background image

V.  PEŁE ROZBICIE DZIELICOWE. TWORZEIE SIĘ 

SPOŁECZEŃSTWA STAOWEGO (1202-1300) 

 

1.  Granica etniczna i polityczna Polski XIII w. 

 

Strukturalnym  przemianom  Polski  XIII  w.  towarzyszył  proces  lania  się  granic  zewnętrznych 

państwa. Aż do tego  czasu bowiem na wielu odcinkach były płynne i wahały się na krawędziach 
idących  od  strony  Polski  w  różnych  kierunkach  fal  osadniczych.  Postępy  tego  osadnictwa, 
nasilające  się  zwłaszcza  w  XIII  w.,  natrafiały  często  na  osadnictwo  idące  z  zewnątrz  ku  Polsce. 
Zmuszało  to  do  przejrzystego  wytyczania  granic,  zarówno  ze  względów  skarbowo-
jurysdykcyjnych,  jak  też  administracyjno-kościelnych.  Proces  ten  dokonywał  się  w  stosunkowo 
korzystnych  warunkach  politycznych  zewnętrznych.  W  pierwszej  połowie  stulecia  cesarstwo 
ciążyło  bowiem  wyraźnie  ku  sprawom  włoskim,  a  w  drugiej  pogrążyło  się  w  „wielkim 
bezkrólewiu”. Czechy i Węgry zaabsorbowane były przez wiele lat walką o spadek po austriackich 
Babenbergach.  Ruś  rozbita  politycznie,  ą  wreszcie  ujarzmiona  przez  Tatarów,  nie  przedstawiała 
większego  zagrożenia.  Zakon  Krzyżacki  do  końca  stulecia  utrwalał  swoje  władztwo  w  Prusach. 
Jedynie  Brandenburgia  od  połowy  XIII  w.  odznaczała  się  większą  siłą  ekspansywną  w  kierunku 
Polski. Najazdy pruskie ustały wnet po przybyciu Krzyżaków. Niebezpieczeństwo zaś jaćwięskie i 
tatarskie  tylko  w  sposób  pośredni  utrudniało  stabilizację  granicy  etnicznej  na  wschodzie.  Jeżeli 
Polska nie wykorzystała należycie wymienionych warunków zewnętrznych dla utrwalenia swoich 
granic  z  czasów  Chrobrego  i  Krzywoustego,  to  wskutek  własnego  rozbicia  dzielnicowego, 
dezorientacji  i  zatraty  horyzontów  politycznych  u  wielu  jej  książąt,  a  wreszcie  z  powodu 
marnotrawstwa sił na jałowych konfliktach wewnętrznych. 

Na południu państwa osadnictwo postępowało bardzo żywo w górę prawobrzeżnych dopływów 

Wisły  oraz  lewobrzeżnych  dopływów  Odry,  ale  Karpaty  i  Sudety  pozostały  mocną  barierą, 
przekraczaną  przez  osadników  zaledwie  w  paru  punktach.  W  szczególności  osadnictwo  polskie 
weszło w omawianym okresie na Spisz, ale granica państwowa Polski za nim nie nadążyła; polscy 
osadnicy znaleźli się w obrębie państwa węgierskiego. Podobnie ludność polska przesuwająca się 
ku  południowi  od  strony  Cieszyna  i  Raciborza  (ku  Opawie)  znalazła  się  w  obrębie  państwa 
czeskiego.  Na  zachodzie  Śląska  granica  ustabilizowała  się  w  XIII  w.  Wzdłuż  rzeki  Bóbr  i  jej 
dopływu Kwisy, w paru tylko miejscach, jak zwłaszcza w rejonie Żagania, przekraczając te rzeki. 
Parę  mniejszych  enklaw  polskiego  osadnictwa  w  pasie  puszcz  ciągnących  się  w  kierunku  Nysy 
Łużyckiej pozostało poza granicą polityczną Polski. Bardzo daleko idące skutki miało przekazanie 
w  połowie  stulecia  przez  Bolesława  Rogatkę  Ziemi  Lubuskiej  na  rzecz  arcybiskupa 
magdeburskiego  i  Marchii  Brandenburskiej.  Ten  wyłom  w  granicy  państwowej  polskiej  był 
punktem  wyjścia  dla  utworzonej  w  ciągu  paru  następnych  dziesiątków  lat  Nowej  Marchii,  która 
wdarła się głębokim klinem między Wielkopolskę i Pomorze Zachodnie. Drogi do kolebki państwa 
polskiego strzegły odtąd nadnoteckie grody Drezdenko i Santok. 

Pomorze Zachodnie zerwało związek polityczny z Polską Jeszcze w drugiej połowie XII w. Stan 

polityczny  zależności  Pomorza  Zachodniego  od  Marchii  Brandenburskiej  utrwalił  się  w  XIII  w. 
Ziemie  sławieńska  i  słupska  w  trzecim  lub  czwartym  dziesiątku  tego  stulecia  dostały  się  pod 
zwierzchność  władców  Pomorza  Gdańskiego.  Dopiero  „zdrada  Swięców”  (1307)  przesądziła  o 
przejściu  tych  ziem  pod  panowanie  brandenburskie.  Na  wschodzie  Pomorza  Gdańskiego 
osadnictwo  polskie  przekroczyło  Wisłę  w  kierunku  Prus,  ale  granica  polityczna  utrzymywała  się 
prawdopodobnie  wciąż  jeszcze  na  tej  rzece.  Na  Żuławach  i  w  ziemi  chełmińskiej  fale  osadnicze 
polskie i pruskie wzajemnie na siebie zachodziły, a ustalenie się ściślejszej granicy w tym rejonie 
przypada  właśnie  na  czasy  krzyżackie.  Od  strony  Mazowsza,  w  pasie  Pojezierza  Mazurskiego  i 
Puszczy Galindzkiej, płynność granicy trwała jeszcze w głąb XIII w. 

Najazdy  jaćwięskie,  nękające  Polskę  zwłaszcza  od  lat  trzydziestych  XIII  w.,  nie  sprzyjały 

stabilizacji  granicy  na  północnym  wschodzie.  Mamy  jednak  ślady  osadnictwa  polskiego  o 

background image

charakterze rycerskim na terenie Jaćwieży (Rajgród), mamy próby ze strony Polski chrystianizacji 
tego kraju. Największą ekspansywnością odznaczało się osadnictwo polskie XIII w. na wschodzie. 
Kierowało  się  ono  na  teren  Podlasia,  środkowego  Bugu,  a  na  południu  w  dorzecze  Wisłoka  i 
górnego  Sanu.  Miało  niekiedy  charakter  rycerski,  a  zatem  samo  przez  się  jak  gdyby  wytyczało 
granicę  państwową  Polski.  Żywo  rozwijana  natomiast  ekspansja  polityczna  Polski  w  kierunku 
wschodnim  nie  dała  większych  efektów.  Wiadomo,  że  w  pierwszej  połowie  stulecia  w  rękach 
Konrada  mazowieckiego  znajdował  się  Drohiczyn.  W  tym  ważnym  nadbużańskim  grodzie 
handlowym  osadził  książę  w  1237  r.  braci  dobrzyńskich,  którzy  nie  połączyli  się  z  Zakonem 
Krzyżackim. Oczekiwał po nich być może działalności misyjnej na terenie Jaćwieży. Wnet potem 
Drohiczyn  wrócił.  jednak  pod  panowanie  ruskie.  Leszek  Biały  usiłował  utrwalić  zwierzchność 
Polski  na  Rusi  Halicko-Włodzimierskiej,  ale  nie  wytrzymał  konkurencji  węgierskiej  i  nie  zdołał 
nawet związać ze swoim księstwem pogranicznego terytorium przemysko-sanockiego. Wschodnim 
planom  książąt  polskich  towarzyszyły  inne  jeszcze  przedsięwzięcia  chrystianizacyjne,  jak  misja 
cysterska (Opatów), misja ruska biskupstwa lubuskiego oraz organizowane przez dominikanów w 
połowie  stulecia  biskupstwa  misyjne  dla  Jaćwieży  i  Litwy,  a  wreszcie  planowane  przez 
franciszkanów dla misji na wschodzie biskupstwo łukowskie. Nie osiągnięto jednak na tej drodze 
żdnych rezultatów. 

 

2.  Rozwój wielkiej własności ziemskiej 

 

Rozbicie dzielnicowe sprzyjało wzrostowi politycznej roli feudałów świeckich i duchownych, a 

zarazem  powiększaniu  się  ich  posiadłości.  W  coraz  większym  stopniu  podstawą  ich  społecznej 
pozycji  i  politycznego  znaczenia  stawała  się  ziemia.  Uzyskiwali  oni  nadania  ziemskie  od 
monarchów,  ale  i  na  obszarach  już  wcześniej  posiadanych  zajmowali  pod  uprawę  coraz  więcej 
gruntów. Biskupstwa, które pierwotnie miały określony udział w dochodach monarszych, już w XII 
w.  stanęły  w  rzędzie  największych  właścicieli  ziemskich.  Klasztory  niemal  od  początku  opierały 
swoją  egzystencję  przede  wszystkim  na  dochodach  z  rolnictwa  i  hodowli.  Włości  klasztorne 
powstawały  często  z  nadań  monarszych,  ale  w  wielu  wypadkach  z  pojedynczych  fundacji 
prywatnych,  lub  ze  składkowych  niemal  drobnych  zapisów  rycerskich.  Rycerstwo  bowiem 
zaliczało się również do właścicieli ziemskich. 

Z  rozwojem  wielkiej  własności  ziemskiej  wiązało  się  zapotrzebowanie  na  ręce  robocze.  We 

włościach  monarszych  starano  się  w  możliwie  największej  skali  wykorzystywać  pracę  jeńców 
wojennych,  niewolników  pochodzących  z  kupna  lub  ludzi,  którzy  utracili  wolność  osobistą  w 
wyniku  zadłużenia  czy  wyroku  sądowego.  Wprowadzono  tu  nawet  setniczą  i  dziesiętniczą 
organizację  ludności  niewolnej.  Starano  się  jednak  przede  wszystkim  asymiłować  jeńców  z 
ludnością  miejscową  i  przekształcać  niewolę  w  inne  formy  zależności  feudalnej.  Niewolnikami 
posługiwały  się  również  posiadłości  prywatne,  zwłaszcza  świeckie,  bo  Kościół  miał  mniejsze 
szansę  uzyskiwania  jeńców.  W  dalszym  ciągu  przestrzegano  zasady,  że  cała  ludność  wolna, 
wywodząca  się  z  dawnych  wspólnot  terytorialnych,  pod  względem  świadczeń  feudalnych  i 
wymiaru sprawiedliwości podlegała monarsze. Ten zaś mógł tą ludnością rozporządzać, oddając ją 
np.  do  dyspozycji  Kościoła.  Zwłaszcza  Kościół  był  zainteresowany  w  pozyskiwaniu  ludności 
wolnej do własnej akcji osadniczej. W niektórych przypadkach człowiek wolny przechodził w stan 
przypisaństwa.  Z  początkami  tej  kategorii  społecznej  mamy  do  czynienia  bodaj  już  za  czasów 
Bolesława  Chrobrego,  jak  zdaje  się  o  tym  świadczyć  żywot  pięciu  braci  męczenników;  z  czasem 
zaś tej ludności przybywało, a zasilali ją z całą pewnością także jeńcy i niewolnicy. 

Z  tymi  przemianami  wiązała  się  dążność  do  intensyfikacji  rolnictwa.  Zamiast  ugorowania  roli 

sporadycznie zaczęto wprowadzać trójpolówkę, w której ugorem leżała każdorazowo, tylko trzecia 
część  gruntów.  Pług  z  żelaznym  krojem  wypierał  prymitywniejsze  narzędzia  rolnicze. 
Upowszechniało  się  nawożenie,  które  związane  było  z  hodowlą.  Z  kolei  większa  wydajność 
rolnictwa  wpływała  na  wzrost  znaczenia  hodowli.  Postęp  w  rolnictwie  dokonywał  się  z  reguły 

background image

samorzutnie  jako  główna  droga  ówczesnego  rozwoju  ekonomicznego.  Nie  należy  przeceniać 
wpływu klasztorów w tym zakresie. Wprawdzie stosunkowo liczne już u nas w drugiej połowie XII 
w. klasztory cysterskie poczytywały za swoją ważną rolę uprawę ziemi, a dzięki stałej łączności z 
ich francuską macierzą nie brakło wymiany doświadczeń i wiedzy rolniczej, jednak działały one w 
izolacji,  odcięte  od  świata  zewnętrznego  i  w  małym  tylko  stopniu  mogły  wpływać  na  ogólny 
poziom  kultury  rolnej.  Rola  osadników  obcych,  którzy  zaczynali  się  pojawiać  już  w  XII  w.  (np. 
Wallonowie  na  Śląsku),  była  większa,  ale  postępu  w  rolnictwie  polskim  tej  epoki  nie  można 
sprowadzać do zwykłego naśladownictwa. Był on istotnym elementem przebudowy całej struktury 
społeczno-gospodarczej naszego kraju w XIII w. 
 

3.  Walka o immunitet 

 

Naturalną  konsekwencją  rozwoju  wielkiej  własności  feudalnej  była  walka  o  immunitet,  tj.  o 

wyłączenie tej własności z systemu świadczeń na rzecz władzy publicznej, a w drugiej kolejności 
spod  władzy  sądowej  panującego.  Immunitet  był  najistotniejszym  przejawem  rozkładu  wczesno-
feudalnej  państwowości,  której  fundamentem  był  zespół  zwierzchnich,  monopolowych  praw 
panującego,  nie  ograniczających  się  bynajmniej  do  dziedziny  skarbowości.  Kulminacja  rozwoju 
immunitetu  w  Polsce  przypada  na  wiek  XIII,  głównie  na  jego  połowę,  początki  zaś  dają  się 
dowodnie stwierdzić dla stulecia XII czy nawet XI. Nie da się obronić poglądu, jakoby pierwszych 
koncesji  immunitetowych  dokonano  w  Polsce  dopiero  na  zjeździe  łęczyckim  1180  r.,  czy  w 
przywileju  na  rzecz  Kościoła  w  Polsce,  ogłoszonym  w  1215  r.  przez  Leszka  Białego,  Konrada 
mazowieckiego,  Kazimierza  opolskiego  i  Władysława  Odonica.  W  swojej  najwcześniejszej  fazie 
immunitet objął tylko niektóre posiadłości, a w ich obrębie wyłączył spod władzy publicznej tylko 
ludność niewolną i przypisaną. 

Walka  o  immunitet  rozpoczęła  się  w  dobrach  kościelnych.  Dotyczyła  zrazu  świadczeń 

skarbowych,  a  dopiero  w  drugiej  niejako  kolejności  podległości  sądowej.  Już  jednak  w  XII  w. 
można  śledzić  początki  immunitetu  w  dobrach  świeckich.  W  przywileju  borzykowskim  z  1210  r. 
Leszka  Białego,  Konrada  mazowieckiego  i  Kazimierza  opolskiego,  jak  też  we  wspomnianym  już 
przywileju czterech książąt z 1215 r., gwarancje immunitetowe obejmowały wszystkie posiadłości 
kościelne  znajdujące  się  pod  władzą  wspomnianych  książąt,  ale  w  zakresie,  w  jakim  wcześniej 
zostały  im  nadane.  Nie  były  to  więc  immunitety  pełne,  dlatego  nie  zamykają  one  procesu 
immunizacji wielkiej własności kościelnej,  ale otwierają nowy etap,  w którym  chodziło o objęcie 
immunitetem  coraz  szerszego  zakresu  świadczeń,  a  pod  względem  sądowym  –  także  ludności 
swobodnej, która ciągle jeszcze podlegała osobiście władzy panującego. Władcy szli tu jednak na 
ustępstwa niechętnie, widząc w tym słusznie uszczuplanie własnych agend publicznych. Stosowali 
więc  ograniczenia,  uzależniając  np.  liczbę  ludzi  wolnych  w  immunizowanych  beneficjach  od 
godności  beneficjata.  Kiedy  indziej  zrównywali  pod  względem  kondycji  społecznej  wolnych 
osadników z przypisańcami wtedy, gdy jedni i drudzy siedzieli w jakiejś wsi obok siebie, a wolni 
nie przekraczali liczby trzech. Ponieważ immunitet przynosił z reguły ulgi czy swobody podatkowe 
właścicielom  ziemskim,  a  nie  poprawiał  położenia  materialnego  osadników,  ci  ostatni  bronili 
niekiedy w sposób rozpaczliwy wobec monarchy swojego statusu ludzi wolnych. 

Na  większą  skalę  immunitet  rozwinął  się  w  dobrach  biskupich.  Wykorzystując  różne  okazje 

polityczne lub trudności  władców dzielnicowych, uzyskali duchowni około połowy  XIII  w. wiele 
rozległych  przywilejów  immunitetowych.  Ani  dobra  klasztorne,  ani  możnych  świeckich,  ani  tym 
bardziej rycerskie, nie zdołały im nigdy dorównać. 

Dalszy  rozwój  immunitetu  związany  był  z  osadnictwem  na  prawie  niemieckim.  Tu  jednak 

immunitet nie stanowił celu sam w sobie, nie prowadził do likwidacji świadczeń skarbowych, ale 
świadczenia starego typu pozwalał zamieniać na nowe. W sferze sądownictwa kasował wprawdzie 
agendy  sądowe  panującego,  ale  niezupełnie,  bo  prowincjonalne  sądy  wyższe  prawa  niemieckiego 
nie były pozbawione charakteru publicznej władzy sądowej. 

background image

W  sumie  immunitet  odegrał  bardzo  doniosłą  rolę  dziejową.  Ograniczał  poważnie  władzę 

monarszą, redukując ją niekiedy do minimum na zwartych obszarach. Za skrajny przykład posłużyć 
może  nadanie  przez  księcia  wrocławskiego  Henryka  IV  Probusa  w  1290  r.  biskupstwu 
wrocławskiemu  „pełnego  prawa  książęcego”  dla  rozległego  kompleksu  dóbr  nysko-
otmuchowskich.  W  rękach  książęcych  pozostawały  tu  tylko  zwierzchnie  prawa  publiczne. 
Równocześnie  immunitet  wzmacniał  pozycję  feudałów,  uniezależniając  ich  zwłaszcza  pod 
względem  ekonomicznym.  Przyczynił  się  też  do  niwelacji  różnic  w  kondycji  społeczno-prawnej 
ludności wieśniaczej. 
 

4.  Rozwój osadnictwa wiejskiego na prawie czynszowym 

 

Proces  tworzenia  się  wielkiej  własności  ziemskiej  i  dążność  do  intensyfikacji  produkcji  rolnej 

nie  mogły  się  obejść  bez  wewnętrznej  przebudowy  tej  własności,  bez  nowocześniejszych  form 
osadnictwa.  Już  w  XII  w.  wykształcił  się  „obyczaj  wolnych  gości”,  który  był  wczesną  postacią 
dzierżawy. Gwarantował on panu stały, zgodny z umową dochód, osadnikowi zaś dawał możliwość 
odejścia,  gdy  wywiązał  się  ze  swych  powinności,  a  nadto  uiścił  specjalną  opłatę  z  tytułu 
rozwiązania  umowy.  W  czasach  późniejszych  nazwano  ten  „obyczaj”,  charakterystyczny  dla 
pewnej fazy rozwoju feudalizmu, prawem polskim, w odróżnieniu od przyjętego już szeroko prawa 
niemieckiego.  Zdarzało  się w XII  w., że na prawie wolnych  gości osadzano nawet, niewolników, 
ale  odmawiano  im  swobodnego  wychodu.  U  tej  kategorii  osadników  bardzo  wcześnie  zaczął  się 
pojawiać czynsz jako częściowa renta feudalna. Poświadczają go dokumenty trzebnickie z samego 
początku XIII w., zanim jeszcze do włości trzebnickiej dotarło prawo niemieckie. Wykształcił się 
nadto  już  w  XII  w.  „obyczaj  ratajów”,  czyli  osadników,  którzy  –  nie  mając  własnego  inwentarza 
ani  ziemi  do  własnego  użytku  –  w  formie  najmu  uprawiali  tzw.  rezerwę  pańską,  t  j.  rodzaj 
folwarku. 

Przy  powszechnym  zatem  zapotrzebowaniu  wielkiej  własności  na  ręce  robocze  pojawiać  się 

zaczęli  osadnicy  niemieccy,  których  ucisk  feudalny  i  względne  przeludnienie  wsi 
zachodnioeuropejskiej skłaniały do poszukiwania nowych terenów osadniczych. Nieśli oni ze sobą 
nową  postać  czynszowego  prawa  osadniczego,  które  –  chociaż  narodziło  się  na  Zachodzie,  poza 
właściwymi Niemcami – przyjęło się u nas szeroko pod nazwą prawa niemieckiego. Osadzano na 
nim  pierwotnie  Niemców,  ale  wnet  także  ludność  rodzimą,  tak  że  osadnictwo  niemieckie 
przekształciło się w osadnictwo na prawie niemieckim. O pierwszych Niemcach jako potencjalnych 
osadnikach  słyszymy  na  Śląsku  pod  1175  r.,  a  o  faktycznie  osadzonych  –  w  1202  r.  Z  kolei 
wzmianek  o  nich  przybywa  coraz  więcej.  Niesłuszny  jest  zatem  pogląd  łączący  kolonizację  na 
prawie niemieckim dopiero z domniemanym spustoszeniem Polski w wyniku pierwszego najazdu 
tatarskiego (1241). 

Osadnictwo czynszowe na prawie niemieckim przyniosło dość daleko idące przeobrażenia życia 

wiejskiego. W celu tworzenia nowych terenów osadniczych łączono niekiedy w jedną całość dwie 
lub  więcej  osad  starego  typu,  a  kiedy  indziej  na  większym  obszarze  o  osadnictwie  rozrzuconym 
tworzono  jedną  lub  więcej  nowych  wsi.  Przeprowadzano  reformę  gruntową,  polegającą  na 
wymierzaniu  jednostek  roli  czyli  łanów  o  powierzchni  około  30  lub  43  morgów,  które  stanowiły 
podstawę  pojedynczego  gospodarstwa  o  znacznym  potencjale  produkcyjnym.  Charakterystyczna 
dla tej reformy szachownica gruntów gwarantowała wszystkim osadnikom przydział roli tej samej 
przeciętnie klasy. Osadnictwu na prawie niemieckim towarzyszył okres wolny od świadczeń od 8 
do  24  lat,  w  zależności  od  tego,  czy  przy  osadzaniu  wsi  wchodził  w  grę  karczunek  lasu  lub  inne 
okoliczności  nadzwyczajne,  utrudniające  lokację.  Ta  tzw.  wolnizna  była  praktykowana  również 
przy  osadnictwie  na  prawie  polskim,  ale  na  dużą  skalę  stosowało  ją  dopiero  prawo  niemieckie, 
przez co było dla osadników bardzo atrakcyjne. Do roli świadczenia podstawowego na rzecz pana 
wsi  dochodził  czynsz  czyli  renta  pieniężna.  Renta  produktowa  świadczona  w  zbożu  schodziła  na 
plan  drugi,  niekiedy  przybierając  charakter  symboliczny.  Nieduża  była  również  z  reguły  renta 

background image

odrobkowa (dwa dni w roku lub uprawa na rzecz pana dwu morgów gruntu). Jako wyraz czci dla 
właściciela  gruntu  zbiorowo  świadczono  zwykle  w  okresach  świątecznych  daninę  w  mięsie 
(szynka). Obok tego obowiązywało tzw. obiedne, świadczone właścicielowi przez wieś trzy razy do 
roku, gdy zjeżdżał na sądy. Prawo niemieckie sprzyjało wprowadzaniu pieniężnej lub przynajmniej 
zbożowej dziesięciny w miejsce bardziej uciążliwej – snopowej. W zbożu świadczono zwykle tzw. 
meszne,  tj.  daninę  kościelną,  wprowadzoną  w  związku  z  rozwojem  sieci  parafialnej,  na  rzecz 
plebana  wsi;  dziesięcina  bowiem  z  reguły  należała  do  biskupa  diecezji,  a  dopiero  z  jego  nadania 
mogła  przysługiwać  innej  instytucji  kościelnej.  W  formie  podatku,  czyli  świadczenia  na  rzecz 
władzy  publicznej,  płaciły  wsie  na  prawie  niemieckim  tzw.  kolektę  (lub  „berna”),  która  miała 
charakter  nadzwyczajny:  na  potrzeby  obronne  kraju,  uroczystości  rodzinne  panującego  i  wykup 
rycerzy lub terytorium państwowego spod obcej władzy. 

Wieś  na  prawie  niemieckim  miała  sołtysa,  który  był  najpierw  organizatorem  osady  nowego 

typu, a z kolei stawał się wasalem jej właściciela. Otrzymywał kilkułanowy dział ziemi wolnej od 
czynszów,  a  partycypował  w  czynszach  i  dochodach  sądowych  właściciela.  Z  tego  tytułu 
obowiązany  był  do  służby  wojskowej.  W  stosunku  do  osadników  pełnił  namiestniczą  władzę  z 
ramienia  pana  wsi,  a  więc  przede  wszystkim  był  sędzią  pierwszej  instancji.  Jego  władzę  sądową 
ograniczał  organ  samorządowy,  czyli  ława  złożona  z  chłopów,  która  wzorem  ustroju  miejskiego 
przyjęła się w Polsce we wsiach na prawie niemieckim. 

Osadnictwo  na  prawie  niemieckim  pojawiło  się  najwcześniej  na  Pomorzu  Zachodnim,  które 

jednak związek państwowy z Polską utraciło już w drugiej połowie XII  w., oraz na Śląsku, gdzie 
żywo  rozwijało  się  przez  całe  XIII  stulecie.  Do  tych  dzielnic  napłynęło  też  najwięcej  osadników 
niemieckich.  Już  do  Wielkopolski,  gdzie  również  wcześnie  rozpoczęto  ten  proces  osadniczy, 
Niemców  przybyło  niewielu,  choć  prawo  niemieckie  przyjmowało  się  szeroko.  W  Małopolsce 
początki osadnictwa na prawie niemieckim dają się stwierdzić w latach dwudziestych XIII  w., na 
Kujawach  w  połowie  tego  wieku,  a  na  Mazowszu  dopiero  w  stuleciu  następnym.  Osadnicy 
niemieccy  przybywali  na  nasze  ziemie  w  większej  liczbie  na  początku  XIII  w.,  potem  byli  coraz 
mniej  liczni,  a  w  zakładaniu  lub  reorganizacji  naszych  wsi  w  ogóle  odegrali  dość  skromną  rolę. 
Równocześnie prawo niemieckie zataczało coraz szersze kręgi, przynosząc właścicielom ziemskim 
zwiększone  dochody,  nierzadko  z  terenów  zajętych  świeżo  pod  uprawę;  chłopom  dawało  w 
zasadzie  osobistą  wolność,  jeżeli  tylko  wywiązywali  się  ze  swoich  kontraktów  dzierżawnych,  a 
władcom przyczyniało wojowników o dobrym wyposażeniu bojowym. 
 

5.  Rozwój miast 

 

Okres  intensywnego  rozwoju  w  osadnictwie  wiejskim  znamionuje  się  postępem  społecznego 

podziału pracy. Upowszechnianie się czynszów podnosiło znaczenie pieniądza, a zatem i produkcji 
rzemieślniczej,  i  wymiany.  Mieszkańcy  podgrodzi  w  coraz  większym  stopniu  stawali  się 
zawodowymi  rzemieślnikami,  osady  targowe,  które  tylko  sporadycznie,  w  okresach  targów, 
przyciągały  pierwotnie  większą  liczbę  ludności,  stawały  się  coraz  bardziej  ludne  na  co  dzień. 
Osiadali w nich rzemieślnicy, a niekiedy również kupcy. Z XII i XIII w. osad takich doliczyć się 
można na naszych ziemiach około 100. Wraz z licznymi podgrodziami stanowiły one wielką liczbę 
ośrodków, które pod względem funkcji gospodarczych mogą uchodzić za miasta, choć brakowało 
im jeszcze miejskiej samorządowej formy ustrojowej. Osadami takimi zarządzał niekiedy włodarz 
książęcy.  W  okresie  targów,  na  których  obowiązywał  tzw.  „mir”  czyli  pokój  monarszy, 
sądownictwo w osadach targowych sprawowali funkcjonariusze kasztelańscy, karząc osobno, obok 
samego  przestępstwa  czy  wykroczenia,  także  naruszenie  owego  miru.  W  Płocku  rozciągnięto  w 
1237  r.  na  osadników  miejskich  prawo  własności  gruntowej,  jakie  przysługiwało  rycerstwu.  W 
ogóle do kupców próbowano odnosić właściwą dla rycerstwa karę za zabicie i zranienie, co miało 
im gwarantować bezpieczeństwo. Mir monarszy rozciągano także na drogi publiczne. 

Tymczasem na zachodzie Europy, osobno na południu w Italii, a osobno w północnej Francji i 

background image

Flandrii,  w  procesie  dziejowym,  który  nazywamy  „rewolucją  komun”,  dokonywała  się 
emancypacja ośrodków miejskich spod władzy feudałów i tworzył się samorządowy ustrój miejski. 
Na  południu  rolę  wiodącą  odegrało,  obok  elementu  kupieckiego,  osiadłe  licznie  w  miastach 
rycerstwo.  Tutaj  wykształciły  się  wcześnie  organa  reprezentacji  i  rada  miejska  jako  czynnik 
kontroli  władzy  wykonawczej.  Na  północy  ciężar  walki  o  samorządową  gminę  wzięły  na  siebie 
bractwa  kupieckie  czyli  gildie,  z  których  wyrosła  sądowo-administracyjna  władza  miejska.  Na 
terenie  Niemiec  gminy  miejskie  tworzyły  się  głównie  w  drodze  kompromisu  między  władzą 
publiczną  lub  zwierzchnością  feudalną  a  mieszkańcami  miast.  Jego  wyrazem  była  wasalna  w 
stosunku  do  pana  miasta  władza  wójtowska  oraz  kolegialny  organ  sądowy  w  postaci  ławy, 
wyłaniany  spośród  mieszczan.  Rada  miejska  przyjęła  się  w  tej  strefie,  jako  zjawisko  wtórne, 
dopiero w XIII w. 

W Polsce znalazł zastosowanie model północny, a ogniwem pośrednim w jego przeszczepianiu 

był Magdeburg, który uzyskał przywilej prawa miejskiego w 1188 r. Przywilej ten posłużył w 1211 
r.  za  wzór  ustrojowy  Złotoryi  na  Śląsku,  a  z  kolei  i  innym  miastom.  Natomiast  prawo 
magdeburskie, które za pośrednictwem Halle w Saksonii w formie obszernego pouczenia dotarło w 
1235 r. do Środy Śląskiej, stało się podstawą szeroko przyjętego w Polsce tzw. prawa średzkiego. 
Podobnie  prawo  magdeburskie,  zapożyczone  z  Magdeburga  przez  Chełmno,  było  podstawą  tzw. 
prawa chełmińskiego. Tylko niektóre nasze miasta, zwłaszcza na Pomorzu Zachodnim, korzystały 
z  innego  wzoru  ustrojowego,  a  mianowicie  Lubeki,  gdzie  wcześniej  niż  w  Magdeburgu,  bo  na 
samym początku XIII w., istniała już rada miejska. 

Tak zwane lokacje miast polskich na prawie niemieckim przebiegały etapami, a przywilej prawa 

miejskiego  często  zamykał  dłuższy  proces  osadniczy.  Tak  np.  w  Krakowie  jest  poświadczony 
sołtys w 1228 r., a przywilej lokacyjny krakowski pochodzi dopiero z 1257 r. 

W sumie lokowano u nas w ciągu XIII w. więcej niż 100 miast na prawie niemieckim, ale żadne 

z  nich  nie  powstało  na  „surowym  korzeniu”;  wszystkie  one  miały  wcześniejsze  zawiązki 
gospodarczego  życia  miejskiego.  Radę  miejską  do  swego  modelu  ustrojowego  wprowadził  jako 
jeden z pierwszych w Polsce Kraków na mocy przywileju w 1257 r. Nie miał jej jeszcze wówczas 
nawet Wrocław, choć Kraków zasadniczo na jego ustroju się wzorował. 
 

6.  Początki społeczeństwa stanowego 

 

Ważne przemiany dokonały się w XIII w. w strukturze społeczeństwa polskiego. Ich istotą był 

proces  niwelacji  różnic  w  grupach  społecznych  podporządkowanych  prawu  książęcemu  i 
równocześnie  wytwarzania  się  większych  grup  typu  stanowego.  Przez  pozyskiwanie  ogólnych 
przywilejów  grupy  te  coraz  bardziej  się  w  stosunku  do  siebie  zamykały,  a  uprzywilejowanie 
stawało niekiedy ponad różnicami majątkowymi, a nawet klasowymi. Najpierw wyodrębniło się w 
osobny stan już w pierwszej połowie XIII w. duchowieństwo, znacznie silniej niż ludność świecka 
poddane przepisom prawa kanonicznego. Dużą rolę w tym zakresie odegrały reformy arcybiskupa 
gnieźnieńskiego  Henryka  Kietlicza  (1199-1219).  Szeroki  immunitet  dóbr  kościelnych, 
wprowadzony  przez  Kietlicza  celibat  duchownych  i  wywalczona  przezeń  zasada  kanonicznego 
wyboru  biskupów  zamiast  monarszych  nominacji,  wreszcie  zdobycz  z  połowy  XIII  w.  w  postaci 
odrębnego  wewnątrzkościelnego  sądownictwa  duchownych  (z  wyjątkiem  spraw  o  dziedziczenie 
dóbr  ziemskich)  –  były  to  główne  przejawy  stanowej  odrębności  licznej  już  w  XIII  w.  grupy 
duchownych. 

Stan  szlachecki  zamknął  się  dopiero  w  XIV  w.,  ale  w  ciągu  stulecia  XIII,  a  nawet  wcześniej, 

wyrobiły się zwyczajowo rozmaite uprawnienia tej warstwy społecznej, które zwykło się nazywać 
prawem rycerskim. Należało doń pełne, a nie tylko użytkowe, prawo do posiadanej ziemi, wysoka 
kara za zabicie (główszczyzna) i za zranienie (nawiązka), tzw. dziesięcina swobodna, polegająca na 
wyborze instytucji kościelnej, na rzecz której miała ona być świadczona, przy tym nie połączona z 
obowiązkiem odwożenia jej do rąk odbiorcy; dalej wynagrodzenie pieniężne za służbę wojskową, 

background image

bardzo  często  immunitet,  a  zatem  wolność  od  ciężarów  prawa  książęcego  i  od  jurysdykcji 
urzędników książęcych. W XIII w. w warstwie rycerskiej widoczna jest jeszcze znaczna płynność. 
Obok  rycerzy  piastujących  urzędy,  do  warstwy  tej  należeli  –  stanowiąc  jej  trzon  –  liczni  bardzo 
rycerze  „zwykli”,  a  nadto  rycerze  „fikcyjni”,  tj.  spośród  sołtysów,  kmieci,  czy  w  ogóle  z 
pospólstwa. Ci ostatni byli bodaj marginesem tej warstwy i jeżeli nie udało się im ugruntować pod 
względem  majątkowym  swojej  rycerskiej  pozycji  społecznej,  spadali  do  warstwy  wieśniaczej  lub 
przechodzili  w  szeregi  mieszczaństwa.  Już  w  XIII  w.  warstwa  rycerska  otrzymała  pewne 
przywileje  ogólne  o  charakterze  stanowym.  Wiązały  się  one  z  jedną  tylko  dzielnicą,  były  zrazu 
bardzo  ogólnikowe,  ale  nie  różniły  się  jakościowo  od  przywilejów  późniejszych  i  stanowiły  bez 
wątpienia ich wstęp. A mianowicie Władysław Laskonogi, wstępując w 1228 r. na tron krakowski, 
na  wiecu  w  Cieni  zapewnił  panów  krakowskich,  że  ich  będzie  „szczerze  miłował  i  łaskawie 
popierał”,  a  przy  tym  „każdemu  dochowa  jego  prawa”.  Z  kolei  Wacław  II,  obejmując  dzielnicę 
krakowską w 1291 r., zapewnił tutejsze rycerstwo, że tylko miejscowymi panami będzie obsadzał 
urzędy  w  księstwie  i  że  będzie  rycerzom  według  zwyczaju  płacił  żołd;  zagwarantował 
nienaruszalność  nadań  i  dawniejszych  przywilejów,  przyrzekając  nadto,  iż  nie  nałoży  na  dobra 
warstwy  rycerskiej  nowych  podatków.  Co  do  urzędów  starego  typu,  wiadomo,  że  faktycznie 
obsadzał  je  Wacław  II  panami  krakowskimi,  ale  wprowadził  nowy  namiestniczy  urząd  starosty, 
który  stanął  ponad  godnościami  tradycyjnymi,  a  który  obsadzał  ludźmi  sobie  oddanymi,  spoza 
dzielnicy krakowskiej. 

Stan  mieszczański  tworzył  się  niejako  samorzutnie  w  wyniku  organizowania  gmin  miejskich. 

Przywileje lokacyjne określały stosunek prawny i fiskalny mieszczan do panującego, tzn. zwalniały 
ich od podległości sądom i urzędnikom państwowym, a gwarantowały odrębne sądownictwo prawa 
niemieckiego. 

Stan  włościański  wreszcie  tworzył  się  nie  przez  nadawanie  specjalnych  przywilejów,  ale  w 

wyniku wyodrębniania się innych stanów. Tylko we wsiach na prawie niemieckim można mówić o 
analogiach ze stanem mieszczańskim. 
 

7.  Przemiany w ustroju państwowym 

 

Państwo  polskie  w  XIII  w.  składało  się  w  zasadzie  z  wielu  od  siebie  wzajemnie  niezależnych 

państewek.  Zwierzchnia  władza  pryncepsa  przestała  praktycznie  istnieć  już  za  Kazimierza 
Sprawiedliwego,  mimo  teoretycznych  aspiracji  wielkoksiążęcych  tego  władcy.  Leszek  Biały 
podtrzymywał  często  tytuł  „księcia  Polski”,  ale  gdy  w  1207  r.  zabiegał  w  Stolicy  Apostolskiej  o 
autorytatywną konfirmację swojej, władzy, szło w rzeczywistości nie o uznanie jej pryncypackiego 
charakteru,  lecz  o  posiadanie  dzielnicy  krakowskiej.  O  pryncypackiej  władzy  wobec  seniorów 
dynastii, Mieszka Plątonogiego, Henryka Brodatego i Władysława Laskonogiego, nie mógł nawet 
marzyć. Jedyną realną jego pryncypacką dążnością była próba utrzymania zwierzchności Krakowa 
nad  Pomorzem  Gdańskim,  czemu  służyć  miały  dwie  pomorskie  wyprawy  Leszka  (1217  i  1227). 
Restytucję  pryncypatu  miały  natomiast  na  uwadze  zabiegi  Henryka  Brodatego  w  Stolicy 
Apostolskiej  o  potwierdzenie  zasady  sukcesyjnej  w  ujęciu  ustawy  Bolesława  Krzywoustego.  Ten 
sam  papież  Innocenty  III,  który  w  1207  r.  uznał  Kraków  za  władztwo  Leszka  Białego,  odnowił 
bullą  z  1210  r.  zasadę  senioratu.  Na  podstawie  tej  bulli  Mieszko  Plątonogi  zajął  na  krótko  przed 
swoją  śmiercią  (1211)  Kraków.  Była  to  jednak  demonstracja  polityczna,  akt  o  znaczeniu 
symbolicznym, bo w rzeczywistości władzy zwierzchniej nad pozostałymi książętami Mieszko nie 
osiągnął. Później pozostała już tylko tradycja związanej z Krakowem jedności politycznej Polski, a 
posiadanie Krakowa urastało do roli symbolu tej jedności. 

Rozbicie  dzielnicowe  Polski  sprzyjało  kurczeniu  się  zwierzchnich  praw  książęcych  (regaliów), 

będących  najistotniejszym  znamieniem  monarchii  wczesnofeudalnej.  Otrzymując  immunitety  i 
przywileje  nadawcze  możni  świeccy  i  duchowni  wchodzili  w  coraz  większym  stopniu  w  agendy 
monarsze.  Wraz  z  uszczuplaniem  się  praw  monarszych  rosło  znaczenie  możnych  w  państwie  i 

background image

społeczeństwie.  Zaczęli  nie  tylko  bezpośrednio  wpływać  na  księcia  poprzez  jego  najbliższych 
doradców,  ale  zdołali  sobie  wyrobić  niemal  stałą  reprezentację,  nadając  formę  instytucji 
państwowej starym słowiańskim, bodajże plemiennym jeszcze wiecom.  W XIII w. doszły one do 
rozkwitu, osiągając periodyczność fungowania, oraz określony zakres sądowych i ustawodawczych 
kompetencji. Orzekały np. w sprawach spornych, w których stroną był monarcha lub jego urzędnik, 
podejmowały decyzje w sprawach podatków, obsady urzędów itp. Wiecowi przewodniczył książę, 
a zasiadali w nim dostojnicy świeccy i duchowni, którym przysługiwał głos wiążący w uchwałach 
podejmowanych z reguły  jednomyślnie; tło wiecu stanowiło zgromadzone doraźnie rycerstwo lub 
nawet ludność wieśniacza, nadając cech jawności obradom, lub niekiedy spontanicznie reagując na 
ich przebieg. Tak wyrobiona reprezentacja nadawała księstwom polskim XIII w. cechę państewek 
stanowych. 

 

8.  Tron krakowski po śmierci Mieszka Starego 

 

Niedziedziczny – w myśl ustawy sukcesyjnej Krzywoustego – charakter dzielnicy krakowskiej 

wyrabiał przekonanie u jej możnowładztwa (któremu przewodził wówczas ród Gryfitów), że to ono 
jest  dysponentem  tronu  w  Krakowie.  Ujawniło  się  to  w  sposób  jaskrawy  po  śmierci  Mieszka 
Starego  (1202).  Mistrz  Wincenty  Kadłubek  informuje,  że  na  dwór  sandomierski  Leszka  Białego 
udała  się  wówczas  delegacja  panów  krakowskich  z  propozycją  objęcia  przezeń  Krakowa,  pod 
warunkiem  jednak,  że  oddali  swego  palatyna  Goworka.  Krakowianie,  a  zwłaszcza  ich  potężny 
przywódca, palatyn (wojewoda) krakowski Mikołaj Gryfita, obawiali się, że wraz z objęciem przez 
Leszka  tronu  krakowskiego  najwyższy  urząd  dworski  w  Krakowie  dostanie  się  w  ręce  Goworka; 
wychowawcy, opiekuna i faktycznego kierownika polityki Leszka. Oznaczałoby to kres znaczenia 
Gryfitów. Wiadomo, że Leszek tego warunku nie przyjął i że tron krakowski powierzono synowi 
Mieszka  Starego  Władysławowi  Laskonogiemu.  Ten  autokratyczny  książę  szybko  jednak  zraził 
sobie panów krakowskich, którzy podnieśli przeciw niemu bunt i wygnali go z Krakowa. Według 
jednych  badaczy  stało  się  to  po  kilkumiesięcznych  zaledwie  jego  krakowskich  rządach  jeszcze  w 
1202  r.,  według  innych  dopiero  około  1206  r.  Po  raz  drugi  poproszono  do  Krakowa  Leszka 
Białego, ale nie odnowiono starego warunku. Prawdopodobnie postawiono jednak nowy, warujący 
urząd  palatyna  krakowskiego  dla  panów  miejscowych,  bo  chociaż  Mikołaj  Gryfita  już  nie  żył, 
Goworek pojawia się nie na palacji, ale na kasztelami krakowskiej. Być może Leszek ów warunek 
obszedł  w  ten  sposób,  że  faktycznie  główną  rolę  na  jego  dworze  grał  nie  palatyn,  ale  kasztelan 
krakowski i że stąd pochodzi późniejsza, a zupełnie wyjątkowa, formalna już wyższość kasztelana 
krakowskiego nad palatynem. 

Leszek Biały w celu umocnienia swoich rządów w Krakowie wyjednał w 1207 r. specjalną bullę 

konfirmacyjną papieża Innocentego III, która te jego rządy aprobowała. Poszedł w związku z tym 
na ustępstwo względem emancypującego się wówczas spod władzy świeckiej Kościoła w Polsce i 
zgodził  się,  pierwszy  spośród  książąt  polskich,  na  kanoniczny  wybór  w  Krakowie  biskupa  (w 
miejsce  monarszej  nominacji).  Biskupem  tym  został  mistrz  Wincenty  Kadłubek.  Wspomniana 
wyżej bulla tegoż papieża z 1210 r., restytuująca na rzecz Mieszka Plątonogiego zasadę senioratu, 
stworzyła  tylko  drobny  epizod  krakowskich  rządów  tego  księcia.  Faktycznie  zaś  dzielnica 
krakowska przybierała charakter dziedzicznej w linii Leszka Białego. 
 

9.  Polityka ruska Leszka Białego 

 

Leszek Biały kontynuował politykę ruską swego ojca. Tuż po dojściu do pełnoletności (ok. 1199 

r.)  wziął  udział  w  wyprawie  panów  małopolskich  na  Ruś  Halicką,  gdzie  właśnie  zmarł  książę 
Włodzimierz. Polacy wprowadzili na tron halicki zaprzyjaźnionego jeszcze z dworem Kazimierza 
Sprawiedliwego księcia włodzimierskiego Romana Mścisławicza. Wnet jednak między Leszkiem a 
Romanem  doszło  do  konfliktu,  którego  tło  nie  jest  w  pełni  jasne.  W  1205  r.  Roman  wkroczył  z 

background image

dużym  wojskiem  w  granice  księstwa  sandomierskiego;  w  bitwie,  do  której  doszło  pod 
Zawichostem,  Rusini  zostali  pokonani,  a  Roman  poległ.  Wobec  małoletności  synów  Romana 
rozpoczął  się  długi  okres  walki  o  wpływy  na  Rusi  i  obsadę  tronu  halickiego.  Jako  pretendent  do 
halickiej  sukcesji  po  Romanie  wystąpił  król  węgierski  Andrzej  II,  formalnie  jako  opiekun  synów 
Romana;  przyjął  on  nadto  tytuł  króla  halickiego.  Wskutek  wyprawy  na  Ruś  Leszka  wspartego 
przez brata Konrada mazowieckiego doszło w 1206 r. do układu między stroną polską i węgierską. 
Podzielono  się  wpływami  w  ten  sposób,  że  księstwo  włodzimierskie  jako  władztwo 
Romanowiczów miało pozostać w strefie wpływów Leszka, a halickie, w którym tron objął książę 
perejasławski Jarosław, pozostało pod wpływem Andrzeja II. Po latach zmagań o wpływy na Rusi, 
przy corocznych wyprawach ruskich Leszka, doszło w 1214 r. w układzie zawartym na Spiszu do 
nowego kompromisu polsko-węgierskiego. Nieletni syn Andrzeja II, Koloman, miał zostać królem 
halickim i pojąć za żonę trzyletnią zaledwie córkę Leszka, Salomeę, W parę lat później układ ten 
formalnie wprowadzono w życie. Już jednak w 1221 r. Andrzej II wszedł w porozumienie z ruskim 
pretendentem  do  Halicza,  księciem  Nowogrodu  Mścisławem.  Obejmował  on  teraz  tron  halicki, 
swoim następcą czyniąc drugiego syna Andrzeja II, o tym samym co ojciec imieniu Leszek Biały 
poniósł  więc  porażkę  na  Rusi  Halickiej;  nie  zdołał  także  utrzymać  swego  wpływu  we 
Włodzimierzu. Jego nabytki terytorialne na Rusi okazały się również nietrwałe. Po Leszku Białym 
inicjatywę  w  polityce  ruskiej  przejął  jego  brat  Konrad,  a  później  sukcesorzy  Konrada  z  linii 
mazowieckiej. 

 

10.  Wojny domowe w Wielkopolsce 

 

Wielkopolska, którą po Mieszku Starym dziedziczył najstarszy jego syn Władysław Laskonogi, 

stała się w 1206 r. widownią ostrych konfliktów wewnętrznych. Ówczesny arcybiskup gnieźnieński 
Henryk  Kietlicz,  idąc  za  wskazaniami  papieża  Innocentego  III,  podjął  właśnie  walkę  o  reformę 
wewnątrzkościelną  oraz  o  emancypację  Kościoła  polskiego  spod  władzy  świeckiej.  Laskonogi 
mianował biskupa w Poznaniu; wywołało to prawdopodobnie sprzeciw arcybiskupa, który rzucił na 
księcia  klątwę.  Z  konfliktem  tym  nieprzypadkowo  zapewne  zbiegło  się  wystąpienie  bratanka 
Laskonogiego, Władysława Odonica, który zażądał nadania mu osobnej dzielnicy. Laskonogi obu 
swoich  przeciwników  wygnał  z  Wielkopolski.  Znaleźli  oni  oparcie  u  Henryka  Brodatego,  który 
wymógł  na  Laskonogim  ich  powrót  i  wydzielenie  Odonicowi  osobnego  księstwa  z  ośrodkiem  w 
Kaliszu. W 1216 r. Odonic uderzył na stryja i wyparł go z Poznania. Z pretensjami zaś do Kalisza 
wystąpił dawny protektor Odonica Henryk Brodaty. Ułatwiło to Laskonogiemu zupełne wygnanie 
bratanka  (1217),  który  znalazł  schronienie  na  Węgrzech.  Między  Brodatym  a  Laskonogim  stanął 
układ  w  Sądowlu  (1217),  na  mocy  którego  pierwszy  z  nich  zatrzymał  Kalisz,  a  drugi  uzyskał 
Ziemię Lubuską, pozostającą dotąd w związku państwowym ze Śląskiem. Gwarantem tego układu 
stała się Stolica Apostolska, do której coraz częściej zwracali się w podobnych sprawach książęta 
polscy. 

Odonic  nie  znalazł  poparcia  na  Węgrzech,  zyskał  natomiast  sprzymierzeńca  w  Świętopełku 

pomorskim,  którego  siostrę  pojął  za  żonę.  Działając  z  Pomorza  Gdańskiego,  oderwał  od 
Wielkopolski pas nadnotecki z grodami w Ujściu i Nakle i przyjął tytuł księcia ujskiego (1223). W 
1227  r.  między  Laskonogim  i  jego  bratankiem  rozpętała  się  wojna.  Prowadzona  ze  zmiennym 
szczęściem, zakończyła się w 1229 r. zupełnym wygnaniem Laskonogiego ż Wielkopolski. 
 

11.  Próby chrystianizacji Prus i sprowadzenie Krzyżaków do Polski 

 

Z  początkiem  XIII  w.  dojrzewała  w  Polsce,  zarówno  w  sferach  kościelnych,  jak  i  świeckich, 

myśl  chrystianizacji  wciąż  jeszcze  pogańskich  Prus.  Propagował  ją  opat  klasztoru  cystersów  w 
Łeknie w Wielkopolsce  Gotfryd, powołując się na bullę papieską z 1206  r. Właściwą działalność 
misyjną  rozpoczął  w  1209  r.  mnich  i  okresowo  opat  tegoż  klasztoru  Chrystian,  wraz  z  drugim 

background image

mnichem łekneńskim Filipem-Boguchwałem z wielkopolskiego rodu Pałuków. Ten ostatni poniósł 
śmierć  męczeńską,  zaś  Chrystian  przy  poparciu  materialnym  Mszczuja  pomorskiego,  Konrada 
mazowieckiego i Władysława Odonica osiągnął duże sukcesy. W 1216 r. uzyskał sakrę biskupią na 
teren  Prus,  przy  czym  biskupstwo  pruskie  podporządkowane  zostało  bezpośrednio  papiestwu. 
Istnieje  domysł  (T.  Manteuffel),  że  misji  Chrystiana  towarzyszył  plan  zorganizowania  państwa 
biskupiego w Prusach, którego zwierzchność należałaby również do papiestwa. 

Tymczasem  plan  chrystianizacji  Prus  był  jeszcze  daleki  od  realizacji.  W  związku  z 

podejmowaną  właśnie  w  1217  r.  krucjatą  do  Ziemi  Świętej  Stolica  Apostolska  nawoływała  do 
wyprawy krzyżowej przeciw Prusom. Sugerowała wstrzymanie wywozu do tego kraju niezbędnych 
mu artykułów jak sól, żelazo i broń. Wówczas Leszek Biały przeciwstawił projektowi papieskiemu 
własny,  niezwykle  na  owe  czasy  humanitarny  plan  zorganizowania  w  Prusach  emporium 
handlowego na te niezbędne artykuły, gdzie przy okazji transakcji handlowych głoszono by słowo 
boże.  Do  tego  jednak  nie  doszło  i  sam  Leszek  Biały  z  Henrykiem  Brodatym,  Konradem, 
Świętopełkiem pomorskim i episkopatem polskim podejmowali krucjaty do Prus (1222, 1223). Pod 
wpływem  zaś  Chrystiana  Konrad  mazowiecki  i  biskup  płocki  powołali  do  życia  zakon  rycerski  z 
siedzibą  w  Dobrzyniu,  który  miał  być  zbrojnym  ramieniem  biskupstwa  pruskiego.  Świętopełk 
włączył do chrystianizacji Prus osadzonych właśnie w Gdańsku dominikanów, a Konrad wszedł w 
porozumienie  z  Zakonem  Niemieckim  Marii  Panny,  tj.  z  Krzyżakami.  Wyparty  z  Jerozolimy, 
zakon  ten  znalazł  pole  działania  na  Węgrzech  wśród  pogańskich  Kumanów,  ale  stąd  został 
wydalony (1225) i – jak się wydawało – mógł być z powodzeniem użyty do chrystianizacji Prus. 

W wyniku porozumienia z Konradem mazowieckim, ale jeszcze przed właściwym przybyciem 

do Polski, wyjednali sobie Krzyżacy przywilej cesarza Fryderyka II, wystawiony w Rimini w 1226 
r.,  który  na  przyszłość  gwarantował  im  na  terenach  podbitych  status  państwowy,  z  jakiego 
korzystali  książęta  Rzeszy.  Konrad  mazowiecki  uposażył  ich  nadaniami  gruntowymi  w  ziemi 
chełmińskiej o charakterze wyłącznie prywatno-prawnym (1228, 1230). Natomiast już pod datą 30 
czerwca 1230 r. Krzyżacy sporządzili falsyfikat (tzw. przywilej kruszwicki), który posłużył im do 
uzurpacji  władzy  publicznej  w  obrębie  tej  ziemi.  Właściwą  działalność  rozpoczęli  w  1230  r.  w 
porozumieniu z Chrystianem. Szlak ich podbojów wiódł w dół Wisły, z kolei brzegiem morza ku 
wschodowi  i  stąd  wreszcie  w  głąb  Prus.  Gdy  Chrystian  w  latach  1233-1239  znajdował  się  w 
niewoli  pruskiej,  Krzyżacy  rozwinęli  żywą  działalność  w  Stolicy  Apostolskiej.  Jej  efektem  było 
pozyskanie inwestytury papieskiej na Prusy (1234), a z kolei zawiązanie stosunku lennego między 
wielkim  mistrzem  a  papieżem.  W  1235  r.  wchłonęli  Krzyżacy  w  obręb  własnej  organizacji 
zakonnej braci dobrzyńskich, a w dwa lata później także inflancki Zakon Kawalerów Mieczowych. 

Korzystając  z  poparcia  cesarstwa,  papiestwa  i  własnej  siły  militarnej  przystąpili  do  budowy 

państwa zakonnego. W Polsce nie dostrzeżono niebezpieczeństwa i chętnie udzielano im pomocy. 
Tylko Świętopełk pomorski podjął z nimi natychmiast samotną walkę. 
 

12.  Śmierć Leszka Białego i walka o tron krakowski 

 

We  wcześniejszym  okresie  swego  panowania  Leszek  Biały  działał  w  przymierzu  z  młodszymi 

Piastami,  Konradem  mazowieckim,  Władysławem  Odonicem,  a  nawet  i  Kazimierzem  opolsko-
raciborskim.  Byli  to  niejako  jego  naturalni  sprzymierzeńcy,  wobec  nie  wygasłych  jeszcze  prób 
restytuowania zasady senioratu. W 1217 r. zbliżył się do Henryka Brodatego, z którym spotkał się 
w  celu  omówienia  spraw  politycznych  na  zjeździe  w  Dankowie  na  terenie  ziemi  wieluńskiej. 
Wkrótce  Brodaty  zawarł  w  Sądowlu  układ  pokojowy  z  Laskonogim,  a  do  układu  tego  przyłączył 
się  prawdopodobnie  i  Leszek  Biały.  Tym  należy  tłumaczyć,  że  Brodaty  i  Leszek  pośpieszyli  w 
1227  r.  w  obronie  Laskonogiego,  a  przeciwko  Władysławowi  Odonicowi,  do  Wielkopolski.  Przy 
tej okazji Leszek zamierzał przywrócić zwierzchność Krakowa nad emancypującym się Pomorzem 
Gdańskim. Odonic mógł się natomiast już orientować, że zbliżenie między Laskonogim i Leszkiem 
zagrażało  jego  prawom  do  wielkopolskiej  sukcesji.  Kiedy  Laskonogi,  Brodaty,  Leszek  oraz 

background image

przybyły  również  do  Wielkopolski  Konrad  mazowiecki  spotkali  się  na  wiecu  w  Gąsawie, 
Świętopełk i Odonic dokonali zamachu, napadając na będących właśnie w łaźni książąt śląskiego i 
krakowskiego. Brodaty zbiegł ranny, a uciekający Leszek padł zabity pod Gąsawą w Marcinkowie. 
Śmierć Leszka Białego otwarła dłuższy okres zmagań o panowanie w Krakowie, bowiem syn jego 
Bolesław,  nazwany  później  Wstydliwym,  był  wówczas  zaledwie  półtorarocznym  dzieckiem. 
Panowie  krakowscy  chcieli,  podobnie  jak  po  śmierci  Kazimierza  Sprawiedliwego,  ustanowić 
regencję.  Miała  ją  sprawować  wdowa  po  Leszku  Grzymisława  z  wojewodą  i  biskupem 
krakowskim.  Stało  to  w  sprzeczności  z  układem  na  przeżycie,  między  Leszkiem  Białym  a 
Władysławem Laskonogim, zawartym może – jak przyjmują jedni – około daty zjazdu w Sądowlu, 
a może – jak domyślają się inni – tuż przed śmiercią Leszka, w czasie jego pomorskiej wyprawy. 
Uwikłany  w  wojnę  z  Odonicem,  nie  mógł  Laskonogi  dochodzić  swoich  praw  do  Krakowa,  z 
pretensjami  natomiast  do  sukcesji  po  Leszku,  lub  przynajmniej  do  rządów  opiekuńczych  w 
dzielnicy  krakowskiej,  wystąpił  brat  Leszka  Konrad  mazowiecki.  Dopiero  wobec  tej  groźby 
poproszono w 1228 r. do Krakowa Laskonogiego. Ten dokonując formalnej adopcji Wstydliwego, 
uczynił go swoim sukcesorem zarówno w małopolskiej, jak i w wielkopolskiej dzielnicy (przeciw 
Odonicowi),  a  panom  krakowskim  udzielił  (przywilej  w  Cieni,  por.  wyżej)  gwarancji  typu 
stanowego. 

Sytuacja  Laskonogiego  była  jednak  coraz  trudniejsza;  musiał  najpierw  opuścić  Małopolskę,  a 

później też Wielkopolskę (1229). W porozumieniu z nim i w jego imieniu do Krakowa wkroczył 
Henryk Brodaty. Doszło do starć zbrojnych z Konradem, który zajął ziemię łęczycko-sieradzką, a 
także  północną  część  niewątpliwej  ojcowizny  Wstydliwego,  tj.  ziemi  sandomierskiej.  Brodaty 
dostał  się  nawet  do  niewoli  Konrada.  Laskonogi  próbował  w  1230  r.,  przy  pomocy  Henryka 
Brodatego,  odzyskać  swoją  dzielnicę,  ale  rok  później  zmarł  na  wygnaniu  w  Raciborzu.  W 
testamencie  uczynił  swoim  sukcesorem,  zarówno  w  Krakowie,  jak  i  w  Wielkopolsce,  Henryka 
Brodatego. Ten zaspokoił częściowo pretensje Konrada mazowieckiego, rezygnując na jego rzecz z 
ziemi  łęczycko-sieradzkiej,  która  weszła  odtąd  (1232)  w  trwały  związek  z  dzielnicą  kujawsko-
mazowiecką. 
 

13.  Monarchia Henryków śląskich 

 

Wraz z objęciem rządów w Krakowie ugruntował Henryk Brodaty swoją opiekuńczą władzę nad 

sandomierską  dzielnicą  nieletniego  Bolesława  Wstydliwego.  Już  wcześniej  sprawował  rządy 
opiekuńcze w dzielnicy opolsko-raciborskiej, która stanowiła pomost między Śląskiem właściwym 
a  Krakowem.  Do  opanowania  pozostała  dzielnica  wielkopolska.  Okazja  nadarzyła  się  w  1233  r., 
gdy  rycerstwo  wielkopolskie  podniosło  bunt  przeciwko  Władysławowi  Odonicowi  z  powodu 
nadmiernego  uprzywilejowania  przezeń  Kościoła  w  Wielkopolsce.  Brodaty  podjął  zbrojną 
wyprawę  przeciwko  Odonicowi,  ale  nie  zdołał  przełamać  jego  oporu  i  musiał  z  Wielkopolski 
zrezygnować.  Opanował  ją  aż  po  Wartę  w  roku  następnym,  a  Odonic  uznał  tę  jego  zdobycz. 
Późniejsze próby jej rewindykacji nie powiodły się. 

Brodaty  oddał  namiestnictwo  w  Wielkopolsce  synowi  Henrykowi  Pobożnemu  i  zamierzał 

uzyskać  dlań  w  przyszłości  koronę  królewską.  Starania  te  rozpoczął  –  jak  się  wydaje  –  w 
porozumieniu  z  cesarzem  Fryderykiem  II.  W  rządach  wewnętrznych  okazał  się  nieustępliwy  w 
stosunku  do  dążności  emancypacyjnych  Kościoła.  Pod  koniec  swego  życia  zamienił  rządy 
opiekuńcze  w  księstwie  opolsko-raciborskim  na  władztwo  bezpośrednie,  przenosząc  wdowę  po 
Kazimierzu  i  jej  dzieci  do  Kalisza.  Henryk  Brodaty  zmarł  w  1238  r.,  a  władzę  w  rozległym  jego 
państwie  objął  Henryk  Pobożny.  Mimo  że  do  lat  sprawnych  doszedł  już  wówczas  Bolesław 
Wstydliwy,  władztwo  Henryka  Pobożnego  nie  zostało  uszczuplone  i  jego  opiekuńcze  rządy  w 
księstwie sandomierskim praktycznie nie ustały. Przyjmowano, że Henryk rozszerzył nadto swoje 
posiadłości w Wielkopolsce, a mianowicie że w 1239 r. wygnał z gnieźnieńskiej dzielnicy Odonica, 
który  zmuszony  był  osiąść  w  swoim  dawnym  władztwie  na  Ujściu,  gdzie  w  tym  samym  jeszcze 

background image

roku zakończył życie. Pogląd ten jednak został świeżo zakwestionowany (B. Zientara). 

Henryk Pobożny oddalił się od linii politycznej swego ojca, bo poszedł na ustępstwa w stosunku 

do  Kościoła  wewnątrz  państwa,  a  w  polityce  zewnętrznej  szukał  oparcia  w  skłóconym  z 
cesarstwem  papiestwie,  pragnąc  zapewne  w  ten  sposób  wprowadzić  w  czyn  ojcowską  myśl  o 
koronie królewskiej. 
 

14.  Pierwszy najazd tatarski i jego następstwa 

 

Świetnie  poczęte  dzieło  zjednoczeniowe  Henryków  śląskich  okazało  się  nietrwałe.  Zmiótł  je 

najazd mongolskich ludów stepowych zwanych na Zachodzie Tatarami.  Ludy te przeszły  właśnie 
ważny etap rozkładu wspólnot rodowych i tworzenia się państewek plemiennych. Jedno z plemion, 
na  którego  czele  stał  chan  Temudżyn,  w  drodze  jak  gdyby  wewnętrznego  podboju  dokonało 
zjednoczenia Mongołów. Temudżyn przyjął tytuł wielkiego chana czyli Czyngis-chana i rozpoczął 
dalsze  podboje,  przesuwając  się  w  kierunku  Chin,  Indii,  Chorezmu.  Utworzone  w  wyniku 
podbojów imperium mongolskie starło się w 1223 r. w bitwie nad Kalką u ujścia Donu z książętami 
ruskimi,  którzy  ponieśli  dotkliwą  klęskę.  Już  po śmierci  Czyngis-chana  (1226)  podbili  Tatarzy  w 
latach  1237-1240  Ruś,  a  w  1241  r.  podjęli  w  ślad  za  zbiegłymi  na  Węgry  Połowcami  wyprawę 
zbrojną  do  Europy  środkowej.  Jedna  część  wojsk  mongolskich  pociągnęła  przez  Siedmiogród  na 
Węgry,  a  druga  na  Polskę.  Próba  stawienia  czoła  Tatarom  przez  rycerstwo  małopolskie  pod 
Chmielnikiem i Turskiem zakończyła się klęską Polaków. Siły zbrojne z całego swego rozległego 
władztwa,  wsparte  przez  joanitów,  templariuszy,  Krzyżaków  śląskich  i  ludność  wieśniaczą,  które 
zgromadził Henryk Pobożny zostały rozbite, a on sam – jak wykazują nowsze badania – dostał się 
do niewoli tatarskiej i następnie stracony. Wyprawa zaś tatarska skierowała się teraz ku Morawom, 
aby  stamtąd  przejść  na  Węgry  i  połączyć  się  z  resztą  sił  tatarskich.  Pierwszy  najazd  tatarski  miał 
daleko  idące  następstwa  polityczne.  Rozpadło  się  państwo  Henryków  śląskich.  Kraków  zajął 
Konrad  mazowiecki.  W  Sandomierzu  –  jak  wolno  się  domyślać  –  usamodzielnił  się  Bolesław 
Wstydliwy, choć stryj na pewno krępował jego inicjatywę polityczną. Do Wielkopolski powrócili 
synowie Władysława Odonica. W Kaliszu została księżna Wiola, wdowa po Kazimierzu opolskim, 
z  młodszym  synem  Władysławem;  starszy  jej  syn  Mieszko  jeszcze  za  życia  Henryka  Pobożnego 
powrócił do Opola. W 1244 r. zostali oni przez synów Odonica wyparci z Wielkopolski. Na Śląsku 
właściwym  rządy  objął  (1242)  Bolesław  Rogatka  syn  Henryka  Pobożnego.  W  nowej  sytuacji 
politycznej idea zjednoczenia Polski musiała się oddalić na wiele lat. 
 

15.  Małopolska pod rządami Bolesława Wstydliwego 

 

Rządy  krakowskie  Konrada  mazowieckiego  trwały  do  1243  r.,  kiedy  to  książę  ten  został  z 

Krakowa  wypędzony  i  pokonany  w  bitwie  pod  Suchodołem.  Na  opuszczony  tron  wprowadzono 
Bolesława  Wstydliwego.  Główną  rolę  w  tym  epizodzie  dziejowym  odegrał  znowu  przedstawiciel 
potężnego  rodu  Gryfitów,  wojewoda  krakowski  Klemens  z  Ruszczy,  co  z  uznaniem  podkreślał 
wiele  lat  później  sam  Bolesław  Wstydliwy.  Próby  odzyskania  Krakowa  przez  Konrada  nie 
powiodły się, z jego zaś synami ułożył Bolesław poprawne stosunki. 

Znaczenie  Małopolski  wzrosło  dzięki  odkryciu  soli  kamiennej  (1251);  wcześniej  bowiem 

eksploatowano  tylko  solankę.  Bolesław  Wstydliwy  przeprowadził  poważną  reformę  salin,  dzięki 
której stały się one dochodowym przedsiębiorstwem monarszym. 

W  stosunkach  wewnętrznych  zaznaczała  się  daleko  idąca  i  skuteczna  dążność  emancypacyjna 

Kościoła,  która  znalazła  wyraz  w  rozległych  przywilejach  immunitetowych.  Ale  doszło  też  do 
sporu  księcia  z  biskupem  Pawłem  z  Przemankowa  (1273).  Dużą  rolę  odgrywał  tu  w  życiu 
państwowym wiec. 

W  toczącym  się  od  1246  r.  sporze  czesko-węgierskim  o  spadek  po  austriackich  Babenbergach 

Bolesław  Wstydliwy  (za  nim  Bolesław  Pobożny  i  Leszek  Czarny)  zaangażował  się  po  stronie 

background image

Węgier.  Zaważyło  tu  zapewne  jego  małżeństwo  z  córką  Beli  IV  węgierskiego,  jak  również 
małżeństwo  siostry  Bolesława  Salomei  z  bratem  Beli  Kolomanem.  Ponieważ  równocześnie 
książęta śląscy poparli Czechy, Bolesław Wstydliwy podejmował dywersyjne, niszczące wyprawy 
na  Śląsk.  Natomiast  Władysław  książę  opolski  wyprawił  się  w  1273  r.  na  Kraków.  W  drodze 
powrotnej  został  wprawdzie  pobity  pod  Bogucinem,  ale  Bolesław  zrzekł  się  na  jego  rzecz 
zachodniej części ziemi krakowskiej, tak że granica księstwa opolsko-raciborskiego przesunęła się 
wówczas pod sam Kraków. W tym czasie Bolesław odstąpił od sojuszu z Węgrami, a w 1278 r. w 
wielkiej  rozprawie  czesko-habsburskiej  (bitwa  pod  Dűrnkrut)  wysłał  nawet  Czechom  posiłki. 
Angażował  się  nadto  Bolesław  w  kościelny  program  chrystianizacji  Jaćwieży  i  Rusi  (biskupstwo 
łukowskie), bez większych jednak sukcesów. Przed śmiercią (1279) na następcę swego desygnował 
księcia sieradzko-łęczyckiego Leszka Czarnego, co potwierdziła nadto elekcja możnych. 
 

16.  Postępy rozbicia dzielnicowego na Śląsku 

 

Samodzielne  rządy  śląskie  Bolesława  Rogatki  trwały  niespełna  sześć  lat,  kiedy  do  udziału  we 

władzy  musiał  dopuścić  młodszego  brata  Henryka  III,  a  z  kolei  wydzielić  mu  osobne  księstwo 
(1248). Była nim zrazu zachodnia część Śląska, gdy wschodnią z Wrocławiem zatrzymał Bolesław 
dla  siebie.  W  parę  miesięcy  później  bracia  zamienili  między  sobą  dzielnice.  Tymczasem  z 
roszczeniami do władzy wystąpił następny brat Konrad, który porzucił karierę duchowną. Bolesław 
przyjął go do współrządów swojej dzielnicy, ale wnet pod naciskiem Przemyśla I wielkopolskiego 
wydzielił mu księstwo głogowskie. Równocześnie kolejny brat Rogatki, Władysław, dopuszczony 
został do współrządów w księstwie wrocławskim Henryka III. Tu do dalszego podziału nie doszło, 
bo  Władysław  przebywał  na  dworze  praskim,  gdzie  z  czasem  został  kanclerzem;  później  był 
biskupem passawskim i arcybiskupem salzburskim. Ten stan utrzymał się także po śmierci Henryka 
III  (1266),  kiedy  z  kolei  jego  syn  Henryk  IV  Probus  pozostawał  formalnie  we  współrządach  z 
Władysławem. Dopiero śmierć Henryka IV (1290) pociągnęła za sobą istotne zmiany terytorialne 
tej dzielnicy. Natomiast księstwo legnickie Bolesława Rogatki rozpadło się po śmierci tegoż (1278) 
na właściwe legnickie oraz na jaworskie. Z księstwa głogowskiego po śmierci Konrada (1273 lub 
1274)  wydzieliło  się  osobne  państewko  ścinawsko-szprotawskie.  Przyłączył  je  z  powrotem  do 
księstwa głogowskiego w 1289 r. Henryk I głogowski. Dzielnica opolsko-raciborska utrzymała się 
w  całości  aż  do  śmierci  księcia  Władysława  (1281),  po  czym  rozpadła  się  na  cztery  księstwa: 
opolskie, raciborskie, cieszyńskie i bytomskie. 

W omawianym tu okresie Śląsk wykazywał orientację proczeską, którą ułatwiło pokrewieństwo 

(po  matce)  synów  Pobożnego  z  Przemyślidami.  W  sporze  Czech  z  Węgrami,  o  spadek  po 
Babenbergach  a  następnie  z  Habsburgami,  książęta  śląscy  popierali  stronę  czeską.  Konsekwencją 
tej  polityki  był  dokonany  przez  Henryka  IV  Probusa  zapis  –  wprawdzie  później  odwołany  – 
księstwa wrocławskiego na rzecz Przemyślidów. 

Postępujące  rozbicie  dzielnicowe  Śląska  miało  swoje  fatalne  następstwa.  Konflikty  zbrojne 

Bolesława  Rogatki  z  Henrykiem  III  zmuszały  obie  strony  do  szukania  pomocy  na  zewnątrz, 
niekiedy  kosztem  zrzeczeń  terytorialnych.  Tak  więc  Henryk  III  zastawił  margrabiemu 
miśnieńskiemu  pograniczny  gród  Szydłów,  który  szczęśliwie  na  stałe  od  Śląska  nie  odpadł,  zaś 
Bolesław  Rogatka  oddał  w  1249  r.  za  cenę  obiecanej  pomocy  połowę  potężnego  grodu  Lubusza 
arcybiskupstwu  magdeburskiemu,  a  drugą  –  Marchii  Brandenburskiej.  Nie  zdołał  ich  wykupić,  a 
połączona  następnie  w  rękach  brandenburskich  (1252),  stała  się  Ziemia  Lubuska  zawiązkiem  tak 
groźnej  dla  Polski  Nowej  Marchii.  W  stosunkach  wewnętrznych  książęta  śląscy  odznaczali  się 
nieustępliwością wobec roszczeń Kościoła, co wiodło do częstych sporów. Najostrzejszy przebieg 
miał  spór  Henryka  IV  Probusa  z  biskupem  wrocławskim  Tomaszem  II  w  latach  1274-1287. 
Przybrał  on  charakter  wojny  domowej  i  wstrząsnął  całym  księstwem  wrocławskim.  W  miastach 
śląskich  tego  okresu  zaznaczył  się  wzrost  znaczenia  żywiołu  niemieckiego,  który  z  jednej  strony 
stał się czynnikiem aktywizującym tę dzielnicę pod względem gospodarczym, ale z drugiej parł do 

background image

rozluźnienia  jej  związku  z  pozostałymi  dzielnicami  Polski  na  korzyść  bujnie  rozwijających  się 
wówczas Czech, ku którym wyraźnie ciążył. 
 

17.  Wielkopolska pod rządami synów Władysława Odonica 

 

Przemysł  I  i  Bolesław  Pobożny  rządzili  najpierw  przez  wiele  lat  Wielkopolską  wspólnie.  Z 

czasem  przeważyła  dążność  do  podziału  Odonicowej  spuścizny.  Trzykrotnie  dzielili  ją  bracia 
między  siebie  {1247,  1249  i  1253).  Ostatecznie  za  trzecim  razem  Przemysł  uzyskał  część 
zachodnią z ośrodkiem w Poznaniu, a Bolesław część wschodnią z Gnieznem i Kaliszem. Podział 
ten – choć krótkotrwały – zaciążył na 

t

 późniejszym podziale administracyjnym Wielkopolski. Już 

w  1257  r.  zmarł  Przemysł,  dzięki  czemu  cała  Wielkopolska  znalazła  się  pod  władzą  Bolesława 
Pobożnego. Dopiero na parę lat przed swoją śmiercią oddał Bolesław Pobożny dzielnicę poznańską 
Przemysłowi  II,  pogrobowemu  synowi  Przemyślą  I;  gdy  zaś  zmarł  w  1279  r.,  całą  Wielkopolską 
zawładnął z kolei Przemysł II. 

Na  czoło  spraw  politycznych  drugiej  połowy  XIII  w.  wysunęła  się  w  dzielnicy  wielkopolskiej 

sprawa  obrony  kresów  zachodnich,  ściślej  pogranicznych  grodów  Drezdenka  i  Santoka,  przed 
zaborczością  tzw.  Nowej  Marchii  brandenburskiej,  która  właśnie  wciskała  się  między 
Wielkopolskę i Pomorze Zachodnie coraz głębiej sięgającym klinem. Brandenburczycy opanowali 
zrazu  przejściowo  w  1265  lub  1266  r.  Santok,  a  w  1270  r.  zawładnęli  już  obydwoma  grodami. 
Zdołali  nadto  zhołdować  władcę  pomorskiego  Mszczuja  II.  Bolesław  Pobożny  wraz  z 
młodocianym  bratankiem  Przemysłem  II  podjął  akcję  rewindykacyjną,  w  której  próbował 
przymierza z Mszczujem. Gdy jednak Mszczuj nie dotrzymał przyrzeczeń, Bolesław zbliżył się do 
Barnima zachodniopomorskiego. W efekcie kilkuletnich zmagań strona polska odzyskała w 1272 r. 
Drezdenko, a z kolei w 1278 r. Santok. 

Na  czoło  zagadnień  politycznych  Wielkopolski  w  omawianej  epoce  wysuwają  się  stosunki  z 

dzielnicą  kujawską.  Książę  Kazimierz  kujawsko-łęczycko-sieradzki,  który  pojął  za  żonę  córkę 
Henryka Pobożnego, otrzymał wraz z nią kasztelanię lądzką w Wielkopolsce. Po dojściu do władzy 
w  dzielnicy  wielkopolskiej  synów  Odonica,  Bolesław  Pobożny  uzyskał  jej  gnieźnieńską  część  i 
natychmiast podjął próbę rewindykacji Lądu (1247, 1258). 

Zdobył go ostatecznie w 1261 r. W 1268 r. rycerstwo inowrocławskiej części Kujaw podniosło 

bunt przeciwko swemu księciu Ziemomysłowi z powodu nadmiernego faworyzowania Niemców i 
wezwało Bolesława Pobożne aby objął wspomnianą część Kujaw we władanie. Bolesław panował 
przynajmniej  trzy  lata,  po  czym  zwrócił  ją  Ziemomysłowi,  dla  siebie  trzymując  kasztelanię 
kruszwicką. 

W  drugiej  połowie  XIII  w.  w  Wielkopolsce  żywo  rozwijały  się  miasta,  a  niektóre  z  nich;  jak 

zwłaszcza Poznań, Kalisz, Pyzdry i Gniezno, doszły nawet do dużego znaczenia. 
 

18.  Podziały polityczne w dzielnicy kujawsko-mazowieckiej 

 

Jeszcze za życia Konrada mazowieckiego zarysował się podział je księstwa na część kujawską, 

którą  oddał  w  1233  r.  pod  władzę  swego  syna  Kazimierza,  oraz  mazowiecką,  w  której  władzę 
powierzył  drugiemu  synowi  Bolesławowi.  Świeżo  oderwaną  przez  siebie  od  Krakowa  ziemię 
łęczycko-sieradzką przyłączył Konrad najpierw do terytorium Bolesława, a następnie w związku z 
oddaniem na rzecz synów Kujaw i Mazowsza są osiadł w nowo nabytej dzielnicy, przypuszczalnie 
po to, aby być bliżej Krakowa. W 1247 r., gdy Konrad zmarł, ziemia łęczycko-sieradzka połączyła 
się  z  Kujawami.  Mazowsze  zaś  po  rychłej  śmierci  Bolesława  (1248)  przeszło  we  władanie  jego 
brata Ziemowita, właściwego protoplastę mazowieckiej linii Piastów, od 1247 r. księcia czerskiego. 
Po śmierci Ziemowita w 1262 r. Mazowsze  rozpadło się na dzielnicę  płocką jego syna Bolesława 
II, oraz czerską – drugiego syna Konrada. W 1294 r., po śmierci Konrada  zostało  scalone i pod 
jedną władzą  przetrwało do 1313 r. Zupełnie   inne   były   koleje   dzielnicy   kujawsko-łęczycko-

background image

sieradzkiej.  Jeszcze  za  życia  Kazimierza    najstarszy  jego  syn  Leszek  Czarny  otrzymał  Łęczycę  i 
Sieradz  (1260).  Po  śmierci  zaś  Kazimierza  (1267)  Kujawy  objął  drugi  jego  syn  Ziemomysł. 
Wreszcie  po  dojściu  do  lat  sprawnych  pozostałych  trzech  synów  Kazimierza,  tj.  Władysława 
Łokietka,  Kazimierza  II  i  Ziemowita,  ten  ostatni  najmłodszy,  osiadł  w  Dobrzyniu,  a  Łokietek  z 
Kazimierzem dzielili rządy na Kujawach brzeskich i w Łęczycy; nadto po śmierci Leszka Czarnego 
Łokietek  objął  Sieradz.  Kujawy  Inowrocławskie  Ziemomysła  miały  z  kolei  trzech  sukcesorów,  a 
księstwo dobrzyński Ziemowita – aż czterech. 

Jeszcze  za  życia  Konrada  mazowieckiego  jego  dzielnica  stanęła  wota  problemu  najazdów 

jaćwięskich.  Aby  się  przed  nimi  zabezpieczyć,  Konrad  osadził  część  rycerzy  dobrzyńskich,  tych, 
którzy  nie  połączyli  się  z  Krzyża  karni,  w  Drohiczynie  (1237).  Musiał  zatem  posiadać  ów  gród 
leżący  już  poza  Mazowszem,  ku  któremu  kierowało  się  mazowieckie  osadnictwo.  Dobrzyńcy 
napadów  jaćwięskich  nie  powstrzymali,  a  działalność  ich  wnet  wygasła.  Około  połowy  XIII  w. 
Drohiczyn  już  od  Mazowsza  odpadł.  Najazdy  Jaćwięgów  ciągnęły  się  jeszcze  przez  kilkadziesiąt 
lat,  a  jeden  z  ostatnich  (1282)  sięgnął  aż  do  Małopolski.  Równocześnie  książęta  mazowieccy 
utrzymywali  niemal  nieprzerwanie  przyjazne  stosunki  z  Rusią.  Kujawy  stanęły  wobec  takich 
problemów,  jak  spór  o  Ląd,  kujawskie  rządy  Bolesława  Pobożnego,  sąsiedztwo  krzyżackie  i 
pomorskie.  Niebezpieczeństwa  od  strony  Krzyżaków  jeszcze  tu  nie  dostrzegano,  co  więcej  – 
udzielano im czynnego poparcia w walkach zbrojnych z Pomorzem Gdańskim. 

Na  Kujawach,  a  także  na  Mazowszu,  rozległe  przywileje  immunitetowe  osiągnął  Kościół. 

Mniejszą rolę niż w innych dzielnicach odgrywało tu osadnictwo na prawie niemieckim; nie tknęło 
ono jeszcze niemal w omawianym okresie Mazowsza. 
 

19.  Ku zjednoczeniu Polski 

 

Przemiany  gospodarczo-społeczne  Polski  XIII  w.  stworzyły  warunki,  w  których  zjednoczenie 

Polski  stało  się  koniecznością.  Rozwój  gospodarki  towarowo-pieniężnej  tworzył  więzi 
ekonomiczne o charakterze wczesnych rynków lokalnych, ale również i więzi handlowe o szerszym 
zasięgu,  wykraczające  poza  granice  pojedynczych  księstw  i  wymagające  opieki  władzy 
państwowej,  jakiej  nie  mogły  zagwarantować  drobne,  często  skłócone  między  sobą  organizmy 
polityczne.  Jeżeli  nawet  poszczególne  miasta  Polski  ciążyły  w  drugiej  połowie  XIII  w.  czy  to  ku 
Czechom,  czy  to  ogólnie  ku  niemczyźnie,  to  rozwój  życia  miejskiego  tej  epoki  i  tak  stanowił 
obiektywny  czynnik  zjednoczenia  Polski.  Dalej  rycerstwo,  które  wyrobiło  sobie  już  dość  szeroki 
zakres uprawnień typu stanowego, stawało się ponaddzielnicową solidarną siłą społeczną. Było ono 
zainteresowane W takiej władzy publicznej, która na gruncie wyrobionych już praw tej grupy spo-
łecznej strzegłaby jej interesów przed przerostem znaczenia możnych i roszczeniami Kościoła. Ale 
i możnowładztwo, dawniej główna siła rozkładowa jedności politycznej Polski, odgrywać zaczęło 
inną  rolę.  Tworzyło  teraz  stronnictwa  o  zróżnicowanych  tendencjach,  popierające  nierzadko 
przedsięwzięcia  zjednoczeniowe.  Wreszcie  bardzo  ważną  rolę  w  procesie  zjednoczenia  ziem 
polskich  odegrał  Kościół.  Stanowił  on  wciąż  jedną  prowincję  kościelną,  a  zatem  organizację 
wiążącą  w  całość  wszystkie  dzielnice.  Podział  zaś  na  diecezje  nie  pokrywał  się  z  podziałami 
politycznymi,  co  niewątpliwie  utrudniało  pracę  duszpasterską.  Jeszcze  większe  niedogodności 
odczuwała kościelna administracja gospodarcza. Dobra bowiem jednego biskupstwa i jego kapituły 
znajdowały się często na obszarze kilku, nie zawsze zgodnych między sobą władców. Waśnie zaś 
polityczne  często  dawały  się  we  znaki  posiadłościom  kościelnym.  Tak  np.  wiadomo,  że  najazd 
Świętopełka pomorskiego na Kujawy z 1238 r. odczuło bardzo dotkliwie biskupstwo włocławskie. 
Podobnie dobra biskupstwa wrocławskiego poważnie ucierpiały w 1271 r. wskutek dywersyjnych 
napadów na Śląsk Bolesława Wstydliwego przy poparciu Leszka Czarnego, Bolesława Pobożnego 
i  Konrada  czerskiego.  O  żywotności  ideologii  zjednoczeniowej  w  łonie  Kościoła  polskiego 
świadczy legenda o św. Stanisławie, a mianowicie jej wątek o zrośnięciu się członków świętego, co 
miało  zapowiadać  połączenie  się  w  jedną  całość  rozbitej  politycznie  Polski.  Nie  bez  racji 

background image

arcybiskup Jakub Świnka był gorącym rzecznikiem zjednoczenia. 

Ruchowi  zjednoczeniowemu  towarzyszyło  rozbudzenie  w  całym  niemal  społeczeństwie 

świadomości  narodowej.  Miało  ono  za  podstawę  ponaddzielnicowe  więzi  ekonomiczne,  a  za 
katalizator  napływ  obcych  językowo  i  obyczajowo  osadników  lub  rycerzy  niemieckich; 
oddziaływało  na  ideologię  zjednoczeniową,  ale  i  wtórnie  wzmagało  się  na  fali  zjednoczeniowego 
procesu. 

Bardzo  istotnym  wreszcie  czynnikiem  tego  procesu  była  sama  dynastia  piastowska,  która 

przechowała  silne  poczucie  więzi  rodzinnej  i  –  mając  być  może  oparcie  w  ówczesnym  prawie 
prywatnym  –  przeświadczeni  o  niepozbywalności  dóbr  poza  krąg  rodzinny,  jak  gdyby  i  tutaj 
obowiązywało prawo bliższości krewnych do nabywania posiadłości w obrębi rodziny, połączone z 
tzw.  prawem  retraktu  w  wypadku  pominięcia  bliższych.  Jeszcze  np.  Henryk  IV  Probus,  który  za 
młodu sukcesję swego księstwa najprawdopodobniej przekazał Przemyślidom, pod koniec życia z 
odnośnych zobowiązań się wycofał na rzecz krewniaka śląskiego. Przemysł II wielkopolski przelał 
wprawdzie w 1291 r. na Wacława II czeskiego swoje prawa do ziemi krakowskiej, ale uczynił to w 
sytuacji przymusowej. W XIV w. to poczucie już się zatracało, jak świadczy o tym choćby fakt że 
Henryk VI wrocławski zapisał swoją sukcesję Luksemburgom. 
 

20.  Książęta polscy wobec idei zjednoczenia Polski u schyłku XIII w. 

 

Od dawna domyślano się, ze około 1287 r. czterej książęta polscy a mianowicie Leszek Czarny, 

Henryk  IV  Probus,  Przemysł  II  i  Henryk  głogowski,  zawarli  porozumienie  co  do  kolejnej 
wzajemnej  sukcesji  dzielnicy  krakowskiej,  czy  może  również  ich  dzielnic  dziedzicznych.  Pogląd 
ten, oparty jedynie na wnikliwej analizie następstwa wypadków, został zakwestionowany, ale sama 
konsekwentna  dążność  naszych  książąt  ze  schyłku  XIII  w.  do  scalania  ziem  polskich  nie  może 
ulegać wątpliwości. 

W  1288  r.  zmarł  bezpotomnie  po  dziewięcioletnich  rządach  w  Krakowie  Leszek  Czarny. 

Rycerstwo  dzielnicy  małopolskiej  powołało  na  jego  następcę  Bolesława,  księcia  płockiego. 
Tymczasem  kasztelan  krakowski  Sułko  oddał  stolicę  księstwa  Henrykowi  IV  Probusowi,  który 
znalazł tu oparci szczególnie w mieszczaństwie. Z początkiem roku następnego, gdy Probus bawił 
już  na  Śląsku,  ruszyła  do  Krakowa  wyprawa  posiłkowa,  prowadzona  przez  książęta:  Przemka 
szprotawskiego,  Bolka  opolskiego  i  Henryka  legnickiego.  W  drodze  powrotnej  książęta  ci  zostali 
pobici pod Siewierzem przez pretendenta mazowieckiego Bolesława płockiego, jego brat Konrada 
oraz Władysława Łokietka. Przemko zginął na polu bitwy, a Bolko dostał się do niewoli. Kraków 
zajął Łokietek, któremu Bolesław płocki przekazał swoje prawa do spuścizny po Leszku Czarnym. 
W  nowej  wyprawie  (1289)  Henryk  IV  bez  trudu  zawładnął  Krakowem,  zaś  Łokietek  zatrzymał 
ziemię  sandomierską.  Teraz  podjął  Henryk  starania  o  koronę  królewską,  w  trakcie  których  zginął 
otruty  (1290).  W  sporządzonym  tuż  przed  śmiercią  testamencie  przekazał  dzielnicę  krakowską 
Przemysłowi  II  wielkopolskiemu,  a  własne  księstwo  wrocławskie  Henrykowi  głogowskiemu. 
Ewentualne  roszczenia  Przemyślidów  miała  zaspokoić  oddana  im  ostatnią  wolą  Probusa  ziemia 
kłodzka. Przemysł zajął Kraków bez trudu, natomiast sprawa głogowskiej sukcesji we Wrocławiu 
natrafiła na opór Henryka z linii legnickiej, za którym opowiedzieli się mieszczanie wrocławscy i 
którego poparł Wacław II czeski. Wynikły stąd konflikt zbrojny zakończył się dopiero w 1294 r. W 
tym  okresie  trzykrotnie  rozbierano  największe  na  Śląsku  księstwo  wrocławskie.  Znaczną  jego 
część, położoną po prawym brzegu Odry, utrzymał w swoich rękach Henryk głogowski. Wrocław z 
centralną  lewobrzeżną  częścią  Śląska  pozostał  w  rękach  Henryka  legnickiego.  Część  południową 
księstwa  wrocławskiego  ze  Świdnicą  i  Ziębicami  otrzymał  jeszcze  w  1291  r.  brat  Henryka 
legnickiego Bolko jaworski, który w sporze o spadek po Probusie popierał Henryka głogowskiego. 
Gdy  w  1296  r.  zmarł  Henryk  Gruby  legnicki,  władztwo  jego  rozpadło  się  na  trzy  księstwa,  a 
mianowicie:  właściwe  legnickie,  wrocławskie  i  brzeskie  (Brzeg  nad  Odrą).  Najpotężniejszym  zaś 
księciem Śląska był teraz Henryk głogowski. 

background image

 

21.  Roszczenia Przemyślidów do Krakowa 

 

Tymczasem  z  pretensjami  do  dzielnicy  krakowskiej  wystąpił  Wacław  II  z  dynastii 

Przemyślidów. Według tradycji czeskiej zapisu tej dzielnicy (zapewne łącznie z sandomierską) na 
jego rzecz dokonała wdowa po Leszku Czarnym, a ciotka Wacława, Gryfina. W świetle polskiego 
prawa  dynastycznego  zapis  taki  –  jeżeli  faktycznie  nastąpił  –  nie  miał  mocy  prawnej. 
Prawdopodobnie  jednak  jeszcze  przed  śmiercią  Henryka  IV  Probusa  sposobił  się  Wacław  do 
opanowania  Krakowa,  bo  począwszy  od  1289  r.  tworzył  sobie  pomost  do  tej  dzielnicy  przez 
zhołdowanie najpierw księcia bytomskiego, a następnie książąt cieszyńskiego i opolskiego (1291) 
oraz  raciborskiego  (1292).  Śmierć  zaś  Probusa  dała  mu  do  ręki  najsilniejszy  atut.  Wacław  był 
bowiem  dawniej  przewidywany  na  sukcesora  w  księstwie  wrocławskim,  a  ponieważ  w  1280  r. 
Henryk  Probus  uznał  się  wasalem  króla  niemieckiego  Rudolfa  Habsburga,  wystarał  się  teraz 
Wacław  o  przekazanie  mu  spuścizny  Henryko  we  j  przez  Rudolfa  jako  pana  lennego.  Chociaż 
stosunek  lenny  Henryka  IV  do  Rzeszy  niemieckiej  nie  mógł  w  żadnym  wypadku  dotyczyć 
Krakowa,  łatwo  było  rozciągnąć  go  i  na  dzielnicę  krakowską,  skoro  Henryk  z  czasem  ją  posiadł. 
Tytuły  te  jednak  nie  wystarczały.  Zdawał  sobie  z  tego  sprawę  sam  Wacław,  bo  przystąpił  do 
organizowania w Małopolsce stronnictwa, które by go poparło. Istotnie część panów małopolskich 
z biskupem Pawłem z Przemankowa na czele dokonała elekcji Wacława na tron krakowski. Zdaje 
się,  że  Paweł  z  Przenankowa,  który  już  dawniej  znajdował  się  w  opozycji  do  Bolesława 
Wstydliwego  i  Leszka  Czarnego,  po  śmierci  Henryka  IV  poparł  Przemysła  II  wielkopolskiego. 
Przemysł,  po  utracie  oparcia  w  tym  możnym  przedstawicielu  Kościoła  krakowskiego,  wobec 
niechybnej  groźby rozprawy zbrojnej z Wacławem  II, zrzekł się na jego  rzecz Krakowa. Gdy już 
nic nie stało Wacławowi na przeszkodzie, biskup bamberski Arnold na czele wojsk czeskich zajął 
w  jego  imieniu  Kraków  (1291).  Wacław  przyjął  tytuł  księcia  krakowskiego  i  sandomierskiego, 
chociaż  w  Sandomierzu  władzę  sprawował  Łokietek.  Wkrótce  delegacja  panów  krakowskich  z 
biskupem  Pawłem  z  Przemankowa  udała  się  do  Czech,  gdzie  pozyskała  omówiony  już  przywilej 
lutomyski  (1291),  który  gwarantował  zdobycze  Kościoła  i  rycerstwa  i  który  stanowił  ze  strony 
Wacława dopełnienie warunków w sprawie jego elekcji na tron krakowski. W 1202 r. wyprawił się 
Wacław  przeciw  Łokietkowi.  Najpierw  wyparł  go  z  Sandomierza,  a  następnie  oblężonego  w 
Sieradzu przymusił do zrzeczenia się Małopolski i złożenia hołdu lennego. W razie niedotrzymania 
przez Łokietka tych warunków mieszczanie Brześcia Kujawskiego i Brzeźnicy mieli wypowiedzieć 
mu posłuszeństwo. Hołd lenny złożyli wówczas  Wacławowi brat Łokietka Kazimierz oraz książę 
płocki Bolesław. Tak zawładnął Wacław II Małopolską i ustanowił tu namiestniczy urząd starosty, 
na  który  –  wbrew  gwarancjom  przywileju  lutomyskiego  o  obsadzaniu  godności  przez  panów 
miejscowych  –  powoływał  oddanych  sobie  ludzi  spoza  Szielnicy  (Bolko  książę  opolski,  Tasso  z 
Wiesenburga, Mikołaj książę opawski). 
 

22.  Królestwo Przemysła II i jego upadek 

 

Swoją rezygnację na rzecz Czech z Krakowa i Sandomierza traktował

 

zapewne Przemysł II jako 

doraźną  konieczność,  bo  już  wnet  po  sukcesie  Wacława  II  z  1292  r.  uznał  tę  rezygnację  za  nie 
wiążącą; znalazło to wyraz w jego tytulaturze z początku 1293 r. (książę Wielkopolski i dziedzic 
Krakowa)  oraz  w  utrzymanym  po  jego  krakowskich  rządach  godle  i  pieczętnym  w  postaci 
ukoronowanego  orła,  jakiego  używał  Henryk  Probus;  łączyło  się  to  z  zarzuceniem  godła 
wielkopolskiego,  tj.  lwa.  Być  m  w  związku  z  pogłoskami  na  temat  starań  Wacława  II  o  koronę 
polską  wszczął  w  Rzymie  takież  zabiegi  również  Przemysł  II.  Akcja  była  skuteczna,  bo  uzyskał 
zgodę  papieską,  w  myśl  której  arcybiskup  Jakub  Świnka  dokonał  w  Gnieźnie  w  czerwcu  1295  r. 
aktu  koronacyjnego.  Królestwo  Przemysła  II  miało  szczupłą  podstawę  terytorialną,  bo  oprócz 
Wielkopolski obejmowało faktycznie tylko Pomorze Gdańskie, które stosownie do umowy z 1282 

background image

r. między Mszczujem II pomorskim, a Przemysłem II, po śmierci Mszczuja w 1294 r. przeszło pod 
władzę  Przemysła.  W  intencji  swego  twórcy  nie  miało  to  być  bynajmniej  partykularne  królestwo 
wielkopolskie;  teoretycznie  rozciągało  się  ono  z  pewnością  na  całość  ziem  polskich,  przy  czym 
Przemysł  nie  rezygnował  na  przyszłość  nawet  ze  stołecznego  charakteru  Krakowa  w  tworzonym 
państwie.  Na  pokoronacyjnej  jego  majestatycznej  pieczęci  widnieje  wszak  krakowski  orzeł  w 
koronie. 

Królewskie  rządy  Przemysła  II  trwały  zaledwie  siedem  miesięcy.  Został  on  bowiem 

zamordowany  w  Rogoźnie  (luty  1296)  w  wyniku  spisku  wielkopolskich  rodów  Zarembów  i 
Nałęczów,  a  przy  prawdopodobnej  inspiracji  brandenburskiej.  W  myśl  wcześniejszych  układów 
Przemysła  II  najpierw  z  Henrykiem  głogowskim,  a  później  prawdopodobnie  z  Władysławem 
Łokietkiem co do sukcesji w Wielkopolsce, po spadek Przemysłowy sięgnęli równocześnie obaj ci 
pretendenci. W każdym razie pierwszy znalazł oparcie w miastach, a drugi w rycerstwie i władzach 
kościelnych. Sytuację komplikowało nadto wystąpienie Łokietkowego bratanka Leszka kujawsko-
inowrocławskiego,  który  z  racji  powinowactwa  z  wygasłą  pomorską  dynastią  zajął  Pomorze 
Gdańskie. Łokietek odebrał jednak Pomorze bratankowi, a z Henrykiem głogowskim, którego nie 
zdołał wyprzeć z Wielkopolski, wszedł jeszcze w 1296 r. w układy. W Krzywinie dokonano więc 
podziału  państwa  Przemysła  II.  Łokietek  oprócz  Pomorza  zatrzymywał  trzon  dzielnicy 
wielkopolskiej z głównymi grodami w Gnieźnie, Kaliszu i Poznaniu, zaś Henryk głogowski posiadł 
południowo-zachodnie tereny pograniczne. Trudności wewnętrzne w Wielkopolsce, a nadto wojna 
z Wacławem, zmusiły Łokietka w 1297 r. do nowego zrzeczenia się na rzecz – Wacława Krakowa i 
Sandomierza. Wkrótce stracił Łokietek oparcie  w sferach kościelnych  Wielkopolski (1298), które 
odwróciły swoje sympatie ku Henrykowi głogowskiemu. Kiedy w 1299 r. zobowiązał się do hołdu 
lennego na rzecz Czech, doszło do buntu rycerstwa, które po wygnaniu Łokietka powołało na tron 
wielkopolski Wacława II. Niemało zapewne zabiegał o to sam Wacław, torując sobie nadto drogę 
do  spuścizny  po  Przemyśle  II  przez  małżeństwo  z  jego  córką  Ryksą.  Zająwszy  Wielkopolskę, 
opierając się na znacznej sile militarnej i formalnie wybrany na władcę, koronował się w 1300 r. na 
króla  Polski.  Aktu  koronacji  dokonał  arcybiskup  Jakub  Świnka,  który  pięć  lat  wcześniej  włożył 
koronę  na  głowę  Przemysła  II.  Dzieło  zjednoczenia  zostało  w  znacznym  stopniu  dokonane,  bo 
Wacław  skupił  w  swoich  rękach  większość  ziem  polskich,  a  nadto  próbował  rozciągnąć  swą 
władzę  zwierzchnią  na  terytoria  pozostałe.  Miał  więc  całą  Małopolskę,  Wielkopolskę,  Pomorze 
Gdańskie,  opuszczoną  przez  Łokietka  część  Kujaw  z  ziemiami  łęczycką  i  sieradzką,  był  panem 
zwierzchnim  dawnej  dzielnicy  opolsko-raciborskiej,  Kujaw  inowrocławskich,  a  prawdopodobnie 
również  Mazowsza.  Praktycznie  więc  poza  zasięgiem  jego  władzy  pozostawały  księstwa  Śląska 
właściwego i przypuszczalnie ziemia dobrzyńska. 
 

23.  Kultura Polski XHI w. 

 

W  kulturze  polskiej  XIH  w.  zaszły  bardzo  istotne  zmiany.  Przede  wszystkim  bardzo  pokaźnie 

rozszerzył  się  krąg  rzeczywistych  odbiorców  nowych  chrześcijańskich  treści  ideowych.  Wciąż 
jeszcze  głównymi  ośrodkami  wyższej  kultury  umysłowej  były  siedziby  biskupów,  a  zwłaszcza 
działające  w  ich  otoczeniu  kapituły,  które  skupiały  zawsze  większą  liczbę  ludzi  wykształconych. 
Szkoły  katedralne  przodowały  w  dziedzinie  oświaty  przygotowując  co  prawda  głównie  adeptów 
stanu duchownego. Liczbę szkół przy katedrach biskupich i kościołach kolegiackich dochodziła w 
XIII  w.  do  30.  Dopiero  w  tym  stuleciu  utworzono  sieć  organizacji  parafialnej,  z  czym  łączył  się 
wzrost  liczby  duchowieństwa,  a  Kościół  zbliżył  się  poważnie  do  ludu.  Szkoły  parafialne  były 
jeszcze  nieliczne  (w  Krakowie  pierwsza  w  latach  dwudziestych  XIII  w.)  i  powstawały  na  razie 
jeszcze głównie w miastach. Od swoich początków dawały jednak możliwości elementarnej nauki 
nie  tylko  dla  potrzeb  Kościoła,  ale  również  dla  celów  formującego  się  stanu  mieszczańskiego. 
Pojawiła  się  troska  o  polskie  oblicze  krzewionej  przez  Kościół  kultury,  co  znajdowało  wyraz  w 
postulatach, aby duszpasterze polscy znali polski język (zalecenie legata papieskiego z 1248 r. oraz 

background image

uchwała synodalna z 1285 r.). 

Zmienił  się  w  omawianej  epoce  zasięg  kulturalnego  oddziaływania  klasztorów.  Dawne 

zgromadzenia  religijne:  benedyktyńskie,  kanoników  regularnych,  norbertańskie,  cysterskie, 
jakkolwiek miały znaczne osiągnięcia, działały w pewnej izolacji w stosunku do szerszych kręgów 
społeczeństwa.  W  XIII  w.  prym  wiodły  nowe  zakony  dominikanów  i  franciszkanów,  które 
powstały  na  początku  stulecia  w  Europie  zachodniej  na  fali  miejskich  ruchów  społecznych, 
mających  najczęściej  zabarwienie  sekciarskie  i  antyfeudalne.  Jeżeli  miały  sprostać  zamierzeniu 
swoich twórców, musiały się maksymalnie zbliżyć do społeczeństwa miejskiego i oddziaływać na 
nie  słowem  lub  przykładem.  Pierwszy  konwent  dominikański  powstał  w  Krakowie  w  1222  r., 
następnie w parę lat później we Wrocławiu i Sandomierzu, a już w 1228 r. zorganizowano w Polsce 
dominikańską  prowincję  zakonną.  Później,  bo  około  1236  r.  pojawili  się  u  nas  franciszkanie 
(Kraków), którzy również wkrótce utworzyli liczne konwenty. 

Nowe  treści  kulturalne  sięgały  coraz  bardziej  w  głąb  społeczeństwa.  Nie  tylko  przybywało 

duchownych  polskiego  pochodzenia,  ale  na  gruncie  rodzimym  rozwinęła  się  twórczość 
intelektualna  i  artystyczna.  Coraz  częściej  udawali  się  Polacy  na  studia  zagraniczne,  a  nierzadko 
przyczyniali  się  do  rozwoju  myśli  w  skali  ogólnoeuropejskiej.  Listę  wybitnych  przedstawicieli 
nauki i piśmiennictwa otwiera mistrz Wincenty Kadłubek, wychowanek uniwersytetu w Paryżu lub 
Bolonii,  czy  może  jednego  i  drugiego,  kanclerz  Kazimierza  Sprawiedliwego,  potem  (od  1207) 
biskup krakowski, a wreszcie w ciągu ostatnich pięciu lat życia – mnich u cystersów w Jędrzejowie 
(zm. 1223). Jego kronika, rozsnuwająca dzieje Polski na kanwie dziejów powszechnych, była nie 
tylko  dziełem  bardzo  poczytnym,  ale  wpłynęła  silnie  na  rozwój  ówczesnego  środowiska 
intelektualnego w Krakowie, jak i na całą niemal przeddługoszową historiografię polską. Manierę 
pisarską Kadłubka można dostrzec w licznych dokumentach, powstałych w Krakowie w pierwszej 
połowie  XIII  w.,  w  niektórych  zapiskach  Rocznika  kapitulnego  krakowskiego,  a  inspirację  jego 
dzieła – w powstałych w połowie XIII w. żywotach św. Stanisława pióra dominikanina Wincentego 
z  Kielc.  Studia  zagraniczne  odbywał,  następca  Kadłubka  na  stolicy  biskupiej  krakowskiej,  Iwo 
Odrowąż  (zm.  1229),  który  pozostawił  po  sobie  spory  księgozbiór.  Zagraniczną  peregrynację 
odbyli  dalej  dwaj  krewniacy  Iwona,  św.  Jacek  i  bł.  Czesław,  inicjatorzy  zgromadzeń 
dominikańskich w Polsce. Za granicą studiowali wybitni prawnicy polscy omawianej epoki, Jakub 
ze  Skaryszowa  (zm.  1268)  i  Stefan  Polak  (zm.  ok.  1275),  podobnie  jak  autor  słynnej  Kroniki 
cesarzy i papieży 
Marcin Polak z Opawy (zm. ok. 1278), niekiedy jednak uważany za Czecha. W 
ostatniej  ćwierci  XIII  w.  powstał  w  Paryżu  traktat  o  przyrządzie  astronomicznym  zwanym 
„torquetum”, autorstwa Franka z Polski. Z Paryżem związany był Ślązak (ojciec z Turyngii, matka 
ze  Śląska)  Witelo  (zm.  1314),  którego  traktat  o  optyce  (pt.  Perspektywa)  należy  do 
najwybitniejszych  produktów  nauki  średniowiecznej  w  skali  ogólnoeuropejskiej.  Około  1270  r. 
znany  był  w  Padwie  Mikołaj  z  Polski,  rektor  scholarów  przybyłych  na  tamtejszy  uniwersytet  zza 
Alp.  W  tym  samym  mniej  więcej  czasie  ze  znakomitej  szkoły  medycznej  w  Montpellier  wyszedł 
inny  Mikołaj  z  Polski,  znany  lekarz,  który  leczył  m.  in.  Leszka  Czarnego.  Polska  omawianego 
okresu wniosła swój wkład w dzieło poznawania i opisu odległych krajów i ludów. Mianowicie w 
wyprawie do imperium mongolskiego, podjętej z ramienia papiestwa przez Jana de Piano Carpino 
w latach 1245-1247 uczestniczył wrocławski franciszkanin Benedykt Polak, który pozostawił cenną 
relację  na  temat  Mongołów,  ich  zwyczajów,  podbojów  i  ustroju.  Niedawno  odkryto  inną  jeszcze 
relację z tej samej podróży, której autorem był inny Polak, nie znany niestety z pełnego imienia. 

Stulecie  XIII  uchodzi  słusznie  za  złoty  wiek  polskiego  rocznikarstwa.  Nie  tylko  przybyły 

wówczas  roczniki  nowe,  ale  zmienił  się  także  charakter  zapisek  rocznikarskich.  Ich  autorzy 
odchodzili  przeważnie  od  suchego  rejestrowania  wydarzeń  na  rzecz  narracji  typowej  raczej  dla 
kronik.  Wymienić  tu  należy  przykładowo  trzynastowieczną  kontynuację  roczników:  kapitulnego 
krakowskiego  i  kapitulnego  poznańskiego  (zwanego  także  wielkopolskim).  Pomyślny  rozwój 
historiografii  znalazł  nadto  wyraz  w  kronikach  ze  schyłku  XIII  w.,  a  mianowicie  w  powstałej  w 
środowisku poznańskim tzw. Kronice wielkopolskiej oraz spisanej na Śląsku tzw. Kronice śląsko-

background image

polskiej,  a  wreszcie  w  kronice  franciszkańskiej  krakowskiej  doprowadzonej  do  1288  r.  W  latach 
1269-1273  powstała  pierwsza  część  tzw.  Księgi  henrykowskiej,  udokumentowanej  obficie  historii 
tworzenia się latyfundium klasztoru cysterskiego w Henrykowie na Śląsku. Wzrosła ogromnie rola 
pisma w społeczeństwie, o czym świadczy wielka liczba dokumentów pochodzących z tego stulecia 
oraz  rozwój  książęcych  i  biskupich  kancelarii.  Zwyczajowe  zaś  prawo  polskie  było  już  na  tyle 
wyrobione, że mniej więcej w ostatniej ćwierci XIII w. zostało ujęte w normę pisaną (tzw. dawniej 
Księga  elbląska,  dziś  zaś  najczęściej:  ajstarszy  zwód  prawa  polskiego)  na  potrzeby  państwa 
krzyżackiego dla sądzenia rodzimej ludności pruskiej. 

Duże były osiągnięcia tej epoki w zakresie kultury materialnej. W rolnictwie upowszechniły się 

trójpolówka  i  pług  żelazny.  Do  celów  przemysłowych  zaczęto  wykorzystywać  energię  wodną. 
Budowano  więc  młyny,  a  także  folusze.  Te  ostatnie  przyczyniły  się  do  podniesienia  jakości 
wyrobów  tekstylnych.  Zapotrzebowanie  na  materiał  pisarski  wpłynęło  na  rozwój  produkcji 
pergaminów. W związku zaś z budownictwem gotyckim powstała potrzeba wyrobu szkła, a więc i 
początki  tej  gałęzi  wytwórczości  odnieść  można  już  do  XIII  w.  Wiele  rzemiosł,  związanych 
dawniej  z  wsią  lub  nawet 

gospodarstwem  domowym,  zaczęło  przybierać  postać 

wyspecjalizowanych gałęzi produkcji miejskiej, osiągając wyższy poziom wyrobów. 

W  sztuce  dokonał  się  przełom,  polegający  na  przejściu  od  form  romańskich  do  gotyckich. 

Jeszcze  połowy  XIII  w.  sięgają  budowle  romańskie,  wśród  których  najbardziej  reprezentatywną 
grupę  stanowią  kościoły  cysterskie  (np.  w  Jędrzejowie,  Koprzywnicy,  Wąchocku,  Sulejowie, 
Mogile). Bardzo interesująco przedstawiają się obiekty o cechach wyraźnie przejściowych, od stylu 
romańskiego do gotyckiego. Np. dominikański kościół Św. Jakuba w Sandomierzu reprezentuje w 
zasadzie styl romański, ale jako budulca użyto cegły, charakterystycznej u nas dla gotyku. To samo 
można powiedzieć o obiekcie niższej klasy, a mianowicie kościele Św. Jana za Środka w Poznaniu. 
Najstarsze  budowle  gotyckie  datują  się  jeszcze z  pierwszej  połowy  XIII  w.  i  wiążą  się  głównie  z 
nowymi  zakonami,  tj.  dominikańskim  (Kraków,  Wrocław,  Poznań)  i  franciszkańskim  (Kraków, 
Gniezno,  Zawichost,  Kalisz).  Do  okazałych  budowli  gotyckich  z  XIII  w.  zaliczyć  należy  nadto: 
katedrę wrocławską, kaplicę Św. Jadwigi przy kościele klasztornym w Trzebnicy, kościół Mariacki 
w Krakowie, a wreszcie wznoszony już u schyłku stulecia dwukondygnacyjny kościół Św. Krzyża 
we  Wrocławiu.  Rzeźbę  późnoromańską  reprezentują  tympanony  wysokiej  klasy  artystycznej  w 
kościele Św. Trójcy w Strzelnic oraz w kościele klasztornym z Trzebnicy, a nadto kapitele kolumn 
z  licznych  świątyń  cysterskich.  Rzeźba  wczesnogotycka  jest  natomiast  stosunkowo  nieliczna,  ze 
względu  na  znaczną  surowość  starszych  budowli  w  tym  stylu.  Przykładowo  można  jednak 
wspomnieć  tympanony  w  kaplicy  Św.  Jadwigi  w  Trzebnicy  oraz  w  kościele  parafialnym  w 
Lwówku. Malowidło ścienne omawianej epoki zachowało się jedynie szczątkowo (duże fragmenty 
u  kanoników  regularnych  w  Czerwińsku).  Rozwinęła  się  także  poważnie  sztuka  złotnicza  (np. 
kielich płocki z piękną pateną z daru Konrada mazowieckiego), a wreszcie malarstwo miniaturowe 
(np. kalendarz płocki, psałterz trzebnicki). 

Charakterystyczny  dla  całej  omawianej  epoki  jest  wzrost  znaczenia  elementów  rodzimych  w 

rozwoju  twórczości  artystycznej.  Mimo  ogólno-chrześcijańskich  motywów  i  zasadniczych  form 
przejmowanych wprost z Zachodu, sztuka stawała się bardziej dostępna dla ogółu. Jeśli nawet nie 
wpłynęła  jeszcze  wprost  na  budzenie  się  świadomości  narodowej,  to  w  każdym  razie  sprzyjała 
zacieraniu się dzielnicowych separatyzmów.