background image

LORD JIM 

 

Ż

ycie i twórczość Josepha Conrada 

 

   Joseph  Conrad,  pisarz  angielski  polskiego  pochodzenia,  najczęściej  bywa  kojarzony  z 
twórczością marynistyczną. Istotnie, lata spędzone na morzu, samotność, obserwacja ciężkiej 
pracy  fizycznej  marynarzy  i  ekstremalnych  warunków  kształtujących  często  nieoczekiwane 
reakcje  –  to  źródła  fascynacji  i  literackich  inspiracji  autora  Lorda  Jima  i  wielu  innych 
znanych  powieści  o  ludziach  morza.  Przede  wszystkim  jednak  pisarz  ukazuje  bohatera  w 
sytuacji trudnego wyboru, ostatecznej decyzji, która później zdominuje jego życie. 
   Kim  był  Joseph  Conrad?  Jakie  były  koleje  jego  polsko-angielskich  losów?  Jak  doszło  do 
tego, że pewnego dnia postanowił zostać pisarzem? Jaki jest dorobek literacki tego autora? Na 
te pytania poszukamy odpowiedzi w niniejszym rozdziale, by potem, po przypomnieniu treści 
utworu, przystąpić do omówienia jego problematyki i struktury. 
   Daleka  była  droga  Conrada  do  pisarstwa.  Po  wczesnej  młodości,  obarczonej  niedolą 
sybirskiego  wygnania,  śmiercią  matki  i  smutkiem  samotnych  dni  u  boku  dogorywającego 
ojca, a w końcu po sierocych latach w Krakowie – jako siedemnastoletni chłopiec wyrwał się 
z kraju spętanego tragedią niedawnego powstania, ku niezmierzonemu morzu, ku swobodzie, 
a w rezultacie ku twardemu życiu na okrętach. Przez lat dwadzieścia pełnił tę służbę rzetelnie, 
z  głębokim  poczuciem  odpowiedzialności,  przemierzając  na  statkach  angielskich  dalekie 
oceany – aż po wyprawie w głąb Afryki, którą przypłacił ciężką chorobą, ale okupił 
skarbem 
przełomu  duchowego
”,  zrozumiał,  że  „teraz  musi  mówić  o  tych  wszystkich  rzeczach  albo  też 
pozostać nieznany do końca swych dni
”.

1

 

   W  tej  „skondensowanej”  biografii  Conrad  jawi  się  jako  człowiek  ulegający  dwu 
fascynacjom: morzu i literaturze. Polscy krytycy i biografowie zwracali także uwagę na jego 
związki z pierwszą ojczyzną, Polską, której pisarz nigdy się nie wyrzekł, a nawet – w miarę 
swoich  możliwości  –  starał  się  odmienić  jej  trudny  los.  Człowiek  morza  i  twórca  literatury 
oraz Polak piszący po angielsku – to dwa główne elementy biografii autora Lorda Jima
   Joseph  Conrad  (właściwe  nazwisko:  Teodor  Józef  Konrad  Korzeniowski)  urodził  się  3 
grudnia  1857  roku  w  Berdczowie  na  Ukrainie  w  rodzinie  szlacheckiej.  Jego  ojciec,  Apollo 
Korzeniowski herbu Nałęcz, radykał, działacz niepodległościowy i pisarz, został aresztowany 
w  1861  r.  Wraz  z  żoną  i  pięcioletnim  synem  podzielił  los  zesłańców.  W  głębi  Rosji,  w     
1865 r., umarła chora na gruźlicę matka Józefa, zaś ojciec coraz bardziej zapadał na zdrowiu. 
Zwolniony  z  zesłania  dzięki  amnestii  carskiej  w  1868  r.,  z  zaawansowaną  chorobą  płuc  i 
słabym  sercem,  wyjechał  z  synem  do  Lwowa,  a  potem  do  Krakowa,  gdzie  zmarł  w  1869  r. 
Opiekę nad osieroconym Józefem przejął jego wuj, Tadeusz Bobrowski. 
   Jako  czternastolatek  Józef  zaczął  marzyć  o  wielkich  podróżach  morskich,  chciał  zostać 
marynarzem.  Długo  prosił  wuja  o  pozwolenie  na  wyjazd,  ale  spotykał  się  z  odmową  i 
narzekaniem na upodobanie rodu Korzeniowskich do ryzyka. Ostatecznie Józef uzyskał zgodę 
i  wyjechał  do  Francji,  by  tam  rozpocząć  życie  marynarza.  Pływał  po  Morzu  Śródziemnym  i 
uczestniczył  w  rejsie  do  Indii.  Wprawiał  się  w  morskim  rzemiośle,  poznawał  nowe  porty 
przemycał broń do Hiszpanii. 
   Ważną  datą  w  morskiej  i  literackiej  biografii  młodego  marynarza  jest  rok  1878.  Wtedy 
rozpoczyna  rac  pod  angielską  banderą,  odwiedza  Anglię  i  szybko  uczy  się  (od  podstaw) 
języka.  Następne  lata  wypełnia  intensywna  praca  i  zdobywanie  kolejnych  szczebli  kariery 
(drugi  i  pierwszy  oficer,  kapitan).  W  1886  r.  przyjmuje  obywatelstwo  angielskie  i  uzyskuje 
dyplom  kapitana.  Już  wtedy  doskonale  włada  językiem  nowej  ojczyzny.  Wyprawy  morskie 

background image

pogłębiają  jego  wiedzę  o  morzu  i  zachowaniu  człowieka  wobec  żywiołu.  Samodzielnie 
dowodzi statkiem tylko raz, ale odwiedza wiele nowych miejsc pływając pod komendą innych 
dowódców  (Australia,  Indie,  Syjam,  Kongo).  Ważnym  dla  późniejszych  losów  Jima 
doświadczeniem jest poznanie wysp Archipelagu Malajskiego. Morski etap biografii Conrada 
zamyka data 1894. 
   Po  otrzymaniu  spadku  zapisanego  przez  Tadeusza  Bobrowskiego  Conrad  nie  musi  już  tak 
intensywnie zabiegać o środki na utrzymanie. Osiada na stałe na południu Anglii i postanawia 
kontynuować  pisarskie  pasje  ojca.  Wtedy  też  przyjmuje  pseudonim,  w  którym  daje  wyraz 
przywiązania do obu ojczyzn: angielski zapis dwu imion funkcjonuje odtąd jako nowe imię i 
nazwisko  pisarza.  Po  dwu  latach  angielskiej  stabilizacji  Conrad  żeni  się  z  Angielką  Jessie 
George. Obu synów z tego związku stara się uczyć języka polskiego, zapoznaje z tradycjami 
rodzinnymi i kulturą kraju przodków. Po wyczerpaniu środków z otrzymanego spadku Joseph 
Conrad, boryka się często z kłopotami finansowymi. Pisarstwo staje się jego stałym zawodem 
zapewniającym utrzymanie rodzinie. 
   Pierwsza  powieść  –  Szaleństwo  Almayera  –  ukazała  się  w  1895  r.,  nie  odniosła  jednak 
większego  sukcesu.  Nie  od  razu  też  dostrzeżono  wartość  ideową  i  literacką  Lorda  Jima
Utwór powstał w ciągu kilku miesięcy – od września 1899 do lipca 1900 r. Ukazywał się w 
odcinkach  w  „Blackwood’s  Magazine”.  Pisanie  na  zamówienie  sprawiało  autorom  wiele 
kłopotów,  ponieważ  akurat  w  tym  okresie  nasiliły  się  jego  problemy  zdrowotne  (depresja, 
podagra,  malaria).  Potem  –  ścigany  terminem  –  Conrad  zmobilizował  siły  i  sprawnie 
dokończył  tekst  zaplanowany  wcześniej  jako  znacznie  krótszy  (nowela).  Pierwsze  głosy 
krytyki  nie  były  przychylne  utworowi  zarzucano  niespójność,  zbyt  długie  partie  narracyjne  i 
słabości kompozycyjne. Trzeba było czasu, by w pełni ocenić znaczenie Lorda Jima
   Z  czasem  doceniono  również  kolejne  dzieła:  Jądro  ciemności  (1902),  Nostromo  (1904), 
wspomnienia Zwierciadło morza (1906), nowele U kresu siłTajfun. Momentem zwrotnym w 
karierze  literackiej  Conrada  stała  się  publikacja  powieści  Los  w  1914  r.  Część  krytyków 
przyjęła ją nieprzychylnie, zaś niektórzy z nich, a także czytelnicy, zauważyli i komentowali 
literackie walory dzieła, które przyniosło autorowi również duże dochody. 
   W tym też roku pisarz odwiedził Polskę, zwłaszcza Zakopane, modny wówczas wśród ludzi 
sztuki  ośrodek  turystyczny,  gdzie  wypoczywał  wraz  z  żoną  i  synami.  Właśnie  tam  poznał 
bliżej Stefana Żeromskiego, z którym odbył wiele rozmów o literaturze i sprawach polskich. 
Ż

eromski,  który  cenił  dorobek  Conrada,  zwłaszcza  powieści  Lord  Jim  oraz  Nostromo)  i  był 

pod  wrażeniem  jego  sprawności  językowej  po  40  latach  nieobecności  w  kraju,  w  1918  r. 
upomniał się o polską edycję jego dzieł.

2

 

   Kolejne  powieści  przyjmowane  są  już  jako  utwory  uznanego  pisarza.  Wśród  nich  do 
najbardziej  interesujących  i  ważnych  zalicza  się  Zwycięstwo  (1925),  Smugę  cienia  (1917), 
Ocalenie  (1920),  Korsarza  (1925).  W  prozie  Conrad  dał  upust  swoim  morskim  pasjom. 
Doświadczenia z okresu spędzonego na żaglowcach pozwoliły mu stworzyć wiele obrazów i 
sytuacji, które w pogłębionej interpretacji etycznej ukazują warunki życia na morzu i reakcji 
człowieka  w  sytuacji  osamotnienia  (oddalenia  od  lądu  i  bliskich)  oraz  zagrożenia  życia 
(sztorm,  uszkodzenie  statku).  Problematyka  moralna  tych  dzieł  stawia  je  w  szeregu 
najważniejszych  wypowiedzi  literackich  o  kondycji  i  psychice  ludzkiej,  o  konsekwencjach 
wyboru  i  wierności zasadom, a także w grupie najznakomitszych utworów marynistycznych. 
Zaskakujące  są  osiągnięcia  Conrada  w  zakresie  odkrycia  melodii  i  nowych  wyrazowych 
połączeń w języku angielskim – pisał po angielsku na sposób polski. Może właśnie świeżości 
spojrzenia  na  nowy  system  językowy  pisarz  zawdzięcza  swoją  rangę  wśród  twórców 
wychowanych w tamtej kulturze. 
   Bardziej  krytycznie  oceniali  Conrada  krytycy  i  literaci  polscy.  Pomawiali  go  o  odejście  od 
polskości, a nawet o zdradę ojczyzny i sprzedawanie talentu obcym. Taka postawa – zdrady i 
interesowności  –  była  jednak  pisarzowi  obca.  Wiele  myślał  o  kraju  dzieciństwa,  starał  się 

background image

zachwycić nim urodzonych w Anglii synów. Nie tylko umieszczał „polskie akcenty” w swojej 
prozie,  (np.  Janko  Góral,  Korsarz,  esej  Zbrodnia  rozbiorów),  ale  podejmował  starania  o 
wyrwanie  Polski  z  niewoli  (memoriał  Uwagi  o  sprawie  polskiej).  Nie  był  w  stanie  podjąć 
obrony  swojego  stanowiska  i  nie  odpowiadał  na  zarzuty.  Niejednokrotnie  też  próbowano 
interpretować  jego  utwory  według  klucza  biograficznego.  W  tym  aspekcie  Lord  Jim  miałby 
być  wyznaniem  poczucia  winy,  świadomości  zdrady,  kompleksu  oderwania  od  ojczyzny  i 
ideałów  wpajanych  mu  przez  ojca  –  działacza  niepodległościowego.  W  pewnym  sensie  te 
interpretacyjne sugestie również miały charakter oskarżenia. 
   Joseph  Conrad  zmarł  3  sierpnia  1924  r.  na  atak  serca  w  Bishopsbourne,  w  Anglii.  Został 
pochowany  w Canterbury, zaś na grobie wyryto jego polskie nazwisko. Wierność polskiemu 
pochodzeniu potwierdza fakt, że nie przyjął angielskiego tytułu szlacheckiego.

3

 

 
 
Streszczenie utworu 
 

   Powieść  składa  się  z  czterdziestu  pięciu  rozdziałów.  Tekst  poprzedzony  jest  dedykacją: 
Państwu  G.  F.  W.  Hope  z  wdzięcznym  przywiązaniem  wieloletniej  przyjaźni  (5)

5

,  a  także 

mottem:  Jest  pewne,  że  moje  przekonanie  staje  się  nieskończenie  silniejsze  z  chwilą,  gdy 
uwierzy  w  nie  inna  dusza  –  Novalis
  (6)  i  przedmową  autora.  Pisarz  odpowiada  w  niej  na 
zarzuty  krytyków  stwierdzeniem,  że  możliwe  jest  snucie  długich  opowieści  i  pod  tym 
względem rozległe partie narracyjne są jak najbardziej uzasadnione. 
   Powieść zaczyna się charakterystyką tytułowego bohatera: Brakowało mu cal – może dwa – 
do  sześciu  stóp  wzrostu,  byt  potężnie  zbudowany,  a  gdy  szedł  prosto  na  kogoś,  patrząc 
nieruchomo  spode  łba,  z  pochylonymi  nieco  plecami  i  wysuniętą  głową,  przypominał 
nacierającego byka. Glos miał głęboki, donośny; z zachowania jego przebijała jakby uparta, 
pewność  siebie:  w  której  nie  było  nic  agresywnego
  (11).  Urodził  się  na  plebani  (13).  [...] 
Probostwo należało do rodziny już od pokoleń; Jim byt jednym z pięciu synów, a gdy naczytał 
się  lekkiej,  wypoczynkowej  literatury,  ujawniło  się  jego  powołanie  do  służby  na  morzu  i 
wysłano go od razu na
 „statek szkolny dla oficerów marynarki handlowej”. 
   Nauczył  się  tam  chodzenia  po  bramrejach i trochę trygonometrii. Lubiono go ogólnie. Był 
trzecim  w  nawigacji  i  wiosłował  jako  wzorowy  w  pierwszym  kutrze.  Nie  podlegał  zawrotom 
głowy,  a  że  miał  przy  tym  bardzo  silny  organizm,  wykazał  dużo  zręczności  w  pracy  na 
masztach.  Jego  stanowisko  manewrowe  było  na  marsie  fokmasztu.  Patrzył  stamtąd  często  w 
dół z pogardą człowieka, który ma błysnąć odwagą wśród niebezpieczeństw
 (13-14). Jako syn 
pastora  otrzymał  odpowiednie  wychowanie  i  wyposażony  w  system  trwałych  wartości 
wyruszył w świat z nadzieją na wspaniałe przygody i okazję, by sprawdzić się jako heroiczny, 
dzielny  człowiek  potwierdzający  swoim  życiem  wagę  otrzymanych  nauk.  Dalej  można 
przeczytać  wspomnienie  zdarzenia  na  szkolnym  statku,  podczas  praktyki,  kiedy  to  jego 
koledzy brawurowo popłynęli ratować rozbitków w czasie burzy. On wtedy zawahał się i było 
za  późno,  by  dołączyć  do  grupy  śmiałków.  Chociaż  kapitan  zrozumiał  i  zaakceptował  jego 
postępowanie, a Jim lekceważąco odnosił się do przechwałek kolegów, wydarzenie to trwale 
zakorzeniło  się  w  jego  pamięci.  Przed  sobą  samym  tłumaczył,  że  jest  stworzony do bardziej 
odpowiedzialnych i niebezpiecznych zadań. Po dwu latach, kiedy otrzymał dyplom, wyruszył 
na  morze.  Jego  praca  przebiegała  zbyt  spokojnie,  by  mógł  realizować  swoje  górnolotne 
marzenia o odważnych czynach, zaś wypadek, po którym przebywał w szpitalu, związany był 
z uderzeniem belką podczas sztormu, nie z ofiarną akcją na morzu. 
   Zwrotnym  momentem  w  życiu  Jima  stało  się  podjęcie  służby  na  starym  parowcu  „Patna”, 
który  przewoził  ośmiuset  pielgrzymów:  kolorowych  mężczyzn,  kobiety  i  dzieci.  Przybyli  z 
samotnych  chat  stojących  wśród  puszczy,  z  ludnych  kampungów,  z  nadmorskich  wiosek.  Na 
zew idei opuścili swe lasy, polanki, opiekę swych władców, swój dobrobyt, swą biedę, krainę 

background image

swej  młodości  i  groby  ojców.  Przybyli  okryci  pytem,  potem,  brudem,    łachmanami  – 
mężczyźni w sile wieku na czele rodzin, wychudli starcy dążący naprzód bez nadziei powrotu; 
młodzi  chłopcy  o  nieulękłych  oczach,  rozglądający  się  ciekawie,  trwożliwe  dziewczątka  o 
długich , poplątanych włosach, nieśmiałe, zakwefione kobiety, które cisnęły do piersi uśpione 
niemowlęta,  okutane  w  luźne  końce  zbrukanych  zasłon  –  nieświadomi  pielgrzymi,  posłuszni 
surowym wymaganiom swej wiary
 (22). 
   Po wielu monotonnych dobach rejsu, wypełnianych czasem marzeniami Jima o okazjach do 
wielkich  czynów,  dno  statku  zostało  uszkodzone.  Wypadek  groził  zatonięciem.  Jim 
przypomniał  sobie  w  tym  momencie  wszystkie  słabości  parowca  –  od  przerdzewiałej  grodzi 
po  małą  liczbę  szalup  ratunkowych  –  i  zdał  sobie  sprawę  ze  śmiertelnego  zagrożenia 
wszystkich  podróżujących.  Odtąd  wypadki  następowały  po  sobie  bardzo  szybko.  Kapitan 
Niemiec-renegat  z  Nowej  Południowej  Walii
  (22)  oraz  pozostali  biali  członkowie  załogi  bez 
skrupułów opuścili statek i gwałtownie zachęcali Jima, by również wskoczył do spuszczonej 
na wodę łodzi. 
   O  zdarzeniach  tej  nocy  czytelnik  dowiaduje  się  z  relacji  Marlowa,  świadka  w  procesie, 
podczas  którego  osądzono  i  skazano  Jima,  oraz  z  bezpośrednio  przytoczonych  słów  samego 
bohatera,  wypowiedzianych  podczas  rozmowy  w  restauracji  hotelowej  (Marlow  zaprosił  go, 
by  bliżej  poznać  okoliczności  sprawy  i  zrozumieć  motywy  działania  tego  wzbudzającego 
zaufanie młodzieńca). 
   Jim  postanawia  pomóc  pielgrzymom  uwalnia  z  umocnienia  pozostałe  lodzie,  ale 
równocześnie  zastanawia  się  nad  reakcją  ludzi,  dla  których  braknie  w  nich  miejsca.  –  Nie 
mogłem  uciekać  –  zaczął  Jim.  Kapitan  uciekł,  niech  mu  tam.  Ja  nie  mogłem  i  nie  chciałem. 
Wszyscy  oni  wykręcili  się  z  tego  tak  czy  owak,  ale  mnie  to  nie  przystoi
  (80).  Jest  w  sytuacji 
niezwykle  trudnej,  zdaje  sobie  sprawę,  że  nie  będzie  w  stanie  uratować  wszystkich 
podróżnych.  Zapewnił  mnie,  że  nie  chciał  się  ratować.  Jedna  tylko  wyraźna  myśl  to 
przychodziła mu do głowy, to znikała: ośmiuset ludzi i siedem łodzi; ośmiuset ludzi i siedem 
łodzi. 
   –  Ktoś  mówił  głośno  w  mojej  głowie  powiedział  trochę  nieprzytomnie.  –  Ośmiuset  ludzi  i 
siedem łodzi, i ani chwili czasu! 
   Niech  pan  się  tylko  zastanowi.  Pochylił  się  ku  mnie  nad  małym  stolikiem, a ja usiłowałem 
uniknąć  jego  wzroku.  –  Czy  pan  myśli,  że  balem  się  śmierci?  –  zapytał  bardzo  cicho  i 
zapalczywie.  Opuścił  na  stolik  otwartą  dłoń  z  taką  silą,  że  filiżanki  od  kawy  podskoczyły.  – 
Przysięgam,  że  nie...  Nie,  na  Boga!  –  Wyprostował  się  i  skrzyżował  ramiona;  głowa  mu 
opadła na piersi
 (95-96). 
   Wywołany  w  umyśle  obraz  ludzi  topiących  się  wzajemnie  w  oszalałych  próbach  ratunku, 
gwałtowne okrzyki zachęcające do ratowania własnego życia, moment słabości i przerażenia 
decydują  o  opuszczeniu  przez  oficera  tonącego  statku.  Zaraz  po  skoku  zdaje  sobie  sprawę  z 
potwornego  czynu  –  opuścił  bez  udzielenia  pomocy  powierzonych  jego  opiece, 
nieświadomych  sytuacji  pielgrzymów.  Może  i  nie  bał  się  śmierci,  ale  wiecie,  co  wam 
powiem?  –  bał  się  krytycznej  sytuacji.  Przeklęta  wyobraźnia  roztaczała  przed  nim  całą 
okropność  panicznego  popłochu:  gwałtowny  pęd  ludzi  tratujących  wszystko  po  drodze, 
ż

ałosne krzyki, tonące łodzie – straszliwe okoliczności towarzyszące wszelkim katastrofom na 

morzu, o jakich kiedykolwiek słyszał. Może i pogodził się z myślą o śmierci, ale podejrzewam, 
ż

e chciał umierać bez tej strasznej grozy, spokojnie, jak gdyby ich m transie (96-97). 

   Jim  naruszył  prawo  morskie  i  wystąpił  przeciwko  podstawowym  zasadom  etyki  i  honoru. 
Nie  może  przestać  myśleć  o  tym  co  zrobił,  jest  niespokojny,  nie  chce  więcej  uciekać,  sam 
domaga  się  kary,  chociaż  pozostali  członkowie  załogi  nie  stawili  się  na  procesie.  W 
towarzystwie  Marlowa  na  nowo  rozpamiętuje  kolejne  sekundy  od  nagłego  szarpnięcia 
statkiem  do  opuszczenia  go  i  ucieczki.  Czuje  się  jak  łotr,  dla  którego  nie  ma 
usprawiedliwienia,  ale  jednocześnie  pragnie,  by  ktoś  go  wysłuchał  i  zrozumiał.  Wszystko 

background image

polega na tym, żeby człowiek był w pogotowiu. Ja nie byłem; nie byłem – wtedy. Nie chcę się 
usprawiedliwiać;  ale  tak  bym  chciał  wytłumaczyć,  tak  bym  chciał,  żeby  ktoś  zrozumiał, 
ktokolwiek, choćby tylko jeden człowiek! Pan! Dlaczegóżby nie pan?
 (90). 
   Kapitana,  oficera  i  dwóch  mechaników  z  tonącej  „Patny”  ocaliła  załoga  „Avondale”,  zaś 
uszkodzony statek z kilkusetosobową grupą pasażerów doholował do brzegu okręt francuski. 
Wypadek  zakończył  się  uratowaniem  tych  ludzi,  co  w  żadnym  razie  nie  zwalnia  Jima  od 
odpowiedzialności.  Czuje  do  siebie  wielką  niechęć  i  obrzydzenie,  sam  nie  może  pojąć  jak 
mógł  zareagować  w  ten  sposób,  dlaczego  opuścił  zagrożonych  śmiercią  ludzi,  którzy 
zawierzyli  fachowości  i  etyce  białych.  Swoim  czynem  zrównał  się  z  pogardzanymi  przez 
siebie członkami załogi – ludźmi skłonnymi do opilstwa i jakichś ciemnych interesów. 
   Według  prawa  Jim  ponosi  odpowiedzialność  za  porzucenie  na  morzu  tonących.  Wzbudza 
jednak  sympatię  składu  orzekającego.  Sędzia  Brierly  dyskretnie  sugeruje  Marlowowi,  by 
skłonił go do ucieczki, jednak propozycja ta zostaje natychmiast odrzucona – Jim postanawia 
odbyć  karę  (przynajmniej  tyle  może  teraz  zrobić,  by  ratować  nadwątlony  honor).  Sąd 
pozbawia oskarżonego dyplomu oficerskiego, ale to nie uspokaja jego sumienia. Jim odsłania 
przed  Marlowem  swoje  myśli,  rozterki,  komentarze.  Można  dostrzec  wielką  złożoność 
psychiki ludzkiej nie poddającej się tak łatwym osądom i wyrokom, jakie zapadają na salach 
sądowych, gdzie rozważa się tylko konkretne, widoczne, udowodnione fakty. 
   Poruszony  skruchą  Jima  i  honorowym  stawieniem  się  na  procesie  Marlow  postanawia 
pomóc  pozbawionemu  możliwości  wykonywania  zawodu,  surowemu  wobec  siebie 
skazanemu.  Nie  będzie  mógł  wrócić  do  rodzinnego  domu  –  z  takim  obciążeniem  winą  nie 
może  pokazać  się  ojcu,  zacnemu,  szanowanemu  człowiekowi  o  nieposzlakowanej  opinii.  W 
tym stanie psychicznym, roztrząsając ciągle elementy tamtych zdarzeń, Jim mógłby – obawia 
się  Marlow  –  całkowicie  się  załamać.  Dzięki  listowi  polecającemu  do  przyjaciela  Marlow 
pomaga Jimowi znaleźć pracę, którą porzuca jednak po kilku miesiącach, gdy nieoczekiwane 
spotkanie  drugiego  mechanika  z  „Patny”  na  nowo  rozjątrza  ranę.  Kolejne  miejsce 
zatrudnienia  (akwizytor  w  firmie  dostawców  okrętowych  Egströma  i  Blake'  a)  z  podobnych 
powodów jest tylko tymczasowym wytchnieniem od wspomnień. Kolejne porty, nowi ludzie i 
te  same  myśli,  które  na  skutek  rożnych  bodźców  wracają  jak  bumerang,  zmuszają  Jima  do 
nowych  zmian  i  podroży.  Marlow  nadal  interesuje  się  losem  byłego  oficera  z  „Patny”.  Po 
kolejnym spotkaniu z nim postanawia udać się po radę do przyjaciela Steina, który zarządza 
siecią  handlową  posiadającą  swoje  placówki  w  różnych  portach,  mając  nadzieję,  że  jako 
człowiek  wrażliwy,  kolekcjoner  chrabąszczy,  idealista  i  marzyciel,  z  pewnością  zrozumie 
trudną  sytuację  Jima.  Niedługo  potem  Jim  otrzymuje  propozycję  objęcia  posady  dyrektora 
stacji  handlowej,  którą  dotąd  zarządzał  człowiek  o  nie  najlepszej  opinii  –  Portugalczyk 
Cornelius.  Nowym  miejscem  jest  Patusan,  egzotyczna  wyspa  położona  w  Archipelagu 
Malajskim,  zamieszkiwana  przez  dzikie  plemię  Bugisów.  Wyposażony  w  oficjalny  list  do 
Corneliusa  odwołujący  go  ze  stanowiska  oraz  srebrny  pierścień  (rodzaj  poręczenia)  dla 
Doramina (naczelnika plemienia) Jim z nowymi nadziejami i marzeniami wyrusza w podróż 
do tajemniczej krainy. 
   Kiedy przybył, społeczność Bugisów była w niezmiernie ciężkiej sytuacji. – Bali się wszyscy 
–  opowiadał  mi  Jim  –  każdy  się  bal  o  swoją  skórę;  a  ja  widziałem  jak  na  dłoni,  że  muszą 
natychmiast coś zrobić, jeśli nie chcą zmarnieć jeden za drugim, między radżą i tym włóczęgą 
Szarifem.  –  Ale  zrozumieć  położenie  to  było  jeszcze  mało.  Kiedy  już  powziął  swój  projekt, 
musiał go wbijać w oporne umysły, przezwyciężając zapory strachu i samolubstwa. Udało mu 
się wreszcie. To też było mało. Trzeba było obmyślić sposób działania. Jim ułożył plan bardzo 
ś

miały;  a  i  wówczas  jeszcze  zadanie  było  rozwiązane  dopiero  w  połowie.  Musiał  natchnąć 

swoją  wiarą  wielu  ludzi,  którzy  mieli  ukryte  lub  bezsensowne  powody  do  trzymania  się  na 
boku;  musiał  załagodzić  niedorzeczne  zawiści  i  wyperswadować  głupie  wątpliwości 
wszelkiego rodzaju. Nie byłoby mu się udało, gdyby nie powaga, jaką się cieszył Doramin, i 

background image

gdyby nie ognisty zapał jego syna (277-278). 
   Patusan  okazuje  się  wyspą  targaną  różnymi  niepokojami  i  walkami.  Doramin  nie  potrafi 
ujarzmić  radży  Tunku  Allanga,  wyjątkowo  chciwego  i  niegodziwego  człowieka,  który  stale 
zagraża  bezpieczeństwu  tubylców.  Uwięziony  Jim  postanawia  uciec  i  przedostaje  się  do 
Doramina.  Pierścień  ułatwia  mu  zdobycie  zaufania  najważniejszej  osoby  na  wyspie.  Innym 
problemem Patusanu jest agresja ze strony Szarifa Alego (pół-Araba) – bandyty i rabusia. Jim 
wraz z nowym przyjacielem Dainem Warisem, synem Doramina, doprowadza do pokonania i 
podporządkowania  Tunku  Allanga  i  opanowania  opryszków  Alego.  Oni  dwaj,  a  także 
pozbawiony stanowiska Cornelius, są odtąd wrogami Jima (próbują go zgładzić). Tymczasem 
jednak, zmuszeni do ustąpienia, czekają na dogodną okazję, by się odegrać na przybyszu. 
   Jim poznaje warunki życia i kulturę plemienia Bugisów, którzy wraz z Doraminem traktują 
go  jak  swego  przywódcę,  otaczają  szacunkiem  i  wdzięcznością  za  wybawienie  z  nieszczęść. 
Nowy tuan (lord) staje się gwarantem ich bezpieczeństwa. Wyczuwają jego życzliwość i liczą 
na  opiekę,  której  spodziewali  się  po  mądrym,  wykształconym,  cywilizowanym  białym 
człowieku.  Pokojowa  polityka  sprawia,  że  Jim  zyskuje  wielki  autorytet,  a  kraj  staje  się 
miejscem  bezpiecznym  i  dobrze się rozwija. Marlow, który po dwu latach odwiedza Jima w 
Patusanie,  jest  pod  wrażeniem  jego  nowej  pozycji.  Ponadto  niedawny  bankrut  moralny  i 
samotnik, stał się przyjacielem Daina Warisa, wybitnego młodego człowieka, syna naczelnika 
plemienia,  oraz  ukochanym  delikatnej,  pięknej  i  mądrej  dziewczyny,  wychowanicy 
Corneliusa,  którą  osierociła  jej  matka  (żona  tego  okrutnego  człowieka).  Jim  nazwał  ją 
Klejnotem, by oddać w tym imieniu jak jest mu droga. Dziewczyna żyła w tak bezwzględnym 
zapatrzeniu się w niego, że przejęła coś z zewnętrznego wyglądu Jima, cos, co przypominało 
go  w  ruchach,  w  sposobie  wyciągania  ręki,  oglądania  się,  rzucania  spojrzeń.  Niezmierne 
natężenie  jej  czujnej  miłości  sprawiało,  że  można  było  prawie  wyczuć  tę  miłość  zmysłami; 
zdawała  się  naprawdę  istnieć  w  przestrzeni  naokoło  Jima,  otaczając  go  jak  szczególny 
aromat,  trwając  w  słońcu  niby drżąca, stłumiona, namiętna nuta
 (300). Wydawałoby się, że 
nic nie może zakłócić szczęścia kochanków ani naruszyć spokoju malajskiej krainy. 
   Po upływie roku od wyjazdu Marlowa z Patusanu nagle odmienia się sytuacja Jima i oblicze 
kraju.  Dzieje  się  tak  za  sprawą  grupy  białych  bandytów,  którym  przewodzi  Brown. 
Skradzionym  hiszpańskim  szkunerem  docierają  oni  do  wybrzeży  Patusanu,  podczas  gdy Jim 
znajduje  się  w  głębi  lądu.  Obronę  przed  atakiem  łupieżców  przygotowuje  tymczasem  Dain 
Waris,  jednak  zgodnie  z  wolą  Bugisów  czeka  na  powrót  tuana.  Sytuację  tę  wykorzystuje 
Cornelius,  który  stara  się  skłonić  Browna  do  zabicia  Jima.  Wtóruje  mu  w  tym  człowiek 
Tunku Allanga Kassim. Brown jednak sam liczy na pomoc Jima w opanowaniu wyspy (zdaje 
sobie  sprawę,  że  jego  ludzie,  nieliczni  i  wygłodniali,  nie  pokonają  tubylców).  Brown 
przekonuje  się  jednak,  że  tego  rodzaju  ugoda  nie  wchodzi  w  rachubę.  Sprytnie  podchodzi 
Jima,  zadaje  pytania,  budzi  wątpliwości  –  z  relacji  Marlowa  wynika,  że  aluzje  do  jakichś 
wspólnych przeżyć i podobnych wspomnień poruszyły tuana do głębi i uśpiły jego czujność. 
Ufając  słowom  przybysza  (człowieka  o  rzekomo  podobnej  psychice),  że  pragnie  z 
towarzyszami  zaspokoić  głód,  pozostawia  mu  broń  i  puszcza  wolno.  Przekonuje  do  swojej 
decyzji  ufających  mu  Bugisów.  –  Puśćcie  ich,  tak  będzie  najlepiej  według  mojego  zdania, 
które  jeszcze  nigdy  was  nie  zawiodło  –  nalegał  Jim.  Wszyscy  zamilkli.  Wśród  mroku 
dziedzińca  słychać  było  stłumiony  gwar  i  dreptanie  tłumu.  Doramin  podniósł  ciężką głowę i 
wyrzekł,  że  wprawdzie  czytać  w  sercach  jest  równie  trudno  jak  dotknąć  ręką  nieba,  ale... 
zgadza się. Inni wypowiadali kolejno swe zdanie.
 „To najlepszy sposób” – „Puścić ich wolno” 
– i tak dalej. Ale większość obecnych rzekła po prostu, że „ufają tuanowi Jimowi” (416). 
   Tymczasem inicjatywę przejmuje Cornelius, który od dawna czekał na taką okazję. Zdradza 
Brownowi tajemne przejście i kieruje go na oddział Daina Warisa. Syn Doramina ginie wraz z 
innymi  mieszkańcami  Patusanu.  Jim  nie  może  sobie  darować  swojej  naiwności  i 
łatwowierności. Naraził na śmierć wielu ludzi, a wśród nich najwierniejszego przyjaciela. W 

background image

rozpaczy  i  poczuciu  bezsilności  wobec  nieodwracalnych  zdarzeń  postanawia  udać  się  do 
Doramina.  Ukochana  Jewel  (Klejnot)  wraz  z  wiernym  sługą  Tamb’  Itamem  starają  się 
odwieść  go  od  tej  decyzji;  zdają  sobie  sprawę  z  tego,  że  tuana  czeka  tam  śmierć.  Jim 
oczywiście również rozumie ból Doramina i właśnie dlatego chce swoim życiem zapłacić za 
zabicie  Daina.  Nie  mam  odwagi  powtórzyć,  co  mi  mówiła  o  chwilach,  które  spędziła  na 
mocowaniu się z Jimem o swoje szczęście. Ciągnęło się to z godzinę lub dłużej. Niepodobna 
przeniknąć,  czy  miał  jeszcze  jakąś  nadzieję,  czego  oczekiwał,  co  sobie  wyobrażał.  Był 
nieugięty;  a  im  bardziej  się  czuł  osamotniony  w  swoim  uporze,  tym  wyżej  jego  duch  zdawał 
się  wznosić  ponad  gruzy  walącego  się  życia.
  „Walcz”  –  krzyczała  do  niego.  Nie  mogła 
zrozumieć! Nie było już o co walczyć. Jim chciał dowieść swej siły w inny sposób – pokonać 
sam złowrogi  los
 (433). Nie pomagają prośby kochających go osób, nie powstrzymuje miłość 
do Klejnotu. Tym razem Jim nie może się cofnąć. Z godnością i odwagą, a także z poczuciem 
winy staje przed naczelnikiem plemienia. Z chwilą kiedy Doramin podniósł broń, tłum stojący 
za Jimem rozpierzchnął się, a po strzale rzucił się naprzód zgiełkliwie. Mówią, że biały cisnął 
w  prawo  i  lewo  –  na  wszystkich  tych  ludzi  –  dumne,  nieugięte  spojrzenie.  Potem,  z  ręką  na 
ustach,  padł  na  twarz  martwy
  (439).  Narrator  sugeruje  w  komentarzu,  że  Jim  odszedł  nie 
uzyskawszy  przebaczenia,  otoczony  mglistą  tajemnicą,  nieprzenikniony,  zapomniany  –  i 
niezwykle  romantyczny.  Nawet  w  najszaleńczych  dniach  swych  chłopięcych  rojeń  nie  mógł 
wymarzyć  tak  czarownej  wizji,  tak  tryumfalnego  wyniku!
  (439).  Powieść  kończy  się 
stwierdzeniem, że Jewel zamieszkała w domu Steina i prowadzi głuche, martwe życie (440), 
podczas  gdy  on  sam  odczuwa  upływ  czasu,  mówi,  że  niedługo  trzeba  będzie  to  wszystko... 
opuścić
 (440). 

 
 
Główne zagadnienia 
 

   Powieść psychologiczna czy – jak ją często określano – psychologiczno-moralna Lord Jim 
ukazuje  świat  marzeń,  działań,  refleksji,  zmagania  się  z  sobą  samym  tytułowego  bohatera. 
Nie  jest  to  postać  jednoznacznie  nakreślona,  nie  poddaje  się  łatwym  ocenom  czy  próbom 
„zaszufladkowania”.  Właśnie  na  tym  polega  jej  urok  i  wartość,  że  mówi  prawdę  o 
skomplikowanej  psychice,  o  słabości  rozumu  planującego  i  porządkującego  życie  człowieka 
wobec  tego,  co w nim tajemnicze, nieodgadnione, nieoczekiwane, nieprzewidywalne. Wątek 
psychologiczno-moralny  ukazuje  Jima  najpierw  poprzez  jego  marzenia  o  wielkich  czynach, 
poprzez  jego  wyobrażenia  o  sobie,  że  zawsze  będzie  zdolny  do  heroicznej  postawy,  że  nie 
ulęknie się śmierci. On, miłośnik Szekspira, wychowywany w szacunku do wielkich wartości, 
wśród których na czoło wysuwa się zwyczajne poczucie obowiązku i honor, z lubością oddaje 
się  rojeniom  o  własnej  wielkości.  Życiowa  próba  stawia  go  w  sytuacji  bankruta:  nie  podjął 
jedynie słusznej decyzji o ratowaniu pasażerów zagrożonych śmiercią w tonącym parowcu, a 
więc  zniszczył  swoje  ideały,  pogrzebał  marzenia,  przekonał  się,  że  nie  było  go  stać  na 
męstwo.  Zamiast  odpowiedzialności,  heroizmu  i  honoru  Jim  odnalazł  w  sobie.  Słabość,  o 
którą  nigdy  sam  siebie  nie  mógłby  podejrzewać  (wypadek  podczas  szkolenia  zinterpretował 
na  własny  użytek  jako  zdarzenie,  w  którym  nie  chciał  wziąć  udziału).  Właśnie  konieczność 
dokonywania  wyborów,  relacja  między  światem  marzeń  a  rzeczywistością,  osobista 
tragedia  bohatera
,  który  podjął  brzemienną  w  skutkach  decyzję  determinującą  całe  jego 
przyszłe  życie  to  zespół  głównych  zagadnień  budujących  psychologiczno-moralną  warstwę 
powieści. 
   Losy  Jima  po  ogłoszeniu  wyroku  pozbawiającego  go  oficerskiego  dyplomu  są  okazją  do 
prezentacji  bohatera  o  szczególnie  wrażliwej  psychice,  który  nie  może  zapomnieć  tragicznej 
nocy na „Patnie”, ciągle jest narażony na odświeżanie przykrego wspomnienia, ucieka przed 
osobami i wszelkimi skojarzeniami z owym momentem słabości. Nowy rozdział w jego życiu 

background image

rozpoczyna propozycja Steina. Na Patusanie Jim odzyskuje równowagę psychiczną: Ta część 
utworu  ma  już  raczej  cechy  powieści  obyczajowej  (a  nawet  w  pewnych  fragmentach 
kryminalnej)  z  równoczesnym  zachowaniem  tendencji  do  interpretacji  zdarzeń  w  aspekcie 
moralnym.  Konfrontacja  postaw  cywilizowanych  białych  i  „dzikich”  kolorowych 
ostatecznie  –  wbrew  utartym  przekonaniom  –  stawia  wysoką  ocenę  prostemu  ludowi 
Bugisów. Brown i jego banda, a także Cornelius to ludzie zdolni do największej podłości, do 
grabieży i mordu. Wysoka kultura i etyka Europejczyków okazują się tylko nic nie znaczącą 
opinią pozorem, fałszem. Honor białego człowieka – jak się okazało – nie jest wartością stałą. 
Z  powodu  lekkomyślnego  zaufania  słowu  Browna  Jim  doprowadził  (w  dobrej  wierze)  do 
zburzenia  ładu  i  bezpieczeństwa  w  patusańskim  świecie.  Jim  został  więc  najpierw  ukazany 
wśród ludzi morza (tu również brak odpowiedzialności i honoru ze strony białej załogi statku 
skonfrontowany  jest  z  zaufaniem  ciemnoskórych  pielgrzymów),  potem  na  tle  egzotycznej 
przyrody  i  zwyczajów  ludności  zamieszkującej  odległą  wyspę  Archipelagu  Malajsklego. 
Najpierw  czytelnik  dowiaduje  się  o  jego  pochodzeniu,  charakterze,  marzeniach,  by  później 
poznać rozterki i dramat człowieka, który zdradził swoje ideały i towarzyszyć mu w próbach 
oderwania  się  od  osaczającej  świadomości  własnego  upadku  moralnego.  Czas  szczęścia  i 
powodzenia  wśród  Bugisów  jest  jednak,  by  użyć  morskiej  frazeologii,  ciszą  przed  burzą. 
Spokój i trzeźwość myślenia Jima zakłóca sprytnie zasiana wątpliwość, zaledwie sugestia, że 
losy  jego  i  Browna  mogłyby  być  podobne.  Znowu  wraca  prawda  o  kruchości,  podatności na 
wpływy  psychiki  okaleczonej  moralnym  nadużyciem,  choćby  nawet  miało  miejsce  przed 
wieloma  laty.  Jim  ma  niepowtarzalną  szansę,  płacąc  życiem  za  tragedię,  której  stał  się 
przyczyną  (śmierć  Daina  Warisa  i  Bugisów)  odbudować  swoją  wielkość,  powrócić  do 
wzniosłych romantycznych ideałów. Ma taką możliwość, ale może jeszcze raz uciec. Kolejna 
sytuacja  tragicznego,  trudnego  wyboru  zostaje  przez  bohatera  rozstrzygnięta  bez  wahania  i 
jednoznacznie.  Mimo  marzeń  o  szczęściu  z  Jewel  nie  ucieka  przed  śmiercią  –  karą,  ale 
jednocześnie nadzieją na przywrócenie sobie godności. Dumna decyzja Jima po raz ostatni w 
tej  powieści  podkreśla  najważniejsze  zagadnienie  rozważane  na  jej  kartach  –  nie  można 
uniknąć  życiowych  wyborów,  zwłaszcza  tych  tragicznych,  kiedy  nie  ma  bezpiecznego  i 
szczęśliwego rozstrzygnięcia, każde z nich wiąże się bowiem z tragicznymi skutkami. Jednak 
dokonanie  wyboru,  jak  w  antycznej  tragedii,  jest  koniecznością.  Może  prowadzić  do  zguby 
innych  lub  ocalić drugiego człowieka (grupę ludzi) za cenę klęski własnej bohatera (od razu 
trzeba przypomnieć, że klęska w wymiarze ludzkim, ziemskim – np. śmierć – jest najczęściej 
równoznaczna z duchowym zwycięstwem – z triumfem głoszonych ideałów i zasad). 
   Wśród wielu poruszanych w powieści zagadnień na czoło wysuwają się wierność ideałom i 
problem  tragicznego  wyboru.  Pod  tym  kątem  również,  ze  wskazaniem  kondycji  moralnej,  w 
dużej mierze przebiega prezentacja postaci. 

 
 
Sylwetka tytułowego bohatera 
 

   Charakterystyka  tytułowego  bohatera  oraz  przedstawienie  jego  losów  i  tajników  psychiki 
zostały  rozdzielone  w  powieści  na  dwa  głosy.  Jeden  z  nich  należy  do  Marlowa,  Anglika, 
kapitana,  świadka  podczas  procesu,  zaś  drugi  jest  głosem  samego  Jima.  Marlow  –  bohater  i 
narrator  –  wiele  wie  o  pochodzeniu,  wychowaniu,  wykształceniu  i  kolejach  życiowych 
głównej  postaci. Nie jest jednak narratorem wszechwiedzącym, czasem wprost przyznaje się 
do tego ujawniając pewne wątpliwości. Jest jednak osobą życzliwą Jimowi, a nawet szczerze 
przejętą  jego  problemami.  Stara  się  nie  osądzać  go,  ani  nie  przydaje  mu  jednoznacznych 
etykiet,  raczej  dąży  do  zrozumienia  złożoności  jego  psychiki.  Postanawia  pomóc  temu 
dziwnemu człowiekowi, który wbrew sobie popełnił przestępstwo, nie próbuje uniknąć kary, 
ale  zmaga  się  ze  zmorami  wspomnień  konfrontowanych  z  dawnymi  ideałami,  bo  imponuje 

background image

mu właśnie tymi ludzkimi rysami: nie jest doskonały, ale marzy i dąży do doskonałości. Dla 
angielskiego kapitana wielkie znaczenie ma honor, o który Jim sam walczy z sobą. 
   Niektóre  elementy  charakterystyki  pochodzą  wprost  od  Jima.  Relacjonując  spotkanie  w 
restauracji  hotelu  „Malabar”  Marlow  przywołuje  zdania  wypowiedziane  przez  Jima  i  dodaje 
od  siebie  komentarz  o  jego  zachowaniu,  napięciu  psychicznym.  Okoliczności  wypadku  na 
„Patnie”, poszczególne sekundy, gesty, słowa, czytelnik poznaje więc z bezpośredniej relacji 
uczestnika zdarzenia. 
   Jim  wzbudzał  zaufanie,  sprawiał  wrażenie  uczciwego,  spokojnego,  zrównoważonego 
młodzieńca. Był to ten rodzaj człowieka, któremu by się oddało – na podstawie jego wyglądu 
– statek w opiekę, mówiąc dosłownie i w przenośni
 (52). Innym razem Marlow stwierdza: Był 
w  dobrym  gatunku;  byt  jednym  z  nas
  (87).  A  więc  jaki?  Kulturalny  młody  Europejczyk, 
honorowy,  uczciwy,  odpowiedzialny,  wykształcony,  kierujący  się  powszechnie  uznanymi 
zasadami moralnymi. Prześledźmy jednak kolejne etapy życia Jima. 
   Przyszły  marynarz,  syn  pastora,  otrzymał  dobre  wychowanie  (zdolność  odróżniania  dobra 
od zła, poczucie odpowiedzialności i godności, system wartości etycznych opartych na Biblii 
–  podstawowych,  prostych  i  jednoznacznych).  Zdobywał  wiedzę  z  myślą  o  pracy  na  morzu. 
Marzył  o  wielkich  przygodach,  poznawaniu  obcych  lądów  i  stykaniu  się  z  ryzykownymi 
sytuacjami,  w  których  zawsze  wykazywałby  się  odwagą  i  niezłomnością  zasad.  Jako  oficer 
nadal  ulegał  dawnym  iluzjom.  Krążąc  samotnie  po  pokładzie  podczas  monotonnych  rejsów 
wracał do chłopięcych romantycznych rojeń. Miał zdolność właściwej oceny ludzi, dostrzegał 
ich słabości i ułomności charakteru (opinia o członkach załogi na „Patnie”), ale unikał krytyki 
i  dyskwalifikujących  osądów.  Na  marzycielską,  żądną  przygód  naturę  Jima  przyszło  nagłe 
otrzeźwienie  po  skoku  do  łodzi  ratunkowej.  Ów  skok ma tu znaczenie niejako symboliczne: 
to  szybki  ruch,  nie  poprzedzony  refleksją,  znak  źle  dokonanego  wyboru.  Oddziela  on  w 
biografii  bohatera  etap  młodzieńczych  uniesień  od  brutalnej  rzeczywistości,  która 
uświadomiła  mu  jego  nikczemność.  W  jednej  chwili  stał  się  przestępcą,  człowiekiem 
niehonorowym,  tchórzliwym,  niegodnym  zaufania,  dbającym  tylko  o  siebie  –  ta  samoocena 
nie  pokrywa  się  z  odbiorem osoby Jima przez innych bohaterów, którzy zdają sobie sprawę, 
ż

e  wyjątkowe  sytuacje  na  morzu  są  niekiedy  zbyt  trudną  próbą  charakteru.  Skład  osób 

orzekających  o  winie  Jima  dostrzega  jego  wolę  wyznania  prawdy,  poczucie  winy  i  tragizm 
sytuacji. On sam nie pojmuje dlaczego porzucił statek. 
   Badacz twórczości Conrada – Róża Jabłkowska – zauważa takie te cechy Jima, które kłócą 
się  z  wzorem  gentlemana.  Zamiast  kierować  się  rozumem  i  trzeźwością  Jim  rządzi  się 
impulsem,  dyktowanym  mu  przez  instynkt,  a  jeszcze  silniej  przez  wyobraźnię.  Brakuje  mu  i 
takich  cech
  „angielskiego”  charakteru,  jak  panowanie  nad  sobą  i  przezorność  w 
przeciwnościach. Zamiast tych ostatnich pojawiają się przymioty Anglikom na ogół nie znane: 
przesadna drażliwość, uczulenie na traktowanie przez innych, wygórowana duma, zaczepność 
jako  reakcja  na  słuszne  zarzuty.  Cechy  te  wskazują  na  naturę  egzaltowaną,  temperament 
gwałtowny  i  szybkie,  nie  przemyślane  odruchy  na  bodźce  zewnętrzne
.  [...]  Najbardziej 
nieangielskim rysem jest absolutny brak poczucia humoru, branie siebie i innych nadzwyczaj 
serio,  bez  zachowania  właściwych  proporcji,  oraz  uporczywe  trzymanie  się  nieżyciowego, 
wyimaginowanego ideału, egoistyczne dążenie do jego urzeczywistnienia wbrew rozsądkowi, 
za cenę niewspółmiernie wielkich wysiłków
.

6

 

   Tytułowy  bohater  powieści  Jest  więc  osobowością  złożoną,  skomplikowaną,  me 
pozwalającą się jednoznacznie scharakteryzować. Jego młodzieńczy idealizm nie wytrzymuje 
próby życiowego realizmu. Jim popełnia jednak czyn, który nie do końca można utożsamiać z 
jego  winą.  Nie  stać  go  na  trzeźwą  analizę  sytuacji,  jego  psychika  mu  na  to  nie  pozwala. 
Dokonanie  niewłaściwego  wyboru  owej  tragicznej  nocy  na  „Patnie”  zrewidowało  jego 
romantyczne,  marzycielskie  skłonności  i  jeszcze  bardziej  wzmocniło  reakcję  na  otoczenie. 
Jim  czuje  na  sobie  spojrzenia  ludzi,  wydaje  mu  się,  że  jest  powszechnie  potępiony.  Narasta 

background image

poczucie  winy,  a  równocześnie  chęć  ucieczki  od  uporczywych  myśli.  Teraz  nie  jest  to  już 
żą

dny  wspaniałych  przygód  młody  człowiek,  który  starał  się  upodobnić  do  bohaterów 

romantycznych  i  widział  siebie  w  roli  wybawiciela  ratującego  tonących.  Jest  rozbity 
wewnętrznie,  popychany  jak  ten  żółty  pies,  który  stracił  orientację,  dokąd  się  udać  (79-80). 
Czuje się teraz gorszy, podły, bierze do siebie słowa o kundlu, podczas gdy naprawdę chodzi 
o zabłąkanego psa. 
   Wydaje  się,  że  pomoc  Marlowa  ocaliła  Jima.  Możliwość  wyrzucenia  z  siebie  bardziej 
rzetelnej  prawdy  o  zdarzeniach,  niż  było  to  możliwe  podczas  procesu,  pozwoliła  mu 
zwerbalizować  swoje  myśli,  wrażenia,  uczucia  a  więc  podjąć  próbę  oczyszczenia  się 
(wyznanie winy) przed drugim człowiekiem i sobą samym. W tym stanie nie byłby zdolny do 
zorganizowania  sobie  przyszłości,  dlatego  kolejne  posady  wyjednane  przez  Marlowa 
pozwalają  mu  wypełnić  czas.  Nie  stać  go  jednak  na  kompromisy  i  wytrwałość.  Kolejne 
ucieczki pogłębiają poczucie klęski. Patusan jest szansą, która ma go odrodzić i wynagrodzić 
okres uciążliwych ucieczek. 
   Krytyka  postawy  romantycznej  Jima  nie  jest  jednak  równoznaczna  z  całkowitym  jej 
odrzuceniem.  Dalszy  rozwój  wydarzeń  i  ewolucja  psychiczna  Jima  nie  prowadzą  jednak  do 
porzucenia
  „romantyzmu”,  ale  do  zmiany  jego  postaci.  Jim  uświadomił  już  sobie  swoją 
słabość,  ale  nie  porzucił  szczytnych  ideałów  postępowania
.

7

  Romantyzm  Jima  wyraża  się 

teraz  w  wyczuleniu  na  problem  społeczne  na  krzywdę  i  bezsilność  Bugisów  wobec 
zorganizowanej  przemocy,  życzliwość  wobec  prostych  ludzi,  którym  stara  się  przewodzić  z 
myślą o ich szczęściu i bezpieczeństwie (a wcześniej o wyzwoleniu spod terroru bandytów). 
Nowoczesnym  rysem  Jima  są  jego  demokratyczne  przekonania,  uznanie równości wszystkich 
ludzi,  traktowanie  w  jednakowy  sposób  białych  i  kolorowych.  Te  rysy  i  pojęcia 
„honorowego” człowieka według polskich wzorów są wkładem Conrada, są jego osobistym, 
własnym  studium  charakteru  Anglików
.

8

  Uczuciowa,  wrażliwa  natura  Jima  ma  więc  w 

Patusanie  wielkie  pole  do  popisu.  W  świecie  białych  czuł  się  wyobcowany,  odrzucony, 
nieszczęśliwy,  w  kraju  Bugisów  odnajduje  się  jako  dzielny  obrońca,  wierny  przyjaciel, 
delikatny  kochanek.  Tubylcy  otaczają  go  szacunkiem,  wdzięcznością  za  pomoc  i 
zabezpieczenie  przed  napastnikami,  cenią  sprawiedliwego  tuana,  który  dba  o  kolorowych, 
choć sam jest białym człowiekiem. Zaufanie i oddanie Bugisów pozwala Jimowi odbudować 
utracone poczucie godności. 
   Jak się okazuje – natury nie można pokonać. Jim na nowo staje się człowiekiem reagującym 
chaotycznie,  bez  wystarczającej  analizy  sytuacji,  bez  odrobiny  ostrożności  wobec  obcego 
przecież  człowieka,  który  swoim  wyglądem  wcale  nie  wzbudza  zaufania.  W  imię  ideałów 
młodości,  wiary  w  honor  białego,  chęci  pomocy  głodnemu  przybyszowi,  tuan  Bugisów 
znowu  traci  ostrość  widzenia:  niewłaściwie  ocenia  sytuację  i  kolejny  raz  dokonuje  złego 
wyboru.  Śmierć  niewinnych  ludzi  tym  razem  stała  się  prawdą.  Jim  ma  okazję  do  jeszcze 
jednego  wyboru  i  tym  razem  podejmuje  jedynie  słuszną,  choć  trudną  i  znowu  romantyczną 
decyzję.  Idąc  na  śmierć  z  rąk  Doramina  nie  tchórzy,  ani  nie  ma  wątpliwości,  co  powinien 
zrobić.  Jest  dumny,  nieugięty,  przekonany  o  przyjęciu  właściwej  postawy.  Decyzja  Jima  nie 
dotyczy  jednak  tylko  jego,  wiąże  się  z  porzuceniem  ukochanej  Jewel,  która  będzie  odtąd  na 
zawsze  nieszczęśliwa.  Jest  to  więc  również  rys  kojarzący  się  z  biografią  bohatera 
romantycznego:  niespełniona  miłość  i  rozstanie  z  kochanką  –  tym  razem  z  inicjatywy 
mężczyzny, w imię wyższej konieczności. 
   Lord  Jim  jest  postacią  ukazaną  z  wielkim  staraniem  o  szczegółową  charakterystykę. 
Czytelnik  może  go  poznać  na  różnych  etapach  jego  życia,  w  różnych  okolicznościach. 
Zawsze  jednak  jest  to  bohater,  którego  losy  zdominowały  bezwzględnie  wyznawane  zasady 
moralne,  niekiedy  usypiające  jego  czujność,  którym  sam  nie  potrafił  sprostać.  Jest  to 
romantyk  ukazany  w  różnych  odcieniach  takiej  charakterystyki:  cechuje  go  idealizm,  jego 
psychika  jest  tajemnicą,  wrażliwy  na  krzywdę,  przeżywający  miłość  bez  możliwości 

background image

spełnienia  się  w  życiu  rodzinnym,  wyobcowany,  rozdrapujący  rany  własnego  sumienia.  Ze 
względu  na  pochodzenie  i  wychowanie  jest  Europejczykiem,  angielskim  gentlemanem, 
człowiekiem  ukształtowanym  według  najlepszych  wzorów.  Drobiazgowo  przedstawiony  na 
początku  utworu,  jeśli  chodzi  o  wygląd  zewnętrzny,  do  końca  pozostaje  zagadką  pod 
względem psychiki.

9

 

   Ostateczna  decyzja  Jima  jest  konsekwencją  postawy wobec Browna i jego bandy. Okazuje 
się,  że  nie  potrafił  się  oderwać  od  obciążeń  wywołanych  przez  tamtego  Jima  –  sprzed  lat. 
Wszystko przemawia przeciw ludziom, którym raz złamano kręgosłup, niezależnie od tego, co 
chcieliby czynić i co rzeczywiście czynią. Ta część człowieka zrasta się z wielkimi kłopotami. 
Zdaje  się  zresztą,  że  zrasta  tylko  teoretycznie
.

10

  Taką  filozoficzną  refleksją  podsumowuje    

M.  Komar,  autor  książki  o  dziełach  Conrada,  uwagi  o  losie  Jima.  Istotnie,  dawnej skazy nie 
mógł  nigdy  całkowicie  usunąć.  Pęknięcie  spowodowane  reakcją  na  „Patnie”  pozostanie  na 
zawsze,  nawet  jeśli  chwilowo  się  zabliźni  lub  uda  się  je  ukryć.  Element  obrony  Jima  wnosi 
książka  Wiesława  Krajki

11

,  który  wyjaśnia  postępowanie  bohatera  różnego  typu izolacją. Na 

morzu,  wśród  bezkresnych  wód,  człowiek  zawsze  czuje  się  osamotniony,  zdany  na  wąską 
grupę ludzi w podobnej sytuacji psychicznej. Patusan to obszar oddzielony od świata górami i 
tropikalną  naturą,  wobec  której  człowiek  jest  kruchą,  drobną  istotą.  Chociaż  Jim  cieszy  się 
szacunkiem, a nawet czcią, jest tu przecież nie u siebie, obcy, inny. Izoluje się także w sensie 
psychicznym  (uciekając  w  sferę  marzeń)  i  etycznym  (dążąc  do  osiągnięcia  ideałów  zbyt 
wygórowanych). 
   Prezentacja  sylwetki  tytułowego  bohatera  wskazuje  na  wyraźną  tendencję  do  ukazania 
złożoności i niezwykłości ludzkiej psychiki – niepowtarzalnej i nie do odczytania przez drugą 
osobę.  Warto  dopowiedzieć,  że  człowiek  sam  dla  siebie  bywa  –  jak  w  przypadku,  Jima  – 
tajemnicą.  Psychologiczno-moralny  kształt  powieści  Conrada  zasadza  się  w  głównej  mierze 
na takiej właśnie literackiej kreacji głównej postaci. 

 
 
Postaci drugoplanowe 
 

   Na  początku  tego  rozdziału  wypada  uściślić  pojęcie  postaci  drugoplanowej  w  odniesieniu 
do  wyjątkowo  istotnej  osób  Marlowa,  Pojawia  się  prawie  wszędzie,  gdzie  bywa  główny 
bohater,  lub  przynajmniej  zdobywa  o  nim  rzetelne  informacje.  Można  więc  zaryzykować 
twierdzenie, że umieszczenie go w tej grupie postaci jest niewłaściwe. Dlatego proponujemy 
rozdzielenie tu obu funkcji, w jakich występuje Marlow w powieści Joseha Conrada. Marlow 
jako  narrator  zostanie  bliżej  przedstawiony  w  dalszej  części  opracowania,  natomiast  tu 
postaramy  się  ukazać  go  jako  bohatera,  uczestnika  zdarzeń  (oczywiście,  jest  to  zabieg 
sztuczny, mający na celu jedynie bardziej przejrzyste ujęcie rozważań). 
   Związki  Marlowa  z  Jimem  mają  dosyć  niezwykły  charakter.  Doświadczony  kapitan 
angielski  poznaje  młodego  oficera  podczas  jego  procesu,  obserwuje  uważnie  jego 
zachowanie, nawiązuje z nim bliższe kontakty i stara się mu pomóc w trudnej sytuacji. 
   Skąd tak nagła sympatia i troska o losy przestępcy? Co tak bardzo ujęło Marlowa w osobie 
Jima? Odpowiedzią na te pytania może być przywołanie kolejny raz słów: Był jednym z nas
W  losie  i  zachowaniu  Jima  na  „Patnie”,  a  także  później,  podczas  procesu,  Marlow  odnalazł 
między  innymi  siebie  –  człowieka  honoru,  o  wielkich  ideałach,  dobrze  wychowanego, 
taktownego,  wykształconego,  postępującego  w  życiu  według  kodeksu  morskiego,  którego 
założenia opierają się na etosie rycerskim. 
   W stosunku do Jima Marlow jest powściągliwy, małomówny, pozwala mu „wygadać się” i 
stwarza  do  tego  odpowiednie  warunki.  Chce  go  bliżej  poznać,  ale  nie  po  to,  by  szukać 
sensacji, lecz by mu służyć pomocą. Marlow od początku rozumiał postawę Jima na procesie 
– tytułowy bohater nie tyle martwił się, że popełnił przestępstwo w świetle prawa, ale cierpiał 

background image

z  powodu  niezgodności  tego  czynu  z  własnym  sumieniem  i  ideałami.  Od  początku  Marlow 
był  przekonany,  że  Jimowi  nie  tylko  trzeba,  ale  warto  pomóc  (jednocześnie  zdawał  sobie 
sprawę, że nie może tego nie zrobić – też przecież czuł się powołany do wspaniałych gestów). 
Ułatwił  mu  zdobycie,  a  potem  zmianę  pracy,  powierzył go opiece Steina, którego uważał za 
człowieka najbardziej odpowiedniego do pomocy w tej sytuacji. 
   Marlow  tak  bardzo  interesował  się  losem  Jima,  że  dwukrotnie,  mimo  licznych  własnych 
obowiązków,  spotkał  się  z  nim  (raz  w  jednym  z  portów,  gdzie  zatrudniono  jego 
protegowanego, a drugi raz w Patusanie). Z jednej strony z sympatią i życzliwością starał się 
wesprzeć  Jima,  ułatwić  mu  normalne  funkcjonowanie  w  społeczeństwie  jednak  z  drugiej 
strony nękał go ciągły niepokój o tego wrażliwego nieudacznika. Nie do końca udało mu się 
go przejrzeć i zrozumieć. Był nadal zagadką – ciekawą i niebezpieczną. Kiedy więc Marlow 
odnalazł  Jima  w  Patusanie  otoczonego  czcią  i  dobrobytem,  szczerze  się  ucieszył  jego 
sukcesami, psychicznym odrodzeniem. Uspokojony i radosny wrócił do swoich obowiązków. 
Wiadomość  o  tragicznych  losach  Jima  dobiegła  go  po  dwu  latach.  Poczuł  się  nią  tak 
poruszony,  że  postanowił  ją  przekazać  innym  –  ale  tu  już  wkraczamy  w  rozważanie 
kompetencji Marlowa-narratora. 
   Wśród  postaci  z  powieści  Conrada  jednoznacznie  negatywne  rysy  otrzymali  biali 
członkowie  załogi,  którzy  jako  pierwsi,  bez  wahania  i  jakichkolwiek  rozterek  moralnych 
opuścili  tonący  statek  z  pielgrzymami.  Postępowanie  załogi  jest  niezgodne  z  prawem 
morskim, sprzeczne z zasadami obowiązującymi każdego marynarza. Ucieczka z „Patny” jest 
więc  złamaniem  podstawowych  zasad  etyki,  jest  zbrodnią.  Wszyscy  oni  mają  zapewne 
ś

wiadomość  popełnienia  przestępstwa.  By  uniknąć  kary  nie  stawiają  się  na  rozprawie.  To 

kolejny  haniebny,  niehonorowy  czyn  następna  ucieczka,  tym  razem  od  odpowiedzialności 
prawnej.  Kapitan  –  Niemiec  z  Nowej  Południowej  Walii  (32)  jest  tu  przedstawiony  jako 
odrażający  typ,  gwałtowny  i  wulgarny,  skąpy  i  skłonny  do  awantur.  Jest  to  otyły,  ciągle 
zasapany, wzbudzający antypatię marynarz, który zupełnie nie przystaje do wyobrażeń Jima o 
ludziach  morza  uczestniczących  we  wspaniałych  przygotowaniach  i  postępujących 
szlachetnie.  Warto  zwrócić  uwagę  na  narodowość  kapitana  –  Niemiec  może  być  opojem  i 
wulgarnym opasłym typem, Anglikowi taka charakterystyka nie przystoi. 
   Odpowiednimi  kompanami  kapitana  są  dwaj  mechanicy,  również  zadziorni,  skłonni  do 
wypitki,  me  zawsze  akceptujący  i  wykonujący  polecenia  przełożonego.  Było  tak  dlatego,  ze 
łączyły  ich  jakieś  tajemnicze,  nieczyste  interesy.  Kapitan  i  starszy  mechanik  byli  kamratami 
już od dobrych kilku lat
; [...] Nadbrzeżna fama w ojczystym porcie „Patny” głosiła, że ci dwaj 
– w zakresie bezczelnych sprzeniewierzeń
 – „dokonali razem mniej więcej wszystkiego, co się 
tylko da pomyśleć
”. Na oko źle byli dobrani; jeden miał tępe złe oczy i ospałe ciało o miękkich 
liniach,  drugi  był  chudy,  cały  we  wklęsłościach  –  o  głowie  długiej  i  kościstej  niby  u  starej 
szkapy,  o  zapadłych  policzkach,  zapadłych  skroniach  i  obojętnym,  szklistym  spojrzeniu 
zapadłych  oczu
  (31-32).  Wygląda  jak  kościotrup,  pali  fałszowany  tytoń  (32)  o  wyjątkowo 
nieprzyjemnym zapachu i wiadomo o nim, że za jakieś poważne przewinienia wylano go po 
prostu  z  okrętu
  (32).  W  krytycznej  sytuacji  na  „Patnie”,  płacząc  i  błagając  Jima  o  pomoc, 
oskarżył  go  o  tchórzostwo,  podczas,  kiedy  sam  drżał  tylko  o  własne  życie  i  zachowywał  się 
jak rozhisteryzowane dziecko. Drugi mechanik natomiast lubił się przechwalać: Ja nie wiem, 
co to strach
 [...]. Nie boję się tej, psia mać, roboty na tym zgniłym pudle, do jasnej cholery! 
[...]  ja  to  jestem  chłop  nieustraszony...  (33-34).  Język  i  sposób  mówienia  o  sobie  samym 
najlepiej charakteryzują tego człowieka. Wygląd zewnętrzny, cechy charakteru, zachowanie i 
język  tych  postaci  stanowią  konsekwentnie  negatywną  ich  wizytówkę  w  powieści.  Tym 
sposobem  ich  postępowanie  podczas  katastrofy  statku  jest  jak  najbardziej  prawdopodobne. 
Przyłączenie  się  Jima  do  tak  odrażających  fizycznie  i  moralnie  postaci  jest  dla  niego  dużym 
obciążeniem. 
   Osobą,  która na swój sposób stara się pomóc Jimowi podczas procesu jest sędzia Brierly

background image

kapitan,  dawny  znajomy  Marlowa,  człowiek  dobrze  znający  morze.  Jako  członek  składu 
orzekającego winie i człowiek o nieposzlakowanej opinii dopuszcza się zaskakującego czynu: 
prosi  Marlowa,  by  skłonił  Jima  do  ucieczki,  jest  gotów  przeznaczyć  na  to  własne pieniądze. 
Wobec  takiej  postawy  dojrzałego  człowieka,  reprezentanta  prawa,  Jim  jawi  się  jako  osoba 
znacznie bardziej uczciwa i honorowa. Zatopiony w myślach w gruncie rzeczy sądził samego 
siebie.  Był  człowiekiem  bardzo  surowych  zasad,  który  wymagał  od  siebie  być może u wiele 
więcej niż Jim. Niedługo po procesie popełnił samobójstwo (68). Nie był więc we własnych 
oczach  kimś,  kto  powinien  dalej  żyć.  Próba  skłonienia  Jima  do  ucieczki  pozwala 
przypuszczać, że opinia o Marlowie była oparta na zewnętrznych pozorach. On sam wiedział 
o sobie coś, co nie pozwalało mu siebie usprawiedliwiać. 
   Interesującą  i  ważną  dla  przebiegu  zdarzeń  postacią  jest  Stein.  Długoletni  znajomy 
Marlowa  jest  kupcem  zarządzającym  służą  siecią  handlową,  znanym  przyrodnikiem, 
badaczem  i  kolekcjonerem  owadów,  człowiekiem  o  romantycznym  usposobieniu  (weteran 
Wiosny  Ludów),  wrażliwym  i  delikatnym,  a  przy  tym  lubiącym  przygody.  Właśnie  jemu, 
jako  najbardziej  odpowiedniemu  spośród  znajomych,  Marlow  wyjawia  prawdę  o  kłopotach 
Jima. Stein nie tylko nie odmawia pomocy, ale od razu znajduje dobre rozwiązanie. Chociaż 
jest  to  bohater  starszy  wiekiem,  wydaje  się  podobny  do  tytułowej  postaci  jest  osobą  o 
marzycielskim  usposobieniu  i  samotnikiem.  Jest  to  wreszcie  jedyny  bohater,  który  –  jak  się 
wydaje  –  rozumie  Jima,  jest  jego  „bratnią  duszą”,  często  nazywa  go  romantykiem.  Właśnie 
Stein  otacza  opieką  Jewel  po  śmierci  ukochanego.  Jego  słowa  o  konieczności  odejścia  i 
opuszczenia  wszystkiego,  co  było  mu  bliskie,  zamykają  powieść.  Stein,  który  zaproponował 
Jimowi  pracę  na  wyspie,  przejmuje  teraz  troskę  o  losy  Klejnotu,  ale  równocześnie  sam 
spełniony  zawodowo  i  naukowo  (w  tym  inny  od  romantyka  Jima)  –  poddaje  się  myślom  o 
samotności i śmierci. Jest to (obok Jewel) postać moralnie czysta i piękna. 
   W  gronie  ludzi,  których  Jim  spotyka  w  Patusanie  jest  pięć  osób  o  różnym  rysunku 
charakterologicznym,  które  w  szczególny  sposób  wpływają  na  losy  tytułowego  bohatera. 
Pierwszeństwo  ze  względu  na  pozycję  w  tym  społeczeństwie  należy  się  Doraminowi.  Jako 
naczelnik  plemienia  Bugisów  sam  nie  umie  sobie  poradzić  z  wewnętrznymi  kłopotami,  nie 
potrafi zapewnić bezpieczeństwa swojemu ludowi. Docenia postawę i oddanie przybysza. Ze 
względu na poręczenie (pierścień od Steina) obdarza go szczerym zaufaniem. Nie obawia się 
o  swoją  pozycję,  ani  nie  buntuje  przeciwko  temu,  że  lud  wynosi  Jima  do  rangi  przywódcy. 
Nie  ma  do  niego  niechęci  z  powodu  odmiennego  koloru  skóry  (biali  wyrządzili  Bugisom 
wiele  krzywd).  Doramin  okazuje  się  człowiekiem  wielkiej  życiowej  mądrości,  okazuje 
Jimowi życzliwą pomoc i akceptuje jego przyjaźń z synem. Śmierć Daina odmienia stosunek 
naczelnika plemienia do przybysza, budzi jego gniew i chęć odwetu – zgodną z panującymi w 
tym  kraju  zwyczajami.  W  momencie  strzału  jest  dziki  i  brutalny,  powodowany  bólem  po 
stracie jedynego syna. 
   Dain  Waris,  młody  inteligentny,  szlachetny  i  odważny  od  początku  znajomości  dostrzega 
w  protegowanym  Steina  kogoś,  kto  może  odmienić  zły  los  prześladujący  Bugisów. 
Współpracuje z nim, wspiera go w walce z wrogiem, jest lojalnym, wiernym przyjacielem na 
dobre  i  złe,  obdarza  Jima  bezgranicznym  zaufaniem  doceniając  jego  spryt,  doświadczenie  i 
taktykę w działaniu. Jak widać, Dain Waris jest oddany swojemu ludowi i gotów na wszystko 
dla przyjaciela. 
   Piękna  i  mądra  Jewel,  nazwana  przez  Jima  Klejnotem,  jest  osobą  obciążoną  przykrą 
przeszłością.  Ma  w  sobie  wiele  dziewczęcego  wdzięku  i  delikatności,  jest  otwarta,  emanuje 
ciepłem,  a  przy  tym  bywa  zamyślona  i  jakby  zaniepokojona.  Obdarza  Jima  żarliwym 
uczuciem,  ale  domyśla  się  i  przeczuwa,  że  jest  coś,  co  pochłania  jego  uwagę,  coś  z 
przeszłości,  o  której  prawie  nic  nie  wie.  Nie  może  mu  więc  pomóc  w  pozbyciu  się 
uporczywych  wspomnień,  nigdy  nie  będzie  mogła  do  końca  go  poznać.  Miłość  Jima  jest  jej 
szansą  na  oderwanie  się  od  własnych  niedawnych  problemów.  Jako  wychowanica  (córka 

background image

ż

ony) Corneliusa żyła w ciągłym napięciu obserwując cierpienia matki uwikłanej w związek z 

bezwzględnym brutalem. Decydując się na pójście do Doramina po śmierć Jim nie tylko sam 
pozbawia  się  osobistego  szczęścia,  ale  przede  wszystkim  unieszczęśliwia  kochającą  go 
dziewczynę.  Ostatni  akapit  narracji  ukazuje  sytuację  Klejnotu  po  tragicznych  zdarzeniach: 
biedna  dziewczyna  prowadzi  w  domu  Steina  głuche,  martwe  życie  (440).  Barbara  Kocówna, 
autorka  popularnego  opracowania  krytycznego  powieści  Lord  Jim  oraz  opowieści 
biograficznej  o  Conradzie,  zwraca  uwagę  na  symboliczne  znaczenie  tej  postaci:  Kreacja 
Jewel,  pełna  wyrazu,  życia  i  namiętności,  ma  też  w  powieści  znaczenie  symboliczne.  Ciągły 
niepokój  dziewczyny  zapowiada  klęskę  w  finale  powieści.  Ona  tylko  jedna,  mimo  że  jest 
postacią  przepełnioną  światłem,  skupia  w  sobie  wszystkie  cienie  przeczuć,  wątpliwości, 
niedowierzania i smutku
.

12

 

   Wyjątkowo  złym  i  niegodziwym  człowiekiem  jest  Cornelius,  Portugalczyk  osiadły  na 
wyspie,  przed  przyjazdem  Jima  zatrudniony  jako  dyrektor  stacji  handlowej.  Jest  to  człowiek 
bezwzględny, okrutny i brutalny, budzący strach i posłuch nie tylko u podporządkowanej mu 
Jewel,  ale  także  u  Bugisów.  Przybycie  Jima  wiąże  się  z  degradacją  społecznej  pozycji 
Corneliusa.  Z  konieczności  ustępuje,  ale  czeka  na  możliwość  odwetu.  Cornelius  uosabia 
złego,  niemoralnego  kolonizatora-wyzyskiwacza.

13

  Wraz  z  pojawieniem  się  na  wyspie 

Browna  odżywają  dawne  urazy  i  Cornelius  próbuje  podstępnie,  przy  pomocy  bandy 
przestępców, nawet za cenę przelewu krwi tubylców, załatwić swoje porachunki. Ostatecznie 
doprowadza do skutku swoje plany, ułatwia przejście ludziom Browna i doprowadza do ataku 
na  oddział  Daina  Warisa.  Nie  liczy  się  z  konsekwencjami  (w  ogóle  nie  rozważa  zabójstwa 
jako czynu zbrodniczego), kieruje się wyłącznie prywatą i chęcią zemsty. 
   Brown  jest  dobrym  „współpracownikiem”  Corneliusa.  Obaj  działają  według  podobnych 
zasad. Przywiodła go na wyspę chęć zdobycia skarbu. Jest przestępcą i złodziejem na wielką 
skalę  (uprowadzenie  szkunera),  nie  ma  żadnych  oporów  moralnych  przed  zabijaniem  i 
kradzieżą.  Wykorzystuje  intuicję  i  doprowadza  do  uśpienia  czujności  Jima.  Bez 
najmniejszych  oporów  oszukuje  go,  gdy  przekonuje  się,  że  na  pomoc  w  podbiciu  tubylców 
nie  będzie  mógł  liczyć.  Honor  i  dane  słowo  nie  ma  dla  niego  żadnej  wartości.  Brown  jest 
zaprzeczeniem  cech  dobrze  wychowanego  Europejczyka.  Bez  skrupułów  wykorzystuje 
szlachetność Jima, który chciał mu pomóc i obdarzył zaufaniem. Morderca Brown dostrzega 
natychmiast szczelinę w postawie obronnej Jima: litość wynikłą z pamięci o własnym upadku. 
Bezwzględnie  potępiając  Browna  Jim  potępiłby  i  siebie;  skoro  jemu,  Jimowi,  danym  było 
wytrwałą  pracą  i  poświęceniem  odkupić  dawny  błąd  –  to  nie  wolno  odmawiać  takiej 
możliwości  i  Brownowi
.

14

  Jest  to  postać,  która  reprezentuje  tu  zdecydowanie  „czarny 

charakter” i stanowi motor zdarzeń dopełniających los Jima. 

 
 
Czas i miejsce akcji 
 

   Lord  Jim  charakteryzuje  się  zaburzeniem  chronologii  zdarzeń.  Ich  przedstawienie  nie  jest 
uporządkowane  według  kolejności,  w  jakiej  miały  miejsce.  Są  one  względem  siebie 
przestawiane  i  dopiero  po  lekturze  całości  czytelnik  może  je  sobie  w  myśli  ułożyć  po  kolei. 
Taki  sposób  operowania  czasem  prowadzi  do  urozmaicenia  toku  opowieści,  wzmaga 
zainteresowanie  odbiorcy,  a  przede  wszystkim  pozwala  bardziej  wielostronnie  ocenić 
przedstawione  zdarzenia,  w  różnych  aspektach,  z  różnych  perspektyw

15

.  Kazimierz  Wyka 

zauważył  w  szkicu  Czas  powieściowy,  że  Conrad  pierwszy  w  historii  powieści  wprowadził 
zamierzone  podkreślanie  różnicy  pomiędzy  czasem  zdarzeń  a  czasem  narracji.  Jest  ono 
zasadniczą  funkcją  tej  formy  powieści-opowiadania  i  uwydatnia  wrażenie  powolnego 
zbliżania  się  do  przedmiotu  opisu.  Jim  ukazuje  się  nam  jakby  coraz  bliższy,  coraz  mniej 
zmieniony  przez  perspektywę  –  nie  po  prostu  odsłaniany  po  kawałku,  jak  to  bywa  w 

background image

tradycyjnie zbudowanych powieściach psychologicznych.

16

 

   Najpierw  poznajemy  Jima  jako  akwizytora,  a  przy  tym  narrator  ukazuje  jego  wygląd 
zewnętrzny,  pochodzenie,  środowisko  rodzinne,  zdarzenie  podczas  szkolenia  oraz  pierwsze 
obowiązki  zawodowe.  Rozdział  szósty  ujawnia  fragmenty  procesu,  ale  tylko  wyostrza 
ciekawość  czytelnika,  bowiem  zasadniczo  przedstawia  okoliczności  wypadku  z  perspektywy 
oficjalnej,  z  punktu  widzenia  prawa.  W  czas  trwania  procesu  wprowadzona  jest  opowieść 
zakorzeniona w przeszłości – Jim odsłania fakty w osobistej, bardziej emocjonalnej formie i z 
perspektywy  człowieka  uwikłanego  w  nie  bardziej  niż  pozwala  stwierdzić  postępowanie 
sądowe.  Dopiero  po  odsłonięciu  dramatycznych  zdarzeń  na  „Patnie”  następuje  próba 
wyjaśnienia wszelkich okoliczności, które poprzedziły wypadek. Ciągle jednak ta szczególna 
noc  i  decyzja  o  skoku  do  łodzi  odnawia  się  w  pamięci  bohatera  i  jest  wspomnieniem,  które 
kształtuje  dalsze  losy  Jima:  ucieczki,  nowe  miejsca  pracy.  Bardziej  uporządkowana  –  jeśli 
chodzi  o  chronologię  zdarzeń  –  jest  część  „patusańska”,  ale  i  tu  nie  brakuje  wycieczek  w 
przeszłość (np. losy Klejnotu przed przybyciem na wyspę Jima). 
   Zasięg  przestrzenny  działań  tytułowego  bohatera  jest  imponujący.  Bywa  w  miejscach  od 
siebie bardzo odległych, w środowiskach bardzo zróżnicowanych pod względem kulturowym 
i  cywilizacyjnym  oraz  przyrodniczym.  Zmiany  te  są  często  sygnalizowane  ogólnie,  bez 
podawania  konkretnej  nazwy  portu  czy  szczegółowego  określania  morskich  okolic  lub  tylko 
przy  pomocy  samej  nazwy  miejsca:  I  tak  w  ciągu  lat  znano  Jima  kolejno  w  Bombaju, 
Kalkucie,  Rangunie,  Penangu,  Batawii  
[...]  (13).  Tam  jednak,  gdzie  takie  dane  są  potrzebne 
(np.  by  dopełnić  obraz  miejsca  ogólną  wiedzą  czytelnika  o  ukazanych  rejonach  lub  bliżej 
wyjaśnić  sytuację  bohatera),  czytelnik  może  dowiedzieć  się  o  geograficznym  położeniu 
miejsca.  Tak  jest  w  przypadku  Patusanu,  o  którym  narrator  mówi,  że  jest  to  najbardziej 
wysunięta  wyspa  Archipelagu  Malajskiego  o  tropikalnym  klimacie,  kształtującym  bujną 
roślinność,  wśród  której  żyją  ludzie  kolorowi  o  żywiołowym  usposobieniu  i  „ognistym” 
temperamencie.  Warto  dodać,  że  opisom  miejsc  towarzyszą  uwagi  o  przyrodzie,  które 
zazwyczaj  wiążą  się  ż  relacjami  o  uczuciach  bohaterów  (np.  skłębienie  i  huk  fal  morskich 
współgrają  ze  stanem  ducha  Jima,  potęga  roślinności  tropikalnej  i  góry  położone  na,  wyspie 
otoczonej wodą oddzielają białego przybysza od reszty świata i pogłębiają poczucie izolacji). 
   Kreacja przestrzeni w powieści Josepha Conrada służy również głębszej motywacji czynów 
bohatera.  Spokojne  dzieciństwo  i  młodość  Jima  związane  z  lądem  kształtują  marzyciela  i 
romantyka  o  wysokich  ideałach.  Pobyt  na  morzu  (nowe  warunki,  sytuacja  oderwania  od 
stałego  lądu,  brak  możliwości  wyswobodzenia  się  z  tej  sytuacji)  pozwala  poznać  Jima, 
którego  wyobrażenia  o  nim  samym  weryfikuje  rzeczywistość  (ciężka  praca,  poczucie 
osamotnienia).  Patusan  i  pobyt  wśród  kolorowych  (obcych)  pozwala  mu  odnaleźć  w  sobie 
organizatora życia społecznego, cieszyć się miłością Jewel – miejscowej piękności, namiętnej 
i  atrakcyjnej,  ale  nie  rozumiejącej  i  nie  znającej  problemów  Jima;  Tu  –  ze  względu  na 
obowiązujące  zwyczaje  –  musi  ponieść  śmierć.  Patusan  jest  tym  szczególnym  miejscem,  w 
którym  możliwa  jest  konfrontacja  dwu  światów,  dwu  odmiennych  kultur.  Chociaż  spryt  i 
podstęp cywilizowanego białego człowieka zwycięża, to przecież w sensie moralnym tryumf 
jest po stronie prostych, uczciwych, żyjących w zgodzie z naturą ludzi z plemienia Bugisów. 
   Różnorodność  w  zakresie  kształtowania  czasu  i  przestrzeni  jest  czynnikiem 
wspomagającym  motywację  działania  postaci  i  pogłębiającym  interpretację  wydarzeń. 
Koresponduje ze złożonością psychiki głównego bohatera. 

 
 
Sposób prowadzenia narracji i kompozycja powieści 
 

   Narracja  i  kompozycja  powieści  Lord  Jim  od  początku  zwracały  uwagę  krytyków. 
Dostrzegano  nowe  rozwiązania,  komentowano  sposób  prowadzenia  opowieści,  zwracano 

background image

uwagę  na  uporządkowanie  różnych  elementów  utworu.  W  przedmowie  poprzedzającej  tekst 
powieści autor odpowiada na zarzuty krytyków. Dowodzili, iż nikt nie mógłby przez tak długi 
czas  opowiadać  ani  też  słuchać  tak  długo
  (7).  Conrad  przyznaje,  że  początkowo  planował 
napisać nowelę, ale temat wymagał obszerniejszej formy. Autor stara się uzasadnić rozmiary 
partii  narracyjnych  [...]  i  pod  zwrotnikami  i  w  klimacie  umiarkowanym  ludzie siadują nieraz 
późno  w  noc,
  „snując  opowieści”.  Wprawdzie  Lord  Jim  jest  tylko  jedną  opowieścią,  ale 
zachodzą  w  niej  przerwy  dające  możność  odpoczynku;  a  jeśli  chodzi  o  wytrzymałość 
słuchaczy, trzeba przyjąć założenie, że opowieść b y ł a zajmująca
 (7). 
   Obowiązki  narratora  autor  powierzył  jednej  z  postaci  –  Marlowowi.  Jest  to  bohater  w 
starszym wieku, kapitan, autorytet w sprawach morskich, człowiek cieszący się powszechnym 
uznaniem i dobrą opinią. Taka osoba mogła więc gwarantować rzetelność relacji, wywoływać 
u  czytelnika  wrażenie  prawdziwości  przekazu  dotyczącego  osobistych  wynurzeń  Jima  i  jego 
losów.  Było  to  potrzebne  dlatego,  że  utwór  (oparty  na  autentycznym  fakcie  opuszczenia 
tonącego  statku  przez  członków  załogi)  podejmował  zagadnienia  o  wielkiej  doniosłości 
moralnej,  a  równocześnie  nie  pretendował  do  łatwych  ocen  i  kwalifikacji  postępowania 
tytułowego bohatera. Marlow stara się więc opowiadać zdarzenia i koleje życia Jima z troską 
o obiektywizm, o ukazanie faktów i rożnych punktów widzenia. 
   Początkowe  partie  tekstu  prowadzone  są  bezosobowo,  bez  bliższego  określenia  instancji 
mówiącej.  Informacje  o  pochodzeniu,  młodości,  szkoleniu  i  pierwszych  morskich 
obowiązkach  zawodowych  są  jakby  wprowadzeniem  odautorskim,  zaś  kompetencje 
opowiadającego są duże – te partie tekstu prowadzone są przez narratora wszechwiedzącego. 
Dopiero  później  czytelnik  orientuje  się,  że  pochodzą  od  opowiadacza,  który  z  relacji  Jima  i 
osób  z  nim  zaznajomionych  ułożył  mozaikę  treści  wyjaśniającej  czytelnikowi  wszystko  co 
będzie  istotne  w  dalszej  lekturze.  Styl  opowiadania  bliski  jest  ujęciu  gawędziarskiemu  –  to 
jeszcze  jeden  czynnik  wzmagający  wrażenie  autentyczności.  Zakończenie  jest  jakby 
prezentacją informacji zebranych po wyjeździe Marlowa z Patusanu. 
   Narrator przekształca się w opowiadacza relacjonującego zdarzenia w pierwszej osobie i nie 
ujawnia  się  już  jako  wszechwiedzący.  Przyznaje  się  nawet  do  tego,  że  nie  potrafił  do  końca 
poznać  Jima,  nie  udało  mu  się  też  wyjaśnić  (może  dlatego,  że  sam  tytułowy  bohater  nie 
potrafił)  motywów  postępowania  na  „Patnie”  i  mechanizmów  działania  psychiki  ludzkiej  w 
różnych,  często  niebezpiecznych,  sytuacjach.  Ta  pozorna  słabość  narratora  jest  w  gruncie 
rzeczy  jego  siłą,  bo  przecież  utwór  prowadzi  do  ukazania  owej  tajemnicy,  nieodgadnionego 
obszaru psychiki, czegoś nieprzewidywalnego dla samego Jima. 
   Narracja  nie  porządkuje  zdarzeń  według  zasady  chronologii,  nakłada  na  siebie  różne 
perspektywy czasowe i punkty widzenia. W związku z tym Marlow buduje swoją opowieść w 
oparciu o wyznania Jima oraz opinie i relacje innych postaci. Przetwarza opowieści usłyszane 
i  przekazane  w  formie  listu.  Dba  o  możliwie  pełną  charakterystykę  postaci  tytułowej  i  takie 
ukazanie innych osób, by wywołać efekt indywidualizacji postaci. Relacja dotycząca zdarzeń 
trzyma  w  napięciu  uwagę  czytelnika,  ale  większe  znaczenie  dla  atrakcyjności  powieści  ma 
nabudowana na nich analiza przeżyć Jima. 
   Lord  Jim  jako  osiągnięcie  techniki  powieściowej  zawiera  prawie  wszystkie  ulubione 
pomysły  Conrada:  obok  techniki  przesuwania  czasu  mamy  użycie  symbolu,  świadomość 
szczegółu  wyobraźniowego,  użycie  mowy  zależnej,  zestawienie  charakterów  i  sytuacji  oraz 
przechodzenie  w  opowiadaniu  od  przeszłości  do  teraźniejszości
.

17

  Barbara  Kocówna  zwraca 

uwagę  na  rozpadanie  się  utworu  na  dwie  części,  z  której  pierwsza  ukazuje  Jima  w  czasie 
(okres spędzony na morzu), zaś druga w przestrzeni (prowadzi życie osiadłe). W powiązaniu 
z  ową  dwudzielnością  występują  tu  dwie  koncepcje  romantycznej  postawy:  zatopienie  w 
marzeniach  (źródło  klęski  moralnej)  i  wierność  ideałom  honoru  i  obowiązku  (śmierć 
równoznaczna ze zwycięstwem etyki).

18

 

   Badacz  dzieła  Josepha  Conrada,  Andrzej  Zgorzelski,  dostrzega  rozszczepienie  narracji  na 

background image

cztery poziomy: I – zdarzenia fabularne, II – różne punkty widzenia (Jima, Marlowa-postaci, i 
innych bohaterów), III – punkt widzenia Marlowa-narratora, IV – narrator (podmiot literacki) 
kierujący  swoje  uwagi  do  adresata.

19

  Narrator  sięga  do  metaforyki  światła  i  ciemności, 

posługuje  się  przyrodą  w  interpretacji  przeżyć  bohaterów,  kontrastuje  społeczeństwa  pod 
względem  etyki,  powołuje  znaczenia  symboliczne  (np.  pierścień  upadający  z  ręki  Jima  i 
toczący  się  pod  nogi  Doramina,  jako  złowróżbna  zapowiedź  przyszłych  losów  postaci 
tytułowej;  symbolika  skoku),  zależnie  od  potrzeb  manipuluje  czasem  i  nastrojem.  Realizm 
jest tu przetykany środkami bliskimi obrazowaniu poetyckiemu. Ta złożoność i różnorodność 
w  zakresie  kształtowania  narracji  (a  także  dialogu)  ujęta  jest  w  karby  porządku  – 
poszczególne części są z sobą odpowiednio powiązane i z żadnej nie można zrezygnować. 
   Powieść  Conrada  kojarzono  z  tragedią  antyczną.  Istotnie,  sposób  prezentacji  problematyki 
moralnej  (zagadnienie  tragicznego  wyboru)  jest  wystarczającą  podstawą  do  takiej  analogii, 
ale  oprócz  niej  warto  wspomnieć  tu  o  formie.  Lord  Jim  samą  konstrukcją  fabularną: 
zawiązaniem, rozwojem akcji, zawieszeniem katastrofy tuż przed zakończeniem i patetycznym 
finałem  przypomina  klasyczną  tragedię.  Jednym  z  jej  podstawowych  czynników  była 
nieuchronność  losu
.

20

  Nie  jest  to  jednak  tradycyjnie  pojmowane  fatum  (działanie  sił 

pozaziemskich)  –  stwierdza  dalej  Z.  Najder,  badacz  twórczości  Conrada  –  ale  efekt  techniki 
literackiej  (  wrażenie  nieuchronności  zdarzeń  uzyskane  poprzez  ich  realistyczną  motywację 
zespoloną z tajemniczością). 
   Osią  zdarzeń  w  obu  częściach  powieści  jest  osoba  głównego  bohatera  (jego  psychiczna 
konstrukcja).  Niejednoznaczność,  tajemnica,  brak  zdecydowanej  oceny  postępowania  to 
elementy prowadzące do aktywnego odbioru: czytelnik dopełnia wizję postaci i przebieg akcji 
własną  inwencją  interpretacyjną.  W  pewnym  stopniu  ułatwiają  ją  podbudowane  psychologią 
losy  bohatera-tułacza  nękanego  wyrzutami  sumienia  w  części  pierwszej,  zaś  w  drugiej  –  tło 
społeczne z rysem obyczajowym i opisami przyrody na egzotycznej wyspie. 

 
 
Różne interpretacje 
Lorda Jima 
 

   W  tej  części  opracowania  przywołamy  kilka  wariantów  interpretacji  powieści,  które 
pojawiały  się  w  wypowiedziach  krytyków  i  badaczy  literatury.  Stefan  Zabierowski 
przedstawił je w artykule Pięć interpretacji „Lorda Jima”.

21

 

   Po  pierwsze,  przede  wszystkim  dostrzegano  związki  fabuły  z  realiami  pracy  na  morzu  i 
organizacji  społeczeństwa  prymitywnych  kolorowych  ludzi,  a  więc  –  z  elementami 
rzeczywistości  poznanej  przez  autora  podczas  morskich  podróży  i  pobytu  w  różnych 
portach. Przywoływano również pewne fakty związane z biografią Conrada, zwłaszcza częste 
zmiany miejsca, liczne podróże, pracę na statkach pływających w obszary wód wymienione w 
utworze. Pewne szczegóły dotyczące miejsc akcji i obowiązków zawodowych bohatera łatwo 
skojarzyć z danymi o życiu autora książki. 
   Druga  interpretacja,  której  sprzyjali  przede  wszystkim  krytycy  polscy,  odwoływała  się  do 
rzekomego  kompleksu winy Conrada, który opuścił ojczyznę i długo rozpamiętywał swoją 
decyzję. Takie głosy wzmogła fala komentarzy opublikowanych w polskiej prasie. Zarzucano 
Conradowi  sprzedawanie  talentu  obcym,  wyrzeczenie  się  ojczystego  kraju  i  języka, 
oderwanie  od  Polski  w  sytuacji  jej  niewoli.  Najbardziej  ostrą  i  demagogiczną  w  tonie 
wypowiedź  sformułowała  Eliza  Orzeszkowa,  pisarka  ciesząca  się  dużym  autorytetem. 
Podobne, ale łagodne w wymowie, interpretacje ukazywały się też w prasie angielskiej. Wedle 
G. Morfa, skok Jima jest alegorycznym przedstawieniem sytuacji, w jakiej znajdował się – w 
określonym  momencie  swojej  biografii  –  Conrad.  Tonącym  statkiem  była  Polska.  Nawet 
nazwy  statku  i  kraju  brzmią  –  szczególnie  w  języku  polskim  –  analogicznie.  Polska  miała 
przestać istnieć w krótkim czasie. Po klęsce powstania 1863 roku nie było dla naszego kraju 

background image

ż

adnej  nadziei.  [...]  Maszyny  „Patny”  zostały  zatrzymane,  co  oznaczało  w  Conrudowskim 

symbolicznym  języku,  że  przestał  istnieć  powstańczy  rząd  polski.  Właśnie  w  tym  momencie 
przełożeni  Jima  nakazali  mu  opuszczenie  statku,  ale  Jim  długo  zwlekał  ze
  „skokiem”.  
istocie rzeczy wuj Conrada 
[Tadeusz Bobrowskiponad siedem lat nalegał na siostrzeńca, by 
ten  przyjął  poddaństwo  brytyjskie.  Ostatecznie,  powieściowy  Jim  ustąpił  i
  „skoczył”,  co 
oznaczało w Conradowskim szyfrze, że autor przyjął obywatelstwo angielskie
.

22

 

   Jak  widać  klucz  biograficzny  stał  się  dominujący  w  dwu  wymienionych  modelach 
interpretacji Lorda Jima. Nie wszyscy krytycy ulegali tej tendencji. Zwracano również uwagę 
na  moralną  wymowę  utworu  bez  kojarzenia  jej  z  pochodzeniem  i  losem  autora.  W  takim 
ujęciu  opowieść  o  losach  bohatera  postawionego  w  sytuacji  wyboru,  ukazanego  poprzez 
złożoność  jego  psychiki,  reagującego  jakby  wbrew  sobie  jest  próbą  refleksji  o  zbrodni, 
poczuciu  winy,  karze  i  rehabilitacji
  oraz  o  powrocie  do  dawnych  ideałów  uważanych  za 
cenne  i  godne  realizacji.  Taki  odbiór  powieści  Conrada  można  było  pogodzić  również  ze 
stanowiskiem  umawianym  wyżej.  Ukazywał  on  szeroką  perspektywę  moralną  dzieła  z 
odwiecznym problemem zbrodni, kary i próby odkupienia. 
   Mniej  zwolenników  miała  interpretacja  Lorda  Jima  jako  dzieła  sztuki  literackiej
Podkreślano  ciekawą  strukturę,  interesujący  sposób  prowadzenia  narracji,  splot  różnych 
perspektyw  oceny  Jima,  psychologiczno-obyczajowy  i  sensacyjny  charakter  utworu  i  jego 
moralną  wymową  wynikającą  z  losów  bohatera.  Takie  spojrzenie  na  powieść  dawało  okazję 
do  dyskusji  o  wartości  prozy  Conrada  (pojawiały  się  zarzuty,  np.  zbyt  długie  partie 
narracyjne,  a  także  próby  obrony  oryginalnego  ujęcia  epickiego).  Za  H.  Bergsonem 
próbowano  określać  moralność  Jima  jako  statyczną  lub  dynamiczną.  Ta  druga  wydaje  się 
bardziej  uzasadniona,  bowiem  opiera  się  na  założeniu,  że  jest  zależna  od  inicjatywy, 
aktywności bohatera. 
   Kolejny  wariant  interpretacyjny  ma  charakter  syntetyczny  lub  synkretyczny  (określenie 
Stefana  Zabierowskiego).  W  nim  zawierają  się  wszystkie  wymienione  ujęcia.  Podbudową 
takich  refleksji  było  osadzenie  utworu  w  kontekście  kulturowym  i  filozoficznym.  Ta 
interpretacja – synteza różnych możliwości odbioru dzieła – prowadzi do ukazania złożoności 
przedstawionej  w  nim  problematyki.  Właśnie  dzięki  niej  powieść  zyskała  sobie  czytelników 
nie tylko w Polsce, gdzie, oczywiście, zyskuje dodatkowe odcienie znaczeniowe i pozwala na 
ogólne  zagadnienia  moralne  nałożyć  treści  kojarzące  się  z  losem  Conrada  i  jego  ojczystego 
kraju. 

 
 
Sytuacje conradowskie – nawiązania literackie 
 

   Powieść  Lord  Jim  należy  do  najbardziej  znanych  utworów  tego  autora.  Po  publikacji 
natychmiast  wywołała  reakcję  krytyków  literackich  i  czytelników.  W  Polsce  była  szeroko 
dyskutowana  w  aspekcie  polskości  Conrada  i  powiązania  treści  utworu  z  losem  autora  – 
wspominaliśmy o tym wyżej. Dziedzictwo Conrada w polskiej twórczości literackiej stało się 
tematem  książki  Stefana  Zabierowskiego

23

,  który  odkrył  wiele  przykładów  inspiracji  i 

wpływów spuścizny tego autora w literaturze polskiej. Sięgnijmy po kilka sugestii. 
   Stefan Żeromski był krytykiem Conrada, ale gdyby nie fascynacja autora Ludzi bezdomnych 
dorobkiem  i  osobowością  angielskiego  pisarza,  recepcja  twórcza  Conrada  w  Polsce  z 
pewnością  wyglądałaby  inaczej.  Wit  Tarnawski,  senior  polskich  conradystów,  uprawiał 
działalność  krytyczną  i  przekładową.  Jej  rezultatem  była  charakterystyczna  koncepcja 
osobowości  Conrada,  która  oddziaływała  na  pisarzy polskich w kraju i na emigracji. Maria 
Dąbrowska,  Antoni  Gołubiew  i  Jerzy  Andrzejewski  pozostawali  w  pewnych  fazach  ewolucji 
swojej  twórczości  pod  silną  presją  conradowskich  konwencyj,  a  zarazem  uprawiali,  choć  w 
różnych  rozmiarach,  eseistykę  i  krytykę  o  tematyce  conradowskiej.  Niektóre  wiersze 

background image

skamandrytów są trudno rozumiane, jeśli pominie się kontekst specyficznie polskich sporów o 
Conrada, a pewne obszary poezji (i prozy) autorów pokolenia wojennego domagają się także 
interpretacji  z  punktu  widzenia  conradowskiego  ethosu.  Dialog  z  tradycją  conradowską 
odgrywa doniosłą rolę w dorobku pisarskim Jana Józefa Szczepańskiego, a pisarz ten znany 
jest także jako tłumacz powieści 
Smuga cienia i Nostromo.

24

 

   Przywołajmy  pojęcie  „sytuacji  conradowskiej”,  wykorzystywane  dla  ukazania  momentu  i 
okoliczności trudnego, tragicznego wyboru. Bohater nie ma przed sobą żadnego szczęśliwego 
rozwiązania,  podejmuje  decyzję  o  wielkim  ciężarze  moralnym  zgodną  z  jego  ideałami, 
wpojonymi zasadami postępowania, wiedząc, że taki wybór wiąże się z wielkim ryzykiem lub 
wręcz  z  perspektywą  śmierci.  Jan  Józef  Szczepański  w  eseju  filozoficznym  W  służbie 
Wielkiego  Armatora

25

  zastanawia  się  nad  owym  symbolicznym  „skokiem”  Jima  –  czy  sam 

obroniłby się przed taką pokusą, czy byłby zdolny zostać na statku i podjąć (jak się wydawało 
beznadziejną)  próbę  ratowania  ludzi.  „Sytuacja  conradowska”  nie  ma  nic  wspólnego  z 
komfortem  bezpieczeństwa  i  wygody,  wymaga  wyrzeczenia  najwyższej  rangi,  jednak 
odstąpienie  od  moralnie  słusznego  wyboru  nie  pozwoli  na  spokojne  życie  –  wyrzuty 
sumienia,  szukanie  okazji  do  naprawienia  winy,  psychiczne  osaczenie  poczuciem  osobistej 
klęski  to  wielkie  nieszczęście  tego,  który  wybrał  złe  rozwiązanie.  Jan  Józef  Szczepański 
przywołuje  przykład  kolegi,  Jurka,  żołnierza  Armii  Krajowej,  który  zrezygnował  z  ukrycia 
(groziło  mu  aresztowanie)  po  przeczytaniu  Lorda  Jima  i  przypłacił  życiem  powrót  do 
Warszawy. Jakiś niepokonany imperatyw moralny skłonił go do decyzji, która z praktycznego 
punktu  widzenia  była  wytworem  szalonego  umysłu.  Obciążenie  Polaków  tradycją 
romantyczną,  wzór  Jima,  który  również  z  niej  wyrasta,  to  źródła  heroizmu  młodych  ludzi 
podczas  drugiej  wojny  światowej.  Właśnie  Conrad  był  autorem  szczególnie  chętnie 
czytywanym w tym czasie. 
   Do polskiego narodu, niejednokrotnie uwikłanego w tzw. „sytuacje conradowskie” (wojna, 
komunistyczny  totalitaryzm)  Conrad  przemawiał  wzorem  bohatera,  który  jednak  ostatecznie 
wie,  jak  –  mimo  wszystko  –  należy  się  zachować.  W  takich  okolicznościach  ginęli 
warszawscy  powstańcy  i  bronili  swoich  racji  więźniowie  łagrów  nie  przyznający  się  do 
wymyślonych  win,  uwięzieni  w  Polsce  patrioci  poddawani  okrutnym  torturom  (jak,  np. 
Kazimierz  Moczarski,  autor  słynnych  Rozmów  z  katem).  Trudno  wymieniać  konkretne 
przykłady  literackie,  dość  wspomnieć,  że  większość  utworów  okresu  wojny  ukazuje  los 
pokolenia  Kolumbów  właśnie  tak  –  musieli  walczyć,  bo  tak  było  trzeba  postępować,  bo  w 
takim  momencie  postawiła  ich  wobec  życiowych  wyborów  historia,  por.  np.  wiersze 
Krzysztofa  Kamila  Baczyńskiego  czy  Tadeusza  Gajcego.  Przed  takim  wyborem  stawali 
również  Niemcy:  posłuszeństwo  rozkazom  czy  sprzeciw  wobec  ludobójstwa?  (por.  także 
bohaterów dramatu Leona Kruczkowskiego Niemcy). Może stanąć przed nim każdy człowiek, 
także wiek po napisaniu Lorda Jima i ponad pół wieku po wojnie. W każdej sytuacji wierność 
zasadom  i  wyznawanej  hierarchii  wartości  to  podstawa  wewnętrznego  spokoju  i  moralnego 
ładu, od którego zależy bardzo wiele. 

 
 
Przypisy 
 

1.  A; Kowalska, Conrad i Gombrowicz w walce o swoją wybitność, Warszawa 1986, s. 21-

22. 

2.  S . Zabierowski, Dziedzictwo Conrada w literaturze polskiej XX wieku, Kraków 1992, s. 

7-16.  

3.  Informacje  biograficzne  wykorzystane  w  tym  rozdziale  oparto  głównie  na  publikacjach: 

R.  Jabłkowska,  Joseph  Conrad  1857-1924,  Wrocław  1961;  Z.  Najder,  Życie  Conrada 
Korzeninwskiego
, t. 1-2, Warszawa 1996. 

background image

4.  Z. Najder, dz. cyt., s. 334. 
5.  Cytaty z powieści pochodzą z wydania: Joseph Conrad, Lord Jim, tłum. Aniela Zagórska, 

Warszawa 1973 . W nawiasach podano numery odpowiednich stron. 

6.  R. Jabłkowska, dz. cyt., s. 215. 
7.  Z. Najder, Nad Conradem, Warszawa 1965, s. 108. 
8.  R. Jabłkowska, dz. cyt., s. 215. 
9.  Por. Z. Najder, Nad Conradem, dz. cyt., s. 99. 
10. M. Komar, Piekło Conrada, Warszawa 1978, s. 135. 
11. W. Krajka, Kształty izolacji i etosu Conradowskich bohaterów, Lublin 1981, s. 35-90. 
12. B. Kocówna, Lord Jim Josepha Conrada, Warszawa 1969, s. 52. 
13. Por. W. Krajka, dz. cyt., s. 193. 
14. Z. Najder, Nad Conradem, dz. cyt., s. 110. 
15. Por. tamże, s. 105. 
16. Tamże, s . 106 . 
17. B. Kocówna, dz. cyt., s. 47. 
18. Por. tamże, dz. cyt., s. 44. 
19. A.  Zgorzelski.  O  kompozycji  Lorda  Jima  uwag  parę,  w:  O  kompozycji  tekstu 

Conradowskiego, pod red. A. Zgorzelskiego, Gdańsk 1978, s. 85-96. 

20. Z. Najder, Nad Conradem, dz. cyt., s. 106. 
21. S . Zabierowski, Pięć typów interpretacji „Lorda Jima” w: Studia Conradowskie, pod red. 

S. Zabierowskiego, Katowice 1976, s. 97-113. 

22. Tamże , s. 101. 
23. S. Zabierowski, Dziedzictwo Conrada w literaturze polskiej XX wieku, Kraków 1992. 
24. Tamże, s. 5-6. 
25. J.  J.  Szczepański,  W  służbie  wielkiego  Armatora,  w:  Przed  nieznanym  trybunałem

Warszawa 1975, s. 5-30. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Spis treści 
 

Ż

ycie i twórczość Josepha Conrada 

Streszczenie utworu 
Główne zagadnienia 
Sylwetka tytułowego bohatera 
Postaci drugoplanowe 
Czas i miejsce akcji 
Sposób prowadzenia narracji i kompozycja powieści 
Różne interpretacje Lorda Jima 
Sytuacje conradowskie – nawiązania literackie 
Przypisy