background image

Derek Prince
Pogrzebanie przez chrzest

Wraz z Nim zostaliście pogrzebani – w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni.
Kol 2,12

POGRZEBANIE PRZEZ CHRZEST
Chrzest   w   wodzie   bezpośrednio   związany   ze   zbawieniem   •   Chrzest   tylko   w   Imię 

Jezusa? • Przedstawienie i analiza dziewięciu założeń nauki o chrzcie • W jaki sposób należy 
ustalić doktrynę • Czy powinieneś zostać „ponownie ochrzczony”? • Zagadnienie najwyższej 
wagi: pogrzebanie i zmartwychwstanie

Na zakończenie kazania wygłoszonego przez Piotra w dniu Pięćdziesiątnicy przekonani 

- lecz jeszcze nienawróceni - słuchacze zapytali:  Co mamy czynić, mężowie bracia?  Na to 
pytanie Piotr - jako rzecznik Boga i kościoła – dał wyraźną i natychmiastową odpowiedź: 
Upamiętajcie się (...) dajcie się ochrzcić (...), a otrzymacie Ducha Świętego. Jest to pełny plan 
Boga  dla  każdego  grzesznika,   który  pragnie  się  z  Nim pojednać.  Składa  się  on z  trzech 
odrębnych,   lecz   powiązanych   ze   sobą   przeżyć:   nawrócenia,   chrztu   i   przyjęcia   Ducha 
Świętego.   Ten   plan   Boży   nigdy   się   nie   zmienił.   Jest   on   wciąż,   również   w   dzisiejszych 
czasach, taki sam.

Głównym punktem tego Bożego planu jest zalecenie chrztu w wodzie. We wszystkich 

fragmentach Nowego Testamentu dotyczących tego tematu chrzest zawsze powiązany jest 
bezpośrednio ze zbawieniem. Kościół opisany w Nowym Testamencie nie znał zbawienia, po 
którym nie następowałby chrzest w wodzie. Chrzest był nieodłączną częścią ewangelii Jezusa 
Chrystusa głoszonej przez pierwszych chrześcijan. Filip udał się do Samarii i mieszkającym 
tam   ludziom   głosił   Chrystusa.   Na   skutek   jego   działalności   ci,   którzy   uwierzyli,   zostali 
ochrzczeni (Dz 8,5-12). Później, spotkawszy na drodze do Gazy eunucha, Filip głosił mu 
Jezusa. W rezultacie tego eunuch skorzystał z pierwszej nadarzającej się okazji ochrzczenia 
się (Dz 8,35-38). A zatem wyraźnie widzimy, że chrzest był integralną częścią Nowiny o 
Jezusie Chrystusie przed stawionej przez Kościół Nowego Testamentu.

Ponad   wszelką   wątpliwość   ważne   jest,   aby   Kościół   nadal   przekazywał   wyraźne   i 

wiarygodne przesłanie na temat chrztu. Od początku istnienia Kościoła większość różnych 
chrześcijańskich ugrupowań swe nauki poświęcone tematowi chrztu opiera na zanotowanym 
w Ewangelii Mateusza (28,19) poleceniu Jezusa, nakazującym chrzcić w imię Ojca i Syna, i  
Ducha   Świętego
.   Jednakże   w   rozmaitych   okresach   ta   podstawowa   zasada   była 
kwestionowana. Zamiast  niej  przedstawiano  na temat  chrztu teorię, której główne punkty 
mogą zostać streszczone w następujący sposób:
(1)   Począwszy   od   dnia   Pięćdziesiątnicy   zwyczajem   wczesnego   Kościoła   było   chrzczenie 
tylko w imię Jezusa Chrystusa.
(2) Pochodząca z Ewangelii Mateusza (28,19) formuła chrztu nie jest potwierdzona przez 
żaden inny fragment Nowego Testamentu, a zatem jako nieprawdziwa i nieważna powinna 
zostać odrzucona.
(3)   Wierni   ochrzczeni  w   imię   Ojca   i   Syna,   i   Ducha   Świętego  powinni   ponownie   zostać 
ochrzczeni w imię Jezusa Chrystusa.

background image

(4) Wierni, którzy podczas chrztu nie rozumieli właściwie tej nauki, a którzy zrozumieli ją 
później, powinni zostać ponownie ochrzczeni.
(5)  Chrzest  w  nowym  przymierzu  odpowiada  obrzezaniu  w starym  przymierzu.  A  zatem 
wierni, którzy nie zostali ochrzczeni w obowiązujący sposób, są duchowo nieobrzezani.

Nauka o chrzcie jest ważna nie tylko ze względu na to, co mówi na temat chrztu, lecz 

głównie z powodu niektórych  argumentów przytaczanych  na jej poparcie. Charakter tych 
argumentów jest taki, że mają one wpływ nie tylko na nasze rozumienie chrztu, lecz również 
na podstawowe zasady, według których zazwyczaj rozstrzygamy o słuszności tekstów i nauk 
Nowego Testamentu. Z tego powodu przedstawiam tu dziewięć założeń tej nauki oraz zwięzłą 
analizę każdego z nich. Założenia wydrukowane są kursywą, natomiast następująca po nich 
moja analiza wydrukowana jest czcionką normalną.
1.   Zakłada   się,   że   w   Nowym   Testamencie   nie   ma   ani   jednego   fragmentu,   który  
potwierdzałby obowiązek posługiwania się zanotowaną w Ew. Mateusza (28,19) formułą  
chrztu.

W związku z tym punktem musimy dokładniej rozważyć formułę zanotowaną w Ew. 

Mateusza   28,19.   Polskie   przekłady   podają   „w   imię   Ojca   (...)”.   Jednakże   bardziej 
prawidłowym tłumaczeniem greckiego przyimka, który przełożono tu jako „w”, jest „do”. 
Właściwym więc, dosłownym tłumaczeniem byłoby: chrzcząc je do imienia Ojca.

Bardzo pouczające jest porównanie tego dosłownego tłumaczenia Ew. Mateusza (28,19) 

z   fragmentem   Dziejów   Apostolskich   (19,1-5),   w   którym   opisane   jest   spotkanie   Pawła   z 
niektórymi uczniami w Efezie. Paweł w pierwszej chwili doszedł do wniosku, że ludzie ci 
byli chrześcijanami (uczniami Chrystusa), lecz podczas rozmowy przekonał się, że byli tylko 
uczniami   Jana   Chrzciciela.   Nie   zostali   ochrzczeni   chrztem   chrześcijańskim,   lecz   tylko 
chrztem   Janowym.   Dwoma   podstawowymi   warunkami   chrztu   Jana   była   skrucha   oraz 
wyznanie grzechów. Chrzest ten nie był udzielany w czyjekolwiek imię (patrz Mk 1,4-5). Nie 
miał on żadnego związku ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. Począwszy od dnia 
Pięćdziesiątnicy, chrzest Janowy przestał się liczyć jako obrządek zastępujący pełny chrzest 
chrześcijański.

Paweł   zaczął   swą   rozmowę   z   tymi   ludźmi   od   pytania:  Czy   otrzymaliście   Ducha 

Świętego, gdy uwierzyliście?  Na to oni odpowiedzieli:  Nawet nie słyszeliśmy, że jest Duch  
Święty
. Najwyraźniej nigdy nie słyszeli o Duchu Świętym. Z kolei Paweł zapytał ich:  Jak 
więc zostaliście ochrzczeni? 
(w oryginale został tu użyty ten sam przyimek, co w Mt 28,19). 
W sposób naturalny nasuwa się pytanie: dlaczego Paweł natychmiast skojarzył rodzaj chrztu z 
posiadaniem   wiadomości   na   temat   Ducha   Świętego?   Najbardziej   sensownym 
wytłumaczeniem jest to, że znany Pawłowi chrzest chrześcijański udzielany był w imię Ojca i 
Syna, i Ducha Świętego. A zatem jeśli ludzie otrzymali chrzest chrześcijański, musieli w 
momencie swego chrztu usłyszeć o Duchu Świętym. Rozumiany w ten sposób fragment Dz. 
Apostolskich 19,2-3 świadczy o tym, że Paweł znał formułę użytą w Ew. Mateusza 28,19.
2. Zakłada się, że osoba, która została ochrzczona „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”,  
nie jest ochrzczona w imię Jezusa.

Jednakże   aby   człowiek   mógł   jako   świadomie   wierzący   zostać   zakwalifikowany   do 

przyjęcia chrztu, musi on już wcześniej uznać, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym (patrz Mt 
16,15-17; J 20,31; 1 J 4,15; 5,5). Dla takiego człowieka słowo „Syn” pisane wielką literą 
oznacza tylko i wyłącznie Jezusa Chrystusa. Gdy zarówno osoba udzielająca chrztu, jak i 
osoba chrzczona uznały ten fakt, tym samym chrzest w imię „Syna” jest chrztem w imię 
Jezusa Chrystusa.

background image

3. Zakłada się, że „Jezus” jest imieniem, natomiast „Ojciec” i „Duch” nie są imionami,  
lecz tytułami.

To   prawda,   że   nasz   język   wprowadza   rozróżnienie   pomiędzy   imionami   własnymi 

(takimi jak Adam czy Edward) a tytułami (takimi jak król czy prezydent). Jednakże nie ma 
żadnych wątpliwości, że autorzy Nowego Testamentu posługujący się językiem greckim nie 
wprowadzali tego rozróżnienia w odniesieniu do określającego Boga słowa „Ojciec”. Wiemy 
to   stąd,   że   w   wielu   fragmentach   Nowego   Testamentu   słowo   „imię”   używane   jest   w 
bezpośrednim   połączeniu   ze   słowem   „Ojciec”.   Oto   kitka   przykładów.  Ja   przyszedłem   w 
imieniu Ojca mojego 
(J 5,43). (...) Ojcze (...) objawiłem imię twoje ludziom, których mi dałeś  
ze świata
  (J 17,5-6).  Ojcze Święty, zachowaj w  imieniu twoim  tych, których mi dałeś (...).  
Dopóki byłem z nimi na świecie, zachowywałem w  imieniu twoim  tych (...)  
(J 17,11-12). 
Ojcze sprawiedliwy! (...) I objawiłem im imię twoje (...) (J 17,25-26). Dlatego zginam kolana  
moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię (...) 
(Ef 1,14-15).

Zatem jeśli słowo „imię” używa się bezpośrednio ze słowem „Ojciec”, nie ma żadnej 

logicznej ani biblijnej przyczyny, dla której słowa tego nie miałoby się używać z „Synem” i 
„Duchem”.

Ponadto również w języku angielskim (i nie tylko) najzupełniej poprawne jest używanie 

tego słowa w odniesieniu do czegoś, co nie jest imieniem własnym człowieka. Weźcie pod 
uwagę takie znane wyrażenia, jak: „w imię sprawiedliwości”, „w imię prawa”, „w imieniu 
króla”. Słowa „sprawiedliwość”, „prawo” i „król” nie są imionami własnymi.
4. Zakłada się, że osoby, które – jak naucza Pismo Święte – ochrzczone zostały w imię  
Jezusa, ochrzczone byty tylko w imię Jezusa i że podczas chrztu nie dodano żadnych innych  
imion czy słów.

Jest to założenie, które nie może zostać udowodnione na podstawie Pisma Świętego. W 

rozmaitych fragmentach Biblii, w których mówi się o ludziach ochrzczonych w imię Jezusa, 
nie znajdziemy słowa „tylko”.

Można   to   wyjaśnić   na   podstawie   innych   fragmentów   Nowego   Testamentu.   W   Ew. 

Marka (5,1-2) autor relacjonuje, że opętany przez ducha nieczystego człowiek spotkał Jezusa
W Ew. Mateusza (8,28) czytamy,  że Jezusowi  zabiegli (...) drogę dwaj opętani. Zarówno 
Marek,   jak   i   Mateusz   opisują   to   samo   zdarzenie.   Marek   mówi,   że   był   tam   „człowiek”. 
Mateusz mówi, że było „dwóch ludzi”. A jednak nie ma tu sprzeczności. W rzeczywistości 
było   tam   dwóch   ludzi,   lecz   Marek   wspomina   tylko   o   jednym   z   nich.   Sprzeczność 
wystąpiłaby, gdy Marek powiedział, że był tylko jeden człowiek, lecz on tego nie powiedział. 
Z faktu, że Marek powiedział „człowiek”, można wyciągnąć wniosek, że była tam tylko jedna 
osoba. Przypuszczenie takie byłoby jednak mylne.

Inny przykład dla tej zasady można znaleźć w różnych relacjach ze zmartwychwstania 

Chrystusa. W Ew. Łukasza (24,12) czytamy:  Piotr (...) pobiegł do grobu. Natomiast w Ew. 
Jana (20,3), że  (...) Piotr i ów drugi uczeń (Jan) szli do grobu. Łukasz mówi, że do grobu 
pobiegł Piotr. Jan mówi, że do grobu pobiegł i Piotr, i Jan. A jednak w relacjach tych nie ma 
sprzeczności. Sprzeczność wystąpiłaby wtedy, gdy Łukasz powiedział: „Tylko Piotr pobiegł” 
lub „Piotr pobiegł sam”. Lecz Łukasz nic takiego nie mówi, a my nie mamy prawa wtrącać 
takich słów, jak „tylko” czy „sam” tam, gdzie w Piśmie Św. nie zostały użyte.

Podobnie fakt, że Biblia mówi o ludziach chrzczonych w imię Jezusa, sam przez się nie 

usprawiedliwia   wnioskowania,   że  osoby  te  zostały ochrzczone  tylko  w imię  Jezusa.  Bez 
dowodów przeciwnych zawsze trzeba liczyć się z możliwością, że dodane zostały inne słowa 
czy wyrażenia.

background image

5.   Zakłada   się,   że   poza   Ewangelią   Mateusza   28,19   -   w   innych   fragmentach   Nowego  
Testamentu w odniesieniu do chrztu używa się tylko jednej, niezmiennej formuły.

Nie   jest   to   prawdą.   W   rzeczywistości   używa   się   różnych   sformułowań.   W   Dz. 

Apostolskich (2,38) posłużono się wyrażeniem  w imię Jezusa Chrystusa. Grecki przyimek 
przetłumaczony tu jako „w” nie jest tym samym przyimkiem, którego użyto w Ew. Mateusza 
(28,19).  Jego zwykłe  znaczenie   brzmi   „na  podstawie”.  Wyrażenie  „na podstawie  imienia 
Jezusa   Chrystusa”   często   interpretuje   się   jako   „na   podstawie   autorytetu   imienia   Jezusa 
Chrystusa”.   Bardziej   prawdopodobne   jest,   że   znaczy  on:   „na   podstawie   wyznania   Jezusa 
Chrystusa” – „na podstawie wyznania, że Jezus jest Chrystusem (Mesjaszem)”. Pozostaje to 
w   zgodzie   z   wcześniejszą   wypowiedzią   Piotra   przytoczoną   w   Dz.   Apostolskich   (2,36): 
Niechże tedy wie z pewnością cały dom Izraela, że i Panem i Chrystusem (Mesjaszem) uczynił  
go   Bóg,   tego   Jezusa,   którego   wy   ukrzyżowaliście
.   A   zatem   wyrażenie   użyte   w   Dz. 
Apostolskich (2,38) przedstawia podstawowy warunek otrzymania chrześcijańskiego chrztu – 
to jest uznanie, że Jezus jest Chrystusem (Mesjaszem). Ten warunek nie zmienia się bez 
względu na to, jaka słowna formuła zostaje użyta.

W Dz. Apostolskich (8,16 i 19,5) posłużono się wyrażeniem „w imię Pana Jezusa”. 

Przyimek przetłumaczony tu jako „w” jest tym samym przyimkiem, którego użyto w Ew. 
Mateusza (28,19), dosłownie znaczącym „do”. Być ochrzczonym „do imienia” jakiejś osoby, 
oznacza   całkowite   oddanie   się   pod   jej   opiekę   i   ochronę.   Jest   to   w   jednakowym   stopniu 
prawdziwe bez względu na to, czy mówi się tu o „Panu Jezusie”, czy o „Ojcu i Synu, i Duchu 
Świętym”. W tym znaczeniu Ew. Mateusza (28,19) pełniej objawia tę samą prawdę, która 
zawarta jest w Dz. Apostolskich (8,16 i 19,5).

Według niektórych wcześniejszych przekładów Biblii w Dz. Apostolskich (10,48) użyto 

sformułowania „w imię Pana”. Jednakże najnowsze przekłady zawierają lepiej opracowany 
tekst, który brzmi „w imię Jezusa Chrystusa”. Użyty w tym wyrażeniu grecki przyimek różni 
się od przyimków, które występowały we wszystkich wcześniej rozważanych przypadkach. 
Właśnie on, w dosłownym przekładzie, będzie brzmiał „w”. Można rozumieć to dwojako: 
jako wskazówkę dotyczącą ogólnych  warunków wiary w Chrystusa lub potraktować jako 
szczegółową   formułę   słowną   wypowiadaną   w   czasie   chrztu.   Według   wszelkiego 
prawdopodobieństwa istnienie alternatywnych tekstów sygnalizuje, że nawet we wczesnym 
Kościele posługiwano się więcej niż jedną formułą.

Osobiście jestem przekonany, że chrześcijanie z okresu objętego Nowym Testamentem 

nigdy by nie pozwolili, aby jedna szczególna formuła chrztu stała się kwestią decydującą. 
Bardziej niż słowna formuła obchodziły ich istotne osobiste przeżycia. Gdy używanie jednej 
szczególnej formuły staje się sprawą podstawową, gaśnie prawdziwe życie i wolność Ducha 
Świętego w Kościele.
6. Zakłada się, że chrzest w nowym przymierzu odpowiada obrzezaniu w starym przymierzu  
a zatem chrześcijanin, który nie został ochrzczony przy pomocy właściwej formuły, nie jest  
„obrzezany”.

W Liście do Rzymian (6,4) oraz w Liście do Kolosan (2,12) wyraźnie stwierdza się, że 

chrzest odpowiada pogrzebaniu.  Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim (Chrystusem) przez  
chrzest
. Aby pogrzeb mógł się odbyć, musi istnieć martwe ciało, które ma zostać pochowane. 
Podczas chrztu tym martwym ciałem jest stary człowiek - ciało - grzeszne ciało. Nasz stary  
człowiek został wespół z nim ukrzyżowany (...) 
(Rz 6,6). Jeśli jednak Chrystus jest w was, to  
chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu (...) 
(Rz 8,10). A ci, którzy należą do Chrystusa  
Jezusa,  ukrzyżowali  ciało   swoje  (...)  
(Ga  5,24).  W tym   kontekście  określenie   „ciało”   nie 
oznacza dosłownie fizycznego ciała, lecz raczej cielesną, buntowniczą naturę otrzymaną w 

background image

dziedzictwie po Adamie. Gdy Chrystus zostaje przyjęty w wierze jako Zbawiciel i Pan, ta 
stara natura umiera. Następnie aktem chrztu zostaje pogrzebana.

Jedno   jest   jasne.   Nie   grzebiemy   człowieka   po   to,   aby   go   uśmiercić.   Osoba   musi 

najpierw umrzeć, a dopiero potem mamy prawo ją pochować. Podobnie, zanim starą naturę 
możemy poprzez chrzest pogrzebać, musi już wcześniej poprzez wiarę w Chrystusa nastąpić 
jej śmierć.  Chrzest nie uśmierca starej natury.  Jest on zewnętrznym  znakiem tego, że jej 
śmierć już nastąpiła. Człowiek usiłujący spowodować śmierć starej natury poprzez akt chrztu, 
podąża drogą, która jest zarówno nielogiczna, jak i niezgodna z Pismem Świętym i która nie 
przyniesie pożądanego skutku.

W Liście do Kolosan (2,11-12) Paweł bardzo wyraźnie ukazuje tę kolejność wydarzeń. 

Mówi, że jako chrześcijanie przede wszystkim zostaliśmy obrzezani obrzezką, dokonaną nie  
ręką ludzką, gdy wyzuliśmy się z grzesznego ciała ziemskiego; to jest obrzezanie Chrystusowe

Dopiero potem wraz z Nim zostaliśmy pogrzebani w chrzcie. Jest to logiczny porządek, który 
nie może być odwrócony. Musimy najpierw wyzuć się z grzesznego ciała poprzez obrzezanie 
Chrystusowe. Następnie musimy pogrzebać w chrzcie to ciało, z którego zostaliśmy wyzuci. 
Obrzezanie jest wyzuciem się z ciała. Chrzest jest pogrzebaniem ciała uprzednio wyzutego. A 
zatem   obrzezanie   nie   jest   chrztem.   Obrzezanie   jest   wyzuciem,   natomiast   chrzest   jest 
pogrzebaniem.

W Liście do Filipian (3,3) Paweł opisuje prawdziwe „obrzezanie” nowego przymierza: 

My bowiem jesteśmy obrzezani, my, którzy czcimy Boga w duchu i chlubimy się w Chrystusie  
Jezusie, a w ciele ufności nie pokładamy
. Nie ma tu żadnej wzmianki na temat chrztu. Z 
drugiej strony sformułowanie w ciele ufności nie pokładamy odpowiada fragmentowi z Listu 
do   Kolosan   (2,11),   mówiącym  o   wyzuciu   się   z   ciała.   Obrzezanie   jest   wyrzeczeniem   się 
wszelkiej ufności we własne ciało, a zatem wyzuciem się z ciała. Chrzest jest pogrzebaniem 
ciała, gdy człowiek już się z niego wyzuje. Te dwie rzeczy blisko są ze sobą związane, lecz 
nie są identyczne.
7. Zakłada się, że jeśli człowiek w chwili chrztu nie rozumie właściwie biblijnego znaczenia  
chrztu,   to   chrzest   jego   jest   nieważny.   Jeśli   później   taki   człowiek   nabierze   zrozumienia  
chrztu, wtedy powinien zostać ponownie ochrzczony.

W   tym   kontekście   trudno   jest   ustalić,   co   stanowi   właściwe   rozumienie   chrztu.   To 

oczywiste,   że   nie   trzeba   koniecznie   rozumieć   doskonale   wszystkich   prawd   nauki   i 
doświadczeń zawartych  w obrządku chrztu. Bez wątpienia  Kościół opisywany w Nowym 
Testamencie nie stawiał tego żądania wobec osób pragnących przyjąć chrzest, gdyż zwykle 
nowo nawróceni byli ochrzczeni bezpośrednio po wyznaniu wiary w Chrystusa. Jest rzeczą 
niemożliwą, aby w tak krótkim czasie nabrali pełnego zrozumienia wszystkiego, co pociąga 
za sobą chrzest w wodzie.

Ponadto poznawanie poprzez wiarę w Chrystusa któregokolwiek z wielkich darów Boga 

normalnie   odbywa   się   stopniowo.   Niewątpliwie   dotyczy   to   takich   przeżyć,   jak 
nowonarodzenie czy chrzest w Duchu Świętym. Głębsze rozumienie każdego z tych przeżyć 
przychodzi stopniowo. Fakt, że człowiek pełniejsze poznanie otrzymuje później, nie oznacza, 
że jego początkowe przeżycie było nieważne lub że musi on powtórnie narodzić się na nowo, 
czy   powtórnie   zostać   ochrzczony   w   Duchu   Świętym.   W   każdym   takim   przeżyciu   -   bez 
względu na to, czy jest to nowe narodzenie, czy chrzest w Duchu Świętym, czy też chrzest w 
wodzie - podstawowym  wymogiem  Boga jest wiara i posłuszeństwo. Dalsze zrozumienie 
przychodzi stopniowo.
8. Zakłada się, że żaden fragment Pisma Świętego nie dostarcza obowiązującej podstawy  
dla doktryny, o ile nie istnieje przynajmniej jeszcze jeden fragment, który mówi to samo.

background image

Jeśli   doprowadzimy   tę   teorię   do   logicznej   konkluzji,   będzie   ona   równoznaczna   ze 

stwierdzeniem: „Nie możemy być pewni, czy Bóg mówi poważnie, dopóki nie powtórzy tego 
przynajmniej dwa razy”. To oczywiste, że chrześcijanin pełen szacunku dla Boga nie może 
uznać takiego wniosku.

Teoria o konieczności istnienia co najmniej dwóch fragmentów Pisma Świętego opiera 

się na nauce głoszącej, że na podstawie zeznania dwóch świadków lub na podstawie zeznania 
trzech świadków rozstrzygnie się sprawę (V Mj 19,15; Mt 18,16 i inne). Jednakże zasada ta 
odnosi   się   do   postępowania,   na   podstawie   którego   podczas   dochodzeń   sądowych   czy   w 
sprawach spornych pomiędzy różnymi osobami ustała się ważność ludzkiego świadectwa. Nie 
może ona być stosowana do słów, które pochodzą bezpośrednio od samego Boga. Gdybyśmy 
mieli ściśle stosować ją do Pisma Świętego, nie wystarczyłoby odnaleźć na potwierdzenie 
każdego oświadczenia dwóch różnych fragmentów Biblii. Na poparcie każdej wypowiedzi 
musielibyśmy znaleźć dwa fragmenty napisane przez różnych autorów. Bez względu na to, ile 
razy jeden autor powtarza tę samą rzecz, i tak zawsze jest on tylko jednym świadkiem.

W rzeczywistości teoria ta odniesiona do Pisma Świętego pozostaje w sprzeczności z 

nim samym.

W Liście do Tymoteusza (3,16) Paweł mówi: Całe Pismo przez Boga jest natchnione i  

pożyteczne do nauki (...). Paweł mówi: Całe Pismo jest pożyteczne do nauki. Nie obwarowuje 
tego żadnymi warunkami. Nie mówi: „Całe Pismo jest pożyteczne do nauki pod warunkiem, 
że potwierdzi je jakiś inny fragment Pisma”. Skoro, jak mówi Jezus w Ew. Jana (10,35), 
Pismo jest Słowem Bożym, to samo już w wystarczający sposób ustala jego ważność. Bóg jest 
prawdomówny  
(Tt   1,2).  Każde   słowo   Pana   jest   prawdziwe  (Prz   30,5).  Słowo   twoje   jest 
prawdą 
(J 17,17).

Wiele ważnych wypowiedzi czy informacji występuje w Piśmie Świętym tylko raz. Na 

przykład   wskrzeszenie   Łazarza   (brata   Marii   i   Marty)   opisane   zostało   tylko   w   Ew.   Jana. 
Również arcykapłańska modlitwa Jezusa zanotowana jest tylko  w Ew. Jana. Wydarzenia, 
które miały miejsce po śmierci Łazarza (żebraka) i bogacza, opisane zostały tylko w Ew. 
Łukasza. Oświadczenie, że gdzie są dwie lub trzy osoby zgromadzone w imię Jezusa, tam 
Jezus jest pośród nich, pojawia się tylko w Ew. Mateusza (18,20). Fakt, że jako chrześcijanie 
już siedzimy wraz z Chrystusem w okręgach niebieskich, stwierdzony został tylko w Liście 
do Efezjan (2,6). O „chrzczeniu się za umarłych” wspomina się tylko w 1 Liście do Koryntian 
(15,29). Fakt, że wierni porwani będą w powietrze na spotkanie Pana potwierdza tylko 1 List 
do Tesaloniczan (4,17). Przytoczyliśmy tu zaledwie kilka z wielu możliwych przykładów.

Istnieje   jednak   pewna   ważna   zasada,   którą   musimy   uznać.   Jeśli   jakikolwiek   temat 

poruszany jest w więcej niż jednym fragmencie Pisma, to każda nauka na ten temat, jeśli ma 
być  wiarygodna,  musi  zgadzać  się ze wszystkimi  podejmującymi  ten temat  fragmentami. 
Odnosi się to również do nauk Nowego Testamentu dotyczących chrztu. Abyśmy mogli w 
pełni ją uznać, każda nauka dotycząca chrztu musi być w zgodzie ze wszystkimi fragmentami 
Pisma Świętego, które ten temat poruszają. Dotyczy to także Ew. Mateusza (28,19).
9. Na podstawie tekstu zakłada się, że sformułowanie pochodzące z Ew. Mateusza (28,19):  
„w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego jest fałszywe (dodane, zmienione), wobec czego  
powinno być usunięte.

Szczegółowe badanie tego tematu wykracza poza zakres niniejszego szkicu. Jednakże 

pokrótce ustalimy pewne podstawowe fakty:
(1) Wszystkie istniejące, uznane za wiarygodne teksty greckie zawierają słowa Ew. Mateusza 
(28,19) w ich obecnie znanej postaci.

background image

(2) Nie istnieje żadna wcześniejsza wersja (to jest tłumaczenie na łacinę czy starosyryjski), 
która zawierałaby jakąkolwiek inną postać Ew. Mateusza 28,19.
(3) Sugeruje się, że ojciec wczesnego kościoła imieniem Euzebiusz, który, żył ok. 320 r.n.e., 
odwołuje się do wcześniejszych rękopisów różniących się od uznanego tekstu Ew. Mateusza 
28,19. Jednakże w innych uwagach Euzebiusz potwierdza uznany tekst. Jego świadectwo w 
żaden sposób nie jest czynnikiem rozstrzygającym. W każdym razie świadectwo Euzebiusza 
nie   może   być   uznane   za   powód   do   odrzucenia   jednogłośnego   świadectwa   istniejących 
wiarygodnych rękopisów.

Wszystkie   pozostałe   argumenty   uzasadniające   odrzucanie   uznanego   tekstu   Ew. 

Mateusza   28,19   opierają   się   na   wewnętrznych,   doktrynalnych   przesłankach.   Są   one 
subiektywne, a nie obiektywne. W świetle tego, co powiedziałem wcześniej w punktach od 1. 
do   8.,   nie   wydaje   mi   się,   aby   te   doktrynalne   argumenty   miały   jakiekolwiek   znaczenie. 
Gdybyśmy   uznali   argumenty   tego   rodzaju,   kwestionujące   ważność   Ew.   Mateusza   28,19, 
wtedy   okazałoby   się,   że   istnieje   nieograniczona   ilość   innych   fragmentów   Nowego 
Testamentu,   które   równie   dobrze   mogłyby   zostać   zakwestionowane.   W   rezultacie   tekst 
przestałby   pełnić   funkcję   kryterium   w   ocenie   doktryny,   natomiast   doktryna   stałaby   się 
kryterium w ocenie tekstu. Oczywiście, miałoby to tak doniosłe i niepomierne znaczenie, że 
żaden szczery chrześcijanin nie mógłby pozostać na to obojętny.

* * *

Pod wpływem tego rodzaju nauk dotyczących chrztu często nasuwają się pewne pytania. 

Jedno z nich brzmi: jeśli po chrzcie chrześcijanin w swym życiu nie widzi skutków, które, jak 
wskazuje Pismo, powinny ze chrztu wyniknąć, czy znaczy to, że jego chrzest jest nieważny?

Niekoniecznie. Można to zilustrować przez porównanie z chrztem w Duchu Świętym. 

Człowiek   może   otrzymać   autentyczny,   zgodny   z   Pismem   chrzest   w   Duchu   Świętym,   a 
pomimo to wiele skutków, które powinny z niego wyniknąć, nie objawia się w jego życiu. 
Sposobem   naprawienia   takiego   stanu   rzeczy   nie   jest   powtórny   chrzest   w   Duchu,   lecz 
spełnienie wymagań Boga, takich jak skrucha, zaangażowanie, modlitwa, studiowanie Pisma 
Świętego,   które   sprawiają,   że   początkowy   chrzest   w   Duchu   Świętym   stanie   się   bardziej 
skuteczny.

Ta sama zasada może być zastosowana do chrztu w wodzie. Chrzest w wodzie czasami 

nie przynosi  właściwych  rezultatów, ponieważ osoba ochrzczona zaniedbuje inne aspekty 
obowiązków chrześcijanina. Dla takiego człowieka powtórny chrzest mógłby być po prostu 
sposobem, w jaki unika on stawiania czoła niepowodzeniom w innych dziedzinach. Znam 
ludzi, którzy „ochrzczeni” byli trzy czy cztery razy i łatwo daliby się namówić do jeszcze 
jednej   próby.   Takie   podejście   sprowadza   chrzest   wodą   do   poziomu   pewnego   rodzaju 
religijnego „szczepienia”. Jeśli „szczepionka nie przyjmie  się” po raz pierwszy,  należy ją 
powtarzać tak długo, aż to nastąpi. A nawet jeśli się „przyjmie”, po jakimś czasie jej działanie 
ustąpi i człowiek będzie musiał zostać „ponownie zaszczepiony” (ponownie ochrzczony). Z 
pewnością nie tak wygląda biblijny obraz chrztu.

Każdemu szczeremu wiernemu, którego mogą niepokoić wątpliwości co do ważności 

jego chrztu, zadaję jedno proste, podstawowe pytanie: czy naprawdę zostałeś „pogrzebany”?

Czy naprawdę miało miejsce jakiekolwiek wyraźne zerwanie z przeszłością - jej winą, 

niewolą, jej buntem, jej fałszywymi tradycjami i niewłaściwymi związkami? Czy rzeczy te 
zostały   pogrzebane,   usunięte   sprzed   twoich   oczu   tak,   aby   nigdy  więcej   nie   powodowały 

background image

udręki? Czy po tym wszystkim nastąpiło zmartwychwstanie do życia w wierze i w mocy 
Ducha Świętego, powstanie do nowego życia?

Jeśli   odpowiedź   na   te   pytania   brzmi   „tak”,   znaczy   to,   że   zostaliście   „pogrzebani”. 

Nierozsądne   i   niezgodne   z   Pismem   Świętym   byłoby   późniejsze   wykopywanie   tego 
wszystkiego z grobu tylko po to, aby pogrzebać to po raz drugi przy użyciu nowej formuły.

Z drugiej strony, jeśli odpowiedź na powyższe pytania nie jest wyraźnym „tak”, wobec 

tego nigdy nie byliście „pogrzebani”. Szukajcie Pana z oddaniem i proście Go, aby pokazał 
wam, co należy robić. Bardzo możliwe, że zażąda, abyście zostali „pogrzebani”. Jeśli tak, 
pamiętajcie   o   jednym:   nie   będziecie   ponownie   ochrzczeni,   będziecie   po   raz   pierwszy 
prawdziwie ochrzczeni.

Tam, gdzie nie było pogrzebania i zmartwychwstania, tam również nie było chrztu.

* * * * *

Dla   pełniejszego   poznania   nauki   o   chrztach   odsyłamy   do   książki   dra   Dereka   Prince’a  
„Podstawy wiary chrześcijańskiej” t. II ks. 3. „Od Jordanu do Pięćdziesiątnicy”).

background image

Chrzest było nieodłączną częścią ewangelii głoszonej przez pierwszych chrześcijan i do 

dzisiaj stanowi integralną część Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie. Od początku istnienia 
Kościoła większość różnych chrześcijańskich ugrupowań swe nauki na temat chrztu opiera na 
poleceniu Jezusa, nakazującym chrzcić w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Jednakże ta podstawowa zasada była wielokrotnie kwestionowana, np. Czy chrzest w 

imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego jest tym samym, co chrzest w imię Jezusa? Czy 
wierni,   którzy   podczas   chrztu   nie   rozumieli   właściwie   biblijnej   zasady,   a   którzy 
zrozumieli ją później, powinni zostać ponownie ochrzczeni?

W tej książce Derek Prince przedstawia dziewięć różnych założeń na temat chrztu oraz 

zwięzłą analizę każdego z nich.

Doskonała   pomoc   dla   pastorów,   liderów   i   każdego   wierzącego,   który   ma 

wątpliwości w tej sprawie.

Derek   Prince  urodził   się   w   Indiach   jako   syn   obywateli   brytyjskich.   Staranne 

wykształcenie   odebrał   w   dwóch   prestiżowych   uczelniach   brytyjskich:   Eton   College   i 
Cambridge University, na których studiował filologię grecką i łacińską. W bardzo młodym 
wieku został profesorem filozofii w Cambridge. Studiował też język hebrajski i aramejski, 
m.in. na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

Powołany do armii brytyjskiej w czasie II wojny światowej zabrał ze sobą Biblię, by 

studiować ją jako dzieło filozoficzne. Pewnej samotnej nocy w koszarach stanął w obliczu 
realności Jezusa Chrystusa i odtąd jego życie uległo całkowitej zmianie.

Obecnie, pracując na wielu kontynentach jako pastor, wykładowca, nauczyciel i doradca 

duchowy, został uznany na międzynarodowym forum za jednego z wiodących nauczycieli 
Pisma Świętego w obecnej dobie. Chętnie widziany na konferencjach chrześcijańskich w roli 
mówcy, bardzo często podróżuje do różnych części świata.

Derek Prince reprezentuje ponadwyznaniową postawę. Posiada też proroczą intuicję w 

odkrywaniu prawdziwego znaczenia obecnego przebiegu wydarzeń na świecie. Czyni to w 
oparciu o biblijne proroctwa.