background image

Stefan Michnik aresztowany – Tadeusz M. Płużański

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-03-20

Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie wydał nakaz aresztowania brata naczelnego „Gazety Wyborczej”. 
Umożliwi to IPN – na którego wniosek takie postanowienie zostało wydane – rozpoczęcie ekstradycji ze Szwecji tego 
komunistycznego zbrodniarza. Czyli po 10 latach ścigania Stefana Michnika polski wymiar sprawiedliwości tryumfuje. 
To niestety tylko część prawdy. Zarzuty, choć grozi za nie do 10 lat więzienia, dotyczą spraw pobocznych. Nie obejmują 
największych „zasług” krwawego sędziego w stalinowskim systemie bezprawia.

80-letniemu Michnikowi zarzuca się, że nie dopełnił obowiązków przy przedłużaniu aresztu wobec więźniów UB. W praktyce 
oznaczało to, że sankcjonował ich bezprawne aresztowania, pozostawiając w rękach katów z bezpieki. Przypomnijmy, że 
dokładnie o ten sam czyn była podejrzana prokuratorka Helena Wolińska. Jaki był efekt ścigania inkwizytorki – dobrze 
wiemy. Stalinowska prokuratorka zmarła dwa lata temu w Oksfordzie. Najpierw polscy śledczy nie potrafili prawidłowo 
sformułować wniosku ekstradycyjnego, później wypięły się na nas władze Wielkiej Brytanii.
A Michnik? Jego sumienie obciążają przede wszystkim wyroki na niewinnych ludzi, których jedyną przewiną była niezgoda 
na nową okupację – wyroki wieloletniego więzienia, a nawet śmierci (w tym wykonane). Swego czasu policzyliśmy, że tych 
ostatnich było co najmniej dziewięć. Wszystkie procesy polityczne, w których orzekał Michnik, zostały sfingowane przez UB. 
Część z nich wolna Polska zakwalifikowała jako przestępstwa najcięższe, czyli morderstwa sądowe. O prawomocności 
wyroków Michnika niech świadczy fakt, że po 1956 r. wszyscy skazani zostali zrehabilitowani (w tym również pośmiertnie).
Co zatem stoi na przeszkodzie, aby pociągnąć Michnika do odpowiedzialności za jego zbrodnie? Prokurator Marek Klimczak 
z warszawskiego IPN tłumaczy: – Wiemy, że Stefan M. wydawał wyroki śmierci, ale brakuje nam materiału dowodowego.

MAŁE SZANSE
NA EKSTRADYCJĘ

Ale to nie jedyne kłopoty z Michnikiem. W sierpniu ub.r. 2009 r. ten sam sąd wojskowy wydał kuriozalny wyrok – stwierdził, 
że aby cokolwiek zarzucać Michnikowi, trzeba mu najpierw uchylić immunitet. IPN-owi udało się przekonać sędziów wyższej 
instancji, że taki immunitet mógł obowiązywać jedynie w latach 50. Rok temu nie mógł go nawet chronić immunitet 
bibliotekarski (gdyby takowy w ogóle istniał), gdyż od połowy lat 90. jest na emeryturze. Gwoli ścisłości – formalnie Michnik 
sędzią nigdy nie był, a jedynie asesorem sądowym, bo studiów prawniczych nie miał czasu – ze względu na natłok pracy dla 
„ludowej” Ojczyzny – skończyć. Zawodu przyuczył się na przyspieszonych, dwuletnich kursach w Oficerskiej Szkole 
Prawniczej. To wystarczyło, aby w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie prowadzić sprawy najcięższego 
politycznego kalibru (nawet przewodniczyć rozprawom), potem awansować do Najwyższego Sądu Wojskowego i uczyć prawa 
innych w Akademii Wojskowo-Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego. Ważniejsza od kwalifikacji była „chęć szczera”, którą 
tak wyraził: „do OSP chcę wstąpić dlatego, że szkoła ta kształci tych, którzy będą realizować dyktaturę proletariatu w 
praktyce”. Tę dyktaturę realizował dwutorowo – w krwawym orzecznictwie i donosach na kolegów jako TW Kazimierczak –
informator, a następnie rezydent Informacji Wojskowej.
No dobrze – spyta ktoś – ale jakie są szanse na sprowadzenie Stefana Michnika do Polski i osądzenie go? Biorąc pod uwagę 
słabość obecnego zarzutu, niewielkie. Dodatkowo, w Szwecji ściganie zbrodni komunizmu jest jeszcze trudniejsze niż w 
Polsce (rzadko uznaje się je za zbrodnie przeciwko ludzkości, a warunkiem ekstradycji jest podobna kwalifikacja i karalność 
danego czynu w obu państwach); Szwecja nie wydaje swoich obywateli innym krajom (ta reguła dotyczy zresztą większości 
tzw. cywilizowanych państw na świecie, wyjątkiem jest solidarność w tej kwestii Skandynawów). W tej sytuacji nawet 
skuteczniejszy Europejski Nakaz Aresztowania może nie pomóc. Pozostaje mieć nadzieję, że IPN odnajdzie brakujące 
dokumenty.

OD ELEKTRYKA
DO ZBRODNIARZA

Kim jest Stefan Michnik, prócz tego, że przyrodnim, starszym o 16 lat bratem Adama? Urodził się 28 września 1929 r. w 
Drohobyczu. Jego miastem, jak deklaruje, do dziś pozostał Lwów – tu do 1939 r. uczęszczał do szkoły powszechnej (której 
zresztą też nie ukończył). Ważniejszy od Lwowa był dla niego jednak komunizm, który wyssał z mlekiem matki. Helena 
Michnik – aktywistka Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej „Życie” – po 1945 r. uczyła kadetów KBW i pisała 
zakłamane podręczniki do historii. Ojciec – też komunista, zginął w stalinowskich czystkach lat 30. Przyrodni ojciec – Ozjasz 
Szechter został przed wojną skazany za antypolską działalność w nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Po 
„wyzwoleniu” kierował m.in. Wydziałem Prasowym Centralnej Rady Związków Zawodowych.
Stefan Michnik też zapragnął służyć komunistycznej ojczyźnie. Nie bez znaczenia był zapewne również fakt, że razem z 
braćmi: Jerzym (późniejszy elektryk) i Adamem (późniejszy naczelny „GW”) mieszkał przy Alei Przyjaciół 9/13, obok 
kierownictwa PZPR i MBP.
Karierę rozpoczął w Związku Walki Młodych, potem był Związek Młodzieży Polskiej, PPR i w końcu upragniona PZPR. To 
partia umożliwiła mu karierę zawodową: od elektryka (był laborantem w elektrowni warszawskiej) do zbrodniarza.

POGRZEBANY
NA ŚMIETNIKU

Stefan Michnik pracę w warszawskim sądzie wojskowym rozpoczął 27 marca 1951 r. Już dwa tygodnie później skazał na 
dożywocie żołnierza Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Stanisława Bronarskiego, ps. Mirek. Jego ofiarami byli również 

Strona 1 z 2

Stefan Michnik aresztowany – Tadeusz M. Płużański « Wirtualna Polonia

2010-11-16

http://wirtualnapolonia.com/2010/03/20/stefan-michnik-aresztowany-tadeusz-m-pluz...

background image

żołnierze AK, NSZ, WiN, działacze niepodległościowi. Zarzuty: szpiegostwo, próba obalenia przemocą ustroju, spisek w 
wojsku.
22-letni Edward Staniewski, AK-owiec, po wojnie zaangażowany w antykomunistyczne harcerstwo, w lutym 1952 r. dostał 
siedem lat: – Przewodniczący sądu był obwieszony medalami jak choinka, do tego dwóch bardzo młodych asesorów ze 
stopniami podporucznika. Potem dowiedziałem się, że jednym z nich był Stefan Michnik, mój równolatek. Staniewski na 
wolność wyszedł w 1954 r. Związał się z organizacją RUCH (znów aresztowany i osadzony w szpitalu psychiatrycznym), a 
potem ROPCIO, internowany w stanie wojennym, w 1986 r. musiał emigrować do Szwecji.
Lipiec 1951 r. Michnik skazuje Karola Sęka, przed wojną szefa kontrwywiadu RP w Wilnie i Siedlcach, żołnierza NSZ, po 
wojnie komendanta Okręgu Podlaskiego NZW, na karę śmierci. – Aby złamać ojca, UB aresztowało też mamę. Pisałem do 
Bieruta, aby wypuścił rodziców. Dostała dwa lata, ale wyszła po pół roku, na skutek amnestii – mówi Jan Sęk, który w chwili 
stracenia ojca miał 12 lat (jego siostra 10), a w wolnej Polsce uzyskał sądowe anulowanie komunistycznego wyroku. – Nie 
jestem żądny krwi, ale Michnik powinien trafić do więzienia. Ojciec nie ma nawet grobu, tylko tablicę na „Łączce”. Kiedy go 
grzebali, był tam śmietnik.

NIE MOGŁA UWIERZYĆ
W ŚMIERĆ MĘŻA

Styczeń 1953 r. Sąd pod przewodnictwem Michnika skazuje Huberta Cieślaka, szefa poakowskiej organizacji „Kraj” w 
Lublinie na KS. – Rada Państwa zmieniła mężowi wyrok na dożywocie. Potem przez długie lata nie mógł znaleźć pracy –
wspomina żona Cieślaka.
Stefan Michnik dostąpił nawet zaszczytu orzekania w sprawie, którą prowadziła Helena Wolińska. Tadeuszowi 
Jędrzejkiewiczowi (oskarżonemu o działalność kontrrewolucyjną w Szkole Morskiej w Gdyni) udało się jednak ujść z życiem 
– mimo dwukrotnej kary śmierci wyrok złagodzono mu do 10 lat więzienia.
Był „święcie przekonany o winie oskarżonego na podstawie przeprowadzonych na rozprawie dowodów” – tak o roli Michnika 
w procesie redaktora naczelnego „Przeglądu Kwatermistrzowskiego”, płk. Romualda Sidorskiego mówił inny krwawy sędzia –
płk Mieczysław Widaj. Michnik zignorował fakt, że Sidorski nie przyznał się do rzekomej działalności szpiegowskiej.
Listopad 1951 r. – proces mjr. Zefiryna Machali, przedwojennego oficera, żołnierza Września, wywiezionego następnie do 
ZSRR, potem w PSZ na Zachodzie, od 1947 r. w Sztabie Generalnym WP. Michnik znów nie chciał słyszeć, że w śledztwie 
bezpieka wymusiła na nim zeznania i nie dopuścił do procesu obrońcy. Wyrok: kara śmierci. Zofia Machalla długo nie mogła 
uwierzyć w śmierć męża. Przez następne lata walczyła o jego dobre imię i zapewnienie minimum egzystencji dwójce dzieci.

ZASZKODZIĆ ADAMOWI

Stefan Michnik nigdy nie przyznał się do winy, nigdy nie przeprosił swoich ofiar i ich rodzin. Dziś ma czelność twierdzić, że 
przeszłość jest jego prywatną sprawą. Wydawał wyroki, bo takie były rozkazy przełożonych (to ograna śpiewka większości 
zbrodniarzy). Szwedzkiemu dziennikowi „Dagens Nyheter” powiedział kiedyś: „Wierzyłem, że służę swojemu krajowi. Dziś 
widzę, że zostałem oszukany”. Czy syn – jakby nie patrzeć – inteligentów – mógł być aż tak nieświadomy?
W 1956 r., podczas narady partyjnej, Michnik mówił trochę inaczej: „Nam wtedy imponowało powiedzenie o zaostrzającej się 
walce klasowej i nieprawdę powie ten, kto by twierdził, że wtedy z niechęcią rozpatrywał te sprawy. (…) Muszę przyznać, że 
kiedy dostałem pierwszy raz poważną sprawę, to nosiłem ją przy sobie i starałem się, żeby mi tej sprawy nie odebrano”.
Istnieje jedna rzecz, której jest pewien – jego ściganie ma zaszkodzić naczelnemu „Wyborczej”. To oczywiście przekonało 
szwedzkie media. I drugi „argument” – o polskim antysemityzmie – dlatego Polska przyczepiła się też do Heleny Wolińskiej i 
Salomona Morela.
Michnika broni oczywiście drugi Michnik. „GW” napisała: „Zaliczono go [Stefana - TMP] do sędziów, których należy ukarać 
jedynie służbowo (…) i nie wszczynać przeciw nim postępowania karnego”. Chodzi o raport tzw. komisji Mariana Mazura, 
powołanej w 1956 r. do „zbadania przejawów łamania socjalistycznej praworządności”. Wszystko fajnie, ale Adam zapomniał 
wyjaśnić, że komuniści z rzeczonej komisji nie chcieli wsadzać innych komunistów do więzień. Taka była gomułkowska 
„odwilż”. A ponadto: raport Mazura stworzono na podstawie ubeckich papierów, a podobno Adam Michnik nigdy ich nie 
uznawał. Ale, gdy chodzi o brata…

OPOZYCJONISTA

W 1957 r. po przeniesieniu do rezerwy (to jedyna kara, jaką poniósł w związku z raportem komisji Mazura) Stefan Michnik na 
krótko zatrudnił się w adwokaturze warszawskiej. Potem płynnie przeszedł do wydawnictw MON, gdzie został redaktorem. 
Tak było aż do 1968 r., kiedy narodowi komuniści wyrzucili go z pracy i z PZPR.
Chciał uciec do USA (w Nowym Jorku od 1956 r. mieszkał jego brat Jerzy), ale ze względu na swoją komunistyczną 
przeszłość nie dostał wizy. Michnika i 2500 innych Żydów przygarnęła w latach 1969 – 1971 Szwecja. Prócz pracy 
bibliotekarza na uniwersytecie w Uppsali szybko zyskał uznanie polskiej emigracji: współpracował z „Wolną Europą”, 
publikował – pod pseudonimem Karol Szwedowicz – w paryskiej „Kulturze”. Tak jak Helena Wolińska popierał 
„Solidarność”. I jak tu dziś ścigać takiego opozycjonistę, który dodatkowo jest wielbicielem książek i muzyki poważnej?

Strona 2 z 2

Stefan Michnik aresztowany – Tadeusz M. Płużański « Wirtualna Polonia

2010-11-16

http://wirtualnapolonia.com/2010/03/20/stefan-michnik-aresztowany-tadeusz-m-pluz...