background image

 

56 

byłam mistrzynią kamuflażu 

a kiedy powiedziałam prawdę 

wyśmiano mnie poniżono 

dlatego dalej podróżuję 

w głąb siebie by odnaleźć sens 

kiedy zawiódł przyjaciel 

zabrał tożsamość zabił duszę 

a ja okaleczam ciało 

jakbym chciała z siebie 

wyrzucić serce i trzewia 

a mózg produkuje bełkot 

dlatego nie można się 

ze mną porozumieć 

nawet ja wierzę w swoją winę 

nie ma już 

background image

 

55 

Na wszystko pigułka. Pigułka na sen, 

na ból głowy i brzucha. Życie jest 

jak pigułka. Potykasz je jednym 

haustem lub rozgryzasz smakując 

gorycz i dają ci ukojenie, i trzeba 

ich coraz więcej i więcej bo 

PRZERASTA MNIE LĘK. 

Czasami się dławisz - sobą, ko 

chankiem, 

życiem. Tożsamością wypieraną 

tam, 

bardzo głęboko, gdzie nawet nie 

króluje sen. 

I rozsypuję się jak elementy nie 

pasujące 

do układanki, jakby życie stawało 

się 

nie do uniesienia, raniło, i nie pa 

miętam 

kiedy przechodzę tam i z powrotem. 

Sen staje się jawą a jawa snem. 

 

 

I boję się, że pomylę numer domu, 

nazwisko 

i imię i to, 

dokąd mnie prowadzi pętla. 

background image

 

54 

potrzebuję pieszczoty 

a oni mi stówę fenactilu 

na noc i wybudzam się 

co trzy godziny 

i zapadam w inny koszmar 

lewituję 

i marzę marzę 

 

o twoich dłoniach 

dających ukojenie ciału 

a dusza ta stara wariatka 

śmieje się 

psychiatrom w oczy 

że i tak ich wykiwa 

i popłynę tam 

gdzie Bóg przypomina 

że istnieje piekło 

background image

 

53 

jedynym jądrem duszy 

jest modlitwa o miłość 

 

- nie wierzę w zagojenie 

skazy na życio-rysie 

dlatego pętla mi towarzyszy 

jak pępowina w łonie 

być może badal chcę 

tam powrócić - w wieczną 

szczęśliwość dziecka 

a tu każą dorosnąć 

rozwiązać problem 

a sen wieczny sen pociąga 

jak kochanek dający 

rozkosz zapomnienia 

background image

 

52 

rozdrażniona pielęgniarka 

czyha na pacjenta 

lekarstwa rozdane 

stara pijaczka śpiewa 

pieśń o wyzwoleniu 

ja udaję spokój 

jest sobotni wieczór 

i każdy wierzy 

że niedziela w szpitalu 

będzie dniem przebaczenia 

background image

 

51 

mamie 

 

twoje błękitno-zielone 

oczy rozświetlają świat 

jestem tutaj trochę 

zagubiona lecz uśmiecham się 

do twojej postaci 

świat się skomplikował 

a jednak czuję 

jak cię kocham 

zawsze i wszędzie 

gdzie Bóg mnie rzuca 

na kolana 

background image

 

50 

beze mnie 

opadły liście 

listopad za kratami 

szpitala wiatr hula 

pomiędzy szparami 

okien nie widać 

słońca deszcz snuje 

opowieść ze łzami 

i ja jawnogrzesznica 

robię nieprzyzwoite 

propozycje damom 

background image

 

49 

T.Z. 

spóźniłam się 

 

o piętnaście lat 

prawie połowa życia 

nie umiałam powiedzieć 

jak bardzo pragnę 

dzisiaj żyjemy 

w różnych czasoprzestrzeniach 

zapatrzeni w inną 

moralność świata 

i kiedy badasz mi puls 

trzepocę skrzydłami 

które pożyczyłam 

ad anioła stróża 

background image

 

48 

nadal się boję 

panie doktorze 

wystarczy być rośliną 

jak pacjentka obok 

i czuć obecność Boga 

a we mnie ciemność 

i spustoszenie 

niby wiem co i dlaczego 

a jednak nie potrafię 

policzyć agonii i powrotów 

nie potrafię żyć 

życiem potwora 

background image

 

47 

prawdziwa wolność 

to nie bać się 

nie zamykać dłoni 

w cios nie bronić się 

przed sobą nie karać 

dziecka za to że jest 

prawdziwa wolność 

to być tu i teraz 

twardo znosić przeszłość 

i kochać kochać 

aż do zatracenia 

background image

 

46 

wykorzystać swój czas 

na bycie tutaj i teraz 

nigdy więcej 

możesz nie mieć 

takiej szansy 

a życie upływa 

jak powietrze 

z przekłutego balonika 

jest chwila na oddech 

samotność dzień 

i przychodzi noc 

i masz przewodnika 

nie wracasz 

nie płaczesz 

już się nie lękasz 

background image

 

45 

ODPOWIEDZ JOANNIE 

 

To takie proste 

odkrywać się 

obnażać duszę 

przed przyjacielem 

dawać mu siebie 

i pamięć 

i milczenie 

to takie proste 

być tu i tam 

po prostu kochać 

człowieka 

to takie trudne 

odnaleźć miejsce 

na ziemi 

donikąd iść 

i czekać czekać 

background image

 

44 

jestem ciebie głodna 

spragniona jak wielbłąd 

na pustyni 

chcę pić i pić 

brakuje ciebie 

i twego ciała 

a ciało jest głodne pieszczoty 

jestem ciebie niegodna 

targam się na życie 

na świętość 

na pragnienie wszystkich 

ludzi - a ja popatrz 

już idę mam w dłoni nóż 

i przebijam 

ścianę rozpaczy 

background image

 

43 

nie mam dla siebie 

litości - ile zła 

w sercu ile nienawiści 

zabijam się systematycznie 

czarna postać z bajki 

szamanka wywołująca duchy 

demony przeklinane 

przez tysiące ludzi 

jestem zmęczona 

ich spieczonymi ustami 

ich przymglonym wzrokiem 

i mówię - tak - kiedy 

bierzesz mnie w objęcia 

Demonie obrzydliwości 

background image

 

42 

byłoby nawet śmieszne 

gdyby nie było tragiczne 

tragizm jest upierdliwy 

może to nie poezja 

może to tylko wyznanie 

skazańca przed pętlą 

zapadnia gotowa 

kat wyznaczony 

obrońca przedłuża chwilę 

ostatni papieros 

list do matki która wierzy 

i finał wieczny finał 

człowieka zagubionego 

background image

 

41 

tym razem 

klamka zawiodła 

jakby była człowiekiem 

na szyi bruzda 

wisielcza - piętno 

snu który się nie sprawdza 

a noc - noc jest 

zwiastunem Demona 

który drwi z życia 

i wtedy biorę cię 

w objęcia życie 

 

- życie jesteś 

pułapką 

nie do przeskoczenia 

background image

 

40 

wiesz o mnie prawie wszystko 

jeżeli można poznać 

drugiego człowieka 

ostatnie lata okryte są 

tajemnicą której nie znam 

a jednak tworzę od nowa 

ślad na ziemi - 

zaprzeczenie istnienia 

background image

 

39 

dr Markowi M. 

 

lubię kiedy się uśmiechasz 

masz wesołe oczy 

czasami lekką ironię 

w kącikach ust 

a ja ci opowiadam 

 

o tym czego nie mogę 

jeszcze mówić 

to ON nie pozwala żyć 

a ja wbrew sobie 

umieram każdej nocy 

zawisła na klamce 

i modlę się żeby sen 

nie stał się jawą 

background image

 

38 

dr Markowi M. 

 

panie doktorze 

to ja - Basia 

jestem trochę senna 

lecz boję się że 

odbierzesz mi duszę 

której nie mam 

być może bywam 

tu i tam lub nigdzie 

a jednak jeszcze 

oddycham nadzieją 

że zwrócisz mi życie 

background image

 

37 

nie nie zrobię tego 

życie jest dane 

dar od Boga 

misja do spełnienia 

ile może być 

człowieczeństwa 

w jednej duszy 

dlatego kocham 

człowieka i zwierzę 

i słońce i wiatr 

a niebo niech odpowiada 

kiedy przed tobą 

klękam 

background image

 

36 

ostatnie chwile 

do pojednania z Bogiem 

on mnie tam nie chce 

jeszcze nie teraz 

a jednak czekam 

na gest zbawienia 

 

życie jest darem od Boga 

jedynym niepowtarzalnym 

już nigdy nie dostanę 

takiej szansy 

wolności istnienia 

bycia człowiekiem 

background image

 

35 

nie zrobię tego 

przecież kocham 

i ty mnie kochasz 

i śnimy marzymy 

a pieszczoty są takie realne 

jak światło dnia 

nie gniewaj się 

kiedy odlatuję 

tylko pogadam 

chwilę z Kosmosem 

i wracam 

i cała jestem 

twoja 

background image

 

34 

Bożenie 

 

jesteś piękna 

jesteś miłością mego istnienia 

jesteś jak całun śmierci 

jesteś jak całun życia 

masz w sobie wszystko 

dlatego tak cię kocham 

jestem tobą owładnięta 

jestem tobą opętana 

pragnę cię całą 

pragnę twojej duszy 

dotyku cierpienia 

naszej miłości 

bo Bóg to wiem 

nie potępia uczuć 

nie karze za pragnienie 

nie odbiera nadziei 

background image

 

33 

nie mogę tego zrobić 

przecież pragnę żyć 

tak po prostu żyć 

codziennymi sprawami 

bielą dnia i grozą nocy 

sennym koszmarem 

rozmową z psychiatrą 

to jakaś gra 

gra o przetrwanie 

tylko nie wiem 

kto kogo i kiedy 

doprowadzi do ciosu 

background image

 

32 

kres zagląda w oczy 

panie doktorze 

ufam a jednak 

kusi 

prochy już przygotowane 

uśmiech na twarzy 

by nikt się nie domyślił 

i tylko decyzja 

należy do niego 

background image

 

31 

jestem manekinem 

psychiatrycznym manekinem 

powłóczę nogami 

nie umiem utrzymać pióra 

tylko myśl wiruje tańczy 

myśl jest twórcza 

gna mnie w ścianę 

do zniszczenia mózgu 

do zapomnienia o lęku 

chce by ciało zawisło 

szuka miejsca 

tego jedynego miejsca 

gdzie ma się połączyć 

z łonem 

 

przestaję walczyć 

ciało poddaje się 

przysypia śni 

rainkarnuje 

może nowa postać 

narodzi się 

z lęków i myśli 

z ciągłej gonitwy 

za urojonym światem 

background image

 

30 

a nocą 

powraca lęk 

i śmieje się 

prosto w twarz 

i skręca dłonie 

przygotowuje cios 

i marzę 

 

o godzinie snu 

o jednej godzinie 

bez koszmaru 

i wtedy myślę 

że Bóg da mi siłę 

by przetrwać 

ciemność 

w sercu 

background image

 

29 

Bożenie 

 

modlitwy o miłość 

 

bywają wysłuchane 

 

przyjechałaś do mnie 

 

rannym pociągiem 

 

zranionym moją rozpaczą 

 

tak bardzo tęsknię 

 

i jestem z tobą 

 

w lęku samotności 

 

zagubieniu 

 

tylko sen zabiera 

 

radość istnienia 

 

- koszmar przeżywany 

tysiące razy 

a kiedy mnie tulisz 

staję się łagodna 

jak ta złota jesień 

która przypomina 

że nie muszę umierać 

background image

 

28 

mniej się boję 

jestem udręczona 

za dużo było przeszłości 

przeklętej przeszłości 

kiedy nie mogę 

wytrzymać - uciekam 

szpital to dobry azyl 

przed pętlą 

którą zakładam 

nieustannie 

jakbym musiała 

wykonać wyrok 

rękami złoczyńcy 

background image

 

27 

moja wina 

mówisz Boże 

a przecież winy nie ma 

jest zagubienie i lęk 

i bezsenność 

i głosy głosy głosy 

zadają ból 

chociaż tego nie pragnę 

dlatego modlę się 

byś mnie wysłuchał 

jeszcze raz 

jeszcze jeden raz 

tak jak słucha dziecko 

cierpliwa matka 

background image

 

26 

tak sobie wisieć 

a potem spopielić 

i rozsypać się nad morzem 

w oku śniętej ryby 

w duszy szamana 

przekazać zło 

zło dziecka 

zabijanego 

tysiące razy 

background image

 

25 

nie mogę zdradzić czasu 

ani jednej minuty 

ani jednej sekundy 

muszę myśleć 

 

przejmująco myśleć 

spadać spadać spadać 

i wołam cię do siebie 

pragnę silnych ramion 

oddechu przestrzeni 

nie wydaję dźwięku 

nie płaczę już wcale 

a czas przeklęty czas 

zmusza moje ciało 

do pragnienia kobiety 

background image

 

24 

może mnie nie pokona 

może jeszcze nie muszę 

zawisnąć w łazience 

w której szukam kołka 

dobrego miejsca na sen 

wieczny sen dziecka 

w łonie które wydało 

na świat samotność 

przejmujące wycie 

pierwszego krzyku 

i zabieram ci nadzieję 

że jutro będzie jutro 

a dzisiaj cię przytulę 

background image

 

23 

w szpitalu psychiatrycznym 

trzy razy dziennie 

przyjmujemy komunię 

celebrując każdą kroplę 

i czekamy na sen 

a sen nie przychodzi 

tylko lęk paniczny lęk 

niesie w sobie 

ziarenko nadziei 

background image

 

22 

jestem kobietą 

potrzebuję twojej pieszczoty 

wypełnienia 

nasieniem płodności 

szokiem orgazmu 

trzepocę ramionami 

jak ptak by cię zagarnąć 

przemoc jest we mnie 

jak pragnienie 

ogromne pragnienie snu 

że spełniło się 

uczucie kobiety 

udręczonej 

background image

 

21 

wola życia 

to prosh 

taki niewielki 

kosmiczny promyk 

jak cię oświetli 

śmiejesz się 

kiedy go niszczy 

brak miłości 

przepala serce 

i giniesz 

bez kolejki 

do Boga 

background image

 

20 

SALA NR 5 

 

Siedem łóżek 

siedem odmian obłędu 

siedem życiorysów 

i jedno kosmiczne 

cierpienie 

background image

 

19 

NIEDZIELA W SZPITALU 

 

Poranne szmery cichsze 

mówią od rana o nas 

w telewizji 

postacie wpatrzone 

w jeden punkt 

głos wariatki 

zawodzący nad dziećmi 

i cichy płacz 

kiedy wszyscy wyjdą 

background image

 

18 

całun śmierci 

biel iskrząca w oczach 

doskonała czystość 

dusza odeszła 

jeszcze się zastanawia 

jeszcze krąży 

a światło w tunelu 

kusi 

już biorą go za rękę 

już ma przewodnika 

background image

 

17 

nie śnię 

nie marzę 

mózg mam wyłączony 

nie pragnę 

nie czuję 

tylko lęk 

rzeźbiący skałę 

mego imienia 

porusza rękę 

zaciśnięta w pięść 

do ciosu 

między oczy 

gwałciciela 

background image

 

16 

dr Markowi S. 

 

znowu ratujesz mi życie 

niewiele ci mówię 

ale to nie znaczy 

że ci nie ufam 

to głos tłumaczy 

mój lęk i zagubienie 

być może wrócę 

do świata i siebie 

poczekaj jeszcze chwilę 

kiedy odetnę pętlę 

background image

 

15 

pragnę cię 

dzisiaj byłyśmy 

w objęciach 

pocałunki skradzione 

jesieni 

jesteś namacalna 

jak lęk 

który trzyma 

w kleszczach 

czekałam na 

nierealną postać 

a tu kobieta 

z krwi i kości 

zwraca życie 

background image

 

14 

to już tylko historia Anno 

czas został zatrzymany 

ręką szatana - odbudowuje mnie 

odradza dato bez krwi 

bez oddechu - jestem 

zlinczowana kara wymierzona 

ile było zbrodni ile było 

kłamstwa - nie potępia 

mnie bóg Anno nie wini 

za grzech przeciwko sobie 

jest dziecko - czyste 

niewinny anioł smutna 

dziewczynka bez dzieciństwa 

background image

 

13 

kto cierpi 

kiedy mnie nie ma? 

co za zadziwiający fakt 

piekło istnieje 

i dlatego jest lekko 

bardzo lekko lewituję 

lecz brzuch mam ciężki 

nadęty balon 

zbędny balast 

jakbym miała 

urodzić potwora 

a to przecież ja 

-ja zabijam światło 

które nosisz 

w źrenicy oka 

background image

 

12 

w ciepłym źródle 

mego wnętrza 

pulsuje Bóg 

panujący nad chaosem 

trzewi wyżeranych 

przez wrony które 

dokarmiam 

każdej zimy 

 

i kraczą 

kra kra kra 

olbrzymie ptaszyska 

jakbym była 

drzewem nie do ścięcia 

background image

 

11 

szał 

to jedynie stan umysłu 

dusza nie jest leniwa 

lecz nie nadąża 

za natłokiem myśli 

być może Chrystus czuwa 

także w nocy 

a ja za nim chodzę 

po szpitalnym korytarzu 

wsłuchana we wnętrze 

obrzydliwe wnętrze 

paranoika 

bez woli życia 

jak Chrystus który 

poddawał się na krzyżu 

background image

 

10 

jedyna mądrość 

 

- to nie czuć 

nie zabierać sercu 

drżenia 

nie godzić się 

z maską na twarzy 

z lustrem śmierci 

z grzeszną myślą 

o pięknym chłopcu 

jedyna mądrość 

- to nie bać się 

uśmieszku ironii 

losu zagubionego dziecka 

braku tożsamości 

pękniętej duszy 

lewitującej 

wokół ciała 

background image

 

nie mogę 

zebrać myśli 

język kołowacieje 

świdruje mózg 

drąży tunel w ciemności 

jestem martwa 

jestem zepchnięta 

w otchłań bez życia 

bez ciepła 

z drżeniem dłoni 

z ogłupiałym ciałem 

samotne drzewo 

zniszczone ciężarem 

nienawiści 

background image

 

znowu walczę o życie 

ciemność zagarnęła sen 

a jawa drży 

pod naporem myśli 

jestem owładnięta tobą 

Demonie jestem wściekła 

kiedy mnie dotykasz 

i patrzę prosto przed siebie 

w światło dnia i nocy 

które się zlewają w nicość 

background image

 

lęk przerasta wyobrażenie 

na granicy paniki 

jestem zimna jak lód 

zimna jak skała 

krew odpływa z serca 

nie tęsknię nie kocham 

pragnę spokoju pragnę ciszy 

głos wzywa 

samounicestwienia 

zabijam duszę systematycznie 

powoli precyzyjnie 

z dziwną perfekcją 

i śmieję się demonowi w twarz 

której nie ma śmieję się 

z samej siebie z nicości 

z chaosu istnienia 

background image

 

nie wiem 

czy cię pragnę 

czy tęsknię 

za twoim ciałem 

czy jesteś 

jedyną miłością 

mego istnienia 

czy tęsknię 

za wyobrażeniem 

czy realną postacią 

może kiedy mnie dotkniesz 

kiedy 

przytulisz lęk 

obudzę się 

i rzeczywistość zapuka 

do bram 

królestwa duszy 

background image

 

morze oszalałego 

niepokoju - to ja 

ja którego nie ma 

nie ma duszy 

nie ma tożsamości 

jest noc ciemna 

noc gdzie demon mocy 

wprawia w orgazm ciało 

zadręcza lubieżnie 

śmiejąc się w oczy 

opluwa przeszłość 

a kiedy sen daje 

ukojenie wściekłość 

jego oblicza 

odbija się w lustrze 

czy to moja twarz? 

background image

 

Anno 

imię twoje kruszy 

ścianę od wieków 

mego istnienia 

jesteś tu i tam 

i wszędzie gdzie 

mnie nie ma 

a jednak czekam 

na znak na gest 

na słowa pisane 

ręką dobrej wróżki 

która odwróci wyrok 

i wstanę i pójdę 

prosto w życie 

gdyż jak wiesz 

zawsze wychodzę 

na prostą 

background image

 

wierzę 

a jednak jesteś 

zwiastunem odejścia 

tam gdzie nie mam 

imienia i ciała 

gdzie sen znaczy 

świętość a oczy 

puste oczy lalki 

nie przypominają już 

obłąkanej w lustrze 

więc modlę się 

do ciebie Panie 

 

o chwilę zapomnienia 

by Demon Mocy 

nie zabierał 

części zubożonego 

chorobą świata 

background image

 

życie jest dane 

więc dlaczego śmierć 

puka do oszalałego 

z niepokoju serca? 

nie pamiętam 

swego imienia 

i tego kim jestem 

tylko ty jesteś 

z tęsknotą w trzewiach 

aż do fizycznego bólu 

chociaż nie wiem 

czy pragną 

 

o tobie pamiętać 

background image

BARBARA ROSIEK 

BYŁAM MISTRZYNIĄ KAMUFLAŻU

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

dr Markowi Sternalskiemu