background image

Michał Tekliński: Geneza i przebieg konfliktu baskijskiego 

 

Michał Tekliński 

   

http://www.psz.pl/tekst-221/Michal-Teklinski-Geneza-i-przebieg-konfliktu-baskijskiego

  

06.03.2004. 

Kim są Baskowie? 

  
         Pochodzenie Basków to ciągle nierozwiązana zagadka. Na temat genezy tego narodu krąży wiele hipotez mniej lub 

bardziej  realistycznych.  Jedna  z  nich  mówi  o  tym,  że  Baskowie  są  ocalałymi  mieszkańcami  mitycznej  Atlantydy.  Inne 

mają swoje biblijne uzasadnienie. Mieszkańcy Baskonii często powołują się na to, że ich w ich języku imię „Eva” oznacza 

jabłko,  a  „Adam”  tłumaczy się  jako  „daj  mi  je”. Istnieje  również  wersja,  że  to  właśnie  baskijski  język  był  tym,  którym 

posługiwali się ludzie przed tragedią wieży Babel i pomieszanie języków. 

Nie brakuje również prób całkowicie naukowego uzasadnienia pochodzenia tego narodu. Bosch 

Gimpera  wykazał  fizyczno  podobieństwo  między  Baskami  a  dawnymi  mieszkańcami  Pirenejów, 
pochodzącymi z ery paleolitu. Najbardziej karkołomnej próby wyjaśnienia czyimi potomkami, jeżeli w 
ogóle,  są  mieszkańcy  Euzkadi  podjął  się  profesor  Gerard  Lucotte  z  paryskiego  Międzynarodowego 
Instytutu  Antropologii.  Wyszedł  on  z  założenia,  że  nagromadzenie  odpowiednich  sekwencji 
genetycznych  w  populacji  świadczy  o  jego  pochodzeniu.  Po  przeprowadzeniu  badań  i  porównaniu 
wyników  w  różnych  miejscach  Europy  doszedł  do  wniosku,  że  „społeczeństwa  Europy  zachodniej  są 
sobie  genetycznie  bliskie,  z  wyjątkiem  Lapończyków  pochodzenia  mongolskiego,  i  z  wyjątkiem 
Basków...

[1]

.  Niemniej  jednak,  mimo  mnogości  i  rozmaitości  teorii  o  pochodzeniu  tego  ludu,  niemal 

pewne jest, że to jeden z najstarszych, jeżeli nie najstarszy, na Starym Kontynencie.

 

  

Początki kłopotów 

         

         Istota  konfliktu  baskijskiego  znajduje  się  w  historycznych  doświadczeniach  i  dziejach  tego  narodu.  Analizę  tą 

należałoby rozpocząć od roku 1200, kiedy to po połączeniu Asturii z Kastylią, Baskonia stała się regionem o bardzo dużej 

autonomii,  z  własnym  zarządem.  Udało  się  wtedy  wywalczyć  Baskom  specjalne  przywileje  tzw.  „fueros”,  które  od  tego 

momentu  stały  się  dla  nich  olbrzymią  wartością,  a  w  późniejszym  czasie  celem  żądań.  „Fueros”  ograniczały  władzę 

królewską  na  terenie  baskijskiej  seniorii,  umożliwiały  rozwój  samorządu  terytorialnego  i,  co  się  z  tym  wiąże,  chroniły 

rozwój i kultywowanie narodowej kultury. Do miana symbolu urósł również zwyczaj składania przez kastylijskich władców 
przysięgi na wierność nadanych przywilejów pod dębami z Guerniki. 
         

Autonomiczny  region  rozwijał  się  powoli  i  mimo  kilku  wydarzeń  historycznych,  które  mogły 

ograniczyć  przywileje  Baskom,  trwał  aż  do  wieku  XIX.  W  międzyczasie  bardzo  zyskał  i  rozwinął  się 
gospodarczo, zwłaszcza w czasie wielkich wypraw morskich w wieku XV. Przełom wieków XVIII i XIX 
był  dla  mieszkańców  Euzkadi  bardzo  niekorzystny.  Najpierw  w  1789  roku,

 

w  wyniku  reformy 

administracyjnej,  likwidacji  uległa  autonomia  francuskiej  części  Baskonii,  potem  w  1814  roku,  król 
Hiszpanii  Ferdynand  VII  zniósł  konstytucję  uchwaloną  dwa  lata  wcześniej  i  tym  samym  odebrał 
baskijskie przywileje w swoim królestwie. Baskowie, niejako przewidując przyszłe kłopoty, w 1765 roku 
założyli  Towarzystwo  Przyjaciół  Kraju.  Była  to  odpowiedź  na  nasilające  się  szykany  ze  strony 
Kastylijczyków,  którzy  to  coraz  skuteczniej  opanowywali  wysokie  stanowiska  nie  tyle  w  kraju,  bo  to 
było  naturalne,  tylko  właśnie  w  baskijskich  prowincjach.  Madryt  skrzętnie  eliminował  wpływy  Basków 
nie  tylko  poprzez  rugowanie  ich  z  administracji  lokalnej,  ale  także,  a  może  przede  wszystkim 
odmawiając im prawa do używania euskary (języka baskijskiego) w urzędach i szkołach.

 

Szansą  dla  najstarszych  mieszkańców  Europy  na  powrót  do  szerokich  swobód  była  niestabilna 

sytuacja wewnętrzna Hiszpanii. Ciągłe i nieustanne walki między pretendentami do tronu, spotęgowane 
jeszcze najazdami napoleońskimi nie sprzyjały rozwojowi państwa. Na domiar złego dochodziły do tego 
również rewolucje burżuazyjne, w których to bogaci Hiszpanie domagali się większego wpływu na losy 
królestwa,  większej  partycypacji  we  władzy.  Ta  niewątpliwie  niekorzystna,  jak  już  wspomniałem, 
sytuacja wewnętrzna, akurat paradoksalnie dla Basków była szansą na powrót do swoich „fueros”. W 
takiej  sytuacji  politycznej,  gdzie  ścierały  się  ze  sobą  siły  chcące  zachować  panujący  ustrój  z  siłami 
liberalnej burżuazji, mieszkańcy Baskonii zdecydowali się stanąć po stronie monarchistów. Zwłaszcza, 
że  don  Carlos,  brat  zmarłego  króla  Ferdynanda  VII,  dawał  im  do  zrozumienia,  że  pomoże  odzyskać 
autonomię ich regionu. Niestety Baskowie, mówiąc kolokwialnie, postawili na złego konia. Następujące 
po sobie kolejno rewolucje burżuazyjne w latach 1834, 1854, 1865 zakończyły  się sromotną  porażką 
Carlosa.  Stojący  u  jego  boku  Baskowie  natomiast,  od  tej  chwili  traktowani  byli  jako  reakcjoniści  i 
obrońcy starego, złego porządku. Ich postawa doprowadziła do kolejnych represji. Od tamtej chwili na 
próżno  było  szukać  jakiekolwiek  przedstawiciela  tego  narodu  w  administracji  państwowej,  w 
sądownictwie czy szkolnictwie. Definitywnie zakazano używania języka baskijskiego.

 

Rok 1841 to w historii Basków również znacząca data. Wtedy to ustalono ostatecznie przebieg 

granicy między Francją a Hiszpanią, dzielącą ich kraj na dwie części: francuską, w jej skład wchodziły 
trzy prowincje (Labourd, Soule, Dolna Nawarra) i hiszpańską składającą się z Bizkaii, Gipuzkoii, Górnej 
Nawarry  i  Araby.  Z  tego  podziału  właśnie  powstało  hasło  jednoczące  Basków,  „Zapiak  Bat”  czyli 

background image

„Siedem  w  jedności”.  Symbolizować  miało  ono  połączenie  wszystkich  prowincji  w  jedno,  niezależne  i 
samodzielne  państwo.  Powszechne  odtąd  stało  się  malowanie  na  ścianach  budynków  w  miastach 
równań: 7 = 1, 3 + 4 = 1. Hasło „Zapiak Bat”, jak się okazało w XX wieku, przejęła separatystyczna 
organizacja ETA.

 

Baskowie  nie  mieli  szczęścia  w  wybieraniu  sobie  stronników  politycznych.  Podobnie  jak 

kilkanaście  lat  wcześniej  poparli  don  Carlosa,  tak  w  roku  1873  stanęli  u  boku  władz  I  Republiki 
francuskiej.  W  zamian za  to,  obiecano  im  szeroką  autonomię  w  strukturze  nowego  państwa.  Premier 
Ripoll  proponował  wizję  państwa  federalnego  złożonego  z  kilku  państw  regionalnych.  Niestety  dla 
Basków,  Republika  upadła  w  niecały  rok  po  jej  proklamowaniu,  a  oni  sami,  znów  jako  przeciwnicy 
polityczni, spotkali się z surowymi represjami.

      

Nic  dziwnego,  że  wśród  mieszkańców  Euzkadi  narastało  coraz  to  większe  niezadowolenie  i 

radykalizowały się nastroje. Powoli zaczynały tworzyć i krystalizować się ruchy narodowowyzwoleńcze. 
W roku 1890 Sabino Arana Goiri wydał książkę pod tytułem „Formularz istotnych zasad nacjonalizmu 
baskijskiego”. Niedługo potem założył pismo „Euzkadi” i od tego czasu nazwa to zaczęła funkcjonować 
jako nazwa zjednoczonego narodu baskijskiego. W roku 1894 Sabino Arana stworzył Baskijską Partię 
Nacjonalistyczną (Partido Nacional Vizcaya – PNV). Partia ta gromadziła i jednoczyła, bez względu na 
grupę społeczną, wszystkich baskijskich patriotów.

 

Baskowie zawsze silnie związani byli z tradycją i religią katolicką. Cechował ich także olbrzymi 

szacunek i zapał do pracy. Dlatego dość sprawnie i energicznie na przełomie wieków XIX i XX rozwinął 
się  u  nich  ruch  robotniczy,  swoją  ideologią  mocno  umocowany  w  miłości  do  uciskanego  narodu. 
Protoplastą związków zawodowych w Baskonii był zresztą jezuita z Walencji.

 

Okres  I  Wojny  Światowej  to  dla  tego  regionu  czas  wielkiego  boomu  gospodarczego.  Wielkie 

zamówienia na broń, na wszelkie produkty przemysłu zbrojeniowego spowodowały gwałtowny i szybki 
rozwój  bogatego  w  surowce  obszaru.  Miało  to  dwojakie  znaczenie  dla  rdzennych  mieszkańców,  po 
pierwsze  –  pozytywne  –  region  się  rozwijał  bogaciło  się  społeczeństwo,  po  drugie  –  negatywne  – 
bogata  Baskonia  przyciągała  imigrantów  z  innych  części  Hiszpanii.  Napływ  innych  grup  etnicznych 
spowodował  wzrost  nacjonalizmu  baskijskiego  i  jednoczył  wszystkich  Basków  w  obronie  tożsamości 
narodowej.

 

  

Dyktatura Franco i powstanie ETA

 

  

16 kwietnia 1931 roku proklamowana została Druga Republika Hiszpanii. Odżyły więc marzenia 

Basków  o  odzyskaniu  przynajmniej  części  wcześniej  im  odebranych  swobód.  Zwłaszcza,  że  Madryt 
uznały  autonomię  Katalonii.  Rząd  jednak  długo  zwlekał  z  decyzją  co  doprowadziło  do  podjęcia  przez 
trzy baskijskie prowincje uchwały  o autonomii w 1932 roku. Nawarra, czwarty z podległych Hiszpanii 
regionów Euzkadi, nie przyjął tej uchwały opowiadając się za wolą Madrytu.

 

Wydarzenia te, jak się później okazało, były tylko, zgodnie z przysłowiem „miłe złego początki”, 

preludium do następstw jakie przyniosła dla tej krainy, hiszpańska wojna domowa. Zapowiedź tragedii 
nadeszła  już  w  roku  1933,  kiedy  to  Falanga,  partia  faszystowska,  opublikowała  swój  program.  W 
punkcie  drugim  tegoż  dokumentu  wyraźnie  zarysowuje  się  przyszły  styl  prowadzenia  polityki 
wewnętrznej Hiszpanii:

 

 

 

Hiszpania  jest  jednością  przeznaczenia  narodu.  Wszelkie  nastawienie  na  tę  jedność  jest 
odrażające.  Wszelki  separatyzm  jest  zbrodnią,  której  nie  przebaczymy.  Obowiązująca 
konstytucja,  o  ile  pobudza  do  rozbicia,  stanowi  zamach  na  jedność  przeznaczenia  Hiszpanii. 
Dlatego żądamy jej natychmiastowego zniesienia.

[2]

 

    

 

 

Falanga  chciała  utworzyć  z  Hiszpanii  państwo  centralistyczne,  sprzeciwiała  się  jakimkolwiek  oznakom 
odrębności, czy to politycznej czy też kulturowej. Nie tolerowała żadnego separatyzmu. Dlatego też los 
przyszłe  losy  narodu  baskijskiego  malowały  się  w  tak  czarnych  barwach.  Jak  zauważa  Hanna 
Szymańska, 

„(...) kwestia Basków stanowiła odpowiednik kwestii żydowskiej w doktrynie faszyzmu niemieckiego.” 

[3]

 

         

W  nocy  z  17  na  18  lipca  1936  roku  w  Hiszpanii  wybuchło  antyrepublikańskie  powstanie  pod 

dowództwem generała Francisco Franco. W ramach istniejącej jeszcze Drugiej Republiki, korzystając z 
własnej  uchwały,  a  także  z  obietnic  republikańskiego  rządu  o  otrzymaniu  szerokiej  autonomii  trzy 
baskijskie prowincje, 7 października 1936 roku proklamują utworzenie Republiki Euzkadi. Na czele jej 
rządu stanął Jose Antonio de Aguirre, a w jego skład weszło pięciu członków PNV, trzech socjalistów, 
dwóch  liberałów  i  komunista.  Strategiczne  położenie  i  bogactwo  naturalne  kraju  Basków  były  dla 
Franco  niebagatelne.  Wysoko  rozwinięty  i  uprzemysłowiony  obszar  pod  panowaniem  mniejszości 
narodowej  zagrażał  planom  Falangi i  dlatego  musiał  być  zdobyty  przez  rebeliantów  faszystowskich  w 
pierwszej  kolejności.  Franco  wiedział,  że  przełamanie  oporu  tego  regionu  będzie  silnym  ciosem  dla 
madryckiego  rządu.  Ponadto  pomagające  rebeliantom  reżimy  Hitlera  i  Mussoliniego  domagały  się  w 
zamian dostaw rud żelaza, a najbogatsze złoża tego surowca znajdowały się właśnie w kraju Basków.

 

background image

Generał  szybko  rozprawił  się  z  nowo  utworzona  Republiką.  Już  pod  koniec  października  siły 
faszystowskie  rozbiły  oddziały  baskijskie  i  republikańskie.  Mianowany  wtedy  „generalissimusem” 
Franco, pozbawił Basków dopiero co otrzymanej autonomii. Wojna domowa w Hiszpanii zakończyła się 
w  1939  roku,  ale  w  czasie  jej  trwania  dla  Basków  nastąpiła  jeszcze  jedna  ogromna  tragedia.  26 
kwietnia 1937 hitlerowski oddział „Condor” zbombardował w targowy dzień centrum miasta Guernika. 
Olbrzymi, dywanowy nalot spowodował śmierć ponad 1600 osób i doszczętnie zniszczył miasto. Od tej 
chwili data ta stała się dla całego narodu Basków, dniem narodowej tragedii. Cześć zamordowanym i 
zarazem  sprzeciw  wobec  wojny  oddał  później  Pablo  Picasso  w  swym  obrazie,  który  nazwał  imieniem 
zniszczonego miasta.

 

         

Po  ostatecznym  przejęciu  władzy  w  całej  Hiszpanii  przez  Franco  rozpoczęły  się  prześladowania 

zbuntowanej  mniejszości  narodowej.  Ziemie  Euzkadi  zostały  uznane  za  zdradzieckie,  a  wszystkie 
stanowiska  administracyjne  objęli  Kastylijczycy.  Trwający  do  roku  1948  stan  wojenny  skutecznie 
uniemożliwił  jakiekolwiek  sposoby  walki  o  autonomię  czy  chociażby  drobne  przywileje  dla  Basków. 
Zakazano  używania  języka  euskary,  wydawania  narodowych  pism,  kultywowania  tradycji.  Sytuacja 
rdzennych  mieszkańców  tego  regionu  pogarszała  się  coraz  bardziej  w  wyniku  problemów 
gospodarczych  kraju,  a  także  poprzez  napływ  do  wysoko  uprzemysłowionych  prowincji  baskijskich 
emigrantów z innych regionów w poszukiwaniu pracy.

  

W  latach  pięćdziesiątych  XX  wieku  reżim  trochę  złagodniał.  Baskowie  zaczęli  organizować 

festiwale ludowe, na jednym z uniwersytetów utworzono nawet katedrę języka baskijskiego. Mimo że 
zakazane  było  istnienie  jakichkolwiek  organizacji  politycznych,  w  podziemiu  działała  nadal  PNV. 
Rdzenni  mieszkańcy  tych  terytoriów  Hiszpanii  coraz  bardziej  obawiali  się  zaniku  ich  odrębności 
kulturalnej i etnicznej. Składały się na to nie tylko represje nakładane przez frankistów, ale również, a 
może  przede  wszystkim  wspomniany  już  wcześniej  napływ  migracyjny.  Wobec  coraz  większej  liczby 
mieszkańców  Baskonii  i  braku  możliwości  kultywowania  i  pokazywania  swej  różnorodności,  tradycja  i 
zwyczaje Basków w sposób wręcz naturalny poczęły się „rozwadniać” i zanikać. Właśnie obawa przed 
całkowitą utratą swej odrębności leży u podstaw działającej do dziś organizacji ETA.

 

ETA  powstała  na  bazie  pisma  „Ekin”  założonego  przez  czterech  studentów  z  Bilbao.  Jeden  z 

założycieli gazety, dzięki poznanym w więzieniu dwóm działaczom zakazanego PNV, którzy brali udział 
jeszcze w wojnie domowej, uzyskał kontakty z działaczami tej partii, którzy w obawie przed represjami 
wyemigrowali z ojczyzny. Dzięki tym znajomościom, na kanwie gazety powstało tajne stowarzyszenie o 
takiej samej nazwie, które miało w sposób jak najbardziej adekwatny do sytuacji spełniać oczekiwania 
młodych  baskijskich  nacjonalistów.  Był  to  rok  1953.  Ich  program  opierał  się  na  kilku  przewodnich 
zdaniach:

 

 

 

„Dążymy do wolności dla Kraju Basków, który mógłby istnieć pod wspólnymi rządami Hiszpanii i 
Francji.  Nie  ma  żadnego  powodu,  który  uzasadniałby  podział  naszego  kraju  pomiędzy  dwa 
państwa.”
 

[4]

 

 

 

ETA ostatecznie powstała 31 sierpnia 1959 roku, po rozpadzie organizacji „Ekin” i młodzieżówki PNV – 
„Euzeko  Gastedi”.  Nazwa  ETA,  po  baskijsku  Euskadi  Ta  Askatasuna,  oznacza  „Ojczyzna  Basków  i 
Wolność”.

 

         

Pierwsze  lata  działalności  tej  organizacji,  jej  członkowie  spędzili  na  wewnętrznej  organizacji  i 

formułowaniu  ostatecznych  założeń  programowych.  Chcieli  oni  oprzeć  swą  działalność  na  coraz  to 
większej  grupie  społecznej  w  Baskonii,  a  mianowicie  na  robotnikach.  Euskadia  była  wiodącym 
ośrodkiem  przemysłowym  w  kraju,  pozycja  tej  grupy  była  bardzo  mocna,  jednak  wielu  z  nich  czuło 
niezadowolenie  z  polityki  wewnętrznej  prowadzonej  przez  frankistów.  ETA  szybko  zdobyła  poparcie 
rdzennych mieszkańców i niejako przejęła „pałeczkę” w przewodzeniu ruchowi nacjonalistycznemu od 
PNV.

 

         

Nowa organizacja zdecydowała się na bardzo odważny sposób walki z prześladowcami z Madrytu. 

Postanowiła,  że  ich  działania  muszą  być  nie  tyle  stanowcze,  co  powinny  mieć  bardzo  kategoryczny  i 
szokujący wymiar. Rozpoczęli organizować akcje terrorystyczne. Pierwszą z nich był lipcowy zamach z 
1961  roku  na  pociąg  wiozący  kombatantów  frankistowskich  niedaleko  San  Sebastian.  Wysadzenie 
pociągu nie powiodło się, jednak jeszcze w tym samym roku dwa kolejne zamachy bombowe w Vittorii i 
na posterunku policji w Bilbao dochodzą do skutku.

 

         

W  1962  roku  odbywa  się  I  Zgromadzenie  ETA.  Organizacja  kierowana  przez  pięcioosobowe 

kierownictwo  (Xabi  Echavarietta,  Lopez  Adana,  Yulan  Madariaga  Aguirre,  de  Vale  Larringa,  Eustakio 
Mendizabala)  ostatecznie  zrywa  współpracę  z  PNV,  tym  samym  uznając  siebie  za  jedynego 
przedstawiciela  i  obrońcę  sprawy  baskijskiej.  Ponadto  określa  się  jako  ruch  „rewolucyjny  i 
socjalistyczny”,  jednoznacznie  wskazując  na  grupę  społeczną  wśród,  której  szukać  będzie  poparcia. 
Jednak  tak  silne  i  stanowcze  przyjęcie  kierunku  politycznego  zaowocowało  niedługo  potem  kilkoma 
podziałami  na  grupy,  które  uznawały  ETA  za  zbyt  mało  lewicową,  jak  i  na  tych,  którzy  lewicowych 
ideałów dostrzegali w działalności organizacji zdecydowanie za dużo.

 

background image

         

Narodowcy prowadzili jednak nadal swoją walkę z frankistami. Co może dziwić, członkowie ETA, 

mimo prowadzonej działalności, której charakter często narażał życie ludzkie, znajdowali pomoc wśród 
dostojników kościelnych. Kościoły wielokrotnie służyły za miejsca spotkań i tajnych narad terrorystów. 
Co więcej, członkami organizacji coraz częściej zostawali księża.

 

         

Końcówka  lat  sześćdziesiątych  to  okres  nasilenia  się  ataków.  Terroryści  uprowadzali  urzędników 

państwowych (np. konsula RFN w San Sebastian), podpalali i napadali na banki i urzędy. Ich działania 
radykalizowały  się  coraz  bardziej.  W  1968  roku  w  czasie  zatrzymania  samochodu  z  dwoma 
separatystami,  między  nimi  a  Gwardią  Cywilną  dochodzi  do  strzelaniny.  W  jej  wyniku  ginie  jeden  z 
pasażerów samochodu, członek ETA, Xavier Echevarietta. Ten incydent był niczym „woda na młyn” dla 
baskijskich  nacjonalistów.  Zapoczątkował  on  stosowaną  niemal  do  dziś  taktykę  odwetową.  Niedługo 
potem,  w  ramach  zemsty  za  zabójstwo  swojego  kompana,  terroryści  zastrzelili  komisarza  policji  w 
prowincji Gipuzkoa, Melitina Manzanasa. To z kolei spowodowało wprowadzenie w tej prowincji stanu 
wyjątkowego,  który  niedługo  później  został  rozszerzony  na  pozostałe  krainy  zamieszkiwane  przez 
Basków.  Był  to  okres,  który  zapoczątkował,  niczym  mały  kamyczek,  wielką  lawinę  akcji 
terrorystycznych, które trwają praktycznie do teraz.

 

         

W 1970 roku w Burgos odbył się pokazowy proces szesnastu ekstremistów z ETA. Franco chciał 

pokazać czym będą kończyły się wszelkie podobne próby działalności, które mogłyby zagrozić jedności 
Hiszpanii.  Dlatego  też  wyrok  sądu  musiał  być  niezwykle  surowy.  Mimo  że  dla  części  terrorystów, 
prokurator  domagał  się  kary  śmierci,  to  pod  wpływem  opinii  publicznej,  która  przeciwna  była  tak 
bezwzględnej  karze,  Franco  zdecydował  się  ją  złagodzić  wymierzając  zamiast  niej  trzydziestoletnie 
wyroki  więzienia.  Jednak  Caudillo  przeliczył  się  w  swoich  prognozach,  że  taki  pokazowy  proces 
ograniczy  poczynania  nacjonalistów  baskijskich.  Hiszpański  wódz  pomylił  się  i  to  bardzo.  ETA 
postanowiła nie tyle zaostrzyć metody swoich działań, co je zintensyfikować. Najbardziej spektakularną 
akcją  w  tym  okresie  okazało  się  zabójstwo  ówczesnego  premiera  Hiszpanii  Luisa  Carrero  Branco  (20 
grudnia 1973) w Madrycie. Zamachu dokonał najbardziej znany terrorysta ETA o pseudonimie „Wilson”. 
Cała  akcja  była  niezwykle  starannie  przygotowana.  Zbieranie  informacji  i  tworzenie  planu  zamachu 
trwało  ponad  rok,  dzięki  temu  wszystko  dopracowane  było  w  najmniejszym  szczególe.  Morderstwo 
Branco, prócz oczywistego po śmierci premiera zamieszania i niemalże rewolucji rządowej, miało inny, 
bardziej pragmatyczny cel. ETA obawiała się, że po odejściu od władzy Franco, właśnie ówczesny szef 
rządu  zostanie  jego  następcą,  a  prezentował  on  taki  sam  punkt  widzenia  jak  wielki  Caudillo.  Dlatego 
też  zamachowcy,  wywołując  zamieszanie  równocześnie  chcieli  pozbyć  się  przyszłego  przeciwnika.  Na 
uwagę  zasługuje  też  fakt,  iż  ten  atak  był  pierwszym,  którego  separatyści  dokonali  poza  terytorium 
Euzkadi. Niestety pierwszym i nie ostatnim...

 

         

Terrorystyczne akcje Basków trwały cały czas, liczba ofiar tych wydarzeń zwiększała się z roku na 

rok.  Jednak  w  roku  1975  terroryści  rozpoczęli  szukać  drogi  do  porozumienia  się  z  Madrytem. 
Wystosowali  zbiór  postulatów,  zwanych  „alternatywą  KAS”,  od  spełnienia  których  uzależniali 
zakończenie  walki.  Żądali  zalegalizowania  wszystkich  partii  politycznych  Baskonii,  przyłączenie  do  ich 
krainy  prowincji  Nawarry,  zwiększenia  nakładów  na  cele  socjalne  dla  robotników  i  wycofania  policji  i 
Gwardii  Cywilnej  z  ich  terytorium.  Rząd  nie  chcąc  zaprzepaścić  okazji  na  zaniechanie  akcji  terroru, 
usiadł do stołu rozmów. Jednak ETA postawiła kolejne warunki, tym razem domagając się zwolnienia z 
zakładów  karnych  wszystkich  baskijskich  więźniów  politycznych.  Premier  Adolfo  Suarez  ugiął  się  pod 
tymi  żądaniami,  ułaskawiając  158  osób.  W  zamian  za  kolejne  zwolnienia  domagał  się  jednak 
zaprzestania  akcji  terrorystycznych.  Wtedy  na  jaw  wyszedł  prawdziwy  cel,  który  przyświecał 
separatystom  proponując  rozmowy.  Chcieli  oni  mianowicie  rozmawiać,  ale  w  żadnym  wypadku  nie 
dopuszczali możliwości przerwania swoich ataków. Odstąpili więc od ugody.

 

         

Rok  1975  przyniósł  jednak  nadzieję  na  zakończenie  sporu  wobec  kraju  Basków.  Póki  co  tylko 

nadzieję...  Przyczyniała  się  do  tego  śmierć  generała  Francisco  Franco  i  spowodowane  nią  zmiany 
wewnętrzne  w  Hiszpanii.  Ostatnią  wolą  Caudillo  było,  aby  cały  naród  udzielił  poparcia  Juanowi 
Carlosowi i pomógł mu w sprawnym zarządzaniu krajem. Dzień śmierci Franco, czyli 20 listopada 1975 
stanowi  znaczącą  datę  w  historii  największego  państwa  Półwyspu  Iberyjskiego.  Zapoczątkowała  ona 
wejście Hiszpanii na drogę demokracji. Miało to również olbrzymie znaczenie dla samych Basków. Od 
tej chwili mogli starać się w drodze demokratycznych przemian odzyskać utracone przed laty „fueros” i 
w  spokoju  pielęgnować  swoją  kulturę  i  zwyczaje.  Już  w  niecały  rok  od  przejęcia  władzy  przez  króla 
Juana Carlosa, Baskowie uzyskali prawo do publicznego eksponowania symboli narodowych.

 

  

  

Próby pojednania i zakończenia konfliktu

 

  

Zapoczątkowane zmiany w polityce wewnętrznej Hiszpanii to dla ETA było jednak ciągle mało. 

Organizacji  nie  satysfakcjonowały  możliwości  jakie  płynęły  z  nowo  wprowadzanego  sposobu 
sprawowania władzy. Oni chcieli spełnienia swoich wymagań natychmiast. Jeszcze w listopadzie 1975 
roku,  terroryści  zażądali  podania  się  do  dymisji  wszystkich  merów  miast  i  policjantów.  Wobec  braku 

background image

reakcji na ten apel, ekstremiści rozpoczęli mordować merów i policjantów. W tym roku zginęło z ręki 
ETA przeszło 60 funkcjonariuszy policji. W miarę upływu czasu, separatyści organizowali coraz bardziej 
drastyczne  ataki.  W  marcu  1976  roku  porwali,  a  następnie  zamordowali,  gdy  okup  nie  został 
dostarczony, baskijskiego przedsiębiorcę.

 

         

W Hiszpanii nie ustały jednak prace nad nową ustawą zasadniczą, która zgodnie z wolą premiera 

Suareza  miała  przyznawać  autonomię  niektórym  prowincjom,  w  tym  krainie  Basków.  Konstytucja 
upada  jednak  w  drodze  referendum.  Kwestia  przyznania  swobód  odpowiednim  okręgom  była  bardzo 
pilna, więc w 1979 roku zdecydowano się wprowadzić dla Basków tzw. Statut z Guerniki, który został 
przez  nich zaaprobowany.  Dokument  ten,  bardzo  obszerny,  który  obowiązuje  do  dziś  składa  się  z  47 
artykułów, które w bardzo szczegółowy sposób definiują autonomię krainy. Najważniejsze jego punkty 
dotyczą  edukacji,  służby  zdrowia,  infrastruktury,  kultury,  policji  i  sądownictwa,  które  od  tej  pory 
zostały przekazane na własne utrzymanie autonomii. Wpływy z podatków zostają w kasie regionalnej, 
ale  według  Statutu  24%  z  nich  Baskowie  muszą  oddać  do  budżetu  centralnego.  Mieszkańcy  tego 
regionu  mogą  wybierać  od  tej  pory  swój  własny  parlament,  który  stał  się  najwyższym  organem 
ustawodawczym,  a  jego  zadaniem  oprócz  stanowienia  prawa  jest  kontrolowanie  uchwał  Rządu 
Baskijskiego  i  dbanie  o  rozwój  prowincji.  Zgromadzenie  to  składa  się  z  75  posłów  wybieranych  w 
powszechnych  wyborach  na  4-letnie  kadencję.  Autonomia  posiada  również  własnego  prezydenta 
nominowanego spośród członków rządu, a mianowanego przez samego króla Hiszpanii.

 

         

Mimo że Statut z Guerniki dał Baskom tak długo oczekiwaną przez nich autonomię i swobodę w 

rozwoju kultury, to organizacje, które powstały właśnie po to, aby o nią walczyć, nie były zadowolone. 
Zarówno PNV jak i terrorystyczna ETA wyrażały swoje niezadowolenie z przyznanych praw. PNV jednak 
wystartowała  w  pierwszych  wyborach  samorządowych,  które  zresztą  wygrała.  Od  tej  pory  zaczęła 
tworzyć  Rząd  Baskijski.  Ekstremiści  natomiast  toczyli  swoją  wojnę  nadal.  Na  początku  lat 
osiemdziesiątych z rąk zamachowców ginie ponad dwieście osób. W roku 1984 terroryści przekroczyli 
kolejną barierę. Zamordowali mianowicie cywilnego polityka, członka partii socjalistycznej, senatora E. 
Casasa.

 

         

Ważne  wydarzenia  dla  dalszego  przebiegu  konfliktu  baskijskiego  miały  miejsce  jednak  kilka  lat 

wcześniej.  W  roku  1981  wybory  w  Hiszpanii  wygrywa  partia  PSOE.  Nowym  premierem  został  Felipe 
Gonzalez. Za jego rządów kraj z Półwyspu Iberyjskiego zrobił potężny krok cywilizacyjny. Powstała sieć 
autostrad, nowych dróg, zbudowano lotniska, rozwinęła się sfera połączeń telekomunikacyjnych, zaczął 
napływać  zagraniczny  kapitał,  znacznie  wzrósł  poziom  edukacji.  Gonzalez  podjął  jednak  jeszcze 
działania w zupełnie innej dziedzinie. W celu walki z terroryzmem utworzono specjalną grupę o nazwie 
GAL  (Antyterrorystyczna  Grupa  wyzwolenia).  Jej  działanie  było  tajne,  a  składała  się  ona  z 
funkcjonariuszy sił specjalnych i policji. Do głównych zadań tej organizacji należało zbieranie informacji 
o  działaniach  terrorystów,  identyfikowanie  ich,  a  potem  likwidacja.  Członkowie  grupy  bardzo  często 
stosowali zakazane prawnie tortury, aby wydobyć informacje o działalności ETA. GAL prowadziło swoje 
akcje  zarówno  na  terenie  hiszpańskich  prowincji  baskijskich,  jak  i  na  terenie  Francji.  Ta  specjalna 
grupa działała do mniej więcej 1987 roku. Została później rozwiązana a informacje o niej miały zostać 
zniszczone.  Jednak  nie  wszystko  udało  się  unicestwić  i  właśnie  ta  sprawa,  zwana  „aferą  GAL”, 
prawdopodobnie  miała  wpływ  na  wyniki  wyborów  w  1996  roku,  kiedy  to  po  15  latach  władzę  w 
Hiszpanii musieli oddać socjaliści z PSOE.

 

         

Antyterrorystycznej  Grupie  Wyzwolenia  nie  udało  się  jednak  zniszczyć  ETA.  Wręcz  przeciwnie 

prowadziła ona wciąż tak samo okrutną politykę jak do tej pory. Zamachy terrorystyczne dokonywane 
były  coraz  częściej  a  ilość  ofiar  i  rannych  stale  rosła.  Mimo  prób  podjęcia  dialogu  z  ekstremistami, 
Hiszpanią  targały  co  chwila  nowe  wiadomości  o  wybuchach  bomb,  ginących  w  wyniku  tego  cywilach, 
także dzieciach.

 

         

W  roku  1991  do  procesu  pokojowego  postanowiła  włączyć  się  baskijska  partia  Herri  Batasuna. 

Partia  ta  nigdy  nie  potępiła  akcji  organizowanych  przez  terrorystów  i  uznawana  przez  wielu  była  za 
legalne  ramię  ETA.  HB  miała  pełnić  w  negocjacjach  rolę  posłańca.  Rząd  hiszpański  zgodził  się  na 
pertraktacje, jednak zażądał zaprzestania przynajmniej na czas ich trwania, ataków terrorystycznych. 
Na to ekstremiści się nie zgodzili, co doprowadziło do zaniechania rozmów zanim one tak naprawdę się 
zaczęły.

            

         

Sytuacja  w  Baskonii  zainteresowała  również  Parlament  Europejski,  ale  jego  działanie  nie 

przyniosły żadnych korzyści, prócz tego, że problem ten został dostrzeżony poza granicami Hiszpanii. 
Podejmowane  jeszcze  kilkakrotnie  próby  nawiązania  negocjacji  z  terrorystami  przez  rozmaite  gremia 
nie  dawały  żadnych  efektów.  ETA  cały  czas  stała  na  stanowisku,  że  pierwszy  krok  musi  zrobić  rząd 
spełniając jeden z jej postulatów, dopiero wtedy można rozważać zawieszenie broni.

 

         

Taki  impas  trwał  mniej  więcej  do  1996  roku,  kiedy  to  sytuacja  polityczna  w  całej  Hiszpanii 

zmieniła  się.  W  wyborach  do  parlamentu  ogólnokrajowego,  pierwszy  raz  po  niemal  15  latach, 
zwycięstwo odniosła Partia Ludowa Jose Marii Aznara. Oznaczało to koniec rządów socjalistów z PSOE i 
odejście  premiera  Felipe  Gonzaleza.  Wpływ  na  taką  decyzję  wyborców  bez  wątpienia  miała, 
wspomniana już wcześniej, „afera GAL”. Terroryści obawiali się takiego wyniku wyborów. W roku 1995 

background image

próbowali  dokonać,  praktykowanej  już  wcześniej  metody,  ataku  „prewencyjnego”,  który  miał 
doprowadzić  do  zlikwidowania  przyszłego  premiera  Hiszpanii.  Na  szczęście,  eksplozja  samochodu  w 
centrum Madrytu chybiła celu i Aznar ocalał.

 

         

Absolutnego  zwycięstwa  Partii  Ludowej  (Partido  Popular)  niemal  wszystkie  inne  siły  polityczne. 

Nie  najważniejsze  było  zdobycie  władzy  przez  nacjonalistów  hiszpańskich,  co  przecież  w  demokracji 
jest naturalne, lecz to, że taki wynik mógłby doprowadzić do erupcji zamachów. Marzenie opozycji się 
spełniło  i  Aznar  do  utworzenia  rządu  potrzebował  koalicjantów.  Partia  Ludowa  dogadała  się  z 
przedstawicielami  Basków  w  Madrycie  (posłami  PNV),  a  także  z  Katalończykami  (16  mandatów)  oraz 
„Koalicją  Kanaryjską”  (4  miejsca).  Taka  sytuacja  oddalała  groźbę  ograniczenia  autonomii  dla 
poszczególnych prowincji, której zwolenników w PP znaleźć można było wielu.

 

         

Nowy rząd postawił sobie jako jeden z najważniejszych celów, uporanie się z terrorystami. Aznar 

jeszcze w czasie kampanii, a także niedługo po ogłoszeniu wyników, głośno mówił o zdelegalizowaniu 
Herri Batasuna, którą uważał za popleczniczkę ETA. Jednak pierwszy krok jaki wykonał Madryt w celu 
zakończenia sporu, był zgoła inny. W trzy miesiące po wyborach, rząd ogłosił przeniesienie 32 spośród 
500  separatystów  do  zakładów  karnych  położonych  blisko  Kraju  Basków.  Stanowiło  to  realizację 
jednego z postulatów ekstremistów. Jednak ETA nie doceniła starań i jak miała w zwyczaju, zażądała 
przeniesienia pozostałych więźniów. Na to nie zgodził się rząd, więc terroryści wrócili do organizowania 
zamachów  na  państwowych  oficjeli.  W  lipcu  1997  roku  separatyści  uprowadzili  29-letniego  urzędnika 
miejskiego z Ermua, Miguela Angela Blanco. W zamian za jego życie zażądali przeniesienia bojowników 
w ciągu 48 godzin z więzień rozsianych po całej Hiszpanii do zakładów na terenie Euzkadi.

 

 

 

„To  nie  jest  szantaż.  Porywając  Miguela  ETA  wiedziała,  że  żąda  rzeczy  niemożliwych  do 
spełnienia.”
 

[5]

 

 

 

Tymi  słowy  zareagował  na  ultimatum  minister  spraw  wewnętrznych  Hiszpanii,  z  pochodzenia  Bask, 
Jaime  Mayor  Oreja.  Porwanie  to  wzburzyło  nie  tylko  cały  kraj,  ale  także  opinię  światową.  Telewizje i 
radia  niemal  bez  przerwy  nadawały  apele  papieża  Jana  Pawła  II,  władz  i  rodziny  uprowadzonego  o 
wypuszczenie  go.  Na  ulice  wyległy  wielotysięczne  manifestacje,  które  o  mało  co  nie  doprowadziły  do 
rozlewu  krwi,  gdy  na  swojej  drodze  protestujący  napotkali  małe  grupki  zwolenników  ETA.  Tragedii 
zapobiegła  policja.  Terrorystów  nie  wzruszyło  jednak  całe  to  zamieszanie  i  prośby  o  zaniechanie 
egzekucji. Po upływie wyznaczonego czasu, Blanco został zastrzelony w lesie niedaleko San Sebastian. 
Ta zbrodnia wyprowadziła na ulice ponad dwa i pół miliona ludzi. Demonstracje potępiające czyn ETA 
odbywały się zresztą w całej Hiszpanii. Jan Paweł II oświadczył:

 

 

 

„Z całą mocą potępiam ten przerażający akt barbarzyństwa. Morderstwa niewinnych ludzi nie da 
się usprawiedliwić niczym.”
 

[6]

    

 

 

To  wydarzenie  wyczerpało  cierpliwość  Aznara.  Postanowił  on  wrócić  do  swych  przedwyborczych 
zapowiedzi  i  stanowczo  ukrócić  działania  separatystów.  Nie  zdelegalizował  Herri  Batasuna,  jak 
wcześniej chciał uczynić, ale doprowadził do aresztowania i skazania 23 najważniejszych osób w partii. 
Wszyscy  otrzymali  wyrok  7  lat  pozbawienia  wolności  za  propagowanie  i  otwartą,  publiczną  obronę 
terroryzmu.  Jako  jeden  z  dowodów  służyła  taśma  wideo  z  filmem  wyborczym,  na  którym  członkowie 
ETA podawali swoje żądania.

 

         

Następnym  krokiem  w  walce  z  ekstremistami  było  zamknięcie  gazety  „Egin”.  Dziennik  ten,  jak 

udało  się  wykazać,  służył  za  miejsce  wymiany  informacji  między  terrorystami  a  dowództwem 
organizacji.  Drukowane  ogłoszenia  drobne  zawierały  szyfrowane  meldunki  i  decyzje  kierownictwa. 
Koszty  publikowania  tych  informacji  ponosili  baskijscy  przedsiębiorcy,  którzy  zmuszani  byli  do  tego 
wykupując tzw. podatek rewolucyjny.

 

         

Podobnie jak skazanie przywódców HB, tak i zamknięcie dziennika „Egin” spotkały się w Hiszpanii 

z  mieszanymi  uczuciami.  Wielu  obserwatorów  i  znawców  terroryzmu,  a  także  przeciwników 
politycznych  PP,  spodziewało  się  nasilenia  ataków.  Zamknięcie  gazety  z  kolei  naruszało  zawarte  w 
konstytucji  prawo  do  wolności  słowa.  Jednak  rząd  Aznara  nie  ugiął  się  pod  protestami.  Premier  nie 
cofnął się nawet o krok od swych postanowień, w momencie gdy ETA zagroziła mu, że to właśnie on 
będzie jej kolejnym celem. 

         

         

Mimo  wielu  sceptycznych  głosów  odnośnie  rządowych  metod  walki,  odniosły  one  skutek. 

Pozbawiona  kierownictwa  Herri  Batasuna  zmieniła  nazwę  na  Euskal  Herriatok  (My  Baskijscy 
Obywatele),  chcąc  jednocześnie  odciąć  się  od  swej  poprzedniczki,  głównie  ze  względu  na  brak 
potępienia zabójstwa Miguela Blanco. To niby nic nieznaczące z pozoru posunięcie pozwoliło wspólnie z 
dotychczasowymi  przeciwnikami  politycznymi,  PNV  i  Eusko  Alkartasuna  podpisać  tzw.  układ  Lizarra. 
Trzy  baskijskie  partie  zażądały  w  nim  zmian  w  konstytucji,  które  wprowadziłyby  prawo  do 
samostanowienia.  Uznały  one,  że  dotychczasowa  formuła  autonomii  już  się  wyczerpała  i  należy 
pozwolić  stworzyć  Baskom  własne  państwo.  Do  apelu  dołączyło  również  16  innych  organizacji 

background image

społecznych  i  związkowych.  Najważniejszym  osiągnięciem  jednak  podpisanego  porozumienia,  było 
nakłonienie ETA do bezterminowego zawieszenia broni (ta bezprecedensowa decyzja została ogłoszona 
cztery dni po podpisaniu paktu). Rozbudziło to nadzieje na od tak dawna oczekiwany pokój.

 

         

Terroryści  po  pewnym  czasie  zaczęli  stawiać  na  nowo  znane  już  warunki.  Domagali  się 

respektowania  układu  z  Lizarry,  a  ponadto  żądali  wycofania  z  terytorium  baskijskiego  wojsk 
hiszpańskich, policji i Gwardii Cywilnej. Chcieli również złagodzenia kar odbywanych przez pojmanych 
bojowników.  Rząd  premiera  Aznara,  mimo  że  trwał  stale  przy  stanowisku,  że  negocjacje  mogą  się 
odbyć  tylko  wtedy,  gdy  ETA  się  rozbroi,  to  szedł  na  ustępstwa.  W  zawieszeniu  broni  ciągle  widział 
nadzieje  na  zakończenie  konfliktu,  dlatego,  choć  ekstremiści  się  nie  poddawali,  wykonał  kilka 
pojednawczych  gestów  (m.in.  zwolnił  z  więzienia  ciężko  chorego,  najdłużej  przetrzymywanego  w  celi 
członka  organizacji,  Mitxela  Sarasketę;  w  lipcu  1999  roku  wypuszczono  przywódców  partii  Herri 
Batasuna). Niestety decyzje te nie przyniosły zamierzonego efektu. W grudniu 1999 roku ETA zerwała 
zawieszenia  broni.  Umotywowała  to  niezadowalającymi  działaniami  rządu.  Najważniejszym  powodem 
był  brak  zgody  na  przeprowadzenie  referendum  niepodległościowego.  Aznar  bronił  się,  że  nie  mógł 
tego  zrobić,  ponieważ  ewentualna  suwerenność  Baskonii  stała  wbrew  konstytucji.  Zmiana  ustawy 
zasadniczej wymagałaby z kolei zgody całego narodu hiszpańskiego. Ponadto premier powoływał się na 
badania, według których tylko niecałe 30% mieszkańców Euzkadi chce jej niepodległości.

 

         

Gdy  ETA  wznowiła  swoją  działalność  terrorystyczną,  błyskawicznie  zareagowali  byli  członkowie 

Herri  Batasuna,  zrzeszeni  w  Euskal  Herriatok.  Poparli  oni  żądania  separatystów  a  niedługo  potem 
opuścili  narodową  koalicję  w  Rządzie  Baskijskim.  Tym  samym  doprowadzili  do  przedterminowych 
wyborów,  które  odbyły  się  w  2001  roku.  Ich  wyniki  z  pewnością  nie  mogły  usatysfakcjonować 
radykałów  baskijskich  z  Euskal  Herriatok,  którzy  zdobyli  zaledwie  7  mandatów.  Ten  wynik 
odzwierciedla  stosunek  mieszkańców  Baskonii  do  działalności  ekstremistów.  Stracili  oni  już  dawno 
poparcie wśród mas tego regionu i w tej chwili prowadzą walkę z madryckim rządem tylko i wyłącznie 
dla  siebie.  Wysuwając  coraz  to  bardziej  stanowcze  i  tym  samym  niemożliwe  do  spełnienia  postulaty, 
członkowie  ETA  sprawiają  wrażenie  ludzi,  którym  tak  naprawdę  zależy  na  ciągłym  niepokoju  w 
regionie, a nie na jego rozwoju. Bez wątpienia działalność separatystów, bez względu na szlachetność 
pobudek  jakimi  kierowali  się  u  zarania  swojego  istnienia,  przyniosła  ich  ukochanemu  krajowi  dużo 
więcej szkody niż pożytku.

 

 

 

 

 

  
  

  

Bibliografia: 

  

„Spory i konflikty międzynarodowe”, Wrocław 2000

 

„Terroryzm na tle przemocy politycznej. Zarys encyklopedyczny” Jarosław Tomasiewicz

 

G. Bernatowicz, Problem mniejszości narodowych w Hiszpanii, „Sprawy Międzynarodowe”, 1974 r.

 

R. Dobrzyński, Błękitne imperium gen. Franco, Warszawa 1975 

 

 

 

 

„Wprost”, 27 lipca 1997 r

 

„Gazeta Wyborcza”, 14 lipca 1997 r.

 

„Rzeczpospolita”, 8.12.1996

 

 

 

Źródła internetowe:

 

http://parlamento.euskadi.net/

 

http://www.euskadi.net/

 

http://www.buber.net/

 

 

 

 

 

 

[1]

 „Zagadkowy owoc na drzewie genealogicznym”, K. Kowalski, „Rzeczpospolita”, 8.12.1996 

[2]

 G.  Hernet,  La  politique  dans  l’Espagne  franquiste,  Paris  1971,  s.  14.  Także  R.  Dobrzyński,  Błękitne  imperium  gen. 

Franco, Warszawa 1975, s. 39. 

[3]

 H. Szymańska, Spory i konflikty międzynarodowe, Problem baskijski, Wrocław 2000, s. 165 

[4]

 G. Bernatowicz, Problem mniejszości narodowych w Hiszpanii, „Sprawy Międzynarodowe”, 1974 r. 

[5]

 E. Wysocka, Ofiara Miguela, „Wprost”, 27 lipca 1997 r. 

[6]

 Reuter, ETA zabija, „Gazeta Wyborcza”, 14 lipca 1997 r. 

 

 

         

background image