background image

 

Piotr "Śpiący Niedźwiedź" Jaczewski 

Huna a Pieniądze  
część I. - Korzenie Biedy 

Chyba dojrzałem juŜ wystarczająco, by zająć się tym tematem. PoniewaŜ zagadnienie jest popularne (a więc na 
tekst ten wpadną nie tylko polskie kahunki), w skrócie przypomnę czym jest huna. W olbrzymim uproszczeniu jest 
to wywodząca się z szamanizmu polinezyjskiego filozofia szczęśliwego Ŝycia. Huna bazująca na przekonaniu, Ŝe 
zarówno nasze działania jak i odczucia oraz myśli mają wpływ na wydarzenia w naszym Ŝyciu - zarówno na 
sposób ich doświadczania, jak i na kształt przyszłości. MoŜna by ją ująć jako kolejną szkołę "pozytywnego 
myślenia" - ale byłoby to zbytnie spłycenie. W hunie myśli, wierzenia, przekonania oraz - co za tym idzie - 
wyobraŜenia i uczucia, są narzędziem uŜywanym do kształtowania swoich zachowań (a przez to efektów działań) 
oraz świata (uznaje się Ŝe świat zewnętrzny współgra z wewnętrznym). A skoro świat wewnętrzny jest sprzęgnięty 
z zewnętrznym (tak na marginesie: huna zakłada Ŝe świat jest z gruntu dobrym miejscem), to naturalnym stanem 
jest DOBROBYT, czyli taki stan, w którym stać nas na zaspokojenie potrzeb (dach nad głową, dobre ubranie, 
dobre jedzenie + dobre rozrywki), inwestowanie (w siebie, w swoją przyszłość, np. przez naukę) oraz dzielenie się 
z innymi. Ile pieniędzy i co to "dobre" oznacza dla Ciebie, nie wiem, ale tutaj zajmiemy się tworzeniem takiego 
stanu - a raczej spróbuję ci podsunąć kilka niecodziennych pomysłów, jak to zrobić. 

Dobrze, a więc jakie są przyczyny biedy i problemów finansowych? Nie wiem. PowaŜnie mówię. Huna świetnie 
się nadaje na filozofię radzenia sobie z problemami, rozwijania aktywnej postawy. Kiepsko natomiast na mapę p.t. 
"jedynie słuszny opis całego świata". Powiedzenie, Ŝe ludzie są biedni bo źle myślą, ma równy sens jak ten, Ŝe 
ludzie nie mają pieniędzy, bo gospodarka kiepsko działa, albo... Ŝe motyle w Chinach źle układają skrzydła. 
Uwarunkowań oraz interpretacji siły wpływu tych uwarunkowań jest cała masa, a rozwaŜanie tego w większości 
nic nie zmienia. 

Jednak przyglądając się własnej historii z finansami, lub pracując z ludźmi w tym temacie, trudno nie zauwaŜyć 
motywów wspólnych dla tych osób. Oczywiście to, co za chwilę przeczytasz, jest subiektywne, ale... działa, tzn. 
rozbrajanie tego przynosi skutki. A jedną z zasad huny moŜna sparafrazować: Jeśli to działa, to jest to huna. A 
zatem do dzieła! 

Sam myśląc o tej sprawie nazywam to "korzeniami biedy" lub korzeniem nieszczęść. (Nie tylko finansowych, bo 
ten sam wzór uderza nas w róŜne najczulsze miejsca.) Dlaczego korzeń? - bo jest czymś, co mocno wrasta, w nas, 
w otoczenie, trzymając nas w miejscu, zasilając "statyczność", w dodatku wyrasta na tym całe drzewko "cięŜkiej 
sytuacji" oraz owoce o smaku nieszczęścia i poraŜki. Choć równie dobrze moŜna by to nazwać siecią: im bardziej 
się szamoczemy, tym silniej się zaplątujemy i drepczemy w miejscu. 

To coś moŜna określić energią, procesem, kompleksem wzorem, duchem jak chcesz. To coś, co działa na 
półświadomej/nieświadomej/energetycznej płaszczyźnie - a rezultatów doświadczasz w widocznej postaci. Do 
rzeczy, tak najbardziej zewnętrznie, moŜna przedstawić te "korzenie biedy" jako połączenie trzech aspektów: 
 

1. Upatrywanie źródeł szczęścia i pomyślności na zewnątrz: w ludziach, zdarzeniach czy ideach, a w 

szczególności lokowanie tam własnej zdolności do zarabiania, przy jednoczesnym narzekaniu, krytykowaniu tego 
źródła - wywołującym specyficzne poczucie bezsilności. To najbardziej widoczne. W myśl tego podejścia, to ile 
zarobisz, zaleŜy od Boga (tak, nie bez powodu go tu umieszczam), od polityki, gospodarki, kursu walut, poziomu 
bezrobocia, miejsca pracy i miejsca zamieszkania, firmy, pracodawcy (szefa), towaru (usługi, pracy), kolegów i 
koleŜanek z pracy, klientów, Ŝony (męŜa, dziecka), stanu zdrowia, zaangaŜowania, atmosfery w pracy, koncentracji 
etc. To normalne i oczywiste. Tylko jaka jest twoja odpowiedź na pytanie: od czego zaleŜy, ile zarabiasz? 
Oczywiście, od CIEBIE. Ale co jawi ci się jako właściwsza odpowiedź? O którym z tych tematów mówisz 
najczęściej? Na który narzekasz? A którego uŜywasz jako wymówki? Czy przypadkiem nie przeplatasz w swoim 
myśleniu - raz uzaleŜniając skutki finansowe ze swojej aktywności od któregoś z czynników, a raz na niego 
narzekając? Ten aspekt "korzeni biedy" to przesunięcie EMOCJONALNEGO środka "sprawczości" własnej osoby, 
efektywności działań i odpowiedzialności za nie na zewnątrz - w dodatku w rejon (temat) powiązany (mniej lub 
bardziej) z zagroŜeniem lub w ogóle z czymś negatywnym. To moŜna określić mianem utraty pewności siebie, 
utraty wiary w zdolność zarabiania, ale to pół prawdy jest... tylko lokowane gdzie indziej. 

background image

 

Z innej strony: Tu nie chodzi o słowa czy myśli (to tylko jedna z form wyrazu/kształtowania) - chodzi o 
ODCZUWANIE związku, pozytywnego związku przyczynowego między twoimi działaniami (wysiłkiem, pracą 
etc.), a ich efektami (zarobkami, tym na co cię stać etc.). Jeśli to masz, to wydaje się oczywiste - i wtedy 
najczęściej nie zwracamy na to uwagi. Jednak utrata tego poczucia powoduje stopniowe staczanie się w kierunku 
bezsilności i nic-nierobienia, by poprawić ten stan (coraz cięŜej robić coraz mniejsze rzeczy) - to innymi słowy 
mechanizm wyuczonej bezradności. Łatwo to zauwaŜyć patrząc wstecz, najczęściej więcej wywodzi się to z 
irracjonalnego karania lub nagradzania dziecka przez rodziców - irracjonalne - nie mające związku z zachowaniem. 
(Towarzyszyło ci takie poczucie w dzieciństwie?)  

Paradoksalnie, odczucie tego nie zajmuje wiele - o ile wiemy o co chodzi (zawsze jest jakaś aktywność, w której 
dostrzegamy i odczuwamy przyczynę i skutek). To drobna zamiana "szklanki do połowy pustej" na "szklankę do 
połowy pełną" i czynienie tego, aŜ stanie się nawykiem.  

Jeszcze większy paradoks: ten punkt staje się często "kurkiem spustowym" u osób zaczynających zajmować się 
huną czy jakąś formą magii, a nawet religii. "Magia"/Haipule/kreacja wydarzeń działa raz, drugi... a w pewnym 
momencie bum, krach finansowy czy inne zamieszanie. (I kolejny powód do straszenia ludzi demonicznym 
zagroŜeniem :) ). A co się stało? Ktoś metodą doświadczalną przekonał się, Ŝe zarobki/finanse zaleŜne są od 
zewnętrznej siły... i to dopełniło mechanizm: popłynęła nowo otwartą drogą stłumiona energia - rzeka napięć. 

2. śycie cudzym Ŝyciem lub anty-Ŝyciem. ZamroŜony stan wewnętrznego konfliktu. To trudniejsze do 

zauwaŜenia, ale dość dobrze widoczne w sytuacji... długów. JuŜ wyjaśniam, chodzi o wewnętrzne poczucie, Ŝe 
nasza postawa i Ŝycie są kształtowane przez zewnętrzną siłę (społeczeństwo, religia, rodzic, partner) - lub teŜ 
kształtowanie tegoŜ w opozycji do czegoś lub kogoś. Mówiąc "cudze Ŝycie" mam na myśli utoŜsamienie się z 
ODRZUCANĄ jednocześnie ROLĄ (rodzica, kochanka, dorosłego, dziecka, synka tatusia, córki mamusi, ofiary, 
kata, szefa, kury domowej, człowieka sukcesu). Poczucie, Ŝe taka rola jest nam narzucana przez sytuację, osoby 
bliskie, społeczeństwo (klasę społeczną). Anty-Ŝycie to próba kreacji takiej postawy, roli granej w sprzeciwie 
przeciwko komuś lub czemuś. ROLE mają to do siebie, Ŝe są... "płytkie", jednostronne i zawsze w relacji z czymś 
lub kimś. "Płytkie" tzn. przewidywalne, oparte na widocznym motywie. (Zastanów się: jakim aktywnościom 
poświęcasz czas.) Jednostronność to trzymanie się czarnej lub białej wizji, bieguna bycia bardzo dobrym 
(najczęściej - lubimy to) lub skrajnie "złym" (teŜ się zdarza). Rola (aktor) zawsze musi mieć widownię (wobec 
kogo zmieniasz swoje zachowania? Komu opowiadasz, co się z tobą dzieje?) i scenę (za co czujesz się 
odpowiedzialny? Zobowiązany? Praca, dom, spotkania towarzyskie...). Wewnętrznie rolę przyjmowaną, bardzo 
świadomie graną postrzegasz jako swoją postawę. Za to... kiedy jakąś rolę odrzucasz, postrzegasz ją jako STAN 
(emocjonalny, ale nie tylko, takŜe psychofizyczny), coś pojawiającego się w tobie, "trzymające cię" uczucie, przez 
swoją obecność wymuszające twoje zachowania. Im mocniej to odrzucasz... tym mocniej wpędza cię to w 
STANY... przygnębienia, gniewu, złości, obojętności, depresji - lub z drugiej strony przesadnej euforii, beztroski, 
wyluzowania. Im większą dziedzinę Ŝycia jakaś rola obejmuje - tym bardziej ZMNIEJSZA SIĘ LICZBA 
STANÓW WEWNĘTRZNYCH, które przyjmujesz. Kojarzysz termin "zuboŜenie Ŝycia"? 

Z drugiej strony jest to KUMULACJA ENERGII, napięć, pragnień etc. Tyle, Ŝe w zbyt statycznej formie. 

3. Rozmyte poczucie niezadowolenia, ale silny "wróg". Rozmyte poczucie niezadowolenia (coś jak poczucie 

winy, rozdraŜnienie, "złośliwość") z Ŝycia, zdarzeń, siebie etc., całkiem normalne w sytuacjach problemowych, 
oraz "wróg" - czyli osoba, której poświęcamy duŜo czasu, a mamy negatywne lub mieszane uczucia do niej, lub teŜ 
przeplatamy te uczucia. Piszę "wróg", ale osoba obsadzana w tej ROLI jest najczęściej bardzo BLISKĄ 
(emocjonalnie - niekoniecznie fizycznie) osobą: chodzi o Ŝonę, męŜa, partnera, kochankę/a, rodziców, rodzeństwo 
lub kogoś, komu poświęcamy duŜo uwagi, czasu, a do których mamy niejasny emocjonalny stosunek, jakieś ALE... 
(Kocham cię, ALE... Lubię cię, ALE... Fajnie mi się z tobą pracuje, ALE...) Czasami nawet to "ALE..." jest 
większe niŜ pozytywy. Czasami jest to osoba, która spotkana raz lub dwa wyzwoliła silną falę emocji, odświeŜaną 
wspomnieniami i ich interpretacją. Kojarzysz moŜe wiarę ludową w "uroki", klątwę, czy "złe oko"? To dobry 
przykład.  

Te trzy aspekty występują ZAWSZE razem, to jeden mechanizm, wzór o wielu splotach. Utrata poczucia wpływu 
na efekty własnych działań wpycha cię w płytkie role. Twoja własna rola i rola postaci "wroga" są powiązane, 
często teŜ uzaleŜniasz swój STAN, samopoczucie i emocje od zachowania tej osoby, co powoduje, Ŝe pojawia się 
jeszcze większa bezsilność w zupełnie innych "klimatach"; czasami "wróg" wprost utwierdza cię w tym poczuciu. I 
znów nazywam bliską ci osobę "wrogiem" - nie bez przyczyny. To nie musi być otwarty konflikt, coś postrzega ją 
w tobie jako "wroga" (przyczyny i okoliczności znasz najpewniej). Wróg uderza w czułe punkty... Z czysto 

background image

 

psychologicznego punktu widzenia jest to spirala, po której wpadasz w pogłębiające się poczucie frustracji (brak 
efektów działań), bezsilności (poczucie braku wpływu), gniewu (poczucie zranienia/odrzucenia) i strachu (efekt 
działań jest niepewny, nie wiadomo nawet jak przetrwać kolejny dzień). Coraz mniej chce się działać... 

Patrząc pod kątem działania "magii" w świecie, moŜna metaforycznie powiedzieć:1) Zewnętrzne czynniki, którym 
poświęcasz uwagę - to ekran. Emocjonalne odczucie utraty wpływu - to kierunek w jakim wyświetlasz film. 2) 
Napięcie związane z twoim stanem wewnętrznym to moc Ŝarówki. Tempo rozładowywania to intensywność 
światła. Treść filmu - twoja walka z rolą. 3) Poczucie niezadowolenia - to czynnik czyniący film realnym. "Wróg" 
to punkt podparcia, statyw i projektor umoŜliwiający ci obserwację filmu. 

Z obserwacji: kiedy to dzieje się poprzez punkt 1 (uzupełnia wzór do całości), to sprawy "powoli się sypią" - są tu 
problemy, które nawarstwiły się w okresie dłuŜszym niŜ 3 miesiące, rok, a nawet kilka lat. Kiedy dzieje się poprzez 
punkt 2 - to od 3 miesięcy do roku; a kiedy znajdujemy sobie "wroga" - problemy narastały przez dzień, tydzień, 
lub dwa, aŜ do trzech miesięcy. 

Podobnie czasowo rzecz ma się z rozbrajaniem, czyli nie ma tragedii, ale o tym... opowiem w części II., a temat 
jest jak rzeka, więc w dalszych częściach będzie jak ściąć resztę drzewa, porąbać, urządzić piknik z ogniskiem i 
zasadzić drzewko szczęścia. 

 

Huna a Pieniądze cz. II – podcinamy korzonki 

Przypominam, Ŝe pracujemy z sytuacją irracjonalnego problemu, który odczuwamy jak niewidzialną barierę wokół 
nas, a racjonalne próby przebrnięcia przez to zawodzą z przyczyn zdających się być poza naszym wpływem 
wewnętrznych (brak sił do starań, kiedy juŜ zaczynamy się wydobywać)  lub zewnętrznych („opór materii”, wciąŜ 
nawracające sytuacje, Ŝe „o mały włos” a by się udało, ale...nie udało się). Przyznaję, Ŝe pomoc przyjaciela, a 
czasami psychologa czy psychoterapeuty byłaby jak najbardziej wskazana i zachęcałbym cię do tego. Przy czym 
najczęściej, kiedy chodzi o kwestie finansowe, nie stać na taką pomoc w rozsądnym wydaniu (to troszkę złudzenie: 
spora część terapeutów, jakich znam, pracuje równieŜ z ludźmi, których nie stać w danym momencie na 
zapłacenie). Ale nie mieliśmy tutaj, w tym artykule szukać zewnętrznych podpórek, tylko wziąć się za to, co 
moŜemy zrobić sami  Sposób postępowania będzie trochę niekonwencjonalny, ale skuteczny. 

Nie zakładam przy tym jakiś specjalnych długotrwałych ćwiczeń – w takich warunkach, to z reguły nie wychodzi - 
znajdujemy sobie całe mnóstwo wymówek. Więc brak tego trzeba będzie nadrobić refleksją, samodzielnym 
myśleniem i „sprytem” w podejściu do sprawy. Skończyliśmy na tym, Ŝe korzeń problemu składa się z trzech 
aspektów: a) przekonania, poczucia bezsilności w dziedzinie zarabiania i efektywności naszych działań  w tym 
względzie b) napięcia wewnętrznego zbudowanego na podłoŜu swojej roli w relacji c) niejasnego poczucia 
niezadowolenia w Ŝyciu oraz „wroga”- bliskiej fizycznej, materialnej osoby, na której zaczepiona jest nasza 
psychiczna i duchowa energia, aktywność psychiczna. Nie szukamy jedynie słusznego rozwiązania – raczej 
sposobu „nakłucia balonika” i przekierowania energii w nową jakość. 

Zacznijmy od postaci „wroga”.  To najsilniej i najszybciej oddziałujący element. Najczęściej nie jest to „wróg” 
dosłowny, tylko część nas, i to jak gdyby wbrew nam tak uwaŜa: Rodzice, Partner. Oczywiście, czasami „wróg” 
jest dosłowny: wykorzystujący szef, podkładający świnie kolega etc. Chodzi o osobę, której poświęcamy najwięcej 
czasu w myślach czy przebywaniu z nią. Zastanów się: 

Przy kim najbardziej i najczęściej zmieniasz swoje zachowanie? 

Do kogo masz największe Ŝale, największe ALE..? 

W związku z kim pojawiło się jakieś emocjonujące wydarzenie po którym „zaczęło się sypać”? 

Tymczasem rozwiązanie: Przełam się i z pełnym zaangaŜowaniem zrób w relacji z tą osobą coś niezwykłego. 
Najlepiej pozytywnego w twojej ocenie, czy ogólnie, ale teŜ niekoniecznie, przełamanie swojego stereotypu 
myślenia o konsekwencjach teŜ się liczy. To moŜe być: dzika kłótnia, jeśli zazwyczaj jesteś ustępliwy. Milczenie w 
obecności kogoś, jeśli jesteś gadatliwy. Opowiadanie kawałów, jeśli jesteś powaŜny i zazwyczaj tego nie robisz. 
Fantastyczny wieczór, podczas cichych dni z partnerem. Zasypanie kogoś telefonami, gdy z wyboru jesteście w 

background image

 

duŜej odległości. Specjalne spotkanie z rodzicami, w którym traktujesz ich cały czas jak dzieci. Kupienie kwiatów i 
prezentów dla tegoŜ kolegi z pracy. Zaplanowanie przebiegu serii spotkań z kalendarzem, jeśli jesteś spontanicznie 
roztrzepany etc. Chodzi o intensywną, emocjonalnie krótkotrwałą zmianę zachowania, odczuwania i przekonań 
względem tej osoby. Czyli zrobienie tego z pełnym zaangaŜowaniem, całym sobą, a jednocześnie wbrew sobie, 
wbrew granicom, które zwyczajowo ustalamy. Sam musisz ustalić to działanie: na co nie mógłbyś sobie zezwolić 
w obecnej sytuacji? Wybrać to, co uwaŜasz za najniezwyklejsze i „w miarę” bezpieczne. I zrobić to z PASJĄ  i 
jednoznacznym załoŜeniem, Ŝe rezultaty będą pomyślne, niezaleŜnie od tego, co by się chwilowo zdawało. To 
trudne, wiem, ale nikt nie mówił, Ŝe będzie łatwo. Być moŜe trzeba będzie to zrobić 2-3 razy róŜne rzeczy zanim 
się uda Ale jeśli zrobisz to w ten sposób, to zniknie uczucie niezadowolenia (przynajmniej chwilowo), a  „czar” 
zamykający sytuację pryśnie. To działanie to impuls przekłuwający „balon energetyczny”, zamknięty krąg twoich 
działań. Jeśli chodzi o intensywniejsze działania, mają one o teŜ tę zaletę, Ŝe w potrafią zniwelować poczucie 
bezsilności. 

Jeśli nie potrafisz się przełamać w działaniu, z dowolnej przyczyny, spróbujmy chociaŜ wizualizacji. Skoro w 
wyobraźni moŜemy sobie pozwolić na więcej wykorzystajmy ją do „puszczenia energii tam gdzie chcemy”. 

WyobraŜenie moŜe być następujące: duŜa i uśmiechnięta postać tej osoby tuŜ przed tobą, ty mówisz „Jestem ci 
głęboko wdzięczny za to, Ŝe dzięki tobie wszystko idzie gładko, zarabiam x, znajduję lepszą pracę” i podarowanie 
kwiatów czy uśmiechnięcie się do niej. 

I znów, nie chodzi o podleganie jakiejś teorii (Ŝe ktoś jest sprawcą czegoś ), ale o chwilowe przełamanie wzoru 
postrzegania/myślenia/funkcjonowania psychicznej energii, by dać impuls do zmiany swemu wnętrzu. UŜyj 
takiego wyobraŜenia (i dialogu), które przemówi do ciebie tworząc odczucie, Ŝe to dzięki tej osobie i właśnie w 
tej chwili rozwiązują się twoje problemy. 
Nie liczy się dokładność wyobraŜeń (moŜesz posłuŜyć się zdjęciem czy 
innym przedmiotem), ale o głębokie uczucie, Ŝe tak jest, dostrzeŜenie tego uczucia i wręcz rozkoszowanie się nim. 
Czy to się uda w jednej sesji, w kilku czy kilkunastu – nie wiem, to zaleŜy od twojego zaangaŜowania i 
kreatywności. Jeśli kiepsko z tym wyczuciem, spróbuj przeznaczyć na to kilka dni wyobraŜając to kilkadziesiąt czy 
kilkaset razy, od czasu do czasu w trakcie jednego oddechu. 

Rozładowywanie napięcia (rolą w relacji - składowymi tego napięcia zajmiemy się za chwilę).  Wszyscy na to 
mamy własne sposoby, własne miejsca i czynności, dzięki którym dystansujemy się i odzyskujemy siły . Niestety, 
kiedy pojawiają się wielkie kłopoty lub te małe w nas bardzo wrosły, nie dość Ŝe nie wystarczają one, ale 
niejednokrotnie pogarszają sytuację – zabieramy te sprawy tam, gdzie nie powinny się znaleźć, zamykając się w 
klatce, a często jeszcze mając wraŜenie, Ŝe cały świat wali w pręty i ściany tego więzienia. Ten proces ma prostą 
przyczynę: nasz mózg działa jak komputer odświeŜający swoje stany wg bodźców. Jeśli wdrukujemy 
(zakotwiczymy językiem NLP mówiąc) naszą postawę, schemat myślenia w te ulubione czynności (widok miejsca) 
poprzez oddawanie się myśleniu o nich, odczuwanie ich w tym momencie – zostają zapamiętane i mamy wraŜenie, 
Ŝe te problemy są aŜ tak wielkie, Ŝe dosięgają tam gdzie nie było do tej pory na nie miejsca. Ale nie ma tego złego, 
co by na dobre nie wyszło: jest dobry sposób na korzystanie z tego mechanizmu: Zmiana Bodźców. Chodzi o łatwe 
i podstawowe rzeczy (inne dźwięki, obrazy, ruchy). Znów sam musisz zdecydować: do czego jesteś 
przyzwyczajony, co najczęściej cię otacza i jakie zmiany wprowadzić: Wysprzątaj mieszkanie, przeprowadź 
drobny remont (odmaluj ściany, opróŜnij szafy), zawieś na ścianie pocztówkę z wakacji (najlepiej codziennie inną), 
zacznij chodzić na spacery, jeśli jesteś domatorem, stawiaj większe kroki, zmień tematy rozmów ze znajomymi, 
zamiast telewizji czytaj gazety czy na odwrót, wypoŜycz czy kup jakiś film odbiegający od tego, co znasz, i oglądaj 
go codziennie (to samo z ksiąŜką), chodź do pracy róŜnymi trasami, zapisz się na kurs językowy. Dieta i czynności, 
które podejmujemy, teŜ są bodźcami zmieniającymi stan ciała. Dla leniwych myślę, Ŝe optymalnie byłoby spędzać 
2 godziny dziennie w odmiennnych warunkach od tego, co znamy oraz w inny niŜ nawykowy sposób. Ten czas to 
nie przypadek, co ok. 90 min nasze ciało wchodzi w odmienny stan – przestrajając się na inny rodzaj 
funkcjonowania. W ciągu dwóch godzin mamy szansę, by wystąpiło to przynajmniej raz. 

Jaki jest sens w takich zmianach? OtóŜ nasze ciało (oraz umysł) ma swoje mechanizmy autoregulacji, a kiedy 
bodźce na nie wpływające zmieniają się, zaczyna ono porzucać dotychczasowe stany (czyli napięcie) zastępując je 
przyjemniejszymi i bardziej dopasowanymi do sytuacji. Z prostej przyczyny: jeśli nasz stan wewnętrzny zmienia 
się, inaczej myślimy oraz inaczej zachowujemy się, a więc zmieniają się rezultaty naszych działań. Dodatkowo np. 
z perspektywy huny moŜna powiedzieć, Ŝe „energia  zdarzeń” właśnie dziejących się i tych, które mają się 
wydarzyć, jest zaczepiona w naszym ciele wręcz fizjologicznie (na zasadzie w jakiej przeszłe wydarzenia 
powiązane są poprzez wspomnienia i odtwarzane przy tym wspominaniu stany) 

background image

 

Wizualizacyjnym odpowiednikiem tego jest „wędrówka szamańska” – podróŜowanie poprzez wizje lub wkraczanie 
w wizualizację lub sny, zaangaŜowane ciągłe ich przekształcanie. W świecie wewnętrznym moŜesz robić 
cokolwiek: przewędrować cały świat, pozmieniać krajobrazy włącznie z kolorem nieba i ziemi, ludzi zamieniać w 
zwierzęta i na odwrót. Liczy się tylko zaangaŜowanie w zmianę. 

Zacząć Ŝyć po swojemu. Najpierw mały psychologiczny truizm: w rolach wytyczanych nam przez relacje 
grzęźniemy głównie dlatego, Ŝe się przed nimi bronimy (aŜ po wyznaczenie sobie ANTY-roli opierającej się na 
sprzeciwie). Droga wyjścia jest prosta: uznać ją, pobyć w niej przez chwilę odkrywając ich pozytywną stronę i 
swoje wartości i wyjść w swoją stronę. Oh, brzmi strasznie. Tym bardziej, Ŝe nie ma jedynie słusznego sposobu na 
zrobienie tego. Tu potrzeba zarówno przyjrzenia się temu, co się robi, czego unika, i przemyśleniu tego, włącznie z 
tym, co nas jeszcze nie spotkało (co takiego konstruktywnego jest w tej niewygodnej sytuacji? Jaką lekcję z tego 
mogę wynieść? Co ona zawiera takiego, co chciałbym? Co stanie się później?) oraz PRZEśYĆ to wewnętrznie – 
znów po to, by dać impuls zmianom. MoŜe dla przykładu: jeśli z samoobserwacji wynika mi, Ŝe np. poprzez 
wchodzenie w konflikt unikam partnerstwa – to rozwijam wątek i zaczynam fantazjować na temat bycia ojcem 
duŜej rodziny. Jeśli w kontakcie z rodzicami złoszczę się, Ŝe traktują mnie jak dziecko – to zaczynam fantazje pt. 
idealne dzieciństwo i przytulanie się do nich. Jeśli czuję się skrzywdzony to „pozytywnym” jest potencjalne 
zadośćuczynienie czy zemsta (poczucie własnej siły w odwecie), to wyobraŜać sobie będę otrzymywanie 
prezentów lub fantazjować na temat bycia supermenem. I znów – to wymyślone przykłady, to co się dzieje chyba 
nigdy nie jest ani oczywiste, ani nie musi być interpretowane w ten sposób (karkołomne i zupełnie odleciane 
równieŜ wchodzą w grę). I nie chodzi o wizualizację – tylko o ODCZUCIE ŁĄCZNOŚCI z dobrem w tym, co się 
dzieje, wydarzyło się lub mogłoby się wydarzyć. To „karmienie duszy” poprzez trawienie zdarzeń-przyswajanie 
ich pozytywnej energii. Za to obserwacja i zastanawianie się (rzadko spotykana czynność zwana myśleniem 
(autorefleksja to podstawa higieny psychicznej i kontaktu z rzeczywistością a zatem i skutecznego działania. 

PrzezwycięŜyć bezradność. To ostatni czynnik – najbardziej ograniczający, bo bezradność wyuczona to silne 
uwarunkowanie. Ale nie jest źle. Nie musimy wszystkiego robić od razu, wystarczy (Aś!) sprawić, by sytuacja 
nam pomogła (pojawiła się jakaś sprzyjająca okoliczność lub wykorzystać istniejącą). Za to impuls 
„psychoenergetycznej zmiany” w tej dziedzinie idzie najłatwiej: Opowiedz historię rozwoju problemu i 
potencjalnego rozwiązania z pozycji sprawcy, odpowiedzialnego (Ale nie winnego ). I to nie przejmując się 
REALIAMI, czy to było związane z Tobą, czy nie.  „Sprawiłem spadek cen ropy na giełdzie” i „Pogoniłem 
wszystkich klientów” „Sprowokowałem swoje zwolnienie, by móc leniuchować”. Nie obwiniaj - baw się tym 
opowiadaniem kreatywnie – dbając o odczucie SKUTECZNOŚĆI, SPRAWSTWA, wizji tego, co się działo jako 
swojej KREACJI. Nie zatrzymuj się na chwili obecnej, ale idź w przyszłość. I poświęć na to chwilę czasu (ile 
czasu spędzasz na bezowocnym szukaniu rozwiązań czy myśleniu o swoim problemie?). Niech to będzie 10 min, 
pół godziny. PoniewaŜ cięŜko znaleźć słuchacza – przemawiaj do siebie lub napisz kilkudziesięciozdaniowy list i 
odczytaj go 2-3 razy. 

Metodą pomocniczą tu moŜe być „Odgrywanie reŜysera”: Zwracanie uwagi na rzeczy, sytuacje i zachowania ludzi 
i wewnętrzne nakazywanie im, by właśnie tak się działo: „Niech ściany podtrzymują sufit, a niebo będzie 
niebieskie”...Takie ćwiczonko praktykowane przez chwilę wzmacnia wewnętrzny autorytet na tyle, Ŝeby z 
łatwością przezwycięŜyć uczucie bezsilności. 

To wszystko. Oprócz zmiany bodźców (co warto robić, aŜ do rozwiązania sytuacji) całość tego to kilka rzeczy, 
które jesteś w stanie wykonać w ciągu tygodnia, ba, w ciągu kilku godzin, a nawet godziny. MoŜesz to robić 
częściej, jeśli chcesz czy czujesz, Ŝe potrzebujesz. Nie czas się liczy i nie ilość, tylko jakość – zmiana emocji w 
trakcie, co pozwala na wychwycenie oraz wewnętrzne uznanie „nowej jakości”, jaka się po tych aktywnościach 
pojawia. To moŜe przynieść wręcz natychmiastowe rezultaty w połączeniu ze wznowieniem racjonalnych 
wysiłków rozwiązania sytuacji typu: nabywanie umiejętności, zmiana sposobu zachowywania się w pracy, 
wyraŜenie chęci podwyŜki, zmiana pracy, wysyłanie ofert, ogłaszanie promocji czy innych znanych ci środków 
mogących pomóc, a leŜących w twoim zasięgu. 

W kolejnej części o przezwycięŜaniu usztywnionej pod wpływem „cięŜaru nieszczęść” postawy i nawyku „Ŝycia ze 
swoim problemami”.

 

 
Huna a Pieniądze cz. III – pień problemów 

Na korzeniach nieszczęść niestety szybko wyrasta całe drzewko. Pod naporem sytuacji i presją własnych 
oczekiwań część naszego umysłu (i ciała najczęściej teŜ) sztywnieje. Problemy stają się realnością, za to nasze 
zdolności radzenia sobie z nimi gdzieś się ulatniają. Nie dość, Ŝe wokół nas rozpostarła się „bariera 

background image

 

nieskuteczności” i szamoczemy się z czymś niewidzialnym, to jeszcze za nami pojawił się pień „Ŝycia w biedzie”, 
„mentalności Ŝebraczej”, do którego coraz bardziej się przywiązujemy z kaŜdym ruchem, tworzący błędne koło, 
wokół którego krąŜymy nie dotykając nawet bariery naszych moŜliwości. Najgorsze, Ŝe wyrasta to na naszych 
naturalnych reakcjach – stąd potrzebny jest dodatkowy wysiłek, by się temu przeciwstawić. Do roboty: 
Jako pierwsza pojawia się strategia „łatania dziur” budŜetowych i emocjonalnych. Odruch myślenia „jak związać 
koniec z końcem” i przetrwać do przysłowiowego pierwszego jest naturalny i szeroko rozpowszechniony. Jego 
podstępność polega na ograbianiu nas ze zdolności podejmowania ryzyka w działaniach zmierzających do zmiany 
naszej sytuacji oraz stopniowym ograbianiu z zasobów (czas, siły, zdolności). Im dłuŜej coś pozwala nam 
przetrwać, tym mocniej się tego chwytamy. Tymczasem nasza zdolność zarabiania zaleŜy od gotowości do zmian i 
podejmowania ryzyka w inwestowaniu zasobów . RóŜne „psychologie sukcesu” i sztuczki z kursów prosperity 
działają na tyle, na ile uda się im pobudzić w nas tą zdolność.  Wniosek z tego jest prosty:  
a) sporządź listę swoich umiejętności, zasobów które moŜesz zainwestować. I dbaj o nie, np. dokształcaj się lub 
ćwicz, pozostawaj w kontaktach z ludźmi posiadającymi te umiejętności.  
b) sporządź listę zmian, których jesteś gotów się podjąć, róŜnorodnych wizji KOMPLETNYCH rozwiązań i 
przygotowuj się do nich najlepiej jak potrafisz (na przykład odgrywaniem ról, zapisywaniem scenariuszy czy 
wizualizacją i wyobraŜaniem sobie swojego działania) 
Strategia „łatania dziur” w sytuacjach problemowych tyczy się zresztą nie tylko pieniędzy, pracy i zarabiania, ale 
ogarnia wszystkie dziedziny Ŝycia: związki z najbliŜszymi i znajomymi, stosunek do siebie, zainteresowania, 
zdrowie. Zaczynasz się interesować, kiedy to się rozpada. Tymczasem masz tu wystarczające pole do tego, by „tą 
resztę –mniej istotne sprawy” uczynić źródłem swojej siły – one są takimi, ale kiedy jesteś zajęty „łataniem dziur” 
stopniowo tracisz z oczu to, co masz, tracisz swoje BOGACTWO i tym samym umiejętność korzystania z niego i 
wytwarzania innego (np. w formie finansów). 
Równolegle z „łataniem dziur” objawia się strategia „ciułania”. Ciągle starasz się odłoŜyć na coś, zaoszczędzić 
etc. Czasami się udaje – ale najczęściej nie! I tak wydajesz pieniądze na pojawiające się coraz waŜniejsze sprawy, 
które dziwnym trafem PRZYDARZAJĄ się tuŜ przed momentem dotarcia do celu (zakupu, wydatku, na który 
odkładałeś). Po czym poniewaŜ cel był waŜny, to kupujesz to z nowo zarobionych pieniędzy powiększając dziurę 
(lub jeśli jednorazowo cię na taki wydatek nie stać – trawisz poraŜkę). Odkładanie na później i zbieranie na coś 
waŜnego paradoksalnie powiększa twój deficyt. Oczywiście – daje się to zrobić, sporo ludzi tak robi i to się udaje, 
czasem nawet trzeba. Strategia ta jednak powoli wytwarza w nas niezdolność do nagradzania się – odmawianie 
sobie choćby drobnych nagród za wykonanie czegoś stopniowo podcina motywację. Dodatkowo w sytuacjach 
problemowych  i kiedy nie udaje się odłoŜenie i spoŜytkowanie kwoty na oznaczony cel – zazwyczaj fiksujemy 
uwagę na tym - rośnie frustracja, poczucie bezsilności, niedostatku, a takŜe często pojawia mniej lub bardziej 
świadoma chęć ukarania siebie  czy osób w otoczeniu (do czego to moŜe doprowadzić myślę, Ŝe jesteś w stanie się 
domyślić). By przebrnąć przez ciułanie (nawyki i postawę wytwarzaną przez to podejście) potrzebny jest nacisk na 
a) myślenie zadaniowe. Nagradzanie się za wykonane zadania (i ignorowanie poraŜek – karanie siebie nie działa, tj. 
działa na krótką chwilę, po czym sprawy idą gorzej). Małymi kroczkami wyznaczanie sobie drobnych zadań (ot,  
nagroda za wstanie z łóŜka czy załatwienie spraw na poczcie) i  dawanie sobie drobnych przyjemności.  
b) okazyjne nagradzanie się bez Ŝadnego powodu, za sam fakt istnienia. Same zadania nie muszą być związane z 
finansami – liczy się wzmacnianie poczucia zdolności osiągania swoich celów. Tak samo nagrody mogą być 
drobne i niefinansowe (chwila relaksu,telefon do znajomych), ba... wyobraŜone (wakacje w baśniowej krainie). 
Mnóstwo rzeczy robimy dobrze i sprawnie – ale jakoś zapominamy o nagradzaniu siebie za to i budowaniu 
poczucia szczęścia w Ŝyciu. Jedna z parafraz zasad huny: im bardziej jesteśmy szczęśliwi z tym co jest – tym 
łatwiej zmienić to w coś jeszcze lepszego. Przemyśl to. 
Tymczasem poczucie niezadowolenia powoli i systematycznie wytwarza w nas postawę roszczeniową. Chcemy 
by coś się zmieniło, by ktoś wpłynął na to, co się dzieje, pomógł, by się zmieniło prawo, gospodarka, ekonomia, 
świat wokół nas, bóg, los, przeznaczenie etc. CHCENIE w oderwaniu od tego, co robimy i poczucie 
NALEśNOŚCI (naleŜy się nam) wbrew temu, co sami w stosunku do siebie czujemy. I choć postawa roszczeniowa 
to nasz kokon ułatwiający przetrwanie, to jednocześnie SPYCHA nas w kierunku autosabotaŜu i działań 
zastępczych: skoro naleŜy mi się więcej za moją pracę – to będę robił mniej. Skoro oni powinni mi pomóc – to ja 
pójdę sobie na piwo. Skoro oni powinni mi dać – to ja sobie wezmę etc. Często owocuje to innymi działaniami: 
altruistycznym angaŜowaniem się, pracoholizmem w nadziei, Ŝe dostaniemy to, co się nam naleŜy, jeśli tylko to 
ktoś zauwaŜy. Bycie ofiarą, poświęcanie się dla czegoś lub kogoś to często ukryta postawa roszczeniowa. W 
ogólności postawa roszczeniowa w połączeniu z mechanizmem(a moŜe potrzebą?) zachowywania równowagi w 
dawaniu i braniu w relacjach wpycha nas w konflikt z nami samymi (jednocześnie czujemy się bezsilni i źle, a 
uwaŜamy, Ŝe nam coś się naleŜy), ludźmi i światem (domagamy się zmian zewnętrznych przegapiając to, co 
moglibyśmy sami zrobić). Powiało grozą? I słusznie, bo to niewidzialny mur agresji, krytyki i złości, którym sami 
odgradzamy się od zewnętrza. Dodatkowo część postulatów wydaje się być słuszna (jak jest naprawdę – nie wiem) 
i nie ma jedynie słusznej metody poradzenia sobie z tym: wąską granicę między roszczeniem a uzasadnionym 

background image

 

oczekiwaniem wyznacza nasza samoświadomość w relacjach: z sobą z ludźmi i światem oraz zdolności 
komunikowania się w tejŜe relacji. 
Tu pojawia się motyw psychologicznej pracy nad sobą oraz „wdrukowywania” sobie pozytywnej wizji świata – 
świadomość moŜemy zyskać wyłącznie poprzez taką wizję. Jeśli uwaŜamy coś za złe, niewaŜne etc. – odruchowo 
będziemy unikać kontaktu. Jednym z szybszych sposobów rozwoju i wdrukowywania takiej wizji (oraz łagodzenia 
wewnętrznego napięcia związanego z krytyką) jest BŁOGOSŁAWIENIE dobra w tym, co jest, zdarzyło się lub 
moŜe zdarzyć (patrz: broszurka). Oczywiście pod warunkiem, Ŝe robisz to stopniowo, z wyczuciem i w zgodzie z 
sobą – inaczej to będzie gwóźdź do trumny twojej zdolności bycia w łączności z tym światem, - tak samo jak i 
większość pozycji „pozytywnego myślenia”, do których podchodzi się jako do obiektywnej jedynej słusznej 
prawdy z pozycji negatywnego odczuwania siebie i świata- to tylko (Aś!) narzędzie 
Zajmijmy się skutkami „postawy roszczeniowej”: utratą łączności z samym sobą, ludźmi i światem. 
Skoro konsekwentnie myśląc o zarabianiu przenosimy uwagę na zewnątrz, to stopniowo tracimy poczucie, 
dlaczego to robimy (pracujemy), co chcemy przez to osiągnąć, co nam to daje etc. Drogą powrotu jest oczywiście 
samoobserwacja, odczuwanie siebie i analiza tego, co spostrzegamy. Droga konstruktywnego egoizmu – 
koncentrowania się na sobie po to, byśmy mogli coś wnieść do otoczenia i swojego świata. To chyba oczywiste, a  
zatem zajmijmy się „poczuciem łączności z ludźmi”.  
To znacznie ciekawsze ( więcej o tym w kolejnej części). Jesteśmy zwierzętami stadnymi i mamy podobne 
uwarunkowania. Jeśli czujemy się odłączeni od stada, co mieści się w subiektywnym przedziale od głębokiego 
poczucia osamotnienia po lekką dezaprobatę dla ludzi wokół nas i objawia częściowym (zawęŜonym do jakiejś 
grupy) lub całkowitym brakiem kontaktów to:  
a) siada nasz system immunologiczny i psychologiczny (zwierzę chore odłącza się od stada i wystawia się 
drapieŜnikom, tudzieŜ pada w samotności)  
b) zmienia się zakres komunikatów wysyłanych innym osobnikom (feromony, mowa ciała), wręcz w skrajnych 
przypadkach jest to smród (nie mówię o braku higieny, raczej „bieda śmierdzi”) i mowa ciała typu „kopnij mnie i 
tak nic nie czuję”. MoŜesz nie zdawać sobie z tego sprawy, ale jeśli dbasz o higienę (☺), a czujesz się 
wyizolowany i zetknąłeś się z irracjonalnymi reakcjami („nie wiem, dla czego ale Pan/Pani tu jakoś nie pasuje”) 
lub w ramach jakiejś zmiany w kontaktach ze znajomymi czujesz, Ŝe coś z tobą nie tak (osłabiony, częściej 
chorujesz) to spróbuj skorzystać z dobrodziejstw komunikacji miejskiej: pozostając w stanie czujności umysłowej, 
oddychaj głębiej (wdychaj zapachy), przyjmij zrelaksowaną postawę (tak, Ŝeby czuć się dobrze) przyglądaj się 
twarzom ludzi – dłuŜej niŜ zwykle utrzymuj kontakt wzrokowy (uwaga – to sygnał agresji, pamiętaj o tym). Tak 
gdzieś przez pół – półtorej godziny dziennie. JuŜ po jednym razie zauwaŜysz jak zmienia się twoje samopoczucie. 
Tylko waŜne jest połączenie tych czynników – to stymuluje wydzielanie hormonów i reakcje twojego ciała (pewnie 
jedno z wielu czynników pobudzających ludzi uwaŜających się za „parapsychiczne wampiry” czy energetyczne 
wampiry), zwykły „trans komunikacyjny”, wyłączenie się pod wpływem tłumu (bliskości ciał wielu osób) 
stymuluje zupełnie inny zespół uwarunkowań. Jeśli czekają cię WAśNE spotkania o pracę/podwyŜkę//rozmowy 
biznesowe etc. spróbuj dwa – trzy dni przed nimi poświęcić trochę czasu na tą „aromatoterapię” feromonami (☺). 
Weźmy się za utratę łączności ze światem, dzieje się to zarówno poprzez brak zainteresowania tym, co się dzieje 
wokół na skalę prywatną (odpływanie), wydarzeniami w kraju (media kłamią) czy na świecie (skoro tak daleko, to 
nas nie dotyczy). Tymczasem ciekawość świata, Ŝycia to jeden z waŜnych czynników naszej motywacji, a patrząc z 
psychoenergetycznej perspektywy to poczucie łączności ze światem, z otoczeniem jest kanałem naszej energii. Im 
mocniej to odczuwamy tym częściej doświadczamy synchroniczności, np. pomyślnych zbiegów okoliczności, 
kiedy dąŜymy do wybranego przez siebie celu. Szybka metoda odtwarzania „połączenia” to: głębszy wdech, 
odczucie całego swojego ciała w jego trakcie, zrelaksowany powolny wydech z koncentracją na zmysłach w trakcie 
(odczuć ubranie, rozejrzeć się wokół, posłuchać dźwięków etc). Druga sprawa (znów naturalna) to znalezienie 
stałego dopływu ciekawiących cię informacji z dziedzin powiązanych z tym, na czym zarabiasz (np. czasopisma). 
Razem z poczuciem oddzielenia „trafia nas” kolejna fala uczuć i odczuć: poczucie winy i wstydu, utraty własnej 
godności. Znowu stajemy się ofiarą dziwnych mechanizmów naszej psyche: podstawowego błędu atrybucji 
(pojęcie z psychologii i socjologii) – odruchu przypisywania wad innych cechom ich charakteru, a swoich 
problemów niekorzystnej sytuacji. Ten błąd, kiedy wszystko jest ok., pozwala nam dobrze funkcjonować, 
natomiast gdy padamy ofiarą serii poraŜek, dodaje to oliwy do ognia generując kolejny zbędny konflikt – w końcu 
sami teŜ jesteśmy w pozycji tych innych. Zaczynamy się wtedy zastanawiać „Dlaczego?”  oraz „Co ze mną nie 
tak?” – te z kolei pytania wycofują nas w przeszłość, odwodząc od naszych celów, planów poprawy sytuacji i 
motywacji do tego. Koło się zamyka – nasz mózg ma mechanizmy obronne: wspomnienia swoje koloryzujemy 
dodając do nich elementy pozytywności (nie jest tak źle inni mają gorzej), racjonalności (no, co moŜna zrobić w 
mojej sytuacji? nic!) czy metafizyczne (Bóg tak chciał, taka karma, przeznaczenie, los), co powoduje, Ŝe swoje 
postępowanie (przypominam: wynikłe z naturalnych, ale niekoniecznie najskuteczniejszych reakcji obronnych) 
uznajemy za słuszne i trzymamy się go „łatając dziury” i wkładając wysiłek w dziwną ekwilibrystykę (Ŝonglerkę) 
ze swoim Ŝyciem, przekonaniami i postępowaniem. W przebrnięciu tego moŜe pomóc ustalenie i trzymanie się 
swoich celów - oraz ciągłe dostarczanie sobie idei, jak to zrobić i Ŝe to jest moŜliwe. 

background image

 

Zobacz, ten pień (a moŜe kolejne „błędne koło”) Ŝywcem wyrasta na korzeniach:  
- poczucie bezsilności (przekonanie o nim) rozrasta się poprzez uruchamianie zupełnie racjonalnych mechanizmów 
przetrwania. Ale te same mechanizmy to automatyzmy – tracimy świadomość i przez to coraz częściej 
nieświadomie sabotujemy własne działania. 
- napięcie wewnętrzne odruchowo chcemy rozładować „wyładowując się” na zewnętrznych obiektach – domagając 
się od świata zmian, a jednocześnie sprzeciwiając się zmianom wewnętrznym – obstawiając na „złą kartę” – nasze 
odruchy obronne. 
- konflikt relacyjny i postać wroga zostaje przeniesiony na postać i wewnętrzną personifikację świata (czyli na 
świat) – zaczynamy odbierać wydarzenia wokół nas, jak tę osobę. 
- „rozmyte poczucie niezadowolenia” koncentruje się na jednej osobie – nas samych. 
Oczywiście opis tego pnia jest trochę przerysowany, ale to po to, by pokazać lepiej, jak naturalne reakcje z 
„uzgodnionej”, społecznej rzeczywistości pogłębiają nasze problemy, kiedy w nie wpadniemy. Stąd teŜ często 
droga wyjścia leŜy w „irracjonalnych” środkach – potraktowaniu kryzysu i błędnych kół reakcji, w jakich się 
zamknęliśmy, jako procesu inicjacyjnego. 
I często właśnie tak jest, Ŝe jeśli odwaŜymy się pójść za tym, co 
usiłuje się wydarzyć,
 wnikając do wnętrza, odnajdując swoją wizję, swoją „ścieŜkę serca”, odnaleźć osobistą 
wizję i konstruktywnie ukierunkować siłę z niej płynącą – to zewnętrzna sytuacja odpuszcza. 
Mam nadzieję, Ŝe w tym zamkniętym kręgu odkryłeś podobieństwo do czegoś z zewnątrz – budŜetu państwa i 
spraw socjalnych. I nie bez przyczyny. Grupa, społeczeństwo i twoje relacje – to kolejny wymiar, w którym się 
tworzy taki zamknięty krąg, w którym grzęźniesz. Nieświadomie (a moŜe i świadomie) cały czas wysyłasz sygnały 
o tym, jak chcesz być traktowany, gdzie jest twoje miejsce etc. i otoczenie reaguje na to. Ale tym, jak to się dzieje i 
jak to zmieniać zajmiemy się następnym razem... 
 

Piotr Śpiący Niedźwiedź Jaczewski 

spiacy_niedzwiedz@go2.pl