background image

 

 
 

Tiffany White 

 

Zaproszenie in blanco 

 

 
 

background image

Rozdział 1 

 
 
–  Oczywiście  zdaje  sobie  pani  sprawę,  panno 
Butterworth,  że  Kyle  Fox  tak  potrzebuje 
partnerki  do  prowadzenia  programu,  jak 
teksaski milioner synowej bez posagu? 
Łysy  dyrektor  generalny  prywatnej  stacji 
telewizyjnej  KCNX,  Noah  Trent,  pochylił  się 
nieco,  aby  dokładniej  przyjrzeć  się  młodej 
osobie siedzącej naprzeciwko. 
Amanda  Butterworth  słyszała  wiele  plotek 
dotyczących  Kyle’a  Foxa.  Głównie  o  tym,  że 
jest narwany i zabójczo przystojny. Nie wątpiła 
też,  że  prowadzenie  magazynu  kulturalnego 
„Ekran i scena” bardzo mu odpowiada. Z jednej 
strony  nie  musiał  zbyt  ciężko  pracować,  a  z 
drugiej  zarabiał  mnóstwo  pieniędzy.  Poza  tym 
wszędzie otaczały go tłumy wielbicielek. 
Ale,  niestety,  program  „Ekran  i  scena”  miał 
coraz  gorsze  notowania  w  sondażach  opinii 
publicznej. Zapewne dlatego Noah Trent wpadł 
na pomysł, żeby ją dodatkowo zatrudnić. 
Bezwiednie 

skubała 

brzeg 

swojego 

background image

eleganckiego  kostiumu.  Jej  wypielęgnowane 
dłonie  zrobiły  się  wilgotne.  Twarz  miała  tak 
bladą, jak pastelowe rajstopy, które włożyła na 
tę okazję. 
–  Być  może  proszę  pana,  ale...  –  zaczęła 
szeptem,  jakby  była  dobrze  wychowaną 
uczennicą ze szkółki niedzielnej; 
Noah  Trent  podniósł  swoje  olbrzymie  łapsko, 
chcąc jej przerwać. Prawą ręką otworzył teczkę, 
która  zawierała  jej  recenzje  z  najnowszych 
filmów. 
Z  biciem  serca  patrzyła  na  jego  zmarszczone 
czoło.  Noah  przeglądał  papiery,  czasami 
zatrzymując  się  na  dłużej  nad  jakimś 
wybranym.  Wzięła  głęboki  oddech.  Niestety, 
niewiele  to  pomogło.  Zaczęła  nerwowo  bawić 
się  kosmykiem  włosów  wymykającym  się  ze 
starannie  zaplecionego  warkocza.  Chorobliwa 
nieśmiałość  była  tym,  co  zmusiło  ją  do  pracy 
przed  kamerą.  I  po  jakimś  czasie  kamera  stała 
się  prawdziwą  przyjaciółką  Amandy.  Dzięki 
temu  udało  jej  się  pokonać  tę  uprzykrzającą 
życie cechę. Teraz powróciły dawne problemy. 
Dziewczyna próbowała sobie tłumaczyć, że nie 
ma  powodów  do  zdenerwowania.  Wiedziała 

background image

jednak,  że  na  niewiele  się  to  zda.  Tak  bardzo 
pragnęła wziąć udział w tym programie! 
Dyrektor w końcu zamknął teczkę i jeszcze raz 
uważnie  przyjrzał  się  Amandzie.  W  pokoju 
panowała  cisza.  Słychać  było  tylko,  jak  Trent 
bębni palcami po blacie biurka. 
–  Tak,  znakomicie  panno  Butterworth  – 
zawyrokował w końcu. 
Amanda  odetchnęła  z  ulgą.  Mimo  to  cały  czas 
siedziała  wyprostowana  i  w  napięciu  patrzyła 
przed siebie. 
–  Chociaż...  –  zaczął,  odsuwając  stare, 
zdezelowane krzesło. 
Wstrzymała  oddech.  Miała  wrażenie,  że  sufit 
wali jej się na głowę. Zmienił zdanie! Już nigdy 
nie  dostanie  tej  pracy!  Ale  Trent  nie  podał  jej 
dłoni  na  pożegnanie.  Wręcz  przeciwnie, 
odwrócił się do okna i zaczął się wpatrywać w 
deszczowe  chmury,  które  pokrywały  szare 
niebo tuż nad rzeką. Amanda przymknęła oczy 
i  potrząsnęła  głową.  Dreszcz  przebiegł  jej  po 
karku. Może  ma  jeszcze szansę?  Może uda  się 
go przekonać? 
Otworzyła  usta,  ale  przerwało  jej  gwałtowne 
stukanie  do  drzwi.  Noah  Trent  wydał  z  siebie 

background image

dźwięk,  który  mógł  być  czymś  w  rodzaju 
zaproszenia.  Do  biura  wszedł  jeden  z 
młodszych inspicjentów. 
–  Słucham,  Toby,  o  co  chodzi?  –  Dyrektor 
spojrzał surowo na kudłatego młodzieńca. 
–  Aa...  Ee...  więc,  proszę  pana  –  wyjąkał 
chłopak  –  dzwonił  właśnie  pan  Fox  i... 
powiedział, że... no, nie przyjdzie na dzisiejsze 
zebranie zespołu. 
Noah Trent się skrzywił. 
– A czy wyjaśnił może, dlaczego nie zaszczyci 
nas swoją obecnością? 
– Ee... mówił, że jest zmęczony, I że... no, chce 
trochę odpocząć. – Toby bezwiednie cofał się w 
kierunku drzwi. 
Trent odwrócił się do okna. Zaczął obserwować 
barkę, która, zmagając się z prądem, płynęła w 
górę rzeki. Jednocześnie palcami masował swój 
wystający brzuch. 
Amanda  podejrzewała,  że  ma  wrzód  żołądka. 
Łatwo się było domyślić, że dyrektor generalny 
tak  dużej  stacji,  jak  KCNX,  może  cierpieć  na 
podobne przypadłości. 
Była  zachwycona,  kiedy  parę  dni  wcześniej 
Noah  zadzwonił  i  zaprosił  ją  na  spotkanie. 

background image

Wspomniał  też,  że  bardzo  podobał  mu  się  jej 
program,  który  widział  w  lokalnej  telewizji  w 
czasie jednej ze służbowych podróży. 
W  ten  sposób  otwierały  się  przed  nią  szerokie 
perspektywy. Była pewna, że sobie poradzi. Nie 
wiedziała tylko, jak zareaguje Kyle Fox, kiedy 
dowie  się,  że  nie  będzie  już  sam  prowadził 
programu.  Ale  teraz  pozbyła  się  wszelkich 
wątpliwości... 
Zacisnęła  dłonie.  Nie  może  pozwolić,  by 
wymknęła  jej  się  taka  okazja.  Będzie  walczyć. 
Ostatecznie Noah musiał rzeczywiście uważać, 
że programowi potrzebny jest zastrzyk świeżej 
krwi. Inaczej by przecież do niej nie zadzwonił. 
– Skontaktuj się z Kyle’em i powiedz, że chcę 
się  z  nim  spotkać  teraz  –  mruknął  Noah.  –  I 
niech się pospieszy – dodał po chwili. 
– Tak jest. – Głos chłopaka dobiegł do nich już 
zza drzwi. 
Noah  Trent  ponownie  pogrążył  się  w  swoich 
myślach.  Stał  przy  oknie  i  patrzył  na  rzekę. 
Robił  wrażenie,  jakby  zupełnie  zapomniał  o 
Amandzie. 
Dziewczyna  postanowiła  przejąć  inicjatywę. 
Poruszyła się na krześle i chrząknęła lekko. 

background image

– Naprawdę zależy mi na tej pracy, panie Trent. 
Noah  odwrócił  się  i  spojrzał  na  nią  z 
powątpiewaniem.  Prawą  dłonią  gładził  swoją 
łysą głowę. 
– Dobrze. Wierzę, że sobie pani z tym poradzi, 
ale....  –  zawiesił  głos  –  czy  umie  pani  radzić 
sobie z mężczyznami? 
Amanda  sprawdzała  właśnie,  czynie  odpięła 
„się  broszka  z  kameą,  spinająca  koronkowy 
kołnierzyk jej śnieżnobiałej, lnianej bluzki. 
– Co? Słucham? – spytała, zbita z tropu. 
Po  chwili  zrozumiała,  że  Noah  Trent  oceniają 
po  wyglądzie.  Na  spotkanie  ubrała  się  jak 
panienka  z  dobrego  domu.  Pewnie  dlatego 
sprawiała  wrażenie  niewinnego  dziewczątka, 
które  nic  nie  wie  o  życiu,  a  tym  bardziej  o... 
mężczyznach; 
Noah wrócił na swoje miejsce i ponownie wbił 
w nią wzrok. 
– Chodzi oto, panno Butterworth – zaczął – że 
ta  praca  wiąże  się  z  osobą  Kyle’a  Foxa.  To 
twardy  facet.  Gotów  panią  uwieść,  byle  tylko 
wszystko przebiegało po jego myśli. 
– Zapewniam, że poradzę sobie z panem Foxem 
–  odrzekła  godnie  Amanda,  kładąc  dłoń  na 

background image

sercu. 
Jeśli  ktoś  tutaj  myślał,  że  będzie  ona  tylko 
zabawką w rękach Foxa, to się mylił. 
Noah  zmarszczył  brwi.  Ogień,  który  dostrzegł 
w  jej  oczach,  kazał  mu  ponownie  przemyśleć 
całą  sytuację.  Więc  za  tym  mundurkiem 
pensjonarki kryła się odważna dziewczyna. 
–  Wie  pani  –  rzekł  z  pewną  dozą  podziwu  – 
powoli zaczynam w to wierzyć. 
Amanda zaczerpnęła powietrza. 
– Więc mogę liczyć na tę pracę? 
Noah  sięgnął  po  naczynie  wypełnione 
cukierkami 

podsunął 

je 

Amandzie. 

Dziewczyna  potrząsnęła  przecząco  głową. 
Patrzyła,  jak  Noah  najpierw  szuka  miętowego 
cukierka,  a  następnie  zaczyna  go  rozwijać  z 
papierka. 
–  Właśnie  rzuciłem  palenie  –  powiedział, 
pakując sobie miętówkę do ust. 
Amanda  próbowała  się  uśmiechnąć  przez 
zaciśnięte  zęby.  Czuła,  że  jeśli  zaraz  nie 
dostanie  konkretnej  odpowiedzi,  to  zacznie 
krzyczeć. 
–  Jeśli  dam  pani  tę  pracę,  jak  pani  sobie 
wyobraża uatrakcyjnienie programu? 

background image

Amanda spodziewała się takiego pytania. W jej 
głosie 

nie 

zabrzmiała 

choćby 

nutka 

wątpliwości: 
–  Wprowadzę  coś,  czego  brakuje  „Ekranowi  i 
scenie”,  a  czego  pan  Fox  nigdy  sam  nie 
osiągnie. 
Noah złożył ręce i spojrzał na nią z udawanym 
przestrachem. 
– Wprost boję się zapytać, co to takiego. Jak do 
tej pory Kyle osiągną! tyle, że mam wrzody na 
dwunastnicy i niestrawność. 
Dziewczyna machnęła ręką. 
– Chodzi mi o kontrowersję, panie Trent. Jeżeli 
będę recenzować te same filmy i sztuki co pan 
Fox,  to  zapewniam,  że  będziemy  mieli  na  ich 
temat zupełnie różne zdania. 
–  Tak,  kontrowersje...  –  Noah  bawił  się  tą 
myślą.  Amanda  postanowiła  kuć  żelazo  póki 
gorące. 
– Spory budzą zainteresowanie widzów, a to  z 
kolei  zwiększa  oglądalność  programu.  Im 
więcej  sporów,  tym  większe  grono  odbiorców. 
To  właśnie  kontrowersje  mogą  uczynić 
program bardziej atrakcyjnym. Wspominał pan, 
że  wpadł  pan  na  pomysł  zaangażowania  mnie 

background image

po  sukcesie  programu  Siskela  i  Eberta.  W  ich 
programie 

pełno 

jest 

przeciwstawnych 

poglądów,  A  przecież  obaj  są  mężczyznami. 
Proszę  sobie  wyobrazić,  jak  wyglądałby  ten 
program w obsadzie damsko-męskiej. 
Noah pochylił się do przodu. Sprężyny krzesła, 
na  którym  siedział,  jęknęły  przeciągle.  Przez 
cały czas nie spuszczał z niej wzroku; 
– Skąd pewność, że nie będzie się pani zgadzać 
z Kyle’em? 
 
Amanda  tylko  czekała  na  to  pytanie.  Pozbyła 
się 

już 

zupełnie 

nieśmiałości, 

tak 

charakterystycznej 

dla 

niej 

życiu 

codziennym.  Kiedy  w  grę  wchodziły  sprawy 
zawodowe,  potrafiła  walczyć  jak  lwica.  Czuła, 
że na tym terenie jest nie do pokonania. Dlatego 
tak bardzo zależało jej na tym, by wypłynąć na 
szersze wody. 
– Po pańskim telefonie uznałam, że powinnam 
obejrzeć  stare  taśmy  z  programem  „Ekran  i 
scena”.  Proszę  wybaczyć  mi  tę  opinię,  ale 
odniosłam wrażenie, że pan Fox tylko z pozoru 
jest  intelektualistą.  W  rzeczywistości  ma, 
niestety,  mentalność  jaskiniowca,  który  umie 

background image

jedynie  oznajmiać  wrzaskiem,  co  mu  się 
podoba,  a  co  nie.  Zapewniam,  że  dzieli  nas 
olbrzymia  przepaść  –  podkreśliła  z  nagłym 
błyskiem  w  szmaragdowych  oczach.  Noah 
znowu pogładził swój brzuch. 
– No nie wiem... 
Amanda  nawet  nie  chciała  tego  słuchać.  Nie 
miała  zamiaru  pogrzebać  szansy,  która  spadła 
jej  jak  z  nieba.  Były  też  inne  argumenty. 
Wiedzieli o tym oboje... 
– Poza tym, panie Trent, dzięki mnie może uda 
się zmienić zwyczaje pana Foxa. 
Noah  skinął  głową,  ciągle  jednak  udawał,  że 
zwleka z podjęciem decyzji. 
– Dobrze, dam pani szansę. Ma pani trzynaście 
tygodni. Jeśli pod koniec tego okresu okaże się, 
że  popularność  programu  wciąż  spada,  to...  – 
urwał i zrobił wymowny gest ręką. 
– Z pewnością pan nie pożałuje. 
Amanda  po  raz  pierwszy  od  momentu  wejścia 
do biura pozwoliła sobie na lekki uśmiech. Była 
zdania,  że  takie  gierki  wcale  nie  pomagają 
kobietom,  które  chcą  poważnie  rozmawiać  o 
interesach. 
–  Mam  nadzieję.  –  Noah  nie  wyglądał  na 

background image

przekonanego.  –  W  każdym  razie  wiem  jedno. 
–  Jego  twarz  rozjaśniła  się.  –  Warto  zatrudnić 
panią  na  trzynaście  tygodni  choćby  po  to,  by 
zobaczyć  wyraz  twarzy  Kyle’a,  kiedy  mu  o 
wszystkim powiem. 
Przez  chwilę  rozmawiali  o  charakterze  stacji  i 
jej  zadaniach.  Następnie  Noah  błyskawicznie 
wypełnił 

standardową 

umowę. 

Amanda 

sięgnęła  po  formularz.  Pensja  wystarczy  na 
pokrycie  jej  wydatków  w  ciągu  tych  paru 
miesięcy,  chociaż  byk  pewna,  że  Kyle  Fox 
mógłby przy jej użyciu co najwyżej uregulować 
rachunek w kawiarni. 
Ale  to  nie  pieniądze  były  jej  głównym 
zmartwieniem.  Przede  wszystkim  obawiała  się 
swojego  przyszłego  partnera.  Plotki  głosiły,  że 
zmieniał  kobiety  tak,  jak  kapryśna  pannica 
stroje. Poświęcał im też mniej więcej tyle samo 
uwagi.  Wyglądało  na  to,  że  słowo  „związek” 
nie istnieje w jego słowniku. Jak można z kimś 
takim  nawiązać  owocną  współpracę?  Po 
namyśle  zdecydowała,  że  zostawi  ten  problem 
Kyle’owi. Będzie jego partnerką, czy mu się to 
podoba czy nie. 
Skinęła  głową  i  podpisała  umowę.  Ktoś 

background image

ponownie zastukał do drzwi. Był to ten sam co 
przed kwadransem kudłaty inspicjent. 
– Dzwoni pańska żona, panie Trent. Na trzeciej 
linii – dodał widząc, że Noah patrzy niepewnie 
na telefon. 
–  Jasne!  Miała  się  przecież  wybrać  na  pokaz 
mody. Mówiła, że zadzwoni. 
Dyrektor  chwycił  za  słuchawkę,  ale  jego  dłoń 
zawisła tuż nad aparatem. 
–  Toby,  to  jest  panna  Butterworth,  nowy 
pracownik  naszej  stacji.  Będzie  recenzowała 
filmy  w  programie  „Ekran  i  scena”.  Pokaż  jej 
studio  i  daj  wszystkie  dokumenty,  które 
powinna wypełnić. 
– Tak jest, proszę pana. 
–  Poza  tym  –  Noah  zwrócił  się  do  Amandy  – 
gdy  tylko  skończę  rozmowę  z  żoną,  odbiję  tę 
umowę  na  ksero  i  dam  pani  jej  kopię.  –  Przez 
chwilę marszczył czoło jakby usiłując sobie coś 
przypomnieć. – Aha, Toby, czy dodzwoniłeś się 
do Kyle’a? 
–  Tak,  powiedział,  ze  zaraz  wyjeżdża  Z  oczu 
chłopaka  można  było  wyczytać  pytanie, 
którego  nie  odważył  się  zadać:  czy  to  znaczy, 
że wyjedzie już stąd na dobre? Toby wiercił się 

background image

i  kręcił,  nie  patrząc  szefowi  w  oczy.  W  końcu 
Noah  ulitował  się  nad  nim.  Wkrótce  i  tak 
wszyscy mieli się o tym dowiedzieć. 
– Panna  Butterworth i  pan  Fox będą pracować 
razem w tym programie. 
Oczy  chłopaka  zalśniły  jeszcze  mocniej.  Ale 
tym  razem  nie  była  to  ciekawość,  ale  coś  na 
kształt  niedowierzania  i  rozbawienia.  Z  całą 
pewnością  przebywanie  w  KCNX  stanie  się 
niedługo bardziej interesujące. 
Zgodnie  z  życzeniem  dyrektora  obejrzeli 
studio,  w  którym  nagrywano  „Ekran  i  scenę”. 
Następnie  Toby  odnalazł  gdzieś  wolne  biurko, 
na  którym  czekała  na  nią  odbita  na  ksero 
umowa i plik dokumentów do wypełnienia. 
Amanda pochyliła głowę, szukając prawa jazdy 

portfelu. 

Nie 

znosiła 

wypełniania 

urzędowych  papierów.  Gdy  tylko  kładziono 
przed  nią  jakiś  formularz,  cała  sztywniała.  W 
głowie  miała  pustkę.  Nie  pamiętała  nawet 
najprostszych danych. 
Wciąż  ślęczała  nad  papierami,  kiedy  usłyszała 
trzaśniecie  drzwi  prowadzących  na  zewnątrz. 
Po chwili w korytarzu rozległy się głośne kroki. 
Nie  podniosła  głowy,  ale  nawet  w  tej  pozycji 

background image

mogła co nieco zauważyć. 
Do pokoju wszedł ktoś w skórzanych butach na 
grubej  podeszwie,  ze  srebrnymi  ozdobami  na 
noskach i  piętach. Kątem oka  uchwyciła rąbek 
wytartych  kowbojskich  dżinsów.  W  nozdrza 
uderzył  ją  mocny  zapach  wody  po  goleniu. 
Kiedy  buty  zniknęły  gdzieś  z  pola  widzenia, 
uniosła  głowę.  Ich  właściciel  był  wysoki  i 
barczysty.  Z  uznaniem  przyglądała  się  dość 
długim, 

świetnie 

ostrzyżonym 

wymodelowanym  blond  włosom.  Nawet  z  tyłu 
nie  można  było  pomylić  Kyle’a  Foxa  z  kimś 
innym.  To  właśnie  on  wszedł  bez  pukania  do 
biura Trenta. 
Amanda  żałowała,  że  nie  ma  takiej  śmiałości, 
jak  Kyle.  Tylko  człowiek  niezwykle  pewny 
siebie  mógł  się  tak  ubierać  i  czesać.  Z 
westchnieniem  spojrzała  na  swoją  bluzkę. 
Oczywiście  mogłaby  włożyć  na  to  spotkanie 
coś  modniejszego  i  bardziej  seksownego.  Bała 
się 

jednak. 

Zawsze 

wybierała 

najbezpieczniejszy  wariant  stroju,  tak  by  nie 
wyróżniać się w tłumie. 
Przez  następnych  parę  minut  Amanda  z 
niepokojem  wsłuchiwała  się  w  stłumione 

background image

dźwięki  dobiegające  zza  zamkniętych  drzwi. 
Noah  i  Kyle  kłócili  się  zawzięcie..  Któryś  z 
nich  zaczął  krzyczeć.  Dziewczyna  nie  znosiła 
wrzasków..  Jej  ojciec  zawsze  krzyczał  na 
matkę. Był strasznym despotą, a matka potulną 
kobietą, której jedynym celem było dogadzanie 
mężowi.  Rodzice  zajmowali  się  przede 
wszystkim sobą, tak że czuła się w domu trochę 
jak persona non grata. 
Wymyśliła  swój  własny  świat,  żeby  to  sobie 
zrekompensować.  Pożywkę  dla  jej  fantazji 
stanowiły  filmy.  Większą  część  dzieciństwa 
spędziła w kinie, zostawiając swoją nieśmiałość 
i kompleksy za drzwiami. 
W  końcu  kłótnia  ucichła.  Amanda  siedziała 
wyprostowana,  z  rękami  na  wypełnionych 
formularzach.  Drzwi  do  biura  uchyliły  się.  Po 
chwili z pokoju wyjrzał Noah Trent. 
–  Proszę  do  mnie,  panno  Butterworth  – 
powiedział  i  spojrzał  na  biurko.  –  Aha,  proszę 
wziąć ze sobą te papiery. 
Amanda  trzęsącymi  się  rękami  zebrała 
formularze.  Nie  była  przygotowana  na  nagłą 
konfrontację. 
Weszła  i  natychmiast  położyła  dokumenty  na 

background image

biurku Trenta. Nogi miała jak z waty. W głowie 
jej  szumiało.  Rozejrzała  się  bezradnie  po 
pokoju  i  natychmiast  usiadła  na  najbliższym 
krześle. 
Noah zaczął przeglądać formularze. Widocznie 
chciał,  żeby  Kyle  mógł  przyjrzeć  się  nowej 
partnerce.  Ale  on  nawet  nie  spojrzał  w  jej 
kierunku. 
Stał  przy  oknie  i  patrzył  na  rzekę.  Wydawało 
się,  że  interesuje  go  tylko  to,  co  dzieje  się  na 
zewnątrz. Amanda nie musiała nawet patrzeć w 
jego kierunku. Otaczała go aura męskości, którą 
wyczułaby nawet w ciemnościach. Niestety, jej 
ciało nie potrafiło pozostać na nią obojętne. Po 
paru minutach Noah oderwał się od papierów i 
z  uśmiechem  spojrzał  na  Amandę.  Zamknął 
teczkę i włożył ją do jednej z szuflad biurka. 
– 

Przepraszam, 

panno 

Butterworth. 

Powinienem  was  sobie  przedstawić.  Ten 
dżentelmen przy oknie, to Kyle Fox. 
Amanda  spojrzała  na  Kyle’a  z  wyraźną 
niechęcią. Rzadko  zdarzało  się  jej  reagować w 
taki sposób. Nawet wtedy, kiedy miała ku temu 
powody.  Jej  wzrok  przesunął  się  na  jasny 
prochowiec, spoczywający niedbale na sofie, w 

background image

głębi  pokoju.  Alę  ciekawość  zwyciężyła  i 
znowu  zerknęła  na  Kyle’a.  Jego  wygląd 
przywodził  na  myśl  reklamy  papierosów  i 
motocykli. 
Znoszone  dżinsy  miały  dziurę  na  prawym 
kolanie. Trykotowa  koszulka  przylegała  ciasno 
do  ciała,  uwydatniając  płaski  i  muskularny 
brzuch. 
Amanda przestała teraz myśleć o czymkolwiek. 
Ciało  Kyle’a całkowicie pochłonęło jej uwagę. 
Nagle  zapragnęła  ściągnąć  z  niego  koszulkę  i 
sprawdzić, czy rzeczywiście może dać  tyle, ile 
obiecuje.  Chciała  poczuć  je  tuż  obok  i... 
Zagryzła  wargi  i  zganiła  się  w  duchu.  Nie 
wolno jej pozwalać sobie na takie myśli. 
Mimo to jeszcze przez chwilę podziwiała urodę 
Kyle’a,  Miał  długie,  szczupłe  nogi  i  mocne, 
zwarte  pośladki  opięte  przez  dżinsy..  Zresztą, 
jeśli o to chodzi, to... 
Noah chrząknął. 
Amanda zdała sobie sprawę, że dała się ponieść 
fantazji, 

Jak 

podczas 

długich 

godzin 

spędzanych  w  mrocznych  kinach.  Co  prawda 
Noah  nie  mógł  znać  jej  myśli,  ale  mimo  to 
poczuła się głupio. Co by się stało, gdyby Kyle 

background image

odwrócił  się  nagle  od  okna  i  spojrzał  w  jej 
zamglone oczy? 
–  Kyle,  chciałbym  cię  przedstawić  pannie 
Butterworth. 
Kyle  odwrócił  się  powoli  od  okna.  Miał 
wrażenie,  że  uczestniczy  w  jakiejś  farsie.  Ta 
dziewczyna  wyglądała,  jakby  nie  potrafiła 
zliczyć  do  trzech,  I  ten  jej  kostium,  tak 
poprawny,  że  aż  śmieszny...  Nie,  Noah  mógł 
wybrać dla niego kogoś o zdecydowanie lepszej 
prezencji. 
Amanda,  mając  go  teraz  przed  sobą  zupełnie 
straciła  rezon.  Kyle  Fox  był  niezwykle 
pociągającym  mężczyzną.  Podszedł  do  niej 
kołyszącym się krokiem marynarza. 
Wstała, żeby podać mu rękę. Dotyk jego dłoni 
okazał  się  znacznie  bardziej  delikatny,  niż 
przypuszczała.  Natychmiast  cofnęła  się  czując, 
że  nie  potrafiłaby  mu  się  oprzeć.  Tak 
zachowywała się od dziecka. 
Ale  Kyle  nie  dawał  za  wygraną.  Ścisnął  jej 
dłoń,  tak  że  nie  miała  wyboru  i  musiała  się 
poddać. Przez chwilę stali naprzeciwko siebie. 
Mogła mu się teraz dokładnie przyjrzeć. Zresztą 
zrobiła  to  już  wcześniej,  w  czasie  oglądania 

background image

jego  starych  programów.  Ale  nawet  najlepsza 
taśma  filmowa  nie  była  w  stanie  oddać  pełni 
uroku  jego  błękitnych  oczu.  Intensywność  ich 
barwy  oszołomiła  ją  zupełnie.  Poza  tym  dołek 
na  jego  brodzie  wydawał  się  z  bliska 
zdecydowanie  bardziej  pociągający.  Nie 
spodziewała  się  jednak,  że  jego  klatkę 
piersiową  pokrywa  tak  gęste  owłosienie, 
wyglądające  zza  mocno  wyciętej  koszulki. 
Chociaż,  Bogiem  a  prawdą,  mogła  się  tego 
domyślić, widząc grzywę jego jasnych włosów. 
Ten  widok  nie  wpłynął  dodatnio  na  spokój  jej 
ducha.  Ale  dopiero  wówczas,  kiedy  Kyle  się 
uśmiechnął,  Amanda  poczuła  się  naprawdę 
zagrożona. Po raz pierwszy zrozumiała, że Kyle 
Fox 

będzie 

znacznie 

trudniejszym 

przeciwnikiem, niż przypuszczała. 
Wciągnęła  głęboko  powietrze,  oblewając  się 
rumieńcem,  Ten  mężczyzna  mógł  robić  z  jej 
ciałem,  co  tylko  chciał.  Była  wprost 
niewiarygodnie podniecona. 
Kyle zauważył jej reakcję i poczuł się w swoim 
żywiole.  Uśmiechnął  się  jeszcze  szerzej. 
Amanda zacisnęła dłonie. 
Pomyślała,  że  piękne  zęby  nie  zrekompensują 

background image

wyraźnych  braków  inteligencji,  które  u  niego 
dostrzegła. Zresztą Kyle nie krył się z nimi. W 
odróżnieniu  od  niej,  nigdy  nie  starał  się 
ukrywać swoich wad. Wiedział, że publiczność 
wprost  uwielbia  przystojnych  chłopaków  o 
nieskomplikowanych poglądach. 
Noah  obserwował  ich  spokojnie  spod 
półprzymkniętych 

powiek. 

Wiedział, 

że 

powinien dać im trochę czasu. 
Kyle  poczuł,  że  wraca  mu  humor.  Amanda 
wyglądała jak królik schwytany w potrzask. 
Powoli  wypuścił  jej  dłoń.  Stwierdził,  że  taka 
osoba może stanowić dla niego znakomite tło w 
trakcie  programu.  Lepiej  zgodzić  się  na  to 
zahukane stworzenie, niż ryzykować pojedynek 
z jakąś wygadaną intelektualistką. 
Cofnął  się  trochę  i  zaczął  się  jej  uważnie 
przyglądać.  Niestety,  niewiele  mógł  zobaczyć. 
Spódnica  sięgała  jej  do  połowy  łydki. 
Nienagannie 

wyprasowana 

bluzka 

koronkowym  kołnierzem  niemal  zakrywała 
szyję.  Co  gorsza,  dziewczyna  miała  na  sobie 
ciemny żakiet, który nie pozwalał domyślać się 
kształtów.  Ładna  buzia  była  jej  jedynym 
atutem... 

background image

Założył  kciuki  za  szlufki  spodni.  W  jego 
błękitnych  oczach  pojawiły  się  diabelskie 
ogniki. 
–  Zaraz,  zaraz,  niech  zgadnę  –  powiedział, 
marszcząc czoło. – Pewnie przeszła pani do nas 
z cenzury, co? 
 

background image

Rozdział 2 

 
 
Kyle  zsunął  na  nos  ciemne  okulary.  Ukrył  się 
za  nimi,  nie  zdradzając  choćby  odrobiny 
skruchy. 
–  Twoje  dowcipy  potwierdzają  tylko  opinię, 
jaką  ma  na  twój  temat  panna  Butterworth  – 
warknął  Noah  Trent  –  Opinię?  –  powtórzył 
zaskoczony. 
A  więc  stać  ją  było  na  jakieś  opinie...  To  był 
pierwszy zły znak. 
Amanda  przypomniała  sobie,  że  nazwała  go 
jaskiniowcem i skurczyła się jeszcze bardziej. 
–  Panna  Butterworth  uważa,  że  jesteś 
nieokrzesany i... mało wyrobiony. 
Kyle  uniósł  okulary i  ponownie  umieścił  je  na 
czubku  głowy.  Jego  wzrok  był  zimny  i  pełen 
pogardy. 
– No proszę – mruknął. 
Amanda znowu poczuła, że dzieje się z nią coś 
dziwnego.  Nie  potrafiła  walczyć.  Zmieszana 
spuściła wzrok. 
–  Zatrudniłem  pannę  Butterworth  na  okres 

background image

próbny  wyjaśnił  Noah.  –  Chcę  sprawdzić,  czy 
w  tym  czasie  wzrośnie  popularność  programu. 
Będziecie  pracować  tak,  jak  Siskel  i  Ebert,  to 
znaczy  oboje  będziecie  mieli  tyle  samo  czasu 
na  antenie.  Na  początek  proponuję,  żebyście 
recenzowali  cztery  filmy  tygodniowo.  Jak  się 
do  siebie  przyzwyczaicie,  spróbujemy  czegoś 
ciekawszego. 
Noah potarł czoło i zwrócił się bezpośrednio do 
Amandy. 
–  Kyle  nie  ogląda  filmów  wcześniej,  na 
specjalnych 

pokazach, 

ale 

razem 

publicznością. Widzowie to lubią, nie ma więc 
powodów, by zmieniać ten system. 
–  Ale  –  wtrąciła  Amanda  –  w  ten  sposób 
reakcja widzów może wpływać na moje opinie. 
Nie  wiem,  jak  w  takich  warunkach  zachować 
obiektywizm... 
–  No,  na  to  trzeba  być  profesjonalistą.  –  Kyle 
błysnął  zębami.  –  Mnie  się  to  zawsze  udaje. 
Czasami  jestem  jedyną  osobą  w  kinie,  której 
film  się  podobał.  Mówię  o  tym  w  moich 
programach. Nie trzeba mi żadnej partnerki. 
Noah skinął głową. 
– Muszę się  zgodzić z  Kylem, Jeśli  nie będzie 

background image

pani odpowiadać ten  system, porozmawiamy o 
tym później. 
Kyle promieniał. Uwielbiał takie małe potyczki. 
Zwłaszcza gdy wychodził z nich zwycięsko... 
–  Aha,  Kyle  –  Noah  spojrzał  na  niego 
wymownie – byłoby dobrze, gdybyście chodzili 
na  te  same  seanse.  W  ten  sposób  robilibyście 
sobie dodatkową reklamę. 
–  Tak,  w  kronice  policyjnej  –  wymamrotał  do 
siebie  Kyle, oczami  duszy widząc jak morduje 
Amandę w mrocznej sali kinowej. 
Spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się do niej 
słodko. 
Noah  sięgnął  do  szuflady  i  wyjął  z  niej 
buteleczkę  wypełnioną  jakimiś  tabletkami. 
Wytrzasnął  kilka  z  nich  na  dłoni  jeszcze  raz 
spojrzał na Kyle’a. 
–  Mam  nadzieję,  że  pomożesz  pannie 
Butterworth. 
Opowiedz  jej  o  programie  i  o  najbliższych 
premierach.  Poza  tym  jutro  musicie  być  razem 
w  kinie.  Kyle  zmierzał  właśnie  w  kierunku 
sofy, na której leżał jego prochowiec, nie mogli 
więc dojrzeć jego miny. 
–  Czy  to  już  wszystko?  –  spytał.  –  Czy  też 

background image

może masz dla mnie jakieś dobre wieści? 
Noah  wciąż  trzymał  w  dłoni  tabletki,  którymi 
zaczął  się  bawić,  zapominając  o  ich 
przeznaczeniu. 
– Nie. To wszystko. Daruję ci nawet dzisiejsze 
zebranie,  jeśli  obiecasz,  że  będziesz  miły  dla 
panny Butterworth. 
Kyle przerzucił nonszalancko prochowiec przez 
ramie i uśmiechnął się szeroko. Nie mógł sobie 
odmówić drobnej złośliwości. 
– Może najpierw zabiorę ją na zakupy. Trzeba 
zrobić  królewnę  z  tego  kopciuszka.  Będzie 
musiała  pokazać  odrobinę  biustu,  jeśli  chce, 
żeby ludzie zaczęli nas... hm, oglądać. 
–  Jeszcze  czego  –  syknęła  Amanda  przez 
zaciśnięte  zęby.  Kyle  posłał  jej  niewinny 
uśmiech,  który  miał  świadczyć  o  jak 
najlepszych intencjach. 
–  Kyle,  zależy  mi  na  tym,  żebyś  zachowywał 
się  przyzwoicie  –  ostrzegł  Noah.  –  Panna 
Butterworth  powinna  czuć  się  u  nas  naprawdę 
dobrze. 
Kyle  zerknął  uwodzicielsko  na  Amandę  i 
cmoknął.  W  jego  głosie  wyczuwało  się 
tłumione napięcie: 

background image

–  Noah,  będę  tak  miły,  że  panna  Butterworth 
zatęskni  za  mną,  kiedy  po  okresie  próbnym 
wyląduje  gdzieś  daleko  stąd  na  swojej  małej 
pupie. 
Wziął miętówkę z naczynia stojącego na biurku 
szefa  i  spojrzał  na  tę  pastylkę  jak  na  obiekt 
najwyższego  pożądania.  Następnie  przeniósł 
wzrok  na  Amandę.  Dziewczyna  poczuła  ciarki 
na plecach. Jednocześnie wiedziała, że powinna 
się obrazić. 
Kyle  był  świadomy  tego,  że  uważa  go  za 
atrakcyjnego mężczyznę. Była wściekła, że dała 
to po sobie poznać. 
Chciała  zrobić  na  nim  jak  najlepsze  wrażenie, 
ale  jak  do  tej  pory,  jedynie  go  rozbawiła. 
Pomyślała,  że  powinna  się  raczej  zająć  swoim 
debiutem  w  KCNX.  Przynajmniej  na  tym  polu 
będzie mogła dorównać Kyle’owi. 
Rozległo  się  pukanie  do  drzwi  i  po  chwili  do 
pokoju wsunął się Toby. Znowu dzwoniła żona 
szefa Noah skinął głową. 
–  To  wszystko  –  powiedział  i  machnął  ręką, 
chcąc ich wyprosić z pokoju. 
Kiedy  wyszli,  Amanda  odszukała  na  korytarzu 
automat  z  wodą  sodową.  Czuła,  że  gardło  ma 

background image

zupełnie 

wyschnięte. 

Toby 

opowiedział 

Kyle’owi  jakiś  dowcip.  Po  chwili  korytarz 
rozbrzmiewał 

tubalnym 

śmiechem. 

Mimowolnie odwróciła się w stronę mężczyzn. 
Toby  już  znikał  za  drzwiami  z  napisem: 
„Wejście  tylko  dla  personelu”.  Kyle  zaczął 
rozwijać  papierek  miętówki,  którą  wziął  z 
biurka  szefa  Nagle  uniósł  głowę.  Ich  oczy 
spotkały się na chwilę. 
Serce  zaczęło  walić  jej  jak  młotem. 
Dziewczyna westchnęła. 
Kyle  demonstracyjnie  zawijając  ponownie 
cukierka  w  papierek  zbliżał  się  do  niej  powoli 
ze 

złym 

błyskiem 

oku. 

Amanda 

nieświadomie cofała się aż pod ścianę. Dopiero 
kiedy  poczuła  na  plecach  chłód  muru, 
stwierdziła, że znalazła się w pułapce. 
Kyle  oparł  się  lewą  ręką  o  ścianę,  a  prawą 
wyciągnął  przed  siebie  i  pogłaskał  ją  po 
policzku.  Tuż  obok  znajdował  się  automat  z 
wodą  sodową.  Mężczyzna  pochylił  się  nieco. 
Jego usta znajdowały się niebezpiecznie blisko 
jej warg. 
– Mam ochotę na coś słodkiego – wyszeptał. – 
Czy  jesteś  tak  słodka,  na  jaką  wyglądasz, 

background image

Amando? 
Przymknęła  oczy.  Nie  była  w  stanie  nic 
powiedzieć.  Ich  usta  zetknęły  się.  Amanda  nie 
potrafiła się bronić. Może, gdyby wcześniej się 
przygotowała...  Z  trudem  udało  jej  się  zmusić 
Kyle’a,  by  włożył  w  pocałunek  odrobinę 
uczucia...  Po  chwili  oderwał  się  od  jej  ust  i 
potrząsnął głową. 
–  Cóż,  jesteś  trochę  za  słodka.  Będziemy 
musieli nad tym popracować w przyszłości. 
Amanda  wyczuła  w  jego  głosie  coś  na  kształt 
obietnicy.  Kyle  ponownie  rozwinął  papierek 
cukierka,  włożył  miętówkę  do  ust  i  odszedł 
gwiżdżąc. 
Gwiżdżąc! 
Niewiele myśląc, Amanda pobiegła za nim. Nie 
może  mu  pozwolić  tak  odejść.  Jeżeli  mają 
razem  pracować,  powinni  określić  pewne 
podstawowe, nieprzekraczalne granice. 
–  Chwileczkę,  proszę  pana  –  krzyknęła, 
zbliżywszy się do niego. 
Odwrócił się, słysząc jej głos. 
– W porządku, możesz mi mówić po imieniu – 
mruknął  nieco  rozczarowany  tym,  że  Amanda 
okazała się być tak łatwą zdobyczą. 

background image

–  Co  to  miało  znaczyć,  mój  panie?  –  spytała, 
ignorując jego uwagę. 
– Ale o co chodzi? – udał zdziwienie. Zaczynał 
się coraz lepiej bawić. 
– Sam pan wie – odrzekła i spojrzała na niego 
wyczekująco. 
Wzruszył ramionami. 
–  I  co?  Smakowało?  –  spytał,  uśmiechając  się 
prowokacyjnie. 
–  Jak  cholera  –  prychnęła.  –  Radzę  więcej  nie 
próbować takich sztuczek. 
– Tak, proszę pani. 
Jej stanowczość i zdecydowanie zaimponowały 
mu.  Praca  z  nią  może  być  jednak  ciekawym 
doświadczeniem. 
– W porządku, możesz mi mówić po imieniu. 
Dziewczyna  odwróciła  się  na  pięcie,  chcąc 
przerwać tę niemiłą rozmowę, Kyle chwycił ją 
za ramię. 
– Amando? 
– Słucham? 
–  Witamy  na  pokładzie  –  szepnął  zmysłowo. 
Zacisnęła  powieki  czując,  jak  gorąca  fala 
opływa  jej  ciało.  Nie  chciała  się  poddać. 
Odchodząc,  przypomniała  sobie  parę  słów  z 

background image

jednego ze swoich ulubionych filmów: „Proszę 
zapiąć  pasy.  Droga  nie  będzie  długa,  ale  za  to 
bardzo wyboista”. 
 
 
Noc  zastała  Amandę  w  pokoju  hotelowym. 
Dziewczyna przewracała się z boku na bok, nie 
mogąc  zasnąć.  Materac  był  zbyt  miękki,  a 
poduszka  za  twarda,  ale  nie  to  stanowiło  jej 
główną zgryzotę. 
Oczywiście, 

denerwowała 

się 

przed 

rozpoczęciem  nowej  pracy,  ale  z  tym  również 
jakoś by sobie poradziła. 
To Kyle Fox ponosił całą odpowiedzialność za 
jej  bezsenność.  Noah  miał  rację.  Kyle  był 
wcielonym  diabłem,  gotowym  użyć  swego 
uroku  przeciwko  każdej  kobiecie,  która  stanie 
na  jego  drodze.  Szkoda  tylko,  że  jest  tak 
przystojny... 
Amanda  czuła,  że  zupełnie  ją  wytrącił  z 
równowagi.  Nic  na  to  nie  mogła  poradzić. 
Teraz  powinna  znaleźć  sposób,  by  wytrącić  z 
równowagi  Kyle’a.  Musi  wyrównać  z  nim 
rachunki. Odpłacić mu pięknym za nadobne. 
Odrzuciła  cienką  kołdrę  i  wstała  z  łóżka. 

background image

Włączyła telewizor i zaczęła szukać czegoś, co 
pomogłoby jej odzyskać spokój. 
Obejrzała  parę  scen  dwóch  lub  trzech  filmów, 
następnie  fragment  dyskusji  z  udziałem 
napuszonego, starszego pana, w końcu wybrała 
kanał muzyczny. 
Po  jakimś  czasie  jej  myśli  stały  się  niezborne. 
Powieki  zaczęły  jej  ciążyć.  Przed  oczami 
pojawiały  się  i  znikały  kolejne  obrazy,  W 
końcu  z  zielono-złotej  mgły  wyłonił  się  Kyle 
Fox,  odziany  w  dżinsy  i  trykotową  koszulkę. 
Amanda  podeszła  do  niego  i  zaczęła  powoli 
ściągać z niego ubranie... 
 
– Zabiję go – mruknęła Amanda, snując się po 
hotelowym holu. 
Uwaga dotyczyła oczywiście Kyle’a, który miał 
ją zabrać do kina. Spóźnił się już pół godziny i 
wszystko  wskazywało  na  to,  że  tego  dnia 
zamierza pobić swój rekord niepunktualności. 
Dziewczyna 

po 

raz 

kolejny 

spojrzała 

niecierpliwie  na  zegarek.  Od  wczoraj  miała 
zupełnie  zszarpane  nerwy.  Nic  dziwnego,  tyle 
się przecież zdarzyło. 
Nigdy wcześniej nie udało jej się spotkać kogoś 

background image

tak  niegrzecznego,  a  jednocześnie...  tak 
atrakcyjnego.  Wiedziała,  że  powinna  nim 
gardzić.  Niestety,  pożądała  go  coraz  bardziej. 
Wyzwalał  w  niej  zupełnie  nieprawdopodobne, 
ukryte głęboko uczucia i pragnienia. 
Zgodnie z zaleceniami Trenta, Kyle zaprosił ją 
dzisiaj  do  kina.  Wręcz  nalegał,  by  spotkali  się 
w  hotelu.  Film  zaczynał  się  za  pół  godziny. 
Wystarczyło,  że  po  drodze  trafią  na,  choćby 
najmniejszy,  korek  uliczny  i...  Amanda  nie 
miała  zamiaru  recenzować  filmu,  którego  nie 
widziała w całości. Chodziło przecież o zwykłą 
zawodową uczciwość. 
Właśnie podeszła do automatu i zaczęła szukać 
swojej 

karty 

telefonicznej,  kiedy  jakiś 

samochód  zatrzymał  się  z  piskiem  opon  przed 
hotelem.  Ktoś  włączył  klakson.  Odruchowo 
odwróciła  się  i  zerknęła  przez  okno.  Na  ulicy 
stał  ford  mustang  kabriolet,  na  oko  rocznik 
1965.  Siedział  w  nim  Kyle  Fox.  Zarówno 
samochód, jak i jego właściciel prezentowali się 
znakomicie. Amanda pomyślała, że najchętniej 
w tym momencie udusiłaby go. 
Kyle  wysiadł.  Miał  na  sobie,  tak  jak  wczoraj, 
spłowiałe  dżinsy  i  skórzaną  kurtkę.  Amanda 

background image

zaczęła przyglądać się jego nogom i bezwiednie 
kontemplować  kształtne  uda  i  szczupłe  biodra. 
Kiedy  zdała  sobie  z  tego  sprawę,  zarumieniła 
się nieco. 
Jaka  szkoda,  że  wygląd  Kyle’a  tak  bardzo  nie 
pasował do jego charakteru. Być może nie było 
w  tym  zresztą  jego  winy...  Kobiety  z  całą 
pewnością  na  wiele  mu  pozwalały.  Na  zbyt 
wiele...  Amanda  nie  chciała  być  jedną  z  nich. 
Teraz  Kyle powinien jakoś się  usprawiedliwić, 
inaczej będzie z nim źle... 
–  Przepraszam  za  spóźnienie  –  powiedział 
tonem kogoś nienawykłego do przeprosin. 
–  Gdzie  byłeś?  –  warknęła  i  natychmiast 
ugryzła  się  w  język.  Sprawy  Kyle’a  nie 
powinny jej wcale obchodzić. 
– Pomagałem staruszce przejść przez ulicę. 
Pomyślała, 

że 

staruszka 

ma 

pewnie 

dziewiętnaście  lat  i  co  najwyżej  trzeba  jej 
pomagać  przy  wychodzeniu  z  pościeli,  ale  nic 
nie dodała. 
Wsiadła  do samochodu, Kyle  zatrzasnął  za nią 
drzwiczki, lecz pozostał na zewnątrz. 
– Nie wejdę, zanim nie przestaniesz się złościć i 
będziesz dla mnie miła – powiedział, bawiąc się 

background image

kluczykami. 
– Nie wygłupiaj się. Wsiadaj. 
– Zaraz – mruknął, ale nie ruszył się choćby o 
cal. – O której godzinie zaczyna się film? 
Amanda  nerwowo  zerknęła  na  zegarek. 
Dochodziła pląta. 
–  O  wpół  do  szóstej  –  odrzekł,  podrzucając 
kluczyki. – A jak długo jedzie się do kina? 
–  Pół  godziny.  –  Uśmiechnął  się  szelmowsko. 
Amanda 

również 

błysnęła 

zębami 

nieszczerym Uśmiechu. 
– No i co? Ruszymy w końcu? 
Kyle siadł za kierownicą. 
Po  pani  minutach  zatrzymali  się  przed  pralnią. 
Amanda nie mogła uwierzyć własnym oczom. 
– Gdzie jesteśmy? – spytała. 
–  Przed  pralnią.  Muszę  odebrać  moje  rzeczy  – 
wyjaśnił.  –  Myślałem,  że  jesteś  bardziej 
spostrzegawcza. 
–  Co  takiego?!  Pranie?!  –  wrzasnęła.  Zasłonił 
się ręką, jakby oczekując ciosu. 
–  Muszę  je  teraz  odebrać.  Zakład  zamykają  o 
szóstej.  Poza  tym,  to  zajmie  najwyżej  parę 
sekund – obiecał, wysiadając z samochodu. 
Zostawił  kluczyki  w  stacyjce.  Gdyby  tylko 

background image

wiedziała,  gdzie  jest  to  kino,  natychmiast  by 
tam  pojechała.  Niestety,  mogła  co  najwyżej 
wrócić do hotelu. 
Kyle  dotrzymał  słowa.  Zjawił  się  po  chwili, 
trzymając w ręku torbę z praniem. 
Nagle  tuż  obok  zatrzymał  się  niewielki 
samochód,  z  którego  wyskoczyły  dwie 
nastolatki.  Amanda  usłyszała,  jak  jedna  mówi 
do drugiej: 
–  Widzisz,  mówiłam  ci,  że  to  on  –  Obie 
podbiegły do Kyle’a. 
Mężczyzna  przystanął  i  zdjął  okulary. 
Dziewczyny  zaczęły  chichotać  i  trącać  się 
łokciami. 
–  Cześć.  Oglądacie  „Ekran  i  scenę”? 
Zachowywał  się  tak,  jakby  miał  mnóstwo 
czasu. 
–  Tak,  zawsze  –  krzyknęły  chórem.  –  Czy 
możemy prosić o autograf? 
Amanda  poczuła,  że  jeszcze  chwila,  a  straci 
panowanie nad sobą. 
–  Świetnie,  dziewczęta  –  mruknęła  z 
wściekłością. – Nacieszcie się nim, póki jeszcze 
jest żywy. Zapewniam, że to nie potrwa długo... 
Oczywiście obie nastolatki nie miały przy sobie 

background image

choćby  kartki  papieru.  Kyle  odmówił  złożenia 
autografii  na  koszulkach,  które  ciasno  opinały 
ich  ciała,  co  trochę  zaskoczyło  Amandę.  W 
końcu  jedna  z  dziewcząt  pobiegła  do  kiosku. 
Minęło kolejnych pięć minut. 
–  Wielbicielki.  –  Kyle  pokręcił  głową,  jakby 
wszystkiemu winne były wyłącznie dziewczęta. 
–  Teraz  możesz  mnie  spokojnie  odwieźć  do 
hotelu – warknęła, patrząc na niego ze złością. 
– Och, byłoby cudownie – powiedział i spojrzał 
na nią wzrokiem pełnym pożądania. – Niestety, 
czeka  na  nas  praca  Westchnęła.  Kyle  był 
niemożliwy. 
–  Dokładnie  wiesz,  o  co  mi  chodzi.  Nie  mam 
zamiaru oglądać tego filmu od środka. 
–  Nie  przejmuj  się.  Dowiozę  cię  na  czas  do 
kina. Pojedziemy na skróty. 
Założył  ciemne  okulary  i  pochylił  się  nad 
kierownicą jak kierowca rajdowy. 
Amanda  z  westchnieniem  opadła  na  siedzenie. 
Wiedziała,  co  oznacza  słowo  skróty  i  czego 
może się spodziewać po kimś takim jak Kyle. 
Na  szczęście  nie  było  aż  tak  źle.  Po  niecałym 
kwadransie zatrzymali się na parkingu. 
–  Trudno  mi  w  to  uwierzyć  –  oznajmiła, 

background image

otwierając  oczy.  Podczas  jazdy  zaciskała 
powieki, kiedy Kyle prześlizgiwał się bocznymi 
uliczkami jak nowojorski taksówkarz. 
– Czy w to, że zdążyliśmy na czas, czy też w to, 
że  jeszcze  żyjesz?  –  Kyle  wyglądał  na 
rozbawionego. 
–  W  jedno  i  drugie  –  odrzekła,  patrząc  na 
zegarek.  Mieli  jeszcze  pięć  minut  –  Naprawdę 
ci się udało. 
– Przecież mówiłem... – Odwrócił się i wziął ją 
za brodę. – Powinnaś bardziej mi ufać. 
Amanda  zdołała  wydobyć  z  siebie  tylko  jakieś 
nieartykułowane  dźwięki.  Kyle  roześmiał  się, 
słysząc tę odpowiedź. 
Weszli  do  kina.  Na  widok  długiej  kolejki  z 
piersi  dziewczyny  wydobył  się  głuchy  okrzyk. 
A więc wszystko na  marne. I tak będą  musieli 
zaczekać na następny seans. 
Kyle  chrząknął,  chcąc  zwrócić  na  siebie  jej 
uwagę.  Sięgnął do  kieszeni  kurtki  i  wydobył z 
niej dwa bilety, którymi pomachał jej tuż przed 
nosem. 
– Ale jak ci się... 
Pogroził jej palcem i uśmiechnął się szeroko. 
–  Mówiłem  ci,  że  powinnaś  bardziej  mi  ufać. 

background image

Oto  bilety.  Poczekaj  na  mnie  jeszcze  chwilę. 
Tutaj obok jest sklep, gdzie sprzedają miętowe 
cukierki, które bardzo lubi Noah. Obiecałem, że 
kupię mu pół kilograma. 
Amanda  nie  zdążyła  nawet  zaprotestować. 
Spojrzała  tylko  bezradnie  na  zegarek.  Dłuższa 
wskazówka  znajdowała  się  niebezpiecznie 
blisko krótszej. 
Kyle szepnął jeszcze: 
– Zaufaj mi. – I już go nie było. 
Dziewczyna  rozejrzała  się  dokoła.  Była  tu  po 
raz  pierwszy,  ale  wszystko  wydawało  się  tak 
znajome.  W  przestronnym  holu  i  na  antresoli 
znajdowały  się  różnego  rodzaju  sklepy.  W 
jednym  z  kątów  ustawiono  fotele  i  stoliki  dla 
oczekujących  na  projekcję.  W  barku  obok 
można  było  coś  zjeść  albo  napić  się  kawy. 
Całość  urządzono  w  stylu  art  deco,  który 
szokował już znacznie mniej niż dawniej. 
Znowu spojrzała na zegarek. Film zaczynał się 
za  minutę,  a  w  holu  nie  było  nawet  śladu 
Kyle’a. 
Dziewczyna  przestraszyła  się,  że  jednak 
wszystkie  wysiłki  włożone  w  dotarcie  tutaj 
okażą  się  bezowocne.  Co  gorsza,  mogło  to 

background image

zagrażać  jej  karierze.  Po  raz  pierwszy  miała 
recenzować  film  oglądany  wraz  z  widzami  i... 
Kyleem.  O  ile  Kyle  miał  zamiar  w  ogóle  się 
pokazać. 
Zauważyła,  że  kolejka  przy  kasie  znacznie  się 
skurczyła.  Znowu  spojrzała  na  zegarek.  Była 
piąta  czterdzieści.  Film  już  się  zaczął.  Tyle 
można  osiągnąć,  ufając  komuś  takiemu,  jak 
Kyle  Fox.  Nagle  usłyszała,  że  ktoś  otwiera 
drzwi i biegnie w jej kierunku. To był on. 
Biegł, podnosząc do góry torbę z cukierkami. 
– Kasjerce  skończyła  się  taśma  do paragonów. 
Co  miałem  zrobić?  –  wydyszał,  wymachując 
torbą przed jej oczami. 
–  Zaczekaj  –  powiedziała  widząc,  że  zmierza 
wprost do wejścia. – Nie możemy teraz wejść. 
– Tak, słucham? – spytał przymilnie. 
– Nie możemy teraz wejść. – Amanda zagryzła 
wargi. 
–  Nie  możemy?  Dlaczego?  –  spytał  i 
bezceremonialnie wziął ją pod rękę. 
–  Film.  Właśnie.  Się.  Zaczął.  –  Dziewczyna 
wymawiała każde słowo z osobna, jakby miała 
do  czynienia  z  kimś  pozbawionym  choćby 
odrobiny inteligencji. 

background image

– Wiem, ale trwa dopiero  – podniósł jej rękę i 
spojrzał  na  zegarek  –  dziesięć  minut.  Pięć 
minut  zajmują  reklamy.  Rzadko  mi  się  to 
zdarza,  ale  miałem  większe  spóźnienia,  a 
później bez problemu recenzowałem filmy. 
Amanda  stanęła  w  miejscu  i  nie  chciała  się 
poddać.  Ani  sile  argumentów,  ani  też  jego 
urokowi. 
– Czy wiesz, że jesteś uparta jak osioł?! 
Kiedy  się  złościł,  był  jeszcze  bardziej  męski. 
Jednak dziewczyna nie miała zamiaru ustąpić. – 
Nie  twoja  sprawa,  –  Z  kolei  ona  wpadła  w 
złość. 
– A-man-do... ! 
Ludzie zaczęli się za nimi oglądać, ale ona nie 
chciała  odstąpić  od  swego  postanowienia.  Do 
tej  pory  kinomani  mogli  polegać  na  jej 
opiniach. 
–  Kyle,  przecież  tak  nie  wolno...  –  szepnęła  w 
końcu. 
– Robię wiele rzeczy, których nie wolno robić. 
Będziesz się do tego musiała przyzwyczaić. 
– Nie! To ty będziesz się musiał przyzwyczaić 
do solidnej pracy. 
Kyle zignorował tę uwagę i przeszedł do sedna 

background image

sprawy: 
–  Zapewniam  cię,  że  kinomani  również  się 
spóźniają.  Ale  to  nie  znaczy,  że  rezygnują  z 
obejrzenia całego filmu. 
– Nic mnie to nie obchodzi. Ja tak nie robię. 
Kyle  zaczął  przyglądać  się  uważnie  jej 
tweedowym  spodniom,  żakietowi  z  białej 
flaneli  i  ciemnemu  golfowi.  Twarz  wykrzywił 
w grymasie pogardy. 
–  Być  może.  Twój  umysł,  podobnie  jak  strój, 
musi być zupełnie wyprany z fantazji. 
Amanda zignorowała tę obraźliwą uwagę, która 
w  dodatku  była  zupełnie  nie  na  miejscu.  Nie 
mogła  sobie  jednak  darować  drobnego 
przycinka: 
–  Nie  narzekaj.  Gdybyś  zdecydował  się  na 
specjalną 

projekcję, 

nie 

musiałbyś 

dostosowywać się do godzin seansów w kinach. 
Moglibyśmy zacząć w każdej chwili. 
– Nie ma o czym mówić. Po prostu lubię tłumy. 
– Masz na myśli publiczność – rzuciła Amanda 
i  natychmiast  pożałowała  swoich  słów.  Do 
diabła!  Nie  powinna  dać  się  sprowokować  w 
ten sposób... 
Teraz  starała  się  być  już  milsza  dla  Kyle’a. 

background image

Ostatecznie  jest  debiutantką.  Jeśli  ma  zamiar 
dobrze  wypaść  w  programie,  nie  powinna 
zaczynać z nim prywatnej wojny. 
–  Moglibyśmy  zaczekać  na  następny  seans  – 
zaproponowała pojednawczo. 
–  Nie  mogę.  Mam  randkę  –  skłamał.  –  No co, 
idziesz wreszcie? 
Miał  randkę.  Amanda  poczuła  nagle,  że 
opuściła  ją cała  energia.  Wbrew  wewnętrznym 
oporom, zaczęła iść za Kyle’em. 
–  Dobrze  już,  dobrze...  –  wymamrotała.  –  Nie 
chciałabym, 

żebyś 

mojego 

powodu 

rezygnował z czegoś tak ważnego, jak randka... 
Na  moment  jego  twarz  rozjaśnił  triumfalny 
uśmiech, który znikł, gdy tylko dostrzegł wyraz 
jej oczu. 
Wziął  od  niej  bilety  i  podał  je  mężczyźnie  w 
brązowym uniformie. Następnie wepchnął ją do 
pełnej  sali.  Usiedli  na  pierwszych  miejscach  z 
brzegu. Kyle przepuścił ją, a następnie rozsiadł 
się, wyciągając swoje długie nogi. 
Skończyły  się  już  reklamy,  a  także  czołówka 
filmu. Amanda miała wrażenie, jakby sam film 
trwał  już  ładnych  parę  minut.  Mimo  to  starała 
się  jak  najszybciej  skoncentrować  uwagę  na 

background image

jego fabule. Nie było to łatwe. Przeszkadzała jej 
obecność  Kyle’a.  Jeszcze  bardziej  to,  że 
siedzieli  tak  blisko  siebie  w  ciemnym  wnętrzu 
sali kinowej. Amanda wciąż zapominała, że nie 
powinna  zwracać  na  niego  uwagi.  Im  bardziej 
się starała, tym większe miała z tym trudności. 
Jej  oczy  nie  przyzwyczaiły  się  jeszcze  do 
mroku.  Obok  siebie  widziała  jedynie  ciemne 
zarysy jego sylwetki. Mógł to być ktokolwiek... 
Ale  Amanda  wiedziała,  że  tak  nie  jest.  Całym 
ciałem czuła bliskość Kyle’a. 
Znajdowali  się  w  niewielkiej,  podłużnej  salce. 
Fotele były ustawione tuż obok siebie. Nie było 
tu  miejsca  na  jakieś  specjalne  wygody.  Z  tej 
odległości 

jego 

woda 

po 

goleniu 

intensywnym  zapachu  działała  jak  narkotyk. 
Pobudzała  zmysły  i  stymulowała  wyobraźnię. 
Amanda  czuła,  że  jest  coraz  bardziej 
podniecona. 
Jeszcze  raz  spróbowała  skoncentrować  się  na 
akcji  filmu,  ale  to,  co  działo  się  w  jej 
wyobraźni, było znacznie bardziej interesujące. 
Drgnęła  nerwowo,  kiedy  Kyle  przesunął  nieco 
nogę, tak że dotykał jej uda. 
Z  holu  dolatywał  smakowity  zapach  prażonej 

background image

kukurydzy. Żołądek Kyle’a zaczął domagać się 
swoich praw. 
Mężczyzna  szepnął,  że  wróci  za  parę  minut  i 
pochylając  się  ruszył  w  stronę  wyjścia.  Kiedy 
zobaczyła  go  znowu,  w  jednej  ręce  trzymał 
wielką torbę pełną gorących prażynek polanych 
masłem,  a  w  drugiej  dwie  puszki  czegoś 
zimnego do picia. 
–  Kiedy  próbuję  z  tym  walczyć,  to  jeszcze 
bardziej zaostrza mi się apetyt – szepnął. – Poza 
tym  oglądanie  filmu  bez  prażonej  kukurydzy 
jest świętokradztwem. 
Wślizgnął  się  na  swoje  miejsce.  Torbę  z 
prażynkami  umieścił  między  swymi  udami. 
Następnie pochylił się w stronę Amandy. 
–  Nie  krępuj  się  –  powiedział.  –  Możesz  się 
poczęstować,  kiedy  tylko  będziesz  miała 
ochotę. 
Wiedziała,  że  chce  się  teraz  odegrać  za 
sprzeczkę  sprzed  kilkunastu  minut.  Nie  miała 
zamiaru  sięgać  do  tak  umieszczonej  torby  pod 
żadnym pozorem!... A jednak sięgnęła. Prażona 
kukurydza  pachniała,  tak  że  nie  mogła  się 
oprzeć.  Nie  chciała  jednak  patrzeć  na  Kyle’a, 
Była  pewna,  że  uśmiecha  się  teraz  z 

background image

satysfakcją. 
Jej  ręka  poruszała  się  jednostajnym  rytmem: 
uda – usta i usta – uda. Go jakiś czas ich dłonie 
zderzały się tuż nad torbą. Mimo iż zdarzało się 
to  coraz  częściej,  z  całą  pewnością  był  to 
jedynie przypadek. 
Jej dłoń pokryła się warstwą masła i okruchów. 
Amanda  podniosła  ją  w  bezradnym  geście. 
Kyle  zapomniał  o  serwetkach,  co  było  do 
przewidzenia. 
– Dlaczego jej po prostu nie obliżesz? – Znowu 
poczuła  jego  gorący  oddech  tuż  koło  swego 
ucha. 
Ten  niegodziwiec  miał  rację,  nie  było  innego 
wyjścia  Włożyła  palec  do  ust  czując,  że  na 
przemian  czerwieni  się  i  blednie,  Kyle  już 
nawet  nie  udawał,  że  ogląda  film.  Jego 
ciekawość zamieniła oblizywanie palców w coś 
bardzo  intymnego,  prawie  nieprzyzwoitego. 
Amanda  podskoczyła,  czując  jego  stopę  tuż 
obok  swojej  łydki.  Poczuła  się  głupia.  Kyle 
wyprostował  się,  ponieważ  chciał  sięgnąć  do 
kieszeni.  Wyjął  z  niej  chusteczkę  i  podał  jej  z 
uśmiechem.  Amanda  zaczęła  pracowicie 
wycierać  swoje  wargi  i  palce.  Znów  poczuła 

background image

zapach  jego  wody  po  goleniu.  Położyła 
chusteczkę  na  kolanach.  Jej  ręka  powróciła  do 
poprzedniego rytmu. Coraz bardziej pochłaniała 
ją  akcja  filmu.  Nawet  nie  patrzyła  na  torbę  z 
kukurydzą.  To  był  błąd.  Sięgając  po  ostatnią 
garść prażynek, trafiła na dżinsy. Odwróciła się 
szybko.  Pusta  torba  stała  koło  jego  nóg.  Kyle 
nawet nie drgnął. Czuła jednak, że zesztywniał i 
wstrzymał  oddech.  Czy  to  możliwe,  żeby 
również był podniecony? 
Cofnęła  rękę  jak  oparzona  i  wymamrotała 
przeprosiny.  Z  lewej  strony  dobiegły  ją  jakieś 
zduszone  dźwięki.  Nie  chciała  patrzeć  w 
tamtym  kierunku.  Jeżeli  sąsiad  dławi  się 
kukurydzianym ziarnem, to  nie doczeka  się  od 
niej pomocy. Będzie się musiał udusić. 
Po  chwili  usłyszała,  że  Kyle  otwiera  puszkę. 
Najwyraźniej  miewał  się  znakomicie.  Amanda 
usiłowała  zapomnieć  o  tym,  że  dotknęła  tak 
intymnego  miejsca.  Nie  przychodziło  jej  to 
jednak  łatwo.  Opary  zmysłowości  wydawały 
się  teraz  unosić  w  powietrzu.  Ostatecznie,  tak 
jak  para  dzieciaków  ze  szkoły,  utknęli  w  tej 
mrocznej  salce  w  sobotnie  popołudnie. 
Oczywiście  nastolatki  pozwoliłyby  sobie  na 

background image

znacznie  więcej,  co  nie  znaczy,  że  Kyle  i 
Amanda nie mieli na to ochoty. 
Dziewczyna  spojrzała  na  ekran  i  uczyniła 
ostatni  heroiczny  wysiłek,  by  skupić  się  na 
akcji filmu. Na próżno. Mniej więcej w połowie 
seansu  Kyle  wyciągnął  ramię  i  ułożył  je  na 
oparciu  jej  fotela.  Amanda  siedziała  sztywno, 
czując je tuż obok. Starała się nie myśleć o rym, 
jak  wspaniale  byłoby  ułożyć  głowę  na  barku 
Kyle’a  i  pozwolić  mu  się  objąć.  Prażona 
kukurydza  i  woda  po  goleniu  okazały  się 
szczególnie silnymi afrodyzjakami. 
Już  po  chwili  dała  się  ponieść  erotycznym 
fantazjom.  Twórcy  filmu  mogli  jej  tylko 
pozazdrościć inwencji... 
Kiedy  na  ekranie  pojawiły  się  nazwiska 
wykonawców,  Kyle  chrząknął  i  poruszył  się 
niespokojnie.  Amanda  potrząsnęła  głową. 
Dopiero teraz zorientowała się w sytuacji. 
Była  zażenowana.  Jak  mogła  tak  się  poddać 
własnym fantazjom? Zerknęła w stronę Kyle’a. 
Może  okaże  się  dżentelmenem  i  zapomni  o 
wszystkim.  Zwłaszcza  o...  Policzki  Amandy 
nabrały intensywniejszego koloru. 
Zapalono światła Kyle wstał i pochylił się w jej 

background image

kierunku. 
–  Mogę  odwołać  tę  randkę  –  szepnął. 
Dziewczyna westchnęła. Nie, Kyle z pewnością 
nie jest dżentelmenem. 
Cóż, wobec tego ona musi zagrać damę. Wstała 
i,  starając  się  ukryć  zażenowanie,  wycedziła  z 
godnością: 
–  Jeżeli  cię  dotknęłam,  to  zupełnie 
przypadkowo. Mogę zapewnić... 
Kyle, oczywiście, uważa! ją pewnie za idiotkę, 
chociaż 

najwyraźniej 

oczekiwał 

innej 

odpowiedzi.  Skrzywił  się,  widząc  układną 
minkę dziewczyny i powiedział: 
–  Boję  się  myśleć,  co  by  się  stało,  gdybyś 
zrobiła to specjalnie! 
 
 
O  godzinie  dziesiątej  pozamykano  już 
wszystkie sklepy. Czynna była tylko kasa kina. 
Dziewczyna  w  brązowej  sukience  przesunęła 
bilet i resztę w kierunku Kyle’a. 
–  To  chyba  niezły  film,  prawda?  –  Ten 
przystojny  mężczyzna  wpadł  jej  już  wcześniej 
w oko. 
Kyle  nawet  nie  odpowiedział.  Był  w  podłym 

background image

nastroju.  Czuł  się  dotknięty,  ale  nie  chciał  się 
do  tego  przyznać.  Zastanawiał  się,  jak  ma 
pracować  z  tą  kobietą.  Czy  z  kobietą  w  ogóle 
można  pracować?  Jeśli  będzie  agresywny, 
wyjdzie na brutala. 
Lyle,  jego  zły  brat  bliźniak,  którego  wymyślił 
jeszcze  w  dzieciństwie,  i  który  ponosił 
całkowitą  odpowiedzialność  za  wszystkie  jego 
przewinienia,  znowu  narozrabiał  wczoraj  w 
biurze Trenta. Użył swojej siły i przewagi, żeby 
upokorzyć  Amandę.  Było  mu  przykro  z  tego 
powodu, chociaż musiał jednocześnie przyznać, 
że  pomysł  z  pocałunkiem  bardzo  mu 
odpowiadał... Kyle bał się przegrać. 
–  Skąd  ten  pomysł,  żeby  dać  mi  partnerkę?  – 
wymamrotał do siebie. 
Wszedł  do mrocznej  salki i  usiadł  w jednym z 
tylnych rzędów. 
–  Nie  potrzebuję  żadnej  Amandy  –  mruknął, 
zakładając nogę na nogę. 
Bardzo się jednak mylił. 
 
– Amanda kupiła bilet w kasie kina położonego 
niedaleko  hotelu.  Tym  razem  udało  jej  się 
obejrzeć bez przeszkód cały film. 

background image

Niestety,  nie  była  w  najlepszym  nastroju, 
chociaż  erotyczne  fantazje  z  Kyle’em  Foxem 
powodowały, że wzrok jej płonął, a po plecach 
chodziły  ciarki.  Wciąż  wyobrażała  sobie,  że 
ściąga  z  niego  trykotową  koszulkę,  a  potem 
spodnie,  a  potem...  Z  minuty  na  minutę  jej 
fantazje  stawały  się  coraz  bardziej  dzikie  i 
namiętne. 
Dziewczyna pomyślała, że nie jest to najlepszy 
sposób, by jakoś uporać się z Kyle’em. Musi go 
pobić  jego  własną  bronią,  a  nie  ulegać 
podszeptom  pożądania.  Z  całą  pewnością 
znajdzie  jakieś  pęknięcia  w  tej  jego  na  pozór 
doskonałej zbroi. 
Za  każdym  razem,  kiedy  myślała  o  jego 
pogardliwym 

uśmieszku 

albo 

pełnym 

rozbawienia wzroku, świerzbiła ją ręka. 
Kyle 

był 

najokropniejszym, 

najbardziej 

nieprzyjemnym 

aroganckim 

także 

najbardziej 

atrakcyjnym 

przystojnym 

mężczyzną, jakiego znała. 
 

background image

Rozdział 3 

 
 
Do wtorku Amandzie udało się obejrzeć jeszcze 
trzy  filmy.  Za  każdym  razem  spotykała  się  z 
Kyle’em. Starała się nie zwracać uwagi na jego 
ironiczny  uśmiech.  Kupowała  sobie  kukurydzę 
i  siadała  jak  najdalej  od  niego.  Noah  polecił, 
żeby  chodzili  na  te  same  seanse,  ale  nic  nie 
wspomniał o siadaniu obok siebie. 
Wolny czas wypełniały jej czynności związane 
z  przeprowadzką  do  nowego  mieszkania. 
Zamieszkała  w  dawnej  stajni,  którą  ktoś 
przerobił  na  dom  mieszkalny.  Na  parterze 
znajdowała się przestronna kuchnia oraz salon, 
a  na  górze  sypialnia  i  wielka  łazienka.  Był 
jeszcze  nieduży  balkonik,  na  który  prowadziły 
przeszklone drzwi. Amanda miała szczęście, że 
udało jej się znaleźć takie mieszkanie. Poza tym 
cały  rozgardiasz  związany  z  przeprowadzką 
pozwalał jej zapomnieć o Kyle’u. 
Czuła,  że  jest  zmęczona.  Przez  cały  dzień 
odkurzała,  zamiatała  i  szorowała.  Zgrzała  się  i 
spociła.  Po  drodze  na  górę  przypadkiem 

background image

zerknęła  do  lustra.  Uniosła  do  góry  gęstwinę 
lepiących  się  do  szyi  włosów  i  dmuchnęła  na 
czoło, żeby się ochłodzić. 
Ach,  gdyby  Kyle  mógł  ją  teraz  zobaczyć...  Na 
pewno  spodobałaby  mu  się  bardziej  niż  w 
kostiumie  i  bluzce  z  koronkowym  kołnierzem. 
Miała na sobie jedynie koszulkę, która z trudem 
zakrywała  górną  część  jej  ud.  Bawełniany 
materiał przylgnął do wilgotnego ciała, bardziej 
odkrywając niż zakrywając kształty. 
Poszła  do  łazienki.  Po  umyciu  rąk  zbiegła  na 
dół, trzymając dłoń na świeżo wyczyszczonej i 
wypolerowanej  poręczy  schodów.  Z  kuchni 
wyjrzała przez małe ośmiokątne okienko. Szara 
wiewiórka  kręciła  się  wokół  karmnika  dla 
ptaków. Amanda uśmiechnęła się z satysfakcją. 
Czuła  się  szczęśliwa,  mając  wreszcie  własny 
dom.  Kiedy  mieszkała  w  rodzinnym  mieście, 
ojciec uważał za głupotę wydawanie pieniędzy 
na  wynajęcie  mieszkania.  Mieszkała  więc  z 
rodzicami i oszczędzała. 
Teraz  mogła  przeznaczyć  część  oszczędności 
na  umeblowanie.  Kupiła  łoże  z  miedzianymi 
zdobieniami,  stare  dębowe  biurko  wraz  z 
krzesłem  a  także  nowoczesną,  dwuosobową 

background image

kanapę,  przeszklony  stolik  oraz  regał  o 
niepokojących  kształtach,  na  którym  ustawiła 
na razie telewizor i wieżę stereo. 
Mimo  iż  mebli  nie  było  zbyt  wiele,  to  jednak 
dom  nie  wydawał  się  pusty.  Amanda 
rozmieściła je tak, by podkreślić wszystkie jego 
zalety.  Czuła  się  tu  bardzo  dobrze  –  a  o  to 
przede  wszystkim  chodziło.  Kończyła  się 
właśnie płyta zespołu „ Whitesnake”. Wokalista 
po  raz  ostatni  powtarzał  refren:  „Czy  to 
naprawdę miłość?” 
Te słowa sprawiły, że zaczęła myśleć o Kyle’u. 
Nie,  to  na  pewno  nie  była  miłość,  ale...  bez 
wątpienia  pożądanie.  Niestety,  to  bardzo 
utrudniało całą sytuację. 
Za  chwilę  miał  się  rozpocząć  ostatni  samotny 
występ Kyle’a. Amanda odkryła już, że chociaż 
program  nazywa  się  „Ekran  i  scena”,  to  Kyle 
jednak  zdecydowanie  preferuje  film.  Nie 
przeszkadzało  jej  to  wcale.  Sama  częściej 
chodziła do kina niż do teatru. 
Włączyła  telewizor  i  przeszła  do  kuchni,  żeby 
przygotować 

sałatkę. 

Zdążyła 

pokroić 

warzywa,  kiedy  na  ekranie  pojawił  się  Kyle. 
Amanda  polała  wszystko  sosem,  odłamała 

background image

kawałek  bagietki  i  ustawiła  na  tacy  filiżankę 
mrożonej  herbaty.  Przeszła  do  bawialni  i 
postawiła  tacę  na  przeszklonym  stoliku.  W 
końcu  usiadła  po  turecku  na  szaro-różowej 
kanapie. 
Wspominając  swoją  reakcję  na  obecność 
Kyle’a, z góry założyła, że tym razem nie może 
poddać  się  jego  urokowi.  Niewiele  to  jednak 
pomogło... Już sam widok pasiastego garnituru 
w  stylu  lat  trzydziestych  spowodował,  że 
przepadły  wszelkie  postanowienia.  Niemal 
czuła  zapach  jego  wody  po  goleniu.  Z  ekranu 
patrzyła na nią para błękitnych oczu. Ich barwa, 
w zestawieniu z ciemną opalenizną, stawała się 
jeszcze  bardziej  intensywna.  Jasne  włosy 
Kyle’a  opadały  na  wąski  kołnierzyk  w  stylu 
angielskim.  Amanda  wiedziała,  że  jego 
usztywniona  z  przodu  koszula  ma  długie 
mankiety  zapinane  na  spinki,  a  nie  guziki. 
Mogła  się  tylko  domyślić,  że  są  one  równie 
eleganckie, jak cała reszta. 
Ciepły,  głęboki  glos  płynący  z  głośnika 
telewizora pogrążył ją w odmętach erotycznych 
fantazji.  Nie  miała  siły  i...  ochoty,  by  mu  się 
opierać. Z takim głosem mógłby ją uwieść, nie 

background image

pokazując  nawet  czubka  nosa.  Westchnęła 
ciężko.  Po  raz  kolejny  uznała,  że  walka  z 
Kyle’em wcale nie będzie łatwa. Nie chciała się 
jednak poddać. Zmarszczyła brwi i z mściwym 
uśmiechem nadziała na  widelec spory kawałek 
pomidora. 
Na  początku  programu  Kyle  plótł  zwykle,  co 
mu ślina na język przyniosła. Tym razem zaczął 
opowieść 

Leslie 

Masters. 

Amanda 

zastanawiała  się,  o  co  mu  chodzi.  Ta  aktorka 
nie  występowała  ostatnio  w  żadnym  filmie.  – 
Leslie  Masters  –  zaczął  –  ta  utalentowana 
gwiazda przypomina nam, że blondynki zawsze 
lepiej potrafiły nas zabawić... 
Amanda  znała  ten  zmysłowy  ton  głosu. 
Przypomniało  jej  się,  jak  Kyle  zaproponował, 
że  zrezygnuje  z  randki  po  jej  fatalnej  pomyłce 
w kinie. 
Powoli  zaczynała  się  dobrze  bawić.  Nie  była 
już  zmieszana.  Podświadomie  cieszyła  się  z 
drobnych 

potknięć 

Kyle’a, 

chociaż 

jednocześnie  nie  mogła  zapomnieć  o  jego 
wspaniałym ciele i rzędzie guzików zdobiących 
gors białej, usztywnionej koszuli. 
–  Niestety,  ze  stratą  dla  kina  –  ciągnął  Kyle  – 

background image

Leslie  Masters  przeniosła  się  ostatnio  do 
telewizji Niedawno mogliśmy oglądać  jej złote 
włosy  w  filmie  „Wielka  farma”,  w  którym 
partnerował jej Jake Ross, doskonały w scenach 
z końmi. 
–  Co  za  bzdury?  –  wymamrotała  do  siebie 
Amanda.  –  Pierwszy  lepszy  koń  wypada  w 
filmie lepiej niż Jake Ross, ty idioto. 
Jeszcze  z  dzieciństwa  wyniosła  zwyczaj 
„rozmawiania” , ż telewizorem. Jej rodzice nie 
przejmowali się nią zbytnio, a ona miała ochotę 
z kimś pogadać. 
Kyle  najwyraźniej  nie  wiedział,  kiedy 
skończyć. Plótł coś trzy po trzy o najnowszych 
filmach Leslie Masters: 
– Obecnie Leslie ma niewielką rólkę w serialu 
„U piekarza”. To naprawdę wstyd, żeby aktorka 
tej 

klasy, 

reprezentująca 

typ 

słodkich 

blondynek  z  lat  trzydziestych  i  czterdziestych, 
pozostawała  bez  większej  roli.  Chciałbym 
życzyć  wszystkim  widzom  i  sobie  nowego, 
ambitnego  filmu  z  Leslie  Masters  w  roli 
głównej... 
Po  tych  słowach  Kyle  zrobił  zdziwioną  minę  i 
zamrugał swymi niebieskimi oczami. Kończyła 

background image

się pierwsza, wstępna część programu. 
–  Telewizja  ma  oczywiście  swoje  uroki...  – 
zaczął po chwili. 
–  Świetnie  Kyle,  znakomicie  –  Amanda 
kontynuowała swoją „rozmowę”. 
–  ...  ale  jednak  nie  można  jej  porównać  z 
ciemną,  intymną  salą  kinową  –  zniżył  głos.  – 
Te  przeżycia,  fantazje...  Wszystko  składa  się 
na... 
Amanda uderzyła się dłonią w głowę. 
Dlaczego nie pomyślała o tym wcześniej? Kyle 
był  przecież,  tak  jak  ona,  zawodowym 
recenzentem.  Musiał  więc  być  szczególnie 
wyczulony na wszelkiego rodzaju fantazje. 
Uśmiechnęła się i zamruczała jak zadowolona z 
siebie 

kotka. 

Nareszcie 

go 

miała. 

Najzabawniejsze było to, że to sam Kyle dał jej 
broń do ręki. 
Natychmiast  przystąpiła  do  opracowania 
swojego  planu  czując,  jak  krew  pulsuje  w 
skroniach  i  pocą  się  dłonie.  Przez  chwilę 
zastanawiała  się,  czy  w  takim  właśnie  stanie 
znajdują  się  mężczyźni,  którzy  w  końcu 
znaleźli  sposób  na  uwiedzenie  szczególnie 
atrakcyjnej kobiety. 

background image

Wyłączyła  telewizor  i  podeszła  do  biurka.  Z 
szuflady  wyjęła  kilka  kartek  bladoróżowego 
papieru i wieczne pióro. 
Po chwili już była na górze. Zostawiła rzeczy w 
sypialni  i  poszła  do  łazienki.  Odkręciła  kurki. 
Nowe  mydło  pachniało  jak  wiosenny  deszcz. 
Zdjęła  koszulkę  i  wsunęła  się  do  wielkiej 
wanny.  Przymknęła  oczy.  Nie  miała  zamiaru 
wyjść z kąpieli zbyt szybko. 
Pragnęła zawładnąć umysłem Kyle’a. Podniecić 
go, używając do tego swojej fantazji. Złośliwy 
uśmiech pojawił się na wargach Amandy. 
Kyle nie miał w tym pojedynku żadnych szans. 
 
 
Czarny 

kabriolet 

corvette 

Kyle’a 

był 

pozbawiony  dachu.  Powietrze  wydawało  się 
dziwnie  ciepłe  jak  na  te  porę  roku.  Wyglądało 
na  to,  że  wiosna  już  na  dobre  zapanowała  w 
mieście. 

Kyle 

przyspieszył. 

Wciąż 

prześladował  go  obraz  Amandy.  Nie  mógł  się 
go  pozbyć  od  chwili,  kiedy  poznał  tę 
dziewczynę. 
Nie  miał  pojęcia,  dlaczego  tak  się  dzieje. 
Amanda  przede  wszystkim  go  irytowała.  Nie 

background image

cierpiał  takich  układnych  panienek  w 
pastelowych bluzkach! 
Nawet  nie  chciał  dopuścić  do  siebie  myśli,  że 
intryguje  go  osobowość  Amandy.  Zwykle, 
kiedy  się  spotykali,  dziewczyna  była  albo 
piekielnie rozdrażniona, albo też... bardzo mila. 
Nie  mogło  mu  się  to  pomieścić  w  głowie. 
Uważał,  że  tak  zwane  sympatyczne  osoby 
ukrywają w ten sposób swój strach i frustrację. 
Nagle  przypomniał  sobie  przypadkowy  dotyk 
jej  dłoni.  Do  diabła,  gdyby  wiedziała,  jak 
pragnął,  żeby  go  tam  dotknęła...  Wtedy,  w 
kinie, omal nie oszalał z pożądania. 
Był  przekonany,  że  panna  Butterworth  nie 
miewa  podobnych  myśli.  Jest  przecież  taka 
wstydliwa...  Zagryzł  wargi,  czując  powiew 
świeżego  powietrza  na  twarzy.  Chciał,  by 
Amanda  dzieliła  z  nim  erotyczne  fantazje. 
Pragnął, by pożądała go tak, jak on jej. 
Denerwowały go jasne pończochy, podobne do 
tych,  w  jakie  ubierano  dziewczynki  do 
pierwszej  komunii,  Długa  spódnica  niemal 
doprowadzała go do szału. Kyle chciał ją z niej 
zerwać  i  pieścić  długie,  zgrabne  nogi.  Świeże 
powietrze smagało jego twarz. Poczuł, że sama 

background image

ta  myśl  spowodowała  gwałtowny  przypływ 
pożądania. 
Skręcił z piskiem hamulców i zatrzymał się na 
podjeździe  przed  swoim  domem.  Nigdy  nie 
sądził,  że  jakakolwiek  kobieta  będzie  miała  na 
niego taki wpływ. 
Przez  chwilę  nerwowo  szukał  w  kieszeni 
kluczy  do  mieszkania,  a  następnie  wysiadł  i 
zaczął walczyć z zamkiem. 
Amanda  pewnie  myślała,  że  jest  zupełnie 
pozbawiony  manier.  Cóż,  dał  jej  ku  temu 
powody... 
Od  razu  po  wejściu  uderzył  go  zapach  perfum 
unoszący się w powietrzu. Zmarszczył brwi i ze 
zdziwieniem  pociągnął  nosem.  Nie  mylił  się. 
Ale  skąd,  do  diabła,  mógł  się  tutaj  wziąć  ten 
zapach? 
Kyle  nigdy  nie  sprowadzał  kobiet  do  swego 
domu.  Nawet  wówczas,  kiedy  się  poważnie 
zaangażował,  wolał  zamieszkać  u  swojej 
wybranki.  W  ten  sposób  mógł  się  zawsze 
wyprowadzić,  zanim  w  przedpokoju  pojawiła 
się para męskich kapci. 
Zawsze  starał  się  ukryć  swoje  prawdziwe 
uczucia.  Już  dawno  odkrył,  że  kobietom 

background image

bardziej  odpowiada  ładna,  nieskomplikowana 
fasada.  Dlatego  traktował  swoje  partnerki  w 
kategoriach 

bardziej 

erotycznych 

niż 

sentymentalnych. 
Jeszcze  raz  pociągnął  nosem.  O  dziwo,  czuł 
wciąż ten dziwny zapach. Tak, tylko skąd mógł 
się tu wziąć? 
Rozejrzał  się  dokoła.  Na  podłodze,  tuż  pod 
drzwiami, leżała różowa koperta, zaadresowana 
damskim  charakterem  pisma.  Kiedy  pochylił 
się,  by  ją  podnieść,  zrozumiał,  skąd  pochodzi 
zapach.  Uważnie  przyjrzał  się  małym, 
okrągłym literkom i zmarszczył brwi. 
Niestety,  nic  mu  to  nie  dało.  Na  kopercie  nie 
było  nazwiska  nadawcy.  Poszedł  do  kuchni  i 
położył  ją  na  białym,  lśniącym  stole.  Przez 
chwilę  zastanawiał  się, gdzie  się podziały jego 
ulubione ciasteczka. Zwykle, przerażony swoim 
łakomstwem,  chował  je  w  spiżarce.  Ale  tym 
razem 

odnalazł 

je 

piekarniku. 

westchnieniem  świadczącym  o  rezygnacji 
rozerwał  paczkę  i  wbił  zęby  w  pierwsze, 
pokryte  czekoladową  polewą  ciastko.  Jego 
wzrok powędrował w kierunku stołu, na którym 
spoczywał tajemniczy list Wziął go do ręki. W 

background image

dusznym,  piżmowym  zapachu  nie  było  nic 
subtelnego.  Taki  list  mogła  wysłać  jedynie 
kobieta do... kochanka. 
Kyle  w  roztargnieniu  potarł  dłonią  brodę.  Czy 
powinien  go  otworzyć?  Niechętny  grymas 
pojawił  się  na  jego  twarzy.  W  jaki  sposób,  u 
licha, ta wielbicielka zdobyła jego adres? 
Listy od widzów docierały zwykle do telewizji, 
a  kiedy  było  już  ich  tyle,  że  przeszkadzały  w 
pracy, Toby przywoził mu je do domu. 
Toby! Kyle stuknął się dłonią w czoło. Tak, ten 
chłopak  z  pewnością  nie  potrafiłby  się  oprzeć 
prośbie  ładnej  dziewczyny.  Zawsze  mu  się 
zdawało, że ten biedak za bardzo stara się, żeby 
wszyscy uważali go za podrywacza. 
Kyle  zaczął  wachlować  się  listem,  wciąż  nie 
wiedząc, czy go otworzyć czy nie. Na kopercie 
nie było znaczka, a więc ktoś zadał sobie wiele 
trudu, by dostarczyć list osobiście. 
W końcu pomyślał, że w środku na pewno nie 
ma  bomby.  Zajrzał  do  lodówki,  nalał  sobie 
trochę  mleka  i  niewiele  myśląc  otworzył 
kopertę. 
Przebiegł wzrokiem parę pierwszych linijek i z 
wysiłkiem  przełknął  kolejny  kawałek  ciastka. 

background image

Od razu  zorientował  się, że ma do czynienia z 
czymś  niezwykłym.  Nigdy  wcześniej  nie 
widział podobnego listu... 
 
 
Kyle! 
We wtorek, w swoim programie, nie ukrywałeś, 
że lubisz blondynki. 
Nie jestem blondynką Kyle, ale... może ci się też 
spodobam. 
Czy  lubisz  słoneczne  plaże?  Ja  je  uwielbiam... 
Wybieram  się  właśnie  na  jedną  z  nich.  Jestem 
pewna, że spodobałby ci sie mój kostium. Góra 
jest  pozbawiona  ramiączek.  Ale  nie  mam 
żadnych  problemów  z  utrzymaniem  jej  na 
miejscu... wiesz, Kyle ? 
Popatrz.  Jak  długie  mam  nogi.  Kostium 
zostawia  je  prawie  nagie.  I  tylko  ten  cienki 
pasek  materiału  pomiędzy  nimi...  jak  męska 
dłoń. 
Może Twoja dłoń, Kyle? 
Czy  czujesz  promienie  słoneczne  na  swoich 
plecach? 
Tak,  zgadłeś.  Potrzebuję  olejku...  Trzeba 
przecież  chronić  tak  delikatną  skórę.  Czy 

background image

pomożesz mi? Czy chcesz mi pomóc? 
Och, jak dobrze. Tak przyjemnie czuć olejek na 
ciele. Teraz rozmasuj mi ramiona. To nic... Nie 
przejmuj  się  tą  kroplą,  która  wpłynęła  między 
piersi.  Zajmij  się  ramionami  i  szyją.  Kyle, 
dlaczego  Twoje  dłonie  drżą?  Och,  jaki  jesteś 
niezgrabny! Dlaczego jesteś tak blisko? 
Co  mówisz?  Nie,  dziękuję,  nogi  natrę  sama. 
Może  następnym  razem...  Tak,  oczywiście, 
dlaczego nie miałbyś patrzeć? Najpierw trochę 
olejku na dłoń. Zaczynam od kostek. Na prawej 
nodze mam złotą bransoletkę. Noszę ją zawsze. 
Teraz  wyżej,  łydki,  kolana...  Czy  wiesz,  że  pod 
kolanami mam łaskotki? 
Kolej  na  uda...  Kyle  oddaj  mi  olejek.  Co  to  za 
żarty? Proszę... Och, Kyle. 
Uwielbiani pływać nago. Nie masz pojęcia, jak 
to podnieca. To cudowne, kiedy czujesz miłosny 
dotyk  wody,  która  pieści  wszelkie  tajemne 
zakamarki ciała. Tak, Kyle. Śpij dobrze, Kyle. 
 
 
Kyle  stał,  wpatrując  się  w  różowy  papier.  Nie 
mógł  zrozumieć,  dlaczego  jest  mu  zarazem 
zimno i gorąco. Dopiero po chwili zorientował 

background image

się, że zapomniał zamknąć lodówkę. Stał przed 
nią,  trzymając  w  jednej  dłoni  list,  a  w  drugiej 
karton  z  mlekiem.  Był  jak  w  transie.  Dopiero 
łyk  zimnego  mleka  pozwolił  mu  dojść  do 
siebie.  Zamknął  lodówkę  i  roześmiał  się 
tubalnie. 
Autorka listu musiała się nieźle bawić, opisując 
swoje fantazje, ale on bawił się jeszcze lepiej. 
Otworzył  drzwiczki  do  szafki,  w  której 
znajdował  się  kosz  na  śmieci.  Zawahał  się 
jednak...  Po  chwili  zmienił  zdanie.  List  nie 
tylko go podniecił, lecz również wzbudził jego 
ciekawość.  Chciałby  spotkać  kobietę,  która  go 
napisała.  Instynktownie  czuł,  że  nie  może  to 
być byle kto. 
Wszedł do salonu. Cały czas nie rozstawał się z 
listem.  W.  roztargnieniu  spojrzał  na  plakaty 
wiszące  na  ścianach.  Wszystkie  były  zupełnie 
nowe.  Niektóre  filmy  miały  wejść  na  ekrany 
kin dopiero za tydzień lub dwa. Kyle zbliżył się 
do zgrabnego, nowoczesnego biurka. Otworzył 
środkową  szufladę  i  wsunął  do  niej  różową 
kopertę. 
Po  kwadransie  leżał  nagi  w  swoim  wielkim 
łożu.  Próbował  zasnąć.  Niestety,  nie  mógł. 

background image

Przewracał się tylko z boku na bok. 
Oczami 

duszy 

widział 

autorkę 

listu. 

Uśmiechała  się  do  niego  i  kiwała  dłonią  na 
powitanie.  Miała  na  sobie  dokładnie  taki 
kostium, o jakim pisała. 
Zaczął  iść  w  jej  kierunku,  chcąc  jej  pomóc  w 
smarowaniu  ciała  olejkiem.  Ale  dziewczyna 
szybko  zrzuciła  z  siebie  kostium  i  pobiegła  w 
stronę  wody.  Miała  najcudowniejszą  figurę, 
jaką  kiedykolwiek  zdarzyło  mu  się  widzieć. 
Rzucił  się  za  nią  i...  wylądował  na  miękkim 
dywanie. 
Zaklął i na wpółśpiący powlókł się do komódki. 
Wyciągnął  z  niej  spodenki  kąpielowe. 
Wiedział,  że  jeśli  natychmiast  nie  pójdzie 
popływać,  nie  zaśnie  przez  dalszą  część  nocy. 
Zbliżała się właśnie północ. 
Na tyłach domu znajdował się niewielki basen z 
podgrzewaną  wodą.  Kyle  udawał,  że  wcale  go 
nie  obchodzi,  czy  zastanie  w  nim  dziewczynę, 
która  do  niego  napisała.  Po  przybyciu  na 
miejsce  poczuł  się  jednak  rozczarowany. 
Ściągnął spodenki i zanurzył się w krystalicznie 
czystej  wodzie.  Łagodna  fala  rzeczywiście 
zaczęła  delikatnie  pieścić  jego  ciało.  Amanda 

background image

była  zdenerwowana.  Nagrywanie  programu 
ciągnęło się w nieskończoność. 
 
 
Tuż obok siedział człowiek  odpowiedzialny za 
wszystkie  jej  nieszczęścia.  Patrzył  na  nią 
niewinnie  swoimi  niebieskimi  oczami,  kiedy 
oboje czekali na specjalistę od oświetlenia. 
Najgorsze  było  to,  że  jego  oczy  wydawały  jej 
się  tego  dnia  jeszcze  bardziej  błękitne  niż 
poprzednio.  Kyle  Fox  prezentował  się 
wspaniale i, co gorsza, doskonale zdawał sobie 
z  tego  sprawę.  Ubrany  był  w  granatową, 
zapinaną  na  jeden  guzik  marynarkę,  białą 
koszulę w niebieskie prążki i  najmodniejszy w 
tym  sezonie  krawat  w  różnokolorowe  grochy. 
Jego  buty  zrobiono  pewnie  na  zamówienie  z 
najlepszej skóry. 
Kiedy  zaczęli  nagranie,  Amanda  zupełnie  nie 
wiedziała,  czego  się  spodziewać.  Kyle  jednak 
był bardzo uprzejmy i słuchał jej z niekłamaną 
uwagą.  Po  każdej  z  jej  krótkich  recenzji 
występował ze swoją. 
Dziewczyna  zaczęła  się  denerwować  dopiero 
przy trzeciej. Kyle cały czas był czarujący. Nikt 

background image

nie  mógł  podejrzewać,  że  nie  znosi  swojej 
rywalki. Ale Amanda przejrzała jego grę. 
Od razu powinna się była domyślić, co kryło się 
za  uprzejmą  propozycją,  żeby  występowała 
jako 

pierwsza. 

Kyle 

chciał 

góry 

wyeliminować wszelkie różnice zdań. Łaskawie 
pozwalał jej wygłosić swoją opinię, a następnie 
skinieniem głowy dawał znać, że ją akceptuje. 
Amanda miała łzy w oczach. Czuła się jak piąte 
koło u wozu. 
Nic  dziwnego,  że  Kyle  nie  napisał  scenariusza 
swoich wystąpień. Mógł przecież polegać na jej 
notatkach! Tak, musiała przyznać, że był w tym 
niezły...  Ale  Amanda  zbyt  długo  walczyła  o 
sukces,  aby  poddać  się  od  razu  w  pierwszej 
potyczce. 
Musiała  zrobić  coś,  co  zmusiłoby  go  do 
rozmowy,  a  w  rezultacie  do  ujawnienia  innej 
opinii.  Nie  powinno  to  być  takie  trudne.  Kyle 
sprawiał  wrażenie  człowieka,  który  cenił  sobie 
własne zdanie. 
Ktoś z ekipy technicznej skończył manipulować 
przy reflektorach i wznowiono nagranie. 
–  Przed  nami  recenzja  z  ostatniego  filmu.  – 
Kyle  uśmiechał  się  promiennie  do  kamery,  – 

background image

Co pani o nim sądzi, panno Butterworth? 
–  Może  tym  razem  zaczniemy  od  pana,  panie 
Fox... – odrzekła słodko Amanda. 
Przez  moment  Kyle  wyglądał  jak  człowiek 
wytrącony z równowagi. Jednak po chwili jego 
twarz rozpogodziła się. 
– Cóż, nie powinniśmy mieć z  nim zbyt  wielu 
problemów... – zaczął. 
Amanda  zmarszczyła  brwi.  Nie  znosiła  tych 
męskich,  brutalnych  filmów,  które  Kyle 
niezmiennie zachwalał z powodu ich „walorów 
rozrywkowych”. 
– Ten film jest szybki i męski, brak mu jednak 
czegoś  więcej,  czegoś,  co  pozwoliłoby 
widzowi... 
Amanda patrzyła na niego w osłupieniu. 
Spojrzał  w  jej  kierunku.  W  jego  błękitnych 
oczach  zapaliły się  złośliwe  iskierki.  Cały czas 
uśmiechał się jednak niewinnie. 
– ... zapamiętać go i odróżnić w morzu innych 
filmów.  Ale...  –  zawiesił  głos  i  ponownie 
spojrzał  na  dziewczynę  –  nie  można  mu 
odmówić wielu walorów rozrywkowych. Widz, 
który  przyszedł  do  kina,  żeby  przyjemnie 
spędzić  półtorej  godziny,  z  całą  pewnością  nie 

background image

będzie  zawiedziony...  Nieprawdaż,  panno 
Butterworth? 
Do  licha,  użył  jej  własnych  słów.  To  ona 
powiedziała  mu,  że  ten  film  niczym  się  nie 
różni  od  wielu  innych  i  że  jeśli  następnym 
razem  zechce  się  zabawić,  to  niech  to  robi  na 
własny  rachunek,  bo  ją  interesują  tylko  rzeczy 
bardziej ambitne. 
Przez  chwilę  rozglądała  się  dokoła.  Kyle 
siedział spokojnie na swoim miejscu. Wiedział, 
że  dziewczyna  nie  będzie  chwalić  tego  filmu 
tylko  po  to,  aby  przekonać  widzów,  że  się  nie 
zgadza ze swoim rozmówcą. 
Amanda  poruszyła  się  niespokojnie.  Promień 
światła  odbił  się  w  bransoletce,  oplatającej  jej 
nogę tuż przy kostce. 
–  Ze  zdziwieniem  muszę  stwierdzić,  że  się  z 
panem  zgadzam,  panie  Fox.  Mam  jednak 
wrażenie,  że,  przy  tak  wielkiej  różnicy 
upodobań,  jest  to  tylko  coś  w  rodzaju  ciszy 
przed burzą... 
Patrzyła  na  Kyle’a  z  coraz  większym 
rozbawieniem.  Jej  partner  otworzył  usta  i  ze 
zdumieniem wpatrywał się w złotą bransoletkę. 
Dziewczyna  postanowiła  skorzystać  z  okazji  i 

background image

odegrać  się  na  nim.  Wiedziała,  że  myślami 
przebywa  teraz  zupełnie  gdzie  indziej. 
Prawdopodobnie  gdzieś  na  jednej  z  plaż  nad 
Pacyfikiem. 
–  Poza  tym  wydaje  mi  się  –  ciągnęła  –  że  nie 
uchwycił  pan  jednej  istotnej  rzeczy,  o  której 
mówił film. Przecież w każdym, nawet niezbyt 
ambitnym,  dziele  sztuki  można  znaleźć  coś 
ciekawego.  Otóż  reżyser  znakomicie  ukazał 
znany  fakt,  że  mężczyźni  zwykle  nie  słuchają 
kobiet... Co pan o tym sądzi, panie Fox? 
–  Tak?...  Co?...  –  Kyle  wyglądał  na  zupełnie 
zdezorientowanego. 
Amanda  chcąc  ukryć  swój  triumf,  spojrzała 
niewinnie w stronę kamery i szepnęła: 
– No właśnie... 
– O czym, do Ucha, pani mówi? Nie rozumiem, 
o  co...  –  Kyle  nagle  przypomniał  sobie,  że 
właśnie nagrywają program. – Hej, stać! Stop! 
Wyrwał mikrofon z klapy marynarki i rzucił go 
na  stolik.  Nie  był  już  taki  układny  i  miły.  Nie 
słyszał  ani  słowa  z  tego,  co  powiedziała 
Amanda.  Kiedy  dostrzegł  na  jej  nodze 
bransoletkę,  w  ogóle  nie  mógł  myśleć.  Nie 
mógł  uwierzyć,  że  ta  nieśmiała  i  grzeczna 

background image

panienka  była  w  stanie  napisać  taki  Ust,  A 
jednak... to podejrzenie nie dawało mu spokoju. 
Tuż  obok  pojawił  się  Noah  Trent  i  z 
zadowoleniem  pogładził  dłonią  swoją  łysinę. 
Program  początkowo  był  potwornie  nudy,  ale 
pod  koniec  nabrał  rozmachu  i  wdzięku. 
Wpadka  Kyle’a  na  pewno  stanie  się  tematem 
wielu rozmów. 
Amanda  wstała  i  po  raz  pierwszy  uśmiechnęła 
się  naprawdę  szczerze.  Mimo  iż  Kyle  wprost 
wychodził  ze  skóry,  Noah  nie  chciał  zmienić 
zakończenia  programu.  Nareszcie  czuła,  że 
wyrównała  rachunki.  Co  prawda  z  powodu 
oszustw  Kyle’a  program  rzeczywiście  wypadł 
mało  ciekawie.  Wszyscy  to  jednak  widzieli  i 
rozumieli.  Jej  sztuczka  była  prawdziwym 
majstersztykiem.  Nikt  nie  mógłby  jej  przecież 
wytknąć nieuczciwości. 
Kyle  wciąż  siedział  przy  stoliku.  Dmuchał  w 
mikrofon,  chcąc  sprawdzić,  czy  go  nie 
uszkodził. Obok kręcił się rozbawiony Toby. 
–  Hej,  Toby.  Posłuchaj.  Jaki,  twoim  zdaniem, 
kostium kąpielowy nosi panna Butterworth? 
Chłopak podrapał się w głowę. 
– Panna Butterworth? – mruknął. 

background image

– Nie, nic takiego. – Kyle machnął ręką. 
Amanda  właśnie  wychodziła  ze  studia. 
Popatrzył na jej beżowy golf i długą zamszową 
spódnicę.  Włosy  miała  związane  w  koński 
ogon. Wyglądała jak pensjonarka wybierająca , 
się  z  rodzicami  do  kościoła.  Kyle  pokiwał 
sceptycznie głową. 
Chyba postradał zmysły. 
Amanda  tak  nadawała  się  na  zmysłową 
kochankę, jak on na biskupa. 
 

background image

Rozdział 4 

 
 
Prezenter  w  radiu  zapowiedział  jej  ulubioną 
piosenkę,  ale  Amanda  nie  zwróciła  na  to 
najmniejszej  uwagi.  Nie  docierały  też  do  niej 
pierwsze sygnały nadchodzącej wiosny. Jechała 
do kina, w którym miała się spotkać z Kyle’em. 
Na  chwilę  zatrzymała  się  na  czerwonych 
światłach.  Wciąż  myślała  o  swoim  pierwszym 
programie.  Trudno  jej  było  uwierzyć,  że  Kyle 
mógł się posłużyć tak tanim trikiem. 
Zaczęła  się  zastanawiać,  co  spowodowało,  że 
zaczął  się  zachowywać  w  ten  sposób.  Czy 
rzeczywiście  była  dla  niego  zagrożeniem? Czy 
to  możliwe,  żeby  Kyle  czegoś  się  obawiał? 
Przecież tak naprawdę nic o nim nie wiedziała. 
Słyszała  tylko  plotki  i  na  nich  oparła  swoje 
sądy.  Kyle  był  bez  wątpienia  bardzo 
przystojnym  mężczyzną,  ale...  czy  dzięki  temu 
zyskiwał  nieomylność  w  sprawach  wartości 
artystycznych filmów? 
Amanda  wiedziała,  że  jest  dobra  w  swoim 
zawodzie. 

background image

Poświęciła  filmowi  całe  dotychczasowe  życie. 
Znała  na  wywyrywki  całą  historię  kina.  Co 
więcej, potrafiła przekonać Widzów do filmów, 
które  lubiła,  nawet  jeśli  powszechnie  uważano 
je za „trudne”. 
–  Być  może  Kyle  opierał  się  wyłącznie  na 
swoim  męskim  wdzięku.  O  sile  tego  wdzięku 
sama miała możność się przekonać. 
Amanda nie była przecież kochliwą nastolatką. 
Pracowała  już  w  paru  stacjach  telewizyjnych, 
gdzie  widywała  znanych  i  przystojnych 
mężczyzn.  Ale  Kyle  był  kimś  wyjątkowym... 
Żaden  ze  słynnych  aktorów  nie  potrafił  jej  tak 
poruszyć jak on. Inna sprawa, że czuła się z nim 
w  pewien  sposób  związana.  Czym  innym  były 
krótkie  spotkania  gdzieś  na  korytarzu,  a  czym 
innym  stała  współpraca.  Podniecało  ją 
zwłaszcza  to,  że,  jako  jej  partner,  był  dla  niej 
całkowicie nieosiągalny. Amanda wiedziała, że 
w  pracy  nie  ma  czasu  na  romanse.  Rozumiała 
też,  że  będzie  musiała  opanować  wszelkie 
pokusy  dotyczące  Kyle’a.  I  tak  wystarczy,  że 
sam  uważa  siebie  za  ósmy  cud  świata  Bębniła 
palcami  po  kierownicy,  czekając  na  zmianę 
świateł.  Dzisiaj  mieli  się  spotkać  po  raz 

background image

pierwszy  od  czasu  pamiętnego  nagrania. 
Amanda  zastanawiała  się,  dlaczego  serce  bije 
jej  szybciej  i  skąd  to  dziwne  uczucie 
niepewności.  Powinna  przecież  być  na  niego 
wściekła  za  nędzne,  niegodne  prawdziwego 
recenzenta, sztuczki. 
Nareszcie  mogła  jechać.  Ruszyła  szybko  i  po 
chwili znalazła się na parkingu. 
Pomyślała,  że  ostatnio  i  tak  dopisało  jej 
szczęście.  Odpłaciła  Kyle’owi  pięknym  za 
nadobne.  Niemniej  czuła  się  w  pewien  sposób 
pokrzywdzona.  Wiedziała,  że  sama  nigdy  nie 
postąpiłaby  tak,  jak  Kyle.  Nie  pozwoliłaby  jej 
na to elementarna etyka zawodowa. 
Uśmiechnęła  się,  przypomniawszy  sobie,  jak 
wielkie  wrażenie  zrobiła  na  mężczyźnie  jej 
bransoletka.  Zastanawiała  się,  jak  zareagują 
widzowie  programu  na  jego  zdezorientowaną 
minę  i  niepewne  „co  takiego?”.  Być  może 
wznieci  to  rodzinne  spory,  a  w  rezultacie 
zwiększy tak zwaną oglądalność programu. 
Wysiadła  z  samochodu  i  spojrzała  na  zegarek. 
Miała  jeszcze  sporo  czasu.  Może  nie  tylko 
zajrzeć  do  jubilera  i  oddać  do  naprawy 
rozerwaną  bransoletkę,  lecz  również  rozejrzeć 

background image

się po sklepach. Miała nadzieję, że uda jej się w 
ten  sposób  zapomnieć  o  swoim  niepokoju  i 
podnieceniu.  Zakupy  zawsze  ją  uspokajały  i 
wprawiały w dobry nastrój. 
W  centrum  handlowym  prawie  nie  było  ludzi. 
O  tej  porze  większość  z  nich  zasiadała  do 
obiadu.  Amanda  panicznie  nie  znosiła  tłoku. 
Zawsze ktoś na nią wpadał, ktoś inny potrącał i 
w rezultacie nie czulą się zbyt pewnie. Wielkie 
miasto pociągało ją, lecz również nie pozwalało 
zapomnieć, że jest osobą pełną kompleksów... 
Najpierw  wstąpiła  do  jubilera,  gdzie  zostawiła 
rozerwaną  przy  wkładaniu  butów  bransoletkę. 
Wyszła stamtąd z mocnym postanowieniem, że 
w  przyszłości  będzie  bardziej  uważać.  Ceny 
usług znowu wzrosły, i to dosyć znacznie. 
Następnie  weszła  do  pobliskiej  perfumerii. 
Miała słabość do dobrych perfum. 
Film  zaczynał  się  za  pół  godziny.  W  sklepie 
znajdowała  się  jedynie  mocno  umalowana 
ekspedientka.  Amanda  zatrzymała  się  przed 
ladą  i  zaczęła  przyglądać  się  flakonikom 
rozstawionym na pólkach, lej twarz była prawie 
bez  makijażu.  Na  spotkanie  z  Kyle’em 
umalowała  sobie  tylko  usta  dyskretną  różową 

background image

pomadką. 
Ekspedientka spojrzała na nią pobłażliwie. 
–  Myślę,  że  powinna  pani  wybrać  jakąś 
delikatną  wodę  toaletową  –  powiedziała  z 
uśmiechem. 
Amanda  pokręciła  głową  i  sięgnęła  po  małą, 
bursztynową  flaszeczkę.  Znała  już  te  perfumy. 
Producent  reklamował  je  w  wielu  kobiecych 
pismach.  W  jednym  z  nich  znalazła  nawet 
wklejoną  niewielką  torebkę  z  próbką.  To 
właśnie  jej  użyła  do  pokropienia  listu.  Jeżeli 
chce kontynuować zabawę z Kylem, koniecznie 
musi  kupić  cały  flakonik  tych  perfum.  Przez 
chwilę  się  wahała.  Czy  rzeczywiście  powinna 
pisywać takie listy? 
No  cóż,  Kyle  zasługiwał  przynajmniej  na 
jeszcze  jeden,  Amanda  pragnęła  mu  jakoś 
zrekompensować 

brawurową 

końcówkę 

programu...  Przyjrzała  się  uważniej  perfumom. 
Bursztynowe  tło  przecinał  czerwony  napis 
„Ekstaza”. 
–  Poproszę  te  –  powiedziała,  podając  flakonik 
ekspedientce. 
–  Mamy  jeszcze  krem  i  puder  o  tym  samym 
zapachu... 

background image

– Nie, dziękuję. Perfumy zupełnie mi wystarczą 
– odrzekła. 
Po wyjściu ze sklepu pomyślała, że ma jeszcze 
trochę czasu. Nie chciała czekać na Kylea przed 
kinem,  jak  to  pewnie  często  robiły  jego 
wielbicielki. 
Przypomniała  sobie,  że  bardzo  by  się  jej 
przydały  jedwabne  pończochy.  Rozejrzała  się 
dokoła.  Z  trudem  odnalazła  malutki  butik 
wciśnięty między dwa duże sklepy. 
Drzwi  były  lekko  uchylone.  Kiedy  weszła, 
powitała ją , dziewczyna z włosami związanymi 
w koński ogon. 
– Cześć – rzuciła, wstając z krzesła. 
– Dzień dobry. 
Amanda podeszła do wieszaka z pończochami. 
Wybrała te, które  wydawały jej się  najbardziej 
śmiałe i wręczyła je dziewczynie. 
–  Jedwabne  –  usłyszała  komentarz.  –  Ciotka 
Zoe twierdzi, że świetnie się je nosi. 
 
Amanda 

spojrzała 

na 

nią 

nieco 

zdezorientowana. 
–  Ciotka  Zoe  jest  właścicielką  tego  butiku  – 
pospieszyła  z  wyjaśnieniami  dziewczyna.  – 

background image

Czasami  pozwala  mi  tutaj  posiedzieć.  Bardzo 
interesuję  się  modą  i  chcę  w  przyszłości 
otworzyć własny sklep. 
– Tak, to piękne miejsce. – Amanda z aprobatą 
rozejrzała się dookoła. 
–  Jeśli  lubi  pani  jedwab,  to  radzę  zerknąć  na 
koszulki.  Właśnie  dzisiaj  była  dostawa. 
Niektóre są naprawdę seksowne. 
Dziewczyna  wskazała  na  wieszaki  z  bielizną. 
Rzeczywiście,  koszulki  wyglądały  niezwykle 
kusząco. 
Amanda  skinęła  głową.  Wciąż  miała  sporo 
czasu, 

zachwytem 

przyglądała 

się 

koronkowym  wykończeniom  i  głębokim 
wycięciom.  Dziewczyna  wskazała  kabinę 
znajdującą się w głębi butiku. 
–  Może  je  pani  przymierzyć.  Mają  specjalną 
wkładkę.  Amandzie  nie  trzeba  było  tego  dwa 
razy  powtarzać.  Z  uśmiechem  weszła  do 
kabiny. Wewnątrz znajdowało się krzesło, parę 
wieszaków  i  olbrzymie  lustro.  Kiedy  zdjęła 
ubranie, z przyjemnością zaczęła przyglądać się 
swemu  ciału.  Miała  delikatną  skórę  w  kolorze 
brzoskwini,  wspaniale  zarysowane  biodra  i 
mocny, płaski brzuch. 

background image

Wkładając koszulkę znowu się uśmiechnęła. Jej 
dolna  część  zakrywała  zaledwie  pół  pupy. 
Dziewczyna  w  lustrze  wyglądała...  niezwykle 
seksownie. 
Zauważyła,  że  w  znacznie  większym  stopniu 
czuje się teraz kobietą niż recenzentką filmową. 
Kiedy  podciągała  ramiączko  koszulki,  nagle 
usłyszała głęboki męski głos. 
–  Czy  mógłbym  prosić  cię  o  pomoc,  młoda 
damo.  Powiedziano  mi,  że  mam  kupić  bluzkę, 
ale  doprawdy  nie  mam  pojęcia,  czym  taka 
bluzka może się różnić na przykład od koszuli. 
Całe jej ciało zesztywniało, sutki stwardniały, a 
jedwab  na  piersiach  stał  się  nieznośnie 
szorstki... 
Dopiero po chwili uświadomiła sobie, do kogo 
należy  ten  głos.  Jej  ciało  było  o  parę  sekund 
szybsze niż umysł. 
Erotyczny  czar  Kyle’a  najwyraźniej  podziałał 
również  na  dziewczynę  za  ladą.  Amanda 
wyobraziła  sobie,  jak  biedna  nastolatka  stoi, 
czerwona  jak  piwonia  i  nie  może  wydusić  z 
siebie  słowa.  Wychyliła  się  nawet,  żeby 
zobaczyć tę scenę. 
– N... no cóż, proszę pana. – Głoś dziewczyny 

background image

drżał. – Bluzki są tam, na tym wieszaku. 
Kyle  skinął  głową  i  posłusznie  poszedł  za  nią. 
Po  chwili  trzymał  w  rękach  piękną  bluzkę  z 
pomarańczowej satyny. 
–  Chciałbym  taką  samą,  tyle  że  białą  – 
powiedział, wyraźnie zadowolony z wyboru. 
–  Czy...  hm...  zna  pan  rozmiar?  Kyle 
zmarszczył czoło. 
–  Rozmiar?  Nie.  Wydaje  mi  się,  że  powinna 
być raczej mała. 
Dziewczyna wyszła na zaplecze. 
Amanda  usłyszała  zbliżające  się  kroki. 
Zesztywniała  i  zakryła  dłonią  usta.  Wszystko 
wskazywało  na  to,  że  Kyle  za  chwilę  odsunie 
kotarę w jej kabinie. 
Po  chwili  kroki  ucichły.  Amanda  przemogła 
strach  i  jeszcze  raz  wyjrzała  przez  szparę.  Z 
ulgą  stwierdziła,  że  Kyle  stoi  w  bezpiecznej 
odległości.  W  dłoniach  trzymał  dokładnie  taką 
koszulkę, jaką miała w tej chwili na sobie. 
Stłumiła okrzyk, który omal nie wyrwał się z jej 
piersi  i  jak  najszybciej  ściągnęła  z  siebie 
jedwabną  koszulkę.  Czuła  się  tak,  jakby  Kyle 
dotykał jej ciała w najintymniejszy sposób. 
Mężczyzna  zastygł  w  bezruchu,  słysząc 

background image

stłumione  dźwięki  dobiegające  zza  kotary.  Do 
tej pory wydawało mu się, że jest zupełnie sam 
w  butiku.  Zrobił  krok  w  kierunku  kabiny. 
Jednocześnie jego wzrok powędrował w dół. W 
błękitnych  oczach  zapaliły  się  wesołe  iskierki. 
Zasłona była dosyć krótka i nie potrafiła ukryć 
zgrabnych  nóg  kryjącej  się  za  nią  dziewczyny. 
Tuż  obok,  na  podłodze  spoczywała  jedwabna 
koszulka.  Aż  westchnął,  wyobrażając  sobie 
scenę,  która  –  tu  użył  w  myślach  teatralnej 
metafory  –  rozgrywała  się  za  opuszczoną 
kurtyną. 
Amanda  ponownie  zdecydowała  się  wyjrzeć 
przez  szparę.  Omal  nie  zemdlała  widząc,  że 
Kyle stoi naprzeciwko i bezczelnie wpatruje się 
w  zasłonę.  W  dłoniach  cały  czas  bezwiednie 
miął  jedwabną  koszulkę.  Dziewczyna  poczuła, 
że  zalewają  nagle  fala  gorąca. Zamknęła  oczy, 
żeby nie poddawać się swoim fantazjom. 
–  Ma  pan  szczęście.  Udało  mi  się  znaleźć 
odpowiednią  bluzkę.  –  Głos  dziewczyny 
dolatywał  z  bardzo  daleka.  –  Czy  to  prezent? 
Czy mam ją zapakować? 
Powrót  sprzedawczyni  przerwał  tę  dziwną  i 
niebezpieczną  sytuację.  Amanda  poczuła,  że 

background image

przyciska  rozpalone  dłonie  do  bezbronnych 
piersi.  Kiedy  opuściła  ręce,  okazało  się,  że  na 
ciele pozostały wyraźne czerwone ślady. 
Kyle odwrócił się do ekspedientki. 
– Świetnie. Proszę mi ją zapakować. Sam nigdy 
nie potrafię tego zrobić porządnie. 
Nagle  w  butiku  zaczęła  działać  wentylacja. 
Amanda  poczuła  powiew  świeżego  powietrza 
na  rozpalonym  ciele.  Ciężka  kotara  zakołysała 
się niebezpiecznie. 
Dziewczyna spojrzała w kierunku kabiny. 
–  Zaraz  się  panią  zajmę  –  rzuciła  wesoło.  – 
Muszę tylko zapakować bluzkę klientowi. 
Amanda  poczuła  się  jak  zając  wytropiony  w 
swojej  kryjówce.  Skuliła  się  i  zarumieniła  ze 
wstydu. 
Kyle  wyjął  portfel  i  odliczył  potrzebną  sumę. 
Zgrabna  paczka  leżała  już  na  ladzie. 
Wychodząc  rzucił  jeszcze  tęskne  spojrzenie  w 
kierunku  kabiny.  Wciąż  myślał  o  nieznanej, 
lecz jakże zapewne atrakcyjnej kobiecie ukrytej 
w jej wnętrzu. 
Kiedy znowu znalazł się na chodniku, pewnym 
krokiem ruszył w stronę kiosku. Wybrał kartkę 
ozdobioną  olbrzymim  bukietem  kwiatów,  na 

background image

której  napisał:  Ukochanej  siostrzyczce  w  dniu 
urodzin  moc  życzeń  i...  mały  prezent  od 
kochającego brata. 
Amanda  włożyła  wszystkie  zakupy  do 
bagażnika samochodu i pobiegła w stronę kina. 
Kupiła  zarówno  pończochy,  jaki  jedwabną 
koszulkę.  Przygoda  w  butiku  pobudziła  jej 
wyobraźnię i wyostrzyła zmysły. 
Kyle  nie  czekał  na  nią  przed  kinem,  jak  się 
spodziewała.  Kupiła  więc  bilet  pewna,  że 
spotkają  się  dopiero  na  seansie.  Stał  przed 
wejściem,  leniwie  opierając  się  o  jedną  z 
kolumn.  Paczka  z  bluzką  leżała  u  jego  stóp. 
Amanda zagryzła wargi czując, że tylko ból jest 
w  stanie  przywrócić  ją  rzeczywistości.  Nagle 
odezwały  się  w  niej  z  nową  siłą  wszystkie 
tęsknoty,  które  tak  gwałtownie  odczuwała  w 
kabinie butiku. 
Kiedy ją ujrzał, wskazał wymownie na zegarek. 
Minę  miał  kwaśną,  chociaż  w  błękitnych 
oczach  czaiło  się  coś  w  rodzaju  źle  skrywanej 
satysfakcji. 
–  Oj,  spóźnialska,  spóźnialska.  –  Pogroził  jej 
palcem. 
– Utknęłam w korku – skłamała. 

background image

–  A  może  jednak  spóźniłaś  się  z  mojego 
powodu? – zapytał. 
Amanda zarumieniła się. 
– Z twojego? Niby dlaczego? 
– Bo jest ci wstyd, że zrobiłaś mi taki paskudny 
kawał  przy  nagrywaniu  programu!  –  Ton  jego 
głosu  świadczył  o  tym,  że  Kyle  jest  wciąż  na 
nią wściekły. 
Dziewczyna nie posiadała się z oburzenia. 
– Co takiego?! 
– Wiesz, załatwiłaś mnie na amen. Nawet przy 
goleniu  czuję  się  teraz  głupio,  patrząc  sobie  w 
twarz. 
–  Naprawdę?  –  Amanda  wyglądała  na 
rozbawioną.  Za  tę  chwilę  triumfu  gotowa  mu 
była wszystko wybaczyć. 
–  Naprawdę?  Naprawdę?  –  przedrzeźniał  ją 
Kyle.  –  Nie  udawaj  niewiniątka.  Już  się  nie 
dam na to nabrać. 
Amanda  uznała,  że  dalsze  drążenie  tematu  jej 
niewinności  może  okazać  się  niebezpieczne. 
Przypomniał jej się list, który do niego wysłała. 
–  Może  w  takim  razie  wyjaśnisz,  dlaczego  w 
czasie programu zgadzałeś się ze wszystkim, co 
mówiłam? 

background image

Kyle potarł czoło. 
– Miałem swoje powody... 
– Tak. Znam je doskonale. Chodziło o to, zęby 
wyeliminować mnie z gry... 
–  No,  no,  przecież  to  ty  wkroczyłaś  na  moje 
terytorium.  Nie  byłbym  mężczyzną,  gdybym 
nie usiłował się bronić. 
Amanda 

zignorowała 

uwagę 

dotyczącą 

męskości Kyle’a i od razu przeszła do rzeczy: 
–  Nie  wygłupiaj  się.  Jestem  po  to,  żeby  ci 
pomóc uatrakcyjnić program, a nie, żeby ci go 
odebrać. 
– Tak właśnie biali mówili Indianom  – rzekł z 
ponurą miną Kyle. 
– Dlaczego nie chcesz... 
–  Dobrze,  dobrze  –  przerwał  jej.  –  Będziemy 
mogli  pokłócić  się  później.  I  tak  już  jesteśmy 
spóźnieni. 
Nie  byli.  Tym  razem  opóźniała  się  projekcja 
filmu.  Amanda  usiadła  i  ze  zdziwieniem 
spojrzała na Kyle’a. 
–  A  gdzie  twoja  kukurydza?  –  spytała 
zdziwiona. 
– Nie kupiłem jej – odrzekł, siadając tuż obok. 
–  Mam  nadzieję,  że  się  ze  mną  podzielisz 

background image

swoją. 
 
 
Kyle  wsiadł  do  samochodu,  pragnąc  jak 
najszybciej  znaleźć  się  w  domu.  Jego  wykład 
poświęcony  sylwetkom  twórczym  nowych 
reżyserów wypadł nadspodziewanie dobrze, ale 
odpowiedzi  na  pytania  z  sali  były  po  prostu 
żałosne. Kyle nie mógł się skoncentrować i cały 
czas  plątał  się  w  swoich  wywodach. 
Oczywiście,  cała  wina  leżała  po  stronie 
Amandy. Wszyscy o nią pytali, a on nie potrafił 
zbyt  wiele  powiedzieć.  Ich  pierwszy  wspólny 
program  pokazano  we  wtorek.  Jutro  mieli 
nagrywać następny... 
Wieczór był ciepły i pogodny. Jechał szybko, a 
mimo  to  powietrze  zaledwie  chłodziło  jego 
twarz.  Granatowa  marynarka  leżała  na  tylnym 
siedzeniu czarnej corvette. Tuż obok spoczywał 
wąski, skórzany krawat, który tak przeszkadzał 
mu  w  czasie  wykładu.  Kyle  podwinął  rękawy 
koszuli. 
Zatrzymał  się  przy  niewielkim  przydrożnym 
barze,  w  którym  kupił  sobie  kurczaka  z 
frytkami. Cały dzień był zajęty i nie miał nawet 

background image

czasu  na  porządny  posiłek.  Włączył  kasetę, 
którą sam sobie nagrał. Usłyszał pierwsze takty 
„Różowego  cadillaca”.  Ta  piosenka,  jak  żadna 
inna,  nadawała  się  do  słuchania  w  pędzącym 
kabriolecie. 

Następnie 

Aretha 

Franklin 

zaśpiewała:  „Kto  kogo  przegoni?”  i  Kyle 
pomyślał,  że  to  pytanie  jest  niezwykle  istotne 
dla  jego  dalszej  kariery.  W  poniedziałek 
wieczorem  znowu  wybrał  się  z  Amanda  do 
kina.  Niestety  i  tym  razem  musiał  jeszcze  raz 
obejrzeć  film,  który  mieli  recenzować.  Kiedy 
siedział  tuż  obok  niej,  zupełnie  nie  zwracał 
uwagi na ekran. Dziewczyna przyciągała go jak 
magnes... 
Później  on  również  wystrzegał  się  siadania  w 
czasie  seansu  obok  niej.  Amanda  mogła 
odetchnąć.  Kyle  przez  cały  czas  zastanawiał 
się, czy rzeczywiście jest tak niewinna, na jaką 
wygląda... 
Zapach  pieczonego  kurczaka  zaczął  drażnić 
jego  nozdrza.  Kyle  rzucił  okiem  na  paczkę  z 
baru  i  przełknął  ślinę.  Miał  jednak  zbyt 
wyrafinowane  upodobania,  żeby  ot,  tak,  zjeść 
go w samochodzie. 
Kiedy  otworzył  drzwi  poczuł  inny,  znacznie 

background image

intensywniejszy zapach. Nie  chciał  się  do tego 
przyznać  sam  przed  sobą, ale  przez  całą  drogę 
liczył,  że  może  po  powrocie  znajdzie  list  od 
tajemniczej  wielbicielki.  Ta  nadzieja  dodawała 
mu  skrzydeł.  Znajomy  zapach  perfum  sprawił, 
że  jego  twarz  rozjaśniła  się  uśmiechem. 
Odłożył  niedbale  paczkę  z  kurczakiem  i 
spojrzał  na  podłogę.  Zamknął  oczy  i  znowu  je 
otworzył.  Jego  uśmiech  zgasł  jak  zdmuchnięty 
wiatrem  płomień  świecy.  Co  u  licha?  Na 
podłodze nie było żadnego listu. 
Rozejrzał  się  dokoła,  starając  się  zlokalizować 
źródło zapachu. Czy to możliwe, że tajemnicza 
wielbicielka  w  jakiś  sposób  zdobyła  klucz  do 
jego  mieszkania?  Czyżby  czekała  teraz  na 
niego? 
Wpadł jak burza do salonu, ale nikogo tam nie 
zastał.  Przypomniał  sobie  o  kurczaku.  Zaniósł 
paczkę  do  kuchni.  Tutaj,  zapach  był  prawie 
niewyczuwalny. Wrócił więc do przedpokoju. 
Odetchnął z ulgą, widząc wystającą ze szpary w 
drzwiach różową kopertę. List po prostu utknął 
w otworze, którym zwykle wrzucano pocztę do 
jego mieszkania. Z różową kopertą w dłoni udał 
się  do  kuchni,  gdzie  rozpakował  kurczaka. 

background image

Frytki  były  jeszcze  gorące.  Umieścił  wszystko 
na  talerzu  i  otworzył  butelkę  lekkiego  wina. 
Chciał  zjeść  posiłek  na  niewielkim  balkonie, 
który znajdował się za przeszklonymi drzwiami 
jego  sypialni.  Wcześniej  jednak  rozebrał  się  i 
pozostał jedynie w szortach. 
Różowa  koperta  czekała  na  niego  oparta  o 
butelkę  wina.  Wziął  ją  do  ręki  i  przymknął 
oczy,  wdychając  zmysłowy  zapach.  Światło 
padające  z  sypialni  pozwalało  na  odczytanie 
nawet najmniejszych literek na znaczku. 
Kyle  potrząsnął  głową  widząc,  że  list 
zaadresowany  jest  innym  charakterem  pisma, 
niż przed tygodniem. Zaintrygowany sięgnął po 
nóż.  Jeśli  był  to  trik  obliczony  na  rozbudzenie 
jego  ciekawości,  to  autorka  odniosła  spory 
sukces. 
Zawahał  się  i  odłożył  kopertę.  Nie  chciał  się 
poddawać  gwałtownym  impulsom.  List  będzie 
musiał poczekać, aż skończy kolację. 
Zjadł  szybko  kurczaka  i  frytki.  Zadowolony 
rozparł  się  w  fotelu  i  sięgnął  po  kieliszek  z 
winem. Dłoń niby przypadkowo dotknęła listu. 
Kyle  westchnął  cicho  i  już  bez  ociągania  się 
otworzył kopertę. Na jego ustach i grał dziwny 

background image

uśmiech. 
 
 
Kyle! 
Czy tęskniłeś za mną? Nie było mnie cały długi 
tydzień. Czy podobał ci się mój poprzedni list? 
Mam  na  sobie  czarną  jedwabną  koszulkę. 
Założyłam  ją  specjalnie  dla  Ciebie.  Wyobraź 
sobie chłód jedwabiu pod Twoją ciepłą dłonią... 
Kupiłam  ją  ze  względu  na  Ciebie,  Kyle. 
Przypomnij  sobie  leniwe  popołudnie  parę  dni 
temu.  Rozgrzane  wnętrze  butiku...  Wtedy  też 
miałam  na  sobie  jedynie  tę  koszulkę... 
Dokładnie taką samą jak ta, którą trzymałeś w 
dłoni... 
Zostawmy  wspomnienia.  Chcę,  żebyś  był  ze 
mną  teraz.  Znowu  jestem  w  butiku.  Nikogo  tu 
nie  ma  poza  mną.  Ekspedientka  gdzieś  sobie 
poszła.  Pewnie  na  randkę...  Jestem  sama  w 
kabinie. Czekam na ciebie... No tak, może nam 
być tutaj trochę ciasno, głuptasie. 
Wiedziałam,  że  spodoba  Ci  się  moja  nowa 
koszulka.  Widziałam,  jak  prawie  pożerałeś  ją 
wzrokiem.  Czy  chodziło  ci  tylko  o  koszulkę, 
Kyle?  Przyznasz,  Że  na  mnie  wygląda  ona 

background image

znacznie lepiej niż na wieszaku. Co, mówisz, Że 
nie  wyglądam  w  niej  jak  skromna,  niewinna 
dziewczyna?  No  tak,  ale  to  jeszcze  nie  powód, 
żeby ją zdejmować, głuptasie. 
Nie, raczej spróbuj poczuć moje ciało przez nią. 
Zaoszczędzisz  mi  w  ten  sposób  wstydu.  Tylko 
nie  pytaj,  co  to  takiego  miękkiego  i 
sprężystego...  Och,  Kyle,  uwielbiam  twoje 
dłonie. 
Tak,  to  są  podwiązki.  Nigdy  nie  widziałeś 
podwiązek?  Przestań  się  nimi  bawić.  Te 
czerwone  pręgi  na  moich  udach  są  jak 
namiętne,  miłosne  ukąszenia.  To  tylko  taka 
metafora, głuptasie. Nie, proszę, nie gryź mnie. 
To boli... ale jednocześnie jest takie niezwykłe i 
ekscytujące...  Och,  ta  koszulka  jest  ładna,  ale 
taka  niewygodna.  Sztywna  koronka  obciera  mi 
pupę,  gdy  mnie  tak  przyciskasz.  Przestań, 
proszą...  Nie,  przecież  nie  o  to  chodziło.  Teraz 
czuję ją na swojej talii i wyżej Jeszcze wyżej... 
Nie,  mam  lepszy  pomysł.  Zamknij  oczy.  Nie 
podglądaj.  Daj  mi  dłonie.  Och,  są  takie 
rozpalone...  Prawie  parzą...  Teraz  możesz  je 
włożyć pod koszulkę. Nie, nie tam, tutaj... 
Och,  Kyle!  Nie,  jeszcze  nie  teraz.  Musisz  się 

background image

opanować.  Proszę.  Słyszysz  skrzypienie  drzwi 
?Musisz wyjść. Szybko, proszę. Ktoś wszedł do 
butiku. 
 
 
Kyle gapił się tępo  w rozłożony papier. Wciąż 
jeszcze znajdował się w butiku. 
Chciał  wyrzucić  nieproszonego  klienta  za 
drzwi, nie mógł jednak oderwać się od pięknej 
wielbicielki, W lustrze widział jej drobne plecy 
i  kształtne  pośladki.  Czuł  zapach  jej  ciała 
przemieszany  z  zapachem  damskiej  bielizny  i 
strojów. 
Kim była ta dziewczyna? 
Skąd wiedziała, że będzie w butiku? Czyżby go 
śledziła?  Nie,  przecież  znajdowała  się  w 
kabinie,  zanim  wszedł  do  sklepu...  Przypadek? 
Tak, to musiał być przypadek... 
Kyle  poczuł,  że  znowu  pogrąża  się  w  wizjach 
pełnych mrocznego erotyzmu. 
Ale zaraz... 
Amanda! 
Przecież przez cały czas musiała znajdować się 
w okolicy. Mogła spóźnić się do kinaz powodu 
korka, ale... Przypomniał sobie rumieńce, które 

background image

zakwitły na jej policzkach, kiedy powiedział, że 
spóźniła  się  z  jego  powodu.  Może  to  właśnie 
ona kupowała coś w butiku... 
Kyle  gubił  się  w  domysłach.  Dopiero  teraz 
uświadomił sobie, że to  właśnie Amanda grała 
główną rolę w jego erotycznych fantazjach. 
Zaczął  o  niej  rozmyślać,  bezwiednie  gładząc 
swoje  udo.  Wzdrygnął  się.  Więc  do  tego  już 
doszło? Postanowił, że „w tej sytuacji najlepiej 
mu zrobi zimny prysznic i głęboki sen. 
Uśmiechnął się jeszcze do swoich myśli. 
Amanda  Butterworth.  Ta  układna  panna 
Butterworth,  tak  poprawna  i  bystra,  że  nie 
potrafiła  uronić  ani  linijki  ze  wstępniaka  w 
tygodniku filmowym. Nie, ona nie mogła pisać 
tak zmysłowych listów. 
Jest przecież nieśmiała... I taka bez wyrazu. 
Kyle  wstał  i  przeciągnął  się  jak  kot.  Blask 
księżyca  oświetlił  jego  owłosioną  klatkę 
piersiową  i  płaski  brzuch.  Z  tyłu  otaczała  go 
aureola złotego światła padającego z sypialni. 
 
 
Amanda  wstrzymała  oddech.  Jej  RX7  stał 
zaparkowany w najgłębszym cieniu, tak by nie 

background image

zwracać  na  siebie  niczyjej  uwagi.  Wspaniałe 
ciało  Kyle’a  zrobiło  na  niej  olbrzymie,  wręcz 
wstrząsające wrażenie. 
 
 
Kyle  wziął  list  i  otworzył  przeszklone  drzwi. 
Poprzedni,  który  znajdował  się  w  szufladzie 
biurka,  zachował  jeszcze  swój  dawny, 
intensywny  zapach.  Mężczyzna  zamknął 
szufladę  i  wyszedł  na  balkon,  żeby  pozbierać 
naczynia. 
Przypomniał  sobie  o  prysznicu  i  pomyślał,  że 
jest  to  znakomity  pomysł.  Tak,  zimna  woda 
powinna  pomóc  uwolnić  się  od  wszelkich, 
nawet tych najbardziej atrakcyjnych demonów. 
Przez chwilę odczuwał pokusę, żeby jeszcze raz 
wyjść  na  balkon  i  przeciągnąć  się  w  świetle 
księżyca. Oparł się jej jednak. 
Amanda  zastanawiała  się,  czy  zobaczy  go 
jeszcze  tej  nocy.  Coś  jej  mówiło,  że  znów  go 
ujrzy we śnie. 
W  łazience  Kyle  rozpiął  szorty  i  pozwolił  im 
się zsunąć na chłodną terakotę. Śmiało odkręcił 
kurek  z  zimną  wodą  i  wszedł  pod  prysznic. 
Omal  nie  krzyknął,  czując  zimne  bicze  na 

background image

swoim rozpalonym ciele. 
Ta terapia poskutkowała. Zimna woda spłukała 
myśli o bieliźnie i zapachu perfum. Wydawało 
mu  się  nawet,  że  dzięki  prysznicowi  może 
zapomnieć o Amandzie. 
Ale  później,  kiedy  już  leżał  bezbronny  na 
miękkiej  pościeli,  Amanda  powróciła  do  niego 
w złotym obłoku marzeń. 
 

background image

Rozdział 5 

 
 
Noah  Trent  włożył  do  ust  kolejną  miętówkę  i 
spojrzał  na  wyniki  badań  opinii  publicznej. 
Potwierdzały  one  słuszność  jego  decyzji. 
Program  Amandy  i  Kyle’a  stawał  się  coraz 
bardziej  popularny.  Właśnie  dlatego  Trent 
zdecydował  się  na  zaaranżowanie  małego 
spotkania z tą dwójką. 
Wstał i podszedł do okna, trzymając papiery w 
swojej  olbrzymiej  dłoni.  Chciał  jeszcze  raz 
zerknąć  na  ukochaną  rzekę.  W  dole 
zamajaczyły  sylwetki  Kyle’a  i  Amandy.  Szli 
obok,  ale  oddaleni  od  siebie  o  ładnych  parę 
kroków.  Wyglądali  tak,  jakby  w  ogóle  się  nie 
znali.  Czynili  to  jednak  w  sposób  zbyt 
ostentacyjny, aby można było dać temu wiarę. 
Kyle dotarł jako pierwszy do jego biura. Rzucił 
coś na  powitanie, przysiadł na biurku  i  sięgnął 
po cukierka. Przypominał greckiego boga, który 
na chwilę zstąpił z Olimpu. 
Za nim weszła Amanda. Przywitała się krótko i 
wybrała miejsce na sofie stojącej w najdalszym 

background image

kącie pokoju. 
–  Co  tam  znowu?  –  wymamrotał  Kyle  z 
cukierkiem w ustach. 
Noah  podszedł  do  biurka  i  uniósł  w  górę 
papiery,  które  wciąż  trzymał  w  zaciśniętej 
dłoni. 
–  Jesteście  coraz  bardziej  popularni,  ot  co!  – 
oznajmił.  Amanda  uśmiechnęła  się,  nie  kryjąc 
zadowolenia.  Trent  nie  powiedział  tego,  ale 
wzrost  popularności  programu  był  z  całą 
pewnością  jej  zasługą.  Zerknęła  w  stronę 
Kyle’a,  chcąc  zbadać  jego  reakcję.  Ich  oczy 
spotkały  się.  Mężczyzna  posłał  jej  uśmiech 
słodki jak piołun. 
–  Czy  to  znaczy,  że  dostaniemy  podwyżkę?  – 
spytał,  zwracając  się  do  szefa  –  Nie.  Coś 
znacznie  lepszego.  Będziecie  mieli  więcej 
czasu na antenie. I to w sobotę wieczorem, tuż 
przed  filmem!  Jeśli  pierwszy  program 
wypadnie  dobrze,  zrobimy  z  tego  cały  cykl. 
Czy macie jakieś pomysły? 
Noah popatrzył na nich wyczekująco. 
–  Może  zaczniemy  recenzować  filmy 
zagraniczne... – zaczęła nieśmiało Amanda. 
Kyle spojrzał na nią z politowaniem. 

background image

–  Tak  –  mruknął.  –  Wszyscy  będą  spali  po 
pierwszych  pięciu  minutach.  Nie,  wolałbym 
coś,  co  trzymałoby  wszystkich  w  napięciu.  Na 
przykład filmy sensacyjne i dreszczowce... 
Amanda skrzywiła się z obrzydzeniem. 
–  To  dobre  jako  temat  dyskusji  w  męskim 
gronie,  najlepiej  przy  kuflu  piwa...  A  ten 
program będą oglądały kobiety i dzieci. 
Kyle zrobił groźną minę. Cukierek zazgrzytał w 
jego  zębach  jak  kości  w  paszczy  wilkołaka. 
Mrugnął do Amandy. 
– Zawsze będziesz się mogła przytulić do mnie, 
jeśli się będziesz bała... 
Podszedł  do  niej  i  usiadł  na  sofie,  zostawiając 
jej bardzo niewiele miejsca. 
Noah  jeszcze  raz  wyjrzał  za  okno,  tłumiąc 
ciężkie westchnienie. 
Kyle  natychmiast  skorzystał  z  okazji  i 
przysunął się jeszcze bliżej dziewczyny. 
–  Ciekaw  jestem,  co  robisz  w  kinie,  kiedy  się 
czegoś boisz – szepnął jej do ucha. 
Czuł,  że  jego  zły  brat  bliźniak  całkowicie 
przejął kontrolę nad sytuacją. 
Amanda wstała i podeszła do biurka udając, że 
chce  się  poczęstować  cukierkiem.  Policzki  jej 

background image

płonęły.  Z  tyłu  dobiegał  stłumiony  chichot 
Kyle’a. 
–  Spokój,  dzieci  –  powiedział  Trent, 
odwracając  się  w  ich  kierunku.  –  W  zasadzie 
mam  już  pomysł  na  próbny  program. 
Chciałbym, żebyście porozmawiali o filmach o 
miłości.  To  może  być  ciekawe:  w  czym  się 
różnicie, co odbieracie tak samo... Co wy na to? 
– Świetnie! – wypalił Kyle. 
Po chwili obaj spojrzeli na Amandę. 
– Może być – mruknęła w końcu. – Chcę tylko 
z  góry  uprzedzić,  że  odmawiam  recenzowania 
ulubionych  filmów  Kyle’a.  Na  przykład  takich 
jak „Laleczki dla dorosłych”. 
– „laleczki dla... „ – Kyle omal się nie udławił, 
powtarzając  tytuł  filmu.  Po  chwili  pokój 
wypełnił jego tubalny śmiech. 
W oczach Trenta pojawiły się wesołe iskierki. 
–  No  i  co,  Kyle?  Przystajesz  na  ten  warunek? 
Kyle chrząknął i spojrzał na Amandę. 
– Tak, zgadzam się, ale pod warunkiem, że... – 
zawiesił głos. 
–  Pod  jakim  warunkiem?  –  ponaglała  go 
Amanda. 
–  Pod  warunkiem,  że...  potem  zajmiemy  się 

background image

dreszczowcami. 
Amanda  potrząsnęła  głową  i  spojrzała  w  górę, 
jakby przyzywała Boga na pomoc. 
–  Że  też  musiałam  trafić  na  smarkacza  – 
westchnęła,  poprawiając  broszkę  zdobiącą 
żakiet. 
– Zawsze to lepsze niż obcowanie z pruderyjną 
starą  panną.  –  Kyle  wycelował  palcem  w 
koronkowy kołnierz jej bluzki. 
Trent zdecydował, że najwyższy czas przerwać 
kłótnię. 
–  Zajmijcie  się  lepiej  tym  programem. 
Nazwiemy go „Sceny miłosne”. Jeżeli wam nie 
wyjdzie,  w  ogóle  nie  będzie  mowy  o 
następnych... 
Kyle nagle spoważniał. 
–  Co  sądzisz  o  formule  programu,  Noah?  Czy 
chcesz,  żebyśmy,  tak  jak  zwykle,  recenzowali 
kolejne filmy? 
–  Nie,  nie.  –  Trent  zamachał  rękami.  – 
Wszystko  się  zmieni.  Macie  wybrać  parę  scen 
miłosnych  ze  swoich  ulubionych  filmów,  a 
następnie  zaprezentować  je  widzom.  Stąd 
zresztą tytuł... 
Amanda zerknęła na zegarek. 

background image

– Gdzieś się wybierasz? – spytał Kyle. 
Rozsiadł się wygodnie na sofie i wyglądało na 
to, że nie ma zamiana się z niej ruszyć. Amanda 
zignorowała  go  jak  wścibskiego  młodszego 
brata i spojrzała w stronę Trenta. 
–  Zaplanowałam  sobie  coś  na  pierwszą.  Czy 
powinnam to odwołać? 
–  Nie...  raczej  nie.  –  Noah  wahał  się  przez 
chwilę,  –  Pogadam  teraz  z  Kyle’em.  Możecie 
się  spotkać  później  i  dopracować  szczegóły. 
Pamiętaj  tylko,  że  przez  następny  tydzień 
będziesz  bardzo  zajęta.  Oboje  macie  teraz  na 
głowie aż dwa programy! 
Obaj  mężczyźni  w  milczeniu  obserwowali 
wychodzącą  dziewczynę.  Jej  ciemny  żakiet  i 
gładka,  sięgająca  połowy  łydki  spódnica 
oglądały pewnie sale w najlepszych internatach 
Nowej Anglii. 
Noah  dostrzegł  niepewną  minę  Kyle’a  i  nie 
potrafił odmówić sobie drobnej złośliwości. 
–  Myślisz,  że  umówiła  się  z  kimś  na  lunch?  – 
spytał. 
–  Raczej  musi  wymienić  fiszbiny  w  swoim 
gorsecie warknął niechętnie zapytany. 
Noah roześmiał  się  szczerze i  usiadł za  swoim 

background image

biurkiem. 
– Widzę, że bardzo się lubicie... 
Kyle wyobraził sobie, że zaciska  dłonie  wokół 
wiotkiej szyi Amandy. 
– Jak cholera – mruknął przez zaciśnięte zęby. 
–  Chciałbym,  żeby  chociaż  raz  straciła 
panowanie  nad  sobą!  Mogłaby  też  nie  wiązać 
za każdym razem tych swoich włosów... 
– Tak bardzo ci na tym zależy? 
– To już prawie obsesja. 
Przez  chwilę  obaj  siedzieli  w  milczeniu.  Kyle 
przypomniał  sobie  pachnące  perfumami  listy 
spoczywające  w  szufladzie  biurka.  Chociaż 
wiedział, iż jest to szaleństwo, zawsze wiązał te 
listy z Amanda. Dziewczyna na dobre zagościła 
w jego myślach. 
Starał  się  jednak  nie  poddawać  kaprysom 
swojej  wyobraźni.  Dzielnie  sekundował  mu  w 
tym  Lyle,  który  upokarzał  Amandę,  gdy  tylko 
nadarzyła  się  ku  temu  okazja  Kyle  chętnie 
korzystał  z  jego  usług,  zwłaszcza  gdy  w  grę 
wchodziły  sprawy  zawodowe.  Zależało  mu  na 
tym,  żeby  być  wyraźnie  lepszym.  Niestety, 
Amanda  wychodziła  obronną  ręką  nawet  z 
najgorszych  opresji.  Kyle  potrzebował  jakiejś 

background image

specjalnej okazji, żeby zapędzić dziewczynę  w 
kozi róg... 
Nagle  wyprostował  się  na  sofie  i  pstryknął 
palcami.  Miał  wrażenie,  że  wpadł  na 
najwspanialszy pomysł w życiu. Noah spojrzał 
na niego, zaniepokojony tak gwałtowną reakcją. 
Na  ustach  Kyle’a  pojawił  się  ledwo 
dostrzegalny uśmieszek. 
–  Co  byś  powiedział,  gdybyśmy  robili  ten 
program bez żadnego scenariusza? 
– Ale po co? – zdziwił się Noah. 
–  No  cóż,  żeby,  jak  ty  to  mówisz,  nadać 
dyskusji piętno autentyzmu. 
Kyle  wiedział,  że  Amandzie  wcale  się  ten 
pomysł  nie  spodoba.  Trudno  być  doskonałym 
wiedząc,  że  program  jest  emitowany  na  żywo. 
Tak, teraz nadarzała się wspaniała okazja, żeby 
ją wreszcie pokonać. 
 
 
Amanda  wprost  nie  posiadała  się  z  oburzenia. 
Nie  mogła  uwierzyć  w  podłość  Kyle’a.  Kiedy 
powiedział  jej  o  tym  poraź  pierwszy,  myślała, 
że żartuje. 
Ale to nie był żart. 

background image

Skąd  taka  czelność,  żeby  za  jej  plecami 
przekonać  Trenta,  że  program  ma  być 
emitowany na żywo?! Przeczuwała, że wyjdzie 
na  idiotkę.  Uderzyła  z  całej  siły  poduszkę  z 
kozetki żałując, iż nie jest to szczęka Kyle’a. 
Kyle  doskonale  wiedział,  że  lubiła  mieć 
wszystko  przygotowane  wcześniej.  Amanda 
panicznie  bała  się  wpadek  przed  kamerą.  Za 
każdym razem przeżywała je bardzo ciężko. 
Zagryzła  wargi.  Nie  spodziewała  się,  że  Kyle 
może się  uciekać  aż do tak  podłych zagrywek. 
Jeszcze  raz  uderzyła  poduszkę,  a  następnie 
odrzuciła  ją  w  najdalszy  kąt  pokoju. 
Postanowiła, że tym razem nie ujdzie mu to na 
sucho. 
Nie mogła już zmienić decyzji Trenta. Musiała 
walczyć. 

Oczywiście, 

przewaga 

będzie 

całkowicie  po  stronie  Kyle’a,  ale...  przecież 
udało jej się go pokonać za pierwszym razem. 
Wspomnienie 

wspólnego 

programu 

spowodowało,  że  poczuła  się  nieco  lepiej. 
Wstała i zaczęła nerwowo krążyć po pokoju. 
Wciąż  bolały  ją  słowa  Kyle’a.  Kiedy  zgłosiła 
swoje  zastrzeżenia  do  programu  na  żywo, 
powiedział,  że  jest  „sztywna”  i  „brak  jej 

background image

fantazji”. 
Nie  rozumiał  jej  zupełnie.  Była  przecież 
spragnioną 

miłości 

kobietą 

bujnej 

wyobraźni...  Podeszła  do  biurka  i  otworzyła 
szufladę, w której trzymała różowy papier oraz 
flakonik perfum „Ekstaza”. 
 
Amanda dopiero przed chwilą dotarła do swego 
mieszkania.  Właśnie  znajdowała  się  w  kuchni, 
kiedy  usłyszała  dzwonek  do  drzwi.  Nie  miała 
ochoty  na  spotkanie  z  kolejnym  domokrążcą. 
Wracając  z  wyprawy,  pogrążona  w  kolejnej 
erotycznej  fantazji,  parokrotnie  utknęła  w 
korku.  Wiedziała,  że  Kyle  bierze  udział  w 
meczu,  z 

którego 

dochód 

miał  być 

przeznaczony  na  cele  dobroczynne.  I  z  tego 
względu  zdecydowała  się  na  wyjazd  właśnie  o 
tej porze. 
Spojrzała  na  swój  srebrny  zegarek.  Mecz  miał 
się skończyć za parę minut. 
Dzwonek  niespodziewanie  odezwał  się  po  raz 
drugi.  Herbata  z  filiżanki  wylała  się  na 
spodeczek. Amanda zaklęła pod nosem i rzuciła 
się  w  kierunku  drzwi.  Kyle  na  pewno  nie 
uznałby 

jej 

za 

„sztywną”, 

słysząc 

background image

wypowiedziane przez nią słowa... 
Przed  drzwiami  zatrzymała  się  i  obciągnęła 
spódnicę,  chcąc  powalić  intruza  samym  tylko 
spojrzeniem. 
Ale to właśnie ona omal nie upadła z wrażenia. 
Przed domem stał Kyle Fox, niedbale opierając 
się o framugę. Skórę miał lekko zaczerwienioną 
– pewnie niedawno brał prysznic. Podobnie jak 
za  pierwszym  razem,  czuła  jak  bardzo  na  nią 
działaj ego zapach. Cofnęła się, powstrzymując 
gwałtowną  chęć  dotknięcia  jego  wilgotnych 
włosów. 
Skąd się tutaj wziął? Dlaczego nie brał udziału 
w  meczu?  Gdzie  był,  kiedy  podrzucała  mu 
kolejny  list?  Czyżby  pod  prysznicem?  Czy 
może widział ją przed swoim domem i śledził? 
Gubiła  się  w  domysłach...  –  Czy  nie  zaprosisz 
mnie do środka? – spytał. 
Dźwięk  jego  głosu  sprawił,  że  zapomniała  o 
tych wszystkich absurdalnych pytaniach. 
–  A  tak...  już  –  powiedziała,  z  trudem 
przełykając ślinę. Nagle w jej głowie zapalił się 
sygnał  ostrzegawczy.  Czy  schowała  już 
flakonik perfum i różową papeterię? 
Wpuściła go do środka, cały czas myśląc o tym, 

background image

jak  sprawdzić,  czy  na  biurku  nie  pozostawiła 
kompromitujących przedmiotów. 
–  Dlaczego  nie  przyszłaś  dzisiaj  na  mecz?  – 
spytał. 
–  Co  takiego?...  Me-mecz?  –  wyjąkała  Kątem 
oka dostrzegła, że biurko jest puste. 
–  Tak.  Mecz  organizowany  przez  KCNX.  – 
Kyle spojrzał na nią ze zdziwieniem. – Czy nic 
ci się nie stało? 
Dopiero teraz mogła odetchnąć z ulgą, a nawet 
uśmiechnąć się nieco bladym uśmiechem. 
–  Niejasne,  że  nie.  Po  prostu  spałam,  kiedy 
odezwał  się  dzwonek.  –  Amanda  usunęła  się 
sprzed drzwi i zapraszającym gestem wskazała 
wnętrze  saloniku.  –  Wejdź,  proszę.  Czy 
wygraliśmy? – spytała, siadając na kozetce. 
–  Nie  mam  pojęcia.  Sędzia  wyrzucił  mnie  z 
boiska,  więc  wyszedłem  wcześniej.  Musiałem 
tylko rozdać autografy wszystkim chętnym, a to 
niestety trochę potrwało. 
Mówił to z miną niewiniątka. 
–  Jeśli  chcesz,  to  również  możesz  dostać  mój 
autograf  –  powiedział,  zbliżając  się  z 
uśmiechem do biurka. 
– Nie! – Amanda niemal krzyknęła. 

background image

Kyle  zatrzymał  się  w  pół  kroku  i  dostrzegł  jej 
wystraszoną minę. 
– Jesteś pewna, że nic ci nie jest? 
Dopiero  teraz  zrozumiała,  że  Kyle  nie  jest 
głupcem.  Nie  da  się  nabrać  na  bajeczki  o 
drzemce, która wyprowadza z równowagi. 
– Jasne, że „coś” mi jest – warknęła. – Przecież 
doskonale  wiesz,  o  co  chodzi.  Namówiłeś 
Trenta  na  program  na  żywo,  a  teraz 
przychodzisz i proponujesz... autograf! 
– Czy to wszystko? 
Podszedł do niej i uniósł nieco jej brodę. 
–  Co  robisz?  –  spytała  łamiącym  się  głosem. 
Czuła,  że  jej  naprężone  jak  postronki  nerwy 
lada chwila mogą puścić. 
–  Chcę  cię  przeprosić.  Pomysł  był  dobry,  ale 
powinienem  go  wcześniej  z  tobą  obgadać. 
Zresztą  po  to  tutaj  przyszedłem.  Proponuję, 
żebyśmy razem zjedli kolację i... 
– Kolację? – przerwała Amanda. 
– Tak. Potraktuj ją jako przeprosiny... 
– Och, nie spodziewałam się czegoś takiego po 
tobie. Kyle zaczął bawić się jej włosami. 
–  Widzisz,  myślałaś,  że  jestem  potworem.  Nie 
jestem 

Jednak 

pozbawiony 

ludzkich 

background image

odruchów... 
Amanda poczuła, że Kyle jest znacznie bardziej 
niebezpieczny, kiedy stara się być miły. 
– No cóż, chodźmy – powiedział i pociągnął ją 
w stronę drzwi. 
 
Dziewczyna  zmierzyła  krytycznym  wzrokiem 
swoje ubranie. 
–  No,  no,  nie  musisz  się  wcale  stroić. 
Pójdziemy  w  jakieś  miłe  zaciszne  miejsce, 
gdzie  wpuszczacie  bez  krawata  –  To  świetnie, 
bo  właśnie  oddałam  wszystkie  do  pralni  – 
odpowiedziała z uśmiechem. – Och, jaka jestem 
głodna. 
Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że w nawale 
zajęć  zapomniała  o  jedzeniu.  Jej  żołądek 
domagał się swoich praw. 
 
Kiedy  znaleźli  się  w  samochodzie,  Amanda 
przymknęła  oczy  i  wygodnie  rozsiadła  się  na 
siedzeniu.  Chciała  odpocząć.  Najgorsze  miała 
już za sobą. 
Obudziło ją delikatne szarpnięcie za ramię. 
–  Już  dojeżdżamy.  –  Głęboki  glos  docierał  do 
niej jakby z innej planety. 

background image

Przeciągnęła się. 
Kyle wyłączył radio. 
Skręcili w prawo. Amanda rozejrzała się dokoła 
i ze zdziwieniem zauważyła, że znajdują się na 
ulicy,  przy  której  mieszka  Kyle.  Samochód 
zatrzymał się tuż przed jego domem. 
–  Czy  zjemy  kolację...  –  zawiesiła  głos.  Kyle 
mógłby nabrać podejrzeń, gdyby okazało się, że 
wie, gdzie mieszka – ... tutaj. 
–  Tak.  –  Kyle  puścił  do  niej  oko.  –  Jesteśmy 
przed restauracją „U Foxa”. 
–  „U  Foxa’7  To  tutaj  sprowadzasz  wszystkie 
swoje panienki? – spytała ponuro. 
–  Panienki?  –  powtórzył,  robiąc  zdziwioną 
minę. – Nie, nigdy nie sprowadzam tutaj kobiet 
Przynajmniej  tych,  na  które  miałbym  ochotę  – 
dodał po chwili. 
– Dlaczego? 
–  Ponieważ,  mówiąc  wojskowym  językiem, 
zawsze  lubię  mieć  możliwość  odwrotu  – 
odrzekł, wzruszając ramionami. 
Amanda spojrzała na niego podejrzliwie. 
– Więc dlaczego mnie tutaj zaprosiłeś? 
– A jak myślisz? 
Pochylił się w jej stronę. Amanda skurczyła się 

background image

na swoim siedzeniu. 
–  Zawsze  jesteś  taka  podejrzliwa?  Przecież 
zaprosiłem cię na kolację. 
– Umiesz gotować? 
– Jakoś sobie radzę... 
– Czy potrafiłbyś zrobić pizzę? 
–  Masz  szczęście.  W  tym  jestem  najlepszy. 
Amanda była głodna. Nie miała ochoty czekać 
na posiłek w jakiejś pobliskiej restauracji. 
Kyle  wprowadził  ją  do  swojego  mieszkania. 
Gdy  tylko  weszli,  poczuła  zapach  perfum. 
Natychmiast przypomniał jej się krótki sen, lub 
raczej coś w rodzaju półsnu, w który pogrążyła 
się  w  samochodzie  Kyle’a.  Na  podłodze  tuż 
przed  nimi leżała  różowa koperta, Dziewczyna 
spojrzała  na  nią  jak  na  najbardziej  jadowity 
gatunek kobry. 
Przez chwilę jej myśli krążyły bezładnie wokół 
listu.  Zastanawiała  się,  jak  ukryć  go  przed 
Kylem.  Niestety,  w  przedpokoju  nie  było  ani 
jednego mebla. 
Kyle  schylił  się,  chcąc  podnieść  kopertę. 
Amanda  była  jednak  szybsza.  Po  chwili 
trzymała Ust w wyciągniętej ręce. 
–  Co  to  takiego?  –  spytała  niewinnie.  Kyle 

background image

wyjął kopertę z jej dłoni. 
– Zdaje się list od wielbicielki... 
– Wiesz co – Amanda wpadła nagle na świetny 
pomysł – ja przygotuję posiłek, a ty przeczytaj 
sobie ten list Pchnęła go lekko w stronę salonu. 
Kyle spojrzał niepewnie na kopertę. 
– Kuchnia pewnie jest tam, prawda? 
Skinął  głową.  Amanda  wyszła  podśpiewując. 
Kyle  niepewnym  krokiem  wszedł  do  pokoju. 
Usiadł  na  sofie  i  spojrzał  bezradnie  na  różową 
kopertę. 
Wiedział, że Amanda będzie chciała sprawdzić, 
czy  przeczytał  list.  Jest  tego  nie  zrobi,  zacznie 
dociekać,  dlaczego,  będzie  kpić  z  jego  obaw... 
Z  ociąganiem  otworzył  kopertę  i  wyjął  z  niej 
kilka  pachnących  kartek.  Ręce  mu  drżały. 
Poczuł, że zupełnie zaschło mu w gardle. 
 
 
Kyle! 
Znacznie bardziej podobały mi się twoje dawne 
programy.  Miałam  cię  wtedy  tylko  dla  siebie... 
Siedziałeś sam przed planszą imitującą wnętrze 
biblioteki i mówiłeś do mnie. Zdaje się, że oboje 
lubimy  biblioteki  w  stylu  wiktoriańskim.  W  ich 

background image

atmosferze  jest  coś  szalenie  seksownego  i 
perwersyjnego, nieprawdaż Kyle? 
Może  to  czerwone  draperie,  chroniące  przed 
nadmiarem  światła?...  A  może  zapach 
oprawnych  w  skórę  woluminów?...  cienie  na 
ścianach...  książki,  ukryte  przed  dziećmi  w 
zamykanych na klucz szafkach... 
Pobawmy  się  znowu,  Kyle.  Jest  mroźna  zima. 
Ty  mieszkasz  w  starym  folwarku,  niedaleko 
naszego  dworku.  Pracujesz  jako  sekretarz 
mojego  ojca.  Tak,  pracujesz  ciężko,  ale...  Od 
jakiegoś  czasu  coś  cię  niepokoi  i  odrywa  od 
pracy.  Czyżbyś  odkrył,  że  nie  jestem  już 
dzieckiem, Kyle ? 
Znasz  mnie  przecież  od  dawna.  Zawsze 
uważałeś mnie za zepsutego bachora. Mam już 
szesnaście  lat,  Kyle,  ale  wciąż  jestem  bardzo 
zepsuta... Drażnię cię. Nie śpisz po nocach. Ale 
nigdy nie zawiódłbyś zaufania mojego ojca... 
Przyznaj jednak, że czasami masz na to ochotę. 
To żaden grzech, Kyle – mieć na coś ochotę. 
Ktoś  puka  do  drzwi.  Niestety,  będziesz  musiał 
sam  się  pofatygować.  Służąca  dostała 
wychodne i pojechała do siostry, która urodziła 
dziecko. Pospiesz się, Kyle. Ktoś czeka... 

background image

Czy  cieszysz  się,  że  mnie  widzisz?  Właśnie 
przyjechałam  ze  szkoły  na  weekend  i  ojciec 
przysłał mnie z tymi papierami. Czy mogę wejść 
i  się  ogrzać?  Na  zewnątrz  jest  tak  potwornie 
zimno. Wpuść mnie Kyle, proszę. 
Dziękuję za zaproszenie. Uwielbiam kominek w 
twojej  bibliotece.  Czy  nie  zaproponujesz  mi 
odrobiny  likieru?  Muszę  sobie  przecież  jakoś 
dodać odwagi... 
Dziękuję. 
Pozwolisz,  że  zdejmę  palto.  Tak,  rzeczywiście 
przybyłam  prosto  ze  szkoły.  Popatrz  na  ten 
mundurek.  Musze  go  nosić  przez  cały  czas.  W 
szkole  wszystkie  dziewczyny  wyglądają  niemal 
identycznie.  Nie  mogę  doczekać  się  chwili, 
kiedy  go  zdejmę.  Tak,  dlatego  odpięłam  guzik 
pod szyją. To odruch. 
Czy  mogę  obejrzeć  twoje  książki?  Na  pierwszy 
rzut oka widać, że należą do mężczyzny, Kyle... 
Właśnie do ciebie. 
O,  masz  tu  nawet  drabinkę.  Ciekawe,  jakie 
książki stoją na najwyższych półkach. Czy mogę 
zobaczyć? Nie, Kyle, twoje protesty nie zdadzą 
się na nic. 
Do  licha,  znowu  te  podkolanówki.  Ciągle  mi 

background image

spadają. Czy mógłbyś ją  podciągnąć. Nie chcę 
schodzić. 

Znalazłam 

tu 

właśnie 

coś 

interesującego... 
Kyle, czy mam ci wysłać zaproszenie pocztą? 
No tak, już lepiej. Dziękuję. 
Może  zejdę  już  z  tej  drabiny.  Co  się  z  tobą 
dzieje,  Kyle?  Jesteś  taki  blady...  Zaraz, 
rozluźnię  ci  krawat.  Och,  z  tobą  jest  coraz 
gorzej.  Oddychasz  tak  ciężko...  Zaraz 
zadzwonię  po  lekarza.  Tak,  słucham?  Jesteś 
pewny?  No  cóż,  dobrze.  Wobec  tego  usiądźmy 
przy  kominku.  Ogień  już  prawie  wygasł. 
Podrzuć jeszcze trochę drewna. Uwielbiam ten 
zapach i trzask płonących polan... 
Wiem  o  tobie  wszystko,  Kyle.  Znam  twoje 
sekrety.  Przysięgałeś,  że  mnie  nawet  nie 
dotkniesz, nieprawdaż, Kyle? 
Ale co będzie, jeśli to ja ciebie dotknę? 
Pamiętasz taką dziecięcą grę „Czy mi ufasz?”. 
Posłuchaj,  będziesz  mógł  zrobić  ze  mną 
wszystko, na co masz ochotę. Ale rękami. Tylko 
rękami,  Kyle.  Nie  dam  się  pocałować.  Musimy 
przestrzegać reguł gry, Kyle... 
Och,  tu  przy  ogniu  jest  tak  przyjemnie. 
Dlaczego nie chcesz do mnie przyjść? Tak bym 

background image

chciała, żebyś stanął tuż za mną i... 
Och, a więc już tu jesteś? 
Już  jestem  kobietą,  nieprawdaż,  Kyle?  Możesz 
dotykać mojego ciała. Nie, nie będę się bronić. 
Ręce mam takie ciężkie. W ogóle nie mogę nimi 
poruszać.  Żebyś  wiedział,  jak  nienawidzę  tych 
moich szkolnych mundurków... 
Tak,  rzeczywiście  nic  nie  mam  pod  spodem. 
Skąd wiesz? Ach, już rozumiem. Nie musisz nic 
mówić.  Czuję  twoje  dłonie  na  moim  ciele. 
Dotykaj mnie jeszcze, jeszcze, Kyle! 
Tak  chciałabym  poczuć  twoje  usta  na  moich 
piersiach. 
Wiem,  że  byłoby  wspaniale.  Ale  musimy 
zachować rozsądek. To przecież tylko dziecięca 
zabawa... Nie, nie odwrócę się, Kyle. Wolę czuć 
twój gorący oddech na mojej szyi. 
Och,  tak  jest  cudownie.  Jeszcze  trochę...  Czy 
czujesz,  jak  twarde  są  moje  sutki?  Pieść  mnie 
jeszcze... Zawsze wiedziałam, że potrafisz robić 
to wspaniale. Teraz wiem to na pewno. 
Zgadzam  się.  Te  szkolne  spódniczki  nie  są 
wcale takie złe. Zakrywają mi zaledwie połowę 
uda.  Nogi  mam  mocne.  Przecież  uprawiamy 
tyle sportów, Kyle... 

background image

Zaraz,  gdzie  podziały  się  twoje  dłonie?  Jesteś 
zaskoczony tym, że noszę koronkowe majteczki? 
Bez  przesady  Z  tą  ascezą,  Kyle.  Bardzo  lubię 
elegancką  bieliznę.  Ale  jeśli  moje  majteczki  ci 
przeszkadzają, to przecież możesz je zdjąć... 
Nie,  zostaw  je  na  kolanach.  Nie  chcesz  chyba, 
żebym się przy tobie rozbierała... 
Tak, teraz możesz mnie dotknąć. Proszę. Jesteś 
tak blisko. 
Dotknij mnie, Kyle! 
Już  muszę  iść.  Tatuś  będzie  się  niepokoił... 
Niedługo  znowu  się  pobawimy,  Kyle.  Zaufaj 
mi... 
 
 
Kyle  odłożył  list  i  rozejrzał  się  dookoła.  Czuł 
się zażenowany. 
Na  szczęście  Amanda  w  dalszym  ciągu 
znajdowała  się  w  kuchni.  Dolatywał  stamtąd 
słodkawy zapach sosu do pizzy. 
Kyle poczuł nagle, że jest głodny. Poderwał się 
z  sofy.  Pomyślał  jednak,  że  jest  zbyt 
podniecony,  by  się  pokazać  dziewczynie. 
Wiedział,  że  jej  widok  wcale  go  nie  uspokoi. 
Dziewczynka z listu miała przecież jej twarz! 

background image

Chodząc  po  pokoju  zastanawiał  się  ciągle,  kto 
może być autorką. Żadne konkretne odpowiedzi 
nie przychodziły mu jednak do głowy. 
Kiedy  doszedł  już  do  siebie,  włożył  list  do 
koperty  i  schował  go  w  szufladzie.  Nie  chciał, 
żeby  Amanda  go  znów  zobaczyła.  Mimo  iż 
pragnął,  by  to  właśnie  ona  była  autorką, 
wiedział,  że  gdyby  go  przeczytała,  przeżyłaby 
nie lada szok. 
Rozejrzał  się  jeszcze  raz  po  pokoju  i 
uspokojony  poszedł  do  kuchni  Węch  go  nie 
mylił.  Na  kuchence  stał  garnek  z  sosem.  Tuż 
obok  uwijała  się  Amanda.  Serce  zabiło  mu 
żywiej. Dziewczyna była zarumieniona. Włosy 
związała  sobie  w  koński  ogon,  ale  niesforne 
kosmyki opadały na jej szyję i czoło. Nawet nie 
zauważyła  jego  wejścia,  tak  była  pochłonięta 
pracą. 
Kyle  chciał  odgarnąć  te  kosmyki  i  pocałować 
jej  rozpaloną  szyję.  Poczuł,  że  wciąż  znajduje 
się pod wpływem lektury listu od nieznajomej. 
Amanda  cały  czas  zastanawiała  się  jakie 
wrażenie  zrobi  na  nim  to,  co  tym  razem 
napisała. Teraz po raz pierwszy miała okazję z 
bliska  widzieć  jego  reakcję  na  listy.  Kobiecy 

background image

instynkt  podpowiadał  jej,  że  może  to  być 
bardzo interesujące doświadczenie... 
Poczuła,  że  ktoś  ją  obserwuje  i  uniosła  głowę. 
Błędny wzrok Kyle’a i jego nieobecny uśmiech 
powiedziały jej wszystko, co chciała wiedzieć. 
Jej  listy  wywoływały  zamierzony  efekt!  A 
wręcz 

działały 

jeszcze 

silniej, 

niż 

przypuszczała... Kyle wciąż był podniecony. Co 
więcej, nie próbował tego nawet ukryć... 
Nagle ściany kuchni poczęły wirować jej przed 
oczami. Amanda poczuła, że brak jej powietrza. 
Stali  vis-a-vis,  pragnąc  siebie  jak  nigdy 
dotąd. 
–  Bardzo  proszę,  Amando...  –  powiedział 
pełnym żądzy głosem. 
Dziewczyna  drgnęła.  Nie  była  już  teraz  panią 
swojej woli. 
–  ...  odłóż  ten  chleb  i  podejdź  do  mnie.  Nie 
ruszyła się nawet o centymetr. 
– Powiedziałem, chodź do mnie! 
– Zaraz. Ręce mam całe w maśle czosnkowym. 
Muszę  je  najpierw  wytrzeć  –  wyszeptała 
nieprzytomnie. 
Kyle dopadł jej w dwóch susach. 
–  Do  diabła  z  masłem.  Chcę  cię  objąć.  Teraz, 

background image

zaraz, jak najszybciej. 
Owinął ich delikatny zapach czosnku. Amanda 
poczuła,  że  jej  dłoń  gładzi  mocną  szyję 
mężczyzny. 
Kyle chwycił ją za rękę i zbliżył do swoich ust. 
Po  chwili  poczuła  sprężysty  język  na  swoich 
palcach. 
–  Dokładnie  to  chciałem  zrobić  w  kinie  za 
pierwszym  razem  –  wyszeptał.  –  Pamiętasz 
torebkę  z  prażoną  kukurydzą  między  moimi 
udami? 
Skinęła głową. 
Pochylił się nad nią i po chwili poczuła na szyi 
jego gorący język. Chciała się wyrwać, ale Kyle 
trzymał ją mocno. 
– Nie, nie! To łaskocze – jęknęła. 
Próbowała  go  odepchnąć,  ale  pokryta  masłem 
dłoń ześlizgnęła się po jego koszuli. 
Kyle całował jej szyję, posuwając się wolno w 
stronę granicy wyznaczonej przez bluzkę. 
Nagle  wyprostował  się  i  spojrzał  na  nią 
dziwnym wzrokiem. Amandzie zabrakło tchu w 
piersiach. Nie  potrafiłaby powiedzieć, kiedy to 
się  stało,  ale  ich  usta  spotkały  się  w  nagłym 
przypływie  namiętności.  Jeszcze  przed  chwilą 

background image

stali  tuż  obok  siebie  i  patrzyli  sobie  w  oczy,  a 
teraz nagle spletli się w miłosnym uścisku. Ich 
usta same odnalazły drogę. To było niezwykłe. 
Nigdy  wcześniej  nic  takiego  jej  się  nie 
zdarzyło. 
–  Amando  –  wyszeptał  zduszonym  głosem, 
oderwawszy  się  na  chwilę  od  jej  ust.  –  Tak 
ciebie  pragnę...  Amanda  nagle  zastygła  w 
bezruchu Nie, to nie jej pragną!... Chodziło mu 
przecież  o  autorkę  listów.  A  mógł  to  być  byle 
kto...  Kiedy  wszedł  do  kuchni,  już  był 
podniecony.  Rzuciłby  się  nawet  na  damską 
torebkę.  Tak  się  złożyło,  że  to  ona  była  pod 
ręką... 
Nie, Kyle jej nie kochał... 
Dziewczyna  wywinęła  się  z  jego  objęć  i 
wybiegła  do  pokoju.  Kyle  stał  przez  chwilę 
zdezorientowany.  Sos  w  garnku  zaczął  głośno 
bulgotać. Mechanicznie wyłączył gaz... 
Klucze  od  drzwi  wejściowych  leżały  na  sofie. 
Amanda  chwyciła  je  i  wybiegła  do 
przedpokoju. Za późno. Kyle był tuż za nią. 
– Odwiozę cię – powiedział cicho. 
– Nie trzeba. Wezmę taksówkę.. Spojrzał w jej 
pełne łez oczy. 

background image

– Chcę, żebyś wiedziała, że... nie chciałem tego 
i że... jest mi przykro. 
Rzeczywiście  był  znacznie  bardziej  groźny, 
kiedy starał się być miły. 
Amanda odwróciła się na pięcie i wyszła drżąc 
z obawy, że za chwilę wróci i rzuci się w jego 
ramiona. 
 

background image

Rozdział 6 

 
 
Przez  resztę  wieczoru  Kyle  próbował 
zapomnieć  o  tym,  jak  wspaniale  się  czuł, 
trzymając  Amandę  w  ramionach.  Ponieważ 
bardzo  się  starał,  zupełnie  mu  to  nie 
wychodziło.  Znajdował  jednak  w  tym  dziwną, 
wręcz masochistyczną przyjemność. 
Wielokrotnie sięgał po słuchawkę, żeby do niej 
zadzwonić.  Nigdy  jednak  nie  udało  mu  się 
wykręcić numeru do końca. Wiedział, że w ten 
sposób  tylko  pogarsza  sprawę,  ale  brakowało 
mu odwagi, żeby zdobyć się na rozmowę. 
To,  co  wydarzyło  się  z  Amandą,  wykraczało 
poza  ramy  jego  wyobrażeń.  Miał  już  dosyć 
parodniowych  przygód.  Dawno  zrozumiał,  że 
nie  można  przeżyć  swego  życia  dwukrotnie. 
Pragnął  kogoś,  z  kim  mógłby  się  związać  na 
stałe. 
Czy Amanda była tym kimś? Jak powinien się 
teraz wobec niej zachować? Już od dawna czuł, 
że  się  nawzajem  przyciągają.  Nie  chciał  się 
jednak  do  tego  przyznać...  Poza  tym,  cóż... 

background image

Amanda  zachowywała  się  jak  spragniona 
miłości  kobieta.  Ale  czy  nie  oznaczało  to,  że 
przedmiot  tej  miłości  jest  jej  całkowicie 
obojętny?  Czy  ktoś  inny  –  Kyle  kładł 
szczególny  nacisk  na  te  słowa  –  mógłby  ją 
rozbudzić tak jak on? Kiedyś machnąłby na  to 
ręką,  ale  teraz  chciał,  by  Amanda  kochała 
wyłącznie jego. 
Sądząc z niewielkiej ilości wina w butelce, było 
już dobrze po północy. Kyle podszedł do biurka 
i otworzył szufladę, w której trzymał pachnące, 
różowe  koperty.  Był  zmęczony,  nie  ogolony  i 
senny.  Po  kwadransie  trzeci  list  wypadł  mu  z 
dłoni i zsunął się na podłogę tuż obok sofy. 
We  śnie  otoczyły  go  tańczące  kobiety. 
Wszystkie  były  pociągające  i  piękne.  I 
wszystkie miały twarz Amandy. 
 
 
Amanda spędziła noc próbując dojść do ładu ze 
swoimi skomplikowanymi uczuciami. W końcu 
z  przerażeniem  uświadomiła  sobie,  że 
zakochała  się  w  Kyle’u.  Nie  było  to  tylko 
zwykłe,  cielesne  pożądanie.  Żaden  mężczyzna 
nie wyzwolił w niej do tej pory tylu emocji. Do 

background image

żadnego nie wysyłałaby miłosnych listów... 
Jednocześnie  zdawała  sobie  sprawę  z  tego,  że 
Kyle nie jest człowiekiem, z którym można by 
się związać na stałe... 
 
– Gdzie on jest? 
Noah  Trent  wpadł  jak  burza  do  studia,  w 
którym  Amanda  i  Toby  czekali  na  pojawienie 
się  Kyle’a.  Ostatecznie  zdecydowano,  że 
„Sceny miłosne” będą nagrywane na taśmie, ale 
zarówno  Amanda,  jak  i  Kyle  wystąpią  bez 
przygotowania.  Noah  w  ostatnim  momencie 
zmodyfikował 

swoją 

decyzję, 

zapewne 

przestraszony  notoryczną  niepunktualnością 
Kyle’a. 
Amanda wzruszyła ramionami. 
Trent spojrzał na inspicjenta. 
– Może dzwonił? 
Toby pokręcił głową. 
– Amando, może ty coś wiesz?’ 
–  Nie,  nie  widziałam  go  od  wczoraj. 
Rozmawialiśmy o nowym programie... 
Tak,  jeśli  można  to  było  nazwać  rozmową. 
Raczej  wcielali  w  życie  główną  ideę  „Scen 
miłosnych”. A teraz Kyle nie chciał przepuścić 

background image

okazji, żeby jeszcze bardziej wyprowadzić ją z 
równowagi.  Zresztą  wiedział,  że  nie  znosi 
programów  bez  scenariusza  i  że  obawia  się 
niekontrolowanej  sytuacji  w  studiu.  Pewnie 
zaraz  wpadnie  z  rozwianymi  włosami  i  spyta, 
dlaczego nic jeszcze nie jest gotowe. 
Noah  sięgnął  do  kieszeni  i  wyjął  z  niej  jakąś 
tabletkę.  Włożył  ją  do  ust  i  jednocześnie 
zerknął na zegarek. 
– Jeśli Kyle nie przyjdzie, zacznijcie nagranie z 
Tobym  –  jęknął.  –  Naprawdę  nie  mam  już  do 
niego siły. 
Toby  stanął  na  środku  studia  z  otwartymi 
ustami Dokładnie w tym momencie otwarły się 
dźwiękoszczelne  drzwi  i  do  studia  wsunął  się 
zdyszany Kyle. 
– Mój Boże! Miałeś wypadek? 
Kyle  rzeczywiście  wyglądał  tak,  jakby  wpadł 
pod  ciężarówkę.  Co  prawda  nie  krwawił,  ale 
miał zapuchniętą twarz, a jego zwykle czyste i 
wyprasowane  ubranie  przypominało  strój 
włóczęgi. 
Otworzył  usta,  żeby  coś  powiedzieć,  ale  Noah 
przerwał mu pełnym zniecierpliwienia gestem. 
–  Szybko!  Charakteryzacja!  Zostało  nam 

background image

bardzo mało czasu... 
Po  chwili  pojawiły  się  dwie  charakteryzatorki. 
Kyle  nie  zwracał  na  nie  żadnej  uwagi.  Jeden 
policzek  miał  jeszcze  kredowobiały,  a  drugi 
rumiany jak jesienne jabłko. 
–  O  Boże!  Noah!  Nie  masz  pojęcia,  co 
przeżyłem!  Myślałem,  że  sam  będę  musiał 
przyjąć to dziecko. 
– Dziecko? – powtórzyli wszyscy zapominając, 
że są na niego wściekli. 
–  Tak  –  kiwnął  głową,  nie  pamiętając  o 
charakteryzacji.  –  Wyjechałem  dzisiaj  trochę 
wcześniej,  bo  wiedziałem,  że  Amanda  będzie 
się denerwowała przed nagraniem. Nagle patrzę 
– samochód z przebitym kołem, a w nim bardzo 
ładna  dziewczyna.  Postanowiłem  jej  pomóc. 
Nawet  się  nie  zdziwiłem,  kiedy  nie  wysiadła, 
żeby podać mi narzędzia. Tyle się teraz słyszy o 
różnych  napadach...  Ale  kiedy  skończyłem  i 
podszedłem,  żeby  się  z  nią  pożegnać, 
zobaczyłem, że ona rodzi... 
Na twarzy Kyle’a odmalowało się bezgraniczne 
przerażenie. 
– I co, zemdlałeś, czy odebrałeś poród? – Noah 
roześmiał się tubalnie. 

background image

–  Nic  z  tych  rzeczy.  –  Kyle  pokręcił  głową.  – 
Na  szczęście  pojawił  się  policjant.  Po  raz 
pierwszy  witałem  z  radością  przedstawiciela 
prawa... Zdaje się, że też miał niezłego pietra – 
dodał,  wykrzywiając  twarz  w  komicznym 
grymasie. 
Amanda roześmiała się serdecznie. Wyobraziła 
sobie  minę  Kyle’a,  kiedy  okazało  się,  że 
kobieta jest w ciąży i zaraz będzie rodzić. Było 
jej  wstyd,  że  podejrzewała  go  o  najgorsze. 
Mimo  to,  świadomość,  że  nie  tylko  ona  jest 
zdezorientowana, dodawała jej sił i pozwalała z 
nadzieją myśleć o nagraniu. 
–  Skoro  już  mówimy  o  rodzeniu  –  Noah 
ponownie  spojrzał  na  zegarek  –  spróbujmy 
wspólnie pomóc przy narodzinach tego dziecka. 
–  Wskazał  na  planszę  z  napisem  „Sceny 
miłosne”. – Zapewniam, że mój brzuch również 
na tym skorzysta. 
Charakteryzatorki  już  skończyły  swą  pracę. 
Jedna 

nich, 

na 

odchodnym 

lekko 

przypudrowała policzki Amandy. 
Toby  i  Noah  zaczęli  się  nad  czymś  naradzać, 
zaś Kyle i Amanda zajęli miejsca przed kamerą. 
Kiedy  skinęli  głowami,  Toby  dał  znad 

background image

operatorom.  Noah  machnął  ręką.  Rozpoczęto 
nagranie. 
– Dzisiaj chcemy zaprezentować państwu nowy 
program,  zatytułowany:  „Sceny  miłosne”  – 
zaczął Kyle. – Tytuł mówi sam za siebie. Wraz 
z  panną  Butterworth  spróbujemy  przybliżyć” 
państwu ten temat i pokazać – tu Kyle spojrzał 
pożądliwie  na  Amandę  –  najpiękniejsze 
intymne sceny. Oczywiście chodzi mi o sceny z 
filmów – dodał po chwili. 
Amanda  poczuła,  że  rumieni  się  pod  warstwą 
pudru. 
–  Tak,  właśnie.  –  Z  trudem  przełknęła  ślinę.  – 
Warto  przecież  zastanowić  się  nad  tym,  czym 
różni  się  świat  kobiecej  i  męskiej  wyobraźni. 
Te  różnice  są  chyba  szczególnie  wyraźne 
wtedy, kiedy chodzi o przeżywanie miłości. 
Amanda  przypomniała  sobie  nagle  pocałunek 
Kyle’a  i  z  trudem  dokończyła  swoją  kwestię. 
Na  szczęście  później  pokazywano  fragment 
wybranego przez nią filmu. Dziewczyna mogła 
się więc trochę rozluźnić. 
–  Był  to  oczywiście  pierwszy,  nieśmiały 
pocałunek  doktora Żywago  i  Lary. Film słynie 
z  tego,  iż  ukazuje  miłość  w  jej  najbardziej 

background image

obsesyjnej  formie.  Możemy  się  dzięki  niemu 
przekonać,  jak wygląda  życie człowieka,  który 
nie  może  jeść,  spać  czy  myśleć  logicznie  z 
powodu  miłości.  Uczucie  doktora  Żywago  jest 
w  pewnym  sensie  patologiczne,  lecz  również 
niezmiernie piękne – zaczęła Amanda. 
–  Nie  wygłupiaj  się!  –  przerwał  jej  Kyle.  – 
Dlaczego wybrałaś musical? 
Amanda  zagryzła  wargi.  Obróciła  się  w  jego 
stronę i powiedziała karcącym tonem: 
– „Doktor Żywago” nie jest musicalem. 
– E tam. Przecież doskonale pamiętam. Zawsze 
kiedy  kochankowie  patrzyli  sobie  w  oczy, 
rozbrzmiewała  taka  melodyjka.  Zaraz,  zaraz... 
Jak  to  było?  La-la-la-la-laaa  Łobuzerski 
uśmiech  Kyle’a  wskazywał,  że  cała  ta  scena 
obliczona jest jedynie na efekt. 
Amanda  wiedziała,  że  nie  ma  sensu  dłużej  się 
spierać.  Postanowiła  jak  najszybciej  zmienić 
temat. 
–  Dobrze.  Zobaczmy  wobec  tego,  jaki  film  ty 
wybrałeś.  Mam  nadzieję,  że  nie  jest  to  nowa 
wersja „Supermana”. 
–  Nie  ma  powodów  do  uszczypliwości.  Zaraz 
zobaczysz coś, co uwielbiają miliony kobiet na 

background image

całym  świecie.  Ty  również,  jak  sądzę,  nie 
będziesz wyjątkiem. 
Kyle  zrobił  efektowny  gest  ręką.  Na  ekranie 
pojawił  się  Rhett  Butler,  który  szarpnął 
opierającą  się  Scarlett,  chwycił  ją  na  ręce  i 
zaczął wspinać się po schodach. 
Znowu  włączono  światło.  Kyle  sprawiał 
wrażenie wyjątkowo z siebie zadowolonego. 
–  No  i  co?  Nie  mówiłem...  Każda  kobieta 
marzy, żeby ją ktoś porwał w ramiona... 
Amanda  westchnęła.  Kyle  z  całą  pewnością 
zasługiwał na to, co go czekało. 
–  Przepraszam.  Pomyliłam  się.  To  był  stary 
Supermen... 

–  powiedziała  ze  słodkim 

uśmiechem.  –  Warto  jednak,  żebyś  wiedział, 
jak  wiele  zmieniło  się  od  czasów  wojny 
secesyjnej.  Powinni  cię  byli  nauczyć  tego  w 
szkole...  Nie  ma  już  ani  niewolnictwa,  ani 
dominacji mężczyzn w życiu rodzinnym! 
–  Co  takiego?!  –  Kyle  na  moment  zapomniał, 
że ma przed sobą kamerę. 
–  Dokładnie  to,  co  słyszałeś.  Ta  scena  nie  ma 
nic wspólnego z  miłością. Dokładnie tak samo 
wyglądały 

stosunki 

damsko-męskie 

jaskiniowców.  Przecież  tylko  zwierzęta  stosują 

background image

przemoc, żeby zdobyć samicę. 
–  Zaraz,  zaraz.  –  Kyle  rozejrzał  się  po  studiu, 
szukając  pomocy.  –  Proszę  o  przerwę.  –  – 
Dobrze.  Obejrzyjmy  więc  fragment  filmu 
„Przypadek Thomasa Crowna”. 
Amanda  zerknęła  w  stronę  Toby’ego,  chcąc 
sprawdzić,  czy  wszystko  gotowe  do  kolejnej 
projekcji. 
– Być może pozwoli ci on zrozumieć, na czym 
polega  prawdziwa  miłość  między  mężczyzną  i 
kobietą. 
Na ekranie pojawili się Steve McQueen i Faye 
Dunaway  w  kameralnej  scenie  miłosnej.  W 
zasadzie  nic  konkretnego  się  nie  działo,  ale 
atmosfera wprost naładowana była erotyzmem. 
Kiedy 

znowu 

zabłysło 

światło, 

Kyle 

odchrząknął  i  syknął  w  stronę  Amandy:  –  To 
nie fair! 
Dziewczyna nie zwróciła najmniejszej uwagi na 
ten komentarz. 
–  Nie  wiem,  czy  zauważyłeś,  Kyle,  ale  nikt  w 
tym fragmencie nie używał przemocy. Ci ludzie 
tylko  się  pocałowali,  a  i  to  bardzo  delikatnie. 
Mimo to możemy śmiało powiedzieć, że mamy 
do czynienia ze sceną erotyczną... 

background image

–  Zgadzam  się.  Tyle  tylko,  że  tutaj  mieliśmy 
zupełnie inną sytuację. Scarlett O’Hara nie była 
szczera  wobec  siebie  i  Rhetta.  Nie  chciała  się 
przyznać do swojej miłości i pożądania... 
–  Cóż,  Scarlett  żyła  w  innych  czasach  – 
przerwała mu Amanda. 
–  Rhett  również.  –  Kyle  spojrzał  jej 
wyzywająco  w  oczy,  odzyskując  dawną 
pewność siebie. Skinął nieznacznie ręką. Był to 
sygnał  umówiony  z  Tobym.  Na  ekranie 
pojawiła  się  plaża  z  filmu  „Stąd  do 
wieczności”.  Amanda  i  Kyle  z  trudem  mogli 
usiedzieć  spokojnie  na  swoich  miejscach, 
obserwując  namiętne  zmagania  półnagich 
partnerów.  Amanda  z  ulgą  pomyślała,  że  na 
szczęście  nikt  nie  może  w  tej  chwili  widzieć 
wyrazu jej twarzy. 
Kiedy  fragment  filmu  się  skończył,  zerknęła 
nerwowo w stronę Kyle’a. 
–  Trochę  piasku,  trochę  wody  i...  dużo 
namiętności. 
Nic  dodać,  nic  ująć  –  powiedział,  patrząc 
wprost w obiektyw kamery. 
Amandzie zaparło dech w piersiach. Nie mogła 
wydusić z siebie nawet słowa. 

background image

–  Teraz  ty  –  mruknął  Kyle,  wskazując  srebrną 
powierzchnię monitora. 
Toby  podniósł  dłoni,  chcąc  pokazać,  że  jest 
gotów  rozpocząć  projekcję.  Amanda  kiwnęła 
głową.  Tym  razem  były  to  dwa  fragmenty  z 
jednego  filmu.  Najpierw  obejrzeli  scenę 
rozgrywającą  się  na  nadbrzeżu.  Stary  ksiądz 
przestrzegał  młodą  kobietę,  by  uważała  na 
siebie i dbała o swego chorego męża. Następnie 
zobaczyli  wnętrze  jakiegoś  pokoju.  Kamera 
przesunęła  się  po  długich  butach  jakiegoś 
oficera,  a  następnie  pokazała  płonący 
pożądaniem wzrok młodej kobiety. 
–  Czasami  –  skomentowała  Amanda  –  miłość 
jest tęsknotą za zakazanym owocem. 
– To niewiarygodne! – wtrącił Kyle. 
–  Niewiarygodne?  –  powtórzyła,  nie  bardzo 
wiedząc, czy żartuje czy też mówi poważnie. 
Tym  razem  jednak  Kyle  nie  silił  się  na  żarty. 
Potarł  czoło  i  spojrzał  na  nią  wyraźnie 
zdziwiony tym, co zobaczył. 
–  Przecież  to  była  „Córka  Ryana”,  jeden  z 
najpiękniejszych  filmów  miłosnych.  Jest  tam 
wiele lepszych scen, które mogłaś wybrać. A co 
myśmy zobaczyli?... Oficerskie buty... 

background image

Dziewczyna uśmiechnęła się. W tym momencie 
poczuła się nieco pewniej. 
–  Zgadzam  się.  W  „Córce  Ryana”  jest  wiele 
pięknych  scen  miłosnych.  Ale  moim  zdaniem 
przed  chwilą  obejrzeliśmy  kluczowe  dla  tego 
filmu  fragmenty.  Właśnie  wtedy  bohaterka 
dokonała  wyboru,  kierując  się  jedynie 
uczuciem.  Oczywiście  później  została  za  to 
ukarana...  Teraz  czasy  się  zmieniły.  Kobiety 
stały  się  znacznie  bardziej  niezależne  i  mogą 
swobodnie  wybierać  partnerów.  Niemniej,  jak 
sądzę,  przesłanie  filmu  nadal  pozostaje 
aktualne.  W  swoim  wyborze  nie  można 
kierować  się  jedynie  pożądaniem  i  wyglądem 
mężczyzny. 
–  I  cóż  w  tym  złego,  że  dziewczyna  lubi 
ładnych, 

seksownych 

chłopaków? 

– 

zaprotestował Kyle. 
– Nic – odrzekła cicho Amanda. – O ile nie są 
to jedyne kryteria. 
Kyle najwyraźniej się zmieszał. 
– Tak, no cóż... Pewnie masz rację – wybąkał. 
– Zdaje się, że teraz twoja kolej – powiedziała, 
poprawiając sobie włosy. 
Kyle spojrzał na nią kompletnie zaskoczony. 

background image

– Co?... Atak, moja kolej... 
Toby zlitował się nad nim i nawet nie czekał na 
znak ręką. 
Na  ekranie  pojawiła  się  jedna  z  ulic  Nowego 
Orleanu.  Nagle  znaleźli  się  w  samym  środku 
namiętnych westchnień i gorących pocałunków. 
Ciemnowłosy 

chłopak 

bezceremonialnie 

rozbierał 

dziewczynę 

tuż 

przed 

jasno 

oświetloną wystawą jakiegoś sklepu. 
Amanda z trudem zdołała przełknąć ślinę. Kyle 
pochylił się w jej kierunku. 
– Niezłe, co? – szepnął. 
Dziewczyna  poczuła,  że  się  rumieni.  Przez 
chwilę  widziała  siebie  tam,  przed  sklepem,  na 
środku  ulicy.  Wolałaby  jednak,  żeby  chłopak 
był blondynem... 
Film  emanował  wyuzdanym  erotyzmem.  Nie 
było  w  nim  jednak  nic  wulgarnego.  Amanda 
widziała  go  do  tej  pory  tylko  raz  i  musiała 
przyznać, że zrobił na niej olbrzymie wrażenie. 
Spojrzała  na  Kyle’a.  Wciąż  patrzył  na  nią, 
starając  się  dostrzec  wyraz  jej  twarzy  przy 
nikłym świetle płynącym z ekranu. 
Poczuła,  że  ma  ochotę  go  udusić.  I  to  jak 
najszybciej.  Jak  przyjemnie  byłoby  opuścić 

background image

studio, zostawiając w nim jego martwe ciało. 
– Tak, Amando. Słuchamy? 
– Co takiego? Nie rozumiem... 
Wybrany fragment skończył się już prawie pól 
minuty  temu.  Kyle  najwyraźniej  skończył 
swoją kwestię i zadał jej jakieś pytanie. 
–  Właśnie  prosiłem  cię  o  opinię  na  temat  tej 
sceny  miłosnej.  Przyznasz,  że  mężczyzna  nie 
jest  tutaj  brutalny,  a  jednocześnie  potrafi  siłą 
osiągnąć to, o co mu chodzi... 
Amanda  spojrzała  na  Kyle’a  nieprzytomnym 
wzrokiem. 
– O tak, scena była bardzo ładna – wyjąkała w 
końcu. 
Niech  ktoś  zgasi  światło  i  wszyscy  idą  do 
domu. Wszyscy, oprócz Kyle’a... Chciała, żeby 
zostali  we  dwoje  w  ciemnym  studiu.  Wciąż 
miała zamiar go udusić, ale wcześniej pragnęła 
pobawić się z nim w kotka i myszkę... Tak jak 
modliszka...  Kyle  będzie  przerażony,  a 
jednocześnie zmusi go, by zabawiał ją rozmową 
na  temat  najpiękniejszych  scen  miłosnych. 
Zresztą Kyle sam byłby niezły w takiej scenie... 
Bezwiednie  dotknęła  swoich  ust.  –  Amando, 
teraz ty. – Głęboki, męski głos dobiegał chyba z 

background image

zaświatów. 
Światło 

zgasło. 

Ekran 

rozjarzył 

się 

intensywnym, 

pomarańczowym 

światłem. 

Amanda  powróciła  do  rzeczywistości.  Dopiero 
teraz  przypomniała  sobie,  jaki  fragment 
wybrała  na  koniec.  Obiecali  sobie  nawzajem  z 
Kyle’em,  że  nie  będą  używali  filmów,  w 
których  pojawiają  się  mężczyźni  będący 
symbolami  seksu  w  swoich  czasach.  Ale... 
Amanda  nie  dotrzymała  słowa.  Chciała 
pokazać, że  ją również stać na małe  oszustwo. 
Na  ekranie  pojawił  się  kowboj  w  pełnym 
rynsztunku.  Krzesło  Kyle’a  skrzypnęło  po  raz 
kolejny. 
–  Hej  –  usłyszała  jego  głos  tuż  przy  swoim 
uchu – to nieuczciwe. Przecież obiecałaś! 
Wzruszyła  ramionami,  nie  patrząc  w  jego 
kierunku.  Spotkała  wiele  kobiet,  które  wolały 
scenę  na  rowerze  z  filmu  „Butch  Cassidy  i 
Sundance  Kid”.  Niemniej,  jej  zdaniem, 
najlepszy  był  fragment,  w  którym  Sundance 
kazał  się  rozbierać  nauczycielce,  trzymając  ją 
na  muszce.  Oglądając  tę  scenę,  za  każdym 
razem czuła mrowienie na karku. 
Znowu  zabłysły  światła.  Słodki,  rozmarzony 

background image

uśmieszek błąkał się po wargach Amandy. 
– Zaczekaj! – krzyknął Kyle. – Przecież on użył 
siły! 
– Mhm – mruknęła Amanda. 
– Czy to nie jest przykład męskiej dominacji?! 
– Mhm. 
– Ależ on mierzył do niej z rewolweru! – Mhm. 
–  Czy  tak  nie  postępowali  jaskiniowcy?!  – 
jęknął Kyle. 
–  Nie  bądź  głupi.  W  jaskiniach  nie  było 
rewolwerów. 
–  To  co?  –  Kyle  był  u  skraju  wyczerpania 
nerwowego  i  żałował,  że  sam  w  tej  chwili  nie 
dysponuje rewolwerem. – Udzielimy mu jakiejś 
specjalnej dyspensy? 
Spojrzał  w  rozmarzone  oczy  Amandy.  Nagły 
dreszcz  przebiegł  po  jego  ciele.  Również  na 
nim ta scena wywarła olbrzymie wrażenie. Nie 
chciał  się  do  tego  przyznać,  ale  zdecydowanie 
wolał  ją  od  sceny  z  Rhettem.  Sam  chętnie 
kazałby 

Amandzie 

rozpuścić 

włosy 

zdejmować  po  kolei  wszystkie  części 
garderoby. 
Przymknął oczy. Nagle na końcu tunelu pojawił 
się  niespodziewany  promyk  światła  – 

background image

Rozumiem  –  powiedział  spokojnie,  nie  dając 
się ponieść emocjom. – Oni jedynie odgrywają 
tę  scenę...  Nie  ma  tu  mowy  o  żadnej 
brutalności. 
Przytaknęła. 
–  Czy  podobają  ci  się  takie  sceny,  Amando? 
Ponownie skinęła głową. 
–  Wobec  tego  powinien  ci  się  spodobać 
wybrany  przeze  mnie  ostatni  film  –  oznajmił  i 
skinął w kierunku Toby’ego. 
Pogasły  światła.  Ostatni  fragment  Kyle’a  był 
również montażem kilku scen z jednego filmu. 
Na  początku  zobaczyli,  jak  zamaskowany 
mężczyzna włamuje się do damskiej garderoby. 
Między biżuterię zaplątał się pamiętnik, będący 
zapisem marzeń” i tęsknot okradzionej kobiety. 
Zwierzenia  zawarte  w  pamiętniku  opętały 
złodzieja.  Wykorzystując  własną  wiedzę, 
próbował uwieść swoją ofiarę. 
Był  to  jeden  z  nowszych  filmów.  Nie  stronił 
więc od golizny i śmiałych scen erotycznych. 
Toby  tak  się  zapatrzył,  że  niemal  zapomniał 
wyłączyć projektor. 
Noah  nie  wiedział,  czy  cenzura  obyczajowa 
przepuści  ten  fragment,  postanowił  jednak 

background image

zaryzykować. 
Kyle  czuł,  że  wybrał  ten  film  na  własne 
nieszczęście. Serce waliło mu jak młotem. Ręce 
pociły się. Nie potrafił pozbierać myśli. 
Amanda  porównywała  tęsknoty  bohaterki  z 
filmu z tym, co zawierały jej listy. Zastanawiała 
się  również,  czy  Kyle  wybrał  te  fragmenty 
specjalnie, czy też zupełnie przypadkowo. Czy 
to  możliwe,  że  domyśla  się,  kto  jest  autorką 
pachnących  perfumami  listów?  Przez  chwilę 
myślała, że to na szczęścić ostatni film, i że być 
może  nie  będzie  musiała  już  nic  mówić... 
Niestety, myliła się. 
–  Sądzę  –  zaczął  Kyle  –  że  ten  film  powinien 
podobać się wszystkim. Czy nie wydaje ci się, 
że właśnie o to chodzi kobietom – mieć kogoś, 
kto będzie czytał w ich myślach? 
Skinęła  lekko  głową.  Głęboki  głos  Kyle’a 
działał na nią jak narkotyk. 
–  Natomiast  mężczyźni  –  ciągnął  –  pragną 
jedynie  poznać  sekretne  myśli  kobiet. 
Zwłaszcza  gdy  są  one  podobne  do  fantazji 
bohaterki filmu... 
Amanda  poruszyła  się  niespokojnie  na  swoim 
krześle.  Musiała  jakoś  zareagować  na  tę 

background image

niedorzeczność. 
–  Jak  możesz  stawiać  znak  równości  między 
pamiętnikiem  a  myślami  bohaterki?  To  zbyt 
wielkie  uproszczenie.  Powiedziałabym  raczej, 
że  pamiętnik  był  czymś  w  rodzaju  pułapki  – 
zawahała się – lub może, ujmując to łagodniej, 
zaproszeniem in blanco... 
Kyle  nie  zwróciłby  zapewne  uwagi  na  to 
niecodzienne  wyrażenie,  gdyby  nie  wyraz 
paniki,  który  dostrzegł  w  oczach  dziewczyny. 
Zmarszczył  brwi,  starając  się  dokładnie 
przypomnieć  sobie  ostatnią  „biblioteczną” 
fantazję.  Na  jego  ustach  pojawił  się  niemal 
niewidoczny uśmieszek. 
–  Zaproszenie  in  blanco...  –  powtórzył  i 
spojrzał na nią z ukosa. 
– To znaczy... 
– Taka pułapka na mężczyzn? 
– Ależ... 
Amanda  najchętniej  zemdlałaby  w  tym 
momencie. 
–  Jednak  w  takim  wypadku  ta  kobieta 
musiałaby  specjalnie  podsunąć  pamiętnik 
złodziejowi.  Albo  komukolwiek  innemu  – 
dodał po chwili. 

background image

–  Nie,  nie.  Chciałabym...  się  wycofać.  Nie  to 
miałam na myśli – jąkała się Amanda. 
Kyle spojrzał na nią z  rozbawieniem. Nie miał 
już wątpliwości, że to ona była autorką listów, 
które otrzymywał. 
–  Dlaczego?  –  zdziwił  się  nieszczerze.  –  To 
bardzo 

interesująca 

teoria. 

Doskonale 

rozumiem, o co ci chodzi. 
Mrugnął  do  niej.  Amanda  miała  ochotę  jak 
najszybciej schować się pod stolik. 
–  Według  Amandy,  bohaterka  chciała  uwieść 
złodzieja  powiedział,  odwracając  się  do 
kamery.  –  Był  to  przecież  jej  znajomy.  Być 
może  domyśliła  się,  że  planuje  włamanie...  W 
miłości tak jak na wojnie, wszystkie chwyty są 
dozwolone. 
–  Doskonale!  Świetne  zakończenie  –  krzyknął 
Noah, dając znak kamerzystom, żeby przerwali 
pracę. 
Amanda  patrzyła  w  podłogę  wiedząc,  że  tylko 
w ten sposób może uniknąć wzroku Kyle’a. 
Po chwili tuż obok pojawił się Noah Trent. 
–  Bardzo  dobrze  –  wydyszał.  –  Cieszę  się,  że 
wystąpiliście bez przygotowania. Będziemy się 
tego trzymać. 

background image

Kyle zaczął go przekonywać, że znacznie lepiej 
byłoby robić program na żywo. Trent wykręcał 
się,  mamrocząc  coś  o  odpowiedzialności  i 
cenzurze.  Amanda  cichaczem  podeszła  do 
drzwi. 
– Chciałbym z tobą pogadać. 
Jej  dłoń  zawisła  w  bezradnym  geście  tuż  nad 
klamką. Kyle złapał ją za ramię. 
Nie miała siły się opierać. Kyle poprowadził ją 
mrocznym  korytarzem.  Po  chwili  zatrzymali 
się. Amanda cofnęła się odruchowo. Za plecami 
poczuła chłód ściany. 
– Myślałam, że wolisz raczej... Położył jej palec 
na ustach. 
Nawet  nie  zauważyła,  kiedy  ją  pocałował. 
Poczuła  tylko  smak  tego  pocałunku  i 
westchnęła  głęboko.  Przypomniał  jej  się  ich 
pierwszy pocałunek niedaleko biura Trenta. Ale 
tym razem Kyle przywarł do niej całym ciałem. 
Amanda  podała  mu  swoje  usta.  Przez  moment 
nie  musieli  niczego  udawać  ani  o  niczym 
myśleć.  Pragnęli,  żeby  ten  pocałunek  trwał 
wieczność... 
– Byłaś mi to winna – szepnął. 
Spojrzała na niego zamglonymi oczami. 

background image

– Winna? Nie byłam ci nic winna! 
Przez  moment  miała  ochotę  uderzyć  go  w 
twarz.  Nie  wiedziała,  czy  za  tę  głupią  uwagę, 
czy też za to, że przestał ją całować... 
–  Ależ  tak.  Przypomnij  sobie  –  powiedział, 
gładząc  jej  policzek.  –  Przecież  należy  mi  się 
jakaś  nagroda  za  te  wszystkie  nie  przespane 
noce, spędzone nad twoimi listami. 
–  Ja  też  nie  spałam  –  mruknęła,  próbując 
uwolnić się z jego objęć. 
Kyle spojrzał na nią uważnie. 
– Czy to znaczy, że o mnie marzyłaś? – spytał z 
drżeniem w głosie i pochylił się w jej stronę. 
–  Nie!  –  krzyknęła  niemal  histerycznie. 
Odpowiedź  nadeszła  zbyt  szybko,  aby  mógł  ją 
uznać za szczerą. W oczach Kyle’a pojawiły się 
ogniki,  które  świadczyły  o  tym,  że  tym  razem 
jej nie wierzy. 
– Chodzi o to... – zaczęła drżącym głosem. 
Znowu  poczuła  jego  usta  tuż  obok  swoich. 
Także  i  tym  razem  nie  potrafiła  się  oprzeć 
pokusie. Rozchyliła wargi i przymknęła oczy. 
– Przecież marzenia nie są grzechem – szepnął 
jej do ucha.. 
Gorący  oddech  palił  jej  szyję,  ale  wilgotny 

background image

język podziałał na nią jak balsam. 
–  Ale  zapewniam  cię  –  dodał  –  że  są  jeszcze 
bardziej  podniecające,  kiedy  możesz  je  z  kimś 
dzielić.  Wypróbujmy  to.  –  Jego  głos  był  jak 
poszum wiatru w koronach drzew. 
Poczuła,  że  jej  ciało  drży  od  tłumionego 
pożądania..  Pomyślała  o  swoich  Ustach... 
Ścisnęła uda bojąc się, że za chwilę zacznie na 
klęczkach  błagać  Kyle’a,  żeby  potraktował  ją 
jak.  zepsutą  dziewczynkę...  lub  klientkę  z 
butiku lub też samotną dziewczynę: z plaży. 
Odetchnęła głęboko. Czuła, że musi się ratować 
za wszelką cenę. 
–  Naprawdę,  bardzo  mi  przykro  –  powiedziała 
łamiącym  się  głosem.  –  Przepraszam  cię  za  te 
listy. To już się nie powtórzy. 
–  Dlaczego?  –  Spojrzał  na  nią  z  miną 
niewiniątka.  –  Jeśli  chcesz,  pożyczę  ci  różową 
papeterię. 
Zamilkł na chwilę. 
–  Mani  też  kostium  kąpielowy  bikini  i  czarną 
koszulkę z  jedwabiu. Kazałem na  nich  wyszyć 
twoje imię. 
– Moje... mo... – wybełkotała Amanda. Dopiero 
po chwili zdołała przyjść do siebie. 

background image

– Ależ ja nie chcę – szepnęła. 
–  Chcesz,  chcesz  orzekł  Kyle  nie  znoszącym 
sprzeciwu głosem. 
Wyjął  jej  spinkę  z  włosów  i  zaczął  się  bawić 
ciemnymi  splotami.  Po  chwili  poczuła,  że  nie 
może ruszyć głową. 
– Inaczej byś tego wszystkiego nie wymyśliła – 
dodał, trzymając ją mocno za włosy. 
Amanda  z  trudem  łapała  powietrze.  Pragnęła, 
żeby  Kyle  pocałował  ją  jak  najszybciej,  tak 
żeby nie musiała nic mówić. 
Spojrzał na jej falujące piersi i rozchylone usta. 
–  Chyba  lubisz  mnie  trochę,  co?  –  ocenił 
pewnym siebie głosem. – Ta lodowa fasada ma 
mnie  przekonać,  że  jesteś  nieprzystępna.  Ale 
zdaje  się,  że  masz  problemy  z  przekonaniem 
samej siebie... 
Popatrzył  jej  w  oczy.  Złote  iskierki,  które  w 
nich  ujrzał,  przypomniały  mu  o  historii  z 
bransoletką. 

Poczuł 

nagły, 

przypływ 

namiętności. 

Czy 

ta 

dziewczyna 

jest 

czarownicą? Z całą pewnością rzuciła na niego 
jakiś  urok,  a  teraz  udaje  niewiniątko.  Kyle 
nigdy dotąd nie czuł się tak zdezorientowany. 
Amanda  dostrzegła  w  jego  oczach  płomień, 

background image

niepohamowanego 

pożądania. 

Mężczyzna 

pochylił się, żeby dotknąć jej ust. 
– Nie  wiem, w co  teraz grasz, ale poddaję się. 
Dziewczyna  czuła  jego  suchy  oddech  na 
twarzy. 
–  Przyznaj  się  –  syknął  po  chwili.  –  Chcesz 
mnie tak samo jak ja ciebie. 
Amanda  nie  mogła  wytrzymać  jego  wzroku. 
Zamknęła  oczy.  Wciąż  czuła  jednak  jego 
bliskość.  Udo  Kyle’a  dziwnym  trafem  dostało 
się  między  jej  uda.  Czuła  jego  nacisk  i  wcale 
nie  miała  ochoty  się  bronić.  Tak,  pragnęła  go 
całą swą duszą i... ciałem. 
Nagle zza rogu wyłonił się uśmiechnięty Toby. 
– O, tutaj was zna... – Ostatnie słowo ugrzęzło 
mu w gardle. 
Dopiero  teraz  chłopak  zdał  sobie  sprawę,  jak 
intymnej  sceny  stał  się  świadkiem.  Zarumienił 
się  i  z  trudem  wydusił  z  siebie  jeszcze  kilka 
słów: 
–  Ehm...  przepraszam...  Noah  chciałby  się  z 
wami  widzieć,  jak...  jak  skończycie.  –  Jego 
twarz pokraśniała jeszcze bardziej. – To znaczy 
– plątał się – przed waszym wyjściem. 
Toby  nie  czekał  na  odpowiedź.  Skurczył  się 

background image

pod morderczym spojrzeniem Kyle’a i cichcem 
się wycofał. 
Amanda  i  Kyle  przypomnieli  sobie  nagle,  kim 
są i co robią w tym miejscu. Czar prysł. Zaczęli 
rozglądać  się  dookoła,  chcąc  sprawdzić,  czy 
nikt ich nie obserwuje. 
Oderwali się od siebie niechętnie. Kyle sięgnął 
do  kieszeni  i  wyjął  z  niej  spinkę  do  włosów. 
Przez  chwilę  patrzył  na  nią  z  uśmiechem,  a 
następnie ponownie schował ją do kieszeni. 
Amanda zrobiła zdziwioną minę. 
Wzruszył ramionami. Przez chwilę zastanawiał 
się, co jej powiedzieć. 
–  Nie  lubię,  kiedy  masz  związane  włosy. 
Powinnaś dać im trochę swobody. 
Znowu  zaczęła  oddychać  szybciej.  Ukryta 
aluzja przyprawiła ją o zawrót głowy. 
Kyle spojrzał na nią i niechętnie ruszył w stronę 
biura Trenta. Dziewczyna stała przy ścianie, nie 
mogąc uczynić choćby kroku. 
–  To  jeszcze  nie  koniec  –  rzucił  przez  ramię 
Kyle. – Jeszcze wszystko przed nami. 
 
 
Amanda wyjęła z szuflady flaszeczkę perfum i 

background image

zaczęła  się  uważnie  przyglądać  nalepce.  Czuła 
mocny, zmysłowy zapach. Niestety, jej plan się 
nie  powiódł.  Kyle  dowiedział  się  wszystkiego. 
Co  gorsza,  Amanda  czuła,  że  to  ona  padła 
ofiarą  własnych  obsesji.  Zresztą  była  nią  od 
samego początku... Nie miała szans na wygraną 
z  kimś  takim  jak  Kyle.  Przecież  wiedziała,  że 
jest  tylko  jedną  z  licznego  grona  jego 
wielbicielek. 
Kyle parokrotnie próbował kontynuować to, co 
tak  bezceremonialnie  przerwał  im  Toby.  Nie 
reagowała  jednak  na  jego  zaloty.  Po  pierwsze, 
miała  podstawy,  by  przypuszczać,  że  Kyle  nie 
traktuje  kobiet  poważnie.  Po  drugie,  obawiała 
się, że zdobycie jej stało się dla niego czymś w 
rodzaju sportowego wyzwania. W żadnym razie 
nie chciała stać się piłką w tej grze... 
Z  rezygnacją  odłożyła  flakonik  perfum. 
Włączyła  telewizor.  Za  chwilę  stacja  KCNX 
miała  emitować  „Sceny  miłosne”.  Amanda 
chciała  obejrzeć  ten  program.  Gdyby  nie  ten 
niefortunny  zwrot,  którego  użyła,  być  może 
Kyle nigdy by się nie zorientował, że to ona jest 
autorką  pachnących  perfumami  listów  i... 
Właśnie: i co dalej? Czy dałby się w ten sposób 

background image

uwieść?  A  jeśli  tak,  to  komu:  jej,  czy  też 
idealnej kochance z listów? W tej chwili każde 
rozwiązanie  wydawało  się  Amandzie  nie  do 
przyjęcia. 
Mężczyźni, których znała do tej pory, albo nie 
traktowali  jej  poważnie,  albo  nie  odpowiadali 
jej  seksualnie.  Amanda  powoli  zaczynała  już 
tracić  nadzieję,  że  znajdzie  swój  ideał.  Mijały 
lata, ale dziewczyna nie potrafiła zdobyć się na 
kompromis. 
 
 
Kyle  opadł  na  sofę  z  cichym  jękiem  i  uderzył 
rękaw poręcz. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego 
Amanda  wciąż  się  mu  opiera.  Czy  nie 
zrozumiała,  że  to,  co  się  między  nimi  dzieje, 
jest  zupełnie  wyjątkowe  i  niepowtarzalne? 
Schwycił poduszkę i rzucił nią w obraz wiszący 
na ścianie. Nigdy dotąd nie miał do czynienia z 
tak zagadkową i denerwującą kobietą. 
Sięgnął  po  pilota  i  włączył  telewizor. 
Natychmiast  zmienił  kanał  na  KCNX.  Za 
chwilę  miał  się  zacząć  program,  który  nagrali 
wspólnie w zeszłym tygodniu. 
Kyle nalał sobie piwa. Na ekranie pojawiły się 

background image

ich  sylwetki.  Kyle  zafascynowany  obserwował 
Amandę.  Wcale  nie  obchodziło  go  to,  że 
program  wypadł  nadspodziewanie  dobrze. 
Znacznie  bardziej  interesowała  go  podwójna 
gra,  którą  prowadzili...  Fragmenty  filmów, 
wybrane przez Amandę, zaczęły się układać w 
jego głowie w całość. 
Program  skończył  się.  Obok,  na  stoliku,  stało 
nietknięte piwo. 
Nagle  szeroki  uśmiech  rozjaśni  ponurą  twarz 
Kyle’a.  Coś  niesamowitego  przyszło  mu  do 
głowy.  Tak...  to  był  znakomity  pomysł.  Musi 
po  prostu  udowodnić  Amandzie,  że  nie  jest 
bezwzględnym  pożeraczem  kobiecych  serc  i 
jednocześnie  pokazać,  jak  bardzo  pragnie 
właśnie jej. Tb, co miał zamiar zrobić, było być 
może  trochę  nieuczciwe,  ale...  o  ileż  gorsze 
było  patrzenie  na  naturalną  śmierć  uczucia, 
które  nawet  nie  zdążyło  się  między  nimi 
rozwinąć! 
 

background image

Rozdział 7 

 
 
Noah Trent przeglądał właśnie plany finansowe 
stacji.  Amanda  weszła  i  zajęła  miejsce  na 
kanapie. Za nią do pokoju wkroczył Kyle. Przez 
chwilę  rozglądał  się  niezdecydowany,  a 
następnie  podszedł  do  biurka  i  sięgnął  po 
miętówkę. 
–  Nad  czym  się  męczysz?  –  spytał,  biorąc  do 
ręki 

jedną 

kartek 

poprawkami 

zaznaczonymi czerwonym długopisem. 
–  Nad  budżetem.  –  Noah  odebrał  mu 
maszynopis. 
– Mam nadzieję, że będziesz zabierał bogatym i 
dawał mnie. 
Trent chrząknął. 
–  Tak  naprawdę,  to  muszę  zabierać  każdemu, 
żeby dać tobie. 
Kyle roześmiał się i spojrzał w stronę kanapy. 
–  A  potem  okradniesz  mnie,  żeby  zapłacić 
Amandzie. 
Ale  nie  mam  ci  tego  za  złe,  przecież  taki  ze 
mnie grzeczny chłopczyk. 

background image

Ostatnie  słowa  były  wyraźnie  skierowane  w 
stronę 

Amandy. 

Ale 

dziewczyna 

nie 

zareagowała,  Kyle  postanowił  dalej  drążyć 
temat. 
–  Partnerka  do prowadzenia  programu  to  fajna 
sprawa.  Szkoda  tylko,  że  później  trzeba  jej 
płacić... 
Amanda 

zaczęła  się  przyglądać  swoim 

paznokciom.  –  Noah  uniósł  nieco  głowę  i 
badawczo spojrzał na stojącego przed biurkiem 
mężczyznę. 
– Czy masz jakieś ostatnie życzenie? – spytał w 
końcu.  Kyle  uśmiechnął  się  niewinnie,  ale 
Noah  nie  zwrócił  na  to  najmniejszej  uwagi. 
Zdjął  okulary  i  zaczął  mówić  spokojnym, 
rzeczowym tonem: 
–  Jak  pewnie  oboje  wiecie,  „Sceny  miłosne” 
miały  niezłe  recenzje  i  dobrą  oglądalność. 
Myślę,  że  zdecydujemy  się  na  cały  cykl 
programów  pod  tym  tytułem.  –  Noah  zawiesił 
głos. – Amando – zwrócił się do dziewczyny – 
rozmawiałem  już  z  Kyle’em  o  tym,  jak 
zwiększyć waszą popularność. Z dnia na dzień 
stajecie się coraz bardziej sławmy... 
Na  twarzy  Kyle’a  pojawił  się  złośliwy 

background image

uśmieszek.  –  Chodzi  o  to,  że  powinniśmy  się 
umawiać  na  randki.  Wiesz,  tak  jak  gwiazdy  w 
Hollywood, kiedy kręcą razem jakieś filmy. 
Amanda nie mogła uwierzyć własnym uszom. 
– Co takiego”?! 
–  A  widzisz,  Noah,  mówiłem.  Ona  mnie  nie 
lubi. Trudno w to uwierzyć, prawda? 
–  Wcale  nie  tak  trudno  –  odrzekł  Trent  z 
westchnieniem. 
–  Będziesz  musiał  dać  jej  podwyżkę,  żeby 
zaczęła  się  ze  mną  umawiać.  Więc  ten  projekt 
budżetu możesz sobie schować do kieszeni. 
Trent  spojrzał  w  stronę  Amandy,  rozkładając 
ręce w bezradnym geście. 
– To wcale nie był mój pomysł... Kyle sięgnął 
po kolejną kartkę. 
–  Hej,  Kyle,  przestań  mi  tu  grzebać.  Usiądź 
spokojnie  i  posłuchaj,  co  mam  ci  do 
powiedzenia. 
Kyle cofnął dłoń i zasalutował. 
– Tak jest, panie sierżancie! 
Strzelił  obcasami  i  podszedł  do  kanapy. 
Amanda  skuliła  się,  widząc  jego  diabelski 
uśmiech.  Musiała  się  nieco  odsunąć,  ponieważ 
w  przeciwnym  razie  Kyle  wylądowałby  jej  na 

background image

kolanach.  Siedzieli  stykając  się  biodrami. 
Amanda  udawała,  że  nie  robi  to  na  niej 
wrażenia. Zagryzła wargi z postanowieniem, że 
nie przesunie się ani o centymetr dalej. 
Trent  obserwował  ich  przez  cały  czas. 
Bezwiednie  wyjął  z  ust  cukierka  i  sięgnął  po 
tabletkę. 
– Jak wiecie – ciągnął – w przyszłym tygodniu 
rozdawane  będą  nagrody  Akademii  Filmowej. 
Nasza  stacja  otrzymała  pozwolenie  na 
zorganizowanie konkursu dla widzów „Ekranu i 
sceny”.  Zamieścimy  w  prasie  specjalne 
ogłoszenia wraz z kuponami konkursowymi. Ta 
osoba,  która  wytypuje  największą  ilość 
zdobywców  Oskarów,  pojedzie  na  wycieczkę 
do Hollywood. 
W drzwiach pojawiła się zmierzwiona czupryna 
Toby’ego. 
– Co tam znowu? – warknął Trent. 
–  Noah,  facet  od  pogody  twierdzi,  że  jakaś 
ekipa bierze samochód Kyle’a na hol. 
– Dobrze, dobrze – mruknął Trent. 
Spiker  podający  prognozę  pogody  w  KCNX 
znany był z upodobania do głupich żartów. 
Amanda skorzystała z okazji, żeby odsunąć się 

background image

od  Kyle’a.  Podeszła  do  okna  i  ciekawie 
zerknęła na ulicę. 
– Czy zaparkowałeś swój wóz jak zawsze przed 
hydrantem? – spytała Kyle’a przez ramię. 
– Tak, ale nie ma się czym przejmować. Znam 
chłopaków z policji. 
– Wobec tego musiałeś zapomnieć o opłacie za 
parkowanie... 
– O czym ty, do diabla, mówisz?! 
–  O  tym,  że  jacyś  faceci  biorą  twoje  auto  na 
hol.  Nie  są  zbyt  ostrożni  –  komentowała 
Amanda.  –  Przykro  mi,  ale  nie  masz  już 
przedniego zderzaka... 
–  Co  takiego?  Zaraz  wracam  –  rzucił  Kyle, 
wybiegając z pokoju. 
Amanda  odwróciła  się  od  okna  i  podeszła  do 
biurka.  Po  raz  pierwszy  poczęstowała  się 
miętówką.  Na  jej  twarzy  zagościł  szeroki 
uśmiech. 
– To nieładnie śmiać się z cudzego nieszczęścia 
– mruknął Trent, uśmiechając się mimowolnie. 
–  Och,  to  żadne  nieszczęście.  Najwyżej  nasz 
grzeczny chłopczyk trochę sobie pobiega. 
Noah spojrzał na nią szczerze zdziwiony. 
– Zaraz, zaraz. Co tu się dzieje, Amando? 

background image

–  Nic  takiego  –  odrzekła  niewinnie.  Przez 
chwilę w pokoju panowała cisza. 
– Samochód Kyle’a... – zaczął Trent. – Tak? 
– Nikt go nie chce zabrać, prawda? 
– Mhm. 
– Ależ Amando! 
–  Co  takiego?  –  spytała,  wkładając  do  ust 
miętówkę. 
–  Nie,  nic  –  powiedział  Trent,  dusząc  się  ze 
śmiechu:  –  Cieszę  się,  że  Kyle  trafił  wreszcie 
na godnego siebie przeciwnika. 
– Tym razem należała mu się nauczka. Amanda 
zacisnęła pięści. 
– Rozumiem. Ale pamiętaj, że później będziesz 
musiała  z  nim  pracować.  Może  chcieć  się 
odegrać w czasie programu... 
– I tak zawsze stosuje jakieś chwyty – mruknęła 
dziewczyna.  –  W  zasadzie  więc  niczym  nie 
ryzykuję. Praca z Kyle’em to nie sielanka. 
Amanda ponownie podeszła do okna i spojrzała 
w dół. 
– A skoro mówimy już o pracy – zawiesiła głos 
– to mam pewien pomysł. 
– Tak, słucham? 
–  Pamiętasz,  jak  na  początku  mówiliśmy  o 

background image

różnicy zdań. 
– Oczywiście. 
–  A  gdybyśmy  tak  w  którymś  programie 
spróbowali 

wytypować 

zdobywców 

Oskarów?... Powiedzmy, w ramach dodatku do 
konkursu. 
–  Będziecie  występować  przeciwko  sobie  w 
tym konkursie? 
– Oczywiście. Niczym przecież nie ryzykujesz. 
Po  prostu  okaże  się,  które  z  nas  ma  lepszego 
nosa. Jestem przekonana, że nasze typy będą się 
znacznie od siebie różniły. 
Noah podrapał się po łysinie, zastanawiając się 
głęboko. 
–  Dobrze  –  oznajmił  w  końcu.  –  To  świetny 
pomysł.  Znakomicie  wprowadzi  wszystkich 
widzów w atmosferę konkursu... 
Noah jeszcze przez chwilę drapał się w czoło, a 
następnie  spojrzał  niespokojnie  na  zegarek.  – 
Wiesz  co,  nici  z  naszego  dzisiejszego 
spotkania.  Za  parę  minut  mam  naradę  z 
księgowym.  Zejdź  teraz  na  dół  i  pogadaj  z 
Kyle’em.  Może  uda  ci  się  go  udobruchać 
wiadomością o dodatkowym programie. 
Amanda właśnie dostrzegła Kyle’a na dole. Stal 

background image

z  rozwianymi  włosami  i  patrzył  na  samochód, 
zaparkowany po drugiej stronie ulicy. Wiele by 
dała,  żeby  zobaczyć  teraz  jego  minę.  Kyle 
machnął  ręką  i  szybkim  krokiem  ruszył  w 
stronę  budynku  stacji.  Nie  mogła  mieć 
najmniejszych wątpliwości co do jego intencji. 
–  W  porządku,  Noah.  Dziękuję  za  zaufanie  – 
powiedziała, kierując się w stronę drzwi. 
– Nie masz za co dziękować. – Trent pomachał 
jej  na  pożegnanie.  – Znakomicie ci idzie w tej 
pracy. 
 
 
Amanda stała na korytarzu, czekając na windę. 
Facet  od  pogody  i  Toby  opuścili  plac  boju, 
salwując się ucieczką. Tylko ona musiała stanąć 
twarzą  w  twarz  z  rozjuszonym  lwem.  Już 
dawno przestało jej się wydawać, że jakoś sobie 
poradzi. 
Kiedy  winda  zatrzymała  się  w  końcu  na  jej 
piętrze,  wysiadł  z  niej  jedynie  pałający  żądzą 
zemsty  Kyle.  Amanda  uśmiechnęła  się 
niewinnie.  Kyle  również  odsłonił  w  uśmiechu 
równe, białe zęby. 
Dziewczyna z trudem opanowała chęć ucieczki. 

background image

–  Zjeżdżasz  na  dół?  –  spytał,  przytrzymując 
drzwi  windy.  Z  wysiłkiem  przełknęła  ślinę  i 
lekko skinęła głową. 
–  To  świetnie  –  mruknął,  wciągając  ją  do 
windy.  –  Teraz  będziesz  musiała  mnie 
przeprosić. 
Amanda  zamknęła  oczy  i  zaczęła  się  w  duchu 
modlić. Nie, nie miała klaustrofobii. Ale  jeden 
rzut  oka  na  rozwścieczoną  twarz  Kyle’a 
wystarczył,  żeby  napełnić  ją  najgorszymi 
obawami.  Kyle  z  całą  pewnością  nie  puści  jej 
płazem tego żartu. 
Po  chwili  jednak  zmusiła  się  do  tego,  żeby 
otworzyć  oczy.  Przeciągły  zgrzyt  bloku 
powiedział jej, że utknęli między piętrami. 
–  Co  się  stało?  –  spytała,  –  Czy  mamy  jakieś 
kłopoty?  Kyle  oparł  się  o  ścianę,  trzymając 
palec na przycisku z napisem „stop”. 
– Ty masz. 
–  Ja?  Przecież  całego  zamieszania  narobił  ten 
facet od pogody... 
– Amando. 
– Słucham? 
– Podejdź do mnie. – Po co? 
– Przecież wiesz po co. 

background image

– Wcale nie wiem. 
– Wiesz. 
– N-no dobrze. 
Zrobiła parę nieśmiałych kroków w jego stronę. 
Na  twarz  wystąpiły  rumieńce.  W  windzie 
zainstalowany  był  głośnik.  Płynęło  z  niego 
ciche, zmysłowe solo na saksofonie. 
– A teraz przeproś – powiedział szorstko. Jego 
palec wędrował wzdłuż jej szyi. 
–  Prze...  przepraszam  –  wyjąkała  –  Świetnie  – 
szepnął. – A teraz pokaż... 
– Co pokazać? 
– Że żałujesz. – Jak? 
– Przecież wiesz. 
– Nie wiem. – Wiesz. – Och... 
Amanda  potrząsnęła  głową,  ale  mimo  to 
podeszła do niego. Była jak w transie. Policzki 
jej płonęły i czuła, że brakuje jej powietrza. 
–  Posłuchaj,  nie  mam  najmniejszego  zamiaru 
cię  całować,  czy...  czy...  –  zacięła  się.  – 
Powiedziałam,  że  przepraszam  i  jest  mi 
naprawdę bardzo przykro. 
– Amando. 
– Słucham? 
– Podejdź bliżej. 

background image

– Ależ Kyle... 
– Czekam... 
Jego dłoń uniosła się nieco i zaczęła pieścić jej 
brodę i policzki. 
– Dobrze – szepnęła. 
– Czekam... 
– Ale tylko jeden pocałunek – zastrzegła. 
– Dwa. 
– Jeden – powtórzyła z naciskiem. 
– Nie wiedziałem, że jesteś taka skąpa. 
– Jeden. 
Spojrzał jej prosto w oczy. 
– W porządku, jeden i... pól. 
–  Pół?  Jakie  pół?  –  zdążyła  jeszcze 
wymamrotaj, zanim poczuła na wargach cierpki 
smak ust Kyle’a. 
Kyle przytulił ją i zaczął pieścić jej piersi przez 
jedwabną  bluzkę  i  koronkowy  biustonosz. 
Amanda  jęknęła  głucho  i  przywarta  do  jego 
ciała. 
Nagle  poczuła,  że  ziemia  osuwa  im  się  spod 
nóg. 
– Do licha! – zaklął Kyle. 
Sam  plecami  przycisnął  ostatni  guzik  na 
tablicy.  Niestety  było  już  za  późno.  Winda 

background image

zatrzymała  się  na  parterze.  Któryś  ze 
zniecierpliwionych pasażerów otworzył drzwi. 
Oboje znaleźli się w holu. Kyle uśmiechnął się 
krzywo. 
– Najwyraźniej mam zły dzień – mruknął. 
Amanda  nie  mogła  powstrzymać  triumfalnego 
uśmiechu.  Jeszcze  raz  wyszła  obronną  ręką  z 
bardzo trudnej sytuacji. 
Podeszli do drzwi. Kyle nacisnął klamkę. Nagle 
z drugiej windy wypadł zziajany Toby. 
– Amando, zaczekaj! – krzyknął. 
Okazało  się,  że  ktoś  do  niej  dzwoni.  Amanda 
przeprosiła  obu  mężczyzn  i  udała  się  w  stronę 
recepcji, aby tam odebrać telefon. 
–  Kto  dzwonił?  –  spytał  Kyle,  łapiąc  chłopaka 
za rękę. 
– Jakiś facet – mruknął Toby i spojrzał tęsknie 
w stronę windy. 
– Z miasta? 
–  Nie.  Spoza  granic  stanu.  Dlatego  Noah 
przysłał mnie, żebym was złapał. 
Kyle zmarszczył brwi. 
– Myślisz, że to jej chłopak? 
–  Amandy?  –  Toby  nie  potrafił  ukryć 
zdziwienia w głosie. 

background image

– A kogo? Czy nie sądzisz, że musiała już mieć 
jakiegoś chłopaka? 
Toby wzruszy! ramionami. 
–  Nigdy  się  nad  tym  nie  zastanawiałem.  Ale 
cóż...  pewnie  miała.  Jak  się  jej  dobrze 
przyjrzeć, to jest naprawdę ładna. 
–  Tylko  trochę  staroświecka,  co?  –  Kyle 
mrugnął do niego porozumiewawczo. 
W tym momencie pojawiła się Amanda. 
– Czy to ktoś, kogo znam? – spytał Kyle. 
Toby wybąkał, że musi się pospieszyć, a jedna 
z  wind  prawdopodobnie  nie  działa,  następnie 
odwrócił się na pięcie i pobiegł w stronę grupki 
oczekujących. 
– Tak, słucham? – spytała pogrążona w swoich 
myślach Amanda. 
– Ktoś znajomy? 
– Tak. To znaczy nie. Nie twój. 
– Czy chcesz mi coś powiedzieć? 
– Powiedzieć? – powtórzyła bezwiednie. 
–  No  tak.  Na  temat  spotkania  u  szefa.  Tak  się 
złożyło, że byłem nieobecny... 
–  Ach,  spotkania!  –  Uderzyła  się  w  czoło.  – 
Tak,  rzeczywiście,  mam  coś  ważnego.  Może 
zjemy razem kolację? 

background image

Amanda chciała trochę poczekać z informacją o 
„oskarowym” programie.. 
–  Zaraz,  zaraz...  Czy  chcesz  zaprosić  mnie  na 
kolację? Przytaknęła. 
–  To  chyba  ciągle  działa  czar  mojego 
pocałunku, prawda? 
Dziewczyna dotknęła ust. 
–  Nie  pochlebiaj  sobie.  Po  prostu  jestem 
głodna, to wszystko. 
Kyle pochylił się w jej stronę. 
– Zauważyłem – szepnął. Poczuła mrowienie na 
karku. 
–  Nigdzie  cię  nie  zabiorę,  jeśli  nie  będziesz 
grzeczny! – ostrzegła. 
– No wiesz! Chyba nie byłbym sobą. 
– Kyle... 
–  Dobrze  już,  dobrze.  Powiedz  lepiej,  gdzie 
zjemy kolację. Może u mnie? 
–  Nie  –  odparła  stanowczo,  pamiętając,  co 
wydarzyło się w kuchni. 
– Wobec tego u ciebie... 
Pokręciła  głową.  Wszelkie  spotkania  sam  na 
sam,  zwłaszcza  po  incydencie  w  windzie, 
wydawały jej się zbyt niebezpieczne. 
– To gdzie? 

background image

– Co powiesz na barek niedaleko kina? Muszę 
jeszcze obejrzeć dwa nowe filmy. 
Kyle natychmiast zorientował się, że chodzi jej 
o to, by byli otoczeni tłumem obcych ludzi. 
– Nic z tego – pokręcił głową. 
Amanda  zagryzła  wargi.  Nie  znosiła  takich 
sytuacji.  Od  dzieciństwa  starała  się  dobrze 
ukrywać swoje intencję. 
–  Proponuję  coś  bardziej  interesującego...  – 
ciągnął Kyle. 
–  Rozumiem  –  .  ucięła  sucho.  –  Może  jeszcze 
jakiś striptease? 
–  Ależ  dziewczyno!  Co  za  myśli  krążą  ci  po 
głowie?  Chodziło  mi  wyłącznie  o  samo 
miejsce.  Miły  nastrój,  intymna  atmosferą  i  tak 
dalej. 
– Dobrze, Powiedz mi, gdzie to jest i spotkamy 
się tam później. 
Kyle pokręcił głową. 
–  Mam  lepszy  pomysł.  Zostawimy  twój 
samochód  na  parkingu,  a  później  cię  tutaj 
odwiozę. 
Kyle złapał ją mocno za ramię i poprowadził w 
stronę swego kabrioletu. 
Amanda  musiała  ze  wstydem  przyznać,  że 

background image

poddała mu się bez większych oporów. 
 
Po  kilku  minutach  znaleźli  się  wśród  długich, 
czystych  budynków,  przypominających  trochę 
domy  z  klocków,  Małe  sklepiki,  piekarnie  i 
katolickie  kościoły  nadawały  temu  miejscu 
bardzo europejski charakter. 
Kiedy  weszli  do  niewielkiej  restauracji, 
właściciel  przywitał  się  z  Kyle’em  jak  ze 
starym znajomym... Po chwili wskazał im stolik 
na  dwie  osoby.  W  powietrzu  unosiły  się 
smakowite zapachy, Amanda poczuła, że ślinka 
jej  cieknie  na  myśl  o  świeżym,  chrupiącym 
pieczywie, czy też wspaniałym, aromatycznym 
sosie. 
Na  stolę  leżał  biały,  lniany  obrus,  Amanda 
wiedziała,  że  znajduje  się  w  jednej  z  tych 
restauracji,  o  których  mówi  się  w  tajemnicy 
wyłącznie  najlepszym  przyjaciołom,  w  obawie 
by nie straciły swojego intymnego charakteru. 
–  Może  macie  ochotę  .  na  coś  specjalnego?  – 
zapytał właściciel. 
Kyle  posłał  jej  pytające  spojrzenie.  Skinęła 
głową.  –  Jak  ci  się  tutaj  podoba?  –  spytał, 
biorąc  ją  za  rękę.  Wyrwała  ją  i  schowała  za 

background image

siebie. 
–  Tak  tu  mroczno  –  szepnęła.  –  I  pusto...  – 
dodała, rozglądając się dokoła. 
Właściciel wrócił z kieliszkami i butelką wina. 
Postawił wszystko na stole i, wziąwszy krzesło 
stojące przy sąsiednim stoliku, przysiadł się do 
nich. 
Otworzył  butelkę  i  napełnił kieliszki  złocistym 
płynem. 
–  Wypijemy  chyba  za  twoją  nową  partnerkę  – 
powiedział, uśmiechając się do Amandy. 
–  Ogląda  pan  nasz  program?  –  spytała 
dziewczyna ze zdziwieniem. 
–  Tak,  tak,  Moja  żona  obejrzała  wszystkie 
odcinki.  Twierdzi,  że  Kyle  to  rasowy,  ten... 
no...  –  Mężczyzna  rozejrzał  się  bezradnie 
wokół. 
– Recenzent – podsunęła. 
– Właśnie. 
Kyle  nie  potrafił  ukryć  rozbawienia.  Podniósł 
kieliszek i uśmiechnął się szeroko. 
Właściciel  przestraszył  się,  że  mógł  urazić 
Amandę. 
–  Ale  Rosa  lubi  też  i  panią.  Twierdzi,  że 
świetnie razem wyglądacie. 

background image

–  Ciągle  jej  o tym  mówię  –  wymamrotał  Kyle 
znad kieliszka. 
–  Co  powiedziałeś?  –  Właściciel  nie  dosłyszał 
jego słów. 
– Amanda twierdzi, że jestem bezczelny. 
– Ma rację. 
Mężczyzna spojrzał na Amandę. 
– Ale proszę się tym nie przejmować – dodał po 
chwili. – To porządny chłop. 
Dziewczyna 

spurpurowiała. 

Właściciel 

wychylił  do  dna  swój  kieliszek  i  pobiegł  do 
kuchni, by sprawdzić, czy „doszła już” potrawa, 
którą dla nich szykował. 
Kyle  postanowił  nawiązać  do  ich  poprzedniej 
rozmowy: 
–  Rzeczywiście,  niewiele  tu  gości,  ale  nie 
przejmuj się. 
Jedzenie  jest  znakomite.  Tak  naprawdę 
otwierają  tu  dopiero  o  szóstej.  Właściciel  robi 
wyjątek tylko dla przyjaciół. 
–  Lubisz,  jak  się  robi  dla  ciebie  wyjątek, 
prawda? 
– Jasne. Przecież to bardzo przyjemne. Łamanie 
zasad to moja specjalność. 
– Po co wobec tego w ogóle mieć zasady? 

background image

–  Nie  wiem.  Ty  wydajesz  się  osobą  wprost 
przytłoczoną  różnego  rodzaju  zasadami.  Czy 
nie sądzisz, że w ten sposób uciekasz od swego 
prawdziwego „ja”? 
Oczy  Amandy  zalśniły  gniewem.  Mówiła 
cicho, ale jej głos aż drżał z emocji. 
–  Nie  mam  pojęcia,  dlaczego  uparłeś  się 
widzieć  we  mnie  cnotliwą  dziewicę,  którą  nie 
jestem.  Lubię  mężczyzn  i  lubię  seks.  I  proszę, 
żebyś się ode mnie odczepił! 
Kyle patrzył na nią zafascynowany. 
–  Jesteś  bardzo  ładna,  kiedy  się  złościsz. 
Amanda skrzywiła się. 
–  Oklepane  komplementy.  Myślałam,  że  stać 
cię na coś lepszego. 
– Chcesz czegoś nowego? Dobrze – powiedział, 
podnosząc kieliszek do ust – Za najpiękniejszą 
partnerkę, jaką kiedykolwiek miałem! 
Dziewczyna roześmiała się. 
–  O  ile  wiem,  zawsze  sam  prowadziłeś  swoje 
programy... 
– Programy, tak... 
Kyle wypił wino i spojrzał na nią wyczekująco. 
Amanda  zaczęła  odczuwać  efekt  wypitego 
alkoholu. 

background image

– O co chodzi? – zachichotała. 
– Teraz twoja kolej. 
–  Moja  kolej?  –  Wciąż  nie  mogła  zrozumieć 
jego intencji. 
– Tak. Powinnaś powiedzieć mi coś miłego. Na 
przykład,  że  jestem  najprzystojniejszym 
facetem, z którym występowałaś w telewizji... 
– Och, występowałam z różnymi – skłamała. 
–  I  co?  Umawiałaś  się  z  nimi  na  randki?  – 
spytał z udawaną obojętnością. 
–  Nie  pamiętam  –  mruknęła,  chcąc  się  z  nim 
trochę podroczyć. 
– To świetnie. Na pewno byli starzy i brzydcy. 
– O nie. Poznałam paru bardzo przystojnych...  
– I co? 
– I nic. 
– Nigdy się nie zakochałaś? 
–  Nie,  –  Wzruszyła  ramionami,  poważniejąc 
nagle. – Zawsze mi czegoś brakowało... 
Kyle pokiwał głową. 
–  Tak,  wiem,  o  co  ci  chodzi.  Wino  dodało 
Amandzie odwagi. 
–  Skąd  to  nagłe  zainteresowanie  moim  życiem 
osobistym? – spytała. 
–  Sam  nie  wiem.  Może  staram  się  po  prostu 

background image

zrozumieć, dlaczego mnie nie lubisz – odrzekł, 
oglądając pusty kieliszek. 
–  Lubię  cię,  ale  ci  nie  ufam  –  szepnęła 
dziewczyna,  spuściwszy  wzrok.  –  Posłuchaj, 
pogadajmy lepiej  o planach Trenta... i  moich  – 
dodała po chwili, nie chcąc go dłużej trzymać w 
niepewności. 
Kyle rozparł się w swoim krześle; Wiedział, że 
najciekawszą część rozmowy ma już za sobą. 
– 

Dobrze. 

Słucham. 

Powiedz, 

czym 

postanowiłaś uraczyć mnie rym razem. 
– Niczym. Po prostu wpadłam na fajny pomysł 
i  podzieliłam  się  nim  z  Trentem.  Jemu  też  się 
podobał.  Chodzi  o  to,  żebyśmy  przygotowali 
specjalny  program,  w  którym  będziemy 
typować kandydatów do Oskarów. 
Kyle spojrzał na nią oniemiały. – Co takiego?! 
– Właśnie mówiłam ci, że zaproponowałam... 
–  Wiem,  wiem  –  przerwał  jej.  –  Po  prostu  nie 
mogę  uwierzyć,  że  tego  nie  skonsultowałaś 
najpierw ze mną. 
–  Po  co?  Przecież  ty  nie  pytałeś,  czy  mam 
ochotę na program na żywo... Tyle tylko, że w 
tym przypadku nie była to żadna złośliwość. Po 
prostu wpadłam na dobry pomysł. 

background image

–  Przecież  przeprosiłem  cię  już  za  to,  co 
zrobiłem  –  powiedział  takim  tonem,  jakby 
załatwiało to całą sprawę. 
Amanda zerknęła w stronę kuchni. 
–  Dobrze.  Wobec  tego  ja  też  przepraszam. 
Powinnam była jednak na ciebie zaczekać... 
Przy  ich  stoliku  pojawił  się  właściciel. 
Najpierw  postawił  na  środku  koszyczek  ze 
świeżymi  bułkami, a  następnie pojawiły się  na 
stoliku  talerze  z  jakąś  dziwną  potrawą 
zapiekaną w cieście i obficie polaną sosem. 
– Życzę smacznego. 
– Dziękujemy. 
Żwawo  chwycili  za  widelce,  zapominając  o 
sprzeczce. – Mmm... Niebo w gębie! – zawołała 
Amanda z pełnymi ustami. 
Kyle skinął tylko głową, pragnąc potwierdzić tę 
opinię  i  natychmiast  włożył  do  ust  następny 
kęs.  Właściciel  stał  obok,  zachwycony  ich 
reakcją. 
– Jedzcie na zdrowie  – powiedział, zerkając w 
stronę  kuchni.  –  Rosa  przygotowuje  dla  was 
specjalny deser. 
– Deser! – jęknęła dziewczyna, patrząc na górę 
jedzenia piętrzącą się na talerzu. 

background image

–  Tak.  W  zasadzie  nie  trzeba  nas  będzie  stąd 
wyprowadzać. Wytoczymy się jak beczki. 
Kyle ponownie nalał wina do kieliszków. Jedli 
w milczeniu, powoli przeżuwając kolejne kęsy. 
Słychać 

było 

tylko 

cichutką 

muzykę 

dobiegającą  z  ukrytych  głośników.  Co  jakiś 
czas jeden z widelców uderzał głośniej o talerz. 
Kyle  pierwszy  skończył  posiłek.  Wyprostował 
się i zaczął obserwować Amandę. 
Dziewczyna zjadła mniej więcej połowę swojej 
porcji.  Przełknęła  jeszcze  parę  kęsów  i  z 
westchnieniem odłożyła widelec. 
–  Kyle,  już  nie  mogę!  Muszę  zrezygnować  z 
tego albo z deseni. 
Mrugnął  do  niej  i  przesunął  oba  talerze  na 
brzeg stołu. 
–  Może  jeszcze  wina?  –  zapytał.  Amanda 
potrząsnęła głową. 
– Nie, dziękuję. Już jestem trochę wstawiona. 
– Pogadajmy jeszcze o tym twoim pomyśle. 
– Nie podoba ci się? 
–  Spojrzał  na  nią  z  niechęcią  i  podniósł 
kieliszek do ust. 
–  No  cóż,  pomysł  jest  dobry...  –  mruknął.  – 
Nawet bardzo dobry. 

background image

Dziewczyna zmarszczyła brwi. 
– Więc o co ci chodzi? 
Kyle zaczął bawić się swoim kieliszkiem. 
–  Obawiam  się,  że  w  pojedynku  ze  mną  nie 
masz żadnych szans... 
Amanda uśmiechnęła się mimo woli. 
–  Niestety,  mam  wszelkie  dane  ku  temu,  by 
sądzić, że będzie odwrotnie... 
Kyle  dokładnie  to  chciał  usłyszeć.  Kobiety, 
które  znał  do  tej  pory,  zawsze  czuły  do  niego 
wyłącznie  fizyczny  pociąg.  Żadnej  z  nich  nie 
przyszło  nawet  do  głowy,  że  seks  to  nie 
wszystko.  Dopiero  Amanda  rzuciła  mu 
intelektualne 

wyzwanie. 

Teraz 

musi 

udowodnić,  że  jest  wrażliwym,  inteligentnym 
człowiekiem,  a  nie  jakimś  łóżkowym 
supermenem. 
Kyle  długo  zastanawiał  się,  jak  to  zrobić.  Po 
obejrzeniu  „Scen  miłosnych”  stwierdził,  że 
najłatwiej  będzie  wykorzystać  to,  że  Amanda 
nie  posiada  jeszcze  rutyny  zawodowej.  Od 
jakiegoś czasu, jak pająk, rozsnuwał wokół niej 
misterną sieć intryg... 
Raz jeszcze uniósł kieliszek do ust. Szybko go 
jednak  odstawił  i  spojrzał  ciekawie  na 

background image

dziewczynę. Udawał, że ta myśl przyszła mu do 
głowy dopiero przed chwilą: 
–  Skoro  jesteś  taka  pewna  swojej  wygranej, to 
może zechcesz się ze mną założyć... 
– Jasne – powiedziała pod wpływem impulsu. – 
O co? Może o sto dolarów. 
Kyle skrzywił się. 
– Nie. Chcę więcej. 
– Więcej? 
–  Tak.  Chciałbym,  żeby  zakład  był  znacznie 
bardziej ekscytujący. 
– Słucham? Amanda skinęła głową. 
–  Proponuję,  żebyśmy  oboje  spisali  swoje 
fantazje seksualne i wzięli to ze sobą do studia. 
Po  programie  będziemy  mogli  pojechać  do 
ciebie i obejrzeć uroczystość wręczenia nagród. 
A potem... 
– Potem? 
– Ten, kto przegra, będzie musiał odegrać rolę, 
którą wyznaczy mu w scenariuszu zwycięzca! 
Amanda nagle spoważniała. 
– Nic z tego. 
Kyle  dostrzegł  jednak  w  jej  oczach  ogniki, 
które  świadczyły  o  wielkim  zainteresowaniu 
tym niecodziennym pomysłem. 

background image

–  Tak  myślałem  –  mruknął.  –  Tylko  na  pozór 
jesteś  tak  pewna  siebie.  W  rzeczywistości 
panicznie boisz się przegranej. 
Dziewczyna  zacisnęła  wargi  i  spojrzała  prosto 
w twarz Kyle’a. 
– Dobrze. Zgadzam się. 
To,  co  dojrzała  w  jego  oczach,  sprawiło,  że 
bardzo  szybko  pożałowała  swoich  słów. 
Niestety nie mogła się już wycofać. 
 
 
Amanda spędziła noc patrząc w sufit. Wszystko 
leciało  jej  z  rąk.  Nie  mogła  zasnąć.  Dlaczego 
zgodziła  się  przyjąć  ten  zakład?  Co  będzie, 
jeżeli go przegra? 
– Odwagi – szepnęła do siebie. 
Wiedziała,  że  jest  dobra  w  swoim  fachu.  Nie, 
nie  może  przegrać...  Poza  tym  jeszcze  ten 
telefon.  Amanda  westchnęła  cicho.  Za  dużo 
problemów jak na jej biedną głowę. 
W  recepcji  odebrała  telefon  od  przedstawiciela 
prywatnego  koncernu  telewizyjnego  Westec. 
Ktoś z Nowego Jorku oglądał „Sceny miłosne” 
i polecił ją tej firmie. 
Amanda  starała  się  nie  myśleć  o  rozmowie  w 

background image

czasie  kolacji.  Ale,  niestety,  nie  potrafiła... 
Westec  proponował  jej  jak  na  początek  bardzo 
korzystne warunki. Tylko jej. 
Amanda  czuła  się  głupio  wobec  Kyle’a  i  być 
może  dlatego  przystała  na  warunki  zakładu. 
Wiedziała,  że  ta  zabawa  jest  szaleństwem, 
niemniej nie mogła się już wycofać. 
Pomyślała  jeszcze,  że  praca  w  Nowym  Jorku 
musi  być  szalenie  ciekawa.  Potem  pomyślała, 
że praca bez Kyle’a nie może być ciekawa. 
I zasnęła. 
 

background image

Rozdział 8 

 
 
Amanda  i  Kyle  prawie  się  nie  spotykali. 
Amanda  siedziała  z  nosem  utkwionym  w 
materiałach  o  ludziach,  którzy  w  tym  roku 
otrzymali nominacje do nagrody. Starała się na 
chłodno  odgadnąć,  kto  zdobędzie  Oskara. 
Wzięła też dzień wolny i poleciała do Nowego 
Jorku.  Szefowie  Westec  dali  jej  dwa  tygodnie 
na podjęcie decyzji. 
Natomiast  Kyle  zajmował  się  gromadzeniem 
rekwizytów  niezbędnych  do  odegrania  roli 
przewidzianej  w  jego  scenariuszu.  Pragnął  jak 
najwspanialej uczcić swoje zwycięstwo. 
 
Nadszedł  w  końcu  dzień  wręczenia  Oskarów. 
Amanda  postanowiła,  że  musi  użyć  wszelkich 
środków,  by  pokonać  Kyle’a.  Na  początku 
myślała  o  założeniu  jakiegoś  seksownego 
stroju.  Ale  po  zastanowieniu  zdecydowała  się 
na  kostium.  Zmieniła  jednak  uczesanie  i 
włożyła  bluzkę  z  dekoltem.  To  powinno 
rozbudzić wyobraźnię przeciwnika. 

background image

Przed  programem  wzięła  kąpiel  ziołową  i 
spryskała  się  perfumami  „Ekstaza”.  Czarna 
bluzka,  którą  miała  na  sobie,  bardzo 
przypominała  koszulkę  z  butiku.  Amanda 
zastanawiała się, czy Kyle będzie ją pamiętał. 
Po  długich  wahaniach  zdecydowała  się  w 
końcu  na  czarny  kostium  ze  spódnicą  rozciętą 
aż  do  końca  uda.  W  zwiąż  ku  z  tym  użyła 
bardzo  jaskrawej,  czerwonej  szminki.  Całości 
dopełniała  czarna  torebka  i  mały,  zabawny 
kapelusik z woalką. 
I  jeszcze  drobiazgi:  kolczyki,  połyskujące 
uwodzicielsko 

wśród 

ciemnych 

loków, 

skórzane  buty  na  wysokim  obcasie  oraz 
nieodłączna złota bransoletka. 
Amanda  wstała  i  przejrzała  się  w  lustrze. 
Wyglądała 

skromnie, 

jednocześnie 

odświętnie.  Nikt  nie  powinien  mieć  zastrzeżeń 
do  jej  stroju.  Dziewczyna  uśmiechnęła  się, 
biorąc  torebkę  z  toaletki.  Niewinny  wygląd 
jeszcze  o  niczym  nie  świadczy...  Wewnątrz 
torebki spoczywała koperta z pokrytą drobnym 
pismem różową kartką. 
 
 

background image

Kyle  pewnym  krokiem  wszedł  do  studia.  Na 
sobie  miał  czarny  smoking  i  białą  koszulę  z 
muszką. Wyglądał wspaniale. 
– Gdzie Amanda? – spytał już w progu. 
–  Jeszcze  nie  przyszła.  –  Trent  obrzucił  go 
badawczym wzrokiem. – Wyglądasz tak, jakbyś 
sam miał odbierać dzisiaj jakąś nagrodę. 
– Nigdy nic nie wiadomo  – powiedział Kyle z 
dwuznacznym uśmieszkiem. 
Przez chwilę zastanawiał się, czy Amanda także 
i  tym  razem  pojawi  się  w  swoim  kostiumie, 
który widocznie był dla niej tym, czym mundur 
dla żołnierza. Aż zakręciło mu się w głowie na 
myśl o tych wszystkich zwiewnych szmatkach, 
które jej kupił z myślą o dzisiejszym wieczorze. 
– Zdaje się, że to ona – powiedział zaskoczony 
Toby. 
Kyle  odwrócił  się.  Na  widok  Amandy  poczuł 
zawrót  głowy.  Czarna  bluzka,  którą  pamiętał  z 
butiku,  wprost  cudownie  podkreślała  linie  jej 
piersi,  Rozpiął  koszulę  pod  szyją.  Czuł,  że 
będzie  miał  twardy  Orzech  do  zgryzienia. 
Patrząc  na  Amandę,  niemal  zapomniał,  jak  się 
nazywa.  Co  będzie,  kiedy  zaczną  prowadzić 
program? Musi pamiętać, żeby patrzeć w stronę 

background image

kamery  i  bez  przerwy  się  uśmiechać.  Inaczej 
wyjdzie  na  idiotę,  który  siedzi  z  otwartymi 
ustami i gapi się na swą partnerkę jak sroka w 
gnat. 
Prawdziwy  Kopciuszek,  pomyślał,  kiedy 
dziewczyna podeszła do Toby’ego, by go o coś 
zapytać. 
Kyle  miał  teraz  trochę  czasu,  żeby  dojść  do 
siebie.  Czuł  się  tak,  jakby  ktoś  z  całej  siły 
uderzył go w głowę. Amanda nie grała czysto. 
Specjalnie się tak ubrała, żeby wyprowadzić go 
z równowagi. 
Noah 

wyszedł, 

by 

porozmawiać 

kamerzystami.  Kyle  wolniutko  przesunął  się  w 
stronę  Amandy.  Dziewczyna  natychmiast 
wyczuła jego obecność. 
– Cześć. Masz kopertę? – szepnął jej wprost do 
ucha, tak żeby Toby nie mógł niczego usłyszeć. 
To  był  błąd.  Zdał  sobie  z  tego sprawę  dopiero 
w  momencie,  w  którym  poczuł  znajomy 
zapach.  Natychmiast  odskoczył  w  bok  jak 
oparzony. 
Amanda  spojrzała  na  niego  powłóczyście  i 
pokiwała głową. 
–  Tak,  oczywiście  –  powiedziała  ze  słodkim 

background image

uśmiechem  na  ustach.  –  Ale  ty  nie  musiałeś 
przynosić swojej. Na pewno przegrasz. 
– Zobaczymy... – Kyle  wyprostował  się, jakby 
szykował  się  do  pojedynku,  i  odwzajemnił 
uśmiech. 
Źle  przespana  noc  sprawiła,  że  Amanda  była 
nieco  osłabiona.  Mimo  to,  kiedy  zobaczyła 
Kyle’a, poczuła, że krew zaczyna żywiej krążyć 
w jej żyłach. 
Kyle  wyglądał  znakomicie.  Był  jednym  z 
niewielu znanych jej mężczyzn, prezentującym 
się  dobrze  dosłownie  we  wszystkim.  Ale 
smoking  dodawał  mu  jeszcze  uroku,  a 
nonszalancko  rozpięta  pod  szyją  koszula 
stanowiła coś w rodzaju zachęty. 
Spojrzała mu w oczy. Jej wzrok powiedział mu, 
że  nie  ma  wyboru.  Jeżeli  przegra,  Amanda 
najprawdopodobniej  każe  mu  się,  starym 
zwyczajem,  wytarzać  w  rozgrzanej  smole  i 
pierzu. 
W  studio  zapanowała  gorączkowa  atmosfera. 
Nikt nie zwracał na nich uwagi. 
– Chodź, coś ci powiem... 
Amanda  pokręciła  głową.  Zbyt  dobrze 
pamiętała,  czym  kończą  się  spotkania  w 

background image

ciemnych korytarzach stacji telewizyjnej. 
–  Obiecuję,  że  będę  grzeczny  –  dodał,  kładąc 
rękę na sercu. 
Wyszli do holu. 
–  Nie  wierzę  ci  wcale.  Pewnie  nie  przyniosłaś 
koperty – drażnił się z nią. 
– Ależ przyniosłam – zapewniła go Amanda. 
–  To  pokaż,  a  ja  pokażę  ci  swoją  –  poprosił 
zmysłowym szeptem. 
Amanda  uznała,  że  nie  ma  czasu  na 
przekomarzanie  się.  Sięgnęła  do  torebki  i 
wyjęła  z  niej  różową  kopertę,  dokładnie  taką 
jak trzy, które już dostał. 
Oczy  Kyle’a  pociemniały.  Nerwowo  przełknął 
ślinę. Teraz już nie mógł mieć wątpliwości, że 
to Amanda była autorką pamiętnych listów. 
Dopiero po chwili zdołał dojść do siebie. 
–  Czuję  się  zawiedziony,  Amando  – 
powiedział, patrząc jej w oczy. 
– Zawiedziony? 
–  Tak.  Popatrz,  jak  się  napracowałem,  aby 
spisać swoje pragnienia! 
Sięgnął  do  kieszeni  i  wyjął  z  niej  pokaźny 
pakunek.  Rozwinął  papier  i  pokazał  jej  to,  co 
znajdowało  się  w  środku.  Jego  koperta  była 

background image

przynajmniej trzy razy grubsza. 
Amanda  próbowała  się  uśmiechnąć,  ale 
uśmiech zamarł jej na wargach. Otworzyła usta, 
patrząc na kopertę Kyle’a. 
Obite  dermą  drzwi  do  studia  otworzyły  się 
bezszelestnie. 
–  Właśnie  zastanawiałem  się,  gdzie  was 
wyniosło  –  mruknął  Noah.  –  Czy  jesteście  już 
przygotowani, aby stanąć przed kamerami? 
– T... tak – wydusiła z siebie Amanda patrząc, 
jak koperta znika w kieszeni smokingu. 
–  Świetnie.  Zaraz  zaczynamy.  Życzę  wam 
powodzenia!  Weszli  do  studia.  W  małym 
pokoiku  po  prawej  stronie  znajdowała  się 
charakteryzatornia. 

Rozpoczęto 

nagranie. 

Amanda  specjalnie  założyła  nogę  na  nogę. 
Blask  bransoletki  sprawił,  że  musieli  wszystko 
zaczynać od początku. 
Kyle obiecał sobie, że już nawet nie spojrzy na 
dziewczynę. 
–  Zachowuj  się  przyzwoicie  –  szepnął  w  jej 
kierunku,  gdy  zobaczył,  że  jeden  z 
kamerzystów manipuluje przy światłach. 
–  Chyba  nie  byłabym  sobą  –  powiedziała, 
uśmiechając się figlarnie. 

background image

Kiedy  włączono  kamery,  Amanda  omal  nie 
przegapiła  swego  wejścia.  Kyle  całkowicie 
pochłonął  jej  uwagę.  Nie  potrafiła  ukryć 
podziwu. 
Uzgodnili  wcześniej,  że  zajmą  się  tylko 
najważniejszymi  nagrodami:  za  najlepszy  film, 
piosenkę,  reżyserię  oraz  pierwszo  –  i 
drugoplanowe role męskie i żeńskie. 
Zaczęli  od  ról  drugoplanowych.  W  tym 
wypadku  obyło  się  bez  kontrowersji.  Oskary 
mieli  dostać:  starzejący  się,  westernowy  aktor, 
oraz  młodziutka  angielska  aktorka,  która 
zadebiutowała 

znakomitym 

filmie 

historycznym. 
Dopiero  kiedy  przeszli  do  piosenek,  posypało 
się pierze... 
Kyle  wybrał  piosenkę  rockową,  która 
zajmowała  pierwsze  miejsca  na  listach 
przebojów. 
–  Czy  to  żart?  –  spytała  Amanda  po 
wysłuchaniu  jego  werdyktu. 

–  Chyba 

zapomniałeś,  że  chodzi  o  nagrody  Akademii 
Filmowej... 
– To jest piosenka do filmu... 
Amanda  uśmiechnęła  się  z  satysfakcją.  Po  raz 

background image

pierwszy  udało  jej  się  zepchnąć  Kyle’a  do 
defensywy,  mimo  iż  jego  wybór  wcale  nie był 
taki głupi... 
– Chyba nie mówisz poważnie! 
–  Ależ  to  wspaniała  muzyka  –  bronił  się 
zaciekle Kyle. – len facet uczył się u Julliarda. 
– To znaczy tylko, że miał bogatych rodziców. 
–  Palec  Amandy  był  wycelowany  wprost  w 
jego pierś. 
– Dostał stypendium – jęknął Kyle. 
–  Ciekawe,  czy  skończył  szkołę?  –  mruknęła 
Amanda  i  nie  czekając  na  odpowiedź  przeszła 
do  omówienia  swojego  wyboru.  –  Moim 
zdaniem Oskara powinien dostać znany włoski 
kompozytor  Collini  za  piosenkę  z  filmu  „On  i 
ona”. 
–  Ach,  więc  wybrałaś  tę  romantyczną  papkę. 
Mogłem  się  tego  spodziewać  po  twoich 
zachwytach  nad  „Doktorem  Żywago”.  Przykro 
mi, ale na pewno przegrasz. 
– Nie sądzę. Pewnie nie zauważyłeś, ale często 
się ją słyszy na ulicy... 
–  To  świadczy  tylko  o  tym,  że  jest  banalna  i 
komercyjna Amanda westchnęła. 
–  Nie  ma  sensu  rozmawiać  o  muzyce  z  kimś 

background image

zupełnie  pozbawionym  słuchu.  Przejdźmy  do 
następnych nagród. 
Zerknęła w stronę Toby’ego. 
– Nie, jeszcze chwilka! 
Kyle 

machnął 

dyskretnie 

ręką, 

chcąc 

powstrzymać chłopaka. 
–  Co  miała  znaczyć  ta  uwaga  o  słuchu?  Czy 
uważasz, że jesteś ode mnie lepsza?! 
–  Przynajmniej  słucham  czegoś  poza  rockiem. 
Czy masz u siebie choćby jedną płytę z muzyką 
jazzową? 
– Nie, ale... 
– No właśnie. 
Na  ekranie  pojawiły  się  kolejne  fragmenty 
filmów. 

Za 

chwilę 

mieli 

wytypować 

najlepszego reżysera. 
– Chciałbym, żebyś miała  skute ręce.  Kupiłem 
kajdanki... – szepnął mściwie Kyle. 
Amanda spojrzała przez ramię. 
– Kajdanki i co jeszcze? 
– Niestety, zapomniałem o kneblu... 
Kyle  wykrzywił  twarz  w  dzikim  grymasie. 
Zabłysły  światła.  Powrót  do  zwykłego 
uśmiechu był kwestią paru sekund. Niemniej co 
uważniejsi widzowie musieli dostrzec tę dziwną 

background image

transformację. 
–  Zapewne  dostrzegli  państwo  –  powiedział 
Kyle  do  kamery  –  że  tym  razem  fragmenty 
pochodziły z tego samego filmu. Rzeczywiście 
nie  sposób  nie  docenić  wspaniałej  reżyserii. 
Trudno też się dziwić naszemu wyborowi... 
Noah  z  zadowoleniem  oglądał  program  z 
reżyserki.  Amanda  i  Kyle  znakomicie  się 
uzupełniali. Amandzie brakowało entuzjazmu i 
odrobiny  nonszalancji  potrzebnej  przy  tego 
rodzaju  programach.  Kyle’owi  precyzji  i 
wyważenia.  We  dwójkę  stanowili  niemal 
doskonałą  całość.  –  Następnie  pojawiły  się 
migawki 

przedstawiające 

fragmenty 

ról 

wytypowanych do Oskara aktorów. – Sądzę, że 
w  tym  roku  Akademia  powinna  docenić 
olbrzymią  pracę, jaką włożył  w przygotowanie 
swojej roli James Warsen – powiedział Kyle. 
– Zgadzam się – przytaknęła Amanda. 
–  Co?!  Zgadzasz  się?  Ot  tak,  po  prostu?  Czy 
inny  aktor  nie  wycisnął  łez  z  twych  pięknych 
oczu? 
Obrócił się i spojrzał na nią. 
– Nie – odparła niewinnie Amanda. 
Kyle rzucił okiem na jej karminowe usta i dech 

background image

mu zaparło z wrażenia. Nie wiedział, kogo bać 
się  bardziej:  Amandy  –  recenzentki,  czy  też 
Amandy – uwodzicielki? 
–  Dobrze  –  powiedział,  wciągając  głęboko 
powietrze. 
– Przejdźmy więc do najlepszych aktorek... 
Pogasły światła. Tym razem różnili się znacznie 
w swoim wyborze. 
– Cóż, nie ma żadnych wątpliwości, że także i 
w tym roku zwycięży Marcia Adams. 
Kyle pokręcił głową. 
– Kolejny Oskar nie zmieści się jej na półce... – 
westchnął Kyle. – Poza tym w tym roku nie ma 
żadnych  szans  w  pojedynku  z  Traci  Marselli. 
Rola  prostytutki  w  horrorze  psychologicznym 
była nie do przebicia... 
–  Nic  łatwiejszego,  jak  zagrać  prostytutkę  – 
wtrąciła  Amanda.  –  Potrzeba  tylko  niezłej 
figury,  perwersyjnej  bielizny  i  operatora  z 
usposobieniem podglądacza. 
– A jednak nie każda kobieta potrafiłaby zagrać 
tę  rolę  –  oznajmił  Kyle,  patrząc  na  nią 
znacząco. 
Amanda  poczuła,  jak  zimny  dreszcz  przebiegł 
jej po plecach. 

background image

–  Co  miało  znaczyć  to  spojrzenie?  –  spytała 
Kyle’a, kiedy zgasły światła. – Co tam dla mnie 
szykujesz? 
Kyle  chciał  wyglądać  niewinnie,  ale  nie  mógł 
powstrzymać uśmiechu. 
–  Cokolwiek  się  stanie,  pamiętaj,  że  to  nie  ja, 
ale mój zły brat bliźniak. 
– Brat bliźniak? 
– Zaraz ci o nim opowiem... 
Nie zrobił tego jednak. Znów zapalono światła i 
zaczęli  omawiać  swój  kolejny  wybór.  Kyle 
wymienił tytuł filmu. 
Amanda otworzyła usta i spojrzała na niego ze 
zdziwieniem.  Kamera  pokazała  jej  twarz  w 
zbliżeniu.  –  Jeśli  ten  film  wygra,  to...  to...  – 
wyjąkała.  –  Mogę  powiedzieć,  co  zrobisz  – 
szepnął Kyle i wskazał kieszeń smokingu. 
Amanda spojrzała niepewnie  w stronę  kamery. 
Gorączkowo  szukała  jakiegoś  wyjścia  z 
sytuacji. 
–  To  mogę  uroczyście  przysiąc,  że  przez 
tydzień  będę  prasować  koszule  Kyle’a  – 
wydusiła w końcu. 
– Świetnie – usłyszeli głos Trenta z reżyserki. – 
Znakomite zakończenie pierwszej części. Teraz 

background image

dajemy reklamy. 
– Koszule? – mruknął Kyle, wyciągając kopertę 
z kieszeni. – Nic tu nie ma o koszulach... Zaraz, 
muszę to sprawdzić. 
–  Przecież  musiałam  coś  powiedzieć  – 
wybąkała rumieniąc się ze wstydu. 
– Nic się nie stało – zapewnił ją Kyle i schował 
kopertę  do  kieszeni.  –  Będę  się  musiał  jeszcze 
zastanowić nad tymi koszulami... 
Amanda  wstała  i  zacisnęła  dłonie.  –  Nie 
możesz się już wycofać. Mamy to na taśmie... 
–  Nie  ciesz  się  przed  czasem.  Na  pewno 
przegrasz – warknęła. 
–  Wykluczone.  Na  pewno  ty  przegrasz  – 
roześmiał się Kyle. 
– Dobrze – syknęła Amanda. – Jeżeli przegram, 
to wyprasuję wszystkie koszule... na tobie. Kyle 
cofnął się, udając przerażenie. 
– Mam nadzieję, że to tylko żarty. Przecież nie 
lubisz honorów. 
Dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo. 
–  Na  ekranie.  W  życiu  wprost  je  uwielbiam. 
Kyle pogroził jej zabawnie palcem. 
– Oj, bo wezmę to na serio... 
Amanda  westchnęła.  Zwycięstwo  było  jej 

background image

jedyną  nadzieją.  Kyle  na  pewno  nie  zechce 
zagrać przewidzianej dla niego roli, a to, miała 
nadzieję,  już  na  zawsze  wyleczy  ją  z 
nieśmiałości. 
–  Czy  masz  kukurydzę?  –  spytał  Kyle,  kiedy 
znaleźli się przed jej domem. 
Amanda  kiwnęła  głową,  przekręcając  klucz  w 
zamku. 
– Tak. W kuchence mikrofalowej. 
Kyle  machnął  ręką  i  pobiegł  do  najbliższego 
baru.  Amanda  zostawiła  uchylone  drzwi  i 
weszła  do  bawialni.  Włączyła  telewizor.  Na 
ekranie pojawiła się twarz spikerki. Transmisja 
z  uroczystości  rozdawania  Oskarów  miała 
zacząć  się  za  kilka  minut.  Mieli  jeszcze  dużo 
czasu, 

gdyż 

najważniejsze 

nagrody 

przyznawano na samym końcu. 
Amanda  próbowała  uspokoić  rozdygotane 
nerwy.  Przeszła  się  po  pokoju,  a  następnie 
zdjęła  mały  kapelusik  z  woalką.  Przez  chwilę 
trzymała  go  w  dłoni,  jak  Hamlet  czaszkę 
Yorricka. 
Była  zadowolona  ze  swojego  stroju.  Reakcje 
Kyle’a  Świadczyły  o  tym,  że  osiągnęła 
zamierzony  efekt  Amanda  zamyśliła  się. 

background image

Niestety,  wszystko  wskazywało  na  to,  że 
łączyło ich tylko pożądanie i nic poza tym. 
Takie  już  miała  szczęście...  Zawsze  trafiali  jej 
się mężczyźni, którzy nie potrafili wytrzymać z 
jedna kobietą dłużej niż miesiąc. 
Usłyszała kroki w przedpokoju. To wrócił Kyle 
z dwiema torbami kukurydzy. 
–  Przygotuj  coś  do  picia  –  rzucił  od  drzwi. 
Amanda poszła do kuchni. Po chwili wróciła z 
dwiema puszkami coli. 
– Co? Nie będzie wina? 
–  Nie  mam  wina  –  mruknęła  Amanda.  –  Poza 
tym,  właśnie  przez  wino  stało  się  to 
nieszczęście. 
–  Kyle  spojrzał  na  nią  z  wyraźnym 
rozbawieniem. 
– Nieszczęście? Jakie nieszczęście? Oby więcej 
takich nieszczęść! 
Potarł w roztargnieniu brodę. 
–  Zaraz  wracam  –  powiedział,  chwytając  za 
klamkę. – Zaczekaj! 
Przystanął  i  zaczął  się  w  nią  intensywnie 
wpatrywać. 
–  Czy  chcesz  powiedzieć,  że  cię  upiłem,  a 
później  wykorzystałem  sytuację  i  podstępnie 

background image

zmusiłem do przyjęcia zakładu? 
Amanda wzięła torby z kukurydzą i podeszła do 
szafki, której trzymała wielkie, szklane miski. 
Starała  się  na  niego  nie  patrzeć.  Kiedy  się 
gniewał, stawał się jeszcze bardziej pociągający 
– Amando? 
– No dobrze – westchnęła. – Nie byłam pijana. 
Po prostu lubię ryzyko... 
 
Podszedł do niej i sięgnął po kukurydzę. 
–  Co  się  stanie,  jeśli  będziesz  musiała  się 
rozebrać?  Wzruszyła  ramionami  i  spojrzała  na 
niego niechętnie. 
– Dobrze już, dobrze – rzekł z ustami pełnymi 
kukurydzy.  –  Dlaczego  wobec  tego  przyjęłaś 
zakład? 
– Cóż, to pewnie moja przekorna natura... 
– Więc jesteś przekorna. 
Jeszcze raz wzruszyła ramionami. 
– Jasne. Tak jak ty. 
– Ja nie jestem przekorny... 
–  Ani  uparty  –  dodała,  przedrzeźniając  jego 
poważny ton. 
– Ani uparty – powtórzył. 
–  Pamiętasz,  jak  było  na  początku?  Nawet  nie 

background image

chciałeś o mnie słyszeć... 
– To nie upór. Ani przekora – dodał po chwili. 
–  Naprawdę?  Więc  jak  to  nazwać?  Przecież 
dostałam pracę tylko dzięki Trentowi... i sobie. 
– To była rozwaga. – Zmierzył ją wzrokiem od 
stóp  do  głów.  –  Tak,  rozwaga.  Wystarczyło 
jedno  spojrzenie  na  ciebie,  a  zapomniałem 
nawet, jak się nazywam. Co miałem robić? 
Amanda  nie  wierzyła  mu.  Nie  miała  jednak 
zamiana ciągnąć tej dyskusji. 
–  Dobrze,  nie  jesteś  uparty,  tylko  cholernie 
wygadany i zarozumiały. 
Uprzedzając  protesty  sięgnęła  po  kukurydzę,  a 
następnie  podgłośniła  telewizor.  Usiadła  na 
kozetce, a Kyle usadowił się obok niej. 
–  To  był  szatański  pomysł  z  tym  zakładem  – 
mruknął jej do ucha. 
Amanda po raz pierwszy pożałowała, ze kupiła 
tę kozetkę. Była tak mała, że siedzieli tuż obok 
siebie. 
Zesztywniała,  kiedy  Kyle  dotknął  stopą  jej 
łydki. Zanim się zorientowała, chwycił jej nogi, 
zdjął z nich buty i ułożył bose stopy na swoich 
udach. 
Zaschło jej w gardle i nie zdobyła się na żaden 

background image

protest. 
–  Dlaczego  do  mnie  pisałaś?  –  spytał 
zduszonym głosem. 
–  A  jak  sądzisz?  –  odpowiedziała  pytaniem, 
starając  się  nie  reagować  na  to,  że  rozpoczął 
masaż jej stóp i łydek. 
–  Myślę,  że  pragniesz  mnie  tak  mocno,  jak  ja 
ciebie... Z trudem wyrwała dłoń z uścisku. 
– Napisałam je, żeby się zemścić! 
–  Zemścić  się?  Za  co?  –  Spojrzenie  jego  oczu 
było tak pogodne, jak słoneczne niebo. 
– Jak to za co? Za wszystkie upokorzenia, jakie 
musiałam znosić. 
–  Nie  zrobiłem  nic,  czego  ty  byś  nie  zrobiła, 
będąc na moim miejscu. 
Amanda  zmarszczyła  brwi.  Jego  słowa 
zabrzmiały  zadziwiająco  szczerze.  A  więc 
uważał,  że  może  zagrozić  jego  pozycji  w 
KCNX.  Czy  znowu  żartował,  czy  też  mówił 
poważnie? 
Kyle  chwycił  miskę  z  kukurydzą  i  włożył  ją 
między twoje uda. 
–  Proszę  bardzo.  Możesz  się  poczęstować  – 
zaproponował,  chcąc  przerwać  przedłużające 
się milczenie. 

background image

 
Spojrzała na niego jak na niesfornego uczniaka. 
–  Już  dobrze  –  powiedział,  stawiając  miskę  z 
powrotem  i  stoliku.  –  Musisz  jednak  wiedzieć, 
że miałem czyste intencje... 
Oblizał się patrząc na nią. 
–  No,  może  nie...  Dobre!  Tak,  dobre.  Amanda 
westchnęła cicho. 
– Czy rola, jaką chcesz mi wyznaczyć, ma jakiś 
związek z prażoną kukurydzą? – spytał Kyle. – 
Wiesz, na wypadek, gdyby udało ci się wygrać. 
 
 
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. 
– Nie? 
– Nie. 
– To z czym? 
Kyle był czasami rozbrajająco niezręczny. 
– Nie powiem. Skrzywił się. 
– Jak nie, to nie. 
Amanda syknęła. Wręczano właśnie Oskary za 
role  drugoplanowe.  Jak  było  do  przewidzenia, 
zwyciężył ich faworyt. Najlepszą drugoplanową 
aktorkę mieli poznać dopiero po serii reklam. 
– Zaczyna  się  robić ciekawie.  – Kyle aż zatarł 

background image

dłonie. Zdjął buty i umieścił miskę z resztkami 
kukurydzy na podłodze. 
– Pozwolisz?  – spytał, wskazując  blat stolika i 
swoje bose stopy. 
–  Ależ  oczywiście.  Czuj  się  jak  u  siebie  w 
domu – odparła. 
Po  chwili  jednak  pożałowała  swoich  słów, 
ponieważ Kyle rozparł się wygodnie na kozetce 
i objął ją ramieniem. 
– Co robisz?! 
– Przecież powiedziałaś, że mam czuć się jak u 
siebie w domu... 
–  Mogłam  się  tego  domyślić  –  syknęła  z 
oburzeniem.  Starała  się  ukryć  to,  ze  bliskość 
jego ciała sprawia jej przyjemność. 
Na ekranie znowu pojawiła się olbrzymia sala. 
Kamera  zaczęła  przesuwać  się  po  pierwszych 
rzędach,  pokazując  twarze  co  znamienitszych 
gości. 
–  Teraz  zaczniesz  przegrywać  –  szepnął, 
przytulając ją mocniej. 
– Nie wygłupiaj się. Ten kociak nie ma żadnych 
szans. 
–  To  zależy,  ilu  mężczyzn  znajdowało  się  w 
jury – mruknął. 

background image

– Nie wszyscy mężczyźni są tacy jak ty! 
–  Ale  chcieliby  być  –  zaripostował.  Niestety 
miał rację. Aktoreczka zdobyła Oskara. 
Kyle  roześmiał  się  widząc,  jak  usta  Amandy 
mimowolnie  wyginają  się  w  podkówkę. 
Dotkną]  ich.  Na  jego  palcu  pozostał  ślad 
szminki. 
–  Zdaje  się,  że  tej  nocy  spełnią  się  moje 
marzenia.  – Uśmiechnął  się  lekko.  –  Potrzebne 
nam  będą  jedwabne  szale...  I  to  aż  cztery  – 
dodał po chwili. 
Amanda  poczuła,  że  na  całym  ciele  ma  gęsią 
skórkę.  Udawała  jednak,  że  nie  wie,  o  co 
chodzi... – Mam tylko dwa – skłamała. 
–  Cóż,  będziemy  więc  musieli  improwizować. 
Dotknął jej ciała tuż nad bluzką, zostawiając na 
nim czerwony ślad. Dziewczyna z  podniecenia 
nie mogła złapać tchu. 
–  Jeszcze  nie  wygrałeś  –  powiedziała, 
odpychając jego dłoń. 
–  Ale  wygram.  To  tylko  kwestia  czasu  – 
zapewnił  ją.  –  Tak,  masz  rację.  Może  w 
przyszłym roku pójdzie ci lepiej. 
–  Amando,  radzę  zawczasu  pogodzić  się  z 
faktami. Przecież już prowadzę. 

background image

– Ale impreza jeszcze się nie skończyła... 
–  I  nigdy  się  nie  skończy  –  przerwał  jej.  – 
Oczywiście,  jeśli  masz  na  myśli  to,  co  się 
między nami zaczęło. 
Amanda westchnęła. Kiedy chciał, potrafił być 
naprawdę  miły.  Szkoda  tylko,  że  nie  można 
było  traktować  poważnie  jego  czułych  słówek. 
Wiedziała, że żadna kobieta nie byłaby w stanie 
oprzeć mu się w tej chwili. A cóż dopiero ona... 
Na  szczęście  na  ekranie  pojawił  się  nowy 
zdobywca Oskara. Oboje przegrali. Był to mało 
znany  reżyser  jakiegoś  filmu  przygodowego. 
Kyle wciąż prowadził. 
– Zaczynasz się denerwować, co? – spytał, nie 
próbując nawet ukryć swojego zadowolenia. 
Wstał i otworzył drzwi na korytarz. 
– Co robisz?! – krzyknęła. 
– Nic. Po prostu chcę coś sprawdzić. Zajrzał do 
lodówki. 
Amanda  odwróciła  się  i  zamknęła  oczy.  –  Nie 
masz 

bitej 

śmietany 

– 

powiedział 

oskarżycielskim tonem, po powrocie z kuchni. 
– Zwariowałeś chyba. 
–  To  ty  doprowadziłaś  mnie  do  tego  stanu, 
przysyłając te wszystkie listy. 

background image

Jego  palce  przebiegły  wzdłuż wycięcia czarnej 
spódnicy. 
–  Zapomnij  o  nich  –  jęknęła,  odpychając  jego 
rękę. 
–  Jest  tylko  jeden  sposób  –  powiedział 
gardłowym  głosem,  patrząc  na  nią  pełnym 
pożądania wzrokiem. 
Zapowiedziano  Oskara  dla  najlepszego  aktora. 
Ponieważ  oboje  wybrali  Jamesa  Warsena, 
nawet nie spojrzeli na ekran. 
Amanda patrzyła na Kyle’a. Nawet cień litości 
nie zagościł na jego smagłej twarzy. 
–  Czy  masz  jakieś  ubrania  ze  skóry? 
Postanowiła  zignorować  to  pytanie,  ale  Kyle 
nie chciał dać za wygraną: 
–  Spódniczkę  mini,  wysokie  buty...  może 
pejcz... ? 
Nie,  niestety  nie  przesadza.  Kyle  rzeczywiście 
zwariował. Najgorsze zaś było to, że chciał i ją 
wciągnąć w swoje szaleństwo. 
Kyle  powoli  przeciągnął  dłonią  po  oparciu 
kozetki.  Na  jego  palcach  zebrało  się  sporo 
kurzu. 
–  No,  no  –  mruknął  –  wygląda  na  to,  że  nie 
masz  miotełki  do  kurzu.  Gdybyś  miała, 

background image

moglibyśmy się nieźle zabawić. 
Między  piersiami  Amandy  pojawiła  się 
kropelka potu. 
–  Nie  przejmuj  się  –  ciągnął  po  krótkiej 
przerwie. – Lubię robić zakupy. Kupię miotełkę 
przy okazji kupowania bitej śmietany i innych, 
potrzebnych nam rzeczy. 
– Zaraz zacznę krzyczeć – z trudem wydusiła z 
siebie te słowa. 
Kyle  pochylił  się  i  ujął  jej  brodę  zakurzonymi 
palcami. 
– Ależ właśnie na to liczę. 
Jego  słowa  zabrzmiały  jak  zmysłowa 
pieszczota. 

Amanda 

poczuła, 

że 

jest 

podniecona.  Przerażona  tym,  że  tak  łatwo  dała 
się pokonać, zaczęła intensywnie wpatrywać się 
w telewizor. 
Po  prezentacji  najlepszej  aktorki,  przyszedł 
czas na muzycznego Oskara. 
Amanda zbladła. Wstrzymała oddech. Znacznie 
bardziej  podobała  jej  się  piosenka  rockowa, 
którą  wybrał  Kyle.  Mimo  to  wydawało  jej  się, 
że  starsi  członkowie  Akademii  będą  woleli 
spokojniejszą  muzykę.  Nie  pomyliła  się. 
Wygrała Dziewczyna skoczyła na równe nogi i 

background image

odtańczyła  taniec  radości.  W  tym  czasie  Kyle 
podziwiał z kozetki jej wspaniałe, najwyraźniej 
niczym nie skrępowane piersi. 
– Co za radość! – powiedział ze śmiechem. 
–  Przegrasz!  Na  pewno  przegrasz!  –  Amanda 
nie  mogła  się  powstrzymać  i  zagrała  mu  na 
nosie.  –  Przyznaj,  że  film,  który  wytypowałeś, 
wybrałeś bez zastanowienia. 
–  Uroczystość  jeszcze  się  nie  skończyła  – 
odparł, wskazując na ekran. 
–  Ależ  skończyła  się  –  powiedziała  i 
przypomniała sobie, że Kyle użył jej własnych 
słów.  –  Już  mogę  zabrać  się  za  gotowanie 
smoły! 
–  Smoły?  –  powtórzył,  udając  przerażenie.  – 
Miej dla mnie choć odrobinę litości! 
Złożył ręce jak do modlitwy i padł przed nią na 
kolana. 
– W porządku – powiedziała łaskawie Amanda. 
– Masz szczęście, że podarłam pierwszy projekt 
ze smołą i pierzem. 
Nagle poczuła, że Kyle wcale nie przeszedł do 
defensywy.  To,  że  klęczał  przed  nią,  wcale  go 
nie poniżało. Wręcz przeciwnie, zyskiwał w ten 
sposób przewagę... 

background image

Być  może  wynikało  to  stąd,  że  wcale  nie 
wyglądał  na  upokorzonego.  W  jego  oczach 
paliły się znajome, złośliwe ogniki. 
–  Czy  zaproponujesz  mi  zabawę  w  stylu  tych, 
do których zachęcałaś mnie w swoich listach? – 
zapytał,  patrząc  jej  głęboko  w  oczy.  –  Tamte 
bardzo mi się podobały... 
Amanda 

poczuła 

gwałtowny 

przypływ 

pożądania.  Chciała  mocno  przytulić  głowę 
Kyle’a,  spoczywającą  na  jej  kolanach.  W  tej 
chwili  w  ogóle  nie  mogła  pozbierać  swoich 
myśli. 
– Aa... 
–  Czy  może  chcesz  zerwać  naszą  umowę, 
zanim  przegrasz?  –  Kyle  na  szczęście  zmienił 
temat. 
Spojrzała  na  niego.  Był  wyraźnie  rozbawiony. 
Przez  chwilę  zastanawiała  się  poważnie  nad 
jego  propozycją,  ale  w  końcu  machnęła  ręką. 
Zwyciężyły w niej wrodzony upór i przekora. 
–  Nie,  zawsze  dotrzymuję  słowa  –  zawiesiła 
głos. – Poza tym, to ja wygram. 
Kyle wstał. 
– Ale tym razem możesz przegrać. 
– Zaryzykuję. 

background image

Roześmiał się, widząc jej determinację. 
–  Czy  nie  zaproponujesz  mi  tego  samego?  – 
Czy właśnie o to ci chodzi? 
Śmiech  Kyle’a  przeszedł  w  stłumiony  chichot. 
Jego  dłoń  dotknęła  rozpalonego  policzka 
dziewczyny. 
– Doskonale wiesz, o co mi chodzi... 
Amanda  zagryzła  wargi,  ale  pozostawiła  bez 
komentarza  tę  ostatnią  uwagę.  Właśnie 
skończyły się reklamy. Na ekranie pojawiły się 
fragmenty  tych  filmów,  które  otrzymały 
nominacje. 
Oboje patrzyli w napięciu na gwiazdę jednego z 
nagrodzonych  filmów  muzycznych,  która 
udawała,  że  nie  może  –  a  może  rzeczywiście 
nie mogła otworzyć koperty. 
W  końcu  udało  jej  się.  Kyle  i  Amanda 
wstrzymali oddech. 
Gwiazda  wyjęła  z  koperty  kartkę  i  odczytała 
tytuł filmu. 
Amanda patrzyła na nią nie mogąc uwierzyć w 
to, 

co 

się 

stało. 

Wbrew 

wszelkim 

oczekiwaniom,  Oskara  dostał  film  wybrany 
przez Kyle’a! 
W  pokoju  zapanowała  pełna  napięcia  cisza. 

background image

Umilkły  oklaski  i  w  telewizji  pokazywano 
właśnie fragment  filmu bez żadnych dialogów. 
Gdzieś  z  oddali  dobiegało  tylko  ciche,  lecz 
ekscytujące solo na saksofonie. 
–  Hm...  –  odezwał  się  Kyle.  Odwróciła  się  w 
jego stronę. 
Ich  oczy  spotkały  się  na  chwilę.  Amanda 
dostrzegła 

na 

twarzy 

Kyle’a 

wyraz 

nieskrępowanego pożądania. Spuściła wzrok. 
–  Cóż  –  mruknął  –  nadeszła  chyba  chwila,  w 
której  powinienem  powiedzieć:  proszę,  oto 
moja koperta. 
Sięgnął do kieszeni smokinga. 
 

background image

Rozdział 9 

 
–  Amanda  spojrzała  na  grubą  kopertę,  którą 
Kyle położył aa kozetce. 
–  Mam  nadzieję,  że  to,  o  czym  napisałeś,  nie 
jest 

karalne 

– 

powiedziała, 

szukając 

gorączkowo drogi odwrotu. 
Kyle roześmiał się.  –  Czy ja  wiem?... Może w 
niektórych stanach. Ale mogę cię zapewnić, że 
nie  będziemy  musieli  nigdzie  wyjeżdżać,  jeśli 
się tego obawiasz. 
Spojrzał  jej  bezczelnie  w  oczy  i  ponownie 
wybuchnął śmiechem. 
– Lepiej będzie, jeśli to najpierw przeczytam – 
zdecydowała, sięgając po pękatą kopertę. 
Kyle był szybszy. 
–  Dobrze.  Ale  musisz  mnie  najpierw 
pocałować. 
–  Skąd  mogę  mieć  pewność,  że  w  twoim 
scenariuszu przewidziałeś pocałunki? 
– Zapewniam cię, że tak – odparł, patrząc jej w 
oczy.  –  Są  tam  też  gorsze  rzeczy  –  dodał 
zniżając głos. 
–  Gorsze  rzeczy?  –  powtórzyła  niepewnie. 

background image

Nieznaczny  uśmiech  zagościł  na  wargach 
Kyle’a. 
– Powiedzmy, że lepsze! 
Ich  wargi  otarły  się  o  siebie.  Amanda  cofnęła 
się, ale powstrzymało ją oparcie kozetki. Czuła 
na twarzy gorączkowy oddech Kyle’a. Koperta 
wyślizgnęła się z jego ręki i upadła na podłogę. 
Przez chwilę trwali przytuleni do siebie. 
Amanda  nie  potrafiła  się  już  dłużej  opierać. 
Rozchyliła  usta.  Kyle  natarł  na  nią  z  siłą 
huraganu. Dziewczyna czuła, że  ta dziwna siła 
wchłaniają  bez  reszty.  Pragnęła  Kyle’a  coraz 
bardziej. 
Oderwali  się  od  siebie,  żeby  złapać  oddech. 
Dyszeli  ciężko.  Amanda  rozchyliła  wargi  w 
oczekiwaniu na kolejny pocałunek. 
–  Nie  tak  szybko  –  wyszeptał  Kyle,  próbując 
zapanować nad sobą. 
Kiedy  jego  oddech  uspokoił  się  już  trochę, 
spojrzał na zegarek. 
–  Już  prawie  pomoc  –  mruknął.  –  Proponuję, 
żebyśmy  przełożyli  wszystko  na  jutrzejszy 
wieczór. Możemy się spotkać o siódmej. 
Krew zawrzała w żyłach Amandy. Miała ochotę 
go  udusić.  Jak  mógł  przerwać  w  takim 

background image

momencie?! Niczego nie chciała przekładać. Jej 
napięcie  sięgało  niemal  zenitu.  Mogła  je 
zlikwidować  tylko  w  jeden  sposób.  Oczami 
duszy ujrzała, jak kocha się z Kylem, i jęknęła 
głucho. Kyle udawał, że niczego nie dostrzega. 
–  Obiecaj,  że  przeczytasz  to  –  wskazał  na 
leżącą  na  dywanie  kopertę  –  dopiero  jutro  w 
wannie tuż przed moim przybyciem. 
Amanda  skinęła  głową.  W  tej  chwili  pragnęła, 
żeby Kyle wyszedł jak najszybciej. 
Pocałował  ją leciutko  w czubek  nosa i  szepnął 
prowokacyjnie: 
– Pamiętaj, że muszę jeszcze zrobić zakupy. 
Nie  ulegało  wątpliwości,  że  dla  niego  jest  to 
tylko  zabawa.  Kyle  pragnął  jedynie  jak 
najlepiej uczcić swoje zwycięstwo. 
Zebrała  puste  puszki  po  coca  coli  i  miskę  z 
resztkami  kukurydzy.  Następnie  wyłączyła 
telewizor i zaniosła wszystko do kuchni. 
Przy  zmywaniu  gniew  i  napięcie  zupełnie  ją 
opuściły.  Zaczęła  zastanawiać  się  nad 
propozycją  z  Nowego  Jorku.  Pomyślała,  że 
powinna  jednak  powiedzieć  o  tym  Kyle’owi. 
Dopiero  teraz  zdała  sobie  sprawę  z  przewagi, 
jaką  w  ten  sposób  zyska.  Nawet  jeśli  nie 

background image

zdecyduje  się  na  tę  pracę,  będzie  się  mogła 
odegrać za dzisiejszy wieczór. Tak, powie mu... 
tuż przed spełnieniem warunków zakładu. 
W zasadzie nie wiedziała, czy chce pracować w 
Westec.  Czas  uciekał.  Pod  koniec  tygodnia 
będzie musiała podjąć jakąś decyzję. 
Na  chwilę  powróciła  myślami  do  Kyle’a. 
Ciekawe,  jak  zareaguje,  kiedy  powie  mu  o  tej 
propozycji?  Czy  będzie  chciał,  żeby  odeszła, 
czy  też  poprosi  ją,  żeby  została?  Czy 
zdecydowałby  się  na  pracę  w  Nowym  Jorku, 
gdyby to on otrzymał tę propozycję? 
Amanda  znała  odpowiedź  na  ostatnie  pytanie. 
Wiedziała, że Kyle nie odmawia w podobnych 
wypadkach.  Zwłaszcza  że  jego  uczucia 
względem niej były tak różne od jej uczuć... 
Ale  co  by  zrobił,  gdyby  był  w  niej  naprawdę 
zakochany? Czy ukochana kobieta mogłaby dla 
niego znaczyć więcej niż kariera? 
Amanda gubiła się w domysłach. Wydawało jej 
się,  że  Kyle  nie  jest  skłonny  do  miłosnych 
uniesień,  chociaż  z  drugiej  strony  nie 
wykluczała, że ocenia go niewłaściwie. Zgasiła 
światło i poszła do sypialni. 
 

background image

Po bezsennej nocy Amanda doszła do wniosku, 
że nienawidzi Kyle’a. Ten łajdak igra z nią jak 
kot z myszą. Leżąc w łóżku zastanawiała się, co 
też takiego ma zamiar z nią zrobić. 
Poza  tym  –  te  przeklęte  zakupy.  Amanda 
gorączkowo  próbowała  przypomnieć  sobie,  o 
jakich  przedmiotach  mówił  i  domyślić  się,  do 
czego mogłyby one służyć. Okazało się jednak, 
że  w  tym  wypadku  wyobraźnia  zawiodła  ją 
całkowicie. 
Przez  cały  dzień  chodziła  jak  struta.  W  końcu 
wieczorem  znalazła  się  w  łazience.  Odkręciła 
kurki, wsypała sole do wanny i nie czekając na 
nic  rozdarła  kopertę  trzęsącą  się  ręką.  Woda 
lała się miarowo z kranu. 
Amanda  położyła  na  chwilę  kartki  na  szafce  z 
kosmetykami.  Jedwabny  szlafrok  zsunął  się  na 
chłodną  terakotę. Poczuła, że ma  gęsią skórkę. 
Nie wiedziała – z zimna, czy też z podniecenia. 
Weszła  do  wanny  i  zanurzyła  się  w  pachnącej 
wodzie.  Starała  się  przypomnieć  sobie  twarz 
Kyle’a jego uśmiech, kiedy wręczał jej kopertę. 
Dotrzymała  słowa.  Nie  przeczytała  nawet 
linijki.  Ale  była  to  najtrudniejsza  próba,  jakiej 
przyszło  jej  sprostać.  Koperta  przez  całą  noc  i 

background image

połowę  dnia  leżała  na  podłodze.  Amanda 
krążyła  wokół  niej  jak  ćma  wokół  światła. 
Usiłowała siebie przekonać, że to lepiej, iż nic 
nie wie o planach Kyle’a. 
Zerknęła  na  zegarek  leżący  tuż  obok 
tajemniczych  kartek.  Dochodziła  szósta.  Miała 
godzinę  na  zapoznanie  się  z  zawartością 
fantazji i... ewentualną ucieczkę. 
Spojrzała  w  stronę  szafki.  O  ile  zaklejona 
koperta 

wzbudzała 

jej 

niepohamowaną 

ciekawość,  o  tyle  zapisane  kartki  przede 
wszystkim ją przerażały. Sięgnęła po nie. 
Nigdy nie przypuszczała, że przegra ten zakład. 
Dopiero  kiedy  to  nastąpiło,  w  jej  głowie 
zaczęły  się  pojawiać  przedziwne  erotyczne 
sceny.  Jedne  ją  zawstydzały,  inne  podniecały 
jeszcze 

inne  zawstydzały  i  podniecały 

jednocześnie.  Nie  mogła  myśleć  o  nich  bez 
rumieńców na twarzy i drżenia łydek. 
Amanda  zaczęła  przyglądać  się  kartkom,  które 
trzymała w dłoni. Po raz pierwszy zastanowiło 
ją  to,  że  są  przewiązane  tasiemką.  Rozwiązała 
kokardkę i zajrzała do środka. 
Aż  krzyknęła  z  radości.  Wewnątrz  znajdowała 
się  niewielka  celofanowa  torebka,  w  której 

background image

pobłyskiwała  złota  bransoletka  wysadzana 
malutkimi brylancikami. 
Po  namyśle  postanowiła,  że  zwróci  ją 
Kyle’owi. Nie byłaby jednak kobietą, gdyby jej 
nie  przymierzyła.  Uniosła  nogę  i  zgięła  ją  w 
kolanie.  Z  jej  piersi  ponownie  wyrwał  się 
okrzyk  zachwytu.  Bransoletka  pasowała  jak 
ulał. 
Oparła  stopę  na  przeciwległej  ściance  wanny  i 
podziwiała  lśniące  cacko.  Dopiero  po  chwili 
przypomniała  sobie  o  kartkach  leżących  na 
brzegu.  Zerknęła  na  nie,  chcąc  sprawdzić,  czy 
się nie zamoczyły. Na szczęście wszystko było 
w porządku. Zaczęła czytać. 
 
 
Amando, kochanie! 
Wyobrażam sobie teraz, jak leżysz w pachnącej 
wodzie  i  nacierasz  śliskie  ciało  miękką  gąbką. 
W łazience jest ciepło i cicho. Sennie, słodko i 
zmysłowo.  Spod  półprzymkniętych  powiek 
obserwujesz  złotą  bransoletkę,  która  lśni  tuż 
nad  twoją  śliczną  stopą.  Przyznaj  się, 
przymierzyłaś ją. Czy nie mam racji? 
Chcę,  żebyś  miała  ją  na  sobie,  kiedy  przyjdę. 

background image

Tylko ją... 
No, żeby otworzyć mi drzwi możesz ewentualnie 
włożyć szlafrok. 
Połóż  się  teraz  wygodnie  i  pozwól,  że  ci 
wszystko opowiem... 
Jest  zima.  Posłuchaj,  jak  wiatr  hula  wśród 
drzew.  Śnieg  prószy.  Właśnie  przed  chwilą 
zobaczyłem cię na leśnej drodze. 
Z pewnością jest ci bardzo ciepło w tym futrze. 
Konie ciągnące sanie wyglądają tak pięknie. 
Co  się  stało?  Dlaczego  ściągnęłaś  lejce  ?Aha, 
dostrzegłaś  mojego  czarnego  ogiera  na 
wzgórzu.  Dostrzegłaś  też  mnie.  Mam  na  sobie 
czarną kurtkę i wojskowy kapelusz. 
Popatrz  –  mój  koń  przebiera  niecierpliwie 
nogami.  Tak,  już  za  chwilę  ruszymy...  w 
przeciwnym kierunku. 
Czy pojedziesz ze mną? O, na pewno. Jeśli tylko 
jesteś kobietą... 
Czy  bardzo  się  zmartwiłaś  nie  widząc  mnie  na 
polanie?  Nie  przejmuj  się,  jestem  za  tym 
drzewem.  W  olbrzymim  futrzanym  śpiworze. 
Patrzysz zafascynowana. Tak jestem nagi. Przez 
górny  otwór  możesz  zobaczyć  moją  pokrytą 
włosami pierś i ciemną linię prowadzącą do... 

background image

Czy  nie  przyłączysz  się  do  mnie,  Amando?  A 
może wolałabyś nieco inną scenerię ?... 
 
Dobrze,  jest  więc  lato.  Rozgrzane,  ciężkie 
powietrze  unosi  się  nad  ziemią,  W  twoim 
pokoju,  tuż  pod  sufitem,  obracają  się  skrzydła 
wentylatora. Mimo to jest gorąco. 
Przewracasz się z boku na bok pod moskitierą. 
Cienka  bawełniana  piżamka  przylgnęła  do 
twoich ud i pleców. 
Nie możesz spać. Biegniesz do kuchni, żeby się 
czegoś  napić.  Zanurzasz  w  zimnym  soku 
spragnione  wargi,  a  następnie  chłodzisz 
policzki dotykając nimi szklanki. 
Nagle  słyszysz  hałas  za  oknem.  Wyglądasz  za 
okno. Nic się nie dzieje... 
Czy  widzisz  moją  sylwetkę  na  werandzie? 
Właśnie zapalam cygaro. Ja też nie mogę spać. 
Ale nie z powodu gorąca. 
nie... 
Mam  na  sobie  tylko  spodnie.  Kropla  potu 
spływa  po  mojej  piersi.  Jeszcze  nie  gaszę 
zapałki. Patrzysz na moje spodnie? To jasne, że 
jestem  podniecony.  Tak,  mam  rozpięty  górny 
guzik.  Zmieszana  podnosisz  głową.  Wyczułaś, 

background image

że cię obserwuję. 
Czy  odpowiesz  na  wezwanie,  które  możesz 
wyczytać Z moich oczu? 
 
 
Amanda  podniosła  głowę.  Powoli  zaczęła 
wyobrażać  sobie  to,  o  czym  pisał  Kyle.  Woda 
już  prawie  wylewała  się  z  wanny.  Rzuciła  się 
do kurków. 
Nagle  usłyszała  dzwonek  do  drzwi.  Nerwowo 
spojrzała  na  zegarek.  Była  szósta  trzydzieści. 
Kyle miał się pojawić dopiero o siódmej... 
A to łajdak! Specjalnie tak to sobie zaplanował, 
żeby  zastać  ją  jeszcze  w  wannie.  Dlatego 
poprosił o zwłokę. Mogła się tego domyślić. 
Teraz nie miała już wyboru. Musiała otworzyć 
drzwi w szlafroku i złotej bransoletce na nodze. 
Szybko  wytarła  się  miękkim  ręcznikiem  i 
zbiegła na dół. 
–  Amando,  kochanie.  –  Usłyszała  głos  Kyle’a. 
–  Wpuść  mnie,  bo  inaczej  będę  musiał 
wyważyć drzwi. 
–  Wejdź,  są  otwarte  –  powiedziała,  naciskając 
klamkę.  Najpierw  uderzył  ją  widok  góry 
pudełek, za którymi ukrywał się Kyle. 

background image

–  Co  to  ma  znaczyć?  –  spytała,  wskazując  na 
pakunki,  z  którymi  Kyle  nie  mógł  sobie 
poradzić. 
Dobiegły ją jakieś stłumione dźwięki. 
Wzięła  parę  paczek  z  wierzchołka  wniesionej 
przez  Kyle’a  piramidy  i  postawiła  je  na 
podłodze. 
–  Przecież  mówiłem,  że  będę  musiał  zrobić 
zakupy – odparł i puścił do niej oko. 
– Ale... 
Kyle  obrzucił  ją  pożądliwym  wzrokiem. 
Szlafrok  miała  związany  tylko  paskiem. 
Wilgotne włosy spadały jej na kark i ramiona. 
Amanda cofnęła się, a Kyle skorzystał z okazji i 
zerknął na jej bose stopy. Uśmiechnął się. Złota 
bransoletka  z  brylancikami  była  na  swoim 
miejscu. 
–  Świetnie  –  powiedział.  –  Widzę,  ze 
zastosowałaś się do moich instrukcji. 
Amanda zaczęła zapinać guziki szlafroka. 
–  Mówisz  tak,  jakbym  miała  jakiś  wybór. 
Przecież perfidnie to wszystko zaplanowałeś. 
Kyle 

wyglądał 

na 

bardzo 

siebie 

zadowolonego,  –  Umiejętność  planowania 
odróżnia mężczyzn od chłopców... 

background image

–  Czy  aby  na  pewno?  –  mruknęła,  patrząc  na 
wszystkie  pakunki  i  pudełeczka,  które 
przyniósł.  –  Mam  wrażenie,  że  to  nie 
wystarczy. 
– Pewnie interesuje cię, co przyniosłem. – Kyle 
nie  podjął  wątku.  –  Chodź  na  górę,  to 
zobaczysz. 
Ruszył w stronę sypialni. – Czekam! – krzyknął 
widząc, że Amanda wcale nie ma ochoty pójść 
za nim. 
Wciąż stała u podnóża schodów. 
–  Amando,  chyba  już  nigdy  się  o  nic  nie 
założysz,  nieprawdaż?  –  Stłumiony  głos 
dobiegał z jej sypialni. 
Z  rezygnacją  pokiwała  głową.  Miał  rację.  Już 
nigdy się o nic nie założy. 
– A-man-do! 
–  Dobrze,  już  idę,  idę  –  mruknęła  pod  nosem, 
stawiając nogę na pierwszym stopniu. 
Westchnęła  ciężko  i  zaczęła  się  wspinać  po 
schodach.  Drzwi  do  sypialni  zastała  otwarte. 
Kyle siedział na jej łóżku jak gdyby nigdy nic. 
Pakunki,  które  przyniósł,  walały  się  po 
podłodze. 
Amanda  przystanęła  na  chwilę  w  progu.  Kyle 

background image

zmarszczył brwi i przywołał ją skinieniem ręki. 
Weszła do środka i stanęła przed nim. Jej serce 
biło jak oszalałe. 
– Zdejmij szlafrok – powiedział cicho. 
–  Co  jest  w  tych  paczkach?  –  spytała,  chcąc 
zyskać na czasie. 
Schyliła się, aby podnieść jeden z pakunków. 
– Zdejmij szlafrok – powtórzył z naciskiem. 
–  To  zamknij  oczy  –  poprosiła,  odruchowo 
cofając się w kierunku drzwi. 
Kyle  siedział  na  łóżku  i  obserwował  ją 
uważnie. 
– Nic z tego – pokręcił głową. – Przyszedłem tu 
po to, żeby patrzeć. 
–  Czy  nie  stać  cię  na  coś  bardziej 
interesującego? 
–  Stać.  –  Kyle  uśmiechnął  się  mimowolnie.  – 
Potem ubierzesz się w to, co kupiłem, i udamy 
się w pewne miejsce. 
–  To  wszystko?  Czy  chcesz  patrzeć,  jak  się 
będę ubierać? 
Potwierdził skinieniem głowy. 
Amanda zagryzła wargi i rozwiązała pasek. Po 
chwili  zaczęła  rozpinać  guziki,  które  tak 
niedawno zapinała. 

background image

–  Podejdź  tam  –  powiedział,  wskazując 
olbrzymie lustro na jej toaletce. 
Stanęła  tyłem  do  lustra,  czekając  na  dalsze 
instrukcje. 
– Zdejmij szlafrok. 
Cieniutki jedwab z szelestem opadł na podłogę. 
–  Jesteś  piękna  –  szepnął  i  głośno  przełknął 
ślinę. 
Nie  ruszył  się  jednak  z  łóżka.  Jego  wzrok 
wędrował  od  jej  ciała  do  lustra,  w  którym 
widział dokładnie jej plecy, biodra i uda. 
Wskazał na pudełka porozrzucane po podłodze. 
Ich oczy spotkały się na chwilę. 
–  A  teraz  ubierz  się.  Nie  musisz  się  specjalnie 
spieszyć. Wyobraź sobie, że mnie tutaj w ogóle 
nie ma. 
Amanda skinęła głową. 
Kyle czekał. W sypialni zapanowała cisza. 
Dziewczyna  podniosła  pierwszy  pakunek  i 
podeszła do łóżka. Zaczęła go otwierać. 
Ku  jej  zdziwieniu  okazało  się,  że  wewnątrz 
znajduje  się  biały  jedwabny  szal.  Sięgnęła  po 
następne  pudełka.  Ani  śladu  czarnej  bielizny, 
czy  ubrań  ze  skóry.  Wręcz  przeciwnie  – 
wszystko  było  białe  lub  utrzymane  w 

background image

pastelowej  tonacji.  Nie  miała  wątpliwości,  że 
wszystkie  rzeczy  znakomicie  do  siebie  pasują. 
Znała  Kyle’a.  Wiedziała,  że  nie  pozwoliłby 
sobie na najmniejsze uchybienie. 
Po  raz  pierwszy  od  jego  przyjścia  uśmiechnęła 
się lekko. W mężczyźnie, który lubił robić takie 
prezenty  było  coś  rozczulającego  i  niezwykle 
ciepłego. 
Otworzyła  kolejną  torebkę  i  wyjęła  z  niej 
delikatne jedwabne pończochy oraz podwiązki. 
To,  czego  od  niej  wymagał,  nie  zdziwiło  jej 
wcale.  Chciał  pozostać  widzem  i  obserwować 
ją z daleka. Być może udawał, że ogląda tylko 
postać  na  ekranie...  Dzięki  temu  mógł 
zachować  potrzebny mu dystans. Amanda cały 
czas starała się udawać, że jest sama w pokoju. 
Było to jednak niemożliwe. Stopniowo zaczęła 
grać  przednim.  Chciała  go  podniecić.  Kontrast 
między  nagością  i  ubraniem  ekscytował  ją 
samą.  Parokrotnie  zdejmowała  i  wkładała  te 
same rzeczy. 
Miała  ochotę  na  coś  niedozwolonego,  coś 
szalonego...  Zerknęła  niepewnie  w  stronę 
Kyle’a. 
Siedział  sztywno  na  łóżku.  Z  ociąganiem 

background image

sięgnęła  po  jedwabną  pończochę  i  zaczęła 
oglądać ją pod światło. Koniuszek języka, który 
przy  tym  wychyliła,  miał  świadczyć  o  tym,  że 
ta  czynność  pochłaniają  bez  reszty.  Następnie 
upuściła pończochę udając, że wyśliznęła jej się 
z rąk... 
Kyle  uczynił  gest,  jakby  chciał  jej  pomóc. 
Uśmiechnęła  się  z  satysfakcją.  Powtórzyła  tę 
sztuczkę  z  drugą  pończochą,  ale  już  bez 
widocznego rezultatu. 
Gest 

Kyle’a 

podniecił 

ją 

nieprawdopodobnym  stopniu.  Policzki  jej 
płonęły, cała drżała. Bała się, że nie wytrzyma i 
zacznie prosić, by wziął ją w ramiona. 
Opanowała  się  jednak.  Miała  już  na  sobie 
majtki  i  pończochy.  Sięgnęła  po  koronkowy 
biustonosz.  Przez  chwilę  zastanawiała  się,  czy 
go  założyć,  ale  w  końcu  zdecydowała,  że  tak. 
Miękka  tkanina  bardziej  odkrywała  niż 
zakrywała  jej  piersi.  Kątem  oka  dostrzegła,  że 
Kyle niespokojnie poruszył się na łóżku. 
Postanowiła zrobić mu niespodziankę. Podeszła 
do  toaletki  i  z  szuflady  wyjęła  flakonik 
perfum”Ekstaza”.  Słodki,  zmysłowy  zapach 
zaczął  unosić  się  w  powietrzu.  Nawet  nie 

background image

musiała  patrzeć  w  stronę  łóżka.  Usłyszała 
głęboki  gardłowy  pomruk.  Odrobiną  perfum 
natarła  najpierw  szyję  i  koniuszki  uszu,  a 
następnie intymne miejsce między piersiami. 
Odeszła  od  lustra  i  uniosła  ramiona.  Cieniutka 
koszulka spłynęła zakrywając jej ciało. Amanda 
bawiła 

się 

nią 

przez 

chwilę, 

jakby 

zastanawiając się, czyją zdjąć, czy też zostawić. 
W  tym  stroju  podeszła  do  toaletki  i  pochyliła 
się,  opierając  górną  część  brzucha  o  oparcie 
krzesła.  Wyobraziła  sobie,  jakie  wrażenie 
musiała 

zrobić  na  Kyle’u  jej  ledwie 

przysłonięta, wypięta pupa. 
Powoli  zaczęła  robić  sobie  makijaż.  Wybrała 
jasnoróżowe  cienie  do  powiek.  Pochyliła  się 
jeszcze bardziej, chcąc sprawdzić, czy dobrzeje 
nałożyła. 
Kyle poruszył się niespokojnie na łóżku. 
Amanda  uśmiechnęła  się  do  siebie.  Wcale  nie 
miała zamiana się spieszyć. 
Ubrania,  które  wybrał,  były  w  stylu  lat 
trzydziestych.  Dlatego  postanowiła,  że  nie 
będzie  związywać  włosów.  Musi  je  tylko 
porządnie rozczesać. 
Za  każdym  razem,  gdy  ręka  z  grzebieniem 

background image

wędrowała  w  górę,  koszulka  odsłaniała  wąski 
pasek  skóry.  Natomiast  kiedy  ją  opuszczała, 
spadało ramiączko, odsłaniając fragment piersi. 
Amanda poprawiała je  nerwowo udając,  że się 
wstydzi. 
Kyle  chrząknął,  nic  jednak  nie  powiedział. 
Amanda była tak podekscytowana, że z trudem 
mogła oddychać. 
Dlaczego nic nie mówił? 
Wiedziała,  że  jej  nie  kocha,  ale  mimo  to 
pragnęła go teraz jak nikogo w swoim życiu. 
Włożyła  bluzkę  i  zaczęła  ją  szybko  zapinać. 
Miała już dość tej zabawy. Przestała drażnić się 
z  Kyle’em.  Pragnęła  zakończyć  wszystko  jak 
najszybciej. 
Po raz pierwszy pożałowała, że nie ma na sobie 
czarnej  bielizny  i  skórzanych  butów.  Może  to 
skusiłoby Kyle’a... 
Rozejrzała  się  uważnie  dokoła.  Nie  wiedziała, 
co zrobić. Miała na sobie biustonosz, sięgającą 
do  pasa  koszulkę,  bluzkę  i...  skąpe  majteczki. 
Jej  wzrok  powędrował  w  stronę  lustra. 
Dostrzegła  Kyle’a.  Siedział  na  łóżku  i 
wpatrywał się w nią jak urzeczony. Wiedziała, 
czego  jej  trzeba.  Pochyliła  się  jeszcze  bardziej 

background image

do przodu i zaczęła powoli zsuwać majteczki. 
Poruszył się. 
Poczęła  gładzić  dłonią  wewnętrzną  stronę  ud  i 
zastygła w prowokacyjnej pozie. 
Poderwał się z łóżka jak oparzony i chwycił ją 
za biodra. 
– Myślisz, że jesteś sprytna, co? – syknął. 
– Co robisz?! – krzyknęła Amanda. 
–  Dostaniesz  to,  na  co  zasługujesz  –  rzekł, 
zdejmując jej majtki. 
Położył ją na krześle i dał kilka klapsów. 
–  A  teraz  bądź  grzeczną  dziewczynką  i  ubierz 
się – powiedział. 
Zakręcił się napięcie i podszedł do drzwi. 
– Zaczekam na dole – rzucił na odchodnym. 
– Chwileczkę… – jęknęła Amanda. 
–  Przyjdź,  kiedy  będziesz  gotowa.  –  Usłyszała 
jeszcze jego głos. 
Amanda,  kompletnie  zaskoczona,  długo 
patrzyła na uchylone drzwi. Następnie chwyciła 
pierwszy  lepszy  przedmiot,  który  nawinął  jej 
się pod rękę, i rzuciła nim o ścianę. 
Tak, Kyle bez wątpienia okazał się najbardziej 
aroganckim  i  odrażającym  typem,  jakiego 
znała.  Gdyby  tylko  nie  był  przy  tym  tak 

background image

przystojny i czarujący! 
Skończyła  toaletę  w  ciągu  kwadransa.  Przez 
cały  czas  zastanawiała  się,  jak  uwieść  Kyle’a. 
Przecież musiał być jakiś sposób. 
Kyle,  jak  wielu  przystojnych  mężczyzn,  nie 
mógł  znieść  sytuacji,  w  których  kobiety 
przejmowały  inicjatywę.  Czuł  się  wówczas 
zagrożony. Amanda wiedziała o tym. Miała już 
wcześniej podobne doświadczenia. 
Wiedziała,  że  mogłaby  wiele  osiągnąć  strojąc 
niewinne minki i udając cnotliwą dziewicę. 
Z  kimś  takim  jak  Kyle  najlepiej  było  zacząć 
rozmowę od słodkiego: „Nie pójdę z panem na 
spacer. Mama by się na to nie zgodziła”. 
Taka  odpowiedź  pozwoliłaby  mu  się  poczuć 
prawdziwym mężczyzną. 
Ale  Amanda  nie  chciała  oszukiwać  Kyle’a. 
Była  dorosłą  w  pełni  dojrzałą  kobietą  i  nie 
zamierzała tego ukrywać. 
Niechętnie  włożyła  długą,  białą  suknię. 
Doskonale wiedziała, dlaczego Kyle ją dla niej 
kupił.  Patrząc  na  swoje  odbicie  w  lustrze, 
myślała,  jak  zemścić  się  na  tym  łajdaku. 
Zaczęła  zawiązywać  suknię  na  plecach.  Nagle 
jej twarz rozjaśniła się. Dzięki sukni wpadła na 

background image

świetny pomysł. 
Jeszcze  raz  przejrzała  siew  lustrze.  Wyglądała 
wspaniale.  Śmiało  mogła  wybrać  się  do 
najbardziej eleganckiej restauracji w mieście. 
Przez  chwilę  zastanawiała  się,  dokąd  pójdą. 
Kyle  oczywiście  będzie  się  musiał  przebrać. 
Przyszedł  do  niej  w  wytartych  dżinsach, 
kowbojskich  butach  i  płaszczu,  w  którym 
widziała go po raz pierwszy. 
Może teraz nastąpi zamiana ról. To ona będzie 
musiała  patrzeć,  jak  on  się  ubiera...  Cóż,  ten 
pomysł podobał jej się coraz bardziej. 
Wychodząc  rzuciła  okiem  na  porozrzucane 
dookoła  papiery  i  uśmiechnęła  się  do  siebie. 
Kyle  pewnie  raczył  się  drinkiem  w  pokoju 
gościnnym. Zanim stąd wyjdzie, będzie jeszcze 
musiał  wypić  sporo  alkoholu...  Kiedy  zaczęła 
schodzić,  nagle  zgasły  światła.  Cały  dom 
pogrążył się w mroku. 
– Kyle! – krzyknęła. 
Wokół panowała głucha cisza. 
 

background image

Rozdział 10 

 
Amanda  zrobiła  niepewny  krok  i  szepnęła:  – 
Kyle. 
Żadnej odpowiedzi. 
Serce zaczęło jej bić coraz mocniej. Uchwyciła 
się śliskiej poręczy i powoli zaczęła schodzić w 
dół.  Kiedy  była  na  ostatnich  stopniach, 
usłyszała jakiś hałas. Zamarła. 
Jej  oczy  powoli  zaczęły  przyzwyczajać  się  do 
ciemności.  Rozpoznawała  meble  i  sprzęty 
stojące w przedpokoju. 
Nagle usłyszała trzask zapałki. 
Krzyknęła i cofnęła się odruchowo. 
W  świetle  zapałki  ujrzała  twarz  mężczyzny, 
który  zapalał  długie  cygaro.  Płomyczek  zgasł, 
ale  mężczyzna  zapalił  świecę,  stojącą  na 
stoliku. 
Dopiero  teraz  rozpoznała  Kyle’a.  Stał  w 
rozkroku  i  miał  na  sobie  to  samo  ubranie  co 
wcześniej. 
Amanda  wytężyła  wzrok,  by  mu  się  lepiej 
przyjrzeć.  Trwał  w  bezruchu,  najwyraźniej  na 
coś czekając. 

background image

Jej  źrenice  rozszerzyły  się,  kiedy  dostrzegła 
srebrny  błysk  przy  jego  pasie.  Tak,  Kyle  miał 
na sobie kowbojski pas i rewolwer zwisający u 
prawej  nogi!  Wyjął  go  z  olstra  i  wycelował 
prosto  w  jej  pierś.  Skinął  ręką,  żeby  do  niego 
podeszła. 
Zrobiła,  jak  kazał. Z  bliska  dostrzegła, że  jego 
oczy lśnią jak gwiazdy. 
– Niech pani zdejmie te szmatki – rzucił przez 
zaciśnięte zęby. 
Amanda nie poruszyła się. 
– Szybko! – ponaglił ją. 
Sięgnęła  do  tyłu,  żeby  rozwiązać  kokardę. 
Zaschło  jej  w  gardle.  Trzęsącymi  się  dłońmi 
zaczęła 

rozpinać 

rząd 

miniaturowych 

guziczków. 
Kyle poruszył niecierpliwie bronią. 
Biała suknia spłynęła na podłogę. Amanda stała 
teraz przed nim w samej bieliźnie. 
Kyle nie poruszył się. 
– Dalej! 
Ramiączko  koszulki  zsunęło  się  zalotnie. 
Amanda  poprawiła  je,  a  następnie  zdjęła 
koszulkę  przez  głowę.  Jej  piersi  osłaniał  już 
tylko koronkowy biustonosz. 

background image

– Zdejmij to. 
Amanda  zrobiła  niepewną  minę.  Spojrzała  na 
swoje pończochy i buty. Udawała, że nie wie, o 
co chodzi. 
– Biustonosz – wyjaśnił. 
Z  wahaniem  sięgnęła  do  zapięcia  z  tyłu.  Cały 
czas  nie  spuszczała  wzroku  z  lufy  lśniącego 
rewolweru. Biustonosz upadł tuż obok sukni. 
–  Jakie  śliczne  maleństwo  –  mruknął  Kyle, 
wpatrując się w jej sterczące sutki. 
Amanda  odruchowo  zakryła  piersi.  Pokręcił 
głową. 
– Nie radzę. 
Opuściła ręce. 
–  Tak  jest  zdecydowanie  lepiej.  Teraz  włosy. 
Spojrzała na niego pytająco. 
– Całkiem je rozpuść – wyjaśnił. 
Wyjęła  spinki tkwiące po bokach  i potrząsnęła 
głową, Kyle  patrzył  na nią z  niedowierzaniem. 
Z  chmurą  rozwianych  włosów  i  płonącym 
spojrzeniem  wyglądała  jak  ucieleśnienie 
marzeń każdego mężczyzny. 
Zdjął palec ze spustu, a następnie położył broń 
na stoliku. 
– Chodź do mnie. 

background image

Amanda  podbiegła  do  niego  i  zarzuciła  mu 
ramiona na szyję. 
–  Myślisz,  że  jesteś  twardy,  co?  –  spytała, 
patrząc mu głęboko w oczy. 
Nawet 

nie 

zadał 

sobie 

trudu, 

żeby 

odpowiedzieć. Wziął ją na ręce i zaczął wnosić 
po schodach na górę. 
–  Mam  nadzieję,  że  jest  pan  dżentelmenem.  – 
Amanda powróciła do swojej  roli, kiedy rzucił 
ją bezceremonialnie na łóżko. 
Kyle zapalił świecę stojącą na toaletce. 
–  Nie,  proszę  pani, jestem  mężczyzną  z  krwi i 
kości.  Mam  wrażenie,  że  takiego  kogoś  pani 
najbardziej potrzebuje... 
–  Czy  to  znaczy,  że  będę  musiała  zrobić 
wszystko,  czego  pan  zażąda?  –  spytała,  robiąc 
niewinną minkę. 
Kyle  spojrzał  z  dezaprobatą  na  rękę,  którą 
ponownie zakryła piersi. 
–  Nie.  Zrobimy  coś,  czego  oboje  pragniemy. 
Dotknął jej nagiego brzucha. 
– Ojejku – pisnęła dziewczyna. 
– Co za ojejku? 
–  Tak  krzyczą  zwykle  zniewalane  dziewice. 
Cofnął  się  nieco  i  ponownie  zmierzył  ją 

background image

wzrokiem. 
– Chyba nie chcesz powiedzieć... 
– Nie, nie chcę. 
Kyle  odetchnął  z  ulgą  i  zaczął  się  rozbierać. 
Amanda przytuliła się do niego i zaczęła pieścić 
językiem jego twardy brzuch. 
– Posłuchaj, Kyle... 
– Tak. 
– Kiedy? 
– Co, kiedy? 
Jęknął,  ponieważ  zwinny  język  dotarł  aż  do 
jego małej brązowej sutki. 
–  Kiedy  zrobisz  ze  mną  to,  o  czym  myślę? 
Cofnął się, czując na ciele jej ostre zęby. 
–  Jak  najszybciej  –  mruknął.  –  Inaczej  chyba 
zwariuję. Amanda sięgnęła do jego rozporka. 
–  O  Boże!  Myślałam,  że  zostawiłeś  broń  na 
dole, Sundance. 
–  My,  rewolwerowcy,  zawsze  mamy  coś  w 
zanadrzu – powiedział, odpychając ją. 
Chciał zdjąć spodnie. Niestety zamek zaciął się 
w połowie drogi. 
Amanda  mogła  się  teraz  odegrać  za  jego 
wcześniejsze sztuczki. 
– Szkoda tylko, że nie udaje ci się wyjąć tego w 

background image

odpowiednim momencie. 
– Pilnuj swojego nosa! 
Kyle przez chwilę mocował się z zamkiem. 
–  Mogłabyś  mi  pomóc  –  dodał  z 
westchnieniem. 
– Ależ proszę  pana! Ja się  boję! Przecież bron 
jest odbezpieczona. 
– Racja – zachichotał. 
Przyciągnął Amandę do siebie i przywarł do jej 
spragnionych  warg.  Jego  dłoń  błądziła  po 
rozpalonym ciele dziewczyny. 
Oboje  oddychali  głęboko  i  patrzyli  sobie  w 
oczy.  Jej  dłoń  odnalazła  zamek.  Pociągnęła  go 
nieco  w  górę,  a  następnie  silnie  w  dół. 
Krzyknęła cicho, kiedy poczuła, że się udało.. 
– Czy mogę cię o coś prosić? 
Czuła  gwałtowny  przypływ  pożądania.  Nie 
mogła się już opanować. 
–  O  wszystko,  o  wszystko,  proszę  pana  – 
wydyszała wprost w jego ucho. – Napoję konie, 
opatrzę  rany,  zabiję  złego  szeryfa,  tylko... 
później! 
– Nie, Amando, teraz. 
– Odmawiam! 
– Chyba nie chcesz, żebym kochał się z tobą w 

background image

butach?! 
–  Buty?  –  nie  mogła  zrozumieć,  o  co  mu 
chodzi. Pokiwał głową. 
– Musisz mi pomóc je zdjąć. 
Amanda  wydała  z  siebie  głuchy  jęk.  Zwlekła 
się  z  łóżka  i  spojrzała  na  Kyle’a,  który  w  tym 
czasie  ułożył  się  wygodnie  na  plecach  i 
zamknął  oczy.  Wyglądał  bardzo  pociągająco. 
Miała  w  tej  chwili  ochotę  na  wiele  rzeczy,  ale 
ściąganie butów było ostatnią z nich. 
Patrząc  na  niego  pomyślała,  że  pewnie  robi 
błąd.  Postanowiła  jednak,  że  podobnie  jak 
Scarlett,  będzie  się  tym  przejmować  dopiero 
jutro. 
– Buty, proszę pani! 
Kyle  otworzył  oczy,  by  sprawdzić,  co  się 
dzieje. 
Amanda chwyciła go za lewą nogę i usiłowała 
ściągnąć  z  niej  but.  Nie  schodził.  Wzięła 
głęboki  oddech  i  spróbowała  jeszcze  raz. 
Niestety z podobnym skutkiem. 
Kyle  z  wyraźnym  niesmakiem  potrząsnął 
głową. 
–  Proszę  pani,  nic  pani  nie  wie  o  kowbojach. 
Wszystko pani robi nie tak, jak należy. 

background image

–  To  jak  mam  to  zrobić?  –  wzruszyła 
ramionami. 
–  Musi  pani  stanąć  okrakiem  nad  moją  nogą  i 
pociągnąć. 
Amanda  odwróciła  się  do  niego  tyłem.  Kyle 
zaczął poruszać nogą między jej udami. 
– Kyle! 
– Słucham? 
– Uspokój się! 
– Tak, proszę pani. 
Wciąż  jednak  nie  dawał  za  wygraną.  Amanda 
czuła, że za chwilę spali się w ogniu pożądania. 
Pociągnęła za but, tak mocno, że Kyle aż jęknął 
z  bólu,  a  następnie  zajęła  się  butem  z  prawej 
nogi.  Cała  operacja  zajęła  jej  najwyżej  parę 
sekund. 
– Co to miało być? – spytała, odwracając się w 
jego stronę. 
– Małe preludium – szepnął. 
Rzuciła  się  na  niego  z  pięściami.  Kyle  zaczął 
okrywać pocałunkami całe jej ciało. 
–  Teraz  już  wiesz,  dlaczego  kobiety  kochają 
kowbojów  –  powiedział,  odrywając  się  od  niej 
na chwilę. 
– Jesteś niepoprawny – mruknęła, gładząc jego 

background image

policzki. Pociągnął ją ku sobie. Chcąc dowieść, 
jak bardzo jest niepoprawny, zdarł z niej resztę 
bielizny. Zawahał się tylko przy majteczkach. 
Pochylił  się  i  zaczął  całować  jej  łono  przez 
cienki  materiał.  Amanda  jęknęła.  Jej  palce 
nerwowo  gładziły  płową  czuprynę.  W  końcu 
Kyle wyprostował się i jednym ruchem zsunął z 
niej majteczki. 
Spletli  się  w  namiętnym  uścisku.  Całowali 
swoje  policzki,  szyje,  ramiona...  Kyle  wziął  ją 
pod  siebie  i  zaczął  pieścić  jej  nabrzmiałe 
pożądaniem  piersi.  Amanda  krzyczała,  czując 
napór męskiego ciała. 
Kyle wycofał się. Jej biodra podążyły za nim w 
oszalałym tańcu. 
–  Przepraszam  na  chwilę  –  powiedział, 
głaszcząc ją uspokajająco po głowie. 
Amanda westchnęła. 
Kyle podszedł do spodni leżących na podłodze, 
pochylił się i wyjął coś z kieszeni. Przez chwilę 
stał odwrócony do niej tyłem. Potem rzucił się 
na łóżko. 
Amanda  przeciągnęła  dłonią  po  jego  ciele. 
Dotknęła jego męskości. 
–  Więc  jednak  jesteś  dżentelmenem  – 

background image

powiedziała,  wyczuwając  śliską  powierzchnię 
prezerwatywy. 
Kyle poczuł nagły przypływ pożądania. 
–  W  każdym  calu  –  szepnął,  biorąc  ją  w 
ramiona. Amanda wciąż czuła jego męskość w 
swojej dłoni. 
– Myślę, że jesteś wielkim dżentelmenem... 
– Amando! – Tak? 
–  Nie  mogę  już  dłużej  czekać!  Całował  jej 
piersi. 
Dziewczyna rozchyliła dla niego swe uda. 
– Teraz zabiorę cię w daleką podróż  – szepnął 
jej do ucha. 
Po chwili połączyli się. Czuli, że porwał ich wir 
silniejszy niż wszystko, co znali do tej pory. 
Kyle obejmował ją mocno. Amanda oplotła go 
swymi  udami.  Nie  interesowało  ich  nic,  poza 
zgodnym rytmem spragnionych siebie ciał. 
Przemierzali  razem  olbrzymie  połacie  lądu  i 
morza.  Odwiedzali  wilgotne  doliny  i  suche 
amerykańskie  prerie.  Wraz  z  pierwszymi 
osadnikami zakładali nowe osiedla. Kochali się 
na  workach  z  ziarnem  i  na  sianie,  bojąc  się, 
żeby  nie  przyłapał  ich  surowy  ojciec  Amandy, 
Kochali  się  na  wozie  jadącym  do  Kalifornii. 

background image

Razem zrywali pomarańcze i podawali je sobie 
ze  śmiechem.  Słodki  sok  spływał  im  po 
brodach.  Po  raz  pierwszy  pływali  nago  w 
wodach  zatoki.  Byli  delfinami  baraszkującymi 
niewinnie w Pacyfiku. 
Amanda krzyczała z radości. 
Po  tej  niezwykłej  podróży  brakowało  jej  tchu. 
Dyszała ciężko, tuląc do siebie Kyle’a. 
W  końcu  oderwali  się  od  siebie.  Trwali  w 
bezruchu  przez  parę  minut  Amanda  czuła,  że 
Kyle  całuje  jej  ucho,  nie  miała  jednak  siły,  by 
się do niego przytulić. 
–  Przez  ciebie  musiałem  zmienić  scenariusz  – 
oznajmił. 
– Mam nadzieję, że tego nie żałujesz. 
–  No  cóż...  –  mruknął.  –  Było  całkiem  nieźle. 
Jeszcze  jedna  taka  sesja  i  nie  mógłbym  bez 
ciebie wytrzymać... 
–  Czy  chcesz  powiedzieć,  że  to  już  koniec?  – 
spytała figlarnie Amanda. 
Jej  dłoń  przesuwała  się  wolno  po  płaskim 
brzuchu Kyle’a. 
– Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Ty możesz 
się  nie  krępować...  –  powiedział,  uśmiechając 
się tajemniczo. – Z przyjemnością popatrzę. 

background image

Amanda położyła się na brzuchu. 
– Dobrze, ale pod jednym warunkiem. 
– Warunkiem? 
Kyle  skrzywił  się.  Takie  słowa  nie  istniały  w 
jego słowniku. 
– Właśnie. 
– Słucham. 
–  Cóż  –  zaczęła  Amanda  –  każdy  z  nas  ma 
ciemne sekrety... 
– Czy chcesz, żebym ci zdradził moje? – Kyle 
aż  uniósł  się  na  łokciach,  chcąc  jej  się  lepiej 
przyjrzeć. 
Pokiwała głową. Zamyślił się głęboko. 
– Czekam... 
Rozłożył ręce w bezradnym geście. 
– Obawiam się, że nie mam żadnych... 
– Niewierze. 
Kyle uderzył  otwartą  dłonią w  czoło. Sprawiał 
wrażenie, jakby nagle przypomniał sobie coś z 
przeszłości. 
–  Zaraz,  zaraz.  Pamiętam  dwie  stewardesy... 
kiedyś... w samolocie... 
–  Dwie?  W  samolocie?  –  dziewczyna  nie 
wiedziała, czemu się bardziej dziwić. 
– Tak. Ale to była sprawka mojego złego brata 

background image

bliźniaka. 
Zaczęła bawić się jego jasnymi włosami. 
– Opowiedz mi o nim. 
–  Nie  mogę.  Jest  bardzo  nieśmiały.  Musiałem 
mu  obiecać,  że  nie  będę  o  nim  nikomu 
opowiadał. 
–  Czy  jesteś  pewny,  że  twój  zły  brat  bliźniak 
naprawdę istnieje? 
Pociągnęła go lekko za włosy. 
– Jasne. To mój najwierniejszy towarzysz. 
– Rozumiem. 
Korzystając  z  chwili  jej  nieuwagi,  przewrócił 
się na bok i przytulił gwałtownie do Amandy. 
– Co robisz?! – krzyknęła, bardziej podniecona 
niż przestraszona. 
– Zdecydowałem, że jednak nie będę patrzył – 
wyjaśnił. 
A  potem  szepnął  do  jej  ucha  coś,  od  czego 
Amanda zarumieniła się aż po cebulki włosów. 
 
Amanda  obudziła  się  wczesnym  rankiem. 
Patrzyła  na  śpiącego  Kyle’a.  Wyglądał  tak, 
jakby zawsze tu był. Jego obecność to najlepszy 
lek  na  samotność,  której  tak  się  obawiała. 
Gdyby  tylko  Kyle  ją  kochał,  wszystko  byłoby 

background image

takie proste. 
Jasne  poranne  światło  sączyło  się  przez 
szczeliny  w  zasłonach.  Jeden  z  promieni  kładł 
się na głowie i ramionach śpiącego mężczyzny. 
Kyle  wyglądał  tak  niewinnie.  Prawie  jak 
dziecko...  Dziecko,  które  przeistacza  się  w 
mężczyznę  i  doskonałego  kochanka.  Amanda 
uśmiechnęła 

się, 

przypominając 

sobie 

szczegóły wczorajszej nocy. 
Raz  jeszcze  spojrzała  na  niego.  Nie  mogła  się 
powstrzymać. Musiała go dotknąć. Z wahaniem 
wyciągnęła  dłoń.  Kiedy  się  nie  poruszył, 
zaczęła gładzić jego ramiona. 
Roześmiał się głośno i chwycił ją za rękę. 
– Czy już umarłem? – spytał, otwierając jedno 
oko.  Dziewczyna  spojrzała  na  niego  z 
niepokojem. 
– Umarłeś? – powtórzyła. 
–  Bo  mam  wrażenie,  że  już  jestem  w  niebie... 
Ucałował delikatnie jej palce. 
Amanda  poczuła  nagłe  ukłucie  w  sercu.  Takie 
słowa  wzruszyłyby  ją  do  łez,  gdyby 
wypowiedział je zakochany w niej mężczyzna. 
–  To  zabawne  –  odparła  z  przekąsem  –  bo  ja 
odniosłam wrażenie, że obcuję z diabłem. 

background image

Kyle roześmiał się jeszcze głośniej. 
– Kochanie, co ja mam z tobą zrobić? 
–  Hm,  jeśli  rzeczywiście  oczekujesz  jakiejś 
rady, to mogę ci jej udzielić.... 
Później,  kiedy  Kyle  znajdował  się  w  łazience, 
Amanda  zasiadła  przed  lustrem  i  zaczęła 
szczotkować 

włosy. 

Przez 

cały 

czas 

zastanawiała  się,  czy  powiedzieć  mu  o 
propozycji z Nowego Jorku. 
Po  chwili  szum  wody  ustał  i  w  drzwiach 
pojawił  się  zupełnie  mokry  Kyle  z  ręcznikiem 
na  głowie.  Zaczął  się  wycierać  i  jednocześnie 
rozglądać  po  pokoju  w  poszukiwaniu 
porozrzucanych części garderoby. 
– Posłuchaj, Kyle – zaczęła niepewnie. 
Spojrzał  na  nią.  W  lewej  ręce  trzymał 
odnalezione dżinsy. 
– Tak? 
– Musimy porozmawiaj. 
– Tak, rozumiem. Ja... 
–  Chodzi  o  pracę.  –  Amanda  zdecydowała  się 
mu  przerwać,  zanim  Kyle  powie  jakieś 
głupstwo.  –  Chciałabym,  żebyś  wiedział,  że 
dostałam  ciekawą  propozycję.  To  dla  mnie 
życiowa szansa. 

background image

– Skąd? – rzucił krótko. 
Amanda  wymieniła  nazwę  stacji  z  Nowego 
Jorku. 
– Rozumiem – szepnął. 
Zaczął wkładać dżinsy, unikając jej wzroku. 
– Oczywiście przyjmiesz tę propozycję? 
–  Jeszcze  nie  wiem.  Został  mi  tydzień  do 
namysłu.  Kyle  rozejrzał  się  po  pokoju.  Jego 
koszula  leżała  tuż  przy  toaletce.  Schylił  się  po 
nią i zaczął wkładać ją bez słowa. 
–  Co,  twoim  zdaniem,  powinnam  zrobić?  – 
spytała i niemal do bólu zagryzła wargi. 
Miała  nadzieję,  że  tym  razem  usłyszy  słowa, 
które tak bardzo pragnęła usłyszeć. 
– Mówiłem już. Nie powinnaś się wahać. 
W  końcu  spojrzał  na  nią.  W  jego  błękitnych 
oczach nie było nawet cienia emocji. 
Amanda  westchnęła  cicho.  Więc  jednak  nie 
poprosił  jej,  by  została.  Co  prawda  nie  miała 
zamiana  poświęcać  kariery  dla  mężczyzny, 
ale...  zyskałaby  przynajmniej  pewność,  że 
Kyle’owi choć trochę na niej zależy. 
Podszedł  do  niej  i  podniósł  z  podłogi  swój 
kowbojski płaszcz. Przez chwilę wahał się, lecz 
w końcu przerzucił go sobie przez ramię. 

background image

–  Muszę  już  iść  –  powiedział  i  z  uśmiechem 
ucałował czubek jej nosa. 
Amanda  zrobiła  gest,  jakby  chciała  go 
zatrzymać. 
–  Naprawdę  myślisz,  że  powinnam  przyjąć  tę 
propozycję? – spytała nieśmiało raz jeszcze. 
Skinął głową. 
– Przecież sama mówiłaś, że to twoja życiowa 
szansa... Amanda spojrzała na niego ze łzami w 
oczach. 
– Ale co... – urwała. 
– Z nami? – dokończył. Przytaknęła. 
Kyle uśmiechnął się smutno. 
–  Cóż,  załóżmy,  że  kochaliśmy  się  tylko  w 
wyobraźni. Odwrócił się powoli i wyszedł. 
 
Przez  pozostałą  część  tygodnia  Kyle  zajmował 
się  głównie  wspominaniem  nocy  spędzonej  z 
Amanda.  Miał  wrażenie,  że  dziewczyna  jest 
wprost  stworzona  dla  niego.  Nigdy  jeszcze  nie 
przeżył z nikim tak cudownych chwil. 
Długo  skrywane  tęsknoty  ujawniły  się  z  nową 
siłą.  Dopiero  teraz  uświadomił  sobie,  że  już 
dawno  odciął  się  od  zewnętrznego  świata. 
Wystawił  na  sprzedaż  swój  publiczny 

background image

wizerunek, 

natomiast 

jego 

prawdziwe, 

skrywane  głęboko  „ja”  żywiło  się  wyłącznie 
produktami  jego  wyobraźni.  Dopiero  Amanda 
potrafiła do niego dotrzeć i obudzić je na nowo. 
Wiadomość  o  jej  wyjeździe  do  Nowego  Jorku 
była  jak  cios  w  plecy.  Właśnie  chciał  jej 
zaproponować,  żeby  byli  razem,  kiedy 
powiedziała mu, że musi odejść. 
Kyle  pragnął,  by  została,  nie  chciał  jej  jednak 
do  tego  nakłaniać.  Amanda  musi  sama 
zadecydować o własnej przyszłości. 
Spojrzał  na  kopertę,  którą  trzymał  w  dłoni. 
Kiedy  zobaczył  jej  torebkę  na  stoliku  w 
przedpokoju,  nie  mógł  się  oprzeć  i...  ukradł 
bezczelnie kopertę Amandy. 
Przysiadł  na  biurku  i  wziął  nóż  do  papieru. 
Cichy szelest otwieranej koperty był jak wyrzut 
sumienia. 
Sięgnął  do  środka  i  wyjął  różową  kartkę. 
Widniało na niej zaledwie jedno zdanie: 
 
Kyle! 
Chciałabym  kochać  się  jednocześnie  z  tobą  i 
twoim najlepszym przyjacielem. 
 

background image

Kyle roześmiał się tubalnie. Czuł, że zły nastrój 
opuści! go na dobre. A to lisica! 
Kyle  oczywiście  wiedział,  że  Amanda  będzie 
starała się wymyślić taki scenariusz, którego nie 
będzie  mógł  zrealizować.  Nie  przypuszczał 
jednak, że wpadnie na tak przewrotny pomysł. 
Uśmiechnął się do siebie. 
Dziewczyna igrała z ogniem. 
Dobrze,  może  sobie  jechać  do  Nowego  Jorku. 
Ale  najpierw  musi  dowiedzieć  się,  czym  jest 
prawdziwa  perwersja.  Tak,  aby  miała  co 
wspominać. 
Kyle  postanowił,  że  Amanda  spotka  się  z  jego 
złym bratem bliźniakiem. 
 

background image

Rozdział 11 

 
W  sobotę  po  południu  Amanda  usiadła  przy 
biurku  z  zamiarem  opracowania  recenzji 
nowego  filmu.  Wzburzony  umysł  odmawiał 
jednak  posłuszeństwa.  Nie  widziała  Kyle  od 
pamiętnego ranka. Była pewna, że jej unika, ale 
nic  na  to  nie  mogła  poradzić.  Cóż,  dostał  to, 
czego  chciał,  i  jest  teraz  pewnie  bardzo 
zadowolony.  Być  może  nawet  cieszy  się  na 
myśl,  że  Amanda  już  niedługo  wyjedzie  do 
Nowego  Jorku.  Znała  takich  mężczyzn,  którzy 
jak ognia bali się dłuższego związku z kobietą. 
Amanda  miała  nadzieję,  że  zachowa  miłe 
wspomnienia  z  nocy  spędzonej  z  Kyle’em. 
Okazało  się  jednak,  że  nie  potrafi.  Za  bardzo 
zaangażowała się, by teraz myśleć o tym jak o 
pierwszej lepszej przygodzie. 
Kiedy odezwał się dzwonek u drzwi, myślała o 
Kyle’u.  Piórem  bezmyślnie  rysowała  na 
czystym papierze różne esy-floresy. 
Drgnęła. 
– Amando! To był on. 
– Idź sobie! – krzyknęła, chociaż z całego serca 

background image

pragnęła, by został. 
–  Amando,  kochanie,  wpuść  nas  do  środka.  – 
Mówiłam, żebyś sobie poszedł. 
– Niech pani lepiej otworzy – odezwał się obcy 
głos z teksaskim akcentem. 
Zaintrygowana podeszła do drzwi i przekręciła 
klucz w zamku. Kiedy je otworzyła, zobaczyła 
Kyle’a. Był sam. 
– Wydawało mi się, że słyszałam też jakiś inny 
głos – powiedziała z wahaniem. 
–  To  był  mój  brat  bliźniak,  o  którym  ci 
mówiłem  –  wyjaśnił.  – Sądzę,  że  powinnaś go 
poznać. 
–  Brat  bliźniak?  –  Spojrzała  na  niego  ze 
zdziwieniem. 
– Nie widzę tu nikogo. 
– Wróci, wróci. Po prostu po coś go wysłałem. 
Amanda zmarszczyła brwi. 
– Tak? Po co? 
Kyle uśmiechnął się szelmowsko. 
–  Przypomniałem  sobie,  że  nie  masz  bitej 
śmietany – wyjaśnił. 
Teraz  już  wiedziała,  że  ją  oszukuje.  Żeby  się 
upewnić,  rozejrzała  się  wokoło.  O  dziwo, 
parking przed jej domem był pusty. 

background image

Kyle  wykorzystał  sytuację  i  wszedł  do 
przedpokoju. 
–  Kiedy  wróci,  to  on  przejmie  pałeczkę  – 
mruknął nonszalancko. 
–  O  czym  ty,  do  diabła,  mówisz?!  Amanda  z 
trzaskiem zamknęła drzwi. 
Diabelskie ogniki zamigotały w oczach Kyle’a. 
Powoli sięgnął do kieszeni marynarki i wyjął z 
niej Ust Amandy. 
–  Ależ  o  tym,  o  tym.  –  Machnął  jej  przed 
nosem różową kopertą. 
– Skąd to masz?! 
Dziewczyna  rzuciła  się  jak  tygrysica,  próbując 
mu ją wyrwać. 
– Ukradłem ją. Była w twojej torebce. – W jego 
głosie nie było słychać skruchy. 
Amanda  spojrzała  na  kopertę.  Zauważyła,  że 
wystaje z niej kawałek różowej kartki. 
–  Tak,  przeczytałem  to,  co  napisałaś  – 
powiedział,  widząc  ślady  przerażenia  w  jej 
oczach. – Teraz obaj ją znamy. 
– Obaj? 
Kyle wzruszył ramionami. 
– Tak, brat jest moim najlepszym przyjacielem. 
Początkowo się wzbraniał, ale w końcu zgodził 

background image

się zaspokoić twoje... hm... dziwne żądanie. 
–  Ale  przecież...  –  wyjąkała  Amanda,  patrząc 
na niego z mieszaniną strachu i zdziwienia. 
– Nie masz się czym przejmować – zapewnił ją. 
–  Brat  nic  nikomu  nie  powie.  Zawsze 
dotrzymuje słowa. Znam go od lat. 
– Kyle, przecież nie możemy... 
– Ależ możemy... Brat powiedział nawet, że to 
niezły  pomysł.  Oczywiście  jest  znacznie 
bardziej zepsuty... Pamiętasz te stewardesy... 
– Kyle! 
– Słucham? – spytał niewinnie. 
–  Myślałam...  to  nagłe...  wiesz...  –  plątała  się 
dziewczyna. 
– Nic nie wiem. 
Kyle  rozłożył  dłonie  w  bezradnym  geście. 
Amanda wyjąkała kolejne, nieskładne zdanie. 
–  Czy  chcesz  powiedzieć,  że  to  ~  wskazał 
kopertę  –  nie  jest  twój  scenariusz?  Że  byłaś 
nieuczciwa? Czy to właśnie chcesz wyjaśnić? 
Amanda westchnęła. Wszystko wskazywało na 
to, że wpadła z deszczu pod rynnę. 
–  Nie,  to  jest  moja  fantazja  Nigdy  jednak  nie 
odważyłabym się... 
– Nawet ze mną? – przerwał. 

background image

Amanda przymknęła oczy. Pomyślała, że nawet 
Kyle’a  nie  stać  by  było  na  coś  takiego.  Cały 
czas  blefował.  Jego  zły  brat  bliźniak  z  całą 
pewnością w ogóle nie istnieje... 
Uśmiechnęła się. 
Dobrze,  przyjmie  wezwanie.  To  jedno  – 
ostatnie.  A  potem  przez  całe  życie  będzie 
wystrzegać się mężczyzn podobnych do Kyle’a. 
Kyle  uśmiechnął  się  złowieszczo,  widząc  jej 
reakcję. 
–  Jest  jeszcze  jedna  sprawa  –  mruknął.  –  Nie 
wiem,  czy  ci  mówiłem,  ale  brat  jest  bardzo 
nieśmiały.  Zgodził  się,  ale  pod  warunkiem,  że 
będziesz miała zawiązane oczy... 
Wyciągnął  jedwabny  szalik  z  wewnętrznej 
kieszeni marynarki. 
Więc  tak  to  sobie  zaplanował.  Chciał  dalej 
ciągnąć grę. Nie miał zamiaru się poddać. 
– Dobrze – szepnęła, siadając na kozetce. – Ale 
powiedz przynajmniej, jak ma na imię. 
– Lyle – Lyle? 
– Mama pochodziła z Anglii – powiedział Kyle 
takim tonem, jakby to wszystko wyjaśniało. 
Amanda  zachichotała.  Nigdy  nie  znała  kogoś, 
kto nosiłby bardziej idiotyczne imię. Po chwili 

background image

opanowała się jednak. 
– Dobrze, więc postaraj się z... Lyle’em, żeby ta 
zabawa  wypadła  naprawdę  dobrze.  Jeśli  nie 
wypali, nigdy wam tego nie daruję. 
–  Spokojna  głowa.  –  Kyle  mrugnął  do  niej 
szelmowsko.  –  Mama  zawsze  mówiła,  że  jeśli 
coś nie uda  się  jednemu z  nas, zawsze dokona 
tego  dragi.  Podszedł  do  niej  z  szalikiem  w 
dłoni. 
–  Zdaje  się,  że  Lyle  wraca  –  dodał  po  chwili. 
Amandzie  chciało  się  śmiać.  Kyle  naprawdę 
świetnie odgrywał swoją rolę. Zastanawiała się, 
jak daleko może się posunąć. 
Usłyszała skrzypienie otwieranych drzwi. 
– Przywitaj się Lyle – usłyszała głos Kyle’a. 
– Dzień dobry pani. Czy jest pani pewna, że ma 
na  to  wszystko  ochotę?  Brat  ma  czasami 
zwariowane  pomysły.  Czy  opowiadał  pani  o 
stewardesach?  Zaraz...  –  usłyszała  stłumiony 
chichot  – Zdaje  się, że  to  jednak  byłem  ja.  Jak 
to się człowiekowi czasem myli... 
– Jest pewna  –  oznajmił Kyle, nie czekając na 
jej odpowiedź. 
Amanda  poczuła  delikatną,  lecz  dojmującą 
pieszczotę.  Ktoś  gładził  jej  szyję,  ramiona  i 

background image

fragment ciała tuż nad piersiami. 
– Jest wspaniała, Kyle. Ma taką delikatną skórę. 
To,  co  nastąpiło  później,  przekraczało 
najśmielsze  wyobrażenia  Amandy.  Nagle 
okazało  się,  że  siedzi  naga  na  kozetce.  Wokół 
rozlegały  się  szmery  i  szepty,  jakby  otaczał  ją 
tłum  nieznanych  mężczyzn.  Bała  się,  a 
jednocześnie płonęła z pożądania. 
Siedziała z rozchylonymi udami. Nie mogła ich 
zacisnąć. Była zbyt podniecona. 
Kyle  i...  Lyle  dokonywali  cudów.  Byli 
wszędzie. Pieścili jej wargi i stopy, bez wahania 
anektowali  piersi  i  uda.  Wydawało  jej  się,  że 
otaczają setka ramion, że nieznana siła wdziera 
się do wnętrza jej ciała. 
Nagle usłyszała trzaśniecie drzwi wejściowych. 
– Kyle! – krzyknęła. 
–  Przykro  mi,  kochanie,  ale  Kyle  już  wyszedł. 
Musi  obejrzeć  jakiś  film.  Nie  przejmuj  się,  ja 
jestem wolny... 
Poczuła,  że  ktoś  zerwał  jej  szalik  z  głowy. 
Zamrugała  oczami.  Niemal  się  zdziwiła,  kiedy 
okazało się, że przed nią stoi Kyle. 
–  Nie  mogłem  już  dłużej  wytrzymać  – 
powiedział.  –  Nie  jestem  jednak  tak 

background image

perwersyjny jak Lyle. 
Amanda uśmiechnęła się. 
– Przekaż mu ode mnie ten pocałunek. 
Kyle porwał ją w ramiona i zaniósł po schodach 
do  sypialni.  Gdy  położył  ją  na  łóżku,  Amanda 
zachichotała. 
– O co chodzi? 
–  Ja  jestem  naga,  a  ty  ubrany.  To 
niesprawiedliwe – poskarżyła się. 
– Tak jest lepiej – zapewnił ją. 
–  Nie  chcesz  chyba  powiedzieć,  że  jesteś 
nieśmiały... ? 
–  Tylko  w  ubraniu.  Kiedy  się  rozbiorę, 
wstępuje we mnie zwierzę. 
– Wcale się nie boję – szepnęła. – Rozbieraj się 
szybko.  Kyle  wstał  z  łóżka  i  stanął  tyłem  do 
lustra,  przed  którym  Amanda  rozbierała  się 
wczoraj. 
– Skoro nalegasz... 
Bez  mrugnięcia  okiem  rozpiął  zamek  i  zdjął 
dżinsy. 
Amanda nie wytrzymała. Rzuciła się na niego z 
krzykiem.  Upadli  na  podłogę.  W  starych 
filmach,  które  oboje  tak  lubili,  w  tym 
momencie następowało wyciemnienie. 

background image

 
 
I  tak  dzień  po  dniu  odkrywali  w  sobie  wciąż 
nowe  pokłady  inwencji.  Byli  niezmordowani. 
Ale czas biegł nieubłaganie. Amanda musiała w 
końcu  podjąć  decyzję  dotyczącą  jej  przyszłej 
pracy. 
Oczywiście  wiedziała,  że  Trent  będzie  chciał 
odnowić  umowę.  Ich  programy  cieszyły  się 
przecież  ogromną  popularnością.  Zresztą 
polubiła  Noaha  za  jego  spokój  i  fachowość. 
Trudno by jej było go porzucić. 
Jeszcze  trudniej  byłoby  opuścić  Kyle’a.  Kilka 
razy  próbowała  z  nim  rozmawiać  o  nowej 
posadzie.  Bez  rezultatu.  Kyle  zawsze  potrafił 
skierować rozmowę na jakiś inny temat. 
Niejednokrotnie  zastanawiała  się,  jaki  wpływ 
miałoby  jej  nowe  zajęcie  na  ich  związek.  Czy 
Kyle  byłby  w  stanie  pogodzić  się  z  tym,  że 
pracuje  w  większej  stacji  i  lepiej  zarabia?  Nie 
miałby wyboru. Amanda nie chciała żyć tak jak 
jej matka. 
Ale  nie  chciała  również  rozstawać  się  z 
mężczyzną, którego kocha. 
Zaczęła zbierać się, żeby zdążyć na kolację, na 

background image

którą  umówiła  się  z  Kyle’em.  Wyszła  w 
pośpiechu  i  natychmiast  ruszyła  w  stronę 
samochodu.  Na  przednim  siedzeniu  znalazła 
dużą  białą  kopertę  z  jej  imieniem  wypisanym 
znajomym  charakterem  pisma.  Zrozumiała,  że 
nie musi się spieszyć. 
 
Amando, ukochana! 
To naprawdę wstyd, że mój brat, Kyle, kazał mi 
wyjść  akurat  w  momencie,  kiedy  zaczynało  się 
robić interesująco. 
Zapewne brat mówił ci, że jestem zły – To tylko 
połowa  prawdy,  W  rzeczywistości  jestem 
bardzo zły. 
Posłuchaj. 
Jedziemy  pociągiem  przez  równinę.  Kelner 
przyniósł ci właśnie kawę. Z rozkoszą wdychasz 
jej  aromat.  Nagłe  widzisz,  że  wagon 
restauracyjny  jest  prawie  pusty.  Siedzi  tam 
tytko  dwóch  mężczyzn  przy  stoliku  przykrytym 
białą serwetą. 
Siedzimy  jeden  obok  drugiego.  To  dziwne. 
Mamy przecież tyle miejsca... Nagle przestajesz 
się dziwić. Jesteśmy przecież skuci kajdankami. 
Jeden z nas to przestępca. Tak, właśnie ten, na 

background image

którego patrzysz. 
Wzdychasz  lekko,  kiedy  nasze  oczy  spotykają 
się.  Dopiero  teraz  zaczynasz  rozumieć,  że 
obserwuję cię od paru minut. 
Nie, nie spuszczę wzroku. 
Ty  też  nie  możesz  ode  mnie  oderwać  oczu. 
Patrzysz  jak  urzeczona.  Serce  bije  ci  coraz 
szybciej. Na twarzy masz ceglaste rumieńce. 
No, udało ci się. Spojrzałaś w bok. Ukradkiem 
dopijasz  kawę,  podnosisz  się  z  miejsca... 
Gdziekolwiek  pójdziesz,  nie  zapomnisz  już 
nigdy błękitnych oczu i bezczelnego uśmiechu. 
Ktoś  puka  do  drzwi  twojego  przedziału. 
Okazuje  się,  że  przypadkiem  mamy  wykupione 
miejsca tuż obok twego. 
W  przedziale  jest  pusto.  Siadamy  naprzeciwko. 
Mój  prześladowca  pogrąża  się  w  drzemce. 
Patrzysz na mnie. Czerwienisz się. Boisz się, że 
zgadnę, o czym myślisz. Wiem, o czym myślisz, 
Amando. 
Zdajesz  sobie  sprawę  z  tego,  że  stać  mnie  na 
wszystko.  Jestem  taki  męski.  Bezwiednie 
rozchylasz usta i zwilżasz wargi językiem. 
Wiesz,  że  jestem  niebezpieczny,  ale  nie  boisz 
się.  Nawet  najlżejszy  ruch  może  obudzić 

background image

śpiącego  mężczyznę.  Dlatego  pozwalasz  sobie 
na te prowokacyjne myśli i gesty. 
Chcesz się mną bawić jak kot myszą. Odwrócić 
role.  Wydają  ci  się  równie  nierealny  jak 
wytwory twojej fantazji. 
Dotykam  cię  dłonią  w  czarnej  rękawiczce.  Nie 
wieszczy  to  sen,  czy  rzeczywistość.  Zaczynasz 
rozpinać guziki mojej koszuli. Czuję  twój język 
na moim ciele. Ostrożnie, Amando. 
Och,  nie  chcesz  być  ostrożna.  Zaczynasz 
namiętnie  pieścić  całe  moje  ciało.  Siedzę 
nieporuszony  i  patrzę  na  twoje  włosy  tuż  przy 
mojej  piersi  Zdaje  się,  że  bardzo  ci  się 
spodobała blizna na moim brzuchu. 
Powoli rozpinasz guziki przy moich spodniach i 
sięgasz w głąb, aby poczuć moją męskość. 
Pociąg zwalnia. Więc to był tylko sen. Patrzysz 
na  mnie.  Jesteś  pewna,  że  nie  wiem,  o  czym 
marzyłaś. 
Skąd  ta  pewność,  Amando?  Spójrz  mi  głęboko 
w oczy. Wiem o tobie wszystko. Mogę wszystko. 
Nie  wierzysz?  Popatrz.  Wysuwam  teraz  dłoń  z 
kajdanek,  żeby  rozetrzeć  nadgarstki.  To  takie 
niewygodne. 
Mrugam  do  ciebie  porozumiewawczo  i  znowu 

background image

umieszczam dłoń w dawnym miejscu. 
Teraz  wiesz,  że  gdzieś  na  trasie  na  pewno 
ucieknę. Wiesz również że wrócę, żeby skończyć 
to, co zaczęliśmy. Lyle. 
 
Amanda  złożyła  list  i  wciągnęła  głęboko 
powietrze. To nie było uczciwe. Jak można go 
teraz zostawić i wyjechać do Nowego Jorku. 
Zdecydowała, że zrobi zakupy. Miała nadzieję, 
że  to  ją  trochę  uspokoi.  Uwielbiała  zakupy, 
zwłaszcza 

dużych 

sklepach 

samoobsługowych. 
Kiedy  wjechała  z  wózkiem  między  półki,  z 
trudem  zdołała  sobie  przypomnieć,  czego  jej 
brakuje.  Wciąż  myślała  o  liście,  o  historii  w 
pociągu. 
Kupiła trochę warzyw, a następnie przesada do 
stoiska  z  pieczywem.  Miała  ochotę  na 
francuskie  bagietki.  Nagle  wydało  jej  się,  że 
widzi sylwetkę Kyle’a. Przetarta oczy. Zaczęła 
się obawiać, że ma już przywidzenia. 
Nie  myliła  się  jednak.  Tuż  obok  pojawił  się 
Kyle w wytartych, kusych dżinsach. Bez słowa 
pchnął  do  przodu  swój  wózek.  Oboje  podeszli 
do kasy. 

background image

–  Gdybyś  był  dżentelmenem,  nie  zabrałbyś 
ostatniej  paczki  tych  ciastek  –  powiedziała, 
wskazując  markizy.  Kyle  uśmiechnął  się  do 
niej. 
– To zabawne, ale nie mogę bez nich zasnąć – 
ciągnęła Amanda. 
Zawahał się na moment, ale po chwili schował 
ciastka do swojej torby. 
– Przyniosę ci je później – powiedział. 
Amanda  ze  ściśniętym  sercem  patrzyła,  jak 
Kyle  oddala  się  bez  pożegnania.  Miała 
nadzieję,  że  dotrzyma  słowa.  Tej  nocy 
rzeczywiście nie zasnęłaby bez tych ciasteczek. 
– Kyle! – krzyknęła. 
Jakby czekał na te słowa. Natychmiast odwrócił 
się i zaczął iść w jej kierunku. 
–  Timmy,  uważaj!  –  usłyszała  ostry  kobiecy 
głos. Cofnęła się odruchowo. 
Za  późno.  Poczuła,  jak  rozpędzony  wózek 
wjeżdża na nią z tyłu. Siła uderzenia pchnęła ją 
do przodu. Wyleciała jak z procy. Zanim upadła 
na  podłogę,  chwyciła  się  kurczowo  czegoś 
miękkiego, co znajdowało się przed nią. 
Leżała  bez  ruchu,  bojąc  się  otworzyć  oczy. 
Nagle  poczuła,  jak  silne  męskie  ramiona 

background image

podnoszą ją w górę.. 
–  Nic  ci  się  nie  stało?  –  Kyle  był  wyraźnie 
zaniepokojony. 
Otworzyła  oczy.  W  jednej  ręce  trzymała 
olbrzymi kawał jego dżinsów. Zgnieciona torba 
z ciastkami leżała na podłodze. 
Dopiero  po  chwili  zrozumiała,  co  się  stało. 
Amanda  zaczerwieniła  się.  Kyle  stracił  niemal 
połowę  spodni.  Najwyraźniej  nosił  je  przez 
kilka ładnych sezonów. 
– N... nie, nic  takiego  – wyjąkała Spojrzała  na 
Kyle’a. Wcale nie był zawstydzony. Patrzył na 
nią tak, jakby specjalnie chciała zedrzeć z niego 
te stare dżinsy. 
–  Teraz  będziesz  musiała  wyjść  za  mnie  – 
powiedział, patrząc na zgnieciona ciasteczka. – 
Jest taki stary przesąd. 
Niestety,  tematu  małżeństwa  nie  poruszali  już 
tego wieczoru. Kiedy dotarli do domu, Amanda 
kazała mu włożyć swój szlafrok, a sama zabrała 
się  do  zszywania  dżinsów.  Nie  wiedziała,  czy 
ma  to  jeszcze  sens,  ale  wydawało  się  jej,  że 
powinna to zrobić. 
Kiedy  skończyła  szycie,  wyszła  do  kuchni, 
żeby przygotować sałatkę. 

background image

Kyle  nie  przebrał  się  do  kolacji.  Zdaje  się,  że 
czuł się dobrze w byle czym. 
Zjedli  sałatkę.  Kyle  pomógł  jej  pozmywać,  a 
następnie rozsiadł się na kozetce, żeby obejrzeć 
wybrany przez nią film. 
–  Znakomicie  –  mruknął,  widząc  czołówkę.  – 
Aktorka,  która  grała  żonę  syna  Vernera,  była 
naprawdę dobra. 
Amanda  lubiła  „Długie  gorące  lato”  z  nieco 
innych względów. 
–  Wolę  głównego  bohatera  –  powiedziała, 
mrużąc oczy. 
– Chyba żartujesz?! 
– Nie, mówię poważnie. 
– Ten aktor jest wprawdzie bardzo seksowny... 
– zaczął. 
– Właśnie. 
–  Amando,  zadziwiasz  mnie!  Myślałem,  że 
jesteś  prawdziwą  intelektualistką  i  nie  dasz  się 
oczarować nędznemu aktorzynie w przykusych 
dżinsach... 
Amanda roześmiała się. 
–  Niewierze,  żeby  jakakolwiek  kobieta 
pozostała na to obojętna. 
Oczywiście  żartowała,  ale  w  to  nie  jej  głosu 

background image

było coś, co go zaniepokoiło. Kyle pomyślał o 
swoich  dżinsach.  Ciekawe,  jak  rozwinąłby  się 
ich związek, gdyby nie musiała wyjechać? 
Amanda  prawie  nie  oglądała  filmu.  Bez 
przerwy  zastanawiała  się  nad  propozycją  z 
Nowego  Jorku.  Wiedziała,  że  nie  chce 
pozostawać w cieniu Kyle’a... Ale jednocześnie 
miała  wrażenie,  że  wcale  nie  jest  w  cieniu. 
Dzięki  uporowi  i  pracy  stała  siej  ego 
równorzędną partnerką. 
Mniej  więcej  po  godzinie  miała  gotową 
odpowiedź.  Uznała,  że  związek  z  Kylem  zbyt 
wiele  dla  niej  znaczy,  by  przerywać  go  tak 
nagle.  Stwierdziła,  że  ma  jeszcze  dużo  czasu, 
żeby  rozwinąć  skrzydła  i  zacząć  pracować  dla 
firmy tak poważnej jak Westec. 
Wprost  nie  mogła  doczekać  się  chwili,  kiedy 
będzie  mogła  powiedzieć  o  tym  Kyle’owi. 
Połaskotała go delikatnie w ucho. 
–  Przestań.  Nie  mogę  skupić  się  na  filmie. 
Amanda nie dawała za wygraną. 
Po  chwili  świat  wokół  niej  zawirował.  Nie 
wiedziała,  co  się  dzieje.  Leżała  na  podłodze. 
Kyle  siedział  na  niej  okrakiem  z  łobuzerskim 
uśmiechem na ustach. 

background image

– Więc chcesz się ze mną bawić, tak? 
Kyle  lewą  ręką  trzymał  jej  dłonie,  a  prawą 
zaczął ją łaskotać pod pachami. 
– Nie, nie! Proszę! – pisnęła. 
– Dobrze, ale co z tego będę miał? 
–  Mogę  obiecać,  że  nie  przyjmę  pracy  w 
Nowym Jorku. Kyle nagle spoważniał. 
– Co?! – krzyknął, puszczając jej dłonie. 
– Jeśli przestaniesz mnie łaskotać, nie podejmę 
pracy w Westec. 
– Chyba żartujesz. Pokręciła głową. 
Kyle spojrzał na nią z zainteresowaniem. 
–  Dlaczego  podjęłaś  tak  niemądrą  decyzję?  – 
spytał. 
–  Nie  wiem.  Może  uznałam,  że  będzie  mi 
brakowało twoich światłych rad... 
–  Nie  bądź  niemądra.  Powiedz  poważnie. 
Wzruszyła ramionami. 
–  Czułabym  się  głupio  porzucając  Trenta  po 
paru miesiącach. 
Kyle  wyglądał  na  zadowolonego  z  jej  decyzji, 
ale nie rozmawiali już o tym później. Do końca 
tygodnia  mieli  jeszcze  sporo  pracy.  Musieli 
nagrać kolejny odcinek „Ekranu i sceny”. 
Oglądali więc razem filmy, chodzili na imprezy 

background image

organizowane  przez  KCNX  i  kochali  się  do 
utraty sił. 
Pod  koniec  tygodnia  Kyle  obwieścił,  że 
chciałby  mieć  trochę  spokoju  w  czasie 
weekendu.  Przepraszał  ją,  ale  jak  twierdził, 
musiał się zastanowić nad pewnymi rzeczami. 
Amanda  obawiała  się,  że  źle  go  oceniła.  Być 
może miał jej już dosyć. Minęło prawie półtora 
tygodnia!  Miała  nadzieję,  że  Kyle  wytrzyma  z 
nią dłużej. Znacznie dłużej. 
Czyżby się myliła? 
 

background image

Rozdział 12 

 
Wstał  piękny;  wiosenny  poranek.  Amanda 
pootwierała  wszystkie  okna  i  zabrała  się  do 
prasowania 

koszul 

Kyle’a. 

Przełączyła 

telewizor  na  MTV  i  podśpiewywała  wraz  z 
występującymi w programie gwiazdami. 
W zasadzie  nie lubiła prasowania. Postanowiła 
nawet,  że  po  Ślubie  będą  oboje  zamawiać 
prasowanie  w  pralni.  Jednak  ranek  był  tak 
ładny, że praca szła jej wyjątkowo sprawnie. 
W  końcu  mogła  odstawić  żelazko  i  powiesić 
świeże  i  pachnące  koszule  w  szafie  w 
przedpokoju.  Kyle  zabierze  je  przy  okazji 
najbliższej wizyty. 
Wyłączyła  telewizor  i  wyszła  do  kuchni.  Po 
chwili  wróciła  ze  szklanką  mleka  i  chrupiącą 
bułeczką.  Tak  wyposażona  zabrała  się  do 
przeglądania porannej prasy. 
Przeczytała  nagłówki  na  pierwszej  stronie,  a 
następnie przerzuciła parę kartek i zagłębiła się 
w  lekturze  programu  teatralno-filmowego  na 
przyszły  tydzień.  Chciała  znaleźć:  filmy,  które 
będą  musieli  obejrzeć  z  Kylem.  Dopiero  po 

background image

chwili 

zauważyła, 

że 

obok 

programu 

telewizyjnego  umieszczono  niewielkie:  zdjęcie 
Kyle’a,  anonsujące  „Ekran  i  scenę’’.  Pod 
zdjęciem, znajdowała. się krótka notatka: 
Z  najnowszych  plotek,  jakie  dotarty  do  nas  z 
KCNX, wiemy, że zabójczoprzystojny  Kyle Fox 
(na  zdjęciu)  otrzymał  propozycję  nie  do 
odrzucenia  z  nowojorskiej  stacji  Westec..  Czy 
Kyle da się porwać do Nowego Jorku? I co na 
to jego partnerka z „Ekranu i sceny”, Amanda 
Butterworth ? 
Amanda  cisnęła  gazetę.  Wstała  i  przez  chwilę 
zastanawiała się, co ma zrobić. 
 
Weszła  do  przedpokoju  i  Otworzyła  szafę.. 
Koszule: Kyle’a, jedna za drugą, wędrowały na 
podłogę.  Związała  je  w  jeden  tłumok,  a 
następnie  kopniakiem  wyrzuciła  przed  drzwi 
wejściowe. 
Była  wściekła.  Rozpięła  złotą  bransoletkę  z 
diamentami,  którą  otrzymała  od  Kyle’a,  Przez 
chwilę  wahała  się,  co  z  nią  zrobić.  W  końcu 
rozwiązała  tłumok  i  włożyła  ją  do  środka 
Związała  go  i  jeszcze  raz  kopnęła  w  bezsilnej 
złości. 

background image

Ocierając  łzy  weszła  do  domu.  Trzasnęła 
drzwiami.  Jaka  była  głupia,  jaka  beznadziejnie 
naiwna...  Trzęsącą  się  dłonią  wykręciła 
zastrzeżony numer KCNX.. Odebrał Toby. 
–  Czy  jest  tam  gdzieś  szef?  –  spytała  bez 
dłuższych wstępów.. 
–  Tak  –  powiedział  chłopak.  –  Niedawno  go 
widziałem. Zaczekaj chwilę. 
– Nie, To nie ma sensu. Po prostu powiedz mu, 
że zaraz przyjeżdżam. 
Toby  o  nic  nie  pytał.  On  również  czytał 
poranne gazety. 
–  Pewnie  się  przeniesie  do  Nowego  Jorku...  – 
powiedziała z rezygnacją do Trenta siedzącego 
za biurkiem. 
–  Wcale  bym  się  nie  zdziwił.  Noah  był 
uosobieniem stoicyzmu. 
– Nie jesteś na niego wściekły? 
– Niby dlaczego? Amanda potrząsnęła głową. 
–  No,  że  zostawia  nas...  ciebie?  I  to  w  takiej 
chwili.  Czy  nie  masz  z  nim  jakiejś  umowy, 
której musiałby dotrzymać? 
Noah  pokręcił  głową  i  sięgnął  po  kolejną 
miętówkę. Było mu przykro widzieć Amandę w 
takim stanie. 

background image

–  Zdaje  się,  że  jego  ostatnia  umowa  wygasła 
jakieś trzy miesiące temu. 
– Co takiego?! Wzruszył ramionami. 
–  Kyle  był  ostatnio  bardzo  niespokojny.  Nie 
chciał  się  z  nikim  wiązać.  Ponieważ 
popularność  „Ekranu  i  sceny”  spadała,  nie 
przejmowałem się zbytnio tą umową. 
Amanda  poczuła  ukłucie  w  sercu,  słysząc  te 
uwagi  na  temat  Kyle’a.  Podeszła  do  okna  i 
zaczęła obserwować rzekę. 
–  Ale  teraz  program  jest  bardzo  popularny  – 
szepnęła. Noah musiał mieć znakomity słuch. 
–  Wiem  o  tym  i  chciałbym  go  zatrzymać.  Nic 
jednak  nie  mogę  zrobić.  Lubię  tego  chłopaka. 
Kiedy 

powiedział 

mi 

tej 

ofercie, 

pogratulowałem mu ze szczerego serca. 
Dziewczyna  odwróciła  się  i  w  paru  susach 
dopadła  biurka.  –  Więc  mówił  o  tym 
wcześniej?! – krzyknęła. – Dlaczego nic o tym 
nie wiedziałam?! 
Trent spojrzał na nią badawczym wzrokiem. 
–  A  czy  ty  poinformowałaś  mnie  o  swojej 
ofercie? – spytał. 
Amanda westchnęła głęboko. 
– Wiedziałeś... – wyrwało jej się. 

background image

– Gdybyś pracowała w tym zawodzie tyle lat co 
ja,  wiedziałabyś,  że  w  naszym  światku  nie  ma 
żadnych sekretów. 
Dziewczyna  opadła  bezsilnie  na  najbliższe 
krzesło. 
– Powiedziałabym ci, gdybym zdecydowała się 
przyjąć  tę  pracę.  Ale  nie  chcę  pracować  w 
Westec. Między innymi ze względu na ciebie... 
Noah wstał i podszedł do okna. 
–  To  jakaś  komedia  nieporozumień.  Odchodzę 
z  KCNX  za  dwa  miesiące.  Mówiłem  o  tym 
Kyle’owi. 
– Na zawsze? 
–  Nie,  biorę  roczny  urlop.  To  pomysł  mojej 
żony. Wie, jak bardzo lubię żeglować i dlatego 
namówiła  mnie  na  kupno  jachtu.  Popływamy 
sobie  to  tu,  to  tam.  Nigdzie  nie  będziemy  się 
spieszyć. 
Noah  westchnął  i  potarł  dłonią  pokryte 
zmarszczkami czoło. 
–  Cudowna  kobieta  –  dodał  zupełnie  bez 
związku.  Jego  rozmarzony  wzrok  świadczył  o 
tym, że mówi o żonie. Amanda nie miała w tej 
chwili do niego żadnych pretensji. 
–  Wspaniale  –  oznajmiła.  –  Życzę  ci 

background image

wszystkiego  najlepszego.  Zaraz,  jak  to  się 
mówi, kila wody pod stopą... ! 
Roześmiała się czując, że popełniła błąd. Trent 
jednak zachował powagę. 
– Dlaczego nie przyjęłaś propozycji z Westec? 
Śmiech zamarł jej na wargach. 
–  Popełniłam  błąd.  Tak  naprawdę,  to  nie 
wiedziałam, 

co 

robię 

– 

powiedziała, 

zastanawiając się, czy Trent dostrzeże ukrytą w 
tych słowach aluzję. 
–  Co  zrobisz,  jeśli  Kyle  przyjmie  ich 
propozycję? 
– Chyba umrę... – szepnęła. 
Brzegiem rękawa wytarła łzę, która pojawiła się 
na jej policzku. 
–  Cóż  –  Noah  westchnął,  patrząc  na  jej 
nieszczęśliwą  minę  –  ostrzegałem  cię  przed 
nim. 
– Pamiętam. – Amanda pociągnęła nosem. 
–  Tak,  Kyle  ma  sposoby,  żeby  radzić  sobie  z 
ludźmi, Jest coś w tym chłopaku. 
Czerwony telefon stojący na biurku rozdzwoni! 
się jak oszalały. Noah podniósł słuchawkę. 
– Tak, odbiorę – potwierdził i przełączył się na 
drugą  linię.  Amanda  wstała,  nie  chcąc 

background image

przeszkadzać. Trent powstrzymał ją gestem. 
– Zgodziłeś się, co? – mruknął do słuchawki. – 
Dobrze.  Dobrze.  Spotkamy  się  po  twoim 
powrocie. 
Odłożył słuchawkę, nie patrząc na Amandę. 
– I co? 
Bez  trudu  odgadła,  kto  dzwonił  –  Powiedział, 
że chce z tobą porozmawiać. 
– A praca? 
– Waśnie dzwonił z Nowego Jorku. 
 
Tej  nocy  suche  chusteczki  skończyły  jej  się 
bardzo  szybko.  Amanda  musiała  używać 
papieru  toaletowego,  żeby  osuszyć  łzy. 
Siedziała  na  kozetce,  otulona  starym  kocem  i 
cichutko płakała. 
Jeszcze  raz  wytarła  czerwony  nos  i  poszła  do 
łazienki,  żeby  przynieść  sobie  nową  rolkę. 
Kiedy  zerknęła  do  lustra,  stwierdziła,  że 
wygląda  okropnie.  Włosy  miała  w  nieładzie, 
usta  wykrzywione,  a  paznokcie  poobgryzane. 
Co  prawda  myślała,  że  skończyła  już  z  tym 
nałogiem,  ale  okazało  się,  że  nie  jest  to  takie 
proste. 
Wróciła  na  kozetkę.  Nawet  nie  poruszyła  się, 

background image

słysząc dzwonek do drzwi. Nie miała ochoty na 
żadne spotkania. 
Po chwili  wyszła do kuchni, żeby zrobić sobie 
herbatę.  Na  podłodze  w  przedpokoju  leżała 
duża,  biała  koperta.  Schyliła  się,  a  wtedy 
dzwonek odezwał się ponownie. 
Odruchowa  przekręciła  klucz  w  zamku  i 
nacisnęła klamkę. 
– To ty?! – krzyknęła. 
Kyle’a  było  ledwie  widać  zza  wielkiego 
naręcza białych róż. 
–  Czyżbyś  spodziewała  się  kogoś  innego?  – 
spytał i spojrzał na nią przenikliwie. 
–  Przede  wszystkim  nie  spodziewałam  się 
ciebie! – wypaliła. 
Kyle włożył stopę między drzwi, dzięki czemu 
mogli sobie jeszcze raz spojrzeć w oczy. 
– Chcę, żebyś sobie poszedł. 
–  Nie,  nieprawda.  Chcesz  przecież,  żebym 
został. 

Amanda 

wybuchnęła 

płaczem. 

Najgorsze było to, że Kyle miał rację. 
– O co chodzi? – spytał. 
Dziewczyna  opuściła  ręce. Wszedł  do środka i 
wziął  ją  w  ramiona,  scałowując  łzy  z  jej 
policzków. 

background image

– Specjalnie nie przyjęłam tej pracy, a ty... ty... 
– zacięła się. 
–  W  porządku,  kochanie  –  powiedział, 
głaszcząc  ją  po  policzku.  –  Popatrz, 
przyniosłem ci róże. 
Amanda  nawet  na  nie  nie  spojrzała.  Dłoń 
Kyle’a  zawisła  w  powietrzu  i  kwiaty  posypały 
się na podłogę. 
–  Nie  chcę  róż.  Nie  chcę  od  ciebie  niczego! 
Przyjąłeś  tę  pracę,  chociaż  ja  odrzuciłam  ich 
propozycję. Jesteś wstrętny. 
Kyle spojrzał na nią z litością. 
– Więc dlatego tak się zachowujesz? Myślałem, 
że  masz  do  mnie  więcej  zaufania.  Oczywiście, 
przyjąłem tę pracę, ale pod warunkiem, że to ty 
będziesz moją partnerką. 
Amanda nie mogła wydusić z siebie ani słowa. 
– Pod... ty... pa... – bełkotała bez związku. 
– Czy nie rozumiesz, że chcę, żebyś była moją 
partnerką  na  całe  życie.  Już  nie  możemy  się 
rozstać. Kocham cię, Amando. 
Dziewczyna zawahała się, nie wierząc własnym 
uszom.  Kyle  wskazał  kopertę,  którą  wciąż 
trzymała  w  dłoni.  Spojrzała  na  nią.  Kyle 
pokiwał głową. 

background image

Otworzyła ją, tak jak jej kazał. Wewnątrz była 
niewielka kartka: 
 
 
Amando, kochanie! 
Czy  wyjdziesz  za  mnie  za  mai?  Obiecuję,  że 
będę  cię  kochał  aż  do  śmierci.  Zawsze  twój, 
Kyle. 
 
Tym  razem  w  jej  oczach  pojawiły  się  łzy 
szczęścia. Kyle podał jej chusteczkę. 
– Czy to znaczy, że się zgadzasz? 
Kiwnęła 

głową 

wybuchła 

jeszcze 

głośniejszym płaczem. 
Kyle wziął jej rękę i wsunął na serdeczny palec 
zaręczynowy pierścionek z szafirem. 
– Kupiłem go w Nowym Jorku – wyjaśnił. 
Wzięli  się  za  ręce.  Amanda  odrzuciła  koc  i 
zdecydowała,  że  spacer  będzie  znakomitym 
początkiem ich narzeczeństwa. 
Kiedy  wychodzili,  Kyle  potknął  się  o  leżący 
nieco z boku tłumok. 
– Co to takiego? – spytał. 
– Nic ważnego. Nie zwracaj na to uwagi. Oczy 
Amandy lśniły jak gwiazdy. 

background image

– Kocham cię. 
– Ja ciebie też, Amando. 
Uśmiechnęli  się  do  siebie.  Był  to  jej  pierwszy 
uśmiech tego dnia. 

background image

EPILOG 

 
Amanda  weszła  do  pokoju,  żeby  się  przebrać, 
tej  nocy  mieli  zamiar  świętować  z  Kyle’em 
pierwszą  rocznicę  ślubu.  Z  pobliskiej  łazienki 
dobiegał  szum  wody.  Uśmiechnęła  się  i  już 
chciała  zrzucić  z  siebie  szlafrok,  aby  nago 
wślizgnąć  się  do  pełnego  pary  pomieszczenia, 
kiedy  jej  wzrok  padł  na  kopertę  leżącą  na  ich 
szerokim małżeńskim łożu. 
Sięgnęła  po  nią  z  uśmiechem.  Oparta  głowę  o 
poduszkę,  zastanawiając  się,  co  znowu  mógł 
wymyślić Kyle. 
 
Amando! 
Myślałem,  że  rozumiesz,  iż  jako  bardzo 
poważny  i  wpływowy  człowiek,  nie  znoszę 
sytuacji,  w  których  nie  wykonuje  się  moich 
poleceń.  Spójrz  przed  siebie,  Amando,  Na 
komódce leżą moje koszule. 
Więc  tak,  nie  chcesz  prasować!  Czy  na  pewno 
wiesz, na co się decydujesz? 
Dobrze, chodźmy do mojego biura. Będę musiał 
z tobą porozmawiać. 

background image

Wejdź,  proszę.  Usiadł.  Zaraz  wrócę,  powiem 
tylko  sekretarce,  żeby  nie  łączyła  żadnych 
rozmów. 
Tak,  o  czym  to  mówiliśmy  ?Aha,  o  twoim 
zachowaniu.  Za  –  stanów  się,  Amando. 
Dokładnie sobie wszystko przemyśl. 
Co? Twierdzisz, Że nie masz zamiaru prasować 
moich koszul?! 
Czy  widzisz  ten  krawat?  Podejdź  bliżej  i 
wyciągnij przed siebie ręce. 
Czy  nie  za  mocno  cię  skrępowałem  ?Milczysz 
?Ależ uwolnię  cię, kiedy  tylko obiecasz, Że nie 
będziesz już krnąbrna. Och, jaka jesteś uparta. 
Bardzo 

tutaj 

gorąco. 

Chyba 

zdejmę 

marynarkę...  Czy  nie  sadzisz,  Że  to  przez 
słońce? Tak, zaraz opuszczę rolety. 
Zrobiło  się  bardzo  ciemno.  Zaraz  znajdę 
lampkę.  Mam  nadzieję,  że  się  nie  boisz 
ciemności.  Możesz  przyjść  do  mnie  i  usiąść  mi 
na kolanach. 
Tonie prośba. To rozkaz. 
Świetnie. Czy widzisz moją koszulę? Tak bardzo 
lubię,  kiedy  jest  miękka  i  wyprasowana.  Zaraz 
dotknę  nią  twojego  policzka,  żebyś  mogła 
zrozumieć, o co mi chodzi. 

background image

Dlaczego  tak  patrzysz?  Czyżbyś  nigdy  nie 
widziała 

nagiej, 

męskiej 

piersi? 

Ach, 

rozumiem...  nie  widziałaś  takiego  torsu.  Dużo 
trenuję,  to  prawda.  Kobiety  lubią  mężczyzn 
wysportowanych. Ty też, czyż nie? 
Gdybyś  obiecała,  że  będziesz  mi  prasować 
koszule, pozwoliłbym ci dotknąć mojego torsu... 
Nie? 
Oczywiście  wszystko  zależy  od  ciebie.  Chcę, 
żebyś zgodziła się na to dobrowolnie. 
Popatrz, mam niezłe bicepsy. Nie spodziewałaś 
się tego, Że są aż tak twarde? 
Zaczekaj,  zaraz  przeniosę  cię  na  biurko. 
Mógłbym to zrobić nawet jedną ręką. 
Czy jest ci wygodnie ? Nie, nie mogę rozwiązać 
ci rąk. 
Musisz  obiecać,  że  wyprasujesz  koszule.  Może 
potrzebna ci mała zachęta, co ? 
Może  zrobię  ci  masaż?  Połóż  nogę  na  moich 
kolanach.  Najpierw  stopa,  potem  łydka, 
potem... 
Dobrze, dam ci jeszcze jedną szansę. Rozwiążę 
ci  ręce.  Spróbuj  przekonać  mnie,  żebym 
zamawiał  prasowanie  w  pralni.  Jak?  Och,  to 
już twoja prywatna sprawa. 

background image

Zaczekaj.  Co  robisz?  Przecież  teraz  trzeba 
będzie  prasować  również  twoją  bluzkę.  Nie 
zależy ci? Dobrze. 
Uważaj,  tutaj  nie  było  sprzątane  od 
wczoraj/Pobrudzisz  swoją  bieliznę/Co,  chcesz, 
żebyśmy zrobili to na biurku ? 
No,  nie  wiem.  Nie  mam  pojęcia...  Och, 
Amando!  Już  idę.  pozwól  mi  tylko  zdjąć 
skarpetki i slipy. 
Amando! Jesteś szalona! 
 
Amanda  drżącymi  dłońmi  schowała  list  pod 
poduszkę. Później będzie czas, by dołączyć go 
do kolekcji związanej różową wstążką. 
Kiedy  podniosła  głowę,  zobaczyła,  ze  stoi 
przed nią przepasany ręcznikiem Kyle. 
–  Jesteś  niepoprawny,  wiesz?  –  szepnęła, 
sięgając po ręcznik. 
–  Ta  nie  ja,  to  Lyle  –  odrzekł  z  figlarnym 
uśmiechem. 
–  Ach,  wobec tego  przekaż  mu,  że  wpadnę  do 
niego do biura. Powiedzmy, jutro o trzeciej. 
–  Czy  to  znaczy,  że  nie  wyprasujesz  jutro 
moich koszul? Skinęła głową. Kyle westchnął z 
rezygnacją. 

background image

– Czy chcesz się rozwieść? – spytała. 
–  Przecież  nawet  się  nie  skarżę  –  powiedział  i 
pocałował ją namiętnie.