background image

Michał Janik

Światopogląd historyków, a ich postawa w sprawie św. 

Stanisława

Jednym z podstawowych postulatów badań historycznych, jest obiektywizm. 
Jest to warunek podstawowy,  i jednocześnie bardzo trudny do dotrzymania. 
Historia jest materią, w której osobiste poglądy autora mogą wpływać na jego 
sposób   postrzegania   źródeł.   Mogą   warunkować   ich   dobór,   ocenę 
wiarygodności, oraz interpretację. Dzieje się tak szczególnie w odniesieniu do 
historii   najnowszej,   gdzie   najłatwiej   o   identyfikację   z   badaną   postacią,   o 
zbliżonych do badacza poglądach (bądź odwrotnie, oczywiście). Bywa jednak, 
że   sprawa,   wokół   której   emocje,   wydawać   by   się   mogło   dawno   ostygły, 
wywołuje gwałtowne polemiki, a postawa badacza zdaje się wypływać bardziej 
z jego światopoglądu, niż z obiektywnej analizy źródeł. 
Problemem takim była właśnie sprawa św. Stanisława. 
Dramat rozegrał się (o ile wiemy) w roku 1079 w Krakowie. Uznany później za 
świętego, biskup Stanisław został zabity przez (lub z rozkazu)  króla Bolesława 
Śmiałego.   Zabójstwo   to   miało   być   jednym   z   powodów   obalenia   króla   i 
wypędzenia go na Węgry.
  Do historii tego konfliktu mamy dwie relacje. Początkowo  była znana tylko 
relacja   Kadłubka

1

  Według   niej   cała   wina   w   konflikcie   leży   po   stronie 

Bolesława. Stanisław próbował powstrzymać jego okrucieństwo i dlatego padł 
na niego gniew króla. Król zaś miał własnoręcznie zabić biskupa przy ołtarzu: „ 
sam   podnosi   świętokradcze   ręce,   sam   odrywa   oblubieńca   od   oblubienicy, 
pasterza   od   owczarni   Sam   zabija   ojca   w   objęciach   córki   i   syna   w   matki 
wnętrznościach

2

.

Drugim   źródłem   jest   „Kronika   polska”   Galla   Anonima

3

    Tekst   nieskażony 

kroniki Galla, został wydany w roku 1824 przez Jana Wincentego Bandtkego. 
We wcześniejszych wydaniach, fragment dotyczący konfliktu króla i biskupa 
był   przepisany   z   kroniki   Kadłubka.   Relacja   Galla   różniła   się     znacznie   od 
opowiadania Kadłubka. Gall wyraźnie nie chce napisać wprost, co wydarzyło 
się   w   Krakowie.   Czytamy   w   kronice:   „   Jak   doszło   do   wypędzenia   króla 
Bolesława   z   Polski,   długo   byłoby   o   tym   mówić;   tyle   wszakże   można 
powiedzieć, że sam będąc pomazańcem [Bożym] nie powinien był [drugiego] 
pomazańca   za   żaden   grzech   karać   cieleśnie.   Wiele   mu   to   bowiem 

1

 Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek) „Kronika polska” Zakład Narodowy im. Ossolińskich Wrocław 1996 

2

 Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek) „Kronika polska” ks. II rozdz 20 

3

 Anonim tzw. Gall „Kronika polska” Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Wrocław 1989

Strona 1

22.5.2013

background image

zaszkodziło,   gdy   przeciw   grzechowi   grzech   zastosował   i   za   zdradę   wydał 
biskupa  na obcięcie  członków.  My zaś ani nie usprawiedliwiamy  biskupa  – 
zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodzi swych praw – lecz 
pozostawmy te sprawy, a opowiedzmy, jak przyjęto go na Węgrzech

4

.

Od   tej   pory   historycy   wiedli   spór,   co   do   powodu   zatargu   między 

Bolesławem Szczodrym, a biskupem Stanisławem. Przedstawienie poglądów 
w sprawie  i światopoglądów wszystkich historyków,  jacy brali w niej udział, 
znacznie przekracza rozmiary pracy, jakie sobie wyznaczyłem. Postanowiłem 
sie skupić na postaciach czterech historyków, którzy brali udział w dyskusji, 
jaką wywołały „Szkice historyczne   XI wieku” Tadeusza Wojciechowskiego

5

. 

Będą   to:   sam   Wojciechowski,   Ludwik   Gumplowicz,   Stanisław   Smolka   i 
Kazimierz Krotoski. Postaram się przybliżyć ich postawę  światopoglądową  i 
polityczną, i zbadać, czy mogła mieć ona wpływ na ich ocenę konfliktu.

  Podstawowym   źródłem   dla   tej   pracy   były   wypowiedzi   powyższych 

historyków   w   sprawie   św.   Stanisława,   a   mianowicie:     „Szkice” 
Wojciechowskiego,   „Ankieta   w   sprawie   św.   Stanisława”   Przeglądu 
Powszechnego,   artykuły   w   „Przeglądzie   historycznym”,   a   także   broszurki 
autorów na różne tematy, wydawane własnym sumptem.

Życiorysy.

Trudno zrozumieć postawę człowieka, nie znając jego wcześniejszych losów. 
Wydaje   mi   się   koniecznym   zarysować   dzieje   kariery   naukowej   i   życiowej 
postaci, którymi się zająłem.

Tadeusz Wojciechowski pochodził z krakowskiej rodziny inteligenckiej, o 

świeżych jeszcze tradycjach mieszczańsko – szlacheckich

6

. Urodził się w roku 

1838. Jego ojciec, nauczyciel, zmarł, gdy Wojciechowski miał 10 lat

7

. Jego 

wychowaniem kierowała matka. Mając lat 16, rozpoczął studia na Wydziale 
Prawa   Uniwersytetu   Jagiellońskiego

8

  Warto   dodać,   że   w   ostatnim   roku 

gimnazjum zaprzyjaźnił sie mocno z Józefem Szujskim, przyszłym ideologiem 
partii Stańczyków

9

. Dopiero po dwóch latach Wojciechowski przeniósł się na 

Wydział Filozoficzny, na którym wówczas uprawiano historię

10

.

W 1861 roku Wojciechowski podjął pierwsze starania o doktorat, które 

zakończyły się niepowodzeniem

11

. Jego praca doktorska została odrzucona z 

bardzo  złą recenzją, a jemu samemu  zasugerowano,  żeby zajął się czymś 
innym,   a   nie   historią.   Niezrażony   Wojciechowski   dalej   kontynuował 
samodzielne studia. 

4

 Anonim tzw. Gall „Kronika polska” ks. I rozdz 27 Tekst łaciński brzmi. Jego tłumaczenie wywoływało wiele 

kontrowersji. Przede wszystkim słowo ‘traditor’ próbowano interpretować inaczej niż zdrajca. 

5

 Tadeusz Wojciechowski „Szkice historyczne z wieku XI” ...

6

 Henryk  Barycz  „Dwa trudne żywoty. Na drogach rozwoju naukowego Tadeusza Wojciechowskiego i 

Ludwika Kubali”, „Życie i myśl”, t.26 s.370

7

 H. Barycz „Dwa trudne żywoty...” Op. cit. s. 371

8

 Tamże s. 271

9

 Tamże s. 372

10

 Tamże. s. 373

11

 Tamże s. 379 - 381

Strona 2

22.5.2013

background image

Wobec   powstania   styczniowego,   przyjął   postawę   krytyczną..   Mimo   to, 
prawdopodobnie   brał   udział   w   konspiracji   przedpowstaniowej

12

    Został 

uwięziony przez władze w końcu roku 1863, i uwolniony w 1864. Zaraz potem 
przystąpił   do   pisania   nowej   pracy   doktorskiej.   Tym   razem   praca   została 
oceniona na dostateczny. Potem, jako pracownik biblioteki, mógł przystąpić do 
pracy naukowej. 

Lata   po   powstaniu   styczniowym   stanowiły   dla   Wojciechowskiego   lata 

przeobrażenia  ideowego

13

. Dla całego pokolenia, powstanie było przeżyciem, 

które   kazało   zrewidować   dotychczasowe   postawy.   Dla   Wojciechowskiego 
oznaczało to przejście z pozycji romantyzmu i mesjanizmu, do pozytywizmu i 
liberalizmu politycznego

14

Wojciechowskiemu nie udało się zrobić kariery naukowej w Krakowie. 

Niewątpliwie wpłynęła na to zła opinia, jaką miał w konserwatywnym Krakowie. 
Oto   jak   mówił   o   nim   jego   przełożony   z   biblioteki,   Karol   Estreicher: 
„Wojciechowski   to   pozytywista   szkoły   Bucklego...   Religia,   związki   rodzinne, 
szacunek powagi, tradycja,  to u niego przesądy

15

. Poza tym Wojciechowski 

miał   problemy   z   pewną   damą,   która   usiłowała   wymusić   na   nim   alimenty

16

. 

Profesorem został dopiero we Lwowie, na nowo utworzonej katedrze historii 
polskiej

17

  We   Lwowie   pracował   (na   ile   pozwalała   mu   choroba   oczu)   do 

śmierci, w roku 1919.

Ludwik   Gumplowicz   był   przyjacielem   Wojciechowskiego   z   uniwersytetu. 
Chodź   równy   wiekiem,   był   od   Wojciechowskiego   młodszy   studiami

18

. 

Pochodził   z   zasymilowanej   rodziny   żydowskiej.   Na   Uniwersytecie 
Jagiellońskim studiował prawo

19

. W 1862, po pobycie w Wiedniu, doktoryzował 

się w Krakowie z zakresu prawa cywilnego

20

Gumplowicz   prowadził   działalność   publicystyczną.   Współpracował   z 

lwowskim   „Dziennikiem   literackim

21

  Było   to   pismo   pisarzy   o   poglądach 

liberalnych.   Współpracował   też   z   „Jutrzenką”,   organem   warszawskich 
asymilatorów

22

Do   powstania   Gumplowicz   odniósł   się   niechętnie.   Nie   można   jednak 
wykluczyć jego udziału, choć wiemy, że był przeciwny walce zbrojnej

23

Po   powstaniu,   pracując   jednocześnie   jako   adwokat,   starał   się   o 

habilitację z powszechnej historii prawa

24

. Jego podanie   zostało odrzucone. 

12

 Tamże s. 382

13

 Tamże s. 385

14

 Tamże s. 385

15

 Tamże s.88 z K.Estreicher Pamietniki s. 337-342

16

 H. Barycz „Dwa trudne żywoty...” Op. cit s. 388

17

 Tamże s. 393

18

 Tamże s. 386

19

 Polski Słownik Biograficzny, t. któryśtam s.150

20

 Tamże s, 150

21

 Tamże s. 150

22

 Tamże

23

 Tamże.

24

 Tamże s.151

Strona 3

22.5.2013

background image

Zaważyły na tym prawdopodobnie akcenty antyklerykalne, jakie zawierała jego 
praca: „ Prawodawstwo polskie względem Żydów

25

.

Po tym niepowodzeniu, Gumplowicz zwrócił się ku pracy dziennikarskiej 

w piśmie „Kraj”(1869). Pod wpływem Gumplowicza stało się to pismo organem 
liberalnym   i   wolnomyślicielskim,   a   zarazem   amtyklerykalnym

26

  Gumplowicz 

brał   jednocześnie   udział   w   życiu   miasta.   W   latach   1873-   75   był   radnym 
miejskim

27

.

Po   bankructwie   „Kraju”,   Gumplowicz,   nie   widząc   możliwości   pracy 

naukowej w Krakowie, wyjechał wraz z rodziną do Grazu

28

. Tu poświęcił się 

pracy naukowej. Został profesorem i zyskał światowy rozgłos

29

. W kwestii św. 

Stanisława   i   króla   Bolesława   wypowiadał   się   już   jako   utytułowany   profesor 
socjologii. 
Zmarł w roku 1909. Nieuleczalnie chory popełnił wraz z żoną (również chorą) 
samobójstwo

30

.

Stanisław   Smolka   urodził   się   we     Lwowie,   w   roku   1854,   w   więc   ponad 
piętnaście   lat   po   Gumplowiczu   i   Wojciechowskim

31

  Był   człowiekiem 

nieprzeciętnie uzdolnionym i pracowitym. W 1870 roku wstąpił na Uniwersytet 
Lwowski  jako wolny słuchacz.  W 1873,  w wieku 19 lat, doktoryzował  się z 
historii   na   Uniwersytecie   w   Getyndze

32

  Był   jednym   z   najwybitniejszych 

polskich   historyków   średniowiecza.   Zajmował   się   też   poszukiwaniem   i 
wydawaniem źródeł.
Oprócz intensywnej pracy na Uniwersytecie Lwowskim, a potem Jagiellońskim 
(   habilitował   się   tam   w   roku   1875),   Smolka   udzielał   się   w   krakowskim 
„Czasie

33

. W 1881 został kierownikiem działu literackiego, a później stanął na 

czele  pisma  i  redagował   je do   1887.   „Czas”  był   pismem  konserwatywnym, 
organem partii „Stańczyków”. 
Smolka intensywnie pracował, aż do roku 1901, gdy zapadł na ciężka chorobę 
nerwową

34

  Po   1904   wraca   do   działalności   w   środowisku   krakowskim.   W 

czasie   pierwszej   wojny   działał   na   rzecz   niepodległości   Polski   odczytami   i 
publikacjami za grani

35

. Umiera w roku 1924.

Kazimierz Krotoski pochodził a Wielkopolski. Urodził się w roku 1860 w 

Zbąszyniu

36

  Był   synem   nauczyciela   ludowego

37

  Pierwotnie   nazywał   się 

25

 Tamże.

26

 Tamże,

27

 Tamże.

28

 Tamże.

29

 Tamze.

30

 Tamże s. 152

31

 PSB tom takiataki, s. 320.

32

 Tamże 

33

 Tamże, s. 322

34

 Tamże s. 323

35

 Tamże s. 323 - 324

36

 PSB t. Jakimśtam s. 346

37

 Tamże.

Strona 4

22.5.2013

background image

Szkaradek i w  1887 zmienił nazwisko

38

. W 1881//82 rozpoczął studia na UJ. 

Uczęszczał na seminarium prof Smolki

39

. Był współzałożycielem uczelnianego 

Koła Filaretów

40

Po pobycie w Lipsku złożył w roku akademickim 1886/87 rygory doktorskie.

41

 

Krotoski pracował jako nauczyciel w gimnazjach

42

. Był nawet autorem 

podręcznika   do   historii

43

  Po   1904   był   dyrektorem   gimnazjum   w   Nowym 

Targu

44

. Ponadto działał politycznie. Związał się ze stronnictwem Katolicko –

Narodowym

45

  Bez   powodzenia   startował   dwukrotnie   w   wyborach

46

  Jako 

publicysta dał się poznać artykułami w „Dzienniku Poznańskim” i „ Przeglądzie 
Wielkopolskim”,   w   których   atakował   galicyjskie   partie   „postępowe”,   tj. 
ludowców   i   socjalistów

47

  Pisywał   też   w   „Przeglądzie   powszechnym”   i   w 

„Ateneum   kapłańskim”.   Po   1918   powrócił   do   Wielkopolski   i   przeszedł   do 
Stronnictwa Chrześcijańsko – Narodowego.

48

  Zmarł w roku 1937.

Nie   pisałem   jeszcze   o   poglądach   powyższych   historyków   na   sprawę   św. 
Stanisława. Niemniej, uprzedzając nieco wywód, można wysnuć wniosek, że 
zwolennicy   św.   Stanisława   (Krotoski   i   Smolka),   byli   o   pokolenie   młodsi   od 
Gumplowicza   i   Wojciechowskiego   –   zwolenników   zdrady   biskupa.   Poglądy 
Wojciechowskiego   i   Gumplowicza   kształtowały   się   w   czasie   po   Powstaniu 
Styczniowym,   kiedy   docierały   do   Polski   nowe   prądy   umysłowe   z   zachodu. 
Smolka i Krotoski nie ulegają im już bezkrytycznie.

Poglądy autorów w sprawie św. Stanisława

Powodem   nasilenia   się   dyskusji   o   św.   Stanisławie   było   wydanie   przez 
Wojciechowskiego   w   1898   roku   „Szkiców   historycznych   XI”   wieku.   Szkice 
zostały przyjęte przez koła naukowe bardzo dobrze. Wojciechowski otrzymał 
za   nie   nagrodę   im.   Barczewskiego   za   najleprzą   pracę   historyczną   w   roku 
1905.   Szybko   tez   wywołały   polemiki   ze   strony   historyków   o   poglądach 
klerykalnych. 
Wojciechowski   stwierdził   więc,   że   relacja   Kadłubka   jest   niewiarygodna

49

. 

Jedynym źródłem do dziejów konfliktu, jaki można brać pod uwagę jest relacja 
Galla. Z niej wyciągnął wniosek, że król został wypędzony na skutek spisku 

38

 Tamże.

39

 Tamże.

40

 Tamże.

41

 Tamże.

42

 Tamże, s .346 - 347

43

 Tamże s. 347

44

 Tamże,

45

 Tamże . 347

46

 Tamże s. 347

47

 Tamże s. 346

48

 Tamże. s. 347

49

 Tadeusz Wojciechowski „Szkice historyczne Xi wieku”, Przygotował do druku i wstępem poprzedził 

Aleksander Giejsztor , wydanie 3, PIW 1952, s. 221

Strona 5

22.5.2013

background image

młodszego   księcia   -   Hermana,   i   możnowładców

50

  Spisek   popierał   biskup 

Stanisław, i za to został zabity, być może z wyroku sądu. 

Historycy   liberalni   odnieśli   się   do   tez   Wojciechowskiego   z   entuzjazmem. 
Jednym   z   nich   był   przyjaciel   Wojciechowskiego,   Ludwik   Gumplowicz. 
Gumplowicz   pisał   z   Gratzu:   „Pytasz   mi   się,   czy  znam   Tadeusza   ‘Szkice’... 
‘Szkice’ są znakomite,  ale kochany Tadeusz wiele rzeczy przemilcza! Kilka 
ważnych kwestii obchodzi z daleka. Będę ja o tym pisał w nowym Przeglądzie 
Historycznym

51

.

Kwestie,   jakie   miał   obchodzić   z   daleka   Wojciechowski,   to   przede 

wszystkim   sprawa   reform   Grzegorza   VII.   Według   Gumplowicza 
prawdopodobnym jest, że spór mógł dotyczyć właśnie reform gregoriańskich, 
których   zwolennikiem   mógł   być   Bolesław   –   sojusznik   papieża.   Ich 
przeciwnikiem mógł być zaś biskup, być może z pobudek osobistych, tzn mógł 
być żonaty

52

. Gumplowicz zgadza się ponadto z Wojciechowskim, że relacja 

Kadłubka jest bezwartościowa

53

. Niemniej jednak, uważa „Szkice” za „tryumf 

krytyki   historycznej,   rezultat   stuletnich   badań   i   trudów   nad   zbyt   szczupłym 
niestety zasobem źródeł do dziejów polski średniowiecznej

54

.

W   kilka   lat   po   wydaniu   „Szkiców   historycznych”,   Kazimierz   Krotoski 

zorganizował   ankie

55

  wśród   uczonych,   dotyczącą   sprawy   św.   Stanisława. 

Sam   Krotoski   w   artykule   wstępnym   bardzo   ostro   zaatakował 
Wojciechowskiego. Napisał o „Szkicach”: „ Na historię nie ma materjału w tych 
słowach,   tylko   na   historyczną   powieść.   (...)   Wojciechowski   padł   ofiarą 
złudzenia, które mu odjęło trzeźwość sądu

56

.Z wyraźną irytacja pisał o dobrym 

przyjęciu „Szkiców” przez publiczność: „ I rzecz ciekawa, choć smutna – mimo, 
że   Wojciechowski   narodową   świętość,   głównego   Patrona   Polski   obrzucił 
najhaniebniejszymi zarzutami antygregorjanizmu, politycznej zdrady na rzecz 
Czechów   i   juniora   Hermana   Władysława,   a   błog.   Kadłubkowi   insynuował 
pobożne oszustwo (...), mimo tak straszliwych zarzutów , publicystyka polska 
w   znacznej   części   przyjęła   ten   werdykt   i   >>Szkice   historyczne<<     p. 
Wojciechowskiego z uwielbieniem

57

.

Zaatakował   też   Maksymiliana   Gumplowicz   –   syna   Ludwika,   który   w 

pracy     „Zur   geschichte   Polens   im   Mittelalter”   wyraził   poglądy   zbliżone   do 
Wojciechowskiego,   choć   znacznie   słabiej   udokumentowane   i   pełne   fantazji 
autora.   Krotoski nazwał tę prace „pamfletem historycznym

58

. Przytacza też 

50

 Tamże s. 225

51

 Henryk Barycz dwa trudne Żywoty” op.cit.s. 387 z listu Gumplowicza do Stanisława Szczepanowskiego.

52

 Ludwik Gumplowicz „Z okazji szkiców historycznych Tadweusza Wojciechowskiego”, odbitka z Przeglądu 

Hisotrycznego, Warszawa Druk Wł. Łazarskiego, Marszałkowska 114 r. 1906 s. 25

53

 Tamże  s. 8

54

 Tamże, s. 1

55

 „W wprawie św. Stanisława Biskupa”, Ankieta zainicjowana przez redakcję „Przeglądu Powszechnego” , 

wydanie II, Kraków 1926  Nakładem Wydawnictwa księży Jezuitów.

56

 „W sprawie św. Stanisława ...” op. cit. s. 18

57

 „W sprawie św. Stanisława Biskupa...” op. cit s. 10

58

 Tamże s. 1

Strona 6

22.5.2013

background image

wypowiedź   z   listu   prof.   Semkowicza:   „Czytałem   uważnie   –   pisze   ś.   p. 
Semkowicz – książkę Gumplowicza, i przyszedłem także do wniosku, że jest 
to praca dowodząca wielkich zdolności blagierskich autora – żyda, a przytem 
nieuczciwa, bo krzywdząca ludzi, spaczająca wypadki

59

Krotoski   próbuje   też   umniejszyć   znaczenie   nagrody   Akademii 

Umiejętności,   jaką   otrzymał   Wojciechowski   za   szkice:   „Entuzjastyczny 
panegiryk   na   cześć   >>Szkiców<<   z   r.1905   był   zatem   zdaje   się   więcej 
wybuchem osobistych uczuć jego autora, tj. prof. Ulanowskiego niż zbiorowym 
osądem   członków   Akademii   Umiejętności.   Działalność   zaś   tego   właśnie 
sekretarza   generalnego   Akademii   semickiego   pochodzenia   nie   zależała   do 
jasnych   kart   w   dziejach   Akademii

60

  Jak   widzimy,   czyjeś   „pochodzenie 

semickie” miało spore znaczenie dla Krotoskiego i nie bez podstaw zarzucano 
mu antysemityzm.

Sam   Krotoski   uważał,   że   spór   między   biskupem   a   królem   dotyczył 

właśnie reform gregorjańskich w czym zgadzał się z Gumplowiczem, tylko rolę 
króla   i   biskupa   pojmował   odwrotnie

61

  Tu   widział   też   główny   błąd 

Wojciechowskiego,   niedocenienie   przez   niego   wątku   kościelnego   konfliktu. 
Uważa   kronikę   Kadłubka   za   źródło   wiarygodne.   Co   do   Galla,   to   Krotoski 
uważa, że pisał on pod dyktando dworu królewskiego. I to jest , jego zdaniem, 
powód,   dla   którego   św.   Stanisław   jest   przedstawiony   w   kronice   Galla   w 
niekorzystnym świetle.

Swoją   wypowiedź   kończy   kategorycznie:   „Biskup   Stanisław   był   i   jest 

grzesznym   zdrajcą   w   oczach   regalistów   i   wrogów   kościoła;   albo   był,   jest   i 
pozostanie męczennikiem i ofiarą w obronie zasad chrześcijańskich w oczach 
gregorjan   i   zwolenników   kościoła.   Tetium   non   datur

62

  Należy   jednak 

pamiętać, że przytoczone cytaty pochodzą z drugiego wydania ankiety z 1926 
roku,   w   której   Krotoski   rozszerzył   swoją   wypowiedź.   Podejrzewam,   że 
pierwotnie nie była ona tak ostra w tonie (do pierwszego wydania niestety nie 
dotarłem). Poglądy Krotoskiego wyraźnie radykalizowały się z wiekiem.

W ankiecie „Przeglądu” wziął udział Stanisław Smolka. Prof. Giejsztor ocenił 
jego wypowiedź  najwyżej,  spośród   artykułów w „Ankiecie”.  Smolka zarzuca 
Wojciechowskiemu,   że   dał   się   ponieść   emocjom,   których   nie   powinien 
dopuszczać do siebie badacz. Jednak broni bezstronności Wojciechowskiego. 
Napisał: „ Tendencji - >>sympatycznej<< czy >>niesympatycznej<<  - nie ma 
bezwarunkowo w badaniach Wojciechowskiego. (...) Brak tendencji nie broni 
jednak   badacza   od   innych   niebezpieczeństw,   niemniej   szkodliwie 
oddziałujących   na   niezależność   sądu.   Mistrz   w   tworzeniu   hipotez,   olśniony 
blaskiem złudnych spostrzeżeń i wniosków, które mu wiążą się w harmonijną 
pozornie   całość   i   w   subjektywnem   jego   rozumieniu   nabierają   znaczenia 
naukowej prawdy, musi niekiedy walczyć z niesłychanymi trudnościami, żeby 
zachować równowagę autokrytycznego, trzeźwego sądu

63

59

 Tamże s.1

60

 Tamże s. 12

61

 Tamże s.14

62

 Tamże s. 31

63

 „W sprawie św. Stanisława Biskupa... ” op. cit s. 74

Strona 7

22.5.2013

background image

Sam Smolka cofa się przed rozstrzyganiem sporu. Jego zdaniem niedostatek 
źródeł   niedopuszcza   do   rozstrzygnięcia   sprawy,   „Patrona   Polski   (...) 
historyczna postać uchyla  się niestety od krytycznych  dociekań, w tym  czy 
innym kierunku – dla braku źródeł

64

. Poza tym, uzasadnia swoje stanowisko 

zbytnim   upolitycznieniem   sprawy,   w   której   dowolność   interpretacji   źródeł 
pozwala snuć autorom fantazje, z reguły zależne od ich osobistych przekonań. 
„Impuls do tych dociekań wychodził niemal zawsze z motywów obcych nauce i 
nic   wspólnego   z   nią   nie   mających.   Man   markt   die   Absicht...   Te   wrażenie, 
którego   zwykle   doznawałem,   odczytując   obfitą   już   literaturę   przedmiotu. 
Dlatego też milczałem

65

.

Smolka   uważa   więc,   że   sprawy   nie   da   się   rozstrzygnąć   z   powodu 
niedostatecznych źródeł, zaś ustalenia Wojciechowskiego są wielce wątpliwe.

Światopoglądy historyków. 

Aby   dociec,   na   ile   wypowiedzi   w   sprawie   św.   Stanisława   były 

uwarunkowane osobistymi przekonaniami autorów, musimy się zapoznać z ich 
formacją intelektualna. Mam na myśli przede wszystkim ich światopogląd, a 
także ich poglądy polityczne, o ile dadzą się ustalić. Nie wszyscy wypowiadali 
się na tematy polityczne bezpośrednio. Ich poglądy muszą więc być wyławiane 
z wypowiedzi na tematy pozornie od polityki niezależne.

Tadeusz   Wojciechowski   stronił,   po   powstaniu   styczniowym,   od 

bezpośredniego zaangażowania w politykę. W czasie powstania był, jak już 
wspomniałem, przeciwnikiem kontynuowania walki bez szans na zwycięstwo

66

. 

Przed   powstaniem,   jak   pisze   Barycz,   miał   ulegać   romantyzmowi   i   ideologii 
mesjanistycznej

67

. Później zaś miały przyjść lata przeobrażeń, pod wpływem 

rozczarowania powstaniem i nowych prądów filozoficznych nadchodzących z 
zachodu.   Wojciechowski   czytał   zapewne   Spencera   i   Buckle’a   i   innych 
pozytywistów i socjologów

68

Sam napisał w wykładzie „Co to jest historia i poco się jej uczymy”, jacy 

myśliciele   są,   jego   zdaniem,   pożyteczni   dla   historii.   Są   to   Voltaire,   Kant, 
Herder.   Przeciwstawia   ich   Schellingowi,   Heglowi   i   Fichtemu,   którzy,     jego 
zdaniem brnęli w metafizykę, która nie poddaje się badaniu

69

. Znamienne, że 

Wojciechowski nie wymienił żadnego filozofa chrześcijańskiego - religijnego.
Za   postęp   Wojciechowski   uważa   rozwijanie   się   zdolności   ludzkich,   przez 
budowanie   coraz   większej   społeczności.   To   zaś   prowadzić   ma   do   budowy 

64

 Tamże s.145

65

 Tamże s.74

66

 Henryk Barycz „Dwa trudne żywoty ...” op. cit. s. 382

67

 Tamże s. 385

68

 Tamże.

69

 Tadeusz Wojciechowski „Co to jest historia i poco się jej uczymy?” Wykłady wstepne historyi polskiej na 

wszechnicy lwowskiej – w kwietniu i maju 1883.  Wydane we Lwowie nakładem autora, w drukarni 
Władysława Łozińskiego 1883. s.26

Strona 8

22.5.2013

background image

coraz większych państw, aż powstanie państwo obejmujące wszystkie narody 
świata

70

. Dzieje zaś, jako takie nie mają, jego zdaniem celu, bo wymagało by 

to woli nimi kierującej, a wolę posiada tylko człowiek

71

.

Społeczeństwo   ma   tylko   cel,   jaki   jest   sumą   celów   ludzi,   którzy   się   na   nie 
składają. Cele te sumują się w chęci utrzymania  bytu

72

. Ostatecznie celem 

społeczeństwa   jest   oświata:   „Bo   społeczeństwa   nie   mają   innego   zadania, 
oprócz   oświaty.   Mówimy   też   w   historii,   że   dzieje   oświaty   to   główna   część 
dziejów, część normalna i prawidłowa. W tej części widać zjawisko jedyne – 
ciągły i nieustanny postęp ku czemuś lepszemu i doskonalszemu

73

Widzimy   więc,   że   Wojciechowski   wierzył   w   rozwój   ludzkości,   następujący 
przez oświatę, którego końcem miałoby być powszechne państwo wszystkich 
narodów   świata.   Ta   optymistyczna   filozofia   powstała   niewątpliwie   pod 
wpływem   myślicieli   szkoły   pozytywistycznej.   Takie   podejście   do   dziejów   i 
świata     zwykle   łączyło   się   z   ateizmem,   bądź   z   odrzuceniem   oficjalnego 
kościoła.
  Co   do   religii,   to   sam   Wojciechowski   wyraża   się   o   niej   oględnie   i   z 
szacunkiem

74

. Trudno powiedzieć na ile były to wypowiedzi szczere, a na ile 

asekuracja, służąca oddaleniu ewentualnych oskarżeń autora o stronniczość. 
Wypowiadał się wszak w kwestiach kontrowersyjnych. Stanisław Smolka pisał, 
że żadnej tendencji w pisaniu Wojciechowskiego nie było, i że z pewnością nie 
było mu łatwo napisać o patronie Polski to, co napisał

75

. Inną metrykę wystawił 

mu   Karol   Estreicher.   Przytoczę   jeszcze   raz   cytat:   „   Wojciechowski   (...)   to 
pozytywista   szkoły   Bucklego...   Religia,   związki   rodzinne,   szacunek   powagi, 
tradycja, to u niego przesądy

76

. Wojciechowski nie napisał nigdzie nic takiego. 

Niemniej   w   wykładzie   o   historii   czytamy:   „Wszakżeż   tak   wielka   rzecz   jak 
chrześcijaństwo   jest   niczem   dla   Araba   lub   Chińczyka,   i   była   niczem   dla 
naszych przodków, zanim je przejęli; a dla nas samych jest tylko tem, czem 
jest   w   naszych   własnych   dziejach

77

  Postawa   ta   jest   niezbyt   daleka   od 

relatywizmu.   Na   tej   podstawie   można   przypuszczać,   że   Wojciechowski 
szanował chrześcijaństwo jako dziedzictwo kultury, nie zaś jako własną wiarę.

Postawa Ludwika Gumplowicza była znacznie bardziej zdecydowana. Jak już 
wspomniałem,   jego   pierwsza   praca   doktorska   na   UJ   została   odrzucona 
prawdopodobnie   z   powodu   akcentów   antyklerykalnych

78

  W   Gratzu 

zdecydował się jednak ochrzcić w wierze ewangelickiej

79

. Na ile był to ruch 

koniunkturalny, który miał pomóc w zaadoptowaniu się w nowym środowisku, 
a na ile szczery – trudno ocenić.

70

 Tadeusz Wojciechowski „Co to jest historia...” op. cit. s.26 

71

 Tamże s.26-27

72

 Tamże s.7

73

 Tamże s.14

74

 Tadeusz Wojciechowski „Szkice historyczne...” op.cit., s. jakaśtam „Plemie kadłubkowe” s. jakaśtam

75

 „W sprawie św. Stanisława Biskupa...” op. cit s. jakaśtam

76

 Henryk Barycz  „Dwa trudne żywoty...” op. cit  s. 388

77

 Tadeusz Wojciechowski „Czym jest historia...” op. cit s. 

78

  PSB tom. któryśtam op. cit s. 151

79

 PSB tom któryś tam, s. 151

Strona 9

22.5.2013

background image

Gumplowicz   był   więc   wolnomyślicielem,   hołdującym,   podobnie   jak 
Wojciechowski, nowym prądom w nauce. Byli zresztą przyjaciółmi z czasów, 
gdy obaj pracowali w Krakowie. 
Gumplowicz   wyznawał   poglądy   materialistyczne

80

  jeśli   chodzi   o   miejsce 

człowieka w świecie. Uważa on, że do wyjaśnienia ludzkiego życia wystarczy 
socjologia, tj. poznanie reguł, jakim człowiek podlega żyjąc w społeczeństwie. 
Regułą główną była, jego zdaniem, walka klas społecznych

81

Powody tej walki 

bywają różne, ale walka miałaby być faktem.
Gumplowicz   wyraźnie   dystansuje   się   od   partii   politycznych   Galicji.   Nieco 
żartobliwie   daje   ich   przykład,   jako   klas   społecznych,   które   biorą   udział   w 
walce, choć ich bytowi nic nie zagraża: „Gdyby głód był jedyną sprężyną walki 
społecznej, toby np. magnaci galicyjscy siedzieli spokojnie na swoich zamkach 
i   nie   potrzebowaliby   całej   organizacji   partyjnej   stańczykowskiej,   wysileń 
organizacyjnych, zabiegów i intryg politycznych: boć im przecie nie tylko na 
chlebie nie zbywa, ale nawet na truflach i strasburskich pasztetach i starym 
węgrzynie.   Albo   weźmy   np.   partję   klerykalną,   takich,   dajmy   na   to, 
wojowniczych biskupów, walczących w „obronie kościoła”. Tych głód nie pędzi 
– a walczą namiętnie

82

. Przykład ten miał pokazać, że samo pojęcie walki o 

byt nie wystarczy do zrozumienia walki społecznej.
Ponadto, zdaniem Gumplowicza uwaga badaczy przesuwa się (i powinna się 
przesuwać)   z   pojedyńczego   człowieka   na   zbiorowości.   „Dziś   socjologia 
wypiera z naczelnego stanowiska psychologię i filozofię, a wchłania w siebie 
antropologię. Działanie i dzieła jednostek, choćby i najwybitniejszych, są dziś 
uznane   za   wytwory   społeczne,   zależne   od   środowiska   i   przez   nie 
uwarunkowane.   to   też   uwaga   myślicieli   skierowana   jest   teraz   nie   ku 
działaniom ani dziełom jednostek, lecz ku życiu, ku rozwojowi społeczeństw i 
ich wytworów

83

. Dalej Gumplowicz wymienia tematy godne współczesności, 

wraz z dziełami, które uważa za cenne:„‘Historya cywilizacyi’ (Buckle) ,’Rozwój 
cywilizacyi’   (Droper),   ‘Prawa   cywilizacyi’   (Brooks   Adams)   czy   też   ‘Historya 
kultury’ (Hellwald i inni) oto są tematy nowożytne, zajmujące miejsce dawnych 
‘Krytyk rozumu’ i przeróżnych psychologii

84

Tak   więc   Gumplowicz   wierzył   w   walkę   społeczną,   ale   nie   zgadzał   się   z 
marksistami   we   wszystkich   założeniach,   jak   i   we   wnioskach.   Gumplowicz 
uważał za bezsens twierdzenie o tym, że proletariat powinien przejąć władzę. 
Jego   zdaniem   władzę   sprawuje   zawsze   mniejszość   nad   większością

85

. 

Widzimy więc, że Gumplowicz jeszcze bardziej niż Wojciechowski poddawał 
się nowym, pozytywistycznym i materialistycznym (na czele z darwinizmem ) 
prądom   w   nauce,   niemniej   potrafił   być   oryginalny   i   myśleć   niezależnie.   W 
Gratzu sam stał się cenionym na świecie myślicielem.

80

 W znaczeniu potocznym. Sam Gumplowicz nie zgadza się z materializmem w znaczeniu ścisłym– systemem 

stworzonym przez Marksa.

81

 Ludwik Gumplowicz „Socjologiczne pojmowanie historii”, odbitka z „Przeglądu filozoficznego”, Warszawa, 

Druk Józefa Sikorskiego, 1899

82

 Ludwik Gumplowicz „Socjologiczne pojmowanie historii” op. cit s. 5

83

 Ludwik Gumplowicz „Cywilizacja”, Przegląd historyczny T. VII z.1 s.1

84

 Tamże.

85

 Polski Słownik Biograficzny Tom jakiśtam s.152 

Strona 10

22.5.2013

background image

Zupełnie inaczej do nowych prądów w nauce ustosunkowywał się Smolka. Nie 
negował  on ich osiągnięć, ale z dystansem  odnosił się do prób stworzenia 
społecznej „ogólnej teorii wszystkiego”, dla której historia była by tylko nauką 
pomocniczą. W artykule polemicznym wobec broszury Bobrzyńskiego „W imię 
dziejowej   prawdy.   Rzecz   o   zadaniu   historii   i   dziesiejszym   jej   stanowisku

86 

napisał:   „Tylko   to   zaznaczyć   muszę   stanowczo,   że   jeszcze   bynajmniej   nie 
stwierdzono,   jakoby   takie   prawa   niezłomne   i   niewzruszone   istotnie   rządziły 
życiem i rozwojem ludzkości, nie podniesiono tego zapatrywania do wysokości 
pewnika naukowego, i wskutek tego mamy zupełną swobodę zgadzać się z 
niem lub nie zgadzać, nie opuszczając przez to gruntu naukowej dyskusyi

87

.

Co do poglądów politycznych,  to Smolka należał  do partii  Stańczyków.  Był 
współpracownikiem   i   redaktorem   pisma   „Czas”,   uważanego   za   organ   tej 
partii

88

    Był   też   następcą     Szujskiego   na   katedrze   historii   Polski   na 

Uniwersytetu   Jagiellońskiego

89

.  Na   ile   podzielał   poglądy   głównego   ideologa 

Stańczyków, możemy przeczytać w jego artykule, drukowanym w odcinkach w 
„Czasie”, wkrótce po śmierci Szujskiego

90

Przyjrzyjmy   się   jego   recenzji   głównych   tez   Szujskiego:   „   ‘Dawna 
rzeczypospolita   i  jej  pogrobowce’   to  analiza   patologiczna  głównych  chorób, 
jakie pchnęły Polskę do upadku politycznego: ostatnim słowem tej analizy, że 
nam brak było zawsze ducha krytycyzmu, który zastępowaliśmy wszędzie siłą 
zapału,  poświęcenia  i bohaterstwa,   nawet  tam, gdzie  nie  ma  pola  dla tych 
wzniosłych  i szlachetnych  czynników,  ale jest ale jest wyłączna krytycyzmu 
dziedzina

91

. I dalej: „Wbrew fałszywej teoryi, która w idei wolności dopatrywała 

się zasadniczej myśli dziejów polskich, rozwija Szujski nową zupełnie, a tak 
prawdziwą tezę, którą sam charakteryzuje jako niespodziankę. Oto dowodzi, 
że idea wolności w początkowych  dziejach narodu polskiego obca mu była 
zupełnie., że ją dopiero Kościół wniósł w historyę polską, jak również w dzieje 
zachodu, że przez to rozbił surową bryłę pierwiastkowego organizmu państwa 
i   pchnął   Polskę   na   drogę   dalszego   społecznego   rozwoju.   Musiała   Polska 
wstąpić   na  tę  drogę,  aby  nie  zginąć  w  zaraniu   swego  bytu   wśród  bardziej 
rozwiniętych narodów: postępując zaś na niej dalej, miała chwile pełne blasku 
w   wieku   XIV,   XV   i   XVI,   nie   zdołała   jednak   w   dalszym   jej   biegu   rozwikłać 
skomplikowanych zagadnień społecznych i politycznych XVI i XVII stólecia, a 
to wskutek owych olbrzymich trudności wewnętrznych i zewnętrznych (...) Na 
takie to prawdy  miotała się tak często rzekoma krytyka, rzeczywiście nie – 
historyczna,   z   czarną   potwarzą,   że   to   Stańczykowiskie   wymysły,   ukute   dla 
zohydzenia przeszłości, dla odzierania jej z ideałów. A przecież nic tak jak one 
nie naprawiedliwia błędów tej przeszłości, której znów nikt nie zdoła z historyi 

86

  „W imie prawdy dziejowej. Rzecz o zadaniu historyi i dzisiejszem jej stanowisku, z powodu głosów 

dziennikarskich o swojej książce ‘Dzieje polski w zarysie,’  skreślił Michał Bobrzyński” Warszawa Nakład 
Gebethnera i Wolffa. 1879

87

 Stanisław Smolka „O pojęciu , zadaniu i stanowisku historyi”,  Ateneum. Pismo naukowe i literackie. T. 15 

1879, Warszawa

88

 Polski Słownik Biograficzny t. jakiśtam s. 322

89

 Tamże.

90

 Stanisław Smolka „Józef Szujski”. Pierwszy z serii odcinków w „Czas” nr. 31 z dnia 8 lutego (piątek), 1883 

roku. 

91

 „Czas” nr. 41, 21 lutego 1883 rok.

Strona 11

22.5.2013

background image

wymazać. W tem tkwi  właśnie potęga owych  prawd,  że nie poprzestają na 
krytyce,że nie stwierdzają zimno choroby moralnej, która Polskę zgubiła: ale 
właśnie tłumaczą istotną przyczynę objawów patologicznych nie dla samego 
usoprawiedliwienia   błędów,   lecz   dlatego,   że   tłumaczenie   takie   jest   rzeczą 
nauki,   która   na   patologii   oprze   terapię,   z   trzeźwego   rozpoznania   przyczyn 
choroby zdobędzie się na zbawczych środków wyszukanie

92

Widzimy   więc,   że   Smolka   podziela   zdanie   Szujskiego   na   temat   przyczyn 
upadku   Rzeczypospolitej. Co więcej, zgadza się z nim co do dziejowej roli 
Polski:” (...) nasz cały, przecież tak świetny cywilizacyjny dorobek, bohaterska 
obrona   naszego   bytu   przed   zdradzieckiemi   zamachami   Zachodu,   a   dalej 
męczeńska   obrona   cywilizacyi   przed   Wschodem   i   jej   rozszerzanie   na 
Wschód

93

  Ta   rola   naszego   narodu   jest,   jego   zdaniem   tak   ważna,   że   nie 

zawahał się napisać (i powiedzieć w wykładzie wstępnym przy obejmowaniu 
katedry historii Polski): „nie zginiemy nie dlatego, że nam żyć miło, ale że nam 
zginąć nie wolno

94

.

Smolka podzielał więc zdanie Szujskiego co do roli Polski w historii i co do 
przyczyn jej upadku. Nie bez powodu objął opróżnioną po nim katedrę historii 
Polski.   Jego   światopogląd   można   więc   określić   jako   stańczykowski: 
konserwatywny, lecz nie bezkrytyczny wobec tego, co dawne.

Tu   dochodzimy   do   najzajadlejszego   polemisty   Wojciechowskiego,   do 
Kazimierza Krotoskiego. Jego poglądy można by określić jako chrześcijańsko 
– narodowe. Odmienny w tym jest od takich ruchów narodowych, jak Endecja, 
którą   oskarżał   o   pogaństwo:   „Ruch   ten   był   nam   zdrową   reakcją   przeciw 
pokutującemu   w początkach   XX  wieku   trójlojalizmowi,   a  zwłaszcza   przeciw 
rozpanoszonemu   wtedy   socjalizmowi,   popieranemu   przez   radykałów   bez 
miary,   żydów   i   masonerję.   (...)   Pod   względem   katolicki   jednak,   aczkolwiek 
pretenduje do miana obrończycielki kościoła, jako wiary narodowej, popełniła 
fatalne błędy przez zwalczanie etyki katolickiej zarówno w programach, jak i 
swej   działalności   praktycznej.   W   Endecji   więc,   w   jej   doktrynie   i   taktyce 
skrystalizował   się   nacjonalizm   polski   najjaskrawiej   i   jako   herezja   wroga 
Kościołowi, zdemaskował"

95

.

Krotoski   surowo   oceniał   swoją   epokę.   Mamy   okazje   się   o   tym   przekonać, 
czytając   jego   autorstwa   opis   stosunków   w   starożytnej   Grecji   okresu 
klasycznego: „ Obok własności ziemskiej, przemysł i handel przychodzą do 
znaczenia,   ba   wiek   IV   możnaby   nazwać   wiekiem   industryi.   Wielki   kapitał 
zyskuje   czy   w   przemysle,   czy   w   handlu,   czy   w   rolnictwie   coraz   większą 
przewagę, praca zaś staje się coraz więcej własnością kapitalisty i częścią 
kapitału,   o   ile   w   przemyśle   coraz   częściej   używani   niewolnicy.   Wprawdzie 
produkcya społeczna się wzmaga, lecz nie na korzyść całego społeczeństwa, 
lecz   nieznacznej   ilości   kapitalistów.   I   chłop   i   rzemieślnik   ,   nie   mogąc 
wytrzymać   konkurencyi   z   wielkim   kapitalistą   wyzyskującym   rolnictwo   i 

92

 Tamże

93

 Tamże.

94

 Stanisław Smolka „Wstępny wykład przy  objęciu kaetdry historii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim”, 

„Czas” ,  nr. 242-4 , Kraków 1883

95

 Kazimierz Krotoski „Nacjonalizm a kościół katolicki”  1930 r. 

Strona 12

22.5.2013

background image

przemysł   za   pomocą   niewolników,   podupadają   materyalnie   i   moralnie, 
albowiem  tracąc własne gospodarstwa,  stają się robotnikami , których los i 
egzystencjya niewiele się różniła od niewolniczej. Nie dziw , że strejki są tak 
samo   znane   w   Grecyi   jak   i   u   nas”

96

  Poglądy   Krotoskiego   są   więc   nieco 

dezorientującą   miksturą   poglądów   kościelnych   i   ..   socjalistycznych, 
przynajmniej jeśli chodzi o krytykę kapitalizmu. Dalej czytamy: „Kapitalistyczna 
gospodarka  objawia  się nadto  w szeregu  innych,  ujemnych  symptomów,  w 
niezdrowej konkurencyi, chciwości zysku, gorączce złota, piętnowanej przez 
starożytnych tak samo, jak za naszych czasów

97

.

Oczywiście, Krotoski nie jest socjalistą. Socjalizm potępia, gdyż podobnie jak 
kapitalizm, jest w sprzeczności z Ewangelią. „W przeciwieństwie do liberalnej 
filozofii   ekonomiczno   –   socyalnej   powstaje   z   głębin   społecznych   żądanie 
sprawiedliwego podziału dóbr, a z niem kwestya socyalna staje się, jak dziś, 
piekącą, a w późniejszej historyi grekiej występuje coraz groźniej na pierwszy 
plan.   I   rzecz   ciekawa;   te   same   środki   zaradcze,   jakie   dzisiejszy  socyalizm 
głosi,   głoszą   reformatorzy   socyalni   w   Grecyi,   nie   wyjmując   Platona   i 
Arystotelesa   nawet.   Są   nimi   kolektywizm,   są   nimi   socyalizm   państwowy

98

. 

Kolektywizm,   a   więc   nie   wypływający   z   Biblii   personalizm.   Na   takie   środki 
zaradcze Krotoski nie mógłby się zgodzić. Kościół stał  wszak na stanowisku 
świętości   własności   prywatnej,   co   znalazło   wyraz   w   encyklice   „Rerum 
nowarum”.
Co do nowych prądów w nauce o człowieku, Krotoski odnosi się do nich wielce 
nieufnie: „ Socyolodzy zbyt wiele pisali i piszą o stanie pierwotnym ludzkości, o 
początkach   kultury,   aby   ich   przedstawienie   prastosunków   nie   nosiło   piętna 
bujnej,   ba   ,   czasami   nieokiełznanej   fantazyi.   Spekulacje   socyologiczne, 
wysnute często z fałszywych zupełnie premis i jednostronnych obserwacyj, nie 
bez   tendencyjności,   stworzyły   obrazy   prastosunków,   będące   antytezą   owej 
aurea prima sata est aetas, nie mniej przeto fantastyczne od Owidyuszowych 
sielanek. Dziś specyalne badania muszą co chwila kłam zadawać naukowym 
legendom,   stworzonym   przez   pozytywistyczno-materialistyczną   szkołę 
socyologów,   a   powtarzanym   przez   cały   legion   literatów,   dyletantów   i 
niedouczonych   specyalistów,   postarzanych   nawet   niekiedy   w   poważnych 
pismach   naszych

99

  Widzimy   tu   ogromny   kontrast   z   postawą 

Wojciechowskiego, nie mówiąc już o entuzjaźmie Gumplowicza.
Krotoski   uważa   się   więc  za   patriotę  i  katolika,  i  stara  się   te  dwie   postawy 
łączyć.   Co   więcej   uważa,   że   tylko   taka   postawa   jest   prawdziwym 
patriotyzmem. Napisał: „Patriotyzm atoli, nie ogrzany miłościa Boga, jako ojca 
wszystkich   narodów  i  całej   ludzkości,  nie  opromieniony   miłoscią  bliźniego   i 
ludzkością   wobec   innych   narodów,   wyradza   się   w   nacjonalizm,   w 
najstraszniejszą   żagiew   wojenną,   źródło   niepokojów   i   krwawych   wojen 
międzynarodowych,   oraz   bratobójczych   walk   domowych,   wszelkich   waśni 

96

 Kazimierz Krotoski „Sprawozdanie z ruchu religijnego, naukowego i społecznego” „Przegląd Powszechny”, 

R. 16  T. 61 Kraków 1899, s. 148

97

 Tamże s.149

98

 Tamże s. 152

99

 Tamże s.146

Strona 13

22.5.2013

background image

polityczno   –   społecznych

100

  Warto   dodać,   że   był   aktywnym   publicystą. 

Drukował   w   „Dzienniku   Poznańskim”   i   „Przeglądzie   Wielkopolskim

101

. 

Kandydował tez do Rady Państwa w 1897 roku, a potem do Sejmu Krajowego 
w 1900. W pierwszym przypadku przegrał. Za drugim razem, za namową M. 
Bobrzyńskiego wycofał się z listy, by dać szansę na zwycięstwo księdzu

102

Poglądy historyków na historię, Rola historyka w 

społeczeństwie. Obiektywizm historyka.

Pozostaje   jeszcze   zbadać,   jak   wymienieni   historycy   pojmowali   swoje 

rzemiosło.   Pozwoli   to   rzucić   światło   na   ich   pojmowanie   obiektywności 
historyka. Łatwo dostrzec, że ich pojmowanie historii wynika z całokształtu ich 
przekonań. 

I tak wg. Gumplowicza, historia bez socjologii nie zasługuje na miano nauki. 
Jego   zdaniem   historia   nie   może   skupiać   się   na   opisywaniu   wybitnych 
jednostek.   Napisał:   „Oczywiście   z   powyższego   nie   wynika,   jakoby   o 
osobnikach w historii być nie miało. Odgrywają one pewną rolę w dziejach, ale 
tylko jako przywódcy,  w których ogniskują się dążności odnośnych  grup

103

. 

Powinna natomiast dostrzegać procesy społeczne: „Zadaniem dziejopisarstwa 
nie   może   być   nic   innego,   jak   przedstawienie   tego   procesu   naturalnego, 
prowadzącego   do   ustrojów   państwowych,   nie   będących   niczym   innym,   jak 
urządzeniami, dążącymi do zrównoważenia nierówności, tj. do takiego układu 
społecznego,   w   którym   różne   co   do   sił   grupy   ludzkie   w   miarę   sił   swych 
znajdują   możność   zaistnienia   się   i   dostatecznego   wyżycia

104

  Uważa   tylko 

takie wyjaśnienie  za naukowe:  „ Dziejopisarstwo  naukowe  nie zadowoli  się 
formułką   panegiryczną   ‘ten   zrobił,   chwała   jemu’,   ale   wykaże   nam   prący 
społeczne , walczące o przeprowadzenie tego dzieła i czynniki ekonomiczne, 
które wywołały te prądy. To będzie przedstawienie tego faktu ze stanowiska 
socjologicznego,   z   którego   pojmując   dzieje,   jedynie   można   dojść   do 
naukowego  ich wyjaśnienia

105

. Widzimy więc, że dla Gumplowicza, historia 

nie może obejść się bez socjologii, bez socjologicznego wyjasnienia wszelkich 
zjawisk.
Dziwić może przy tym, że Gumplowicz tak stanowczo występuje w sprawie św. 
Stanisława, która wszak z punktu widzenia „pojmowania socjologicznego”, jest 
tylko   mało   znaczącym   epizodem.   Wszystkie   następstwa   wypędzenia   króla 
Bolesława   nastąpiły   by   i   tak,   bo   to   byłaby   socjologiczna   konieczność.   Tu 
,między innymi, różni się Gumplowicz od Smolki, dla którego (jak zobaczymy 

100

 Kazimierz Krotoski „Nacjonalizm a kościół katolicki. Uwagi na czasie.” op. cit. s.1

101

 Polski Słownik Biograficzny Tom którystam s. 347

102

 Michał Bobrzyński „Z moich pamiętników” Wrocław – Kraków 1957 s. jakastam. Poświęcenie Krotoskiego 

nie pomogło. Ksiądz przegrał przeciw I. Daszyńskiemu.

103

 Ludwik Gumplowicz „Socjologiczne pojmowanie...” op. cit. s.11

104

 Tamże s. 6

105

 Tamże s.10

Strona 14

22.5.2013

background image

dalej)   wypędzenie   króla   pociągnęło   za   sobą   lawinę   wypadków,   a   w 
konsekwencji rozbicie dzielnicowe.

Również   Wojciechowski   nie   wszędzie   zgadzał   się   ze   swym   przyjacielem   z 
Gratzu. W liście do Gumplowicza, Wojciechowski wyjaśnia tę różnicę: „ Tam 
gdzie   piszesz   o   społeczeństwie,   kolektywie,   socjalności,   jednym   słowem   o 
masach,   tam   prawie   wszędzie   zgadzam   się   z   tobą;   gdzie   zaś   piszesz   o 
jednostce, indywidualiźmie itp. tam najczęściej nie zgadzam się. Pochodzi to 
zapewne   z   różnicy   naszych   specjalności   i   warsztatu:   prawnego   i 
historycznego

106

Co do podobieństw,  to również  Wojciechowski,  jako najważniejsze zadanie 
historyka stawia poznanie dawnego społeczeństwa: „... poznanie społeczności 
to najważniejsze i najtrudniejsza część pracy historyka. W dziejach każdego 
narodu,   kto   je   chce   poznać   dokładnie,   musi   przede   wszystkim   badać 
społeczeństwo, jakiem było w każdej epoce

107

Ponad to, Wojciechowski stawia historii zadania praktyczne. „ W starożytności 
nie było i nie pojmowano innego życia, oprócz politycznego, t.j. państwowego. 
To była owa vita, której mistrzynią uważano historyę. Dziś uznajemy również, 
że   historya   jest   mistrzynią   życia,   ale   samo   życie   zmieniło   się   o   tyle,   że 
rozumiemy je teraz jako życie społeczne. Tę przemianę życia, a razem i pojęć 
o zadaniach  życia,  rozpoczęło  chrześcijaństwo,  a dokonały idee tak zwane 
demokratyczne. (...) A po tej przemianie zrozumieliśmy, że historia magistra 
vitae musi być mistrzynią życia społecznego

108

.

Dalej   napisał:”   A   teraz   łatwo   ocenić,   jak   pożyteczną,   powiem   więcej, 

niezbędną jest ta nauka [tj historia.przyp. MJ]. Dzieje społeczne i wyniki tych 
dziejów są wszędzie koło nas, we wszystkim, i w nas samych. (...) Ale też nie 
możemy żyć społecznie, jeżeli nie poznamy społeczeństwa. Aby je poznać i 
zrozumieć,   trzeba   je   znać   genetycznie,   a   więc   historycznie.   To   jest   ta 
niezbędna   potrzeba   naszej   wiedzy,   której   nie   zaspokoi   żadna   inna   nauka, 
oprócz historyi

109

. Co więcej: „Poznać dzieje, to osobisty interes każdego z 

nas; tem bliższy,  im pełniej żyjemy w społeczeństwie

110

. Widzimy więc,  że 

według Wojciechowskiego, na historyku spoczywa niemała odpowiedzialność. 
Ma być nauczycielem życia społecznego, przez to życia w ogóle, bo innego 
niż społeczne – nie ma. W takim razie jasnym się staje, dlaczego historyk nie 
może wahać się atakować utarte poglądy, narodowe mity i świętości, o ile wie, 
że   prawda   jest   gdzie   indziej.   Inne   postępowanie   byłoby   nieodpowiedzialne 
wobec roli, jaka historyk ma pełnić w społeczeństwie.

Spróbujmy   odpowiedzieć   jeszcze   na   pytanie,   czy   Wojciechowski   był 

obiektywny w badaniu sprawy św. Stanisława, czy podchodził do przedmiotu 
„sine ira et studio”. Stanisław Smolka uważał, że Wojciechowski nie ustrzegł 
się   stronniczości.   Jego   zdaniem   Wojciechowski   zbyt   zaangażował   się 
uczuciowo   w  temat.   „   Trzeba   wmyślić   się   w   psychologię   zacnego   erudyty, 

106

 Henryk Barycz „Dwa trudne żywoty...” op. cit s. 387

107

 Tadeusz Wojciechowski „Co to jest historia i poco się jej uczymy”  op. cit. s. 10

108

 Tamże s. 30

109

 Tamże s. 31

110

 Tamże.

Strona 15

22.5.2013

background image

oddanego   badaniom   dalekich   czasów,   gdzie   skąpe   błyski   stwierdzonych 
faktów   migocą   w   ciemni   długich   okresów.   (...)   A   przecież   Polak,   świadom 
przeszłości,   odczuwa   żywiej   od   innych   wszystkie   bóle   narodu,   dzisiejsze, 
szarpiące duszę, i dawnych wieków bóle, zagojone(...)  Im większy dar intuicji, 
tem wyraźniejsze rysy czasów i ludzi odtwarzają się w wyobraźni, a blady tylko 
ich blask wychodzi na jaw, bo pióro w ręku, bądź co bądź, trzyma na wodzy 
polot fantazji. Ale w wewnętrznem życiu badacza drga żywość uczuć, o której 
nie   sądzić   drugim   z   oschłych   dociekań,   obciążonych   balastem   źródłowych 
cytat. Nie trzeba na to takich postaci jak ks. Józef albo Kościuszko, czy też 
Poniński   lub   Radziejowski   –   nawet   Bolesław   Śmiały   przemówi   żywo   do 
wyobraźni, poruszy do głębi duszę, jeśli ktoś z nim obcuje całemi miesiącami, 
z   myślą   ku   niemu   wyłącznie   skierowaną,   przetrząsając   bez   końca   stosy 
foliałów, z daremnem często oczekiwaniem, że znajdzie w nich coś nowego. 
Bolesław   Śmiały!...   Błysnął   ten   meteor   w   mroku   XI   wieku   blaskiem   niby 
Chrobrego, prawego  ojca Piastowskiej Polski, i zgasł, a przepaść do której 
runął,   pochłonęła   na   zawsze   potęgę   Bolesławów,   odporność   młodego 
państwa, chwałę, królewską godność. Przy koronacji Bolesława Śmiałego, pod 
rokiem   1077,   trudno   powstrzymać   lot   wyobraźni,   dokąd   szła   Polska,   gdzie 
mogła  dotrzeć,  gdyby nie ten  kataklizm, zagadkowy  kataklizm  roku 1079,  i 
jego skutki, dwuwiekowe  rozbicie. Nie bezpośrednie to w prawdzie, w całej 
swej   rozciągłości,   ale   widoczne,   nieuchronne   następstwo   upadku   mężnego 
króla. Niech przy tem zamajaczy błędny ognik >>odkrycia<<: kto winien, kto 
sprawcą   tej   katastrofy   –   a   oburzenie   na   rzekomego   winowajcę   czy 
winowajców   weźmie   niepowstrzymany   rozpęd,   wraz   z   domysłami, 
wyczytanemi   z   błędnej   interpretacji   tekstów,   pod   wpływem   podnieconej 
imaginacji, której ubóstwo źródeł nie może pohamować. (...) Ten brak realnej 
podstawy   do   naukowych   badań   i   żywość   uczuć   w   piersiach   badacza,   pod 
pozorem   zimnego   krytycyzmu   –   to   dwa   składniki   w   Wojciechowskiego 
>>Faktum biskupa Stanisława<<

111

.

Z   twierdzeniami   Smolki   należy   się   przynajmniej   częściowo   zgodzić. 

Wydaje się, że Wojciechowski rzeczywiście najpierw  buduje konstrukcję idąc 
za   intuicją,   a   potem   ją   dokumentuje   źródłowo.   Co   do   „żywości   uczuć   w 
piersiach badacza”, to sam Wojciechowski daje poszlaki ku temu, aby go o 
takową podejrzewać. Sam napisał: „Dzieje nasze, to dzieje blisko tysiąca lat. 
Kto je pozna do głębi, to prawie tak, jak żeby sam przeżył te dziesięć wieków, i 
jak żeby sam na sobie doświadczył, najprzód – chwały i potęgi, a potem – 
upadku i rozbicia. Oto nasza przeszłość, którą każdy z nas nosi w sobie, i oto 
przedmiot naszej nauki

112

Tak więc,   mimo  całej  przemiany   światopoglądowej,   mimo  zaczytywania  się 
literaturą socjologiczną, mimo Buckle’a i Darwina, w Wojciechowskim wciąż 
pozostało coś z romantyka - wizjonera.

Rolę   historyka   jako   nauczyciela   społeczeństwa   pojmował   również 

Smolka. Brał w tym przykład z   przyjaciela Wojciechowskiego z młodości, z 

111

 „W sprawie św. Stanisława biskupa...” op. cit. s. 145

112

 Tadeusz Wojciechowski „Co to jest historia i poco sie jej uczymy” op. cit s. 1

Strona 16

22.5.2013

background image

Szujskiego. Oni także wierzyli, że na historyku ciąży odpowiedzialność wobec 
społeczeństwa, że powinien pokazywać narodowi jego błędy z przeszłości i 
wskazywać drogę na przyszłość

113

. Co do obiektywności, to Smolka rozróżnia 

obiektywność   w   badaniu,   i   obiektywność   w   ocenie.   Tak   więc,   historyk 
badający i uczący innych metody badawczej powinien zachować jak najdalej 
idącą   bezstronność.   Smolka   napisał   o   tym   w   załączniku   do   podania   o 
habilitacje   na   Uniwersytecie   Jagiellońskim   pod   tytułem   „O   obowiązkach   i 
zadaniach docenta historii”: „...uważam jednak za największą niestosowność, 
jakiej się docent dopuścić może, jeżeli nadużywa  katedry do apostołowania 
swych osobistych przekonań politycznych, społecznych i religijnych, do czego 
zbytnie   upodobanie   w   wywodach   historiozoficznych   tak   łatwo   doprowadzić 
może.   Aby   się   ustrzec   tego,   potrzeba   zdaniem   moim   trzymać   się   tylko 
konsekwentnie zasady, której każdy historyk hołdować powinien: w ocenieniu 
stosunków   jakiejś   epoki   nie   wypada   kierować   się   wyłącznie   osobistymi 
przekonaniami,   ale   uwzględniać   należy   ducha   czasu,   prądy   polityczne, 
społeczne i religijne, właściwe owej epoce

114

Jednak Smolka uważa, że stronniczość jest nie do uniknięcia w ocenie 

wydarzeń:   „Niedorzecznością   jest   wymagać   bezwzględnej   bezstronności   w 
sądzie historycznym, który z istoty swej nie jest niczem innem, jak wykwitem 
indywidualnych,   na   fachowem   wykształceniu   i   wynikach   historycznego 
badania   opartych   przekonań

115

  Taka   postawa   wydaje   się   zrozumiała. 

Przykładowo,   inaczej   bitwę   pod   Grumwaldem   oceniają   Polacy,   inaczej 
Niemcy. 
Jednak Smolka także w subiektywnej ocenie wydarzeń stawia ograniczenia. 
Stanowisko   musi   wypływać   z   przekonań   opartych   na   badaniach,   a   nie   ze 
ślepej, wynikającej z osobistych uprzedzeń, stronniczości. Dodatkowo uważa, 
że   „Nieodłączną   właściwością   takiej   stronniczości   bywa   zresztą   zawsze 
anachronistyczny   koloryt   obrazu   dziejowego,   szkodliwe   prawdzie   dziejowej 
modernizowanie stosunków przeszłych

116

.

Jak się już przekonaliśmy na przykładzie artykułu z opisem stosunków w 

starożytnej  Grecji, ostatnia  uwaga  mogłaby się odnosić  z powodzeniem  do 
Krotoskiego.   On   zresztą   także   uważa,   że   historia   uczy   potomnych 
postępowania w życiu politycznym i społecznym. Przytoczony anachroniczny 
obraz   Grecji   miał   za   zadanie   pokazać,   że   nasza   cywilizacja   zmierza   do 
upadku.   Krotoski   nie   waha   się   używać   argumentów   historycznych   w 
polemikach   politycznych.   Przykładem   może   być   przytaczana   już   broszurka 
przeciwko Endecji (wydana w roku 1930): „Nikt też katolicyzmu i Kościoła nie 
wyzyskuje   dla   swego   nacjonalizmu   tak   brutalnie,   tak   wszechstronnie,   jak 
Niemcy.   Proszę   sobie   tylko   uprzytomnić   25–letniego   Henryka   IV,   który   w 
odpowiedzi   na   słuszne   upomnienie   Grzegorza   VII   zwołuje   26   biskupów 
niemieckich do Wormacji (Worms) i każe im papieża pozbawić  władzy. (...) 
Episkopat   czy   kler   niemiecki   był   głównym   narzędziem   nacjonalizmu 

113

 Stanisław Smolka „Józef Szujski”, cytowany na stronie 10 fragment artykułu w „Czasie”.

114

 Henryk Barycz „Do charakterystyki Stanisława Smolki”,  Życie i myśl.R. 2: 1951 s. 405

115

 Stanisław Smolka „O pojęciu, zadaniu i stanowisku historyi”, op. cit. s. 513

116

 Stanisław Smolka „O pojęczie, zadaniu, i przedmiocie historii”, op. cit. s. 513

Strona 17

22.5.2013

background image

niemieckiego   w   jego   najjaskrawszej   działalności,   tj.     germanizacji. 
Franciszkanie   niemieccy   odrywają   Śląsk   od   prowincji   polskiej,   a   niemiecki 
biskup   z   Kamienia,   Henryk,   zapośredniczył   buntowniczy   układ   między 
zdradzieckim rodem Święców, a margrabiami brandenburskimi celem zaboru 
Pomorza   Gdańskiego.   -   Jaką   rolę   w   dziejach   nacjonalizmu   niemieckiego 
odegrał   katolicki   zakon   krzyżacki,   nie   trzeba   wyjaśniać

117

  Krotoski   daje   tu 

przykład Niemiec, wskazując na niebezpieczeństwa wynikające z endeckiego 
„egoizmu narodowego”.

Co   do   obiektywności,   Krotoski   bynajmniej   nie   twierdzi,   że   jest 

obiektywny. Przyznaje, że do obrony św. Stanisława staje z przekonania, ale i 
z obowiązku,   jako  katolik.  „Sąd  ten   W.  Kętrzyńskiego  [  który  brał  udział   w 
ankiecie „Przeglądu Powszechnego” – przyp. MJ] tem bardziej waży na szali, 
iż to nie jest sąd wierzącego katolika, który z obowiązku winien bronić zarówno 
prawdy, jak i świętości Kościoła

118

.

Podsumowanie.

Przytoczyłem opinie czterech historyków o zróżnicowanych światopoglądach, 
na sprawę św. Stanisława, a także na historię i jej zadania. Pierwszorzędnym 
zadaniem   historyka   jest,   zdaniem   każdego   z   nich,   rzetelne   i   naukowe 
odsłanianie   prawdy.   Każdy   z   nich   na   swój   sposób   rozumie   jednak   słowo 
„rzetelnie”, jak i „naukowo”. 

Ich   własne   poglądy   odbijają   się   zarówno   na   ich   metodach   pracy 

(Gumplowicz),   jak   i   na   interpretacji   wydarzeń.   Widzimy,   że   ich   postawa 
naukowa wynika z ich innych przekonań. Jakże łatwo byłoby przewidzieć jakie 
zajmą stanowisko, znając ich opcję polityczną. Wojciechowski i Gumplowicz, 
ze   starszego   pokolenia,   które   pamiętało   fiasko   i   bezsens   powstania 
styczniowego,   o   światopoglądzie   pozytywistycznym,   byli   przekonani   o 
zdradzie   biskupa.   Konserwatywny   Smolka   wolał   ominąć   cała   sprawę   i 
pozostawić ją nierozstrzygniętą, zaś polsko – katolicki Krotoski był zaciekłym 
obrońcą niewinności biskupa i odbierał całą sprawę jako atak na kościół.
Powody   nieobiektywnej   postawy   mogą   być   różne.   Historia,   badając 
przeszłość.   może   dotykać   fundamentów   czyjejś   postawy   religijnej   bądź 
światopoglądowej. Dla wierzącego katolika trudnym  do zaakceptowania jest 
fakt, że święty wcale takim świętym nie był, i został wyniesiony na ołtarze z 
przyczyn politycznych. Trudno w takiej sytuacji o obiektywność.

Postawa nie całkiem obiektywna, która nawet nie kłamie, ale akcentuje 

to, co wygodne autorowi, może też wynikać z zaangażowania w temat, jak 
było w przypadku Wojciechowskiego.
Trudno   byłoby   mi   wydać   werdykt,   który   z   historyków   wydał   najbardziej 
obiektywny osąd. Wydaje mi się, że najmniej obiektywni  byli Gumplowicz – 
odszedł w ogniu polemiki od własnej, socjologicznej metody,  oraz Krotoski, 
który popełnia ewidentne anachronizmy (Gumplowicz w zasadzie też).

117

 Kazimierz Krotoski „Nacjonalizm a kościół katoliski...” op. cit. s.6

118

 „W sprawie św. Stanisława Biskupa...” op. cit s. 17

Strona 18

22.5.2013

background image

Smolka wydał sąd, wydawać by się mogło, najbardziej wyważony, ale 

nie docenił tłumaczenia tekstu Galla Wojciechowskiego, które utrzymało się w 
do dziś.

W   żadnym   z   przypadków   nie   chodzi   jednak   o   świadome 

przekłamanie

119

. Historycy ci, w swoim przekonaniu, mówią prawdę, a to ich 

adwersarze   są   uprzedzeni   z   powodu   swych   materialistycznych, 
pozytywistycznych, bądź klerykalnych przekonań. Napawa to pesymizmem, co 
do możliwości i w ogóle istnienia czegoś takiego , jak bezstronność badacza. 
Jest   to   też   ostrzeżenie   dla   nas.   Być   może   ktoś   za  sto  lat,  czytając   nasze 
prace, z równą łatwością będzie odgadywał, jaka postawa światopoglądowa 
kazała nam wygłosić taki, lub inny sąd na dany temat.

Bibliografia:

Henryk Barycz „Do charakterystyki Stanisława Smolki”, „Życie i myśl”, t. 27  s. 
400-418
Henryk   Barycz     „Dwa   trudne   żywoty.   Na   drogach   rozwoju   naukowego 
Tadeusza  Wojciechowskiego i Ludwika Kubali”, „Życie i myśl”, t.26, s.   366-
397
Ludwik   Gumplowicz   „Z   okazji   szkiców   historycznych   Tadeusza 
Wojciechowskiego”, 

odbitka z Przeglądu  Hisotrycznego, Warszawa 1906

Ludwik Gumplowicz „Socjologiczne pojmowanie historii”, odbitka z „Przeglądu 

filozoficznego”, Warszawa 1899

Ludwik Gumplowicz „Cywilizacya”, Przegląd historyczny T. VII z.1 s. 1 - 
Kazimierz Krotoski „Nacjonalizm a kościół katolicki. Uwagi na czasie”, Kraków 
1930,
Kazimierz   Krotoski   „Sprawozdanie   z   ruchu   religijnego,   naukowego   i 
społecznego” 

„Przegląd Powszechny”,  R. 16  T. 61 Kraków 1899 s. 147-

156
Sawicki   Witold     „’Plemię   Kadłubka’   i   ‘Szczep   Anonima’”   (Na   marginesie 
zatajonego  źródła), „Zeszyty naukowe KUL”, R. 13, Lublin 1970, nr.1
Stanisław   Smolka   „O   pojęciu   ,   zadaniu   i   stanowisku   historyi”,     „Ateneum. 
Pismo 

naukowe i literackie”, T.15 1879, Warszawa, s.201–230, 494-514

Stanisław Smolka „Józef Szujski”.  „Czas” nr. 31 – 45,1883 roku.
  „W wprawie św. Stanisława Biskupa”, Ankieta zainicjowana przez redakcję  

„Przeglądu Powszechnego” , wydanie II, Kraków 1926  

119

 W pracy „’Plemię Kadłubka’ i ‘Szczep Anonima’ (na marginesie zatajonego żródła)” Zeszyty naukowe KUL, 

R.13, Lublin 1970, nr. 1 Witold Sawicki zarzuca Wojciechowskiemu świadome zatajenie źródła 
ikonograficznego (z Dolnego Śląska) , które mogło stanowić dowód na trwanie kultu św. Stanisława w XII 
wieku - na długo przed jego oficjalną kanonizacją. Upadałaby więc teza o „pobożnych zmyśleniach” Kadłubka. 
Z drugiej jednak strony, Wojciechowski widząc te szkice (bo zabytek nie dotrwał do naszych czasów), mógł 
mieć wątpliwości co do ich autentyczności we wszystkich szczegółach, a także co do autentyczności podpisu 
(nie całkiem zrozumiałego), który mógł zostać dodany później. Istotnie jednak, Sawicki ma rację, że 
Wojciechowski mógł wspomnieć o tym źródle, a tego nie uczynił. 

Strona 19

22.5.2013

background image

Tadeusz Wojciechowski „Szkice historyczne Xi wieku”, opracował do wydania 

Aleksander Giejsztor, wydanie 3 , Warszawa 1952

Tadeusz Wojciechowski „Co to jest historia i poco się jej uczymy?” Wykłady 
wstepne 

historyi   polskiej   na   wszechnicy   lwowskiej   –   w   kwietniu   i   maju 

1883.  Lwów 

1883. 

a także:

Anonim tzw. Gall „Kronika polska”, przełożył Roman Grodecki, przekład

opracował  Marian Plezia , wydanie szóste, Wrocław 1989

Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek) „Kronika polska”, wydanie drugie, przejrzane, 

przełożyła i opracowała Brygida Kubris, Wrocław 1996

Strona 20

22.5.2013