background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

ROZDZIAŁ XXX 

- Amun. – Łagodny głos go wzywał.  

Amun torował sobie drogę przez ciemność, przebijając się przez nią z taką 

determinacją z jaką nacierał na Stridera. Ten głos, taki znajomy, taki ważny. Stracony 

na wieki.  

- Amun, kochanie. Obudź się. 

Jego zmagania przyspieszyły dopóki ostatecznie, nieoczekiwanie dla niego, nie był 

zdolny do otworzenia powiek – to co zobaczył zaparło mu dech w piersiach. Haidee. 

Jego cudowna Haidee. Wyłoniła się tuż obok. Spoglądając badawczo w dół prosto na 

niego, tymi swoimi perłowo zielonymi oczami.   

Czyżby wojownicy spełnili jego prośbę i go zabili, zgodnie z jego prośbą? 

Zastanawiał się. Nie, nie mogliby. W jego głowie Sekrety westchnął z ulgą, dobrał się 

do jakiejś tajemnicy, prawdy ale nie mógł dotrzeć do szczegółów. 

Jak Haidee się tutaj znalazła? 

- Czy ja śnię? - Nie odważył się odezwać ponownie. Tak na wszelki wypadek. Nie 

zacznie w tym momencie wyrzucać z siebie sekretów. Poza tym, jeśli ten moment był 

wielkim kłamstwem, nie chciał o tym wiedzieć. - Zaczekaj. Nie odpowiadaj. Po prostu 

zostań tam gdzie jesteś. 

- Nie kochanie. Jestem tutaj. Poprawiła i wygładziła jego włosy na czole. Poczuł 

chłód jej dotyku. – Jesteśmy w twojej sypialni, miejscu, w którym się pierwszy raz 

spotkaliśmy. 

Studiował ją pewny, że to musi być jakiś podstęp. Jej splątane blond - różowe loki 

spływały wokół ramion, usta były opuchnięte od zagryzania. Oczy wypełniała miłość i 

ciepło.  

- To nie jest żaden podstęp – powiedziała. – Jestem prawdziwa. 

- Ale umarłaś. Widziałem twoją śmierć. Powiedziałaś, że nie możesz być dłużej 

przywracana do życia przez Nienawiść. 

- To prawda. Tym razem zostałam przywrócona do życia przez coś innego. 

- Nie rozumiem. 

- Nic nie szkodzi – ja sama ledwo to rozumiem. To co mi się przydarzyło, było czymś 

w rodzaju tego co spotkało Aerona – i ech, usłyszałam wszystko na ten temat – tylko 

nie potrzebowałam nowego ciała, ponieważ byłam w postaci duchowej. W każdym 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

razie, tak to zostało mi wyjaśnione. Demony są negatywami a anioły tą druga stroną. 

Szczęście, Radość, Siła i tak dalej. Więc, w taki sam sposób jak wzięłam kawałek 

Nienawiści, mogłam zabrać część jednego z nich bez zabijania dawcy. I tak zrobiłam. 

Najpierw od ciebie, potem od kogoś innego.  

- Ode mnie? 

- Och tak. Zabrałam twoją miłość. Tylko odrobinę i wymazałam większość z niej kiedy 

pozbyłam się Nienawiści. Ale maleńki kawałek wystarczył by mnie sprowadzić z 

powrotem. Mimo, że byłam fantazją. 

- Co jeszcze wzięłaś. I od kogo? 

- Cóż. – Masowała, złączone razem, opuchnięte wargi. – Zachariel tak jakby… dał mi 

inny kawałek Miłości.  

- Zachariel? Anioł? – pojawił się przebłysk zazdrości, ale zniknął tak szybko jak się 

pojawił. Haidee była tutaj. Żywa, razem  nim. Zachariel mógł się z nią dzielić 

czymkolwiek chciał. 

- Tak. Anioł. 

- Dlaczego? Dlaczego miałby ci dać coś z siebie? I w jaki sposób został dozorcą 

Miłości?  

Przestała masować, a jej wargi drgnęły w kącikach ust. – To zabawna historia. 

Najprawdopodobniej jest kilku posiadaczy większości ogarniających nas emocji, a on 

trzyma swoją porcję Miłości w słoiku na nocnym stoliku. To najdziwniejsza rzecz jaką 

kiedykolwiek widziałam. To jest trochę tak jakby posiadał swoją prywatną puszkę 

Pandory, tylko zamiast więzienia posiada skrzynię ze skarbem. Powiedział, że jej nie 

używał. Dostałam tylko odrobinkę. Kilku z jego przyjaciół aniołów było tym 

wstrząśniętych, słyszałam jak mówią, że będzie miał z tego powodu problemy. Teraz 

jestem – bełkoczę, prawda? Powiedz coś!  

- Po pierwsze, jestem winien temu aniołowi moje przeprosiny. I podziękowanie - za 

ciebie. Po drugie, nie mogę uwierzyć, że to się dzieje. – podniósł drżącą dłoń i 

pogłaskał jej policzek. Skóra była tak chłodna jak przedtem. Jak ciało stałe. Przez 

moment znieruchomiał był w zbyt dużym szoku, nadziei i radości, by się ponownie 

ruszyć.  

Była tutaj, pomyślał znowu. Na prawdę tu była. Tutaj z nim. Żywa.  

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

To była prawda, której Sekrety starał się dowiedzieć, zrozumieć ją. Przeciwstawiła 

się śmierci, co powinno być prawdą, co było prawdą. I wróciła do niego. Nie była 

dłużej Nienawiścią, teraz była Miłością. Tak  jak powiedziała. 

Radość szybko pozostawiła w cieniu inne uczucia. Amun przyciągnął ją do siebie, 

jego ręka objęła ją tak mocno jak to tylko było możliwe bez złamania żeber. 

- Myślałem, że cię straciłem na zawsze. Nie mogłem tego wytrzymać. Powiedz mi, że 

mnie pamiętasz. – Wiedział, że tak jest, ale musiał usłyszeć te słowa. – Proszę, 

powiedz mi. Wiem, że tak, jesteś tutaj, ale tak jak ty, musze to usłyszeć. 

- Och, tak. – przytuliła go mocno, tak jak on ją przedtem, podnosząc twarz i szeroko 

się uśmiechając. – Pamiętam wszystko. 

- O bogowie, Haidee. – pociągnął ja w dół. Każda cząstka jego ciała pragnęła 

dotknąć jej sobą. 

- Opowiedz mi resztę. Co się z tobą stało… potem? Musze to wiedzieć. 

Sekrety rozwiązał resztę zagadki, ale Amun chciał to usłyszeć od swojej kobiety.  

Przytulił jej głowę do swojej piersi a dłoń położył na sercu. 

- Po tym jak umarłam, otworzyłam oczy i odnalazłam siebie – moją duszę, tak myślę 

– w jaskini. Z Zacharielem, tak jak wcześniej wspominałam. 

- Poczekaj. Może, po tym wszystkim, nie będę przepraszał tego sukinsyna. Pozwolił 

mi myśleć, że nie żyjesz, że nie ma dla ciebie ratunku. Przez niego, nie zrobiłem nic 

poza lamentowaniem. Prawdę mówiąc, zamierzałem go rano wyzwać do walki i 

pozwolić by mnie zabił. Nie mogę bez ciebie żyć, Haidee.  

Kiedy powiedział jej, że będą razem „teraz i na zawsze” to naprawdę tak myślał. 

- On nie kłamał, Amun. Umarłam. Na krótką chwilę. Uwierz mi, był tak zaskoczony 

jak ty kiedy zostałam przywrócona do życia. Widzisz, odwiedzał moją jaskinię, 

ponieważ coś co powiedziałeś naprawdę go poruszyło. Przynajmniej mam taką 

nadzieję.   - Nie był zdziwiony tą argumentacją. – Jak już wiesz, nie mogę bez ciebie 

ż

yć. Wiec nigdy, przenigdy mnie nie opuszczaj. Zawsze znajdę sposób by do ciebie 

wrócić. 

Otoczył ją, przykrywając swoim ciałem. – Nie będę umierał dla ciebie, jeśli ty nie 

będziesz umierała dla mnie – powiedział, szczęśliwszy w tym momencie niż 

kiedykolwiek przedtem. Miał swoją kobietę w ramionach, pod sobą. Jego. - Nadal 

jesteś w pewnym stopniu nieśmiertelna, zdolna do powrotu znowu i znowu? 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

- Zdecydowanie. Utknąłeś ze mną na wieczność. – Owinęła ręce dookoła jego szyi, 

pocałowała podbródek. – Teraz, nie mówmy już więcej o śmierci. 

Pocałunek nie zaspokoił go, nawet odrobinę, ale nie naciskał na więcej. Jeszcze.  

- Jak się tutaj dostałaś? 

- Tak szybko jak tylko Zachariel zrozumiał, że zdołam przeżyć wszystko – 

powiedziała, wplątując palce w jego włosy – przyleciał ze mną tutaj.  

- Jak my się odwdzięczymy aniołowi? Jakoś nie wydaje mi się by kosz owoców 

załatwił sprawę. 

Jej usta drgnęły w rozbawieniu. – Też mi się tak wydaje. 

Nie mógł się powstrzymać. Polizał jej usta rozkoszując się słodyczą, smakiem. Jej 

nogi rozszerzyły się zapraszająco. Przycisnął się do niej mocniej, jego penis urósł i 

stwardniał.  Jęknął, kiedy jej biodra natarły na niego mocniej.  

Jeszcze chwila i obydwoje straciliby kontrolę. Z jękiem Amun podniósł głowę. Policzki 

Haidee zaróżowiły się, wargi jeszcze bardziej nabrzmiały. Nigdy nie wyglądała 

piękniej.  

- Potem. Powiedz mi co było potem. Jak zareagowali na ciebie moi przyjaciele? Jeśli 

cię obrazili odejdziemy stąd. Mówiłem już, że nie mogę bez ciebie żyć.  

Haidee odpowiedziała z rozbawieniem . -  Och, już mnie zaakceptowali.  

- Więc z nimi rozmawiałaś? 

Skinęła głową. – Nie spodziewałam się powitania z otwartymi rękami kiedy Zahariel 

rzucił mnie przed frontowymi drzwiami. Zadzwonił dzwonkiem i zniknął jak tchórz. – 

Wykrzyczała trzy ostatnie słowa, nadal była zła. – Kilka minut później, ktoś o imieniu 

Torin wpuścił mnie do środka. Myślałam, że jestem w niebezpieczeństwie, ale nie. 

Zadali mi kilka pytań i przyprowadzili do ciebie. Myślę, że dotarło do nich to, że lepiej 

jest mnie tolerować niż patrzeć jak cierpisz. 

- Cofnijmy się. Jakie pytania? 

- Wszystko o co ty zapytałeś i kilka innych. 

Jego uwagę przykuły słowa „kilka innych” 

- Takich jak? 

Rumieniec pojawił się na jej policzkach. – Takich jak to czy uprawiałam telepatyczny 

sex z tobą na  stole kuchennym. Czy wiem jak ugotować coś innego niż PB i J. Czy 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

zgadzam się na nagie wtorki. Tak czy inaczej. Kiedy zobaczyłam, że z tobą wszystko 

w porządku i że śpisz, postanowiłam zadać kilka własnych pytań. 

- Jakich pytań? – powtórzył. 

Wzruszyła ramionami udając niewiniątko, nie kupił tego.  

- Kogo pobiłeś. Gdzie jest Strider. 

Amun zmarszczył czoło starając się nie roześmiać.  

– I? 

- I Torin wszystko mi powiedział. Pomaszerowałam do pokoju Stridera, przygotowana 

na…. Cóż, proszę nie bądź zły – powiedziała zastygając w bezruchu – ale 

zamierzałam go dźgnąć. Ten kawałek Miłości we mnie chciał bym mu wybaczyła, ale 

nadal zmierzałam to zrobić.   

- Podoba mi się dokąd zmierza ta opowieść. Kontynuuj. 

Westchnęła, wydawało się, że napięcie ją opuściło. – Nie zrobiłam tego. Mam na 

myśli to, że go nie dźgnęłam. Strasznie cierpiał. Był przytomny, ale cierpiał, myślę że 

Miłość dała mi więcej niż sobie z tego zdawałam sprawę. Ucięliśmy sobie małą 

pogawędkę. 

Teraz Amun zesztywniał. – Czy on cię obraził? Jeśli tak… 

- Nie. Nic z tych rzeczy. Przysięgam. – Musnęła opuszkiem palca linię jego szczęki. – 

Powiedział, że nigdy więcej nie chce z tobą walczyć, nawet na Xbox’e. Powiedział, że 

cię kocha i pewnego dnia mnie również pokocha. Jak siostrę. Ale żebym się nie 

spodziewała tego w najbliższym czasie. 

- Naprawdę? 

- Tak. Naprawdę. Nie oczekiwałam tego. Wybaczyłam mu. Może pewnego dnia, on 

również to zrobi. 

- Na pewno.  

Jej wyraz twarzy stał się zaciekły, z taką determinacja odpowiedziała.  

- Nie będę odpowiedzialna za więcej nienawiści. Czemu miałabym? Jestem Miłością! 

– zaśmiała się. – nie myślałam, że kiedykolwiek będę zdolna do tego by to 

powiedzieć.  

Amun chciał jej dać wszystko czego pragnęła, nawet to. – Masz rację. Wybaczę mu. 

- Dziękuję.  

- Przepraszam cię kochanie za ból, który musiałaś znieść. 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

- Wiem kochanie. – Przestała go głaskać i położyła dłonie na policzkach. – Wiem. 

Tak jak ja przepraszam cię za ból, którego doświadczyłeś. Musimy teraz patrzeć w 

przyszłość. Razem. 

- Zrobię wszystko co w mojej mocy byś była szczęśliwa. Przysięgam. 

- Chyba czytasz w moich myślach. 

 

W końcu pocałował ją w taki sposób jakby to robił po raz pierwszy. Ten pocałunek był 

czymś więcej. To była obietnicą. Wieczności. 

Oczywiście dopóki wieczność nie została przerwana przez nagłe pojawienie się 

kogoś przed drzwiami do jego sypialni. Głośne walenie odbiło się echem, a z drzwi 

posypały drzazgi. Odskoczyli od siebie. Amun chwycił nóż ze stolika nocnego zanim 

cofnął się do jego kobiety by ją osłonić. Uspokoił się kiedy zobaczył drobną Kaie z jej 

czerwonymi włosami, wyłaniającą się zza drzwi. 

Może powinien wpaść w panikę. 

- Nie krzywdź go nigdy więcej, Sekrety – warknęła. Jej oczy były całkowicie czarne, 

harpia przejęła kontrolę nad jej umysłem. – Tym razem sobie na to zasłużył, więc cię 

nie ukażę. Ale zrób to znowu, nie ważne czy cię sprowokuje, a będę musiała cię 

skrzywdzić. Dotkliwie.  

Nie musiał pytać kogo ma na myśli. Zrównoważył swój ciężar i zamigał. 

- Strider jest moim przyjacielem i bratem, mim wszystko kocham go. Tak… jak ty? 

Kaja nie odpowiedziała. Po prostu wymknęła się.  

- Kto to był? – Haidee domagała się odpowiedzi ukryta za nim. Skupił się na niej i 

uśmiechnął. – Myślę, że to był ktoś kto doprowadzi Stridera do upadku. A teraz, 

gdzie my byliśmy…  

- Byłeś w trakcie okazywania mi uwielbienia. 

- Środek oznacza, że jest koniec. To co do ciebie czuję jest wieczne. 

- Udowodnij to. – powiedziała z szerokim uśmiechem. 

Pocałował ją. – Zrobię to, jakieś pięć razy na dzień, prawdopodobnie nieco więcej 

razy we wtorek, biorąc pod uwagę, że będą nagie. 

Zaśmiała się. – Mam przeczucie, że wtorki będą moim ulubionym dniem w tygodniu. 

- Moimi również.  

Mówiąc to był zajęty potwierdzaniem każdej z jego obietnic.