background image
background image

Kup książkę

background image

Kup książkę

background image

Redakcja: Natalia Paszko

Skład komputerowy: Piotr Pisiak

Projekt okładki: Piotr Pisiak

Zdjęcia na okładce: © Warren Goldswain – Fotolia.com

Wydanie I

Białystok 2014

ISBN 

978-83-7377-699-9

Copyright for this edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2014.

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana 

ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, 

kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.

Ta książka służy celom informacyjnym i nie zastępuje pomocy medycznej. 

Autor i wydawnictwo opracowali i sprawdzili zawarte w tej książce zalecenia 

zgodnie ze swoją wiedzą i sumieniem. Jednakże nie dają gwarancji. 

Autor i wydawnictwo nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

15-762 Białystok 

ul. Antoniuk Fabr. 55/24

85 662 92 67 – redakcja

85 654 78 06 – sekretariat 

85 653 13 03 – dział handlowy – hurt

85 654 78 35 – www.talizman.pl – detal

sklep firmowy: Białystok, ul. Antoniuk Fabr. 55/20

Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl

PRINTED  IN  POLAND

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.
www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii

Kup książkę

background image

Spis treści:

Wstęp   9

Rozdział I: 

Wpływ poczucia winy na powstawanie otyłości   13

Rozdział II: 

Metamorfoza poprzez miłość   51

Rozdział III: 

Wybaczanie   77

Rozdział IV: 

Ach, ten lęk   89

Rozdział V: 

Rola przekonań w powstawaniu nadwagi   111

Rozdział VI: 

Emocje i ich rola w powstawaniu otyłości   141

Rozdział VII: 

Relaks drogą do niepodjadania   161

Rozdział VIII: 

Proste jest łatwe   175

Rozdział IX: 

Gdzie byłam otyła i dlaczego brakowało mi energii?   195

Rozdział X: 

Sposoby na łatwiejsze odchudzanie   205

Kup książkę

background image

Kup książkę

background image

7

Wyrazy wdzięczności

Jestem  pełna  wdzięczności  dla  Wszechświata  otaczającego  mnie 

przez cały czas wspaniałymi ludźmi, którzy, pojawiając się na mo-

jej drodze, pokazywali i ciągle pokazują mi, kim rzeczywiście je-

stem. Jestem wdzięczna autorom książek, które pobudziły moją 

ciekawość, odwagę i chęć zmiany. Jestem wdzięczna twórcom i or-

ganizatorom warsztatów rozwoju osobistego za ich miłość i hoj-

ność w dzieleniu się wiedzą. 

Jestem  wdzięczna  ludziom  szczupłym  za  to,  że  wielokrotnie 

dawali mi do zrozumienia, iż szczupłe ciało jest zgodne z natu-

rą.  Jestem  wdzięczna  ludziom  zdrowym,  bo  pokazali  mi  swoim 

przykładem, że zdrowie i szczęście jest wynikiem wiary we własną 

moc. Jestem wdzięczna ludziom prawdziwie bogatym, bo pokaza-

li mi, że można żyć w radości i obfitości bez poczucia winy. 

Jestem  wdzięczna  również  tym  wszystkim  ludziom  w  moim 

życiu, którzy nie wierzyli we własną moc, doświadczali bólu i sa-

motności, ponieważ to dzięki nim mogłam dostrzec swoją własną 

niemoc, cierpienie i gorycz. Jestem wdzięczna moim rodzicom za 

to wspaniałe życie, którym zostałam przez nich obdarzona. Jestem 

wdzięczna sobie za to, że pokonałam blokadę niemocy i znalazłam 

w sobie odwagę przyznania się przed samą sobą do swoich niedo-

skonałości, dzięki czemu mogłam się od nich uwolnić. 

Kup książkę

background image

Kup książkę

background image

9

Wstęp

Bardzo trudno było mi wyobrazić sobie siebie jako osobę szczu-

płą.  Wielka  chęć  wyglądania  jak  zgrabne  rówieśniczki  i  liczne 

upadki na drodze od jednej diety do kolejnej w tęsknocie za upra-

gnioną figurą, którym towarzyszył słomiany zapał, spowodowały 

obarczanie siebie winą, a jej efektem stała się złość na samą siebie, 

rozładowywana słodkimi przysmakami. Nic dziwnego, że stałym 

elementem mojego życia było doświadczanie ogromnej rozpaczy 

z powodu własnego wyglądu.

Każdy  znajomy  mówił,  że  gdybym  schudła,  mogłabym  być 

fajną dziewczyną. Nikt jednak naprawdę nie powiedział mi, jak 

mam to zrobić. Udzielano mi rad zgodnie z utartymi przekona-

niami, czyli: przejść na dietę, ćwiczyć, stosować metodę nżt (nie 

żreć tyle), herbaty i tabletki odchudzające – szkoda, że nikt z do-

radców nigdy tego sam nie wypróbował. Wierzę, że istnieją ludzie, 

którzy osiągnęli wspaniałe efekty odchudzania takimi metodami. 

Dla mnie jednak ćwiczenia i diety były totalną porażką. Z tablet-

kami było łatwiej, wystarczyło połknąć. Niestety, tym sposobem 

jedynie mój portfel stawał się coraz szczuplejszy, ale nie ja. 

Wtedy  nikt  mi  nie  powiedział,  że  przyczyny  występowania 

otyłości są znacznie głębsze niż te powszechnie przyjęte. 

Wiedziałam,  że  coś  ze  mną  było  nie  tak,  i  bardzo  chciałam 

zmienić ten stan. Nie czułam się sobą. Bardzo chciałam stać się 

towarzyska,  lubiana  i  atrakcyjna.  Myślałam,  że  szczupłe  ciało 

może  mi  to  wszystko  zapewnić.  Co  z  tego,  skoro  odchudzanie 

Kup książkę

background image

10

było  taką  torturą.  Stałam  się  bardzo  ciekawa  łatwego  sposobu 

na schudnięcie. Wraz ze wzrostem zainteresowania tym tematem 

zaczęły napływać do mnie różne metody, techniki i sposoby. Wie-

działam  już,  że  magiczne  tabletki,  cudowne  herbatki,  fizyczne 

sposoby wyciskania z siebie siódmych potów mi nie służą. Zaję-

łam się więc wypróbowywaniem metod „zupełnie nie z tego świa-

ta”, czyli tych najbardziej naturalnych, prostych i skutecznych.

Wiedziałam we własnym wnętrzu, że istnieje metoda inna niż 

ćwiczenia i diety. Wiedziałam, że otyłość jest nie tylko wynikiem 

objadania się. Wiedziałam, że chodzi o coś jeszcze. Tylko nie wie-

działam, o co. Nie przestawałam jednak wierzyć, że istnieje dla 

mnie prosty sposób, aby schudnąć. Wreszcie mi się udało. Jestem 

teraz nie tylko szczupła, ale i szczęśliwa, bogata, pewna siebie.

Metoda odchudzania, którą proponuję, nie jest tak naprawdę 

metodą odchudzania, ale sposobem na odnalezienie prawdziwego 

siebie, czyli powrotem do swojej własnej natury, a schudniecie jest 

jej efektem ubocznym. Jedynym wysiłkiem, który trzeba włożyć 

w początkowej fazie doskonalenia siebie, jest zmiana sposobu my-

ślenia z negatywnego na pozytywny. Sam proces chudnięcia jest 

bezwysiłkowy, łatwy i przyjemny. 

Koncentruję  się  przede  wszystkim  na  zagadnieniu  poczucia 

winy, poprzez które staliśmy się kimś zupełnie innym, niż jeste-

śmy. Poprzez poczucie się winnym nastąpiło zablokowanie prze-

pływu energii radości, obfitości, łatwości, miłości i niezależności. 

Tamy  na  rzece  przepływu  naturalnej  energii  życia  sprawiły,  że 

smutek, złość, zgorzkniałość, nieśmiałość, niepewność i ciężkość 

były  postrzegane  jako  zgodne  z  życiem.  Człowiek  z  natury  jest 

zdrowy, szczupły, radosny, wolny i pewny siebie. Otyły człowiek 

nie może być sobą. Nagromadził zapasy tłuszczu, ponieważ grał 

kogoś zupełnie innego, dlatego nie może polubić siebie i czuć się 

dobrze ze swoim ciałem. 

Przeszkodami na drodze do oczyszczenia siebie z poczucia winy 

są przede wszystkim nieumiejętność wybaczenia, brak miłości do 

Kup książkę

background image

11

siebie, błędne wyobrażenia na własny temat oraz zakłócone poczu-

cie bezpieczeństwa. 

O sposobach radzenia sobie z tymi blokadami, by stać się peł-

nym  radości,  wdzięku,  miłości,  a  przy  okazji  odzyskać  szczupłą 

sylwetkę, opowiadam w poszczególnych rozdziałach. 

Moim największym sekretem, dzięki któremu osiągnęłam suk-

cesy nie tylko w dziedzinie odchudzania, ale i każdej innej, było 

zaufanie Bogu. Odkrywanie swojej boskiej natury poprzez całko-

wite zawierzenie się Jego mocy, znacznie potężniejszej ode mnie, 

a którą sama w sobie miałam od zawsze. Zaufać życiu to pozwo-

lić prowadzić się Bogu (miłości, Wszechświatowi, naturze, życiu). 

Powierzyć  się  Bogu  z  zaufaniem.  Nie  mam  na  myśli  Boga  oso-

bowego. Nie mówię tutaj o żadnej religii. Mam na myśli jedną, 

przenikającą wszystko energię miłości. Energia ta przenika każ-

dego z nas, przenika wszystko. Jeżeli tego nie odczuwamy, a życie 

kogokolwiek z nas wygląda blado i jest pełne cierpienia – to tylko 

dlatego, że na drodze do odczuwania przepływu energii Wszech-

świata pojawiła się blokada.

Kiedy  opór  przed  doświadczaniem  miłości,  radości,  ochrony 

boskiej,  obfitości,  wolności,  prostoty,  niewinności  zostanie  usu-

nięty, wtedy Bóg przepływa przez całego ciebie i twoje życie z ła-

twością.  Nie  trzeba  szukać  szczęścia  na  zewnątrz.  Ono  już  jest 

wewnątrz  każdego  z  nas.  Doświadczenie  szczęścia,  miłości,  ob-

fitości sprawia, że rozmywa się i znika całe poczucie winy, kon-

trola,  poczucie  bycia  gorszym  czy  mniej  wartościowym.  Każdy 

człowiek pojawił się na Ziemi nie bez przyczyny. Bóg zawsze ma 

plan  wobec  każdego  z  nas.  Mamy  w  sobie  moc  przewyższają-

cą wszelkie nasze wyobrażenia. Każdy z nas jest pod doskonałą 

ochroną i opieką Boga przez cały czas. Jesteśmy otaczani miłością 

Wszechświata w każdej sekundzie życia. Brak zaufania do życia to 

wielki zator na drodze do przejawiania własnej mocy. Jeśli ufamy 

Wszechświatowi i jego wsparciu, jesteśmy prowadzeni w najlep-

szym możliwym kierunku. 

Kup książkę

background image

Kup książkę

background image

13

Rozdział I

Wpływ poczucia winy 

na powstawanie otyłości

Zajadanie poczucia winy

Poczucie  winy  jest  ważnym  czynnikiem  zarówno  w  budowaniu 

własnego ciała, jak i w tworzeniu własnego życia. Doświadczenie 

to przejawia się w czasie samotności, odrzucenia, niezrozumienia, 

poczucia wstydu, kłopotów partnerskich, zdrowotnych, towarzy-

skich i innych. Poczucie winy wpływa wówczas na odkrycie roz-

czarowania własną postawą oraz tworzenie żalu do siebie. Prze-

jawia się potępianiem samego siebie lub chęcią zadośćuczynienia. 

Widocznymi objawami tego stanu są ciągle pojawiające się pro-

blemy w życiu, nałogi, nadwaga, choroby, brak pieniędzy, a także 

brak partnera.

Bardzo ważne jest zrozumienie, że nie można rozdzielać ciała 

od  samego  siebie.  Człowiek  ma  tendencję  do  dzielenia  własnej 

osoby na ciało, umysł i duszę. Trudno jest zrozumieć siebie jako 

całość  –  wszystko.  Kiedy  człowiek  nienawidzi  swojego  ciała,  to 

nienawidzi również siebie, i odwrotnie. Ciało i osoba jest tym sa-

mym. Kiedy osoba jest w stanie zagrożenia życia, to nie boi się, 

że  jej  ciało  zostanie  uśmiercone,  ale  ona.  Zrzucenie  nadwagi  to 

ukłon w kierunku lekkości – i odwrotnie, doświadczanie lekkości 

w życiu prowadzi do lekkości fizycznej uwidocznionej w formie. 

Lekkość fizyczna jest wynikiem poczucia lekkości w ogóle, czyli 

osoby jako całości. Ciało jest formą energii i jak każda inna energia 

pozwala kształtować się pod wpływem emocji, których dana osoba 

Kup książkę

background image

14

dostarcza mu wraz z odczuciami wywołanymi poprzez słowa, my-

śli i czyny. Dbając o swoje samopoczucie, dbamy również o swoje 

ciało. Dbając o swoje ciało, poprawiamy własne samopoczucie. 

Często w dzieciństwie, kiedy zapytałam o coś tatę, dostawałam 

odpowiedź: „Jak to, tego nie wiesz?”, „Nie wiesz takich prostych 

rzeczy?”. Przestałam pytać. W szkole, kiedy czegoś nie rozumia-

łam,  nie  prosiłam,  żeby  mi  wytłumaczono.  Milczałam,  a  mate-

riał wkuwałam na pamięć. Byłam postrzegana jako osoba bardzo 

spokojna, a przez moje milczenie i dobre oceny w szkole – jako 

grzeczna, dobrze ucząca się dziewczynka.

Kiedy  uczestniczyłam  w  rozmowach,  udawałam,  że  wszystko 

wiem. Wiele razy, zapytana o coś, wymyślałam jakąś odpowiedź, jeśli 

tylko było to możliwe, zamiast przyznać się, że nie wiem. Oczywiście 

obracało się to przeciwko mnie. Prawda łatwo wychodziła na jaw, 

a ja za każdym razem czułam wstyd i coraz większą niechęć do siebie. 

Najlepszym  lekarstwem  powodującym  zapomnienie  tych  ciężkich 

sytuacji było objadanie się. Czułam się głupsza i gorsza, a do tego 

byłam gruba. Dopiero kiedy zrozumiałam, że być może mój ojciec 

przez te słowa chciał mnie zmotywować do nauki albo mówił tak, 

bo sam nie chciał się przyznać do niewiedzy, wybaczyłam mu i zaczę-

łam afirmować: „Opłaca mi się pytać, kiedy czegoś nie rozumiem”, 

„Mam prawo czegoś nie wiedzieć i zawsze mogę to sprawdzić lub 

o to zapytać”. Kiedy wreszcie w to uwierzyłam, sytuacja zaczęła się 

zmieniać, a ja mniej jadłam, bo było mniej do zajadania.

W dzieciństwie czasem słyszałam od mojej mamy, gdy coś jej 

nie  wyszło,  coś  spadło  lub  się  rozbiło:  „To  twoja  wina,  bo  tutaj 

postawiłaś tę szklankę”, „To twoja wina, bo patrzyłaś mi na ręce, 

kiedy robiłam herbatę”. Dzisiaj się z tego śmieję, ale w moim życiu 

właśnie takie słowa powodowały, że czułam się winna i robiłam 

wszystko, żeby zadowolić innych, aby tylko nie być posądzoną, że 

zrobiłam coś nie tak. Poczucie niechęci do siebie rosło, tak samo 

jak poczucie winy z „samowolnego” bycia ofiarą, ja z kolei je mini-

malizowałam podjadaniem w kącie czegokolwiek.

Kup książkę

background image

15

Rodzice zwykli wmuszać we mnie jedzenie, gdy nie miałam na 

coś ochoty lub nie byłam głodna – pod groźbą kary. System ten po-

skutkował zupełnym podporządkowaniem oraz przejadaniem się.

Wiem, że moi rodzice pragnęli dla mnie tego, co sami uwa-

żali za najlepsze. Pragnęli, abym była zdrowa i nigdy nie była 

głodna.  Przekonani,  że  dziecko  jest  za  małe,  aby  mieć  swoje 

zdanie,  robili  to,  co  ich  zdaniem  było  najwłaściwsze  w  danej 

sytuacji.

Dzisiaj doskonale rozumiem motywy ich postępowania. Jestem 

osobą  dorosłą,  która  podjęła  decyzję  o  zmianie  siebie.  Dlatego 

z  łatwością  i  miłością  wybaczam  wszelki  gniew  i  żal,  jaki  mia-

łam w stosunku do ludzi, którzy mieli wpływ na moją otyłość. 

Wybaczam również sobie, że pozwoliłam na to. Wiem już teraz, 

że poczucie winy było bezpodstawne, gdyż wynikało z niezrozu-

mienia sytuacji i ludzi z nią związanych. Dlatego teraz z łatwością 

rezygnuję z poczucia winy na rzecz mojego szczupłego i zdrowe-

go ciała.

 

Poczucie winy nakręca poczucie winy

Szukając początków mojego poczucia winy, odkrywałam, że źró-

dło poczucia winy jest znacznie głębsze i starsze, niż mogłoby się 

to wydawać. Raz wytworzona emocja winy działa jak łańcuszek: 

przenosi się w bardziej współczesne obszary życia, zatem trudno 

zauważyć, iż stara emocja spowodowała szereg nowych zdarzeń. 

Wydaje się, że odczucie winy następuje w oparciu o teraźniejsze 

doznania, te, które występują na bieżąco. Są to najczęściej jednak 

objawy pozostałe po okresie zwanym dzieciństwem. 

Nie  trzeba  jednak  sięgać  aż  tak  głęboko  w  przeszłość,  żeby 

zidentyfikować  własne  poczucie  winy.  Wystarczy  wyłapać  myśl, 

która wpłynęła negatywnie na samopoczucie i wywołała poczucie 

winy, a wówczas ją przeanalizować.

Kup książkę

background image

16

Kiedy poczułam się źle, odmawiając przyjaciółce pomocy przy dziecku, z rąk wy-
padł mi talerz porcelanowy, a potem wypadł mi telefon komórkowy i się potłukł. 
Następnie przypaliłam zupę, uderzyłam małym palcem stopy w drewnianą nogę 
krzesła.  Żeby  poprawić  sobie  humor,  co  chwilę  coś  przegryzałam.  Podjadałam 
orzeszki na przemian z czekoladą, pijąc kolejną kawę. 

Sytuacje te mogą się wydawać zupełnie ze sobą niepowiązane. Najpierw poja-

wiła się myśl „jak mogłam odmówić”, następnie negatywna emocja, która spowodo-
wała pojawienie się we mnie winy, którą z kolei była złość na siebie, bo odmówiłam 
pomocy. Następnie, z powodu poczucia winy za ten uczynek, skupiłam w myślach 
całą uwagę na tym, zamiast na czynnościach w kuchni, co spowodowało, że nie-
chcący zrzuciłam talerz ze stołu. Pojawiła się jeszcze większa wściekłość na siebie 
oraz własną niezręczność, co nakręciło winę jeszcze mocniej. Prawdopodobnie nie 
przypaliłabym zupy, gdybym skupiła uwagę na gotowaniu, a nie myśleniu o stłu-
czonym naczyniu i o tym, ile będzie kosztowała naprawa telefonu. 

Poczucie winy rosło, wzmagane emocją niezadowolenia z własnych uczynków. 

Myśli te znowu odwróciły moją uwagę od „tu i teraz”.

Za moją niezręczność i objadanie nieświadomie ukarałam sama siebie kopnia-

kiem. Żeby się pocieszyć, zjadłam pół szarlotki, popijając ją kawą. 

Myśl  o  kaloriach,  jakie  właśnie  zjadłam,  znów  obudziła  we  mnie  poczucie 

winy. Jedno poczucie winy stworzyło kolejne. Oczywiście na tym nie poprzestało. 
Zbiór  negatywnych  wydarzeń  ciągnących  się  latami  mógł  być  wytworem  zapo-
czątkowanym tym właśnie zdarzeniem. A jeśli nie tym, to innym zadawnionym 
momentem powodującym powstanie wyrzutów sumienia.

Historię, którą właśnie opisałam, stworzyłam po to, żeby zo-

brazować,  do  czego  może  doprowadzić  poczucie  się  winnym. 

W moim życiu zdarzały się podobne sytuacje, ale niestety nie pa-

miętam ich szczegółowo. Pamiętam natomiast pociąg do jedzenia 

w takich właśnie momentach, zamiast zastanowienia się nad tym, 

co jest przyczyną mojego nadmiernego apetytu.

Kup książkę

background image

17

Żeby nie dopuścić do tych wszystkich sytuacji, wystarczyłoby 

zauważyć  pierwsze  poczucie  winy,  jakie  się  pojawiło,  kiedy  na-

stąpiło pierwsze negatywne odczucie po odmowie znajomej oraz 

przeanalizowanie, dlaczego w ogóle się pojawiło. Może w prze-

szłości  zdarzyła  się  podobna  sytuacja,  która  wywołała  podobne 

samopoczucie?

Należy zatem sytuację zrewidować, a następnie odpowiednio 

zareagować,  zamiast  pozwolić  negatywnemu  uczuciu  żyć  stwo-

rzonym w sobie raz poczuciem winy i przyciągać kolejne nega-

tywne sytuacje do własnego życia.

Uważam, że nie każdy potrzebuje regresingu, hipnozy czy in-

nych form penetrowania przeszłości, aby wyleczyć się ze starych 

ran  i  emocji  powodujących  szereg  niemiłych  zdarzeń  w  życiu. 

Można  załatwiać  sprawy  na  bieżąco,  wychwytywać  nadarzające 

się ku temu okazje w postaci irytującego – negatywnego – sa-

mopoczucia powodowanego najczęściej przez ludzi, których od-

bieramy negatywnie, lub negatywnych myśli wywołujących takie 

emocje, jak w przykładzie powyżej.

Przykład  złego  samopoczucia  po  odmowie  przyjaciółce  przy-

sługi jest doskonałą informacją, która powiedziała wiele o tej oso-

bie: „Czuję się źle z powodu swojej asertywności”. A co by było, 

gdyby się zgodziła? Wtedy zamiast posprzątać mieszkanie, pójść 

do fryzjera, przygotować się na randkę – musiałaby kilka godzin 

spędzić w sposób, na który nie miała najmniejszej ochoty, i prze-

łożyć swój plan spędzenia wolnego czasu w taki właśnie sposób 

na inny termin. Wściekła, że mieszkanie pozostanie brudne, a na 

randkę będzie musiała ułożyć sobie fryzurę sama. Dlatego takie 

zachowanie – odmowa – było właściwe. Gdyby osoba z tej historii 

zaraz na początku wyłapała złe samopoczucie z powodu odmowy 

i  nie  poddała  mu  się,  tylko  przeanalizowała,  załatwiłaby  jedną 

z ważnych kwestii we własnym życiu.

Warto  wyłapywać  takie  informacje,  bo  mówią  dużo  o  czło-

wieku. Mnie powiedziały, że dla mnie będzie korzystne naucze-

Kup książkę

background image

18

nie się mówienia „nie” bez czucia się winną. Nie jest sztuką od-

mówić czegoś sobie lub komuś albo się na to zgodzić. Sztuką 

jest nie czuć się winnym, kiedy się to robi. Podobnie jak ze je-

dzeniem czegoś smacznego. Nie jest sztuką nie zjeść tego, co się 

lubi, dlatego, że jest to kaloryczne, a potem cały dzień katować 

się  myślą  o  smaku  i  zapachu  tejże  potrawy,  ale  zjeść  kawałek 

i czuć się z tym dobrze.

Korzenie poczucia winy

Dużo  myślałam  o  tym,  jak  wcześnie  i  gdzie  pierwsze  korzenie 

poczucia winy zostają zapuszczone. Trudno określić czas i miejsce 

oraz które słowo lub zachowanie jako pierwsze wywołało poczucie 

winy. Jestem jednak przekonana, że miało to miejsce w bardzo 

wczesnym dzieciństwie. 

Najpierw  pojawił  się  odbiór  danego  słowa,  zachowania  lub 

wyczucia  czyjejś  emocji,  następnie  pojawiło  się  poczucie  winy. 

Spowodowało to powstanie uczucia zagrożenia, nasiliły się oba-

wy,  a  następnie  powstało  negatywne  przekonanie.  Zachowania 

lub  słowa  innych  nasączone  emocjami  zwiększają  wytworzenie 

poczucia winy i ugruntowują wyobrażenia na temat własny i in-

nych, poprzez które wybieramy określone drogi w życiu. 

Schematycznie można to nakreślić w następujący sposób:

Negatywne  słowo,  czyn,  gest  lub  czyjaś  emocja    poczucie 

winy strach  wyobrażenia i przekonania  zachowanie zgodne 

z wzorcami przekonań i wyobrażeń.

Niewinne dziecko nie wstydzi się i nie boi niczego, dopóki się 

go za to nie skarci. Mały człowiek uświadamia sobie wówczas, 

że  popełnił  błąd.  Ponieważ  nikt  tej  niewinnej  istocie  nie  po-

wiedział, że każdy ma prawo popełniać błędy, a tylko krzyczał 

na  nią  lub  wyśmiewał  się  z  jej  uczynków,  zatem  mały  ludzik 

uwierzył, że zrobił coś strasznie złego, a nawet, że sam jest zły. 

Kup książkę

background image

19

Nieraz taka istotka słyszała: „Wstydziłbyś się”, „Co z ciebie wy-

rośnie”. Jeżeli dziecko zostało ukarane przez rodziców słownie 

lub fizycznie bez wcześniejszego wytłumaczenia mu, dlaczego 

została podjęta taka decyzja, to zacznie myśleć i czuć się winne 

temu,  że  nie  potrafiło  się  zachować,  albo  nie  będzie  zdawało 

sobie sprawy z tego, za co zostało ukarane, i w efekcie zacznie 

myśleć, że to ono samo jest przyczyną wszelkiego zła. To z kolei 

kształtuje w dziecku nieustanne poczucie winy spowodowane 

nieumiejętnością spełnienia oczekiwań rodziców, a także zaniża 

jego poczucie wartości.

Nieznającej jeszcze życia istocie należy jasno wytłumaczyć za-

sady, jakie obowiązują w domu i świecie, oraz jakie zachowania są 

wymagane  względem  innych  ludzi.  Kochający  rodzic  powinien 

dodać do tego również słowa miłości, czyli mówić swojemu dziec-

ku, że jest ważną, cenną i godną miłości istotą oraz że rodzic nie 

będzie zły na nie jako na istotę ludzką, tylko na to, jak się zacho-

wało w danym momencie. Być może nie zahamuje to powstania 

poczucia winy, ale dziecko będzie świadome źródła ewentualnej 

kary mogącej wystąpić przy każdym podobnym zachowaniu oraz 

pozostanie świadome, że mimo swojego postępowania jest kocha-

ne i ważne dla rodziców. 

Jeśli rodzice przekazali dziecku, jakie zachowania nie są przez 

nich akceptowane i będą karane, to może być tak, że dziecko albo 

w lęku przed karą czegoś nie zrobi, albo zrobi to mimo groźby 

kary – co i tak wywoła w nim pewne poczucie winy, bo postąpiło 

wbrew rodzicom. Wynika z tego, że każdy z nas, chcąc żyć w spo-

łeczeństwie, musi doświadczyć czynników kształtujących poczu-

cie  winy.  Pytaniem  zatem  nie  jest:  „Jak  uniknąć  wywoływania 

poczucia winy w naszym dziecku?”, ale „Jak wychowywać dziec-

ko, żeby mimo metod wychowawczych czuło się wartościowym 

i potrzebnym człowiekiem?”. Pytaniem osoby dorosłej, która już 

ma w sobie dojrzałe poczucie winy: „Jak mogę sobie uświadomić 

źródło mojego poczucia winy i się od niego uwolnić?”. 

Kup książkę

background image

20

Dojrzałe poczucie winy to poczucie się winnym w takich roz-

miarach, że bardziej to nie jest możliwe, co z kolei wywołuje chęć 

uwolnienia się od tego nieprzyjemnego stanu kreującego nega-

tywne sytuacje w życiu danej osoby. Pojawia się wtedy intencja 

powrotu do swojego naturalnego stanu niewinności.

Niedojrzałym poczuciem winy jest kreowanie sobie negatyw-

nych  sytuacji  bez  pojęcia,  że  samemu  się  je  stworzyło.  Jest  to 

świadomość, że w duszy coś nie gra, i obarczanie za to siebie wraz 

ze zgodą na dalsze otrzymywanie kopniaków. Z upływem czasu 

i wzrostem niezadowolenia z siebie i z życia przychodzi uświado-

mienie sobie nonsensu przeciągania tego stanu, dochodzi powoli 

do dojrzałego poczucia winy, a potem – do chęci uwolnienia.

Chyba każdy człowiek nosi w sobie poczucie winy. Jest to stan 

mocno zakotwiczony już w umyśle małego dziecka, a nawet nie-

mowlęcia. Rodzice w swojej nieświadomości mówią dziecku różne 

rzeczy, nie zdając sobie sprawy z ich skutków w życiu dorosłym 

własnej pociechy. Myślą, że kiedy dorośnie, o wszystkim zapomni. 

Świadomie może nie pamiętać, ale czysta podświadomość małego 

dziecka koduje każde słowo oraz działanie w jego kierunku.

Niestety, większość rodziców woli krytykować i karcić swoje po-

ciechy za najmniejszy nawet błąd, niż je doceniać, wyrażać miłość 

względem nich oraz mówić im, jaką radość daje sama ich obec-

ność. Niewielu rodziców potrafi wyrażać uczucia miłości wzglę-

dem dziecka. Nadrabiają to bardzo często poprzez przygotowy-

wanie swojemu dziecku lubianych przez nie posiłków, kupowanie 

słodyczy lub innych rzeczy. Mówi się: „przez żołądek do serca”. 

Nawet przez dawanie prezentu w postaci czekoladek staramy się 

pokazać, jak kogoś kochamy, zamiast mu to po prostu powiedzieć.

Rzadki  u  rodziców  jest  zwyczaj  przyznawania  się  do  błędów, 

przepraszania i przebaczania. Rodzice lub opiekunowie są pierw-

szymi  i  najważniejszymi  autorytetami  dziecka.  Dziecku  wydaje 

się bardzo niesprawiedliwe, kiedy rodzic popełni błąd i nie przy-

zna się do niego, a ono za to oberwie. Nie chodzi wtedy o sam 

Kup książkę

background image

21

czyn, ale o to, że dziecko poczuło się winne z powodu własnego 

istnienia. Problem narasta do rozmiaru wytworzenia w sobie po-

czucia bycia mniej wartościowym człowiekiem niż inni.

Aktywowanie  się  poczucia  winy  w  życiu  dorosłym  jest  swo-

istym rodzajem mechanizmu obronnego. Umysł zapamiętał karę 

otrzymaną w dzieciństwie za pewne zachowanie, a następnie za 

każdym  razem,  kiedy  dorosły  człowiek  chciał  popełnić  pewien 

czyn, umysł przypominał, żeby tego nie robić, by nie doświadczyć 

kary. Jeśli dziecko zostało skarcone w dzieciństwie za odzywanie 

się, bo mówiło „od rzeczy”, to będzie w dorosłości postrzegane 

jako  osoba  nieśmiała,  ponieważ  ma  zakodowane  w  podświado-

mości, że kiedy się odezwie, to oberwie. Jeżeli ktoś wyśmiewał się 

z małej dziewczynki, że wygląda paskudnie, bo założyła szpilki 

i bluzkę mamy, to jako kobieta może czuć się winna, kiedy ubie-

rze się seksownie. Jeżeli dziecko pod groźbą kary zjadało wszyst-

ko, choć nie było głodne, to w życiu dorosłym będzie czyścić tale-

rze do ostatniego okruszka, żeby uniknąć kary. 

Już  jako  dziecko  byłam  notorycznym  kłamcą  nawet  w  naj-

mniej istotnych sprawach. Kiedy dorosłam, niewiele się zmieni-

ło. Również jako osobie dorosłej kłamstwo częściej przechodziło 

mi przez usta niż prawda. Nawet kiedy zdałam sobie już z tego 

sprawę, nie potrafiłam przyznać się do kłamstwa. Bardzo źle się 

z tym czułam, więc próbowałam znaleźć przyczynę przeinaczania 

faktów. Kiedy sięgnęłam w przeszłość, przypomniałam sobie la-

nie otrzymane od taty, czemu towarzyszyło powiedzenie prawdy 

o jakimś wydarzeniu. Nie przypominam sobie dokładnie, o jaką 

sprawę chodziło, wiem jednak, że mój umysł zapamiętał to jako 

„nie warto mówić prawdy, bo wtedy dostaje się lanie”. Kłamałam 

więc  szybciej,  niż  myślałam,  właśnie  po  to,  żeby  uniknąć  kary. 

Dużo czasu zajęło mi przekonanie swojego umysłu, że mówienie 

prawdy zwyczajnie mi się opłaca. Moja świadomość rosła, prze-

stałam kłamać, a nawet kiedy „spontanicznie” skłamałam, zaraz 

potem potrafiłam się do tego przyznać. 

Kup książkę

background image

22

Miałam 35 lat i byłam całkowicie przekonana, że jestem w porządku z wła-
sną uczciwością – a jednak skłamałam. Powiedziałam koleżance przez telefon, 
że mój partner wyjeżdża za trzy dni w sprawach własnego biznesu, podczas 
gdy on już wyjechał dzień wcześniej. Po chwili zdałam sobie sprawę z tego, 
co zrobiłam. Nie przyznałam się jednak do tego od razu. Umówiłyśmy się na 
spotkanie za pół godziny. Chciałam zobaczyć, jak się z tym będę czuła w drodze 
do niej i chciałam powiedzieć jej o tym podczas spotkania. Czułam się okrop-
nie. Patrzyłam na przepływające przeze mnie emocje, niechęć do własnej osoby 
w myślach, które nieustannie przewijały się przez mój umysł. Kiedy otworzyła 
drzwi, powiedziałam jej prawdę. Od razu przyszła do mnie odpowiedź, dla-
czego to zrobiłam. Otóż ostatnimi czasy bardzo zaniedbałyśmy naszą relację 
głównie z tego powodu, że ja gdzieś wyjeżdżałam i nie miałam wystarczająco 
dużo czasu, aby spotykać się ze znajomymi, a pozostały czas spędzałam z part-
nerem. Żeby pokazać jej, jak mi na niej zależy, wymyśliłam na poczekaniu, że 
jeśli mój partner wyjedzie za kilka dni, a ja do niej pójdę już teraz, to będzie 
znaczyło jak jest dla mnie ważna. 

Chciałam pokazać, jaką jestem dobrą koleżanką, i poczuć się lepiej. Chcia-

łam  również,  żeby  ona  czuła  się  dobrze.  Niewątpliwie  miałam  zakodowane 
w mojej podświadomości, że niewinne kłamstwo nikomu nie zaszkodzi. Źródłem 
takiej troski o samopoczucie mojej koleżanki było prawdopodobnie wzbudzone 
w dzieciństwie poczucie winy, w czasie kiedy zdradziłam swoje prawdziwe od-
czucia i uraziłam tym bliską mi osobę, a ona mi to wypomniała.

Kiedy powiedziałam jej o moim kłamstwie, byłam zaskoczona jej reakcją. 

Powiedziała bardzo spokojnie: „Aneta, a myślisz, że ja nie koloryzuję? Ja też 
czasem przeinaczam fakty”. Po krótkim czasie już rozmawiałyśmy o czymś zu-
pełnie niezwiązanym z tym tematem. 

Tylko że ona była szczupła, a ja nie. Ona nie miała poczucia winy z powodu 

swojego zmieniania faktów. Ja natomiast za każdym razem, kiedy przyłapałam 
się na kłamstwie, czułam się winna i pokazywałam to swoją nadwagą.

 

Kup książkę

background image

23

Poczucie winy jest niewątpliwie czynnikiem napędzającym ape-

tyt  psychiczny  na  nadprogramowe  jedzenie.  Tak  właśnie  było 

w moim przypadku. 

Jako dziecko nie miałam pojęcia, dlaczego utyłam, nawet się 

nad tym nie zastanawiałam. Pozostawałam jednak świadoma, że 

cały czas byłam z czegoś niezadowolona, że coś mi nie pasowało. 

Już w wieku kilku lat wiedziałam, że różnię się od moich rówie-

śników. Z tego, co mogę sobie przypomnieć z zachowań i słów 

ludzi, których wybrałam sobie na rodzinę, wywnioskowałam, że 

ślepo zgadzałam się ze wszystkim, co mówili, bo każdy sprzeciw 

był  buntem  podlegającym  karze.  Powiedzenie,  że  dzieci  i  ryby 

głosu  nie  mają,  traktowałam  bardzo  dosłownie.  Kiedy  kazano 

mi opróżnić talerz co do okruszka, to tak właśnie robiłam, tłu-

miąc w sobie naturalne prawo do wyrażenia tego, że byłam już 

najedzona. 

Kiedy uświadomiłam sobie bycie „grubym kluskiem”, czyli już 

w wieku kilku lat, może 4-5, punktem bycia winną stał się sam 

fakt,  że  jestem  gruba.  Tłuszcz  przesłonił  mi  widok  na  wszyst-

ko inne. Myślałam, że moja nieśmiałość była rezultatem otyłości. 

Robienie tego, co każą inni, czyli brak własnego zdania – to wina 

otyłości. Myślałam sobie, że gdybym była szczupła i ładna, to nie 

pozwoliłabym  sobie  na  takie  traktowanie  i  robiłabym  w  życiu, 

co tylko chcę. Przez wiele lat wszystko kręciło się wokół kilogra-

mów, których obecność uświadamiali mi bliscy i znajomi, mówiąc 

czule: „ale grubiutka dziewczynka” albo „pulpet”.

Kiedy miałam momenty, gdy zeszczuplałam w wyniku tortur 

jedzenia według różnych diet, i gubiłam nawet do 10 kg wagi, 

wcale nie stawałam się bardziej śmiała, odważna czy pewna sie-

bie. Wręcz przeciwnie, byłam bardziej milcząca i częściej myśla-

łam o odmawianiu sobie przyjemności jedzenia, choć myślałam 

notorycznie właśnie o nim. 

Był to dla mnie dowód na to, że moja otyłość powstała z po-

wodu  winy,  jaką  odczuwałam,  zanim  utyłam.  Wcześniej  byłam 

Kup książkę