background image

CYPRIAN NORWID

VADE-MECUM

I. INFORMACJE O DZIELE (WSTĘP BN, PODRĘCZNIK)

Vade-mecum to cykl poetycki, którego redakcją Norwid zajmował się w latach 1865 – 1866. W jego 

skład wchodzi 100 utworów; część z z nich powstała w wyniku pracy nad zbiorem w podanych 

wyżej latach, jednak autor zebrał w nim utwory napisane na przestrzeni kilku wcześniejszych lat, 

jednak stanowią one spójną całość – Norwid porównywał cykl do sznuru pereł. Większość z nich 

nie była przedtem publikowana; wyjątek stanowi drukowany wcześniej wiersz  W Weronie. 

zamierzeniu poety Vade-mecum miał stanowić skręt konieczny w poezji polskiej. Tytuł oznacza 

„pójdź ze mną”, co miało odnosić się między innymi do młodego pokolenia poetów polskich. Za 

życia poety ukazała się jedynie niekompletna forma dzieła, całość wydano po raz pierwszy w 1953r. 

w Londynie. Pomysłodawcą wydania zbiorowego tomu pism Norwida był jego przyjaciel Antoni 

Zaleski. Ślad podobnych zamierzeń pojawia się w korespondencji z 1858r., czyli w czasie, gdy 

Norwid wrócił już na stałe do Paryża po wyjeździe do Ameryki, a następnie Wielkiej Brytanii. Na 

wieść o tym zamiarze brat artysty, Ksawery, zajął się nawet kompletowaniem pism Norwida w 

Warszawie. „Edytor-amator” Zaleski ostatecznie z niewiadomych przyczyn odstąpił od sprawy; 

inicjatywę kontynuował kolega Norwida z lat szkolnych Walenty Pomian Zakrzewski, ale i te prace 

zostały przerwane ze względu na samobójczą śmierć Zakrzewskiego. 

Pracę nad Vade-mecum podjął Norwid pod wpływem niemieckiego księgarza i wydawcy  

Brockhausa, który zaproponował artyście wydanie drugiego tomu Poezji (pierwszy wydano przy 

pomocy Brockhausa w ramach Biblioteki Pisarzy Polskich w 1863r. w Lipsku. Oprócz wierszy 

zawierał nowele, esej, dramat, poemat i inne formy literackie). Ów drugi tom miał składać się z 3 

części, a Vade-mecum planowano jako pierwszą z nich (kolejnymi miały być dramaty: Tyrtej oraz 

Aktor). Sam Norwid podchodził do pracy nad zbiorem dość niechętnie, pisał o „babraniu się w 

atramencie długo, aż do dopełnienia kontraktu”. Ostatecznie wysłał księgarzowi rękopis Vade-

mecum w kwietniu 1866r. Wówczas Brockhaus wycofał się jednak z umowy i odesłał rękopis, 

zatem planowane Poezje ostatecznie się nie ukazały. Podobno wpływ na tę decyzję miał brak 

zainteresowania pierwszym, lipskim tomem poezji, na którym księgarz sporo stracił oraz niepewna 

sytuacja polityczna (wojna prusko – austriacka). Innego wydawcy nie udało się znaleźć, zatem 

poeta wraz z upływem czasu zaczął „rozbierać” tom i drukować poszczególne jego elementy 

osobno. Niektóre części poprawiał, inne usuwał, dlatego też obecnie nie znamy kilku wierszy oraz 

background image

fragmentów które początkowo Norwid planował umieścić w tomie. Mocno pokreślony rękopis w 

1898r. trafiło do rąk Zenona Przesmyckiego, uważanego za odkrywcę Norwida, który w ciągu 30 

lat, do 1933r. zdążył ogłosić w różnych drukach niemal wszystkie składniki tomu. Następnie po 

powstaniu warszawskim rękopis posłużył do sporządzenia podobizny autografu (Wacław Borowy 

wydał ją w 1947r.) natomiast pierwsza całościowa wersja drukowana  ukazała się w 1953r. „na 

wychodźstwie”, czyli w Anglii, nakładem Oficyny Poetów i Malarzy. 

W zbiorze można odnaleźć wiele nawiązań do Biblii. Cały zbiór to analiza „narodowego 

stanu ducha” oraz europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji; obraz obrzydliwości i zafałszowań w 

zakresie życia duchowego zbiorowości. Norwid uważał ów obrachunek z cywilizacją za swój udział 

w obronie bytu narodowego zgodnie z ewangelicznym: prawda nas wyswobodzi, stąd też tyle furii 

w walce o publikację tego zbioru. W Vade-mecum szczególną rolę odgrywa kwestia sumienia. 

Została podjęta w 5 wierszach: III. Socjalizm, V. Harmonia, VII. Addio!, VIII. Liryka i druk, L. 

Bliscy i w dużej mierze decyduje ono o spójności całego cyklu. Sumienie jest miarą rzeczy i 

człowieka. We wstępie utworu, czyli Ogólnikach czytamy wers: …Odpowiednie dać rzeczy słowo! 

Według autora opracowania „odpowiedni” znaczy nie tylko zgodny z rzeczywistością, ale „godny 

rzeczywistości”, czyli zgodny z ludzkim sumieniem i Boskimi prawami. Jednakże w VM więcej 

jest negacji, niż akceptacji, co świadczy o dominacji wyrzutów sumienia. Ważną postacią w cyklu 

jest Ezechiel - prorok żyjący w VI w. p.n.e., na wyganaiu wraz z Izraelitami, którzy zostali 

deportowani lub uprowadzeni w niewolę po zdobyciu Jerozolimy przez władcę Babilonii 

Nabuchodonozora. Imię tego proroka pojawia się wprawdzie w zbiorze tylko raz (w utworze LII. 

Tajemnica), jednak mimo to uważa się go za swoistego patrona całego cyklu, bowiem w wielu 

pisanych przez Norwida  utworach można doszukiwać się nawiązań do biblijnej Księgi Ezechiela. 

Misja Ezechiela koncentruje się na objawieniu win Izraela (Oznajmij im raczej obrzydliwości ojców 

ich), pełni on funkcję sumienia własnego narodu. Podobna jest również postawa autora VM, 

nierzadko zabierającego głos moralisty. Wiersze wchodzące w skład cyklu mają charakter 

„agresywny” - podmiot liryczny niemal zawsze kogoś lub coś atakuje, stosuje wiele ironii oraz 

sarkazmu. 

Według podręcznika natomiast w Vade-mecum znaczną pozycję zdobywają wiersze 

nieregularne i wolne, intonacyjno – ekspresyjne. Autor/podmiot liryczny to współczujący bliźni, 

który stawia pytani i zaprasza do dialogu oraz wspólnej refleksji nad społeczną, dziejową i religijną 

sytuacją człowieka oraz nad zjawiskami zachodzącymi w życiu i sztuką. „Chodź ze mną” z jednej 

strony jest zaproszeniem formułowanym przez mistrza, który wiele wie o poruszanych problemach, 

z drugiej zaś przez współbliźniego, podlegającego jak wszyscy ludzie różnorakim trudom i 

rozterkom. 

background image

II. ANALIZA UTWORU

TYTUŁ

nawiązanie do tradycji dantejskiej: motyw przewodnika, który oprowadza odbiorcę po 

współczesności oraz ukazuje mu wady europejskiej cywilizacji, sztuki, etc.

odniesienie do romantycznej koncepcji poety-wieszcza; ów zna prawdy życia i ma 

możliwość tłumaczenia i objaśniania znaków natury. Tytuł wskazuje, że taka misja ma sens 

pod warunkiem współuczestnictwa tych, do których poeta się zwraca. Stąd vade mecum to 

wezwanie i zachęta dla czytelników do wspólnego zgłębiania poruszanych w utworach 

zagadnień;

„Vademecum” to nazwa różnego rodzaju poradników i przewodników przydatnych w 

codziennym życiu, zatem norwidowskie VM to zbiór poetyckich przemyśleń 

przeznaczonych do codziennego rozważania i doskonalenia duchowego przez odbiorcę;

kontekst biblijny – powołanie apostołów, np. zwrot do Mateusza i Marka: Pójdźcie za mną, 

a uczynię was rybitwami ludzi (Mt IV 18-20);

Norwid uważał, że tak literatura jak i krytyka literacka w Polsce znajdują się w opłakanym 

stanie, zatem za adresatów cyklu można uznać również młodych pisarzy oraz dziennikarzy; 

cały cykl miał wszak wyznaczyć nowy kierunek rozwoju poezji polskiej.

MOTTO

Słowa z Odysei (Pieśń XI); Achillesowa skarga zza grobu wypowiadana do Odyseusza:

Nie pochlebiaj cieniowi! o! Ulissie! szlachetny

synu Laerta – wolałbym pomiędzy wami być

pachołkiem ostatniego wyrobnika, nie posiadającego

ziemi, mającego pług za całą własność

i zaledwo zdolnego wyżyć - 

aniżeli panować, jak Monarcha, nad narodem umarłych!

Odyseusz pragnie wypytać przywołanego z krainy cieni Achillesa o swoją przyszłość; jednocześnie 

podziwia pośmiertny los wojownika. Sam Achilles  kolei, jak widać w przytoczonym cytacie, w 

odpowiedzi wygłasza apoteozę życia ziemskiego. „Naród umarłych” może zatem nawiązywać do 

ludzi współczesnych, którzy żyją powierzchownie i bezrefleksyjnie.

Autor Vade-mecum ostatecznie zrezygnował z tego motta (ale mimo to znajduje się w wydaniu 

background image

BN). W rękopisie zostało zaklejone karteczką z napisem: a Dorio ad Phrygium - „Od doryckiego 

do frygijskiego”. Doryckość odpowiada myśli harmonijnej, „klasycznej”, zaś frygijskość rozpasanej 

i „ludycznej”. W związku z tym zdanie to odnosić się może do przytoczonych w przedmowie Do 

czytelnika słów Byrona dotyczących kształtowania i psucia smaku estetycznego. 

PRZEDMOWA „DO CZYTELNIKA”

Przedmowę otwiera kilka myśli wyjętych z pism Byrona na temat poezji angielskiej początku XIX 

wieku. Byron, wbrew innym artystom żyjącym w tym czasie, uważa, iż obecny wiek jest epoką 

upadku poezji angielskiej; zwraca uwagę na brak genialnych twórców, powtarzalność i 

schematyczność utworów oraz zbyt dużą ilość samozwańczych „poetów”, co wpływa na niską 

jakość dzieł. Jednocześnie twierdzi, że po poecie, który ukształca smak swego narodu najbardziej 

genialnym jest ten, który go psuje. Obserwacje te Norwid odniósł ironicznie do współczesnej mu 

poezji polskiej. Artysta uważa, że poezja ta znajduje się w chwili krytycznej; powstaje wiele 

traktatów o poezji, lecz nie wpływają one na jakość utworów. Odnosi się do działalności swych 

słynnych poprzedników – Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego; ich twórczość uważa 

ironicznie za pewną „szkołę literacką”, która tworzyła dzieła o ustalonej tematyce. Norwid 

wyróżnia 3 główne wady ich utworów i jednocześnie pokazuje, w jaki sposób można ich uniknąć:

poruszanie tematyki historyczno – narodowej, często w kategoriach profetycznych, bez 

uwzględnienia kwestii moralności. Wpływ na taki stan poezji ma sytuacja Polski – twórcy 

przebywający na emigracji pisali o zniewoleniu ojczyzny i sposobach przeciwstawienia się 

temu, mniej wagi przywiązują natomiast do nurtu moralno - dydaktycznego. Wyjście z tej 

sytuacji widzi Norwid w rozwoju dziennikarstwa. Jeśli skupi się no wokół tematyki 

narodowej, poeci nie będą musieli się nią zajmować;

motywy ludowe (gminny żywioł), zwłaszcza ukazywanie chłopstwa i wiejskości w sposób 

wyidealizowany, sielankowy, arkadyjski. Dzięki uwłaszczeniu, które w królestwie Polskim 

zakończyło się na przełomie 1863 i 1864r., tematyka ta traci rację bytu;

przesadne skupianie się na urokach natury i krajobrazu, dominacja poezji opisowej. Tutaj 

wyjścia upatrywał autor w malarstwie; był on przekonany, że każda ze sztuk powinna mieć 

swoją „specjalizację”. Jeśli pejzaże i uchwycenie piękna natury stanie się domeną 

malarstwa, poezji przypadną inne tematy. 

Poeta liczy na to, iż dzięki opisanym wyżej  rozwiązaniom sztuka polska wkroczy w nową epoka, 

którą mianuje normalniejszą. Na razie jednak poezja znajduje się w chwili krytycznej, bowiem ani 

dziennikarstwo, ani inne sztuki (np. malarstwo) nie rozwijają się na tyle szybko, aby zwolnić ją od 

wszelkiego rodzaju służby i właściwych jej dotąd atrybutów. Norwid twierdzi, że jeśli poezja bierze 

na siebie tematy nieodpowiednie dla niej (zastępuje działalność innych), to wówczas rośnie 

background image

wprawdzie jej potęga, ale traci na sztuce samej w sobie. Według artysty poezja powinna zajmować 

się przede wszystkim tematyką moralną a także mieć charakter intelektualny, nie rozrywkowy. 

DEDYKACJA

Po przedmowie następuje dedykacja: 

Tym, z którymi błogo, poufnie i często rozmawiałem, poświęcam i poséłam. C. N.

ZA WSTĘP (OGÓLNIKI)

Utwór stanowi liryczny wstęp do Vade-mecum; ma charakter autotematyczny – rozwój poety i 

poezji zestawiono z nim z rozwojem nauki o Ziemi. W pierwszej strofie ukazano młodego poetę, 

który może powiedzieć jedynie ziemia jest krągła – jest kulista. W drugiej przedstawiono artystę 

dojrzałego, który musi dodać: U biegunów – spłaszczona nieco. Ostatnia strofa zawiera słynną 

apostrofę do poezji o wymowy – ich największym urokiem od wieków jest odpowiednie dać rzeczy 

słowo! Według Norwida wiedzę o świecie zdobywa się przez całe życie, w związku z czym prawdę 

o nim ciągle się doskonali. Ekspresja językowa zawsze uzależniona jest od sytuacji, w której 

nadawca się znajduje. Zatem młody poeta, przepełniony optymizmem i zachwycony życiem z 

radością opisuje to, co dostrzega wokół siebie, czyni to jednak powierzchownie, nie zagłębiając się 

w istotę rzeczy. Jego sądy są uproszczone, wyraża myśli w sposób bezpośredni, nie przypuszczając 

nawet, iż może się mylić. Z upływem lat zdobywa się coraz więcej o świecie; sądy stają bardziej 

przemyślane, szczegółowe i wyważone, jednak świat i życie na nim stają się bardziej 

skomplikowane. Jednocześnie przychodzi również rozgoryczenie i rozczarowanie, przestaje się on 

wydawać pięknym, radosnym miejscem (późniejszych chłodów dreszcze, kwiatki zlecą). W związku 

z tym, iż w ciągu życia stale ulega zmianie punkt widzenia, prawda jest nieosiągalna, można do niej 

tylko dążyć. Jednakże należy dbać o to, by wypowiadane słowa były przemyślane i stosowne do 

sytuacji. Ten, kto posługuje się słowem musi używać rozsądku, wiedzy oraz brać odpowiedzialność 

za swoje słowa. Poezja jest zależna od stanu ducha, wieku, etc., jednak zawsze należy starać się, by 

słowa były adekwatne do sytuacji i przemyślane; jest to obowiązkiem  każdego artysty. Język 

poetycki musi być precyzyjny, oddawać istotę rzeczy; tym samym proces twórczy to poszukiwanie 

słów, które doskonale opiszą świat oraz idee i myśli autora. 

background image

WYBRANE WIERSZE

I. VADE-MECUM [KLASKANIEM MAJĄC OBRZĘKŁE PRAWICE...]

Utwór składa się z 7 strof; w początkowych przedstawiono tło historyczno – literackie oraz 

społeczne w Polsce. Podmiot liryczny odnosi się do działalności trzech najsłynniejszych pisarzy 

dobry romantyzmu – Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego. Nazywa ich dorodnymi 

wawrzynami, wielkoludami oraz laurami. Podmiot opisuje reakcję ludu na ich działalność – jest 

znudzony, żąda czynów, a nie tylko górnolotnych słów. Wydarzenia tj. powstanie dekabrystów, 

powstanie listopadowe czy Wiosna Ludów pokazały, że pieśń nie zamienia się w „zwycięski czyn” 

- do tego potrzebne jest bowiem zaangażowanie i konkretne, przemyślane działania, nie zaś 

spontaniczny bunt pod wpływem emocji. W ojczyźnie jest natomiast laurowo i ciemno; „Laurowo” 

oznacza, że istnieje wielu poetów próbujących wyjaśnić przyczyny min. powstania listopadowego, 

lecz nikt nie próbuje podjąć realnych środków służących poprawie sytuacji – zwłaszcza, że 

większość najsłynniejszych artystów tworzy swe dzieła na emigracji. Określenie „ciemno” odnosi 

się właśnie do sytuacji Polski, znajdującej się w niewoli, poddanej terrorowi. W tak trudnej sytuacji, 

niespodziewanie, los zesłał na ziemię Norwida (podmiot liryczny). On sam uważa się za artystę 

oryginalnego, który od „laurów” nie wziął nic prócz chłodnego cienia nad czołem; cień ten należy 

się jednak słońca przyjściu, co z jednej strony oznacza, iż romantycy czerpali inspirację z 

minionych epok i to, co najlepsze w ich twórczości, wywodzi się z dawnych kultur, z drugiej strony 

natomiast słońce może znamionować inspirację pochodzącą od Boga/Absolutu. Ponieważ Norwid 

tworzy dzieła oryginalne, jest też samotny i nierozumiany (samotny wszedłem i sam błądzę dalej)

artysta stara się szukać w poezji nowych dróg (wiąże się to z refleksjami zawartymi we Wstępie do 

czytelnika), odmiennych od tych, którymi podążali romantycy, a które zaczynają być utarte, 

schematyczne i nudne: Nie wziąłem od was nic, o wielkoludy / prócz dróg, zarosłych w piołun, 

mech i szalej / prócz ziemi, klątwa spalonej i nudy. W kolejnych strofach podmiot liryczny z 

rozgoryczeniem opisuje, co dostrzegł podczas swej samotnej wędrówki przez życie, które wszędzie 

wydaje się jałowe: Boży palec (…) żyć mi rozkazał w żywota pustyni. Warto również zauważyć, że 

Norwid został naznaczony przez Boga do przyjścia na ziemię akurat w chwili, gdy inni 

wieszczowie próbują tworzyć własne, niezgodne z Ewangelią i nauką Chrystusa wizje 

historiozoficzne. Norwid spotkał wielu ludzi zapatrzonych w przeszłość, ślepo przywiązanych do 

tradycji i bojących się wprowadzać jakiekolwiek zmiany; tacy ludzie nie potrafią stanąć twarzą w 

twarz z rzeczywistością, nie podejmują żadnych działań zmierzających do poprawy narodowego 

losu. Zacofanie cechuje wszystkie sfery życia, od poezji i sztuki po codzienną egzystencję: Nieraz 

obyczaj stary zawadziłem / z wyszczerzonymi na jutrznię zębami / Odziewający się na głowę pyłem /  

background image

by noc przedłużyć, nie zerwać ze snami. Podmiot liryczny krytykuje także kobiety, szczególnie 

damy salonowe. Twierdzi, iż są one sztuczne i nieciekawe, wszystkie podobne do siebie, bowiem 

nie potrafią wyzwolić się z romantycznych konwenansów. Mimo swych wdzięków, nie potrafią 

wzbudzić prawdziwej miłości, zatem podmiot żadnej  nich nie kochał; łatwiej wzruszyć fałdy ich 

sukien, aniżeli ich serca. Są smętne, senne, nijakie, ich osobowości nie zapadają w pamięć, zatem 

ostatecznie poeta traci nadzieję na odnalezienie szczęścia z kobietą. I nic nie wziąłem od nich w 

serca wnętrze / Stawszy się ku nim, jak one, bezwładny. Kontakt z ludźmi nie przyniósł poecie nic 

wartościowego: Nic nie uniósłszy na sercu, prócz szaty... We współczesnym świecie podmiot 

liryczny dostrzega przesytu niedzielę, co wiąże się z odejściem od chrześcijaństwa; nastąpiło 

odejście od Boga i zanurzenie się w marazmie, obojętności. Następuje odejście od Ewangelii oraz 

praw natury, na rzecz kultu rozwoju technicznego, który przynosi za sobą odczłowieczenie. 

Podobnie rzecz ma się w przypadku literatury. Upowszechnienie druku spowodowało ponadto, iż 

wydaje się wiele utworów, lecz mają one niewielką jakość. Opisane wyżej zjawiska mają charakter 

ogólnoświatowy (Panteizm-druk); odchodzenie od religii staje się normą. Sposobem na 

przezwyciężenie tej sytuacji jest postawa aktywna, wspomniany „czyn”. 

Dopiero przyszłe pokolenia, reprezentowane przez wnuka, zdołają odczytać przesłanie poety 

ukryte w wieloznacznej wypowiedzi, chronione przed ingerencją cenzury, dla współczesnych 

niejasne i w pośpiechu, pobieżnie, odczytywane. Poezja-czyn, oczyszczona z pozoru, fałszu i 

pustych słów, zdoła odmienić oblicze świata wypełnionego agresją, cechującego się odwróceniem 

od zasad moralności chrześcijańskiej, zepsutego. To zadanie odnowy świata powinien podjąć 

czytelnik – ów wnuk świadomy zagrożeń płynących z zakładania i rezygnacji z odwiecznych 

wartości. We współczesnym dla autora świecie nie jest to możliwe, gdyż zgoda na ustalone tradycją 

formy nie pozwala przebić się nowej, świeżej myśli. Podmiot liryczny został tu postawiony w 

opozycji do świata reprezentowanego przez wielkoludy – uznawane powszechnie za niepodważalne 

autorytety i bezkrytycznie czczone. Przez to jego poezja wydaje się niezrozumiała, a on sam 

uznawany jest za szaleńca. Czynność pisania Do Jeruzalem ma na celu osiągnięcie „ziemi 

obiecanej”, odnowę świata poprzez wskrzeszenie na nowo boskiego i naturalnego porządku. Poeta 

zakłada, że może się mylić, jednak nie jest to najistotniejsze: To zaś mi mniejsza, czy bywam 

omylon, bowiem znaczenia ma w gruncie rzeczy sama jego aktywność.

W wierszu  Norwid otwiera przed czytelnikiem swoją ocenę współczesnego świata i konieczność 

jego odmiany. W tym postulacie kryje się też odnowa literatury ¬ pisarstwo jest czynem 

prowadzącym do uporządkowania rzeczywistości. Ma ono nastąpić przez odrzucenie zła, fałszu, 

marazmu, ponieważ prowadzą do degradacji człowieczeństwa, oraz przez przyjęcie postawy 

aktywnej w utrwalaniu prawdziwych wartości. 

background image

IV. HARMONIA

Na   co   dzień   ludzie   żyją   w   powierzchownej   harmonii   –   łączy   ich   podobne   poczucie   humoru, 

zainteresowanie tymi samym rzeczami, pokrewny gust estetyczny, etc. Silniejsza więź możliwa jest 

jedynie w czasach niespokojnych, gdy od obywateli wymagane jest wspólne zaangażowanie w 

walce o swoje prawa (np. wyzwolenie kraju z niewoli) – wówczas łączy ich sumienie. Ludzie 

muszą ponadto wybierać w życiu pomiędzy tym co „trudne” a „łatwe”. Jeśli chodzi o działalność 

artysty,   musi   on   wybierać   pomiędzy   uznaniem   publiki   i   chwilowa   sławą,   a   tworzeniem 

wartościowych dzieł, które nie zyskają zrozumienia u współczesnych, a wręcz sprawia, iż twórca 

zostanie odtrącony. Człowiek jest istotą zmienną i często jeden gest może zamienić harmonijne 

współżycie w konflikt. Lepiej przez wiele lat być samotnym  i unikać kontaktów, niż doprowadzić 

do rozpadu przyjaźni:  W gwiazd harmonię poglądać weselej / Przez wiele lat samotnych / Niż – w  

źrenicach błyskotnych - / Wyczytać raz, co? serca rozdzieli...!

V. W WERONIE

Łagodne   oko   błękitu  czyli   Opatrzność,   Bóg,   patrzy   na   gruzy   domów   Kapuletich   i   Montekich 

(będące metaforą zniszczonego uczucia Romea i Julii), po czym gwiazdę zruca ze szczytu. Wiersz 

ukazuje spór na temat tego, czym jest gwiazda. Poeta ukazuje dwa przeciwstawne sobie poglądy – 

romantyczny oraz racjonalny, naukowy. Przedstawicielami pierwszej interpretacji zjawiska stają się 

cyprysy – drzewa cmentarne, często przywoływane przez pisarzy w okresie romantyzmu. Uważają 

one, iż gwiazda jest łzą zesłaną dla nieszczęśliwych kochanków, stanowi więc symbol współczucia 

Opatrzności dla człowieka oraz świadczy o tym, iż nigdy nie jest on całkowicie samotny na ziemi. 

Stanowisko   polemiczne   zajmują   ludzie,   uważający   iż   gwiazda   jest   meteorem,   zwyczajnym 

zjawiskiem przyrodniczym, nie posiadającym żadnego „wyższego sensu”. Poeta pisze ironicznie: 

ludzie mówią, i mówią uczenie / Że to nie łzy są, ale że kamienie.  Zaznacza również obojętność 

uczonych   względem   ludzkich   tragedii  (I   --   że   nikt   na   nie...   nie   czeka!).  Podmiot   liryczny 

przeciwstawia  tradycję ludowych wierzeń z osiemnastowiecznym racjonalizmem. Wprawdzie nie 

ocenia jednoznacznie, który światopogląd jest leszy, pokazuje tylko różnorodność poglądów, jednak 

zastosowanie ironii w ostatniej strofie pozwala się domyślać, iż nie preferuje pojmowania świata w 

kategoriach czysto naukowych. 

VIII. LIRYKA I DRUK

Norwid przedstawia w tym wierszu własne rozważania na temat poezji i jej cech. Wyróżnia przede 

wszystkim jej muzyczność. Pierwsza strofa zawiera zarzut o fałsz dla pewnego „ty” lirycznego 

piszącego o miłości . Poezja powinna bowiem wypływać z realnych, autentycznych doświadczeń. 

Ważnym elementem w sztuce poetyckiej jest „lira” - jej obecność zbliża jeszcze bardziej słowo 

background image

pisane   z   muzyką.   Wprowadza   ona   niezbędny   akompaniament,   nie   jest   wyłącznie   prostą 

przygrywką.  Lira oznacza to wszystko, co poza słowem stanowi treść dzieła poetyckiego; są to 

wyżej wymienione autentyczne doświadczenia a także  żar  słowa czyli emocjonalność,  sumienia 

berło  czyli moralna poprawność utworu. Obecność tych elementów w połączeniu z  rozsądkiem 

treści  jest warunkiem stworzenia dzieła idealnego. Podmiot liryczny wskazuje również na „różny 

rodzaj  lir”,  zatem sztuka  poetycka  nie  może  być  monotonna  i powtarzalna,  każdy utwór  musi 

posiadać swoją własną, indywidualną jakość i treść. 

IX. PIELGRZYM

Podmiot liryczny odnosi się do podziału stanowego i wyróżnia stan znajdujący się ponad nimi; 

przynależność do niego nie jest uzależniona od pochodzenia czy warunków materialnych, lecz 

udoskonalania własnej duszy, w wyniku którego człowiek zbliża się do Boga. Po części stan ten jest 

również związany z natchnieniem poetyckim i tworzeniem dzieł doskonałym. Wartości duchowe i 

talent   artystyczny   pozwalają   wznieść   się   ponad   płytką   codzienność   i   doświadczyć   wrażeń 

metafizycznych.   Poeta   zaznacza   silną   różnicę   pomiędzy   stanami   tworzonymi   na   ziemi,   a   tym 

wyjątkowym   poprzez   odniesienie   do   układu   wertykalnego:  Jako   wieża   nad   płaskie   domy   /  

Stercząca w chmury.  Podmiot liryczny określa się mianem pielgrzyma; jest to często motyw w 

literaturze romantycznej, jednak prze Norwida został ujęty nieco inaczej.  W oczach zwykłych ludzi 

pielgrzym uznawany jest za gorszy typ człowieka, bowiem nie posiada żadnych dóbr materialnych. 

W trzeciej strofie podmiot przywołuje argumenty na swą obronę; odtąd w utworze są obecne silne 

emocje mówiącego. Przypomina on, iż należy do opisywanego wcześniej wyższego stanu. Brak 

majątku pozwala mu na wolność i swobodę. Odrzuca wprawdzie typowy dla przeciętnych ludzi 

system wartości, jednak w zamian zyskuje o wiele więcej (Przecież ja aż w nieba łonie trwam / gdy  

ono duszę mą porywa / Jak piramidę). Porównanie do piramidy symbolizuje wielkość i doskonałość 

jego ducha, który może obcować ze Stwórcą. W ostatniej strofie poeta wyraża pogląd o równości 

wszystkich ludzi. W życiu istotniejsze jest dla niego „być”, niż „mieć”. Ma również  świadomość 

przemijalności czasu; człowiek na świecie jest tylko „przechodniem” - jego żywot jest wieczną 

wędrówką, której celem powinno być życie wieczne i zbawienie, toteż „pielgrzymstwo” ma w tym 

wierszu znaczenie metaforyczne. 

XIII. LARWA

Zapis refleksji po kilkumiesięcznym pobycie poety w Londynie w 1854r. Mieszkał wówczas niemal 

w nędzy,  utrzymując  się z przygodnych  zamówień  oraz czekając na  zasiłek  od krewnych.  Złe 

warunki pozwoliły mu zaobserwować sytuację londyńskiego proletariatu oraz wyciągnąć wnioski 

na   temat   kapitalistycznej   gospodarki   opartej   na   wyzysku   i   przemocy.   Pierwsze   strofy   to 

background image

przywołanie odstręczającej kobiety spotkanej na londyńskim bruku:  Czoło ma w cierniu? Czy w  

brudzie? / Rozpoznać tego nie można. „Czoło w cierniu” nasuwa skojarzenia z koroną cierniową, 

symbolem męczeństwa. Trudno zatem jednoznacznie ocenić, kim jest napotkana postać: czy to 

ofiara gospodarki kapitalistycznej, opartej na wyzysku najbiedniejszych, czy też ona sama pała 

żądzą zysku (Poszepty z Niebem o cudzie / W wargach... czy? piana bezbożna!...) Słowa: Rzekłbyś, 

że to Biblii księga / Zataczająca się w błocie wskazują na pozytywną interpretację tej postaci: jest 

skazana na mękę, zaś nikt nie chce jej pomóc natomiast: Rozpacz i pieniądz – dwa słowa - / łyskają  

bielmem   jej   źrenic  świadczą   znowu   o   ślepej   chęci   zysku.   Podmiot   liryczny   krytycznie 

charakteryzuje cywilizację europejską: nie czas myśleć... o cnocie! Ludzie „cywilizowani” odrzucili 

zatem wszelkie wartości moralne dla pieniędzy i innych dóbr materialnych. Stali się wyzuci z uczuć 

i   empatii,   są   egoistyczni.   W   tym   świecie   ludźmi,   którzy   mają   wyznają   jeszcze   jakiekolwiek 

wartości   paradoksalnie   mogą   być   ci   pochodzący  z   nizin   społecznych,   skazani   na   nędzę   przez 

zachłannych   kapitalistów.   Ludzkość   została   porównana   do  jędzy,   która   za   jedyną   zasadę 

formowania stosunków społecznych uznaje pieniądze, zaś jej przeszłość pełna jest nienawiści i 

agresji oraz przelanej krwi.  

XXV. IRONIA

Podmiot   lirycznie   twierdzi,   że   ironia   jest  koniecznym   bytu   cieniem,   człowiek   nie   może 

wyeliminować jej z życia. Bez niej nie da się w życiu niczego osiągnąć – tylko ludzie, którzy nie 

podejmują żadnej aktywności, nie są na nią narażeni. Z ironią szczególnie często stykają się artyści, 

zwłaszcza ci najbardziej wybitni. Ironicznie podchodzimy bowiem to tego, czego nie rozumiemy, 

jest to swoista forma obrony. Ironię losu stanowi fakt, że człowiek osiągnie doskonałość (wiek 

złoty) przez te cnoty, które są wyśmiewane; oznacza to, iż ludzkość nie jest w stanie odpowiednio 

wcześnie dojrzeć do wielkich idei. Niektórzy sądzą, że szczęście i dobrobyt przyjdą do nic same: Ty 

myślisz może, że wiek złoty / Bez walk, sam przyjdzie do ludzkości? - / A gdzież?... powiodą pierw te  

cnoty,   /   od   których   cofa   strach   śmieszności!...  Człowiek   pracę   oraz   wytwory   bliźnich   ocenia 

ironicznie,   jednak   na   świecie   nic   nie   zrobi   się   „samoistnie”,   jesteśmy  skazani   na   samodzielne 

budowanie świata, nawet jeśli inni z nas drwią. 

XXX. FATUM

Podmiot liryczny odnosi się do pojęcia  fatum, znanego z antycznych tragedii. Porównuje je do 

nieszczęścia, które przybywa do człowieka niczym dziki zwierz – jest sprytne, szybsze i silniejsze 

od ludzi. Fatum staje się wrogiem człowieka, wystawia go na próbę. Człowiek jednak potrafi mu się 

przeciwstawić – sprawia to ludzka postawa względem życia. O ile jest ona aktywna, twórcza, nie 

zaś  bierna, nieszczęście znika. Podmiot liryczny  przywiązuje wagę do roli myśli i refleksji – o ile 

background image

będzie się podchodzić do nieszczęścia racjonalnie, podda się je dokładnej analizie, można sprawić, 

że zniknie – albo rozwiążemy problem albo przekonamy się, że wcale nie jest on taki tragiczny i 

trudny.   Nieszczęście   można   również   obrócić   na   swoją   korzyść,   np.   wykorzystać   jako   źródło 

natchnienia artystycznego:  Lecz on [człowiek]  odejrzał mu - jak gdy artysta /  Mierzy swojego 

kształt modelu - / I spostrzegło, że on patrzy - co? Skorzysta / Na swym nieprzyjacielu: / I zachwiało  

się całą postaci wagą / - - I nie ma go!

LV. KÓŁKO

Podmiot liryczny zwraca uwagę na upływ czasu; ludzie przychodzą i odchodzą, a niewiele jest 

wśród nich jednostek wybitnych:  Jak niewiele jest ludzi   i jak nie ma prawie / Pragnących się  

objawić!... Ludzkie życie porównano do zabawy, wspólnego tańca, w którym ludzie odpychają się 

oraz  serdecznie zwodzą.  Poeta zwraca uwagę na tworzone od wieków podziały społeczeństwa. 

Ludzie   nie   są  wolni   ani  równi,  gdyż   istnieją  różnorodne   kryteria   wartościujące  człowieka,   np. 

pochodzenie   :  Głębia   pomiędzy   nimi   wre   i   oceani   /   A   na   jej   pianach   -   oni;   bliscy   czym?...  

nazwiskiem! / Świat zaś mówi: "To - swoi, to - kółko domowe, / T o - n a s i!". Z powodu podziałów 

powstają   wojny,   ponieważ   ludzie   chcą   zagarnąć   własność   innych   ludów.   W   każdym   narodzie 

istnieje co najwyżej jeden człowiek, który W spólne Niebo wierzy. Narody izolują się od siebie, nie 

chcąc się wzajem poznać (Polarnie nieświadomi siebie i osobni),  dlatego od wieków na świecie 

trwają kłótnie i konflikty.

LX. JĘZYK-OJCZYSTY

Celem utworu jest ukazanie, co służy obronie języka. Jak się okazuje, nie są to broń i siła fizyczna, 

lecz arcydzieła. Dzięki nim ludzie mają szanse zetknąć się z ojczysta mową w najpiękniejszym 

wydaniu, co pozwoli na jej ochronę tak w czasach pokoju, gdy kultura językowa upada, jak i w 

czasie niewoli, gdy język ojczysty staje się wykorzeniany w ludziach przez zaborców. Podmiot 

liryczny zwraca też uwagę na niewłaściwie podejście do walki z przeciwnikiem. Zazwyczaj wielką 

uwagę   przywiązuje   się   do   czynów,   refleksję   nad   nimi   odkładając   „na   potem”.   Według   poety 

powinno być odwrotnie – myśl winna poprzedzać i dyktować odpowiednie działania.

LXX. LAUR DOJRZAŁY

Utwór porusza kwestię sławy oraz pamięci poetyckiej. Nikt nie zna dróg do potomności pisze poeta, 

co oznacza, iż nigdy nie wiadomo, w jaki sposób należy tworzyć, by zyskać sobie wieczną sławę; 

często ma to charakter przypadkowy, gdyż opinie odbiorców bywają zmiennie, w związku z czym 

trudno przewidzieć, co akurat przypadnie im do gustu. Jedynym pewnikiem jest podjęcie trudu 

tworzenia,   walczenia   z   własnymi   słabościami.   W   kolejnej   zwrotce   podmiot   dostrzega,   aby   z 

background image

rozsądkiem przyjmować pochwały, nie wywyższać się, bo to co jest teraz szczytem popularności, 

później może się okazać bezwartościowe i nic nieznaczące. Często zdarza się, iż to, co artysta 

uznawał w swych dziełach za słaby punkt w oczach odbiorców uchodzi za warte uwagi. Rzecz ma 

się podobnie na przestrzeni wieków: to, co podoba się ludziom ciągle ulega zmianie, przekształcają 

się ich gusta estetyczne. Prawdziwa wartość dzieła nie musi być oceniona od razu, czasem może to 

nadejść dopiero po upływie długiego czasu. W ostatniej strofie poeta odnosi ten schemat do całej 

historii   oraz   oceny  minionych   dziejów.  Twierdzi,   iż   zachodzące   na   świecie   wydarzenia   można 

oceniać jedynie z dystansu, ponieważ z perspektywy czasu ulega zmianie ich wartość. Te, które w 

teraźniejszości   wydawały   się   najistotniejsze,   mogą   być   w   gruncie   rzeczy   najmniej   ważne: 

Rozwrzaskliwe   czasów   przechwałki   (…)   To   padające   w   urnę   gałki   /   Gdy   cisza   jest   głosów  

zbieraniem.

LXXVIII. STYL NIJAKI

W   utworze   przedstawiono   konflikt   pomiędzy   szkołą   „stylu”   i   szkoła   „natchnienia”.   Pierwsza 

zarzucała drugiej  dziką niepoprawność,  bowiem emocjonalna treść dominuje w niej nad piękną 

formą.   Spór   taki   można   porównać   do   konfliktu   między   klasykami,   a   romantykami.   Tytułowe 

określenie   klasycy   odnoszą   do   twórczości   romantycznej,   jednak   poeta   postępuje   odwrotnie:   to 

dzieła   klasycystyczne   uważa   za   nijakie.   Pisze:  Potomni   nie   są   tylko   grobami   z   kamienia   /  

Ciosanymi cierpliwym dłutem doskonale, / Są oni wpierw współcześni, których przeznaczenia / Od  

do-raźnego   w   chwili   zależą   słowa.  Ludzie   mają   prawo   posługiwać   się   żywym,   emocjonalnym 

językiem, bowiem nie mogą spojrzeć na własne dzieje z dystansu. Z każdym dniem przeżywają 

nowe   emocje   i   doznania,   na   temat   których   chcą   się   wypowiadać.   Każdy  człowiek   jest   inny  i 

wkładanie   twórczości   artystycznej   w   sztywne   ramy  powoduje,   iż   traci   autentyczność.   Podmiot 

liryczny podkreśla również wagę natchnienia poetyckiego. 

XCI. SPOWIEDŹ

Utwór posiada formę dialogu pomiędzy gladiatorem a ojcem Janem, rzecz dzieje się oczywiście w 

starożytnym Rzymie. Gladiator wyrzekł się wiary w rzymskich bogów i stał się chrześcijaninem. 

Nie zmienia to jednak faktu, że nadal musi występować w cyrku i zastanawia się co uczynić, jeśli 

podczas walki z lwem zabije niewinne zwierzę i zyska tym poklask Rzymskiego tłumu, nieczułego 

Bogu. Ojciec Jan nakazuje mu ufać w Boga. Twierdzi, iż nigdy nie pragnie on śmierci człowieka, 

toteż w jej obliczu należy podjąć walkę o własne życie.  Samson nie był wyrzutkiem kościoła,  

dodaje; Samson również odznaczał się wyjątkową siłą fizyczną, i on zabił lwa gołymi rękami. 

Utwór pokazuje, iż każdy może być dobrym chrześcijaninem, jeśli potrafi zaufać Bogu. Bóg nie 

wymaga od człowieka niepotrzebnych ofiar, zatem nie należy specjalnie ryzykować życia, które na 

background image

ziemi   jest   naszym   największym   darem.  Wiersz   kończy  się   słowami   gladiatora:  «Alleluja!...   Te 

salulant, Christe...» - „Pozdrawiają cię, Chrystusie...  (w domyśle:  idący na śmierć).  Ponieważ 

utwór nosi tytuł Spowiedź można się domyślać, iż to wojownik niebawem zginie...

XCIV. NERWY

Norwid ukazuje w tym wierszu różnice społeczne; czyni to poprzez zestawienie dwóch całkowicie 

różniących   się   od   siebie   mieszkań;   jak   wynika   z   korespondencji   poety,   zawarte   w   nim   sceny 

napisane zostały w oparciu o rzeczywiste doświadczenia podczas pobytu we Francji. Najpierw 

ukazuje on siedzibę nędzarzy:  Byłem wczora w miejscu, gdzie mrą z głodu - / Trumienne izb  

oglądałem wnętrze.  Ze względu na złe warunki mieszkanie tam jest niebezpieczne, sam Norwid 

otarł się tam o śmierć:  Noga powinęła mi się u schodu (…) cud to był, że chwyciłem się belki  

spróchniałej...  W belce tej tkwił gwóźdź, co przywiodło autorowi wypowiedzi na myśl krzyż – 

ludzie mieszkający w takich warunkach w pewnym sensie skazani są na niezasłużone męczeństwo. 

Mimo, iż cudowne ocalenie poety od śmierci powinno wzbudzać w nim radość, poeta nie może być 

radosny widząc nędze dokoła siebie. W tym mieszkaniu przeżył on silny wstrząs (Uszedłem cały! / 

Lecz uniosłem... pół serca – nie więcej). Widok ludzi podobnych żyjących jak bydło sprawił, iż nie 

może cieszyć się urokami świata. 

W   powyżej   opisanym   mieszkaniu   odwiedził   poeta   kobietę   mieszkającą   z   córeczką. 

Następnie przybył w odwiedziny do „Pani Baronowej”, przy czym podmiot liryczny podkreśla, iż 

wizyta ta była przymusowa. Norwid nie wie, czym mógłby rozmawiać z tymi ludźmi wyższych 

sfer, którzy są puści, fałszywi i skupiają się wyłącznie na dobrach materialnych. Artysta zwraca 

także uwagę na ich hipokryzję oraz brak samodzielnego myślenia:  I wymalowane papugi (…) Z  

dzioba w dziób wołają: „Socjalizm”!  Mimo głoszonych haseł socjalistycznych (min. zniesienie 

nierówności   społecznej)   przecież   wszyscy   oni  skrzywią   się   na   realizm,   wolą   udawać,   iż 

nieestetyczny świat nędzarzy nie istnieje i nie stanowi problemu. Dlatego słowo to staje się pustym 

hasłem.   Swoją   postawę   podmiot   kwituje   tak:  I   wrócę   milczącym  faryzeuszem  /   -   Po  zabawie.  

Oznaczają   one,   iż   sam   poeta   w   pewnym   sensie   należy   do   świata   salonów,   nawet   jeśli   pod 

przymusem, to jednak bierze udział w zabawie. Faryzeusze byli przeciwnikami Chrystusa, zatem 

biorąc   pod   uwagę   wcześniejszą   metaforę   krzyża,   sam   Norwid   mimo   dostrzeganej 

niesprawiedliwości nie potrafi się jej przeciwstawić, stanąć w obronie najbiedniejszych. 

XCVI. FINIS

Utwór pełni funkcję swego rodzaju streszczenia wątku tematycznego całego cyklu oraz puenty; 

tytuł   może   odnosić   się   do   momentu   kończenia   pracy   nad   dziełem.  Finis  mówi   o   śmierciach 

wielkich   tworów,   także   o   kończącym   się   życiu   autora.   Opowiada   również   o   niezwykle   ścisłej 

background image

kompozycji Vade-mecum: 

..Pod sobą samym wykopawszy zdradę, 

Coś z życia kończę, kończąc mecum-vade, 

Złożone ze stu perełek nawlekłych 

Logicznie w siebie -- jak we łzę łza -- wciekłych; 

Wstrzymuję pióro... niżeli... niżeli 

Zniecierpliwiony się wstrzyma czytelnik; 

Poszyt zamykam cicho, jak drzwi celi -- -- 

Następny wiersz: XCVII. Krytyka (wyjęta z czasopismu), to już sprawozdanie z uśmiercania „VM” 

przez krytykę literacką:

VM - złożone ze stu rzeczy drobnych -

Wyszło - - Kolega nasz (niespracowany

Krytyk) źle wróży z utworów podobnych!...  

Dzieło Norwida zestawiono z twórczością równolegle piszących Polaków; w ich poezji dominują 

śpiewne rymy, liryka opisowa oraz ewentualnie satyra i krytyce wydaje się to kwintesencją polskiej 

poezji. Twórczość Norwida uznają za „naleciałość z obcych krajów”, gdzie naszych wiosen brak 

konwalijowych! Na szczęście rodzimych pisarzy jest tak wiele, że Polsce nie grozi zmiana sposobu 

pisania spowodowana wydaniem czegoś takiego jak Vade-mecum, zauważa pisarz ironicznie. 

Domniemana krytyka zarzuca poecie zbytnią powagę oraz dominujące w cyklu rozgoryczenie:- 

Płacz!!... lecz jeżeli ból jest gorzki?... niemniej / W książce on może brzmieć lżej i przyjemniej oraz 

brak rymów i melodyjności. Podmiot liryczny przewiduje, iż recenzenci będą swoje opinie uznawać 

za szczerą i światła krytykę, zaś autora nazwą szaleńcem. 

XCVIII. FORTEPIAN SZOPENA

Wiersz   dedykowany  Antoniemu   Czajkowskiemu,   przyjacielowi   poety   z   czasów   warszawskich. 

Występują dwa motta: Muzyka to rzecz osobliwa (Byron) oraz Sztuka?... to sztuka – i oto wszystko  

(Beranger). 

W   pierwszej   części   utworu   Norwid   wspomina   ostatnie   dni   spędzone   u   Chopina.   Poeta   ma 

świadomość, iż ma do czynienia nie tylko ze śmiercią swego przyjaciela, ale i wybitnego artysty, 

którego śmierć zakończy pewien etap w historii muzyki. Norwid wie jednak, że Chopin, jak każda 

wybitna jednostka, po zgonie będzie cieszyć się jeszcze większą sławą (życia koniec szepce do 

początku:   /   Nie   stargam   Cię   ja   –   nie!   --Ja   u-wydatnię!...)  Norwid   porównuje   muzyka   do   liry 

Orfeusza oraz marmurowej postaci dłuta Pigmaliona, zwraca uwagę na bladość jego cery, która 

harmonizuje się wręcz z kolorem klawiszy fortepianu. Nawiązania do mitologii sugerują, iż poprzez 

background image

swój geniusz życie i twórczość artysty urastają do rangi mitu. Poeta opisuje grę wybitnego artysty – 

pomimo choroby była ona doskonała w swej prostocie a także przepojona polskością. Poeta zwraca 

również uwagę na wkład kompozytora w kulturalny rozwój Polaków (Polska – przemienionych 

kołodziejów!) oraz na rozpowszechnianie tradycji narodowej i religijnej. Norwid idealizuje muzykę 

Szopena, która staje się ponadczasowym, idealnym pięknem, niemal tkwi w niej pierwiastek Boski. 

Kolejna część utworu zawiera w sobie refleksje na temat sztuki, sprowokowane po części 

postacią Szopena. Zwrotka VII jako jedyna posiada innego adresata niż Chopin, skierowana jest do 

„Dopełnienia”. Według Norwida dzieło sztuki składa się z trzech części: Ducha, czyli natchnienia, 

duszy i serca artysty,  Litery –  formy wypowiedzi oraz  Dopełnienia  czyli Miłości. Ponieważ zaś 

poeta przekonany był o tożsamości Miłości z Bogiem, dzieło literackie było zatem przejawem 

boskości. Jest to najważniejszy element utworu, bez niego nie może nazwane być doskonałym. 

Dopełnienie powoduje, iż „Duch” oraz „Liter” łączą się ze sobą w idealnie piękny sposób. Świat 

nie jest jednak doskonały, dlatego sztuka wybitna najczęściej zostaje nierozumiana i odrzucona 

przez odbiorców. Artyści, niczym dojrzałe kłosy, rozrzucają jednak zadatek, czyli inspirują innych 

do podążania ich śladami.    

W ostatniej części sytuacja liryczna zostaje przeniesiona do Warszawy 1863 roku. Znajduje 

się ona  pod rozpłomienioną gwiazdą  zwiastującą nieszczęście. Następuje wzmianka o płonącym 

gmachu Zamoyskich oraz żałobnym pochodzie wdów po powstańcach. Punktem kulminacyjnym tej 

części utworu jest wyrzucenie z okien budynku fortepianu Szopena przez rosyjskich żołdaków – 

kozaków   (kaukaskie   się   konie   rwą).  Ich   zachowanie   jest   właśnie   jednym   z   przykładów 

niedoskonałości świata, w którym niszczone jest to, co genialne i piękne. Norwid po raz kolejny 

przywołuje w swej twórczości postać „późnego wnuka”: Lecz Ty? -- lecz ja? -- uderzmy w sądne  

pienie / Nawołując: Ciesz się, późny wnuku!...  który z perspektywy czasu będzie potrafił docenić 

dzieła obu artystów, Szopena i Norwida. Podobną wymowę posiada również ostatni wers utworu: 

Ideał sięgnął bruku --”.  Jak widać, „zmartwychwstanie” i zrozumienie doskonałej sztuki może 

dobyć się tylko po tym, jak zostanie ona całkowicie zniszczona. 

EPILOG

DO WALENTEGO POMIANA Z.

Podtytuł: Zwierzając mu rękopisła następnie wyszłe w XXI tomie Biblioteki Pisarzy Polskich.

Utwór ten początkowo miał stanowić wstęp do poematu Quidam, jednak ze względu na samobójczą 

śmierć Zaleskiego ostatecznie został włączony do VM jako wiersz zamykający cały cykl. 

W  utworze   pojawiają   się   rzadko   spotykane   u   Norwida   regularne   rymy,   co   nadaje   kompozycji 

charakter ironiczny. CAŁOŚĆ W pierwszej strofie pojawia się problem nazwania mającego się 

ukazać zbioru. Norwid twierdzi: Zwałbym Dziełem i więcej: że jest dziełem, wierzę - / Niż mnóstwo  

background image

innych,   których   i   zwać   tu   nie   będę   –  jest   to   podkreślenie   wyższości   tego   tomu   nad   innymi 

ukazującymi się wówczas utworami, wypowiedź ma jednak w pewnym stopniu charakter ironiczny, 

bowiem później napisze poeta: Zwij więc jak chcesz? - Współczesność minie niestateczna / Lecz nie  

ominie przyszłość: Korektorka-Wieczna!...  Poeta podejmuje refleksje na temat definicji „dzieła”; 

przywołuje postaci Byrona, Szekspira i Dantego. Mimo, iż ci twórcy posiadali zupełnie odrębne 

style pisania, ich utwory można uznać za doskonałe, bowiem jest to kwestia osobistego talentu i 

odpowiedniego łączenia słów. W przypadku Byrona za wybitne dzieła można uznać nie rozwlekłe 

tragedie, lecz namiętne powiastki greckie – bowiem Byron brał udział w walkach o niepodległość 

Grecji i utwory z tym związane zbliżone są do tak ważnego dla Norwida „czynu”. Następnie poeta 

rozprawia się ze stereotypowym wizerunkiem poety – jako człowieka wspaniałego, wzniesionego 

ponad innych ludzi, który ma wszystko, czego zapragnie oraz posiada niemal Boską moc. Pisze o 

hipokryzji krytyków literackich, którzy poglądy na danego artystę uzależniają od swojej własnej 

sytuacji;   autor   powołuje   się   na   przykłady   Mickiewicza   i   Słowackiego.   Ten   pierwszy   napisał 

zjadliwy  tekst:  O   krytykach   i   recenzentach   warszawskich,  po   którym   urażeni   krytycy   przestali 

wielbić   jego   dzieła,   zaś   gdyby   taki   tekst   nie   powstał,   zapewne   nadal   zachwycaliby   się   nimi. 

Analogicznie stało się w przypadku  Bieniowskiego  oraz  O potrzebie idei  Słowackiego.  Artysta 

składa   hołd   swym   poprzednikom,   ale   i   nie   ukrywa   swej   krytycznej   postawy   względem   ich 

twórczości. Wiersz jest również rozprawą z publicznością, kształtowaną przez taką krytykę oraz 

próbą obrony własnej drogi poetyckiej. Ponadto poeta widzi protestuje przeciwko jednostronnemu 

rozwojowi   kraju,   skupiającemu   na   dobrobycie   materialnym     i   redukującym   postęp   duchowy. 

Norwid wierzył w możliwość dokonania rewolucji w sztuce poprzez powiązanie pracy i twórczości 

ludowej,   co   doprowadzi   do   odrodzenia   narodowego.   We   własnej   twórczości   odrzuca   zatem 

elementy fantastyczne, zbędne udziwnienia i niespodziewane czyny bohaterów wabiące czytelnika: 

mój bohater – i jeden, i drugi / Wielkich nie czynią rzeczy, to zaś ich spotyka / Co ludzi miernych  

albo   małoznaczne   sługi.  Norwid   krytykuje   twórców   o   wąskich   horyzontach,   którzy   tematykę 

ludowo – prowincjonalną sprowadzają do powierzchownego opisu realiów. 

background image

WIERSZE

Tom   liryków   Norwida   uporządkowanych   w   pięciu   działach,   które   obejmują   kolejno:   1.   lirykę 

osobistą; 2. zagadnienia związane z literaturą, sztuką i krytyką oraz wiersze o wielkości, sławie i 

sukcesie; 3. utwory o charakterze moralistycznym; 4. tematy tj. historia, naród, ludzkość, polityka; 

5.   przekłady   i   parafrazy   autorstwa   Norwida.   W   każdym   z   nich   utwory   zostały   ułożone 

chronologicznie. (Osobiście nie przejmowałabym się zbytnio tym podziałem, bowiem w większości 

utworów Norwid łączy wszak różne zagadnienia pochodzące z wielu „działów”).

I. WSTĘP (J. Gomulicki)

Twórczość   Norwida   cechuje   bezwzględna   powaga.   Niepokoiło   go,   iż   rozwój   człowieka,   czyli 

postęp naukowy i techniczny, nie idą w parze z rozwojem moralnym  i duchowym. W swoich 

utworach starał się zawierać „myśl i prawdę, sens i rozsądek”. W połączeniu ze stosowaną przez 

niego  nowatorską   formą  wyrazu,  naraził   się  zwolennikom  konwencjonalnej,  łatwej   poezji  oraz 

taniej poetyczności. Norwid wyrastał ponad twórczość innych poetów narodowych, przez co był 

nierozumiany   i   odtrącany,   równocześnie   jednak   przez   barierę   językową   nie   mógł   ze   swa 

twórczością dotrzeć do odbiorców z Europy Zachodniej. Nie można zrozumieć twórczości Norwida 

bez umiejscowienia jej w kontekście historycznym. 

Dzieciństwo   i   młodość   poety   przypadły   na   okres   następujący   po   upadku   powstania 

listopadowego, określany jako „noc paskiewiczowska”. Według Norwida ponad dwustu młodych 

ludzi,   który   znał   choćby   ze   szkoły,   zostało   wywiezionych   na   Sybir.   Wówczas   zaczął   on 

obserwować dwie „współczesności”: jedną kalendarzową, zgodnie z którą ludzie żyli z dnia na 

dzień,   nie   patrząc   w   przeszłość,   ani   przyszłość   i   drugą   –   obywatelską,   w   której   żyło   się 

historycznie,   pamiętanie   o   przeszłości   i   planowanie   przyszłość   traktując   jako   obywatelski 

obowiązek. W tym młodzieńczym okresie twórczości Norwid także na swój sposób spiskował, 

przemycając   w   tekstach   zakazane   przez   cenzurę   treści   za   pomocą   niedopowiedzeń,   aluzji, 

symbolów i przenośni.  Sam zdawał  sobie  sprawę, że jego język  poetycki  może  nie być  przez 

wszystkich zrozumiały, zatem prosił o wyrozumiałość i chwilę zastanowienia nad jego twórczością. 

Towarzyszące   Norwidowi  przez   całe  życie  literackie  stosowanie   niedopowiedzeń   i  kryptografii 

poetyckiej jest efektem owej cenzury paskiewiczowskiej. Wzmocniła je jeszcze podróż do Włoch. 

W  zetknięciu   z   dziełami   Dantego,  Tassa,   Michała  Anioła   czy  Calderona   sam   zaczął   stosować 

parabole, alegorie i koncepty, zaś obserwacja rzymskich ruin sprowokowała przekonanie, iż dzieło 

„niepełne”, niedopowiedziane czy  przemilczane  zyskuje na atrakcyjności, bowiem czytelnik sam 

background image

może w oryginalny sposób dopełnić jego treść. 

Norwid wyróżniał  dwa  rodzaje „pieśni”,  czyli, mówiąc  szerzej, twórczości  artystycznej. 

Pierwsza: naturalna, nie znająca swoich celów, łatwa, sielska, poetyczna. Taką właśnie zachwycała 

się ówczesna publiczność polska. Twórczość Norwida sytuowała się w drugim typie: pieśni dziejów 

człowieka,   a   więc   historycznej.   Jest   ona   świadoma   siebie,   zdyscyplinowana,   staje   się   „pieśnią 

sumień”;   opiewa  rzeczy  poważne,   jest   trudniejsza   w  odbiorze   i   mniej   poetycka.   Poeta   uważał 

ponadto, iż poetyczność i malowniczość doprowadzają do zubożenia myśli zawartych w dziele. 

Przedmiotem   poezji   powinna   być   przede   wszystkim   prawda.   Innymi   ważnymi   tematami 

podejmowanymi przez Norwida była niewola i praca. Uważał on, iż niewola jest jedną z klęsk 

społecznych, bowiem czyni z pracy nieznośny, znienawidzony ciężar, natomiast wydajność pracy 

jest proporcjonalna do wolności społeczeństwa – jeśli praca nie jest efektem przymusu, ludzie czują 

się wolni. Pracę można było wyzwolić i uszlachetnić za pomocą oryginalności; była ona możliwa, 

gdy   człowiek   posiadał   indywidualny   stosunek   do   wykonywanych   czynności,   nacechowany 

szczerym zainteresowaniem i „twórczą miłością”(idea piękna pracy). Znamienny był także stosunek 

artysty  względem   tradycji.   Uważał   on,   iż   można   dostrzec   jej   cząstkę   we   współczesności,   lecz 

należy podejmować z tradycji jedynie to, co może prowadzić do przyszłego postępu. Pogląd ten 

nazywany jest „oświeconym konserwatyzmem”. 

II. WYBRANE WIERSZE

(Tutaj zostały opisane utwory niepochodzące z Vade-mecum)

CZĘŚĆ I – LIRYKA OSOBISTA

SAMOTNOŚĆ

Jeden z najwcześniejszych utworów poety, posiada formę sonetu włoskiego. Odbijają się w nim 

dwa najsilniej przeżywane przez młodego Norwida uczucia: patriotyzm oraz młodzieńcza miłość. 

Wiersz powstał pod wpływem wakacji spędzonych przez Norwida w 1839r. W Laskowie-Głuchach; 

tamże   zakochał   się   on   po   raz   pierwszy   w   szesnastoletniej   Brygidzie   Dybowskiej.   Miłość   ta 

zakończyła   się   dramatycznie   śmiercią   ukochanej,   jednaj   wpłynęła   na   przebudzenie   talentu 

poetyckiego   Cypriana.   Wiersz   uchodzi   za   pierwszy   kryptopolityczny   utwór   poety,   w   którym 

skupiają się nastroje społeczno – polityczne Warszawy. Pisze artysta o niewoli, która dotyczy nie 

background image

tylko sytuacji Polski po upadku powstania, ale też myśli Polaków, nie mogących wyrażać jawnie 

swojego zdania. Wobec braku swobody myśli radości nie sprawiają bale, biesiady ani wspólne 

spędzanie   czasu.   Cenzura   wymaga   posługiwania   się   językiem   aluzyjnym,   niedosłownym,   co 

powoduje problemy w komunikacji i sprawia, że nawet rozmowy z przyjaciółmi nie sprawiają 

przyjemności. Ponadto niewola wypacza charaktery i kształtuje pewne ustalone typy zachowań, 

przez co ludzie nie są naturalni. Sytuację polityczną zestawia Norwid ze swoją własną – przywołuje 

wakacje na wsi, pełne ciszy i wytchnienia (Tu mi gwar, tu mi uśmiech myśli nie krępuje) – człowiek 

może precyzyjnie wyrażać swe myśli jedynie w samotności i we własnym umyśle (Wdzięk i urok 

milczenia czuję i pojmuję). W tym początkowym utworze pojawiają się zatem typowe dla Norwida 

słowa – klucze: cisza oraz samotność, problem „troski o myśl” oraz inicjuje stosowany później 

niemal zawsze przez poetę aluzyjny język pełen alegorii, masek i kostiumów. 

WSPOMNIENIE WIOSKI

Utwór   nawiązuje   do   poezji   Jana   Kochanowskiego,   szczególnie   Pieśni   XII   (Wsi   spokojna,   wsi 

wesoła...).  Przeciwstawia   on   wieś   miastu,   przesadnie   ją   gloryfikując,   ukazując   ją   w   sposób 

przesadnie   upoetyzowany   oraz   wyidealizowany:  Miasto!...   to     ciemny,   nieczysty   przedsionek,  

przedsień piekielnej zatraty (…) Wieś!... to me życie, to podarek Boży! / To kwiat, co spada z  

anielskiego czoła. U źródeł tak silnie zarysowanej różnicy znajdują się również przyczyny ideowo – 

polityczne. Wieś staje się azylem wolności, której się pragnie, a którą miasto niemal tępi. Sławę 

zyskał dwuwiersz na początku tekstu, nierzadko uczono się go na pamięć: Bo ja chłop jestem – bo 

moje   oczy   /   Wielmożna   światłość   kole   i   mroczy.   Dobrze   współgrał   on   z   nastrojami   młodych, 

nawiązywał do romantycznej fascynacji ludowością. W utworze tym Norwid nawiązuje również do 

osobistych, nostalgicznych wspomnień z domu rodzinnego w Głuchach:  Serce, ty czujesz strony  

rodzinne / Bo tam dla ciebie było wesele. Pełen nastrojowych określeń ( np. Noc – rosa pada, myśl 

na chwilkę leci / Między lipowe, topolowe drzewa)  utwór   odegrał znaczną rolę w kształtowaniu 

liryki norwidowskiej. 

MOJA PIOSNKA I

Wyraz żalu człowieka bezradnego wobec przeciwieństw losu i nieszczęść, których symbolem staje 

się w utworze czarna nić, towarzysząca mu stale i wszędzie. Można nawet przypuszczać, iż sytuacja 

persony   lirycznej   staje   się   coraz   gorsza,   bowiem   nić   w   kolejnych   strofach   przeradza   się   w 

„mocniejsze” materiały – wstążkę, a następnie pętlicę obwijająca dłonie. Nad poetą ciąży fatum, 

które dotyczy każdego aspektu jego życia – tak twórczości literackiej jak i sfery prywatnej. Podmiot 

opisuje próby przeciwstawienia się sytuacji, jednak zawsze kończą się one fiaskiem. Po pierwsze, 

starał się uzyskać wśród innych poparcie dla swej poezji  (Niech mi puchar podadzą i wieniec), 

background image

jednak ponieważ jest ona niejasna, niezrozumiała, ostatecznie nazwano go „Szaleńcem”, ponadto 

stał się obiektem śmiechu. Kolejna próba przezwyciężenia złego losu także wiąże się ze sztuką: 

Czarnoleskiej ja rzeczy / Chcę – ta serce uleczy! Jednakże próba tworzenia w sposób harmonijny i 

uporządkowany, renesansowy, także nie przynosi pozytywnych rezultatów (I zagrałem... i jeszcze  

mi smutniej), bowiem artysta naśladując dawne wzorce nie jest oryginalny i nie tworzy w zgodzie 

ze   swoimi   upodobaniami.   Sytuacja  podmiotu   lirycznego   wydaje   się  zatem  dramatyczna:   chcąc 

uzyskać   poklask   odbiorców   musiałby   odtwarzać   znane   im   schematy   literackie.   Pozostając 

oryginalnym jest skazany na odrzucenie i cierpienie, bowiem publiczność nie dojrzała jeszcze do 

nowatorstwa, jakie wprowadza jego poezja.

MOJA PIOSNKA II

W wierszu, pisanym na emigracji, występuje motyw tęsknoty za ojczyzną. Została ona w dużej 

mierze   wyidealizowana   (Do   kraju   tego,   gdzie   kruszynę   chleba   /   Podnoszą   z   ziemi   przez  

uszanowanie,  itp.),   Norwid   uwypuklił   zwłaszcza   wielkie   przywiązanie   rodaków   do   religii 

chrześcijańskiej – przytoczone wyżej wyżej uszanowanie chleba jako daru Boskiego oraz pełne 

wzajemnego szacunku, chrześcijańskie pozdrowienia, ponadto przywiązanie do tradycji oraz natury  

(...gdzie   winą   jest   dużą   /   Psować   gniazdo   na   gruszy   bocianie),  prostotę   i   niewinność,   brak 

sztucznego   sentymentalizmu.   Wiersz   jest   stosunkowo   prosto   skomponowany,   zatem   istnieje 

prawdopodobieństwo, iż wypowiadane pochwały na cześć rodaków mają charakter ironiczny – 

wszak   wielokrotnie   w   innych   utworach   Norwid   wypowiadał   się   o   nich   dość   krytycznie. 

Potwierdzać tę tezę mogą dwie ostanie strofy. W pierwszej pisze poeta o tęsknocie do bez-myślenia 

oraz do tych, co mają tak za tak – nie za nie, czyli przyjmują rzeczywistość w sposób bezkrytyczny. 

W kolejnej natomiast pisze Norwid:  Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?  co nawiązuje do 

krytycznego  przyjęcia  w kraju jego poezji  oraz wiążącego się  z nim odrzucenia.  Każda strofą 

kończy się apostrofą do Boga:  Tęskno mi Panie...  biorąc pod uwagę wielką religijność artysty 

trudno uznać, by również one miały charakter ironiczny, zatem potwierdzają one autentyczność 

nostalgii   poety.   Jego   sytuacja   staje   się   tym   bardziej   przykra,   że   poeta   tęskni   do   kraju   mimo 

dostrzeganych   w   nim   wad.   Przytoczone   w   początkowych   strofach   obrazy   mogą   też   zatem 

ukazywać, jak w Polsce powinno być, dają pewne wskazówki, co rodacy powinni w sobie zmienić.

ITALIAM! ITALIAM!

Wiersz o tęsknocie do Włoch. Nie jest to jednak zwykła tęsknota do szczęścia odczuwanego w 

Italii, bowiem każde wspomnienie jest tak silne, iż wywołuje ból i płacz. Utwór ten pokazuje, iż 

wspomnienia  nie dają ukojenia, bowiem pamięć o przeszłych, radosnych chwilach sprawia,  że 

rzeczywistość   staje   się   jeszcze   bardziej   nieznośna.   Wiersz   jest,   jak   na   twórczość   Norwida, 

background image

niezwykle delikatny, lekki i płynny, niemal muzyczny: Pod latyńskich żagli cieniem / Myśli moja,  

płyń z aniołem / Płyń, jak kiedyś ja płynąłem: / Za wspomnieniem – płyń wspomnieniem... i dalej: 

Płyń – a nie wróćże mi z żalem (…) Niech zapłaczę, że płakałem... - nawet wspomnienia negatywne 

wywołują   owo   silne   wzruszenie,   dlatego   podmiot   liryczny   odczuwa   tęsknotę   nie   za   pewnymi 

wybranymi, wyjątkowo miłymi chwilami we Włoszech, ale za samym w sobie pobytem tam w 

ojczyźnie Tassa. 

EPOS-NASZA

W utworze tym pamięć o kraju jest motywem duchowej wędrówki współczesnego Don Kichota, dla 

którego Dulcyneą była ojczyzną. Na wstępie pojawia się apostrofa do słynnego rycerza; podmiot 

liryczny  twierdzi, że z jego dziejów wyniósł naukę dla siebie, dlatego śpiewa na jego cześć 

piosnkę. Postawa Don Kichota bliska jest nie tylko nadawcy tego tekstu, lecz wielu ludziom, pisze 

bowiem: Liców twych – wyznam – opiewać nie mogę, / Bowiem rozlałeś profil swój na wielu. 

Podmiot z entuzjazmem wymienia zalety rycerza, które sam przejął od niego w wyniku lektury - 

bohaterstwo, zapał, wielkie serce. Następnie wspomina o lekturze dzieło Cervantesa; mogło ją 

przerwać jedynie zgaśnięcie świecy lub nakaz dorosłych. O wielkiej wadze tej książki dla poety 

świadczy stwierdzenia: nawet odcień pamiętam papieru oraz: I jak smutnawo było mi dokoła (…) 

gdy widzę już, że kilka tylko arkuszy – tak, że końca dotkniesz szpilką! Po latach wspomnienie Don 

Kichota wzbudza głównie smutek, ze względu na Dulcyneę – poeta także ma własną, jest nią 

ojczyzna. Stwierdza, iż nigdy mu się nie ukazała, mógł dostrzec jedynie drobne ślady świadczące o 

jej istnieniu; przyrównuje ją do śpiącej królewny, która czeka na odczarowanie złego uroku. Co 

chwila coś zapowiada jej „przebudzenie”: ptaki często mi śpiewały / że już zbudzona i odczarowana 

/ pomiędzy smoki wychodzi z wieżyce, jednak tak naprawdę stale jest pogrążona w letargu, a owa 

ptasia wróżba jest jedynie fałszywą, zbędną paplaniną. Letarg, senność oznacza prawdopodobnie 

bierność polaków, którzy nie starają się ratować swej zniewolonej ojczyzny, czekają na cud, który 

ich wyzwoli. Nieprawdziwy śpiew ptaków może symbolizować poezję wieszczów, starających się 

wyjaśnić przyczyny tragicznych losów Polski. Sam poeta stara się zerwać z biernością: 

oswobodzając księżniczkę zaklęta – Ból, spieka, gorycz i marsz drogą krętą. Fakt, że ojczyzna nigdy 

się poecie „nie odsłoniła” może natomiast oznaczać, iż w niewoli Polacy tracą autentyczność, 

dostosowują się do polityki zaborców. Ten wiersz Norwida także przepełniony jest powagą. 

Utożsamia swój los z dziejami Don Kichotem i w gorzkich słowach pisze: a śmiechu nie ma w tym, 

oj! nie ma / Dla widzów chyba i dla czytelników. Zarówno rycerz z la Manchy jak i podmiot 

liryczny „walczą z wiatrakami”, jednak Norwid nadaje temu rys tragiczny. Ludzie nie podejmujący 

żadnej aktywności, patrząc z dystansu, mogą uznać podobne działania za śmieszne, w czym widzi 

poeta wielką hipokryzję; odnosi się do takich osób z politowaniem i sarkazmem: Bo gawiedź śmiać 

background image

się będzie wielolica / Niewarta ostróg z la Manchy szlachcica!, stwierdza też ironicznie: Szczęść-że 

im, Panie.  

[PIERWSZY LIST, CO DO MNIE DOSZEDŁ Z EUROPY]

Utwór pisany po wyjeździe do Ameryki, nadawcą tytułowego listu była kobieta, zapewne Maria 

Trębicka. Norwid zwraca się do niej per Pani. W pierwszej strofie poeta zaznacza swoją samotność 

podczas pobytu w Nowym jorku. W kolejnych stwierdza, iż wyjazd stanowił dla niego przymus: 

Musiałem   rzucić   się   za   ten   Ocean  oraz:  dla   zabawki   nie   szuka   się   grobu   /   Na   półokręgu  

przeciwległym   globu.   Następnie   opisuje   wyjątkowo   uciążliwą,   dwumiesięczną   podróż 

morską:towarzyszył mu głód i pragnienie, zetknął się ze śmiercią niewinnych dzieci, widział rozbite 

statki   –  Widziałem  marność  ludzką  tak,   jak  nigdy!  Zwraca   jednak  uwagę,   iż  spotkani   podczas 

podróży ludzie w swej nicości byli prawdziwi, nie zasłaniali się fałszywymi hasłami cnoty czy 

mądrości jak czynią często ludzie żyjący w normalnych warunkach, próbując usprawiedliwić swoje 

czyny;   w   obliczu   niedoli   przestało   to   być   istotne.   Znaczenia   nabierały   wówczas   najmniejsze 

przychylne gesty: podzielenie się kawałkiem chleba lub zwyczajne pozdrowienie. Doświadczenie 

ludzka życzliwość w ekstremalnych, rzec można, warunkach okazała się jedyną zaletą podróży. 

Podmiot   liryczny   tęskni   za   opuszczonym   światem,   chce,   by   korespondentka   wysyłała   mu 

informacje o jego bliskich pozostałych w kraju (o bracie i o sobie), ale i o drobnych szczegółach 

związanych z codziennym życiem. O sobie samym mówi: ja – to jestem / Na świecie jako w trupie  

doskonałej / Nad-kompletowy aktor. Staje się potrzebny, jeśli „inni aktorzy” nie mogą w stanie grać 

swych ról, w przeciwnym wypadku nic dla nikogo nie znaczy, ludzie zapominają o nim. Poeta 

martwi się o swoją przyszłość i gorzko wspomina swych „przyjaciół” z Europy: żałuję tylko, że – 

być może - / Iż nawet grobu mego mieć nie będę / Tak, jak prosiłem o to mych przyjaciół. Norwid w 

swym   życiu   wykazywał   się   cierpliwością   i   pokorą,   nie   walczył   o   swoje,   lecz   czekał   na 

zainteresowanie innych. Niestety, jego fałszywi przyjaciele wykorzystali to: Wszystko mi wzięliście,  

mówiąc: „Nie słyszy / Nie wie – nie widzi – nie zna...”.  Takie zachowanie doprowadziło go do 

wielkiego   rozżalenia,   ruiny   duchowej.   Mimo   wszystko   chciałby   jednak   błogosławić   swym 

nieprzyjaciołom:  Wam ja z  góry samego siebie ruin  mówię tylko: Że z głębi serca błogosławić  

chciałbym.  Jednak zsyłanie błogosławieństw zależy jedynie od Boga, do którego również zwraca 

się podmiot liryczny, wyrażając głęboką wiarę w niego i pokorę, ale i pewien wyrzut: O! Boże... 

Jeden, Który JESTEŚ – Boże / Ja także jestem... choć jestem przez Ciebie. Z utworem tym wiąże 

się inny wiersz pisany podczas pobytu w Stanach: Z LISTU DO MARII TRĘBICKIEJ [SMUTNĄ  

ZAŚPIEWAM   PIEŚŃ],  w   którym   poeta   kontynuuje   refleksję   na   temat   swej   samotności   oraz 

związków z innymi ludźmi. Dotąd był wyrozumiały i cierpliwy; odrzucenie przez ludzi sprawiało 

ból, lecz dzięki niemu poeta mógł zbliżyć się do Boga; teraz ogarnia go obojętność oraz wzgarda 

background image

względem bliźnich. Poeta przewiduje swoją rychłą śmierć lecz przypuszcza, że nie wywrze ona 

reakcji   na   nikim   oprócz   adresatki   wypowiedzi.   Ostatnia   strofa   stanowi   swego   rodzaju 

podsumowanie: Bo coraz bliższe mi ostatnie rzeczy, / Bo coraz więcej wzgardy mi potrzeba, / bo  

coraz mniej mnie na świecie kaleczy. / Bo nie mam nawet łez, ostatków chleba...

NA ZGON POEZJI (ELEGIA)

Wiersz   powstał   w  wyniku   silnych   przeżyć   związanych   ze   śmiercią   przyjaciółki   Norwida   Zofii 

Węgierskiej we Francji w 1870r. Poeta wracał potem do tego wiersza, opracowywał go na nowo, w 

efekcie czego ostatecznie na pierwszy plan wysunęła się w nim kwestia poezji. Echa dawnych 

dramatycznych wydarzeń odbijają się w pierwszej strofie: Ona umarła!... I jak pogrzebać tę śliczną  

osobę?   (…)   Pamiętasz   dobrze   oną   straszną   dobę   /   Gdy   przed   jej   łożem   stałem   zamyślony.  

kolejnej następuje jak gdyby „etap przejsciowy”: Ona zaś (mówię: Poezja), swe ramię / Blade ku  

oknu niosąc, znak mi dała / Bym światło przyćmił... Następne strofy dotyczą już tylko refleksji na 

temat   zgonu   poezji.   Przyczyniła   się   do   tego   ówczesna   krytyka,   która   „przysypuje   piaskiem 

niepamięci” to, co było w niej wartościowe i dające do myślenia (myśli niszczyciele). W utworze 

widać rozgoryczenie Norwida, jego ostateczna wersja powstała w 1877r, wtedy, gdy przebywał już 

w przytułku św. Kazimierza. Poeta podkreśla, iż poezja dzieliła się na dwie sfery: Ta monarchini i 

ta wyrobnica / Zarazem wielce wyłączna i wszelka.  Z jednej strony była ona elitarna, zrozumiała 

jedynie   dla   wyjątkowych   czytelników,   wiele   też   było   jednak   utworów   poetyckich   płaskich, 

pisanych dla mas ze względu na zyski. Ta pierwsza nie mogła przetrwać, gdyż była niezrozumiała, 

druga – ze względu na pisanie „pod publikę” straciła swe walory i cechy poetyckie.

CZĘŚĆ II – LITERTURA / SZTUKA, KRYTYKA, SŁAWA, WIELKOŚĆ I SUKCES

PIÓRO

Motto z  Beppo  Byrona: …Nie dbając na chmury / Panów krytyków, gorsze kładzie kalambury –  

skierowane do krytyków, którzy zarzucali twórczości poety niezrozumiałość, zawiłość i niejasność 

stylu oraz myśli. 

Wiersz programowy, autotematyczny, podmiot liryczny określa w nim zadania poezji. Jest to jeden 

z ostatnich utworów Norwida pisanych w kraju, w Warszawie. Motywem przewodnim utworu jest 

pióro, ukazane jako narzędzie pracy pisarza oraz symbol aktu twórczego i poetyckiego natchnienia. 

W pierwszej strofie ukazano, do czego pióro zazwyczaj służy ludziom – przy czym okazuje się, iż 

nie jest używane do zapisywania niczego wartościowego, przeważnie są to prozaiczne, codzienne 

zapiski: długie żalów chryje / albo okrągłe zera. W rękach poety zyskuje ono jednak zupełnie inną 

background image

range, w chwili natchnienia poetyckiego jest w stanie skrystalizować nieuchwytne myśli.

Po opisie pióra przechodzi poeta do części programowej, utrzymanej w tonie podniosłym. 

Mówi,   czym   pióro   jest   dla   niego   (żaglem   anielskiego   skrzydła,   czarodziejską   zdrojów  

Mojżeszowych   laską).  Jednocześnie   przestrzega   go  oraz   udziela   wskazówek.  W  gruncie   rzeczy 

jednak to artysta sprawia, że pióro nabiera znaczenia, jego wartość uzależniona jest od tego, co 

pisze człowiek, zatem porady udzielane pióru w istocie dotyczą aktywności artystów.  Nie bądź 

papugą uczuć – twórczość powinna być oryginalna, nie zaś dyktowana panującą modą; nie płowiej 

skwarem słońca –  powinna stale zadziwiać, nie może ulegać przedawnieniu. Musi być również 

samodzielne, nie podporządkowane żadnej doktrynie: Dzikie i samodzielne (…) Do żadnej czapki  

klamrą nie przykuj się złotą. „Pióro” powinno poruszać tematy ważne, nawet jeżeli te wydają się 

niewygodne.

ADAM KRAFFT

Utwór jest efektem pobytu Norwida w Norymberdze w 1842r, stanowi on hołd dla tytułowego XV 

wiecznego niemieckiego rzeźbiarza oraz jego wielkiego dzieła, jakim jest tabernakulum w kościele 

św.   Wawrzyńca   we   wspomnianym   mieście.   Jest   to   zarazem   pierwszy   wiersz   Norwida   z   jego 

europejskiej  podróży,  zaś wybór przedmiotu wiersza świadczy o głębokiej  wrażliwości poety i 

zainteresowaniu sztuką sakralną. Wiersz przybrał formę pełnego patosu listu. Poeta podejmuje w 

nim min. kwestię samotności oraz niezrozumienia artysty przez współczesnych mu ludzi:  I ty w 

szpitalu zakończyłeś życie / Od nieudolnych zrozumiany głazów (…) z trosk umarłeś – smutno,  

jednak przede wszystkim Norwid skupia się na przedstawieniu niezwykłej potęgi oddziaływania 

rzeźby   oraz   ukazaniu   wdzięczności   za   przeżyte   doznania   estetyczne,   skłaniające   ku   własnym 

refleksjom   filozoficznym.   Owo   arcydzieło   sztuki   rzeźbiarskiej   staje   się   unaocznieniem   Słowa 

Bożego, poeta dokonuje sakralizacji dzieła za pomocą porównań zaczerpniętych z Biblii (Nie jako 

rzeźba, lecz jak hymn Lewity / Trzymającego przednią straż ołtarzy / Wylany z duszy, nie zaś stalą  

ryty). 

Podkreślona została wielka rola artysty, który samotnie musi dźwigać na swych barkach 

niezwykłe dzieło, bowiem inni ludzie nie potrafią dostrzec jego rangi:  I na ramionach własne 

pieścisz dzieło / Gdy oto widze, wedle błahej miarki / Nie ocenili, co ich prześcignęło: / samemu  

tobie   zostawując   brzemię.  Motyw   brzemienia   niesionego   na   barkach   przywodzi   skojarzenie   z 

Chrystusem, zatem artysta staje się Jego współmęczennikiem. Poeta podkreśla tragizm genialnych 

artystów   –   tragizm   odrzucenia.   Wiersz   ten   zapowiada   przyszłe   liryki     Norwida,   w   których 

uwidacznia się głębokie, niepowierzchowne pojmowanie rzeczywistości. O ile warszawskie liryki 

zawsze były dobrze przyjmowane przez krytykę, o tyle ów wiersz spotkał się z negatywną oceną – 

jest to zatem jednocześnie zapowiedź przepaści między twórczością Norwida, a współczesnymi mu 

background image

czytelnikami. 

[COŚ TY ATENOM ZROBIŁ SOKRATESIE]

Utwór składa się z trzech części. W pierwszej Norwid przywołuje sylwetki wielkich ludzi: Sokrates, 

Dante,   Krzysztof   Kolumb,   Camoens,   Kościuszko,   Napoleon.   Każda   strofa   zbudowana   jest   na 

identycznej zasadzie, np.:  Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie / Że ci ze złota statuę lud niesie /  

Otruwszy pierwéj... Zwraca uwagę, iż wielcy ludzie zazwyczaj są niedoceniani, sława  i zaszczyty 

spotykają ich dopiero po śmierci. Tym samym nawet wtedy nie mogą zaznać spokojnego losu, 

bowiem ich szczątki co rusz są przenoszone, buduje się dla nich nowe groby. Fakt, iż za życia byli 

niedoceniani   i   pogardzani   tylko   potęguje   ich   wielkość   po   śmierci.   Na   końcu   tej   części   poeta 

przywołuje   postać   Mickiewicza.   Jak   wcześniej   pojawia   się   pytanie   retoryczne,   jednak   zamiast 

odpowiedzi pojawia się tylko wykropkowane miejsce.   Z jednej strony może to oznaczać, iż ze 

względu na to, że Mickiewicz żyje w czasach współczesnych Norwidowi, ten drugi nie wie, jak 

potoczą się lody wieszcza; z drugiej natomiast owe puste miejsca mogą mieć charakter ironiczny – 

Mickiewicz nie dokonał niczego, czym zasługiwałby na pośmiertną cześć. Skoro cieszy się sławą 

za   życia,   nie   będzie   miał   jej   na   wieczność.   Wiersz   powstał   w   1865,   czyli   rok   po   śmierci 

Mickiewicza.

Kolejne strofy mają charakter refleksyjny. Nie jest do końca jasne, do kogo zwraca się 

podmiot   liryczny,   czy  do   wszystkich   wybitnych   postaci,   czy  do   samego   Mickiewicza   –   zwrot 

występuje bowiem w 1 os.  (twój, spoczniesz). Zwraca uwagę, że losy genialnych jednostek zawsze 

są identyczne – nawet jeśli żyją pogardzani w ubóstwie i umierają w zapomnieniu, prędzej czy 

później historia się o nich upomni i zyskają chwałę. Ludzie wybitni są skazani na odtrącenie, o 

czym Norwid wspomina ironicznie: A lać ci będą łzy potęgi drugiej / Ci, co człowiekiem nie mogli  

cię widzieć... Ostatnia strofa pełni funkcję podsumowania: Każdego z takich jak Ty, świat nie może /  

Od razu przyjąć na spokojne łoże / I nie przyjmował nigdy, jak wiek wiekiem.

PIĘKNO-CZASU

Autor podejmuje kwestie estetyczne: Dziś nie szuka nikt piękna. Nie szukają go poeci, kobiety, ani 

nawet sztukmistrze. W czasach współczesnych szuka się tego co powabne oraz uderzające (powab i 

grzmot... dwie siły). Ani jedno ani drugie nie zgadza się jednak z teorią piękna i doskonałości, znaną 

min.   z  Fortepianu   Szopena.  Są  one   wdziękami   Uranii,   zatem   mają   charakter   destrukcyjny  dla 

sztuki. Nie posiadają jednak takiej mocy, jak prawdziwa, piękna sztuka – nie potrafią przynieść 

ukojenia i pociechy. Ludzie zdadzą sobie z tego sprawę, gdy będzie już za późno (przypomnisz w 

grobie). W ostatnim wersie poeta zwraca uwagę na nieśmiertelność pieśni, która ma przewagę nad 

efemerycznymi modami.  

background image

CZĘŚĆ III – PROBLEMATYKA MORALISTYCZNA I DYDAKTYCZNA

(Większość ważnych wierszy pochodziła z „VM”, więc niewiele zostało do opisania)

DO NAJŚWIĘTSZEJ PANNY MARYI LITANIA

Najbardziej znany religijny utwór Norwida; mimo formy litanii pojawiają się w niej nie tylko 

prośby do matki Boskiej, ale i refleksję teologiczną oraz własne przemyślenia autora. Utwór 

przedstawia historię Maryi począwszy od zwiastowania do wniebowstąpienia. Podkreśla jej cnoty: 

pokorę, życie bez grzechu, czystość, łagodność, z jednej strony podkreśla jej niezwykłość poprzez 

wyrażenia typu: Matko Przedziwna, Matko odkupiciela, ukazuje jednak również jej ludzką stronę, 

np. odczuwane cierpienie podczas krzyżowania Chrystusa. Ze względu na swoją ludzkość Maryja 

staje się przykładem dla człowieka żyjącego na ziemi. Poeta zwraca również uwagę, że postać 

Maryi wpisana była od początku w Boski plan: A która dziwnie, od rzeczy początku / Już w 

zamyśleniu Jehowy poczęta. W większości strof występuje anafora do Maryi, a wszystkie kończy 

prośba Módl się za nami... W większości zwroty określające Matkę Boską zaczerpnięte zostały z 

litanii loretańskiej (Wieżo Dawidowa, etc.). Oto przykład: 

Tchnień najwonniejszych, najczystszych zapałów, 

Tobie się stała całość jedno-słowna, 

I pąk, i górny kwiat wszech-ideałów,

Promieniejący jasnymi zorzami

W koronie cierni: O! Różo Duchowna, 

     Módl się za nami... 

Przedostatnia strofa zasadniczo różni się od pozostałych, bowiem poeta zwraca się w niej do 

ojczyzny i ludu; zwraca uwagę, iż dawniej był to kraj „władający połowa świata”, dzisiaj natomiast 

kontynuuje mękę Chrystusa, jednak nie może się odrodzić ani do końca skonać, by potem dostąpić 

zmartwychwstania – na tym polega dramat Polski. Może on prowadzić do myśli, iż Bóg opuścił ten 

kraj, jednak podmiot liryczny prosi o modlitwę Matkę Boską wierząc, iż Bóg wreszcie zlituje się 

nad nieszczęśliwym narodem. (Ludu, co rodzi się z łez wyczerpnięciem / Co rozpoczyna mękę       

nie-mowlęciem / A kona wieki i skonać nie może : / "Czemuś opuścił mię (wołając) Boże!").   

MARIONETKI

W wierszu występuje motyw „teatrum mundi”, natomiast podmiot liryczny zadaje pytanie jak nie 

nudzić się w owym teatrze świata. Wskazywałoby to na fakt, iż osoba mówiąca nie jest aktorem, 

potrafi myśleć samodzielnie, jest wyjątkowa i patrzy na pozostałe „marionetki” z dystansu. Życie 

na świecie jest powtarzalne – aktorzy stale się zmieniają, lecz nowi jedynie powtarzają role starych: 

Jak się nie nudzić na scenie tak malej / Tak niemistrzowsko zrobionéj / Gdzie wszystkie wszystkich  

background image

ideały grały.  Nuda dotyczy również i powtarzalność dotyczą również sztuki i literatury. Pisarze 

starają się powoływać do istnienia nowe światy, jednak każdy z nich zawiera pewne elementy 

zbliżające go do poprzednich. Ostatnie wersy mają charakter ironiczny: Coby tu nato, proszę pani, 

zrobić? Czy pisać prozę, czy wiersze?  Oraz odwołują się do życia salonowego. Tam operowanie 

słowem   jest   jedynie   zabawą,  nikt   nie   przykłada   do   niego   wagi.   Metafora   marionetek   oraz   ich 

niewielkiej sceny odnosi się przede wszystkim do życia salonowego, przepełnionego schematami i 

konwenansami oraz miałką „twórczością”. Podmiot liryczny jest poetą starającym wybić się ponad 

ów świat. 

CZĘŚĆ IV – LUDZKOŚĆ, HISTORIA, POLITYKA, NARÓD

BEMA PAMIĘCI ŻAŁOBNY-RAPSOD

Józef Bem - generał wojsk polskich, artylerzysta, uczestnik powstania listopadowego i naczelny 

wódz   powstania   węgierskiego   w   okresie   Wiosny   Ludów   1848-1849.   Po   upadku   powstania 

węgierskiego   udał   się   do  Turcji   i   przeszedł   na   islam;   zgodnie   z   islamskim   zwyczajem   został 

pochowany bardzo skromnie, dlatego Norwid uznał za potrzebne wyprawić mu godny pogrzeb w 

formie literackiej.

Rapsod – utwór (często poemat), sławiący wybitną osobę lub bohaterskie czyny. Posiada charakter 

podniosły, patetyczny i żałobny.

Wiersz poprzedzony jest mottem z Żywotów sławnych mężów Korneliusza. Zawiera słowa wodza 

Kartagińczyków Hannibala, w których przysięgał, że nie podda się w walce z Rzymianami; brzmią 

one tak: przysięgę daną ojcu aż do tego dnia zachowałem...

W utworze można wyróżnić dwie części. Pierwsza dotyczy opisu pogrzebu, w następnej dominują 

refleksje uniwersalne, ogólnoludzkie. Opis pogrzebu został skonstruowany na wzór pochówków 

prasłowiańskich. Podmiot liryczny zwraca się do „cienia” - była to postać imitująca zmarłego, by 

ten mógł sam odprowadzić się do grobu. Pochówek wystylizowano również na rycerski – pojawiają 

się rekwizyty takie jak miecz, zbroja, koń, sokół. Cień jest przybrany wawrzynem, nosi również 

znaki herbowe. W korowodzie pogrzebowym są obecne żałobne panny. Pogrzeb jest niezwykle 

bogaty: słychać głosy trąb, uderzanie w topory, zapach wonnych snopów, wzrok przyciągają tarcze 

rude od świateł. Niesione chorągwie mają zaś przypominać o zasługach generała. Dzięki barwnym 

opisom, oddziałującym na wszystkie zmysły, czytelnik może wyobrazić sobie, iż sam uczestniczy w 

pogrzebie.  Połączenie różnych tradycji pogrzebowych świadczy o tym, że wielkość Bema,a przede 

wszystkim prezentowanych przez niego idei ma charakter ponadczasowy i ponadkulturowy. 

W ostatnich strofach korowód pogrzebowy przemienia się w marsz bojowników o wolność 

background image

zainspirowanych postacią Bema. Symbolicznym miejscem zamiany staje się wąwóz:  Wchodzą w 

wąwóz   i   toną...   wychodzą   w   światło   księżyca   (…)   Chorał   ucichł   był   nagle   i   znów   jak   fala  

wyplusnął...  Norwid pokazuje w tym wierszu, iż wielkie idee nie umierają, wręcz przeciwnie – 

ciągle   pobudzają  ludzi   do  walki   o   nie.   Pochód  zatem  zmierza   nie   do  grobu,   lecz   w  kierunku 

przyszłości, w której zostaną zrealizowane ideały i postulaty walczących (jest to przede wszystkim 

wolność): I powleczem korowód, smecąc ujęte snem grody (…) Serca omdlałe ocucą, pleśń z oczu  

zgarną   narody.  Generał   Bem   staje   się   natomiast   symbolem   jednostki   poświęcającej   życie   dla 

wyznawanych idei. 

DO OBYWATELA JOHNA BROWN

Podtytuł: „Z listu pisanego do Ameryki w 1859, listopada”

Bohaterem   utwory   jest   John   Brown,   przywódca   powstania   domagającego   się   zniesienia 

niewolnictwa Murzynów w USA. Powstanie zakończyło się klęską, a on sam został obwiniony o 

zdradę stanu i skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano w grudniu 1859r., 

wiersz   powstał   zatem   miesiąc   wcześniej.   Postawa   Browna   zapoczątkowała   walkę   o   prawa   dla 

czarnoskórych obywateli Ameryki. Sam Norwid przebywał w Ameryce nieco wcześniej, w latach 

1852 – 1854. 

Utwór   stanowi   wyraz   uznania   dla   Browna.   Ponadto   występują   w   nim   również   ogólne 

refleksje na temat wolności. Poeta zwraca się do bojownika polskim imieniem Janie! [Pieśń] lecieć 

długo będzie do ojczyzny / Wolnych – bo wątpi już: czy ją zastanie?... Podmiot liryczny obawia się, 

że Ameryka stała się krajem, w którym łamie się prawo człowieka do wolności, nie tylko osobistej 

ale i myśli czy poglądów. Wątpi też, aby jego list poetycki mógł uchronić Browna przed egzekucją 

– słowa mają bowiem we współczesnym świecie nikłą wartość. John Brown został przedstawiony 

jako człowiek dojrzały, doświadczony, a także bezkompromisowy i wierny swym ideałom (promień 

Twej zacnej siwizny, etc.). Obojętność Amerykanów wobec sprawy źle świadczy o ich moralności i 

zaprzecza   postulatom   głoszonym   przez   Stany   na   arenie   międzynarodowej:  Bo   Ameryka, 

odpoznawszy syna / Nie zakrzyknęła na gwiazd swych dwanaście: / Korony mojej sztuczne ognie  

zgaście,  jednakże wkrótce obróci się to przeciw nim. Poeta wieszczy nadejście „czarnej nocy”: 

okresu nieszczęść, bezprawia, przelewu krwi. (Noc idzie – czarna noc z twarzą Murzyna!). Norwid 

mimo   wszystko   wierzy   w   odrodzenie   zasad   moralnych   wśród   ludzkości.   Klęska   Browna   tak 

naprawdę nie oznacza przegranej, bowiem zapowiada początek pieśni, która wkrótce dojrzeje w 

narodzie. Ofiary bojowników nie są zatem daremne, gdyż ludzkość wkrótce zda sobie sprawę ze 

słuszności ich ideałów i będzie kontynuować walkę w ich imieniu (w przypadku Ameryki chodzi o 

bunt wobec nierówności społecznej i rasizmu): (…) początek pieśni przyjm, o! Janie... / Bo pieśń  

nim dojrzy, człowiek nieraz skona / A niźli skona pieśń, naród pierw wstanie.  Poeta przywołuje 

background image

również   postać   Kościuszki   i   Waszyngtona.   Ten   pierwszy   zapisał   część   swych   środków   na 

wykupywanie z niewoli Murzynów, drugi – sprzeciwiał się osiedlaniu w USA niewolników.

ŻYDOWIE POLSCY

Wiersz   napisany   w   1861r.   w   odpowiedzi   na   masakrę   mającą   miejsce   8   kwietnia   na   Placu 

Zamkowym   w   Warszawie.   Był   to   okres   licznych   manifestacji   ludności   związany   z   rocznicą 

powstania   listopadowego.   Doszło   wówczas   także   do   zacieśnienia   więzi   między   Polakami,   a 

środowiskiem żydowskim, przez co w manifestacjach brała udział także ludność żydowska. W 

utworze tym doszedł do głosu szacunek Norwida dla tradycji Izraela, współtworzącego cywilizację 

europejską   razem   z   Grekami   i   Rzymianami.   W   narodzie   żydowskim   Norwid   widział 

odzwierciedlenie   losów   Polski.   Warszawskie   manifestacje   potwierdzają   według   poety   istnienie 

boskich praw historii: dzieje pozornie się zamęt / gdy w gruncie są: siła i ładność szeroka! / Aż oto,  

że dzieje są jako testament / Którego cherubin dogląda z wysoka. Norwid pochwala postawę narodu 

żydowskiego: Jest wielkim, kto bywał tak w górze / i upadł tak nisko, i milczy jak wy oraz pochwala 

otwarcie się Polaków na współwyznawców starotestamentowego Boga w imię najwyśzej wartości 

jaką jest wolność.

PRACA

Utwór daje wyraz przekonania poety o tym, że myśl powinna zawsze poprzedzać czyn. Sprzeciwia 

się hasłom pozytywistycznym, min. pracy organicznej. Dla poety praca ma wartość tylko wtedy, 

gdy jest twórcza,  świadoma   swych  celów  i  poprzedzona  refleksją. Wyrażenie  „w  pocie  czoła” 

oznacza   zatem  dla   Norwida   natężenie   myśli,   a  nie   mięśni.   Za   pracę   bezmyślną   artysta   uznaje 

również taką, której celem jest wyłącznie bogacenie się, bowiem brak jej założeń ideowych – tylko 

demoralizuje ona społeczeństwo oraz  sprzyja jego „automatyzacji”. Norwid  jest przeciwnikiem 

kapitalistycznej cywilizacji degradującej człowieka.  Spustoszonemu mów ty narodowi / Niech się 

wzbogaci jak można najprędzej (…) Wybierz naród... lecz automatów! 

Wiersz   powstał   w   Nowym   jorku,   podczas   kilkumiesięcznej   pracy   Norwida   w   biurze 

artystycznym   Wystawy   Światowej.   Zarobione   tam   pieniądze   pozwoliły   mu   na   wycieczkę   „do 

pokoleń indiańskich”, której zapis znajduje się w wierszu. Indianie zostali przez poetę ocenieni 

dość   negatywnie,   zgodnie   z  panującymi   wówczas  stereotypami.  :  mówią  mową,  co  w  własnej 

spętała się dumie (…) Podstepnie milcząc o prawach drażliwych / Dlatego że ich wyrażać nie umie;  

Ci heroiczni – a służący złemu; marnie zginą ci wielko-ludowie / Zupełni pychą, energią i ciałem... 

ROZEBRANA (BALLADA)

Wiersz oparty na koncepcie dla ukrycia jego krypto – politycznych treści, typowy dla liryków 

background image

Norwida   jeszcze   z  pierwszego,   warszawskiego   okresu  twórczości,  mimo  iż   powstał  dopiero   w 

1881r. Pojawia się w nim wizja Polski jako nagiej bogini antycznej oraz nawiązanie do mitu   o 

Akteonie – ów podglądał kąpiącą się Dianę, za co został przemieniony w jelenia i rozszarpany 

przez   własne   psy.   W   ten   sposób   poeta   przestrzegał   inne   przed   biernym,   lecz   natrętnym 

przyglądaniem się losom „rozebranej” Polski, bowiem może spotkać je za to kara Boska. Poeta 

zwraca również uwagę, że mimo braku ojczyzny na mapach życie w niej musi toczyć się normalnie 

(Tymczasem dzieci o rannej godzinie / Gdzieś do szkół idą / Oracz wywleka pług i Wisła płynie). 

V. TŁUMACZENIA I PARAFRAZY

Norwid rzadko zajmował się tłumaczeniami, jednak jeśli już przystępował do pracy, to starał się jak 

najlepiej wczuć w myśl i ton tłumaczonego wiersza. Przekładał utwory pisarzy antycznych, min. 

Homera, Owidiusza, Horacego, ale też Dantego czy Byrona, natomiast jedną z najbardziej znanych 

translacji jest Modlitwa Mojżesza, psalm Dawida tłumaczony na podstawie hebrajskiego oryginału 

oraz Vulgaty. Poniżej fragment:

Pierw nim szczyt gór ucieczką bywał, 

Pierw nim ziemia i świat są stworzone, 

Nim się wszczęły wieki nieskończone, 

Tyś nas ku Sobie wzywał,

Uchrono pewna Twoich sług 

- Ty - Sam - Bóg!

(…)

Gniew Twój, o! Panie, nas pożera, 

Osłupia nas Twoich łask ubytek,

Grzech się przed Twym wzrokiem rozpościera

I błąd z tajemnych skrytek

Wychodzi, istnie jak na dłoń, 

W Twych blasku skroń!...