background image

Teluk: Musimy nawracać libertarian 

 

Kategoria: 

Kościół

 

 

sobota, 19 marca 2011 18:27 

 

O libertarianizmie, chrześcijaństwie, Katolickiej Nauce Społecznej mówi portalowi Fronda.pl prezes 
Instytutu Globalizacji dr Tomasz Teluk*. 

Fronda.pl: Czy organizowanie konferencji takich jak „Libertariańska teoria państwa i prawa” w 
Milówce oznacza, że nadal mamy do czynienia z pewną „działalnością misyjną”?
 

Oczywiście, że mamy do czynienia z działalnością misyjną! Musimy się nawracać, musimy nawracać 
libertarian. Musimy pokazać tę pustkę, którą zionie każda ideologia, czy to libertarianizm, konserwatyzm 
czy liberalizm. Młodzież często poszukuje spełnienia w ideologiach. Tak jak mówi Pismo Św. w czasach 
ostatecznych pojawi się mnóstwo idoli, którzy będą odciągać od Nauki Chrystusa. Naszą ideą jest 
pokazanie, że poszukiwania ideologiczne są skazane na porażkę. Dlatego oprócz pożytku intelektualnego 
na seminarium, dajemy pewną dawkę pożywki duchowej. Poprzez uwypuklanie elementów etycznych w 
filozofii klasycznego liberalizmu, libertarianizmu czy konserwatyzmu, dawanie uczestnikom pewnych 
możliwości rozwoju duchowego, jak choćby uczestnictwa w Nabożeństwie Drogi Krzyżowej, Mszy św. czy 
katechezie ks. Kastelika. 

 Z Pana słów wynika, że w pierwszej kolejności jest Pan katolikiem, a w drugiej wolnościowcem… 

Oczywiście. Ktoś kto jest katolikiem, musi być przede wszystkim katolikiem, a pewne swoje zapatrywania 
polityczne spychać na dalszy tor. Nie można tego robić odwrotnie, gdyż będzie to dostosowywanie religii 
do ideologii. Wiele osób tak robi. Czyni tak wielu libertarian, którzy krytykują Kościół za 
nieuwzględnienie pewnych elementów wolnościowych w swoim nauczaniu. Mówią nawet, że Biblia myli 
się w jakichś fragmentach. Ale podobnie czynią konserwatyści. Mówię tu o przypadku, gdy ktoś chodzi 
na Mszę Trydencką, tylko dlatego, że wynika to z ideologii konserwatywnej. Jest to faryzeizm, gdyż 
religia jest dostosowywana do przekonań politycznych. W pierwszej kolejności jestem katolikiem, a na 
dalszym planie są moje zapatrywania polityczne czy światopoglądowe na politykę i myśl wolnościową. 
Państwo minimalne jest jedynym moralnie akceptowanym modelem państwa za którym się opowiadam. 

Na seminarium libertariańskim został zaprezentowany film „Narodziny Wolności”, gdzie wskazano na 
więzy łączące chrześcijaństwo z ideą wolnościową. A jak wygląda to na tle innych religii?
 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

 

Nie jestem specjalistą od religioznawstwa, nie zgadzam się również z tym, że np. islam jest jakąś religią 
wolności. To według mnie bzdury. Chrześcijaństwo jest tym, które najpełniej odzwierciedla idee 
wolności. Bóg daje przecież człowiekowi tak ogromny wybór, że możemy wybrać między Dobrem a 
Złem, możemy również Boga odrzucić. Jest to największy przejaw wolności, jaką możemy komuś dać. 
Wolność kształtowania swojej drogi, wolność osiągania Zbawienia czyni z chrześcijaństwa najbardziej 
wolnościową religię. Natomiast istnienie systemu etycznego, który jest drogowskazem, ale nie żadnym 
systemem nakazu czy przymusu, jest czymś, co ułatwia nam iść drogą do Zbawienia. A Zbawienie i życie 
wieczne jest absolutnym spełnieniem wolności w Bogu. To interesuje nas, jako chrześcijan, najbardziej. 
Natomiast nie interesują mnie zupełnie inne religie, bo przecież chrześcijaństwo daje nam pełnię i nie 
potrzebujemy oglądać się na inne wyznania. 

 Nie bez przyczyny zapytałem o powiązania libertarianizmu z chrześcijaństwem i innymi religiami. Jak 
wiadomo, wielu libertarian jest katolickimi tradycjonalistami. Wiem, że uczęszcza Pan na Msze 
tradycyjne, w USA tradycjonalistą jest chociażby Thomas Woods. Na czym polegają powiązania 
między tradycyjnym katolicyzmem a opcją wolnościową?
 

Rzeczywiście mamy z  tym do czynienia. Nie wiem na czym to polega. Na Śląsku również znam ludzi, 
którzy są związani z Tradycją katolicką, a jednocześnie określają się mianem libertarian. Osobiście nie 
jestem tradycjonalistą ideologicznym, nie jestem zwolennikiem lefebryzmu. Nie uważam, ze Sobór 
Watykański II był tylko porażką. Nie uważam również, że Mszę „zniszczyła” masoneria. Po prostu uznaję 
Starą Mszę jako piękną tradycję, która musi być w łonie Kościół zachowana. I akurat nadarza się okazja, 
żeby to robić. I to robimy, aby to piękno było zachowane na równi z innymi formami liturgicznymi. 

Zauważyłem jednak, że postępowe środowiska kościelne raczej nie sympatyzują z ideami 
wolnościowymi w dziedzinie gospodarki. Paradoksalnie większe związki z libertarianizmem mają 
tradycjonaliści. Skąd zatem niechęć postępowców do idei wolnościowej?
 

 

Niewątpliwie naukę społeczną Kościoła dotknęło jakieś ukąszenie marksistowskie i to widać w 
potocznym rozumieniu spraw gospodarczych. Ale myślę, że największy wpływ ma na to ignorancja i brak 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

wiedzy ekonomicznej. Warto zapoznać się z dorobkiem papieskiej komisji „Iustitia et Pax”, która 
wypowiedziała się właśnie na temat ekonomii i globalizacji w kompendium nauki społecznej Kościoła. 
Sądzę, że nawet niewielu katolików i konserwatystów  ten dokument zna, a warto go przeczytać, bo jest 
tam bardzo konserwatywne i wolnorynkowe podejście do kwestii ekonomicznych i społecznych. Dlatego 
jeśli chodzi o społeczne nauczanie Kościoła, to wydaje mi się, że warto zerknąć do dokumentów, a nie 
wypowiedzi poszczególnych hierarchów czy lewicowych publicystów, skupionych np. wokół „Tygodnika 
Powszechnego”. Natomiast nie jestem zwolennikiem podziału Kościoła na modernistyczny i 
tradycjonalistyczny. Np. Msza trydencka w Gliwicach na którą chodzę, to pewne zjawisko ekumeniczne. 
Chodzą na nią tradycjonaliści, zwolennicy Nowej Mszy, lefebryści, Neokatechumenat czy osoby związane 
z innymi ruchami, które tradycjonaliści uważają za modernistyczne. I okazuje się, że wielu członków 
Neokatechumenatu jest bardziej konserwatywnych od samych tradycjonalistów. Nie mówiąc już 
kwestiach związanych z wiarą w życiu codziennym… 

 Jednak w pewnych kręgach protestanckich możemy zauważyć tendencję do zarzucania Kościołowi 
propagowania socjalizmu. Np. w Polsce w Lublinie działa środowisko miesięcznika „Idź Pod Prąd”, 
które stara się przedstawić swoją wizję chrześcijaństwa jako prawdziwie wolnościową, 
przeciwstawiając ją „socjalizującemu” katolicyzmowi. Jak odniósłby się Pan do tego typu poglądów?
 

 

Akurat to, co prezentuje wspomniana sekta z Lublina jest w ogóle poniżej wszelkiego poziomu. W ich 
piśmie były również bluźnierstwa. Janowi Pawłowi II zarzucano „oddawanie czci drewnu” czyli modlitwę 
przy figurach Matki Boskiej. Protestanci bardzo literalnie interpretują Biblię. Przedmiotem nauczania 
Kościoła nie jest ekonomia i nauki społeczne, ale ekonomia Zbawienia. Rzeczywiście może w tradycji 
protestanckiej jest większe zainteresowanie sprawami doczesnymi. Na pewno nie jest to nic 
pozytywnego. Natomiast jeśli chodzi o katolików, to świadomość, że wolny rynek należy do tradycji 
chrześcijaństwa jest coraz większa. Weźmy pod uwagę choćby odwoływanie się do Szkoły z Salamanki. 
Mam przed sobą książkę, wydaną przez katolików związanych z Odnową w Duchu Świętym (ruch 
uznawany przez niektórych za modernistyczny), a możemy w niej zetknąć się z poparciem dla ekonomii 
wolnorynkowej, przykłady jak sobie radzić w codziennym życiu, gospodarce kapitalistycznej, ciekawe 
świadectwa osób, które postanowiły dawać dziesięcinę na cele społeczne, przeznaczyć  ją na Kościół, 
osiągając przez to bogactwo duchowe, ale i materialne. Jak widać, wiele zaczyna się zmieniać. 

Być może taki „socjalny” obraz katolicyzmu (zwłaszcza w Polsce) jest efektem działania mediów 
związanych z o. Rydzykiem, które co prawda są antykomunistyczne, ale nie cechuje je zbytni liberalizm 
gospodarczy?
 

Jeśli chodzi o „Nasz Dziennik”, to wyraźnie zmienił swój profil w ciągu roku. Jest to gazeta, która 
notorycznie zamawia moje teksty i obecnie jest niemal tak wolnorynkowa, jak „Najwyższy CZAS!”. 
Czasem pojawiają się opinie osób, które nie są wolnorynkowcami, ale są tylko przedmiotem w dyskusji. 
Natomiast coraz częściej pojawiają się autorzy związani z PAFERE, Instytutem Globalizacji czy osoby, 
który nakreślają elementy wolnego rynku od strony pozytywnej. Coraz mniej możemy przeczytać tam 
tekstów w klimacie post-PRL-owskim, wychwalających interwencjonizm i socjalizm. Wydaje mi się, że w 
„Naszym Dzienniku” nastąpiła pewna zmiana pokoleniowa i gazeta ewoluuje w dobrą stronę. Natomiast 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

Radio Maryja kładzie nacisk bardziej na sprawy duchowe. To zupełnie inny target. Większość słuchaczy 
stanowią osoby starsze. 

 Czyli „Nasz Dziennik” na plus, a Radio Maryja bez zmian? 

Powiedziałbym, że na mniejszy plus. Ale „Nasz Dziennik” muszę pochwalić, coraz częściej można tam 
spotkać wypowiedzi ekonomistów pro-rynkowych. Zupełnie inaczej, niż było to 2-3 lata temu. 

Pomimo tych zmian, nadal nie mamy w Polsce silnego wolnorynkowego środowiska politycznego. 
Istnieje kilka mikroskopijnych partii, które sprzeczają się o to, która jest „prawowitym UPR- em”. 
Istnieje Stowarzyszenie KoLiber, które niestety nie jest znane dla większości społeczeństwa. Mamy 
Instytut Globalizacji, który wykonuje dobrą pracę intelektualną, ale co z inicjatywami skierowanymi 
wprost do wyborców? Dlaczego Polska, która przez 20 lat stworzyła sobie wolnorynkowe zaplecze 
intelektualne ma problemy z dotarciem do szerszego grona obywateli?
 

 

Faktycznie, nie ma oferty politycznej dla osób, które są konserwatywne w kwestiach moralnych, a 
jednocześnie są zwolennikami wolnego rynku. Współczesny człowiek ceni bardziej bezpieczeństwo, 
także socjalne, od wolności, która wiąże się z większym ryzykiem. Dowodzi tego również teoria gier, 
według której człowiek zawsze wybierze zamiast niepewnej, ale wielkiej wygranej, małą wygraną, ale 
pewną. Taka jest natura człowieka. Dlatego nie wierzę, żeby czekała nas jakaś rewolucja w wyniku której 
do władzy doszłyby osoby, które jak w Estonii, opowiadałyby się za państwem minimum i były w stanie 
przeprowadzić jakieś wolnorynkowe reformy w tym kierunku. Być może się mylę i taka praca organiczna 
przez wiele lat, sprawi, że za 20-30 lat wolnorynkowa oferta polityczna się pojawi i społeczeństwo 
dorośnie do takich rządów. Nie jestem osobą, która pasjonuje się polityką i nie widzę w politykach 
zbawicieli narodu, którzy stworzą nam superwarunki do funkcjonowania. Nie interesuje mnie to po 
chrześcijańsku. Uznaję to państwo jakim jest i uważam, że społeczeństwo powinno tworzyć własne 
formy aktywności i nie oglądać się na to, co oferują nam politycy. Należy tworzyć jak najwięcej 
organizacji pozarządowych, niezależnych mediów, aby z tego ogłupiającego monopolu partyjnego po 
prostu się wyrwać. 

 Mówi Pan, że być może za 20-30 lat pojawi się jakaś oferta polityczna. Tyle, że 20 lat temu mówiono 
dokładnie to samo. Więc może zamiast myśleć o tworzeniu jakiejś nowej siły politycznej włączyć się w 
obecny nurt?
 

Na przykładzie UPR-u widzę, że wszystkie osoby, które zaangażowały się w działalność partii głównego 
nurtu, są stracone dla sprawy wolności. Dlatego odradzałbym myślenie tymi kategoriami. Wspomniani 
byli UPR-owcy całkowicie sprzeniewierzyli się zasadom wolnościowym. Dominujące ugrupowanie 
wchłania coraz więcej rzesze ludzi, którzy myślą wolnościowo i korumpuje ich intelektualnie bądź jakimiś 
stanowiskami. To ich wyjaławia. To nie jest dobra droga. Lepiej nawracać się we własnym zakresie i robić 
swoje. Nie warto liczyć, że polityka coś zmieni w naszym życiu. Myślę, że będzie coraz gorzej. Można się 
spodziewać coraz większego ograniczenia wolności, coraz mniejszej konkurencji rynkowej, coraz 
większego monopolu partyjnego i zepsucia moralnego… Nawet Biblia nam przepowiada, że właśnie tak 
będzie. 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

Można podnieść zarzut, że jest to jakiś romantyzm. Nie staramy się wpływać na bieżącą politykę, ale 
zachować pewne prawdy we własnym środowisku…
 

Nie, romantyzm to rzucanie się z siekierą na czołgi. Trzeba po prostu realnie popatrzeć na to, co się 
dzieje i nie zachować się w sposób głupi i nieracjonalny, a przy tym nie siedzieć cały czas przy 
ugrupowaniach, które cieszą się jakimś poparciem, z nadzieją, że z tymi ludźmi, pod tym samym szyldem 
zrobi się nagle jakąś rewolucję. Traci się wówczas czas i złudzenia. Lepiej zająć się czymś innym. Nie 
jestem optymistą, jeśli chodzi o działania polityczne. Wyborcy opowiadają się tak, jak się opowiadają. 
Trzeba się z tym pogodzić. Żyjemy w tym kraju, a  nie innym. Wyborcy wyznają te wartości, a nie inne. 
Trzeba to po prostu zaakceptować. 

Słuchając Pańskich odpowiedzi, wydaje mi się, że obecnie jest dla Pana punktem odniesienia Kościół. 
Kiedyś odnosiłem wrażenie, że chce Pan łączyć libertarianizm z chrześcijaństwem. Natomiast teraz 
widzę schemat: „Jestem chrześcijaninem i dlatego popieram rozwiązania wolnościowe…”. Czy 
rzeczywiście tak jest?
 

 

Tak.  Jak każdy młody człowiek szukałem swojego miejsca w życiu i jakiejś fascynacji. Libertarianizm 
stanowił dla mnie przedmiot właśnie takiej fascynacji. Jednak im bardziej się nawracałem, tym mocniej 
zmieniała się moja analiza. Rzeczywiście, początkowo pisząc książkę „Libertarianizm. Teoria państwa” 
próbowałem łączyć chrześcijaństwo i libertarianizm. Niekiedy nawet naginając chrześcijaństwo do 
libertarianizmu, żeby jak najbardziej do siebie pasowały. Będąc świadomym tych błędów, podjąłem 
decyzję o napisaniu książki „Libertarianizm. Krytyka”, gdzie dołożyłem elementy krytyczne, dotyczące w 
szczególności kwestii moralnej, jak i zagrożeń, jakie niesie ze sobą nazbyt optymistyczna interpretacja 
libertarianizmu, a  także krytykę anarchokapitalizmu, jako nurtu całkowicie sprzecznego z 
chrześcijaństwem. Przecież nie odnajdujemy w chrześcijaństwie żadnych elementów negujących 
istnienia państwa. Jeżeli ktoś mówi, że można być anarchokapitalistą i chrześcijaninem- kłamie, gdyż nie 
ma żadnych argumentów na poparcie tej tezy. l rzeczywiście, w miarę, jak nawracam się , tym bardziej 
staram się patrzeć na nauki polityczne przez pryzmat chrześcijaństwa. Będę tak robił dalej. Kto wie, być 
może kiedyś stwierdzę, że socjalizm jest systemem pobożnym… [śmiech]. Oczywiście żartuję, socjalizm 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

został przecież potępiony. Myślę jednak, że sprawy organizacji społeczeństwa są drugorzędne, 
powinniśmy skupiać się na przemianie sumienia, starając się być jak najlepszymi ludźmi, żyć zgodnie z 
przykazaniami, dzielić się z wszystkimi Dobą Nowiną- to jest życie każdego chrześcijanina. Kwestie 
związane z  polityką i ekonomią to tylko praktyczna część naszego oddziaływania na życie publiczne. 

 Pamiętam, że gdy kiedyś napisałem tekst o niezgodności chrześcijaństwa i libertarianizmu, na okładce 
„Najwyższego CZASU!” został umieszczony tytuł „Zamordyzm konserwatystów?” Często osoby 
deklarujące się chrześcijanami nie negują myśli Rothbarda czy Rand. Czy rzeczywiście można godzić 
wiarę z podziwem dla tych filozofów?
 

 

Gratuluję odwagi i trzeźwego osądu. Widzę np. w środowisku Instytutu Misesa sympatię dla Rothbarda, 
który był przecież wrogiem chrześcijaństwa i zwolennikiem aborcji. To nieprawda, że się nawrócił, że 
zmienił swoje poglądy dotyczące obrony życia. To są tylko czcze próby naginania ideologów 
libertariańskich do chrześcijaństwa, aby móc traktować ich jako autorytety. Nie zgadzam się z tym. Tym 
bardziej, jeżeli chodzi o Ayn Rand, której filozofia może być fundamentem ideologii satanistycznej. 
Przecież egoizm i stawianie siebie jako punktu odniesienia do wszystkiego to jeden z postulatów LaVeya! 
Ideologia Rand jest szkodliwa i dlatego ją zwalczam. Gdy mieliśmy Liberty Camp, powiedziałem 
młodzieży, że randyzm jest intelektualną pułapką. Pamiętam, że kiedyś Stanisław Krajski, związany z 
Radiem Maryja, powiedział, że libertarianizm to filozoficzny satanizm. Byłem wówczas oburzony, ale po 
latach namysłu uważam, ze pewne nurty libertarianizmu można uznać za przejawy satanizmu. Bo jeżeli 
wprowadzilibyśmy filozofię Rand, Davida Friedmana czy Rothbarda w życie, to mielibyśmy do czynienia  
z politycznym satanizmem: wszystko każdemu wolno, można gwałcić dzieci, sprzedawać swoje ciało, 
akceptować społeczności ćpunów i morderców jako moralnie usprawiedliwione. Jest to moralnie 
niedopuszczalne! Bardzo silnie się temu przeciwstawiam. 

Być może na polskim gruncie jest to spowodowane tym, że młodzi, po okresie komunizmu, wręcz 
łakną wolności? Czy może taka tendencja występuje również w innych krajach?
 

Myślę, że jest to ogólna tendencja, jeśli chodzi o młodych ludzi. Młodzież jest zafascynowana pewnym 
ideologiami. W młodym wieku pojawia się poszukiwanie swojego światopoglądu. Często pojawia się 
jakaś konfrontacja ideologii i religii. Często ideologia zwycięża. Istnieje pragnienie wolności, tłumaczenia 
swoich zachowań i działań, a takie idee wolności absolutnej, niezwiązanej z odpowiedzialnością, wydają 
się być pociągające i są wchłaniane przez młodego człowieka. Za każdym razem zastrzegam, żeby nie 
należy iść tą drogą, nie wolno dać się zwieść ideologiom. Każda ideologia odwodzi nas od nauki 
Chrystusa, nawet gdy na pierwszy rzut oka jest łatwiejsza do zaakceptowania, jak prymitywne ideologie, 
które wydają się atrakcyjne, ale prowadzą do akceptacji takich niemoralnych zjawisk jak aborcja, 
zboczenia czy kryminogenne zachowania typu pedofilia. Miałem starszych kolegów, również libertarian, 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

którzy interesowali się tym ruchem. Mówili, że są katolikami, a jednocześnie akceptowali szkodliwe 
poglądy, które są nie do pogodzenia z wiarą. 

Z naszej rozmowy można wysnuć wniosek, że jest Pan pesymistą. Jakie pozytywne przejawy 
działalności na rzecz wolnego rynku widziałby Pan w przyszłości?
 

Jeśli chodzi o pozytywne aspekty działalności na rzecz wolności, to przede wszystkim edukacja 
ekonomiczna. Jeżeli społeczeństwo będzie wyedukowane, to nie pozwoli sobie narzucać rozwiązań, 
które uzna za szkodliwe dla siebie. Zdrowa ekonomia to przede wszystkim możliwość rozwoju rodzin. 
Jeżeli zapewnimy im godziwe warunki rozwoju, to możemy być pewni o przyszłość społeczeństwa. A jeśli 
dalej będziemy robić politykę w wyniku której jedna pensja rodziny idzie na podatki, a Polki mają jeden z 
najmniejszych współczynników rozrodczości w Europie, czeka nas katastrofa demograficzna. 

Rozmawiał Aleksander Majewski 

*dr Tomasz Teluk (ur. 1974 r.) - politolog i filozof, założyciel i Prezes Zarządu Instytutu Globalizacji. 
Publikował już m.in. w "Newsweeku", "Wprost", "Rzeczpospolitej", "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Polsce 
The Times". Jest autorem kilku książek, m.in.: "Libertarianizm. Teoria Państwa", "Libertarianizm. 
Krytyka", "Mitologia efektu cieplarnianego". Za tę ostatnią pracę otrzymał w 2009 r. międzynarodową 
nagrodę Templeton Freedom Award przyznaną przez ATLAS Economic Foundation w Waszyngtonie.
 

 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.