wielkiego świata i jego
podwójną moralność – przecież nic nie znaczą deklaracje  i okrzyki, razi programowe niedostrzeganie
nędzy i upodlenia innego człowieka.

Ostatnia strofa wiersza to wyraz samokrytycyzmu  i autoironii. Zachowanie składającego wizytę jest
wynikiem napięcia nerwowego (por. tytuł utworu). Przekładanie kapelusza, konwenanse, gra towarzyska
–   oto   elementy,   które   odpowiadają   salonowej   sytuacji.   Nerwy   są   znakiem   zainteresowania   poety
sprawami społecznymi, analizowanymi w kategoriach etycznych. Brak reakcji na zło i nieszczęście i
cnych jest godny krytyki, tak jak udawanie „wielkiego świata” w Rogatych salonach, w gruncie rzeczy
pod względem moralnym nie dorastających do poziomu tych, którymi gardzą.

Z trudnym tematem utworu współgra jego struktura: zróżnicowanie długości wersów i wynikające stąd
zaburzenia   układu   rytmicznego.   Wiersz   jest   przykładem   zastosowania   ironii   (por.   np.   reakcja
ożywionych   papug)   –   częstej   u   Norwida   w   utworach   poruszających   zagadnienia   nierówności   i
niesprawiedliwości społecznej.

XCIX. Fortepian Szopena

 Utwór ten został przez Norwida umieszczony na przedostatniej pozycji wśród innych składających się
na cykl Vade-mecum. Poeta wypowiada się tu na temat muzyki Szopena (pozostańmy przy spolszczonej
pisowni nazwiska), jego osoby oraz przywołuje symbole zdolne oddać wielkość artysty i znaczenie jego
utworów dla narodu. Wielostronność ideową tekstu wspiera jego struktura, melodyjność i różnorodność
metryczna   oraz   –   charakterystyczne   dla   dzieła   Norwida   –  podkreślenia   szczególnie   istotnych   treści
poprzez rozstrzelenie liter.

Pod tytułem  utworu poeta zamieścił  adres-dedykację:  Do Antoniego C..........  – chodzi  o Antoniego
Czajkowskiego, poetę i prawnika, przyjaciela Norwida jeszcze z czasów pobytu w Warszawie. Niżej
znajduje się poprzedzające tekst utworu podwójne motto w języku francuskim, które w przekładzie na

background image

język   polski   brzmi:  Muzyka   to   rzecz   osobliwa.  –   słowa   G.   Byrona   oraz   myśl   P.   Bérangera,   poety
piszącego piosenki: Sztuka? – to sztuka – i oto wszystko.

  Fortepian   Szopena  wyrósł   z   fascynacji   autora   muzyką   twórcy,   a   także   jego   grą   na   fortepianie   –
postawą, ruchem dłoni itp. Znajomość C. Norwida z pianistką Marią Kalergis sprawiła, że zanim spotkał
on   kompozytora,   często   słuchał   jego   muzyki.   Mistrza   poznał   w   1849   r.,   wyniszczonego   chorobą,
poważnie  osłabionego.  W środowisku paryskiej  emigracji polskiej  był  on powszechnie  podziwiany.
Wrażliwy na dźwięki poeta (wielekroć wypowiadał się o muzyce w swoich utworach i listach) potrafił
swoje   doznania   przetworzyć   w   formę   wypowiedzi   o   sztuce   w   ogóle,   jej   narodowym   charakterze,
znaczeniu symboli-relikwii, jaką był dla niego wyrzucony przez okno fortepian Szopena.

Tekst powstał na przełomie lat 1863 i 1864, zaś wyrósł z oburzenia faktem, iż zniszczono instrument
kompozytora,   genialnego   muzyka,   zdolnego   do   budzenia   uczuć   patriotycznych   i   utrwalania   w
muzycznych formach najistotniejszych znaków i treści powszechnej i narodowej kultury.

Zachwyt   Norwida   muzyką   Szopena   uzupełnia   fascynacja   jego   osobą.   W  Czarnych  kwiatach   i
Fortepianie... 
można przeczytać o ich spotkaniu w te dni przedostatnie, a więc niedługo przed śmiercią
mistrza. Wspomnieniem tym rozpoczynają się trzy pierwsze (spośród dziesięciu) części wiersza, służące
prezentacji   bohatera   lirycznego.   Poeta   porównuje   dzieło   Szopena   do   muzyki   Orfeusza  genialnego
mitycznego twórcy, którego rozszarpały zazdrosne nimfy, ponieważ oddał swoje serce Eurydyce (Gdy
podobniałeś   –   co   chwila,   co   chwila   –  
//  Do   upuszczonej   przez   Orfeja   liry).  Trzecia   część   tekstu
przywołuje na myśl mit Pigmaliona, niezwykłego rzeźbiarza, który dzięki żarliwości uczucia potrafił
ożywić posąg Galatei. 

Norwid, niby w filmowym zbliżeniu, pokazuje rękę Szopena, piękną, skupiającą na sobie uwagę, jakby
była   dziełem  Geniuszu  –   wiecznego   Pigmaliona!  Poprzez   konkret,   szczegół   charakteryzuje   postać
muzyka. Biel, alabaster, delikatność „strusiowego pióra” zlewa się z barwą klawiszy z kości słoniowej.
Przywołanie mitów Orfeusza i Pigmaliona jest wyrazem hołdu poety dla doskonałości dzieła Szopena.

W   części   IV  gesty muzyka  Norwid  kojarzy  z  błogosławieństwem,  mówi  o  prostocie  Doskonałości
Peryklejskiej,  
która   rozpoczyna   ciąg   istotnych   skojarzeń   o   znaczeniu   wartościującym:  dom
modrzewiowy   wiejski,  H o s t i ę   –   p r z e z   b l a d e   w i d z ę   z b o ż e .
..,  by  w  kolejnym   fragmencie
przejść do określenia narodowego charakteru muzyki: Polska – przemienionych kołodziejów! [...] Złoto-
pszczoła!...  
Tak Norwid prezentuje swoje stanowisko dotyczące Szopena i jego muzyki. Nie szczędzi
przy tym określeń, które mają znaczenie jak najbardziej superlatywne: dostrzega tu dziedzictwo wielu
pokoleń i kultur (antyczna Cnota, mityczni twórcy i polska wieś; wielość i szlachetność skojarzona z
boskością – przemienienie na Górze Tabor; piastowskie dziedzictwo ukazane jako istota polskości).

W części VI Norwid ukazuje skończenie pieśni (koniec gry) i dodaje, że będzie ona nadal trwała, nawet
mimo odejścia muzyka. Jest to pewnego rodzaju wprowadzenie do najdłuższego i doniosłego fragmentu
VII,   w   którym   muzyka   Szopena   uzyskuje   nowe   określenia.   Znaczenie   słów   poeta   wzmacnia   przy
pomocy zapisu z wielkiej litery i podkreślenia przez rozstrzelenie. Sztuka Szopena uzyskuje tu miano
doskonałej i skończonej (D o p e ł n i e n i e ), przenika pieśń, kształci kamienie, wyraża jedność „Ducha” i
„Litery”,  zaś punktem odniesienia dla tej opinii jest ofiara Chrystusa –  „Consumatum est”.  Znowu
pojawiają   się   imiona-symbole:   Fidiasz,   Dawid,   Ajschylos  reprezentanci   różnych   dziedzin   sztuki,
powszechnie   uznawani   za   najdoskonalszych   mistrzów.   W   części   tej   wyjątkowym   wyróżnikiem
graficznym zaznaczono słowo: BRAK, charakteryzujące słabość i niedostatek świata – poczucie „braku”
prowadzi   do   zniszczenia   doskonałości,   co,   jak   sugeruje   poeta,   zagraża   Szopenowi.   Wyjaśnienie   tej
zapowiedzi następuje w trzech ostatnich cząstkach tekstu.

We fragmentach VIII-X podmiot każe Szopenowi przenieść się myślą do Warszawy, która ukazana jest
w   zupełnie   innej   tonacji   kolorystycznej   (bladość,   biel,   barwa   kości   słoniowej,   złoto   i   zestawienia
czarno-białe ustępują tu płomienności i jaskrawości obrazu): Warszawa: // Pod rozpłomienioną gwiazdą
// Dziwnie jaskrawa – – . Dalej następują nakładające się niemal malarskie obrazy ukazujące stolicę w

background image

dobie powstania styczniowego i przejmująca wizja zniszczenia fortepianu mistrza po zamachu na gen. T.
Berga: Sprzęt podobny do trumny Wydźwigają... runął... runął – Twój fortepian!

W   końcowej   części   wiersza   następuje   poetycki   komentarz   tego   zdarzenia.   Fortepian   Szopena,
potraktowany   jako   narodowa   świętość,   relikwia,   dzięki   której   powstawały   dzieła   nazywane   przez
Norwida Doskonałością, został rozbity – jak ciało Orfeja, rozrywane przez Tysiąc Pasyj. Lecz Ty? – lecz
ja? – uderzmy w sądne pienie, Nawołując: „C i e s z   s i ę ,   p ó ź n y   w n u k u ! . . .  J ę k ł y   –   g ł u c h e
k a m i e n i e :  I d e a ł   –   s i ę g n ą ł   b r u k u ” – –

Tak   oto   zniszczony   fortepian   –   symbol   najwspanialszej   narodowej   sztuki   –   został   zlekceważony   i
poniżony.   To  jeszcze  jeden  utwór  ukazujący  niezrozumienie   wybitnych  dzieł  przez  współczesnych.
Jednak śmierć mistrza  i zniszczenie jego instrumentu to zarazem wstęp do „odrodzenia poprzez zgon”,
które dopiero teraz może nastąpić – z końcowej ironicznej refleksji płynie więc nadzieja dla „późnego
wnuka”.

Norwidolodzy   wielokrotnie   wypowiadali   się   na   temat   artystycznego   kształtu  Fortepianu   Szopena.
Wypowiedzi te jednak prowadzą do wniosku, że nie sposób go w pełni opisać. Nieregularny wiersz
wolny buduje utwór podzielony na części o różnej wielkości. Wysoka ocena geniuszu mistrza została
rozpięta pomiędzy licznymi skojarzeniami i symbolami. Muzyka Szopena jest więc w swojej dosko-
nałości podobna do osiągnięć najwyższej rangi na przestrzeni dziejów, w różnych, dziedzinach sztuki,
nawet   w   kontekście   ideałów   wywiedzionych   z   czasu   mitycznego.   W   niej   zawiera   się   zarówno
dziedzictwo   kultury   antycznej,   jak     i   chrześcijańskiej,   w  niej   można   doszukać   się  nut   prapolskich,
narodowych.

Utwór   Norwida   bywa   określany   poetyckim   traktatem   o   sztuce.   Mimo   odejścia   od   norm   znanych
systemów wersyfikacyjnych został napisany z wielką dbałością o melodię poetyckiej frazy – wielo-
krotnie zmienianą, dyskretną, dostosowywaną do prezentowanych zagadnień, budującą nastrój. Zwykle
oszczędny w pochwałach Norwid ocenił tu sztukę Szopena najwyżej, jak tylko  można – nazwał ją
„Dopełnieniem” – dostrzegł w niej pierwiastek boskości, doskonałości. Zmetaforyzowany, przetykany
symbolami,   metrycznie   intrygujący   wiersz-traktat   stanowi   ważną   wypowiedź   poety   o   sztuce,   sfor-
mułowaną ze znawstwem zagadnienia i do głębi przejmującą. Wiele w nim wzmocnień semantycznych,
np. zastosowanie anafory (trzy pierwsze cząstki: Byłem u Ciebie; VIII i IX – Patrz) oraz brzmieniowych
(instrumentacja głoskowa – nagromadzenie wyrazów z głoską „e” dające efekt łagodnej płynności, albo
„r” – drażnienia, niepokoju oraz przykłady onomatopei – jękły, wyje itp.). Jako hołd złożony Szopenowi
i walczącej Warszawie tekst podnosi do wyżyn rangę Sztuki-Ideału, która zdolna jest przeciwstawić się
„brakowi”, niedoskonałości i potrafi zbliżać człowieka do Boga.


Document Outline