background image

 

   Pan Wołodyjowski – ostatnie ogniwo Trylogii Henryka Sienkiewicza 
 
   Wieloletnia  praca  nad  Potopem  była  dla  Sienkiewicza  przedsięwzięciem  niezwykle  wyczerpującym.  Po  śmierci 
żony, Marii z Szetkiewiczów (1885) z trudem powracał do równowagi. Żeby uciec od przygnębiających wspomnień, 
w  październiku  1886  r.  udał  się  do  kilku  krajów  (Turcja,  Grecja,  Włochy).  Szczególnie  interesował  go  świat 
muzułmański.  

W  czasie  pobytu  w  Turcji  przez  dziesięć  dni  przebywał  w  Kawagu,  zwiedził  również 

Konstantynopol i Stambuł. Jak podaje J. Krzyżanowski: 
   Sienkiewicz,  który  do  Turcji  wybrał  się,  by  przed  pracą  nad  Panem  Wołodyjowskim  zobaczyć  na  miejscu  Życie 
wschodnie
  [...]  interesował  się  [...]  architekturą  miasta  i  jego  Zwyczajami,  nie  zapominając  również  o  ludziach, 
zarówno osiadłych w Stambule rodakach, jak o Turkach
.

   Wiadomo,  że  już  w  lutym  1887  r.  Sienkiewicz  miał  zamysł  nowego  dzieła  stanowiącego  zamknięcie  historii 
wydarzeń z lat 1648-1673, tj. od śmierci Władysława IV po zgon Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Trzecia część 
cyklu  powieściowego  miała  obejmować  czas  elekcji  i  rządu  syna  księcia  Jeremiego  Wiśniowieckiego,  Michała 
Korybuta, a więc okres hetmańskiej działalności jego następcy, Sobieskiego, dzięki której został wyniesiony na tron. 
W liście do       J. Janczewskiej pisarz donosił:  
   Oto  komponowałem  sobie  sceny  do  Wołodyjowskiego.  Dziwny  to  jest  proces,  w  którym  fantastyczne  osoby 
mieszają się z żywymi; widzi się je, skutkiem czego odczuwa się wszystko mocno – i pisze się dobrze. Długo by o tym 
opowiadać
.

2

 

   Według  Juliana  Krzyżanowskiego  pełny  rytm  pisania  osiągnął  autor  w  kwietniu  1887  r.,  podczas  pobytu  w 
dzisiejszej  Opatiji.

3

  Kolejne  odcinki  drukowane  były  równocześnie  w  „Dzienniku  Poznańskim”,  warszawskim 

„Słowie”  i  krakowskim  „Czasie”.  Druk  rozpoczęto  2  czerwca  1887  a  zakończono  15  maja  roku  następnego. 
Natomiast  całościowe  wydanie  książkowe  pojawiło  się  na  rynku  czytelniczym  kilka  tygodni  po  zakończeniu  druku 
prasowego. 
   Henryk  Sienkiewicz,  przystępując  do  pisania  powieści  o  „pierwszym  żołnierzu  Rzeczypospolitej”,  miał  za  sobą 
gruntowne studia historyczne. Podczas badania starych dokumentów wojskowych napotkał kilku Wołodyjowskich. 
Jeden z nich miał na imię Michał, Pochodził z szaraczkowej szlachty zamieszkałej w okolicach Kamieńca. W innych 
tekstach źródłowych autor znalazł kolejnego, związanego z wojskiem, Wołodyjowskiego. Miał on na imię Jerzy i był 
stolnikiem przemyskim. Urodził się w 1620 r. Faktycznie przez pewien okres przebywał w Chreptiowie i zginął jako 
jeden z obrońców Kamieńca. Właśnie jego autor uczynił głównym bohaterem ostatniej części Trylogii
   Postać  ta  na  przestrzeni  cyklu  powieściowego  przechodzi  znaczną  przemianę.  W  Ogniem  i  mieczem  widzimy 
tytułowego bohatera jako czupurnego i skorego do awantur młodzika. Pewnej stateczności nabiera w Potopie, ale 
nadal jest figurą mającą wyraźną proweniencję komediową. W obu tych powieściach pan Michał występował w roli 
niefortunnego konkurenta, dość kochliwego i wrażliwego na wdzięki niewieście. Charakterystyczne, że Sienkiewicz 
w  Trylogii  zmienia  imię  Wołodyjowskiego.  W  Ogniem  i  mieczem  miał  on  na  imię  wyłącznie  Michał.  W  Potopie 
bohater czyni znamienną uwagę podczas rozmowy z Kmicicem: 
   –  Właściwie,  to  ja  jestem  Jerzy  Michał,  ale  że  święty  Jerzy  smoka  tylko  roztratował,  a  święty  Michał  całemu 
komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego wolę mieć 
Za patrona
.

4

 

   Podczas pobytu w klasztorze na początku  Pana Wołodyjowskiego przyjmuje imię Jerzy. W ten sposób podkreśla 
swój duchowy związek z tym imieniem. Dla otoczenia pozostaje nadal Michałem. 
   W  trzeciej  części  Trylogii  Jerzy  Michał  Wołodyjowski,  zwłaszcza  po  kilkuletnim  pożyciu  z  Basią,  jest  już 
doświadczonym  zagończykiem,  cieszy  się  powszechnym  szacunkiem  i  poważaniem.  Bohater  jest  uosobieniem 
rozwagi i stateczności. 
   Tak  więc  pan  Michał  z  Trylogii  jest  konstrukcją  literacką,  która  pomysł  i  niektóre  fakty  zawdzięcza  dwu 
rzeczywiście  istniejącym  w  XVII  wieku  Wołodyjowskim,  Michałowi  i  Jerzemu.  Nie  jest  to  jednak  zależność  daleko 
idąca:  [...]  wszystkie  jego  [...]  perypetie,  cała  jego  sylwetka,  usposobienie,  charakter  dopowiedziane  zostały  przez 
samego pisarza
.

5

 

   Podobną  swobodę w traktowaniu źródeł faktograficznych dostrzec również  można  w przypadku kreacji Barbary 
Jeziorkowskiej.  Wspomniany  stolnik  przemyski,  Jerzy  Wołodyjowski,  istotnie  miał  za  żonę  Jeziorkowską,  ale  o 
imieniu Krystyna. W trakcie pisania okazało się, że trzeba niemałych zniekształceń pierwowzoru, by z owej Krystyny 
uczynić  sympatycznego  i  rezolutnego  „hajduczka”.  W  czasie,  kiedy  zawierała  związek  z  Jerzym  Wołodyjowskim, 
liczyła sobie ponad czterdzieści lat. Jej poprzedni mężowie  – Swirski, Kondracki i Ćwilichowski  – polegli na wojnie. 

background image

Faktyczna pani Wołodyjowska nie towarzyszyła mężowi w okresie jego pobytu w Chreptiowie. Należała również do 
tych  nielicznych  żon  znaczniejszych  dowódców,  które  nie  były  przy  mężach  w  oblężonej  twierdzy  kamienieckiej, 
wyjechała  bowiem  do  krewnych  na  Litwę.  Po  śmierci  męża  wyszła  za  mąż  po  raz  piąty.  Te  wiadomości  były  dla 
Sienkiewicza dość kłopotliwe. Pisze o tym w liście do Godlewskiego: 
   Wymyśliłem  w  wyobraźni  typ  dziewczyny-hajduczka  [...]  a  tymczasem  masz  diable  wdowę,  jeszcze  po  trzech 
mężach. Radzę się Tarnowskiego, co zrobić, bo trzeba by i ten początek, który już mam, przerobić
.

6

 

   Julian Krzyżanowski tak komentuje sposób ostatecznego pokonania pisarskich zmartwień: 
   Co  Tarnowski  [...]  odpowiedział,  nie  wiemy,  przypuścić  jednak  wolno,  że  odpowiedzi  tej  zawdzięczamy 
pozostawienie w powieści hajduczka, który po swym historycznym prototypie, Krystynie Jeziorkowskiej, odziedziczył 
tylko  nazwisko  panieńskie  i  żartobliwy  przydomek
  „wdowy  po  trzech  mężach”,  „bo  na  raz  trzech  godnych 
kawalerów  puściło  się  do  niej  w  zaloty
”  i  „wszyscy  trzej  na  wojnie  dali  gardła”  [...].  W  taki  to  zabawny  sposób 
wiadomość, iż mały pułkownik był czwartym
 [...] mężem pani Krystyny, pokwitował autor Pana Wołodyjowskiego, 
przy czym imieniem jej obdarzył rówieśniczkę i przyjaciółkę Basi, Krysię Drohojowską
.

7

 

   Nie  mamy  wątpliwości,  że  główni  bohaterowie,  mimo  autentycznych  nazwisk,  są  fikcją  artystyczną  mającą 
częstokroć (jak Zagłoba) bogatą genealogię literacką. Słusznie wskazywano, że w Zagłobie jest coś z Plautowskiego 
żołnierza-samochwała, Ulissesa, Cerwantesowskiego Sancho Pansy i Szekspirowskiego Falstaffa. 
   Postaci  Wołodyjowskiego  i  Zagłoby  zapewniają  spójnośę  cyklu  powieściowego.  W  Ogniem  i  mieczem 
Wołodyjowski występuje w tle Jana Skrzetuskiego; podobnie rzecz się ma w Potopie, gdzie Skrzetuskiego zastępuje 
Kmicic.  W  Panu  Wołodyjowskim  jego  miejsce  zajął  występujący  epizodycznie  w  Potopie  Ketling.  Nie  przyćmił  on 
jednak swoją obecnością pary: Wołodyjowski – Zagłoba. W świetle powieści nie ulega wątpliwości, że obaj, zresztą z 
różnych względów, są „najpierwszymi żołnierzami Rzeczypospolitej”. 
   „Mały  rycerz”  jest  uosobieniem  honoru  i  obowiązku  żołnierskiego.  Już  w  Potopie,  obserwując  pułkownika 
chorągwi laudańskiej, zwłaszcza stosunek do pokonanego przezeń Kmicica, można dostrzec bez trudu funkcję jaką 
Sienkiewicz  przeznacza  mu  w  ostatniej  części  Trylogii.  Także  i  później,  podczas  rozmowy  z  Janem  Kazimierzem  o 
rzuceniu  buławy  pod  nogi  Radziwiłłowi,  bądź  też  wówczas,  gdy  pan  Michał  robi  wyrzuty  Kmicicowi,  że  oszczędził 
księcia  koniuszego,  Bogusława,  dostrzec  można  tę  samą  żołnierską  prawość  i  niezłomność,  która  każe  zginąć 
„Hektorowi kamienieckiemu” pod gruzami zamku. W ten sposób pisarz oddawał hołd żołnierzowi któremu Sobieski 
zawdzięczał koronę królewską. 
   W  planie  powieściowych  wydarzeń  u boku  Wołodyjowskiego  znajduje  się  Zagłoba.  Jest  on  przedstawicielem  tej 
szlachty,  która  współtworzyła  sarmacki  świat  Rzeczypospolitej.  Masy  szlacheckie  odgrywały  ogromną  rolę  w 
siedemnastowiecznej Polsce. Potwierdzeniem tego była powieściowa rola Zagłoby we wprowadzeniu na tron „króla 
Piasta”.  Losy  Wołodyjowskiego  i  Zagłoby  stają  się  osnową  innych  wątków  wojenno-romansowych,  podstawą 
konstrukcji fabuły powieściowej. 
 
 
Uwagi o swoistości gatunkowej powieści 
 
   Poszczególne  części  Trylogii  są  odrębnymi  całościami  dość  zasadniczo  różniącymi  się  między  sobą.  Przez 
odbiorców  traktowane  są  one  na  ogół  jako  jedno  ogromne  dzieło.  W  znacznym  stopniu  zatroszczył  się  o  to  sam 
Sienkiewicz, czyniąc w każdej następnej części cyklu wyraźne nawiązania do poprzedniej. Autor w podobny sposób 
konstruuje  akcję.  Główni  bohaterowie  (Skrzetuski,  Kmicic,  Wołodyjowski)  –  uwikłani  w  wydarzenia  wojenne  – 
jednocześnie  żyją  myślami  o  ukochanej  kobiecie  (Helenie,  Oleńce,  Basi).  Pojawia  się  „ten  trzeci”  i  wykorzystuje 
wszystkie  dostępne  mu,  przeważnie  niegodziwe,  sposoby,  by  osiągnąć  cel.  Takie  właśnie  postępowanie 
demonstruje  Bohun,  książę  Bogusław  i  Azja  Tuhaj-bejowicz  (w  opracowaniu  zachowano  pisownię  nazwiska 
wprowadzoną  przez  Sienkiewicza).  Charakterystyczne  jest  również  to,  że  konkurent  bohatera  jest  jego  ideowym 
przeciwnikiem  (jawnym  bądź  ukrytym  wrogiem  Rzeczypospolitej).  W  Ogniem  i  mieczem  oraz  Potopie  wątek 
rywalizacji  o  kobietę  stanowi  osnowę  romansową  całej  powieści,  natomiast  w  Panu  Wołodyjowskim  będzie  on 
zredukowany  do  epizodu  skrytego  pożądania  i  gwałtownego  porwania  Basi,  zakończonego  samodzielnym  jej 
uwolnieniem  się  z  sytuacji  zagrożenia,  którą  stworzył  dziki  i  nieobliczalny  Azja.  Rycerz  zostaje  nagrodzony  za
 

wierność  służbie  i  prawość  postępowania  z  niegodziwcem,  zaś  jego  wybranka  –  za  stałość  uczuć  i 

dochowanie  wierności.  Sprawcę  niecnych  czynów  spotyka  zasłużona  kara.  Trzeba  tu  nadmienić,  że  główny  wątek 
romansowy w Panu Wołodyjowskim rozgrywa się według innych reguł, niż w dwu poprzednich częściach (będzie o 
tym mowa dalej). 

background image

   Nie trzeba chyba dodawać, że tak skonstruowana akcja romansowa (powiązana z wydarzeniami wojennymi) służy 
budowaniu  napięć  i  emocji.  Mamy  tu  do  czynienia  ze  strukturą  powieści  opartą  na  powikłanych  wątkach, 
niespodziankach,  przypadkach,  zbiegach  okoliczności,  piętrzących  się  trudnościach.  Stanowią  one  wypróbowane 
chwyty właściwe dla powieści przygodowej. 
   Dla  Juliana  Krzyżanowskiego  Trylogia  jest  typowym  romansem  przygodowym  z  barwnie  zarysowanym  tłem 
dziejowym. 
   Łącząc [...] stworzonych w swej wyobraźni bohaterów z barwnymi wydarzeniami dziejowymi, Sienkiewicz, mimo 
stosowania  tego  samego  [...J  schematu  strukturalnego,  umie  utrzymać  ciekawość  czytelnika  w  ciągłym  napięciu, 
podsycać ją coraz to nowymi przygodami, gromadzonymi z niewyczerpaną wręcz pomysłowością. 
   Z kolei Jan Zygmunt Jakubowski, dostrzegając również odrębność gatunkową Trylogii, sugeruje, by nie patrzeć na 
ten  utwór  jak  na  powieść  historyczną,  ale  dzieło  łączące  w  sposób  niepowtarzalny  wielorakie  doświadczenia 
literackie. 
   Nasze  współczesne  zainteresowania  skupiają  się  na  Trylogii  nie  tyle  jako  na  źródle  wiedzy  o  przeszłości,  ile  na 
dziele  sztuki,  w  którym  spotkały  się  różne  wątki  i  motywy  –  baśni,  ludowo-bohaterskiego  eposu,  poematów 
rycerskich, powieści łotrzykowskiej, walterscotowskiego romansu historycznego
.

9

 

   Zygmunt Szweykowski

10

 spostrzegł, że świat powieściowych przedstawień pisarz konsekwentnie podporządkował 

wiodącej  idei  dzieła.  Było  nią  pragnienie  „pokrzepienia  serc”.  W  związku  z  tym  wręcz  konieczny  był  pisarzowi 
baśniowy  optymizm.  Historię  należało  ujmować  jako  wolną  od  sprzeczności,  konfliktów  i  tragedii,  postrzegać 
wyłącznie  jej  urodę,  bujność  i  barwę.  Korzystając  z  reguł  baśni  autor  kreował  poszczególne  postaci  jako  siły 
sprawcze historii. 
   Sienkiewicz na użytek baśniowej wizji dziejów, bez respektu dla prawdy historycznej, powołuje idealnych wodzów. 
Ogniem i mieczem jest to Jeremi Wiśniowiecki, w Potopie król Jan Kazimierz, a w Panu Wołodyjowskim hetman 
Sobieski.  Główne  postaci  mają  wiele  cech  wyolbrzymionych,  a  więc  w  istocie  baśniowych.  W  swoim  pragnieniu 
czynienia  dobra  napotykają  również  baśniowo  przerysowane  twory  będące  uosobieniem  zła.  Właśnie  z  powodu 
działania  owych  sił  destrukcji  ustylizowani  na  herosów  główni  bohaterowie  popadają  w  sytuacje  niezmiernie 
trudne,  niemal  bez  wyjścia.  Mają  oni  nadludzką  siłę,  zręczność  i  odwagę,  sprzyja  im  szczęście.  Taki  właśnie  jest 
Wołodyjowski, niezrównany szermierz – „pierwsza szabla Rzeczypospolitej”. Zygmunt Szweykowski zwraca uwagę, 
że  obok  hiperbolizacji  postaci  Sienkiewicz  stosuje  także  inną,  również  charakterystyczną  dla  baśni,  metodę 
budowania obrazu niezwykłego bohatera. Według niego, w baśni 
   Spotykamy  się  [...]  niejednokrotnie  z  postaciami  różnych  Jasiów  głuptasów,  którzy  na  pozór  trzech  zliczyć  nie 
potrafią, niepozorni w najwyższym stopniu z wyglądu, a w istocie mający ukrytą dzielność i niezwykłe męstwo. Czyż 
inaczej  jest  z  Wołodyjowskim,  rycerzykiem  na  pozór  groteskowym,  z  śmiesznie  sterczącymi  wąsikami  i  mizernego 
wzrostu?
  [...]  dopiero  w  pojedynkach,  walkach,  bitwach,  zagonach,  okazywał  całą  swą  niezwykłość  i  niezawodną 
rękę; równego mu szermierza nie było!

11

 

   Baśniowe  konwencje  rządzą  również  psychologią  postaci.  Dają  one  znać  o  sobie  w  braku  głębszej  motywacji 
działania  i  uproszczonej  interpretacji  ludzkich  zachowań.  Schematyzacji  poddana  jest  szczególnie  miłość  między 
dwojgiem młodych. Pojawia się ona jako zrządzenie i nakaz losu. Gwałtownie i bez reszty wypełnia całe jestestwo 
zakochanych. W tym miejscu warto podkreślić, że sposób potraktowania wątku miłosnego w Panu Wołodyjowskim 
jest  bezsprzecznie  najciekawszy  i  artystycznie  najbardziej  udany  w  całości  cyklu.  Powieść  nie  jest  wolna  od 
moralitetowego przesłania.  Według niej  o losie człowieka, o jego wielkości lub małości, decyduje przyjęty system 
wartości. Najwyższą wśród nich jest miłość do Polski, gotowość ofiary własnego życia w obronie jej granic. 
   Uosobieniem  sił  zła  w  Trylogii  jest  człowiek,  który  zdradził  Rzeczpospolitą,  który  wchodzi  w  konszachty  z  jej 
wrogami.  Zdrada  Polski  jest  więc  najwyższym  złem,  które  również  rozsiewa  swoje  ponure  światło  na  inne  cechy 
danej postaci: zdradza on ludzi, którzy mu zaufali, brudna namiętność bierze w nim górę nad uduchowioną miłością, 
nie zasługuje na miłość
.

12

 

   Taką  postacią  jest  w  Panu  Wołodyjowskim  Azja  Tuhaj-bejowicz.  Według  miary  powieściowej  jest  on  zdrajcą. 
Niewdzięcznością płaci Rzeczypospolitej, która powierzyła mu godność żołnierza. Zupełnie pomija się  milczeniem, 
że  ten  bohater  ma  wystarczającą  ilość  powodów,  by  nienawidzić  kraj  przymusowego  pobytu.  Tego  rodzaju 
dywagacje nie mieściły się jednak w koncepcji dzieła jako baśniowej przypowieści o losach dzielnego narodu. 
   Niejednolitość  gatunkowa  wszystkich  trzech  części  cyklu  powieściowego  jest  więc  konsekwencją  spojrzenia  na 
historię. Winna ona mieć moc „krzepiącą”. A skoro tak, trzeba nie tyle ją retuszować, co wydobywać z niej mitologię 
stwarzającą szanse natchnienia i wiary w to, że będzie lepiej. Tym przede wszystkim należy wytłumaczyć ową chęć 
zawładnięcia  narodową  wyobraźnią  poprzez  sięganie  do  form  literackich  będących  rezultatem  zbiorowych 

background image

doświadczeń narodu, jak: baśń, epos, przypowieść, legenda bohaterska. 
   Równoczesna  troska  o  czytelniczą  atrakcyjność  utworu  podpowiadała  pisarzowi,  by  korzystał  z  doświadczeń 
powieści przygodowej i awanturniczej, walterskotowskiego modelu romansu historycznego i historycznej powieści 
przygody. 
 
 
Kompozycja powieściowych przedstawień 
 
   W  kompozycji  Pana  Wołodyjowskiego  dostrzec  można  dosyć  wyraźnie  wyodrębniające  się  trzy  kręgi  fabularne 
związane z różnymi miejscami pobytu głównych postaci. W pierwszej części powieści wydarzenia rozgrywają się w 
dworku  Ketlinga  na  Mokotowie,  w  środowisku  średnio  zamożnej  szlachty.  Koncentrują  się  one  wokół  perypetii 
miłosnych głównych postaci: Basi, Krzysi, Ketlinga i Wołodyjowskiego. W prowadzeniu intrygi niemałą rolę odgrywa 
Zagłoba. 
   W drugiej części utworu narrator przenosi akcję na Dzikie Pola do stanicy w Chreptiowie. Na tle życia i wojennych 
uwikłań  mieszkańców  szczególnie  wyraziście  rysuje  się  wątek  tajemniczego  Tatara  –  Azji.  Jest  on  siłą  sprawczą  i 
przyczyną ciągu wydarzeń mających sensacyjno-przygodowy przebieg. Historia i polityka w części „warszawskiej” i 
„chreptiowskiej”  pozostają  nieco  w  tle,  mimo  to  stanowią  istotne  wiązadła  całości,  motywują  szereg  sytuacji 
mających wpływ na bieg wydarzeń. 
   W  trzeciej  części  z  woli  Sobieskiego  główni  bohaterowie  biorą  udział  w  obronie  Kamieńca.  Obszernie  zostaje 
rozbudowane  polityczne  tło  rozgrywających  się  wydarzeń.  Przedstawiono  tu  stosunki  w  twierdzy  oblężonej  przez 
Turków.  Losy  czwórki  bohaterów,  znanych  z  części  pierwszej,  splatają  się  ponownie,  a  wspólna  śmierć  Ketlinga  i 
Wołodyjowskiego  stanowi  jakby  klamrę  spinającą  i  zamykającą  poszczególne  wątki.  Każda  z  części  jest  odrębną 
całością  o  wewnętrznie  spójnej  i  zamkniętej  kompozycji.  Zmianie  planu  przedstawień  towarzyszy  zmiana 
problematyki. Pierwsza część Pana Wołodyjowskiego to przede wszystkim opowieść o miłości, druga – o wojenno-
awanturniczych przygodach bywalców stanicy, zaś ostatnia – o oblężeniu i obronie Kamieńca. Zbudowane są one ze 
stałych  elementów  konstrukcyjnych.  We  wszystkich  występuje:  ekspozycja,  wyraźnie  zarysowany  ośrodek 
kompozycyjny organizujący całość materiału tematycznego i ostateczne rozwiązanie akcji. 
   Początkowe rozdziały pełnią funkcję ekspozycyjną, zarówno w stosunku do całości utworu, jak i do jego pierwszej 
części.  Przynoszą  one  wiadomość  o  tym,  że  śmierć  Anusi  Borzobohatej,  narzeczonej  „małego  rycerza”, 
doprowadziła go do rozpaczy. Przyjaciele postanowili pospieszyć mu z pomocą. Dzięki sprytnemu fortelowi Zagłoby 
pan  Wołodyjowski,  który  wstąpił  do  klasztoru,  znajduje  się  ponownie  wśród  przyjaciół.  W  ekspozycji  narrator 
wyjaśnia również jak doszło do spotkania z Ketlingiem i zadomowienia  się bohaterów powieści w jego dworku. O 
dalszym  rozwoju  wypadków  decydują  zbiegi  okoliczności  i  usiłowania  Zagłoby,  by  wyswatać  pana  Michała  z 
„hajduczkiem”.  Pod  nieobecność  Ketlinga  (musiał  wyjechać  do  Kurlandii)  w  dworku  pojawia  się  siostra 
Wołodyjowskiego,  pani  Makowiecka,  w  towarzystwie  urodziwych  panien,  Basi  Jeziorkowskiej  i  Krzysi 
Drohojowskiej.  Kochliwy  pan  Michał,  zgodnie  z  przewidywaniem  starego  szlachcica,  dość  szybko  zapomina  o 
zmarłej  Anusi,  Jego  serce  zwraca  się  w  stronę  statecznej  panny  Drohojowskiej.  Zagłoba  urzeczony  osobowością  i 
wdziękiem  Basi,  której  przytrafiło  się  niegdyś  ustrzelić  z  guldynki  Tatarzyna,  postanawia  właśnie  z  nią  ożenić 
młodego przyjaciela. Pewne wypadki rozgrywają się jednak poza jego wiedzą. Oto dochodzi do złożenia tajemnych 
ślubów  między Krzysią a Michałem przed jego  wyjazdem  na  Dzikie Pola. Wołodyjowski  jako żołnierz  musi  spełnić 
wolę hetmana Sobieskiego i okresowo objąć placówkę panu Ruszczycu. Pod jego nieobecność w dworku pojawia się 
ponownie  Ketling.  Już  od  pierwszego  spotkania  z  Krzysią  rodzi  się  między  nimi  wielkie  uczucie.  Napięcie  rośnie. 
Intryga miłosna się gmatwa. Krzysia świadoma wagi złożonych przyrzeczeń chce iść do klasztoru. Ketling nie może 
zrozumieć motywów jej postępowania. W tej sytuacji zjawia się Wołodyjowski. Wieść o zamiarze Krzysi robi na nim 
piorunujące  wrażenie.  Wydarzenia  osiągają  swój  punkt  kulminacyjny  w  momencie,  kiedy  urażona  Basia  wyjawia 
panu  Michałowi  przyczynę  jego  kolejnego  niepowodzenia  miłosnego.  Na  chwilę  wydają  się  możliwe  najbardziej 
tragiczne rozwiązania.  Wszystko jednak kończy się pogodną  sielanką. Ketling  i Krzysia, za  aprobatą  pana  Michała, 
mogą bez przeszkód zawrzeć związek małżeński. Także i Wołodyjowski nie pozostaje sam; Basia ku ukontentowaniu 
Zagłoby (i pana Michała) oświadcza, że pragnie poślubić wolnego od jakichkolwiek zobowiązań „małego rycerza”. 
   Ekspozycję „chreptiowskiej” części  Pana Wołodyjowskiego poprzedza krótki opis losów Michała  i Basi  w okresie 
pierwszych  czterech  lat  po  zawarciu  małżeństwa,  których  życiową  treść  stanowiły:  Gospodarka,  wojna  i  miłość  – 
trzy porządki jego życia
. Właściwa ekspozycja rozpoczyna się w roku 1671, kiedy to do rodzinnej majętności Basi, 
gdzie Wołodyjowscy zamieszkali po ślubie, przybywa Zagłoba. Układ wydarzeń ustanawia pewien porządek mający 

background image

wpływ  na  dalszy  bieg  wypadków.  Najpierw  Wołodyjowski  otrzymuje  od  Sobieskiego  rozkaz  objęcia  dowództwa 
chreptiowskiej  stanicy.  Nie  bez  wpływu  Zagłoby,  decyduje  się  wziąć  żonę  w  Dzikie  Pola.  Pan  Michał  postanawia 
jechać pierwszy, trzy tygodnie później ma przybyć w towarzystwie Zagłoby Basia. 
   W taki sposób rozpoczyna się ciąg „chreptiowskich” wydarzeń w powieści. Zgodnie z planem po Basię przyjeżdża 
oddział  wojska.  Jego  dowódcą  jest  młody  Tatar  –  Azja  Mellechowicz.  Podczas  dojazdu  do  stanicy  owemu  Azji 
przytrafia się wypadek. Od początku życzliwa  młodemu Tatarowi Basia  udziela  mu  troskliwej  opieki. Stanie  się to 
początkiem afektu Azji do Basi. 
   Wołodyjowscy  urządzają  się  w  Chreptiowie.  Pan  Michał  „czyści”  okolicę  z  grasantów,  a  młoda  „pani 
pułkownikowa” organizuje żołnierski żywot w stanicy. Dzięki jej obecności wojskowa osada nabiera charakteru nie 
tylko koszar, ale i wygodnej siedziby szlacheckiej (organizowano w niej przyjęcia i zabawy przy muzyce). W długie 
jesienne  wieczory  bywalcy  snują  swoje  żołnierskie  opowieści  o  przygodach  i  życiowych  doświadczeniach.  Pan 
Nienaszyniec  opowiada  o  wyprawie  na  Krym  w  poszukiwaniu  uprowadzonej  przez  Tatarów  siostry  i  porwaniu 
przezeń  trzyletniego  Azji  Tuhaj-bejowicza.  Dzieciaka  tego  odebrano  panu  Nienaszyńcowi  na  terenie 
Rzeczypospolitej (uczynili to zbójcy, z którymi podjął wyprawę w tatarskie ziemie). Dalszy los małego Azji nie był mu 
znany.  W  pewnym  momencie  w  centrum  zainteresowania  mieszkańców  Chreptiowa  staje  Azja  Mellechowicz. 
Żołnierze  zatrzymują  tatarskiego  posłańca  z  listami  do  niego.  Okazuje  się,  że  młody  Tatar  prowadzi  tajemne 
pertraktacje  z  dowódcami  oddziałów,  którzy  zbiegli  na  stronę  turecką,  w  sprawie  ich  ewentualnego  powrotu  do 
służby.  Wołodyjowski  i  dowódcy  oddziałów  dowiadują  się,  że  Melleehowicz  ma  na  to  hetmańską  zgodę. 
Jednocześnie  narrator  ujawnia  czytelnikowi,  że  Azja  prowadzi  jakąś  grę.  Jest  osobą  tajemniczą.  Niebezpieczne 
byłoby  dla  niego  rozpoznanie  przez  młodego  Nowowiejskiego.  Wiadomo  również,  że  żywi  wielką  namiętność  do 
Basi  opiekującej  się  nim  w  chorobie.  Charakterystyczne,  że  opowieść  pana  Nienaszyńca  wywołuje  szczególne 
poruszenie Azji Mellechowicza. 
   Następnie narrator opowiada o wojennej przygodzie Basi biorącej udział w likwidacji bandy Azba-beja. Po walce 
Wołodyjowscy zastają w domu gości. Jest wśród nich ojciec Adama Nowowiejskiego. Stary Nowowiejski rozpoznaje 
w Azji Mellechowiczu swego parobka przygarniętego jako bezdomne dziecko. Wychodzi wówczas na jaw tajemnica 
Azji. Przy okazji czytelnik dowiaduje się, że uciekł on ze służby po solidnym laniu, jakie otrzymał za romansowanie z 
przybyłą również do Chreptiowa córką Nowowiejskiego, Ewką. Wkrótce Azja, w nowej roli syna słynnego dowódcy 
tatarskiego, snuje ambitne plany pozostania tatarskim hetmanem na Ukrainie. Sądzi, że jest to zgodne z wojenną 
strategią  Sobieskiego.  Misję  do  hetmana  w  tej  sprawie  powierza  panu  Boguszowi.  Równolegle  z  opowieścią  o 
ambitnych planach Azji prowadzony jest wątek Basi usiłującej za wszelką cenę doprowadzić do związku Azji z Ewką. 
Następnie  powieść  wzbogaca  nowy  wątek.  Oto  przybyły  do  stanicy  młody  Adam  Nowowiejski  od  pierwszego 
wejrzenia zakochuje się w przebywającej w Chreptiowie z matką młodziutkiej Zosi Boskiej. 
   Tymczasem  pan  Bogusz  przywozi  Azji  niepomyślne  wieści.  Sobieski,  hetman  nie  tylko  polski  ale  i  chrześcijański
swą rolę dziejową  widzi w walce ze światem muzułmańskim, nie może więc  służby bożej zdradzić i odrzuca plany 
syna Tuhaj-beja. Zawiedziony Azja postanawia ostatecznie przejść na stronę sułtana. Udaje mu się zwieść Basię pod 
pozorem zgody na jej projekty wyswatania go z Ewką. Wspólny wyjazd do Raszkowa kończy się porwaniem młodej 
pułkownikowej. Ta jednak wyrywa się i wśród niezwykłych przygód powraca do Chreptiowa. Okaleczony z ręki Basi i 
zrozpaczony  Azja  morduje  znienawidzonego  starego  Nowowiejskiego,  znęca  się  nad  jego  córką  i  Zosią  Boską. 
Następnie  narrator  ponownie  powraca  do  wątku  Basi,  która  przez  długie  tygodnie  walczy  o  życie.  Chorą 
nieoczekiwanie odwiedzają Ketlingowie. Mąż Krzysi, z woli hetmana, w pobliskim Kamieńcu objął dowództwo nad 
artylerią.  Decyzja  ta  jest  konsekwencją  spodziewanej  wojny  z  ordą  turecką.  Sobieski,  za  pośrednictwem 
Wołodyjowskiego, powierza młodemu Nowowiejskiemu  

zadanie  zdobycia  wieści  o  ruchach  wojsk  tureckich. 

Skrzywdzony  przez  Azję  Adam  ochoczo  podejmuje  wyprawę.  Sądzi,  że  na  czele  wojsk  tureckich  kroczyć  będą 
Lipkowie dobrze znający ziemie Rzeczypospolitej. Z trzystuosobowym oddziałem, po przekroczeniu granic państwa 
sułtańskiego, chwyta znienawidzonego Tatara. Za pośrednictwem Luśni, który jest wykonawcą wyroku, mści się za 
doznane krzywdy, zadając Azji okrutną śmierć na palu. Wojna z Turcją jest nieuchronna. Wołodyjowski na polecenie 
Sobieskiego ma zasilić obronę Kamieńca. 
   Ostatni  krąg  fabularny  ogniskuje  się  wokół  wydarzeń  związanych  z  obroną  Kamieńca.  Narrator  rozpoczyna 
opowiadanie  o  obronie  twierdzy  kamienieckiej  od  historii  powrotu  Adama  Nowowiejskiego  do  Chreptiowa,  gdzie 
relacjonuje przyjaciołom przebieg rozprawy z Azją. Jeszcze tego samego dnia wszyscy opuszczają stanicę i jadą wraz 
z Nowowiejskim do Kamieńca. W twierdzy trwają przygotowania do obrony. 
   Sceny  te  tworzą  ekspozycję  trzeciej  części  powieści.  Obrona  ma  swoją  dramaturgię.  Na  początku  dochodzi  do 
konfliktu Wołodyjowskiego z  Potockim. Chodzi o to, że generał narzuca oficerom zasadę zbiorowego dowództwa, 

background image

czemu przeciwny jest pan Michał. Narastaniem kulminacji tego wątku jest scena złożenia przysięgi w kościele przez 
Wołodyjowskiego  i  Ketlinga  oraz  późniejsza  wiadomość,  że  twierdza  została  poddana  Turkom.  Między  tymi 
wydarzeniami  toczy  się  barwna  opowieść  o  walce  obrońców.  Podczas  niej  dochodzi  do  wzruszającego 
pożegnalnego spotkania Basi i Michała. Wydarzenia osiągają punkt kulminacyjny w momencie wysadzenia twierdzy 
w powietrze. 
   Powieść  kończy  się  opisem  pogrzebu  Wołodyjowskiego  i  symbolicznym  obrazem  zwycięstwa  pod  Chocimiem. 
Nadchodzi czas Sobieskiego – czas nadziei dla narodu i Rzeczypospolitej. 
 
 
 
 
Wojna i miłość – główne motywy tematyczne 
 
   Fabuła  Pana  Wołodyjowskiego,  podobnie  jak  dwu  pierwszych  części  Trylogii,  umiejscowiona  jest  głównie  na 
wschodnich  kresach Rzeczypospolitej w „czasach wojennych”, w środowisku szlachecko-żołnierskim. Bohaterowie 
intrygi miłosnej, są jednocześnie uczestnikami wojennych przygód. 
   Głównymi  reprezentantami  środowiska  żołniersko-szlacheckiego  w  powieści  są  Wołodyjowski  i  Zagłoba. 
Bohaterowie  ci  przeszli  z  Ogniem  i  mieczem  i  Potopu,  aby  powiązać  akcję.  Jednocześnie  pisarz  wskazywał  na 
ciągłość zawodowej służby żołnierskiej. 
   W  siedemnastowiecznej  Rzeczypospolitej  dla  ogółu  oficerów  służba  w  kompucie  koronnym  była  zawodem  w 
zupełnie  nowoczesnym  sensie  tego  słowa
.  [...]  Szlacheccy  dowódcy  oddziałów  służyli  często  w  kompucie 
dziesiątkami lat, wyrywała ich stąd najczęściej śmierć, o wiele rzadziej awans społeczny
 [...].

13

 

   Nie  ulega  wątpliwości,  że  Wołodyjowski,  realizując  żołnierski  los,  duchowo  bardzo  mocno  związany  jest  z  tą 
służbą.  W  pełni  uświadamia  mu  to  Sobieski,  ówczesny  autorytet  w  środowisku  żołnierskim,  podczas  rozmowy 
odbytej  po  opuszczeniu  przez  pana  Michała  murów  klasztornych.  Hetman  powiada  mu  wówczas:  Harowałeś  ty, 
żołnierzyku,  przez  całe  życie,  haruj  jeszcze.  A  jeśli  przyjdzie  ci  kiedy  do  głowy,  żeć  zapomniano,  nie  nagrodzono, 
spocząć nie dano, żeś wysłużył nie smarowane grzanki, ale suchy chleb, nie starostwa, a1e rany, nie spoczynek, ale 
mękę, to jeno zęby ściśnij i powiedz
: „Tobie ojczyzno!” Innej pociechy ci nie dam, bo nie mam, jeno chociażem nie 
ksiądz, przecie ci mogę dać zapewnienie, że tak służąc, dalej zajedziesz na wytartej kulbace niźli inni w poszóstnych 
karetach i że będą takie bramy, które się przed tobą otworzą, a przed nimi zamkną 
(s.66).

14

 

   Wołodyjowski jest przedstawicielem karnego komputu wojska zawodowego, zaś jego przyjaciel i współtowarzysz, 
Zagłoba,  reprezentantem  pospolitego  ruszenia.  W  XVII-wiecznej  Rzeczypospolitej  było  ono  doniosłym  czynnikiem 
obrony.  Jednak  nie  zawsze  można  było  przewidzieć  jego  zachowanie.  Pospolite  ruszenie  zdobywało  się  na 
bohaterskie  zrywy,  ale  czasem  popadało  w  panikę.  Skupienie  uwagi  na  Wołodyjowskim  służyło  zamysłowi 
autorskiemu, by w zawodowym żołnierzu widzieć podstawę wojennych sukcesów hetmana Sobieskiego. 
   Jan Sobieski jest głównym bohaterem historycznym Pana Wołodyjowskiego. Postać ta tylko pozornie pozostaje w 
tle  wydarzeń.  Nie  ulega  bowiem  wątpliwości,  że  zza  kulis  pełni  funkcję  kierowniczą.  W  planie  powieściowych 
przedstawień Sobieski pojawia się tylko kilka razy. Zawsze jednak w momentach decydujących dla rozwoju akcji, tj. 
w chwili powrotu Wołodyjowskiego z  klasztoru do wojska, podczas odmowy poparcia planów Azji (w rozmowie z 
Boguszem), w chwili pogrzebu Wołodyjowskiego oraz pod Chocimiem.  Faktyczna obecność wielkiego wojownika i 
polityka  zaznacza  się  w  Panu  Wołodyjowskim  stale  i  wszędzie,  wywiera  decydujący  wpływ  na  losy  fikcyjnych 
bohaterów. To z jego woli dochodzi do pogmatwania wątku romansowego, zakończonego szczęśliwymi związkami 
małżeńskimi. Również późniejsze wydarzenia są konsekwencją decyzji hetmana Sobieskiego (pan Michał organizuje 
stanicę  i  sprawuje  komendę  w  Chreptiowie,  pomaga  pani  Boskiej,  wspiera  obronę  Kamieńca,  a  Nowowiejski 
podejmuje wyprawę w głąb ziem sułtańskich). 
   W historii walk z  Turcją Sobieski  odgrywa  pierwszoplanową  rolę. Sienkiewicz jest  tu  zgodny z  prawdą  dziejową. 
Charakterystyczne  jednak,  że  wszystko,  co  czyni  bohater,  jest  wyłącznie  słuszne,  mądre  i  wynika  z  pobudek 
patriotycznych.  Łatwo  zauważyć,  że  jest  on  ustylizowany  na  obrońcę  kraju  i  wyraziciela  zbiorowych  pragnień 
szlachty.  Idealizacja  i  heroizacja  tej  postaci  jest  kolejną  próbą  (po  Jeremim  Wiśniowieckim  i  Janie  Kazimierzu) 
stworzenia wzorca wodza-obrońcy narodowej sprawy. Ów wódz w chwilach ciężkich dla ojczyzny stawiał na takich, 
jak Wołodyjowski, którzy woleli zginąć pod gruzami, niż poddać się wrogowi. 
   Hetman  Sobieski  w  wydarzeniach  wojennych  uczestniczy  bezpośrednio  jedynie  w  epilogu.  Sceny  batalistyczne 
angażują postaci fikcyjne, w tym głównie Wołodyjowskiego. 

background image

   Wojna stanowi zasadniczą „przygodę” w życiu bohaterów, jest ośrodkiem kompozycyjnym utworu. Przygotowania 
i  pochody  wojenne,  potyczki,  bitwy  i  oblężenie  określają  przebieg  indywidualnego  i  zbiorowego  losu  żołnierzy, 
organizują fabułę powieściową. 
   W  konstrukcji  obrazów  bitewnych  widać  zarówno  zbiorowy  jak  i  indywidualny  wysiłek  walczących.  Barwę 
wojennych zmagań dopełniają liczne opisy pojedynków, pościgu, ucieczek. Zmaganiom żołnierzy towarzyszy częste 
doświadczanie  śmierci.  Sienkiewicz  nie  cofał  się  przed  ukazywaniem  jej  dramatyzmu  a  nawet  makabryczności. 
Obrazy  mordów  i  rzezi  niejednokrotnie  pełne  są  drastycznych  szczegółów  odtwarzających  przedśmiertną  mękę. 
Opisom śmierci zbiorowej towarzyszą pełne okrucieństwa sceny śmierci indywidualnych. W Panu Wołodyjowskim 
ta  szczególnie  okrutna  dotyczy  nie  tylko  zdrajcy  i  zbrodniarza,  Azji  Tuhaj-bejowicza,  ale  i  osoby  przypadkowo 
uwikłanej w konflikt – pana Nowowiejskiego. 
   Szczególne znaczenie ma jednak w Panu Wołodyjowskim śmierć tytułowej postaci. Scena ta została przez pisarza 
wyraziście  skomponowana  i  poddana  zabiegom  stylizacyjnym.  Zamyka  ją  apoteoza  bohatera  zawarta  w  kazaniu 
księdza Kamińskiego. Pod gruzami twierdzy ginie obrońca  ojczyzny:  Tak zginął Wołodyjowski, Hektor Kamieniecki, 
pierwszy żołnierz Rzeczypospolitej

   Przemawiający  nad  trumną  żołnierza  ks.  Kamiński  swoje  kazanie  poprzedza  werblem,  a  później  przechodzi  do 
mowy-apostrofy, skierowanej bezpośrednio do zmarłego. Ekspresję wypowiedzi wzmacnia eksklamacyjny tok zdań, 
retoryka pytań i wykrzyknień: 
   Dla  Boga,  panie  Wołodyjowski!  Larum  grają!  wojna!  nieprzyjaciel  w  granicach!  a  ty  się  nie  zrywasz?  szabli  nie 
chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w 
żalu jeno i trwodze zostawiasz? 
(s. 494) 
   Druga  część  kazania  przybiera  formę  modlitwy.  Pojawia  się  w  niej  nie  tylko  wizja  możliwych  klęsk,  ale  również 
błaganie o obrońcę: 
   Ojcze  dobrotliwy!  nie  opuszczaj  nas!  okaż  miłosierdzie  Twoje!  ześlij  nam  obrońcę,  ześlij  sprośnego  Mahometa 
pogromcę, niech tu przyjdzie, niech stanie  między  nami, niech podniesie  upadłe serca nasze, ześlij go, Panie!
... (s. 
494-495). 
   Wezwanie kaznodziei znajduje krzepiące spełnienie. Oto bowiem w kolegiacie pojawia się sam Sobieski  z twarzą 
rzymskiego cezara
. W Epilogu wystąpi jako mściciel i obrońca ojczyzny. 
   W  kompozycji  Pana  Wołodyjowskiego,  podobnie  jak  to  miało  miejsce  w  dwu  poprzednich  częściach  Trylogii
„Mars”  łączy  się  z  „Wenerą”,  motywy  wojennej  przygody  wiążą  się  z  intrygą  miłosną.  Miłość  podlega  znacznej 
idealizacji, obrazy zmysłowej erotyki są starannie ukryte. 
   Partnerkami  bohaterów  są  w  powieści  szlachcianki  również  prezentujące  w  wysokim  stopniu 
skonwencjonalizowane,  choć  inne,  typy  osobowościowe.  Obie  są  niezwykle  urodziwe,  szlachetne  i  wierne 
panieńskim  zasadom.  Krzysia  jest  marzycielska,  bezradna  wobec  otaczającej  rzeczywistości.  Sprawia  wrażenie 
egzotycznego kwiatu, który zniszczyć może lada niepowodzenie. Całkowitym jej przeciwieństwem jest „hajduczek”, 
późniejsza  pani  pułkownikowa,  uwielbiana  nie  tylko  przez  męża,  ale  także  i  pana  Zagłobę  oraz  mężowskich 
podkomendnych. Pisarz wyposażył ją w inne dominanty charakterologiczne. Basia jest nie tylko typem dziewczyny o 
sympatycznych chłopięcych cechach, ale i kobietą czynu. 
   Ta  największa  z  kobiecych  kreacyj  Sienkiewiczowskich  –  pisze  o  Basi  Julian  Krzyżanowski  –  przeosobliwa 
chłopczyca”  [...]  łączy  właściwości  dziecka,  umiejącego  „pozbadnąć”  otoczenie,  z  temperamentem  swawolnego 
chochlika  i  energią  człowieka  czynu,  który  w  każdej  sytuacji  radę  dać  sobie  potrafi,  dzięki  temu,  że  znakomicie 
orientuje  się  w  świecie,  który  ją  otacza,  a  na  który  spogląda  z  wrodzonym  humorem  pozwalającym  jej  trzeźwo 
oceniać ludzi i ich spraw
y.

15

 

   To właśnie Basia, obok Zagłoby, odgrywa wiodącą rolę w prowadzeniu intrygi miłosnej. Ona ostatecznie rozstrzyga 
o  losach  całej  czwórki  zakochanych.  Najpierw  uświadamia  Krzysi  jej  stosunek  do  Ketlinga,  później  otwiera 
Wołodyjowskiemu  oczy  na  ich  miłość  i  kończy  dramat  miłosnych  niepowodzeń  pana  Michała  oświadczając 
zdecydowanie wszystkim: Myślicie, że pan Michał sam zostanie na świecie?! Otóż nie, bo ja się za niego machnę, bo 
go kocham i sama mu to powiedziałam
.

16

 

   Pierwsza część powieści, obejmująca warszawskie dzieje  czwórki bohaterów, wprowadza psychologię miłości. O 
ile  w  Ogniem  i  mieczem  czy  Potopie  młodzi  kochali  się  w  sobie  od  pierwszego  wejrzenia,  o  tyle  w  Panu 
Wołodyjowskim
  Sienkiewicz  podejmuje  próbę  analizy  rozwoju  uczuć,  przedstawiając  ich  różne  warianty.  Główny 
bohater, Wołodyjowski, po śmierci Anusi, przeżywa szok. Skłaniając się bardziej ku Krzysi zmaga się z sobą, nie jest 
pewny swego stanu psychicznego, ostatecznie znajduje szczęście, którego istotę ujmuje w nieporadnie wyrażonym 
zdaniu:  Bóg  cud  uczynił,  i  to  jest  moja  pociecha,  moje  kochanie,  mój  skarb  największy!.  Basia  okaże  się  idealną 

background image

towarzyszką  jego  życia.  Pełna  meandrów  i  niespodzianek  jest  również  miłość  Krzysi  Drohojowskiej.  Jej 
charakterystyka  zewnętrzna,  sytuacja  psychologiczna  i  wyobrażenia  o  miłości  są  zapowiedzią  gotowości  do 
wielkiego uczucia: 
   Jadąc  do  Warszawy,  w  której  nigdy  przedtem  nie  była,  wyobrażała  sobie,  że  będzie  wcale  inaczej  [...].  Ileż  tam 
będzie  zabaw,  gwaru,  popisów,  a  wśród  tego  wiru,  wśród  tłumów  rycerstwa,  zjawi  się  jakowyś
  „on”  nieznany, 
jakowyś  rycerz  taki,  jakich  tylko  w  snach  dziewczyny  widują;  ten  dopiero  afektem  zapłonie,  pod  oknami  z  cytrą 
będzie stawał, kawalkady wyprawiał, długo musi kochać i wzdychać, długo wstęgę kochanej na zbroi nosić, nim po 
licznych cierpieniach i przezwyciężonych przeszkodach do nóg upadnie i miłość wzajemną uzyska
 (s. 94). 
   Jakże  odległy  od  tych  wyobrażeń  jest  pan  Michał,  mimo  to  Krzysia,  mająca  w  sobie  ogromną  „gotowość  do 
kochania”, niebacznie czyni mu obietnice. Robi to w dobrej wierze nieświadoma istoty prawdziwie wielkich uczuć. 
Nieoczekiwanie  pojawia  się  młodzieniec  z  marzeń,  spolszczony  Szkot,  Ketling.  Jego  poglądy  na  miłość  powielają 
literackie wzorce przeżywania tego uczucia. Słychać w nich echo barokowej erotyki Andrzej a Morsztyna: 
   Kochanie  to  niedola  ciężka,  bo  przez  nie  człek  wolny  niewolnikiem  się  staje.  Równie  jak  ptak,  z  łuku  ustrzelon, 
spada pod nogi myśliwca, tak i człek miłością porażon, nie ma już mocy odlecieć od nóg kochanych... 
   Kochanie to kalectwo, bo człek, jak ślepy, świata za swoim kochaniem nie widzi... 
   [...] Kochanie to choroba, gdyż w nim, jako w chorobie, twarz bieleje, oczy wpadają, ręce się trzęsą i palce chudną, 
a człowiek o śmierci rozmyśla albo jak  w obłąkaniu  ze zjeżoną głową chodzi, z  miesiącem gada, rad mile imię  na 
piasku pisze, a gdy mu je wiatr zwieje, tedy powiada
 „nieszczęście!”... i ślochać gotów... (s. 100-101). 
   Ketling  skwapliwie  podpisuje  się  również  pod  słynnym  stwierdzeniem  sonetu  Mikołaja  Sępa  Szarzyńskiego  
nietrwałej miłości rzeczy świata tego
, kiedy mówi: 
   A  jednak  [...]  jeśli  miłować  ciężko,  to  nie  miłować  ciężej  jeszcze,  bo  kogóż  bez  kochania  nasyci  rozkosz,  sława 
bogactwa, wonności lub klejnoty? Kto kochanej nie powie
: „Wolę cię niźli królestwo niźli sceptr, niźli zdrowie, niźli 
długi wiek?
...” A ponieważ każdy chętnie oddałby życie za kochanie, tedy kochanie więcej jest warte od życia [...] (s. 
101 ). 
   Najwyższą wartością dla młodego Szkota jest miłość do kobiety. Od początku pozuje na nieszczęśliwego kochanka. 
Okazuje się jednak, że w przyjętej konwencji powieściowej nie mieści się miłosny dramat. Dlatego Ketling wchodzi 
w  rolę  szczęśliwego  męża.  Do  końca  jednak  nie  wyzbywa  się  koturnowego  uwielbienia  dla  żony.  Jego  miłość  od 
pierwszego wejrzenia jest ostateczna, „do grobowej deski”. 
   Uczucie  Basi,  równie  głębokie  i  gwałtowne,  rozwija  się  nieco  inaczej.  To  Basia  zdobywa  serce  pana  Michała  i 
chociaż  przeszkodą  jest  osoba  Krzysi,  nie  żywi  do  niej  nieprzyjaznych  uczuć.  Jest  na  to  za  szlachetna.  Potrafi 
wykorzystać okazję, kiedy Wołodyjowski dostaje „kosza”. Szczerze mu przy tym współczuje. 
   Historie miłosne w dworku na Mokotowie chroni przed zbanalizowaniem promieniujący z narracji ciepły humor. 
 
 
Streszczenie 
 
   Utwór  poprzedza  wstęp  nawiązujący  do  Potopu.  Narrator  wyjaśnia,  że  powieściowe  losy  pana  Jerzego  Michała 
Wołodyjowskiego, nie ułożyły się tak, jak to sugerowało zakończenie drugiej części  Trylogii. Narzeczeni nie zawarli 
od razu związku małżeńskiego, ponieważ przyszły znaczne mitręgi, które sprawę opóźniły i przewlekły. Pan Michał 
wyjeżdża  do  Wiednia,  by  uzyskać  zgodę  na  ślub  od  opiekunki  Anusi,  księżnej  Jeremiowej  Wiśniowieckiej,  a 
następnie  walczy na  Ukrainie. Później  pochłaniają  go  burzliwe  wydarzenia  polityczne i  poselstwo na  Krym, wojna 
domowa związana z rokoszem Jerzego Lubomirskiego i ponowne walki na Ukrainie. W końcu nastaje rok 1668. Dla 
kraju jest on niezwykle udany. Kmicicowie spodziewają się swego pierwszego dziecka. Przyjaciele Wołodyjowskiego 
przypuszczali,  że  wreszcie  sfinalizuje  on  pomyślnie  odkładane  plany  małżeńskie.  Jednak  w  zakończeniu  wstępu 
narrator sugeruje, że losy postanowiły inaczej
   Pierwszy rozdział Pana Wołodyjowskiego rozpoczyna się sceną z życia państwa Kmiciców. Jest piękna jesień 1668 
roku.  Oleńka  jest  brzemienna.  Do  ich  dworku  w  Wodoktach  przybywa  pan  Charłamp  z  wieścią,  że  zmarła 
narzeczona  Wołodyjowskiego,  panna  Anusia  Borzobohata  Krasieńska.  Śmierć  jej  była  tak  wielkim  ciosem  dla 
Michała, że Charłamp postanowił odnaleźć jego dawnych przyjaciół, by ci pospieszyli z pociechą dla zdruzgotanego 
nieszczęściem żołnierza. Okazało się jednak, że Skrzetuscy z Zagłobą udali się w podróż w Kaliskie. Oleńka uważa, że 
wdzięczność, jaką winni Wołodyjowskiemu, nakazuje przełamać obawy o jej zdrowie i radzi mężowi, by jeszcze tego 
samego dnia wyjechał spełnić swój obowiązek wobec przyjaciela i dobroczyńcy. Pan Andrzej wyrusza w podróż, by 
odnaleźć Wołodyjowskiego, który przebywał ostatnio w Częstochowie. Po drodze trafia do Łukowa. Tu dowiaduje 

background image

się,  że  Skrzetuski  z  Zagłobą  powrócili  niedawno  z  podróży.  Postanawia  odwiedzić  ich  w  Burzcu.  Wieść  o 
nieszczęściu, jakie spotkało pana Michała, ogromnie porusza przyjaciół. Zagłoba przekonuje Kmicica i Skrzetuskiego, 
że sam najlepiej potrafi go pocieszyć i wyrwać ze stanu rozpaczy. 
   Podróż Zagłoby do Warszawy trwała jednak znacznie dłużej, niż planował. Zbliża się czas sejmu konwokacyjnego. 
Szlachta  jest  rozpolitykowana.  Różne  partie  i  stronnictwa  zabiegają  o  poparcie  dla  swoich  kandydatów.  Zagłoba, 
jako  znakomity  i  cieszący  się  autorytetem  żołnierz  i  szlachcic,  jest  wszędzie  wdzięcznym  gościem.  Skwapliwie 
korzysta ze swojej popularności i dowodów uznania. Podczas podroży w Mińsku dowiaduje się, że wybrany na posła 
Bogusław  Radziwiłł  ma  zamiar  ubiegać  się  o  insygnia  elekcyjnego  władcy.  Wstrząśnięty  tym  do  głębi  Zagłoba 
postanawia  udaremnić  jego  plany.  Przyspiesza  więc  podróż  do  Warszawy,  by  zdążyć  przed  terminem  elekcji  (5 
listopada). 
   W Warszawie roi się od przybyszów zainteresowanych wynikami sejmu konwokacyjnego. Zagłoba ma kłopoty ze 
znalezieniem noclegu. Na szczęście spotyka dawnego znajomego, Hasslinga-Ketlinga, który ofiarowuje mu gościnę 
w  swoim  dworku  na  Mokotowie.  Ketling  wyjawia,  że  między  nim  a  Michałem  podczas  wspólnej  wojaczki,  już  po 
wojnach szwedzkich, wywiązała się serdeczna, braterska przyjaźń: 
   Jedna kulbaka nam za poduszkę służyła, z jednej jadaliśmy misy; Kastorem i Polluksem nas zwano (s. 24). 
   Następnie  Zagłoba  dzieli  się  z  Ketlingiem,  wiadomością,  że  dawny  zdrajca  ojczyzny,  książę  Bogusław  Radziwiłł, 
zamierza ubiegać się o koronę królewską. Wyraża przy tym opinię, że Ketling jako poseł pomoże mu udaremnić te 
niecne zamiary. 
   Istotnie, na początku sejmu Ketling zgłasza wątpliwość, co do prawomocności wyboru na posła księcia Bogusława 
Radziwiłła.  W  tym  momencie  z  galerii  sejmowej  rozlega  się  okrzyk,  że  książę  to  zdrajca.  Powoduje  to  znaczne 
zamieszanie  i  osłabienie  szans  wyborczych  pretendenta  do  polskiego  tronu.  Bogusław,  dowiedziawszy  się,  że  to 
Zagłoba  był  sprawcą  jego  wstępnej  porażki,  po  zaniechaniu  pogróżek,  postanawia  zdobyć  przychylność  starego 
szlachcica.  Upowszechnia  opinię,  że  darzy  Zagłobę  szczególną  estymą.  Wkrótce  dochodzi  do  ich  bezpośredniego 
spotkania  i  utarczki  słownej  w  obecności  Jana  Sobieskiego.  Hetman  podziwia  dowcip  i  szermierkę  słowną  pana 
Zagłoby  który  okazuje  się  nieprzejednany  wobec  zdrajcy  ojczyzny.  Od  przysłuchującego  się  dyskursowi  pana 
Warszyckiego (kasztelana krakowskiego) Zagłoba dowiaduje się, że Michał Wołodyjowski powziął zamiar pójścia do 
klasztoru. 
   Następnego dnia dochodzi do spotkania z bratem Jerzym, który nie złożył jeszcze ślubów zakonnych. Zagłoba nie 
sprzeciwia  się  woli  przyjaciela,  chytrze  prosi  go  jednak,  by  na  kilka  dni  przywdział  strój  świecki  i  złożył  wizytę 
śmiertelnie choremu przyjacielowi, Ketlingowi. Wołodyjowski  daje się nabrać na  fortel Zagłoby.  W domu Ketlinga 
pojawiają  się  dawni  przyjaciele,  a  wśród  nich  sam  hetman  Sobieski.  Ketling  jest  oczywiście  zdrów.  Wołodyjowski 
przyrzeka Sobieskiemu, że zostanie wśród żołnierzy. Następnego dnia pan Michał w dowód uznania i wdzięczności 
otrzymuje od wielkiego hetmana pięknego bułanego dzianeta. 
   W  tydzień  po  spotkaniu  z  Wołodyjowskim  jego  przyjaciel  Ketling  nieoczekiwanie  musi  z  powodów  rodzinnych 
wyjechać do Kurlandii. Swój dworek warszawski pozostawia do dyspozycji Zagłoby i Wołodyjowskiego. Tymczasem 
do  Warszawy  przybywa  siostra  Wołodyjowskiego,  żona  stolnika  latyczowskiego,  pana  Makowieckiego,  w 
towarzystwie dwu młodych kuzynek, panien podopiecznych, Krystyny Drohojowskiej i Barbary Jeziorkowskiej. Już w 
trakcie pierwszego spotkania okazuje się, że Krzysia Drohojowska jest poważną, stateczną panną, zaś Basia to pełen 
werwy trzpiot i podlotek. Obie są urodziwe, choć różne w wyglądzie i usposobieniu. Panu Zagłobie szczególnie do 
serca  przypadła  Basia,  natomiast  pan  Michał  zainteresował  się  Krzysią.  Kolejne  dni  upływają  w  romansowej 
atmosferze. Pan Michał na prośbę panny Basi uczy ją fechtunku. Jednocześnie coraz większe wrażenie wywiera na 
nim Krzysia. 
   Do  Wołodyjowskiego  przybywa  młody  przyjaciel  i  podkomendny,  Nowowiejski,  z  prośbą  o  wstawiennictwo  u 
hetmana Sobieskiego. Podczas tej wizyty ogromne wrażenie na młodym Adamie Nowowiejskim wywiera Basia. 
   Na  prośbę  Sobieskiego  Wołodyjowski  zgadza  się  okresowo  objąć  na  Ukrainie  komendę  po  panu  Ruszczycu, 
którego hetman planuje wysłać z poselstwem do Krymu. Wyjazd na placówkę ma nastąpić za dwa tygodnie. 
   Wieść o wyjeździe pana Michała ogromnie zmartwiła wszystkich mieszkańców dworku na Mokotowie, a zwłaszcza 
Krzysię. Przed odjazdem między nią a małym rycerzem dochodzi do pocałunków i zwierzeń. Związek ich umocnił się 
podczas  kuligu.  Wówczas  Michał  i  Krzysia  składają  sobie  śluby  wierności.  Uznają  jednak,  że  nie  pora  ogłaszać 
planowanego związku. 
   Wkrótce po wyjeździe Wołodyjowskiego z podroży powraca Ketling. Jest zaskoczony obecnością pięknych panien. 
Od  pierwszego  spotkania  między  nim  a  Krzysią  rodzi  się  płomienne  uczucie.  Tymczasem  Zagłoba  myśli  o 
doprowadzeniu do ożenku Michała z hajduczkiem. Jest mu na rękę nie dający się ukryć wzajemny afekt Ketlinga i 

background image

Krzysi.  Mimochodem  oświadcza  Ketlingowi,  że  Krzysia  jest  wolna,  gdyż  to  Basię  zamierzają  wyswatać  Michałowi. 
Skrzętnie przy tym przemilcza skłonność Wołodyjowskiego do Drohojowskiej. 
   Krzysia przeżywa  niebywałe katusze. Miłość do Ketlinga  pochłania  ją zupełnie. Wcześniejsze przyrzeczenie dane 
Michałowi  nie  pozwala  jej  myśleć  o  ukochanym.  Pewnego  razu  Ketling  namawia  Krzysię  i  Zagłobę  do  zwiedzenia 
zamku królewskiego. W katedrze zamkowej Ketling wyznaje Krzysi miłość. Odpowiedź ukochanej go zdumiewa, nie 
pojmuje bowiem jej przyczyn. Oto Krzysia przed ołtarzem oświadcza mu, że miłuje go  z  całej  duszy, ale nigdy nie 
wyjdzie za niego. 
   Wkrótce przyjeżdża Michał z panem Makowieckim. Krzysia wymusza na Ketlingu przyrzeczenie, by publicznie nie 
wyjawiał  swego  do  niej  uczucia,  a  jednocześnie  nie  chował  urazy.  Jako  motyw  odmowy  zawarcia  z  mm  związku 
podaje  ofiarowanie  się  służbie  zakonnej.  Po  powrocie  do  dworku  Krzysia  dowiaduje  się,  że  do  Zagłoby  przybył 
znakomity gość – ksiądz podkanclerzy Olszowski. Pragnie on zyskać przychylność Zagłoby dla koncepcji, by na tronie 
obsadzić „Piasta”. Obaj rozmówcy są zgodni, że najwłaściwszym kandydatem do tronu będzie syn księcia Jeremiego 
–  Michał  Korybut  Wisniowiecki.  Jednocześnie  rozmówcy  uzgadniają  taktykę  elekcyjną  zapewniającą  pomyślność 
projektom. Po tej wizycie Zagłoba dowiaduje się od Ketlinga o nieoczekiwanej decyzji opuszczenia Rzeczypospolitej. 
Taki obrót spraw nie jest po jego myśli. Oto wali mu się w gruzy misterny plan połączenia Basi z Michałem. Próżno 
usiłuje wybadać przyczyny takiego zachowania się Ketlinga i Krzysi, dlatego wieść o jej decyzji pójścia do klasztoru 
przyjmuje z ulgą. 
   Tymczasem  zbliża  się  termin  elekcji.  Miasto  zaludnia  się  szlachtą.  Do  Warszawy  powraca  Wołodyjowski. 
Wiadomość  o  zakonnych  planach  Krzysi  jest  dla  mego  wielkim  ciosem.  Mały  rycerz  podczas  spotkania  z 
Drohojowską,  nie  dowiaduje  się  jednak  całej  prawdy.  Dopiero  –  poirytowana  zachowaniem  się  wobec  niej  pana 
Michała Basia wyjawia przyczynę jego miłosnych niepowodzeń. Chwilowo gniew małego rycerza obraca się przeciw 
rywalowi.  Gwałtownie  wybiega  z  dworku.  Wszyscy  są  poruszeni  możliwością  zemsty  na  Ketlingu.  Zagłoba 
podejmuje  więc  poszukiwania  pana  Michała  bez  rezultatu.  Kiedy  wszyscy  pełni  trwogi  oczekują  najgorszego,  w 
towarzystwie Ketlinga pojawia się Wołodyjowski. Ten ostatni wspaniałomyślnie oświadcza Krzysi, że zwalnia ją od 
danych przedwcześnie przyrzeczeń. Poruszona  wielkodusznością pana  Michała  Basia oświadcza mu, ze go  kocha  i 
pragnie wyjść za mego za mąż. Taki obrót spraw szczęśliwie finalizuje zabiegi Zagłoby. Stary szlachcic jest niezwykle 
kontent. Sceną tą kończy się „warszawska” część powieści. Obejmuje ona dwadzieścia pierwszych rozdziałów. 
   Następnie zmienia się plan wydarzeń. Narrator informuje, że pożycie Michała i Basi było szczęśliwe. Jedynym ich 
zmartwieniem było to, ze po trzech latach małżeństwa me doczekali się potomka. W tym czasie gospodarowali w 
pobliżu Kamieńca, gdzie dokupili kilka wiosek. Ziemia nie była tu droga z powodu nieustannych zagrożeń. Był to czas 
sielski w życiu pana Michała. 
   Otoczyła  go  cześć  i  miłość  ludzka.  Ziemia  rodzina  przyozdobiła  go  urzędem,  hetman  ko  kochał,  basza  chocimski 
ustami nad nim cmokał, w dalekim Krymie, w Bachczysaraju, powtarzano ze czcią jego imię. 
   Gospodarka, wojna i miłość – oto były trzy porządki jego żywota (s. 167). 
   Lato 1671 zastaje państwa Wołodyjowskich w majątku Basi (wieś Sokół). Przybywa do nich Zagłoba. Wkrótce po 
tym Wołodyjowski otrzymuje rozkaz od hetmana Sobieskiego, by objął komendę w Chreptiowie. Okolice narażone 
są  na  tatarskie  i  zbójeckie  napady.  Mimo  to  Basia  upiera  się,  by  towarzyszyć  mężowi.  Pan  Michał  nie  chce  się 
zgodzić.  Ostatecznie  podejmuje  decyzję,  że  do  Chreptiowa  najpierw  wyprawi  się  sam.  Tam  przygotuje  stanicę, 
oczyści okolicę z „hultajstwa rozbójniczego” i eskortę po Basię i pana Zagłobę. 
   Istotnie  po  trzech  tygodniach  zjawiło  się  stu  Linkhauzowych  dragonów  i  stu  Lipków  z  chorągwi  pana 
Lanckorońskiego. Lipkami dowodzi młody Tatar, Azja Mellechowicz. 
   Następnego  dnia,  wczesnym  świtem,  kilkanaście  dobrze  zaopatrzonych  wozów  wyruszyło  do  Chreptiowa. 
Marząca o przygodach Basia jest szczęśliwa. Podróż przebiega pomyślnie. Jedynie Mellechowicz wpada z koniem na 
dno  jaru,  chwilowo  traci  przytomność  i  dotkliwie  rani  się  w  głowę.  Późną  nocą  docierają  do  Chreptiowa.  Na 
spotkanie wyjeżdża pan Michał. Żołnierze w stanicy owacyjnie witają przybyszów. 
   Obecność Wołodyjowskiego w Chreptiowie ma zbawienny wpływ na przywrócenie spokoju w okolicy: 
   Kraj w którym panował ruch tak znaczny, uspokajał się z wolna; mieszkańcy, co spokojniejsi, mniej rozmiłowani w 
rozboju, wracali z wolna do opuszczonych siedzib, z początku chyłkiem, później coraz śmielej
 (s. 185). 
   Wkrótce  Wołodyjowscy  zagospodarowują  się  w  Chreptiowie  na  dobre.  Dnie  i  tygodnie  upływają  na  życiu 
żołnierskim.  Późną  jesienią,  w  listopadzie,  niebezpieczne  potyczki  z  wrogiem  niemal  zupełnie  przestają  zagrażać. 
Wówczas  w długie  wieczory w domu Wołodyjowskiego pojawiają  się zasłużeni dowódcy i wojownicy,  snując przy 
ognisku różne wspomnienia. 
   Zajmującą  historię  ze  swego  życia  opowiada  znakomity  łucznik,  Muszalski.  W  młodości  ów  żołnierz  odziedziczył 

background image

posiadłość  na  Dzikich  Polach.  Jako  człowiek  żądny  przygód  chętnie  się  tu  osiedlił.  Jedynym  jego  utrapieniem  był 
uszlachcony chłop spod Białocerkwi, Dydiuk, który na Siczy dosłużył się szarży atamana. Waśń z nim prowadziła do 
licznych  bójek  i  wzajemnych  napaści.  Doszło  do  tego,  że  pan  Muszalski  zamierzał  nawet  zastrzelić  uprzykrzonego 
sąsiada.  Zanim  jednak  to  się  stało,  sam  trafił  do  tureckiej  niewoli.  Mimo  wielu  starań  nie  udało  mu  się  z  niej 
wykupić. Pracował jako galernik. Tu jego współtowarzyszem niedoli okazał się Dydiuk. Stopniowo dawna nienawiść 
przerodziła się w wielką zażyłość. Los zrządził, że podczas bitwy Turków z Wenecjanami udało im się uciec z niewoli. 
Szczęśliwie powrócili do kraju. Przyjaciel po jakimś czasie poległ, zaś opowiadający walczył dalej z wrogiem. Swoją 
niezwykłą  opowieść  przytacza  po  to,  by  uświadomić  słuchaczom  jak  niezbadane  są  drogi  i  losy  ludzkie  na  tych 
ziemiach. 
   Po  wypadku,  podczas  podróży  do  Chreptiowa,  Mellechowicz  stopniowo  dochodzi  do  siebie.  Nie  zwracano  na 
niego  większej  uwagi  do  momentu,  kiedy  przechwycono  list  skierowany  do  niego.  Nadawca  –  Kryczyński  –  Tatar 
będący niegdyś w służbie Rzeczypospolitej, przeszedł na stronę ordy tureckiej. Z listu wynikało, że Mellechowicz ma 
jakieś  układy  z  dowódcami  tatarskimi.  Azja  wyjaśnia,  że  dąży  do  przeciągnięcia  ich  na  polską  stronę. 
Potwierdzeniem  jest  pismo  podkomendnego  hetmana  Sobieskiego,  pana  Bogusza,  które  ujawnia  Azja.  Wynika  z 
niego, że Sobieski z aprobatą przyjmuje ewentualny powrót do służby byłych zdrajców Rzeczypospolitej. 
   Narrator ujawnia, że zamiary tajemniczego Azji nie są czyste. Przybyły Tatarzyn odnosi się do niego z najwyższą 
czcią, zaś Azja, nie wiedzieć czemu, obawia się rozpoznania ze strony Nowowiejskiego. 
   W następnym rozdziale narrator podejmuje wątek dotyczący jednego z bywalców stanicy w Chreptiowie, księdza 
Kamińskiego. W kilka dni po opowieści Muszalskiego, którą uznaje za wielce pouczającą, ksiądz opowiada o własnej 
drodze do kapłaństwa i sztuce uczenia się miłości bliźniego. 
   W  atmosferze  wspomnień  i  rozpamiętywania  przeszłości  kolejny  uczestnik  spotkań  w  Chreptiowie,  pan 
Nienaszyniec,  dzieli  się  ze  słuchaczami  zajmującą  historią  ze  swego  życia.  Jako  młody  człowiek,  po  śmierci  matki, 
musiał  zaopiekować  się  znacznie  młodszą  siostrą,  Halszką.  Podczas  jego  nieobecności  wzięto  ją  w  jasyr.  Próby 
wykupienia dziewczynki kończyły się niepowodzeniem. Ostatecznie właścicielem jej został słynny dowódca tatarski 
–  Tuhaj-bej.  Zrozpaczony  pan  Nienaszyniec  postanowił  porwać  jego  dziecko.  Była  to  dla  niego  jedyna  szansa 
uwolnienia  z  jasyru  siostry.  Współuczestnicy  brawurowej  akcji  nie  zadowolili  się  łupami.  Postanowili  również 
zatrzymać  porwanego  Azję.  Tylko  cudem  udało  się  opowiadającemu  uratować  własne  życie.  Owi  niegodziwcy 
zostali  „wycięci  w  pień”  przez  innych  rozbójników,  zaś  o  dziecku  wszelki  słuch  zaginął.  Chłopiec  miał  na  piersi 
wykłute dwie ryby jako znak rozpoznawczy. Na tę uwagę reaguje Azja Mellechowicz twierdząc, że może to być znak 
wielu Tatarów. Z odpowiedzi pana Nienaszyńca wynika jednak jasno, że jest to wyłącznie znak plemienia Tuhaj-beja. 
   Następnie  narrator  koncentruje  swoją  uwagę  na  opowieści  o  walce  Wołodyjowskiego  z  watahami  grasantów  i 
rozbójników  składających  się  przeważnie  ze  zbiegów  z  ordy  tureckiej  i  ich  krymskich  sojuszników.  Szczególnie 
groźna była wataha pod wodzą Azba-beja. Wołodyjowski postanawia rozprawić się z nią. W wyprawie uczestniczy 
między innymi oddział Azji Mellechowicza. Bandę zamierzano zlikwidować w pobliżu Sierocego Brodu. Pan Michał 
zezwala  Basi  na  bezpośredni  udział  w  walkach.  Podczas  pełnej  wrażeń  bitwy  młoda  pani  Wołodyjowska  poznaje 
prawdziwy  smak  wojennej  przygody.  Podczas  pokonywania  na  koniu  rozpadliny  stepowej  spada  z  wierzchowca  i 
traci  na  chwilę  przytomność.  Na  pomoc  spieszy  Azja  Mellechowicz.  Staje  się  wówczas  jasne,  że  darzy  Basię 
uczuciem miłości i pożądania. Całuje nieprzytomną kobietę. Wkrótce w pobliżu wypadku pojawia się Wołodyjowski 
w otoczeniu żołnierzy. Basia odzyskuje przytomność. Bitwa kończy się szczęśliwie. Po bandzie nie ma śladu. 
   Po  powrocie  do  Chreptiowa  państwo  Wołodyjowscy  zastają  Bogusza,  którego  Sobieski  wysłał,  by  śledził  i 
informował o pertraktacjach Azji z rotmistrzami tatarskimi, mającymi rzekomo przejść na stronę Rzeczypospolitej. 
W  jego  towarzystwie  przybywają  stary  Nowowiejski  z  córką  i  pani  Boska  (także  z  córką,  Zosią).  Pani  Boska  czyni 
wielkie  starania  o  uwolnienie  męża  z  niewoli  tureckiej.  Ze  swoją  prośbą  dotarła  nawet  do  Sobieskiego.  Hetman 
przejęty  położeniem  rodziny  w  przekazanym  Wołodyjowskiemu  liście  prosi,  by  ten  spróbował  jakoś  pomóc 
nieszczęśliwym kobietom. 
   Pan  Michał  dowiaduje  się,  że  przybyły  Nowowiejski  jest  ojcem  ulubionego  podwładnego,  Adama.  Podczas 
wieczerzy stary Nowowiejski rozpoznaje w Azji Mellechowiczu swego dawnego parobka. Według relacji szlachcica 
znalazł  jako  go  dziecko  w  stepie,  przygarnął  i  wychował.  Nie  było  z  nim  większych  problemów  do  czasu,  gdy 
dorastający Tatar zaczął natarczywie zalecać się do jego córki, Ewki.  Po przyłapaniu „na  amorach” parobek  został 
solidnie wychłostany i wkrótce zbiegł ze służby. 
   Obecni są skonsternowani. Azja początkowo zdecydowanie wszystkiemu zaprzecza. Podenerwowany Nowowiejski 
na potwierdzenie prawdziwości słów przypomina, że jego pachołek miał na piersi wykłute dwie ryby. Azja odsłania 
pierś.  Wszyscy  poznają  jego  tajemnicę.  Wrażenie  jest  silne.  Imię  sławnego  wodza  Tatarów,  choć  wroga,  budzi 

background image

respekt.  Młody  wojownik  dumnie  oświadcza,  że  ma  świadomość  swojego  wysokiego  pochodzenia.  Jednocześnie 
deklaruje wolę służby u hetmana. 
   Dumnemu Azji marzy się władza i sława. Wręcz rozkazuje Boguszowi, by ten wymógł na Sobieskim zgodę na jego 
projekt.  Zgodnie  z  nim  hetman  winien  ogłosić,  że  Tatar,  który  przybędzie  na  podległą  Rzeczypospolitej  Ukrainę, 
otrzyma szlachectwo. W ten sposób powstanie potężna armia posłuszna woli syna Tuhaj-beja. Przejęłaby ona rolę 
kozactwa. Dzięki temu ustałyby konflikty z Turcją, a bunty ukraińskie zostałyby wygaszone. Bogusz zauroczony wizją 
Tatara podejmuje misję. 
   Tymczasem  Basia,  nieświadoma  rzeczywistych  uczuć  młodego  Tatara,  z  właściwą  sobie  energią  zabiera  się  do 
finalizowania jego związku z Ewką. Próżno Zagłoba przekonuje ją, że Azja to Tatarzyn. Dla niej to przede wszystkim 
syn kniazia. 
   Za raną męża młoda pułkownikowa usiłuje wybadać, jakie uczucia Azja żywi do Ewki. Zakłada przy tym, że w grę 
musi  wchodzić  wielka  miłość.  Jego  słowa  mówiące  o  trawiącym  go  uczuciu  (w  podtekście  skierowane  do  niej) 
przyjmuje jako jednoznaczne potwierdzenie afektu do Ewki. 
   Tymczasem  do  Azji  przybywa  dawny  sługa  ojca,  Halim.  W  rozmowie  z  nim  Tuhaj-bejowicz  nie  ukrywa 
rzeczywistego stosunku do Ewki, jednocześnie widzi się w roli wielkiego hetmana tatarskiego na Ukrainie. Ujawnia, 
że marzy mu się powrót w sułtańskie ziemie z Basią. 
   Pan  Bogusz  zjawia  się  w  Jaworowie  u  hetmana  Sobieskiego.  Z  entuzjazmem  przedstawia  plan  Azji.  Ku  jego 
zdumieniu  hetman  uważa  go  za  wręcz  szkodliwy  dla  Rzeczypospolitej  i  chrześcijaństwa.  W  ten  sposób  wpływy 
muzułmańskie przesunęłyby się daleko na północ. Dopiero w obliczu majestatu i powagi obrońcy chrześcijaństwa 
pan  Bogusz  dostrzega  całą  niedorzeczność  pomysłów  Azji.  Zawstydzony  powraca  do  Chreptiowa.  Tymczasem  w 
stanicy pojawia się syn Nowowiejskiego. Ojciec jest dumny z Adama. Imponuje mu zwłaszcza to, że syn przez służbę 
żołnierską  osiągnął  znaczny  majątek.  Wiadomość  o  tym,  że  Mellechowicz  to  nie  tylko  ich  dawny  sługa,  ale  i  syn 
słynnego Tuhaj-beja robi również na Adamie duże wrażenie. 
   W  miłej  rodzinnej  atmosferze  pan  Wołodyjowski  organizuje  tańce  przy  muzyce.  Młody  Nowowiejski  od 
pierwszego wejrzenia zakochuje się (z wzajemnością) w młodziutkiej Zosi Boskiej. 
   Pragnie  natychmiast  ją  poślubić.  Zaskoczona  Boska  nie  tylko  przyjmuje  oświadczyny,  ale  i  godzi  się  na  wyjazd  z 
córką do Raszkowa. Sądzi bowiem, że tam szybciej uda się jej nawiązać kontakty umożliwiające uwolnienie męża. 
   Do  Raszkowa  najpierw  wyjeżdża  Adam,  zaś  dwa  tygodnie  później  pani  Boska  z  córką  w  towarzystwie  licznej 
kompanii. Ewka pozostaje w Chreptiowie. 
   Pod  wpływem  utyskiwań  młodej  Nowowiejskiej  na  obojętność  Azji,  Basia  postanawia  przeprowadzić  z  nim 
stanowczą rozmowę. Grozi mu, że odprawi pannę do Raszkowa, przy okazji dodaje, że ma zamiar jej towarzyszyć. 
Okazuje  się,  że  właśnie  taka  podróż  jest  marzeniem  Azji.  Chytrze  więc  oświadcza,  że  jest  ona  szansą  utrwalenia 
uczuciowych związków z Ewką. Nieświadoma rzeczywistych intencji Tatara Basia akceptuje ten pomysł. Udaje się jej 
wyjednać  zgodę  męża  na  wyjazd  do  Raszkowa.  Wołodyjowski  nie  może  im  towarzyszyć.  Podczas  mroźnej,  suchej 
zimy  rozpoczynają  wyprawę. Już  podczas pierwszego  postoju w Jaryszowie Basia  konstatuje, że piechota opuściła 
miasteczko.  Wszyscy  niepokoją  się  ruchami  wojsk  tureckich.  W  Mohilowie  Azja  zostawia  część  swego  oddziału. 
Dowódcy każe czekać na rozkazy. Sugeruje możliwość podjęcia decyzji o spaleniu miasteczka. 
   Wczesnym rankiem uczestnicy wyprawy ponownie wyruszają w drogę, kierując się na Jampol. Widoczny pośpiech 
Azji  dziwi  Basię.  Rośnie  w  niej  obawa,  zwłaszcza,  że  Azja  i  w  Jampolu  zostawia  pięćdziesięciu  swoich  ludzi  jako 
rzekome  ubezpieczenie  jej  powrotu.  Wciąż  nie  podejrzewa  jednak  Azji  o  niecne  zamiary.  Usiłuje  z  nim  nawiązać 
rozmowę o Ewce. Po przekroczeniu połowy drogi z Jampola do Raszkowa Azja i Basia chwilowo pozostają w tyle za 
eskortą.  W  tym  momencie  do  Tuhaj-bejowicza  przybywa  na  koniu  sługa,  Halim.  Tatar  dowiaduje  się,  że  w 
Raszkowie  nie  ma  wojska.  Oddziały  wyprowadził  młody  Nowowiejski.  Azja  każe  Halimowi  jechać  natychmiast  do 
Kryczyńskiego  z  poleceniem,  by  zajął  Raszków.  W  tym  momencie  ujawnia  Basi,  w  jakim  znajduje  się  położeniu. 
Następuje  dramatyczny  moment  porwania.  Dochodzi  do  szamotaniny.  Nadludzkim  wysiłkiem  udaje  się  dzielnej 
kobiecie  wyrwać  broń  Azy  i  rękojeścią  zadać  mu  cios  między  oczy.  Tatar  pada  nieprzytomny.  Przerażona  Basia 
dosiada  konia  i  co  tchu  ucieka  w  domniemaną  stronę  Chreptiowa.  Pognał  za  nią  również  bachmat  Azji.  Wkrótce 
okazało się, że była to okoliczność nadzwyczaj pomyślna. Przy koniu Tatara znajdował się muszkiet, róg z prochem, 
worek z kulami i drugi z siemieniem stanowiący źródło pożywienia. Uwolniona od chwilowego niebezpieczeństwa 
Basia rozpoczyna swoją wielką ucieczkę przez bezdroża i stepy. 
   Tymczasem  Azja  po  odzyskaniu  przytomności,  uświadamia  sobie,  że  stracił  oko  i  pożądaną  kobietę.  Po 
przezwyciężeniu bólu rozpoczyna pieszą wędrówkę do Raszkowa. Dociera tu wieczorem i zarządza pościg. Na kilka 
dni  traci  przytomność.  Następnie  nakazuje  rzeź  ludności.  Własnoręcznie  rozprawia  się  ze  starym  Nowowiejskim, 

background image

podrzynając  mu  gardło  na  oczach  córki.  Zrozpaczoną  dziewczynę  ofiarowuje  jako  nałożnicę  Adurowiczowi. 
Przesądzony  zostaje  również  los  Zosi  Boskiej  i  jej  matki.  Z  uprowadzonymi  kobietami  Azja  podąża  w  sułtańskie 
ziemie. 
   Po  opisie  tych  wydarzeń  narrator  powraca  do  przerwanej  opowieści  o  losach  uciekającej  Basi.  Młodą  kobietę 
osaczają  lęki  i  wątpliwości,  co  czynić,  w  którą  stronę  się  udać,  by  nie  zabłądzić.  Wie,  że  od  nikogo  nie  może 
oczekiwać  pomocy.  Napotkani  przypadkowo  dwaj  ludzie  okazują  się  niebezpieczni.  Musi  od  nich  jak  najszybciej 
uciekać. Wilki pożerają dzianeta. Później traci również bachmata, który tonie pod lodem pokonywanej rzeki. Dalszą 
drogę,  głodna  i  zmarznięta,  odbywa  pieszo.  Tylko  wielka  miłość  do  Michała  każe  jej  pokonywać  własną  niemoc. 
Kiedy już wydaje się, że nie ma dla niej ratunku, Basia dostrzega światła chreptiowskiej stanicy. Z trudem dociera do 
domu.  Zdumionemu  mężowi  i  przyjaciołom  ostatnią  siłą  woli  wyjawia,  co  zaszło,  po  czym  traci  przytomność. 
Popada  w  ciężką  chorobę.  Zrozpaczony  mąż  i  stary  Zagłoba  czynią  wszystko,  by  ją  ocalić.  Wysyłają  Luśnię  do 
Kamieńca, by przywiózł stamtąd medyka. Jeszcze przed jego przyjazdem Basia odzyskuje przytomność. Orzeczenie 
lekarza budzi nadzieję. Po tygodniu od jego wizyty najgorsze zagrożenie minęło. Ogólną radość z powodu ocalenia 
mąci świadomość zdrady i krzywd ze strony Azji – jego ofiarą padł Raszków. Mieszkańcy Chreptiowa dowiadują się o 
tym z listu od pana Białogłowskiego, który donosił również o losie starego Nowowiejskiego i znajomych kobiet. Na 
zakończenie autor listu sugerował, że wojna z Turkami niechybnie rozpocznie się wraz z wiosną. Opinię tę podziela 
również Wołodyjowski. Dlatego w rozmowie z Zagłobą rozważa możliwość odprawienia Basi na wypadek wojny do 
rodziny Skrzetuskich. 
   W tym czasie, w Chreptiowie nieoczekiwanie zjawiają się państwo Ketlingowie. Radość ze spotkania jest ogromna. 
Okazuje  się,  że  hetman  Sobieski  powierzył  Ketlingowi  zwierzchnictwo  nad  kamieniecką  artylerią.  Do  Kamieńca 
przybyli z Kurlandii. Krzysia jest ponownie brzemienna. Twierdzi, że za nic w świecie w czasie zawieruchy wojennej 
nie opuściłaby męża. Słowa jej utwierdzają Basię w przekonaniu, że i ona nie powinna się rozstawać z  Michałem. 
Pobyt  Ketlingów  w  Chreptiowie  trwa  około  trzech  tygodni.  Pod  koniec  ich  wyjazdu  Basia  odzyskuje  siły. 
Wołodyjowski  otrzymuje  od  Maliszewskiego  list,  z  którego  wynika,  że  Chan  w  pięćdziesiąt  tysięcy  ordy  idzie  w 
pomoc Doroszeńca
. Wiadomość tę Wołodyjowski natychmiast przekazuje przez posłańca hetmanowi Sobieskiemu. 
Okazuje  się,  że  wolą  Sobieskiego  jest,  by  Michał  zasilił  szeregi  obrońców  twierdzy  kamienieckiej.  W  podróży  do 
Kamieńca towarzyszą mu Basia i Zagłoba. 
   Z  wiosną  ku  granicom  Rzeczypospolitej  ciągnie  nawała  turecko-tatarska.  Na  czele  kroczy  wraz  z  Lipkami  Azja 
Tuhaj-bejowicz.  W jego namiocie przebywa  Zosia Boska. Gryzie go  wspomnienie  straconej  raz  na  zawsze Basi. Po 
jakimś  czasie  sułtan  podejmuje  decyzję,  by  wszystkie  kobiety  wyprawić  z  obozu.  Azja  sprzedaje  Zosię  jakiemuś 
kupcowi. Narrator informuje, że ów nowy właściciel nabył ją wraz z matką, po jakimś czasie podniósł ją nawet do 
godności jednej z żon. Podobno ktoś z kraju usiłował wydobyć ją z niewoli, jednak na próżno, do końca życia została 
w haremie. 
   Po  przekazaniu  tych  informacji  narrator  ponownie  powraca  do  wątku  obrony  Rzeczypospolitej.  Hetman  jest 
przekonany,  że  obrona  Kamieńca  nie  powiedzie  się,  mimo  to  chce  posłać  tam  swego  najlepszego  żołnierza, 
Wołodyjowskiego. Na prośbę Sobieskiego Nowowiejski i Luśnia wyruszają, by rozeznać ruchy nieprzyjaciela. Około 
trzystuosobowy oddział idzie znajomą drogą na Mohilów, Jampol i Raszkóow. Następnie przekracza Dniestr (granicę 
Rzeczypospolitej).  Podczas  dwutygodniowej  wyprawy  na  południe  udaje  się  Nowowiejskiemu  zlikwidować  trzy 
watahy  Tatarów.  Po  przebraniu  się  w  ich  stroje,  żołnierze  coraz  pewniej  poruszają  się  na  terenie  wroga. 
Nowowiejski  przypuszcza,  że  oddziały  Lipków,  jako  najlepiej  znające  ziemie  Rzeczypospolitej,  będą  kroczyć  na 
przedzie.  W  widłach  rzecznych  utworzonych  przez  Saratę  i  Tekicz  polski  dowódca  postanawia  rozbić  obóz  i  tu 
czekać  na  nadejście  wojsk  tureckich.  Po  jakimś  czasie  na  czele  oddziałów  turecko-tatarskich  pojawia  się 
nieświadomy  niczego  Azja  z  Lipkami  i  Czeremisami.  Podczas  gwałtownej  nocnej  burzy  wojsko  Nowowiejskiego 
rozbija  kilkakrotnie  liczniejsze  zgrupowanie  nieprzyjaciela.  Azja  zostaje  wzięty  do  niewoli.  Uczestnicy  wyprawy 
pospiesznie  wracają  do  Raszkowa.  Tuhaj-bejowicz  spodziewa  się  strasznej  kary,  czyni  wszystko,  by  skrócić  sobie 
życie. W pobliżu Raszkowa zdecydowano, by właśnie tu zginął w wielkiej męce. Wbito go na pal. Trzy tygodnie po 
tej zemście Nowowiejski przybywa  do Chreptiowa. Wołodyjowskiego nie ma  w stanicy, bierze udział w wyprawie 
przeciwko  krymskiej  ordzie.  Basia  w  chwili  przybycia  Nowowiejskiego  wybiera  się  z  resztą  ludzi  i  taborem  do 
Kamieńca. Adam postanawia im towarzyszyć. W drodze przyjaciele ze smutkiem zauważają, że stracił on zmysły. W 
Kamieńcu  zorganizowano  mu  pomoc  lekarską.  Do  twierdzy  przybywa  Wołodyjowski.  Już  następnego  dnia  bierze 
udział  w  naradzie  wojennej.  Niepokoi  go,  że  generał  podolski  nie  chce  przejąć  dowództwa,  lecz  sugeruje,  by 
powierzyć je radzie. Opinię jego podziela biskup Lanckoroński. Za radą  Wołodyjowskiego zdecydowano, że należy 
umocnić  obronę  zamków  przed  miastem.  Rozdzielono  zadania  obronne  wśród  dowódców.  Następnego  dnia, 

background image

podczas nabożeństwa, Wołodyjowski i Ketling ślubują, że będą bronić twierdzy do ostatniej kropli krwi i wolą polec 
pod  gruzami,  niż  oddać  ją  nieprzyjacielowi.  Jeszcze  tego  samego  dnia  uczestniczą  w  akcji  przeciwko  Turkom. 
Wieczorem  pobratymiec,  Haberskuł  (stary  perkułap  chocimski),  za  pośrednictwem  swego  sekretarza,  radzi 
Wołodyjowskiemu, by opuścił Kamieniec. Sugeruje, że miasto na pewno zostanie zdobyte. Jednocześnie oznajmia, 
że  sułtan  wkrótce  zjawi  się  pod  Chocimiem.  Potwierdzeniem  zagrożeń  stają  się  walki  o  Żwaniec,  którego  obronę 
wspierają posiłki z Kamieńca. Mimo waleczności Wołodyjowskiego, Wasilkowskiego, Muszalskiego  i innych, Turcy 
zdobywają  miasto.  W  bezpośrednim  zagrożeniu  jest  Kamieniec.  Otuchę  mieszkańców  podnosi  obecność 
Wołodyjowskiego. Wkrótce pod twierdzą zjawia się sam wezyr na  czele licznego  wojska. Widok  potęgi tureckiej i 
wieści docierające z ich obozu wywołują niepokój obrońców. Nawet starsi oficerowie zaczynają wątpić w rezultat 
obrony. Mały rycerz nie potrafi umocnić w nich ducha walki. Starszyzna, Potocki, biskup Lanckoroński skłania się ku 
układom.  Nikt  nie  wierzy  w  możliwość  przybycia  wojsk  Rzeczypospolitej  z  odsieczą.  Pomimo  to  wciąż  w  radzie 
obrońców przeważa wola walki. Szturm turecki trwa nieustannie. Obrońcy odpowiadają ogniem z dział. Turcy wciąż 
ponawiają żądanie poddania się. Obrona staje się coraz bardziej beznadziejna. Słychać jak Turcy podkopują zamek, 
by go wysadzić w powietrze. 
   W tej sytuacji Wołodyjowski oświadcza, że należy zabrać działa do starego zamku i tu bronić się do końca. Wyraża 
nadzieję, że jego mury oprą się minom tureckim. 
   Do pozostającego na placówce Wołodyjowskiego przychodzi Basia w towarzystwie Zagłoby. Dla obojga nie ulega 
wątpliwości,  że  jest  to  ich  ostatnie  pożegnanie.  Mały  rycerz  usiłuje  przekonać  żonę,  by  pogodziła  się  z  losem.  W 
końcu  miasto  poddaje  się.  Obrońcy  zamku  są  tym  faktem  przygnębieni.  Wołodyjowski  i  Ketling  wierni  złożonym 
ślubom  wysadzają  się  w  zamku.  Okazały  pogrzeb  odbywa  się  w  Stanisławowie.  W  pogrzebie  uczestniczy  sam 
hetman Sobieski. 
   Powieść  kończy  się  epilogiem.  Narrator  naświetla  tu  wydarzenia  historyczne,  jakie  nastąpiły  rok  po  upadku 
Kamieńca.  Potężny  SoI~ieski  podejmuje  wyprawę  przeciwko  Turkom.  W  listopadzie  1673  roku  pod  Chocimiem 
zadaje  im  dotkliwą  klęskę.  Wprawdzie  w  walkach  tych  giną  niektórzy  powieściowi  bohaterowie  (Nowowiejski, 
Motowidło, Muszalski), ale zwycięstwo Sobieskiego było niezwykle efektowne.