background image

RESOCJALIZACJA 

Teoretyczne  podstawy,  oraz przykłady  programów  oddziaływań 

Kazimierz  Pospiszyl 

 
WSTĘP ....................................................................................................................................... 2 

ROZDZIAŁ I .......................................................................................................................... 3 

Systemy i modele oddziaływań resocjalizacyjnych ................................................................... 3 
(próba przeglądu)........................................................................................................................ 3 

ROZDZIAŁ II ........................................................................................................................ 8 

Źródła intelektualne współczesnej postaci ................................................................................. 8 
oddziaływań resocjalizacyjnych ................................................................................................. 8 

Resocjalizacja jako „kanalizowanie" instynktów ................................................................... 8 
Psychodynamiczne przesłanki oddziaływań resocjalizacyjnych.......................................... 13 
Terapia behawioralna w resocjalizacji ................................................................................. 19 

Psychodynamiczne sposoby oddziaływań................................................................................ 25 
resocjalizacyjnych .................................................................................................................... 25 

Właściwości i sposoby oddziaływań resocjalizacyjnych ..................................................... 25 
Oddziaływania indywidualne ............................................................................................... 26 
Zakłady resocjalizacyjne dla nieletnich................................................................................ 28 
Problemy specjalne w resocjalizacji przestępców seksualnych ........................................... 43 
Komuny terapeutyczne ......................................................................................................... 45 

Przykłady zastosowania ekonomii punktowej.......................................................................... 50 
w resocjalizacji ......................................................................................................................... 50 

Ogólne reguły stosowania ekonomii punktowej .................................................................. 50 
Przywileje i udogodnienia uzyskiwane na tydzień — cena w punktach .............................. 54 
Rodzaje zachowania, za które wychowanek traci punkty .................................................... 54 
Organizacyjne formy zastosowania ekonomii punktowej.................................................... 56 
w resocjalizacji ..................................................................................................................... 56 
Kognitywno-behawioralne ujęcie......................................................................................... 67 
programów resocjalizacyjnych ............................................................................................. 67 

Dostosowanie metod oddziaływania resocjalizacyjnego ......................................................... 75 
do cech psychicznych wychowanka ......................................................................................... 75 

Zróżnicowanie „podatności" na resocjalizację ..................................................................... 76 
Metody oddziaływań resocjalizacyjnych ............................................................................. 77 
a cechy osobowości wychowanków ..................................................................................... 77 
Dojrzałość interpersonalna wychowanka ............................................................................. 82 
a sposoby resocjalizacji ........................................................................................................ 82 
Drugi poziom dojrzałości ..................................................................................................... 84 
Czwarty poziom dojrzałości ................................................................................................. 85 
Zróżnicowanie oddziaływań resocjalizacyjnych .................................................................. 88 
w świetle typologii Herberta Quaya ..................................................................................... 88 

ZAKOŃCZENIE ...................................................................................................................... 91 
ANEKS ..................................................................................................................................... 93 

background image

 

 

WSTĘP 

 

Wzrastające  w  czasach  współczesnych  zainteresowanie  sposobami  skutecznej 

resocjalizacji  wypływa  nie  tylko  z  przeświadczenia,  że  mamy  obecnie  młodzież  trudniejszą 
niż  dawniej.  Pomimo  że  przeświadczenie  takie  może  funkcjonować  i  funkcjonuje  w  umysłach 
wielu  ludzi,  jest  ono  niestety  mało  diagnostyczne.  Zawsze  bowiem,  odkąd  istniało 
zorganizowane  społeczeństwo,  młodzież  uważano  za  krnąbrną  i  złą.  Jako  anegdotę  przytacza 
się  często  tekst  z  papirusu  z  V  wieku  p.n.e.,  w  którym  egipski  kapłan  uskarżał  się  na 
młodzież,  opisując  jej  zachowanie  w  sposób  do  złudzenia  przypominający  współczesne 
utyskiwania  na krnąbrność  i nieposłuszeństwo  dzisiejszego  młodego  pokolenia. 

Trudno  więc  tak  na  dobrą  sprawę  powiedzieć,  czy  faktycznie  młodzież  uważamy 

dzisiaj  za  bardziej  „rozbisurmanioną"  niż  50  czy  100  lat  temu.  Faktem  bezspornym  jest 
natomiast  to,  że  owo  rozbisurmanienie  współczesnych  nastolatków  —  wynik  bardziej 
złożonego  życia  —  staje  się  coraz  bardziej  dogłębne  i  skomplikowane,  a  tym  samym  bardziej 
oporne na  oddziaływania  resocjalizacyjne. 

Istnieje  także  i  druga  przyczyna  zwiększającego  się  zainteresowania  metodami 

skutecznej  resocjalizacji;  wynika  ono  ze  stałego  rozwoju  i  wysubtelniania  psychiki  człowieka. 
W  tym  miejscu  pragnę  odwołać  się  do  opinii  człowieka  obdarzonego  —jak  dotąd  — 
największą  wyobraźnią  psychologiczną,  do  opinii  Zygmunta  Freuda,  który  w  swym  sławnym 
liście  do  Einsteina  (napisanym  w  styczniu  1932  roku)  wyjaśniał  dlaczego  wojna  stanowi 
niejako  naturalny  porządek rzeczy  w społecznościach  ludzkich. 

W  tym  jakże  pesymistycznym  tekście  znajdujemy  jednak  nutę  optymizmu,  bowiem 

Freud  mówi  o  tym,  że  istnieją  dwie  drogi  trwałego  przezwyciężenia  instynktu  śmierci 
(aktywującego  agresję  i  skłonność  do  zabijania),  tkwiącego  immanentnie  w  podświadomości 
ludzkiej.  Pierwszą  jest  podporządkowanie  agresywnych  impulsów  intelektowi,  a  drugą 
zadzierzganie  coraz  to  ściślejszych  więzi  między  ludźmi.  „Wszystko,  co  pobudza  wzrost 
łączności  emocjonalnej  pomiędzy  ludźmi,  zapobiega  wojnie  i  wrogości"  —  pisze  Freud.  List 
zaś  kończy  uwagą,  iż  „nie  jest  utopią  nadziej  a,  że  oba  te  składniki  rozwoju  kultury  [...]  mogą 
zaowocować  wyeliminowaniem  zarodków  wzajemnej  wrogości  pomiędzy  ludźmi,  która  to 
wrogość  znajduje  ujście  w wojnie". 

W  wyniku  oddziaływania  tych  dwóch  sił  powstaje  nowy  człowiek,  który  zaczyna  się 

wstydzić  agresji  jako  „nieokiełznanego  instynktywistycznego  impulsu"  na  zasadzie  podobnej 
do  tego,  jak  współczesny,  dobrze  zsocjalizowany  człowiek  wstydzi  się  wielu  innych, 
biologicznych  reakcji  swego  organizmu,  szczególnie  wtedy,  gdy  występują  one  w  otoczeniu 
innych  ludzi. 

Chciałbym  wierzyć,  że  sugestie  ojca  psychoanalizy  znajdą  odbicie  w  zachowaniu  ludzi 

współczesnych,  czego  zapowiedzią  może  być  fakt,  że  dzisiejszy  człowiek,  z  jednej,  strony 
wstydzi  się  wybuchów  niekontrolowanej  agresji,  podobnie  jak nie  akceptuje  (i przez  to stara 
sieje  wyeliminować)  szeregu  innych,  naturalnych  reakcji  swego  organizmu,  które  to  reakcje  w 
dawnych  czasach  (kiedy  człowiek  pozostawał  na  innym  etapie  rozwoju  gatunkowego)  nie 
posiadały  tak  awersywnego  zabarwienia  jak  dzisiaj,  a  z  drugiej,  jest  wrażliwy  na  podobnie 
„prymitywne"  reakcje ze strony  innych  ludzi,  a szczególnie  ludzi  młodych! 

Tak  czy  inaczej  wzrastające  zaniepokojenie  otwarcie  agresywnym  i  przestępczym 

zachowaniem  współczesnych  ludzi,  szczególnie  młodych,  staje  się  motorem  bardzo 
intensywnego  rozwoju  i  doskonalenia  metod  resocjalizacji.  W  niniejszej  książce  starałem  się 
ukazać  dwie  podstawowe  kwestie:  po  pierwsze,  źródła  intelektualne,  z  których  wypływają 

background image

główne  koncepcje  „poprawiania  niepoprawnych",  po  drugie  zaś  przedstawiłem  najbardziej  — 
moim  zdaniem  — ciekawe  przykłady  konkretnych  programów  resocjalizacyjnych. 

Zaprezentowane  programy  pochodzą  głównie  z  kręgu  kultury  anglo-amerykańskiej, 

jako  że  —jak  mi  się  wydaje  —  w  krajach  tego  kręgu  istnieje  największe  zapotrzebowanie  na 
skuteczne  programy  resocjalizacyjne  i  —  tym  samym  —  powstaje  tam  najwięcej  ciekawych 
pomysłów  dotyczących  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

Wybrane  przykłady  są,  jak  mi  się  wydaje,  na  tyle  klarowne  —  i  to  zarówno  pod 

względem  konstrukcyjnym,  jak  i  pod  względem  realizacji  określonych  kierunków  myślenia 
— że można  je bez  trudu  wykorzystać  do tworzenia  własnych  programów  resocjalizacyjnych. 

Pragnąłbym,  aby  najliczniejszą  grupę  Czytelników  mniejszej  książki  stanowili 

praktycy  pracujący  z  młodzieżą,  szczególnie  zaś  z  młodzieżą  wykolejoną.  Druga  grupa 
Czytelników,  do  których  książkę  tę  adresuję,  to  studenci  pedagogiki  i  psychologii,  a 
szczególnie  zaś  ci,  którzy  specjalizuj  ą  się  w  zakresie  resocjalizacji.  Myślę,  że  informacje 
zawarte  na  jej  kartach  zawierają  niezbędną  dla  istoty  resocjalizacji  ,,gramatykę"  przedmiotu. 
Zorientowanie  się  bowiem  w  uwarunkowaniach  i  kierunkach  rozwoju  współczesnych 
poczynań  resocjalizacyjnych  stanowi  jedynie  słuszną  drogę  do  uaktywnienia  własnej 
wyobraźni  tak,  aby  mogła  ona  stworzyć  skuteczne  impulsy  do  stymulowania  i  poprawiania 
najbardziej  subtelnego  i  złożonego  wymiaru  struktury  duchowej  człowieka,  jaki  stanowi 
domena  sądów, ocen i wartości  moralnych. 
 
 

ROZDZIAŁ  I 

Systemy i modele oddziaływań resocjalizacyjnych 

(próba przeglądu) 

 

Na  rozwój  i  stałe  doskonalenie  systemów  resocjalizacyjnych  miały  wpływ  nie  tylko 

poglądy  filozoficzne,  tłumaczące  na  swój  sposób  istotę  człowieczeństwa,  uwarunkowania 
dobra  i  zła  itp.  W  nowszych  czasach  ważnym  intelektualnym  źródłem  rozwoju  poglądów  na 
resocjalizację  stały  się  różne  kierunki  i  orientacje  psychologiczne,  tworzone  w  ścisłej 
współzależności  z poglądami  filozoficznymi  dotyczącymi  człowieka. 

Spośród  licznych  szkół  i  orientacji  współczesnej  psychologii  niewiele  wpłynęło  na 

wykształcenie  się  specyficznej  teorii  resocjalizacji  Na  ogół  każdy  etap  rozwoju  ,,wiedzy  o 
duszy"  oraz  każdy  kierunek  tej  wiedzy  dokładał  swoją,  większą  lub  mniejszą  cegiełkę  do 
„gmachu  wiedzy"  na  temat  metod  i  form  zmiany  ludzkiego  zachowania,  niezwykle  rzadko 
jednak  budował  własny  gmach  owej wiedzy. 

Złożoność  i  wzajemne  przenikanie  poszczególnych  kierunków  psychologicznych 

nastręcza  pewną  trudność  w  zakresie  wyodrębnienia  tych,  które  stworzyły  własny  system 
poglądów  na istotę  karania  i resocjalizacji. 

Dodatkowym  utrudnieniem  śledzenia  wpływów  poszczególnych  szkół  i  orientacji 

psychologicznych  na  oddziaływania  resocjalizacyjni  jest  to,  że  resocjalizacja  jest  przede 
wszystkim  działalnością  praktyczną,  dyktowaną  przez  życie  społeczne  od  czasów 
najdawniejszych,  tj.  od  czasów,  gdy  spotykamy  zalążki  organizacji  społecznych.  W  ślad 
bowiem  za  owymi  formami  zorganizowanego  życia  społecznego  musiały  równocześnie 
powstawać  społeczne  mechanizmy  ochraniające  je  przed  zakusami  „ciemnej  strony  duszy 
ludzkiej",  szczególnie  rozwiniętej  u  niektórych  jednostek.  Owe  praktyczne  doświadczenia 
były  i  są równie  zasobnym  źródłem  tworzenia  różnych  zabiegów  resocjalizacyjnych. 

Tak  więc  w  przypadku  prób  podziału  różnych  metod  i  sposobów  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  mamy  zawsze  do  czynienia  z  dwiema  szerokimi  perspektywami.  Z  jednej 

background image

strony  możemy  wyróżnić  sposoby  traktowania  przestępcy  ze  względu  na  przesłanki 
przyjmowane  przez  dany  kierunek  myślenia  psychologicznego,  z  drugiej  zaś  ze  względu  na 
aspekty  wynikające  z  praktycznego  stosowania  metod  postępowania  z  jednostkami 
wykolejonymi. 

Te  dwie  przesłanki  są  często  splecione  ze  sobą,  co  jest  szczególnie  widoczne  wtedy, 

gdy  mamy  do  czynienia  z  względnie  zaawansowaną  wiedzą  teoretyczną  na  temat 
mechanizmów  oddziaływania  psychokorekcyjnego  i  z  równie  bogatymi  spostrzeżeniami, 
wypływającymi  z  praktyki  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  Taki  stan  rzeczy  nie  ułatwia 
bynajmniej  ogarnięcia  najbardziej  istotnych  właściwości  oddziaływań  resocjalizacyjnych  ani 
zrozumienia  tych  mechanizmów  psychicznych,  które  wyznaczaj  ą  prawa  skuteczności  owych 
oddziaływań. 

Główna  trudność  bierze  się  stąd,  że  tworzone  przez  wielu  autorów  podziały  systemów 

psychokorekcji  bez  jednolitej  podstawy  są  niełatwe  do  ogarnięcia.  Jak  bowiem  wiadomo 
umysł  ludzki  łatwiej  ogarnia  wszelkie  podziały,  które oparte są na jednolitej  podstawie.  Może 
się  więc  pojawić  pytanie,  dlaczego  nie  tworzyć  podziałów  opartych  na  tych  dwóch 
podstawach,  wyróżniając  najpierw  grupy  według  pierwszej  z  nich,  a  następnie  tworzyć 
podgrupy  według  drugiej.  W  ten  sposób  powstaje  przecież  większość  naukowych  systematyk. 
Teoretycznie  oczywiście  byłoby  to  możliwe,  w  praktyce  jednak  większość  autorów 
tworzących  podziały  metod  i  sposobów  oddziaływań  psychokorekcyjnych  unika  tego, 
prawdopodobnie  obawiając  się  rażących  sztuczności  takich  podziałów. 

Wiele  bowiem  przesłanek  teoretycznych,  różniących  się  pierwotnie  między  sobą, 

zostaje  tak  dokładnie  przemieszanych  w  tyglu  praktyki,  że  dany  rodzaj  oddziaływań 
resocjalizacyjnych,  chcąc  być  konsekwentnie  sklasyfikowany  pod  względem  intelektualnego 
rodowodu,  musiałby  zawierać  tak wiele  subkategorii,  iż  raziłby  sztucznością. 

We  współczesnej  literaturze  zachodniej,  poświęconej  resocjalizacji  wymienia  się 

różne  kierunki  myślenia,  znamienne  dla  współczesnej  psychologii,  które  wpłynęły  na 
stworzenie  systemów  resocjalizacyjnych.  Dwa  z  nich  powtarzają  się  najczęściej,  tj. 
psychoanaliza  i behawioryzm. 

Najplastyczniej  bodaj  rzecz  tę  przedstawia  J.D.  Frank,  autor  hasła  o  psychoterapii  w 

encyklopedii  zdrowia  psychicznego,  który  widzi  dwa  źródła  metod  oddziaływania  na 
człowieka,  pokrywające  się  w  ogólnych  zarysach  z  oddziaływaniem  psychoanalizy  i 
behawioryzmu. 

Pierwszym  źródłem  są  praktyki  magiczno-religijne,  natomiast  drugim 

laboratorium  naukowe.  Psychoanhzajest  —  zdaniem  Franka  —  kontynuatorką  pierwszego 
nurtu  oddziaływań,  natomiast  behawioryzm  drugiego  (J.D. Frank 1963). 

Nieco  zbliżony,  dychotomiczny  podział  źródeł  intelektualnych  współczesnych 

oddziaływań  psychokorekcyjnych  na  przestępców  przyjęli  T.  Ayllon  i  M.  Milan,  wyróżniając 
dwa  „systemowe  podejścia"  do  zjawiska  zaburzeń  w  zachowaniu,  nazywanych  także 
,,inspirującymi  modelami".  Jednym  z  nich  jest  model  choroby  psychicznej,  drugim  zaś  model 
behawioralny. 

Podejście  pierwsze  przyjmuje,  że  wszelkie  formy  przestępczego  i  dewiacyjnego 

zachowania  są  rodzajem  choroby  i  tak  jak  każda  choroba,  jeśli  ma  być  wyleczona,  musi 
zostać  dokładnie  poznana  (zarówno  pod  względem  objawów  znamionujących  jej  przebieg,  jak 
i  przyczyn  ją  wywołujących),  a  następnie  trzeba  znaleźć  odpowiednie  dla  niej  środki 
prewencyjne  i lecznicze. 

Natomiast  model  behawioralny  zakłada  coś  odwrotnego,  a  mianowicie,  że  zachowanie 

przestępcze  czy  dewiacyjne  jest  jak  najbardziej  normalną  reakcją  na  nieprawidłowe 
uwarunkowania,  dlatego  też  cała  resocjalizacja  polegać  powinna  na  „przewarunkowaniu",  tzn. 
na  stworzeniu  społecznego  systemu  nagradzania  (i  tym  samym  wzmacniania)  takich  cech, 
które są pozytywne  ze  społecznego  punktu  widzenia  (T. Ayllon,  M.Milan  1979). 

background image

Podobny  typ  rozumowania  przedstawiają  zwolennicy  bardzo  radykalnych  reform  w 

resocjalizacji,  proponowanych  na  fali  hałaśliwie  działającego  w  latach  siedemdziesiątych 
naszego  stulecia  ruchu  tzw.  antypsychiatrii.  Przedstawiciele  tego kierunku  przypisuj  ą sobie  to 
stanowisko,  które  cytowani  wyżej  Ayllon  i  Milan  uważają  za  model  behawioralny.  Sądzą  oni 
mianowicie,  że  odkryli  całkowicie  oryginalne  i  nowoczesne  podejście  do  istoty  wykolejenia 
oraz  jego  resocjalizacji,  które  stanowi  wielki  postęp  w  zestawieniu  ze  wszystkimi 
rozwijanymi  dotąd  kierunkami  psychologicznymi.  Wszystkie  dotychczasowe  orientacje 
psychologiczne  i  psychiatryczne  zakładały,  że  istnieje  w  człowieku  „coś",  co  przeszkadza  mu 
we  właściwym  przystosowaniu  się  do  otoczenia  społecznego.  Inaczej  to  „coś"  interpretowała 
psychoanaliza,  inaczej  behawioryzm,  ale  zawsze  ono stanowiło  esencję  złego  zachowania. 

Zdaniem  zaś  nowej  filozofii,  tłumaczącej  zaburzenia  w  zachowaniu,  owo  „coś"  tkwi 

na  zewnątrz  człowieka  niedostosowanego  i  tym  samym  istota  resocjalizacji  (psychokorekcji) 
zasadzać  się  musi  na  nauczeniu  właściwych  sposobów  reagowania  w  sytuacjach  społecznych. 
Autorzy  tego  podejścia  głoszą  wcale  nienową  (wbrew  ich  przekonaniu  o  pionierskości  swego 
podejścia)  ideę  konieczności  zmiany  kierunku  nacisku  oddziaływań  resocjalizacji  ze  sfery 
intrapersonalnej  na  interpersonalną,  czyli  zamiast  poprawiać  człowieka  „od  wewnątrz"  należy 
uzdrowić  jego stosunki  z  innymi  ludźmi  (por. dla  przykładu  A.P. Goidstein  1986). 

J.  Whittaker  (1979)  wyróżnił  trzy  „prominentne  szkoły",  wyznaczające  zarówno 

filozofię  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  jak  i  ich  metody.  Pierwszą,  a  zarazem  na  terenie 
USA 

najwcześniej 

rozpowszechnioną,  stanowi  podejście  psychodynamiczne, 

drugą 

behawiorystyczne,  natomiast  trzecią  „prominentną  szkołą"  w  uprawianiu  resocjalizacji  jest, 
zdaniem  tegoż  autora,  strategia  kierowania  interakcjami  w  grupach  (quided  group  interaction 
strategies).  Rozróżnienie  po  między  tymi  źródłami  intelektualnymi  streszcza  J.  Wittaker  w 
syntetyzującej  tabeli  (tab. l). 

Inna  próba  systematyki  modeli  oddziaływań  resocjalizacyjnych  pochodzi  od  W. 

Rhodesa  i  M.  Trący,  którzy  wyróżniają  sześć  takich  modeli  tj.  psychodynamiczny, 
behawioralny,  socjologiczny,  biopsychiczny,  ekologiczny  i  zmiany  kultury  (W.  Rhodes,  M. 
Trący  1972). 

Najobszerniejszy  bodaj  zestaw  orientacji  i  modeli  oddziaływań  pochodzi  od  K.  Juula, 

który  prześledził  kierunki  i  trendy  występujące  w  oddziaływaniach  psychokorekcyjnych  na 
„niesforne"  i  przestępcze  dzieci  w  11  krajach  w  przeciągu  200  lat,  tj.  —jak  twierdzi  —  od 
czasów  Pestalozziego.  Autor  ten  wyróżnił  aż dziewięć  takich  modeli: 

Rozwojowy,  wedle  którego  dziecko  w  toku  rozwoju  psychospołecznego  przechodzi 

okresy  krytyczne,  odznaczające  się  podatnością  na  różnego  rodzaju  odchylenia  od  normy  w 
zakresie  równowagi  emocjonalnej  i  na  przestępstwa.  Zadaniem  resocjalizacji  jest  pomoc  w 
przezwyciężeniu  tych  kryzysów. 

Psychodynamiczny

zakładający, 

że 

zaburzenia 

zakresie 

stosunków 

interpersonalnych  prowadzą  do  zaburzeń  osobowości  przez  niezaspokojenie  potrzeb 
psychicznych  i  zaburzenia  równowagi  procesów  emocjonalnych.  Zgodnie  z  tym 
stanowiskiem  resocjalizacje  polegać  powinna  na  uwrażliwieniu  osób  znaczących  w  życiu 
dziecka  na  to,  żeby  zwracały  większą  uwagę  na  potrzeby  procesów  emocjonalnych,  których 
zaspokojenie  zapewnia  właściwy  rozwój  i dojrzałość  społeczną. 

Upośledzenia  uczenia  się  —  u  podłoża  tego  modelu  leżą  dwie  przesłanki:  a) 

neurologiczne  dysfunkcje  hamuj  ą  dojrzałe  społecznie  i  emocjonalnie  reakcje  dziecka;  b) 
nieumiejętność  przyswojenia  sobie  wielu  sposobów  zachowania  powoduje  u  dziecka  poczucie 
niższości,  prowadzące  w  konsekwencji  do  wzrostu  agresji  i  innych  zaburzeń  w  zachowaniu. 
Zalecane  przez  zwolenników  tego  podejścia  środki  zaradcze  polegają  na  intensyfikacji 
procesu  uczenia  się i  dostosowaniu  go do indywidualnych  możliwości  dziecka. 

Strategie  modyfikacji  zachowania  wychodzą  z  przesłanek,  że  wszelkie  zachowanie, 

dobre  i  złe,  jest  wyuczone,  dlatego  też  poprawa  złego  (nieodpowiedniego)  zachowania 

background image

polegać  musi  na  zmianie  wzmocnień  na  takie,  które  nagradzać  będą  zachowanie  pozytywne,  a 
karać negatywne. 

Medyczne  i  biofizyczne  podejście  zakłada,  że  wszelkie  zaburzenia  w  zachowaniu 

wynikają  albo  z  chorób  i  uszkodzeń  systemu  nerwowego,  albo  z  takiego  trybu  życia,  który 
powoduje  zmiany  w  reakcjach  nerwowych  (jak  np.  nieodpowiednia  dieta).  Główny  punkt 
ciężkości  w  zmianie  zachowania  zależny  jest  tym  samym  od  wyników  leczenia  i  od 
przestrzegania  zasad  w życiu  codziennym. 

Ekologiczny  model  bazuje  na  przekonaniu,  iż  wszelkie  postacie  zaburzeń  i 

dysharmonii  zachowania  wypływają  z  niedostosowania  dziecka  do  otoczenia.  Resocjalizacja 
w  świetle  tej  koncepcji  polegać  powinna  przede  wszystkim  na  działaniach  w  kierunku  zmiany 
zarówno  dziecka  niedostosowanego,  jak  i  otoczenia,  w  którym  ono  żyje,  po  to,  aby  poprawić, 
pogłębić  i  uczynić  bardziej  harmonijnymi  związki  pomiędzy  otoczeniem  a dzieckiem. 

Podejście  kontrkulturowe  zakłada,  że  główne  przyczyny  zachowania  negatywnego 

wypływają  z  wadliwości  instytucji  społecznych  odpowiedzialnych  za  wychowanie  młodzieży. 
Instytucje  te  zabijają  swą  bezdusznością,  sztywnością  i  skłonnością  do  uniformizacji  wszelkie 
zdrowe,  naturalne  potencjalności  dziecka,  usposabiające  go  do  prawidłowego  rozwoju 
moralnego  i  społecznego.  Zatem  zadaniem  właściwie  zorganizowanego  wychowania  powinno 
być  uchronienie  dziecka  od  ogłupiających  go  i  paczących  jego  zmysł  moralny  instytucji 
wychowawczych  i  pozwolenie  mu  na  zbliżony  do  naturalnego,  jak  najmniej  skrępowany 
rozwój. 

Transcendentalny  model  polega  również  na  głębokim  przekonaniu,  że  natura 

człowieka  jest  z  istoty  swej  dobra  i  mądra,  trzeba  jednak  rozbudzić  tkwiące  w  niej 
możliwości,  których  uśpienie  spowodowało  różnego  rodzaju  zaburzenia  w  zachowaniu. 
Najlepszym  sposobem  pobudzenia  wszystkich  potencjalności  rozwojowych  są  komuny 
terapeutyczne. 

Psychoedukacyjny  model  zawiera  syntezę  wielu  strategii  wychowawczych  i  różnych 

filozofii  rozwoju,  kładzie  główny  nacisk  na  szeroki  zakres  doświadczeń  dziecka, 
zmierzających  do poprawy  jego  zachowania  (K. Juul  1980). 

Obszerną  listę  systemów  oddziaływań  resocjalizacyjnych  przedstawili  także  u  nas  C. 

Czapow  i  S.  Jedlewski.  Autorzy  ci  wyróżnili  m.in.  systemy  oparte  na  wzorach  wychowania 
rodzinnego, 

samorządności 

młodzieży 

oraz: 

dyscyplinarno-izolacyjny, 

progresywny, 

socjopedagogiczny,  indywidualny,  homogeniczny  i  komplementarny.  Ponieważ  założenia 
tych  systemów  są  ogólnie  znane,  a  ponadto  łatwo  dostępne  w  naszej  literaturze,  nie  zachodzi 
potrzeba  ich  omówienia  (C. Czapow, S. Jedlewski  1971). 

Konieczne 

jest 

natomiast 

ustosunkowanie 

się 

do 

wymienionych 

scharakteryzowanych  powyżej  podziałów  systemów,  modeli  i  sposobów  oddziaływań 
resocjalizacyjnych. 

Otóż  wydaje  się—  o  czym  wspomniałem  na  początku  niniejszego  rozdziału  —  że 

podziały  te  nie  występują  na  ogół  samodzielnie.  Dokonuje  się  ich  na  podstawie  idei 
przewodniej  danej  filozofii,  dotyczącej  istoty  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  najczęściej  bez 
próby oddzielenia  jednego  podejścia  od drugiego,  co zresztą  często  nie  jest  w ogóle  możliwe. 

Inną  właściwością  przytaczanych  podziałów  jest  przyjmowanie  przez  różnych  autorów 

odmiennych  dla  nich  podstaw.  I  tak  raz  dzieli  się  systemy  resocjalizacji  ze  względu  na 
kierunek  psychologii,  który  zapładniał  twórców  danego  systemu,  innym  razem,  biorąc  za 
podstawę organizację  tego  systemu. 

Sprawę  zdecydowanie  pogarsza  fakt,  że  nie  tylko  stworzone  przez  różnych  autorów 

podziały  systemów  trudne  są  do  zestawienia,  lecz  także  w  zdecydowanej  większości 
przypadków  ten  sam  autor  nie  zachowuje  konsekwencji  w  tym  zakresie.  Najlepszym  chyba 
przy  kładem  takiej  różnorodności  podstaw  podziału  jest  przedstawiona  uprzednio  lista  modeli 
wychowania  resocjalizacyjnego  stworzona  przez  K. Juula  (K. Juul  1980). 

background image

Uwagi  powyższe  kreślę  niejako  krytykę  systemów  prezentowanych  przez 

poszczególnych  autorów,  starających  się  wyodrębniać  najbardziej  —  ich  zdaniem  —  typowe 
sposoby  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  lecz  jako  próbę  wykazania  tego,  jak  trudno  jest 
stworzyć  jednolity,  konsekwentny  system  podziału  metod  i sposobów tych  oddziaływań. 

Dlatego  też,  chcąc  ukazać  możliwie  klarowny  obraz  sił  dynamizujących  współczesny 

rozwój  teorii  i  praktyki  resocjalizacji,  w  dalszej  kolejności  ukażę  trzy  kierunki  psychologii, 
które  odcisnęły  najmocniejsze  piętno  na  tym  rozwoju.  Uważam  bowiem,  że  obok 
wspomnianej  już  psychoanalizy  czy  behawioryzmu  ogromny  wpływ,  zarówno  na  praktykę 
oddziaływań  resocjalizacyjnych,  jak  i  na  sposób  myślenia  o  istocie  resocjalizacji,  wywarł 
stworzony  na  początku  naszego  stulecia  kierunek  psychologii  zwany  psychologią 
hormistyczną,  ukazujący  działalność  resocjalizacyjną  jako  kanalizację  nieokiełznanych 
instynktów.  Kierunek  ten  najwcześniej  sformułował  względnie  zwarty  system  poglądów  na 
istotę  i  metody  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  Toteż  od  niego  zacznę  prezentację  źródeł 
intelektualnych  współczesnych  koncepcji  resocjalizacyjnych. 
 
Tabela 1. 
Różnice  w podejściu  do resocjalizacji  dzieci  i młodzieży 
 

Stanowisko 
 

Psychodynamiczne 
 
 

Behawioralne 
 

Kierowanie 
interakcjami  w  grupie 
 

Założenia 
 
 

Występowanie 
podświadomości. 
Freudowski model  struktury 
osobowości. Zachowanie 
ściśle związane  z 
przeżyciami  wewnętrznymi, 
konflikty  uzewnętrzniane 
przez  zabawy i aktywność 
społeczną. Grupa  jako teren 
terapeutyzujących 
doświadczeń

 

Osobowość może  być 
najlepiej  wyrażona 
przez  sumę dających się 
zaobserwować 
rodzajów  zachowania, 
które bywa całko- 
wicie  kontrolowane przez 
otoczenie. Złe za- 
chowanie jest „zdrową" 
reakcją  na złe  wpływy 
otoczenia, a nie 
symptomem  choroby. 
 

Zachowanie przestępcze jest 
spowodowane 
i podtrzymywane przez 
niewłaściwą  podkulturę 
rówieśniczą.  Każdy  jej członek 
jest odpowiedzialny za  własne 
zachowanie i zdolny 
do zmienienia  go. Wartości i 
umiejętności przestępcze 
przekierowywanie  w procesie 
pracy grupowej. 
 
 

Zamierzenia 
 

Zmiany  osobowości i 
zachowania przez 
nieskrępowane interakcje  w 
starannie dobranym 
otoczeniu społecznym. 
 

Zmiana  zachowania 
jednostki i grupy 
traktowanej jako  całość 
poprzez  wcielenie  zasad 
społecznego uczenia się. 
 

Zastosowanie oddziaływań 
grup rówieśniczych do 
wykształcenia 
konstruktywnego 
zachowania członków  grupy. 

Wskazania 
odnośnie 
doboru grup 
 

Dzieci  od lat czterech do 
późnej adolescencji. Zwykle 
początkowe objawy zaburzeń 
w zachowaniu. Wykluczone 
są objawy 
psychopatyczne, 
psychotyczne i wycofywanie 
się. 
 

Dzieci  z objawami 
zaburzonego zachowania, 
bez wyłączenia 
jakichkolwiek  postaci 
zaburzeń. 
 

Starsza młodzież  przestępcza, 
nierzadko 
przebywająca  w instytucjach 
resocjalizacyjnych. 
Wykluczone psychozy z kręgu 
schizofrenicznego. 
 

Układ  grup 
 

Zwykle  grupy 6-10  osobowe. 
Ważnym czynnikiem  dla 
zachowania równowagi  jest 
staranny dobór typów 
zaburzeń. 

Zwykle  małe  grupy, 
jednorodne pod względem 
rodzaju zaburzeń. 
 

Przeciętne  grupy: 7-11  osób 
przejawiających  skłonności do 
zachowania przestępczego. 
 

background image

Podstawy 
teoretyczne 
 

Teorie psychoanalityczne. 
 

Teorie społecznego 
uczenia się. 
 

Wstępnie zarysowane teorie, 
wypływające 
ze studiów nad sposobami 
komunikowania 
się interpersonalnego. 
 

Rola 
terapeuty 
 

Zróżnicowana:  od bardzo 
permisywnej  do bardzo 
restryktywnej. 
Ogólnie jednak reakcje 
niedyrektywne, podejście 
rodzicielskie. 

Terapeuta ustala wstępnie 
wzmocnienie  i 
czuwa nad powstaniem 
nowych postaci 
zachowania. 
 

Główny  animator  procesów 
zachodzących 
w grupie, kontrolujący przebieg 
różnych 
uwarunkowań zachowania. 
 

 
 
 

ROZDZIAŁ  II 

 

Źródła intelektualne współczesnej postaci 

oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

Resocjalizacja  jako „kanalizowanie"  instynktów 

 

Jak  wiadomo,  twórcą  psychologii  hormistycznej  był  brytyjski  psycholog  i  lekarz, 

profesor  Oksfordu,  W.  McDougall.  Autor  ten,  w  swym  najgłośniejszym  bodaj  dziele 
Introduction  to  social  psychology,  wydanym  po  raz  pierwszy  w  1908  r.,  przedstawił  tezę,  że 
napęd  (homie)  naszego  postępowania,  „hormistyczna  energia"  tego  zachowania,  bierze  swe 
źródło  z  instynktów,  które  są,  odziedziczoną  lub  wrodzoną  dyspozycją  psychofizyczną, 
determinującą  podmiot,  którego  jest  udziałem,  do  spostrzegania  przedmiotów  pewnej  klasy 
lub  zwracania  na  nie  uwagi,  do  doświadczenia  (po  spostrzeżeniu  takiego  przedmiotu) 
szczególnego  rodzaju  podniecenia  emocjonalnego  i  do  działania  w  pewien  określony  sposób 
albo  przynajmniej  do  doświadczenia  impulsu  do  takiego  działania"  (W.  McDougall  1908,  s. 
25) 

W. 

McDougall 

wyróżnił 

początkowo 

siedem 

zasadniczych 

instynktów 

,,warunkujących  jakiś  określony  rodzaj  podniecenia  emocjonalnego".  Są  one  następujące: 
instynkt  ucieczki  (strachu),  awersji  (odrazy),  ciekawości  (zdumienia),  wojowniczości 
(gniewu),  pewności  siebie  (dominacji),  samoponiżania  (uległości)  i  uczuć  rodzicielskich 
(tkliwości).  Później,  jak  wiadomo,  zarówno  sam  McDaugal,  jak  i  jego  liczni  zwolennicy  listę 
tę  poszerzyli  do  nieprawdopodobnych  rozmiarów,  co  w  końcu  zmusiło  ich  do  odejścia  od 
biologicznego  terminu  „instynkt"  na  rzecz  takich  określeń,  jak  ,,skłonności"  czy  „zdolności" 
(por. G.S. Brett  1969), ale to już  inne  zagadnienie. 

Założenia  psychologii  hormistycznej  w  zakresie  wyjaśnienia  etiologii  zachowań 

przestępczych,  a  przede  wszystkim  resocjalizacji  ludzi  przejawiających  przestępcze 
skłonności  przedstawił  inny  klasyk  psychologicznej  literatury  angielskiej,  profesor 
Uniwersytetu  Londyńskiego,  sir  C.  Burt  (nobilitowany  w  uznaniu  zasług).  Autor  ten  swe 
podstawowe  dzieło  na  temat  powstawania  i  zwalczania  przestępczości  nieletnich,  The  young 
delinquent,  opublikował  kilkanaście  lat  po  ogłoszeniu  przez  McDougalla  podstawowej  listy 
instynktów,  a  mianowicie  w  1925  r.,  w  związku  z  czym  wymienia  nieco  więcej  instynktów 
stanowiących  „napęd"  czynów  przestępczych  młodzieży  (co  świadczy  o  wspomnianej  wyżej 

background image

tendencji  do  powiększania  liczby  instynktów).  Burt  uważa  mianowicie,  że  następujące 
instynkty  mogą  mieć  poważny  udział  w  powstawaniu  cech  zachowania  przestępczego:  głód 
(żarłoczność,  łakomstwo),  seks,  złość,  zachłanność,  polowanie,  włóczęgostwo,  ciekawość, 
instynkt  stadny,  samozadufanie  (self-assertion),  samoupokarzanie  {self-submission),  strach, 
wstręt,  zakochanie,  zadurzenie  (affection),  smutek,  radość  i  zabawa.  Omówieniu  wpływu 
wymienionych  instynktów  na  przestępczość  poświęca  dwa  obszerne  rozdziały  swej  książki. 
Sam  zestaw  tych  ,,instynktów"  ukazuje,  że  związki  każdego  z  nich  z  zachowaniem 
przestępczym  są  wielce  zróżnicowane.  Niektóre  mają  bezpośredni  wpływ  na  zachowanie 
przestępcze,  inne  pośredni. 

Zgodnie  z  podstawowym  twierdzeniem  C.  Burta  „pospolite  przestępstwa  popełniane 

przez  młodzież  są  albo  otwartym  przejawem  niektórych  prymitywnych  i  powszechnych 
impulsów,  stanowiących  składnik  przekazanych  nam  instynktów,  albo  też  stanowią  reakcje 
przetworzone  i  pośrednie,  wyraźnie  jednak  czerpiące  swe  źródło  z  tych  prymitywnych 
emocji"  (C. Burt  1925, s. 422). 

Wpływ  instynktów  na  zachowanie  przestępcze  jest  więc  poniekąd  pośredni,  każdy 

instynkt  wytwarza  specyficzną  emocję,  „stąd  też  u  wszystkich,  a  szczególnie  zaś  u 
niedojrzałych  przestępców,  raczej  prymitywne  emocje  niż  instynkty  stanowią  motyw  i 
dostarczają  energii  do czynów  przestępczych"  (ibidem,  s. 423). 

Wydaje  mi  się,  że  przytaczanie  sposobu  określania  wpływu  każdego  z  wymienionych 

instynktów  na  zachowanie  przestępcze  nadałoby  obecnemu  rozdziałowi  charakter  rozprawy 
historycznej,  dlatego  też  nie  będę  tutaj  omawiał  uzasadnień  przedstawionych  przez  C.  Burta 
ani  też  jego  ciekawych  skądinąd  badań  nad  częstotliwością  przestępstw  popełnianych  pod 
wpływem  poszczególnych  instynktów  Przejdę  natomiast  od  razu  do  poglądów  tego  autora  na 
temat  resocjalizacji,  które,  to  poglądy  —  mimo  że  należą  już  dzisiaj  do  historii  psychologii  — 
nie  straciły  swej aktualności. 

Prezentację  swoich  poglądów  C.  Burt  rozpoczyna  od  polemiki  ze  stanowiskiem  tzw. 

utylitarnej  szkoły  kryminologii,  założonej  przez  angielskiego  uczonego  J.  Benthama, 
żyjącego  w  latach  1748-1832,  który,  opierając  się  na  nieco  wcześniejszych  poglądach  twórcy 
tzw.  klasycznej  szkoły  kryminologii,  markiza  C.B.  Beccarii  (żyjącego  w  latach  1739-1794, 
głoszącego  potrzebę  zapewnienia  przez  państwo  sumum  bonum,  czyli  dobra  powszechnego, 
jako  głównej  przeciwwagi  dla  przestępstw,  które  wynikają  ze  zła  i  nieszczęść),  stworzył 
pogląd,  że  każdy  człowiek  jest  „zwierzęciem  racjonalnym".  Racjonalizm  ów  polega  na 
,,świadomym  i  przemyślanym"  gromadzeniu  przyjemności    i  unikaniu  wszelkich  doznań 
nieprzyjemnych.  Pogląd  ten  nosi  nazwę  Felicific  calculus  (kalkulowanie  szczęścia).  Jeżeli 
tedy  czyny  przestępcze  obłożymy  karami,  przestaną  się  one  „opłacać"  danej  jednostce 
(por.L.P. Carney  1880). 

Przyjmując  natomiast,  że  siłę  napędową  ludzkiego  zachowania  (w  tym  także 

zachowania  przestępczego)  stanowią  instynkty,  za  główny  motor  tego  zachowania  należałoby 
uznać  przyjemność  wynikającą  z  zaspokojenia  danego  instynktu  (poprzez  rozładowanie  na 
pięcia  wywołanego  brakiem  zaspokojenia  określonego  instynktu).  Dlatego  też  logiczną, 
zdawałoby  się,  konsekwencją  byłoby  obłożenie  wypływającej  z  zaspokojenia  instynktów 
przyjemności  (o  ile  nie  jest  akceptowana  społecznie)  taką  mnogością  nieprzyjemnych 
konsekwencji  (tzn.  dotkliwych  kar),  że  bardziej  „opłacałyby  się"  czyny  moralnie 
akceptowane.  Zdaniem  C.  Burta  nie  da  się  jednak  postawić  znaku  równości  między  realizacją 
danego  instynktu  a  określoną  sumą  przyjemności  (w  rozumieniu  hedonistycznym)  i  w 
związku  z  powyższym  „nie  jest  ona  ani  pierwotnym,  ani  też  najsilniejszym  bodźcem  do 
popełnienia  przestępstw".  „Siła  sprawcza  —  pisze  dalej  C.  Burt  —  aktów  przestępczych  o 
charakterze  impulsywnym  jest  instynktowna,  a  nie  rozmyślnie  planowana,  i  jako  taka  jest 
bardziej  zwierzęca  niż  hedonistyczna  bardziej  emocjonalna  niż  wynikająca  z  logicznej 
kalkulacji". 

background image

Z  powyższych  względów  całkowicie  bezskuteczne,  a  w  dodatku  wielce  szkodliwe,  jest 

tłumienie  wyrażanych  w  zachowaniu  przestępczym  skłonności  instynktownych.  Jedyną 
właściwą  drogą  oddziaływań  resocjalizacyjnych  (którą  C.  Burt  porównuje  z  leczeniem 
homeopatycznym)  jest  sublimacja,  która  polega  na  ,,ćwiczeniu  emocji  w  sposób  podobny  do 
tego,  jak  ćwiczy  się  inteligencję,  na  takim  kształceniu  instynktów,  jakiemu  podlega  rozum". 
Zdaniem  C.  Burta  „większość  przestępstw  popełnionych  przez  nieletnich  w  ostatecznym 
rozrachunku  nie  wypływa  z  tkwiącej  w  sercu  człowieka  grzeszności,  lecz  z  niewłaściwego 
skierowania  energii.  Dlatego  też  leczenie  przestępczości  nie  może  opierać  się  na 
zahamowaniu  tej  energii  (które  jest  i  tak  niemożliwe),  lecz  na  skierowaniu  jej  na  właściwe 
tory"  (ibidem,  s. 469). 

Bardziej  jeszcze  analitycznie  rolę  sublimacji  w  socjalizacji  instynktu  walki  omówił  B. 

Bovet,  działający  mniej  więcej  w  tym  samym  czasie  co  C.  Burt,  pozostający  również  pod 
wpływem  psychologii  hormistycznej.  Autor  ten,  w  swym  szeroko  swego  czasu  znanym  dziele 
Instynkt  walki  (1928),  w  koncepcji  sublimacji  wyszedł  od  przedfreudowskiego  rozumienia 
tego  pojęcia,  przedstawionego  przez  Francuza  Ch.  Secrtana  w  pracy  La  Principle  de  la  Morale 
(Zasady  moralności),  wydanej  w  1893  r.  Otóż  Ch.  Secrtana  wyróżnił  trzy  stadia  instynktu  w 
zależności  od  stopnia  jego  sublimacji:  pierwsze  i  podstawowe  (tj.  bez  jakiejkolwiek 
sublimacji)  polega  na  całkowitym  egoizmie  i  bezwzględnym  dążeniu  do  realizacji,  drugie,  w 
którym  instynkt  ujęty  został  w  łożysko  i  stał  się  bardziej  złożony,  oraz  trzecie,  gdzie  instynkt,, 
ulega  zboczeniu  i platonizacji". 

Owe  trzy  stadia  Ch.  Secrtana  przedstawił  plastycznie  na  podstawie  analizy  uczucia 

miłości:  „Na  pierwszym  etapie  miłość  oznacza  potrzebę  usunięcia  pewnego  wytworu, 
zbędnego  dla  istnienia  osobnika,  a  towarzyszącego  stale  ustrojowi  dojrzałemu.  Czynność  ta 
wymaga  innego  ustroju,  uzupełniającego,  który  staje  się  przedmiotem  żądzy  [...].  Tak  więc 
miłość  polega  na  pragnieniu  posiadania.  Przedmiot  miłości  jest  tylko  środkiem  do  osiągnięcia 
osobistego  zadowolenia;  kochanek  myśli  tylko  o  sobie  samym,  jest  naiwnie  i  doskonale 
samolubny;  dźwiga  on  tylko  jarzmo  przyrody,  jest  narzędziem  gatunku''  (P.Bovet  1928,  s. 
11). 

Na  drugim  etapie  „miłość  jest  nie  tyle  rozkoszą,  co  szczęściem,  [...]  Posiadanie  ciała 

nie  stanowi  w  tym  wypadku  celu  samego  w  sobie,  lecz  upragnione  uzupełnienie  celu 
realnego,  a  jest  nim  całkowite  posiadanie  przedmiotu  miłości  przy  całkowitym  oddaniu 
samego  siebie.  I  w  tym  wypadku  szukam  własnego  zadowolenia,  lecz  nie  mogę  znaleźć  go 
inaczej  niż  w szczęściu  ukochanej  osoby [...]. 

Wreszcie  istnieje  jeszcze  trzeci  rodzaj  miłości,  w  którym  potrzeba  nie  odgrywa  żadnej 

roli.  Jest  to  życzliwość,  miłosierdzie,  dobroć,  które  pragnie  wyłącznie  i  po  prostu  szczęścia 
ukochanej  istoty,  bez  myśli  o  sobie,  czy  to  dlatego,  że  ten,  kto  miłuje,  nie  odczuwa,  aby  mu 
czegokolwiek  było  brak,  czy  też  dlatego,  że  umie  się  wznieść  ponad  własne  potrzeby.  Tego 
rodzaju  miłość  nie  daje  nikomu  pierwszeństwa  [...],  wybiera  dowolnie  pole,  na  którym  jej 
działalność  ma  widoki  na  przyniesienie  największych  korzyści.  Taka  jest  miłość  szarytki, 
obmywającej  rany  chorego"  (ibidem,  s. 112). 

Najważniejsze  dla  obecnych  rozwiązali  wydaje  się  to,  że  hormiści  zwrócili  uwagę  na 

dwuetapowość  sublimacji  i  instynktu.  Najpierw  mianowicie  musi  nastąpić  skanalizowanie 
instynktu,  czyli  ujęcie  jego  energii  we  właściwe  łożysko  (co  było  rozumiane  jako 
,,wyładowanie”  tej  energii  w  sposób  akceptowany  społecznie),  a  dopiero  potem  nastąpić  ma 
„uwznioślenie"  określonego  instynktu,  czyli  skierowanie  go na  inny  tor. 

Znajomość  powyższego  rozróżnienia  istotna  jest  dlatego,  że  wszelkie  oddziaływania 

resocjalizacyjne  zmierzać  powinny  do  „kanalizacji"  instynktów  jako  pierwszego  etapu 
sublimacji.  Przedstawione  przez  hormistów  opisy  oddziaływań  resocjalizacyjnych  są 
zasadniczo  obrazem  różnych  strategii  kanalizowania  naturalnych  popędów. 

background image

Sir  C.  Burt,  przedstawiając  swe  poglądy  na  temat  resocjalizacji,  nie  zajmuje  się 

każdym  z  wyróżnionych  przez  siebie  instynktów  osobno,  łączy  je  w  pewne  grupy.  Najpierw 
poświęca  uwagę  sposobowi  kanalizacji  instynktów  chciwości,  stanowiących  podstawowy 
impuls  do  kradzieży.  Jego  zdaniem  perswadowanie  pełnemu  zachłanności  złodziejowi,  że  nie 
powinien  zadowalać  się  tym,  co  cudze,  jest  całkowicie  bezskuteczne.  „Jest  to  —  używając 
porównania  tego  autora  —  proszenie  ryby,  aby  zechciała  latać  niczym  ptak,  lub  też 
drapieżnika  pustynnego,  aby  spokojnie  leżał  obok  jagnięcia  i  jak  ono  jadł  tylko  zieleninę." 
Nie  jest  możliwe  ani  nawet  potrzebne  tłumienie  ludzkiej  zachłanności,  należy  ją  tylko 
skierować  na właściwe  tory. 

Z  gruntu  zła  jest  częsta  praktyka  rodziców,  polegająca  na  pozbawieniu  dziecka 

kieszonkowego  za  to,  że  coś  ukradło,  bo  tym  sposobem  dostarcza  się  —  zdaniem  C.  Burta  —
jedynie  dodatkowych  impulsów  do  kradzieży.  „  Chociaż  brzmi  to  paradoksalnie,  najlepszym 
sposobem  zareagowania  na  kradzież  dziecka  jest  podwojenie,  a  nie  obcięcie  jego 
kieszonkowego."  Jeśli  zdarzy  się,  że  dziecko  ukradnie,  „daj  mu  nie  tylko  pensa  do  wydania, 
lecz  sześć  pensów  do  zaoszczędzenia  w  skarbonce.  [...]  Posiadanie  [własności]  jest  najlepszą 
szkołą  odpowiedzialności  i  uczciwości.  Ktokolwiek  sam  coś  posiada,  potrafi  także 
respektować  cudzą  własność". 

C.  Burt  zdaje  sobie  sprawę,  że  samo  danie  dziecku  pożądanych  przezeń  pieniędzy  czy 

przedmiotów  nie  rozwiązuje  problemu.  „Drogą  do  twej  kieszeni  możesz  go  zadowolić,  lecz 
tylko  w  połowie";  pozbawi  się  w  ten  sposób  potencjalnego  złodzieja  ekscytacji,  która 
towarzyszy  aktowi  kradzieży.  Dlatego  też  procesu  zyskiwania  nowych  wartości  nie  należy 
pozbawiać  dużego  zaangażowania  emocjonalnego,  należy  dziecku  czy  młodzieńcowi 
stwarzać  możliwość  zdobywania  wynagrodzenia,  osiągania  cenionych  przezeń  zabawek  i 
innych  przedmiotów  w  zamian  za  określony,  poważny  wysiłek.  Najlepszą  drogą 
kanalizowania  impulsów  chciwości  jest  wykorzystanie  „umiłowanego  przez  każde  dziecko 
handlu"  —  tą  drogą  można  w  sposób  trwały  zaszczepić  dziecku  poczucie  uczciwości  i 
odpowiedzialności  w procesie  bogacenia  się. 

Zwalczanie  włóczęgostwa  powinno  iść  dwoma  torami:  po  pierwsze,  należy  zaspokoić 

u  dziecka  jego  najbardziej  naturalne  potrzeby  ruchu  i  przygód  w  sposób  legalny.  Im  częściej 
dziecko  będzie  zabierane  na  wspólne,  ciekawe  wycieczki  z  rodzicami  czy  szkołą,  tym  mniej 
skłonne  będzie  do  wycieczek  organizowanych  na  własną  rękę,  bez  pozwolenia  dorosłych, 
czyli  do włóczęgostwa. 

Drugi  kierunek  zwalczania  włóczęgostwa  polegać  musi  na  dokładnym  wyjaśnieniu 

okoliczności  stanowiących  bezpośrednią  przyczynę  ucieczki  z  domu  czy  szkoły,  a  następnie 
na konsekwentnym  unikaniu  takich  „włóczęgorodnych"  sytuacji. 

Rozważania  nad  resocjalizacją  (leczeniem)  impulsów  złości  C.  Burt  rozpoczyna  od 

przytoczenia  opinii  jednego  z  siedmiu  mędrców  starożytnej  Grecji,  że  ,,złość  jest  najgorszą 
właściwością  natury  ludzkiej".  Następnie  przytacza  zdanie  Seneki,  że  wrogość  „jest  głównym 
wrogiem  szczęścia  publicznego  i  osobistego  pokoju".  Zarówno  stoicy,  jak  i  Seneka  domagali 
się  całkowitego  wyeliminowania  agresji  z  duszy  człowieka.  Takie  zdecydowanie  w 
potępianiu  złośliwości  nie  było  jednak  znamienne  dla  wszystkich  starożytnych  filozofów, 
zarówno  bowiem  Platon,  jak  i  Arystoteles  dopatrywali  się  w  agresywności  także  bodźców  do 
czynów  szlachetnych  i  odważnych.  Burt  twierdzi,  że  współcześni  mu  rodzice  i  nauczyciele 
podzielają  na  ogół  opinie  stoików  i  Seneki,  podczas  gdy  psychologowie  przychylaj  ą  się  do 
poglądów  Platona  i  Arystotelesa.  Jako  dowód  na  to  przytacza  opinie  W.  McDougalla  i  S. 
Halla.  Ten  ostatni  stwierdza:  „Złość  stanowić  może  wielką  i  rozległą  siłę  w  życiu  człowieka, 
nadającą  temu  życiu  smak i  dynamizm  napędowy". 

Zgodnie  z  tym  tokiem  rozumowania  C.  Burt  ukazuje,  w  jaki  sposób  należy  ujmować 

w  karby  złośliwość  nieletnich  przestępców.  Do  tego  celu  najlepiej  służą  „pełne  wigoru 
reakcje  cielesne",  poddawane  coraz  to  ostrzejszym  regułom;  będą  to  więc  wszelkie 

background image

„gwałtowne  i  konkurencyjne  sporty":  atletyka,  boks,  piłka  nożna  itp.  Gry  takie  stanowią 
„najlepszy  kanał"  do ujęcia  w karby fair  play  agresywnych  impulsów. 

Poglądy  te  są  niemal  identyczne  z  poglądami  wspomnianego  już  P.  Boveta,  który 

pacyfikację  świata,  a  przede  wszystkim  duszy  ludzkiej,  radzi  zaczynać  od  wychowania 
wojskowego,  rozumianego  jednak  inaczej  niż  jedynie  nauka  walki.  Wychowanie  wojskowe 
powinno  być  połączone  z  wychowaniem  moralnym  (do  tego  celu  służyć  ma  m.in.  idea 
skautingu),  tak  aby  sarkazm  Nietzschego,  iż  „każdy  osobnik,  który  od  młodości  wyrabia  w 
sobie  duszę  żołnierza,  jest  stracony  dla  walk  ducha",  miał  sens  dokładnie  odwrotny.  Nastąpi 
to  zaś  wtedy,  gdy  poprzez  wychowanie  wojskowe  wpajać  się  będzie  zasady  wychowania 
moralnego.  Jedynie  bowiem  przez  zaprowadzenie  ładu  moralnego  w  psychice  człowieka 
(skutkiem  nauki  zarówno  reguł  walki,  jak  i  przede  wszystkim  zrozumienia  racji,  dla  których 
można  walczyć)  doprowadzić  można  do  ogólnej  pacyfikacji  świata  (zarówno  wewnętrznego, 
jak i zewnętrznego). 

Dużą  trudność  stanowi  kanalizowanie  impulsów  agresywnych  u  małych  dzieci,  te 

bowiem  nie  rozumieją  jeszcze  zasad  gry,  w  związku  z  czym  najlepszą  metodą  oduczenia  ich 
napadów  złośliwości  jest  konsekwentne  ignorowanie  wszelkich  objawów  agresji.  Autor 
usilnie  przestrzega  przed  jakimikolwiek  dowodami  ulegania  agresywnym  żądaniom  dziecka. 
„Impulsy  złośliwości  są najczęściej  złym  przyzwyczajeniem"  — stwierdza  C. Burt. 

Jednym  z  najtrudniejszych  przedsięwzięć  resocjalizacyjnych  jest  zwalczanie  gangów 

młodzieżowych,  jako  że  stanowią  one  zaspokojenie  instynktów  stadnych.  Oczywiście 
najlepszym  i  jedynym  pozytywnym  rozwiązaniem  tego  problemu  jest  zastąpienie  grup 
nieprzestrzegających  praw  i  porządku  społecznego  innymi  formami  (jak  np.  kluby  sportowe), 
które cieszyłyby  się  atrakcyjnością  równą  grupom  „dzikim". 

Najpoważniejszą  przeszkodą  na  drodze  likwidacji  gangów  młodzieżowych  jest  duża 

stabilność  związków  wśród  członków.  Dlatego  też  zarówno  kary,  jak  i  inne  formy 
oddziaływania  muszą  odnosić  się  do  całej  grupy.  Dobrą,  acz  trudną  drogą  są  zmiany  miejsca 
zamieszkania  przez  rodziców,  jako że gangi  zawsze  są związane  z miejscem  zamieszkania. 

Podobnie  przebiegać  powinna  resocjalizacja  przestępstw  wynikłych  z  nadmiernego 

rozbudzenia  impulsów  seksualnych.  Najgorszą  —  zdaniem  C.  Burta  —  metodą  jest 
pozbawienie  młodzieży  przedwcześnie  i  nadmiernie  pobudzonej  seksualnie  kontaktów  z  płcią 
przeciwną.  Jedyną  zaś  słuszną  drogą  jest  zapewnienie  możliwie  wielu  dróg  porozumiewania 
się  młodzieży  obu  płci,  aby  w  ten  sposób  zapewnić  „legalną  szansę  czerpania  najbardziej 
elementarnej  przyjemności,  wypływającej  z  towarzystwa  przedstawicieli  płci  przeciwnej".  W 
czasie  wspólnej  pracy  i  zabawy  chłopców  i  dziewcząt  „za  bardzo  roztropną  trzeba  uznać 
zasadę,  aby  dążyć  do  pobudzenia  wielu  różnych  instynktów,  żeby  sam  instynkt  seksualny  nie 
stanowił  siły  największej,  pochłaniającej  całą  psychiczną  i  fizyczną  energię,  lecz  aby 
zredukowany  został  do jednego  z wielu  motorów  ludzkiego  zachowania"  (ibidem,  s. 504). 

Równowagę  dla  instynktów  gwałtownych  (aktywnych),  które  stanowią  niejako 

naturalną  podnietę  do  czynów  agresywnych  i  przestępczych,  stanowić  powinny  ,,instynkty 
powstrzymujące"  zachowania  takie  jak  strach,  instynkt  samoobrony,  miłość  itp.,  dlatego  też 
zadaniem  prawidłowych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  powinno  być  rozbudzenie  tych 
„powstrzymujących 

instynktów", 

mających 

spełniać 

rolę 

moderatorów 

zachowania 

przestępczego. 

Przechodząc  do  ogólnego  spojrzenia  na  teorię  resocjalizacji  stworzoną  przez 

psychologię  hormistyczną,  odnotować  należy  przede  wszystkim  to,  że,  pomimo  iż  teoria  ta 
wyrasta 

mechanistycznego 

traktowania 

psychiki 

człowieka, 

dosadnie 

zwanego 

„hydraulicznym"  (o  czym  świadczy  chociażby  sam  termin  „kanalizacja"),  uniknęła  ona  wielu 
uproszczeń  typowych  dla  tego  typu  koncepcji.  W  radach  i  zaleceniach  dotyczących  korektury 
ludzkiego  zachowania  nie  ma  tak  wielu  spłyceń,  jak  w  innych  koncepcjach,  typowych  dla 
mechanistycznych  ujęć  psychiki  ludzkiej.  Autorzy  piszący  na  temat  resocjalizacji, 

background image

reprezentujący  hormistyczny  kierunek  myślenia,  najprawdopodobniej  skutkiem  dużej  intuicji 
psychologicznej  nakreślili  takie  perspektywy  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  które  w  wielu 
przypadkach  nie  są sprzeczne  z nowymi  teoriami  psychologicznymi  dotyczącymi  tego tematu. 

Wspomniana  wyżej  intuicja  psychologiczna  autorów  kreślących  strategie  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  na  zasadach  psychologii  hormistycznej  wpłynęła  również  i  na  to,  że 
wszelkie  ich  rady  nie  odbiegały  na  ogół  od  rad  zdroworozsądkowych.  Nawet  wtedy,  gdy 
myślenie  zdroworozsądkowe  w  pewnym  stopniu  zostało  naruszone  (jak  to  miało  miejsce  w 
przypadku  resocjalizacji  złodziei),  owo  naruszenie  starano  się  w  sposób  całkowicie  klarowny 
uzasadnić.  Zbieżność  ze  zdroworozsądkowymi  przekonaniami  na  temat  korektury  ludzkiego 
zachowania  łatwo  przekonywała  rodziców  i  nauczycieli  do  potrzeby  stosowania  tych 
oddziaływań. 

Dużą  zasługą  reprezentowanego  przez  hormistów  podejścia  w  określaniu  wpływu 

instynktów  na  dewiacje  ludzkiego  zachowania,  a  także  ich  poglądów  na  resocjalizację,  jest 
wielopłaszczyznowe  ujmowanie  istoty  wpływu  instynktów  na  zachowanie  człowieka.  Każdy 
z  instynktów  może  doprowadzić  do  przestępstwa  i  wynaturzenia,  a  także  do  przywrócenia 
harmonii  zakłóconego  zachowania.  Prawidłowość  tę  alegorycznie  przedstawia  C.  Burt 
mówiąc,  że  „postępowanie  człowieka  opiera  się  na  instynktach,  tak  jak  statua  na  cokole,  przy 
czym  na  tym  samym  piedestale  stanąć  może  zarówno  przewrotny  Priapa,  jak  i  nieskazitelna 
Diana". 
 

Psychodynamiczne  przesłanki  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

 

„Żadna  z  dziedzin  zastosowania  psychoanalizy  nie  wywołuje  takiego  zainteresowania, 

nie  budzi  tylu  nadziei,  a  w  konsekwencji  nie  zaprząta  umysłów  tak  wielu  oddanych  swej 
pracy  działaczy,  jak  zastosowanie  owej  psychoanalizy  do  teorii  i  praktyki  wychowania"  — 
pisał  Z.  Freud  we  wstępie  do  książki  A.  Aichhoma  o  wychowaniu  nieletnich  przestępców  (A. 
Aichhorn  1925).  Zainteresowanie,  o  którym  pisze  ojciec  psychoanalizy,  zaowocowało  tym,  że 
stała  się  ona  sukcesorką  wszystkich  tych  oddziaływań  psychokorekcyjnych  czy 
terapeutycznych  (obojętnie  jakbyśmy  je  zawali),  które  wpływają  na  wszelką  zmianę 
zachowania  człowieka  poprzez  oddziaływanie  na  jego  „ukryte"  sprężyny  działania.  Zaczęto 
bowiem  wprowadzać  psychoanalizę  we  wszystkie  niemal  dziedziny  związane  z 
wychowaniem  i  resocjalizacją,  uważając  ją  za  panaceum  na  wszelkie  problemy  psychiczne 
człowieka,  oczekując  od niej  o wiele  więcej,  niż  mogła  dać. 

Sam  Freud  wyraźnie  stwierdzał,  że  ,,wychowania  nie  można  mieszać  z  psychoanalizą 

ani  tym  bardziej  zastępować  go  psychoanalizą.  Psychoanaliza  może  być  traktowana  jako 
środek  pomocniczy  w  wychowaniu,  ale  nie  może  stać  się  właściwym  jego  substytutem. 
Zastępowanie  wychowania  psychoanalizą  jest  nie  tylko  niemożliwe  pod  względem 
praktycznym,  jest  także  niewskazane  ze  względów  teoretycznych.  Związki  pomiędzy 
wychowaniem  a  psychoanalizą  staną  się  wkrótce  przedmiotem  szczegółowych  badań"  (Z. 
Freud 1967). 

Pomimo  tej  zapowiedzi  Freud  nie  zajął  się  wyraźnym  rozgraniczeniem  wychowania  i 

psychoanalizy.  Pozostaje  zatem  oparcie  się  o  jego  najogólniejsze  tylko  wzmianki  na  ten 
temat:  ,,Przede  wszystkim  —  stwierdza  —  psychoanaliza  dorosłych  neurotyków  może  być 
rozumiana  jako  reedukacja.  Nawet  trudne  i  przestępcze  dziecko  nie  jest  jeszcze  takie,  jak 
neurotyk,  a  reedukacja  jest  czymś  zupełnie  innym  niż  wychowanie  niedojrzałych.  Możliwość 
oddziaływania  psychoanalitycznego  polega  na  określonych  przesłankach,  które  mogą  być 
zawarte 

określeniu  »sytuacja  analityczna«,  która  zawiera  rozwój  szczególnych 

psychicznych  struktur  i  określonych  postaw  wobec  analityka.  Kiedy  jednak  brak  jest  tych 
cech,  jak  w  przypadku  dzieci,  nieletnich  przestępców  i  z  istoty  swej  także  przestępców 

background image

impulsywnych,  wtedy  należy  zastosować  coś  innego  niż  psychoanalizę,  jednakowoż  coś,  co 
poniekąd  powinno  być zbieżne  z psychoanalizą"  (ibidem). 

Zasadniczo  następcy  Freuda  nie  zajmowali  stanowiska  mistrza,  że  wychowanie  (a 

więc  także  i  resocjalizacja  rozumiana  jako  wychowanie  resocjalizacyjne  czy  resocjalizujące) 
nie  powinno,  a  nawet  nie  może  być  psychoanalizą.  W  związku  z  tym  starano  się  z  lepszym 
lub  gorszym  skutkiem  stosować  szeroko  psychoanalizę  do  resocjalizacji  nieletnich  i  dorosłych 
przestępców.  Podstawowa  przesłanka  uzasadniająca  słuszność  takiego  zastosowania 
psychoanalizy  była  dosyć  prosta;  ponieważ  zachowanie  przestępcze  lub  inne  formy  dewiacji 
uważano  za  objaw  nerwicy,  traktowano  je  tym  samym  jako  odpowiedni  cel  oddziaływań 
psychoanalitycznych. 

Jak  w  wielu  innych  dziedzinach,  tak  samo  i  na  gruncie  resocjalizacji  trudno  jest  dzisiaj 

jednoznacznie  stwierdzić,  czy  psychoanaliza  wywarła  większy  wpływ  na  rozwój  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  w  sposób  bezpośredni,  tzn.  dostarczając  swych  technik  oddziaływania  do 
pracy  z  przestępcami,  a  aparatu  pojęciowego  do  wyjaśniania  procesu  demoralizacji  i 
resocjalizacji,  czy  też  poprzez  prowokowanie  „konkurencyjnych"  sposobów  wyjaśniania 
fenomenów  przestępczości  i  innych  form  dewiacji  zachowania,  a  także  pozostających  w 
opozycji  do psychoanalizy  technik  psychokorekcyjnych. 

Dzisiaj  także  można  spotkać  instytucje  lub  samorzutnie  organizujące  się  grupy 

resocjalizacyjne  (np.  narkomanów),  które  oficjalnie  odżegnują  się  od  psychoanalizy,  a  często 
w  ogóle  od  „psychologii  akademickiej",  jeśli  jednak  przyjrzymy  się  dokładniej  metodom 
stosowanym  przez  te  grupy,  bez  trudu  możemy  stwierdzić  ich  ogromne  powinowactwo  z 
psychoanalizą. 

Aby  nie  wikłać  się  w  niezbyt  istotne  dla  głównego  przedmiotu  niniejszych  rozważań 

spory  dotyczące  tego,  co  jest  psychoanalizą,  a  co  nią  nie  jest,  postanowiłem  przyjąć  termin 
bardziej  ogólny,  a  mianowicie  „podejście  psychodynamiczne",  rozumiejąc  go,  zgodnie  z 
definicją  przytoczoną  w  bardzo  popularnym  na  Zachodzie  podręczniku  T.G.  i  B.R.  Sarason, 
że  jest  to  ,,podejście  zakładające,  iż  zachowanie  dające  się  zaobserwować  (reakcje 
zewnętrzne)  jest  w  większym  lub  mniejszym  stopniu  funkcją  procesów  wewnętrznych 
(ukrytych)".  Autorzy  tego  podręcznika  wyjaśniają  dalej:  „nie  wszyscy  teoretycy 
reprezentujący  podejście  psychodynamiczne  uważają  za  siłę  sprawczą  zachowania  te  same 
elementy  świata  wewnętrznego,  jednakowoż  wszyscy  zgadzają  się  z  tym,  że  osobowość 
człowieka  jest  kształtowana  przez  wzajemne  oddziaływanie  czynników  wewnętrznych  i 
zewnętrznych,  przy  czym  wszyscy  kładą  większy  nacisk  na  czynniki  wewnętrzne"  (I.G.  i  B.R. 
Sarason  1984, s. 48). 

Określenie  „podejście  psychodynamiczne"  stosowane  jest  w  większości  publikacji 

poświęconych  oddziaływaniom  psychokorekcyjnym  na  przestępców  i  innych  dewiantów 
utrudniających  życie  społeczne.  Należy  jednak  pamiętać,  że  określenie  to,  będąc  —jak  już 
mówiłem  —  terminem  szerszym  niż  psychoanaliza,  obejmuje  tym  samym  również 
oddziaływania  psychoanalityczne.  Warto  ponadto  mieć  na  uwadze  to,  że  psychoanaliza  jest 
najbardziej  reprezentatywna  dla  podejścia  psychodynamicznego,  stąd  też  jej  przede 
wszystkim  należy  poświęcić  uwagę. 

Ponieważ  psychoanalityczna  terapia  przestępców  wypływa  ze  znamiennego  dla  tej 

orientacji  psychologicznej  obrazu  człowieka  w  ogóle,  a  przestępcy  szczególnie,  trzeba 
najpierw  poświęcić  kilka  uwag  problemom  natury  ogólnej. 

Funkcjonowanie  mechanizmów  psychicznych,  rządzących  procesem  społecznego 

dostosowania,  jest  szczególnie  wyraźne  na  tle  Freudowskiej  koncepcji  budowy  osobowości 
człowieka.  Zagadnieniu  temu,  podobnie  jak  studium  nad  instynktem  agresji,  poświęcił  się  Z. 
Freud  w  drugim  okresie  swej  twórczości.  Przyjął  on,  że  w  osobowości  człowieka  istnieją  dwie 
przeciwstawne  struktury  motywacyjne.  Pierwszą  jest  instynktownie  zorientowana  sfera  id, 
nastawiona  przede  wszystkim  na  zaspokojenie  fundamentalnych  potrzeb  biologicznych. 

background image

Natomiast  drugą,  krańcowo  przeciwstawną  warstwę  osobowości  stanowi  superego,  czyli 
surowy  cenzor  moralny,  potocznie  zwany  sumieniem. 

Superego  jest  uwarunkowane  przez  otoczenie.  Zostaje  zaszczepione  w  osobowości  w 

procesie  wychowania  przez  tzw.  identyfikację,  czyli  wytworzenie  własnego  idealnego  obrazu 
na  podstawie  „rzutowania  do  wewnątrz"  normalnej  sylwetki  ludzi  przebywających  w 
otoczeniu  dziecka,  a  zarazem  cieszących  się  u  niego  autorytetem.  Obie  te  warstwy 
osobowości,  będące  wyznacznikami  przeciwstawnych  motywów,  doprowadzaj  ą  do 
konfliktów  w  zakresie  ukierunkowania  motywacji  postępowania  jednostki.  Ten  nieustanny 
konflikt  pomiędzy  instynktownie  zorientowanym  id  a  społecznie  uwarunkowanymi  dążeniami 
superego  łagodzi  trzecia,  pośrednia  warstwa  osobowości  —  ego.  Im  lepiej  rozwinięte  ego, 
tym  lepiej  zintegrowana  jest  struktura  osobowości  i  tym  łagodniejsze  konflikty  pomiędzy 
dwoma  na  wskroś  antagonistycznymi  tendencjami,  wypływającymi  z  id  i  superego.  Ego  jest, 
według  teorii  Freuda,  mediatorem,  który  w  sposób  racjonalny  godzi  dwie  przeciwstawne  (w 
większości  wypadków  podświadome)  tendencje. 

Wszelkie 

zaburzenia 

rozwoju 

tych 

warstw 

osobowości 

wynikają 

nieodpowiedniego  rozwiązania  podstawowych  konfliktów  dzieciństwa,  o  których  była  mowa 
uprzednio.  Każda  rodzina,  stanowiąc  niepowtarzalne  układy  związków  uczuciowych 
pomiędzy  poszczególnymi  jej  członkami,  stwarza  specyficzne  sposoby  przeżywania  przez 
dziecko  tych  „uniwersalnych"  kompleksów,  a  tym  samym  wpływa  na  różne  formy 
kształtowania  się  ego i superego

Poglądy  Freuda  na  temat  budowy  i  funkcjonowania  ludzkiej  osobowości  inspirowały 

jego  następców  do  dalszych  studiów  nad  tym  zagadnieniem.  Badania  te  rozwijały  się  w 
dwóch  kierunkach,  w  zależności  od  warstwy  osobowości  poddawanej  szczegółowej 
analizie.Jeden  kierunek  skupiał  się  na  analizie  znaczenia  superego,  natomiast  drugi 
koncentrował  się  wokół  analizy  pośredniej  warstwy  osobowości,  czyli  ego

Pierwszy  kierunek  reprezentowała  tzw.  Brytyjska  Szkoła  Psychoanalizy  skupiona 

wokół  M.  Kleina.  Najwięcej  ciekawych  uogólnień  na  interesujący  nas  temat  wniósł  K. 
Money-KyrIe,  który  stworzył  ciekawą  typologię  stylów  przystosowania.  Autor  ten  w  swych 
teoretycznych  uogólnieniach  wyszedł  od  analizy  „karzącej  funkcji  superego".  Już  Freud  w 
swych  studiach  nad  kulturą  zwrócił  uwagę  na  pewien  agresywny  odcień  motywacji  płynącej  z 
najwyższej  hierarchicznie  warstwy  osobowości,  tj.  superego.  Twierdził  on  mianowicie,  że 
wymagania  superego  rosną  bezlitośnie  w  miarę  zaspkajania  jego  żądań.  Superego  u 
człowieka  najwierniej  nawet  przestrzegającego  norm  moralnych  —  podkreślał  Freud  —  w 
zasadzie  nigdy  nie  może  być  w  pełni  zaspokojone  w  swych  żądaniach  doskonałego 
dostosowania  się  do  ,,idealnego  wizerunku"  i  dlatego  pozostawia  w  psychice  człowieka 
bardzo  nieprzyjemny  ślad  w  postaci  tzw.  poczucia  winy.  Występowanie  poczucia  winy  jest 
więc  nieodłącznie  związane  z  istnieniem  superego.  Poczucie  to,  mówiąc  inaczej,  występuje  u 
każdego  człowieka  posiadającego  ,,sumienie"  (Z. Freud  1967). 

K.  Money-KyrIe  stwierdził,  że  poczucie  winy  ma  u  poszczególnych  jednostek  różny 

stopień  nasilenia  oraz  przejawia  się  w  różnych  postaciach.  Te  kryteria  posłużyły  mu  za 
podstawę opracowania  wspomnianej  już  typologii  czterech  stylów  przystosowania. 

Pierwszy  typ  stylu  przystosowania  się  reprezentuje  hipomanik.  Człowiek  tego  rodzaju 

może  w  ogóle  nie  posiadać  poczucia  winy  (w  wyniku  niedorozwoju  superego)  albo 
zrepresjonować  je  tak  głęboko,  że  nie  wywiera  ono  żadnego  wpływu  na  motywację  jego 
postępowania.  W  efekcie  zaniku  poczucia  czy  kompleksu  winy  człowiek  nie  przestrzega 
żadnych  zasad  moralnych,  nie  potrafi  zrozumieć  motywacji  altruistycznych,  natomiast  tych, 
którzy  kierują  się  w  swym  postępowaniu  wartościami  moralnymi,  uważa  za  słabych  i 
hipokrytów.  Hipomanik,  w  zależności  od  stopnia  inteligencji,  bywa  bardziej  lub  mniej 
szkodliwy,  przy  czym  jego  szkodliwość  jest  tym  większa,  im  jest  on  inteligentniejszy. 
Hipomanik  uważa  swój  stan  psychiczny  za  zupełnie  normalny,  natomiast  tych  ludzi,  którzy 

background image

kierują  się  motywami  altruistycznymi,  uznaje  za  chorych  lub  nienormalnych.  Taki  człowiek 
nie  ma  żadnego  wyczulenia  na  kwestie  moralne  i  nie  może  ich  pojąć  nawet  w  najprostszych 
postaciach.  Jest to typ, który  w dawnej  literaturze  psychiatrycznej  nosił  miano  moral insanity

Drugi  rodzaj  stylu  przystosowania  się  Money-Kyńe  nazwał  hipoparanoidalnym

Człowiek  charakteryzujący  się  takim  typem  postawy  ma  silny  kompleks  winy,  jednak  swoje 
winy  przypisuje  innym,  dzięki  czemu  zmniejsza  własne  poczucie  winy.  Zachowanie  osobnika 
hipoparanoidalnego  nacechowane  jest  dużą  dozą  agresji,  szczególnie  werbalnej,  co  przejawia 
się  w  bezustannym  komentowaniu  plotek  i  obmowach  ludzi  z  bliższego  i  dalszego  otoczenia. 
Hipoparanoid  jest  na  każdym  kroku  skłonny  do  uprzedzeń  społecznych.  Zawsze  szuka  kozła 
ofiarnego,  w stosunku  do którego  przejawia  nieprzejednaną  wrogość. 

Trzeci 

typ 

stylu 

przystosowania 

się 

to 

postawa  autorytarna.  Człowiek 

charakteryzujący  się  taką  postawą  posiada  bardzo  silny  kompleks  winy  i  kieruje  go  do 
wewnątrz.  Niezwykle  surowo  ocenia  każdy  swój  zły  postępek  i  silnie  go  przeżywa,  w 
związku  z  czym  na  każdym  kroku  obawia  się  popełnienia  błędu.  W  ostatecznym  rozrachunku 
staje  się  on  zupełnie  niesamodzielny.  Woli  wykonywać  rozkazy  i  polecenia  innych,  ponieważ 
wtedy  czuje  się  zwolniony  od  odpowiedzialności,  a  tym  samym  poczucia  winy.  Człowiek  o 
postawie  autorytarnej  jest  bardzo  mało  wartościowy  społecznie.  Jest  to  osobnik 
konserwatywny,  niezdolny  do  żadnej  twórczej  pracy.  Czuje  się  bardzo  źle,  gdy  nie  spotka 
jednostki  chętnej  do pokierowania  jego  postępowaniem. 

Czwarty  typ  postawy,  to  typ  ludzki  (humanista).  Człowiek  o  tym  typie  stylu 

przystosowania  posiada  kompleks  winy,  ale  dzięki  właściwym  proporcjom  wszystkich  trzech 
składników  struktury  osobowości  kompleks  ten  jest  konstruktywny,  tzn.  nie  zabarwia 
patologicznie 

postępowania  danej  jednostki.  Takie  ukierunkowanie  kompleksu  winy 

powoduje  adekwatną  ocenę  własnych  —  zarówno  dobrych,  jak  i  złych  —  stron  postępowania 
oraz  obiektywną  ocenę  postępowania  innych  ludzi.  Człowiek  taki  jest  bardzo  wartościowy 
społecznie.  Nie  odrzuca  żadnych  autorytetów,  a  zarazem  zbytnio  im  nie  ulega,  zachowując 
własne  zdanie.  Autor  podkreśla,  że  człowiek  „ludzki"  zawsze  „poda  rękę  potrzebującemu"  (K. 
Money-Kyrie  1957).  

Drugi  kierunek  badań  inspirowany  przez  Freuda,  a  dotyczący  uwarunkowania  postaw 

człowieka  (w  naszej  nomenklaturze  —  style  przystosowania)  skoncentrował  się  wokół 
analizy  pośredniej  warstwy  osobowości  człowieka  —  ego.  Główną  przedstawicielką  tego 
kierunku  jest  córka  Z.  Freuda  —  Anna  Freud,  a  ponadto  skupieni  wokół  niej  tacy  autorzy,  jak: 
F.  Redl  i  D.  Wineman,  H.  Hartman  oraz  R.  Sterba.  Badacze  ci  twierdzą,  że  w  ramach 
reprezentowanej  przez  nich  psychoanalizy  stworzyli  nową  gałąź,  a  mianowicie  psychologię 
ego, zajmującą  się  analizą  znaczenia  ego w formowaniu  się  osobowości  człowieka. 

A.  Freud  uważa,  że  ego  spełnia  cztery  funkcje  w  życiu  psychicznym  człowieka. 

Pierwsza  to  funkcja  poznawcza  (cognitiye  function).  Zdaniem  autorki  jedynie  struktura  ego 
leży  w  sferze  świadomości,  w  związku  z  czym  musi  ono  spełniać  nie  tylko  funkcję 
poznawczą  w  odniesieniu  do  świata  zewnętrznego,  który  musi  dokładnie  oszacować,  aby  dać 
człowiekowi  realny  obraz  otoczenia  fizycznego  i  społecznego,  ale  również  musi  świadomie 
ocenić  siły  i  tendencje  zarówno  id,  jak  i  superego,  a  zatem  „musi  świadomie  ocenić,  co 
drzemie  wewnątrz  nas". 

Następną  funkcją  ego  jest  energia  (zwana  także  funkcją  siły),  za  pomocą  której 

wywiera  ono  pewną  presję  na  właściwe  postępowanie.  Dzięki  tej  funkcji  nasze  ego  każe  nam 
iść  do dentysty,  uczestniczyć  w nudnym  posiedzeniu  itp. 

Trzecia  funkcja  ego,  selektywna,  wiąże  się  z  tym,  że  człowiek  zazwyczaj  ma  kilka 

możliwości  wyboru  sposobów  reakcji  w  różnych  sytuacjach.  Zdrowe  i  silne  ego  wybiera  ze 
wszystkich  możliwych  taki,  który  będzie  dla danego  człowieka  najlepszy. 

Czwarta,  syntetyczna  funkcja  ego  polega  na  ocenie,  w  jakim  stopniu  człowiek  musi 

podporządkować  się  wymogom  otoczenia,  a  ponadto,  w  jakim  stopniu  powinien  kierować  się 

background image

własnymi  impulsami.  Brak  zrównoważenia  psychicznego  polega,  zdaniem  A.  Freud,  na 
wadliwości  syntetycznej  ego,  które  może  bądź  to  przeceniać  wymagania  społeczne 
skłaniające  się  ku  superego,  bądź  faworyzować  id  przez  supremację  postępowania 
impulsywno-emocjonalnego  (A. Freud  1937, 1946). 

Na  tle  uogólnień  ego  bardzo  interesującą  typologię  sposobów  zachowania  dzieci 

przestępczych  przedstawili  F.  Redl  i  D.  Wineman.  Autorzy  ci  mówią  o  trzech  zasadniczych 
postaciach  ego przestępczego,  jakie  zaobserwowali  u dzieci  wykolejonych. 

Pierwszy  typ  przestępczej  postaci  ego  występuje  wtedy,  gdy  rozwinięte  są  tylko  dwa 

składniki  osobowości,  a  mianowicie  ego  i  id,  natomiast  brak  wykształconego  superego.  W 
takim  wypadku  dziecko  przestępcze  łatwo  pojmie  np.  fakt,  że  nie  należy  kraść,  gdyż  ponosi 
się  za  to  karę,  ale  nie  zrozumie  tego,  że  nie  wolno  kraść  nawet  wtedy,  gdy  nie  grozi  za  to 
żadna  kara  (np.  w  przypadku  niezauważenia  kradzieży  bądź  niemożliwości  znalezienia 
sprawcy).  Całkowity  brak  superego  powoduje  wyraźne  upośledzenie  moralne;  takie  dzieci  nie 
mają  żadnego  poczucia  winy  po dokonanym  czynie  przestępczym. 

Druga  postać  to  ego  zbyt  słabe,  by  mogło  się  oprzeć  naporowi  id,  dlatego  dziecko 

takie  działa  pod  wpływem  chwilowych  impulsów.  Ponieważ  jednak  w  tej  grupie  przypadków 
istnieje  rozwinięte  superego,  to  po  akcie  przestępczym  pojawia  się  u  delikwenta  poczucie 
winy,  co  doprowadza  do  depresyjnego  przygnębienia  i  kompleksu  niższości,  dając  w  dalszej 
kolejności  osobowość neurotyczną.   

Trzecia  postać  ego  u  dzieci  przestępczych,  to  ego  silne,  nawet  zbyt  silne,  ale 

,,zwichnięte",  tj.  zorientowane  na  czyny  przestępcze.  Cała  energia  ego  u  takich  dzieci 
nastawiona  jest  na  to,  by  uchronić  się  do  poczucia  winy  po  czynie  niezgodnym  z  oceną 
rozwiniętego  super  ego.  Autorzy  utrzymują,  że  tego  typu  ego  charakteryzuje  zdecydowaną 
większość  obserwowanych  przez  nich  dzieci  (F. Redl,  D. Wineman  1963). 

Istniej  ą  nawet  pewne  typowe  dla  tych  dzieci  szablony  unikania  poczucia  winy.  Na 

przykład  chłopiec  bijący  kolegę  uwalnia  się  od  poczucia  winy  twierdząc,  „że  to  nie  on 
zaczął",  lecz  działał  tylko  we  własnej  obronie;  częstym  usprawiedliwieniem  złodziei  jest 
stwierdzenie,  że  ,,wszyscy  postępują  w  ten  sposób".  Typowym  również  usprawiedliwieniem 
dzieci  jest  działalność  w  grupie.  Na  przykład  chłopiec,  który  rzucał  kamieniami  (razem  z 
innymi)  w  przechodzącą  osobę,  nie  czuje  się  winny,  gdyż  wszyscy  robili  to  samo.  Często 
dzieci  tłumaczą  swe  złe  czyny  tym,  że  tylko  w  ten  sposób  mogły  daną  rzecz  uzyskać  albo  że 
osoba  poszkodowana  też  nie  jest  w  porządku.  Przykładowo  nie  maj  ą  żadnych  wyrzutów 
sumienia,  gdy  ukradną  coś złodziejowi. 

Chcąc  się  jeszcze  lepiej  „ubezpieczyć"  na  wypadek  ewentualnego  poczucia  winy,  ego 

przestępcze  stosuje  szereg  innych  technik.  Potrafi  np.  wpłynąć  na  wywołanie  postępowania 
zaczepnego,  nastawionego  na  sprowokowanie  agresywnego  aktu  u  innych  osób,  aby  zyskać 
usprawiedliwienie  w  rodzaju,  „że  to  nie  ja  zacząłem".  Człowiek  o  ego  przestępczym 
charakteryzuje  się  jak  gdyby  szóstym  zmysłem  w  wyszukiwaniu  przyjaciół  o  podobnych  lub 
uzupełniających  mankamentach.  Dziecko  o  skłonnościach  do  kradzieży  szybko  rozpoznaje 
młodych  złodziei,  a  dziecko  o  cechach  sadystycznych  wyszuka  przyjaciela  o  cechach 
masochistycznych.  Szybkie  znajdowanie  przyjaciół  jest  dla  dzieci  agresywno-przestępczych 
bardzo  ważne,  ponieważ  posiadanie  kolegów,  którzy  postępują  tak  samo,  w  dużej  mierze 
ułatwia  pozbycie  się  poczucia  winy;  stąd  też  duża  tendencja  u  dzieci  przestępczych  do  łączeni 
się  w grupy. 

Dzieci  posiadające  ten  typ  ego  są  ponadto  skłonne  do  wywoływania  różnego  rodzaju 

buntów  i  walk,  gdyż  wtedy  nietrudno  o  przekonanie,  że  walczy  się  o  słuszną  sprawę,  np.  gdy 
grupa  chłopców  wybije  nielubianemu  nauczycielowi  szyby  bądź  płata  mu  inne  złośliwe  figle. 
Te  i  wiele  innych  zabiegów,  które  stosuje  ego  w  celu  uwolnienia  się  od  poczucia  winy  u  tego 
typu  dzieci  przestępczych,  świadczy  o  jego  przeroście,  gdyż  w  tych  przypadkach  dubluje  ono 

background image

superego.  Praca  terapeutyczna  z  takimi  dziećmi  powinna  polegać  na  rozwijaniu,  ale  i 
przestawieniu  dobrze rozwiniętego  ego na cele  pożądane  ze  społecznego  punktu  widzenia. 

Przytoczone  wyżej  poglądy  na  temat  mechanizmów  powstawania  skłonności 

przestępczych  (wybrane  jako  jedne  z  wielu)  ukazują  |w  sposób  dość  plastyczny  główne  cele 
terapii  psychoanalitycznej  w  odniesieniu  do  przestępców,  którymi  są  nauka  „wglądu  w  siebie" 
i wzmocnienie  rozwoju  superego.  Nie są to niestety  zadania  łatwe. 

Cecha  ta  szczególnie  silnie  zaznacza  się  u  najbardziej  „rasowych"  przestępców,  tzn. 

posiadających  cechy  psychopatyczne  (por.  J.  Kazarska-Dworska  1977,  K.  Pospiszyl  1992).  W 
takich  przypadkach  najwyraźniej  zaznaczają  się  skutki  redukcjonistycznego  podejścia 
psychoanalizy,  która  przestępstwo  widzi  jako  jeden  z  przejawów  nerwicy,  podczas  gdy 
psychopatia  (czy  —  zgodnie  z  nowoczesną  nomenklaturą—  osobowość  antysocjalna)  to  coś, 
co  wymaga  innego  podejścia  terapeutycznego  niż  to,  które  lepiej  lub  gorzej  sprawdza  się  w 
leczeniu  nerwic. 

Inna  rzecz,  że  klarowne  rozróżnienie  pomiędzy  nerwicą  a  psychopatią  jest  możliwie 

jedynie  na  płaszczyźnie  teoretycznej,  w  praktyce  często  objawy  neurotyczne  i  psychopatyczne 
są  silnie  splecione,  dlatego  też  próbuje  się  stosować  psychoanalizę  nawet  w  resocjalizacji 
przestępców  psychopatycznych,  co wymaga—jak  sądzę—  szczególnej  uwagi. 

Główną  przeszkodą  w  realizacji  tych  podstawowych  celów  terapii  psychoanalitycznej 

jest  brak  u  jednostek  przestępczych  odpowiednio  silnej  motywacji  wewnętrznej  do  tego,  aby 
pracować  nad  sobą  w  celu  wytworzenia  wielu  dyspozycji  psychicznych.  W  odróżnieniu  od 
pacjentów  innego  rodzaju  (szczególnie  zaś  neurotycznych)  psychopaci  rzadko  tylko  (jeśli  w 
ogóle  tak  się  dzieje)  mają  poczucie  swej  niedoskonałości.  Najczęściej  za  swe  życiowe 
niepowodzenia,  za  swój  „smutek",  winią  innych  ludzi,  siebie  natomiast  skłonni  są  uważać  za 
osoby pokrzywdzone  i  niedocenione  przez  otoczenie. 

Inną  przeszkodą  w  nawiązywaniu  wartościowego  (z  punktu  widzenia  efektów  terapii) 

związku  z  pacjentem  jest  przyjęta  i  głęboko  utrwalona  w  zachowaniu  pacjenta  ,,maniera", 
która  polega  na  chęci  manipulowania  innymi  ludźmi.  Chęć  manipulowania  terapeutą 
przejawia  się  najczęściej  tym,  że  psychopatyczny  pacjent,  pomimo  niezwykłości  sytuacji,  jaką 
jest  dla  niego  proces  psychoterapii,  „nie  traci  rezonu",  zachowując  się  (przynajmniej  na 
początku)  w  tak  sposób,  jakby  doskonale  rozumiał  „w  czym  rzecz".  Na  pytania  terapeuty 
odpowiada  niechętnie,  najczęściej  w  sposób  ewidentny  koloryzując  przedstawiane 
informacje,  szczególnie  te,  które  dotyczą  jego  osiągnięć  zawodowych  i  przygód  seksualnych. 
Podczas  kilku  pierwszych  posiedzeń  z  psychopatą  (inteligentnym)  można  wyraźnie 
zaobserwować,  że  próbuje  on  ,,oczarować"  swoją  osobą  terapeutę  i  to  zarówno  pod  względem 
wspomnianej  już  barwności  opowiadanych  doświadczeń  życiowych,  jak  i  posłuszeństwa  w 
stosunku  do  jego  zaleceń.  Niekiedy  również  bardziej  wykształceni  psychopaci  zaczynają 
gromadzić  różnego  rodzaju  wiadomości  na  temat  psychoterapii  w  tym  celu,  aby  pochwalić  się 
nimi  przed  terapeutą  i  podjąć  z  nim  dyskusję  na  temat  różnych  kierunków  i  orientacji 
psychologicznych,  stanowiących  podstawę organizowania  posiedzeń  terapeutycznych. 

Opisane  zachowanie  pacjenta  psychopatycznego  jest,  zdaniem  J.R.  Liona,  zupełnie 

normalne.  Z  jednej  bowiem  strony  nie  rozumie  on  (a  mówiąc  dokładniej  nie  wyczuwa)  istoty 
procesu  terapeutycznego,  z  drugiej  zaś  strony  —jak  podkreśla  to  cytowany  autor  —  „język 
manipulacji  jest jedynym,  jaki  przyswoił  sobie  psychopata”  (J.R. Lion  1978). 

Jednak  taki  „miodowy  miesiąc"  psychopatycznego  pacjenta  i  terapeuty  nie  trwa  zbyt 

długo.  Kończy  się  on  niemal  równocześnie  z  uświadomieniem  sobie  przez  pacjenta,  że 
terapeuta  nie  stanowi  najlepszego  tworzywa  do  manipulowania,  do  czego  dołącza  się  z  reguły 
zniechęcenie  do  systematycznych  wysiłków,  jakich  wymaga  długotrwała  praca  nad  sobą. 
Wtedy  to  terapia  wkracza  w  następną,  najtrudniejszą  w  zasadzie  fazę:  pacjent  staje  się 
opryskliwy,  czasami  nawet  otwarcie  agresywny,  niechętnie  przychodzi  na  umówione 
spotkania  itp.  Aby  zapobiec  tej,  bardzo  niekorzystnej  dla  procesu  terapii  fazie,  niektórzy 

background image

terapeuci  (por.  G.  Bychowski  1954)  stosuj  ą  coś  w  rodzaju  „przechytrzenia"  manipulacyjności 
swoich  psychopatycznych  pacjentów,  usiłując  w jakiś  dodatkowy  sposób stać się  im  potrzebni 
—  czy  to  w  załatwieniu  pewnych  spraw,  czy  też  służąc  pomocą  w  rozwiązywaniu  niektórych 
życiowych  trudności,  interweniując  u  władz  więziennych  itp.  W  ten  sposób  terapeuta 
wzmacnia  swoją  pozycję  w  oczach  pacjenta  i  zaczyna  być  dla  niego  osobą  szczególnie  ważną 
i  potrzebną,  której  pacjent  nie  chce  utracić,  nawet  dopuszczając  konieczność  stosowania  się 
do  rygorów  procesu  terapii.  W  ten  sposób  ustala  się  specyficzny  związek  symbiotyczny 
pomiędzy  terapeutą  a  pacjentem,  w  którym  terapeuta  odgrywa  rolę  „ja"  idealnego  pacjenta,  on 
bowiem  rozstrzyga  według  własnego  sumienia  o  wielu  czynach  pacjenta,  stanowiąc  zarazem 
główny  wzorzec  identyfikacji  w zakresie  wszelkich  postaw  moralnych. 

Sytuacja  ta  wprowadza  pacjenta  niejako  powtórnie  w  stan  dziecka,  charakteryzujący 

się  poczuciem  daleko  posuniętej  zależności  od  dorosłych.  Jest  to,  mówiąc  obrazowo,  metoda 
prowadzenia  dorosłego  człowieka  „za  rączkę".  Znalazłszy  się  w  takiej  sytuacji  terapeutycznej 
pacjent  potrafi  zachowywać  się  poprawnie  jedynie  dopóty,  dopóki  jest  szczegółowo  przez 
terapeutę  instruowany  i  „wspierany  duchowo",  a  osoba  terapeuty,  stanowiąca  ,,lepszą  stronę" 
osoby  leczonego  przestępcy,  jest  dla  niego  atrakcyjna.  Niestety,  zakładając  nawet,  że  ten 
drugi  warunek  (czyli  atrakcyjność  terapeuty)  będzie  spełniany  w  nieskończoność,  sam  proces 
terapii  nie  może  być  kontynuowany  przez  całe  życie  pacjenta.  Zaś  w  momencie  przerwania 
go  pacjent  traci  jak  gdyby  grunt  pod  nogami,  nie  znajduje  żadnego  punktu  orientacyjnego  dla 
swych  ocen moralnych,  wskutek  czego  stacza  się  ponownie  na drogę  przestępstwa. 

Aby  temu  zapobiec  —  a  tym  samym  proces  terapii  uczynić  szerszym  —  niekiedy 

autorzy  zalecają  terapię  dwufazową.  A  mianowicie  wspomnianą  wyżej  sytuację,  w  której 
terapeuta  przejmuje  niejako  rolę  superego  pacjenta,  uważa  się  za  pierwszą  fazę  oddziaływań 
psychokorekcyjnych,  natomiast  w  fazie  drugiej  stosuje  się  pełny  zakres  oddziaływań 
psychoanalitycznych.  Taka  dwufazowa  psychoterapia  nastręcza  wprawdzie  wiele  trudności, 
niemniej  stanowi  ona  jedną  z  niewielu  słabych  nici  wiążących  ze  sobą  poszczególne  elementy 
niezwykle  trudnego  procesu resocjalizacji  przestępców. 

Nie  sposób  na  zakończenie  pominąć  sugestii  J.R.  Liona  dotyczącej  roli  depresji  w 

indywidualnej  terapii  jednostek  przestępczych.  Jego  zdaniem  główną  przeszkodą  w  uzyskaniu 
pozytywnych  efektów  resocjalizujących  w  pracy  z  tego  typu  jednostkami  jest  ich 
niewiarygodnie  niski  próg  tolerancji  frustracji.  Wypływa  z  tego  podstawowe  zadanie 
indywidualnej  terapii  przestępców,  a  mianowicie  pomoc  w  przezwyciężaniu  codziennych 
niepowodzeń  życiowych,  stosowanie  ich  dokładnej  analizy  i  poszukiwanie  wspólnie  z 
pacjentem  różnych  modeli  rozwiązań,  a  następnie  przedyskutowanie  najlepszego  z  nich 
Terapeuta  jednak  nie  tylko  nie  powinien  umniejszać  niepowodzeń  życiowych  pacjenta  (bo  to 
by  się  mijało  z  celem),  lecz  przeciwnie,  przez  wykazywanie  ich  powagi  powinien  ,,indukować 
stany  depresji”  pacjenta.  W  ten  sposób  można  wytworzyć  nawyki  oceny  skutków  własnego 
postępowania.  Kolejnym  zaś  zabiegiem  terapeutycznym  powinna  być  stopniowa  likwidacja 
przeżywanych  stanów  depresyjnych  (J.R. Lion  1978). 
 

Terapia  behawioralna  w resocjalizacji 

 
„Terapia  behawioralna  jest  jedną  z  najnowszych,  zarazem  jedną  z  najstarszych  form  leczenia 
psychiatrycznego;  od  niepamiętnych  czasów  podarkami  i  rózgą  starano  się  urabiać 
zachowanie  ludzi"  —  pisze  M.  Hamilton  we  wstępie  do  tłumaczonej  u  nas  pracy,  poświęconej 
tej  formie  oddziaływań  psychokorekcyjnych  (por.  V.  Meyer,  E.S.  Chesser  1973).  Najogólniej 
rzecz  biorąc  opiera  się  ona  na  założeniach,  że  skoro  różnego  rodzaju  formy  niedostosowania 
wynikają  z  przyswojenia  niewłaściwych  łańcuchów  odruchowych,  to  dzięki  odpowiednim 
ćwiczeniom  można  usunąć  te  wadliwe  sposoby  zachowania,  a  na  ich  miejsce  wytworzyć 
nowe  reakcje, wartościowe  ze społecznego  punktu  widzenia. 

background image

Szczególnie  wiele  nadziei  wiązano  z  tym  sposobem  podejścia  psychokorekcyjnego 

pod  koniec  lat  sześćdziesiątych  i  w  pierwszej  połowie  lat  siedemdziesiątych.  Zdaniem  H.J. 
Kalisha  za  początek  terapii  behawioralnej  można  uznać  1960  r.,  w  którym  ukazała  się  praca 
H.J.  Eysencka  Behayior  therapy  and  neurosis.  Ze  stanowiskiem  tym  można  wprawdzie 
polemizować,  gdyż  właśnie  podstawy  teoretyczne  terapii  behawioralnej  zawieraj  ą  prace  B. 
Skinnera  oraz  J.  Wolpego,  niemniej  jednak  zasługą  H.J.  Eysencka  jest  wprowadzenie  terminu 
„terapia  behawioralna"  (H.J.  Kalish  1965; B.F. Skinner  1953; J. Wolpe  1959). 

Zasadniczo  pierwsze  prace,  które  można  uznać  za  zwiastuny  terapii  behawioralnej, 

ukazały  się  w  literaturze  amerykańskiej  w  okresie  międzywojennym.  I  tak  w  1920  r.  J.B. 
Watson  i  R.  Rayner  opublikowali  klasyczną  wersję  uwarunkowania  reakcji  lękowych  u 
małego  dziecka  (dobrze  już  znanego  w  historii  psychologii  „małego  Alberta"),  a  następnie 
eliminowania  tych  reakcji  przez  wzmacnianie  pozytywne.  Zastosowanie  metod,  które  dzisiaj 
nazwalibyśmy  terapią  behawioralna,  do  leczenia  jąkania  się,  ssania  palca  i  tików  opisał 
również  w 1932 r. K. Dunlap. 

Wykorzystanie  wiedzy  na  temat  odruchów  warunkowych  do  oddziaływań 

psychokorekcyjnych  nie  jest  jednak  dziełem  wyłącznie  amerykańskich  behawiorystów,  gdyż 
podobne  sugestie  wysuwał  I.P.  Pawłów,  co  nie  jest  niestety  spopularyzowane  w  literaturze 
psychologicznej.  Pawłów  poświęcił  temu  zagadnieniu  kilka  swych  „śród"  (tj.  organizowanych 
w  środy  spotkań  popularyzujących  jego  teorie),  na  których  mówił  o  możliwościach 
przywracania  równowagi  procesów  nerwowych.  Wprawdzie  Pawłów  nie  posługiwał  się 
terminem  „terapia"  czy  „psychoterapia",  lecz  „ćwiczenie"  (trienirowka),  niemniej  jednak 
istota  oddziaływania  była  ta  sama,  gdyż  dzięki  tym  ćwiczeniom  doprowadzono  do 
pozytywnych  zmian  w zachowaniu  zwierzęcia. 

Pawłów  podał  przykłady  psów,  u  których  ćwiczenia  spowodowały  zmianę  typu 

reagowania.  I  tak  np.  badany  w  jego  laboratorium  pies  Postne!  —  nadmiernie  pobudliwy  i  w 
związku  z  tym  charakteryzujący  się  wszelkimi  zaburzeniami  zachowania  —  dzięki 
odpowiednim  ćwiczeniom,  które  wzmocniły  jego  funkcje  hamowania,  stał  się  najsilniejszym 
spośród psów zrównoważonych. 

Podczas  jednego  ze  spotkań  (25  XI  1931  r.)  Pawłów  omówił  bardzo  ciekawy 

przypadek  psa  Białego,  który,  oprócz  dużej  nadpobudliwości,  przejawiał  również  agresję  oraz 
wykazywał  niedomogi  procesu  hamowania.  Ponieważ  żadne  ćwiczenia  eksperymentalne  nie 
przynosiły  oczekiwanych  rezultatów,  poddano  go  tresurze.  Te  właśnie  okazało  się  bardzo 
skuteczne,  pozwoliło  na  wzmocnienie  procesu  hamowania  oraz  wpłynęło  na  radykalne 
wyeliminowanie  agresji  z jego  zachowania  (Pawłowskije sriedy 1949, s. 140). 

Jednak  żaden  z  tych  badaczy  nie  zdołał  rozpowszechnić  szerzę  zasad  terapii 

behawioralnej,  gdyż  nie  odczuwano  potrzeby  zmiana  tradycyjnych  metod  terapii. 
Zainteresowano  się  nią  dopiero  wtedy  gdy  zaczęto  krytykować  wcześniejsze  sposoby 
leczenia. 

Najbardziej  krytyczną  pracę  na  ten  temat  napisał  H.J.  Eysenck  w  której  m.in. 

stwierdza,  że  stosowanie  terapii  tradycyjnej  (tj.  głównie  psychoanalitycznej)  nie  przynosi  na 
dobrą  sprawę  żadnych  rezultatów.  Stany  nerwicowe,  które  leczy  się  psychoterapią,  ulegają 
samorzutnej  remisji.  Tak  więc  neurotycy  leczeni  psychoterapią  i  neurotycy  nie  leczeni  po 
pewnym  czasie  nie  wykazuj  ą żadnych  różnic  (H.J.  Eysenck  1960). 

Poglądy  tego  autora  nastawiły  wielu  badaczy  sceptycznie  do  celowości  prowadzenia 

terapii  metodami  tradycyjnymi.  Wkrótce  po  opublikowaniu  jego  pracy  zaczęły  ukazywać  się 
liczne  doniesienia  stwierdzające,  że  do  wywołania  subiektywnego  złudzenia  poprawy  stanu 
psychicznego  pacjenta  (jaki  uzyskuje  się  w  ramach  tradycyjnie  prowadzonej  psychoterapii) 
nie  potrzeba  wcale  odbywać  studiów  medycznych  lub  psychologicznych.  Efekt  taki  mogą 
osiągnąć  początkujący  studenci,  a  nawet  zupełnie  niewykształcone  w  zakresie  psychologii  i 

background image

psychiatrii  gospodynie  domowe,  które  zechcą  tylko  cierpliwie  wysłuchać  danego  pacjenta  i 
życzliwie  ustosunkować  się  do jego problemów  (por. H.S. Adams,  K.S. Calhoun  1974). 

Krytyka  dawnych  form  psychoterapii  stworzyła  dogodny  klimat  dla  rozwoju  terapii 

behawioralnej,  która  w  ostatnim  dwudziestoleciu  stała  się  nie  tylko  jedną  z  najbardziej 
rozpowszechnionych  metod  leczenia  różnego  rodzaju  zaburzeń  psychicznych,  lecz  także 
zdobyła  dla  oddziaływań  psychokorekcyjnych  coraz  to  nowe  dziedziny.  Metodzie  tej 
poświęca  się  obecnie  wiele  książek  i  artykułów,  a  w  celu  wymiany  doświadczeń  w  zakresie 
jej  stosowania  stworzono  cztery  naukowe  periodyki:  ,,Behavior  Research  and  Therapy" 
(założony  w  1963  r.  przez  Eysencka),  „Joumal  of  Applied  Behavior  Anałysis"  (założony  w 
1968  r.  przez  Wolfa),  „Behavior  Therapy"  (założony  w  1970  r.  przez  Franksa),  „Behavior 
Therapy  and Experimental  Psychiatry"  (założony  w 1970 r. przez  Wolpego). 

Jedną  z  dziedzin,  w  której  terapia  behawioralna  znalazła  szerokie  zastosowanie,  jest 

resocjalizacja  przestępców  (nieletnich  i  dorosłych)  oraz  dzieci  przejawiających  różnego 
rodzaju  zaburzenia  emocjonalne  i  postawy  antyspołeczne.  Wprawdzie  w  resocjalizacji 
przestępców  szeroko  wykorzystano  psychodynamiczne  formy  psychoterapii,  nie  dotyczy  to 
jednak  przestępców  bardziej  zdemoralizowanych  i  psychopatycznych,  głównie  dlatego,  że  nie 
udało  się  wytworzyć  u  nich  dostatecznie  silnej  motywacji  do  uczestnictwa  w  psychoterapii,  co 
jest warunkiem  sine qua non jej skuteczności. 

Ogólnie  ujmując,  przed  terapią  behawioralna  stawia  się  trzy  następujące  cele 

resocjalizacyjne: 

wyrównywanie  braków  w  zachowaniu.  Jak  powszechnie  wiadomo,  zachowanie 
przestępcze  lub  zaburzenia  emocjonalne  często  wynikają  z  licznych  niedostatków 
różnych  sfer  ludzkiego  zachowania.  Mogą  to  być  m.in.  słaba  umiejętność 
wypowiadania  się,  niski  poziom  wiedzy,  nieumiejętność  obcowania  z  innymi  ludźmi 
według  zasad  przyjętych  w danym  kręgu  kulturowym  itp. 

Wskutek  tych  braków  w  zachowaniu  jednostka  nie  otrzymuje  w  kontekstach  społecznych 

wzmocnień  pozytywnych,  które  z  reguły  utrwalają!  rozwijaj  ą  wartościowe  ze  społecznego 
punktu  widzenia  cechy  zachowania.  Natomiast  otrzymuje  ona  wzmocnienia  negatywne  (są  to 
kary  i  bodźce  awersywne).  Ponieważ  często  otrzymanie  bodźców  negatywnych  prowadzi,  z 
jednej  strony,  do  nadmiernej  agresji,  z  drugiej  zaś,  do  wzmocnienia  reakcji  społecznie 
nieadekwatnych  (przez  nadanie  im  właściwości  wzmocnienia  pozytywnego  w  grupach  osób 
przejawiających 

podobny 

typ 

zachowania), 

najpilniejszym 

zadaniem 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych  powinno  być wyrównanie  tych  braków w zachowaniu: 

Eliminowanie  negatywnych  cech  zachowania.  W  wyniku  wypaczenia  systemu 
wartości  osobnik  przestępczy,  a  także  wykazujący  zaburzenia  emocjonalne,  przyswoił 
sobie  szereg  niewłaściwych  form  zachowania,  które  ogromnie  utrudniają  mu 
funkcjonowanie  w  życiu  społecznym.  Zadaniem  resocjalizacji  behawioralnej  powinno 
być  więc,  z  jednej  strony,  pozbawienie  negatywnych  form  zachowania,  z  drugiej  zaś, 
dostarczenie  silnych  wzmocnień  pozytywnych  cechom  wartościowym  społecznie. 

Wzmocnienie  kontroli  własnego  zachowania.  W  procesie  terapii  behawioralnej 
bardzo  ważną  rolę  odgrywa  wyrobienie  u  przestępców  i  osobników  wykazujących 
różnego 

rodzaju 

zaburzenia 

emocjonalne 

wystarczająco 

silnej 

umiejętności 

powstrzymywania 

szeregu 

reakcji 

zapanowania 

nad 

natychmiastowym 

uzewnętrznianiem  swych  emocji  itp.  Zachowanie  przestępcze  wynika  bowiem  często 
nie  tylko  z  niewłaściwych  reakcji  w  stosunku  do  innych  ludzi  i  ich  własności,  lecz 
również  z  nieumiejętności  powstrzymania  wielu  reakcji,  np.  ataku  gwałtownej  agresji, 
chęci  natychmiastowego  zaspokojenia  potrzeb  itp. 

Stosowane  w  resocjalizacji  metody  terapii  behawioralnej  oparte  zostały  na  paradygmatach 

procesu  uczenia  się,  opracowanych  przez  B.F.  Skinnera  i  O.R.  Lindsleya.  Ukazują  one 
związki  zachodzące  pomiędzy  specyficznymi  warunkami  otoczenia  a  zachowaniem 

background image

człowieka.  Stosunkowo  prosty  jest  paradygmat  Skinnera.  Składa  się  on  z  trzech  elementów, 
którymi  są:  bodziec  różnicujący  (discriminante  stimulus)  —  S

d

,  reakcja  (response)  —  R  oraz 

bodziec  wzmacniający  (reinforcement stimulus) — S

r

. Graficznie  wygląda  to w ten  sposób: 

 

S

d    

 

 

    

R       

 

   S

       bodziec 

                     reakcja 

                     bodziec 

     różnicujący                                                             wzmacniający 

 

Paradygmat  ten  w  praktycznych  sytuacjach  szkolnych  przedstawia  się  następująco. 

Zadanie  arytmetyczne  czy  materiał  służący  do  rysowania  stanowią  bodziec  różnicujący; 
rozwiązywanie  zadań  czy  rysowanie  jest  reakcją,  podczas  gdy  pochwała  nauczyciela  jest 
bodźcem  wzmacniającym. 

Nieco  bardziej  złożone  paradygmaty,  tłumaczące  przebieg  procesu  uczenia  się 

przedstawił  O.R. Lindsiey. 

Pierwszy  z nich  ilustruje  organizację  składników  procesu  uczenia  się: 

 
 

 

 

 

 

S

r

 

  

 

R

c

 

      bodziec 

                    reakcja 

               układ wzmocnień                  konserwacja   

  (schedule of                          wzmocnień 

               reinforcement)                                          

 
Drugi  zaś  przedstawia  funkcjonowanie  procesu  uczenia  się  jak następuje: 
 

E

a

 

 

 

 

 

 

 

E

c

 

         wypadek                             reakcja                          organizacja                    wynik końcowy  
     poprzedzający                                                                                               (consetjeuential event) 
  (antecedent event} 

 

Jak  nietrudno  zauważyć  oba  paradygmaty  Lindsieya  zawierają  dodatkowe 

zróżnicowanie 

ostatniego 

członu 

paradygmatu 

Skinnera, 

mianowicie 

bodźca 

wzmacniającego.  Ukazują  one w dokładniejszy  sposób proces wzmacniania. 

Ogromna  popularność  metod  korektury  ludzkiego  zachowania  na  podstawie  zasad 

terapii  behawioralnej  stworzyła  wokół  nich  (jako  wskaźników  nowoczesności  procesu 
oddziaływań  resocjalizacyjnych)  określony  klimat.  Niemniej  należy  pamiętać  o  tym,  że 
stosowanie  ich  bez  uzupełnienia  metodami  tradycyjnymi  pociąga  za  sobą  trzy  poważne 
niebezpieczeństwa. 

1.  Stosując  metodę  przyznawania  nagród  w  postaci  punktów  za  szereg  wycinkowych 

form  zachowania,  stwarza  się  możliwość  doprowadzenia  do  jednostronności  w 
zachowaniu.  Dzieje  się  tak  z  reguły  wtedy,  gdy  jeden  typ  nagradzanego  zachowania 
jest  dla  wychowanka  łatwiejszy  niż  inne,  czasami  nawet  ważniejsze  pod  względem 
przystosowania  społecznego.  W  związku  z  tym  może  on  łatwo  wyspecjalizować  się  w 
tym  właśnie  typie  pozytywnego,  nagradzanego  zachowania,  a  następnie  spekulować 
nim  —  starać  się  zarobić  możliwie  najwięcej  punktów  w  najłatwiejszy  dla  siebie 
sposób. 

2.  Sprowadzenie  najróżnorodniejszych  zabiegów  resocjalizacyjnych  do  warunkowania 

instrumentalnego  wyraźnie  spłyca  cały  proces  wychowawczy,  który  w  tradycyjnych 
systemach  wychowawczych  wypływał  z  głębokich  związków  emocjonalnych 
pomiędzy  wychowankiem  a  terapeutą,  nauczycielem  czy  wychowawcą,  stanowiąc 
wewnętrzny,  a nie  zewnętrzny  drogowskaz  zachowania. 

Wymieniony  typ  negatywnych  aspektów  stosowania  terapii  behawioralnej  w  resocjalizacji 

można  zilustrować  na  podstawie  stworzonej  przez  E.  Durkheima  (przyjętej  również  przez  J. 
Piageta  1967)  kategoryzacji  postaw  moralnych.  Autor  ten  wyróżnił  niższą  (heteronomiczną) 

background image

postać  motywów  moralnych,  charakteryzującą  się  dążnością  do  wywiązywania  się  z 
zewnętrznych  nakazów  i  zakazów,  oraz  wyższą  (autonomiczną),  wyrażającą  się  w  realizacji 
wewnętrznych  nakazów  i  zakazów.  Otóż  resocjalizacja  oparta  na  bazie  behawioralnej  może 
stworzyć  jedynie  niższą  warstwę  motywów  moralnych.   

3.  W  amerykańskiej  literaturze  psychologicznej  swego  czasu  dość  popularny  był  nurt 

krytyki  terapii  behawioralnej  zapoczątkowany  przez  M.R.  Leppera,  D.  Greene'a  i  R.E. 
Nisbetta, 

znany 

pod 

nazwą 

,,hipotezy 

przemotywowania" 

(overjustification 

hypothesis).  Otóż  zwolennicy  krytyki  terapii  behawioralnej  z  pozycji  wymienionej 
koncepcji  zakładają,  że  w  normalnych  warunkach  człowiek  odczuwa  silną 
wewnętrzną  potrzebę  „robienia  sobie  dobrze"  (w  najróżnorodniej  szych  zakresach). 
Natomiast  terapia  behawioralna  zakłóca  jak  gdyby  ten  „naturalny"  nurt  motywacyjny, 
wprowadzając  dodatkowe,  zewnętrzne  nagrody  za  to,  że  człowiek  „robi  sobie  dobrze". 
W  ten  sposób  owe  głęboko  tkwiące  „wewnętrzne"  potrzeby  zostaj  ą  zastąpione 
„zewnętrznymi  korzyściami". 

Niebezpieczeństwo  terapii  behawioralnej  ma  więc  polegać  na  tym,  że  likwiduje  ona 

wewnętrzne  tendencje  człowieka  „przekierowując"  je  na  zewnętrzne  nagrody  i  tym  samym 
zapewnia  jedynie  krótkotrwałe  polepszenie  zachowania.  Natomiast  z  chwilą,  gdy  nagrody 
zewnętrzne  przestaną  działać,  efekty  treningu  behawioralnego  gwałtownie  znikają! 
najczęściej  poziom  dojrzałości  w  zachowaniu  danej  jednostki  staje  się  niższy  niż  przed 
rozpoczęciem  terapii  (M„R.  Lepper, D. Greene,  R.E.  Nisbett  1973). 

Obniżający  poziom  zachowania  po  wycofaniu  wzmocnień  pozytywnych  odnotowało  kilku 

autorów  (por. dla  przykładu  F.M. Levine,  G.Faschmach  1974). 

Z  badań  nad  ,,hipotezą  przemotywowania"  na  szczególną  uwagę  zasługują  eksperymenty 

S.  Reissa  i  L.W.  Suhinsky'ego,  których  wyniki  wskazują,  że  poziom  zachowania  obniża  się  po 
wycofaniu  nagród  tylko  wtedy,  gdy  nagrody  stosowane  są  w  jednym  rodzaju  sekwencji 
zadaniowej.  Natomiast  wówczas,  gdy  stosowane  są  w  różnych  szczegółowych  zadaniach  i 
sposobach  nagradzania,  wykazuj  ą  dużą  różnorodność;  efekt  oddziaływania  tak  stosowanych 
wzmocnień  nie  łączy  się  z obniżeniem  poziomu  zachowania  po zaprzestaniu  działania  nagród. 

Wyniki  tych  badań  wskazująwięc  na  ograniczenie,,hipotezy  przemotywowania"  i  na 

zasadność  stosowania  terapii  behawioralnej,  która  właśnie  operuje  (a  w  każdym  razie 
powinna  to  czynić)  różnorodnością  wzmocnień  przy  różnej  liczbie  zadań  (S.  Reiss,  L.W. 
Suhinsky  1975). 

Niemniej  jednak  „hipoteza  przemotywowania"  od  tej  pory  ma  swoich  zwolenników, 

dostarczających  dowodów  na  szkodliwość  stosowania  terapii  behawioralnej.  A.E.  Kazdin,  w 
swym  obszernym  podręczniku  poświęconym  strategiom  stosowania  terapii  behawioralnej  w 
różnych  dziedzinach  oddziaływania  psychokorekcyjnego,  przedstawia  trzy  podstawowe 
argumenty,  zgodnie  z  którymi,,hipoteza  przemotywowania"  nie  stanowi  zaprzeczenia 
wartości  terapii  behawioralnej  : 

1.  Dane 

gromadzone  do  udowodnienia  negatywnego  wpływu  „przekierowania" 

wzmocnień  z  wewnątrz  na  zewnątrz  opierały  się  na  badaniach  laboratoryjnych,  które 
koncentrowały  się  na  życiowo  mało  istotnych  czynnościach,  jak  np.  szukanie  drogi  w 
labiryncie,  łączenie  kropek  itp.,  natomiast  terapia  behawioraina  dotyczy  na  ogół  takich 
czynności,  których  wystąpienie  „samo  z  siebie"  wywołuje  różnego  rodzaju  dalsze 
nagrody,  jak  np.  osiągnięcia  szkolne,  racjonalne  ocenianie  zjawisk.  Zatem  w 
przypadku  wycofania  sztucznych  nagród  zachowania  te,  drogą  samoistnie 
wytwarzanych  nagród,  mogą  się  utrwalić. 

2.  Na  ogół  terapia  behawioralna  nastawiona  jest  na  wywołanie  takich  zachowań,  które 

nie  są  u  pacjenta  „motywowane  wewnętrznie".  To  znaczy  jest  ona  stosowana 
wówczas,  gdy  np.  uczeń  wcale  nie  odczuwa  chęci  do  uczenia  się,  pacjent  szpitala 

background image

psychiatrycznego  do  wykonywania  wielu  czynności  higieniczno-sanitarnych  itp.  Nie 
można  więc  w tym  przypadku  mówić  o stępieniu  motywacji  wewnętrznej. 

3.  Terapia  behawioralna  stosowana  jest  jako  proces  przejściowy,  inicjujący  jedynie 

określone  typy  zachowań  i  pomagający  w  ocenie  działania  innych  wzmacniających  je 
nagród,  oferowanych  w zorganizowanym  życiu  społecznym  (A.E.  Kazdin  1977). 

Przedstawione  wyżej  negatywne  aspekty  oddziaływań  resocjalizacyjnych  opartych  na 

metodach  terapii  behawioralnej  nie  świadczą  jednak  o  tym,  że  terapia  behawioralna  nie 
powinna  być  stosowana  w  resocjalizacji.  Wręcz  przeciwnie,  jej  wykorzystanie  przynosi 
szereg  bardzo ważnych  korzyści.  Do najważniejszych  należą: 

ożliwość  opracowania  dokładnych  programów  oddziaływań  resocjalizacyjnych 
opartych  na  konkretnych  przesłankach,  wynikających  ze  znajomości  praw 
warunkowania  instrumentalnego, 

stosunkowo  prosta  orientacja  w  skuteczności  oddziaływań  poszczególnych  zabiegów  i 
tym 

samym 

możliwość 

stałego 

modyfikowania 

programu 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych, 

możliwość  zastosowania  różnorodnych  technik  resocjalizacyjnych  bez  wzbudzania  w 
wychowanku  motywacji  do  świadomej  pracy  nad  sobą,  do  samodoskonalenia  się  itp., 
co,  jak  wiadomo  z  praktyki,  jest  rzeczą  bardzo  trudną,  a  w  przypadku  psychopatów  i 
charakteropatów  wręcz  niemożliwą. 

Dzięki  tym  zaletom  terapia  behawioralna  umożliwia  pracę  resocjalizacyjną  z  młodzieżą 

nawet  najbardziej  wykolejoną  oraz  psychopatyczną.  Opierając  jednak  programy  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  na  zasadach  terapii  behawioralnej,  należy  zawsze  mieć  na  uwadze  to,  aby 
dokładnie 

opracowany  system  wzmocnień  sprawczych  wspiera  innymi  metodami 

resocjalizacyjnymi,  które  pozwolą  uniknąć  zubożenia  wielce  złożonego  procesu  budzenia  i 
rozwijania  postaw moralnych  wychowanka. 

Skuteczność,  łatwość  i  klarowność  metod  terapii  behawioralnej  doprowadziły  do 

bogacenia  się  tego  sposobu  resocjalizacji,  w  związku  z  czym  dzisiaj  istnieje  już  bardzo 
rozległa  literatura  na  temat  różnych  form  i  metod  wprowadzania  nowych  elementów  do 
terapii  behawioralnej.  Elementy  te,  z  jednej  strony,  pozwalają  na  wykorzystanie  wszystkich 
zalet  tej  formy  strategii  oddziaływali  resocjalizacyjnych,  z  drugiej  zaś  strony,  starają  się 
eliminować  wszystkie  jej ograniczenia  o których  mówiłem  poprzednio.                            

Najbardziej  znaną  formą  takiego  wzbogacania  metod  behawioralnych  w  resocjalizacji  jest 

dołączenie  do  mechanicznych  niejako  oddziaływań  korekty  zachowania  (jaką  stanowią 
metody  behawioralne)  elementów  ,,treningu  świadomości".  Łącznie  z  kształtowaniem 
pozytywnych  przejawów  zachowania  wychowanka  metodami  behawioralnymi  (czyli  poprzez 
konsekwentne  stosowanie  kar  i  nagród)  przeprowadza  się  liczne  dyskusje  i  stosuje  perswazje, 
zmierzające  do  wyzwolenia  głębszej  refleksji  nad  przyczynami,  a  przede  wszystkim  nad 
skutkami  negatywnego  postępowania.   

Ten  typ  modyfikacji  behawioralnego  podejścia  do  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

określany  jest  jako  podejście  kognitywno-behawioralne.  Jest  ono  szczególnie  znamienne  w 
nowszych 

programach 

resocjalizacyjnych. 

Poza 

cechami 

definicyjnymi, 

czyli 

poza 

położeniem  akcentu  na  formowaniu  świadomości  (polegającemu  głównie  na  usprawnieniu 
oceny  własnego  postępowania)  oraz  na  modelowaniu  zachowania  poprzez  wycyzelowany 
system  wzmocnień,  podejście  kognitywno-behawioralne  charakteryzuje  się  także  i  tym,  że  w 
obręb  jego  oddziaływań  wchodzą  zasadniczo  wszystkie  nowoczesne  techniki  wypracowane 
przez  podejście  psychodynamiczne. 

Stopniowo  więc  zanika  linia  demarkacyjna  dzieląca  oddziaływania  „od  wewnątrz", 

lansowane  przez  psychoanalizę,  i  oddziaływania  „od  zewnątrz",  czyli  behawioralne.  Tylko 
bowiem  umiejętne  zespolenie  obu  tych  podejść  zapewnić  może  dogłębne  i  trwałe  efekty  w 
pracy  resocjalizacyjnej.  Jak  podkreśla  L.  Micholson  (1987),  głównym  wyznacznikiem 

background image

skuteczności 

współczesnych 

programów 

resocjalizacyjnych 

jest 

integracja 

wielu 

odpowiednich  do sytuacji  podejść modyfikujących  niepożądane  zachowanie. 
 
 
 
 

ROZDZIAŁ  III 

 

Psychodynami

czne sposoby oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

 
 

Właściwości  i sposoby oddziaływań  resocjalizacyjnych 

 

Jak  już  wspomniałem  w  poprzednim  rozdziale,  psychodynamiczne  podejście 

psychokorekcyjne  zrobiło  w  resocjalizacji  niebywałą  karierę  i  to  bynajmniej  nie  ze  względu 
na  jego  skuteczność,  lecz  raczej  ze  względu  na  wabiącą  niczym  śpiew  syreni  filozofię,  na 
której  opiera  się  ów  rodzaj  podejścia  do  resocjalizacji.  Przy  czym  z  góry  trzeba  powiedzieć, 
że  filozofia  ta  (głosząca  możliwość  zaprowadzenia  „ładu  wewnętrznego"  poprzez 
„zainstalowanie"  mechanizmów  samokontroli)  przez  długie  lata  bardziej  przemawiała  do 
wyobraźni  organizatorów  procesu  resocjalizacji  niż  do  tych,  którzy  procesowi  temu  zostali 
poddani. 

Fakt  ten  zmienił  się  dość  zasadniczo  w  ostatnich  czasach  wraz  ze  wzrostem  liczby 

sposobów 

oddziaływania 

psychokorekcyjnego, 

inspirowanego 

podejściem 

psychodynamicznym.  Obecnie  w  krajach  o  wysokiej  kulturze  resocjalizacyjnej,  gdzie 
podopieczni  (tj.  wychowankowie  zakładów  poprawczych,  więźniowie,  członkowie  komun 
terapeutycznych  itp.)  mogą  sobie  wybierać  odpowiednią  formę  terapii,  zajęcia  mieszczące  się 
w  konwencji  myślenia  psychodynamicznego  cieszą  się  coraz  większym  zainteresowaniem  u 
aktywnie  uczestniczących  w procesie  resocjalizacji  wychowanków. 

Rosnące  zainteresowanie  tego  rodzaju  podejściem  psychokorekcyjnym  łączy  się  z 

bardzo  istotną  cechą  charakterystyczną,  jakiej  podejście  psychodynamiczne  nabiera  na 
gruncie  resocjalizacji,  a  mianowicie  główny  nacisk  przesunięty  został  z  indywidualnej  pracy  z 
pacjentem  na  rzecz  pracy  z  grupą,  czego  —jak  wiadomo  —  nie  brał  pod  uwagę  Z.  Freud  i 
wielu  jego  zwolenników.  Pomimo  tego,  owo  przesunięcie  nacisku  z  terapii  indywidualnej  na 
grupową  stanowi  ogólny  trend  (por.  J.  Pawlik  1981)  w  zakresie  oddziaływań 
psychokorekcyjnych  na  jednostki  wykolejone. 

Inną  charakterystyczną  cechą  metod  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  inspirowanych 

różnymi  wersjami  podejścia  psychodynamicznego,  jest  doprowadzanie  do  silnych  przeżyć 
emocjonalnych  podczas  tych  „zabiegów".  Wypływa  to  najprawdopodobniej  ze  zwiększonego 
zapotrzebowania  na  stymulację  u  większości  przestępców,  a  szczególnie  u  tych,  którzy 
posiadają  cechy  psychopatyczne,  co  szerzej  omówiłem  w  innym  miejscu  (por.  K.  Pospiszyl 
1992). 

Aby  ukazać  w  najogólniejszych  zarysach  niezwykle  rozległy  materiał  dotyczący 

psychodynamicznych  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  nieodzowny  jest  jego  podział. 
Najlepszy  wydaje  się  podział  na  oddziaływania  indywidualne  i  zbiorowe.  Przy  czym,  ze 
względu  na  to,  że  oddziaływania  zbiorowe  są  bezspornie  bardziej  reprezentatywne  dla 
różnego  rodzaju  zabiegów  resocjalizacyjnych,  postaram  się  omówić  je  w  dwóch  grupach, 

background image

wyróżnionych  ze  względu  na  to,  czy  owe  zabiegi  odbywają  się  w  instytucjach 
resocjalizacyjnych,  czy  też  w tzw.  komunach  terapeutycznych. 

Istniejące  najmniej  dwie  podstawowe  przesłanki  dla  rozróżnienia  obu  tych  form.  Po 

pierwsze,  przebywanie  we  wszystkich  zakładach  resocjalizacyjnych  jest  wynikiem  presji 
zewnętrznej,  przymusu  prawno-porządkowego.  Najczęściej  więc  pobyt  w  tych  instytucjach 
jest  odczuwany  jako  bardziej  lub  mniej  dotkliwa  kara,  a  także  jako  gwałt  zadany  występującej 
u  każdego  człowieka  potrzebie  wolności.  Natomiast  pobyt  w  komunach  terapeutycznych  jest 
rodzajem  ,,wewnętrznego  przymusu",  jest  —  mówiąc  inaczej  —  próbą  ucieczki  od 
„normalnego"  społeczeństwa,  w  którym  dana  jednostka  nie  mogła  sobie  znaleźć  miejsca.  W 
odróżnieniu  od  dotkliwie  odczuwanego  niezadowolenia  z  pobytu  w  instytucjach 
resocjalizacyjnych,  komuny  terapeutyczne  dla  wielu  swoich  członków  stanowią  jedyne 
bezpieczne  miejsce  na ziemi,  niekiedy  wręcz  uważane  są za  raj. 

Druga 

zasadnicza 

przesłanka, 

leżąca 

podłoża 

odróżnienia 

zakładów 

resocjalizacyjnych  od  komun  terapeutycznych,  tkwi  w  tym,  że  na  ogół  w  obu  typach  instytucji 
mamy  jednostki  wykazujące  odmienne  postacie  dewiacji.  W  więzieniach,  zakładach 
poprawczych  itp.  przebywaj  ą  wyłącznie  przestępcy  kryminalni,  podczas  gdy  w  komunach 
terapeutycznych  przebywają  najczęściej  narkomani.  I  chociaż  często  pokaźny  procent 
członków  różnego  rodzaju  komun  terapeutycznych  posiada  „na  swym  koncie"  czyny 
kryminalne,  ogólnie  jednak  mieszkańcy  komun  różnią  się  zasadniczo  od  więźniów  i 
wychowanków  zakładów  poprawczych.  Przestępstwa  popełniane  przez  członków  komun 
terapeutycznych  z  reguły  są  albo  stosunkowo  mało  istotne,  albo  też  występują  wyraźnie  jako 
forma  towarzysząca  innej  postaci  wykolejenia  (jest  nią  w tym  przypadku  narkomania  czy 
alkoholizm). 

Obie  te  postaci  organizacyjne  zbiorowego  oddziaływania  resocjalizacyjnego  zostaną 

omówione  po przedstawieniu  uwag  dotyczących  oddziaływań  indywidualnych. 
 

Oddziaływania  indywidualne 

 

W  przypadku  indywidualnego,  a  więc  w  pewnym  sensie  klasycznego  stosowania 

psychoanalizy  do  resocjalizacji  przestępców  spotykamy  najbardziej  ewidentnie  zaznaczone 
trudności,  wynikające  z  redukcjonistycznego  stanowiska  psychoanalityków  (szczególnie  zaś 
ortodoksyjnych).  Jak  pamiętamy,  skłonni  oni  byli  utożsamiać  wszelkie  zaburzenia  psychiczne 
z  nerwicą.  W  ten  sposób  nie  uwzględniono  „typologicznej  odrębności"  zachowania 
wynikającego  z cech psychopatycznych,  które nieczęsto  bywają  powiązane  z nerwicą. 

Ponieważ  zaś  przestępcze  zachowanie  może  być  efektem  zarówno  cech 

neurotycznych,  jak  i  psychopatycznych,  przy  zastosowaniu  psychoanalizy  (czy  mówiąc 
bardziej  ogólnie  podejścia  psychodynamicznego)  napotykamy  daleko  posunięte  ograniczenia. 
Zasadniczo  podejście  to  może  być  stosowane  (z  lepszymi  lub  gorszymi  skutkami)  do 
przestępców  neurotycznych,  jest  natomiast  mało  skuteczne  w  przypadku  przestępców 
psychopatycznych. 

Pod  tym  względem  stale  aktualny  jest  pogląd  M.  0'Malley  (wyrażony  w  1924  r.),  że 

,,psychoanaliza  jako  metoda  terapii  w  przypadku  osobowości  psychopatycznej  [...]  spotyka 
się  z  niepowodzeniem"  (cyt.  za  D.  Curran  i  P.  Mallinson  1944).  Ta  pesymistyczna  ocena  nie 
we  wszystkich  jednak  przypadkach  znajduje  potwierdzenie.  Istnieją  bowiem  doniesienia  o 
skuteczności  psychoanalizy  w terapii  jednostek  wykolejonych. 

I  tak  na  przykład  W.  Bronberg  przedstawił  sprawozdanie  o  pozytywnych  wynikach 

leczenia  19-letniego  przestępcy,  odsiadującego  wyrok  w  więzieniu  marynarki  wojennej. 
Według  relacji  tego  pacjenta  walka  na  noże  i  przewodzenie  w  różnego  rodzaju  buntach  „było 
szczególnie  podniecające".  Rodzice  pacjenta  rozwiedli  się.  Ojciec  był  alkoholikiem 

background image

kilkakrotnie  skazanym  na  karę  więzienia  za  różnego  rodzaju  przestępstwa  kryminalne.  W 
stosunku  do syna  przejawiał  nasiloną  agresję,  bijąc  go bardzo często  i  dotkliwie. 

Na  pierwszą  sesję  psychoanalityczną  chłopiec  przyszedł  wbrew  swej  woli  (w  wyniku 

polecenia  władz  więziennych),  w  związku  z  czym  początkowo  w  ostentacyjny  sposób 
odmawiał  współpracy,  nie  chcąc  odpowiadać  na  żadne  pytania.  Następnym  etapem 
zachowania  młodocianego  pacjenta  były  wybuchy  agresji,  w  czasie  których  m.in.  rzucił 
nożem  w  psychoanalityka  (szczęśliwie  chybiając).  Stopniowo  jednak,  pod  wpływem 
cierpliwości  i  życzliwej  postawy  W.  Kronberga,  a  także  stałych  zachęceń  do  nawiązania 
kontaktu  terapeutycznego,  pacjent  zaczął  opowiadać  o swoim  „ubogim  w miłość  życiu". 

Niemal  równocześnie  z  początkiem  „otwarcia  się"  pacjent  zaczął  miewać  sny. 

Najpierw  były  to  sny  o  zabijaniu,  zabijał  w  nich  strażników  więziennych,  współwięźniów,  do 
których  żywił  różnego  rodzaju  urazy,  a  wreszcie  samego  terapeutę.  Później  zmienił  się 
podstawowy  motyw  jego  snów.  Ten  nowy  motyw  wyrażał  lęk  przed  terapeuty  Wraz  ze 
zmianą  motywu  marzeń  sennych  nastąpiła  również  istotna  zmiana  w  zachowaniu 
młodocianego  pacjenta,  a  mianowicie  zaczął  on  dokładniej  analizować  wszelkie  polecenia  i 
uwagi  psychoanalityka,  a  ponadto  w  sposób  wyraźny  wystąpiła  identyfikacja  z  osobą  tegoż 
analityka.  Niestety  W.  Bronberg,  w  związku  z  przejściem  do  życia  cywilnego,  nie  mógł 
dokończyć  rozpoczętej  i  dobrze zapowiadającej  się  terapii  (W. Bronberg  1948).                        

Do  klasyki  literatury  psychoanalitycznej  należy  przedstawiony  przez  K.  Friedlander 

opis  psychoanalitycznych  oddziaływań  na  ośmioletniego  Billa,  który  był  dzieckiem 
,,złośliwym  i  impulsywnym",  nie  umiejącym  zupełnie  panować  nad  swymi  emocjami. 
Najbardziej  zaś  uderzającą  cechą  zachowania  chłopca  był  „absolutny  brak  poczucia  winy". 
Autorka  poddała  swego  małego  pacjenta  żmudnym  i  długotrwałym  oddziaływaniom 
psychoanalitycznym.  Ich  głównym  zadaniem  było  rozwinięcie  u  dziecka  kontroli  zachowania 
sprawowanej  przez  superego.  Po  osiemnastomiesięcznej  terapii  Billy  „nie  był  wprawdzie  —
jak  twierdzi  K.  Friedlander  —  nadal  najodpowiedniejszym  modelem  wzorowego  zachowania 
chłopca,  niemniej  jednak  uczynił  wielkie  postępy  [...]  w  rozwoju  niezależnego  superego"  (K. 
Friedlander  1974, s. 217). 

Inne  relacje  o  pozytywnym  wyniku  zastosowania  psychoanalizy  w  odniesieniu  do 

przestępców  przedstawiła  M.  Schmideberg  (1949),  która  poddała  psychoanalizie  jedenastu 
poważnych  przestępców,  wykazujących  zanik  poczucia  winy  i  umiejętności  nawiązywania 
kontaktu  emocjonalnego  z innymi. 

Jak  twierdzi  autorka,  przez  zastosowanie  oddziaływań  psychoanalitycznych  udało  się 

jej  uzyskać  zdecydowaną  poprawę  u  wszystkich  poddanych  terapii  przestępców.  Głównym 
terapeutycznym  problemem  w  postępowaniu  z  przestępcami  jest  —  jej  zdaniem  — 
umiejętność  zapewnienia  im  „cierpliwej  dobroci"  (endure  kindness),  aby  mogli  „wyprostować 
się  poprzez  stopniowe  odzyskiwanie  miłości,  bezpieczeństwa  i  wiary  w  pomoc  ludzi 
straconych  w  dzieciństwie  i  aby  w  ten  sposób  mogli  zyskać  dyspozycje  do  umiejętności 
identyfikowania  się  z innymi"  ( M. Schmideberg  1949, s. 187). 

Wspomniane  postulaty  nie  zawężają  się  jednak  wyłącznie  do  oddziaływań 

psychoanalitycznych,  nacechowane  nimi  musi  być  bowiem  każde  podejście  terapeutyczne. 
Toteż  nie  tylko  psychoanalitycy  mieli  możliwość  zebrania  plonów  swej  „cierpliwej  dobroci". 
O  pozytywnym  wyniku  oddziaływań  resocjalizacyjnych  donosili  bowiem  także  terapeuci  nie 
stosujący  psychoanalizy,  a  także  i  „nieprofesjonalni  klinicyści",  jak  np.  kapelan  więzienny, 
któremu  udało  się  „sprowadzić  na  dobrą  drogę"  długoletniego  przestępcę,  zdradzającego 
wyraźne  cechy  psychopatyczne.  Interesujący  opis  terapii  „psychopatycznego  kryminalisty", 
Harolda,  przedstawił  R.  Linder  w  swej  sławnej  książce  Rebel  without  a  case  (Buntownik  bez 
powodu).  Autor  ten  stosował  głównie  hipnoanalizę,  a  także  analizę  wolnych  skojarzeń  i 
analizę  snów.  Harold  został  skierowany  do  autora  wspomnianej  książki  ze  względu  na 
ślepotę,  dla  której  lekarze  nie  znajdowali  organicznego  podłoża.  Początkowo  pacjent 

background image

przejawiał  opór  i  niechęć  do  nawiązania  kontaktu  z  terapeutą,  w  miarę  jednak  oswajania  się  z 
sytuacją  terapeutyczną  (która  początkowo  wywoływała  w  nim  wrażenie,  że  został  oślepiony  i 
postawiony  nad  brzegiem  przepaści)  zaczął  opowiadać  historię  swego  niezwykle  burzliwego 
życia,  surowości  ojca  oraz  lęku  przed  nim,  niesamowitych  wręcz  doświadczeń  seksualnych, 
na  które  składały  się  kontakty  homoseksualne,  marzenia  o  seksualnym  posiadaniu  matki  itp. 
Za  wyśmiewanie  się  z  jego  wypaczonych  skłonności  erotycznych  Harold  zabił  jednego  z 
więźniów. 

Podczas  hipnoanalizy  Linder  ustalił  przyczynę  ślepoty  Harolda.  Było  nią—  zdaniem 

tego  autora  —  oglądanie  w  dzieciństwie  stosunku  seksualnego  rodziców;  „oglądanie  rzeczy 
zakazanej  stało  się  przyczyną  zakazania  widzenia  czegokolwiek",  czyli  ślepoty. 

W  wyniku  przeprowadzonej  hipnoanalizy  Harold  zyskał  głębszy  wgląd  w  swój  ą 

psychikę.  Stał  się,  zdaniem  R.  Lindera,  bardziej  refleksyjny  i  skłonny  do  powstrzymywania 
typowej  dla  impulsywnych  psychopatów  tendencji  do  natychmiastowego  zaspokajania 
potrzeb,  Linder  podaje,  że  oprócz  Harolda  metodą  hipnoanalizy  udało  mu  się  zresocjalizować 
siedmiu  innych  psychopatów.   

Do  indywidualnych  sposobów  resocjalizacji  przestępców  należy  także  zaliczyć 

podawane  niekiedy  w  literaturze  przypadki  otoczenia  tego  typu  jednostki  opieką  rodzicielską. 
Dotyczy  to szczególnie  dzieci  i młodzieży.                                                  

H.  Lippman  (1951)  donosi  np.  o  wzięciu  na  wychowanie  przez  praktykującego  lekarza 

ogólnego,  S.  Kinga,  14-letniego  chłopca  wykazującego  wyraźne  cechy  psychopatyczne. 
Dzięki  wyrozumiałości,  łagodnej,  a  zarazem  konsekwentnej  postawie  wobec  dziecka  dr  King 
przełamał  ogromny  opór,  jaki  cechował  chłopca,  przed  nawiązaniem  z  nim  kontaktu 
emocjonalnego.  Ponadto  stopniowo  udało  mu  się  przezwyciężyć  ogólną  agresywność  dziecka. 
Chłopiec  przeszedł  ewolucję  zachowania  od  stadium,  w  którym  jego  stosunek  do  opiekuna 
był  krańcowo  agresywny  i  prowokacyjny,  do  fazy,  gdy  w  pełni  zaakceptował  go,  towarzysząc 
mu  „jak  cień"  na  każdym  niemal  kroku.  W  końcu  chłopiec  ten  został  przez  swego  opiekuna 
adoptowany,  podjął  naukę,  a następnie  studia  uniwersyteckie. 

Podobnych  przykładów  skuteczności  indywidualnych  oddziaływań  na  psychopatów 

można  wymienić  wiele,  mija  się  to  jednak  z  celem,  ponieważ  przytaczane  przez  niektórych 
autorów  informacje  o  sukcesach  w  indywidualnym  oddziaływaniu  na  przestępców  wcale  nie 
przekonuj  ą  innych,  że  terapia  indywidualna  jest  odpowiednia  jako  metoda  resocjalizacji 
jednostek  przestępczych.   
 

Zakłady  resocjalizacyjne  dla  nieletnich 

 

Pierwsze  doświadczenia 

 

Za  placówkę  inspirującą  nowoczesne  formy  oddziaływania  resocjalizacyjnego  na 

młodzież  poważnie  wykolej  ona  niewątpliwie  uważać  należy  założony  pod  koniec  pierwszej 
wojny  światowej  (w  1918  r.)  przez  A.  Aichhoma  dom  dla  przestępczych  chłopców  w 
Oberhollabrunn. 

Wychowaniem  bezdomnych  dzieci  A.  Aichhom  zajmował  się  już  od  1907  r.,  jednak 

dopiero  po  zakończeniu  wyniszczającej  wojny,  kiedy  w  Austrii,  podobnie  jak  w  innych 
krajach,  problem  przestępczości  młodzieży  i  braku  opieki  nad  nią  stał  się  szczególnie  palący, 
swe zainteresowania  mógł  rozwinąć  na szeroką  skalę.  

Głównym  założeniem  teoretycznym  A.  Aichhoma  było  zastosowanie  zdobyczy 

rodzącej  się  wówczas  psychoanalizy  do  resocjalizacji  młodzieży.  Entuzjazm  dla 
psychoanalizy  towarzyszył  mu  niezmiennie  przez  całe  życie.  Świadczy  o  tym  chociażby  fakt, 
że  po  drugiej  wojnie  światowej  (którą  to  wojnę,  będąc  Żydem,  z  trudem  przeżył)  został  on 
wybrany  przewodniczącym  Wiedeńskiego  Towarzystwa  Psychoanalitycznego. 

background image

Swe  doświadczenia  w  pracy  z  dziećmi  wykolejonymi  opisał  w  szeroko  znanej, 

należącej  do  klasyki  literatury  psychologicznej  książce,  traktującej  o  resocjalizacji  młodzieży 
przestępczej  (The wayward youth), wydanej  po raz  pierwszy  w 1925 r. 

Aichhorn  stwierdza,  że  w  prowadzonym  przez  niego  zakładzie  przebywały  dzieci  o 

dwóch  charakterystycznych  właściwościach.  Typ  pierwszy  stanowili  chłopcy  rozpieszczeni, 
wychowywani 

przez 

nadmiernie 

opiekuńczych 

rodziców. 

Wykolejenie 

tej 

grupy 

wychowanków  wypływało,  jego  zdaniem,  z podłoża  nerwicowego. 

Drugą  grupę  chłopców,  bardziej  interesującą  z  punktu  widzenia  problematyki 

niniejszej  książki,  stanowili  chłopcy  nie  wykazujący  cech  neurotycznych,  lecz  wchodzący  w 
stałe  konflikty  z  otoczeniem  w  wyniku  niedorozwoju  superego  oraz  słabo  rozbudowanej 
świadomości.  Niedorozwój  owych  sfer  osobowości  czynił  tych  chłopców  nadmiernie 
impulsywnymi,  agresywnymi,  czyli  psychopatycznymi. 

Dzieci  z  tej  grupy  —  jak  stwierdza  Aichhom  —  „wychowywane  były  bez  uczucia, 

cierpiąc  z  powodu  nadmiernej  surowości  i  brutalności  otoczenia".  Głównym  celem 
wychowania  powinno  być  więc  zaspokojenie  u  tych  dzieci  potrzeby  miłości.  „Pierwszym 
naszym  zadaniem  jest  skompensowanie  wielkiego  niedosytu  miłości,  a  dopiero  później  z 
wielką  ostrożnością  stawiać  można  wymagania  wobec  tych  dzieci.  Surowość  zawiodłaby 
kompletnie.  Nasze  postępowanie  z  dziećmi  z  tej  grupy  scharakteryzowane  być  może  w 
sposób  następujący:  zdecydowanie  przyjacielska  postawa,  zapewniające  równowagę 
psychiczną  zajęcia,  dużo  zabaw  zapobiegających  agresji  i  częste  rozmowy  indywidualne  z 
chłopcami"  (A. Aichhorn  1925,s. 172).                                           

Łagodna,  pełna  miłości  i  permisywna  postawa  wobec  wychowanków  stanowić  miała 

nowe,  nieznane  do  tej  pory  doświadczenie  dla  chłopców  doznających  w  swym  życiu  samych 
brutalnych  upokorzeń.  Spotkanie  dorosłych  pełnych  łagodności  i  zrozumienia  otworzyć  miało 
nowe  możliwości  rozwoju  emocjonalnego. 

Ponieważ  nowość  (i  odmienność)  sytuacji,  w  jakiej  się  znaleźli,  była  dla  chłopców 

zaskakująca,  często  próbowali  oni  w  specyficzny  sposób  sprawdzać  jej  autentyczność  i  tym 
samym 

cierpliwość 

personelu. 

,,Najczęściej  chłopcy  reagowali  na  permisywność 

wychowawców  zwiększeniem  poczucia  własnej  siły,  co  znajdowało  wyraz  we  wzroście 
postaw  agresywnych,  które  często  kończyły  się  płaczem  z  wściekłości,  przeradzającym  się 
następnie  w  przypływ  czułości,  prowadzący  w  końcu  do  poprawnego  sposobu  zachowania" 
(ibidem,  S.178).                                                    | 

Istota  procesu  resocjalizacji  zasadza  się,  zdaniem  A.  Aichhoma,  na  możliwości 

przeżycia  kryzysu  emocjonalnego,  który  ma  zarówno  właściwości  oczyszczające  psychikę, 
jak  i  może  stanowić  źródło  zasadniczej  zmiany  stosunku  do  innych  ludzi.  Tylko  bowiem 
emocjonalny  kryzys  przezwyciężyć  może  u  chłopca  opór  przed  głębszymi  związkami  z 
innymi.  Ze  względu  na  doniosłość  kryzysu  emocjonalnego  w  systemie  wychowawczym 
stworzonym  przez  A.  Aichhoma,  poważnym  zadaniem  personelu  wychowawczego  było 
rozmyślne  aranżowanie  owych  kryzysów. 

Dla  przykładu  przytoczę  opis  takiego  zabiegu  wychowawczego  przedstawiony  przez 

tego  autora.  Otóż  jeden  z  wykolejonych  wychowanków,  u  którego  Aichhom  stwierdził  brak 
poczucia  winy,  obsługiwał  szkolny-  sklepik.  Zauważywszy  rozbieżności  w  książkach 
rachunkowych,  Aichhorn  postanowił  zastosować  w  stosunku  do  chłopca  metodę 
emocjonalnego  kryzysu  w  celu  „zainstalowania"  w  jego  psychice  poczucia  winy  i  niepokoju. 
W  tym  celu  zaprosił  go  do  swego  gabinetu  i  zapytał  w  bardzo  dwuznaczny  sposób:  „De 
zarabiasz  każdego  tygodnia?"  Usłyszawszy  to,  chłopiec  stanął  jak  wryty.  „Czy  pieniądze 
zawsze  rozprowadzasz  prawidłowo?"  —  pytał  dalej  Aichhom.  W  odpowiedzi  usłyszał  „tak", 
wypowiedziane  z  dużym  wahaniem.  „Kiedy  masz  najwięcej  pracy?  Czy  z  samego  rana?"  — 
brzmiały  kolejne  pytania  Aichhoma.  Chłopiec  stawał  się  coraz  bardziej  niespokojny,  ale 
Aichhorn  zdawał  się  tego  nie  zauważać.  Składał  porozrzucane  po  pokoju  książki,  nagle 

background image

powiedział:  „Dobrze,  kiedy  wyjdziemy  stąd,  chciałbym  zapoznać  się  ze  stanem  twej  kasy". 
Usłyszawszy  to,  chłopiec  upuścił  z  rąk  książkę,  którą  wziął  uprzednio  z  półki.  „O  co  chodzi?" 
—  zapytał.  „O  nic  —  odpowiedział  Aichhorn  —  Czyżby  było  coś  nie  w  porządku  z  kasą?" 
Wychowanek,  chcąc  przemóc  strach,  jąkając  się,  zaczął  się  tłumaczyć  z  brakujących 
pieniędzy.  Wtedy  Aichhorn,  nie  mówiąc  nic,  wręczył  mu  sprawdzoną  przez  siebie  kasę. 
Chłopiec  wybiegł  nagle  z  pokoju,  po  paru  minutach  powrócił  tam  i  znowu  i  powiedział  z 
płaczem:  „Pozwól  zamknąć  mnie  znowu  w  więzieniu,  nie  zasłużyłem  na  twą  pomoc,  będę 
zawsze  złodziejem".  Kryzys  ów  zaindukował  w  chłopcu  —  zdaniem  Aichhoma  —  poczucie 
winy,  którego  nie  doznawał  przedtem.  Po  tym  wydarzeniu  wychowanek  został  więc  — 
według  Aichhoma  — wyleczony. 

Warto  może  przy  tej  okazji  zwrócić  uwagę  na  daleko  idące  podobieństwo  pomiędzy 

stosowaną  przez  Aichhoma  metodą  kryzysów  emocjonalnych  a  stosunkowo  częstymi 
metodami  wstrząsowymi  przedstawionymi  przez  A.  Makarenkę  w  opisach  własnych 
doświadczeń  pedagogicznych,  które  pochodzą  z  tego  samego  okresu.  Przedstawiane  przez 
Makarenkę  opisy  nie  zawierają  wprawdzie,  tak  jak  praca  A.  Aichhorna,  próby  budowania 
zwartego  systemu  teoretycznego,  niemniej  jednak  w  literacki  sposób  oddają  klimat 
psychologiczny  przesileń  emocjonalnych.  Oto  przykład  jednego  z  podobnych  zabiegów, 
zastosowanego  na  przyjętym  powtórnie  do  prowadzonej  przez  Makarenkę  kolonii 
wychowanku,  Szymonie  Karabanowie,  który  uprzednio  usunięty  został  za kradzież. 
 

„Po  jakich  dwóch  tygodniach  [od  powtórnego  przyjęcia  —  dopisek  K.P.]  zawołałem 

Szymona  i powiedziałem  mu  po prostu: 

- Masz tu upoważnienie.  Otrzymasz  w Wydziale  Finansowym  pięćset  rubli. 
Szymon  otworzył  usta  i  oczy,  zbladł  i poszarzał,  i powiedział  zmieszany: 
- Pięćset  rubli?  I co? 
- I nic  więcej  — odpowiedziałem,  zaglądając  do szuflady  — przywieziesz  je tu [...] 
Przed  wieczorem  Szymon  wszedł  do  gabinetu  w  krótkim  przepasanym  kożuszku, 

szczupły  i  zgrabny,  ale  z  ponurą  twarzą.  W  milczeniu  położył  na  stole  paczkę  asygnacji  i 
rewolwer. 

Wziąłem  paczkę  do  rąk  i  zapytałem  najobojętniejszym  głosem,  na  jaki  tylko  mogłem 

się  zdobyć: 

- Liczyłeś? 
- Liczyłem. 
Niedbale  wrzuciłem  paczkę  do szuflady. 
- Dziękuję,  żeś  pojechał.  Idź na obiad. 
Karabanow,  nie  wiadomo  dlaczego,  przesunął  pasek  z  lewej  strony  na  prawą, 

przeszedł  się  po pokoju,  ale powiedział  cicho: 

- Dobra. 
I wyszedł. 
Minęły  dwa  tygodnie.  Szymon,  spotykają;  mnie,  witał  się  nieco  ponuro,  jak  gdyby  go 

coś krępowało. 

Z równie  ponurą  miną  wysłuchał  mego  nowego  rozkazu: 
- Pojedź, przywieź  dwa tysiące  rubli. 
Długo  i  z  oburzeniem  patrzał  na  mnie,  wsuwając  brauning  do  kieszeni,  potem 

powiedział  podkreślając  każde słowo: 

- Dwa tysiące  rubli?  A jeśli  nie  przywiozę  pieniędzy? 
Zerwałem  się  z miejsca  i wrzasnąłem  na niego: 
-  Proszę  cię  bez  idiotycznych  rozmów!  Daję  ci  polecenie,  idź  i  rób,  co  ci  każę!  Nie  ma 

co się  bawić  w psychologię! 

Karabanow  wzruszył  ramionami  i wyszeptał  niezdecydowanie: 

background image

- No cóż... 
Gdy  przywiózł  pieniądze,  przyczepił  się: 
- Przeliczcie. 
- Po co? 
- Przeliczcie,  proszę was! 
- Ale tyś  przecie  liczył? 
- Przeliczcie,  mówię  wam. 
- Odczep się! 
Schwycił  się  za  gardło,  jak  gdyby  go  coś  dusiło,  potem  rozerwał  kołnierz  i  zachwiał 

się. 

-  Znęcacie  się  nade  mną!  Nie  może  być,  żebyście  mi  tak  dowierzali.  Nie  może  być. 

Słyszycie?  Nie  może  to być. Naumyślnie  ryzykujecie,  naumyślnie,  wiem  to... 

Nie mógł  złapać  tchu  i  usiadł  na krześle. 
- Muszę  drogo płacić  za twoją usługę. 
- Jak to płacić?  — zerwał  się  Szymon. 
- Patrzeć na  twoje histeryczne  zachowanie. 
Szymon  oparł  się  o parapet i  ryknął: 
- Antoni  Siemionowiczu! 
- No, co ci? — powiedziałem  już  nieco  przestraszony. 
-  Gdybyście  wiedzieli!  Gdybyście  tylko  wiedzieli!  Pędziłem  tą  drogą    i  myślę:  żeby  to 

Bóg  był  na  świecie.  Żeby  to  Bóg  posłał  kogoś,  żeby  tak  w  lesie  rzucił  się  na  mnie...  Niechby 
ich  było  dziesięciu,  niechby  ich  było  nie  wiem  ilu...  nie  wiem.  Strzelałbym,  zębami  bym  rwał 
jak  pies,  aż  zakatrupiliby...  I  wiecie,  prawie  płaczę.  Ja  wiem,  przecież  wy  tutaj  siedzicie  i 
myślicie:  czy  przywiezie,  czy  nie  przywiezie?  Ryzykowaliście  przecie,  prawda?    

-  Dziwak  z  ciebie,  Szymon!  Z  pieniędzmi  ryzyko  jest  zawsze.  Nie  można  przywieźć 

na  kolonię  paczki  pieniędzy  bez  ryzyka.  I  ja  myślę  tak:  jeżeli  ty  będziesz  przywoził  pieniądze, 
to  ryzyko  będzie  mniejsze.  Tyś  młody,  silny,  świetnie  jeździsz  konno,  ty  zwiejesz  przed 
wszystkimi  bandytami,  a mnie  łatwo  schwytają.                                          

Szymon  radośnie  zmrużył  jedno  oko:                       

No i chytry  z was człowiek.  Antoni  Siemionowiczu!"         

(A. Makarenko  1956, s. 234-236) 

 

Przedstawione  powyżej  doświadczenia,  po  próbie  ułożenia  ich  w  zwarty  system 

teoretyczny,  stanowiły  zaczyn  rozwoju  metody  postępowania  resocjalizacyjnego  z  młodzieżą 
poważnie  wykolejoną  i  psychopatyczną  zwanej  w  literaturze  zachodniej  „terapią  otoczeniem", 
czyli  milieu  therapy.  Istota  terapii  otoczeniem  (czy  —  mówiąc  inaczej  —  środowiskiem 
społecznym)  polega  na  skoncentrowaniu  na  wychowanku  bodźców  do  właściwego 
postępowania,  na  postawieniu  wychowanka  w  sytuacji  totalnego  naporu  (total  push) 
pozytywnych  oddziaływań.  Starano  się  opracować  (analizując  czynność  po  czynności)  pod 
kątem  walorów  terapeutycznych,  niemal  każdą  chwilę  pobytu  w  zakładzie  resocjalizacyjnym, 
cały  rozkład  dnia,  od  wstania  z  łóżek  do  powrotu  do  nich  po  pracowitym  dniu.  Cały  personel, 
bez  względu  na  pełnione  funkcje,  miał  wyznaczone  role  w  procesie  resocjalizacji,  tylko 
bowiem  w  ten  sposób  można  było  wprowadzić  zasadę  totalnego  nacisku  na  uspołecznienie 
zachowania  podopiecznego. 

Zapoczątkowana  przez  A.  Aichhorna  metoda  (milieu  therapy)  rozpowszechniła  się 

bardzo  szybko  w  latach  trzydziestych  naszego  stulecia  w  wielu  krajach.  Do  szeroko  znanych 
instytucji  pracujących  wedle  tej  metody  należała  np.  Hawthorne  Cedar-Knolls  School  czy 
wioska  dziecięca  pod  Sztokholmem.  Wiele  elementów  stosowanych  w  milieu  therapy  weszło 
na  trwałe  do  wszystkich  nowoczesnych  instytucji  resocjalizacyjnych.  W  miarę  gromadzenia 
doświadczeń  w  pracy  z  dziećmi  poważnie  wykolejonymi  (najczęściej  psychopatycznymi)  w 

background image

wielu  placówkach  resocjalizacyjnych  uważanych  wówczas  za  wzorowe,  typowe  dla  milieu 
therapy
  zmasowanie  nacisku  na  poprawę  zachowania  wychowanka  wyrażało  się  w 
zwiększeniu  reżimu  dyscyplinarnego. 

Za  przykład  takiej  wersji  milieu  therapy  służyć  może  wspomniana  wyżej  Hawthorne 

Cedar-Knolls  School.  W  instytucji  tej  każde  niemal  dziecko  posiadało  oddzielny  program 
oddziaływań  terapeutycznych.  Te  dzieci,  które  nie  posiadały  rozwiniętego  poczucia  winy, 
świadomości  społecznej  i  nie  cierpiały  też  na  zaburzenia  neurotyczne,  poddawane  były  silnej 
autorytarnej  kontroli,  połączonej  z  bardzo  surowymi  (choć  nie  złośliwymi)  karami  za 
wszelkie  przewinienia. 

Ocena  metod  stosowanych  w  tej  instytucji  była  na  ogół  różna.  Wspomniane  metody 

miały  się  bardzo  dobrze  sprawdzić  w  przypadku  resocjalizacji  chłopców,  czyniąc  ich 
szczególnie  przydatnymi  i  dobrze  przystosowanymi  do  służby  wojskowej  (por.  J.  Slawson 
1943),  zupełnie  natomiast  zawiodły  w  przypadku  próby  resocjalizacji  82  dziewcząt 
psychopatycznych  (por. F. Powdermaker,  H.T. Lewis,  G. Touraine  1937). 

Milieu  therapy  na  szeroką  skalę  zastosowano  w  latach  pięćdziesiątych  w 

amerykańskiej  instytucji  zwanej  Wiłtwyck  School  w  Nowym  Jorku.  Zakład  ten  przeznaczony 
był  dla  około  setki  chłopców  w  wieku  8-14  lat,  sprawiających  najróżnorodniejsze  kłopoty 
wychowawcze.  Poważny  procent  wychowanków  tej  instytucji  przejawiał  cechy  wyraźnej 
psychopatii,  dlatego  też  warto poświęcić  nieco  uwagi  metodom  stosowanym  w tej placówce. 

Podstawowa  idea  sposobu  oddziaływania  w  Wiłtwyck  School  wyrażona  została  przez 

Ernesta  Papanka

1

,  który  był  jednym  z  jej  dyrektorów.  Mówił  on:  „Kara  uczy  dziecko  tylko 

tego,  jak  można  karać,  natomiast  poprzez  wykazanie  dziecku  zrozumienia  i  pomocy, 
nauczymy  je rozumieć  innych  oraz  współpracować  z otoczeniem"  (F. Papanek 1953). 

Istota  stosowanej  w  Wiłtwyck  School  wersji  milieu  therapy  zasadzała  się  na 

zapewnieniu  chłopcom  możliwości  swobodnej  ekspresji  tłumionego  żalu  i  agresji 
(przynajmniej  do  tych  granic,  w  jakich  owo  „wyładowanie"  nie  wyrządzało  zbyt  poważnych  i 
nieodwracalnych  szkód).  Wspomniany  już  Papanek  przytacza  przykład,  jak  jeden  z  nowo 
przybyłych  wychowanków  w  napadzie  złości  wybił  w  jadalni  32  szyby.  Po  uspokojeniu 
chłopca  Papanek  „bez  robienia  jakichkolwiek  wyrzutów"  oświadczył  mu,  że  za  szyby  będzie 
musiał  zapłacić  i  w  związku  z  tym  będzie  się  potrącać  odpowiednią  sumę  z  jego 
wynagrodzenia.  Po  trzech  tygodniach  wezwał  jednak  winowajcę  do  swego  gabinetu  i 
wypłacił  mu  pełną  sumę  wynagrodzenia  za  pracę.  W  ten  sposób  —jak  przypuszczał  — 
uśmierzył  w  chłopcu  poczucie  krzywdy,  a  równocześnie  uświadomił  mu,  że  „władza  może 
nie  tylko  karać, lecz  także  pomagać  i  wybaczać".               

 

1

  Ernest  Papanek  pochodził  z  Wiednia,  gdzie  zetknął  się  z  Z.  Freudem  i  A.  Adierem.  Sam  uważał  się  za 

zwolennika  psychologii  indywidualnej  Adlera.  Był  ponadto  działaczem  społecznym,  członkiem  austriackiego 
parlamentu.  Przyczynił  się  m.in.  do  powstania  wspomnianego  uprzednio  domu  dla  przestępczych  chłopców, 
prowadzonego  przez  A.  Aichhorna.  Po  anschlussie  Austrii  Papanek  wyemigrował  do  Francji,  gdzie  podjął  się 
prowadzenia  domu  dla  porzuconych  dzieci,  a  następnie  po  upadku  Francji  pomógł  większości  swych  
podopiecznych  przedostać  się  do  Anglii,  sam  zaś  został  ujęty  przez  Niemców.  Mimo  to  udało  mu  się  (dzięki 
współczuciu  jednego  ze  strażników)  wyemigrować  do  USA.  W  Ameryce  Papanek  kierował  zakładem  dla 
młodocianych  przestępców  w  Brookłynie,  następnie Witwyck

 

School, „który to zakład pod jego kierownictwem 

z  małego  sierocińca  zmienił  się  we  wspaniały  eksperyment w zakresie resocjalizacji nieprzystosowanych dzieci" 
(W.  McCord,  J.  McCord  1964,  s.  139).  Po  zakończeniu  tego  eksperymentu  Papanek  objął  posadę  profe sora 
pedagogiki w Queesns College w Nowym  Jorku. 

 

Pozwolenie  na  otwarte  wyrażanie  stanów  emocjonalnych  w  niczym  jednak  nie 

wykluczało  społecznej  odpowiedzialności  chłopców  za  swe  czyny.  Organizacja  Wiłtwyck 
School  nastawiona  była  przede  wszystkim  na  wyzwolenie  inicjatywy  i  społecznej 
odpowiedzialności.  Główną  drogą  wyzwolenia  tych  cech  był  samorząd  wychowanków. 
Wszyscy  wychowankowie  wybierali  zarząd  zakładu,  a  ponadto  komisje:  aprowizacyjną, 

background image

organizacji  pracy  zarobkowej,  stołówkową  i  sportową.  Działanie  tych  organów 
przedstawicielskich,  łącznie  z  odbywającymi  się  raz  w  tygodniu  zebraniami  ogólnymi 
,,dawały  chłopcom  szansę  życia  i pracy  w spokoju,  a równocześnie  uczyły  demokracji". 

Wysiłki  wychowawców  wspierane  były  regularnymi  posiedzeniami  terapeutycznymi  z 

chłopcami,  stosowano  zarówno  psychoterapię  indywidualną,  jak  i  zbiorową.  Dwóch 
psychologów  i  dwóch  psychiatrów  pracowało  na  co  dzień  z  najtrudniejszymi  przypadkami. 
Dwóch  specjalistów  od  terapii  grupowej  przeprowadzało  z  chłopcami  regularne  posiedzenia, 
w  których  uczestniczyli  wychowawcy.  Ponadto  w  Wiłtwyck  School  zatrudnionych  było 
dziesięciu  pracowników  społecznych,  których  zadaniem  było  przeprowadzenie  z  chłopcami 
raz  na  tydzień  wywiadów  odnośnie  ich  planów  życiowych,  a  także  ułatwianie  organizacji 
życia  w  mieście  po  opuszczeniu  zakładu.  W  każdym  tygodniu  odbywały  się  posiedzenia 
całego  personelu  w  celu  omówienia  postępowania  jednego  z  chłopców.  Narady  te  stanowiły 
zarazem  podstawę  ogólnej  oceny  postępów resocjalizacji. 

Najważniejszym  chyba  elementem  przy  analizie  efektów  pracy  metodą  milieu  therapy 

jest  stosunkowo  dokładny  pomiar  zmian  w  osobowości  chłopców  psychopatycznych 
przebywających  w  Wiłtwyck  School,  dokonany  przez  W.  i  J.  McCordów  na  przestrzeni  lat 
1954-1955.  Była  to  wnikliwa  i  wszechstronna  analiza  porównawcza  między  chłopcami 
psychopatycznymi  a  neurotycznymi  i  psychotycznymi  w  zakresie  kilku  cech  najbardziej 
istotnych  dla  zachowania  psychopatycznego.  Do  tego  celu  McCordowie  posłużyli  się 
niezwykle  dokładną,  jak  na  owe  czasy,  procedurą  psychometryczną,  Warto  —  jak  sądzę  — 
przytoczyć  niektóre  informacje  zarówno  o  metodach  tych  badań,  jak  i  o  wynikach,  zawartych 
w pierwszej  ich  książce  poświęconej  psychopatii  oraz  jej związkom  z przestępczością.                                                          

Chyba  najbardziej  istotną  cechą  zachowania  chłopców,  która  może  służyć  za  wskaźnik 

ich  socjalizacji,  była  agresja.  Nasilenie  agresji  mierzono  testem  projekcyjnym,  był  nim  tzw. 
Rover  Test.  Test  ten  ukazywał  psa,  zwanego  Rover,  w  różnych  sytuacjach  frustracyjnych. 
Pytanie  kierowane  do  badanego  brzmiało:  ,,Co  Rover  zamierza  zrobić?".  Dziecko  miało  do 
wyboru  trzy  reakcje  psa:  agresywną,  wycofującą!  neutralną.  Typową  sytuacją,  jaką 
przedstawiano  na  obrazkach,  było  karanie  tego  psa  przez  jego  pana.  Badane  dziecko  miało 
wybrać  trzy  odpowiedzi:  „Rover  zamierza  ugryźć  swego  pana"  (agresywna),  „wykazać 
smutek"  (wycofująca)  względnie  „zaprzyjaźnić  się  z  wieloma  ludźmi"  (neutralna).  Zgodnie  z 
oczekiwaniami  w  początkowym  badaniu  dzieci  psychopatyczne  wybierały  daleko  więcej 
odpowiedzi  agresywnych  niż  dzieci  neurotyczne  i  psychotyczne. 

Równie  ważną  cechą  mierzoną  w  celu  stwierdzenia  postępu  resocjalizacji  było 

poczucie  winy.  Cechę  tę  badano  przy  pomocy  opowiadania  o  chłopcu  imieniem  Bob,  który 
narusza  różne  standardy  zachowania  przyjęte  w  społeczeństwie  amerykańskim.  Opowiadanie 
to  kończyło  się  pytaniem:  „Jak  czuje  się  Bob?".  Na  to  pytanie  badany  miał  odpowiedzieć 
wybierając  trzy  możliwe  sposoby  reakcji:  satysfakcję,  strach  przed  karą  i  zinternalizowanie 
poczucia  winy. 

Typowa  historyjka  przedstawiała  się  następująco:  „Bob  i  Jack  bili  się  pewnego  dnia. 

Bob  wyjął  nóż  i  ugodził  Jacka.  Jak  czuł  się  Bob?"  Skategoryzowane  odpowiedzi  brzmiały: 
„czuje  się  zadowolony,  ponieważ  nienawidził  Jacka"  (satysfakcja);  „Bob  przestraszył  się,  że 
Jack  mu  tego  nie  wybaczy  i  zemści  się"  (strach  przed  karą)  i  „Bob  czuł  się  zmartwiony,  że 
skaleczył  Jacka"  (zinternalizowanie  poczucia  winy).  Jak  można  było  przypuszczać,  w  czasie 
pierwszego  badania  dzieci  psychopatyczne  wybierały  więcej  odpowiedzi  wyrażających 
satysfakcję  w porównaniu  z dziećmi  neurotycznymi  i psychotycznymi. 

Bardzo  istotnym  wskaźnikiem  postępów  wychowawczych  w  Wiltyck  School  było 

określenie  zmian  postawy  wobec  autorytetów.  Jak  bowiem  wiadomo,  do  cech 
znamionujących  zachowanie  psychopatyczne  należy  lekceważący  stosunek  do  autorytetów 
społecznych  lub  też  zupełne  ich  nieuwzględnianie  jako  „namiarów  identyfikacyjnych". 
Stosunek  do  autorytetów  badany  był  również  niedokończonym  opowiadaniem.  W 

background image

opowiadaniu  tym  chłopiec  imieniem  Bob  naruszył  w  jakiś  sposób  normy  właściwego 
postępowania  i  wtedy  do  akcji  wkraczała  osoba  reprezentująca  autorytet  społeczny  (rodzic, 
policjant,  nauczyciel).  Po  wkroczeniu  na  scenę  authority  figurę  dziecku  stawiano  pytanie: 
„Jak  zachowa  się  (co  zrobi)  ta  osoba?".  Typowa  historia  przeznaczona  do  badania  postawy 
wobec  autorytetów  brzmiała  następująco:  „Bob  pewnego  wieczora  wrócił  do  domu  bardzo 
późno,  Miał  nieprzyjemne  zdarzenie,  przewrócił  się  i  skaleczył.  Co  zrobił  jego  ojciec?" 
Badany  miał  do  wyboru  dwie  wypowiedzi  wskazujące  na  postawę  lękową  wobec  osób 
zajmujących  pozycje  autorytetów  społecznych  oraz  dwie  odpowiedzi  przypisujące  im 
skłonności  opiekuńcze. 

Odpowiedzi  przedstawiające  autorytety  społeczne  jako  osoby  pełne  grozy  były 

następujące:  „ojciec  zbił  Boba  za  to,  że  się  spóźnił";  „ojciec  wpadł  we  wściekłość".  Natomiast 
odpowiedzi  przedstawiające  osoby  zajmujące  pozycje  autorytetów  społecznych  jako 
opiekuńcze  brzmiały:  „ojciec  umieścił  Boba  w  szpitalu,  ponieważ  wrócił  on  chory";  „jeżeli 
skaleczenie  Boba  było  groźne,  jego  ojciec  zabandażował  mu  ranę".  W  zdecydowanej 
większości  wypadków  dzieci  psychopatyczne  wybierały  odpowiedzi  przedstawiające 
autorytety  społeczne  jako osoby groźne  i  skłonne  do nadmiernego  karania. 

Inną  cechą  badaną  w  celu  określenia  postępu  w  resocjalizacji  była  samoocena.  Badano 

ją,  najogólniej  rzecz  biorąc,  dwiema  metodami.  Po  pierwsze,  czytano  chłopcu  listę  20  cech 
psychologicznych  z  prośbą  o  odpowiedź:  „Czy  taki  jesteś?".  Druga  metoda  polegała  na 
zadaniu  dziecku  pytań  projekcyjnych,  w  rodzaju:  „Co  ludziom  najbardziej  podoba  się  w 
tobie?",  „Jeśli  chciałbyś  być kimś  ważnym  w świecie,  to kim  chciałbyś  być?",  „Jaki  powinien 
być dobry chłopiec?".                      

Początkowo  wszyscy  chłopcy  psychopatyczni  oceniali  się  odwrotnością  cech  dobrego 

chłopca,  zaś  swe  zamiary  bycia  kimś  lokowali  bardzo  wysoko  —  chcieli  być  supermanami  z 
oglądanych  filmów  lub  prezydentami.                                     

Obok 

wymienionych 

wyżej 

cech, 

mierzonych 

przy 

zastosowaniu  technik 

projekcyjnych,  kilka  innych,  istotnych  dla  zachowania  chłopców  cech,  takich  jak  złośliwość, 
otwarta  agresywność  i  sugestywność,  określanych  było  na  podstawie  skal  oszacowań, 
wypełnianych  przez  wychowawców.  Oceniający,  znając  dzieci  najlepiej  z  całego  personelu, 
nie  byli  równocześnie  informowani,  jakiemu  celowi  służy  sporządzana  przez  nich  ocena,  co, 
zdaniem  prowadzących  badania,  wykluczało  jej tendencyjność.                                

Trzecią  metodą  oceny  zachowania  chłopców  był  eksperyment  sytuacyjny,  badający 

reakcje na frustracje. 

Eksperyment  polegał  na  tym,  że  wychowawca  każdej  z  grup  oświadczył  swym 

podopiecznym,  w  momencie,  gdy  mieli  oni  —  zgodnie  z  rozkładem  dnia  —  wyjść  z  domu, 
aby  się  bawić,  że  nie  mogą  wyjść  bawić  się,  lecz  muszą  dodatkowo  posprzątać.  Zadaniem 
wychowawców  było  zaobserwowanie  reakcji  poszczególnych  dzieci  w  momencie  tej 
frustrującej  sytuacji.  Z  obserwacji  wynikało,  że  chłopcy  psychopatyczni  reagowali  na  sytuacje 
frustracyjne  zwiększoną  agresją  i  nadmierną  ruchliwością  motoryczną,  podczas  gdy  dzieci 
neurotyczne  stawały  się  apatyczne  i zahamowane.         

Jak  już  wspomniałem  uprzednio,  chłopców  przebywających  w  Wiltwyck  School 

badano  metodą  test-retest.  Pierwsze  badania  przeprowadzono  w  1954  r.,  natomiast  drugie  po 
upływie  roku.  W  badaniach  uwzględniono  zarówno  aspekt  poprzeczny  (tj.  wspomniane  już 
różnice  między  chłopcami  psychopatycznymi  a  neurotycznymi  i  psychotycznymi),  jak  i 
podłużny.  Ten  drugi,  longitudinalny  aspekt,  określono  poprzez  podział  107  chłopców 
przebywających  w  czasie  przeprowadzania  badań  w  Wiltwyck  School  na  trzy  grupy,  w 
zależności  od  czasu  pobytu  w  zakładzie.  I  tak  grupę  pierwszą,  nowicjuszy,  stanowili  chłopcy 
przebywający  od  jednego  tygodnia  do  ośmiu  miesięcy,  drugą,  średnio  zaawansowaną, 
stanowili  ci  chłopcy,  którzy  przebywali  w  zakładzie  od  dziewięciu  do  dwudziestu  trzech 

background image

miesięcy,  oraz  trzecią,,,starą  gwardię",  stanowili  chłopcy  przebywający  w  zakładzie  ponad 
dwadzieścia  trzy  miesiące. 

Rezultaty  tych  badań  są  w  świetle  porównań  wielce  zachęcające.  Jak  się  bowiem 

okazało,  w  porównaniu  z  dziećmi  neurotycznymi  i  psychopatycznymi,  pobyt  w  Wiltwyck 
School  najlepszy  wpływ  wywarł  na  dzieci  psychopatyczne.  Dokładniejsze  dane  zawiera 
zestawienie  (tab.  2).  Ukazuje  ono,  że  zachowanie  dzieci  psychopatycznych  uległo  poprawie  w 
najbardziej  istotnych  wskaźnikach,  co  —zdaniem  W.  i  J.  McCordów  —  bardzo  pozytywnie 
świadczy  o  możliwości  zastosowania  milieu  therapy  w  resocjalizacji  psychopatów.  W 
przypadku  zaś  dzieci  neurotycznych  oddziaływanie  Wiltwyck  School  było  wprawdzie  —jak 
wspomniałem  —  mniej  efektywne,  niemniej  jednak  i  w  tym  przypadku  odnotowano  istotną 
poprawę. 

Interesującym  faktem  jest  przeprowadzenie  przez  W.  i  J.  McCordów  szeroko 

zakrojonych  badań  porównawczych  na  wychowankach  zWiltwyck  School  oraz  na 
wychowankach  tradycyjnego,  najstarszego  w  USA  zakładu  poprawczego  (założonego  w  1846 
r.  w  Massachusetts),  zwanego  Lyman  School.  Z  obu  tych  zakładów  wybrano  w  sposób 
losowy  po  35  wychowanków,  których  poddano  następnie  badaniom  z  zastosowaniem  serii 
różnych  testów  osobowości,  jak  np.  skonstruowany  przez  H.  MunayaAdult-Child  Interaction 
Test  (Test  Interakcji  Dziecka  z  Dorosłym),  skale  dokonujące  pomiaru  cech  autorytarnych  i 
skłonności  do  uprzedzeń,  skale  zawierające  pytania  projekcyjne  (np.  który  z  popędów 
najtrudniej  ci  kontrolować)  itp. 
 
Tabela 2. 
Główne  wyniki  badań w Wiłtwyck  School  (wg. W. McCord, J. McCord, 1956) 

Cechy i miary 

Psychopaci 

Neurotycy 

Agresja  (Rover  Test) 

zmniejszona** 

nie  wykryto  zmian 

Tendencje  unikające  (Rover  Test)  nie  wykryto  zmian 

zmniejszone** 

Internalizacja  poczucia  winy   

zwiększona**   

nie  wykryto  zmian 

Złośliwość 

przypisana  osobom 

znaczącym 

zmniejszona** 

nie  wykryto  zmian 
 

Realistyczna  samoocena 

zwiększona* 

zwiększona* 

Negatywna  samoocena 

 

zmniejszona*   

zmniejszona*   

Reakcja  na  frustracje  (wykazane 
w teście  sytuacyjnym) 

 
 

 
 

Oceny  wychowawców: 
- zachowanie  agresywne   
- zachowanie  wycofujące   

kontrola 

impulsywności 

destrukcyjności 

 
zmniejszone   
nie  wykryto  zmian 
zwiększona 

 
nie  wykryto  zmian 
zmniejszone   
nie  wykryto  zmian 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

*Różnica  istotna  (p.  0,05)  pomiędzy  chłopcami  przebywającymi  0-8  miesięcy  i  9-23  miesiące 
oraz  dłużej. 
**Różnica  istotna  (p. 0,05) pomiędzy  pierwszym  a drugim  badaniem 
 
Do najciekawszych  wyników  tych  badań zaliczyć  można  następujące:                                                         

wychowankowie 

Wiltwyck 

School 

wybierali 

przyjaciół 

spośród 

chłopców 

nieagresywnych,  podczas  gdy  chłopcy  z  Lyman  School  skupiali  się  wokół  złośliwych 
i najprawdopodobniej  psychopatycznych  liderów, 

na  prośbę  przedstawienia  idealnego  typu  wychowawcy  większość  wychowanków  z 
Wiltwyck  podało  cechy  zrozumienia  i  lubienia  wychowanków,  podczas  gdy  chłopcy  z 

background image

Lyman  podawali  takie  charakterystyki,  jak:  „potrafi  zaprowadzić  porządek",  „zbije, 
jeśli  potrzeba"  itp., 

chłopcy  z  Wiłtwyck  wykazali  brak  poczucia  bezpieczeństwa  (insecurity),  podczas  gdy 
wychowankowie  z  Lyman  nie  wykazali  zaburzeń  w tym  zakresie, 

nie  stwierdzono  natomiast  zmniejszania  się stopnia  agresywności  w obu zakładach, 

większość  wychowanków  z  Wiltwyck  uważało,  że  świat  jest  w  zasadzie  „dobry", 
chłopcy  zaś z Lyman  przedstawiali  świat  jako pełen  niebezpieczeństw  i niepewności, 

chłopcy  z  Wiltwyck  wykazali  wyższą  samoocenę  w  porównaniu  ze  swoimi 
rówieśnikami  z Lyman  (por. W. McCord i J.McCord 1964). 

Jak  stwierdzaj  ą  cytowani  autorzy,  różnice  pomiędzy  wychowankami  z  obu  zakładów  nie 

mogą  być  przypisywane  czynnikom  innym,  niż  sposoby  oddziaływań  wychowawczych, 
bardziej  pozytywne  w  przypadku  Wiltwyck  School,  chociaż  w  obu  zakładach  —jak 
pamiętamy  —  nie  zdołano  doprowadzić  do  efektywnego  zmniejszenia  stopnia  agresywności  u 
podopiecznych. 

Faktem  godnym  szczególnej  uwagi  było  przeprowadzenie  badań  porównawczych  nad 

skutecznością  oddziaływań  resocjalizacyjnych  Wiltwyck  i  Lyman  School  w  1980  r.,  czyli  po 
przeszło  25  latach,  kiedy  to  wychowankowie  obu  tych  zakładów  zbliżali  się  do  czterdziestego 
roku życia  lub  przekroczyli  czterdziestkę. 

Tabela  3  przedstawia  różnice  w  częstotliwości  powtórnego  popełnienia  przestępstwa 

przez  wychowanków  z  Wiltwyck  i  Lyman  z  rozróżnieniem  na  psychopatów  i  innych  (tzn. 
niepsychopatów),  przy  równoczesnym  podziale  na  grupy  wiekowe  byłych  wychowanków,  w 
których  popełniali  oni  powtórne  przestępstwa. 
 
Tabela 3. 
Recydywa  wśród wychowanków  z Wiłtwyck  i Lyman  (wg.  W. McCorda 1982) 

Przedział  wieku 

Psychopaci 

Inni 

 

 

Wiłtwyck 

N=42 

Lyman 

N=37 

Wiłtwyck 

N=71 

Lyman   

N=81 

    15-19 
    20-24 
    25-29 
    30-34 
    35-40 

11% 
12% 
46% 
36% 
33% 

79% 
14% 
39% 
29% 
19% 

8% 

17% 
20% 
15% 
19% 

55% 
24% 
14% 

6% 
3% 

 

Powyższe  dane  ukazuj  ą  dosyć  zaskakującą  prawidłowość,  a  mianowicie  metody 

resocjalizacji  stosowane  w  Wiltwyck  School  wobec  psychopatów  są  skuteczniejsze  od  metod 
stosowanych  przez  tradycyjnie  zorientowany  zakład  (ze  względu  na  zbytnią  surowość 
zlikwidowany  w  1973  r.)  tylko  w  okresie  pierwszych  pięciu  lat  po  opuszczeniu  zakładu, 
natomiast  nie  wyposażaj  ą  psychopatycznego  wychowanka  w  trwalszą  zaporę  przed 
powtórnym  przestępstwem  po upływie  tego okresu. 

Jak  bowiem  wynika  z  przytoczonych  danych,  począwszy  od  20  roku  życia  recydywa  u 

psychopatycznych  wychowanków  Wiltwyck  School  zaczyna  wzrastać,  podczas  gdy  u 
wychowanków  Lyman  School  zmniejszać  się.  Podobną  prawidłowość,  aczkolwiek  mniej 
ewidentną,  stwierdzono  w  przypadku  innych,  czyli  niepsychopatycznych  wychowanków  z 
obu tych  instytucji  resocjalizacyjnych. 
 

Współczesne rozwiązania 

 

Wydaje  się,  że  najlepszą  ilustracją  aktualnych  trendów  rozwoju  praktycznych 

rozwiązań  w  zakresie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  na  młodzież  przestępczą  mogą  być 

background image

współczesne  doświadczenia  amerykańskie.  Przed  uczynieniem  jednak  jakiejkolwiek  próby 
podziału  działających  w  Ameryce  zakładów  dla  nieletnich,  należy  podkreślić  przede 
wszystkim  to,  że  w  ramach  tzw.  depenalizacji  w  kraju  tym  na  przymusowy  pobyt  w 
instytucjach  resocjalizacyjnych  skazywani  są  tylko  szczególnie  niebezpieczni  dla  otoczenia 
nieletni  przestępcy.  W  stosunku  zaś  do  tych,  którzy  bezpośrednio  nie  zagrażają  społeczeństwu 
organizowane  są  inne  formy  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  bez  uciekania  się  do 
konieczności  umieszczenia  tej  młodzieży  w  zakładach  resocjalizacyjnych  o  charakterze 
zamkniętym,  jako  że  pobyt  w  tego  typu  zakładach  —  zgodnie  z  powszechną  opinią  — 
przyczyniać  się  może  do  pogłębienia  procesu  wypaczenia  charakteru  i  ogólnego  regresu 
moralnego  wychowanków. 

Biorąc  tedy  pod  uwagę  fakt,  że  w  amerykańskich  zakładach  resocjalizacyjnych 

znajdują  się  nieletni  o  bardzo  głęboko  zaburzonej  strukturze  osobowości,  organizacja  tych 
zakładów  musi  zawierać  liczne  elementy  zabiegów  typowo  psychiatrycznych.  Z  kolei  zaś 
większość  „typowo"  psychiatrycznych  oddziaływań  na  młodzież  wykolejoną  nie  odnosi 
poważniejszych  skutków.  Zdaniem  S.  Yochelsona  i  S.  Samenowa  wynika  to  z  faktu,  że  całe 
podejście  lekarsko-psychiatryczne  do  przestępców  jest  nieodpowiednie,  ponieważ  opiera  się 
na  obrazie  pacjenta  jako  istoty  bezradnej  i  nieumiejącej  sobie  poradzić  w  życiu  (poprzez 
utratę  kontaktu  z  realnością),  podczas  gdy  zdecydowana  większość  przestępców  ani  nie  traci 
poczucia  realności,  ani  nie  jest  bezradna,  zaś  ich  odmienność  opiera  się  na  wypaczeniu 
struktury  wartości  obowiązujących  w  danym  społeczeństwie  (S.  Yochelson,  S.  Samennw 
1977). 

Sprawę  psychiatrycznego  postępowania  z  nieletnimi  przestępcami  komplikuje  inny 

jeszcze  fakt,  a  mianowicie  ten,  że  podejście  psychiatryczne  nastawione  jest  przede  wszystkim 
na  postępowanie  z  osobami  cierpiącymi  na  psychozy,  głównie  schizofrenię,  podczas  gdy 
choroby  te  rzadko  wykształcają  się  na  początku  okresu  dojrzewania;  ich  w  pełni  rozwinięta 
postać  kliniczna  pojawia  się  najczęściej  dopiero  w  okresie  późnej  adolescencji  i  w  wieku 
dorosłym.  Często  zaś  wtedy,  gdy  młody  człowiek  zaczyna  wchodzić  w  kolizję  z  prawem, 
zaburzenia  jego  charakteru  nie  posiadają  jeszcze  żadnych  specyficznych  znamion,  co 
dodatkowo  utrudnia  opracowanie  właściwego  sposobu  postępowania  resocjalizacyjnego  z 
takimi  nieletnimi  (por. D.E.  Siłber  1974).                                           

Ponadto  nie  można  tracić  z  pola  widzenia  faktu,  że  zakłady  resocjalizacyjne  muszą 

przyjmować  także  i  takie  jednostki,  które  „odrzucane"  są  przez  wszystkie  placówki  zdrowia 
psychicznego  jako  nonamenable  to  treatment  (nie  poddające  się  leczeniu),  tego  zaś  typu 
jednostki  z  reguły  bywają  najuciążliwsze.  Z  etycznego  punktu  widzenia  nie  można  ich 
pozostawić  bez  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  z  drugiej  jednak  strony  nie  sposób  trzymać 
tego  typu  osobników  w  drogich  instytucjach  leczniczych,  skoro  i  tak  nie  wykazują  tam  żadnej 
poprawy  (czasami  nawet  następuje  w  tego  typu  placówkach  wyraźny  regres  zachowania). 
Tworzy  się  dla  nich  zatem  placówki  o  mniejszej  liczbie  personelu  (szczególnie  wysoko 
kwalifikowanego,  jak lekarze  i psychologowie)  i większym  zagęszczeniu  wychowanków. 

Tym  sposobem  jednym  z  kryteriów  mogących  służyć  za  klucz  do  podziału 

amerykańskich  zakładów  resocjalizacyjnych  dla  nieletnich  przestępców  może  być  stopień 
„nasycenia"  tych  placówek  ,,medycznością",  czyli  leczniczym  (psychiatrycznym)  podejściem. 
Dla  porządku  V.L.  Agee  proponuje  wyróżnić  placówki  o  charakterze  psycholeczniczym, 
zakłady  karne  i  placówki  o  charakterze  mieszanym,  karno-psychiatrycznym  (V.L.  Agee 
1986).                    

Ponieważ  jednak  —  jak  już  wspomniałem  —  główną  cechą  amerykańskich  instytucji 

resocjalizacyjnych  jest  ich  różnorodność,  w  dalszej  kolejności  omówię  dla  przykładu 
organizację  i  funkcjonowanie  trzech  znanych  w  tym  kraju  placówek  dla  nieletnich 
przestępców,  które  są  typowe  dla  wymienionych  wyżej  trzech  rodzajów  tych  instytucji. 
Przedstawię  też  najbardziej  charakterystyczne  cechy  organizacyjne  danej  placówki,  aby  zaś 

background image

nie  powtarzać  kilkakrotnie  tych  samych  sposobów  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  w 
kolejnych  częściach  ukażę  tylko  najważniejsze. 

Chcąc  umożliwić  Czytelnikom  zainteresowanym  omawianą  problematyką  ewentualne 

nawiązanie  korespondencji  z  daną  placówką  w  celu  wymiany  poglądów  i  doświadczeń,  co  —
jak  wiem  z  własnego  doświadczenia  —  spotyka  się  ze  strony  amerykańskich  instytucji 
resocjalizacyjnych  z żywą  reakcją i  zainteresowaniem,  podaję adresy  wybranych  zakładów. 
 

Przykłady  organizacji  trzech  zakładów  resocjalizacyjnych 

w  USA 

 

The  Syl  Apps  Campus

(  Adres:  Thistoletown  Regional  Centre,  Styl  Apps  Campus  475  Iroquois 

Shore  Road,  Oakville,  Ontario  L6J5E8.  Dyrektor:  Ciark  Deller.) 

.  Zanim  ten  ośrodek  otworzył  swe 

podwoje  przed  młodzieżą  przestępczą  (co  miało  miejsce  w  1981  r.),  jego  program  był 
dokładnie  opracowywany  przez  kilka  lat  przez  grono  wybitnych  specjalistów.  Najpierw 
przestudiowano  pracę  kilku  wyróżniających  się  skutecznością  zakładów  w  USA  i  Kanadzie, 
następnie  przeprowadzono  badania  nad  możliwością  stosowania  niektórych  rozwiązań,  po 
czym  przystąpiono  do kompletowania  i  szkolenia  personelu. 

Zakład  jest  zlokalizowany  w  dwóch  domkach  mieszkalnych,  każdy  z  nich  pomieścić 

może  od  8  do  10  wychowanków.  Zwykle  potowa  uczestników  rekrutuje  się  spośród 
przestępców  seksualnych  (tzn.  gwałcicieli  i  nakłaniających  dzieci  do  praktyk  seksualnych), 
druga  zaś  połowa  wychowanków  składa  się  z  innych  gwałtownych  (violent)  przestępców. 
Obie te grupy  wykolejonej  młodzieży  zamieszkują  w oddzielnych  domkach. 

Syl  Apps  jest  zakładem  psychiatrycznym,  lecz  o  nieco  mniejszym  zagęszczeniu 

personelu.  Godzi  się  tu  wspomnieć,  że  amerykańska  norma  kwalifikowanego  personelu  w 
placówkach  resocjalizacyjnych  o  charakterze  leczniczym  (psychiatrycznym)  wynosi  14  osób. 
personelu  na  każdych  8  wychowanków  (zwykle  tyle  liczą  grupy  wychowawcze,  a  czasami  — 
acz  bardzo  rzadko  —  podwyższa  sieje  do  10).  W  Syl  Apps  w  każdej  grupie  przebywa 
bezustannie  dwóch  opiekunów,  wzajemnie  zabezpieczających  się  przed  ewentualnymi 
atakami,  które  wyniknąć  mogą  z  nagromadzenia  jednostek  agresywnych,  skłonnych  do  ataku 
fizycznego  pod  byle  pretekstem.  Niezależnie  od  tego,  w  ciągu  dnia  pracuje  tam  cały  sztab 
pielęgniarek,  kilku  psychologów,  specjalizujących  się  w  różnych  rodzajach  terapii  grupowej, 
a także  lekarze  różnych  specjalności. 

Syl  Apps  posiada  typowo  „eklektyczną"  orientację  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

Program  tych  oddziaływań  często  zmienia  się  i  doskonali.  Zwykle  inne  tematy  spotkań 
grupowych  poruszane  są  w  wypadku  przestępców  seksualnych,  a  inne  w  wypadku 
pozostałych  gwałtownych  przestępców. 

The  Oak  Unit 

(Adres:  The  Oak  Unit,  Lookout  Mountain  Treatment  Center.  GoldenColorado80401. 

Dytektor:  dr  Darlene  Miller.) 

istnieje  od  ośmiu  lat,  jest  to  instytucja  karna  (tj.  korekcyjna), 

niemniej  jednak  nasycenie  personelem  wykwalifikowanym  jest  nieco  wyższe  niż  przewiduje 
amerykańska  norma  dla  tego  rodzaju  placówek  (wynosi  ona  11  osób  personelu  na  24 
wychowanków).  W  Oak  Unit  na  18  wychowanków  przypada  14  osób  personelu 
specjalistycznego.  W  zakładzie  tym  znaj  duj  ą  się  agresywni  nieletni  przestępcy  o  dużym 
stopniu  demoralizacji  i  bardzo  odporni  na  oddziaływania  resocjalizacyjne.  Wychowankowie 
ci  przysyłani  są  do  Oak  Unit  albo  bezpośrednio  przez  sądy,  albo  też  przez  inne  instytucje 
resocjalizacyjne,  w  których  nie  wykazali  żadnych  postępów,  Zwykle  połowę  wychowanków 
Oak  Unit  stanowią  nieletni  przestępcy  seksualni,  którzy  zorganizowani  są  w  oddzielną  grupę  i 
zamieszkują  oddzielny  domek.   

Oddziaływania  w  Oak  Unit  polegają  głównie  na  terapii  grupowej,  największy  więc 

nacisk  kładzie  się  na  organizowanie  spotkań  grupowych  (spotkania  takie  nie  mogą  odbywać 
się  rzadziej  niż  trzy  razy  w  tygodniu,  maksymalna  liczba  nie  jest  ograniczona  —  czasami 

background image

organizowane  bywają  nawet  kilka  razy  w  ciągu  jednego  dnia).  Przestępcy  seksualni  mają  inny 
program  i  tematykę  spotkań  grupowych.  Grupy  wychowanków  powstają  nie  tylko  w  celu 
odbywania  spotkań  terapeutycznych.  Cały  zakład  nastawiony  jest  również  na  to,  aby  w 
grupach  miało  miejsce  wiele  różnych  przedsięwzięć,  począwszy  od  wykonywania  wielu  prac, 
aż po wspólne  rozwiązywanie  problemów  w ramach  nauki  szkolnej. 

The Closed Adolescent Trentment Centei 

( Adres: The Closed Adolescent Treatment Center. 

3900  South  Carr,  Denver,  Colorado  80235.  Dyrektor:  dr  Vicki  Agee.) 

jest  instytucją  o  charakterze 

mieszanym,  powstałą  w  1972  r.  na  bazie  zakładu  korekcyjnego  (karnego),  niemniej  jednak 
cały  personel  nadzorowany  i  opłacany  jest  przez  stanową  służbę  zdrowia.  Początkowo  w 
zakładzie  tym  było  18  wychowanków,  później  liczbę  tę  powiększono  do  24.  W  CATC  pracuje 
26  osób  kwalifikowanego  personelu.  Wychowankowie  CATC  składają  się  w  połowie  z 
przestępców  seksualnych  oraz  innych  nieletnich  agresywnych  przestępców  (głównie 
morderców). 

W  CATC  stosuje  się  różne  zabiegi  resocjalizacyjne,  główny  jednak  zrąb  pracy  z 

wychowankami  opiera  się  na  terapii  grupowej.  W  zakładzie  tym  stosowane  jest  podejście 
zwane  we  współczesnej  resocjalizacji  zróżnicowanym  traktowaniem,  differential  treatment 
(jego  zasady  omówiłem  w  czwartym  rozdziale  niniejszej  książki).  Osobno  przebiegaj  ą 
spotkania  grupowe  dla  przestępców  seksualnych,  osobno  zaś  dla  nieletnich,  którzy  popełnili 
morderstwa.  Obok  spotkań  prowadzonych  oddzielnie  istniej  ą  także  w  CATC  wspólne  formy 
oddziaływań  resocjalizacyjnych.  Należy  do  nich  wyrównawcza  nauka  szkolna,  terapia  pracą, 
wypoczynkiem,  a  przede  wszystkim  działa  tam  intensywny  program  integracji  całej 
społeczności,  tj.  wychowanków  i  personelu,  polegający  na  wzajemnym  zrozumieniu  potrzeb 
psychicznych,  trudności  w  ich  realizacji  oraz  na  systematycznym  ćwiczeniu  się  w 
pozytywnych  reakcjach  wobec otoczenia. 

Przy  CATC  istnieje  specjalny  program  badawczy,  śledzący  losy  opuszczających  mury 

zakładu  wychowanków.  Z  badań  tych  wynika,  że  liczba  wychowanków  popełniających 
przestępstwa  po  opuszczeniu  zakładu  nie  przekracza  od  wielu  lat  33%,  co  —  biorąc  pod 
uwagę  to,  że  instytucja  ta  ma  do  czynienia  z  bardzo  zdemoralizowanymi  i  odpornymi  na 
resocjalizację  podopiecznymi  — nie  jest  złym  efektem.   
 

Tworzenie  „pozytywnej  kultury  rówieśniczej" 

jako główny  kierunek  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

 

Najbardziej  znamienną  filozofią,  na  której  opiera  się  oddziaływanie  resocjalizacyjne  w 

zakładach  amerykańskich,  jest  idea  społeczności  leczniczych.  Jej  popularność  na  gruncie 
resocjalizacji  wypływa  z  przyjęcia  nowej  perspektywy  widzenia  tych  form  patologii 
zachowania,  które  konstytuują  zachowanie  przestępcze  (o  charakterze  gwałtownym)  na 
miejsce  długo  utrzymującego  się  poglądu,  że  esencja  takiego  zachowania  tkwi  w 
zaburzeniach  interpersonalnych,  czyli  funkcjonujących  wewnątrz  osoby.  Przyjęto,  że  istota 
owego  zachowania  zasadza  się  na zaburzeniach  interpersonalnych. 

Zamiast  zatem  stosować  typowe  dla  modelu  medycznego  metody  oddziaływania  jeden 

na  jednego,  tzn.  lekarza  (terapeuty)  na  pacjenta  (wychowanka),  w  celu  zaprowadzenia  w  nim 
ładu  wewnętrznego,  ów  wewnętrzny  ład  starano  się  zaprowadzić  w  każdej  poddawanej 
resocjalizacji  jednostce  poprzez  poprawienie  jej  stosunków  z  innymi  ludźmi  (przede 
wszystkim  zaś  z  rówieśnikami).  Najlepszą  drogą  do  osiągnięcia  tego  celu  wydaje  się 
uczestnictwo  w społecznościach  terapeutycznych. 

Za  pioniera  zastosowania  tego  rodzaju  podejścia  terapeutycznego  do  resocjalizacji 

nieletnich  socjopatów  uważa  się  M.  Jonesa,  który  w  1953  r.  opisał  organizacyjne  zasady 
zastosowania  społeczności  terapeutycznej  do  resocjalizacji  szczególnie  opornych  na 

background image

wychowanie 

nieletnich 

przestępców, 

wykazujących 

głębokie 

zaburzenia  charakteru 

(M.Jonesl953). 

Ta  nowa  w  owym  czasie  idea  szybko  zaczęła  rozprzestrzeniać  się  w  różnych 

amerykańskich  instytucjach  resocjalizacyjnych.  Najbardziej  znanym  zakładem,  który 
najwcześniej  całą  swą  działalność  oparł  na  tym  modelu  oddziaływań,  był  Highfields  Program 
w  New  Jersey.  Wypracowana  w  tym  zakładzie  wersja  społeczności  terapeutycznych  nosiła 
nazwę  Guided Group Interaction, Kierowane  Interakcje  Grupowe  (por. A.H.  Weeks 1958). 

Niebawem  idea  społeczności  leczniczych  zrobiła  w  Ameryce  rewelacyjną  karierę  w 

dziedzinie  resocjalizacji.  W  oparciu  o  tę  ideę  powstało  wiele  komun  terapeutycznych,  z 
których  Synanon  stał  się  na  długie  lata  modelem  wzorcowym  dla  poczynań 
resocjalizacyjnych  wobec narkomanów  na  całym  niemal  świecie. 

Szczególnie  wart  podkreślenia  jest  fakt,  że  oddziaływania  resocjalizacyjne  oparte  na 

modelu  społeczności  leczniczych  wykazywały  na  terenie  Ameryki  nie  tylko  niebywałą 
ekspansję,  rozwijała  się  tam  także  (i  to  w  sposób  zasadniczy)  sama  koncepcja  społeczności 
terapeutycznych. 

Najbardziej  chyba  istotnym  krokiem  w  kierunku  wypracowania  optymalnego  modelu 

oddziaływań  społeczności  terapeutycznych  było  wprowadzenie  pojęcia  i  opisanie 
mechanizmów  funkcjonowania  tzw.  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  (positive  peer  culture). 
Dzieła  tego dokonali  H. Yorrath  i L. Brentro. 

Autorzy  ci  zwrócili  uwagę  na  fakt,  że  tzw.  kultura  rówieśnicza  (a  ściślej  mówiąc 

podkultura),  której  istota  z  reguły  zasadza  się  na  negacji  większości  akceptowanych 
społecznie  standardów  moralnych,  stanowi  główną  przeszkodę  w  organizacji  właściwego  i 
skutecznego  sposobu  oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  zakładach,  stąd  też  najważniejsze  jest 
stworzenie  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  jako  przeciwwagi  dla  działającej  w  każdym 
zakładzie  kultury  destruktywnej,  u  nas  zwanej  „drugim  życiem"  zakładu.  (H.  Yorrath  i  L. 
Brentro  1974). 

Kolejnym  istotnym  elementem  rozwoju  idei  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  było 

przedstawienie  konkretnych  doświadczeń  tego  typu  oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  Closed 
Adolescent  Treatment  Center  (por.  V.  Agee  i  B.  McWilliams  1984  oraz  V.  Agee  1986).  W 
pracach  poświęconych  temu  tematowi  ukazane  zostały  nie  tylko  konkretne  doświadczenia  w 
zakresie  oddziaływań  metodą  pozytywnej  kultury  rówieśniczej,  zaprezentowane  zostały 
również  pewne  uogólnienia  dotyczące  istoty  i  funkcji  tego  podejścia  w  społeczności  zakładu 

aspekcie 

porównawczym 

innymi 

sposobami 

technikami 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych. 

Sądzę,  że  najlepiej  będzie  przedstawić  najważniejsze  uwagi  i 

spostrzeżenia  zawarte  w tych  opisach. 

Koncepcja  pozytywnej  kultury  rówieśniczej,  podobnie  jak  wszystkie  rodzaje  terapii 

grupowej,  opiera  się  na  przesłaniu,  że  wychowanek  zdolny  jest  do  przyjęcia  aktywnej  roli  w 
samodoskonaleniu,  energię  zaś  do  osiągania  tego  celu  powinno  w  nim  wyzwalać  aktywne 
uczestnictwo  w  różnego  rodzaju  przedsięwzięciach  zespołowych  i  w  systematycznych 
posiedzeniach  terapeutycznych. 

Zasadniczo 

tylko 

poprzez 

tworzenie 

i  intensyfikację  zaangażowania  grupy 

wychowanków  w  społecznie  pozytywne  wartości  i  cechy  zachowania  (jak  np.  inicjatywę, 
aktywność,  pracowitość,  uczciwość  itp.)  można  zwalczyć  działające  bardzo  silnie  w  każdym 
zakładzie  resocjalizacyjnym  negatywne  elementy  kultury  rówieśniczej,  które  stanowią  główną 
przyczynę  niepowodzenia  wysiłków  pedagogicznych,  a  także  tego,  że  instytucje  te  spełniają 
często  funkcje  odwrotne  niż  wyznaczone  im  przez  społeczeństwo:  zamiast  wychowywać, 
pogłębiają  proces demoralizacji.                                

Bardzo  istotną  cechą,  a  zarazem  słabością  i  ograniczeniem  procesu  wychowawczego 

opartego  na  omawianej  metodzie  jest  to,  że  nie  przygotowuje  on  wychowanka  do  zmiany 
otoczenia,  a w każdy  razie  nie  czyni  tego dostatecznie  szybko. 

background image

Grupy  tworzące  pozytywną  kulturę  rówieśniczą  stanowią  niejako  zabezpieczenie 

przed  wykolejeniem  i  dezorganizacją  osobowości  tak  długo,  jak  długo  wychowanek  przebywa 
w tym  pozytywnym  otoczeniu.  „Zabezpieczenie"  to przestaje  jednak działać  po opuszczeniu 
zakładu. 

Stąd  też  większość  komun  terapeutycznych  nie  zwalnia  swych  uczestników,  lecz  w 

miarę  postępów  w  procesie  resocjalizacji  z  pacjentów  przekształca  ich  w  organizatorów 
terapii,  czyli  w  terapeutów.  Ten  bardzo  istotny  dla  komun  terapeutycznych  sposób 
rozwiązania  problemu  nie  może  wchodzić  w  grę  w  odniesieniu  do  zakładów 
resocjalizacyjnych,  do  których  istoty  należy  zwalnianie  podopiecznych.  Dlatego  też  w 
wypadku  tego  rodzaju  placówek,  szczególnie  dużego  znaczenia  nabiera  dobra  znajomość 
środowiska,  do  jakiego  wraca  wychowanek  i  konieczność  zmiany  owego  otoczenia  w 
przypadku  istnienia  w nim  tendencji  destrukcyjnych. 

Inną  drogą  przezwyciężania  omawianych  ograniczeń  jest  dbanie  oto,  aby  wychowanek 

przebywał  w  instytucji  resocjalizacyjnej  na  tyle  długo,  by  nabyte  w  toku  postępowania 
terapeutycznego  nawyki  dostatecznie  się  utrwaliły.  Niektórzy  autorzy  (por.  R.E.  Isralowitz 
1979)  uważają,  że  główną  winę  za  niepowodzenia  w  resocjalizacji  w  ramach  współczesnych 
instytucji  korekcyjnych  ponosi  tendencja  do  przedwczesnego  zwalniania  wychowanków  z 
zakładów,  wynikająca  ze  wspomnianej  już  ogólnej  —jak  się  zdaje  —  niechęci  do  tego  typu 
instytucji. 

W  kształtowaniu  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  główną  rolę  odgrywa  personel 

wychowawczy,  który  musi  niejako  wtopić  się  w  każdą  grupę  wychowanków.  Nie  może  być 
podziału  na  wychowawców  i  wychowanków,  terapeutów  i  pacjentów  ani  też  jakiegokolwiek 
innego,  który  dopuszczałby  rozróżnienie  na  my  i  oni;  grupa  wychowanków  musi  stanowić 
integralną  całość  z personelem. 

Stosowanie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  opartych  na  tworzeniu  pozytywnej 

kultury  rówieśniczej  posiada  bardzo  istotną  zaletę,  polegającą  na  zapobieganiu  bierności  i 
apatii  wychowanków,  która  —  zdaniem  niektórych  psychologów  penitencjarnych  —jest 
gorszym  „produktem  ubocznym"  zakładów  resocjalizacyjnych  niż  nawet  sama  demoralizacja 
(por.  S.A.  Sergent  1974),  a  także  na  przeciwdziałaniu  powstawaniu  różnego  rodzaju  objawów 
resocjalizacji  pozornej,  która  ma  miejsce  w  przypadku  długo  działających  programów, 
opartych 

na  ściśle  opisanych  regulaminem  nagrodach.  Wychowanek  (szczególnie 

inteligentny)  uczy  się  wtedy  bardzo  szybko,  jak  upozorować  nagradzane  zachowanie,  jak 
zdobyć  pożądane  punkty  itp.  Natomiast  wtedy,  gdy  postępowanie  każdego  członka  grupy 
wychowawczej  oceniane  jest  przez  wszystkich  pozostałych,  nie  może  on  ani  pozostawać 
biernym  i  apatycznym,  ani  też  markować  swojego  zachowania;  o  wiele  bowiem  trudniej  jest 
,,wyprowadzić  w  pole"  grupę  rówieśników  niż  samego  wychowawcę  czy  terapeutę,  który 
przyznaje  nagrody. 

Jak  powszechnie  wiadomo,  jednym  z  podstawowych  wyznaczników  powodzenia 

jakiejkolwiek  resocjalizacji  jest  odpowiednio  dobrany  pod  względem  moralnym  i 
osobowościowym  personel  wychowawczy.  Sprawa  ta  nabiera  szczególnego  znaczenia  w 
przypadku  stosowania  oddziaływań  resocjalizacyjnych  opartych  na  pozytywnej  kulturze 
rówieśniczej.  W  czasie  różnych  szkoleń  w  zakresie  wprowadzania  tej  strategii  jako  slogan 
powtarza  się  zdanie:  „Pozytywna  kultura  rówieśnicza  nie  może  istnieć  bez  pozytywnej 
kultury  personelu". 

Na  ogół  kwalifikowany  personel  zakładów  resocjalizacyjnych  dla  nieletnich 

gwałtownych  przestępców,  poza  staranną  selekcją  pod  względem  przygotowania 
merytorycznego  i  dyspozycji  psychicznych,  potrzebnych  do  tego  typu  trudnej  pracy,  spełniać 
musi  trzy  zasadnicze  warunki:  każdy  członek  personelu  powinien  byś  dostatecznie  długo 
zatrudniony;  bez  względu  na  specjalizację  każdy  członek  personelu  musi  orientować  się  w 
zasadach  prowadzonych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  i  w  różnych  metodach  tych 

background image

oddziaływań,  tak  aby  mógł  pełnić  każdą  funkcję  opiekuńczą,  jaka  wynika  z  organizacji  dnia  i 
rozkładu  zajęć;  wszyscy  członkowie  personelu  powinni  uczestniczyć  w  spotkaniach 
grupowych  i  respektować  postanowienia,  które  tam  zapadły  —  nie  można  wprowadzać 
nowych  ustaleń  bez udziału  całej  grupy  wychowanków  i bez  jej akceptacji. 

Innym  powszechnie  znanym  kanonem  skuteczności  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

(jak  i  wszystkich  zabiegów  wychowawczych)  jest  wytworzenie  u  wychowanka 
samodyscypliny.  Ta  podstawowa  dla  każdego  „dobrze  wychowanego"  człowieka  właściwość, 
jest  szczególnie.  opornie  przyswajana  przez  wszystkich  osobników  wykazujących  zaburzenia 
charakteru  (a  z  nich  właśnie  składają  się  zasadniczo  wszyscy  gwałtowni  przestępcy),  stąd  też 
nauka 

samodyscypliny 

samokontroli 

jest 

najbardziej 

podstawowym, 

zarazem 

najtrudniejszym  zadaniem  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  skierowanych  na  jednostki 
wykazujące  zaburzenia  emocjonalne.  Niektórzy  proponują,  aby  tę  trudną  naukę 
autodyscypliny  rozłożyć  u  nieletnich  gwałtownych  przestępców  na  dwa  podstawowe 
elementy,  które  —  dla  lepszej  wyrazistości  —  mogą  być  wprowadzone  osobno.  Elementem 
pierwszym  jest  nauka  rozumienia  naturalnych,  logicznych  konsekwencji  przestępczego 
zachowania,  natomiast  drugim  nauka  przyjmowania  odpowiedzialności  za  to  zachowanie  (D. 
Gadów,  J.  McKibon  1984).  Przestępcze  formy  zachowania  są  tak  trudne  do  wyeliminowania, 
tak  głęboko  zakorzenione  w  strukturze  osobowości  niektórych  osobników,  dlatego  że  przez 
długi  czas  spotykały  się  one  ze  stosunkowo  wysokimi  nagrodami  i  niewielkimi  karami, 
dlatego  że  —  mówiąc  inaczej  —przestępcy  stosunkowo  długo  „uchodziło  na  sucho"  jego 
niechlubne  postępowanie.  Przy  czym  idzie  tu  nie  tylko  o  to,  że  zbyt  długo  udawało  mu  się 
uniknąć  więzienia  czy  innej  kary  wymierzonej  przez  instytucję  wymiaru  sprawiedliwości, 
lecz  także  o  to,  że  osobnik  taki,  poprzez  fakt  nieuświadamiania  sobie  dokładnie  skutków 
swego  zachowania,  nie  podlegał  także  karom  wymierzanym  przez  wewnętrzny  wymiar 
sprawiedliwości,  którym  są wyrzuty  sumienia  (S. Yochelson,  S. Samenow  1976). 

Zatem  najlepsze  metody  oddziaływania  resocjalizacyjnego  to  te,  które  potrafią 

„namacalnie"  ukazać  przestępcy,  że  przez  jego  kary  godne  postępowanie  cierpi,  w  sposób, 
który  dla niego  samego  byłby  bardzo  przykry,  konkretna  osoba.                           

Do  tego  celu  prowadzą  różne  formy  terapii  grupowej,  a  na  terenie  zakładów 

resocjalizacyjnych  metody  polegające  na  kształtowaniu  pozytywnej  kultury  rówieśniczej.  Jak 
bowiem  wiadomo,  młody  człowiek  o  wiele  żywiej  reaguje  na  sądy  rówieśników  niż  na  uwagi 
przedstawicieli  starszego  pokolenia,  do  którego  „z  wieku  i  urzędu"  należą  członkowie 
personelu  wychowawczego.  W  przypadku  omawianej  formy  oddziaływań  resocjalizacyjnych 
mamy  ponadto  do  czynienia  z  ogólnym  naciskiem  wielu  osób  (tzw.  total  push),  co  może 
zdecydowanie  owo oddziaływanie  wzmocnić.                    

Drugi  natomiast  sposób  działania  w  celu  nauki  samodyscypliny  impulsywnych 

wychowanków  polega  na  bardzo  precyzyjnym  i  ścisłym  połączeniu  wszystkich  dobrych 
postaci  zachowania  z  nagrodami,  a  złych  z  karami.  Ten  program  resocjalizacji  będzie 
skuteczniejszy.  który  lepiej  potrafi  skojarzyć  każde  zachowanie  wychowanka  z  nagrodą  lub 
karą,  w  zależności  od  tego,  czy  będzie  ono  społecznie  pożądane,  czy  też  nie.  Przy  czym  nie 
chodzi  tu  tylko  o  rozróżnienie  zachowania  w  kategoriach  dobre-złe;  prawidłowo 
funkcjonujący  program  oddziaływań  resocjalizacyjnych  musi  jeszcze  zawierać  dosyć 
szczegółowe  rozróżnienie  pomiędzy  odcieniami  dobrego  i  złego  zachowania,  odcienie  te 
muszą  być wyrażone  odpowiednim  zróżnicowaniem  nagród  i kar. 

I  tu  z  kolei  podejście  właściwe  dla  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  wydaje  się  być 

najlepsze  z  możliwych,  ponieważ  w  ramach  posiedzeń  terapeutycznych  młodzież  sama,  przy 
udziale  personelu  wyznacza  sobie  zadania  do  wykonania,  przepisy,  które  muszą  być 
przestrzegane,  a  także  rodzaje  nagród  i  kar  za  każdą  formę  aktywności.  Cała  grupa 
wychowawcza  wyznacza  także  punkty  pozytywne  i  negatywne,  czyli  kary,  i  nagrody, 
zwielokrotniając  tym  samym  ich  siłę  oddziaływania  na psychikę  wychowanka. 

background image

Jeśli  oba  te  aspekty  nauki  samodyscypliny  zastosowane  zostaną  w  sposób 

konsekwentny,  powszechnie  funkcjonująca,  pesymistyczna  opinia,  że  impulsywni  przestępcy 
psychopatyczni  niezdolni  są  do  nauki  przez  własne  doświadczenia,  trafi  do  lamusa  nic  nie 
mówiących  przesądów  —  taką  przynajmniej  optymistyczną  prawdę  głosi  dyrektor 
omawianego  w poprzednim  rozdziale  CATC, V. Agee. 
 

Problemy  specjalne w resocjalizacji  przestępców  seksualnych 

 

Z  przedstawionego  przeglądu  najbardziej  typowych  zakładów  resocjalizacyjnych 

wynikało,  że  w  każdym  z  tych  zakładów  istnieje  spora  liczba  (przeważnie  około  50%) 
przestępców  seksualnych.  Godzi  się  tutaj  wspomnieć,  że  wiele  zakładów  resocjalizacyjnych 
w  Ameryce  jest  przeznaczonych  wyłącznie  do  resocjalizacji  nieletnich  przestępców 
seksualnych.  Przykładem  takiego  zakładu  może  być  Maine  Youth  Center,  w  którym  od  paru 
lat  wdraża  się  program  Intensywnej  Przemiany  Przestępców  Seksualnych  (Intensive  Change 
Sex  Offenders  Program
).  Ta  duża  liczba  nieletnich  przestępców  seksualnych  w  zakładach 
wynika  z  faktu  stosunkowo  wysokiego  odsetka  przedstawicieli  tej  postaci  dewiacji  wśród 
ogółu  gwałtownych  przestępców. 

Ponieważ  resocjalizacja  tego  rodzaju  wykolejonych  jednostek  rodzi  szereg 

specyficznych  problemów,  należy  —jak sądzę— sprawie  tej poświęcić  nieco  więcej  uwagi. 

Przede  wszystkim  trzeba  podkreślić,  że  w  Ameryce  dosyć  powszechnie  funkcjonuje 

przekonanie  o  konieczności  osobnego  umieszczania  przestępców  seksualnych  w  zakładach 
resocjalizacyjnych.  Oprócz  tego,  że  jest  to  przejaw  bardzo  popularnego  na  Zachodzie,  a 
szczególnie  w  Ameryce,  tzw.  zróżnicowanego  traktowania,  dwa  inne  argumenty  przemawiają 
za  taką  potrzebą.  Zwykle  przestępcy  seksualni  umieszczani  w  zakładach  resocjalizacyjnych 
razem  z  innymi  przestępcami  cierpią  od  współtowarzyszy  szykany  i  różnego  rodzaju 
upokorzenia,  zwykle  są  na  samym  dole  zakładowej  hierarchii.  Taka  sytuacja  wyklucza 
jakąkolwiek  skuteczność  oddziaływań  resocjalizacyjnych;  przestępstwa  tego  typu  wymagają 
specjalnego  traktowania,  jako  że  popełniane  są  przez  jednostki  wykazujące  specyficzne  formy 
niedojrzałości  psychicznej. 

Przytoczę  teraz  propozycje  oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  odniesieniu  do 

nieletnich  przestępców  seksualnych,  wśród  których  prym  wiodą  osobnicy  popełniający 
gwałty  i czyny  nierządne  z  dziećmi  (zestawione  przez  F.H. Knoppa 1982): 

terapia  rodzinna  (najlepiej  jeśli  jest  prowadzona  dla  całej  rodziny)  połączona  z 
udzielaniem  informacji  i  dyskusjami  na  temat  znaczenia  rodziny  w  życiu  i  rozwoju 
człowieka; 

przedstawianie  i  dyskutowanie  informacji  na  temat  prawidłowości  życia  seksualnego 
człowieka;    

ćwiczenia  w  rozumieniu  odczuć  ofiary,  polegające  na  nauce  współczucia  innej  osobie, 
empatii,  dostosowania  się  do  nastrojów  psychicznych  innych  ludzi,  a  także 
ukazywanie  skutkowa  wykorzystania  seksualnego  ofiary;      

rozwój  tzw.  zręczności  społecznych,  czyli  nauka  precyzyjniejszego  komunikowania 
własnych  stanów  emocjonalnych,  mechanizmów  uspołeczniania,  zasad  pracy 
grupowej  itp.; 

wytwarzanie  mechanizmów  poskramiania  złości,  które  obejmują  naukę  negocjacji, 
rozumienia  różnych  modeli  sytuacji  konfliktowych  oraz  możliwości  nieagresywnego 
przezwyciężania  takich  sytuacji; 

nauka  przezwyciężania  smutku,  polegająca  na  pomocy  w  przeorientowaniu  wielu 
wartości  (nieprawidłowa  hierarchia  wartości  jest  zazwyczaj  wynikiem  doznania 
różnych  krzywd  ze  strony  innej  osoby,  takich  jak  opuszczenie,  zdrada,  oszukanie  itp.) 
tak, aby żywo  odczuwane  krzywdy  nie  stanowiły  głębokich  urazów;   

background image

przygotowanie  do  prowadzenia  dziennika  jako  sposobu  wypowiadania  swych  tęsknot, 
marzeń,  lęków  i  niepokojów;  ćwiczenie  w  wyrażaniu  i  opisywaniu  własnych  fantazji  i 
różnego  rodzaju  innych  form  utrwalania  odczuć  i  przeżyć; 

nauka  umiejętności  przeżycia  (survival  skills),  polegająca  na  przyswojeniu  sobie 
umiejętności  przerywania  „czarnych  myśli",  nie  rozpamiętywania  doznanych  w 
przeszłości  i  aktualnie  nieszczęść  i  niepowodzeń;  umiejętność  zajmowania  się  w 
sposób aktywny  zadaniami  wypływającymi  z bieżących  problemów; 

ukazywanie  konsekwencji  wynikających  ze  zróżnicowania  ról  seksualnych  poprzez 
określenie  prawidłowych  i  dewiacyjnych  nastawień  seksualnych,  stereotypów 
społecznych  związanych  z tzw.  rolą  seksualną  itp.; 

podwyższenie  poziomu  wykształcenia  ogólnego  (połączone  z  uzyskaniem  świadectwa 
ukończenia  szkoły  średniej)  i  zgłębienie  tajników  określonej  pracy  zawodowej  nie 
tylko  po  to,  aby  zdobyć  w  przyszłości  możliwość  zarobienia  na  życie,  lecz  przede 
wszystkim  po  to,  aby  przyswajanie  wykształcenia  jako  ogólnej  ogłady  umysłu  i 
nabywanie  kunsztu  pracy  zawodowej  działało  na wychowanka  samodyscyplinująco. 

W  niektórych  zakładach  dla  przestępców  seksualnych  prowadzone  są  także  specjalne 

grupy  wychowanków  wykazujących  uzależnienia  od  alkoholu  i  narkotyków.  Programy  terapii 
tych  grup  są  dosyć  szerokie:  od  nauki  o  chemicznym  działaniu  środków  odurzających  i 
narkotyzujących,  poprzez  naukę  sposobów  walki  z  nałogiem,  aż  po  zapoznanie  się  z 
systemem  pomocy  osobnikom  uzależnionym. 

Powyższy, 

najpełniejszy 

chyba  w  literaturze  amerykańskiej  zestaw  zagadnień 

wchodzących  w  skład  resocjalizacji  przestępców  seksualnych  jest  dosyć  nieuporządkowany. 
Autor  nie  mówi  nic  o  tym,  czy  wszystkie  zakłady  nastawione  na  resocjalizację  przestępców 
seksualnych  wprowadzają  w  życie  listę  wymienionych  powyżej  poczynań,  czy  tylko  niektóre 
z  nich,  a  jeśli  w  grę  wchodzi  druga  ewentualność,  to  do  których  zaleceń  stosują  się  częściej,  a 
do  których  rzadziej  (i  dlaczego!).  Należy  przypuszczać,  że  skoro  F.H.  Knopp  mówi  o  tym,  że 
tylko  niekiedy  tworzone  są  tzw.  grupy  dla  uzależnionych,  to  raczej  wszystkie  pozostałe 
problemy-zadania  powinny  występować  zawsze  w resocjalizacji  przestępców  seksualnych. 

Drugim  dowodem  niedopracowania  sporządzanego  „spisu"  jest  brak  pogrupowania  tych 

zabiegów  w  zwartą  logicznie  całość  —  bez  trudu  bowiem  można  zauważyć,  że  rozróżnienie 
wielu  z  wymienionych  zadań  jest  bardzo  płynne,  czasami  wręcz  sprowadza  się  jedynie  do 
innego  nazwania  tych  samych  zjawisk  psychicznych. 

Inną  listę  „zabiegów"  psychokorekcyjnych  przedstawiają  S.  Lane  i  P.  Zamora.  Ujęte  w 

niej  elementy  postępowania  resocjalizacyjnego  wobec  przestępców  seksualnych  pomyślane  są 
jako  fazy  (etapy)  tego  oddziaływania.  Autorzy  ci  wyróżniaj  ą  pięć  takich  etapów:  badanie 
tych  czynników  wypartych  ze  świadomości,  które  stanowią  podświadome  motywy 
przestępstw;  ustalenie  cyklów  nasilania  się  manifestacji  agresywnego  i  seksualnego 
zachowania  i  uświadomienie  tych  cyklów  pacjentom,  połączone  z  nauką  sublimacji 
przejawianych  skłonności;  praca  nad  rozwiązaniem  stale  jątrzących  podświadomość 
konfliktów,  wynikających  z  doznanych  urazów  (np.  bycie  zgwałconym,  uwiedzionym, 
odrzuconym  przez  rodziców,  czy  inne  ukochane  osoby  itp.);  oduczenie  „nienormalnych" 
reakcji  na  wiele  sytuacji  społecznych,  zawierających  skojarzenia  z  wytworzonym  wcześniej 
urazem  i  nauczenie  właściwych,  dojrzałych  sposobów  zachowania  w  takich  właśnie 
sytuacjach;  pomoc  w  ponownym  wejściu  w  normalne,  pozazakładowe  środowisko  (S.  Lane, 
P. Zamora  1984), 

Nakreślone  etapy  postępowania  resocjalizacyjnego  z  przestępcami  seksualnymi  oparte  są 

całkowicie  na  psychoanalizie.  Można  by  je  wręcz  nazywać  etapami  leczenia 
psychoanalitycznego.  Niemniej  jednak,  pomimo  lakoniczności  opisu  tych  elementów-etapów, 
warto  o  nich  zawsze  pamiętać,  ponieważ  stanowią  klasyczny  schemat  faz  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  nie  tylko  w  odniesieniu  do  przestępców  seksualnych,  lecz  zgoła 

background image

wszystkich  neurotycznych  dewiantów,  których  zachowanie  determinowane  bywa  przez  ukryte 
w mrokach  podświadomości  urazy  i nierozwiązane  konflikty. 
 

Komuny  terapeutyczne 

 

Rodowód 

komun 

terapeutycznych, 

zwanych 

także 

„społecznościami 

terapeutycznymi",  sięga  czasów  drugiej  wojny  światowej.  Powstanie  tej  bardzo 
rozpowszechnionej  współcześnie  formy  organizacji  oddziaływań  psychokorekcyjnych  nie 
było  bynajmniej  efektem  rozwoju  teorii  psychiatrycznej,  lecz  wynikiem  leczenia  coraz 
większej  liczby  „znerwicowanych"  żołnierzy  bez  możliwości  (z  powodu  braku  fachowego 
personelu)  stosowania  tradycyjnej  formy  oddziaływania  typu  lekarz-pacjent.  Zastosowano 
wówczas  metodę  zastępczą,  która  okazała  się  najlepszym  rozwiązaniem  organizacyjnym 
oddziaływań  terapeutycznych,  a  mianowicie  metodę  wzajemnego  leczenia  się  przez  samych 
pacjentów,  czasami  zupełnie  bez  pomocy  wykwalifikowanego  (w  tradycyjnym  rozumieniu) 
terapeuty. 

Teoria  uzasadniająca  skuteczność  oddziaływania  komun  terapeutycznych  powstała 

kilka  lat  później.  Pierwszym  bodaj,  który  szerzej  omówił  tę  formę  oddziaływań 
terapeutycznych,  był  M.  Jones  (1952).  Główną  jej  teoretyczną  przesłanką  jest  stwierdzenie,  że 
istota  wszelkich  zaburzeń  psychicznych  tkwi  w  nieodpowiednim  pełnieniu  ról  społecznych. 
Chory  psychicznie  czy  neurotyk  ,,wypada  jak  gdyby  z  roli,  jaką  winien  grać  na  scenie  życia". 
Przyczyny  tego  „wypadnięcia  z  roli"  są  różne,  nie  stanowią  one  jednak  przedmiotu  głębszego 
zainteresowania  organizatorów  komun  terapeutycznych,  którzy  koncentrują  się  głównie  na 
eliminowaniu  przejawów  zachowania  patologicznego.  Jest  to  więc  podejście  semiotropowe, 
prowadzące  do eliminacji  zaburzeń  w zachowaniu. 

Sposób  myślenia  tego  typu  terapeutów  zdają  się  znamionować  dwa  podstawowe 

założenia: 

ucząc  każdą  „nienormalną"  jednostkę  właściwego  (a  więc  „normalnego")  pełnienia 
odpowiadającej  tej  jednostce  roli  społecznej,  eliminujemy  tym  samym  istotę  zaburzeń 
psychicznych; 

właściwego  pełnienia  odpowiedniej  dla  siebie  roli  społecznej  człowiek  może  nauczyć 
się  tylko  w zorganizowanej  społeczności,  z którą czuje  się  w pełni  zintegrowany. 

Ze  względu  na  wspominaną  już  popularność  społeczności  terapeutycznych  poświęcono  tej 

formie  oddziaływań  psychokorekcyjnych  wiele  prac.  Nawet  polska,  na  ogół  skąpa  literatura 
przedmiotu  zawiera  kilka  pozycji  szeroko  omawiających  wspomniane  zagadnienie  (obok  prac 
Z.  Bizonia  1973  czy  J.  Łojka  1976  wymienić  można  m.in.  poruszające  ten  problem 
tłumaczenia  S.  Kratocłwila  1984  bądź  M.  Jonesa  1981).  Z  tego  też  względu  nie  ma  potrzeby 
szczegółowego  omawiania  tej niezwykle  dzisiaj  popularnej  metody. 

Dla  najogólniejszej  jedynie  orientacji  należy  wspomnieć,  że  istota  komuny  terapeutycznej 

zasadza  się  na  pełnym  egalitaryzmie  i  demokracji.  Nie  istnieje  tam  hierarchiczna  struktura 
społeczna,  charakterystyczna  dla  tradycyjnych  szpitali  psychiatrycznych.  W  społecznościach 
terapeutycznych  zaciera  się  nawet  różnica  pomiędzy  terapeutą  a  pacjentem,  w  związku  z 
czym  często  nawet  określenie  terapeuta  zastępuje  się  słowem  organizator. 

Ten  „teoretyczny"  brak  kierownictwa  —jak  to  zwykle  w  życiu  bywa  —  nie  wyklucza 

jednak  faktycznego,  jednoosobowego  przywództwa  w  niektórych  komunach.  Przywództwo 
takie  obejmują  osoby  działające  w  sposób  sugestywny,  umiejące  stworzyć  wokół  siebie 
specyficzny  klimat  charyzmy.  Wzrost  takiego  przywództwa,  przy  równoczesnych 
skłonnościach  dominacyjnych  charyzmatycznego  lidera,  prowadzi  często  do  przekształcenia 
się  komun  terapeutycznych  w sekty religijne. 

Zdecydowana  jednak  większość  społeczności  terapeutycznych  rządzona  jest  przez 

wybierane  samorządy  lub  przez  tzw.  rady  pacjentów  w  szpitalach  psychiatrycznych. 

background image

Samorządy  przedstawiaj  ą  sprawozdania,  a  także  wnioski  dotyczące  strukturalnych  zmian 
organizacyjnych  na zebraniach  ogólnych. 

Druga  ważna  zasada  funkcjonowania  komuny  terapeutycznej  to  zasada  pełnego 

uczestnictwa  każdego  członka.  We  wstępie  do  niniejszego  podrozdziału,  pisząc  o  różnicach 
pomiędzy  instytucją  resocjalizacyjną  w  sensie  tradycyjnym  (jak  zakład  poprawczy  czy 
więzienie)  a  komuną  terapeutyczną,  podkreślałem,  że  istota  komuny  terapeutycznej  zasadza 
się  na  dobrowolnym  uczestnictwie  każdego  członka.  Ta  cecha  definicyjna  w  praktyce  nie 
zawsze  jest  stosowana.  Do  komun  nie  kierują  wprawdzie  sądy,  niemniej  jednak  istnieje 
bardzo  wiele  środków  nacisku  moralnego  na  ludzi  posiadających  specyficzne  rodzaje 
defektów  zachowania  (głównie  narkomanów  i  alkoholików),  stosowanych  zarówno  przez 
rodzinę  i  znajomych,  jak  i  przez  oficjalnych  przedstawicieli  porządku  społecznego, 
używanych  w  celu  dobrowolnego  zgłoszenia  się  do  komun,  które  cieszą  się  dobrą  renomą 
jako placówki  psychokorekcyjne. 

W  ten  sposób  w  różnego  rodzaju  komunach  terapeutycznych  (szczególnie  tych 

renomowanych)  znajduje  się  spora  liczba  osób,  które  przychodzą  tam  bez  większego 
entuzjazmu.  Po  to  jednak,  aby  dana  osoba  mogła  pozostać  w  komunie,  musi  koniecznie 
przezwyciężyć  swą  apatię  i  włączyć  się  aktywnie  w  życie  społeczne,  musi  dać  się  „wciągnąć 
bez  reszty"  w  życie  grupy  do  tego  stopnia,  aby  sprawy  innych  członków  budziły  w  niej  równe 
zainteresowanie  jak  jej  własne.  Sama  bowiem  istota  funkcjonowania  społeczności 
terapeutycznej  wyklucza  bierność  i apatię. 

Kolejną  ważną  zasadą  jest  zasada  realizmu,  polegająca  na  możliwie  najpełniejszym 

wyeliminowaniu  mechanizmów  obronnych  z  zachowania  członków  społeczności.  Zasadę  tę 
można  określić  jako  „zasadę  nagiej  prawdy".  Polega  ona  na  zmuszaniu  poszczególnych 
członków  (czasami  nawet  gwałtownymi  atakami  werbalnej  agresji),  aby  w  czasie  posiedzeń 
terapeutycznych  całkowicie  zaprzestali  ,,owijania  w  bawełnę"  swych  problemów  życiowych, 
aby  zaniechali  usprawiedliwiania  przed  sobą  różnych  swych  zachowań,  przyjęli 
odpowiedzialność  za własne  czyny  i  przeżyli  poczucie  winy. 

Ważną  zasadą  funkcjonowania  komuny  jest  także  konieczność  permisywności  wobec 

osób  demonstrujących  najbardziej  nawet  dziwaczne  postacie  zachowania.  Na  pierwsze 
wejrzenie  może  się  wydawać,  że  zasada  ta  kłóci  się  z  poprzednią.  Tak  jednak  nie  jest, 
akceptacja  nie  oznacza  wszakże  afirmacji.  To,  że  akceptujemy  kogoś  takim,  jaki  jest,  nie 
oznacza  jeszcze,  że  pochwalamy  wszystkie  jego  cechy.  W  komunach  terapeutycznych 
akceptowanie,  wyrażające  się  w  wyrozumiałości  dla  wszystkich  odstępstw  i  dewiacji, 
połączone  jest  równocześnie  niejednokrotnie  z  bardzo  silną  presją  (wywieraną  podczas 
posiedzeń  terapeutycznych)  na zmianę  tego postępowania  i  pełne  dostosowanie  się  do grupy.                             
Jak  już  wspomniałem,  komuny  terapeutyczne  znajdują  największe  zastosowanie  w  leczeniu 
narkomanów  i  alkoholików.  Najbardziej  chyba  znaną  w  świecie  komuną  jest  komuna  opisana 
przez  K.  Jankowskiego  w  książce  Mój  Śamhhala.  Dla  ilustracji  tej  niezwykle  dynamicznej 
komuny,  stanowiącej  niejako  współczesny  wzorzec  dla  metod  leczenia  jednostek 
psychopatycznych,  szczególnie  zaś  narkomanów  w  różnych  krajach 

(Wiele  doświadczeń 

sprawdzonych  w Synanonie przyswoił sobie rozwijany w Polsce ruch zwany MONAR, którego główny ośrodek 
znajduje  się  w  Głoskowie  pod  Warszawą.)

,  warto  przytoczyć  niektóre  informacje  ilustrujące  genezę  i 

sposoby funkcjonowania  tej organizacji.      

Jeśli  chodzi  o  nazwę,  to  —jak  pisze  K.  Jankowski  —  „pojawiła  się  przypadkowo  jako 

neologizm.  We  wczesnym  okresie  istnienia  społeczności  zebrania  mieszkańców,  w  zależności 
od  ich  celu  i  przebiegu,  nazywano  tu  sympozjami  lub  seminariami.  Jednemu  z  nowo 
przyjętych  poplątały  się  te  dwie  nazwy.  Wołając  innych  na  zebranie  powiedział:  No,  chodźcie 
wreszcie  na  ten  syn...  sym...  ech,  niech  będzie  Synanon!  Nazwa  spodobała  się  wszystkim  i  tak 
już  zostało"  (K. Jankowski  1978, s. 6). 

background image

Założycielem  wspomnianej  społeczności  jest  Charles  Dederich,  który  sam  był 

nałogowym  alkoholikiem  i,  jak  pisze  Jankowski,  „w  połowie  lat  pięćdziesiątych  ten 
czterdziestoletni  wówczas  mężczyzna  znajdował  się  na skraju  ruiny  psychicznej  i fizycznej". 

Autor  zastanawia  się  we  wstępie,  czy  pacjent-alkoholik  potrafi  opracować  sku  teczną 

metodę  leczenia  własnych  zaburzeń?  W  odpowiedzi  na  to  pytanie  stwierdza:  „Jakże  mało 
osób  dziś  pamięta,  że  sława  Zygmunta  Freuda  zatarła  podstawowe  fakty  z  jego  życiorysu,  w 
szczególności  zaś  ten,  że  on  sam  miał  zaburzenia  psychonerwicowe.  Gdyby  psychoanaliza 
znana  była  przed  nim,  Freud  byłby  raczej  pacjentem  leczonym  psychoanalizą,  a  nie  twórcą  tej 
metody.  Dlatego  też  nie  waham  się  porównać  założyciela  Synanonu  Charlesa  Dedericha  z 
Freudem:  Dederich  w  leczeniu  psychopatii  dokonał  przewrotu  o  podobnym  znaczeniu,  jak 
jego  wielki  poprzednik  w leczeniu  nerwic". 

Pierwszą  placówką  terapeutyczną,  z  jaką  się  zetknął  Dederich  (w  roli  pacjenta),  był 

Klub  Anonimowych  Alkoholików.  Klub  ten,  w  którym  (jak  to  później  wspomina  założyciel 
Synanonu),,dyskutowano  o  wszystkim,  poczynając  od  Biblii,  Talmudu,  kończąc  na 
cybernetyce  i  książce  telefonicznej",  był  nie  tylko  „pierwszą  podporą"  Dedericha  na  drodze 
zwalczania  własnego,  rujnującego  go  psychicznie  i  fizycznie  nałogu,  ale  także  pierwszym 
terenem  doświadczeń  w zakresie  oddziaływania  terapeutycznego  na  innych. 

„Kiedy  zanurzyłem  się  w  ruch  AA  —  pisze  później  Ch.  Dederich  (w  relacji  K. 

Jankowskiego)  —  wraz  z  głową,  poczułem  się  podniecony  do  granic  szaleństwa,  nie 
zakodowałem  bowiem  odpowiedzi,  której  szukałem.  Ale  wydawało  mi  się,  że  mogę 
przynajmniej  robić  coś,  co  poprzednio  wydawało  się  niemożliwe.  Powstrzymywało  mnie  to 
od  picia  i  to  jedno  było  pewne.  Być  może  ruch  AA  zawierał  pewien  mechanizm,  który 
pozwalał  nie  tylko  powstrzymywać  ludzi  przed  robieniem  pewnych  rzeczy,  lecz  który  także 
sprawiał,  że ludzie  zaczynali  robić  coś innego"  (ibidem,  s. 118). 

Niebawem  u  Dedericha,  jako  u  pacjenta  Klubu  AA,  zrodziły  się  reformatorskie 

pomysły  w  zakresie  pracy  z  pacjentami.  Pomysły  te  nie  we  wszystkim  mogły  być 
zaakceptowane  przez  zarząd  Klubu,  co  stało  się  przyczyną  zerwania  Dedericha  z  tą  instytucją 
i  stworzenia  własnej  placówki  przeznaczonej  do  resocjalizacji  alkoholików,  a  później 
narkomanów.  Zerwanie  to  nastąpiło  w  połowie  1958  r.  Od  tego  więc  czasu  datuje  się 
działalność  Synanonu. 

Główną  metodą  psychokorekcyjną  Synanonu  są  gry.  „Gra  jest    —jak  pisze  Jankowski 

—  powszechnym  sposobem  komunikowania  się  we  wszystkich  sprawach,  które  wywołuj  ą 
czyj  es  pretensje”.  W  czasie  gry  panować  ma  całkowita  równość,  każdy,  ktokolwiek  czuje  do 
kogoś  pretensje,  może  je  wtedy  „wygarnąć"  bez  obawy  przed  zemstą  ze  strony  słusznie  czy 
niesłusznie  obwinionego. 

Nazwa  „gra"  pojawiła  się  dopiero  w  1964  r.,  kiedy  to  na  jednym  z  wieczornych 

spotkań,  nazywanych  przedtem,  tak  jak  cała  organizacja  synanonami  (dla  odróżnienia 
pisanych  małą  literą),  uczestniczył  znany  brytyjski  aktor,  „który  po  zakończeniu  spotkania 
miał  się  wyrazić,  że  jest  to  najbardziej  dojrzała  gra  (w  rozumieniu  gry  aktorskiej),  jaką 
kiedykolwiek  udało  mu  się  zaobserwować.  Dederichowi  spodobało  się  to  określenie, 
ponieważ  przesuwało  akcent  znaczeniowy  z  terapeutycznego  na  »dramatyczny«.  Tak 
powstała  »Synanon game«  lub  w skrócie  game” (ibidem, s. 248).                        

„Opis  przebiegu  gry  —  pisze  K.  Jankowski  —  tak,  aby  jej  sens  stał  się  oczywisty,  jest 

niestety  bardzo  trudny  [...].  Dokładny  zapis  wypowiedzi,  np.  z  taśmy  magnetofonowej, 
mógłby  wprowadzić  czytelnika  w  błąd.  Uczestnicy  bowiem  czasem  krzyczą,  obrzucają  się 
niewybrednymi  wyzwiskami,  szydzą,  poniżają  się  nawzajem.  Słowa  są  tu  tylko  konwencją, 
formą,  natomiast  wyjaśnienie  sensu  gry  wymaga  raczej  przedstawienia  reguł,  którymi  kierują 
się  uczestnicy"  (ibidem, s. 250). 

background image

Jankowski  wymienia  dwanaście  podstawowych  reguł  gry.  W  celu  możliwie 

wyczerpującego  ukazania  istoty  tego  typu  zabiegów  psychokorekcyjnych  przytoczę 
najbardziej  istotne  fragmenty  przedstawionego  przez  niego  opisu  owych  reguł: 

—  „Uczyń  swoje  życie  jawnym,  czyli  ujawnij  wszystkie  sekrety,  własne  i  cudze. 

Powiedz  publiczności,  co  myślisz  o  innych,  o  ich  uczynkach.  Powiedz  wszystko  do  końca. 
Nie  staraj  się  być  obiektywny,  ponieważ  prawda  i  tak  zawsze  jest  względna.  Powiedz  więc  po 
prostu  swoją  wersję  zdarzeń,  faktów,  opinii.  One  mogą,  ale  nie  muszą,  być  prawdziwe,  bo 
nikt  nie  ma  monopolu  na prawdę." 

—  „Gra  jest  sportem,  przedstawieniem,  bądź  w  niej  aktywny  i  ucz  się  grać  coraz 

lepiej.  Grę  można  traktować  tak  samo  jak  przedstawienie,  grę  aktorską,  grę  w  tenisa. 
Oskarżenie  można  odbijać,  jak piłeczki  tenisowe." 

—  „Przesadzaj,  wyolbrzymiaj,  rób  z  igły  widły,  tak  aby  to,  co  mówisz  o  drobnych,  ale 

ważnych,  dokuczających  ci  sprawach,  było  przez  innych  widziane  jak  przez  szkło 
powiększające.  Jeśli  ktoś  jest  zgarbiony,  powiedz  mu,  że  jest  garbaty.  Jeśli  stwierdzisz,  że 
łazienka  nie  jest  sprzątnięta,  powiedz,  że  znalazłeś  ją  w  takim  stanie,  jakby  przez  całą  noc 
wymiotowali  w niej  ludzie." 

—  „Mów  o  tym,  co  się  dzieje  tu  i  teraz,  a  nie  wtedy  i  tam,  czyli  nie  mów  o  tym,  co 

zdarzyło  się  w  twoim  dzieciństwie  albo  zanim  przyszedłeś  do  Synanonu,  bądź  o  tym,  co 
dawno  już  zostało  załatwione." 

— „Używaj  języka,  który najlepiej  wyraża  twoje uczucia." 
—  „Nie  przenoś  reguł  gry  do  życia,  życie  bowiem  kieruje  się  swoimi  własnymi 

zasadami.  W  czasie  gry  powstają  czasem  negatywne  emocje,  uczestnicy  czują  się  urażeni  czy 
obrażeni,  niezależnie  od  tego,  że  postuluje  się  zabawowy  charakter  gry.  Zgodnie  z  tą  regułą 
uczestnicy  muszą  poza  grą  zachowywać  się  w  sposób  serdeczny  i  uprzejmy.  Niezależnie  od 
tego,  co zaszło,  co zostało  powiedziane  w czasie  gry." 

—  „W  czasie  gry  wszyscy  są  równi,  niezależnie  od  statusu  w  organizacji,  płci,  wieku, 

rasy.  Reguła  ta  ujawnia  się  najczęściej  w  ten  sposób,  że  w  sytuacji  którą  stwarza  grupa,  ludzie 
mają  podobne  problemy,  łatwiej  się  identyfikują  i  bronią  wspólnie.  Na  przykład  nowicjusze 
wykonujący  najcięższe  prace  skłonni  są  występować  przeciwko  wszystkim  pozostałym 
członkom  gry.  Kobiety,  które  maj  ą  mężów  narkomanów,  też  łatwo  stworzą  podgrupę  itd. 
Tworzenie  się  tego  rodzaju  wspólnych  frontów  jest naruszeniem  istotnych  reguł  gry." 

—  „Gra  nie  ma  cię  złamać,  a  tylko  zmienić,  w  każdym  wypadku  granie  może 

zaszkodzić." 

—  „Nie  ma  gry  bez  humoru,  a  humor  z  kolei  wiąże  się  z  ośmieszeniem,  dlatego  też 

wszelkiego  rodzaju  sarkastyczne,  ironiczne  żarty,  karykatury  itp.  są szczególnie  pożądane." 

—  „Nie  terapeutyzuj,  ponieważ  jest  to  całkowicie  zbyteczne.  Gra  ma  wzmocnić 

uczestników  poprzez  zwrócenie  ich  uwagi  na  to,  co  w  ich  zachowaniu  czyni  ich  słabymi. 
Terapia  natychmiast,  zwracając  uwagę  na  ukryte  przyczyny  tych  zachowań,  usprawiedliwia  je 
i  skłania  zarówno  jednostkę,  jak  i  jej  otoczenie  do  usprawiedliwienia.  Chcesz  kogoś 
wzmocnić  —  powiedz  mu  całą  prawdę  o  nim,  a  w  dodatku  zrób  to  bez  oszczędzania  go. 
Pamiętaj,  że w ten sposób mu  pomagasz." 

—  „Oskarżenie  powinno  dotyczyć  zachowania,  ponieważ  istotne  jest  to,  co  człowiek 

robi.  Czyny  są ważniejsze  niż  słowa,  dlatego  też  należy  zwracać  uwagę  na postępowanie."                       

—  ,,Złam  kontrakt  [...].  Kontraktem  możemy  nazwać  każdą  świadomą  albo  nawet  nie 

w  pełni  świadomą  zmowę  czy  układ  między  dwoma  lub  więcej  osobami,  z  której  czerpią  one 
korzyści  kosztem  społeczności.  W  trójkącie  małżeńskim  współmałżonek  i  partner  spoza 
małżeństwa  czerpią  takie  korzyści  kosztem  drugiego  współmałżonka,  a  także  kosztem  całej 
społeczności,  której  normy  przekraczają  [...].  Kontrakt  negatywny  może  polegać  i  na  tym 
(taka  sytuacja  zdarzyła  się  w  Synanonie),  że  na  przykład  duża  grupa  ludzi  z  Santa  Monica 
dstąpiła  od  niektórych  ważnych  reguł  gry:  gry  były  prowadzone  byle  jak,  nie  poruszano 

background image

głównych  bolączek  itp.  W  rezultacie  narosło  wiele  bardzo  negatywnych  zjawisk,  a  dyrektorzy 
zataili  tę  sytuację  przed  Radą  Naczelną.  Zerwanie  kontraktu  polega  na  tym,  że  jedna  z  osób. 
która  znajduje  się  w  kręgu  osób  wtajemniczonych,  ujawni  tajemnice  innym.  Łatwo  sobie 
wyobrazić,  jaką  to  wywołuje  burzę,  ale  też  jakie  zmiany  musi  wywoływać."  (ibidem,  s.  254  i 
nast.) 

Jak  widać,  przedstawione  reguły  gry  wskazuj  ą  wyraźnie,  że  gra  w  Synanonie 

znacznie  odbiega  od  tradycyjnych  sesji  terapeutycznych.  Sam  Dederich  podkreślał  często  (jak 
twierdzi  K. Jankowski),  że w Synanonie  nie  ma terapii,  jest  natomiast  wychowanie. 

W  połowie  lat  sześćdziesiątych  w  Synanonie  wprowadzono  dwie  formy  terapii 

grupowej,  bardzo  zbliżone  do  tradycyjnej  postaci.  Przyjęcie  owych  form  było  potrzebne 
głównie  nowicjuszom  oraz  po  to,  by  lepiej  poznać  poszczególnych  rezydentów  Synanonu. 
Obie  te  formy  mają  postać  „maratonów  terapeutycznych",  które  w  tym  czasie  (tj.  w  połowie 
lat  sześćdziesiątych)  były  w  Ameryce  bardzo  modne.  Owe  maratony  terapeutyczne  nazywane 
są  Synathon  (od  połączenia  stów  Synanon  i  marathon).  Jedną  z  ich  form  jest  podróż,  drugą 
zaś  rozproszenie.  Opis  tych  form  oddziaływań  terapeutycznych  przytaczam  za  K. 
Jankowskim: 

„»Podróż«  trwa  48  godzin.  Głównym  celem  tego  typu  doświadczenia  jest  dostarczenie 

uczestnikom  silnych  przeżyć  emocjonalnych,  które  pozwoliłyby  im  przeżyć  jeszcze  raz 
własne  dzieciństwo,  związane  z  nim  nadzieje  i  rozczarowania,  aż  do  ponownego  narodzenia 
się  jako  członka  Synanonu.  W  »podróży«  bierze  udział  około  60  osób.  Odbywa  się  ona  z 
okazji  różnych  świąt,  np.  Bożego  Narodzenia,  Wielkanocy,  Nowego  Roku.  Prowadzona  jest 
przez  »przewodników«,  którzy  są  wyznaczeni  spośród  starszyzny.  »Pasażerowie«  ubierają 
siew  białe  długie  szaty.  Teren,  gdzie  odbywa  się  »podróż«,  jest  specjalnie  przystrojony  i 
oświetlony.  »Podróż«  rozbija  się  na  mniejsze  części,  których  celem  jest  wywołanie 
określonych  stanów  emocjonalnych.  »Pasażerowie«  są  zachęcani  także  do  »spowiedzi«,  do 
wyznania  tajemnic,  np.  przyznania  się  do  ćpania  (zażywania  narkotyków)  w  czasie  pobytu  w 
Synanonie.  W  porównaniu  z  normalną  grą»podróż«  różni  się  tym,  że  nie  jest  zorientowana  na 
realia,  lecz  przeciwnie,  na  uwrażliwienie  uczestników,  ułatwienie  im  przeżycia  takich  uczuć 
jak  przebaczenie,  miłość,  poczucie  wspólnoty.  Jest  to  więc  przeżycie  o  charakterze  bardziej 
mistycznym  niż  terapeutycznym. 

»Rozproszenie«  jest  przedłużoną  formą  gry,  jednak  o  bardziej  werbalnym  niż 

emocjonalnym  charakterze.  Jego  celem  jest  rozproszenie  wątpliwości  związanych  z  decyzją 
pozostania  w  Synanonie.  »Rozproszenie«,  podobnie  jak  »podróż«,  ma  istotne  znaczenie  we 
wprowadzeniu  nowych  członków  do  społeczności,  nadaniu  nowicjuszowi  statusu  rezydenta 
itp."  (ibidem, s. 268). 

Innym 

przykładem 

komuny 

terapeutycznej 

przeznaczonej 

do 

resocjalizacji 

przestępców  wykazujących  nasilone  cechy  psychopatyczne  jest,  założone  w  1970  r.  w 
Waszyngtonie,  Elucid  House  Community  Correction  Center.  Centrum  to  zostało 
zlokalizowane  w  dzielnicy  murzyńskiej  cieszącej  się  bardzo  złą  sławą.  Na  jego  personel,  jak  i 
uczestników  składają  się  warunkowo  zwalniani  z  więzień  Murzyni  (por.  S.L.  Alderton,  M. 
Jones  1973; J. Łojak  1976). 

Podobnie  jak  wiele  innych  komun,  Elicid  House  nastawione  jest  na,  jeśli  tak  można 

powiedzieć,,,ekspansję  resocjalizacyjną"  na  najbliższe  otoczenie.  Uzasadnione  jest  to  faktem, 
że  w  dzielnicy,  gdzie  centrum  to  się  znajduje,  istnieje  bardzo  spatologizowane  środowisko 
społeczne.  Ekspansja  przejawia  się  m.in.  w  regularnym  zapraszaniu  miejscowej  ludności  na 
zebrania  członków  Elucid  House. 

Główny  punkt  ciężkości  pracy  resocjalizacyjnej  w  tej  instytucji  położony  jest  na 

nauczenie  pacjentów  samodzielnego  określania  potrzeb  oraz  na  znajdowanie  adekwatnych 
sposobów  ich  zaspokajania.  W  czasie  niemal  codziennych  posiedzeń  terapeutycznych 
pacjenci  wspólnie  z  personelem  uczą  się  właściwie  określać  zarówno  potrzeby  grupy,  jak  i 

background image

każdego  uczestnika  z  osobna.  Na  zebraniach  tych  personel  przedstawia  pacjentom  pewne 
modelowe  wzorce  zachowania,  wszelkie  zaś  uchybienia  przedstawiciele  personelu 
przedstawiają  nie  tylko  jako  wyłączną  winę  opornych  na  resocjalizację  pacjentów,  lecz 
również  jako  niedociągnięcia  metody  pracy  z  nimi.  Taka  samokrytyka  ma  za  zadanie 
wzbudzić  potrzebę  podobnych  „rachunków  sumienia"  u pacjentów. 

Rozpowszechnienie  się  społeczności  terapeutycznych  we  współczesnym  świecie 

stworzyło  potrzebę  prowadzenia  kompleksowych  badań  nad  skutecznością  tej  formy 
oddziaływań  psychokorekcyjnych.  Prezentację  takich  badań  w  odniesieniu  do  resocjalizacji 
psychopatów  przedstawił  J.  Łojak  (1976).  Z  jego  przeglądu  wynika,  że  komuny  terapeutyczne 
nie  zawsze  i  w  odniesieniu  nie  do  wszystkich  przypadków  psychopatycznych  stanowią 
właściwą  formę  oddziaływań  psychokorekcyjnych,  niemniej  jednak  są  one,  jak  dotąd, 
metodami  najskuteczniejszymi. 
 
 
 

ROZDZIAŁ  IV 

 

Przykłady zastosowania ekonomii punktowej 

w resocjalizacji 

 

Ogólne reguły stosowania  ekonomii  punktowej 

 

Patrząc  na  panoramę  zakładów  resocjalizacyjnych  stosujących  zasady  ekonomii 

punktowej,  za  najbardziej  ewidentną  cechę  tych  placówek  można  uznać  fakt  ich  ogromnej 
różnorodności.  W  każdym  z  takich  zakładów  istnieje  inny  regulamin  przyznawania  punktów, 
inny  system  preferencji  czynności  podlegających  nagrodom  i  karom  czy  wreszcie  specyficzny 
system  realizacji  nagród  i kar.     

Zróżnicowanie  placówek  resocjalizacyjnych  wypływa  niejako  w  sposób  naturalny  z 

faktu  niepowtarzalności  materiału  ludzkiego,  poddawanego  w  danym  zakładzie  procesowi 
resocjalizacji,  jak  i  z  odrębności  „filozofii"  uzasadniającej,  jakie  cechy  są  w  życiu 
najważniejsze,  a także  jakie  drogi  są najlepsze  w osiąganiu  doskonałości.   

Wartość  ekonomii  punktowej  jest  nie  do  przecenienia  w  organizacji  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  we  współczesnym  świecie,  Pozwala  ona  bowiem  zyskać  każdemu 
zakładowi  niepowtarzalność  wyrażającą  się  w  sposobie  kładzenia  nacisków  na  poszczególne 
rodzaje  zachowań,  jak  i  na  dobór  odpowiednich  wzmocnień.  Dzięki  temu  zerwana  została 
ponura  sztampowość  atmosfery  tradycyjnego  zakładu  resocjalizacyjnego,  czyniąca  każdą 
placówkę  resocjalizacyjna  podobną  do innej. 

Należy  przy  tym  podkreślić,  że  wspomniana  wyżej,  absolutnie  niezbędna  we 

współczesnym 

systemie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  różnorodność  poszczególnych 

zakładów  nie  wyklucza  równocześnie  możliwość  wpływu  na  ich  funkcjonowanie.  Wręcz 
przeciwnie  —  istotą  nowoczesnego  funkcjonowania  placówki  resocjalizacyjnej  jest  jej 
otwarcie  na  potrzeby  społeczne,  stąd  też  zakład  resocjalizacyjny  przyjąć  musi  o  wiele  większą 
giętkość  struktur  organizacyjno-porządkowych  w  porównaniu  z  tradycyjnie  zorientowanym 
więzieniem  czy  zakładem  poprawczym.  Wpływ  na  stałe  doskonalenie  pracy  resocjalizacyjnej 
zakładu,  opartej na ekonomii  punktowej,  odbywa  się  na kilka  sposobów. 

Po  pierwsze,  przez  obowiązek  stałego  dyskutowania  i  udoskonalania  realizowanego 

systemu  punktowego.  Przy  czym  jest  to  dyskusja  prowadzona  przez  personel  wychowawczy 
oraz  wychowanków.  Warto  bowiem  podkreślić,  że  do  istoty  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

background image

opartych  na  ekonomii  punktowej  należy  zaakceptowanie  zasad  przyznawania  punktów  przez 
wychowanków. 

Po  drugie,  na  temat  obowiązującego  w  danym  zakładzie  programu  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  wypowiadają  się  z  reguły  różnego  rodzaju  eksperci  z  zewnątrz  zakładu, 
powoływani  zarówno  przez  kierownictwo  danej  placówki  (na  wniosek  zespołu 
wychowawców),  jak też,  w miarę  potrzeby,  przez  jednostkę  finansującą  dany  zakład. 

Inną  jeszcze  drogą  wpływania  na  formy  działalności  zakładu  jest  możliwość 

przejmowania  różnego  rodzaju  programów  specjalnych  opracowanych  przez  przedstawicieli 
placówek  akademickich,  znakomitych  praktyków  i  entuzjastów  pracy  resocjalizacyjnej. 
Podstawowym  zaś  sposobem  włączania  danego  programu  w  rytm  funkcjonowania  zakładu, 
dla  którego  został  on  opracowany,  jest  akceptacja  personelu  wychowawczego.  Zanim  jednak 
metody  oddziaływania  resocjalizacyjnego  oparte  na  przesłankach  ekonomii  punktowej 
zostaną  wcielone  w  życie,  przed  zespołem  wychowawców  stoi  kilka  podstawowych  zadań, 
których  spełnienie  zadecyduje  właśnie  o  specyficznej  atmosferze  wychowawczej  każdego 
zakładu  resocjalizacyjnego. 

Przede  wszystkim  rada  pedagogiczna  (używając  naszych  określeni  rozstrzygnąć  musi, 

co  i  w  jaki  sposób  nagradzać,  a  także,  co  i  w  jaki  sposób  karać.  Zagadnienie  to  jest 
najtrudniejsze,  na  ogół  bowiem  każdy  z  nas  ma  swój  ą  własną,,filozofię"  dotyczącą  stopnia 
ważności  różnych  przejawów  zachowania  (zarówno  pozytywnych,  jak  i  negatywnych).  W 
toku  zaś  dyskusji  musi  powstać  hierarchicznie  ustrukturalizowana  lista  względnie 
jednorodnych  objawów  zachowania,  za  które  wychowanek  otrzyma  nagrody  oraz  takich,  za 
które zostanie  ukarany. 

Pierwsze  programy  terapii  behawioralnej  stosowanej  w  zakładach  resocjalizacyjnych 

były  dosyć  sztywne,  starając  się  bowiem  uniknąć  sporów  między  członkami  personelu 
wychowawczego  na  temat  tego,  która  z  cech  jest  ważniejsza  dla  procesu  socjalizacji,  nie 
dokonywano  hierarchizacji  poszczególnych  przejawów  zachowania,  ustalono  jedynie  listę 
pozytywnych  i  negatywnych  cech,  tzn.  takich,  za  które  wychowanek  otrzymywał  nagrody  i 
kary. 

Tym  sposobem  dochodziło  do  „specjalizacji"  niebezpiecznych  dla  prawidłowego 

procesu  wychowania.  Ktoś  np.  mógł  się  dobrze  nauczyć  gier  sportowych  (za  które 
otrzymywał  tę  samą  liczbę  punktów,  co  ktoś  inny  za  postępy  w  nauce  szkolnej)  i  tym 
sposobem  mógł  „dać sobie  spokój"  z wysiłkami  na innym  polu. 

Obecnie  —  jak  już  wspomniałem  —  stosuje  się  rozróżnienie  stopnia  ważności 

poszczególnych  cech  zachowania  wychowanka  Rozróżnienie  to  przejawiać  się  może  w  trzech 
postaciach.  Po  pierwsze,  za  jedno  zachowanie  wychowanek  otrzymuje  więcej  punktów,  za 
inne  mniej,  np.  za  wysoką  ocenę  w  szkole  10  punktów,  natomiast  za  umycie  zębów  l  punkt. 
Po  drugie,  jedne  punkty  są  bardziej  wartościowe  (przy  równej  ich  liczbie),  inne  mniej. 
Wreszcie  po  trzecie,  postaci  zachowania,  na  które  rada  pedagogiczna  zechce  zwrócić 
szczególną  uwagę  ,,rozpisane"  są  na  elementy  proste.  Dzięki  szczegółowej  liście  cech 
dotyczących  najbardziej  istotnych  (zdaniem  wychowawców)  form  aktywności,  za  te  właśnie 
formy  zachowania  podopieczny  otrzymuje  większą  liczbę  punktów  (pomimo  że  każda  cecha 
skalowana  i punktowana  jest w ten  sam sposób). 

Przykładem  tego  ostatniego  typu  rozwiązania  jest  system  codziennej  oceny 

wychowanka  stosowany  w  Youth  Treatment  Center  w  Birmingham  (Wielka  Brytania).  Ocena 
zachowania  oparta  jest  na  ośmiu  listach,  z  których  każda,  bardziej  lub  mniej  szczegółowo 
określa  zachowanie  wychowanka  w  zakresie  określonej  sfery  aktywności  (zestaw  list 
zamieszczony  został  w aneksie). 

Wszystkie  uwzględnione  w  listach  cechy  określane  są  według  pięciostopniowej  skali, 

tj.  od  O  do  4.  Skala  ta  prezentuje  się  następująco  (w  zależności  od  opisywanej  cechy):  O  —
okropny,  nie  do  zaakceptowania,  nigdy  nie  występujący;  l  —  słaby,  trudny,  przesadny,  rzadki; 

background image

2  —jako  taki,  wymagający  jeszcze  nieco  poprawy,  czasami;  3  —  dobry,  wystarczający,  nie 
stwarzający  często  problemów  i  4—  wspaniały,  ponadprzeciętny,  zawsze.  Po  zakończeniu 
każdego  dnia,  z  chwilą  gdy  wychowanek  udaje  się  na  nocny  spoczynek,  sporządza  się  ogólny 
bilans  ,,zarobionych"  przezeń  punktów  na  specjalnym  blankiecie  (przykład  blankietu  w 
aneksie). 

Bardzo  ważnym  elementem  w  praktyce  terapii  behawioralnej  są  dokumenty  (znaki, 

symbole)  „zarobionych"  przez  wychowanka  punktów,  a  więc:  żetony,  karty  (podobne  do  kart 
kredytowych)  czy  wreszcie  specjalnie  drukowane  bony  (przypominające  banknoty). 

Owe  dowody  poświadczające  ilość  zdobytych  punktów  w  żadnym  wypadku  nie  służą 

usprawnieniu  rozliczeń  pomiędzy  personelem  a  wychowankiem,  wręcz  przeciwnie,  w 
poważnym  nawet  stopniu  utrudniają  cały  system  owych  rozliczeń  i  dlatego  też  niektóre 
programy  nie  wprowadzaj  ą  żadnych  dowodów  poświadczających  liczbę  posiadanych 
punktów. 

Codziennie  rano,  wieczorem  czy  raz  na  tydzień  (po  podsumowaniu  przez  personel 

wychowawczy)  wychowanek  dowiaduje  się  ile  punktów  „zarobił"  i  za  co  bądź  ile  i  dlaczego 
stracił.  Niekiedy  stosowane  są  specjalne  zeszyciki  rozdawane  każdemu  podopiecznemu  (coś 
w  rodzaju  studenckich  indeksów  czy  dzienniczków  ucznia),  w  które  każda  uprawniona  do 
tego  osoba  z  personelu  opiekuńczego  wpisuje  punkty.  Spotkać  także  można  specjalne 
prostokątne  kartoniki  w  kształcie  biletów  miesięcznych,  na  których  wycinane  są  specjalnymi 
dziurkaczami  znaki  świadczące  o liczbie  „zarobionych”  punktów. 

Najczęściej  jednak  dowodem  uzyskanych  punktów  są  żetony  przypominające  monety 

lub  bony  naśladujące  banknoty.  Stąd  też  potoczna  angielska  nazwa  terapii  behawioralnej 
stosowanej  w  praktyce  brzmi:  token  economy,  co  dosłownie  oznacza  „ekonomia  żetonów" 
(bonów).  Popularność  tej  formy  dowodów  w  różnego  rodzaju  programach  resocjalizacyjnych 
wypływa  z  faktu,  że  wskaźniki  punktów  uzyskanych  za  dobre  sprawowanie  pozostają  w 
najbliższym  związku  z  dowodami,  jakie  funkcjonują  w  realnym,  codziennym  życiu,  czyli  z 
pieniędzmi.  Dzięki  niej  wychowanek  jest  przysposabiany  nie  tylko  do  zabiegania  o  jak 
najlepszą  zapłatę  za  swe  wysiłki,  lecz  także  uczy  się  oszczędzania,  planowania  wydatków. 
Jednymi  słowem  nabiera  dojrzałego  stosunku  do pieniądza.           

Stosowane  w  programach  resocjalizacyjnych  żetony  i  bony  są  z  reguły  zróżnicowane 

na  dwa  sposoby:  po  pierwsze,  ze  względu  na  nominał,  po  drugie,  ze  względu  na  rodzaj.  To 
drugie  rozróżnienie  bywa  szczególnie  przydatne  przy  wspomnianym  wyżej  rozróżnieniu 
punktów  na  bardziej  i  mniej  wartościowe.  I  tak  np.  za  odpowiedni  liczbę  żetonów  w  kolorze 
złotym  wychowanek  może  udać  się  do  domu  lub  do  miasta,  podczas  gdy  żetony  mniej 
wartościowe,  np.  srebrne  czy  miedziane,  upoważniają  do  ,,zakupu"  mniej  atrakcyjnych 
przywilejów.  Przy  rozróżnieniu  punktów  na  mniej  wartościowe  stosuje  się  zwykle  zamiennik 
tych  mniej  wartościowych  (miedzianych  czy  niklowych)  na  srebrne  lub  złote.  W  przypadku 
zaś  braku  rozróżnienia  rodzajów  punktów  różne  kolory  lub  kształty  żetonów,  podobnie  jak  i 
w przypadku  monet,  oznaczaj  ą różnice  nominału.   

Częściej  jednak  w  praktyce  ekonomii  punktowej  stosowane  są  bony,  na  których 

wypisuje  się  nazwiska  wychowanków  (co  zapobiega  wzajemnemu  podkradaniu  sobie 
dowodów  „zarobionych"  punktów).  Dla  ilustracji  zamieszczam  wizerunek  bonu  różniący  się 
od  innych  kolorem  (nikiel),  znamionujący  rodzaj  aktywności  (kontakty  społeczne)  i  nominał 
(5  punktów),  z  równoczesnym  zaznaczeniem  nazwiska  wychowanka,  nazwiska  przyznającego 
punkty  pracownika,  daty  i zadania,  za które wychowanek  otrzymał  ten  „banknot". 
 
                                 ()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()() 
 

()                                                                              () 

                                       

()   

   

5

  

                                                          NIKIEL    

()

  

                                 () 

   

KONTAKTY

 

() 

background image

 

                   

()

 

5

                           

()

 

 

 

()                                  

SPOŁECZNE 

() 

 

                      ()  

Wychowanek........... 

() 

 

()    

Pracownik 

() 

 

()   

(wychowawca)......... 

() 

 

() 

Data.......................... 

5    ()   

 

 

 ()   

Zadanie

.................. 

() 

           ()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()() 

 

Przykład  bonu  stosowanego  w praktyce  terapii  behawioralnej 

(wg.D.LLogana1970). 

 

Ponieważ  jednak  kradzieże  różnego  rodzaju  wskaźników  uzyskanych  punktów 

zdarzają  się  nawet  wtedy,  gdy  żetonów  czy  bonów  zdobytych  nielegalną  drogą  nie  można 
wykorzystać  (np.  ze  złośliwości),  nie  należy  nigdy  wydawać  żadnych  dowodów  bez 
odnotowania  tego  faktu  w  specjalnych  formularzach,  dzięki  czemu,  pomimo  kradzieży  żetonu 
czy  bonu,  wychowanek  nie  traci  zdobytych  punktów. 

Obok  omawianych  sposobów  ustalania,  za  co  i  w  jaki  sposób  przyznawane  są  punkty, 

do  najważniejszych  kwestii  w  zakresie  organizacji  programu  resocjalizacji  według  zasady 
ekonomii  punktowej  należą  wzmocnienia,  czyli  ustalenie,  co  wychowanek  otrzyma  w 
nagrodę  za dobre zachowanie,  wyrażone  liczbą  nagromadzonych  przezeń  punktów. 

Przystępując  do  opracowania  listy  nagród  należy  na  wstępie  rozstrzygnąć,  czy 

wprowadzamy  równocześnie  listę  kar,  czy  też  nie  (traktując  jako  karę  brak  nagrody).  To,  czy 
opracujemy  dwie,  czy  też  jedną  listę,  zależy  od  przyjętej  „filozofii",  czyli  od  poglądu  na  rok 
kary w wychowaniu. 

Każdy  praktyk  w  dziedzinie  resocjalizacji  wie,  że  nie  każda  kara  jest  skuteczna, 

czasami  nawet  wywiera  ona  skutek  odwrotny,  stąd  też  wiele  programów  resocjalizacyjnych 
bierze  pod  uwagę  tylko  nagrody.  Sprawa  ta  jednakże  nie  jest  całkowicie  jasna,  bo  z  jednej 
strony  brak  nagrody  w  subiektywnym  odczuciu  wychowanka  może  być  niejednokrotnie 
dotkliwszą  karą  niż  kara  określona  regulaminem,  z  drugiej  zaś  strony,  nawet  w  przypadku 
osobników  psychopatycznych,  wobec  których  —jak  wiadomo  —  kary  są  szczególnie 
nieskuteczne  (por.  dla  przykładu  J.  Reykowski  1968),  pewien  rodzaj  kary,  a  mianowicie  kary 
pieniężne  (a  za  takie  właśnie  należałoby  uznać  kary  wymierzane  w  ramach  ekonomii 
punktowej),  działają  równie  skutecznie  jak  na  osobników  normalnych  (por.  F.  Schmank 
1970), 

Na  dobrą  więc  sprawę,  w  świetle  współczesnej  wiedzy  psychologicznej,  nie  ma 

jednoznacznych  przeciwwskazań  dla  stosowania  w  resocjalizacji  listy  ściśle  określonych  kar, 
a  to,  czy  lista  takowa  zostanie  w  danym  zakładzie  opracowana,  czy  też  nie,  zależy  w  dużym 
stopniu  od  osobistego  wyczucia  większości  członków  zespołu  wychowawczego  (rady 
pedagogicznej). 

Lista  wzmocnień,  czyli  przedmiotów  i  czynności,  które  można  kupić  za  zarobione 

punkty,  może  obejmować  wszystkie  atrakcyjne  dla  wychowanka  przywileje  i  przedmioty, 
które  nie  budzą  zastrzeżeń  ze  względu  na  wartość  wychowawczą.  Mogą  więc  znajdować  się 
na  niej  przeróżne  kosmetyki,  garderoba,  łakocie,  a  także  wizyty  w  domu  i  wyjścia  do  miasta. 
Niektóre  zakłady  stosują  nawet  takie  rozwiązanie,  iż  nowo  przybyły  wychowanek  otrzymuje 
„za  darmo"  jedynie  pustą  celę  wyposażoną  w  łóżko  z  materacem,  drelichy  więzienne, 
podstawowe  przybory  toaletowe  oraz  wyżywienie.  Wszystkie  zaś  dodatki  dotyczące  zarówno 

background image

urządzenia  celi  (np.  pościel,  dywan,  telewizor  itp.),  ubrania,  polepszenia  jadłospisu  (o 
przystawki  i  desery)  itp.  wychowanek  musi  sobie  ,,kupić"  za  zarobione  punkty.  Najczęściej 
zakłady  resocjalizacyjne  oparte  na  zasadach  token  economy  posiadają  dobrze  zaopatrzone 
kantyny,  w których  artykuły  atrakcyjne  dla  wychowanków  mają  ceny  wyrażone  w punktach. 

Artykuły  i  przedmioty  osobistego  użytku,  jak  np.  kosmetyki  czy  odzież,  kupowane  są 

„na  zawsze",  natomiast  przedmioty  trwałego  użytku,  jak  rowery,  motorowery,  sprzęt 
wędkarski,  sportowy,  radioodbiorniki,  telewizory,  przedmioty  z  zakresu  wyposażenia 
mieszkań  itp.  wychowankowie  mogą  wypożyczać  za  odpowiednią  liczbę  punktów. 

Czasami  stosuje  się  wymianę  uzyskanych  przez  wychowanka  punktów  na  pieniądze. 

Umożliwiaj  ą  one  zakupy  w  domach  sprzedaży  wysyłkowej  na  zasadzie  podobnej  do  tego,  jak 
czyni  to  człowiek  pozostający  na  wolności.  Przy  czym  wychowanek  nie  musi  wydawać 
zarobionych  pieniędzy  do  końca,  jeśli  chce,  może  je  oszczędzać,  przeznaczyć  na 
poważniejsze  zakupy  lub  na  „wypiskę".  Często  stosuje  się  także  system  pożyczkowo-
kredytowy. 

Szczególnego  rodzaju  wzmocnieniem  są  atrakcyjne  dla  wychowanka  czynności,  takie 

jak  np.  wyjście  do  miasta,  przyjmowanie  przyjaciół  z  zewnątrz,  gry  sportowe  itp.  Każda  z 
tych  czynności  jest  „do  kupienia"  i  ze  względu  zaś  na  atrakcyjność  z  reguły  posiada  wysoką 
cenę. 

Jako  ciekawostkę  można  przytoczyć,  że  w  niektórych  programach  resocjalizacyjnych 

znajdują  odbicie  warunki  typowe  dla  społeczeństwa  wolnorynkowego.  Oto  np.  w  zakładzie 
dla  upośledzonych  umysłowo  młodocianych  (M.W.  Welch,  J.W.  Gist  1974)  jednym  z  typów 
wzmocnień  była  możliwość  ,,kupienia"  sobie  przynależności  do  ubezpieczalni.  Dawało  to 
wychowankowi  możliwość  ,,zarabiania"  średniej  przychodów  punktowych  z  ubiegłego 
„okresu  płatniczego"  w czasie,  gdy  lekarz  zakładowy  stwierdzi  u niego  chorobę. 

Spotkać  można  takie  zakłady,  w  których  na  liście  opłacanych  przez  wychowanka 

czynności  znajduje  się  nie  tylko  wizyta  u  lekarza,  lecz  także  i  dłuższa  niż  15  minutowa 
rozmowa  z  psychologiem,  a  nawet  z  kapelanem  więziennym  (  rozmowy  z  tymi  „inżynierami 
dusz  ludzkich"  są  bezpłatne  do  15  minut).  Widać  tu  chyba  najwyraźniej  zasadę,  że  „wszystko 
kosztuje"  i „czas  to pieniądz". 

Dla  ilustracji  przytaczam  poniżej  jedną  z  najkrótszych  list  przywilejów  do  kupienia 

Jaką  znam  (E.L.  Philipsa  1978),  stosowaną  w  szeroko  dzisiaj  znanej,  niejako  wzorcowej 
placówce  resocjalizacyjnej  dla  lekko wykolejonej  młodzieży  w Kansas,  zwanej  Achievement 
Place. 
 
Przywile je  i udogodnienia  uzyskiwane  na tydzień  — cena w  punktach 
Kieszonkowe  ................................................................... 1000 
Rower  .............................................................................. 1000 
Telewizor  (kolorowy)  ...................................................... 1000 
Gry  ................................................................................... 1000 
Sprzęt  muzyczny  ............................................................... 500 
Dodatkowe  wyżywienie,  przystawki,  łakocie  ................... 500 
Pozwolenie  na wyjście  do miasta  ........................................ 1000 
Pozwolenie  na nieprzestrzeganie  capstrzyku  ....................... 1000 
Pozwolenie  na wizytę  w domu  po zajęciach  szkolnych  ...... 1000 
 
Rodzaje  zachowania,  za które wychowanek  traci  punkty 
 
Złe  oceny  szkolne 

 

 

500-1000 pkt. za każdą ocenę 

Agresywne  „odżywki" 

 

20-50 pkt. za każdą 

Zapomnienie  umycia  rąk 

background image

przed  posiłkiem 

 

 

100-5000 pkt. za każdy  posiłek 

Kłótnie 

 

 

 

300 pkt. za  każdą 

Nieposłuszeństwo 

 

 

100-1000 pkt. za każdy  przypadek 

Spóźnianie  się  

 

 

10 pkt. za  każdą minutę 

Nieprzyzwoite  reakcje 

 

50-100 pkt. za każdą 

Niedbała  postawa 

 

 

50 pkt. za  każdą. 

Wypowiedzi  niegramatyczne   

20-50 pkt. za każdą 

Kradzieże 

 

 

 

1000 pkt. za  każdą. 

 

Na 

Wyspach 

Brytyjskich 

spotkałem 

przypadki 

stosowania 

indywidualnych 

programów  resocjalizacyjnych,  polegających  na  tym,  iż  każdy  wychowanek  miał  do 
pokonania  trudności  różnego  stopnia  (ustalane  na  podstawie  oceny  jego  możliwości)  w  celu 
zdobycia  upragnionych  przedmiotów  czy  przywilejów.  Tym  sposobem,  aby  np.  dostać  do  celi 
telewizor,  jeden wychowanek  musi  „zapłacić"  50 punktami,  inny  zaś 30, a jeszcze  inny  10. 

Osobiście  nie  zalecam  takiego  rozwiązania,  zawsze  bowiem  budzi  ono  wśród 

wychowanków  (którzy  bardzo  często  nie  mają  zrozumienia  dla  obniżonych  możliwości 
swych  kolegów,  uważając,  że  ich  nieudolne  zachowanie  jest  dowodem  albo  ,,zgrywania  się", 
albo  też  nabierania  personelu  na  swe  rzekomo  mniejsze  możliwości)  poczucie  zawiści  i  chęci 
odwetu  za  to  niby  cwaniactwo.  Dlatego  też  uważam,  że  daleko  lepiej  jest  dobierać  do  grup 
wychowawczych  i  zakładów  resocjalizacyjnych  wychowanków  o  zbliżonych  (podobnych) 
możliwościach  i stosować  wobec nich  jednolity  system  wymagań. 

Na  zakończenie  pragnę  jeszcze  przedstawić  kilka  przykładów  programów 

resocjalizacyjnych,  starających  się  wyeliminować  (lub  raczej  zmniejszyć  do  niezbędnego 
minimum)  negatywne  skutki  terapii  behawioralnej  w resocjalizacji. 

W  swych  poprzednich  pracach  poświęconych  temu  tematowi  pisałem  obszerniej  o 

słabych  stronach  tej  formy  oddziaływań  wychowawczych,  obecnie  wspomnę  tylko  o 
najważniejszym  mankamencie,  a  mianowicie  o  tym,  że  terapia  behawioralna  w  klasycznej 
postaci  sprowadza  cały  proces  wychowania  do  poziomu  płynących  z  zewnątrz  wzmocnień, 
doprowadzając  jedynie  do  niższego,  heteronomicznego  stadium  reakcji  moralnych. 
Prawdziwa  zaś  struktura  poczuć  moralnych  tkwi,  jak  wiadomo,  w  ich  autonomiczności,  w 
zakorzenionej  głęboko  w  psychice  człowieka  (zinternalizowanej)  potrzebie  bycia  dobrym  i 
czynienia  dobra. 

Stosowane  w  wielu  współczesnych  programach  resocjalizacyjnych,  opartych  na 

przesłankach  token  economy,  sposoby  zapobiegające  negatywnym  skutkom  terapii 
behawioralnej  można  podzielić  na trzy  uzupełniające  się  grupy. 

Po  pierwsze,  stosowanie  ekonomii  punktowej  wespół  z  innymi  metodami  oddziaływań 

resocjalizacyjnych.  Najczęściej  jako  ważne  uzupełnienie  ekonomii  punktowej  stosuje  się 
regularne  posiedzenia  terapii  grupowej,  które  z  istoty  swej  niejako  zmuszaj  ą  uczestników  do 
bardziej  wnikliwej  oceny  swego  postępowania.  Dosyć  często  obok  terapii  grupowej  stosuje 
się  różne  formy  terapii  indywidualnej,  rozumianej  dosyć  szeroko:  od  rzadziej  obecnie 
stosowanej  psychoanalizy,  po  regularne  rozmowy  indywidualne  z  psychologiem  lub  innym 
członkiem  personelu.  W  Youth  Treatment  Center  w  Birmingham  np,  każda  strata  przez 
wychowanka  więcej  niż  10  punktów  powoduje  automatycznie  „indywidualną  sesję"  z 
opiekunem,  w  czasie  której  wychowanek  zobowiązany  jest  dokładnie  przeanalizować  swe 
negatywne  zachowanie,  określając  jego  pobudki  i  różne  formy  przejawów,  nie  tylko  te,  które 
stały  się  przyczyną  utraty  punktów. 

Drugim  sposobem  likwidacji  negatywnych  skutków  długotrwałego  stosowania 

ekonomii  punktowej  są  różne  modyfikacje  postępowania,  aby  maksymalnie  wyeliminować 
sztuczność  wynikającą  z regularności  wzmocnień  i  wysokości  nagród. 

background image

Jedną  z  takich  metod  jest  np.  dosyć  często  stosowany  w  USA  system  ABAB,  czyli 

niezależne  od  siebie  oceny  zachowania  ucznia  w  szkole  (Academic  Behavior),  dokonywane 
przez  nauczyciela  i  przez  uczniów  Ocena  ogólna  powstaje  w  wyniku  dyskusji  rozbieżności 
pomiędzy  przesłankami,  stanowiącymi  podstawy  oceny  obu stron. 

Do  innych  ciekawych  prób  modyfikacji  ekonomii  punktowej  należy  metoda 

wprowadzona  we  wspomnianym  już  ośrodku  dla  lekko  wykolejonej  młodzieży  w  Kansas.  W 
placówce  tej  (funkcjonującej  na  zasadzie  grup  rodzinnych)  stosuje  się  zasadę  przyznawania 
punktów  przez  wybieranych  spośród  wychowanków  ,,menadżerów".  Ocena  zaś  nowych 
„kierowników"  odbywa  się  na  posiedzeniu  grupy  wraz  z  ,,rodzicami",  kiedy  to  obok 
rozliczenia  aktualnych  „kierowników”  wybiera  się nowych. 

Trzecią  wreszcie  drogą  zapobiegania  negatywnym  skutkom  długotrwałego  stosowania 

ekonomii  punktowej  jest  konsekwentne  stosowanie  tej  metody  tylko  dla  inicjacji 
pozytywnych  reakcji  wychowanków,  a następnie  stopniowe  jej eliminowanie. 

Przy  tej  okazji  warto  podkreślić,  że  ekonomia  punktowa  najczęściej  łączona  jest  z 

progresywnym  systemem  organizacji  społecznej  zakładu.  Stosowanie  takiego  połączenia 
umożliwia  stopniową  eliminację  ekonomii  punktowej  w  miarę  osiągania  przez  wychowanka 
kolejnych  stopni  uprzywilejowania. 

Przykładem  tego  typu  rozwiązań  może  być  ,,rodzinny"  dom  dla  lekko  wykolejonej 

młodzieży  w  Londynie,  zwany  Orchardlodge,  gdzie  wychowankowie  podzieleni  są  na  trzy 
grupy  w  zależności  od  postępu  resocjalizacji.  Poziom  najniższy  polega  na  rozliczeniu 
dziennym  —  każdego  dnia  wychowankowie  otrzymują  swe  punkty,  za  które  w  następnym  już 
dniu  mogą  „kupić"  niektóre  przywileje,  łakocie  lub  inne  atrakcyjne  produkty.  Stopień  wyższy 
to  tygodniowy  system  rozliczeń,  polegający  na  tym,  że  wychowanek  czeka  na  swe  punkty  aż 
do  piątkowego  popołudnia.  Wreszcie  trzeci  poziom  to  tzw.  Contract  System,  gdzie 
wychowanek  nie  podlega  już  ekonomii  punktowej,  zachowując  uprzednio  zdobyte  przywileje 
i  możliwości  „zakupów".  Jeśli  zaś  jego  zachowanie  pogorszy  się,  zostanie  on  cofnięty  na 
najniższy  poziom. 

Przedstawione  powyżej  sposoby  likwidacji  negatywnych  skutków  ekonomii 

punktowej  stanowią—jak  można  przypuszczać  —  dostatecznie  uzasadnione  zabezpieczenie 
przed  tym,  aby  sztucznie  nieco  stworzone  ,,impulsy  resocjalizacyjne"  nie  dały  czegoś  w 
rodzaju  cieplarnianej  atmosfery,  poza  którą  właściwe  zachowanie  wychowanka  byłoby  trudne 
do utrwalenia. 

Należy  zatem  mieć  przede  wszystkim  na  uwadze  to,  że  metody  ekonomii  punktowej 

tylko  wtedy  spełniaj  ą  pozytywną  rolę  w  procesie  resocjalizacji,  gdy  zostaną  wykorzystane 
jako element  inicjujący  proces resocjalizacji,  a nie  jako jego główny  i  jedyny  motor. 
 
 

Organizacyjne  formy  zastosowania  ekonomii  punktowej 

w  resocjalizacji 

 

Ze  względu  na  główne  formy  organizacyjne  oddziaływania  resocjalizacyjnego 

opartego  na  zasadach  terapii  behawioralnej,  można  podzielić  je  na  cztery  grupy:  szkoły, 
obozy  letnie,  zakłady  resocjalizacyjne  i oddziaływania  ambulatoryjne. 
 

Szkoły 

 

Spośród 

wielu 

amerykańskich 

programów 

resocjalizacyjnych 

opartych 

na 

wykorzystaniu  szkolnego  procesu  dydaktycznego  do  celów  wychowania  nieletnich 
przestępców  za  najciekawszy,  a  zarazem  najkonsekwentniej  oddający  istotę  nowego  podejścia 
do  organizacji  zajęć  szkolnych,  należy  uznać  program  opracowany  przez  Uniwersytet  w 

background image

Waszyngtonie,  nazywany  Experimental  Education  Unit  (EEU).  Jest  on  przeznaczony  nie 
tylko  dla  dzieci  z  zaburzeniami  emocjonalnymi,  ale  również  z  innymi  defektami  i 
odstępstwami  od  normy  (chodzi  tu  o  dzieci  głuche  i  niedosłyszące,  niedorozwinięte.  kalekie 
itp.).  Program  ten  skupia  więc  całokształt  problematyki  pedagogiki  specjalnej.  Nastawiony 
jest na resocjalizację  i  rewalidacją  dzieci  w wieku  od 2-6 do 21 lat.                          

Budynek,  w  którym  odbywają  się  zajęcia  zgodne  z  tym  programem,  ma  41  tyś.  stóp 

powierzchni  (12  456,80  m2).  Składa  się  z  14  klas,  które  dzielą  się  na  większe,  przeznaczone 
dla  dzieci  o  mniejszym  stopniu  nasileni  zaburzeń  (liczebność  większych  klas  wynosi  18 
osób),  oraz  mniejsze,  w  których  uczą  się  dzieci  sprawiające  większe  trudności  w  procesie 
resocjalizacji  i  rewalidacji  (liczebność  tych  klas  sięga  12  osób).  Ogółem  w  całym  budynku 
szkolnym  mieści  się  160-170 osób.                                             

Każda  klasa  (sala  lekcyjna)  podzielona  jest  (bez  fizycznej  przegrody)  na  dwie  części. 

Jedna  część,  wyposażona  w  stoły  i  krzesła,  służy  do  nauki,  druga  zaś  do  rysowania, 
malowania,  zajęć  praktycznych  itp.  W  klasach  szkoły  średniej  o  profilu  zawodowym  znajdują 
się  ponadto  różne  przyrządy  do  nauki  zawodu  oraz  liczne  sprzęty  gospodarstwa  domowego. 
Każda klasa  ma własny  teren  rekraacyjny. 

Wejście  do  każdej  klasy  znajduje  się  od  strony  wielkiego  holu  Przed  nim  są  dwa 

pokoje  oddzielone  od  klasy  jednokierunkowymi  przesłonami:  jedno  z  tych  pomieszczeń 
stanowi 

kancelarię 

nauczyciela, 

drugie 

(większe) 

jest 

pokojem 

obserwacyjnym, 

przeznaczonym  dla  studentów  i  nauczycieli  kształcących  się  w  stosowaniu  metod 
propagowanych  przez  EEU. 

Budynek  wyposażony  jest  we  własny  obwód  telewizyjny.  Ultranowoczesny  telektem 

umożliwia  połączenie  się  ze  wszystkimi  salami.  Do  celów  analiz  naukowych  każdą  czynność 
dziecka  można  filmować.  Programowaniu  indywidualnych  oddziaływań  służą  komputery, 
które,  obliczając,  jakie  metody  są  w  danym  wypadku  najskuteczniejsze,  dostarczają 
jednocześnie  wskazówek  co  do  kierunku  dalszego  postępowania  z  dzieckiem.  W  miarę 
dofinansowywania  programu  EEU  przewiduje  się  zainstalowanie  całego  zestawu  komputerów 
nastawionych  również  na opracowanie  całościowych  programów  postępowania. 

Celem  programu  EEU  jest  zdobycie  możliwie  najlepszych  informacji  na  temat 

czynników  warunkujących  efektywność  procesu  dydaktycznego.  Dane  te  uzyskuje  się  w 
wyniku  badania  objawów  towarzyszących  procesowi  uczenia  się  przy  zastosowaniu 
nowoczesnej  procedury  pomiarów  i  techniki  rejestracji.  Pozwalają  one  na  poszerzenie 
dotychczasowej  wiedzy  o procesie  uczenia  się. 

Całokształt  programu  EEU  składa  się  z  trzech  programów  szczegółowych: 

badawczego,  kształcenia  nauczycieli  i  organizacyjnego. 

Najbardziej  rozbudowany  jest  program  badawczy.  Ma  on  największe  znaczenie,  gdyż 

określa,  co  w  procesie  resocjalizacji  i  rewalidacji  jest  bardziej,  a  co  mniej  skuteczne. 
Realizuje  go  kilka  zespołów.  Opiera  się  on  na  uprzednio  opracowanym  programie  zwanym 
Convergence  Technique,  który  zawierał  przykład  operacyjnych  rozwiązań  w  organizacji 
programów  głównych  (ramowych),  działowych  i  indywidualnych  (L.M.  Carrese,  C.G.  Baker 
1967). 

Poszczególne  zespoły  badawcze  specjalizują  się  w  różnych  aspektach  stosowania 

procedury  warunkowania  sprawczego.  Są  to  następujące  zespoły:  zespół  badań  nad 
sposobami  komunikowania  się  przeznaczony  do  usprawniania  procesu  nauki  dzieci  głuchych 
i  niedosłyszących;  zespół  badań  nad  resocjalizacją  dzieci  przedszkolnych;  zespół  badań  nad 
usprawnieniem  nauki  szkolnej;  zespół  badań  nad  wyznacznikami  społecznego  zachowania 
młodzieży  zaburzonej  emocjonalnie  oraz  przejawiającej  różnego  rodzaju  odchylenia  od 
normy  (zarówno  pod  względem  umysłowym,  jak  i  fizycznym);  zespół  badań  nad 
stosowaniem  instrumentów  w  procesie  resocjalizacji  i  rewalidacji  (np.  filmu,  technik 
audiologicznych,  komputerów  itp.);  zespół  badań  nad  nauką  zawodu.  Zadaniem  tych 

background image

zespołów  składających  się  z  różnych  specjalistów  jest  systematyczne  dostarczanie  informacji 
na temat  kierunków  i  szczegółowych  metod  pracy  z poszczególnymi  dziećmi. 

Drugi  program,  program  kształcenia  nauczycieli,  powstawał  w  miarę  stwierdzania 

skuteczności  ogólnych  założeń  EEU  oraz  praktycznych  korzyści  stosowania  metod 
warunkowania  instrumentalnego  w  procesie  dydaktycznym.  Kształcenie  nauczycieli  w 
ramach  EEU  zaczęło  się  jesienią  1967  r.  na  zlecenie  centralnych  władz  oświatowych  (N.I. 
Haring  1971 ). 

Głównym  celem  tego  kształcenia  jest  dostarczenie  specjalistów  w  zakresie  stosowania 

metod  terapii  behawioralnej  w  szkole,  którzy  staliby  się  instruktorami  nauczycieli  w  różnych 
szkołach  stanowych  i  prywatnych,  i  tym  samym  rozpowszechnialiby  postęp pedagogiczny. 

Kształcenie  nauczycieli  w  ramach  programu  EEU  trwa  dwa  lata,  W  pierwszym  roku 

nauczyciele  zapoznają  się  z  ogólnymi  koncepcjami  pracy  oraz  z  teoretycznymi  podstawami 
stosowanych  metod,  a  następnie  pod  ścisłą  kontrolą  prowadzą  zajęcia  z  zastosowaniem 
różnego  rodzaju  technik  behawioralnych.  W  drugim  roku  prowadzą  zajęcia  samodzielnie, 
kontrolowani  sporadycznie. 

W  czasie  dwuletniego  kursu  nauczyciel  powinien  przyswoić  sobie  następujące 

umiejętności:  umiejętność  określenia  problemów  behawioralnych  (tj.  negatywnych  form 
zachowania  się  dziecka);  umiejętność  ustalania  środków  zaradczych,  tzn.  programowania 
odpowiedniego  systemu  warunkowania  instrumentalnego;  umiejętność  tworzenia  takich 
sytuacji,  które  umożliwiają  wprowadzenie  tego  systemu  wzmocnień;  umiejętność  oceny 
skuteczności  oddziaływań  różnego  rodzaju  zespołów  bodźców w korygowaniu  zachowania 
dziecka. 

Zadaniem  trzeciego  programu  EEU  (organizacyjnego)  jest  szukanie  optymalnych 

zastosowań  wyników  programu  badawczego.  Warto  podkreślić,  że  ogólna  jego  koncepcja 
wypływa  z  oryginalnej  idei,  w  myśl  której  zachowanie  bardzo  prawdopodobne  ma  siłę 
wzmacniającą  zachowani  mało  prawdopodobne  (D.  Premack  1959).  Przenosząc  tę  koncepcję 
na  płaszczyznę  organizacji  pracy  szkoły,  należy  przede  wszystkim  ustalić  u  każdego  dziecka 
zakres  zachowań  bardzo  prawdopodobnych.  Mówiąc  inaczej,  trzeba  ustalić  i  zhierarchizować, 
co  dane  dziecko  najbardziej  lubi,  a  następnie  tak  zorganizować  życie  w  szkole,  aby  cechy, 
które  chcemy  u  danego  dziecka  wykształcić  (a  które  z  reguły  stanowią  typ  zachowania  mało 
prawdopodobnego)  były  nagradzane  lubianym  przez  dziecko  zachowaniem  np.,  aby  spokojne 
przeczytanie 

zadanego  przez  nauczyciela  tekstu  (zachowanie  mato  prawdopodobne) 

poprzedzało  wyjście  dziecka  na podwórko lub  do pokoju  z ciekawymi  zabawkami. 

Dla  uściślenia  procesu  obserwacji  dziecka,  na  podstawie  której  określa  się  zarówno 

stopień  prawdopodobieństwa  wystąpienia  poszczególnego  typu  zachowania,  jak  i 
skuteczności  stosowanego  wzmocnienia  instrumentalnego,  wykorzystuje  się  bardzo  dokładny 
pomiar  i  zapis  jego  reakcji.  W  tym  celu  opracowano  specjalną  procedurę  zapisu  cykli 
ruchowych  dziecka,  ponadto  dla  każdego  dziecka  prowadzi  się  kartę,  .Zestawienia  wydarzeń 
w  godzinie"  (EEUHourly  Event  Sheef),  zawierającą  m.in.  bardzo  dokładne  dane  na  temat 
czasu  skupienia  się  dziecka  nad  pracą,  liczbę  poprawnych  rozwiązań  i  pomyłek  (jeśli  dziecko 
wykonuje  zadanie),  liczbę  i  rodzaje  ruchów  ciała  (najczęściej  wykonywanych  mimowolnie 
podczas  pracy),  liczbę  kontaktów  z  nauczycielem,  czas  ich  trwania  itp.  Z  prowadzonych 
zestawień  z poszczególnych  godzin  wykreśla  się  następnie  krzywe  dla  całego  dnia. 

Jak 

wynika 

powyższego, 

realizacja 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

rewalidacyjnych  w  ramach  EEU  opiera  się  na  bardzo  wnikliwej  rejestracji  wielu  danych, 
służących  następnie  za podstawę ustalenia  kierunków  pracy z każdym  dzieckiem. 
 

Obozy  letnie 

 

background image

Obozy  i  kolonie  letnie,  zarówno  w  Europie,  jak  i  w  Ameryce,  mają  w  procesie 

wychowania  długą,  ponad  stuletnią  historię.  Głównym  celem  ich  organizowania  była  i  jest 
możliwość  zapewnienia  młodzieży—  szczególnie  miejskiej  —  odpowiedniego  wypoczynku  i 
zmiany  klimatu.   

Nieco  krótsza  jest  natomiast  historia  obozów  letnich  nastawionych  specjalnie  na 

terapię  dzieci  przejawiających  zaburzenia  emocjonalne,  Pierwszy  taki  obóz  zorganizował  w 
1919  r.  Uniwersytet  w  Pensylwanii.  Następny,  już  większy,  przygotował  trzy  lata  później 
Uniwersytet  w  Michigan.  Obóz  ten  skupiał  130  chłopców  skierowanych  przez  służby 
społeczne  i  sądy  dla  nieletnich.  Dzięki  wykorzystaniu  w  pracy  resocjalizacyjnej  najnowszych 
metod  wkrótce  stał  się  on  obozem  wzorcowym  i  zaczął  szkolić  personel  dla  potrzeb  innych, 
podobnych  placówek  (E.B.  McNeił  1962). 

Obozem  terapeutycznym,  który  pierwszy  oparł  całokształt  oddziaływań  głównie  na 

zasadach  terapii  behawioralnej,  był  obóz  „Ponderosa",  założony  w  1963  r.  przez  Uniwersytet 
w  Alabamie  z  inicjatywy  profesora  psychologii  tego  uniwersytetu  i  koordynatora  praktyk 
klinicznych,  H.C.  Rickarda.  „Ponderosa"  kilkakrotnie  zmieniała  swą  orientację  terapeutyczną. 
Najpierw  nastawiona  była  na  terapię  przez  wypoczynek  i  zabawę,  następnie  wprowadzała 
intensywniejsze  metody,  oparte  na  zasadach  tradycyjnej  psychoterapii  (M.  Dinoff,  H.C. 
Rickard,  1964).  Od  1965  r.  przyjęła  orientację  behawioralną,  do  której  dostosowała  swe 
dotychczasowe  doświadczenia  w  pracy  z  dziećmi  przejawiającymi  różnego  rodzaju 
zaburzenia  emocjonalne  |      (H.C.  Rickard,  M.  Dinoff  1967).  Na  doskonalenie  programu 
„Ponderosy" 

pewien 

wpływ 

wywarły 

również  osiemnastoletnie  doświadczenia  w 

prowadzeniu  podobnego  obozu  Dallas  Salesmanship  (G. Leughmillera  1965). 

Terapeutyczny  obóz  „Ponderosa"  usytuowany  był  w  lesie  na  przestrzeni  80  akrów  (20 

ha),  pięć  mil  od  najbliższego  miasta.  Chłopcy,  podzieleni  na  9-osobowe  grupy,  zamieszkiwali 
położone  z  dala  od  siebie  drewniane  baraki.  Każda  z  tych  grup  z  3  wychowawcami  (czy 
raczej  doradcami)  stanowiła  osobną  i  wewnętrznie  zwartą  całość.  Grupa  nosiła  specjalną 
nazwę  i miała  własne  godło. 

Wspólnie  z  wychowawcami  chłopcy  codziennie  ustalali  program  dnia.  W  czasie 

siedmiotygodniowego  turnusu  każda  grupa  musiała  przygotować  występ  artystyczny  i 
zredagować  gazetkę  obozową.  W  obozie  znajdowało  się  także  muzeum  osobliwości,  do 
którego  wszyscy  uczestnicy  byli  zobowiązani  przynosić  ciekawe  przedmioty  znalezione  w 
czasie  wycieczek.  Obóz  dysponował  autobusem  (zwanym  „Pondabus"),  i      który  mógł  być 
wykorzystywany  kolej  no  przez  poszczególne  grupy  na  wycieczki.  Budżet  pozwalał  na 
wycieczki  do 125 mil. 

Uczestnikami  obozu  były  dzieci  (przeważnie  chłopcy)  w  wieku  7-14  lat,  skierowane 

przez  poradnie  zdrowia  psychicznego,  psychiatrów,  pracowników  społecznych  i  szkoły 
specjalne.  Zasadą  uczestnictwa  w  obozie  był  normalny  poziom  inteligencji  oraz  brak 
objawów  psychopatycznych. 

Obozem  kierowało  dwóch  psychologów  klinicznych,  pracowników  uniwersytetu,  a 

personel  wychowawczy  składał  się z  absolwentów  i  studentów  psychologii. 

Do  najbardziej  ogólnych  założeń  programu  „Ponderosy",  czyli  do  jego  „filozofii", 

należało  m.in.  przedkładanie  doświadczenia  nad  analizę  zjawisk,  koncentrowanie  się  głównie 
na  wydarzeniach  aktualnych  i  wreszcie  preferowanie  pracy  grupowej  nad  indywidualna,  (H.C. 
Rickard,  M. Dinoff  1971). 

Do  takiego  ustawienia  pracy  zobowiązywało  przyjęcie  założeń  teorii  behawioralnej  za 

podstawę  organizacji  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  W  toku  pracy  z  młodzieżą  nie 
trzymano  się  jednak  zbytnio  wszystkich  rygorów  „filozofii"  behawioralnej,  ponieważ 
ortodoksyjne  stanowisko  mogłoby  niezbyt  korzystnie  wpływać  na  wyniki  pracy 
terapeutycznej.  Wspomniani  autorzy  słusznie  przyjmują,  że  techniki  manipulowania 
środowiskiem  obozowym  mogą  mieć  wpływ  (drogą  wzmocnień  pozytywnych)  na  powstanie 

background image

pewnych  cech  zachowania,  nie  mogą  natomiast  wytworzyć  odpowiednio  silnej  kontroli 
wewnętrznej,  gdyż  do  osiągnięcia  tego  celu  prowadzą  tradycyjne  techniki  psychoterapii 
indywidualnej  i  grupowej.  Dlatego  też,  obok  metodyki  wytwarzania  sposobów  zachowania 
zgodnej  z  założeniami  teorii  uczenia  się,  stosowano  rozmowy  indywidualne  i  sesje  grupowe 
oparte na bardziej  tradycyjnych  koncepcjach  terapeutycznych. 

W  wielu  przypadkach  wykorzystano  także  indywidualne  zabiegi  psychokorekcyjne, 

oparte  na  zasadach  terapii  behawioralnej.  Dotyczyło  to  głównie  dzieci,  które  w  sposób 
niekontrolowany  oddawały  mocz  i  kał.  Dla  każdego  z  takich  pacjentów  opracowano 
indywidualny  program  stymulujący  kontrolę  mięśni  zwieracza  (H.C.  Rickard,  J.C.  Griffn 
1969). 

Należy  podkreślić,  że  obok  najczęściej  spotykanych  terapeutycznych  obozów 

stacjonarnych  (takich  jak  np.  „Ponderosa"),  niektóre  ośrodki  (np.  Uniwersytet  w  Buffalo) 
organizowały  obozy,  do  których  młodzież  dowożona  była  na  dzień,  a  na  noc  powracała  do 
swych  domów  (por. A.M. Graziano  1974). 
 

Zakłady  karne 

 

Istnieje  również  kilka  wersji  stosowania  założeń  terapii  behawioralnej  w  zakładach 

karnych.  Cechą  wspólną  wszystkich  tych  rozwiązań  jest  takie  zorganizowanie  środowiska 
zakładowego,  aby  stymulowało  pozytywny  rozwój  społeczny  więźnia  zarówno  nieletniego, 
jak  i  dorosłego.  Wszechstronnej  organizacji  tego  środowiska  sprzyja  fakt,  że  otoczenie  to 
może  być, przynajmniej  teoretycznie,  całkowicie  kontrolowane  przez  personel. 

Za  najbardziej  typowe  przykłady  zastosowania  metod  terapii  behawioralnej  w 

organizacji  środowiska  zakładów  karnych  można  uznać  program  CASE  dla  nieletnich  i  tzw. 
Draper  Model  (nazwa  więzienia)  dla  przestępców  dorosłych.  Istotą  obu  tych  programów  jest 
wprowadzenie  systemu  punktowania  za każdy  pozytywny  przejaw  zachowania  wychowanka. 

W  programie  CASE,  który  został  opracowany  na  zlecenie  władz  federalnych  (H.L. 

Cohen,  J.A  Filipczak  1971),  cały  dzień  pobytu  wychowanka  został  ściśle  zaplanowany,  co 
miało  zapewnić,  z  jednej  strony,  wytworzenie  pozytywnych  nawyków  we  współżyciu 
społecznym,  z  drugiej  zaś,  dać  wychowankowi  możność  ukształtowania  pozytywnego 
stosunku  do pracy szkolnej  oraz do prac społecznie  użytecznych. 

Autorzy  tego  programu  wyszli  ze  słusznego  założenia,  że  czynnikiem,  który  z  reguły 

najbardziej  negatywnie  odbija  się  na  postępach  w  zakresie  resocjalizacji,  jest  poważne 
opóźnienie  w  nauce.  W  związku  z  tym  w  programie  CASE  główny  punkt  ciężkości  położono 
na  zorganizowaniu  procesu  nauczania  tak,  aby  wychowanek  jak  najszybciej  uzupełnił  braki  w 
swoim  wykształceniu.  Proces  odrabiania  zaległości  w  materiale  szkolnym  w  ramach 
programu  CASE  podzielono  na  cztery  etapy,  trwające  przeciętnie  po  dwa  miesiące.  Każdy 
etap  był  trudniejszy  od  poprzedniego,  zarówno  jeśli  chodzi  o  materiał  nauczania  (co  się 
rozumie  samo  przez  się),  jak  i  o  zdobywanie  nagród.  I  tak  w  pierwszym  etapie  wychowanek 
zdobywał  punkty  za  sprawdzane  testem  efekty  uczenia  się  oraz  za  czas  poświęcony  nauce 
(bez  względu  na  wynik),  podczas  gdy  w  dalszych  etapach  punkty  przyznawane  były 
wyłącznie  za  pozytywne  wyniki  w  nauce.  Oprócz  tego  wychowanek  zdobywał  punkty  za 
właściwe  zachowanie  wobec  innych  chłopców,  za  wykonanie  prac  biurowych,  porządkowych 
itp. 

Punkty  były  wymieniane  na  dolary,  którymi  chłopcy  musieli  płacić  czynsz  (każdy 

miał  oddzielny  pokój),  pobyt  w  zakładowej  kawiarni  itp.  Ale  za  zarobione  pieniądze  mogli  też 
robić  zakupy  w  zakładowym  sklepie  lub  sprowadzać  sobie  różne  rzeczy  (za  pośrednictwem 
biur  wysyłkowych)  z różnych  części  kraju. 

Wiele  uwagi  poświęcono  również  likwidacji  zaległości  szkolnych  w  programie  Draper 

Model,  przeznaczonym  dla  przestępców  dorosłych  (por.  J.M.  McKee,  C.B.  Clements  1971). 

background image

Jednak  większy  nacisk  położono  w  tym  programie  na  wyrabianie  u  więźniów  adekwatnej 
samooceny  i głównie  za to byli  nagradzani. 

Na  odnotowanie  zasługuje  także  dość  oryginalna  procedura  wzmacniania  zastosowana 

w  programie  Achieyement  Place,  który  przeznaczony  jest  dla  małych,  „rodzinnych" 
zakładów,  liczących  5-10  osób.  Otóż,  obok  punktów  za  dobre  zachowanie,  postępy  w  nauce, 
codzienne  czytanie  gazet  itp.,  objęci  tym  programem  wychowankowie  otrzymywali 
„zaszczyty",  do  których  należała  przede  wszystkim  pozycja  menadżera  sterującego  pracą 
innych  i  mogącego  oceniać  innych  przez  przyznawanie  lub  odbieranie  im  punktów. 
Menadżerów  oceniali  „rodzice",  rozliczając  ich  z  całości  wykonanego  zadania  (D.C.  Rimm  i 
J.C. Masters  1974). 

Bardzo  istotną  innowacją  w  stosowaniu  metod  terapii  behawioralnej  w  ramach 

zakładu  resocjalizacyjnego  wprowadził  W.R.  Nay.  Autor  ten,  opracowując  program 
oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  zakładzie  dla  dziewcząt  wykolejonych  (w  stanie  Wirginia), 
wyszedł  z  założenia,  że  istnieje  niebezpieczeństwo  tworzenia  sztucznie  wzmacnianego 
środowiska,  gdyż  społeczeństwo,  do  którego  wychowanka  wróci  po  wyjściu  z  zakładu,  nie 
będzie  oferowało  większości  wzmocnień  otrzymywanych  w  zakładzie.  W  tej  sytuacji  może 
mieć  miejsce  nawrót  do  przestępstwa  oraz  innych  form  niedostosowania  społecznego, 
ponieważ  po  wyjściu  z  zakładu  szereg  postaci  zachowania  przestanie  „się  opłacać",  co  może 
następnie  objąć  wszystkie  pozytywne  społecznie  formy  zachowania.  Aby  temu  zapobiec  Nay 
zastosował  progresywny  system  poziomów  uprzywilejowania,  według  którego,  po 
odpowiednim  nagromadzeniu  punktów  (wskutek  złego  zachowania  można  je  stracić) 
wychowanka  otrzymywała  kolor  zielony,  pozwalający  jej  na  korzystanie  z  wszelkich 
udogodnień  zakładu,  jak  np.  kawiarni,  bufetu,  dyskoteki  itp.  Gromadząc  dalej  punkty 
uzyskiwała  kolor  żółty,  kwalifikujący  ją  do  grupy  najbardziej  uprzywilejowanej,  w  której 
dziewczęta  same  mogły  wychodzić  do  sklepu,  domu  itp.  Grupie  żółtych  wychowanek  nie 
przyznawano  już  punktów,  groziła  im  tylko  degradacja  za  niewłaściwe  zachowanie  (W.R.Nay 
l974). 
 

Terapia  ambulatoryjna 

 

Terapia  ambulatoryjna  (out-patient)  jest  w  Ameryce  najbardziej  rozpowszechnioną 

formą  oddziaływania  psychokorekcyjnego.  Wykorzystuje  sieją  głównie  do  leczenia  różnego 
rodzaju  zachowań  neurotycznych.  Mniejsze  zastosowanie  znajduje  w  resocjalizacji 
przestępców.  Ambulatoryjnie  można  bowiem  leczyć  tylko  niektóre  formy  przestępstw 
seksualnych. 

Najczęściej  terapię  ambulatoryjną  prowadzi  się  według  modelu  triady,  opisanego 

przez  R.G.  Thrapa  i  B.J.  Wentzla  w  klasycznej  już  dzisiaj  pracy  pt.:  Behavior  Modification  in 
Natural  Environment  (1969).  Model  ten  zakłada  współdziałanie  trzech  osób,  a  mianowicie 
profesjonalnie  przygotowanego  terapeuty,  mediatora,  którym  może  być  rodzic,  pracownik 
socjalny  lub  najlepiej  kolega-rówieśnik,  oraz  samego  pacjenta. 

Terapeuta  w  tym  systemie  pracuje  niejako  na  dwa  fronty,  odbywa  bowiem  regularne 

sesje  treningowe  z  pacjentem  (najczęściej  w  obecności  mediatora,  chociaż  nie  jest  to 
bezwzględnie  obowiązujące),  a niezależnie  od tego  osobno przeprowadza  narady  i konsultacje 
z  mediatorem,  który  —jako  osoba  bliska  pacjentowi  —  może  mieć  nań  duży,  pozytywny 
wpływ,  o ile  ten zechce  się zastosować  do wskazań  terapeuty. 

Biorąc  pod  uwagę  to,  że  zarówno  z  mediatorów,  jak  i  nawet  z  pacjentów  poprzez 

proces  poddawania  tych  osób  edukacji  psychoterapeutycznej  ,,wyrastają"  często  nowi 
psychoterapeuci,  metodę  tę  nazywa  się  obecnie  „systemem  pączkowania"  (Buddy  System). 
Przy  czym  ów  „system  pączkowania"  stopniowo  przerodził  się  w  rodzaj  terapii  grupowej, 
jako  że  często  jeden  zawodowy  terapeuta  pracował  jednocześnie  z  kilkoma  pacjentami  i 

background image

mediatorami.  Tym  sposobem  w  niektórych  miastach  i  okręgach  (np.  na  Hawajach)  tworzono 
cały  spójny  system  oddziaływań  na  młodzież  pozostającą  pod  kuratelą  sądu  (por,  dla 
przykładu  C.R. 0'Donnell  1992). 
 

Treningi  sprawności  psychologicznych 

jako metoda  resocjalizacji 

 

Z  psychologii  behawioralnej  czerpie  także  inspiracje  inna,  bardzo  popularna  w 

Ameryce  i  na  całym  Zachodzie  metoda  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  mianowicie 
treningi  sprawności  psychologicznych  (psychological  skills),  czasami  nazywane  także 
„zręcznościami  społecznymi". 

Źródła  intelektualne  tej  metody  są  nieco  inne  niż  omawianej  uprzednio  ekonomii 

punktowej,  wywodzą  się  z  nowszej  wersji  teorii  behawioralnych,  a  mianowicie  z  tzw. 
koncepcji  społecznego  uczenia  się  sformułowanej  przez  A. Bandurę. 

Bezpośrednią  zaś  przyczyną  powstania  i  bujnego  rozkwitu  treningów  zręczności 

psychologicznych  była  sytuacja  społeczna  chorych  psychicznie  i  pensjonariuszy  różnego 
rodzaju  instytucji  ochronnych,  masowo  zwalnianych  na  początku  lat  siedemdziesiątych  w 
ramach,  bardzo  wtedy  modnej  „deinstytucjonalizacji"  jako  jednego  z  przejawów  nasilonych 
wówczas  ruchów  „antypsychiatrycznych". 

W  pierwszej  połowie  lat  siedemdziesiątych  ze  szpitali  psychiatrycznych  i  innych 

instytucji  opiekuńczych,  które  były  wtedy  bardzo  intensywnie  krytykowane  jako  „fabryki 
obłędu"  zwolniono  w  Ameryce  ponad  400  tyś.  osób.  Ludzie  ci  nie  byli  jednak  przygotowani 
do  życia  w  „normalnym",  a  raczej  „pozazakładowym"  społeczeństwie  ze  względu  na 
„deficyty  w  zręcznościach  społecznych".  Ponieważ  zaś  w  przeważającej  większości  nie  było 
ich  stać  na  prywatne  wizyty  u  psychologów  i  psychiatrów,  zaistniała  paląca  potrzeba 
znalezienia  powszechnego  i  taniego  sposobu  wyrównywania  tych  deficytów  —  takiego 
rodzaju  terapii,  który  opierałby  się  na  teorii  pozwalającej  na  krytykę  uprzednich  poczynań 
psychiatrycznych. 

Sięgnięto  wtedy  (raczej  bezwiednie)  do  arsenału  starych  teorii  pedagogicznych, 

mówiących,  że  człowiek  jest  tym  i  tylko  tym,  czym  stworzyło  go  wychowanie,  co  —  po 
przełożeniu  na  aparat  pojęciowy  współczesnej  psychologii  —  oznaczało,  że  poziom 
przystosowania  społecznego  jest  sumą  nabytych  sprawności  społecznych  i  na  tej  podstawie 
zaczęto  na  skalę  masową  tworzyć  różne  programy  wyrównywania  braków  w  zakresie  owych 
zręczności  u wielu  ludzi. 

Bardzo  istotnym  dowodem  na  to,  że  nauka  sprawności  psychicznych  odpowiadała  na 

żywe  zapotrzebowanie  społeczne  jest  fakt,  że  od  początku  lat  siedemdziesiątych  jak  grzyby 
po  deszczu  zaczęły  pojawiać  się  w  literaturze  zachodniej  (głównie  anglojęzycznej)  opisy 
różnych  programów  pracy  z  ludźmi  nieprzystosowanymi  społecznie,  opartych  na  treningach 
zręczności  psychologicznych.  Programy  te  noszą  różne  nazwy  określające  ,,zręczności", 
które,  według  twórcy  danego  programu,  mają  najistotniejsze  znaczenie  w  procesie 
przystosowania  społecznego 

(I  tak  np.  w  1970  r.  W.R.  Adkins  przedstawił  program  „Nauki  zręczności 

życiowych"  (Life  Skills  Education),  który  w  1974  r.  zmodyfikował  i  udoskonalił  jako  program  „Treningów 
zręczności  społecznych".  P.  Eirado  i  M.  Copper  w  1977  r.  opracowali  program  AWARE,  czyli  „Nauki 
aktywności  potrzebnych  dla  rozwoju  społecznego".  G.  Gurney  Jr  (1977)  opracował  program  „Polepszenia 
związków"  (Relationship  Enhancement),  M.A.  Hare  (1976)  program  „Nauki  rozwiązywania  konfliktów",  R.C. 
Hawley  i  I.L.  Hawley  (1975)  program  „Rozwoju  Ludzkich  potencjalności",  H.  Heiman  (1973)  program 
„Interpersonalnej komunikacji",  T.M. Stephens program „Dyrektywnego uczenia zręczności  społecznych" i in).

 

 

Najbardziej  charakterystyczne  elementy  przebiegu  nauki  zręczności  psychologicznych 

chciałbym  przedstawić  na  przykładzie  programu  zwanego  „Ustrukturalizowanym  uczeniem" 
(Structured  Learning)  opracowanego  przez  A.P.  Goidsteina  (profesora  Syracuse  University). 

background image

Program  ten  powstał,  jak  wiele  innych  tego  typu  pomysłów,  na  początku  lat 
siedemdziesiątych. 

Początkowo 

przeznaczony 

był 

dla 

pacjentów 

„przedwcześnie" 

zwolnionych  ze  szpitali  psychiatrycznych,  szybko  jednak  rozszerzył  swój  zasięg,  obejmując 
także  jednostki  nadmiernie  agresywne,  a  z  biegiem  czasu  zmienił  się  zupełnie  główny  adresat. 
Program  ustrukturalizowanego  uczenia  nastawiony  został  przede  wszystkim  na  treningi 
sprawności  psychologicznych  u  nieletnich  przestępców  wykazujących  duże  deficyty  w  tym 
zakresie,  co  —  zgodnie  ze  wspomnianą  uprzednio  filozofią  niedostosowania  społecznego  i 
resocjalizacji  —  stanowi  główną  sprężynę  wypaczania  się  zachowania  u  tego  typu  jednostek 
(por. A.P. Goldstein  1986). 

Jeśli  chcielibyśmy  jednym  słowem  określić  istotę  nauki  (czy—  jak  kto  woli  — 

treningu)  zręczności  psychologicznych,  wydaje  mi  się,  że  najlepszym  terminem  byłaby 
„analityczność".  To  właśnie  analityczność,  czyli  próba  rozkładania  uczonych  cech  na 
„czynniki  pierwsze",  występuje  w  dwóch  płaszczyznach:  w  bardzo  ścisłym,  szczegółowym 
opisaniu  etapów  uczenia  każdej  sprawności  oraz  w  rozłożeniu  każdej  zręczności  na  kilka  (z 
reguły  od czterech  do sześciu)  „składników  behawioralnych". 

Nauka 

sprawności 

psychologicznych, 

przebiegająca 

ramach 

programu 

ustrukturalizowanego  uczenia,  posiada  cztery  elementy  (etapy):  modelowanie,  odgrywanie 
roli,  korygowanie  skutków  osiągnięć  oraz  przeniesienie  i  utrwalenie  rezultatów.  Ponieważ 
powyższe  określenia  niezbyt  dokładnie  informując  istocie  zabiegów  składających  się  na 
każdy  etap  ustrukturalizowanego  uczenia,  poniżej  przedstawię  bardziej  szczegółowo  te 
oddziaływania.                  

Modelowanie.  Pierwszym  elementem  ustrukturalizowanego  uczenia  jest  ustalenie 

przez  wychowawcę  czy  terapeutę  (czyli  tego,  kto  będzie  kierował  jego  przebiegiem)  w 
porozumieniu  z wychowankiem  najbardziej  potrzebnej  sprawności  psychologicznej,  następnie 
stworzenie  grupy  pięciu  lub  sześciu  wychowanków,  którym  przyswojenie  tej  cechy  jest 
równie  potrzebne. 

Kolejnym  etapem  modelowania  jest  wspomniany  już  podział  danej  sprawności  na 

odpowiednią  liczbę  podstawowych  składników  behawioralnych,  a  na  zakończenie  pokazanie 
tej  zręczności  przez  prowadzącego  zajęcia  oraz  odegranie  jej  przez  zawodowego  aktora  i 
sfilmowanie  na  taśmie  wideo.  W  czasie  oglądania  pożądanego  zachowania  na  ekranie 
telewizora  prowadzący  zajęcia  demonstruje  czynności  etapami,  dokładnie  zwracając  uwagę 
na sposób wykonywania  zawartych  w nich  składników  behawioralnych. 

Odgrywanie  roli  zaczyna  się  dyskusją  nad  znaczeniem  ćwiczonej  sprawności  w  życiu 

w  ogóle  oraz  w  życiu  każdego  członka  grupy  treningowej.  Następnie  wybiera  się  z  tej  grupy 
głównego  aktora  i  współaktora,  po  czym  następuje  „odgrywanie"  tej  sprawności  wobec 
pozostałych  wychowanków,  których  zadanie  polega  na  komentowaniu  każdego  etapu 
oglądanego  zachowania.  Ta  faza  ćwiczeń  trwa  dopóty,  dopóki  wszyscy  wychowankowie  nie 
będą  mieli  okazji  wystąpić  w  roli  pierwszoplanowej  (głównego  aktora)  i  drugoplanowej 
(aktora wspomagającego). 

Korygowanie  skutków  osiągnięć  (performance  feedback)  odbywa  się  po  zakończeniu 

odgrywania  każdej  sprawności.  Następuje  wówczas  okres  sprzężenia  zwrotnego,  czyli 
obserwacji  skutków,  jakie  dane  zachowanie  wywiera  na  partnerze,  połączonej  z  analizą 
typowych  przeżyć  psychicznych,  towarzyszących  odbieraniu  ćwiczonej  formy  zachowania 
przez  osobę,  do  której  zachowanie  to  jest  adresowane.  Na  tej  podstawie  przyswojona  przez 
wychowanka  sprawność  jest  stale  doskonalona.  Bowiem  dzięki  dokładnej  analizie  skutków, 
jakie  wywiera  dane  zachowanie  na  innych,  można  je  „oczyścić"  ze  wszystkich  tych 
elementów,  które  przeszkadzaj  ą  w  odebraniu  przez  adresata  właściwych  intencji  głównego 
aktora.  Cała  istota  omawianego  etapu  polega  na  szczegółowym,  analitycznym  ocenianiu  i 
korygowaniu  każdej  formy  ćwiczonego  zachowania  (niewskazane  są ogólne  postaci  ocen). 

background image

Przeniesienie  i  utrwalenie  rezultatów  wyuczonej  sprawności  to  ostatnia  faza  jej 

nauki.  Chodzi  tu  oczywiście  o  przeniesienie  tej  sprawności,  która  ćwiczona  jest  w  nieco 
sztucznych  warunkach,  w sytuacje  codzienne. 

Najistotniejsze 

bodaj 

ustrukturalizowanym  uczeniu  (jak  i  we  wszystkich 

programach  ćwiczenia  sprawności  psychologicznych)  jest  określenie  sprawności  najbardziej 
potrzebnej  dla  poddawanych  resocjalizacji  wychowanków  oraz  wyróżnienie  w  niej  względnie 
jednorodnych 

składników 

behawioralnych. 

podręczniku 

do 

przeprowadzania 

ustrukturalizowanego  uczenia  (A.P.  Goidstein  1981)  wymieniono  przykładowo  50  sprawności 
szczególnie  nadających  się  do  resocjalizacji  młodzieży  agresywnej  i  przestępczej,  wraz  z 
rozłożeniem  tych  sprawności  na wspomniane  już  składniki  behawioralne.  Oto niektóre  z nich:                                         

Prośba  o  pomoc.  Dokładne  określenie,  na  czym  polega  istota  trudności  niemożliwej 

do  przezwyciężenia.  Zadecydowanie,  czy  należy  z  daną  sprawą  zwrócić  się  do  kogoś  o 
pomoc.  Określenie  typu  osoby,  do  której  można  zwrócić  się  z  prośbą  o  pomoc.  Wybór 
konkretnej  osoby.  Opracowanie  sposobu  przedstawienia  prośby.  Wprowadzenie  tego  sposobu 
w życie. 

Udzielanie  wskazówek.  Określenie,  co  powinno  być  zrobione  i  kto  powinien  to 

wykonać.  Powiedzenie  innej  osobie,  co  chcesz,  aby  ona  lub  on  uczynił  i  dlaczego. 
Poinformowanie  tej  osoby,  jak  należy  wykonać  to,  co  chcesz,  aby  zostało  wykonane. 
Zapytanie  danej  osoby,  co  sądzi  o  czynności  i  sposobach  jej  wykonania.  Rozpatrzenie  jej 
uwag  i zmiana  udzielonej  instrukcji  oraz  wymagań,  jeśli  zajdzie  taka potrzeba.                                               

Wyrażanie  uczuć.  Stwierdzenie,  że  żywisz  do  kogoś  cieple  uczucia.  Rozpoznanie, 

czy  ta  osoba  jest  zainteresowana  tym,  aby  poznać  twoje  uczucia.  Zadecydowanie,  w  jaki 
sposób  najlepiej  wyrazić  te  uczucia.  Wybranie  odpowiedniego  miejsca  i  czasu  do  wyrażenia 
swych  uczuć.  Wyrażenie  uczuć  w ciepły  i opiekuńczy  sposób. 

Przedstawienie  skargi.  Określenie,  na  czym  polegają  trudności  i  kto  jest  za  nie 

odpowiedzialny.  Rozstrzygnięcie,  w  jaki  sposób  problem  ten  może  zostać  rozwiązany. 
Przedstawienie  osobie  odpowiedzialnej  istniejących  utrudnień,  powiedzenie,  na  czym  polega 
problem  oraz  w  jaki  sposób  powinien  zostać  rozwiązany.  Prośba  o  to,  aby  osoba  ta 
zareagowała  we  właściwy  sposób.  Wykazanie,  że  rozumiesz  jej  lub  jego  przesłanki  logiczne  i 
uczucia.  Doprowadzenie  do porozumienia  z uwzględnieniem  stanowisk  obu stron. 

Perswadowanie.  Określenie  twego  stanowiska  odnośnie  tego,  jaka  powinna  być  dana 

osoba.  Wysłuchanie  argumentacji  osoby,  do  której  zwracasz  się  z  perswazją  (dlaczego 
postępuje  nie  tak,  jak  —  twoim  zdaniem  —  powinna  postępować).  Ukazanie,  że  doskonale 
rozumiesz  przesłanki  zachowania  tej  osoby.  Przeformułowanie  własnej  opinii  zgodnie  z 
punktem  widzenia  osoby,  która  poddawana  jest  perswazji,  a  następnie  wykazanie,  dlaczego 
twoje  stanowisko  jest  lepsze.  Przedstawienie  odpowiednich  argumentów,  aby  osoba 
poddawana  twej perswazji  dokładnie  przemyślała  twoje  stanowisko  zanim  podejmie  decyzję. 

Reagowanie  na  empatyczne  uczucia  ze  strony  innych  ludzi.  Wyrabianie 

umiejętności  oceniania  słów  i  gestów  innej  osoby.  Rozumienie  tego,  co  inna  osoba  może  czuć 
i  jak  silne  są  to  uczucia.  Ocenianie,  czy  będzie  korzystne  (pomocne)  dla  ciebie,  jeśli  dasz 
odczuć  innej  osobie,  że  rozumiesz  jej  uczucia.  Przekazanie  w  ciepły  i  uczciwy  sposób  tego,  co 
myślisz  o  uczuciach  tej  osoby.  Wypełnianie  poleceń.  Wyrabianie  umiejętności  uważnego 
wysłuchania  podanej  instrukcji  (polecenia).  Przedstawienie  własnego  stosunku  (postawy)  do 
otrzymanego  polecenia.  Przełożenie  otrzymanej  instrukcji  na  swój  sposób.  Rozplanowanie  w 
myślach  sposobu  wykonania  polecenia,  a następnie  wdrożenie  go w życie. 

Wypełnianie  poleceń.  Wyrabianie  umiejętności  wysłuchiwania  argumentów  innej 

osoby.  Nauka  rozumienia  przesłanek  uzasadniających  stanowisko  osoby  przedstawiającej 
swoje 

racje, 

Kierowanie 

pytań 

dotyczących 

tych 

punktów 

jej 

rozumowania 

(argumentowania),  których  nie  rozumiesz.  Porównywanie  argumentów  osoby  perswadującej  z 
tymi,  które  nasuwają  się  tobie,  próby  oceny  (za  i  przeciw)  każdego  z  tych  argumentów. 

background image

Zadecydowanie  o  tym,  co  powinieneś  zrobić  (jak  postąpić)  z  uwzględnieniem  możliwie 
najdalej  idących  konsekwencji  swego  czynu. 

Reagowanie  na  niepowodzenie.  Określenie  sytuacji  uznawanej  za  niepowodzenie. 

Przemyślenie  przyczyn  tego  niepowodzenia  zarówno  z  twojej  strony,  jak  i  przesłanek 
zewnętrznych,  które  dążenia  twe  udaremniły.  Rozpatrzenie  możliwości  osiągnięcia 
udaremnionego  zamierzenia  w  inny  sposób.  Zdecydowanie  o  tym,  czy  chcesz  spróbować 
jeszcze  raz.  Jeśli  postanowiłeś  nie  rezygnować  z  osiągnięcia  danego  celu,  przedstaw  plan  jego 
realizacji  według  ulepszonego  sposobu działania. 

Reagowanie  na  skargi.  Wyrabianie  umiejętności  wysłuchiwania  skarg.  Prośby  o 

dodatkowe  wyjaśnienie  tych  argumentów,  które  nie  sadła  ciebie  jasne.  Wykazywanie,  że 
rozumiesz  przesłanki  logiczne  i  uczucia  skarżącej  się  osoby.  Przedstawienie  swego  osądu 
sytuacji.  Podsumowanie  argumentów  i zmiana  stanowisk  przez  obie  strony. 

Przygotowanie 

do 

nieprzyjemnej 

rozmowy. 

Wyobrażenie  sobie  siebie  w 

nieprzyjemnej  (stresującej)  sytuacji.  Analizowanie  tego,  jak  będziesz  się  wtedy  czuł  i 
dlaczego  będziesz  czuł  się  właśnie  tak.  Umieszczenie  w  tym  miejscu  (tzn.  w  nieprzyjemnej 
sytuacji)  innej  osoby,  przeanalizowanie  i  wyjaśnienie  jej  przeżyć  wynikłych  z  tej  sytuacji. 
Przemyślenie,  co  chciałbyś  wtedy  powiedzieć  takiej  uwikłanej  w  przeciwności  losu  osobie. 
Przedstawienie  reakcji  osoby,  do  której  twoje  słowa  były  skierowane.  Wybranie  i 
wprowadzenie  w  życie  najlepszego  —  twoim  zdaniem  —  sposobu  zachowania  w  trudnych 
sytuacjach  życiowych. 

Wyrabianie  odpowiedzialności.  Przyznanie  się  do  niepowodzenia.  Rozpatrzenie 

możliwych  przyczyn  tego stanu  rzeczy.  Działanie  na rzecz  naprawienia  wynikłych  trudności. 

Reagowanie  na  złość.  Cierpliwe  wysłuchiwanie  nacechowanych  złością  argumentów 

innej  osoby.  Wykazanie,  że  rozumiesz  stan  jej  uczuć  i  zdenerwowanie.  Prośba  o  dodatkowe 
wyjaśnienia  tych  pretensji,  które  nie  są  dla  ciebie  jasne.  Ukazanie  agresywnie  zachowującej 
się  osobie,  że  rozumiesz  wszystkie  przedstawione  przez  nią  argumenty.  Podjęcie  decyzji,  czy 
w  danej  sytuacji  jest  wskazane  przedstawienie  własnego  komentarza  demonstrowanego 
zachowania,  a  jeśli  tak—  wybranie  formy,  w  jakiej  własne  argumenty  powinny  zostać 
przedstawione. 

Postępowanie  w  przypadku  odrzucenia  przez  innych.  Zorientowanie  się,  że  jesteś 

przez  innych  odrzucony,  ignorowany  itp.  Analizowanie  przyczyn,  dla  których  inne  osoby  nie 
mogły  cię  zaakceptować.  Określenie,  w  jaki  sposób  zamierzasz  przezwyciężyć  tę  izolację: 
przeczekać,  wycofać  się,  powiedzieć  odtrącającym  cię  ludziom,  jak  ciężko  ich  zachowanie  cię 
dotyka,  porozmawiać  na  ten  temat  z  przyjacielem  itp.  Wybranie  i  wcielenie  w  życie 
najlepszego  — twoim  zdaniem  — sposobu zachowania  się  w tej sytuacji. 

Przeprowadzeniu  ustrukturalizowanego  uczenia,  jak  i  wszystkim  postaciom  treningów 

sprawności 

psychologicznych, 

towarzyszy 

zawsze 

kilka 

zasadniczych 

problemów 

organizacyjnych,  które muszą  zostać  rozwiązane  z  możliwie  najlepszym  skutkiem. 

Sprawą 

podstawowym 

znaczeniu 

jest 

właściwy 

dobór 

instruktorów 

przeprowadzających  ćwiczenia  poszczególnych  sprawności.  Do  przeprowadzenia  takich 
ćwiczeń  nadaje  się  zasadniczo  —  po  odpowiednim  przeszkoleniu  —  każdy  członek 
wykwalifikowanego  personelu  w  zakładzie  resocjalizacyjnym,  czy  innej  placówce  pracującej 
z  młodzieżą  agresywną  i  przestępczą.  Mogą  to  więc  być  ,,rodzice"  każdego  domku,  czyli 
wychowawcy  opiekujący  się  zamieszkującą  osobny  budyneczek  grupą  8-10  wychowanków, 
nauczyciele  czy  psychologowie.  Instruktorzy  ci  powinni  jednak  spełniać  odpowiednie 
wymagania  pod  względem  cech  psychicznych.  Przede  wszystkim  powinni  być  akceptowani 
przez  młodzież  i  sugestywni  w  działaniu.  Najważniejszą  kombinacją  cech  kandydatów  na 
„trenerów"  sprawności  psychologicznych  powinna  być  duża  obiektywność  i  sprawiedliwość 
w wydawaniu  ocen  połączona  z  małą  empatycznością. 

background image

Fakt,  że  wielu  autorów  różnych  programów  kładzie  nacisk  na  potrzebę  małej 

empatyczności  u  instruktorów  może  na  pierwszy  rzut  oka  wydawać  się  zaskakujący.  Empatia 
stanowi  przecież  podstawę  wszelkich  oddziaływań  wychowawczych.  Niemniej  jednak 
autorzy  wspomnianych  już  programów  stwierdzaj  ą  zgodnie,  że  wysoka  empatyczność 
instruktorów  wyzwala  w  nich  skłonność  do  emocjonalnej,  a  więc  mało  obiektywnej  oceny 
postępów każdego  wychowanka. 

Innym  podstawowym  problemem  organizacyjnym  jest  wybór  określonej  sprawności 

oraz  skompletowanie  grupy  kilku  wychowanków,  u  których  występuje  ten  sam  deficyt  w 
zakresie  „repertuaru  behawioralnego",  po  to,  aby  skupić  się  na  ćwiczeniu  właśnie  tej 
sprawności. 

W  celu  ułatwienia  tego  bardzo  ważnego  etapu  inicjującego  treningi  sprawności 

psychologicznych  stosuje  się  szereg  wielopłaszczyznowych  technik  psychometrycznych, 
określających  konkretne  deficyty  zachowania.  Są  to  techniki  obserwacyjne,  testy  sytuacyjne, 
inwentarze  sprawności,  ustrukturalizowane  wywiady  itp.  (Przegląd  takich  technik  czyni  np. 
A.S. Bellack  1979 albo  L. Michelson,  R. Wood 1980.) 

W  ustaleniu  tego,  jak  sprawność  powinna  być  ćwiczona,  pomaga  doświadczony 

diagnosta-psycholog,  często  jest  nim  doradca  akademicki.  Wybranie  określonej  sprawności 
jest 

pierwszym 

etapem 

przygotowania 

treningu. 

Następnym 

ważnym 

elementem 

postępowania  resocjalizacyjnego  jest  przekonanie  wychowanka  o  potrzebie  ćwiczenia 
określonej  sprawności  po  to,  aby  wzbudzić  w  nim  motywację  do  aktywnego  uczestnictwa  w 
czasie  „trenowania"  danej  zręczności. 

Najsłabszym  elementem  wszystkich  programów  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

opartych  na  treningach  sprawności  psychologicznych  jest  trudność  wprowadzenia  w  życie 
ostatniego  z  omawianych  etapów  ćwiczenia  danej  sprawności,  czyli  przeniesienie  ćwiczonej 
zręczności  do warunków  normalnego  życia  i  utrwalenie  jej w tych  warunkach. 

Na  temat  przyczyn  i  rodzaju  trudności  w  wykonaniu  tego  podstawowego  manewru, 

konstytuującego  skuteczność  oddziaływań  psychokrekcyjnych,  przeprowadzono  wiele  badań 
inspirowanych  różnymi  teoriami  psychologicznymi.  Efekty  tych  badań  dadzą  się  zebrać  w 
postaci  trzech  głównych  prawidłowości: 

im  bardziej  podobne  będzie  otoczenie,  w  którym  odbywają  się  ćwiczenia,  a  także  im 
bardziej  ćwiczone  zachowanie  zbliżone  będzie  do  ,,normalnego",  tym  większe 
zaistnieją  szansę  na  przeniesienie  tego  zachowania  w  życie  codzienne  wychowanka  i 
utrwalenie  go.  Prawidłowość  ta  wypływa  z  potwierdzonej  w  rozlicznych  badaniach 
teorii  wspólnych  składników,  ogłoszonej  na  początku  naszego  stulecia  przez  E.L. 
Thomdike'a,  następnie  rozwijanej  i  uszczegóławianej  przez  wielu  behawiorystów 
młodszej  generacji; 

im  większa  będzie  liczba  nagradzanych  (lub  karanych)  reakcji,  składających  się  na 
ćwiczoną  sprawność,  tym  większa  będzie  szansa  na  przeniesienie  tej  sprawności  w 
realne  życie.  Prawidłowość  ta  opisana  została  przez  A.E.  Kazdinajako  wynik  wielu 
badań.  Opiera  się  ona  na  logicznej  przesłance,  że  im  więcej  reakcji  podlegać  będzie 
uwarunkowaniom  w  toku  uczenia,  tym  więcej  szans  na  to,  że  podobne  reakcje 
,,odnajdą  się  w  życiu  normalnym".  Warto  np.  wspomnieć  przy  tej  okazji,  że  A.P. 
Goldstein  stwierdził,  iż  efekty  zabiegów  psychokorekcyjnych  przeprowadzanych 
przez  kilku  terapeutów  są  z  reguły  głębsze  i  trwalsze  niż  kontakty  z  jednym  tylko 
terapeutą; 

stopniowe  zmniejszanie  regularności  kar  i  nagród  w  procesie  uczenia  się  i 
upodabnianie  owych  wzmocnień  do tych,  które oferuje  życie  codzienne. 

Przechodząc 

do 

ogólnego 

podsumowania 

przedstawionych 

powyżej  informacji 

dotyczących  nauki  sprawności  psychologicznych,  trzeba  przede  wszystkim  wskazać  na 
wspomniany  już  poprzednio  fakt  głębokiego  powinowactwa  takiego  podejścia  z  tym  nurtem 

background image

myśli  pedagogicznej,  który  wywodzi  się  od  sformułowanych  pod  koniec  siedemnastego 
stulecia  koncepcji  Johna  Locke'a,  głoszących,  że  człowiek  jest  tym  i  tylko  tym,  czym 
stworzyło  go wychowanie. 

Cytowani  autorzy  amerykańscy  nie  powołują  się  jednak  na  tradycje  myśli  pedagogicznej  i 

swe  poglądy  uważają  za  coś  nowego,  podczas  gdy  są  to  na  dobrą  sprawę  wyrażone  w  inny 
sposób  stare  (aczkolwiek  zawsze  aktualne)  metody  oddziaływania  pedagogicznego.  Jeśli  np. 
przeanalizujemy  omówione  wyżej  kształtowanie  sprawności  psychologicznych,  bez  trudu 
stwierdzimy,  że  są  to  inaczej  tylko  nazwane  etapy  przyswajania  sobie  nowych  umiejętności, 
wyróżnione  przez  ojca  naukowej  pedagogiki,  J.E.  Herbarta,  znane  w  literaturze  pedagogicznej 
jako tzw.  stopnie  formalne. 

Same  zaś  treningi  sprawności  psychologicznych,  których  liczne  odmiany  noszą  wielce 

uczone  nazwy,  zaczerpnięte  ze  współczesnego  żargonu  psychologicznego,  stosowane  były  od 
wieków  przez  całe  rzesze  prywatnych  i  publicznych  nauczycieli,  wpajających  swym  pupiłom 
nie  tylko  wiadomości  o  świecie,  lecz  także  uczących  ich  szeroko  rozumianych  „dobrych 
manier"  jako  podstawowego  składnika  nauki  o  życiu.  Owe  dobre  maniery  to  przecież  nic 
innego,  jak omawiane  tu sprawności  psychologiczne. 

To,  że  omawiane  praktyki  resocjalizacyjne  stanowią  kontynuację  odwiecznych  praktyk, 

nie  tylko  jednak  w  niczym  nie  umniejsza  ich  wagi,  lecz,  wręcz  przeciwnie,  stanowić  może 
świadectwo  solenności  tego  podejścia. 

Niekwestionowaną 

także 

zasługą 

omawianego 

tu 

sposobu 

resocjalizacji 

jest 

sprecyzowanie 

wielu 

bardziej 

szczegółowych, 

ujętych 

analitycznie 

oddziaływań 

wychowawczych,  na  co  pozwoliło  zastosowanie  aparatu  pojęciowego  współczesnych  teorii 
psychologicznych,  głównie  z  zakresu  najnowszych  odmian  behawioryzmu,  które  —jak 
wiadomo  —  swe  istnienie  zawdzięczają  rzetelnym  pod  względem  proceduralnym  badaniom 
empirycznym. 
 

Kognitywno-behawioralne  ujęcie 

programów  resocjalizacyjnych 

 

Jak  już  wspominałem  pod  koniec  drugiego  rozdziału  niniejszej  książki,  przy 

omawianiu  zastosowania  terapii  behawioralnej  w  resocjalizacji,  nowsza,  wzbogacona  wersja 
tego  podejścia  nazywana  została  kognitywno-behawioralną.  Ta  odmiana  oddziaływań 
behawiorainych  jest  bardzo  popularna  na  Zachodzie,  dlatego  też  poniżej  postaram  się 
przedstawić 

przykłady 

trzech 

programów 

resocjalizacyjnych, 

przeznaczonych 

do 

wykorzystania  w  najważniejszych  odmianach  pracy  resocjalizacyjnej,  tj.  l.  program  pracy  z 
rodzicami  jako  najbardziej  naturalnymi  wychowawcami,  a  tym  samym  i  „resocjalizatorami" 
dziecka,  2. program  kuratorski  oraz  3. program  zastosowany  w zakładzie  resocjalizacyjnym. 
 

 
 
 

Włączanie  rodziców  w  proces resocjalizacji 

(program  PMT) 

 

Wśród  wielu  ciekawych  metod  oddziaływania  resocjalizacyjnego  wypływających  z 

przesłanek  behawioralnych  na  szczególną  uwagę  zasługuje  opracowany  przez  G.H.  Petersona 
(1982)  program  resocjalizacyjny  nastawiony  na  aktywne  zaangażowanie  rodziców  do  pracy  z 
dzieckiem  impulsywnym,  agresywnym  i  antysocjalnym.  Jest  to  metoda,  której  angielska 
nazwa  brzmi  Parent  Management  Training  i  tym  samym  w  anglojęzycznej  literaturze  znany 
jest pod skrótem  PTM. 

background image

Po  polsku  program  ten  mógłby  się  nazywać  „Oddziaływanie  Resocjalizacyjne 

Rodziców".  Jest  to  więc  na  dobrą  sprawę  dobrze  u  nas  znana  metoda  tzw.  pedagogizacji 
rodziców  mających  trudności  wychowawcze  z  dzieckiem  (czy  dziećmi)  i  chcących  w  sposób 
efektywny,  a zarazem  fachowy,  trudności  te przezwyciężyć. 

Istota  tego  programu  polega  na  nauczeniu  rodziców,  w  jaki  sposób  ich  interakcje  z 

dziećmi  uczynić  bardziej  efektywnymi  wychowawczo.  W  tym  celu  pokazuje  się  rodzicom, 
jak  stosować  kary  i  nagrody,  jak  doprowadzać  —  bez  zaburzania  całej  struktury  osobowości 
krnąbrnego  dziecka  —  do  wygaszania  niepożądanych  form  zachowania  itp.  Ponadto  instruuje 
się  rodziców,  jak  najlepiej  organizować  pomoc  dziecku  w  nauce,  jak  dokonywać  (i 
zapisywać)  obserwacji  istotnych  elementów  jego  zachowania,  jak  oceniać,  które  elementy 
tegoż  zachowania  są  najbardziej  diagnostyczne,  a  które  mniej.  Wreszcie  zapoznaje  się 
rodziców  z  szeregiem  technik  resocjalizacyjnych,  jak  chociażby  z  fachowym  sporządzaniem 
listy  osiągnięć  i niedociągnięć  w codziennym  życiu  dziecka. 

Do  podstawowych  obowiązków  rodzica  biorącego  udział  w  PTM  należy 

cotygodniowe  uczestnictwo  w  sesji  terapeutycznej  przez  okres  kilku  miesięcy.  Przy  czym 
niektóre  sesje  odbywają  się  bez  udziału  dziecka,  a  inne  wspólnie  dla  całej  rodziny.  Wymóg 
ów  stanowi  najczęstszą  przyczynę  rezygnacji  rodziców,  szczególnie  ze  środowisk 
patologicznych,  z  udziału  w  programie,  Jak  podają  niektórzy  autorzy  opisujący  stosowanie 
tego  programu  (por  dla  przykładu  R.  J.  McMachon  1991)  w  trakcie  intensywnej  pracy  z  całą 
rodziną,  po  dwóch  miesiącach  z  udziału  w  programie  PTM  rezygnuje,  nie  przychodząc  na 
spotkania,  od 17 do 33% rodziców. 

Ogólnie  więc  jest  to  program  o  ograniczonym  zastosowaniu  i  tym  samym  o 

ograniczonej  skuteczności.  Największa  trudność  polega  na  zaangażowaniu  rodziców, 
należących  w  zdecydowanej  większości  do  środowisk  mocno  patologicznych,  w 
systematyczną  pracę  wymaganą  w  programie  PTM.  Trudno  jest  także  wyrobić  w  takich 
ludziach  odpowiednią  serię  „odruchów  wychowawczych"  niezbędnych  we  właściwym 
oddziaływaniu  na dziecko,  szczególnie  takie,  które sprawia  trudności  wychowawcze. 

PTM  to  właściwie  program  pracy  z  całą  rodziną  i  stosując  go  trzeba  być 

przygotowanym  na  to,  że  niejednokrotnie  więcej  trzeba  pomóc  rodzicom  niż  samym 
dzieciom,  pomimo  że  program  jako  taki  dotyczy  tych  ostatnich.  Ten  właśnie  aspekt  — 
pomimo  że  czyni  PTM  trudnym  w  stosowaniu  —  powinien  być  zawsze  brany  pod  uwagę  jako 
uzasadnienie  konieczności  pracy  z  całą  rodziną,  z  której  pochodzi  dziecko  przestępcze  czy 
antysocjalne,  ponieważ  na  dobrą  sprawę  tylko  tą  —  bardzo  trudną  —  drogą  osiągnąć  można 
trwałe  efekty  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 
 

Kuratorski  program  STOP 

 

Wśród  licznych  programów  kognitywno-behawioralnych  na  szczególną  uwagę 

zasługuje  dosyć  popularny  od  kilku  lat  w  Kanadzie,  a  ostatnio  (od  1991  roku)  wprowadzony 
na szeroką  skalę  w walijskim  hrabstwie  Mid  Glamorgan,  program  STOP. 

Nazwę  tego  programu  stanowi  skrót  angielskiego  określenia:  Straight  Thinking  On 

Probation  (co  oznacza  dosłownie:  „Proste  myślenie  w  kurateli  sądowej",  a  chcąc  oddać 
właściwy  sens  tego  specjalnie  dobranego  zestawu  słów  w  celu  uzyskania  celnego  skrótu, 
należałoby  tłumaczyć  go  jako  ,,wyprostowywanie  myślenia  poprzez  oddziaływania 
kuratorskie". 

Program  ten  wart  jest  spopularyzowania  u  nas  co  najmniej  z  trzech  powodów,  l.  Jest  to 

program  oparty  na  solidnej  podstawie  szeroko  zakrojonych  badań  eksploracyjnych.  2. 
Zawiera  wszystkie  najważniejsze  elementy  nowoczesnych  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  3. 
Został  przeznaczony  dla  kuratorskiego  sposobu  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  podczas  gdy 
zdecydowana  większość  przedstawionych  u nas  programów  dotyczy  zakładów. 

background image

 
1. Etapy  tworzenia  programu 

Jak  już  wspomniałem,  omawiany  program  powstał  w  Kanadzie,  zaś  jego  głównym 

inicjatorem  jest Robert  R. Ross,  profesor  na Wydziale  Kryminologii  Uniwersytetu  w Ottawie. 

Z  artykułu  podsumowującego  przygotowanie  i  pierwsze  osiągnięcia  tego  programu, 

napisanego  przez  R.R.  Rossa,  E.A.  Fabio  i  C.D.  Ewiesa  (1988),  dowiadujemy  się,  że  jego 
przygotowanie  przebiegało  w sześciu  etapach: 

Faza  pierwsza  polegała  na  przestudiowaniu  rozwiązań  organizacyjnych  i  „filozofii" 

najbardziej  skutecznych  programów  resocjalizacyjnych,  realizowanych  w  USA  od  początku 
lat  siedemdziesiątych. 

Faza  druga  polegała  na  zestawieniu  przesłanek  naukowych  i  ujęć  praktycznych  około 

stu  najlepszych  programów  z takimi,  które „nie  wypaliły". 

Trzecim  etapem  były  próby  systemowej  analizy  podobieństw  i  różnic  pomiędzy  tymi 

programami. 

W  etapie  czwartym  wyłoniono  najbardziej  —  zdaniem  twórców  omawianego 

programu  —  istotną  przyczynę  nieskuteczności  programów  złych  i  skuteczności  dobrych. 
Sukces 

resocjalizacyjny 

zapewnia  koncentracja  na  rozwijaniu  procesu  myślenia  u 

wychowanków. 

Faza  piąta  polegała  na  ustaleniu  najbardziej  istotnych  cech,  które  składają  się  na 

deficyt  szeroko  rozumianego  procesu  myślenia  u  nieletnich  przestępców  oraz  procedur,  dzięki 
którym  deficyt  ten  można  wyrównać.  Wspomniane  ustalenia  czyniono  oczywiście 
bezpośrednio  w pracy z  nieletnimi  pozostającymi  pod opieką  kuratorów. 

Nowy  program  w  swej  ojczyźnie,  Kanadzie,  uzyskał  równie  zgrabną  jak  w  Walii 

nazwę  „Czas  pomyśleć"  (Time  to  Think).  W  ten  sposób  zatytułowany  został  podręcznik 
omawiający  konkretne  zastosowania  tego programu  (por. R.R.  Ross i E.A. Fabio  1985). 
 
2. Pierwsze  doświadczenia  i sukcesy 

Po  zakończeniu  przygotowywania  programu  nastąpiła  faza  szósta,  czyli  sprawdzenie 

jego  funkcjonowania  w  praktyce  oddziaływań  kuratorskich.  W  tym  celu  przeszkolono 
kilkunastu  chętnych  kuratorów  sądowych  z  okręgu  Ontario,  a  następnie  wyłoniono  trzy 
porównawcze  grupy  wychowanków  poddawanych  różnym  rodzajom  nadzoru  kuratorskiego,  a 
mianowicie: 

1.  regulaminowe  (to  znaczy  tylko  takie,  które  ustalone  są  w  przepisach  o  kurateli 

sądowej); 

2.  regulaminowe  + trening  zręczności  psychologicznych  (życiowych); 
3.  regulaminowe  + trening  kognitywny  (czyli  zastosowanie  programu  „Czas  pomyśleć"). 
Pierwszą  grupę  prowadzili  „normalni",  to  znaczy  nie  przeszkoleni  przez  twórców 

programu  „Czas  pomyśleć"  kuratorzy,  natomiast  z  grupą  drugą  i  trzecią  pracowali  kuratorzy 
specjalnie  przygotowani  do prowadzenia  nowego  programu. 

Czas  i  sposób  oddziaływania  w  grupie  pierwszej  nie  był  określony  przez  autorów 

programu  (regulowały  go  obowiązujące  przepisy),  natomiast  w  grupie  drugiej  i  trzeciej 
kuratorzy  przeprowadzili  —  zgodnie  z  założeniami  programu  —  80  godzin  zajęć 
treningowych  w  specjalnie  dobranych,  5-6  osobowych  grupach,  złożonych  z  młodocianych 
przestępców.  Wyboru  dokonano  na  podstawie  podobieństwa  w  stopniu  wykolejenia  oraz 
niedostatków  w zakresie  ćwiczonych  form  zręczności. 

Zgodnie  z  pierwotnym  założeniem  każda  z  trzech  wymienionych  grup  składać  się 

powinna  z  25  wychowanków  i  tylu  chłopców  zostało  do  tego  programu  przydzielonych  przez 
władze  sądowe.  Ponieważ  jednak  niektórzy  chłopcy  nie  mogli  kontynuować  zajęć  z  różnych 
przyczyn,  ostatecznie  liczba  osób  (na  zakończenie  oddziaływań)  była  w  poszczególnych 
grupach  następujące:  I — 23, II — 17 i III — 22. 

background image

Grupa  druga  pracowała  tę  samą  liczbę  godzin,  co  grupa  trzecia,  według  zasad  bardzo 

popularnego  w  USA  programu,  zwanego  „Ustrukturalizowane  Uczenie  Zręczności 
Psychologicznych",  którego  autorem  jest  wspomniany  już  w  poprzednim  podrozdziale  prof. 
Arnold  Goidstein.  Program  ten  omówiony  został  już  wcześniej,  tutaj  wspomnę  więc  tylko,  że 
polega  on  na  wyodrębnieniu  najbardziej  istotnych,  a  zarazem  najbardziej  potrzebnych  dla 
danej  grupy  wychowanków  zręczności  społecznych,  jak  np.  prośba  o  pomoc,  rozwiązywanie 
konfliktów,  reagowanie  na sprzeczne  informacje  itp.  

Natomiast  program  „Czas  pomyśleć",  działając  na  podobnej  zasadzie,  co  wspominany 

wyżej  program  „Ustrukturalizowanego  uczenia",  zawierał  nieco  więcej  elementów  oraz 
zdecydowane  nastawiony  był  na  naukę  myślenia. 

Oddziaływania  w  tych  trzech  grupach  stosowano  przez  18  miesięcy.  Następnie,  po  9 

miesiącach 

przerwy, 

przeprowadzono 

porównanie 

wyników  trwałości  oddziaływań 

resocjalizacyjnych.  Wyniki  tych  badań przedstawia  tabela. 

W  świetle  przeprowadzonych  badań  program  „Czas  pomyśleć''  okazał  się  najbardziej 

skuteczny,  co  zapewniło  mu  dużą  popularność  nie  tylko  w  Kanadzie  (gdzie  stosuje  się  go  w 
szeregu  prowincji),  lecz  także  w  Hiszpanii,  w  kilku  stanach  USA,  a  nawet  wśród 
„chronicznych  przestępców"  ze slumsowej  dzielnicy  Caracas w Wenezueli. 
 
Tabela 4. 
Powrót do przestępstwa  w trzech  grupach  porównawczych 
 

                   Grupa 
 

Powtórna  sprawa 

sądowa 

 

Powtórne  skazanie 

 

 

liczba 

    liczba 

% 

     liczba 

% 

I. Regulamin 
II. Zręczności 
III. Myślenie 

23 
17 
22 

      16 
       8 
       4 

69,5 
47,5 
18,1 

         7 
         2 
         0  

30 
11 

 

 
3. Zastosowanie  programu  STOP  w Mid Glamorgan 

Jak  już  wspomniałem  na  wstępie,  pozytywne  rezultaty  działalności  programu  „Czas 

pomyśleć"  zachęciły  kuratorów  w  hrabstwie  Mid  Glamorgan  do  zastosowania  go  w  pracy  ze 
swymi  podopiecznymi.  Program  ten  zyskał  w  Walii  nie  tylko  nową  nazwę,  lecz  także  został 
dostosowany  do  obowiązujących  na  terenie  Wielkiej  Brytanii  przepisów  i  zwyczajów  w 
zakresie  kurateli  sądowej.  Wprowadzono  także  pewne  nowe  przesłanki  do  „filozofii" 
programu,  które miały  określone  skutki  w jego praktycznym  funkcjonowaniu. 

Do  podstawowych  założeń  programu  kanadyjskiego  należy  to,  że  impulsywnych, 

egocentrycznych  i  nielogicznych  przestępców  zmienić  można  głównie  przez  naukę  myślenia, 
zakłada  się  bowiem,  że  skutkiem  tej  nauki  zmienią  oni  w  konsekwencji  całe  swoje 
zachowanie,  a  przez  to  wyzbędą  się  także  i  negatywnych  cech  psychicznych,  które  owo  złe 
zachowanie  powodują. 

Natomiast  według  podejścia  przyjętego  w  Mid  Glamorgan  nie  uda  się  nauczyć 

myślenia  bez  wytworzenia  sprzyjających  dla  tego  procesu  nawyków  emocjonalnych,  wszakże 
myślenie  może  funkcjonować  dopiero  po  wyciszeniu  emocji,  stąd  też  w  programie  STOP  do 
cyklu  sesji  ćwiczących  różne  zręczności  intelektualne  dołączono  także  zajęcia  ćwiczące 
sposoby kierowania  emocjami. 

W  programie  STOP  ustanowiono  35  dwugodzinnych  sesji  w  5-6  osobowych  grupach, 

ćwiczących  z  udziałem  kuratora  przynajmniej  dwa  razy  w  tygodniu,  przez  17  tygodni, 
wybrane  zręczności.  Ćwiczy  się  tam  osiem  takich  sprawności.  Z  filozofii  programu  wynika 

background image

nie  tylko  to,  jakich  zręczności  się  uczy,  lecz  także  i  to,  ile  czasu  poświęca  się  treningowi 
każdej  z nich.  I tak: 

l.  Rozwiązywanie  problemów  (9  sesji)  stanowi  podstawowy  typ  zręczności 

nauczanych  w  ramach  programu.  Ćwiczenia  dotyczą  „intelektualnego  rozbioru"  trudnych 
sytuacji,  które  najczęściej  mają  miejsce  w  życiu  nieletnich  i  młodocianych  przestępców,  a 
następnie  na  analizowaniu  każdego  wyłonionego  składnika  w  kontekście  jego  najbardziej 
racjonalnego  rozwiązania. 

2.  Zręczności  społeczne  (8  sesji)  są  to  zręczności  dotyczące  takich  sytuacji  jak 

proszenie  o  pomoc,  udzielanie  jej,  reagowanie  na  nieprzyjemne  zachowanie  innych  itp. 
Szerszy  opis  ćwiczeń  tego  typu  sprawności  znaleźć  można  w  przytoczonych  już  poprzednio 
opisach  programu  „Ustrukturalizowanego  Uczenia  się  Zręczności  Psychologicznych"  (por.  s. 
126 i nast.  obecnej  książki). 

3.  Zręczności  negocjacyjne  (l  sesja)  polegają  na  nauczeniu  uczestniczących  w  sesjach 

wychowanków,  w  jaki  sposób  można  wpływać  na  zachowanie  innych  przez  przekonywanie 
ich  oraz  w  jaki  sposób,  będąc  elastycznym  w  swych  postawach,  zachować  należy  właściwe 
stanowisko  w danej sprawie. 

4.  Kierowanie  emocjami  (l  sesja)  zawiera  naukę  trzech  elementów  kontroli  własnych 

emocji:  a)  przewidywanie  skutków  własnego  zachowania  (przed  rozpoczęciem  określonych 
działań),  b)  wyrobienie  umiejętności  przerywania  rozpoczętej  „w  porywie"  akcji,  c) 
umiejętności 

rozpoznawania 

u  siebie  psychologicznych  i  fizjologicznych  sygnałów 

wzburzenia. 

5.  Myślenie  twórcze  (9  sesji).  Zręczności  te  stanowią  rozwinięcie  ćwiczonych  na 

początku  pracy  sprawności  w  zakresie  rozwiązywania  problemów.  Różnica  polega  na  tym,  że 
twórcze  rozwiązywanie  problemów  nie  polega  na  wybraniu  rozwiązania  najbardziej 
optymalnego  spośród  znanych,  lecz  na  znalezieniu  wyjścia  z  trudnej  sytuacji  (głównie  natury 
społecznej),  które to wyjście  nie  zostało  uprzednio  wypróbowane. 

6.  Nawyki  szukania  lepszych  rozwiązań  (2  sesje).  Uczenie  tych  nawyków  polega 

najpierw  na  wskazaniu  wychowankom,  że  w  przypadku  istniejących  ponoć  zawsze  „dwóch 
wyjść  z  trudnej  sytuacji,  jedno  jest  zawsze  lepsze",  a  następnie  na  ćwiczeniu  nawyków 
wybierania  ,,lepszego  wyjścia",  które —jak uczy  życie  — na ogół  bywa trudniejsze. 

7.  Krytyczne  myślenie  (4  sesje).  Nauka  krytycznej  oceny  własnego  postępowania  i 

umiejętności  zmiany  w przypadku  znalezienia  „lepszego  wyjścia". 

8.  Zestawienie  zręczności  w  działaniu  (l  sesja)  polega  na  pokazaniu  (i  przećwiczeniu), 

w  jaki  sposób  uczone  do  tej  pory  zręczności  zazębiają  się  i  uzupełniają,  a  ponadto,  jak  można 
komponować  ze sobą poszczególne  elementy  ćwiczonych  zręczności. 

Sesje  rozpoczynaj  ą  się  od  dyskutowania,  w  grupach  5-6  osobowych,  istoty  i  potrzeby 

każdej  zręczności,  następnie  ogląda  się  sposoby  stosowania  tych  sprawności  przedstawione  w 
krótkich,  specjalnie  w  tym  celu  przygotowanych  filmach  dydaktycznych,  po  czym 
rozpoczynają  się  ćwiczenia  stosowania  różnych  sposobów zręczności. 

W  programie  STOP  uczestniczy  130  nieletnich  i  młodocianych  przestępców  z 

orzeczeniem  dozoru  kuratorskiego  (co  stanowi  jedną  czwartą  ogólnej  liczby  młodzieży 
skazanej  na  dozór  kuratora  w  tym  hrabstwie),  opiekuje  się  nimi  50  kuratorów,  którzy  przeszli 
w tym  celu  specjalne  przeszkolenie. 

Do  oceny  tego  programu  wynajęty  został  pracownik  naukowy,  którego  zadaniem  jest 

ocena  skuteczności  resocjalizacyjnej  programu  w  różnych  odstępach  czasu  (wyznaczonych 
przez  sąd),  a  także  w  różnych  płaszczyznach  zachowania.  Naukowcem  tym  jest  dr  Peter 
Raymor  z Uniwersytetu  w Swansea. 

Opisywany  program  rozpoczął  swoją  działalność  na  przełomie  maja  i  czerwca  1991 

roku.  Towarzyszy  mu  żywe  zainteresowanie,  zarówno  ze  strony  nieletnich  poddawanych 
przewidzianym  w  tym  programie  oddziaływaniom,  jak  i  ze  strony  brytyjskiego  wymiaru 

background image

sprawiedliwości,  który  —jak  mi  to  wyjaśnił  jeden  z  sędziów  —  „przejęty  jest  obecnie 
obsesyjnym  lękiem  przed  wysyłaniem  nieletnich  do  zakładów".  W  związku  z  tym  coraz 
więcej  młodych  ludzi,  nawet  poważnie  wykolejonych,  pozostaje  pod  opieką  kuratorów.  Stąd 
też  opieka  ta  musi  —  siłą  rzeczy  —  być  coraz  lepsza  i  skuteczniejsza.  I  to  tłumaczy  nadzieje 
wiązane  z  programem  STOP.  W  krótkim  czasie  przedstawiony  tu  program  stał  się 
modelowym  przykładem  organizacji  pracy  kuratorów  sądowych  w  innych  okręgach 
administracyjnych  Wielkiej  Brytanii. 
 

Resocjalizacja  w zakładzie  Sundbo 

 

Kognitywno-behawioralny  program  resocjalizacji  stosowany  jest  od  czterech  lat,  tzn. 

od  roku  1994,  w  znanym  szwedzkim  zakładzie  w  Sundbo.  Zakład  ten  powstał  w  latach 
dwudziestych  naszego  stulecia.  Początkowo  należał  do instytucji  o surowym  regulaminie  jako 
że kierowano  doń młodzież  poważnie  zdemoralizowaną  i popełniającą  poważne  przestępstwa. 

Począwszy  od  lat  siedemdziesiątych  w  zakładzie  tym  w  sposób  zdecydowany  zaczęło 

dominować  „miękkie"  podejście  w  oddziaływaniach  wychowawczych  na  młodzież. 
Stopniowo  zaczęła  dojrzewać  tam  atmosfera  potrzebna  do  wprowadzenia  nowoczesnego 
programu  resocjalizacyjnego.                                         

Stąd  też  od  początku  lat  dziewięćdziesiątych  przygotowywany  był  przez  dwóch 

psychologów,  a  mianowicie  B.  Dalefolda  i  M.  Lardena  (1997),  kiognitywno-behawioralny 
program  resocjalizacyjny  poprzedzony  dokładnym  przygotowaniem  całego  personelu 
wychowawczego. 

Obok  wspomnianego  wyżej  przygotowywania  personelu  do  efektywnej  pracy  w 

ramach  tego  nowego  programu  przeprowadzono  badania  diagnostyczne  struktury  osobowości 
wychowanków  przebywających  w zakładzie.                                   

Obecnie  w  Sundbo  przebywa  33  wychowanków.  Mieszkaj  ą  w  pięciu  budynkach. 

Pracuje  tam  56  osób  personelu,  głównie  wychowawczego.  Aktualnie  13  wychowanków 
zamieszkuje  budynki  pozbawione  zabezpieczeń  przed  ich  dowolnym  opuszczeniem, 
pozostałych  zaś  20 przebywa  w budynkach  zamkniętych. 

Na  ogół  wszyscy  wychowankowie  Sundbo  są  poważnie  wykolejeni  i  skazani  za 

ciężkie  przestępstwa  na  długoterminowy  pobyt  w  zakładzie.  Najczęściej  nie  posiadają  oni 
elementarnych  nawyków  w  zakresie  poprawnego  nawiązywania  kontaktów  społecznych.  Z 
reguły  przeżyli  wiele  sytuacji  urazowych  w  kontaktach  ze  światem  dorosłych,  jako  że 
pochodzą,  bez  wyjątku,  z  wielce  patologicznych  środowisk.  Wszyscy  wychowankowie 
Sundbo  mieli  kontakt  z narkotykami,  a także  nadużywali  alkoholu. 

Omawiany  program  resocjalizacyjny  oparty  został  na  bardzo  dokładnej  analizie  badań 

nad  skutecznością  wielu  innych  programów  oddziaływań  korekcyjnych.  Efektem  tych 
rozległych  studiów  porównawczych  było  ustalenie  następujących  kryteriów,  które  musi 
spełniać  skuteczny  program  resocjalizacji: 

1.  Dokonanie  dokładnej  diagnozy  zachowania  każdego  wychowanka  i  na  tej  podstawie 

ustalenie  indywidualnego  planu  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

2.  Oddziaływania  resocjalizacyjne  uwzględniać  muszą  indywidualny,  niepowtarzalny 

dla  każdego  wychowanka  styl  uczenia  się,  czyli  przyswajania  nowych,  pozytywnych  form 
zachowania. 

3.  Wyselekcjonowanie  i  wyodrębnienie  wychowanków  stwarzających  największe 

zagrożenie,  w  celu  poddania  ich  specjalnym  oddziaływaniom  resocjalizacyjnym  o 
zwiększonym  stopniu  intensywności. 

4.  Skoncentrowanie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  na  najbardziej  kryminogennych 

formach  zachowania. 

background image

Ponieważ  najważniejszą  sprawą  jest  opracowanie  właściwego  programu  oddziaływań 

resocjalizacyjnych,  należy  pamiętać,  że  najlepsze  są  programy  przejrzyste  i  zrozumiałe  dla 
wychowanków,  ponadto  dobrze  uporządkowane,  wielostronne,  a  równocześnie  takie,  które 
mogą  zostać  bez  trudu  nakierowane  na  eliminację  najbardziej  niepożądanej  postaci 
zachowania.   

Zdecydowana  większość  badań  wskazuje,  że  skuteczne  programy  resocjalizacyjne 

zawieraj  ą  elementy  kognitywne,  które  są  niezbędne  w  modelowaniu  postaw,  przekonań  i 
wartości,  czyli  najbardziej  wypaczonych  u przestępców  czynników  motywacyjnych. 

Niektóre  strategie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  gorzej  sprawdzają  się  w  zakładach 

resocjalizacyjnych.  Są  to  przede  wszystkim  tradycyjne  metody  psychoanalityczne  oraz 
metody  oparte  na  niedyrektywnym  podejściu  znamiennym  dla  terapii  skoncentrowanej  na 
pacjencie  (client-centered  therapy),  dlatego  wskazane  jest  unikanie  tych  rodzajów 
oddziaływań. 

Surowe  kary  i  odosobnienie,  podobnie  jak  ,,terapia  szokowa",  nie  zmniejszaj  ą 

możliwości  powtórnego  popełnienia  do przestępstwa. 

Należy  do  maksimum  wykorzystać  rozwiązania  wynikające  z  teorii  uczenia 

społecznego  oraz  z metod  kognitywno-behawioralnych. 

Programy  oddziaływań  resocjalizacyjnych  stosowane  w  zakładach  muszą  być 

strukturalnie  powiązane  z  programami  prowadzonymi  w  naturalnym  otoczeniu  społecznym 
wychowanka,  jako  że  te  drugie  wywierają  z  reguły  silniejszy  wpływ  na  poprawę  zachowania 
niż  te, które prowadzone  są w warunkach  zakładowych. 

Efektywne  programy  obejmują  także  pracę  z  rodziną  i  najbliższym  otoczeniem 

społecznym  wychowanka. 

Skuteczne  programy  resocjalizacyjne  muszą  łączyć  pracę  nad  wyrobieniem  właściwej 

(pozytywnej)  postawy  w  stosunku  do  uczenia  się,  przygotowanie  do  zawodu  i  umożliwienie 
(znalezienie)  stałej  pracy  zarobkowej. 

Program  oddziaływań  resocjalizacyjnych  jest  tym  skuteczniejszy,  im  bardziej 

zintegrowane  są wszystkie  działania. 

Efekty 

oceny 

skuteczności 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

powinny 

być 

systematycznie  określane  przez  metody  znane  współczesnej  nauce. 

Kognitywno-behawioralny  program  zakładu  w  Sundbo  oparty  jest  na  systemie 

progresywnym,  posiada  on  pięć  faz  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  począwszy  od  działań 
bardzo  restrykcyjnych,  ograniczających  swobodę  wychowanka,  aż  do  pozostawienia  mu 
całkowitej  wolności  poruszania  się  i  działania.  Kolejną  ważną  cecha  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  w  Sundbo  jest  to,  że  zaczyna  się  od  bardzo  szczegółowej  kontroli  i 
instrukcji  dotyczących  zachowania  wychowanków  po  czym  stopniowo  przechdzi  się  do  coraz 
mniej  szczegółowego  instruktażu  i  mniej  drobiazgowej  oceny  zachowania  podopiecznych. 

Najważniejszym,  a  zarazem  najtrudniejszym  elementem  kognitywno-behawioralnego 

programu  w  Sundbo  jest  odpowiednie  przygotowanie  (poprzez  neutralizowanie  negatywnych 
wpływów)  środowiska  społecznego,  do  którego  wróci  wychowanek  po  odbyciu  kary  w 
zakładzie,  jako  że  bez  ingerencji  terapeutycznej  w  rodzinę  wychowanka  oraz  w  jego 
środowisko  rówieśnicze  cały  efekt  żmudnej  pracy  resocjalizacyjnej  może  zostać 
zaprzepaszczony. 

Pierwsza  faza  postępowania  resocjalizacyjnego  polega  na  dokładnej  ocenie 

zachowania  wychowanka,  ustaleniu  podstawowych  deficytów  tegoż  zachowania  ze 
szczególnym  uwzględnieniem  tych,  które  najbardziej  utrudniaj  ą  dojrzałe  kontakty  z  innymi 
ludźmi.  Na  podstawie  tej  diagnozy  ustala  się  drogę  postępowania  resocjalizacyjnego  dla 
każdego  wychowanka. 

background image

Zarówno  w  pierwszej,  jak  i  w  drugiej  fazie  postępowania  resocjalizacyjnego  w 

Sundbo  wychowanek  pozostaje  pod  ścisłym  nadzorem:  mieszka  więc  w  budynku,  w  którym 
są kraty,  drzwi  wejściowe  zamykane  są na  stałe  itp. 

Faza 

druga 

charakteryzuje  się  bardzo  intensywnym,  nawet  24-godzinnym 

oddziaływaniem  resocjalizacyjnym,  opartym  głównie  na  technikach  behawioralnych,  a  więc 
na różnych  odmianach  token economy. 

Oddziaływania  resocjalizacyjne  w  tej  fazie  pracy  koncentrują  się  głównie  na 

pobudzeniu  (poprzez  odpowiednio  dobrany  system  wzmocnień)  motywacji  do  pozytywnego 
działania.  Wychowanków  poddaje  się  intensywnym  treningom  zręczności  społecznych  oraz 
technik  typu  aggression replacement training. 

W  fazie  drugiej  rozpoczyna  się  także  pracę  resocjalizacyjną  z  rodziną  oraz  z 

najbliższym  otoczeniem  wychowanka,  ze środowiskiem,  do którego  ma on powrócić. 

Wychowankowi  udziela  się  intensywnej  pomocy  w  przezwyciężaniu  braków  i 

opóźnień 

nauce 

szkolnej, 

wprowadza  się  elementy  szkolenia  zawodowego, 

umożliwiającego  zdobycie  atrakcyjnej  pracy  po opuszczeniu  zakładu. 

Wiele  uwagi  poświęca  się  także  wyrobieniu  odpowiednich  nawyków  rozwijającego,  a 

zarazem  relaksującego  wykorzystywania  czasu  wolnego. 

Trzecia  faza  zawiera  wszystkie  elementy  oddziaływań  resocjalizacyjnych  fazy  drugiej, 

różni  się  jednak  od  poprzedniej  tym,  że  rzadziej  stosuje  się  wzmocnienia,  wprowadzając  w 
oddziaływania  resocjalizacyjne  coraz  więcej  elementów  kognitywnych  tzn.  wymaga  się  od 
wychowanka  samorzutnych  i  przemyślanych  reakcji. 

Począwszy  od  fazy  trzeciej  zanika  stopniowo  obecna  w  dwóch  poprzednich  fazach 

ścisła  kontrola  nad  zachowaniem  wychowanka,  co  przejawia  się  m.in.  w  tym,  że  może  on 
opuszczać  (w  określonych  porach  i  bez  uzyskiwania  specjalnej  zgody  personelu 
wychowawczego)  pomieszczenie,  w którym  przebywa. 

Faza  czwarta  polega  na  stopniowym  wprowadzaniu  wychowanka  do  „normalnego" 

społeczeństwa.  Wychowanek  przenosi  się  wtedy  do  osobnego  budynku,  w  którym  nie  ma 
zabezpieczeń  —  krat,  zamykanych  centralnym  zamkiem  drzwi  itp.  Może  opuścić,  kiedy  chce, 
budynek,  a nawet  (za  pozwoleniem  personelu  wychowawczego)  teren  zakładu. 

Cały  wysiłek  pracy  resocjalizacyjnej  w  tej  fazie  oddziaływań  skoncentrowany  jest  na 

wyrobieniu  u  wychowanka  mechanizmów  samoregulujących  zachowanie  ze  szczególnym 
uwzględnieniem  konieczności  wyrobienia  niezbędnej  powściągliwości  przed  skłonnością  do 
natychmiastowego  zaspokajania  szeregu  „gwałtownych"  potrzeb,  a  także  przed  zażywaniem 
środków odurzających,  nadmiernym  objadaniem  się  (szczególnie  słodyczami)  itp. 

Faza  piąta  dotyczy  właściwie  opieki  postpenitencjarnej.  Przed  zwolnieniem  z  zakładu 

wychowanek  podpisuje  z  kierownikiem  tej  placówki  kontrakt,  w  którym  zobowiązuje  się  do 
przestrzegania  wszystkich  norm  prawnych  i  obyczajowych,  które  obowiązują  w  otaczającym 
go  społeczeństwie,  a  także  do  aktywności  w  zakresie  doskonalenia  zawodowego,  dbania  o 
środowisko  naturalne  itp. 

W  podpisanym  kontrakcie  znajduje  się  także  punkt  dotyczący  sporządzania  przez 

wychowanka  corocznego  sprawozdania  ze  swych  postępów  w  nauce,  doskonaleniu 
zawodowym  i  innych  osiągnięć  w  życiu  społecznym  i  prywatnym.  Jest  tam  także  miejsce  na 
przedstawienie  trudności,  które  przeszkadzaj  ą  w  realizacji  wytkniętych  przez  wychowanka 
celów. 

Podpisany  kontrakt  zawiera  także  zgodę  wychowanka  na  inicjowaną  przez  zakład 

kontrolę  nad  postępami  w  rozwoju  społecznym  wychowanka,  kontrola  ta  stanowi  urzędowe 
potwierdzenie  rzetelności  danych  zawartych  w dorocznych  raportach. 

Ponieważ 

czynnikiem 

niezbędnym 

ocenie 

skuteczności 

programu 

resocjalizacyjnego  jest  naukowa  ewaluacja  (ocena)  jego  skutków  z  perspektywy  czasowej,  od 
czasów  wprowadzenia  programu  resocjalizacyjnego  w  Sunbo  prowadzi  się  szerokie  i 

background image

wnikliwe  badania  nad  jego  skutecznością,  stosując  w  tym  celu  dwie  podstawowe  metody.  Po 
pierwsze,  porównywanie  częstotliwości  popełniania  przestępstw  przez  wychowanków 
zakładu  w  Sundbo  z  wychowankami  opuszczającym  inne  zakłady  resocjalizacyjne  w  Szwecji 
oraz,  po  drugie,  śledzenie  losów  życiowych  wychowanków  opuszczających  Sundbo;  te  zaś 
porównuje  się  z  kolei  z  typowymi  drogami  życiowymi  osób  w  podobnym  wieku,  które  nigdy 
nie  weszły  w konflikt  z prawem. 

Bardzo  dobre  wskaźniki  efektywności  programu  resocjalizacyjnego  stosowanego  w 

Sundbo  wpływają  na  to,  że  program  ten  zaczynają  stosować  inne  zakłady  resocjalizacyjne  w 
Szwecji. 
Adres zakładu  w Sundbo:  Sundbo  Ungdomshen 

       Sundbo  50A 
       S-737 92 Fagestra.  Sweden 
       tel.  46-223-520 00 
       fax  46-223-521 38 

 
 
 
 

ROZDZIAŁV 

 

Dostosowanie metod oddziaływania resocjalizacyjnego 

do cech psychicznych wychowanka 

 

Za 

jeden 

podstawowych 

wskaźników 

nowoczesności 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych  uważa  się  odpowiednie  dostosowanie  metod  tych  zabiegów  do 
właściwości  psychicznych  wychowanka.  Rzecz  ta  często  jest  porównywana  do  lasu 
tradycyjnego  i  „kulturalnego".  W  lesie  tradycyjnym  rosną  obok  siebie  różne  rodzaje  drzew: 
takie,  które  na  danym  typie  gleby  mają  szansę  wyrosnąć  na  olbrzymy  oraz  takie,  które 
osiągnąć  mogą  jedynie  minimalne  rozmiary.  Natomiast  las  ,,kulturalny",  to  taki,  gdzie 
dostosowuje  się  rodzaj  drzew  do właściwości  gleby. 

O  wadze  problemu  dostosowania  metod  resocjalizacji  do  psychiki  wychowanków 

świadczyć  może  również  i  to,  że  istnieje  nawet  międzynarodowe  stowarzyszenie  zajmujące 
się  zróżnicowanym  oddziaływaniem  resocjalizacyjnym  (International  Differential  Treatment 
Association),  którego  zarząd  mieści  się  aktualnie  w Ontario  (Kanada).   

Niemniej  w  przypadku  złożoności  natury  ludzkiej  ta  oczywista  reguła  postępu  z  wielu 

względów  nie  jest  łatwa  do  wprowadzenia  w  życie.  Przyczyny  trudności  właściwego 
„dopasowania"  metod  resocjalizacyjnych  do  psychiki  wychowanków  wynikają  z  dwóch 
zasadniczych  źródeł: 

Po  pierwsze,  wspomniana  wyżej  złożoność  natury  ludzkiej  nie  pozwala  na  precyzyjne 

określenie,  jakie  jednostki  wykazuj  ą  podatność  na  resocjalizację  ,,w  ogóle",  a  jakie  nie.  Nie 
pozwala  także  odpowiedzieć  na  pytanie,  czy  istnieją  takie  typy  psychiczne  ludzi 
wykolejonych,  do  których  „trafiają"  jedynie  metody  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  inne 
nie? 

Po 

drugie 

zaś, 

trudno 

jest 

sklasyfikować  różne  metody  oddziaływania 

resocjalizacyjnego  pod  kątem  ich  skuteczności.  Oddziaływania  te  mają  swój  niepowtarzalny 
klimat,  a ich  skuteczność  wyznaczana  jest niezliczoną  ilością  liczbą  towarzyszących. 

Problem  dostosowania  metod  oddziaływania  resocjalizacyjnego  do  cech  zachowania  i 

osobowości  przestępców,  zwany  w  anglojęzyczne  literaturze  differential  treatment,  postaram 

background image

się  omówić  w  trzech  punktach.  Najpierw  ukażę  rozpowszechnioną  współcześnie  w 
zachodnich  publikacjach  próbę  określenia  ,,podatności"  na  oddziaływania  resocjalizacyjne, 
która  zawarta  jest  w  teorii  H.  J.  Eysencka.  Następnie  przedstawię  kilka  uwag  o  możliwościach 
podziału  metod  resocjalizacji  ze  względu  na  ewentualne  dostosowanie  tych  metod  do  różnych 
typów  przestępców.  Na  zakończenie  zaś  postaram  się  przedstawić  dwa  popularne  na 
Zachodzie  przykłady  differential treatment
 

Zróżnicowanie  „podatności"  na resocjalizację 

 

Najwięcej  bodaj  sugestii  dotyczących  zarówno  ogólnej  „podatności"  na  resocjalizację, 

jak  i  na  poszczególne  metody  tych  oddziaływań  zawiera  doskonale  współcześnie  znana  teoria 
H.J. 

Eysencka, 

(niedawno 

zmarłego 

profesora 

Instytutu  Psychiatrii  Uniwersytetu 

Londyńskiego).  W  świetle  tej  teorii  sprawa  podatności  na  resocjalizację,  podobnie  jak 
podatności  na  socjalizację  (wychowanie)  w  ogóle,  zasadza  się  na  plastyczności  systemu 
nerwowego  człowieka:  im  szybciej  i  im  więcej  odruchów  warunkowych  potrafi  przyswoić 
sobie  dana jednostka,  tym  lepiej  i skuteczniej  można  ją zresocjalizować. 

Sprawę  tę  wielce  jednak  komplikuje  to,  że  plastyczność  naszego  systemu  nerwowego 

nie  jest  selektywna,  tzn.  nie  polega  na  tym,  że  dany  człowiek  przyswaja  sobie  tylko 
pozytywne  i  wartościowe  dla  zdrowia  psychicznego  odruchy.  Obok  odruchów  wartościowych 
(i  „normalnych")  człowiek  wrażliwy  (posiadający  wysoce  plastyczny  system  nerwowy) 
przyswaja  sobie  także  i  różne  zgubne  dla  jego  psychicznego  zdrowia  odruchy,  wśród  których 
prym  wiodą  odruchy  lęku.  Tym  sposobem,  w  świetle  teorii  H.  J.  Eysencka  ,,odruchy  moralne" 
są  genetycznie  związane  z  „odruchami  lęku",  w  wyniku  czego  lęk  warunkuje  moralność.  A 
oto,  co  na  ten  temat  pisze  H.J.  Eysenck  w  artykule  przeznaczonym  specjalnie  dla  polskiego 
czytelnika: 

„Krótko  mówiąc  zakłada  się  tu,  że  dorośli  osobnicy  powstrzymuje  się  przed 

antyspołecznymi  czynami  bynajmniej  nie  w  obawie  przed  karami,  jakimi  grozi  im  prawo  — 
kary  te  są  zbyt  niepewne,  zbyt  odsunięte  w  przyszłość,  zbyt  abstrakcyjne,  by  móc 
rzeczywiście  służyć  temu  celowi.  Zamiast  tego  przypuszcza  się,  że  od  wczesnego  dzieciństwa 
trwa  proces  takiego  warunkowania  dzieci,  by  reagowały  lękiem  na  sytuacje  zawierające 
element  jawnie  agresywnego  lub  seksualnego  zachowania.  Warunkowanie  to  dokonuje  się 
drogą  kary  cielesnej,  następującej  natychmiast  po  dokonaniu  potępionego  przez  otoczenie 
czynu.  Ten  emocjonalny  odruch  warunkowy  generalizuje  się  dzięki  mowie  (drugiemu 
układowi  sygnałów)  i  trwa  w  dorosłym  osobniku,  zapobiegając  z  punktu  każdemu 
antyspołecznemu  czynowi:  inaczej  mówiąc,  warunkowy  odruch  lęku  jest  natychmiastową  i 
nieuchronną  karą,  której  dorosły  osobnik  stara  się  uniknąć  za  wszelką  cenę,  nawet  kosztem 
przeciwstawienia  się  pokusie  i  pozostania  uczciwym  człowiekiem"  (H.J.  Eysenck  1960,  s. 
396). 

Powyższy,  obszerny  cytat  ukazuje  nie  tylko  genezę  moralności  człowieka  oraz 

„podatności  na  resocjalizację",  lecz  także  główne  przesłanki  typologiczne  wypływające  z 
teorii 

Eysencka. 

Mianowicie 

ludzie 

wysoce 

plastycznym 

systemie 

nerwowym 

(introwertycy)  podatni  są  na  nerwice  lękowe,  podczas  gdy  jednostki  posiadające  mało 
plastyczny  system  nerwowy  (ekstrawertycy),  przejawiając  cechy  histeryczno-psychopatyczne 
są bardziej  podatne  na przestępstwo. 

Teorię  H.  J.  Eysencka  moglibyśmy  przyjąć  za  klarowną  podstawę  podziału  na  ludzi 

praworządnych  i  przestępców,  gdyby  nerwica  (lękowa)  faktycznie  chroniła  człowieka  przed 
przestępstwem,  a  psychopatia  (wynikająca  z  krańcowo  małej  plastyczności  systemu 
nerwowego)  automatycznie  czyniła  go przestępcą. 
Życie  jest  jednak  bardziej  skomplikowane  istnieją  bowiem  przestępcy  ,,neurotyczni", 
kierowani  tkwiącym  głęboko  w  ich  psychice  „przymusem  zbawienia  świata"  za  wszelką  cenę 

background image

lub  też  wypływającym  z  nadmiernych  postaw  lękowych  „kompleksem  winy",  w 
podświadomy  sposób  dążący  do  ukarania  się  przez  popełnianie  niejednokrotnie  groźnych 
przestępstw  (za  które  uzyskać  mogą  „oczyszczającą  karę"),  a  także  przebiegli  psychopaci,  w 
których  interesie  nie  leży  jakakolwiek  kolizja  z  prawem 

(H.J.  Eysenck  zdaje  sobie  sprawę  z  tych 

ograniczeń  własnych  teorii,  stąd  też  stale  je  doskonali.  Obok  omawianego  obecnie  wymiaru  ekstrawersji-intro 
wersji  i  wprowadzonego  wcześniej  wymiaru  neurotyzmu,  uwzględnia  jeszcze  inny  wymiar  o sobowości,  a 
mianowicie  psychotyzm,  sprawy  te  szerzej  omawiam  w  innym  miejscu  (por.  K.  Pospiszyl  1985)). 

  .  Dlatego 

też  teorię  H.J.  Eysencka,  w  tym  jej  wymiarze,  można  jedynie  przyjąć  za  podstawę  do 
wyjaśnienia 

znanego 

kryminologii 

podziału 

przestępców  na  neurotycznych  i 

psychopatycznych  (por. W. McCord 1968). 

Przedstawione  powyżej  rozróżnienie  na  intro-ekstrawertyków,  pokrywające  się  w 

pewnym  zakresie  z  rozróżnieniem  na  przestępców  neurotycznych  i  psychopatycznych,  ma 
oczywiście  teoretyczne  znaczenie  dla  zrozumienia  fenomenu  podatności  na  resocjalizację. 
Otóż  przestępcy  neurotyczni,  jako  jednostki  o  plastycznym  systemie  nerwowym,  powinni  być 
łatwiejsi  w  resocjalizacji,  szybciej  bowiem  przyswajają  sobie  —jak  pamiętamy  —  „odruchy 
moralne",  podczas  gdy  przestępcy  psychopatyczni  trudniej  (mają  bowiem  system  nerwowy 
mało  plastyczny). 

Sprawę  jednak  wielce  komplikuje  to,  że  lęk,  stanowiąc  esencję  osobowości 

neurotycznej,  blokuje  jednocześnie  właściwy  odbiór  sygnałów  ze  świata  zewnętrznego,  czyli 
—  mówiąc  inaczej  —  utrudnia  prawidłowe  przyswajanie  odruchów  warunkowych,  w  wyniku 
czego  osobnik  neurotyczny  może  reagować  w  sposób  paradoksalny,  czyli  tak  jak  krańcowy 
psychopata. 

Zatem  w  świetle  teońi  H.  J.  Eysencka  można  —jak  to  powiedziałem  —jedynie 

teoretycznie  określić  podatność  na  resocjalizacja  w  ogóle,  w  praktyce  bowiem  sprawa  ta  nie 
jest  łatwa  do  ustalenia,  Niemniej  jednak  diagnostyka  nasilenia  introwersji-ekstrawersji  i 
innych  objawów  plastyczności  systemu  nerwowego  nie  traci  przez  to  na  wartości.  Dzięki 
bowiem  określeniu  stopnia  plastyczności  tegoż  systemu  ustalić  możemy  miejsce  danego 
osobnika  w  wymiarze  „dystymia  (tj.  nerwica  lękowa)-psychopatia".  Do  tego  celu  służyć  może 
oczywiście  nie  tylko  kwestionariusz  H.J. Eysencka. 

Diagnoza  omawianych  wyżej  właściwości  ma  bardzo  istotne  znaczenie,  ukazuje 

bowiem  kierunek  oddziaływań,  który  powinniśmy  obrać  w  odniesieniu  do  różnych 
osobników.  Jak  już  to  podkreślałem,  należy  przyjąć  inną  strategię  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  w  odniesieniu  do  jednostek  neurotycznych,  inną  zaś  w  odniesieniu  do 
psychopatycznych,  mówiąc  zaś  inaczej,  należy  zdecydowanie  zróżnicować  oddziaływania 
psychokorekcyjne  w zależności  od nasilenia  postaw lękowych. 
 

Metody oddziaływań  resocjalizacyjnych 

a cechy osobowości  wychowanków 

 

Rozważania  nad  tym  węzłowym  dla  nowoczesnej  postaci  resocjalizacji  problemem 

należy  chyba  zacząć  od  zastrzeżeń,  jakie  niektórzy  autorzy  wysuwają  pod  adresem 
omawianej,  bardzo  popularnej  teorii  H.J.  Eysencka,  ukazującej  typologiczne  zróżnicowanie 
jednostek  przestępczych  i  w  pewnym  sensie  odpowiadającej  na  pytanie  o  różny  stopień 
podatności  na  resocjalizację  w  ogóle,  a  także  —  w  zależności  od  określonych  cech 
osobowości  — na różne  metody  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

Otóż  tacy  autorzy,  jak  m.in.  E.H.  Johnson  czy  L.P.  Camey,  twierdzą,  że  teońa  H.J. 

Eysencka  sprowadza  oddziaływania  resocjalizacyjne  do  „modelu  medycznego",  który  to 
model  polega,  po  pierwsze,  na  rozróżnieniu  ludzi  na  „chorych"  i  „zdrowych"  (w  tym  zaś 
przypadku  na  „kryminalistów"  i  „praworządnych"),  po  drugie  zaś,  na  szukaniu  specyficznych 
środków terapii  dla  poszczególnych  rodzajów  chorób. 

background image

Oddziaływania  resocjalizacyjne  —  zdaniem  E.H.  Johnsona  —  nie  muszą,  a  nawet 

poza  małymi  wyjątkami  (dotyczącymi  ludzi,  u  których  zachowanie  przestępcze  w  sposób 
ewidentny  wynika  z  choroby  somatycznej),  nie  powinny  powielać  „modelu  medycznego" 
terapii.  Zdaniem  reprezentantów  tego  stanowiska  główną  cechą  odmienności  resocjalizacji 
(correctional  treatment)  od  podejścia  medycznego  jest  to,  że  nie  można  na  dobrą  sprawę 
przyporządkować  określonych  metod  oddziaływań  resocjalizacyjnych  do  takich,  a  nie  innych 
przestępców,  te  same  metody  mogą  być  bowiem  skuteczne  w  odniesieniu  do  różnych  ludzi, 
zaś ich  efekt  zależny  jest od bardzo  wielu  czynników. 

Przedstawiona 

krytyka 

medycznego 

modelu 

resocjalizacji 

jest 

przejawem 

wspomnianego  już,  bardzo  szeroko  rozpowszechnionego  w  latach  siedemdziesiątych  ruchu 
tzw.  antypsychiatrii,  krytykującego  właśnie  medyczne  (rozumiane  jako  nadmiernie 
biologiczne)  podejście  do  traktowania  zarówno  chorych  psychicznie,  jak  i  wszelkich 
dewiantów 

(W  naszej  literaturze  problem  ten  szeroko  omawia  K.  Jankowski  1975).

  Podejście  to  było 

nawet  czymś  w  rodzaju  mody,  synonimem  nowoczesności  poglądów,  i  jako  takie  zawierało 
wiele  przejaskrawień,  stąd  też  —jak  się  wydaje  —  nie  należy  zbytnio  martwić  się 
medycznością  zarówno  prób  uściśleń  diagnostycznych  dotyczących  poznawania  typów 
przestępców,  jak i specyfikacji  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

Bez  wątpienia  słuszne  jest  natomiast  akcentowane  wyżej  stanowisko,  iż  natura 

„zabiegów"  resocjalizacyjnych  jest  taka,  że  nie  da  się  ich  ściśle  wyspecyfikować  jak  pigułek 
czy  innych  medykamentów.  Jeślibyśmy  chcieli  szukać  w  medycynie  analogii  do  oddziaływań 
resocjalizacyjnych,  należałoby  je  porównać  raczej  do  różnego  rodzaju  panaceów  i  eliksirów, 
działających  absolutnie  wszechstronnie.  Przy  czym  porównanie  to  wydaje  się  stosowne  nie 
tylko  ze  względu  na  ową  wszechstronność,  lecz  przede  wszystkim  dlatego,  że  skuteczność 
zarówno  owych  panaceów,  jak  i  oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  największym  stopniu 
uzależniona  jest  od nastawienia  osoby poddanej  ich  działaniu. 

pierwszym 

rozdziale 

starałem 

się 

ukazać, 

że 

metody 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych  dzielić  można  według  najróżnorodniejszych  przesłanek,  również  i  ze 
względu  na  ,,teoretyczną"  odpowiedniość  danych  metod  do  właściwości  psychicznych 
wychowanka.  W  związku  z  powyższym  liczba  wyróżnionych  przesłanek  mogłaby  być 
znaczna.  Rodzaje  tych  metod  można  wyodrębniać  w  zależności  od  tego,  jakie  cechy 
psychiczne  wychowanka  metody  te  mają„wyprostować"  czy  jakie  sfrustrowane  potrzeby 
psychiczne  zaspokoić. 

Poniżej  zastanowię  się  nad  dwoma  takimi,  dosyć  —jak  sądzę—  częstymi  wymiarami 

ujęcia  metod  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  mianowicie  wymiarem  „rozum-serce",  czyli 
rozróżnieniem  w  zależności  od  tego,  czy  w  oddziaływaniach  resocjalizacyjnych  główny 
nacisk  kładziemy  na sferę  intelektualną  czy  emocjonalną  wychowanka. 

Drugi  wymiar  porządkujący  metody  oddziaływań  resocjalizacyjnych  dotyczyć  będzie 

stopnia  ich  surowości,  czyli,  w  tym  przypadku,  na  jednym  krańcu  znajdą  się  metody  bardzo 
łagodne,  nacechowane  permisywnością,  na  drugim  zaś  metody  surowe.  Oba  te  wymiary 
omówię  kolejno. 

Od  najdawniejszych  czasów  niewłaściwe  postępowanie  człowieka  starano  się 

zmieniać  dwoma  sposobami  —  przez  apelowanie  do  sfery  uczuć  oraz  przez  tłumaczenie 
rozumowe.  Mimo  że  w  miarę  postępu  wiedzy  psychologicznej  coraz  liczniejsze  dowody 
wskazywały  na  to,  że  te  dwie  podstawowe  metody  ściśle  się  ze  sobą  łączą,  to  jednak  do  tej 
pory  można  dość  wyraźnie  zaobserwować  w  każdym  typie  strategii  modyfikującej 
zachowanie  człowieka,  przewagę  elementów  przemawiających  bądź  to  do  serca,  bądź  też  do 
rozumu. 

Powyższe  rozróżnienie  jest  bardzo  przydatne  ze  względu  na  omawianą  uprzednio 

podstawę  klasyfikacyjną  różnych  postaci  niedostosowania.  Wystąpienie  danego  rodzaju 
niedostosowania  zależy,  jak  zaznaczyłem,  od  określonych  predyspozycji  psychicznych, 

background image

tkwiących  w  typie  układu  nerwowego.  Predyspozycje  te  czynią  człowieka  bardziej  lub  mniej 
podatnym  na  przyswajanie  nowych  odruchów  warunkowych,  w  tym,  jak  pamiętamy,  również 
na przyswajanie  reakcji  lękowych. 

Uprzednio  wskazałem,  że  szybkość  przyswajania  nowych  odruchów  warunkowych 

jest  wskaźnikiem  ogólnej  wrażliwości  danej  jednostki.  Zgodnie  z  teorią  H.J.  Eysencka 
krańcem  tego  wymiaru  jest  introwersja-ekstrawersja.  W  pierwszym  wypadku  mamy  do 
czynienia  z  jednostkami  przesadnie  (chorobliwie)  wrażliwymi,  w  drugim  zaś  z  osobnikami 
mało  wrażliwymi,  czyli  psychopatami.  Jak  wiadomo,  wymiar  ten  można  określić  również 
innym  aparatem  pojęciowym,  np.  wprowadzonym  przez  I.P.  Pawłowa  rozróżnieniem  typu 
słabego  i  silnego  czy  stopniem  reaktywności,  używając  terminologii  szkoły  J.  Strelaua  (por.  J. 
Strelau  1985). 

We  współczesnej  organizacji  pracy  resocjalizacyjnej  podstawowym  zagadnieniem  jest 

usprawnienie  diagnostyki  psychologicznej,  aby  na  tej  podstawie  móc  określić  stopień 
wrażliwości  danej  jednostki,  czyli,  inaczej  mówiąc,  określić,  na  ile  dany  osobnik  wrażliwy 
jest  na  „głos  serca".  Znajomość  tego  podstawowego  faktu  pozwoli  „zaprogramować" 
właściwy  dla  danej  jednostki  typ  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  także  skierować  ją  do 
odpowiedniego  zakładu  wychowawczego,  poprawczego  lub  karnego. 

Omawiane  obecnie  rozróżnienie  metod  resocjalizacji  na  takie,  które  apelują  do  serca 

lub  do  rozsądku,  można  z  niewielkim  stopniem  uproszczenia  sprowadzić  do  wspomnianej  w 
pierwszym  rozdziale  próby  podziału  źródeł  metod  oddziaływania  resocjalizacyjnego 
zaproponowanej  przez  J.D.  Franka.  Jak  pamiętamy,  autor  ten  uważa,  że  jeden  nurt 
oddziaływań  psychokorekcyjnych  sięga  swymi  korzeniami  odwiecznych  praktyk  magiczno-
religijnych,  natomiast  nurt  drugi  bierze  swój  początek w laboratoriach  naukowych. 

Pierwszy  z  nich  —  starszy  —  bazuje  przede  wszystkim  na  oddziaływaniu  przez  serce, 

apeluje  do  tzw.  uczuciowości  wyższej  człowieka,  tj.  do  jego  wrażliwości  na  problemy  innych 
ludzi,  chęci  doskonalenia  swego  życia  wewnętrznego  itp.  Drugi  nurt  —  nowszy,  bardziej 
racjonalistyczny 

—  opiera  się  na  wynikach  licznych  badań  eksperymentalnych, 

prowadzonych  przez  behawiorystów.  Polega  on  —  ogólnie  mówiąc  —  na  stawianiu  przed 
osobnikiem  poddawanym  zabiegom  psychokorekcyjnym  konkretnych  zadań,  których 
konieczność  on  doskonale  rozumie  i  za  których  wykonanie  otrzymuje  konkretne  nagrody 
(wzmocnienia). 

Jak  wszystkie  czynione  obecnie  rozróżnienia  tak  i  to  ma  znaczenie  jedynie 

teoretyczne,  gdyż  w  praktyce  ścisłe  rozróżnienie  szeregu  procesów  jest  niemożliwe. 
Skuteczne  oddziaływanie  psychokorekcyjne  nie  może  bazować  wyłącznie  na  sferze 
uczuciowej  lub  rozumowej  człowieka,  jako  że  oba  te  elementy  zawsze  się  ze  sobą  splatają.  I 
tak  np.  praktyki  religijno-magiczne,  oddziałując  na  sferę  emocjonalną  człowieka,  dostarczały 
jednocześnie  sporo  danych  na  temat  sił  nadprzyrodzonych  i  sytuacji,  w  których  mogą  one 
mieć  wpływ  na wywołanie  patologicznych  zmian  w zachowaniu  człowieka. 

Podobnie  psychoanaliza,  która,  zdaniem  J.D.  Franka,  jest  sukcesorką  tego  typu 

oddziaływań  psychokorekcyjnych,  obok  ćwiczenia  pacjenta  we  wnikaniu  we  własne 
problemy  emocjonalne  oraz  problemy  emocjonalne  innych,  dostarczała  obszernej  wiedzy  o 
mechanizmach 

psychicznych 

rządzących 

tym 

procesem. 

wyniku 

leczenia 

psychoanalitycznego  pacjent  wyposażany  był  w  cały  arsenał  wiadomości  na  temat  praw 
rządzących  powstawaniem  kompleksów,  stanów  lękowych  itp.,  co  m.in.  miało  mu  w 
przyszłości  pomóc  w konstruktywnym  przezwyciężaniu  trudności  życiowych. 

Inną  możliwością  podziału  sposobów  oddziaływań  resocjalizacyjnych  pod  kątem  ich 

„dopasowania"  do  właściwości  psychicznych  wychowanka  jest  stopień  ich  surowości.  Liczne 
publikacje  dotyczące  metodyki  resocjalizacji,  a  jeszcze  bardziej  tzw.  mądrość  potoczna 
wykazują  daleko  posuniętą  niekonsekwencję  w poglądach  na ten  temat. 

background image

Jedno  stanowisko  zakłada  konieczność  łagodnego,  pełnego  wyrozumiałości,  bliskiego 

i  ciepłego  stosunku  do  wychowanka,  natomiast  drugie  odwrotnie,  mówi  o  potrzebie  surowego 
traktowania  jednostek  przestępczych,  wpajania  im  poczucia  dystansu  i  autorytarnego 
decydowania  o  ich  losie.  Obie  te  koncepcje  opierają  się  na  innej  „filozofii"  dotyczącej  istoty  i 
powstawania  zachowań  przestępczych. 

Pierwsza  z  nich,  nazwijmy  jaw  skrócie  łagodną,  wywodzi  się  głównie  z 

psychoanalitycznej  koncepcji  dotyczącej  genezy  cech  przestępczych.  Jak  pamiętamy,  postawy 
przestępcze,  zdaniem  psychoanalizy,  wypływaj  ą  z  dwóch  głównych  źródeł.  Pierwszym  (które 
można  określić  psychopatycznym)  jest  tzw.  wtórny  narcyzm;  ma  on  swe  korzenie  w 
odbieranej  przez  dziecko  wrogości,  niechęci  lub  braku  zainteresowania  ze  strony  otoczenia. 
Na  ogół  im  wcześniej  dziecko  spotka  się  z  tego  typu  postawami,  tym  głębiej  i  dokładniej 
„zasklepi  się  w  sobie"  i  tym  bardziej  przejmie  postawy  psychopatyczne.  Drugim  (bardziej 
neurotycznym)  źródłem  czynów  przestępczych  jest  przerost  „karzącej  funkcji  superego", 
które  (superego)  zmusza  (poprzez  nadmierną  intensyfikację  tzw.  kompleksu  winy)  do 
samoukarania  się;  czyny  kryminalne  —  jak  już  to  podkreślałem  —  mogą  dobrze  spełnić  ten 
cel. 

Zgodnie  z  pierwszym  punktem  widzenia,  zadaniem  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

jest  przebicie  ,,narcystycznego  pancerza"  otorbiającego  „duszę"  pacjenta  i  broniącego  dostępu 
do  niej  subtelniejszym  sygnałem  emocjonalnym,  płynącym  ze  strony  psychiki  innych  ludzi, 
natomiast  w  przypadku  przerostu  superego  należy  dążyć  do  odreagowania  destruktywnie 
działających  postaw  lękowych;  w  tym  wypadku  najlepszym  sposobem  zdaje  się  być  podejście 
łagodne,  pełne  wyrozumiałości.  Obu  tych  celów  nie  można  bowiem  osiągnąć  inaczej  niż 
przez  bardzo  cierpliwe  i  pełne  wyrozumiałości  postępowanie  z  pacjentem  (wychowankiem), 
aby wejść  z nim  związek  oparty  na nieznanych  mu  do tej pory  formach  więzi. 

W  ten  sposób  związek  emocjonalny  pacjenta  (wychowanka)  z  terapeutą 

(wychowawcą)  ma  stanowić  impuls  do  nadrobienia  straconego  w  dzieciństwie  zaczynu 
rozwoju  tych  właściwości  psychicznych,  które  stwarzają  podstawę  do  pełnego  rozumienia 
spraw innych  ludzi,                                                     

Warto  podkreślić,  że  omawiana  wyżej  łagodna  wersja  znajduje,  zgodnie  ze 

stanowiskiem  psychoanalityków,  zastosowanie  zarówno  w  wypadku  neurotycznych,  jak  i 
psychopatycznych  przestępców,  Inaczej  jest  natomiast  w  przypadku  surowej  odmiany 
resocjalizacji,  od  najdawniejszych  czasów  bronionej  przez  indeterministyczne  poglądy 
dotyczące  tzw.  wolnej  woli  człowieka,  o których  wspominałem  w pierwszym  rozdziale. 

Współcześnie  surowa  wersja  oddziaływań  resocjalizacyjnych  zdaje  się  mieć 

zastosowanie  jedynie  w  przypadku  przestępców  psychopatycznych,  zyskuje  ona  bowiem 
pewne  uzasadnienie  w  prowadzonych  obecnie  badaniach  nad  właściwościami  systemu 
nerwowego  u  psychopatów,  które  dostarczaj  ą  różnych  psychofizjologicznych  dowodów  na 
to, że  ich  system  nerwowy  jest bardziej  inercyjny,  mniej  plastyczny,  silniejszy. 

Szeroko  znane  są  dwie  szkoły  prowadzące  takie  badania:  jedna,  kierowana  przez  D. 

Shallinga  z  Laboratorium  Badań  nad  Stresem  przy  szpitalu  Karolińska  w  Sztokholmie,  oraz 
druga,  kierowana  przez  R.D.  Hare  z  Uniwersytetu  w  Vancouver  w  Kanadzie  (por.  K. 
Pospiszyl  1992). 

Zgodnie  z  tym  stanowiskiem  psychopaci,  posiadając  system  nerwowy  bardziej 

inercyjny  (mniej  „reaktywny"),  szukaj  ą  takich  form  zachowania,  które  zapewnić  im  mogą 
maksimum  stymulacji.  Wśród  różnych  form  aktywność  przestępcza  zdaje  się  być  dla  wielu 
osób szukających  „mocnych  wrażeń"  szczególnie  ekscytująca. 

Resocjalizacja  —  według  tego  stanowiska  —  będzie  skuteczna  tylko  wtedy,  gdy 

„pójdzie  za  ciosem",  tzn.  tylko  silne  bodźce  o  długotrwałym  działaniu  mogą  wywrzeć  (w 
pewnym  przynajmniej  stopniu)  wpływ  na  zmianę  postępowania  tak  ,,zatwardziałych" 
osobników  w  kierunku  akceptowanym  przez  społeczeństwo.  Najlepsze  więc  w  tym  wypadku 

background image

wydaje  się  surowe,  pełne  autorytarnego  drylu  podejście  do  psychopatycznego  wychowanka, 
zapewniające  mu,  z  jednej  strony,  możliwość  wyżycia  się  poprzez  uczestnictwo  w  różnych 
trudnych  przedsięwzięciach,  przy  równoczesnym  sprowadzeniu  owych  „przedsięwzięć"  do 
rangi  najwyższych  „praw  honorowych",  natomiast  z  drugiej,  stworzenie  tak  płynnego 
przebiegu  zajęć  codziennych,  aby  nie  pozostawiały  ani  na  moment  „luki  stymulacyjnej". 
Dzięki  temu  wychowanek  stymulowany  przez  własne  ambicje,  jak  i  przez  autorytarny  dryl 
codziennego  rytmu  dnia,  całkowicie  spala  swą  energię,  udaje  się  na  spoczynek  zupełnie 
wyczerpany.  Tą  drogą  można  zaszczepić  żądnym  „mocnych  wrażeń"  wychowankom 
konstruktywny,  ze  społecznego  punktu  widzenia,  rytm-porządek  zarówno  w  organizacji 
ryzykownych  poczynań,  jak i w czynnościach  dnia  powszedniego. 

Trudno  przesądzić,  która  z  dwóch  przeciwstawnych  strategii  postępowania 

resocjalizacyjnego  znajduje  lepsze  zastosowanie  w  przypadku  jednostek  psychopatycznych. 
Obie zdają  się  mieć  pewne  poparcie  w faktach  empirycznych. 

Ponieważ  o  zastosowaniach  i  rezultatach  strategii  ,,łagodnej"  dosyć  obszernie 

mówiłem  przy  okazji  oddziaływań  indywidualnych  (głównie  psychoanalitycznych),  teraz 
wspomnę  o  kilku  poglądach  i  badaniach  empirycznych,  z  których  wynikać  ma  wartość 
strategii  surowej.  Przede  wszystkim  należy  tu  odnotować,  że  pogląd  o  potrzebie  surowego  i 
bardzo  zdyscyplinowanego  traktowania  przestępców  psychopatycznych  od  dawna  głoszony 
był  przez  kryminologów  tej miary,  co L.A. Rabinowith  czy  J. Slawson. 

Inni  badacze  (M.  J.  Craft,  G.  Stephenson  i  C.A.  Granger  1984)  porównali  skuteczność 

oddziaływania  na  młodocianych  psychopatów  łagodnego,  demokratycznego  środowiska 
wychowawczego  i  surowego,  opartego  na  autorytarnej  dyscyplinie.  Jak  się  okazało, 
wychowankowie  poddani  obu  tym  strategiom  wychowawczym  nie  różnili  się  między  sobą  w 
sposób  istotny  pod  względem  szeregu  cech  psychicznych  (ocenianych  przy  pomocy  różnych 
testów)  w  czasie  ich  pobytu  w  zakładach  resocjalizacyjnych,  różnice  te  zaznaczyły  się  jednak 
rok  po  zwolnieniu  ich  z  więzienia  —  wychowankowie  poddawani  surowszemu 
oddziaływaniu  daleko  rzadziej  powracali  na drogę przestępstwa. 

Bardzo  przekonujący  przykład  skuteczności  surowego  oddziaływania  na  pacjentów 

psychopatycznych  podali  F.M.  Qitikin  i  D.F.  Kline.  Autorzy  ci  stwierdzili,  że  91% 
przestępców  psychopatycznych  przetrzymywanych  w  szpitalu  psychiatrycznym  o  niezwykle 
łagodnym  regulaminie  i  nie  wykazujących  w  tym  otoczeniu  większej  poprawy  po 
umieszczeniu  w  zakładzie  o  surowym  rygorze  zaczęło  wykazywać  zdecydowaną  poprawę. 
Poprawa  ta  była,  zdaniem  cytowanych  autorów,  tak  znaczna,  że  umożliwiła  wcześniejsze 
zwolnienie  z zakładu  karnego  (F.M. Qitikin,  D.F. Kline  1967). 

Na  zakończenie  owych  teoretycznych  rozważań  nad  dostosowaniem  surowych  i 

łagodnych  metod  resocjalizacji  do  typu  osobowości  wychowanków  można  przyjąć,  że  metody 
łagodne  znaj  duj  ą  zastosowanie  zarówno  w  przypadku  przestępców  neurotycznych,  jak  i 
psychopatycznych,  podczas  gdy  metody  surowe  zdają  się  być  skuteczne  przede  wszystkim  w 
resocjalizacji  przestępców  psychopatycznych. 

W  świetle  dotychczasowych  uwag  nie  sposób  pominąć  innej  możliwości 

dychotomicznego  podziału  metod  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  mianowicie  pod  kątem 
ich  stymulacyjności.  Na  jednym  krańcu  znajdowałyby  się  takie,  które  nie  wywołuj  ą  żadnych 
większych  podniet  emocjonalnych,  na  drugim  zaś  takie,  które  wzbudzają  ogromne, 
długotrwałe  napięcie.                              
Przy  takim  rozróżnieniu  można  spekulować,  że  przestępcy  neurotyczni  powinni  wykazywać 
większą  podatność  na  metody  mało  stymulujące,  wtapiające  niejako  w  niespieszny  rytm 
obcowania  z  przyrodą,  podczas  gdy  przestępcy  psychopatyczni  odwrotnie,  wymagają  wielce 
ekscytujących  emocjonalnie  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

(W  niektórych  amerykańskich 

podręcznikach  do  resocjalizacji  podawany  jest  przykład  skutecznej  resocjalizacji osobników psychopatycznych 
ukazany  w  popularnym  amerykańskim  filmie,  wyświetlanym  u  nas  pod  tytułem  Parszywa  dwunastka.) 

Nie 

background image

zyskuje 

to 

jednak 

potwierdzenia  w  różnych  opisach  skutecznych  oddziaływań 

resocjalizacyjnych,  z  których  dosyć  jednoznacznie  wynika,  że  wobec  wszystkich  przestępców 
skuteczne  są  te  metody  oddziaływań,  które  wywołują  duże  napięcie  emocjonalne;  tylko  takie 
metody  powodują—jak  pamiętamy  — przeżycie  „wstrząsu"  lub  „przesilenia". 

Nie  znaczy  to  jednak,  że  wychowanie  resocjalizacyjne  przebiegać  powinno  w  wielce 

„stymulacyjnym"  środowisku,  np.  w  zatłoczonym  więzieniu  czy  innym  zakładzie 
resocjalizacyjnym,  pełnym  różnego  rodzaju  kontrolowanych  i  niekontrolowanych  przez 
personel  wychowawczy  „mocnych  wrażeń".  Wręcz  przeciwnie,  większość  nowoczesnych 
zakładów  jest  ulokowana  w  otoczeniu  pełnym  ciszy  i  spokoju,  daje  to  bowiem  możliwość 
lepszego  sterowania  i  panowania  nad  tak  potrzebnymi  w  procesie  resocjalizacji  bodźcami 
emocjonalnymi. 
 

Dojrzałość  interpersonalna  wychowanka 

a sposoby resocjalizacji 

 

Jednym  z  wzorcowych  przykładów  differential  treatment  jest  próba  oparcia 

zróżnicowania 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

na 

stopniu 

dojrzałości 

społecznej 

(interpersonalnej)  wychowanka.  Podejście  to  na  gruncie  resocjalizacji  związane  jest  z 
nazwiskiem  M.Q.  Warren,  która  jest  jego  inicjatorką,  a  także  autorką  największej  bodaj  liczby 
prac  na  ten  temat  (por.  M.Q.  Warren  1972,  1975,  1977).  (Obszerne  informacje  o tej koncepcji 
w naszej  naukowej  literaturze  znaleźć  można  w pracy L. Pytki  1986.) 

Koncepcja tej autorki  wywodzi  się  z dwóch  głównych  przesłanek: 

sposób  oddziaływania  resocjalizacyjnego  musi  być  dostosowany  zarówno  do 
uwarunkowań,  jak i  do przejawów  złego  zachowania  jednostki; 

to,  jak  zachowuje  się  dany  człowiek,  zależy  od  tego,  jak  widzi  siebie  wśród  innych 
ludzi. 

Sama  idea  dojrzałości  interpersonalnej  należy  do  czynionych  od  dawna  w  psychologii 

prób  określania  stopnia  dojrzałości  społecznej  i  wyróżniania  najbardziej  znamiennych  (a 
zarazem  poddających  się  obserwacji)  przejawów  tej  dojrzałości.  Podstawowym  założeniem 
tej  koncepcji  jest  podział  dojrzałości  interpersonalnej  na  siedem  stopni:  od  stadium 
całkowitego  niedostosowania  do  etapu  „perfekcyjnego  dostosowania".  Każdy  z  siedmiu 
poziomów 

przystosowania  definiowany  jest  na  podstawie  „centralnego  problemu 

adaptacyjnego",  czyli  rodzaju  typowych  trudności  w  kontaktach  z  otaczającym  światem 
(głównie  społecznym),  które na danym  etapie  rozwoju  mogą  być przezwyciężone. 

W  celu  najogólniejszego  zorientowania  Czytelnika  w  istocie  tej  koncepcji  przedstawię 

pokrótce  opis  każdego  z  siedmiu  poziomów  dojrzałości  interpersonalnej,  a  następnie 
dokładniej  omówię  te stadia,  na których  znajdują  się  przestępcy. 

Pierwsze,  najniższe  stadium  dojrzałości  polega  na  tym,  że  jednostka  nie  potrafi  właściwie 

odróżniać  własnego  „ja"  od  świata  zewnętrznego,  skutkiem  czego  nie  może  właściwie 
korzystać  z  odbieranych  informacji,  co  przeszkadza  jej  w  zaspokojeniu  większości  potrzeb 
życiowych.                                          

Drugi  poziom  dojrzałości  znamionuje  umiejętność  odróżniania  własnej  osoby  od  reszty 

świata,  możliwość  odróżniania  ludzi  od  siebie,  natomiast  problemem  „nierozwiązywalnym" 
dla  tego  typu  dojrzałości  jest  brak  umiejętności  przewidywania  zachowania  innych  osób, 
jakiejkolwiek  analizy  ich  psychiki,  w  wyniku  czego  znajdujący  się  na  tym  poziomie 
dojrzałości  interpersonalnej  osobnik  traktuje  innych  ludzi  na wskroś instrumentalnie. 

Trzeci  stopień  dojrzałości  interpersonalnej  polega  na  umiejętności  rozumienia  zależności 

pomiędzy  skutkiem  a  przyczyną  w  zachowaniu  człowieka.  Reprezentant  owego  stadium 
dojrzałości  nie  potrafi  jednak  wiązać  poszczególnych  (pojedynczych)  przyczyn  w  ogólne 

background image

prawidłowości  z  własnym  zachowaniem,  stąd  też  głównym  jego  dążeniem  jest  zdobycie 
możliwie  najpełniejszej  kontroli  nad zachowaniem  innych  ludzi. 

Czwarty  poziom  dojrzałości  charakteryzuje  się  tym,  że  jednostka  potrafi  zrozumieć  fakt, 

iż  nie  każde  ludzkie  zachowanie  poddaje  się  manipulacji,  w  wyniku  czego  wybrać  może  dwie 
drogi:  reakcji  neurotycznych  (wrogości  do  każdego,  podejrzliwości  i  irracjonalnych  obaw 
przed  ludźmi)  oraz  szukania  takiej  podkultury,  w  której  unifikacja  dążeń  i  celów 
poszczególnych  jej  członków  ulży  dolegliwościom  poczucia  niepewności  i  lękom 
wynikającym  z bezradności  wobec niektórych  ludzkich  zachowań. 

Piąty  poziom  znajduje  się  już  bardzo  wysoko  w  hierarchii  dojrzałości  interpersonalnej,  co 

wyraża  się  głównie  tym,  że  osiągająca  go  jednostka  potrafi  się  „wznieść"  ponad  role 
społeczne  i  konwenanse,  jednak  owo  „wzniesienie  się"  nie  jest  na  tyle  wysokie,  aby  nie 
odczuwała  poczucia  zagubienia  i pokrzywdzenia. 

Szósty  „szczebel"  dojrzałości  interpersonalnej  pozwala  danej  jednostce  czerpać 

zadowolenie  z  „bycia  sobą"  przy  równoczesnej,  daleko  posuniętej  elastyczności  w  postawach 
wobec  ludzi.  Charakterystyczne  troski  i  niepokoje  ludzi  pozostających  na  tym  poziomie 
dojrzałości  interpersonalnej  to sytuacja  ekonomiczna  i prestiż  społeczny. 

Siódmy,  najwyższy  poziom  dojrzałości,  świadczy  o  „ponadprzeciętnej  zdolności  danej 

jednostki  do  zachowania  się  wobec  innych  ludzi.  Przejawia  się  on  głównie  tym,  że  jednostka 
taka  potrafi  realizować  swoje  potrzeby  i  dążenia  bez  naruszania  praw,  możliwości  i 
przywilejów  innych  ludzi.  Nieliczni  osiągający  ten  poziom  dojrzałości  odbierani  są  często 
przez  otoczenie  jako dziwacy  i ekscentrycy. 

Zdaniem  przedstawicieli  koncepcji  poziomów  dojrzałości  interpersonalnej  przestępcy 

lokują  się  na  drugim,  trzecim  i  czwartym  poziomie.  Na  każdym  z  tych  szczebli  dojrzałości 
istniej  ą  podtypy.  I  tak  na  drugim  znajdują  się  dwa  —  aspołeczny  agresywny  i  aspołeczny 
pasywny,  na  trzecim  trzy  —  niedojrzały  konformista,  konformista  wobec  podkultury  i 
manipulator,  na  czwartym  zaś  cztery  —  neurotyk  „wybuchowy",  neurotyk  lękowy,  typ 
wyczulony  na sytuacje  krytyczne  i zidentyfikowany  (demonstracyjnie)  z  kulturą. 

Istnieje  stosunkowo  dużo  narzędzi  diagnostycznych,  służących  do  określenia  stopni 

dojrzałości  interpersonalnej  przestępców;  są  to  głównie  skale  (kwestionariusze).  Funkcjonuje 
także  specjalnie  do  tego  celu  skonstruowana  metoda  zdań  niedokończonych  i 
standaryzowanego  wywiadu  na temat  poziomu  dojrzałości  interpersonalnej  itp. 
Pierwsza  obszerna  skala  do  pomiarów  stopnia  dojrzałości  interpersonalnej  skonstruowana 
została  przez  C.  Sullivana,  M.Q.  Granta  i  J.D.  Granta  w  latach  pięćdziesiątych.  Od  tego  czasu 
pojawiło  się  wiele  metod  badania  tej  cechy.  Najnowszą  i  aktualnie  chyba  najpopularniejszą 
jest  tzw.  kwestionariusz  C.F.  Jesnessa,  który  od  połowy  lat  sześćdziesiątych  poddawany  był 
stałym  psychometrycznym  ulepszeniom  i  coraz  szerszemu  opracowaniu  statystycznemu  w 
zakresie  trafności.  Ostatnia  wersja  tego  kwestionariusza  pochodzi  z  1983  r.

  (Opis  tych  prac,  a 

także  próby  opracowania  polskiej  wersji  tego  kwestionariusza  przedstawia  R.Ł.  Drwal  1986.)

  Na  jej 

podstawie  C.F.  Jesness  przeprowadził  niedawno,  wspólnie  z  R.F.  Wedge,  obszerne  badania 
normalizacyjne,  w  wyniku  których  zaproponował  szereg  zmian  w  dotychczasowej  praktyce 
klasyfikacji  przestępców,  wprowadził  także  uściślony  opis  cech  zachowania  przedstawicieli 
reprezentujących  poszczególne  typy  zachowań  przestępczych  oraz  nowe,  lepsze  (mniej 
pejoratywne)  nazwy  poszczególnych  dziewięciu  typów  zachowania,  które  wyróżniają 
przedstawiciele  I-level ciassification  (por. C.F. Jesness  i  R.F. Wedge  1986). 

Poniżej  przedstawię  krótkie  opisy  najbardziej  znamiennych  cech  zachowania,  właściwych 

dla  przedstawicieli  dziewięciu  wspomnianych  typów  zachowania  ludzi,  wchodzących  często 
(ze  względu  na  brak  odpowiedniej  dojrzałości  interpersonalnej)  w  konflikt  z  prawem.  W 
nawiasie  przytoczę  nową  nazwę  każdego  typu,  zaproponowaną  przez  C.F.  Jesnessa,  a 
następnie  postaram  się  przedstawić  główne  zalecenia  resocjalizacyjne  dla  każdego  z  typów 
niedojrzałości  interpersonalnej  . 

background image

Sformułowane  zalecenia  resocjalizacyjne  przedstawiciele  tego  kierunku  grupują  wokół 

pięciu  zadań  dotyczących  ogólnych  celów  i  sposobów  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  cech 
(właściwości)  środowiska  wychowawczego,  metod  sprawowania  kontroli  nad  podopiecznym, 
specyficznych  zaleceń  terapeutycznych  i  najbardziej  pożądanych  cech  wychowawców  oraz 
stylów  ich  oddziaływania. 
 
Drugi  poziom  dojrzałości 

Aspołeczny  agresywny  (niezsocjalizowany,  aktywny).  Jest  to  osobnik,  który  reaguje 

agresją  na  każde  życiowe  niepowodzenie,  nie  zna  poczucia  dystansu  względem  innych.  Do 
ulubionych  ,,rozrywek"  przedstawicieli  tego typu  należy  płatanie  złośliwych  figli. 

Zalecenia:  l.  „Zainstalowanie"  wysokiego  poziomu  samokontroli,  poczucia  uległości  i 

umiejętności  podporządkowywania  się  zarówno  osobom,  jak  i  normom  moralnym.  2. 
Otoczenie  wychowawcze  powinno  być  pennisywne  i  nie  reagować  na  wybuchy  agresji. 
Należy  otwarcie  ukazywać  trudności  społeczne,  jakie  powodują  swym  zachowaniem  takie 
jednostki,  nie  izolując  ich  jednakże  od  otoczenia  rówieśników,  w  którym  one  same  czują  się 
dobrze.  3.  Zadania  powinny  być  jasno  (w  zrozumiały  dla  wychowanka  sposób)  ustalone  i 
dokładnie  egzekwowane.  Zalecane  jest  stopniowanie  wymagań.  4.  Najodpowiedniejszymi 
sposobami  oddziaływań  resocjalizacyjnych  są  różne  postacie  psychodramy  i  różne  metody 
pozwalające  na  uzewnętrznienie  własnych  emocjonalnych  problemów.  5.  Wychowawcy 
powinni  wykazywać  spokój, zrównoważenie,  powinni  nastawić  się na  łagodną  perswazję. 

Aspołeczny  pasywny  (niezsocjalizowany,  pasywny)  reaguje  wycofywaniem  się  z 

wszelkich  niebezpiecznych  sytuacji  przy  równoczesnej  wrogiej,  złośliwej  i  „skwaszonej" 
postawie  wobec ludzi. 

Zalecenia:  l.  Zmiana  sposobu  patrzenia  na  ludzi,  budzenie  potrzeby  analizowania 

struktury  motywacyjnej  innych  osób,  przezwyciężanie  poczucia  izolacji  społecznej.  2. 
Doprowadzenie  do  poprawy  komunikacji  interpersonalnej  wewnątrz  rodziny  lub  też 
zorganizowanie  rodziny  zastępczej,  ćwiczenia  w  dyspozycji  do  „samootwierania  się".  3. 
Ludzie  z  najbliższego  otoczenia  ludzi  pasywnych  powinni  być  opiekuńczy,  niezbyt 
rygorystyczni.  4.  Istotne  jest  stałe  uświadamianie  motywów  zachowania  innej  osoby,  a  także 
przedstawianie  możliwie  najszerszej  gamy  skutków  tych  reakcji.  5.  Wychowawca  powinien 
przejawiać  zrozumienie  wychowanka  i skłonność  do zażyłości. 
 
Trzeci  poziom  dojrzałości
 

Niedojrzały  konformista  (konformista).  Jest  to  jednostka  reagująca  w  sposób  uległy, 

wykazująca  charakterystyczne  „ogłupienie"  w  odpowiedzi  na  pytania:  „kto  i  co"  oraz  „co  i 
jak",  jeśli  dotyczą  one  osób  ,,wysoko  postawionych".  Oprócz  tego  jednostka  taka  potrafi 
stawiać  pasywny  opór  wobec  osób,  które  nie  posiadają  odpowiednio  wysokiego  autorytetu 
formalnego. 

Zalecenia:  l.  Redukcja  lęku  przed  interakcjami  i  odpowiedzialnością  wobec  innych.  2. 

Najkorzystniejsze  są  małe  grupy  rówieśnicze.  w  których  wychowanek  ma  szansę  zostać 
doceniony  za  podejmowane  wysiłki  w  celu  zasłużenia  się.  3.  Podstawową  cechą  kontroli 
wychowawczej  w  odniesieniu  do  przedstawicieli  tego  typu  musi  być  konsekwencja 
pozbawiona  jednak  „pedantycznego  rygoryzmu".  4.  Należy  przede  wszystkim  zaspokoić  u 
wychowanka  potrzebę  akceptacji  społecznej  i  przez  to  podwyższyć  poziom  jego  samooceny. 
5.  Wychowawcą  takich  jednostek  powinien  być  człowiek  czuły,  raczej  małomówny,  bardzo 
cierpliwy  w przezwyciężaniu  licznych  niepowodzeń  wychowawczych. 

Konformista 

wobec 

podkultury 

(zorientowany  na  grupę).  Bardzo  silnie 

zidentyfikowany  jest  z  przejawami  podkultury  przestępczej,  czerpie  dumę  z  faktu 
przynależności  do  uznawanej  przez  siebie  podkultury.  Silna  identyfikacja  z  podkulturą 

background image

upoważnia  takiego  osobnika,  w  jego  mniemaniu,  do  sprawowania  kontroli  nad 
,,niewtajemniczony  mi". 

Zalecenia:  l.  Obniżenie  stopnia  atrakcyjności  podkultury  przestępczej  poprzez 

wskazanie  innych  modeli  identyfikacji  z  ludźmi,  nawiązywanie  silnych  kontaktów  z  osobami 
dorosłymi  (niezwiązanymi  z  młodzieżową  podkulturą  przestępczą).  2.  Optymalnym 
środowiskiem  wychowawczym  dla  konformistów  podkulturowych  jest  środowisko  naturalne 
(tzn.  nieizolacyjne).  W  warunkach  instytucji  resocjalizacyjnych  jednostki  tego  typu  stanowią 
poważne  zagrożenie,  ponieważ  wykazują  dużą  skłonność  do  łączenia  siew  grupy  i 
poddawania  swej  kontroli  pozostałych  wychowanków.  3.  Najlepszą  jest,  stosowana  wobec 
tych  jednostek,  silna,  autorytarna,  a  zarazem  konsekwentna  kontrola.  4.  Do  szczególnie 
skutecznych  metod  terapeutycznych  należą  zajęcia,  które  pozwalają  wychowankowi  najlepiej 
wyrazić  siebie.  Bardzo  dużą  skuteczność  maj  ą  wszelkie  nagrody  „psychologiczne"  za  każde 
pozytywne  osiągnięcie,  które  może  w  jakimś  stopniu  podwyższyć  prestiż  wychowanka  w 
grupie.  5.  Sukcesy  resocjalizacyjne  w  pracy  z  konformistami  podkulturowymi  odnosić  może 
wychowawca  o  silnej,  dominującej  osobowości,  potrafiący  przy  tym  narzucać  swe  zdanie,  a 
zarazem  w  sposób  analityczny  oceniać  zachowania  podopiecznego,  aby  ten  nie  mógł 
,,nabierać  go na plewy"  swym  pozorowanym  działaniem  i nieszczerymi  deklaracjami. 

Manipulator  (pragmatyk).  Dąży  do  obalenia  i  podkopania  wpływu  wszelkich 

cieszących  się  autorytetem  osób  po  to,  aby  mógł  sam  przejąć  kontrolę  nad  grupą.  Nie  czyni 
tego  jednak  w  sposób  otwarty,  wykazuje  dużą  biegłość  w  posługiwaniu  się  innymi  do 
załatwiania  swoich  spraw. 

Zalecenia:  l.  Do  najważniejszych  zadań  terapeutycznych  należy  zredukowanie  lęku 

przed  ludźmi  i  zaszczepienie  potrzeby  respektowania  autorytetów.  Innym,  nie  mniej  ważnym 
celem  resocjalizacji  jest  wytworzenie  umiejętności  i  potrzeby  autoanalizy.  2.  Środowisko 
wychowawcze,  w  którym  najlepiej  przezwyciężyć  skłonności  do  manipulowania,  odznaczać 
się  powinno  ciepłem  i  atmosferą  wzajemnego  zaufania.  Dobrze  jest  zaczynać  pracę 
resocjalizacyjną  od  tzw.  grupy  homogenicznej,  złożonej  —jeśli  to  możliwe  —  z  samych 
manipulatorów.  Wówczas,  z  jednej  strony,  „napotka  kosa  na  kamień",  z  drugiej  zaś,  w 
zachowaniu  swych  kolegów,  jak  w  zwierciadle,  wychowankowie  będą  mogli  zobaczyć 
wadliwość  własnego  stosunku  do  ludzi,  Sytuacja  taka  nastąpi  oczywiście  pod  warunkiem,  że 
grupa  homogeniczna,  złożona  z  samych  manipulatorów,  będzie  miała  przeciwwagę  w  pełnych 
bezinteresowności  i  empatii  kontaktach  z  personelem  wychowawczym.  3.  Manipulatorzy 
wymagaj  ą  dokładnej,  acz  empatycznej  kontroli,  połączonej  z  wyrozumiałością.  4. 
Działalność  resocjalizacyjna  powinna  odbywać  się  etapami:  najpierw  uczestnictwo  we 
wspomnianych  wyżej  grupach  homogenicznych,  a  następnie  (po  przekonaniu  się  „na  własnej 
skórze"  o  wadliwości  instrumentalnego  stosunku  do  ludzi)  należy  przejść  do  terapii 
indywidualnej.  5.  Sukcesy  w  pracy  z  manipulatorami  odnoszą  wychowawcy  dominujący, 
narzucający  dystans,  czasami  agresywni,  jednakże  umiejący  zauważyć  każdy  przejaw 
autentyzmu  w reakcjach  wychowanków  i  potrafiący  takie  przejawy  właściwie  nagrodzić. 
 
Czwarty  poziom  dojrzałości 

Neurotyk  wybuchowy  (spontaniczny).  Stosuje  taktykę  dywersyjną,  służącą  do 

odwrócenia  uwagi  od  własnego  poczucia  nieadekwatności,  odrzucenia  i  samopotępienia.  Do 
metod  tej  taktyki  należy  obrona  przez  atak,  kompulsywna  działalność  organizacyjna, 
pozwalająca  na „ustawianie"  innych  ludzi  itp.   

Zalecenia:  l.  Podstawowym  celem  resocjalizacji  tego  typu  osobników  jest  ukazanie  i 

udowodnienie  im,  że  mogą  się  sprawdzić  w  innych  niż  negatywne  formach  współpracy.  2. 
Dla  tego  typu  osobników  szczególnie  korzystne  jest  środowisko  wychowawcze  wyzwalające 
silne  emocje  i  poddające  je  nieodzownym  transformacjom,  jak  to  ma  miejsce  w  różnego 
rodzaju  grach  sportowych  i  turystyce.  3.  Kontrola  powinna  być  na  początku  pedantyczna  i 

background image

autorytarna  po  to,  by  przechodzić  w  coraz  bardziej  formalną.  Owo  przejście  powinno  mieć 
miejsce  po  wyzwoleniu  mechanizmów  samokontroli.  4.  Należy  wykorzystać  zdradzaną  przez 
tego  typu  jednostki  skłonność  do  przejmowania  odpowiedzialnych  ról  społecznych  i  tak  nimi 
sterować  (nagradzać  je),  aby  zachęcić  je  do  analizy  własnego  postępowania.  5.  Wychowawcą 
tego  typu  jednostek  powinien  być  człowiek  opiekuńczy,  szybki  w  ocenie  sytuacji  społecznych 
i umiejący  przyznać  się  do własnych  błędów. 

Neurotyk  lękowy  (introspektywny).  Przejawia  wzmożony  lęk  i  płynące  stąd  liczne 

zaburzenia  psychosomatyczne,  uważa  się  za bankruta  życiowego  szkodzącego  tylko  innym. 

Zalecenia:  l.  Podstawowym  zadaniem  resocjalizacji  jest  podwyższenie  poziomu 

samooceny  i  redukcja  wewnętrznych  konfliktów.  2.  Najkorzystniejszym  otoczeniem 
wychowawczym  dla  neurotyka  lękowego  jest  łagodne  i  opiekuńcze  grono  dobrze  znanych  mu 
osób.  3.  Kontrola  raczej  symboliczna,  należy  ją  tłumaczyć  wychowankowi  jako  wyraz 
nieustannej  troski  o  niego.  4.  Najlepszymi  metodami  resocjalizacji  są  terapia  indywidualna  i 
sesje  w  małych,  homogenicznych  grupach.  5.  Opiekun-wychowawca  sam  powinien 
wykazywać  dużą  skłonność  do  introspekcji,  wyrozumiałości  i  angażowania  się  w  problemy 
emocjonalne  wychowanka. 

Osobnik  wyczulony  na  sytuacje  krytyczne  (wyhamowany).  Robi  wrażenie 

całkowicie  normalnego  i  dobrze  przystosowanego,  jednakże  reaguje  nadmierną  agresją  i 
złośliwością  wobec innych  ludzi. 

Zalecenia:  l.  Należy  najpierw  określić,  jakie  sytuacje  doprowadzają  wychowanka  do 

,,wychodzenia 

siebie", 

następnie 

do 

zabiegów 

desensytyzacyjnych 

(tzn. 

„odwrażliwiających").  Niezależnie  od  tego  w  początkowym  okresie  resocjalizacji  trzeba 
skutecznie  chronić  wychowanka  przed  takimi  doznaniami,  które  wywołują  u  niego  ataki 
złości  i  niezadowolenia.  2.  Najkorzystniejszym  środowiskiem  wychowawczym  jest  otoczenie 
zbliżone  do  rodziny.  Oczywiście  najlepsze  byłoby  —  podobnie  jak  dla  wszystkich  dzieci  — 
otoczenie  rodziny  naturalnej.  Najczęściej  jednak  w  wypadku  tego  typu  jednostek  spotykamy 
duże  zagęszczenie  czynników  traumatyzujących  w  ich  rodzinach  naturalnych,  dlatego  też  —
jeśli  nie  wchodzi  w  grę  terapia  całej  rodziny  naturalnej  —  lepiej  jest  umieścić  wychowanka  w 
życzliwej  atmosferze  zakładu  zorganizowanego  na  wzór  rodziny.  3.  Kontrola  powinna  być 
łagodna,  prowadzić  do  tego,  aby  wychowanek  sam  „dojrzał"  do  przeorientowania  swego 
stosunku  do  różnych  niepowodzeń  życiowych.  4.  Szczególnie  dobre  rezultaty  w  resocjalizacji 
takich  jednostek  dawać  mają  grupowe  sesje  terapeutyczne  (w  grupach  homogenicznych). 
Najwłaściwszym  tematem  jest  wzajemna  analiza  przyczyn  ,,wychodzenia  z  siebie" 
poszczególnych  wychowanków  i  organizacja  ,,pomocy  psychologicznej"  przez  grupę  w 
takich  wypadkach.  5.  Wprawdzie  nie  sprawdzono  empirycznie,  jakie  cechy  osobowości 
usposabiają  danego  wychowawcę  do  pracy  z  tego  typu  jednostkami,  niemniej  jednak 
intuicyjne  sugestie  niektórych  przedstawicieli  tej  koncepcji  mówią,  aby  wychowawcę  obok 
empatii  cechował  głęboki  realizm  pedagogiczny. 

Demonstracyjnie  zidentyfikowany  z  kulturą  (adaptacyjny).  Odrzuca  wszelkie 

,,półśrodki"  w  życiu  społecznym,  silnie  identyfikuje  się  z  wszelkimi  ekstremalnymi  hasłami, 
których  staje się  zagorzałym  wyznawcą  i  realizatorem. 

Zalecenia:  l.  Należy  przede  wszystkim  dążyć  do  wytworzenia  dystansu  wobec 

uznawanych  przez  danego  wychowanka  wartości,  a  także  do  wykazania  braku  uzasadnienia 
sztywnego  i  demonstracyjnego  trzymania  się  ekstremistycznych  poglądów.  2.  O  ile  naturalna 
rodzina  nie  jest  zbyt  restrykcyjna  (co  niestety  najczęściej  zdarza  się  w  przypadku 
przedstawicieli 

tego 

typu 

osobników) 

stanowi 

ona  najkorzystniejsze  środowisko 

wychowawcze.  Otoczenie  wychowawcze  powinno  nagradzać  wychowanka  o  tym  typie 
dewiacji  za  wszelkie  normalne  osiągnięcia  (tzn.  bez  „burzenia  świata").  3.  Kontrola  powinna 
być  bardzo  dokładna,  ale  nie  restrykcyjna.  Dokładność  potrzebna  jest  do  tego,  aby  można 
było  wyłowić  takie  objawy  zachowania  wychowanka,  które  powinny  zostać  wzmocnione 

background image

nagrodami.  Dobre  rezultaty  przynoszą  grupy  terapeutyczne  z  wychowankami  znajdującymi 
się  na  niższych  poziomach  rozwoju  interpersonalnego.  Obok  tego  dobre  efekty  dają  wszelkie 
formy  zajęć  sportowych.  5.  Do  tej  pory  nie  udało  się  opracować,  na  podstawie  zebranych 
doświadczeń,  profilów  osobowości  wychowawców,  którzy  odnosiliby  sukcesy  w  pracy  z  tego 
typu  osobnikami.  Te  niepełne  dane,  które  zgromadzono  na  ten  temat,  zdają  się  wskazywać  na 
to,  że  wychowawca  przedstawicieli  omawianego  typu  powinien  cechować  się  mocną 
osobowością  i  nie  ulegać  wpływom  niekiedy  bardzo  sugestywnych  przykładów  zachowania 
swych  podopiecznych.  Tym  bardziej  sugestywnych,  że  często  zasłaniających  się,  niczym 
zasłoną  dymną,  hasłami  humanistycznymi. 

Nie  sposób  dzisiaj  przedstawić  licznych  osiągnięć,  modyfikacji  koncepcji  I-level

dokonywanych  pod wpływem  zastosowań  tej koncepcji  w praktyce.   

(Jak  już  podkreślałem,  koncepcja  differential  treatment  oparta  na  stopniach  dojrzałości  interpersonalnej  (ang. 
skrót:  I-level}  zrodziła  się  z  praktyki  resocjalizacyjnej  i  stale przez tę praktykę jest doskonalona. Pierwsze zręby 
tej  koncepcji  powstały  w  latach  pięćdziesiątych  na  podstawie  pracy  dwóch  instytucji  resocjalizacyjnych  w 
Kalifornii.  Jedną  z  nich  było  więzienie  wojskowe  marynarki  wojennej,  Camp  Eliot,  w  którym przebywało ponad 
500,  szczególnie  opornych  na  przystosowanie  do  dyscypliny  wojskowej  marynarzy  oraz  dezerterów.  Drugą 
natomiast, 200-osobowe, męskie  więzienie  dla młodocianych przestępców. 

Przy  czym  w  Camp  Eliot  miała  miejsce  pierwsza  próba  zastosowania  koncepcji  I-level  do  podziału 

przestępców  na  typy,  tam  też  poddano  ich  zróżnicowanym  oddziaływaniom.  Natomiast  w  California  Youth 
Authority  porównywano  wyniki  resocjalizacji  zorganizowanej  według  wskazań  koncepcji  I-level  z  grupami 
kontrolnymi  złożonymi  z  młodocianych  więźniów  niesklasyfikowanych  według  zasad  tej  koncepcji.  Ponieważ 
wyniki  te  były  zachęcające  (po  15  miesiącach  liczba  osób,  które  ponownie  popełniły  przestępstwo  w grupie  I-
level  
wynosiła  14%,  podczas  gdy  w  grupie  kontrolnej  68%)  przeprowa dzono  liczne  dalsze  doświadczenia  z 
zastosowaniem tej koncepcji.) 

Warto  by  może  wspomnieć,  że  obok  stałego  precyzowania  zaleceń  resocjalizacyjnych 
odpowiednich  dla  poszczególnych  typów  wyodrębnionych  na  podstawie  I-level,  stwierdza  się 
także  w  toku  doświadczeń  resocjalizacyjnych  prawidłowości  bardziej  ogólne,  dotyczące 
całych  poziomów  dojrzałości  interpersonalnej,  I  tak  np.  okazuje  się,  że  wychowankowie 
znajdujący  się  na  drugim  poziomie  stosunkowo  łatwo  poddają  się  technikom  behawioralnym 
(tocen  economy),  natomiast  nieskuteczna  w  ich  przypadku  jest  analiza  transakcyjna,  która  z 
kolei  daje dobre rezultaty  na wyższych  poziomach  dojrzałości. 

Neurotyk  wybuchowy  i  manipulator  szybko  poprawiają  się  w  warunkach  instytucji 

resocjalizacyjnych  pracujących  na  zasadzie  społeczności  terapeutycznych,  podczas  gdy 
osobnicy  posiadający  skłonność  do  przesadnego  identyfikowania  się  z  kulturą  stosunkowo 
dobrze  resocjalizuj  ą się  w warunkach  więziennych. 

Istniej  ą  także  niestety  badania  wykazujące,  że  system  zróżnicowania  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  oparty  na  koncepcji  I-level  nie  przynosi  zadowalających  rezultatów.  Nie 
powiódł  się  na  przykład  długotrwały  eksperyment  prowadzony  w  dwóch  fazach,  w  latach 
1961-1974,  nad  zastosowaniem  społeczności  leczniczych  do  resocjalizacji  młodocianych 
przestępców  sklasyfikowanych  według  zasad I-level

Niewątpliwym  mankamentem  formułowanych  zaleceń  resocjalizacyjnych  jest  ich  duża 

ogólnikowość.  Na  dobrą  sprawę  wskazówki  te  wyrażone  są  tak  mało  precyzyjnym  językiem, 
że  trudno  określić  na  ich  podstawie  względnie  dokładną  strategię  postępowania 
resocjalizacyjnego.  Stąd  też  o  sukcesie  resocjalizacji  decyduje  nie  tyle  sama  istota  klasyfikacji 
wychowanków  i  specyfikacji  metod  resocjalizacyjnych,  co  raczej  to,  jaką  postawę  wobec 
wychowanków  przyjmują  wychowawcy.  Im  więcej  poświęcają  czasu  swym  podopiecznym, 
tym  lepsze  są  efekty  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  stąd  też  autorzy  ci  cały  skomplikowany 
system  I-level  oceniają  negatywnie  jako  „naukową  zasłonę  dymną"  (R.  Hood,  R.  Sparks 
1978). 

Pomimo  że  podobnych  krytyk  jest  więcej,  system  „zróżnicowanego  traktowania" 

oparty  na koncepcji  I-level  jest szeroko  stosowany  w USA i  Kanadzie. 
 

background image

Zróżnicowanie  oddziaływań  resocjalizacyjnych   

w  świetle typologii  Herberta  Quaya 

 

Autorem  innej,  bardzo  ekspansywnej  na  Zachodzie  koncepcji  differential  treatment 

jest  profesor  Tempie  University,  Herbert  Quay.  Swoje  poglądy  opiera  na  tych  teoriach 
psychologicznych,  które  mówią  o  związkach  pomiędzy  cechami  osobowości  a  podatnością  na 
przestępstwo  w  ogóle  oraz  na  taki,  a  nie  inny  rodzaj  przestępstwa.  Przykładem  takich  teorii 
może  być  omawiana  poprzednio  koncepcja  H.J.  Eysencka.  Quay  uważa  jednak,  że  zarówno 
skłonność  do  przestępstwa  w  ogóle,  jak  i  rodzaj  aktywności  kryminalnej  nie  są 
zdeterminowane  jedną  właściwością  osobowości,  wpływ  na  to  ma  wiele  płaszczyzn.  Cztery  z 
nich  Quay uznaje  za najważniejsze.  Oto co pisze  na ten  temat: 

„Pierwsza  płaszczyzna  zawiera  zbiór  postaw,  opinii  i  właściwości  zachowania,  które 

wyraża  ją  brak  uspołecznienia  i  emocjonalnych  związków  z  innymi  ludźmi.  Druga 
właściwość  odnosi  się  do  otwarcia  złośliwego  i  agresywnego  zachowania,  które  połączone 
jest  z  poczuciem  winy,  lęku,  nieszczęścia  i  kłopotów  [...].  Płaszczyzna  trzecia  łączy  się  z 
akceptacją  standardów,  wartości  i  sposobów  zachowania,  które  pozostają  w  sprzeczności  z 
kodeksem  prawnym  i  zasadami  moralnymi  całego  społeczeństwa,  są  natomiast  dostosowane 
do  podkultury,  w  której  wielu  przestępców  wzrasta.  Taki  stan  rzeczy  [...]  nie  oznacza 
faktycznego  braku  socjalizacji,  tylko  odmienność  jej  cech  od  tych,  które  mają  miejsce  w 
kulturze  klas  średnich.  Nie  oznacza  to  także  występowania  zaburzeń  emocjonalnych.  Istnieje 
w  końcu  właściwość  polegająca  na  nieadekwatności,  niedojrzałości  i  ogólnej  nieumiejętności 
sprostania  bardziej  złożonym  zadaniom"  (H. Quay  1965). 

Na  podstawie  tych  czterech  płaszczyzn  Quay  wyróżnił  cztery  typy  młodocianych  (a 

później  i  dorosłych)  przestępców  ze  względu  na  dominację  każdej  z  wymienionych  wyżej 
właściwości.  Są  to  następujące  typy:  nieadekwatny-niedojrzały,  neurotyczny-konfliktowy, 
niezsocjalizowany  agresywny  albo psychopatyczny,  zsocjalizowany  w obrębie  podkultury. 

Podobnie  jak  w  przypadku  omawianej  poprzednio  koncepcji  I-level,  także  i  Quay  dla 

każdego  z  wyróżnionych  przez  siebie  typów  przestępców  przewiduje  specyficzne  metody  i 
formy  resocjalizacji  (ustalone  w  toku  praktyki).  Poniżej  postaram  się  przedstawić  najpierw 
opis  najbardziej  znamiennego  dla  poszczególnych  typów  zachowania,  a  następnie  zalecenia 
resocjalizacyjne. 

Nieadekwatny-niedojrzały  to  człowiek  leniwy,  nieuważny,  nie  wykazuje  większego 

zainteresowania  otaczającym  go  światem,  jego  zachowanie  jest  niedojrzałe,  infantylne. 
Personel  zakładów  resocjalizacyjnych  określa  takiego  podopiecznego  mianem  „niezdary".  W 
stosunku  do  dorosłych  osobnicy  tacy  są  albo  zdecydowanie  oporni,  albo  nadmiernie  ulegli  i 
potulni.  Bardzo  łatwo  ulegają  wpływom  (najczęściej  negatywnym)  rówieśników. 

Zalecenia: 

oddziaływania 

resocjalizacyjne 

powinny 

być 

przede 

wszystkim 

skoncentrowane  na  wytworzeniu  „nawyków  moralnych",  tak  aby  stały  się  one  „drugą  skórą" 
tych  ludzi.  Należy  w  sposób  opiekuńczy  i  podtrzymujący  dążyć  do  utrzymania  wychowanka 
w  stałej,  konstruktywnej  (ze  społecznego  punktu  widzenia)  aktywności.  Budzenie 
odpowiednich  zainteresowań  powinno  w  zdecydowany  sposób  wpłynąć  na  jego  motywacje 
do  pracy  nad  sobą  w  celu  osiągnięcia  określonych  satysfakcji.  Jest  to  w  zasadzie  jedyna  droga 
do  zainicjowania  i  intensyfikacji  zatrzymanego  u  takich  jednostek  procesu  społecznego 
dojrzewania. 

Neurotyczny-konfliktowy.  Młodzież  tego  typu  przejawia  lęk,  depresję,  kompleks 

niższości  i  poczucie  winy.  Z  dużą  ochotą  tacy  nieletni  mówią  o  swych  problemach 
psychicznych,  wykazując  przy  tym  dosyć  dobre  zrozumienie  szeregu  związków 
przyczynowo-skutkowych  w  próbach  interpretacji  tegoż  zachowania.  Bardzo  często  osobnik 
taki  wykazuje  skruchę  z  powodu  dokonania  nieakceptowanego  przez  siebie  czynu,  co  jednak 
nie  zapobiega  jego  ponownemu  popełnieniu. 

background image

Zalecenia:  W  resocjalizacji  osób  tego  typu  należy  wyjść  od  ich  skłonności  do  analiz 

własnego  zachowania,  czyli  od  rozmów  i  terapii  indywidualnej.  Kolejnym  etapem  powinno 
być  inicjowanie  opartych  na  empatii  „związków  wspomagających"  pomiędzy  wychowankiem 
a  jego  współtowarzyszami.  Równocześnie  z  poczynaniami  mającymi  na  celu  doprowadzenie 
do  „wewnętrznego  uładzenia  się"  przestępcy  neurotycznego,  należy  stopniowo  kierować  jego 
aktywność  na  zadania  wypływające  z  zewnątrz.  Dopiero  właściwe  efekty  tej  pracy  będą 
stanowiły  prawdziwy  efekt  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

Niezsocjalizowany  agresywny  albo  psychopatyczny.  Tego  typu  przestępcy  wykazuj 

ą  złośliwość  i  agresywność,  nie  przywiązuj  ą  wielkiej  wagi  do  tego,  czy  innym  jest  z  nimi 
dobrze.  Posiadają  duże  zapotrzebowanie  na  podniety,  szybko  się  nudzą,  wykazują  skłonność 
do  manipulowania  innymi  i  wykorzystywania  osób  ze  swego  otoczenia  bez  żadnych 
skrupułów. 

Zalecenia:  należy  zorganizować  jak  najbardziej  płynny  rytm  codziennej  aktywności 

wychowanków,  poddać  ich  surowej,  autorytarnej  dyscyplinie,  a  równocześnie  wszelkie 
osiągnięcia  oceniać  bardzo  dokładnie  i  sprawiedliwie.  W  oddziaływaniach  indywidualnych 
należy  dążyć  do  wytworzenia  potrzeby  szczerych,  głębokich  i  empatycznych  związków  z 
innymi  ludźmi. 

Zsocjalizowany  w  obrębie  podkultury.  Do  tego  typu  należą  osobnicy,  którzy  nie 

zdradzaj  ą  poważnych  problemów  emocjonalnych,  wykazują  natomiast  dużą  skłonność  do 
przynależności  do  różnego  rodzaju  organizacji  przestępczych,  do  których  przystosowują  się 
szybko  i  dokładnie. 

Zalecenia:  jednostki  takie  powinny  być  poddawane  również  surowej  i  konsekwentnej 

dyscyplinie.  Główny  nacisk  w  ich  resocjalizacji  należy  położyć  na  obniżenie  atrakcyjności 
grup  należących  do  podkultury  przestępczej.  Można  to  zrobić  przyznając  liczące  się  dla 
wychowanka  nagrody  za  wszelkie  formy  aktywności,  które  mogą  być  akceptowane  ze 
społecznego  punktu  widzenia. 
 
Praktyka  differential  treatment  na  podstawie  typologii  Herberta  Quaya  doprowadziła  do 
wyodrębnienia  piątego  typu  przestępcy.  Stanowi  on  połączenie  typu  pierwszego  z  ostatnim, 
czyli  niedojrzałego  z  wykazującym  skłonność  do  identyfikacji  z  kulturą  przestępczą.  Jest  to 
typ:  niedojrzałe  zorientowany  na  podkulturę.  W  praktyce  życia  codziennego  okazuje  się 
bowiem,  że  najbardziej  podatni  na  przejmowanie  zasad  podkultury  są  osobnicy  niedojrzali, 
łatwowierni,  bez  sprecyzowanej  filozofii  życiowej. 

Zalecenia:  pierwszą,  a  zarazem  podstawową  zasadą  w  pracy  z  „mieszanymi  typami" 

przestępców  jest  zyskanie  przez  wychowawcę  odpowiedniego  autorytetu,  wzbudzenie  w 
wychowanku  zainteresowania  tym,  aby  uzyskać  pozytywną  ocenę  od  personelu 
wychowawczego.  Dlatego  też  najlepiej  postępować  w  stosunku  do  tego  typu  osobników  w 
sposób  zdecydowany,  lecz  elastyczny.  Nie  należy  narzucać  się  wychowankowi  z  pomocą, 
choć  równocześnie  trzeba  mu  na  każdym  kroku  pokazywać,  że  bez  spontanicznej  i 
bezinteresownej  pomocy  ze  strony  innych  ludzi  trudno  jest  istnieć.  Ową  bezinteresowną 
pomocą  oraz  autentycznym  zainteresowaniem  problemami  wychowanka  można  wyzwolić  w 
nim  mechanizmy  dojrzewania  społecznego  i skierować  je we właściwym  kierunku. 

Jak  nietrudno  zauważyć,  typologia  Quaya  jest  niejako  poszerzeniem  omawianego 

poprzednio  rozróżnienia  na  przestępców  neurotycznych  i  psychopatycznych.  Poszerzenie  to 
idzie  w  kierunku  dodania  do  owego  niejako  podstawowego  (ze  względu  na  szereg 
dymensjonalnie  ujętych  cech  osobowości)  rozróżnienia  nowych  elementów,  wypływających  z 
działalności  praktycznej.  Wydaje  się  więc,  że  typologia  Quaya,  zarówno  ze  względu  na  jej 
klarowność  i  oparcie  na  aktualnych  teoriach  psychologicznych,  jak  i  z  uwagi  na  solenne 
osadzenie  w  praktyce,  ma  szansę  na  szerokie  przyjęcie  się  jako  odpowiednia  podstawa 
differential treatment. 

background image

Niemniej  jednak  warto  podkreślić,  że  istnieją  zarzuty  pod  adresem  tej  także  typologii. 

Najpoważniejszy  z  nich  sprowadza  się  do  tego,  że  wyróżniając  typy  przestępców  koncepcja  ta 
„etykietyzuje"  ludzi,  doprowadzając  równocześnie  do  usztywnienia  schematów  oddziaływań 
psychokorekcyjnych  na  te  jednostki,  co  jak  wiadomo,  jest  sprzeczne  z  elastycznością 
nieodzowną  dla  właściwie  zorganizowanych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  (por.  L.P. 
Camey  1980). 

Przechodząc  do  ogólnego  podsumowania  uwag  na  temat  różnicowania  sposobów 

oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  zależności  od  cech  psychicznych  i  sposobów  zachowania 
wychowanków,  należy  także  podkreślić  pewne  bardziej  ogólne  niebezpieczeństwo  tego, 
niezwykle  skądinąd  postępowego,  sposobu  organizowania  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 
Sądzę,  iż  dobrze  będzie  w  tym  celu  posłużyć  się  przytoczonym  na  początku  tego  rozdziału 
przykładem  lasu  tradycyjnego  i  ,,kulturalnego".  Pierwszy  z  nich  (czyli  tradycyjny)  był  ze 
względu  na  słabe  zróżnicowanie  drzewostanu  mniej  wydajny  w  produkcji  drewna,  jednakże 
charakterystyczna  dla  niego  naturalna  różnorodność  gatunków  roślin  zapobiegała  wielu 
chorobom  drzew,  rozprzestrzenianiu  się  szkodników  i  pożarów.  Las  nowoczesny  często, 
poprzez  grupowanie  obok  siebie  tych  samych  gatunków  drzew,  ułatwia  rozprzestrzenianie  się 
wielu  niebezpiecznych  dla  jego egzystencji  zjawisk. 

Bardzo  podobnie  jest  z  ,,kulturalną"  placówką  resocjalizacyjną,  w  której,  dzięki 

selekcji  psychologicznej,  znalazły  się  jednostki  o  podobnych  cechach  psychicznych. 
Prawdziwą  zmorą  tego  typu  instytucji  stają  się  bunty,  gwałty  homoseksualne  i  różne  inne 
przejawy  bujnie  rozkwitającego  „drugiego  życia".  Wprawdzie  zjawiska  powyższe 
występowały  zawsze  w  instytucjach  karnych  (jak  i  zasadniczo  we  wszystkich  innych 
skupiskach  „jednopłciowych"  społeczności),  jednakże  wtedy,  gdy  gromadzi  się  w  jednej 
placówce  osoby  o  podobnych  cechach  osobowości,  większość  wspomnianych,  na  wskroś 
negatywnych  przejawów  „drugiego  życia"  zostaje  spotęgowana. 

Nie  miejsce  tu  na  analizowanie  przyczyn,  dla  których  grupowanie  ludzi  o  zbliżonych 

cechach  zachowania  w  instytucjach  resocjalizacyjnych  rodzi  wiele  niebezpieczeństw  (temat 
ten  nadawałby  się  do  obszernego,  odrębnego  opracowania),  natomiast  wspomnieć  muszę 
jedynie  o  podkreślanych  przez  wielu  badaczy  mechanizmach  stosunków  interpersonalnych,  o 
większej  tendencji  do  ,,lgnięcia  do  siebie",  czyli  większej  wzajemnej  atrakcyjności  ludzi  o 
podobnych  cechach  psychicznych  (por. Z. Zaborowski  1976). 

Prawidłowość  ta,  z  jednej  strony  będąc  przyczyną  wielu  ułatwień  procesu 

resocjalizacji,  powoduje  równocześnie  niebezpieczeństwa  w  postaci  m.in.  szybszych  aranżacji 
wszelkich  buntów,  wynaturzonych  związków  seksualnych  itp. 

Duże  niebezpieczeństwo  wypływa  także  i  z  tego,  że  podobne  negatywne  cechy 

występujące  w  zachowaniu  wielu  ludzi  przebywających  razem  są  niejako  automatycznie 
wzmacniane.  Członek  takich  homogenicznych  pod  względem  psychologicznym  społeczności 
swą  odrębność  i  niepowtarzalność,  a  wreszcie  swą  „wspaniałość",  wyrażać  może  jak  gdyby  w 
jednej  tylko  skali,  tzn.  tej,  która  jest  najbardziej  przystępna  dla  całej  społeczności,  a  więc  na 
dobrą  sprawę  może  tylko  intensyfikować  przejawiane  w  danym  otoczeniu  cechy  zachowania 
(w tym  przypadku  negatywne). 

Świadomość 

powyższych 

utrudnień 

niebezpieczeństw 

wynikających 

psychologicznej  selekcji  wychowanków  do  różnych  zakładów  resocjalizacyjnych  nie  może  i 
nie  powinna  doprowadzić  do zaniechania  podstawowego  —jak już  wspomniałem  — kierunku 
doskonalenia  procesu  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  Wspomniane  utrudnienia  są  niejako 
ceną  optymalizacji  warunków  coraz  lepszej  i  efektywniejszej  resocjalizacji.  Ich  znajomość 
powinna,  z  jednej  strony,  uczulać  personel  wychowawczy  nowoczesnych  placówek 
resocjalizacyjnych  na  możliwości  wystąpienia  utrudnień  określonego  rodzaju,  z  drugiej  zaś 
strony  stanowić  może  solidną  przesłankę  dla  planowej  organizacji  różnego  rodzaju 

background image

zabezpieczeń  przed  wystąpieniem  tych  negatywnych,  a  w  konsekwencji  utrudniających 
resocjalizację  zjawisk. 

Aktualnie  więc  idea  „zróżnicowanego  traktowania",  pomimo  iż  stanowi  niejako 

kamień  węgielny  nowoczesnej  resocjalizacji  oraz  główny  zaczyn  rozwoju  współczesnej 
kryminologii,  nie  ma  zbyt  wielu  empirycznie  potwierdzonych  reguł,  dotyczących  zarówno 
selekcji  przestępców,  opracowania  metod  resocjalizacji,  jak  i  sposobów  zabezpieczenia  przed 
negatywnymi  skutkami  wprowadzenia  tej  idei  w  życie.  Nie  może  to  jednak  zniechęcać  do 
tego  —jak  najbardziej  słusznego  —  kierunku  poszukiwań  nowych  rozwiązań  w  resocjalizacji. 
Trzeba  koniecznie  dokonywać  w  tym  zakresie  wielu  nowych  prób  i  nie  zrażać  się 
niepowodzeniami  na tym  polu. 

Jak  podkreśla  to  I.P.  Camey,  Edison  przeprowadził  ponad  pięćdziesiąt  nieudanych 

doświadczeń  zanim  wynalazł  żarówkę  elektryczną.  Na  wysiłek  ten  można  spojrzeć  także  i  z 
innej  strony:  zanim  odkrył  właściwy  przewód  świecący,  stwierdził  nieodpowiedniość  ponad 
pięćdziesięciu  innych.  Podobnie  pozytywne  podejście  Camey  zaleca  do  badań  nad 
wprowadzaniem  differential treatment
 

ZAKOŃCZENIE 

 

Przedstawione  w  niniejszej  książce  główne  założenia  teoretyczne  i  rozwiązania 

praktyczne  stosowane  we  współczesnych  oddziaływaniach  resocjalizacyjnych  zdają  się 
ewidentnie  wskazywać  na  dwie  podstawowe  prawidłowości.  Po  pierwsze,  istnieje  wielka 
różnorodność  tych  oddziaływań,  po  drugie,  zaznacza  się  coraz  wyraźniej  konieczność 
dostosowania  metod  i  sposobów  oddziaływań  resocjalizacyjnych  do  typu  osobowości 
wychowanka. 

Wspomniana  już  różnorodność  form  i  metod  pracy  resocjalizacyjnej  umożliwia  taką 

właśnie,  niezbędną  dla skuteczności  oddziaływań  resocjalizacyjnych  indywidualizację. 

Obie  te  właściwości  nowoczesnych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  zmieniaj  ą  w 

pewnym  stopniu  całą  optykę  systemu  oddziaływań  na  przestępców.  Zdecydowana  większość 
współczesnych  zakładów  penitencjarnych  zmienia  nie  tylko  swój  styl  pracy,  ale  i  wygląd!  Z 
ponurego  więzienia,  przypominającego  wszystkie  inne  więzienia  na  świecie,  zakład 
resocjalizacyjny  zmienić  się  musi  w  zróżnicowaną—  nawet  na  pierwszy  rzut  oka  — 
instytucję,  niosącą  ludziom  pomoc  tak  niezbędną  dla  prowadzenia  spokojnego  życia,  jak  i, 
tym  bardziej,  dla  harmonijnego  funkcjonowania  otoczenia  społecznego. 

Na  dobrą  bowiem  sprawę,  tak  jak  każdy  człowiek,  będąc  istotą  niepowtarzalną, 

otrzymać  powinien  wsparcie  dostosowane  do  jego  indywidualnych  potrzeb,  tak  samo  i  każdy 
zakład,  każda  instytucja  niosąca  pomoc  i  wsparcie  tego  typu  ludziom,  stworzyć  musi  swój 
niepowtarzalny  klimat  psychiczny. 

Biorąc 

pod 

uwagę 

wspomnianą 

wyżej 

indywidualizację 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych  oraz  nierozerwalnie  z  tym  związaną  różnorodność  instytucji,  należy 
uświadomić  sobie  konieczność  tworzenia,  komponowania  z  wielu  elementów,  ogromnej 
liczby  programów  resocjalizacyjnych. 

Tak  jak  sztuka  niepowtarzalnego  często  stylu  leczenia  polega  na  umiejętności 

dostosowania  znanych  stale  rozwijającej  się  medycynie  środków  terapeutycznych  do 
indywidualnych  właściwości  pacjenta,  tak  samo  miarą  poziomu  pracy  współczesnego, 
profesjonalnie  przygotowanego  wychowawcy  jest  umiejętność  komponowania  odpowiednich 
programów  resocjalizacyjnych  w  zależności  od  typu  osobowości  podopiecznego  i  od 
przejawianej  przezeń  specyficznej  podatności  na oddziaływania  resocjalizacyjne. 

Mając  na  uwadze  podkreślaną  na  kartach  niniejszej  książki  konieczność  głębszego 

poznania  psychiki  wychowanka  w  celu  dostosowania  do  niej  odpowiednich  metod 

background image

postępowania 

resocjalizacyjnego, 

nowoczesnych 

postaciach 

oddziaływania 

resocjalizacyjnego  musi  znaleźć  się  miejsce  na  orientację  na  coraz  to  szersze  i  głębsze 
wyrażanie  potrzeb  wychowanka,  jego  marzeń,  tęsknot  i  niepokojów.  Jednym  słowem  na 
ukazanie  jego,  z  reguły  bardzo  złożonego  wewnętrznego  świata,  jako  że  tylko  tą  drogą  poznać 
możemy  całą  złożoność  świadomych  i  podświadomych  struktur  motywacyjnych  ludzi  H 
wykolejonych. 
Do  tego  zaś  celu  służą  różne  formy  ekspresji  twórczej!  Przeto  wiele  uwagi  poświęca  się 
dzisiaj  temu,  aby  umożliwić  wychowankom,  zarówno  poprzez  tworzenie  odpowiednich 
warunków,  jak  i  poprzez  pobudzanie  wyobraźni,  możliwość  wypowiedzi  za  pomocą  sztuki. 
Artoterapia  zyskuje  coraz  szersze  zastosowanie  we  wspomaganiu  nowocześnie  pojmowanego 
procesu  resocjalizacji.   

Waga  owej  artoterapii  polega  nie  tylko  na  tym,  że  stanowi  ona  najbardziej  na  dobrą 

sprawę  precyzyjny  wskaźnik  diagnostyczny  problemów  emocjonalnych,  a  także  i  typu 
osobowości  wychowanka,  zawiera  ona  ponadto  znany  od  najdawniejszych  czasów  czynnik 
katarktyczny,  czyli  wielką  siłę  uzdrawiającą  i  przywracającą  do  równowagi  zaburzone,  często 
nawet  poważnie,  funkcje  psychiczne! 

Spośród  wielu  form  twórczości  najbardziej  —jak  się  wydaje  —  szerokie  zastosowanie 

zdobywa  dramatoterapia  i  to  zarówno  jako  sztuka  scenicznego  przedstawiania  wielkich 
dramatów,  potrafiących  od  stuleci  wzniecać  bardzo  żywe  przeżycia  zarówno  u  tych,  którzy 
oglądają  przedstawienie,  jak  i  u  tych,  którzy  wcielają  się  na  scenie  w  poszczególne  postaci, 
oraz  jako  umiejętność  konstruowania  nowych  scenariuszy,  które  zawieraj  ą  opowiedziane 
bezpośrednio  lub  za  pośrednictwem  symboli,  wydarzenia  z  własnego,  najczęściej  burzliwego, 
życia. 

Owo  „odegranie"  zapisanych  w  języku  akcji  scenicznej  własnych  problemów  i 

dylematów  moralnych  stanowi  dzisiaj  jedną  z  najczęściej  stosowanych  metod  poszerzania 
coraz  bardziej  wyspecjalizowanych  i  zindywidualizowanych  sposobów  oddziaływania 
resocjalizacyjnego. 

Stąd  też  dzisiaj,  zarówno  wychowawca  pracujący  w  zakładzie  resocjalizacyjnym,  jak  i 

przede  wszystkim  student  sposobiący  się  do  tej  roli  musi  wyrabiać  sobie  coraz  szersze 
spojrzenie  nie  tylko  na  omawiane  w  niniejszej  książce  dostosowanie  metod  oddziaływania 
resocjalizacyjnego  do  psychiki  wychowanka.  Musi  on  jeszcze  na  każdym  kroku  pamiętać  o 
wzbogaceniu 

procesu 

resocjalizacji 

wyzwoleniem 

nieobcej 

każdemu 

człowiekowi 

umiejętności  tworzenia  i  chęci  wypowiadania  siebie  w  sposób  inny  —  i  bardziej 
wszechstronny,  i  bardziej  dogłębny  niż  popełniane  do  tej  pory  przestępstwa,  które  też 
stanowią  w jakimś  stopniu  ekspresję  nierozwiązanych  konfliktów  wewnętrznych. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ANEKS 

Przykłady  blankietów  zapisu  punktów   

Uzyskiwanych  przez  wychowanka  każdego dnia 

 

 

 
 
 
 

Pokój mieszkalny 

 
Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala  ocen 

0  1 

 


 

 3  4  ? 

1. 

łóżko  (czystość,  estetyka) 

 

 

 

 

 

 

2. 

Stół   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Obrazki 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Kredens 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Szafa  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Półki  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Podłoga 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Ubranie  (układanie  we właściwym  miejscu) 

 

 

 

 

 

 

9. 

Brudne  ubrania  (układanie  do prania) 

 

 

 

 

 

 

10. 

Przedmioty  osobiste  (naprawianie,  czyszczenie  itp.) 

 

 

 

 

 

 

11. 

Zasłony  (odsłonięte  lub  zasłonięte,   
zgodnie  z potrzebą)   

 

 

 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

12. 

Okna (otwierane  i  zamykane  według  potrzeby) 

 

 

 

 

 

 

13. 

Światło  (wyłączone,  kiedy  niepotrzebne) 

 

 

 

 

 

 

14. 

Właściwe  używanie  sprzętu  elektrycznego 

 

 

 

 

 

 

15. 

Śmieci  (trzymanie  w koszu  i regularne  wyrzucanie) 

 

 

 

 

 

 

16. 

Używanie  garnków  (i  zwracanie  do kuchni) 

 

 

 

 

 

 

17. 
 

Czystość  ścian  i stosowność  zamieszczanych 
 tam  dekoracji 

 

 

 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Higiena i wygląd 
 

Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

1  2  3  4 

1. 

Umycie  się przed  wyjściem  do pracy  (szkoły) 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Czyszczenie  zębów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Czyszczenie  ubrania 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Wietrzenie  i  ścielenie  łóżek  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Wietrzenie  własnego  pokoju 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Czesanie  i szczotkowanie  włosów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Golenie  się Gęśli  niezbędne) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Czystość  ciała  (regularność  mycia  się  i kąpieli) 

 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Czyszczenie  i obcinanie  paznokci   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 
 

Stosowanie  we właściwych  proporcjach  dezodorantów,   

wód zapachowych,  kremów  itp. 

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Czyszczenie  butów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Stan guzików,  sznurowadeł,  zamków  itp.   

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Dostosowanie  ubrania  do okazji,  rodzaju  zajęć,  pogody   

 

 

 

 

 

 

14. 

Utrzymywanie  czystego  wyglądu   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Poczucie  elegancji,  harmonii  i  stylu  w ubiorze 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Odkładanie  brudnej  bielizny 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Regularne  oddawanie  bielizny  do prania   

 

 

 

 

 

 

18. 

Czyszczenie  bielizny  osobistej 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Prasowanie  odzieży   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Naprawa, cerowanie,  zszywanie,  przeszywanie  itp. 

 

 

 

 

 

 

 

21. 

Mycie  rąk przed  jedzeniem   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 
 

Mycie  się  po powrocie  z pracy  (lub  szkoły),  po  

brudzącym  zajęciu  itp. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowanie w internacie 

 
Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp. 

Skala  ocen 

0  1  2  3  4  ? 

1. 

Pomaganie  rówieśnikom  w ich  problemach 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Reagowanie  na smutek  innego  wychowanka 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Pilnowanie  własnych  przedmiotów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Pilnowanie  własności  innych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Pożyczanie  i dzielenie  się  swą własnością   

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Zwracanie  rzeczy  pożyczonych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Ochranianie  własności  zakładu 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Bezpieczne  używanie  sprzętu:  żelazka,  maszynki  elektr.  itp.   

 

 

 

 

 

 9. 

Przestrzeganie  przepisów  porządkowych   

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 
 

Pytanie  o pozwolenie  robienia  niektórych  rzeczy   

lub  używania  niektórych  przedmiotów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 
 

Zgłaszanie  się  do pomocy  w pracy,    

rozwiązywaniu  problemu  itp. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Współpraca  w grupie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Wykonywanie  poleceń 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Nakrywanie  do stołu 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Czyszczenie  i wycieranie  naczyń   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Układanie  przedmiotów  (porządkowanie)   

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Robienie  zakupów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Gotowanie   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Utrzymanie  pomieszczeń  w czystości  i  schludności 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Stosowanie  lekarstw  we właściwy  sposób  

 

 

 

 

 

 

 

 

21. 
 

Właściwe  używanie  pieniędzy  przeznaczonych  na  

rozrywkę 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Korzystanie  z telefonu  we właściwy  sposób 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowanie fizyczne 

 
Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 

LP. 

Skala ocen 

0  1 

2  3  4 

1. 

Bawienie  się  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Działanie  inicjatywne 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Gwałtowność  w kontaktach  z innymi 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Inicjowanie  kontaktów  z mężczyznami  (chłopcami) 

 

 

 

 

 

 

5. 

Inicjowanie  kontaktów  z kobietami   
(dziewczętami) 

 

 

 

 

 

 

 

6. 
 

Reagowanie  na kontakty  inicjowane  przez   

mężczyzn   (chłopców) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 
 

Reagowanie  na kontakty  inicjowane  przez   

kobiety  (dziewczęta) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Umiejętność  zachowania  dystansu  społecznego   

 

 

 

 

 

 

9. 

Respektowanie  potrzeby  prywatności 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Wykazywanie  zrozumienia  innych  ludzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Postura 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Gesty 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Kontakt  wzrokowy   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Mimika  twarzy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Chód  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Sprężystość  kroku   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Zręczność  manualna 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Umiejętność  jedzenia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Ogólny  sposób bycia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Sposób wykonywania  pracy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

21. 

Umiejętność  posługiwania  się  wyposażenie 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Sposoby reagowania  na obcych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowania  werbalne 

 
Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

3  4 

1. 

Słuchanie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Stawianie  pytań 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Odpowiedzi  na pytania 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Inicjowanie  kontaktów  werbalnych 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 
 

Reagowanie  na kontakty  werbalne  inicjowane   

przez  innych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Bogactwo  tematów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 
 

Umiejętność  zachowania  właściwej   

długości  wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Jasność  wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Ton  wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Długość  wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Tempo  wypowiedzi   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Język  używany  w rozmowie  z personelem   

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Język  używany  w rozmowie  z rówieśnikami 

 

 

 

 

 

 

14. 

Umiejętność  przerwania  rozmowy   

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Stosowanie  pauz 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Wyrażanie  zadowolenia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Wyrażanie  niezadowolenia   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Dawanie  instrukcji   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 
 

Umiejętność  właściwego  stosowania   

zwrotów  grzecznościowych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Nauka i praca 

 
Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp. 

Skala ocen 

1  2 

1. 

Wstawanie  o właściwej  porze 

 

 

 

 

 

 

2. 

Toaleta  poranna 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Odpowiednie  ubranie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Śniadanie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Przygotowanie  niezbędnego  ekwipunku   

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Organizowanie  pieniędzy,  materiałów,  informacji  itp.   

 

 

 

 

 

 

7. 

Stosowanie  przerw  relaksujących   

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Punktualność 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Współpraca  z  przełożonymi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Wychodzenie  do pracy  lub  szkoły  w towarzystwi   

 

 

 

 

 

 

11. 
 

Pozdrawianie  kolegów  z innych  oddziałów  lub   

klas  szkolnych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 
 

Znajomość  rozkładu  zajęć  lub  harmonogramu   

pracy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Sumienność  w wykonywaniu  zadań 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Umiejętność  pracy w zespole 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Przejrzystość  relacji  z przebiegu  pracy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprawności ogólne 

 
Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp. 

Skala  ocen 

4  ? 

1. 

Precyzyjność  planowania   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 
 

Umiejętność  orientowania  się  w czasie  i  

kosztach  różnych  przedsięwzięć 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Dyskutowanie  planów  i pomysłów  z personelem   

 

 

 

 

 

 

4. 
 

Umiejętność  brania  pod uwagę   

alternatywnych   rozwiązań   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Podejmowanie  decyzji  (zdecydowanie) 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Planowanie  budżetu  (oszczędzanie) 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Udzielanie  informacji  personelowi   

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Ocenianie  czasu  trwania  różnych  czynności 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Umiejętność  wykonywania  instrukcji 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Dobre maniery  i  łatwość  bycia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Respektowanie  zwyczajów  społecznych   

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Respektowanie  publicznych  wartości 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Współdziałanie  z innymi  wychowankami   

 

 

 

 

 

 

 

background image

14. 

Umiejętność  zachowania  dystansu  w towarzystwi  e 

 

 

 

 

 

 

15. 

Reagowanie  na polecenia  personelu 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Przestrzeganie  przepisów  (poczucie  kontroli) 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Używanie  telefonu  zgodnie  z potrzebą 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Powracanie  o czasie  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Umiejętność  składania  sprawozdań  z rozmów 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Umiejętność  przekazywania  różnych  informacji   

 

 

 

 

 

 

 

Rozwiązywanie problemów 

 
Imię  i  nazwisko  wychowanka 
Oceniający 
Data 

Lp. 

Skala ocen 

1. 

Umiejętność  wyjaśnienia  własnego  zachowania   

 

 

 

 

 

 

2. 

Umiejętność  wyjaśnienia  zachowania  innych  osób
 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Przedstawianie  własnego  punktu  widzenia  

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Uczestnictwo  w dyskusji 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Wysłuchiwanie  argumentów  innych  ludzi   

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Popieranie  innych  w dyskusji 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Obrona własnego  punktu  widzenia   

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Przyjmowanie  uwag  krytycznych   

 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Wyrażanie  oceny  innych  ludzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Tolerancja  ludzi  krytycznie  nastawionych   

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Przyjmowanie  pochwał 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Reagowanie  na ludzi  chwalących   

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Akceptowanie  wyjaśnień 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Akceptowanie  odmiennego  punktu  widzenia 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Ugodowość 

 

 

 

 

 

 

16. 

Stawianie  celów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Odkładanie  zaspokojenia   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Rozumienie  własnych  ograniczeń   

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Rozpoznawanie  ograniczeń  innych  ludzi   

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Akceptacja  pomyłek  innych  osób   

 

 

 

 

 

 

 

 

21. 

Usprawiedliwianie  się 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Akceptowanie  usprawiedliwiania  się  innych  osób  

 

 

 

 

 

 

23. 

Radzenie  sobie z niepowodzeniami 

 

 

 

 

 

 

 

 

24. 

Tolerowanie  zmian   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

25. 

Proszenie  o pomoc   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

26. 

Wyrażanie  wdzięczności  za pomoc 

 

 

 

 

 

 

 

 

27. 

Gotowość  do pomocy  innym 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

background image

Zestawienie uzyskanych punktów 

Lp

 

 
 

Imię  i 
nazwisko 
wycho-
wanka

 

Pokój 
miesz-
kalny

 

 
 

Higiena 
i wygląd

 

 
 

Zacho-
wanie w 
internacie

 

 
 

Zacho-
wanie 
fizyczne 

 

Zacho-
wanie 
werbalne 

 
 

Nauka 
i praca 

 
 
 

Spraw- 
ności 
ogólne 

 
 

Rozwiązy-
wanie 
problemów 

 
 

RAZEM