background image
background image

 

F R A N K F U R T C Z Y K

 

 

TEOLOGIA NIEMIECKA

 

F U N D A C J A   A U G U S T A   H R A B I E G O   C I E S Z K O W S K I E G O

 

Przełożył

PIOTR AUGUSTYNIAK

 

 

 

WARSZAWA

K L A S Y C Y   F I L O Z O F I I   N I E M I E C K I E J

2013

background image

Spis treści

Karta redakcyjna

 

Piotr Augustyniak. Przedmowa do wydania polskiego

TEOLOGIA NIEMIECKA

Marcin Luter. Przedmowa do pełnego wydania Teologii niemieckiej z 1518 roku
Frankfurtczyk. Teologia niemiecka

Przypisy

background image

 

Projekt okładki i stron tytułowych: KRZYSZTOF BIELECKI
Redaktor serii: WAWRZYNIEC RYMKIEWICZ
Redakcja: KRZYSZTOF ROSIŃSKI
Korekta: MAGDALENA PABICH
Skład: Studio Artix, Jacek Malik, 

info@artix.pl

 

Książka współfinansowana przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie

 

 

Copyright © by Piotr Augustyniak
Copyright © for this edition by Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego

 

Wydanie pierwsze, Warszawa 2013

 

ISBN 978-83-62609-23-9

 

Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego
ul. Mianowskiego 15/65, 02-044 Warszawa
e-mail: 

fundacja@kronos.org.pl

 

Konwersja: 

eLitera s.c.

background image

 

Przedmowa do wydania polskiego

 

O wadze i formacie dzieła, z jakim mamy do czynienia w wypadku Teologii
niemieckiej
, najlepiej świadczy uznanie, z którym spotykała się ona wśród
niemieckich teologów i filozofów, począwszy od wieku XVI. Szczególnie
bliska  była  tym,  którzy  w  otaczającym  nas  świecie  skończonych  rzeczy,
a  przede  wszystkim  w  zamieszkującym  i  współtworzącym  go  człowieku,
widzieli sferę upadku i mroku. Luter i Schopenhauer, bo ich mam na myśli
przede  wszystkim,  nie  tylko  wypowiadali  się  o  niniejszym  traktacie
z  największą  estymą  –  Luter  porównywał  go  z  Pismem  Świętym
i  traktatami  Augustyna,  Schopenhauer  zaś  uważał  jego  anonimowego
autora za geniusza porównywalnego z Platonem i Buddą – ale też bez nauk
w  nim  zawartych  nie  sposób  wyobrazić  sobie  w  ogóle  ich  dzieła.  Luter
odnalazł  w  Teologii  niemieckiej,  a  następnie  rozwinął  właściwe  sobie
rozumienie  natury,  grzechu  i  usprawiedliwienia.  Schopenhauer  zaś  zręby
rozwiniętej  przez  siebie  metafizyki  woli.  A  że  Lutra  spotykamy  u  źródeł
całej  –  nomen  omen  –  teologii  niemieckiej,  Schopenhauer  zaś  wieńczy
długą  i  jakże  doniosłą  niemiecką  tradycję  teozoficznych  i  filozoficznych
spekulacji  na  temat  Boga  i  istnienia  jako  woli,  dlatego  śmiało  można
powiedzieć, że bez niniejszego traktatu nie byłoby w znacznej części tego,
co znamy jako niemiecką tradycję intelektualną.

Teologię  niemiecką  warto  jednak  wziąć  do  ręki  nie  tylko  po  to,  aby

poszerzyć wiedzę z zakresu dziejów (niemieckiego) Ducha. Warto ją czytać
dla  niej  samej,  bo  jest  to  doprawdy  książka  niezwykła.  Aż  chce  się
powtórzyć  słowa  Lutra,  który  zachwycał  się  tym,  jak  wiele  można  z  niej
nauczyć  się  o  Bogu,  człowieku  i  wszystkich  rzeczach.  Jest  to  przy  tym
dzieło  uniwersalne,  zdolne  zaspokoić  potrzeby  zarówno  czytelnika
zaawansowanego  w  refleksji  i  spekulatywnej  lekturze,  jak  i  tego,  kto
po  lekturę  taką  sięga  sporadycznie  i  nastawiony  jest  na  jasne  wskazówki
i spostrzeżenia. Odwołując się do języka zupełnie innej tradycji duchowej,

background image

można  powiedzieć,  że  niniejszy  traktat  jest  lekturą  obowiązkową  dla
każdego,  kto  pragnie  wyzwolić  się  z  iluzji  „ja”,  aby  zanurzyć  się
w wyzwalającym, bezpośrednim doświadczeniu Istnienia.

Ponieważ  omówieniu  Teologii  niemieckiej  poświęciłem  osobną  książkę

(pt. Istnienie  jest  Bogiem,  ja  jest  grzechem), która ukazuje  się  równolegle
z  niniejszym  tomem  w  serii  „Klasycy  filozofii  niemieckiej.  Komentarze”,
do  niej  chciałbym  odesłać  osoby  zainteresowane  zarówno  historią
i  strukturą  tekstu,  jak  i  interpretacją  jego  filozoficzno -teologicznej
zawartości.  W  tym  miejscu  ograniczę  się  tylko  do  informacji  najbardziej
podstawowych.  Traktat  powstał  najprawdopodobniej  w  drugiej  połowie
XIV  wieku  w  kręgu  tzw.  mistyki  nadreńskiej,  której  najwybitniejszymi
przedstawicielami  byli  Mistrz  Eckhart  i  Tauler.  Teologia  niemiecka
podejmuje  zasadnicze  wątki  ich  doktryny  mistycznej,  wzbogacając  ją
o  nowe,  oryginalne  elementy.  Autorem  traktatu  był  nieznany  z  imienia
Krzyżak,  o  którym  wiadomo  niewiele  ponad  to,  że  mieszkał  w  domu
zakonnym we Frankfurcie nad Menem. Pierwotny tytuł traktatu, podobnie
jak imię autora, nie jest znany. Dzisiejszy zawdzięczamy Lutrowi, podobnie
jak  samą  znajomość  traktatu,  albowiem  właśnie  ojciec  reformacji
upowszechnił  go,  wydając  dwukrotnie  drukiem  w  roku  1516  (wersja
niepełna) i 1518 (pełny tekst). Traktat czasami tytułowany jest też inaczej –
Frankfurtczyk  (taką  nazwę  przekazuje  jeden  z  odnalezionych  rękopisów).
Podobnie  jak  wielu  tłumaczy  i  komentatorów,  terminem  tym  określam
anonimowego autora traktatu.

Teologia niemiecka doczekała się dotąd bardzo wielu edycji niemieckich

oraz  ogromnej  liczby  przekładów.  Niniejszy,  pierwszy  przekład  na  język
polski  powstał  na  podstawie  tekstu  staroniemieckiego,  za  najbardziej
źródłową  uznając  wersję  krytycznej  edycji  von  Hintena  („Der
Franckforter” („Theologia Deutsch”). Kritische Textausgabe
, red. W. von
Hinten, München 1982).

Oddając  do  rąk czytelnika Teologię  niemiecką,  chciałbym  podziękować

Wawrzyńcowi  Rymkiewiczowi,  który  nie  tylko  zaproponował  mi  jej
przełożenie,  ale  na  różne  sposoby  wspierał  mnie  w  czasie  pracy  nad

background image

przekładem.  Krzysztofowi  Rosińskiemu  dziękuję  za  uważne  przeczytanie
przekładu i redakcyjne uwagi. Przekład ten nie powstałby, gdyby nie pobyt
w  Evangelisch -Theologische  Fakultät  Uniwersytetu  Wiedeńskiego,
sfinansowany z funduszu stypendialnego Republiki Austriackiej. W czasie
tego  pobytu  wiele  życzliwości  i  zrozumienia  okazał  mi  dziekan  Wydziału
prof. Christian Danz, za co chciałbym mu złożyć serdeczne podziękowania.
 

24 grudnia 2012

Piotr Augustyniak

background image

 

 

 

 

Teologia niemiecka

background image

 

Przedmowa do pełnego wydania Teologii niemieckiej

z 1518 roku

 

Można przeczytać

[1]

,  że  Paweł, osoba  nędzna  i  lekceważona,  pisał  jednak

listy  mocne  i  nieubłagane.  I  sam  szczycił  się  tym,  że  jego  mowa  nie  była
przyozdobiona  przymilnymi  i  ujmującymi  słowami

[2]

,  a  jednak  odkryte

zostało za jej sprawą całe bogactwo mądrości

[3]

. Również gdy przyjrzymy

się cudownym dziełom Boga, jasne jest, że zawsze dla głoszenia jego słów
nie są wybierani wspaniali, wydający się coś znaczyć orędownicy, lecz jak
jest  napisane:  ex  ore  infantium  etc.,  „przez  usta  dzieci  i  niemowląt
utwierdziłeś  sobie  chwałę”

[4]

.  Oraz:  „Mądrość  Boga  najbardziej

wymownymi  uczyniła  języki  niewprawnych”

[5]

Natomiast  gani  ona  ludzi

pysznych,  którzy  godzą  w  prostaczków  i  się  na  nich  złoszczą:  concilium
inopis etc.

[6]

„Wyście nisko  cenili  dobrą  radę  i  naukę,  dlatego  że  zostały

udzielone przez ludzi ubogich i niepozornych” itd.

Mówię  to  dlatego,  że  chcę  ostrzec  każdego,  kto  będzie  czytać

tę  książeczkę,  żeby  nie  przyniósł  sobie  szkody  i  nie  złościł  się  na  słaby
niemiecki lub na nieozdobne słowa. Ta szlachetna książeczka bowiem, jak
jest  uboga  i  nieujmująca  co  do  słów  i  ludzkiej  mądrości,  tak  jest  w  tym
samym stopniu i jeszcze bardziej bogata i drogocenna co do wiedzy i bożej
mądrości. Tak że stosownie do mojej starej głupoty szczycę się tym, iż obok
Biblii i Augustyna nie przytrafiła mi się żadna książka, z której nauczyłem
się  więcej  i  wciąż  chcę  się  uczyć,  czym  jest  Bóg,  Chrystus,  człowiek
i  wszystkie  rzeczy.  Prawdą  więc  jest  –  jak  obelżywie  mówią  o  nas,
teologach  wittenberdzkich,  niektórzy  wielcy  uczeni  –  że  chcielibyśmy
dokonać nowych rzeczy, jakby skądinąd nie było dotąd żadnych [mądrych]
ludzi.  Tak,  oczywiście,  że  byli,  lecz  gniew  boży,  spowodowany  naszymi
grzechami, nie pozwolił nam ich oglądać i słyszeć. Teraz jest bowiem tak,
że na uniwersytetach od długiego czasu coś takiego nie było podejmowane,
doszło więc do tego, iż święte słowo boże nie tylko zostało wzgardzone

[7]

,

background image

lecz  prawie  całkiem  zostało  rozłożone  przez  kurz  i  mole.  Niech  czyta
tę książeczkę, kto chce, i niech powie potem, czy teologia jest u nas nowa,
czy stara. Książka ta bowiem nie jest nowa. Jeśli jednak przypadkiem będą
tak jak przedtem mówić, że jesteśmy niemieckimi teologami, zgadzamy się
na  to.  Dziękuję  Bogu,  że  w  języku  niemieckim  Boga  mego  słyszę
i odnajduję w taki sposób, w jaki ja, a wraz ze mną oni

[8]

, nie odnaleźliśmy

go dotąd ani w języku łaciński, greckim, ani hebrajskim. Niech Bóg sprawi,
że  więcej  takich  książek  ujrzy  światło  dzienne,  a  przekonamy  się,
że niemieccy teolodzy są bez wątpienia najlepszymi teologiami. Amen.
 

4 czerwca 1518

Doktor Marcin Luter

augustianin z Wittenbergi

background image

 

Prolog

[9]

 

Wszechmocny,  wieczny  Bóg  wypowiedział  tę  książeczkę  przez  pewnego
mądrego,  rozumnego,  prawego,  sprawiedliwego  człowieka,  swego
przyjaciela, który był w dawnych czasach niemieckim panem

[10]

, kapłanem

i  kustoszem  w  domu  panów  frankfurckich.  Udziela  ona  wielu  cennych
wskazówek dotyczących boskiej Prawdy, a w szczególności, jak i po czym
można  rozpoznać  prawdziwego,  sprawiedliwego  przyjaciela  Boga  oraz
niesprawiedliwe, fałszywe, wolne duchy

[11]

, które są bardzo szkodliwe dla

Kościoła świętego.
 

background image

 

Spis rozdziałów

 

Rozdział 1

Czym  jest  to,  co  doskonałe,  a  czym  są  części,  oraz  że  części  zostają
usunięte, gdy przychodzi doskonałe
 

Rozdział 2

Czym  jest  grzech  oraz  że  nie  należy  przywłaszczać  sobie  żadnego  dobra,
ponieważ ono należy jedynie do prawdziwego dobra
 

Rozdział 3

O  tym,  że  upadek  i  odwrócenie  się  człowieka  musi  być  tak  samo
naprawione jak upadek Adama
 

Rozdział 4

O  tym,  że  człowiek przez  przywłaszczanie  sobie,  gdy  przywłaszcza  sobie
coś dobrego, upada i godzi w cześć Boga
 

Rozdział 5

Jak  należy  to  rozumieć,  że  człowiek  powinien  zostać  pozbawiony
„sposobu”, woli, miłości, pożądania, poznania i innych tego typu rzeczy
 

Rozdział 6

O tym, że najbardziej należy miłować to, co najlepsze i najszlachetniejsze,
wyłącznie dlatego, że jest najlepsze
 

Rozdział 7

background image

O dwojgu duchowych oczach, dzięki którym człowiek patrzy w wieczność
i w czas, i o tym, że jedno przeszkadza drugiemu
 

Rozdział 8

O  tym,  że  dusza  człowieka,  pozostając  w  ciele,  może  doznać przedsmaku
wiecznej szczęśliwości
 

Rozdział 9

O tym, że byłoby dla człowieka korzystniej i lepiej, żeby pojął, co Bóg chce
zdziałać przy jego pomocy oraz do czego chce go użyć, niż gdyby wiedział,
co  Bóg  zdziałał  kiedykolwiek  przy  pomocy  wszystkich  stworzeń
i co jeszcze zamierza zdziałać; oraz o tym, że nasza szczęśliwość zależna
jest jedynie od Boga i jego dzieł, a nie od stworzeń
 

Rozdział 10

O  tym,  że  doskonali  ludzie  nie  pragną  niczego  innego  prócz  tego,
że  chcieliby  być  dla  wiecznego  dobra  tym,  czym  dla  człowieka  jest  jego
ręka,  oraz  że  stracili  lęk  przed  otchłanią  i  przestali  pragnąć  królestwa
niebieskiego
 

Rozdział 11

O  tym,  że  sprawiedliwy  człowiek,  żyjąc  w  czasie,  zostaje  strącony
do  otchłani  i  nie  może  w  niej  znaleźć  pocieszenia  i  że  zostaje  wzięty
z  otchłani  i  wprowadzony  do  królestwa  niebieskiego  i  w  nim  nie  może
doznać zasmucenia
 

Rozdział 12

Czym  jest  właściwy,  prawdziwy,  wewnętrzny  pokój,  który  Chrystus
na końcu pozostawił swym uczniom
 

Rozdział 13

background image

O  tym,  że  człowiek  niekiedy  zbyt  wcześnie  daje  wolne  zmysłowym
obrazom
 

Rozdział 14

O trzech stopniach, które prowadzą człowieka do doskonałości
 

Rozdział 15

O tym, że wszyscy ludzie umarli w Adamie, a w Chrystusie znów stali się
żywi, oraz o prawdziwym posłuszeństwie i nieposłuszeństwie
 

Rozdział 16

O tym, kim jest stary człowiek, jak również, kim jest nowy człowiek
 

Rozdział 17

O tym, że nie należy przywłaszczać sobie dobra, lecz obarczyć się winą za
zło, które się popełniło
 

Rozdział 18

O tym, że życie Jezusa jest najszlachetniejszym i najlepszym życiem, jakie
kiedykolwiek było i kiedykolwiek może być, i że życie beztroskie, fałszywe
i wolne jest życiem najgorszym ze wszystkich
 

Rozdział 19

O tym, że prawdziwego światła i życia Chrystusowego nie można osiągnąć
ani  za  pomocą  rozlicznych  dociekań  i  lektur,  ani  za  pomocą  wysokich,
przyrodzonych umiejętności i rozumu, lecz jedynie za sprawą wyrzeczenia
się siebie samego i wszystkich rzeczy
 

Rozdział 20

Ponieważ  dla  wszelkiej  natury  i  sobności  życie  Chrystusa  jest  czymś
najbardziej gorzkim, dlatego natura nie chce go przyjąć i obiera beztroskie,

background image

fałszywe życie, które jest dla niej najwygodniejsze i najprzyjemniejsze
 

Rozdział 21

O  tym,  że  przyjaciel  Chrystusa  swoimi  czynami  chętnie  dokonuje
na zewnątrz rzeczy, które tam muszą i powinny być, a o resztę nie dba
 

Rozdział 22

O tym, że czasami włada człowiekiem Duch  Boży  i  ma  go  w  swej  mocy,
i takoż zły duch
 

Rozdział 23

O tym, że kto ma doznać Boga i chce być mu posłusznym, ten musi zostać
doświadczony  przez  wszystkie  rzeczy,  to  jest  przez  Boga,  siebie  samego
i  wszystkie  stworzenia,  oraz  musi  być  im  wszystkim  posłuszny  pasywnie,
a niekiedy też aktywnie
 

Rozdział 24

O  czterech  rzeczach  związanych  z  tym,  w  jaki  sposób  człowiek  staje  się
podatny na prawdę bożą i zostaje owładnięty przez Ducha Świętego
 

Rozdział 25

O  dwóch  złych  owocach,  które  wyrastają  z  nasienia  złego  ducha,
i są dwiema siostrami, które chętnie razem zamieszkują. Jedna nazywa się
duchowym  bogactwem  i  pychą,  druga  nieuporządkowaną,  fałszywą
wolnością
 

Rozdział 26

O  ubóstwie  ducha  i  prawdziwej  pokorze,  i  po  czym  można  rozpoznać
sprawiedliwych,  poddanych  regułom,  prawdziwie  wolnych  ludzi,  których
prawda uczyniła wolnymi
 

background image

Rozdział 27

O  tym,  jak  należy  to  rozumieć,  gdy  Chrystus  mówi:  „Trzeba  zostawić
i porzucić wszystkie rzeczy” i od czego zależy zjednoczenie z wolą bożą
 

Rozdział 28

O  tym,  że  po  zjednoczeniu  z  wolą  bożą  wewnętrzny  człowiek  trwa
nieporuszenie, a człowiek zewnętrzny jest w ruchu tu i tam
 

Rozdział 29

O tym, że człowiek przed własną śmiercią nie może stać się nieporuszony
od zewnątrz i wolny od cierpienia
 

Rozdział 30

O tym, jak można wyjść poza „sposób”, regułę, prawa, przykazania i tym
podobne
 

Rozdział 31

O tym, że życia Chrystusa nie wolno porzucić, lecz trzeba aż do śmierci je
praktykować i mieć o nie staranie
 

Rozdział 32

O  tym,  że  Bóg  jest  prawdziwym,  niezłożonym,  doskonałym  dobrem,
i  że  jest  światłem  i  rozumem,  i  wszystkimi  cnotami  oraz  że  spośród
wszystkiego  powinno  się  najbardziej  miłować  owo  najwyższe,  najlepsze
dobro
 

Rozdział 33

O  tym,  że  w  przebóstwionym  człowieku  miłość  jest  czysta  i  nieskalana
i że ta miłość chce miłować wszystkie stworzenia i czynić to, co najlepsze
 

Rozdział 34

background image

O  tym,  że  jeśli  człowiek  ma  osiągnąć  to,  co  najlepsze,  to  musi  porzucić
swoją  własną  wolę,  i  o  tym,  że  kto  dopomaga  człowiekowi  w  spełnianiu
jego własnej woli, ten pomaga mu w tym, co najgorsze
 

Rozdział 35

O  tym,  że  w  przebóstwionym  człowieku jest  obecna  prawdziwa,  głęboka,
istotna pokora oraz duchowe ubóstwo
 

Rozdział 36

O tym, że nic innego  nie  sprzeciwia  się  Bogu  prócz  grzechu,  oraz  o  tym,
czym jest grzech
 

Rozdział 37

O  tym,  że  w  Bogu,  o  ile  jest  Bogiem,  nie  może  pojawić  się  smutek,
przykrość,  niezadowolenie  i  tym  podobne;  jest  to  jednak  obecne
w przebóstwionym człowieku
 

Rozdział 38

O  tym,  że  życie  Chrystusa  należy  wziąć  na  siebie  z  miłości,  a  nie  dla
nagrody i że nie wolno go nigdy odrzucić ani poniechać
 

Rozdział 39

O  tym,  że  Bóg  chce  mieć  w  stworzeniach  regułę,  „sposób”,  miarę  i  tym
podobne,  ponieważ  bez  stworzeń  nie  może  tego  mieć;  oraz  o  czterech
rodzajach  ludzi,  którzy  stosują  regułę,  prawo  oraz  „sposób”  i  mają  o  nie
staranie
 

Rozdział 40

Dokładne objaśnienie dotyczące fałszywego światła i jego własności
 

Rozdział 41

background image

O tym, że ten, kto zowie się człowiekiem przebóstwionym i jest nim, jest
przeniknięty bożym światłem i pałający wieczną miłością bożą, i że światło
oraz poznanie na nic się nie zdadzą bez miłości
 

Rozdział 42

Pytanie,  czy  można  Boga  poznać  i  nie  miłować,  oraz  o  tym,  że  istnieje
dwojakie światło: prawdziwe i fałszywe, i dwojaka miłość
 

Rozdział 43

Po czym można rozpoznać prawdziwego, przebóstwionego człowieka, i to,
co  mu  przysługuje,  oraz  to,  co  przysługuje  również  fałszywemu  światłu
względnie fałszywemu, wolnemu duchowi
 

Rozdział 44

O tym, że nic innego nie jest wbrew Bogu prócz własnej woli i że kto szuka
tego, co dla niego najlepsze jako czegoś należącego do niego, ten tego nie
znajduje, i że człowiek sam z siebie nie zna niczego dobrego i nie do tego
jest zdolny
 

Rozdział 45

O  tym,  że  gdzie jest  życie  Chrystusowe,  tam  też  jest  Chrystus,  i  że  życie
Chrystusowe  jest  życiem  najlepszym  i  najszlachetniejszym  ze  wszystkich,
które kiedyś były lub kiedykolwiek mogą być
 

Rozdział 46

O  tym,  że  pełne  zaspokojenie  i  spoczynek  znajduje  się  jedynie  w  Bogu,
a  nie  w  jakimkolwiek  stworzeniu,  i  że  ten,  kto  chce  być  posłuszny  Bogu,
musi być pasywnie wszystkiemu posłuszny, a kto chce miłować Boga, musi
miłować w nim wszystkie rzeczy
 

Rozdział 47

background image

O tym, czy również grzech trzeba miłować, skoro trzeba miłować wszystkie
rzeczy
 

Rozdział 48

O  tym,  że  trzeba  najpierw  uwierzyć  w  niektóre  aspekty  prawdy  bożej,
zanim dojdzie się do prawdziwej wiedzy i doświadczenia
 

Rozdział 49

O własnej woli oraz o tym, że Lucyfer i Adam przez własną wolę odpadli
od Boga
 

Rozdział 50

O tym, że czas jest rajem i przedmieściem królestwa niebieskiego i że nie
ma w nim nic więcej prócz zakazanego drzewo, którym jest własna wola
 

Rozdział 51

Dlaczego Bóg stworzył własną wolę, skoro jest mu tak przeciwna
 

Rozdział 52

O  tym,  jak  należy  rozumieć  dwa  zdania,  które  wypowiedział  Chrystus.
Pierwsze:  „Nikt  nie  przychodzi  do  Ojca  inaczej,  jak  tylko  przeze  mnie”,
drugie: „Nikt nie przychodzi do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec”
 

Rozdział 53

Drugie  zdanie:  „Nikt  nie  przychodzi  do  mnie,  jeżeli  go  nie  pociągnie
Ojciec”
 

background image

 

Rozdział 1
Czym jest to, co doskonałe, a czym są części, oraz że części zostają
usunięte, gdy przychodzi doskonałe

 

Święty  Paweł  mówi:  „Gdy  przyjdzie  to,  co  doskonałe,  zniknie  to,
co  niedoskonałe  oraz  cząstkowe”

[12]

.  Uważaj  teraz:  Czym  jest  to,

co doskonałe, i to, co cząstkowe? Doskonałe jest istnieniem, które wszystko
objęło  i  zawarło  w  sobie,  i  we  własnym  istnieniu

[13]

,  i  bez  którego,

i na zewnątrz którego nie ma prawdziwego istnienia, i w którym wszystkie
rzeczy  mają  swe  istnienie,  bo  ono  jest  istnieniem  wszystkich  rzeczy
i w sobie samym jest niezmienne i nieporuszone, a przemienia oraz porusza
wszystkie inne rzeczy.

To  zaś,  co  cząstkowe albo  niedoskonałe,  jest  tym,  co  z  doskonałego

[14]

wzięło  lub

[15]

  bierze  swój  początek,  podobnie  jak  blask  lub  poświata

wypływa  ze  słońca  lub  z  jakiegokolwiek  światła  i  oświetla  coś,  to  lub
tamto,  i  zwie  się  stworzeniem

[16]

.  I  żadna  rzecz  ze  wszystkiego,

co  cząstkowe,  nie  jest  tym,  co  doskonałe.  A  zatem  i  doskonałe  nie  jest
żadną  z  rzeczy  cząstkowych,  które  są  uchwytne,  poznawalne,
wypowiadalne.  To,  co  doskonałe,  jest  dla  wszystkich  stworzeń  –  w  tej
mierze,  w  jakiej  są  stworzeniami  –  niepoznawalne,  niepojmowalne
i  niewypowiadalne.  Doskonałe  zatem  nazywa  się  „nic”,  ponieważ  nie  jest
ono żadnym spośród nich. Stworzenie jako stworzenie nie może go poznać
ani pojąć, nazwać ani pomyśleć. A więc kiedy przychodzi to, co doskonałe,
wzgardzone  zostaje  to,  co  częściowe.  Kiedy  jednak  ono  przychodzi?
Powiadam: gdy w takiej mierze, w jakiej to jest możliwe, zostanie poznane,
odnalezione i zakosztowane

[17]

 w duszy.

Można  by  więc  teraz  powiedzieć:  Skoro  jest  niepoznawalne

i  niepojmowalne  przez  wszystkie  stworzenia,  a  dusza  jest  przecież

background image

stworzeniem,  jak  więc  może  być  poznane  w  duszy?  Odpowiedź:  Dlatego
właśnie powiada się: „w tej mierze, w jakiej jest stworzeniem”, a znaczy to:
„stworzeniem  w  jego  stworzoności  i  w  jego  byciu  stworzonym”

[18]

.

Ze  względu  na  jego  bycie-czymś

[19]

  i  jego  sobność

[20]

  jest  to  dla  niego

niemożliwe.  Jeśli  doskonałe  ma  być  poznane  w  jakimś  stworzeniu,  tam
bycie  stworzonym,  stworzoność,  bycie-czymś  i  sobność  muszą  zostać
utracone i zniknąć. Takie znaczenie mają słowa św. Pawła: „gdy przyjdzie
to,  co  doskonałe”.  Mianowicie:  gdy  ono  zostanie  poznane,  wówczas  to,
co częściowe, czyli bycie stworzonym, stworzoność, bycie-czymś, sobność,
mojość zostanie całkiem wzgardzone i uznane za nic. Jak długo się o tym
coś  sądzi  i  jest  się  do  tych  sądów  przywiązanym,  tak  długo  doskonałe
pozostaje niepoznane.

Można  by  teraz  powiedzieć  również:  „Mówisz,  że  na  zewnątrz  tego,

co  doskonałe,  i  bez  niego  nie  ma  nic,  mówisz  też  jednak,  że  z  niego  coś
wypływa.  A  przecież  to,  co  wypłynęło,  jest  na  zewnątrz  niego”.
Odpowiedź: Dlatego powiada się, że na zewnątrz niego i bez niego nie ma
prawdziwego  istnienia.  To  bowiem,  co  wypłynęło,  nie  jest  prawdziwe
i  poza  tym,  co  doskonałe,  nie  ma  istnienia,  lecz  jest  jego  padaniem

[21]

,

blaskiem  albo  poświatą

[22]

.  Poświata  ta  poza  ogniem,  z  którego  wypływa

blask, albo poza słońcem czy innym światłem ani nie jest istnieniem, ani go
nie posiada.
 

background image

 

Rozdział 2
Czym jest grzech oraz że nie należy przywłaszczać sobie

[23]

żadnego dobra, ponieważ ono należy jedynie do prawdziwego
dobra

 

Pismo, wiara  i  prawda  mówi,  że  grzech  to  nic  innego  niż  odwracanie  się
stworzenia  od  nieprzemijającego  dobra  i  zwracanie  ku  przemijającemu,
czyli  zwracanie  się  od  tego,  co  doskonałe,  ku  temu,  co  cząstkowe
i niedoskonałe, a najczęściej ku sobie samemu.

Zauważ  teraz:  Stworzenie  wtedy  odwraca  się  od  doskonałego,  gdy

przywłaszcza  sobie  coś  dobrego,  na  przykład  istnienie,  życie,  wiedzę,
poznanie,  moc,  krótko  mówiąc  wszystko,  co  należy  nazwać  dobrym,  tak
jakby  stworzenie  było  tym  albo  to  byłoby  jego  własnością,  albo  do  niego
należało, albo od niego pochodziło. Cóż innego robi diabeł i czym innym
był  jego  upadek,  względnie  jego  odwrócenie  się,  niż  przypisaniem  sobie,
że  również  on  jest  czymś  i  coś  jest  jego,  i  do  niego  należy.
To zawłaszczenie oraz jego „ja” i jego „mnie”, i jego „mi”, i jego „moje”,
to stanowiło jego odwrócenie się i upadek. I tak jest z nim wciąż.
 

background image

 

Rozdział 3
O tym, że upadek i odwrócenie się człowieka musi być tak samo
naprawione jak upadek Adama

 

Cóż innego uczynił Adam, jeśli nie to samo? Powiada się: dlatego, że Adam
zjadł  jabłko,  zagubił  się  i  upadł.  Ja  powiadam:  stało  się  tak  ze  względu
na jego przywłaszczanie sobie oraz ze względu na jego „ja”, „moje”, „mi”,
„mnie” i na tym podobne. Gdyby zjadł siedem jabłek, a niczego by sobie
nie  przywłaszczył,  nie  upadłby.  Kiedy  jednak  zaczął  sobie  przywłaszczać,
upadł, [upadłby więc również], gdyby nigdy nie ugryzł żadnego jabłka.

A skoro ja upadłem sto razy niżej i odwróciłem się [od Boga] bardziej niż

Adam,  a  upadku  Adama  i  jego  odwrócenia  się  nie  potrafił  naprawić  ani
uleczyć żaden człowiek, w jaki więc sposób naprawiony może zostać mój
upadek? Musi zostać naprawiony tak samo jak upadek Adama i przez tego,
kto  naprawił  upadek  Adama,  i  w  ten  sam  sposób.  Przez  kogo  i  w  jaki
sposób się to dokonało? Człowiek nie potrafił tego dokonać bez Boga, Bóg
zaś  nie  mógł

[24]

  obyć  się  bez  człowieka.  Dlatego  Bóg  przybrał  ludzką

naturę,  czyli  człowieczeństwo  i  stał  się  człowiekiem,  człowiek  zaś  został
przebóstwiony

[25]

. W ten oto sposób dokonała się naprawa

[26]

 Adama.

Tak też musi zostać naprawiony mój upadek. Nie jestem w stanie uczynić

tego bez Boga, a Bóg nie może lub nie chce uczynić tego beze mnie. Jeśli
ma  się  to  dokonać,  Bóg  musi  również  we  mnie  stać  się  człowiekiem,  tak
że  Bóg  bierze  na  siebie  wszystko,  co  jest  we  mnie,  zarówno  w  wymiarze
zewnętrznym,  jak  wewnętrznym,  ażeby  nie  było  we  mnie  niczego,
co przeciwdziała Bogu lub szkodzi jego dziełu. Gdyby Bóg przybrał postać
wszystkich  istniejących  ludzi

[27]

,  i  w  nich  stał  się  człowiekiem,  i  ich

w  sobie  przebóstwił,  a  nie  stałoby  się  to  we  mnie,  mój  upadek  i  moje

background image

odwrócenie  się  od  niego  nigdy  nie  zostałyby  naprawione,  dokonuje  się
to jednak również we mnie.

Do  tego  uleczenia  i  naprawienia  mnie  nie  mogę,  nie  chcę  i  nie

powinienem  w  żaden  sposób  się  przyczyniać,  lecz  być  nagim,  czystym
doznawaniem,  tak  żeby  Bóg  sam  czynił  i  działał,  a  ja  doznawał  jego
samego  oraz  jego  dzieł  i  jego  woli.  A  ponieważ  nie  chcę  tego  doznawać,
lecz [liczy się dla mnie tylko] „moje” i „ja”, i „mi”, i „mnie”, przeszkadza
to  Bogu,  by  mógł  sam  i  bez  przeszkód  działać.  Dlatego  też  mój  upadek
i  moje  odwrócenie  się  od  Boga  pozostaje  nienaprawione.  Spójrz,
to wszystko sprawia moje przywłaszczanie siebie.
 

background image

 

Rozdział 4
O tym, że człowiek przez przywłaszczanie sobie, gdy przywłaszcza
sobie coś dobrego, upada i godzi w cześć Boga

 

Bóg  powiada:  „Chwały  mojej  nie  oddam  nikomu”

[28]

.  Znaczy  to  tyle,

że  chwała  i  cześć  nie  należą  do  nikogo,  jak  tylko  do  Boga.  Kiedy  więc
przypisuję sobie coś dobrego: jakobym tym był, albo coś dobrego potrafił,
albo  wiedział,  albo  czynił,  lub  jakoby  ono  było  moje,  albo  ode  mnie
pochodziło, albo było moją własnością, albo mi się należało i tym podobne,
wówczas przypisuję sobie też coś z chwały i czci [Boga], i dopuszczam się
dwojakiego  zła.  Po  pierwsze,  jak  zostało  już  powiedziane,  powoduję
upadek  i  odwrócenie  się  od  Boga.  Po  drugie,  godzę  w  cześć  Boga
i  przypisuję  sobie  to,  co  należy  tylko  do  niego.  Ponieważ  wszystko  to,
co  należy  nazwać  dobrym,  nie  jest  własnością  nikogo  prócz  wiecznego,
prawdziwego  dobra,  kto  więc  sobie  to  przywłaszcza,  ten  postępuje
niewłaściwie i wbrew Bogu.
 

background image

 

Rozdział 5
Jak należy to rozumieć, że człowiek powinien zostać pozbawiony
„sposobu”

[29]

, woli, miłości, pożądania, poznania i innych tego

typu rzeczy

 

Niektórzy  ludzie  mówią

[30]

,  że  człowiek  powinien  zostać  pozbawiony

„sposobu”,  woli,  miłości,  pożądania,  poznania  i  innych  tego  typu  rzeczy.
Nie należy jednak rozumieć tego w ten sposób, że w człowieku nie będzie
wówczas  żadnego  rodzaju  poznania  lub  że  Bóg  nie  będzie  w  nim
poznawany  ani  kochany,  ani  chciany,  ani  pożądany,  ani  wielbiony,  ani
otaczany czcią, ponieważ byłoby to wielką ułomnością i człowiek byłby jak
krowa albo jak wół. Ale należy wiązać to z tym, że gdy poznanie staje się
tak  czyste  i  doskonałe,  to  zostaje  poznane,  że  nie  jest  to  poznanie
człowieka,  czy  też  w  ogóle  stworzenia,  lecz  wiecznego  poznania,  którym
jest wieczne Słowo.

Spójrz,  w  ten  sposób  człowiek  czy  też  stworzenie  usuwa  się  i  nie

przywłaszcza sobie tego wszystkiego. A im mniej stworzenie przywłaszcza
sobie  poznanie,  tym  ono  staje  się  doskonalsze.  Tak  samo  jest  też  z  wolą,
miłością,  pożądaniem  i  tego  typu  rzeczami.  Ponieważ  im  mniej
przywłaszcza się je sobie, tym stają się szlachetniejsze, czystsze i bardziej
boskie,  a  im  bardziej  się  je  sobie  przywłaszcza,  tym  stają  się  bardziej
prostackie,  pomieszane  i  niedoskonałe.  Spójrz,  należy  się  więc  tego
wyzbyć,  to  jest  wyzbyć  się  przywłaszczania  sobie.  Kiedy  się  zaś  tego
wyzbędzie,  wtedy  ma  miejsce  najszlachetniejsze  i  najczystsze  poznanie,
jakie może mieć miejsce w człowieku, jak i najszlachetniejsza, najczystsza
miłość i pożądanie, ponieważ to wszystko jest wówczas wyłącznie Boga.

Jest  lepiej  i  szlachetniej,  gdy  jest  Boga,  niż  gdy  jest  stworzenia.

To bowiem, że przypisuję sobie coś dobrego, bierze się z urojenia, że ono

background image

jest  moje  lub  że  ja  nim  jestem.  Gdybym  poznał  prawdę,  poznałbym
również, że ani ja tym czymś nie jestem, ani ono nie jest moje, ani ode mnie
nie  pochodzi  i  tym  podobne,  i  tak  przywłaszczanie  samo  by  ustało.  Jest
lepiej,  gdy  się  Boga  oraz  to,  co  jego,  w  tej  mierze,  w  jakiej  to  możliwe,
poznaje  i  kocha,  i  wielbi,  i  czci,  nawet  jeśli  człowiek  tylko  roi  sobie,
że wielbi i kocha Boga, niż gdyby Bóg wcale nie był wielbiony, kochany,
otaczany czcią oraz poznawany. Jeśli bowiem urojenie i brak wiedzy w ten
sposób  przemienią  się  w  wiedzę  i  poznanie,  wówczas  ustanie
przywłaszczanie sobie. Człowiek powie wtedy tak: „Ach, ja biedny głupiec,
roiłem sobie, że to ja tym jestem, zgodnie z prawdą zaś jest tym i zawsze
był Bóg”.
 

background image

 

Rozdział 6
O tym, że najbardziej należy miłować to, co najlepsze
i najszlachetniejsze, wyłącznie dlatego, że jest najlepsze

 

Pewien mistrz, noszący imię Boecjusz, powiada: „To, że nie miłujemy tego,
co  najlepsze,  bierze  się  z  ułomności”

[31]

.  Powiedział  prawdę:  To,

co  najlepsze,  powinno  być  tym,  co  najbardziej  umiłowane

[32]

,  a  trwając

w tej miłości, nie powinno się zważać ani na korzyść, ani brak korzyści, ani
na zysk, ani na szkodę, ani na zwycięstwo, ani na przegraną, ani na sławę,
ani  na  hańbę,  ani  na  pochwałę,  ani  na  naganę  i  na  tym  podobne.  Lecz
powinno być nam najmilsze to, co zgodnie z prawdą jest najszlachetniejsze
i  najlepsze,  i  nie  inaczej,  jak  tylko  ze  względu  na  to,  że  jest  najlepsze
i najszlachetniejsze.

Człowiek  powinien  ukierunkować  na  to  swoje  życie  zarówno

w wymiarze zewnętrznym, jak i wewnętrznym. W zewnętrznym: ponieważ
wśród stworzeń jedno jest lepsze od drugiego, zgodnie z tym, że wieczne
dobro  w  jednym  przejawia  się  i  działa  bardziej  lub  mniej  niż  w  drugim.
Najlepsze spośród stworzeń jest zaś to, w którym wieczne dobro najbardziej
przejawia się i lśni, i działa, i jest poznawane i miłowane. To zaś, w którym
najmniej, jest też najmniejszym dobrem.

Gdy więc człowiek posługuje się stworzeniem i ma z nim do czynienia,

i  rozpoznaje  tę  różnicę,  to  wtedy  najlepsze  stworzenie  powinno  być  mu
najmilsze  i  ku  niemu  powinien  się  zwrócić  i  z  nim  się  jednoczyć;  przede
wszystkim więc z takimi [stworzonymi przymiotami], jak dobro i prawda,
pokój,  miłość,  sprawiedliwość  i  im  podobnymi,  które  przypisuje  się

[33]

Bogu  jako  należące  do  niego  i  będące  jego  własnością.  Na  nie  powinien
ukierunkować się człowiek zewnętrzny, a tym, co by się temu sprzeciwiało,
należy wzgardzić i uciekać od tego.

background image

Jeśli jednak  wewnętrzny  człowiek  dokonałby  skoku  i  przeskoczyłby  ku

temu, co doskonałe, to odnalazłby i zakosztował, że to, co doskonałe, jest
bezmiernie,  bezgranicznie  i  nieskończenie  szlachetniejsze  i  lepsze  nad
wszystko,  co  niedoskonałe  i  cząstkowe,  to,  co  wieczne  zaś,  nad  to,
co przemijające, a źródło oraz początek nad wszystko, co z nich wypływa
i może wypłynąć. W ten sposób rzeczy niedoskonałe i cząstkowe zaczęłyby
budzić niesmak i zostałyby unicestwione. Zauważ: to właśnie musi się stać,
jeśli miłowane ma być to, co najszlachetniejsze i najlepsze.
 

background image

 

Rozdział 7
O dwojgu duchowych oczach, dzięki którym człowiek patrzy
w wieczność i w czas, i o tym, że jedno przeszkadza drugiemu

 

Należy  rozważyć  to,  co  się czyta  i  mówi,  mianowicie  że  dusza  Chrystusa
miała dwoje oczu: prawe i lewe oko. Na początku, gdy została stworzona,
zwróciła prawe oko ku wieczności i ku Boskości i zastygła w doskonałym
oglądzie  oraz  doznaniu

[34]

  boskiego  istnienia  i  boskiej  doskonałości.

A  wszystkie  zdarzenia,  zajęcia  i  poruszenia,  cierpienie,  męka,  udręczenie,
które  są  zawsze  udziałem  człowieka  zewnętrznego,  nie  przeszkodziły  jej
w tym i pozostała nieporuszona. Lewym okiem patrzyła zaś w stworzenie
i  poznawała  oraz  ujmowała  obecne  w  stworzeniu  różnice  między  tym,
co  jest  tam  lepsze,  a  tym,  co  gorsze,  tym,  co  szlachetniejsze,  a  tym,
co  mniej  szlachetne.  Na  to  został  ukierunkowany  zewnętrzny  człowiek
Chrystusa. Tak więc wewnętrzny człowiek Chrystusa, podług prawego oka
duszy,  trwał  w  doskonałym  doznawaniu  boskiej  natury,  w  doskonałej
rozkoszy  i  radości.  Zaś  zewnętrzny  człowiek  oraz  lewe  oko  duszy  trwali
w  całkowitym  cierpieniu,  nędzy,  i  trudzie.  I  działo  się  to  w  ten  sposób,
że wewnętrzne, prawe oko, nie doznając przeszkód, pozostało nieruchome
i  nieporuszone  przez  jakiekolwiek  trudy,  cierpienie  i  mękę,  które  były
udziałem zewnętrznego człowieka.

Powiada  się,  że  gdy  Chrystus  był  biczowany  przy  słupie  i  gdy  podług

zewnętrznego  człowieka  wisiał  na  krzyżu,  to  dusza,  czyli  wewnętrzny
człowiek  podług  prawego  oka,  trwała  w  tak  samo  doskonałym  doznaniu
[Boga], w rozkoszy i radości, jak po wniebowstąpieniu albo jak teraz. Tak
samo człowiek wewnętrzny nigdy nie przeszkodził i nie umniejszył niczego
zewnętrznemu człowiekowi, czyli duszy podług lewego oka, w jej dziełach

background image

i  we  wszystkim,  co  jej  przysługuje  jako  skierowanej  na  zewnątrz;  żaden
z nich nie ogląda się na drugiego.

Również  stworzona  dusza  człowieka  ma  dwoje  oczu.  Jedno  oko  jest

możnością patrzenia w wieczność, drugie patrzenia w czas i w stworzenie,
i rozpoznawania w nim różnic – o czym była już mowa – i ożywiania ciała,
i kierowania nim i rządzenia. Tych dwoje oczu w wypadku duszy człowieka
nie potrafi jednak w tym samym momencie wspólnie spełniać swych dzieł,
lecz jeśli dusza ma prawym okiem patrzeć w wieczność, to lewe oko musi
powstrzymać  się  od  wszystkich  swych  dzieł  i  zachowywać  się  tak,  jakby
było  martwe.  Jeśli  zaś  lewe  oko  ma  dokonywać  swych  dzieł,  zgodnie
ze swym ukierunkowaniem na zewnątrz, czyli mieć do czynienia z czasem
i  stworzeniem,  to  trzeba  prawemu  oku  przeszkodzić  w  jego  dziele,  czyli
w jego oglądzie.
 

background image

 

Rozdział 8
O tym, że dusza człowieka, pozostając w ciele, może doznać
przedsmaku wiecznej szczęśliwości

 

Stawia się często pytanie, czy jest możliwe, aby dusza, pozostając w ciele,
mogła  wejrzeć  w  wieczność  i  poczuć  przedsmak  życia  wiecznego
i  wiecznej  szczęśliwości.  Powiada  się  zwykle

[35]

,  że  nie  i  jest  to  prawda

w  tym  sensie,  że  jak  długo  dusza  patrzy  na  ciało  i  na  rzeczy,  które
przysługują  ciału,  oraz  na  czas,  czyli  na  stworzenia,  i  się  za  sprawą  tego
deformuje i rozdrabnia, tak długo nie może mieć to miejsca. Jeśli dusza ma
tego  dostąpić,  musi  być  czysta  i  ogołocona  ze  wszystkich  obrazów
i oddzielona

[36]

 od wszystkich stworzeń, a najpierw od siebie samej. To zaś,

jak się mniema, nie może dokonać się w czasie.

Jednakże św. Dionizy chce widzieć to możliwym. Wynika to z jego słów,

które  napisał  do  Tymoteusza:  „Żeby  kontemplować  boską  tajemnicę,
musisz  pozostawić  zmysły  i  zmysłowość,  i  wszystko,  co  zmysły  mogą
pojąć,  oraz  rozum  i  rozumowanie,  i  wszystko  stworzone  i  niestworzone,
co  rozum  może  pojąć  i  poznać.  I  w  wychodzeniu  ponad  siebie  samego
i w niewiedzy dotyczącej wyżej wymienionych rzeczy wznieś się do góry
i  wejdź  w  zjednoczenie  z  tym,  co  jest  ponad  wszelkim  istnieniem
i  poznaniem”

[37]

.  Gdyby  uważał,  że  to  niemożliwe  w  czasie,  dlaczego

nauczałby  tego  i  mówił  o  tym  do  człowieka  żyjącego  w  czasie?  Powinno
się  też  wiedzieć,  co  o  tych  słowach  św.  Dionizego  mówi  pewien  Mistrz.
Mianowicie,  że  jest  to  możliwe  i  przydarza  się  człowiekowi  tak  często,
że  staje  się  dla  niego  zwyczajne,  iż  spogląda  tam,  jak  często  chce

[38]

.

A spośród tego, czego może dokonać wszelkie stworzenie jako stworzenie,
nie  ma  nic,  co  byłoby  dla  Boga  milsze  oraz  bardziej  szlachetne  i  godne
od tego oglądu

[39]

.

background image

 

background image

 

Rozdział 9
O tym, że byłoby dla człowieka korzystniej i lepiej, żeby pojął,
co Bóg chce zdziałać przy jego pomocy oraz do czego chce go
użyć, niż gdyby wiedział, co Bóg zdziałał kiedykolwiek przy
pomocy wszystkich stworzeń i co jeszcze zamierza zdziałać; oraz
o tym, że nasza szczęśliwość zależna jest jedynie od Boga i jego
dzieł, a nie od stworzeń

 

Trzeba  zdać  sobie  sprawę  i  wiedzieć  z  całą  jasnością,  że  wszystkie  cnoty
i  dobra,  i  nawet  dobro,  którym  jest  sam  Bóg,  nie  czynią  nigdy  człowieka
cnotliwym,  dobrym  lub  błogosławionym,  jak  długo  to  wszystko  jest
na  zewnątrz  duszy.  W  ten  sam  sposób  rzecz  ma  się  również  z  grzechem
i złem. Dlatego chociaż to dobrze, że się pyta, docieka i poznaje, co czynili
dobrzy  i  święci  ludzie  oraz  co  wycierpieli  i  jak  żyli,  jak  również,  co  Bóg
w nich i przez nich zdziałał i czego chciał, to jednak byłoby stokroć lepiej,
gdyby  człowiek  dociekał  i  poznawał,  czym  jest  i  jak  się  przedstawia  jego
własne  życie,  a  także  czym  jest  w  nim  Bóg,  czego  chce,  czego  dokonuje
oraz do czego Bóg chciałby go użyć albo nie. Dlatego prawdą jest, gdy się
mówi:  wyjście  na  zewnątrz  nie  było  nigdy  tak  dobre,  żeby  pozostawanie
wewnątrz nie było lepsze.

Należy  też  wiedzieć,  że  wieczna  szczęśliwość  zależy  tylko  od  jednego

i od niczego innego. I jeśli człowiek albo dusza ma jej dostąpić, to w jego
duszy powinno i musi być tylko jedno. Można by jednak zapytać: „Czym
wszelako  jest  to  jedno?”

[40]

.  Powiadam:  jest  dobrem,  albo:  dobrem  się

stało

[41]

.  A  przecież  ani  tym  dobrem,  ani  tamtym,  które  można  nazwać,

poznać  lub  wskazać,  lecz  nimi  wszystkimi  i  ponad  nimi  wszystkimi.  Nie
musi ono również przychodzić do duszy, ponieważ jest już wewnątrz. Jest
jednak  nierozpoznane.  Gdy  powiada  się,  że  trzeba  tego  dostąpić  lub

background image

że  powinno  przyjść  do  duszy,  znaczy  to  tyle,  że  należy  tego  szukać,
doznawać i smakować. Skoro zaś jest jednym, a więc jest raczej jednością
i  prostotą  niż  wielorakością,  to  szczęśliwość  jest  zależna  nie  od  liczby
i wielości

[42]

, lecz od jednego i jedności.

Krótko  mówiąc,  szczęśliwość  nie  zależy  od  żadnego  stworzenia  ani

od  jego  dzieł,  lecz  jedynie  od  Boga  i  od  jego  dzieł.  Dlatego  powinienem
zważać  jedynie  na  Boga  oraz  jego  dzieło  i  zostawić  wszystkie  stworzenia
wraz ze wszystkimi ich dziełami, w pierwszej kolejności zaś siebie samego.
Również  wszystkie  dzieła  i  cuda,  które  Bóg  kiedyś  zdziałał  lub
kiedykolwiek jeszcze zechce zdziałać w stworzeniach lub przez nie, jak też
sam Bóg ze wszystkimi jego dobrami, jak długo to wszystko jest i dokonuje
się  na  zewnątrz  mnie,  nie  czynią  mnie  szczęśliwym,  lecz  jedynie  o  tyle,
o ile to wszystko jest i dokonuje się we mnie, oraz jest we mnie poznawane
i miłowane, doznawane i smakowane.
 

background image

 

Rozdział 10
O tym, że doskonali ludzie nie pragną niczego innego prócz tego,
że chcieliby być dla wiecznego dobra tym, czym dla człowieka jest
jego ręka, oraz że stracili lęk przed otchłanią

[43]

 i przestali pragnąć

królestwa niebieskiego

 

Należy  teraz  zwrócić  uwagę,  że  ludzie  oświeceni  prawdziwym  światłem
poznają, że nic z tego, czego chcą pragnąć lub co chcą wybrać, nie jest tym,
co było kiedykolwiek pożądane, wybierane lub poznawane przez wszystkie
stworzenia  jako  stworzenia

[44]

.  Dlatego  porzucają  wszelkie  pragnienie

i  wybór  i  polecają  oraz  oddają

[45]

  siebie  i  wszystkie  rzeczy  wiecznemu

dobru.  Mimo  to  pozostaje  w  nich  pragnienie  postępu  dla  nich  samych
i zbliżenia się do wiecznego dobra, to znaczy, bliższego poznania, gorętszej
miłości  i  czystszej  rozkoszy,  całkowitej  uległości  i  posłuszeństwa,  tak
że  każdy  oświecony  człowiek  może  powiedzieć:  „byłbym  chętnie  dla
wiecznego dobra, jak dla człowieka jego ręka”. Ludzie ci obawiają się cały
czas, że nie są w stanie temu sprostać, i pragną zarazem tego szczęścia dla
wszystkich  ludzi.  I  pozostają  niezwiązani

[46]

  z  tym  pragnieniem  i  nie

przypisują go sobie, gdyż ludzie ci dobrze wiedzą, że to pragnienie nie jest
pragnieniem człowieka, lecz wiecznego dobra, gdyż nikt nie powinien sobie
przypisywać  niczego,  co  jest  dobre,  ponieważ  należy  to  wyłącznie
do wiecznego dobra.

Następnie, ludzie ci trwają w wolności, tak że utracili lęk przed karą oraz

przed  otchłanią,  jak  i  nadzieję  na  nagrodę  i  na  królestwo  niebieskie,  lecz
z  niewymuszonej  miłości  żyją  w  czystej  uległości  i  posłuszeństwie
wiecznemu  dobru.  W  sposób  doskonały  było  tak  w  Chrystusie,  a  w  jego
naśladowcach jest tak w jednym bardziej, w innym mniej. Jaką nędzą jest,
że wieczne dobro wskazuje nam to, co najlepsze, i ku temu pobudza, a my

background image

tego  nie  chcemy!  Cóż  jest  szlachetniejsze  niż  prawdziwe,  duchowe
ubóstwo?  A  gdy  nas  dosięga,  nie  chcemy  go.  Chcemy  pieszczot,  żeby
odczuwać  w  sobie  wspaniały  smak

[47]

  [przyjemności],  słodycz  i  rozkosz;

wtedy byłoby nam dobrze i kochalibyśmy Boga. Gdy zaś nie przypada nam
to  w  udziale,  ogarnia  nas  ból  i  zapominamy  o  Bogu,  i  wydaje  się  nam,
że jesteśmy zgubieni. Jest to wielka ułomność i zły znak, gdyż prawdziwy
miłośnik  miłuje  Boga,  czyli  wieczne  dobro,  tak  samo  w  dostatku,  jak
i w biedzie, w słodyczy, jak i w goryczy itp. Każdy człowiek niech siebie
tu miarkuje.
 

background image

 

Rozdział 11
O tym, że sprawiedliwy człowiek, żyjąc w czasie, zostaje strącony
do otchłani i nie może w niej znaleźć pocieszenia i że zostaje
wzięty z otchłani i wprowadzony do królestwa niebieskiego
i w nim nie może doznać zasmucenia

 

Dusza  Chrystusa  musiała  zstąpić  do  otchłani,  zanim  poszła  do  nieba.
Dlatego musi też zstąpić tam dusza człowieka. Zważcie, jak się to dzieje:
Kiedy człowiek pozna siebie samego, przyjrzy się i uzna, że jest zły i że nie
jest godny żadnego dobra i pociechy, które mogą mu się przytrafić ze strony
Boga  lub  stworzenia,  lecz  wyłącznie  wiecznego  potępienia  i  zatraty,
to wydaje mu się, że nawet tego jest niegodny. Zaprawdę, wydaje mu się,
że nie jest godny żadnego cierpienia, które może mu się przytrafić w czasie;
i  że  jest  słuszne  i  właściwe

[48]

,  aby  wszelkie  stworzenie  było  przeciwko

niemu  oraz  sprawiało  mu  cierpienie  i  wymierzało  karę;  i  że  tego
wszystkiego  wciąż  jest  niegodny.  Słusznie  wydaje  mu  się  również,
że  powinien  zostać  potępiony  na  wieki  i  być  w  piekle  wręcz  podnóżkiem
wszystkich  diabłów,  i  że  tego  wszystkiego  jeszcze  jest  niegodny.  Słusznie
też  nie  chce  i  nie  może  pragnąć,  ani  od  Boga,  ani  od  stworzeń,  żadnej
pociechy  ani  wybawienia

[49]

,  lecz  chętnie  pozostałby  bez  pociechy

i  wybawienia,  a  jego  potępienie  i  jego  cierpienie  nie  są  mu  przykre,
ponieważ  jest  to  słuszne  i  właściwe,  i  nie  sprzeciwia  się  Bogu,  lecz  jest
wolą Boga, a to jest dla niego miłe i dobre. Przykra jest dla niego jedynie
własna  wina  i  zło,  gdyż  jest  to  coś  niewłaściwego  i  sprzeciwia  się  Bogu,
i dlatego jest przepełniony bólem i czuje się podle. To zaś nazywa się i jest
prawdziwym żalem za grzechy. Kto zaś, pozostając w czasie, zstępuje w ten
sposób do otchłani, ten – gdy opuści czas – idzie do królestwa niebieskiego,
a  w  czasie  zdobywa  jego  przedsmak,  przewyższający  wszystkie  rozkosze
i radości, które kiedykolwiek zaistniały i mogą zaistnieć w czasie za sprawą

background image

czasowych rzeczy. A jak długo człowiek w ten sposób pozostaje w otchłani,
nikt  nie  może  go  pocieszyć,  ani  Bóg  ani  stworzenie,  jak  jest  napisane:
„W otchłani nie ma wybawienia”. Pewien człowiek tak powiedział o tym:
 

Zepsucie i śmierć
bez pociechy los
cały potępiony
na zewnątrz i wskroś
abym był zbawiony
nie zanoście prośb

[50]

.

 

Jednak Bóg nie zostawia człowieka w tej otchłani, ale człowiek zostaje

przez  niego  przejęty

[51]

,  tak  że  niczego  innego  nie  pragnie  jak  tylko

wiecznego dobra i poznaje jego rozkosz, pokój, radość, ciszę i pełnię oraz
to,  że  wieczne  dobro  jest  dla  niego  ponad-przyjemne

[52]

.  A  więc  gdy

człowiek nie pragnie ani nie pożąda nic innego prócz wiecznego dobra i nie
pragnie  nic  dla  siebie  samego,  to  pokój,  radość,  rozkosz  i  błogość
wiecznego dobra, i cokolwiek tego rodzaju, wszystko to staje się udziałem
człowieka, i w ten sposób człowiek jest w królestwie niebieskim. Otchłań
i  królestwo  niebieskie  są  to  dwie  dobre,  pewne  drogi  dla  człowieka
w czasie. Dobre dla tego, kto je właściwie i dobrze rozumie, gdyż otchłań
przemija, zaś królestwo niebieskie ostaje się.

Człowiek powinien również pamiętać, że gdy jest w tej otchłani, nic nie

może  go  pocieszyć;  będąc  tam,  nie  potrafi  uwierzyć,  że  kiedykolwiek
zostanie odkupiony lub pocieszony. Ale gdy jest w królestwie niebieskim,
nic  nie  jest  w  stanie  go  zasmucić  i  odebrać  mu  pociechy,  i  nie  wierzy,
że  mógłby  zostać  zasmucony  i  nie  mieć  żadnej  pociechy.  Jakkolwiek
po  wyjściu  z  otchłani  może  zostać  pocieszony  i  odkupiony,
a po opuszczeniu królestwa niebieskiego może zostać zasmucony i stracić
pociechę.

Ponadto otchłań i królestwo niebieskie przychodzą do człowieka w taki

sposób, że nie wie, skąd przychodzą, i ani on, ani nic, co do niego należy,

background image

nie  może  sprawić  ani  dopuścić  niczego,  dzięki  czemu  przyszłyby  albo
odeszły. I człowiek nie może sobie samemu żadnego z nich dać ani odebrać,
zbudować ani zniszczyć, lecz – jak jest napisane – „Duch tchnie, kędy chce,
i głos jego słyszysz”, co odnosi się do jego obecności, „lecz nie wiesz, skąd
przychodzi i dokąd podąża”

[53]

. A kiedy człowiek znajduje  się  w  którymś

z nich, wydaje się mu to słuszne, i może przebywać w otchłani, czując się
tak  samo  pewnie  jak  w  królestwie  niebieskim.  I  jak  długo  człowiek  jest
w  czasie,  może  bardzo  często  przechodzić

[54]

  z  jednego  do  drugiego.

A mianowicie wiele razy w ciągu dnia i nocy, i zawsze bez swego udziału.
Gdy  jednak  człowiek  nie  jest  w  żadnym  z  nich,  ma  wtedy  do  czynienia
ze stworzeniami i chwieje się to tu, to tam, i nie wie, gdzie jest. Jednakże
nie powinien nigdy zapomnieć o tych dwóch w swoim sercu.
 

background image

 

Rozdział 12
Czym jest właściwy, prawdziwy, wewnętrzny pokój, który
Chrystus na końcu pozostawił swym uczniom

 

Wielu  mówi,  że  nie  znajdują  pokoju  i  ciszy,  spotyka  ich  zaś  wiele
przeciwności, pokus, udręk i cierpień. Chciej to jednak ujrzeć w prawdzie
i pojąć: również diabeł znalazłby pokój, gdyby działo się według jego woli
i  upodobania.  I  dlatego  pokój,  który  Chrystus  na  końcu  zostawił  swym
uczniom,  powinniśmy  postrzegać  i  ujmować  według  jego  słów:  „Pokój
zostawiam  wam,  pokój  mój  daję  wam,  nie  tak  jak  daje  świat”

[55]

,  gdyż

świat swymi darami zwodzi.

Jaki pokój Chrystus ma na myśli? Ma na myśli wewnętrzny pokój, który

przebija  się  i  przenika  przez  wszystkie  pokusy  i  przeciwności,  udrękę,
cierpienie, nędzę, hańbę i cokolwiek jest tego rodzaju, tak że trwa się w tym
wszystkim  radośnie  i  cierpliwie,  tak  jak  trwali  jego  umiłowani  uczniowie
i  nie  tylko  oni,  ale  wszyscy  wybrani  przyjaciele  Boga  i  prawdziwi
naśladowcy  Chrystusa.  Spójrz  i  zobacz:  kto  więc  zachowałby  odnośnie
do  tego  miłość,  pilność  i  powagę,  ten  mógłby,  na  miarę  możliwości
stworzenia, poznać prawdziwy, wieczny pokój, którym jest Bóg.
 

background image

 

Rozdział 13
O tym, że człowiek niekiedy zbyt wcześnie daje wolne zmysłowym
obrazom

 

Tauler  powiada:  „Są  ludzie  w  czasie,  którzy  za  szybko  dają  wolne
zmysłowym  obrazom”

[56]

,  zanim  wydobyli  z  nich  prawdę;  dlatego  zaś,

że  sami  się  z  nich  wydobywają,  nie  mogą  wcale  albo  prawie  wcale
dosięgnąć prawdy. Dlatego też trzeba cały czas z pilnością rozważać dzieła
Boga i jego żądania, impulsy i napomnienia skierowane do człowieka.
 

background image

 

Rozdział 14
O trzech stopniach, które prowadzą człowieka do doskonałości

 

Należy  bowiem  wiedzieć,  że  nikt  nie  może  zostać  oświecony,  zanim  nie
będzie  oczyszczony,  nieskazitelny  i  niezwiązany.  Ponadto  nikt  nie  może
zjednoczyć  się  z  Bogiem,  zanim  nie  dostąpi  oświecenia.  I  dlatego  są  trzy
drogi:  Po  pierwsze  oczyszczenie,  po  drugie  oświecenie,  po  trzecie
zjednoczenie.
 

background image

 

Rozdział 15
O tym, że wszyscy ludzie umarli w Adamie, a w Chrystusie znów
stali się żywi, oraz o prawdziwym posłuszeństwie
i nieposłuszeństwie

 

Wszystko,  co  w  Adamie  zmierzchło  i  umarło,  w  Chrystusie  ponownie
wzeszło i ożyło. Wszystko, co w Adamie wzeszło i ożyło, to w Chrystusie
zmierzchło  i  umarło

[57]

.  Czym  to  jednak  było  i  jest?  Powiadam:

prawdziwym posłuszeństwem i nieposłuszeństwem.

Czym  jednak  jest  prawdziwe  posłuszeństwo?  Powiadam:  człowiek

powinien trwać i być tak zupełnie wolny od siebie

[58]

 – od sobności i jaźni

– żeby siebie i tego, co własne

[59]

, tak mało szukał we wszystkich rzeczach

i  miał  na  względzie,  jakby  go  nie  było.  Powinien  też  tak  mało  odczuwać
swoje ja

[60]

 i tak mało zważać

[61]

 na siebie i na to, co własne, jakby go nie

było; i tak mało jak na siebie, tak również na wszystkie stworzenia. Czym
jest  zaś  to,  co  wtedy  jest  dane  i  na  co  trzeba  zważać?  Powiadam:  jest
jedynym  jednem,  które  zwane  jest  Bogiem.  Patrz,  oto  jest  prawdziwe
posłuszeństwo  w  prawdzie  i  tak  samo  jest  w  błogosławionej  wieczności.
Skoro  niczego  się  nie  poszukuje  ani  nie  ma  na  względzie,  ani  nie  kocha
prócz jedna, to i na nic się nie zważa prócz jedna.

Przy  tej  sposobności  można  zdać  sobie  sprawę,  czym  jest

nieposłuszeństwo.  Polega  ono  na  tym,  że  człowiek  zważa  po  trosze
na siebie i roi sobie, iż jest czymś i wie coś, i potrafi, oraz na tym, że szuka
w rzeczach siebie samego i tego, co własne, i że siebie samego miłuje, i tym
podobne.

Człowiek  był  i  jest stworzony  do  prawdziwego  posłuszeństwa,  i  jest  je

winny  Bogu.  I  posłuszeństwo  to  w  Adamie  zmierzchło  i  umarło,
w  Chrystusie  zaś  wzeszło  i  ożyło.  Nieposłuszeństwo  zaś  w  Adamie

background image

powstało i żyło, a w Chrystusie umarło. Zaiste, człowieczeństwo Chrystusa
pozostawało tak zupełnie wolne od siebie i od wszystkiego, jak nigdy żadne
stworzenie,  i  nie  było  niczym  innym  niż  domem  lub  mieszkaniem  Boga.
I nie przywłaszczyło sobie niczego, co należy do Boga, również tego, czym
samo  jako  człowieczeństwo  było,  ani  tego,  że  żyło,  ani  że  było
mieszkaniem Boskości. Nie przywłaszczyło sobie również nic z Boskości,
której  było  mieszkaniem,  ani  tego  wszystkiego,  czego  Boskość  w  nim
chciała,  co  czyniła  lub  na  co  przyzwalała,  ani  tego,  co  w  tym
człowieczeństwie  kiedykolwiek  dokonało  się  lub  zostało  doznane;  lecz
w  człowieczeństwie  Chrystusa  nie  było  ani  przywłaszczania  sobie,  ani
szukania  korzyści

[62]

,  ani  pragnienia  czegokolwiek,  ale  wyłącznie

poszukiwanie i pragnienie tego, jak uczynić zadość Boskości, i nawet tego
sobie  ono  nie  przywłaszczyło.  O  sensie  Chrystusowego  człowieczeństwa
nie  sposób  tu  więcej  napisać  ani  powiedzieć.  Ów  sens  jest
niewypowiadalny:  nie  został  jeszcze  nigdy  wypowiedziany  do  końca
i  nigdy  nie  zostanie,  ponieważ  nie  chce  się  ani  dać  wypowiedzieć,  ani
zapisać, jak tylko temu

[63]

, kto nim jest i go zna

[64]

.

 

background image

 

Rozdział 16
O tym, kim jest stary człowiek, jak również, kim jest nowy
człowiek

 

Należy  również  rozważyć,  kiedy  mówi  się  o  kimś,  że  jest  starym
człowiekiem,  a  kiedy  o  nowym  człowieku.  Spójrz:  starym  jest  Adam
i  nieposłuszeństwo,  i  sobność,  i  jaźń,  i  tym  podobne.  Zaś  nowym
człowiekiem  jest  Chrystus  i  posłuszeństwo.  Kiedy  więc  mówi  się
o umieraniu i niszczeniu, lub o czymś podobnym, ma się na myśli, że stary
człowiek  powinien  stać  się  niczym,  a  gdy  dokona  się  to  w  prawdziwym,
boskim świetle, wówczas odradza się nowy człowiek.

Powiada  się  również,  że  człowiek  powinien  umrzeć  w  sobie  samym,

to jest, powinna umrzeć jaźń i sobność człowieka. Mówi o tym św. Paweł:
„Trzeba  porzucić  starego  człowieka  wraz  z  jego  czynami  i  przyoblec
człowieka nowego, który został stworzony i uformowany według Boga”

[65]

.

Kto trwa w swej sobności i żyje według starego człowieka, ten nazywa się
i jest dzieckiem Adama. Może on trwać w tym tak gorliwie i tak istotowo,
że  staje  się  również  dzieckiem  i  bratem  diabła.  Kto  jednak  trwa
w  posłuszeństwie  i  w  nowym  człowieku,  ten  jest  bratem  Chrystusa
i dzieckiem Boga.

Zobacz, gdzie umiera stary człowiek i rodzi się nowy, tam mają miejsce

drugie  narodziny.  Chrystus  powiada  o  nich:  „Jeśli  się  ktoś  nie  narodzi
powtórnie,  nie  wejdzie  do  królestwa  bożego”

[66]

.  Powiada  też  św.  Paweł:

„Jak  w  Adamie  wszyscy  umierają,  tak  też  w  Chrystusie  wszyscy  będą
ponownie ożywieni”

[67]

. Oznacza to tyle: wszyscy, którzy naśladują Adama

w  nieposłuszeństwie,  są  martwi  i  nigdy  nie  staną  się  żywi  jak  tylko
w Chrystusie. Jest tak dlatego, że jak długo człowiek jest Adamem lub jego
synem,  tak  długo  pozostaje  bez  Boga.  Chrystus  powiada:  „Kto  nie  jest

background image

ze  mną,  jest  przeciwko  mnie”

[68]

.  Kto  zaś  jest  przeciw  Bogu,  ten  jest

martwy przed Bogiem. Wynika stąd, że wszystkie dzieci Adama są martwe
przed Bogiem. Ale kto wraz z Chrystusem trwa w posłuszeństwie, ten jest
z Bogiem i żyje.

Wcześniej  zostało  też  napisane:  grzech  polega  na  odwróceniu  się

stworzenia  od  Boga.  Jest  to  zaś  równoznaczne  i  jest  tym  samym,
co  powiedziano  tutaj,  bo  gdy  ktoś  trwa  w  nieposłuszeństwie,  trwa
w grzechu, a grzech nie zostanie odpokutowany ani naprawiony inaczej niż
przez  nawrót

[69]

  do  posłuszeństwa.  A  dopóki  człowiek  trwa

w  nieposłuszeństwie,  grzech  nigdy  nie  będzie  naprawiony,  człowiek  zaś
będzie czynił, co czyni. Trzeba o tym pamiętać, gdyż nieposłuszeństwo jest
samym  grzechem.  Gdy  zaś  człowiek  powraca  do  prawdziwego
posłuszeństwa, wszystko jest już naprawione, odpokutowane i odpuszczone
–  nie  inaczej.  Trzeba  to  mieć  na  uwadze.  I  jeśli  diabeł  zechciałby

[70]

podążyć  ku  prawdziwemu  posłuszeństwu,  stałby  się  aniołem  i  wszystkie
jego  grzechy  i  zło  byłyby  naprawione  i  odpokutowane,  i  byłyby  w  jednej
chwili

[71]

 odpuszczone. I jeśli anioł chciałby podążyć ku nieposłuszeństwu,

stałby się od razu diabłem, nawet gdyby nie uczynił nic więcej.

Jeśli byłoby możliwe, aby człowiek trwał w prawdziwym posłuszeństwie

tak całkowicie i nieskazitelnie wolny od siebie samego i wszystkich rzeczy,
jak  człowieczeństwo  Chrystusa,  to  byłby  bez  grzechu  i  pozostawałby
jednym  z  Chrystusem,  będąc  tym  samym  z  łaski,  czym  Chrystus  był
z natury. Jednak powiada się, że to jest niemożliwe. Dlatego mówi się też,
że nikt nie jest bez grzechu. Ale jakkolwiek by było, tak czy tak, to jednak
prawdą jest, że im bliżej jest się owego posłuszeństwa, tym mniej grzechu,
a  im  dalej  się  jest  od  niego,  tym  więcej  grzechu.  Krótko  mówiąc,  czy
człowiek  jest  dobry,  lepszy  czy  najlepszy,  zły,  gorszy  czy  najgorszy,
grzeszny czy błogosławiony przed Bogiem, to wszystko zależy za każdym
razem  od  owego  posłuszeństwa  i  nieposłuszeństwa.  Dlatego  też
napisano

[72]

: Im więcej sobności i jaźni, tym więcej grzechu i zła; a im tego

mniej,  tym  również  mniej  tamtego.  Napisano  też:  Im  bardziej  skurczy  się

background image

moje „ja”, to jest jaźń i sobność, tym bardziej rozrośnie się

[73]

 we mnie „ja”

boże, to jest sam Bóg.

Spójrz, jeśli wszyscy ludzie trwaliby w prawdziwym posłuszeństwie, nie

byłoby  ani  bólu,  ani  cierpienia,  lecz  tylko  lekkie,  zmysłowe  cierpienie;
na  nie  zaś  nie  ma  co  się  uskarżać.  Zważ:  gdyby  tak  było,  wszyscy  ludzie
byliby  jednością  i  nikt  nie  sprawiałby  drugiemu  ani  bólu,  ani  cierpienia.
Nikt też nie żyłby i nie postępował wbrew Bogu. Skąd miałyby wziąć się
wtedy ból i cierpienie? Ale teraz niestety wszyscy ludzie i wszystek świat
trwają  w  nieposłuszeństwie.  Gdyby  jednak  jakiś  człowiek  trwał
w  posłuszeństwie  w  sposób  czysty  i  zupełny  –  tak  jak  wierzymy,  że  miał
trwać  i  rzeczywiście  trwał  Chrystus,  bo  inaczej  nie  byłby  Chrystusem  –
to  nieposłuszeństwo  wszystkich  ludzi  byłoby  dla  niego  rozpaczliwym
i gorzkim cierpieniem, gdyż wszyscy ludzie byliby przeciw niemu. Należy
jednak  pamiętać,  że  wówczas  człowiek  byłby  w  tym  posłuszeństwie
jednym z Bogiem, a wtedy też Bóg byłby sam tym człowiekiem.

Spójrz, wszelkie zatem nieposłuszeństwo jest przeciw Bogu i nic innego

oprócz niego. Zaprawdę, Bogu nic się nie sprzeciwia; ani żadne stworzenie,
ani  dzieła  stworzeń,  ani  to  wszystko,  co  można  nazwać  i  pomyśleć  nie
sprzeciwia  się  Bogu  i  nie  jest  Bogu  niemiłe,  jak  tylko  nieposłuszeństwo
i  nieposłuszny  człowiek.  Krótko  mówiąc,  wszystko,  co  jest,  jest  Bogu
w  smak  i  bardzo  się  mu  podoba,  z  wyjątkiem  nieposłuszeństwa.
A  nieposłuszny  człowiek  jest  mu  tak  okropnie  nie  w  smak  i  jest  mu  tak
wstrętny

[74]

, i tak głośno woła tym nieposłuszeństwem

[75]

, że Bóg – zamiast

mieć  do  czynienia  z  tym  nieznośnym  człowiekiem,  wykazującym  się
i poruszanym przez to

[76]

, co się Bogu sprzeciwia – wolałby raczej sto razy

przecierpieć śmierć, żeby zniszczyć w nim nieposłuszeństwo i tym samym
móc  odrodzić  jego  posłuszeństwo.  Spójrz,  choć  bodaj  żaden  człowiek  nie
trwa w tym posłuszeństwie tak całkowicie i w sposób tak czysty, jak trwał
Chrystus,  to  jest  jednak  możliwe  takie  zbliżenie  się  człowieka  do  tego,
że nazywa się i jest bożym i przebóstwionym człowiekiem. A gdy człowiek
zbliża  się  do  tego  i  staje  się  boży  i  przebóstwiony,  to  przykre  mu  jest
wszelkie  nieposłuszeństwo,  grzech  i  niesprawiedliwość  i  sprawia  mu  ból

background image

i jest wielkim, gorzkim cierpieniem. Nieposłuszeństwo i grzech są jednym.
Nie 

ma 

żadnego 

grzechu 

prócz 

nieposłuszeństwa 

tego,

co z nieposłuszeństwa wynika.
 

background image

 

Rozdział 17
O tym, że nie należy przywłaszczać sobie dobra, lecz obarczyć się
winą za zło, które się popełniło

 

Zobacz,  mówi  się,  że  są  ludzie  rojący  sobie  i  twierdzący,  że  tak  bardzo
sobie  obumarli  i  wyszli  poza  siebie,  iż  trwają  i  żyją  w  stanie  braku
cierpienia i nie są przez nic poruszani, zupełnie tak, jakby wszyscy ludzie
trwali  w  posłuszeństwie  albo  jakby  nie  było  wcale  stworzeń;  żyją  więc
dobrze i lekko w dobrym i lekkim stanie ducha

[77]

, pozwalają sobie, by było

im dobrze ze wszystkimi rzeczami, z tym czy tamtym. Zaiste nie, to nie tak.
Jest bowiem, jak napisano powyżej. Byłoby co prawda tak, gdyby wszyscy
ludzie  trwali  w  posłuszeństwie,  jednakże  tak  się  nie  dzieje,  dlatego  też
ta kwestia ma się inaczej.

Zobacz – można by teraz powiedzieć – człowiek powinien przecież trwać

niezwiązany  z  niczym  i  niczego  sobie  nie  przywłaszczać,  ani  złego,  ani
dobrego. Powiadam: nikt nie powinien przywłaszczać sobie tego, co dobre,
ponieważ ono należy do Boga i do dobroci bożej. Niech więc będą dzięki
oraz  wieczna  zapłata,  i  błogosławieństwo  temu  człowiekowi,  który  jest
zdatny,  gotowy  i  posłuszny,  żeby  być  domem  i  mieszkaniem  wiecznego
dobra  i  Boskości,  która  będzie  w  nim  bez  przeszkód  sprawować  swą
władzę,  wolę  i  dzieło.  Jeśli  jednak  ktoś  chce  się  wymówić  od  winy
i również tego, co złe, sobie nie przypisywać, i chce przerzucić to na diabła
i na jego złość

[78]

takiemu powiadam: Przekleństwo

[79]

hańba i krzywda,

i wieczne nieszczęście i potępienie człowiekowi, który jest zdatny, gotowy
i  posłuszny,  żeby  diabeł  i  fałsz,  i  kłamstwo  albo  nieprawda,  i  inne  zło
mogło wyrażać w nim swą wolę i władzę, dzieło i słowo, i żeby stał się ich
domem i mieszkaniem.
 

background image

 

Rozdział 18
O tym, że życie Jezusa jest najszlachetniejszym i najlepszym
życiem, jakie kiedykolwiek było i kiedykolwiek może być,
i że życie beztroskie, fałszywe i wolne jest życiem najgorszym
ze wszystkich

 

Następnie  należy  zdać sobie  sprawę,  uwierzyć  i  wiedzieć,  że  żadne  życie
nie jest tak szlachetne dobre i miłe Bogu jak życie Chrystusa, i że jest ono
dla  wszelkiej  natury  i  wszelkiej  sobności  życiem  najbardziej  gorzkim.
Bowiem  dla  wszelkiej  natury,  sobności  i  jaźni  życiem  najsłodszym
i  najpełniejszym  radości  jest  życie  beztroskie

[80]

  i  wolne,  ono  jednak  nie

jest  ani  najlepsze,  ani  najszlachetniejsze,  a  w  niejednym  człowieku  może
stać  się  życiem  najgorszym.  Lecz  życie  Chrystusa,  choć  jest  najbardziej
gorzkie, jest też najlepsze ze wszystkich; można zdać sobie z tego sprawę
w następujący sposób:

Jest  pewne  poznanie,  przez  które  zostaje  poznane  prawdziwe,

niezłożone

[81]

  dobro,  a  dobro  to  nie  jest  ani  tym,  ani  tamtym,  lecz  jest

dobrem, o którym św. Paweł powiedział: „Gdy przyjdzie to, co doskonałe
i  zupełne,  zniknie  wszelki  podział  i  niedoskonałość”

[82]

.  Znaczy  to  zaś,

że to, co zupełne, całkowicie przewyższa wszelki podział, a wszelka część
i niedoskonałość są niczym wobec tego, co doskonałe. Gdy zatem zostanie
poznane  to,  co  zupełne,  zniknie  również  wszelkie  poznanie  tego,
co  cząstkowe.  A  gdzie  zostaje  poznane  dobro,  tam  musi  być  ono  również
pożądane i kochane – wtedy druga miłość, którą człowiek umiłował siebie
i  inne  rzeczy,  zostaje  całkowicie  unicestwiona.  To  poznanie  zaś  poznaje
również  to,  co  najlepsze  i  najszlachetniejsze  we  wszystkich  rzeczach,
i miłuje to w prawdziwym dobru i nie inaczej jak ze względu na prawdziwe
dobro.

background image

Zobacz,  tam,  gdzie  jest  takie  poznanie,  tam  poznaje  się,  że  życie

Chrystusa  jest  najlepsze  i  najszlachetniejsze,  i  w  związku  z  tym  również
najmilsze  ze  wszystkich,  i  znajduje  tam  ono  upodobanie,  i  chętnie  się  je
znosi,  i  nie  pyta  się  i  nie  dba  o  to,  czy  naturze  lub  komukolwiek  sprawia
przyjemność czy ból ani czy jest miłe, czy przykre.

Trzeba też pamiętać, że jeśli to prawdziwe dobro rozpoznaje się w jakimś

człowieku,  to  musi  być  tam  również  życie  Chrystusa  i  pozostać
aż do cielesnej śmierci. Kto zaś roi sobie inaczej, ten się myli; a kto inaczej
mówi, ten kłamie. A jeśli w jakimś człowieku nie ma życia Chrystusa, tam
też prawdziwe dobro i prawda nigdy nie zostały poznane.
 

background image

 

Rozdział 19
O tym, że prawdziwego światła i życia Chrystusowego

[83]

 nie

można osiągnąć ani za pomocą rozlicznych dociekań i lektur, ani za
pomocą wysokich, przyrodzonych

[84]

 umiejętności

[85]

 i rozumu,

lecz jedynie za sprawą wyrzeczenia się siebie samego i wszystkich
rzeczy

 

Niech  nikt  nie  myśli,  że  dojdzie  do  prawdziwego  światła  i  prawdziwego
poznania  lub  do  życia  Chrystusowego  za  pomocą  rozlicznych  dociekań,
albo zasłyszanych rzeczy, albo przez czytanie lub studiowanie, albo też za
pomocą  wysokich  umiejętności  i  biegłości  w  czymś  lub  wysokiego,
przyrodzonego rozumu. Powiadam więcej: jak długo człowiek, trwając we
własnej  miłości  albo  przy  własnym  zdaniu,  lub  przy  pragnieniu  albo
szukaniu  korzyści,  zatrzymuje  cokolwiek  dla  siebie,  albo  czyni,  lub
zachowuje

[86]

  coś,  jakieś  to  albo  tamto  –  czy  byłby  to  on  sam,  czy

cokolwiek innego – tak długo nie dostąpi owego życia. Powiedział to sam
Chrystus:  „Kto  chce  iść  za  mną,  niech  się  zaprze  siebie  samego  i  mnie
naśladuje,  a  kto  się  nie  zaprze  i  nie  pozostawi  siebie,  ten  nie  jest  mnie
godzien i nie jest moim uczniem”

[87]

. Oznacza  to  zaś:  kto  nie  pozostawia

i  nie  porzuca  wszystkich  rzeczy,  ten  nie  będzie  mógł  nigdy  prawdziwie
mnie  poznać  ani  dostąpić  mojego  życia.  I  jeśli  nie  zostałoby  to  nigdy
wypowiedziane ludzkimi ustami, powie to prawda sama w sobie, ponieważ
zaiste  jest  w  ten  sposób.  Ale  jak  długo  człowiek  miłuje  to,  co  częściowe
i poszczególne, a przede wszystkim siebie samego, i jest tym zaprzątnięty,
i  coś  sobie  z  tego  zatrzymuje,  tak  długo  jest  on  i  będzie  ślepy,  nie  znając
innego  dobra,  poza  tym,  które  jest  najkorzystniejsze,  najwygodniejsze
i najprzyjemniejsze dla niego samego i dla tego, co jego własne. To ma za
najlepsze i to jest mu najmilsze.

background image

 

background image

 

Rozdział 20
Ponieważ dla wszelkiej natury i sobności życie Chrystusa jest
czymś najbardziej gorzkim, dlatego natura nie chce go przyjąć
i obiera

[88]

 beztroskie, fałszywe życie, które jest dla niej

najwygodniejsze i najprzyjemniejsze

 

Skoro zaś dla wszelkiej natury, sobności i jaźni życie Chrystusa jest czymś
najbardziej  przykrym  –  gdyż  do  prawdziwie  Chrystusowego  życia
konieczne  jest,  aby  wszelka  sobność  i  jaźń,  i  natura  została  pozostawiona
i porzucona, i by umarła – dlatego życie to przejmuje wszelką naturę grozą
i wydaje się jej złe, niesprawiedliwe oraz głupie; i obiera ona życie, które
jest dla niej wygodne i przyjemne, oraz twierdzi i roi sobie w swej ślepocie,
że jest najlepsze ze wszystkich.

Zobacz, żadne życie nie jest zaś dla natury tak wygodne i przyjemne jak

życie  wolne  i  beztroskie.  Dlatego  trzyma  się  go  i  rozkoszuje  się

[89]

  samą

sobą,  swą  sobnością  i  swym  niepodzielnym  pokojem  i  wygodnym
urządzeniem  się  w  życiu  i  wszystkim,  co  jej  własne,  a  dzieje  się
to najczęściej tam, gdzie jest wysoki, przyrodzony rozum. Gdyż on dociera
tak  wysoko  dzięki  swemu  własnemu  światłu  i  sam  z  siebie,  że  roi  sobie,
jakoby  był  wiecznym,  prawdziwym  światłem,  i  podaje  się  za  nie,
i  pozostaje  zwiedziony  w  sobie  samym,  i  wraz  ze  sobą  zwodzi  innych,
którzy nie poznali nic lepszego i również mają do tego skłonność.
 

background image

 

Rozdział 21
O tym, że przyjaciel Chrystusa swoimi czynami chętnie dokonuje
na zewnątrz rzeczy, które tam muszą i powinny być, a o resztę nie
dba

 

Można  by  teraz  zapytać,  jak  to  jest  z  takim  człowiekiem,  który  w  tej
mierze,  w  jakiej  to  możliwe,  zbliżył  się  do  tego  prawdziwego  światła.
Zaprawdę  powiadam:  Tego  się  nigdy  nie  wyrazi  we  właściwy  sposób.
Dlaczego? Bo ani ten, kto tym nie jest, nie potrafi tego wyrazić, ani ten, kto
tym  jest  i  to  wie,  również  nie  potrafi  tego  wyrazić

[90]

.  Dlatego  chcący

to  wiedzieć  musi  czekać,  aż  się  tym  stanie.  Sądzę  wszelako,  że  z  jego
zewnętrzną przemianą i sposobem bycia byłoby tak: To, co musi i powinno
być,  może  z  tą  przemianą  z  powodzeniem  współistnieć,  ale  to,  czego  być
nie  musi  i  nie  powinno,  lecz  jest  czystym  chceniem

[91]

,  nie  może  z  nią

współistnieć. Jednakże człowiek sam tworzy sobie wiele „powinno i musi
być”, które są przecież fałszywe. Gdy buta, żądza i inne przywary oraz zło
popychają człowieka, aby coś zrobił lub czegoś zaniechał, powiada on: tak
musi i powinno być. Gdy go tylko względy ludzkie, przyjaźń lub cielesna
przyjemność przywodzą do czegoś lub od czegoś odwodzą, powiada on: tak
musi i powinno być. Spójrz, wszystko to jest fałszywe. Jeśli człowiek nie
miałby  innego  „musi  i  powinno  być”,  lecz  tylko  to,  na  które  wskazuje
i do którego przynagla go Bóg oraz prawda, miałby on znacznie mniej

[92]

do przeprowadzenia

[93]

 i do zrobienia niż teraz.

 

background image

 

Rozdział 22
O tym, że czasami włada człowiekiem Duch Boży i ma go w swej
mocy, i takoż zły duch

 

Mówi  się,  że  kiedy  diabeł  i  jego  duch  posiądzie

[94]

  i  spęta  jakiegoś

człowieka,  wtedy  człowiek  nie  wie,  co  robi  i  na  co  przyzwala,  i  nie  ma
władzy nad sobą, lecz zły duch ma nad nim władzę i czyni oraz przyzwala
w  człowieku  i  przez  niego  na  to

[95]

,  co  sam  chce.  Jest  to  w  tym  sensie

prawdziwe,  że  wszystek  świat  jest  spętany  i  owładnięty  przez  diabła,
to  znaczy  kłamstwo  i  fałsz  oraz  innymi  rodzajami  zła  i  występku.
To wszystko jest diabłem, tak samo jak w innym znaczeniu jest tak również
[z Bogiem]. Kto bowiem byłby owładnięty i ogarnięty przez Ducha Bożego
i nie wiedziałby, co robi lub na co przyzwala, i sam nie miałby władzy nad
sobą,  a  wola  i  Duch  Boga  władałyby  nim  i  działałyby,  i  czyniły,
i  przyzwalały  przez  niego

[96]

 na to, czego  chcą,  i  tak,  jak  chcą,  ten  byłby

wtedy  jednym  z  ludzi,  o  których  św.  Paweł  mówi:  „Ci,  których  prowadzi
Duch Boży, są synami Bożymi

[97]

 i nie podlegają prawu”

[98]

. Zaś Chrystus

mówił do nich: „Nie wy będziecie wtedy mówili, lecz Duch Ojca waszego
będzie  mówił  przez  was”

[99]

.  Obawiam  się  wszelako,  że  gdzie  jest  jeden

owładnięty  przez  Ducha  Bożego,  tam  są  setki  tysięcy  lub  zgoła  bez  liku
owładniętych  przez  diabła.  Bierze  się  to  stąd,  że  ludzie  mają  więcej
podobieństwa  do  diabła  niż  do  Boga.  Jaźń  oraz  sobność  należy  w  całości
do  diabła,  i  właśnie  ze  względu  na  nie  jest  on  diabłem.  Spójrz,  wszystko,
co  mówią  te  liczne  słowa,  wyrazi  jedno  słowo  lub  dwa:  Bądź  czysty
i całkowicie wolny od siebie samego. Te liczne słowa wyjaśniły to jednak
i rozważyły dokładniej i lepiej.

Powiada się zaś: „ponieważ jestem na to wszystko całkowicie niegotowy,

dlatego  nie  może  się  to  we  mnie  dokonać”.  I  w  ten  sposób  zyskuje  się

background image

wynajduje 

usprawiedliwienie. 

Należy 

więc 

odpowiedzieć

na  to  i  stwierdzić,  że  jeśli  człowiek  nie  jest  i  nie  staje  się  gotowy,  jest
to zaiste jego winą. I gdyby człowiek miał o nic innego się nie zatroszczyć
i  nic  innego  nie  zdziałać,  prócz  tego,  że  we  wszystkich  rzeczach
dostrzegałby  gotowość  do  tego  oraz  {rozmyślałby  nad  tym  pilnie},  jak
prawdziwie  stać  się  gotowym

[100]

,  wówczas  Bóg  przygotowałby  go

do  tego.  A  Bóg  odznacza  się  tak  samo  wielkim  zapałem,  upodobaniem
i zdecydowaniem do tych przygotowań, jak do wlania się w człowieka, gdy
człowiek będzie na to gotowy.

Jednakże są do tego potrzebne pewne poczynania, zgodnie z tym jak się

mówi:  „gdy  ktoś  chce  nauczyć  się  jakiejś  sztuki,  której  nie  zna,  należą
do  tego  cztery  rzeczy”.  Pierwsza,  która  jest  najbardziej  potrzebna,
to wielkie pragnienie i gorliwość oraz nieprzerwane zdecydowanie, aby tak
się stało. A gdzie tego brak, tam nigdy się to nie dokona. Druga, że ma się
coś,  na  przykładzie  czego  można  się  uczyć.  Trzecia,  że  się  bacznie
przygląda nauczycielowi i podąża za nim

[101]

i wierzy się mu, i jest się mu

posłusznym,  i  naśladuje  się  go.  Czwarta,  że  się  o  to  walczy  i  się  w  tym
wprawia. Gdzie brak jednej z tych rzeczy, tam sztuka ta nigdy nie zostanie
wyuczona i opanowana.

Spójrz,  tak  samo  jest  również  z  ową  gotowością.  Ten  zaś,  kto  ma

pierwszą  z  tych  rzeczy,  to  jest  gorliwość,  nieprzerwane,  pełne
zdecydowania  pragnienie  osiągnięcia  celu,  ten  szuka  i  znajduje  wszystko,
co  do  tego  należy,  służy  temu  i  jest  do  tego  przydatne.  Kto  zaś  nie  ma
zdecydowania, upodobania oraz pragnienia, ten również nie szuka. A więc
też nie znajduje i pozostaje niegotowy, i nigdy nie osiąga celu.
 

background image

 

Rozdział 23
O tym, że kto ma doznać Boga i chce być mu posłusznym, ten musi
zostać doświadczony przez wszystkie rzeczy, to jest przez Boga,
siebie samego i wszystkie stworzenia, oraz musi być im wszystkim
posłuszny pasywnie, a niekiedy też aktywnie

[102]

 

Mówi się też o drogach i sposobach przygotowania  do  tego.  Powiada  się,
że  trzeba  doznać  Boga,  być  mu  posłusznym,  zdanym  na  niego

[103]

i poddanym mu. To prawda. Gdyż w tym, kto osiągnąłby cel, który można
mieć i osiągnąć w czasie, to wszystko byłoby obecne w pełni doskonałości.
Kto  zatem  chce  i  ma  doznać  Boga,  ten  musi  i  powinien  zostać
doświadczony przez wszystko, to jest przez Boga i siebie samego, i przez
wszystkie  stworzenia

[104]

,  nie  wyłączając  niczego.  A  kto  chce  i  ma  być

posłuszny Bogu, zdany na niego i poddany mu, ten pasywnie, nie aktywnie,
musi i powinien być na wszystko zdany, wszystkiemu posłuszny i poddany.
A  wszystko  to  w  milczącym  pozostawaniu  wewnątrz

[105]

,  w  podstawie

swojej  duszy,  oraz  w  tajemnym,  ukrytym  cierpieniu,  zdolnym  wszystko
znieść  i  wycierpieć,  i  w  tym  wszystkim  nie  szukać  i  nie  pragnąć  ani
pomocy,  ani  usprawiedliwienia,  ani  zemsty,  ani  nie  podnosząc  sprzeciwu,
lecz  we  wszystkim  tym  mówić  w  łagodnym,  pokornym,  prawdziwym
miłosierdziu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”

[106]

.

Zobacz,  to  byłaby  dobra  droga  do  tego,  co  najlepsze,  i  przygotowanie

do  ostatecznego  celu,  który  człowiek  może  osiągnąć  w  czasie;  droga
ta  to  słodkie  życie  Chrystusa,  ponieważ  w  życiu  Chrystusa  wymienione
powyżej  drogi  były  i  są  całkowicie  i  w  pełni  zawarte,  aż  do  końca
cielesnego  życia.  Dlatego  nie  ma  lepszej  drogi  ani  przygotowania
do  słodkiego,  błogiego  życia  Jezusa  Chrystusa  niż  samo  to  życie
i ćwiczenie się w nim w takim stopniu, w jakim jest to możliwe. A o tym,

background image

co się z tym wiąże, wcześniej już nieco powiedziano. I wszystko, co tu lub
gdzie  indziej  powiedziano  i  napisano,  to  wszystko  jest  drogą  lub
drogowskazem  do  prawdziwego  celu.  Lecz  czym  jest  cel,  tego  nikt  nie
potrafi powiedzieć. Ten jednak, kto ma chęć, by się dowiedzieć, ten będzie
kroczył ku temu właściwą drogą. To jest ścieżką takiego życia.
 

background image

 

Rozdział 24
O czterech rzeczach związanych z tym, w jaki sposób człowiek
staje się podatny na prawdę bożą i zostaje owładnięty przez Ducha
Świętego

 

A  przecież  istnieją  również  {inne}

[107]

  drogi  do  życia  Chrystusa,  jak

wcześniej powiedziano. W miejscu i czasie zjednoczenia Boga i człowieka
–  czyli  gdy  mówi  się  zgodnie  z  prawdą,  a  prawda  jest  tu  przewodniczką,
że prawdziwy, doskonały Bóg i prawdziwy, doskonały człowiek są jednym,
człowiek bowiem tak zupełnie ustąpił miejsca Bogu, że sam Bóg jest tam
człowiekiem,  a  jest  przecież  Bogiem  samym,  i  gdy  samo  to  jedno
nieprzerwanie  działa,  czyni  i  przyzwala  na  coś  bez  jakiegokolwiek  „ja”,
„mi”,  „moje”  i  tym  podobnych  –  zobacz,  tam  jest  prawdziwy  Chrystus
i nigdzie indziej.

Skoro jest tu prawdziwy, doskonały człowiek, jest też doskonałe czucie

i doznawanie, doskonała przyjemność i ból, doskonała radość i strapienie,
i  wszystko  to,  co  może  być  odczute  i  doświadczone  zewnętrznie
i wewnętrznie. Skoro zaś to Bóg jest tam owym człowiekiem, jest on więc
też  kimś  doświadczającym  i  doznającym  radości  i  strapienia,  i  tym
podobnych.  Tak  jak  człowiek,  który  nie  jest  Bogiem,  doznaje  i  odczuwa
wszystko  to,  co  sprawia  człowiekowi  przyjemność  i  ból,  w  szczególności
to,  co  jest  mu  wbrew,  tak  jest  też  tam,  gdzie  Bóg  i  człowiek  są  jednym
i  Bóg  jest  człowiekiem.  Tam  ujmuje  się  i  doznaje  wszystkiego,  co  jest
wbrew Bogu i człowiekowi. I tak samo jak człowiek staje się niczym i Bóg
jest wszystkim, tak też dzieje się z tym, co jest wbrew człowiekowi, i jego
cierpienie staje się zupełnie niczym wobec tego, co jest wbrew Bogu i jest
jego cierpieniem. I musi być to zachowane również przez Boga, jak długo
trwa i jest cielesne oraz istotowe

[108]

 życie.

background image

Trzeba  też  pamiętać,  że  owo  jedno,  w  którym  Bóg  i  człowiek

są  zjednoczeni,  pozostaje  wolne  od  siebie  samego  i  od  wszystkiego  i  jest
niezwiązane  z  niczym,  i  jeśli  jest  czymś,  to  jest  tak  ze  względu  na  Boga,
a  nie  ze  względu  na  człowieka  lub  stworzenie.  Gdyż  jest  właściwe  Bogu,
żeby  być  i  trwać  bez  tego  i  tamtego,  i  bez  sobności  i  jaźni,  i  tym
podobnych.  Zaś  stworzeniu  i  naturze  właściwe  jest,  że  szuka,  i  że  we
wszystkim, co czyni i na co przyzwala, chce siebie samej i tego, co jej, tego
i  tamtego,  „tu”  i  „tam”.  Gdzie  więc  stworzenie  lub  człowiek  porzuca
i  wychodzi  poza  to,  co  jemu  właściwe,  oraz  poza  swoją  sobność,  tam
wchodzi Bóg z tym, co jemu właściwe, to jest ze swoją sobnością.
 

background image

 

Rozdział 25
O dwóch złych owocach, które wyrastają z nasienia złego ducha,
i są dwiema siostrami, które chętnie razem zamieszkują. Jedna
nazywa się duchowym bogactwem i pychą, druga
nieuporządkowaną, fałszywą wolnością

 

Należy  też  pamiętać,  że  gdy  człowiek  przeszedł  wszystkie  drogi,  które
kierują  ku  prawdzie,  i  się  w  nich  ćwiczył  oraz  trudził  się  tak  długo  i  tak
bardzo, aż uznał, że dokonało się i umarł, i wyszedł poza swoją sobność

[109]

i  oddał  się  Bogu,  to  wtedy  diabeł  zasiewa  w  nim  swoje  nasienie.  Z  tego
nasienia  wyrastają  dwa  owoce.  Pierwszy  to  duchowe  bogactwo  lub
duchowa  pycha,  drugi  to  nieuporządkowana,  fałszywa  wolność.  Jest
to dwoje rodzeństwa, które często i chętnie przebywa u siebie nawzajem.

Zobacz,  zaczyna  się  to  tak:  diabeł  tchnie  w  człowieka,  tak

że  człowiekowi  się  wydaje  i  roi  sobie,  że  dotarł  do  tego,  co  najwyższe
i  ostateczne,  i  nie  potrzebuje  już  ani  Pisma,  ani  nic  innego

[110]

  i  staje  się

wolny od jakichkolwiek potrzeb. I powstaje w nim dlatego pokój i wielka
radość,  w  następstwie  czego  mówi  on:  „Zaiste,  jestem  teraz  ponad
wszystkimi ludźmi i wiem oraz pojmuję więcej niż cały świat, i dlatego jest
słuszne  i  właściwe,  żebym  był  dla  wszystkich  stworzeń  Bogiem,  i  żeby
służyły  mi  i  usługiwały  wszystkie  stworzenia,  a  w  szczególności  wszyscy
ludzie,  i  żeby  były  mi  poddane”.  I  szuka,  i  pożąda  tego,  i  przyjmuje
to  chętnie  od  wszystkich  stworzeń,  a  w  szczególności  od  człowieka,
i wydaje się mu, że jest tego wszystkiego jak najbardziej godny i jest mu się
to winnym, i uważa wszystkich ludzi za osły albo bydło. I wydaje mu się
również,  że  się  mu  należy

[111]

  wszystko,  co  jego  organizmowi,  jego

ciału

[112]

 i jego naturze może przysporzyć dobra i przyjemności, rozrywki

i  zabawy,  i  szuka,  i  bierze  sobie  to,  gdzie  tylko  może  się  to  stać  jego

background image

własnością. I za małe wydaje się mu wszystko, co można dla niego zrobić,
i  mniema,  że  jest  całkowicie  godny  wszystkiego,  co  jest  jego  własnością.
A  o  wszystkich  ludziach,  którzy  mu  służą  i  są  mu  poddani,  gdyby  byli
nawet  złodziejami  lub  mordercami,  mówi,  że  są  ludźmi  o  szlachetnych,
wiernych sercach i że cechuje ich miłość i wierność względem prawdy oraz
ludzi  ubogich.  I  są  przez  niego  wychwalani,  i  szuka  ich  i  podąża  za  nimi
wszędzie tam, gdzie są. Kto jednak nie postępuje z takimi, pełnymi pychy
ludźmi według ich woli i nie usługuje im, i nie jest im poddany, ten też nie
jest przez nich wychwalany, ale łatwo jest łajany i unikany

[113]

nawet jeśli

byłby tak święty jak św. Piotr.

Skoro więc tej przemożnej, duchowej pysze wydaje się, że nie potrzebuje

Pisma ani żadnej nauki i tym podobnych, to wszystkie wskazówki, reguły,
prawa  i  przykazania  Kościoła  świętego  oraz  sakramenty  uważa  się
wówczas  za  nic,  wręcz  za  kpinę,  i  tak  samo  wszystkich  ludzi,  którzy  się
tymi  regułami  posługują  i  zważają  na  nie.  Widać  tu  dobrze,  że  te  dwie
siostry zamieszkują razem. Skoro tej przemożnej pysze wydaje się, że wie
i pojmuje więcej niż wszyscy ludzie, to chce ona też więcej ujadać i mówić
niż wszyscy inni ludzie i chce, żeby tylko jej słowa i jej wypowiedzi były
poważane  i  słuchane,  i  mniema,  że  wszelkie  inne  słowa  i  wypowiedzi
powinny być uważane za niesłuszne, a nawet za kpinę i głupstwo.
 

background image

 

Rozdział 26
O ubóstwie ducha i prawdziwej pokorze, i po czym można
rozpoznać sprawiedliwych, poddanych regułom

[114]

, prawdziwie

wolnych ludzi, których prawda uczyniła wolnymi

 

Gdzie jednak jest duchowe ubóstwo i prawdziwa, duchowa pokora, tam jest
zupełnie  inaczej.  A  biorą  się  one  stąd,  że  zgodnie  z  prawdą  dostrzega  się
i rozpoznaje, iż człowiek sam z siebie i na podstawie tego, co jego własne,
jest  niczym  i  nie  może  ani  nie  ma  niczego,  i  nie  jest  zdatny  do  niczego
prócz  ułomności,  występku  i  zła.  W  konsekwencji  człowiek  uważa  się  za
zupełnie  niegodnego  wszystkiego,  co  może  mu  się  przytrafić  ze  strony
Boga  lub  stworzenia,  oraz  tego,  co  pasywnie,  a  czasem  też  aktywnie
i służebnie, jest winien Bogu i w zastępstwie Boga wszystkim stworzeniom.
I  dlatego  naprawdę  słusznie  niczego  się  nie  posiada  i  w  pokornym
usposobieniu mówi się tak: „Godne to i sprawiedliwe, że Bóg i wszystkie
stworzenia  są  przeciw  mnie  i  mają  prawo  do  mnie  i  [władzę]  nade  mną,
oraz że ja nie jestem przeciw nikomu i nie mam do niczego prawa”.

Dlatego  też  człowiek  nie  może  i  nie  chce  o  nic  prosić  ani  niczego

pragnąć  od  Boga,  ani  od  człowiek  prócz  tego,  co  konieczne,  a  i  tego
z  bojaźnią  i  jako  płynącego  z  łaski,  a  nie  z  prawa  do  tego.  Nie  pozwala
on też na to, by uczyniono dla dobra i dla przyjemności jego ciała lub jego
natury cokolwiek więcej niż to, co konieczne, i nie dopuszcza i nie pozwala
na  to,  by  ktokolwiek  mu  pomagał  lub  usługiwał,  jak  tylko  w  koniecznej
potrzebie, a i na to wszystko przystaje z bojaźnią, ponieważ nie ma prawa
do niczego i wydaje się sobie niegodnym wszystkiego, co jego własne.

Takiemu człowiekowi wydaje się również, że wszystkie jego słowa i jego

wypowiedzi  są  niczym  –  jedynie  głupstwem.  Dlatego  nie  wypowiada  się
i nie mówi, by kogoś pouczyć lub skarcić. Do tego, by mówić, przywodzi

background image

go  bowiem  boża  miłość  i  wierność,  a  i  to  dzieje  się  z  bojaźnią  i  w  tak
małym stopniu, jak to możliwe.

W  tym  duchowym  ubóstwie  i  pokorze  zostaje  też  zrozumiane

i  dostrzeżone,  że  wszyscy  ludzie  są  ukierunkowani  wyłącznie  na  siebie
samych, a mają skłonność i zwracają się ku występkowi i złu, i dlatego jest
konieczne  i  pożyteczne,  że  istnieją  reguły  i  wskazówki,  i  prawa,
i  przykazania,  gdyż  za  ich  pomocą  ślepota  zostaje  pouczona,  a  zło
przywołane do porządku. A jeśli nie byłoby ich, ludzie staliby się o wiele
gorsi  i  bardziej  niesforni  niż  psy  lub  inne  bydlęta.  A  niejeden  człowiek
zostaje  za  sprawą  tych  wskazówek  i  reguł  pociągnięty  i  zwrócony  ku
prawdzie, co w inny sposób by się nie dokonało.

Również  tych,  tak  niewielu  ludzi,  którzy  doszli  do  prawdy,  najpierw

rozpoczęło od reguł i wskazówek i się w nich ćwiczyło, dopóki nie poznali
nic innego i lepszego. Spójrz, dlatego w duchowości nacechowanej pokorą
i w duchowym ubóstwie nie pogardza się ani prawami, ani przykazaniami,
ani  regułami,  ani  wskazówkami,  ani  też  ludźmi,  którzy  je  stosują
i praktykują. I nie wyszydza się ich. Lecz mówi się tam w pełnym miłości
miłosierdziu i w żałosnym zawodzeniu

[115]

 i z bólem: „Boże i Prawdo, ku

Tobie  niech  wznosi  się  skarga,  a  i  ty  sam  uskarżasz  się  na  to,  że  ludzka
ślepota,  ułomność  i  złość  sprawia,  iż  jest  konieczne  i  musi  być  to,
co  w  świetle  prawdy  nie  jest  konieczne  i  czego  nie  musiałoby  być”

[116]

.

I  jest  tam  pragnienie,  żeby  ludzie,  którzy  nie  znają  niczego  lepiej  lub
inaczej 

prowadzącego 

do 

prawdy, 

wiedzieli 

poznawali,

po  co  są  i  obowiązują  prawa  i  reguły.  I  kładzie  się  na  to  nacisk
w kontaktach z innymi, którzy nie znają nic innego i lepszego, i praktykuje
się  z  nimi,  aby  ich  przy  tym  zatrzymać,  tak  by  nie  zwrócili  się  ku  złym
rzeczom, lub aby sprawdzić, czy można przywieść ich do tego, co wyższe.

Zobacz, wszystko, co powiedziano tu dotąd o ubóstwie i pokorze, ma się

zgodnie z prawdą właśnie w ten sposób, a dowodzi tego i zaświadcza o tym
życie  Chrystusa  i  jego  słowa.  Albowiem  on  praktykował  i  spełniał
wszystkie  dzieła  prawdziwej  pokory,  tak  jak  widać  to  w  jego  życiu  i  jak
sam  o  tym  mówi:  „uczcie  się  ode  mnie,  bo  jestem  cichy  i  pokorny

background image

sercem”

[117]

. On również nie zaniedbywał i nie miał w pogardzie ani praw,

ani  zasad,  ani  ludzi  podległych  prawu

[118]

.  Powiada  on  jednak:  to  nie

wystarczy.  Należy  pójść  dalej,  tak  jak  domaga  się  tego  prawda.  To  samo
napisał również św. Paweł: Chrystus wziął na siebie prawo, „aby wyzwolić
tych,  którzy  podlegają  prawu”

[119]

,  mając  na  myśli,  że  Chrystus  chce  ich

przywieść ku czemuś wyższemu i lepszemu. Chrystus powiedział też: „Nie
przyszedłem,  aby  mi  służono,  ale  aby  służyć”

[120]

.  Krótko  mówiąc,

w  słowach,  czynach  i  w  życiu  Chrystusa  nie  ma  nic  poza  prawdziwym,
czystym  posłuszeństwem  i  ubóstwem,  i  tym,  co  zostało  powiedziane
powyżej. I gdzie Bóg jest człowiekiem, i gdzie obecny jest Chrystus, tam
w  sposób  konieczny  musi  i  ma  tak  być.  Gdzie  zaś  jest  pycha  i  duchowe
bogactwo, oraz beztroski, swobodny stan ducha, tam nie ma ani Chrystusa,
ani  jego  prawdziwych  naśladowców.  Chrystus  powiedział:  „Smutna  jest
moja dusza aż do śmierci”

[121]

, mając na myśli śmierć cielesną. A było tak

dlatego, że aż po cielesną śmierć był zrodzony z Maryi, a dlaczego tak było,
zostało wcześniej powiedziane. Chrystus powiada: „Błogosławieni ubodzy
w  duchu  –  są  nimi  ludzie  prawdziwie  pokorni  –  albowiem  ich  jest
Królestwo  Boże”

[122]

.  Prawda  zaś  mówi  ponadto,  a  jedynie  nie  zostało

to  zapisane:  „Nieszczęśni  i  przeklęci  bogaci  w  duchu  i  pyszni,  albowiem
ich jest królestwo diabła”. Spójrz, tak oto zgodnie z prawdą jest tam, gdzie
Bóg  jest  człowiekiem.  Gdzie  bowiem  jest  Chrystus  i  jego  prawdziwi
naśladowcy,  tam  z  konieczności  musi  być  prawdziwa,  dogłębna,  duchowa
pokora,  duchowe  ubóstwo  i  uniżony,  skupiony  wewnątrz  stan  ducha
i  powinien  on  być  od  wewnątrz  przepełniony  utajoną,  ukrytą  boleścią
i  cierpieniem,  aż  do  cielesnej  śmierci.  A  kto  roi  sobie  inaczej,  ten  trwa
w  błędzie  i  wraz  ze  sobą  wprowadza  w  błąd  innych,  jak  to  zostało
wcześniej  powiedziane.  I  dlatego  wszelka  natura  i  sobność  odchodzi
od takiego życia i trzyma się życia fałszywego, swobodnego, jak to zostało
wcześniej powiedziane.

Zobacz, zatem przychodzi teraz Adam lub diabeł i chce zatroszczyć się

o  siebie

[123]

  i  usprawiedliwić  się,  więc  powiada:  „Mówi  się  wciąż,

że Chrystus był wolny od siebie samego i tym podobne. Mówił on jednak
często  o  sobie  samym  i  szczycił  się  tym  lub  tamtym  i  tym  podobne”.

background image

Odpowiedź: gdzie prawda powinna oraz chce działać i chcieć, tam jej wola
i pragnienie, i czyny nie dokonują się ze względu na nic innego, jak tylko,
by  prawda  stawała  się  znana  i  jawna,  i  tak  właśnie  było  w  Chrystusie.
I obejmuje to jego słowa i czyny. A z tym, co oprócz tego było dla niego
najkorzystniejsze  i  najlepsze  i  co  spośród  tego  się  dokonało,  trwał
całkowicie niezwiązany, jak i ze wszystkim innym, co się zdarzyło.

Teraz  jednak  powiesz:  „A  więc  w  Chrystusie  było  jakieś  »dlaczego«?”.

Powiadam:  Gdyby  ktoś  pytał  słońce:  dlaczego  świecisz?,  ono
odpowiedziałoby:  muszę  świecić  i  nie  mogę  inaczej,  ponieważ  jest  to  mi
właściwe i przysługuje mi, a mimo to trwam niezwiązane z tą własnością
i ze świeceniem. Tak samo jest też z Bogiem i Chrystusem. I wszystkiego,
co  jest  boże  i  przysługuje  Bogu,  nie  chce  on,  i  nie  czyni,  i  nie  pragnie
inaczej  niż  jako  dobro  samo  w  sobie  oraz  dla  dobra,  a  żadnego  innego
„dlaczego” tam nie ma.
 

background image

 

Rozdział 27
O tym, jak należy to rozumieć, gdy Chrystus mówi: „Trzeba
zostawić i porzucić wszystkie rzeczy”, i od czego zależy
zjednoczenie z wolą bożą

 

Zastanówmy  się  teraz  nad  następującą  kwestią,  o  której  mówi  również
Chrystus: „Należy pozostawić i porzucić wszystkie rzeczy”

[124]

Słów tych

nie  należy  tak  rozumieć,  że  człowiek  powinien  nie  mieć  z  niczym  nic
do czynienia i nie mieć nic na podorędziu, ponieważ jak długo żyje, musi
przecież także coś robić i mieć coś do wykonania. Trzeba to rozumieć tak,
że żadna władza, czyn i przyzwolenie na coś, i żadna wiedza człowieka, jak
też jakiegokolwiek stworzenia nie jest tym, od czego zależy zjednoczenie.

Czym  więc  jest  zjednoczenie?  Niczym  innym  niż  tym,  że  w  czysty,

prosty i pełny sposób jest się prawdziwie jednym z niepodzielną, wieczną
wolą bożą, czy też w ogóle jest się pozbawionym woli, a więc że stworzona
wola jest zanurzona w wiecznej woli i w niej roztopiona i unicestwiona, tak
że tam tylko sama wieczna wola chce działać i na coś przyzwalać.

Zważ  więc  na  to,  co  może  człowiekowi  w  tym  dopomóc  i  się  temu

przysłużyć. Spójrz, nie potrafi tego ani jego słowo, ani dzieło, ani sposób
postępowania,  ani  też  dzieło,  wiedza,  zdolność,  czyn  lub  przyzwolenie
jakiegokolwiek stworzenia, ani wszystkich stworzeń naraz. Spójrz, dlatego
właśnie  należy  wszystko  porzucić  i  zostawić,  czyli  nie  opłakiwać  ani
rozpamiętywać  tego,  że  żadne  dzieło,  żadne  słowo  lub  sposób
postępowania,  ani  umiejętności  lub  biegłość  w  jakiejś  sztuce,  krótko
mówiąc, że nic z tego, co jest stworzone, nie może ani w tym dopomóc, ani
się  temu  przysłużyć,  lecz  trzeba  temu  wszystkiemu  pozwolić  być  tym,
czym  jest,  i  kroczyć  ku  zjednoczeniu.  Rzeczy  muszą  przecież  istnieć
i trzeba działać i na coś przyzwalać, i w szczególności człowiek musi spać

background image

i czuwać, chodzić, stać, mówić, i milczeć, i robić wiele innych rzeczy, które
przecież muszą mieć miejsce, dopóki człowiek żyje.
 

background image

 

Rozdział 28
O tym, że po zjednoczeniu z wolą bożą wewnętrzny człowiek trwa
nieporuszenie, a człowiek zewnętrzny jest w ruchu tu i tam

 

Należy też zgodnie z prawdą zauważyć, że gdzie dokonuje się zjednoczenie
i gdzie staje się czymś istotowym

[125]

, tam od tego momentu

[126]

 człowiek

wewnętrzny  trwa  w  tym  zjednoczeniu  w  sposób  nieporuszony,  a  Bóg
pozwala zewnętrznemu człowiekowi być w ciągłym ruchu w obrębie tego
i ku temu, co musi lub powinno stać się i być; tak że człowiek zewnętrzny
mówi  i  zaprawdę  tak  jest:  „Nie  chcę  ani  być,  ani  nie  być,  ani  żyć,  ani
umrzeć, ani wiedzieć, ani nie wiedzieć, ani czynić czegoś, ani przyzwalać
na  coś  i  tak  samo  ze  wszystkim,  co  do  tego  jest  podobne.  Lecz  jestem
posłuszny  –  czy  to  pasywnie,  czy  aktywnie  –  wszystkiemu,  co  musi
i  powinno  stać  się  i  być”.  I  nie  ma  człowiek  zewnętrzny  żadnego
„dlaczego”,  ani  interesu  w  tym,  lecz  tylko  taki,  aby  uczynić  zadość
wiecznej  woli.  Albowiem  zgodnie  z  prawdą  poznaje  się  tu,  że  człowiek
wewnętrzny  powinien  trwać  nieporuszenie,  a  człowiek  zewnętrzny  musi
i  powinien  być  w  ruchu.  A  jeśli  człowiek  wewnętrzny  ma  w  swej
ruchliwości  jakieś  „dlaczego”,  to  nie  jest  ono  niczym  innym  niż  „musi
i  powinno  być”,  stanowionym  przez  wieczną  wolę.  I  tam,  gdzie  Bóg  sam
byłby lub jest człowiekiem, tam jest w ten sposób. Widać to w Chrystusie.

Tam, gdzie dokonuje się to w bożym świetle i wypływa z bożego światła,

tam też nie ma duchowej pychy i beztroskiej wolności, czy też swobodnego
stanu  ducha,  lecz  musi  tam  być  dogłębna  pokora  i  przybity,  zapadnięty,
zasmucony  stan  ducha,  a  jednocześnie  wszelkie  uporządkowanie,
i rozsądek, i stałość, i prawda, oraz to, co jest właściwe wszystkim cnotom,
a dzięki nim i pokój, i zadowolenie

[127]

Tam, gdzie tak nie jest, dzieje się

niewłaściwie,  o  czym  gdzie  indziej  powiedziano  więcej.  I  jak  ani  to,  ani

background image

tamto  nie  może  ani  być  pomocne  w  tym  zjednoczeniu,  ani  przysłużyć  się
mu, tak też nie ma niczego, co może w tym przeszkodzić lub wprowadzić
pomieszanie, prócz samego człowieka działającego z własnej woli.
 

background image

 

Rozdział 29
O tym, że człowiek przed własną śmiercią nie może stać się
nieporuszony

[128]

 od zewnątrz i wolny od cierpienia

[129]

 

Mówi się i słyszy, że człowiek pozostający w czasie może i powinien stać
się  pod  każdym  względem  wolny  od  cierpienia,  tak  samo  jak  Chrystus
po  zmartwychwstaniu.  I  próbuje  się  tego  dowieść  i  wykazać  za  pomocą
słów Chrystusa: „Udam się przed wami do Galilei, tam mnie ujrzycie”

[130]

,

jak  też:  „Duch  nie  ma  ciała  ani  kości,  jak  widzicie,  że  ja  mam”

[131]

.

I  próbuje  się  objaśniać  te  słowa  w  następujący  sposób:  tak  jak  mnie
widzieliście i jak podążaliście za mną w śmiertelnym ciele i życiu, tak też
powinniście  mnie  teraz  widzieć;  ja  powinienem  iść  przed  wami,  a  wy
powinniście podążać za mną do Galilei, to znaczy znaleźć się i zasmakować
w wolności od cierpienia i nieporuszoności, oraz żyć w nich i trwać, zanim
jeszcze  przejdziecie  i  poniesiecie  cielesną  śmierć.  I  jak  widzicie,  że  mam
ciało i kości, a jestem przecież wolny od cierpienia, tak również wy, przed
nadejściem  cielesnej  śmierci,  w  waszej  cielesności  i  w  waszym
śmiertelnym człowieczeństwie, powinniście stać się wolni od cierpienia.

Spójrz,  w  odpowiedzi  na  ten  wywód  powiada  się  więc  najpierw,

że Chrystus nie miał na myśli, iż człowiek może lub powinien to osiągnąć,
nie  przecierpiawszy  i  nie  przeszedłszy  najpierw  wszystkiego,  co  Chrystus
przecierpiał  i  przeszedł.  Wszak  Chrystus  nie  osiągnął  tego,  zanim  nie
przeszedł  i  nie  poniósł  cielesnej  śmierci  oraz  wszystkiego,  co  jest  z  nią
związane. A więc żaden człowiek nie może i nie powinien tego osiągnąć,
dopóki jest śmiertelny i podlega cierpieniu. Jeśli bowiem byłoby to czymś
najszlachetniejszym  i  najlepszym,  i  jeśli  byłoby  to  możliwe
do urzeczywistnienia i miałoby tak być, że się to osiąga w czasie, to – jak
powiedziano  wcześniej  –  dokonałoby  się  to  również  w  Chrystusie,

background image

ponieważ  życie  Chrystusa  było  i  jest  życiem  najszlachetniejszym
i  najlepszym,  i  najbardziej  godnym  Boga,  i  Bogu  najmilszym,  jakie
kiedykolwiek  było  i  będzie.  Jeśli  zatem  nie  mogło  i  nie  miało  się
to  dokonać  w  Chrystusie,  nie  powinno  też  dokonać  się  nigdy  w  żadnym
człowieku; zaprawdę więc, to, że się tak nie dzieje, jest czymś najlepszym
i  najszlachetniejszym.  Można  więc  roić  to  sobie  i  można  takie  rzeczy
mówić, nie jest jednak w ten sposób.
 

background image

 

Rozdział 30
O tym, jak można wyjść poza „sposób”

[132]

, regułę, prawa,

przykazania i tym podobne

 

Mówi się też, że powinno się i można wyjść ponad wszelką cnotę i ponad
wszelki  sposób,  wszystkie  reguły  i  przykazania,  prawa  i  rozsądek,  że  się
powinno  zatem  tego  wszystkiego  wyzbyć,  odsunąć  i  unicestwić.  W  tym
twierdzeniu  jest  coś  prawdziwego  i  coś  nieprawdziwego.  Trzeba
to rozważyć. Spójrz, Chrystus wykracza poza

[133]

 życie Chrystusowe i poza

wszystkie cnoty, sposoby postępowania i reguły, i co tylko jest tego typu.
I diabeł też poza to wykracza, wszelako zupełnie inaczej. Chrystus bowiem
wykroczył  i  wykracza  poza  to  wszystko  w  tym  sensie,  że  wszelkie  słowo
i  dzieło,  i  sposób,  czyn  i  zaniechanie,  milczenie  i  mówienie,  cierpienie
i  wszystko,  co  w  Chrystusie  się  kiedykolwiek  dokonało,  nie  było  ani  dla
niego konieczne, ani mu potrzebne, ani nie było dla niego żadną korzyścią.
Zobacz, tak samo było też i jest z wszelką cnotą, regułami, rozsądkiem i im
podobnymi,  ponieważ  to,  co  za  ich  pomocą  jest  i  byłoby  do  otrzymania,
to wszystko jest w Chrystusie uprzednio i jest już tam dokonane.

W  tym  sensie  jest  to  prawdą  i  w  tym  sensie  są  prawdziwe  słowa  św.

Pawła  i  tak  należy  je  rozumieć,  gdy  mówi:  „Ci,  którzy  są  natchnieni
i  prowadzeni  przez  Ducha  Bożego,  ci  są  synami  Boga  i  nie  podlegają
prawu”

[134]

.  W  jednym  z  możliwych  sensów  znaczy  to,  że  nie  trzeba  ich

uczyć,  co  mają  czynić  lub  na  co  przyzwalać,  ponieważ  ich  nauczyciel,
Duch  Boży,  pouczy  ich.  Również  nie  ma  potrzeby  wymagać  od  nich  lub
polecać  im  czynić  dobro,  lub  poniechać  zła  i  tym  podobnych.  Gdyż  ten
sam, który ich uczy, co jest lub byłoby dobre albo niedobre, albo co jest lub
nie  jest  najlepsze,  ten  też  wymaga  od  nich  i  poleca  im,  żeby  trwali  przy
tym,  co  najlepsze,  i  poniechali  innych  rzeczy,  a  oni  są  mu  posłuszni.

background image

Zobacz,  w  tym  sensie  oni  nie  potrzebują  żadnego  prawa,  ani  żeby  ich
uczyło, ani im nakazywało.

Również w innym sensie nie potrzebują prawa, mianowicie w tym, że za

jego sprawą mieliby osiągnąć lub uzyskać coś dla siebie samych, lub że coś
byłoby  dla  nich  z  korzyścią.  Ponieważ  to,  co  mogą  osiągnąć  lub  zdziałać
na drodze wieczności i dla życia wiecznego za jego sprawą lub z pomocą
wszystkich  stworzeń,  albo  za  sprawą  wywodów,  słów  i  działań,  wszystko
to posiadają już jako osiągnięte. Spójrz, w tym sensie jest prawdą, że można
wyjść  poza  wszelkie  prawo  i  cnotę,  jak  i  poza  dzieło,  wiedzę  i  zdolność
wszystkich stworzeń.
 

background image

 

Rozdział 31
O tym, że życia Chrystusa nie wolno porzucić, lecz trzeba
aż do śmierci je praktykować i mieć o nie staranie

 

Fałszem i kłamstwem jest, gdy  się  mówi,  że  trzeba  wyzbyć  się  i  odsunąć
obie  te  rzeczy,  życie  Chrystusowe  oraz  wszystkie  przykazania  i  prawa,
sposoby i reguły, i tym podobne, i że trzeba je lekceważyć i gardzić nimi,
i  mieć  je  za  kpinę.  Spójrz,  można  byłoby  jednakże  powiedzieć:  Skoro
zarówno Chrystus, jak i inni ludzie, ani za sprawą Chrystusowego życia, ani
za  sprawą  wszystkich  sposobów,  reguł  i  tym  podobnych  nie  mogą  nic
osiągnąć i odnieść żadnej korzyści, gdyż to, co można dzięki nim osiągnąć,
już mają; cóż im to ma jeszcze dać, że mieliby sobie tego nie darować?

[135]

Czyż  mimo  to  powinni  mieć  o  to  staranie  oraz  zajmować  się  tym
i to praktykować?

Zobacz,  z  czego  trzeba  sobie  dobrze  zdać  sprawę.  Są  dwa  rodzaje

światła:  prawdziwe  światło  i  drugie,  fałszywe.  Prawdziwym  światłem  jest
wieczne  światło,  to  jest  Bóg,  lecz  jest  i  stworzone  światło,  a  przecież  też
jest boże, i zwie się łaską, i to wszystko jest prawdziwym światłem. Takoż
fałszywym  światłem  jest  natura  lub  to,  co  naturalne

[136]

Dlaczego  jednak

pierwsze  światło  jest  prawdziwe,  a  drugie  fałszywe?  Trzeba  to  głębiej
rozważyć, a wtedy można napisać albo powiedzieć: Bóg jako Boskość nie
ma  żadnej  własności,  ani  woli,  ani  wiedzy,  ani  objawienia,  ani  tego
i  tamtego,  które  można  nazwać,  wypowiedzieć,  lub  pomyśleć.  Ale  Bogu
jako Bogu przysługuje to, że siebie samego wypowiada

[137]

 i siebie samego

poznaje,  i  kocha,  i  sobie  samemu  objawia  siebie  w  sobie  samym,
i to wszystko jeszcze bez stworzenia. I jak długo ma to miejsce bez udziału
stworzeń,  wszystko  to  jest  w  Bogu  jako  istnienie,  nie  zaś  jako  działanie.
I  w  tym  procesie  i  objawieniu  powstaje  w  Bogu  zróżnicowanie  między

background image

osobami.  To  zaś,  co  jest  właściwe  Bogu  i  przysługuje  wyłącznie  jemu,
a stworzeniom nie, przysługuje mu nawet wtedy, gdy stał się człowiekiem
albo gdy żyje w bożym i w przebóstwionym człowieku. I istnieje to w nim
samym bez udziału stworzeń w sposób źródłowy i istotny, nie jest jednak
uformowane  i  urzeczywistnione

[138]

,  a  Bóg  chce  to  mieć  jako

urzeczywistnione i praktykowane

[139]

gdyż po to jest to w nim, żeby było

urzeczywistniane i praktykowane. Czy coś mogłoby tu być inaczej? Gdyby
miało  to  być  nieaktywne,  na  co  by  się  przydało?  Byłoby  wtedy  tak  samo
dobre, jakby go nie było, i jeszcze mniej niż to. Bowiem coś, z czego się
nigdy nie korzysta, jest daremne i ani Bóg, ani natura tego nie chcą.

Nuże,  Bóg  chce,  żeby  to  było praktykowane  i  urzeczywistniane,  a  jeśli

ma tak być, nie może się to stać bez stworzeń. Tak, jeśli miałoby nie być
tego ani tamtego, lub nie byłoby tego ani tamtego, lub nie byłoby żadnego
działania ani nic urzeczywistnionego, ani tym podobnych, czym byłby albo
miałby  być  sam  Bóg?  Albo  czym  by  było  to,  co  jest  w  nim?  Albo  czyim
byłby  Bogiem?  Trzeba  tu  zatrzymać  się  i  zawrócić.  Gdyby  się  za  tym
podążyło i doczołgało tak daleko, nie byłoby wiadomo, gdzie się jest i jak
się z powrotem stamtąd wyczołgać.
 

background image

 

Rozdział 32
O tym, że Bóg jest prawdziwym, niezłożonym, doskonałym
dobrem, i że jest światłem i rozumem, i wszystkimi cnotami oraz
że spośród wszystkiego powinno się najbardziej miłować owo
najwyższe, najlepsze dobro

 

Należy  więc  pamiętać,  że  Bóg,  jeśli  jest  dobry,  to  jest  dobrem  samym
w sobie

[140]

 i nie jest ani tym dobrem, ani tamtym dobrem. Zwróć przy tym

uwagę  na  coś  jeszcze.  Zobacz,  to,  co  jest  gdzieś,  tu  albo  tam,  nie  jest
bezgraniczne  i  nie  jest  czymś  wykraczającym  poza  wszystkie  granice
i  miejsca.  A  to,  co  jest  kiedyś,  dziś  lub  jutro,  nie  jest  zawsze  i  cały  czas,
i  ponad  wszelkim  czasem.  A  to,  co  jest  czymś,  tym  albo  tamtym,  nie  jest
wszystkim  i  ponad  wszystkim.  Zobacz,  gdyby  więc  Bóg  był  czymś,  tym
albo  tamtym,  to  nie  byłby  wszystkim  i  ponad  wszystkim,  tak  jak  jest,
i w ten sposób nie byłby prawdziwą doskonałością. I dlatego Bóg, choć jest,
nie  jest  jednak  tym  ani  tamtym,  co  stworzenie  jako  stworzenie  może
poznać,  nazwać,  pomyśleć  i  wypowiedzieć.  Dlatego  gdyby  Bóg  jako  ten,
który jest dobry, był tym dobrem lub tamtym dobrem, nie byłby wszelkim
dobrem  i  ponad  wszelkie  dobro,  a  w  ten  sposób  nie  byłby  dobrem
niezłożonym i doskonałym, którym przecież jest.

Zobacz, Bóg jest również światłem i poznaniem, zaś światłu i poznaniu

przysługuje i jest jego własnością, że oświetla i oświeca, świeci i poznaje.
Skoro więc Bóg jest światłem i poznaniem, dlatego musi świecić, oświecać
i  poznawać,  i  całe  to  świecenie  i  poznawanie  jest  w  Bogu  bez  udziału
stworzeń. I jest tam nie jako działanie, lecz jako istnienie lub początek. Jeśli
zaś  ma  ziścić  się  jako  działanie,  na  sposób  czynny

[141]

,  musi  się  to  stać

w  stworzeniach.  Zauważcie,  gdzie  więc  to  poznanie  i  światło  jest  czynne
w stworzeniach, tam rozpoznaje się i uczy

[142]

, czym jest; jest zaś dobrem

background image

i dlatego nie jest ani tym, ani tamtym

[143]

Nie poznaje się tam więc i nie

uczy  tego  ani  tamtego,  lecz  poznaje  się  i  uczy  poznawać  prawdziwe,
niezłożone,  doskonałe  dobro,  które  nie  jest  ani  tym,  ani  tamtym,  lecz  jest
wszelkim dobrem i ponad wszelkie dobro.

Zostało tu więc powiedziane, że naucza ono

[144]

 jedynego dobra. Czego

jednak  o  nim  uczy?  Spójrz,  trzeba  to  dobrze  rozważyć.  Zobacz,  tak  samo
jak  Bóg  jest  dobrem,  poznaniem  i  światłem,  tak  też  jest  wolą,  i  miłością,
i sprawiedliwością, prawdą, jak również wszelką doskonałością, a przecież
w  Bogu  wszystko  jest  jednym  istnieniem.  Nic  więc  nie  może  być  nigdy
zdziałane i sprawiane

[145]

 bez udziału stworzeń, gdyż w Bogu bez stworzeń

wszystko  jest  niczym  innym  niż  jednym  istnieniem  i  początkiem,  nie  zaś
działaniem.  Gdzie  jednak  owo  jedno,  które  jest  przecież  tym  wszystkim,
przyjmuje kształt

[146]

 jakiegoś stworzenia i ma nad nim władzę, i się z nim

scala  i  wydaje  się,  że  może  się  tam  rozpoznać  w  tym,  co  jemu  właściwe,
spójrz, tak samo jak jest ono wtedy jedną wolą i miłością, tak – ponieważ
jest również jednym światłem i poznaniem – człowiek

[147]

 zostaje przez nie

pouczony, że nie należy niczego innego chcieć prócz tego jednego, którym
jest.

Zobacz, tak więc odtąd nic innego nie jest chciane i kochane prócz dobra

ze względu na dobro i na nic innego niż to, że jest dobre, i nie ze względu
na to, że jest tym albo tamtym lub, że będąc tym lub tamtym, byłoby dla
tego  lub  tamtego  czymś  radosnym  albo  przykrym,  przyjemnym  albo
bolesnym, słodkim albo gorzkim i tym podobne. Nie pyta się już o to i się
tego nie poważa

[148]

 ani ze względu na siebie samego, ani jako ktoś będący

sobą samym, gdyż tam wszelka sobność i jaźń, i „ja”, i „mi”, i tym podobne
zostały  pozostawione  i  odrzucone.  Wówczas  nie  mówi  się:  Miłuję  siebie
lub  ciebie,  lub  to,  lub  tamto  i  tym  podobne.  Lecz  jeśli  powiedziałoby  się
do  Miłości:  „Co  miłujesz?”,  ona  odpowiedziałaby:  „Miłuję  dobro”.
„Dlaczego?”,  powiedziałaby:  „Dlatego,  że  jest  dobre,  i  ze  względu
na dobro”. Tak miłować jest dobrze, słusznie i właściwie. I gdyby coś było
lepsze niż Bóg, musiałoby być miłowane pierwej aniżeli Bóg. I dlatego Bóg
nie miłuje siebie jako siebie samego, ale jako dobro. I gdyby było i istniało

background image

dla  Boga  coś  lepszego  niż  Bóg,  miłowałby  to  właśnie,  a  nie  siebie.  Jaźń
i sobność jest bowiem zupełnie oddzielona od Boga i nie przysługuje mu,
z  wyjątkiem  tego,  że  jest  mu  konieczna  do  osobowego  bycia.  Spójrz,  tak
powinno być i zaprawdę jest w bożym, czyli prawdziwym, przebóstwionym
człowieku, ponieważ inaczej nie byłby boży i przebóstwiony.
 

background image

 

Rozdział 33
O tym, że w przebóstwionym człowieku miłość jest czysta
i nieskalana

[149]

 i że ta miłość chce miłować wszystkie stworzenia

i czynić to, co najlepsze

 

Wynika  z  tego,  że  w  przebóstwionym  człowieku  miłość  jest  czysta
i nieskalana, i życzliwa dla wszystkiego i dla wszystkich rzeczy. I dlatego
też  wszystko  i  wszystkie  rzeczy  muszą  być  tam  miłowane  i  odnośnie
do wszystkiego i wszystkich rzeczy musi on w sposób nieskazitelny dobrze
chcieć,  życzyć  im  i  czynić.  Zaiste,  można  sprawić  przebóstwionemu
człowiekowi,  co  się  chce,  przyjemność  albo  ból,  radość  albo  przykrość,
to albo tamto. Zaiste, gdyby przebóstwiony człowiek został sto razy zabity
i  znowu  by  ożył,  musiałby  miłować  człowieka,  który  by  go  w  ten  sposób
uśmiercił.  I  choć  wyrządziłby  mu  on  przecież  w  ten  sposób  tak  wiele
niesprawiedliwości,  okropieństw  i  zła,  i  tak  musiałby  dobrze  dla  niego
chcieć, dobrze mu życzyć i pragnąć, jak i uczynić mu to, co najlepsze, jeśli
tylko on chciałby to przyjąć.

Spójrz,  można  to  rozważyć,  udowodnić  i  wykazać  za  pomocą  słów

Chrystusa.  Powiedział  on  do  Judasza,  który  go  zdradził:  „Przyjacielu,
po  coś  przyszedł”

[150]

,  tak  jakby  chciał  powiedzieć:  „Nienawidzisz  mnie

i  jesteś  moim  wrogiem,  ale  ja  cię  miłuję  i  jestem  twoim  przyjacielem.
Pragniesz też, życzysz i czynisz mi, co najgorszego potrafisz i możesz, lecz
ja chcę, i pragnę dla ciebie, i życzę ci tego, co najlepsze, i chętnie bym ci
to  dał  i  uczynił,  gdybyś  tylko  chciał  to  otrzymać  i  przyjąć”.  Te  słowa
brzmią  tak,  jakby  Bóg  mówił  tu  z  wnętrza  ludzkiej  natury:  „Jestem
czystym, niezłożonym dobrem, tak więc nie mogę niczego chcieć, pragnąć,
życzyć  sobie,  czynić,  dawać  prócz  dobra.  Jeśli  mam  ci  odpłacić  za  twoje

background image

nieprawości  i  za  twoje  zło,  muszę  to  zrobić  za  pomocą  dobra,  gdyż  nie
jestem niczym innym i nie mam nic innego”.

Wynika  z  tego,  że  Bóg  w  przebóstwionym  człowieku  nie  pragnie  i  nie

chce,  i  nie  dokonuje  żadnej  zemsty  za  wszystkie  okropieństwa,  które  mu
można  wyrządzić  lub  które  go  kiedykolwiek  spotkały.  Można  to  zaś
dostrzec  u  Chrystusa,  który  powiedział:  „Ojcze,  przebacz  im,  bo  nie
wiedzą, co czynią”

[151]

.

Jest też Bogu właściwe, że nikogo nie zmusza przemocą do czynienia lub

zaniechania  czegoś,  lecz  pozwala  każdemu  człowiekowi,  żeby  czynił
i dopuszczał do czegoś według swej własnej woli, bez względu na to, czy
byłoby  to  dobre,  czy  złe,  i  nie  zamierza  się  nikomu  sprzeciwiać.  Widać
to  zaś  w  Chrystusie,  który  nie  chciał  się  opierać  swoim  prześladowcom
i  bronić  się  przed  nimi.  Gdy  więc  św.  Piotr  chciał  stanąć  w  jego  obronie,
Chrystus  powiedział:  „Piotrze,  schowaj  miecz  do  pochwy

[152]

,  gdyż

sprzeciwiać się przemocą, bronić się i nastawać nie przystoi ani mnie, ani
tym,  którzy  są  moi”.  Przebóstwiony  człowiek  nie  może  również  nikogo
obciążać i trapić, to znaczy nigdy w swej woli lub pragnieniu, lub w swym
mniemaniu  nie  przywiedzie  żadnego  człowieka  do  bólu  i  utrapienia  ani
uczynkiem, ani zaniechaniem, mową ani milczeniem.
 

background image

 

Rozdział 34
O tym, że jeśli człowiek ma osiągnąć to, co najlepsze, to musi
porzucić swoją własną wolę, i o tym, że kto dopomaga
człowiekowi w spełnianiu jego własnej woli, ten pomaga mu
w tym, co najgorsze

 

Można by teraz powiedzieć: Skoro on dla każdego chce, pożąda i każdemu
czyni  to,  co  najlepsze,  to  powinien  też  pomagać  każdemu  i  czynić
wszystko,  żeby  spełniła  się  jego  wola,  a  więc  jednego  uczynić  papieżem,
innego  biskupem  i  tym  podobne.  Niechaj  jednak  każdy  rozważy,
co  następuje:  Kto  dopomaga  człowiekowi  w  pełnieniu  jego  własnej  woli,
ten dopomaga mu w tym, co najgorsze. Gdyż im bardziej człowiek podąża
za  swą  własną  wolą  i  rozrasta  się

[153]

  w  niej,  tym  dalej  jest  od  Boga

i prawdziwego dobra.

Bóg  zaś  chciałby  człowiekowi  chętnie  pomóc  i  przywieść  go  do  tego,

co  zarówno  samo  w  sobie  jest  najlepsze,  jak  i  spośród  wszystkich  rzeczy
najlepsze dla człowieka. I jeśli ma się to stać, cała własna wola musi zostać
odrzucona, jak to powiedziano wcześniej. A Bóg miałby w tym upodobanie
i  chętnie  dopomógłby  człowiekowi,  gdyż  jak  długo  człowiek  szuka  tego,
co  dla  niego  najlepsze,  tak  długo  nie  szuka  tego,  co  dla  niego  najlepsze
i nigdy też tego nie znajduje. Najlepsze dla człowieka byłoby i jest to, żeby
nie szukał i nie miał na względzie ani siebie, ani tego, co jego. Tego naucza
i  to  mówi  Bóg.  A  kto  chce,  żeby  mu  Bóg  dopomógł  w  tym,  co  najlepsze
i  [w  szczególności]  co  najlepsze  dla  niego,  ten  idzie  za  głosem  Boga  i  za
jego nauką oraz przykazaniami. W ten sposób znajduje i uzyskuje pomoc,
a inaczej nie.

Bóg zaś naucza i mówi, że człowiek powinien pozostawić siebie samego

oraz  wszystko  inne  i  podążać  za  nim.  Gdyż  ten,  kto  miłuje  swoją  duszę,

background image

to  jest  siebie  samego,  i  chce  ją  ocalić  i  zachować,  to  znaczy,  kto  szuka
w  rzeczach  siebie  i  tego,  co  własne,  ten  duszę  straci.  Ale  kto  nie  zważa
na  swą  duszę  i  straci  siebie  samego  i  wszystko,  co  własne,  tego  dusza
zostaje ocalona i zachowana na życie wieczne

[154]

.

 

background image

 

Rozdział 35
O tym, że w przebóstwionym człowieku jest obecna prawdziwa,
głęboka, istotna pokora oraz duchowe ubóstwo

 

Przebóstwiony człowiek ma prawdziwą, głęboką, istotową pokorę, a gdzie
jej  nie  ma,  tam  nie  ma  przebóstwionego  człowieka.  I  tego  właśnie  uczył
Chrystus  słowem,  działaniem  i  życiem,  a  z  tego,  czego  uczył,  wynika,
że  w  prawdziwym  świetle  rozpoznaje  się  zgodnie  z  prawdą,  że  istnienie,
życie i poznanie, wiedza i zdolności, i co jest tego rodzaju, wszystko to jest
własnością  prawdziwego  dobra,  a  nie  stworzeń.  Lecz  stworzenie  jako
stworzenie samo z siebie jest niczym i nie ma niczego, i gdy odwraca się
od prawdziwego dobra za sprawą swej woli i działań i wszystkiego, co jest
tego rodzaju, wówczas nie znajduje się tam nic prócz czystego zła. I dlatego
też zaprawdę jest tak, że stworzenie jako stworzenie samo z siebie nie jest
niczego godne i do niczego nie ma prawa, i nikt nie jest mu nic dłużny, ani
Bóg, ani stworzenie, i że słusznie powinno być poddane Bogu i zdane

[155]

na niego.

I  jest  to  czymś  największym  i  najbardziej godnym  uwagi.  Co  więc  ma

i  chce  być  zdane  na  Boga  i  poddane  mu,  to  musi  i  powinno  być
wszystkiemu  pasywnie  poddane,  albo  wszystko  to  jest  fałszem.  I  z  tej
ostatniej  kwestii  i  z  ostatniego  ustępu,  jak  też  z  pozostałych  ustępów,
wynika znaczenie prawdziwej pokory. I gdyby zaprawdę miało tak nie być
i  gdyby  nie  było  to  czymś  najlepszym  z  mocy  prawdziwej,  bożej
sprawiedliwości, wówczas Chrystus nie nauczałby tego swym słowem i nie
wypełniał swym życiem. A tam zostaje to właściwie wyjaśnione i zaprawdę
tak to jest

[156]

.

Takie  pokorne  stworzenie  powinno  być  z  mocy  bożej  prawdy

i  sprawiedliwości  poddane  Bogu  i  wszystkim  stworzeniom,  i  nic  nie

background image

powinno  być  mu  poddane  lub  pozostawione

[157]

,  i  Bóg  oraz  wszystkie

stworzenia mają prawo do niego i nad nim, a ono do niczego i nad niczym.
Ono też ponosi winę wobec wszystkich, a wobec niego nikt, i to wszystko
pasywnie,  a  niekiedy  też  aktywnie.  I  wyrasta  z  tego  potem  też  duchowe
ubóstwo, o którym Chrystus powiedział: „Błogosławieni ubodzy w duchu,
ponieważ ich jest królestwo boże”

[158]

. Tego wszystkiego Chrystus nauczał

słowem i wypełniał to życiem.
 

background image

 

Rozdział 36
O tym, że nic innego nie sprzeciwia się Bogu prócz grzechu, oraz
o tym, czym jest grzech

 

Trzeba tu jednak rozważyć coś jeszcze. Mówi się, że coś jest albo dzieje się
wbrew Bogu, i że coś jest Bogu przykre i doskwiera mu. Trzeba wiedzieć,
że  żadne  stworzenie  nie  jest  wbrew  Bogu  i  nie  jest  dla  niego  przykre  ani
uciążliwe to, że ono jest i żyje, ani że coś wie i coś może, ani cokolwiek
w  tym  rodzaju.  To  wszystko  nie  jest  wbrew  Bogu.  To,  że  diabeł  albo
człowiek istnieje, żyje i tym podobne, to wszystko jest dobre i jest dzięki
Bogu, gdyż Bóg jest tym wszystkim naraz w istotowy i źródłowy sposób,
jako  że  Bóg  jest  istnieniem  wszystkiego,  co  istniejące,  i  życiem
wszystkiego,  co  żyjące,  i  mądrością  wszystkiego,  co  mądre.  Jest  tak
dlatego,  że  wszystkie  rzeczy  mają  swe  istnienie  w  Bogu  prawdziwiej  niż
w sobie samych i tak samo swoją moc, życie i tym podobne. Inaczej Bóg
nie byłby wszelkim dobrem, ze względu na które wszystko to razem wzięte
jest dobre. Co więc jest dobre, jest miłe Bogu i on chce to mieć. Dlatego nie
jest to wbrew Bogu.

Cóż zatem jest wbrew Bogu i jest dla niego przykre? Jest to wyłącznie

grzech.  Czym  jest  jednak  grzech?  Niczym  innym  niż  tym,  że  stworzenie
chce  inaczej  niż  Bóg  i  chce  czegoś  wbrew  Bogu.  Niech  każdy  rozważy
to  na  własnym  przykładzie.  Gdyż  ten,  kto  chce  inaczej  niż  ja  albo  mi
wbrew,  jest  moim  wrogiem,  a  kto  chce  tak  jak  ja,  ten  jest  moim
przyjacielem i jest mi miły. Tak samo jest też z Bogiem. Zobacz, to właśnie
jest  grzechem  i  jest  wbrew  Bogu,  i  jest  mu  przykre,  i  jest  dla  niego
utrapieniem.  Gdy  bowiem  ten,  kto  chce  inaczej  niż  ja,  lub  wbrew  mnie
czyni coś, lub na coś przyzwala, mówi coś lub milczy, to wszystko jest mi
wbrew i jest dla mnie ciężarem. Tak samo jest też z Bogiem. Gdy ktoś chce

background image

inaczej  niż  Bóg  albo  wbrew  Bogu,  wtedy  to,  co  czyni  i  na  co  przyzwala,
i  wszystko,  co  ma  do  wykonania,  wszystko  to  jest  wbrew  Bogu  i  jest
grzechem. I czyja wola chce inaczej niż Bóg, ten również jest przeciw woli
Boga.  Gdy  więc  Chrystus  powiada:  „Kto  nie  jest  ze  mną,  jest  przeciwko
mnie”

[159]

, ma na myśli: „kto nie chce wraz ze mną i nie jest ze mną jedną

wolą

[160]

, ten chce mi wbrew”.

Człowiek  może  w  ten  sposób  zdać sobie  sprawę,  czy  jest  bez  grzechu,

czy  też  nie,  czy  popełnia  grzech,  czy  też  nie,  oraz  co  jest  grzechem  i  jak
oraz  za  pomocą  czego  powinno  się  i  można  grzech  odpokutować
i  naprawić.  A  owa  chęć  przeciwna  Bogu  nazywa  się  i  jest
nieposłuszeństwem.  „Adam”,  „jaźń”,  „sobność”,  „własna  wola”,  „grzech”
czy  też  „stary  człowiek”  oraz  „odwrócenie  się”  i  „oddzielenie  od  Boga”,
wszystko to jest czymś jednym.
 

background image

 

Rozdział 37
O tym, że w Bogu, o ile jest Bogiem, nie może pojawić się smutek,
przykrość, niezadowolenie i tym podobne; jest to jednak obecne
w przebóstwionym człowieku

 

Trzeba też pamiętać, że o ile Bóg jest Bogiem, o tyle nie może pojawić się
w  nim  ani  przykrość,  ani  smutek,  ani  niezadowolenie,  choć  Bóg  przecież
smuci się z powodu grzechu człowieka. Tak więc nie może się to wydarzyć
w Bogu bez udziału stworzeń. A więc musi się to wydarzyć, gdy Bóg jest
człowiekiem,  czyli  w  przebóstwionym  człowieku.  Zobacz,  wtedy  grzech
jest  tak  przykry  dla  Boga  i  męczy  go  tak  bardzo,  że  Bóg  sam  chętnie
chciałby być umęczon i umrzeć cieleśnie, żeby w ten sposób móc zgładzić
grzech choć jednego człowieka. I gdyby ktoś go zapytał, czy wolałby żyć,
tak  że  grzech  by  pozostał,  czy  umrzeć  i  zgładzić  grzech  swoją  śmiercią,
to  on  chciałby  umrzeć,  ponieważ  dla  Boga  grzech  jednego  człowieka  jest
bardziej przykry i sprawia mu więcej bólu niż jego własna męka i śmierć.
A jeśli grzech jednego człowieka sprawia mu tyle bólu, ile sprawia mu go
grzech wszystkich ludzi?

Spójrz,  należy  przy  tej  okazji  uzmysłowić  sobie,  jak  bardzo  człowiek

zasmuca  Boga  swoimi  grzechami,  i  że  Bóg,  tam  gdzie  jest  człowiekiem,
czyli  w  przebóstwionym  człowieku,  nie  uskarża  się  na  nic  innego  prócz
grzechu,  prócz  tego  ostatniego  nie  ma  tam  bowiem  nic  przykrego.  Gdyż
wszystko to, co tam jest lub dzieje się bez grzechu, Bóg chce mieć i chce
tym  być

[161]

.  Lecz  lament  i  rozżalenie,  które  mają  miejsce  z  powodu

grzechu,  muszą  i  powinny  pozostać  w  przebóstwionym  człowieku
aż  do  cielesnej  śmierci.  I  gdyby  człowiek  miał  żyć  aż  do  dnia  sądu,  albo
i wiecznie, nikt prócz samego Chrystusa mu nie powie i nie dowie się tego

background image

od  nikogo  innego,  jakie  było  i  jest  ukryte  cierpienie  Chrystusa.  I  dlatego
nazywa się ono i jest ukrytym.

Są  również  pewne  własności  Boga

[162]

,  które  chce  on  mieć  i  które

podobają się mu w człowieku, są jednak własnością Boga, gdyż nie należą
do człowieka i on nie może nimi zawładnąć. I gdy gdzieś Bóg może to dla
siebie uzyskać, jest to dla niego coś najcenniejszego i najmilszego, podczas
gdy  dla  człowieka  jest  to  coś  najbardziej  przykrego  i  ciężkiego.
Wszystkiego,  co  zostało  tu  napisane  o  własnościach  Boga,  które  on  chce
mieć  w  człowieku,  gdzie  powinny  być  praktykowane  i  urzeczywistniane,
naucza  prawdziwe  światło.  I  naucza  ponadto,  że  człowiek,  w  którym
są  praktykowane  i  urzeczywistniane,  przywłaszcza  je  sobie  w  tak
znikomym  stopniu,  jakby  go  w  ogóle  nie  było.  Gdyż  wówczas  ma  się
również  świadomość,  że  człowiek  nic  sam  z  siebie  nie  może  i  że  nic
do niego nie należy.
 

background image

 

Rozdział 38
O tym, że życie Chrystusa należy wziąć na siebie z miłości, a nie
dla nagrody i że nie wolno go nigdy odrzucić ani poniechać

 

Spójrz,  gdzie  byłby  lub  gdzie  jest  ów  przebóstwiony  człowiek,  tam
odpowiednio będzie lub jest życie najlepsze, najszlachetniejsze i najbardziej
godne  Boga  ze  wszystkich,  które  kiedykolwiek  były  lub  będą.  A  przez
wieczną  miłość  –  ponieważ  miłuje  ona  dobro  jako  dobro  i  ze  względu
na  dobro,  oraz  ze  względu  na  dobro  miłuje  to,  co  najlepsze
i  najszlachetniejsze  we  wszystkich  rzeczach  –  tak  bardzo  miłowane  jest
prawdziwe, szlachetne życie, że gdy jest w jakimś człowieku, nigdy już nie
zostaje  ono  tam  porzucone  i  poniechane.  Gdyby  człowiek  miał  żyć
aż do dnia sądu, i tak niemożliwym jest, by je poniechał

[163]

I gdyby  ten

sam człowiek miał umrzeć tysiąc razy, i gdyby spadły na niego wszystkie
cierpienia,  które  mogą  spaść  na  wszystkie  stworzenia,  wolałby  raczej
wszystko  to  przecierpieć,  niż  musieć  poniechać  owo  szlachetne  życie,
i to nawet wtedy, gdyby można było otrzymać w zamian życie anielskie.

Spójrz, jaka  jest  więc  odpowiedź,  kiedy  się  stawia  następujące  pytanie:

Gdyby  człowiek  wraz  z  życiem  Chrystusa  nie  otrzymał  nic  więcej
względnie  nie  osiągnął  za  jego  pomocą  żadnej  korzyści,  to  czy  mogłoby
być jeszcze coś więcej, [czego można byłoby pragnąć]

[164]

? Nie posiada się

go ze względu na to, żeby osiągnąć dzięki niemu korzyść albo wraz z nim
coś jeszcze otrzymać, lecz z miłości do jego doskonałości, i dlatego że jest
to  dla  Boga  tak  bardzo  miłe  i  wartościowe.  A  kto  twierdzi  albo  mniema,
że  można  go  mieć  kiedyś  dość  lub  że  trzeba  będzie  je  porzucić,  ten  go
nigdy nie zakosztował ani nie poznał. Gdyż tam, gdzie się go prawdziwie
doświadcza  i  smakuje,  tam  nie  może  być  już  nigdy  poniechane.  A  kto
posiadł życie Chrystusa dlatego, żeby dzięki niemu coś otrzymać albo sobie

background image

na coś zasłużyć, ten posiadł je jak najemnik, a nie z miłości, i tym samym
nic z niego nie posiadł. Bowiem ten, kto nie posiadł go z miłości, ten nie
posiadł nic z tego, co jest jego. Może mu się wydawać, że je posiadł, jest
jednak  w  błędzie.  Chrystus  pędził  swój  żywot  nie  dla  nagrody

[165]

,  ale

z  miłości,  a  miłość  czyni  życie  lekkim

[166]

,  a  nie  ciężkim,  tak  że  się  je

chętnie wiedzie i z ochotą się je znosi. Kto jednak nie posiada go z miłości,
lecz wydaje się mu, że posiada je z racji zapłaty, dla tego jest ono czymś
przykrym

[167]

 i chętnie szybko by się go pozbył. A każdemu najemnikowi

właściwe  jest  to,  że  chętnie  zakończyłby  swoją  pracę.  Zaś  prawdziwego
miłośnika nie zniechęci ani praca, ani stracony czas, ani doznane cierpienia.
Dlatego  napisano:  „lekko  jest  służyć  Bogu  i  dla  niego  żyć  temu,  kto
to  czyni”.  Jest  to  prawdą  w  wypadku  tego,  kto  to  czyni  z  miłości.  Kto
jednak robi to ze względu na zapłatę, dla tego jest to ciężkie. Tak samo jest
odnośnie  do  wszystkich  cnót  i  dobrych  dzieł,  i  tak  samo  również
w przypadku reguł postępowania, trzymania się rozsądku i tym podobnych.
 

background image

 

Rozdział 39
O tym, że Bóg chce mieć w stworzeniach regułę, „sposób”, miarę
i tym podobne, ponieważ bez stworzeń nie może tego mieć; oraz
o czterech rodzajach ludzi, którzy stosują regułę, prawo oraz
„sposób” i mają o nie staranie

 

Powiada  się  i  jest  to  prawdą,  że  Bóg  jest  ponad  i  pozostaje  bez
jakiegokolwiek  „sposobu”,  miary  i  reguły  oraz  że  udziela  „sposobu”,
reguły,  miary  i  rozsądku  wszystkim  stworzeniom.  Należy  to  rozumieć
następująco: Bóg chce mieć to wszystko i nie może mieć tego sam w sobie
bez  udziału  stworzeń,  gdyż  w  Bogu  bez  stworzeń  nie  ma  ani  reguły,  ani
braku reguły, „sposobu”, ani braku „sposobu” i tym podobnych. On dlatego
chce  to  mieć,  ponieważ  powinno  i  może  się  to  dokonać  i  być.  Gdyż  tam,
gdzie  jest  słowo,  działanie  i  czyn,  tam  musi  być  albo  według  reguły,
„sposobu”,  miary  i  rozsądku,  albo  bez  udziału  rozsądku  i  reguły

[168]

Zaś

reguła i rozsądek są lepsze i szlachetniejsze niż to drugie.

Trzeba  jednak  zdać  sobie  sprawę,  że  ludzie  na  cztery  sposoby  stosują

regułę,  prawo  i  „sposób”.  Niektórzy  nie  czynią  tego  ani  ze  względu
na Boga, ani ze względu na to lub tamto, lecz ze względu na przymus. Ci
czynią  z  tego,  jak  najmniej  tylko  mogą,  a  jest  to  dla  nich  i  tak  przykre
i ciężkie. Drudzy czynią to ze względu na nagrodę. Są to ludzie, którzy nie
znają  nic  innego  niż  taki  sposób  postępowania,  i  wydaje  im  się,  że  mogą
dzięki  temu  otrzymać  i  wysłużyć  sobie  królestwo  niebieskie  i  życie
wieczne, a dzięki czemuś innemu nie. I kto czyni wiele z tego, co korzystne
dla siebie, ten jest święty, a kto coś należącego do siebie zaniedbuje i traci
po  drodze,  ten  jest  zgubiony  i  należy  do  diabła

[169]

. Ci  mają  też  w  sobie

wielką powagę i staranie o to, a stanowi to dla nich zarazem obciążenie

[170]

.

Trzeci – to są złe, fałszywe duchy. Ci roją sobie i twierdzą, że są doskonali

background image

oraz że niczego z tego, co tamtym bliskie, nie potrzebują i mają to za kpinę.
Czwarci – to są ludzie oświeceni prawdziwym światłem. Ci nie robią tych
rzeczy dla nagrody, gdyż oni nie chcą nic dzięki nim otrzymać, ani dlatego,
że  dzięki  temu  nic  złego  im  się  nie  stanie,  lecz  z  miłości  czynią  to,
co czynią spośród tego typu rzeczy. I nie martwią się tak bardzo, jak dużo
z tych rzeczy oraz jak szybko się ziści ani tym podobnymi sprawami, lecz
ich  zmartwieniem  jest  to,  co  można  spośród  nich  dokonać  i  to  w  pokoju
oraz  ze  swobodą.  A  jeśliby  coś  z  tego  przypadkiem  zaniedbano  i  tym
podobne,  również  z  tego  powodu  nie  zbłądzą

[171]

,  gdyż  dobrze  wiedzą,

że reguła i rozsądek są lepsze i szlachetniejsze niż brak rozsądku. Dlatego
chcą pamiętać i trzymać się tego, że świętość nie od tego zależy. Dlatego
nie  martwią  się  tym  tak  bardzo  jak  inni.  I  ludzie  ci  są  karceni  i  potępiani
przez  dwie  pozostałe  strony.  Gdyż  najemnicy  mówią:  ci  ludzie  wciąż  się
zaniedbują, i mówią na przykład, że są niesprawiedliwi i tym podobne. Inni
zaś, to jest wolne duchy, kpią sobie z nich i mówią, że oni zachowują się
prostacko  i  głupio,  i  tym  podobnie.  Ci  jednak  trzymają  się  środka  i  tego,
co najlepsze, ponieważ jeden miłośnik Boga jest lepszy i milszy Bogu niż
sto tysięcy najemników. Tak samo jest również z ich dziełami.

Trzeba też pamiętać, że przykazania Boga, jego słowa i cała jego nauka

odnoszą  się  do  człowieka  wewnętrznego,  jak  może  zjednoczyć  się
z Bogiem; a gdzie to się dokonało, tam człowiek zewnętrzny zostaje przez
człowieka  wewnętrznego  uporządkowany  i  pouczony,  tak  że  nie  potrzeba
tam  żadnego  zewnętrznego  przykazania  albo  nauki.  Ludzkie  przykazania
i  prawa  odnoszą  się  bowiem  do  człowieka  zewnętrznego.  I  są  konieczne
tam,  gdzie  nie  zna  się  nic  lepszego.  W  przeciwnym  razie  nie  wiedziałoby
się,  co  należy  czynić  lub  na  co  przyzwalać,  i  byłoby  się  niczym  psy  albo
niczym bydlęta.
 

background image

 

Rozdział 40
Dokładne objaśnienie dotyczące fałszywego światła i jego
własności

 

Ponieważ  namysłowi  zostało  poddane  również  fałszywe  światło,  należy
więc  powiedzieć  coś  o  tym,  czym  ono  jest  i  co  mu  przysługuje.  Zobacz,
wszystko,  co  sprzeciwia  się  prawdziwemu  światłu,  to  właśnie  przysługuje
światłu  fałszywemu.  Prawdziwemu  światłu  przysługuje  i  musi  tak  być,
że  ono  nie  chce  zwodzić  i  nie  może  życzyć  sobie,  żeby  ktoś  został
zwiedziony;  a  ono  samo  też  nie  może  zostać  zwiedzione.  Zaś  fałszywe
światło  dało  się  zwieść  i  pozostaje  takie  oraz  zwodzi  nadal  innych  wraz
z  sobą  samym.  Ponieważ  Bóg  nie  chce  nikogo  zwieść  i  nie  może  chcieć,
żeby  ktoś  został  zwiedziony,  tak  samo  jest  również  w  wypadku
prawdziwego światła.

Uważaj teraz: Prawdziwe światło jest Bogiem, względnie jest boże, zaś

fałszywe światło jest naturą, względnie jest naturalne. Własnością Boga jest
zaś, że nie jest ani tym, ani tamtym i że nie chce, nie pragnie i nie szuka
w przebóstwionym człowieku ani tego, ani tamtego, lecz tylko dobra jako
dobra  i  ze  względu  na  nic  innego  prócz  dobra.  Tak  samo  jest  również
z prawdziwym światłem. Własnością zaś stworzenia i natury jest to, że jest
czymś,  tym  albo  tamtym,  jak  również  że  zawsze  coś,  to  lub  tamto,  ma
na względzie oraz za przedmiot poszukiwań, a więc nie czyste dobro jako
dobro  i  ze  względu  na  dobro,  lecz  każde  dobro  ze  względu  na  jakieś  coś,
to lub tamto. I tak jak Bóg i prawdziwe światło pozostaje bez jakiejkolwiek
jaźni  i  sobności,  i  bez  szukania  tego,  co  własne

[172]

,  tak  naturze

i  naturalnemu,  fałszywemu  światłu  przysługuje  „ja”,  „mi”,  „mnie”  i  tym
podobne,  tak  że  szuka  we  wszystkich  rzeczach  bardziej  siebie  i  tego,
co  własne,  niż  dobra  jako  dobra.  Jest  to  właściwe  dla  niego  oraz  dla

background image

wszelkiej natury. Zobacz więc, jak bardzo od początku jest ono pomylone.
Ono nie chce i nie wybiera dobra jako dobra i ze względu na dobro, lecz
chce  i  wybiera  siebie  i  to,  co  własne,  i  to,  co  najlepsze  dla  siebie,  a  jest
to fałsz i pierwsze oszustwo

[173]

.

Wydaje się mu również, że jest tym, czym nie jest, ponieważ roi sobie,

iż  jest  Bogiem,  a  jest  naturą;  a  ponieważ  roi  sobie,  że  jest  Bogiem,
przypisuje sobie to, co należy do Boga. Jednakże nie to, co jest własnością
Boga,  gdy  Bóg  jest  człowiekiem  oraz  gdy  jest  w  przebóstwionym
człowieku; lecz przypisuje sobie to, co jest Boga i do niego należy, gdy jest
Bogiem bez stworzeń w wieczności. Gdyż, jak mówią: Bóg nie ma potrzeb,
jest  wolny,  pozostający  w  spoczynku

[174]

,  z  niczym  niezwiązany  oraz

trwający ponad wszystkim i tym podobne – wszystko to jest prawdą. I jest
niezmienny, i nie przywłaszcza sobie niczego, i jest wolny od sumienia

[175]

,

a to, co czyni, słusznie zostaje uczynione. Zobacz, fałszywe światło mówi:
ja  też  chcę  być  takie.  Gdyż  im  bardziej  się  jest  podobnym  do  Boga,  tym
lepiej,  i  dlatego  chcę  być  takie  jak  Bóg  i  w  ogóle  chcę  być  Bogiem,
i siedzieć po prawicy Boga

[176]

i być mu równe

[177]

, tak samo jak uczynił

diabeł  Lucyfer.  W  wieczności  Bóg  pozostaje  bez  cierpienia,  bólu,
zmartwień  i  nie  dopuszcza,  by  jakakolwiek  rzecz,  która  istnieje  lub  staje
się,  w  jakikolwiek  sposób  go  obciążała  i  sprawiała  mu  cierpienie.  Inaczej
jest  jednak  tam,  gdzie  Bóg  jest  człowiekiem,  i  w  przebóstwionym
człowieku. Krótko mówiąc, wszystko, co może dać się zwieść, musi zostać
zwiedzione  przez  to  fałszywe  światło.  Skoro  więc  wszystko  zostaje  przez
nie  zwiedzione,  co  może  zostać  zwiedzione,  a  zwiedzione  mogą  zostać
wszystkie stworzenia i natury, i wszystko to, co nie jest Bogiem i nie jest
boże,  światło  to  zaś  samo  jest  przecież  naturą,  jest  więc  możliwe,  żeby
i ono zostało zwiedzione. Dlatego dało się zwieść sobie samemu i pozostaje
zwiedzione przez siebie samo.

Można  by  teraz  powiedzieć:  Skąd  jest  względnie  skąd  bierze  się  to,

że  wszystko  zostaje  przez  nie  zwiedzione,  co  może  być  zwiedzione?
Zobacz,  bierze  się  to  z  jego  nadmiernej  przemyślności

[178]

.  Gdyż  jest

w  sobie  samym  tak  bardzo  bystre,  wyrafinowane  i  zręczne,  że  wznosi  się

background image

i  wspina  tak  wysoko,  iż  wydaje  się  mu,  jakoby  było  ponad  naturą,  a  dla
natury i stworzenia było niemożliwe dotrzeć tak wysoko. Dlatego roi sobie,
że  jest  Bogiem,  i  przypisuje  sobie  z  tego  powodu  wszystko,  co  należy
do Boga, w szczególności zaś to, jaki Bóg jest w wieczności, a nie gdy jest
człowiekiem.  Dlatego  twierdzi  ono  i  roi  sobie,  że  jest  ponad  wszelkim
działaniem,  słowem,  sposobem,  porządkiem  i  ponad  cielesnym  życiem
Chrystusa, które posiadał on w swym człowieczeństwie. Dlatego chce ono
być nietknięte przez żadne stworzenie i żadne działania stworzeń. Wszystko
mu jedno, czy byłoby ono złe, czy dobre, czy sprzeciwiałoby się Bogu, czy
nie.  I  trwa  ono  niezwiązane  z  tym  wszystkim  zupełnie  tak  samo,  jak  Bóg
w wieczności. I wszystko, co jest Boga, a nie stworzeń, to wszystko sobie
przypisuje, jakoby było jego własnością. Przypisuje sobie również, że jest
godne  wszystkich  rzeczy  i  że  jest  słuszne  i  sprawiedliwe,  aby  wszystkie
stworzenia mu służyły i były mu poddane. A więc nie pozostaje tam żadna
przykrość, cierpienie lub zmartwienie ze względu na jakąkolwiek rzecz lub
sprawę,  z  wyjątkiem  cielesnego  i  zmysłowego  odczuwania,  które  musi
pozostać  aż  do  cielesnej  śmierci,  oraz  tego  cierpienia,  które  może  stąd
wyniknąć.  Twierdzi  też  i  roi  sobie,  jakoby  było  ponad  cielesnym  życiem
Chrystusa i było oraz miało być tak wolne od cierpienia i nieporuszone jak
Chrystus  po  swoim  zmartwychwstaniu;  i  głosi  wiele  innych
zdumiewających,  fałszywych  błędów,  które  tu  powstają  i  będą  się
wzmagać.

A  skoro  to  fałszywe  światło  jest  naturą,  ma  własności  natury,  to  zaś

oznacza:  mieć  na  względzie  siebie  samego  oraz  szukać  we  wszystkich
rzeczach, i dla natury, i dla samego siebie tego, co we wszystkich rzeczach
najdogodniejsze,  najwygodniejsze  oraz  najprzyjemniejsze.  A  ponieważ
zostało  zwiedzione,  roi  sobie  i  twierdzi,  że  to,  co  jest  dla  niego
najprzyjemniejsze,  najlepsze  i  najwygodniejsze,  jest  w  ogóle
ze  wszystkiego  najlepsze,  i  twierdzi,  że  najlepsze  ze  wszystkiego  jest  to,
żeby  każdy  szukał  i  robił  to,  co  najlepsze  dla  niego,  i  nie  chciał  znać
żadnego innego dobra, prócz swojego, które jest – jak mu się zdaje – dobre
dla  niego.  A  kto  powie  mu  o  prawdziwym,  niezłożonym  dobru,  które  nie
jest ani tym, ani tamtym, okazuje się, że nie wie o nim nic i jest dla niego

background image

głupstwem,  i  zupełnie  słusznie  tak  jest.  Natura  bowiem  jako  natura  nie
może  tego  osiągnąć,  skoro  więc  światło  to  jest  samą  naturą,  również  ono
nie może tego osiągnąć.

Owo  fałszywe  światło  twierdzi  również,  że  wznosi  się  ponad  sumienie

i  ponad  rozpoznanie  grzechu

[179]

  oraz  że  wszystko,  co  czyni,  słusznie

zostaje uczynione. Zaiste, o fałszywym, wolnym duchu, który trwa w tym
błędzie,  zostało  powiedziane,  że  gdyby  zabił  dziesięciu  ludzi,  miałby  tak
małe  wyrzuty  sumienia,  jakby  zabił  psa.  Krótko  mówiąc,  to  fałszywe,
zwiedzone światło ucieka przed wszystkim, co sprzeciwia się naturze i jest
dla  niej  trudne,  a  jest  to  jego  własnością,  ponieważ  samo  jest  naturą.
A ponieważ zostało zwiedzione tak zupełnie, że roi sobie, iż jest Bogiem,
dlatego klnie się na wszystkich świętych, jakoby poznało to, co najlepsze,
a  jego  przekonania  i  dążenia  opierają  się  na  tym,  co  ze  wszystkiego
najlepsze.  I  dlatego  nie  może  się  nigdy  nawrócić  i  przyjąć  pouczenia,  tak
samo jak diabeł.

Należy  też  pamiętać:  gdy  wydaje  się  temu  światłu,  że  jest  Bogiem,

i  sobie  to  przypisuje,  jest  wtedy  diabłem  Lucyferem.  Gdy  zaś  odrzuca
Chrystusowe  życie  oraz  inne  rzeczy  należące  do  prawdziwego  dobra,
których  uczył  i  którymi  żył  Chrystus,  to  jest  ono  Antychrystem

[180]

gdyż

naucza  ono  i  żyje  wbrew  Chrystusowi.  I  tak  jak  owo  światło  zostało
zwiedzione  własną  przemyślnością,  tak  zwodzi  ono  wszystko,  co  nie  jest
Bogiem  lub  nie  jest  boże.  To  znaczy,  wszystkich  ludzi,  których  nie
oświeciło  prawdziwe  światło  i  jego  miłość.  Gdyż  ci,  których  oświeciło
prawdziwe  światło,  gdziekolwiek  i  kimkolwiek  są,  nigdy  nie  zostaną
zwiedzeni. Kto jednak tego nie posiadł i musi oraz chce kroczyć wraz z tym
światłem  i  przebywać  z  nim,  ten  zostaje  zwiedziony.  Bierze  się  to  stąd,
że  wszyscy  ludzie,  w  których  nie  ma  prawdziwego  światła,
są ukierunkowani na samych siebie. Siebie samych oraz to, co dla nich jest
dobre i dogodne, uważają też za to, co najlepsze. Podążają więc za tym i za
najlepszego nauczyciela uważają tego, kto właśnie to przedstawia im jako
najlepsze oraz pomaga i uczy ich, jak to zdobywać.

background image

Zatem  owo  fałszywe  światło  naucza  wszystkiego,  co  do  niego  należy.

Dlatego  podążają  za  nim  wszyscy,  którzy  nie  znają  prawdziwego  światła.
W  ten  sposób  nawzajem  się  zwodzą.  Powiada  się  o Antychryście,  że  gdy
przyjdzie, to ten, kto nie nosi znaku Boga, podąży za nim; kto zaś go ma,
ten za nim nie podąży. Jest to tym samym.

Całkowitą prawdą jest, że najlepiej jest wtedy, gdy ktoś może otrzymać

to,  co  dla  niego  najlepsze.  Lecz  nie  dokona  się  to,  dopóki  człowiek  tego,
co  dla  niego  najlepsze,  szuka  i  ma  to  na  względzie.  Jeśli  bowiem  ma
znaleźć i otrzymać to, co dla niego najlepsze, musi to stracić, jak wcześniej
powiedziano.  I  jeśli  człowiek  chce  zostawić  i  stracić,  co  dla  niego
najlepsze, po to, aby to znaleźć, jest to przecież fałsz i wychodząc od tego,
mało  kto  może  wejść  na  właściwą  drogę;  i  twierdzi  tak  też  Chrystus,
i zostało to również powiedziane powyżej.

Fałszywe  światło  mówi,  że  powinno  się  pozostawać  wolnym  od  osądu

sumienia

[181]

,  i  jest  głupotą  oraz  prostactwem  mieć  z  tym  do  czynienia.

I  próbuje  to  wykazać,  odwołując  się  do  Chrystusa,  gdyż  on  był  wolny
od  osądu  sumienia.  Odpowiada  się  więc  na  to  tak:  diabeł  również  jest
od  niego  wolny  i  nie  jest  dzięki  temu  lepszy.  Zważ,  czym  jest  osąd
sumienia. Jest on tym, za pomocą czego się poznaje, że człowiek odwrócił
się lub odwraca od Boga przez swą wolę, a to nazywa się i jest grzechem;
i że jest to wina człowieka, a nie Boga, gdyż Bóg nie jest winny grzechu.
Kto więc wie, że jest niewinny, jeśli nie Chrystus i mało kto prócz niego?
Zobacz zatem – kto jest wolny od osądu sumienia, ten jest Chrystusem albo
diabłem.

Krótko mówiąc, tam, gdzie jest prawdziwe światło, tam jest prawdziwe,

sprawiedliwe  życie,  które  jest  godne  Boga  i  miłe  mu.  A  jeśli  nie  jest
to  życie  Chrystusa  w  pełni  doskonałości,  to  jest  ono  przecież  na  nie
nakierowane  i  według  niego  ukształtowane,  i  życie  Chrystusa  jest  tam
miłowane,  jak  i  wszystko,  co  jest  własnością  rozsądku,  porządku
i  wszystkich  cnót.  I  utracono  tam,  i  traci  się  wszelką  sobność  i  „ja”,
i „moje”, i tym podobne. I nie ma się tam na względzie ani się nie szuka
niczego  prócz  dobra  ze  względu  na  dobro  i  jako  dobra.  Gdzie  zaś  jest

background image

fałszywe światło, tam się nie zważa na życie Chrystusa ani na żadne cnoty,
lecz szuka się tam i ma się na względzie to, co jest dogodne dla natury oraz
przyjemne.  Fałszywa,  nieuporządkowana  wolność  bierze  się  więc  stąd,
że  się  nie  zważa  i  nie  troszczy  ani  o  jedno,  ani  o  drugie.  Ponieważ
prawdziwe  światło  jest  bożym  nasieniem,  dlatego  przynosi  boży  owoc.
A fałszywe światło jest nasieniem diabła. Tam, gdzie ono zostaje posiane,
tam wyrasta owoc diabła oraz sam diabeł. Można to pojąć oraz zrozumieć
na podstawie wcześniej zapisanych słów oraz rozróżnień.
 

background image

 

Rozdział 41
O tym, że ten, kto zowie się człowiekiem przebóstwionym i jest
nim, jest przeniknięty bożym światłem i pałający wieczną miłością
bożą, i że światło oraz poznanie na nic się nie zdadzą bez miłości

 

Chciałoby  się  zapytać,  kto  jest  przebóstwionym  względnie  bożym
człowiekiem  i  czym  on  jest.  Odpowiedź:  Ten,  kto  jest  przeniknięty
i  rozświetlony  wiecznym,  bożym  światłem  i  pałający  wieczną  i  bożą
miłością, ten jest bożym względnie przebóstwionym człowiekiem. I właśnie
to światło zostało wcześniej poddane namysłowi.

Trzeba zaś wiedzieć, że światło lub poznanie jest niczym i na nic się nie

zda bez miłości. Można to dostrzec w tym, że jakiś człowiek bardzo dobrze
wie, czym jest cnota i jej brak, jeśli jednak nie miłuje cnoty, nie jest i nie
będzie  cnotliwy;  podąża  za  występkiem  i  porzuca  cnotę.  Jeśli  zaś  kocha
cnotę,  podąża  za  nią,  i  ta  miłość  sprawia,  że  staje  się  wrogiem  występku
i nie chce się go dopuścić ani praktykować, i nienawidzi go we wszystkich
ludziach.  I  miłuje  cnotę  tak  bardzo,  że  tam,  gdzie  tylko  może,  nie
pozostawia  jej  niepodjętą  i  niepraktykowaną,  i  to  nie  dla  nagrody  lub  dla
jakiegoś  „dlaczego”,  lecz  wyłącznie  ze  względu  na  cnotę.  I  ten,  dla  kogo
cnota jest nagrodą i komu zupełnie wystarcza, i kto nie przyjąłby w miejsce
cnoty  żadnego  skarbu  ani  dobra,  ten  jest  lub  staje  się  cnotliwy.  A  kto  jest
prawdziwie  cnotliwym  człowiekiem,  ten  nie  przyjąłby  w  darze  również
całego  świata,  gdyby  miał  stać  się  występny.  Zaiste,  chętniej  zginąłby
marnie.

Zobacz, tak  samo  jest  również  ze  sprawiedliwością.  Niejeden  człowiek

dobrze wie, co jest sprawiedliwe lub niesprawiedliwe, a przecież nie staje
się  i  nie  jest  sprawiedliwy,  gdyż  nie  miłuje  sprawiedliwości.  Dlatego
praktykuje  i  czyni  to,  co  niesprawiedliwe.  Gdyby  zaś  miłował

background image

sprawiedliwość, nie mógłby czynić nic niesprawiedliwego, gdyż byłby tak
wrogi wobec niesprawiedliwości i tak strapiony, iż rozpoznaje ją w jakimś
człowieku,  że  wielkie  rzeczy  chciałby  wycierpieć  i  uczynić,  żeby
niesprawiedliwość  została  wypleniona  i  człowiek  stał  się  sprawiedliwy.
I  miast  postąpić  niesprawiedliwie,  wolałby  umrzeć,  i  to  wszystko
ze względu na nic innego, jak tylko przez wzgląd na sprawiedliwość. I dla
niego  sprawiedliwość  byłaby  nagrodą  i  wynagrodziłaby  mu  sobą  samą.
I tam staje się i jest sprawiedliwy człowiek. I wolałby sto razy umrzeć, niż
żyć niesprawiedliwie.

Zobacz,  tak  samo  jest  również  z  prawdą.  Człowiek  wiele  wie,  co  jest

prawdziwe lub fałszywe, czyli skłamane; jeśli jednak nie miłuje prawdy, nie
przebywa w prawdzie. Jeśli ją jednak miłuje, dzieje się z nim tak samo jak
w  wypadku  sprawiedliwości.  Izajasz  mówi  o  sprawiedliwości  w  rozdziale
szóstym

[182]

:  Biada,  biada  tym,  których  duch  jest  rozdwojony.  Są  to  ci,

którzy  na  zewnątrz  wydają  się  dobrzy,  a  wewnątrz  są  pełni  kłamstwa
i  w  ustach  których  znajduje  się  kłamstwo.  Widać  więc,  że  wiedza
i  poznanie  bez  miłości  są  nic  niewarte.  Widać  to  też  u  diabła:  zna
i  rozpoznaje  zło  i  dobro,  to,  co  sprawiedliwe  i  niesprawiedliwe  i  tym
podobne, a ponieważ nie ma miłości do dobra, które poznaje, więc nie staje
się dobry; co przecież dokonałoby się, gdyby miłował prawdę i inne dobra,
i  cnotę,  które  poznaje.  Całkowitą  prawdą  jest,  że  miłość  potrzebuje
pouczania i nauki ze strony poznania. Lecz jeśli za poznaniem nie podąża
miłość, to nic z tego nie będzie.

Zobacz, tak samo jest również z Bogiem i z tym, co mu przysługuje. Gdy

człowiek wiele pojął z Boga oraz z tego, co jest właściwe Bogu, i roi sobie,
że  wie  i  już  poznał,  czym  jest  Bóg,  to  jeśli  nie  ma  miłości,  nie  stanie  się
boży  ani  przebóstwiony.  Jeśli  jednak  jest  wraz  z  tym  prawdziwa  miłość,
to  człowiek  ten  musi  trzymać  się  Boga  i  zostawić  wszystko,  co  nie  jest
Bogiem lub do Boga nie należy. I jest wrogiem tego wszystkiego, i jest tym
strapiony,  i  jest  to  dla  niego  wstrętne  i  stanowi  cierpienie.  A  owa  miłość
jednoczy  człowieka  z  Bogiem,  tak  że  już  nigdy  nie  zostanie  od  niego
oddzielony.

background image

 

background image

 

Rozdział 42
Pytanie, czy można Boga poznać i nie miłować, oraz o tym,
że istnieje dwojakie światło: prawdziwe i fałszywe, i dwojaka
miłość

 

Spójrz,  pojawia  się  tu  rozsądne  pytanie.  Ponieważ  powiedziano,  że  kto
Boga poznaje i nie miłuje go, ten nigdy dzięki temu poznaniu nie osiągnie
szczęśliwości, brzmi to tak, jakby można było Boga poznać i nie miłować
go.  Wszelako  powiada  się  w  innym  miejscu:  tam,  gdzie  Bóg  jest
poznawany, tam jest on też miłowany, i ten, co poznaje Boga, musi go też
miłować.  Jak  to  może  współistnieć?  Zobacz,  trzeba  tu  bowiem  z  czegoś
zdać sobie sprawę. Mówiliśmy wcześniej o dwóch światłach: prawdziwym
i  fałszywym.  Tak  samo  trzeba  uprzytomnić  sobie  dwa  rodzaje  miłości:
prawdziwą  i  fałszywą.  Każda  miłość  musi  być  nauczana  i  prowadzona
przez  jakieś  światło  lub  poznanie.  Tak  więc  światło  prawdziwe  sprawia
miłość  prawdziwą,  a  światło  fałszywe  miłość  fałszywą,  gdyż  to,  co  dla
światła  jest  najlepsze,  to  przedstawia  miłości  jako  najlepsze  i  mówi,
że powinna to miłować; a miłość podąża za nim i spełnia jego nakazy.

Powiedziano  zaś  wcześniej,  że  fałszywe  światło  jest  naturalne  i  jest

naturą.  Dlatego  jest  mu  właściwe  i  przysługuje  mu  wszystko,  co  jest
właściwe  naturze  i  jej  przysługuje.  A  mianowicie:  „ja”,  „moje”,  „mi”,  to,
tamto,  tego  i  tym  podobne

[183]

.  I  dlatego  samo  w  sobie  musi  być  ono

zwiedzione  i  fałszywe.  Nigdy  bowiem,  z  wyjątkiem  osób  bożych,  żadne
„ja”  lub  „moje”  nie  wkroczyło  w  sposób,  który  nie  byłby  zwodniczy,
do  prawdziwego  światła  i  poznania.  I  gdzie  ma  dojść  do  poznania
niepodzielnej prawdy, tam to wszystko musi zostać odrzucone i utracone.

A do naturalnego światła należy w szczególności to, że chętnie wiele by

się  dowiedziało,  i  chętnie  chciałoby  wiedzieć,  ile  tylko  jest  możliwe,

background image

i  czerpie  ze  swojej  wiedzy  i  poznania  ogromną  przyjemność,  radość  oraz
tytuł do chwały. I dlatego pragnie ono wciąż więcej i więcej o wszystkim
wiedzieć i nie zaznaje w tym nigdy spoczynku i zaspokojenia. I im więcej
poznaje  i  wyżej  sięga  swym  poznaniem,  tym  więcej  ma  przyjemności
i tytułu do chwały. I gdy dociera ono tak wysoko, że roi sobie, iż poznało
wszystko i więcej niż wszystko

[184]

, osiąga wtedy najwyższy stopień swej

przyjemności  i  chwały.  I  ma  ono  poznanie  za  coś  najlepszego
i  najszlachetniejszego  i  dlatego  naucza  ono  miłość,  że  powinna  miłować
poznanie i wiedzę jako to, co najlepsze i najszlachetniejsze. Zobacz, w ten
sposób poznanie i wiedza są bardziej miłowane niż to, co zostaje poznane,
gdyż fałszywe, naturalne światło miłuje swoje poznanie i wiedzę, którymi
samo  jest,  bardziej  niż  to,  co  zostaje  poznane.  I  gdyby  było  możliwe,
że to naturalne światło poznałoby Boga i niepodzielną prawdę, tak jak jest
w  Bogu  i  w  prawdzie,  nie  porzuciłoby  nic  ze  swoich  własności,  to  jest
z  siebie  samego  i  tego,  co  własne.  Zobacz,  takie  znaczenie  ma  poznanie,
pozbawione miłości do tego, co poznało i poznaje. I w ten sposób wchodzi
i  wspina  się  ono  tak  wysoko,  że  roi  sobie,  iż  poznało  Boga  i  czystą,
niepodzielną prawdę, a i tak miłuje w tym tylko siebie.

Jest zaś prawdą, że Bóg przez nic nie jest poznawany prócz Boga. A więc

jeśli wydaje się temu światłu, że poznaje Boga, to wydaje mu się również,
że  jest  Bogiem  i  podaje  się  za  Boga,  i  chce  być  uważane  za  niego,  oraz
że  jest  godne  wszystkich  rzeczy  i  ma  prawo  do  wszystkich  rzeczy,
i że wykroczyło ponad wszystkie rzeczy, jak i ponad cnotę i tym podobne
sprawy, i też ponad Chrystusa i Chrystusowe życie. I wszystko to staje się
dla niego głupstwem, gdyż nie chce być Chrystusem, lecz chce być Bogiem
w  wieczności.  To  zaś  dlatego,  że  Chrystus  i  jego  życie  sprzeciwia  się
wszelkiej naturze i jest dla niej trudny do zniesienia. Dlatego natura go nie
chce.  Ale  być  Bogiem  w  wieczności,  a  nie  człowiekiem,  lub  być
Chrystusem  po  zmartwychwstaniu,  to  wszystko  jest  dla  natury  łatwe,
przyjemne  i  wygodne.  Dlatego  ma  to  za  coś  najlepszego.  Sądzi  bowiem,
iż jest to najlepsze dla niej. Zobacz, za sprawą tego fałszywego światła i tej
fałszywej,  zwiedzionej  miłości  coś  jest  poznawane,  a  nie  jest  miłowane,
lecz poznanie i wiedza są bardziej miłowane niż to, co jest poznawane.

background image

Jest  również  poznanie,  które  zwie  się  wiedzą,  ale  wiedzą  nie  jest.

To  znaczy,  że  za  sprawą  słuchania  lub  czytania,  lub  wielkiej  biegłości
w Piśmie

[185]

 wydaje się komuś, że wie bardzo wiele, i nazywa to wiedzą,

i  powiada:  „Wiem  to  i  tamto”.  A  gdy  się  go  pyta:  „Skąd  to  wiesz?”,
powiada: „Przeczytałem to w Piśmie”, i tym podobne. Zobacz, nazywa się
to  wiedzą  i  poznaniem.  To  nie  jest  jednak  wiedza,  lecz  mniemanie

[186]

.

Zobacz, za sprawą tej wiedzy i poznania wiele się poznaje i wie, i nic się
nie miłuje.

Jest jeszcze pewna miłość, która jest szczególnie fałszywa, to jest taka,

która  miłuje  coś  ze  względu  na  nagrodę,  a  sprawiedliwości  nie  miłuje
ze  względu  na  samą  sprawiedliwość,  lecz  żeby  coś  dzięki  niej  otrzymać
i tym podobne. I gdy jakieś stworzenie miłuje inne stworzenie ze względu
na  coś,  co  ono  posiada,  lub  gdy  stworzenie  miłuje  Boga  ze  względu
na  cokolwiek  innego,  to  wszystko  to  jest  fałszywe  i  owa  miłość  należy
w  ścisły  sposób  do  natury.  A  natura  jako  natura  nie  zna  i  nie  jest  zdolna
do  żadnej  innej  miłości  niż  ta,  gdyż  ten,  kto  to  potrafi  dostrzec,  wie,
że  natura  jako  natura  nie  miłuje  nic  prócz  siebie  samej.  Zobacz,  w  ten
sposób coś jest rozpoznawane jako dobre i nie jest miłowane.

Prawdziwa  miłość  jest  jednak  nauczana  i  prowadzona  przez  prawdziwe

światło  i  poznanie,  a  prawdziwe,  wieczne,  boskie  światło  naucza  miłość,
aby  nie  kochała  nic  prócz  prawdziwego,  niepodzielnego,  doskonałego
dobra,  i  ze  względu  na  nic  innego  prócz  dobra  i  nie  w  ten  sposób,  żeby
chciała  go  lub  czegoś  od  niego  jako  nagrody,  lecz  ze  względu  na  dobro
i  dlatego,  że  jest  dobre  i  że  słusznie  powinno  być  miłowane.  Tak  więc,
co  zostaje  poznane  przez  prawdziwe  światło,  to  musi  też  być  miłowane
przez prawdziwą miłość. Doskonałe dobro zaś, które zwie się Bogiem, nie
może być poznane inaczej niż przez prawdziwe światło. Dlatego musi być
ono też miłowane tam, gdzie zostaje lub zostało poznane.
 

background image

 

Rozdział 43
Po czym można rozpoznać prawdziwego, przebóstwionego
człowieka, i to, co mu przysługuje, oraz to, co przysługuje również
fałszywemu światłu względnie fałszywemu, wolnemu duchowi

 

Należy  też  pamiętać,  że  tam,  gdzie  w  jakimś  człowieku  jest  prawdziwe
światło  i  prawdziwa  miłość

[187]

,  tam  doskonałe  dobro  jest  poznawane

i miłowane przez nie samo. Jednakże nie w ten sposób, że z powodu siebie
samego  miłowałoby  siebie  i  to  jako  siebie,  lecz  w  ten  sposób,
że prawdziwe, niepodzielne i doskonałe dobro – w tej mierze, w jakiej trwa
w  sobie  samym  –  nie  może  i  nie  chce  miłować  nic  innego  niż  jedyne,
prawdziwe dobro. A ponieważ samo jest nim, dlatego musi miłować siebie
samo, i nie siebie jako siebie, ani z powodu siebie jako siebie, lecz w ten
sposób  i  w  tej  mierze,  w  jakiej  jedyne,  prawdziwe  dobro  kocha  i  miłuje
jedyne,  prawdziwe,  doskonałe  dobro,  i  jak  jedyne,  prawdziwe  doskonałe
dobro jest miłowane przez jedyne, prawdziwe, doskonałe dobro.

I w tym sensie mówi się, i jest to prawdą, że Bóg nie miłuje siebie jako

siebie, ponieważ gdyby było coś lepszego niż Bóg, miłowałby to właśnie,
a nie siebie samego. W tym prawdziwym świetle i w tej prawdziwej miłości
nie ma bowiem i nie utrzymuje się ani „ja”, ani „moje”, „mi”, „ty”, „twoje”
i tym podobne, lecz owo światło poznaje i zna dobro, które jest wszelkim
dobrem i ponad wszelkim dobrem, a wszelkie dobro jest istotowo jednym
w owym jednym, i bez niego nie ma żadnego dobra. I dlatego nie ma się
tam na względzie tego lub tamtego, „ja” ani „ty” lub tym podobnych, lecz
wyłącznie owo jedno, które nie jest ani „ja”, ani „ty”, tym albo tamtym, ale
jest ponad wszelkim „ja” i „ty”, tym i tamtym. I w nim wszelkie dobro jest
miłowane  jako  jedno  dobro,  zgodnie  z  tym,  co  się  mówi:  wszystko
w  jednym  jako  jedno  i  jedno  we  wszystkim  jako  wszystko,  i  jedno  oraz

background image

wszelkie  dobro  miłowane  przez  jedno,  w  jednym  i  ze  względu  na  jedno
miłością do owego jedna. Zobacz, tu wszelka jaźń, mojość i sobność, i to,
co do niej należy, muszą zostać całkowicie utracone i pozostawione; to jest
właściwe  Bogu,  z  wyłączeniem  tego,  na  ile  przysługuje  to  osobowemu
byciu.

I  co  dokonuje  się  w  prawdziwym,  przebóstwionym  człowieku,  czy

aktywnie, czy pasywnie, to dokonuje się w owym świetle i w owej miłości
i  z  niego,  i  przez  nie  raz  jeszcze  ku  niemu

[188]

.  I  tam  pojawia  się  i  jest

zaspokojenie  i  uciszenie,  tak  że  się  nie  pożąda,  aby  mniej  lub  więcej
wiedzieć,  mieć,  żyć,  umrzeć,  być  albo  nie  być;  i  wszystko,  co  jest  tego
rodzaju, jest i staje się wtedy jednym i tym samym.

I tam nie  uskarża  się  na  nic  prócz  grzechu,  a  czym  on  jest,  zostało  już

wcześniej  powiedziane.  Mianowicie,  chcieć  czegoś  innego  niż
niepodzielnego,  doskonałego  dobra  względnie  jedynej,  wiecznej  woli,
i  chcieć  czegoś  bez  niego  i  wbrew  niemu  względnie  bez  i  wbrew  owej
jednej  woli.  A  to,  co  stąd  wynika,  jak  na  przykład  kłamstwo,  oszustwo,
niesprawiedliwość, fałsz i wszelki występek, krótko mówiąc, to, co zwie się
i  jest  grzechem,  wszystko  to  pochodzi  stąd,  że  się  chce  inaczej  niż  Bóg
i  prawdziwe  dobro.  Jeśli  więc  nie  byłoby  żadnej  innej  woli  niż  ta  jedna,
grzech  nigdy  by  się  nie  dokonał.  I  dlatego  słusznie  można  powiedzieć,
że  wszelka  własna  wola  jest  grzechem  oraz  niczym  innym  niż  tym
wszystkim, co z niego wynika. I tylko przeciw temu wznosi się skarga

[189]

w  prawdziwym,  przebóstwionym  człowieku.  I  przejmuje  tak  wielką
żałością  i  sprawia  tyle  bólu,  że  gdyby  ów  człowiek  miał  przecierpieć  sto
razy haniebną i niegodną śmierć, nie uskarżałby się na to tak bardzo i nie
sprawiałoby  mu  to  tyle  bólu.  I  tak  musi  pozostać  aż  do  cielesnej  śmierci.
A  tam,  gdzie  tak  nie  jest,  tam  też  bez  wątpienia  nie  ma  prawdziwego,
bożego względnie przebóstwionego człowieka.

Skoro  więc  w  tym  świetle  i  w  tej  miłości  wszelkie  dobro  miłuje  się

w jednym i jako jedno

[190]

, i owo jedno we wszystkim, i miłuje się je we

wszystkim jako jedno i jako wszystko, to musi być tam miłowane wszystko,
co zgodnie z prawdą nosi imię dobra, jak choćby cnota, porządek, rozsądek,

background image

sprawiedliwość,  prawda  i  tym  podobne;  i  wszystko,  co  w  prawdziwym
dobru  przysługuje  Bogu  i  stanowi  jego  własność,  jest  tam  miłowane
i  pochwalane,  a  wszystko,  co  się  temu  sprzeciwia  i  jest  tego  pozbawione,
jest  cierpieniem  i  udręką  i  przejmuje  żałością

[191]

  jako  grzech,  gdyż

zaprawdę jest grzechem.

A gdy człowiek miłuje w prawdziwym świetle i w prawdziwej miłości,

jest to życie najszlachetniejsze, najlepsze i najbardziej godne ze wszystkich,
które kiedyś były lub kiedykolwiek będą. Dlatego też musi być miłowane
i sławione ponad wszelkie inne życie. I tak było i jest w Chrystusie w całej
doskonałości,  inaczej  nie  byłby  on  Chrystusem.  A  ta  miłość,  przez  którą
miłowane  jest  owo  szlachetne  życie  oraz  wszelkie  dobro,  sprawia,
że  wszystko,  co  należy  przecierpieć,  uczynić  lub  dokonać,  i  co  powinno
i musi być, zostaje chętnie i ochoczo uczynione i przecierpiane, jakkolwiek
byłoby  to  ciężkie  dla  natury.  Dlatego  powiada  Jezus:  „Moje  jarzmo  jest
słodkie,  a  moje  brzemię  lekkie”

[192]

Bierze  się  to  z  miłości,  która  miłuje

owo  szlachetne  życie.  Można  to  zaobserwować  na  przykładzie  apostołów
i  męczenników.  Cierpieli  chętnie  i  ochoczo,  co  wypadło  im  przecierpieć,
i nie pragnęli od Boga, żeby cierpienie lub udręka stały się dla nich krótsze,
lżejsze albo mniejsze, lecz wyłącznie żeby byli stali i wytrwali. Zaprawdę,
wszystko,  co  przysługuje  boskiej  miłości,  jest  w  prawdziwym,
przebóstwionym człowieku tak całkowicie proste, właściwe i jednoznaczne,
że  prócz  tego,  iż  to  jest  obecne,  nigdy  nie  zostało  wypowiedziane,  ani
opisane,  ani  nigdy,  jak  dotąd,  poznane  dzięki  stosownemu  rozróżnieniu.
A jeśli nie jest obecne

[193]

wówczas nie można w to wierzyć. Jak bowiem

wtedy  się  o  tym  przekonać?  I  znów,  naturalne  życie  jest  tu,  gdzie
wyrafinowana,  bystra,  biegła  natura  jest  tak  różnorodna  i  zagmatwana,
i gdzie szuka tak wielu punktów widzenia i je znajduje, oraz posługuje się
fałszem i oszustwem – a wszystko to przez wzgląd na siebie – że nie sposób
ani  tego  wypowiedzieć,  ani  to  opisać.  A  ponieważ  wszelki  fałsz  jest
następstwem zwodzenia i wszelkie oszustwo samo się od początku zwodzi,
dlatego tak samo dzieje się też z tym fałszywym światłem i życiem. Gdyż
ten,  kto  zwodzi,  sam  został  zwiedziony,  o  czym  więcej  powiedziano
wcześniej.  W  tym  życiu  i  świetle  oraz  w  jego  miłości  jest  wszystko,

background image

co przysługuje diabłu i jest jego własnością, tak całkowicie, że nie ma tam
między nimi różnicy, bowiem fałszywe światło jest diabłem, a diabeł owym
światłem.

Można to dostrzec w tym, że dokładnie tak, jak diabeł roi sobie, że jest

Bogiem lub że chętnie stałby się Bogiem, albo był uważany za Boga, i dał
się w tym wszystkim zwieść i to tak całkowicie, że wydaje mu się, jakoby
nie  został  zwiedziony  –  zobacz  –  tak  samo  jest  również  z  fałszywym
światłem,  jego  miłością  i  jego  życiem.  I  jak  diabeł  chętnie  zwiódłby
wszystkich  ludzi  i  przyciągnąłby  ich  ku  sobie  i  ku  temu,  co  jego,
i  uczyniłby  podobnymi  sobie,  a  może  do  tego  użyć  wielu  sztuczek
i  podstępów,  tak  samo  jest  również  z  tym  światłem.  I  jak  nikt  nie  byłby
w  stanie  wydobyć  diabła  z  tego,  co  mu  właściwe,  tak  samo  jest  również
tutaj.  I  bierze  się  to  wszystko  stąd,  że  oboje,  diabeł  i  natura,  roją  sobie,
że  nie  dali  się  zwieść  i  że  są  na  najlepszej  ze  wszystkich  drodze.  I  jest
to  oszustwo  ze  wszystkich  najgorsze  i  najbardziej  szkodliwe.  Dlatego
diabeł  i  natura  są  jednym,  i  gdzie  przezwyciężona  została  natura,  tam
również  przezwyciężony  został  diabeł;  i  znów,  gdzie  natura  nie  została
przezwyciężona,  tam  również  diabeł  nie  został  przezwyciężony.  Czy  coś
zwróciłoby  się  wtedy  do  światowego,  czy  do  duchowego  życia,  pozostaje
jednak  całkowicie  pogrążone  w  fałszu  swego  oszustwa,  zarówno  w  tym
sensie,  że  zostało  zwiedzione,  jak  i  że  wraz  z  sobą  zwodzi  innych,  gdzie
tylko może.

Dzięki  temu,  co  zostało  wcześniej  powiedziane,  można  jeszcze  lepiej

zrozumieć  i  poznać  to,  co  tutaj  rozpatrzono.  Tam  bowiem,  gdzie  i  kiedy
mówi się o Adamie, nieposłuszeństwie i o starym człowieku, jaźni, własnej
woli,  samowoli  i  swawoli

[194]

,  o  „ja”,  „moje”,  o  naturze,  fałszu,  diable,

grzechu,  wszystko  to  jest  sobie  równe  i  jest  jednym.  Wszystko  to  jest
wbrew Bogu i bez Boga.
 

background image

 

Rozdział 44
O tym, że nic innego nie jest wbrew Bogu prócz własnej woli
i że kto szuka tego, co dla niego najlepsze jako czegoś należącego
do niego, ten tego nie znajduje, i że człowiek sam z siebie nie zna
niczego dobrego i nie do tego jest zdolny

 

Spójrz, jeśli chciałby ktoś teraz  zapytać:  „Czy  jest  coś  przeciwnego  Bogu
i  prawdziwemu  dobru?”,  odpowiada  się:  „nie”.  Nie  ma  też  niczego  bez
udziału Boga prócz chcenia inaczej, niż chce wieczna wola oraz prócz tego,
że coś innego jest chciane, niż chce wieczna wola. I to jest wbrew wiecznej
woli.  Wieczna  wola  zaś  chce,  żeby  nie  chciano  i  nie  kochano  niczego
innego prócz prawdziwego dobra, i gdy tylko jest inaczej, jest to jej wbrew.
I  w  tym  sensie  prawdą  jest,  że  kto  nie  jest  z  Bogiem

[195]

jest  przeciwko

Bogu.  Trzeba  to  rozumieć  w  ten  sposób,  jakby  Bóg  mówił:  „Kto  chce
czegoś  beze  mnie  albo  chce  nie  tak  jak  ja,  albo  inaczej  niż  ja,  ten  chce
wbrew mnie. Ponieważ jest wolą moją, żeby nikt nie chciał inaczej niż ja
lub  beze  mnie  i  żeby  bez  mojej  woli  nie  było  żadnej  woli.  Tak  samo,  jak
beze mnie nie ma ani istnienia, ani życia, ani tego lub tamtego, tak samo nie
powinno być również żadnej woli beze mnie i bez woli mojej”. I tak samo,
jak zgodnie z prawdą wszystkie istnienia są istotowo jednym w doskonałym
istnieniu i jak wszelkie dobro jest jednym w jednym dobru i tym podobne,
i  jak  bez  jedna  niczego  nie  może  być,  tak  samo  wszystkie  wole  powinny
być jednym w jednej, doskonałej woli i nie powinno być żadnej woli bez
owej  jednej  woli.  A  gdzie  jest  inaczej,  jest  niesprawiedliwie  oraz  wbrew
Bogu i jego woli, i dlatego jest to grzech. Zobacz, w ten sposób okazuje się,
że  wszelka  wola  bez  woli  Boga,  to  jest  wszelka  własna  wola,  jak  i  to,
co z własnej woli wynika, jest grzechem.

background image

Jak  długo  człowiek  szuka  swego  własnego  dobra  i  tego,  co  dla  niego

najlepsze,  jako  czegoś  należącego  do  niego  i  przeznaczonego  dla  niego
i jako pochodzącego od niego

[196]

, nigdy tego nie znajdzie. Gdyż jak długo

jest  w  ten  sposób,  tak  długo  człowiek  nie  szuka  tego,  co  dla  niego
najlepsze. Jak więc miałby to znaleźć? Albowiem jak długo jest z nim w ten
sposób, tak długo człowiek szuka siebie samego i roi sobie, że jest sam tym,
co  najlepsze.  A  skoro  człowiek  nie  jest  tym,  co  najlepsze,  nie  szuka  więc
tego,  co  najlepsze,  jak  długo  szuka  siebie.  Jest  to  jednak  odnajdywane
w człowieku, który szuka, kocha i ma na względzie dobro jako dobro i dla
dobra  i  nie  inaczej,  niż  wyłącznie  ze  względu  na  dobro,  nie  jako  dobre
z  mojego  punktu  widzenia,  albo  jako  „ja”,  „moje”,  „mi”,  lub  „dla  mnie”
i tym podobne; gdyż tam szuka się tego we właściwy sposób, a gdzie jest
inaczej,  tam  tkwi  błąd.  I  zaprawdę  w  ten  sposób  szuka,  ma  na  względzie
oraz miłuje siebie prawdziwe, doskonałe dobro, i dlatego znajduje siebie.

Jest ogromną głupotą, gdy jakiś człowiek lub jakieś stworzenie roi sobie,

że wie lub że może coś samo z siebie, a szczególnie, gdy roi sobie, że zna
lub  potrafi  coś  dobrego,  za  pomocą  czego  mogłoby  wiele  wysłużyć  sobie
u  Boga  lub  otrzymać  od  niego.  Któż  to  rozumie  we  właściwy  sposób,
że hańbi się tak Boga? Prawdziwe dobro jednak nie bierze tego pod uwagę
w  wypadku  prostego,  głupawego  człowieka,  który  nic  lepszego  nie  zna,
i  pozwala,  aby  działo  mu  się  tak  dobrze,  jak  chce,  żeby  mu  się  zawsze
działo, i ile tylko dobra jest w stanie przyjąć, tyle użycza mu Bóg bardzo
chętnie

[197]

.  Ale,  jak  zostało  powiedziane,  nie  odnajdzie  on  tego  i  nie

przyjmie dopóty, dopóki tak się z nim dzieje. Trzeba bowiem odrzucić jaźń;
inaczej nic nie zostanie znalezione i przyjęte.
 

background image

 

Rozdział 45
O tym, że gdzie jest życie Chrystusowe, tam też jest Chrystus,
i że życie Chrystusowe jest życiem najlepszym
i najszlachetniejszym ze wszystkich, które kiedyś były lub
kiedykolwiek mogą być

 

Ten,  kto  zna  i  poznaje  życie  Chrystusowe,  ten  zna  i  poznaje  również
Chrystusa.  I  znów,  kto  nie  poznaje  tego  życia,  ten  nie  poznaje  również
Chrystusa. I kto wierzy w Chrystusa, ten wierzy, że jego życie jest życiem
ze wszystkich najszlachetniejszym i najlepszym. A kto w to nie wierzy, ten
nie  wierzy  również  w  Chrystusa.  I  jak  wiele  życia  Chrystusowego  jest
w  jakimś  człowieku,  tak  wiele  również  jest  w  nim  Chrystusa,  i  jak  mało
jednego, tak mało i drugiego. Gdyż tam, gdzie jest życie Chrystusowe, tam
jest  Chrystus,  a  tam,  gdzie  jego  życia  nie  ma,  tam  nie  ma  również
Chrystusa. A gdzie jest lub gdzie byłoby życie Chrystusowe, tam mówiono
by, jak mówi św. Paweł: „Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus”

[198]

.

I to jest najszlachetniejsze i najlepsze życie, gdyż tam, gdzie jest to życie,
tam  jest  i  żyje  sam  Bóg  i  wszelkie  dobro.  Jak  mogłoby  być  jakieś  lepsze
życie?  Gdy  mówi  się  o  posłuszeństwie,  o  nowym  człowieku
i o prawdziwym świetle, i o prawdziwej miłości, i o życiu Chrystusowym,
wszystko  to  jest  jednym.  A  tam,  gdzie  jest  jedno  z  nich,  tam  są  one
wszystkie. A gdzie jedno z nich niedomaga lub gdzie go brak, tam nie ma
żadnego  z  nich,  ponieważ  wszystko  to  jest  jednym  w  prawdziwy
i w istotowy sposób. I trzeba przylgnąć do tego, co pozwala, by to życie się
narodziło i było żywe w człowieku, a do czego innego nie. To zaś, co w tym
przeszkadza,  trzeba  zostawić  i  uciec.  I  kto  przyjmuje  to  życie
w  Najświętszym  Sakramencie,  ten  prawdziwie  i  właściwie  przyjął
Chrystusa. I im więcej się z niego przyjmuje, tym więcej Chrystusa, a im
mniej, tym mniej Chrystusa.

background image

 

background image

 

Rozdział 46
O tym, że pełne zaspokojenie i spoczynek znajduje się jedynie
w Bogu, a nie w jakimkolwiek stworzeniu, i że ten, kto chce być
posłuszny Bogu, musi być pasywnie wszystkiemu posłuszny, a kto
chce miłować Boga, musi miłować w nim wszystkie rzeczy

 

Powiada  się:  Kto  dopuszcza  wyłącznie  zaspokojenie  przez  Boga,  ten  jest
zaspokojony

[199]

i jest to prawda. A kogo zaspokaja coś, co jest tym albo

tamtym,  tego  Bóg  nie  zaspokaja;  kogo  natomiast  zaspokaja  Bóg,  tego
zaspokaja  nic  i  wszystko,  które  nie  jest  ani  tym,  ani  tamtym,  i  jest
wszystkim. Gdyż Bóg jest jednem i musi być jednem, oraz jest wszystkim
i  musi  być  wszystkim.  To  więc,  co  jest,  ale  nie  jest  jednem,  to  nie  jest
Bogiem, i to, co jest, ale nie jest wszystkim i ponad wszystkim, to również
nie  jest  Bogiem.  Ponieważ  Bóg  jest  jednem  i  ponad  jednem  oraz  jest
wszystkim  i  ponad  wszystkim.  Kogo  więc  zaspokaja  Bóg,  tego  zaspokaja
jedno  i  wszystko  zawarte  w  jednym  jako  jedno.  A  dla  kogo  wszystko  nie
jest jednym, a jedno wszystkim, oraz dla kogo „coś” i „nic” nie jest jednym
i tym samym, tego Bóg nie może zaspokoić. Gdzie jednak byłoby tak, tam
byłoby również prawdziwe zaspokojenie i nigdzie indziej.

Zobacz,  tak  samo  jest  również,  gdy  ktoś  ma  się  całkowicie  zdać

na Boga

[200]

 i być posłuszny, ten musi pasywnie być zdany na wszystko

[201]

i  wszystkiemu  być  posłuszny  i  ani  się nie  sprzeciwiać,  ani  się  nie  bronić,
ani  nie  posiłkować  się  niczym.  A  kto  nie  jest  w  ten  sposób  zdany
na wszystko i na wszystkie rzeczy i posłuszny im w jednym i jako jednemu,
ten nie jest zdany na Boga ani mu posłuszny. Widać to w Chrystusie. A kto
chce i ma doświadczyć

[202]

 Boga, ten musi w jednym jako jednym zostać

przez  wszystko  doświadczony  i  żadnemu  doświadczeniu  niczym  się  nie
przeciwstawiać. To zaś jest Chrystus. A kto przeciwstawia się różnorakim

background image

doświadczeniom  i  się  przed  nimi  broni,  ten  nie  chce  lub  nie  potrafi
doświadczyć Boga. Trzeba to rozumieć w następujący sposób: nie powinno
się  sprzeciwiać  żadnej  rzeczy  lub  stworzeniu  ani  przemocą,  ani  walką
zarówno  w  zamiarze,  jak  i  w  działaniu.  Można  natomiast  bez  grzechu,
z powodzeniem zapobiegać doświadczeniom albo ich uniknąć i uciec przed
nimi.

Zobacz,  kto  więc  chce  i  ma  miłować  Boga,  ten  miłuje  wszystko

w jednym jako jedno i wszystko, oraz jedno we wszystkim jako wszystko
w  jednym.  A  kto  miłuje  coś,  to  lub  tamto,  inaczej  niż  w  jednym
i ze względu na jedno, ten nie miłuje Boga, ponieważ miłuje coś, co nie jest
Bogiem. Dlatego miłuje coś więcej niż Boga. Kto więc miłuje coś więcej
niż Boga albo prócz Boga coś jeszcze, ten nie miłuje Boga, ponieważ Bóg
powinien  i  chce  być  miłowany  w  sposób  wyłączny,  i  zaprawdę  nic  nie
powinno być miłowane jak tylko Bóg. Gdzie jest w człowieku prawdziwe
światło  i  prawdziwa  miłość,  tam  nic  innego  nie  jest  miłowane  jak  tylko
Bóg. Gdyż tam miłuje się Boga jako dobro i ze względu na dobro i wszelkie
dobro  jako  jedno,  i  jedno  jako  wszystko,  zaprawdę  bowiem  wszystko  jest
jednym i jedno jest wszystkim w Bogu.
 

background image

 

Rozdział 47
O tym, czy również grzech trzeba miłować, skoro trzeba miłować
wszystkie rzeczy

 

Można by  powiedzieć  tak:  Jeśli  trzeba  wszystko  miłować,  czy  nie  należy
zatem  miłować  również  grzechu?  Odpowiedź  brzmi:  nie.  Twierdzi  się
bowiem, że wszystko, ale rozumie się przez to dobro. Wszystko zaś, co jest,
jest dobre o tyle, że jest. Diabeł jest dobry o tyle, że jest; w tym sensie nie
jest zły lub niedobry. Ale grzech to jest chcieć, pragnąć lub miłować inaczej
niż  Bóg.  A  chcenie  nie  jest  istnieniem  i  dlatego  również  nie  jest  dobrem.
Żadna rzecz nie jest dobra jak tylko o tyle, o ile jest w Bogu i z Bogiem.

Wszystkie  rzeczy  są  więc  istotowo  w  Bogu  i  to  bardziej  istotowo  niż

w  sobie  samych.  Dlatego  wszystkie  rzeczy  są  dobre  wedle  istnienia.
I  gdyby  było  coś,  co  nie  byłoby  istotowo  w  Bogu,  to  nie  byłoby  dobre.
Zobacz,  chcenie  zatem  i  pragnienie,  które  jest  wbrew  Bogu,  nie  jest
w Bogu, gdyż Bóg nie może, nie chce i nie pragnie wbrew Bogu lub inaczej
niż  Bóg.  Zobacz,  dlatego  chcenie  to  jest  złe,  czyli  nie  jest  dobre  lub  jest
nawet zupełnym „nic”

[203]

.

Bóg  miłuje  również  czyny,  ale  nie  wszystkie.  Które  więc?  Te,  które

dokonują  się,  mając  źródło  w  pouczeniach  i  wskazówkach  prawdziwego
światła oraz w prawdziwej miłości. Gdyż to, co dokonuje się w tym i z tego
wypływa, dokonuje się w duchu i w prawdzie. A z czym rzecz ma się w ten
sposób, to należy do Boga i bardzo mu się podoba. Jednak to, co dokonuje
się, mając źródło w fałszywym świetle i fałszywej miłości – a to może mieć
miejsce zawsze, w szczególności zaś, gdy coś dokonuje się i jest czynione,
dopuszczane,  sprawiane,  albo  doznawane  na  podstawie  innej  woli  lub
pragnienia, lub innej miłości niż wola Boga i jego miłość – to dokonuje się

background image

i jest bez Boga i wbrew Bogu, jest więc też przeciwne bożemu dziełu

[204]

,

i jest bez reszty grzechem.
 

background image

 

Rozdział 48
O tym, że trzeba najpierw uwierzyć w niektóre aspekty prawdy
bożej, zanim dojdzie się do prawdziwej wiedzy i doświadczenia

[205]

 

Chrystus powiedział: „Kto nie wierzy” – lub nie może i nie chce uwierzyć –
„ten  jest  i  będzie  potępiony”

[206]

  i  zgubiony.  Jest  to  najprawdziwsza

prawda.  Człowiek  bowiem,  który  wkroczył  w  czas,  nie  ma  wiedzy  i  nie
może  dotrzeć  do  wiedzy,  musi  zatem  najpierw  uwierzyć.  A  kto  chce
najpierw  wiedzieć  zamiast  wierzyć,  ten  nigdy  nie  osiągnie  prawdziwej
wiedzy. I nie chodzi tu o artykuły chrześcijańskiej wiary, gdyż w te wierzy
każdy, czyli wszyscy w ogóle chrześcijanie, grzesznicy i błogosławieni, źli
i dobrzy. W nie trzeba wierzyć, nie zaś dochodzić wiedzy o nich. Tutaj ma
się  na  myśli  coś  z  obszaru  prawdy,  co  można  poznać  i  doświadczyć;
w co trzeba uwierzyć, zanim się to pozna i tego doświadczy; co inaczej nie
stanie się nigdy prawdziwą wiedzą. I tę wiarę ma na myśli Chrystus.
 

background image

 

Rozdział 49
O własnej woli oraz o tym, że Lucyfer i Adam przez własną wolę
odpadli od Boga

 

Powiada się, że w piekle niczego nie ma tak wiele jak własnej woli, i jest
to prawda, nie ma tam nic innego niż własna wola. I gdyby nie było własnej
woli,  nie  byłoby  piekła  oraz  diabła.  Gdy  się  powiada,  że  diabeł  Lucyfer
odpadł od królestwa niebieskiego, odwrócił się od Boga i tym podobne, nie
oznacza  to  nic  innego,  niż  że  chciał  mieć  swoją  własną  wolę  i  nie  być
jednomyślny

[207]

  z  wieczną  wolą.  I  tak samo  było  też  z Adamem  w  raju.

A gdy się coś nazywa „własną wolą”, rozumie się przez to: chcieć inaczej,
niż chce niepodzielna, wieczna wola.
 

background image

 

Rozdział 50
O tym, że czas jest rajem i przedmieściem królestwa niebieskiego
i że nie ma w nim nic więcej prócz zakazanego drzewo, którym jest
własna wola

 

Czym  jest  zatem  raj?  Jest  wszystkim,  co  istnieje

[208]

;  gdyż  wszystko,

co  istnieje,  jest  dobre  i  pożądane,  i  jest  również  takie  dla  Boga,  i  dlatego
nazywa się to i jest rajem. Powiada się również, że raj jest przedzamczem
albo  przedmieściem  królestwa  bożego.  Tak  więc  bodaj  wszystko,
co  istnieje,  jest  przedmieściem  tego,  co  wieczne,  albo  wieczności,
a  szczególnie  to,  co  można  dostrzec  i  rozpoznać  z  Boga  i  wieczności
w obrębie czasu i w rzeczach podlegających czasowi oraz w stworzeniach,
stworzenia  bowiem  są  wskazówką  i  drogą  prowadzącą  do  Boga
i  do  wieczności.  A  więc  wszystko  to  jest  przedzamczem  i  przedmieściem
wieczności  i  dlatego  może  nazywać  się  i  być  rajem.  A  w  tym  raju
dozwolone jest wszystko, co jest wewnątrz niego, poza pewnym drzewem
i jego owocem. Oznacza to zaś tyle: we wszystkim, co istnieje, nie ma nic
zakazanego  oraz  niczego,  co  jest  wbrew  Bogu,  prócz  jednego  tylko,  czyli
własnej woli, względnie tego, że chce się inaczej, niż chce wieczna wola.

Trzeba o tym pamiętać, gdyż Bóg powiada do Adama, to jest do każdego

człowieka:  „To,  czym  jesteś  lub  co  czynisz,  lub  na  co  przyzwalasz,
i wszystko, co się dzieje, nie jest zabronione i jest dozwolone, jak długo nie
dzieje  się  to  z  twojej  woli  albo  według  niej,  lecz  z  mojej  woli  i  według
niej”.  Co  zaś  dzieje  się  z  twojej  woli,  to  wszystko  jest  wbrew  wiecznej
woli.  Wbrew  wiecznej  woli  nie  jest  jednak  żadne  z  dzieł,  które  się  w  ten
sposób dokonują, lecz to, że dokonują się one z własnej woli albo inaczej
niż z wiecznej woli.
 

background image

 

Rozdział 51
Dlaczego Bóg stworzył własną wolę, skoro jest mu tak przeciwna

 

Można by  teraz  zapytać:  Skoro  owo  drzewo,  to  jest  własna  wola,  jest  tak
przeciwne  Bogu  i  wiecznej  woli,  po  co  więc  Bóg  je  stworzył  i  uczynił,
i  zasadził  w  raju?  Odpowiedź:  człowiek  lub  stworzenie,  które  pragnie
doświadczyć  i  poznać  skryte  wyroki  i  wolę  Boga,  tak  że  chętnie  by  się
dowiedziało,  dlaczego  Bóg  to  lub  tamto  czyni  lub  dopuszcza,  i  tym
podobne,  nie  pragnie  niczego  innego  niż  Adam  lub  diabeł.  Gdyż
to pragnienie rzadko odczuwa się ze względu na coś innego, niż aby mieć
z  tego  przyjemność  i  się  tym  chwalić,  a  jest  to  prawdziwa  pycha.
Prawdziwy,  pokorny,  oświecony  człowiek  nie  pragnie  od  Boga,  aby  mu
objawił  swoje  tajemnice,  tak  by  miał  pytać,  dlaczego  Bóg  to  lub  tamto
czyni lub rozporządza i tym podobne, lecz pragnie jedynie tego, jak w sobie
samym ma stać się niczym i pozbawionym woli oraz jak wieczna wola ma
w  nim  żyć,  władać  nim  i  nie  doznawać  przeszkód  ze  strony  żadnej  innej
woli, i jak wieczna wola ma dokonywać się przez niego i w nim.

Można jednakże odpowiedzieć na to pytanie inaczej i powiedzieć: tym,

co  najszlachetniejsze  i  najbardziej  pożądane  ze  wszystkiego,  co  jest  we
wszelkim  stworzeniu,  jest  poznanie  względnie  rozum  oraz  wola.  I  tych
dwoje należy do siebie nawzajem; gdzie jest jedno, tam jest również drugie,
a  gdyby  nie  było  tych  dwojga,  nie  byłoby  też  żadnego  rozumnego
stworzenia,  lecz  jedynie  bydło  i  bydlęcość.  Byłaby  to  wielka  ułomność,
i  Bóg  nie  mógłby  nigdy  w  rzeczywisty  sposób  osiągnąć  tego,  co  własne,
i  sobie  właściwe,  o  czym  mowa  była  powyżej,  co  przecież  powinno
nastąpić i co należy do doskonałości.

Spójrz,  wraz  z  wolą  zatem  stworzone  i  dane  nam  zostały  poznanie

i  rozum.  Powinny  one  nauczać  zarówno  wolę,  jak  i  siebie  same,  że  ani

background image

poznanie,  ani  wola  nie  pochodzą  od  samych  siebie  i  że  żadne  z  nich
do siebie samego nie należy i nie powinno należeć; i że nie powinno siebie
samego  chcieć  ani  mieć  za  powinność;  i  że  żadne  z  nich  nie  powinno
korzystać z siebie samego lub siebie samego używać dla swego pożytku lub
przez  wzgląd  na  siebie;  lecz  od  kogo  pochodzą,  do  tego  też  należą,
i  na  niego  powinny  się  zdać  i  ponownie  w  niego  wpłynąć,  a  w  sobie
samych, to jest w swej sobności, stać się niczym.

Trzeba tu jednak o czymś pamiętać, w szczególności odnośnie do woli.

Wieczna  wola,  która  jest  w  Bogu  w  sposób  źródłowy  i  istotowy,  i  bez
żadnych  działań,  i  bez  urzeczywistnienia,  ta  sama  wola  w  człowieku
i w stworzeniu jest urzeczywistniona i chcąca. Ponieważ woli przysługuje
i  jest  jej  właściwe,  że  powinna  chcieć,  cóż  innego  jej  pozostaje?  Inaczej
byłaby  ona  czymś  daremnym,  jeśli  nie  miałaby  spełniać  żadnego  dzieła.
A  to  nie  może  się  dokonać  bez  stworzeń.  Dlatego  stworzenie  powinno
istnieć  i  Bóg  chce  je  mieć,  żeby  wola,  która  w  Bogu  jest  i  musi  być
pozbawiona  działania,  miała  i  urzeczywistniała  w  nim  swoje  działanie.
Dlatego wola obecna w stworzeniu, którą zwie się wolą stworzoną, należy
do  Boga  w  tym  samym  stopniu  co  wola  wieczna,  a  nie  do  stworzeń.
A ponieważ Bóg bez stworzeń nie może chcieć w sposób rzeczywisty

[209]

i czynny, dlatego chce to czynić w stworzeniach i przy ich pomocy. Dlatego
nie  stworzenie  powinno  chcieć  za  pomocą  owej  stworzonej  woli,  lecz
to Bóg ma i chce w rzeczywisty sposób chcieć za pomocą woli, która jest
w  człowieku,  a  przecież  należy  do  Boga.  I  gdzie  w  jakimś  człowieku
byłoby tak w sposób przeczysty i zupełny, tam nie człowiek by chciał, lecz
Bóg, i tam wola nie byłaby własną wolą, i tam nie chciano by nic inaczej,
niż chce Bóg. Bóg bowiem sam by tam chciał, a nie człowiek, i tam wola
byłaby jednym z wieczną wolą i by w nią wpłynęła. A w człowieku byłoby
i pozostało to, co miłe i przykre, przyjemność i ból, i tym podobne. Gdyż
tam,  gdzie  wola  ochoczo  czegoś  chce,  tam  jest  albo  miłe  uczucie,  albo
przykre. Gdy jest tak, jak chce wola, jest to miłe, a co jest

[210]

 inaczej, niż

chce wola, jest przykre. I to miłe uczucie i ta przykrość nie są człowieka,
lecz Boga, gdyż czyja jest wola, tego też jest miłe i przykre uczucie.

background image

Zatem  wola  nie  jest  wolą  człowieka,  lecz  Boga,  dlatego  miłe  i  przykre

uczucie  również  jest  jego,  i  tam  nikt  nie  skarży  się  na  nic  oprócz  tego,
co jest wbrew Bogu. Tak też nie pojawi się tam żadna radość, prócz radości
z powodu Boga i tego, co jest własnością Boga i do niego należy. Tak samo
zaś,  jak  jest  z  wolą,  jest  też  z  poznaniem,  rozumem,  mocą,  miłością,
i co tylko jest w człowieku, to wszystko jest Boga, a nie człowieka. I gdzie
stałoby  się  tak,  że  wola  byłaby  tak  całkowicie  zdana

[211]

  na  Boga,  tam

wszystko  inne  zostałoby  mu  zupełnie  poddane  i  tam  Bóg  cieszyłby  się
posiadaniem wszystkiego, co mu należne, a wola nie byłaby własną wolą.
Spójrz, Bóg zatem stworzył wolę, ale nie po to, żeby miała być własną.

Przychodzi  więc  diabeł  i Adam,  to  jest  fałszywa  natura,  i  przywłaszcza

sobie wolę i czyni ją swoją własną i korzysta z niej dla siebie samego, dla
własnego  pożytku.  I  to  jest  przewinienie

[212]

  i  niesprawiedliwość,  i  owo

ugryzienie, którym Adam ugryzł jabłko, i jest to wbrew Bogu. A jak długo
jest  gdzieś  własna  wola,  nie  będzie  tam  nigdy  prawdziwego  zaspokojenia
ani  prawdziwego  pokoju  albo  uciszenia.  Widać  to  u  człowieka  i  u  diabła.
Tak  więc,  zaprawdę,  prawdziwa  szczęśliwość  nigdy  –  zarówno  w  czasie,
jak i w wieczności – nie pojawi się tam, gdzie dokonuje się własna wola,
co  ma  tę  właściwość,  że  się  sobie  przywłaszcza  wolę  i  robi  się  z  niej
własną.  I  jeśli  nie  zostanie  poddana  Bogu  w  czasie  –  lecz  zostanie  taka
wzięta z czasu – to należy się spodziewać, że nigdy nie będzie już mogła
być  mu  poddana.  Zaprawdę  nigdy  też  nie  przekształci  się  tam
w zaspokojenie, pokój, uciszenie bądź szczęśliwość. Widać to zaś u diabła.
Gdyby  nie  było  w  stworzeniach  rozumu  ani  woli,  zaiste,  Bóg  pozostałby
i był niepoznany, niemiłowany, niewychwalany i niesławiony, a wszystkie
stworzenia byłyby nic niewarte i nie zdałyby się Bogu do niczego. Zobacz,
w  ten  sposób  została  udzielona  odpowiedź  na  pytanie.  Gdyby  znalazł  się
ktoś, kto mógłby i chciałby się stać lepszym dzięki tym licznym i długim
słowom, które są przecież dla Boga krótkie i pożyteczne, byłoby to Bogu
miłe.

To, co jest wolne, nie jest własnością nikogo, a kto to czyni własnym, ten

postępuje  niewłaściwie.  Zaś  spośród  wszystkiego,  co  jest  obdarzone

background image

wolnością

[213]

, nic  nie  jest  tak  wolne  jak  wola,  i  kto  czyni  ją  swą  własną

i nie pozostawia jej w jej szlachetnej wolności i w jej wolnym charakterze
i  w  jej  wolnej  postaci

[214]

,  ten  postępuje  niewłaściwie.  Czyni  to  diabeł,

i  Adam,  i  wszyscy  ich  naśladowcy.  Kto  jednak  pozostawia  wolę  w  jej
szlachetnej  wolności,  ten  postępuje  właściwie,  a  czyni  tak  Chrystus
i  wszyscy  jego  naśladowcy.  Kto  ograbia  wolę  z  jej  szlachetnej  wolności
i  czyni  ją  swą  własną,  ten  jako  zapłatę  musi  otrzymać  to,  że  zostanie
dotknięty  troskami  i  zmartwieniami,  i  niezaspokojeniem,  i  niezgodą,
i niepokojem, i wszelkim nieszczęściem, i tak pozostanie, jak długo trwać
będzie w czasie oraz gdy znajdzie się w wieczności. Lecz kto pozostawia
wolę  w  jej  wolnej  postaci,  ten  ma  zaspokojenie,  pokój,  uciszenie,
szczęśliwość  zarówno  w  czasie,  jak  i  w  wieczności.  Wszędzie  tam
i  w  każdym  człowieku,  w  którym  wola  nie  zostanie  przywłaszczona

[215]

,

lecz trwa w swojej szlachetnej wolności, tam pojawia się i jest prawdziwy,
wolny,  niezwiązany  niczym  człowiek  względnie  stworzenie,  o  którym
Chrystus  mówi:  „Prawda  was  wyzwoli”  i  zaraz  potem:  „Jeżeli  Syn  was
wyzwoli, wówczas jesteście rzeczywiście wolni”

[216]

.

Trzeba  też  pamiętać:  W  człowieku,  w  którym  wola  zażywa  swojej

wolności, spełnia ona swoje własne dzieło, to jest chcenie, i chce ona tam
tego,  czego  chce,  nie  napotykając  przeszkód,  a  więc  chce  również  tego,
co  we  wszystkich  rzeczach  najszlachetniejsze  i  najlepsze.  Wszystko  zaś,
co  nie  jest  szlachetne  i  dobre,  jest  jej  wstrętne  i  jest  dla  niej  powodem
do  skarg  i  lamentów.  A  im  wola  jest  bardziej  wolna  i  nienapotykająca
przeszkód,  tym  bardziej  boli  ją  i  tym  większym  powodem  do  skarg
i  lamentów  jest  dla  niej  brak  dobra,  niesprawiedliwość,  zło,  występek
i wszystko, co zwie się i jest grzechem. Widać to u Chrystusa. W nim była
obecna  –  ze  wszystkich  najbardziej  wolna,  najbardziej  nienapotykająca
przeszkód  i  najbardziej  nieprzywłaszczona  sobie  –  wola,  jakiej  nie  było
i  nigdy  nie  będzie  w  żadnym  człowieku.  Tak  też  człowieczeństwo
Chrystusa  było  najbardziej  ze  wszystkich  stworzeń  wolne  i  niezwiązane
z  niczym,  a  przecież  było  największą  skargą  i  lamentem,  i  cierpieniem
z  powodu  grzechu  –  to  jest  z  powodu  wszystkiego,  co  jest  wbrew  Bogu
i co może mieć miejsce w niejednym człowieku

[217]

.

background image

Gdzie jednak wolność jest przywłaszczana, tak że nie ma tam skarg ani

lamentów z powodu grzechu i tego, co jest wbrew Bogu, lecz gdzie [jest się
zdania, że] powinno się na nic nie zważać i być beztroskim, i że powinno
się  w  obrębie  czasu  być  takim,  jaki  Chrystus  był  po  zmartwychwstaniu
i  tym  podobne,  tam  nie  ma  prawdziwej,  boskiej  wolności  wypływającej
z  prawdziwego,  bożego  światła.  Lecz  jest  to  naturalna,  niewłaściwa,
fałszywa, zwiedziona wolność diabła oraz naturalne, fałszywe, zwiedzione
światło.  Jeśli  nie  byłoby  własnej  woli,  nie  byłoby  żadnego  posiadania
na własność

[218]

.  W  królestwie niebieskim  nie  ma  nic  własnego,  stąd  jest

tam zaspokojenie i prawdziwy pokój, i wszelka szczęśliwość. A gdyby był
tam  ktoś,  kto  przypisałby  sobie  własność,  musiałby  stamtąd  trafić
do otchłani i stać się diabłem. W otchłani bowiem każdy chce mieć własną
wolę, dlatego jest tam wszelkie nieszczęście i nędza. Tak samo jest również
w  czasie.  Jeśli  jednak  byłby  w  otchłani  ktoś,  kto  stałby  się  wolny
od  własnej  woli  i  własności,  ten  z  otchłani

[219]

  trafiłby  do  królestwa

niebieskiego.

Człowiek  w  czasie  znajduje  się  więc  między  królestwem  niebieskim

a  otchłanią,  i  może  się  zwrócić,  do  jednego  albo  do  drugiego.  Gdyż  im
więcej własności, tym więcej otchłani i nędzy, a im mniej własnej woli, tym
mniej  otchłani  i  tym  bliżej  królestwa  niebieskiego.  A  jeśli  człowiek
w  czasie  chciałby  być  nieskalanie  wolny  od  własnej  woli  i  wszelkiej
własności oraz być niezwiązany z niczym i wolny za sprawą prawdziwego,
bożego  światła,  i  pozostawałby  takim  istotowo,  to  człowiek  ten  byłby
pewny  królestwa  niebieskiego.  Kto  ma  coś  własnego  lub  chce  mieć,  albo
chętnie by miał, ten sam jest tego własnością. A kto nie ma nic własnego
ani  nie  chce  mieć,  ani  nie  pragnie  nic  mieć,  ten  jest  niezwiązany  i  wolny
i nie jest niczyją własnością.

Wszystkiego,  co  zostało  tu  napisane,  nauczał  Chrystus  swym  długim,

bo  liczącym  trzydzieści  trzy  i  pół  roku  życiem  oraz  krótkim  słowem,  gdy
mówił: „Pójdź za mną”

[220]

. Kto jednak ma iść za nim, ten musi wszystko

zostawić,  ponieważ  przez  niego

[221]

  wszystko  zostało  pozostawione  tak

całkowicie, jak w stworzeniach nigdy nie zostało pozostawione i nie może

background image

się nigdy dokonać. Następnie, kto chce iść za nim, powinien wziąć na siebie
krzyż, a krzyż to nic innego niż Chrystusowe życie, gdyż ono jest krzyżem
goryczy  dla  wszelkiej  natury.  Dlatego  powiada  on:  Kto  nie  zostawia  tego
wszystkiego i „nie bierze krzyża, ten nie jest mnie godzien”

[222]

i nie jest

moim  uczniem,  i  nie  idzie  za  mną.  Wolna,  fałszywa  natura  roi  sobie  zaś,
że  wszystko  pozostawiła,  jednakże  nie  chce  krzyża  i  mówi,  że  ma  już  go
dość  i  nie  potrzebuje  go  już  więcej,  dała  się  więc  zwieść.  Gdyż  jeśliby
kiedykolwiek  zasmakowała  krzyża,  nie  chciałaby  go  już  nigdy  zostawić.
Kto wierzy w Chrystusa, ten musi wierzyć we wszystko, co jest tu napisane.
Amen.
 

background image

 

Rozdział 52
O tym, jak należy rozumieć dwa zdania, które wypowiedział
Chrystus. Pierwsze: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko
przeze mnie”

[223]

, drugie: „Nikt nie przychodzi do mnie, jeżeli go

nie pociągnie Ojciec”

[224]

 

Chrystus powiada: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze
mnie”.  Zważcie  więc,  jak  powinno  się  przez  Chrystusa  przyjść  do  Ojca.
Człowiek  powinien  uważać  na  siebie  samego  i  na  wszystko,  co  jest  jego
od  wewnątrz  i  na  zewnątrz  i  tak  się  zachowywać  –  w  stopniu,  w  jakim
to możliwe – żeby nigdy ani wola, ani pragnienie, miłość lub mniemanie,
myśl  lub  pożądanie  od  wewnątrz  w  nim  nie  powstawały  albo  żeby  nie
mogły  się  w  nim  utrzymać  inaczej,  niż  jako  należące  do  Boga  i  jemu
należne,  jak  gdyby  Bóg  sam  był  tym  człowiekiem.  A  tam,  gdzie  się
zauważy, że powstaje coś innego, co nie należy do Boga i mu nie przystoi,
trzeba  to  wytępić  i  się  temu  przeciwstawić,  jak  można  najszybciej
i  najlepiej.  I  tak  samo  powinno  również  być  na  zewnątrz  człowieka
odnośnie  do  czynu  i  zaniechania,  mowy,  milczenia,  czuwania,  spania,
krótko mówiąc, odnośnie do wszystkich „sposobów” i przemian w stosunku
do  siebie  i  w  obchodzeniu  się  z  sobą  samym,  oraz  w  stosunku  do  innych
ludzi i w obchodzeniu się z nimi. Tak żeby uchronić się całkowicie przed
dokonaniem  się  czegoś  innego  lub  zwróceniem  się  człowieka  ku  czemuś
innemu,  albo  przed  dopuszczeniem  w  sobie  do  powstania  i  utrzymywania
się wewnątrz i na zewnątrz siebie, i działania przez siebie czegoś innego niż
to, co właściwe jest Bogu oraz co byłoby możliwe i stosowne, gdyby Bóg
sam był tym człowiekiem.

Zobacz, gdzie jest, względnie gdzie byłoby tak, tam jest lub byłoby Boga

wszystko, co jest lub byłoby wewnątrz, lub dokonywałoby się na zewnątrz,

background image

a  człowiek  jest  lub  byłby  naśladowcą  Chrystusa  podług  jego  życia,  na  ile
możemy  je  zrozumieć  i  wyrazić.  A  kto  miałby  to  życie,  ten  szedłby
i  przychodził  przez  Chrystusa,  gdyż  byłby  naśladowcą  Chrystusa;  a  więc
również  przychodziłby  z  Chrystusem  i  przez  Chrystusa  do  Ojca,  i  byłby
prawdziwym sługą Chrystusa. Gdyż kto idzie za nim – jak on sam powiada:
„Kto by mi chciał służyć, niech idzie za mną”

[225]

, tak jakby mówił: Kto nie

idzie  za  mną,  ten  mi  też  nie  służy  –  kto  więc  w  ten  sposób  idzie  za
Chrystusem i służy mu, ten przychodzi dokładnie tam, gdzie jest Chrystus,
to  jest  do  Ojca.  Mówi  to  sam  Chrystus:  „Ojcze,  pragnę,  aby  także  moi
słudzy byli ze mną tam, gdzie ja jestem”

[226]

.

Zobacz, kto idzie tą drogą, ten wchodzi przez drzwi do owczarni, to jest

do  życia  wiecznego,  a  odźwierny  mu  otwiera

[227]

.  A  kto idzie  inną  drogą

lub roi sobie, że chce i może przyjść do Ojca lub do wiecznej szczęśliwości
inaczej  niż  przez  Chrystusa,  ten  dał  się  zwieść,  gdyż  nie  idzie  właściwą
drogą  i  nie  wchodzi  przez  właściwe  drzwi.  Dlatego  nie  otworzą  mu,  lecz
jest on złodziejem i mordercą, jak powiada Chrystus

[228]

.

Zważcie  tedy,  czy  trwając  w  nieuporządkowanej  wolności

i niezależności, i beztrosce, [w pomieszanych ze sobą] cnocie i występku,
porządku i nieporządku i tym podobnych – czy w ten sposób wchodzi się
właściwą  drogą  i  właściwymi  drzwiami,  czy  nie?  Tej  lekkomyślności  nie
było  w  Chrystusie,  i  nie  ma  jej  również  w  żadnym  z  jego  prawdziwych
naśladowców.
 

background image

 

Rozdział 53
Drugie zdanie: „Nikt nie przychodzi do mnie, jeżeli go nie
pociągnie Ojciec”

 

Chrystus mówi też: „Nikt nie przychodzi do mnie, jeżeli go nie pociągnie
Ojciec”.  Uważajcie  zatem:  Przez  Ojca  rozumiem  doskonałe,  niepodzielne
dobro,  które  jest  wszystkim  i  ponad  wszystkim;  i  bez  którego  oraz
na  zewnątrz  którego  nie  ma  prawdziwego  istnienia  i  prawdziwego  dobra;
i bez którego nigdy nie dokonało się i nie dokona żadne prawdziwe, dobre
dzieło.  A  ponieważ  jest  wszystkim,  musi  być  też  we  wszystkim  i  ponad
wszystkim

[229]

Nie może być również niczym z tego, co stworzenie samo

w sobie, jako stworzenie, może pojąć i zrozumieć. Gdyż to, co stworzenie
może  pojąć  albo  rozumieć  jako  stworzenie,  czyli  według  swej
stworzoności, to wszystko jest czymś, tym albo tamtym, a to wszystko jest
wówczas stworzeniem. A jeśli doskonałe, niepodzielne dobro byłoby czymś
–  tym  albo  tamtym  –  co  jest  rozumiane  przez  stworzenie,  nie  byłoby
wszystkim, i nie byłoby też doskonałe. Dlatego zwie się je również „nic”,
mając  na  myśli,  że  nie  jest  niczym  z  tego,  co  stworzenie  może  pojąć,
poznać, pomyśleć albo nazwać za sprawą swojej stworzoności. Zobacz, gdy
to doskonałe, nienazwane nic spływa w rodzącą osobę

[230]

w której rodzi

ono swego jednorodzonego Syna i siebie samego w nim, wówczas nazywa
się je Ojcem.

Uważaj  tedy,  jak  Ojciec  pociąga  ku  Chrystusowi.  Gdy  przed  duszą

względnie  człowiekiem  coś  się  odkryje  lub  coś  zostanie  mu  objawione
z  tego  doskonałego  dobra  jakby  w  przebłysku  lub  zachwycie,  rodzi  się
w człowieku pragnienie, żeby zbliżyć się do doskonałego dobra i się z nim
zjednoczyć.  A  im  większe  jest  owo  pragnienie,  tym  więcej  zostaje
objawione,  a  im  więcej  zostaje  objawione,  tym  on  bardziej  pragnie  i  tym

background image

mocniej  zostaje  pociągnięty.  W  ten  sposób  człowiek  zostaje  pociągnięty
i  pobudzony  do  zjednoczenia  z  wiecznym  dobrem,  i  to  jest  przyciąganie
Ojca.  I  w  ten  sposób  człowiek  zostaje  pouczony  przez  to  samo,  co  go
pociągnęło, że nie może dojść do tej jedności, jeśli nie będzie szedł ku niej
przez  życie  Chrystusa.  Zobacz,  bierze  więc  na  siebie  owo  życie,  o  czym
mowa była wcześniej.

Zobacz,  pamiętaj  więc  te  dwa  zdania,  które  wypowiada  Chrystus.

Pierwsze:  „Nikt  nie  przychodzi  do  Ojca  inaczej  jak  tylko  przeze  mnie”,
to jest przez moje życie, jak wcześniej powiedziano; drugie zdanie: „Nikt
nie przychodzi do mnie”, czyli nie bierze na siebie mojego życia i nie idzie
za  mną,  „jeżeli  nie  zostanie  poruszony  i  pociągnięty  przez  Ojca”,  to  jest
przez  niepodzielne  dobro  i  to,  co  doskonałe,  o  którym  mówi  św.  Paweł:
„Gdy  przyjdzie  to,  co  doskonałe,  zniknie  to,  co  cząstkowe”

[231]

.  Oznacza

to  zaś  tyle:  człowiekowi,  w  którym  to,  co  doskonałe,  zostanie  –  na  tyle,
na  ile  to  możliwe  w  czasie  –  poznane,  odnalezione  i  zasmakowane,
wszystkie  stworzone  rzeczy  wydają  się  niczym  względem  tego,
co  doskonałe,  i  zaprawdę  tak  jest,  gdyż  na  zewnątrz  tego,  co  doskonałe,
i bez niego nie ma ani prawdziwego dobra, ani prawdziwego istnienia. Kto
więc  ma  albo  poznaje,  albo  miłuje  to,  co  doskonałe,  ten  ma  i  poznaje
wszystko i wszelkie dobro. Po cóż mu więc coś więcej albo coś innego, lub
po cóż mu części, jeśli wszystkie części w tym, co doskonałe, zjednoczone
są w jednym istnieniu.

To  wszystko,  co  tu  zostało  powiedziane,  dotyczy  zewnętrznego  życia

i  jest  opisem  drogi  i  dostępu  do  prawdziwego,  wewnętrznego  życia;
a  wewnętrzne  rozpoczyna  się  tak:  gdy  człowiek,  w  stopniu,  w  jakim
to  możliwe,  będzie  smakować  to,  co  doskonałe,  wówczas  wszystkie
stworzone rzeczy – a nawet on sam – staną się dla tego człowieka niczym.
I  jak  poznaje  się  zgodnie  z  prawdą,  że  to,  co  doskonałe,  samo  jest
wszystkim  i  ponad  wszystko,  tak  wynika  z  tego  konieczność,  że  wszelkie
dobro,  takie  jak  istnienie,  życie,  poznanie,  wiedza,  moc  i  tym  podobne,
trzeba  przyznać  wyłącznie  temu,  co  doskonałe,  i  żadnemu  stworzeniu.
I skutkuje to tym, że człowiek nie przywłaszcza sobie ani życia, istnienia,

background image

mocy,  ani  wiedzy,  ani  czynienia  i  przyzwalania  na  coś,  ani  wszystkiego,
co  można  nazwać  dobrym.  I  w  ten  sposób  człowiek  staje  się  tak  ubogi,
i  w  sobie  samym  w  ogóle  niczym,  a  w  nim  i  wraz  z  nim  wszelkie  „coś”,
to  jest  wszystkie  stworzone  rzeczy.  I  tak  najpierw  rozpoczyna  się
prawdziwe,  wewnętrzne  życie,  a  następnie  sam  Bóg  staje  się  tym
człowiekiem,  tak  że  nie  ma  tam  już  niczego,  co  nie  byłoby  Bogiem  lub
Boga,  i  również  nie  ma  tam  niczego,  co  by  sobie  cokolwiek
przywłaszczało. W ten sposób jest i żyje, i poznaje, i może, i kocha, i chce,
i  czyni,  i  przyzwala  Bóg,  czyli  wyłącznie  to  wiecznie,  jedynie  doskonałe.
I  zaprawdę  powinno  być  tak,  a  gdzie  jest  inaczej,  tam  mogłoby  być
znacznie lepiej i właściwiej.

Dobrą  drogą  i  sposobem  dostępu  jest  również,  że  się  pojmuje,  iż  to,

co  najlepsze,  jest  najmilsze,  i  że  się  wybiera  to,  co  najlepsze,  i  się  tego
trzyma, i z tym jednoczy. Najpierw to, co najlepsze w stworzeniach, czym
jednak to jest? Zapamiętajcie: [W stworzeniach to, co najlepsze, jest tam],
gdzie  najczęściej  jawi  się  i  działa,  i  poznaje,  i  jest  miłowane  wieczne,
doskonałe dobro oraz to, co jego, które do niego należy. Czym jednak jest
to,  co  jest  Boga  i  do  niego  należy?  Powiadam:  Jest  tym  wszystkim,
co  słusznie  i  zgodnie  z  prawdą  nazywa  się  i  co  można  nazwać  dobrym.
Zobacz, gdy więc człowiek trzyma się w stworzeniach tego, co najlepsze,
co  tylko  potrafi  rozpoznać,  i  trwa  przy  tym,  i  się  nie  cofa

[232]

,  wówczas

kroczy  do  tego,  co  lepsze  i  wciąż  ku  jeszcze  lepszemu  tak  długo,
aż człowiek poznaje i smakuje, że to, co wiecznie i jedynie doskonałe, jest
bez miary i bez liczby ponad wszelkim stworzonym dobrem.

Jeśli więc to, co najlepsze, ma być tym, co najmilsze, i jeśli podąża się za

nim,  to  w  sposób  wyłączny  i  ponad  wszystko  powinno  być  miłowane
wieczne,  jedyne  dobro,  oraz  trzeba,  żeby  człowiek  trzymał  się  wyłącznie
jego i z nim się jednoczył tak bardzo, jak to możliwe. A skoro powinno się
wiecznemu,  jedynemu  dobru  przypisać  wszelkie  dobro,  jak  się  słusznie
i  zgodnie  z  prawdą  należy,  to  trzeba  mu  słusznie  i  zgodnie  z  prawdą
przypisać  również  rozpoczęcie,  przebieg  i  osiągnięcie  celu.  A  trzeba  mu
przypisać  również  samo  zmierzanie,  tak  żeby  człowiekowi  względnie

background image

stworzeniu  nie  pozostało  zgoła  nic.  Zaprawdę  powinno  tak  być,  i  niech
mówią  i  pieją

[233]

,  co  chcą.  W  ten  sposób  bowiem  można  dojść

do  prawdziwego,  wewnętrznego  życia,  a  jak  by  wtedy  dalej  człowiekowi
się wiodło lub co tam zostałoby objawione, albo jak by się tam żyło, o tym
nikt  nie  śpiewa  i  nie  mówi.  Nie  zostało  również  nigdy  wypowiedziane
ustami ani rozważone i poznane sercem, jakie jest owo życie naprawdę.

Ten  długi,  przedstawiony  powyżej  wywód  obejmuje  w  skrócie  to,  jak

właściwie  i  zgodnie  z  prawdą  powinno  być,  żeby  w  człowieku  nie  było
zupełnie  niczego,  co  przywłaszcza  sobie  coś  lub  co  czegoś  chce  albo
pożąda,  albo  coś  kocha,  albo  coś  uważa,  lecz  wyłącznie  Bóg  i  Boskość,
czyli wieczne, jedyne, doskonałe dobro. I jeśli jest w człowieku cokolwiek,
co  przywłaszcza  sobie  albo  chce,  albo  uważa,  albo  pożąda  czegoś  innego
albo  czegoś  więcej  niż  wiecznego  dobra,  jest  to  zbyt  wiele  i  stanowi
ułomność.

Inne

[234]

  krótkie  dopowiedzenie:  Jeśli  człowiek  może  to  osiągnąć,

że byłby dla Boga jak dla człowieka jego ręka, pozwoliłoby mu to osiągnąć
zaspokojenie, i zaprawdę powinno się to stać. I zaprawdę każde stworzenie
jest  to  właściwie  Bogu  winne,  a  szczególnie  każde  rozumne  stworzenie,
a najbardziej człowiek. Widać to w tym, co napisano powyżej.

Należy  również  pamiętać: Gdy  człowiek  dociera  tak  daleko,  że  wydaje

się  mu  i  roi  sobie,  że  już  to  osiągnął,  {to  nadeszła  pora,  by  miał  się
na baczności}

[235]

,  żeby  diabeł  nie  zasiał  w  nim  wówczas  swego  prochu,

tak że natura szukałaby i odnajdywała w tym swe schronienie i uciszenie,
i  swój  pokój,  i  swoją  przyjemność,  i  że  popadłaby  w  głupią,
nieuporządkowaną  wolność  i  beztroskę,  które  są  zupełnie  obce
prawdziwemu  życiu  bożemu  i  od  niego  odległe.  Przydarza  się
to  człowiekowi,  który  nie  szedł  i  nie  chce  iść  właściwą  drogą  i  wejść
do właściwych drzwi, to jest przez Chrystusa, jak wcześniej powiedziano;
i który roi sobie, że chciałby i mógłby dojść do najwyższej prawdy w inny
sposób  lub  inną  drogą;  lub  roi  sobie,  że  już  całkowicie  ją  osiągnął.
Zaprawdę, nie osiągnął. Dowodzą tego słowa Chrystusa, który powiada tak:
Kto chce wejść inaczej niż przeze mnie, ten nigdy nie wejdzie do środka ani

background image

nie osiągnie najwyższej prawdy, lecz „jest złodziejem i rozbójnikiem”

[236]

.

Żebyśmy  stracili  samych  siebie  i  umarli  naszej  własnej  woli  i  miłowali
wyłącznie Boga i jego wolę, niech nam w tym dopomoże ten, który swoją
wolę  oddał  swojemu  niebieskiemu  Ojcu,  który  żyje  i  króluje  z  Bogiem
Ojcem,  w  jedności  Ducha  Świętego  w  doskonałej  Trójcy  na  wieki.
Amen

[237]

.

background image

 

Przypisy

 

[1]

  2  Kor  10,10.  Cytaty  i  parafrazy  biblijne  zawarte  w  przedmowie

przekładam  za  Lutrem,  korzystając  w  miarę  możliwości  ze  sformułowań
Nowej Biblii Gdańskiej, posiłkując się niekiedy również Biblią Tysiąclecia.

[2]

 1 Kor 2,4.

[3]

 1 Kor 1,24.

[4]

 Ps 8,3.

[5]

 Mdr 10,21.

[6]

 Ps 14,6. W przekładzie Nowej Biblii Gdańskiej: „Możecie gardzić radą

żebrzącego, ale Bóg jest jego obroną”.

[7]

 „[...] under der bangk gelegen”.

[8]

 Czyli pozostali „teologowie wittenberdzcy”.

[9]

 Prawdopodobnie wstęp późniejszego redaktora.

[10]

 Czyli Krzyżakiem.

[11]

 Chodzi tu o potępioną na początku XIV wieku przez Kościół katolicki

herezję  ruchu  braci  i  sióstr  wolnego  ducha  (freie  Geister),  powiązanego
z ruchem beginek i begardów.

[12]

  1  Kor  13,10.  Ponieważ  autor  Teologii  niemieckiej  (dalej  TN)  musiał

korzystać  z  Wulgaty,  cytowane  przez  niego  fragmenty  Biblii  różnią  się
od jej polskich przekładów z języków oryginalnych. Dlatego cytaty z Biblii
przekładam zgodnie ze staroniemiecką wersją TN. Za punkt wyjścia biorę
przekład  Biblii  Tysiąclecia  i  odpowiednio  go  modyfikuję.  Por.  Jan  Tauler,
Kazania, przeł. W. Szymona, Poznań 1985, s. 45, przyp. 1.

background image

[13]

  Autor  TN  używa  tu  terminu  weßen.  Wesen  oznacza  w  języku

staroniemieckim,  np.  u  Mistrza  Eckharta,  istotę  oraz  istnienie.  Powyższy
cytat mógłby więc brzmieć tak: „[...] jest istotą, która wszystko objęła [...]
we  własnym  istnieniu”.  Przekładam  jednak  weßen  konsekwentnie  jako
„istnienie”,  ponieważ  autorowi  TN,  w  czym  idzie  za  Eckhartem,  zależy
na  przedstawieniu  za  pomocą  tego  słowa  ontologicznej  struktury  świata
jako  zasadniczo  niesubstancjalnej,  będącej  dynamiczną  jednością.  „Istota”
sugeruje  zaś  rzecz,  która  jest  podmiotem  swojego  istnienia.  W  całym
przekładzie  słowo  „istnienie”  pojawia  się  zasadniczo  wtedy,  gdy
w oryginale jest weßen.

[14]

  Tam,  gdzie  to  możliwe,  rezygnuję  z  przekładania  das  volkommende

jako  „to,  co  doskonałe”,  zastępując  je  prostszym  „doskonałe”,  ponieważ
chodzi  tu  nie  o  doskonałe  substancjalne  „coś”,  ale  o  pozbawione
statycznego  podmiotu  doskonałe  istnienie.  Das  geteilte  przekładam
konsekwentnie jako „to, co cząstkowe”. Kiedy jednak wyrażenie to pojawia
się  w  liczbie  mnogiej,  przekładam  jako  „cząstkowe  rzeczy”.  Wybieram
termin  „rzeczy”,  a  nie  np.  „istnienia”  albo  „istoty”,  ponieważ  mogłoby
to sugerować, że oprócz doskonałego istnienia występuje również istnienie
cząstkowe. Temu zaś autor TN wyraźnie zaprzecza.

[15]

  W  oryginale  ader lub adder,  którego  autor  zdecydowanie  nadużywa,

co  polska  składnia  znosi  z  trudem,  dlatego  często  tłumaczę  ader  nie  jako
„albo” względnie „lub”, lecz jako „i”, „czy” lub w ogóle je pomijam.

[16]

  Wyraźna  gra  słów  i  wieloznaczność  związana  z  terminem  scheinen:

„[...] ein scheyne vß flusset auß der sonne [...] unnd schynet etwas, diß ader
das,  und  heißet  creatur”.  Wieloznaczność  słowa  scheinen  pozwala
przekładać  schynet  etwas  zarówno  jako  „oświetlać  coś”,  jak  i  jako
„wydawać się czymś”, względnie „jawić się czymś [jako coś]”. Co, rzecz
jasna, rzutuje na interpretację ontologicznego statusu istniejącego konkretu
(stworzeń).

[17]

 Można byłoby przetłumaczyć „doświadczone” i niekiedy w ten sposób

termin  geschmeckt  przekładam.  Gdzie  to  jednak  możliwe,  pozostawiam

background image

archaicznie  brzmiące  „skosztowane”,  względnie  „zakosztowane”,
nawiązując  choćby  do  psalmu:  „skosztujcie  i  zobaczcie,  jak  dobry  jest
Pan”.

[18]

  Określenie  creaturlicheit  jest  abstraktem  odnoszącym  do  bycia

stworzeniem  vel  do  natury  stworzenia  (creatur),  stąd  „stworzoność”
stworzenia analogicznie do człowieczeństwa (menschheit – ludzkiej natury)
człowieka. Zaś geschaffenheit odsyła do stwórczego aktu, stąd przekładam
ten termin jako „bycie stworzonym”.

[19]

 Ichtheit; obok tego terminu występuje w traktacie również fonetycznie

i graficznie bardzo bliskie ichheit, który to termin przekładam jako „jaźń”.
Formalna  bliskość  pozwala  domniemywać,  że  terminy  te,  mimo
odmiennego  znaczenia,  mogły  być  (omyłkowo?)  nawzajem  zastępowane
w  średniowiecznych  rękopisach  traktatu.  Nie  ma  to  jednak  wielkiego
znaczenia,  albowiem  oba,  mimo  odrębnych  znaczeń,  mają  opisywać  fakt
ontologicznej  odrębności,  który  kryje  się  zarówno  za  słowem  „coś”,  jak
i  „ja”,  w  TN  chodzi  bowiem  zawsze  o  „empiryczne  ja”  konkretnego
człowieka.

[20]

  Selbheit  –  przekładam  jako  „sobność”,  odchodząc  od  używanej

w  literaturze  jako  tłumaczenie  wysokoniemieckiego  Selbstheit  „sobości”.
Kieruję  się  zarówno  zasadami  słowotwórstwa,  „sobność”  to  wszak  człon
takich wyrazów jak „osobność”, „wsobność”, czy „zasobność”, jak i chęcią
podkreślenia specyficznego znaczenia, jakie selbheit ma w TN.

[21]

 Czufal – dosłownie „przypadek”, co jednak Haas (<Der Franckforter>,

Theologia  Deutsch,  In  neuhochdeutscher  Übersetzung  herausgegeben  und
mit einer Einleitung versehen von Alois M. Haas, Einsiedeln 1980) oddaje
jako  Zu-fall,  używając  dywizu,  jak  rozumiem  po  to,  by  uwypuklić  człon
Fall, wiążący się z padaniem, upadaniem i upadkiem. Skończone istnienie
ma się do doskonałego jak padające światło do słońca, które to padanie jest
źródłem  u-padku,  będącego  niczym  innym  niż  „przypadek”  złudnego
hipostazowania padającego światła, które przecież nie jest czymś o-sobnym
względem słońca, ale jest nim samym, z istoty swej promieniującym.

background image

[22]

 Scheyn.

[23]

  Pojawia  się  tu  po  raz  pierwszy  termin  annemen,  który  w  TN  nie

oznacza  po  prostu  „przyjmować”  (tak  jak  wysokoniemieckie  annehmen),
ale  ma  tu  znaczenie  pejoratywne.  Dlatego  na  współczesną  niemczyznę
przekładany jest najczęściej jako anmassen, gdy zaś pojawia się w formie
rzeczownikowej, przekładany jest jako Anmassung (oprócz tego pojawia się
również  w  przekładzie  zueignen).  Idąc  tropem  czasownika  anmassen,
przekładam  termin  annemen  jako:  „przywłaszczać  sobie”,  „przypisywać
sobie” i odpowiednio w formie rzeczownikowej, rezygnując z uwydatniania
obecnego  w  rzeczowniku  Anmassung  aspektu  wyniosłości  i  arogancji,
jakkolwiek  z  pewnością  można  się  ich  tu  dopatrywać.  Najdosłowniejszy
byłby chyba przekład: (bezprawnie coś) „przejmować”. Takie rozwiązanie
nastręczałoby jednak zbyt wielu trudności na poziomie stylistycznym.

[24]

 W oryginale jest sold (forma czasu przeszłego od czasownika sollen).

Haas  przekłada  jednak  wollte,  czyli  „Bóg  nie  chciał”.  Sprawa  nie  jest
jednoznaczna, albowiem w kolejnym akapicie powraca ten sam czasownik
(w formie teraźniejszej) połączony spójnikiem ader  („lub”)  z  wyrażeniem
„nie  chce”.  W  tym  wypadku  Haas  przekłada  zaprzeczone  sal  jako  „nie
może”.  Pojawia  się  tu  problem,  który  przewija  się  w  całym  traktacie,
polegający  na  niejednoznacznym  (patrząc  z  wysokoniemieckiej
perspektywy)  użyciu  czasowników  modalnych.  W  tym  wypadku
zdecydowałem  się  przełożyć  dwukrotnie  zaprzeczone  sollen  jako  „nie
móc”,  ponieważ  sens  tekstu  zmierza  w  tym  kierunku,  że  wcielenie  było
jedynym możliwym sposobem zbawienia.

[25]

  Człowiek  został  przebóstwiony  (vorgötet),  Bóg  „został”  vormenscht.

Przekładam:  „Bóg  stał  się  człowiekiem”,  ale  chodzi  tu  nie  tyle
o  zjednoczenie  dwu  natur,  ile  o  proces  analogiczny  do  „przebóstwienia”,
czyli o „przemianę” Boga w człowieka.

[26]

 Die besserunge, co można przełożyć również jako powrót do zdrowia

vel uzdrowienie.

background image

[27]

 Die da synt.

[28]

 Iz 48,11, por. też Iz 42,8.

[29]

  Występujące  tu  słowo  weißloß  (w  tekście  paragrafu  jako  wißselos)

kryje  w  sobie  dwuznaczność  wynikającą  z  tego,  że  weise,  czyli  „mądry”
koresponduje  z  rzeczownikiem  Weise,  a  ten  w  zależności  od  rodzajnika
oznacza  „sposób”  lub  „mędrca”.  Według  słownika  braci  Grimm
staroniemieckie  weißlos  może  więc  oznaczać  zarówno  brak  sposobu,  jak
i  bycie  niemądrym.  Decyduję  się  na  pierwsze  rozwiązanie  i  przekładam
„pozbawiony sposobu”, ponieważ jest to nawiązanie do Mistrza Eckharta,
który  chętnie  używa  wyrażeń  „bez  sposobu”  i  „sposób  bez  sposobu”  jako
charakterystyki  drogi  do  unio  mystica.  Chce  on  w  ten  sposób  podkreślić,
że  nie  jest  ona  kwestią  jakiejś  procedury  („sposobu”)  działania,  ale
wzniesienia się ponad i wyjścia poza „logikę” działania i zdobywania. Por.
Meister  Eckhart,  Die  deutschen  und  lateinischen  Werke.  Predigten,  t.  III,
red. J. Quint, s. 431: „Dar umbe sol diu wîse wîselôs sîn, dâ mite man in
minnen sol”.

[30]

 Chodzi tu z całą pewnością o Mistrza Eckharta i jego słynne Kazanie

52,  w  którym  mowa  jest  o  doskonałym  ubóstwie  człowieka  jednoczącego
się z Bogiem. Polega ono na tym, że niczego się nie chce, nic się nie wie
i niczego nie ma. Por. tamże, t. II, s. 488: „[...] daz ist ein arm mensche, der
niht enwil und niht enweiz und niht enhât”.

[31]

  Według  von  Hintena  nie  jest  to  dosłowny  cytat.  Jako  miejsce

najbardziej  odpowiadające  temu  cytatowi  wskazuje  on  De  consolatione
philosophiae
,  lib.  III,  pr.  2:  „Est  enim  mentibus  hominum  veri  boni
naturaliter inserta cupiditas, sed ad falsa devius terror abducit”. „Ułomność”
to w oryginale gebrechen.

[32]

  W  tekście  pojawia  się  słowo  das libste,  czyli  dosłownie  „najmilsze”.

Termin ten pozostaje jednak w całym traktacie w istotnym związku z lieben
liebhaben  (jak  choćby  w  poprzednim  zdaniu:  lib han).  Aby  związek  ten
podkreślić,  lieben  i  liebhaben  przekładam  jako  „miłować”,  a  lieb  jako

background image

„umiłowane”, tylko sporadycznie, z przyczyn stylistycznych decydując się
na „miłe”.

[33]

 W tym wypadku zu eygent.

[34]

 Die gebrauchunge, co Haas oddaje jako Genuß. Jednakże według braci

Grimm terminowi temu odpowiada współcześnie Gebrauch. Trudno jednak
tłumaczyć  dosłownie  jako  „użycie  boskiego  istnienia”.  Chodzi  tu  raczej
o to, że się ma z nim do czynienia (według Grimmów jednym ze znaczeń
Gebrauch może być Umgang), trwa się w jego towarzystwie czy bliskości,
uczestnicząc  w  nim.  Dlatego  właśnie  zdecydowałem  się  na  „doznanie”,
łącząc tę ostatnią konotację z intuicją Haasa.

[35]

 Gemeyniglich  (co  Haas  oddaje  jako  gewöhnlich)  to  jednak  nie  tylko

„zwykle”, ale też „normalnie”, „potocznie”, a więc w zgodzie ze zdrowym
rozsądkiem,  czyli  codziennym,  ludzkim  sposobem  myślenia.  Z  tym  zaś
autor TN i cała mistyka nadreńska próbuje zerwać.

[36]

 Warto odnotować, że po raz pierwszy pojawia się tu typowy i bardzo

istotny  dla  Eckharta  i  całej  mistyki  niemieckiej  czasownik  abscheiden
(tu w formie imiesłowu ab gescheiden).

[37]

  Fragment  ten  pochodzi  z  Teologii  mistycznej  Pseudo-Dionizego.

Ze  względu  na  konsekwencję  terminologiczną  przekładu  tłumaczę  go  za
TN. Wersja ta odbiega od greckiego oryginału i sprawia wrażenie parafrazy.
W  przekładzie  Dzielskiej  fragment  ten  brzmi  w  sposób  następujący:
„...ćwicząc  się  usilnie  w  kontemplacjach  mistycznych,  odrzuć  od  siebie
wszystkie postrzeżenia zmysłowe i intelektualne działania, i całość rzeczy
i  postrzeganych,  i  pojmowanych  intelektem,  i  wszystkie  byty  i  wszystkie
niebyty,  tak  ażebyś  w  niewiedzy  wzniósł  się,  tak  dalece,  jak  jest
to  możliwe,  do  zjednoczenia  z  tym,  co  jest  ponad  wszelką  substancją
i ponad wszelką wiedzą” (Pseudo-Dionizy Areopagita, Teologia mistyczna,
w: tenże, Pisma teologiczne, przeł. M. Dzielska, Kraków 2005, s. 325).

[38]

 Zapewne chodzi tu o Mistrza Eckharta, którego, jako „heretyka”, nie

wolno  było  wymieniać  z  imienia.  Dokładnego  umiejscowienia  tego

background image

fragmentu w dziełach Eckharta nie udało mi się jednak odnaleźć.

[39]

 Zdanie nastręczające trudności: „Vnd der blicke ist keyner, er sey gote

liber  vnnd  edeler  vnd  wirdiger  dan  alles  das,  das  alle  creatur  geleisten
mugen als creatur”.

[40]

  Gra  słów  oparta  na  dwuznaczności  stwierdzenia:  „coś  zależy  tylko

od jednego” i „potrzebne jest tylko jedno”. Przechodzi się tu od znaczenia
codziennego: potrzeba tylko jednej rzeczy, do tezy metafizycznej, potrzebne
jest tylko boskie jedno (boska jednia).

[41]

  Jak  rozumiem,  chodzi  tu  o  to,  że  stwierdzenie  „jedno  jest  dobrem”

oznacza, że to, co samo w sobie jest zupełną jednością, okazuje się – jako
„rozlewające  się”  –  dobrem.  Bycie  dobrym  jest  więc  pochodne  i  wtórne
względem bycia jednym. Jednakże nie w sensie czasowego następstwa, ale
w  sensie  logicznym.  Dobro  (rozlewanie  się)  jest  pewną  cechą  jedności
(jedyności Boga).

[42]

  W  powyższym  zdaniu  „prostota”  to  einfeldikeit,  „wielorakość”  –

manigfeldikeit, zaś „liczba i wielość” to vil und vilikeit.

[43]

 W oryginale użyty jest termin helle, co w pierwszej kolejności oznacza

piekło (Hölle). Decyduję się jednak zasadniczo na termin „otchłań”, gdyż –
jak się okaże w następnym rozdziale – chodzi o miejsce, do którego według
tradycji zstąpił po śmierci Jezus, a zarazem o pewien stan, w który człowiek
może  popaść  za  życia,  a  więc  niezupełnie  o  to  samo,  co  jest  miejscem
(stanem) wiecznego potępienia po śmierci. Kiedy jednak autor TN zdaje się
mieć na myśli to ostatnie (co zresztą zdarza się sporadycznie), posługuję się
wtedy również terminem „piekło”.

[44]

  Zdanie  trudne  do  przełożenia.  Narzucające  się  tłumaczenie:  „ludzie

oświeceni poznają, że wszystko, czego mogą pragnąć i chcieć, jest niczym
w  porównaniu  z  tym  [gein  dem],  co  było  kiedykolwiek  pożądane...”,
wydaje  się  logicznie  niespójne.  Jakkolwiek  gein  to  tyle  co  gegenüber,
jednak  użycie  „wobec”  czy  „w  porównaniu”  mogłoby  sugerować,  że  to,
czego pragną stworzenia, jest czymś więcej (czymś doskonalszym) niż to,

background image

czego  pragną  „ludzie  oświeceni”,  co  jest  pozbawione  sensu.  Z  drugiej
strony,  jest  kwestia  czasownik  mögen,  który  w  TN  ma  najczęściej
znaczenie:  „móc”.  W  tym  wypadku  jednak  „móc”  mogłoby  sugerować,
że  „ludzie  oświeceni”  nie  mogą  chcieć  tego,  czego  chcą  stworzenia.
A  przecież  sami  są  stworzeniami,  więc  mogą.  Jeśli  pozostać  przy  „móc”,
trzeba  byłoby  dodać:  „czego  mogą  pragnąć  i  chcieć  [jako  ludzie
oświeceni]”.

[45]

  Pojawiający  się  tu  dwukrotnie  czasownik  lassen,  podobnie  jak

abscheiden,  ma  dla  mistyki  niemieckiej  niezwykle  ważne  znaczenie.  Jako
tłumacz  odczuwam  ogromny  niedosyt,  nie  mogąc  w  polszczyźnie  znaleźć
uniwersalnego  terminu,  który  pozwoliłby  oddać  semantyczne  bogactwo
tego  czasownika.  Jest  to  termin  tak  istotny  dla  TN  i  dla  całej  mistyki
nadreńskiej (zwłaszcza dla Eckharta, u którego rozpoczyna się filozoficzna
„kariera” terminu Gelassenheit), że oddając go w zależności od kontekstu
za  pomocą  różnych  polskich  terminów,  umieszczam  go  niekiedy  dla
jasności w przypisie.

[46]

  Ledig  –  kolejny  techniczny  termin  Eckharta,  odnoszący  się

do  przemiany,  jakiej  musi  ulec  człowiek  owładnięty  przez  annemen.
Oznacza on tyle co „wolny”, ale ma specyficzne zabarwienie, nadawane mu
przez  kontekst  matrymonialny.  Wolność  ma  w  tym  kontekście  znaczenie
„braku  związku”.  Stąd  przekładam  dla  odróżnienia  od  przymiotnika  frey
jako „niezwiązany”, co ma i tę zaletę, że pozwala odróżnić w przekładzie
ledig od frey („wolny”).

[47]

 Großen smack.

[48]

  W  oryginale:  willich  vnd  recht,  przekładam  jednak,  jakby  było  billig

und  recht,  sugerując  się  tym,  że  w  całym  traktacie  –  również  w  tym
rozdziale  –  z  reguły  to  właśnie  te  przysłówki  występują  razem  ze  sobą.
Gdyby uznać, że jest to świadome odstępstwo od reguły, trzeba by pewnie
przełożyć jak Haas: „zamierzone i słuszne”, względnie „celowe i słuszne”
[beabsichtigt und recht].

background image

[49]

  Erloßunge:  wybawienie,  zbawienie,  odkupienie.  Decyduję  się

na pierwszy wariant, idąc za wyrażeniem: „wybawienie z otchłani”.

[50]

  „Vorderben,  sterben  /  ich  lebe  an  trost  /  vßen  und  ynnen  vordampt  /

nymant  bite,  da  ich  werde  erloßt”.  Von  Hinten  uważa,  że  chodzi
tu o pseudo-eckhartiańskie pismo vom Zorn der Seele.

[51]

  W  oryginale  strona  czynna:  er  nympt  yn  an  sich.  Jakkolwiek  nie

całkiem  expressis  verbis,  powraca  tu  czasownik  annemen  (że  tak  trzeba
interpretować  czasownik  an  sich  etwas  nemen,  wynika  choćby  z  tego,
co  o  annemen  pisze  Haas:  Die  „Theologia  Deutsch”.  Konstitution  eines
mystologischen Texts
, w: tenże, Geistliches Mittelalter, Fribourg 1984, 
s.  398).  Trzeba  by  więc  konsekwentnie  przetłumaczyć:  „on  (Bóg)
przywłaszcza  sobie  człowieka”  –  miałoby  to  jednak  ów  negatywny
wydźwięk  „zagarnięcia”  i  „zawłaszczenia”,  którego  tu  nie  ma.  Dlatego
zdecydowałem  się  na  czasownik  „przejąć”,  używając  go  dodatkowo
w  stronie  biernej.  Tak  oto  wyłania  się  piękna  struktura  teologiczna:
człowiek przywłaszczył sobie siebie i świat stworzeń i w ten sposób upadł.
Bóg  może  go  odkupić  tylko  przywłaszczając  go  na  powrót  sobie,  a  wraz
z nim „odzyskując” zawłaszczony przez niego świat.

[52]

 Vberwol.

[53]

 J 3,8.

[54]

  Fallen  –  co  podkreśla  bierność  człowieka,  który  nie  „przechodzi”

gdzieś samodzielnie, ale raczej „popada” w jedno lub drugie.

[55]

 J 14,27.

[56]

 Chodzi tu o kazanie 40 według edycji Vettera, s. 167,16: „sie hant den

bilden  urlob  gegeben  e  zit”,  co  Szymona  przekłada  tak:  „Przedwcześnie
zarzucili  też  zmysłowe  obrazy  rozbudzające  pobożność”  (s.  336).  Termin
Urlaub według słownika braci Grimm oznaczał pierwotnie Erlaubnis oraz
Abschied,  mając  między  innymi  konotację  zezwolenia  na  opuszczenie
służby,  wystąpienie  z  określonego  porządku.  Decyduję  się  na  przekład

background image

możliwie  prosty  i  obrazowy  „dać  wolne”,  bo  taki  jest  język  mistyki
niemieckiej,  lubiący  odwoływać  się  do  prostych,  namacalnych  obrazów
z  codziennego  życia.  Trzeba  to  koniecznie  czytelnikowi  pozwolić  odczuć.
Dobrym  przykładem  takiej  metaforyki  jest  choćby  stwierdzenie  Eckharta,
że  człowiek,  który  „pozostaje  wewnątrz”,  nie  wychodzi  na  spacer
z  pięcioma  zmysłami,  co  można  byłoby  wygładzić,  pisząc,  że  unika
kontaktu  z  nimi.  W  ten  sposób  jednak  czar  mistycznych  tekstów  łatwo
może prysnąć.

[57]

 W tekście obecne jest przeciwieństwo: ging vnder oraz stunt auff. Aby

je  unaocznić,  decyduję  się  przełożyć  aufstehen  jako  „wzejść”,  jakkolwiek
nie jest to z pewnością narzucająca się konotacja tego słowa. Można byłoby
zdecydować się na parę „upadać” – „powstawać”, ale stwierdzenie, że „coś
upadło w Chrystusie”, brzmi raczej niefortunnie.

[58]

 Pojawia się tu zaimek an, czyli poprzednik wysokoniemieckiego ohne

– „bez”. Dosłownie więc nie „wolny od”, ale „wolny bez siebie”.

[59]

 Pojawia się tu termin das seyne. Dosłownie należałoby przełożyć „to,

co swoje”, ze względów stylistycznych decyduję się jednak tu i dalej na „to,
co własne”.

[60]

 Seyne selbs  –  przekładam  „swoje  ja”,  aby  ze  względu  na  negatywną

konotację  obecną  w  TN  uniknąć  narzucającego  się  przekładu:  „swoją
sobność”.

[61]

  Obecny  tu  termin  halden  oznacza  tyle  co  neigen. Słownik Grimmów

jednoznacznie  rozstrzyga  jednak,  że  w  TN  pod  tą  postacią  występuje
czasownik  halten.  W  moim  przekładzie  idę  za  Haasem,  który  przekłada
achten.

[62]

 Termin gesuch według słownika braci Grimm oznacza tyle co łacińskie

commodum  albo  fenus,  a  więc  m.in.  interes,  korzyść,  zysk,  procent,
pożytek,  wygoda.  Zgodnie  z  tym  decyduję  się  na  szukanie  korzyści,  aby
podkreślić  etymologiczny  związek  z  czasownikiem  suchen,  albowiem
szukanie (swego) to termin techniczny zarówno u Eckharta, jak i w TN

background image

[63]

 Lan weder von dem – co Wehr przekłada: ausser allein von dem.

[64]

  Kolejne  zdanie,  zakwestionowane  przez  von  Hintena  jako  późniejszy

dodatek, brzmi tak: „To jest Bogu samemu, który wszystko może [gar wohl
vermag
]”.

[65]

 Ef 4,22.24.

[66]

 J 3,3.

[67]

 1 Kor 15,22.

[68]

 Mt 12,30.

[69]

  Widerkeren  –  co  ma  też  niewątpliwe  konotacje  z  nawróceniem.

Zapewne dlatego Haas oddaje ten termin słowem Umkehr.

[70]

 Mochte – może oznaczać również „mógłby”.

[71]

  Czu  mal,  co  w  Mittelhochdeutsch  oznacza  przede  wszystkim  tyle

co zugleich.

[72]

  Chodzi  tu  o  twierdzenia  samego  Frankfurtczyka  z  pierwszej  części

traktatu, które teraz rozwija i uzasadnia. Tego typu autocytaty pojawiają się
TN stosunkowo często.

[73]

 Dosłownie zu nympt, a wcześniej ab nympt, co być może – biorąc pod

uwagę  pewnego  rodzaju  dosłowność  i  dosadność  języka  mistyki
nadreńskiej  –  należałoby  przełożyć  jako  „przytyje”,  czyli  „przybierze
(na wadze)” i odpowiednio „schudnie”, czyli „straci (na wadze)”.

[74]

 „Ist ym [...] wider” – jeśli chciałbym tłumaczyć konsekwentnie, tak jak

wcześniej, powinno być „sprzeciwia się mu” względnie „jest mu wbrew”.
Ze względów stylistycznych wprowadzam jednak sformułowanie „jest mu
wstrętny”.  Poniekąd  podobnie  robi  Haas,  oddając  oryginalne  wider
terminem zuwider.

background image

[75]

 „Claget also ßere do von” – trudno byłoby przełożyć, że nieposłuszny

człowiek  uskarża  się  z  powodu  swego  nieposłuszeństwa.  Sięgnąłem  więc
po  etymologiczne  konotacje  klagen,  które  według  słownika  braci  Grimm
odnoszą  do  krzyku  i  wołania  i  odsyłają  do  znaczenia  słów  krachen
klingen.

[76]

  Pojawiają  się  tu  przymiotniki  befintlich  oraz  fullich.  Za  słownikiem

braci Grimm utożsamiam befindlich z aufweisbarfullich z kolei to według
tego  samego  słownika  tyle  co  fühlig,  czyli  sensilis  i  sensibilis,  a  więc
„czujący” i „wrażliwy”. Przekładam „poruszany”, bo człowiek może zostać
poruszony tylko tym, co jest w stanie odczuć.

[77]

 „[...] leben also yn eynem guthen, lichten leben und gemute”. Gemute

przekładam jako „stan ducha”, bo Gemüt to pierwotnie wszystko, co prócz
ciała składa się na człowieka. Oczywiście, w czasach, gdy powstawała TN,
stosowano  ten  termin  i  w  węższym  sensie,  jako  odpowiednik  łacińskiego
mens.

[78]

 Boßheit,  które  przekładam  najczęściej  jako  zło,  jakkolwiek  niekiedy,

jak tu, ma ono bardziej subiektywne zabarwienie.

[79]

  Undang  –  przeciwieństwo  Dank.  Przede  wszystkim  więc

niewdzięczność,  ale  według  słownika  braci  Grimm  w  średniowiecznej
niemczyźnie również „przekleństwo”.

[80]

  Zarówno  tu,  jak  i  w  nagłówku  pojawia  się  termin  ruchlos.

Podstawowa, 

współcześnie 

narzucająca 

się 

konotacja 

odsyła

do  przymiotnika  „nikczemny”,  „niecny”,  „bezbożny”.  Jednakże  według
słownika  braci  Grimm  termin  ten  ma  również  drugie  podstawowe
znaczenie,  zbliżone  do  łacińskiego  incuriosus.  Nim  właśnie  się
tu  posługuję,  bowiem  Frankfurtczyk  dopiero  dowodzi,  że  życie,  określane
jako wolne oraz będące ruchlos, jest bezbożne i nikczemne.

[81]

 Eynfeldig  –  generalnie  „proste”,  ale  w  przeciwieństwie  do  złożonego

(podwójnego etc.).

background image

[82]

 1 Kor 13,10 – ten sam cytat co na początku pojawia się teraz w innym

sformułowaniu. Przez „zupełne” oddaję das gantze.

[83]

  W  traktacie  występują  dwie  formy:  Cristus  leben  i  leben  Cristi.

Zasadniczo  staram  się  je  przekładać  jako  „życie  Chrystusowe”  i  „życie
Chrystusa”, co kojarzy się odpowiednio z życiem na sposób Chrystusa oraz
z  tym  oto  życiem  tego  oto  Chrystusa.  Należy  zaznaczyć  jednak,  że  nie
jestem w tym konsekwentny, ponieważ autor TN w moim przekonaniu nie
różnicuje znaczenia tych sformułowań, mając na myśli zawsze jedno życie
Chrystusa, które powinno stać się formą życia każdego z nas.

[84]

  Tu  i  poniżej  pojawia  się  słowo  naturlicher,  a  więc  „naturalny”

w  sensie  odnoszenia  się  do  natury  (upadłej).  Wprowadzam  więc  termin
„przyrodzony”, aby ten związek z nią podkreślić.

[85]

  Kunst  –  termin  ten  etymologicznie  związany  jest  z  czasownikiem

können.  I  choć  we  współczesnej  niemczyźnie  związek  ten  jest  słabo
uprzytamniany,  według  słownika  braci  Grimm  było  to  wyraźnie
wyczuwalne w języku staroniemieckim.

[86]

  Vorhanden  hat  –  pierwotnie  termin  vorhanden  zachowywał  swe

etymologiczne znaczenie i oznaczał tyle co łacińskie ad manum.

[87]

  1  Mt  16,24.  Tylko  pierwsza  część  zdania  znajduje  się  we

współczesnych przekładach Biblii z języka greckiego.

[88]

 Pojawia się tu dwa razy czasownik an sich nemen.

[89]

 Gebruchet sich – gebrauchen, które pozostawało pierwotnie w ścisłym

związku z geniessen.

[90]

 Późniejszy redaktor dodaje, że kto tym jest, ten to wie co prawda, ale

nie  potrafi  wyrazić,  bo  to  jest  niewypowiadalne  (unaußsprechlich).
Wtrącenie to o tyle istotne, że pozwala lepiej zrozumieć logiczne wynikanie
następnego zdania.

background image

[91]

  „[...]  was  nicht  muß  und  sal  seyn,  sundern  eyn  luter  wellen  seyn”.

Zdanie  rozpoczynające  się  od  sundern  jest  kłopotliwe,  ponieważ  seyn  –
gramatycznie  rzecz  biorąc  –  trudno  uznać  tu  za  orzeczenie.  Dlatego
zapewne Haas przekłada tak: „[...] sondern ein reines Sein-Wollen”. Wydaje
mi  się,  że  luter  wellen  trzeba  by  raczej  wiązać  z  „samowolą”  i  tak
ewentualnie tłumaczyć.

[92]

 W tekście wyraźna ironia: etwan mynder – „trochę mniej”.

[93]

 Czu schicken – które miało pierwotnie szerokie znaczenie, obejmujące,

według braci Grimm, ordnenrüstenbereiteneinrichtenfügen,  ins  werk
setzen
bewirkenschaffenwendenrichten.

[94]

 Habe besessen najlepiej byłoby przetłumaczyć jako „opętał”, w dalszej

części tekstu pojawia się jednak ten sam czasownik w odniesieniu do Boga.
Trudno  zaś  mówić,  że  Bóg  opętał  człowieka.  Z  tego  samego  względu
przekładam  besessen  występujące  w  funkcji  przymiotnikowej  nie  jako
„opętany”, ale „owładnięty”.

[95]

  Moje  „przez  niego”  odpowiada  trzem,  wymienionym  w  oryginale

jednym tchem określeniom: mit ym und durch und auss ym.

[96]

 Mit ym und auss ym.

[97]

 Rz 8,14.

[98]

 Por. Ga 5,18.

[99]

 Mt 10,20.

[100]

 W związku z nieprzejrzystością tego zdania w oryginale, umieszczam

w nawiasie klamrowym tekst uzupełniony zgodnie z alternatywną, możliwą
(uwzględnioną przez von Hintena w przypisie) wersją tekstu.

[101]

  Pojawia  się  tu  czasownik  zuwarten,  który  według  słownika  braci

Grimm oznacza w tym miejscu TN tyle co dem unterricht folgen.

background image

[102]

 Pojawia się w tym miejscu trzykrotnie leiden, przetłumaczone przeze

mnie  jako  „doznać”,  „zostać  doświadczonym”  i  „pasywnie”.  Termin  ten
odgrywa  kluczową  rolę  w  niniejszym  rozdziale.  W  jego  znaczeniu,
podobnie  jak  w  znaczeniu  łacińskiego  passio,  zbiegają  się  trzy  aspekty:
doznanie,  cierpienie  (w  tym  sensie  używam  słowa  „doświadczony”)
i  bierność.  Niestety,  nie  znam  polskiego  słowa,  którym  można  byłoby
wszystko to wyrazić, dlatego też w zależności od kontekstu przekładam ten
termin w różny sposób.

[103]

 Gelassen.

[104]

  Użyta  tu  przeze  mnie  strona  bierna  nie  występuje  w  oryginale

(podobnie  jest  w  tytule  tego  rozdziału).  Mamy  tam  konstrukcję  trudną
do  jednoznacznej  interpretacji.  Dosłownie:  „kto  chce  [...]  doznać  [liden]
Boga, ten musi [...] doznać [liden] wszystkiego [...] Boga i siebie samego,
i  stworzeń”.  Mój  przekład  oparty  jest  na  przekonaniu,  że  w  pierwszym
wypadku leiden ma charakter doznawania, a w drugim cierpienia.

[105]

 Ynbliben – termin charakterystyczny dla Eckharta.

[106]

 Łk 23,34.

[107]

 Tekst uzupełniony według wysokoniemieckiego przekładu Haasa.

[108]

 Wesenlich  –  termin  wywodzący  się  od  wesen  („istota”,  „istnienie”).

Biorąc pod uwagę znaczenie wesen w TN oraz występujące w tym miejscu
połączenie  z  „cielesnym”,  musi  tu  chodzić  o  życie  w  danej,  takiej  a  nie
innej,  formie  istnienia.  Komentuje  to  kolejny  akapit:  kiedy  Bóg  jest
człowiekiem, nie oznacza to, że znika konkretna forma, ale że zmienia się
jej zasada z „ludzkiej” (którą jest eigenschaft) na „boską”.

[109]

 Selbs.

[110]

  Dosłownie:  „tego  i  tamtego”  –  w  tym  wypadku  stwierdzenie  to  nie

ma jednak moim zdaniem ściśle ontologicznego, technicznego znaczenia.

[111]

 Dosł.: „że jest godny”.

background image

[112]

 Seyme leibe, seym fleische.

[113]

 Geschulden und ungesucht – przekładam za Haasem: gescholten und

gemieden.

[114]

  Geordenten  –  przekładam  konsekwentnie,  utożsamiwszy  powyżej

ordnung z regułą.

[115]

 Clagende iamer – czasownik clagen pojawia się jeszcze dwukrotnie

w tym zdaniu, tłumaczony przeze mnie jako „skarżyć się” i „uskarżać”.

[116]

  Oczywiście  chodzi  o  owe  przykazania,  reguły  i  wskazówki.

Potwierdza  to  dopisek  późniejszego  redaktora,  mówiący,  że  doskonali
ludzie  nie  podlegają  żadnemu  prawu.  Dlatego  reguły,  prawa,  przykazania
i  wskazówki  są  tylko  dla  tych,  którzy  nic  lepszego  nie  rozumieją  i  nic
innego nie znają.

[117]

 Mt 11,29.

[118]

 In der ee – Ehe pierwotnie oznaczało tyle co łacińskie lex.

[119]

 Ga 4,5.

[120]

 Mt 20,28.

[121]

 Mt 26,38.

[122]

 Mt 5,3.

[123]

  Sich  behelffen  –  według  braci  Grimm  termin  ten  oznacza  tyle

co consulere sibi, czyli „myśleć o sobie”.

[124]

  Według  von  Hintena  jest  to  nawiązanie  do  Mt  19,21:  „Jeśli  chcesz

być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał
skarb w niebie”.

[125]

  Wesenlich  wirt  –  trudno  jednoznacznie  stwierdzić,  czy  chodzi

tu o „istotowe zjednoczenie”, czyli zjednoczenie nie w działaniu, a w bycie,
czy też o to, że zjednoczenie to staje się „istniejące”, czyli „dokonuje się”

background image

(byłoby to wtedy powtórzenie, a więc też wzmocnienie tego, co już zostało
w tym zdaniu powiedziane).

[126]

 Vorbaß, które według słownika braci Grimm oznacza weiter fort.

[127]

  Genuge  –  „zadowolenie”,  ale  nie  tyle  (a  z  pewnością  nie  tylko)

w  znaczeniu  „bycia  radym”,  ile  przede  wszystkim  w  sensie  zaspokojenia
i sytości.

[128]

 Unbeweglich  –  czytając  „nieporuszony”,  należy  mieć  na  względzie,

że  chodzi  tu  o  zaprzestanie  tego,  co  dla  zewnętrznego  człowieka  jest
naturalne,  czyli  bycia  her  und  dar  beweget,  o  czym  mowa  była
w poprzednim rozdziale.

[129]

 Unleidlich – to według słownika braci Grimm tyle co frei von leiden.

[130]

 Pierwsza część cytatu pochodzi z Mt 26,32. Jednakże cytat w całości

odpowiada raczej Mt 28,8 lub 28,10.

[131]

 Łk 26,39.

[132]

  Znów  weiße  –  tym  razem  jednak  powracam  do  technicznego

znaczenia „sposób”.

[133]

  W  wyrażeniu  ist ubir  przekładam  ubir  jako  „poza”,  a  nie  „ponad”,

bo to samo ubir zostanie w następnym zdaniu użyte na określenie stosunku
diabła do tych samych fenomenów.

[134]

 Zapewne chodzi tu przede wszystkim o Rz 8,14.

[135]

 Underwegenn laßen  według  słownika  braci  Grimm  oznacza  między

innymi unterlassen.

[136]

 „[...] natur ader naturlich”.

[137]

 Voriehe przekładam za Haasem, który daje w tym miejscu aussage.

[138]

 „[...] formelich ader wircklich”.

background image

[139]

 „[ ...] gewirckt und geubet”.

[140]

 Dosłownie: „dobrem jako dobrem” (gut als gut).

[141]

 „[...] als eyn werck yn wirckender wiße”.

[142]

  Formuła  ta  (bekennet  eß  und  leret)  nastręcza  kłopotów.  Podmiotem

jest tutaj zapewne poznanie (tożsame z Bogiem) – tak interpretuje również
Haas.  Jednakże  jego  (poznania)  poznawanie  dokonuje  się  jako
doprowadzanie  do  poznania  stworzeń  (stąd  Haas  oddaje  oryginalne
bekennen zamiennie jako erkennen i kundgeben). Idąc właśnie tym tropem,
że  chodzi  zarazem  o  poznawanie  za  sprawą  stworzeń  i  sprawianie,  by
poznawały,  zdecydowałem  się  na  „rozpoznaje  się  i  uczy”,  gdyż  można
to  stwierdzenie  zrozumieć  zarówno  tak,  że  boskie  poznanie  samo  się
rozpoznaje, jak i że dzięki niemu poznaje się (czyli że stworzenia poznają).

[143]

 „...bekennet eß und leret, das ess ist; ßo ist eß gut. Und dar ummb so

ist  es  wider  diß  oder  das”  –  te  trudne  do  jednoznacznego  zrozumienia
zdania przekładam za Wehrem.

[144]

 Haas dodaje w nawiasie: „światło”.

[145]

  Geubet  –  ponieważ  üben  to  zasadniczo  „uprawiać”,  zamiast  dość

sztucznie  brzmiącego  w  tym  miejscu  „praktykować”,  decyduję  się
na czasownik o tym samym rdzeniu s-prawiać.

[146]

 Powraca tu po raz kolejny czasownik annehmen (ponownie w formie

an  sich  etwas  nehmen).  Tym  razem  jednak  nie  chodzi  o  przejęcie  już
istniejącego (i upadłego) stworzenia, ale w ogóle o jego zaistnienie, dlatego
właśnie używam terminu „przyjąć kształt”.

[147]

 W tych skomplikowanych zdaniach podmiotem zaimkowym jest cały

czas , czyli boskie Jedno, Dobro, Poznanie. W tym miejscu pojawia się
jednak zaimek er, który gramatycznie nie pasuje do żadnego pojawiającego
się  w  tym  fragmencie  tekstu  rzeczownika.  Mowa  jest  w  nich  jednak
o stworzeniu (die creatur), myślę, że o nie tutaj chodzi, a dlatego określa się

background image

je  niegramatycznie  jako  er,  bo  przecież  chodzi  o  stworzenie,  którym  jest
człowiek.

[148]

  Wirt  gerucht  –  choć  wyraz  gerucht  powinien  kojarzyć  się  przede

wszystkim  z  czasownikiem  rufen,  to  jednym  z  rzeczownikowych  znaczeń
Gerücht  jest  według  braci  Grimm  Ehre.  Haas  posługuje  się
tu czasownikiem achten.

[149]

  Unvormischt;  dosłownie  oznacza  „niezmieszany”,  ale  według

Grimmów  znaczy  również  merus  i  sincerus,  a  więc  też  „nieskażony”,
„szczery”, „bezstronny” etc.

[150]

 Mt 26,50.

[151]

 Łk 23,34.

[152]

 J 18,11.

[153]

  Zu  nympt  –  słownik  braci  Grimm  przywołuje  to  miejsce  TN  jako

przykład użycia zunehmen w znaczeniu gedeihen, odniesionego do zła.

[154]

  Akapit  ten  to  parafraza  słów  Ewangelii  wg  św.  Mateusza  (16,25––

26): „[...] kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie
z  mego  powodu,  znajdzie  je.  Cóż  bowiem  za  korzyść  odniesie  człowiek,
choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”.

[155]

 Gelassen.

[156]

  Pojawia  się  tu  czasownik  vorjehen,  który  według  słownika  braci

Grimm oznacza przede wszystkim tyle co sagen i bekennen, ale należy go
kojarzyć również z anerkennenzugestehenauslegenerklären. Korzystam
z ostatniej możliwości. W oryginale zdanie to brzmi następująco: „Und alda
wirt eyn ware vorjehen”.

[157]

 Gelassen.

[158]

 Mt 5,3.

background image

[159]

 Mt 12,30.

[160]

 Eynigk willigk.

[161]

 „Das wil got han und seyn”. Chce tym być, ponieważ Bóg to istnienie

i jest wszystkim, co istnieje.

[162]

 „Es ist auch eyn eygenschafft gotis” – cały ten akapit, gramatycznie

rzecz  ujmując,  odnosi  się  do  jednej  własności.  Trudno  przy  tym
jednoznacznie  powiedzieć,  czy  chodzi  o  tę  samą  własność  Boga,  o  której
była  mowa  bezpośrednio  wyżej,  czy  też  o  inną  lub  inne.  Decyduję  się
na  tę  drugą  możliwość,  ponieważ  z  wcześniejszych  ustępów  wynika,
że  cierpienie  z  powodu  grzechu  nie  jest  Bogu  żadną  miarą  miłe,  a  teraz
mowa jest o czymś, w czym znajduje on upodobanie.

[163]

 Lassen.

[164]

 „Was sold es danne vorbas me?”

[165]

  Lone  –  w  pierwszym  rzędzie  oznacza  oczywiście  zapłatę,  ale

zważywszy  na  kontekst  biblijny,  przekładam  ten  termin  również  jako
„nagroda”.

[166]

 Zgodnie ze stwierdzeniem Jezusa, że jego brzemię jest lekkie (por. Mt

11,30).

[167]

 Suere – dosł. kwaśnym, przenośnie gorzkim lub przykrym.

[168]

 „[...] yn unredelichkeit ader yn unordnung”.

[169]

  Zdanie  trudne  do  interpretacji.  Należy,  jak  sądzę,  rozumieć  je  tak,

że świętym względnie potępionym jest według nich(!) ten, kto odpowiednio
zabiega o własne (ich?) dobro lub uchybia mu. Do takiego sensu zbliża się
przekład Wehra.

[170]

 „[...] und wirt yn doch sure” – dosł.: „jest dla nich jednak gorzkie”.

Oczywiście, gorzkie, czyli sprawiające przykrość jest nie samo to, co robią
i uważają za słuszne, ale sam wysiłek robienia tego.

background image

[171]

  „[...]  werden  [...]  nicht  verloren”,  co  Haas  oddaje  jako  „verloren

gehen”.  „Zbłądzą”  pasuje  tu  najlepiej  ze  względu  na  następne  zdanie,
w którym pojawia się wiedza, którą mają i która ich „ratuje”.

[172]

  Wyrażenie  An  eygen  gesuch,  co  bardziej  dosłownie  można  by

przełożyć  „bez  własnych  dążeń”,  z  pewnością  jednak  chodzi  tu  właśnie
o „szukanie tego, co własne”.

[173]

 Betrigunge.

[174]

 Mussig, co Haas oddaje jako untätig.

[175]

 „[...] und ist an gewissen” – nic w tym dziwnego, skoro sumienie, jak

chce Akwinata, jest aktem rozumu praktycznego.

[176]

 Bey got.

[177]

  Warto  nadmienić,  że  w  zdaniu  tym  trzykrotnie  pojawia  się

przymiotnik  glich.  Najpierw  w  stopniu  wyższym  glicher  („bardziej
podobny”) i dwa razy w stopniu równym glich  („taki  jak”  oraz  „równy”).
Chodzi tu generalnie o podobieństwo, ale polegające na dorównaniu, wręcz
utożsamieniu.

[178]

  Kundickeit  –  słownik  braci  Grimm  podaje,  że  termin  ten  oznaczał

w XV wieku tyle co periciasolertia. Haas przekłada zaś jako Findigkeit.

[179]

 Conscientz – u Tomasza z Akwinu constientia to sumienie, jako sąd

rozumu praktycznego. Przekład Haasa jako Sündenbewusstsein wydaje się
więc nieprecyzyjny.

[180]

 Endecrist.

[181]

  „[...]  ane  consciencz  seyn”  –  dosł.  „był  bez  constientia”,  czyli  „bez

sumienia”. Brzmi to jednak zbyt niejednoznacznie, aby posłużyć się takim
przekładem. Podobnie w kolejnych zdaniach.

[182]

  Von  Hinten  uważa,  że  chodzi  tu  o  Iz  5,20.  Jeśli  tak,  mamy

do  czynienia  raczej  z  parafrazą.  Fragment  ten  w  Biblii  Tysiąclecia  brzmi

background image

w  sposób  następujący:  „Biada  tym,  którzy  zło  nazywają  dobrem,  a  dobro
złem,  którzy  zamieniają  ciemności  na  światło,  a  światło  na  ciemności,
którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz”.

[183]

  Tekst,  zdaniem  von  Hintena,  wypaczony,  dlatego  pomijam  drugą

część tego zdania, która brzmi: „und ist doch das beste und alles ich, myn,
mir und des glich”. Podobnie w swym przekładzie czyni Haas.

[184]

 „[...] alle und ubir alle” – można by odnieść to również do boskiego

istnienia, które jest wszystkim i ponad wszystkim. Wówczas można byłoby
przełożyć tak: „[...] poznało wszystko i ponad-wszystko”.

[185]

  „Meisterschafft  der  geschrifft”  –  dalej  pojawia  się  schrifft.  Oddaję

to  jako  „Pismo”,  stosując  wielką  literę,  gdyż  wychodzę  z  założenia,
że chodzi tu o Pismo Święte.

[186]

 Glaube – z pewnością nie chodzi tu o wiarę w religijnym sensie tego

słowa.  Nawiasem  mówiąc,  „wiara”  w  tym  znaczeniu  pojawia  się  w  tym
traktacie jedynie sporadycznie. Podobnie jest w Kazaniach Eckharta.

[187]

  „[...]  wo  das  ware  licht  und  die  ware  liebe  ist  und  joch  yn  eyme

menschen”  –  według  von  Hintena  tekst  tego  zdania  jest  zepsuty,  dlatego
zaproponowany przekład jest parafrazą.

[188]

 „[...] durch das selbe wider yn das selbe”.

[189]

 Zwrot wirt geclaget pojawia się dwukrotnie w kolejnym zdaniu.

[190]

  „[...]  alle  gut  yn  eyme  und  alles  eyn  und”  –  określenie  alles  eyn

poprawiam i przekładam za Wehrem jako als eines, gdyż tekst wydaje się
w tym miejscy zepsuty. Świadczy o tym przekład Haasa, który stara się być
wierny oryginałowi, którego przekład nie wydaje się jednak przekonujący:
„alles Gute in Einem, und alles Eine und das Eine in allem”.

[191]

 Wirt gecklaget.

[192]

 Mt 10,30.

background image

[193]

 Jak rozumiem, w sposób ewidentny (widomy).

[194]

 „[...] eigen willen und eigenwillikeit und selbwillikeit” – tłumaczenie

selbwillikeit  jako  „swawola”  jest  trochę  za  mocne,  w  gruncie  rzeczy
to właściwie to samo co eigenwillikeit. Z drugiej strony, z pewnością taki
przekład  nie  sprzeciwia  się  zasadniczemu  sensowi  całego  fragmentu.
Przeciwnie, eksponuje go.

[195]

  Dosłownie:  „Kto  jest  bez  Boga”  (an  got).  Przekład  zmieniony

ze  względu  na  konotację  biblijną:  „Kto  nie  jest  ze  mną,  jest  przeciwko
mnie” (Łk 11,23).

[196]

 „[...] als das seyne und ym selber und als von ym selber”.

[197]

 Termin czumale wol Haas oddaje jako gern.

[198]

 Ga 2,20.

[199]

 „Wer ym an got genugen leth, der hat genug” – dla jasności staram się

konsekwentnie przekładać wyrazy z członem genug przez wyrazy należące
do rodziny czasownika „zaspokajać”.

[200]

 Got laßen sal.

[201]

 Allen gelassen.

[202]

  Liden  –  pojawiający  się  tu  termin  „doświadczać”  należy  kojarzyć

z  doznaniem,  a  zarazem  cierpieniem  (ten,  kto  cierpi,  ten  wszak  „zostaje
doświadczony”,  a  w  tym  kontekście  „doświadczenie”  to  jakieś  trudne
i bolesne wydarzenie).

[203]

 Nichts nicht.

[204]

 Von Hinten za najbardziej prawdopodobną wersję przyjmuje: „und ist

doch  nicht  wider  gotis  werck”,  co  Haas  przekłada  dosłownie,  że  nie  jest
przeciw dziełu bożemu, co można byłoby interpretować, że nie jest wbrew
jego  planowi,  całości  jego  ekonomii  etc.  Von  Hinten  odnotowuje  jednak
w  przypisie  inną  wersję  tekstu,  w  której  nicht  jest  zastąpione  przez  auch.

background image

Ponieważ  wydaje  mi  się  to  bardziej  spójne  z  myślą  Frankfurtczyka,  jak
i  dlatego,  że  idzie  tym  tropem  większość  znanych  mi  edycji
przedkrytycznych oraz przekład Wehra, przyjmuję tę właśnie alternatywną
wersję tego zdania.

[205]

  We  fragmencie  „waren  wisßen  und  befinden”  przekładam  befinden

jako  „doświadczenie“,  kierując  się  tym,  że  słowo  to  występuje  niekiedy
w znaczeniu empfinden.

[206]

 Mk 16,16.

[207]

 Einwillig.

[208]

 Decyduję się na termin „istnieje”, choć w tym wypadku w oryginale

pojawia się da ist, nie zaś stosowna forma czasownika wesen. Należy cały
czas  pamiętać,  że  w  sensie  ścisłym  istnienie  można  orzec  tylko  o  boskim
istnieniu. Wszystko inne jest zaś jego „postacią”, należy do niego i „orzeka
coś” o nim (jest jego wyrazem), ale nie jest podmiotem w sensie substancji,
która istnieje.

[209]

  Wurcklich  –  oczywiście  „rzeczywisty”  nie  w  przeciwieństwie

do  „fikcyjnego”,  ale  „potencjalnego”.  Można  by  więc  użyć  tu  terminu
„efektywny”, „faktyczny” etc.

[210]

 W wersji zaakceptowanej przez von Hintena jest tu will, zamieniam je

jednak  na  ist,  zgodnie  z  alternatywną  możliwą  formą,  zaznaczoną  przez
niego w przypisie.

[211]

 Gelassen.

[212]

 Schade – według słownika braci Grimm schade jest odpowiednikiem

między  innymi  łacińskiego  noxa.  Stąd  właśnie  taki  przekład.  Oczywiście
narzucające  się  „szkoda”,  „krzywda”  byłyby  również  jak  najbardziej
dopuszczalne,  wydaje  mi  się  jednak,  że  ich  użycie  byłoby  ze  stratą  dla
jasności tego zdania.

[213]

 Under aller freiheit.

background image

[214]

 „[...] an syner edeln freiheit und yn synem freyen adel und yn seyner

freyen art” – adel to według braci Grimm nie tylko nobilitas, lecz również
indoles.

[215]

 Geeygent wirt.

[216]

 J 8,32.36.

[217]

  „Das  yn  keyner  kreatur  geseyn  mag”  –  zdanie  problematyczne,

ze  względu  na  zaimek  keyner.  Być  może  należałoby  przełożyć:
„co  w  żadnym  stworzeniu  nie  powinno  mieć  miejsca”.  Tak  czy  inaczej,
co  potwierdzają  przekłady  Haasa  i  Wehra,  chodzi  tu  o  grzech,  mający
miejsce w jakimś stworzeniu.

[218]

  Kein  eygenschafft  –  warto  podkreślić,  że  termin  eigenschaft  ma

u Mistrza Eckharta znaczenie techniczne, zbliżone do tego, jakie znaczenie
ma  „sobność”  w  TN.  Nie  tylko  więc  odnosi  się  do  faktycznego  stanu
posiadania,  co  do  sposobu  bycia,  polegającego  na  „szukaniu  swego”  we
wszystkim,  czyli  na  „przywłaszczaniu”.  Pisałem  o  tym  szeroko  w  mojej
książce:  P.  Augustyniak,  Inna  Boskość.  Mistrz  Eckhart,  Zaratustra
i przezwyciężenie metafizyki
, Kraków 2009.

[219]

  W  akapicie  tym,  zgodnie  z  przyjętą  przeze  mnie  konwencją,

przekładam  helle  jako  „otchłań”,  a  nie  „piekło”,  gdyż  i  tu  –  co  tekst
wyraźnie sugeruje – chodzi nie tylko o miejsce pośmiertnego przebywania
potępionych  dusz,  lecz  zarazem  o  pewien  modus  egzystencji  (bycia
w czasie).

[220]

 Por. np. Mk 1,17.

[221]

 Yn ym  –  dosłownie  „w  nim”,  co  o  tyle  jest  znaczące,  że  i  człowiek

idący  za  nim  nie  tyle  ma  go  naśladować,  ile  znaleźć  się  w  nim,  czyli
w Chrystusowym życiu.

[222]

 Mt 10,38.

[223]

 J 14,6.

background image

[224]

 J 6,44.

[225]

 J 12,26.

[226]

 J 17,24.

[227]

 Por. J 10,3

[228]

 Por. J 10,1–3.

[229]

 „Und wan eß nu alle ist, so muß eß auch allem seyn und uber alle”.

Interpretuję to zdanie za Haasem.

[230]

 „[...] flusset yn eyn geberende persone”.

[231]

 1 Kor 13,10.

[232]

  „[...]  nicht  hinder  sich  gehet”  –  Wahr  wyjaśnia,  że  hinder  sich

oznacza w tym wypadku rückwärts.

[233]

 Singe – wyraz ten powraca w kolejnym zdaniu.

[234]

  W  tym  miejscu  w  wydaniach  przedkrytycznych,  opartych

na niektórych rękopisach, rozpoczynał się ostatni, 54 rozdział traktatu. Von
Hinten  rezygnuje  jednak  z  jego  wyodrębniania,  ponieważ  ustala,
że większość jego zawartości jest nieautentyczna. Przytoczmy jednak tytuł
tego  rozdziału:  „O  tym,  że  w  żadnych  rzeczach  człowiek  nie  powinien
szukać swego, ani w duchu, ani w naturze, lecz jedynie chwały bożej, oraz
o  tym,  że  do  życia  wiecznego  należy  wejść  przez  właściwe  drzwi,  czyli
przez Chrystusa”.

[235]

  Fragment  odrzucony  przez  von  Hintena  chyba  pochopnie,  bo  bez

niego trudno zrozumieć sens całego zdania.

[236]

 J 10,1.

[237]

  Jeszcze  jedna  kończąca  fraza,  dodana  przez  późniejszego  redaktora

(kopistę) brzmi tak: „Tu kończy się Frankfurtczyk, Panu Bogu niech będzie

background image

chwała i cześć, oraz szlachetnej Królowej i Dziewicy Maryi, Matce Bożej.
Amen. 1497 w dzień świętych męczenników Kosmy i Damiana”.


Document Outline