background image

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz: Konwencja 
stambulska to akt ideologiczny 

 

 

 

Konwencja stambulska nie podejmuje obrony człowieka przed 
przemocą w przestrzeni realnej. Ona tworzy pewną fikcyjną 
przestrzeń ideologiczną, która ma być źródłem przemocy a to w 
gruncie rzeczy oznacza wprowadzenie człowieka w świat 
zakłamania. W takim świecie nie może się toczyć żadna walka o 
godność – mówi ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz TChr, teolog 
moralista, w rozmowie z Tomaszem Kolankiem.
 

  

Według zapisów konwencji stambulskiej nie wolno dyskryminować 
innych ze względu na m.in. płeć biologiczną, płeć kulturowo-
społeczną, orientację seksualną czy tożsamość płciową. 
Przepraszam, ale o co tutaj chodzi? Czym się różni jedno od 
drugiego, trzeciego etc.?
 

Pozwolę sobie na ironię: kiedy pierwszy raz zobaczyłem w jednym z 
serwisów społecznościowych listę kilkudziesięciu tzw. orientacji 
seksualnych, które kończyła „orientacja” two spirit, to pomyślałem, że 
coś w tym jest, ponieważ bez co najmniej dwóch spirytów tego 
problemu nie da się rozgryźć. 

  

Mówiąc jednak bardziej serio: myślę, że najlepszym komentarzem 
będzie przypomnienie genialnych słów świętego Jana Pawła II z listu 
do rodzin: „Kryzys prawdy to przede wszystkim kryzys pojęć”. 

  

background image

Widzimy, że dzisiaj zależy pewnym środowiskom na tym, aby 
wprowadzić totalny kryzys semantyczny, odwrócić znaczenie 
niektórych słów, po to aby zniszczyć wartość prawdy i jakiekolwiek 
myślenie w jej kategoriach. 

  

To jest właśnie kluczowa kwestia, z czego doskonale zdają sobie 
sprawę autorzy i promotorzy konwencji stambulskiej: jeśli rozmyjemy 
prawdę, jeśli będziemy się posługiwać nowomową genderową, to 
ludzie stracą wszelkie punkty odniesienia. Mam tu na myśli tych 
wszystkich, którzy w dobrej wierze występują w obronie konwencji 
stambulskiej, ponieważ sądzą, że w ten sposób walczą z przemocą, 
dyskryminacją i nadużyciami. Nie zdają sobie sprawy, że tak 
naprawdę popierając ten dokument podejmują walkę przeciwko 
rodzinie, przeciwko małżeństwu, przeciwko człowiekowi i po prostu 
stają po stronie zła. 

  

Ale czy choć niektórzy spośród tych, którzy bronią, tak jak Ksiądz 
profesor powiedział, w dobrej wierze zapisów konwencji 
stambulskiej, w ogóle przeczytali ten dokument? Mało tego: czy 
nawet jeśli go przeczytali, to czy zrozumieli, jakie niebezpieczeństwo 
niesie on za sobą?
 

Jestem przekonany, że bardzo wielu zwolenników tego dokumentu 
po prostu nie ma pojęcia, chociażby o tym, o co zapytał Pan na 
początku, czyli czym w rzeczywistości według ideologów LGBT i 
gender jest płeć kulturowo-społeczna, orientacja seksualna czy 
tożsamość płciowa. 

  

W poniedziałek pani Małgorzata Kidawa-Błońska napisała na 
Twitterze wiadomość do pani prezydentowej Agaty Dudy, aby ta 
stanęła do poważnej debaty wokół konwencji i przemocy domowej. 

background image

Bardzo rzadko udzielam się na Twitterze, ale w tym wypadku 
pozwoliłem sobie napisać w odpowiedzi do byłej kandydatki na urząd 
Prezydenta RP, czy ona sama i jej ugrupowanie, jako zwolennicy 
konwencji stambulskiej zadali sobie trud przeczytania tego 
dokumentu ze zrozumieniem, nawet jeśli „dokonywałoby się to, 
cytując klasyka, w bulu”. 

  

Skąd to pytanie, Księże profesorze? 

Chociażby stąd, że w czasach rządów koalicji PO-PSL i prezydentury 
pana Bronisława Komorowskiego, którzy podpisali i ratyfikowali tę 
konwencję ówcześni przedstawiciele Ministerstwa Pracy i Polityki 
Społecznej wskazywali, że w Polsce głównym źródłem przemocy w 
ogóle są takie zjawiska jak alkoholizm, rozpad rodziny, seksualizacja 
wizerunku kobiety, seksoholizm i narkomania. 

  

Od lat powtarzam pytanie: czy którykolwiek z tych realnych 
elementów będących głównym źródłem przemocy, empirycznie i 
społecznie potwierdzonych w wyniku różnych badań, występuje w 
konwencji stambulskiej jako przyczyna, którą należy zwalczać w celu 
walki z przemocą? Odpowiadam: ŻADEN! Nie ma tam nawet sylaby 
na ten temat. 

  

Co natomiast jest źródłem przemocy według konwencji? Tradycyjny 
model małżeństwa, wzorce kulturowo-religijne etc. I za całym tym 
bełkotem kryje się po prostu próba uderzenia w małżeństwo, które 
jest z jednej strony instytucją społeczną, ale również, a nawet przede 
wszystkim, sakramentem dla katolików. To jest, jak się okazuje, 
według autorów konwencji podstawowe źródło przemocy w stosunku 
do kobiet. 

  

background image

Myślę, że gdyby zwolennicy tego dokumentu przeczytali go ze 
zrozumieniem, skonfrontowali jego zapisy z faktami, to nie mieliby 
złudzeń, że walczą nawet nie z wiatrakami, tylko co najwyżej z 
wiatraczkami, a cała ta walka jest po prostu żenująca i żałosna. 

  

Gdzie w związku z tym jest jakakolwiek logika? Przecież zamiast 
zastanowienia się nad przyczynami przemocy wymienionymi przez 
Księdza profesora mamy do czynienia z niepoważnym rechotem i 
obelgami, kiedy np. Kościół Katolicki wzywa do życia w trzeźwości 
bądź do stosownego, mniej skąpego ubioru przywdziewanego 
zarówno przez kobiety jak i przez mężczyzn. Zawsze w tego typu 
sytuacjach słychać głosy, że po pierwsze nikt nie będzie mówił, ile 
mam pić i jak się ubierać, a po drugie, że to cofanie Polski do 
średniowiecza...
 

Nie ma w tym żadnej logiki. Gołym okiem widać, że we 
współczesnych dyskusjach czy to wokół przemocy w rodzinie, czy 
wokół konwencji stambulskiej, czy wokół innych problemów jak 
aborcja, in vitro, czy nawet chociażby kwestia imigrantów, nie grają 
roli żadne argumenty racjonalne ani żadne myślenie przyczynowo-
skutkowe. Wkracza po prostu ideologia, propaganda, język 
nowomowy i budowane na tym tle emocje. 

  

Pozwolę sobie odwołać się tutaj do osobistego przykładu. W grudniu 
2013 roku, kiedy prowadziłem wykład na temat ideologii gender jako 
przyczyny rozpadu małżeństwa i rodziny na Uniwersytecie 
Ekonomicznym w Poznaniu, zostałem zaatakowany przez bojówkę 
anarchistyczną. 

  

background image

Atak ten zainicjowała w sposób oficjalny część pracowników uczelni, 
m.in. zawiązującej się wówczas instytucji, którą najkrócej można 
określić jako gender studies

  

Mimo że doszło do owej napaści, mimo że pojawiły się wtedy 
obsceniczne okrzyki połączone z obnażaniem się uczestniczek tej 
pseudo-manifestacji, mimo że potrzebna była interwencja policji żeby 
zaprowadzić minimum ładu, to nie tylko nie wyciągnięto wobec 
prowokatorów żadnych konsekwencji ani nie zastosowano żadnych 
sankcji. Władze uniwersytetu nawet słowem nie stanęły w mojej 
obronie, jako pracownika uczelni, który został zaatakowany. 

  

Mówię o tym, ponieważ kilka dni po tym ataku, który jest 
udokumentowany, sfilmowany i dostępny w sieci, wywołana przeze 
mnie grupa pracowników Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu 
napisała do ówczesnej pani minister Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz 
pismo z prośbą o wzięcie ich w obronę przed atakami ze strony 
Kościoła. 

  

Mamy więc tutaj do czynienia z klasyczną manipulacją i z klasycznym 
odwracaniem rzeczywistości. To co było realnym atakiem zostało 
zupełnie pominięte, a sami atakujący przedstawili się jako ofiary. 
Atak, akt agresji, prymitywne i wulgarne zachowanie zostało 
uhonorowane jako zachowanie godne i właściwe tylko dlatego, że 
pod adresem napastników zostały skierowane słowa prawdy. 

  

Chciałbym w tym miejscu stanowczo podkreślić, że nigdy nikogo nie 
zaatakowałem jeśli chodzi o gender i osoby uprawiające tę ideologię. 
To ja zostałem perfidnie zaatakowany przez te osoby. 

background image

  

Jestem przekonany, że nasza rozmowa również zostanie 
potraktowana w najlepszym wypadku jako kontrowersyjna, o ile w 
oczach zwolenników konwencji stambulskiej nie zostanie 
przedstawiona jako przykład homofobii, nienawiści i nietolerancji. 

  

Czy chce Ksiądz profesor powiedzieć, że prawda to tak naprawdę 
homofobia i agresja?
 

Według środowisk, o których rozmawiamy, jak najbardziej. Muszą 
one etykietować. Muszą nazywać człowieka myślącego głupcem, 
człowieka wolnego – niewolnikiem, człowieka rozsądnego – 
oszołomem, a człowieka broniącego godności człowieka – 
nienawistnym homofobem. 

  

W ten sposób wytwarza się odpowiednia skala emocji budowanych 
na nieprawdzie i mamy do czynienia z tymi procesami społecznymi, o 
których rozmawiamy. 

  

Kogo ma właściwie bronić konwencja stambulska? Z jej zapisów 
można bowiem wywnioskować, że przemoc domowa, a konkretnie 
agresja fizyczna dotyka przede wszystkim, a może nawet jedynie 
kobiety. To kobiety są bite i poniżane przede wszystkim ze względu 
na swoją płeć...
 

Ja również odniosłem takie wrażenie czytając ten dokument. Tak jak 
Pan powiedział: według autorów konwencji to kobiety są bite i 
poniżane ze względu nawet nie na samą płeć biologiczną, ale ze 
względu na to, że przypisano im taką rolę społeczną. Dzieci z kolei 
doświadczają przede wszystkim przemocy wynikającej z faktu, że 
muszą patrzeć na to jak mężczyzna „rozprawia się z kobietą”. Co 

background image

ciekawe: zdarzają się przecież przypadki przemocy czy to fizycznej, 
czy psychicznej przeciwko mężczyznom. W konwencji stambulskiej 
tego problemu jednak nie ma. Główną ofiarą przemocy jest i ma być 
kobieta. 

  

Codziennie w krajach, w których ratyfikowano konwencję stambulską 
są zabijane tysiące dzieci poczętych w wyniku tzw. aborcji, co jest 
największym i najbardziej barbarzyńskim aktem nie przemocy, ale 
zabójstwa życia niewinnego. Czy na ich temat znajdziemy 
jakiekolwiek słowo w dokumencie, o którym rozmawiamy? Pytanie 
retoryczne. 

  

Konwencja nie staje również jednoznacznie w obronie ludzi starszych. 
Okazuje się, że to wszystko jest nieważne. W związku z tym trzeba 
powiedzieć dużo ostrzej niż Pan to zrobił, że „można wywnioskować”. 
Nie! Ofiarami przemocy domowej według autorów konwencji mogą 
być wyłącznie kobiety. 

  

Dlaczego? 

Jest to sprawa wymagająca głębszej analizy, której niestety na 
ograniczoną ilość miejsca tutaj nie przeprowadzimy. 

  

Pozwolę sobie jednak na wskazanie kilku kluczowych kwestii. 

  

Po pierwsze: kobieta jest wdzięcznym narzędziem propagandowym w 
tym sensie, że każdy atak na nią, przynajmniej w naszej, polskiej 
kulturze, traktowany jest z potępieniem i pogardą, czego wyrazem 
jest chociażby określenie „damski bokser”. Jeżeli wysuwa się kobietę 
jako jedyną ofiarę przemocy to wszyscy w pewien sposób czujemy się 

background image

w jakiś sposób zobowiązani nie tylko do stanięcia w jej obronie, ale 
stanięcia w obronie całego mechanizmu, który zostaje uruchomiony 
za sprawą konwencji stambulskiej. 

  

Proszę zauważyć, że w momencie, w którym środowiska 
konserwatywne podejmowały krytykę tego dokumentu, z miejsca 
były one krytykowane jako obrońcy przemocy i ci, którzy chcą znęcać 
się nad kobietami. 

  

Po drugie: mamy do czynienia z ekspansją czegoś, co nazywa się 
feminizmem, a co z klasycznie pojmowanym feminizmem nie ma nic 
wspólnego. Mam na myśli nurt, który bazuje na bardzo specyficznych 
postawach. Niedawno wyczytałem, że jedna z niezwykle ważnych 
postaci dla ideologii, o której rozmawiamy, pani Margaret Sanger – 
twórczyni Planned Parenthood i największa propagatorka aborcji w 
XX wieku – przestała być patronką ulic w USA, ponieważ 
przypomniano sobie, że była żarliwą zwolenniczką eugeniki. A skoro 
eugenika, no to jest to ruch przeciwko czarnym, a skoro przeciwko 
czarnym, to jest to niepoprawne politycznie. Nie jest ważne, że ta 
kobieta jest jedną z najczarniejszych postaci promujących, co tu dużo 
mówić – dzieciobójstwo. Ważne, że ta kobieta w jakimś tam 
kontekście pojawia się jako rasistka. 

  

Dlaczego podaję ten przykład? Ze względu właśnie na takie postaci 
jak Margaret Sanger, jak Simone de Beauvoir, partnerka życiowa 
Jeana-Paula Sartra, która kilkukrotnie sama dokonywała aborcji, co 
uważała za swój życiowy sukces; jak Shulamith Firestone – jedna z 
największych w dziejach promotorek myśli Fridriecha Engelsa, która 
pochodziła z rodziny żydowskiej, a później przeszła na „wyznanie 
komunistyczne”. 

background image

  

Ten ruch feministyczny, mający przywracać, ukazywać i promować 
godność kobiety w świecie, został przejęty przez postaci wybitnie 
wręcz perwersyjne, wykazujące problemy z psychiką. To, że 
realizatorkami idei, która może się wydawać szczytna były te właśnie 
liderki ruchu feministycznego doprowadziło do sytuacji, w której 
zamiast promocji kobiety mamy do czynienia z jej ciągłym, coraz 
bardziej skrajnym upodleniem. 

  

Czy to samo możemy powiedzieć o konwencji stambulskiej, że nie 
jest to walka o godność, tylko walka z godnością?
 

Jest to walka z godnością. Konwencja stambulska nie podejmuje 
obrony człowieka przed przemocą w przestrzeni realnej. Ona tworzy 
pewną fikcyjną przestrzeń ideologiczną, która ma być źródłem 
przemocy a to w gruncie rzeczy oznacza wprowadzenie człowieka w 
świat zakłamania. W takim świecie nie może się toczyć żadna walka o 
godność. 

  

To tak jak w komunizmie, gdzie mieliśmy do czynienia z „liberalizmem 
po marksistowsku”. Cały projekt wyzwolenia marksistowskiego miał 
prowadzić do ubóstwienia człowieka i zajęcia przez niego miejsca 
zdetronizowanego Boga, a w gruncie rzeczy doprowadził do 
ubestwienia człowieka i do jego zejścia do poziomu zwierzęcego. 

  

Taki analogiczny proces możemy obserwować dzisiaj w ruchach 
feministycznych i genderowych. To co ma rzekomo prowadzić 
człowieka do wyzwolenia, do zajęcia szczytnych pozycji społecznych, 
w gruncie rzeczy sprowadza człowieka do poziomu bardzo 
specyficznie rozumianego, karykaturalnego libido, czyli do poziomu 
zwierzęcego. 

background image

  

W jaki sposób religia katolicka zezwala na poniżanie kobiet? 

Przepraszam, ale o czym Pan mówi? 

  

Niedawno jedna z głównych feministek w Polsce stwierdziła, że 
dzięki konwencji stambulskiej polski mężczyzna nie może nazwać 
kobiety „śmieciem”, powołując się przy tym na swoją religię, w 
domyśle katolicyzm...
 

Słucham Pana z szeroko otwartymi oczami i widzę, że wirus 
genderyzmu dużo bardziej odbiera niektórym zdolność myślenia niż 
sam to sobie wyobrażałem. 

  

Pierwsze zdanie człowieka – mężczyzny, które zostaje wypowiedziane 
na kartach Pisma Świętego w Księdze Rodzaju, to okrzyk radości na 
widok kobiety: „Ta dopiero jest kością z mojej kości”. Z kolei ostatnia 
wzmianka o kobiecie w Biblii to fragment mówiący o zwycięstwie 
Niewiasty obleczonej w Słońce i Księżyc pod jej stopami nad 
szatanem. 

  

Od radości do zwycięstwa – taki jest obraz kobiety w Piśmie Świętym. 

  

Jest to obraz ze wszech miar realistyczny. Mamy tam zawarte 
zarówno tematy grzechu, niewierności jak i sytuacje wstydliwe czy 
trudne do przyjęcia, ale to dotyczy całej sfery grzechu, która 
obejmuje zarówno kobietę jak i mężczyznę. 

  

background image

Proszę jednak zwrócić uwagę na tę klamrę spinającą Biblię. Radość i 
zwycięstwo! Kobieta jest radością mężczyzny i tą, która prowadzi do 
zwycięstwa! 

  

Ten ostatni obraz – Matki Bożej w polskim etosie odgrywa szczególną 
rolę. Kult Maryi, Matki Boga-Człowieka, Królowej Polski jest kultem 
tak szczególnym i wyjątkowym, że przez całe wieki tworzył postawę 
szacunku dla kobiety. 

  

Podam tylko jeden przykład: Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan 
Wyszyński, który był księciem Kościoła i jednocześnie wielkim 
czcicielem Maryi, okazywał i mówił o tym do kapłanów, aby okazywać 
szacunek do każdej kobiety właśnie ze względu na Maryję. Sam to 
stosował. Wiemy doskonale, że prymas wstawał w swojej rezydencji 
na widok kobiety i nigdy nie przyjmował jej na siedząco. Jest to może 
drobny przykład, ale pokazujący fundamentalne podejście Kościoła 
Katolickiego do kobiet. 

  

Myślę, że gdyby te panie, które wykrzykują zacytowane przez Pana 
frazesy zechciały zadać sobie wartościowy trud przeczytania Biblii, 
aby troszeczkę zapoznać się z tym, co mówi Kościół na temat 
szacunku dla kobiet i obrony ich godności, to zdecydowanie byłoby to 
z pożytkiem dla nich. 

  

Jest jednak duża różnica między przeczytaniem a zrozumieniem, o 
czym już wspominaliśmy. Podejrzewam, że z tym drugim mógłby 
być problem...
 

Niestety tak, ponieważ widzimy, że jest spory problem i ze 
zrozumieniem konwencji stambulskiej, a tekst Biblii jest tekstem o 

background image

wiele dłuższym, o wiele bardziej bogatym i wymagającym. Obawiam 
się więc, że autorki takich wypowiedzi są w stanie co najwyżej 
przeczytać pisane przez siebie puste, często nieprawdziwe, 
prymitywne i wulgarne hasła, jakie niosą na różnych czarnych 
protestach, ewentualnie jakieś tweety czy notki w mediach 
społecznościowych i niestety tylko do tego sprowadza się ich 
percepcja poznawcza. 

  

Istnieje religia, w której istnieje przyzwolenie na poniżanie i bicie 
kobiet, z czego bardzo chętnie korzystają jej wyznawcy. Mam tu na 
myśli islam. Czy kiedykolwiek słyszał Ksiądz profesor, żeby 
promotorzy konwencji stambulskiej odnosili zawarte w niej tezy 
właśnie do wyznawców Allaha? Odnoszę bowiem wrażenie, że jeśli 
podnosi się kwestię prześladowania religijnego, to prześladującymi 
są zawsze katolicy. Dlaczego?
 

Mimo braków intelektualnych, o których mówimy, istnieje również 
wśród genderystów jakiś instynkt samozachowawczy. Myślę, że oni są 
świadomi, że gdyby jednym zdaniem napomknęli coś negatywnego 
na temat islamu, Koranu, Allaha, to z miejsca mogliby się spotkać z 
ripostą, która nie miałaby charakteru dyskusji, tylko rzeczywistej 
przemocy. 

  

Powiem szczerze, że jestem ciekaw, czy konwencja stambulska 
zostałaby wówczas zastosowana. Czy wolno bowiem stosować jej 
zapisy przeciwko „biednym islamskim imigrantom”?
 

Wydarzenia, jakie od lat mają miejsce na Zachodzie, m.in. podczas 
sylwestra w Niemczech pokazują, że islamscy imigranci są pod 
szczególną ochroną, więc podejrzewam, że ich akurat konwencja 
stambulska nie dotyczy. 

  

background image

To zresztą bardzo dobry przykład na to, że dokument, o którym 
rozmawiamy, jest dziełem wybitnie ideologicznym i trzeba to 
podkreślać. Nie można mówić, że konwencja stambulska miałaby 
sens, gdyby nie pewne elementy ideologiczne w niej zawarte. Nie 
zgadzam się z takim podejściem. Trzeba mówić jasno: konwencja 
stambulska nie ma żadnej wartości i żadnego sensu! Konwencja 
stambulska to akt ideologiczny, który nie wytrzymuje konfrontacji z 
realnymi aktami przemocy. Koniec, kropka! 

  

W Polsce obserwujemy jednak bardzo groźne jej konsekwencje. 
Deklaracja LGBT w Warszawie; tzw. zajęcia antydyskryminacyjne w 
gdańskich i poznańskich szkołach, które są de facto promocją 
ideologii gender; „tęczowy piątek” etc. Władze centralne w 
Warszawie wielokrotnie podkreślały, że są przeciwko promowaniu 
ideologii LGBT, a mimo to dopiero po 5 latach pojawiły się pierwsze 
próby wypowiedzenia dokumentu, który zezwala jej lansowanie. 
Dlaczego tak późno?
 

Nie wiem, Panie redaktorze. Nie rozumiem tego. 

  

Rzeczowa dyskusja w tej sprawie ze strony władz jest podjęta o 5 lat 
za późno! Czy był to brak odwagi, czy była to kalkulacja polityczna 
wynikająca z nieustannych napięć i konfliktów społecznych? Tego nie 
wiem, ale chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że to, co działo się w 
związku z realizacją zapisów konwencji stambulskiej w polskich 
szkołach, chociażby przez wywołany przez Pana „tęczowy piątek”, 
wywołało ogromne spustoszenie, którego nie jesteśmy w stanie 
nawet oszacować. Będziemy jednak tego niewątpliwie doświadczać, 
bo to jest spustoszenie, które dokonywało się zwłaszcza wśród dzieci i 
młodzieży i dlatego ono jest nie do oszacowania. 

  

background image

Myślę, że to co nam w tej chwili pozostaje to uznać, że z dużym 
opóźnieniem, wbrew oczekiwaniom i konkretnym postulatom, które 
były w tej sprawie kierowane pod adresem rządu Zjednoczonej 
Prawicy, w końcu jakiś krok w celu wypowiedzenia konwencji 
stambulskiej został wykonany i módlmy się, aby na tym tylko się nie 
zakończyło i genderowy dokument w końcu został wypowiedziany. 
Udało się na Słowacji, udało się w Estonii, udało się w innych krajach, 
więc dlaczego miałoby nie udać się w Polsce? 

  

Bóg zapłać za rozmowę. 

Tomasz D. Kolanek