background image

NOWA RELACJA Z  KRAJU GOSPODARKI  PLANOWEJ

359

Duch  danego  stulecia  odzwierciedla  się  również  w  celach  i  wybo­

rach  swoich podróżników.  Każda  epoka  ma  swoją Mekkę  i  swoje  Zie­
mie  Obiecane,  ale pielgrzymki nie odbywają się do tych samych proro­
ków. Można to poznać porównując podróżników dawnych i dzisiejszych. 

Właściwy  podróżnik  X IX   stulecia  jest  podróżnikiem  formacyjnym,  a 
dwiema scenami, na których poszukuje możliwości własnego formowa­
nia  jest  natura  i  kultura.  To  są  dwa  wielkie  bieguny  opisów  podróży 
owej  epoki, czy to z jednej  strony będziemy towarzyszyć Chateaubrian- 
dowi w puszczach Ameryki Północnej’^”, Chamisso podczas jego podró­
ży żaglowcem dokoła świata^*^', Alexandrowi von Humboldtowi w cha­
osie dorzecza Orinoko^“ , -  czy to z drugiej strony ujrzymy Goethego w 
Kampanii^*^^, Flauberta^'*'^ i Nervala’®^ pod piramidami, Burckhardta przed

Ein  neuer  Bericht  aus  dem  Lande  der  Planwirtschaft,

  w:  „Widerstand”. 

Zeitschrift  für  nationalrevolutionäre  Politik.  Berlin  8.  Jg.  H.  8,  August  1933,  s. 
279-283.  Recenzja książki Franza Alberta Kramera: Das rote Imperium. München: 
Kösel  und  Pustet  1933.

360  Prancois  Rene  Vicomte  de  Chateaubriand  (1768-1848)  relację  z  odbytej 

po Ameryce Północnej  w  1791  roku  podróży opublikował jako Voyage en Améri­

que

  (1826).  (B,  s.  822).

Adalbert von  Chamisso  (1781-1838),  odbył w latach  1815-18  podróż  do­

okoła  świata  na  rosyjskim  statku  Ruryk.  Keise  um  die  Welt  in  den Jahren  181S- 

1818

  (1836).

Alexander  von  Humboldt  (1769-1859)  odbył w latach  1799-1804  słynną 

podróż  do  Ameryki  Południowej.

Chodzi  o  pamiętnik podróży włoskiej, jaką Johann Wolfgang  Goethe  (1749- 

1832)  odbył w latach  1786-88.  Swoje wspomnienia opublikował w latach  1816/17.

Pisarz  Gustaw  Flaubert  (1821-1880)  odbył w  latach  1843-46  podróże  do 

Afryki  Północnej.

background image

1933  -  PUBLICYSTYKA POLITYCZNA

459

pałacami  Renesansu^*’*’.  Wszystkie  te  wzorce  doprowadziły  do  powsta­
nia Cicerone^^^, który wciąż rosnącej grupie formacyjnych podróżników 
każe poruszać się po niewidzialnych torach.

W epoce, gdy przyjeżdżano z daleka, aby obejrzeć resztki rzymskich 

wodociągów,  nie  do  pomyślenia byłaby podróż mająca przybliżyć pro­
blemy zaopatrzenia w wodę nowoczesnego miasta, budowy zapory wod­
nej  lub stanu określonej  gałęzi przemysłu.  To były kwestie dla profesjo­
nalistów; nie miały one nic wspólnego z ogólnym kanonem formacyjnym. 

Coraz  wyraźniej  ujawniający  się  charakter  muzealny  podróży  do  tych 
miejsc,  „które trzeba zobaczyć”, nie był dla podróżników -  o ile jeszcze 
pragnęli wrażeń historycznych -  przyjemnością; jeden z najostrzejszych 
protestów ujawnił się w przebraniu paradoksalnego postulatu włoskich 
futurystów,  aby wysadzić  w powietrze  Pałac Dożów,  a  na jego  ruinach 
wybudować fabrykę^*’*.

Te sprawy tymczasem zmieniły się w podobny sposób, w jaki zmie­

niło się samo muzealnictwo.  Prócz typu muzeum formacyjnego w daw­
nym  stylu  pojawiły  się  zatem  nowe  instytucje,  które  najtrafniej  można 
określić jako muzea wystawiennicze. Największą instytucją tego rodzaju 
jest Niemieckie Muzeum w Monachium^*’^, należy do tego zaliczyć także 
jednak niezliczone czasowe lub stałe wystawy o charakterze specjalistycz­
nym,  obficie  prezentujące  obszary  takie  jak  przykładowo  higiena,  bu­
downictwo mieszkaniowe, radiofonia, lotnictwo, elektryczność, sport i 
przyciągające  ogromne  ilości  podróżnych.  Od  czasu paryskiej  wystawy 
światowej,  która  zainicjowała  nasze  stulecie,  metodyka  i  tematyka  tych 
przedsięwzięć odnotowała wyjątkowe postępy. Można zatem stwierdzić, 
że liczba podróżnych odwiedzających wystawy przewyższa już liczbę pod­
różników  formacyjnych,  i  że  dziś  już  odwiedza się  nawet Włochy  nie  z 
zamiarem obejrzenia ruin dawnego, ale także wzrostu nowego imperium.

Wystawa nie ma w naszej epoce w żadnym wypadku encyklopedycz-

Gerard  de  Nerval  (wł.  Gerard  Labrunie  1806-1855)  wydał w  1852  książ­

kę L e voyage en  Orient.

Jacob  Burckhardt  (1818-1897),  historyk  kultury,  autor  fundamentalnej 

pracy Die Kultur der Renaissance  in Italien  (1860).

Aluzja  do  wielokrotnie  wydawanego  „przewodnika”  Burghardta  po  skar­

bach  sztuki włoskiej  C icerone  (1855).  Tu jednak w znaczeniu  szerszym jako  prze­
wodnik,  rodzaj  wiedzy  nabywanej  przed  podróżami.

M anifest futuryzmu

  Filippo Tommaso Marinettiego ukazał się w „Le  Figa­

ro”  20.  2.  1909.

Jedno  z  największych  muzeów techniki  na  świecie,  założone  w  1903.

background image

nego charakteru,  ale bardzo  osobliwy -  mianowicie ujawnia cyfrę,  ener­
gię, twórczą potencję -  a krótko mówiąc ujawnia sposób, w jaki poddany 
jest władaniu właściwy naszej epoce bieg energii i jego manifestacje.

Tu widać zatem w sposób oczywisty ścisłą łączność między wystawą 

a  polityką.  Stopień  mocy  i  niezależności  danego  państwa  wynika  nie 
tylko z ilości wozów bojowych i eskadr lotnictwa bombardującego. Nie­
rzadko  możemy  wyciągnąć  subtelniejsze  wnioski  dowiadując  się,  jak 

wygląda zarządzanie  elektrycznością,  a jak wychowanie  młodzieży,  jak 
mieszka  robotnik  i  co  mu  sprawia  zadowolenie -  krótko  mówiąc,  gdy 
sprawdzimy stan Totalnej  Mobilizacji w jej rozmaitych obszarach cząst­
kowych.  Wiedzą  o  tym  mocarstwa,  i  dlatego  dziś  lot  transoceaniczny, 

organizacja wyścigów,  starannie przygotowany proces polityczny,  kon­
centracja  ogromnych  mas  ludowych,  jednym  słowem  nowoczesna  de­
monstracja  pozbywa  się  coraz  to  bardziej  charakteru  prywatnego  czy 
społecznego nabierając powoli cech reprezentacyjnych środków polity­

ki państwowej.  Słusznie zatem uznaje faszyzm przelot eskadry Balba^^®, 
którego  to  przelotu  piękny  opis  właśnie  się  ukazał^^^,  gdzie  antyczne 
poczucie życia przeplata się w osobliwy sposób z poczuciem życia czło- 
wieka-maszyny, za zwycięską bitwę, godną triumfu jako  nagrody.

460____________________________________________________________ ERNST JÜNGER

Spacerując w Berhnie po Unter den Linden chętnie przystajemy przed 

witrynami sowieckiego biura podróży, aby obejrzeć plakaty, gdzie w de­
likatnych,  ale wyraźnie odcinających się od siebie barwach i w sprawia­
jącym  obce  wrażenie  braku  perspektywy  utrzymał  się  świecki  odblask 
malarstwa ikon. Widać tam jeszcze mury i wieże świętego Kremla, oczy­
wiście  tworzą  one  jednak  tylko  tło  dla  potężnych  budowli,  a  przy  ich 
rusztowaniach i dźwigach człowiek jawi się tak drobny jak mrówka. W 
wyobraźni obserwatora to imperium zmienia się w jeden jedyny, potęż­
ny warsztat i nie  ma nic logiczniejszego niż zamiar,  aby na własne  oczy 
zobaczyć realizację gigantycznego planu państwowego.

Rosja jest w rzeczy samej wielkim celem podróży w naszej  epoce, a 

opublikowane o podróżach do niej książki, tworzą już bibliotekę. Oczy-

Italo Balbo  (1896-1940),  pilot i  polityk faszystowski, jeden z przywódców 

marszu  na  Rzym w  1922  roku.  Od  1929  włoski  minister  lotnictwa.

Cliodzi  o  niemieckie  tłumaczenie  książki  Balba:  Flugschwärme  über  dem 

Ozean.

  Berlin:  Rowohlt  1932.

background image

Sf!rł'Ą;i,;lp;wr

<»■

1933  -  PUBLICYSTYKA POLITYCZNA

461

wiście  wkrótce  spostrzeżemy,  czytając  te  relacje,  że  trudno  na  ich pod­
stawie ustalić stan faktyczny. Wiąże się to z tym, że podróż do Rosji jest 
podróżą na wystawę; wycinek, możliwy do obejrzenia, ustalany jest przez 
wystawcę,  a  zatem  przez  państwo.  Inna  i  bardziej  znacząca  trudność 
polega jednak na tym, że plan nie jest faktem  ekonomicznym, technicz­
nym  czy kulturalnym,  ale  politycznym;  a  oddziaływaniu  tego,  co  poli­
tyczne ulega każdy obserwator. Nie istnieje tu obiektywizm, ale wyraźne 
za lub  przeciw,  a po  lekturze  trzech  pierwszych stron relacji wiadomo, 
czy  jej  autor  w  swojej  najwewnętrzniejszej  istocie  odczuwa  akceptację 
czy odrzucenie.

Oczywiście luki w pancerzu najostrzej wyśledzi oko wroga. To wra­

żenie zyskać można zagłębiając się w najnowszą z tych relacji, w książkę 
E.A. Kramera Das rote Imperium. Kramer podróżuje w przebraniu „Inturi- 
stu”, ale nie pozostawia wątpliwości, że jest na stopie wojennej. Jego książ­
ka jest w najwyższym stopniu destrukcyjną bronią, a jej autor może mówić 
o szczęściu, że również dla 

myśli wciąż są towarem bezcłowym.

Relacja Kramera złożona jest na kształt mozaiki ze szczegółów,  ale 

te szczegóły przekazują czytelnikowi zamierzone przez autora całościo­
we wrażenie. To całościowe wrażenie jest mniej więcej takie: jadąc przez 
Rosję pielgrzymujemy przez kraj największy ze wszystkich Utopii, jakie 
świat kiedykolwiek  widział.  Obserwujemy  cienką  warstwę  wyższą bę­
dącą w posiadaniu władzy, jak podejmuje próbę urzeczywistnienia teorii 
społecznych  i  gospodarczych  świata  zachodniego  z  pomocą  ludzi,  nie 
mających  jakiegokolwiek  odniesienia  do  przesłanek,  z  jakich  teorie  te 
wyrastały.  Ta w jej  rozmiarach fantastyczna próba  kończy  się  niesamo­

witym rozziewem między marzeniem a rzeczywistością.  Przyczyna roz­
ziewu  zasadza się na tym,  że  „ciemny  człowiek”  Rosji  nie  jest w stanie 
jeszcze  sprostać -  wedle  najwłaściwszych  sobie  praw  życia -  szczegól­
nym, a zwłaszcza technicznym wymogom, jakie są tu  stawiane. To pra­
wo życia domaga się odmiennej realizacji niż ta, do której się je przymu­
sza. Powstają zatem dwa źródła błędów, które w sposób konieczny będą 

lub, jak Kramer mniema, już są przyczyną niepowodzenia wielkiego pla­
nu.  Po  pierwsze  nie  jest  możliwe  stworzenie  z  ziemi  rosyjskiej  takiego 
rodzaju  człowieka,  który będzie  napędzał na  wszelki  sposób  twórczo  i

Obiedinionnoje  Gosudarstwiennoje  Politiczeskoje  Uprawlenije  -   Zjedno­

czony  Państwowy  Zarząd  Polityczny,  policja  polityczna w Związku  Sowieckim w 
latach  1922-1934.

background image

suwerennie  procesy  techniczne,  mające  niegdyś  zreahzować  cel,  jakim 
jest „prześcignięcie Ameryki”. Po drugie jednak istnieje wewnętrzne pęk­

nięcie między tym człowiekiem a szczególnymi środkami, które jako je­
dyne  umożliwiają  realizację  tak  ogromnej  pracy.  Kramer  sądzi  zatem, 
mówiąc  prymitywnie,  że  Rosjanin  dobrze  dba  o  konie,  kiepsko  nato­
miast o maszyny.

A jako że brak tu odniesień do wielkich rezerw surowcowych i ener­

getycznych  naszej  epoki,  odniesień  do  stali,  węgla,  do  ropy  naftowej, 
wody,  elektryczności  i  do  promieniowania,  cały  ten proces będzie tym­
czasowo podtrzymywany za sprawą pradawnej  mocy, a mianowicie zło­
ta.  Złoto  powoduje  import  obydwu  mocy,  za  sprawą  których  surowce 
mogą budzić się do życia -  import ludzi o wrodzonych wielkich zdolno­

ściach  technicznych  oraz  import  środków,  za  pomocą  których  realizo­

wać  można  procesy  techniczne.  Za  zaoszczędzone  na  biedzie  ludzkiej 

pieniądze,  wypływające  z kraju,  rozlewa się  po  drugiej  stronie  nurt cu­
dzoziemskich  inżynierów,  wykwalifikowanych  robotników  i  skonstru­
owanych za granicą maszyn, a wszelka istotniejsza praca zamiera w chwili, 
gdy wydaje  się  ostatniego dolara.

Ten obraz wypełnia, jak powiedziano,  ogrom szczegółów, obserwa­

cji  i cyfr.  Autor  prowadzi  nas  przez  nowo  zbudowane  drapacze  chmur, 
przeniknięte  osobliwą mieszaniną woni świeżego  lakieru i rozpoczyna­
jącej  się zgnilizny.  Podziwiamy słynną taśmę montażową,  którą co dwa­
dzieścia minut opuszcza zmontowany traktor i dowiadujemy się, że trze­
ba  urodzić  się  pod  szczęśliwą  gwiazdą,  aby  ujrzeć  tę  taśmę  w  ruchu. 
Doprowadza  się  nas  pod  ogromne  farmy  świńskie  zbudowane  wedle 
chicagowskich wzorców,  do  których  nie  możemy wejść,  gdyż panuje w 
nich  świńska  dżuma.  Na polach  spotykamy  osobliwy widok -  zaprzęgi 
wołów  ciągną  unieruchomione  traktory  do  warsztatów  naprawczych. 

Całość  sprawia  wrażenie  zabawy  w  Amerykę,  składającej  się  jakby  z 
ogromnej  skrzynki  rozdzielnika  o  wielu  wypolerowanych  na  wysoki 
połysk  guzikach.  Wciskamy  te  guziki  nie  dostrzegając w  zachwycie,  że 
przedmiotom, które w dali winny się poruszać, brak prawdziwego życia. 
Stoimy wobec tego spektaklu jak wobec budowli despotów azjatyckich, 
które błyskawicznie wyrastają na skutek niewolniczej  pracy,  i które roz­
sypują się w stepie,  gdy despota zamknie  oczy.

462_______________________________________________________________ ERNST JÜNGER

background image

1933  -  PUBLICYSTYKA POLITYCZNA

463

Kramer  twierdzi  w  pewnym  miejscu,  że w  Rosji  urzeczywistniono 

Totalną  M o b i l i z a c j ę T o   twierdzenie  zostaje  jednak  zanegowane  za 
sprawą jego opisu, wedle którego brak tam podstawowej przesłanki To­
talnej  Mobilizacji,  mianowicie  typu  robotnika.  Brak  w  książce  zdania 
informującego, że typ ten się pojawia, pomijając oczywiście specjalistów 
zagranicznych. Skoro tak jest naprawdę, a inne relacje opisujące powsta­
wanie w owym kraju  „nowego człowieka”  są nietrafne, wówczas doko­
nująca się tam próba mobilizacji nie może być wedle swojej  istoty total­

na, ale w najlepszym wypadku specjalistyczna, częściowa, a jej znaczenie 
musi  dopiero ujawnić się w przyszłości.

Jeszcze  się  okaże,  czy  jest  to  próba  z  właściwymi  ludźmi,  czy  nie. 

Patrząc z naszej perspektywy Rosjanie mają rację, próbując stworzyć dla 
siebie instrumentarium,  którego posiadanie konieczne jest nie tylko dla 
Rosji, ale także dla wszelkich mocarstw, dla sporów przyszłości. Wszyst­

ko  inne  byłoby przygotowaniem nowego  Tannenbergu^^"^.  Rosja należy 
do krajów pokonanych, które ponoszą wielką odpowiedzialność. To, że 
człowiek cierpi podczas ogromnego wysiłku nie jest zarzutem, ale raczej 
oczywistością.  Zarzut cierpienia porusza się co najwyżej  na takiej  płasz­
czyźnie, na jakiej  Remarque przeżywa wojnę^^^.  Poza tym zarzut marzy- 
cielstwa nie jest najwyższej  próby -  także jakobini  marzyli  i  byli  ojcami 

głodu i wojny, a jednak ich marzenia w żadnym wypadku nie ulotniły się 
jak dym w pustej  przestrzeni.

Kramer,  s.  58:  „Do  wyobrażeń  o  walczącym  proletariacie  należy  robotnik 

jak i  żołnierz,  a jeśli pojęcie totalnej  mobilizacji,  które stworzył Ernst Jünger gdzieś 

znalazło swoje urzeczywistnienie, to właśnie tutaj.  [...]  Żołnierz jest »robotnikiem u 

broni«,  który  karabin  nosi  jak  kilof  a  szable  bierze  do  ręki  jak  łom,  podczas  gdy 

Komsomol  każdym  sztychem  szpadla  celuje  w  serce  wroga  klasowego,  a  relacje  z 
»frontu  przemysłowego«  brzmią jak  publikacje  naczelnego  dowództwa  wojsk”.

Jedna  z  największych  bitew niszczycielskich w  dziejach  wojen.  Odbyła  się 

w  dniach  2 6 -3 0   sierpnia  1914  pod  Stębarkiem,  niedaleko  Grunwaldu,  gdy  nie­

mieckie  wojska  dowodzone  przez  Paula  von  Hindenburga  i  Ericha  Ludendorffa 

zabiły  30  000  żołnierzy  rosyjskich  i  wzięły  do  niewoli  92  000.

W   1933  roku Jünger  przypisuje  po  raz  kolejny  Remarque’owi  i jego  best­

sellerowi wojennemu  znaczenia humanitarne,  a zatem  liberalistyczne  i  indywidu- 
ahstyczne.  Remarque  bardzo  mocno  korzystał  z  wojennych  prac  Jüngera,  o  któ­
rych  miał dobre  zdanie.  Por.  W   Kunicki:  Erich M aria R em arque und Ernst Jünger. 
Ein  un ü berbrü ckbarer  G egensatz?,

  w;  Thomas  F.  Schneider  (Hg.).  K riegserlebnis 

und Legen den bildun g. D as B ild des „ m o d ern en ” Krieges in  Literatur,  Theater,  P h o ­
tographie  und Film .

  Osnabrück:  Universitätsverlag  Rasch  1999,  s.  2 9 1 -3 0 8 .

background image

ODMIENIONE  OBLICZE  MASY

Pochód robotników

 

w  Moskwie.

Rozbrojenie?

Tego  nie  przewidzieli  prorocy  liberalizmu:

 

Dobrowolna  uniformizacja

Sturmabteilung  (SA)

background image

1933  -  PUBLICYSTYKA POLITYCZNA

465

Co jednak  oznacza  dla Niemiec,  czy wielki plan  się  powiedzie,  czy 

nie?  Po  tym,  jak w naszym kraju komunizm spotkała  ostateczna klęska, 
problem  ów uległ  znacznemu  uproszczeniu  stając  się,  pozbawiony  we­
wnętrznego  znaczenia,  kwestią  polityki  zagranicznej.  Ten  fakt  nie  po­
większa,  ale  pomniejsza  płaszczyznę  tarć  między  obydwoma  krajami; 
sytuuje  Niemcy  wobec  Rosji  w  pozycji,  która  podobna jest  do  sytuacji 
Richelieu  wobec  protestantów:  w interesie  absolutystycznego  państwa 
zniszczył ich we własnym kraju, licząc na nich w polityce zagranicznej’^*’. 
W  swoim  rdzeniu  zniszczona  i  odrestaurowana  w  duchu  liberalnej  de­
mokracji  przez  mocarstwa  zachodnie  Rosja  pozbawiła  by  nas  przeciw­
wagi, która -  niezależnie od tego, co o niej myślimy -  jest dla nas znaczą­
ca  już  choćby  przez  fakt  swojego  istnienia.  System  mocy  zagrażający 
naszemu życiu i naszej wolności jest i pozostanie systemem wersalskim i 

dlatego  obserwacja  i  znajomość  wszystkich  sił,  które  znajdują  się  poza 
nim jest dla nas  sprawą najwyższej  wagi^^^.

Załóżmy taką sytuację, że plan częściowo lub zupełnie zawiedzie -  a 

lektura Kramera sugeruje taką możliwość -  wówczas z pewnością znisz­
czeniu  uległaby utopia,  która w krajach jej  powstania należy do  nie  no­
szonej już garderoby.  Ale nie ta utopia jest tu istotna, jest ona w gruncie 
rzeczy pretekstem lub próbą, aby przybliżyć naród do tych form władzy, 
jakich sytuacja historyczna apodyktycznie  się domaga.  Ofiary nigdy nie 
są daremne, i nie będą nimi u narodu, którego już choćby pasywny opór 
zniszczył armię napoleońską tworząc warunki dla dzieła Yorka von War- 
tenburg^^*. Lipską Bitwę Narodów przygotowywano pod Moskwą i nad 
Berezyną,  a  i  można stwierdzić,  że  przegrana w bitwie  nad Marną roz-

Jünger  daje  tu  bardzo  wyraźną sugestię  polityczną,  która w pełni  zostanie 

zrealizowana w traktacie o przyjaźni radziecko-niemieckiej w sierpniu 1939 roku. 

Armand-Jean  du  Plessis  de  Riclielieu  (1 5 8 5 -1 6 4 2 ),  minister  stanu  Ludwika  X III, 

zdominował  francuską politykę  i  uczynił z  Francji państwo  absolutystyczne,  nisz­
cząc m.in.  protestantów.  W  trakcie wojny trzydziestoletniej  opowiadał się jednak 
za  protestanckimi  Szwedami  przeciwko  zdominowanej  przez  Austrię  katolickiej 
Lidze.

Kramer,  s.  2 1 1 ;  „Skoro  niemiecka polityka zagraniczna uznawała  Rosję  za 

pozytywne  zadanie,  to  z pewnością wiedząc,  że  pod  aktualnym reżymem sowiec­
kim  spoczywa  trwała,  niezniszczalna  Rosja.  Że  trwa  w niej  dziedzictwo  niemiec­
kiej  historii,  wobec  którego  Niemcy  nigdy  nie  mogą  pozostać  obojętni”.

Hans  David  York  von  Wartenburg  (1759-1830)  zawarł  3 0 .1 2 .1 8 1 2   jako 

dowódca  korpusu  pruskiego  pozostającego  pod  dowództwem  Napoleona  bez  po­
rozumienia z królem pruskim konwencję w Taurogach.  Przyczyniło się to  do odwró­
cenia sojuszy.  Taurogi były w X IX  stuleciu symbolem  przyjaźni  prusko-rosyjskiej.

background image

466

ERNST JÜNGER

strzygnęła się nad Wisłą^^®.  Rosja wywierała na los Niemiec wpływ, któ­
ry różnorodnie nas pouczał, iż czysty fakt jej  istnienia ważniejszy jest od 
tego,  co  dzieje  się  w  obrębie  jej  przestrzeni  życiowej.  Dlatego  brakiem 
instynktu  u  niemieckiej  socjaldemokracji  było  to,  że  próbowała  -   za 
sprawą resentymentów motywowanych wymogami polityki wewnętrz­
nej  -   wojnę  światową  interpretować  jako  wojnę  przeciwko  Rosji  car­
skiej.  Komuniści  próbowali  następnie  w  odwrotnym  znaczeniu  uzależ­
nić naszą politykę od rosyjskiej polityki wewnętrznej. Jest dla nas sprawą 
wtórną czy w  Rosji  rządzi  car,  czy Stalin,  czy  ktoś  jeszcze  inny.  Sprawą 
najwyższej wagi jest natomiast, aby nie powtórzyła się konstelacja, przed 
którą nawet Bismarck drżał z  obawy w swoich snach^*®.

Dlatego życzymy książce Kramera jako majstersztykowi polityczne­

go  reportażu  wielu  czytelników -   zwłaszcza  takich,  którzy  mają  zmysł 

istotnego rozróżniania między światopoglądem a mocarstwową polityką.

(tłum. Wojciech Kunicki)

To znaczy,  że  z frontu  zachodniego  wycofano  oddziały konieczne  do  reali­

zacji  Planu  Schlieffena,  co  było  błędem,  gdyż  tymczasem  Niemcy  zadali  Rosji 
niszczący  cios  pod  Tannenbergiem.

Chodzi  o  wojnę  Niemiec  na  dwa  fronty,  przeciwko  Zachodowi  i  Rosji 

jednocześnie.