background image

Powierz Bogu całą swoją przyszłość

(Trusting God with All Your Tomorrows)

Moje

 

    dokumenty

 

 

 + 

Indeks

 

    polskich

 

    kazań

 

 

 

+ 

Kaplica

 

+ 

Subscribe

 

+ 

Copyright

 

David Wilkerson 
22 maja 2006
__________

Pewnego  dnia  Pan  ukazał  się Abrahamowi  i  dał  mu  niezwykłe  polecenie: 
“Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, 
którą ci wskażę” (1 Mojż. 12:1). 

Jakież  to  zdumiewające.  Naraz  Bóg  wybrał  człowieka  i  powiedział  do 
niego:  “Chcę,  byś  wstał  i  poszedł,  zostawiając  za  sobą  wszystko  –  swój 
dom,  swoich  krewnych,  nawet  swój  kraj.  Chcę  wysłać  cię  gdzieś,  a  w 
drodze będę ci wskazywał, jak tam dojść”.

Jak Abraham  zareagował  na  to  niesamowite  słowo  od  Pana?  “Przez  wiarę 
usłuchał Abraham,  gdy  został  powołany,  aby  pójść  na  miejsce,  które  miał 
wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie” (Hebr.11:8).

O  co  chodziło  Bogu?  Dlaczego  przeszukiwał  narody,  by  znaleźć  jednego 
człowieka,  a  potem  kazał  mu  opuścić  wszystko  i  udać  się  w  podróż  bez 
mapy, bez wytyczenia kierunku i określenia końca tej podróży? Pomyślcie, 
czego Bóg chciał od Abrahama. Nie powiedział mu, z czego będzie żyć jego 
rodzina.  Nie  powiedział  mu,  jak  to  daleko,  albo  kiedy  tam  dojdzie.  Na 
początku  powiedział  mu  tylko  dwie  rzeczy:  “Idź”  oraz  “Ja  wskażę  ci 
drogę”.

Bóg  polecił  mu  zrobić  niesamowitą  rzecz.  W  gruncie  rzeczy  powiedział 
Abrahamowi: “Od tego dnia chcę, byś oddał Mi całe twoje jutro. Na resztę 
życia masz twoją przyszłość złożyć w Moich rękach, ale tak stopniowo, po 
jednym  dniu.  Abrahamie,  chcę  byś  podporządkował  swoje  życie  tej 
obietnicy, którą Ja ci składam. Jeżeli się na to zgodzisz, będę ci błogosławił 
i zaprowadzę cię do miejsca, o którym nawet nie śniłeś”.

Miejsce,  do  którego  Bóg  chciał  zaprowadzić  Abrahama,  to  miejsce,  do 
którego chce poprowadzić każdego członka ciała Chrystusowego. Abraham 
jest, jak nazywają to bibliści “modelem” – kimś, kto służy jako wzór tego, 
jak należy chodzić z Panem. Również przykład Abrahama pokazuje nam, co 
jest potrzebne tym, którzy chcą podobać się Bogu.

Nie popełnijcie tutaj błędu. Kiedy Bóg zażądał tego kroku, Abraham nie był 
już  młodym  człowiekiem.  Był  stryjkiem  Lota  i  prawdopodobnie  planował 
bezpieczną  przyszłość  dla  swojej  rodziny.  Dlatego,  rozważając  to  Boże 
wezwanie, musiał wziąć pod uwagę wiele spraw. Oznaczało to oddzielenie 
jego  rodziny  od  krewnych  i  przyjaciół  oraz  zaufanie  Bogu,  że  się  o  nich 
zatroszczy.  Jednak  Abraham  “uwierzył  Panu,  a  On  poczytał  mu  to  ku 

background image

usprawiedliwieniu” (1 Mojż. 15:6).

Apostoł  Paweł  mówi  nam,  że  wszyscy,  którzy  uwierzą  i  zaufają  Bogu,  są 
dziećmi Abrahama.  Inaczej  mówiąc,  jesteśmy  ludźmi,  którzy  ufają  Bogu  i 
dlatego Jemu się podobają. Również tak, jak Abraham, jesteśmy uznani za 
sprawiedliwych,  gdyż  przyjęliśmy  to  samo  wezwanie,  by  powierzyć  całą 
swoją przyszłość w ręce Pana.

Jezus wzywa nas też do takiego samego sposobu życia, byśmy nie martwili 
się  o  jutro,  ale  powierzyli  je  w  Jego  ręce.  “Nie  troszczcie  się  więc  i  nie 
mówcie:  Co  będziemy  jeść?  albo:  Co  będziemy  pić?  albo:  Czym  się 
będziemy  przyodziewać?  Bo  tego  wszystkiego  poganie  szukają;  albowiem 
Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. 

Ale  szukajcie  najpierw  Królestwa  Bożego  i  sprawiedliwości  jego,  a 
wszystko  inne  będzie  wam  dodane.  Nie  troszczcie  się  więc  o  dzień 
jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień 
swego utrapienia” (Mat. 6:31-34).

Jezus nie chce tu powiedzieć, że nie mamy nic planować naprzód, czy nie 
myśleć wcale o przyszłości. Po prostu raczej mówi: “Nie zamartwiajcie się 
myślami o jutrze”. Jeżeli o tym myślimy, to większość naszych zmartwień 
dotyczy  tego,  co  może  się  zdarzyć  jutro.  Jesteśmy  ciągle  gnębieni  dwoma 
słowami: “Co, jeśli?” 

A co, jeśli ekonomia się załamie i stracę pracę? Jak zapłacę za czynsz? Jak 
przeżyje  moja  rodzina?  A  jeżeli  stracę  ubezpieczenie  zdrowotne?  Jeżeli 
zachoruję  lub  pójdę  do  szpitala,  będziemy  zrujnowani.  Albo  co,  jeżeli  w 
doświadczeniach zawiedzie moja wiara? Wszyscy mamy tysiące takich “co, 
jeśli”.

Jezus przerywa nasze “co, jeśli” i mówi nam:

Wasz Ojciec Niebiański wie, 

jak się o was zatroszczyć”.

Chrystus  mówi  nam:  “Nie  musicie  się  martwić. Wasz  Ojciec  wie,  że  tego 
wszystkiego potrzebujecie i On was nie opuści. On jest wierny w tym, by 
zapewnić wam pożywienie, odzienie i zaspokoić wasze potrzeby”. 

“Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a 
Ojciec  wasz  niebieski  żywi  je;  czyż  wy  nie  jesteście  daleko  zacniejsi  niż 
one?  A  co  do  odzienia,  czemu  się  troszczycie?  Przypatrzcie  się  liliom 
polnym,  jak  rosną;  nie  pracują  ani  przędą.  A  powiadam  wam:  Nawet 
Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. 

Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w 
piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?” (Mat. 6:26,28-
30).

background image

Chętnie  oddajemy  naszemu  Panu  nasze  wczoraj  i  nasze  przeszłe  grzechy. 
Wierzymy,  że  przebaczy  nam  nasze  przeszłe  upadki,  zwątpienia  i  obawy. 
Dlaczego zatem nie oddajemy Mu naszej przyszłości? Prawda jest taka, że 
większość z nas trzyma się kurczowo naszej przyszłości, by mieć prawo do 
trzymania się własnych marzeń. Nasze plany opracowujemy niezależnie od 
Boga,  a  później  prosimy  Go,  by  pobłogosławił  i  spełnił  te  nadzieje  i 
pragnienia.

Właśnie  teraz  kościół  jest  w  takim  okresie  czasu,  jak  nigdy  przedtem  w 
historii.  Jest  to  czas  wielkiego  zamętu,  a  kultura  materializmu  tego  świata 
wkrada  się  wszędzie.  Lud  Boży  słyszy, że mają  mieć wielkie  wizje, plany 
wielkości,  myśleć  o  wielkich  rzeczach,  “zdobywać  złoto”.  Wielu 
chrześcijańskich  rodziców  żyje  pod  presją  kształtowania  kariery  swoich 
dzieci,  bo  jeżeli  tego  nie  będą  robić,  to  przyszłość  ich  dzieci  stoi  pod 
znakiem  zapytania.  Tragicznym  skutkiem  tego  jest  ukształtowanie 
pokolenia  młodzieży  nastawionej  na  sukcesy  do  tego  stopnia,  że  jest  to 
młodzież zestresowana, wyczerpana i wypalona.

Te  dzieciaki  otrzymały  przesłanie,  że  nigdy  nie  mają  być  zaspokojone. W 
rezultacie  niektórzy  popadli  w  skrajności,  upijając  się  i  hulając  na 
zabawach, jakby to wszystko miało się jutro zawalić. Wielu chcąc osiągać 
jeszcze  lepsze  wyniki  bierze  środki  farmakologiczne  na  uspokojenie 
nerwów, by sprostać nierealnym wymaganiom. W międzyczasie zwyczajne 
dzieciaki,  mające  zwykłe  marzenia,  czują  się  nieudacznikami,  bo  nie 
nadążają za resztą. Wszystkim wpojono strach przed jutrem.

Jak  do  tego  doszło?  Jak  stało  się  to  normą  wśród  starszych  chrześcijan, 
którzy  doświadczyli  Bożej  wierności?  Ci  starsi  wierzący  wiedzą,  że  Bóg 
dotąd troszczył się o nich. Dlaczego nie miałby zatroszczyć się o ich dzieci?

Ponad  tym  zgiełkiem  zamieszania  i  zmagania  –  ponad  tymi  wszystkimi 
staraniami o dobra materialne i cielesną wielkość – rozlega się głos, niosący 
to  samo  polecenie,  jakie  usłyszał  Abraham:  “Zostaw  ten  sposób  życia. 
Wstań i idź, a Mnie oddaj swoje jutro. Pozwól Mi zaplanować twoje kroki, 
a  Duch  Święty  cię  poprowadzi.  Porzuć  swoje  ludzkie  plany  i  zdaj  się  na 
Mnie”.

Nasz praojciec Abraham musiał zrezygnować ze wszystkich swoich planów, 
nadziei,  marzeń  i  obaw  o  przyszłość  swojej  rodziny.  To  nie  było  łatwe. 
Oznaczało  to  odrzucenie  wszelkich  obaw  i  trosk  o  przyszłość  i  zaufanie 
Bogu, że będzie się o nich troszczył i zachowa ich w każdej sytuacji. Nasz 
Ojciec Niebiański oczekuje obecnie tego samego od Swojego ludu.

Kiedy Paweł pisał swój list do zboru w Filipii, 

przebywał w rzymskim więzieniu.

Kiedy  Paweł  oczekiwał  na  proces  w  Rzymie,  był  trzymany  w  strasznych 
warunkach.  Pilnowali  go  przez  24  godziny  na  dobę  żołnierze  gwardii 
pretoriańskiej,  a  jego  nogi  przykuto  do  żołnierza  po  jego  lewej  i  prawej 

background image

stronie.  To  byli  twardzi  ludzie,  często  przeklinający.  Oni  widzieli  już 
wszystko i dla takich każdy więzień był kryminalistą, a więc Paweł też.

Wyobraźcie sobie poniżenie, jakie znosił Paweł w takiej sytuacji. Nie miał 
żadnej prywatności, ani chwili wolności. Każde odwiedziny przyjaciół były 
ściśle kontrolowane, a strażnicy być może wyszydzali to, co mówił Paweł. 
Tak  łatwo  ten  bogobojny  człowiek  mógłby  stracić  swoje  opanowanie  i 
dostojność z powodu takiego traktowania.

Pomyślcie o tym: oto człowiek, który był bardzo aktywny, lubił podróżować 
pustymi  drogami  i  przez  otwarte  morza,  by  mieć  społeczność  z  ludem 
Bożym.  Największą  radością  Pawła  było  odwiedzanie  zborów,  które  sam 
założył  w  tym  rejonie  świata.  Teraz  był  skuty  łańcuchami,  dosłownie 
związany z najtwardszymi i najbardziej skalanymi ludźmi.

Nawet  niektórzy  chrześcijanie,  którzy  znali  Pawła,  zaczęli  szemrać,  że  z 
tego  powodu  przynosi  on  ujmę  Ewangelii:  “Gdyby  Paweł  był  naprawdę 
mężem  Bożym,  coś  takiego  by  go  nie  spotkało.  Dlaczego  Pan  go  nie 
uwolni?  Gdzie  ta  moc  modlitwy  Pawła?  Inni  słudzy  Ewangelii  są 
błogosławieni, a dlaczego on nie? Apollos osiąga wspaniałe wyniki, a inni 
młodsi,  jak  Tymoteusz  i  Tytus  też.  Paweł  po  prostu  nie  ma  już  nic  do 
powiedzenia”.

Jak Paweł reagował na to

związanie przez okoliczności”?

Wszyscy słyszeliśmy znane powiedzenie: “Dobrych ludzi też spotykają złe 
rzeczy”.  W  jednym  dniu,  w  ciągu  kilku  godzin  nasze  okoliczności  mogą 
zmienić  się  całkowicie.  Każde  jutro  może  wymknąć  się  z  naszych  rąk,  a 
nasze plany i marzenia mogą pójść z dymem. 

Prawdopodobnie  każdy  czytający  te  słowa  zna  kogoś,  kto  doświadczył 
czegoś  takiego.  Wydarzyła  się  jakaś  tragedia,  coś,  czego  nie  mogli 
przewidzieć  i  to  zmieniło  wszystko. W  ciągu  jednej  nocy  zostali  przykuci 
przez  okoliczności  życia.  Nasza  misja  otrzymuje  całe  skrzynie  listów 
opisujących takie łańcuchy i ludzi przeżywających nieopisane cierpienia.

Niedawno,  kiedy  czekałem  u  lekarza  na  moją  żonę  Gwen,  pewna  starsza 
wdowa  zaczęła  mi  opowiadać  o  dniu,  który  zmienił  całą  jej  przyszłość. 
Wraz z mężem cieszyli się wspaniałym wspólnym życiem, kiedy to nagle on 
dostał  wylewu.  Ona  była  jedyną  opiekunką  męża  i  nagle  oboje  zostali 
uwięzieni  w  domu  z  powodu  tej  sytuacji.  Ona  kochała  swojego  męża  i 
wiernie  troszczyła  się  o  niego,  ale  przez  prawie  pięć  lat  nie  mogli  sobie 
zaplanować żadnego “jutra”.

Z  biegiem  czasu  on  popadł  w  depresję  i  pewnego  dnia  przywołał  ją  do 
swojej sypialni i zaczął wylewać do niej swoje żale. Mówił jak ten wylew 
obrabował go z jego nadziei i marzeń. Powiedział jej, że ona nie ma nawet 
pojęcia,  co  to  jest  nie  móc  chodzić:  “Ty  sobie  nawet  nie  wyobrażasz,  co 

background image

znaczy takie cierpienie w łóżku. Przez te wszystkie lata byłem obrabowany 
z użytecznego życia, bez nadziei na lepsze jutro. Nie mam nic, tylko smutek 
i cierpienie”.

Ona odpowiedziała: “Wydaje mi się, że zapomniałeś, że ja byłam przy tobie 
przez  te  lata.  Nie  tylko  ty  cierpiałeś.  Ja  też  miałam  plany  i  marzenia,  ale 
przez  te  wszystkie  lata  całą  energię  skupiłam  na  opiece  nad  tobą. 
Usługiwałam ci 24 godziny na dobę. Ja też straciłam całą moją przyszłość”.

Niedługo po tym on zmarł i chociaż jej go brakowało, można było odnieść 
wrażenie, że jest trochę zgorzkniała z powodu tych “utraconych lat”.

Cierpienia  spotykają  nas  wszystkich  i  nawet  teraz  wielu  świętych  jest 
skutych przez swoje cierpienia. Ich okoliczności przemieniły ich radość w 
uczucie  bezsilności  i  bezużyteczności.  Wielu  w  bólu  zadaje  pytanie: 
“Dlaczego  mnie  to  spotyka?  Czy  Bóg  gniewa  się  na  mnie?  Co  złego 
zrobiłem? Dlaczego On nie odpowiada na moje modlitwy”?

Paweł nie pytał: “Dlaczego mnie to spotkało?”,

ale raczej: “Jak mam się zachować w tej 

sytuacji”?

Paweł miał w tej sytuacji dwa wyjścia. Mógł popaść w niezdrowy, kwaśny 
nastrój, zadając ciągle na nowo to samo samolubne pytanie: “Dlaczego ja?”. 
Mógł  wpaść  w  przepaść  rozpaczy,  prowadzącej  do  beznadziejnej  depresji, 
zupełnie pochłonięty tą jedną myślą: “Oto jestem związany, a moja służba 
jest  skończona,  podczas  gdy  inni  cieszą  się  i  zbierają  żniwo  zbawionych 
dusz. Dlaczego?”. 

Zamiast  tego  Paweł  postanowił  pytać:  “Jak  moja  obecna  sytuacja  może 
przynieść  chwałę  Chrystusowi?  Jak  z  tego  mojego  doświadczenia  może 
powstać  coś  dobrego?”.  Ten  sługa  Boży  postanowił  w  sercu:  “Ja  sam  nie 
potrafię zmienić swoich okoliczności. Mogę nawet tu umrzeć. Jednak wiem, 
że  moimi  krokami  kieruje  Pan.  Dlatego  będę  wywyższał  Chrystusa  i  będę 
świadectwem  dla  świata,  chociaż  jestem  w  więzach”.  “(...)  tak  i  teraz, 
uwielbiony  będzie  Chrystus  w  ciele  moim,  czy  to  przez  życie,  czy  przez 
śmierć” (Filipian 1:20).

Nastawienie Pawła pokazuje jedyny sposób, w jaki możemy być wyzwoleni 
z  naszej  ciemności,  zmartwień  i  unieszczęśliwienia.  Widzicie,  że  można 
zmarnować całej naszej przyszłości, niecierpliwie czekając na wyzwolenie z 
naszych cierpień. Jeżeli tylko na to zwracamy uwagę, zupełnie rozminiemy 
się  z  cudem  i  radością  wyzwolenia  jeszcze  podczas  trwania  naszych 
doświadczeń. 

Zwróćcie  uwagę  na  to,  co  Paweł  napisał  do  Filipian:  “A  chcę,  bracia, 
abyście  wiedzieli,  że  to,  co  mnie  spotkało,  posłużyło  raczej  ku 
rozkrzewieniu  ewangelii”  (Filipian  1:12).  Paweł  właściwie  mówi:  “Nie 
użalajcie się nade mną, ani nie myślcie, że jestem zniechęcony co do mojej 

background image

przyszłości.  Proszę,  nie  mówcie,  że  moja  praca  jest  już  skończona.  Tak, 
jestem  w  łańcuchach  i  cierpię,  ale  przez  to  wszystko  też  jest  głoszona 
ewangelia”.

Wyobrażam  sobie,  jak  Paweł  mówi:  “Mój  ucisk  stał  się  źródłem  radości. 
Kiedy strażnicy rzymscy odchodzą po swojej zmianie, mówią wszystkim w 
koszarach o moim świadectwie. Potem idą do domów i opowiadają o tym 
swoim  rodzinom  i  znajomym. W  rzeczywistości  całe  to  miejsce  jest  pełne 
rozmów o Ewangelii, którą głoszę. Możecie myśleć, że moje ręce są skute 
łańcuchami,  a  moje  świadectwo  skończone,  że  jestem  beznadziejnym 
przypadkiem  i  nic  nie  mogę  czynić  dla  Chrystusa,  ale  jest  wprost 
przeciwnie.  Te  więzy  spowodowały,  że  moje  głoszenie  jest  odważniejsze, 
niż kiedykolwiek”.

Nie  zrozumcie  tego  źle:  Pawłowi  nie  było  obojętne  jego  położenie. 
Odczuwał  ból  zadawany  przez  te  łańcuchy.  On  nie  mówił  sobie:  “To  jest 
ucisk, który dopuścił na mnie Bóg i muszę to jak najlepiej wykorzystać. Nie 
będę  narzekał  i  postaram  się  pokazać  szczęśliwy  wyraz  twarzy.  Nikt  nie 
będzie widział, że cierpię”. Nie, nigdy! Tak nie wygląda powierzanie Bogu 
całej przyszłości.

Zwróćcie uwagę na końcowe słowa Pawła do Filipian: “Radujcie się w Panu 
zawsze;  powtarzam,  radujcie  się”  (Filipian  4:4).  On  nie  mówił:  “Te 
łańcuchy  są  błogosławieństwem.  Jestem  tak  szczęśliwy,  że  jestem 
uwięziony”.  Nie!  Ja  jestem  przekonany,  że  Paweł  modlił  się  codziennie  o 
uwolnienie, a czasami wołał o siłę, by mógł to wytrzymać. Nawet Pan Jezus 
w godzinie  doświadczenia  i  bólu  wołał  do Ojca: “Czemuś Mnie opuścił”? 
Taki  jest  nasz  pierwszy  impuls  w  naszych  doświadczeniach.  Wołamy: 
“Dlaczego?”. A Pan jest cierpliwy, kiedy tak wołamy.

Bóg jednak przygotował odpowiedź w Swoim Słowie na te nasze “co jeśli” 
oraz  “dlaczego”.  Paweł  pisze:  “wiedząc,  że  jestem  tu,  aby  bronić 
ewangelii... Chrystus [jest] zwiastowany, z tego się raduję i radować będę” 
(Filipian  1:17-18).  Innymi  słowy  mówi  nam:  “Postanowiłem,  że  Słowo 
Boże  musi  być  zwiastowane  poprzez  moją  reakcję  na  to  doświadczenie. 
Postanowiłem, że nie przyniosę hańby Ewangelii, ani nie sprawię wrażenia, 
że nie ma ona mocy.

Prawdą jest, że Chrystus jest zwiastowany poprzez spokój na mojej twarzy i 
odpocznienie  wśród  tego  wszystkiego.  Każdy,  kto  mnie  widzi,  wie,  że 
Ewangelia,  którą  zwiastuję,  prowadzi  mnie  przez  te  trudne  czasy.  To 
dowodzi  również,  że  Pan  może  przeprowadzić  każdego  przez  wszelką 
sytuację, przez ogień i wodę, a przez te doświadczenia będzie głoszona jego 
Ewangelia”.

Ja  słyszę  w  tym  słowie  takie  przesłanie  Pawła  i  Abrahama:  nie  musimy 
robić  czegoś  wielkiego  dla  Pana.  Musimy  Mu  jedynie  zaufać.  Naszym 
zadaniem  jest  złożyć  nasze  życie  w  Boże  ręce  i  zaufać,  że  On  się  o  nas 
zatroszczy.  Jeżeli  to  zrobimy  tak  prosto,  to  Ewangelia  jest  głoszona  bez 
względu na okoliczności, a Chrystus będzie objawiony w nas szczególnie w 
naszych trudnych sytuacjach.

background image

Pewnego  razu  Sam,  starszy  naszego  zboru,  powiedział  mi:  “Pastorze 
Dawidzie,  ja  obserwuję,  jak  zachowujesz  się  w  trudnych  chwilach  i  dla 
mnie jest to świadectwo”. Sam nie wie, że to jego życie jest świadectwem 
dla mnie. Żyje on z chronicznym bólem, który nie pozwala mu spać w nocy 
dłużej, niż kilka godzin. Pomimo tego nieustającego bólu, jego oddanie dla 
Pana  jest  świadectwem  dla  nas  wszystkich.  Sam  może  nie  ma  jakiejś 
widocznej służby, ale jego życie głosi Chrystusa z taką mocą, jak każde z 
kazań Pawła.

Czy zatem Chrystus jest głoszony w twoim obecnym doświadczeniu? Czy 
twoja  rodzina  widzi  Ewangelię  działającą  w  tobie?  Czy  też  może  widzą 
tylko  panikę,  desperację  i  kwestionowanie  Bożej  wierności?  Jak  reagujesz 
na swoje uciski?

Paweł mówił o dniu,

kiedy stanie przed Panem.

Paweł pisze: “Trzymając się słowa prawdy, bym mógł radować się w dzień 
Chrystusowy,  że  nie  na  darmo  biegłem  i  nie  na  darmo  pracowałem” 
(Filipian  2:16).  Paweł  wyobrażał  sobie  dzień,  kiedy  stanie  przed  obliczem 
Chrystusa i wtedy będą odsłonięte tajemnice odkupienia. 

Pismo  Święte  mówi,  że  tego  dnia  nasze  oczy  zostaną  otwarte  i  będziemy 
oglądać chwałę naszego Pana, a On nas wcale nie będzie ganił. Nasze serca 
będą  rozpalone,  kiedy  On  będzie  otwierał  przed  nami  tajemnice 
wszechświata i pokaże nam Swoją moc, która tym rządzi. Nagle zobaczymy 
realność  tego,  co  było  dla  nas  dostępne  podczas  naszych  ziemskich 
doświadczeń;  całą  moc  i  niebiańskie  zasoby,  aniołów  stróżów  i  obecność 
Ducha Świętego.

Kiedy będziemy podziwiać wspaniałość tych rzeczy, Pan powie do nas: “W 
tym  wszystkim  Moje  wojska  były  wokół  ciebie  –  cała  armia  potężnych 
posłańców,  przydzielonych  do  twej  ochrony.  Nigdy  nie  byłeś  w 
niebezpieczeństwie  ze  strony  szatana.  Nigdy  nie  miałeś  powodów,  by 
martwić się o swe jutro”.

Potem Chrystus pokaże nam Ojca, a będzie to niesamowity moment. Kiedy 
będziemy podziwiać majestat naszego Ojca Niebiańskiego, zrozumiemy w 
pełni  Jego  miłość  i  troskę  o  nas  i  naraz  w  pełnej  mocy  dotrze  do  nas  ta 
prawda:  “To był i jest, i na zawsze będzie  nasz Ojciec,  potężny JESTEM, 
KTÓRY JESTEM”.

Oto dlaczego Paweł podkreślał słowo o Bożej wierności. Tego wspaniałego 
dnia  nie  chciał  stanąć  przed  obliczem  Pana,  myśląc:  “Dlaczego  byłem  tak 
ślepy?  Dlaczego  nie  zaufałem  w  pełni  celowi,  jaki  wyznaczył  mi  Pan? 
Wszystkie moje zmartwienia i znaki zapytania były na darmo”. 

Paweł zachęca nas:  “Tego dnia, kiedy moje  oczy  zostaną w pełni  otwarte, 
chcę się radować. Chcę móc cieszyć się każdym objawieniem, wiedząc, że 

background image

zaufałem  Jego  obietnicom  i  że  wykonywałem  swoje  zadanie  nie  będąc 
pełnym wątpliwości. Chcę być pewien, że głosiłem Słowo Żywota również 
poprzez  moje  reakcje  na  moje  cierpienia,  że  staczałem  dobry  bój  i  że 
okazałem się wierny mojemu Panu”.

Następnie Paweł podsumowuje to słowo tak: “Jedno czynię: zapominając o 
tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną” (Filipian 3:13). Krótko 
mówiąc, on uważał, że nie jest możliwe oddanie swojej przyszłości w ręce 
Pana, jeżeli najpierw nie zostawi się za sobą swojej przeszłości. Nie może 
mieć  miejsca  żadne  żałowanie  tego,  co  było,  ani  przeżywanie  na  nowo 
dawnych grzechów i upadków, ani też zastanawianie się, co by mogło być.

Tak, jak Paweł, ja też patrzę teraz w przyszłość, bo wiem, że mój Ojciec się 
o mnie troszczy... że dotrzymuje Słowa... że współdziała we wszystkim ku 
mojemu  dobru...  że  jest  ze  mną  i  nigdy  mnie  nie  zostawi...  że  Jego  oczy 
zwrócone są na mnie i że ma o mnie dobre myśli... że Jego obietnice nigdy 
nie zawiodą. 

Zachęcam was: powierzcie Panu całą swoją przyszłość. Niech wasze obecne 
doświadczenia głoszą poselstwo o Jego wierności.

---
Wykorzystano  za  zgodą  World  Challenge,  P.  O.  Box  260,  Lindale,  TX 
75771, USA. 

Moje

 

    dokumenty

 

 

 + 

Indeks

 

    polskich

 

    kazań

 

 

 

+ 

Kaplica

 

+ 

Subscribe

 

+ 

Copyright

 

Times

 

    Square

 

    Church

 

    Information

 

 

 | 

New

 

    Reader

 

    Information

 

 

 

COPYRIGHT/OGRANICZENIA WYNIKAJĄCE Z PRAW AUTORSKICH:

 

Plik ten jest wyłączną własnością World Challenge. Nie może być zmieniany i poprawiany w żaden sposób. Może być 
powielany jedynie w całości i wprowadzany do obiegu jako "freeware", za darmo. Każde powielanie tego pliku musi 
zawierać wzmiankę na temat praw autorskich (np. "Copyright (c) 2007 by World Challenge"). Plik ten nie może być 
odsprzedawany lub używany do wzbogacania innych sprzedawanych produktów bez pozwolenia World Challenge. 
Dotyczy to całej zawartości, z wyjątkiem kilu krótkich cytatów. W każdym przypadku należy powoływać się na 
Copyright (c) 2007 by World Challenge, Lindale, Texas, USA.


Document Outline