background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

Wykład 4 

BOHATEROWIE STAREGO I NOWEGO TESTAMENTU 

 

Ks. Michał Bednarz 

Bohaterowie Ewangelii 

 

Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napeł-
niony zostanie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, ich Boga; on 
sam  pójdzie  przed  Nim  w  duchu  i  z  mocą  Eliasza,  żeby  serca  ojców  nakłonić  ku  dzieciom,  a 
nieposłusznych – do rozwagi sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały
”  

(Łk 1,15-17). 

 

J

AN 

C

HRZCICIEL 

 WOŁAJĄCY NA PUSTYNI

 

 

Był synem Zachariasza i Elżbiety. Okoliczności związane z jego narodzeniem były niezwykłe. 
W czasie pełnienia funkcji kapłańskich w świątyni Zachariasz otrzymał zapewnienie od anioła 
Gabriela  (Łk  1,5-25),  że  urodzi  mu  się  syn,  któremu  sam  Bóg  nadał  imię.  Nadanie  imienia 
wskazuje,  że  Bóg  rezerwuje  dla  niego  jakąś specjalną  misję  (por.  Iz 7,14;  Łk  1,31).  Imię  Jan 
znaczy: Bóg okazuje, daje miłosierdzie (czyni, daje łaskę). Określa zadanie dziecka w planach 
Bożych; zainicjowanie ery zbawienia. Ponadto z imienia tego wynika, że epoka mesjańska bę-
dzie erą miłosierdzia Boga. 

Zachariasz usłyszał także, że cechą charakterystyczną Jana będzie wielkość i to nie pozorna, ale 
rzeczywista, gdyż będzie „wielki w oczach Pana”, tj. w Jego nieomylnym sądzie. Ta wielkość 
ma dwie przyczyny: osobistą jego świętość oraz pełniony urząd. Świętość Poprzednika Jezusa 
jest przedstawiona negatywnie (wstrzyma  się od picia wina i wszelkich napojów upajających) 
oraz pozytywnie (zostanie napełniony Duchem Świętym). Słowa: „wina i sycery pić nie będzie” 
zwracają uwagę na jego podobieństwo z pewnymi osobami Starego Testamentu, zwanymi nazi-
rejczykami. Przypominają okoliczności towarzyszące narodzeniu Samuela. Anna, żona Elkany, 
była niepłodna i złożyła Bogu ślub (1 Sm 1,11). Jej syn był poświęcony Bogu. Ponadto należy 
zwrócić uwagę na opis Księgi Sędziów (Sdz 13,2-5), gdzie jest mowa o narodzeniu Samsona, 
który ma być nazirejczykiem. Ślub nazireatu nakładał obowiązek powstrzymania się od wina i 
sycery (por. Lb 6,3). Ta ostatnia praktyka  ma charakter czysto zewnętrzny.  Wstrzymujący się 
od  takich  napojów  zachowywał  jasność  umysłu.  Jan,  podobnie  jak  Samson  i  Samuel,  będzie 
nazirejczykiem, tj. człowiekiem poświęconym Bogu, ale w stopniu większym niż ci dwaj mę-
ż

owie Starego Testamentu. Został bowiem uświęcony przez Pana jeszcze w łonie matki. Dzięki 

temu  od  samego  początku  będzie  w  sposób  tajemniczy  będzie  odczuwał  obecność  Mesjasza. 
Jego matka odczuła poruszenie się dziecka w chwili spotkania z Maryją (Łk 1,44). 

Misja  Jana  została  opisana  w  oparciu  o  Księgę  Malachiasza.  Jego  zadaniem  będzie  przede 
wszystkim nauczanie (wzywanie do nawrócenia). Będzie więc spełniał misję prorocką. Będzie 
miał za zadanie przygotowywać lud na przyjście Mesjasza głosząc nawrócenie i pokutę. 

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

Drugim elementem konstytutywnym misji Jana jest chodzenie przed Jezusem „w duchu i z mo-
cą Eliasza
”. Jako Herold będzie przygotował „lud doskonały” na przyjście Mesjasza, który bę-
dzie Bogiem, zgodnie z zapowiedzią Księgi Malachiasza (Ml 3,1). Jan, ożywiony tym samym 
duchem gorliwości, wypełni identyczną misję „pogodzenia ojców i synów” w wierności Bogu. 
Dokona reformy społecznej i religijnej (por. także Syr 48,10). 

Zachariasz uczcił narodzenie Jana Chrzciciela śpiewem Benedictus, określającym zadania syna, 
polegające na przygotowaniu dróg dla Pana. 

Młody Jan udał się na pustynię (Łk 1,80). W związku z tym wysunięto hipotezę, że należał do 
grupy ludzi, która oderwała się od judaizmu a niektórzy z nich zamieszkali nad Morzem Mar-
twym. Byli to tzw. esseńczycy. Mimo pewnych podobieństw, zupełnie naturalnych w środowi-
sku judaistycznym, związkowi Jana ze wspólnotą z Qumran sprzeciwia się najpierw ta okolicz-
ność, że pochodził z rodziny kapłańskiej służącej w Świątyni Jerozolimskiej i nigdy nie wystę-
pował przeciw kultowi ofiarniczemu w sanktuarium Izraela. Natomiast esseńczycy zdecydowa-
nie  odrzucali  liturgię  świątyni.  Najważniejsze  jest  jednak  nauczanie  Poprzednika  Chrystusa. 
Wspólnota znad Morza Martwego oczekiwała dwóch Mesjaszy: z rodu Aarona (kapłana) i kró-
la, który mógł być jedynie z pokolenia Judy. Jan Chrzciciel nie znał natomiast takiego rozróż-
nienia.  Głosił  nadejście  jednego  Mesjasza.  Ale  Poprzednika  Chrystusa  odróżniał  przede 
wszystkim uniwersalizm nauki, tak przeciwstawny sekciarskiemu zasklepieniu się esseńczyków 
do  własnego  kręgu,  nie  obejmującego  nawet  pozostałych  Izraelitów.  Głosili  bowiem,  że  zba-
wieni będą jedynie członkowie ich wspólnoty. Ich nauczanie stanowiło nurt bardzo zawężony 
w  stosunku  do  proroków  starotestamentalnych  i  oznaczało  nie  postęp,  ale  wyraźne  cofnięcie 
się. Natomiast Jan udzielał chrztu każdemu, kto wewnętrznie zrozumiał jego potrzebę (Mt 3,5), 
jeżeli byli to nawet celnicy i żołnierze (Łk 3,10-14). Natomiast esseńczycy zdecydowanie od-
rzucali takie postępowanie. 

Nie jest sprawą najważniejszą, czy Jan przebywał na Pustyni Judzkiej, czy na tzw. Pustkowiu 
ś

w. Jana – jak utrzymuje stara tradycja – na zachód od Ain Karim. 

Po  latach  spędzonych  na  pustyni  Jan  udał  się  nad  Jordan,  gdzie  nauczał  tłumy,  wzywając  do 
nawrócenia i udzielając chrztu pokuty oraz zapowiadając bliskie nastanie królestwa niebieskie-
go. Nie chodzi w tym wypadku o chrzest w naszym rozumieniu, gdyż pochodzi on od Jezusa. 
Ludzie Wschodu, i nie tylko oni, uważali, że człowiek powinien się obmyć zanim przystąpi do 
Boga lub do miejsca świętego. Jan podkreślał, że historia osiągnęła punkt kulminacyjny i Bóg 
wkracza z wielką mocą w dzieje człowieka. 

Nawoływanie  Jana  było  surowe  i  bezkompromisowe.  Żaden  prorok  Starego  Testamentu  nie 
zwracał się w ten sposób do słuchaczy. Syn Zachariasza przyciągnął jednak do siebie ogromną 
liczbę słuchaczy. Wśród nich byli celnicy, a także faryzeusze i saduceusze oraz żołnierze. 

Najważniejsze  jest,  że  Jan  wskazał,  że  tym  od  wieków  oczekiwanym,  jest  Jezus.  Nazwał  Go 
Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata” (J 1,29). Dlatego nie chciał Mu udzielić chrztu, 
który  był  „na  odpuszczenie  grzechów”.  Dał  się  jednak  przekonać  Jezusowi  (Mt  3,14-15),  gdy 
uświadomił sobie, że Mesjasz musi się identyfikować ze swoim ludem. Jezus bowiem upoko-
rzył się i tym samym ogłosił się Mesjaszem grzeszników. 

Jan naraził się Herodowi Antypasowi, wypominając mu jego nieprawe małżeństwo z Herodia-
dą. Został uwięziony w twierdzy Macheront. Wtedy wysłał uczniów, aby zapytali Jezusa „Czy 
jest Tym, który ma przyjść?
” (Łk 7,19 ). 

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

W  podziemiach  Macherontu  Jan  nie  zwątpił  w  Jezusa.  Objawienie  (J  1,29-34)  i  krótki  dialog 
Jana z Jezusem przed chrztem (Mt 3,14-15) oraz piękne słowa, jakie Chrystus wypowiedział o 
swoim  Poprzedniku  po  odejściu  jego  wysłanników,  każą  przypuszczać,  że  wątpliwości  mieli 
raczej uczniowie Herolda Mesjasza. W trosce o dobro duchowe swych uczniów Jan zebrał ich 
wątpliwości i zawarł w pytaniu sformułowanym od siebie i polecił zadać je Jezusowi, aby z Je-
go  własnych  ust  mogli  posłyszeć,  co  sądzi  o  sobie.  Źródłem  nieporozumień  mogło być  to,  że 
Poprzednik  Chrystusa  zapowiadał  Go  przede  wszystkim  jako  eschatologicznego  Sędziego  i 
Wybawcę, który będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ponadto nie jest też wykluczone, że 
w  relacjach  swych  uczniów  Jan  dostrzegł  pewną  niechęć  wobec  Jezusa  i  zadowolenie,  iż  nie 
objawia  się  wyraźnie  jako  Mesjasz.  Dlatego  Poprzednik  Chrystusa  postanowił  uczynić  coś,  z 
czego ludzie mogliby poznać, że Jezus jest Mesjaszem. Powziął postanowienie i wysłał dwóch 
uczniów do Jezusa. 

Pytanie Herolda Mesjasza pozwoliło sprecyzować misję Chrystusa. Przyniósł On miłosierdzie, 
dobroć, przebaczenie. Poprzez nauczanie, miłosierdzie okazywane tym, którzy pomocy potrze-
bują i cuda organizował nowy lud Boży i zakładał zręby królestwa Bożego. Za pomocą zbaw-
czych czynów ukazał, że Bóg wyszedł na spotkanie wszystkim ludziom, by skłonić ich do spo-
tkania z Sobą. Ale to wyjście Boga domaga się wysiłku człowieka – nawrócenia. 

Jan nie był człowiekiem, który idzie na kompromis. Otrzymał od Boga misję głoszenia wszyst-
kim, że należy zmienić życie. Głosił ją nawet władcom. Zapłacił za to uwięzieniem. Herod An-
typas, w następstwie obietnicy danej Salome, córce Herodiady, kazał go ściąć w twierdzy Ma-
cheront (Mt 14,1-12). 

 

 

Ks. Mirosław Łanoszka 

Bohaterowie Starego Testamentu 

 

E

LIASZ 

 PROROK ŻYJĄCY WIARĄ W JEDNEGO PRAWDZIWEGO 

B

OGA

 

 

Jak  długo  będziecie  chwiać  się  na  obie  strony?  Jeżeli  Jahwe  jest  [prawdziwym]  Bogiem,  to 
Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!
” (1Krl 18,21) 

 

Zgodnie  z  zapowiedzią  znajdującą  się  w  epilogu  Księgi  Malachiasza  zwiastunem  nadejścia 
„wielkiego i strasznego dnia Pana” będzie Eliasz (Ml 3,23), o którym biblijna tradycja mówi, że 
nie umarł, lecz został wzięty do nieba (2Krl 2,11). Celem działalności tego męża Bożego będzie 
doprowadzenie do wiary w prawdziwego Boga wszystkich Izraelitów oraz pojednania między 
ludźmi, aby przed przyjściem budzącego trwogę „dnia Pana” wszyscy mogli dostąpić zbawie-
nia (Ml 3,24; por. Syr 48,10). W Nowym Testamencie Jezus wskazał, że to proroctwo wypełni-
ło się w osobie i misji Jana Chrzciciela, nowego Eliasza (Mt 17,10; Mk 9, 10-12)

1

. Kim był za-

tem ten starotestamentowy bohater z odległej przeszłości, który zajmuje ważne miejsce zarów-
no w tradycji żydowskiej, chrześcijańskiej, a także muzułmańskiej

2

                                              

1

 A. Rofe, ELIASZ, w: P.J. Achtemeier (red.), W. Chrostowski (red. nauk. wyd. pol.), Encyklopedia biblijna, Warszawa 1999, s. 255. 

2

 J.F.A. Sawyer, Prophecy and the biblical prophets, Oxford 1993, s. 76. 

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

Imię proroka Eliasza (hebr.  ēlijjāh lub  ēlijjāhû), które oznacza „Pan (Jahwe) jest moim Bo-
giem”  zawiera  w  sobie  program  życia  tego  Bożego  człowieka,  a  jest  nim  wiara  w  jedynego 
prawdziwego Boga i walka o taką samą wiarę dla narodu wybranego

3

. Podstawowym źródłem, 

z którego czerpiemy wiadomości o życiu i działalności tej starotestamentowej postaci jest zbiór 
(cykl)  opowiadań  biblijnych  o  Eliaszu,  znajdujący  się  w  Księgach  Królewskich  (1Krl  17,1-
19,21; 21,17-29; 2Krl 1,1-2,18)

4

. Istotny wpływ na kształt tradycji o proroku Eliaszu miał jego 

uczeń i następca, Elizeusz, stojący na czele szkoły prorockiej zawiązanej wokół osoby naszego 
bohatera

5

.  Sięgnięcie  do  kilku  najbardziej  znaczących  epizodów  z  życia  Eliasza  pozwoli  nam 

zapoznać się z jednym z najbardziej niezwykłych przedstawicieli izraelskiego profetyzmu. 

Historia proroka Eliasza, opowiedziana w Księgach Królewskich, rozgrywa się w IX w. przed 
Chr. na terytorium Królestwa Północnego (Izraela), w czasie sprawowania rządów króla Acha-
ba (874-853 r. przed Chr.). Kiedy w X w. przed Chr. po śmierci Salomona rozpadła się zjedno-
czona  pod  rządami  Dawida  monarchia  izraelska  powstały  dwa  niezależne  królestwa,  a  pierw-
szym władcą oddzielonych od Judy północnych ziem Izraela został Jeroboam, który ustanowił 
na  podległych  sobie  ziemiach  dwa  odszczepieńcze  sanktuaria  (Betel  i  Dan),  gdzie  oddawano 
cześć złotym cielcom. Starotestamentowa tradycja biblijna postepowanie tego monarchy oceni-
ła w sposób jednoznacznie negatywny. Z takim samym osądem spotkali się wszyscy jego na-
stępcy, ze względu na swój udział w jego grzechach. Jednym z nich, który panował w Izraelu 
(Królestwo  Północne)  w  czasach  działalności  proroka  Eliasza  był  Achab.  Postawa  tego  króla 
spotkała się z surową oceną autora natchnionego, który powiedział o nim, że: „W swoim postę-
powaniu okazał się gorszy od wszystkich swoich poprzedników” (1Krl 16,30). To, co spowo-
dowało, że Achab spotkał się z tak jednoznacznie negatywnym osądem dotyczyło jego małżeń-
stwa z pogańską księżniczką Izebel (córka Etbaala, władcy Tyru i Sydonu), pod wpływem któ-
rej  wyraził  zgodę  na  sprawowanie  w  Izraelu  kultu  Baala.  Bóstwo  to,  które  wyobrażano  sobie 
pod  postacią  byka,  odbierało  cześć  od  pogańskich  mieszkańców  Kanaanu,  jako  bóg  burzy  i 
deszczu.  Izraelici  naśladując  kultyczne  praktyki  czcicieli  Baala,  łudzili  się,  że  w  zamian  za 
składane  bóstwu  dary  ofiarne  będą  mogli  zapewnić  sobie  urodzajność  ziemi  oraz  płodność 
zwierząt.  Wprowadzanie  na  terytorium  zamieszkałym  przez  społeczność  narodu  wybranego 
pogańskich  zwyczajów  kultycznych,  za  aprobatą  Achaba,  zagrażały  monoteistycznej  wierze 
ludu  Bożego.  W  tej  sytuacji  okazało  się,  że  odrodzenie  wiary  w  jednego  prawdziwego  Boga 
Izraela,  przy  jednoczesnym  zdemaskowaniu  fałszywego  kultu  Baala,  będzie  możliwe  jedynie 
na drodze konfrontacji, która rozpoczęła się od zapowiedzianej przez proroka Eliasza katastro-
falnej klęski suszy, ukazującej daremność składania ofiar pogańskiemu bogu deszczu i urodza-
ju: „Eliasz, prorok, pochodzący z Tiszbe w Gileadzie, zwrócił się do Achaba: «Przysięgam na 
PANA, Boga Izraela, któremu służę: nie będzie w następnych latach ani rosy, ani deszczu, do-
póki nie zapowiem inaczej»” (1Krl 17,1). 

Podczas  suszy  prorok  został  otoczony  Bożą  opieką,  żyjąc  w  całkowitej  zależności  od  Boga: 
wodą  z  potoku  Kerit  gasił  swoje  pragnienie,  podczas,  gdy  kruki  przynosiły  mu  chleb  i  mięso 
(1Krl 17,1-7). Kiedy wysechł potok, z którego Eliasz czerpał wodę do życia Bóg posłał go do 
Sarepty  koło  Sydonu  (1Krl  17,7-24).  W  ten  sposób  prorok  znalazł  się  na  ziemiach,  gdzie  po-
wszechnie  oddawano  cześć  Baalowi,  uznawanemu  za  boga  deszczu  i  płodności.  Jednak  i  tam 

                                              

3

 B. Costacurta, Eliasz, przeł. B. Żurowska, Kraków 2010, s. 12. 

4

 J. Aun-J. Long, ÉLIE, w: J. Bajard, M. Defossez, J. Longton, R.F. Poswick, G. Rainotte (red.), Le Dictionnaire Encyclopédique de 

la Bible, [Turnhout] Brepols 1987, s. 401. 

5

 A.F. Campbell, M.A. O’Brien, Unfolding the Deuteronomistic history. Origins, upgrades, present text, Minneapolis 2000, s. 391. 

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

zapanowała susza, którą w imieniu jedynego Boga zapowiedział Eliasz. W tej sytuacji okazuje 
się, że to nie Baal ocala od śmierci, gdyż on nic nie może, ale prawdziwy Bóg, który w cudow-
ny sposób troszczy się o pokarm dla swojego sługi w domu ubogiej wdowy: „Dzban mąki nie 
wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na zie-
mię”  (1Krl  17,14).  To  właśnie dla  tej ubogiej kobiety  w  odpowiedzi na  jej  lament po śmierci 
syna  Bóg  poprzez  swojego  proroka  wskrzesza  zmarłego  chłopca,  a  w  odpowiedzi  na  to  nie-
zwykłe wydarzenie szczęśliwa matka rozpoznała w Eliaszu „męża Bożego”, uznając jednocze-
ś

nie Boga za jedynego prawdziwego Pana. 

Ostatecznie  Eliasz  zdemaskował  oszustwo  fałszywego  kultu  Baala  na  Górze  Karmel  (1Krl 
18,1-46). Prorok spotkawszy Achaba uświadomił mu, że tym, co naprawdę niszczy życie naro-
du to ogrom przerażających grzechów króla, które przyczyniając się do wykorzenienia wiary w 
Boga  Izraela,  utrzymują  lud  Boży  w  bałwochwalczej  iluzji.  Susza  w  tym  kontekście  jawi  się 
jako konsekwencja  tych  nieprawości i  ma  za zadanie doprowadzić do nawrócenia,  przebacze-
nia, czyli do ocalenia życia. Konfrontacja Eliasza z czterystu pięćdziesięcioma prorokami Baala 
na Górze Karmel staje się odpowiedzią, jakiej udziela prawdziwy Bóg zsyłając z nieba ogień, 
który pochłonął ofiarę złożoną przez proroka, wobec bezsilnych idoli, otaczanych czcią w po-
gańskich  kultach.  Wobec  tego,  co  się  stało  Izraelici  muszą  dokonać  wyboru,  gdyż  nie  można 
służyć  jedynemu  Bogu  i  jednocześnie  uczestniczyć  w  iluzorycznym  kulcie  Baala,  dlatego 
Eliasz zapytał ich: „Jak długo będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Jahwe jest [prawdzi-
wym] Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!” (1Krl 18,21). Kiedy tylko Izrael 
wyznał wiarę w jednego Boga uznając Go za Pana zaczął padać deszcz (1Krl 18,45). 

Chociaż  wiarygodność  Baala  została  obalona,  to  jednak  ciągłe  przekonanie  króla  Achaba  o 
tym, że to on kontroluje bieg historii, sprawia, że Eliasz musiał uciekać, aby ratować swoje ży-
cie, gdyż  królewska żona  (Izebel) postanowiła  jego śmierć,  jako odwet za  zabicie fałszywych 
proroków Baala, sprowadzających na manowce lud Boży (por. Pwt 13,1-6). Eliasz uciekając od 
Izebel, która chciała pozbawić go życia udał się w pielgrzymce do Bożej góry Horeb (Synaj), 
gdzie zatrzymał się w pewnej grocie na nocleg (1Krl 19,1-18). Tam Bóg objawił się prorokowi 
(teofania), a temu wydarzeniu towarzyszyły wielkie zjawiska atmosferyczne, jak huragan, trzę-
sienie  ziemi,  ogień.  Jednak  w  tych  naturalnych  fenomenach  nie  było  Boga  (1Krl  19,11-12). 
Dopiero w „szmerze łagodnego powiewu” (1Krl 19,12) Eliasz rozpoznał obecność swego Pana, 
który powierzył  mu  nową misję (1Krl 19,15-18), a do jej najważniejszych zadań należało po-
wołanie Elizeusza, który zastąpi proroka na tym urzędzie (1Krl 19,19-21). 

Zakończenie  biblijnej  historii  o  Eliaszu  to  opis  niezwykłego  odejścia  tego  proroka,  który  we-
dług  Drugiej  Księgi  Królewskiej  został  zabrany  przez  Boga  do  nieba  w  ognistym  rydwanie 
(2Krl 2,1-18): „Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto zjawił się wóz ognisty wraz z rumakami 
ognistymi i rozdzielił obydwóch: Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios” (2Krl 2,11). Świad-
kiem tego tajemniczego i nagłego zniknięcia Eliasza był powołany przez niego uczeń Elizeusz. 
Zanim  doszło  do  tego  wydarzenia  obydwaj  pokonali  drogę,  prowadzącą  przez  ważne  miejsca 
Ziemi Obiecanej: wspólnie przeszli przez Gilgal; Betel, Jerycho, a kiedy dotarli nad brzeg Jor-
danu Eliasz „zdjął swój płaszcz, zwinął go i uderzył nim wody, a one rozdzieliły się na jedną i 
drugą stronę” (2Krl 2,8). Po tym cudownym przejściu rzeki, które przypomina wydarzenia za-
równo z udziałem Mojżesza podczas przejścia przez Morze Czerwone (Wj 14), jak i otwarcie 
się  wód  Jordanu  podczas  wejścia  Izraelitów  do  Ziemi  Obiecanej  pod  wodzą  Jozuego  (Joz  3), 
Elizeusz zdając sobie sprawę z bliskiego rozstania ze swoim nauczycielem poprosił go o prze-
kazanie dwóch trzecich ducha proroka (por. Pwt 21,17). Prośba ta została zrealizowana w mo-

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

mencie zabrania Eliasza do nieba, a jej widocznym znakiem było wzięcie przez Elizeusza pro-
rockiego płaszcza, który spadł z góry oraz ponowne rozdzielenie przy jego pomocy wód Jorda-
nu (2Krl 2,13-14). To niezwykłe zniknięcie Eliasza w ognistym wozie pokazuje sens życia tego 
proroka: odsłania ofiarniczy wymiar jego prorockiej misji, ale przede wszystkim jest świadec-
twem  oddanej  służby  Bogu  oraz  głębokiej  z  Nim  więzi,  która  jawi  się  jako  „płonąca”  ofiara, 
unosząca Bożego sługę na wyżyny nieba

6

. W historii Eliasza możemy dostrzec dzieje jego nie-

zwykle zażyłej relacji z Bogiem. Ta głęboka komunia staje się dla tego męża Bożego źródłem 
jego moralnej i duchowej mocy, dzięki której pomaga Izraelowi w nawróceniu się do jedynego 
i prawdziwego Boga

7

W tradycji żydowskiej, w której prorok Eliasz stał się jedną z najbardziej popularnych postaci, 
jego tajemnicze  zniknięcie, ukazane  jako wniebowzięcie, odegrało  wielką  rolę  w  dojrzewaniu 
wiary  w  zmartwychwstanie.  Ta  niezwykła  scena  stała  się  także  inspiracją  dla  mistyki  juda-
istycznej, która odwołując się do niej obrazowała wstępowanie duszy ku Bogu. Postać proroka 
Eliasza jest często wspominana w liturgii żydowskiej

8

 

Ks. Piotr Łabuda 

Bohaterowie pierwszej wspólnoty Kościoła 

 

D

IAKONI 

K

OŚCIOŁA

 

 

Gdy  liczba  uczniów  wzrastała,  zaczęli  helleniści  szemrać  przeciwko  Hebrajczykom,  że  przy 
codziennym rozdawaniu jałmużny  zaniedbywano ich  wdowy. «Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy 
zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły» – powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich 
uczniów.  Upatrzcież  bracia,  siedmiu  mężów  spośród  siebie,  cieszących  się  dobrą  sławą,  peł-
nych Ducha i mądrości! Im zlecimy zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze 
słowa». Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i 
Ducha Świętego, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z An-
tiochii.

 

Przedstawili ich Apostołom, którzy modląc się włożyli na nich ręce. A słowo Boże roz-

szerzało  się, wzrastała też  bardzo liczba  uczniów  w  Jerozolimie,  a nawet bardzo  wielu  kapła-
nów przyjmowało wiarę.
” (Dz 6,1-7). 

 

Pierwsze rozdziały Dziejów Apostolskich rysują przed nam początki pierwotnego Kościoła. Po 
wydarzeniach  wniebowstąpienia  i  uzupełnienia  liczby  apostołów,  co  zaraz  w  pierwszym  roz-
dziale relacjonuje św. Łukasza, po zstąpieniu Ducha Świętego na wspólnotę modlących się w 
wieczerniku, po uroczystym wystąpieniu Piotra i pierwszych, niezwykle licznych nawróceniach 
(zob.  Dz  2,41),  następuje  niejako  zwykły  czas.  Czas  codziennego  głoszenia  Dobrej  Nowiny, 
czas wspólnego łamania chleba i modlitwy. 

W Jerozolimie wytworzyła się niezwykła wspólnota. Św. Łukasz zapisze, iż wszyscy nawróce-
ni  „trwali  w  nauce  Apostołów  i  we  wspólnocie,  w  łamaniu  chleba  i  w  modlitwach.  Bojaźń 

                                              

6

 B. Costacurta, Eliasz, s. 59. 

7

 J.F.A. Sawyer, Prophecy, s. 77. 

8

 J. Aun-J. Long, ÉLIE, s. 402. 

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, którzy uwie-
rzyli,  przebywali  razem  i  wszystko  mieli  wspólne.  Sprzedawali  majątki  i  dobra  i  rozdzielali  
je  każdemu  według  potrzeby.  Codziennie  trwali  jednomyślnie  w  świątyni,  a  łamiąc  chleb  
po domach, spożywali posiłek w radości i prostocie serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się 
do  nich  życzliwie.  Pan  zaś  przymnażał  im  codziennie  tych,  którzy  dostępowali  zbawienia”.  
(Dz 2,42-47) 

Zatem pierwsza wspólnota Kościoła, to wspólnota ucząca się. Stwierdzenie w Dz 2,42, iż trwali 
w nauce Apostołów, poprzez użycie strony czynnej wyraźnie podkreśla wytrwałość słuchaczy, 
którzy z całym oddaniem wsłuchiwali się w to wszystko czego uczyli Apostołowie.  

Dalej  wspólnota  pierwotnego  Kościoła  oparta  była  na  społeczności  –  była  to  wspólnota  i  to 
wspólnota  modląca się.  Pierwsi  chrześcijanie  wiedzieli,  iż  nie wytrwają  w  miłości, wierności, 
uczciwości, jeśli będą liczyć tylko na własne siły.  

Pierwsi chrześcijanie tworzyli także wspólnotę, która umiała dzielić się wszystkim co posiada-
ła. Mieli oni silne poczucie odpowiedzialności jedni za drugich. W ich odczuciu nie może być 
tak w życiu Ucznia Chrystusa, iż jeden posiada bardzo dużo, podczas gdy inni cierpią niedosta-
tek. W tym wszystkim chrześcijanie mieli czas, by wielbić Boga, by uczęszczać do Domu Bo-
ż

ego. Żyli oni we wspólnocie. Kościół bowiem jest wspólnotą. Ta wspólnota dawała im pokój i 

radość.  

Ś

w.  Łukasz  napisze  „Gdy  liczba  uczniów  wzrastała,  zaczęli  helleniści  szemrać  przeciwko  

Hebrajczykom”  (Dz  6,1).  Można  powiedzieć,  że  kwestią  czasu  było  kiedy  w  tej  miłującej 
wspólnocie  zaczną  pojawiać  się  problemy.    A  pojawiły  się  dość  szybko.  W  miarę  jak  
wspólnota wzrastała w liczbę zaczęły pojawiać się problemy związane z funkcjonowaniem tak 
dużej społeczności.  

Trzeba  pamiętać,  że Żydzi  wyróżniali  się wśród innych narodów  silnym  poczuciem  odpowie-
dzialności  za  współbraci  doświadczonych  przez  los.  W  synagogach  istniały  w  tym  zakresie 
uświęcone  tradycją  zwyczaje  i  reguły  postępowania.  Specjalne  osoby  były  upoważnione  do 
zbierania  jałmużny.  W  każdy  piątek  od  rana  dwóch  mężczyzn  obchodziło  rynek  i  prywatne 
domy zbierając jałmużnę w postaci pieniędzy jak również i w naturze. Pod koniec dnia jałmuż-
na była rozdzielana między ubogich. Ci, którzy chwilowo byli w potrzebie, otrzymywali pomoc 
doraźną, osobom, które nie były w stanie utrzymać się przez dłuższy czas wydzielano z Kup-
pah,
 czyli z kosza jałmużnę na 14 posiłków, tj. na dwa posiłki dziennie przez nadchodzący ty-
dzień. Dla osób w nagłej potrzebie robiono dodatkową zbiórkę zwaną Tamhui, czyli tacą.  

Zwyczaj ten przejęła wspólnota pierwotnego Kościoła. Przeszkodą jednak w jego przestrzega-
niu był  brak  jednomyślności  i  podziały  wśród  Żydów.  Wspólnota  Kościoła, podobnie  jak  Ży-
dzi, była pierwotnie wspólnotą podzieloną na dwie grupy. Pierwsza obejmowała mieszkańców 
Jerozolimy i Palestyny, którzy mówili w języku aramejskim, języku swoich przodków i chlubili 
się czystością rasową. Druga grupa składała się z przybyszów z innych krajów, którzy zjechali 
się  do  Jerozolimy  na  Zielone  Święta  i  po  nawróceniu  pozostali  w  jerozolimskiej  wspólnocie. 
Mieszkali  przez  całe  pokolenia  poza  Palestyną  i  mówili  zasadniczo  tylko  po  grecku.  Stąd  też 
nazywano ich hellenistami. Mieszkańcy Jerozolimy często pogardzali przybyszami, co ujawnia-
ło się również przy rozdzielaniu jałmużny

9

. Dbali bowiem oni zasadniczo tylko o siebie, pomi-

jając często ubogich z grona hellenistów. Rozpoczęły się narzekania, że wdowy w grupie helle-
nistów  są  celowo  przy  rozdzielaniu  jałmużny  pomijane.  Apostołom  trudno  było  nadzorować 

                                              

9

 Zob. E. Dąbrowski, Dzieje Apostolskie, Poznań 2008, s. 486-490. 

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

podział  wsparcia.  Nie  mieli  czasu,  by  osobiście  brać  udział  w  rozwiązywaniu  tego  typu  pro-
blemów.  Ich  pierwszym  zadaniem  było  bowiem  dbałość  o  Słowo  Boże,  o  głoszenie  Dobrej 
Nowiny, o ducha modlitwy.  

Wtedy  to  pada  postanowienie  wybrania  siedmiu  mężów,  cieszących  się  dobrą  sławą,  pełnych 
Ducha i mądrości. Wybrano siedmiu diakonów, aby zajęli się zaistniałą sytuacją i mieli pieczę 
nad tą dziedziną życia społeczności chrześcijańskiej. Podana przez Łukasz liczba siedem wyda-
je się być z jednej strony rzeczywistym przekazem liczby ustanowionych diakonów, z drugiej 
strony, można także widzieć tu pewną symbolikę – w Biblii liczba 7 oznacza pełnię. To znaczy 
ustanowiono tylu diakonów, ilu było trzeba

10

.  

Pierwsi  diakoni  nie  należeli  do  starszych  wspólnoty,  których  zadaniem  było  przemawianie. 
Wybrano  ich  do  spraw  praktycznej  służby.  Pierwszą  troską  Kościoła  było  przetłumaczenie 
chrześcijaństwa na język praktycznego działania. Sama nazwa diakonos oznacza ludzi, którzy 
oddają się w niewolę, którzy służą z własnej woli – chcąc był sługami

11

Wydaje się, iż wymienieni przez Łukasza diakoni sami pragnęli być takimi posługującymi, ty-
mi,  którzy  zajmą  się  posługiwaniem  przy  stołach  –  dbałością  o  potrzeby  ubogich.  Z  czasem 
działalność diakonów zaczęła wychodzić daleko poza posługiwanie przy stołach i rozdzielanie 
jałmużny.  O  większości    z  wymienionych  dostojnych  diakonów  niewiele  można  powiedzieć. 
Wiemy  jedynie,  że  Szczepan, oprócz  pierwotnej  posługi,  działał  znaki i  cuda (Dz  6,8).  Kiedy 
został oskarżony i postawiony przed Sanhedrynem, w wygłoszonej mowie (Dz 7,2-53), będącej 
rozrachunkiem  z  judaizmem,  spełnia  funkcję  apostołów.  Innym  znanym  diakonem  jest  Filip, 
który przepowiada Ewangelię i dokonuje cudów, podobnie jak apostołowie. Prowadzony przez 
Ducha (Dz 8,29) nawraca Etiopa, urzędnika królowej Kandaki

12

.  

Pozostali diakoni znani są jedynie z imienia: Prochor, Nikanor, Tymon, Parmenas, Mikołaj.  

Pierwszy z nich Prochor uważany jest za ucznia apostoła Piotra i towarzysza Jana. Inni wskazu-
ją, iż był uczniem św. Łukasza. Niektórzy wskazują, iż był pierwszym biskupem Nikomedii w 
Bitynii. Miał umrzeć śmiercią męczeńską w Antiochii

13

O  Nikanorze  wiadomo  tylko  to,  iż  zaliczano  go  do  grona  siedemdziesięciu  dwóch  uczniów 
Zbawiciela.  Uważa  się,  iż  zginął  śmiercią  męczeńską  na  Cyprze

14

.  Tymon,  według  Pseudo-

Doroteusza, był biskupem Bosra w Syrii i jednym z siedemdziesięciu dwóch uczniów Pańskich. 
Imię jego znaczy: „Ten, który czci”. W przekazie starożytnych tradycji miał zginąć męczeńską 
ś

miercią w płomieniach. Inne podanie wskazuje, iż Tymon za głoszenie Ewangelii został wrzu-

cony  do  rozpalonego  pieca,  z  którego  jednak  wyszedł  bez  szwanku.  Zginą  zaś  śmiercią  krzy-
ż

ową. Diakon Parmenas – jego imię oznacza „wierny”, „wytrwały”, również zaliczany był do 

grona  siedemdziesięciu  dwóch  uczniów.  Według  św.  Ado  miał  zginąć  śmiercią  męczeńską  w 
Filippi za czasów cesarza Trajana

15

. Ostatni z wymienionych diakonów – Mikołaj otrzymuje od 

autora Dziejów Apostolskich przydomek prozelita, co świadczy, iż był poganinem, który przy-
jął judaizm i poddał się obrzezaniu. Pochodził on z Antiochii. 

Wszyscy  diakoni  pozostają  niejako  w  cieniu  wydarzeń  biblijnych.  Ich  zadaniem  jest  służba 
wspólnocie  Kościoła.  Nie  tylko  głoszenie  Dobrej  Nowiny  i  modlitwa  ale  również  ich  służba 

                                              

10

 Zob. Tamże, s. 272. 

11

 Szerzej nt. posługi diakonów zob. R. Selejdak, Koncepcja diakonatu w Listach św. Pawła Apostoła, CTh 74(2004), s. 61-75. 

12

 Zob. W. Rakocy, Dzieje Apostolskie, Warszawa 1997, s. 59-60. 

13

 Zob. H. Fros, Księga imion i świętych, t. 4, Kraków 2000, s. 695-696. 

14

 Zob. Tamże, s. 385-386. 

15

 

Zob. Tamże, s. 510-511.

 

background image

B o h a t e r o w i e   S t a r e g o   i   N o w e g o   T e s t a m e n t u

 

}

 

 

 

sprawiało, że „Słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, 
a nawet wielu kapłanów przyjmowało wiarę” (Dz 6,7). 

 

 

Pytanie: Co oznacza termin diakon?