background image

1/3 

 

Co młody, wykształcony z wielkiego miasta robi w burdelu? Bywanie u panienek zawsze było 

dla pięknych i młodych 

Jakub Noch 

7.11.2015 

Mają dobre zawody, niezłe płace i teoretycznie szczęśliwe domy. Może nawet nie teoretycznie, bo większość 

moich  rozmówców  przekonuje,  że  dobrze  im  z  ich  życiem.  Tylko,  że  na  to  szczęście  składa  się  jeden  niepasujący 

do reszty element. Status stałego klienta u prostytutek i w agencjach towarzyskich. 

Kiedy  przeciętny  Kowalski  myśli  o  bywalcach  agencji  towarzyskich,  zwykle  wyobraża  sobie  zapewne 

nieatrakcyjnego starszego mężczyznę, który już tylko w ten sposób może dać upust swoim potrzebom. Inny typowy 

klient  to  nastolatek,  który  seksu  za  pieniądze  chce  spróbować  w  tamach  pierwszego razu,  czy  prostytutkę  funduje 

sobie „dla beki”. 

Po co im to...? 

O  25-35-latkach  z  dobra  pracą  i  zasobnym  portfelem  niewielu  w  tym  kontekście  pomyśli.  A  we  wielu 

rozmowach,  które  odbyłem  z  trudniącymi  się  prostytucją  kobietami  przygotowując  materiały  obyczajowe  dla 

naTemat na przestrzeni ostatnich lat, słyszałem, iż to właśnie ta grupa najczęściej „potrzebuje wsparcia”. Potwierdziło 

się  to,  gdy  postanowiłem  na  problem  prostytucji  spojrzeć  od  drugiej  strony.  Sprawdzić,  kim  i  dlaczego  są  klienci 

polskich prostytutek. 

–  Telefon  z  prośbą  o  rezerwację  u  nich  wsiąkł  już  jakoś  w  mój  kalendarz  –  mówi  wprost  Robert,  29-latek 

z Gdańska. Poza tym, że co najmniej kilka razy w miesiącu pojawia się w jednej z najbardziej renomowanych agencji 

w  Trójmieście  jest  przede  wszystkim  informatykiem  w  firmie  z  branży  lotniczej  i  od  niedawna  ojcem  już  dwójki 

dzieci. 

Dlaczego  korzysta  z  prostytucji?  –  Sądzę,  że  gdybym  nie  miał  pieniędzy,  nie  pozwalałbym  sobie  na  to. 

Nie jest też tak, że w domu mam problem z „dostępem” do mojej partnerki. Kochamy się często, ale nie zawsze tak 

intensywnie, jak bym chciał – słyszę. 

ROBERT, 29-latek, informatyk z Gdańska 

Jesteśmy ze sobą czwarty rok i planujemy być do końca życia razem, ale ja potrzebują lepszych wrażeń niż seks w kilku typowych 

pozycjach. A moja dziewczyna na bardziej ostre zachowania potrafiła reagować płaczem  lub awanturą. Nie chcę  na to patrzeć, 

wolę zapłacić i mieć spokój pod każdym względem. 

Żaden wstyd 

Jak wyznaje mój rozmówca, wśród jego najbliższych znajomych nikt się wizytami w agencji nie przechwala 

publicznie,  ale  nikt  ich  też  przesadnie  nie  ukrywa.  Choćby  dlatego,  że  koledzy  potrafią  się  mijać  „po  godzinach”. 

Panuje też przekonanie, że najbezpieczniejsze pod każdym względem jest korzystanie z usług dziewczyn polecanych. 

 

background image

2/3 

 

– Rozmawiałem kiedyś na służbowym wyjeździe z dwoma kolegami z firmy, którzy bywają w tych samych 

miejscach i trochę pofilozofowaliśmy o tym, na ile można mówić, że zdradzamy swoje żony i dziewczyny. Ale muszę 

przyznać,  że  ja  największe  wyrzuty  sumienia  mam  tylko  w  związku  z  pieniędzmi,  które  wydaje.  Bo  to  bywało 

miesięcznie i po kilka tysięcy, które można było jednak lepiej wydać. Teraz kiedy są dzieci staram się jednak mocno 

ograniczać – stwierdza Robert. 

Od  jednej  z  dawnych  rozmówczyń  mam  też  kontakt  do  Filipa,  który  zgadza  się  opowiedzieć,  dlaczego 

żonatemu od 5 lat bankowcowi ryzykowne jednak kontakty ze światem prostytucji.  – Jedni chodzą do kasyna, inni 

ryzykują  jakieś  sporty ekstremalne. Ja dodaje sobie tej nutki adrenaliny  wymykając się raz na jakiś czas do takiego 

jednego klubu – odpowiada 33-latek. 

Częściej niż z żoną 

FILIP, 33-latek, finansista 

Czuję, że się trochę uzależniłem, ale panuję nad tym. No i co najważniejsze, mam stałą dziewczynę, o której wiem, że jest zdrowa. 

A poza tym bardzo bystra. Po za tym, że jej płacę aż 1200 zł za zaledwie kilak godzin, to się po prostu lubimy. 

I przyznaje, że w związku z tym, iż jego życie wypełniają podróże między Sopotem, Warszawą i Oslo bywały 

takie  okresy,  kiedy  częściej  widywał  się  z  ulubioną  prostytutką  niż  z  żoną.  –  Wiesz,  kiedyś  zrobiłem  taki  test. 

Sprawdziłem,  która  zareaguje  na  prośbę,  by  wpaść  na  szybki  numerek  na  lotnisku,  bo  tylko  tyle  miałem  czasu 

Gdańsku. Żona odesłała SMS: "chyba jesteś poje...". Ona oddzwoniła, by ustalić, czy na pewno zdążymy. I policzyła 

bardzo promocyjnie. 

Zdaniem  Filipa,  korzystanie  z  usług  prostytutki  w  żaden  sposób  nie  uwłacza  mężczyźnie  o  takim  statusie, 

jak jego.  –  Co  młody,  wykształcony  i  z  wielkiego  miasta  robi  w  burdelu?  Płaci,  przede  wszystkim  płaci. 

Jakiś wygłodniały  Janusz,  czy  gówniarzeria  może  sobie  na  taki  seks  uzbierać.  A  bywanie  u  panienek  lekkich 

obyczajów zawsze było domeną „pięknych, młodych i bogatych”. Bo nawet jeśli spełniasz te trzy przesłanki, to nie 

tak łatwo za darmo dostaniesz to, czego chcesz i potrzebujesz – słyszę. 

Nie  wszystkim  jednak  z  tym  sekretem  jest  tak  dobrze.  O  byciu  klientem  prostytutek  rozmawiamy 

także z Michałem,  aplikantem  adwokackim,  dla  którego  jego  skłonność  do  płacenia  za  seks  jest  powodem  silnych 

rozterek. 

Coś nie tak... 

– Jeśli tam idziemy to całą paczką kumpli, z którymi trzymamy się od liceum. Oni mnie w to wciągnęli i nie 

powiem,  że  się  nie  podoba,  bo  te  „profesjonalistki”  wyczyniają  wyczyniają  cuda,  których  żadna  dziewczyn, 

które poderwałem normalnie nigdy mi nie zrobiła. Ale od ponad półtora roku jestem w związku z wspaniałą kobietą 

i mam wielkie wyrzuty sumienia, że cały czas daję się naciągać na te wyjścia – mówi mój rozmówca. 

Ten  26-latek  zwraca  też  uwagę  na  to,  o  czym  większość  klientów  agencji  towarzyskich  woli  nie  myśleć...                       

– Łatwo ulegam tym pokusom, ale za każdym razem odchorowuję to psychicznie. łapię fobie, że się czymś zarażę. 

Oczywiście  się zabezpieczam i  nie przekraczam granic, a chodzimy do takich  miejsc, gdzie dziewczyny  są badane. 

background image

3/3 

 

Jednak czasem mam koszmary, że coś przyniosłem do domu i zaraziłem moją kochaną dziewczynę... – wyznaje klient 

prostytutki. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Artykuł pochodzi ze strony: 

http://natemat.pl/161003,co-mlody-wyksztalcony-z-wielkiego-miasta-robi-w-burdelu-bywanie-u-panienek-zawsze-

bylo-dla-pieknych-mlodych-i-bogatych

 

Data wydruku: 9 lipca 2016