background image

                                                                                                                                     ~ 1 ~ 

 

Office supplies

Office supplies

Office supplies

Office supplies    

 

Nawet  gdy  już  wjechałem  na  swoje  miejsce  parkingowe,  nie  mogłem 

otrząsnąć się z wrażenia, że dzisiejszy dzień będzie zły. Wyłączając silnik zawahałem 
się  i  spojrzałem  na  budynki  majaczące  przede  mną.  Tam  czekało  na  mnie  piekło. 
Moje własne, osobiste piekło i niebo, opakowane pasem do pończoch i seksownymi 
okularami.  

Niemożliwym  stawało  się  radzenie  sobie  z  tą  sytuacją.  Moje  jaja  bolały  po 

zaledwie  dwóch  dniach  bez  niej.  Żadne  trzepanko  nie  mogło  równać  się  z 
doskonałością  bycia  wewnątrz jej ciasnego ciała. Przez ostatnich dziewięć miesięcy, 
myślałem, że nie pieprzenie jej było tak złe jak to tylko możliwe. Myliłem się.   

Przynajmniej wtedy nie wiedziałem co tracę. Nie miałem pojęcia jakie dźwięki 

wydaje, gdy dochodzi, nie znałem uczucia, które powodują jej usta na moim penisie, 
albo nie wiedziałem jak jej całe ciało rumieni się, gdy ją pieprzę. Trzy tygodnie temu 
to  wszystko  się  zmieniło.  Trzy  tygodnie  temu,  poddałem  się  i  uległem 
obezwładniającej  żądzy,  którą  czułem  od  miesięcy.  Od  tamtej  pory  całe  moje  życie 
wymyka  się  spod  kontroli;  staję  się  słaby  i  podważam  wszystko,  co  o  sobie  wiem. 
Ktokolwiek powiedział, że niewiedza jest rozkoszą, kurwa nie żartował.  

Ze zrezygnowanym westchnieniem chwyciłem swoją aktówkę i wyszedłem z 

samochodu, modląc się, bym poradził sobie ze wszystkim, co mnie czeka. 

Widok, który mnie powitał, kiedy wszedłem do biura sprawił, że przygryzłem 

wargę  powstrzymując  jęk.  Na  rękach  i  kolanach,  ze  spinaczami  do  papieru 
rozsypanymi  na  całym  dywanie,  znajdował  się  wróg.  Jej  piękne  mahoniowe  włosy 
opadały miękkimi falami, jej sukienka idealnie przywierała do każdego zaokrąglenia 
na  jej  ciele  i  drwił  ze  mnie  najbardziej  niesamowity  rowek  między  piersiami  pod 
słońcem,

 kiedy kontynuowała sprzątanie bałaganu. Próbowałem odwrócić wzrok, ale 

nie byłem wystarczająco szybki.  

Spoglądając  w  górę,  jej  zdumiony  wyraz  twarzy  został  szybko  zastąpiony 

przebiegłym uśmieszkiem. 

-  Dzień  dobry,  panie  Cullen.  –  Cholera.  Wstała,  a  ja  próbowałem  ignorować 

sposób w jaki jej zapach mącił mój umysł. 

Utrzymując  swój  głos  na  tyle  pozbawionym  emocji,  na  ile  to  było  możliwe, 

minąłem ją i skierowałem się do mojego bezpiecznego gabinetu. 

- Proszę nie przekazywać mi żadnych rozmów, panno Swan. 
- Panie Cullen? Obawiam się, że nie mogę tego zrobić. – Zdawała się być nieco 

zbyt  zadowolona  z  siebie  i  natychmiast  się  zaniepokoiłem.  Zatrzymałem  się  w  pół 
kroku i powoli do niej odwróciłem. 

- A dlaczego? 
-  Cullen  Inc.  ma  dzisiaj  obowiązkowe  szkolenie  dotyczące  napastowania 

seksualnego, proszę pana. – O kurwa

background image

                                                                                                                                     ~ 2 ~ 

 

Poważnie? – Nie mogłem nic poradzić na prawie błagający ton mojego głosu. 

Po  prostu  idealnie.  Wszystko  o  czym  myślałem  od  kiedy  się  obudziłem  to  seks,  a 
teraz  przez  dwie  godziny  będę  musiał  siedzieć  i  słuchać  kogoś  kto  mówi  mi  o 
wszystkich miejscach, gdzie nie powinienem wsadzać swojego fiuta.  

- Bardzo. To odbywa się  co roku. Przypomniałam panu  w zeszłym tygodniu 

zaraz  przed…  -  ucichła  i  szybko  spuściła  wzrok.  Zaraz  przed  czym?  Oh
Wspomnienie,  w  którym  pieprzę  ją  nad  jej  biurkiem  wypełniło  mój  umysł  i 
musiałem  zdusić  jęk.  Napięcie  w  powietrzu  wzrosło,  kiedy  żadne  z  nas  się  nie 
odezwało. Przełamując ciszę, odchrząknęła i zaczęła poprawić stos dokumentów na 
swoim biurku. 

- Racja, coś o tym wspominałaś. Kiedy? 
- Teraz. – No, robiło się coraz lepiej. 
-  Pozwól  mi  tylko  odłożyć  swoje  rzeczy  i  będę  gotowy  –  odpowiedziałem 

szybko.  Wchodząc  do  gabinetu,  pozbyłem  się  aktówki  i  skierowałem  się  do 
prywatnej łazienki. Patrząc na siebie w lustrze, poprawiłem krawat i postanowiłem, 
że  mała  mentalna  gadka  jest  konieczna.  Mogę  to  zrobić.  Jestem  Edward  Pieprzony 
Cullen  i  nie  ma  na  świecie  kobiety,  która  mogłaby  osłabić  moją  determinację.  Nie 
zamierzałem  pozwolić,  żeby  to  mnie  przezwyciężyło.  Z  ostatnim  spojrzeniem  na 
moje odbicie i uzupełnionym zapasem stanowczości, przeszedłem przez drzwi. 

Panna  Swan  czekała  na  mnie  z  notatnikiem  w  ręku  i  piekielnie  seksownymi 

okularami na miejscu. Spojrzała na mnie niecierpliwie a potem uniosła pytająco brwi. 

- Wszystko dobrze, panie Cullen? 
- Oczywiście. Pójdę za panią. – Posłałem jej wymuszony uśmiech i dałem znak 

ręką,  by  prowadziła.  Szliśmy  w  ciszy  wzdłuż  korytarza,  ja  kilka  kroków  za  nią 
obserwowałem jej tyłek. Tylko dlatego, że nie zamierzałem postępować według tych 
głupich impulsów, nie oznaczało, ze nie mogę cieszyć się przedstawieniem. 

Weszliśmy  do  sali  konferencyjnej  i  szybko  podeszliśmy  do  pustego  stolika  z 

tyłu  pokoju.  Kiwałem  głową  ze  zrezygnowanymi  powitaniami  do  innych 
kierowników, wliczając mojego ojca i brata. Żaden z nas nie lubił marnować czasu na 
takie rzeczy.  

Ledwie  zdążyliśmy  usiąść,  gdy  drzwi  otworzyły  się  i  do  pokoju  weszła 

nadzwyczaj  atrakcyjna  kobieta  po  trzydziestce.  Z  pewnością  to  nie  była  nasza 
instruktorka.  Miała  jasną  skórę  i  ciemne  kręcone  włosy,  a  ubrana  była  w  obcisłą 
czarną ołówkową spódnicę i szary sweterek zapinany z przodu, który pozostawiał co 
nieco  jej…  wspaniałych  atutów  dla  wyobraźni.  Ta  kobieta  nauczała  o  napastowaniu 
seksualnym

?  Wyglądała  jakby  dopiero  co  wyszła  z  planu  sesji  zdjęciowej  do 

Playboy’a z gorącymi nauczycielkami.  

Dumnie  podeszła  do  stolika  na  przedzie  pomieszczenia,  usiadła 

uwodzicielsko i skrzyżowała swoje długie nogi. Cały pokój pogrążył się w ciszy, a ja 
zerknąłem  po  twarzach  wokół  siebie,  zastanawiając  się  czy  tylko  ja  uważam  to  za 
dziwne. 

background image

                                                                                                                                     ~ 3 ~ 

 

-  Nazywam  się  –  zaczęła  rzeczowym  głosem,  -  Nina  Facinelli.  Sprowadziła 

mnie  tu  wasza  firma,  aby  przedstawić  wam  sprawę  napastowania  seksualnego.  – 
Wstała i powoli przeszła przez pokój. 

-  Wielu  z  was  może  zadawać  sobie  pytanie  „Czym  właściwie  jest 

napastowanie  seksualne  w  miejscu  pracy?”  To  zachowanie,  które  jest  kłopotliwe, 
irytujące,  uciążliwe  i  przykre.  Napastowanie  seksualne  to  napastowanie  natury 
seksualnej

. Ale może być czymś więcej. 

Zerknąłem  na  pannę  Swan  i  zobaczyłem,  że  obserwuje  instruktorkę  z 

dziwnym  wyrazem  twarzy.  Moje  oczy  powędrowały  w  dół,  a  moje  serce 
podskoczyło.  Kiedy  skrzyżowała  nogi,  jej  sukienka  podjechała  nieco  w  górę, 
ukazując  koronkę  na  brzegu  jednej  z  jej  pończoch.  Kurwa.  Niewygodnie 
przesunąłem się na krześle i modliłem się, że jeśli wystarczająco długo będę patrzył 
gdzieś indziej to zniknie. 

-  To  przeciw  prawu  i  może  doprowadzić  do  poważnych  i  krępujących 

procesów  sądowych,  a  także  znaczącej  zapłaty  dla  poszkodowanej  osoby.  To  może 
oznaczać zredukowaną produktywność. To. Jest. Złe. – Zacisnęła zęby, podkreślając 
każde słowo. Osunąłem się w krześle, próbując zniknąć, kiedy kontynuowała. Czy to 
może stać się jeszcze bardziej krępujące?

 

-  Napastowanie  seksualne  może  przyjąć  wiele  form.  Niechciane  żarty,  gesty, 

obraźliwe  słowa  na  ubraniach  oraz  niezręczne  komentarze  i  cięte  odpowiedzi.  – 
Zatrzymała się przed mężczyzną z księgowości i przebiegła palcami w jego włosach. 

- Dotykanie i inne formy kontaktu cielesnego takie jak poklepywanie pleców 

pracownika,  chwytanie  pracownika  za  talię  czy  głaskanie  tyłka  współpracownika 
także  są  wysoce  niewłaściwe.  –  Czekaj,  co  ona  właśnie  powiedziała?  Rozejrzałem  się 
dookoła, ale nikt inny nie wydawał się zauważyć niczego dziwnego. Właściwe cześć 
mężczyzn luzowała krawaty i przesuwała się na swoich krzesłach. 

- Związki pomiędzy współpracownikami, szczególnie szefem i pracownikiem, 

są ściśle zabronione. – Jej głos stał się niski i ochrypły, gdy pochyliła się nad stołem, 
patrząc  w  oczy  komuś  kto  wydawało  mi  się  pracował  na  piętnastym  piętrze.  – 
Wszyscy chcemy to robić. To takie przyjemne. Ale musimy… się oprzeć. – Ostatnie 
słowa wypowiedziała uwodzicielsko i przysięgam na Boga, szef wydziału Zasobów 
Ludzkich się zarumienił. 

Znów  zerknąłem  na  pannę  Swan  i  zobaczyłem,  że  zaczynała  wyglądać  na 

prawie tak skrępowaną jak ja się czułem. Czy ja ją napastowałem? Nie sądzę. Czy ona 
napastowała  mnie?

  To  znaczy,  wiedziałem,  że  to  co  robiłem  było  złe,  ale 

zdecydowanie  nie  byłem  sam  w  windzie…  czy  na  schodach…  czy  w  sali 
konferencyjnej…  albo  tej  przymierzalni.  Cholera,  to  zdecydowanie  nie  było 
odpowiednie miejsce żeby myśleć o przymierzalni. 

Kiedy  instruktorka  powoli  przechodziła  wzdłuż  przejścia,  zauważyłem,  że 

kilka głów odwraca się za jej oddalającą się sylwetką. Stanęła przed moim bratem, a 
ja jęknąłem. 
- Panie Cullen? Zechciałby pan podzielić się z nami czymś co można by było uznać 
za niestosowną rozmowę w miejscu pracy? 

background image

                                                                                                                                     ~ 4 ~ 

 

Uśmiechając się, Emmett oparł się na swoim krześle z zamyślonym wyrazem 

na twarzy. 

- Niestosowną tak? – Uśmiechnęła się i wskazała na pokój swoimi dłońmi. 
- Po to tu jesteśmy. 
Jego uśmiech rozszerzył się. 
-  Więc,  pani  Facinelli,  niech  to  będzie…  Chciałabyś  się  przejechać  Cullen 

Ekspresem? – Pokój wybuchł śmiechem, a mój brat spojrzał na nią dumnie. Opadła 
mi szczęka. Co się tutaj do cholery dzieje? 

-  Bardzo  dobrze,  panie  Cullen  to  byłoby  całkowicie  niestosowne.  –  Emmett 

odwrócił się w moją stronę i mrugnął, kiedy przeszła do kolejnego stolika. 

To  się  ciągnęło  przez  następną  godzinę,  a  każda  sugestia  stawała  się  coraz 

bardziej  nieodpowiednia  i  ciągnęła  za  sobą  większe  wybuchy  śmiechu.  Usłyszałem 
nawet,  że  mój  ojciec  chichotał,  gdy  Nina  zdołała  przekonać  go  by  użył  określenia 
„Gorąca Suka”. 

Wciąż  gapiłem  się  na  kawałek  koronki  na  udzie  panny  Swan,  stając  się 

nieobecny, gdy pomyślałem o tym, co znajduje się zaraz nad nim. Zaskoczyło mnie, 
kiedy  zerknąłem  w  gorę  i  zobaczyłem,  że  patrzy  na  mnie  chytrze.  Cholera
Obserwowała  mnie  przez  chwilę  w  zamyśleniu,  a  potem  odwróciła  się,  łagodnie 
umieszczając swój długopis pomiędzy wargami. Zauważyłem, że kącik jej ust uniósł 
się i przekląłem ją wewnętrznie. Robiła to specjalnie. 

Przez następne dwadzieścia minut nie dała za wygraną i zacząłem myśleć, że 

ta koronka nie była odsłonięta przez przypadek. Pomiędzy tym i całym podtekstem 
seksualnym krążącym po pokoju, cierpiałem od bardziej niż szalejącej erekcji. 

Do  czasu,  gdy  instruktorka  nas  wypuściła  byłem  gotowy  by  eksplodować. 

Podrywając  się  z  krzesła,  przeleciałem  pomiędzy  innymi  w  sali  i  wpadłem  do 
łazienki znajdującej się zaraz obok. Opryskując twarz zimną wodą, błagałem by moje 
ciało  się  uspokoiło.  Ale  to  nie  działało.  Cholera.  Wyglądało  na  to,  że  będę 
potrzebował kolejnej „sesji” podczas lunchu. 

Z  westchnieniem  porażki  otworzyłam  drzwi  dokładnie  w  momencie  by 

zobaczyć  mijającą  mnie  pannę  Swan.  Obserwowałem  jak  idzie  wzdłuż  korytarza, 
zniewolony ruchem jej bioder i włosami tańczącymi wokół jej ramion. 

Stanęła  przed  szatnią  na  naszym  piętrze,  grzebiąc  w  kluczach.  Drzwi 

otworzyły  się  i  przystanęła,  zakładam,  że  szukając  włącznika  światła.  Mamrocząc 
ciche przekleństwo, wzruszyła ramionami i wyjęła komórkę. Naciskając przycisk tak, 
by zaświecił się ekran, przytrzymała go przed sobą i weszła do ciemnego pokoju. 

Bez sekundy zastanowienia, przeszedłem przez korytarz i cicho wszedłem za 

nią, miękko zamykając za sobą drzwi. Krzątając się pomiędzy boksami, nie usłyszała 
mojego  wejścia  i  uśmiechnąłem  się  szeroko.  Pokój  był  prawie  całkowicie  czarny,  a 
idąc do niej moimi jedynymi wskazówkami do miejsca gdzie stała było przydymione 
światło z jej telefonu i dźwięki jej ruchów. 

Zatrzymując się za nią, położyłem ręce na jej biodrach, a ona sapnęła; jej ciało 

zesztywniało  w  zaskoczeniu.  Przebiegłem  nosem  w  dół  jej  szyi,  wdychając  słodki 
zapach. 

background image

                                                                                                                                     ~ 5 ~ 

 

-  Ciii  –  wyszeptałem  przy  jej  skórze.  –  To  tylko  ja.  –  Jej  puls  przyspieszył 

gwałtownie i bił przy moich ustach, kiedy przysunęła się do mnie podświadomie. 

-  Co  tutaj  robisz?  –  Jej  głos  był  zachrypnięty  i  nieznacznie  drżał,  ale  wciąż 

można w nim było dosłyszeć nutę rozdrażnienia. 

- Och, sądzę, że doskonale wiesz co tutaj robię. 
Przesunąłem  jedną  rękę  w  górę  jej  ciała  i  chwyciłem  jej  pierś,  a  z  jej  ust 

wymknął  się  cichy  jęk.  Nie  byłem  peny  czy  to  była  odpowiedź  na  moje  słowa  czy 
dotyk.  Palcami  krążyłem  przez  sukienkę  wokół  jej  stwardniałych  sutków.  Na 
przekór sposobom w jaki jej ciało na mnie reagowało, jej mięśnie pozostały napięte i 
sztywne. 

- Powiedz żebym przestał i wyjdę.  
- Ja… - Przerwała i wiedziałem, że walczy ze sobą, próbując znaleźć powód by 

mnie  zatrzymać.  Nie  znajdzie.  –  Co  sprawia,  że  twierdzisz,  że  nie  chcę  żebyś 
wychodził? 

Powoli  przesunąłem  drugą  rękę  z  jej  biodra  w  dół  jej  sukienki  dopóki  nie 

napotkałem  gładkiej  skóry.  Dotknąłem  paska  jej  pasa  do  pończoch,  gdy  moja  ręką 
sunęła  rozmyślnie  w  górę  jej  uda  do  miękkiej  koronki.  Zadrżała,  kiedy  opuszki 
moich palców wsunęły się pod cienki materiał, ledwie muskając wilgoć pod nim. 

-  To  –  warknąłem  w  jej  ucho.  Usłyszałem  jak  miękko  chwyta  powietrze  w 

momencie gdy moje palce zanurzyły się w nią czując zgromadzoną tam wilgoć. – To 
mówi mi, że nie chcesz żebym wychodził. Mmm, już tak zajebiście dla mnie mokra. – 
Okrążyłem jej łechtaczkę, kochając sposób w jaki przysunęła się do mojej ręki.  

-  Lubisz  to,  prawda?  –  Naparłem  mocniej  i  wynagrodziło  mnie  miękkie 

przekleństwo  z  jej  ust.  –  Wiesz,  że  za  każdym  razem  kiedy  oblizujesz  wargi, 
wyobrażam sobie, że w twojej buźce jest mój penis? Kiedy mnie drażnisz i krzyżujesz 
nogi, myślę o nich okręconych wokół mojej talii. Gdy schylasz się, żeby coś podnieść, 
pamiętam jak pochylasz się gdy cię pieprzę. – Uśmiechnąłem się przy jej uchu na jej 
jęk. 

-  Jesteś  takim  wulgarnym  draniem.  –  Przekręciła  głowę,  nasze  nosy  się 

dotykały i chciałem ją zobaczyć. 

- Nie udawaj, że tego nie lubisz – powiedziałem przy jej otwartych ustach. 
-  Nigdy  nie  powiedziałam,  że  tego  nie  lubię.  –  Kurwa.  Jej  słowa  przestrzeliły 

mnie na wylot i dotarły aż do mojego penisa. Naparłem na nią gwałtownie, musząc 
poczuć  ją  bardziej.  Świat  wokół  nas  zdawał  się  znikać;  cisza  wypełniała  się  jedynie 
dźwiękami  naszych  nierównych  oddechów  i  szmerem  materiału,  gdy  moje  biodra 
ocierały się o jej. 

Powoli  odwróciła  się,  a  jej  telefon  zgasł  i  szukałem,  próbując  zobaczyć  jej 

twarz. Jej palce chwyciły moją koszulę, przysuwając mnie do niej i poczułem ciepły 
oddech na moich ustach. 

Chwile  mijały,  a  żadne  z  nas  się  nie  poruszyło,  nie  chcąc  być  tym,  które 

pierwsze  się  podda.  Nasze  nosy  się  ocierały,  jej  usta  były  tak  blisko  moich,  że 
mogłem poczuć ich smak. I już kiedy myślałem, że więcej nie wytrzymam, wysunęła 
język i przesunęła nim lekko po mojej dolnej wardze. Jęknąłem na tę słodką torturę 

background image

                                                                                                                                     ~ 6 ~ 

 

zanim  mój  własny  język  wyszedł  na  spotkanie  z  jej.  Zaplątały  się  i  drażniły,  a 
miękkie  westchnienia  napełniły  pokój.  Otwierając  usta,  powitałem  ją  w  środku,  a 
moje ciało natychmiast zareagowało na jej wargi przy moich. 

Nasz  pocałunek  zaczął  się  delikatnie  i  powoli,  ale  szybko  stał  się  bardziej 

gorący. Jej ręce szarpnęły mocno moje włosy, przyciskając mnie do niej, kiedy moje 
wędrowały po jej ciele. Popchnąłem ją nieco, idąc dopóki jej nogi w coś nie uderzyły. 
Bez przerywania pocałunku, ręką przeszukałem powierzchnię za nią, czując coś, co 
jak zgaduję, było starym stołem. 

- Wskakuj – warknąłem jej do ucha. Nie marnowała czasu i podskoczyła, a ja 

popchnąłem  ją  do  tyłu,  przesuwając  się  pomiędzy  jej  nogi.  Moje  chciwe  ręce 
przesunęły  się  w  górę  jej  ud,  rozkoszując  się  tym  jak  jej  ciało  odpowiadało  na  mój 
dotyk  i  przesunąłem  jej  sukienkę  w  górę,  na  jej  biodra.  Palcami  napotkałem  skąpą, 
wilgotną  koronkę  i  pobudzony  jej  jękami,  ścisnąłem  ją  w  pięściach  i  zerwałem  z  jej 
ciała. 

-  Oh,  kurwa  tak  –  wysyczała.  Mocno  chwytając  jej  biodra,  pociągnąłem  ją 

gwałtownie do krawędzi stołu i pochyliłem się, jęcząc gdy ją skosztowałem. 

Sapnęła,  kiedy  moje  wargi  odnalazły  jej  łechtaczkę,  liżąc  ją  miękko  zanim 

wziąłem  ją  pomiędzy  wargi.  Palcami  chwyciła  moje  włosy  przyciskając  mnie  do 
siebie bliżej, a jej każde westchnienie, każda prośba mnie pobudzały.  

-  Kurwa,  tak  dobrze  smakujesz  –  wymruczałem  do  niej,  a  wibracje  sprawiły, 

że jej biodra uniosły się by znów mnie napotkać. Lizałem i ssałem, rozkoszując się jej 
smakiem i dotykiem przy moich ustach, dopóki nie krzyknęła, błagając o więcej. 

-  Czego  pragniesz?  –  zapytałem  pomiędzy  szorstkimi  oddechami. 

Potrzebowałem być wewnątrz niej bardziej niż powietrza. 

-  Chcę  ciebie  –  poprosiła.  Siadając,  chwyciła  mój  pasek  i  przysunęła  mnie 

gwałtownie  do  siebie.  Wpiłem  się  w  jej  usta,  gdy  nasze  dłonie  pracowały  razem,  a 
gorączkowy  dźwięk  mojego  zdejmowanego  paska  i  spodni  rozbrzmiewał  w  ciszy. 
Uwolniłem swoją erekcję, a jej cieple ręce otoczyły ją, poruszając się w górę i w dół jej 
długości. 

Jęknęła głośno, jej głowa opadła na moje ramię.  
-  Muszę  cię  pieprzyć.  –  Chwytając  jej  twarz  w  dłonie,  przysunąłem  jej  twarz 

do swojej. 

- Powtórz to – wyszeptałem przy jej ustach, zębami kąsając jej dolną wargę.  
- Muszę cię pieprzyć. – Mój penis szarpnął w jej dłoniach na te słowa. Wstając 

przesunęła mnie, popychając na stół. Drewno było zimne i sapnąłem kiedy dotknęło 
mojej  nagiej  skóry,  a  dziewczyna  siadła  na  mnie  okrakiem.  Jej  ciepła  różyczka 
muskała moją erekcję, a moja głowa opadła i w ciemności rozbrzmiał miękki dźwięk 
uderzenia.  

Nie mogłem jej zobaczyć, ale poczułem palące ciepło otaczające mojego penisa 

i przebiegła przeze mnie fala rozkoszy.  

-  Tak  zajebiście  dobrze.  –  Nie  śpieszyła  się  i  powoli  się  na  mnie  wsunęła, 

zatrzymując się dopiero gdy jej biodra dotknęły moich. 

background image

                                                                                                                                     ~ 7 ~ 

 

Sięgając  ręką,  przysunąłem  jej  twarz  do  siebie  i  pocałowałem  ją  głęboko, 

drażniąc  ją  i  kąsając.  Pochłaniałem  każdy  dźwięk  i  westchnienie,  które  opuściło  jej 
usta, a jej pożądanie podsycało moje własne. 

Siadając  zaczęła  kołysać  biodrami,  ujeżdżając  mnie.  Rozkosz  była  tak 

intensywna,  że  nie  mogłem  zatrzymać  błagań,  które  wymykały  się  z  moich  ust.  Jej 
ciepła ręka zakryła moje usta i miękkie „ciii” napełniło moje uszy. Zostałem stracony 
dla wszystkiego, tak obezwładniony przez kobietę nade mną. W tym momencie nie 
mogłem  przypomnieć  sobie  dlaczego  tak  bardzo  chciałem  trzymać  się  od  niej  z 
daleka. Dlaczego to się liczyło. Jej ciało było dla mnie stworzone i sapnąłem pod jej 
ręką, kiedy kontynuowała. 

Rozkosz  się  budowała  i  wiedziałem,  że  nie  będę  mógł  powstrzymywać  się 

zbyt długo. Jej stłumione krzyki i jęki dotarły do moich uszu, dodając intensywności 
do  tej  chwili.  Dłońmi  przytrzymywałem  jej  biodra,  wbijając  opuszki  palców  w  jej 
skórę. Wiedziałem, że powinienem być ostrożny ale zwierzęce pragnienie odpychało 
ode mnie te wszystkie myśli. 

 - O Boże! – jęknęła ochrypłym głosem, jej mięśnie zaczęły kurczyć się wokół 

mnie.  Mój  własny  głos  odbił  się  od  ścian,  a  kiedy  dotarł  do  moich  uszu  był 
przytłumiony. Przycisnęła mocniej rękę do moich ust. Nie mogłem powstrzymywać 
się  ani  chwili  dłużej  i  szarpnąłem  gwałtownie  biodrami,  kończąc  w  niej,  kiedy 
zaczęła zaciskać się i wić wokół mnie. 

Opadła  na  mnie  i  dyszała,  a  ja  palcami  przeczesywałem  jej  włosy,  czując  się 

prawie oszołomiony od siły mojego orgazmu. Leżeliśmy razem w ciszy, a mój penis 
był wciąż wewnątrz niej, gdy nasze oddechy się uspokajały. Siadając powoli, jeszcze 
raz  zakołysała  biodrami  zanim  ze  mnie  zeszła  i  zasyczałem  na  ten  ruch.  Słyszałem 
jak się porusza i założyłem, że poprawia swoje ubrania. Podniosłem się nieco, kiedy 
podeszła do mnie i położyła coś w mojej dłoni. 

To, panie Cullen, jest dobry przykład niestosownego zachowania w miejscu 

pracy. – Zamknęła moje dłonie wokół materiału, który mi wcześniej dała i odwróciła 
się, a wychodząc zamknęła za sobą drzwi. 

Siedziałem  tam  oszołomiony,  patrząc  na  rękę.  Nie  mogłem  ich  zobaczyć,  ale 

wiedziałem co to – jej majtki. Znów opadając, pozwoliłem głowie uderzyć w drewno 
i jęknąłem. Jestem popierdolony. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

                                                                                                                                     ~ 8 ~ 

 

Through the storm

Through the storm

Through the storm

Through the storm

    

    

Naciskając  guzik,  który  miał  zawieźć  nas  do  głównego  wejścia  budynku, 

wiedziałem,  że  mój  umysł  powinien  skupić  się  na  spotkaniu,  które  właśnie 
opuściliśmy lub na stosie papierkowej roboty czekającej na mnie w biurze. Nie robił 
tego.  Jak  zwykle,  cała  moja  uwaga  zdawała  się  skupiać  na  kobiecie  stojącej  obok 
mnie.  Nie  wiedziałem  jak  to  było  możliwe,  ale  sprawiała  wrażenie  piękniejszej  z 
każdym dniem; fakt, który cholernie mnie drażnił. 

Miałem  nadzieję  albo  powinienem  powiedzieć  założyłem,  że  jej  wdzięk  z 

czasem przeminie. Ale tak się nie stało. Jeśli już, coraz bardziej mnie do niej ciągnęło 
i zaprzątała coraz więcej moich myśli.  

Przez  ostatnich  dziewięć  miesięcy  udoskonaliłem  sztukę  zerkania  na  nią 

pożądliwie,  samemu  pozostając  niezauważonym.  Ukradkowe  spojrzenia,  kiedy 
siedziałem obok niej w czasie spotkania. Pozostawianie otwartych drzwi do mojego 
gabinetu i siadanie tak, żebym mógł obserwować jak je lunch na biurku. Wchodzenie 
na parking w momencie, gdy wsiadała do swojego seksownego, małego, srebrnego 
BMW. 

Mógłbym wymienić setki sposobów, w jakie ją obserwowałem, napawałem się 

nią, zapamiętywałem jej ciało i ani razu nie byłem na tym przyłapany; do niedawna. 

Tylko jeden mały błąd. Jedna cieniutka rysa w samokontroli wystarczyła, żeby 

moja idealnie skonstruowana linia obronna rozpadła się wokół mnie. Od momentu 
kiedy  jej  dotknąłem  w  sali  konferencyjnej,  byłem  skończony.  Nie  było  odwrotu  i 
tylko się pogarszało. 

Ostatnio  wyszedłem  z  wprawy.  Pozwoliłem  spojrzeniu  zatrzymać  się  na  jej 

biuście  sekundę  za  długo.  Obserwowałem  jak  wkłada  widelec  pomiędzy  swoje 
idealne różowe usta chwilę dłużej niż powinienem i mnie złapała. 

Zawsze  udawało  jej  się  zerknąć  na  mnie  w  takim  momencie  i  z  przebiegłym 

uśmieszkiem kontynuowała swoje sprawy, nigdy nie mówiąc ani słowa. Wiedziała, 
jaką ma nade mną moc i podobało jej się to. 

Na  początku  ciągnęło  mnie  tylko  do  jej  ciała.  Nie  sprawiało  mi  trudności 

odseparowanie fizycznej potrzeby od wstrętu do jej osobowości. 

Od niedawna zaczęło się to zamazywać i przyłapałem się na myśleniu o niej 

na sposoby inne niż seksualne. Nawet stojąc tu teraz, zwróciłem uwagę na owocowy 
zapach jej włosów i zastanawiałem się czego używa, że pachną w ten sposób.  

Nigdy  wcześniej  nie  zauważałem  w  kobietach  takich  rzeczy.  Byłem  z 

mnóstwem  z  nich  w  swoim  życiu  i  miałem  nawet  jeden  poważniejszy  związek,  ale 
zupełnie nie interesowało mnie tyle małych detali.  

Drzwi  się  otworzyły  i  skinąłem  na  pannę  Swan  by  weszła  przede  mną, 

wykorzystując okazję by nacieszyć się jej rozkosznym tyłkiem. 

background image

                                                                                                                                     ~ 9 ~ 

 

Mój  penis  szarpnął,  gdy  przypomniałem  sobie  ostatni  raz,  kiedy  trzymałem 

ręce na jej pośladkach, a moje palce napierały na miękką skórę, gdy mnie ujeżdżała. 
Niezbyt pomocne wspomnienie.

 

W  windzie  stały  z  nami  tylko  dwie  inne  osoby;  młody  chłopak  ze 

słuchawkami  w  uszach  i  starsza  kobieta  pogrążona  w  rozmowie  telefonicznej.  Nie 
było  powodu,  żebym stał  tak  blisko  panny  Swan,  ale  praktycznie  napierałem  na  jej 
bok, wdychając znajomy zapach. Kurwa, nawet jej zapach mnie nakręcał. 

Nie  protestowała,  a  ja  będąc  chciwym  dupkiem,  którym  zresztą  jestem, 

pochyliłem  się  bardziej.  Z  punktu  obserwacyjnego,  będąc  prawie  trzydzieści 
centymetrów  od  niej  wyższym,  miałem  piękny  widok  na  jej  delikatnie  uniesione 
piersi. Obezwładnił mnie umysłowy obraz mojego penisa spoczywającego pomiędzy 
nimi. 

Zamykając oczy, zdusiłem jęk i przesunąłem się nieco, gdy poczułem, że mój 

przyjaciel  twardnieje  jeszcze  bardziej.  Minęły  dwa  dni  od  momentu,  kiedy  byliśmy 
razem. Dwa dni, od kiedy czułem jej ciasne ciepło wokół mojego… 

- Dlaczego do cholery się uśmiechasz? – Jej głos wyrwał mnie ze wspomnień i 

spojrzałem w dół, by zobaczyć, że mnie obserwuje. 

- Co? – zapytałem niewinnie. – Uśmiechałem się? 
Przekrzywiając  nieznacznie  głowę,  rozejrzała  się  dookoła.  Zadowolona,  że 

nasi współpasażerowie nie zwracają na nas uwagi, znów skupiła się na mnie. 

- Nie wciskaj mi tego – wyszeptała kręcąc głową. – Dlaczego się uśmiechałeś? 
Krótko  pomyślałem  o  wyjawieniu  jej.  Jak  zareagowałaby  wiedząc,  że 

przypominałem sobie jak wyglądała klęcząc przede mną, z moim penisem w swojej 
idealnej  buzi?  Byłaby  wściekła?  Czy…  mój  uśmiech  się  poszerzył,  gdy  rozważałem 
inną

 możliwość. Zareagowałaby… sprzyjająco? 

Pochylając się jeszcze bardziej, moje usta otarły się i jej ucho i wyszeptałem: 
-  Myślę,  że  dokładnie  wiesz,  dlaczego  się  uśmiechałem.  –  Rozmyślnie 

skierowałem  wzrok  na  jej  piersi  zanim  z  powrotem  uniosłem  go  do  jej  oczu. 
Wiedziałem, w którym momencie zrozumiała. 

Odsuwając  się  nieco,  żeby  zobaczyć  moją  twarz,  utkwiła  we  mnie  zwężone 

oczy.  Dla  kogokolwiek  innego  mogłaby  wyglądać  na  wściekłą,  ale  ja  wiedziałem 
lepiej.  Szybko  zerkając  w  dół,  upewniłem  się,  że  moje  stwierdzenie  zrobiło  swoje. 
Piękne,  twarde  sutki  odznaczały  się  pod  cienkim  materiałem  jej  sukienki.  Sukces
Pozwoliłem  swoim  oczom  spocząć  na  nich  przez  chwilę  zanim  uniosłem  głowę  i 
wyszeptałem jej do ucha: 

- Tak myślałem. 
- Ty sukin… - Przerwał jej dźwięk windy, oznaczający, że dotarliśmy na parter 

i  gestem  pokazałem,  żeby  szła  przede  mną.  Nie  mogłem  ukryć  uśmieszku,  kiedy 
odwróciła się szybko i wyszła, mrucząc pod nosem wyzwiska. 

Szła  kilka  metrów  przede  mną,  a  ja  jeszcze  raz  utkwiłem  wzrok  na  jej  tyłku. 

Boże, jeśli nie przelecę jej niedługo, eksploduję. Byłem w środku wyjątkowo sprośnej 
fantazji, kiedy zawołał za nami męski głos. 

background image

                                                                                                                                     ~ 10 ~ 

 

-  Bella!  –  Obydwoje  odwróciliśmy  się,  by  zobaczyć  mężczyznę  w  jej  wieku, 

biegnącego  powoli  w  naszym  kierunku.  –  Bella,  poczekaj!  –  Kto  to  do  cholery  jest? 
Najwyraźniej  ją  rozpoznał,  ale  sądząc  po  zaintrygowanym  wyrazie  jej  twarzy,  nie 
znała go. Taa, tak trzymaj durniu. 

Zbliżył się do nas na kilka metrów, kiedy się odezwała. 
- David? – Odwróciłem się, by na nią spojrzeć i po jej twarzy zobaczyłem, że 

go poznała. – O mój Boże! David, to naprawdę ty? – Kim do cholery jest David? 

Zatrzymał  się  przed  nami  i  uśmiechnął  się  do  niej  z  głupim,  usychającym  z 

miłości wyrazem na twarzy. Oh, nie podoba mi się to.  

- Bella – powiedział próbując złapać oddech. – Rozpoznałaś mnie. – Był nieco 

zasapany od biegu, a ja przewróciłem oczami myśląc o ile szybciej prawdopodobnie 
mógłbym biegać niż jego koścista dupa.  

-  Oczywiście,  że  cię  rozpoznałam.  –  Odwróciłem  się  szybko  na  miękki, 

ujmujący  ton  jej  głosu.  –  Boże,  tak  długo  się  nie  widzieliśmy.  –  Kim  był  ten  facet  i 
dlaczego nagle poczułem ochotę by uderzyć go w twarz? 

-  Jak  to  jest,  że  po  tych  wszystkich  latach  wyglądasz  jeszcze  piękniej  niż 

ostatnio, kiedy cię widziałem? – Jego ręka uniosła się i musnęła miękko jej policzek. 
Spojrzała w dół i… moment. Czy ona się zarumieniła? Ona nigdy… 

-  Um,  tak.  Wow.  –  Przygryzła  wargę  i  uśmiechnęła  się,  kaszląc  nerwowo.  – 

Ja… tak. To było… 

- Tak – powiedział miękko. – Od tego ostatniego… - Jego głos ucichł i wielki 

uśmiech rozciągnął jego twarz. 

Co do… 
Czy oni… 
Kurwa

Spojrzałem  na  nią  i  z  przerażeniem  zobaczyłem  na  jej  twarzy  ten  sam  głupi 

uśmiech,  który  przybrał  chłopak.  Alarmujące  dzwony  zaczęły  bić  w  mojej  głowie  i 
próbowałem ułożyć jakiś plan. 

- David, co ty tutaj robisz? – Nie przegapiłem podekscytowania w jej głosie. 
-  No  więc  –  powiedział,  przysuwając  się  do  niej  bliżej.  –  Teraz  tu pracuję,  to 

znaczy w tym budynku. Jestem architektem na piątym piętrze. Nie mogę uwierzyć, 
że  to  ty.  Kiedy  tu  przyjechałem  próbowałem  cię  odszukać,  ale  nie  mogłem  znaleźć 
ani  ciebie  ani  twojej  mamy.  –  Jego  ręka  powędrowała  w  górę  i  otarła  się  o  jej 
przedramię, i naprawdę musiałem walczyć z pragnieniem, żeby go odepchnąć. 

-  Tak  –  powiedziała,  wahając  się  nieco.  –  Jestem  nienotowana,  a  moja  mama 

zmarła  kilka  lat  temu.  –  Ostry  ból  wstrząsnął  moim  żołądkiem  i  patrzyłem  jak 
zmienia  się  wyraz  jej  twarzy.  Moje  ciało  bez  mojej  woli  przesunęło  się  nieco  do 
przodu by ją pocieszyć, ale zablokował mnie David. 

- Bella, kotku. Tak mi przykro. – Zmniejszając dystans pomiędzy nimi, wziął ją 

w ramiona i przytulił. 

Rozsądna część mojego umysłu wiedziała, że ją pociesza, wiedziała, że oferuje 

tylko  to,  co  każdy  przyjaciel  na  jego  miejscu,  ale  wszystko,  co  widziałem  to  jego 
ramiona owinięte wokół czegoś, co należy do mnie. 

background image

                                                                                                                                     ~ 11 ~ 

 

-  Dziękuję,  David  –  powiedziała,  lekko  go  odpychając  i  ocierając  łzy.  –  Już 

dobrze, naprawdę. 

Spoglądając na nią z łagodniejszym wyrazem twarzy, mogłem zobaczyć plan 

formujący się w jego głowie. 

- Hej, pamiętasz ten ostatni tydzień, kiedy byłaś w domu? Pamiętasz zakład? – 

Uniósł  nieznacznie  brwi,  ale  moją  uwagę  przyciągnął  najsłodszy,  nieznany  śmiech, 
który usłyszałem od kobiety stojącej obok mnie. 

- O mój Boże! Nie mogę uwierzyć, że o tym wspominasz! – Zginając się w talii, 

wciąż się śmiała i nagle przypomniałem sobie jedyny raz, gdy słyszałem jak się tak 
śmiała. 

Dzień,  w  którym  się  poznaliśmy.  Wszedłem  do  naszego  biura  po  raz 

pierwszy,  a  widok  najpiękniejszej  kobiety  przede  mną  odebrał  mi  oddech.  Wtedy 
śmiała  się  z  Angelą  tak  jak  teraz  i  uderzyło  mnie,  że  nigdy  nie  robiła  tego  ze  mną. 
Wzniecałem w niej tyle innych reakcji, ale nigdy tego pięknego śmiechu. Stałem się 
wściekły widząc, że robi to przy nim.  

Prostując ramiona, otarła łzy z oczu. 
- Boże, od lat o tym nie myślałam. Skąd zawsze wiesz jak mnie rozweselić? – 

Uśmiechnęła się do niego promiennie i z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że chcę, 
żeby uśmiechała się tak do mnie. 

- Sądzę, że cię po prostu znam. Boże, Bella. Ty… wyglądasz niesamowicie. – 

Jego ręka ześliznęła się w dół jej ramienia i chwyciła jej dłoń. – Wiesz, nigdy o tobie 
nie zapomniałem, może… 

Odchrząknąłem  głośno,  a  oni  obydwoje  na  mnie  spojrzeli,  sprawiając 

wrażenie  zaskoczonych  moim  widokiem.  Jego  uśmiech  opadł,  kiedy  uderzyła  go 
możliwość,  że  inny  mężczyzna  mógł  w  końcu  pojawić  się  w  jej  życiu.  Właśnie  tak, 
David. Jest moja, więc się kurwa cofnij.

 

- Oh! – powiedziała, kręcąc nieznacznie głową. – Co się ze mną dzieje? To jest 

David Jones. David to mój szef, pan Cullen. – Chwila obawy na jego twarzy została 
szybko zastąpiona czystą ulgą. Cholera. Jej szef.  

Wyciągnąłem do niego rękę. 
- Edward Cullen – powiedziałem oschle, ściskając jego rękę odrobinę mocniej 

niż to było konieczne. Puściłem ją i wewnętrznie się wyszczerzyłem, gdy zobaczyłem 
jak rusza palcami. 

-  Och!  Twój  szef!  Miło  mi  cię  poznać,  Edwardzie.  Jesteś  szczęściarzem,  że 

możesz spędzać z moją Bellą każdy dzień. – Jego Bellą? 

- Tak, jest świetną kobietą – powiedziałem stanowczo, a moje oczy ani razu nie 

opuściły  jej.  Chwyciła  mnie  furia  i  wiedziałem,  że  muszę  odejść  zanim  zrobię  coś, 
czego będę żałował. – Spotkamy się w samochodzie. 

Bez czekania na odpowiedź, odwróciłem się szybko i wyszedłem z budynku. 

Spokojnie,  Cullen.  Kurwa!  Chłodne  powietrze  uderzyło  mnie  w  twarz  i  wziąłem 
głęboki wdech, usiłując się uspokoić. 

background image

                                                                                                                                     ~ 12 ~ 

 

Kim  on  do  cholery  był?  Byli  razem?  Dotykał  jej?  Serce  waliło  mi  w  piersi  i 

wykorzystałem każdą cząstkę samokontroli, żeby nie wejść z powrotem do budynku 
i nie skręcić mu karku. 

Docierając do samochodu, kierowca otworzył mi drzwi i wszedłem do środka. 

Ciche, ciemne wnętrze ani trochę nie uśmierzyło mojej wściekłości. Jeśli już, z każdą 
mijającą  sekundą  stawałem  się  jeszcze  bardziej  rozgniewany.  Była  moja.  Nie 
ustaliliśmy tego? Jak mogła mu pozwolić się dotykać?  

Podskoczyłem,  gdy  drzwi  się  otworzyły.  Wsiadając,  zajęła  miejsce  i  unikała 

mojego  wzroku.  Napięcie  w  powietrzu  wzrosło,  kiedy  poczułem,  że  samochód 
zaczął  się  poruszać.  Siedzieliśmy  naprzeciwko  siebie,  obydwoje  patrząc  za okno  na 
zbliżającą się burzę i żadne z nas nie powiedziało ani słowa. 

Kręcąc głową ze wstrętem, zobaczyłem kącikiem oka, że na mnie patrzy. 
- Co? – powiedziałem szorstko. 
- O co ci chodzi z tym „co”? 
- Dobrze wiesz o co mi chodzi. 
- Ma pan jakiś problem, panie Cullen? 
- Kto to do cholery był? 
- To – odpowiedziała, - nie jest twoja sprawa. 
- Nie moja… nie moja sprawa? Mogłabyś być bardziej oczywista rzucając się 

na niego? – Dobra, może trochę przesadziłem. 

Nagle odwróciła się od okna i spojrzała na mnie z błyskiem wściekłości w oku. 
-  O  czym  ty  do  cholery  mówisz?  –  Boże,  była  zajebiście  seksowna,  kiedy  się 

wkurzała. 

- Doskonale wiesz, o czym mówię. 
- Jesteś obłąkany. Wiesz o tym? 
Mogłem  poczuć  gniew  rozchodzący  się  od  niej  falami.  Była  wściekła.  Cóż, 

dobrze! Ja też. Po prostu tam stała pozwalając temu dupkowi się obmacywać. Kiedy 
ona do cholery nauczy się, że jest moja? 

- Pieprzyłaś się z nim? 
- Co! – Przesuwając się na swoim siedzeniu, kontynuowała patrzenie na mnie 

ze złością. Jak śmiała wyglądać na zszokowaną? 

- Oh, nie udawaj, że mnie nie słyszałaś. Pieprzyłaś się z nim? 
- Nie zamierzam na to odpowiadać. – Prostując się w fotelu, spojrzała w bok, 

udając, że wygląda przez okno. Oh, pieprzyć to. Nie będzie mnie olewała. 

- Oh, daj spokój! Kim, kurwa, był ten facet? – wrzasnąłem, natychmiast ciesząc 

się,  że  pomiędzy  nami  i  kierowcą  znajdowała  się  przegroda.  –  Wyglądaliście  na 
okropnie dobrych znajomych. 

Nie  zdawałem  sobie  sprawy  jak  daleko  wysunąłem  się  na  swoim  siedzeniu 

dopóki się nie cofnęła. 

- Nie waż się zgrywać przy mnie tego jaskiniowego macho, Edwardzie Cullen. 

Nie należę

 do ciebie. Nie jestem twoją własnością. 

Przysunąłem się bliżej, moja twarz znajdowała się cale od jej. 

background image

                                                                                                                                     ~ 13 ~ 

 

-  Jasne,  że  jesteś  –  wyplułem  z  siebie.  Cholera.  To  zaszło  za  daleko.  Nagle 

popchnęła mnie do tyłu, uderzając pięścią moja klatkę piersiową. 

-  Pierdolony  draniu!  –  Dawno  nie  widziałem  jej  tak  wściekłej  i  nie  mogłem 

powiedzieć, że ją za to winiłem. Naprawdę to powiedziałem? Poczułem ogarniającą 
mnie  falę  obrzydzenia,  kiedy  zdałem  sobie  sprawę,  że  tak  właśnie  czułem.  Że  jest 
moją własnością. 

Obracając się nagle, zastukała mocno knykciami w przegrodę i krzyknęła. 
- Zatrzymaj samochód! 
-  Czy  pani  powiedziała,  żebym  zatrzymał  samochód,  panno  Swan?  -  W 

odpowiedzi przesączył się do nas głos kierowcy. Ona, kurwa, żartowała? 

-  Tak,  zjedź  na  bok.  Dalej  pójdę  pieszo.  –  Auto  zwolniło  i  zatrzymało  się,  a 

wtedy chwyciła swoją torebkę i przesunęła się w stronę drzwi. 

- Oszalałaś? – wrzasnąłem, wyciągając rękę i chwytając jej przedramię. – Nie 

możesz wyjść. Jest ciemno, zaraz będzie padać i jesteśmy w centrum Chicago. 

- Cóż, wolę zmierzyć się z tymi wszystkimi rzeczami niż spędzić tutaj jeszcze 

chociaż minutę z twoją prostacką, szowinistyczną dupą. – Nie patrząc już na mnie, 
wyszarpnęła ramię z mojego uścisku i wyszła, trzaskając za sobą drzwiami. 

Cóż, kurwa. Z pewnością się tego nie spodziewałem. 
- Jeffrey, odstaw samochód do garażu, a panna Swan i ja weźmiemy taksówkę 

w  drodze  powrotnej  do  biura.  –  Podrywając  się  ze  swojego  siedzenia,  otworzyłem 
drzwi i wyszedłem. 

Było  ciemno  i  wietrznie.  Rozejrzałam  się  w  obydwu  kierunkach  próbując  ją 

znaleźć.  Przeklęta,  świrnięta  kobieta.  Co  ona  sobie  do  cholery  myślała?  Auto 
odjechało, a ja znów przeszukałem wzrokiem ulicę z paniką powoli zakradającą się 
do mojej klatki piersiowej. 

W końcu zauważyłem ruch jej białej sukienki, smaganej ciepłym wiatrem. 
Podążyłem za nią truchtem. Jak udało jej się zajść tak daleko w tych szpilkach? 

Skręciła za róg, a ja przyspieszyłem, nie chcąc stracić jej z widoku. 

-  Poczekasz?  –  wrzasnąłem  do  niej.  Czując  krople  uderzające  w  moją 

marynarkę  spojrzałem  w  górę.  Chmury  pociemniały  i  zaczynało  lekko  padać. 
Zajebiście idealnie. Mogło być jeszcze gorzej

- Trzymaj się ode mnie z daleka, Cullen! 
- Chcę wiedzieć kto to był! 
- Jezu Chryste! Nie żeby to była twoja sprawa, ale to był dawny chłopak. 
- Pieprzyłaś się z nim? 
- Żartujesz sobie ze mnie? 
- Robiłaś to? 
Właśnie kiedy do niej dotarłem, potknęła się. Wyciągając rękę, chwyciłem ją w 

talii, żeby nie upadła. 

- Kurwa. – Pochylając się, zsunęła ze stopy swojego buta i wyprostowała się, 

trzymając  złamany  obcas.  Niebo  wybrało  ten  moment,  żeby  się  otworzyć,  a  zimne 
krople  deszczu  szybko  biegły  w  dół  mojej  twarzy.  Obydwoje  spojrzeliśmy  w  górę, 
uświadamiając sobie, że sytuacja właśnie się pogorszyła. 

background image

                                                                                                                                     ~ 14 ~ 

 

Szybko  zdjąłem  z  siebie  marynarkę  i  położyłem  ją  na  jej  ramionach.  To  nie 

było  dużo,  ale  mogło  pomóc.  Spojrzała  na  mnie  gniewnie,  ale  wsunęła  ręce  w 
rękawy, zdając sobie sprawę, że lekka sukienka, którą miała na sobie zbytnio jej nie 
ochroni. 

- Dotykał cię? 
- Pierdol się. – Odsunęła się i odwróciła, zaczynając iść i utykając nieznacznie 

w tylko jednym bucie. 

-  Zatrzymasz  się?  –  zawołałem  za  nią.  Pokazała  mi  środkowego  palca  i  szła 

dalej.  Nie  mogłem  po  prostu  pozwolić  jej  iść  w  tylko  jednym  bucie,  Bóg  jeden 
wiedział,  na  co  mogła  natrafić,  a  nie  było  mowy,  żeby  pozwoliła  mi  dobrowolnie 
sobie pomóc. 

Rozglądając  się  szybko  dookoła,  uświadomiłem  sobie  gdzie  byliśmy. 

Kierowała  się  w  stronę  alei,  która  prowadziła  do  naszych  parkingów.  Nie  mogłem 
pozwolić, żeby szła sama. Kurwa.  

Doganiając  ją  szybko,  chwyciłem  ją  i  przerzuciłem  sobie  przez  ramię. 

Wrzeszczała i okładała dłońmi moje plecy. 

- Cały czas ode mnie uciekasz, a ja jak jakiś idiota, zawsze gonię za tobą. Mam 

już tego, kurwa, dosyć. 

- Cullen, postaw mnie na ziemię! – krzyknęła, a jej głos odbił się od ceglanych 

ścian. 

-  Nie.  Pada,  masz  tylko  jednego  buta  i  musimy  dostać  się  do  samochodu. 

Dlaczego do cholery wyskoczyłaś? Chcesz dać się tu zabić? – Uspokoiła się nieco w 
moich ramionach. 

- Bo jesteś neandertalczykiem i dupkiem. 
- Posłuchaj, wiem, że nie powinienem był tego mówić, ale byłbym przeklęty, 

gdybym tolerował to, że jakiś facet kładzie na tobie łapska. 

Zaśmiała się miękko z pogardą. 
- Wiesz, nie masz zbyt wiele do gadania w tej sprawie. 
Zatrzymując się, poluzowałem uścisk i pozwoliłem jej zsunąć się powoli w dół 

mojego ciała; każde miejsce, w którym nasze ciała się stykały paliło i pulsowało od 
elektryczności  krążącej  pomiędzy  nami.  Kiedy  jej  twarz  zrównała  się  z  moją,  znów 
chwyciłem ją mocniej, nie pozwalając by jej stopy dotknęły ziemi. 

- Już ci powiedziałem, że jesteś moja. Nie dzielę się. 
Jej  ciepły  oddech  owiał  moją  mokrą  skórę,  a  jej  ciało  drżało  w  gniewie. 

Patrzyłem  jak  jej  wzrok  zawędrował  na  moje  usta  i  z  powrotem  w  górę,  a 
wewnętrzna walka, którą przeprowadzała była widoczna w jej oczach. Wiedziałem, 
że  mnie  pragnie;  pragnie  mnie  tak  samo  mocno  jak  ja  jej.  Byliśmy  więźniami, 
obydwoje wiedząc, że jesteśmy bezsilni w walce z tym przyciąganiem. 

Moja potrzeba przebiegała przez każdą komórkę mojego ciała. Uderzyło mnie, 

że  z  kimkolwiek  innym  może  już  nigdy  nie  być  tak  jak  teraz.  Nienawidziłem  tego 
przyznawać,  nienawidziłem  mocy,  którą  jej  to  dawało,  ale  nie  mogłem  też  temu 
zaprzeczyć. 

background image

                                                                                                                                     ~ 15 ~ 

 

Staliśmy  tak,  przez  wydawałoby  się  wieczność,  w  czasie  kiedy  deszcz  wciąż 

tłukł  się  wokół  nas.  Ulice  opustoszały  przez  burzę  i  podczas  gdy  słyszałem  miasto 
żyjące  w  oddali,  jedyną  myślą  zaprzątającą  mój  umysł  była  kobieta  w  moich 
ramionach.  

Potrzebowałem  jej.  Musiałem  potwierdzić  to,  że  była  moja,  sprawić,  żeby 

zapomniała, że kiedykolwiek był ktoś inny. Że kiedykolwiek mógłby być ktoś inny.  

Odwracając się i przesuwając się nieco do przodu, przycisnąłem ją do ściany, a 

powietrze opuściło jej płuca w pośpiechu, kiedy zdała sobie sprawę co robię. 

Zmniejszając  dystans  pomiędzy  nami,  przebiegłem  nosem  w  górę  po  jednej 

stronie jej własnego, a potem w dół po drugiej. Jej oczy zamknęły się i wzięła dolną 
wargę pomiędzy zęby, próbując powstrzymać reakcje swojego ciała. 

-  Nie  możesz  się  przede  mną  ukryć  –  wyszeptałem  przy  jej  ustach.  –  Znam 

twoje ciało lepiej niż ty sama.  

Unosząc  rękę  do  jej  mokrych  włosów,  wplotłem  w  nie  palce,  rozkoszując  się 

tym, jak nagle chwyciła powietrze, gdy ją szarpnąłem, przechylając jej głowę. Ustami 
musnąłem  lekko  jej  wargi,  potem  drugi  raz  i  uśmiechnąłem  się,  kiedy  z  jej 
rozchylonych ust wymknęło się westchnienie pełne potrzeby. 

-  Znam  każdy  jęk.  –  Szarpnąłem  jej  włosy  silniej,  przechylając  jej  głowę  do 

tyłu,  a  tym  samym  eksponując  jej  szyję.  Przebiegając  nosem  po  delikatnej  skórze, 
kontynuowałem:  -  Czuję  jak  twoje  serce  dla  mnie  pędzi.  –  Otwierając  nieco  usta, 
składałem  miękkie  pocałunki  na  jej  gardle,  rozkoszując  się  jej  pulsem  pod  moimi 
wargami.  –  Widzę  każdy  dreszcz.  – Sapnęła,  kiedy  moja  wolna  ręka  przesunęła  się 
na  jej  pierś,  chwytając  ją  delikatnie,  a  kciukiem  powoli  obrysowując  jej  twardego 
sutka. – A to – powiedziałem przy jej ustach i zsunąłem rękę w dół jej ciała, a potem 
pod sukienkę, - nigdy mnie nie okłamuje. – Wśliznąłem palce w jej majtki i drażniłem 
miękką skórę wszędzie poza miejscem gdzie tego chciała. 

Mając  dosyć  drażnienia  się,  chwyciła  mocno  moje  włosy  i  przysunęła  swoje 

wargi  do  moich.  Jęknąłem,  gdy  przekręciła  palce,  przyciągając  mnie  głębiej  do 
pocałunku.  Okręciła  nogą  moje  biodro  i  nie  mogłem  powstrzymać  się  przed 
naparciem  na  nią,  miażdżąc  swoją  rękę  pomiędzy  nami.  Wsunąłem  palce  dalej, 
odnajdując  tam  śliską  wilgoć.  Zapulsowałem  boleśnie,  kiedy  pozwoliłem  sobie 
wyobrazić, że zastępuję palce penisem, wślizgując się w nią głęboko. 

- Może i cię pieprzył – powiedziałem szorstko przy jej szczęce, - ale już nigdy 

nie pomyślisz o nikim poza mną. 

Jęknęła głośno i wygięła się w łuk, napierając na moją dłoń. Wsunąłem w nią 

palce i obydwoje sapnęliśmy. Była taka ciepła i mokra, a każdy mój instynkt mówił, 
żebym nie przestawał dopóki nie zatracę się w jej wnętrzu. 

Trzask  grzmotu  zabrzmiał  w  ciemności  i  błyskawica  przecięła  niebo,  na 

krótko  rozjaśniając  aleję  oślepiającym  blaskiem.  Deszcz  padał  mocniej,  zacierając 
świat wokół nas i maskując nasze natarczywe jęki. 

Czy to mogło być prawdziwe? Nigdy nie czułem się tak surowy, jakby każdy 

zmysł,  każde  pragnienie  zostało  wzmocnione  i  przyciągało  mnie  do  czegoś. 
Odsuwając  się  od  jej  ust,  całowałem  jej  szyję  zlizując  krople  deszczu  z  jej  skory.  W 

background image

                                                                                                                                     ~ 16 ~ 

 

przydymionym świetle ulicy, jej sterczące sutki były idealnie widoczne pod cienkim 
materiałem teraz przemoczonej sukienki. 

Wyszarpując rękę z jej włosów, gwałtownie pociągnąłem materiał na jej klatce 

piersiowej.  Poczułem,  że  koronka  znajdująca  się  pod  spodem  się  rwie,  a  jej  idealne 
piersi były teraz dla mnie widoczne. Chciwie wziąłem jej sutka do ust i jęknąłem na 
jej reakcję i uczucie delikatnej skóry przy moim języku. 

Zachęcony  jej  dłońmi  w  moich  włosach,  lizałem  go  i  drażniłem  zębami, 

potrzebując usłyszeć więcej. Gorączkowo zapamiętywałem każdy dźwięk, każdy jęk; 
wiedząc, że wszystkie były dla mnie. 

Powiedziała, że nikt inny nie sprawił, że czuła się w ten sposób i musiałem w 

to uwierzyć. Musiałem wiedzieć, że działałem na nią tak samo jak ona na mnie. Że 
byłem  jedynym,  którego  chciała.  Żadna  kobieta  nigdy  mnie  tak  nie  złamała, 
pozostawiając mnie potrzebującego i błagającego o nią, gotowego by paść do jej stóp 
i prosić, by dała mi szansę by ją zadowolić. 

Zrobiłbym  wszystko,  o  co  by  poprosiła.  Wszystko  czego  potrzebowałem,  to 

wiedzieć, że była moja, że nikt inny jej nie dotknie. 

Jej  ręce  przesunęły  się  do  mojego  paska  i  na  krótko  chwyciły  mnie 

wątpliwości.  Mogłem  zrobić  to  tutaj,  wziąć  ją  przy  tej  zimnej,  ceglanej  ścianie,  w 
deszczu?  Miała  na  sobie  moją  marynarkę,  ochraniającą  ją  przed  szorstkością 
kamienia.  Byliśmy  ukryci  i  ktoś  musiałby  nas  szukać,  żeby  nas  zobaczyć,  ale 
dokuczało mi sumienie. 

Wiedziałem, ze powinienem przestać, powinienem zostawić jej ciepło i odejść, 

ale nie potrafiłem. Potrzeba by ją posiąść, by wymazać go z jej pamięci i schować się 
w jej ciele się budowała. Nie mogłem się zatrzymać. Jakby wyczuwając mój konflikt, 
szarpnęła moim paskiem, przyciągając moją uwagę. 

-  Nikt  nie  może  nas  zobaczyć  –  wyszeptała.  Jej  słowa  przestrzeliły  mnie  na 

wylot, a mój już pragnący penis  stawał się  prawie bolesny. Nie  wiedziałem jak, ale 
zawsze wiedziała, czego potrzebowałem. Chciała mnie, chciała tego. 

Jej słowa działały jak paliwo na już szalejący we mnie ogień i wiedziałem, że 

nie mogę już dłużej czekać. Kolejny trzask piorunu napełnił przestrzeń właśnie gdy 
uwolniła  mnie  ze  spodni.  Syknąłem  na  chłodne,  nocne  powietrze  owiewające  moją 
twardą erekcję. Wszystko dzisiaj było takie nierealne, takie intensywne, że musiałem 
powtarzać sobie w myślach, że to nie sen. 

Chwytając  jej  majtki,  odsunąłem  je  i  spojrzałem  w  górę,  kiedy  mnie 

zatrzymała.  Spojrzeliśmy  sobie  w  oczy,  a  ona  pokręciła  nieznacznie  głową, 
przesuwając moją rękę na cienką, satynową wstążkę na jej biodrze. Zamknęła moja 
pieść wokół materiału i uświadomiłem sobie, czego chciała. 

Coś  się  zmieniało;  wiedziałem,  że  też  to  czuła,  ale  może  nie  była  jeszcze 

gotowa, żeby to przyznać. Potrzebowała surowości i pośpiechu. Może to był jej cichy 
sposób na poddanie się. Nie obchodziło mnie to. 

Przyciągając  szybko  jej  wargi  do  swoich,  okręciłem  sobie  wokół  ręki  cienki 

paseczek  i  szarpnąłem  go  mocno.  Dźwięk  rwanej  koronki  połączył  z  jej  miękkim 

background image

                                                                                                                                     ~ 17 ~ 

 

krzykiem  przy  moich  ustach.  Wsadziłem  swoją  najnowszą  pamiątkę  do  kieszeni 
marynarki, którą miała na sobie dziewczyna i pochyliłem się nieco, żeby ją podnieść.  

Uniosłem ją, a jej nogi śmiało okręciły się wokół moich bioder, przysuwając jej 

mokre  ciepło  do  czubka  mojego  penisa.  Kontrast  pomiędzy  nią  a  chłodnym 
powietrzem  wywołał  we  mnie  sapnięcie,  a  moje  biodra  automatycznie  na  nią 
naparły. Główka wsunęła się do środka i musiałem się zatrzymać, moje ciało drżało z 
pragnienia by dojść. 

Kwiląc cicho, wygięła swoje ciało, próbując wprowadzić mnie w siebie głębiej. 

Spojrzałem w dół, zacisnąłem mocno oczy i pokręciłem głową. 

-  Nie  –  poprosiłem,  a  mój  głos  stał  się  szorstki  przez  to,  że  próbowałem  się 

powstrzymać. – Poczekaj… daj mi sekundę. 

Kładąc  ręce  po  obu  stronach  mojej  szczęki,  uniosła  moją  twarz  i  przycisnęła 

swoje usta do moich. Pocałunek zaczął się powoli, rozpraszając na krótko pragnienie 
by w nią wytrysnąć. Powoli się zmienił, stał się pełny potrzeby, bardziej psotny. Jej 
wargi  otaczały  moje,  jej  język  zanurzył  się  w  moje  usta,  a  jej  jęki  wysyłały  przeze 
mnie fale żądzy. 

Odzyskawszy trochę kontroli, spojrzałem jej w oczy, gdy się w nią wsunąłem. 

Zatrzymując  się,  zacisnąłem  szczękę,  kiedy  walczyłem  ze  sobą  by  pozostać 
nieruchomo, pozwalając jej się do mnie dostosować. 

Jej  głowa  opadła  do  przodu,  a  miękki  podmuch  jej  ciepłego  oddechu  owiał 

moją szyję.  

- Tak mi dobrze – wyjęczała, potrząsając nieznacznie głową. – Nie zdawałam 

sobie sprawy, że może tak być. 

- Ja też nie – wyszeptałem, przyciskając usta do jej włosów. 
- Nie przestawaj. – Jej słowa wysłały przeze mnie ulgę. Też to czuła. 
Gdy  zakołysała  przy  mnie  biodrami  nie  mogłem  dłużej  walczyć  z 

pragnieniem  poruszenia  się.  Wysunąłem  się  powoli,  a  potem  z  powrotem  w  nią 
wjechałem.  Powietrze  opuściło  jej  płuca,  gdy  całkowicie  ją  wypełniłem.  Zacząłem 
pchać  głęboko,  mój  umysł  oczyścił  się  ze  wszystkich  myśli  poza  tymi,  które 
dotyczyły  pięknej  kobiety  okręconej  wokół  mnie  i  budującej  się,  dręczącej 
przyjemności. 

Deszcz  lał,  gdy  zaczęliśmy  się  w  sobie  zatracać,  nasze  chrząknięcia  i  jęki  od 

czasu  do  czasu  podkreślał  grzmot  lub  błyskawica.  Moje jądra  zaczęły  się  zaciskać  i 
znajome  napięcie  budowało  się  w  moim  żołądku.  Wiedziałem,  że  nie  wytrzymam 
dużo dłużej.  

- Jestem tak blisko – wysapałem w jej usta. – Proszę, dojdź ze mną. 
- Oh, Boże.  – Poczułem znajome skurcze przy moim penisie i wiedziałem, że 

tam była. – Mocniej. – Puściłem ostatnią nić samokontroli, kiedy się w nią wsunąłem 
i  wynagrodziła  mnie  doznaniem  jej  nadchodzącego  orgazmu.  Trzęsła  się  w  moich 
ramionach  i  chwyciłem  ją  jeszcze  mocniej,  niezdolny  by  znaleźć  się  wystarczająco 
blisko.  Z  ostatnim  pchnięciem,  obydwoje  krzyknęliśmy,  a  moje  ciało  drżało,  gdy 
doszedłem wewnątrz niej. 

background image

                                                                                                                                     ~ 18 ~ 

 

Pozostałem tak, nie chcąc opuścić jej ciepła albo pozwolić jej odejść, dopóki nie 

zauważyłem,  że  lekko  się  trzęsie.  Zniżając  ją  powoli,  postawiłem  ją  na  ziemi, 
podtrzymując ją, kiedy poprawiała swoje ubrania. 

Szybko wsunąłem się z powrotem w spodnie i poczułem małe ukłucie winy, 

gdy  spojrzałem  w  górę  i  zobaczyłem  jak  dotyka  podartych  ramiączek  stanika. 
Spoglądając  na  mnie,  uniosła  brew,  a  ja  próbowałem  ukryć  uśmieszek,  kiedy 
uświadomiłem sobie co zrobiłem. 

- Przykro mi – powiedziałem cicho. 
- Z pewnością – dogadała mi. 
Wyciągając  rękę,  odsunąłem  kosmyk  mokrych  włosów  z  jej  twarzy  i  ciaśniej 

okryłem ją moją marynarką. 

Nagle  w  pełni  pojąłem,  co  się  stało.  Było  ciemno,  obydwoje  byliśmy 

przemoknięci do suchej nitki i staliśmy w alei. Nie dalej niż przecznice dalej, mogłem 
zobaczyć światła garaży naszego biurowca. 

Biorąc głęboki oddech, osunąłem się nieco i podąłem jej rękę. Patrzyła na nią 

przez  długą  chwilę,  zanim  spojrzała  na  moją  twarz  z  pytającym  wyrazem.  Powoli, 
włożyła swoją dłoń w moją, a kąciki jej ust uniósł miękki uśmiech. 

Ściskając ją delikatnie, spojrzałem jej w oczy i odwzajemniłem uśmiech. 
Nic nie powiedzieliśmy, kiedy odwróciliśmy się i zaczęliśmy iść wzdłuż ulicy, 

obydwoje  pogrążeni  we  własnych  myślach.  Miasto  powoli  zaczęło  odżywać  po 
burzy, a dźwięki ludzi i ruchu ulicznego jeszcze raz ogarnęły nasz mały świat. 

Ulice  były  wyściełane  głębokimi  kałużami,  a  ceglane  mury  lśniły  w 

przydymionym  ulicznym  świetle.  Garaż  majaczył  w  oddali  i  mimo  iż  wydawał  się 
być daleko, to zdawałem sobie sprawę, że będzie to najkrótszy spacer mojego życia. 
Każdy krok przybliżał nas do rzeczywistości i wiedziałem, że nie jestem gotowy by 
do niej ponownie wkroczyć. 

Spojrzałem  na  kobietę  obok  mnie,  przygryzającą  wargę,  a  jej  czoło 

zmarszczyło  się  w  zmartwieniu.  O  czym  myślała?  Wciąż  była  na  mnie  zła?  Nie 
sądzę, chociaż miała całkowite prawo by być. Wydawało się, że zawsze mówiłem nie 
to, co powinienem, nie ważne co tak naprawdę czułem. Wyciągała na zewnątrz cześć 
mnie,  której  wcześniej  nie  znałem.  Zawsze  byłem  spokojnym,  zrównoważonym 
myślicielem, ale gdy coś dotyczyło jej, wszystko stawało się takie podstawowe, takie 
surowe. 

Mój umysł powędrował znów do Davida. Kim był? Najwyraźniej coś między 

nimi było. Kochała go? 

Pokręciłem  nieznacznie  głową.  Skąd  to  się  wszystko  brało?  To  było  tylko 

fizyczne. W końcu się nasycimy i pójdziemy dalej z naszymi życiami. Byłem prawie 
peny, że nie chciałem niczego więcej. 

Spoglądając w dół, na nasze splecione dłonie, wiedziałem, że się oszukuję. 
Jej dłoń był ciepła i miękka, i uderzyło mnie to, jak właściwe to się wydawało. 

Dziwne uczucie chwyciło moją klatkę piersiową, kiedy zrozumiałem, że nie chciałem 
jej  puścić.  Prawdziwość  tego  stwierdzenia  prawie  odebrała  mi  oddech.  Całym  sobą 
wiedziałem, że nie chciałem pozwolić odejść tej kobiecie. 

background image

                                                                                                                                     ~ 19 ~ 

 

Za kilka dni będziemy w Seattle i wiedziałem, że muszę uporządkować trochę 

rzeczy, podjąć kilka decyzji.  

Spoglądając na nią po raz ostatni zanim weszliśmy do jasnego światła garażu, 

byłem pewny jednej rzeczy. 

Chciałem tylko jej. Belli.  

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

                                                                                                                                     ~ 20 ~ 

 

Seulement T

Seulement T

Seulement T

Seulement Toioioioi    

 

Aktualnie  nade  mną  unosiła  się  pieprzona  perfekcja  –  jęcząca  i  wijąca  się, 

ujeżdżająca mojego penisa jakby zależało od tego jej życie. Wiem, że moje zależało. 
 

Moje ręce zsunęły się w dół jej nagiego ciała, rozkoszując się jedwabistą skórą i 

miękkimi  kształtami,  zatrzymując  się  na  jej  biodrach.  Mój  uścisk  zacieśnił  się, 
przycisnąłem ją do siebie i kierowałem jej ruchami, gdy unosiła się i opadała. 
 

Nie żeby potrzebowała mojej pomocy. 

 

Patrzyłem  na  nią,  zahipnotyzowany  nieokiełznaną  rozkoszą  widoczną  w 

wyrazie jej twarzy. 
 

Była poza kontrolą. 

 

Jej  ciemne  włosy  opadały  swobodnie,  odrobina  splątanych  fal  rozkładała  się 

na  jej  ramionach  i  piersiach.  Za  każdym  razem,  gdy  zakołysała  biodrami,  różowe 
sutki przysuwały się bliżej moich chciwych ust, szydząc ze mnie, błagając, bym wziął 
je pomiędzy moje złaknione wargi. Z zamkniętymi oczami  i nieznacznie otwartymi 
ustami, na okrągło mruczała moje imię. 
 

Znajdowaliśmy się na dużej, skórzanej sofie w salonie, a chłodny deszcz padał 

za  otaczającymi  nas  oknami.  Całkowicie  zapomnieliśmy  o  oglądanym  przez  nas 
wcześniej filmie. Jej ubrania leżały w kupce na podłodze przy moich stopach, a moje 
spodnie zostały zepchnięte do kostek. 
 

- Jesteś taka zajebiście piękna – powiedziałem, wciąż zdumiony faktem, iż ta 

kobieta jest moja. Moje palce podróżowały w górę jej ciała po skórze, którą znałem 
lepiej niż własną, by wpleść się w jej włosy. – Kocham patrzeć jak mnie pieprzysz. 
 

-  Boże,  kocham  słuchać,  kiedy  tak  do  mnie  mówisz  –  wyszeptała.  Zeszła  na 

mnie  mocniej  i  jęknąłem,  czując,  że  mój  penis  wsuwa  się  w  nią  jeszcze  głębiej,  a  to 
doznanie doprowadziło mnie na krawędź. 
 

Puszczając kanapę, wsunęła palce w moje włosy, przysuwając mnie do siebie. 

Uśmiechnąłem  się,  biorąc  jej  sutka  do  buzi  i  uwielbiając  to  jak  stwardniał  w 
kontakcie z moim językiem i  jak przyciskała mnie do swoich piersi. 
 

-  Lubisz  sprośne  rozmowy,  kotku?  –  wymamrotałem  przy  jej  skórze, 

jednocześnie rękami pocierając jej plecy. 
 

- Tak – odpowiedziała bez tchu, sięgając za mnie by chwycić oparcie kanapy. 

 

-  Chcesz  usłyszeć  jak  kocham  być  wewnątrz  ciebie?  Jakie  to  uczucie,  kiedy 

mnie pochłaniasz, a ja nie mogę znaleźć się wystarczająco głęboko? – Oblizała suche 
wargi  i  znów  zamknęła  oczy,  a  z  jej  otwartych  ust  wydobył  się  głęboki,  rozpustny 
jęk. 
 

- Czuję cię wokół mojego penisa, Bello. Czuję jak pulsujesz wokół mnie. 

 

Przesunąłem  ręce  do  jej  tyłka  i  przycisnąłem  ja  gwałtownie  do  siebie, 

wypychając  biodra  by  spotkać  jej,  a  mój  palec  wędrował  niżej  i  został  tam  na 
moment. Jęknęła głośno, jej mięśnie na moment zacisnęły się wokół mnie. 
 

Podobało jej się to? 

background image

                                                                                                                                     ~ 21 ~ 

 

 

Zrobiłem to jeszcze raz, przyciskając do niej paca z większą siłą. 

 

- Och kurwa, Edward! 

 

- Podoba ci się to, Bello? 

 

Jęknęła, przytakując nieznacznie, gdy położyła czoło na moim ramieniu. 

 

- Chcesz, żebym robił to raz jeszcze? 

 

- Tak – poprosiła. 

 

- Chcesz, żebym cię tam pieprzył? – Och proszę. Och proszę. 

 

- Boże, tak – powiedziała ledwie dosłyszalnym szeptem. 

 

Przed  oczami  błysnęły  mi  obrazy  związane  z  braniem  ją  w  sposób  jakiego 

jeszcze nigdy nie doświadczyłem. Prawie doszedłem od ich intensywności. 
 

Jej  ruchy  przyspieszyły,  każde  zakołysanie  biodrami  wsuwało  mnie  głębiej, 

przyciskając jej tyłek do mojej ręki. Wciąż jej dotykałem, muskałem delikatną skórę, a 
mój palec napierał na nią mocno, jednak nie penetrował. 
 

- Tak, Bello. Ujeżdżaj mnie – błagałem. – Kurwa, nie przestawaj, kotku. Boże

nie przestawaj.

 – Jej piersi unosiły się niedaleko mej twarzy i pochyliłem się, biorąc w 

usta twardego sutka i ssałem go pożądliwie nim przeciągnąłem po nim zębami. 
 

-  Cholera,  Edwardzie.  Boże,  tak  dobrze.  –  Jej  ruchy  stały  się  oszalałe  i 

zakląłem, kiedy zaczęła zaciskać się wokół mojego penisa. 
 

-  Och,  kotku,  czuję  że  dochodzisz.  Och  Boże!  –  Otaczając  ją  ramionami, 

pchnąłem ją gwałtownie w dół, a moje ciało naprężyło się, gdy osiągnąłem spełnienie 
głęboko  wewnątrz  niej.  Kiedy  się  uspokoiła  wyszeptała  moje  imię,  jej  klatka 
piersiowa  wciąż  ciężko  unosiła  się  i  opadała,  a  jej  wilgotne  włosy  przywarły  do  jej 
policzków i ramion. 
 

-  Zajebiście  cię  kocham  –  wydyszałem.  –  To  było  zdecydowanie  lepsze  niż 

oglądanie Szklanej Pułapki.

 

Zaśmiała  się  i  jęknąłem,  a  moja  głowa  opadła  na  kanapę,  ponieważ  jej  ruch 

sprawił, że jej mięśnie na chwilę zacisnęły się wokół mnie. 
 

-  Zgadzam  się  –  odrzekła,  uśmiechając  się  przy  moich  ustach,  a  jej  ręce 

odsuwały mi włosy z czoła. Pomogłem jej się podnieść i położyłem nas na kanapie, 
przykrywając nasze nagie i zmęczone ciała kocem. 
 

Wtuliła  się  w  moją  pierś,  nogę  przerzuciła  przez  moje  biodra.  Nasze  ciała 

napierały  na  siebie.  Trzymaliśmy  się  w  ramionach  i  słuchaliśmy  padającego  za 
oknami  deszczu,  rozmawiając  przyciszonymi  głosami  i  całując  się  leniwie  nim 
zasnęliśmy. 
 

Obudziłem się samotnie kilka godzin później, a z kuchni dochodziły zapachy 

kolacji. Wstając z kanapy, założyłem dżinsy i przeszedłem przez pokój, uśmiechając 
się gdy zobaczyłem Bellę tylko w majtkach i koszulce na ramiączkach, przed nią na 
kuchence znajdowała się ogromna patelnia ze stir fry.  
 

-  Piękna?  –  zawołałem  z  progu.  Spojrzała  w  górę  i  poczułem  znajome 

szarpnięcie w klatce piersiowej, gdy się uśmiechnęła. – Wskoczę pod prysznic i zaraz 
będę. – Podchodząc do mnie, stanęła na palcach i złożyła długi, niewinny pocałunek 
na moich ustach. 
 

- Kiedy wrócisz kolacja będzie gotowa. 

background image

                                                                                                                                     ~ 22 ~ 

 

 

- Kocham cię – wyszeptałem przy jej wargach. – Będę się spieszył. 

 

Przytaknęła  i  przegoniła  mnie,  klepiąc  mnie  w  tyłek,  kiedy  się  odwróciłem. 

Pokręciłem głową i zaśmiałem się, a potem skierowałem pod prysznic. 
 

Pod  gorącymi  strugami  wody,  mój  umysł  powędrował  z  powrotem  do 

wydarzenia  z  dzisiejszego  popołudnia.  Seks  nie  był  w  moich  planach,  kiedy 
włączyłem  film  i  posadziłem  ją  na  swoich  kolanach.  Wytrwaliśmy  może  piętnaście 
minut zanim jej ręka zaczęła błądzić i znalazła się na moim penisie. Roześmiałem się 
do siebie, a dźwięk odbił się od marmuru, gdy uświadomiłem sobie, że w zasadzie 
kocham damską wersję siebie samego. 
 

Jej reakcja na moją przypadkową pieszczotę mnie zaskoczyła. Fantazjowałem 

o  posiadaniu  jej  w  każdy  z  wyobrażalnych  sposobów,  ale  nigdy  nawet  nie  śniłem 
tym,  że  mogłaby  podzielać  niektóre  z  moich  pragnień.  Nigdy  nie  zrobiłem  tego  z 
żadną kobietą, właściwe nigdy nawet tego nie rozważałem. To jest coś, co oglądasz 
w  sprośnych  filmach  albo  myślisz  o  tym,  kiedy  się  masturbujesz  –  tabu,  coś 
zakazanego. Ale jak wszystko związane z Bellą, teraz było inaczej. 
 

Pragnąłem  jej  całkowicie;  chciałem,  żebyśmy  odkrywali  swoje  ciała, 

doświadczali  razem  nowych  rzeczy.  Fizycznie  nigdy  nie  było  pomiędzy  nami 
żadnych  granic.  Moje  ciało  samo  reagowało  na  jej  nawet  najmniejszą  bliskość.  A 
jednak  było  w  tej  rozmowie  coś,  co  sprawiało  że  się  wahałem.  Martwiłem  się,  że 
odmówi? Martwiłem się, że weźmie mnie za zboczeńca? Nie mogłem się nie zaśmiać, 
kiedy uświadomiłem sobie, że już o tym wie. 
 

Mogliśmy  przeprowadzić  dojrzałą  rozmowę  o  naszych  fantazjach  i  tego,  co 

chcieliśmy dzielić. 
 

-  Kotku?  –  zacząłem,  a  kawałek  francuskiego  chleba,  który  trzymałem  w 

rękach szybko zamienił się w kupkę okruszków na talerzu. Przez ostatnich dziesięć 
minut  usiłowałem  coś  powiedzieć,  ale  moja  obawa  stawała  się  silniejsza  z  każdym 
tyknięciem antycznego zegara w przedpokoju. 
 

- Hmm? – wymruczała rozproszona. 

 

Napiła się wina, a jej oczy skupiały się na magazynie przed nią. Patrzyłem jak 

sięgnęła  ręką  do  twarzy,  by  wsunąć  samotny  kosmyk  włosów  za  ucho,  ponieważ 
spinka,  której  zwykle  używała  żeby  opanować  niesforne  fale,  nie  dawała  rady  ich 
utrzymać. Z roztargnieniem popchnęła okulary w górę nosa i chwilowo mój niepokój 
rozproszyła jedna z moich nawracających fantazji o bibliotekarce. 
 

- Edward? - Spojrzałem jej w oczy, a obraz z nią nagą  i pochyloną nad kartą 

powoli się wycofał. 
 

- Um… - zacząłem, moje otumanione myśli uporczywie przywarły do obrazu 

nagiej Belli. 
 

Wtedy się uśmiechnęła i jej brwi uniosły się tak, jakby potrafiła wejrzeć w mój 

sprośny umysł. 
 

- Zamierzałeś mnie o coś zapytać? – Nie przegapiłem rozbawienia w tonie jej 

głosu. 
 

-  Tak.  –  Przebiegłem  rękami  przez  włosy  i  zatrzymałem  się  na  dźwięk  jej 

cichego śmiechu. 

background image

                                                                                                                                     ~ 23 ~ 

 

 

-  Edwardzie,  denerwujesz  się  czymś?  –  zapytała,  a  kącik  jej  ust  uniósł  się  w 

psotnym uśmieszku. 
 

- Nie – skłamałem, chcąc by w końcu urosły mi jaja i żebym dał radę się z tym 

uporać.– Zastanawiałem się tylko… to znaczy, nie mogłem nie zauważyć, że tam, na 
kanapie… 
 

-  Mmmm  –  wymruczała,  biorąc  dolną  wargę  pomiędzy  zęby  i  pochylając  się 

do  przodu.  Było  oczywiste,  że  teraz  miałem  skupioną  na  sobie  jej  całą  uwagę.  – 
Podobało

 mi się na kanapie. 

 

Jęknąłem,  a  dolna  połowa  mojego  ciała  natychmiast  zareagowała  na  jej 

sugestywny ton. 
 

- Cóż… - zacząłem, również się pochylając, moje przedramiona spoczywały na 

gładkim drewnie stołu. – Nie mogłem nie zauważyć, że wydawałaś się lubić, kiedy… 
 

Kiedy…? – Przerwała, czekając na to aż dokończę, mały złośliwy uśmieszek 

uniósł kącik jej seksownych ust. 
 

Patrzyłem na nią zwężonymi oczami,  wiedząc że dokładnie rozumie o czym 

mówię. 
 

- Kiedy dotknąłem twojego gorącego tyłeczka – odpowiedziałem, kochając to 

jak ze mną grała. 
 

Ohhh – wydyszała. – To

 

-  Tak,  to.  Czy  kiedykolwiek…  mam  na  myśli,  czy  to  jest  coś  czym  jesteś 

zainteresowana

 

- Tak. 

 

-  Przepraszam,  powinie…  czekaj.  Czy  ty  właśnie  powiedziałaś  „tak”?  – 

Przyjrzałem się jej ze zdziwieniem. 
 

- Tak. To jest coś czym jestem zainteresowana. Dlaczego wyglądasz na takiego 

zaskoczonego? 
 

Oparłem  się  o  krzesło,  a  moja  szczęka  opadła  w  niedowierzaniu.  Czy  to 

naprawdę mogło być możliwe? Poprawiłem się nieco, kiedy jej słowa odtworzyły się 
w mojej głowie. 
 

- Więc mówisz… 
- Tak. – Uśmiechnęła się, przebiegając palcem po krawędzi kieliszka. 

 

- Że pozwolisz mi… 

 

- Tak – warknęła, przygryzając wargę i gapiąc się na moje usta. 

 

- Pieprzyć cię… 

 

-  Tak,  Edwardzie  –  zadrwiła,  wyraźnie  kochając  mój  rzucający  się  w  oczy 

entuzjazm. – A ty nie chcesz? 
 

Żartowała? 

 

-  Oczywiście,  że  chcę!  Po  prostu  nigdy  nie  wyobrażałem  sobie,  że  będziesz 

taka… skłonna. – Mój wzrok na krótko przeniósł się na zmasakrowany chleb, kiedy to 
rozważałem. – Czy ty kiedykolwiek…? 
 

Pokręciła nieznacznie głową, a jej oczy jeszcze raz skupiły się na czasopiśmie. 

 

- Technicznie nie. 

 

-  Czekaj.  Co?  –  Poderwałem  głowę.  –  Co  masz  na  myśli  przez  „technicznie 

background image

                                                                                                                                     ~ 24 ~ 

 

nie”? 
 

- Cóż, nie zrobiłam tego z drugą osobą, ale eksperymentowałam. 

 

Mój  mózg  nie  mógł  nawet  pojąć  tego  co  mówiła.  Miała  na  myśli,  że…?  Mój 

wyraz twarzy musiał ją uświadomić w moim zagubieniu. 
 

-  Mam  zabawki,  kotku  –  powiedziała,  oblizując  wargi.  Wzruszyła  niewinnie 

ramionami – Byłam ciekawa. 
 

- O mój Boże – jęknąłem, pocierając twarz dłońmi. – Mój mózg nie może nawet 

objąć tej rozmowy. Jeśli sobie ciebie wyobrażę w takiej sytuacji, dojdę we własnych 
spodniach. 
 

-  Jesteś  typowym  facetem.  –  Pokręciła  głową  i  roześmiała  się,  wywracając 

oczami na moją minę. – Edwardzie, jestem dojrzałą kobietą. Wiem co lubię i jak się 
tym zająć. 
 

Wciąż  na  nią  patrzyłem  a  mój  umysł  był  kompletnie  pozbawiony 

jakiejkolwiek  odpowiedzi.  Przekrzywiła  głowę,  unosząc  brew,  a  na  jej  twarzy 
zagościł diabelski uśmiech. 
 

-  Lubisz  o  tym  myśleć,  skarbie?  O  palcach  w  mojej  cipce,  podczas  gdy 

używam zabawki, żeby pieprzyć swój tyłek? 

Jezu Chryste – wydyszałem, poprawiając się po raz trzeci od momentu kiedy 

zaczęła  się  ta  rozmowa.  –  Chyba  potrzebuję  trochę  czasu  sam  na  sam  pod 
prysznicem. 
 

Zaśmiała się, wyraźnie zadowolona z siebie i wstała, okrążając stół by szepnąć 

mi na ucho. 
 

- Chodź, pokażę ci. 

 

 

~*~*~*~*~*~*~*~ 

 
 

Od  naszej  wstępnej  rozmowy  minęły  tygodnie  i  w  tym  czasie  Bella 

przedstawiła  mi  swoją  zabawkową  kolekcję.  Eksperymentowaliśmy,  czasem 
używając  ich  razem,  a  czasem  pozwalała  mi  patrzeć,  kiedy  używała  ich  na  sobie. 
Zajebiście kochałem te chwile. 
 

Odkryłem że Bella lubiła, kiedy wibrator poruszał się w niej, w czasie gdy mój 

język napierał na jej łechtaczkę. Lubiła bawić się klęcząc i podpierając się na rękach, 
doprowadzając  mnie  tym  samym  do  kompletnego  szaleństwa,  gdy  siedziałem  na 
krześle w rogu pokoju. 
 

Nauczyłem się jak lubi się dotykać, jak dużo nacisku używać i najważniejsze, 

by robić wszystko delikatnie i powoli. Po raz pierwszy kiedy pozwoliła mi wsunąć w 
nią szklanego penisa, prawie doszedłem na ten widok. Za drugim razem, dźwięk jej 
krzyków, kiedy dochodziła sprawił że eksplodowałem we własnej dłoni. Musieliśmy 
jeszcze posunąć się dalej, a do tego czasu cierpliwie czekałem. 
 

Mimo  że  nigdy  nie  żałowałem  tego  jak  zaczął  się  nasz  związek,  często 

myślałem  o  tym  co  przegapiliśmy.  Zawsze  się  śpieszyliśmy,  zawsze  ukrywaliśmy 
nasze  uczucia  i  nigdy  nie  poświęciliśmy  czasu  na  rozkoszowanie  się  naszymi 

background image

                                                                                                                                     ~ 25 ~ 

 

pierwszymi chwilami razem. Nie mogłem zmienić przeszłości, ale mogłem upewnić 
się, że nie popełnię drugi  raz tego samego błędu. 
 

Kiedy  nadejdzie  czas,  chcę,  żeby  to  był  „pierwszy  raz”  jakiego  nigdy  nie 

mieliśmy.  Chciałem  coś  dać  zamiast  brać,  czcić  zamiast  plądrować  i  połączyć  nas 
zamiast od siebie oddalić. 
 

~*~*~*~*~*~*~*~ 

 
 

Obudziły mnie ciepłe i uporczywe usta przesuwające się po mojej szyi i klatce 

piersiowej.  Westchnąłem  z  rozkoszy,  a  jej  aksamitne  włosy  muskały  moją  skórę  i 
pomarańczowy zapach jej szamponu wisiał w powietrzu. 
 

-  Kotku?  –  wyszeptałem  głosem  wciąż  zachrypniętym  przez  sen.  Musnąłem 

opuszkami palców jej boki i jęknąłem, kiedy uświadomiłem sobie, że już jest naga. 
 

- Pragnę cię – wymruczała przy mojej skórze. 

 

- Bella. – Potarłem palcami jej policzek, a jej słowa i dotyk przeszedł wprost do 

mojego penisa. – Też cię pragnę, zawsze
 

Jej usta przesunęły się w dół mojego brzucha, a jej palce wsunęły pod gumkę 

w  moich  bokserkach.  Uniosłem  biodra  i  zsunęła  je  w  dół  moich  nóg,  rzucając  je 
niecierpliwie na podłogę. Pocałunkami wyznaczała swoją drogę z powrotem w górę 
i syknąłem, gdy przygryzła moje biodro, przyciskając miękko usta do tatuażu. 
 

-  Kocham,  kiedy  się  tak  zachowujesz,  kotku.  –  Uniosłem  głowę  z  poduszki, 

patrząc jak jej wargi poruszały się po moim ciele, a mój penis stwardniał kiedy się do 
niego zbliżała. – Kocham kiedy chcesz mnie tak bardzo, że budzisz mnie i bierzesz to 
co należy do ciebie. 
 

-  Chcę  żebyś  wziął  mnie  w  posiadanie,  Edwardzie  –  wyjęczała,  jej  usta 

musnęły główkę. – Chcę, żeby to – pocałowała ją mocniej – znalazło się we mnie. 
 

Moja głowa opadła, przycisnąłem ręce do oczu. Poczułem jej ciepły oddech, jej 

miękkie usta przesuwały się po trzonku, jej zęby delikatnie drapały czubek. 
 

-  Kurwa,  Bello  –  jęknąłem,  a  moje  mięśnie  napięły  się,  gdy  mnie  drażniła. 

Podparłem  się  na  łokciach.  Nie  potrafiłem  odwrócić  wzroku  od  widoku  jej  osoby 
pomiędzy  moimi  nogami,  jej  języka  sięgającego  by  skosztować  mojego  penisa. 
Jęknęła  w  rozkoszy,  wibracje  zatętniły  w  moim  ciele,  kiedy  patrzyłem  jak  bierze 
mnie do buzi. Zamknęła oczy, a migoczące miejskie światła za oknami zdawały się 
znikać, gdy mój świat skoncentrował się na doznaniach, które we mnie wzbudzała. 
 

Spojrzała  mi  w  oczy,  a  jej  usta  poruszały  się  w  górę  i  w  dół  wzdłuż  mojej 

długości. Okręciła rękę wokół podstawy i językiem okrążała główkę. 
 

-  Cholera,  chodź  tu  –  rozkazałem,  ciągnąc  ją  w  górę.  Wplotłem  rękę  w  jej 

włosy. – Czego to chciałaś? 
 

Jej  naga  skora  wydawała  się  błyszczeć  w  przyćmionym  świetle,  jej  piękne, 

ciemne włosy były dzikie i poplątane od snu. Dotknęła moich ust swoimi. Pocałunek 
zaczął  się  niewinnie,  jej  usta  były  ciepłe  i  zapraszające.  Naparła  miękko,  pozostając 
tak przez chwilę zanim się odsunęła. Czekała, jej wargi znajdowały się tak blisko, a w 

background image

                                                                                                                                     ~ 26 ~ 

 

moich uszach dudnił puls. 
 

Mój wzrok opadł na jej usta, musząc ich spróbować, pamiętając jak wyglądały, 

gdy otaczały moje przyrodzenie. Rozwarła wargi i powoli wysunęła język, muskając 
mój przez najkrótszą z sekund. 
 

Odsunęła się, unosząc się nade mną. 

 

- Chcę – zaczęła a następnie zakreśliła językiem kształt mojej dolnej wargi. 

 

- Żebyś. – Polizała kącik moich ust. 

 

- Mnie wziął. – Zębami szarpnęła moją dolną wargę. 

 

Wszędzie

 

Jęknąłem  głęboko,  bo  jej  słowa  przeszły  prosto  do  mojego  penisa,  a  ich 

znaczenie  dzwoniło  mi  głośno  w  uszach.  Mój  język  sięgnął  do  jej,  koniuszki  się 
okrążały  i  zamknąłem  oczy.  Mocno  zacisnąłem  pięści  w  jej  włosach,  kiedy 
skosztowałem jej ust, a z głębi mojej piersi wydobył się głęboki jęk. 
 

- Bello, jesteś pewna? – zapytałem pomiędzy pocałunkami. 

 

- Zawsze byłam. Chcę żebyś miał mnie całą, Edwardzie. 

 

-  Tak  bardzo  cię  kocham,  Bello.  Jesteś  wszystkim  na  tym  świecie  co  się  dla 

mnie liczy. – Kciukiem muskałem jej dolną wargę gdy mówiłem, mając nadzieję, że 
ma  świadomość  głębi  moich  słów.  Jej  oddech  się  urwał,  jej  oczy  przemknęły  do 
moich ust i z powrotem w górę. 
 

- Już w to nie wątpię – wymamrotała, unosząc podbródek by pocałować mnie 

miękko. – I też cię kocham. 
 

Jej  słowa  ukoiły  gwałtowną  i  złaknioną  część  mnie,  która  nie  wiedziałem,  że 

wciąż istnieje. 
 

-  Dziękuję  –  odrzekłem  miękko,  usiłując  przełknąć  gulę  w  gardle.  Mój  szept 

był ledwo dosłyszalny, ale wiedziałem, że go usłyszała. 
 

Nie  potrafiłem  dłużej  powstrzymywać  się  od  dotykania  jej  więc 

przyciągnąłem jej wargi do swoich, a mój puls zwiększył tempo na znajome uczucie, 
wywołane tym jak dobrze do mnie pasowała. Jęknęła w moje usta i przekręciłem nas 
tak,  że  teraz  znajdowałem  się  nad  nią,  a  swój  ciężar  złożyłem  na  przedramionach. 
Kosztowałem jej ust, obojczyków, miękkiej skóry pod uchem. 
 

- Pragnę cię, całej ciebie – powiedziałem w jej szyję. 

 

Jej  ręce  przebiegły  po  moim  ciele,  nogą  otoczyła  moją  łydkę,  a  mój  penis 

prześlizgiwał się pomiędzy nami i muskał jej łechtaczkę. 
 

Gorąco  pragnąłem  być  wewnątrz  niej  ale  wiedziałem,  że  nie  mogę  się 

spieszyć. Zakołysałem biodrami, moja długość drażniła śliską skórę. Nie przerywając 
pocałunku, wyciągnąłem rękę, szperając w otwartej szufladzie w stoliku nocnym by 
wyjąć małą buteleczkę z środkiem nawilżającym i wibrator. 
 

- Jesteś taka piękna, Bello – wyszeptałem przy jej piersiach, wciąż zachwycony 

tym,  że  to  idealne  stworzenie  było  moje.  Okrążyłem  językiem  jej  sutek,  jęcząc  na 
szaleńczy sposób w jaki jej ręce przeplatały się przez moje włosy. Przeniosłem się do 
drugiego, pobudzony przez jej zadyszane prośby o więcej.  
 

- Edward – westchnęła, wyginając plecy w łuk i oferując mi siebie. 

 

-  Kocham  twój  smak  –  zacząłem,  kontynuując  drogę  w  dół.  –  Ale  jestem 

background image

                                                                                                                                     ~ 27 ~ 

 

chciwym draniem i chcę więcej. 
 

Przeklęła,  a  na  jej  skórę  wystąpiła  gęsia  skórka  spowodowana 

zniecierpliwieniem. 
 

Nie  śpieszyłem  się  i  uśmiechnąłem,  gdy  chwyciła  moją  głowę,  nakierowując 

mnie, prowadząc do swojej kobiecości. 
 

-  Otwórz  dla  mnie,  kotku  –  wyszeptałem  przy  jej  biodrze.  Zrobiła  o  co 

prosiłem i rozchyliła nogi, tak samo podekscytowana tym co miało nadejść jak ja. 
 

Pochylając  się,  złożyłem  pocałunek  na  jej  łechtaczce  zanim  przejechałem  po 

niej językiem. Zamknąłem oczy, jęcząc w rozkoszy, gdy jej skosztowałem. Jej uścisk 
w  moich  włosach  się  zacisnął  i  stał  prawie  bolesny.  Wziąłem  ją  w  usta  i  possałem 
delikatnie, a jej biodra uniosły się z materaca. Jedną ręką utrzymywałem ją otwartą 
podczas  gdy  drugą  otworzyłem  buteleczkę,  pokrywając  nawilżaczem  wibrator  i 
swoje palce. 
 

Przewracając  nas  na  nasze  boki,  kontynuowałem  kosztowanie  jej,  sięgając 

wokół jej ciała by delikatnie zaaplikować żel. 
 

- Czy tego właśnie chcesz? – Naparłem na nią wibratorem, a jej skóra tłumiła 

ciche brzęczenie. Jęknęła głośno i popchnęła biodra w stronę moich rąk. 
 

- Na początek – zadrwiła, sięgając do lampy na stoliku nocnym. 

 

-  Kurwa,  Bello  –  zakląłem,  kochając  to,  że  nie  bała  się  powiedzieć  mi  czego 

chce.  –  Jeśli  będziesz  chciała,  żebym  przestał  musisz  mi  po  prostu  powiedzieć,  ale 
jeśli to zrobisz nigdy nie będę ci tego wypominał. Dobrze? 
 

- Nie, nie przerywaj – wydyszała, kręcąc głową. 

 

Znów  zakołysała  biodrami,  a  końcówka  wibratora  nieco  się  w  nią  wsunęła. 

Poczułem,  że  zadrżała  w  moich  ramionach,  gdy  kontynuowałem  kosztowanie  jej. 
Pocałowałem jej łechtaczkę, wnętrza jej ud, wszystko co mogłem dosięgnąć. 
 

-  Dobrze?  –  zapytałem,  uśmiechając  się  kiedy  jęknęła  i  pchnęła  jeszcze 

bardziej. Zacząłem poruszać powoli zabawką w tą i z powrotem, z każdym ruchem 
wsuwając ją głębiej. Jej ciało kołysało się w synchronizacji z moimi pchnięciami, a jej 
dźwięki stawały się głośniejsze z mijającymi minutami. 
 

Jedną  ręką  sięgnąłem  w  dół  i  dotknąłem  siebie;  zaledwie  myśl  o  tym  co 

robiliśmy wystarczała bym doszedł. 
 

-  Nie  mogę  się  doczekać,  aż  to  będzie  mój  penis,  Bello  –  wyjęczałem, 

kontynuując pchnięcia. 
 

- Tak. Och Boże, tak – lamentowała. Wplotła ręce w moje włosy i przerzuciła 

nogę przez moje ramię, przytrzymując mnie, gdy pieprzyła moją twarz. 
 

-  Pragnę  cię  wewnątrz  mnie.  Proszę  –  błagała,  jednocześnie  kołysząc  mocno 

biodrami w przód i w tył, a jej mięśnie zaciskały się na wibratorze. 
 

Moje ciało zatrzęsło się z potrzeby na te słowa. 

 

Wyjmując zabawkę, przesunąłem się w górę jej ciała, złakniony jej ust. Jej ręce 

sięgnęły pomiędzy nas, chwytając pewnie moje przyrodzenie. 
 

- Czujesz jak bardzo cię pragnę, Bello? Czujesz jak gorąco pragnę w tobie być? 

– zapytałem, przeciągając zębami po jej ramieniu. 
 

- Tak, kotku. Tak bardzo cie pragnę. 

background image

                                                                                                                                     ~ 28 ~ 

 

 

Sięgnąłem po buteleczkę, ale mnie zatrzymała. 

 

-  Pozwól  mi  to  zrobić  –  powiedziała,  odbierając  ją  z  moich  rąk.  Jęknąłem, 

przyciskając czoło do jej szyi, kiedy nakładała środek na moją erekcję, jej śliskie ręce 
przesuwały się w górę i w dół po mojej długości. 
 

-  Jesteś  pewna,  że  tego  chcesz?  –  zapytałem,  ciężko  przełykając  i  próbując 

kontrolować swój oddech. – Nie mu… 
 

- Jestem pewna – zaczęła, odsuwając się nieco by popatrzeć mi w oczy. – Nie 

martw się, będzie idealnie. 
 

- Wiem – odpowiedziałem, a moje usta musnęły jej wargi. – Wszystko co jest z 

tobą związane jest idealne. 
 

Zamknęła oczy i pokręciła głową. 

 

- Jak ty to robisz? Sprawiasz, że nawet to jest romantyczne? – wymamrotała ze 

śmiechem w głosie. Jej nos musnął mój, gdy trzymałem tył jej głowy. 
 

- Bo bycie wewnątrz ciebie jest czymś co już zawsze będę należycie doceniał. 

 

- Tak bardzo cię kocham – wymruczała w moje rozchylone wargi. Wsunąłem 

język do jej ust, gdy zmniejszyła pomiędzy nami odległość. Moje ręce wplotły się w 
jej  włosy,  przysuwając  ją  do  mnie,  każdy  cal  mojej  skóry  był  teraz  do  niej 
przyciśnięty.  Nasz  pocałunek  pogłębił  się,  nasze  miękkie  jęki  napełniały  pokój. 
Ssałem jej dolną wargę wciąż czując jej smak na języku. 
 

- Tak bardzo cię potrzebuję – powiedziała bez tchu. – Proszę. 

 

-  Gdzie?  –  wydyszałem  pomiędzy  pocałunkami,  a  moja  potrzeba  do  bycia 

wewnątrz niej stawała się koszmarna. 
 

- Z tyłu. 

 

Uklęknęła, układając poduszki  i przesuwając się przede mnie. Całowałem jej 

ramiona,  odsuwając  na  bok  włosy  by  uzyskać  dostęp  do  jej  szyi.  Jej  puls  bił  dziko 
pod  moimi  wargami,  kiedy  pchnęła  we  mnie  biodrami.  Pochyliła  się  do  przodu,  z 
dłońmi i kolanami na materacu, a poduszki znajdowały się pod nią. 
 

Wyglądała  teraz  tak  zajebiście  pięknie,  pochylona  i  czekająca  na  mnie.  Nie 

mogłem  powstrzymać  rąk  przed  poruszaniem  się  pożądliwie  po  jej  skórze. 
Musnąłem  wargami  jej  kręgosłup,  nakładając  na  nas  więcej  środka  nawilżającego  i 
ustawiając główkę przy jej wejściu. 
 

Moje ciało drżało, nie byłem pewny czy od strachu czy pożądania. 

 

- Tylko ty się teraz liczysz, kotku. Przejmujesz inicjatywę, więc pchnij w moją 

stronę tak wolno jak potrzebujesz. 
 

Przytaknęła,  a  jej  żebra  rozszerzyły  się  pod  moimi  dłońmi,  kiedy  wzięła 

głęboki  oddech  i  naparła  na  mnie.  Obydwoje  sapnęliśmy,  kiedy  nieco  w  nią 
wszedłem. Napięła mięśnie i chwyciłem jej biodra, zatrzymując ją. 

-  Dobrze  się  czujesz?  –  zapytałem,  a  mój  głos  drżał,  ponieważ 

powstrzymywałem  się  by  w  nią  nie  pchnąć.  Musnąłem  ustami  jej  plecy,  mój  kciuk 
pocierał dopiero co zrobiony tatuaż, który odzwierciedlał mój własny. 
 

- Dobrze – zaczęła. – Nie przerywaj. 

 

- Ale obiecaj, że powiesz mi jeśli cię zranię – prosiłem, a myśl o sprawieniu jej 

bólu była gorsza niż pomysł katowania się. 

background image

                                                                                                                                     ~ 29 ~ 

 

 

- Obiecuję. 

 

Przebiegłem  rękoma  po  jej  plecach,  przygryzając  wargę  kiedy  się  poruszyła, 

świadomy  każdego  milimetra  skóry,  gdy  się  w  nią  wsunąłem.  Uczucie  było 
znakomite,  była  ciaśniejsza  niż  się  spodziewałem.  Poczułem  nacisk  i  przerwała,  jej 
ramiona drżały nieznacznie kiedy wsunąłem główkę. 
 

Zacisnęła dłonie na prześcieradle, a spomiędzy jej ust wykradł się drżący jęk. 

Przesuwając  dłońmi  po  jej  talii,  sięgnąłem  pomiędzy  jej  nogi  i  pogłaskałem  jej 
łechtaczkę by pomóc jej się odprężyć. 
 

- Wszystko w porządku, Bello? – Byłem przerażony, że ją raniłem i mi tego nie 

mówiła, że wywołałaby swój ból by dać mi przyjemność. Pracowaliśmy nad tym, ale 
co jeśli to nie wystarczało? 
 

- Boże, Edwardzie. To takie… 

 

- Bella, skarbie? Proszę, boli cię? 

 

Pokręciła  głową,  zaskakując  mnie  pchnięciem  w  tył,  przez  co  mój  penis 

wsunął  się  w  nią  głębiej.  Przygryzłem  wargę  by  powstrzymać  się  od  krzyku; 
doznanie, widok, chwila - tego był prawie zbyt wiele. 
 

Zadrżałem,  kiedy  patrzyłem  jak  poruszam  się  w  niej,  mój  trzonek  znikał  w 

niej cal po calu. 
 

- Kurwa, Bello. To doznanie… ten widok… 

 

- Wiem – zaczęła ochrypłym i pełnym pożądania głosem. – Po prostu… daj mi 

sekundę. 
 

Pochylając  się,  ostrożny  by  nie  pchnąć  w  nią  głębiej,  masowałem  jej  plecy, 

ramiona, robiłem wszystko co mogłem by ją odprężyć. 
 

-  Kotku,  tak  dobrze  ci  idzie  –  szeptałem  pomiędzy  pocałunkami.  –  Kocham 

cię, Bello. 
 

-  Tak  dobrze  –  wyjęczała  tak  cicho,  że  musiałem  się  wysilać  by  usłyszeć  te 

słowa. – Nigdy nie sądziłam… Jestem trochę obezwładniona. 
 

Wypuściłem powietrze, przyciskając czoło do jej ramienia. 

 

Znów  się  poruszyła  i  nie  mogłem  zatrzymać  jęku,  kiedy  jej  pośladki 

całkowicie dotknęły moich bioder. 
 

- Och, boże – jęknęła, kołysząc nieco biodrami. 

 

-  Powiedz  mi  jak  to  jest  –  zapytałem,  moje  ciało  było  napięte,  moja  skóra 

wilgotniała od potu. 
 

- Czuję – przesunęła się niepewnie do przodu i pchnęła w tył, mój penis znów 

kompletnie ją wypełnił. – Czuję się… pochłonięta. 
 

- Wiem – wyszeptałem.  

 

- Poruszaj się we mnie, Edwardzie – błagała, ruszając biodrami. – Proszę. 

 

Na początku poruszałem się powoli, moje ruchy były niezdecydowane, chcąc 

by  to  ona  prowadziła.  Umyślnie  zakołysała  biodrami,  każde  pchnięcie  stawało  się 
szybsze, głębsze. 
 

-  Dotknij  mnie  –  wydyszała,  kiedy  oparła  się  na  przedramionach.  Moje  ręce 

wędrowały  po  jej  ciele,  moje  palce  chwytały  mocno  jej  biodra,  piersi  i  wykręcały 
skutki.  Obydwoje  jęczeliśmy  za  każdym  razem  gdy  w  nią  wchodziłem,  a  symfonia 

background image

                                                                                                                                     ~ 30 ~ 

 

słów i dźwięków wypełniała pokój. 
 

-  Zaraz  dojdę,  kotku.  Wyglądasz  tak  dobrze…  Kurwa!  –  Obserwowałem  jak 

wsuwam się w nią. – Jesteś moja, Bello. Teraz każda cześć ciebie należy do mnie. 
 

Przytaknęła, a jej mięśnie zaczęły zakleszczać się wokół mnie. 

 

- Potrzebuję więcej – wyjęczała. – Muszę cie poczuć. 

 

Przysunąłem ją do swojej klatki piersiowej. Usadowiła się na moich kolanach, 

układając nogi po zewnętrznych stronach moich. 
 

-  Lepiej?  –  zapytałem,  ręką  chwytając  jej  pierś,  a  druga  zsunęła  się  w  dół  by 

potrzeć  jej  łechtaczkę.  Jęknęła  głośno  i  przytaknęła,  jej  ciało  oparło  się  o  moje.  Ta 
pozycja pozwoliła jej unosić się i zniżać, kontrolując tempo. Trzymała mnie głęboko 
wewnątrz swojego ciała, jej ruchy były opanowane i powolne. Odgarniając włosy z 
jej wilgotnej skóry, pocałowałem jej szyję i wyszeptałem do ucha. 

-  Jak  mi  dobrze,  kotku  -  wyszeptałem,  moje  palce  znajdywały  rytm,  kiedy  ją 

gładziłem. Pozwoliłem jednemu prześlizgnąć się w dół i robić zgrabne kółka przy jej 
wejściu, jej jęki stawały się głośniejsze i śmielsze niż początkowo. Uszczypnąłem jej 
wejście, przez co zapłakała, jej głowa opadła do przodu, kiedy mnie ujeżdżała.  

-  Uwielbiam  to,  że  jestem  jedynym,  który  kiedykolwiek  to  z  tobą  zrobił, 

jedynym, z którym się tym podzieliłaś. 

Westchnęła  ciężko,  nasze  ciała  poruszały  się  zgodnie,  szelest  prześcieradeł 

akompaniował naszemu miękkiemu dyszeniu. 

- Powiedz coś – błagała, jej ręce sięgały po pasemka moich włosów. 
- Il n'y aura jamais une autre pour moi. Seulement toi, - Powiedziałem miękko 

do jej ucha. – Nigdy nie będzie dla mnie innej, Bello. Tylko ty. 

Jej mięśnie kurczyły się wokół mnie, jej sutki twardniały pod dotykiem moich 

palców.  Wślizgnąłem  jeden  z  palców  do  jej  wnętrza,  czując  mojego  kutasa  przez 
cienką barierę.   

-  Bella  –  wydyszałem,  każda  myśl  skupiała  się  na  ogromnej  przyjemności 

wzbierającej we mnie – Proszę dojdź. Nie mogę… Ja… Ja… 

Wołała  moje  imię,  jej  ciało  zaczęło  się  zaciskać,  jej  plecy  wygięły  się  w  łuk  z 

dala  ode  mnie.  Naprężyłem  się,  mój  penis  drżał,  kiedy  skończyłem  wewnątrz  niej, 
szepcąc w kółko jej imię przy jej skórze. 

Wydawało się, że czas się zatrzymał, moje oczy się zamknęły, a głowa zaczęła 

się obracać. Bella gwałtownie opadła obok mnie, przytrzymałem ją, delikatnie kładąc 
na chłodnych prześcieradłach. 

- Edward – westchnęła. Pocałowałem jej policzek; jej skóra była ciepła, a mina 

wyrażała zadowolenie. 

Sięgnąłem  po  ręcznik  leżący  blisko  łóżka  i  oczyściłem  nas  przed 

przyciągnięciem jej do siebie. 

-  Dziękuję,  że  mi  zaufałaś  –  powiedziałem  cicho  w  jej  włosy.  Moje  palce 

bawiły się jej pasemkami włosów, kiedy szamotała się przy mojej klatce piersiowej. 

-  Ufam  ci  bardziej  niż  wszystkiemu  innemu  –  wyszeptała,  jej  usta  poruszały 

się  wzdłuż  mojego  ramienia.  Wydawała  się  być  niezdecydowana,  czekając  na 
powiedzenie  czegoś.  Pochyliłem  się,  by  pocałować  jej  usta,  dodając  jej  odwagi.  – 

background image

                                                                                                                                     ~ 31 ~ 

 

Edward? 

- Hmm? – zamruczałem. 
-  Czy  ty…  Czy  ty  robiłeś  to  wcześniej?  –  Jej  palce  rysowały  lekkie  kółka  na 

mojej klatce piersiowej, jej nagła niepewność była ogromną zmianą od awanturnicy 
sprzed zaledwie kilku minut. 

Odwróciłem się, patrząc w jej oczy, gdy kręciłem głową. 
- Nigdy. 
Uśmiechnęła się, a moje serce podskoczyło. 
- Więc to był pierwszy raz dla nas obojga? – Wyczekująco przeszukiwała moją 

twarz. 

Przytaknąłem, nie będąc w stanie widzieć jej uśmiechu i nie odwzajemnić go.  
Jej oczy wydawały się wypełnione łzami, nim zamrugała. 
- Dziękuję ci. 
Dokładnie wiedziałem, co miała na myśli.