background image

 

 
Rozwiązanie AK, powstanie 
Armii Krajowej Obywatelskiej - 
AKO 

 

 

Rozkaz rozwiązania Armii Krajowej z 19 stycznia 
1945 roku 

Postępująca szybko ofensywa sowiecka doprowadzić może do 
zajęcia w krótkim czasie całej Polski przez Armię Czerwoną. Nie 
jest to jednak zwycięstwo słusznej sprawy, o którą walczyliśmy od 
roku 1939. W istocie bowiem - mimo stworzonych pozorów 
wolności - oznacza to zmianę jednej okupacji na druga, 
przeprowadzoną pod przykrywką Tymczasowego Rządu 
Lubelskiego, bezwolnego narzędzia w rękach rosyjskich.  
 
Żołnierze! Od 1 września 1939 r. Naród Polski prowadzi ciężką i 
ofiarną walkę o jedyną Sprawę, dla której warto żyć i umierać o 

background image

swą wolność i wolność człowieka w niepodległym państwie.  
 
Wyrazicielem i rzecznikiem Narodu i tej idei jest jedyny i legalny 
Rząd Polski w Londynie, który walczy przez przerwy i walczyć 
będzie nadal o nasze słuszne prawa.  
 
Polska, według rosyjskiej recepty, nie jest tą Polską, o którą bijemy 
się szósty rok z Niemcami, dla której popłynęło morze krwi polskiej 
i przecierpiano ogrom męki i zniszczenie Kraju. Walki z Sowietami 
nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak 
tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie 
urządzonym społecznie Państwie Polskim.  
 
Obecne sowieckie zwycięstwo nie kończy wojny. Nie wolno nam 
ani na chwilę tracić wiary, że wojna ta skończyć się może jedynie 
zwycięstwem słusznej Sprawy, tryumfem dobra nad złem, 
wolności nad niewolnictwem.  
 
Żołnierze Armii Krajowej! 
 
 
Daję Wam ostatni rozkaz. Dalszą swą prace i działalność 
prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i 
ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być 
przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa 
Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie 
dowódcą. W przekonaniu, że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na 
zawsze wierni tylko Polsce oraz by Wam ułatwić dalszą pracę - z 
upoważnienia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 
zwalniam Was z przysięgi i rozwiązuję szeregi Armii Krajowej.  
 
W imieniu służby dziękuję Wam za dotychczasową ofiarną pracę.  
 
Wierzę głęboko, że zwycięży nasza Święta Sprawa, że spotykamy 
się w prawdziwie wolnej i demokratycznej Polsce.  

background image

 
Niech żyje Wolna, Niepodległa, Szczęśliwa Polska.
 

  

Dowódca Sił Zbrojnych w Kraju, 

gen. bryg. Leopold Okulicki ''Niedźwiadek'

  

 

 

Armia Krajowa Obywatelska - AKO 

      

W dniu 19 stycznia 1945 r. Komendant Główny Armii Krajowej gen. 
Leopold Okulicki ,,Niedźwiadek'' wydał rozkaz rozwiązujący Armię 
Krajową. Rozkaz ten dotarł do Komendy Okręgu AK Białystok 8 
lutego 1945 r. i został przyjęty jako zdrada. Ppłk. Władysław 
Liniarski ,,Mścisław'', komendant Okręgu, tak o nim pisał : 

[...] Rozkaz nadany przez BBC o rozwiązaniu AK z 8 II 1945 r. 
zastał nas całkowicie zorganizowanych i w czasie najwydatniejszej 
pracy [...] Rozprowadzenie 30000 obywateli, gdyż tylu jest 
zorganizowanych, jest niemożliwe, a zagrożeni są wszyscy. 
Rozprowadzić najwartościowszy element tj. przeważnie dowódców 
pozostawiając reszte na pastwę losu to czyn, na jaki się może 
zdobyć tylko szubrawca. Oddziałow lesnych się nie rozprowadzi, 
bo po rozejściu zbiorą się na nowo, ale w bandy rabunkowe. 
Pozostaje jedno organizować się w samoobronę [...] Melduję, że w 
chwili obecnej, gdy jesteśmy całkowicie zorganizowani i panujemy 
w terenie ( wyłączywszy miasta ), przeprowadzenie jakichkolwiek 
zmian głebszej natury byłoby ciosem dla społeczeństwa [...]. 

Nie akceptując rozkazu gen. ,,Niedźwiadka'', miejscowe dowodztwo 
AK podjęło działania, w rezultacie których w dniu 15 lutego 1945 r. 
rozkazem Komendanta białostockiego Okręgu AK ppłk. Władysława 

background image

Liniarskiego ,,Mścisława'' została utworzona Armia Krajowa 
Obywatelska ( lub Obywatelska Armia Krajowa ). ,,Mścisław'' tak 
argumentował konieczność dalszego istnienia organizacji: 

,, Wojna trwa! Dopóki na polskiej ziemi będzie jeden zaborczy 
sołdat czy bojec obcego państwa - wojna trwa! Dopóki ostatni 
NKWD-zista nie opuści naszych granic - wojna trwa! Bo co robi 
komandir, bojec, NKWD, na nazej Świetej Ziemi? Kradnie nasz 
dobytek, rabuje, gwałci nasze siostry, morduje ojców i matki, 
broniących swych córek. Wywieziono do Rosji żelazo, zapasy z 
magazynów, pozostałe maszyny z fabryk, drugie tory z niektórych 
linii kolejowych, sprzęt rolniczy z pasa wysiedlonego. Wycięto lasy. 
Aresztowano w białostockim 85 000 najlepszych naszych braci, 
wywieziono z tego do Rosji 48 000. Pozostałych w więzieniach 
katuje się w bestialski sposób.[...] Dojdzie do waszej wiadomości, że 
Armia Krajowa jest rozwiązana ze względów czysto politycznych. 
Ale Armia Krajowa Obywatelska nie może być rozwiązana, bo nie 
oddacie rodzonej córki, mowy, wiary, zagrody - na łup rosyjskiego 
zaborcy, który chce wcielić Polske do Rosji, a całą ludność Polski 
wywieźć do Syberii, do rosyjskich kopalń, do kołchozów.
 

Armia Krajowa Obywatelska /AKO/ istnieje nadal. Dowódca 
wydał rozkaz - ,,Bądźcie nadal przewodnikami Narodu''. 

Armia Krajowa Obywatelska przejęła w całości aktywa białostockiej 
AK. Jej zasięg pokrywał się z dotychczasowymi granicami Okręgu. 

 

Kaziemierz Wierzyński 

Na rozwiązanie Armii Krajowej 

Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki -  
Szubienica w Lublinie. Ojczyste Majdanki.  
Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem -  
Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.  
 
Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno -  

background image

Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.  
Za dnie i noce śmierci, za lata udręki -  
Taniec w kółko: raz w oczy a drugi raz w szczęki.  
 
Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź -  
List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać!  
Za mosty wysadzone z ręki robotniczej -  
Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.  
 
Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta -  
Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta!.  
Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki -  
Specjalny odział śledczy: "przyłożyć do ścianki".  
 
Zwinąć chorągiew z masztu. Krepą jest zasnuta -  
Za dywizję Rataja, Okrzei, Traugutta.  
Pociąć sztandar w kawałki. Rozdać wśród żołnierzy  
Na drogę niech wezmą. Na sercu niech leży. 
 

********** 

Rozwiązanie Armii Krajowej nastąpiło 19 stycznia 1945 r. Pół roku 
później, 1 lipca 1945 r., to samo uczyniła Rada Jedności Narodowej i 
Delegatura Rządu na Kraj. Cztery dni później państwa zachodnie 
przestały uznawać jedyny legalny Rząd RP w Londynie. Nie sposób 
jednak w tym miejscu nie cofnąć się pięć lat wcześniej i nie 
przypomnieć, jak i kiedy doszło do powołania Armii Krajowej i jej 
poprzedników - Służby Zwycięstwu Polski i Związku Walki Zbrojnej. 

(...) Początek tworzenia struktur wojskowych, które potem 
przemianowano na Armię Krajową przypada na 27 września 1939 r., 
kiedy w Warszawie, na kilkanaście godzin przed kapitulacją grupa 
oficerów Wojska Polskiego zawiązała pierwszą konspiracyjną 
organizację niepodległościową - Służbę Zwycięstwu Polski, zalążek 
AK. Jej Komendantem Głównym został gen. dyw. Michał 
Karaszewicz-Tokarzewski. 13 listopada 1939 r. SZP przekształciła 
się, rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych gen. 

background image

Władysława Sikorskiego w Związek Walki Zbrojnej z gen. 
Kazimierzem Sosnkowskim na czele. 30 czerwca 1940 r. gen. 
Sikorski nakazał utworzenie Komendy Głównej ZWZ w Kraju i 
mianował Komendantem Głównym ZWZ płk. Stefana Roweckiego. 

Rozkazem Naczelnego Wodza z 14 lutego 1942 r. ZWZ został 
przemianowany na Armię Krajową. Nie były to zatem narodziny AK, 
a jedynie zmiana nazwy. Z organizacji kadrowej powstała 
organizacja masowa - największa europejska podziemna armia. 
Działała na obszarze państwa polskiego w granicach RP sprzed 1 
września 1939. Stanowiła integralną część Sił Zbrojnych RP i 
podlegała Naczelnemu Wodzowi oraz rządowi Rzeczypospolitej 
Polskiej na Uchodźstwie. Komendant Główny AK był jedynym, 
upełnomocnionym przez rząd dowódcą wszystkich krajowych sił 
zbrojnych (z wyjątkiem Armii Ludowej, która była agenturą 
Moskwy, jak to dobitnie nazywa historyk Piotr Gontarczyk w swojej 
ostatniej, recenzowanej przez "Biuletyn" książce "Polska Partia 
Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944"), miał jednak dużą 
samodzielność w kierowaniu całością życia Polski Podziemnej. 
Podstawowym zadaniem AK było prowadzenie walki o odzyskanie 
niepodległości, której zwieńczeniem był wybuch powstania 
narodowego w okresie militarnego załamania Niemiec.  
Wraz z powstaniem Służby Zwycięstwu Polsce zaczęło się rodzić 
Polskie Państwo Podziemne. Obok konspiracyjnych sił zbrojnych w 
okupowanym kraju działały bowiem struktury cywilne. Najwyższą 
władzę sprawował Delegat Rządu na Kraj kierujący podziemnym 
aparatem administracji cywilnej - Delegaturą Rządu. Działała ona na 
szczeblu centralnym, w województwach i powiatach na całym 
obszarze II Rzeczypospolitej. 

WALKA TRWA  
 
Rozwiązanie Armii Krajowej 19 stycznia 1945 r. nie oznacza jednak, 
że walka o wolność i niepodległość Polski zakończyła się. Nasuwają 
się inne porównania. Upadek Warszawy we wrześniu 1939 r. i 
wyjazd władz RP do Rumunii też nie oznaczał końca walk. Klęska 

background image

Powstania Warszawskiego nie była zakończeniem działalności 
niepodległościowej. Można sięgnąć jeszcze dalej w głąb historii - 
walki poszczególnych oddziałów trwały jeszcze kilka miesięcy po 
uwięzieniu ostatniego przywódcy Powstania Styczniowego 
Romualda Traugutta.  
Niektórzy historycy (np. Wojciech Roszkowski) uważają rozkaz 
ostatniego komendanta Armii Krajowej gen. Leopolda Okulickiego 
"Niedźwiadka" o rozwiązaniu AK za kontrowersyjny. Czy jednak 
owego 19 stycznia 1945 r. mogło stać się inaczej?  
Jeszcze tliły się ruiny Warszawy po upadku Powstania, które nie 
dostało wsparcia ze strony Sowietów. Armia Czerwona ruszyła do 
natarcia po prawie pół roku oczekiwania na klęskę Polaków. Za 
"wyzwolicielami" wkraczało NKWD i UB. Kiedy walka z okupantem 
niemieckim jeszcze trwała, rozpoczynała się druga okupacja - 
sowiecka, naznaczona ponownymi represjami i wywózkami polskich 
patriotów na Wschód. Wobec nowego, masowego terroru 
szwankowała z trudem odbudowywana łączność Komendy Głównej 
zarówno z okręgami AK, jak i z Londynem. Sytuacja 
międzynarodowa też nie skłaniała do optymizmu.  
 
ZAPLANOWANA DECYZJA  
 
"Z drugiej strony Okulicki doskonale zdawał sobie sprawę z 
komplikacji, jakie mogłyby nastąpić w przypadku podjęcia otwartej 
walki zbrojnej z Rządem Tymczasowym [utworzonym przez 
komunistów za poduszczeniem Moskwy - TMP], a właściwie de 
facto 
z Armią Czerwoną. Atakowanie sojusznika aliantów 
zachodnich przez oddziały podległe Rządowi Rzeczypospolitej w 
Londynie mogłoby doprowadzić do trudnych do przewidzenia 
komplikacji politycznych. Formalne rozwiązanie Armii Krajowej 
potencjalnie stanowiło argument dla władz RP w rozmowach z 
sojusznikami" - czytamy w książce Andrzeja Przemyskiego "Ostatni 
Komendant Generał Leopold Okulicki". 

W takim momencie narodowej tragedii "Niedźwiadek" nie widział 
innego wyjścia. Nie był to jednak desperacki krok, ale decyzja 

background image

zaplanowana (już wcześniej zastanawiano się nad taktycznym 
rozwiązaniem AK). Myli się ten, kto myśli, że gen. Okulicki chciał 
zlikwidować struktury Armii Krajowej. W jej miejsce od razu zaczęto 
tworzyć, pod jego dowództwem, głęboko zakonspirowaną 
organizację "NIE" ("Niepodległość"). Chodziło zatem o zakończenie 
działalności jawnej i ponowne przejście do podziemia, aby uchronić 
w ten sposób struktury przed rozpracowaniem (pamiętać należy, że 
AK w dużej mierze była już rozpracowana przez Sowietów). Celem 
było zapewnienie bezpieczeństwa żołnierzom AK, uratowanie przed 
represjami ludzi, którzy nie przechodzili do "NIE" (była to 
organizacja elitarna). Z tych samych powodów do konspiracji zeszła 
też Krajowa Rada Ministrów, Rada Jedności Narodowej i tworzące 
ją stronnictwa polityczne. Zmęczeni wieloletnią wojną z niemieckim 
okupantem, Polacy czekali na zmianę sytuacji międzynarodowej, 
która umożliwi powrót do kraju legalnych władz i odzyskanie 
niepodległości.  
 
ROZKAZ Z LONDYNU  
 
Mogłoby się wydawać, że "Niedźwiadek" decyzję podjął sam. Tak 
jednak nie było. Jako Komendant Sił Zbrojnych w Kraju rozkaz 
otrzymał dwa dni wcześniej od swojego kierownictwa - władz 
Rzeczypospolitej w Londynie. Rozwiązywanie AK przeprowadzał w 
porozumieniu z Delegatem Rządu na Kraj Janem Stanisławem 
Jankowskim. 

Rozkaz gen. Okulickiego został opublikowany niezwłocznie - tego 
samego 19 stycznia 1945 r., w ostatnim, 317. numerze "Biuletynu 
Informacyjnego".  
Nie oznacza to jednak, że Armia Krajowa od razu przestała istnieć. 
Po pierwsze - rozkaz nie wyznaczał dokładnego terminu rozwiązania 
oddziałów. Po drugie, choćby z przyczyn technicznych (trudno było 
od razu zlikwidować tak wielką strukturę, odbywało się to w sytuacji 
stałego zagrożenia aresztowaniami ze strony Sowietów), musiał to 
być rozciągnięty w czasie proces. Ponadto - nie wszyscy wykonali 
rozkaz "Niedźwiadka", do niektórych zgrupowań dotarł on z 

background image

opóźnieniem, gdy prowadziły walkę z nowym okupantem, inne, 
wskutek sowieckich aresztowań, zostały rozproszone lub rozbite, a 
część, np. okręg białostocki odmówił jego wykonania.  
Jak pisze Stefan Korboński w książce "Polskie Państwo Podziemne", 
"około 50.000 [żołnierzy - TMP] złożyło broń, ujawniło się i zostało 
wywiezione w głąb Rosji. Inni nie posłuchali rozkazu i pozostali wraz 
z dowódcami w konspiracji w zorganizowanych jednostkach AK, 
poszukiwani odtąd przez bezpiekę i NKWD. Należał do nich także 
gen. Okulicki ze sztabem i dowództwem okręgów, które się nie 
ujawniły. Zrodził się stąd później zarzut, że rozkaz z 19 stycznia 1945 
roku był fikcyjny i miał na celu lepsze zakonspirowanie AK. Również 
wiele oddziałów partyzanckich pozostało w lesie i wkrótce były już 
uwikłane w walkę z oddziałami bezpieki i wojskami NKWD".  
 
KAŻDY DLA SIEBIE DOWÓDCĄ  
 
Rozkaz gen. Okulickiego z 19 stycznia 1945 r. był koniecznością. 
Dalsza walka w ramach jednej, wielkiej struktury - największej 
podziemnej armii świata - nie miała szans powodzenia. Była 
możliwa w samodzielnych grupach, chociaż na pewno mniej 
skuteczna. Rozwiązanie AK przyniosło nieunikniony podział i 
powstanie szeregu niezależnych od siebie organizacji (choć 
tendencje separatystyczne istniały już wcześniej, np. w listopadzie 
1944 r. powstał Narodowy Związek Wojskowy). Sowiecki okupant 
miał przez to utrudnione zadanie w zdławieniu niepodległościowych 
dążeń Polaków. Rozkaz "Niedźwiadka" ograniczył skalę represji na 
żołnierzach Armii Krajowej, ale - jak się później okazało - ogólnej 
sytuacji zmienić nie mógł. Oczekiwania na III wojnę światową 
okazały się płonne.  
I teraz sprawa najważniejsza - gen. Okulicki zwolnił co prawda 
żołnierzy AK ze złożonej przysięgi, ale nie zwolnił ich przecież z 
dalszej służby dla Ojczyzny, wręcz przeciwnie - namawiał ich do 
tego. Zgodnie ze słowami "Niedźwiadka", każdy miał być dla siebie 
dowódcą. Tak też się stało. Wielu AK-owców pracowało dalej dla 

background image

Polski, duża część walczyła z bronią w ręku - ponosząc największą 
ofiarę - nawet do połowy lat 50. 

Dlaczego walczyli dalej? Wiedzieli dobrze, że wyzwolenie kraju spod 
okupacji niemieckiej było faktycznie nową, tym razem sowiecką 
okupacją. Jednostki NKWD, w połączeniu z rodzimymi oddziałami 
UB i KBW, MO i PPR pacyfikowały kraj i krwawo rozprawiały się z 
polskimi patriotami. Komuniści zdawali sobie sprawę, że przy 
pomocy legalnych procedur nie mają żadnych szans na przejęcie 
władzy w Polsce. Zdaniem Jerzego Ślaskiego, nie była to żadna 
wojna domowa - jak do dziś kłamliwie twierdzi lewica - tylko 
"gigantyczne polowanie na małe grupy, walczące w odosobnieniu, 
uzbrojone jedynie w broń lekką piechoty, z góry skazane na klęskę". 
Z kolei historyk Leszek Żebrowski to co działo się po 1945 r. nazywa 
- i trudno odmówić mu racji - antysowieckim powstaniem.  
 
SPADKOBIERCY ARMII KRAJOWEJ  
 
Tych, którzy po 1945 r. nie złożyli broni, PRL-owska propaganda 
nazywała zdrajcami i bandytami. Dziś, w wolnej Polsce, określa się 
ich mianem "żołnierzy II konspiracji". Ostatni żołnierz Niepodległej 
- Józef Franczak "Lalek" zginął z rąk SB 21 października 1963 r., 
wydany przez sąsiadów. Franczak walczył w kampanii wrześniowej. 
Po wejściu Sowietów dostał się do niewoli, z której udało mu się 
uciec. Potem stał u boku kolejnych dowódców stworzonego na bazie 
Armii Krajowej Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość - "Zapory", 
"Uskoka" i "Wiktora".  
"Zaporę" - majora Hieronima Dekutowskiego, komuniści 
aresztowali i skazali na śmierć w 1948 r. Zaledwie rok dłużej przeżył 
"Uskok" - kpt. Zdzisław Broński. Otoczony przez UB w bunkrze koło 
miejscowości Łęczna, zdetonował pod sobą granat. Obaj zostali 
zadenuncjowani. "Wiktor" - Stanisław Kuchciewicz, ostatni dowódca 
Franczaka, zginął w lutym 1953 r. Przez następne 10 lat "Lalek" 
musiał się ukrywać. 

background image

Walczyli też inni. Stanisław Sojczyński "Warszyc" rozkaz o 
kontynuowaniu walki wydał 3 maja 1945 r. Jego Konspiracyjne 
Wojsko Polskie liczyło ok. 3 tys. żołnierzy. Działało głównie na 
terenie łódzkiego i kieleckiego, przeprowadzając wiele 
spektakularnych akcji. 19 kwietnia 1947 r., po zajęciu Radomska, 
oddziały KWP uwolniły więźniów miejscowego UB. Dla ludowej 
władzy "Warszyc" był jednym z głównych wrogów, musiał zginąć - 
rozstrzelano go 17 lutego 1947 r., po parodii procesu. Mimo licznych 
aresztowań żołnierze Stanisława Sojczyńskiego nie złożyli broni. 
Ostatni oddział przetrwał do połowy lat 50. 

Na Wileńszczyźnie operowała 5. Wileńska Brygada AK majora 
Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", zwana Wileńską Brygadą 
Śmierci. W 1944 r. Szendzielarz walczył z Niemcami, Rosjanami i 
Litwinami. Po wielu wygranych bitwach, otoczony przez Sowietów 
pod Porzeczem, przedarł się na Białostocczyznę. Tu odtworzył swoją 
Brygadę, która już latem 1945 r. przekroczyła stan pół tysiąca 
partyzantów i dokonała wielu udanych akcji, rozbijając posterunki 
MO i UB.  
7 września 1945 r. "Łupaszka" dostał rozkaz ponownego rozwiązania 
oddziału i przeniósł się do Północnej Polski. Jednego dnia walczył w 
Borach Tucholskich, drugiego w okolicach Jeziora Śniardwy. Tak 
było do czerwca 1947 r., kiedy został aresztowany przez UB. 
Stracono go 8 lutego 1951 r.  
W oddziałach "Łupaszki" walczył początkowo "Bury" - ppor. 
Romuald Rajs, inna legenda antysowieckiej partyzantki. Kiedy 
Armia Krajowa uległa samorozwiązaniu, wstąpił razem ze swym 
oddziałem w szeregi Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i został 
szefem okręgowego Pogotowia Akcji Specjalnej - likwidował ludzi 
NKWD i UB. W kwietniu 1946 r. PAS został rozbity przez 
komunistów. Romuald Rajs walczył jeszcze przez kilka miesięcy, 
potem próbował rozpocząć "normalne" życie. UB aresztowało go w 
1948 r. 31 grudnia 1949 r. został rozstrzelany.  
 
ROZWIĄZANIE AK - TYLKO FORMALNE  
 

background image

"Orlik" - Marian Bernaciak, w 1939 r. walczył z Niemcami i 
Rosjanami, przed którymi bronił Włodzimierza Wołyńskiego. Uciekł 
z transportu, który jechał do Kozielska. Już w sierpniu 1944 r. był 
poszukiwany przez NKWD. W tym czasie rozbił UB w Puławach, a 
potem, już jako żołnierz WiN, przeprowadził wiele akcji, głównie na 
posterunki UB i MO. Zginął 24 czerwca 1946 r. na skutek zdrady. 
Miał 29 lat. 

Jeden z ostatnich dowódców WiN, major Jan Tabortowski "Bruzda" 
walczył do 23 sierpnia 1954 r. Razem ze swym oddziałem opanował 
posterunek UB w Przytułach, zdobywając broń i amunicję. Zginął od 
kuli ranionego milicjanta, którego nie chciał dobić. Jego następca 
Stanisław Marchewko "Ryba" zginął w nocy z 3 na 4 marca 1957 r., 
ostrzeliwując się w konspiracyjnym bunkrze. Został zdradzony. 

Andrzeja Kiszkę "Leszczynę" funkcjonariusze SB i MO ujęli w 1961 r. 
na Roztoczu. Dzięki pomocy kilku okolicznych gospodarzy ukrywał 
się w podziemnym schronie koło Biłgoraja. W albumie "Zaporczycy 
w fotografii. 1943-63" wydanym w 2001 r. przez Ewę Kurek, 
czytamy, że "został osądzony jak zwykły bandyta i skazany na 
dożywocie. Więzienie opuścił w 1971 r.". III RP odmówiła mu prawa 
do rehabilitacji i zadośćuczynienia doznanych krzywd. To tylko 
niektórzy z wielu "żołnierzy II konspiracji", do dziś często 
pogardzani i słusznie nazywani "żołnierzami wyklętymi". 

Podsumujmy - rozkaz gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" 
zamykał dzieje Armii Krajowej tylko formalnie. Dla niektórych 
walka skończyła się jednak szybko. Ostatni Dowódca AK, wraz z 
członkami Rady Jedności Narodowej, wkrótce po 19 stycznia 1945 r. 
został podstępnie aresztowany i przewieziony do Moskwy. Zmarł w 
grudniu 1946 r. w sowieckiej katowni na Butyrkach.  
 
TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI źródło : www.asme.pl

 

 

background image