background image

  

NAUKA A RELIGIA   

 Tad S. Clements 

 

Wstęp  

Pragnienie pewności, Ŝe Ŝycie ma sens, wydaje się prawie powszechne. W takiej czy innej formie 
występuje w kaŜdej kulturze i w kaŜdym okresie historycznym. 

Zanim  przed  czterystu  laty  zaczęła  się  kształtować  nowoczesna  nauka,  pragnienie  to  starały  się 
zaspokoić  doktryny  religijne  i  przednaukowe  filozofie.  Oferowały  one  pozorne  wyjaśnienie 
naszego  miejsca  w  świecie  i  wydawały  się  dostarczać  absolutnych  i  niezmiennych  podstaw 
zasadom  i  praktykom  moralnym.  Ludzie  nieskłonni  do  sceptycznych  wątpliwości  znajdowali  w 
tych  przednaukowych  koncepcjach  odpowiedź  na  pytanie  o  sens  i  cel  ludzkiego  Ŝycia  oraz 
istnienia kosmosu. 

Wraz z pojawieniem się nowych odkryć i hipotez naukowych, najpierw w astronomii i geologii, a 
potem  w  biologii,  psychologii  i  naukach  społecznych,  zaufanie  do  tych  przednaukowych 
wyjaśnień  zaczęło  erodować.  Absolutyzmy  sztywnych  dogmatów,  opartych  na  nienaukowych 
metodach  poznawczych  (takich  jak  odwoływanie  się  do  wiary,  objawienia  i  autorytetu  oraz 
naduŜywanie  racjonalizmu)  nie  mogły  przystosować  się  do  nieortodoksyjnych  odkryć 
naukowych.  Skutki  były  takie,  jakich  naleŜało  oczekiwać:  cenzurowanie  niebezpiecznych, 
heretyckich doktryn oraz traktowanie jako wrogów i prześladowanie tych, którzy je głosili. 

Wydaje  się  jednak,  Ŝe  dziś  -  jeśli  nie  brać  pod  uwagę  skrajnie  ortodoksyjnych  monoteistów  - 
konflikt  między  nauką  a  religią  wygasł,  a  co  najmniej  znacznie  osłabł.  Wyznawcy  sił 
nadprzyrodzonych  oraz  uczeni  zgadzają  się  na  ogół  co  do  tego,  Ŝe  nauka  i  religia  nie  przeczą 
sobie  nawzajem.  Opracowano  wiele  modeli  argumentacji  na  rzecz  tezy,  Ŝe  są  one  zgodne,  a  co 
najmniej  Ŝe  nie  są  nie  do  pogodzenia.  Według  tych  modeli,  domeny  nauki  i  religii  są  albo 
całkowicie od siebie odizolowane, albo zdolne do pokojowego współistnienia. 

Zadaniem tej ksiąŜki jest wykazanie, za pomocą wielu wzajemnie powiązanych analiz, Ŝe Ŝaden z 
argumentów, które mają przeczyć niezgodności między nauką a religią, nie jest trafny. Z analiz 
tych  wynika,  Ŝe  na  poziomie  fundamentów  epistemologicznych,  tj.  w  zakresie  teorii  wiedzy  i 
odpowiadającej  jej  metodologii,  te  dwa  rodzaje  ludzkiej  działalności  poznawczej  są  w  istocie 
wzajemnie niezgodne. Okazuje się teŜ, Ŝe w obu z nich stawiane są po części te same pytania, co 
wobec  róŜnic  epistemologii  prowadzi  do  rzeczywistych  konfliktów  intelektualnych  i 
praktycznych. 

Jeśli więc chcemy zaspokoić naszą potrzebę znalezienia sensu i celu Ŝycia, a tym samym podstaw 
dla  naszych  zasad  i  praktyk  etycznych,  to  musimy  dokonać  wyboru  między  koncepcjami 
przednaukowymi a naukowym, świeckim humanizmem. W ksiąŜce tej próbuję pokazać, dlaczego 
lepszy jest ten drugi wybór. 

Wprowadzenie  

background image

KILKA KWESTII POJĘCIOWYCH 

Czy  nauka  i  religia  są  wzajemnie  zgodne,  czy  niezgodne?  Jest  to  centralne  pytanie,  na  które 
szuka  się  odpowiedzi  w  tej  ksiąŜce.  Nie  będziemy  rozwaŜać  tej  kwestii  w  kategoriach 
psychologicznych,  tj.  jako  pytania,  czy  ta  sama  osoba  faktycznie  moŜe  Ŝywić  równocześnie 
przekonania naukowe i religijne. Chodzi nam o inną interpretację tego pytania - o to mianowicie, 
czy  z  logicznego,  epistemologicznego  i  metafizycznego  punktu  widzenia  te  dwie  dziedziny 
poznawczego  zaangaŜowania  człowieka  są  wzajemnie  sprzeczne,  czy  teŜ  niesprzeczne? 
Człowiek  moŜe  Ŝywić  sprzeczne  przekonania,  jeśli  jednak  cenimy  niesprzeczność,  powinniśmy 
tego unikać. 

W rozmaitych środowiskach (głównie teologicznych) i z rozmaitych powodów głosi się tezę, Ŝe 
nauka i religia (lub teologia

1

) nie są, wbrew pozorom, wzajemnie niezgodne. Rzecznicy tej tezy 

twierdzą, iŜ przekonanie, Ŝe nauka i religia przeczą sobie lub choćby mogłyby sobie zaprzeczać, 
jest  naprawionym  juŜ  błędem  przeszłości.  Minęły,  ich  zdaniem,  czasy  konfliktów,  które  tak 
często  znaczyły  historię  stosunków  między  przedstawicielami  nauki  i  przedstawicielami  religii, 
osiągnęliśmy bowiem właściwe zrozumienie natury i/lub funkcji kaŜdej z tych dziedzin. 

W rzeczywistości ta proklamacja tolerancji nie jest nie jest niczym nowym. Została, na przykład, 
wyraźnie sformułowana w pismach św. Tomasza z Akwinu (1225-1274)

2

, a w szkicowej formie 

występuje  juŜ  u  pierwszych  myślicieli  chrześcijańskich.  Później  zyskała  jednak  nowe 
interpretacje,  a  co  najmniej  bardziej  wyrafinowane  sformułowania,  i  cieszy  się  obecnie  duŜą 
popularnością.  Zanim  przystąpimy  do  rozwaŜenia  kilku  z  tych  nowych  sformułowań, 
powinniśmy zatrzymać się nad pewną waŜną kwestią terminologiczną. 

Zapowiedzieliśmy,  Ŝe  terminy  “religia”  i  “teologia”  będą  tu  uŜywane  zamiennie.  PoniewaŜ  w 
języku potocznym  mają  one całkiem róŜne znaczenia, zamienne posługiwanie się nimi wymaga 
jakiegoś uzasadnienia. 

Jest rzeczą oczywistą, Ŝe Ŝadna prosta definicja terminów “religia” czy “teologia” nie moŜe zdać 
sprawy  z  wszystkich  ogromnie  zróŜnicowanych  zastosowań  tych  terminów.  W  pewnym  sensie 
cała ta praca jest rozbudowaną definicją niektórych waŜnych aspektów jej centralnych pojęć (co, 
oczywiście,  dotyczy  takŜe  pojęcia  nauki),  a  nawet  te  obszerne  porównania  i  analizy  nie 
pretendują  do  zupełności.  W  tym  miejscu  chcę  podać  jedynie  niezbędne,  choć  niewątpliwie 
powierzchowne wyjaśnienie. 

W  jednym  ze  znaczeń  teologia  jest  nierozłącznie  związana  z  określoną  religią,  lecz  w  pewnym 
innym  znaczeniu  nie  musi  ona  pozostawać  w  takim  związku.  WyłoŜył  to  przejrzyście  William 
Frankena: 

Teologia  w  najszerszym  sensie  tego  słowa  jest  działem  filozofii,  tj.  specjalną  dziedziną  badań 
filozoficznych dotyczących Boga. Termin ten jednak jest szeroko uŜywany jako odnoszący się do 
teoretycznej  wersji  określonej  religii.  W  tym  drugim  sensie  teologia  bywa  “chrześcijańska”, 
“Ŝydowska”, “prezbiteriańska”, “zreformowana” itp. ... Teologia nie musi odnosić się do religii, 
moŜe być czysto teoretycznymi rozwaŜaniami o Bogu i jego relacji do świata, prowadzonymi w 
sposób wolny i bezinteresowny. 

RozróŜnienie  to  stwarza,  oczywiście,  pewne  problemy.  MoŜna,  na  przykład,  kwestionować 
moŜliwość  prowadzenia  bezinteresownych  badań  w  dziedzinie  teologii  w  szerszym  sensie  tego 

background image

słowa.  Co  waŜniejsze,  moŜna  zasadnie  wątpić,  czy  takie  rzekomo  bezinteresowne  badania  nad 
Bogiem i jego relacją do świata jest istotnie pozbawione wszelkich implikacji religijnych, jeśli - 
czego nie sposób wykluczyć - prowadzą one do konkluzji, Ŝe istnieje byt oznaczany przez słowo 
“Bóg”  i  Ŝe  byt  ten  rzeczywiście  pozostaje  w  pewnych  relacjach  ze  światem.  Naszym  zadaniem 
jest  jednak  wyjaśnienie  tych  pojęć,  a  nie  ich  krytyka,  nie  będziemy  więc  analizować  takich 
problemów. 

John A. Hutchison w Paths of Faith - waŜnej pracy z dziedziny religioznawstwa porównawczego 
- wyraŜa w zasadzie ten sam pogląd. Mówi, Ŝe w ogólnym sensie teologia jest tym, czym była dla 
Greków, mianowicie “racjonalnym badaniem spraw dotyczących bogów.”

4

 Dopiero chrześcijanie 

nadali 

temu 

słowu 

węŜsze 

znaczenie, 

jako 

“dąŜenie 

wiary 

chrześcijańskiej 

do 

samozrozumienia.”

5

  Twierdzi  dalej,  Ŝe  w  tym  ostatnim  sensie,  tj.  jako  rodzaj  apologetyki, 

teologia była często zasłuŜenie krytykowana jako “po prostu usilne staranie o usprawiedliwienie 
wcześniej  zajętego  stanowiska.”

6

  Hutchison  uwaŜa  jednak,  podobnie  jak  Frankena,  Ŝe  w  swym 

najlepszym  wydaniu  -  rozumiana  jako  rodzaj  badań  filozoficznych  wolnych  od  załoŜeń 
doktrynalnych - teologia nie musi być nieuczciwym, stronniczym przedsięwzięciem: “... w swej 
najlepszej  postaci  badania  teologiczne  są  równie  ścisłe,  krytyczne,  wolne  i  rzetelne,  jak  kaŜda 
inna dyscyplina intelektualna.”

7

 

Mimo iŜ między teorią a praktyką - tj. między intelektualnymi uzasadnieniami a przekonaniami i 
wartościami  manifestującymi  się  w  realnym  Ŝyciu  -  zachodzą  istotne  róŜnice,  wydaje  się,  Ŝe  w 
obecnym, stosunkowo niekrytycznym stadium wstępnym usprawiedliwione jest uŜywanie słowa 
“teologia” (w wąskim, apologetycznym sensie) zamiennie ze słowem “religia”. Jeśli bowiem tak 
rozumie się teologię, to te dwa rodzaje ludzkiej aktywności są po prostu dwiema postaciami tego 
samego zjawiska - Ŝycia religijnego: jedna to jego postać empiryczna, druga zaś to przemyślana 
obrona tego zjawiska. 

Niestety,  zamienne  posługiwanie  się  słowami  “religia”  i  “teologia”  rodzi  pewne  dodatkowe 
komplikacje.  Jedna  z  nich  wiąŜe  się  z  tym,  Ŝe  rzeczy  podobne,  tak  jak  i  niepodobne,  mogą 
wchodzić  w  pewne  relacje  między  sobą  (wyobraźmy  sobie  dwa  wilki  w  stadzie  i  ich  relację 
wobec upolowanej ofiary). Tak więc, uznawszy, Ŝe teologia rozumiana jako apologetyka religijna 
jest blisko spokrewniona z religią, nie rozstrzygamy jeszcze kwestii, czy religia i teologia róŜnią 
się  tylko  stopniem  subtelności  refleksji,  czy  teŜ  zachodzą  między  nimi  jakieś  bardziej  istotne 
róŜnice.  Niektóre  analizy  porównawcze,  przeprowadzone  w  tej  ksiąŜce,  mogą  być  trafne  przy 
jednej z tych interpretacji, a nietrafne przy drugiej; jest to więc obszar potencjalnych powaŜnych 
trudności. 

Inna  komplikacja  wiąŜe  się  z  brakiem  zgody  między  teologami  co  do  właściwego  przedmiotu 
badań w ich dyscyplinie. Wszyscy zgadzają się, oczywiście, Ŝe teologia dotyczy religii, lecz - jak 
wszyscy wiemy - religia jest zjawiskiem bardzo wielokształtnym. Istnieje nie tylko wiele typów 
religii, lecz kaŜdy z nich moŜe przejawiać się na wiele sposobów, na przykład - w postaci zbioru 
idei,  wartości,  ceremonii  itp.  Harold  H.  Oliver,  teolog  z  Uniwersytetu  Bostońskiego,  tak  o  tym 
pisze  w  artykule  “The  Complementarity  of  Theology  and  Cosmology”:  “Niektórzy  teologowie 
twierdzą,  Ŝe  koncentrują  się  na  twierdzeniach  religii,  inni  -  Ŝe  na  doświadczeniu  religijnym,  a 
jeszcze inni uparcie podtrzymują pogląd, Ŝe teologia dotyczy z konieczności tego, co boskie.”

8

 

Moim zdaniem, pogląd, Ŝe teologia zajmuje się wyłącznie twierdzeniami religii, doświadczeniem 
religijnym  lub  obiektami  religii,  rodzi  powaŜne  trudności.  Refleksja  teologiczna  nie  moŜe 

background image

ograniczać się do twierdzeń  religii, poniewaŜ te  ostatnie dotyczą  doświadczeń i domniemanych 
obiektów. Podobnie, nie moŜe ona dotyczyć doświadczeń i obiektów religijnych w oderwaniu od 
twierdzeń, w których się je wyraŜa. Jest to jednak trudność, która nas nie dotyczy. Stwierdzenie 
Harolda Olivera przytoczyłem tylko po to, by zilustrować swoją tezę, iŜ teologowie nie są zgodni 
w kwestii, co jest właściwym przedmiotem teologii, i Ŝe ten brak zgody stwarza pewne problemy 
dla propozycji, by terminów “teologia” i “religia” uŜywać zamiennie. 

Choć tych i podobnych trudności nie udaje się usunąć w sposób powszechnie zadowalający, być 
moŜe  pewnym  krokiem  w  kierunku  ich  rozwiązania  będzie  skupienie  uwagi  na  charakterze 
naszych dociekań. Będą to dociekania filozoficzne nad nauką w konfrontacji z religią i teologią. 
Oczywiście, takŜe sama filozofia bywa rozmaicie rozumiana. Jedna z całkowicie uprawnionych i 
szeroko  akceptowanych  -  zwłaszcza  wśród  dwudziestowiecznych  filozofów  zachodnich  - 
koncepcji  filozofii  sugeruje  dopuszczalne  uzasadnienie  zamiennego  uŜywania  terminów 
“teologia”  i  “religia”.  Zgodnie  z  tą  koncepcją,  filozofia  zajmuje  się  (przede  wszystkim  lub 
wyłącznie)  wyjaśnianiem  pojęć  i  krytyką  przekonań.  W  odróŜnieniu  od  psychologii  i  nauk 
empirycznych, filozofia tylko pośrednio dotyczy sfery doświadczenia i obiektów. Jej głównym (a 
niektórzy  powiedzieliby,  Ŝe  jedynym)  zadaniem  jest  krytyczna  analiza  tego,  co  pretenduje  do 
miana  wiedzy,  oraz  rozjaśnianie  znaczeń.  JednakŜe  znaczenia  i  wiedzę  moŜna  zrozumieć  tylko 
przez  eksplikację  i  krytykę  sformułowań  werbalnych,  które  je  wyraŜają.  Gdybyśmy 
zaakceptowali  ten  pogląd  na  właściwą  funkcję  filozofii,  nasze  filozoficzne  zainteresowanie 
religią i teologią dotyczyłoby tylko ich pojęć i aspiracji poznawczych. Wtedy jednak znika ostre 
rozróŜnienie  między  religią  (rozumianą  jako  zjawisko  empiryczne)  i  teologią  (rozumianą  jako 
zjawisko  intelektualne):  z  punktu  widzenia  filozofii  krytycznej  religia  i  teologia  róŜnią  się 
jedynie poziomem rygorów intelektualnych. 

Co  do  mnie,  nie  akceptuję  tej  wąskiej  wizji  uprawnień  filozofii.  Sądzę,  Ŝe  warto  rozszerzyć  jej 
rolę  tak,  by  mogła  pełnić  pewne  swe  tradycyjne  funkcje,  zwłaszcza  funkcję  syntezy  (albo 
zestawiania czy spekulacji), oceny, a moŜe nawet radzenia ludziom, jak Ŝyć. Ale niezaleŜnie od 
tego,  czy  uznajemy  prawo  filozofii  do  zajmowania  się  takimi  sprawami,  krytyka  i  rozjaśnianie 
pojęć  są  niewątpliwie  jej  pełnoprawnymi  zadaniami,  co  w  obecnej,  wstępnej  fazie  naszych 
dociekań usprawiedliwia zastępowanie słowa “teologia” słowem “religia” i odwrotnie. 

Wydaje  się  rzeczą  właściwą  powiedzieć  w  tym  miejscu  kilka  słów  na  temat  głównych 
współczesnych  teorii  relacji,  zachodzącej  między  nauką  i  religią.  Harold  Oliver  wskazuje  trzy 
zaproponowane modele tej relacji.

9

 

Pierwszy z nich to Teoria Konfliktu, zgodnie z którą religia i nauka są rywalizującymi teoriami 
ś

wiata. Z wywodu Olivera wynika, iŜ uwaŜa on, Ŝe teoria ta stosuje się jedynie do doktrynalnych 

konfliktów  między  -  z  jednej  strony  -  absolutystycznymi  ortodoksjami,  interpretującymi  naturę 
według  biblii  (lub  innych  świętych  ksiąg),  i  wyjaśnieniami  naukowymi  z  drugiej.  Na  przykład, 
trudno byłoby inaczej rozumieć następujące stwierdzenie Olivera: 

Obie te grupy [przedstawiciele nauki i przedstawiciele religii, którzy akceptują Teorię Konfliktu] 
interpretują  twierdzenia  religii  dosłownie;  róŜnią  się  tylko  co  do  tego,  czy  twierdzenia  te 
adekwatnie opisują faktyczny stan rzeczy. 

10 

 

PoniewaŜ w tej ksiąŜce będę bronił Teorii Konfliktu, ale w wersji nie ograniczonej do konfliktów 
między nauką a doktrynami fundamentalistów, praca ta jest wyzwaniem wobec zakładanej przez 

background image

Olivera,  wąskiej  interpretacji  tej  teorii.  Będę  dowodził,  Ŝe  religie  i/lub  teologie  są  niezgodne  z 
nauką  na  poziomach  znacznie  bardziej  fundamentalnych  niŜ  poziom  konkurencyjnych  opisów 
rzeczywistości,  chociaŜ  nie  przeczę,  Ŝe  takŜe  na  tym  doktrynalnym  poziomie  pozostają  one  w 
konflikcie. 

Drugim modelem relacji między religią a nauką jest Teoria Oddzielenia, zgodnie z którą religia i 
nauka  nie  są,  a  nawet  nie  mogą  być  w  konflikcie,  poniewaŜ  dotyczą  róŜnych  i  izolowanych  od 
siebie dziedzin. Oliver rozwaŜa dwie wersje tej teorii: 

1.  twierdzenia naukowe dotyczą świata fizycznego, podczas gdy twierdzenia religii 

odnoszą się do rzeczywistości duchowej;  

2.  twierdzenia  naukowe  mają  odniesienie  poznawcze,  podczas  gdy  twierdzenia 

religii nie mają odniesienia poznawczego. 

11

  

Druga  wersja  Teorii  Oddzielenia  przybiera  jedną  z  dwóch  form,  zaleŜnie  od  interpretacji,  jaką 
nadaje  się  twierdzeniom  religii.  Według  pierwszej  z  tych  form,  twierdzenia  religii  naleŜy 
rozumieć  egzystencjalnie,  co  zdaniem  Olivera  znaczy,  Ŝe  “twierdzenia  o  Bogu  winny  być 
interpretowane  jako  twierdzenia  o  człowieku”.  Jest  to  stanowisko  Rudolfa  Bultmanna  i  jego 
zwolenników.  Druga  forma  tej  wersji  Teorii  Oddzielenia  głosi,  Ŝe  twierdzenia  religii  mają 
charakter  zasadniczo  emotywny,  tj.  wyraŜają  postawy  lub  uczucia.  Jest  to  stanowisko  A.  J. 
Ayera, R. B. Braithwaite’a i Paula van Burena. 

W drugiej części tego rozdziału postaram się wykazać, Ŝe istnieje wiele innych sposobów, jakimi 
ludzie  próbują  oddzielić  dziedzinę  religii  od  dziedziny  nauki;  niektóre  z  nich  są  zapewne  tylko 
odmianami  tych,  które  rozwaŜa  Oliver,  inne  jednak  prawdopodobnie  nie  mieszczą  się  w  jego 
kategoriach. 

Trzeci model relacji między nauką a religią to Teoria Komplementarności, w myśl której “nauka 
i  religia  stanowią  zharmonizowane  perspektywy  tej  samej  dziedziny.”

12

  Według  obrońców  tej 

teorii, nauka i religia dostarczają róŜnych, lecz komplementarnych wizji rzeczywistości. Niestety, 
jak  wykazuje  Oliver,  z  uŜywaniem  terminu  “komplementarny”  i  terminów  od  niego 
pochodzących  w  kontekście  relacji  miedzy  nauką  a  religią  wiąŜe  się  nierozwiązany  problem 
pojęciowy.  KaŜdy  z  tych  terminów  posiada  wyraźne  znaczenie,  gdy  uŜywa  go  Niels  Bohr  w 
kontekście  fizyki  kwantowej,  ale  w  zastosowaniu  do  relacji  między  nauką  i  religią  sens,  jaki 
naleŜy  wiązać  z  tymi  terminami,  jest  niejasny.  Dlatego  jeden  z  filozofów,  Hugo  Adam  Bedau, 
doszedł do wniosku, Ŝe moŜna co najwyŜej zgodzić się, iŜ “istnieje `odległa analogia’ pomiędzy 
komplementarnością w fizyce kwantowej i w debacie o nauce i religii.”

13

 

Niektórzy  myśliciele,  wśród  nich  D.  M.  Mackay,  kwestionują  opinię  Bedau,  utrzymując,  Ŝe 
wprawdzie  w  debacie  o  relacji  między  nauką  a  religią  termin  “komplementarność”  bywa  źle 
rozumiany  (tak  jak  kaŜda  “nazwa-omnibus”,  uŜywana  jako  określenie  relacji,  dla  której  “Ŝadna 
inna  nazwa  się  nie  narzuca”),

14

  lecz  moŜna  mu  w  tym  kontekście  nadać  ścisły  sens.  Artykuł 

Olivera  jest  właśnie  próbą  wyartykułowania  nowej,  logicznie  adekwatnej  postaci  Teorii 
Komplementarności,  którą  moŜna  by  stosować  do  relacji,  zachodzącej  między  teologią  i 
kosmologią  naukową.  W  naszym  wstępnym  szkicu  nie  ma  jednak  miejsca  na  wnikliwą  i 
szczegółową analizę interesującej i intelektualnie prowokującej koncepcji Olivera. 

To,  czy  religia  i/lub  teologia  jest  w  konflikcie  z  nauką,  jest  od  niej  odizolowana,  czy  teŜ 

background image

komplementarna wobec niej, stanie się jasne w toku dalszych analiz. Na razie musimy zadowolić 
się  pobieŜnym  zbadaniem  kilku  głównych  argumentacji,  które  bywają  lub  mogłyby  zostać 
wytoczone przeciwko twierdzeniu, iŜ nauka i religia są wzajemnie niezgodne. 

CZY NAUKA I RELIGIA SĄ ZGODNE? 

Omówiwszy niektóre z głównych problemów pojęciowych, moŜemy juŜ powrócić do rozmaitych 
argumentów, którymi moŜna by próbować uzasadnić tezę, Ŝe nauka i religia nie są i wręcz nie 
mogą być wzajemnie niezgodne.

15

 Argumenty te rozwaŜymy krótko i dość powierzchownie, 

chodzi tu bowiem tylko o to, by wyeliminować pewne pozorne racje na rzecz tezy, która jest 
zaprzeczeniem przewodniej myśli tej ksiąŜki. Nie pretendujemy do kompletności tych rozwaŜań. 
Udowodnienie tezy, Ŝe nauka jest niezgodna z religią (i/lub teologią), wymaga szczegółowych 
analiz. Warto natomiast powiedzieć w tym miejscu, Ŝe wiele spośród taktyk stosowanych przy  

kwestionowaniu  tej  niezgodności  odwołuje  się  albo  do  Teorii  Oddzielenia,  albo  do  Teorii 
Komplementarności. Nic w tym dziwnego, skoro teorie te są po prostu dwiema wersjami Teorii 
Zgodności  i  jako  takie,  mimo  powaŜnych  róŜnic  między  nimi,  mają  wspólnego  wroga  -  Teorię 
Konfliktu. 

Przeciwko  samej  moŜliwości  zaistnienia  rzeczywistego  konfliktu  między  nauką  a  religią  (w 
odróŜnieniu  od  konfliktu  pozornego,  opartego  na  nieporozumieniu)  wysuwa  się  lub  moŜna  by

 

wysunąć następujące argumenty:

16 

 

(1)  Tezę,  Ŝe  nauka  i  teologia  zajmują  się  całkowicie  róŜnymi  dziedzinami,  wymiarami  czy 
rodzajami bytu; charakteryzuje się je zwykle za pomocą dychotomii między tym, co naturalne, i 
tym,  co  “nadprzyrodzone”,  tj.  nadnaturalne,  lub  między  tym,  co  fizyczne,  i  tym,  co  duchowe. 
Twierdzi  się,  Ŝe  skoro  są  to  odrębne  dziedziny,  więc  metody  i  twierdzenia  nauki  i  teologii  nie 
mogą być uznane za wzajemnie niezgodne, jeŜeli odrębność ta jest naleŜycie rozumiana. 

(2) Tezę, Ŝe nauka i religia stawiają sobie radykalnie odmienne pytania i dostarczają radykalnie 
róŜnych rodzajów odpowiedzi. Rzecznicy tej tezy utrzymują, Ŝe uczony pyta o to, jak jest, teolog 
zaś  o  to,  dlaczego  tak  jest.  Uczeni  dostarczają  opisów  związków  funkcjonalnych  lub 
przyczynowych  pomiędzy  zjawiskami,  teologowie  zaś  podają  racje  dla  świata  naturalnego  oraz 
wszystkich  zachodzących  w  nim  procesów  i  związków.  Uczeni  jako  tacy  ograniczają  się  do 
ś

ledzenia  związków  w  przyrodzie,  myśliciele  religijni  natomiast  szukają  racji  czy  celów,  które 

leŜą u podstaw zjawisk naturalnych. Badania dotyczące raison d’etre natury nie mogą popaść w 
konflikt z badaniami ograniczonymi do zjawisk naturalnych, a więc religia i nauka nie mogą być 
wzajemnie sprzeczne. 

(3)  Tezę,  Ŝe  nauka  zajmuje  się  wyłącznie  faktami  lub  tym,  co  jest  prawdą,  podczas  gdy  religia 
zajmuje  się  wartościami,  tj.  ustalaniem  i  zaszczepianiem  ideałów  religijnych  i  moralnych. 
Według  tej  tezy,  naukę  interesuje  wyłącznie  odkrywanie  faktów  i  budowanie  róŜnego  rodzaju 
konstruktów  teoretycznych  (praw,  teorii  itp.),  w  których  nie  występują  wartości.  Myśliciele 
religijni  natomiast  starają  się  odkryć  i  propagować  dobry  sposób  Ŝycia.  Czy  odpowiedź  na 
pytanie  “Jak  powinienem  Ŝyć,  będąc  chrześcijaninem  (albo  Ŝydem,  hinduistą  czy 
muzułmaninem)?” moŜe być niezgodna z odpowiedziami na pytania uczonego o naturę świata i o 
to,  jak  opisać  jego  struktury  i  procesy  za  pomocą  teorii?  Nauka  jest  neutralna  wobec  wartości; 
istotą religii jest wartościowanie. 

(4)  Tezę,  Ŝe  perspektywa  religijna  i  perspektywa  naukowa  są  ostatecznymi,  autonomicznymi 

background image

punktami widzenia.  W myśl tej tezy, zarówno uczony, jak i myśliciel religijny ma perspektywę 
swoiście  stronniczą;  R.  M.  Hare,  starając  się  osłonić  przekonania  religijne  przed  krytyką 
areligijną lub antyreligijną (jaką uprawia, na przykład, Anthony Flew), określa owe perspektywy 
malarskim  terminem  bliki.  W  ramach  właściwych  sobie  perspektyw  czy  załoŜeń  uczony  i 
myśliciel  religijny  rozumieją  świat  odmiennie,  mają  zasadniczo  róŜne  oczekiwania  i  całkiem 
inaczej tłumaczą to, co spotyka ich samych lub wydarza się w świecie zewnętrznym. Nie wolno 
oceniać  jednej  z  tych  perspektyw  posługując  się  kryteriami  drugiej.  Perspektywa  religijna  (dla 
tego, kto ją posiada) i perspektywa naukowa (dla tego, kto ją posiada) są ostatecznymi sposobami 
widzenia  świata.  Jako  takie  nie  podlegają  one  krytyce  zewnętrznej,  kryteriom  znaczenia  czy 
warunkom prawdziwości. Zatem pozorny konflikt między nimi moŜna pominąć jako nieistotny. 

(5)  Tezę,  Ŝe  istnieją  alternatywne,  niezaleŜne  lecz  adekwatne  epistemologie.  Teoria  poznania, 
którą przyjmuje nauka, jest tylko jedną z wielu, i to wcale nie lepszą od epistemologii, którymi 
posługują  się  teologowie.  Jeśli  ktoś  ocenia  wszelkie  twierdzenia  odwołując  się  do  naukowych 
wymogów  metodologicznych,  to  po  prostu  ma  uprzedzenia  i  wąskie  horyzonty  myślowe. 
Bezpodstawne  jest  zarówno  załoŜenie,  Ŝe  procedury  naukowe  są  uniwersalnie  stosowalne,  jak  i 
wyprowadzany stąd wniosek, Ŝe tam, gdzie procedury te nie występują, wiedza jest niemoŜliwa. 
Istnieją inne metody poznania - takie, jak intuicja, autorytet, tradycja i objawienie - dostarczające 
wiedzy w przypadkach,  w których  metody nauki nie mają  zastosowania.  A prawdy, do  których 
dochodzi  się  za  pomocą  takich  niezaleŜnych,  nienaukowych,  lecz  równie  (lub  nawet  bardziej) 
godnych zaufania metod, nie mogą być niezgodne z prawdami nauki - podobnie, jak interpretacja 
Ŝ

adnego  wiersza  nie  moŜe  być  niezgodna  z  jakimś  dowodem  w  dziedzinie  geometrii 

euklidesowej. 

(6)  Tezę,  Ŝe  teologia  zajmuje  się  “podstawą  bytu”,  tj.  ostatecznym  źródłem  wszelkich  bytów 
indywidualnych, podczas gdy nauka zajmuje się wyłącznie bytami naturalnymi, nie zaś “Bytem” 
ani  “podstawą  bytu”.  Te  wyraźnie  odmienne  zainteresowania  wykluczają  moŜliwość 
rzeczywistego  konfliktu  między  nauką  i  religią:  kaŜda  z  nich  działa  niejako  na  sobie  tylko 
właściwym, odrębnym poziomie ontologicznym. 

(7)  Tezę  (wysuniętą  przez  Tomasza  z  Akwinu,  a  potem  rozmaicie  modyfikowaną),  Ŝe  religia 
uznaje  dwa  rodzaje  prawd  -  prawdy  objawione  (prawdy  wiary)  oraz  prawdy  rozumu  (które 
obejmowałyby  prawdy nauki) - przy  czym prawdy  obu tych rodzajów nie mogą przeczyć sobie 
wzajemnie, poniewaŜ jedne i drugie są prawdami (a prawda moŜe być sprzeczna tylko z fałszem) 
i poniewaŜ Bóg jest źródłem obydwu rodzajów prawd. 

(8)  Tezę,  Ŝe  pewne  doświadczenia  lub  procesy,  aktualne  albo  moŜliwe,  pozwalają  (lub  kiedyś 
pozwolą)  przezwycięŜyć  niezgodność  między  nauką  i  religią.  Nauka  moŜe  wydawać  się 
sprzeczna  z  religią,  poniewaŜ  ludzie  popełniają  błąd,  traktując  częściowe,  fragmentaryczne  lub 
jednostronne  doświadczenie,  które  cechuje  metody  nauki,  jako  doświadczenie  całościowe. 
Metody i wyjaśnienia naukowe są ograniczone, częściowe, niekompletne, a więc zniekształcone. 
Aby  zobaczyć  rzeczy  takimi,  jakimi  są  one  naprawdę,  trzeba  wykroczyć  poza  mentalność 
codzienną  i  naukową.  Gdy  zaś  wyjdzie  się  poza  ograniczony  obraz,  którego  dostarczają  nauki, 
pozorne niezgodności rozwiewają się lub tracą znaczenie. 

(9)  Tezę,  Ŝe  wyjaśnienia  i  twierdzenia  religijne  czy  teologiczne  naleŜy  traktować  w  sposób 
symboliczny.  Funkcjonują one tak, jak alegorie lub mity, sugerując waŜny wgląd w naturę istot 
ludzkich  (ich  aspiracje,  moŜliwości,  trudności  i  ograniczenia  jako  istot  ludzkich  czy 

background image

“duchowych”),  albo  w  inny  wymiar  ludzkiego  doświadczenia,  wykraczający  poza  doczesność. 
Grubym  błędem  jest  więc  dosłowne  interpretowanie,  ocenianie  i  krytykowanie  twierdzeń 
religijnych.  Natomiast  twierdzenia  i  wyjaśnienia  naukowe  mają  z  załoŜenia  funkcjonować  w 
dosłownym rozumieniu. Chodzi w nich o opis tego, jak jest (lub tego, co jest prawdopodobne, a 
co  najmniej  moŜliwe)  i  stanowią  one  integralne  składniki  adekwatnych  wyjaśnień  zjawisk  i 
procesów natury; w odróŜnieniu od wypowiedzi religijnych nie mają one wyraŜać czy sugerować 
egzystencjalnych  wymiarów  ludzkiego  czy  “więcej  niŜ  ludzkiego”  bytu.  Takie  literalne  prawdy 
dotyczące  faktów  nie  mogą,  oczywiście,  popaść  w  konflikt  z  prawdami  symbolicznymi,  są  to 
bowiem zupełnie róŜne rodzaje prawd. Stosowanie tych samych standardów do nauki i do religii, 
zalecanie,  by  obydwie  były  traktowane  w  sposób  dosłowny,  jest  podobnym  błędem,  jak  próba 
zastosowania wobec poezji kryteriów poznawczych, które praktykuje się w nauce. 

(10)  Tezę,  która  jest  chyba  najbardziej  popularną  taktyką,  stosowaną  przez  współczesnych 
teologów w celu odizolowania religii od nauki, aby w ten sposób zapobiec uzewnętrznianiu się 
moŜliwych  konfliktów,  a  którą  jasno  wyłoŜył  Ian  G.  Barbour  w  pracy  Issues  in  Science  and 
Religion: 
 

Dwie  szkoły  myślenia,  dominujące  we  współczesnej  teologii  zachodniej,  podkreślają  radykalną 
odmienność  religii  w  porównaniu  z  badaniami  naukowymi.  Twierdzi  się,  Ŝe  religia  posiada 
własne  metody,  całkiem  niepodobne  do  procedur  nauki.  Według  niektórych  teologów,  wiedza 
religijna powstaje w całości z samo-odsłaniania się Boga w historycznym objawieniu, nie zaś z 
odkryć  człowieka;  musimy  polegać  na  poszczególnych  zdarzeniach,  w  których  Bóg  się  nam 
odsłania, a zdarzenia takie nie mają swego odpowiednika w nauce. 

Według  innych  teologów,  pytania  religijne  powstają  w  sferze  osobistej,  nie  zaś  w  sferze 
bezosobowej  obiektywności,  którą  bada  nauka;  zagadnienia  religijne  mają  charakter  pytań 
ostatecznych  i  wymagają  swoistego  osobistego  zaangaŜowania,  w  odróŜnieniu  od 
niezaangaŜowanej, obiektywnej postawy uczonego. 

17 

 

Pozorna wiarogodność niektórych spośród tych tez jest efektem akceptacji fałszywej wizji natury 
i dopuszczalnych funkcji religii lub nauki, albo obydwu z nich; innymi słowy, niektóre z tych tez 
wydają się wiarogodne tylko dzięki temu, Ŝe arbitralnie zakładają nieuzasadnione i nie dające się 
uzasadnić  ograniczenia,  nałoŜone  na  domenę  nauki  lub  na  domenę  religii,  albo  na  domeny 
obydwu  tych  przedsięwzięć.  Ilekroć  się  twierdzi,  Ŝe  nauka  lub  religia  moŜe  badać  tylko  pewną 
określoną dziedzinę, albo stawiać sobie tylko pytania pewnego szczególnego rodzaju, i tak dalej, 
tylekroć  mamy  prawo  podejrzewać,  Ŝe  dokonuje  się  nadmiernych  uproszczeń  i  arbitralnych 
ograniczeń. 

RozwaŜmy,  na  przykład,  tezę  (1)  w  kontekście  parapsychologii.  Przez  wiele  lat  interpretowano 
anegdotyczne relacje z dziwnych wydarzeń - przeczuć, zjaw, duchów, komunikacji telepatycznej 
itp. - w sposób nadnaturalny i spirytualistyczny. Były one, i nadal często bywają, traktowane jako 
sprawy  wykraczające  poza  zakres  badań  naukowych.  JednakŜe  w  ostatnim  stuleciu  niektórzy 
powszechnie  uznani  i  kompetentni  uczeni  starali  się  zbadać  i  wyjaśnić  te  rzekomo 
“paranormalne” zjawiska w  kategoriach naukowych. Gdyby teza  (1) była  trafna,  wszelka próba 
podjęcia takich badań byłaby niemoŜliwa. Dotyczy to takŜe wielu zjawisk przyrodniczych, takich 
jak  błyskawice,  komety  i  zaćmienia,  które  bardzo  długo  uwaŜano  za  nadnaturalne,  a  które  z 
czasem  zostały  gruntownie  zbadane  i  wyjaśnione  w  kategoriach  naukowo-naturalistycznych. 
KtóŜ  umiałby  uzasadnić  istnienie  sztywnej  dychotomii  między  tym,  co  naturalne  (podlegające 

background image

ujęciu  naukowemu)  i  tym,  co  nadnaturalne  i  duchowe  (tj.  trwale  opierające  się  ujęciu 
naukowemu)? 

Równie nieuzasadnione ograniczenia nakłada się na naukę i religię w tezie (3). Uczeni humaniści 
(jak John Dewey i Corliss Lamont) oraz wiele innych osób dobrze znających zarówno naukę, jak 
i problematykę wartości, wysunęli przekonujące argumenty przeciwko twierdzeniu o amoralności 
nauki. Wykazali oni, Ŝe wiele dociekań naukowych ma na celu zrozumienie wartości (ich genezy 
i  funkcji  w  grupach  społecznych  oraz  w  naturze  ludzkiej  i  w  Ŝyciu  człowieka),  relacji  między 
nauką a wartościami (sposobów, w jakie postęp nauki odzwierciedla i zarazem wpływa na cele, 
jakie  stawia  sobie  człowiek)  oraz  metod  realizacji  ludzkich  celów.  Badania  takie  mogą 
zaprzeczać twierdzeniom religii na temat wartości i czasem rzeczywiście im zaprzeczają. 

Nadto,  teza  (3)  fałszywie  przedstawia  religię,  Ŝadna  religia  bowiem  nie  zajmuje  się  wyłącznie 
wartościami. Nie ulega wątpliwości, Ŝe religie są co najmniej równie zainteresowane w zgodnym 
z  faktami  opisaniu  natury  ludzkiej,  natury  świata  i  jego  pochodzenia,  a  takŜe  w  trafnym 
przewidywaniu  przyszłości.  A  takie  faktualne  zainteresowania  cechują,  oczywiście,  równieŜ 
odpowiednie  dziedziny  nauki.  Tak  więc,  konflikt  między  twierdzeniami  religii  a  odkryciami  i 
teoriami nauki jest moŜliwy i często rzeczywiście ma miejsce. 

Podobne argumenty moŜna przeciwstawić tezie (9). Wiele przypadków badanych w psychiatrii i 
psychoanalizie,  a  nawet  całkiem  standardowe  badania  socjologiczne,  antropologiczne  i 
psychosocjologiczne,  wymagają  uŜycia  najlepszych  dostępnych  metod  naukowych  w  celu 
zrozumienia niezwykłych wymiarów ludzkiego doświadczenia i odwołują się do symbolizmu w 
celu  zinterpretowania  ludzkich  zachowań.  W  istocie  rzeczy,  nawet  świat  pozaludzki  -  tak 
biologiczne,  jak  fizykalne  komponenty  natury  -  często  moŜna  najlepiej  wyjaśnić,  korzystając  z 
porównań  i  analogii  (na  przykład:  elektryczność  zachowuje  się  tak,  jakby  była  cieczą  płynącą 
przez przewód; światło  działa czasem tak, jakby składało się z cząstek;  wilki często polują tak, 
jakby  zaplanowały  określoną  strategię;  itp.).  Metafory,  sugestie  i  znaczenia  symboliczne  nie  są 
obce nauce; nauka nie jest w całości dosłowna. 

Teza (9) zawiera równieŜ niezgodną z faktami interpretację religii. Zapewne jest prawdą, Ŝe nie 
kaŜda  wypowiedź,  przypisywana  autorytatywnym  źródłom  światowych  religii,  powinna  być 
rozumiana dosłownie, lecz niektóre z nich prawie na pewno mają być tak rozumiane. Nie ulega 
wątpliwości, Ŝe znaczna część twierdzeń historycznych i kosmologicznych, które moŜna znaleźć 
w  światowej  literaturze  religijnej,  ma  być  prawdziwym  opisem  faktów,  a  nie  jedynie 
metaforyczną,  alegoryczną,  czy  jakąś  inną  sugestią  głębszych  treści.  Religia  nie  jest  w  całości 
mitem,  zarówno  z  punktu  widzenia  załoŜycieli,  jak  i  z  punktu  widzenia  współczesnych  jej 
rzeczników i wyznawców. Teza przeciwna jest z pewnością nieortodoksyjna i niewiarogodna. A 
zatem konflikty między nauką a religią są moŜliwe. 

Niektóre twierdzenia tych, którzy utrzymują, Ŝe konflikty takie nie są moŜliwe, nie zniekształcają 
wprawdzie obrazu nauki czy religii, ale wydają się zasadniczo niezrozumiałe, tj. nieprzekładalne 
na kategorie logiczne i/lub niesprawdzalne za  pomocą procedur naukowych. A rzecz w tym, Ŝe 
teza, iŜ twierdzenia religii są sensowne prawdziwe, chociaŜ z jakichś rzekomych powodów nie 
muszą  spełniać  warunków  pojęciowych  i  metodologicznych,  które  rozumni  ludzie  nakładają  na 
wszelkie  inne  wartościowe  poznawczo  dziedziny,  prowadzi  do  powaŜnych  trudności 
pojęciowych i praktycznych. Dotyczy to zwłaszcza twierdzeń, w których pewne centralne pojęcia 
-  takie  jak  “Byt  jako  taki”,  “podstawa  Bytu”,  “duch”  czy  “duchowe”  -  po  starannej  analizie 

background image

okazują się zasadniczo niejasne. Z pewnością moŜna to powiedzieć o tezach (1) i (6), ale takŜe, 
choć jest to mniej oczywiste, o niektórych innych. 

Niektóre  spośród  rozwaŜanych  tez,  na  przykład  (4)  i  (5),  są  wyrazem  pełnej  akceptacji 
sceptycyzmu i relatywizmu, a w następstwie prowadzą do wniosków przeciwnych niŜ  chcieliby 
ich  zwolennicy.  Jeśli  ktoś  twierdzi,  Ŝe  systemy  przekonań  są  z  jakiegoś  powodu  ostateczne  i 
dlatego nie podlegają zewnętrznej krytyce, to logiczną konsekwencją takiego stanowiska jest to, 
Ŝ

e  Ŝadnego  przekonania  (oprócz,  oczywiście,  przekonań  wewnętrznie  sprzecznych)  nie  moŜna 

uznać za fałszywe lub nieprawdopodobne. Dopuszcza się w ten sposób taką anarchię przekonań, 
która  jest  zabójcza  dla  wszelkiego  rzetelnego  poszukiwania  prawdy,  i  która  -  jeśli  zostałaby 
ogólnie usankcjonowana - prowadziłaby  takŜe do podwaŜenia roszczeń  religii do  prawdziwości 
jej  twierdzeń.  Stanowisko  to  uniemoŜliwiałoby  nie  tylko  wszelkie  spory  i  racjonalne  ich 
rozstrzyganie  między  ludźmi  wierzącymi  i  uczonymi  (czy  innymi  niewierzącymi),  lecz  takŜe 
wszelki sensowny dialog, mający na celu usunięcie róŜnicy zdań między samymi wierzącymi. 

Problem  ten  moŜna  przedstawić  następująco:  Jeśli  odmienne  punkty  widzenia  są  zasadniczo 
autonomiczne,  to  nie  ma  obiektywnych,  logicznych  podstaw  by  twierdzić,  Ŝe  któryś  z  nich  ma 
przewagę  nad  swymi  rywalami.  A  skoro  o  Ŝadnym  nie  moŜna  wykazać  na  obiektywnych, 
logicznych podstawach, Ŝe jest lepszy niŜ inne, to wybór między nimi staje się sprawą osobistych 
preferencji. Jeśli jednak za jakimś poglądem przemawiają wyłącznie czyjeś osobiste preferencje, 
to  -  pomijając  retoryczną  perswazję  -  nie  ma  Ŝadnej  moŜliwości  uzasadnienia 
(satysfakcjonującego kogoś, kto jeszcze nie jest o tym przekonany), Ŝe pogląd ten jest prawdziwy 
lub  choćby  prawdopodobny.  W  istocie  rzeczy  problem  jest  jeszcze  powaŜniejszy,  poniewaŜ  na 
gruncie rozwaŜanego stanowiska niemoŜliwa jest nawet sensowna komunikacja między osobami, 
które Ŝywią odmienne przekonania religijne, gdyŜ kaŜde z takich przekonań angaŜuje załoŜenia i 
inne struktury pojęciowe nie występujące w przypadku przekonań konkurencyjnych. 

Taka taktyka ochraniania religii przed konfliktem z nauką jest więc bardzo kosztowna: płaci się 
za nią rezygnacją z roszczeń do prawdy. Prawda staje się nieodróŜnialna od czegoś, co jest tylko 
opinią.  Konsekwencje  takiej  koncesji  na  rzecz  irracjonalizmu  powinny  odstraszyć  kaŜdego  - 
nawet tych, którzy bronią tego stanowiska. 

Pogląd, Ŝe kaŜda epistemologia czy blik jest tak samo wiarogodna, jak kaŜda inna (co wynika z 
twierdzenia,  Ŝe  kaŜda  z  nich  ostatecznie  sama  stanowi  o  swojej  prawomocności),  a  zatem  jest 
zabezpieczona  przed  wszelką  krytyką  zewnętrzną,  równieŜ  nie  wytrzymuje  powaŜnej  analizy. 
Termin  “wiarogodna”,  zastosowany  do  stanowiska  poznawczego,  moŜe  znaczyć  tylko  tyle,  Ŝe 
stanowisko to stwarza moŜliwość osiągnięcia konsensusu przez bezinteresownych badaczy i jest 
do  pogodzenia  z  ustalonymi  juŜ,  dobrze  sprawdzonymi  prawdami  -  są  to  bowiem  jedyne  dwa 
kryteria, pozwalają odróŜnić opinię od wiedzy. 

Nadto, gdyby religijne punkty widzenia były rzeczywiście w pełni zabezpieczone przed krytyką 
zewnętrzną, uczestnicy dysput religijnych nigdy nie mogliby zostać przekonani argumentacją lub 
ś

wiadectwami, które przytaczają ich oponenci. Tymczasem zdarza się, Ŝe ludzie zmieniają swoją 

orientację  religijną  pod  wpływem  krytyki  czy  świadectw  wskazywanych  przez  przeciwników. 
Być  moŜe  w  pewnym  stopniu,  niekiedy  nawet  w  bardzo  wysokim  stopniu,  poglądy  religijne 
opierają się zmianom pod wpływem myślenia racjonalnego, z pewnością jednak nie zawsze tak 
bywa. W wielu przypadkach racjonalna argumentacja i powoływanie się na świadectwa sprawia, 
Ŝ

e  ludzie  w  jakiejś  mierze  modyfikują  lub  nawet  odrzucają  swoje  dotychczasowe  przekonania 

background image

religijne. A nie powinno to być moŜliwe, gdyby dowolny blik był równie wiarogodny jak kaŜdy 
inny, tj. gdyby on sam stanowił o swojej prawomocności, co zabezpieczałoby go przed krytyką z 
zewnątrz. 

Wreszcie,  warto  zauwaŜyć,  Ŝe  gdyby  religijne  punkty  widzenia  były  odporne,  jak  twierdzi  na 
przykład R. M. Hare, na krytykę zewnętrzną, to wszelka próba racjonalnego odróŜnienia blików 
normalnych od obłędnych byłaby przedsięwzięciem niewykonalnym, a nawet absurdalnym; któŜ 
bowiem  w  tej  sytuacji  byłby  w  stanie  uzasadnić  to,  Ŝe  jakiś  określony  blik  jest  rzeczywiście 
obłędny? 

Niektóre  z  dziesięciu  przytoczonych  tu  tez,  wśród  nich  (6)  i  (7),  upadają,  gdy  uświadomimy 
sobie,  Ŝe  podstawowe  rozróŜnienia,  na  których  się  one  opierają,  są  nie  do  utrzymania.  Na 
przykład, błędne jest twierdzenie, Ŝe  nauka zajmuje się wyłącznie bytami, nie zaś  “Bytem” czy 
“Bytem jako takim”, jeśli pojęcia te mają nie być zasadniczo niejasne. Nauki badające fizyczne 
aspekty  natury  zawsze  były  zainteresowane  w  podaniu  adekwatnego  opisu  ostatecznej 
konstytucji  natury.  Jeśli  wyraŜenia  “Byt”,  “Byt  jako  taki”,  “podstawa  Bytu”  itp.  mają  być  w 
ogóle  zrozumiałe,  to  muszą  odnosić  się  do  tego,  z  racji  czego  wszelkie  jednostkowe  byty  i 
systemy bytów są realne, co wszystkie je łączy i od czego wszystkie pochodzą. CzyŜ  “materia-
energia”, o której mowa w fizyce, nie ma pełnić właśnie takiej roli? 

Przyjrzyjmy  się  teŜ  rozróŜnieniu  dokonanemu  z  tezie  (7).  Opiera  się  ono  na  dodatkowych, 
wątpliwych  twierdzeniach,  Ŝe  (i)  istnieje  Bóg  lub  bogowie,  (ii)  Bóg  ten  lub  bogowie  objawiają 
się człowiekowi, oraz (iii) domniemane prawdy objawione, które się akceptuje, są autentycznymi 
prawdami  (w  przeciwieństwie  do  złudnych  objawień  i  interpretacji  innych  ludzi,  których 
ś

wiadectwo  się  odrzuca).  PoniewaŜ  wszystkie  te  twierdzenia  są  wątpliwe,  nie  moŜna 

usprawiedliwić  traktowania  ich  jako  prawd  ustalonych  ponad  wszelką  rozsądną  wątpliwość.  A 
skoro nie są one tak ustalone, upada teza, Ŝe religia zna dwa rodzaje prawd - objawione prawdy 
wiary,  które  przekraczają  moŜliwości  rozumu,  oraz  prawdy  racjonalne.  Tak  więc,  jeśli  tezy  (7) 
nie  moŜna  oprzeć  na  innych  podstawach,  to  nie  pozwala  ona  wykluczyć  sprzeczności  między 
twierdzeniami nauki i twierdzeniami religii. O zgodności prawd naukowych i teologicznych nie 
moŜna zasadnie rozstrzygnąć z góry, przed zbadaniem szczegółowych przypadków (a być moŜe 
nawet  wtedy  nie),  na  podstawie  wątpliwego  twierdzenia,  Ŝe  religia  jest  w  posiadaniu 
objawionych prawd wiary. 

O  tzw.  prawdach  wiary  trzeba  poczynić  jeszcze  jedną  uwagę.  OtóŜ  często  są  one  albo 
pozbawione  sensu,  albo  wątpliwe  pod  tym  względem.  RozwaŜmy,  dla  przykładu,  wzorcową 
prawdę  wiary  (jako  prawdę  o  Bogu  przekraczającą  rozum  ludzki),  którą  podaje  Tomasz  z 
Akwinu,  gdy  formułuje  w  I  księdze  Summa  contra  Gentiles  swą  tezę,  Ŝe  istnieją  dwa  rodzaje 
prawd.  Ilustruje  ją  przykładem  prawdy  o  trójjedynej  naturze  Boga.  W  świetle  wielu  dysput 
teologicznych i rozmaitych prób uczynienia tej tezy zrozumiałą, a takŜe z innych powodów, jest 
oczywiste, Ŝe doktryna o trójjedynej naturze Boga jest wysoce niejasna. Wolno podejrzewać, Ŝe 
gdyby  nie  przysparzała  ona  trudności  pojęciowych,  nie  zaliczono  by  jej  do  prawd,  które 
wykraczają poza rozum ludzki. NiezaleŜnie od tego, jak jest w przypadku tej doktryny, prawdy 
naukowe  nie  są  ani  zgodne,  ani  niezgodne  z  wypowiedziami  zasadniczo  niezrozumiałymi;  tak 
więc,  w  tej  mierze,  w  jakiej  prawdy  wiary  są  niezrozumiałe,  nie  grozi  im  sprzeczność  z 
twierdzeniami  nauki  jedynie  dlatego,  Ŝe  sprzeczność  moŜe  wystąpić  tylko  między 
wypowiedziami zrozumiałymi. 

background image

To,  o  czym  mówi  się  w  (8)  jako  pojedynczej  tezie,  moŜe  w  istocie  przybrać  jedną  z  wielu 
róŜnych,  nawet  wzajemnie  niezgodnych  postaci,  na  przykład:  (i)  sens  fenomenologiczny,  przy 
którym  idee  religijne  i  naukowe  są  traktowane  jako  subiektywne  światy,  konstruowane  czy 
tworzone przez ego; (ii) sens dialektyczny, przy którym obecnie istniejące poglądy uwaŜa się za 
prawdy  tylko  częściowe,  wprzęgnięte  w  dialektyczny  proces  coraz  pełniejszego  rozumienia  i 
wyjaśniania,  który  ostatecznie  doprowadzi  do  syntezy  prawd  naukowych  i  religijnych, 
przezwycięŜając  aktualne  konflikty;  oraz  (iii)  sens  mistyczny,  przy  którym  w  pewnych 
odmiennych  stanach  świadomości  człowiek  doświadcza  (lub  twierdzi,  Ŝe  doświadcza) 
“wszystkich rzeczy jako jednej” albo “ostatecznej harmonii wszystkich rzeczy”. 

Analizy i opisy fenomenologiczne są niemal zawsze skrajnie niewiarogodne (moŜe z wyjątkiem 
logicznych i matematycznych badań fenomenologicznych, w stylu tych, które prowadził Edmund 
Husserl),  jeśli  “wiarogodność”  ma  implikować  wysokie  prawdopodobieństwo  zgodności 
rezultatów, do których prowadzi stosowanie tej metody przez jej kompetentnych uŜytkowników. 
Egzystencjaliści twierdzą, Ŝe posługują się metodami fenomenologicznymi; jednakŜe niektórzy z 
nich,  jak  Sartre  czy  Heidegger,  dochodzą  do  konkluzji  ateistycznych,  podczas  gdy  inni,  jak 
Kierkegaard i Marcel, do konkluzji teistycznych. Niektórzy eksperci fenomenologii, wśród nich 
Marvin  Farber,  bronią  tezy,  Ŝe  między  fenomenologią  i  naturalizmem  nie  ma  konfliktu,  Ŝe  w 
istocie  rzeczy  subiektywne  metody  fenomenologii  i  obiektywne  metody  nauk  empirycznych 
dopełniają  się  wzajemnie;  inni,  jak  Peter  Koestenbaum,

18

  formułują  i  starają  się  uzasadnić  w 

kategoriach fenomenologii wiele tez tradycyjnego idealizmu i teizmu, dochodząc do rezultatów, 
które ludzie tacy jak Farber odrzuciliby jako nienaukowe. Nie ma więc rozsądnych podstaw, by 
wierzyć,  Ŝe fenomenologia stanowi rzetelną procedurę, usuwającą rozbieŜności między nauką a 
religią. 

Szczegółowe  rozwaŜenie  dialektycznego  sensu  tezy  (8)  wymagałoby  uwzględnienia  bardzo 
złoŜonych kwestii i zajęłoby wiele miejsca. Jest trochę prawdy w twierdzeniu, Ŝe oddziaływania 
między nauką i religią doprowadziły do stanowisk subtelniejszych teoretycznie i łatwiejszych do 
obronienia.  W  większości  przypadków  oddziaływania  te  spowodowały  intelektualny  rozwój 
myśli  religijnej,  nie  zaś  transformację  teorii  naukowych;  jednakŜe  wiele  konfliktów,  które 
występowały  w  historii  interakcji  między  nauką  i  religią,  dało  początek  zmianie  stanowisk  na 
rzecz bardziej adekwatnych i unikających owych konfliktów. Ale nie cała teologia uległa takim 
transformacjom. 

Istnieje  jednak  głębszy  problem  niŜ  rozbieŜności  między  anachronicznym  fundamentalizmem  i 
nauką. Nawet  gdy z pozycji religii zgłaszana jest w zasadzie gotowość do akceptowania in toto 
powszechnie  uznanych  i  obszernie  uzasadnionych  wyników  naukowych,  konflikt  poznawczy 
moŜe  się  rozwijać,  poniewaŜ  nauka  jest  czymś  znacznie  więcej  niŜ  tylko  zbiorem  doktryn. 
Składnikami  nauki  są  takŜe  charakterystyczne  dla  niej  metody  poznawcze,  kryteria  znaczenia, 
prawdy i świadectw. Religie równieŜ mają charakterystyczne dla nich metodologie. Sprawia to, 
Ŝ

e nawet w przypadku liberalizmu religijnego, dopuszczającego akceptację wyników naukowych, 

nadal 

moŜliwe 

są 

niezgodności 

logiczne, 

spowodowane 

rozbieŜnością 

stanowisk 

epistemologicznych i metodologii. 

Nie wystarczy zatem wskazać przypadki z przeszłości, w których doktryny religijne podlegały 
transformacjom pod wpływem dialektycznych interakcji z nauką. Twierdzenie, Ŝe wszelkie 
rozbieŜności między nimi moŜna usunąć,  

pozostaje  wątpliwe.  Świadczą  o  tym  nie  tylko  dysputy  doktrynalne  z  fundamentalistami,  które 

background image

nie  przynoszą  takich  efektów.  Nawet  w  przypadku  liberalizmu  religijnego  jest  rzeczą  wysoce 
prawdopodobną,  Ŝe  w  kategoriach  głębszych  źródeł  tych  dwu  ludzkich  poszukiwań,  tj.  na 
poziomie  postaw  i  metodologii,  istnieje  między  nimi  głęboki  konflikt,  który  moŜe  okazać  się 
nieusuwalny. 

Jeśli  chodzi  o  postać  (iii)  tezy  (8),  to  w  ramach  naszych  wstępnych  rozwaŜań  wystarczy 
powiedzieć,  Ŝe  sensowność  twierdzeń  mistycznych  (np.  Ŝe  wszystkie  rzeczy  są  jednością)  jest 
wątpliwa,  a  ich  weryfikowalność  problematyczna.  Twierdzenia  takie  opierają  się  na  pragnieniu 
bezkrytycznego  traktowania  idiosynkratycznych  doświadczeń  jako  bardziej  adekwatnych  i 
wiarogodnych niŜ bogate, potwierdzające się wzajemnie doświadczenia gatunku ludzkiego, które 
gatunek ten zawdzięcza złoŜonym strukturom neurofizjologicznym, powstałym w toku trwającej 
miliardy  lat  ewolucyjnej  selekcji  naturalnej,  a  takŜe  posiadaniu  metodologii,  którą  w  wielkim 
trudzie budował w toku  swego rozwoju kulturowego. To bezzasadne załoŜenie nie zasługuje na 
akceptację;  zajmiemy  się  tą  kwestią  bardziej  szczegółowo  w  dalszej  części  tej  pracy,  w 
kontekście rozwaŜań metodologicznych. 

Wróćmy  do  tezy  (9),  głoszącej,  Ŝe  prawdy  religii  mają  charakter  symboliczny  czy  mityczny, 
podczas  gdy  prawdy  nauki  naleŜy  rozumieć  dosłownie,  oraz  Ŝe  nie  moŜe  być  rzeczywistego 
konfliktu między tak radykalnie odmiennymi twierdzeniami. Teza ta nasuwa wiele wątpliwości. 
Na  przykład  tę,  Ŝe  -  jak  juŜ  zauwaŜyliśmy  -  nawet  jeśli  zgodzimy  się,  Ŝe  niektóre  twierdzenia 
religii są z załoŜenia tylko sugestiami pewnych moralnych, psychologicznych lub “duchowych” 
prawd  o  naturze  ludzkiej  czy  kondycji  człowieka,  nie  zaś  literalnymi  opisami  zdarzeń 
przyrodniczych i faktów z dziejów ludzkości, to nie wynika stąd, Ŝe wszystkie twierdzenia religii 
mają  taki  status.  Jest  co  najmniej  wątpliwe,  by  autorzy  świętych  tekstów  chrześcijaństwa, 
hinduizmu  czy  buddyzmu,  pisząc  o  Jezusie,  Krisznie  czy  Buddzie,  w  istocie  nie  wierzyli  w 
historyczną  realność  tych  postaci,  a  tylko  posługiwali  się  nimi  w  sposób  symboliczny,  niczym 
bohaterami sztuki teatralnej, w celu przekazania pewnych przesłań. W kaŜdym razie niektórzy z 
nich  na  pewno  byli  przekonani,  Ŝe  postaci  takie  naprawdę  istniały,  posiadały  przypisywane  im 
cechy  i  dokonały  przypisywanych  im  czynów.  Jest  rzeczą  nieprawdopodobną,  by  świadomie 
tworzyli oni owe opisy, prima facie faktograficzne, tylko jako mity lub poezję. 

Nadto, nawet alegorie religijne (mające wyraŜać prawdy o naturze ludzkiej i kondycji człowieka, 
albo  przekonania  metafizyczne)  dają  się  przełoŜyć  na  twierdzenia  niealegoryczne,  tj.  literalne. 
Gdyby  tak  nie  było,  nie  moŜna  by  interpretować  alegorii  w  terminach  niealegorycznych. 
Tymczasem  jest  to,  jak  wiadomo,  praktyka  powszechna  wśród  rzeczników  istniejących  religii. 
MoŜna się nie zgadzać co do sposobu interpretacji alegorii, ale ich przekładanie na twierdzenia 
bezpośrednio  opisujące  fakty  uwaŜane  jest  za  uprawnione.  Gdy  zaś  dokona  się  takich 
przekładów,  cóŜ  mogłoby  chronić  je  przed  moŜliwością  konfliktu  z  twierdzeniami 
formułowanymi w naukach, które zajmują się Ŝyciem człowieka? 

JednakŜe  teza,  Ŝe  co  najmniej  niektóre  wypowiedzi  religijne  mają  intencje  symboliczne,  rodzi 
inne, bardzo kłopotliwe problemy dla teologii. Jeśli pewne opisy świata występujące w literaturze 
religijnej naleŜy rozumieć dosłownie, podczas gdy inne trzeba traktować jako metafory, to jakie 
kryterium  pozwala  rozstrzygać  w  konkretnych  przypadkach,  z  którą  z  tych  kategorii  mamy  do 
czynienia? Kwestia ta jest źródłem wielu sporów i schizm religijnych. 

Ponadto,  jeśli  niektóre  opisy  religijne  uwaŜa  się  za  symboliczne  (i  właśnie  z  tego  powodu 
zabezpieczone  przed  konfliktem  z  odkryciami  nauki),  to  na  jakiej  podstawie  wolno  je  uznać  za 

background image

trafne?  Czy  wszelkie  symboliczne  sformułowania  są  równie  wiarogodne?  JeŜeli  wszystkie 
metaforycznie  wyraŜone  poglądy  na  naturę  ludzką  i  ostateczną  rzeczywistość  są  jednakowo 
wiarogodne  i  nie  podlegają  Ŝadnej  krytycznej  ocenie,  to  wobec  tego  Ŝadna  wizja  religijna  nie 
moŜe być błędna, ani nawet lepsza lub gorsza od innych - wszystkie muszą być autentycznymi, 
tyle  samo  wartymi  prawdami.  A  nawet  gorzej  (jeśli  moŜe  być  jeszcze  gorzej):  skoro  wszystkie 
alegorycznie wyraŜone poglądy religijne są autentycznymi prawdami, to te z nich, które wydają 
się  przeczyć  sobie  nawzajem,  muszą  być  w  jakimś  niejasnym  sensie  wzajemnie  niesprzeczne.* 
Jeszcze  bardziej  kłopotliwy  jest  fakt,  Ŝe  ta  konsekwencja  takiej  interpretacji  wypowiedzi 
religijnych  musi  dotyczyć  nie  tylko  głównych  religii,  które  wymieniliśmy  powyŜej,  lecz  takŜe 
przypadków bardziej niezwykłych. JeŜeli wypowiedzi religijne interpretuje się jako symboliczne, 
i jeśli określenie ich jako ”symboliczne” implikuje m.in. to, Ŝe świadectwa empiryczne nie mają 
znaczenia dla ich prawdziwości, to wszelki metaforycznie wyraŜony pogląd, niezaleŜnie od tego, 
jak się doń dochodzi - za sprawą narkotyków, hipnozy, psychozy czy jakkolwiek inaczej - musi 
być  równie  wiarogodny,  jak  kaŜdy  inny.  Chyba  niewielu  jest  ludzi  skłonnych  zaakceptować  tę 
konsekwencję. 

JednakŜe  jedyne  alternatywy,  jakie  tu  dostrzegam,  to  albo  przyjęcie,  Ŝe  metaforyczne  opisy 
religijne  nie  są  ani  prawdziwe,  ani  fałszywe  -  Ŝe  moŜna  je  oceniać  tylko  wedle  kryteriów 
estetycznych  lub  moralnych,  tj.  Ŝe  trzeba  je  traktować  tak,  jak  dzieła  sztuki,  czy  pobudzające 
emocjonalnie utwory poetyckie lub dramatyczne; albo teŜ uznanie, Ŝe pojęcie prawdy ma do nich 
zastosowanie  i  Ŝe  pewne  wizje  religijne  są  bardziej,  a  inne  mniej  wiarogodne  na  podstawie 
obiektywnych danych. W pierwszym przypadku nie wolno mówić o prawdach wyraŜanych przez 
alegorie  religijne;  w  drugim  istotne  stają  się  dane  empiryczne.  Gdy  jednak  przypisze  się 
znaczenie świadectwom empirycznym, trzeba teŜ przyznać, Ŝe mowa o twierdzeniach mających 
sens  literalny,  a  w  przypadku  takich  twierdzeń  nie  ma  podstaw,  by  zaprzeczać  moŜliwości  ich 
konfliktu z prawdami nauki. Innymi słowy, taktyka zastosowana w tezie (9) jest skuteczna tylko 
za  cenę  rezygnacji  z  uznawania  wypowiedzi  symbolicznych  za  prawdziwe.  Jeśli  są  one 
nieprzekładalne na twierdzenia o faktach, to nie mogą popaść w konflikt z twierdzeniami nauki, 
ale  teŜ  nie  są  prawdami.  Jeśli  natomiast  wypowiedzi  symboliczne  dają  się  przełoŜyć  na 
twierdzenia  o  faktach,  to  nie  moŜna  wykluczyć  niezgodności  tych  wypowiedzi  z  naukowymi 
twierdzeniami o faktach . 

   

*  Na  przykład,  poglądy,  które  interpretuje  się  jako  przypisujące  zło  odłączeniu  się  od  Boga  i 
pogląd  hinduizmu  (karma),  w  myśl  którego  zło  jest  skutkiem  zobowiązań  zaciągniętych  w 
poprzednich  wcieleniach;  albo  pogląd  interpretowany  jako  twierdzenie,  Ŝe  istnieje  tylko  jeden 
Bóg, i poglądy politeistów. 

   

Aby  ukazać  powaŜne  trudności,  jakie  rodzi  taktyka  teologiczna  zastosowana  w  tezie  (10), 
wystarczy  kilka  krótkich  uwag.  Twierdzenie,  Ŝe  wiedza  religijna  pochodzi  z  wydarzeń 
historycznych, w których Bóg odsłonił samego siebie, tj. z boskich objawień, musi uporać się z 
faktem, Ŝe istnieje wiele, często wzajemnie sprzecznych przypadków domniemanego objawienia. 
Tezę  o  objawieniu  się  Boga  judeo-chrześcijańskiego  trzeba  rozpatrywać  w  kontekście  tez 
konkurencyjnych.  Jest  rzeczą  oczywistą,  Ŝe  nie  istnieją  Ŝadne  ogólnie  przyjęte  kryteria,  które 
pozwalałyby  odróŜnić  rzeczywiste  objawienia  od  ich  oszukańczych  rywali.  Nie  wydaje  się 

background image

moŜliwe,  by wszystkie  domniemane nadprzyrodzone objawienia - przyjmowane  w ramach tzw. 
religii prymitywnych, rozmaitych politeizmów, a takŜe wielkich monoteizmów świata - były tym, 
za co chcą uchodzić (poniewaŜ przeczą sobie nawzajem), nie ma jednak zadowalającej procedury 
rozstrzygania między nimi. 

Inną  trudność  stanowi  fakt,  iŜ  objawienia,  jeśli  miałyby  miejsce,  byłyby  rodzajem  cudu 
(wtargnięciem  bóstwa  w  normalny  bieg  natury);  tymczasem  jest  rzeczą  wątpliwą,  czy 
występowanie,  a  nawet  samą  moŜliwość  cudów  moŜna  stwierdzić.  David  Hume  przekonująco 
argumentuje  w  Badaniach  dotyczących  rozumu  ludzkiego,  iŜ  “Ŝadne  świadectwo  nie  wystarcza 
do stwierdzenia cudu, jeśli nie jest to takie świadectwo, Ŝe jego fałszywość byłaby bliŜsza cudu 
niŜ to, o czym ma ono świadczyć ...” Tak zaś, mówi dalej Hume, nigdy się nie zdarza. 

I  argumentuje  następująco.  Po  pierwsze,  w  całej  historii  Ŝadne  takie  zdarzenie  nie  zostało 
potwierdzone przez ludzi dostatecznie rozsądnych i wykształconych, by moŜna było wykluczyć, 
Ŝ

e  ulegli  złudzeniu;  ani  przez  ludzi  dostatecznie  uczciwych,  by  moŜna  było  wykluczyć,  Ŝe 

oszukują; ani przez cieszących się zbyt dobrą reputacją i mających zbyt wiele do stracenia, gdyby 
wykryto, Ŝe kłamią; ani w okolicznościach dostatecznie publicznych, by kłamstwo lub złudzenie 
było oczywiste. 

Po drugie, badania nad naturą człowieka ujawniają, Ŝe ludzie na ogół znajdują duŜą przyjemność 
w  opowiadaniu  lub  słuchaniu  historii,  które  budzą  zdumienie  i  niedowierzanie.  ToteŜ 
wiarogodność  takich  historii  jest  mniejsza  niŜ  ta,  jaką  normalnie  wiąŜemy  ze  świadectwami 
ludzi. 

Po  trzecie,  mówi  Hume,  relacje  o  zjawiskach  nadprzyrodzonych  pochodzą  niemal  zawsze  od 
ignorantów i  osób przesądnych. Gdy zjawiska takie opisują ludzie bardziej rozumni, to na  ogół 
powtarzają  przekazy  swoich  niewykształconych  przodków.  Tak  więc,  źródłami  twierdzeń  tego 
rodzaju są prawie zawsze umysły najbardziej bezkrytyczne i przesądne. 

Po  czwarte,  wszelkie  takie  świadectwa  są  (o  czym  juŜ  wspominałem)  niezgodne  z  wieloma 
innymi, mianowicie, z relacjami z cudownych zdarzeń, w które obfitują religie konkurencyjne. 

Osobny  problem  związany  z  tezą,  Ŝe  wiedza  religijna,  w  odróŜnieniu  od  naukowej,  pochodzi  z 
aktów samo-odsłaniania się Boga, stanowią kłopoty z uzasadnieniem wiary w istnienie Boga. Nie 
sposób zasadnie twierdzić, Ŝe domniemane objawienie rzeczywiście pochodzi od Boga, jeśli nie 
jest  spełniony  co  najmniej  jeden  z  dwóch  warunków:  (a)  ustalono  ponad  wszelką  rozsądną 
wątpliwość, Ŝe Bóg istnieje, a zarazem jest bytem, który moŜe się objawiać i czasem to czyni; (b) 
ustalono  ponad  wszelką  rozsądną  wątpliwość,  Ŝe  objawianie  się  Boga  jest  najbardziej 
przekonującym  i  logicznie  najprostszym  argumentem  na  rzecz  jego  postulowanego  istnienia. 
ś

aden  z  tych  warunków  nie  został  dotąd  spełniony.  Wyjąwszy  przypadki,  w  których  słowo 

“Bóg”  definiowane  jest  w  szczególny,  niekonwencjonalny  sposób  (np.  jako  równowaŜne  słowu 
“przyroda”  lub  słowu  “wartości”),  istnienie  Boga  jest  z  pewnością  problematyczne,  i  bez 
błędnego koła nie moŜna dowodzić istnienia Boga na podstawie jego domniemanych objawień, 
poniewaŜ  wiarogodność  twierdzeń  o  objawieniach  wymaga  wykazania,  Ŝe  są  to  rzeczywiście 
objawienia  Boga.  Zasada  ekonomii,  a  takŜe  inne  kryteria  naukowe  i  logiczne  sprzeciwiają  się 
łatwej akceptacji takich doświadczeń; zawsze dotąd moŜna je było wyjaśnić w sposób prostszy i 
bardziej wiarogodny niŜ jako doświadczanie nadprzyrodzonego objawienia. 

Z uwag powyŜszych wynika, Ŝe problemy związane z oceną opisów cudów - warunki, w jakich 

background image

opisy  te  się  pojawiły,  relacje  między  rozmaitymi  (często  sprzecznymi)  opisami,  itd.  -  naleŜą  w 
całości do dziedziny analiz historycznych, logiki i naukowej metodologii. Tak więc, twierdzenia 
tego  rodzaju  nie  wykraczają  poza  zakres  metod,  kryteriów  i  standardów  nauki.  RozwaŜana 
taktyka  teologiczna  nie  moŜe  zatem  eliminować  moŜliwości,  Ŝe  między  tezami  religii  i  wiedzą 
naukową zachodzi sprzeczność. 

Kolejny chwyt teologiczny, który prezentuje Ian Barbour - teza, Ŝe pytania religijne powstają w 
sferze  osobistej  itp.  (zob.  s.  )  -  takŜe  nie  wytrzymuje  krytyki.  śadne  racjonalne  argumenty  nie 
przemawiają  za  tym,  Ŝe  nauka  ogranicza  się  do  badania  “sfery  bezosobowej  obiektywności”. 
Choć  postęp  w  tej  dziedzinie  jest  powolny  i  nierówny,  jaźn  człowieka  -  jej  geneza,  struktury, 
moŜliwości  i  ograniczenia  -  nie  leŜy  poza  zasięgiem  badań  naukowych.  Psychologia, 
fenomenologia,  psychiatria,  socjologia,  antropologia  i  biologia  (by  wymienić  tylko  niektóre  z 
najwaŜniejszych  dyscyplin  naukowych  i  semi-naukowych)  dokonały  juŜ  pewnych  waŜnych 
odkryć  w  tej  dziedzinie.  I  nie  wydaje  się,  by  istniały  argumenty  przemawiające  za  tym,  Ŝe 
głębszy wgląd nauki w te sprawy nie zostanie lub wręcz nie moŜe zostać osiągnięty. 

Wiadomo  równieŜ,  Ŝe  uczeni  są  na  ogół  świadomi  występowania  “czynnika  osobistego”  w  ich 
badaniach.  Uwzględnianie  metodologicznych  implikacji  zasady  nieoznaczoności  Heisenberga*, 
rola  idealnego  obserwatora  w  teorii  względności  Einsteina**,  środki  ostroŜności  podejmowane 
przez  obserwatorów  zachowań  zwierząt  po  to,  by  zapobiec  własnemu  wpływowi  na  te 
zachowania,  a  zwłaszcza  analogiczne  problemy  w  badaniach  nad  ludźmi,  prowadzonych  w 
naukach  społecznych,  świadczą  o  tym,  Ŝe  uczeni  przejawiają  wielką  wraŜliwość  na  czynniki 
osobiste. 

A  co  miałoby  uzasadniać  równie  wątpliwe  tezę,  Ŝe  wszelkie  kwestie  religijne  mają  charakter 
“pytań  ostatecznych”  i  zakładają  “osobiste  zaangaŜowanie”?  Jest  to  teza  równie  wątpliwa,  jak 
twierdzenie,  Ŝe  zainteresowania  nauki  są  zawsze  “oderwane”  i  “obiektywne”.  Empiryczne 
badania  nad  nauką  i  religią  pokazują,  Ŝe  w  rozróŜnieniu  tym  jest  wiele  przesady.  W 
rzeczywistości  religie  zawierają  wiele  tez  obiektywnych  -  na  przykład,  Ŝe  dusza  ma  szereg 
właściwości,  Ŝe  ziemia  została  stworzona,  Ŝe  miała  miejsce  powszechna  powódź  itp.  -  które  w 
Ŝ

aden  istotny  sposób  nie  angaŜują  “pytań  ostatecznych”  ani  osobowości  wyznawców  religii. 

Innymi  słowy,  istnieje  wiele  doktryn  religijnych,  które  nie  dotyczą  w  zasadzie,  albo  raczej  w 
ogóle  nie  dotyczą  osoby  ludzkiej  -  doktryn,  których  prawdziwość  ma  być  niezaleŜna  od 
osobowości  wierzącego.  Uczeni  natomiast  wcale  nie  są  obiektywnymi,  pozbawionymi  uczuć, 
oderwanymi  od  świata  istotami  -  jak  sugeruje  to  błędne  przeciwstawienie.  Są  oni  osobiście, 
często  bardzo  głęboko  zaangaŜowani  w  swoje  badania  i  mocno  związani  współpracą  z  innymi 
członkami społeczności naukowej. Naukowcy nie są chłodnymi komputerami, a dla wielu z nich 
natura rzeczywistości (a co najmniej pewne jej aspekty) stanowi kwestię ostateczną. 

Tego,  co  wyŜej  powiedziałem,  nie  naleŜy,  oczywiście,  interpretować  jako  negowania  wszelkiej 
róŜnicy między relacjami typu “ja-ty” i “ja-to”. Moją intencją było jedynie zaprzeczenie tezie, Ŝe 
nauka  i  religia  mają  wzajemnie  rozłączne  zainteresowania  i  zaangaŜowania,  co  wykluczałoby 
wszelką moŜliwość konfliktu między nimi.*** 

   

*  Zasada  Heisenberga  głosi,  Ŝe  na  poziomie  subatomowym  nasze  metody  obserwacji 
uniemoŜliwiają równoczesne ustalenie zarówno połoŜenia, jak i prędkości cząstki elementarnej). 

background image

**  W  szczególnej  teorii  względności  Einsteina  nie  ma  absolutnych  miar  przestrzeni,  długości, 
czasu  czy  równoczesności  zdarzeń,  występujących  w  systemach,  które  poruszają  się  względem 
siebie  -  wszelkie  pomiaru  tego  rodzaju  (odległości,  czasu  i  równoczesności)  zaleŜą  od 
obserwatorów  w  takich  systemach.  “Obserwatorem”  nie  musi  jednak  być  człowiek  -  Einstein 
uŜywał tego terminu tak, Ŝe odnosił się on do abstrakcyjnej moŜliwości obserwacji, dokonywanej 
przez  hipotetycznego  obserwatora  idealnego.  (Zob.  np.  E.  G.  Barter,  Relativity  and  Reality.  A 
Reinterpretation  of  Anomalies  Appearing  in  the  Theories  of  Relativity  
[New  York:  The 
Philosophical Library, Inc., 1953], zwłaszcza s. 10-12.)  

***  Pamiętajmy,  Ŝe  x  i  y  nie  moŜna  uznać  za  wzajemnie  niezgodne,  jeśli  są  one  logicznie 
zabezpieczone przed interakcją. 

   

Ale nawet gdybyśmy przyznali, Ŝe występuje tu pewien kontrast, trudno byłoby dostrzec, w jaki 
sposób  róŜnica  między  “ostatecznymi  zainteresowaniami”,  z  których  jedne  wymagają 
“osobistego zaangaŜowania”, drugie zaś są ograniczone do “sfery bezosobowej obiektywności”, 
mogłaby uzasadniać zgodność między nauką a religią. RóŜnicę tę moŜna by uznać za świadectwo 
ich wzajemnej obojętności, ale obojętność nie dowodzi ani zgodności, ani niezgodności. Byłoby 
to  jednak  nadmierne  ustępstwo.  Nawet  te  wypowiedzi  religijne,  których  sens  wydaje  się 
sprowadzać  do  pewnego  osobistego  zaangaŜowania,  albo  polega  na  ostatecznym  charakterze 
pewnych  pytań,  podlegają  ocenie  naukowej.  Wynika  to  z  faktu,  Ŝe  przekonania  i  postawy  - 
zarówno racjonalne, jak irracjonalne czy “pozaracjonalne” - wcale nie są wyłącznie prywatnymi 
sprawami  osobistymi.  Przekonania  i  postawy  mają  swe  obiektywne  konsekwencje  w  Ŝyciu 
jednostek, a takŜe w historii ludzkich społeczności. Konsekwencje tego rodzaju moŜna odkrywać 
i  oceniać,  odwołując  się  do  rozmaitych  wartości,  takich  jak  zdrowie,  przystosowanie  do 
warunków  zewnętrznych  itp.  Gdy  uznaje  się  takie  wartości  -  w  odniesieniu  do  jednostek,  grup 
społecznych,  całego  gatunku  ludzkiego  lub  nawet  ekosystemu  -  moŜna  zastosować  naukowe 
metody  do  ustalenia  w  sposób  racjonalny  i  realistyczny,  które  spośród  osobiście  angaŜujących 
kwestii  ostatecznych  są  prawdopodobnie  lepsze,  a  które  gorsze  z  instrumentalnego  punktu 
widzenia.  To,  Ŝe  sprawy  tego  rodzaju  podlegają  racjonalnej  ocenie  naukowej,  jest  takŜe 
konsekwencją faktu, iŜ nauka obejmuje, jako istotne składniki swoich procedur, zasady logiki, za 
pomocą których moŜna ocenić walory poznawcze prywatnych dróg do prawdy. 

Zaprzeczanie  moŜliwości  naukowej  i  humanistycznej  oceny  religii  jest  równoznaczne  z 
uznaniem,  Ŝe  w  tej  dziedzinie  wszelkie  argumentacje  i  metody  poznawcze  mają  taką  samą 
wartość  i  są  jednakowo  racjonalne.  Gdyby  ich  obiektywna  ocena  była  nieosiągalna,  niczyje 
zaangaŜowanie religijne nie miałoby podstaw mocniejszych niŜ osobiste preferencje. Akceptacja 
tego stanowiska prowadziłaby do anarchii moralnej i poznawczej. Co więcej, ten anarchistyczny 
relatywizm subiektywny prowadziłby, in extremis, do nihilizmu religijnego; jeśli bowiem nie ma 
obiektywnych  podstaw,  by  preferować  wybór  raczej  tego  niŜ  innego  zaangaŜowania  w  sprawy 
ostateczne, to nie istnieje Ŝaden racjonalny sposób rozstrzygnięcia 

sporu  między  poglądami,  z  których  jeden  jest  przeciwieństwem  drugiego.  Racjonalne 
uzasadnienie (na własny lub cudzy uŜytek) akceptacji określonych poglądów religijnych w takich 
sprawach,  nie  zaś  poglądów  uwaŜanych  powszechnie  za  przeciwstawne  tamtym,  wymaga,  by 
istniały  obiektywne  względy,  pod  którymi  moŜna  je  oceniać.  Nawet  Paul  Tillich,  teolog 
protestancki, który uczynił tak wiele dla spopularyzowania koncepcji religii jako zaangaŜowania 

background image

w sprawy ostateczne, utrzymuje, Ŝe rywalizujące poglądy religijne moŜna oceniać: 

W  prawdziwej  wierze  zaangaŜowanie  dotyczy  spraw  naprawdę  ostatecznych,  podczas  gdy  w 
wierze  bałwochwalczej  rzeczy  elementarne  i  skończone  zostają  wyniesione  do  rangi  tego,  co 
ostateczne.

20 

 

MoŜna  mieć  uzasadnione  wątpliwości  co  do  tego,  czy  Tillich  podał  adekwatne  kryteria, 
odróŜniające  rzeczy  “naprawdę  ostateczne”  od  takich,  które  nimi  nie  są;  jednakŜe  rozróŜnienie 
tego  rodzaju  trzeba  uznać  za  waŜne.  Prowadzi  nas  to  w  końcu  do  innej  waŜnej  kwestii,  którą 
naleŜy poruszyć, zanim zamknie się temat tego teologicznego fortelu. Jego kluczowym pojęciom, 
do  których  odnoszą  się  terminy  “osobiste  zaangaŜowanie”  i  “sprawy  ostateczne”,  brakuje 
precyzji. Czy istnieją jakieś warunki wystarczające i konieczne do właściwego zastosowania tych 
terminów?  Kiedy,  ściśle  mówiąc,  dane  pytanie  dotyczy  “spraw  ostatecznych”?  Czym  pytania 
takie róŜnią się - jeśli w ogóle się róŜnią - od pytań, które po prostu bardzo kogoś interesują (choć 
niekoniecznie  pochłaniają  go  całkowicie)?  W  jakim  sensie  przekonania  czy  tezy  religijne  są 
“osobiście  angaŜujące”?  Czy  istnieją  róŜne  znaczenia  tego  terminu?  Czy  nie  jest  tak,  Ŝe  w 
pewnym sensie angaŜujemy się osobiście we wszelkie  Ŝywione przez nas  przekonania, zarówno 
religijne, jak i niereligijne? Są to pytania podstawowej wagi, a opisy i rozróŜnienia wprowadzane 
przez  takich  autorów,  jak  Tillich,  nie  dostarczają  zadowalających  odpowiedzi  na  te  pytania. 
JednakŜe w ramach naszych wstępnych rozwaŜań nie ma miejsca na głębszą analizę tych kwestii. 
Zbadamy je dokładniej w rozdziale 4, analizując logiczne niezgodności  między wypowiedziami 
religijnymi  i  twierdzeniami  nauki.  Będziemy  starali  się  wykazać,  Ŝe  wbrew  konkluzjom  tych, 
którzy  stosują  drugą  z  taktyk  sugerowanych  przez  tezę  (10),  analiza  logicznych  i 
psychologicznych róŜnic, jakie 

składają się na kontrast między językiem religii i językiem nauki, ukazuje głęboko zakorzenioną 
opozycję tych dwu dziedzin, nie zaś ich wzajemną obojętność czy zgodność. 

Z  naszych  krótkich,  wstępnych  rozwaŜań  nad  dziesięcioma  tezami,  dotyczącymi  relacji  między 
nauką  a  religią,  wolno,  jak  się  wydaje,  wyprowadzić  wniosek,  Ŝe  sprzeczności  między  tymi 
dwiema  domenami  są  co  najmniej  moŜliwe.  śadna  z  owych  tez  nie  wyklucza  skutecznie  takiej 
moŜliwości.  Dotknęliśmy  tu  jednak  zaledwie  powierzchni  problemu.  Centralnym  zadaniem 
rozmaitych,  lecz  wzajemnie  powiązanych  analiz,  które  tu  przedstawimy,  nie  jest  wykazanie,  iŜ 
fundamentalna  opozycja  między  nauką  a  religia  jest  moŜliwa,  ani  nawet  -  Ŝe  znane  fakty 
empiryczne świadczą o moŜliwości, czy wręcz o istnieniu
 konfliktu między nimi, lecz wykazanie, 
Ŝ

e te dwa sposoby myślenia są zasadniczo (i raczej nieuchronnie) niezgodne wzajemnie. Rzecz w 

tym, Ŝe między tymi dwoma rodzajami aktywności ludzkiej zachodzą istotne róŜnice - dotyczące 
postawy,  metodologii,  języka  i  załoŜeń  -  które  przesądzają  o  ich  głębokiej  niezgodności, 
prawdopodobnie wykluczającej wszelki logiczny kompromis lub rozwiązanie. 

Nadto, w miarę ujawniania tych niezgodności staje się jasne, Ŝe - jeśli ich analiza jest trafna - pod 
względem  ściśle  poznawczym  nauka  odnosi  zwycięstwo:  z  poznawczego  punktu  widzenia 
przewaga jest po jej stronie. 

Ta  ostatnia  uwaga  wymaga  pewnego  nieco  dygresyjnego,  lecz  waŜnego  komentarza.  Choć 
krytyczne analizy - jeśli są trafne - pokaŜą, Ŝe w sferze poznawczej zwycięzcą jest nauka, ta jej 
wyŜszość  nie  znajduje  odbicia  w  Ŝyciu  praktycznym.  NaleŜy  starannie  odróŜniać  kwestię 
niezgodności między  nauką  a teologią z jednej strony, od  kwestii konfliktu między uczonymi a 

background image

teologami  z  drugiej.  Nauka,  mimo  zdumiewających  osiągnięć  poznawczych  i  ich  zastosowań, 
wywarła tylko powierzchowny wpływ na mentalność większości ludzi. W istocie wielu uczonych 
nadal  kieruje  się  w  Ŝyciu  nienaukowymi  zasadami  i  metodologią  religii.  U  schyłku  XX  wieku 
większość  ludzi  akceptuje  naukę  w  sposób  czysto  zewnętrzny,  głównie  przez  aprobatę  dla 
niektórych  jej  technologicznych  zastosowań.  Badania  socjologiczne  pokazują,  Ŝe  duŜa  część 
populacji nadal wierzy w astrologię, jasnowidztwo, opętanie przez diabła, objawianie się Boga i 
inne  przednaukowe  idee.  W  atmosferze  rozpowszechnionego  irracjonalizmu,  który 
prawdopodobnie  dalej  przybiera  na  sile,  oczekiwanie,  Ŝe  postawa  poznawczo  wartościowsza 
wyeliminuje  mniej  wartościową  właśnie  dzięki  swej  wyŜszości  intelektualnej,  byłoby 
nierealistyczne.

21

 Korzenie irracjonalizmu sięgają głęboko, a jego wpływy są silne i Ŝywotne. 

Nawet  uczeni,  którzy  w  dziedzinie  swoich  specjalności  są  zazwyczaj  racjonalni  i  krytyczni, 
często  nie  są  skłonni  dostrzegać  zasadniczej  niezgodności  między  swoimi  przekonaniami 
religijnymi  a  dorobkiem  poznawczym  nauki.  Uczeni  pozostają  na  ogół  konserwatywni  w 
sprawach  religii.  Matematyk  i  filozof  brytyjski,  Bertrand  Russell,  tak  o  tym  pisał  w  eseju 
poświęconym mistycyzmowi: 

Walka między nauką i teologia ma swoisty charakter. Zawsze i wszędzie - wyjąwszy  Francję u 
schyłku osiemnastego wieku i Rosję Sowiecką - większość uczonych popierała ortodoksję swojej 
epoki. ... Walka toczyła się między teologią i nauką, nie zaś ludźmi nauki. Nawet uczeni, których 
poglądy były potępiane, na ogół czynili wszystko, co moŜliwe, aby uniknąć konfliktu.

22 

 

Dziś  sytuacja  niewiele  się  róŜni  od  tej,  która  występowała  zawsze  od  czasu  zwycięstwa  teorii 
Kopernika.  Kolejne  odkrycia  naukowe  skłaniały  chrześcijan  do  wycofywania  się  z  rozmaitych 
swoich  przekonań,  które  w  Średniowieczu  uwaŜano  za  integralne  składniki  wiary;  zmiany  te 
pozwalały ludziom nauki pozostać chrześcijanami, jeśli ich praca zawodowa nie dotyczyła tych 
zagadnień,  które  obecnie  stały  się  przedmiotem  sporu.  Dziś,  podobnie  jak  bywało  na  ogół  w 
ostatnich  trzech  stuleciach,  twierdzi  się,  Ŝe  nauka  i  religia  zostały  pogodzone:  uczeni  przyznają 
skromnie,  Ŝe  są  sprawy  leŜące  poza  obszarem  nauki,  a  liberalni  teologowie  zapewniają,  Ŝe  nie 
będą przeczyć niczemu, co moŜe zostać naukowo udowodnione.

23 

 

Dlaczego ludzie są irracjonalni, czemu irracjonalizm zdaje się przybierać na sile i dlaczego wielu 
uczonych  woli  zachować  wątpliwą  poznawczo  postawę  religijną,  to  pytania  wykraczające  poza 
zakres  tej  ksiąŜki.  Przyczyny  są  z  pewnością  złoŜone.  Istotne  znaczenie  ma  inercja  kulturowa, 
intensywna, zinstytucjonalizowana indoktrynacja, niedojrzałość psychologiczna i zapewne wiele 
innych  czynników.  Takimi  psycho-socjo-historycznymi  wyjaśnieniami  będę  się  tu  zajmował  co 
najwyŜej  na  marginesie;  moim  celem  jest  tylko  ukazanie  radykalnych  i  prawdopodobnie 
nieusuwalnych niezgodności między nauką i religią. Być moŜe pomoŜe to niektórym ludziom w 
dokonaniu  racjonalnego  wyboru,  a  co  najmniej  zwiększy  opory,  jakie  wielu  z  nich  odczuwa 
wobec opcji irracjonalnej. Jeśli tak będzie, to warto było podjąć się tej pracy. 

WSTĘPNE WYJAŚNIENIA POJĘCIOWE: ZNACZENIE SŁÓW “NAUKA” I “RELIGIA” 

Nasze  uwagi  wstępne  prowadziły  do  wniosku,  Ŝe  nie  ma,  w  kaŜdym  razie,  niepodwaŜalnych 
argumentów, które pozwalałyby wykluczyć moŜliwość, iŜ między nauką a religią (lub teologią w 
wąskim  sensie  tego  słowa)  zachodzą  radykalne  niezgodności.  Potem  zaś  zapowiedzieliśmy,  Ŝe 
głównym  celem  tej  ksiąŜki  jest  wykazanie,  iŜ  takie  radykalne  niezgodności  rzeczywiście 
występują  i  Ŝe  ich  istnienie  nie  jest  przypadkowe,  stanowi  bowiem  efekt  istotnych  cech 

background image

charakterystycznych nauki i religii. 

Zanim  jednak  podejmie  się  to  zadanie,  trzeba  choć  trochę  wyklarować  centralne  pojęcia. 
Kwestię, na czym dokładnie polegają owe niezgodności, moŜna odłoŜyć do dalszych analiz, lecz 
podstawowych  problemów  definicyjnych  nie  wolno  pominąć.  Potrzebne  są  co  najmniej 
prowizoryczne, robocze definicje terminów “nauka” i “religia”. 

Co  naleŜy  rozumieć  przez  “religię”?  Niestety,  badania  nad  religią  juŜ  we  wstępnej  fazie 
prowadzą  do  wniosku,  Ŝe  termin  ten  uŜywany  jest  w  odniesieniu  do  bardzo  róŜnych  rzeczy. 
Zacznijmy od tego, Ŝe określa się nim zarówno systemy teistyczne, jak i nieteistyczne, a kaŜdy z 
tych  dwu  typów  ma  wiele  odmian.  Wśród  systemów  teistycznych  są  rozmaite  politeizmy, 
monoteizmy i henoteizmy (przypisujące nadrzędną władzę jednemu z wielu bogów), które z kolei 
moŜna  dalej  klasyfikować  i  interpretować  na  wiele  sposobów.  Monoteizmy,  na  przykład,  mogą 
być  systemami  panteistycznymi,  wyraŜając  wiarę  w  immanentne,  bezosobowe  bóstwo,  lub 
systemami  głoszącymi  wiarę  w  transcendentne,  osobowe  bóstwo.  Wielość  teologii  (wraz  z 
równie oszałamiającą rozmaitością kodeksów moralnych, rytuałów i innych rekwizytów religii), 
wydaje się niemal wyczerpywać wszelkie moŜliwe ich odmiany. 

Choć  jednak  takie  rozróŜnienia  klasyfikacyjne  wydają  się  nader  poŜyteczne,  ich  dychotomie 
składowe mogą zniekształcać rzeczywistość, jeśli traktuje się je jako ostre, pozwalające wyraźnie 
oddzielić  kaŜdą  religię  od  wszystkich  innych.  W  wielu  przypadkach  nawet  religie  całkiem 
odmiennych  typów  mają  wiele  elementów  wspólnych  lub  podobnych.  JuŜ  najogólniejsza 
dychotomia religii teistycznych i nieteistycznych ma charakter nieostry. W rzeczywistości wiele 
odmian  wiar  i  praktyk  religijnych  nie  jest  ani  jednoznacznie  teistyczna,  ani  jednoznacznie 
nieteistyczna,  poniewaŜ  licznym  (a  być  moŜe  wszystkim)  pojęciom  nadprzyrodzoności  brakuje 
precyzji.  Jak,  na  przykład,  zaklasyfikować  róŜne  tzw.  religie  prymitywne,  takie  jak  animizm, 
totemizm,  czy  wiarę  w  mana?  Na  ogół  uwaŜa  się  je  za  formy  supernaturalizmu,  w  takim  czy 
innym  sensie  tego  słowa;  czy  jednak  są  one  teistyczne,  nieteistyczne,  czy  jakoś  pośrednie? 
Niektóre  z  nich  odwołują  się  do  bytów  funkcjonujących  podobnie  jak  bóstwa,  lecz  bytom  tym 
brak  pewnych  boskich  cech,  występujących  w  systemach  bardziej  jednoznacznych.  A  do  jakiej 
kategorii  powinno  się  zaliczyć  rozmaite  okultyzmy?  Co  zrobić  z  popularnym  spirytualizmem  i 
teozofią*? Czy są to religie? A jeśli tak, to teistyczne, czy nieteistyczne? Nie ma uzgodnionych, 
adekwatnych  kryteriów,  które  pozwalałyby  podejmować  takie  decyzje.  Wiele  z  tych  zjawisk  to 
przypadki graniczne zarówno w języku potocznym, jak i w dyskursie teologicznym. 

Niektórzy  badacze  sądzą,  Ŝe  mimo  zróŜnicowania  tego  zjawiska  termin  “religia”  moŜna 
zdefiniować,  jeśli  wykryje  się  pewne  ogólne  cechy  wspólne  wszystkich  jego  form.  Wśród  cech 
tych wymienia się zwykle: 

   

* Teozofię stanowią rozmaite systemy wiary pretendujące do mistycznego kontaktu z bóstwem. 

   

1.  rytuały  i  ceremonie,  tj.  kulturowo  ustabilizowane  praktyki,  mające  słuŜyć 

rozmaitym celom osobistym i społecznym;  

2.  doktryny  i  dogmaty,  tj.  podstawowe  przekonania  charakterystyczne  dla  ludzi 

background image

podzielających daną orientację religijną;  

3.  osoby,  miejsca  i  przedmioty  (relikwie,  amulety,  przybytki  itp.),  które  ludzie 

uwaŜają  za  święte  lub  stanowiące  tabu,  albo  jakoś  inaczej  wyposaŜają  w 
nadnaturalne,  mistyczne  lub  magiczne  znaczenie  -  przedmioty,  osoby  i  miejsca 
związane z pewnymi szczególnymi postawami i przeŜyciami;  

4.  metody  poznawcze,  za  pomocą  których  buduje  się  i  uzasadnia  podstawowe 

doktryny,  oraz  powiązane  z  nimi  metody  zaszczepiania  poŜądanych  postaw  i 
przeŜyć (wśród nich odwoływanie się do objawienia, wiary, autorytetu, tradycji, 
rozumu i medytacji lub kontemplacji);  

5.  określone  osoby  lub  inne  źródła  (takie  jak  wyrocznie,  święte  teksty  itp.),  które 

ludzie  akceptujący daną  religię uwaŜają za bardziej autorytatywne w  kwestii jej 
zasad niŜ inne;  

6.  kodeks  moralny,  tj.  zbiór  nakazów  i  zakazów  wraz  z  ich  uzasadnieniem, 

obowiązujący wyznawców danej religii  

Kategorie  tego  rodzaju  mogą  być  uŜyteczne  do  wielu  celów,  wątpliwe  jest  jednak,  by  mogły 
posłuŜyć  do  zdefiniowania  terminu  “religia”.  Wydaje  się  niewątpliwe,  Ŝe  za  ich  pomocą  nie  da 
się scharakteryzować istoty religii, gdyŜ w związku z kaŜdą z nich wolno zapytać, co właściwie 
czyni  ją  religijną?  Na  przykład,  na  pewno  uprawnione  jest  pytanie  dotyczące  (1):  Czym 
szczególnym  róŜnią  się  rytuały  i  ceremonie  religijne  od  niereligijnych?  Podobnie  w  przypadku 
(2):  Czym  róŜnią  się  doktryny  lub  dogmaty  religijne  od  doktryn  lub  dogmatycznych  przekonań 
niereligijnych?  Rzecz  w  tym,  Ŝe  Ŝadna  z  tych  siedmiu  wspólnych  cech  (ani  Ŝadna  inna,  którą 
moŜna  by  do  nich  dołączyć)  nie  moŜe  stanowić  -  wzięta  z  osobna  lub  razem  z  pozostałymi  - 
warunku koniecznego lub wystarczającego do zdefiniowania terminu “religia”, jeśli natura religii 
nie  jest  wcześniej  zrozumiała.  Wiadomo,  Ŝe  te  sześć  cech  (lub  inne  podobne)  są  rzeczywiście 
istotne, jeśli skądinąd wie się juŜ, co nazwałoby się religią.

24 

Problemu definicji nie moŜna zatem 

uniknąć przez zwykłe wyliczenie takich ogólnych kategorii. 

Z  tych  samych  powodów  nie  moŜna,  moim  zdaniem,  uniknąć  tego  problemu,  mówiąc  -  jak 
czynią niektórzy - o “podobieństwach rodzinnych”, poniewaŜ podobieństwa 

rodzinne  między  religiami  moŜna  znać  dopiero  wtedy,  gdy  zna  się  juŜ  cechy  istotne  religii,  a 
więc gdy znaczenie słowa “religia” jest juŜ nam dane. Jak inaczej moglibyśmy rozstrzygnąć, co 
naleŜy  uznać  za  podobieństwo  rodzinne?  Wszak  zakłada  to  umiejętność  sprowadzenia  róŜnych 
zjawisk do jednego typu czy istoty, co potrafimy zrobić tylko wtedy, gdy w jakimś sensie znamy 
juŜ ich naturę. 

Istnieje  więc  wiele  kłopotliwych  problemów  związanych  z  wszelką  próbą  zdefiniowania  religii 
lub  choćby  wyliczenia  wspólnych  cech  wszystkich  religii.  Na  szczęście  problemy  te  nie  naleŜą 
do zakresu naszych dociekań. Nasz cel, którym jest zestawienie nauki z religią, moŜna osiągnąć 
bez  wdawania  się  w  skomplikowane  problemy  pojęciowe;  wystarczy  ograniczyć  przedmiot 
analizy  po  prostu  przez  ustalenie,  czego  będą  one  dotyczyły.  Nie  moŜe  to  być  jednak  ustalenie 
arbitralne;  musi  ono  odpowiadać  przyjętemu  zwyczajowi  językowemu  w  stopniu,  w  jakim 
zwyczaj ten jest uŜyteczny. 

background image

Religiami  będę  nazywał  tylko  te  systemy  teistyczne,  które  są  powszechnie  uwaŜane  za  religie, 
takie  jak  hinduizm,  judaizm,  chrześcijaństwo  czy  islam.  Będę  się  nimi  zajmował  niemal 
wyłącznie pod względem ich metod i twierdzeń poznawczych. 

Takie  ograniczenie  przedmiotu  rozwaŜań  ma  słuŜyć  dwu  bardzo  waŜnym  celom.  Po  pierwsze, 
wyeliminuje  wiele  zawiłych  zagadek,  przed  którymi  staje  wszelka  próba  adekwatnego 
zdefiniowania  religii  w  sposób  dostatecznie  ogólny,  by  objąć  całą  róŜnorodność  zjawisk 
oznaczanych  przez  to  słowo,  ale  i  nie  za  szeroki,  tj.  z  wykluczeniem  wszelkich  systemów 
niereligijnych.  Po  drugie,  ograniczenie  to  pozwoli  nam,  dzięki  skupieniu  uwagi  na  aparacie 
pojęciowym,  wykonywać  filozoficzne  zadania  rozjaśniania  pojęć  i  krytyki  przekonań  bez 
podejmowania  zadań  opisowych,  które  naleŜą  do  zakresu  antropologii  i  innych  empirycznych 
badań nad religią. 

Trzeba  teŜ  zaznaczyć,  Ŝe  ograniczenie  naszych  rozwaŜań  do  poznawczych  aspektów  religii 
supernaturalistycznych  wcale  nie  jest  równoznaczne  z  odmówieniem  statusu  religii  systemom 
nieteistycznym,  takim  jak  buddyzm,  ani  z  lekcewaŜeniem  elementów  pozapoznawczych, 
występujących w praktykach religijnych. Chodzi wyłącznie o to, by problematyka tych rozwaŜań 
dobrze  odpowiadała  naturze  intelektualnych  narzędzi  filozofii,  obejmując  przy  tym  co  najmniej 
niektóre istotne czynniki Ŝycia religijnego, które w zachodniej cywilizacji znane jest najlepiej w 
formach związanych z religiami supernaturalistycznymi. 

Jak naleŜy rozumieć termin  “nauka”? I to słowo uŜywane jest w odniesieniu do wielu róŜnych, 
intelektualnych  i  praktycznych  procesów  i  produktów.  Na  przykład,  mówiąc  o  nauce,  moŜna 
mieć na myśli: 

1.  całość  usystematyzowanej,  wiarogodnej  wiedzy,  tj.  mniej  lub  bardziej 

uporządkowany  zbiór  teorii  wyjaśniających  i  praw  ogólnych,  które  są  w  danym 
czasie akceptowane;  

2.  pewne  procedury  i  standardy,  stosowane  w  celu  zdobycia  wiarogodnych 

twierdzeń poznawczych i/lub poddawania ich krytyce;  

3.  dąŜenie  do  pewnych  celów,  mianowicie  do  obiektywnego  zrozumienia, 

przewidywania i kontrolowania zjawisk natury;  

4.  posiadanie  pewnej  charakterystycznej  postawy  myślowej  i  akceptowanie 

pewnych załoŜeń, na przykład - Ŝywienie przekonania, Ŝe natura jest dostatecznie 
uporządkowana  i  jednolita,  by  moŜna  było  wierzyć,  Ŝe  się  ją  ostatecznie 
zrozumie;  

5.  określona,  złoŜona  ekspresja  kultury  i  historii,  tj.  społeczny,  historycznie 

zdeterminowany sposób osiągania wiedzy i reprezentowania rzeczywistości. (W 
tym  sensie  moŜna  mówić,  na  przykład,  o  nauce  scholastycznej,  nauce 
newtonowskiej  itp.;  nas  jednak  będzie  tu  interesować  tylko  nauka 
dwudziestowieczna.)  

Charakterystyk tego rodzaju nie naleŜy traktować jako alternatywnych czy wykluczających się 
koncepcji nauki. Przedstawiają one po prostu róŜne aspekty pewnej bardzo złoŜonej działalności 
ludzkiej. Dlatego właściwe zrozumienie któregokolwiek z tych aspektów zakłada zrozumienie 

background image

jego związków z wszystkimi pozostałymi. Na przykład, nie wydaje się, by moŜna było dobrze 
rozumieć aspekt pierwszy (pojęcie nauki jako usystematyzowanej, wiarogodnej wiedzy, jako 
logicznie spójnego systemu twierdzeń, sprawdzalnych i umoŜliwiających przewidywania)  

niezaleŜnie  od  drugiego  (tj.  od  pojęcia  nauki  jako  metod  i  kryteriów,  stosowanych  przy 
budowaniu,  systematyzacji  i  testowaniu  twierdzeń  naukowych).  Równie  niewątpliwe  jest  to,  Ŝe 
owe  kryteria  i  metody  poznawcze  pozostają  w  bliskich  i  złoŜonych  związkach  (logicznych, 
psychologicznych  i  społecznych)  z  aspektem  (4),  tj.  z  postawami  i  załoŜeniami  uczonych  (na 
przykład,  z  ogólnie  akceptowaną  przez  nich  zasadą,  Ŝe  twierdzeń  naukowych  nie  wolno 
przyjmować  pochopnie),  a  takŜe  z  aspektem  (3),  dotyczącym  fundamentalnych  celów  nauk 
empirycznych.  Wreszcie,  aspekt  (5)  jest  zarówno  zgodny  z  pierwszymi  czterema  sposobami 
charakteryzowania  nauki,  jak  i  potwierdzany  przez  nie.  Wynika  zeń,  Ŝe  nasza  nauka  jest  po 
prostu  ostatnim  ogniwem  kulturowej  ewolucji  poznania,  zdeterminowanej  przez  warunki 
intelektualne zawarte w pierwszych czterech aspektach. 

Akceptacja  aspektu  (5)  nie  znaczy,  Ŝe  uznajemy,  iŜ  nasza  dwudziestowieczna  nauka  jest  po 
prostu  kolejnym  “paradygmatem”,  wcale  nie  bardziej  adekwatnym  niŜ  którakolwiek  z  jej 
poprzedniczek.  ChociaŜ  nauka  współczesna  jest  produktem  historycznym,  pozostającym  w 
dynamicznych  interakcjach  z  wieloma  innymi  komponentami  kultury,  i  choć  byłoby  naiwnym 
dogmatyzmem sądzić, iŜ jest ona kompletna i niepodwaŜalna, istnieją - jak postaram się wykazać 
- logicznie mocne podstawy, by uwaŜać ją za najlepsze źródło dostępnej dziś wiedzy. 

Powinienem  jednak  uprzedzić,  Ŝe  mimo  iŜ  aspekt  (5)  jest  waŜną  charakterystyką  nauki,  nie 
poświęci  mu  się  w  tej  ksiąŜce  większej  uwagi,  gdyŜ  analiza  historycznych  czy  kulturowych 
uwarunkowań  nauki  nie  jest  naszym  zadaniem.  Jest  nim  filozoficzna  analiza  poznawczych  i 
praktycznych (moralno-społecznych) wymiarów nauki w porównaniu z religią. 

Wszystko,  co  powiedzieliśmy  powyŜej,  na  pewno  nie  wystarcza  do  zdefiniowania  terminu 
“nauka”.  Podobnie  jak  w  przypadku  terminu  “religia”,  zapewne  nie  moŜna  znaleźć  Ŝadnej 
definicji  uwzględniającej  całą  rozmaitość  spraw,  które  bywają  określane  mianem  nauki. 
Wyjaśnienie  jej  natury  będzie  jednym  z  głównych  celów  wielu  wzajemnie  powiązanych 
rozwaŜań,  które  tu  podejmiemy.  Tym  niemniej  te  pięć  aspektów  nauki  moŜe  ułatwić 
rozstrzyganie  niektórych  kwestii  i  dokonywanie  rozróŜnień  dotyczących  pewnych  ludzkich 
przedsięwzięć. Na przykład, choć wolno mieć wątpliwości co do tego, czy takie dyscypliny, jak 
historia  lub  psychiatria,  rzeczywiście  są  naukami,  spełnianie  przez  daną  dziedzinę  dociekań 
wszystkich pięciu powyŜszych charakterystyk moŜna uznać za podstawę zaliczenia jej do nauk, a 
niespełnianie  Ŝadnej  z  tych  charakterystyk  -  za  podstawę  odmówienia  danej  dziedzinie  statusu 
nauki. MoŜna teŜ oceniać stopień, w jakim określone dociekania  mają naukowy  charakter, jeśli 
spełniają  one  jedną  lub  więcej  spośród  tych  charakterystyk.  W  kaŜdym  razie,  traktując  te  pięć 
aspektów nauki jako pomocne wskazówki, moŜna zaprojektować sobie pewną definicję terminu 
“nauka”, analogicznie jak w przypadku terminu “religia”. 

Naukami  będę  nazywał:  te  dyscypliny  intelektualne,  które  powszechnie  określa  się  jako  nauki 
przyrodnicze,  takie  jak  astronomia,  fizyka,  chemia  czy  biologia;  dyscypliny,  które  wykazują 
dostateczne  podobieństwo  do  nauk  przyrodniczych,  by  wolno  było  sądzić,  Ŝe  są  one  bliskie 
przekształcenia  się  w  dojrzałe  nauki  empiryczne  -  a  więc  takie  protonauki,  jak  psychologia 
eksperymentalna  i  niektóre  nauki  społeczne;  nadto,  z  pewnymi  waŜnymi  zastrzeŜeniami,  nauki 
formalne, tj. matematykę i logikę. 

background image

Gdy chce się dobrze zrozumieć relację zachodzącą między religią a nauką, pierwsza z tych grup 
dyscyplin ma podstawowe znaczenie (z przyczyn, które wkrótce staną się oczywiste). Rola nauk 
formalnych  w  tej  sprawie  polega  głównie  na  ich  metodologicznym  wkładzie  do  logiki  indukcji 
oraz do teorii klasycznych (głównie pozaformalnych) błędów w myśleniu. 

Pamiętając  konkluzje  tych  wstępnych  rozwaŜań,  moŜemy  juŜ  zająć  się  fundamentalnymi 
właściwościami  myślenia  religijnego  i  naukowego,  mianowicie  idealnymi  postawami,  jakie 
promuje się w kaŜdej z tych dziedzin. 

   

PRZYPISY 

1.  Oprócz  miejsc,  w  których  wystąpią  odpowiednie  zastrzeŜenia,  terminy  te  będą 

odtąd uŜywane zamiennie (z przyczyn, które wyjaśniamy nieco dalej).  

2.  Zob. zwłaszcza Summa contra Gentiles, księga 1, rozdz. 3-8.  

3.  William  Frankena,  “Theology”,  w  The  Dictionary  of  Philosophy,  ed.  Dagobert 

Runes (New York: Philosophical Library, Inc., 1942), s. 317.  

4.  John A. Hutchison, Path of Faith (New York: McGraw Hill, 1975), s. 11.  

5.  Ibid., s. 11-12.  

6.  Ibid., s. 12.  

7.  Ibid.  

8.  Harold  H.  Oliver,  “The  Complementarity  of  Theology  and  Cosmology”,  Zygon 

13, no 1 (March 1978), s. 20.  

9.  Ibid., s. 21 i n.  

10. Ibid., s. 22.  

11. Ibid., s. 22 i n.  

12. Ibid., s. 24.  

13. Ibid., s. 25.  

14. Ibid., s. 26.  

15. Oprócz  taktyk,  z  którymi  się  rzeczywiście  zetknąłem,  wymieniłem  tu  kilka 

innych, które wydają się równie prawdopodobne.  

16. Wiele  z  tych  taktyk  częściowo  się  pokrywa,  albo  jedna  pociąga  drugą;  dalsza 

analiza  ujawniłaby,  Ŝe  po  wyjaśnieniach  niektóre  z  nich  sprowadzają  się  w 
istocie do tego samego twierdzenia.  

17. Ian G. Barbour, Issues in Science and Religion (Englewood Cliffs, N. J.: Prentice 

background image

Hall, Inc., 1966), s. 2.  

18. Do  reprezentatywnych  prac  dotyczących  tej  kwestii  naleŜą:  Marvin  Farber,  The 

Foundation  of  Phenomenology:  Edmund  Husserl  and  the  Quest  for  a  Rigorous 
Science of Philosophy 
(Albany, N.Y.: State University of New YorkPress, 1943) 
oraz  Basic  Issues  in  Philosophy:  Experience,  Reality  and  Human  Values  (New 
York: Harper  Torchbooks, 1968); Peter  Kostenbaum,  “Religion in the  Tradition 
of Phenomenology”, w Religion in Philosophical and Cultural Perspective, ed. J. 
Clayton  Feaver  &  William  Horosz  (Princeton,  N.J.:  D.  Van  Nostrand  Co.,  Inc., 
1967)  oraz  Philosophy:  A  General  Introduction  (New  York:  American  Book 
Company, 1968).  

19. David  Hume,  An  Inquiry  Concerning  Human  Understanding,  ed.  Charles  W. 

Hendel (Indianapolis,  Ind.: Bobbs-Merrill,  Inc.,  1955),  s. 123.  Wszystkie dalsze 
odwołania do pracy Hume’a dotyczą tego wydania.  

20. Paul  Tillich,  Dynamics  of  Faith,  tom  10  World  Perspective  Series,  ed.  Ruth 

Nanda Anshen (przedruk New York: Harper & Row, 1957, s. 12).  

21. Zob.  np.  Paul  Kurtz,  “Is  Parapsychology  a  Science?”,  The  Skeptical  Inquirer  3, 

no. 2 (Winter 1978), s. 14-31.