background image

 

1/3 

 

Asystent seksualny osób niepełnosprawnych, czyli prostytucja w Niemczech pod szyldem 

pomocy społecznej? 

Jakub Noch 

24.05.2013 

W Niemczech  już za 150 euro nawet  osoby głęboko  upośledzone będą mogły  skorzystać ze specjalistycznej 

pomocy  osób,  które  pomogą  im  rozładować  napięcie  seksualne.  Do  świadczenia  usług  seksualnych 

niepełnosprawnym  postanowiono  bowiem  zatrudnić  osoby  chcące  zerwać  z  uprawianą  dotąd  prostytucją.  I  choć 

problem faktycznie istnieje, to jego realizacja może pozostawiać wiele do życzenia. – To uwłaczające. Niemcy mówią 

tym ludziom, że nadają się tylko do sprzedawania swego ciała – komentuje seksuolog. 

Niemcy  sądzą,  że  wpadli  na  pomysł,  jak  za  jednym  zamachem  rozwiązać  dwa  tematy  tabu.  Mowa 

o prostytucji  i  seksualności  osób  niepełnosprawnych.  Za  Odrą  centra  doradztwa  zawodowego  proponują  osobom 

parającym się dotąd prostytucją, by przekwalifikowały się na pewnego rodzaju pracowników pomocy społecznej. 

Z  tą  różnicą,  że  teraz  miałby  one  świadczyć  usługi  seksualne  osobom  niepełnosprawnym,  które  nie  mogą 

liczyć na znalezienie partnera. – To wyjątkowy projekt w skali kraju – mówi „Süddeutsche Zeitung” Barbel Ahlborn 

z norymberskiego  centrum  doradztwa  zawodowego.  –  Dziś  seksualność  osób  niepełnosprawnych  nie  jest  już 

tematem tabu – przekonuje Simone Hartmann z organizacji Pro Familia, która pomogła opracować ten projekt. 

Na  ile  tego  typu  pomoc  naprawdę  jest  niepełnosprawnym  potrzebna  i  czy  po  niemieckie  wzorce  warto 

szybko  sięgnąć  także  w  Polsce.  O  tym  rozmawiamy  z  seksuolożką  i  psycholożką  kliniczną  Aleksandrą  Jodko 

ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. 

W  Niemczech  centra  doradztwa  zawodowego  oferują  osobom  chcącym  się  wyrwać  z  prostytucji 

przekwalifikowanie na pewnego rodzaju pracowników pomocy społecznej. Nadal chodzi jednak o to, by świadczyć 

usługi seksualne. Tyle tylko, że dla osób niepełnosprawnych. Dobry pomysł? 

Aleksandra Jodko: Przede wszystkim należy zadać pytanie, dlaczego osoby świadczące usługi seksualne to w ogóle 

robią?  Z  rożnych  badań  wynika,  że  one  nie  robią  tego  dla  własnej  przyjemności  i  dlatego,  że  to  ich  zdaniem 

przyjemna  praca,  którą  chciałby  wykonywać.  One  robią  to  ponieważ  nie  mają  alternatywy.  Choć  tak  naprawdę 

często im się tylko wydaje, że jej nie mają. 

Dobra  pomocą  dla  nich  jest  więc  raczej  praca  psychologiczna  i  czasem  resocjalizacyjna.  Taka,  która  potrafi 

odpowiedzieć  na  pytanie,  co  skłoniło  ich  do  wykonywania  takiej  pracy.  Tymczasem  to,  co  proponują  im  Niemcy, 

czyli przekwalifikowanie z prostytucji na świadczenie inaczej nazwanych usług seksualnych, jest dla nich po prostu 

uwłaczające. 

Być  może  osoby,  które  porzucają  klasyczną  prostytucję  czują  się  lepiej  pomagając  ludziom,  którzy  takiej 

specyficznej pomocy potrzebują? 

 

background image

 

2/3 

 

Być może cześć z nich rzeczywiście poczułaby się lepiej, ale druga poczułaby się już dramatycznie gorzej. Otrzymują 

komunikat, że państwo pomoże im się przekwalifikować tylko w ten sposób, ponieważ nie są niczego innego warci. 

Wynika  z  tego,  że  nadają  się  tylko  i  wyłącznie  do  świadczenia  usług  seksualnych.  A  tego  nie  można  powiedzieć 

o żadnym człowieku! Każdy z nas ma prawo do tego, by jego seksualność byłą intymna, święta i tylko jego. I nie na 

sprzedaż. Natomiast w takich przypadkach państwo chce sprzedawać niepełnosprawnym ciała tych osób. 

Ale przecież niepełnosprawni również mają swoje potrzeby seksualne, które trudno im często zaspokoić. 

To prawda. Dlatego też trzeba im w tym pomagać. Tylko czy rękami prostytutek? Ich ciałami? Bo to jest po prostu 

wykorzystanie ciała jednego człowieka do zaspokojenie drugiego. Mówimy tu o pewnej granicy krzywdy, na którą 

zawsze trzeba uważać. Zastanówmy się, gdzie ona leży w poszukiwaniu korzyści dla drugiej strony. Jest tymczasem 

wiele innych możliwości wspomagania seksualności osób niepełnosprawnych. 

Jak więc można pomóc budować seksualność osób niepełnosprawnych? 

Rodzajów niepełnosprawności jest  tyle,  co i  osób niepełnosprawnych. Jak  każdy pojedynczy człowiek  mają one też 

swoje  własne  preferencje  seksualne.  Jednocześnie  często  mają  więcej  problemów,  by  te  preferencje  wprowadzić 

w życie  i  zaspokoić  swoje  potrzeby.  To  bardzo  różne  problemy,  bo  niektóre  osoby  nie  mają  na  przykład  czucia 

w określonych  miejscach,  inni  mogą  podniecić  się  tylko  stymulacją  poniżej  lub  powyżej  pewnego  obszaru  na  ciele. 

Nie  ma  zatem  udanego  wzoru  na  zaspokojenie  osób  niepełnosprawnych,  jak  i  nie  ma  jednego  dobrego  wzoru 

na udany seks osób pełnosprawnych.  

Czy dla osób świadczących niepełnosprawnym tego typu usługi nie byłoby to nawet trudniejsze niż prostytucja? 

Mają one przechodzić specjalne szkolenia, ale kontakt z osobami głęboko upośledzonymi często nie jest łatwy 

To jest uwłaczające także dla osób niepełnosprawnych i upośledzonych. Nikt nie chce ich bowiem uczyć budowania 

relacji opartych na intymności, a po prostu dać im kobiety, czy mężczyzn, którzy będą tylko zaspokajali ich potrzeby 

seksualne.  Jedyne,  co  w  tym  pomyśle  jest  dobre  to  fakt,  że  wreszcie  ktoś  mówi  głośno  o  tym,  iż  takie  osoby  mają 

te potrzeby.  I  tu  należy  wspomnieć,  że  na  przykład  w  naszym  kraju  temat  seksualności  niepełnosprawnych  jest 

absolutnym tabu. Jednak niemiecki pomysł na zaradzenie temu jest dla wszystkich stron po prostu uwłaczający. 

Jakiś  czas  temu  o  seksualności  niepełnosprawnych  dywagowano  także  za  oceanem.  Wtedy  niektórzy  twierdzili, 

że taką  pomoc  osoby  upośledzone  powinny  otrzymywać  raczej  od  chętnych  do  tego  wolontariuszy.  Lepszy 

pomysł? 

Wolontariatu? To nadal niczym nie rożni się właściwie od prostytucji. Takie osoby miałby tylko oddawać swoje ciało 

za darmo. Nie wiem wiec już co lepsze... 

W Niemczech pomoc osoby świadczącej usługi seksualne niepełnosprawnym nie jest refundowane, kosztuje 150 

euro za każdą wizytę.  

Dlatego to jest prostytucja. Definiujemy ją bowiem jako płatną usługę seksualną. I nie ma znaczenia, kto za nią płaci. 

 

background image

 

3/3 

 

Artykuł pochodzi ze strony: 

http://natemat.pl/65019,zamiast-lapac-sutenerow-korzystaja-z-uslug-prostytutek-szorstka-przyjazn-policjantow-i-

tirowek

 

Data wydruku: 9 lipca 2016