background image

 

 
 

 
 

Dragon’s Lust 

 

Reardon Savannah

 

 

 

 

 

  

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

CZĘŚĆ 1 

 

Kości słały drogę, prowadzącą do ciemnej przepaści. Częśd była pożółkła ze 

starości, a częśd niepokojąco świeża. Różne kawałki zbroi i broni leżały w brudzie – 

kilka  lśniło  w  słoocu,  inne,  wystawione  na  działanie  deszczowych  i  śnieżnych  pór 

roku,  były  pokryte  rdzą.  Dziwiło  ją,  że  pomimo  tej  masakry,  jedyne,  co  czuła  to 

słodki aromat kwitnących kwiatów. 

Kiana  zbliżyła  się  do  jaskini,  jej  tarcza  drżała  przed  jej  ciałem.  Kiedy  była 

blisko  wejścia,  jasny  błysk  przyciągnął  jej  uwagę.  Opadła  na  ziemię,  przy 

emanującej  tarczy.  Opuściła  swoją  własną  i  przyciągnęła  do  piersi  tą,  którą 

znalazła, kołysząc się lekko. 

- Och, Tatusiu… 

Łzy  popłynęła  po  jej  policzkach,  uznała  los,  o  którym  wiedziała  od  dawna. 

Obecnośd tarczy w szczątkach wyryła tę wiedzę głęboko w jej duszę. 

Łagodna bryza przyniosła do niej dźwięki, wybijając ją z żałobnego transu. Z 

szacunkiem, ułożyła tarczę ojca na wilgotnej ziemi i chwyciła własną. Ból rozciął jej 

serce, kiedy jej spojrzenie omiotło  niebieski księżyc i lśniącą srebrzyście tarczę jej 

brata, leżącą na skałach, obok wejścia do jaskini. 

Nienaturalna cisza otoczyła jaskinię. Jedynymi dźwiękami, które słyszała, był 

szum strumyka, znajdującego się niedaleko, wybijającego ją z zadumy oraz chrzęst 

kości pod  jej stopami. Chociaż  ptaki  usiadły na  gałęziach  drzew, żaden z  nich  nie 

śpiewał, kiedy zbliżała się do wejścia. 

Jej  serce  waliło,  kiedy  mijała  kości,  leżące  na  podłodze.  Atramentowa 

ciemnośd  popatrzyła  jej  w  oczy,  kiedy  zerknęła  do  środka.  Wiosenne  słooce  nie 

dostawało  się  do  legowiska.  Dreszcz  przebiegł  jej  po  plecach.  Odczuła  nacisk 

przygnębienia i nabrała drżącego wdechu, wchodząc do środka. 

Usłyszała  kliknięcie  i  wyrzuciła  tarczę,  kiedy  pierścieo  ognia  otoczył 

pomieszczenie,  liżąc  ubrudzone  ściany  i  zapalając  pochodnie.  Ciepły  podmuch 

wiatru zwalił Kianę, kiedy walczyła, aby zachowad pion. Dopóki nie przemówił, nie 

zdała sobie sprawy, że podmuch był westchnięciem smoka. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

-  Kolejny  człowiek  –  głęboki  głos  zadudnił  tak  miękko,  że  Kiana  miała 

wrażenie,  że  usłyszała  go  w  swoim  umyśle,  zamiast  w  uszach.  –  Czy  wy,  istoty, 

nigdy nie znudzicie się śmiercią? 

Kiana  nie  trudziła  się,  aby  odpowiedzied.  Nie  sądziła,  że  potwór  zrozumie 

honor i zemstę. Zamiast tego, wyciągnęła miecz przed siebie i zaatakowała. Kiedy 

jego ogon uderzył ją w bok, zauważyła, że jego łuski błyszczą kolorem wspaniałego 

oceanu.  Czekaj,  to  nie  jest  prawda,  pomyślała,  zanim  przeklęła  siebie  za 

rozproszenie, kiedy wpatrywała się w oczy śmierci. 

Wstała, chod utrudniał to ciężar zbroi. Jego ogon zamiótł ją z powrotem na 

ziemię, jak tylko stanęła. Cała błędna pewnośd, którą zyskała podczas długiej zimy 

podczas  treningów,  zniknęła.  Próbując  innej  taktyki,  przeturlała  się  na  bok, 

unikając ponownego uderzenia ogona, kiedy wstawała. Usłyszała, jak smok nabrał 

powietrza.  Szybko  ustawiła  tarczę  przed  sobą,  blokując  strumieo  ognia,  który 

wystrzelił z jego paszczy. 

W  chwili,  gdy  rozgrzany  płomieo  zniknął,  Kiana  skoczyła  do  przodu.  Ciężki 

miecz  błysnął  w  świetle  pochodni,  kiedy  ruszyła  na  bestię.  Tak  skupiła  się  na 

pośpiechu,  że  zapomniała  o  jego  ogonie.  Z  pstryknięciem,  jej  miecz  zabrzęczał  o 

kamienną podłogę. Skoczyła po niego, ale masywny ogon obrócił się i zablokował 

ją. 

W rozpaczy sięgnęła po pochodnię z niszy w ścianie i wyciągnęła ją. Wybuch 

śmiechu odbił się echem w komnacie. 

- Myślisz, że mnie przestraszysz? 

Nabrał raz jeszcze powietrza, więc przygotowała się. Myślała o ucieczce, ale 

wiedziała, że stanie się popiołem w chwili, gdy się odwróci. 

To była tylko kwestia czasu, nim straci siły, broniąc się przed jego ogniem. Z 

frustracją,  zdecydowała  się  nie  przedłużad  sprawy.  Gwałtownym  ruchem  rzuciła 

tarczą,  ale  smok  z  łatwością  ją  odbił.  Ponieważ  nie  miała  nic  innego  dorzucania, 

sięgnęła  po  hełm.  Kiedy  nabrał  powietrza,  aby  ją  spalid,  szarpnęła  go  z  głowy  i 

odrzuciła.  

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

Zamykając  oczy,  czekała  na  rozgrzany  pocałunek  śmierci.  Zamiast  niego, 

usłyszała syk i poczuła, jak pokryta łuskami łapa owinęła się wokół niej i podniosła 

z ziemi. 

- Kobieta? Wysłali kobietę, aby ze mną walczyła? 

- Nikt mnie nie wysłał – wyszeptała, Kiana, kiedy przyciągnął ją do swojego 

pyska.  Jego  oczy  w  kolorze  płynnego  srebra  były  hipnotyzujące  i  musiała 

potrząsnąd  głową,  aby  powstrzymad  się  przed  utratą  zmysłu.  –  Przyszłam, 

ponieważ zabiłeś mojego ojca… i moich braci. 

Kiana sapnęła ze zdziwieniem, kiedy postawił ją delikatnie na ziemi. 

- Wracaj do swojej matki. 

Później  zrozumiała,  że  gdyby  wypełniła  jego  polecenie,  byłaby  wolna. 

Zamiast tego, wymamrotała. 

- Moja matka nie żyje. 

Zadrżała, kiedy pochylił się i wpatrzył w jej oczy. 

- To wszystko zmienia. 

Kiana  skuliła  się  przed  wielką,  niebieską  bestią,  oczekując  na  pocałunek  z 

płomieni, który przyniósłby jej śmierd. Kiedy gorące powietrze owinęło się wokół 

jej ciała, wzdrygnęła się i jęknęła cicho. Zajęło jej chwilę zrozumienie, że jest wciąż 

żywa. Zerknęła między zaciśniętymi powiekami i zobaczyła, że smok patrzy na nią 

uważnie. 

- Na co czekasz? Nie jesteś głodny? 

- Nie jem ludzi. Jesteście okropni w smaku. 

- Ale… kości… - Kiana wskazała na wejście do jaskini. 

-  Muszę  się  bronid.  Bardzo  niewielu  ludzi,  którzy  przybywa  do  mojego 

legowiska, poddaje się i ucieka, nie ważne, jak poważnie są ranni. Inne zwierzęta 

leśne zajmują się wyczyszczeniem kości. 

- Więc co ze mną zrobisz? 

-  Nawet  smok  ma  potrzeby,  chociaż  jestem  pewien,  że  uważasz  mnie  za 

prymitywną  bestię.  Zapewniam  cię,  rasa,  do  której  należysz,  jest  bardziej 

barbarzyoska, niż ja mógłbym kiedykolwiek  byd  – uniósł czubek ogona i odgarnął 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

nim  włosy  z  jej  twarzy.  –  Wiele  razy  wyruszałem  do  twojej  wioski,  szukad 

towarzystwa,  ale  nie  znalazłem  nikogo  dla  mnie  odpowiedniego.  Nigdy  nie 

spodziewałem  się,  że  tak  po  prostu  pojawisz  się  –  ostry  czubek  przesunął  się 

wzdłuż jej twarzy do obojczyka, zanim zanurzył się w dolinie jej piersi. 

- Przestao – Kiana zassała powietrze i przygarbiła się, jak gdyby mogła uciec 

przed dotykiem. 

-  Nie  jesteś  w  stanie  żądad  czegokolwiek.  Życie,  jakie  dotąd  znałaś,  już  nie 

istnieje. Teraz twoim celem jest służenie mi. 

- Nie będę ci służyła! 

-  Wolisz  umrzed  i  dołączyd  do  kości  na  zewnątrz?  Jestem  pewien,  że 

przybywając  tu,  spodziewałaś  się  takiej  możliwości.  A  jeśli  nie,  jesteś  głupcem. 

Chwilę temu rzuciłaś we mnie swoją tarczą. Ale nie jestem bestią, której szukasz. 

Teraz powiedz mi, kiedy już możesz myśled...  Wciąż szukasz śmierci? – Jego ogon 

owinął  się  wokół  jej  szyi  i  ścisnął  wystarczająco  mocno,  aby  ograniczyd  jej 

oddychanie, podkreślając to, co powiedział. 

- N… nie… 

- Tak myślałem, że nie. 

Wyprostował  łapę  nad  nią  i  zadrżała.  Jej  całe  ciało  zamarło,  kiedy  ostry 

pazur  podążył  tą  samą  ścieżką,  co  wcześniej  ogon.  Tym  razem  najście  nie 

skooczyło się, kiedy sięgnął do jej dekoltu.  

- Co robisz? – Krzyknęła, kiedy rozciął jej tunikę. 

- Musisz byd oznakowana. 

Przerażenie  przemknęło  przez  jej  umysł,  kiedy  wyobraziła  sobie  rozgrzane 

żelazo przypalające je skórę. 

Smok zauważył jej drżenie. 

- To nie tak, jak myślisz. Ślina smoka ma magiczne właściwości. Wpływa na 

ludzkie  kobiety  w…  ciekawy  sposób  –  kiedy  mówił,  kontynuował  pozbywanie  się 

jej ubrao, dopóki nie leżały w skrawkach u jej stóp. Jej blada skóra lśniła w świetle 

pochodni. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

Kiana  chciała  uciec  i  schowad  się  przed  jego  badawczym  spojrzeniem,  ale 

wiedziała,  że  silny  ogon  zatrzyma  ją,  zanim  zrobi  krok.  Uniosła  ręce,  aby  skryd 

swoją nagośd, ale opuściła je, zanim osiągnęły celu. Nie mogła zakryd całego ciała. 

Duma i bunt wygrały ze skromnością. 

Opuścił  ją  na  ziemię.  Zadrżała,  kiedy  jej  skóra  dotknęła  chłodnej 

powierzchni. Wsunął pysk pomiędzy jej nogi. 

-Mmm, ludzkie kobiety zawsze pachną tak wspaniale. 

- Och… nie… - zajęczała, kiedy język smoka potarł o ciasne wejście jej cipki. 

Próbowała  cofnąd  się,  ale  ogon  smoka  owinął  się  wokół  jej  ramion,  aby  ją 

powstrzymad. Zesztywniała, kiedy długi język wszedł w nią. Natychmiast zalało ją 

gorąco,  żar  skupił  się  w  jej  pochwie.  Poczuła,  jak  jego  język  porusza  się  w  niej, 

powoli liżąc jej wnętrze. Wirowanie jego języka uwolniło mimowolne pobudzenie. 

Przeszły ją ciarki, kiedy pracował nad jej słodkim, wrażliwym miejscem, skłaniając 

jej soki do wylania się z niej. 

Instynktownie  uniosła  biodra  nad  podłogą  i  ciche  kwilenie  wydostało  się  z 

pomiędzy  jej  warg.  Burza  nieznanych  uczud  promieniowała  przez  nią.  Wiła  się, 

kiedy jego język poruszał się w niej szybciej i szybciej. Mrowienie narastało coraz 

bardziej,  naglące,  wygięła  się  w  łuk,  kiedy  wstrząsnęła  nią  ekstaza.  Nawet,  kiedy 

jego język cofnął się, drżenie wciąż przebiegało przez jej ciało. 

Wróciła do niej świadomości i zdała sobie sprawę, że wciąż odczuwa drżący 

żar. 

- To nie odejdzie – powiedział smok. – Zostanie z tobą i będzie rosło. Jedyną 

rzeczą, która to ułagodzi to moje nasienie. Jeśli nie będziesz dostawała go często, 

oszalejesz z  pożądania. Nic innego  go nie  ułagodzi.  Nasienie żadnego mężczyzny, 

nawet  nie  twoje  własne  zaspokojenie.  To  idealny  sposób,  aby  upewnid  się,  że 

nigdy nie uciekniesz za daleko ode mnie. 

Kiana  nie  mogła  sobie  wyobrazid,  jak  to  wspaniałe,  wypełniające  ją  gorąco 

może  kiedykolwiek  sprawid,  że  oszaleje.  Niezbyt  długo  zajęło  jej  odkrycie,  co 

dokładnie miał na myśli. 

 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

CZĘŚĆ 2

 

 

Kiana  przebiegła  przez  drzwi  za  swoimi  bradmi,  jej  długie,  krucze  pukle 

płynęły na wietrze. 

- Emrak! Samor! Czekajcie! Nie możecie obaj iśd i zostawid mnie tu samej  – 

zatrzymała się tuż przed swoimi bradmi, którzy odwrócili się na dźwięk jej prośby. 

Emrak, najstarszy, figlarnie zmierzwił jej włosy. 

- Nie martw się, maleoka. Ten smok nie równa się Samorowi i mnie. 

Irytacja przemknęła przez jej twarz. 

- Nie jestem maleoka już od wielu faz księżyca – powiedziała, kiedy wyrwała 

się  spod  jego  ręki.  –  Ojciec  powiedział  to  samo  o  smokach  i  nigdy  nie  wrócił  do 

domu. 

- Aye, ale był tylko jeden – odpowiedział Samor. – Nas jest dwóch. Wrócimy, 

przynosząc jego złotą głowę. Ponadto, umiesz się o siebie zatroszczyd. 

- Umiem – przytaknęła. – Ale nie mogę prowadzid gospodarstwa sama – to 

był  okres  zbiorów  i  pola  był  gotowe  do  zerwania.  Bez  darów  ziemi,  Kiana  i  jej 

rodzina nie przeżyją nadchodzącej zimy. 

- Wrócimy przed pełnią księżyca. Będzie dużo czasu na zebranie upraw. 

Kiana skrzyżowała ramiona i spiorunowała spojrzeniem braci. 

Ktoś musiał zabid smoka, który zrujnował wiele upraw i zbiorów, ale to nie 

musieli byd oni. Głupia  duma i wypaczone  poczucie zemsty za ich ojca pobudziło 

ich do daremnych poszukiwao. 

- Równie dobrze mogę walczyd ze smokiem, tak jak wy, pajace. 

Salwy śmiechu wybuchnęły z jej braci, kiedy wsiadali na konie. 

-  Dzieo,  w  którym  pozwolimy  ci  walczyd  ze  smokiem,  to  dzieo,  kiedy 

będziemy martwi. 

Kiana  obudziła  się,  zaskoczona.  Nie  była  w  swoim  łóżku  w  gospodarstwie. 

Miękkie futra pieściło jej nagą skórę. Zaczęła podnosid głowę, aby rozejrzed się po 

otoczeniu, jedynie po to, aby opaśd z wyczerpania. Jej oczy pozostały przymknięte. 

To  było  więcej,  niż  mogła  znieśd  w  swoim  treningu…  treningu,  który  zawiódł,  jak 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

sobie  teraz  przypomniała  atak  na  smoka.  Było  coś  jeszcze,  gorąco…  ale  nie 

pamiętała.  Jej  umysł  był  zamglony.  Kiedy  zapadała  z  powrotem  w  sen,  ostatnie 

słowa  jej  braci  odbiły  się  echem  w  jej  pamięci.  Wszystko,  czego  się  obawiała, 

przyszyło. Ciemnośd pochłonęła ją, ale nie śniła już tej nocy. 

  

*** 

  

Kiana  obudziła  się  następnego  ranka  po  swoim  pojmaniu,  podniosła  się  z 

posłania z niedźwiedziej skóry i wyszła cicho na kamienny korytarz. Kiedy schodziła 

w  dół  ogromnej  hali,  zauważyła  drzwi,  które  jej  umknęły  zeszłej  nocy,  gdy  smok 

zaprowadził ją znużoną do pokoju. Wyglądały na zbyt małe, aby smok mógł przez 

nie przejśd. Każde drzwi, które próbowała otworzyd, były zamknięte. Zastanawiała 

się, jakiemu celu te służą. 

Smoka nigdzie nie było. Usiadła przed ogniem i zjadła z cynowego półmiska, 

leżącego  na  ogrzanej  skale.  Po  wypełnieniu  żołądka,  zdecydowała  się  zbadad 

jaskinię.  Jej  eskapada  nie  odkryła  niczego  ciekawego,  jedynie  kilka  wijących  się 

korytarzy.  Każdy  z  nich  miał  jeszcze  więcej  drzwi  zamkniętych  na  klucz  i  Kiana 

zastanawiała się, czy jaskinia nie była wcześniej domem dla człowieka. 

Kiedy  smok  nie  pojawił  się  po  jej  wypadzie  po  kamiennym  domu,  Kiana 

wychyliła  się  na  zewnątrz.  Ogarnęło  ją  obrzydliwe  uczucie,  kiedy  zauważyła,  że 

zniknął  jej  koo.  Musiała  nabrad  kilka  głębokich  wdechów,  aby  nie  zwrócid 

śniadania. Na pewno nie? Starła z policzka nagłe łzy. Nawet on nie mógłby byd tak 

okrutny. 

Słuchając uważnie, Kiana wyszła z jaskini. Słyszała jedynie małe istoty żyjące 

w lesie. To może byd jej jedyna szansa na ucieczkę. Nie zważając na swoją nagośd, 

pobiegła szybko od wylotu jaskini i ruszyła w dół ścieżką. Powrót do domu zająłby 

jej dwa dni jazdy. Dwa razy więcej zajmie pieszo. Nie martwiła się tym. Wracała do 

domu. 

Kiana  nie  czuła  żadnego  gorąca,  które  wypełniało  jej  płed  wcześniej. 

Przekonana, że opowieśd o jego ślinie była  tylko bujdą, pozbyła się jakichkolwiek 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

myśli  o  konsekwencjach.  Przeważnie  trzymała  się  ścieżki,  skręcając  gwałtownie 

tylko raz w okrycia drzew, kiedy słyszała dźwięki kopyt konia. Jeździec minął ją, po 

kolorach  uznała  go  za  królewskiego  kuriera.  Kiana  pozostała  ukryta,  dopóki  nie 

odjechał. Jej nagośd powstrzymywała ją od poszukiwania pomocy. 

Kiedy  słooce  świeciło  mocno  nad  głową,  Kiana  przeszukała  okolice  blisko 

drogi  i  odnalazła  kilka  krzaków  obciążonych  dojrzałymi,  czerwonymi  jagodami. 

Siadając na  bujnej trawie, jadła, dopóki nie poczuła się  najedzona. Pełny żołądek 

sprawił,  że  stała  się  senna,  więc  położyła  się  na  chwilę  drzemki,  pewna,  że 

baldachim  liści  ukryje  ją  przed  wzrokiem  smoka,  gdyby  ten  przelatywał  nad  nią, 

gdy spała. 

Obrazy  zeszłej  nocy  zalały  jej  sny.  Wypełnione  rozkoszą  krzyki  odbijały  się 

echem w jej umyśle, kiedy wspomnienia jego języka w niej, jak rzeka przepłynęły 

przez  jej  sen.  Kiedy  doszła,  obudziła  się  nagle.  Jej  szparka  była  opuchnięta  i 

rozgrzana. Na początku pomyślała, że to skutku snu. Jednak, gdy podjęła na nowo 

podróż, gorąco wzrastało. 

-  To  nie  jest  prawdziwe.  To  tylko  moja  wyobraźnia  –  pomimo  zaprzeczeo, 

żar płonął w jej cipce, drżącej z głodnej potrzeby. Dzieo ciągnął się, słooce lało się 

strumieniami  na  jej  nagą  skórę.  Kiana  ledwo  zauważyła  pocałunki  promieni  na 

swoim  ciele,  kiedy  płonące  piekło  wypełniało  jej  płed,  bardziej  gorącą,  niż 

jakikolwiek  ogieo,  który  znała.  Jej  sutki  stwardniały  i  bolały,  kiedy  pulsowanie  jej 

płci wysyłało wicie ognia przez jej ciało. 

Jej  ręce  powędrowały  do  jej  piersi,  palce  szarpały  za  sutki,  szczypiąc  i 

ciągnąc  je.  Potknęła  się  o  kamieo  i  upadła,  jej  ciało  jeszcze  chwiało  się  przez 

chwilę, nim wylądowała na leśnym poszyciu. Zamiast wstad, zwinęła się w kłębek i 

zajęczała,  kiedy  pragnienie  przeszywało  ją.  Instynktownie  jej  ręka  przesunęła  się 

między drżące uda i energicznie potarła wargi sromowe. 

Pożądanie sprawiło, że były opuchnięte i mokre, kiedy jej palce wsunęły się 

pomiędzy nie. Krzyknęła, kiedy potarła twardy guziczek. Pogłaskała go, pamiętając 

jak  się  czuła,  kiedy  smok  używał  tu  swojego  języka.  Jej  ciało  drżało,  kiedy 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

10 

przyjemnośd  przetoczyła  się  przez  nią,  pobudzona  szparka  wysyłała  ją  rozbitą  na 

granicę prawie natychmiast. 

Łzy  frustracji  popłynęły  w  dół  opalonych  policzków,  kiedy  szalał  w  niej 

ogieo, a orgazm nie robił nic, aby zmniejszyd falę gorąca. Kierowała  nią potrzeba 

ulgi i nadal się zaspokajała. Gorączka nie spadła. Jej myśli stały się chaotyczne i jej 

ciało ostatecznie opadło wyczerpane po kilkukrotnych wybuchach rozkoszy. Nawet 

w śnie, jej palce pocierały o szparkę. 

W  ciemnej  nocy,  Kiana  była  ledwie  świadoma  odgłosów  kopyt. 

Wymamrotała niezrozumiale, kiedy silne ramiona podniosły ją z ziemi i przełożyły 

przez  gładki  grzbiet  konia.  Wróciła  do  niespokojnych  snów,  kiedy  płynne  ruchy 

zwierzęcia ukołysały ją z powrotem w sen. 

  

*** 

  

- Po prostu musiałaś mnie sprawdzid, tak?  – Piorunujący głos niósł ze sobą 

rozdrażnienie, kiedy uderzył w jej świadomośd, wybijając ze snu. 

Wstała  gwałtownie,  nim  przypomniała  sobie,  że  jest  naga,  a  wówczas 

zaczęła  po  omacku  szukad  nakrycia.  Kiedy  wciągnęła  powietrze  w  odpowiedzi, 

pulsujące  gorąco  w  jej  płci  uderzyło  w  jej  świadomośd.  Smok  siedział  na 

pośladkach, srebrne oczy studiowały ją. 

-  Wierzysz  mi  teraz,  maleoka?  W  twoich  oczach  widzę  palącą  żądzę, 

wypełniającą twoje ciało. Nawet teraz próbujesz na próżno ugasid pragnienie. 

Ręka  Kiany  jeszcze  raz  umieściła  się  pomiędzy  jej  nogami,  masując 

łechtaczkę. 

-  Wiem,  że  nic  nie  możesz  na  to  poradzid,  jest  to  bezcelowe,  moje  słodkie 

dziecko. Nic, co zrobisz, nie powstrzyma tego. Tylko ja mogę. 

Strach zmieszał się z pożądaniem, kiedy potężna bestią zbliżyła się ku niej. 

-  Nie,  proszę…  nie  możesz…  -  wymamrotała.  Wspomnienie  tego,  co 

powiedział,  że  może  powstrzymad  ogieo,  zawirowało  w  jej  umyśle.  Nie  mogła 

przyjąd, że potwór wziąłby ją w ten sposób. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

11 

-  Och,  tak,  mogę  –  wysyczał,  kiedy  pochylił  ogromny  pysk,  a  jego  język 

przesunął się po jej ustach. – I to zrobię. 

Stłumiony szloch wyrwał się z jej gardła, kiedy jego potężny ogon rozdzielił 

jej  uda.  Kiedy  patrzyła,  lina  uniosła  się  w  powietrzu  i  owinęła  wokół  uda, 

przywiązując do słupka.  

-  Jak?  –  Wyjąkała,  kiedy  jego  ogon  przesunął  drugą  nogę  i  zawiązał  w  ten 

sam sposób. 

-  Smoki  mają  dużo  czarów  do  swojej  dyspozycji  –  jej  nadgarstki  były 

następne.  Krzyknęła  w  proteście,  kiedy  odsunął  jej  rękę  z  dala  od  mokrej  i 

rozpalonej  szparki.  –  Zamierzałem  potraktowad  cię  łagodnie  podczas  naszego 

pierwszego razu. Moim zamiarem było pokazanie ci rozkoszy przekraczającej twoją 

najdzikszą fantazję. 

- Jesteś smokiem! – Wypluła. – Jak ty możesz… 

- Zapomniałaś już o wczorajszej nocy? – Przerwał. – Znam wiele sposób, aby 

sprawid, że będziesz krzyczała z rozkoszy. Miałem nadzieję, że wrócę i wynagrodzę 

cię za niepróbowanie ucieczki. Zamiast tego, uciekłaś i muszę cię teraz ukarad. 

- Gdzie idziesz? – Krzyknęła, kiedy odwrócił się. – Proszę… płomienie… 

- To twoja kara. 

Jej płacz odbił się echem od kamiennych ścian. 

-  Nie!  Zatrzymaj  się!  Proszę,  nie  będę  już  próbowad  uciekad.  Błagam…  - 

Nadzieja  zrodziła się w jej sercu,  kiedy szyja się poruszyła i wbił w  nią srebrzyste 

spojrzenie. 

-  Kiedy  uznam,  że  pojęłaś  lekcję,  wrócę.  Jeśli  będziesz  miała  szczęście, 

wrócę, zanim oszalejesz. 

Łzy  spłynęły  po  twarzy,  kiedy  zostawiał  ją  samą,  zwijającą  się  na  podłodze 

we  frustrującej  potrzebie.  Przez  chwilę,  walcząc  nad  opanowaniem  myśli, 

pomyślała  o  mężczyźnie  i  koniu,  którzy  zabrali  ją  z  lasu.  Skąd  pochodzili  i  jak 

skooczyła z powrotem w legowisku smoka? Zbyt szybko gorąco w jej płci zamazało 

racjonalne myśli. Surowa żądza pochłonęła jej umysł. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

12 

Z  całej  siły  napierała  na  więzi,  rozpaczliwie  próbując  uwolnid  rękę,  aby 

potrzed  stałe  swędzenie  w  szparce.  Zakurzona  podłoga  pod  nią  była  zalewana 

przez  soki,  które  skapywały  z  jej  pobudzonej  płci.  Wkrótce  duże  pomieszczenie 

było przesiąknięte zapachem seksu i  pożądania. Pot zmoczył jej skórę, która była 

poczerwieniała od wystawiania na słooce. 

Przewracała  głową  na  strony  i  szeptane  błagania  wydobywały  się  z  jej  ust, 

kiedy  walczyła  z  linami.  Jej  lamenty  stały  się  coraz  głośniejsze,  aż  krzyki  nie 

rozbrzmiewały  w  całej  jaskini.  Większośd  z  tego  nie  była  zrozumiała,  ale  krzyki 

„Smoku! Błagam! Obiecuję!” Przerywały jej chaotyczną litanię. 

Za  bardzo  zatonęła  w  żądzy,  aby  dostrzec,  kiedy  bestia  powróciła  do 

pomieszczenia.  Jego  potężne  ciało  garbiło  się,  kiedy  się  do  niej  zbliżał.  Zatrzymał 

się, kiedy jego duży brzuch otarł się o jej opuchnięte wargi sromowe. Gdy odchylił 

się  na  biodrach,  ukazał  się  jego  olbrzymi  kogut.  Gdyby  Kiana  była  wystarczająco 

świadoma,  aby  go  dostrzec,  prawdopodobnie  krzyczałaby  na  jego  wielkośd. 

Przykryty grubą kryjówką, penis smoka wystawał na szesnaście cali

1

 od pokrytego 

łuskami  brzucha.  Obwód  dośd  wąski  w  główce  powiększał  się  tak,  że  przy 

podstawie przypominał obwód przedramienia mężczyzny. 

Kładąc ogromny trzon na jej brzuchu, potarł o jej miękką skórę, wzdychając 

z  rozkoszy.  Chrząknął,  a  dym  wydobył  się  z  jego  pyska,  kiedy  pocierał  coraz 

szybciej. Kiedy  perliste krople pojawiły się  na czubku, szarpnął biodrami do tyłu i 

pchnął  w  gorące  wejście  Kiany.  Z  głośnym  rykiem,  wsunął  się  niewiele  i  wylał 

swoją esencję w nią. 

Reakcja  była  natychmiastowa.  Oczy  Kiany  przejaśniły  się  i  przestała 

mamrotad.  Popatrzyła  w  górę.  Widząc  smoka  wiszącego  nad  nią  i  czując  w  sobie 

coś, krzyknęła. 

-  Uspokój  się,  maleoka  –  rozkazał  smok,  jego  głos  przypominał  mruczenie, 

kiedy  cofał  się  z  młodej  kobiety.  –  Nie  zabrałem  twojej  niewinności…  jeszcze. 

Jedynie wszedłem na tyle głęboko, aby moje nasienie złagodziło twoją gorączkę. 

                                                             

1

 Tak dla informacji – 16 cali = 40,64 cm:P Całkiem niezłe wyposażenie ma ten nasz smoczek:P 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

13 

Kiana  przestała  krzyczed,  ale  jej  ciało  drżało,  kiedy  obraz  smoka 

pochylającego  się  nad  nią  został  wypalony  w  jej  umyśle.  Drżenie  zelżało,  kiedy 

uświadomiła sobie zniknięcie gorączki w jej płci. 

- Ja… to zniknęło – wyjąkała z niedowierzaniem. 

-  Przez  jakiś  czas,  tak.  –  Odpowiedział  smok.  –  Jednak  to  nie  będzie  trwad 

długo. Przed porankiem gorączka znowu będzie nie do zniesienia. 

Dreszcz  przebiegł  Kianę.  Nie  chciała  już  nigdy  więcej  doświadczyd  tego 

szaleostwa. Nawet alternatywa wydawał się lepsza niż spalenie od środka. 

- Dziękuję – wymamrotała. Oczy otworzyły się ze zdumienia. Myśl wypadła z 

jej  ust  nim  mogła  jej  powstrzymad.  Zdecydowanie  nie  miała  zamiaru  powiedzied 

tego głośno. 

- Czy pojęłaś lekcję, maleoka? Czy teraz zostaniesz chętnie? 

- Tak – zgodziła się, wiedząc, że nie ma wyboru. Cokolwiek zrobił, przywiązał 

ją do siebie. 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

14 

CZĘŚĆ 3 

 

Kiana odkryła, że kiedy leżała w męczarni, zapadła noc. Pochodnie oświetlały 

drogę na  korytarzu, kiedy szukała smoka.  Gdyby  nie dostrzegła mignięcia oczu w 

kolorze rtęci, zgubiłaby go w zakręconych zakamarkach ogromniej jaskini. 

- Tam jest ciepłe jedzenie – powiedział. Jego głęboki głos przetoczył się przez 

jej ciało. – Kiedy  zjesz,  znajdziesz otwarte drzwi w korytarzu. Przejdź przez  nie, a 

znajdziesz komnatę, w której możesz się wykąpad. 

Kiwnęła  głową  i  podeszła  do  centrum  pokoju,  gdzie  znajdował  się  gasnący 

ogieo. Zgodnie  z jego słowami, mięso leżało na rozgrzanej skale obok tlącego się 

żaru.  Rzuciła  się  na  jedzenie,  dopóki  jej  głód  nie  został  zaspokojony.  Gdy 

skierowała się w kierunku korytarza, zatrzymała się i odwróciła do ogromnej bestii, 

która nie wydała dźwięku przez cały czas, kiedy jadła. 

- Dlaczego chcesz mnie tutaj? 

-  Już  odpowiedziałem  na  to  pytanie,  maleoka.  Jestem  samotny…  i  mam 

potrzeby. 

- Jak masz na imię? Nie mogę wciąż nazywad cię Smokiem. 

-  Nie  byłabyś  w  stanie  wypowiedzied  mojego  smoczego  imienia.  Nazywaj 

mnie Ranehz. 

- Jestem Kiana. 

Kiana  zaczęła  iśd  w  kierunku  korytarza,  ale  stanęła  jak  wryta,  gdy  usłyszała 

miękkie,  ciche  rżenie.  Przebiegła  przez  jaskinię  i  znalazła  swojego  konia, 

przywiązanego do słupka blisko wejścia. Otaczając jego szyję ramionami, schowała 

twarz w jego cieple, szczęśliwa, że nie został zjedzony na śniadanie.  

- Mam nadzieję, że nakarmił cię właściwie – wymamrotała, zanim puściła go i 

powróciła do jaskini. Głos smoka odbił się echem w jej uszach, kiedy przeszła przez 

pokój, w którym leżał. 

-  Dokładnie  za  drzwiami  znajdziesz  przyrządy,  aby  się  oporządzid.  Jeśli 

będziesz czegoś potrzebowała, daj mi znad. Zwierzę jest pod właściwą opieką, więc 

będzie mogło podróżowad do wsi.  

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

15 

-  Powiedziałeś  to  wcześniej.  O  odwiedzaniu  wsi.  Nie  rozumiem.  Jak  może 

pasowad  do  ciebie  to  oraz  palenie  pól  i  gospodarstw.  Mogę  zrozumied  kradzież 

bydła dla jedzenia, ale pragnienie zniszczenia? 

Ranehz potrząsnął łbem. Odniosła wrażenie, że jest smutny i zrezygnowany, 

gdyby to było możliwe. Zastanowiło ją to. Podzieliła się inną rozterką. 

- Do czego potrzebny ci koo, kiedy umiesz latad? 

- Niedługo się dowiesz. 

 

*** 

 

Następnego ranka obudziło ją naglące pulsowanie w jej płci. 

- Och, nie – wymamrotała, kiedy wici żądzy zwinęły się w brzuchu. – Ranehz! 

–  Szamotała  się  na  miękkiej  skórze  niedźwiedzia  i  miała  właśnie  wstad,  kiedy  do 

komnaty wszedł przystojny mężczyzna. Pukle włosów w kolorze obsydianu płynęły 

falami  za  szerokimi  ramionami,  kiedy  szedł  w  jej  kierunku.  Cofała  się,  ale  mogła 

zrobid  tylko  kilka  kroków,  zanim  jej  ucieczka  została  przerwana  przez  szorstką, 

ociosaną, kamienną ścianę. 

- Kim jesteś i czego chcesz? – Wyjąkała, zbyt świadoma swej nagości. 

- Uspokój się, Kiana  –  głos był znajomy, ale nie  pasował  do twarzy.  –  To ja, 

tylko… inny. 

-  Ja?  –  Chociaż  przysięgała,  że  słyszy  głos  smoka  wydobywający  się  z  tego 

imponującego mężczyzny,  wiedziała, że  jest w błędzie. Jęknęła, kiedy ogieo w  jej 

szparce zapłonął i soki zaczęły spływad w dół po jej drżących udach. 

Stanął przed nią i wyciągnął dłoo, aby musnąd linię szczęki jej bladej twarzy. 

- Ranehz, maleoka. Spójrz mi w oczy. 

To samo, wbite w nią, lśniące srebrem spojrzenie należało do mężczyzny jak i 

smoka. 

- Ale… jak? 

- Później – odpowiedział. Wziął ją w swoje ramiona i przywarł ustami do jej. 

Jęknęła, kiedy poprowadził jedno ramię w dół i wsunął palce pomiędzy jej uda, aby 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

16 

potrzed  jej  opuchniętą  płed.  –  Czuję  zapach  twojego  pobudzenia  –  wymruczał, 

kiedy wsunął palec w jej gorącą szparkę. – Uwielbiam twój zapach – opuścił ją na 

miękką, futrzastą skórę i ułożył swoje ciało na jej. 

- Proszę – wyszeptała, kiedy spalająca ją gorączka zagroziła jej zmysłom. 

- Wkrótce – odpowiedział, kiedy składał pocałunki wzdłuż jej obojczyka, aż do 

doliny pomiędzy obfitymi piersiami. 

Jęknęła  i  wygięła  się  w  łuk,  kiedy  jego  język  zawirował  wokół  obolałego 

szczytu  jej  piersi.  Ogieo  płynął  w  jej  żyłach,  kiedy  pogłaskał  twardy  guziczek, 

mieszczący się pomiędzy wargami sromowymi. 

- Proszę, Ranehz, boję się, że oszaleję – błagała, kiedy piekielne płomienie w 

niej groziły, że pochłoną jej umysł. 

-  Zbyt  długo.  Czekałem  zbyt  długo  –  wymamrotał,  kiedy  ściągnął  spodnie  i 

uwolnił  swojego  twardego  penisa.  Jako  człowiek,  jego  wzwód  był  wciąż  całkiem 

duży, ale nie tak potwornie długi. 

- Tak –  wysyczała,  kiedy poczuła pulchną  główkę jego erekcji  naciskającą na 

jej  wejście.  Jęknęła,  kiedy  wszedł,  jej  śliskie  ściany  chwytały  gruby  czubek, 

zaciskając się wokół  niego, kiedy  jej pochwa rozciągała się wokół jego twardości. 

Kiana  owinęła  go  ramionami,  chwytając  się  jego  ubrao,  kiedy  uniosła  biodra, 

rozpaczliwie  próbując  nakłonid  go,  aby  kontynuował,  kiedy  zabiegała  o  ulgę  w 

płomieniach. 

Krzyknęła,  kiedy  przeszył  ją  ból,  kiedy  jego  penis  wbił  się  głęboko  w  jej 

szparkę, pozbywając ją dziewictwa. Piekące gorąco przepływało przez jej szparkę, 

szybko  tłumiąc  niewygodę  i  kołysała  się  z  jego  uderzeniami,  pragnąc  ulgi,  którą 

przynosi jego nasienie. Wyjęczane prośby wypływały z jej ust, kiedy zachęcała go, 

błagała, aby ułagodził ból. 

Spazmy  przetoczyły  się  przez  nią,  kiedy  pchnięcia  jego  penisa  wysłały  ją 

rozbitą na granicę. Zamarła i krzyknęła, a dreszcz intensywnej rozkoszy zatrząsł się 

w  niej.  Cichy  pomruk  zabrzmiał  w  jej  uszach  i  chłód  zalał  jej  pochwę,  kiedy 

wybuchnął w niej Ranehz. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

17 

Kiana  leżała  pod  jego  postawnym  ciałem,  miała  urywany  oddech,  kiedy  jej 

ciało  odzyskiwało  równowagę.  Ogarnęła  ją  ulga,  ponieważ  nieznośny  żar  ucichł  i 

rozluźniła mięśnie. Jego palce pogładziły jej włosy ponad czołem i złożył delikatny 

pocałunek na jej ustach. 

-  Następnym  razem  –  powiedział.  –  Nie  będę  czekał  tak  długo  i  nauczę  cię 

rozkoszy, której może zaznad twoje ciało. 

Podniósł się i pomógł jej wstad. 

- Idź się umyj. Znajdziesz odpowiednią sukienkę w komnacie do mycia. Załóż 

ją, a ja wyjaśnię ci wszystko podczas podróży do miasta. 

 

*** 

 

- Czy możliwośd zmiany w człowieka jest kolejną magiczną zdolnością, którą 

posiadają  smoki?  –  Zapytała  Kiana,  podczas  gdy  jej  koo,  Bartholomew  wiózł  ją 

wzdłuż ścieżki, a Ranehz szedł obok. 

-  Nie.  Jestem  w  połowie  człowiekiem,  w  połowie  smokiem,  więc  mogę  się 

zmieniad, kiedy zechcę. 

- Więc dlaczego nie  pozostaniesz w ludzkiej postaci i nie będziesz żył wśród 

innych ludzi? Mógłbyś mied normalne życie z żoną i dziedmi. 

-  Gdybym  został  zbyt  długo  w  ludzkiej  formie,  staję  się  niespokojny, 

podniecony  i  nie  mogę  się  kontrolowad.  Muszę  latad  i  pozwolid  wypłynąd  mojej 

drugiej, smoczej  połowie, inaczej oszaleję.  Ponadto myślę, że moje  poszukiwania 

kobiety,  która  z  własnej  woli  spędziłaby  swoje  życie,  nie  zakooczyłyby  się 

efektywnie. 

- A co z twoją matką? Czy nie spędziła chętnie swojego życia ze smokiem? 

Pogardliwy  śmiech  wybuchł  z  jego  ust,  kiedy  zatrzymał  konia  i  odwrócił  się, 

piorunując Kianę spojrzeniem. 

- Moja matka zostawiła mnie na śmierd, gdy tylko uświadomiła sobie, że nie 

jestem normalnym dzieckiem. 

- Ale nie wiedziała, że nie byłbyś normalny? 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

18 

-  Myślała,  że  jestem  synem  jej  męża.  Jej  prosty  umysł  nie  mógł  przyjąd 

możliwości spłodzenia dziecka z dwóch gatunków. 

- Jak to się stało, że sparowała się ze smokiem? 

Kiedy Ranehz ruszył, delikatne kołysanie Bartholomewa zaczęło się na nowo. 

-  To  była  częśd  umowy  z  wioską.  W  zamian  za  obietnicę,  złożoną  przez 

Machora,  że  pozostawi  wioskę  nietkniętą,  mieli  wysyład  mu  w  każdą  porę  roku 

kobietę.  Kobieta  miała  zostad  z  nim  przez  całą  porę,  dopóki  następna  się  nie 

pojawi.  Każda  kobieta  w  płodnym  wieku  musiała  to  przebyd  i  ewentualnie 

powtórzyd  to.  Żadna  z  kobiet  nigdy  nie  rozmawiała  o  tym,  co  się  działo  podczas 

spłacania smoka. O ile wiem, byłem jedynym dzieckiem zrodzonym ze sparowania, 

ale  jeśli  inne  kobiety  zrobiły  to,  co  moja  matka,  może  byd  więcej  mieszaoców 

takich jak ja. 

Kiana przez chwilę milczała, jej umysł rozważał to, z czym podzielił się z  nią 

Ranehz. Chciała wiedzied więcej, ale to było jasne po twardo zaciśniętej szczęce, że 

nie  raduje  go  mówienie  o  przeszłości.  Wypełniło  ją  zaskoczenie,  kiedy 

kontynuował bez dalszego ciągnięcia go za język. 

- Miałem pięd lat, kiedy moja matka nie mogła już dłużej zaprzeczad mojego 

ojcostwa.  Och,  wiedziała  to  wcześniej.  Srebrne  oczy  nie  występują  tak  często  u 

ludzi. 

Kiana  nie  mogła  przestad  myśled  o  własnych  oczach,  które  przy 

wystarczającym świetle błyszczały tak, że widad w nich było srebro. 

-  Traktowała  mnie  nie  lepiej  od  porozrzucanych  po  gospodarstwie  zwierząt. 

Możliwe,  że  żywiła  urazę  do  dodatkowej  gęby  do  wyżywienia,  przez  co, 

zdecydowała  się  upewnid,  że  zyska  to  w  pracy.  Na  pewno  nigdy  nie  spojrzała  na 

mnie z miłością. Ale możliwe, że jej podejrzenia sprawiły, że była ostrożna i chociaż 

bezduszna,  rzadko  bywała  okrutna.  Tego  dnia  powiedziała  coś,  co  mnie 

rozgniewało. Spojrzałem na nią, nie ukrywając emocji. Zaczęła krzyczed o dziecku 

diabła,  następnie  rzuciła  się  w  kierunku  pola,  na  którym  pracował  mężczyzna, 

którego  uważałem  za  ojca.  Mój  gniew  wywołał  moją  pierwszą  transformację. 

Wypędzili mnie.  

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

19 

Pomimo lat, które minęły od jego dzieciostwa, żal wciąż gnębił Ranehza. Jego 

ramiona opadły, jego głowa zwisała nisko, broda blisko piersi. 

-  Gdybym  nie  wyglądał  tak  jak  mój  smoczy  ojciec,  zginąłbym  prawie 

natychmiast. Za to zobaczył mnie jak leciałem podczas jednego z popołudniowych 

lotów i wziął mnie do siebie. 

- Przykro mi – wyszeptała Kiana. – Bycie traktowanym jak rzecz jest złe. Żadne 

dziecko nie zasługuje na takie traktowanie, zwłaszcza ze strony własnej matki. 

- Jak możesz byd pewna, że nie zrobiłabyś tego samego? – Wyrzucił. 

- Po prostu wiem. 

- Może będzie musiała to udowodnid pewnego dnia. 

- Zgoda. 

Jechali  w  cichy,  zatrzymując  się  tylko  na  popołudniowy  posiłek  i  wrócili  na 

drogę. Kiedy słooce zaczęło rzucad różowy blask na niebie i zaczęło obniżad się na 

horyzoncie, Kiana przemówiła raz jeszcze. 

- Gdybyś znalazł właściwą kobietę, spróbowałbyś prowadzid normalne życie? 

Wiem,  że  to  oznaczałoby  życie  na  kraocach  wsi,  ale  mógłbyś  znaleźd  jakąś 

opuszczoną przestrzeo, gdzie zmieniałbyś się i latałbyś, jak potrzebujesz. 

- Staram się nie myśled o takich rzeczach  – odpowiedział, jego niski głos był 

wypełniony smutkiem. – To marzenie głupca. 

Ta rozmowa ukazała Kianie oblicze mężczyzny- bestii, którego nie oczekiwała. 

Jej  serce  płakało  nad  małym  chłopcem,  które  dorastało  bez  matczynej  miłości. 

Kiedy  zaczęła  się  zastanawiad  nad  tym,  co  musiał  znieśd,  rosnący  żar  w  jej  płci 

rozpoczął na nowo, zakłócając jej myśli. Przywykła do gorąca i zauważała je tylko 

wtedy, kiedy jej szparka zaczynała drżed ze zgłodniałej potrzeby. 

- Ranehz – powiedziała, ciężar pożądania był widoczny w jej głosie, 

- Wiem. Czuję zapach piżma twojej płci. 

To  było  dziwne,  jak  Kiana  zaczęła  na  nim  polegad.  Koniecznośd  przynosiła 

rezygnację  na  szybkie  spełnienie.  Aby  nie  oszaled  z  żądzy,  potrzebowała  go.  To 

było równie proste. 

 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

20 

CZĘŚĆ 4 

 

Ranehz  poprowadził  Bartholomew  w  głąb  lasu,  zatrzymując  się  tam,  gdzie 

drzewa  ujawniły  naturalne,  małe  źródło.  Pomógł  Kianie  zejśd  z  konia  i  złapał  za 

paczkę  przywiązaną  do  tyłu.  Rozwiązując,  wyciągnął  miękką  skórę  zwierzęcia  i 

rozłożył na ziemi. Chwytając Kianę za ramiona, pchnął ją łagodnie na skórę. Położył 

się przy niej, a odurzający zapach jej pobudzenia spowodował, że jego penis naparł 

na spodnie. 

Był  sam  przez  tyle,  że  wydawało  się  to  wiecznością.  Pomimo  tego,  że 

wychował  go  Mahor,  nigdy  nie  mógł  wziąd  dziewczyny,  użyd  jej  dla  własnej 

rozkoszy,  a  następnie  opuścid.  Smutek  chwycił  go  kurczowo  za  serce,  kiedy 

wpatrywał się w piękno Kiany. Jej pełne piersi kołysały się, kiedy jej klatka unosiła 

się i opadała z ruchem urywanego oddychania. Lekki różowy rumieniec skradał się 

po jej twarzy ku jej szyi, jako efekt jego napiętnowania, które ogrzewało jej ciało. 

Pożałował swoich czynów w chwili, gdy piętnowanie zostało zakooczone, ale 

jego pożądanie i samotnośd napędzały arogancką decyzję. Nic teraz nie mógł z tym 

zrobid, oprócz upewnienia się, że doświadczy ulgi, której potrzebowała, dopóki nie 

zatrze  się  piętno.  Może  się  ono  zatrzed,  o  ile  znowu  nie  użyje  w  niej  smoczego 

języka. Ranehz nie zdecydował, czy uczyniłby to, gdyby czas nadszedł. 

Leżąc  tu,  jej  skóra  poczerwieniała  z  pobudzenia,  Kiana  przypominała  mu 

kogoś,  kogo  kiedyś  kochał.  Powód,  dla  którego    tak  długo  był  sam.  Psychicznie 

otrząsnął się, a jego twarz stwardniała. Żadna kobieta nie dostanie okazji zrobienia 

tego, co uczyniła Arabella, nie zależnie od tego jak piękna będzie. Opychając myśli, 

złapał za szatę Kiany i ściągnął ją z jej ramion, uwalniając jej  pełne piersi na  jego 

widok. 

Schylił  się  i  zawładnął  jej  sutkiem,  który  stwardniał  pod  jego  napaścią  jego 

języka.  Kiana  zesztywniała  i  wydała  stłumiony  jęk,  kiedy  wygięła  się  w  łuk, 

popychając więcej z jej różowego pąka między jego wargi. Zapach emanujący z jej 

cipki okrył Ranehza, a jego czyny mówiły jak dziko to na niego wpływało.  

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

21 

Sunąc w dół jej ciała, szarpnął sukienkę z jej bioder, ukazując jej opuchniętą 

płed na jego srebrne spojrzenie. Rozdzielił jej drżące uda i zanurzył się w jej cipce, 

liżąc jej opuchnięte wargi, zanim rozsunął je palcami. Czerwieo i lśnienie, jej płed 

kusiła go, zapraszała na ucztę ze smakowitych soków. Zanurzył twarz w jej cipce, 

jego język omył różowe płatki i chłeptał jej słodki nektar. 

Kiedy  walczyła pod nim, zaatakował jej łechtaczkę, liżąc  ją gwałtownie. Soki 

trysnęły z jej cipki, kiedy jęknęła głośno, a jej ciało zadrżało z rozkoszy. Niezdolny 

czekad  ani  chwili  dłużej,  Ranehz  ściągnął  szorstki  materiał  spodni  ze  swojego 

drżącego  fiuta  i  wsunął  się  na  jej  ciało.  Kiedy  był  na  niej,  zassał  jej  twardy  sutek 

między  ustami  i  w  tym  samym  momencie  wsunął  swojego  fiuta  głęboko  w  jej 

gorącą cipkę. 

Jęknęli  razem,  kiedy  wypełnił  jej  wilgotny  kanał,  jej  różowe  ściany  zacisnęły 

się wokół jego penisa, kiedy jego język drażnił szczyt jej sutka. Z każdym liźnięciem 

języka  jej  ciało  reagowała,  drżąc  wokół  jego  fiuta,  kiedy  wsuwał  się  w  nią.  Ciężki 

zapach  jej  pożądania  czepił  się  jego  nozdrzy,  kiedy  pompował  w  jej  cipkę.  Za 

każdym razem, kiedy ją brał, obiecywał, że zwolni i da jej najwyższą przyjemnośd, 

ale  za  każdym  razem  zapach  jej  podniecenia  sprawiał,  że  tracił  panowanie  nad 

swoją kontrolą. 

W  zakamarkach  swojego  umysłu,  uświadomił  sobie,  że  nie  będzie  mógł  się 

opanowad  tak  długo  jak  będzie  pod  jego  urokiem.  Czerwone  opary  owinęły  się 

wokół jego umysłu, kiedy zagłębiał się w nią. Wrażenie jej wilgotnej i gorącej cipki 

wokół  długości  jego  fiuta  posłało  wiry  przyjemności  przez  jego  ciało.  Uwolnił  jej 

piersi od swoich ust i zanurzył swoją twarz w zagięciu jej szyi i ramienia, wdychając 

jej kobiecy zapach.  

Kiana chwyciła się go, kiedy ją pieprzył, uwalniała miękkie jęki, kiedy jego fiut 

wbijał się rytmicznie w jej płonącą cipkę. W swojej namiętności Ranehz ugryzł ją w 

miękkie ciało jej ramienia. Krzyknęła i naprężyła się pod nim. Jej cipka zafalowała 

wokół  jego  fiuta,  kiedy  przetoczyły  się  przez  jej  ciało  spazmy.  Wrażenie  jej 

zaciskającej  się  wokół  niego  zabrało  mu  ostatnie  pozostałości  jego  kontroli.  Jego 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

22 

ciało zesztywniało i z pierwotnym wyciem wystrzelił łagodzące nasienie w głąb jej 

cipki. 

Kiedy  uspokoiła  się  pod  nim,  naciągnął  na  ich  spocone  ciała  kolejną  skórę. 

Zwijając się obok niej, zapadł w sen, a jego ramię zaborczo zarzucone wokół niej. 

 

*** 

 

Ranehz  obudził  się  ze  swojej  drzemki  z  nią  wciąż    leżącą  pod  nim  cicho.  To 

uczucie  sprawiło mu  przyjemnośd. Znowu,  rozważył swoją rozterkę. Wiedział, że 

moc  smoczej  śliny  będzie    zostanie  na  krótko  po  ich  powrocie  z  wycieczki  do 

wioski.  Miał  do  tego  czasu  zdecydowad,  czy  oznaczyd  Kianę  raz  jeszcze  czy  nie. 

Częśd  jego  serca,  którą  zamknął  dano  temu  miała  nadzieję,  że  nie  będzie  to 

konieczne,  ale  cyniczna  częśd  jego  umysłu  uważała,  że  to  jedyny  sposób,  aby 

zatrzymad ją przy sobie… a nie miał zamiaru, aby znalazła się gdzie indziej. 

Jego myśli zostały przerwane przez melodyjny głos Kiany. 

- Czy twój ojciec kontynuował wykorzystywanie kobiet, kiedy cię wziął? 

Spojrzał na nią, uniósł brew na pytanie, które wybiło go z myśli. 

-  Tak  i  bardzo  starał  się,  abym  o  tym  wiedział.    Tak  bardzo  się  starał,  że  w 

sumie dawał mi lekcje. 

- Lekcje? 

- Jak sądzisz, skąd się dowiedziałem, że ślina smoka ma tak interesujący wływ 

na  ludzkie  kobiety?  –  Ranehz  wiedział,  że  jeśli  wystarczająco  długo  nad  tym 

pomyśli,  dowie  się,  że  oznaczenie  nie  trwa  wiecznie.  To  było  ryzyko,  które  mógł 

ponieśd. – Czerpał wielką radośd z pokazywania mi, jak smok wykorzystuje kobiety. 

Był brutalny. Nigdy nie okazywał im łaski. Och, czerpały z tego przyjemnośd, ale to 

nie  było  w  jego  intencjach.  Znakował  je,  aby  błagały  o  to.  Uwielbiał  słychad,  jak 

ludzkie kobiety błagają o jego fiuta. 

Widoczny dreszcz przeszył Kianę. 

- Nie zmieniał się? 

- Nie mógł. Czystej krwi smoki nie mogą przyjąd ludzkiej formy. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

23 

- Więc on… 

- Pieprzył je swoim ogromnym smoczym fiutem? Tak. Powiedziałem ci, że to 

możliwe. Nie kłamałem. Coś, o czym wkrótce się dowiesz sama. 

-  Ale  dlaczego?  –  wyszeptała.  –  Dlaczego,  skoro  możesz  zmienid  się  w 

człowieka? 

Abyś nie zbliżyła się do mnie, pomyślał. 

- Ponieważ, jestem pewny, że zdarzy się tak, że moje pragnienie ciebie będzie 

tak wielkie, że nie będę miał czasu na przemianę. 

Wyraz jej twarzy zranił go do szpiku kości, ale to nie mógł nic na to zrobid. Nie 

przetrwałby kolejnej straty, jak Arabelli. To była dla niego zbyt wiele do zniesienia. 

Zranienie Kiany nie było w jego zamiarach, ale nie mógł pozwolid, aby zdała sobie 

sprawę, że znaczy dla niego coś więcej niż ciało da jego własnej przyjemności.  

-  Jedziemy  do  wioski,  aby  uzupełnid  zapasy.  Nie  mogę  oczekiwad,  abyś  żyła 

tak  jak  ja.  Potrzebujesz  niektórych  rzeczy.  Ubrao,  pożywienia.  Jeśli  ktoś  zapyta, 

jesteś moją żoną. 

- Ale ludzie z wioski znają mnie. Jak wytłumaczysz nagłe pojawienie się ciebie 

jako mojego męża? 

- Kiedy ktoś z wioski widział cię ostatni raz? 

-  Na  krótko  przez  odejściem  ojca.  Po  tym  każdy  był  zbyt  zajęty  zbieraniem 

plonów,  aby  pójśd  w  odwiedziny,  a  kiedy  zima  nadeszła,  nikt  nie  odważył  się 

przyjśd w odwiedzinach tak daleko na naszą farmę, chyba, że byłby ważny powód. 

- Nie martw się. Już mam wyjaśnienie.  

 

*** 

 

Reszta  podróży  minęła  w  milczeniu.  Kiana  pozwoliła  myślom  przetwarzad 

słowa  Ranehz’a.  Kiedy  myślała,  coś  przyszło  jej  do  głowy.  Jeśli  kobiety  mogły 

opuścid  Mohara  pod  koniec  pory,  jak  mogły  nie  zwariowad?  Z  tego  co  mówił 

Ranehz o swojej matce, wydawała się posiadad wszystkie zmysły.  

To musi przestawad działad¸ pomyślała Kiana. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

24 

Przez chwilę poczuła, jak gdyby ciężar został z niej zdjęty. Ulga trwała przez 

kilka sekund nim rozbiła się na nowo. Mógł poczud, kiedy stawała się podniecona, 

więc, będzie wiedział, kiedy jego ślina przestanie działad. Nie pozwoli jej odejśd. Po 

prostu  oznaczy  ją  na  nowo.  Jej  umysł  powędrował  do  pierwszego  razu,  kiedy  ją 

znakował, dreszcz przeszywającej jej ciało przyjemności. 

Nie było tak źle, pomyślała, a uśmiech zataoczył na jej twarzy. 

Co  ja  sobie  myślę?  Bycie  trzymaną  wbrew  woli  nie  jest  dobre!  Protest 

wynurzył się w jej umyśle, ale Kiana już pogodziła się, że była związana ze smokiem 

na wieki. Odkrycie, że to może nie byd prawda, było ciężkie do pojęcia. 

Kiedy  Bartholomew    wiózł  ją  w  dół  ścieżki,  obserwowała  Ranehza.  Jego 

postawa  była  prawie  królewska,  jego  ramiona  wyprostowane  i  dumne.  Patrząc 

przed siebie, jego spojrzenie nigdy się nie wahało, kiedy obserwował drogę przed 

nimi.  Jeśli  był  świadomy  jej  spojrzenia  na  sobie,  nie  okazywał  żadnych  znaków 

tego. Jego zachowanie mąciło w jej głowie. Czasami był łagodny, prawie kochany. 

Następnie  zdawał  się  łapad  na  tym  i  twardy,  nieczuły  mężczyzna  powracał. 

Czasami chwytała błysk smutku w jego srebrnych oczach nim go tłumił. 

Nie zaznał niczego, oprócz krzywdy.  Jej serce kierowało się ku niemu, ale nie 

mogła  pogodzid  smoka  z  tym  mężczyzną.  Mężczyzna  przyciągał  ją,  ale  bestia 

przerażała. 

 

*** 

 

Kiana  mogła  poczud  na  sobie  znudzone  spojrzenia,  kiedy  weszli  do  wioski. 

Sprzedawcy  mieszkali  na  granicy,  podczas  gdy  mieszkaocy  w  centrum,  niektórzy 

byli  tu  tylko  po  to,  aby  zwiedzad,  inni  handlowali.  Dzieci  śmiały  się  i  kręciły  się 

wokół  nóg  dorosłych,  podczas  gdy  ich  rodzice  plotkowali  i  robili  zakupy.  Wesoły 

nastrój gromady zdawał się opaśd o kilka stopni, kiedy ona i Ranehz zbliżyli się do 

straganu handlarza owocami i warzywami. 

Prawie  jak  jeden  gadatliwe  głosy  opadły  do  szeptów.  Nieufne  oczy  rolnika 

odbiły to, co, jak Kiana podejrzewała, całe miasto czuło. Nim została pochwycona 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

25 

przez  smoka,  była  jednym  z  nich.  Nikt  nie  miał  powodu  kwestionowad  jej 

nieobecności,  ponieważ  żyła  z  dala  od  miasta  i  prawie  nigdy  nie  miała  gości 

podczas  ostrej  zimy.  Teraz,  ponieważ  towarzyszyła  we  wsi  obcemu,  stała  się  też 

obca. Jedynym sposobem na odzyskanie akceptacji ludzi, którzy znali ją od dziecka 

będzie podanie wyjaśnienia, w które uwierzą bez obawy. 

Kiwnęła uprzejmie do rolnika, kiedy Ranehz wybierał najlepsze i najpełniejsze 

z oferowanych produktów. Chociaż wydawała się byd uważnie obserwowana przez 

jej  „męża”,  Kiana  nie  dostrzegła  żadnego  jego  ruchu.  Zamiast  tego  jej  umysł 

pracował ciężko, aby spróbowad wymyślid historię, która wyjaśniłaby zarówno jej 

przetrwanie, jak i  „małżeostwo” z  nieznajomym, aby zostali zaakceptowani przez 

ludnośd  miasteczka.  Nie  ośmieliła  się  rozejrzed,  wiedziała,  że  mężczyźni  i  kobiety 

zebrali się w małych grupkach wokół placu, każde z nich dyskutowało o jej zbrodni 

poślubienia  obcego.  Wciąż  plotkowali,  ale  nie  podeszli  do  niej  po  wyjaśnienie, 

dopóki sprzedawcy nie zakooczyli swoich interesów. 

Kiedy wędrowali, od czasu do czasu zatrzymując się przy straganie, gdzie coś 

wpadło  Ranehzowi  w  oko,  Kiana  nie  unikała  spojrzeo  tych,  których  mijała. 

Wierzyła, że ważne jest zachowanie pozorów. Była zaskoczona odkryciem spojrzeo 

zazdrości, które wysyłały niektóre młode kobiety z wioski. Wiele z nich marzyło o 

poślubieniu  przystojnego  obcego,  ale  niewielu  udało  się  spełnid  to  marzenie. 

Większośd skooczyła z wdowcami, którzy już mieli dzieci lub z synem z sąsiedztwa. 

Kiedy  zbliżyli  się  do  ostatniego  stragani,  podeszła  do  niej  położna,  co  nie 

zdziwiło Kiany.  Wrenna przewodziła małej grupce kobiet, które zawsze wtykały się 

w  nieswoje  sprawy.  Pomagając  sprowadzad  na  świat  nowe  życie,  zdobyła  wiele 

szacunku. Często wzywano ją po radę, która nie miała nic wspólnego z porodem. 

-  Kiana,  moja  droga  –  krzyknęła,  mocno  chwytając  Kianę  za  rękę.  – 

Obawialiśmy się, że smok cię zabił. Tomas poinformował nas, że twój dom i ziemie 

zostały zniszczone przez ogieo. 

Kiana postarała się jak najlepiej ukryd szok, który nią wstrząsnął. Jeśli to była 

prawda,  wiedziała,  że  Ranehz  był  za  to  odpowiedzialny.  To  był  kolejny  szpic  w 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

26 

łaocuch, który ją do niego przywiązał. Jak gdyby wyczuwając jej myśli, odwrócił się 

w stronę kobiet. 

-  Dzieo  dobry,  piękne  panie  –  przywitał  się,  składając  ukłon,  aby  okazad 

szacunek. 

- To jest Ranehz. Mój mąż. 

Potwierdzenie ich podejrzeo wyraźnie ukazało się na twarzach kobiet. Twarze 

obfitowały w potępiające spojrzenia, które jej rzucano. 

- Proszę, nie chowajcie urazy do mojej ukochanej panny. Jej ojciec czuł, że to 

jedyna słuszna decyzja, jaką mógł podjąd, zważając, że uratowałem jej życie. 

- Uratowałeś ją przed czym? – zapytała Wrenna. 

- Czym, smokiem, oczywiście. 

Kianie  ledwie  udało  się  powstrzymad  zaskoczone  sapnięcie.  Rzeczywiście 

uratowana przed smokiem. 

Kiana zauważyła, że zaczęli przyciągad do siebie tłum, kiedy słowa Ranehza o 

smoki poniosły się po rynku. Zobaczyła, jak wielu kiwa głową na jego stwierdzenie. 

- Zaatakował dom Kiany. Przejeżdżałem obok do mojego domu i zobaczyłem 

dym. Niestety, przybyłem za późno, aby uratowad jej braci, a jej ojciec  słaniał się, 

umierając.  Tak  wiele  ran  zadali  smoku  ci  dzielni  wojownicy.  Dołączyłem  się  do 

bitwy  i  zadałem  śmiertelny  cios.  Kiedy  opadł  on,  umierając,  jej  ojciec  padł  na 

ziemię. Zdążył jedynie powiedzied kilka słów, gdy do niego dotarłem.   W nagrodę 

za zabicie smoka i  uratowanie jego ukochanej córki,  dał mi  jej rękę.  Zważając na 

to,  że  umierał,  a  biedna  dziewczyna  zostałaby  sama,  co  mogłem  zrobid,  jak  nie 

zaakceptowad jego wspaniałej oferty? 

- A co ze smokiem? Nikt nie widział padliny. 

- Spadł w lesie. Padlinożercy pewnie wyczyścili zwierzę z mięsa nim jeszcze 

wystygł. 

Kiana wpatrzyła się w niego w zdumieniu. Jej umysł był pełen zmieszania. Czy 

jego historia była jedynie prostą opowieścią, aby ułagodzid mieszkaoców wsi, czy 

złoty smok naprawdę zniszczył jej dom i umarł od ręki Ranehza? 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

27 

- Bardzo mi przykro, że nie możemy zostad i odwiedzid, ale mamy przed sobą 

kilka dni powrotu do domu przez lasu, więc musimy teraz wyjechad. 

Zanim ktokolwiek z mieszkaoców mógł zaprotestowad i zaoferowad nocleg, 

Ranehz poprowadził Kianę do Bartholomewa. Pomógł jej dosiąśd wierzchowca, 

następnie zabezpieczył zapasy i wyprowadził ich z miasta. Kiana odwróciła się i 

pomachała na pożegnanie, odczuwając ulgę, kiedy zobaczyła uniesione w 

odpowiedzi ręce. Zdumiewająca opowieśd się przyjęła i będą mile widziani za 

każdym razem, kiedy wrócą do wioski. 

 

*** 

 

Przez chwilę, Kiana nie odzywała się, kołysząc się na grzbiecie Bartholomewa. 

Ranehz  nie  powiedział  słowa,  odkąd  opuścili  wioskę.  Jego  plecy,  kiedy  szedł,  nic 

nie wskazywały na to, czy był zatopiony w myślach, czy milczał, ponieważ radował 

się  pięknem  dnia.  Czy  smoki  dostrzegają  tego  tylu  rzeczy?  Zastanowiła  się,  nim 

przypomniała sobie, że jest przynajmniej w połowie człowiekiem. Może więcej niż 

w  połowie,  z  powodu  głębi,  której  nigdy  wcześniej  nie  dostrzegła  w  innym 

człowieku. 

Patrząc  na  jego  wysportowane  ciało  przed  nią,  jego  umięśnione  nogi  i 

wyrzeźbiony  tyłek  z  mocno  dopasowanymi  spodniami,  Kiana  poczuła  znajome 

uczucie  w  cipce.  Zajęło  jej  chwilę  zrozumienie,  że  mrowienie  nie  było 

spowodowane  oznaczeniem,  kiedy  nie  towarzyszyło  mu  ciepło.  Przez  chwilę 

martwiła  się  o  tę  reakcję,  zdziwiona,  dlaczego  czuje  to,  co  Ranehz  nazywa 

podnieceniem,  jeśli  nie  było  spowodowane  magiczną  śliną.  Matka  Kiany  zmarła 

podczas porodu. Nikt nie poinformował jej o tych sprawach. 

Niezdolna odpowiedzied na to sobie sama, zdecydowała, że nic się nie stanie, 

jeśli zapyta. Przecież, nie wiedziałby, dlaczego o to zapytała. 

- Ranehz… 

Obniżając lejce, zwolnił kroku, tak, że teraz szedł obok Kiany. 

- Potrzebujesz czegoś, maleoka? 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

28 

Nie zauważyła znaczącego błysku, które zamigotało w jego oczach. 

- Mogę cię o coś zapytad? 

- Oczywiście. 

-  To  uczucie…  to,  które  mam  od  twojego,  umm,  smoczego  języka.  Czy  coś 

jeszcze może je spowodowad? 

- Och, tak. Ślina powoduje jedynie ekstremalną formę podniecenia. 

- Ale co normalnie podnieca? 

- Bycie z kimś, kto cię pociąga, ktoś, kogo darzysz uczuciem. Bycie dotykanym 

w  pewnym  miejscach.  Inne  rzeczy  mogą  powodowad  pożądanie,  ale  to  powinno 

byd wystarczającym wyjaśnieniem dla ciebie, abyś zrozumiała, o co mi chodzi. 

- I to prowadzi do… tego, co robimy, aby złagodzid żar spowodowany śliną? 

-  Tak.  Nawet  bez  pomocy  śliny,  to  akt,  który  sprawia  przyjemnośd.  Bycie  z 

drugą  osobą  może  przynieśd  ci  rozkosz,  której  nie  możesz  sobie  wyobrazid  – 

przerwał  na  chwilę,  jego  srebrne  oczy  szukały  na  jej  bladej  twarzy  jakiejkolwiek 

oznaki tego, że zrozumiała, dlaczego odczuwa bolesne wrażenie podniecenia w jej 

cipce. – Czy istniał jakiś szczególny powód, dla którego zapytałaś? 

- Umm, nie… tylko się tak zastanawiałam. 

Dobrze to ukrywała, na jej twarzy nie ujawniła się żadna oznaka zrozumienia, 

ale  świadomośd,  że  on  ją  pociąga  sprawiła,  że  rozszerzyły  jej  się  oczy.  To  był  dla 

niego wystarczający znak i ruszył z powrotem na swoje miejsce przed koniem. 

Kiana  rozmyślała  nad  tym,  o  czym  się  właśnie  dowiedziała.  Widocznie  jej 

własne ciało nie słuchało rad jej umysłu na temat wiązania się z mężczyzną, który 

trzymał ją w niewoli. 

 

*** 

 

Kianę obudziło ciepło pomiędzy jej nogami. Na początku pomyślała, że znów 

nadszedł ten czas. Ale kiedy przebudziła się bardziej, wyczuła miękkie oddechy na 

jej udach i poczuła coś falistego w niej. Natychmiast odzyskała przytomnośd. 

- Nie! Ranehz, proszę… nie. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

29 

Olbrzymia  bestia  leżała  na  miękkiej  ziemi,  jego  pysk  zanurzony  był  przy  jej 

płci.  Chociaż  nie  zatrzymał  się,  jego  oczy  spotkały  jej  i  chwyciły  ją  tak.  Siła 

samotności promieniującej  z jego srebrnych tęczówek  uciszyła  jej  protesty.  Bycie 

związaną  z  nim  w  ten  sposób  wciąż  ją  gniewało,  ale  w  pewnym  stopniu  byli 

bratnimi duszami. Też była na tym świecie sama. 

W odróżnieniu do pierwszego piętnowania, ten był krótki, jak gdyby Ranehz 

nie  chciał  naruszyd  ją  bardziej  niż  było  to  niezbędne.  Ja  tylko  pulsujący  żar 

pożądania zaczął w niej wzrastad, przerwał i wysunął wijący się język z jej cipki. Jęk 

wyrwał  się  z  jej  gardła  nim  zdążyła  zacisnąd  wargi.  Nie  chciała,  aby  wiedział,  jak 

bardzo pragnie, aby kontynuował. 

Walczyła, aby opanowad oddychanie, podczas gdy on stanął na swoich tylnich 

łapach  i  rozwinął  skrzydła.  Powietrze  poruszyło  gałęziami  wokół  nich,  kiedy 

wystartował.  Jej  oczy  nie  oderwały  się  od  niego  do  czasu  gdy  zniknął  na  niebie. 

Wstając  z  ziemie,  dosiadła  Bartholomewa  i  kontynuowała  podróż  do  jaskini. 

Wiedziała, że dogoni ją, kiedy zaspokoi potrzebę latania. 

Pojedyncza  łza  spłynęła  z  kącika  oka,  nawet  kiedy  uszami  nasłuchiwała 

dźwięku  jego  skrzydeł.  Chociaż  głównie  nadal  drżała  na  widok  potężnej  bestii, 

mała cząstka niej zaakceptowała go. 

 

 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

30 

CZĘŚĆ 5 

 

Nim  Ranehz  do  niej  dołączył,  Kiana  już  dotarła  do  jaskini.  Przywiązała 

Bartholomewa  i  wyczyściła  go,  nim  usiadła,  czekając  na  powrót  potężnej  bestii. 

Cienie się wydłużały, a słooce zachodziło. Przemierzyła kamienną jaskinię, zaczął ją 

gryźd  niepokój.  Jeśli  nie  powróci,  oszaleje,  gdy  soki  piętna  jego  języka  zaczną 

odprawiad swoją magię. 

Po  raz  pierwszy  od  nocy,  w  której  zaczęła  się  jej  niewola,  Kiana  dostrzegła 

otaczające  ją  dźwięki  lasu.  W  nocy  zwierzęta  wołały  w  poszukiwaniu  swoich 

partnerów.  Owady  bzyczały  a  wiatr  szperał  wśród  traw.  Jakiegokolwiek  innego 

wieczoru, napełniłoby to Kianę spokojem. Tej nocy, w ogóle jej to nie uspokoiło. 

Podchodząc do wejścia jaskini, wpatrzyła się w nocne niebo, szukając ciemnej 

sylwetki  zakrywającej  gwiazdy.  Nic  nie  było  tam  do  zobaczenia,  nie  licząc  ich  i 

księżyca, święcącego jasno. Pomimo niepokoju jego nieobecnością, jej oczy zrobiły 

się ociężałe, a przemierzanie gładniej kamiennej podłogi było wolniejsze. Ulegając 

znużeniu, położyła się na twardej podłodze  i zasnęła, jej ciało rzucało się i kręciło, 

kiedy śniła o swojej męce. 

Odgłos  ciężkiego  szurania  wyrwał  Kianę  z  niespokojnego  snu.  Ogromna 

postad  niebieskiego  smoka  ociężale  wlekła  się  do  jaskini.  Zajęło  jej  chwilę 

zrozumienie, dlaczego poruszał się tak wolno. 

- Jesteś ranny! 

Strach  sprawił,  że  szybko  stanęła  i  popędziła  do  niego.  Ciemne  światło 

pochodni utrudniło Kianie zobaczenie rozległości urazu. 

-  Przeżyję,  ale  potrzebuję  twojej  pomocy  w  oczyszczeniu  rany  przy  stawach 

skrzydeł. 

W  komnacie  kąpielowej  Kiana  zmoczyła  tkaninę  i  powróciła  do  Ranehza, 

który  wyciągnął  się  na  zimnej  podłodze.  Oprócz  rany  przy  złączeniu  jego  lewego 

skrzydła z plecami, były jeszcze dwa podłużne cięcia wzdłuż jego piersi. 

- Co się stało? 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

31 

- Myśliwy zaskoczył mnie, kiedy piłem wodę ze strumienia. Byłem pogrążony 

w myślach i nie słyszałem jak podchodzi. Głupiec ze mnie. 

Kiana  zastanowiła  się,  co  sprawiło,  że  był  tak  zamyślony,  że  nie  słyszał 

myśliwego. Aby przyciągnąd jego uwagę, ona musiała jedynie oddychad. 

 

*** 

 

Jak  tylko  Kiana  wyczyściła  rany,  Ranehz  przekonał  ją,  aby  wróciła  do  snu. 

Leżał  na  podłodze,  przyglądając  się,  jak  jej  pierś  rytmicznie  unosi  się  i  opada.  Jej 

krucze  włosy  rozsypały  się  po  podłodze  i  poczuł  szarpanie  w  sercu.  Gdyby  tylko 

miał szansę zatrzymad ją bez przymusu, musiałby traktowad ją lepiej. Pozwolił, aby 

gorycz  i  ból,  który  zadała  mu  Arabella,  znieczulił  go.  Kiana  nie  zasługiwała  na 

obojętnośd, z którą ją traktował.  

Ranehz  dostrzegł  ją  podczas  wyprawy  do  pobliskiej  wioski,  aby  uzupełnid 

zapasy. Była zapierającą dech w piersiach pięknością. Ciemne, kasztanowe włosy, 

które opadały falami do jej tali i głębokie, szmaragdowo- zielone oczy były jedynie 

częścią  jej  wytworności.  Jej  smukłe  ciało  i  skóra  w  odcieniu  kości  słoniowej  tylko 

uwydatniała jej urok. 

Natychmiast  podjął  konieczne  kroki,  aby  się  do  niej  zalecad.  Smocze  imiona 

brzmiały  królewsko,  więc  nie  miał  żadnego  problemu,  aby  pochodzeniem 

zaimponowad jej ojcu, lokalnemu magnatowi ziemskiemu. Arabella zaakceptowała 

jego  zaloty  i  spędził  wiele  popołudni  w  jej  czarującym  towarzystwie.  Zachował 

sekret  jego  spadku  do  czasu,  gdy  nosiła  już  ich  pierwsze  dziecko.  Myśląc,  że  jej 

miłośd do niego jest wystarczająco silna, aby znieśd prawdę, powiedział jej, że jest 

pół  smokiem,  co  ukrywał  poprzez  wyruszanie  na  wiele  polowao.  Początkowo 

wydawało  się,  że  zaakceptowała  rewelacje.  Wszystko  biegło  tak,  jak  wcześniej, 

chociaż lekko się od niego oddaliła. 

Nawet  kiedy  odmówiła  przyprowadzeniu  swojej  matki  na  narodziny,  nic  nie 

podejrzewał.  Jednak,  kiedy  wrócił  z  wiadrem  wody,  o  który  prosiła,  znalazł  ją 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

32 

stojąco. Na łóżku leżał jego nowonarodzony syn, jego głowa była wykręcona pod 

nienaturalnym kątem. 

- Jest wypaczeniem natury i nie pozwolę mu żyd! – krzyknęła, rzucając się do 

niego.  Przy  jej  osłabionym  stanie  nie  mogła  się  równad  z  jego  siłą.  Z  łatwością 

rzucił ją na łóżko. 

- Jak mogłaś? – srebrne łzy spłynęły po jego twarzy, teraz skrzywionej z żalu. 

-  Jesteś  demoniczną  bestią!  Nie  może  przeżyd  żadne  z  twoich  pomiotów! 

Niedobrze mi na myśl, że mnie dotykałeś! Odejdź ode mnie! Odejdź! 

Zostawił ją na łóżku obok ich syna, jej krzyki odbijały się echem w jego uszach, 

kiedy  odlatywał.  Wiedząc,  że  nie  może  zostad,  ponieważ  pewnie  zdradzi  innym 

mieszkaocom wioski jego sekret, podróżował przez dni, aż dotarł do lasu, w którym 

teraz mieszkał. 

- Proszę, nie bądź kolejną Arabellą – wyszeptał do śpiącej Kiany. 

 

*** 

 

Kiedy następnego ranka się obudziła, drżący żar w jej cipce był prawie nie do 

zniesienia. Soki wypływały  z jej, tworząc mokrą plamę na tyle  jej  ubrao. Pomimo 

przepływającej  przez  jej  ciało  potrzeby,  wstała    i  poszła  do  Sali  kąpielowej. 

Zwilżając miękki materiał, powróciła do dużej jaskini i  podeszła  do leżącego ciała 

ogromnej bestii. Łagodnie przemyła jego rany, mając nadzieje, że jeśli będą czyste, 

zapobiegnie to przez zachorowaniem Ranehza. 

Kiedy skooczyła, obeszła ogromne, pokryte łuskami ciało, aż nie stanęła kilka 

cali  od  jego  twarzy.  Z  bijącym  sercem  nabrną  głęboko  powietrza  i  uklękła  przed 

nim. Drżąc, wyciągnęła dłoo i pogłaskała go po pysku. 

- Jak się czujesz? 

- Lepiej niż zeszłej nocy. 

Przez  szorstki  bok  poczuła  wibracje  jego  głębokiego  głosu,  kiedy  wymawiał 

ochrypłe  słowa.  Ściskając  mocno  uda,  przygryzła  dolną  wargę,  aby  powstrzymad 

jęk, kiedy gorący rozbłysk potrzeby przeszył jej cipkę. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

33 

- Ranehz… ja… 

Jego srebrne oczy patrzyły na nią uważnie, kiedy walczyła, by wspomnied o jej 

potrzebie.  Wiedział,  że  była  na  krawędzi.  Piżmowa  esencja  jej  pożądania  dotarła 

do  jego  nosa  i  podnieciła  niezmiernie  gruby  trzon  jego  fiuta.  Z  łatwością  mógł 

przewrócid ją na plecy i wziąd ją, tu i teraz, ale zamiast tego czekał. Chciał usłyszed, 

kiedy to powie. 

-  Jestem  podniecona…  płonę  –  spuściła  głowę,  kiedy  różowy  rumieniec 

wkradł się na jej twarz. – Potrzebuję cię. 

- To tylko potrzeba, Kiana? – drażnił się. – Czy jest tam też pragnienie? 

Jej głowa wystrzeliła do góry, kiedy zaprzeczała. 

-  Nie!  To  jest  to,  co  mi  zrobiłeś.  Nie  mam  nad  tym  kontroli  –  słowa  były 

przekonujące, ale krztyna niepewności w jej oczach powiedziała Ranehzowi, że jest 

nadzieja. – Proszę… zmieo się… ja potrzebuję… 

- Nie mogę się zmienid, Kiana. 

- Co? – jej serce biło dziko, kiedy zalał ją strach. – Ale musisz! 

-  Przykro  mi,  maleoka,  ale  nie  mogę  się  zmieniad,  kiedy  jestem  ranny.  Po 

prostu  będziesz  musiała  doświadczyd  ulgi  z  tego  ciała  –  podnosząc  się,  usiadł  na 

swoich udach, uwalniając nabrzmiały trzon. 

- Och, nie… to jest… to jest zbyt wielkie. Nie mogę  – cofnęła się do tyłu, jej 

rozszerzone oczy przylgnęły do jego dużego fiuta. 

-  Musisz.  Minie  kilka  dni,  nim  będę  mógł  się  zmienid.  Nie  przetrwasz  do 

następnego świtu – używając ogona, przyciągnął ją do przodu. Próbowała walczyd, 

wbijając  pięty  w  podłogę,  ale  nie  mogła  się  z  nim  równad  siłą.  Nie  zatrzymał  się, 

dopóki  nie  siedziała  bezpośrednio  przed  nim,  wystarczająco  blisko,  aby  dotknąd 

jego twardości. 

Z westchnieniem rezygnacji, wstała. Wiedziała, że ma rację. Jak teraz płonęła 

jej  cipka,  prawdopodobnie  nie  wytrzyma  do  zachodu  słooca,  a  co  dopiero  nocy. 

Już wcześniej zdołali to zrobid używając czubka, więc jest to możliwe. 

- Zdejmij sukienkę. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

34 

Spoglądając  na  niego,  zobaczyła  ogieo  pożądania,  płonący  w  jego  oczach  w 

odcieniu  rtęci.  Ściągając  ubranie  przez  głowę,  usłyszała  jak  nabiera  głośno 

powietrza, gdy odkryła swoje ciało. Po raz pierwszy zdała sobie sprawę, że ma na 

niego pewien wpływ. Tylko jeszcze nie zrozumiała, jak go używad. 

- Jak? – zbliżyła się do jego fiuta, który stał, wyprostowany, czekając. 

- Dosiądź go… jak konia. Dla równowagi trzymaj się mojego ciała i poruszaj się 

na nim w górę i w dół. Możesz kontrolowad, jak głęboko wejdzie w ciebie. 

Przeszył ją dreszcz, kiedy w jej umyśle błysnął obraz siebie wsuwającej się po 

jego  ogromnym  trzonie.  Opierając  ręce  na  jego  brzuchu,  rozszerzyła  nogi  i 

przesunęła się nad jego duży fiut. Jęk pożądania wymknął się z jej ust, kiedy gruba 

główka musnęła jej spuchniętą, wilgotną cipkę. 

Powoli,  Kiana  zniżyła  się,  aż  czubek  rozdzielił  lśniące  wargi  sromowe.  Z 

ekstazy zamknęła oczy, kiedy jej cipkę została rozciągnięta. Przeszyło ją mrowienie 

przyjemnośd, kiedy coś mokrego i szorstkiego przesunęło się wokół  jej różowego 

sutka.  Otwierając  oczy,  zobaczyła  język  Ranehza  wijący  się  wokół  nabrzmiałego 

szczytu. Odchyliła głowę, kiedy pociągnął go, oblała ją fala doznao. 

- Och – jęknęła z zaskoczenia, kiedy jego język uwolnił jej sutek i przesunął się 

w dół, wijąc wokół łechtaczki. Przeszył ją rozgrzany płomieo, kiedy polizał twardy 

guziczek. Przebiegały przez nią cudowne uczucia, pobudzając jej żądzę i poruszyła 

się szybciej na jego trzonie. Za każdym razem, gdy zsuwała się w dół, przyjmowała 

więcej jego dużego fiuta w swoją wilgotną, ciasną cipkę. 

Jej  oddech  przeszedł  teraz  w  jęki.  Krucze  włosy  spływały  kaskadami  na 

ramiona, a skóra w odcieniu kości słoniowych pokryła się lekkim połyskiem potu. 

Przeszywały ją dreszcze , kiedy ujeżdżała jego fiuta. Maleokie drżenia przebiegały 

przez jej łechtaczkę, kiedy jego wijący się język chłeptał ją. Głośnie, jękliwe krzyki 

rozbrzmiały  w  kamiennej  jaskini,  kiedy  jasne  błyski  wybuchnęły  w  jej  umyśle,  jej 

ciało drżało z przyjemności. Jej palce szukały po omacku punktu oparcia, kiedy jej 

soki wypłynęły z cipki po jego grubym trzonie. 

Różowe  ściany  zacisnęły  się  na  jego  fiucie  i  Ranehz  ryknął,  jednocześnie 

sztywniejąc,  aby  powstrzymad  się  przez  zbyt  głębokim  wbiciem  się  w  jej  gorącą 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

35 

cipkę  i  drgnął,  gęsta,  kremowa  sperma  wytrysnęła  z  czubka.  Kiana  jęknęła,  kiedy 

zalał ją łagodzący żar płyn, pokrywając pulsujące ściany jej cipki. 

Wyczerpana, opadła na jego brzuch, a jego wciąż twardy fiut pulsował i drżał 

w  niej.  Ranehz  łagodnie  położył  ją  na  podłodze  jaskini  i  wychłeptał  z  niej  ich 

zmieszane soki. Lizał ją uważnie, aby nie wejśd w nią językiem. Kiedy czubek jego 

języka musnął łechtaczkę, Kiana jęknęła, a jej biodra wystrzeliły do przodu. 

- Więcej… - jęknęła. – Proszę, Ranehz… we mnie… więcej. 

Jego  srebrne  oczy  rozbłysły  na  jej  prośbę.  Te  słowa  nie  były  spowodowane 

żarem jego piętnowania. Jego nasienie schłodziło go w chwili, kiedy doszedł. Jęki 

mogły  jednie  oznaczad,  że  coś  do  niego  czuła.  Inaczej  wstręt  i  strach,  które 

odczuwała  względem  jego  smoczej  formie  pokonałyby  jakiekolwiek  fizyczne 

pożądanie. 

Ranehz  przesunął  się  między  jej  nogi,  świadomośd,  że  była  nadzieją 

rozświetliła jego twarz. 

 

*** 

 

- Twoje rany się zagoiły – jedyne, co zostało po rozcięciach były wąskie blizny. 

- Tak. Proces zakooczył się w nocy – jego srebrne tęczówki patrzyły uważnie 

na młodą kobietę. – Chcesz, abym się zmienił? 

Kiana  przebiegła  dłonią  po  błyszczących  łuskach  na  jego  szyi,  aż  dotarła  do 

jego twarzy.  

-  To  twój  wybór.  Lubię  twoje  towarzystwo  w  ludzkiej  formie,  ale  muszę 

przyznad, że ta forma już mnie nie odpycha. 

Coś w niej się zmieniło podczas ich ostatniego razu. Zamiast odsunąd się od 

niego, gdy tylko łagodzące nasienie zalało jej cipkę, błagała o więcej. Rozkosz z ich 

złączenia przepłynęła przez nią i napełniła tęsknotą, której w pełni nie rozumiała. 

Odsuwając rękę z jego pyska, skrzyżowała ramiona. 

-  Jest  coś,  co  muszę  wiedzied.  Czy  naprawdę  zabiłeś  złotego  smoka,  jak 

powiedziałeś we wsi? Czy to tty byłeś tym, który zniszczył mój dom? 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

36 

-  Nie  niszczę  ludzkich  domów  i  ziem,  nieważne  co  próbują  mi  zrobid.  I  tak, 

zabiłem złotego smoka. 

Zalała  ją  ulga.  Wiedza,  że  to  nie  on  spalił  jej  dom  znaczyła  dla  więcej,  niż 

zdawała sobie z tego sprawę. 

 

*** 

 

Już dłużej Ranehz nie wymagał od Kiany, aby zdejmowała ubrania i w jaskini 

była naga, jak robił to przed ich wyprawą do wioski. Za to każdego ranka, gdy się 

budziła  znajdywała  nowe  obrania  leżące  na  ziemi  obok  niej.  Spanie  na  zimnej 

podłodzie  nie  było  dla  niej  łatwe,  ale  nie  skarżyła  się.  Traktował  ją  przyzwoicie  i 

Inie chciała go rozgniewad. 

- Dlaczego utykasz? 

Odwróciła  się  od  ogniska  i  zassała  głośno  powietrze,  gdy  podszedł  do  niej 

Ranehz w swojej ludzkiej postaci. Sposób, w jaki  ubrania otulały jego ciało wysłał 

dreszcze  przez  jej  ciało,  nie  podobne  to  tych,  które  czuł,a  kiedy  żar  jego 

piętnowania zaczynał w niej płonąd. 

- To nic. 

Koniuszki jego palców musnęły jej policzek, a jego srebrne oczy odszukały jej. 

- Zraniłaś się? 

- nie. 

- Więc co to? 

- Spadnie na ziemi sprawia, że budzę się sztywna i obolała. 

Widoczny przebłysk bólu przeszył jego twarz. 

- Dlaczego mi nie powiedziałaś? 

- Nie chciałam cię rozgniewad. 

Przemknęło  przez  niązaskoczenie,  kiedy  wziął  ją  w  swoje  ramiona  i  objął 

mocno. 

- Nie możesz tego znów robid,  Kiana. Napiętnowałem cię tylko dlatego, aby 

cię zatrzymad. Nie chcę, abyś była ranna. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

37 

Biorąc ją za rękę, poprowadził ją w dół dużej, kamiennej Sali. 

Używając  klucza,  który  wyjął  z  kieszeni,  otworzył  drzwi  na  koocu  Sali. 

Wewnątrz znajdował się pięny pokój, który, jak sądziła Kiana, mógł istnied jedynie 

w bajkach. Skóry zwierząc leżały na podłodze, a na środku pokoju znajdowało się 

duże,  kamienne  podium.  Płótna,  pasujące  do  ajwytrorniejszego  członka  rodziny 

królewskiej,  leżały  na  materacu,  wypchanym  najbardziej  miękkimi  piórami.  W 

kącie przestronnego pokoju stała drewniana szafa. 

- Przyjmij, że to twój pokój. Twoje suknie są w szafie. 

-  Dziękuję  –  Kiana  zastanawiała  się,  dlaczego  trzymał  pokój  zamknięty  i  tak 

długo zmuszał ją do spania na ziemi. Czy mógł nie zdawad sobie sprawy, że spanie 

na twardej podłodze jest dla niej niewygodne? Czy raczej pokój był nagrodą za nie 

myślenie już o ucieczce? 

Zaskakując  zarówno  siebie  i  Ranehza,  stanęła  na  palcach  i  pocałowała  go 

miękko w usta. Różowy rumieniec wstąpił na jej twarz, kiedy szybko się cofnęła.  

- Lepiej zobaczę, co z naszym jedzeniem. 

Kiedy pospieszyła przez salę, jej serce szalało w piersi.  

Co ty wyprawiasz?  

Jej ciało i  umysł były mieszanką niezrozumiałym emocji. Wciąż była na niego 

zła  za  napiętnowanie  jej  i  trzymanie  w  niewoli.  Ale  wciąż  na  nowo,  łapała  się  na 

tym, że się o niego troszczy. 

Pochyliła się i obróciła rożen, aby sprawdzid mięsko. Chłodna bryza wsunęła 

się pod jej sukienkę i podskoczyła, kiedy poczuła dotyk palców na jej nagim tyłku. 

Odwracając  się,  sapnęła  zaskoczona  nie  znajdując  nikogo.  Gdyby  nie  usłyszała 

zdławionego  męskiego  chichotu  dochodzącego  z  korytarza,  pomyślałaby,  że  w 

koocu ogarnęło ją szaleostwo. 

-  Przepraszam,  maleoka  –  powiedział,  wchodząc  do  dużej  jaskini.  –  Ale 

pochylona  nad  ogniem  wyglądałaś  tak  apetycznie,  że  nie  mogłem  się 

powstrzymad. 

Nie  zawracała  sobie  głowy  pytaniem  „jak”,  wiedziała,  że  magii,  którą 

posiadają smoki nigdy by nie zrozumiała. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

38 

- Nie wiem, dlaczego przepraszasz. Jestem twoim więźniem. Możesz ze mną 

robid cokolwiek ci sprawi przyjemnośd. 

- Taki był mój zamiar – powiedział, zatrzymując się przed nią. – Ale odkryłem, 

że nie mogę. 

- Nie rozumiem. 

Jego silne ręce objęły jej twarz i uniosły tak, aby mogła na niego spojrzed. 

- Nie mogę narzucad się tobie. Napiętnowanie cię jest jedną rzeczą, do której 

mogę się zmusid, aby to zrobid bez twojej zgody. 

Uwolnił  ją.  Niepewna  jak  zareagowad,  Kiana  wróciła  do  swojego  zadania. 

Jego wypowiedź zmusiła ją do zrozumienia, że widzi ją jako coś więcej niż więzieo. 

Kiedy stanął za nią i objął ją ramionami, westchnęła. 

-  Nie  zrozum  źle,  Kiano.  Chcę,  abyś  była  moja  bardziej  niż  cokolwiek,  ale  to 

musi byd twój wybór. Nie oznakuję cię ponownie. Kiedy to minie, będzie musiała 

zdecydowad, czy zostad czy odejśd. 

Jego słowa jednocześnie rozradowały ją i zasmuciły. Tęskniła za wolnością od 

chwili, w której ją uwięził, ale teraz nie była pewna czy właśnie jej pragnie. 

 

*** 

 

Dni  mijały  i  Ranehz  nie  .nie  podejmował  żadnych  prób  uwiedzenia  jej  w 

jakikolwiek sposób. Wychodził kiedy świtało i wracał, kiedy słooce znajdowało się 

na  granatowym  niebie.  Kiana  miała  mieszane  uczucia  o  do  jego  nieobecności. 

Początkowo, poczuła ulgę, kiedy zostawił ją w spokoju, ale kiedy dni mijały, w jej 

sercu  rozwijał  się  ból  –  zrozumiała,  że  za  nim  tęskni.  Jedyny  fizyczny  kontakt 

pomiędzy nimi miał miejsce, kiedy żar w cipce Kiany był zbyt gorący do niesienia i 

nawet  wtedy  Ranehz  jedynie  wchodził  w  nią  na  tyle,  aby  dojśd  i  zalad  ją  swoim 

smoczym nasieniem, łagodzącym balsamem. 

Pewnej  nocy,  leżąc  w  łóżku,  rzucała  się  i  kręciła  niespokojnie.  Jej  umysł 

wypełniony  był  niezrozumiałymi  myślami.  Wiedziała,  że  czas  decyzji  zbliżał  się. 

Minęły  trzy  dni  od  chwili,  kiedy  była  na  tyle  podniecona,  aby  potrzebowad  jego 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

39 

chłodzącego nasienia w swojej cipce. Wiedziała, że istnieje możliwośd, że już dłużej 

nie  będzie  w  niej  płonął  nie  do  zniesienia  ogieo.  Przebłyski  jego  ciała 

poruszającego się o jej  napływały jej torturowany umysł, a jej cipka pulsowała w 

odpowiedzi. 

Wiedziała, że od wolności dzieli ją tylko kilka kroków. Jedyne co musi zrobid 

to  wyjśd  z  jaskini.  Nie  zatrzymałby  jej.  Na  myśl  o  odejściu  bolało  ją  serce.  Nie 

chciała  go  zostawiad.  Wiedziała,  że  wcześniej  został  zraniony  i  stąd  był  tak 

zdystansowany, ale mogła zobaczyd, jak na wiele sposobów wyciąga do niej rękę. 

Pewnie  ciężko  mu  było  wymówid  słowa,  które  ostatnio  do  niej  powiedział.  

Mówiąc jej, że pragnie jej, ale tylko za jej zgodą, ryzykował wszystkim. 

Wyślizgując się z łóżka, narzuciła na siebie zwiewny szlafrok i wyszła z pokoju. 

Śpiąc,  Ranehz  leżał  przy  wejściu  do  wielkiej  jaskini,  jego  ogromne  ciało 

rozciągnięte  było  na  kamiennej  podłodze.  Milcząco  podeszła  do  niego  i  klęknęła 

obok jego głowy. Kiedy przebiegła ręką po jego pysku, z jej oczu popłynęły łzy. Jak 

mogła  kochad  tą  bestię?  Nie  było  odpowiedzi  na  to  pytanie,  ale  jednego  była 

pewna… kochała go. 

-  Co  się  stało,  maleoka?  –  jego  srebrne  oczy  błysnęły  w  świetle  księżyca, 

zaglądającego do pomieszczenia. 

-  Nic  –  odpowiedziała,  ścierając  wierzchem  dłoni  łzy.  –  Tylko  żegnam  się  z 

życiem, które myślała, że pragnę. 

Jego głowa wystrzeliła do góry w pełnym nadziei podnieceniu. 

- Zostajesz? 

- Tak – przesunęła ręką po jego twarzy i z miłością pogłaskała szorstka skórę. 

– Zmienisz się dla mnie, Ranehz? Potrzebuję poczud cię… skóra przy skórze. 

- Oczywiście. 

Nigdy wcześniej nie widziała jego przemiany i to, co się stało przed jej oczami 

nie było tym, czego oczekiwała. Smocze ciało po prostu zniknęła i na jego miejsce 

pojawiła  się  jego  ludzka  postad.  Zajęło  Kianie  chwilę  zrozumienie,  że  nie  ma  na 

sobie ubrao. 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

40 

-  Powiedziałaś  skóra  przy  skórze  –  srebrne  oczy  skrzyły  się,  kiedy  chwycił 

Kianę w swoje ramiona i zaniósł do sypialni, 

- Tak zrobiłam. Zgaduję, że to oznacza, że jestem trochę zbyt wystroiłam. 

- Trochę – powtórzył, kładąc ją na łóżku. Zadrżała, kiedy przebiegł rękoma po 

jej  ciele  nim  chwycił  rąbek  jej  koszuli  nocnej  i  pozbył  się  jej.  –  Teraz.…  już  nie 

jesteś. 

Ułożył  się  na  niej,  napierając  skórą  na  jej,  kiedy  jego  usta  pochwyciły  jej. 

Wsunęła ręce w gęste włosy i upajała się wrażeniem jego dotyku, kiedy jego usta 

ją  pochłaniały.  Wycałował  ścieżkę  w  dół  jej  szyi,  zatrzymując  się  na  chwilę  przy 

piersiach,  aby  lizad  i  całowad  jej  sutki.  Wygięła  się  ku  niemu  w  łuk,  przyciągając 

jego głowę do siebie, podczas gdy jego język zamigotał wokół twardego szczytu. 

Bolesne  drżenia  wypełniły  jej  cipkę,  kiedy  zostawił  jej  piersi,  całując  płaski 

brzuch. Zajęczała w potrzebie, kiedy przebiegł  językiem po miękkich lokach na jej 

wzgórku.  Kiedy  rozszerzył  jej  uda,  przeszył  ją  dreszcz  oczekiwania,  szybko 

zastąpiony  przez  frustrację,  kiedy  ominął  jej  cipkę  i  pocałował  kremowe  ciało  jej 

drżących ud. 

Składał pocałunki w dół jednej nogi, przytrzymując ją rękami, kiedy jego język 

wsuwał  się  pomiędzy  jej  palce  u  stóp.  Pierwszym  odruchem  Kiany  było  cofnięcie 

się,  ale  początkowe  łaskotki  zniknęły  i  zostały  zastąpione  ciepłym  mrowieniem, 

które wystrzeliło do jej cipki. Podczas gdy wycałowywał sobie drogę w górę drugiej 

nogi, ona zwijała się już z pożądania. 

Kiedy  w  koocu  obrał  za  cel  jej  cipkę  i  wsunął  język  w  jej  wilgotną  szparkę, 

naparła  na  niego  i  krzyknęła.  Jej  ciało  zalały  iskry  przyjemności.  Wsunął  pod  nią 

rękę, obejmując jej pośladki, przyciągając ją do siebie bliżej, podczas gdy zanurzał 

twarz w jej wilgotnych fałdach. Ze stopami  opartymi na  jego ramionach, naparła 

na jego usta, kiedy agresywnie ucztował na jej cipce. Fale przyjemności przetoczyły 

się przez jej ciało, kiedy przywarła do niego. 

Palce  wbiła  w  prześcieradło,  podczas  gdy  cudowne  napięcie  wzrastało  w jej 

ciele. Mocniej i mocniej jego język uderzał w jej łechtaczkę, aż przyjemnośd w niej 

wybuchła.  Jej  krzyki  odbiły  się  echem  od  kamiennych  ścian,  a  jej  ciało  zadrżało  z 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

41 

ekstazy.  Ranehz  kontynuował  łagodne  lizanie  jej  guziczka.  Spazmy  jej  ciała 

złagodniały. 

Kiedy uniósł głowę, twarz miał błyszczącą od jej soków. Mogła posmakowad 

siebie  na  jego  wargach,  kiedy  ją  pocałowad.  Uniosła  biodra  na  spotkanie  z  nim, 

jęknęła  w  jego  usta,  kiedy  gruba  główka  jego  fiuta  otarła  się  o  wilgotne  wargi 

sromowe. Jej ściany rozciągnęły się wokół niego, kiedy pchnął w nią. 

Wbiła palce w jego plecy, kiedy wsunął się w nią, wypełnił ją grubym fiutem. 

Chwyciła  się  go,  jej  plecy  wygięły  się  w  łuk,  a  krucze  pukle  włosów  rozsypały  na 

łóżku. Każde pchnięcie jego fiuta w jej chętną cipkę wysyłało w jej cipkę rozgrzane 

iskry  rozkoszy.  To  było  pierwotne,  ich  przytłaczająca  namiętnośd  paliła,  kiedy 

wszystkie tłumione uczucia, które obydwoje kryli, wybuchły silnie. 

Doszli  razem,  ich  ciała  uderzające  o  siebie  w  pełnym  desperacji  ruchu,  ich 

zmieszane krzyki odbiły się o kamienne ściany. Jej imię wypłynęło z jego ust, jego 

nasienie omyło jej macicę, kiedy wbił się głęboko w jej drżącą cipkę i wytrysnął w 

niej. Jej  paznokcie podrapały  jego plecy,  kiedy jej ciało drżało w orgazmie. Opadł 

obok niej i objął mocno, kiedy namiętnośd chłodziła się na ich skórze. 

Kiedy  bicie  ich  serc  wróciło  do  normy,  Ranehz  wstał  z  łóżka  i  wyszedł  z 

pokoju.  Kiana  usiadła,  ciekawośd  pojawiła  się  na  jej  twarzy.  Chwilę  później 

powrócił, niosąc małe pudełko. 

- Trzymałem to z nadzieją, że nadejdzie ta chwila, kiedy będę mógł ci to dad – 

otworzył pudełko, ukazując błyszczący, niebieski kamieo, osadzony w najczystszym 

złocie. – Oddaję ci moje serce. Czy zwiążesz się ze mną tym pierścionkiem? 

Kiana wzięła go za ręce i spojrzała w jego oczy koloru rtęci. 

- Zwiążę się z tobą w taki sposób w jaki chcesz. Jestem twoja. 

Chwycił jej dłoo i wsunął pierścionek na jej palec. 

- Kocham cię, maleoka. 

- A ja kocham ciebie. 

 

*** 

 

background image

Reardon Savannah – Dragon’s Lust  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Naaakrecona_wariatka 

42 

Ranehz  i  Kiana  przenieśli  się  do  jej  dawnego  domostwa  po  tym,  jak 

wybudowali  małą  chatkę.  Dla  wszystkich,  których  znali,  wydawali  się  normalną 

rodzina.  Nikt  nigdy  nie  połączył  rzadkiego  pojawiania  się  błyszczącego, 

niebieskiego smoka z obcym, który stał się mężem Kiany. 

Nawet  kiedy  oddała  mu  swoje  ciało,  serce  i  duszę,  Kiana  wciąż  prosiła  go 

czasami,  aby  napiętnował  ją  smoczym  językiem  Ranehza.  Lubiła  silną  potrzebę, 

która wypełniała ją i uwielbiała byd przywiązana do niego w tak intymny sposób. 

Kilka pór po wyprowadzeniu się z jaskini, Kiana urodziła mu syna.