background image

Człowiek, który minął się z Chrystusem!

(The Man Who Missed Christ!)

Moje

 

    dokumenty

 

 

 

+ 

Indeks

 

    polskich

 

    kazań

 

 

 

+ 

Kaplica

 

+ 

Subscribe

 

+ 

Copyright

 

By David Wilkerson
(bez daty)
__________

Chcę wam pokazać najtragiczniejszego człowieka w historii. Nie jest to 
Judasz; nie jest to Herod; nie jest to nawet ktoś nienawidzący Boga. Był 
synem Dawida, królem w Jerozolimie oraz przykładem najsmutniejszego, 
najbardziej wzruszającego człowieka na ziemi. 

Słuchajcie, proszę, kiedy będę wam mówił, jak ten starotestamentowy król, 
całe wieki przed Betlejem i Golgotą, minął się z Chrystusem. Jak można 
minąć się z Chrystusem całe wieki przed Jego narodzinami?

Chrystus objawiany jest w całym Starym Testamencie. Właściwie to jest to 
podstawowa przyczyna, dla której Stary Testament został nam dany - 
wskazuje nam na Chrystusa. Na drodze do Emaus Chrystus objawił dwóm 
ze Swoich uczniów prawdę o Sobie, zawartą w Starym Testamencie: "I 
począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o 
nim było napisane we wszystkich Pismach" (Łukasza 24:27). 

Chrystus stwierdził swoimi własnymi ustami, że można było Go znaleźć od 
Mojżesza poprzez proroków. Dzieci Izraela "wszyscy ten sam pokarm 
duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z 
duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus" (1 
Koryntian 10:3,4). Chrystus, Skała, był na pustyni. On towarzyszył im, a oni 
jedli i pili Jego duchowy pokarm. 

Salomon również pił duchowy napój Chrystusa i jadł Jego duchowy 
pokarm. Na jakiś czas król ten wprowadził Miłego do swoich komnat i 
radował się Jego miłością. Salomon był w winiarni Pana. Siadał pod Jego 
godłem miłości. Posiadał wielką mądrość, a w swoim duchu dotykał Róży 
Saronu i widział lilię dolin. Siadał w Jego cieniu z wielką rozkoszą. Czuł 
rękę Chrystusa pod swoją głową, a Jego prawica obejmowała go. Dźwięk 
Jego imienia był dla niego największą rozkoszą. 

Nadszedł jednak czas, gdy głos Miłego powiedział: "Salomonie, miły mój... 
wstań, mój przyjacielu, mój piękny .. i chodź" (Pieśni nad Pieśniami 2:10). 
W tym poselstwie nie było pomyłki. Widzę to bardzo wyraźnie! Salomon 
słyszał powołanie do nagrody w górze przez Boga w Chrystusie Jezusie. 
Powołanie, aby zaspokajać swoją duszę jedynie duchowym napojem, 
duchowym chlebem. Było to powołanie, aby wyjść poza mądrość do 
pochwycenia, aby ujrzeć miłego jego duszy i przemienić swojego 
wewnętrznego człowieka. 

background image

Było to powołanie, aby pozbyć się każdego małego liska niszczącego jego 
winnicę. Było to powołanie, aby sięgnąć do głębi, do duchowych zielonych 
pastwisk boskiego objawienia i ujrzeć Pana wywyższonego. Był powołany 
na pastwiska wśród lilii (Pieśni nas Pieśniami 2:16). Powiedziano mu, 
"chodź mój miły, bądź jak gazela lub młody jelonek na górach..." (2:17). 
Chodź i pragnij Miłego tak jak jeleń pragnie wód na górach Beter. 

Czy Salomon słyszy Boga wzywającego go do życia w całkowitym 
poświęceniu i oddzieleniu? Czy powstanie, otrząśnie się i zaniecha 
wszystkiego, co wiąże go z rzeczami ziemskimi i ucieknie z Bogiem w 
góry? Czy odpowie na to wezwanie i przyjdzie? Dwa razy został wezwany - 
"Wstań i chodź ze mną". 

Czy Salomon odwróci się od królowej Saby i usiądzie u stóp swego 
Miłego? Czy porzuci wszystkie dobre rzeczy które otrzymał od Boga - 
oklaski, środek sceny, pompę, bogactwo - i uzna to za marność i gonitwę za 
wiatrem? Czy odpowie na to powołanie i będzie szukał Tego, którego 
miłowała jego dusza? Czy zrozumie, że nawet dobre rzeczy mogą zaciemnić 
nasze spojrzenie na Niego? 

Czy serce Salomona naprawdę zachwyca się swoim Umiłowanym? Czy 
będzie czuwał w nocy tęskniąc za Nim? Czy uda się na góry by 
odpowiedzieć na wezwanie? 

Tutaj pojawia się pewien problem! Salomon jest człowiekiem pełnym 
pożądania! W duszy tego męża Bożego było rozdwojenie. Miał tysiąc 
małych lisków w swojej winnicy, pożerających cały owoc - siedemset żon i 
trzysta nałożnic: "Król Salomon pokochał wiele kobiet cudzoziemskich... z 
narodów, co do których Pan nakazał Izraelitom: Nie łączcie się z nimi... 
nakłonią bowiem na pewno wasze serca do swoich bogów. Otóż do tych 
zapałał Salomon miłością" (1 Królewska 11:1,2). 

Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Nie ważne, że ten mąż Boży był 
najbardziej uzdolniony na ziemi - próbował mieć to co najlepsze z dwóch 
światów. Chciał mieć swego Umiłowanego Pana - i swoje małe liski. Jednak 
grzech zawsze nas znajdzie. "Gdy się zaś Salomon zestarzał, jego żony 
odwróciły jego serce do innych bogów, tak że jego serce nie było szczere 
wobec Pana, Boga jego... Salomon postępował źle wobec Pana i nie 
wytrwał wiernie przy Panu" (1 Królewska 11:4,6). 

I tu tkwił problem, bardzo niebezpieczny. Umiłowany rzekł: "Chodź", a 
Salomon "... nie wytrwał wiernie przy Panu (nie poszedł zupełnie za 
Panem)". 

Pozwólcie, że pokażę wam co staje się z człowiekiem, który mija się z 
powołaniem Bożym w Chrystusie Jezusie! Te żywe lekcje powinny 
wstrząsnąć nami do duchowego szpiku kości. Bóg poprzez tą wielką 
tragedię mówi coś do nas. Obserwujcie, jak człowiek który poddał się ciału, 
powoli stacza się w dół. 

background image

1. Bóg pobudził przeciwko niemu

jego wrogów! 

"Toteż Pan rozgniewał się na Salomona za to, że odwrócił serce swoje od 
Pana, Boga izraelskiego, który mu się dwukrotnie ukazał" (1 Królewska 
11:9). Naraził na niebezpieczeństwo wszystko co miał. Bóg nie był jego 
wrogiem. Królestwo powoli miało być mu odebrane i oddane innemu. Bóg 
w pewnym sensie powiedział mu, "Nie zabiorę ci wszystkiego, będziesz 
jednak tylko cieniem tego, czym byłeś kiedyś. Ludzie na zewnątrz nie 
zauważą różnicy. Będziesz szedł swoją drogą z nienaruszoną zewnętrzną 
skorupą, lecz wewnątrz będziesz się powoli rozpadać. Dowiesz się, że Ja już 
z tobą nie współpracuję. Zostałeś sam. Straciłeś pomazanie z powodu 
grzechu". 

Bóg cofnął swą rękę od Salomona - i od tego dnia jego mur ochronny runął, 
a Bóg wzbudził wrogów aby go nękali. "Wzbudził Pan Salomonowi 
przeciwnika w osobie Hadada Edomczyka" (1 Królewska 11:14). Znów, w 
wierszu 23, "wzbudził mu też Bóg przeciwnika w osobie Rezona, syna 
Eliady". 

Tragedią jest, jeśli karę za grzech i chłostę, za którą stoi Bóg, uważamy za 
dzieło szatana. Bóg wciąż kochał tego człowieka i On Sam pobudził 
przeciwko niemu wrogów. Szatan mógł być narzędziem, lecz to Bóg był siłą 
napędową stojącą za tym wszystkim. Bóg miał nadzieję przywrócić 
Salomonowi jego zmysły i odnowić społeczność z nim. 

Król Hadad obudził się pewnego dnia z chęcią zemsty na Salomonie, sam 
może zdziwiony tą nagłą chęcią utrudnienia mu życia. Jego myśli musiały 
wyglądać mniej więcej tak: "Za kogo ten człowiek się uważa - chce 
uchodzić za wielkiego męża Bożego, żyje w przepychu, ludzie garną się aby 
słuchać jego mądrości, przynoszą mu dary, traktują go jak boga! Weźmy się 
za niego, wystawmy go na pośmiewisko, znajdźmy jego słabe strony!" 

Przez całe lata Rezon nie ośmielał się podnieść głosu przeciwko 
Salomonowi. Jednak pewnego dnia jego duch został dziwnie poruszony. 
Zwołał swoich doradców, a oni również byli pobudzeni przeciwko 
Salomonowi. "Dlaczego, on nie jest mężem bożym", rzekli; "on jest 
politykiem. Słucha go królowa Saby; światowi przywódcy przyjmują go i 
zasięgają jego rady. Naróbmy mu kłopotów i utrudnijmy mu życie. On jest 
teraz naszym głównym celem. Spróbujmy go pognębić!" 

Najgorszy cios spadł z własnego domu Salomona, kiedy Jeroboam, syn 
sługi, "zbuntował się przeciwko królowi" (1 Królewska 11:26). Salomon 
pokochał go, uczynił swoim zaufanym współpracownikiem. Uczynił 
nadzorcą całego plemienia Józefa. Lecz ten młody człowiek, mówiąc 
obrazowo, zadał mu cios w plecy. Zbuntował się i odwrócił od swego 
dobroczyńcy, Salomona. Teraz Salomon miał wrogów zarówno wewnątrz 
jak i na zewnątrz. 

Zrozumcie, proszę, cierpienie za sprawiedliwość jest możliwe. Można być 

background image

prześladowanym z powodu Chrystusa, głosić ewangelię z taką mocą, że całe 
piekło zaangażuje się aby cię powstrzymać. Lecz wiele z tego co widzimy 
dzisiaj jest dziełem Boga - choć przypisuje się to szatanowi. Jeśli lud boży 
nie ukorzy się i nie odwróci się od świata i przyjemności ciała, potrzeba im 
przeciwników którzy ich obudzą. 

Jeśli mężowie boży nie odłożą na bok polityki i nie zajmą się głoszeniem 
Chrystusa, jeśli nie pozwolą Duchowi Świętemu upokorzyć się i oczyścić - 
Bóg ma wszelkie prawo aby wzbudzić im wrogów. 

Mówimy tutaj o mężach bożych. Pan objawił mu się dwa razy. Był 
pomazany w potężny sposób. Jednak Salomon musiał mieć do czynienia z 
Bogiem - nie szatanem! Wpadnięcie w ręce szatana nie jest ani w części tak 
straszne jak wpadnięcie w ręce rozgniewanego Boga. A Bóg był 
rozgniewany na Salomona. 

Jesteśmy tak ślepi. Nie potrafimy rozpoznać działania Boga, który wyrywa 
królestwo nieposłusznym i dumnym; używa przeciwników aby przywrócić 
mężom bożym ich duchowe zmysły; kładzie kres zmysłowości i 
kompromisowi w ich służbie; chłosta tych, którzy nie słyszą powołania 
bożego w Chrystusie do pokuty i uświęcenia. 

Może znasz jakiegoś sprawiedliwego sługę bożego cierpiącego wielkie 
prześladowanie i masz dowód na to, że szatan za tym stoi. Ten człowiek nie 
szuka swojej chwały. Zamknął się w Bogu, a jego poselstwo to pokazuje. 
Jest całkowicie oddany Bogu a jego życie jest pełne pokory i nienaganne dla 
świata. Słyszysz jego głos wzywający do pokuty. Z miłością przedstawia 
wymagania ewangelii i porusza gniazdo nieprzyjaciół. Szatan atakuje go 
fizycznie, psychicznie i każdą dostępną bronią ze swego arsenału. Prasa go 
krzyżuje; kaznodzieje śmieją się i wyszydzają. Lecz ten człowiek wie, że w 
oczach bożych jest czysty - i ty również to wiesz. On potrzebuje naszych 
modlitw i wsparcia. Pan wyprowadzi go na wyżyny. 

Jest również inny mąż boży, poddany srogim doświadczeniom i 
prześladowaniom. Prasa wystawia go na publiczne pośmiewisko. Jego 
rozrzutny styl życia znany jest światu. Wydaje się, że zawiązano spisek aby 
go pognębić i zakończyć jego służbę. Kiedy jeden wróg odchodzi, następny 
przychodzi. Jest oskarżany, oczerniany i błędnie interpretowany. Taki 
człowiek szuka współczucia i miłości. Aprobata przyjaciół tymczasowo 
podtrzymuje go na duchu. Jednak w głębi serca podejrzewa, że za tym 
wszystkim stoi Bóg. W pewnym miejscu człowiek ten minął się z celem. 
Stał się zbyt zajęty, zbyt sławny, zbyt skoncentrowany na sobie, aby 
odpowiedzieć na boże powołanie by zagłębić się w Chrystusa. A wszyscy 
zwycięzcy mający właściwe rozeznanie czują to. Wiedzą, że to Bóg próbuje 
sprowadzić go z powrotem do jego duchowych korzeni. 

Jeśli jestem atakowany przez bezbożnych nieprzyjaciół, powinienem się 
dowiedzieć kto ich przysłał: Bóg czy szatan? A jeśli w moim życiu jest 
grzech, wiem skąd pochodzą ci nieprzyjaciele! Nie muszę rozsyłać listów z 
prośbami o pieniądze na walkę z diabłem. Nie ośmielam się mówić 
ludziom, że diabeł jest na mnie wściekły - to Bóg przez cały czas jest na 
mnie zły.

background image

2. Następnt krok w dół -

utrata obecnoci Umiłowanego. 

Słuchajcie tego wołania o zmiłowanie - "Otworzyłam mojemu miłemu, lecz 
mój miły już odszedł, znikł; Byłam zrozpaczona, że odszedł. Szukałam go, 
lecz go nie znalazłam, wołałam go, lecz mi się nie odezwał" (Pieśni nad 
Pieśniami 5:6). 

Zaczyna być ci żal tej osoby, ponieważ wciąż pragnie tej intymności którą 
kiedyś znała, nie jest jednak gotowa zapłacić cenę za odnowę. Z jednej 
strony wciąż bawi się z małymi liskami, wciąż pała żądzą - lecz z drugiej 
strony chce cały czas cieszyć się obecnością Miłego. Potykając się, 
wychodzi ze swojego królewskiego haremu, pijany zakazanym winem 
pożądania, i przychodzi szukać Miłego. "Dokąd poszedł? Gdy spotkacie 
mojego Miłego, powiedzcie mu że jestem chory z miłości..." Ale podmiotu 
tutaj nie ma. Jest tylko cień, wspomnienie - po drugiej stronie okna, za 
szybą. 

Miły nie będzie miał bliskiej społeczności z niewiernym kochankiem. Nic 
dziwnego, że Salomon stracił wizję swojego Miłego. Nic dziwnego, że Pan 
nie odpowiedział, gdy on wołał. Nic dziwnego, że zakradły się samotność i 
rozpacz. Salomon zagubił się w swoim pożądaniu! Poprzez łzy bólu i złe 
przeczucia, Salomon pogrążał się w swoim grzechu, raz za razem. Był 
rozdarty pomiędzy dwóch kochanków. Raz grzech raz pokuta. Grzech i 
płacz. Grzech i żałowanie. Grzech i tęsknota za Bogiem. Grzech i modlitwa. 
Jednak ciało zawsze wygrywało. 

Widzę chrześcijan, którzy minęli się z powołaniem Bożym w Chrystusie z 
powodu pożądania i grzechu i bez wątpienia pełni są wyrzutów sumienia. 
Radość Pana odeszła od nich. Tam, gdzie kiedyś śmiało przemawiali, teraz 
zadają pytania. Mówią o swoim duchowym głodzie, potrzebie lepszego 
poznania Chrystusa, lecz więcej w tym formy niż treści. Widać to tęskne 
spojrzenie, które mówi: "Tak, naprawdę Go kocham - potrzebuję Go - lecz 
nie potrafię przemóc tego co mnie trzyma!" Nie potrafią spojrzeć ci w oczy. 

Myślę, że nie ma nic gorszego na ziemi niż utrata poczucia obecności 
Chrystusa. Patrzymy na ten smutny obraz Salomona i zastanawiamy się, jak 
taki błogosławiony i uzdolniony człowiek mógł zamienić swoje dobre imię, 
swoje miejsce w historii, swoje królestwo i swoje miejsce w Bogu na prawo 
do folgowania swoim nieopanowanym namiętnościom. 

Czy to ten sam człowiek, który kiedyś stał przez Izraelem i przestrzegał, 
"Panie, Boże Izraela! Nie ma... takiego Boga jak Ty, który dotrzymujesz 
przymierza i okazujesz łaskę wobec swoich sług, którzy chcą z całego serca 
być z tobą... który zamyka niebiosa gdy twój lud zgrzeszy przeciwko tobie... 
wszelkie błaganie jakie wypowie poszczególny człowiek lub cały twój lud 
izraelski, kto tylko odczuje to w swoim sercu jako cios... racz wysłuchać i 
odpuść... jeśli zgrzeszą przeciwko Tobie i Ty rozgniewasz się... i nawrócą 
się do ciebie z całego swojego serca i z całej swojej duszy... ty racz 

background image

wysłuchać i odpuść... niech Pan, Bóg nasz, będzie z nami, niech nas nie 
opuści ani nas nie porzuci... aby potwierdził słowo swojego sługi" (1 
Królewska 8). 

Jakim potężnym kaznodzieją był kiedyś Salomon! Jakież cudowne światło 
lśniło w jego duszy. Minął się jednak z powołaniem. Wybrał szukanie 
przyjemności, a nie serca swego Miłego. W swoich ostatnich dniach 
ostrzegał młodych: "Pamiętaj o swoim Stwórcy w kwiecie swojego wieku, 
zanim nadejdą złe dni i zbliżą się lata o których powiesz: Nie podobają mi 
się" (Kazn. Sal. 12:1). 

3. W końcu Salomon pozostał

jedynie ze swymi pustymi marzeniami.

Odwróciwszy się od swojej niebiańskiej wizji, zajął się ziemską. Salomon 
stał się budowniczym, spędzającym większość czasu z architektami i 
wykonawcami robót. W swoim cielesnym umyśle był człowiekiem wielkiej 
wizji i odwagi - przedsiębiorczym duchem, czyniącym wielkie rzeczy. Jego 
projekty wymagały wiele uwagi. Człowiek który nie miał czasu aby pójść 
do Miłego, znalazł czas aby "podjąć wielkie dzieła" (Kazn. Sal. 2:4). 

Salomon był pochłonięty pasją budowania wspaniałych budynków, stawów, 
winnic, ogrodów i sadów. Zbudował najwspanialszą świątynię na świecie. 
Spędził 13 lat na budowaniu sobie wspaniałego pałacu. Zaprojektował 
najbardziej niezwykły domek letni w lasach Libanu. Zbudował salę 
tronową, fortece, kamienne miasta, miasta-stajnie dla rydwanów, oraz nowe 
miasta w odległych krajach. Sześć mil na wschód od Jerozolimy, w Ain 
Karin, zaprojektował i zasadził wielkie ogrody i sady oraz wspaniałe parki. 
Wybudował stawy, baseny i akwedukty doprowadzające wodę do 
Jerozolimy i swoich rozrastających się ogrodów. 

Król stał się hodowcą bydła; posiadał wielkie stada krów, owiec, wołów i 
egzotycznych koni. Miał 1400 rydwanów i 12 000 jeźdźców. Józefus pisał, 
iż jego woźnicy mieli długie, kręcone włosy przypudrowane złotym pyłem i 
nosili tuniki z tyryjskiej purpury. 

Salomon zbudował flotę. Otaczał się złotem, kością słoniową, srebrem, 
pięknymi szatami, drewnem, przyprawami, pawiami i innymi egzotycznymi 
zwierzętami. Zbudował sobie wielki tron z kości słoniowej i pokrył go 
złotem. Kielichy z których pił były ze złota. Panował taki dostatek, że nikt 
nie mógł go zliczyć. Gości i żony obrzucał biżuterią. Wyprawiał wielkie 
uczty, na których występowały jego prywatne chóry i orkiestry. Podejmował 
gości muzyką, winem i tańcem. 

Kiedy królowa Saby ujrzała królewski orszak Salomona w całej swej 
świetności, nie mogła wyjść z podziwu. Jego złote powozy, jego wielkie 
zastępy straży, konnicy i służby, wszyscy zmierzający do jednego z "rajów" 
Salomona - cóż to był za widok. 

background image

Królowa Saby nie wiedziała jednak, że Salomon miał się stać 
najsamotniejszym, najbardziej rozczarowanym człowiekiem w królestwie. 
Cały czas szedł w kierunku końca. Każda nowa budowla, każdy nowy 
nabytek, pozostawiały go coraz bardziej duchowo rozbitym i 
rozczarowanym. Jego sukcesy w świecie materialnym sprawiły, że polegał 
na sobie, był człowiekiem zdeterminowanym. Był tak zadufany z powodu 
swojego widocznego sukcesu i stanu posiadania, że zlekceważył swój 
duchowy upadek. Kiedy oglądał swoje imperium i nie odczuwał potrzeby 
kontrolowania siebie, czuł się wyższy od innych i pewny siebie. Jego 
wpływy i posiadłości pozwoliły mu wyznaczać swój własny kurs, nie 
słuchać niczyich rad i iść za swoimi marzeniami. 

Kiedy rzeczy widzialne pociągają i są w środku zainteresowania, serce 
ziębnie. Salomon oddalił się od Boga i stał się sługą rzeczy widzialnych. 
Przez krótki czas cieszył się swoimi osiągnięciami. Mógł powiedzieć: "moje 
serce radowało się z wszelkiego mojego trudu" (Kazn. Sal. 2:10). Lecz 
wkrótce po tym słyszymy, jak wyznaje, "Potem zwróciłem uwagę na 
wszystkie moje dzieła, których dokonały moje ręce, i na mój trud, który 
włożyłem w pracę. I oto: wszystko to jest marnością i gonitwą za wiatrem i 
nie daje żadnego pożytku pod słońcem... I tak znienawidziłem życie... nie 
podobał mi się bieg rzeczy... zaczęły się budzić w sercu moim wątpliwości" 
(Kazn. Sal. 2: 11-20). 

Jakież to smutne! Był podziwiany jako człowiek wizji i przedsiębiorczości. 
Jednak tłumy niewiele wiedziały o tym, że był człowiekiem bardzo 
umęczonym. Przyjrzał się wszystkim swoim przedsięwzięciom i to 
przyprawiło go o ból głowy! Powiedział, "Co za marnotrawstwo! Cóż mi po 
tych wszystkich rzeczach materialnych? Nie przyniosły mi szczęścia!" 

W pewnej mierze ja też przez to przeszedłem. Znam to uczucie pogrążania 
się, poczucie bezskuteczności. Planowałem, projektowałem i budowałem - 
spędzałem całe tygodnie na projektach budowlanych, planowaniu coraz to 
nowych rzeczy, wmawianiu sobie, że czynię to wszystko "dla chwały 
Bożej". Budowałem dla Jezusa - przynajmniej tak mówiłem innym. Żadna z 
tych rzeczy nie przyniosła mi szczęścia, zamiast tego przy końcu 
przygnębiały mnie. Myślałem, "Mam już dość budowania - mam dość 
szukania pieniędzy. Chciałbym, aby ktoś przyszedł i przejął to wszystko". 
Potem pewnego dnia usłyszałem wezwanie Boga aby zagłębić się w 
Chrystusa. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że zająłem się tymi 
wszystkimi działaniami, ponieważ traciłem kontakt z Umiłowanym. 

Musiałem oddać wszystko. Nie mogłem już dłużej marnować czasu na puste 
marzenia. Moje rancho marzeń musiało odejść. Szkoła biblijna moich 
marzeń musiała odejść. Moje stado Czarnego Angusa musiało odejść. 
Słyszałem Boga, wołającego mnie, głośno i wyraźnie - "Dawidzie, szedłeś 
złą drogą. Chodź ze Mną. Spotkajmy się na górze. Przyjdź do doliny lilii. 
Chodź, odkryj Różę Saronu. Chodź, obejmij Mnie, a Ja zaspokoję cię 
duchowym życiem, pokojem i radością". 

Spójrzcie na wszystko, co Salomon wybudował, a zobaczycie, że próbował 
odzyskać w sposób materialny to, co stracił duchowo.

background image

Akwedukty i stawy, zamiast żywej wody. 

Zielone pastwiska i chłodne wody Ain Karen, zamiast zielonych 
pastwisk Miłego i chłodnych wód z Psalmu 23. 

Pokryta złotem świątynia w Jerozolimie, zamiast duchowej świątyni 
Ducha Świętego. 

Swoje własne stada na tuzinie wzgórz, zamiast Jego stad na 
tysiącach wzgórz. 

Chóry ludzi, zamiast chórów anielskich. 

Tron na ziemi, zamiast tronu w górze. 

Rydwany Salomona, w miejsce rydwanów Pana zastępów. 

Pałac na ziemi, zamiast pałacu w górze. 

Ulice wykładane złotem w Jerozolimie, zamiast ulic wykładanych 
złotem w Nowym Jeruzalem. 

Czy to nie oczywiste, że Salomon próbował zbudować swoimi rękami to, co 
stracił w swoim sercu? Czy myślisz, że mąż boży który idzie za Panem 
Jezusem Chrystusem ma czas na bawienie się ziemskimi marzeniami? Mąż 
boży powinien siedzieć w miejscach niebiańskich w Chrystusie, spędzać 
cały czas na słuchaniu bożych planów, rozmawiając z Wszechmogącym, 
aby mógł zejść i wybudować duchowy dom! 

Dlaczego tak wielu szczerych mężów bożych ugrzęzło w tak wielu 
przedsięwzięciach, olbrzymich programach budowlanych i pochłaniających 
czas marzeniach? Nie chodzi o to, że wszystkie przedsięwzięcia budowlane 
są marnością. Nie wątpię, iż wielu sług bożych naprawdę zainteresowanych 
jest budowaniem tylko dla chwały Pana. Bóg ma swoich budowniczych i 
pionierów - ci ludzie budują tylko z konieczności. Zasługują na zachęcenie i 
wsparcie. 

Z drugiej strony, nie mam wątpliwości, że dzisiaj wiele religijnych budowli 
i planów jest dziełem mężów bożych, którzy minęli się z powołaniem. 
Stracili rzeczy duchowe, więc zajęli się materialnymi. Budują swoimi 
rękami, ponieważ utknęli w poszukiwaniu Chrystusa. A człowiek bardziej 
zajęty tym ma większe plany - "Czym większa forma, tym płytsza treść". 

To ma zastosowanie nie tylko dla kaznodziejów. Człowiek siedzący w ławce 
zdąża w tym samym kierunku. Dlaczego chrześcijanie tak bardzo 
zniewoleni są domami, ziemią i posiadłościami? Dlaczego gonią za 
przepychem, łatwizną i przyjemnością? To dlatego, że odrzucili powołanie 
Boże. Ich własne "ja" panuje nad nimi. Bezpieczeństwo i przyjemność 
zastąpiły brzemię Pana. 

Zakończenie: Paweł był człowiekiem,

który zdobył Chrystusa! 

"Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką 
ma poznanie Jezusa Chrystusa, pana mego, dla którego poniosłem wszelkie 
szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa" (Filipian 3:8). 

background image

Tak jak Salomon, Paweł doświadczył Bożego nawiedzenia dwukrotnie - 
najpierw na drodze do Damaszku, potem w domu Judy, gdzie otrzymał 
Ducha Świętego. Mógłby iść naprzód w mocy tych dwóch spotkań z 
Bogiem, podróżując i wydając cudowne świadectwo. Jakże poruszające by 
to było. Jednak Paweł usłyszał, jak Bóg powołuje go do czegoś wyższego. 
Usłyszał to samo powołanie, jakie słyszał Salomon - Miły mówił: "Przyjdź. 
Przyjdź do mojego ogrodu i ucz się ode Mnie". 

Paweł pobiegł za swym Miłym do Arabii. Był wściekły - według wszelkich 
ewangelicznych norm - musiał zrezygnować z natychmiastowej akceptacji i 
uznania. Dusze umierały, on był pomazany. Czemu nie miałby szybko iść na 
bielejące pola, gotowe do żniwa? Zamiast tego, udał się w odosobnienie, 
pozostawiając za sobą wszystkie religijne wymagania. Zapominając o 
wszystkim, zmierzał do nagrody w górze. Chrystus był wszystkim! Arabia 
była dla Pawła zielonym pastwiskiem, doliną lilii, winnicą, której godłem 
jest miłość, ucztą chleba żywota - gdzie Różę Saronu widać w pełni 
rozkwitu, w całej Jego chwale i majestacie. 

Dzięki Bogu, że między ludem Bożym jest poruszenie. Jego wezwanie 
słyszane jest przez wielu spragnionych sług Pana. W wielu sercach widzę 
konieczność, by zamknąć się w Bogu, iść dalej, głębiej w Chrystusa. 
Niezadowolenie sprowadza wiele osób do kresu ich samych. Słyszę o tym 
wszędzie, gdzie idę - "Musi być coś więcej! Chce widzieć Jezusa! Chcę 
wyjść Mu na spotkanie! Chcę Jego nowego objawienia. Jestem spragniony 
Jego pełni. Dosyć już mam płytkości, bycia zajętym, pędu, życia na pokaz. 
Chcę widzieć Jezusa!" 

Czas ucieka - wkrótce nie będziemy słyszeć wezwania. Czy przyjdziesz do 
niego? Nie chcę stać przed sądem Chrystusa i słyszeć jak mówi: "wołałem, 
lecz ty odmówiłeś". Cóż za okropność być sądzonym za lekceważenie, 
lekkość, apatię! 

Chrystus musi być teraz Panem wszystkiego, inaczej nie będzie Panem w 
ogóle! 

---
Wykorzystano za zgodą World Challenge, P. O. Box 260, Lindale, TX 
75771, USA. 

Moje

 

    dokumenty

 

 

 

+ 

Indeks

 

    polskich

 

    kazań

 

 

 

+ 

Kaplica

 

+ 

Subscribe

 

+ 

Copyright

 

Times

 

    Square

 

    Church

 

    Information

 

 

 | 

New

 

    Reader

 

    Information

 

 

 

COPYRIGHT/OGRANICZENIA WYNIKAJĄCE Z PRAW AUTORSKICH:

 

Plik ten jest wyłączną własnością World Challenge. Nie może być zmieniany i poprawiany w żaden sposób. Może być 
powielany jedynie w całości i wprowadzany do obiegu jako "freeware", za darmo. Każde powielanie tego pliku musi 
zawierać wzmiankę na temat praw autorskich (np. "Copyright (c) 2001 by World Challenge"). Plik ten nie może być 
odsprzedawany lub używany do wzbogacania innych sprzedawanych produktów bez pozwolenia World Challenge. 

background image

Dotyczy to całej zawartości, z wyjątkiem kilu krótkich cytatów. W każdym przypadku należy powoływać się na 
Copyright (c) 2001 by World Challenge, Lindale, Texas, USA.


Document Outline