background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Rozdział XII 

Amun  rozebrał  się  ze  swoich  mokrych  spodenek,  wytarł  ręcznikiem  i  ubrał  w  dżinsy  i 

podkoszulek, a potem czekał aż Haidee wyjdzie z łazienki. Nie musiał długo czekać, choć 

każda  sekunda  wydawała  się  wlec  w  nieskończoność.  Kiedy  weszła  do  sypialni  miała 

irytująco  spokojną  twarz,  mimo  iż  jej  oczy  były  lekko  zaróżowione  i  przekrwione. 

Czyżby …płakała? 

Ból  natychmiast  ścisnął  mu  pierś,  prawie  podszedł  do  niej,  by  ją  wziąć  w  ramiona  i 

przytulić.  By  ją  uspokoić.  Zacisnął  dłonie  w  pięści.  Nie  mogła  płakać.  By  to  zrobić, 

musiałoby  jej  na  nim,  choć  odrobinę  zależeć.  A  nie  zależało  jej.  Tylko,  dlatego  nie 

potrafił zmusić się, by uwierzyć, że choć jedna łza spadła z tych pięknych oczu. 

Więc dlaczego ból nadal ściskał jego tors? 

Zmusił  się  by  przestać  patrzeć  w  jej  twarz.  Puszysty  biały  ręcznik  okrywał  jej  ciało, 

począwszy od piersi a skończywszy  na udach.  Oczywiście zdjęła stanik. Nie dostrzegał 

ramiączek od przeklętego biustonosza. Prawdopodobnie zdjęła również majtki. I tak były 

mokre. Tak cudownie mokre. 

Ból w piersi przeniósł się teraz w zupełnie inne partie jego ciała. Wiedział jak wyglądała 

pod  ręcznikiem.  Jej  piersi  idealnie  pasowałyby  do  jego  dłoni,  płaski  brzuszek  i  biodra 

idealnie  zaokrąglone.  Rozpaczliwie  chciał  ją  chwycić  i  przycisnąć  do  swej  rozpalonej 

męskości, a potem wypełniać raz za razem. 

Nawet teraz kusiła go. Prawda? Piekło, zwłaszcza teraz. 

Ubranie  leży  na  łóżku,  powiedział  do  niej.  Szybko  też  odwrócił  się,  nim  zacząłby 

analizować powody dla których zostawił ją samą pod prysznicem, a teraz ganił szorstkim 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

głosem.  Ciągle  jeszcze  nie  przestawało  go  dziwić,  jak  może  z  nią  rozmawiać,  nie 

wypowiadając ani jednego słowa. 

Właśnie  to  dziwne  połączenie  pomiędzy  nimi,  było  powodem,  dla  którego  chciał 

powiedzieć  jej  prawdę  o  sobie,  i  o  tym,  że  wiedział  o  jej  przeszłości.  Zdecydował  się 

odkryć przed nią swoje karty, nim sama zdążyłaby się domyśleć oczywistego. Poza tym 

miał nadzieję, że tym sposobem skłoni ją, by odsłoniła przed nim swoje karty. 

Nienawidził  tego,  że  jego  demon  siedział  cicho  za  każdym  razem,  kiedy  jej  dotykał. 

Sekrety  były  zawsze  cicho,  kiedy  Amun  zbliżał  się  do  Haidee,  dlatego  też  nie  miał 

pojęcia, co też tak naprawdę dziewczyna myśli. Najbardziej irytujące było jednak to, że to 

właśnie Sekrety, jako jedyne mogły odkryć całą prawdę o niej.  Amun mógł, co prawda 

pozwolić jej słyszeć swoje myśli, ale sam nie był w stanie usłyszeć jej myśli, tak jak to 

robił  ze  wszystkimi  dookoła.  Co  nie  oznaczało,  że  lubił,  kiedy  Sekrety  kradły  myśli 

wszystkich dookoła. Tak naprawdę to nienawidził siebie i demona za to. Z drugiej jednak 

strony, jaki pożytek z demona, skoro nie można wykorzystać jego największego daru?  

Na  szczęście  inne  demony  również  nie  miały  na  nią  żadnego  wpływu.  Kurczyły  się  i 

uciekały w popłochu, za każdym razem kiedy jej tylko dotknął. 

Cichutkie kroki rozległy się tuż za jego plecami, a potem szelest ubrań. Och jakże chciał 

patrzeć jak Haidee się ubiera. Desperacko pragnął zobaczyć jej cudowne kształty, dumne 

piersi  o  różowych  sutkach,  sterczące  w  cienkim  staniku.  Piersi  tak  idealne  w  swym 

kształcie, idealne by je pieścić i ssać. I te dopasowane majtki… 

Zesztywniał,  kiedy  kolejna  fala  gorąca  przetoczyła  się  przez  niego.  Pomiędzy  jej 

wspaniałymi  nogami,  maleńkie  miejsce  okolone  ciemnymi  włoskami.  Prawie  upadł  na 

kolana,  prawie  rzucił  się  na  nią,  pragnąc  ją  polizać,  zerwać  z  niej  ten  niepotrzebny 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

skrawek  bawełny  i  ucztować  na  jej  cudnym  ciele,  kosztować  jej  kobiecości.  Bogowie, 

ciągle pamiętał jej słodycz. Znał smak nieba, który tylko na niego czekał. 

Musiał szybko zacząć myśleć o czymś innym, nim straci resztki kontroli nad sobą i rzuci 

się na nią, by ją wziąć. Nie mógłby jej wziąć. Tak jak jej powiedział pod prysznicem, nie 

mógł ponownie sobie pozwolić, by ją dotknąć. 

Oczyść swój umysł. Była tylko jedna rzecz, która gwarantowała mu obrzydzenie do niej i 

trzymanie rąk z dala od niej. Jej tatuaże. Sama myśl spowodowała, że ugryzł się w język 

aż  do  krwi.  Pod  prysznicem  mógł  przelotnie  przyjrzeć  się  okropnym  liczbom  na  jej 

plecach, i samo to wystarczyło, by zagotował się z wściekłości. Jeśli  jakakolwiek część 

niego kiedykolwiek wątpiła, kim ona jest, tatuaże przekonały go całkowicie.  

Notowała  wyniki.  Śmierć  Badena  została  wyryta  na  jej  plecach.  I  czterech  łowców, 

których przypuszczalnie Lordowie zabili. Nie był tego pewien, ale dowie się.  Jak miał to 

odkryć,  kiedy  nadal  mogła  utrzymywać  przed  nim  swoje  własne  sekrety,  a  jego  demon 

milczał, nie wiedział? Ale, zamierzał się dowiedzieć.  

Być  może  mógłby  spróbować  wyciągnąć  z  niej  tę  informację  uwodząc  ją  odrobinę. 

Uwodząc!  Jego  ciało  natychmiast  zareagowało,  pragnąc  jej  jeszcze  mocniej  niż 

wcześniej.  Uwodzenie  było  całkowicie  związane  z  dotykaniem.  Być  może  jego  śluby 

były przedwczesne? Być może powinien wykorzystać ją, by wyrównać szanse? Powinien 

móc  ją  mieć.  Często.  Tyle  razy  ile  tylko  jej  zapragnie.  Tak  długo,  aż  w  końcu  da  mu 

odpowiedzi, które go interesowały.  Tak wiele razy aż rozpracuje ją całkowicie. 

Nagle zdał sobie sprawę, że nie nazwała go już „dzieckiem” od czasu, kiedy ponownie się 

spotkali,  od  chwili,  kiedy  ją  obudził  i  umył,  ponieważ  ta  pieszczota  była  wyraźnie 

zarezerwowana dla jej drogiej Miki. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Czerwone  kropki  gniewu  zamigotały  mu  przed  oczami,  podobnie  jak  pod  prysznicem, 

kiedy wymówiła imię tego bękarta. Trzymaj się…trzymaj się. Powoli wciągnął powietrze 

do płuc. 

Mika równie dobrze mógł być jego potomkiem, tak jak Haidee mówiła. Intrygowało go 

to. Nigdy wcześniej nie myślał o posiadaniu rodziny. Jednakże posiadanie potomka, który 

byłby jego wrogiem…cóż ta myśl nie podobała mu się. Poza tym on nie był jak Mika. I 

na dodatek była jeszcze w tym wszystkich Haidee. I oboje jej pragnęli. 

Amun  powinien  był  wziąć  ją  pod  prysznicem,  niezależnie  od  tego  jak  bardzo  by 

protestowała. A wierzył, że jej protestowy byłyby bardzo słabe.  

Nie  miał  żadnych  wątpliwości,  że  ona  również  go  pragnęła.  Jej  powieki  były 

przymknięte,  a  wargi  rozdzielone,  jakby  walczyła  o  powietrze.    Prawdopodobnie  nie 

rozumiała  tego,  ale  jej  paznokcie  wbiły  się  w  jego  skórę,  kiedy  położyła  mu  dłonie  na 

piersi. Jej ciało płonęło, by połączyć się z jego. 

Być może, dlatego zareagował tak gwałtownie. Gniew, był jedynym uczuciem, na jakie 

mógł sobie pozwolić do tej kobiety. Przez ostatnie lata pieścił niewiele kobiet, dając im 

rozkosz,  poświęcając  im  swoją uwagę  i  wierność.  Nawet,  jeśli  one  nie dawały  mu  tego 

samego i próbowały ukryć przed nim swe prawdziwe uczucia. Jak gdyby były w stanie to 

zrobić. Mimo to bardzo lubił patrzeć jak twarz kobiety jaśniała, kiedy dawał im szczęście. 

A jeszcze bardziej lubił myśl, że to on jest przyczyną ich szczęścia. 

Wiedział,  że  przyjaciele  uważali,  go  za  spokojnego  i  poukładanego.  Normalnie  taki 

właśnie  był.  Ale  kiedy  patrzył  na  tę  kobietę,  na  swojego  wroga,,.  na  nieoczekiwanego 

wybawcę, coś twardego i pierwotnego gotowało się w jego wnętrzu, coś bardzo trudnego 

do okiełznania i powstrzymania.  Poczuł się jak przeklęty jaskiniowiec, pragnący zabrać 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

swoją  kobietę  z  dala  od  innych  i  ukryć  ją  przed  resztą  świata.  Chciał  przywiązać  ją  do 

swego łóżka i trzymać ją tam już na zawsze, gotową i chętną tylko dla niego.  

Pragnienie  było  ciemne  i  mroczne,  podstępnie  otaczało  go,  łamiąc  jego  wolną  wolą, 

wlewając  się  w  każdą  komórkę  jego  ciała.  Już  nie  był  dłużej  Amunem,  był  mężczyzną 

Haidee. 

A ten tytuł nie był tym, co mógł tolerować.  

Ciągle jednak uważał, że był na właściwej ścieżce. Gdyby ją miał, szybko zmęczyłby się 

nią. Jak mógł się nią nie zmęczyć, biorąc pod uwagę, kim i czym była? I kiedy już by się 

nią zmęczył, kiedy jej niezwykłość, jej smak, i zapach zmazałby się zupełnie z jego ciała , 

a  on  już  by  jej  nie  potrzebował,  by  poskromić  swoje  demony  i  zachować  trzeźwość 

umysłu,  byłby  w  stanie  wypełnić  swój  podstawowy  obowiązek  i  zabić  ją.    Ale  do  tego 

czasu… 

Będzie musiał niestety nadal ją chronić. 

Szelest  ubrania  ustał,  zaraz  też  obrócił  się  i  stanął  naprzeciwko  niej.    Tylko,  że  mądry 

Lord nie pozwoliłby żyć łowcy wystarczająco długo, by ten zdążył się ubrać. Haidee stała 

przy łóżku, dłonie zwisały po jej bokach. Jego spojrzenie wbiło się w nią i wiedział, że 

uważne przyjrzenie się jej będzie absolutnie konieczne. Musiał wiedzieć, czy nie ukryła 

broni, ani żadnych noży pod ubraniem. Różowa koszulka i dżinsy, które miała na sobie, 

należały  do innej drobnej kobiety, do Gwen.  Tyle, że na Haidee ubranie wisiało, mimo 

kobiecych kształtów, Haidee była bardzo szczupła. 

Irytacja dołączyła do jego emocji. W przeszłości, to Strider opiekował się nią, wojownik 

dawał jej do jedzenia zapewne tylko tyle, by zdołała przeżyć. A to oznaczało, że musiała 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

zgubić sporo kilogramów. Ale teraz to Amun przejął nad nią opiekę i wszystko miało się 

zmienić.  Niepotrzebne przysparzanie cierpienia nie było w jego stylu. 

Wytarła  różowe  włosy  najlepiej  jak  umiała,  ale  i  tak  wilgotne  strąki,  moczyły  jej 

koszulkę, odsłaniając delikatne ramiona. 

- Co teraz? – Zapytała szorstkim głosem. 

Nie drgnęła ani o milimetr, kiedy lustrował ją wzrokiem. Stała w bezruchu, pozwalając 

mu napatrzeć się dowoli. Być może również go studiowała, gorące spojrzenia na moment 

spotkały się ze sobą.  

Podobało mu się, że lubiła na niego patrzeć. Zwykle w porównaniu z Parysem, Striderem 

i  do  diabła  nawet  z  Sabniem,  kobiety  dostrzegały  w  nim  tylko  szorstkość  i  no 

cóż…tajemniczość. 

Siadaj, powiedział do niej. Teraz porozmawiamy. 

- Więcej rozmawiania? – W jej głosie nie brzmiał entuzjazm.  

Tak  porozmawiamy.  Nie  pozwoli,  by  go  zirytowała,  i  pozbawiła  kontroli  nad  sytuacją. 

Siadaj. 

Zaledwie niewielkie wahanie odbiło się na jej twarzy. W końcu jednak usiadła, na samym 

brzegu łóżka, składając ręce na swym łonie.  

Dziękuję. Teraz nastał czas, by pokazać jej resztę swoich kart. Jej reakcja zadecyduje o 

jego następnym posunięciu.  

Amun ugiął lekko nogi, przygotowany w każdej chwili na jej wybuch.  

- O czym będziemy rozmawiać? 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

O mnie.  Domyśliłaś się mojej tożsamości, ale wątpię, czy wiesz dokładnie, co to oznacza. 

Więc o to dam ci kilka szczegółów. Jestem opętany przez demona Sekretów. Czekał na jej 

reakcję, ale nic się nie wydarzyło. Pod prysznicem bawił się tylko detalami, tak naprawdę 

to nie przyznał wtedy, że jest opętany. 

- I? – Zażądała. 

Nie, nie, nie.  Nie pozwoli, by go zirytowała. I zapewne wiesz o nieśmiertelnych, ale co 

wiesz o piekle i niebie? 

- Wiem, że istnieją. 

To  na  początek.  Ostatnio  zaryzykowałem  wyprawę  do  piekła,  by  pomóc  uratować 

przyjaciela. 

Zadławiła się. – Uratowałeś innego demona? 

W pewnym sensie. Legion była demonem ale zawarła pakt z Lucyferem, o ludzkie ciało. 

Ciało, które ciągle jeszcze posiadała. Ona nie była…nie jest zła. Cóż nie tak do końca…i 

była torturowana.  

- Ona? 

Dostrzegł iskierki zazdrości w jej spojrzeniu, a może tylko chciał je dostrzec? Tak. Przez 

te kilka dni, które spędziłem tam na dole, byłem narażony na myśli i pragnienia demonów.  

Kiedy  nie  powiedział  nic  więcej  skinęła  głową.  Te  myśli  i  pragnienia  są  teraz  częścią 

mnie, niszczą mnie, nękają. 

- Jesteś obłąkany? 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Teraz  to  on  potaknął  głową.  Tylko,  kiedy  jestem  z  tobą,  mogę  robić  cokolwiek  zechcę  i 

kontrolować własne ciało i umysł. 

Ostrożność  natychmiast  pojawiła  się  na  jej  twarzy,  mimo  to  nie  zaatakowała  go.  – 

Dlaczego ja? 

Nie mam pojęcia. 

- Jakieś przypuszczenia? 

Westchnął. Być może z tego samego powodu mogę przerzucić swój głos do twojej głowy. 

- To akurat nic mi nie mówi. – Powiedziała marszcząc wargi. 

Jakże była w tej chwili piękna, chłodna księżniczka. Ta myśl kazała mu zmarszczyć brwi. 

Czy to się nam podoba, by czy nie jesteśmy w jakiś sposób ze sobą związani.  Być może z 

powodu tego co wiem o tobie, demony boją się ciebie. Być może boją się łowców. 

- Być może. Więc nienawidzisz tych myśli i pragnień? – Jej pytanie było miękkie i pełne 

nadziei. 

Dlaczego  pełne  nadziei?  Ponieważ  chciała  wierzyć,  że  był  kimś  lepszym  niż  był  w 

rzeczywistości. Tak. Brzydzę się nimi. 

Spojrzała  w  dół  na  swoje  łono,  gdzie  jej  dłonie  spoczywały  splecione  ze  sobą.  Lekko 

poruszała palcami. Nie oczekiwał takiej reakcji, takiej ciszy. Nie po niej. Nie po tym co 

jej wyznał, o demonach zatruwających jego myśli. 

Czy udawała, bawiąc się z nim? Łudząc go fałszywą reakcją? Jeśli rzeczywiście tak było, 

co chciała osiągnąć? 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Powinien  to  wiedzieć,  jego  demon  powinien  wiedzieć.  Bardziej  niż  kiedykolwiek 

wcześniej nienawidził tego, że nie mógł przeczytać jej myśli. Nienawidził, że za każdym 

razem  kiedy  sięgał  do  jej  umysłu,  widział  ją  uśmiechniętą,  nienawidził,  że  słyszał  jej  

śmiech. 

Nienawidził, ponieważ ten obraz pozostał już na zawsze wewnątrz niego. Nienawidził, że 

tak cholernie tęsknił za jej uśmiechem. Maleńkim, choćby tylko przelotnym. 

- Dlaczego mi to powiedziałeś? – Zapytała 

Ponieważ  z  powodu  mojego  nieszczęścia  i  więzi  z  tobą  nie  możemy  tutaj  pozostać. 

Stanowię  zagrożenie  dla  moich  przyjaciół,  powiedział  licząc,  że  będzie  protestować. 

Dlaczego?  Bo  jeśli  ona  pozostanie  dłużej  w  jednym  miejscu,  jej  przyjaciele  będą  mieli 

większe  szanse,  by  ją  wytropić  i  odbić.  A  ty,  no  cóż,  ty  również  stanowisz  dla  nich 

zagrożenie. Równie wielkie jak oni dla niej. A nie chciał, by jego ludzie ją tutaj znaleźli. 

Plus jego dwadzieścia cztery godziny z nią już prawie się skończyły i teraz każdy odgłos, 

każde kroki na korytarzu powodowały, że tężał z oczekiwania. Obawiał się, że w każdej 

chwili Sabin może wpaść do jego sypialni z bronią w ręku. 

- Tak, musimy stąd odejść, - odpowiedziała, powieki w  końcu uniosły się i spojrzała na 

niego. – Więc dokąd proponujesz byśmy się udali? 

Taki  pragmatyzm  był  zachwycający.  A  w  połączeniu  ze  słowami  i  jej  ciepłym 

spojrzeniem wprost odurzający. Chcesz zostać ze mną? 

- Oczywiście. 

Tyle,  że  nie  było  żadnego  oczywiście  w  ich  sytuacji.  Dlaczego  miałby  chcieć  z  nim 

pozostać?  Podejrzenie  natychmiast  zrodziło  się  w  jego  duszy,  a  myśli  wypełniły  złymi 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

10 

 

przeczuciami. Prawdopodobnie chciała zaprowadzić go do swoich przyjaciół łowców, tak 

jak to zrobiła z Badenem. 

Dłonie Amuna zawinęły się w pięści. Tak mocno i gwałtownie, że kości zaskrzypiały w 

nagłym proteście.  

- Amun? – Spytała. 

Jego  imię  na  jej  wargach,  kolejny  afrodyzjak.  Pójdziemy  do  miejsca,  w  którym  będę  w 

stanie oczyścić swój umysł ze złych myśli i pragnień. 

Jej oczy rozszerzyły się. – Możesz się ich pozbyć? – Kolejny raz nadzieja pobrzmiała w 

jej głosie, jakby naprawdę jej zależało. 

Samo brzmienie jej głosu usztywniło go i zaskoczyło. W czasie, gdy spałaś, rozmawiałem 

z  kimś,  kto  powiedział  mi  co  powinniśmy  zrobić.  Nie  wspomniał  tylko,  że  rozmowa 

wzbudziła w nim obrzydzenie i złość. 

- Musisz wrócić do piekła, - Zacharel powiedział, lekko kiedy Amun go odszukał. 

Co? Amun krzyczał w swoim umyśle. Zaraz jednak przypomniał sobie, że musi migać i 

jego  ruchy  stały  się  jeszcze  bardziej  nierówne.  To  z  powodu  mojej  wyprawy  do  piekła, 

stałem się taki, jaki jestem. Wiec powrót tam nie jest dobrym rozwiązaniem. 

- Zabrałeś stamtąd demony, to teraz musisz je zwrócić z powrotem. 

Nie. 

Wzruszenie  ramionami.  –  W  takim  bądź  razie  już  na  zawsze  pozostaniesz  skuty 

łańcuchami z kobietą śpiącą w twojej sypialni. Nie żeby to miało być długie życie. Bez jej 

duszy twoje demony ponownie cie pokonają a wtedy umrzesz z mojej reki. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

11 

 

Jeśli pozbycie się demonów jest takie proste, dlaczego do tej pory nie zabraliście mnie z 

powrotem do piekła? 

-  Wcale  nie  mówiłem,  że  to  będzie  łatwe.  Tak  jak  nie  mówiłem  że  ci  w  tym  pomogę. 

Musisz zabrać ze sobą dziewczynę. 

Nie, powtórzył.   

- Twój wybór. Ja nie mam żadnych obiekcji przed zabraniem twojej głowy. 

Niedorzecznością było spierać się z kimś tak pozbawionym wszelkich emocji jak anioł. 

jaki sposób mam je wyciągnąć z mojego ciała i nie wciągnąć nowych? 

Zacharel  jednak  odszedł  już,  nie  oferując  mu  żadnej  odpowiedzi.  Dlaczego?    Co  miał 

Amun  zrobić,  kiedy  już  się  tam  dostanie?  I  jak  długo  miał  tam  pozostać?  I  dokładnie, 

dokąd miał iść w tym niekończącym się dole? 

Wskazał  mi  jedyny  możliwy  sposób  na  uwolnienie  się  od  demonów.  Muszę  wrócić  do 

piekła, Amun powiedział do Haidee. 

-  Wrócić  do…piekła?  Do  miejsca  gdzie  płoną  potępione  dusze?  Ostatnie  słowo 

wyszeptała przerażonym głosem.  

Tak, a ty pójdziesz tam ze mną. Czekał aż zacznie protestować, aż będzie walczyć z nim. 

Ale  nie  zrobiła  tego.  Odprężył  się  nieznacznie.  Tam  na  dole  może  nie  być  w  stanie 

chronić  jej  i  bronić  wystarczająco  mocno.  Nie  spalisz  się  przysiągł  jej.  Nie  pozwolę  by 

płomienie ciebie dosięgły. 

-  Jeśli  tam  pójdziemy,  -  powiedziała  drżącym  głosem,  -  czy  ktoś  inny  pójdzie  także  z 

nami? 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

12 

 

Powiedziała, jeśli, na to jedno  słowo, Amun  odetchnął z ulgą.  Nie, pójdziemy tylko  my. 

Rozpaczliwie  potrzebowali  wsparcia  i  pomocy.  Bogowie  wiedzieli,  że  ostatnim  razem 

ledwie przeżył, a towarzyszyło mu dwóch doskonale wytrenowanych wojowników. Tyle, 

że  tym  razem  nie  mógł  narazić  swoich  przyjaciół  na  takie  nie  bezpieczeństwo.  Nie  ze 

względu na demony i ze względu na Haidee. Chcesz by ktoś poszedł z nami? 

Jej usta zacisnęły się w cienką linię, jakby obraził jej uczucia. Nie, z całą pewnością nie. 

Musiałoby jej zależeć na nim, a tak przecież nie było, przypomniał sobie. 

-  Czy  pozwolisz  mi…czy  pozwolisz  bym  miała  przy  sobie  broń?  –  Zduszone  słowa 

wypłynęły  z  jej  ust  i  Amun  poważnie  wątpił  czy  kiedykolwiek  była  równie 

zdenerwowana. 

Tak, ale jeśli spróbujesz mnie zaatakować oddam ci z nawiązką.  Być może kłamał, być 

może nie. Miał tylko nadzieję, że nie będzie sprawdzać czy blefował. 

Cisza,  jaka  zapadła  po  jego  słowach,  była  ciężka  i  uciążliwa.  Dał  jej  czas  by  się 

zastanowiła. Prosił ją o bardzo wiele, a w zamian nie oferował jej prawie nic. Oczywiście 

mógł ją zmusić, gdyby odmówiła, wolał jednak sądzić, że świadomie przystanie na jego 

plan. 

- W porządku, - powiedziała w końcu.- Zrobię to. Pójdę z tobą. I nie będę z tobą walczyć. 

Jeszcze  raz  go  zaskoczyła,  tyle,  że  tym  razem  nie  potrafił  ukryć  przed  nią  jak  wielką 

poczuł ulgę słysząc jej słowa. Zaraz jednak podejrzenia ponownie go zalały. Co chciała 

zyskać,  narażając  się  na  niebezpieczeństwo,  by  on  mógł  odzyskać  jasność  umysłu?  A 

może  po  prostu  planowała  zostawić  go  tam  i  zniknąć?  Tak,  pomyślał,  to  było  dużo 

bardziej prawdopodobne. Była łowcą i wszelkie dostępne sposoby by zniszczyć demony, 

leżały w jej interesie. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

13 

 

Łowca. Słowo jak bluźnierstwo odbiło się w jego umyśle. Skulił się, przestań ciągle mi o 

tym przypominać. 

- O czym mam przestać ci przypominać? – Parsknęła, w sposób oczywisty obrażona jego 

dziwną reakcją. 

Niczym,  zaszemrał.  Prawie  ją  przeprosił.  Musiał  ugryźć  się  w  język,  by  tego  nie  zrobić. 

Nigdy nie przerosiłby tej kobiety. Za nic. 

Miał w końcu jakąś dumę. Cóż nie będziemy marnować więcej czasu. 

Amun obrócił się na pięcie i ruszył ku drzwiom. Zapukał. Nim zdążył usłyszeć szelest jej 

ubrań, oznaczający, że Haidee wstała, zamek kliknął z drugiej strony, drzwi zaskrzypiały 

ukazując  anielskiego  wojownika.  Zacharel.  Czarne  włosy  i  idealne  szmaragdowe  oczy, 

pozbawione jakichkolwiek emocji. Z jego pleców wyrastały potężne biało złote skrzydła. 

Miał na sobie jasną szatę, okrywającą całe jego ciało. 

- Tak, - wojownik anielski powiedział. To nie było powitanie, to nie było nawet pytanie, 

tylko zwykłe stwierdzenie faktów. 

Chcemy skorzystać z twojej oferty transportu, Amun zamigał. 

Zacharel  nie  zareagował  w  jakikolwiek  sposób.  –  Zorganizuję  wszystko,  co  będzie 

potrzebne  do wyprawy,  bądźcie  gotowi  za pięć  minut.  –  Z  tymi  słowy  zamknął  za  sobą 

drzwi. 

Amun  oparł  czołem  o  chłodną  fakturę  drewna.  Wróci  do  piekła,  do  miejsca,  które 

poprzysiągł sobie nigdy więcej nie odwiedzić. W głębi jego ciemnego umysłu doszedł go 

cichy  jęk  Sekretów.  Tysiące  lat  temu  Sekrety  walczyły,  by  uciec  z  tamtego  miejsca  i 

udało  im  się.  A  potem,  to  Amun  odebrał  im  wolność.    Przynajmniej  pozostałe  demony 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

14 

 

siedziały  cicho,  nie  było  żadnych  jęków  ani  też  oznak  radości.  Tam  będą  się  obawiać 

kogoś o wiele bardziej potężnego niż Haidee. 

- Dlaczego nie możesz mówić? – Zapytał kręcąc się nerwowo w kółko. 

Z  powodu  swego  demona,  odpowiedział.  W  końcu  wyprostował  się  i  obrócił  do  niej. 

Przystanęła i jak zawsze był urzeczony delikatnością jej ciała i namiętnością ukrytą pod 

chłodną  skórą.  Bardziej  niż  kiedykolwiek  przedtem  zatęsknił  za  widokiem  jej  piersi, 

płaskiego brzucha i długich nóg. 

Te nogi. 

Nie powinien był ubrać jej w bluzę i dżinsy. Powinien ją ubrać w bezkształtny worek. 

- Ponieważ nosisz demona Sekretów, nie możesz mówić? 

Tak.  Czy  kiedykolwiek  myślał,  że  znajdzie  się  w  takiej  sytuacji?  Że  będzie  zdradzał 

swoje własne tajemnice łowcy? 

- Nie rozumiem.  Dlaczego twój demon przeszkadza ci w mówieniu? 

Nie była przecież go ciekawa? Prawdopodobnie chciała po prostu zebrać informacje, by 

podzielić się nimi ze swymi ludźmi. 

Przez  długą  chwilę  nie  odpowiadał.  Kiedy  tylko  otwieram  usta,  każdy  sekret,  każde 

mroczne  wspomnienie,  które  ukradł  mój  demon,  wydostaje  się  na  zewnątrz,  rujnując 

rodziny i niszcząc przyjaźnie. 

- Czyli umiesz mówić? 

Czy to ma jakieś znaczenie? Tak. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

15 

 

- Ale zdecydowałeś się tego nie robić? 

Tak, psiakrew. Dlaczego chcesz to wiedzieć? 

Jego  niespodziewany  wybuch  gniewu,  wcale  ją  nie  zdenerwował.  –  To…to...dobrze,  że 

tak właśnie robisz. Do bardzo słodkie.  

Zamarł na chwilę, wpatrując się w nią bez słowa. 

- Czy nikt inny nie może usłyszeć twojego głosu? Wewnątrz swojej głowy, jak ja? 

Nie, tylko ty. Gorycz zakradła się do jego głosu i nic nie mógł zrobić, by to zamaskować. 

Nie, żeby chciał to zrobić. Niech to usłyszy. Niech wie. 

Ciemne rumieńce wstąpiły na jej policzki. Usiadła ponownie na materacu, dokładnie tak 

samo jak wcześniej składając dłonie na kolanach. 

- Więc jak to się stało, że tacy faceci jak wy przyjaźnią się z aniołami? 

Zmiana  tematu.  Madre  z  jej  strony,  głupie  z  jego,  że  powiedział  jej  tyle  o  sobie. 

Przyjaciółka poślubiła ich lidera. Co prawda Bianka twierdziła, że Lizander stanowi teraz 

jej własność ale Amun nie był pewien, czy Haidee byłaby w stanie zrozumieć zawiłości 

tego związku. 

- Anioł i demon? Poślubieni? 

I to jak. Biorąc pod uwagę jak lodowaty  i zimny był Lizander wcześniej, anioł wydaje się 

być odniesieniem bardzo nieadekwatnym do niego. Natomiast określenie Bianki mianem 

demona, było wręcz idealne. 

Jej  dusza  była  mroczniejsza  niż  Amuna,  jeśli  to  w  ogóle  było  możliwe.  W  końcu  była 

Harpią, równie uczciwą, co szkodliwą, a jednak przebywanie z nimi niosło wiele korzyści 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

16 

 

i  radości.  Przynajmniej  dla  Amuna.  Przez  bardzo  krótki  moment  był  nawet 

zainteresowany bliźniaczą siostrą Bianki, Kaią.  Wojna stanęła im na przeszkodzie. 

Skoro mówimy już o aniołach, powinnaś wiedzieć, że wasz lider, Galen nie jest jednym z 

nich. On… 

-  Okej,  ustalmy,  że  nie  będziemy  więcej  rozmawiać  ani  o  twoich  przyjaciołach,  ani    o 

moich. To tylko nas rozłości, a powinniśmy skupić się na misji. 

Czyli uważała Galena za swego przyjaciela? Oczywiście, że tak, pomyślał chwilę później 

i miał ochotę coś zniszczyć. Lider łowców, chciał widzieć każdego z Lordów, wyłączając 

siebie  samego,  pojmanego  i  martwego.  Z  powodu  Badena,  Haidee  musiała  być 

największym skarbem dozorcy demona Nadziei. A jeśli Galen nie wiedział, kim była? 

Zęby,  Amuna  zazgrzytały  o  siebie.  Ostatnio  nader  często  to  robił.  Bardzo  dobrze.  Nie 

będziemy mówić o naszych przyjaciołach.  

- Ja po prostu nie chcę, byś my ze sobą walczyli, - powiedziała. – A poza tym, tak jak i ty 

wiem, że Galen nie jest serdecznym przyjacielem. 

-  Czas  się  zbierać,  -  Zacharel  przerwał  im  niskim  głosem,  nim  Amun  zdążył  cokolwiek 

odpowiedzieć. 

Chwilę  później  wpadł  do  środka,  a  Amun  skoczył  przed  siebie  i  stanął  przed  Haidee, 

osłaniając ją, przed aniołem swoim ciałem jak tarczą. Drzwi ciągle były zamknięte, anioł 

po prostu wszedł do środka przechodząc przez nie, plecak zwisał na jego ramieniu. Cały 

czas potrafił to zrobić, dlaczego dopiero teraz ujawnił swój dar? 

-  Zabiorę  was  do  miejsca,  w  którym  wasza  podróż,  musi  się  zacząć.  –  Zacharel 

powiedział i jak w przypadku wszystkich aniołów, niezaprzeczalna prawda pobrzmiewała 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

17 

 

w jego głosie. Nie mogli wątpić w ani jego słowo. – Ale musicie wiedzieć, że Lucyfer jest 

wściekły,  bo  udaremniono  jego  poszukiwania  i  tym  samym  zniszczenie  ciebie,  twoich 

przyjaciół i Legion. Będzie żądny krwi. Bądźcie ostrożni, nie ufajcie niczemu i nikomu. 

Nigdy tego nie robię. 

- Za wyjątkiem, być może siebie nawzajem, - anioł dodał. 

Anum spojrzał przez ramię, oczy jego i Haidee spotkały się. 

Zacharel skinął głową Amunowi. – Mogę ci tylko przysiąc, że twoja ostatnia podróż w 

zaświaty, była niczym w porównaniu, z tym, co cię teraz spotka cię.  

- Jeśli nadal zgadzasz się tam pójść musisz wiedzieć, że potwory o których tylko słyszałeś 

staną na twojej drodze. 

Haidee  podeszła  do  Amuna.  Chłodne  dłonie  spoczęły  na  jego  plecach.  Musiał  zagryźć 

język,  by  powstrzymać  jęk  przyjemności.  W  końcu,  kontakt.  Miał  wrażenie  jakby  od 

zawsze czekał na jej dotyk, nieważne, jaką częścią ciała go dotykała. Teraz oferowała mu 

pociechę…pocieszała go. 

Bogowie naprawdę był patetyczny. 

Nie pozwolisz, by jakikolwiek z moich przyjaciół poszedł za nami? Zamigał. 

-Zgadza się. Zapewnię tobie i dziewczynie niezakłócony spokój, bez ich obecności. 

Amun wcale się nie obraził. Jeżeli ktokolwiek mógł utrzymać tych facetów tutaj, to tylko 

ten twardy i nieugięty anioł. 

Dzięki. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

18 

 

-  Teraz,  coś  co  powinniście  wiedzieć.  –  Złoty  wietrzyk  spłynął  po  skrzydłach  anioła, 

pokrywając  je  gęstymi  smugami  złota,  niczym  rzeka.  –  Nim  cokolwiek  się  zmieni, 

musicie  przejść  przez  sześć  królestw,  by  w  końcu  dotrzeć  do  bramy.  A  brama  również 

będzie stanowiła przeszkodę do przebycia.  

Haidee stanęła bliżej Amuna, nie przerywając kontaktu z jego ciałem. 

- Jeśli wykonamy swoje zadanie,  jak tutaj wrócimy? 

Zielone  spojrzenie  anioła  przesunęło  się  do  niej.  –  Kiedy  ocalisz  Amuna  nie  będziesz 

musiała się niczym martwić. Jeśli to ci się nie uda, nigdy tu nie powrócisz. 

Złowieszcze  ostrzeżenie  zadźwięczało  w  jego  uszach.  Zaraz  potem  Amun  wzruszył 

ramionami. Uratują go, nie było innej opcji. 

- Znajdziemy sposób, - Haidee powiedziała. 

Ale jej dłonie i tak zadrżały na jego ciele.  

Co z bronią? Zamigał. A żywność? 

-  Wszystko,  czego  będziecie  potrzebować  znajdziecie  tutaj,  -  anioł  rzucił  Amunowi 

plecak, wykonany z delikatnej i dziwnie szorstkiej tkaniny. – Powodzenia wojowniku. 

W chwili, gdy dłonie Amuna zacisnęły się na szorstkich rzemieniach plecaka, wszystko 

dookoła  znikło.  Światło  zmieniło  się  w  mrok,  białe  ściany  w  twardy  i  postrzępiony 

kamień,  spryskany  szkarłatem  krwi.  Kości  leżały  dookoła,  a  temperatura  powietrza  i 

gruntu  pod  ich  stopami  natychmiast  wzrosła  o  kilkaset  stopni,  przynajmniej  tak  im  się 

wydawało. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

19 

 

Pieczara zrozumiał, głęboko w ziemi.  Poza tym nie było żadnego znaku, jakiejkolwiek 

obecności  Zacharela,  ani  też  żadnego  delikatnego  dotyku  maleńkich  dłoni  na  jego 

plecach. Panika natychmiast wypełniła jego serce. Amun okręcił się na pięcie. Potem ją 

dostrzegł.  Odprężył  się,  ale  tylko  na  kilka  sekund.  Haidee  była  kilka  stóp  od  niego, 

przygarbiona, kucała nad ziemią i wymiotowała. Obok niej leżała szczoteczka do zębów, 

pasta i płyn do płukania ust. 

Amun  nim  zdążył  pomyśleć,  co  robi  był  przy  niej,  pochylając  się  nad  nią.  Jedną  dłonią 

odsuwał włosy z jej twarzy, drugą głaskał jej plecy pocieszając ją. Dokładnie tak jak ona 

wcześniej pocieszała go. Przerzucanie z jednego miejsca na drugiego zawsze wiązało się 

z  nieprzyjemnymi  odczuciami.  Ale  oni  najwidoczniej  przeskoczyli  kilka  lokalizacji. 

Anioł  musiał  wiedzieć  jak  ona  zareaguje.  Zawsze  była  tak  silna  i  dzielna,  ta  dziwna 

słabość zapewne ją przerażała. 

To wkrótce minie, powiedział jej. Nawet, kiedy ją uspokajał nie przestawał zastanawiać 

się, czy przypadkiem nie zaraziła go toksyczną mieszaniną głodu, głupoty i niepotrzebnej 

czułości, na którą nigdy nie znajdzie odtrutki. 

Przepłukała  usta  i  otarła  je  drżącą  dłonią.    –  Dziękuję,  że  nie  wykorzystałeś  mojej 

słabości, - powiedziała. 

Nie jestem potworem Haidee. Jeszcze. 

- Wiem, - powiedziała słabo. – Inaczej nie byłoby mnie tutaj z tobą. 

Najwidoczniej cierpiała na tę samą toksyczną chorobę, co on. A to nie wróżyło dobrze ich 

misji.