background image

Sir Laurence Gardner 

"UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA"

Część 

pierwsza ..................................................................................................

...............................  2

Część 

druga ......................................................................................................

................................ 10

Część 

trzecia .....................................................................................................

................................ 19

"GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW"

Część 

pierwsza ..................................................................................................

............................... 29

Część 

druga ......................................................................................................

................................ 37

Część 

trzecia .....................................................................................................

................................ 46

 

background image

"W KRÓLESTWIE

WŁADCÓW PIERŚCIENIA"

Część 

pierwsza ..................................................................................................

............................... 55

Część 

druga ......................................................................................................

................................. 65

Sir Laurence Gardner, Kt St Gm, KCD, jest znanym na całym świecie 

genealogiem   rodzin   królewskich   i   rycerskich.   Piastuje   stanowisko 

Brytyjskiego Wielkiego Przeora Kościoła Uświęconej Rodziny Świętego 

Kolumby i nosi tytuł Chevalier Labhran de Saint Germain. Jest również 

Głównym   Attache   Europejskiej   Rady   Książąt,   konstytucyjnego   ciała 

doradczego założonego w roku 1946. Formalnie należy do Szlacheckiej 

Straży Domowej Królewskiego Domu Stuartów założonej w roku 1692 w 

St Germain-en-Laye i jest Królewskim Historiografem Jakobitów.

MATERIAŁ UZUPEŁNIAJĄCY David Hudson 

"Tajemniczy biały 

proszek" .......................................................................................................

....... 75

background image

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA – 

CZĘŚĆ PIERWSZA

Wcale   nie   planowałem  napisania   książki  Bloodline   ofthe   Hoty   Grail 

(Krew   z   krwi   Jezusa

1

).  Jest   ona   dziełem   przypadku,   a   nie   zamysłu. 

Powstała w rezultacie pełnienia przeze mnie przez ostatnie 10 lat funkcji 

historyka   i   genealoga   33   rodzin   królewskich.   Jest   wynikiem 

dokumentowania przeze mnie we wczesnym okresie mojej działalności w 

powyższym   charakterze   dziejów   tych   rodzin   oraz   ich   szlachetnych 

odgałęzień,   a   także   studiowania   rycerskich   archiwów   rodzin   tych 

szlachetnie urodzonych suwerenów.

Moja praca polegała między innymi na gromadzeniu chronologicznych 

zapisów   spraw,   które   te   rodziny   znały,   ale   nie   zawsze   dostatecznie 

szczegółowo. Z tego tez względu znacznie mniej czasu poświęciłem w 

Brytanii i Europie studiowaniu biblijnego aspektu zagadnienia, o którym 

będzie   tu   mowa,   a   także   dlatego,   ze   większość   tego   materiału   jest   w 

Europie  dobrze  znana. Kiedy   ukazała  się  moja książka,  dla większości 

tych ludzi nie była ona zaskoczeniem, ponieważ nigdy nie było dla nich 

tajemnicą, ze Jezus był żonaty i miał potomków, gdyż było to zapisane w 

ich rodzinnych archiwach, z których część stanowi własność publiczną. 

Opublikowane   pisma   Mary,   Królowej   Szkotów

2

,   mówią   o   tym   bardzo 

obszernie.   Pisma   króla  Anglii,   Jakuba   II

3

,   również   zawierają   obszerne 

fragmenty poświęcone tej sprawie.

Dopasowując mozolnie szczegół do szczegółu, pokolenie po pokoleniu, 

dokonaliśmy  kompilacji czegoś, co może być użyteczne dla przyszłych 

pokoleń, czegoś, co w chwili gdy zaczynaliśmy pracę, było zamknięte w 

background image

skrzyniach i szafach. Byłem osobą, której dane było usłyszeć: “Niech pan 

spojrzy, tu jest napisane, że otwierano to po raz ostatni w roku 1732!" Tak 

więc dotarliśmy  do bardzo,  bardzo starych dokumentów, i to  me  tylko 

otwieranych   po   raz   ostatni   w   tysiąc   siedemset   którymś   roku,   ale 

rzeczywiście spisanych setki lat wcześniej.

Książka ta powstała przypadkiem. W pewnym okresie, jakieś 10 do 12 

lat temu rozpocząłem pracę na zlecenie różnych rodzin mającą na celu 

spisanie   ich   genealogu.   W   czasie   jej   wykonywania   okazało   się,   ze 

zaczynają   się   one   ze   sobą   zbiegać.   Stało   się   to   wręcz   oczywiste,   lecz 

dojście   do   tego   zajęło   mi   sporo   czasu,   ponieważ   kiedy   spisuje   się 

genealogię, pracę wykonuje się do tym, składa się poszczególne elementy 

cofając w czasie, aż w końcu piramida uformowana z dużej ilości danych 

dotyczących  różnych   linii  genealogicznych,  zaczyna   schodzić   się   w  jej 

wierzchołku.

Nagle   zdałem   sobie   sprawę,   co   ten   punkt   zbieżności   oznacza   i 

powiedziałem:   “No,   no,   czy   macie   pojęcie,   co   ja   tu   znalazłem?"   W 

odpowiedzi usłyszałem: “Och, nic wielkiego. Ojca tego to a tego i nic 

więcej". A ja im na to: “O nie, odkryłem, że to pochodzi z Domu Judy z 

okresu   pierwszego   stulecia".   “Tak,   wiemy   o   tym"   –   odparli   –   “nam 

chodziło jednak o to, abyś..." Ja zaś na to: “Otóż są na świecie miliony 

ludzi, którzy nic nie wiedzą na ten temat, odwróćmy więc tę piramidę do 

góry nogami i zamieńmy jaw książkę!" I tak oto doszło do napisania tej 

książki.

Co   więcej,   od   6   lat   pełnię   funkcję   Wielkiego   Brytyjskiego   Przeora 

Kościoła   Uświęconej   Rodziny   Świętego   Kolumby

4

,   który   jest   siedzibą 

background image

Królewskiego Kościoła Celtyckiego

5

. Dzięki temu miałem dostęp do pism 

Kościoła Celtyckiego pochodzących z 37 roku n.e. Za sprawą osobistych 

kontaktów z zakonami rycerskimi miałem również dostęp do dokumentów 

Templariuszy,   tych,   które   przywieźli   oni   do   Europy   w   roku   1128   i 

przedstawili   hierarchom   Kościoła   Rzymskokatolickiego,   śmiertelnie   ich 

tym przerażając, gdyż odnosiły się one do rodowodów i genealogii, do 

czego wrócimy później.

Tak więc wyruszamy na poszukiwanie przemierzając minione stulecia. 

Niektórzy   nazywają   je   nawet   poszukiwaniem   ostatecznym.   Kościół 

Chrześcijański   potępił   je   jako   herezję.   Chodzi   tu   oczywiście   o 

poszukiwanie Świętego Graala

6

.

Definicja   herezji   podawana   we   wszystkich   słownikach   brzmi 

następująco:   “poglądy   przeciwne   w   stosunku   do   ortodoksyjnych 

dogmatów chrześcijańskich biskupów" W świetle tej definicji wszystkie 

inne   poszukiwania,   w   których   mieści   się   większość   współczesnych 

naukowych i medycznych dociekań, to również herezja Słowo “herezja" to 

nic   innego   jak   obraźliwa   etykietka   stosowana   przez   lękliwą   hierarchię 

kościelną, która od wieków stara się rządzie ludźmi za pomocą strachu 

przed   nieznanym   Tak   więc   herezją   są   wszystkie   te   aspekty   filozofii   i 

badań,   które   usiłują   poznać   to,   co   nieznane,   i   które   znajdują   czasami 

rozwiązania będące w całkowitej sprzeczności z doktryną Kościoła.

Wszelkie poszukiwania są z natury pasjonujące Historia i poszukiwania 

historyczne mają charakter pouczający, lecz odkrycia z nich wynikające 

będą   bezużyteczne,   dopóki   me   znajdziemy   dla   nich   współczesnych 

zastosowań,   jak   to   ma   miejsce   w   nauce   i   medycynie,   które   staną   się 

background image

zalążkiem lepszej przyszłości.

Historia jest niczym więcej jak zapisem doświadczeń, zazwyczaj tych, 

którym udało się wyjść z nich zwycięsko Uczenie się na doświadczeniach 

starszych   pokoleń   jest   sprawą   zdrowego   rozsądku   To   właśnie   to 

doświadczenie   jest   fundamentem,   na   którym   spoczywają   moralne, 

kulturowe,   polityczne   i   społeczne   klucze   do   przyszłości,   i   w   tym 

kontekście   Święty   Graal   podtrzymuje   to,   co   zwykliśmy   nazywać 

“Mesjanistycznym   Posłannictwem"   Jest   to   posłannictwo   społecznej 

działalności   ustanowionej   przez   Jezusa,   kiedy   obmywał   stopy   swoich 

apostołów   podczas   Ostatniej   Wieczerzy   Oznacza   to   obowiązek 

świadczenia i uzyskiwania usług, określa zasadę, zgodnie z którą ci, którzy 

w drodze wyboru znaleźli się na pozycjach dających im władzę i wpływy, 

winni   zawsze   być   świadomi   swoich   obowiązków   jako   przedstawiciele 

społeczeństwa, tego ze winni mu służyć, a nie stawiać władzy nad mm 

Posłannictwo to stanowi podstawę rządów demokratycznych Określa się je 

jako rządy ludzi dla ludzi Bez zastosowania Posłannictwa Graala mamy do 

czynienia jedynie z – niestety zbyt popularnymi – rządami ludzi To me jest 

demokratyczny sposób rządzenia.

W trakcie naszej wyprawy będziemy omawiać wiele spraw, które są nam 

dokładnie znane lecz przyjrzymy się im pod trochę innym kątem niż ten, 

do którego przywykliśmy Właśnie z tego względu może się wydawać ze 

wstąpiliśmy na zupełnie nowy teren, lecz w rzeczywistości jest to teren, 

który  istniał JUŻ wcześniej, lecz został przykryty kobiercem tajemnicy 

przez   tych,   którzy   kierują   się   w   swoim   działaniu   partykularnymi 

interesami Tylko wtedy, kiedy  uda się nam zdjąć tę zasłonę tajemnicy, 

nasze poszukiwania Świętego Graala zakończą się sukcesem.

background image

Nasze poszukiwania rozpoczniemy w Ziemi Świętej, w Judei w czasach 

Jezusa, gdzie spędzimy dużo czasu Nie ruszymy się stamtąd, dopóki me 

ustalimy   obrazu   który   stał   się   zalążkiem   wydarzeń,   które   następowały 

przez kolejne 2000 lat.

Później   ruszymy   do   średniowiecznej   Europy   gdzie   tajemnica   Graala 

zaprowadzi   nas   do   Brytanii   króla   Ar   tura,   a   stamtąd   do   Stanów 

Zjednoczonych Ameryki, której założyciele byli jednymi z największych 

rzeczników   Posłannictwa   Świętego   Graala   Dostojni   obywatele   Stanów 

Zjednoczonych   tacy   jak   Jerzy   Waszyngton,   John   Adams,   Benjamin 

Franklin,   Charles   Thompson,   Thomas   Jefferson   byli   me   mniejszymi 

orędownikami Świętego Graala niż kroi Artur, sir Lancelot czy Galahad.

To,  że   Jezus   miał   potomków,   może   dla   wielu   okazać   się   nie   lada 

niespodzianką. Należy jednak wiedzieć, że fakt ten był szeroko znany w 

Brytanii i Europie aż do schyłku średniowiecza.

Książka   Bloodline   of   the   Holy   Grail   (Krew   z   krwi   Jezusa)   została 

określona   jako   “księga   zstąpienia   mesjasza"   Tak   nazwał   ją   pewien 

dziennikarz radiowy i jest to trafne określenie, jako ze jej podtytuł brzmi 

The   Hidden   Lineage   of   Jesus   Revealed   (Święty   Graal   i   tajemnica 

potomków Jezusa) Podtytuł ten wskazuje oczywiście na to, ze Jezus miał 

dzieci i co za tym idzie, był żonaty Zatem był żonaty czy nie? Miał dzieci 

czy nie? Jeśli tak, to co się z nimi stało? Czy jego potomkowie nadal żyją? 

Odpowiedz na te wszystkie pytania brzmi tak Przyjrzymy się dokładnie 

wyłaniającej się przed naszymi oczami linii rodowej Pójdziemy jej tropem, 

tropem   jej   dziejów,   przemierzając   stulecie   po   stuleciu,   tropem   dziejów 

mężnej   królewskiej   dynastii,   dziedziców   Jezusa,   którzy   walczyli   z 

background image

wszelkimi   przeciwnościami,   jakie   napotykali   przez   stulecia   w   swoim 

dziele zachowania do dzisiejszego dnia Królewskiego Mesjanistycznego 

Posłannictwa.

Historia, którą przesiedzimy, to opowieść o charakterze spiskowym – 

historia uzurpatorów królewskich, procesów i oskarżeń, morderstw oraz 

bezpodstawnego skrywania informacji przed ludźmi Zachodniego Świata 

Jest to historia o złych i dobrych rządach, a także o tym, jak patriarchalny 

system   władzy   ludu   został   zastąpiony   przez   dogmatyczną   tyranię   i 

dyktatorskie panowanie nad licznymi krajami To owoc przemożnej chęci 

dokonania odkrycia, spojrzenia na minione wieki ze wzrokiem zwróconym 

ku przyszłości To historia, którą kiedyś napisano, ale nikt jej me wyraził 

mową.

Zacznijmy od najoczywistszego z pytań czym jest Święty Graal?

 

W jaki 

sposób wiąże się on z potomkami, spadkobiercami Jezusa?

 

To, ze Jezus 

miał potomków, może dla wielu okazać się me lada niespodzianką Należy 

jednak wiedzieć, ze fakt ten był szeroko znany w Brytanii i Europie aż do 

schyłku średniowiecza.

W   okresie  średniowiecza   mesjanistyczną   linię   zstępującą   określało 

francuskie słowo Sangreal Pochodzi ono od słów Sang Real oznaczających 

“krew królewska Była mą krew królewska Judei, krew rodu dawidowego, 

która płynęła w żyłach Jezusa i jego potomków W angielskim tłumaczeniu 

określenie Sangréal stało się "San Gréal" podobnie jak w nazwie “San" 

Francisco.   Zapisane   w   pełniejszej   formie   stało   się   “Saint   Grailem"   z 

"Saint" w znaczeniu oczywiście "Holy" (święty), a z czasem w wyniku 

naturalnego   procesu   lingwistycznej   transformacji   uzyskało   romantyczną 

background image

formę w postaci “Holy Grail"

7

, która prze trwała do naszych czasów.

W   okresie  średniowiecza   w   Brytanii   i   Europie   powstał   cały   szereg 

rycerskich   zakonów   o   charakterze   wojskowym   związanych   z   Krwią 

Królewską   Mesjasza   (niejako   spowinowaconych   z   nim   –   przyp.   tłum) 

Należały   do   nich   Zakon   Królestwa   Syjonu   Zakon   Rycerzy   Świętego 

Grobu i cieszący się największym prestiżem Królewski Zakon Sangreal 

Rycerzy   Świętego   Graala   Był   to   dynastyczny   zakon   szkockiej   rodziny 

królewskiej Stuartów.

W   znaczeniu   symbolicznym   Graal   jest   często   przed   stawiany   jako 

kielich zawierający krew Chrystusa lub jako winorośl Wino powstaje z 

winogron i właśnie kielich i wino stanowią w tradycji Graala podstawę 

komunii, mszy, eucharystii – ich symbol. Święty Kielich, zawiera wino 

reprezentujące odradzającą się w nieskończoność krew Jezusa.

Jest   zupełnie   oczywiste,   że   zachowując   starożytny   zwyczaj   komunii 

Kościół Chrześcijański postanowił dla swojej wygody pomijać w swoich 

naukach jego prawdziwe znaczenie i pochodzenie. Bardzo niewielu ludzi 

zastanawia się nad rzeczywistym znaczeniem sakramentu kielicha i wina i 

jednocześnie sądzi, że wywodzi się on z odpowiednich ustępów ewangelii 

nawiązujących   do   Ostatniej   Wieczerzy.   W   rzeczywistości   obrazuje   on 

wiecznie   odradzającą   się   krew   Jezusa.  W  jaki  sposób   krew   Jezusa   lub 

kogokolwiek innego może odradzać się w nieskończoność?  Odpowiedź 

jest prosta – poprzez rodzinę i dziedziczenie.

Dlaczego   zatem   hierarchowie   kościoła   postanowili   ignorować 

symbolikę   związaną   z   linią   krwi   (pokrewieństwem)   w   sakramencie 

Graala?   Sam   sakrament   zachowali,   czemu   jednak   posunęli   się   do 

background image

przypisania podaniu o Graalu i jego symbolice miana herezji?

Jak wiadomo, każdy rząd i każdy kościół nauczają takiej formy historii i 

dogmatów,   jakie   są   im   wygodne   do   realizacji   ich   własnych   interesów. 

Biorąc   to   pod   uwagę   musimy   pamiętać,   że   my   wszyscy   jesteśmy 

uwarunkowywani na przyjęcie bardzo selektywnych nauk. Uczy się nas 

tego,   co   powinniśmy   wiedzieć,   i   mówi   się   nam   to,   w   co   powinniśmy 

wierzyć.   W   ten   oto   sposób   uczymy   się   głównie   historii   politycznej   i 

religijnej, którą państwowa i klerykalna propaganda podaje nam zwykle 

jako absolutny dogmat – naukę, której nie wolno krytykować pod groźbą 

narażenia się na prześladowanie.

Jeśli   chodzi   o   stosunek   Kościoła   do   symboliki   kielicha   i   wina,   od 

początku   było   wiadomo,   że   biskupi   muszą   na   nowo   ją   zinterpretować, 

ponieważ wskazywała ona, że Jezus miał potomków, czyli połączył się 

cieleśnie z kobietą.

I nie był to jedyny sakrament i zwyczajowy rytuał, który uległ wtórnej 

interpretacji. Przeinaczono nawet ewangelie. Zrobiono to, aby dopasować 

je do poglądu, że Kościół Rzymskokatolicki został ustanowiony wyłącznie 

przez   osobników   płci   męskiej,   podobnie   jak   współczesny   producent 

filmowy selekcjonuje i dobiera taśmy, tak aby otrzymać pożądany rezultat, 

który jest zgodny z jego interesem.

Wszyscy znamy ewangelie Mateusza, Marka,  Łukasza i Jana, a co z 

pozostałymi.   Co   z   ewangeliami   Filipa,   Tomasza,   Marii   i   Marii 

Magdaleny? Co z całym szeregiem prawd wiary, aktów i listów, które nie 

zostały   zaaprobowane   przez   synody   Kościoła   w   okresie   weryfikacji 

Nowego Testamentu. Z jakiego powodu odrzucono je podczas tej selekcji?

background image

Przy   doborze   prawd   wiary   do   Nowego   Testamentu   kierowano   się 

dwoma   kryteriami,   które   w   roku   397   określił   synod   w   Kartaginie. 

Pierwsze kryterium mówiło, że Nowy Testament musi składać się z pism 

podpisanych   imionami   bezpośrednich   apostołów   Jezusa.   Marek   nie   był 

jednak apostołem Jezusa  i jak nam  wiadomo,  również  Łukasz.  Byli to 

koledzy   późniejszego   świętego   Pawła.   Z   drugiej   strony   Tomasz   był 

jednym   z   dwunastki   apostołów,   a   mimo   to   ewangelia   podpisana   jego 

mieniem  został odrzucona.  Co  więcej,  została   nie  tylko  odrzucona,  ale 

razem   z   wieloma   innymi   prawdami   wiary   i   tekstami   skazana   na 

zniszczenie.

Tak   więc   w   całym   średniowiecznym   świecie   Ewangelia   według   św. 

Tomasza  oraz wiele innych ksiąg były  w V wieku palone i ukrywane. 

Dopiero   w   ostatnich   latach   udało   się   odkopać   niektóre   z   tych 

manuskryptów.   Wśród   nich   największym   odkryciem   było   to,   którego 

dokonano   w   roku   1945   w   Nag   Hammadi  w   Egipcie,   gdzie   znaleziono 

zakopane 1500 lat wcześniej dokumenty

8

.

Chociaż ksiąg tych nie odnaleziono aż do naszego stulecia, były one 

otwarcie używane przez pierwszych chrześcijan. O niektórych z nich, tych, 

które   już   wymieniłem,   oraz   Ewangelii   Prawdy,   Ewangelii   Egipcjan   i 

innych,   liczne   wzmianki   znaleźć   można   w   pismach 

wczesnochrześcijańskich kronikarzy kościelnych. Klemens z Aleksandrii, 

Ireneusz z Lyonu, Origen z Aleksandrii – wszyscy oni wspominają o nich 

w swoich pismach.

Dlaczego   więc   ewangelie   według   św.   Marka   i   Łukasza   zostały 

zaakceptowane, mimo iż ci dwaj nie byli apostołami Jezusa? Ponieważ 

background image

obaj   w   rzeczy   samej   byli   nimi   i   ojcowie   wczesnochrześcijańskiego 

kościoła   wiedzieli   o   tym.   W   tamtych   czasach,   przed   zafałszowaniem 

Nowego Testamentu, wiedziano dobrze, że Jezus przeżył ukrzyżowanie. 

We wczesnych ewangeliach nie było mowy o Zmartwychwstaniu. Dodano 

to do nich później.

Dlaczego   odrzucono   ewangelie   innych   apostołów?   Ponieważ   było 

jeszcze drugie kryterium, znacznie ważniejsze, według którego dokonano 

właściwej   selekcji.   Było   to   kryterium   płci,   w   myśl   którego   odrzucano 

wszystko,   co   podtrzymywało   status   kobiety   w   Kościele   lub 

społeczeństwie.

Właśnie na tej regule został zbudowany kościelny system praw i zasad. 

Powiedziane jest: “Nie pozwalamy, by nasze kobiety nauczały w Kościele, 

wolno im tylko modlić się i słuchać tych, co nauczają. A jest tak, ponieważ 

głową kobiety jest mężczyzna, a czyż przystoi, by ciało nauczało głowę?"

Była to oczywista bzdura, lecz właśnie za jej sprawą odrzucono wiele 

ewangelii, gdyż zawierały one dane świadczące o tym, że w służbie Jezusa 

uczestniczyło wiele kobiet. Maria Magdalena, Marta, Salome, Maria żona 

Kleofasa,   Joanna   byty   nie   tylko   służebnicami,   ale   również   kapłankami 

prowadzącymi godne naśladowania szkoły wiary w tradycji nazareńskiej.

W liście do Rzymian Paweł wspomina o swoich służebnicach: Febe, 

którą zwie siostrą Kościoła, Julii i Prysce. Nowy Testament żyje imionami 

służebnic, lecz Kościół zignorował je wszystkie. Kiedy stanowiono zasady 

zawodu   duchownego,   powiedziano:   “Nie   wolno   kobiecie   w   Kościele 

głosić   nauk   ani   też   rościć   jakichkolwiek   pretensji   do   którejkolwiek   z 

męskich funkcji". Lecz przecież to sam Kościół określił, co jest męską 

background image

funkcją.

Kościół tak bardzo bał się kobiet, że wprowadził obowiązujący księży 

celibat, który w roku 1138 stał się prawem. Ta zasada nigdy nie była tym, 

czym wydaje się być przy pobieżnym spojrzeniu. Ktoś, kto ją czyta, kto 

studiuje   historię,   widzi   wyraźnie,   że   to   nie   seksualna   aktywność   była 

powodem   troski   Kościoła.   Konkretną   przyczyną   sankcjonującą 

wprowadzenie   tego   prawa   były   stosunki   intymne   księży   z   kobietami. 

Dlaczego? Ponieważ kobiety stają się żonami, kochankami. Szczególną 

własnością   macierzyństwa   jest   przekazywanie   linii   krwi.   Właśnie   to 

niepokoiło Kościół: temat tabu – macierzyństwo, genealogia. Ta sprawa 

musiała być całkowicie odseparowana od pożądanego wizerunku postaci 

Jezusa.

Lecz to wcale nie Biblia głosiła takie zasady. Święty Paweł stwierdza w 

swoim liście do Tymoteusza, że biskup winien mieć jedną żonę i dzieci, że 

mężczyzna z doświadczeniami pochodzącymi z jego własnej rodziny ma 

znacznie lepsze kwalifikacje do zajmowania się sprawami Kościoła (3,2 

Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony... 3,4 ...dobrze 

rządzący   własnym   domem,   trzymający   dzieci   w   uległości,   z   całą 

godnością. 3,5 Jeśli bowiem ktoś nie umie stanąć na czele własnego domu, 

jakżeż   będzie   się   troszczył   o   Kościół   Boży?   –   Pierwszy   List   do 

Tymoteusza). Chociaż władze Kościoła Rzymskokatolickiego podtrzymują 

nauki   Świętego   Pawła,   zdecydowały   się   na   kompletne   pominięcie   tej 

jednoznacznej dyrektywy w celu zachowania własnych interesów, tak aby 

cywilny   status   Jezusa   można   było   ze   strategicznych   względów 

zignorować.

background image

Rzecz w tym,  że celibat kościelny oraz wizerunek nieżonatego Jezusa 

stały w opozycji do innych opisów tamtych czasów. Było to przedmiotem 

otwartych publicznych sprzeciwów, dopóki nie ogłoszono, że mówienie 

prawdy na ten temat jest herezją podlegającą karze. Stało się to zaledwie 

450 lat temu, w roku 1547, w którym w Anglii zmarł król Henryk VIII.

Nie   tylko   chrześcijański  Nowy  Testament  cierpi   z   powodu   restrykcji 

płciowych.   Podobnemu   procesowi   edytorskiemu   poddano   żydowskiego 

pochodzenia Stary Testament, dzięki czemu stał się on wygodny i pasujący 

do chrześcijańskiej Biblii. Jest to szczególnie widoczne za sprawą kilku 

wyjątków, którym udało się ujść uwadze cenzorów.

Księga Jozuego i II Księga Samuela odwołują się do znacznie starszej 

Księgi   Jaszera

9

.  W  obu   księgach   znajdujemy   stwierdzenie,   że   jest   ona 

bardzo ważna. Lecz gdzie ona jest? Nie ma jej w Biblii. Podobnie jak 

wiele innych ksiąg została z rozmysłem pominięta. Czy jeszcze istnieje? 

Otóż tak. Mierzący 9 stóp (2,7 m) długości hebrajski zwój Księgi Jaszera 

istnieje. Od dawna jest to historycznie bardzo ważny dokument. Był on 

skarbem   dworu   cesarza   Karola   Wielkiego,   zaś   jej   przekład   był 

bezpośrednią przyczyną założenia w roku 800 Uniwersytetu Paryskiego, to 

znaczy   sto   lat   przed   nadaniem   Staremu   Testamentowi   formy,   w   jakiej 

znamy go dzisiaj.

Jaszer   był   opiekunem   laski   Mojżesza.   Jego   zapiski   mają   ogromne 

znaczenie i dotyczą pobytu Izraelitów w Egipcie aż do exodusu do ziemi 

kananejskiej. Opisane przez niego dzieje różnią się znacznie od wersji, 

którą   znamy   dzisiaj.   Według   niego   to   nie   Mojżesz   był   duchowym 

przywódcą plemion, które przeszły przez Morze Czerwone do góry Synaj, 

background image

ale Miriam

10

.

W owych czasach Żydzi nie słyszeli o Jahwe i czcili boginię Aszirat

11

zaś ich duchowymi przywódcami były głównie kobiety. Miriam stała się 

według   Księgi   Jaszera   (Sprawiedliwego)   dla   Mojżesza   tak   dużą 

przeszkodą w jego dążeniu do ustanowienia męskiej dominacji, że musiał 

ją uwięzić. Jednak Naród Żydowski powstał zbrojnie przeciwko niemu w 

obronie Miriam. Tego nie ma w Biblii.

Przejdźmy teraz do momentu narodzin wiary chrześcijańskiej. Weźmy 

ewangelie, przyjrzyjmy się im i sprawdźmy, co one w rzeczywistości nam 

mówią, nie bacząc na to, co nam się wydaje, że mówią, a co jest swego 

rodzaju nawykiem myślowym wpojonym nam w szkole i kościele. Czy 

wykładnia nauk zawsze jest właściwa? Czy zgadza się z tym, co zostało 

zapisane? To zadziwiające, jak wiele rzeczy, które wydają się nam znane, 

wpojono nam w szkolnych ławkach z pomocą obrazkowych historyjek nie 

zawsze opartych na oryginalnych tekstach.

Historia   narodzin   (Jezusa)   jest   bardzo   dobrym   tego   przykładem. 

Powszechnie   uważa   się   –   mówią   nam   o   tym   również   pocztówki 

bożonarodzeniowe   –   że   Jezus  urodził  się   w  stajni.   Ewangelie   tego   nie 

mówią.   W   żadne]   z   autoryzowanych   ewangelii   nie   ma   najdrobniejszej 

wzmianki o stajni. W ewangeliach Marka i Jana w ogóle nie ma mowy o 

narodzinach Jezusa, zaś Mateusz oświadcza wprost, że urodził się on w 

domu.

Skąd więc wzięła się stajnia? Po prostu z błędnej interpretacji ewangelii 

Łukasza, w której jest mowa, ze Jezus został położony w żłobie – nie 

urodzony, ale położony! Żłób był w owych czasach i nadal jest dzisiaj 

background image

niczym innym jak zwierzęcym karmnikiem. Wystarczy jednak zajrzeć do 

historii społecznej tamtych czasów, aby dowiedzieć się, że używanie żłobu 

w charakterze kołyski dla niemowląt było wówczas rzeczą powszechną i 

były one w takim przypadku wnoszone do wnętrza domu.

Dlaczego   więc   przyjęto,   że   ten   konkretny   żłób   stał   w   stajni?   Otóż 

dlatego,   że   angielski   przekład   ewangelii   Łukasza   mówi   nam,   ze   w 

zajeździe nie było miejsca. Zatem musiało być w stajni! Co ciekawe, inne 

wcześniejsze od angielskiego przekłady ewangelii Łukasza nic nie mówią 

na temat jakiegokolwiek zajazdu. W rękopisie ewangelii Łukasza nie ma 

mowy o braku miejsca w zajeździe. W rzeczywistości w tamtych czasach 

w ogóle nie było na Wschodzie żadnych zajazdów. Nawet teraz jest ich 

tam niewiele. Ludzie zatrzymywali się w tamtych czasach w prywatnych 

domach   –   był   to   popularny   wówczas   zwyczaj.   Nazywało   się   to 

gościnnością rodziny. Domy były otwarte dla podróżnych.

Gwoli  ścisłości należy również stwierdzić, ze w tamtych czasach nie 

było również stajen. W rzeczywistości “stable"

12

 (“stajnia") jest angielskim 

słowem i określa miejsce, w którym trzyma się konie, i to konie jakiejś 

szczególnej stajni. Któż, u licha, jeździł w Judei na koniach? Na wołach, 

wielbłądach, owszem. Konia mógł mieć co najwyżej jakiś rzymski oficer. 

Nawet woły i muły, jeśli już je trzymano pod dachem, to pod czymś w 

rodzaju wiaty, zadaszenia, a nie stajni, jakie znamy.

Jeśli chodzi o ten mityczny zajazd, tekst grecki wcale nie mówi, że nie 

było w nim miejsca. Jak zostało powiedziane w ewangelii Mateusza, Jezus 

urodził się w domu i, co zostało tam właściwie przetłumaczone, został 

położony   w  żłobie,   karmniku   dla   zwierząt,   ponieważ   nie   było   kołyski. 

background image

Będąc przy narodzinach Jezusa, warto przyjrzeć się dokładnie chronologii, 

co jak sądzę, może być ważne, ponieważ ewangelie, dwie ewangelie, które 

mówią o narodzinach Jezusa, podają zupełnie inne daty tego wydarzenia.

Według ewangelii Mateusza Jezus urodził się w czasie panowania króla 

Heroda – Heroda Wielkiego – który po naradzie z magami zarządził rzeź 

niemowląt. Jak wiadomo, Herod zmarł w 4 roku przed Chrystusem (przed 

naszą erą), podczas gdy ewangelia Mateusza podaje, że Jezus urodził się 

przed jego śmiercią. I właśnie dlatego większość popularnych wersji Biblii 

przyjmuje, że Jezus urodził się w 5 roku p.n.e., czyli rok przed śmiercią 

Heroda... i wszystko wydaje się już być w porządku.

Lecz u Łukasza jest zupełnie inaczej. Łukasz nie opowiada nam o królu 

Herodzie   ani   niczym   podobnym.   Twierdzi   on,   że   Jezus   urodził   się   w 

czasach, gdy Kwiryniusz był gubernatorem Syrii, dokładnie w roku, w 

którym cesarz August (Oktawian) zarządził spis powszechny. I aby wziąć 

w nim udział, Józef i Maria udali się do Betlejem.

Znajdujemy tu dwie istotne informacje, o których jest mowa również w 

żydowskich   annałach   pochodzących   z   pierwszego   stulecia   naszej   ery. 

Kwiryniusz  został wyznaczony  na gubernatora Syrii w 6 roku n.e. (po 

narodzeniu Chrystusa). Był to rok, w którym przeprowadził on na mocy 

zarządzenia   cesarza   Augusta   spis   ludności.   Według   Łukasza   był   to 

pierwszy i jedyny spis ludności wykonany w tym regionie.

Tak więc Jezus musiał urodzić się pomiędzy 4 rokiem p.n.e. a 5 rokiem 

n.e. Czy to jakiś błąd? Niekoniecznie, ponieważ na podstawie sposobu, w 

jaki to zostało oryginalnie przedstawione, mamy do czynienia z dwoma 

różnymi urodzinami.

background image

Obie ewangelie mówią prawdę. Chodzi tu o datę fizycznych urodzin 

Jezusa oraz datę jego urodzin społecznych. W owym czasie obie daty byty 

określane jako pierwsze i drugie narodziny i stosowało się je w przypadku 

ludzi z pewnych grup społecznych, zwłaszcza dziedziców tronu.

Drugie   urodziny   chłopców   były   obchodzone   w   formie   rytuału 

powtórnego   urodzenia.   Miał   on   charakter   bardzo   fizyczny:   owijano 

chłopców w powijaki i rodzili się oni na nowo z matczynego łona. W 

przypadku   chłopców   rytuał   ten   odbywał   się   po   ukończeniu   przez   nich 

dwunastego roku życia.

Wiemy  zatem,  że w roku  6  n.e. Jezus miał  12 lat,  a to  oznacza,  że 

urodził się w 7 roku p.n.e., co dokładnie zgadza się z opisem Mateusza 

mówiącym, że urodził się on pod koniec panowania króla Heroda.

I oto dochodzimy do czegoś, co wydaje się być kolejną niezgodnością, 

ponieważ Łukasz w dalszej części swojej ewangelii mówi, że kiedy Jezus 

miał  12   lat,   jego   rodzice,   Maria   i  Józef,   zabrali  go  na   jeden   dzień   do 

Jerozolimy.   Po   jej   opuszczeniu   udali   się   w   towarzystwie   przyjaciół   w 

całodniową podróż powrotną do domu, w trakcie której zauważyli, że nie 

ma   go   z   nimi.   Wrócili   do   Jerozolimy   i   znaleźli   go   w   świątyni 

dyskutującego   z   nauczycielami   o   sprawach   swojego   Ojca.   Cóż   to   za 

rodzice, którzy wędrując przez cały dzień przez pustynię nie widzą, że w 

ich grupie nie ma ich dwunastoletniego syna?

Rzecz   w   tym,  że   sens   tego   akapitu   gdzieś   się   zagubił.   Między 

określeniami “dwunastoletni syn" i “syn w dwunastym roku życia" była 

ogromna   różnica.   Kiedy   syn   po   ukończeniu   pierwszych   dwunastu   lat 

życia, to znaczy na swoje trzynaste urodziny, był wprowadzany w czasie 

background image

ceremonii   drugich   narodzin   do   społeczności,   traktowano   go   tak,   jakby 

wkraczał w pierwszy rok życia. Takie są korzenie współczesnego prawa 

żydowskiego. Kolejna inicjacja miała miejsce w dziewiątym roku, kiedy 

kończył   21   lat,   co   leży   również   u   podstaw   współczesnego   prawa   do 

pewnych przywilejów po osiągnięciu 21 roku życia. Potem następowały 

kolejne   wtajemniczania.   Następny   wielki   sprawdzian   miał   miejsce   w 

dwunastym   roku,   to   znaczy   w   wieku   24   lat,   a   dokładniej   w   dniu 

dwudziestych czwartych urodzin. Kiedy Jezus został w świątyni w wieku 

dwunastu lat, w rzeczywistości miał już 24 lata, przeto nic dziwnego, że 

rodzice nie spodziewali się po nim, iż będzie się trzymał blisko nich w 

czasie podróży przez pustynię!

Jego dyskusja z nauczycielami dotyczyła jego kolejnej inicjacji. Musiał 

przedyskutować tę sprawę z duchowym ojcem, ojcem społeczności, co też 

uczynił. To były sprawy tego ojca, o których dyskutował. Wiemy, kim był 

ów   ojciec.   Otóż   ojcem   duchowym   społeczności   był   w   tym   czasie 

esseńczyk

13

  Symeon   i   jeśli   cofniemy   się   w   ewangelii   Łukasza   o   kilka 

wersetów, zobaczymy, że to właśnie o niego chodziło, o sprawiedliwego i 

pobożnego Symeona, który zalegalizował Jezusa wobec prawa.

Czy   możemy   zatem   wierzyć   ewangeliom?   Jak   z   tego   widać,   tak, 

możemy wierzyć im, ale tylko do pewnego stopnia, to znaczy w samą ich 

treść. Nie możemy  jednak ufać ich przeinaczeniom i zniekształceniom, 

które wpajali w nas ludzie nie rozumiejący tego, czego nauczają.

Obecne   anglojęzyczne   ewangelie   sięgają   czasów   tak   zwanej 

Autoryzowanej Biblii opracowanej na zlecenie króla Anglii Jakuba I (z 

dynastii Stuartów) na początku XVII wieku.

14

 Została ona opublikowana i 

background image

wydana   drukiem   kilka   lat   przed   odpłynięciem   pierwszych   Pilgrim 

Fathers

15

  oraz   165   lat   przed   ogłoszeniem   Amerykańskiej   Deklaracji 

Niepodległości.

Ewangelie wczesnochrześcijańskiego kościoła były napisane w II i III 

wieku   greką   i   razem   z   innymi   tekstami   zostały   w   IV   wieku 

przetłumaczone na łacinę jako Biblia. Wszystko to działo się ponad tysiąc 

lat przed pierwszym angielskim przekładem.

Tłumaczenie   Biblii   było   w   owych   czasach   przedsięwzięciem 

ryzykownym.   Czternastowieczny   reformator   John   Wycliff   został 

ogłoszony heretykiem za przełożenie jej na język angielski. W rezultacie 

jego   książki   spalono.   Kolejną   ofiarą   był   William   Tyndale,   który   za 

przekład Biblii na angielski został na początku XVI wieku uduszony w 

Belgii, po czym jego ciało na wszelki wypadek spalono. Nieco później 

kolejnego   przekładu   dokonał   jego   uczeń,   Miles   Coverdale,   który   miał 

więcej szczęścia, bowiem Kościół był już w tym czasie podzielony. Jego 

wersja została przyjęta przez Kościół Protestancki, co nie przeszkadzało 

jednak Rzymowi traktować go jako heretyka.

Chodziło o to, że dopóki drukowany tekst pozostawał niejasny (nie była 

to zwykła łacina, lecz koszmarna forma łaciny kościelnej) i tylko księża 

potrafili go zrozumieć, mogli oni nauczać, czego tylko chcieli. Przełożenie 

Biblii na inne języki sprawiało, że również inni ludzie mogli ją przeczytać 

i zrozumiawszy zawarte w niej przekazy, zacząć zadawać kłopotliwe dla 

Kościoła pytania, a nawet podważać jego nauki.

Przypisy: 

1. Laurence Gardner, Krew z krwi Jezusa –  Święty Graal i tajemnica 

background image

potomków   Jezusa   (Bloodline   ofthe   Holy   Grail:   The   Hidden   Lineage 

ofJesus   Revealed),   przekład   Paweł   Korombel,  Wydawnictwo   Da   Capo, 

Warszawa, 1998.

2. Chodzi tu o Mary, Królową Szkotów, katoliczkę, wnuczkę Henryka 

VIII,   która   od   roku   1568   była   przez   19   lat   nie   chcianym   więźniem 

królowej Elżbiety I i po procesie o zdradę stanu ścięta w roku 1586. – 

Przyp. tłum.

3.   Król  Anglii   w  latach   1685-1688,   ostatni   król  z   dynastii   Stuartów, 

również katolik. – Przyp. tłum.

4. Inaczej Kolumban,  święty, 521-597, irlandzki misjonarz, założyciel 

misji na wyspie łona, schrystianizował pomocną Szkocję. – Przyp. tłum.

5.   Kościół   Celtycki   –   wczesnochrześcijański   kościół   na   Wyspach 

Brytyjskich założony w drugim lub trzecim wieku o charakterze bardzo 

ascetycznym,   zasłużony   w   nawracaniu   Anglo-Saksonów   w   siódmym 

wieku, przetrwał w Walii do 11 wieku, a w Szkocji i Irlandii do 12 wieku. 

– Przyp. tłum.

6. Jak podaje Almerican Hentage Dictionary, “Graal, z angielska Grail, 

to puchar, naczynie, którego Jezus używał w czasie Ostatniej Wieczerzy, 

który   stał   się   później   celem   wielu   wypraw   poszukiwawczych.   Z   kolei 

Encyklopedia   Britannica   podaje:   “Grail,   zwany   również   Świętym 

Graalem, obiekt legendarnych poszukiwań rycerzy czasów króla Artura, 

nazwa   niewątpliwie   pochodząca   od   naczynia   o   szerokim   wejściu   lub 

płytkiego, jednakowoż dokładne jej pochodzenie nie Jest znane. Legenda 

Graala powstała w wyniku inspiracji klasyczne] i celtyckie] mitologii... 

background image

Pierwszym   tekstem   przywiązującym   do   tego   naczynia   symbolikę 

chrześcijańską,   jako   tajemniczego,   świętego   obiektu   podał   Chrétien   de 

Troyes w swym nie dokończonym dwunastowiecznym romansie Perceval, 

or   Le   Conte   du   Graal   (Percewal   z  Walii),   w   którym  występuje   postać 

naiwnego   prowincjonalnego   rycerza   Percewala,   którego   podstawową 

zaletą jest niewinność..." Natomiast w Słowniku Mitów i Tradycji Kultury 

Władysława   Kopalińskiego   czytamy:   “Graal   to   sławny   talizman 

przedstawiany   jako   kamień,   talizman   (do   którego   biblijny   Józef   z 

Arymatei miał zebrać krew Chrystusa, spływającą z grota lancy), będący 

tematem przewodnim licznych legend..." – Przyp. tłum.

7.   W   języku   angielskim   istnieją   dwa   odpowiedniki   polskiego   słowa 

“święty":   “saint",   który   jest   rzeczownikiem,   i   “hoły",   który   jest 

przymiotnikiem. Pierwsze z nich, “saint", oznacza osobę formalnie uznaną 

przez   kościół   za   świętą,   zaś   w   potocznym   znaczeniu   osobę   o 

niepodważalnych   zaletach   i   cnotach,   podczas   gdy   drugie,   “holy",   jest 

przede   wszystkim   przymiotnikiem   określającym   przymioty   osób   lub 

rzeczy świętych. – Przyp. tłum.

8. W roku 1945 w Nag Hammadi położonym między Bahgura i Hiw 

znaleziono zbiór papirusów składający się z 13 rękopisów pism gnostycz-

nych oraz komentarzy spisanych w III wieku. – Przyp. tłum.

9. Chodzi o tak zwaną Księgę Sprawiedliwego według Biblii Tysiąclecia 

lub Księgę Jaszera według innych wydań. W Księdze Jozuego jest do niej 

odwołanie   (Jozue   10:13)   "I   zatrzymało   się   słońce,   i   stanął   księżyc,   aż 

pomścił się lud nad wrogami swymi. Czyż nie jest napisane w Księdze 

Sprawiedliwego:..."

background image

10. Przybrana siostra Mojżesza. – Przyp. tłum.

11.   Ugarycka   bogini,  żona   najwyższego   boga   panteonu   Ela   (u 

Hebrajczyków   Aszera,   u   Akadyjczyków   Aszratum).   Jej   pełne   imię 

brzmiało prawdopodobnie “Ta Która Chodzi Po Morzu" – Przyp. tłum.

12. Słowo “stable" ma w języku angielskim aż trzy znaczenia: stabilny, 

stajnia, stado koni. – Przyp. tłum.

13.   Esseńczycy   byli   ascetyczną   sektą   żydowską,   która   istniała   w 

starożytnej Palestynie w okresie od II wieku p.n.e. do końca I wieku n.e. – 

Przyp. tłum.

14.   Pierwszego   przekładu   Biblii   na   język   angielski   dokonał   John 

Wycliffe   (1380-1382).   150   lat   później   kolejnego   przekładu   podjął   się 

William Tyndale. Jego dzieło dokończył Miles Coverdale. Pierwszą Biblią 

wydaną po angielsku w Anglii była Biblia Mateusza (1537) stanowiąca 

zestawienie tekstów Tyndale'a i Coverdale'a autorstwa niejakiego Rogersa 

piszącego   pod   pseudonimem   Mateusz.  Wielka   Biblia,   opublikowana   w 

roku 1539 i wznowiona w roku 1568 jako Biblia biskupia, była pierwszą 

oficjalną Biblią w języku angielskim. Kolejna Biblia wydana po angielsku 

zwana genewską została przetłumaczona przez emigrantów i wydana w 

roku   1560   w   Genewie   i   Londynie.   Najsłynniejszą   datą   w   dziejach 

angielskich   przekładów   Biblii   jest   rok   1611,   kiedy   to   po   raz   pierwszy 

ukazała   się  Wersja  Autoryzowana   (Authorized  Version),   zwana   czasem 

Biblią króla Jakuba. Nad jej poszczególnymi częściami pracowało 6 grup 

tłumaczy.  W  dalszym   etapie   prac   po   dwóch   członków   z   każdej   grupy 

utworzyło komisję redakcyjną. Ten najsłynniejszy angielski przekład stał 

się i jest nadal dla Anglików najbardziej autorytatywnym i najulubieńszym 

background image

przekładem,   nawet   jeśli   nie   zawsze   jest   należycie   rozumiany.   Nowe 

odkrycia   naukowe   wykazały   konieczność   ponownego   zredagowania 

Authorized Version z 1611 roku. Miało to miejsce pod koniec XIX wieku 

– powstała wtedy tzw. Wersja poprawiona (1881-1895). – Przyp. red.

15. Mianem Pilgrim Fathers – najczęściej spotykane polskie tłumaczenie 

tej   nazwy   to   Ojcowie   Założyciele   –   określa   się   grupę   pierwszych   102 

angielskich osadników zamieszkałych w Ameryce w Nowej Anglii, wśród 

których   znajdowało   się   35   członków   Angielskiego   Kościoła 

Separatystycznego   (radykalna   frakcja   purytanów),   którzy   jeszcze   przed 

odpłynięciem   do   Nowego   Świata   zbiegli   do   Holandii   uciekając   przed 

prześladowaniami religijnymi w swoim kraju. Statek, na którym płynęli, 

nosił nazwę MayfIower. – Przyp. tłum.

16.   Jakobitami   nazywano   po   roku   1688   zwolenników   Jakuba   II   i 

pretendentów do tronu Anglii z dynastii Stuartów.

background image

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA – CZĘŚĆ 

DRUGA

Pierwsza   możliwa   do   zaakceptowania   anglojęzyczna   Biblia   została 

opracowana   na   zlecenie   króla   Szkotów   Jakuba  VI  (Stuarta

1

)   i  zarazem 

króla Anglii Jakuba I

2  

dopiero w początku siedemnastego wieku. Była to 

tak zwana Autoryzowana Wersja, na której bazowała większość kolejnych 

anglojęzycznych   Biblii.   Ale   nawet   ta   wersja   nie   była   bezpośrednim 

tłumaczeniem oryginału. Większość jej tekstu to tłumaczenie z greki, a 

część   z   łaciny,   co   więcej,   niektóre   jej   fragmenty   pochodziły   z   innych, 

wcześniejszych, nielegalnych przekładów.

W opracowaniu Nowego Testamentu tłumacze króla Jakuba I usiłowali 

pogodzić   protestantów   z   katolikami.   Był   to   jedyny   sposób   stworzenia 

ogólnie akceptowalnego tekstu, lecz ich wysiłki nie były w pełni udane. 

Katolicy   uważali,   że   tłumacze   wzięli   stronę   protestantów   i   starali   się 

przeciwstawiać królowi Jakubowi na forum parlamentu, zaś protestanci 

twierdzili, że tłumacze byli w zmowie z katolikami.

Nawiasem   mówiąc   Biblia   ta   przetrwała,   zaś   j   ej   tłumacze   usiłowali 

osiągnąć coś, co nazwa się “polityczną poprawnością". Dziś wiemy, co to 

znaczy,   i   jak   widać,   funkcjonowało   to   również   w   tamtych   czasach.  W 

całym   tekśde   można   znaleźć   liczne   przykłady   zastosowania   tej   zasady 

-jednym   z   nich   może   być   przekład   tekstu   mówiącego   o   grupie   ludzi 

zwanych “niebiańskimi żołnierzami". To określenie im się nie podobało i 

zamienili je na “niebiańską armię". Ale zjawił się ktoś jeszcze i stwierdził: 

“Nie, to nie tak, to sugeruje, że tu chodzi o uzbrojoną jednostkę, a to nie 

jest   politycznie   w   porządku".   Przeto   wykreślono   to   sformułowanie   i 

background image

zastosowano od dawna nie używane w języku angielskim słowo “host" 

(“heavenly host"

3

). Nikt nie wie co to takiego “niebiańskie zastępy". To 

niezwykłe   jak   wiele   niezrozumiałych,   starych,   nie   używanych   słów 

wprowadzono z powrotem do obiegu, aby zapewnić Biblii króla Jakuba 

polityczną poprawność, tyle że nikt tych słów nie rozumiał. W tym samym 

czasie William Szekspir uprawiał ten sam proceder w swoich sztukach.

Jeśli   zajrzymy   do   odpowiednich   książek,   tych,   które   napisano   przed 

królem   Jakubem  i   Szekspirem,   a   potem   do   tych,   które   ukazały   się   po 

Jakubie   i  Szekspirze,   bez  trudu   można   się   zorientować,   że  zasób   słów 

języka angielskiego zwiększył się o ponad 50 procent w wyniku przyjęcia 

słów wymyślonych bądź wydobytych z zapomnienia. Problem polegał na 

tym, że nikt, łącznie z twórcami słowników, nie wiedział, co większość z 

nich   znaczy.  Trzeba   je   było   jakoś   zdefiniować   i   “niebiańskie   zastępy" 

określono jako “niebiańskie mnóstwo ludzi"!

Tak więc, aczkolwiek dostojnie poetycki, język Autoryzowanej Biblii 

Angielskiej   jest   zupełnie   niepodobny   do   żadnego   z   języków,   jakimi 

kiedykolwiek mówiono w Anglii lub gdzie indziej. Nie ma on żadnego 

związku   z   greką   lub   łaciną,   z   których   jej   tekst   był   tłumaczony.   Z 

pewnością nie był to język, którym posługiwał się Bóg, jak oświadczyli mi 

sami księża, lecz to właśnie z tej kanonicznej interpretacji wywodzą się 

wszystkie pozostałe anglojęzyczne Biblie w całej różnorodności ich form. 

Mimo wszystkich jej błędów, przepięknej stylistyki wersetów i wszystkich 

nowych   stów,   wersja   ta   wciąż   jest   najbliższa   oryginalnym   greckim 

rękopisom spośród wszystkich anglojęzycznych wersji Biblii. Wszystkie 

inne tłumaczenia, Wersja Standardowa, Nowa Wersja, wersje Poprawione, 

Nowoczesna   Wersja  Angielska   są   mocno   przekłamane   i   nie   stanowią 

background image

materiału   odpowiedniego   do   studiów,   ponieważ   stworzono   je   w 

konkretnych celach.

Oto   jeden   z   najbardziej   wyrazistych   przykładów   w   tej   materii. 

Zajrzyjmy do Biblii wydawanej obecnie w Papui i Nowej Gwinei, gdzie 

żyją plemiona, które nie zetknęły się nigdy w codziennym życiu z innym 

zwierzęciem   niż   świnia.   W   obecnym   wydaniu   ich   Biblii   wszystkie 

zwierzęta występujące w normalnej Biblii, bez względu na to, czy był to 

wół, lew, osioł, owca, czy jeszcze inne zwierzę, są świnią! Nawet Jezus 

tradycyjnie   określany   jako   “Baranek   Boży"   w   ich   Biblii   nazwany   jest 

“Świnią Bożą"!

Tak więc, aby  móc pokładać  wiarę w treści zawarte w ewangeliach, 

musimy   wrócić   do   oryginalnych   greckich   rękopisów   wraz   z 

występującymi w nich wtrętami w postaci słów i wyrażeń hebrajskich i 

aramejskich. Kiedy to zrobimy, odkryjemy, że już w rodowodzie Jezusa 

duża   część   istotnych   danych   została   źle   zinterpretowana,   błędnie 

zrozumiana,   błędnie   przetłumaczona   lub   po   prostu   pominięta.   Czasami 

przyczyną   tego   był   brak   odpowiednich   słów   w   językach,   na   które   je 

tłumaczono.

Wszystkich nas uczono, że ojciec Jezusa, Józef, był stolarzem. “Czemu 

nie?  Przecież tak mówią ewangelie". Rzecz w tym, że w oryginalnych 

ewangeliach nie ma o tym mowy. Najlepsze tłumaczenie podaje, że Józef 

był “Mistrzem Rzemiosła" lub “Mistrzem Sztuk". Słowo “stolarz" było 

uproszczonym   wyobrażeniem   tłumacza   na   temat   znaczenia   słowa 

“craftsman" (rzemieślnik, mistrz w zawodzie). Każdy, kto zetknął się z 

współczesną masonerią, z miejsca rozpozna znaczenie słowa “the Craft" 

background image

(sztuka).   Nie   ma   ono   nic   wspólnego   ze   stolarką.   Tekst   po   prostu 

informował, że Józef był mistrzem, człowiekiem wykształconym.

Inny   przykład   dotyczy   konceptu   Niepokalanego   Poczęcia.   Nasze 

anglojęzyczne   ewangelie   mówią   nam,   że   matka   Jezusa   Maria   była 

dziewicą.

4

  Powtarzają   to   nieustannie.   Zastanówmy   się   więc   nad 

znaczeniem słowa “dziewica". Rozumiemy, że jest to kobieta, która nie 

odbyła jeszcze stosunku seksualnego z mężczyzną. Ustęp dotyczący tej 

sprawy nie był tłumaczony z greki, lecz z łaciny. Tłumaczenie było łatwe, 

ponieważ w łacinie określano ją słowem “virgo", czyli Maria była “virgo". 

Ale   to   wcale   nie   znaczyło   wtedy   tego,   co   dziś   kryje   się   pod   słowem 

“dziewica". “Virgo" w znaczeniu łacińskim to po prostu “młoda kobieta". 

Aby znaczenie było identyczne z tym, jakie się temu słowu przypisuje 

dziś,   jej   łacińskie   określenie   musiałoby   brzmieć   “virgo   intacta",   co 

tłumaczy się jako “nietknięta młoda kobieta".

Przyjrzyjmy   się   raz   jeszcze   tekstowi   łacińskiemu,   aby   zobaczyć, 

dlaczego nazwano ją “virgo" – młoda kobieta. Być może chodziło o coś, 

co   było   prawdą,   a   co   my   wypaczyliśmy   później.   Otóż   okazuje   się,   że 

słowem, które przetłumaczono na “virgo", było starohebrajskie “almah", 

które   znaczyło   właśnie   “młoda   kobieta".   Nie   miało   ono   żadnego 

seksualnego podtekstu. Gdyby Maria była fizycznie rzeczywiście “virgo 

intacta", w oryginale użyto by wówczas hebrajskiego słowa “bethula", a 

nie “almah".

Czy  to  znaczy,  że  zostaliśmy  wprowadzeni w  błąd  przez   ewangelie? 

Otóż nie, zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez angielskie tłumaczenie 

ewangelii.   Zostaliśmy   również   wprowadzeni   w   błąd   przez   kościelny 

background image

establishment, który zrobił wszystko, co było w jego mocy, aby pozbawić 

kobiety   występujące   w   ewangelii   wszelkich   normalnych   cech   ich   płci. 

Najważniejsze kobiety Nowego Testamentu są dziewicami, ladacznicami

bądź wdowami, nigdy zaś przyjaciółkami, żonami lub matkami, a już z 

pewnością nie osobami duchownymi lub świętymi siostrami (siostrami w 

Chrystusie).

Poza tym ewangelie mówią nam, i to kilkakrotnie, że rodowód Jezusa 

wywodzi się od króla Dawida poprzez jego ojca Józefa. Nawet święty 

Paweł mówi o tym w swoim Liście do Hebrajczyków. Mimo to naucza się 

nas, że ojciec Jezusa był człowiekiem prostym, stolarzem, zaś jego matka 

była dziewicą, z których to określeń żadne nie znajduje potwierdzenia w 

tekście oryginalnym. Wynika z tego, że aby wydobyć z ewangelii to co 

najlepsze, należy przeczytać je w tym języku, w jakim zostały napisane, a 

nie interpretować ich treści z punktu widzenia współczesnych języków.

Nie   wiadomo,   kiedy   dokładnie   napisano   pierwsze   cztery   ewangelie. 

Wiemy jedynie, że po raz pierwszy opublikowano je w różnych etapach w 

drugiej połowie pierwszego wieku naszej ery. Wszystkie zgodnie twierdzą, 

że Jezus był Nazareńczykiem (a nie Nazaretańczykiem). Potwierdzają to 

również   roczniki   rzymskie,   poza   tym   kroniki   żydowskie   z   pierwszego 

wieku   naszej   ery   oraz   Dzieje  Apostolskie   stwierdzają,   że   brat   Jezusa, 

Jakub, i święty Paweł byli przywódcami sekty nazareńczyków.

Określenie “nazareński" jest bardzo istotne w historii Świętego Graala, 

ponieważ   narosło   wokół   niego   nieporozumienie,   w   wyniku   którego 

zapanowało przekonanie, że Jezus pochodzi z Nazaretu. Przez ostatnie 400 

lat anglojęzyczne ewangelie powtarzają ten błąd mylnie tłumacząc “Jezus 

background image

nazareńczyk" na “Jezus Nazaretańczyk". Nie ma żadnego związku między 

Nazaretem i nazareńczykami. W rzeczy samej osiedle o nazwie Nazaret 

zostało założone w latach sześćdziesiątych pierwszego wieku n.e., czyli 

około 30 lat po ukrzyżowaniu Jezusa, co oznacza, że nikt, zwłaszcza w 

pierwszych latach jego życia, nie mógł stamtąd pochodzić, bo po prostu 

Nazaretu jeszcze nie było!

Nazareńczycy byli liberalną żydowską sektą sprzeciwiającą się zasadom 

ostrego hebrajskiego obrządku saduceuszy i faryzeuszy. Kultura i język 

nazareńczyków pozostawały pod silnymi wpływami filozofów starożytnej 

Grecji, poza tym ich sekta głosiła równość mężczyzn i kobiet. Dokumenty 

pochodzące   z   tamtych   czasów   nie   odnoszą   się   do   Nazaretu,   lecz   do 

społeczności nazareńczyków. W społeczności tej byli zarówno duchowni 

męskiego,   jak   i   żeńskiego   rodzaju   i   różniła   się   ona   znacznie   od 

zdominowanej   przez   mężczyzn   społeczności   żydowskiej   i   tego,   czego 

wymagał  w późniejszym  czasie  zdominowany   przez  mężczyzn  Kościół 

Rzymskokatolicki.

Należy   pamiętać,   że   Jezus   nie   był   chrześcijaninem   –   był 

nazareńczykiem, pozostającym pod zachodnimi wpływami Żydem. Ruch 

chrześcijański   został   założony   przez   kogoś   innego   na   podstawie   jego 

(Jezusa) misji. Słowo “chrześcijanin" zostało po raz pierwszy zapisane i 

użyte w roku 44 n.e. w Antiochii w Syrii.

W  świecie   arabskim  słowem,   którego   używa  się   dzisiaj,  tak   jak  i  w 

tamtych  czasach,  na  określanie  Jezusa   i jego  wyznawców,  jest  Nazara. 

Potwierdzają   to   zapisy   Koranu:   Jezus   jest   Nazara;   jego   wyznawcy   są 

Nazara. Słowo to oznacza “podtrzymujący" lub “strażnicy". Jego pełne 

background image

brzmienie to “Nazrie ha-Brit" i oznacza ono “podtrzymujący przymierze". 

Przy   okazji   mamy   tu   brytyjski   aspekt,   ponieważ   słowo   Brit   jest 

źródłosłowem   nazwy   Brytania,   zaś   słowa   Brit-ain   znaczą   “kraj 

przymierza" lub “kraj ugody".

W czasach Jezusa nazareńczycy mieszkali w Galilei oraz w tajemniczym 

miejscu określanym w Biblii jako “Puszcza"

6

. W rzeczywistości Puszcza 

była dokładnie określonym miejscem. Były to przede wszystkim ziemie 

wokół Qumran ciągnące się aż do Mird i innych miejsc. To właśnie tam 

zostały stworzone, a następnie odkryte w roku 1948 tak zwane Zwoje znad 

Martwego Morza

7

.

Jakiś czas po ukrzyżowaniu Piotr i jego przyjaciel Paweł wyruszyli do 

Antiochii,   a   następnie   do   Rzymu,   gdzie   założyli   ruch,   który   stał   się 

chrześcijaństwem. Z kolei w innych annałach zapisano, że Jezus, jego brat 

Jakub i większość pozostałych apostołów kontynuowali działalność ruchu 

nazareńskiego   i   przenieśli   się   do   Europy.   Ruch   ten   stał   się   Kościołem 

Celtyckim. Zgodnie z udokumentowanymi zapisami Kościoła Celtyckiego 

w   roku   37   n.e.,   czyli   cztery   lata   po   ukrzyżowaniu,   ruch   nazareński 

przekształcił się formalnie w Kościół Jezusowy. Kościół Rzymskokatolicki 

został stworzony 300 lat później, po 3 wiekach od stracenia Piotra i Pawła.

Kościół Celtycki,  którego  korzenie  tkwiły   w  ruchu nazareńskim,  stał 

przez wiele stuleci w opozycji do Kościoła Rzymskokatolickiego. Różnica 

między   nimi   była   prosta   –   wiara   nazareńska   opierała   się   na   naukach 

samego   Jezusa.   Ich   sednem   były   zasady   moralne,   wzorce   zachowań, 

praktyka społeczna, prawo i sprawiedliwość wywodzące się ze Starego 

Testamentu   i   połączone   z   liberalnym   przekazem   równości.   Rzymska 

background image

chrześcijańskość   była   “kościelnością".   Nie   było   w   niej   ważne,   czego 

nauczał   Jezus.   Kościół   ten   uczynił   religie   z   samego   Jezusa.   Krótko 

mówiąc   Kościół   Nazareński   był   prawdziwie   społecznym   kościołem, 

podczas   gdy   Kościół   Rzymskokatolicki   kościołem   cesarzy   i   papieży   – 

hybrydą ruchu imperialnego.

Poza   oczywistymi   niezrozumieniami,   błędnymi   interpretacjami   i 

chybionymi  tłumaczenia  kanoniczne   ewangelie  cierpią  z  powodu  wielu 

rozmyślnie wprowadzonych poprawek. Pewne oryginalne akapity zostały 

zmienione,   inne   usunięte,   a   jeszcze   inne   dodano   tak,   aby   zadowolić 

partykularny interes kościoła. Większość z tych poprawek wprowadzono 

w czwartym wieku, kiedy dokonywano przekładu na łacinę z oryginalnych 

greckich i semickich tekstów.

Nawet   jeszcze   wcześniej,   około   roku   195   n.e.,   czyli   1800   lat   temu, 

biskup   Klemens   z   Aleksandrii   dokonał   pierwszej   znaczącej   poprawki 

tekstu  ewangelii.  Usunął  on istotną  część  z  ewangelii Marka  napisanej 

około sto lat wcześniej i uzasadnił swój czyn w liście: “Bo gdyby one 

nawet   mówiły   coś,   co   jest   prawdą,   ten,   który   kocha   Prawdę,   nie... 

zgodziłby się z nimi... Albowiem nie wszystkie prawdy będą ogłoszone 

wszystkim  ludziom".   Interesujące.   Chodziło   mu   o   to,   że   nawet  w  tym 

wczesnym   okresie   istniały   już   rozbieżności   między   tym,   co   napisali 

twórcy ewangelii, a tym, czego chcieli nauczać biskupi.

Tej usuniętej przez biskupa Klemensa części do dziś brak w ewangelii 

Marka. Ale jeśli porównamy Marka z wersją jego ewangelii, jaką znamy 

dzisiaj,   okaże   się,   że   nawet   bez   tej   usuniętej   części   jest   ona   znacznie 

dłuższa  od oryginalnej! Jedna z dodatkowych jej części opisuje proces 

background image

zmartwychwstania i składa się z 12 pełnych wersetów umieszczonych pod 

jej koniec, rozdział 16.

Obecnie wiadomo, że wszystko, co dotyczy wydarzeń po ukrzyżowaniu, 

zostało dodane przez biskupów Kościoła lub ich skrybów około czwartego 

wieku. Chociaż watykańskie archiwa potwierdzają to, większość ludzi ma 

utrudniony do nich dostęp, a nawet jeśli im się to uda, to okazuje się, że 

stara greka jest bardzo trudna do zrozumienia.

Co   znajdowało   się   w   tej   części   ewangelii   Marka,   którą   Klemens 

postanowił   usunąć?   Była   to   część   dotycząca   wskrzeszenia   Łazarza.   W 

oryginalnym tekście ewangelii Marka Łazarz został przedstawiony jako 

osoba ekskomunikowana-jednostka w stanie śmierci duchowej w wyniku 

wyklęcia, a nie w stanie śmierci fizycznej. Opisana była nawet scena, w 

której Jezus i Łazarz nawołują się nawzajem przed otwarciem grobu. Ten 

opis kolidował z chęcią biskupa do przedstawienia podniesienia Łazarza 

jako cudu, a nie zwykłego uwolnienia go ze stanu ekskomuniki. Co więcej, 

to ustawiało w pewien sposób scenę ukrzyżowania samego Jezusa, którego 

zmartwychwstanie z duchowej śmierci podobnie jak w przypadku Łazarza 

również nastąpiło w podobnym trzydniowym trybie.

W   wyniku   wyroku   Jezus   został   podniesiony   (uwolniony   lub 

zmartwychwstały)   ze   stanu   śmierci   zgodnie   z   obowiązującym   prawem 

trzeciego dnia. Jednak w przypadku Łazarza Jezus pogwałcił prawo przez 

podniesienie  swojego przyjaciela  po  trzydniowym okresie  symbolicznej 

choroby. W oczach rady starszych prawna śmierć Łazarza oznaczała w 

tym   momencie   śmierć   fizyczną.   Łazarzowi   groziło   w   tej   sytuacji 

wpakowanie do worka i pogrzebanie żywcem. Jego zbrodnia polegała na 

background image

tym, że poprowadził zbuntowanych ludzi do zabezpieczenia wodociągu, 

którego bieg zmieniono puszczając wodę poprzez nowy rzymski akwedukt 

w Jerozolimie. Jezus dokonał uwolnienia nie mając do tego uprawnienia 

(nie był kapłanem, którym przysługiwało to prawo). Potem Herod-Antypas 

Galilejski   zmusił   najwyższego   kapłana   Jerozolimy   do   złagodzenia 

swojego wyroku na korzyść Jezusa i właśnie to było potraktowane jako 

niezwykły cud!

Było   jednak   jeszcze   coś   więcej,   co   spowodowało   usunięcie   części 

ewangelii   Marka.   Otóż   w   opisie   przypadku   Łazarza   Marek   stwierdził 

wyraźnie,   że   Jezus  i  Maria   Magdalena   byli  w  rzeczywistości  mężem  i 

żoną. Historia o Łazarzu w ewangelii Jana zawiera dosyć dziwne zdanie, 

które mówi, że Marta przybywa od grobu Łazarza, aby pozdrowić Jezusa, 

podczas gdy jej siostra, Maria Magdalena, pozostaje w domu i czeka na 

wezwanie Jezusa. Natomiast w oryginalnym tekście Marka, jest mowa, że 

Maria   Magdalena   w   rzeczywistości   wyszła   z   domu   z   Martą   i   po 

upomnieniu przez uczniów Jezusa została odesłana z powrotem do domu, 

gdzie miała czekać na jego wezwanie. Była to szczególna zasada prawa 

judaistycznego, zgodnie z którą żonie w czasie uroczystości żałobnych nie 

wolno było wyjść z domu, dopóki nie zezwoli jej na to mąż.

Jest wiele informacji, już pozabiblijnych, dowodzących, że Jezus i Maria 

Magdalena byli mężem i żoną, lecz czy w samych ewangeliach jest coś na 

ten   temat,   coś,   co   uszło   uwadze   redaktorów   i   potwierdza   to 

przypuszczenie? Otóż jest kilka szczegółów potwierdzających ten fakt.

Jest w ewangeliach siedem list kobiet, które cały czas kręcą się wokół 

Jezusa. Na listach tych znaj duj e się oczywiście matka Jezusa, lecz na 

background image

sześciu z nich imię Marii Magdaleny znajduje się na pierwszym miejscu, 

nawet   przed   jego   matką.   Studiując   inne   listy   z   tego   okresu   można 

zauważyć,   że   nazwisko   “First   Lady"   (“Pierwszej   Damy")   było   zawsze 

umieszczane   na   pierwszym   miejscu.   Zwrot   “First   Lady"   jest   do   dziś 

stosowany w Ameryce. Była to zawsze kobieta najstarsza rangą i zawsze 

wymieniano   ją   na   pierwszym   miejscu.   I   Królowa   Mesjasza,   Maria 

Magdalena,   powinna   być   wymieniana   na   pierwszym   miejscu,   co 

faktycznie miało miejsce.

Ale czy małżeństwo to jest opisane w ewangeliach? Otóż jest. Wielu 

ludzi sugerowało, że ślub w Kanie był ślubem Jezusa i Marii Magdaleny. 

Nie była to ceremonia ślubna jako taka, aczkolwiek w ewangeliach jest 

mowa o ślubie. Ślub jest zupełnie odrębnym namaszczeniem w Betanii. U 

Łukasza mamy pierwsze namaszczenie Jezusa przez Marię, dwa i pół roku 

przed drugim namaszczeniem. U niewielu ludzi zdarza się, aby były to 

dwa wydarzenia, a w tym wypadku są to wydarzenia odległe od siebie w 

czasie o dwa i pół roku.

Czytelników   z   pierwszego   stulecia   naszej   ery   wcale   nie   zdziwiłaby 

dwuetapowa ceremonia zaślubin następcy tronu. Jezus był, jak wszystkim 

wiadomo,   “Mesjaszem",   co   po   prostu   oznacza   “Namaszczony".   Tak 

naprawdę   wszyscy   wyżsi   kapłani   i   królowie   z   rodu   Dawida   byli 

Mesjaszami.   Jezus   nie   był   tu   wyjątkiem.   Chociaż   nie   miał   święceń 

kapłańskich,   zyskał   prawo   to   tytułu   Mesjasza   z   uwagi   na   to,   że   był 

potomkiem króla Dawida i pochodził z rodu królewskiego, lecz nie nadano 

mu   tego   tytułu,   dopóki   nie   został   fizycznie   namaszczony   przez   Marię 

Magdalenę, z racji je] uprawnień jako wyższej kapłanki– nie długo przed 

ukrzyżowaniem.

background image

Słowo “Mesjasz" pochodzi od żydowskiego czasownika “namaszczać", 

który   wywodzi   się   z   kolei   od   staroegipskiego   słowa   “messeh",   czyli 

“święty   krokodyl".   To   właśnie   sadłem   messeha   siostry-panny   młode 

faraonów   namaszczały   swoich   mężów   w   czasie   zaślubin.   Ten   egipski 

zwyczaj   ma   swoje   źródło   w   królewskich   obyczajach   starożytnej 

Mezopotamii.

W   Pieśni   nad   Pieśniami   Starego   Testamentu   znajdujemy   również 

namaszczanie króla podczas zaślubin. Mówi się, że olejem używanym w 

Judei był wonny olejek ze spikanardu

8

  (Nardostachysjatamansi) -bardzo 

drogi   olejek   z   korzenia   krzewu   rosnącego   w   Himalajach.   Rytuał 

namaszczania miał zawsze miejsce wtedy, gdy mąż / król zasiadał do stołu. 

W   Nowym   Testamencie   namaszczenie   Jezusa   przez   Marię   Magdalenę 

rzeczywiście odbyło się w chwili, gdy zasiadł on do stołu, i to ślubnym 

olejkiem nardowym. Następnie Maria omiotła jego stopy swoimi włosami 

i   przy   pierwszym   namaszczeniu   dwuczęściowych   zaślubin   zapłakała. 

Wszystkie   te   fakty   świadczą,   że   chodziło   o   małżeńskie   namaszczenie 

następcy tronu.

Inne   namaszczenia   Mesjaszy,   w   czasie   koronacji   lub   uzyskiwania 

wyższych   święceń   kapłańskich,   były   zawsze   dokonywane   przez 

mężczyzn,   Wysokiego   Zadoka

9

  lub   najwyższych   kapłanów.   Przy   tych 

okazjach   stosowano   olej   z   oliwek   zmieszany   z   cynamonem   i   innymi 

korzennymi   przyprawami   –   nigdy   nie   stosowano   do   tego   olejku 

nardowego.

Olejek   nardowy   miał   wyrażać   prerogatywy   żony   Mesjasza,   którą 

musiała być Maria, siostra świętego zakonu. Matka Jezusa również była 

background image

Marią   i   Marią   miała   być   także   jego   żona,   jeśli   nie   z   imienia,   to 

przynajmniej tytularnie. Niektóre zakony do dzisiaj kontynuują tradycję 

dodawania   tytułu   “Maria"   do   chrzestnych   imion   swoich   mniszek,   na 

przykład siostra Maria Teresa czy siostra Maria Luiza.

Śluby Mesjaszy były zawsze dwuetapowe. Według Łukasza pierwszy 

etap   namaszczenia   był   aktem   zobowiązania   do   wejścia   w   związek 

małżeński (zaręczyny), natomiast drugi, opisany przez Mateusza, Marka i 

Jana, był już właściwym aktem zawarcia małżeństwa. W przypadku Jezusa 

i Marii drugie namaszczenie w Betanii miało duże znaczenie i właśnie tu 

zaczyna się historia Graala, bowiem jak podają księgi praw żydowskich 

oraz   Józef   Flawiusz

10

  w   dziele   Dawne   dzieje   Izraela,   druga   część 

ceremonii ślubnej następowała dopiero po stwierdzeniu, że żona jest już w 

trzecim miesiącu ciąży.

Kontynuatorzy dynastii, tacy jak Jezus, mieli obowiązek przedłużenia 

dynastii. Małżeństwo było istotnym elementem tego obowiązku, zaś prawo 

chroniło   ich   przed   małżeństwem   z   kobietą,   która   mogłaby   się   okazać 

bezpłodna bądź miała częste poronienia. Z tego też względu ta ochrona 

prawna wyrażała się zasadą trzymiesięcznej ciąży, gdyż poronienia rzadko 

zdarzają   się   w   późniejszym   okresie   ciąży.   Uważano,   że   kiedy   żona 

przeszła   już   bezpiecznie   przez   ten   okres,   można   bez   zbytniego   ryzyka 

potwierdzić kontrakt ślubny. Podczas namaszczania męża na tym etapie, o 

żonie Mesjasza mówiło się, że namaszcza go na pogrzeb. Potwierdzenie 

tego znajdujemy w ewangeliach. Od tego dnia żona nosiła zawieszone na 

szyi naczynie z olejkiem nardowym aż do końca życia swojego męża. Po 

raz drugi używała go w chwili złożenia męża do grobu.

background image

Właśnie dlatego Maria Magdalena poszłaby do grobu, co też zrobiła, w 

Szabat po ukrzyżowaniu. W związku z drugim namaszczeniem w Betanii 

ewangelie   przytaczają   słowa   Jezusa:   “Gdziekolwiek   po   całym   świecie 

głosić będą tę ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co 

uczyniła".

W słynnej interpretacji tego wydarzenia renesansowy artysta Angelico 

Fra

11

 przedstawia Jezusa koronującego Marię Magdalenę. Pomijając to, że 

Angelico Fra był wykształconym, piętnastowiecznym dominikaninem, czy 

władze Kościoła Chrześcijańskiego honorowały jednak Marię Magdalenę i 

mówiły   o   tym   akcie   jako   czynionym   “na   jej   pamiątkę"?   Niestety   nie. 

Całkowicie zignorowały dyrektywę samego Jezusa i ogłosiły Marię jako 

jawnogrzesznicę.

W kościele ezoterycznym oraz wśród Templariuszy Maria Magdalena 

zawsze była traktowana jako święta i jako taka do dziś jest czczona przez 

wielu, zaś najbardziej interesującą częścią tego kultu, zwłaszcza mając na 

uwadze sprawę Graala, jest to, że podaje się ją jako patronkę hodowców 

winorośli, strażniczkę winorośli, strażniczkę Świętego Graala, strażniczkę 

świętej krwi.

W ewangeliach jest wiele rzeczy, których nie podejrzewamy, że tam są, 

ponieważ   nikt   nas   nigdy   nie   zachęcał   do   ich   uważnego   studiowania. 

Ostatnimi laty  dużą pomocą w tym względzie okazały  się Zwoje znad 

Morza Martwego oraz doniosłe badania australijskiej teolog, dr Barbary 

Thiering.

Badania Zwojów znad Morza Martwego udostępniły nam nową wiedzę 

na  temat  ówczesnego  żargonu  i  zyskaliśmy   dzięki nim  olbrzymi  zasób 

background image

wiedzy na ten temat. Określają one nam społeczne instytucje Mesjasza 

Izraela.   Mówią   o   dwunastu   apostołach-delegatach,   którzy   byli   na   stałe 

oddelegowani do przewodniczenia pewnym działom działalności rządu i 

pewnym rytuałom. Prowadzi to do lepszego poznania samych apostołów. 

Znamy obecnie nie tylko ich imiona – znaliśmy je zawsze – ale potrafimy 

teraz zrozumieć, kim byli, jakie były ich rodziny, jakie mieli obowiązki i 

jaka była ich pozycja.

Studiując   obecnie   ewangelie   zrozumieliśmy,   że   są   w   nich   alegorie, 

słowa, których dotychczas nie rozumieliśmy. Wiemy obecnie, że kapłanów 

chrzcicieli nazywano “rybiarzami"; wiemy, że tych, którzy pomagali im 

przy   wciąganiu   chrzczonych   do   łodzi   przy   pomocy   wielkich   sieci 

nazywano   “rybakami",   a   także   i   to,   że   samych   kandydatów   do   chrztu 

nazywano   “rybami".   Apostołowie   Jakub   i   Jan   byli   wyświęconymi 

“rybiarzami". Bracia Piotr i Andrzej byli “rybakami" i Jezus przyrzekł im 

kapłaństwo w nowej służbie, mówiąc: “Uczynię was «rybiarzami» ludzi".

Wiemy obecnie, że był to specyficzny żargon czasów ewangelicznych i 

że byłby on z łatwością zrozumiały dla każdego, kto żył w pierwszym 

wieku n.e. i wcześniej. Znaczenie tych specyficznych wyrażeń zatraciło się 

w   późniejszych   interpretacjach.   Na   przykład   naszych   teatralnych 

mecenasów nazywamy obecnie “aniołami"

12

, zaś największe osobistości ze 

świata rozrywki “gwiazdami" (“stars"). Jak zrozumiałby czytelnik odległy 

w czasie o 2000 lat i pochodzący z innej kultury słowa: “Anioł poszedł 

porozmawiać   z   gwiazdami"?   Ewangelie   pełne   są   takich   żargonowych 

wyrażeń. “Biedacy", “trędowaci", “zastępy", “ślepi" – żadne z tych słów 

nie znaczyło tego, co się im dziś przypisuje. Definicje słów takich jak 

“chmury", “owce", “ryby", “bochenki" oraz wielu innych były związane z 

background image

ludźmi, podobnie jak dziś słowo “gwiazda".

Kiedy pisano w pierwszym wieku naszej ery ewangelie, wprowadzono 

je w środowisko kontrolowane przez Rzym, przeto ich treść musiała być 

ukryta   przed   rzymską   cenzurą.   Informacje   te   często   miały   charakter 

polityczny, przez co były zawoalowane, zakodowane. Miejsca, w których 

występowały  ważne informacje, często poprzedzały słowa: “To jest dla 

tych, którzy potrafią słuchać" – czyli dla tych, którzy rozumieją szyfr. Nie 

różniły się one niczym od informacji przekazywanych między członkami 

prześladowanych   grup   w   całej   historii   ludzkości.   W   dokumentach 

przekazywanych między Żydami w Niemczech w latach trzydziestych i 

czterdziestych również stosowano kodowanie.

Dzięki   dzisiejszej   wiedzy   dotyczącej   tej   piśmienniczej   krypto-logii 

potrafimy   obecnie   z   dużą   dokładnością   określić   datę   i   miejsce   danego 

wydarzenia. Potrafimy odkodować wiele ukrytych znaczeń znajdujących 

się w ewangeliach, tak że nawet cuda zyskują zupełnie inne znaczenie. 

Czyniąc to, wcale nie umniejszamy znaczenia takich postaci jak Jezus i z 

całą   powagą   stwierdzam,   że   był   on   postacią   szczególną,   obdarzoną 

niezwykłą   mocą,   niemniej   ewangelie   opisują   pewne   związane   z   nim 

zdarzenia   jako   “cuda".   Nie   chodziło   tu   wcale   o   to,   że   były   one 

rzeczywiście   cudownymi,   ponadnaturalnymi   wydarzeniami,   lecz   że   w 

świetle  wówczas  panujących  obyczajów  i  warunków  politycznych  były 

bezprecedensowymi aktami, które skutecznie omijały prawo.

Wiemy   jeszcze   wiele   innych   rzeczy.   Wiemy,   dlaczego   poszczególne 

ewangelie   nie   zgadzają   się   ze   sobą.   Na   przykład   w   ewangelii   Marka 

czytamy, że Jezus został ukrzyżowany w trzeciej godzinie, podczas gdy w 

background image

ewangelii   Jana   to   samo   wydarzenie   dzieje   się   w   szóstej   godzinie.  Ten 

szczegół wydaje się z pozoru niezbyt ważny, lecz jak zobaczymy później, 

ta   trzygodzinna   różnica   w   czasie   była   bardzo   istotna   dla   dalszych 

wydarzeń.

Przyjrzyjmy   się  wydarzeniom  związanym  z wodą i winem w Kanie, 

przyjrzyjmy się dokładnie, co Biblia mówi na ten temat, wbrew temu, co 

się   nam wydaje,  że  wiemy.  Temu,  co  kiedyś było  zupełnie  zrozumiałą 

sprawą,   nadaje   się   obecnie   ponadnaturalny   charakter.   Ślub   w   Kanie 

opisany jest tylko w jednej z czterech ewangelii, w ewangelii Jana. Jeśli 

był   to,   jak   twierdzi   Kościół,   cud   i   jeśli   przypisuje   mu   on   tak   duże 

znaczenie,   to   dlaczego   tak   doniosłe   wydarzenie   nie   znalazło   się   w 

pozostałych trzech ewangeliach? Ewangelia wcale nie mówi, jak to często 

słyszymy   z   ambon,   że   “skończyło   się   im   wino".   Ewangelia   mówi:   “A 

kiedy zapragnęli wina, matka Jezusa powiedziała: «0ni nie mają wina»".

Ewangelia mówi nam, że osobą odpowiedzialną był gospodarz wesela / 

uczty. Informacja ta determinuje fakt, że nie była to ceremonia zaślubin, 

lecz   przedślubna   uczta   zaręczynowa.   Wino   pite   w   czasie   ceremonii 

zaręczyn było podawane tylko kapłanom i Żydom żyjącym w celibacie, 

nie pili go żonaci mężczyźni, nowicjusze i inni, którzy byli traktowani 

jako nie posiadający święceń. Tym wolno było pić tylko wodę – jak podaje 

Jan, stanowiło to rytuał oczyszczenia.

Kiedy   nadszedł   czas   tego   rytuału,   Maria,   najwidoczniej   niezbyt 

szczęśliwa z powodu dyskryminacji, chcąc skierować uwagę Jezusa  na 

gości bez święceń, powiedziała: “Oni nie mają wina" . Nie będąc jeszcze 

namaszczonym   Mesjaszem,   Jezus   odrzekł:   “Moja   godzina   jeszcze   nie 

background image

nadeszła"

14

. W ten sposób Maria wywarła presję na Jezusa, który złamał 

zwyczaj   i   odrzucił   wodę.   Wino   dla   wszystkich!   Gospodarz   uczty   nie 

uczynił żadnej uwagi na temat cudu, po prostu wyraził zdziwienie, że wino 

pojawiło się na tym etapie ceremonii.

Często pada przypuszczenie, że ślub w Kanie Galilejskiej był ślubem 

samego Jezusa, ponieważ zarówno on, jak i jego matka mieli prawo do 

wydawania poleceń, co nie było przywilejem zwykłych gości. Ucztę tę 

można datować na lato 30 roku n.e. w miesiącu będącym odpowiednikiem 

czerwca.   Pierwsze   zaślubiny   zawsze   odbywały   się   w   miesiącu   Pokuty 

(wrzesień), zaś związane z nimi uczty zaręczynowe były wydawane trzy 

miesiące   wcześniej.   W   naszym   przypadku   więc,   pierwsze   małżeńskie 

namaszczenie   Jezusa   przez   Marię   Magdalenę   odbyło   się   w   miesiącu 

Pokuty (wrzesień) w 30 roku n.e., trzy miesiące po ceremonii w Kanie 

Galilejskiej, która zdaje się być ich ucztą zaręczynową.

Ewangelie opowiadają historie, które mimo iż nie zawsze są zgodne ze 

sobą,   można   także   prześledzić   na   podstawie   informacji   pozabiblijnych. 

Opis działalności Jezusa aż do chwili jego ukrzyżowania można znaleźć w 

różnych   zapiskach   pochodzących   z   tamtego   okresu.   W   oficjalnych 

rocznikach Imperium Rzymskiego jest wzmianka na temat procesu pod 

przewodnictwem Piłata oraz o ukrzyżowaniu. Możemy na podstawie tej 

chronologicznie spisanej kroniki rzymskich gubernatorów ściśle określić 

datę ukrzyżowania na Paschę w marcu 33 roku n.e. Drugie namaszczenie 

w   Betanii   miało   miejsce   w   tygodniu   poprzedzającym   ukrzyżowanie. 

Wiemy, że Maria Magdalena musiała być już zgodnie z prawem od trzech 

miesięcy brzemienna, co oznaczało, że winna była urodzić we wrześniu 

roku 33 n.e., ale do tego wrócimy później.

background image

Traktując   ewangelie   dosłownie,   tak   jak   zostały   napisane,   widzimy 

Jezusa   jako   dziedzicznego   władcę,   wyzwoliciela   starającego   się 

zjednoczyć ludzi z tamtych terenów przeciwko uciskowi Rzymu. W tym 

czasie   Judea   miała   status   podobny   do   tego,   jaki   Francja   miała   pod 

niemiecką okupacja w czasie drugiej wojny światowej. Władze były pod 

nadzorem   wojsk   okupacyjnych   i   częste   były   przejawy   sprzeciwu 

przeciwko temu stanowi rzeczy.

Jezus   był   oczekiwany,   spodziewany,   i   pod   koniec   historii   staje   się 

namaszczonym Mesjaszem. W Dawnych dziejach Izraela Józefa Flawiusza 

pochodzących   z   pierwszego   wieku   naszej   ery   Jezus   nazywany   jest 

“mądrym człowiekiem", “nauczycielem" i “królem". Nie ma tam nic na 

temat jego boskości.

Zwoje   znad   Morza   Martwego   określają   Mesjasza   Izraela   jako 

Naczelnego   Dowódcę   Sił   Zbrojnych   Izraela,   przeto   nie   będzie 

zaskoczeniem   fakt,   że   apostołowie   byli   uzbrojeni.   Z   chwilą   ich 

zwerbowania Jezus sprawdzał, czy każdy ma miecz. Pod sam koniec całej 

historii (Ewangelia według św. Jana, Pojmanie Jezusa) Piotr zwraca swój 

miecz   przeciwko   Malchosowi,   zaś   Jezus   powiada:   “Nie   przyszedłem 

przynieść pokoju, ale miecz".

W Jerozolimie było wielu wysoko postawionych Żydów zajmujących 

wysokie   stanowiska,   których   trwałość   gwarantowały   obce   (rzymskie) 

wojska i którzy nie mieli nic przeciwko temu. Poza tym żydowskie grupy 

miały   charakter   sekciarski   i  nie   chciały   dzielić   swojego   boga   Jahwe   z 

nikim   innym,   a   zwłaszcza   z   nieczystymi   gojami.   Dla   faryzeuszy   i 

saduceuszy Żydzi byli narodem wybranym przez Boga – On należał do 

background image

nich, a oni do Niego. Byli jednak oprócz tego inni Żydzi, na przykład 

nazareńczycy   i   esseńczycy,   którzy   pozostawali   pod   wpływami   bardziej 

liberalnej,   zachodniej   doktryny.   Misja   Jezusa   nie   udała   się   i   powstał 

rozłam nie do pokonania. Goje, czyli innowiercy, to we współczesnym 

języku  nieżydowskie  rasy, zwłaszcza   arabskie,   między  którymi  po  dziś 

dzień istnieje nieprzezwyciężony rozdźwięk.

Wyrok wydał rzymski gubernator Poncjusz Piłat, lecz w rzeczywistości 

Jezus   został  wcześniej   wyklęty   i  ekskomunikowany   przez   Sanhedryn

15

Aby   zrzucić   z   siebie   odpowiedzialność,   pokierowano   sprawą   tak,   aby 

Jezus został skazany przez rzymskiego gubernatora, który już wcześniej 

skazał innych więźniów za udział w powstaniu przeciwko niemu.

Według   najwyższego   sędziego   i   naczelnego   prokuratora   Izraela 

Sanhedryn   nie   miał   prawa   obradować   nocą   lub   w   czasie   Paschy,   co 

stanowiło dla niego doskonałą okazję, aby umyć ręce od tej sprawy i móc 

oświadczyć: “Przykro nam, ale nie możemy tego zrobić. To Ty, Rzymski 

Gubernatorze, musisz to zrobić".

Jeśli   chodzi   o   śmierć   Jezusa   na   krzyżu,   jest   oczywiste,   ze   chodziło 

wyłącznie o śmierć duchową, a nie śmierć fizyczną, co określała zasada 

trzech   dni   i   co   wszyscy   czytelnicy   żyjący   w   pierwszym   wieku 

zrozumieliby bez najmniejszych wątpliwości. Z chwilą umieszczenia go 

na krzyżu Jezus stał się z miejsca w świetle prawa osobą martwą. Został 

oskarżony, skazany i przygotowany na śmierć. Dzisiaj taki stan nazywamy 

“ekskomuniką". Nominalnie przez trzy dni pozostawałby chory, po czym 

czwartego   dnia   nadeszłaby   śmierć   fizyczna.   Tego   dnia   zostałby 

pochowany, zakopany żywcem, lecz w czasie trzech pierwszych mógł być 

background image

podniesiony, wskrzeszony. W rzeczy samej przewidział, że tak się stanie.

Podniesienia   i   wskrzeszenia   mógł   dokonać   jedynie   (wyłączając 

przypadek, kiedy to Jezus sam pogwałcił prawo, co było właśnie cudem!) 

Najwyższy Kapłan lub Ojciec Społeczności. Najwyższym Kapłanem był 

wtedy Józef Kajfasz, który wyklął Jezusa, i dlatego podniesienia musiał 

dokonać   patriarcha,   Ojciec   Społeczności.   Jest   w   ewangelii   rozmowa 

między wiszącym na krzyżu Jezusem i Ojcem, której kulminacją są słowa: 

“Ojcze,   w   ręce   twoje   polecam   ducha   mego".   Jak   wiemy   z   zapisów 

historycznych,   w   tym   czasie   Ojcem   Społeczności   był   mędrzec   Magi 

apostoł Szymon Zelota .

Uczono nas, że fizyczna śmierć Jezusa została potwierdzona przez krew 

i wodę, która wypłynęła z jego ciała, kiedy został przebity włócznią. W 

rzeczywistości ustęp ten został błędnie przetłumaczony. Słowa oryginału 

nie   znaczą   “przebity',   ale   “ukłuty"   lub   “zadrapany".   Słowa   te 

przetłumaczono   na   łaciński   czasownik   “otworzyć",   a   ten   na   angielskie 

słowo “przebity".

To nie były prymitywne czasy, ale czasy, w których byli już lekarze, 

ludzie zajmujący się medycyną; były nawet swego rodzaju szpitale. I tak 

jak   dziś,   tak   i   wtedy   testem   na   sprawdzenie   istnienia   odruchów   było 

zadrapanie lub ukłucie skóry ostrym narzędziem.

W moim posiadaniu znajduje się list od chirurga z Brytyjskiej Rady 

Medycznej,   w   którym   stwierdza   on,   “że   z   punktu   widzenia   medycyny 

wypływ wody jest niewytłumaczalny. Krew wypływająca z rany kłutej jest 

dowodem życia, a nie śmierci. Należałoby wykonać bardzo dużą, ciętą 

ranę, aby spowodować wypłynięcie kropli krwi z martwego ciała, a to 

background image

dlatego, że nie ma już akcji naczyniowej".

Zobaczmy,   co   dokładnie   mówią   ewangelie   na   ten   temat.   Józef   z 

Arymatei   zdjął   ciało   Jezusa   z   krzyża.   Gwoli   ścisłości   wyrazem,   który 

przetłumaczono na angielskie “body" (ciało), było greckie słowo “soma" 

oznaczające   “żywe   ciało".   Gdyby   chodziło   o   “martwe   ciało",   czyli 

“zwłoki", użyto by słowa “ptoma".

Jezus   przeżył   ukrzyżowanie   i   jest   to   wyraźnie   widoczne   w   innych 

księgach. Nawet Koran mówi o tym otwarcie.

W   piątkowe   popołudnie,   kiedy   Jezus   wisiał   na   krzyżu,   wypadało 

trzygodzinne przesunięcie czasu do przodu. Czas odmierzany był wtedy za 

pomocą zegarów słonecznych przez kapłanów, którzy odznaczali upływ 

godzin poprzez mierzony czas sesji modlitewnych. Chodziło w tym o to, 

że   były   godziny   dzienne   i   godziny   nocne.   Dziś   mamy 

dwudziestoczterogodzinną   dobę.  W  ewangelii   Jana   Jezus   mówi:   “Czyż 

dzień   nie   ma   dwunastu   godzin?"   Tak,   było   dwanaście   godzin   dnia   i 

dwanaście godzin nocy, zaś dzień zaczynał się o wschodzie słońca. Od 

czasu do czasu początek dnia ulegał zmianie, w związku z czym ulegał jej 

również początek nocy. W marcu, jak wiadomo, początek dnia wypadałby 

około szóstej rano.

Wiemy,  że   Józef   z   Arymatei   negocjował   z   Poncjuszem   Piłatem   w 

sprawie zdjęcia Jezusa z krzyża po jego kilkugodzinnym wiszeniu na nim. 

Ewangelie   nie   są   w   tym   miejscu   zgodne   co   do   kolejności   zdarzeń   – 

niektóre podają czas przed jego zmianą, inne czas po jego zmianie. Jest 

jednak pewne, że z czasu dnia znikają trzy godziny i przechodzą do czasu 

nocnego.   Godziny   dnia   zostają   zastąpione   godzinami   nocy.   Jak   mówią 

background image

ewangelie, kraj pogrążył się w ciemności na trzy godziny. Dziś te trzy 

nocne godziny dodalibyśmy bez wahania do godzin dziennych.

Te   trzy   godziny   stanowiły   jednak   najistotniejszy   punkt   każdego   z 

następnych wydarzeń, ponieważ hebrajscy lunarzyści

17  

dokonywali zmian 

czasu   w  ciągu   dnia,   zaś  solarzyści

18

,   których   frakcją   byli   esseńczycy   i 

mędrcy   Magi,   nie   dokonywali   zmian   przed   północą,   co   oznacza,   że 

według czasu  ewangelii, który  odnosi się do czasu  hebrajskiego,  Jezus 

został   ukrzyżowany   w   trzeciej   godzinie,   zaś   według   czasu   solarnego 

(słonecznego) został ukrzyżowany w szóstej godzinie.

Tego wieczora  Żydzi rozpoczęli Szabat o dziewiątej godzinie starego 

czasu,   zaś   esseńczycy   i   Magi   mieli   jeszcze   do   jego   rozpoczęcia   trzy 

godziny.   To   właśnie   te   trzy   godziny   umożliwiły   im   przeprowadzenie 

działań w sprawie Jezusa i na jego rzecz, ponieważ w ciągu tych trzech 

godzin nikt inny nie mógł podjąć się jakiejkolwiek pracy fizycznej.

Tak więc doszliśmy do jednego z najbardziej błędnie zinterpretowanych 

elementów Biblii i od tego miejsca zaczniemy posuwać się do przodu, do 

okresu   nie   opisanego   w   Biblii,   aby   opowiedzieć,   jak   przebiegł   poród 

dziecka Jezusa i Marii Magdaleny we wrześniu 33 roku n.e. Jednym z 

najbłędniej rozumianych ustępów Biblii jest sprawa Wniebowstąpienia i 

omawiając   ten   temat   rozważymy   narodziny   trojga   dzieci   Jezusa   i   ich 

potomków.

Przypisy: 

1. Istnieją dwie pisownie tego nazwiska. Obecnie nazwisko te] rodziny 

królewskie) pisze się jako Stuart, jednak pierwotnie pisało się Stewart.

background image

2. Król Szkotów Jakub VI (panował w latach 1567-1625) i król Anglii 

Jakub I (panował w latach 1603-1625) to jedna i ta sama osoba, pierwszy 

król z dynastii Stuartów na tronie angielskim, zwolennik absolutyzmu, zaś 

jego konflikty z parlamentem stanowiły powód do buntu przeciwko jego 

sukcesorowi, Karolowi I. – Przyp. tłum.

3. Niebiańskie zastępy lub niebiański gospodarz, bądź niebiańska hostia 

– Przyp. tłum.

4. Nie tyko anglojęzyczne, polskojęzyczne również – Przyp. tłum.

5. Autor używa tutaj bardziej wulgarnego określenia, lecz ze względu na 

to, ze nasze życie publiczne jest już i tak przeładowane wulgaryzmami, 

pozwalam sobie trochę je złagodzić – Przyp. tłum.

6. “Głos wołającego na Puszczy" – chodzi tu jednak raczej o pustkowie 

a nie teren porośnięty lasami. – Przyp. tłum.

7 Zwoje znad Martwego  Morza to starożytne rękopisy  wykonane na 

skórze, papirusie i miedzi odkryte w pustynnych grotach i starożytnych 

ruinach   znajdujących   się   na   pustkowiach   Judei.   Jest   to   jedno   z 

ważniejszych odkryć współczesne] archeologu. Odkrycie ich pozwoliło na 

ustalenie daty ustabilizowane) żydowskie] Biblii na nie później niż 70 rok 

n.e, zrekonstruowanie historii Palestyny w okresie pomiędzy 4 wiekiem 

p.n.e.   a   rokiem   135   n.e.   oraz   rzuciło   nowe   światło   na   powstanie 

chrześcijaństwa   i   rabinicznego   judaizmu,   jak   również   na   zależności 

między wczesnochrześcijańskimi i żydowskimi tradycjami. – Przyp. tłum.

8 Chodzi tu o olejek nardowy. – Przyp. tłum

9. Zadok byt jednym z kapłanów popierających króla Salomona w jego 

background image

walce o tron. – Przyp. tłum.

10. Josef Ben Matatia,  żydowski kapłan, nauczyciel i historyk, autor 

wartościowych pozycji opisujących dzieje Żydów. Jego główne dzieła to 

Dzieje wojny żydowskie] przeciwko Rzymianom, Dawne dzieje Izraela 

oraz Przeciwko Aplonowi – Przyp. tłum.

11.   Guldo   di   Piętro,   zwany   również   II   Beato   lub   Fra   Giovanm   da 

Fiesole,   jeden   z   największych   włoskich   malarzy   XV  wieku;  większość 

jego prac to freski, które wykonał w Klasztorze San Marco we Florencji 

oraz   w   kaplicy   papieskie]   (tzw.   Capella   Niccolina)   i   prywatnych 

apartamentach   papieskich   w   pałacu   watykańskim,   a   także   malowidła 

nadrzwiowe w sanktuarium Kościoła Santissima Annunziata we Florencji. 

– Przyp. tłum

12   Bardzo   popularne   w   języku   angielskim   określenie   mecenasa 

teatralnego brzmi “angel" – Przyp. tłum.

13.  Brzmienie  tego zdania  w wersji  autora  artykułu  jest podobne  do 

brzmienia: “Wina nie mają" – które występuje w polskojęzyczne) wersji 

Biblii wydanej w roku 1982 przez Tnę British and Foreign Bibie Society, 

natomiast Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu opracowane przez 

Zespół   Biblistów   Polskich   z   inicjatywy   Benedyktynów   Tynieckich   i 

wydane przez Wydawnictwo Pallottinum w roku 1980, opatrzone wstępem 

kardynała Wyszyńskiego,  podaje  ten  tekst w  brzmieniu:  “Nie   mają   już 

wina". – Przyp. tłum

14. Odpowiednie teksty z wyże) cytowanych Biblii brzmią: “Jeszcze me 

nadeszła moja godzina" i “Czyż jeszcze me nadeszła godzina moja?" – 

background image

Przyp. tłum.

15. Synedrion, żydowska instytucja religijna i sądownicza w starożytne) 

Judei;   sanhedryn   składał   się   z   71   członków,   głównie   arystokracji 

saducejskie);   od   czasu   Machabeuszów   w   skład   sanhedrynu   wchodzili 

także faryzeusze.

16. Szymon Zelota lub Kananejczyk, jeden z 12 apostołów. Chociaż me 

wiadomo mc pewnego o jego życiu, sądzi się, ze był jednym z Zelotów, 

czyli   członkiem   ruchu   wolnościowego   w   Palestynie   wymierzonego 

przeciwko   panowaniu   Rzymu,   które   było   nie   do   pogodzenia   z 

monoteistyczną religią żydowską. – Przyp. tłum.

17. Przypuszczalnie chodzi o astronomów opierających swoje obliczenia 

na obserwacji Księżyca – Przyp. tłum.

18. Przypuszczalnie chodzi o astronomów opierających swoje obliczenia 

na obserwacji Słońca. – Przyp. tłum.

background image

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA – CZĘŚĆ 

TRZECIA

Na   podstawie   chronologii   Ewangelii   wiadomo   nam,  że   drugie 

małżeńskie namaszczenie Jezusa przez Marię Magdalenę w Betanii miało 

miejsce w tygodniu poprzedzającym ukrzyżowanie. Wiemy również, że 

Maria była wtedy w trzecim miesiącu ciąży i w związku z tym powinna 

była urodzić we wrześniu.

Co   zatem   mówią   nam   Ewangelie   na   temat   wydarzeń,   które   miały 

miejsce we wrześniu roku pańskiego 33? W rzeczy samej nic, niemniej 

sprawa   ta   została   podjęta   w   Dziejach   Apostolskich,   gdzie   podane   są 

szczegóły   wrześniowego   wydarzenia,   które   znamy   jako 

“Wniebowstąpienie".

W Dziejach Apostolskich nie ma jednak mowy o jednej rzeczy, to jest o 

“Wniebowstąpieniu". Nazwa ta została nadana temu rytuałowi trzy wieki 

później, kiedy Kościół Rzymskokatolicki ustalał swoje doktryny. Oto, jak 

brzmią   dosłownie   stosowne   słowa   tekstu:   “I   gdy   to   powiedział,   a   oni 

patrzyli, został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu". Dalej 

mówi się, że “mężowie w białych szatach" rzekli do uczniów: “...czemu 

stoicie  patrząc  w  niebo?  Ten  Jezus...  tak  przyjdzie,  jak go  widzieliście 

idącego".   Nieco   dalej   w   Dziejach   mówi   się,   że   “niebo"   musi   przyjąć 

Jezusa aż do czasu jego “powrotu"

1

.

Wiedząc,   że   był   to   właśnie   miesiąc,   w   którym   Maria   Magdalena 

spodziewała się dziecka, zastanówmy się zatem, czy istnieje jakiś związek 

między   połogiem   Marii   a   tak   zwanym   “Wniebowstąpieniem"?   Otóż 

background image

istnieje i wynika on z istoty czasu powrotu.

Istniały   zasady   nie   tylko   rządzące   ceremonią   zaślubin   sukcesorów 

rodów   mesjanistycznych,   ale   również   rządzące   samym   małżeństwem. 

Zasady   dynastycznych   więzów   małżeńskich   różniły   się   od 

obowiązujących w przeciętnej rodzinie,  zaś  rodzice  mesjanistyczni  byli 

formalnie   rozdzielani   na   czas   porodu.   Nawet   zbliżenia   między 

dynastycznym mężem i żoną były dozwolone jedynie w grudniu, tak aby 

urodziny następców zawsze wypadały we wrześniu, miesiącu Atonement, 

najświętszym miesiącu żydowskiego kalendarza.

To właśnie tę zasadę złamali rodzice Jezusa (Józef i Maria) i było to 

przyczyną, dla której Żydzi nie byli zgodni co do tego, czy Jezus jest ich 

prawdziwym Mesjaszem.

Kiedy  dynastyczne dziecko było poczęte w niewłaściwej porze roku, 

matka bywała zazwyczaj umieszczana na czas porodu pod klasztornym 

nadzorem,   aby   uniknąć   publicznego   zawstydzenia.   Nazywało   się   to 

“oddaleniem   prywatnym   /   potajemnym"   i   święty   Mateusz   całkiem 

wyraźnie podaje, że kiedy odkryto ciążę Marii, “Józef, jej mąż, który był 

człowiekiem   sprawiedliwym   i   nie   chciał   narazić   Jej   na   zniesławienie, 

zamierzał oddalić Ją potajemnie".

W   tym   przypadku   na   urodzenie   została   udzielona   dyspensa   przez 

archanioła   Simeona,   który   piastował   wówczas   stanowisko   “Gabriela" 

będąc   anielskim   kapłanem   dyżurnym.   Zarówno   Zwoje   znad   Morza 

Martwego,   jak   i   Księga   Enocha   (która   została   usunięta   ze   Starego 

Testamentu) definiują “archaniołów" (lub głównych ambasadorów) jako 

starszych   kapłanów   w   Qumran   noszących   tradycyjnie   tytuły   “Michał", 

background image

“Gabriel", “Rafael", “Sariel" etc.

W   przypadku   Jezusa   i   Marii   Magdaleny   wszelkie   zasady   więzów 

małżeńskich zostały zachowane i ich pierwsze dziecko zostało poczęte w 

grudniu roku pańskiego 32 i urodzone we wrześniu roku 33.

Z chwilą urodzenia się dynastycznego dziecka rodzice byli rozdzielani 

na   sześć   lat,   jeśli   to   był   chłopiec,   i   na   trzy   lata,   jeśli   urodziła   się 

dziewczynka. Ich małżeństwo było restytuowane dopiero po tym czasie. W 

międzyczasie matka z dzieckiem udawała się do odpowiednika klasztoru, 

zaś   o   małżonku   mówiło   się,   że   wstępuje   do   “Królestwa   Niebios".   To 

Królestwo   Niebios   było   w   rzeczywistości   Esseńskim   Nadrzędnym 

Klasztorem w Mird nad Morzem Martwym, zaś ceremonia wstępowania 

była prowadzona przez anielskich kapłanów pod nadzorem wyznaczonego 

przywódcy pielgrzymów.

W   Księdze   Wyjścia   Starego   Testamentu   izraelskich   pielgrzymów 

prowadził   do   Ziemi   Świętej   “obłok".   Kontynuując   tę   tradycję   kapłan, 

przywódca pielgrzymów, nosił od tamtego czasu tytuł “Obłok".

Jeśli przeczytamy teraz Dzieje Apostolskie zgodnie z intencją autorów, 

zobaczymy,   że   Jezus   został   wzięty   przez   “Obłok"   (czyli   wodza 

pielgrzymów)   do   Królestwa   Niebieskiego   (czyli   do   Nadrzędnego 

Klasztoru w Mird), zaś człowiek w bieli (anielski kapłan) powiedział, że 

Jezus   powróci,   kiedy   nadejdzie   czas   restytucji   (kiedy   przywrócone 

zostanie fizyczne małżeństwo).

Jeśli   rzucimy   teraz   okiem   na   List   św.   Pawła   do   Hebrajczyków, 

zauważymy,   że   wyjaśnia   on   bardziej   szczegółowo   wydarzenie   noszące 

background image

nazwę Wniebowstąpienia. Św. Paweł opowiada, jak Jezus został przyjęty 

do   Kapłaństwa   Niebiańskiego,   ponieważ   w   rzeczy   samej   nie   miał 

uprawnień do tak uświęconego tytułu. Tłumaczy on, że Jezus urodził się 

(poprzez ojca Józefa) w żydowskiej linii Dawida, linii, która miała prawo 

do tytułu królewskiego, lecz nie miała prawa do kapłaństwa, ponieważ to 

ostatnie było wyłącznym przywilejem rodu Aarona i Lewiego.

Paweł powiada, że udzielono jednak specjalnej dyspensy, i dodaje, że 

“skoro   bowiem zmienia  się  kapłaństwo,  musi  nastąpić   zmiana   zakonu" 

(zakon = prawo). Jako wynik tej zmiany zakonu (prawa) Jezus miał prawo 

wejścia   do   Królestwa   Niebieskiego   według   kapłańskiego   porządku 

Melchizedeka.

Tak więc we wrześniu roku pańskiego 33

2

  rodzi się pierwsze dziecko, 

zaś Jezus zgodnie z prawem wstępuje do Królestwa Niebieskiego. Nie ma 

żadnej   wzmianki   na   temat   męskiej   płci   tego   dziecka   (są   natomiast   w 

przypadku kolejnych dwóch narodzin) i widząc, że Jezus wraca trzy lata 

później, w roku 36, wiemy, że Maria urodziła dziewczynkę.

Śledząc   chronologię   Dziejów  Apostolskich   widzimy,   że   we   wrześniu 

roku 37 rodzi się drugie dziecko, a następnie kolejne w roku 44. Okres, 

jaki   upływa   między   tymi   dwoma   urodzinami   a   drugą   restytucją 

(małżeństwa) w roku 43, wynosi sześć lat, co wskazuje, że drugie dziecko 

było chłopcem. Fakt ten potwierdzają również użyte słowa kryptologiczne 

– takich samych użyto w stosunku do dziecka z roku 44, co oznacza, że 

trzecie dziecko również było chłopcem.

Zgodnie   z   tym,   co   znajdujemy   w   Zwojach   znad   Morza   Martwego, 

wszystko, co ma charakter kryptologiczny w Nowym Testamencie, zostało 

background image

ustalone z góry przez inny termin, który wyjaśnia, że dany termin oznacza 

coś ukrytego zgodnie z zasadą: “To jest dla tych z uszami do słuchania". 

Kiedy   już   się   zrozumie   te   kody   i   alegorie,   łatwiej   jest   rozumieć   inne 

przekazy,   bowiem   ich   znaczenie   nie   zmienia   się.   Znaczą   dokładnie   to 

samo za każdym razem, kiedy zostają użyte – inaczej mówiąc, zawsze są 

używane, kiedy chodzi o to samo.

I tak na przykład Ewangelie wyjaśniają, dlaczego Jezus był nazywany 

“Słowem Boga": “A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami... w 

pełni   gracji   i   prawdy".   Jan   bardzo   długo   wyjaśnia   znaczenie   tego 

wyrażenia,   zaś   kolejne   przykłady   cytatów   brzmią   następująco:   “Słowo 

Boga stało nad jeziorem" i “Słowo Boga było w Samarii".

Przesłania   dotyczące   żyzności   i   nowego   życia   są   sformułowane   w 

Przypowieści o siewcy, którego ziarno “wydało plon". I stąd, ilekroć jest 

mowa, że “Słowo Boga plon wydało" oraz “to jest dla tych z uszami do 

słuchania",  oznacza to, że Jezus miał syna. Są dwa takie  wyrażenia  w 

“Dziejach Apostolskich" i przypadają one dokładnie na rok 37 i 44.

Przypuszczalnie najgorzej zinterpretowaną księgą Nowego Testamentu 

jest Apokalipsa św. Jana (inaczej Objawienie św. Jana). Chodzi tu o błędną 

interpretację przez Kościół a nie błędy w samej księdze. Księga ta jest 

niepodobna   do   pozostałych.   Jest   wypełniona   okropnymi, 

nadprzyrodzonymi   podtekstami,   zaś   jej   bezpośredni   charakter 

wyobrażeniowy został skażony przez Kościół, który przeobraził jej tekst w 

pewien rodzaj ostrzeżenia, przepowiedni katastrofy! Lecz księga ta nie ma 

w   tytule   słowa   “Przepowiednia"   lub   “Ostrzeżenie".   Nazywa   się 

“Objawienie"

3

.

background image

Cóż zatem ta księga objawia? Chronologicznie opisane tam wydarzenia 

następują po tych, jakie opisane są w Dziejach Apostolskich, czyli księga 

Objawienia   św.   Jana   jest   w   rzeczywistości   kontynuacją   historii   Jezusa, 

Marii   Magdaleny   i   ich   synów,   w   szczególności   starszego   syna,   Jezusa 

Justusa. Podaje ona szczegóły jego życia i małżeństwa wraz z urodzinami 

jego   syna.   Ta   błędnie   interpretowana   przez   Kościół   księga   Nowego 

Testamentu nie jest ani ostrzeżeniem, ani pełną grozy przepowiednią. Jest 

dokładnie tym, co mówi jej tytuł: objawieniem (lub raczej: ujawnieniem – 

przyp. tłum.).

Jak już wcześniej zauważyliśmy, wyświęceni księża w tamtych czasach 

nosili   przydomek   “rybiarzy",   ich   pomocników   nazywano   z   kolei 

“rybakami",   zaś   kandydatów   do   chrztu   –   “rybami".   Po   wstąpieniu   do 

Królestwa Niebieskiego Jezus stał się wyświęconym “rybiarzem", lecz do 

chwili   wstąpienia   tam   (jak   wyjaśnia   św.   Paweł)   nie   posiadał   tytułu 

kapłańskiego.   W   trakcie   rytuału   wyświęcania   prowadzący   ceremoniał 

kapłani   z   sanktuarium,   Lewici,   podawali   kandydatom   pięć   bochenków 

chleba   i   dwie   ryby.   Prawo   w   tej   mierze   było   bardzo   rygorystyczne. 

Kandydat   musiał   być   obrzezanym   Żydem.   Innowiercy   i   nie   obrzezani 

samarytanie nie mogli w żadnym wypadku dostąpić tego zaszczytu.

I to właśnie był ten szczególny kapłański rytuał, który Jezus pogwałcił w 

czasie tak zwanego “nakarmienia pięciu tysięcy"

4

, ponieważ w ten sposób 

dał   dostęp   do   swojej   nowej,   liberalnej   posługi   ofiarowując   bochenki 

chleba nie uświęconemu zgromadzeniu ludzi. Poza tym, z uwagi na to, że 

stał się “rybiarzem", o Jezusie mówiono również jako o “Chrystusie" – jest 

to grecka definicja i znaczy “Król". Wymawiając słowa Jezus Chrystus 

faktycznie   mówimy   Jezus   Król,   zaś   jego   królewskie   pochodzenie 

background image

wywodziło się z Królewskiego Domu Judy (Domu Dawidowego), jak to 

wielokrotnie podkreślają ewangelie oraz listy świętego Pawła.

Tak więc poczynając od roku 33 n.e. Jezus wyłania się w podwójnej roli: 

jako “Kapłan Chrystus", a jeszcze częściej jako “Rybiarski Król" (“Fisher 

King"). Definicja ta, jak zobaczymy, miała przerodzić się w dziedziczny i 

dynastyczny urząd potomków Jezusa i następni “Rybiarscy Królowie" byli 

dominującymi postaciami w historii linii krwi Graala.

Przed urodzeniem drugiego syna w roku 44 Maria Magdalena została 

wydalona z Judei w związku z zaangażowaniem się jej w powstanie o 

charakterze   politycznym.   Wraz   z   Filipem,   Łazarzem   i   kilkoma   innymi 

wiernymi   przyjaciółmi   udała   się   (w   myśl   umowy   z   królem   Herodem 

Agryppą II) do posiadłości Herodów w pobliżu Lionu w kraju Gaul (który 

stał się później Francją).

Od najwcześniejszych czasów przez średniowiecze aż do renesansu jej 

emigracja z Judei była portretowana w rękopisach luminarzy i podobnych 

im  dziełach   sztuki.   Jej   życie   i  praca   we   Francji,   a   w   szczególności   w 

Langwedocji,   została   opisana   nie   tylko   w   pracach   dotyczących   historii 

europejskiej, ale nawet w liturgii rzymskokatolickiej, dopóki Watykan nie 

usunął jej stamtąd.

Deportacja   Mary   Magdaleny   jest   opisana   w   Apokalipsie  św.   Jana 

(inaczej Objawieniu św. Jana), która podaje, że była ona w tym czasie w 

ciąży. Opowiada ona również, jak rzymskie władze oskarżyły ją, jej syna i 

jego następców: “A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia... 

Oto wielki smok barwy ognia mający siedem głów i dziesięć rogów – a na 

głowach   jego   siedem   diademów...   I   stanął   smok   przed   mającą   rodzić 

background image

Niewiastą,  ażeby, skoro porodzi,  pożreć jej dziecię.  I porodziła  syna – 

Mężczyznę... A niewiasta zbiegła na pustynię... I rozgniewał się smok na 

niewiastę i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co 

strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa". (Apokalipsa św. Jana, 

12,1-18).

Jest powiedziane, że to do kraju Gaul (Francji) Maria zaniosła Sangreal 

(Krew  Królewską,  Świętego  Graala),   i to   właśnie  w  Gauł potomkowie 

sławnej linii Jezusa i Marii, “Rybiarscy Królowie", rozkwitali przez 300 

lat.

Odwiecznym mottem Rybiarskich Króli było “W Sile". Wywodziło się 

ono od imieniem ich przodka, Boaza (pradziadka króla Dawida), które 

znaczyło “W Sile". Po przetłumaczeniu na łacinę brzmiało ono “In Forte" 

(Głośno), co później zostało zniekształcone na “Anfortas", które stało się 

imieniem Rybiarskiego Króla w romansie mówiącym o Graalu

5

.

Możemy   obecnie   powrócić   do   tradycyjnej   symboliki   Graala   jako 

kielicha napełnionego krwią Jezusa. Możemy również zastanowić się nad 

graficzną symboliką stworzoną na długo przed Wiekami Ciemnoty, około 

3500 lat p.n.e. Kiedy tego dokonamy, zauważymy, że kielich lub puchar 

jest   najstarszym   symbolem   kobiety.   Jego   reprezentacją   było   Święte 

Naczynie – macica.

Tak więc uciekając do Francji, Maria Magdalena przeniosła Sangreal w 

Uświęconym   Kielichu   swojej   macicy,   tak   jak   to   opisuje   Księga 

Objawienia. Imię tego drugiego syna było Józef.

Równoważnym   tradycyjnym   symbolem   mężczyzny   było   ostrze   rogu 

background image

przedstawiane   zazwyczaj   w   postaci   miecza   lub   jednorożca.   W   Starym 

Testamencie   w   Pieśni   nad   Pieśniami   oraz   w   Księdze   Psalmów   płodny 

jednorożec   symbolizuje   królewski   ród   Judy   i   właśnie   z   tego   względu 

katarowie   z   Prowansji   używali  tej   mistycznej   bestii   jako   symbolu   linii 

krwi Graala.

6

Maria Magdalena zmarła w Prowansji w roku 63 n.e. W tym samym 

roku Józef z Arymatei zbudował sławną kaplicę w Glastonbury w Anglii 

jako pomnik Mesjanistycznej Królowej. Był to pierwszy “nie podziemny" 

kościół chrześcijański na świecie, zaś w następnym roku syn Marii, Jezus 

Justus,   poświęcił  go  swojej  matce.   Jezus  Młodszy   był  już   przedtem  w 

Anglii   z   Józefem,   w   wieku   dwunastu   lat,   w   roku   49.   To   właśnie   to 

wydarzenie zainspirowało sławną pieśń Williama Blake'a, Jeruzalem; “I te 

stopy w starożytności, stąpały po zieleni Anglii gór".

7

Kim był Józef z Arymatei, człowiek, który przejął kontrolę nad biegiem 

wypadków w czasie ukrzyżowania? I dlaczego matka Jezusa, jego żona i 

reszta   rodziny   zaakceptowała   interwencję   Józefa   bez   zadawania 

jakichkolwiek pytań?

Dopiero   w   roku   900   n.e.   Kościół   Rzymski   zdecydował   się   wydać 

oświadczenie, że Józef z Arymatei był wujem matki Jezusa, Marii. Od tego 

czasu   obrazy   zaczęły   ukazywać   go   w   chwili   ukrzyżowania   jako 

stosunkowo   starego   człowieka,   kiedy   matka   Maria   miała   już   ponad 

pięćdziesiąt   lat.   Dokumenty   historyczne   dotyczące   Józefa   sprzed 

oświadczenia   Rzymu   przedstawiają   go   jako   znacznie   młodszego 

człowieka. Podają one, że zmarł on w wieku 80 lat 27 lipca 82 roku n.e., 

czyli w chwili ukrzyżowania Jezusa musiał mieć 32 lata.

background image

Józef z Arymatei był w rzeczywistości nikim innym jak bratem Jezusa 

Jakubem, zaś tytuł, jakim się go obdarza, nie ma nic wspólnego z nazwą 

jakiegokolwiek miejsca. Arymatea nigdy nie istniała. Nie powinno więc 

dziwić, że to właśnie on negocjował z Piłatem sprawę umieszczenia Jezusa 

w swoim własnym grobie rodzinnym.

Rodowy   przydomek   “Arymatea"   wziął   się   z   angielskiego 

zniekształcenia   grecko-hebrajskiego   terminu   ha   Rama   Theo   –   “Boska 

Wysokość" lub “Królewska Wysokość", jak to dziś mówimy. Ponieważ 

Jezus   był   najstarszym   mesjanistycznym   potomkiem   –   Chrystusem, 

Kristosem lub po prostu królem – jego młodszy brat był księciem krwi 

królewskiej,   Królewską   Wysokością,   Rama-Theo.   W   nazareriskiej 

hierarchii   książę   krwi   królewskiej   zawsze   posiadał   patriarchalny   tytuł 

“Józefa"   –   podobnie   jak   Jezus   był   tytularnie   “Dawidem",   a   jego   żona 

“Marią".

Na początku V wieku potomkowie Jezusa i Marii skoligacili się poprzez 

małżeństwo   z   Frankami   sigambryjskimi.   Z   tego   związku   wyłoniła   się 

nowa   rodzina   “panująca",   która   zapoczątkowała   dynastię   Merowingów. 

Merowingowie   założyli   królestwo   Francji   i   wprowadzili   dobrze   znany 

“fleur-de-lys" (kwiat lilii – starożytny, żydowski symbol obrzezania) jako 

symbol królów francuskich.

Z   Merowingów   wyłoniła   się   kolejna   linia,   która   założyła   niezależne 

żydowskie   królestwo   w   południowej   Francji,   Królestwo   Septimanii, 

znanej obecnie jako Langwedocja. Pierwsi książęta Tuluzy, Akwitanii i 

Prowansji wywodzili się z mesjanistycz-nej linii krwi Świętego Graala. 

Septimania   otrzymała   Królewski   Dom   Dawidowy   w   roku   768,   zaś   jej 

background image

książę   Bernard   poślubił   później   córkę   cesarza   Charlemagne   (Karola 

Wielkiego).

Spośród “Rybiarskich Króli" wyłoniła się również kolejna linia sukcesji 

w   Gaul.   Podczas   gdy   Merowingowie   kontynuowali   patrymonialną 

“męską" linię dziedzictwa Jezusa, druga linia przedłużała matriarchalne 

dziedzictwo   Marii   Magdaleny   w   “żeńskiej"   linii.   Były   to   dynastyczne 

królowe Avallonu w Burgundii, z domu del Acqs – co znaczy “wody" – 

tytuł   nadany   Marii   Magdalenie   wcześniej,   kiedy   udała   się   morzem   do 

Prowansji.

Ci   z   nas,   którym   nie   są   obce   tradycje   arturiańskie   i   św.   Graala, 

zorientowali się w tej chwili w ostatecznej doniosłości tej mesjanistycznej 

rodziny   Rybiarskich   Królów,   królowych   Avallonu   i   domu   del   Acqs 

(przekształconego w arturiańskim romansie na “du Lac").

Potomkowie   Jezusa   stanowili   potężne   zagrożenie   dla   Kościoła 

Rzymskokatolickiego,   ponieważ   byli   dynastycznymi   przywódcami 

Kościoła Nazareńskiego. W rzeczywistości Kościół Rzymskokatolicki nie 

powinien   był   nigdy   powstać,   ponieważ   nie   był   on   niczym   innym   jak 

ruchem “hybrydowym" złożonym z najróżniejszych doktryn pogańskich 

przyklejonych do podstawowej żydowskiej bazy.

Jezus urodził się w 7 roku p.n.e. i jego urodziny przypadają na dzień 

będący odpowiednikiem l marca, z “oficjalnymi" urodzinami w dniu 15 

września, aby zadowolić wymagania dynastyczne. W chwili ustanawiania 

zasad   Kościoła   Rzymskokatolickiego   w   czwartym   stuleciu   naszej   ery 

cesarz Konstantyn zignorował jednak obie daty i zamiast nich ustanowił 

25  grudnia   jako  dzień   Bożego  Narodzenia,   tak  aby  zbiegało  się   ono  z 

background image

pogańskim Świętem Słońca.

Później, na Synodzie w Whitby, w roku 664, biskupi przejęli celtyckie 

święto  Eostre,  bogini  wiosny   i  urodzaju,  i  przywiązali do  niego  nowe, 

chrześcijańskie znaczenie. Czyniąc to zmienili datę celtyckiego święta, by 

oddzielić ją od tradycji żydowskiej Paschy.

8

Chrześcijaństwo   ewoluowało,   jak   wiadomo,   jako   “religia 

kompozytowa", zupełnie niepodobnie do innych. Gdyby Jezus miał być 

jego żywym katalizatorem, wówczas chrześcijaństwo bazowałoby na jego 

naukach – moralnych i społecznych zasadach uczciwego, tolerancyjnego 

kapłaństwa z ludźmi w charakterze udziałowców tej religii.

Ortodoksyjne  chrześcijaństwo  nie  jest zbudowane  na  podstawie  nauk 

Jezusa,   bazuje   ono   na   naukach   Kościoła   Rzymskiego,   które   różnią   się 

całkowicie od nauk Jezusa. Istnieje cały  szereg przyczyn takiego stanu 

rzeczy,   z   których   najważniejszą   jest   to,   że   nauki   Jezusa   zostały   z 

rozmysłem zepchnięte na bok na rzecz nauk Piotra i Pawła, które nie były 

uznawane przez Kościół Nazareński jako legalne dziedzictwo Jezusa i jego 

brata Jakuba.

Papieże   i   kardynałowie   mogli   rządzić   niepodzielnie   jedynie   poprzez 

usunięcie Jezusa z czołowego miejsca. Konstantyn orzekł, że to “on sam" 

jest   “Zbawicielem   Mesjaszem"   a   nie   Jezus!   Jeśli   chodzi   o   biskupów 

Rzymu  (papieży), to  przydzielono  im apostolskie  dziedzictwo  świętego 

Piotra, nie będącego spadkobiercą Jezusa i jego braci, co zachował Kościół 

Nazareński.

Jedynym   sposobem,   przy   pomocy   którego   Kościół   Rzymski   mógł 

background image

zapobiec wpływom potomków Marii Magdaleny, było zdyskredytowanie 

jej samej i zaprzeczenie, że była żoną Jezusa. Ale co z bratem Jezusa 

Jakubem? On' również miał potomków, mieli ich również jego pozostali 

bracia,   Simon,   Joses   i   Jude.   Kościołowi   nie   udało   się   uciec   od 

ewangelicznego stwierdzenia, że Jezus był Błogosławionej Matki Maryi 

“pierworodnym synem", przeto macierzyństwo samej Marii też musiało 

zostać ukryte.

W wyniku tej opcji Matka Maria została przedstawiona jako dziewica, 

zaś Maria Magdalena jako ladacznica, o czym nie wspominają oryginalne 

Ewangelie. Następnie, w celu umocnienia pozycji Marii, zaczęto głosić, że 

jej własna matka, Anna, urodziła ją w sposób “bezgrzeszny"!

Z upływem czasu te wyrachowane doktryny zaczęły odnosić skutek. Na 

samym początku jednak trzeba było czegoś więcej, aby scementować te 

idee, ponieważ kobiety z ruchu nazareńskiego, takie jak Maria Magdalena, 

Marta, Maria żona Kleofasa i Salome, które prowadziły szkoły i misje w 

całym  śródziemnomorskim świecie,  miały  znaczne  wpływy   w  Kościele 

Celtyckim.   Wszystkie   one   były   uczennicami   Jezusa   i   bliskimi 

przyjaciółkami   jego   matki,   Marii,   której   towarzyszyły   w   chwili   jego 

ukrzyżowania, co potwierdzają Ewangelie.

Jedyną drogą ocalenia dla kościoła było usunięcie kobiet, i to nie tylko 

usunięcie   ich   ze   stanowisk   kościelnych,   ale   odmówienie   im   także 

jakichkolwiek   praw   w   społeczeństwie.   Tak   więc   Kościół   ogłosił,   że 

wszystkie kobiety są heretyczkami i czarownicami!

W dziele tym biskupów wspomagały słowa Piotra i Pawła. Opierając się 

na ich naukach Kościół Rzymskokatolicki mógł przyjąć ideę absolutnego 

background image

seksizmu. W Liście do Tymoteusza Paweł napisał: “Nauczać zaś kobiecie 

nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz [chcę, by] trwała w 

cichości". (Pierwszy List do Tymoteusza, 2,12). W Ewangelii według św. 

Filipa   (w   apokryfach)   cytuje   się   nawet   następującą   wypowiedź   Piotra: 

“Kobiety   nie   są   warte   życia".   Biskupi   cytowali   nawet   słowa   Księgi 

Rodzaju, kiedy to Bóg mówi do Ewy na temat Adama tymi słowy: “...on 

zaś będzie panował nad tobą" (Księga Rodzaju, 3,16).

Ojciec   Kościoła   Tertulian   podsumowuje   całość   poglądów   kościoła, 

kiedy mówi o uczennicach Marii Magdaleny: “Te heretyckie kobiety! Jak 

one   śmią!   Są   na   tyle   bezwstydne,   by   nauczać,   by   angażować   się   w 

dyskusje   i   spory,   by   chrzcić...   Nie   wolno   kobiecie   przemawiać   w 

kościele...   ani   pretendować...   do   udziału   w   jakichkolwiek   męskich 

funkcjach – a już na pewno nie mogą być kapłankami".

Następnie,   jako   ukoronowanie   wszystkiego,   pojawia   się   najbardziej 

zadziwiający   dokument   Kościoła   Rzymskokatolickiego,   Apostolski 

Porządek   (The  Apostolic   Order).   Dokument   ten   został   pomyślany   jako 

“wyimaginowana" dyskusja tocząca się między apostołami po Ostatniej 

Wieczerzy. W przeciwieństwie do Ewangelii dokument ten sugeruje udział 

Marii   Magdaleny   w   Ostatniej   Wieczerzy   i   wszyscy   zgadzają   się,   że 

powodem, dla którego Jezus nie przekazał przy stole Marii ani kropli wina 

było to, że zauważył, iż się ona śmieje!

Na   podstawie   tego   osobliwego,   fikcyjnego   dokumentu   biskupi 

postanowili,  że   mimo   iż   Maria   być   może   była   towarzyszką   Jezusa, 

kobietom nie należy się żadne miejsce w Kościele, ponieważ nie są one 

poważne!   Postawa   seksistowska   przetrwała   w   Kościele   do   dzisiaj. 

background image

Dlaczego?   Ponieważ   należało   zdyskredytować   Marię   Magdalenę   i 

pozbawić uznania, tak aby można było ignorować jej spadkobierców. Ale 

czasy  zmieniają się  i przynajmniej  w  Kościele Anglikańskim kobietom 

przywraca się prawo do stanu kapłańskiego.

Mimo   zakusów   seksistów,   mesjanistyczni   dziedzice   utrzymali   swoją 

pozycje społeczną poza establishmentem Kościoła Rzymskokatolickiego. 

Utworzyli   własne   kościoły,   Kościół   Nazareński   i   Kościół   Celtycki,   i 

założyli własne królestwa w Brytanii i Europie. Stali się zagrożeniem dla 

Kościoła   Rzymskokatolickiego   i   figuranckich   monarchów   oraz   rządów 

przezeń   animowanych.   To   właśnie   z   ich   powodu   utworzono   brutalną 

inkwizycję, jako że podtrzymywali oni moralne i społeczne zasady, które 

stały w opozycji do doktryny Kościoła Rzymskokatolickiego.

Stało   się   to   bardzo   wyraźne   w   Wieku   Rycerskości,   w   którym 

kultywowano   szacunek   dla   kobiet,   czego   przykładem   mogą   być 

templariusze,   których   zakonna   przysięga   odzwierciedlała   szacunek   dla 

“Matki Graala", Królowej Marii Magdaleny.

W   okresie   poprzedzającym   średniowiecze   historie   poszczególnych 

członków   tego   rodu   były   dobrze   znane.   Lecz   kiedy   Kościół   rozpoczął 

swoje   rządy   i   zaczął   wysuwać   oskarżenia   (Wielka   Inkwizycja),   cały 

dorobek nazareński musiał zejść do podziemia.

Po co jednak komu była potrzebna rządna odwetu Inkwizycja? Kiedy 

zakon   templariuszy   wrócił   do   Europy,   nie   tylko   przywiózł   ze   sobą 

dokumenty, które poddawały w wątpliwość nauki Kościoła, lecz zaczął 

zakładać własne kościoły cysterskie przeciwstawiające się Rzymowi. Nie 

były   to   byle   jakie   kapliczki,   ale   największe   religijne   pomniki,   jakie 

background image

kiedykolwiek   wystrzeliły   ku   niebu   zachodniego   świata,   na   przykład 

katedra Notre Dame we Francji.

Wbrew   ich   dzisiejszemu   obliczu   te   wywierające   olbrzymie   wrażenie 

gotyckie   katedry   nie   miały   nic   wspólnego   z   oficjalnym   Kościołem 

Rzymskokatolickim. Zostały ufundowane i zbudowane przez templariuszy 

i były dedykowane Marii Magdalenie – Notre Dame, Naszej Pani – którą 

nazywali “Graalem świata".

Tego   rodzaju   działalność   pozostawała   oczywiście   w   sprzeczności   z 

wszystkimi   dogmatami   Kościoła   Rzymskokatolickiego   i   biskupi 

przemianowali je, poświęcając je Marii, matce Jezusa. Czyniąc to wydali 

nakaz   ścisłego   przestrzegania   sposobu   przedstawiania   na   artystycznych 

portretach Matki Marii, Madonny. Musiała być odziana w szaty w kolorze 

“wyłącznie białym i niebieskim", tak aby nie wywołać przeświadczenia, że 

przyznano jej prawo do piastowania jakichkolwiek stanowisk w wyłącznie 

męskim stanie kapłańskim.

Z   drugiej   strony   Maria   Magdalena   była   portretowana   (przez 

największych artystów świata) w czerwonej pelerynie (mantyli), podobnej 

do tych, jakie noszą kardynałowie, lub w czarnej szacie wyższej kapłanki 

nazareńskiej, i Kościół nic nie  mógł na to  poradzić. Biskupi twierdzili 

jedynie, że jest to praktyka grzeszna i heretycka, jako że Maria Magdalena 

była poza ich jurysdykcją, gdyż zgodnie ze swoimi intencjami postanowili 

ignorować ją i jej następców.

Było   to   w   czasie,   kiedy   tradycja   Graala   została   ogłoszona   przez 

Watykan   jako   herezja.   Pochodzące   z   VI   wieku   pisma   Merlina   zostały 

potępione przez Radę Ekumeniczną, zaś oryginalny Kościół Nazareński 

background image

stał   się   “nurtem   podziemnym"   wspomaganym   przez   tak   znaczących 

sponsorów, jak Leonardo da Vinci i Sandro Botticelli.

W   tamtych   czasach   Kościół   kontrolował   większość   literatury 

wydawanej na użytek ogólny i dlatego w celu uniknięcia represji ze strony 

jego   cenzury   wszelkie   wzmianki   o   Graalu   były   czynione   w   postaci 

alegorii.   Wiadomości   przekazywane   były   w   postaci   tajnych   znaków 

wodnych, ezoterycznych pism, kart Taro-ta i symbolicznych dzieł sztuki.

Dlaczego tradycja Graala i pisma Merlina stanowiły taki problem dla 

Kościoła Rzymskokatolickiego? Otóż, dlatego że między wierszami tych 

tekstów o charakterze przygodowym przemycana była historia rodowodu 

Graala – rodu, który został usunięty z należnej mu dynastycznej pozycji 

przez papieży i biskupów rzymskich, którzy zdecydowali się na rządy w 

drodze “sukcesji apostolskiej".

Twierdzono,  że to apostolskie dziedzictwo wywodzi się od pierwszego 

biskupa,   świętego   Piotra   (ta   wersja   obowiązuje   do   dzisiaj).   Jeśli   ktoś 

przejrzy Konstytucje Apostolskie Kościoła Rzymskokatolickiego, dojdzie 

do wniosku, że nie jest to prawda, bowiem Piotr nigdy nie był biskupem 

Rzymu ani jakiegokolwiek innego miasta!

Watykańskie   Konstytucje   zawierają   zapis   mówiący,   że   pierwszym 

biskupem Rzymu był książę Brytanii, Linus, syn Caractacusa Pendragona. 

Został tam osadzony przez św. Pawła w roku 58 n.e., jeszcze za życia 

Piotra.

Od   początku   XII   wieku   potężni   wówczas   templariusze   i   ich   katedry 

stanowili poważne zagrożenie dla “wyłącznie męskiego" Kościoła, dlatego 

background image

że uświadamiali całej społeczności spuściznę, jaka została  po Jezusie  i 

Marii Magdalenie.

Kardynałowie zdawali sobie sprawę z tego, że jeśli pozwolą na to, aby 

potomkowie   mesjaszowego   rodu   doszli   do   głosu,   ich   gmach   runie. 

Należało zatem ich zniszczyć! I utworzono wówczas brutalną inkwizycję, 

która oskarżała wszystkich, którzy wyłamywali się z zasad ustanowionych 

przez biskupów.

Wszystko zaczęło się w roku 1208, kiedy to papież Innocenty III wysłał 

30000   żołnierzy   do   Langwedocji   w   południowej   Francji,   która   była 

siedliskiem   katarów   (czystych),   o   których   mówiono,   że   są   strażnikami 

wielkiego, świętego skarbu – tajemnicy, która może przewrócić do góry 

nogami   ortodoksyjne   chrześcijaństwo.   Krucjata   papieska,   zwana   także 

“krucjatą przeciwko albigensom", trwała 36 lat. W jej trakcie wyrżnięto 

dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, ale skarbu nie znaleziono.

9

Główny okres działalności inkwizycji przypada na pontyfikat papieża 

Grzegorza IX, kiedy to w roku 1231 miała miejsce masakra wszystkich, 

którzy   popierali   “herezję   Graala".   W   roku   1252   wydano   oficjalne 

zezwolenie   na   torturowanie   ofiar  oraz   wykonywanie   egzekucji   poprzez 

palenie na stosie.

“Herezja" była bardzo wygodnym oskarżeniem, ponieważ tylko Kościół 

mógł   definiować,   co   to   słowo   znaczy.   Ofiary   były   torturowane   aż   do 

momentu przyznania się do jej popełnienia, a następnie były tracone. Jeśli 

nie chciały się przyznać, tortury kontynuowano, w konsekwencji czego i 

tak umierały. Jedną ze stosowanych wówczas form tortur było rozciąganie 

ofiary, a następnie pieczenie jej żywcem nad ogniem, kawałek po kawałku, 

background image

kończyna po kończynie.

Te barbarzyńskie oskarżenia i kary były utrzymywane w mocy przez 

ponad 400 lat i działanie ich rozciągnięto na żydowskich, muzułmańskich i 

protestanckich   odszczepieńców.   Inkwizycja   nigdy   nie   została   formalnie 

zniesiona. Nie dalej jak w roku 1965 jej nazwę zmieniono na “Święta 

Kongregacja". Jej prerogatywy są wciąż w mocy.

Nie złamany przez inkwizycję ruch nazareński prowadził nadal swoją 

działalność i historia linii krwi była kontynuowana w literaturze w takich 

dziełach jak Grand Saint Grail (Wielki Święty Graal) oraz High History 

ofHoly   Grail   (Dostojna   historia   świętego   Graala).   Dzieła   te   były 

sponsorowane głównie przez francuskie, wierne Graalowi, dwory (dwór 

Szampanii,  Anjou  i  inne),  jak  również przez  templariuszy. Arturiańskie 

romanse stały się na tym etapie popularnym nośnikiem tradycji Graala.

Właśnie   z   tych   przyczyn   templariusze   stali   się   w   roku   1307   celem 

inkwizycji, kiedy zausznicy papieża Klemensa V i króla Francji Filipa IV 

skierowali   przeciwko   nim   swoje   ostrze.   Papieskie   armie   przetrząsały 

Europę w poszukiwaniu ich dokumentów i skarbów, lecz podobnie jak w 

przypadku katarów, nic nie znaleziono, co nie przeszkadzało poddawać 

templariuszy torturom. Wielu z nich zginęło, zaś ich towarzysze zbiegli do 

krajów położonych z dala od władzy papieskiej.

Lecz   ich   skarb   nie   przepadł.   W   czasie   gdy   watykańscy   emisariusze 

przeczesywali   Europę,   dokumenty   spoczywały   zamknięte   w   zbiorach 

Skarbca Sali Kapitulnej w Paryżu. Znajdowały się pod opieką Wielkiego 

Zakonu Rycerzy Templariuszy pod wezwaniem św. Antoniego (Templar 

Grand   Knights   of   St  Anthony),   który   zwano   też   “Opiekuńczą   Księżną 

background image

Królewskiej Tajemnicy". Zakon ten załadował pewnej nocy w porcie La 

Rochelle skarb na 18 należących do niego galeonów, i wyruszył z mm o 

świcie do Szkocji, gdzie został serdecznie powitany przez władcę Szkocji, 

Roberta I Bruce, który został ekskomunikowany wraz z całym narodem 

szkockim   przez   papieża   za   przeciwstawienie   się   katolickiemu   królowi 

Anglii, Edwardowi. Templariusze pozostali razem ze swoimi skarbami w 

Szkocji i walczyli u boku Roberta w bitwie pod Bannockburn w roku 1314 

w   obronie   niepodległości   Szkocji   i   o   jej   uniezależnienie   od   Anglii 

Plantagenetów.

10

W wyniku zwycięstwa pod Bannockburn Bruce i templariusze z zakonu 

pod  wezwaniem św. Antoniego  założyli  w roku  1317  Zakon  Starszych 

Braci   Różanego   Krzyża   i   od   tej   chwili   królowie   Szkocji   posiadają 

dziedzicznie tytuł Wielkich Mistrzów, zaś każdy król z dynastii Stewartów 

(Stuartów)   był   uhonorowany   tytułem   Wielkiego   Opata   “Księcia   Saint 

Germain".

Dlaczego   więc   król  Artur,   celtycki   wódz   z  VI  wieku,   był   osobą   tak 

ważną   dla   templariuszy   oraz   dworów   europejskich   wiernych   tradycji 

Graala?   Otóż,   dlatego   że   była   to   postać   wyjątkowa   o   “podwójnym" 

pochodzeniu w linii mesjanistycznej.

Król  Artur   nie   był   postacią   mityczną,   jak   wielu   sądzi.   W   żadnym 

wypadku.   Lecz   szukano   go   zazwyczaj   nie   tam,   gdzie   trzeba.   Badacze 

zmyleni   fikcyjną   lokalizacją   podawaną   w   romansach,   bezowocnie 

przeszukiwali   archiwa   i   kroniki   Brytanii,   Walii   i   zachodniej   Anglii. 

Informacje   o   Arturze   znajdują   się   jednak   w   szkockich   i   irlandzkich 

annałach.   Był   on   “dostojnym   królem   Celtyckiej   Wyspy"   i   w 

background image

rzeczywistości suwerenem, dowódcą brytyjskich oddziałów pod koniec VI 

wieku.

Artur urodził się w roku 559 i zmarł w 603. Jego matką była Ygerna del 

Acqs,   córka   królowej  Avallonu,   Viviane,   która   pochodziła   od   Jezusa   i 

Marii Magdaleny. Jego ojcem był król Aedan z Dalriady (wyżyna szkocka 

nosząca obecnie nazwę Argyll od nazwy klanu Campbell of Argyle, byłego 

hrabstwa w zachodniej Szkocji) będący brytyjskim Pendragonem (“Head 

Dragon" – “Główny Smok" lub “Król Królów") pochodzącym od Jakuba, 

brata Jezusa. Właśnie z tego powodu historie Artura i Józefa z Arymatei są 

tak mocno ze sobą związane w romansach osnutych na legendzie Graala.

I   rzeczywiście,   zapisy   koronacyjne   szkockiego   króla   Kennetha   Mac-

Alpina

11

, potomka Aedana Pendragona, mówią, że pochodzi on z dynastii 

królowych Avallonu.

Dziedzictwo   po   ojcu,   królu  Aedanie,   wywodzi   się   w   prostej   linii   z 

najstarszego domu Camulot (Angielski Królewski Dwór Colchester) od 

pierwszego   Pendragona,   króla   Cymbehne'a,   który   jest   dobrze   znany 

badaczom zajmującym się twórczością Szekspira.

W owym czasie potomkowie rodu mesjaszy założyli królestwa w Walii 

w rejonie Strathciyde i Gór Kambryjskich. Ojciec Artura, król Szkotów 

Aedan, był pierwszym królem brytyjskim osadzonym na tronie według 

rytuału kościelnego. Został on w roku 574 koronowany i namaszczony 

przez   świętego   Kolumbę   z   Kościoła   Celtyckiego.   Doprowadziło   to 

oczywiście   biskupów   Kościoła   Rzymskiego   do   wściekłości,   ponieważ 

uważali oni, że wyznaczanie królów jest wyłącznie ich przywilejem, zaś 

ich koronowanie należy wyłącznie do papieża!

background image

Koronacja ta stała się bezpośrednią przyczyną wysłania w roku 597 z 

Rzymu św. Augustyna, którego zadaniem było rozmontowanie Kościoła 

Celtyckiego. Trzy  lata później ogłosił się on arcybiskupem Canterbury, 

lecz jego misja nie powiodła się i nazereńska tradycja utrzymała się w 

Szkocji, Walii, Irlandii oraz pomocnej Anglii.

Należy   pamiętać,   że   monarchowie   z   linii   Graala   nigdy   nie   byli 

zarządcami ziem. Tak jak i Jezus, byli oni wyznaczonymi “Strażnikami" 

ludzi. Merowingowie z Gauł (Francji) byli na przykład królami Franków – 

nigdy królami Francji. Król Aedan, Robert I Bruce i ich sukcesorzy w linii 

Stewartów byli królami Szkotów – nigdy królami Szkocji.

Kościół   Rzymskokatolicki   nie   mógł   pogodzić   się   ze   “społecznym" 

aspektem nazareńskiej tradycji, ponieważ biskupi woleli być nadrzędni w 

stosunku   do  “terytorialnych   królów",   zaś  najstarszym  rangą   duchowym 

mistrzem ludzi miał być papież. Kościół Rzymskokatolicki mógł rządzić 

jedynie utrzymując kontrolę duchową i z tego względu każdy dynastyczny 

następca   z   linii   Graala   spotykał   się   ze   wściekłymi   atakami   machiny 

papieskiej.

W roku 751 biskupom udało się odsunąć od władzy w Gaul dynastię 

Merowingów i ustanowić nowy zwyczaj, zgodnie z którym królowie z linii 

Karolingów (z której pochodził Karol Wielki) musieli być zatwierdzani i 

koronowani przez papieża. Kościołowi nigdy jednak nie udało się usunąć 

ze Szkocji linii wywodzących się od Jezusa, mimo iż celtyckie królestwa 

Anglii zniknęły w wyniku germańskich i anglosaksońskich najazdów z VI 

wieku.

Nawet w średniowieczu, wiele lat po normandzkim najeździe na Anglię, 

background image

Kościół   Nazareński   i   pielęgnowany   przezeń   kult   Marii   Magdaleny   był 

obecny   w   Europie.   Walkę   o   prawa   kobiet   podtrzymywały   celtyckie 

organizacje   i   stanowiło   to   olbrzymi   problem   dla   wyłącznie   męskiego 

kapłaństwa ortodoksyjnego chrześcijaństwa.

U  podstaw  działania   monarchów   z  linii  Graala   zawsze   leżała   zasada 

służby   zgodnie   z   tradycją   ustanowioną   przez   Jezusa   podczas   Ostatniej 

Wieczerzy,   kiedy   to   obmywał   on   stopy   swoich   apostołów.   Tak   więc 

prawdziwi królowie Graala byli zawsze strażnikami swoich domen, nigdy 

zaś ich rządcami.

Ten   kluczowy   aspekt   tradycji   Graala   zawsze   istniał   w   samym   sercu 

wszelkich opowieści opiekuńczych i ludowych na ten temat. Nigdy nie 

zdarzyło się, aby jakiś odważny kardynał czy też biskup jechał z pomocą 

komuś, kto był uciskany, lub młodej kobiecie w niebezpieczeństwie. Tego 

rodzaju działalność była zawsze domeną książąt Graala i rycerzy spod tego 

znaku.

W prawach Graala postęp oznacza wyższą jakość, wiedzę o strukturze 

społecznej, ale nade wszystko – demokrację. Bez względu na zrozumienie 

należą one zarówno do przywódców, jak i tych, którzy za nimi idą. Są one 

również częścią składową krainy i środowiska, wymagają, aby wszystko 

było “jednością" we wspólnej, zunifikowanej Posłudze.

Poprzez   wieki   rządy   miały   równie   wielkie   jak   Kościół   trudności   w 

konfrontacji z mesjanistycznym, społecznym prawem i trwa to do dzisiaj. 

Prezydenci   i   premierzy   są   “wybierani"   przez   ludzi,   których   mają 

reprezentować. Lecz czy jest tak naprawdę? Otóż, wcale nie. Zawsze są 

oni związani z jakąś partią polityczną i osiągają swoją pozycję poprzez 

background image

uzyskanie większości głosów swojej partii. Lecz nie wszyscy głosują, poza 

tym   często   jest   więcej   niż   jedna   partii,   na   które   można   głosować.   W 

rezultacie  zwykle ponad połowa społeczeństwa nie jest reprezentowana 

przez  partię  polityczną, która  jest akurat u władzy. Tak więc, mimo  iż 

system   głosowania   jest   demokratyczny,   nie   jest   zachowana   zasada 

demokracji. W wyniku wyborów nie mamy “rządów ludzi dla ludzi" lecz 

“rządy ludzi nad ludźmi".

Jezus stał przed bardzo podobną sytuacją w I wieku. W owych czasach 

Jerozolima i Judea znajdowały się pod rzymską okupacją. Był król Herod i 

gubernator   Poncjusz   Piłat,   obaj   mianowani   przez   Rzym.   A   kto 

reprezentował ludzi? Ludzie nie byli Rzymianami, byli to Żydzi Ziemi 

Świętej – faryzeusze, saduceusze, esseńczycy i inni. Nie mówiąc już o 

znacznej liczbie samarytan i innowierców (nie-żydów, Arabów). Kto ich 

reprezentował? Otóż, “nikt" – aż do chwili, kiedy stało się to misją Jezusa.

Taki   był   początek   systemu   Graala,   nie   związanej   z   żadną   partią 

królewskiej   służby,   systemu   powielanego   przez   mesjanistycznych 

dynastów w ich nie kończącej się roli “wspólnych ojców" ludzi. System 

Graala bazuje na zasadach wolności, braterstwa i równości i uwidocznił 

się szczególnie w rewolucji amerykańskiej i francuskiej, które pozbawiały 

władzy   despotyczną   arystokrację.   Lecz   co   zastąpiło   ideały,   które 

przyświecały tym rewolucjom? Zastąpił )e system partii politycznych i w 

większości przypadków nie reprezentatywne składy rządów.

Poczynając  od   średniowiecza,   w  Europie   i Wielkiej   Brytanii  powstał 

cały  szereg  zakonów kawalerskich  i  wojskowych  w szczególny  sposób 

związanych z linią królewską mesjaszy. Był wśród nich Zakon Królestwa 

background image

Syjonu,   Zakon   Świętego   Grobu,   lecz   najważniejszym,   cieszącym   się 

największym   poważaniem,   był   Królewski   Zakon   Sangreal   –   Rycerzy 

Świętego   Graala.   Był   to   dynastyczny   zakon   Szkockiego   Domu 

Królewskiego   Stewartów,   domu,   który   w   XIV   wieku   wprowadził 

jednorożca   katarów   jako   królewski   symbol   Szkocji.   Wkrótce   potem 

założono   Zakon   Jednorożca,   którego   graalowskie   motto   głosiło: 

“Wszystko w jedności".

Podobnie   jak   król   Artur,   również   królowie   z   dynastii   Stewartów 

szczycili się podwójnym pochodzeniem: od Jezusa i jego brata Jakuba. Od 

lat siedemdziesiątych XIV wieku stali się najstarszym domem szczycącym 

się mesjanistycznym pochodzeniem i byli najdłużej w Europie panującą 

dynastią, która utrzymywała koronę przez 317 lat, dopóki nie została w 

roku   1688   zdetronizowana   przez   Kościół  Anglikański.   Zdetronizowano 

ich, ponieważ w myśl zasad Graala utrzymywali swoją przynależność do 

Boga i narodu, a nie do parlamentu, Kościoła i arystokracji.

Obecnie najstarszym legalnym spadkobiercą tej linii jest HRH książę 

Michael Stewart, hrabia Albany, którego książka The Forgotten Monarchy 

of Scotland (Zapomniana monarchia Szkocji) ma się ukazać w roku 1998 

nakładem wydawnictwa Element Books.

Przejdźmy obecnie do pytania, które często jest mi zadawane od chwili 

opublikowania Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa). Pytanie 

to   brzmi:   Dlaczego   te   wszystkie   informacje   ujrzały   światło   dzienne 

właśnie teraz?

W  rzeczy   samej   informacje   te   nigdy   nie   były   ukrywane   przez   tych, 

których dotyczą. Były one tłumione z zewnątrz – przez tych, którzy starają 

background image

się zaspokajać swoje własne interesy, zamiast służyć społeczeństwu, które 

powinni reprezentować.

Żyjemy   obecnie   w   okresie   “pytań",   jako   że   coraz   więcej   ludzi 

rozczarowuje się wpajanymi nam przez rządzących dogmatami. Żyjemy w 

epoce komunikacji satelitarnej, podróży z prędkościami przekraczającymi 

barierę   dźwięku,   komputerów   i   Internetu,   dzięki   czemu   świat   stał   się 

znacznie   mniejszy,   niż   wydawał   się   przedtem.   W   takim   środowisku 

wiadomości przemieszczają się znacznie szybciej i znacznie trudniej jest 

stłamsić prawdę.

Jest to   również  okres,  w  którym  cała  tkanka   “zdominowanego  przez 

mężczyzn"   kościoła   i   rządów   jest   poddawana   w   wątpliwość   i   panuje 

ogólne odczucie, że stare metody kontroli dusz i zarządzania terytoriami 

nie   działają.   Coraz   więcej   ludzi   poszukuje   oryginalnych,   nie 

zafałszowanych   korzeni   swojej   wiary   oraz   swojego   miejsca   w 

społeczeństwie.

Poszukują bardziej efektywnych metod administrowania, które pozwolą 

na przeciwstawienie się wyraźnie widocznemu moralnemu i społecznemu 

upadkowi. De facto, szukają oni Świętego Graala.

Poszukiwanie   nowego   oświecenia   potęguje   zbliżanie   się   nowego 

tysiąclecia. Panuje powszechne przekonanie, że winno ono przynieść ze 

sobą nowy renesans, erę odrodzenia, w której zasady praw Graala zostaną 

ujawnione i wdrożone w życie, erę zasad wolności, braterstwa i równości.

Tradycja   Graala   głosi,   że   rana   “Rybiarskiego   Króla"   musi   zostać 

uleczona,   jeśli   to   duchowe   pogorzelisko   ma   znowu   rozkwitnąć.   Skoro 

background image

zatem obdarzono mnie przywilejem dostępu w kilku ostatnich latach do 

archiwów   templariuszy,  Kościoła   Celtyckiego   oraz  królewskich   domów 

europejskich wywodzących się z mesjanistycznej linii Świętego Graala, 

nadszedł   czas,   abym   wniósł   swój   wkład   w   próbę   uleczenia   rany 

Rybiarskiego Króla. Owocem tych starań jest moja książka Bloodline of 

the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa).

Przypisy: 

1 Zarówno polski tekst Biblii wydane] w roku 1982 przez Brytyjskie i 

Zagraniczne  Towarzystwo Biblijne, jaki  i  wydanej przez Wydawnictwo 

Pallottinum w roku 1980 wyraźnie zaznaczają, ze Jezus udał się do nieba – 

przyp. tłum.

2 Chrześcijańskie kraje anglojęzyczne używają zamiast naszego skrótu 

n.e. (naszej ery) skrótu A.D. (Anno Domini) – przyp. tłum.

3. Jeśli angielski tytuł tej księgi jest właściwy “Revelation", to po polsku 

powinien on raczej brzmieć “Ujawnienie" – przyp. tłum.

4. W polskiej wersji nazywa się to “Pierwsze rozmnożenie chleba" – 

przyp. tłum.

5  Prawdopodobnie  chodzi o  poemat Perceval,  or Le Conte  du  Graal 

(Percewal z Walii) autorstwa Chretiena de Troyesa – przyp. tłum.

6. Katarowie byli członkami jednej z wielu sekt dualistycznych znanych 

pod takimi nazwami, jak albigensi, bogomolcy itd. W walce z katarami 

rozwinęła się ostatecznie inkwizycja, zaś krucjaty, które wysyłał przeciw 

nim papież Innocenty III, zrujnowały doszczętnie kulturę prowansalską. – 

Przyp. tłum

background image

7. Do słów tej pieśni Milton Pany napisał później, w 1916 roku, muzykę 

i stała się ona niemal drugim narodowym hymnem angielskim podczas i 

po pierwsze] wojnie światowej. – Przyp. tłum.

8.   Synod   w   Whitby   to   zjazd   Kościoła   Chrześcijańskiego   Królestwa 

Anglosaksońskiego   Noorthumbrn,   który   odbył   się   w   latach   663-664   l 

którego celem było zdecydowanie się na obrządek celtycki lub rzymski. 

Szalę   na   rzecz   obrządku   rzymskiego   przeważył   król   Oswiu,   ponieważ 

uważał,   ze   Rzym   idzie   za   wskazaniami   świętego   Piotra,   który   jest 

strażnikiem kluczy do Królestwa Niebieskiego. Decyzja ta spowodowała 

akceptację   obrządku   rzymskiego   w   pozostałej   części  Anglii   i   zbliżyła 

Kościół Angielski z Kontynentem (Europą).

9. Albigensi byli mieszczącą się w Langwedocji sektą chrześcijańską, 

która   wyróżniała   się   pobożnością   i   cnotami   w   wieku   rozwiązłości 

Oskarżeni   o   manicheizm   (system   religijno-filozoficzny   utworzony   w 

Persji w III w n.e. przez Marnego, który uznawał za podstawę bytu dwa 

przeciwstawne   pierwiastki:   światło   i   dobro   oraz   ciemność   i   zło; 

rozpowszechnił   się   w   Azji,   północne]  Afryce   i   południowej   Europie) 

zostali bezlitośnie wytępieni, najpierw przez tę krucjatę, a później przez 

inkwizycję. – Przyp. tłum.

10. Bitwa ta odbyła się 23-24 czerwca 1314 roku i była przełomowa dla 

Szkocji. Dowodzeni przez Roberta I Bruce'a Szkoci pokonali Anglików, na 

których czele stał Edwarda II, i odzyskali niepodległość. – Przyp. tłum

11. Kenneth MacAlpin, pierwszy król zjednoczonych Szkotów i Piktów 

Uważa się, ze to on dostarczył Skałę Przeznaczenia (Stone of Scone), na 

które)  aż   do   roku   1651   byli  koronowani   wszyscy   szkoccy   królowie.   – 

background image

Przyp. tłum.

background image

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW – CZĘŚĆ PIERWSZA

Minęły już prawie dwa lata od wydania mojej książki Bloodline ofthe 

Holy   Grail   (Krew   z   krwi   Jezusa

1

).   Tych,   którzy   jej   nie   czytali   (ani 

trzyczęściowego   artykułu,   który   ukazał   się   w   poprzednich   numerach 

Nexusa

2

) wyjaśniam, że chodziło tam o badania mesjanistycznej linii krwi 

Jezusa, która istnieje do dzisiaj. Mowa tam była również o ewangeliach 

Nowego   Testamentu   w   odniesieniu   do   materiałów   historycznych 

pochodzących   z   tamtych   czasów   z   “pierwszej   ręki"   wymienianych 

zarówno   w   chrześcijańskich,   jak   i   żydowskich   archiwach.   W   ich 

kontekście   omówione   zostało   także,   w   jaki   sposób   Kościół 

Rzymskokatolicki zniekształcił najwcześniejsze przekazy, tak aby mogły 

one służyć jego politycznym celom.

Pomijając   kontrowersyjną   doktrynę   głoszącą,   że   Jezusa   zrodziła 

dziewica i że był on “jedynym i tylko jedynym" synem Boga (definicje te 

nie istniały w oryginalnych, przedrzymskich tekstach), zawarte w Nowym 

Testamencie   ewangelie   Mateusza   i   Łukasza   podają   rodowód   Jezusa, 

wywodząc   go   z   rodu   Dawida   Izraelskiego,   rodu   królów   Izraela. 

Doprowadziło to do pytania, które zadawałem sobie częściej od innych. A 

brzmi ono (w różnych formach) następująco: Co było takiego niezwykłego 

w tej szczególnej linii krwi?

Zważywszy   na   to,   że   dynastyczni   spadkobiercy   Jezusa   wyraźnie 

zaznaczyli   swoją   obecność   w   ciągu   ostatnich   2000   lat   w   sprawach 

dotyczących   królów   i   polityki   –   rodzina   ta   niezmiennie   popierała 

demokrację   konstytucyjną   przeciwstawiając   ją   kontroli   hierarchii 

kościelnej. Jej status wynika z tego, że Jezus był w prostej linii potomkiem 

background image

króla Dawida.

Co uczyniło linię krwi Dawida tak ważną i tak różną od pozostałych? 

Właśnie to pytanie skierowało mnie na drogę, która zaowocowała kolejną 

książką,   Genesis   of   the   Grail   Kings   (Potomkowie   Dawida   i   Jezusa

3

przedstawiającą historię linii mesjanistycznej od samego jej początku.

Biblia podaje, że wywodzi się ona od Adama i Ewy, których trzeci syn. 

Set, założył ród, który poprzez Matuzalema i Noego dochodzi ostatecznie 

do Abrahama, Wielkiego Patriarchy Narodu Żydowskiego. Mówi ona, że 

Abraham   poprowadził   swoją   rodzinę   z   Mezopotamii   (obecnie   Irak)   na 

zachód do Kanaanu (Palestyny), skąd część jego potomków przeniosła się 

do Egiptu. Po kilku pokoleniach wrócili oni do Kanaan, gdzie ostatecznie 

Dawid Betlejemski został królem nowo powstałego Królestwa Izraela.

Jeśli   przyjrzymy   się   tej   historii,   tak   jak   jest   ona   przedstawiana   w 

księgach   Starego   Testamentu,   ujrzymy   fascynującą   opowieść,   ale   nie 

zobaczymy   niczego,   co   by   wyjaśniało,   dlaczego   ród   Dawida   jest 

szczególny.   W   rzeczywistości   sprawa   wygląda   wręcz   odwrotnie.   Jego 

przodkowie   przedstawiani   są   jako   włóczykije   poszukujący   nowych 

terytoriów, którzy nic nie znaczyli, aż do czasu nastania króla Dawida. 

Biblijna historia tego rodu pod żadnym względem nie przypomina dziejów 

innych   współczesnych   mu   rodów,   na   przykład   faraonów   Starożytnego 

Egiptu. Ich znaczenie, jak się nam mówi, opiera się na tym, że (od czasów 

Abrahama) są oni uważani za “wybrańców Boga". Ale nawet to określenie 

nas   nie   zadowala,   ponieważ   ich   Bóg,   jak   podaje   Biblia,   prowadził   ich 

przez   kolejne   klęski   głodu,   wojny   i   inne   nie   kończące   się   udręki.   Co 

więcej,   biorąc   to   wszystko   pod   uwagę.   Hebrajczycy   tamtych   czasów 

background image

sprawiają wrażenie niezbyt bystrych!

Tak więc mamy do wyboru dwie możliwości: albo Dawid wcale nie był 

potomkiem  Abrahama   i   został,   po   prostu,   dopisany   do   tej   listy   przez 

późniejszych   autorów,   albo   przedstawiono   nam   mocno   zniekształconą 

historię początków tej rodziny – wersję stworzoną w celu podtrzymania 

tworzącej się żydowskiej wiary, która nie była odzwierciedleniem prawdy 

historycznej.

Zastanawiając   się   nad   tą   sprawą   przypomniały   mi   się   moje 

doświadczenia   z   badaniem  Nowego  Testamentu.   Znane   nam   od   stuleci 

teksty   ewangelii mają  niewiele  wspólnego  z relacjami  pochodzącymi  z 

pierwszej ręki z czasów, w których rozgrywały się opisywane wydarzenia. 

Nowy   Testament,   jak   już   wiemy,   został   poddany   w   IV   wieku   przez 

biskupów kompilacji, w taki sposób, aby wspierał nowo narodzoną wiarę 

chrześcijańską. Czyżby żydowscy skrybowie zrobili wcześniej to samo?

Było oczywiste, że aby to stwierdzić, będę musiał dotrzeć do starszych 

tekstów.   Problem   polegał   na   tym,   że   najwcześniejsze   pisma   hebrajskie 

(które zostały zinterpretowane wiele stuleci później) były spisane między 

VI i I wiekiem przed naszą erą, przeto jest mało prawdopodobne, aby były 

wiarygodne,   jeśli  chodzi  o   wydarzenia,   które   miały   miejsce   tysiące   lat 

wcześniej.   Stało   się   niemal   pewne,   że   ta   sprawa   tak   właśnie   się   ma, 

bowiem   kiedy   pisano   te   księgi   po   raz   pierwszy,   ich   zadaniem   było 

przekazanie   historii,   która   podtrzymywała   zasady   wiary   żydowskiej   – 

wiary, która wyłoniła się dopiero w następnych pokoleniach.

Zważywszy że pierwsza grupa tych ksiąg napisana została w czasach, 

kiedy Żydzi znajdowali się w babilońskiej niewoli, to znaczy w VI wieku 

background image

przed naszą erą, jest oczywiste, że to właśnie w księgach babilońskich 

należy szukać oryginalnych zapisów z tamtych czasów. Niezaprzeczalnym 

faktem   jest   to,   że   całość   patriarchalnej   historii   Starego   Testamentu, 

począwszy od Adama, przez około 19 kolejnych pokoleń, aż do Abrahama, 

to dzieje mezopotamskie. A dokładniej, historia ta zaczyna się w czasach 

Sumerów   zamieszkujących   południowe   tereny   Mezopotamii,   gdzie 

znajdowała   się   porośnięta   trawą   delta   Eufratu,   którą   ich   starożytni 

przodkowie nazywali Edenem.

W czasie  badań  prowadzonych  podczas  pracy  nad  książką   Bloodline 

ofthe   Holy   Grail   (Krew   z   krwi   Jezusa)   odkryłem,   że   dobrym  źródłem 

informacji przedstawiającym kulisy wydarzeń są różne ewangelie i teksty, 

które   nie   zostały   włączone   do   kanonicznego   Nowego   Testamentu. 

Pomyślałem   także,   że   niektóre   z   nich   mogą   odnosić   się   do   Starego 

Testamentu. Na przykład księgi Henocha i Jubileuszy należą do tych, które 

nie zostały doń włączone.

Kolejną księgą, do której jest wiele odnośników w Starym Testamencie, 

w księgach Jozuego i Samuela, jest Księga Jaszara

4

  (10.13). Pomimo jej 

bezspornego znaczenia nie została ona ostatecznie włączona do Starego 

Testamentu.

Jeszcze dwie inne prace są cytowane w Biblii. Księga Liczb powołuje 

się na Księgę Wojen Jehowy

5

  (21.14), zaś Księga Izajasza odsyła nas do 

Księgi Jehowy

6

 (34.16).

Co to za księgi? Gdzie one są? Są wymieniane w Starym Testamencie 

(co oznacza, że go poprzedzają) i wszystkie są cytowane z racji ich wagi. 

Dlaczego redaktorzy uznali za konieczne usunięcie ich w czasie selekcji?

background image

W trakcie szukania odpowiedzi na to pytanie oraz analizy zawartości 

Starego   Testamentu   przed   jego   wypaczeniem   okazało   się,   że   w 

anglojęzycznych bibliach słowa “Pan" używa się w ogólnym kontekście, 

podczas gdy w tekstach wcześniejszych występuje wyraźne zróżnicowanie 

między “Jehowa" i “Pan".

Często   zastanawiano   się,   dlaczego   biblijny   Bóg   Hebrajczyków 

prowadził ich poddając ich próbom i cierpieniom, sprowadzając na nich 

powodzie i katastrofy, a (od czasu do czasu) ukazywał zupełnie odmienne, 

pełne   litości   oblicze.   Odpowiedź   na   ten   dylemat   brzmi   następująco: 

chociaż obecnie obie religie, żydowska i chrześcijańska, uznają “jednego i 

jedynego   Boga",   początkowo   występowała   znaczna   różnica   między 

Jehową   i   Panem.   Były   to   w   rzeczywistości   dwa   różne   bóstwa.   Bóg, 

którego zastępczo (ponieważ jego imię było niewymawialne) nazywano 

Jehową,  był  tradycyjnie  bogiem  burz,  gniewu i zemsty, natomiast  bóg, 

którego zwano Panem, był bogiem żyzności, płodności i mądrości.

Jak zatem nazywano Pana we wczesnych rękopisach? Określano go, po 

prostu,   dominującym   hebrajskim   słowem   “Adon"   odpowiadającym 

znaczeniowo   słowu   “Pan".   Z   kolei   Jehowy   nie   nazywano   na   początku 

żadnym konkretnym imieniem i nawet Biblia powiada, że Bóg Abrahama 

nazywany był “El Szaddai", co znaczy “Wyniosła Góra".

Zastępcza   nazwa,   Jehowa,   pochodzi   od   oryginalnego   hebrajskiego 

tetragramu,   to   jest   czterech   hebrajskich   liter,  YHWH,   które   oznaczają 

“Jestem   tym,   który   jest"   –   podobno   tym   słowem   Bóg   zwrócił   się   do 

Mojżesza na górze Synaj, setki lat po Abrahamie. “Jehowa" nie był więc 

imieniem, zaś wczesne manuskrypty mówią po prostu o “El Szaddai", a o 

background image

jego odpowiedniku o przeciwnym charakterze – “Adon".

Wśród   Kananejczyków   bogowie   ci   nosili   odpowiednio   imiona   “El 

Eljon" (“Alijan") i “Baal", które miały  dokładnie takie same znaczenia 

(“Wyniosła Góra" i “Pan").

W naszych współczesnych bibliach określenia “Bóg" i “Pan" używane 

są   wymiennie,   jak   gdyby   dotyczyły   jednej   i   tej   samej   postaci,   lecz 

początkowo   wcale   tak   nie   było.   Jeden   z   nich   był   bogiem   mściwym 

(nienawidzącym ludzi), a drugi bogiem o charakterze socjalnym (podporą 

ludzi), i każdy z nich miał żony, synów i córki. Stare pisma mówią, że 

przez cały patriarchalny okres Izraelici pasjonowali się czczeniem Adona, 

Pana, lecz przy każdej okazji El Szaddai (bóg burzy, Jehowa) brał odwet w 

postaci   powodzi,   burz,   głodu   i   destrukcji.   Nawet   przy   samym   końcu 

(około roku 600 p.n.e.) Biblia podaje, że Jerozolima została zniszczona z 

rozkazu Jehowy, zaś dziesiątki tysięcy Żydów dostały się do babilońskiej 

niewoli, dlatego że ich król (potomek króla Dawida) wzniósł ołtarze na 

cześć Baala, czyli Adona.

To właśnie w czasie tej niewoli Izraelici osłabli i ostatecznie dali za 

wygraną. Zdecydowali poddać się “Bogu Gniewu" i stworzyli nową religię 

z najzwyklejszego strachu przed jego karą. Właśnie w tym czasie po raz 

pierwszy   pojawiło   się   imię   Jehowa   –   było   to   zaledwie   500   lat   przed 

Jezusem.

Konsekwentnie   Kościół   Chrześcijański   przyjął   również   Jehowę 

nazywając go po prostu “Bogiem", zaś wszystkie społeczne aspekty Adona 

zostały odrzucone. Obie religie zaczęły od tego momentu opierać się na 

wierze w strach, obawie przed karą. Nawet jeszcze dziś ich wyznawcy 

background image

określani są jako żyjący w “bojaźni bożej".

Gdzież   zatem   jesteśmy?   Otóż   wiemy,   że   w   ramach   całego   panteonu 

bogów i bogiń (z których wiele ma swoje odnośniki w Biblii) istniało 

dwóch głównych przeciwstawnych bogów. W różnych religiach znani oni 

byli pod nazwami El Eljon i Baal, El Szaddai i Adon, Aryman i Mazda 

(Ormuzd),   Jehowa   i   Pan,   Bóg   i   Ojciec   –   wszystko   to   są   nazwy   o 

charakterze tytularnym, nie ich nazwy własne.

Kim więc w rzeczywistości byli ci bogowie? Aby znaleźć odpowiedź na 

to  pytanie,  nie musimy  szukać  zbyt daleko,  wystarczy  tylko sprawdzić 

miejsce, w którym ci bogowie działali. Starokananejskie teksty (odkryte w 

Syrii w latach dwudziestych) powiadają, że ich dwory znajdowały się w 

dolinach   Tygrysu   i   Eufratu,   w   Mezopotamii,   w   sumeryjskiej   delcie 

położonej nad Zatoką Perską zwanej Eden.

Jak   zatem  starożytni  Sumerowie   nazywali  tych   dwóch   bogów?   Jakie 

mieli imiona? Jesteśmy w stanie śledzić sumeryjskie teksty wstecz aż do 3 

700   lat   p.n.e.  Wszystkie   one   mówią,   że   interesujący   nas  bogowie   byli 

braćmi.   W   Sumerze   bóg   burz,   który   ostatecznie   stał   się   znany   pod 

imieniem Jehowy, nazywany  był “Enlil" lub  “Ilu-kur-gal" (co znaczyło 

“Władca   Gór"),   zaś   jego   brat,   który   stał   się  Adonem,   nazywany   był 

“Enki". Imię to ma  duże znaczenie w naszej historii, ponieważ “Enki" 

znaczy “archetyp" (pierwowzór, prototyp).

To właśnie te wczesne syryjskie manuskrypty powiadają nam, że to Enlil 

sprowadził   Potop,   a   także   zniszczył   Ur   i   Babilon,   to   on   cały   czas 

sprzeciwiał   się   kształceniu   i   oświeceniu   rodzaju   ludzkiego. 

Wczesnosumeryjskie   teksty   podają   także,   że   to   Enlil   zrównał  z   ziemią 

background image

Sodomę i Gomorę nad Martwym Morzem i wcale nie dlatego, że były to 

siedliska   nieprawości,   jak   się   nas  uczy,   ale   dlatego   że   były   to   ośrodki 

mądrości i nauczania.

Z kolei Enki był tym, który mimo sprzeciwu swojego brata, obdarował 

Sumerów dostępem do Drzewa Wiedzy i Drzewa Życia. To właśnie on 

opracował   strategię   ucieczki   przed   Potopem   i   przekazał   Tablice 

Przeznaczenia,   które   przetrwały   czas   –   tablice   praw   naukowych,   które 

stały się fundamentem pierwszych szkół tajemnic w Egipcie.

W wielu księgach jest mowa o hermetycznej szkole Tutmosisa III, który 

panował w Egipcie około roku 1450 p.n.e. Nie jest jednak powszechnie 

wiadome,   że   szkoła,   którą   odziedziczył,   była   z   Królewskiego   Dworu 

Smoka i została założona przez kapłanów Mendes około roku 2200 p.n.e., 

a następnie ratyfikowana przez pochodzącą z dwunastej dynastii królową 

Sobeknefru.

Ten   królewsko-kapłański   zakon   przeszedł   z   Egiptu   do   królów 

Jerozolimy;   do   czarnomorskich   książąt   Scytii   i   na   Bałkany   –   w 

szczególności   do   węgierskiego   domu   królewskiego,   wywodzący   się   z 

którego król Sigizmund (Zygmunt) restytuował 600 lat temu dwór. Dziś 

istnieje on pod postacią Królewskiego  Dworu Smoczej Monarchii i po 

4000 lat jest to najstarszy monarszy dwór na świecie.

Jakie były jednak najwcześniejsze cele i ambicje zakonu – jeszcze w 

czasach   faraonów?   Chodziło   o   zachowanie   i   rozwinięcie   alchemicznej 

mocy Królewskiej Krwi Pana Enki, Archetypu (Pierwowzoru).

Królowie   wczesnej   sukcesji   (którzy   panowali   w   Sumerze   i   Egipcie, 

background image

zanim   stali   się   królami   Izraela)   byli   namaszczani   w   chwili   koronacji 

tłuszczem smoka (świętego krokodyla). Ta święta bestia nosiła w Egipcie 

nazwę   Messeh   (od   której   pochodzi   hebrajskie   słowo   oznaczające 

“namaszczać"),   zaś   królów   tej   dynastycznej   sukcesji   zawsze   nazywano 

“Smokami" lub “Mesjaszami" (czyli “Namaszczonymi").

W czasach wojen, kiedy  łączyły  się armie kilku królestw, wybierano 

naczelnego   dowódcę   i   nazywano   go   “Wielkim   Smokiem"   (“Królem 

Królów") lub “Pendrago-nem" od starej celtyckiej formy tej nazwy.

Jedną   z   bardziej   interesujących   rzeczy   pochodzących   z   archiwów 

Smoczego Dworu jest źródłosłów słowa “monarchia". Wywodzi się ono z 

początków kultury sumeryjskiej, gdzie słowa “monarchia" (“kingship") i 

“pokrewieństwo" (“kinship") miały to samo znaczenie, przy czym słowo 

“kin" oznacza “najbliższy w krwi", czyli krewny. Oryginalną formą słowa 

“kinship"   było   “kainship",   zaś   pierwszym   królem   z   mesjanistycznej, 

smoczej   sukcesji   był   biblijny   Kain,   głowa   królewskiego   sumeryjskiego 

domu Kish.

Ustaliwszy to, z miejsca dostrzegamy pierwszą anomalię w tradycyjnie 

podawanej   Genesis   (Księdze   Rodzaju),   ponieważ   historycznie   linia 

Dawida   i   Jezusa   wcale   nie   wywodzi   się   od   Seta,   syna  Adama   i   Ewy. 

Pochodzi   ona   od   syna   Ewy   Kaina,   którego   odnotowani   sukcesorzy 

(aczkolwiek   w   Biblii   poświęca   się   im   bardzo   mało   miejsca)   byli 

pierwszymi królami (lub inaczej Kainami) Mezopotamii i Egiptu.

Mając to  na  względzie,  ponowna  lektura  Biblii ujawnia  dwa kolejne 

ważne fakty. Wszyscy sądzimy, że Kain był pierwszym synem Adama i 

Ewy, lecz tak nie było. Nawet Księga Rodzaju mówi nam, że nie był nim, 

background image

co   znajduje   potwierdzenie   w   stwierdzeniu   Ewy,   kiedy   oświadcza   ona 

Adamowi, że ojcem Kaina jest Pan. Kim był ten “Pan"? Pan to Adon, zaś 

Adon to Enki. Nawet dane pochodzące spoza Biblii, hebrajskiego Talmudu 

i Midrasz, wyraźnie stwierdzają, że Kain nie był synem Adama.

Czego jeszcze błędnie uczono nas na temat tego okresu historii? Księga 

Rodzaju (w formie anglojęzycznej) powiada nam, że Kain “uprawiał rolę" 

(tekst polskojęzycznej wersji Biblii brzmi identycznie – Księga Rodzaju 

4.3). Jednak oryginalne teksty wcale tego nie mówią. Podają one, że “miał 

on zwierzchnictwo nad Ziemią", co znaczy zupełnie co innego, biorąc pod 

uwagę jego królewski status.

Wydaje   się,   że   interpretatorzy   Biblii   mieli   nieustające   kłopoty   ze 

słowem  “Ziemia",   często   tłumacząc   je   jako   “grunt",   “glina"   lub   “pył". 

Pierwotne teksty odnosiły się jednak do “Ziemi". Nawet jeśli chodzi o 

Adama   i   Ewę   tłumacze   wszystko   poplątali.   Biblia   mówi:   “Stworzył 

mężczyznę   i   kobietę   i   nazwał   ich   imieniem   Adam".   Starsze   zapiski 

używają   pełniejszej   nazwy:   “Adama",   co   oznacza   “Ziemi",   lecz   nie 

znaczy, że stworzył ich z ziemi, a jedynie, że byli “Ziemi" lub, jak to 

bardzo   precyzyjnie   tłumaczy  Anchor  Hebrew   Bibie,   byli   oni  “ziemscy, 

śmiertelni".

Można by jeszcze wiele mówić na temat historii Adama i Ewy i o tym, 

jak powstali oni w wyniku klinicznego klonowania. Pisarze, tacy jak na 

przykład  Zecharia  Sitchin,   napisali wiele   na  ten  temat,  zaś moja  nowa 

książka   porusza   ten   temat   jeszcze   dogłębniej.   Nie   będę   snuł   obecnie 

rozważań w tej sprawie, ponieważ chcę przejść bezpośrednio do alchemii 

Mesjanistycznej Linii Krwi Smoczych Królów Ziemi. Dodam jedynie, że 

background image

sumeiyjskie zapisy głoszą, iż około 6 000 lat temu Adam i Ewa (znani 

wówczas pod imionami “Atabba" i “Awa", zaś łącznie jako “Adama") byli 

wychowywani   przez   Enki   i   jego   siostrę-żonę   Nin-khursag   w   celu 

królowania   w   Domu   Shimti.   W   języku   sumeryjskim   słowo   Shi-im-ti 

oznacza “oddech-wiatr-życie".

Adam z całą pewnością nie był pierwszym człowiekiem na Ziemi, lecz 

był   pierwszym   z   alchemicznie   pomyślanego   rodu   królewskiego.   Nin-

khursag zwana była “Panią Zarodka" lub “Panią Życia" i była zastępczą 

matką   Attaba   i   Awa,   którzy   zostali   stworzeni   z   ludzkiego   jaja 

zapłodnionego przez Pana Enki.

Właśnie dlatego, że Nin-khursag nosiła tytuł “Pani Życia", Hebrajczycy 

nadali później Awie (Ewie) ten sam tytuł. I rzeczywiście imię Awa (lub 

Ewa) znaczyło później “Życie". Jest tu jeszcze jedna interesująca paralela, 

która   wynika   z   różnicy   znaczeń   między   podobnie   brzmiącymi 

wyrażeniami   w   języku   sumeryjskim.   Otóż   “Pani   Życia"   brzmi   po 

sumeryjsku Nin-ti (przy czym Nin znaczy “Pani", zaś “ti" – “Życie"), zaś 

inne sumeryjskie słowo, “ti" (z dłużej wymawianym “i"), oznacza żebro. 

Stąd też wzięło się pomieszanie przez Hebrajczyków znaczeń tych dwóch 

stów – “ti" i “ti" – czego konsekwencją było powiązanie Ewy z żebrem 

Adama.

Zarówno   Enki,   jak   i   Nin-khursag   (wraz   z   ich   bratem   Emilem, 

późniejszym Jehową) należeli do panteonu bogów i bogiń, który nazywano 

Anunnaki, czyli “Niebo zstąpiło na Ziemię". W Psalmie 82 jest wzmianka 

o   Wielkim   Zgromadzeniu   Anunnaki   (w   późniejszym   czasie   zwanym 

Dworem Elohima), podczas którego Jehowa próbuje przejąć władzę nad 

background image

pozostałymi bogami.

Zgodnie z tradycją Smoka ważność Kaina polegała na tym, że był on 

bezpośrednim dziełem Enki i Awy (Ewy), w związku z czym jego krew 

była w trzech czwartych krwią Anunnaki. Jego przyrodni bracia Hevel i 

Satanael (bardziej znani pod imionami Abel i Set) mieli mniej niż połowę 

krwi Anunnaki, ponieważ byli synami Atabba i Awa (Adama i Ewy).

Krew (pochodzenie) Kaina była tak bardzo nadrzędna, że mówiono, iż 

krew  jego  brata,  Abla,  była  w porównaniu   z  nią  “Ziemska".  Kain,  jak 

mówią starożytne teksty, “wznosił się wysoko ponad Ablem", tak że krew 

jego   brata   wsiąkła   w   ziemię.   Niestety   to   oryginalne   określenie   zostało 

błędnie   przetłumaczone   i   włączone   do   współczesnej   Biblii   w   postaci: 

“Kain wzniósł się ponad Abla i rozlał jego krew po ziemi". Znaczenie 

tego, jak widać, jest zupełnie inne.

Możemy teraz przenieść się bliżej współczesności i rozważyć sprawę 

najstarszego   “Grant   of  Arms"   (dar   szlachectwa,   uszlachcenie,   nadanie 

herbu)   w   dziejach   monarchów   –   uszlachcenia,   które   wyznacza 

Mesjanistyczną   Krew   Smoka   na   wsze   czasy.   Sumerowie   określali   to 

insygnium słowem  Gra-al. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Jednak z Biblii 

znamy to jako “Znamię Kaina" (“Dał też Pan znamię Kainowi..." – Księga 

Rodzaju, 4.15).

Znamię to Kościół przedstawia nam jako swego rodzaju przekleństwo. 

Lecz wiedząc już to, co wiemy, Biblia faktycznie tego nie mówi. Mówi 

ona, że w wyniku wdania się w spór z Jehową dotyczący posłuszeństwa 

Kain obawiał się o swoje życie. Podaje się nam, że Pan naznaczył Kaina 

znamieniem i zaprzysiągł siedmiokrotną zemstę jego nieprzyjaciołom.

background image

Nikt nie potrafił nigdy wytłumaczyć, dlaczego Jehowa miałby chronić 

Kaina,   który   się   mu   sprzeciwiał.   W   rzeczywistości   to   nie   było 

postanowienie Jehowy. To nie on był protektorem Kaina. Jest powiedziane, 

że “znamię" nadane zostało Kainowi przez Pana (Adon, Enki), który był 

jego ojcem.

Mało kto zastanawiał się kiedykolwiek, kim są nieprzyjaciele Kaina, o 

których   mówi   Księga   Rodzaju.   Któż   to   mógł   być?   Skąd   się   wzięli? 

Według Biblii na Ziemi byli w owym czasie tylko Adam i Ewa oraz ich 

synowie Kain i Abel, przy czym Kain miał niebawem zabić Abla. Jeśli 

uznamy ten tekst za prawdziwy, to będziemy musieli stwierdzić, że nie 

było wówczas nikogo, kto mógłby być nieprzyjacielem Kaina!

Czymże   więc   był   ten   sumeryjski  Gra-al,   który   Biblia   zwie 

“Znamieniem  Kaina"?   Był   to   pełen   godności   herb   w   postaci   “Pucharu 

Wody"  lub  Rosi-Crucis  (“Puchar   Rosy"),   który   istnieje   we   wszystkich 

zapiskach   (włącznie   z   egipskimi,   fenickimi   i   hebrajskimi   annałami)   w 

postaci zwróconego ku górze czerwonego krzyża umieszczonego w środku 

koła.   Na   przestrzeni   wieków   znak   ten   ulegał   różnym   modyfikacjom   i 

upiększeniom, lecz jego istota pozostała nie zmieniona i uznaje się go za 

oryginalny symbol Świętego Graala.

Kolejna nieprawidłowość zawarta w Księdze Rodzaju znajduje się w 

miejscu, w którym mówi ona, że Kain znalazł sobie żonę. Należy zatem 

zapytać, kim byli jej rodzice, skoro Adam i Ewa byli wówczas jedyną 

żyjącą   parą?   Nie   wdając   się   w   wyjaśnienie   tej   niedorzeczności  Księga 

Rodzaju przechodzi do wyliczania imion potomków Kaina!

To   oznacza,  że   pewne   bardzo   ważne   informacje   zostały   usunięte   ze 

background image

Starego Testamentu. Jest oczywiste, że w tamtych czasach na Ziemi było 

już   wielu   ludzi   i  ich   dzieje   znaleźć   można   w   źródłach   pozabiblijnych. 

Pomijając   teksty   sumeryjskie,   znacznie   więcej   informacji   na   ten   temat 

znaleźć można nawet w tekstach hebrajskich i wczesnochrześcijańskich.

W celu   przedłużenia   linii Kaina  został on  ożeniony   ze  swoją  siostrą 

przyrodnią – księżniczką czystej krwi Anunnaki, Luluwą. Jej ojcem był 

Enki, zaś matką Lilith, wnuczka Enlila. Biblia nie podaje imienia żony 

Kaina, niemniej podaje imię ich młodszego syna, Henocha, z kolei teksty 

sumeryjskie podają imię ich starszego syna, dziedzica tronu, Atuna, który 

jest bardziej znany pod imieniem Etana, król Kish.

O Etanie mówi się, że “przechadzał się z bogami" i był karmiony  z 

“Rośliny Narodzin" (lub “Drzewa Życia", jak podaje Księga Rodzaju). Od 

tej chwili królowie tej linii byli określani jako gałęzie Drzewa, przy czym 

starożytnym odpowiednikiem słowa “gałąź" było słowo  klone  (“klon"). 

Później   owa   “Roślina"   lub   “Drzewo"   zostało   przedefiniowane   na 

“Winorośl" i stąd Gra-al. W ten sposób Winorośl i Mesjanistyczna Linia 

Krwi   (rodowód)   zespoliły   się   w   jedno   pojęcie   w   literaturze   kolejnych 

stuleci.

Poprzez tworzenie odpowiednich związków ta królewska linia była tak 

kształtowana,   aby   móc   pełnić   przywódczą   rolę.   Jej   sukcesorzy   zawsze 

przewyższali   sobie   współczesnych   pod   względem   wiedzy,   kultury, 

świadomości, mądrości i intuicji. Aby  zachować czystość krwi, zawsze 

zawierali małżeństwa ze ściśle spokrewnionymi ze sobą partnerami.

Wiedziano,  że dominujący  gen dziedzictwa jest przenoszony  z krwią 

matki. Dziś nazywamy to “mitochondrialnym DNA". W ten oto sposób 

background image

zrodziła się tradycja, którą odziedziczyli ich królewscy spadkobiercy w 

Egipcie   i   późniejsi   władcy   celtyccy.   Prawdziwy   status   królewski   był 

utrzymywany   i   przekazywany   poprzez   kobietę   i   z   tego   względu 

królewskie   małżeństwa   były   strategicznie   zawierane   z   przyrodnimi 

maternalnymi siostrami (wspólna matka) lub ciotecznymi kuzynami.

Dotarłszy do miejsca, w którym po raz pierwszy padła nazwa Drzewo 

Życia, to znaczy do około 3 500 roku p.n.e., zaczniemy teraz poznawać 

zasady,   przy   pomocy   których   ród   królewski   od   jego   prapoczątków 

odżywiany   był   doustnie   składnikami   pochodzącymi   z   ludzkiego   ciała. 

Praktyka ta była kontynuowana przez ponad 1000 lat, aż do chwili gdy 

program żywienia zyskał postać w pełni naukową i alchemiczną.

Zanim zagłębimy się w szczegóły królewskiej diety, warto zastanowić 

się,   dlaczego   tak   ważna,   pochodząca   od   Kaina,   linia   krwi   królewskiej 

została ze względów strategicznych zignorowana przez Hebrajczyków i 

Kościół Katolicki na rzecz równoległej, młodszej linii wywodzącej się od 

syna   Adama,   Seta.   Dlaczego   bojaźliwi   uczniowie   EnhIa-Jehowy 

ostatecznie odżegnali się od dynastii Kaina?

Księga Rodzaju Starego Testamentu podaje rodowody pochodzące od 

Kaina i jego przyrodniego brata Seta. Warto jednak zauważyć, że imiona 

figurujące na tych listach w pierwszych pokoleniach są bardzo podobne, 

mimo iż podawane są w innym porządku: Henoch – Enosz, Irad – Jered, 

Machujael – Mahalaleel, Metuszael – Metuszelach i Lamek – Lamek.

Biorąc   to   pod   uwagę,   często   wysuwano   przypuszczenie,   że   linia 

pochodząca od Seta aż do Noego, syna Lameka, była (niezbyt zręcznie) 

zakamuflowana   przez   kompilatorów   Biblii   w   celu   ukrycia,   że   w 

background image

rzeczywistości   pochodziła   ona   aż   do   czasów   Noego   od   Kaina.   Jeśli 

rzeczywiście tak było, wówczas w czasie życia Noego musiało wydarzyć 

się   coś,   co   spowodowało   konieczność   ukrycia   przez   późniejszych 

historiografów rzeczywistego pochodzenia jego przodków. Odpowiedzi na 

to należy szukać w samej Biblii.

W   tym   momencie   historii   rodziny   mściwy   Jehowa   najwidoczniej 

ostrzegł Noego i jego synów przed spożywaniem krwi – edykt ten stał się 

bardzo ważny i zaważył na późniejszym stylu życia żydów. Od dawna 

żydowskim zwyczajem jest wieszanie mięsa, aby ściekła z niego krew, 

zanim zostanie ono ugotowane i zjedzone.

Natomiast w tradycji chrześcijańskiej, wręcz przeciwnie, symboliczne 

spożywanie   krwi   jest   bardzo   ważne.   Zwyczajem   chrześcijan   jest 

przyjmowanie   sakramentu   Komunii,   w   czasie   którego   pite   jest   wino   z 

poświęconego   kielicha   symbolizujące   krew   Jezusa,   życiodajną   krew 

Mesjanistycznej Winorośli.

Być   może   ten   chrześcijański   zwyczaj   jest   nawrotem   do   odległego, 

pochodzącego jeszcze z czasów sprzed Noego, rytuału, któremu sprzeciwił 

się   Jehowa?   Jeśli   tak   rzeczywiście   jest,   to   być   może   kielich   będący 

symbolem kobiety odnoszącym się od zarania dziejów do macicy, odnosił 

się również do ekstraktu z krwi menstruacyjnej? Odpowiedź na te pytania 

brzmi:   “Tak".   Taki   był   właśnie   ten   zwyczaj,   lecz   nie   był   on   aż   tak 

podejrzany (odpychający), jak to się może wydawać. Kto z nas wie lub 

stara się dociec, skąd biorą się spożywane dziś leki oraz różne suplementy. 

Co więcej, ci, którzy to wiedzą, niechętnie o tym mówią. I tak na przykład 

hormon Premarin wytwarzany jest z moczu klaczy, a niektóre hormony 

background image

wzrostu z Escherichia coli (pałeczka okrężnicy), bakterii znajdującej się w 

kale.

Ekstrakt krwi, o który chodzi, nie pochodził pierwotnie z ludzkiej krwi, 

lecz   z   poświęconej   księżycowej   esencji  Anunnaki,   to   znaczy   od   Nin-

khursag, siostry Enki, zwanej Panią Życia. Uważano go za najpotężniejszą 

siłę życiową i nazywano “Gwiezdnym Ogniem". Królewska linia została 

zrodzona z łona Nin-khursag i to właśnie jej krwią, boskim Gwiezdnym 

Ogniem, dokarmiano dodatkowo Smoczy ród.

W Starożytnym Egipcie Nin-khursag była czczona pod postacią Izis i 

pod   obydwoma   imionami   była   ona   matką   mesjanistycznej   linii   (rodu), 

ponieważ to jej gen był twórcą “Początku", “Gene-Izis", lub – jak określali 

to Grecy – Genesis.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że edykt zabraniający spożywania 

krwi nie pochodził od Enki Mądrego, lecz Enlila-Jehowy – Boga Gniewu, 

który zesłał Potop, spustoszył Ur i Babilon oraz usiłował zmylić Adama, 

mówiąc, że umrze, jeśli spróbuje zjeść owoc z Drzewa Wiedzy. Nie był to 

bóg   kochający   ludzi   i   sumeryjskie   teksty   mówią   to   jasno.   Ponieważ 

zabronił on spożywania krwi, należy sądzić, że nie był to edykt mający na 

celu dobro Noego i jego następców, ale raczej ich szkodę.

W  ścisłej   recepturze   Gwiezdnego   Ognia   znajdowała   się   księżycowa 

esencja Bogini, lecz nawet w warunkach naszego ziemskiego środowiska 

wydzielina   menstruacyjna   zawiera   w   sobie   najwartościowsze 

endokrynologiczne składniki, w szczególności pochodzące z szyszynki i 

przysadki   mózgowej.   To   właśnie   szyszynka   była   zawsze   łączona 

bezpośrednio z Drzewem Życia, gdyż uważano, że ten maleńki gruczoł 

background image

wydziela substancję zapewniającą długie aktywne życie zwaną  somą  lub 

według Greków – ambrozją.

W kręgach mistycznych menstruacyjnej “flow-er" (“ta, która płynie") od 

dawna   przypisuje   się   nazwę   “flower"   (“kwiat")   i   przedstawia   się   ją 

symbolicznie jako kwiat lilii lub lotosu. W rzeczywistości definicja “flow-

er" stanowi rdzeń współczesnego słowa “flower". W starożytnym Sumerze 

najważniejsze kobiety z rodu Smoka traktowano jak lilie i nadawano im 

takie imiona, jak Liii, Luluwa, Lilith, Lilutu czy Lillette.

W wyobrażeniach malarskich Mesjanistyczny Smok zdradzał niewielkie 

podobieństwo   do   uskrzydlonej,   dyszącej   ogniem   bestii   z   późniejszej 

zachodniej   mitologii.   Był   to   zasadniczo   wąż   o   olbrzymich   szczękach 

posiadający cztery nogi, podobny do krokodyla lub warana. Był to święty 

Messeh,   który   nosił   imię   “Draco".   Draco   był   symbolem   boskości 

egipskich   faraonów,   egipskiego   lecznictwa,   esseńczyków   z   Qumran,   a 

także  Bistea   Neptunisem  (wężem   morskim)   europejskich   następców 

rybiarskich królów z dynastii Merowingów.

W starych hebrajskich Bibliach wszystkie odniesienia do węży czynione 

są za pomocą słowa nahash (od źródło-słowu NHSH), lecz nie odnosi się 

ono do węży, jakie znamy, to znaczy jadowitych gadów, lecz do węży w 

ich tradycyjnym znaczeniu, symboli mądrości i oświecenia, bowiem słowo 

nahash   jest   czasownikiem   określającym   czynność   rozszyfrowywania, 

wynajdywania.

Węże,   w   tej   lub   innej   formie,   zawsze   były   wiązane   z   mądrością   i 

uzdrawianiem i zwyczajowo Drzewa Życia i Wiedzy są z nimi łączone. W 

insygniach wielu stowarzyszeń medycznych do dzisiaj znajduje się wąż 

background image

owinięty   wokół   Drzewa   Narodzin   (Drzewa   Życia).   Wizerunek   ten 

przedstawiany jest na wielu reliefach starożytnego Sumeru jako symbol 

Enki.

Warto również podkreślić, że innym pospolitym symbolem medycznej 

profesji są dwa węże wijące się wokół uskrzydlonej laski Hermesa. W tym 

przypadku również przekazywana jest prawdziwa symbolika Gwiezdnego 

Ognia,   zaś   pochodzenia   tego   symbolu   można   doszukiwać   się   w 

początkach szkół tajemnic i instytucji gnostycznych

8

.

Starożytne teksty wyjaśniaj ą, że laska i bliźniacze węże symbolizują 

rdzeń   kręgowy   i   sprzężony   ze   zmysłami   system   nerwowy.   Dwa   górne 

skrzydła symbolizują dwuczłonową strukturę mózgu. Między skrzydłami, 

na zwieńczeniu kolumny rdzenia, znajduje się małe wybrzuszenie, które 

reprezentuje szyszynkę.

Kombinację   centralnie   położonego   symbolu   szyszynki   i   bocznych 

skrzydeł   przez   długi   czas   nazywano   “Łabędziem",   który   w   tradycyjnej 

symbolice Graala (tak jak w niektórych kręgach jogistycznych) oznacza w 

pełni   oświeconą   istotę.   Chodzi   tu   o   stan   świadomości   osiąganej   przez 

średniowiecznych Rycerzy Łabędzia uosabianych przez takie postacie, jak 

Perceval i Lohengrin.

Tym,   którzy   nie   znają   funkcji   szyszynki   i   pozostałych   gruczołów 

dokrewnych, wyjaśniam, że szyszynka jest bardzo małym gruczołem w 

kształcie   stożka   wielkości   ziarenka   kukurydzy.   Położona   jest   ona   w 

centralnej części mózgu na zewnątrz półkul mózgowych i nie jest jego 

częścią.

background image

Według siedemnastowiecznego francuskiego uczonego, Renę Descartesa 

(Kartezjusz), szyszynka jest siedliskiem ducha – miejscem, w którym ciało 

i rozum łączą się ze sobą. Starożytni Grecy traktowali ją podobnie, zaś 

Herofilos   opisał   ją   w   IV  wieku   p.n.e.   jako   organ   regulujący   przepływ 

myśli. Gruczoł ten od dawna intryguje badaczy ludzkiego ciała, ponieważ 

w przeciwieństwie do pozostałych części mózgu nie jest zdublowany.

W   czasach   starożytnego   Sumeru   kapłani   Anu   (ojca   Enhia   i   Enki) 

rozwijali   i   doskonalili   wielokierunkową   wiedzę   medyczną   dotyczącą 

substancji   ożywionych,   z   menstruacyjnym   Gwiezdnym   Ogniem   jako 

źródłem   istotnych   składników   włącznie.   Na   początku   była   to   czysta 

księżycowa   esencja   Anunnaki   zwana   “Złotem   Bogów"   podawana 

wyłącznie królom i królowym z rodu Smoka. Później, w Egipcie i krajach 

śródziemnomorskich,   menstrualny   “Gwiezdny   Ogień"   był   zbierany   od 

świętych   dziewic-kapłanek,   które   czczono   jako   “Szkarłatne   Kobiety". 

Wydaje się, że słowo “rytualny" ma swoje źródło w tych praktykach i 

pochodzi od słowa  ritu, które określało świętą ceremonię “Czerwonego 

Złota".

Wydzieliny gruczołów dokrewnych są, oczywiście, do dzisiaj używane 

w   terapii,   lecz   ich   składniki,   takie   jak   melatonina   i   serotonina,   są 

uzyskiwane   z   gruczołów   martwych   zwierząt   i   wykazują   brak   bardzo 

ważnych elementów, które są obecne jedynie w wydzielinach gruczołów 

żywych ludzi.

W   symbolice   ognia   starożytnej   alchemii   “czerwień"   jest   synonimem 

metalicznego “złota". W niektórych tradycjach (na przykład hinduskiej) 

“czerwień"   identyfikuje   się   z   “czernią".   Stąd   bogini   Kali   jest   zarówno 

background image

“czerwona",   jak   i   “czarna".   Kali   pochodzi   jednak   od   Sumerów,   którzy 

twierdzili, że jest ona Kalimath, siostrą żony Kaina, Luluwy.

Kali była główną księżniczką Domu Smoka i za sprawą jej związku z 

Gwiezdnym Ogniem stała się boginią czasu, pór roku, okresów i cykli. Z 

tego też względu imię jej stało się rdzeniem słowa kalendarz (kalindar) 

oznaczającego podział na pory roku.

Jak z tego wynika, na początku metale alchemików nie były zwykłymi 

metalami,   lecz   żywymi   esencjami,   zaś   starożytne   misteria   nie   miały 

charakteru   metafizycznego,   ale   czysto   fizyczny.   Pochodzenie   słowa 

“sekret" wynika z ukrytej wiedzy o wydzielinach (sekrecjach) gruczołów 

dokrewnych.  Ritu  (“czerwień" lub “czerń") oznaczało prawdę. Pochodzi 

od   niego   nie   tylko   słowo   “rytualny",   ale   również   “rite"   (“obrządek"), 

“root" (“korzeń") i “red" (“czerwień"). Powiadano, że ritu objawia się w 

formie   materii   fizycznej   najczystszego   i   najszlachetniejszego   ze 

wszystkich   metali   –   złota.   Stąd   też   złoto   uważane   było   za   “ostateczną 

prawdę".

Podobnie jak ze słowem “sekret" ma się sprawa z innymi słowami. W 

starożytnym Egipcie słowo Amen było używane do podkreślania czegoś 

ukrytego   lub   zatajonego.   Słowo   “occult"   (“okultystyczny",   “tajemny") 

znaczyło   dokładnie   to   samo,   niemniej   dziś   na   zakończenie   modlitw 

używamy słowa “Amen", podczas gdy słowo “okultyzm" kojarzy się z 

czymś   złowrogim.   W   rzeczywistości   oba   one   są   związane   ze   słowem 

“sekret" i wszystkie one były w pewnych okresach związane z mistyczną 

nauką o sekrecjach,

Ponieważ Kali była związana z “czernią" (będąc “czarną i piękną"), od 

background image

jej   imienia   wywodzi   się   również   angielskie   słowo   “coal"   (“węgiel"), 

znaczące “ten, który jest czarny", tyle że poprzez pośrednie słowo kol. W 

hebrajskiej tradycji  Bath-Kol  (odpowiedniczka Kali) zwana była “Córą 

Głosu", zaś głos był związany z okresem dojrzewania kobiety. Tak więc 

łono było związane z głosem i uważano, że Gwiezdny Ogień jest “Słowem 

Łona"   mającym   charakter   wyroczni.   Przeto   łono   nazywano   “utterer" 

(“przepowiadacz") lub “uterus" (“macica").

Nazwa “Szkarłatne Kobiety" jest pochodną ich bezpośredniego związku 

ze źródłem Gwiezdnego Ognia. W Grecji zwano je hierodulami (“Święte 

Kobiety").   W   późniejszym   czasie   słowo   to   przekształcono   (poprzez 

średniowieczny   francuski   na   angielski)   na   “harlot"   (“prostytutka", 

“dziwka",   “kurwa").   W   jeżyku   wczesnogermańskim   były   one   zwane 

Horesami  i   z   czasem   słowo   to   zostało   zangielszczone   na   “whores" 

(“kurwy").   Początkowo   słowo   to   oznaczało   jednak   “Ukochane".   Jak 

podkreślają dobre słowniki etymologiczne, słowa te były opisami wielkiej 

czci   i   w   żadnym   wypadku   nie   były   odpowiednikami   takich   stów,   jak 

“prostytutka"   i   “cudzołożnica".   Ich   obecne   potoczne   znaczenie   jest 

wynikiem   ukartowanych   działań   średniowiecznego   Kościoła 

Rzymskokatolickiego   mających   na   celu   zdeprecjonowanie   szlachetnego 

statusu tych świętych kapłanek.

Wycofanie   z  życia   publicznego   wiedzy   o   prawdziwej   tradycji 

Gwiezdnego   Ognia   nastąpiło,   kiedy   wiedza   wczesnych   adeptów   i 

późniejszych gnostyków (prawdziwych przedchrześcijańskich chrześcijan) 

została   zdeformowana   przez   fałszerzy   historycznego   chrześcijaństwa. 

Pewien   zasób   oryginalnej   gnosis   (wiedzy   o   sprawach   duchowych)   jest 

zachowany   w   talmudycznej   i   rabinicznej   tradycji,   lecz   żydzi   i 

background image

chrześcijanie   głównego   nurtu   tych   religii   uczynili,   ogólnie   mówiąc, 

wszystko, aby zniekształcić wszelkie pozostałości tej starożytnej sztuki.

Oprócz bycia “Złotem Bogów" esencja menstruacyjna Anunnaki zwana 

była również “Wehikułem Światła" i stawiana na równi z mistycznymi 

“Wodami   Kreacji"   –   przepływem  nieskończonej   wiedzy.   Dlatego   Rosi-

Crucis   (Puchar   Rosy   lub   Puchar   Wód   identyfikowany   z   czerwonym 

krzyżem wewnątrz koła) stał się Znamieniem Kaina i późniejszym herbem 

Jego królewskiego rodu.

Mówiono,  że Światło pozostaje w osobie duchowo nie rozbudzonej w 

stanie   uśpienia   i   że   można   je   pobudzić   i   umotywować   przy   pomocy 

duchowej   energii   własnej   woli   oraz   poprzez   stałe   sprawdzanie   samego 

siebie. Nie jest to jednak jakikolwiek proces umysłowy, ale prawdziwie 

wolna od myśli świadomość – bezcielesna forma czystego Bytu.

Przypisy: 

1. Laurence Gardner, Krew z krwi Jezusa –  Święty Graal i tajemnica 

potomków   Jezusa,   przekład   Pawet   Korombel,  Wydawnictwo   Da   Capo, 

Warszawa, 1998. – Przyp. red.

2. W polskiej edycji Nexusa artykuł ten ukazał się w poprzednich trzech 

numerach: 4 (2/1999), 5 (3/1999) i 6 (4/1999). – Przyp. red.

3. Laurence Gardner, Genesis of the Grail Kings: The Pendragon Legacy 

of  Adam  And   Eve   (Potomkowie   Dawida   i   Jezusa),   przekład   Grażyna 

Gasparska, Wydawnictwo Amber, Warszawa, 1999.

4. W Piśmie Świętym Starego t Nowego Testamentu w przekładzie z 

jeżyków   oryginalnych   (Biblii   Tysiąclecia)   nosi   ona   nazwę   Księgi 

background image

Sprawiedliwego,   natomiast   w   Piśmie   Świętym   w   Przekładzie   Nowego 

Świata (Biblia Świadków Jehowy) Księgi Jaszara. – Przyp. red.

5.   W   “Biblii   Tysiąclecia"   nosi   ona   nazwę   Księgi   “Wojen   Pana", 

natomiast w Biblii Świadków Jehowy Księgi Wojen Jehowy. – Przyp. red.

6. W “Biblii Tysiąclecia" nosi ona nazwę Księgi Pańskiej, natomiast w 

“Biblii Świadków Jehowy" Księgi Jehowy. – Przyp. red.

7. W przypisach do polskojęzycznej wersji Biblii jest taka próba: “Owo 

znamię było czymś co chroniło Kaina – może cechą przynależności do 

szczepu, który stosuje prawo krwawej zemsty za zabicie swego członka". – 

Przyp. tłum.

8. Gnostycyzm to religijno-filozficzny kierunek powstały w pierwszych 

wiekach   chrześcijaństwa   na   wschodzie   Cesarstwa   Rzymskiego   łączący 

elementy chrześcijaństwa, filozofii hellenistycznej i religii wschodnich. – 

Przyp. tłum.

background image

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW – CZĘŚĆ  DRUGA

Tym, co stanowiło kluczowy problem dla EnIiIa-Jehowy, była koncepcja 

“istoty"   lub   “samokompletności".   Z   kolei   jego   brat   Enki   wiedział,   że 

ludzie, którzy spożywali owoc Drzewa Wiedzy (mądrości Anunnaki) oraz 

Rośliny   Narodzin   (Gwiezdnego   Ognia),   mogą   stać   się   niemal   równi 

bogom. Jehowa doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Księga Rodzaju 

mówi,   że   kiedy   Adam   zerwał   owoc   z   Drzewa,   Jehowa   rzekł:   “Oto 

człowiek stał się taki jak My..." (Księga Rodzaju, 3.21).

Enki Mądry, Strażnik Drzewa Wiedzy, również miał inne imię w tradycji 

hebrajskiej. Nazywano go Samael (Sama-El), ponieważ został mianowany 

Panem Sama w północnej Mezopotamii. Nauki wczesnych szkół wiedzy 

tajemnej   wyrażały   się   bardzo   zdecydowanie   na   temat   Drzew   Życia   i 

Wiedzy   i   było   to   dokładne   powtórzenie   nauk   samego   Enki.   Było   tam 

powiedziane:

Niczego   nie   można   zdobyć   tylko   pragnieniem   lub   zrzucaniem 

odpowiedzialności na wyższe autorytety. Wiara jest aktem “uwierzenia", 

bo “żyć" znaczy “wierzyć"...

1

 a Wola jest ośrodkiem decyzyjnym jaźni.

Sumeryjskie teksty podają, że syn Kaina, król Etana, spożywał z Rośliny 

Narodzin w celu usynowienia swojego własnego syna i następcy, króla 

Baali, zaś Roślina Narodzin była bezpośrednio wiązana z indywidualną 

długowiecznością   oraz   urzędem   Kainowym   lub   inaczej   królewskością. 

Sama   w   sobie   była   związana   z   Gwiezdnym   Ogniem   i   czynnościami 

szyszynki, zaś spożywanie z Rośliny  Narodzin było rytuałem przyjęcia 

Gwiezdnego   Ognia   –   czystej   żeńskiej   esencji   Anunnaki,   Nektaru 

background image

Najwyższej Doskonałości.

W tym znaczeniu “flow-er" (kwiat lub lilia) Anunnaki była postrzegana 

jako posiadaczka czary, przekazicielka Bogatego Pokarmu Macierzy. W 

tym wcieleniu zwano ją Różą Sharon (od słowa Sha znaczącego “orbita" 

wraz   ze   słowami   Ra   i   On   odnoszącymi   się   do   świątyni   “Światłości"). 

Znaczenie   tej   wysoko   czczonej   godności   jest   w   pełni   uwidocznione   w 

Pieśni Salomona, w której mesjanistyczna oblubienica zwraca się do króla 

następującymi   słowy:   “Jam   narcyz   Saronu   lilia   dolin"   (Pieśń   nad 

Pieśniami, 2.1 – jest to tekst wg polskojęzycznej wersji Biblii, natomiast 

tekst podany przez autora artykułu brzmi: “Jam róża Sharon i lilia dolin").

Odbiorca   Gwiezdnego   Ognia,   król,   był   uważany   za   tego,   który 

zakwalifikował   się   na   to   stanowiska   po   osiągnięciu   predestynującej   do 

tego stanu oświeconej świadomości – stanu, w którym jego uzdolnienia z 

poziomu mądrości i przywództwa wzniosły się na poziom królewskości 

zwany Malkű. To właśnie z mezopotamskiego słowa Malku Hebrajczycy 

utworzyli swoje słowa Malchus (król) i Malkhut (królestwo).

Dopiero w ostatnich czasach naukowcom udało się odkryć hormonalną 

wydzielinę szyszynki, którą wyodrębniono ostatecznie w roku 1968. Jej 

zasadniczy składnik nazwano melatoniną, co oznacza “nocny pracownik" 

(od greckich słów: “melos" – “czarny" i “tosos" – “praca"). Ci, u których 

obserwujemy   wysoki   poziom   melatoniny,   silnie   reagują   na   słońce, 

ponieważ ma ono wpływ na ich poziom umysłowy, są oni zdecydowanie 

bardziej czynni nocą. Melatoniną nosi nazwę “hormonu ciemności", jako 

że jest wytwarzana tylko nocą, w ciemności. Wystawienie się na działanie 

promieni   słonecznych   powoduje   zmniejszenie   rozmiaru   szyszynki   i 

background image

zmniejsza   duchową   świadomość,   podczas   gdy   ciemności   i   wysoka 

aktywność szyszynki zwiększają intuicyjną wiedzę i subtelne myślenie, 

zmniejszając jednocześnie czynniki stresotwórcze.

Warto   w   tym   miejscu   zastanowić   się,   jak   to   się   stało,   że   Kościół 

Chrześcijański   ostatecznie   zniszczył   prawdziwe   znaczenie   rytuału 

Gwiezdnego Ognia przenosząc go w obszar złowrogiej legendy gotyckiej. 

Według   dawnych   tradycji  władcy   (posiadacze)  Malkhut   byli  znani  pod 

imieniem Smoków lub inaczej Pendragonów, zaś głowa panująca zawsze 

zwana była Draco (co również znaczy Smok).

Z   racji   ich   cielesnych   zalet,   które   zawdzięczali   dodatkowej   ilości 

melatoniny   oraz   innych   hormonalnych   wydzielin,   byli   w   rzeczy   samej 

“Książętami   Ciemności",   a   wyższy   poziom   świadomości,   wyższą   od 

przeciętnej   moc   i   długowieczność,   uzyskiwali   spożywając   Gwiezdny 

Ogień wytwarzany z miesiączkowej krwi królowych Anunnaki i kapłanek 

zwanych Szkarłatnymi Kobietami.

Jak podałem w Krew z krwi Jezusa, brutalni średniowieczni katoliccy 

inkwizytorzy   zostali  skierowani  przeciwko   wszystkim  –  tak   zwanym  – 

heretykom, którzy wspierali w ten lub inny sposób mesjanistyczną linię 

krwi   (Sangreal)   Smoczych   Królów   stojącą   w   opozycji   do 

skorumpowanych   dogmatów   biskupów.   Wiele   ich   ofiar   uznano   za 

okultystów   lub   wiedźmy   i   oskarżono   o   wspieranie   starożytnego, 

heretyckiego kultu Smoka, Księcia Ciemności. Władcy Kościoła ogłosili, 

że są oni wampirami.

Już   wcześniej   wspomniałem   o   znaczeniu   starożytnego   Egipskiego 

Dworu Smoka, podkreślając, że ten królewski Zakon działa od około 4000 

background image

lat do dzisiaj. W XV wieku dostojnym kanclerzem tego Dworu (Zakonu) 

był książę Transylwanii-Wołoszczyzny Wład III, ten sam, który zbudował 

bukareszteńską cytadelę. Wład zapadł jednak bardziej w ludzkiej pamięci 

jako   hrabia   Drakula,   co   znaczy   “syn   Drakula".   Drakul   (Smok)   było 

imieniem jego ojca, pod którym występował on w Zakonie (Dworze) od 

roku 1431.

Wład   był   zwolennikiem   ostrej   dyscypliny,   zaś   karą   za   wykroczenia 

przeciwko państwu było nadziewanie na pal. Metoda ta była kompatybilna 

z   pozostałymi   okropnymi   karami   stosowanymi   w   tamtych   czasach 

(gotowanie   we   wrzącym   oleju,   palenie   na   stosie,   rozciąganie, 

ćwiartowanie etc.). Ta szczególna kara obróciła się w końcu przeciwko 

jemu samemu w późniejszej gotyckiej powieści, która mówiła, że on sam 

powinien być nadziany na drewniany pal.

Rzeczywistą przyczyną obaw ówczesnego establiszmentu przed Drakula 

nie było jednak brutalne traktowanie przez niego swoich wrogów (tego 

rodzaju praktyki były na porządku dziennym), ale jego rozległa wiedza 

alchemii   i   starożytnego   rytuału   Gwiezdnego   Ognia.   Ucząc   się   w 

Austriackiej Szkole Salomona w Hermannstadzie zdobył dogłębną wiedzę 

na   temat   cielesnych   efektów   melatoniny   i   serotoniny,   które   wpływają 

dodatnio na długość życia oraz świadomość.

Z rzymskich kronik jasno wynika, że należał do ludzi, których organizm 

wytwarzał dużo melatoniny, a tacy ludzie, jak już wiemy, są uczuleni na 

słońce.   Są   aktywni   nocą   (melas   tosos),   z   czego   właśnie   bierze   się   ów 

transylwański mit i wydana w roku 1897 powieść Briana Stokera Dracula 

(Drakula),   w   której   Wład-Drakula   został   opisany   jako   wampir,   Książę 

background image

Ciemności, który wysysał krew dziewic!

Pomijając   ten   fakt,   podstawą   licznych   wczesnych   baśni   i   ludowych 

podań stały się tradycje Graala i Smoka, z których wywodzi się koncepcja 

“fairies" (“wróżek") oznaczająca “fair folk" (“sprawiedliwy lud"), której 

nazwa pochodzi od słów fee lub “fey" odnoszących się w szczególności do 

“fate"   (“los").   W   świecie   celtyckim   mówiło   się,   że   pewne   rodziny 

królewskie noszą w sobie “fairy blood" (“krew wróżów"), co oznaczało, że 

ich   los,   przeznaczenie,   związane   są   z   linią   krwi   Graala,   zaś   o 

księżniczkach z tej linii występujących w historycznych romansach często 

mówi   się   jako   o   “elf-maidens"   (“elfowych   pannach").   Był   to   lud 

desygnowany do pełnienia roli strażników ziemi, światła gwiazd i lasów, 

którą Tolkien, autor słynnej książki Lord of the Rings (Władca pierścieni), 

przypisał z kolei rasie elfów.

W języku południowej Europy, elf rodzaju żeńskiego nosił nazwę ylbi i 

między   innymi   od   tego   słowa   pochodzi   nazwa   miasta   Albi, 

langwedockiego,   średniowiecznego   centrum   gnostycznych   katarów 

(Czystych)

2

.   Kiedy   papież   Innocenty   III   rozpoczął   w   roku   1208   swoją 

brutalną, trzydziestopięcioletnią kampanię przeciwko katarom, nazwano ją 

“krucjatą przeciwko albigensom", bowiem została ona wysłana przeciwko 

zwolennikom albi-genów (“elfiej krwi").

Melatonina   wzmacnia   system   odpornościowy   organizmu   i 

prawdopodobieństwo zapadnięcia na raka przez ludzi charakteryzujących 

się   wysokim   poziomem   wydzielania   hormonów   przez   szyszynkę   jest 

znacznie   niższe.   Wysoki   poziom   melatoniny   zwiększa   energię, 

wytrzymałość i fizyczną tolerancję i zależy bezpośrednio od trybu snu, 

background image

utrzymując ciało w stanie zrównoważonym przy pomocy czynników, które 

oddziałują   na   nie   poprzez   układ   krążenia.   Jest   to   w   rzeczywistości 

najefektywniejszy   przeciw-utleniacz   organizmu,   który   posiada   ponadto 

dodatnie   własności   mentalne   i   przeciwstarzeniowe.   Produkuje   go 

szyszynka   poprzez   uaktywnienie   chemicznego   przekaźnika   o   nazwie 

serotonina,   która   przekazuje   odpowiednie   impulsy   poprzez   pary 

chromosomów   w   momencie   podziału   jądra   komórki   i   chromosomów 

(proces ten nosi nazwę meiosis), aby mogły się one w końcu połączyć z 

drugim zestawem w procesie zapłodnienia.

Żywica   sosen   była   przez   długi   czas   identyfikowana   z   wydzieliną 

szyszynki (stąd podobieństwo nazw: pine – sosna i pineal – szyszynkowy) 

i była stosowana do produkcji kadzideł (kadzideł kościelnych). Z drugiej 

strony tradycyjnym symbolem królewskości było złoto. Tak więc złoto, 

kadzidło i mirra (żywica stosowana w charakterze środka uspokajającego i 

jednocześnie   symbol   śmierci)   były   tradycyjnym   symbolem   królów-

kapłanów z mes-janistycznej linii krwi.

W starożytności wyższy poziom wiedzy kojarzono ze słowem daath (od 

którego pochodzi angielskie słowo death – śmierć). Jak doskonale wiemy, 

Nowy   Testament   podaje,   że   magi   (mędrcy)   podarowali   Jezusowi   trzy 

rzeczy:   mirrę,   kadzidło   i   złoto   –   co   było   wyrazem   uznania   go   jako 

dziedzica, króla-kapłana, z linii Smoka.

Mistrzowie jogi sugerują, że szyszynka, którą zwą “trzecim okiem" lub 

“okiem   mądrości",   ma   olbrzymie   znaczenie   w   procesie   rozwijania 

świadomości,   jako   że   jest   ona   ostatecznym   źródłem   Oświecenia. 

Iluminiści oraz inni adepci spod znaku różokrzyżowców od dawna traktują 

background image

szyszynkę   jako   tajemne   ayin   (starożytne   słowo   oznaczające   oko). 

Pisownia   tego   słowa   (a-y-i-n)   jest   dosyć   istotna,   ponieważ   pierwotnie 

słowo Kain (bez względu czy pisało się je na początku przez K, C, czy Q) 

pisano nie tak jak obecnie (Kain lub Cain), ale “C-a-y-i-n". Imię Kain 

oznaczało   w   rzeczywistości   w   swoich   różnych   formach   “Jeden   z 

[posiadaczy, kręgu] Wewnętrznego Oka". Od słowa Kayin pisanego przez 

K   wywodzi   się   słowo   “King"   (król),   zaś   od   jego   odmiany   pisanej   w 

postaci   Qayin   –   słowo   “Queen"   (królowa).   Co   ciekawe,   ojciec   Kaina, 

Enki-Samael, był sumeryjskim Panem Świętego Oka.

Mówi   się,   że   prawdziwie   uduchowiona   osoba   potrafi   w   sposób 

automatyczny   postrzegać   przy   pomocy   trzeciego   oka   (subtelnego   oka 

wnętrza), nie dając się mamić obrazom ukazywanym przez zwykłe oczy, 

które   ujawniają   jedynie   fizyczny   obraz   rzeczy   zajmujących   ściśle 

określone   miejsce   w  czasoprzestrzeni.   Osoby   potrafiące   posługiwać   się 

możliwościami stwarzanymi przez szyszynkę potrafią przekraczać granice 

czasu   i   przestrzeni,   przenikać   do   wymiaru,   w   którym   nie   ma 

oddziaływania czasu i przestrzeni. Odkrycie tego wymiaru wcale nie jest 

zasługą   współczesnej   nauki,   bowiem   znany   jest   on   od   tysięcy   lat   pod 

nazwą Poziomu Sharon lub Poziomu Orbity Światła.

Tak   więc   kainowi   królowie   Mezopotamii   (pierwsi   pen-dragoni

3

  z 

mesjanistycznej   linii   krwi),   będący   wysoko   urodzonymi,   jako   że 

pochodzili   od   bogów   Anunnaki,   byli   karmieni   Gwiezdnym   Ogniem 

Anunnaki   mającym   na   celu   podnoszenie   ich   percepcji,   świadomości   i 

intuicji, tak by stali się mistrzami wiedzy w niemal takim samym stopniu, 

jak bogowie. Jednocześnie wzmocnieniu ulegał poziom ich wytrzymałości 

i   system   odpornościowy,   tak   że   zapobiegające   starzeniu   własności 

background image

regularnie   spożywanej   melatoniny   i   serotoniny   Anunnaki   dawały   im 

możliwość   przeżycia   większej   ilości   lat.   Wszystkie   zapisy   z   tamtych 

czasów potwierdzają, że tak właśnie miała się sprawa z pochodzącymi z 

królewskiej   linii,   którzy   żyli   setki   lat.   Biorąc   to   pod   uwagę   należy 

zrezygnować   z   nadmiernego   sceptycyzmu   w   kwestii   długich   okresów 

życia wczesnych patriarchów podanych w Księdze Rodzaju.

Oprócz Gwiezdnego Ognia, królowie należący do królewskiej linii krwi 

spożywali   Mleko   Bogini,   które   zawierało,   jak   się   wydaje,   enzym 

sprzyjający długowieczności. Obecnie naukowcy zwą go telomerazą. Jak 

ostatnio   doniósł  magazyn  Science   (Nauka),  nr 279  z  16  stycznia  1998 

roku,   badania   prowadzone   w   Southwestern   Medical   Center   (Zakład 

Medycyny)   na   Uniwersytecie   Stanu   Teksas   prowadzą   do   wniosku,   że 

telomerazą posiada unikalne własności zapobiegające procesowi starzenia.

Komórki zdrowego ciała są zaprogramowane na wielokrotny podział w 

okresie życia organizmu, przy czym ilość podziałów jest ograniczona, tak 

że w końcu organizm dochodzi do momentu, w którym jego komórki nie 

mogą   się   już   dzielić.   Jest   to   najistotniejszy   czynnik   procesu   starzenia. 

Zdolność do podziału określają kapsle znajdujące się na końcach łańcucha 

DNA   (podobnie   jak   metalowe   lub   plastykowe   skuwki   na   końcach 

sznurowadeł). Za każdym razem, gdy komórka ulega podziałowi, znika 

pewna część telomeru. Kiedy telomery osiągają krytyczną długość, proces 

podziału ustaje. Wówczas proces replikowania komórki zanika i następuje 

jej śmierć.

Prowadzone w laboratoriach na próbkach tkanek badania wykazały, że 

działanie genetycznym enzymem telomerazy może zapobiec skracaniu się 

background image

telomeru w czasie podziału komórki. W związku z tym komórki mogą 

kontynuować   proces   podziału   w   okresie   dłuższym   od   wynikającego   z 

naturalnego zaprogramowania (podobnie jak komórki rakowe, które mogą 

osiągnąć nieśmiertelność poprzez wzbogacenie w telomerazę). Telomerazą 

nie   występuje   zazwyczaj   w   normalnych   tkankach   i   oprócz   guzów 

złośliwych jest obecna jedynie w komórkach reprodukcyjnych. Wygląda 

więc na to, że gdzieś w strukturze DNA zawarta jest genetyczna zdolność 

do produkowania tego przeciwstarzeniowego enzymu, lecz potencjał jego 

wytwarzania   został   w   jakiś   sposób   wyłączony   i   prawdopodobnie   jest 

zawarty   w   tych   strukturach   DNA,   które   naukowcy   nazywają   obecnie 

“złomowiskiem".

Kanoniczna Biblia mówi, że w czasie życia Noego i jego synów Jehowa 

wydał   zakaz   spożywania   krwi   –   w   każdym   bądź   razie   temu   okresowi 

dziejów   ludzkości   tłumacze   Starego   Testamentu   z   VI   wieku   p.n.e. 

przypisują wprowadzenie tego zakazu. Jest jednak mało prawdopodobne, 

że nastąpiło to właśnie wtedy, ponieważ w tamtym czasie EnIiI-Jehowa nie 

mógł   jeszcze   mieć   tak   dużej   przewagi   nad   Enkim   i   Wielkim 

Zgromadzeniem Anunnaki.

Tym niemniej faktem jest,  że od tamtego czasu wiek członków rodu 

patriarchów zaczął się systematycznie skracać i od czasów Abrahama i 

Izaaka nie przekraczał już on normalnej długości. Z kolei okresy życia 

królów Sumeru, potomków Kaina i Etany, pozostały długie.

Tym, co wiemy ponad wszelką wątpliwość, jest to, że bez względu na 

realia i chronologię wydania tego zakazu, wprowadzenie głównej zmiany 

w   praktyce   Gwiezdnego   Ognia   nastąpiło   około   1960   roku   p.n.e.   To 

background image

właśnie wtedy, jak podaje Biblia, Abraham przeniósł się wraz z rodziną z 

chaldejskiego Ur (stolicy Sumeru) na północ do Haranu (w polskiej wersji 

Biblii – Charan), a następnie do Kanaanu.

Pochodzące z tamtych czasów teksty mówią, że Ur zostało wówczas 

zdobyte   przez   króla   pobliskiego   Elamu   –   tuż   po   roku   2000   p.n.e.   –   i 

chociaż miasto to zostało odbudowane, ośrodek władzy przesunął się na 

pomoc,   do   Haranu   w   Królestwie   Mari.   Haran   było   nie   tylko   nazwą 

kwitnącego   miasta,   ale   również   imieniem   brata  Abrahama   (ojca   Lota). 

Istniejące dokumenty (odnalezione w roku 1934) podają, że również inne 

miasta   w   Mezopotamii   nosiły   nazwy   nadane   im   na   cześć   przodków 

Abrahama – na przykład Terah (imię ojca Abrahama), Nahor (imię ojca 

Teraha), Serug (imię ojca Nahora) czy Peleg (imię dziadka Seruga).

Pozostając   w   zgodzie   ze   wszystkimi   sumeryjskimi   dowodami 

opisującymi królewską linię wywodzącą się od Kaina, ostatnio odkryte 

zapisy   potwierdzają,   że   członkowie   najbliższej   rodziny   Abrahama 

(potomkowie Noego) byli wysokimi rangą dostojnikami tamtego regionu. 

Jest oczywiste, że patriarchowie nie pochodzili z byle jakiej rodziny, lecz 

byli członkami potężnej dynastii. Co było przyczyną, która położyła kres 

tej długotrwałej linii i zmusiła Abrahama do opuszczenia Mezopotamii i 

przeniesienia się do Kanaanu?

Odpowiedź   na   to   pytanie   można   znaleźć   na   glinianych   tabliczkach 

datowanych   na   około   1960   rok   p.n.e.   Podają   one,   że   w   tym   czasie 

wszystko uległo zmianie na świętej ziemi Sumeru, który został najechany 

ze   wszystkich   stron   –   przez  Akadów   z   północy,  Amorytów   z   Syrii   i 

Elamitów z Persji. W opisującym to tekście czytamy:

background image

Gdy   obalili,   kiedy  ład   zniszczyli,   wówczas   niczym   potop   wszystko 

pochłonęli. Co z tobą będzie, Sumerze! Czy cię zmienili? Świętą dynastię 

ze świątyni wygnali.

To właśnie na tym etapie dziejów Sumeru nastąpił upadek imperium i 

Abraham został zmuszony do ucieczki na północ od Ur.

Co stało się jednak z Anunnaki, Wielkim Zgromadzeniem Bogów, które 

stanowiło o wszystkim? W tekście tym czytamy dalej:

Ur zniszczone, przejmujący jest jego lament. Krew kraju wypełnia teraz 

jego dziury jak gorący brąz formę. Ciała rozpuszczają się jak tłuszcz na 

słońcu. Nasza świątynia zniszczona. Dym całunem zasnuł nasze miasta 

Bogowie opuścili nas jak migrujące ptaki.

W   kategoriach   historycznych   ten   kompletny   upadek   sumeryjskiego 

imperium nastąpił po założeniu około roku 2000 p.n.e. Babilonu przez 

króla Ur-Babę. Tak więc historia o Wieży Babel i wynikający z niej gniew 

Jehowy dokładnie pasuje do ram czasowych odejścia Anunnaki z Sumeru.

Księga   Rodzaju   podaje,   ze   ludzie,   o   których   Jehowa   mówił,   ze   są 

“bardzo dobrzy", zostali surowo ukarani z powodu dziwnego wykroczenia, 

które wcześniej nim nie było. Polegało ono na tym, ze wszyscy ludzie 

mówili tym samym językiem, którym był oczywiście język sumeryjski – 

pierwszy język na Ziemi posiadający formę pisemną.

Z   przyczyn,   których   Biblia   nie   podaje   jasno,   w   Księdze   Rodzaju 

czytamy, ze Jehowa me był szczęśliwy z powodu Wieży Babel, przeto 

“zstąpił i pomieszał języki całej Ziemi".

4

Sumeryjskie  dokumenty   mówią  prawie  to  samo,  tyle  ze  pomieszanie 

background image

języków   jest   w   nich   wyjaśnione   znacznie   lepiej   i   przypisane   hordom 

najeźdźców, którzy przybyli do tego regionu. Okazuje się, ze najazd był 

wynikiem   tarć   wewnątrz   Anunnaki,   ponieważ   po   odejściu   Anu   z 

Wielkiego   Zgromadzenia   przewodnictwo   nad   mm  objął   jego   najstarszy 

syn EnIil-Jehowa. Ogłosił on, ze jest panem całej Ziemi, pozostawiając 

swojemu bratu Enki-Samaelowi zwierzchność nad morzami. Enki wcale 

me był szczęśliwy z powodu roszczeń swojego brata, ponieważ mimo iż 

był on starszy, jego matka, Ki, była młodszą siostrą ich ojca Anu, podczas 

gdy matka Enki, Antu, była jego starszą siostrą. Prawdziwe dziedziczenie, 

twierdził Enki, następuje w linii matriarchalnej, w związku z czym to on 

jest pierworodnym synem, któremu należy się sukcesja:

— Jam jest Enki.. wielki brat bogów.

— jam jest ten, który został zrodzony jako pierwszy syn boskiego Anu.

W   rezultacie   Babilończycy   oświadczyli,   ze   uznają   Enki   i   jego   syna 

Marduka,   czego   EnIil-Jehowa   nie   mógł   JUŻ   znieść.   Straciwszy 

popularność  otworzył  najeźdźcom  bramy  Sumeru.  Kronikarze   piszą,  ze 

przepełniony chęcią odwetu, sprowadził “wielką i okropną burzę", która 

spowodowała kompletne zniszczenie całej kultury Sumeru, tak ze język 

sumeryjski   przestał   być   językiem   dominującym   i   nastąpiło   “wielkie 

pomieszanie języków".

Cały trud włożony w budowanie unikalnej cywilizacji został zniszczony 

jednym pociągnięciem EnhIa-Jehowy, który me chciał się dzielić władzą 

ze swoim bratem Enki. Pochodzące z tamtego okresu zapisy potwierdzają, 

ze   w   tym   momencie   historii   Sumeru   Wielkie   Zgromadzenie  Anunnaki 

opuściło swoją siedzibę l odeszło “jak migrujące ptaki".

background image

Wszystko to zbiegło się w jednym czasie i ponieważ Gwiezdny Ogień 

Anunnaki nie był już dostępny, zaistniała pilna potrzeba zmiany procedury 

wprowadzania   na   tron   królewski.   Należało   stworzyć   substytut 

Gwiezdnego   Ognia.   Jak   JUŻ   wcześniej   wspomniałem,   kapłanki   zwane 

Szkarłatnymi  Kobietami były  specjalnie  do  tego  celu  przygotowywane, 

niemniej   było   oczywiste,   ze   mimo   starannego   doboru   partnerów   ich 

esencja z biegiem pokoleń osłabnie.

Tak   się   złożyło,   ze   stworzenie   bardziej   trwałego   i   bardziej 

uniwersalnego   substytutu   me   stanowiło   problemu,   ponieważ   była   to 

prowincja dobrze wyszkolonych metalurgów, którym Enki nadał nazwę 

Mistrzów Rzemiosła. Pierwszym z nich był Tu-bal-kain zwany Wulkanem 

– potomek Kaina w szóstej generacji, o którym pamięć przetrwała do dziś 

w kręgach masonem.

Warto w tym miejscu zauważyć, ze znany z Nowego Testamentu ojciec 

Jezusa,   Józef,   był   we   wczesnych   wersjach   ewangelii   opisywany   jako 

Mistrz   Rzemiosła   W   Bibliach   napisanych   nowoczesnym   językiem 

angielskim Józefowi w wyniku błędnego tłumaczenia przypisuje się zawód 

stolarza.   Słowo   “stolarz"   zostało   błędnie   przetłumaczone   z   greckiego 

słowa ho-tekton, które w rzeczywistości określa mistrza w rzemiośle, czyli 

alchemika-metalurga wyszkolonego według nauk jego przodków.

Księga Wyjścia Starego Testamentu podaje, ze w czasach Mojżesza żył 

człowiek imieniem Besaleel (syn Un Ben Hura), o którym mówi się, ze 

został   obdarzony   duchem   Elohima   w   mądrości,   rozumieniu   i   wiedzy. 

Dowiadujemy   się   również,   ze   był   on   biegłym   złotnikiem   i   Mistrzem 

Rzemiosła   oraz   ze   został   mianowany   kierownikiem   zespołu,   któremu 

background image

zlecono budowę Arki Przymierza.

5

  Tekst Biblii podaje szczegółowo, jak 

Besaleel ma wykonać z czystego złota różne korony, pierścienie, naczynia 

i lichtarze, a na końcu wymienia bez słowa komentarza coś, co nazywa się 

chlebem pokładnym

6

 przymierza.

Chociaż   słowo   “przymierze"   kojarzy   się   obecnie   z   kontraktowymi 

ugodami,   pierwotnie   znaczyło   “jeść   chleb   z".   Warto   tu   zauważyć,   ze 

modlitwa Ojcze Nasz (która jest kopią jej egipskiego odpowiednika) mówi 

“chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.. " Obecnie tym słowom 

przypisuje się powszechnie ogólnikowe znaczenie, pierwotnie jednak była 

to   konkretna   prośba   dotycząca   enigmatycznego   chleba   pokładnego   – 

Złotego Chleba Besaleela.

Księga   Lewicka   (w   języku   polskim   przyjęła   ona   nazwę   Księgi 

Kapłańskiej)   również   wspomina   o   chlebie   pokładnym:   “Następnie 

weźmiesz najczystszej mąki i upieczesz z niej dwanaście placków... (24.5) 

Położysz na każdym stosie trochę czystego kadzidła... (24.7).

Użycie słowa “mąka" w anglojęzycznej wersji Biblii (polskojęzycznej 

również – przyp. tłum.) jest w rzeczywistości błędem. Bardziej właściwe 

byłoby w tym miejscu słowo “proszek" lub “puder". Kroniki szkół wiedzy 

tajemnej   podają   precyzyjniejszy   opis   mówiący,   że   chleb   pokładny   był 

wyrabiany z białego proszku złota, co jest szczególnie istotne, ponieważ w 

Księdze   Wyjścia   mówi   się,   że   Mojżesz   wziął   złotego   cielca,   którego 

sporządzili Izraelici, i “spalił go w ogniu i starł na biały proch"

7

. W tym 

przypadku   tłumacze   stosują   właściwe   słowo   –   “proch"   –   lecz   jak 

wiadomo, palenie złota nie daje prochu, a jedynie stopione złoto.

Czym   więc   był   ten   magiczny   biały   proch?   Czy   przy   pomocy 

background image

podgrzewania można zamienić metaliczne złoto w biały pył, który można 

spożywać   i   to   z   pożytkiem?   Oczywiście,   że   tak,   i   to   właśnie   w   tym 

momencie   ma   zastosowanie   główna   chemiczna   formuła   Mistrzów 

Rzemiosła: “Aby robić złoto, należy brać złoto".

Złoto jest najszlachetniejszym z metali i zawsze było symbolem prawdy. 

Poprzez regularne zażywanie Gwiezdnego Ognia Anunnaki (Złota Bogów) 

ci, którzy je spożywali, przechodzili na wyższe poziomy świadomości i 

sumienia za sprawą wchłanianej przez nich melatoniny i serotoniny. Była 

to   dziedzina   wyższego   oświecenia,   którą   zwano   Równiną   Sharon

8

,   zaś 

złoto   Gwiezdnego   Ognia   było   traktowane   jako   ostateczna   droga   ku 

Światłości.   W   ten   sposób   ciężki,   przyziemny   człowiek   (ołów)   mógł 

wznieść się na wyższy poziom świadomości (postrzegany jako złoto). Ten 

pogląd stał podstawą całej późniejszej tradycji alchemicznej.

Chleb  pokładny   lub,  jak  nazywali  go  Egipcjanie,  pożywienie  scheffa 

stanowił   tradycyjne   wtajemniczenie   izraelskich   i   egipskich   mesjaszy 

(królów),   jako   że   pierwsi   faraonowie   byli   w   pełni   wyświęconymi 

kapłanami-królami z linii Graala, będąc poprzez Nimrod potomkami z linii 

Kaina.

W   starożytnym   Egipcie   scheffa,   chleb   pokładny,   był   zawsze 

przedstawiany  w  postaci  stożkowatego   ciastka.   Jak  można  wyczytać  w 

starych   tekstach   ten   metaliczny   chleb   był   używany   do   karmienia 

świetlistego ciała będącego przeciwieństwem ciała fizycznego, przy czym 

świetliste ciało było traktowane jako świadomość. Już w roku 2 200 p.n.e. 

faraonowie   używali   tego   środka   zastępczego   w   celu   zwiększenia 

aktywności szyszynki, czyli zwiększenia zdolności percepcji, rozszerzenia 

background image

świadomości   i   intuicji,   lecz   jedynie   adepci   wydziału   metalurgicznego 

szkół wiedzy tajemnej (Mistrzowie Rzemiosła Dworu Smoka) znali sekret 

jego produkcji.

W egipskiej Księdze Umarłych (to najstarsza kompletna książka świata) 

szukając najlepszego pożywienia oświecającego faraon zadaje na każdym 

etapie   swojej   podróży   jedno   powtarzające   się   pytanie:   “Co   to   jest?"   – 

pytanie, które w języku hebrajskim (jak podają Dawne dzieje Izraela) było 

zadawane za pomocą jednego słowa: “Manna?"

Kiedy   ukończono   budowę   Arki   Przymierza,   podobno   Aaron,   brat 

Mojżesza,   włożył   do   niej   omer

9

  manny.   Ta   święta   manna   była 

powszechnie   identyfikowana   jako   mistyczna   forma   chleba   (chleb 

pokładny) lub -jak go nazywano w Mezopotamii – Tubal-kain, shem-an-

na.

W tym momencie doszliśmy do szczególnie ważnej definicji shem-an-

ny,   ponieważ   według   Mistrzów   Rzemiosła   to   stożkowate   (lub   shemo-

ksztattne)   pożywienie   było   wykonane   z   materiału,   który   mieszkańcy 

Sumeru   zwali   Wysoko-chronionym   Ogniowym   Kamieniem   (Highward 

Fire-stone).

W Apokalipsie Świętego Jana (2.17) napisano: “Zwycięzcy dam manny 

ukrytej i dam mu biały kamyk..."

Zanim przyjrzymy się dokładnie naturze białego kamienia shem-an-ny – 

chleba   wykonanego   z   proszku   alchemicznego   złota   –   przyjrzyjmy   się 

najpierw   sławnemu   posągowi   kapłana-króla   Melchizedeka   w   katedrze 

Chart-res we Francji.

background image

Pomnik przedstawia Melchizedeka z czarą zawierającą kamień będący 

symbolem chleba i wina, które ofiarował on Abrahamowi, jak to napisano 

w   Księdze   Rodzaju.   Wino,   jak   wiemy,   reprezentuje   święty   Gwiezdny 

Ogień (podobnie jak wino komunijne jest dziś symbolem mes-janistycznej 

krwi),   lecz   najważniejsze   w  tym  wyobrażeniu   jest  to,   że   chleb-kamień 

znajduje się wewnątrz czary, co oznacza, że w czasach Melchizedeka i 

Abrahama Gwiezdny Ogień został zamieniony na zastępcze pożywienie. 

Substytut ten został wykonany z shem-an-ny – białego proszku złota lub 

inaczej z “wyso-ko-chronionego ognistego kamienia". Substytut spełniał 

proste   zadanie.   Zamiast   karmić   biorcę   gotowymi   wydzielinami 

hormonalnymi, podawano mu proszek, który oddziaływał na jego układ 

endo-krynalny   (w   szczególności   szyszynkę)   wymuszając   produkcję 

znacznie większej ilości hormonów takich jak melatonina.

W słynnym średniowiecznym romansie o Parsifalu autorstwa Wolframa 

von Eschenbacha o Rycerzach Świątyni z Zamku Graala mówi się:

Żyją oni z racji najczystszego kamienia. Jeśli nie znasz jego imienia, 

dowiedz się teraz: zwą go lapis exilis. Mocą tego kamienia feniks zostaje 

spalony na popiół, lecz popiół szybko przywraca mu życie. Feniks linieje i 

wydziela z siebie jasne światło, tak że staje się równie piękny  jak był 

poprzednio.

Wielu ludzi zastanawiało się nad nazwą lapis exilis, ponieważ wydaje 

się ona stanowić grę słów łączącą dwa elementy. Po pierwsze, chodzi o 

lapis ex caelis, co oznacza “kamień niebiański", i, po drugie, jest to lapis 

elixir   –   Kamień   Filozoficzny,   przy   pomocy   którego   pierwiastki   są 

transformowane na wyższy stopień istnienia. W każdym bądź razie wiąże 

background image

się   on   bezpośrednio   z   “wysoko-chronionym   ognistym   kamieniem"   – 

shem-an-ną egzotycznego substytutu Gwiezdnego Ognia.

Klucz do alegorii z Parsifalem mieści się w opisie mówiącym, że Feniks 

zostaje   “spalony   na   popiół",   lecz   z   tego   popiołu   powstaje   Wielkie 

Oświecenie.   Czym   więc   dokładnie   jest   Feniks?   Moglibyśmy 

odpowiedzieć, że jest to mityczny ptak, ale nie mielibyśmy racji! Słowo 

“feniks"   jest   znacznie   starsze   od   mitów   o   ptaku   Bennu

10

  i   jego 

pochodzenie   jest   grecko-fenickie.   “Feniks"   znaczy   “kar-mazyn"   lub 

“czerwone złoto".

Jeszcze   dzisiaj   odprawia   się   Mszę   Feniksa   jako   symbol   rytuału 

Gwiezdnego Ognia w ramach Ordo Templi Orientis. Co ciekawe, Brian 

Stoker, autor Drakuli, był oficerem tego zakonu, w konsekwencji czego 

jego książka zawiera zakodowaną treść dotyczącą wiedzy tajemnej. Dwa 

symbole   tej   ceremonii   dziewiątego   stopnia   to   zwrócony   jednym 

wierzchołkiem pionowo do góry  trójkąt Złota i Światła (reprezentujący 

ducha),   oraz   skierowany   do   dołu   trójkąt   Krwi   i   Wody   (reprezentujący 

materię). Połączone z sobą trójkąty tworzą znaną Pieczęć Salomona, znaną 

również pod nazwą Klejnotu Alchemii.

Stary   aleksandryjski   tekst   alchemiczny   podaje   charakterystykę 

szczególnego ciężaru Kamienia Filozoficznego, który zwany jest w nim 

Rajskim Kamieniem:

Kiedy umieścimy go na wadze, kamień przeważy równą mu ilość złota, 

zaś   kiedy   jest   w   postaci   pyłu   nawet   najlżejsze   piórko   zdolne   jest   do 

przeważenia szali.

background image

W kategoriach matematycznych zależność ta ma postać: O = (+1) + (-1). 

Suma ta wydaje się być bardzo prosta na pierwszy rzut oka, jako że (+1) + 

(-1)   rzeczywiście   daje   zero.   Lecz   zastosowana   do   fizycznej   materii 

okazuje   się   niedorzeczna,   ponieważ   odnosi   się   do   “pozytywu"   i 

odpowiadającego   mu   “negatywu"   mających   wytworzyć   “nic".   Mając 

kawałek czegoś dodatniego nie jest możliwe doprowadzenie do anihilacji 

dodając coś równego o ujemnym charakterze. W najlepszym przypadku 

można “dodatni" element usunąć z zasięgu wzroku, niemniej będzie on 

nadal istniał nie zmieniając się w nicość.

Jedynym   sposobem   zamiany   czegoś   w   nic   jest,   jeśli   chodzi   o   sferę 

materialną,   przeniesienie   tego   czegoś   do   innego   wymiaru,   tak   że 

przestanie   to   istnieć   w   otaczającym   nas   środowisku.   Jeśli   uda   się   to 

uczynić, ciężar tego czegoś również zniknie.

Czymże   w   takim   razie   jest   coś,   co   jest   w   stanie   przeważyć   siebie 

samego i jednocześnie niedoważyć się i stać się niczym – nicością? Czym 

jest to coś, co może być złotem, a jednocześnie można to spalić i zmienić 

w proszek? Tym czymś jest feniks – czerwone złoto, które spala się w 

proch,   po   czym   jest   odzyskiwane   w   postaci   oświecenia.   Złoty   cielec, 

którego   Mojżesz   spalił   na   pył.   To   właśnie   wysoko-chroniony   ognisty 

kamień shem-an-ny. Z sumeryjskich zapisów wiemy, że nie był on wcale 

robiony z kamienia, lecz ze świecącego metalu.

W alchemicznej tradycji kamień filozoficzny to coś takiego, co zamienia 

podstawowe pierwiastki w złoto. Uważa się, że jest to prawda zarówno w 

znaczeniu   metalurgicznym,   jak   i   duchowym   wyższego   oświecenia.   W 

znaczeniu   fizycznym   musimy   odwołać   się   jednak   do   najstarszego   ze 

background image

wszystkich alchemicznych praw najdawniejszych szkół wiedzy tajemnej, 

które mówi: “Aby robić złoto, należy brać złoto".

Tak   więc   ustalono,   że   istnieją   dwie   różne   formy   fizycznego   złota: 

metaliczna,   którą   dobrze   znamy,   i   znacznie   “wyższa",   mająca   postać 

białego proszku, która istnieje w innym wymiarze postrzegania materii – 

ukryta   manna,   której   sekret   produkcji   znany   był   jedynie   Mistrzom 

Rzemiosła.

Czym jest ów “wysoko-chroniony" lub inaczej “wysokospinowy" stan 

zamieniający   złoto   (i   inne   metale   z   grupy   platynowców)   w   biały 

niewyczuwalny proszek o słodkawym smaku?

Normalny atom posiada wokół siebie ekranujący potencjał – dodatnie 

ekranowanie wytwarzane przez jądro. Większość, z wyjątkiem najbardziej 

zewnętrznych, elektronów krążących wokół jądra znajduje się wewnątrz 

tego ekranującego potencjału. Jądro przechodzi w stan wysoko-chroniony 

lub wysokospinowy, gdy  dodatni potencjał ekranujący obejmuje swoim 

zasięgiem wszystkie elektrony i podporządkowuje je kontroli jądra.

W   normalnych   warunkach   elektrony   krążą   wokół   jądra   w   parach   – 

elektron o spinie przednim i elektron o spinie wstecznym. Dostawszy się 

pod   wpływ   wysokospinowego   jądra,   wszystkie   elektrony   o   spinie 

przednim zostają skorelowane z elektronami o spinie wstecznym. Kiedy 

dochodzi do doskonałego skorelowania, elektrony zamieniają się w białe 

światło i jest niemożliwe, aby pojedyncze atomy substancji znajdującej się 

w stanie wysokospinowym łączyły się ze sobą. Tak więc nie mogą one 

przyjąć   formy   metalu   i   przyjmują   postać   niewyczuwalnego   białego 

proszku.

background image

Prawdziwie niezwykłą własnością tego proszku jest to, że przy pomocy 

różnych   procesów   można   zmieniać   jego   ciężar   o   kilkaset   procent, 

redukując go nawet do zera. Co więcej, jego optymalna waga wynosi 56 

procent   wagi   metalu,   z   którego   powstał.   Gdzie   więc   podziewa   się 

pozostałe   44   procent?   Staje   się   nicością,   czyli   czystym   światłem,   i 

przechodzi do innego wymiaru, poza nasz fizyczny świat. Zgadza się to 

dokładnie   z   aleksandryjskim   tekstem,   który   mówi,   że   Rajski   Kamień 

umieszczony na szalkach wagi przeważa równą mu ilość złota, a kiedy 

przyjmuje postać pyłu, nawet najlżejsze pióro zdolne jest przeważyć go na 

szali.

Niektórzy z czytelników być może przypominają sobie opublikowany w 

roku   1996   przez   Nexusa   odczyt   Davida   Hudsona   z   ORMES   LLC   w 

Arizonie."   David   opisał   w   nim,   w   jaki   sposób   doszedł   zupełnie 

przypadkowo do metody produkcji białego proszku badając laboratoryjnie 

próbki gruntu i rudy.

W rezultacie szeroko zakrojonych badań odkrył, że ten proszek jest nie 

tylko wysoko-chronionym ognistym kamieniem zdolnym do podnoszenia 

ludzkiej  świadomości,   ale  również   monoatomowym  nadprzewodnikiem, 

na który nie oddziałuje pole grawitacyjne.

Pragnąłbym w tym miejscu ostrzec, że biały proszek złota, o którym 

mowa, nie ma nic wspólnego z substancjami dostępnymi obecnie na rynku 

pod nazwami Etherium Gold (Złoto Eteryczne), Isis Gold (Złoto Izis) i 

Manatau Gold (Złoto Manatau). Bez względu na opisane w materiałach 

reklamowych zalety tych substancji żadna z nich nie zawiera ani szczypty 

złota w stanie wysoko-chronionym.

background image

Jednym   z   wielkich   badaczy   grawitacji,   poczynając   od   lat 

sześćdziesiątych,   jest   rosyjski   fizyk   Sacharow.   Stworzoną   przez   niego 

teorię   z   grawitacją   jako   punktem   zerowym   opisał   matematycznie   i 

opublikował w roku 1989 (Physical Review A, vol. 35, nr 5, l marzec 

1989)   Hal   Puthoff   z   Institute   of   Advanced   Studies   (Instytut 

Zaawansowanych Badań). W sprawie monoatomowego białego proszku 

Puthoff   wysunął   przypuszczenie,   że   z   uwagi   na   określanie 

czasoprzestrzeni   przez   grawitację   ma   on   zdolność   zaginania 

czasoprzestrzeni. To “egzotyczna materia" o przyciąganiu grawitacyjnym 

mniejszym od zera – stwierdził.

Aby spojrzeć na tę sprawę szerzej, należy pamiętać, że wszystko, co 

wiemy na temat życia i poziomu starożytnej cywilizacji sprzed naszej ery, 

zostało   odkryte   w   okresie   od   końca   XIX   wieku   do   chwili   obecnej. 

Przedtem   Stary  Testament   był   jednym   z   bardzo   niewielu   dokumentów 

podających realia tamtych czasów i nigdy nie było zamiarem jego autorów 

składanie dokładnej, historycznej relacji o tamtych czasach. Była to święta 

księga   stworzona   wyłącznie   w   celu   podtrzymania   rosnącego   ruchu 

religijnego.

Pisma hebrajskie bazowały  do pewnego stopnia, podobnie jak święte 

księgi innych religii, na mitologicznej tradycji, lecz ze względu na to, że 

zawarte   w   nich   historie   nie   zostały   nigdy   i   nigdzie,   aż   do   niedawna, 

potwierdzone   w   jakiejkolwiek   innej   dokumentalnej   formie.   Stary 

Testament był przez wiele wieków traktowany tak, jakby zawarte w nim 

treści były ostateczne i jedynie prawdziwe.

Tak   więc   mitologia   została   przez   rządzące   i   nauczające   nas 

background image

establiszmenty przekształcona w historię, której naucza się w szkołach i 

kościołach od dawien dawna.

Obecnie   po   odkopaniu   wielkiej   ilości   starożytnych   dokumentów,   z 

których wiele jest starszych od Genesis (Księgi Rodzaju) o ponad 2 000 

lat,   uzyskaliśmy   ogromną   liczbę   oryginalnej   literatury   dostarczającej 

znacznie pełniejszych informacji.

Wbrew   oczekiwaniom,  że   tego   rodzaju   odkrycia   zostaną   przyjęte   z 

entuzjazmem,  tak się nie stało.  Zamiast entuzjazmu spotkały  się  one z 

ostrym sprzeciwem; zamiast być traktowane jako coś dobrego, uważa się 

je za zagrożenie. Czemu zagrażają? Otóż grożą zniszczeniem zaufania do 

dawnej mitologii, którą uznano kiedyś za zapis historyczny. W jaki sposób 

establiszment daje sobie radę z tym zagrożeniem? Otóż kurczowo trzyma 

się   ukartowanej   wersji   historii   i   twierdzi,   że   to   właśnie   pochodzące   z 

pierwszej ręki historyczne dokumenty są mitologicznym opisem!

W   latach   1850-1930   zapisy,   które   przez   niezliczone   pokolenia   były 

ukryte   pod   warstwą   przemieszczanych   wiatrem   piasków   pustyni,   nagle 

ujrzały światło dzienne i okazało się, że nawiązują do imion tak znanych 

postaci, jak Abraham, Esau, Israel, Hęber, Nahor, Terah i wielu innych, 

które   wymienia   Biblia.   Dokumenty   te   zostały   spisane   przez   ludzi 

współczesnych opisywanym postaciom, którzy byli z nimi bezpośrednio 

związani,   podczas   gdy   księgi   Starego   Testamentu   zostały   opracowane 

ponad   1000   lat   później.   Mimo   to   dokumenty   te   jeden   po   drugim 

degradowano do rangi mitu. Czemu? Ano dlatego, że opowiadają zupełnie 

inną wersję historii, niż ta, której naucza Biblia.

Przypisy:

background image

1. W języku angielskim mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju grą 

stów polegającą na tym, ze “żyć" pisane po angielsku “be live" znaczy po 

połączeniu tych dwóch członów w “belive" – “wierzyć". – Przyp. red.

2.   Katarowie   lub   katarzy   to   członkowie   ruchu   rehgijno-społecznego 

rozwijającego się w południowej Francji i północnych Włoszech w XI-

XIII   wieku   skierowanego   przeciwko   ustrojowi   feudalnemu   i   hierarchii 

kościelnej. – Przyp. tłum.

3. Pendragon to inaczej przywódca smoków, król nad królami. – Przyp. 

tłum.

4.   W   polskim   tłumaczeniu   Biblii,   tak   zwanej   Biblii   Tysiąclecia, 

czytamy: “A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które 

budowali ludzie,  i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy  mają jedną 

mowę, i to jest przyczyną, ze zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic 

nie  będzie  dla  nich  niemożliwe,  cokolwiek  zamierzą  uczynić. Zejdźmy 

zatem i pomieszajmy tam im język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»" 

(Księga Rodzaju, 11.5-7). W świetle tego tłumaczenia powód pomieszania 

języków jest oczywisty – Przyp tłum

5. W polskojęzycznym tekście brzmi to następująco: “I rzekł Pan do 

Mojżesza. «0to wybrałem Besaleela, syna Unego, syna Chura z pokolenia 

Judy.   Napełniłem   go   duchem   Bożym,   mądrością   i   rozumem,   i 

umiejętnością   wykonania   wszelkiego   rodzaju   prac,   pomysłowością   w 

pracach w złocie, w srebrze, w brązie i w rzeźbieniu kamieni do oprawy, i 

w   rzeźbieniu   drzewa   oraz   wykonaniu   różnych   dzieł.   A   dodam   mu 

Oholiaba,   syna   Achisamaka   z   pokolenia   Dana.   Napełniłem   umysł 

wszystkich   rękodzielników   mądrością,   aby   mogli   wykonać,   co   ci 

background image

rozkazałem:... » (Księga Wyjścia, 31.1-6). – Przyp tłum

6.   W   języku   angielskim   ten   rodzaj   chleba   opisany   jest   słowem 

shewbread  lub  showbread, które Wielki  Słownik Angielsko-Polski  Jana 

Stanisławskiego tłumaczy jako “chleb pokładowy wystawiany w świątyni 

żydowskiej w starożytności", natomiast w Biblii Tysiąclecia nosi on nazwę 

chleba pokładnego i tę nazwę przyjęliśmy w naszym tłumaczeniu. – Przyp. 

red.

7. Biblia Tysiąclecia podaje to następująco– “spalił go w ogniu, starł na 

proch..." (Księga Wyjścia, 32.20) – Przyp. tłum.

8   Sharon   to   nazwa  żyznej   równiny   w   zachodniej   części   Izraela 

rozciągającej się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego na południe od 

Hajfy – Przyp. tłum.

9.   Omer   to   stara   hebrajska   miara   objętości   równa   dziesiątej   części 

ephaha,   który   jest   równy   z   kolei   mniej   więcej   jednemu   bushelowi 

odpowiadającemu 35 litrom; innymi słowy Aaron włożył do Arki 3,5 litra 

manny. – Przyp. tłum.

10. Chodzi o egipskiego świętego ptaka słońca Bennu przedstawianego 

w postaci czapli – Przyp. tłum.

background image

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW – CZĘŚĆ TRZECIA

W latach osiemdziesiątych XIX wieku elity  rządzące chrześcijaństwa 

odczuwały   paniczny   strach   przed   słowem   “archeolog"   i   dlatego 

prowadzenie   wykopalisk   objęto   ścisłą   kontrolą.   Ich   podejmowanie   i 

prowadzenie   wymagało   aprobaty   specjalnie   utworzonych   do   tego   celu 

instytucji.

Jedną z nich była utworzona w Wielkiej Brytanii w roku 1891 Fundacja 

Eksploracji   Egiptu   (Egypt   Exploration   Fund).   Na   pierwszej   stronie   jej 

statutu   mówi   się,   że   jej   głównym   zadaniem   jest   promowanie   prac 

wykopaliskowych   “w   celu   objaśnienia   lub   zobrazowania   Starego 

Testamentu". Krótko mówiąc, przyjęto, że jeśli znajdzie się coś, co będzie 

wspierało   nauki   płynące   z   Biblii,   wówczas   poinformuje   się   nas 

(społeczeństwo). Wszystko, co nie było zgodne z kościelną interpretacją 

Biblii, miało nie oglądać światła dziennego.

Obecnie przyjrzymy się jednemu z odkryć tego rodzaju, o którym wie 

zaledwie   niewielka   garstka   ludzi.   W   rzeczywistości   jest   to 

prawdopodobnie   najważniejsze   z   odkryć   dotyczących   Biblii,   jakich 

kiedykolwiek   dokonano.   Co   więcej,   wynikające   z   niego   implikacje   są 

znacznie  donioślejsze niż  ono  samo,  jako  że jest to  ostateczna  historia 

Feniksa i Ogniowego Kamienia.

W Księdze Wyjścia pojawia się nazwa pewnej ważnej góry biblijnej. 

Leży   ona   w   rozległym   paśmie   na   Półwyspie   Synaj   –   trójkątnym, 

wypiętrzonym  masywie   lądowym  położonym  nad   Morzem  Czerwonym 

między   Zatokami   Sueską   i   Akaba.   W   Starym   Testamencie   góra   ta 

background image

początkowo określana jest mianem Horeb, potem nazywa się Synaj, a na 

końcu wraca do początkowej nazwy – Horeb.

Historia ta dotyczy oczywiście Mojżesza i wyjścia Izraelitów z Egiptu. 

Była to góra, na której według Księgi Wyjścia Mojżesz zobaczył gorejący 

krzak, rozmawiał z Jehową i gdzie otrzymał Dziesięcioro Przykazań oraz 

Tablice Świadectwa (prawo mojżeszowe).

Należy wiedzieć, że w czasach Mojżesza (około 1350 roku p.n.e.) nie 

było góry Synaj. Nie było góry o tej nazwie nawet w czasach Jezusa, a 

także przez następne 300 lat. Ważne podkreślenia jest również to, że Stary 

Testament,   który   dziś   znamy,   jest   tłumaczeniem   tekstu   hebrajskiego 

opracowanego   zaledwie   1000   lat   temu,   w   związku   z   czym   jest   on   o 

kilkaset lat młodszy od kanonicznego Nowego Testamentu.

Góra znana dziś jako Synaj znajduje się w południowej części Półwyspu 

Synaj, dosyć blisko podstawy wypiętrzonego trójkąta. Nazwę tą otrzymała 

w   IV  wieku   n.e.   od   misji   chrześcijańskich   greckich   zakonników,   czyli 

1700 lat po czasach, w których żył Mojżesz. Niekiedy nazywa się ją dziś 

Dżabal   Musa   (Góra   Mojżesza),   zaś   wzniesiona   na   niej   chrześcijańska 

pustelnia. Klasztor Świętej Katarzyny, wciąż tam stoi. Czy ta góra była 

jednak tą,  którą  Stary  Testament określa  mianem Horeb?   Otóż, jak się 

okazuje, nie.

Księga   Wyjścia   podaje   pewne   szczegóły   dotyczące   drogi,   którą 

przemierzał Mojżesz i Izraelici w drodze z delty Nilu do kraju Goszen, w 

poprzek Synaju przez pustynne obszary Shur i Paran aż do krainy Midian 

(położonej na północ od współczesnej Jordanii). Na podstawie tej trasy 

łatwo określić położenie góry Horeb. Leży ona dość daleko na północ od 

background image

Dżabal Musa (Góry Mojżesza).

Słowo “horeb" znaczy po prostu “pustynia" i ta wielka pustynna góra, 

która wznosi w środku skalistego płaskowyżu nad równiną Paran aż do 

wysokości ponad 2 600 stóp (780 m) nazywa się dziś Serabit, a dokładniej 

Serabit el-Khadim (Dostojeństwo Khadima).

Pod   koniec   lat   dziewięćdziesiątych   XIX   wieku   brytyjski   egiptolog 

William Flinders Petrie, profesor University College w Londynie wystąpił 

do Fundacji Eksploracji Egiptu z propozycją zorganizowania ekspedycji 

na Półwysep Synaj. Przybył lam razem ze swoim zespołem w roku 1904 i 

w marcu tego samego roku zorganizował wyprawę na szczyt góry Serabit.

W   następnym   roku   opublikował   dokładne   sprawozdanie   ze   swojej 

wyprawy   z   adnotacją,   że   nie   może   być   ono   oficjalnie   udostępnione 

prenumeratorom wydawnictw Fundacji Eksploracji Egiptu. Udostępnione 

mogły być im jedynie mapy i ogólnikowy opis. Co więcej, Petrie wyznał, 

że początkowo jego zespoły  były finansowane przez Fundację, lecz od 

chwili wyprawy na Półwysep Synaj Fundacja przestała go sponsorować. 

Co było tego przyczyną? Czyżby chodziło o to, że złamał zasady statutu, 

ujawniając coś, co nie było zgodne z naukami Biblii? W rzeczywistości tak 

właśnie było.

Otóż Petrie odkrył wielki sekret świętej Góry Mojżesza, który nie tylko 

tłumaczył   to,   co   zostało   opisane   w   Księdze   Wyjścia,   ale   podważył 

jednocześnie powszechnie obowiązującą jej interpretację.

Tym, czego Biblia nie mówi jasno, jest to, że Półwysep Synaj nie był dla 

Egiptu ziemią położoną poza jego granicami, bowiem znajdował się on 

background image

pod kontrolą faraona i był uważany za część Egiptu. Tak więc Mojżesz i 

Izraelici   znalazłszy   się   na   wschód   od   Delty   Nilu   wcale   nie   byli   poza 

granicami   Egiptu,   ale   wciąż   na   jego   terytorium   i   mieli   przed   sobą   do 

pokonania cały Półwysep Synaj przed wejściem do palestyńskiej krainy 

Kanaan.

W   czasach   Mojżesza   Synaj   podlegał   dwóm   dostojnikom   egipskim: 

królewskiemu kanclerzowi i królewskiemu namiestnikowi. Był to okres 

panowania   XVIII   dynastii,   z   której   pochodzili   faraonowie   Totmes   i 

Amenhotep, a także Echnaton i Tutanchamon. Królewskim namiestnikiem 

był w tym czasie Neby, który był również głównodowodzącym wojsk w 

Żaru w regionie Gozen w Delcie Nilu, czyli w miejscu, w którym Izraelici 

mieszkali przed exodusem.

Stanowisko   królewskiego   kanclerza   było   dziedziczne   i   należało   do 

hyksoskiego   rodu   Pa-Nehas,   zaś   Panahesy   pochodzący   z   tego   rodu 

sprawował  funkcję   oficjalnego   gubernatora   Synaju.   Bardziej   znany   jest 

pod imieniem Phinehas, pod jakim występuje w Biblii. Stał się jednym z 

pierwszych   kapłanów   nowego   mojżeszowego   wyznania,   lecz   zanim   do 

tego doszło, był arcykapłanem w świątyni faraona Echnatona w Amarnie.

Zanim wrócimy do Williama F. Petrie'ego, warto dokonać rozróżnienia 

między   Izraelitami   i   Hebrajczykami   epoki   Mojżesza,   aby   zrozumieć 

znaczenie jego odkrycia. W tamtych czasach nie stanowili oni jedności i 

nie   byli  tym samym,  jak  to  sugeruje  Biblia.  Hebrajczycy  byli rodziną, 

potomkami Abrahama, którzy zamieszkiwali głównie Kanaan (Palestynę). 

Izraelici   byli   natomiast   rodziną   wywodzącą   się   od   jednego   z   wnuków 

Abrahama, Jakuba, którego imię zostało zmienione na Izrael. To jedynie 

background image

rodzina Jakuba przeniosła się do Egiptu i to ich potomkowie wrócili z 

Mojżeszem, aby po wielu pokoleniach ponownie połączyć się ze swoimi 

współbraćmi Hebrajczykami.

Różnica między tymi dwiema gałęziami polegała na tym, że Izraelici 

przez   długi   czas   znajdowali   się   pod   wpływem   praw   i   religii   Egiptu   i 

niewiele wiedzieli o zwyczajach swoich kuzynów z Kanaanu. Przez ponad 

400   lat   przebywali   w   środowisku   zasiedlonym   przez   panteon   bogów   i 

chociaż rozwinęli w ramach swojej wspólnoty koncepcję “jedynego boga", 

tym bogiem nie był Jehowa

1

 kananejskich Hebrajczyków.

Bóg Izraelitów był postacią bez twarzy, którego nazywali oni po prostu 

“Pan". W języku Izraelitów nosił on imię Adon. Z tego właśnie względu 

imiona   “Pan"   i   “Jehowa"   były   w   najwcześniejszych   tekstach   zawsze 

rozróżniane, chociaż w późniejszym czasie zlały się w postać jedynego 

Boga,   który   pasował  zarówno   do  rodzącej  się   religii  żydowskiej,  jak  i 

chrześcijańskiej.   U   Egipcjan   imię   Pan   (Adon)   było   bardzo   podobne   i 

brzmiało  Aton.   Od   niego   też   pochodzi   imię   faraona   Echnatona,   które 

znaczyło “sługa Atona".

Tak więc kiedy Mojżesz i Izraelici udali się na Półwysep Synaj, nie 

przybyli tam jako czciciele Jehowy, ale Atona, i z tego też względu dano 

im   nowy   zestaw   praw   i   przykazań,   aby   przystosować   ich   do   kultury 

mieszkańców Kanaanu, gdzie miała być ich nowa ojczyzna.

Gdy Mojżesz i Izraelici opuścili deltę Nilu, ich najprostsza droga do 

Kanaanu (do którego zmierzali) winna była prowadzić przez pustkowia 

północnego   Synaju.   Co   sprawiło,   że   poszli   na   południe   w   wysoko 

położone, trudne do przebycia okolice, aby spędzić pewien czas pod górą 

background image

Horeb – Serabit? Właśnie to pytanie nie dawało spokoju Petrie'emu i jego 

zespołowi.

Cóż więc znaleźli oni wysoko na biblijnej, świętej górze? Na początku 

niewiele,   niemniej   na   obszernym   płaskowyżu   w   pobliżu   szczytu   było 

wyraźnie widać ślady starożytnego siedliska – kilka filarów i pionowych 

obelisków   wystających   z   rumowiska.   Rumowisko   to   było   skutkiem 

postępującej przez 3 000 lat erozji powodowanej przez wiatr i osunięcia 

gruntu. Kiedy je oczyszczono, ukazała się cała prawda o biblijnej historii. 

Petrie pisał:

Nie ma  żadnego innego zabytku, którego byśmy bardziej żałowali, że 

nie zachował się w lepszym stanie. Cały był pogrzebany i nikt nie miał o 

nim pojęcia, dopóki nie oczyściliśmy tamtego miejsca.

Pod   rumowiskiem   znajdował   się   ogromny   kompleks   świątynny.   W 

obrębie   murów   znajdowała   się   zewnętrzna   świątynia   ponad 

siedemdziesięciometrowej   długości,   która   wychodziła   z   wewnętrznej 

świątyni   wyciosanej   w   wielkiej   grocie   w   zboczu   góry.   Z   różnych 

kartuszy

2

, rzeźb i inskrypcji wynikało, że świątynia ta była użytkowana już 

w   czasach   faraona   Snofru,   który   żył   około   2600   lat   p.n.e.   i   którego 

bezpośredni potomkowie zbudowali piramidy w Gizie.

Nadziemna część świątyni zbudowana była z piaskowca wyciętego z 

góry   i   składała   się   z   szeregu   przylegających   do   siebie   przedsionków, 

kaplic,   dziedzińców,   kabin   i   komór.   Najważniejszymi   z   nich,   które 

odkopano,   były:   główne   sanktuarium,   kaplica   królów,   dziedziniec 

portykowy i sala bogini Hathor, której zresztą poświęcony był cały ten 

świątynny kompleks.

background image

Wszędzie   wkoło   stały   filary   i   stele   poświęcone   królom   (faraonom) 

panującym na przestrzeni wieków w Egipcie. Wizerunki niektórych z nich, 

jak   na   przykład   Totmesa   III   (założyciela   ruchu   różokrzyźowców   w 

Egipcie) widniały na wielu obeliskach i ściennych reliefach.

Znajdująca się obok grota Hathor była wykuta w skale. Jej ściany były 

płaskie i gładkie. W środku stał (od około 1820 roku p.n.e.) wielki filar 

faraona Amenemhata III, zięcia Esaua. Byli tam również przedstawieni 

jego główny szambelan i strażnik pieczęci.

Głęboko w grocie Petrie odnalazł wapienną płytę faraona Ramzesa I 

(uważanego przez egiptologów za przeciwnika kultu Atona), na której, co 

ciekawe,   określa   on   siebie   jako   “władcę   wszystkiego,   co   podlega 

Atonowi".   Znaleziono   również   popiersie   matki   Echnatona,   królowej 

Egiptu Teje, z jej kartuszem osadzonym w koronie.

Na dziedzińcach i w holach zewnętrznej świątyni znajdowały się liczne 

zbiorniki   i   okrągłe   baseny   wraz   z   szeregiem   dziwnie   ukształtowanych 

ławo-stołów z niszami z przodu i blatami na różnych poziomach. Były tam 

również okrągłe stoły, tace i talerze, oraz alabastrowe wazy i pojemniki, z 

których wiele miało kształt kwiatu lotosu. W pomieszczeniach znajdowała 

się   też   pokaźna   kolekcja   płytek   o   szklistej   powierzchni,   kartuszy, 

skarabeuszy   i   świętych   ornamentów   ozdobionych   spiralami,   rombami   i 

koszyczkami.   Były   tam   ponadto   magiczne   pałeczki   z   nieznanego, 

twardego materiału, a w portyku dwa stożkowate kamienie o wysokości 6 i 

9 cali (15 i 23 cm).

Znaleziska te zaskoczyły odkrywców, lecz w jeszcze większe zdumienie 

wprawiły ich metalurgiczne tygle. Egip-tolodzy do dzisiaj nie są zgodni co 

background image

do   przeznaczenia   tygli   w   świątyni...   a   także   w   kwestii   tajemniczej 

substancji zwanej mfkzt, która, jak się zdaje, jest w jakiś sposób związana 

z   tymi   tyglami   i   stożkowatymi   kamieniami,   o   których   mówiły   liczne 

wzmianki na ściennych napisach i stelach.

Niektórzy sugerowali, że mfkzt może oznaczać miedź, inni, że turkus, a 

jeszcze   inni,   że   malachit.   Były   to   jednak   przypuszczenia   pozbawione 

podstaw,   zwłaszcza   że   nigdzie   w   pobliżu   nie   było   żadnego   z   tych 

materiałów.

Synaj   znany   jest   z   kopalni   turkusów,   lecz   jeśli   wydobywanie   tych 

kamieni było jednym z zadań świątynnych mistrzów przez tyle stuleci, 

wówczas należałoby spodziewać się ich obfitości w egipskich świątyniach. 

Tak jednak nie jest. Znajdowano je tam bardzo rzadko.

Kolejną przyczyną wątpliwości były niezliczone inskrypcje dotyczące 

“chleba" w połączeniu z wyraźnie widocznym hieroglifem oznaczającym 

“światło", które znaleziono w kaplicy królów.

Jednak   odkryciem,   które   wywołało   największą   konsternację,   było 

odkopanie   czegoś,   co   zidentyfikowano   jako   enigmatyczną   substancję 

mfkzt, do której zdawał się odnosić symbol “chleba". Była to znaczna 

ilość   czystego,   nie   postarzałego   białego   proszku,   który   spoczywał   na 

głębokości kilku cali w pomieszczeniu magazynowym.

Niektórzy sugerowali, że to pozostałość po wytopie miedzi, lecz bardzo 

szybko odrzucono tę hipotezę, z uwagi na to, że proces wytopu miedzi nie 

pozostawia   białego   proszku,   ale   gęstą   czarną   szlakę.   Co   więcej,   w 

promieniu   wielu   mil   od   świątyni   nie   było   żadnych   źródeł   miedzi,   zaś 

background image

dawne warsztaty hutnicze znajdowały się w odległych dolinach.

Inni sądzili, że ten proszek jest popiołem powstałym z palenia roślin w 

procesie uzyskiwania zasad, lecz nie znaleziono najdrobniejszych śladów 

jakichkolwiek osadów roślinnych.

Z   braku   innego   wyjaśnienia   uznano,   że   biały   proszek   i   stożkowate 

naczynia   były   prawdopodobnie   związane   z   jakąś   formą   obrządku 

składania ofiar, lecz część uczonych zakwestionowała tę wersję, wskazując 

na fakt, że świątynia była egipska i że w tym kraju nie istniał zwyczaj 

składania ofiar ze zwierząt. Co więcej, nie odnaleziono żadnych resztek 

kości   lub   jakiejkolwiek   obcej   substancji   w   mfkzt,   który   wyglądał   dla 

wszystkich jak sakralny talk w proszku.

Część tego tajemniczego proszku zabrano do Wielkiej Brytanii w celu 

jego   zbadania,   jednak   wyników   tych   badań   nigdy   nie   opublikowano. 

Resztę   (otwartą   po   3   000   lat   i   wystawioną   na   działanie   żywiołów) 

zostawiono na pastwę pustynnych wiatrów.

Wkrótce stało się oczywiste, że ten proszek wygląda bardzo podobnie 

do mezopotamskiego Ogniowego Kamienia lub shem-an-ny – substancji, 

która   była   sporządzana   w   postaci   chleba   i   używana   do   karmienia 

świetlistych ciał babilońskich królów i egipskich faraonów.

To tłumaczy  również  znalezione  w świątyni  inskrypcje  podkreślające 

znaczenie   chleba   i   światła.   Ten   biały   proszek   (shem-an-na)   był 

identyfikowany   ze   świętą   manną,   którą   Aaron   umieścił   w   Arce 

Przymierza.   W   Egipcie   ciastka   wykonane   z   tego   proszku   zwano 

“pokarmem scheffa", z kolei Izraelici nazywali je “chlebem pokładnym".

background image

Księga  Wyjścia   mówi,   że   Mistrzem   Rzemiosł,   tym,   który   sporządził 

oryginalny   chleb   pokładny   dla   Mojżesza   na   Synaju,   był   Besaleel,   syn 

Uriego   Ben   Hura.   Besaleel   nie   był   jednak   piekarzem,   ale   znanym 

złotnikiem,   tym,   który   wykonał   złote   ozdoby   do  Tabernakulum   i  Arki 

Przymierza. Jest to zgodne z funkcją kapłanów – Mistrzów Rzemiosł w 

Mezopotamii. Byli oni wielkimi Wulkanami i metalurgami Tubal-kaina, 

którzy produkowali shem-an-nę z czystego złota.

Liczne tygle, stożkowate naczynia, różnorodne zbiorniki, stoły i inne 

sprzęty   sprawiały,   że   ta   synajska   świątynia   bardziej   przypominała 

laboratorium niż miejsce kultu. Tak też i było.

To, co znalazł Petrie, było w rzeczywistości laboratorium alchemicznym 

Echnatona  i  osiemnastu   dynastii faraonów,  którzy  panowali  przed  nim. 

Była to świątynia-laboratorium, w której piec metalurgiczny ryczał i dymił 

w procesie wytwarzania świętego ogniowego kamienia wysokospinowej 

shem-an-ny.

I oto  zupełnie  nieoczekiwanie  słowa  Księgi Wyjścia  nabierają  sensu, 

kiedy je analizujemy ze zupełnie innego punktu widzenia:

Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w 

ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. 

[19.18]

W Księdze Wyjścia czytamy, że Mojżesz wziął złotego cielca, którego 

wykonali Izraelici, i spalił go w ogniu, obracając go w biały proszek. Jest 

to właśnie opis procesu wytwarzania shem-an-ny. Jest również oczywiste, 

że egipscy kapłani bogini Hathor od niezliczonych pokoleń podsycali swój 

background image

ogień, dopóki w czasach Mojżesza do głosu nie doszli kapłani Atona.

Tym, który zreorganizował starożytne szkoły nauk tajemnych Thota i 

założył   Królewska   Szkołę   Mistrzów   Rzemiosła   w   Karnaku,   był   faraon 

Totmes III. Nazywano ich Wielkim Białym Bractwem ze względu na ich 

zainteresowanie tajemniczym białym proszkiem. Jeden z jego odłamów 

zajmował   się   medycyną   i   uzdrawianiem   i   stał   się   znany   jako   Egipscy 

Terapeuci. W późniejszym czasie Terapeuci rozciągnęli swoją działalność 

na Palestynę, a w szczególności na judejs-ką osadę Oumran, gdzie przeszli 

do historii jako esseńczycy.

Czym szczególnym wyróżniała się bogini Hathor? Dlaczego synajscy 

kapłani wybrali ją na swoje bóstwo? Otóż była ona najważniejszą z bogiń 

opiekuńczych   i   mówiło   się,   że   jako   córka   boga   Ra   dała   życie   słońcu. 

Pierwotnie nazywano ją Królową Zachodu i Panią Piekieł, dokąd wiodła, 

jak   mówiono,   tych,   którzy   znali  właściwe   zaklęcia.   Była   czczona   jako 

protektorka macierzyństwa, bogini miłości, grobów i pieśni. Mówiono, że 

to właśnie za sprawą jej mleka faraonowie zyskiwali boskość i stawali się 

prawomocnymi bogami.

Na jednej z kamiennych tablic w pobliżu wejścia do jaskini na górze 

Serabit przedstawiony jest Totmes IV w towarzystwie Hathor. Przed nim 

znajdują   się   dwa   ofiarne   podwyższenia   zakończone   ornamentem   z 

kwiatów lotosu, a za nim mężczyzna trzymający stożkowe ciasto z białego 

chleba. Na innym reliefie widać masona Anchiba ofiarowującego królowi 

dwa stożkowe ciasta chlebowe z shem-an-ny. Podobne wizerunki znajdują 

się   w   całej   świątyni.   Jednym   z   najbardziej   znaczących   jest   wizerunek 

Hathor   i  Amen-hotepa   III.   Bogini   trzyma   w   ręku   naszyjnik,   a   drugą 

background image

ofiarowuje faraonowi symbol życia i zwierzchnictwa. Za nią stoi skarbnik 

Sobekhotep, który trzyma w pogotowiu stożkowe ciasto z białego chleba. 

Sobekhotepa   określa   się   jako   “Nadzorcę   Sekretów   Domu   Złota,   który 

dostarczył szlachetny i cenny kamień Jego Wysokości".

Już wcześniej mówiłem, że w chwili wyjścia z Egiptu na Synaj Izraelici 

w drodze do Kanaan mieli zapoznać się z prawami i zasadami panującymi 

w ich nowej ojczyźnie. Chociaż rzeczywiście tak się częściowo stało, to 

jednak   w   sprawach   dotyczących   religii   było   odwrotnie   –   egipskie 

zwyczaje i tradycje zostały zaszczepione Hebrajczykom.

To   właśnie   na   górze   Synaj   Jehowa   po   raz   pierwszy   uświadomił 

Mojżeszowi   swoje   istnienie.   Będąc   wyznawcą  Atona   Mojżesz   zapytał 

swojego nowego pana i mistrza, kim jest, i w odpowiedzi usłyszał: “Jam 

Jest, Który Jest", co w fonetyce hebrajskiego zabrzmiało “Jehowa", jednak 

przez bardzo długi czas Izraelitom nie wolno było używać tego imienia, z 

wyjątkiem najwyższego kapłana, któremu wolno było szeptać je raz w 

roku i to w kompletnym odosobnieniu. To zrodziło problem, który polegał 

na tym, że modły miały być skierowane do tego nowego boga, lecz skąd 

miał on wiedzieć, że są one skierowane właśnie do niego, skoro jego imię 

w nich się nie pojawiało?

Izraelici wiedzieli, że Jehowa nie jest Atonem (ich tradycyjnym Adonem 

lub inaczej Panem) i przyjęli, że musi on być odpowiednikiem wielkiego, 

państwowego   boga   Egiptu,   mimo   iż   w   rzeczy   samej   nim   nie   był. 

Postanowiono zatem, że do wszystkich modlitw należy dodawać imię tego 

państwowego   boga,   które   brzmiało  Amen   (w   obowiązującej   w   języku 

polskim   pisowni:   Amon   –   przyp.   red.).   Do   dzisiaj   imię   to   jest 

background image

wypowiadane   na   zakończenie   każdej   modlitwy.   Nawet   dobrze   znana 

chrześcijańska Modlitwa Pańska (Ojcze nasz, który  jesteś w niebie... – 

znana   z   Ewangelii   św.   Mateusza)   wywodzi   się   z   egipskiej   modlitwy 

zaczynającej się od słów: “Amen, Amen, który jesteś w niebie..."

Dziesięć Przykazań, o których mówi się, że zostały dane Mojżeszowi 

przez   Boga   na   górze   Synaj,   jest   również   egipskiego   pochodzenia   i 

wywodzi się bezpośrednio z Zaklęcia 125 z egipskiej Księgi umarłych. 

Nie był to nowy kodeks postępowania wymyślony na użytek Izraelitów, 

ale   nowa   wersja   wyznania   faraona.   Na   przykład   wyznanie:   “Nie 

zabijałem" – zostało przetłumaczone na: “Nie będziesz zabijał". Wyznanie: 

“Nie kradłem" – stało się: “Nie będziesz kradł", “Nie mówiłem kłamstw" 

stało się: “Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu swemu kłamstwa jako 

świadek" i tak dalej.

Nie   tylko   Dziesięcioro   Przykazań   zostało   skopiowane   z   egipskiego 

rytuału,   ale   również   psalmy,   które   stanowią   transpozycję   egipskich 

hymnów (mimo iż są przypisywane królowi Dawidowi). Nawet Księga 

Przysłów Starego Testamentu, tak zwane Słowa Mądrości Salomona, są 

niemal   dosłownym  tłumaczeniem  na   hebrajski   przypowieści   egipskiego 

mędrca   zwanego   Amenemopem.   Znajduje   się   ona   obecnie   w   British 

Museum i porównując ją wiersz po wierszu z Księgą Przysłów na każdym 

kroku można znaleźć jej odpowiedniki. Obecnie odkryto, że nawet pisma 

Amenemopego   są   kopią   jeszcze   starszych   Nauk   Ptahhotepa,   które 

powstały co najmniej 2000 lat przed Salomonem.

Poza Księgą umarłych i Mądrościami Ptahhotepa istnieje cały szereg 

innych tekstów egipskich, których użyto przy pisaniu Starego Testamentu. 

background image

Są wśród nich na przykład Teksty Piramid i Teksty Sarkofagów, z których 

zaczerpnięto odniesienia do bogów egipskich i tak je przekształcono, żeby 

odnosiły się do hebrajskiego Jehowy.

W Krew z krwi Jezusa  podkreślam, że współczesne  chrześcijaństwo, 

które rozwinęło się z Rzymskiego Kościoła z IV wieku n.e., jest faktycznie 

religią   hybrydową,  która  opiera   się   na  zasadach  innych  religii,  w  tym, 

oczywiście, na judaizmie.

Obecnie widać, że judaizm także był od początku hybrydą stworzoną z 

egipskich,   kananejskich   i   mezopotamskich   tradycji,   z   przypowieściami, 

hymnami,   modlitwami   i   rytuałami   odnoszącymi   się   do   najróżniejszych 

bogów, które zebrano razem i odniesiono do nowo utworzonej koncepcji 

“Jedynego Boga".

Z historycznego punktu widzenia szczególnie interesujące jest to, że nie 

wszystko zostało ukartowane w czasach Abrahama ani nawet później, w 

czasach   Mojżesza.  Zaczęło   się  to   dopiero  w VI  wieku  p.n.e.,  kiedy  to 

dziesiątki   tysięcy   Izraelitów   zostało   wziętych   do   niewoli   przez 

babilońskiego   króla   Nabuchodono-zora.   Do   tego   czasu   hebrajskie   i 

izraelskie   zapisy   odnosiły   się   do   poszczególnych   bogów   poprzez   ich 

indywidualne   imiona   oraz   przy   pomocy   ogólnego,   odnoszącego   się   do 

liczby mnogiej, identyfikatora “Elohim"

3

.

Przez   około   500   lat   od   czasu   niewoli   babilońskiej   pisma   te   istniały 

wyłącznie   w   postaci   oddzielnych   zapisków   i   dopiero   w   czasach,   które 

nastały po Chrystusie, zebrano je w jedno dzieło. Jezus nigdy nie słyszał o 

Starym   Testamencie,   a   tym   bardziej   o   Biblii.   Teksty,   do   których   miał 

dostęp, zawierały wiele ksiąg, które pominięto w kompilacji, którą dziś 

background image

znamy.

O dziwo, o niektórych z nich wciąż są wzmianki we współczesnej Biblii 

jako o ważnych dla tradycji. Mowa tu o Księdze Pana, Księdze Wojen 

Jehowy i Księdze Jaszara. Dlaczego je pominięto? Po prostu dlatego, że 

ich kontekst nie pasował do koncepcji nowo tworzonej religii opierającej 

się na wierze w Jehowę. Jaszar był na przykład urodzonym w Egipcie 

synem  Kaleba,   szwagrem  pierwszego   izraelskiego   sędziego   Othneila,   a 

także nosicielem laski Mojżesza. Jest ogólnie przyjęte, że miejsce Księgi 

Jaszara   w   Biblii   jest   między   Księgą   Powtórzonego   Prawa   i   Księgą 

Jozuego, lecz redaktorzy odrzucili ją, ponieważ w zupełnie innym świetle 

przedstawia wydarzenia, które miały miejsce na Synaju i górze Horeb.

Znana   nam   Księga   Wyjścia   podaje,   że   Jehowa   wydał   Mojżeszowi 

instrukcje   dotyczące   panów   i   sług,   chciwości,   sąsiedzkich   stosunków, 

zbrodni,   małżeństwa,   moralności   i   wielu   innych   zagadnień,   łącznie   z 

prawami dotyczącymi Szabatu i Dziesięciu Przykazań.

Natomiast   w   Księdze   Jaszara,   która   została   napisana   wcześniej   niż 

Księga   Wyjścia,   to   nie   Jehowa   przekazuje   Mojżeszowi   te   prawa   i 

przykazania.  W  rzeczywistości   w   ogóle   nie   ma   tam   mowy   o   Jehowie. 

Nowe prawa, jak głosi Księga Jaszara, zostały przekazane Mojżeszowi i 

Izraelitom   przez   Jetro,   Najwyższego   Kapłana   Midian   i   Pana   Góry,   co 

czyniło go generalnym zarządcą świątyni synajskiej. Pan Góry (lub Ten 

Wysoki)   tłumaczy   się   na   hebrajski   jako   El  Szaddai,   co   ma   szczególne 

znaczenie, jako że było to imię, które Mojżesz usłyszał, kiedy poprosił 

Pana, aby ujawnił, kim jest. Pan rzekł: “Jam jest, który jest. Jestem ten, 

którego Abraham zwał El Szaddai". Ostatecznie “Jam jest, który jest" stało 

background image

się po przetłumaczeniu imieniem Jehowa, lecz jak podaje Księga Jaszara 

(co również potwierdza Księga Wyjścia, jeśli czyta się ją właściwie) ów 

Pan   nie   był  wcale   bóstwem.   Był  to   Jetro   El  Szaddai,   wielki   wulkan   i 

Mistrz Rzemiosł świątyni Hathor.

Pomijając   fakt,   że   jesteśmy   uczeni   interpretacji   pewnych   aspektów 

tekstu biblijnego, niewielu z nas samodzielnie ją studiuje. W rezultacie 

obrazy powstałe w naszym umyśle są zazwyczaj odzwierciedleniem tego, 

co widzimy na ilustracjach w książkach i w kinie. Hollywood wprawia 

nas,   oczywiście,   w   dumę   swoimi   wyobrażeniami   Mojżesza   na   górze   i 

Boga wypalającego słowa Dziesięciu Przykazań na wielkich, trudnych do 

uniesienia,   granitowych   płytach.   W   Księdze   Wyjścia   nie   ma   jednak 

odpowiadającego tej scenie opisu, natomiast w kwestii Przykazań mówi 

się,   że   Mojżesz   sam  je   spisał   (pod   dyktando   Pana),   po   tym  jak   stłukł 

pierwsze tablice, które otrzymał.

Jeśli chodzi o drugą część synaj-skiego przekazu, Tablice Świadectwa, 

w Kabale

4

 i Midraszu

5

 mówi się, że jest on zawarty w świętym kamieniu 

szlachetnym, który Mojżesz umieścił w “dłoni swej ręki". Mówi się, że 

jest to ten sam Boski Kamień Mądrości, który odziedziczył Salomon. We 

wcześniejszych tekstach egipskich nosił on nazwę “Tabliczki Hermesa", 

która ucieleśniała mądrość Thota.

Według   pism   starożytnego   Dworu   Smoka   Egiptu   (założonego   przez 

królową   Sobeknefru   w   roku   1785   p.n.e)   strażnikiem   Stołu   był   Chem, 

Wysoki Kapłan Mendes. Słowo chem (lub khame) znaczy “czerń" i z tego 

rdzenia  zrodziło się  słowo “alchemia" – nauka wydobywania światła z 

czerni. Jeśli chodzi o nas, to Chem jest nam bardziej znany jako biblijny 

background image

Cham,   dziadek   Nimroda,   którego   rodzina   została   wyklęta   przez 

Hebrajczyków,   ponieważ   jego   historyczne   tradycje   pozostawały   w 

konflikcie z rodzącą się, bazującą na pojęciu Jehowy, kulturą.

Czytelnicy   gotyckich   powieści   i   książek   na   temat   czarno-księstwa 

oczywiście   z   miejsca   rozpoznają   imię   Chema   z   Mendes.   Często 

przedstawiany   jest   on   w   nich   symbolicznie   w   postaci   kozła,   który   był 

właśnie symbolem Chama w starożytnym Egipcie. Jedyną różnicą jest to, 

że   w   okresie   współczesnego   chrześcijaństwa   kozioł   stał   się   symbolem 

diabła.   Idąc   śladami   historii   Chema   z   Mendes   dochodzimy   jednak   do 

synajskiej świątyni i białego proszku złota.

Mendes   było   głównym   miastem   Egipskiej   Delty,   zaś   Chem   był 

mianowanym   przez   świątynię   Archonem   (dostojnikiem)   X   Wieku 

Koziorożca.   Z   tego   właśnie   względu   jego   symbolem   był   kozioł, 

przedstawiany   zazwyczaj   w   postaci   odwróconego   pentagramu

6

Pięcioramienna   gwiazda   ma   dwa   promienie   zwrócone   ku   górze,   które 

symbolizują rogi Kozła z Mendes. Dwa promienie zwrócone ku dołowi 

symbolizują   uszy,   zaś   pojedynczy   promień   reprezentuje   podbródek   i 

brodę.

Kiedy pentagram jest przedstawiony w pozycji odwróconej uważa się go 

za symbol męskości, lecz gwiazda pentagramu jest, oczywiście, symbolem 

kobiecości   (symbol   Wenus)   i   zazwyczaj   jest   przedstawiana   z   jednym 

promieniem skierowanym prosto do góry.

Kiedy   pentagram   jest   w   męskiej   pozycji,   Chem   jest   upostaciowiony 

przez szmaragd osadzony centralnie w punkcie połączenia rogów. Kiedy 

go   obrócimy,   zyskuje   status   żeński,   zaś   najwyższy   punkt   promienia 

background image

zwróconego   pionowo   do   góry   symbolizuje   głowę   bogini,   boczne 

promienie reprezentują jej ramiona, a bliźniacze promienie zwrócone teraz 

ku dołowi (które były poprzednio rogami) stają się jej nogami, natomiast 

centralny szmaragd jest wyobrażeniem sromu.

Czasami   odwrócony   pentagram   Chema   jest   przedstawiany   z 

płomieniami wydobywającymi się ze świętego klejnotu między rogami. 

Płomienie   te   są   odpowiednikiem  Astralnego   Światła.   Kiedy   go   jednak 

odwrócimy   do   pozycji   Wenus,   płomienie   wychodzące   z   macicy 

reprezentują Gwiezdny Ogień, księżycową esencję bogini.

Od najwcześniejszych czasów pentagram zawsze był, bez względu na 

to, czy reprezentuje Astralne Światło, czy też Gwiezdny Ogień, symbolem 

oświecenia.   Był   związany   z   przedżydowskim   szabatem   –   rytualnym 

okresem refleksji nad doświadczeniami poza obszarem codziennego trudu. 

Z tego względu Chem z Mendes był zwany Szabatowym Kozłem, skąd 

wzięło   się   obecne   znaczenie   przymiotnika   “szabatowy"   używanego   w 

kręgach akademickich.

7

Mając   na   względzie   tę   wiekową   tradycję,   nie   należy   się   dziwić,   że 

pentagram   i   Szabatowy   Kozioł   zadomowiły   się   w   tradycjach 

innowierczych chrześcijan (na przykład katarów z Langwedocji) z okresu 

średniowiecza.   Z   kolei   ortodoksyjny   Kościół   Chrześcijański   usiłował 

zniwelować respekt dla starych mądrości szkół wiedzy tajemnej poprzez 

utworzenie   hybrydowej   religii   przyjmującej   za   postawę   zbawienie   od 

nieznanego   –   zbawienie,   które   można   osiągnąć   jedynie   w   drodze 

podporządkowania się autorytetowi biskupów. W rezultacie opierające się 

na   spirytyzmie   doktryny   ruchu   gnostycznego   (który   usiłował   odkryć 

background image

“nieznane"), zostały uznane przez Inkwizycję za bluźniercze, a pentagram 

i kozła ogłoszono symbolami czarnej magii i czarów.

W tamtych czasach, a nawet obecnie, osobiste zaangażowanie się kogoś 

w   nauki   nie   aprobowane   przez   biskupów   jest   traktowane   w   pewnych 

kręgach   jako   herezja,   zaś   strach   przed   indywidualnie   (samodzielnie) 

zyskaną wiedzą jest tak przemożny, że Kozioł z Mendes został uznany za 

uosobienie samego diabła. Taka jest wymowa licznych bezwartościowych 

książek  o  charakterze  propagandowym (autorstwa  Dennisa Wheatleya  i 

innych)  głoszących,   że   krucyfiks   i   polewanie   święconą   wodą   stanowią 

jedyną broń przeciwko tak zwanym emisariuszom szatana.

Cham (lub Chem) jest opisany w Starym Testamencie jako syn Noego, 

lecz w najstarszych zapiskach figuruje zgodnie z prawdą (razem z Jafetem) 

jako   syn   wielkiego   Wulkana   i   złotnika   Tubal-kaina,   który   historykom 

znany jest bardziej jako król Meskalam-dug, bohater Dobrej Ziemi.

We   wczesnych   palestyńskich   podaniach   Chem   był   synonimem 

niejakiego Azazel Koziorożca, który  (według nie włączonej do Starego 

testamentu Księgi Enocha) udostępnił ludziom “wszelkie metale, nauczył 

ich artystycznej obróbki i stosowania antymonu". Antymon (Sb) to czarny 

pierwiastek   znany   również   pod   nazwą   stibium.   Stanowi   on   zasadniczy 

element służący alchemikom do produkcji Kamienia Filozoficznego. W 

starożytnym świecie arabskim nazywano go khol, skąd pochodzi słowo 

“coal" (“węgiel") oznaczające “ten, który jest czarny". Słowo pochodne 

“alkohol"   pochodzi   od   arabskiego   “al-kohul"   –   “filozoficznej   rtęci"   o 

wysokim   stopniu   czystości   wyprodukowanej   ze   spirytusu   winnego 

oczyszczonego antymonem.

background image

Azazel   Koziorożca   rzeczywiście   występuje   w   Biblii,   lecz   nie   w 

autoryzowanej   wersji   anglojęzycznej.   W   Wulgacie

3

  jest   wzmianka   o 

zwyczaju Zadośćuczynienia i mowa o tym, że Aaron rzuci losy na dwie 

kozy, “jeden dla Pana i drugi dla Azazela". Ta, na którą padnie los dla 

Pana, zostanie poświęcona jako “ofiara grzechu", natomiast druga będzie 

odesłana na pustkowie jak “zadośćuczynienie".

Bardziej znana wersja anglojęzyczna jest nieco myląca, jako że imię 

Azazel   zostało   tam   zmienione   na   “kozioł   ofiarny".   Powodem   tego 

podstawienia  było  to,  że  oryginalny  tekst mówił jasno,  iż  Hebrajczycy 

składali ofiary zarówno Jehowie, jak i Chem-Azazelowi, z kolei Księga 

Enocha wskazywała na bezpośredni związek między Azazelem i alchemią.

W tradycji różokorzyźowcowych szkół wiedzy tajemnej prace Chema 

(Tabula   Smaragdina   Hermetis)   były   określane   jako   “najstarszy   pomnik 

Chaldejczyków   dotyczący   Kamienia   Filozoficznego".   Związane   z 

mądrością   Thota   (lub   Hermesa)   były   one   określone   jako   nauki 

hermetyczne   i   miały   bezpośredni   związek   z   alchemią   ognia   stosowaną 

przy budowie piramid.

Imię   Hermes   wywodzi   się   od   słowa   herma,   które   oznacza   “stos 

kamieni", z kolei Wielką Piramidę zwano Sanktuarium Thota. Słowo pyr, 

od   którego   pochodzą   “pyre"   i   “pyramid"   (piramida),   w   rzeczywistości 

znaczy “ogień", natomiast piramidom nadano tę nazwę, dlatego że były 

“zrodzone z ognia".

To   prowadzi   nas   do   jednego   z   najbardziej   zagadkowych   pytań:   Jak 

zbudowano piramidy? Czy tysiące potężnych bloków uniesiono na dużą 

wysokość   i   osadzono   z   tak   wielką   precyzją   przy   pomocy   tysięcy 

background image

niewolników   nie   dysponujących   niczym   poza   sznurami   i   rampami   i 

pracujących przez bliżej nie określony okres czasu, jak się powszechnie 

sądzi? Oczywiście, że nie. Pochyła rampa biegnąca aż do szczytu Wielkiej 

Piramidy nachylona w stosunku 1:10 musiałaby mieć długość około 1500 

metrów i trzy razy większą objętość od samej piramidy.

Jak   już   wcześniej   wspomniałem,   wysokochroniony   (wysokospinowy) 

Ogniowy Kamień jest jednoatomowym nad-przewodnikiem. Jest to wielce 

egzotyczna   materia   o   przyciąganiu   grawitacyjnym   mniejszym   od   zera. 

Ostatnie   eksperymenty   z   tym   zadziwiającym   białym   proszkiem   złota 

dowodzą, że w pewnych warunkach substancja ta waży mniej niż nic (ma 

ujemną   wagę)   i   można   zniknąć   przechodząc   do   innego   wymiaru. 

Najbardziej interesującą własnością tego proszku jest jednak to, że może 

on “jeździć" na magnetycznym polu ziemskim, tak że kiedy jest w stanie 

zerowej   grawitacji,   może   przekazywać   swoją   nieważkość   swojemu 

“nosicielowi", a więc wywoływać jego lewitację. Tym nosicielem może 

być naczynie laboratoryjne, pojemnik... bądź kamienny blok!

Stare   przekazy   mówią,   że   w   tajnym   schowku   Komory   Królewskiej 

znajdującej   się   wewnątrz   Wielkiej   Piramidy   budowniczowie   umieścili 

“instrumenty z żelaza, i broń, która nie rdzewieje, oraz szkło, które daje się 

giąć  i nie  pęka, a także dziwne zaklęcia". Cóż jednak znaleźli pierwsi 

odkrywcy po wdarciu się do opieczętowanej komory? Jedyną rzeczą, jaką 

tam   ujrzeli,   była   pozbawiona   wieka   kamienna   skrzynia,   której   dno 

pokrywała warstwa tajemniczego proszku. Na pierwszy rzut oka wyglądał 

on   jak   ziarenka   szpatu   polnego   i   miki   –   minerałów   z   grupy 

glinokrzemianów.

background image

W   trakcie   ostatnich   badań   białego   proszku   konwencjonalne   metody 

analityczne   wykryły   w   nim   obecność   krzemu   i   glinu,   mimo   iż   było 

wiadomo, że badana próbka składała się w 100 procentach z pierwiastków 

należących do grupy platynowców.

Standardowy   test   laboratoryjny   polega   na   poddaniu   próbki   przez   15 

sekund   wyżarzaniu   łukiem  elektrycznym  w  temperaturze   5   500   "C.  W 

przypadku   białego   proszku   kontynuacja   wyżarzania   poza   okres 

standardowy ujawniła obecność szlachetnych metali z grupy platynowców, 

z których w rzeczywistości składała się ta substancja.

Z   powodu   ograniczeń   konwencjonalnych   metod   analiz   chemicznych 

uważa   się,   że   5   procent   suchej   masy   naszego   mózgu   stanowi   węgiel, 

podczas gdy bardziej szczegółowa analiza ujawnia, że są to metale z grupy 

platynowców – iryd i rod w stanie wysokospinowym.

Komora   Królewska   była   w   rzeczywistości   wykonana   jako   nad-

przewodnik   zdolny   do   przeniesienia   faraona   w   inny   wymiar 

czasoprzestrzeni. I to właśnie w tym miejscu odbywał się zgodnie z tym, 

co podaje Księga umarłych, Obrządek Przejścia faraona.

Klucz   do   tego   obrządku   zdefiniowany   jest   pojedynczą,   stożkową 

inskrypcją umieszczoną  w  pobliżu  wejścia  do  Komory. Znaczenie  tego 

hieroglificznego   symbolu   –   jedynego   weryfikowalnego   hieroglifu   na 

całym płaskowyżu w Gizie i jednocześnie dokładnie takiego samego jak 

ten, który  występuj e w wielu miejscach w świątyni na górze Synaj – 

brzmi po prostu “chleb".

W czasie tego wykładu wykroczyliśmy daleko poza granice Biblii, aby 

background image

być   świadkami   alchemicznych   i   naukowych   procesów,   które   legły   u 

genezy królów z linii Graala. Ta linia sukcesji, poczynając od Kaina i dalej 

poprzez   Egipt,   króla   Dawida   aż   do   Jezusa,   była   “hodowana"   przez 

ziemskich   dostarczycieli   Światłości.   Jej   sukcesorzy   byli   prawdziwymi 

Synami   Bogów,   którzy   od   około   3800   roku   p.n.e.   byli   karmieni 

Gwiezdnym   Ogniem  Anunnaki,   a   od   mniej   więcej   2000   roku   p.n.e.   – 

“wysokospinowymi"   materiałami   zastępczymi.   Krótko   mówiąc 

“hodowano" ich na przywódców ludzkości i byli oni, zarówno fizycznie, 

Jak i umysłowo, utrzymywani w stanie “wysokochronionym" (“wysokiej 

odporności"): ostatecznym wymiarze brakujących 44 procent – wymiarze 

Orbity Światła lub Równiny Sharon.

W  ciągu   zaledwie   150   ostatnich   lat,   a   właściwie   ostatnich   80   lat,   z 

piasków pustyń wykopano wielkie egipskie, mezopotamskie, syryjskie i 

kananejskie   biblioteki   dokumentów.   Te   pochodzące   z   pierwszej   ręki   z 

czasów   poprzedzających   opisane   w   Biblii   wydarzenia   dowody   o 

dokumentalnym charakterze wyłoniły się w postaci tekstów zapisanych w 

kamieniu i glinie, a także na pergaminie i papirusie. Te dziesiątki tysięcy 

dokumentów dają świadectwo znacznie bardziej fascynujących historii niż 

te, które nam dotąd opowiadano.

Gdyby   te   dokumenty   były   dostępne   przez   cały   czas,   koncepcja 

wybranego narodu czerpiącego korzyści z objawienia pojedynczej istoty 

nadprzyrodzonej   nigdy   by   się   nie   narodziła,   a   zwłaszcza   koncepcja 

Jehowy, która oślepia nas już od długiego czasu czyniąc z nas bojowników 

wojujących   z   wyznawcami   innej   wiary,   nigdy   by   nie   nabrała   tak 

aroganckiego wymiaru.

background image

Wraz z nowymi odkryciami stopniowo staje się jasne, że dopiero teraz 

zaczynamy   wychodzić   z   mroku   fałszywych,   nie   znajdujących 

potwierdzenia w faktach, przekonań. Mimo to całe wieki prowadzonej pod 

przewodnictwem   Kościoła   indoktrynacji   stanowią   poważną   trudność   w 

odrzuceniu   ograniczających   dogmatów,   pochodzących   ze 

skorumpowanych   źródeł   z   trzeciej   ręki,   na   rzecz   oświecenia,   którego 

podstawą są przekazy tych, którzy byli uczestnikami tamtych zdarzeń.

Prawdziwie inspirującym faktem jest to, że krzywa uczenia się wciąż 

pnie się do góry. Starożytne mądrości, które wpadają nam w ręce jedna po 

drugiej,   są   wraz   z   każdym   nowym   aspektem   poznania   gotowym   do 

wypełnienia luki w dawnej wiedzy elementem niczym lodowiec będący 

rezultatem nawarstwiania się wiekowych wydarzeń.

Na szczęście świt świadomości mamy już za sobą i chociaż niektórzy 

wybiorą   spojrzenie   wstecz,   wielu   z   wigorem   wkroczy   w   następne 

milenium,   aby   być   świadkiem   nowego   wschodu   słońca   –   ujawnienia 

nieograniczonych   możliwości   i   przywrócenia   naszego   prawdziwego, 

uniwersalnego dziedzictwa.

Przypisy: 

1.   Jehowa   lub   Jahwe   to   współczesna   rekonstrukcja   starożytnego, 

niewymawialnego   imienia   boga   Hebrajczyków   –   transliteracja   tzw. 

tetragramu,   tj.   czterech   liter   hebrajskich   YHWH   tworzących 

niewymawialne i nieprzekazywalne imię Boga – Przyp. tłum

2. W starożytnym Egipcie owalna ramka zakończona z jednej strony 

kreską (schematyczny rysunek pierścienia), w piśmie hierograficznym w 

kartuszu umieszczano imiona królów egipskich. – Przyp. red

background image

3. W liczbie pojedyncze] Eloah, Bóg Hebrajczyków – Bóg Izraela w 

Starym   Testamencie.   W   znaczeniu   mnogim   używany   jest   w   sensie 

“majestaticus   pluralis"   –   dostojna   liczba   mnoga   –   cos   jak   Wasza   (nie 

Twoja)   Wysokość,   zarówno   do   Boga   Jedynego,   jak   l   –   czasami   –   w 

stosunku do innych bogów, takich jak moabicki bóg Chemos, sydońska 

bogini Astarte, również w stosunku do innych dostojnych postaci, takich 

jak aniołowie, królowie, sędziowie l Mesjasz – Przyp. tłum.

4. Kabała to ustna tradycja prawa mojżeszowego, która we wczesnym 

średniowieczu   rozwinęła   się   w   mistyczny   system   interpretacji   Biblii   – 

Przyp. tłum.

5.   Midrasz   to   komentowanie   ksiąg   Starego   Testamentu   zawierające 

normy   postępowania   przekazywane   ustnie   przez   rabinów   i   uczonych, 

spisane w XI wieku – Przyp. tłum.

6. Chodzi o pięcioramienną gwiazdę narysowaną na bazie pięciokąta l 

zawierającą wewnątrz pięciokąt. – Przyp. tłum

7. Chodzi o okres czasu, często cały rok, raz na siedem lat, w którym 

ktoś,   w   szczególności   nauczyciel   uniwersytecki,   nie   wykonuje   swoich 

normalnych obowiązków i może sobie podróżować, zająć się studiami itp., 

lecz w dalszym ciągu otrzymuje pensję – Przyp. tłum.

8.   Przekład   Biblii   na   łacinę   dokonany   w   latach   382-406   przez   św 

Hieronima ze Strydonu na zlecenie papieża Damazego I Począwszy od 

VII-VIII   wieku   Wulgala   była   najczęściej   używaną   w   liturgii   Kościoła 

zachodnią wersją Biblii W roku 1546 sobór trydencki uznał ją za oficjalny 

l autentyczny przekład Biblii obowiązujący w Kościele rzymskokatolickim 

background image

Od roku 1979 w liturgii łac. Kościoła rzymskokatolickiego powszechnie 

używa się poprawionej wersji Wulgaty zwanej Neowulgatą – Przyp. red.

background image

W KRÓLESTWIE WŁADCÓW PIERŚCIENIA – CZĘŚĆ 

PIERWSZA

Minęło dziesięć miesięcy od czasu, gdy byłem tu po raz ostatni, a mimo 

to mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Kilka miesięcy temu ukończyłem 

książkę Genesis of the Grail Kings (Potomkowie Dawida i Jezusa

1

), która 

właśnie niedawno ukazała się w Wielkiej Brytanii, gdzie spotkała się z 

dużym oddźwiękiem.

Duncan   poprosił   mnie,   abym  na   początku   opowiedział   jeszcze   raz   o 

sobie.   Otóż   działam   w   wielu   organizacjach,   zwłaszcza   w   Kościele 

Celtyckim,   w   którym   jestem   Wielkim   Przeorem   na   obszar   Wielkiej 

Brytanii   (chodzi   o   Celtycki   Kościół   Uświęconej   Rodziny   Świętego 

Kolumby). Jestem również akredytowany w charakterze Prezydenckiego 

Attache   organizacji   o   nazwie   Europejska   Rada   Książąt   (The   European 

Council of Princes).

Radę tę założono tuż po wojnie, w roku 1946, a jej cel był całkiem 

prosty.   (Część   funduszy   przeznaczonych   na   jej   działalność   pochodzi   z 

Australii, najwięcej jednak z Ameryki). Były to czasy, w których narastał 

strach   przed   wzrostem   wpływów   prawicowych   ugrupowań 

ekstremistycznych, jak również przed przejęciem władzy w Europie przez 

komunistyczne   elementy   lewackie.   Postanowiono   więc   stworzyć   coś  w 

rodzaju   komitetu,   któremu   nadano   nazwę  The   International   Council   of 

Government   (Międzynarodowa   Rada   Rządu),   który   miał   śledzić 

ekstremalne   ugrupowania   polityczne.   Po   powstaniu   Europejskiej 

Wspólnoty Gospodarczej okazało się, że nie bardzo jest już co śledzić, i 

już w latach sześćdziesiątych Rada zaangażowała się w działalność na jej 

background image

rzecz. Rada jest zwolennikiem umów handlowych i ogólnej wspólnoty, 

aczkolwiek nie zawsze zgadza się z metodami ich wdrażania wewnątrz 

Unii Europejskiej.

Mniej więcej dziesięć lat temu Międzynarodowa Rada Rządu zmieniła 

nazwę na Europejską Radę Książąt (The European Council of Princes). W 

związku   z   utworzeniem   Parlamentu   Europejskiego   nie   można   było 

utrzymywać czegoś, co nazywało się Radą Rządu. W rzeczywistości Rada 

nigdy   nie   była   rządem,   a   jedynie   ciałem   doradczym,   w   którego   skład 

wchodzili   przedstawiciele   trzydziestu   trzech   europejskich   domów 

panujących. Mogły to być domy faktycznie panujące, odsunięte od władzy, 

zdetronizowane   –   bez   względu   na   swój   rzeczywisty   status   ich 

przedstawiciele utworzyli Radę, której głównym zadaniem było czuwanie 

nad zgodnością prawa z konstytucjami poszczególnych krajów (wszystkie 

kraje   europejskie,   z   wyjątkiem   Wielkiej   Brytanii,   posiadają   pisane 

konstytucje).  Kiedy  więc  Parlament  Europejski  postanawia  wprowadzić 

nowe   prawo   lub   nowe   przepisy,   Rada   Książąt   może   na   przykład 

powiedzieć:   “Słuchajcie,   nie   wolno   wam   tego   robić,   ponieważ   to   jest 

sprzeczne z paragrafem 7 punkt b konstytucji danego kraju".

Rada   Książąt   nie   jest   organem   politycznym   –   ma   raczej   charakter 

społeczny, zaś ja zostałem mianowany jej attache, dlatego że od roku 1992 

jej przewodniczącym jest Jego Królewska Wysokość Książę Michael of 

Albany,   obecny   spadkobierca   Królewskiego   Domu   Stuartów,   który 

zdetronizowano w Wielkiej Brytanii w roku 1688.

Dom   Stuartów   po   przejęciu   przewodnictwa   w   Radzie   od   Domu 

Habsburgów   Austriackich   związał   Radę   ze   swoją   dawną   Akademią 

background image

Królewską,   która   ma   ściśle   naukowy   charakter.  W  XVIII   wieku   miała 

charakter różokrzyżowcowy – ściśle naukowy i alchemiczny. Od czasów 

Roberta I Bruce'a, jej kanclerzom nadawano tytuł Księcia Saint Germain. 

Tytuł   ten   ma   niewiele   wspólnego   z   rzeczywistym   świętym   Hermanem 

żyjącym   w   V   wieku   n.e.   (oczywiście   są   takie   związki,   ale   nie 

bezpośrednie) i wiąże się z Królewskim Domem Stuartów we Francji oraz 

Pałacem Saint Germain.

Tytuł należny kanclerzowi zmieniono w XVIII wieku na Hrabiego Saint 

Germaina, a w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku na Kawalera Saint 

Germaina   (Chevalier   Saint   Germain).   Mój   obecny   tytuł   brzmi   właśnie 

Chevalier  Saint  Germain  i wskazuje  na źródło  mojego  szlachectwa. W 

odróżnieniu od szlachectwa angielskiego moje ma korzenie frankońsko-

szkockie związane z Królewskim Dworem Stuartów we Francji poprzez 

Szlachecką Straż Domową założoną w roku 1692 (i ratyfikowaną w tym 

samym roku przez króla Francji Ludwika XIV) w Saint Germain-en-Laye 

w pobliżu Paryża.

Będąc   poplecznikiem   Stuartów   nie   jestem,   jak   zapewne   zdają   sobie 

państwo   sprawę,   wielbicielem   Domu   Hanowers-kiego

2

,   tym   niemniej 

związałem się z pewną instytucją hanowerską. Założone w połowie XVIII 

wieku   przez   Dom   Hanowerski   najstarsze   towarzystwo   antykwaryczne 

świata (na mocy statutu brytyjskiego króla Jerzego III) za sprawą swoich 

związków   zwane   jest   Towarzystwem  Antykwariuszy,   które   w   Szkocji 

stanowi filię Historie Scotland (Historyczna Szkocja) będącego jednym z 

resortów   rządowych.   Mimo   iż   nie   jestem   zwolennikiem   Domu 

Hanowerskiego,   kilka   miesięcy   temu   dostąpiłem   zaszczytu   nadania   mi 

członkostwa Towarzystwa Antykwariuszy Szkocji (Society of Antiquaries 

background image

of   Scotland)   –   wygląda   więc   na   to,   że   dopuszczono   mnie   nieco   do 

akademickiego establiszmentu.

To tyle, jeśli chodzi o mnie.

W październiku 1997 roku po raz pierwszy zacząłem publicznie mówić 

o   sprawach   poruszanych   w   książce   Potomkowie   Dawida   i   Jezusa   i   na 

lipcowej   konferencji   Nexusa   omówiłem   znaczną   część   tych   zagadnień. 

Kiedy skończyłem tę książkę i ukazała się ona drukiem, nadszedł czas, aby 

przejść   do   kolejnych   zagadnień   w   ramach   przygotowań   do   przyszłych 

opracowań.

Pisząc Bloodline of the Holty Grail (Krew z krwi Jezusa

3

), planowałem, 

że będą to trzy książki dotyczące zagadnienia Graala przedstawiające 6 

000   lat   mesjanistycznego   dziedzictwa,   poczynając   od   czasów  Adama, 

poprzez króla Dawida i Jezusa, aż do czasów współczesnych. W trakcie 

kompilowania tego historycznego rodowodu i fascynujących, związanych 

z   nim   wydarzeń,   wpadł   mi   do   głowy   pomysł   jeszcze   jednej   książki. 

Zrodził   się   on   bardziej   ze   społecznego   zapotrzebowania   niż   ze 

strategicznego   planowania   i   tak   się   do   niego   zapaliłem,   że   w   końcu 

powstaną cztery książki z tej serii. I dzisiaj, tak naprawdę, będę mówił 

raczej o tej czwartej książce (niż kontynuacji Potomków...).

Krew z krwi Jezusa obejmuje okres od czasów Jezusa, to znaczy ostatnie 

2 000 lat. Z kolei Potomkowie Dawida i Jezusa udziela odpowiedzi na 

najczęściej powtarzane przez czytelników pytanie: “Dlaczego linia krwi 

Graala była tak ważna? Dlaczego królewska linia, której spadkobiercą był 

Jezus i jego następcy, wywodząca się ze starożytnej Mezopotamii, była tak 

wyjątkowa od samego początku?"

background image

Był to temat, który omawialiśmy tu rok temu. Poznaliśmy, w jaki sposób 

mesjanistyczna   sukcesja   władców   Graala   (lub   Królów   Smoków)   była 

alchemicznie poczęta i celowo chowana do roli ziemskich przywódców. 

Przyjrzeliśmy   się   pismom   starożytnych   Sumerów,   które   opowiadały   o 

bogach  Anunnaki   i   ich   “komorze   tworzenia".   Poznaliśmy,   jak   wielcy 

Wulkani tamtych czasów produkowali enigmatyczny Tajemniczy Kamień 

Ogniowy   (biały   proszek   monoatomowego   złota),   którego   używano   do 

karmienia   świetlistych   ciał   (dusz)   babilońskich   królów   i   egipskich 

faraonów,   i   jak   oszałamiający   wpływ   miała   ta   substancja   na   układ 

endokrynologiczny. W końcu prześledziliśmy główną linię dziedziczenia 

królewskości (linii,  która  była  genetycznie  określona  mitochondrialnym 

DNA  Smoczych   Królowych)   aż   do   czasów   Mojżesza.   Odwiedziliśmy 

również odkrytą w roku 1904 na biblijnej górze Horeb świątynię, w której 

produkowano monoatomowy kamień ogniowy.

Obecnie przyjrzymy się szerszemu wachlarzowi zagadnień zawartych w 

folklorze,   legendach   i   przypowieściach,   które   wywodzą   się   z 

alchemicznego   królestwa   Pendragonów.   Rozważymy   również   sprawę 

długotrwałych   sporów,   jakie   narosły   między   linią   świętej   krwi   i 

hierarchami Kościoła. Historie te i ich korzenie przedstawiane w bajkach o 

wróżkach,   kołysankach   dla   dzieci   lub   powieściach   gotyckich,   będą 

stanowiły   podstawę   przyszłej   książki   zatytułowanej   Ring   Lords   of   the 

Dragon: Beyond the Portal of the Twilight Realm (Władcy Pierścienia z 

rodu Smoka – poza portalem wiodącym do Królestwa Brzasku).

Tak więc, spojrzymy dziś na słowo “oczarowanie" (lub “czar") biorąc 

pod uwagę otaczającą je legendę, magię, jak również liczne historyczne 

fakty, jako że wielu bohaterów legend ma swoje odpowiedniki w realnej 

background image

rzeczywistości, a na koniec naszych rozważań otworzymy szeroko drzwi 

do   jednego   z   najbardziej   intrygujących   i   jednocześnie   zakazanych 

sekretów naszego dziedzictwa.

Otóż historie związane z Graalem, czy to będą opowieści o Kopciuszku, 

Robin   Hoodzie,   Śpiącej   Królewnie,   czy   też   hrabim   Drakuli,   zawierają 

osobne tajemnice i czary i, co więcej, mało kto wie, że wszystkie one 

wywodzą się ze wspólnej historycznej podstawy, której korzenie tkwią w 

kulturze królów Graala. Mimo iż niektóre z tych historii wywodzą się z 

bardzo starych podań, większość opowieści w postaci, w jakiej je znamy – 

uzyskała   swoją   postać   w   czasach   Średniowiecza,   kiedy   to   oskarżenia 

kierowane   przez   Kościół   pod   adresem   heretyków   spod   znaku   Graala 

osiągnęły   swoje   apogeum   i   doprowadziły   do   utworzenia   Świętej 

Inkwizycji.

Do   najbardziej   znanych   heterodoksyjnych   chrześcijan   (heretyków) 

należeli   w   Średniowieczu   katarzy,   tak   zwani   “Czyści",   z   Langwedocji 

leżącej   na   południu   Francji.   Zgodnie   z   tradycją   smoczych   Władców 

Pierścienia Ouroborosa

4

 odnosili się oni do mesjanistycznej linii krwi jako 

do Rasy Elven . Jak później zobaczymy, terminy takie jak “elf, “wróżka", 

skrzat   i   inne   im   podobne   określały   różne   kasty   w   ramach   sukcesji 

królewskiej linii krwi.

Ouroboros (omówiony szczegółowo w Potomkach Dawida i Jezusa) to 

symbol określający wszechrzecz, jedność i nieskończoność, przedstawiany 

zazwyczaj w postaci węża (zwiniętego w pierścień) z ogonem we własnym 

pysku. Jeśli do tego pierścienia z węża dodamy u dołu krzyż, otrzymamy 

dobrze nam znany symbol żeńskości – symbol Wenus (jak to widać na 

background image

okładce książki Potomkowie Dawida i Jezusa). Jeśli krzyż umieścimy z 

kolei   nad   pierścieniem   z   węża,   otrzymamy   męskie   jabłko   regaliów 

królewskich.   Umieszczając   krzyż   w   środku   pierścienia   uzyskujemy 

symbol Świętego Graala określany jako Puchar Rosy lub Rosi-crucis.

W języku katarów starej Prowansji elf rodzaju żeńskiego nosił nazwę 

albi (elbe lub ylbi). Albi było też nazwą głównego ośrodka katarów w 

Langwedocji.   Nazwa   ta   była   przejawem   szacunku,   jakim   darzono 

dziedziczoną   w   żeńskiej   linii   dynastię   Graala,   jako   że   katarzy   byli 

zwolennikami  Albi-genscw   –   linii   krwi   elfiańskiej,   która   ciągnęła   się 

poprzez dawne Królowe Smoka, takie jak Lilith, Miriam, Batszeba i Maria 

Magdalena. To właśnie dlatego, kiedy Simon de Montfort i armie papieża 

Innocentego   III   najechali   ten   region   w   roku   1209,   napaść   tę   nazwano 

krucjatą przeciwko albigensom. W ciągu blisko 35 lat trwania tej kampanii 

wyrżnięto   dziesiątki   tysięcy   niewinnych   ludzi,   tylko   dlatego,   że   byli 

zwolennikami   oryginalnej   koncepcji   królewskości   Graala   stojącej   w 

opozycji do pseudomonarchii w stylu popieranym przez papieską machinę.

W   kategoriach   praktycznych   kościelna   monarchia   dominuje   od   VIII 

wieku do dzisiaj, lecz pozostaje niezaprzeczalnym faktem, że w świetle 

ścisłych reguł praktyk królewskich wszystkie ustanowione w ten sposób 

monarchie były i są nielegalne.

Czym   więc   jest   kościelna   monarchia?   Jest   dokładnie   tym,   do   czego 

przywykliśmy.   Dotyczy   wszystkich   monarchów,   których   królewskość 

została   potwierdzona   w   drodze   koronacji   uświęconej   przez   Kościół   – 

przez papieży lub, jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii, arcybiskupa 

Canterbury. W przypadku prawdziwej królewskości nie istnieje potrzeba 

background image

koronacji,   ponieważ   w   wyniku   dziedziczenia   płynęła   i   płynie   ona   “w 

krwi", a ściślej w mitochondrialnym DNA Sangreala.

Dawniej   królewskość   była   sprawą   automatyczną,   ponieważ   była   ona 

przekazywana w drodze alchemicznej dziedziczności, która nie miała w 

praktyce nic wspólnego z rządzeniem kimkolwiek lub gdziekolwiek. Za 

sprawą nielegalnego dyktatu monarchie zostały podporządkowane kontroli 

Kościoła   i   magiczne   Królestwo   Panów   Pierścienia   zostało   zastąpione 

przez materialne i terytorialne królestwa papieskich królów.

Można by zapytać, jak do tego mogło dojść. Dlaczego nikt nie ujął się 

za   prawowitością   Świętego   Graala?   Otóż   byli   tacy,   którzy   się   ujęli   – 

katarzy, templariusze, różokrzyżowcy. W rzeczywistości czyniło to wiele 

grup   o   charakterze   gnostycznym,   bractw,   i   był   to   ten   rodzaj   wsparcia, 

który prowadził do okropnych tortur i egzekucji w wykonaniu papieskiej 

Świętej Inkwizycji, do polowań na czarownice, które trwały przez wiele 

pokoleń.

W  średniowieczu   Kościół   kontrolował   już   większość   europejskich 

monarchii (z godnym podziwu wyjątkiem Szkocji, w wyniku czego król 

Robert I Bruce i cały naród szkocki zostali ekskomunikowani). Tak więc 

Kościół   miał   bezpośredni   wpływ   na   rządy,   parlamenty   i   instytucje 

edukacyjne   i   sytuacja   ta   nie   zmieniła   się   do   dzisiaj.   Często   poprzez 

sugerowanie, jeśli nie przez bezpośrednie instruowanie, sprawiał, że siły 

wojskowe pseudokrólów działały pod jego dyktando.

Kościół posiadł tak wielką finansową, polityczną i wojskową siłę, że 

zwolennicy Graala musieli zejść do “podziemia" żyjąc w ciągłej obawie o 

życie. Byli traktowani nie tylko jako heretycy, ale i odizolowywani jako 

background image

siły   nieczyste,   jako   nekromanci.   Ponieważ   nie   podporządkowywali   się 

dyktatowi papieża, musieli być satanistami! Wszystkie ich kobiety były 

nierządnicami,   co   nie   było   nowym   wynalazkiem   –   Kościół 

Rzymskokatolicki   stworzył   tę   dogmatyczną   klasyfikację   już   we 

wcześniejszych stadiach swojego rozwoju!

Zanim przyjrzymy się pewnym aspektom spuścizny Pierścienia należy 

zapoznać się z treścią dokumentu, który umożliwił powstanie kościelnego 

hieratyzmu.   Z   rozmysłem   używam   słowa   “należy",   ponieważ 

wprowadzenie   w   życie   tego   szczególnego   dokumentu   1248   lat   temu 

doprowadziło   do   wszystkich   społecznych   krzywd   i   niesprawiedliwości, 

które są udziałem świata chrześcijańskiego. Dokument, o którym mówię, 

nosi nazwę “Donacja Konstantyna". Podstawą wszelkich monarchicznych 

i rządowych praktyk była i jest od stuleci interpretacja wyrażonych w tym 

dokumencie zasad,

lecz jak się o tym przekonamy, ta interpretacja była całkowicie błędna.

Są   w   naszej   obecnej   rzeczywistości   tacy,   którzy   zgodnie   z 

dynastycznymi   zasadami   Graala   mają   prawo   do   tytułu   królewskiego,   i 

wiele dynastii, które w rzeczywistości panowały i panują z niewielkimi lub 

bez żadnych do tego uprawnień. Uzyskali swoje pozycje dzięki temu, że 

Kościołowi   odpowiadało   ukoronowanie   ich   w   charakterze   swoich 

marionetkowych przedstawicieli.

Przemieszczając   się   zgodnie   z   biegiem  czasu   od   egipskich   faraonów 

poprzez dawidowych królów Judei i smoczych królów Scytii docieramy 

do   Średniowiecza   z   celtyckimi   królestwami   Europy   i   –   głównie   dla 

potrzeb niniejszej historii – z Rybiarskimi Królami w Galii (która później 

background image

stała się Francją).

To właśnie z powodu kontynuacji okresu panowania dziedzictwa Graala 

w   celtyckich   królestwach   obecna   historiografia   używa   pojęcia   “Wieki 

Ciemności"

7

,   na   których   temat,   jak   się   nam   wmawia,   istnieje   niewiele 

dokumentów.   W   rzeczywistości   istnieje   wiele   ocalałych   dokumentów 

dotyczących   tego   okresu.   Ten   okres   jest   “ciemny"   tylko   dlatego,   że 

Kościół   i   cesarscy   władcy   uznali,   iż   należy   otoczyć   go   zasłoną   i 

uniemożliwić   jego   badanie,   usuwając   dowody   i   dokumenty   z   zasięgu 

środowiska naukowców, aby zapewnić dalsze trwanie mitowi mówiącemu, 

że   wszyscy,   którzy   nie   należeli   do   rzymskiego   establiszmentu,   byli 

ignorantami i barbarzyńcami.

Jak   to   szczegółowo   opisuję   w   Krew   z   krwi   Jezusa,   Kościół 

Rzymskokatolicki (założony przez cesarza Konstantyna Wielkiego w IV 

wieku   p.n.e.)   miał   niewiele   wspólnego   z   nazareńskim   stylem 

chrześcijaństwa, który jest oficjalnie zakazany i nadal wyklęty. Była to 

kompletnie   nowa   hybrydowa   forma   zdominowanego   przez   mężczyzn 

“chrześcijaństwa" bazująca na narzuconej doktrynie o apostolskiej sukcesji 

papieży. Oddzielny nazareński nurt (zwany często Kościołem Celtyckim) 

był   w   opozycji   do   Kościoła   Rzymskokatolickiego,   pozostając   pod 

przywództwem   spadkobierców   Graala   z   rodziny   Jezusa,   którzy   byli 

kształtowani jako Desposyni, co znaczyło Spadkobiercy Pana.

W   tamtych   czasach   domy   wywodzące   się   z   tej   linii   krwi,   domy 

Desposynów,   utrzymywały   linię   smoczej   królewskości   w   Europie,   zaś 

biskupi Kościoła Rzymskokatolickiego starali się podważyć tę tradycję, co 

się   im   ostatecznie   udało   w   VIII   wieku   n.e.,   kiedy   zdetronizowali 

background image

frankońskich Rybiarskich Królów z dynastii Merowingów po ich ponad 

trzechsetletnim panowaniu.

Po tym nagłym, podstępnym obaleniu owej dynastii Graala w roku 751 

na Zachodzie wprowadzono nowy styl władzy królewskiej – królowanie 

nie na podstawie prawa sukcesji, lecz indywidualnego dekretu papieża – i 

właśnie to stało się przyczyną powstania opowieści o wróżkach i różnych 

legend   znanych   nam   po   dzień   dzisiejszy.   Ten   nowy   styl   papieskiego 

królowania był możliwy dzięki zasadom zawartym w tak zwanej “Donacji 

Konstantyna", która mimo iż była, jak dziś wiemy, sfałszowana, nie była 

dostępna w owym czasie.

Kiedy  “Donacja" ujrzała po raz pierwszy  światło dzienne w połowie 

VIII wieku n.e., miała liczyć sobie już 400 lat i przez cały ten czas od 

chwili   jej   spisania   przez   cesarza   Konstantyna   nie   była,   co   jest   bardzo 

dziwne,   przedstawiona   publicznie.   Była   ona   rzekomo   datowana   i 

opatrzona   jego   podpisem.   Dokument   ten   głosił,   że   papież   jest 

wybieralnym   następcą   Chrystusa   na   Ziemi   i   zostaje   wyposażony   w 

przywilej   “powoływania"   królów   jako   swoich   podwładnych.   Watykan 

zastosował ten przywilej w praktyce dopiero w roku 751 detronizując na 

jego   mocy   panujących   od   dawna   Merowingów,   na   których   miejsce 

podstawił   dynastię   Karolingów   wywodzącą   się   z   rodziny,   której 

członkowie   piastowali   poprzednio   stanowisko   mayorów   (burmistrzów) 

pałacu   królewskiego   (odpowiadające   w   przybliżeniu   dzisiejszemu 

premierowi). Nadano im nazwę Karolingów, a ich jedynym znaczącym 

królem był legendarny Charlemagne (Karol Wielki).

W wyniku tego posunięcia charakter monarchii uległ całkowitej zmianie 

background image

– ze służenia ludziom i ich ochrony na rządzenie nimi. Tak więc papiescy 

królowie   stali   się   bardziej   lokalnymi   gubernatorami   niż   patriarchami, 

nauczycielami   ludzi.   Ta   zasadnicza   zmiana   sprawiła,   że   stosowany   od 

wieków   Kodeks   Graala   mówiący   o   służbie   szlachetnie   urodzonych   na 

rzecz   swojego   ludu   został   odrzucony   i   europejscy   królowie   stali   się 

sługami Kościoła, który od tego momentu był w mocy wynosić ich na 

trony i obalać.

Skąd dziś wiadomo, że “Donacja" była oszustwem? Otóż przemawia za 

tym wiele przesłanek, z których najbardziej oczywistą jest to, że powołuje 

się ona na Nowy Testament w wersji Biblii zwanej popularnie Wulgatą. 

Wersja ta została przetłumaczona i opracowana przez świętego Heronima, 

który urodził się w roku 347 n.e., czyli jakieś 33 lata po tym, jak cesarz 

Konstantyn (który zmarł w roku 337) podpisał rzekomo ten dokument! 

Tak   więc   upłynęło   co   najmniej   pół   wieku   między   domniemanym 

spisaniem “Donacji" i ukazaniem się łacińskiej wersji Biblii, która była w 

niej cytowana. Poza tym język, którym spisano “Donację", był typowy dla 

VIII   wieku   i   w   najmniejszym   stopniu   nie   przypominał   stylu 

obowiązującego w czasach Konstantyna.

Mocno   ośmieszającym   aferę   z   “Donacją"   był   również   fakt,   że   to 

fałszerstwo udowodniono już blisko 550 lat temu, w czasach renesansu, 

lecz jej przemożna treść, która czyniła z papieża najwyższego duchowego 

i świeckiego władcę chrześcijaństwa, przeważyła zarzuty.

Jak podałem w Potomkach Dawida i Jezusa, monarchowie z linii Graala 

byli   nazywani   mesjaszami   (namaszczonymi),   ponieważ   na   początku 

istnienia   Mezopotamii   i   Egiptu   byli   namaszczani   tłuszczem   Messeha 

background image

(świętego smoka lub krokodyla). Dlatego między innymi nazywano ich 

smokami.   Będąc   symbolem   mądrości,   smok   był   upostaciowieniem 

Świętego Ducha, który unosił się według Biblii nad wodami czasu, zaś 

Graal   był   wieczną   Krwią   Królewską   –   Sangrealem.   Na   początku   w 

starożytnej   Mezopotamii   nazywano   go   Gra-a/em

8   –  

Świętą   Krwią 

Królowych Smoka – i mówiło się o nim, że stanowi “nektar najwyższego 

dostojeństwa". Starożytni Grecy zwali go ambrozją.

Właśnie   stąd   pochodzi   pojęcie   wróżek   lub   wróżów   (w   języku 

angielskim   “fairies")   będące   pochodną   słów   “fey"   (nieziemski, 

nadprzyrodzony) i “fate" (los). W świecie celtyckim o pewnych rodzinach 

królewskich (w szczególności Pendragonów lub Head Dragons) mówiło 

się, że noszą w sobie krew wróżów (Fairy Blood), inaczej mówiąc krew 

nadprzyrodzoną, losu i przeznaczenia, lub że są z linii krwi Graala, zaś Elf 

Maidens (Elfowe Panny) Albi-gensów były wyznaczonymi strażniczkami 

Ziemi, światła gwiazd i lasów.

Lecz jak to się stało, że historycznie istniejące smoki, wróżki, wróżę i 

elfy zostały osłonięte mgiełką nadprzyrodzonej tajemnicy? Dlaczego ich 

historie   zostały   przemieszczone   ze   świata   rzeczywistego   w   świat 

romansów i bajek dla dzieci? Jaki to wszystko ma związek z “Donacją 

Konstantyna"?

Aby   odpowiedzieć   na   te   pytania,   musimy   przekroczyć   Portal  Krainy 

Czarów   i  wstąpić   do   Królestwa   Brzasku   Jaśniejących,   jako   że   ich   jest 

Królestwo Władców Pierścienia.

Trzy pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,

Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,

background image

Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,

Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie

W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,

Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,

Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać

W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.

9

 

Tak   brzmią   słowa   Gandalfa,   czarodzieja,   postaci   z   trylogii   Tolkiena 

zatytułowanej   Władca   Pierścieni   (The   Lord   of   the   Rings),   jednej   z 

najpopularniejszych opowieści wszechczasów. Rywalizacja o posiadanie 

Jednego   Pierścienia   rożni   się   w   rzeczy   samej   od   nie   kończących   się 

poszukiwań Świętego Graala. Chociaż oba te zmagania prowadzone są z 

innych   punktów   widzenia,   zarówno   jedno,   jak   i   drugie   dotyczy 

poszukiwania królewskości, jednak w różnych okresach dziejów zabierano 

się do tego niewłaściwie, bowiem ci, którzy ich poszukiwali, postrzegali 

Pierścień i Graala jako potężne bronie. Stąd (w odnoszących się do nich 

opowieściach) pojawiał się wymóg istnienia odpowiednich zabezpieczeń 

chroniących   dostęp   do   Graala.   Podobnie   kluczową   sprawą   było 

utrzymanie Jednego Pierścienia z dala od złego Saurona z Mordom, który 

utracił ostatecznie swoją moc, gdy Pierścień został zniszczony w ogniu 

Góry Przeznaczenia.

Jest   jednak   zasadnicza   różnica   między   tolkienowskim   Jednym 

Pierścieniem,   który   jest   opisany   jako   ciemny   i   tworzący   podziały,   a 

Złotym  Pierścieniem  romansu   Graala,   który   jest   pierścieniem  miłości   i 

oświecenia. Symbolem tego ostatniego był pierścień rycerzy zakutych w 

stal siedzących przy Okrągłym Stole – pierścień, który został przerwany 

(co doprowadziło kraj do chaosu i upadku), kiedy Artur porzucił Celtycki 

background image

Kodeks na rzecz rzymskich racji (co późniejsza, schrystianizowana wersja 

tej historii, wyjaśnia zdradą Ginew-ry z Lancelotem).

Czasami mówi się, że wielki geniusz XIX wieku, kompozytor Ryszard 

Wagner,   traktował   historię-sagę   o   Pierścieniu   jako   jedną   z   wersji 

dotyczących   poszukiwań   Graala.   Cokolwiek   by   o   tym  nie   sądzić,   to   z 

pewnością twierdzenie odwrotne jest prawdziwe. Według niego popularne 

legendy o Świętym Graalu stanowiły stylizowane przetworzenie bardziej 

tradycyjnych poszukiwań Pierścienia.

Zarówno Ryszard Wagner jak i Alfred, lord Tennyson

10  

rozumieli (co 

znajduje   swoje   odzwierciedlenie   w   ich   twórczości   dotyczącej   czasów 

arturiańskich),   że   poszukiwania   Graala   stanowią   duchowy   aspekt 

poszukiwań Pierścienia i że w gruncie rzeczy są one do siebie podobne, 

jeśli nie takie same. Zdawali sobie również sprawę, że zarówno Pierścień, 

jak   i  Graal  mogą   być   przyczyną   katastrofy,  choć   z   różnych   powodów. 

Mocy   Pierścienia   należało   przeciwstawić   się,   bowiem   w   przeciwnym 

przypadku   uzależniał   on   swojego   właściciela,   z   kolei   moc   Graala 

powodowała   odwet,   zemstę,   jeśli   była   błędnie   użyta.   W   każdym 

przypadku płynący z tego morał jest taki sam i brzmi następująco: moc jest 

samoniszcząca, kiedy dochodzi się do niej poprzez zaprzedanie własnej 

duszy.   Inaczej   mówiąc   Pierścień   Ouroborosa   może   stanowić   aureolę 

korony, ale równie dobrze może zamienić się w pętlę.

Fanatyczna obsesja Adolfa Hitlera na punkcie szukania relikwii zamku 

Graala jest doskonałym przykładem tego poronionego poglądu na potęgę. 

W   trakcie   tych   poszukiwań   Hitler   zdobył   starożytną   lancę   (o   której 

mówiono, że była używana przez Karola Wielkiego), twierdząc, że była 

background image

ona własnością Longinusa, który przekłuł nią bok Jezusa wiszącego na 

krzyżu. Była więc ona, jak twierdził, czczoną w tradycji Graala świętą 

Włócznią Przeznaczenia. Mając ją, Hitler uważał, że jego imperium będzie 

tak potężne, jak imperium Karola Wielkiego. Lecz legenda mówi również, 

że po wielu wspaniałych zwycięstwach został on (Karol Wielki) skazany 

na   przegraną,   w   chwili   gdy   utracił   swoją   magiczną   broń.   Podobnie 

potoczyły się wypadki po 30 kwietnia 1945 roku, kiedy to dowodzona 

przez generała Pattona VII Armia Stanów Zjednoczonych przejęła lancę z 

Zamku  Nuremberg  –  Adolf Hitler  pogodził się  wówczas z  przegraną   i 

(najwidoczniej) zastrzelił się.

Bez  względu  na  to,   czy   pojęcie   Pierścienia  i  Graala  odnosiło  się   do 

faktów,   czy   fantazji,   miało   tę   własność,   że   pobudzało   nadzieję   na 

przywrócenie   społecznego   porządku   i   naturalnego   środowiska. 

Graalowskie   relikwie   (Miecz,   Kielich,   Ouroboros   i   Włócznia)   byty 

tradycyjnie traktowano jako narzędzia książęcej służby, ale kiedy używano 

ich jako broni, zawsze obracały się przeciwko swojemu użytkownikowi i 

niszczyły   go.   Relikwie   te   są   reprezentowane   w   czterech   głównych 

arkanach   taro-ta   w   postaci   Mieczy,   Pucharów,   Pentagramów   (Monet)   i 

Różdżek, po czym przekształciły się w znane nam dzisiaj piki (łopatki), 

kiery (serca), kara (romby) i trefle (pałki).

Przez większą część obecnego tysiąclecia żadnej innej organizacji nie 

udało się równie błędnie i z większym skutkiem wykorzystać symbolu 

Kielicha Graala, niż Kościołowi. Będąc emblematem królewskiej krwi w 

łonie Królowej Smoka, Rosi-crucis (kielich wina sakramentu Graala) od 

najwcześniejszego   okresu   był   prerogatywą   Albi-gensów.   Kościół   od 

dawna błędnie interpretuje ten aspekt ceremonii uświęcenia, który w jego 

background image

wydaniu   stał   się   potężnym   narzędziem-bronią   eucharystii, 

prawdopodobnie   po   to,   aby   związać   swoich   wyznawców   w   jedno   z 

kościelnym   dogmatem.   Wraz   z   upływem   czasu   ta   szczególna   moc 

wyraźnie jednak maleje, podobnie jak maleją kongregacje w poszukiwaniu 

większych   prawd   i   bardziej   rzeczowego   oświecenia   pochodzącego   z 

uprawnionych do nauczania źródeł.

W   szekspirowskim  Śnie   nocy   letniej   (Midsummer   Night's   Dream) 

królową wróżek jest Tytania, której imię jest symbolem przedolimpijskiej 

rasy tytanów. Konkretnie jest ona Księżycową Boginią Dianą. Natomiast 

występujący   tam   król,   Oberon,   ma   pochodzenie   historyczne   i   został 

zainspirowany postacią przodka kolegi Szekspira, Edwarda de Vere, XVII 

Hrabiego Oksfordu. Był on członkiem-założycielem szesnastowiecznego 

elżbietańskiego Syndykatu Dworu Poezji i Magii, wspólnie z Francisem 

Baconem, Johnem Dee, Edmundem Spenserem i innymi różokrzyżowcami 

z   “podziemnego   nurtu",   z   których   inicjatywy   i   przy   których   pomocy 

powstało wiele dzieł Szekspira.

Edward de Vere był wówczas lordem kanclerzem Anglii, podobnie jak to 

miało miejsce w wielu generacjach jego przodków łącznie z Albreyem, 

dwunastowiecznym Księciem Anjou i Guisnes, którego tytularna nazwa 

brzmiała Albe-Righ, co znaczyło Król Elfów. Syndykat doskonale zdawał 

sobie sprawę, mimo lojalności wobec królowej Elżbiety I, że Tudorzy nie 

mieli   żadnych   praw   do   angielskiego   tronu   i   zagarnęli   go   siłą   od 

poprzedzającej ich dynastii Plantagenetów.

Pomijając to, sami Plantageneci byli młodszym odgałęzieniem Domu 

Anjou, którego starszą linią był Dom Vere. W roku 1861 znany królewski 

background image

historyk,   baron   Thomas   Babington   Macaulay   opisał   dom   Vere   jako 

“najdłuższą i najznakomitszą linię szlachecką, jaką Anglia kiedykolwiek 

oglądała".  Wywodzili   się   oni   zarówno   od   Piktów,   jak   i   Merowin-gów, 

pochodząc   bezpośrednio   od   starożytnego   Domu   Graala   Scytii.   Była   to 

prawdziwa  linia  rasy   Elfów  i właśnie   dlatego   Oberon   (wariant  imienia 

Aubrey / Albrey, historyczny król Elfów) stał się szekspirowskim królem 

Wróżek / Wróżów. Taka była wymowa całej różokrzyźańskiej symboliki, 

bez względu na to, gdzie ją przedstawiano, w opowiadaniach, dziełach 

artystów, znakach wodnych czy tarocie.

Nieco wcześniej, w roku 1408, przodek Edwarda de Vere, Richard (XI 

baron   Oksfordu),   został   mianowany   w   zamku   Windsor   przez   króla 

Henryka   IV   Kawalerem   Orderu   Podwiązki.   W   tym   samym   czasie 

nominację otrzymał król Węgier Sigismund (Zygmunt), który wskrzesił 

starożytny   egipski   Zakon   Smoka,   w   którym   Richard   de   Vere   dzierżył 

dziedziczny tytuł Lorda Draconisa (Pana Smoków).

Dziecięce   bajki,   które   wyłoniły   się   z   “podziemnego   nurtu",   były 

historiami   o   utraconych   narzeczonych   i   królach   uzurpatorach 

wynikającymi z podporządkowania sobie przez Kościół Rzymskokatolicki 

królewskiej   linii   krwi   Graala,   a   w   późniejszych   czasach   także   przez 

purytanów   i   protestantów.   Katolicy   mieli   swojego   dominikańskiego 

Wielkiego   Inkwizytora,   Tomasa   de   Torquemadę,   a   purytanie   Mathew 

Hopkinsa,   Generalnego   Poszukiwacza   Wiedźm.   W   obu   przypadkach 

ulubionymi sposobami egzekucji było wieszanie, topienie lub palenie na 

stosie,   zaś  najczęściej  stosowanym rozkazem  było:  “Zbić  wszystkich   – 

Bóg będzie wiedział swoje!"

background image

Koncept   opowieści   o   wróżkach   był   skierowany   głównie   na   historie 

dotyczące tych właśnie oskarżeń, był to alegoryczny przekaz kłopotliwego 

położenia   prawdziwie   królewskiej   rodziny   –   Władców   Pierścienia 

Sangreala,   których   wróżki,   wróżę   i   elfy   (po   wymanewrowaniu   ze 

śmiertelnego planu ortodoksji i status quo) zostali skazani na egzystencję 

w zaświatach.

Były   to   opowieści   o   Księciach   Graala   zamienionych   w   żaby,   o 

Księciach Łabędzia, którzy wędrowali po pustkowiach, i o Księżniczkach 

Smoka   zamkniętych   w   wieżach   lub   uśpionych   na   setki   lat.  W  wyniku 

oskarżeń panny Elfów były kłute szpilami, karmione zatrutymi jabłkami 

lub skazywane na służbę, podczas gdy ich obrońcy przepływali wielkie 

jeziora, przedzierali się przez gąszcze i wdrapywali na potężne wieże, aby 

zabezpieczyć i ochronić  przekazywaną  w  linii  żeńskiej spuściznę Albi-

gensów. Chodzi tu o takie opowieści, jak Śpiąca Królewna, Kopciuszek, 

Królewna Śnieżka i Roszpunka.

We wszystkich przypadkach myśl przewodnia jest taka sama, zawsze 

chodzi   o   księżniczkę   krwi   trzymaną   (przy   pomocy   narkotyzowania, 

uwięzienia lub innej formy ograniczenia wolności) poza zasięgiem księcia 

Graala, który musi odnaleźć ją i uwolnić w celu zachowania linii krwi. W 

większości tych opowieści “Kościół-Matka" jest przedstawiany w postaci 

wrogiej macochy, złej wiedźmy lub innych zazdrosnych kobiet starających 

się   do   tego   nie   dopuścić.   Historie   te   zawsze   przypominają   Utraconą 

Narzeczoną Króla ze starotestamentowej Pieśni nad Pieśniami. Ich treść 

odzwierciedla   również   rozpaczliwą   sytuację   Marii   Magdaleny,   panny 

młodej Jezusa, której królewskie pochodzenie i spuścizna w linii żeńskiej 

zostały starannie zniszczone przez katolickich biskupów.

background image

Interesującym   aspektem   wielu   klasycznych   bajek   jest   to,   że   są   one 

bardzo   stare.   Jako   przykład   weźmy   Kopciuszka.   Gdyby   zapytać   o   jej 

autora, wielu ludzi odpowiedziałoby, że są nim bracia Grimm, a inni, że 

Karol   Perrault.   Jednak   to   nie   oni   stworzyli   te   bajki,   mimo   iż   tak   się 

powszechnie uważa. Oni je tylko zebrali, zredagowali i zinterpretowali. 

Dzieje Kopciuszka sięgają aż do czasów Karolingów – pierwsza znana jej 

wersja pochodzi z roku 850. Perrault opublikował swoją dobrze dziś znaną 

wersję w roku 1697 we Francji, a Jakub i Wilhelm Grimm stworzyli jej 

niemiecką wersję w roku 1812.

Przez lata wielu ludzi wiązało tolkienowskiego czarownika Gandalfa z 

Merlinem, a Aragorna z królem Arturem. Jednak – jak to podkreśla sam 

Tolkien – Aragorn to bardziej Charlemagne (Karol Wielki).

Wyzwanie, przed którym stanął Karol Wielki, będąc oskarżonym przez 

Kościół o utworzenie imperium z różnych skłóconych królestw, nie różniło 

się   zbytnio   od   tego,   przed   którym   stanął   Aragom,   który   połączył 

podzielone   królestwa   Środkowej   Ziemi.   Zaistniała   tu   jednak   znaczna 

różnica w praktykach, ponieważ Aragom znacznie bardziej przypominał 

Artura   za   sprawą   swojego   doradcy   czarownika   niż   Karola   Wielkiego, 

który takiego doradcy nie miał, jako że Kościół nie wyraziłby zgody na 

doradcę spoza swojego grona.

Środowisko Aragorna miało więc bardziej celtycki charakter, z wrogiem 

w   postaci   złego   Saurona.   Z   drugiej   strony   Karol   Wielki   był   obrońcą 

Kościoła   Rzymskokatolickiego,   którego   adwersarzami   byli   zwolennicy 

nielegalnie usuniętego rodu Merowingów, do którego Aragorn osobiście 

bardzo by pasował.

background image

Kościołowi   bardzo   zależało,   aby   ustanowić   wokół   osoby   Karola 

Wielkiego pewien rodzaj uprawnień związanych z Pierścieniem i wywołać 

w ten sposób wrażenie, że jest on związany z tradycją Smoka. W tym celu 

wymyślono odpowiednią historię mówiącą, że na jego dworze pojawił się 

wąż ze złotym pierścieniem w pysku, który był zaczarowany i zmuszał go 

do kochania tego, na czyim palcu się znajdował.

W   tym   momencie   warto   odnotować,   że   nowo   proponowany 

trzyczęściowy serial na podstawie Władcy pierścienia Tolkiena znajduje 

się  we  wczesnym stadium realizacji.  Po około  osiemnastomiesięcznych 

negocjacjach   z   amerykańską   wytwórnią   filmową   Newline   Cinema 

dwustusześćdziesięcio-milionowy   kontrakt   powędrował   do 

nowozelandzkiego producenta Petera Jacksona.

Niektóre części Nowej Zelandii świetnie pasują do obrazu Środkowej 

Ziemi   i   spodziewamy   się,   że   pierwszy   film   kręcony   na   podstawie 

pierwszej   części   trylogii   Tolkiena   zostanie   zakończony   w   ciągu   kilku 

najbliższych   lat.   Po   tym   filmie   zatytułowanym   Fellowship   ofthe   Ring 

(polski tytuł tej części trylogii brzmi Wyprawa) zostaną nakręcone dwa 

następne The Two Towers (Dwie wieże) i The Retum ofthe King (Powrót 

króla).

W filmie ma wystąpić około 60 aktorów i wiele tysięcy statystów, krążą 

też   pogłoski,   że   rolę   Gandalfa   ma   zagrać   Sean   Connery.   Biorąc   pod 

uwagę,   że   Władca   Pierścieni   została   okrzyknięta   “najpopularniejszą 

książką   stulecia"   oraz   obsadę   złożoną   z   gwiazd   dużego   kalibru, 

oczekujemy   jednego   z   pierwszych,   mamucich   kasowych   przebojów 

nowego tysiąclecia,

background image

Z uwagi na osobisty związek Ryszarda Wagnera z tradycją Pierścienia i 

jego  słynny  cykl  oper dotyczących  tego   tematu,  jest chyba  słuszne,  że 

jednym z bardzo obiecujących pretendentów do skomponowania muzyki 

do tych filmów jest jego potomek, Adrian Wagner, który prowadzi obecnie 

negocjacje w tej sprawie z wytwórnią filmową.

Wieść,   że   wagnerowska   tradycja   Graala   upostaciowiona   w   kolejach 

losów Lohengrina

11

 i Parsifala

12

 wciąż cieszy się dużym zainteresowaniem, 

dotarła do mnie po ukazaniu się Krew z krwi Jezusa i bardzo podniosła 

mnie   na   duchu.  To   właśnie   wtedy,   równolegle   z   moją   książką,  Adrian 

Wagner   wydał   album   Duch   Święty   i   Święty   Graal,   a   obecnie 

skomponował i wydał jako dzieło towarzyszące mojej ostatniej książce 

suitę   muzyczną   o   tym   samym   tytule   Genesis   of   the   Grail   Kings 

(Narodziny królów z rodu Graala).

Jedną   z   głównych   różnic   między   tolkienowskim   ludem   elfów   a 

milutkimi   elfami   z   bajek   dla   dzieci   jest   to,   że   ci   pierwsi   są   więksi   i 

potężniejsi   od   zwykłych   śmiertelników.   Są   oni   również   wyposażeni   w 

znacznie   większą   mądrość,   jeżdżą   na   czarodziejskich   koniach   i   bardzo 

przypominają starożytne irlandzkie królewskie plemię Tuatha DeDanann. 

Pod tym względem Tolkien był dokładny w swojej ocenie oryginalnych 

Władców   Pierścienia  Albi-gensow,   którzy   w   odległych   czasach   przed 

Chrystusem byli nazywani Panami Sidhe (wymawiać “szii").

Sidhe było transcendentalnym intelektem znanym Druidom pod nazwą 

Sieć Mądrości, zaś słowo “druid" (druidhe) było pochodzenia celtyckiego i 

znaczyło   “witch"   (czarownica),   które   było   anglojęzyczną   formą 

saksońskiego czasownika wicca

13

  oznaczającego “giąć" lub “wydzielać", 

background image

jak to ma miejsce w przypadku “willow" (wierzby) i “wicker" (łozy).

Tuatha   De   Danann   (Smoczy   Władcy   Anu)   byli   panami 

transcendentalnego   Sidhe   i   byli   traktowani   jako   “fates"   (parki,   władcy 

losu) lub “fairies" (wróżki, wróżę). Przed osiedleniem się w Irlandii (od 

około   800   roku   p.n.e.)   byli   obok   wczesnych   królów   Egiptu 

najszlachetniejszą   rasą   świata,   Czarnomorskimi   Książętami   Scytii 

(obecnie   Ukraina).   Podobnie   jak   faraonowie   z   oryginalnych   dynastii 

wywodzili swoje pochodzenie od wielkich Pendragonów Mezopotamii i to 

ich  odroślami były  królewska linia  irlandzkich  Bruithnighów i Pik-tów 

szkockiej Kaledonii. W Walii założyli królewski dom Gwyneddów, a w 

położonej   na   południowym   zachodzie   Anglii   Komwalii,   byli   świętą 

szlachtą   znaną   pod   nazwą   Pict-sidhe,   skąd   wziął   się   termin   “pixie" 

(skrzat).

Tak   więc   znaleźliśmy   wiele   opisowych   słów   tworzących   jądro 

popularnych   ludowych   opowieści   wywodzących   się   z   jednego   szczepu 

oryginalnej   krwi   królewskiej,   znanego   jako   Sangreal,   Albi-gens   lub 

Władcy   Pierścienia   (Ring   Lords).   Stało   się   tak,   ponieważ  mamy   w  tej 

szlachetnej   rasie   “elves"   (elfy),   “fairies"   (wróżki)   i   “pixies"   (skrzaty), 

które   wcale   nie   są   małymi   złudnymi   stworzeniami,   ale   znaczącymi 

królami i królowymi z sukcesji Smoka.

Jednym z najważniejszych słów scytyjskich było uper, które znaczyło 

“ponad"   lub   “powyżej"   i   którego   wciąż   używamy   we   współczesnym 

jeżyku   angielskim   między   innymi   w   takich   określeniach   jak 

“superintendent"   (kierownik,   inspektor)   lub   “supervisor"   (kierownik, 

opiekun, promotor). W formie tytularnej scytyjski Uper był nadzorcą lub 

background image

suwerenem, inaczej mówiąc Pendragonem. Później, w rejonach obecnych 

Węgier i Rumunii, słowo to uzyskało postać Oupire (Nadprzyrodzeni).

Do   momentu   popełnienia   w   średniowieczu   przez   Kościół 

Rzymskokatolicki   fałszerstw   nie   było   nic   złowróżbnego   lub 

nadprzyrodzonego   w   znaczeniu   słowa   Oupire.   Zmieniło   się   to,   kiedy 

nastały  czasy  polowań na czarownice, ponieważ kapłańscy  / królewscy 

Oupire   byli   w   oczach   Rzymu   odpowiednikami   Czarowników-Druidów. 

Zostali   zatem   czarnoksiężnikami,   zaś   definicja   słowa   Sidhe   (Sieć 

Mądrości) nabrała nowego znaczenia – “Sieć Niesamowitości".

Poza   celtyckimi   regionami   Brytanii   tradycyjni   Oupire   występowali 

jeszcze   na   Bałkanach,   w   rejonie   Karpat   –   w   czasach   starożytnych 

zdominowali   obszary   od   Transylwanii   do   Morza   Czarnego.   Byli   więc 

spokrewnieni nie tylko z czarownicami, ale również z Cyganami. Biskupi 

Kościoła   i   inkwizytorzy   podejrzewali,   że   byli   oni   niepodzielnymi 

władcami Elfanii – królestwa brzasku, czarodziejskiego złota, magicznych 

źródeł i przestrzegania tradycji zielonych kniei, które były znienawidzone 

przez Kościół. Mówiło się o nich, że byli błąkającymi się nocą ludźmi, 

którzy zadawali się ze złymi duchami. Na tym właśnie etapie powstało 

nowe   słowo   chrześcijańskiej   Europy   będące   bezpośrednim 

wykoślawieniem Oupire, które brzmiało vampire (wampir).

W   dodatku   do   wampirów   w   słowniku   inkwizycyjnym   pojawiła   się 

wkrótce kolejna klasyfikacja, kiedy to Czarni Bracia Dominikanie i Szarzy 

Bracia Franciszkanie utworzyli swoje listy niepożądanych na tym świecie. 

Wykroczyli oni teraz znacznie poza domenę zwykłych heretyków i pogan i 

równolegle do sfabrykowanego mitu o wampirach wyczarowali kolejną 

background image

postać – wilkołaka.

Nagle   okazało   się,   że   nie   ma   końca   niesamowitym   stworom,   które 

zaludniały   drogi   i   lasy   w   poszukiwaniu   niewinnych,   niczego   nie 

spodziewających   się   ofiar.   Artyzm   (perfidia)   tego   rodzaju   działania 

polegała na tym, że przerażeni ludzie oddawali się pod opiekę Kościoła 

jako jedynego, który może doprowadzić ich do zbawienia. Wampirów i 

wilkołaków   nie   dawało   się   zabić   prostymi   metodami.   Nawet   Bóg   nie 

wchodził w rachubę, jako że jedynie Jezus Chrystus (zbawiciel ludzkości) 

mógł pokonać swoją mocą te diaboliczne potwory. Przedstawiano je pod 

postaciami diabłów, demonów i emisariuszy Szatana, którzy musieli być 

traktowani egzorcyzmami i zniszczeni przez zakonników i księży. W ten 

sposób Kościół otworzył nowy interes z kompletnie nowym asortymentem 

przerażających opowieści ludowych, których celem było przeciwstawienie 

się legendom o poszukiwaniu Graala i ezoterycznym arcydziełom sztuki 

“podziemnego nurtu".

Z   jednej   strony   mieliśmy   opowieści   Albigensów   o   Łabędzich 

Książętach,   Królowych   Smoka   i   Pannach   Elfowych   stanowiących 

odzwierciedlenie tradycji zapomnianej linii krwi Utraconej Narzeczonej, w 

których rycerze i szlachetni kawalerowie zwalczali wszelkie przeciwności 

stojące   na   drodze   wiodącej   do   zachowania   uświęconego   dziedzictwa 

Świętego   Graala. W historiach   tych  występowali  czarownicy  ze  szkoły 

Druidów i mądrzy pustelnicy, którzy wskazywali kierunek rycerzom w ich 

podróżach i misjach. Nigdy jednak nie zdarzyło się, aby ksiądz lub biskup 

ruszyli   z   pomocą   damie   będącej   w   potrzebie,   jako   że   Kościół   był   w 

rzeczywistości ich przeciwnikiem.

background image

Przypisy: 

1. Laurence Gardner, Genesis of the Grad Kings The Pendragon Legacy 

of  Adam  And   Eve   (Potomkowie   Dawida   i   Jezusa   –   rodowód   królów 

Świętego   Graala),   przekład   Grażyna   Gasparska,   Wydawnictwo  Amber, 

Warszawa, 1999. – Przyp. red.

2. Dom Hanowerski, inaczej dynastia Hanowerska, to brytyjska dynastia 

królewska niemieckiego pochodzenia wywodząca się od Jerzego-Ludwika, 

elektora Hanoweru, który zasiadł na tronie brytyjskim w roku 1714 jako 

Jerzy   I.   Ostatnim   władcą   z   tej   dynastii   była   Królowa  Wiktoria   (1937-

1901). Kolejna dynastia brytyjska to Saxe-Coburg-Gotha, która w roku 

1917 zmieniła nazwę na House of Wmdsor. Nazwa dynastii pochodzi od 

nazwiska   małżonka   królowej   Wiktom,   księcia   Alberta,   również 

pochodzenia niemieckiego, wywodzącego się z niemieckiej dynastii Saxe-

Coburg-Gotha (oryginalna nazwa niemiecka Sach-sen-Coburg-Gotha lub 

Sachsen-Coburg   und   Gotha).   W   wyniku   antyniemieckich   nastrojów   w 

czasie   I   wojny   światowe]   Jerzy   V   ogłosił   w   roku   1917,   ze   wszyscy 

następcy   królowe]   Wiktom   w   linii   męskiej,   którzy   są   obywatelami 

brytyjskimi,   przyjmą   nazwisko   “Windsor".   Dzieci   obecnej   królowe] 

Elżbiety   II   w   normalnych   warunkach   nosiłyby   nazwisko   Mountbatten 

(zangielszczone z “Battenberg"), jednak w roku 1952 ogłosiła ona, ze je] 

następcy   będą   nosili   nazwisko   “Windsor".   Decyzja   ta   została 

zmodyfikowana   w   roku   19601   głosi,   ze   potomstwo   wszystkich,   z 

wyjątkiem   noszących   tytuły   książąt,   księżniczek   oraz   “ich   królewskich 

wysokości",   będzie   nosiło   nazwisko   Mountbatten-Windsor,   zaś   dodatek 

Mountbatten to zangielszczona forma nazwiska Battenberg, hrabiowskiego 

rodu   niemieckiego   wymarłego   około   roku   1314,   z   siedzibą   w   zamku 

background image

Kellerburg w pobliżu Battenberg w Hesji. Tytuł ten został przywrócony w 

roku   1851,   kiedy   Aleksander   (1823-1888),   młodszy   syn   Ludwika   II, 

Wielki Książe Hesji, zawarł morganatycz-ny związek małżeński z polską 

hrabiną Julią Teresą von Hauke, która otrzymała tytuł hrabiny Battenberg 

W roku 1858 hrabina i jej dzieci zostali uhonorowani tytułami książąt i 

księżniczek   Battenberg.   W   roku   1917   najstarszy   syn   z   tego   związku, 

Ludwik Aleksander (1854-1921), który dosłużył się stopnia admiralskiego 

w marynarce brytyjskie], uzyskał tytuł markiza Milford Haven Na żądanie 

króla Jerzego V, wszyscy członkowie te] rodziny mieszkający w Anglii 

zrzekli się w roku 1917 niemieckiego tytułu księcia Battenberg i przyjęli 

jego anglojęzyczną formę Mountbatten Milford Haven był ojcem księżne] 

Alicji   (1885-1969),   która   wyszła   za   greckiego   księcia  Andrze]a   (1882-

1944),   a   ich   jedyny   syn,   książę   Filip   (ur.   1921)   przyjął   nazwisko 

Mountbatten i otrzymał tytuł księcia Edynburga, kiedy to w roku 1947 

poślubił   księżniczkę   Elżbietę   (obecną   królową   Elżbietę   II)   i   uzyskał 

obywatelstwo brytyjskie. – Przyp. tłum.

3. Laurence Gardner, Bloodime ofthe Holy Grali (Krew z krwi Jezusa – 

Święty Graal i tajemnica potomków Jezusa), przekład Paweł Korombel, 

Wydawnictwo Da Capo, Warszawa, 1998 – Przyp. red.

4 Ouroboros to staroegipski i grecki symbol przedstawiający  węża z 

ogonem   w   pysku,   węża   bez   przerwy   pożerającego   samego   siebie   l 

odradzającego   się   z   siebie   Jako   symbol   gnostyków   i   alchemików, 

ouroboros wyraża jedność duchową i fizyczną wszechrzeczy, która nigdy 

me zaniknie i będzie trwać w nieskończoność w formie ciągłej destrukcji i 

odradzania się. – Przyp. tłum

background image

5. Elven to przymiotnik pochodny od słowa “elf" – Przyp. tłum.

6. “Wróżka" w języku angielskim to – w przeciwieństwie do naszych 

wyobrażeń   związanych   z   tym   terminem   –   zwykle   małe   stworzenie   o 

ludzkiej postaci, które cechuje chytrość, skłonność do psot i posiadanie 

nadprzyrodzonych mocy. – Przyp. tłum.

7.   Wieki   Ciemności   to   wczesne   średniowiecze   w   historii 

zachodnioeuropejskie) trwające w latach 476-800, kiedy me było cesarza 

na   zachodzie,   lub   traktując   ten   okres   bardziej   ogólnie   –   okres   między 

rokiem   500   i   1000,   który   charakteryzuje   się   częstymi   konfliktami   i 

zamkiem miast. Obecnie termin ten jest używany przez historyków rzadko 

ze względu na konotację, jaką zawiera ta nazwa. Tym niemniej używa się 

go czasami, zakładając, ze ta nazwa wynika me tyle z braku materiałów o 

tamtych   czasach,   co   z   faktu,   ze   był  to   okres   intelektualnej   ciemnoty   i 

barbarzyństwa. – Przyp. tłum na podstawie Encyclopaedia Britannica

8. Obecnie anglojęzyczna pisownia tego słowa brzmi “Grali", podczas 

gdy w języku polskim, jak widać, jest zgodna z brzmieniem oryginalnym. 

– Przyp. thim.

9. J.R.R. Tolkien, Wladca pierścieni (The Lord ofthe Rings), przekład 

Maria   Skibmewska,   przekład   wierszy   Włodzimierz   Lewik,   Czytelnik, 

Warszawa, 1981.

10. Alfred Tennyson, Pierwszy Baron Tennyson znany jako Alfred, Lord 

Tennyson (1809-1892). Brytyjski poeta, którego twórczość odzwierciedla 

wiktoriańską romantykę i estetykę W roku 1850 za swoje poezje otrzymał 

nagrodę.   W   roku   1859   wydał   Sielanki   króla   (Idylis   of   the   King) 

background image

stanowiące cykl 12 połączonych ze sobą poematów na kanwie legendy o 

królu Arturze, jego miłości

do   Gmewry   i   ostatecznie   upadku   jego   królestwa   Poematy   opisują 

głównie   proces   wkraczania   zła   do   Camelotu   z   powodu   cudzołożnej 

miłości między Ginewrą i Lancelotem – Przyp. tłum

11. Lohengrm to Rycerz  Łabędzia, bohater niemieckiej wersji legendy, 

znane] dobrze od czasów średniowiecza w Europie Widać w niej wyraźne 

związki z północnoeuropejską legendą o siedmiu łabędziach, jednak je) 

faktyczne   pochodzenie   nie   jest   znane.   Historia   dotyczy   tajemniczego 

rycerza,   który   przybywa   łodzią   ciągniętą   przez   łabędzie,   aby   pomoc 

szlachetnej pani w niebezpieczeństwie Poślubiają, ale me pozwala pytać o 

swoje   pochodzenie.   Po   pewnym   czasie   zapomina   ona   o   swoim 

przyrzeczeniu, a on opuszcza ją i nigdy me powraca – Przyp. tłum.

12.   Percewal   to   bohater   arturianskiego   romansu   charakteryzujący   się 

wręcz dziecinną niewinnością, która chrom go przed pokusami świata i 

stawia na boku w stosunku do pozostałych Rycerzy Okrągłego Stołu W 

poemacie Perceval, or Le Conte du Graal (Percewal z Walii) Chretiena de 

Troyesa   Percewal   odwiedza   zamek   zranionego   Króla   Rybiarza,   gdzie 

ogląda   tajemnicze   naczynie   (Graala),   ale   ponieważ   jest   strofowany   za 

zadawanie zbyt wielu pytań, zapomina zadać pytanie, które uzdrowiłoby 

króla. Historia duchowego rozwoju Parsifala od naiwnego rycerzyka do 

obrońcy   Graala   swoją   ostateczną   formę   uzyskała   w   trzynastowieczne) 

opowiesci-poemacie   epickim   Wolframa   von   Eschenbacha   Parzi-val,   na 

podstawie którego Ryszard Wagner napisał swoją ostatnią operę Parsifal 

(1882). – Przyp tłum.

background image

13.   Wicca   to   pogańska   religia   tkwiąca   korzeniami   w 

przedchrześcijańskiej   zachodniej   Europie,   która   przezywa   okres 

odrodzenia w XX wieku, głównie w USA i Wielkie) Brytanii

background image

W KRÓLESTWIE WŁADCÓW PIERŚCIENIA – CZĘŚĆ DRUGA

To,   co   zrobili   biskupi   na   soborze   w   Trydencie   w   roku   1545   w 

północnych Włoszech, było formalnym wyklęciem proroctw Merlina, w 

następstwie którego z publicznie dostępnych materiałów usunięto wszelkie 

dotyczące go dane. W celu przechylenia wagi na rzecz Kościoła stworzono 

nawet   nowy   gatunek   literacki,   który   znamy   dziś   pod   nazwą   romansu 

gotyckiego.

Przesłanką kryjącą się za tymi historiami nie było ocalenie ofiar, ale 

raczej zniszczenie wrogów ukartowanego “chrześcijaństwa" – za pomocą 

krucyfiksu   i   ton   święconej   wody   będących   podstawową   bronią   w 

ponurych zmaganiach ze złowrogimi “siłami zła".

Po   pewnym   czasie   ruch   chrześcijański   wpadł   na   genialny   pomysł 

ustanowienia własnego konkurenta Merlina, który nie był czarownikiem, 

ale   kanonizowanym   biskupem   wczesnego   Kościoła.   Wybór,   jakiego 

dokonano, był nadzwyczaj dziwny!

W roku 325 n.e. jednym z uczestników soboru nicejskiego zwołanego za 

czasów cesarza Konstantyna był biskup Myry, Mikołaj. Na soborze tym 

biskupi debatowali na temat natury Świętej Trójcy i tego, że Jezus nie był 

jedynie synem Boga, ale jego inkamacją. To nowe podejście nie podobało 

się   sędziwemu   biskupowi   Aleksandrii,   Ariuszowi,   który   postanowił 

wyrazić w tej kwestii swoje zdanie. Kiedy wstał, aby przemówić, biskup 

Myry, Mikołaj, z miejsca uderzył go w twarz.

To zdarzenie od razu skierowało dyskusję na właściwe tory, w efekcie 

czego krewki dyskutant został nagrodzony za swoją postawę, stając się 

background image

wkrótce Świętym Mikołajem (Saint Nicholas). To tytularne imię zostało w 

części   Europy   zniekształcone   i   uzyskało   brzmienie   Sinterklaas   lub 

Sintniklaus,   zaś   w   krajach   anglojęzycznych   uzyskało   w   końcu   swoją 

obecną postać “Santa Ciaus" (“Święty Mikołaj"). W ramach strategicznej 

propagandy jest on lansowany obecnie w postaci przynoszącego dzieciom 

prezenty   “Father   Christmasa"

1

  –   jakże   odległego   w   swojej   naturze   od 

swojego historycznego pierwowzoru, zapalczywego biskupa.

W ramach Kościoła Celtyckiego z okresu wczesnego średniowiecza (w 

czasach   kiedy   Merlin   i  Taliesin

2

  przedstawiali   swoje   widzenia   królom) 

działali wpływowi adepci starych mądrości, opaci i tak zwani Clid lub 

Culdees

3

, tacy jak święty Dawid, święty Patryk i święty Kolumba

4

, których 

Kościół   Rzymskokatolicki   potępił   jeszcze   za   ich   życia   za   rzekome 

szarlataństwo i pogańskie obyczaje. Hierarchia kościelna przez długi czas 

traktowała   ich   jako   nekromantów   i  czarowników   i   dopiero   w   ostatnim 

okresie zmieniła wobec nich zdanie. Chociaż proroctwa Merlina zostały 

ostatecznie   potępione   przez   sobór   trydencki,   nauki   Dawida,   Patryka   i 

Kolumby tak mocno zakorzeniły się wśród ludzi, że Kościół był zmuszony 

zastosować wobec nich trochę inną strategię.

Tysiąc lat po śmierci tych druidycznych mędrców Watykan wprowadził 

ich do panteonu ortodoksyjnych świętych, chcąc w ten sposób ukryć ich 

prawdziwy, celtycki charakter. Kilka lat temu Poczta Brytyjska i Kościół 

Anglikański połączyły swoje siły w promowaniu łagodnego św. Kolumby 

obok   jego   zgorzkniałego   katolickiego   konkurenta,   św.   Augustyna   z 

Rzymu, który przybył do Anglii zaraz po śmierci św. Kolumby w roku 597 

n.e.   z   papieskim   poleceniem   zniszczenia   kierującego   się   jego   naukami 

ruchu. Nie bacząc na prawdę historyczną, jubileuszowe znaczki pocztowe 

background image

i odpowiednie materiały propagandowe z roku 1997 przedstawiają tych 

przeciwników jako niemal braci w walce o wspólną sprawę, co dowodzi, 

że w kościele do dzisiaj trwa proces kreowania mitów.

Pojęcie   wilkołaków

5

,   o   których   mówiono,   że   pokazują   się   w   pełni 

księżyca,   pochodzi   prawdopodobne   z   okresu   istnienia   kasty   druidów 

zwanych “Wood Lords" (“Panowie Lasu"), których nazywano “Wereami" 

lub “Wallanami". Ich zwierzęcym symbolem, totemem, był wilk, tak jak w 

przypadku innych plemion na przykład niedźwiedź lub koń. Totemy  te 

były   prekursorami   znaków   heraldycznych,   przy   pomocy   których 

rozpoznawano poszczególne rody. Często zawierały one symbole zwierząt, 

roślin i innych rzeczy, które umieszczano na proporcach.

Jak   wiadomo   z   historycznych  źródeł   Wallanowie   osiągnęli   wielkie 

wpływy i stali się założycielami wielkich królewskich dynastii irlandzkich, 

walijskich i angielskich. Wielki Cadwallan Walijski

6

  pochodził właśnie z 

tego rodu Druidów, jak również król Casswallan, nieustraszony syn Beli 

Mawra, największego ze wszystkich Panów Lasu z około 100 roku p.n.e.

Inne totemy były, oczywiście, wyobrażeniami różnych bogów i boginek 

i,   co   ważne   podkreślenia,   jeden   z   nich   przetrwał   przez   stulecia   od 

początków   kultury   Panów   Lasu   i   wciąż   utrzymuje   swoją   dominującą 

pozycję wśród brytyjskich symboli.

Pierwotni Wallanowie żyli w Mezopotamii około 3 800 lat temu, czyli 

około roku 1800 p.n.e. Nazywano ich wówczas Yulannu, co znaczyło, po 

prostu, Panowie Lasu. To właśnie z ich kultury wywodzi się tradycja Yule

7

która   przeszła   tryumfalnie   przez   Europę   i   zawędrowała   aż   do 

Skandynawii.

background image

Boginią   Yulannu   była   Barat   An-na   (Wielka   Matka   Ogniowego 

Kamienia). Sumerowie nazywali ją Antu. Była żoną króla Anu i matką 

Enkiego. W późniejszych czasach była identyfikowana z Dianą z Efezu 

(Diana Dziewięciu Ogni). Kult Barat An-ny rozprzestrzenił się poprzez 

Syrię   do   Feni-cji,   gdzie   jej   wyobrażenie   zaczęto   przedstawiać   na 

monetach. W tej wersji siedziała na brzegu morza z zapaloną pochodnią i 

okrągłą tarczą z symbolem krzyża różo-krzyżowców u boku.

Wraz z druidami Wallanami na Wyspy Brytyjskie trafiła kultura Barat 

An-ny, gdzie z czasem jej imię zmieniło brzmienie na Bratanna. Jej kult 

był tu tak wielki, że stała się wielką boginią plemienną, która mimo stuleci 

chrześcijaństwa przetrwała do dzisiaj. Jej wizerunek na monetach niewiele 

się   zmienił,   z   wyjątkiem   tego,   że   zamiast   pochodni   jest   teraz   na   nich 

latarnia   morska,   a   zamiast   krzyża   różokrzyżowców   Union   Jack   (flaga 

brytyjska,   na   której   wyobrażone   są   trzy   krzyże   w   kolorach   białym, 

niebieskim i czerwonym). Mimo upływu wieków jest ona nadal Boginią 

Matką lądu. Panią Ogniowego Kamienia – Brytanią.

Wcześniej wymieniłem króla Casswallana, który panował w Brytanii w 

mniej więcej tych samych czasach co Herod Wielki w Juei. Będąc synem 

wielkiego   Beli   Mawra,   był  nie   tylko   Panem  Lasu,   ale   również   Panem 

Pierścienia Cassi, czyli Cassi-Wallanem lub Casswallanem.

Rody Cassi również pochodzą z Mezopotamii. Wcześniej były to rody 

karpackich   książąt   Sidhe,   które   osiadły   wcześniej   wraz   z   Yulannu   w 

pomocnej części gór Zargos. Pochodzili z linii wróżów Tuatha De Danann 

i panowali w rejonie Mezopotamii od XVIII wieku p.n.e. i od około 1600 

roku p.n.e. przez 500 lat rządzili Babilonią.

background image

Ten   szczególny   szczep   rozwinął   się   w   jedną   z   najstarszych   kultur 

Pierścienia i w starożytnej Irlandii stanowił święty ród “god-men" (“ludzi-

bogów")   zwanych   tam  Vere-Bolg.   Najbardziej   znane   miejsce   ich   kultu 

wciąż istnieje i znane jest dziś pod nazwą Newgrange – pierwotnie była to 

święta królewska siedziba nazywana Rath. Te miejsca kultu (“magiczne 

pierścienie") nosiły nazwę Creachaire (świątynia-grobowiec) i mieściły się 

w   Rathach,   które   były   pokrytymi   darnią   kopcami-siedliskami 

zbudowanymi na szkielecie z pali. W późniejszych czasach nazywano je 

Tepesami – od których pochodzą amerykańscy Indianie tepee – i były one 

uważane za “Bramy do Krainy  Zmarłych", świętego królestwa duchów 

przodków.

To właśnie od tej praktyki zasiedlania kopców powstała rodowa nazwa 

królów   Cassi,   jako   że   Cassi   znaczy   “miejsce   lasu".   Były   to   siedziby 

Strażników Bram, zwanych też Oupire lub Władcami Pierścienia Sidhe, 

których   przechrzczono   później,   jak   już   wcześniej   wspomniałem,   na 

“wampirów".

Jedną   z   bardziej   znanych   w   historii   wróżek   Graala   była   księżniczka 

Meluzyna, córka króla Piktów, Elinasa z Alby, potomka panującego w II 

wieku   króla   Kaledonii,  Vere'a,  Władcy   Smoka.  W  roku   733   Meluzyna 

poślubiła (podtrzymując ciągłość linii rodowej) Rainfroi de Vere'a, księcia 

Anjou. Do ich potomków zaliczał się późniejszy hrabia Maelo, dowódca 

armii   Karola   Wielkiego.   Z   jego   związku   z   siostrą   Karola   Wielkiego 

narodziła się hrabiowska linia Vere z Guisnes, której członkowie byli, jak 

już   wspomniałem,   zwani   Królami   Elfami   i   stali   się   Wielkimi 

Szambelanami Anglii oraz Hrabiami Oxfordu.

background image

W   tradycji   arturiańskiej   i   magdaleńskiej   Pań   Jeziora   (jak   to   zostało 

omówione   w   Krew   z   krwi   Jezusa)   Meluzyna   była   “fontanną 

nieziemskości",   czarodziejką   Underwood.   Jej   fontanna   w   Verrieres   en 

Forez została nazwana Lusina (co znaczy “dostarczycielka światła"), od 

którego to imienia wywodzi się nazwa królewskiej dynastii Lusignan – 

dynastii królów Jerozolimy z okresu wypraw krzyżowych. Mówiono, że 

Źródło   Meluzyny   tryskało   w   głębi   zarośli   lasu   Anjou,   zaś   ją   samą 

przedstawiano często w postaci syreny, jak to w czarujący sposób ukazuje 

stary obraz w zamku Bran hrabiego Drakuli w Rumunii.

W XII wieku potomek Meluzyny, Robert de Vere, trzeci hrabia Oxfordu 

i prawowity pretendent do tytułu hrabiego Huntingdonu, został zarządcą 

lasów   Fitzooth   króla   Ryszarda   I.   Jako   Pan   na   Greenwood   i   tytularny 

Herne

8

 Dzikich Łowów był popularnym wśród ludzi przedstawicielem linii 

Sidhe   –   ostatecznie   został   banitą   za   zbrojne   wystąpienie   przeciwko 

królowi   Janowi.   To   właśnie   on,   późniejszy   Robin   Fitzooth,   stał   się 

pierwowzorem bohatera popularnych legend o Robin Hoodzie.

Spośród wszystkich monarchów, jacy kiedykolwiek zasiadali na tronie 

Anglii, najbardziej zharmonizowana ze starożytną kulturą i tradycją lasu 

była królowa Elżbieta I z dynastii Tudorów. Nazywano ją nawet Królową 

Wróżką,   a   przed   oficjalną   koronacją   lud   ustanowił   ją   swoją   Królową 

Zielonego Lasu. Był to starożytny rytuał Oświeconych – Rasy Elven Albi-

gensów. Ceremonię odprawiono o świcie w głębi Puszczy Windsor i w 

celu uświetnienia tej nominacji przekazano jej zwyczajowo dziedzictwo 

Robin Hooda będące spuścizną domu Vere.

W   tym   czasie   lordem   szambelanem   królowej   był   Edward   de   Vere 

background image

Loxley, XVII hrabia Oxfordu. Do jego obowiązków należało wyniesienie 

podczas   tej   ceremonii   Elżbiety   na   tron   po   uprzednim   zdetronizowaniu 

Caille   Doauine'a,   tradycyjnego   Króla   Puszczy   (od   którego   imienia 

wywodzi   się   nazwa   szkockiego   piktyjskiego   królestwa   Kaledonii)   – 

potężnego Rogacza Siedmiu Szpikulców, na którego grzbiecie Lord Vere 

jechał na ceremonialną polanę.

W  czasach   studenckich   Edward   de  Vere   z   Orfordu   był   przyjacielem 

różokrzyżańskiego   alchemika   i   agenta   tajnych   służb   Johna   Dee   oraz 

bliskim   współpracownikiem   męża   stanu   i   filozofa   Francisa   Bacona 

(późniejszego   wicehrabiego  St Albans).  Utworzyli oni (wraz   z  innymi) 

elżbietański Syndykat Dworu Poezji i Magii, który dostarczał ich koledze, 

dramato-pisarzowi Williamowi Szekspirowi, materiałów do jego sztuk.

Jak   już   wspomniałem   przy   okazji   omawiania   Meluzyny,   fontanny, 

źródła   i wody   wiązano  zazwyczaj  z  linią  żeńską  Władców  Pierścienia. 

Wywodzi   się   to   z   czasów   bogów   Anunnaki,   których   rodu   matką 

założycielką   była   (według   tekstów   starożytnej   Mezopotamii)   Tiamat, 

Morski   Smok.  W  późniejszych   czasach   królowe   te   były   przedstawiane 

zazwyczaj   w   postaci   syren   (ich   anglojęzyczna   nazwa   to   mermaids   od 

łacińskiego merę maids, co po polsku znaczy “morskie panny") i często 

nazywano   je   Paniami   Jeziora.   Był   to   zwyczaj,   który   przypisano   Marii 

Magdalenie, kiedy osiadła w Prowansji w roku 44 n.e.

Podczas   gdy   męscy   potomkowie   Marii   Magdaleny   i   Jezusa   stali   się 

znanymi Królami Rybiarzami w Galii, linia żeńska zachowała swój status 

Smoczych   Królowych   w   całkiem   innej   dynastii   –   jako   matriarchalne 

królowe Avallonu w Burgundii. Dynastia ta znana była pod nazwą Domu 

background image

delAcqs (Domu Wód) i to z niego pochodzi żyjąca w VI wieku wielka 

królowa Viviane znana z arturiańskich romansów jako Pani Jeziora. To 

pochodzenie było tak ważne dla Celtyckiego Kościoła, że kiedy w roku 

844 król Kenneth MacAlpin zjednoczył Szkotów i Piktów, jego dokument 

koronacyjny   w   sposób   szczególny   podkreślał   jego   pochodzenie   od 

królowych Avallonu.

Najbardziej istotnym, jeśli chodzi o króla Artura, było jego pochodzenie 

zarówno od męskiej, jak i żeńskiej linii Albigensów. Jego ojcem był król 

Aedan Dalriada, Pendragon Brytanii w roku 559 i potomek Władcy Lasów 

Beli Mawra. Jego matką była Ygerna del Acqs, córka królowej Viviane, 

której   wnuk   (z   matki   Viviane   II,   siostry   Ygerny)   był   legendarnym 

Lancelotem del Acqs. Ygerna (w tradycji arturiańskiej czasami nazywa się 

ją   Igraine)   była   Wysoką   Królową   Celtyckich   Królestw,   zaś   jej   siostra 

Morgaine (po jej pierwszym mężu Gwyr Llewie z Carlisle) była Wysoką 

Kapłanką Sióstr Avallonu.

Od wielu lat trwają spekulacje na temat historycznego Artura, lecz są to 

głównie   zabiegi   ludzi   zaangażowanych   w   turystykę,   którzy   usiłują 

wykorzystać jego pochodzenie do zainteresowania turystów konkretnymi 

częściami  Anglii   i Walii.  W  rzeczywistości  (w   zgodzie   z   tradycyjnymi 

relacjami) był tylko jeden Wysoki Król Brytanii zwany Arturem. Zawsze 

był   tylko   jeden  Artur,   syn   Pendragona.   Ten   sam,   którego   matką   była 

Igraine'a z Avallonu, córka królowej Viviane, znanej jako Pani Jeziora. Był 

tylko jeden Artur, który miał syna Modreda i siostrę o imieniu Morgaine 

(lub Morgana, jak się ją nazywa w niektórych relacjach).

Dawne   annały   Szkocji   i   Irlandii   oraz   zapiski   Kościoła   Celtyckiego 

background image

zgodnie identyfikują Artura mac Aedana z Dalriady. W roku 575 druid 

Merlin Emrys ogłosił go Królewskim Dowódcą i Wysokim Królem. Jego 

główną siedzibą było Carlisle na północy Anglii, skąd dowodził obroną 

granicy oddzielającej Szkocję od Anglii.

Wracając do Rathów (inaczej królewskich kopców-siedlisk) powinniśmy 

zastanowić się nad nazwą tych Bram do Świata Zmarłych – Tepes – jako 

że był to przydomek przypisywany jednej z najbardziej enigmatycznych 

postaci   późnego   średniowiecza   –   hrabiemu   Drakuli.   Traktując   rzecz 

historycznie,   nie   biorąc   pod   uwagę   chrześcijańskiego   mitu 

propagandowego, w który spowito wampiryczną postać bohatera książki 

Brama   Stokera,   Drakula   był   księciem   wołoskim   o   imieniu   Wład   III, 

którego często nazywa się również Władem Tepesem.

Ponieważ   słowo   tepes   jest   pokrewne   “drewnianym   palom",   często 

uważa   się,   że   opisowy   przydomek   Włada   ma   związek   z   jego   surową 

metodą wykonywania egzekucji na więźniach, czyli z nadziewaniem ich 

na   drewniany   pal.   Przeto   imię   Wlad   Tepes   tłumaczy   się   jako   Wład 

Falownik. Jest to jednak wierutne kłamstwo. Przydomek Tepes nadano mu 

(podobnie jak wielu innym druidzkim dostojnikom przed nim), ponieważ 

w   ramach   starożytnej   kultury   Władców   Pierścienia   Sidhe   został 

mianowany Creachai-re'em, Strażnikiem Wrót.

Piętnastowieczny książę rumuński Wład Tepes był założycielem stolicy 

tego kraju, Bukaresztu. Jego popularne imię, Drakula (Dracula), oznaczało 

“Syn Drakula", z kolei Drakul (Dracuł) znaczyło Smok i było formą, jaką 

bractwo Graala z Ordo Daconis (Imperialny Dwór Smoka) określało od 

roku 1431 jego ojca.

background image

W ostatnim stuleciu, od czasu wydania w roku 1897 powieści Drakula, 

Wład stał się archetypem promowanej przez Kościół gotyckiej tradycji. 

Jednak rzeczywisty lęk hierarchii kościelnej przed nim nie dotyczył jego 

surowych metod traktowania wrogów, jak się często uważa, i tego, że był 

on pijącym krew wampirem z horroru Stokera

9

, ale jego głębokiej wiedzy 

alchemicznej   i   tego,   że   był   on   działającym   Oupire   –   szacownym 

Suwerenem   Rath,   Strażnikiem   Wrót   w   starożytnym   rytuale   Yulannu 

Władców Pierścienia.

Ci, którzy czytali Krew z krwi Jezusa l Potomków Dawida i Jezusa, 

znają   terakotową   mozaikę   sprzed   około   2000   latp.n.e.   przedstawiającą 

sumeryjską   boginię   Lilith.   Na   tym   wizerunku   (tak   jak   i   innych 

przedstawiających najwyższych rangą bogów Anunnaki) widzimy Lilith 

trzymającą Pręt i Pierścień Bosko Mierzonej Sprawiedliwości. Pręt był w 

rzeczywistości  miarą   i  na  niektórych   obrazach   jest  on   przedstawiany   z 

oznakowaniem   pozwalającym   na   wykonanie   pomiaru   w   określonych 

jednostkach   (tak   jak   współczesne   nam   linijki   z   podziałką).  W  czasach 

babilońskich była ona określana jako Rule (reguła, panowanie, liniał) i ten, 

kto ją dzierżył, był Rulerem (władcą lub miarą), skąd wywodzi się nasze 

określenie rządzących.

Jak   wspomniałem  na   wstępie,   pierścień   był  symbolem  kompletności, 

jedności   i   wieczności.   Reprezentował   kontynuację   Boskiej 

Sprawiedliwości,   sprawiedliwości   mierzonej   przy   pomocy   pręta   (lub 

miarki).   Pierścień   stanowił   więc   symbol   władców   wywodzących   się   z 

Anunnaki   –   tajemniczych   Oupires   odpowiedzialnych   za   ustanawianie 

rządów   i   władzy   królewskiej   –   którzy   byli   potomkami   cywilizacji 

powstałej około 4 000 lat p.n.e.

background image

Biorąc to pod uwagę, warto odnotować, że kiedy zapytano Tolkiena o 

środowisko   Środkowej   Ziemi   występujące   w   jego   trylogii   Władca 

Pierścieni, odrzekł on, że pochodzi ono z około 4000 roku p.n.e. “W kotle 

zawsze wrzało i wrze" – odrzekł. – “My tylko dodajemy nowe składniki 

do   zupy".   Jego   ciesząca   się   dużą   popularnością   powieść,   aczkolwiek 

fascynująca, wcale nie jest jakimś nowym pomysłem. Od najdawniejszych 

czasów   uważano   w   Europie,   że   saksoński   bóg   Wotan   (lub   Odyn   – 

odpowiednik   sumeryjskiego   Anu)   rządzi   światem   za   pomocą   ośmiu 

pierścieni, będąc w posiadaniu jeszcze jednego, dziewiątego pierścienia 

(Pierścienia Jeden), który pozwalał mu władać pozostałymi.

W   czasie  średniowiecznych   procesów   kościelnych   prowadzonych 

przeciwko heretykom, a także w późniejszym okresie, wszystko, co było 

związane   z   Graalem,   padało   łupem   wściekłości   biskupów   i   braci 

zakonnych. Nie spodziewające się niczego ofiary oskarżano o cały szereg 

podejrzanych   praktyk.   Zakazany   był   jakikolwiek   związek   z   kulturą 

Pierścienia.

Kiedy   oskarżono   Joannę   d'Arc,   jednym   z   głównych   zarzutów,   jakie 

biskupi   wysunęli   przeciw   niej,   było   używanie   przez   nią   do   leczenia 

magicznych pierścieni i czarów. W rezultacie spalono ją w roku 1431 na 

stosie. W roku 1920 Kościół ponownie rozpatrzył jej sprawę, w rezultacie 

czego ułaskawił ją i kanonizował!

Jak   to   szczegółowo   omówiłem   w   Krew   z   krwi   Jezusa,   zakazy   nie 

dotyczyły tylko pism Merlina, ale także całego szeregu innych prac, które 

rzekomo zaginęły w okresie wczesnego średniowiecza. Zakazami objęto 

również   malarstwo   i   ustanowiono   wiele   nowych   zasad.   Jedna   z   nich 

background image

mówiła, że Dziewica Maria może być przedstawiana jedynie w szatach 

niebieskich i białych, jak jest obecnie najczęściej malowana, bowiem inne 

kolory,   zwłaszcza   czerwień,   mogłyby   sugerować,   że   piastowała   jakieś 

stanowisko w Kościele, który nie dopuszczał, aby kobiety pełniły w nim 

jakiekolwiek funkcje.

Mało kto wie, że kościelne zasady stosują się również do muzyki, w 

szczególności muzyki starożytnej, która wywodzi się z kultur innych niż 

rzymska,   grecka   lub   lidyjska.   To   właśnie   z   powodu   tych   religijnych 

ograniczeń   współczesne   książki   poświęcone   muzyce   podają,   ze   jej 

korzenie   tkwią   w   kulturze   Grecji   lub   różnych   części   Rzymskiego 

Imperium.

Podobnie jest z językiem angielskim, o którym mówi się błędnie, że 

pochodzi głównie z greki i łaciny. Aby wpoić nam ten pogląd, uczy się nas 

takich klasyków literatury, jak Homer i Wirgiliusz, zupełnie zapominając, 

że zarówno łacina, jak i greka rozwinęły się z innych, znacznie starszych 

języków.   Pochodzenie   większości   języków   europejskich,   włącznie   z 

angielskim,   można   prześledzić   cofając   się   w   czasie   aż   do   okresu 

starożytnej Fenicji, Syrii, Egiptu, Indii i Mezopotamii. Wiele słów liczy 

sobie tysiące lat.

Podobnie   jest   z   muzyką.   Na   podstawie   odkryć   dokonanych   w   kilku 

ostatnich dziesięcioleciach można stwierdzić, że muzyka odgrywała bez 

wątpienia   dużą   rolę   w   czasach   babilońskich   królestw,   a   nawet 

wcześniejszych. W pokładach datowanych na sześć tysięcy lat położonych 

na   terenie   starożytnego   Sumeru   znajdowano   srebrne   fujarki,   dzwonki  i 

bębny oraz pięknie zdobione harfy i liry. Wiadomo także, że już wtedy 

background image

używano lutni.

Te   precyzyjnie   wykonane   instrumenty   pogrzebane   u   boku   królów   i 

królowych z rodu Smoka miały z całą pewnością charakter ceremonialny i 

wygląda   na   to,   że   używano   ich   w   rytuałach   starożytnego   Gwiezdnego 

Ognia i Ogniowego Kamienia, co opisałem w Potomkach Dawida i Jezusa. 

Rytuał Ogniowego  Kamienia   (rytuał bogini Antu  lub   Barat An-ny) był 

głównie   ceremonią   o   charakterze   lewitacyjnym   odprawianą   z 

zastosowaniem   monoatomowego,   nadprzewodnikowego   pierwiastka   – 

Ogniowego Kamienia (białego proszku złota).

Muzyka   nawet   współcześnie   jest   używana   do   kreowania   zjawiska 

lewitacji, zwłaszcza w Tybecie, gdzie wysoko w górach unoszono przy 

zastosowaniu   antygrawitacyjnych   częstotliwości   dźwiękowych   bardzo 

ciężkie bloki skalne. W rytuale tym bierze udział dziewiętnastu muzyków i 

dwustu mnichów ustawionych wzdłuż promieni w grupach po pięć osób i 

w odstępach co pięć stopni, z twarzami zwróconymi w kierunku górskiej 

jaskini.   Muzycy   używali   trzynastu   bębnów   beczkowych   różnych 

rozmiarów   i   wadze   do   150   kilogramów   zawieszonych   na   drewnianych 

ramach   i   skierowanych   ku   położonej   między   muzykami   i   jaskinią 

miskowatej niecce, w której ustawiano kamienny blok. Było tam jeszcze 

dodatkowo   sześć   długich   trąb   umieszczonych   w   odstępach   między 

muzykami grającymi na bębnach. Na dany znak muzycy zaczynali grać na 

bębnach   i   trąbach,   a   mnisi   śpiewać.   Po   czterech   minutach   kamienie 

zaczynały   lewitować   i   wznosić   się   400   metrów   w   górę,   a   następnie 

opuszczać na właściwe miejsce w górskiej świątyni.

Po intensywnych badaniach zawiłości tej starożytnej procedury Adam 

background image

Wagner   odtworzył   ten   muzyczny   rytuał   w   utworze   “Feniks   i   ogniowy 

kamień" na płycie Genesis of the Grail Kings – kompozytor strategicznie 

przerywa sekwencję Złotego Środka, po czym następuje czterominutowa 

cisza, w czasie której odtwarzane są tak niskie częstotliwości, że są one 

niesłyszalne.   Chociaż   nie   docierają   do   naszej   świadomości,   rezonują 

bezpośrednio   z   szyszynką,   która,   jak   wiadomo,   jest   odpowiedzialna   za 

stany wyższej świadomości i percepcji.

Do   albumu   Genesis   of   the   Grail   Kings   włączone   zostały   również 

aspekty muzycznych współbrzmień, których używania Watykan zakazał w 

średniowieczu,   ponieważ  Templariusze   i   Cystersi   wykorzystywali   je   w 

swoich poświęconych Marii Magdalenie katedrach Notre Damę, które są 

znane   z   tego,   że   ich   architektoniczna   konstrukcja   przeczy   prawom 

grawitacji. Rycerze tego szczególnego odłamu Templariuszy (założonego 

w roku 1118 przez króla Jerozolimy  Baldwina) zwani byli Książętami, 

Strażnikami Królewskiej Tajemnicy.

Jedna   z   tych   muzycznych   sekwencji   jest   bardzo   sławna   –   jest   to 

trójdźwięk   ochrzczony   przez   Kościół   “diabelskim   interwałem"   będący 

bezpośrednim   wyciągiem   z   harmonicznych   skal   starożytnych 

mezopotamskich bóstw, które obejmują skalę Enkiego, skalę Eniiia, skalę 

Anu, skalę Marduka, skalę Kingu, skalę Inanna i inne.

Żaden   z   kompozytorów   nie   zrobił   tyle   dla   zachowania   tradycji 

Pierścienia,   co   prapradziadek   Adriana   Ryszard   Wagner.   Jego   słynna 

szesnastogodzinna tetralogia Pierścień Nibelunga (Złoto Renu, Walkiria, 

Zygfryd i Zmierzch bogów) została w znacznej części oparta na folklorze 

burgundzkim,   jednak   jej   główną   osnową   jest   bardzo   stara   mitologia 

background image

skandynawska nosząca nazwę Saga Volsunga.

Głównym   bohaterem   Pierścienia   Nibelunga   jest   wojownik   Zygfryd, 

który znajdując się pod wpływem czarów płynących z magicznego napoju 

zdradza   ukochaną   kobietę   –   przemienioną   w   śmiertelniczkę   boginię 

Brunhildę, która aranżuje następnie jego śmierć. Brunhilda zdaje sobie w 

końcu   sprawę   ze   swojego   błędu   i   rzuca   się   na   stos   pogrzebowy,   aby 

połączyć się w zaświatach ze swoim ukochanym. Panny Renu, prawowite 

Wodne   Strażniczki   Złota   wydobywają   z   prochu   stosu   pogrzebowego 

magiczny   pierścień,   który   Zygfryd   dał   Brunhildzie.   Dzięki   temu   oraz 

dzięki  poświęceniu  Brunhildy  zniesiona  zostaje klątwa (rzucona  na  ten 

Pierścień przez Alberyka Nibelunga, Władcę Karłów Podziemi).

Pierścień   został   wykradziony   Pannom   Renu   przez   Nibelunga,   który 

stracił go na korzyść ojca Brunhildy, boga nieba, Wotana. Potem zdobywa 

go   Zygfryd   zabijając   smoka,   lecz   w   chwili   ostatecznego   oczyszczania 

pierścienia przez Panny Renu, Wotan ginie razem ze swoim wymarzonym 

królestwem Walhallą. Kiedy Pierścień trafia w końcu w prawowite ręce, 

świat zostaje uratowany i następuje zamknięcie pełnego Cyklu.

Tradycja Pierścienia jest tu wyraźnie widoczna, podobnie jak w historii 

Tolkiena i legendach Graala – Pierścień niszczy ostatecznie tego, który 

wchodzi w jego posiadanie nie odczuwając właściwej z nim więzi. Ten 

złoty Pierścień, wykuty z zaczarowanego płaskiego kamienia złota Renu, 

dawał jego posiadaczowi władzę nad całym światem, lecz pod warunkiem 

wyrzeczenia   się   miłości   i   zaprzedania   duszy   budzącej   grozę   mocy 

Pierścienia.

Najpotężniejszym z Władców Pierścienia w kategoriach bezpośredniej 

background image

linii  mesjanistycznej   króla   Dawida   i  Jezusa   był  król  Solomon,   którego 

żydowski   Talmud   określa   jako   najpotężniejszego   czarodzieja   tamtych 

czasów.   Jego   wielka   mądrość   i   rozważny   królewski   osąd   były 

przypisywane posiadaniu przezeń czarodziejskiego pierścienia. To właśnie 

legenda o pierścieniu króla Solomona zainspirowała Tolkiena.

Podobnie   jak   Solomon   tolkie-nowski   Władca   Pierścienia,   Sau-ron, 

używał swojego Jednego Pierścienia do rządzenia wszystkimi demonami 

Ziemi.   Solomon   użył   demonów   do   budowy   świątyni   w   Jerozolimie, 

podczas gdy Sau-ron użył ich do budowy wieży w Mordorze. Podobne 

były również pierścienie (takie, jakie występują zazwyczaj w tej tradycji), 

jako   że   każdy   z   nich   był   zdolny   zniszczyć   swojego   pana.   Pierścień 

Solomona   osiąga   swój   cel   poprzez   demona  Asmodeusza,   natomiast   w 

przypadku Saurona zniszczenia dokonuje jego własny demon destrukcji.

W obu historiach są jeszcze inne podobieństwa. W obu przypadkach 

występują klejnoty wypromieniowujące światło, w przypadku Solomona 

jest to Schamir, a w przypadku króla elfów Thingola – Silmaril. Każdy z 

nich jest skarbem rodzinnym odpowiedniego rodu królewskiego.

Tego   rodzaju  żydowskie   pisma   skierowały   wściekłość   dominikanów 

kierujących   hiszpańską   inkwizycją   (od   około   1480   roku)   głównie   na 

Żydów,  zwłaszcza  tych,  którzy   zajmowali  się  studiowaniem  kabały. To 

właśnie z tego powodu zaczęły się polowania na czarownice.

Wcześniej   rzymska   inkwizycja   zajmowała   się   głównie   heretykami   – 

heterodoksyjnymi   chrześcijanami   należącym   do   różnych   odłamów 

(arianami,   nestorianami,   nazareńczykami   i   innymi),   którzy   nie   byli 

członkami Kościoła Rzymskokatolickiego i których kultura była w jakiś 

background image

sposób   związana   z   tradycjami   magii   i   alchemii   pozostającymi   poza 

kontrolą Kościoła. I oto pojawili się Żydzi ze swoimi wersjami dawnych 

dziejów, zwłaszcza Żydzi z regionu Narbonne hiszpańskich Marchii, gdzie 

kiedyś domowi Dawida Karol Wielki udzielił przywileju niezależności na 

prawach księstwa.

To oznaczało, że sieć należy zarzucić znacznie szerzej, tak aby objąć nią 

również ludzi o zupełnie innej orientacji.

Sprawa przestała już dotyczyć pragnień Kościoła, aby oczyścić swoje 

chrześcijańskie   szeregi.   A   co   Żydami?   Muzułmanami?   I   wreszcie 

poganami?

I tak oto począwszy od XV wieku inkwizycja przystąpiła do etnicznej 

czystki. Nikt poza czystej krwi zdeklarowanymi chrześcijanami nie był 

bezpieczny.   Zaistniała   konieczność   stworzenia   nowego   rodzaju 

klasyfikacji zdolnej do wciągnięcia zdobyczy w nadzwyczaj rozciągliwą 

sieć.   W   owych   czasach   stanowisko   wielkiego   inkwizytora   piastował 

brutalny   Tomas   de   Torquemada,   starszy   spowiednik   Ferdynanda   II   i 

królowej Hiszpanii Izabeli. Pod jego kierunkiem znaleziono rozwiązanie i 

wkrótce zakonnicy postawili swoje znaki na “najbardziej diabolicznych 

poganach,   jacy   kiedykolwiek   konspirowali   w   celu   obalenia   Kościoła 

Rzymskokatolickiego".

W  roku   1484   dwaj   dominikanie,   Heinrich   Kramer   i   James   Sprenger 

opublikowali   księgę   Młot   na   czarownice.   To   przesiąknięte   złem,   lecz 

napisane   z   wyobraźnią   dzieło   podawało   szczegółowo,   jak   należy 

rozpoznawać   nowe   podstępne   zagrożenie   ze   strony   praktykujących 

sataniczną   magię.   Księga   była   tak   przekonująca,   że   dwa   lata   później 

background image

papież   Innocenty   VIII   wydał   bullę   autoryzującą   prześladowania   tej 

bluźnierczej sekty. Do tego momentu kult znany jako Czary (jeśli w ogóle 

istniał)   nie   zagrażał   nikomu.   Ostał   się   on   głównie   w   pozostałościach 

pogańskich zwyczajów oraz w obrządkach związanych z urodzajem i klasą 

wieśniaczą.   W   rzeczywistości   była   to   jedynie   pozostałość   pierwotnych 

wierzeń w nadludzkie moce sił natury ogniskujących się głównie na Panie, 

psotnym arkadyjskim bożku pasterzy.

Pan był tradycyjnie przedstawiany z kozimi nogami, uszami i rogami, 

lecz twórczy dominikanie mieli inny pogląd na temat grającego na fujarce 

rogacza   i   zaczernili   jego   obraz   tak,   aby   przypominał   samego   diabła. 

Ponieważ jednak inkwizytorzy byli mężczyznami, ustalono, że czary są 

formą deprawacji związaną z niestabilnością natury kobiecej.

Problem   polegał   na   tym,   że,   tak   naprawdę,   nikt   nie   wiedział,   jak 

rozpoznać czarownice, i w związku z tym wymyślono do tego celu szereg 

tragicznie śmiesznych prób i testów. W całej tej aferze bezwzględna sekta 

purytan stała się bliska politycznie rzymskiej strategii wprowadzając swoje 

własne polowania na czarownice w Anglii, a później w Ameryce. W czasie 

ponad   250   lat   upoważnieni   przedstawiciele   poszukiwaczy   czarownic 

zamordowali ponad milion niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci.

To właśnie przeciwko religijnemu fanatyzmowi i oskarżeniom zrodził 

się ruch, który zyskał miano renesansu – okres odrodzenia i wskrzeszenia 

wspomagany   środowiskiem   demokratycznego   sposobu   myślenia.   W 

okresie   tym,   którego   apogeum   przypadło   na   początek   XVI   wieku, 

Leonardo   da   Vinci,   Rafael   i   Michał  Anioł   rozwinęli   harmonię   sztuki 

klasycznej   w   jej   najwyższej   formie.   Był   to   czas   ponownej   fascynacji 

background image

pogańskimi   naukami,   które   eksplodowały   szerokim   wachlarzem   barw, 

przekraczając nowe horyzonty nauki, architektury i sztuki.

Właśnie   wtedy,   w   latach   1614-1615,   powstały   w   Niemczech   dwa 

traktaty zatytułowane Manifesty Różokrzyżow-ców. Po nich pojawił się 

romans   Chemiczny   Ślub   napisany   przez   luterańskiego   pastora   Johanna 

Valentina   Andreae.   Publikacje   te   były   zapowiedzią   odrodzenia 

hermetyzmu i nastania okresu Oświecenia, w którym ujawnione zostaną 

pewne uniwersalne tajemnice.

Biorąc pod uwagę pojawienie się w Brytanii Królewskiego Towarzystwa 

(Royal   Society)   naukowego   i   genialne   opracowania   Izaaka   Newtona, 

Roberta Boyle'a, Roberta Hooka, Edmunda Halleya, Christophera Wrena i 

wielu innych, które pojawiły się kilkadziesiąt lat później, przepowiednie 

były w zasadzie prawidłowe, lecz w tamtych czasach były zawoalowane w 

postaci   alegorii   i   zdawały   się   przekazywać   jeszcze   bardziej   adekwatny 

przekaz.

Piśmiennictwo koncentrowało się na podróżach i naukach tajemniczej 

postaci   imieniem   Christian   Rosenkreutz,   brata   Różanego   Krzyża.   Jego 

imię   zostało   tak   dobrane,   aby   świadczyło   o   jego   różokrzyżańskiej 

przynależności, i był on przedstawiany zazwyczaj w stroju templariuszy.

Akcja Chemicznego  Ślubu rozgrywa się w magicznym zamku panny i 

pana   młodego   –   miejscu   wypełnionym   wizerunkami   lwów,   w   którym 

dworzanami są badacze nauk Platona. W scenerii godnej romansu Graala 

Dziewica Lamplighter aranżuje ważenie wszystkich obecnych na wadze, 

podczas gdy zegar odmierza ruchy nieba, zaś gościom przedstawiane jest 

Złote Runo. Cały czas grają instrumenty strunowe i trąby, zaś wszystko 

background image

odbywa   się   w   atmosferze   rycerskości   pod   przewodnictwem   rycerzy 

świętych zakonów.

Poniżej zamku znajduje się tajemniczy grób z dziwnymi inskrypcjami, a 

w   porcie   stoi   dwanaście   zacumowanych   statków   Złotego   Kamienia,   z 

których   każdy   ma   flagę   z   innym   znakiem   Zodiaku.   W   zamku   oprócz 

dziwnego   przyjęcia   grana   jest   przykuwająca   uwagę   fantazyjna   sztuka 

opowiadająca   o   bezimiennej   księżniczce,   którą   wyrzuconą   na   brzeg   w 

drewnianej skrzyni znajduje książę. Księżniczka poślubia wkrótce księcia, 

dzięki czemu odradza się pozbawiony niegdyś praw prawowity królewski 

ród.

Jest to kolejna opowieść z rodzaju “zagubionej narzeczonej", któremu 

już   się   przyglądaliśmy.   Kiedy   połączy   się   znaczenia   wynikające   z 

Chemicznego Ślubu z dwoma wcześniejszymi traktatami, staje się jasne, 

że chodzi tu o ideę Graala, i Kościół z miejsca potępił odradzający się ruch 

różokrzyźowców.

Po przeanalizowaniu historycznych wróżek/wróżów (Fairies), skrzatów 

(Pixies) i elfów (Elves) możemy obecnie przyjrzeć się innym, tak zwanym 

“oświeconym": krasnoludkom (Sprites), chochlikom (Goblins) i gnomom 

(Gnomes).

10

Definicja   “sprite"   oznacza   ni   mniej,   ni   więcej   tylko   “spirit   person" 

(“osoba   duchowa")  –  jedna  z   tych,   które   należą   do  transcendentalnego 

królestwa Sidhe. Oryginalni sprite'owie to starożytni scytyjscy wojownicy-

duchy, którzy malowali swoje ciała szaroniebieską farbą, aby wyglądać na 

polu walki jak zwłoki.

background image

Występująca w szekspirowskim Śnie nocy letniej postać o imieniu Puck 

jest   opisywana   jako   “sprite",   zaś   w   tradycy-jonej   angielskiej   legendzie 

leśnej Puck jest określany jako Robin Goodfellow, o którym mówiono, że 

jest “gob-linem". Jego ojcem był Hern the Hunter (Hern Łowca). Jak z 

tego wynika, Oberon i Hern to jedna i ta sama osoba. Imię Oberon (to, jak 

już   mówiliśmy,   wariant   imienia   króla   Elfów,   Albreya)   jest   pochodną 

scytyjskiego Oupire (znaczącego “ponad") i Roń (znaczącego “panować"). 

Tak więc Oberon oznacza “Ponad Panujący", czyli dokładnie to samo co 

High King (Wysoki Król) lub Pendragon.

Słowo   “goblin"   (chochlik)   wywodzi   się   bezpośrednio   ze 

starogermańskiego   kobelin   określającego   robotników   kopalnianych   lub 

tych, którzy pracują pod ziemią. W kontekście kultury Pierścienia gobliny 

były   w   zasadzie   pomocnikami   Strażników   Bram  Rath   –   mieszkańcami 

kopców Tepes będących bramami do świata zmarłych przodków – i byli 

takimi samymi ludźmi, jak Strażnicy.

O gnomach, podobnie jak i o goblinach, mówiło się, że są strażnikami 

podziemnych   skarbów   i   z   tego   względu   słowo   to   jest   dziś   wiązane   z 

bankami, jak w przypadku tak zwanych “Gnomów Zurichu". Rdzeń tego 

słowa odpowiada w greckiemu gno-, które występuje w takich słowach jak 

“gnosis" i “gnoble" (czyli “noble" – “szlachetny"). To oznacza, że gnomy 

pochodziły ze szlachetnej (szlacheckiej) rasy. Określano ich także mianem 

“Mądrzy".   Ich   zajęciem   była   rzeczywiście   ochrona   –   byli   strażnikami 

gnosis   (wiedzy)   i   Świętej   Linii   Krwi  Albi-gensów.   To   właśnie   z   racji 

szlachetnego (inaczej gnomicznego) wyróżnienia rasa wró-żów (Fairies) 

była w stosunku do nas szlachtą – w szczególności kasta druidów Pict-

sidhe  (Pixies –  skrzatów),  którzy  byli  ostatecznymi  strażnikami  praw  i 

background image

kultury. Ich żeńskie partnerki nosiły nazwę Behn-sidhe (Banshee), co w 

staroiriandzkim znaczy po prostu “mądra kobieta".

Jeśli ktoś staje w życiu przed trudnym do pokonania problemem, może 

ulec   wywołanemu   przezeń   stresowi   i   presji   bądź   go   rozumowo 

pomniejszyć.   Nie   oznacza   to   oczywiście,   że   problem   zniknie,   będzie 

jednak   wydawać   się   znacznie   mniej   dokuczliwy   i   możliwy   do 

kontrolowania. Tak właśnie postąpił Kościół z problemem sukcesji Smoka 

–   Władcami   Pierścienia  Albigensów.   Uświęconą   Linią   Krwi   Świętego 

Graala.   Redefiniując   oryginalne   znaczenia   Fairies   (wróżek   /   wróżów), 

Elves   (elfów),   Pixies   (skrzatów),   Gnomes   (gnomów),   Goblins 

(chochlików),   Sprites   (krasnoludków)   i   innych   postaci   zmniejszył 

rozmiary problemu poprzez miniaturyzację ich rzeczywistego znaczenia. 

W procesie tym transcendentalną rasę Sidhe sportretowano jako malutkie 

postacie i przesunięto ją do królestwa mitów. Potem wprowadzono w życie 

fałszywą   Donację   Konstantyna,   w   myśl   której   jedynie   Kościół   mógł 

decydować, kto jest królem, a kto nie!

Kiedy ta strategia przestała dawać zadowalające wyniki, jak to miało 

miejsce w okresie renesansu (kiedy to nastąpił okres względnej odwilży, 

rozwoju   myśli   racjonalistycznej   i   oświecenia),   wdrożono   drugą   część 

planu.   Tym   razem   działania   Kościoła   były   bardziej   ukierunkowane   i 

zostały   zwrócone   na   kluczowych   członków   mesjanistycznego   rodu   – 

stojących najwyżej w sukcesji Smoka Albigensów, dynastycznych królów 

i królowych Sangreala i ich starszych Ouipre'ów. Ludzie ci byli postaciami 

historycznymi i wszyscy o tym wiedzieli, w związku z czym nie dało się 

ich wtłoczyć w ramy nadprzyrodzonego królestwa fantazji. Ponieważ byli 

z   linii   krwi   Smoka,   można   ich   było   jednak   przedstawić   jako   szczep 

background image

niesamowitych półludzi, niemożliwych do zaakceptowania dla chrześcijan. 

W najlepszym przypadku przekształcano ich w syreny, a w najgorszym w 

wampiry – w każdym z tych wariantów byli złymi, zmiennokształtnymi 

emisariuszami szatana!

Dziś,   w   czasach   znacznie   większego   racjonalizmu,   doprawdy   trudno 

pojąć, że można było poważnie traktować te bzdury. Jednak ten mit jest 

nadal aktualny i do pewnego stopnia spełnia swoją dyskryminacyjną rolę. 

Działa   nawet   w   stosunku   do   tych,   których   misją   jest   obnażanie   tego 

rodzaju   propagandowych   dogmatów,   którzy   w   wyniku   tej   chytrze 

obmyślanej strategii sami stają się jej ofiarą. Jeszcze dziś nie brak ludzi, 

często   znanych   i   podobno   inteligentnych,   którzy   wszystko   wiedząc 

najlepiej utrzymują, że Brytyjska Rodzina Królewska i ja razem z nią to w 

rzeczywistości pochodzące z innej planety szkaradne gady!

Jednym   z   najbardziej   szokujących   faktów   dotyczących   scytyjskich 

Władców   Pierścienia   jest   to,   że   ich   zachowane   szczątki,   pochodzące 

sprzed tysięcy lat (odkryte daleko na północ na Syberii), ukazują ich ciała 

pokryte   tatuażem   wyobrażającym   lemury   z   ogonami   pokrytymi 

pierścieniami".

Jak nas uczono, lemury pochodzą (prawie wyłącznie) z Madagaskaru 

oraz Komorów leżących na wschód od Mozambiku. I oto mamy je tam, 

gdzie, jak się nas uczy, nigdy ich nie było – w północnej Europie i w 

rejonie Morza Czarnego!

Od   dawna   wiadomo,  że   istniał   kiedyś   znany   z   lemurów   kontynent 

zamieszkany przez potężny królewski szczep. Stąd Jego nazwa “Lemuria". 

Wielu entuzjastów poszukuje go pod powierzchnią Atlantyku, Pacyfiku i 

background image

Oceanu   Indyjskiego   niczym   zaginionej   Atlantydy.   Być   może   taki 

zaginiony   ląd   istnieje,   niemniej   niezaprzeczalnym   faktem   jest,   że 

największa   część   Lemurii   (bez   względu   na   to,   jak   się   rzeczywiście 

nazywała) nigdy nie zaginęła. Był to wielki kontynent, który istnieje do 

dziś   i   rozciąga   się   od   wschodniej   Europy   na   obszar   byłego   Związku 

Radzieckiego.

To właśnie tam 40000 lat temu znajdowała się kraina wielkich Władców 

Pierścienia   –   ojczyzna   Oupire'ów   Pict-Sidhe.   Był   to   kraj   potężnych 

wojowników Smoka, dopóki nie wyemigrowali oni i me wywalczyli sobie 

drogi   na   południe   z   powodu   stale   ochładzającego   się   klimatu   podczas 

ostatniej   epoki   lodowcowej.   Nie   ulega   wątpliwości,   że   klimat   był   tam 

kiedyś bardzo ciepły, czego dowodzi dotarcie  tam z południa lemurów 

drogą lądową, zanim Madagaskar i Komory oderwały się od Afryki.

Jak   wyglądali   ci   najwcześniejsi   królowie-bogowie?   Są   oni   obecnie 

dobrze   znani   dzięki   zachowanym   szczątkom,   które   udało   się   odnaleźć 

podczas prac wykopaliskowych prowadzonych w Transylwanii i Tybecie. 

Mieli jasnobrą-zowe włosy, jasne oczy i ubierali się w zwierzęce skóry. 

Mężczyźni mierzyli około 2 metrów wzrostu, a kobiety ponad 1,8 metra. 

Ci przodkowie celtyckich i galijskich Wysokich Króli byli bez wątpienia 

jednymi z budzących największy respekt wojownikami wszechczasów.

Co   ciekawe,   bogowie  Anunnaki   byli   w   tym   samym   stopniu   częścią 

kultury Sidhe, co tradycji mezopotamskiej. Nie bez przyczyny było to, ze 

siedziba Anu znajdowała się setki mil na pomoc od Sumeru, nad Morzem 

Kaspijskim,   jak   również   to,   że   starożytny   ośrodek   Scytopolis   (Sidhe-

opolis), który Syryjczycy nazywali Beth-Shean (Dom Mocy), znajdował 

background image

się   800   mil   (1290   km)   dalej,   w   Galilei.   Obecnie   przypuszcza   się,   że 

cywilizacja Ubaid z południowej Mezopotamii, która wprowadziła 5 000 

lat p.n.e. strukturę miejską, była w rzeczywistości cywilizacją Uper-ad, 

czyli   stworzoną   przez   scytyjskich   władców,   Uperów   lub   inaczej 

Oupire'ów.

Uważa się również, że kolejna cywilizacja tego regionu, sumeryjska, 

była w rzeczywistości cywilizacją Sidhe-mu-rian. Ma to istotne znaczenie, 

jako że wczesnych Władców Pierścienia Scytii (ród królewski Tuatha De 

Danann) w rzeczywistości nazywano Sumatrę. Z kolei Sumatrę w języku 

staroirlandzkim   (dokąd   zawędrowało   wiele   kast)   znaczy   ni   mniej,   ni 

więcej tylko “smok".

Dlaczego zatem nie uczymy się o tych ludziach na lekcjach historii? 

Odpowiedź   jest   prosta.   Dlatego   że   byli   oni   w   rzeczywistości   Elfami   i 

Wróżami, naszą spuścizną. Ich historia została już na samym początku 

rzymskich zakazów i podporządkowania poddana represjom. Zmniejszenie 

ich rangi spowodowało zmniejszenie znaczenia ich dziejów.

Nie ulega wątpliwości, że wszystko, czego nas uczono na temat naszej 

kulturowej   tożsamości   jako   wywodzącej   się   z   Grecji   i   Imperium 

Rzymskiego, jest nieprawdą. Ta wersja historii narodziła się stosunkowo 

niedawno.

Prawdziwa królewska spuścizna zachodniej kultury, na której gruncie 

powstały wszystkie tak zwane mity i legendy, na stałe umiejscowione w 

kolektywnej pamięci rasy – bez względu na to, co Kościół i akademicy 

uczeni będą twierdzić, aby nami sterować – pochodzi wyłącznie z jednego 

miejsca i czasu, który z powodzeniem można nazwać Średnią Ziemią bądź 

background image

w   jakikolwiek   inny   sposób.   Pochodzi  z   odległego   Królestwa  Władców 

Pierścienia.

Przypisy: 

1 W dosłownym tłumaczeniu “Bożonarodzeniowy Ojciec" Mimo nie tak 

dawnych starań zmierzających do przechrzczenia go na Dziadka Mrożą 

nadal pozostał Świętym Mikołajem – Przyp. tłum

2 Jeden ze znanych poetów walijskich z VI wieku n e Spisana 700 lat 

później Księga Tabesma, najstarsza istniejąca kopia jego dzieł, zawiera 

liczne wiersze i pewne opracowania o charakterze religijnym wywodzące 

się z celtyckiej tradycji Na brzegu jeziora Geinonydd w hrabstwie Caer-

narvonshire w Wału do dziś stoi jego pomnik. – Przyp. tłum.

3   Na   początku  VII   wieku   Piktowie   i   Szkoci   zaakceptowali   rzymską 

interpretację problemów dotyczących religii, zaś kościół szkocki pozostał 

celtycki  aż   do  XI  wieku   i  pozostawał  pod  silnymi  wpływami   swojego 

własnego   kleru,   którego   członkowie   nosili   nazwę   Clid   lub   Culdees.   – 

Przyp tłum.

4. Także Kolumban (521-597), irlandzki zakonnik, misjonarz; pochodził 

z królewskiego rodu 0'Neill. W roku 563 założył klasztor na wyspie łona w 

Hebrydach Wewnętrznych, którego został później opatem i skąd prowadził 

chrystianizację plemion Piktów w obecnej zachodniej i północnej Szkocji 

– Przyp. tłum.

5 Po angielsku werewolf, gdzie “were" oznacza “człowieka", zaś “wolf" 

– “wilka"; inaczej mówiąc, “werewolf to “człowiek-wilk". – Przyp. tłum.

6.   Cadwallon,   można   również   spotkać   pisownię   Caedwalla   lub 

background image

Cadwalder, brytyjski król na Gwynedd (obecnie kraina w pomocnej Wału). 

– Przyp. tłum.

7.   Yule   Log   to   polano   spalane   w   kominku   w   Wigilię   Bożego 

Narodzenia, zaś samo Yule odnosi się ogólnie do świąt Bożego Narodzenia 

– Przyp. tłum.

8 Heme oznacza leśnego ducha, półboga lub herosa. – Przyp. tłum

9. Brytyjski pisarz Abraham Stoker, znany pod imieniem Bram, (1847-

1912),   jest   autorem   wydanego   w   roku   1897   gotyckiego   horroru 

zatytułowanego Dracula (Drakula). – Przyp. tłum.

10.   Ze   względu   na   znacznie   mniejszy,   a   przynajmniej   mniej   znany 

zakres   nazewnictwa   polskiego   dotyczącego   tych   mityczno-bajkowych 

postaci,  będę posługiwał  się  anglojęzyczną wersją, podając w nawiasie 

polskie znaczenia, które często są niestety zbyt uproszczone. Wszystkie 

wymienione w tym akapicie w nawiasach nazwy są w liczbie mnogie), 

dlatego   dla   zainteresowanych,   którzy   me   znają   języka   angielskiego, 

podaję, ze ich formy w liczbie pojedynczej przedstawiają się następująco: 

Fairy, Pixie, Elf, Spnte, Goblin i Gnomę. – Przyp. tłum.

11. Lemury mają długie ogony porośnięte futrem w prążki, jak gdyby w 

pierścienie. – Przyp. tłum.

background image

TAJEMNICZY BIAŁY PROSZEK

David Hudson

Wykład wygłoszony 28 lipca 1995 roku w Portland w stanie Oregon. 

Niniejszy tekst pochodzi z australijskiego dwumiesięcznika Nexus, vol. 3, 

nr 5, (sierpień-wrzesień 1996). Tytuł oryginalny “White Powder Gold: a 

Miracle of Modern Alchemy".

Nazywam się David Hudson. Jestem od trzech pokoleń mieszkańcem 

Phoenix

1

  wywodzącym się ze starej osiadłej w jego okolicach rodziny. 

Jesteśmy   rodziną   o   bardzo   konserwatywnych   poglądach   i   nigdy   nie 

przyszło mi do słowy, że kiedykolwiek będę robił, to co teraz robię. W 

latach   1975-1976   bardzo   rozczarowałem   się   amerykańskim   systemem 

bankowości. Byłem właścicielem mającej 70000 akrów (28 350 hektarów) 

powierzchni farmy położonej w dolinie Yuma w pobliżu Phoenix. Byłem 

facetem   dużego   formatu.   Do   uprawy   tej   ziemi   zatrudniałem   około   40 

robotników.   Miałem   w   banku   otwartą   linię   kredytową   do   wysokości   4 

milionów dolarów. Jeździłem Mercedesem i miałem dom o powierzchni 

15 000 stóp kwadratowych (l 394 metry kwadratowe). Byłem Kimś przez 

duże “K".

W roku 1975 zająłem się analizą naturalnych produktów pochodzących 

z   terenów,   na   których   położona   była   moja   farma.   Musicie   państwo 

wiedzieć, że w Arizonie mamy problem ze zbyt dużą zawartością sodu w 

glebie. Gleba ta, przypominająca kolorem czekoladowe lody, wygląda z 

wierzchu jak chrzęszczący pod nogami czarnoziem. Nie wchłania wody i 

sód nie jest z niej wypłukiwany. Nazywamy ją tu czarną ziemią alkaliczną.

background image

Radziliśmy   sobie   z   tym  problemem  w   ten   sposób,   że   w   arizońskich 

kopalniach miedzi kupowaliśmy dziewięćdziesięciotrzyprocentowy kwas 

siarkowy.   Dla   ciekawości   podaję,   że   stężenie   kwasu   w   akumulatorach 

samochodowych wynosi od 40 do 60 procent. Stężenie używanego przez 

nas kwasu wynosiło 93 procent, czyli było bardzo wysokie. Przywoziliśmy 

ten kwas na farmę cysternami i zakwaszaliśmy nim ziemię w ilości 30 ton 

na jeden akr. Następnie rozkładaliśmy na gruncie sześciocalowe (15 cm) 

paski, które zagłębiał)' się weń na głębokość od 3 do 4 cali (7,5-10,0 cm). 

Po nawodnieniu – w Arizonie nic nie wyrośnie bez nawodnienia – grunt 

ulegał w wyniku działania kwasu spienieniu – musował. Prowadziło to do 

przekształcenia czarnych gruntów alkalicznych w grunty alkaliczne białe, 

rozpuszczalne w wodzie. W ten sposób można było w ciągu półtora lub 

dwóch lat doprowadzić ziemię do stanu umożliwiającego uprawę.

W  czasie  przekształcania  tego  gruntu  w  ziemię  uprawną  ważne  było 

utrzymanie   wysokiej   zawartości   wapnia   w   postaci   węglanu   wapnia. 

Węglan   wapnia   buforuje   działanie   kwasu   siarkowego.   Jeśli   nie   ma 

wystarczającej ilości węglanu wapnia kwasowość gleby spada, pH obniża 

się   do   4-4,5,   co   powoduje   związanie   wszystkich   śladowych 

mikroelementów i jeśli uprawia się na przykład bawełnę, to wyrasta ona 

do pewnej wysokości, a następnie przestaje rosnąć. W czasie aplikowania 

tych   środków   do   ziemi   bardzo   ważne   jest   pamiętanie   o   wszystkich 

elementach, które się w niej znajdują – ile jest w niej żelaza, wapnia etc.

W czasie badania składu  gruntu natknęliśmy  się  na pewien materiał, 

którego   nikt   nie   potrafił   zidentyfikować.   Zaczęliśmy   badać   jego 

pochodzenie   i   stwierdziliśmy,   że   bierze   się   on   z   pewnych   tworów 

geologicznych. Doszliśmy do wniosku, że, czymkolwiek on jest, najlepiej 

background image

będzie badać go w miejscu, gdzie jest go najwięcej.

Zabraliśmy   go   do   laboratorium   chemicznego,   rozpuściliśmy   i 

otrzymaliśmy   krwistoczerwony   roztwór.   Kiedy   jednak   doprowadziliśmy 

go do strącenia za pomocą sproszkowanego cynku, otrzymaliśmy czarny 

osad,   którego   należało   się   spodziewać   w   przypadku   pierwiastka 

szlachetnego, który po chemicznym wyizolowaniu go z kwasu nie podlega 

powtórnemu w nim rozpuszczeniu.

Wyizolowawszy tę substancję z czarnej ziemi alkalicznej, wysuszyliśmy 

ją.   Użyliśmy   do   tego   celu   dużego   porcelanowego   lejka   Buchnera 

wysłanego   papierowym   filtrem.   Substancja   osiadła   na   filtrze   tworząc 

warstwę   grubości   około   1/4   cala   (0,635   cm).   Nie   miałem   wtedy   do 

dyspozycji pieca suszarniczego, więc skorzystałem z ciepła dostarczanego 

przez   arizońskie   słońce,   które   podgrzało   ją   do   temperatury   około   115 

stopni,   dzięki   czemu   przy   wilgotności  powietrza   wynoszącej   5   procent 

wyschła bardzo szybko.

Po   wyschnięciu   substancja   ta   nagle   wybuchła.   Eksplozja   ta   nie 

przypominała żadnej z tych, jakie widziałem w swoim życiu, a miałem już 

do czynieni z różnymi materiałami wybuchowymi. Nie było ani eksplozji 

ani   implozji.   Wyglądało   to   tak   jakby   ktoś   jednocześnie   odpalił   około 

50000   żarówek   błyskowych   –   puff!...   i   po   wszystkim.   Cala   substancja 

zniknęła, podobnie jak i filtr, zaś lejek pękł.

Wziąłem  więc   nowiutki   ołówek,   który   jeszcze   nie   był  temperowany, 

postawiłem go pionowo obok lejka i zacząłem suszyć kolejną próbkę tej 

substancji. Kiedy ponownie nastąpił wybuch, okazało się, że ołówek został 

spalony w około 30 procentach, ale nie przewrócił się. Cała próbka znowu 

background image

zniknęła.  Nie  była  to  więc  ani eksplozja,  ani  implozja.  Było  to  coś w 

rodzaju potężnego błysku światła. Wyglądało tak, jakby ktoś postawił ten 

ołówek obok kominka i po 20 minutach stwierdził, że z jednej strony on 

dymi i jednocześnie pali się z obu stron. Tak właśnie wyglądał on tuż po 

błysku. Najbardziej zastanawiało mnie to nieoczekiwane zachowanie tej 

substancji.   Odkryliśmy,   ze   jeśli   wysuszy   się   ją   bez   dostępu   światła 

słonecznego, nie wybucha, a jeśli na słońcu – wybucha,

Następnie   wzięliśmy   trochę   tej   substancji,   wysuszonej   bez   dostępu 

światła słonecznego, i poddaliśmy procesowi redukcji w tyglu. Reakcję tę 

przeprowadziliśmy   w   porcelanowym   tyglu   w   kształcie   filiżanki,   do 

którego   włożyliśmy   nasz   proszek   zmieszany   z   ołowiem   i   innymi 

topnikami i podgrzewaliśmy, dopóki ołów nie uległ stopieniu. Dzięki temu 

zabiegowi metale cięższe od ołowiu pozostają w nim, a lżejsze wypływają 

na   wierzch.   Na   tej   zasadzie   opiera   się   znana   od   setek   lat   metoda 

ogniowego oznaczania metali szlachetnych. W jej wyniku złoto i srebro 

pozostają w ołowiu, zaś wszystkie pozostałe lekkie pierwiastki wypływają 

z niego. Jest to wypróbowana metoda analizy metali.

Nasza substancja przemieściła się na dno roztopionego ołowiu, jakby 

była   złotem  lub   srebrem.   Zdawała   się   mieć   większą   od   niego   gęstość. 

Następnie   zlaliśmy   szlakę,   która   nie   mogła   zawierać   żadnych 

pierwiastków   szlachetnych,   po   czym   odlaliśmy   ołów.   Okazało   się 

wówczas, że nasza substancja uformowała na dnie roztopionego ołowiu 

wyraźnie   oddzielającą   się   od   niego   zwartą   grudkę.   Kiedy   następnie 

umieści się ołów w kupelce z popiołem kostnym, ołów wsiąka w popiół, 

pozostawiając na wierzchu grudkę złota i srebra. Wykonaliśmy identyczną 

operację i również uzyskaliśmy grudkę, która powinna była składać się z 

background image

mieszaniny złota i srebra.

Przekazaliśmy   ją   do   zbadania   wszelkim   możliwym   prywatnym 

laboratoriom   chemicznym   i   wszędzie   uzyskaliśmy   jednobrzmiącą 

odpowiedź: “To jest wyłącznie złoto ze srebrem". Wszystko w porządku, 

tylko że kiedy umieściło się próbkę tej substancji na stole i uderzyło w nią 

młotkiem, rozpryskiwała się, jakby była ze szkła, a przecież jak dotąd nie 

są znane żadne stopy złota i srebra, które nie byłyby kowalne. Złoto i 

srebro   rozpuszczają   się   w   sobie   i   tworzą   trwałe   stopy.   Oba   metale   są 

miękkie i ich stop również. Jeśli to, co otrzymaliśmy, było mieszaniną 

złota   i   srebra,   to   powinno   być   miękkie   i   kowalne.   Stop   złota   i   srebra 

można   rozwałkować,   zrobić   z   niego   naleśnik.   Nasza   próbka   natomiast 

rozpryskiwała się jak szkło. Powiedziałem więc:

— Dzieje się tu coś, czego nie rozumiemy. Coś bardzo niezwykłego. 

Cóż więc zrobiliśmy. Ano oddzieliliśmy chemicznie złoto i srebro i jako 

pozostałość   otrzymaliśmy   sporą   ilość   jakiejś   czarnej   substancji.   Kiedy 

dałem   ją   do   analizy   laboratoryjnej,   powiedziano   mi,   że   to   mieszanina 

żelaza, krzemionki i aluminium.

—   To   niemożliwe   —   stwierdziłem   —   to   nie   może   być   żelazo, 

krzemionka i aluminium. Po pierwsze, kiedy już zostanie wysuszona, nie 

da się jej rozpuścić w żadnym kwasie lub zasadzie. Nie rozpuszcza się w 

dymiącym kwasie siarkowym, siarkowo-azotowym czy solno-azotowym. 

Kwasy   te   rozpuszczają   nawet   złoto,   ale   nie   potrafią   rozpuścić   naszej 

czarnej substancji.

Uważałem,   że   zachowuje   się   ona   bardzo   dziwnie   i   że   musi   istnieć 

wytłumaczenie tego zachowania. Jednak nikt nie potrafił mi jego podać.

background image

Udałem się przeto na Uniwersytet Cornella i powiedziałem:

—   Panowie,   mamy   zamiar   wydać   trochę   forsy   na   rozwiązanie   tej 

zagadki. Wynająłem w końcu pewnego doktora z tej uczelni, który uważał 

się   za   specjalistę   od   pierwiastków   szlachetnych,   bowiem   sądziłem,   że 

mamy tu do czynienia z którymś z nich.

Powiedziałem mu krótko:

— Chcę się dowiedzieć co to takiego.

Zapłaciłem   mu   i   wróciłem   da  Arizony,   on   zaś   przyjrzał   się   naszym 

dotychczasowym ustaleniom i stwierdził:

—  Mamy   w  Cornell urządzenie   zdolne  do  wykrywania  stężeń   rzędu 

jednej miliardowej. Proszę mi dać próbkę tego materiału do zbadania w 

Cornell, a powiem panu, z czego się ona składa, pod warunkiem że nie jest 

to   chlor,   brom   lub   któryś   z   lżejszych   pierwiastków,   bowiem   w   takim 

przypadku nie jestem w stanie wykonać odpowiedniej analizy. Jeśli jednak 

jest to pierwiastek cięższy od żelaza, to znajdziemy go.

Niestety, kiedy przyjechałem po wyniki, oświadcz)'! mi, że to wyłącznie 

żelazo, krzemionka i aluminium. Zapytałem go wówczas:

—   Doktorze,   czy   zna   pan   jakieś   laboratorium   chemiczne,   które 

moglibyśmy wynająć?

— Tak — odrzekł doktor.

— Zatem chodźmy tam.

Pracowaliśmy   w   laboratorium   przez   resztę   dnia   i   udało   nam   się 

oddzielić   całą   krzemionkę,   całe   żelazo   i   aluminium.  To,   co   pozostało, 

background image

stanowiło 98 procent całej próbki – i to miało być to nic.

Oświadczyłem wówczas:

— Niech pan spojrzy, mogę to wziąć do ręki, mogę to zważyć, mogę 

przeprowadzić reakcje chemiczne. To jest coś. Wiem, że to jest coś. To nie 

jest nic. A on na to:

— Widma absorpcyjne i emisyjne nie zgadzają się z tym, co zostało 

zaprogramowane w naszych przyrządach.

Odpowiedziałem mu, że to jest jednak coś i że zamierzam dowiedzieć 

się, co to takiego.

— Panie Hudson — odrzekł doktor — gdyby przydzieliłby pan nam 

stypendium w wysokości 350 000 dolarów, moglibyśmy  zlecić naszym 

dyplomantom dokładne zbadanie tej próbki.

Zapłaciłem temu facetowi 22000 dolarów, ponieważ twierdził, że potrafi 

zbadać wszystko, ale jak się okazało, nie potrafił. Nawet nie zaproponował 

zwrotu choćby części tej sumy, w związku z czym powiedziałem mu:

— Proszę pana, nie wiem, ile pan tu płaci ludziom. Jeśli o mnie chodzi, 

płacę robotnikom na farmie minimalne pobory i za 350000 dolarów mogę 

uzyskać znacznie więcej niż pan. Dlatego wracam do siebie i postaram się 

wykonać to zadanie sam.

Wróciłem do Phoenix całkowicie rozczarowany nauką uniwersytecką. 

Nie   wywarły   na   mnie   wrażenia   doktoraty   tamtych   ludzi.   Byłem 

zdegustowany   ludźmi,   którym   płaciłem   pieniądze.   Odkryłem,   że   to 

potężny  system, który  generuje dyplomantów produkujących dużą ilość 

background image

zapisanego papieru, z którego nic nie wynika. Mimo to rząd płaci im za 

każdy   papierek,   jaki   zapiszą,   dzięki   czemu   dostają   pieniądze 

proporcjonalnie do ilości zapisanego papieru. Wszyscy twierdzą to samo, 

że otrzymują nagrodę za to, co napisali, i zabierają się do zapisywania 

kolejnego   papieru.   Kiedy   się   człowiek   dowiaduje,   co   się   teraz   robi   na 

uniwersytetach, doznaje głębokiego rozczarowania.

Prowadząc   poszukiwania   na   własną   rękę,   dowiedziałem   się,   że   w 

okolicy Phoenix mieszka człowiek, który jest specjalistą od spektroskopii i 

przez wiele lat pracował w zachodnioniemieckim Instytucie Spektroskopii. 

Przez jakiś czas pracował jako główny specjalista do spraw spektroskopii 

w   spółce   Lab  Test   w   Los  Angeles,   która   zajmuje   się   budową   sprzętu 

spektroskopowego. Był tym, który projektował, a następnie sprawdzał w 

działaniu te urządzenia. Powiedziałem sobie: “Oto właściwy człowiek. Jest 

nie tylko technikiem, ale wie również jak działają te urządzenia".

Udałem się do niego z rosyjską książką, którą podarował mi człowiek od 

analizy płomieniowej. Nosiła ona tytuł Chemiczna analiza pierwiastków z 

grupy   platynowców   i   była   napisana   przez   Ginzburga   i   jego 

współpracowników. Wydana została przez Akademię Nauk ZSRR. Pisało 

w   niej,   że   w   celu   wykrycia   tych   pierwiastków   należy   poddać   je 

wyżarzaniu przez 300 sekund.

Biorąc pod uwagę, że niektórzy z państwa nigdy nie mieli do czynienia 

z spektroskopią, pragnę wyjaśnić, że proces ten polega na tym, że bierze 

się   węglową   elektrodę   z   wgłębieniem   na   jednym   końcu,   do   którego 

wkłada się badany materiał, po czym zbliża się do niej drugą elektrodę i 

inicjuje łuk elektryczny. W powstałej w ten sposób wysokiej temperaturze 

background image

w ciągu 15 sekund wypala się węgiel i elektroda znika wraz z próbką. Tak 

więc wszystkie laboratoria w naszym kraju wykonują piętnastosekundowe 

wyżarzanie i podają jego wynik jako miarodajny. Zdaniem uczonych z 

Akademii   Nauk   ZSRR   temperatura   wrzenia   wody   ma   się   tak   do 

temperatury wrzenia żelaza, jak ta ostatnia do temperatury wrzenia tych 

pierwiastków.

Jak   wszystkim   wiadomo,   silnik   samochodowy   nagrzewając   się   nie 

przekroczy   temperatury   wrzenia   wody   dopóty,   dopóki   w   chłodnicy 

znajduje się woda. Jeśli ktoś podgrzewał wodę w garnku na płytce, wie 

doskonale,   że   garnek   nie   osiąga   temperatury   większej   od   temperatury 

wrzącej   w   nim   wody.  Ale   kiedy   woda   wygotuję   się,   jego   temperatura 

zaczyna bardzo szybko rosnąć.

Analogicznie jest z tą próbką. Dopóki jest w niej żelazo, dopóty nie 

przekroczy ona temperatury wrzenia żelaza. Dopiero kiedy ono wyparuje, 

można   podnosić   temperaturę   dalej.   Dosyć   trudno   jest   pojąć,   że   coś 

topiącego się i wrzącego w tak wysokiej temperaturze, jak ma to miejsce 

w przypadku żelaza, może spełniać w stosunku do innych pierwiastków 

rolę   wody,   ale   tak   właśnie   jest.  Aby   zrealizować   nasz   cel,   musieliśmy 

zbudować komorę wyżarzania, w której elektroda w osłonie argonowej 

zapobiegającej jej kontaktowi z tlenem lub powietrzem pozwoliłaby na 

wyżarzanie próbki nie przez 15 sekund, ale przez 300 sekund, który to 

czas   był   zdaniem   Akademii   Nauk   ZSRR   konieczny   do   oznaczenia 

składników naszej próbki.

Byliśmy dobrze przygotowani – mieliśmy wskaźniki pK, określiliśmy 

standardy, zmodyfikowaliśmy urządzenie, wykonaliśmy wszystkie analizy 

background image

niezbędne do uzyskania wyniku i oznaczyliśmy wszystkie linie spektralne 

na mierzącym trzy i pół metra instrumencie. Te wymiary pokazują, jak 

duży musiał być nasz pryzmat, który służy do tworzenia linii spektralnych. 

Dla   porównania   podam,   że   większość   uniwersytetów   posługuje   się 

przyrządami wielkości 1,5 metra. Nasz miał 3,5 metra. Była to ogromna 

maszyna, która zajmowała prawie cały garaż. Miała około 30 stóp (9 m) 

długości i prawie 9 stóp (2,7 m) wysokości.

Przejdźmy jednak do konkretów. Kiedy rozpoczęliśmy doświadczenie, 

w ciągu pierwszych 15 sekund uzyskaliśmy potwierdzenie istnienia żelaza, 

krzemionki i aluminium, śladowych ilości wapnia, sodu i tytanu. Potem, 

pod koniec pierwszych 15 sekund, odczyty urwały się. Nic nie pojawiło po 

kolejnych 20, 25, 30 i 40 sekundach. Minęło 45, 50, 55, 60, 65 sekund i 

wciąż nic się nie pokazywało. Patrząc na elektrodę przez kolorowe szkło, 

widać było jednak, że wciąż znajduje się na niej mała kuleczka jakiejś 

białej substancji, lecz mimo to nie pojawiały się żadne odczyty.

Po 70 sekundach, dokładnie jak to opisywał podręcznik Akademii Nauk 

ZSRR, ukazał się odczyt palladu a potem platyny. Po platynie wystąpił 

rod, po rodzie ruten, potem iryd, a na końcu osm.

Nie wiem,  czy  w przypadku innych ludzi jest tak samo,  jak było w 

moim przypadku, ale jeśli mam być szczery, nie miałem pojęcia co to za 

pierwiastki. Wiedziałem, że w grupie platynowców w okresowym układzie 

pierwiastków   znajduje   się   sześć   pierwiastków   –   nie   tylko   platyna.   Nie 

odkryto ich jednocześnie, lecz były stopniowo dodawane. Są to odrębne 

pierwiastki, tak jak odrębne są żelazo, kobalt i nikiel. Ruten, rod i pallad to 

tak   zwane   lekkie   platynowce,   zaś   osm,   iryd   i   platyna   to   ciężkie 

background image

platynowce.

Dowiedzieliśmy   się,   że   cena   rodu   wynosi   około   3   000   dolarów   za 

uncję

2

, złota – 400 dolarów, irydu – 800 dolarów, a rutenu – 150 dolarów.

“No, no!" – pomyśleliśmy – “to chyba bardzo ważne pierwiastki?"

I   rzeczywiście   to   ważne   pierwiastki   a   ich   największe   znane   złoża 

znajdują   się   w   Południowej   Afryce.   Aby   się   do   nich   dostać   i   móc 

eksploatować złoże o grubości 18 cali (45 cm), trzeba wryć się w ziemię 

na pół mili (800 m). Kiedy już wydobędzie się urobek na powierzchnię, 

okazuje się, że w jedna jego tona zawiera zaledwie jedną trzecią uncji tych 

cennych pierwiastków.

Wielokrotnie   sprawdziliśmy   wszystkie   analizy,   które   wykonaliśmy   w 

okresie dwóch i pół roku. Sprawdziliśmy przebieg każdej linii spektralnej, 

wszystkie   potencjały   interferencyjne   –   sprawdziliśmy   wszystko   bardzo 

dokładnie.

Kiedy zakończyliśmy analizę jakościową, mój człowiek zajął się analizą 

ilościową

1 w końcu oświadczył:

— Wiesz Dave, w jednej tonie masz 6 do 8 uncji palladu, 12 do 13 uncji 

platyny, 150 uncji osmu, 250 uncji rutenu, 600 uncji irydu i 800 uncji 

rodu, inaczej mówiąc masz około

2   000   uncji   tych   pierwiastków   w   jednej   tonie   surowego   materiału, 

podczas gdy   w  znanych obecnie  najbogatszych  złożach  zawartość  tych 

pierwiastków w jednej tonie rudy nie przekracza 1/3 uncji.

background image

Jak   można   zauważyć,   stymulatorem   naszej   pracy   nie   było   to,   że 

znajdziemy   tam   te   pierwiastki.   Były   one   tam   jednak   i   to   w   bardzo 

znacznych ilościach. I mówiły do nas:

“Słuchaj, głupcze, spójrz na to uważnie, próbujemy  ci coś pokazać". 

Gdyby   okazało   się,   że   są   one   tam   w   niewielkich   ilościach, 

prawdopodobnie bym na tym poprzestał zadowolony, że udało mi się w 

końcu ustalić, co to jest. Ale było ich zbyt dużo i zadałem sobie kolejne 

pytanie: “Boże, jak to możliwe, aby były one tam w takich ilościach i nikt 

o tym nie wiedział?"

Proszę nie zapominać, że nie chodzi tu o jedną analizę, ale całą ich serię 

wykonaną   w   ciągu   dwóch   i   pół   roku   codziennej   mozolnej   pracy.   Co 

więcej, człowiek, który wykonywał dla mnie te badania, po zapoznaniu się 

z   ich   wynikami,   odesłał   mnie   z   kwitkiem,   ponieważ   nie   mógł   w   nie 

uwierzyć.   Pracował   nad   tym   jeszcze   przez   dwa   miesiące,   po   czym 

zadzwonił do mnie i stwierdził krótko:

— Miałeś rację, Dave.

Aż takim był sceptykiem. Nie był w stanie sam mnie przeprosić. To 

niemiecki   badacz   z   niemiecką   dumą.   Poprosił   więc   swoją   żonę,   aby 

zadzwoniła do mnie i przeprosiła mnie w jego imieniu.

Był pod tak silnym wrażeniem, że wyjechał do Niemiec, do Instytutu 

Spektroskopii.   Opisano   go   później   w   specjalistycznych   magazynach 

naukowych   poświęconych   spektroskopii   jako   tego,   który   udowodnił 

występowanie   wspomnianych   pierwiastków   w   naturalnych   tworach 

geologicznych południowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Nie 

background image

są   to   magazyny   powszechnie   dostępne,   niemniej   udało   mi   się   do   nich 

dotrzeć i przeczytać o nim.

W   Instytucie   nie   miano   pojęcia,   skąd   dokładnie   pochodził   materiał 

poddawany   analizie,   jaka   była   jego   koncentracja   –   nic   nie   wiedzieli. 

Przeprowadzili tylko analizę małej ilości proszku. Najbardziej szalone w 

tym wszystkim było to, że usunęliśmy z proszku jedynie krzemionkę i 

przesłaliśmy im to, co pozostało. Wyniki były wręcz nieprawdopodobne.

Kiedy już poznaliśmy końcowe wyniki, stwierdziliśmy, że cały problem 

sprowadzał się to odpowiedniej ilość pieniędzy, gdyż one, jak zapewne 

państwo wiedzą, rozwiązują wszystko.

Tak więc po wyżarzaniu próbki przez 69 sekund przerwałem proces. 

Pozwoliłem aparaturze ostygnąć, wyjąłem kieszonkowy nóż i wydłubałem 

z   wierzchołka   elektrody   maleńką   kulkę,   która   po   wyłączeniu   łuku 

elektrycznego zapadła się w jej głąb. Następnie wysłałem ją do analizy do 

Laboratorium Harwella w Londynie, gdzie wykonano analizę na zawartość 

metali   szlachetnych.   W   swoim   sprawozdaniu   napisali:   “Nie   wykryto 

pierwiastków   szlachetnych".  A  przecież   przerwałem   proces   na   sekundę 

przed   rozpoczęciem   uwalniania   się   palladu.   Zastosowali   pobudzanie 

neutronowe, a mimo to nie wykryli obecności pierwiastków szlachetnych. 

To nie miało żadnego sensu. Musiało istnieć na to jakieś wytłumaczenie. 

Albo pierwiastek został przemieniony w inny, albo istniał w jakiejś formie, 

której nie znaliśmy. Postanowiłem zebrać więcej danych na ten temat.

Udałem się do laboratorium drą Johna Sickafoose'a, człowieka biegłego 

w wydzielaniu i oczyszczaniu pierwiastków z materiałów o nieznanym 

składzie. Jest absolwentem Uniwersytetu Stanowego w Iowa i doktorem w 

background image

dziedzinie wydzielania metali. To on zajmował się problemem ścieków w 

firmach   Motorola   i   Sperry   położonych   w  Arizonie.  W  swojej   karierze 

zawodowej miał do czynienia ze wszystkimi pierwiastkami znajdującymi 

się w układzie okresowym z wyjątkiem czterech. Miał do czynienia ze 

wszystkimi pierwiastkami ziem rzadkich, a także wszystkimi stworzonymi 

przez człowieka. Wyizolował wszystkie pierwiastki z układu okresowego z 

wyjątkiem czterech. Tak się złożyło, że to ja zwróciłem się do niego z 

prośbą   wyizolowania   sześciu   pierwiastków,   wśród   których   były   owe 

cztery, z którymi nie miał do tej pory do czynienia. W odpowiedzi na tę 

propozycję powiedział:

—   Panie   Hudson,   słyszałem   o   tym   już   wcześniej.   Odkąd   sięgam 

pamięcią,   a   musi   pan   wiedzieć,   że   tak   jak   i   pan   jestem   rodowitym 

Arizończykiem,   dochodziły   mnie   słuchy   o   tych   szlachetnych 

pierwiastkach. Jestem pod silnym wrażenie sposobu, w jaki pan się do 

tego   zabrał,   a   także   systematycznością   pańskiego   działania.   Nie   mogę 

obecnie   umawiać   się   z   panem   na   zapłatę   za   moją   ewentualną   pracę, 

ponieważ   jeśli   to   zrobię,   będę   zmuszony   do   napisania   pisemnego 

sprawozdania. A wszystko, co mam do sprzedania, to moja reputacja, moja 

wiarygodność.   Jestem   w  Arizonie   przysięgłym   ekspertem   w   dziedzinie 

sposobów wydzielania metali. Mogę się zgodzić pracować dla pana bez 

żadnej zapłaty, dopóki nie odkryję, w którym miejscu popełnia pan błąd. 

Kędy już to odkryję, dam panu sprawozdanie na piśmie i wówczas zapłaci 

mi pan po 60 dolarów za każdą przepracowaną na pańską rzecz godzinę.

Obliczyłem, że suma ewentualnego wynagrodzenia wynosiłaby od 12 

000 do 15 000 dolarów. Pomyślałem sobie, że jeśli to ma zdjąć ze mnie 

przekleństwo niepowodzeń, jeśli uzyskam ostateczną odpowiedź, to gra 

background image

jest warta świeczki. Tak wtedy uważałem i powiedziałem mu, że zgadzam 

się na jego propozycję.

Po trzech latach oświadczył mi:

—   Mogę   z   całą   stanowczością   stwierdzić,   że   to   nie   jest   jakiś   inny 

pierwiastek. Jesteśmy w końcu ludźmi wykształconymi, nauczono nas jak 

chemicznie   oddzielać   od   siebie   pierwiastki,   a   następnie   poddawać   je 

ścisłemu określaniu.

Jako przykład podam rod. A to dlatego, że w roztworze chlorkowym ma 

on charakterystyczny żurawinowy kolor, bardzo zbliżony do koloru soku z 

czerwonych winogron. Żaden inny pierwiastek nie daje takiego koloru w 

roztworze chlorkowym. Kiedy już rod zostanie wydzielony z pozostałych 

pierwiastków, daje właśnie ten kolor w roztworze chlorkowym. Ostatnią 

czynnością,   jaką   wykonuje   się   przed   wydzieleniem   pierwiastka,   jest 

neutralizacja   kwaśnego   roztworu,   w   czasie   której   następuje   jego 

wytrącenie  z  roztworu  w postaci  czerwonobrązowego  dwutlenku,  który 

jest   podgrzewany   potem   przez   godzinę   do   temperatury   800   stopni   w 

kontrolowanej   atmosferze,   co   powoduje   powstanie   bezwodnego 

dwutlenku,   z   którego   po   poddaniu   go   redukcji   wodorowej   w 

kontrolowanej  atmosferze  wydziela  się  czysty  pierwiastek,  zaś  nadmiar 

wodoru zostaje wypalony.

Tak   więc   przeprowadziliśmy   neutralizację   kwaśnego   roztworu   i 

wytrąciliśmy   zeń   czerwonobrązowy   dwutlenek,   czyli   w   takim   kolorze, 

jakiego   należało   się   spodziewać.   Odfiltrowaliśmy   go,   podgrzewaliśmy 

przez   godzinę   w   atmosferze   tlenowej   w   piecu   tunelowym,   po   czym 

poddaliśmy   redukcji   wodorowej,   aż   otrzymaliśmy   szarobiały   proszek, 

background image

czyli w takim kolorze, jaki powinien mieć czysty rod. Następnie w celu 

jego wyżarzenia pogrzaliśmy go do temperatury 1400 stopni w atmosferze 

argonu i wówczas zmienił on kolor na śnieżnobiały, co nie powinno mieć 

miejsca. Widząc to John powiedział:

—   Dave,   mam   zamiar   podgrzać   to   aż   do   momentu   uzyskania 

bezwodnego tlenku, a następnie oziębić, oddzielić jedną trzecią próbki i 

włożyć  ją   do  szczelne   zakorkowanej  i  opieczętowanej  fiolki.   Pozostałe 

dwie   trzecie   próbki   włożę   z   powrotem   do   pieca   tunelowego   i   będę 

podgrzewał   w   atmosferze   tlenowej,   następnie   jeszcze   raz   oziębię   ją, 

oczyszczę gazem  szlachetnym  i  pogrzeję w atmosferze  wodoru  w  celu 

zredukowania tlenków. Wodór wejdzie w związek z tlenem tworząc wodę i 

oczyści   w   ten   sposób   metal.   Potem   oziębię   go   aż   do   otrzymania 

białoszarego   proszku,   którego   połowę   włożę   do   następnej   szczelnie 

zakorkowanej i opieczętowanej fiolki. Pozostałą część proszku ponownie 

włożę   do   pieca,   utlenię,   zredukuję   wodorem   i   wyżarzę   do   momentu 

otrzymania   śnieżnobiałego   proszku,   który   włożę   do   kolejnej, 

zakorkowanej   i   opieczętowanej   fiolki.  Wszystkie   trzy   fiolki   prześlę   do 

Pacific Spectrochem w Los Angeles, która jest jedną z najlepszych firm w 

USA zajmujących się spektroskopią.

Wkrótce   nadeszła   analiza   pierwszej   próbki:   czerwonobrązowy 

dwutlenek   okazał   się   tlenkiem   żelaza.   W   następnej   fiolce   wykryto 

wyłącznie krzemionkę i aluminium – ani śladu żelaza. To oznaczało, że 

działanie   wodorem   na   tlenek   żelaza   przekształciło   go   w   krzemionkę   i 

aluminium.   W   trzeciej   fiolce   wykryto   wapń   i   krzemionkę   –   a   gdzie 

podziało się aluminium?

background image

John westchnął i rzekł:

— Dave, moje życie było takie proste, zanim cię poznałem. Przecież to 

wszystko nie ma najmniejszego sensu. To, nad czym pracujesz, spowoduje 

rewizję   podręczników   fizyki   i   konieczność   napisania   od   nowa 

podręczników chemii oraz wyciągnięcia zupełnie nowych wniosków.

Następnie dał mi rachunek, który opiewał na sumę 130 000 dolarów. 

Zapłaciłem mu, zaś on rzekł:

— Dave, wyizolowałem pierwiastki i sprawdziłem je chemicznie na 50 

różnych sposobów. W tonie materiału wyjściowego masz od 4 do 6 uncji 

palladu, od 12 do 14 uncji platyny, 150 uncji osmu, 250 uncji rutenu, 600 

uncji irydu i 800 uncji rodu.

Były to prawie identyczne ilości z tymi, które podał mi specjalista od 

spektroskopii, i były tak duże, że John oświadczył:

— Dave, muszę się udać tam, skąd to wziąłeś, i osobiście pobrać próbki. 

Pojechał więc ze mną, schodził na piechotę prawie całą moją posiadłość, 

pobrał   osobiście   próbki,   wsadził   je   do   swojej   torby,   zawiózł   do 

laboratorium, sproszkował i zaczął badać. Ponieważ próbki pochodziły z 

różnych miejsc, stanowiły ogólny przegląd geologiczny terenu. Otrzymane 

wyniki były identyczne.

Badanie   tej   sprawy   trwało   od   roku   1983   do   1989.   W   tym   czasie 

zajmował   się   nią   jeden   doktor   i   trzech   magistrów   chemii   oraz   dwóch 

techników –  wszyscy  w pełnym  wymiarze  godzin. Wykorzystując jako 

punkt wyjścia metody podane przez Akademię Nauk ZSRR oraz Biuro 

Normalizacyjne   Stanów   Zjednoczonych

3

  nauczyliśmy   się   ilościowego   i 

background image

jakościowego   wyodrębniania   i   oznaczania   pierwiastków   z   grupy 

platynowców.   Nauczyliśmy   się,   jak   sprawić,   aby   znikały   dostępne   w 

handlu   metale.   Dowiedzieliśmy   się   jak   po   kupieniu   od   firmy   Johnson, 

Matthey & Engelhardt trójchlorku rodu w postaci metalicznej rozerwać 

wszelkie więzy między metalami aż do otrzymania czerwonego roztworu, 

w którym nie można już było wykryć rodu. A przecież to było nic innego 

jak tylko rod kupiony w firmie Matthey & Engelhardt. Dowiedzieliśmy 

się,   jak   wykonywać   identyczne   sztuczki   z   irydem,   złotem,   osmem   i 

rutenem.   To   właśnie   odkryliśmy,   kiedy   kupiliśmy   urządzenie   do 

wysokociśnieniowej chromatografii cieczy.

Jako ciekawostkę mogę podać, że to właśnie John Sickafoose był osobą, 

która   obroniła   na   Uniwersytecie   Stanowym   w   Iowa   pracę   doktorską 

poświęconą   zasadom  budowy   i  działania   takiego   przyrządu.   Koncepcję 

budowy   tego   przyrządu   stworzył   on   już   w   latach   1963-1964.   Po 

ukończeniu przez niego studiów część współpracujących z nim studentów 

podyplomowych   podjęła   i   rozwinęła   jego   myśl,   co   zaowocowało 

zakupieniem   tego   pomysłu   przez   firmę   Dow   Chemical,   która 

przekształciła   go   w   najbardziej   wyrafinowane   obecnie   urządzenie   do 

chemicznego   wyodrębniania   pierwiastków.   Instrument   jest   sterowany 

komputerowo,   zapewnia   wysokie   ciśnienie   i   można   przy   jego   pomocy 

precyzyjnie odseparowywać pierwiastki. Ponieważ to on był człowiekiem, 

który stworzył koncepcję, opracował konstrukcję i określił ograniczenia 

tego przyrządu, był idealną osobą do posługiwania się i udoskonalenia tej 

technologii.

W   ten   oto   sposób   byliśmy   w   stanie   zastosować   ich   technologię   i 

rozwinąć   sposób   wyodrębniania   pierwiastków   w   odniesieniu   do 

background image

trójchlorku rodu. Z jego handlowej postaci wyizolowaliśmy pięć różnych 

pierwiastków.   Słowo   “metal"   ma   w   tym   przypadku   znaczenie   bardziej 

zbliżone   do   słowa   “armia".   Nie   można   mieć   armii   składającej   się   z 

jednego żołnierza. Słowo “metal" odnosi się tu do całego konglomeratu, 

który posiada pewne szczególne właściwości: przewodnictwo elektryczne, 

przewodnictwo cieplne i wiele innych cech. Kiedy rozpuści się metale w 

kwasie,   otrzymuje   się   roztwór   bez   jakichkolwiek   ciał   stałych.   Można 

założyć,   że   jest   to   roztwór   wolnych   jonów.   Kiedy   jednak   mamy   do 

czynienia   z   pierwiastkami   szlachetnymi,   nie   mamy   do   czynienia   z 

wolnymi jonami. Mamy tu do czynienia z tak zwaną “chemią klastrową".

Na   początku   lat   pięćdziesiątych   rozwinęła   się   na   uczelniach   cała 

dziedzina badań z zakresu chemii klastrowej i materiałów katalitycznych. 

Co   się   jednak   dzieje,   kiedy   wiązania   typu   metal-metal   są   nadal 

zachowywane   w   materiale.   Otóż,   kiedy   kupuje   się   trójchlorek   rodu   w 

firmie Johnson, Matthey & Engelhardt, to w rzeczywistości otrzymuje się 

Rh

12

Cl

36

  lub   Rh

15

Cl

45

,   a   nie   RhCl

3

.   Istnieje   istotna   różnica   między 

materiałem   posiadającym   wiązania   typu   metal-metal   a   materiałem 

całkowicie   dysocjującym   na   wolne   jony.   Jeśli   poddamy   ten   pierwszy 

badaniu   instrumentalnemu,   to   w   rzeczywistości   poddamy   badaniu 

wiązania klastra – przyrząd nie bada w tym przypadku wolnych jonów.

Dowiedziałem się, że firma Generał Electric buduje ogniwa paliwowe 

wykorzystujące rod i iryd. Skontaktowałem się z ich ludźmi zajmującymi 

się tą sprawą w Massachusetts, po czym pojechałem z nimi porozmawiać. 

Na   naszą   rozmowę   przybyło   także   trzech   wyznaczonych   przez   firmę 

prawników, których zadaniem była ochrona Generał Electric przed ludźmi, 

background image

którzy   twierdzą,   że   wynaleźli   nową   technologię,   którą   przedstawili   tej 

firmie i że następnie ona im ją ukradła. Potem w celu obrony Generał 

Electric   musi   ujawniać   szczegóły   swoich   technologii   i   udowadniać,   że 

stworzyła  ją  sama.  Dlatego   właśnie  Generał  Electric   odnosi  się  bardzo 

sceptycznie do ludzi twierdzących, że wymyślili coś nowego, i zawsze na 

rozmowy z nimi delegują prawników, których zadaniem jest sprawdzenie, 

czy rozmówca nie jest zwykłym naciągaczem.

Po godzinnej rozmowie z nami padło stwierdzenie: “Ci faceci nie są 

naciągaczami. Prawnicy mogą odejść". Ich ludzie doszli do tego wniosku, 

ponieważ   u   nich   również   miały   miejsce   eksplozje.   Wiedzieli,   że   po 

kupieniu handlowej postaci trójchlorku rodu bardzo dobrze poddaje się on 

analizie,   ale   żeby   móc   wprowadzić   go   do   ogniw   paliwowych,   należy 

poddać go efuzji. Wiedzieli, że po tym zabiegu nie da się już wykryć tego 

metalu. Kiedy więc powiedzieliśmy im, że posiadamy materiał, który w 

ogóle nie poddaje się analizie, wiedzieli, że to możliwe. Nigdy czegoś 

takiego jednak nie widzieli, przeto powiedzieli:

— Jesteśmy zainteresowani.

Potem przedstawili mi następującą propozycję:

—   Dave,   może   zrobiłbyś   trochę   rodu   i   przesłał   go   nam,   a   my 

wprowadzimy   go   do   naszych   ogniw   paliwowych.   Zobaczymy,   czy   to 

będzie działać, tam gdzie działa tylko rod. Sprawdzimy, na czym polega 

mechanizm przemiany jednoatomowego rodu na rod metaliczny w tych 

ogniwach paliwowych.

Jak   dotąd   nie   odkryto   innego   metalu   poza   rodem   i   platyną,   który 

background image

działałby   katalitycznie   w   procesach   wodorowych   wykorzystywanych   w 

ogniwach   paliwowych.   Rod   jest   wyjątkowy   w   porównaniu   z   platyną, 

ponieważ   w   przeciwieństwie   do   niej   nie   łączy   się   z   tlenkiem   węgla. 

Powiedzieli mi:

—   Dave,   sprawdzimy,   czy   jest   to   czynnik   katalizujący   w   procesach 

wodorowych i jeśli okaże się, że tak jest, będzie to oznaczało, że to rod 

albo jakaś jego odmiana.

Pracowaliśmy   przez   sześć   miesięcy   i   oczyściliśmy   pewną   ilość 

materiału,   potem  oczyściliśmy   ją   jeszcze   raz   i  jeszcze   raz.   Chcieliśmy 

mieć   absolutną   pewność,   że   materiał   jest   czysty.   Chcieliśmy   uniknąć 

jakichkolwiek   związanych   z   tym   problemów.   W   końcu   przesłaliśmy 

gotową próbkę do Tony'ego LaConti w Generał Electric.

Generał Electric odsprzedało w międzyczasie swoją technologię ogniw 

paliwowych   firmie   United  Technologies,   która   miała   już   swoją   własną 

technologię ogniw tego typu. Wszyscy ludzie z Generał Electric pracowali 

dla United Technologies, ale ponieważ United Technologies miała swoje 

własne zespoły ludzie z Generał Electric nie zostali do nich włączeni. Stali 

się młodszym personelem – nie byli już najważniejsi i po kilku miesiącach 

zwolnili się z United Technologies. Jose Giner, który był szefem działu 

ogniw paliwowych w United Technologies, również się zwolnił i założył w 

Waltham   w   stanie   Massachusetts   własną   firmę   o   nazwie   Giner 

Incorporated. Tony i reszta ludzi z Generał Electric poszła za nim.

W  czasie   kiedy   nasz   materiał   dotarł   tam,   zdążyli   już   założyć   swoje 

własne przedsiębiorstwo w Waltham, przeto zleciliśmy im budowę ogniw 

paliwowych dla nas.

background image

Kiedy otrzymali nasz materiał i przeprowadzono jego analizę, okazało 

się, że w ogóle nie ma w nim rodu. Tym niemniej kiedy dołączyli go do 

węgla w ramach ich technologii ogniw paliwowych, wszystko działało jak 

należy, to znaczy, nasz materiał działał tak jak rod i co ciekawe nie łączył 

się z tlenkiem węgla.

Trzy tygodnie później wyłączyli ogniwa paliwowe, wyjęli elektrody i 

przesłali je w to samo miejsce, z którego otrzymali ekspertyzę mówiącą, 

że   w   oryginalnej   próbce   nie   było   rodu.   Obecnie   okazało   się,   że   w 

oryginalnej próbce jest ponad 8 procent rodu. Rod zaczął wydzielać się na 

węglu. W rzeczywistości zaczął już wytwarzać wiązania typu metal-metal. 

I na elektrodzie znalazł się metaliczny rod, tam gdzie go przedtem w ogóle 

nie było. Ludzie z Generał Electric stwierdzili wówczas:

—   Dave,   jeśli   okaże   się,   że   jesteś   pierwszym,   który   to   odkrył,   jeśli 

będziesz   pierwszym,   który   potrafi  wytłumaczyć,  jak  to   się   dzieje,   jeśli 

będziesz pierwszym, który powie światu, że coś takiego istnieje, będziesz 

mógł to opatentować.

A ja im na to:

— Nie jestem zainteresowany opatentowywaniem tego. Wtedy wyjaśnili 

mi, że jeśli ktoś inny odkryje to i opatentuje, wówczas może zmusić mnie, 

abym   więcej   tego   nie   robił,   nawet   jeśli   do   tego   czasu   robiłem   to 

codziennie.

— W takim razie — odrzekłem — chyba będę musiał to opatentować. 

W marcu 1988 roku przesłaliśmy do urzędów patentowych USA i całego 

świata   opis   patentowy   pod   nazwą   Orbitally   Rearranged   Monatomic 

background image

Elements   (Jednoatomowe   pierwiastki   o   przekształconych   orbitach). 

Ponieważ   nazwa   ta   jest   nieco   długa,   nazywamy   to   po   prostu   ORME. 

Można więc mieć złoto ORME, pallad ORME, iryd ORME, ruten ORME, 

osm ORME lub ORME-y.

W czasie trwania procedury patentowej Biuro Patentowe oznajmiło mi:

—   Dave,   potrzebujemy   bardziej   dokładnych   danych,   potrzebujemy 

więcej informacji na temat procesu przekształcania do postaci tego białego 

proszku.

Jednym z problemów, na jaki natknęliśmy  się,  było to,  że kiedy  już 

wytworzy się ten biały proszek i wystawi go na działanie atmosfery, z 

miejsca zaczyna przybierać na wadze. I nie chodzi to o jakiś niewielki 

przyrost,   mowa   tu   o   dwudziesto–   a   nawet   trzydziesto–   procentowym 

przyroście ciężaru. W normalnych warunkach można by to potraktować 

jako absorpcję gazów atmosferycznych: powietrze wchodzi w związek z 

proszkiem   i   powoduje   przyrost   jego   ciężaru,   lecz   nie   aż   o   20   do   30 

procent.

Tym niemniej musieliśmy uczynić zadość żądaniom Biura Patentowego. 

Musieliśmy podać im dokładne dane.

Wzięliśmy   więc   przyrząd   do   analizy   termo-grawimetrycznej,   który 

umożliwia pełną kontrolę atmosfery, w której znajduje się próbka. Można 

ją utleniać, odtleniać wodorem i wyżarzać i jednocześnie cały czas ważyć 

ją w kontrolowanej atmosferze. Całość jest absolutnie szczelna. Brakowało 

już nam pieniędzy i nie stać nas było na zakup takiego przyrządu, więc 

wynajęliśmy   go   od   korporacji   Vanana   w   Bay   Area.   Kiedy   go 

background image

otrzymaliśmy, podłączyliśmy go do naszych komputerów.

Podgrzewaliśmy   materiał   z   prędkością   1,2   stopnia   na   minutę   i 

chłodziliśmy   z   prędkością   2   stopni   na   minutę.   Okazało   się,   że   przy 

utlenianiu materiał waży 102 procent, a kiedy się go odtleni wodorem, 

waży   103   procent.   Jak   dotąd   nic   nadzwyczajnego.   Nie   ma   żadnych 

problemów. Ale kiedy proszek przechodzi w śnieżnobiałą postać, waży 

tylko 56 procent! Wydało nam się to niemożliwe! Kiedy się go wyżarzy i 

zamieni się w śnieżnobiałą postać, waży tylko 56 procent pierwotnej wagi! 

Jeśli pogrzeje się go do punktu zeszklenia, czernieje i cała jego pierwotna 

waga wraca.

To oznacza, że ta substancja się nie ulatnia. Wciąż tam jest, tylko nie da 

się jej zważyć. I właśnie w tym momencie wszyscy powiadają: “Tak być 

nie może, coś tu jest nie tak!"

Proszę   sobie   wyobrazić,   że   kiedy   podgrzewaliśmy,   a   następnie 

oziębialiśmy   naszą   substancję   w   atmosferze   helu   lub   argonu,   a 

powtarzaliśmy tę procedurę trzy razy, próbka zyskiwała na wadze od 200 

do   300   procent   początkowego   ciężaru.   Kiedy   ją   następnie 

podgrzewaliśmy,   ważyła   mniej   niż   mc?   Gdyby   zważyć   pustą   szalkę, 

okazałoby   się,   że   waży   ona   więcej   niż   kiedy   znajduje   się   na   niej   ta 

substancja!

Muszę   podkreślić,   że   przyrząd   ten   obsługiwali   ludzie   o   wysokich 

kwalifikacjach, a mimo to przychodzili i mówili: “Proszę na to spojrzeć, to 

w ogóle nie ma sensu!"

Ten przyrząd jest bardzo dobrze zaprojektowany i kontrolowany. Mają 

background image

do testów pewien materiał, który w temperaturze pokojowej nie posiada 

właściwości magnetycznych, ale kiedy włoży się go do tego urządzenia i 

podgrzeje   do   temperatury   300   stopni,   namagnesowuje   się.   Staje   się 

wówczas silnym magnesem. Następnie po pogrzaniu do temperatury 900 

stopni traci SWOJO właściwości magnetyczne. Pozwala on stwierdzić, czy 

oddziaływanie   jego   pola   magnetycznego   na   podgrzewaną   substancję 

powoduje jakiekolwiek zmiany jej ciężaru.

Ogrzewany materiał owinięty jest w dwa zwoje. Jeden zwój zwinięty 

jest w jednym kierunku, a drugi w przeciwnym. Jeżeli przepuścimy przez 

nie prąd elektryczny, to wytworzą one pola elektromagnetyczne, których 

linie sił są skierowane przeciwnie i znoszą się nawzajem. Jest to ten sam 

rodzaj uzwojenia, który używany jest w telewizji w celu zniesienia pola 

magnetycznego.   Intencją   konstruktorów   była   chęć   wyeliminowania 

wszelkich wpływów pola magnetycznego na pomiar.

Kiedy wkładaliśmy ten materiał do przyrządu i ważyliśmy go, cały czas 

ważył   tyle   samo,   zarówno   kiedy   stawał   się   magnetykiem,   jak   i   kiedy 

przestawał   nim   być.   Kiedy   jednak   wkładaliśmy   naszą   substancję   i 

przekształcała się w śnieżnobiały proszek, jej ciężar zmniejszał się do 56 

procent pierwotnej wagi. Kiedy wyłączano przyrząd i pozostawiano go, 

aby   ostygł,   ciężar   próbki   nadal   wynosił   56   procent.   Po   jej   kolejnym 

pogrzaniu jej ciężar zanikał zupełnie, zaś po ochłodzeniu zyskiwał od 200 

do 300 procent pierwotnego ciężaru, ale w końcu zawsze powracał do 56 

procent.

Skontaktowaliśmy   się   z   korporacją   Variana   w   Bay   Area   i 

powiedzieliśmy im:

background image

—   Słuchajcie,   to   nie   ma   sensu.   Coś   jest   nie   w   porządku   z   waszym 

przyrządem. Za każdym razem gdy go używamy, pracuje dobrze aż do 

momentu   wytworzenia   przez   nas   czystego,   monoatomowego   materiału. 

Ilekroć dochodzimy do tego momentu, otrzymujemy śnieżnobiały proszek 

i urządzenie przestaje działać prawidłowo.

Ludzie z Variana obejrzeli wyniki i powiedzieli:

—   Wie   pan,   panie   Hudson,   gdyby   pan   oziębiał   swoją   substancję, 

powiedzielibyśmy,   że   ma   pan   do   czynienia   z   nadprzewodnictwem,   ale 

ponieważ pan ją podgrzewał, nie wiemy, z czym ma pan do czynienia.

Postanowiłem podszkolić się w chemii, tak jak poprzednio w fizyce, z 

tym   że   teraz   musiałem   jeszcze   dodatkowo   nauczyć   się   fizyki 

nadprzewodników.   Pożyczyłem   całą   stertę   książek   na   temat 

nadprzewodnictwa i zacząłem je studiować.

Zrobiliśmy następującą rzecz: wzięliśmy nasz biały proszek i ponieważ 

miał   być   on   nadprzewodnikiem,   umieściliśmy   go   na   stole,   i 

przyłączyliśmy   doń   woltomierz.   Jak   wiadomo,   woltomierz   ma   dwie 

elektrody. Kiedy przyłączymy do nich drut i włączymy baterię, woltomierz 

wskaże nam opór drutu.

Jeśli jedną elektrodą dotkniemy nasz proszek z jednej strony a drugą z 

drugiej   i   włączymy   prąd,   to   wskazówka   miernika   powinna   zająć   taką 

pozycję (pokazuje na ekranie wskazanie na tablicy miernika), co oznacza 

doskonałą   nadprzewodliwość.   Nic   z   tego,   figa,   zero,   żadnego 

nadprzewodnictwa. Zaczęliśmy się zastanawiać, o co tu chodzi.

Z definicji nadprzewodnika wynika,  że nie jest możliwe zaistnienie w 

background image

nim   jakiegokolwiek   potencjału   elektrycznego   lub   pola   magnetycznego. 

Aby odprowadzić prąd z drutu, potrzeba napięcia, podobnie jak aby go 

doń wprowadzić. Skoro tak, skoro nie można otrzymać prądu z samego 

przewodu, przeto nie da się również uzyskać energii nadprzewodnictwa w 

przewodzie bez przyłożenia doń napięcia.

Wiem, jakie zadajecie sobie państwo w tym momencie pytanie. Brzmi 

ono: “Do czego więc, u diabła, nadaje się ta substancja?" Jeśli nie można 

do niej wprowadzić energii i jeśli nie można jej z niej wyprowadzić, to do 

czego,   u   diabła,   może   się   ona   nadawać?   Otóż,   okazuje   się,   że   przez 

nadprzewodnik przepływa światło o jednej długości fali, jednorodne, takie 

jak  w  laserze,   i  że  płynie  ono   w  nim  bez   przerwy,  nieskończenie,   zaś 

przepływając   przezeń   wytwarza   wokół   niego   pole   noszące   nazwę   pola 

Meissnera, które występuje wyłącznie w nadprzewodnikach.

Pole   Meissnera   eliminuje   z   próbki   wszelkie   zewnętrzne   pola 

magnetyczne.  Jakiego  wiec to  musi  być koloru?  Otóż,  musi  być białe. 

Cokolwiek odcina wszelkie światło od próbki, musi być białe, zaś to, co je 

absorbuje, musi być czarne. (Jak to się jednak ma do błysku w naczyniu 

wystawionym na działanie promieni słonecznych)? Jeśli to odbija wszelkie 

światło,   musi   być   białe   –   mówię   tu   teraz   o   czystym,   pojedynczym 

elemencie   nadprzewodnikowym.   Musi   być   biały,   kiedy   jest   w   stanie 

nadprzewodzenia.

Należy   więc   wziąć   nadajnik   radiowy   i   dostroić   częstotliwość 

rezonansową   nadprzewodnika   do   częstotliwości   przewodu,   a   właściwie 

dostroić   częstotliwość   przewodu   do   częstotliwości   nadprzewodnika. 

Wówczas fale   elektronowe  przewodu  oscylują  dokładnie  tak   samo,  jak 

background image

nadprzewodnik.   W   tym   stanie   para   elektronów   może   przejść   na 

nadprzewodnik bez żadnego dodatkowego impulsu, ponieważ elektrony 

przemieszczają się bez przerwy i szukają drogi najmniejszego oporu. Jeśli 

więc zsynchronizuje się je z nadprzewodnikiem przechodzą parami bez 

żadnego dodatkowego impulsu.

To   wymaga   oczywiście   pewnych   wyjaśnień,   ponieważ   spin   połowy 

elektronu  plus spin  połowy   elektronu  to  dwie  cząstki.  Kiedy   jednak  te 

dwie cząstki utworzą parę i każda z nich stanowi idealne, lustrzane odbicie 

drugiej, tracą własności cząstki i stają się czystym światłem. Bez sensu, 

prawda? Ale tak jest. Spin jednej drugiej plus spin jednej drugiej daje spin 

jedności, który staje się czystym światłem. Proszę mi wierzyć, że tak jest. 

Tak więc nie mogą one poruszać się jako pojedyncze elektrony, ale mogą 

przemieszczać się w postaci światła.

Elektrony wykazują pewną zwariowaną właściwość, mianowicie to, że 

elektron   istniejący   w   jednej   czasoprzestrzeni   przechodząc   do   innej 

czasoprzestrzeni   emituje   lub   absorbuje   światło.   Przenosi   się   z   jednej 

czasoprzestrzeni do drugiej. Mamy więc światło, które składa się z dwóch 

elektronów. Światło nie istnieje w żadnej czasoprzestrzeni. Można zapalić 

50 miliardów świateł w jednej i tej samej przestrzeni i wszystko jest w 

porządku.

Ale nie mamy jeszcze przewodnika. Przewodnika, którym popłynie prąd 

do   przewodu   i   którym   zeń   odpłynie.   Bez   niego   nie   będzie   przepływu 

prądu. Trzeba go uziemić, prawda? W przypadku nadprzewodnika tak nie 

jest.   Prąd   może   płynąć   i   płynąć,   i   płynąć...   i   wcale   nie   musi   z   niego 

odpływać.   Jeśli   chcemy,   aby   odpłynął   musimy   podłączyć   szeregowo 

background image

przewodnik   i   dostroić   jego   częstotliwość   rezonansową   do 

nadprzewodnika.   I   kiedy   oba   znajdą   się   w   harmonii,   przykładamy 

napięcie... i ciach, i energia ulatnia się.

Tak więc, gdybyśmy chcieli stworzyć nadprzewodnik, który ciągnąłby 

się od Portland do Nowego Jorku, i ładowali go tu energią przez dwa lub 

trzy   dni,   nie   musielibyśmy   go   jednocześnie   rozładowywać   w   drugim 

miejscu.   Wszystko   byłoby   w   porządku,   można   byłoby   go   ładować   w 

dalszym ciągu. A kiedy tym z Nowego Jorku potrzebna byłaby energia, 

dostroiliby   częstotliwość   rezonansową   swojego   przewodu,   przyłożyli 

napięcie   i   wyssali   całą   energię   z   nadprzewodnika.   Energia   zostałaby 

“bezpłatnie", bez strat, przetransportowana z Portland do Nowego Jorku na 

fali kwantowej nadprzewodnika, przeniesiona pod postacią światła a nie 

elektryczności.

Jak   zmierzyć   tę   energię,   skoro   nie   ma   ona   napięcia?  W  jaki  sposób 

zbudować urządzenie, które potrafiłoby zmierzyć to światło? No i proszę 

sobie   wyobrazić,   że   nie   da   się   tego   zrobić,   a   to   z   tego   względu,   że 

wszystkie przyrządy pomiarowe, jakie wymyślił człowiek, opierają się na 

zasadzie pomiaru różnic, zaś w nad-przewodniku nie ma żadnego napięcia, 

to   znaczy   różnicy   potencjałów.   Przepływ   w   nadprzewodniku   zostaje 

zainicjowany   przyłożeniem   pola   magnetycznego.   Reaguje   on   na   nie 

przepływem   światła   w   swoim   wnętrzu   i   powstaniem   większego   pola 

Meissnera wokół niego.

Następnie można odłożyć magnes i pójść sobie, i wrócić za sto lat. I 

okaże się, że płynie w nim nadal to samo światło, które płynęło w nim, 

kiedy   odjęliśmy   magnes.   Przepływ   nie   ulega   spowolnieniu. 

background image

Nadprzewodnik nie eliminuje 99,9999 procenta, ale dokładnie 100 procent 

wszystkich   zewnętrznych   pól   magnetycznych.   Nie   istnieje   jakikolwiek 

opór,   ruch   odbywa   się   na   zasadzie   perpetum   mobile,   może   trwać   całą 

wieczność.

Rosyjski   fizyk   Sacharow   stwierdził   w   latach   sześćdziesiątych,   że 

szukając   istoty   ciążenia   nigdy   nie   odnajdziemy   jej   w   postaci   pola 

magnetycznego.   Ciążenie   jest   rezultatem   wzajemnych   oddziaływań 

między protonami, neutronami, elektronami i energią próżni. Tą energią, 

która znajduje się wszędzie, w całym wszechświecie, i jest ponadczasowa. 

Ta energia to tak zwany eter. Gdybyśmy wypompowali z wszechświata 

całe ciepło i całą materię, dokładnie wszystko, pozostałaby w nim jeszcze 

ta   energia,   którą   nazywamy   energią   próżni.   Kiedy   protony,   neutrony   i 

elektrony wchodzą w reakcję z tą energią, wytwarzają ciążenie. Jeśli nie 

ma   materii,   nie   ma   również   ciążenia.   Interesująca   teoria.   Jak   dotąd 

wszyscy ją ignorują.

No, jest jeszcze facet o nazwisku Hal Puthoff z Teksasu, który pochodzi 

z   Bay   Area   w   Kalifornii,   gdzie   rozpoczął   eksperymenty   ze   zdalnym 

widzeniem. Teraz pracuje w Austin w Teksasie. (H.E. Puthoff pracuje w 

Instytucie Zaawansowanych Badań w Austin w Teksasie). To właśnie on 

opisał matematycznie teorię grawitacji Sacharowa. Opublikował ją w roku 

1993   w   jednym   z   najbardziej   liczących   się   pism   naukowych.   (W 

rzeczywistości po raz pierwszy opublikowano ją w Physical Review A

4

 z 1 

marca 1989 roku. Artykuł nosił tytuł: “Gravity as a zero-point-fluctuation 

force"

5

.

Z   matematycznego   modelu   (to   on   wykonuje   osobiście   wszystkie 

background image

obliczenia   matematyczne)   wynika,   że   kiedy   materia   reaguje   w   dwóch 

wymiarach,   w   przeciwieństwie   do   reakcji   zachodzących   w   przestrzeni 

trójwymiarowej,   (zaś   z   definicji   nadprzewodnik   to   parzysty   kwantowy 

oscylator rezonujący w dwóch wymiarach, a nie w trzech), kiedy reaguje 

w dwóch wymiarach, to powinna według wzorów matematycznych tracić 

cztery dziewiąte swojego ciężaru. Czy wiecie państwo, że to, co zostaje po 

odjęciu czterech dziewiątych, to dokładnie 56 procent?

Postanowiłem   więc   pojechać   do   Hala   Puthoffa.   Wziąłem   wszystkie 

swoje wyniki i pojechałem do niego. Po przybyciu oświadczyłem:

—   Słuchaj,   Hal,   mamy   eksperymentalne   potwierdzenie   słuszności 

twoich   wzorów   matematycznych,   co   stanowi   dodatkowo   potwierdzenie 

słuszności założeń teorii grawitacji Sacharowa. A jest tak, ponieważ nasza 

substancja waży tylko 56 procent tego, co na początku, kiedy przechodzi 

w stan nadprzewodnictwa.

—   Dave,   czy   zdajesz   sobie   sprawę,   że   grawitacja   jest   czynnikiem 

determinującym czasoprzestrzeń — odrzekł Hal. — Skoro ta substancja 

waży tylko 56 procent swojej rzeczywistej wagi, to musisz zdawać sobie 

sprawę, że w rzeczy samej zakrzywia ona czasoprzestrzeń.

Jeśli się nad tym zastanowić, ma rację.

—   Posłuchaj,   Dave   —   ciągnął   dalej.   —   To,   czego   naprawdę   nam 

potrzeba,   to   materiał,   który   całkowicie   zakrzywia   czasoprzestrzeń. 

Materiał, który w ogóle nie podlega przyciąganiu grawitacyjnemu.

Chodziło mu o coś, co waży mniej niż zero. W swoich pracach nazywa 

on tę materię materią egzotyczną. Słysząc to powiedziałem:

background image

—   Hal,   czy   wiesz,  że   jeśli   ogrzejemy   tę   substancję,   przestaje   ona 

podlegać przyciąganiu grawitacyjnemu?

Przeczytałem wiele prac na temat energii próżni. Czy wiecie państwo, że 

spektrum   termalne   nakłada   się   na   spektrum   punktu   zerowego.  Te   dwa 

widma nakładają się na siebie. Tak więc jeśli coś podgrzejemy, to powinno 

to   reagować   wewnętrznie   z   energią   punktu   zerowego.   Rezonując   w 

dwuwymiarowej przestrzeni materiał ten dosłownie traci cały ciężar. Czy 

wiedzą państwo, co mi powiedział Puthoff? Otóż stwierdził:

— Dave, w tym momencie nie powinieneś widzieć tego materiału.

— Masz rację, Hal — odrzekłem. — Kiedy zagląda się do naczynia 

przez kwarcowy wziernik, okazuje się, że nic w nim nie ma, przy czym 

ciężar naczynia jest inny, niż wtedy gdy jest ono puste.

Okazało   się,   że   popełniłem   błąd,   zakładając,   że   nasza   substancja 

rezonuje przy częstotliwości, której nie byliśmy w stanie określić, jako że 

Hal stwierdził:

—   Dave,   teoretycznie   powinien   on   zniknąć   z   przestrzeni 

trójwymiarowej. Wręcz nie powinien w niej istnieć.

— No, no... — mruknąłem ze zdumienia.

— Dave, musisz zaplanować takie doświadczenie, w którym będziesz w 

stanie wykonać następującą rzecz: kiedy materiału już nie będzie, przesuń 

ręką   nad   naczyniem,   i   jeśli   okaże   się,   że   tam   jest   i   rezonuje   przy 

częstotliwości, której nie jesteś w stanie ustalić, strącisz go z naczynia.

Dzieje się tak dlatego, że kiedy materiał zostaje oziębiony i zaczyna się 

background image

ponownie   ukazywać,   zawsze   ukazuje   się   w   tym  samym  kształcie,   jaki 

miał, zanim zniknął.

— Jeśli znajduje się tam, zsuniesz go z naczynia, a kiedy zaczniesz go 

ochładzać, wróci dokładnie w to miejsce, gdzie był poprzednio, i będzie to 

stanowiło dowód, że opuścił naszą trójwymiarową przestrzeń — dodał. — 

Dave, jeśli ci się to uda, nigdy już nie odczujesz braku pieniędzy.

Czy myślicie, że samoloty typu “stealth" są naprawdę czymś ważnym? 

Co by się stało, gdyby mogły dosłownie znikać?

Jakie   są   jeszcze   inne   właściwości   nadprzewodników?   W   roku   1988 

zgłosiłem   wnioski   patentowe   na   ORME-y,   a   następnie   na   S-ORME-y. 

Sprzężony   rezonują-co-kwantowy   system   oscylacyjny   wieloatomowych 

ORME-ów. Mam 11 patentów na ORME-y i 11 patentów na S-ORME-y – 

łącznie 22 patenty.

A co z kolejnymi własnościami nadprzewodnika? Nadprzewodnik – jak 

udowodnić, że to nadprzewodnik? Bierze się więc stałe pole magnetyczne 

i wkłada do niego badany materiał. Jeśli nie jest on nadprzewodnikiem, to 

po przyłożeniu doń pola magnetycznego uzyskamy dodatnią indukcyjność. 

Jeśli przedstawimy to na wykresie w postaci wartości przyłożonego pola 

magnetycznego na jednej osi i indukcyjności na drugiej, to w przypadku 

doskonałego izolatora otrzymamy prostą równoległą. Bez względu na to 

jak silne pole magnetyczne przyłożymy, nie będzie żadnej indukcji. Jeśli 

nasz materiał jest doskonałym przewodnikiem, to w jego przypadku pewna 

niewielka ilość pola magnetycznego sprawi, że wykres skieruje się w górę. 

Tak więc mniej więcej w tym zakresie (pokazuje na planszy) będą mieściły 

się wykresy większości metali.

background image

Jeśli jednak mamy do czynienia z nadprzewodnikiem, to po przyłożeniu 

pola   magnetycznego   stanie   się   ono   ujemne.   Dosłownie   zjada   on   pole 

magnetyczne, żywi się nim i wchłania je w siebie. Ujemna indukcja przy 

dodatnio przyłożonym polu magnetycznym stanowi dowód, że mamy do 

czynienia   z   nadprzewodnikiem.   Innymi   słowy,   gdyby   ktoś   miał 

urządzenie,   które   byłoby   zbudowane   z   nad-przewodnika,   to   przy 

przesuwaniu go wewnątrz linii pola magnetycznego spowodowałoby ono 

unicestwienie   potencjału   tego   pola.   Gdyby   zabrać   takie   urządzenie   do 

domu,   w   którym   znajdują   się   elektryczne   mechanizmy,   zostałyby   one 

wyłączone, nastąpiłoby zahamowanie i wyłączenie.

6

Czy wiecie państwo, że gdybyście posiadali urządzenie mogące to robić, 

mogłoby  ono dosłownie przenosić się w czasoprzestrzeni. Tak twierdzi 

Hal. Mogłoby znikać i ponownie pojawiać się w naszej czasoprzestrzeni? 

Mogłaby   przenieść   się   z   naszej   trójwymiarowej   czasoprzestrzeni   w 

przestrzeń pięciowymiarową, w której pomiędzy nami a jakimś odległym 

układem gwiezdnym nie istnieje ani odległość, ani czas i wyłonić się z tej 

pięciowymiarowej   przestrzeni   właśnie   w   tym   układzie.   Słyszeliście 

państwo o czymś takim?

Pomijając to wszystko, ta substancja jest bardzo ważna – ona sama i 

sposób, w jaki ona działa. Chodzi tu o to, że wkraczamy  w dziedzinę 

kontroli grawitacji oraz czasoprzestrzeni.

Aby   to   wyjaśnić,   posłużę   się   analogią.   Jeśli...   jeśli   byłoby   możliwe 

skurczenie   państwa   molekuł   do   takich   rozmiarów,   że   znaleźliby   się 

państwo   wewnątrz   atomu,   znaleźliby   się   państwo   w   świecie   kwantów, 

gdzie   nie   ma   przyszłości   i   przeszłości,   gdzie   wszystko   jest   nawzajem 

background image

wymienialne.   Nie   istnieje   tam   czas   taki,   jakim   go   znamy.   Staliby   się 

państwo   nieśmiertelni.   W   świecie   kwantów   mogliby   państwo   żyć 

wiecznie.

Nadprzewodnik   składa   się   miliardów   miliardów   miliardów   atomów   i 

wszystkie   one   działają   jak   jeden   wielki   makroatom.   Tak   więc   można 

stworzyć   sobie   pojazd,   do   którego   można   by   wejść,   do   tego 

nadprzewodnika, można by go naładować energią i wyłączyć wszystkie 

zewnętrzne pola magnetyczne i grawitacyjne. Wtedy bylibyście państwo w 

naszym   świecie,   lecz   jednocześnie   bylibyście   nie   z   tego   świata. 

Podkreślam: w tym świecie, ale nie z tego świata. I dosłownie poprzez 

ogrzanie go moglibyście zniknąć z tej czasoprzestrzeni. Po prostu, brzdęk i 

nie ma was. Ale wy nadal moglibyście widzieć wszystko i wszystkich w 

tym świecie, tylko oni nie mogliby widzieć was. To coś podobnego do 

tego, kiedy jest się nad wodą i patrzy w dół na ryby. Nie jest się w ich 

rybim świecie, ale widzi się je.

[—   Ale   nie   mielibyśmy   również   żadnych   myśli,   ponieważ   myśli 

wytwarzają pola elektromagnetyczne — wtrąca się słuchacz z sali.

Dave Hudson milknie i ktoś inny odzywa się z widowni:

— Znajdowalibyśmy się w stanie czystej świadomości. Dave Hudson 

odzyskuje rezon i powiada.}

— Tak jest. Jak widać sprawa bardzo szybko zaczyna się komplikować i 

wkracza na obszary czysto filozoficzne. Kiedy państwo to zrozumiecie, 

tak jak my, to nie zdziwi was, że powiedzieliśmy sobie: dobrze, skoro 

posiadamy tę analityczną zdolność, jesteśmy chyba w stanie ilościowo i 

background image

jakościowo przeanalizować, gdzie to wszystko w końcu się znajduje?

Udaliśmy   się   więc   do   A.J.   Baylessa   i   kupiliśmy   kilka   krowich   i 

świńskich mózgów. Zwęgliliśmy je w dymiącym kwasie siarkowym. Był 

to bardzo wulgarny

sposób,   ale   nic   lepszego   nie   przyszło   nam   do   głowy.   Nie   jesteśmy 

specjalistami   od   chemii   organicznej,   lecz   nieorganicznej,   więc 

zniszczyliśmy   węgiel,   zwęgliliśmy,   dodaliśmy   kwasu   azotowego, 

znużyliśmy   znowu   w   dymiącym   kwasie   siarkowym,   jeszcze   raz   w 

azotowym, znowu w siarkowym i jeszcze raz w azotowym, aż zupełnie 

pozbyliśmy   się   węgla.   Potem   to,   co   zostało,   płukaliśmy   wodą,   aż 

wymyliśmy wszelkie związki azotu.

Czy wiecie państwo, że ponad pięć procent ciężaru suchej masy tkanki 

mózgowej stanowią rod i iryd i to w stanie wysokospinowym? Że komórki 

komunikują się między sobą za pomocą nadprzewodnictwa? Że instytucja 

o   nazwie   U.S.   Naval   Research   Facility   (Instytut   Badań   Marynarki 

Wojennej   Stanów   Zjednoczonych)   wie,   że   drogi   porozumiewania   się 

między komórkami wiodą przez nadprzewodnictwo? Że zmierzyli oni to 

zjawisko stosując SQUID-y? Nadprzewodnikowe Kwantowe Urządzenia 

Interferencyjne   (Superconducting   Quantum   Interference   Device) 

wyposażone w nadprzewodnikowy pierścień otaczający ciało. Dzięki tym 

urządzeniom   stwierdzili,   że   to   właśnie   światło   przepływa   między 

komórkami, z komórki do komórki i tak dalej. Czy wiecie państwo, że 

wasze impulsy nerwowe nie są elektrycznością, że przemieszczają się z 

prędkością bliższą prędkości dźwięku niż światła? Czy wiecie państwo, z 

jaką   prędkością   przemieszcza   się   fala   nadprzewodnictwa?   Właśnie   z 

background image

prędkością dźwięku. To jest właśnie to, co znajduje się w naszych ciałach, 

co nazywamy świadomością i co różni nas od komputera.

To jest dosłownie światło życia. To ta część naszego ciała, która jest w 

nim cały czas i której naukowcy nie mogli wykryć, ponieważ nie dawała 

się zmierzyć przyrządami, które posiadali. Nazywali ją węglem, ponieważ 

nie posiada ona widma emisyjnego ani absorpcyjnego i w związku z tym 

zakładali, że to węgiel, podczas gdy naprawdę to wcale nie węgiel. Jest 

jedenaście pierwiastków, które mogłyby tym być, ale głównie w naszych 

ciałach znajduje się rod i iryd. I to właśnie one łączą się rezonansowe i 

dosłownie   podtrzymują   nieprzerwanie   nić   życia   w   naszym   ciele.   Zaś 

wokół   naszego   ciała   znajduje   się   niespolaryzowane   pole   magnetyczne 

zwane również polem Meissnera lub aurą.

Właśnie one są atomami duszy naszego ciała. Atomami znajdującymi się 

w harmonii rezonansowej z energią próżni. Zaś energia próżni stanowi 

kolejny wymiar, w którym nie istnieje czas. Wszystko, co kiedykolwiek 

istniało   i   co   będzie   istnieć,   jest   odnotowane   właśnie   tam,   w   próżni.   I 

powiadam wam, przyjaciele, że kiedy spotkacie się z Bogiem, to spotkacie 

go   w   próżni.   Stamtąd   wzięła   się   materia,   stamtąd   ona   pochodzi   i   tam 

wszystko   jest   odnotowywane.   I   wasz   związek   z   nią   dokonuje   się   za 

pośrednictwem tych rezonujących oscylatorów znajdujących się w stanie 

kwantowego   rezonansu   z   jej   energią.   To   jest   właśnie   to,   co   przenosi 

światłość   życia   ze   świata   kwantów   do   makroskopowego   ciała,   które 

nazywacie swoją fizyczną formą.

Atomy te w stanie makro i po wysuszeniu wyglądają jak biały proszek. 

Jeśli   jednak   przyjrzymy   się   im   pod   mikroskopem   to   okaże   się,   że 

background image

wyglądają jak szkło. Można podgrzać ten biały proszek do temperatury l i 

60   stopni   w   warunkach   próżni   i   przekształci   się   on   w   szkło   bardzo 

podobne do tego, jakie mamy w oknach. Jest to inna forma istnienia tego 

pierwiastka.

Każdy   z   tych   atomów   rezonuje   z   energią   próżni.   Nie   można 

pojedynczego   atomu   okiełznać.   Tej   maszyny   pracującej   na   zasadzie 

perpetum   mobile   nie   można   ograniczyć   i   kazać   jej   pracować   dla   nas. 

Kiedy   jeden   atom   rezonuje   w   dwóch   wymiarach,   wytwarza   fale 

kwantową, która się z niego wydobywa. Następny atom zagnieżdża się w 

niej i przekazuje ją dalej.

Atomy   znajdują   się   zbyt   daleko   od   siebie,   aby   wywoływać   jakieś 

reakcje chemiczne, lecz jednocześnie znajdują się dostatecznie blisko, aby 

rezonować w doskonałej harmonii. Energia, która dosłownie przelewa się 

nieustannie   wokół   atomu.   Czy   zastanawiali   się   kiedykolwiek   państwo, 

dlaczego atom nigdy się nie wyczerpuje? Jest tak dlatego, że cały czas 

nurza się on w energii punktu zerowego. Mamy więc wszystkie atomy 

pozostające w rezonansowej harmonii ze sobą i każdy z nich nurza się w 

energii punktu zerowego. Mamy więc ich nieskończoną liczbę i wszystkie 

robią   to   samo.   Mamy   więc   machinę   ruchu   wykonywanego   w 

nieskończoność. Mamy coś, co porusza się w nieskończoność na paliwie 

energii punktu zerowego. Można by zbudować pierścień z tego materiału, 

który płynąłby i reagował na ziemskie pole magnetyczne.

Czy   wiecie   państwo,   że   jednoelementowy   nadprzewodnik, 

nadprzewodnik   pierwszego   rodzaju,   będzie   reagował   z   polem 

magnetycznym o mocy dwa razy dziesięć do minus piętnastej erga (2 x 10

-

background image

15

 erga)? A czy wiecie, że pole o natężeniu jednego Gausa ma moc dziesięć 

do osiemnastej ergów (10

18

 ergów)

7

?

Ziemskie pole magnetyczne oddziaływujące na igłę kompasu ma moc 

około 0,5 Gausa? Zatem jeden erg energii stanowi miarę natężenia pola 

magnetycznego wokół jednego elektronu, zaś nadprzewodnik reaguje na 

pole magnetyczne o wielkości dwa razy dziesięć do minus piętnastej erga?

Mój  Boże.   Kiedy   myślimy,  on   to   rejestruje.  Kiedy   pracujemy   z   tym 

materiałem, nasze myśli są w nim rejestrowane.

Pewnie niektóre z pań wezmą mi za złe, kiedy powiem, że doszliśmy do 

wniosku, że są to pierwiastki żeńskie. Ponieważ powiedzieliśmy  sobie: 

“Wiecie co, podenerwujmy te pierwiastki. Pokonamy je. Dostarczając im 

energii sprawimy, aby robiły  to, na co mamy  ochotę?" Kupiliśmy  piec 

łukowy, wzięliśmy około trzydziestu gramów naszego białego proszku i 

włożyliśmy go do niego. Piec ma odizolowany tygiel, nasz miał miedziany 

tygiel   w   wannie   wodnej   pozwalającej   utrzymywać   go   w   niskiej 

temperaturze.  Tygiel   przykrywa   się   pokrywką.  W  tyglu   zanurzony   jest 

wolframowy pręt i między nim i tyglem przepływa prąd wytwarzający łuk 

elektryczny.

Siedzi się przy tym tyglu i przy włączonym łuku miesza się elektrodą 

wolframową do czasu, aż wszystko się stopi. Tak więc odpompowaliśmy z 

wnętrza pieca powietrze, wypełniliśmy tygiel helem, aby uzyskać plazmę 

gazową,   i   włączyliśmy   łuk.   Łuk   zabzyczał   i   wyłączył   się.   Kiedy 

otworzyliśmy   piec,   okazało   się,   że   wolframowa   elektroda   zniknęła. 

Elektroda   ta   jest   mniej   więcej   wielkości   mojego   kciuka.   Wolfram   to 

materiał,   z   którego   produkuje   się   włókna   do   żarówek.   Ludzie,   którzy 

background image

zbudowali piec, twierdzili, że możemy używać go od 35 do 40 razy bez 

potrzeby wymiany elektrody. Mogliśmy palić go przez wiele, wiele minut. 

My natomiast nie zdążyliśmy używać go dłużej niż przez sekundę.

Wysłaliśmy   więc   reklamację   do   producenta   i   w   odpowiedzi 

otrzymaliśmy   nową   elektrodę,   założyliśmy   ją,   wypompowaliśmy 

powietrze, wpompowaliśmy szlachetny gaz, włączyliśmy łuk, bzyknęło i 

łuk   się   wyłączył.   Otworzyliśmy   i   znowu   okazało   się,   że   wolframowa 

elektroda przekształciła się w proszek.

Kiedy  poddaliśmy  go analizie, stwierdziliśmy, że to nie jest ten sam 

pierwiastek,   co   przedtem.   Ustaliliśmy   również,   że   nastąpił   około 

tysiąckrotny   wzrost   ciepła   i   nie   było   to   ciepło   pochodzące   z   reakcji 

chemicznych,   ale   z   reakcji   jądrowych.   Zauważyliśmy   również,   że 

wszystkie przewody w laboratorium zaczynają rozpadać się na kawałki. 

Można było podejść do miedzianego przewodu, ruszyć go i rozsypywał się 

w proszek.

W szkle laboratoryjnej zlewki znajdującej się w pobliżu pieca pojawiły 

się pęcherzyki powietrza i kiedy usiłowaliśmy dotknąć ich, rozlatywały się 

na kawałki. Wszystkie te zniszczenia spowodowane były radiacją. Nie da 

się tego inaczej wyjaśnić. Jutro pokażę państwu ekspertyzę laboratorium 

Berkley-Brookhaven,   które   ustaliło,   że   były   to   fotony   o   energii   25000 

elektronowoltów. Kiedy tym wysokospinowym atomom dostarczy się za 

dużo energii, emitują promieniowanie typu gamma. Tak jak w przypadku 

wszystkiego, co żeńskie, kiedy się mu powie, że zostanie zmuszone do 

czegoś, nie osiągnie się nic, ale jeśli da się mu to, czego chce, to otrzyma 

się to, co się chce samemu. Tak więc należy te pierwiastki hołubić, a nie z 

background image

nimi walczyć. Są one żywe. To, co należy  zrobić, to dać im właściwe 

środowisko chemiczne, którego potrzebują, współpracować z nimi, dać im 

to,   czego   chcą,   a   wrócą   do   stanu   niskospinowego   i   wtedy   można   je 

przekształcić w metale lub używać w postaci wysokospinowej.

Wszystko układało się jak należy, dopóki mój wuj nie pokazał mi w 

roku   1991   książki   Secrets   of   Alchemists   (Sekrety   alchemików). 

Stwierdziłem, że nie interesuje mnie to, nie mam ochoty czytać na temat 

alchemii, o czasach kiedy kościół włączał się w te sprawy. Uważałem, że 

wszystko na ten temat było przesadzone. Mówiłem, że nie  jestem tym 

zainteresowany. Chcę zajmować się fizyką i chemią. Jednak mój wuj nie 

dawał za wygraną:

— Dave, ależ tam jest mowa o białym proszku złota — powiedział.

— Czyżby? — rzuciłem w odpowiedzi. I w ten sposób zainteresowałem 

się alchemią. Okazało się, że kamień filozoficzny, źródło światłości życia, 

był białym proszkiem złota.

I zadałem sobie pytanie: “Czy to możliwe, aby ten biały proszek, który 

mam, był białym proszkiem złota, o którym oni mówią? Czy też istnieją 

dwa różne białe proszki złota? Opisy mówią, że jest to źródło, esencja 

życia, że przenosi on światło życia. To już zostało udowodnione. To jest 

nadprzewodnik   i   przenosi   światło   znajdujące   się   w   naszym   ciele. 

Alchemicy twierdzili, że poprawia on komórki ciała.

Otóż   mogę   jutro   państwu   pokazać   wyniki   badań   przeprowadzonych 

przez Bristol-Myers-Squib, z których wynika, że ten materiał wchodzi w 

reakcje z DNA, że je koryguje. Wszelkie rakowe deformacje, popromienne 

background image

deformacje,   wszystko   to   jest   korygowane   przez   te   pierwiastki.   Nie 

wchodzą w chemiczne reakcje z DNA, a jedynie je korygują.

Bardzo   mnie   to   zaintrygowało.   Co   by   się   stało,   gdybyśmy   podali   tę 

substancję ludziom? Nie jest to wiązanie typu metal-metal, nie ma więc 

właściwości ciężkich metali. Aby to sprawdzić, poszukaliśmy biorcy. Był 

nim   pies,   któremu   daliśmy   tę   substancję.   Był   chory   na   gorączkę 

odkleszczową, gorączkę dolinną i miał duży wrzód, tu (pokazuje), po tej 

stronie. W związku z kombinacją tych trzech chorób żaden weterynarz nie 

mógł znaleźć leku na jego dolegliwości. W pewnym momencie poddano 

się i przestano go leczyć. Zaczęliśmy aplikować mu zastrzyki w ilości l 

miligrama   białego   proszku   na   l   centymetr   sześcienny   roztworu.   Jeden 

zastrzyk w okolice wrzodu i drugi dożylnie. Po półtorej tygodnia zarówno 

gorączka odkleszczową, jak i dolinną zniknęły, zaś wrzód skurczył się i 

zapadł. Przestaliśmy więc robić mu zastrzyki. Po tygodniu nastąpił nawrót 

choroby, więc wznowiliśmy iniekcje i choroba znowu się cofnęła, ale tym 

razem kontynuowaliśmy iniekcje przez kolejny tydzień i choroba już nie 

wróciła. Pies czuł się wspaniale.

Wówczas lekarz, z którym współpracowaliśmy, powiedział:

— Wiecie, to naprawdę wspaniała rzecz. Mam pomocnika, który pracuje 

w moim gabinecie i którego od śmierci dzielą dosłownie dni, umiera na 

AIDS.  W  tej   chwili   odżywiany   jest   już   tylko   dożylnie.   Nie   może   już 

mówić, nie potrafi sam się ubrać, umiera. Wiecie, chciałbym podawać mu 

w niewielkich ilościach tę substancję i zobaczyć, jaki będzie efekt.

Półtora   tygodnia   później   odłączył   mu   wszystkie   kroplówki,   całe 

zewnętrzne odżywianie, facet zaczął sam jeść i sam ubierać się – robił 

background image

ogromne postępy. Półtora miesiąca później siedział w samolocie w drodze 

na rodzinny ślub w stanie Indiana i nikomu nie przyszło do głowy, że 

kiedykolwiek był chory na AIDS.

Lekarz był zachwycony wynikiem leczenia. Wziął kolejnego pacjenta, 

który   cierpiał   na   KS,   Karposi   Sarcoma   (...),   raka,   który   występuje   na 

skórze całego ciała, i zaczął podawać mu dożylnie l centymetr sześcienny 

dziennie.   Po   niespełna   dwóch   miesiącach   zniknęły   wszystkie   aktywne 

ogniska   KS.  Tylko   jeden   miligram   dziennie!   Ci,   którzy   słyszeli   o   KS, 

wiedzą   zapewne,   że   chorobę   tę   można   leczyć   jedynie   przy   pomocy 

promieniowania, którego ilość jest ograniczona i po pewnym czasie, po 

maksymalnej dawce, lekarze muszą przerwać kurację, ponieważ choroba 

nasila się i pacjent umiera. Nasza substancja natomiast całkowicie usunęła 

ogniska KS.

Potem przystąpiliśmy do pracy z kolejnym pacjentem – była to kobieta, 

która została zarażona AIDS w czasie zapłodnienia in vitro. Stało to się na 

Uniwersytecie Stanowym w Arizonie. Dziesięć kobiet otrzymało wówczas 

spermę od pacjenta zarażonego wirusem HIV. Była jedyną, która zapadła 

na tę chorobę. Była chora od 11 lat. Właśnie była w okresie schyłkowym 

choroby.   Liczba   białych   krwinek   i   limfocytów   T   stanowiła   klasyczny 

obraz tej choroby. Po raz pierwszy podaliśmy jej nasz proszek doustnie, 

ale   nie   spowodowało   to   żadnych   zmian   w   obrazie   białych   krwinek   i 

limfocytów T. Natomiast po podaniu proszku w postaci zastrzyku liczba 

jej białych ciałek w ciągu półtorej godziny wzrosła z 2 200 do 6 500. 

Niesamowite, prawda?

Kiedy   podawaliśmy   to   doustnie,   nic   się   nie   działo   z   liczbą   białych 

background image

krwinek, a jest to jedyny dostępny nam analityczny wskaźnik. Po miesiącu 

pacjentka stwierdziła: “Chcę zastrzyki. Chcę, aby nastąpił wzrost białych 

krwinek".   Przygotowaliśmy   więc   zestaw,   który   miała   przyjmować   w 

iniekcjach.   Jednocześnie   pobraliśmy   próbki   jej   krwi   i   wysłaliśmy   do 

laboratorium   w   południowej   Kalifornii   z   poleceniem   oznaczenia   ilości 

komórek zakażonych wirusami w jednym milimetrze krwi. W tym czasie 

przyjęła pierwszy zastrzyk.

Dostała wysokiej gorączki, podobnie jak to było u innych pacjentów, 

więc j zmniejszyła dawkę o połowę (w rzeczywistości to lekarz polecił 

zmniejszyć tę s dawkę). Wzięła ją następnego dnia, dostała konwulsji i 

zmarła. Zaraz potem j otrzymaliśmy wyniki z laboratorium i okazało się, 

że   procent   komórek   zarażonych   był   tak   mały,   że   nie   powinna   nawet 

myśleć o AIDS.

Do tej pory nie robiliśmy takich analiz przed rozpoczęciem podawania 

tego preparatu. Od tego czasu postanowiliśmy najpierw robić te analizy. 

Pracowaliśmy z człowiekiem, który miał liczbę zakażonych komórek w 

ilości 57 000. Był tak słaby, że chodząc musiał wspierać  się na lasce. 

Lekarz dawał mu dwa, najwyżej trzy tygodnie życia. Przyjął nasz preparat 

doustnie   i   po   około   60   dniach   zaczął   się   spadek   liczby   zarażonych 

komórek.   Po   okresie   pierwszych   60   dni   liczba   zarażonych   komórek 

zmniejszała   się   o   30   procent   w   ciągu   każdych   kolejnych   30   dni.   Po 

upływie   siedmiu   miesięcy   liczba   komórek   zarażonych   zmalała   do   tego 

stopnia,   że   ledwie   można   było   je   wykryć.   Był   to   rezultat   doustnego 

przyjmowania 50 miligramów dziennie.

Proszę pamiętać, że nie jestem lekarzem i nie mam zamiaru nim zostać. 

background image

Chciałem   się   tylko   dowiedzieć,   czy   moja   substancja   działa.   Tylko   to 

chciałem wiedzieć !

W   pomocnym   Phoenix   był   pewien   lekarz,   któremu   dałem   dwie 

buteleczki suchego preparatu. Podał on go dwóm pacjentkom chorym na 

raka. Były to kobiety, jedna w wieku 42 lat, druga zaś – 57. Obie cierpiały 

na raka piersi. Czterdziestodwuletniej pacjentce usunięto pierś dwa lata 

wcześniej i poddano ją intensywnej radioterapii. Po dwóch latach zaczęła 

odczuwać bóle szyi i żeber. Poszła do kręglarza, ale nie był on w stanie jej 

pomóc. W końcu trafiła do onkologa, który stwierdził u niej raka szyi, 

ramion, pleców, kręgosłupa i żeber. Powiedział, że to już czwarte stadium i 

że   powinna   jak   najszybciej   pozałatwiać   swoje   doczesne   sprawy. 

Stwierdził, że można jeszcze zastosować chemoterapię, ale i tak umrze.

W  końcu   trafiła   do   wyżej   wymienionego   lekarza,   który   dał   jej   nasz 

preparat   w   ilości   wystarczającej   na   przyjmowanie   go   przez   półtora 

miesiąca.   Przyjmowała   go   w   dawkach   100   miligramów   dziennie   przez 

około 1,5 miesiąca. Pod koniec tego okresu poszła powtórnie do onkologa. 

Okazało się, że w ogóle nie ma raka. Nawet nie wiedziałem, kim jest ta 

kobieta. Nie miałem nic wspólnego z podawaniem jej tego preparatu w 

charakterze   leku.   Pewnego   dnia   zadzwonił   telefon   i   w   słuchawce 

usłyszałem jej głos:

— Panie Hudson, nie wiem, kim pan jest ani czym był pański preparat, 

ale to jest fantastyczne. — No i opowiedziała mi swoją historię.

W przypadku pięćdziesięciosiedmioletniej kobiety sprawa nie wyszła.

Udaliśmy   się   więc   na   Uniwersytet   Chicagowski,   aby   przeprowadzić 

background image

badania na myszach. I co się okazało? Otóż połowa myszy zginęła od raka, 

zaś u drugiej zaczął się on rozwijać znacznie szybciej. Pod koniec badań 

prowadzący   badania   wstrzyknęli   myszom   estrogen,   który   powinien 

spowodować jeszcze szybszy rozwój raka. Efekt był wręcz przeciwny. Po 

wstrzyknięciu   estrogenu,   po   upływie   zaledwie   24   godzin,   rak   znikał. 

Sugeruję więc teraz ludziom, aby każdy, kto przekroczył 40 lat, zaczął 

przyjmować DHEA (jeden z androgenów – dehydroepiandrosteron) lub 

jakiś   inny   żeński   hormon,   ponieważ   w   leczeniu   raka   piersi   żeńskie 

hormony odgrywają bardzo dużą rolę.

Nie podaję tego państwu jako informacji o charakterze  technicznym. 

Mówię o tym, ponieważ takie są moje doświadczenia. I dlatego właśnie 

mogę państwu o nich opowiadać.

Mamy również lekarza na Florydzie, który podawał w listopadzie nasz 

specyfik choremu na raka trzustki. Pacjent w sposób zatrważający tracił 

wagę.   Lekarz   nie   dawał   mu   nadziei   na   utrzymanie   go   przy   życiu,   w 

związku z czym pacjent gotów był na wszystko. Brał nasz specyfik przez 

60 dni i obecnie odzyskał już normalną wagę i czuje się wspaniale. Lekarz 

nie   może   zrozumieć,   jak   to   się   stało.   Jest   zupełnie   zdezorientowany, 

ponieważ nikomu jak dotąd nie udało się przeżyć z rakiem trzustki.

Nasza substancja nie stanowi panaceum na wszystko. Nie jest to lek 

przeciwko AIDS. Nie jest to lek przeciwrakowy. To jest dosłownie duch. 

Ten preparat nie jest po to, aby leczyć AIDS czy raka. Jest po to, aby 

doprowadzać do doskonałości nasze ciała. Sprawia, że nasze ciała wracają 

do stanu, w którym być powinny. To nasz własny system immunologiczny 

zwalcza chorobę. Jeśli można poprawić DNA w każdej komórce ciała, jeśli 

background image

można naprawić zniszczenia spowodowane przez wirusa, nawet AIDS, to 

można   stać   się   istotą   idealną.   Można   wrócić   do   pierwotnego   stanu 

zdrowia, w którym powinniśmy się znajdować.

To nie  jest  lekarstwo. Materiał  ten  jest w rzeczy  samej  substancją o 

charakterze filozoficznym. Jest po to, aby oświecić i wznieść na wyższy 

poziom   świadomość   rodzaju   ludzkiego.   Jeśli   w   trakcie   wykonywania 

powyższych zadań leczy przy okazji choroby, to dobrze. Dla większości z 

nas trudno jest zrozumieć, o co tu naprawdę chodzi.

Zbliża się już dziewiąta godzina. Jutro postaram się przedłożyć państwu 

wszystkie   procesy   fizyczne,   które   zostały   odkryte   i   opisane   od   czasu, 

kiedy uzyskałem patenty. Przedłożę państwu wszystkie teorie dotyczące 

nadprzewodnictwa oraz atomów w stanie wysokiego spinu. Zorientujemy 

się w całości literatury opublikowanej na ten temat; wyświetlę państwu 

przy pomocy rzutnika wyniki badań, abyście mogli państwo przeczytać, 

kto jest ich autorem, a są wśród nich Państwowe Laboratoria Brookhaven, 

Państwowe  Laboratoria  Oakridge,  Instytut Nielsa   Bohra  z  Kopenhagi  i 

wiele   innych.   Udostępnię   państwu   wszystkie   prace   na   temat 

nadprzewodników w ciele. Obejrzycie wszystkie prace dotyczące światła 

życia   w   postaci   nadprzewodników.   Przedyskutujemy   dogłębnie   sprawę 

energii   punktu   zerowego,   energii   próżni,   czasoprzestrzeni   i   grawitacji. 

Postaram   się   to   wszystko   państwu   wytłumaczyć   –   mam   nadzieję 

przejrzyście. Opowiem o tym, że Jesteśmy tylko hologramem, obrazem 

przedstawiającym   nas   samych,   że   nie   jesteśmy   rzeczywistością.   Potem 

cofniemy się w przeszłość, cztery lub pięć tysięcy lat przed naszą erą, do 

dolin Tygrysu i Eufratu, do pism Zecharii Sitchina, do faraonów egipskich 

i   ich   najwyższych   kapłanów.   Do   Hebrajczyków   i   Biblii.   Do   proroctw 

background image

Nostradamusa   i   Kluczy   Henocha,   do   wszystkich   przepowiedni 

dotyczących tego zagadnienia. Przepowiedni mówiących, że to pojawi się 

tu   i   stanie   się   znane   nauce   około   roku   1999.   Taka   jest   tego   historia. 

Zobaczymy się jutro, jeśli będziecie mieli ochotę przyjśćJB

Przypisy: 

1. Stolica i największe miasto Arizony.

2. l uncja równa się 28,35 grama.

3. United States Bureau of Standards.

4. Przegląd fizyczny A.

5. “Grawitacja jako fluktuacja siły bez punktu przyłożenia".

6. Jest to szczególnie interesujący akapit z punktu widzenia ufologii, 

bowiem   zjawisko   wyłączania   urządzeń   elektrycznych   przez   NOLe   jest 

niezwykle często opisywanie przez świadków. Czyżby latające spodki lub 

ich powłoki były wykonane z nad-przewodników i znikając podobnie jak 

one   przechodziły   do   innowymiarowej   przestrzeni?   Inną   ciekawą 

informacją z tym związaną jest to, że kiedy świadkowie próbowali dotknąć 

powłoki   latającego   spodka   zaraz   po   jego   wylądowaniu,   kierujące   nim 

istoty ostrzegały ich, aby tego nie robili, gdyż mogą się poparzyć. Może to 

oznaczać – choć niekoniecznie! – że tak jak w opisanym w tym artykule 

przypadku do przejścia  nadprzewodzącej powłoki latającego spodka do 

innego wymiaru trzeba ją podgrzać. – Przyp. R.Z.F.

7.  Autor   dokonał   tu   skrótu   myślowego   polegającego   na   odniesieniu 

natężenia pola magnetycznego do pracy, jakie może ono wykonać (Gaus 

jest jednostką indukcji magnetycznej, zaś erg jednostką pracy).

background image

Zainteresowani dalszymi informacjami na ten temat oraz opisaną w tym 

artykule   substancją   mogą   pisać   na   adres   (w   języku   angielskim 

oczywiście!): Science of the Spirit Foundation, P.O. Box 25709, Tempe, 

AŻ 85285, USA.