background image

 

 

                                    

 

 

 

      

     Tłumaczenie: 

ma_dzik00

 

 

 

 

 

background image

 

 

Rozdział 

 

 

Elenę obudziło niecierpliwe pukanie Damona w szybę samochodu. Była ubrana, przyciskała 

pamiętnik do piersi. Był to dzieo po tym, jak Matt ich opuścił. 
 

–  Spałaś tak przez całą noc? –  zapytał Damon, oglądając ją od stóp do głów,  kiedy 

przecierała oczy. Jak zwykle był ubrany idealnie, oczywiście cały w czerni. Upał i wilgod nie działały na 
niego. 
 

– Byłem na śniadaniu– powiedział krótko, siadając na siedzeniu kierowcy. – I kupiłem ci to. 

 

To, to była gorąca kawa w papierowym kupku, którą Elena wzięła z wdzięcznością jakby to 

było wino Czarnej Magii, i brązowa papierowa torba z kilkoma pączkami. Nie do kooca pożywne 
śniadanie, ale Elena potrzebowała kofeiny i cukru. 
 

– Potrzebuję łazienki,– ostrzegła, kiedy Damon wygodnie usadowił się na siedzeniu i włączył 

silnik. – żeby zmienid ubranie, umyd twarz i tak dalej. 
 

Skierowali się prosto na zachód, co było zgodne z tym co Elena znalazła wczoraj na mapie w 

Internecie zeszłej nocy. Mały obrazek na jej komórce pasował do GPSa Priusa. Oba pokazywały, że 
Sedona w Arizonie leżała idealnie prosto na horyzoncie od małej bocznej drogi, gdzie Damon 
zaparkował na noc w Arkansas. Damon jednak szybko skręcił na południe robiąc objazd, który mógł 
albo i nie, zmylid prześladowców. Kiedy znaleźli łazienkę na parkingu, pęcherz Eleny prawie pękł. 
Spędziła w łazience pół godziny, robiąc co tylko mogła żeby umyd się papierowymi ręcznikami w 
zimnej wodzie i czesząc włosy. Przebrała się w nowe jeansy i biały top związywany z przodu jak 
gorset. W koocu któregoś dnia może przeżyd znowu to coś poza ciałem kiedy będzie spała i znowu 
zobaczy Stefano. 
 

Nie chciała myśled  o odejściu Matta. Została sam na sam z Damonem, dzikim wampirem, 

podróżując przez środek Stanów Zjednoczonych do miejsca, które naprawdę było nie z tego świata.  
 

Kiedy wreszcie wyszła z łazienki, twarz Damona była zimna i bez wyrazu- chod zauważyła, że 

przez chwilę się jej przyglądał. 
 

O cholera– pomyślała Elena, zostawiłam pamiętnik w samochodzie. 

 

Była pewna, że go przeczytał tak jakby go na tym przyłapała i cieszyła się, że nie wspomniała 

w nim o opuszczeniu swojego ciała i odnalezieniu Stefano. Chociaż wierzyła, że Damon chciał uwolnid 
Stefano- nie byłaby z nim w tym samochodzie, gdyby nie chciał– to czuła też, że lepiej będzie jeśli nie 
dowie się, że znalazła go pierwsza. Damon uwielbiał byd kierowad rzeczami tak bardzo ja ona. 
Uwielbiał też wpływad na każdego policjanta, który zatrzymał ich za przekroczenie szybkości. 
 

Dzisiaj był rozdrażniony i to bardziej niż zazwyczaj. Elena od początku wiedziała, że kiedy 

chciał, mógł byd bardzo dobrym towarzystwem, opowiadając niezwykłe historie i kawały, aż 
najbardziej uprzedzeni i małomówni pasażerowie śmiali się na złośd sobie. 
 

Ale dzisiaj nie odpowiadał nawet na pytania Eleny. Tym bardziej nie śmiał się z jej własnych 

żartów. Kiedy raz próbowała nawiązad fizyczny kontakt, delikatnie dotykając jego ramienia, odskoczył 
jakby jej dotyk mógł zniszczyd jego czarną ,skórzaną kurtkę. 
 

W porządku, świetnie, pomyślała przygnębiona. Oparła głowę o okno i patrzyła na okolicę, 

która ciągle wyglądała tak samo. Jej umysł zaczął wędrowad. 

background image

 

 

 

Gdzie był teraz Matt? Czy przejeżdżał teraz przez Teksas? Czy dobrze się odżywiał? Elena 

odpędzała łzy, za każdym razem, kiedy przypominała sobie jak odszedł od niej nawet się nie 
obracając. 
 

Elena umiała kierowad ludźmi. Potrafiła załagodzid prawie każdą sytuację tak długo jak ludzie 

wokół niej byli normalnymi, zdrowymi istotami. Kierowanie chłopcami było jej specjalnością. Radziła 
sobie z nimi- sterowała  nimi od podstawówki. Ale teraz, od około dwóch i pół tygodnia od kiedy 
wróciła ze świata zmarłych, od jakiegoś świata duchów, którego nie pamiętała, nie chciała już nikim 
sterowad. 
 

To właśnie kochała w Stefano. Kiedy już przestał uciekad przed wszystkim na czym mu 

zależało to nie musiała nim kierowad w ogóle. Był idealny w pożyciu, poza tymi delikatnymi 
wskazówkami, które uczyniły ją ekspertem od wampirów. Nie w ściganiu ich albo pogardzaniu nimi, 
ale w tym jak bezpiecznie ich kochad. Elena wiedziała kiedy gryźd i dad się ugryźd, kiedy przestad i jak 
pozostad przy tym człowiekiem. 
 

Ale poza tymi wskazówkami, nawet nie chciała kierowad Stefano. Chciała po prostu z nim byd. 

Poza tym, wszystko działo się samo. 
 

Elena mogła żyd bez Stefano- tak myślała. Jednak kiedy bycie z dala od Meredith i Bonnie było 

jak życie bez jej obu rąk, tak życie bez Stefano było jak życie bez serca. Był jej partnerem na całe życie: 
jej podobieostwem i przeciwieostwem, jej ukochanym i kochankiem w najczystszym możliwym 
sensie, był jej drugą połową. 
 

Po ujrzeniu go zeszłej nocy, chociaż tylko we śnie- czego nie chciała zaakceptowad– tęskniła 

za nim tak, że czuła wewnątrz rozdzierający ból. Ból tak wielki, że nie mogła siedzied i nad nim 
myśled. Gdyby to zrobiła, oszalałaby i zaczęła krzyczed na Damona żeby szybciej jechał i chod była 
cierpiąca, to nie była samobójcą. 
 

Zatrzymali się na lunch w jakimś bezimiennym mieście. Elena nie miała apetytu, a Damon 

spędził całą przerwę jako ptak, co z jakiegoś powodu ją rozłościło.  
 

Kiedy znowu jechali, napięcie w samochodzie było niemożliwe do zignorowania- można je 

było ciąd nożem, nawet serwetką, pomyślała Elena. 
 

Wtedy właśnie zdała sobie sprawę jakiego rodzaju było to napięcie. 

 
 
                                                                                       ***    
 
 
 

Jedyną rzeczą, która chroniła Damona, była jego duma. 

 

Wiedział, że Elena domyśliła się kilku rzeczy. Przestała próbowad go dotknąd, a nawet się do 

niego odzywad. I dobrze. 
 

Nie powinien się tak czud. Wampiry pragną dziewczyn za ich piękne białe szyje, a poczucie 

estetyki Damona wymagało, żeby reszta dawca była podobnego wyglądu. Ale teraz uczłowieczona 
aura Eleny reprezentowała jedyną w swoim rodzaju siłę życiową jej krwi. A odpowiedź Damona była 
nieumyślna. Nie myślał o dziewczynie w ten sposób przez około piędset lat. Wampiry nie były do tego 
zdolne. 
 

Ale Damon był– był bardzo zdolny– teraz. A im bliżej był Eleny, tym silniej jej aura na niego 

oddziaływała i tym słabsza była jego kontrola. 

background image

 

 

 

Dziękując wszystkim demonom w piekle, jego duma była silniejsza niż pożądanie, które czuł. 

Damon nigdy nikogo nie prosił o nic. Płacił za krew, którą zabierał w swojej własnej walucie- rozkoszą, 
fantazjami i marzeniami. Ale Elena nie potrzebowała fantazji, nie chciała marzeo. 
 

Nie chciała jego

 

Chciała Stefano, a duma Damona nigdy nie pozwoliłaby mu zapytad jej o to czego sam 

pragnął. I tym samym nie pozwoliłaby mu wziąd tego bez jej zgody… taką miał nadzieję. 
 

Jeszcze parę tygodni temu był pustą muszlą, jego ciało marionetką bliźniąt kitsune, które 

sprawiły, że ranił Elenę. Ranił ją w taki sposób, że nawet teraz coś w nim zadrżało. Damon nie miał 
wtedy swojej osobowości, ale jego ciało było zabawką Shinichiego. I chociaż ciężko mu było w to 
uwierzyd, opętanie było tak silne, że jego ciało i umysł spełniało każdy rozkaz- torturował Elenę, 
prawdopodobnie mógł ją też zabid. 
 

Nie było powodu żeby w to nie wierzyd, albo mówid że to nie mogła byd prawda. To była 

prawda. To się stało. Shinichi był o wiele silniejszy jeżeli chodzi o kontrolę umysłu, a kitsune nie były 
jak wampiry, interesowały się ładnymi dziewczynami- też poniżej szyi. Poza tym okazał się sadystą. 
Lubił ból- innych ludzi oczywiście. 
 

Damon nie zaprzeczał przeszłości, nie mógł zastanawiad się dlaczego nie „obudził się” kiedy 

Shinichi chciał żeby torturował Eleną. Nie było w nim nic do obudzenia. I nawet jeśli częśd jego 
umysłu łkała z powodu zła jakie wyrządził… no cóż, Damon był dobry w blokowaniu tego. Nie traciłby 
czasu na żałowanie, ale chciał kontrolowad przyszłośd. To mu się więcej nie przydarzy, a jeśli, to nie 
zostawi go przy życiu. 
 

To czego Damon naprawdę nie mógł zrozumied, to dlaczego Elena tak go naciskała. Dlaczego 

zachowywała się tak jakby mu ufała? Ze wszystkich ludzi na świecie, miała największe prawo go 
nienawidzid, do oskarżania go. Nigdy tego nie zrobiła. Nigdy nie patrzyła na niego ze złością w jej 
ciemnoniebieskich oczach ze złotymi żyłkami. Ona jedyna wydawała się rozumied, że ktoś kompletnie 
opętany przez mistrza malaków, Shinichiego, tak jak Damon, po prostu nie miał wyboru- nie było go 
tam, żeby móc wybierad co on lub ona robili. 
 

Może dlatego, że to ona tą rzecz, którą malak w nim stworzył. Półprzezroczyste drugie ciało, 

które w nim było. Damon zmusił się żeby nie zadrżed. Wiedział o tym tylko dlatego, bo Shinichi 
wspomniał o tym, kiedy zabierał wszystkie jego wspomnienia od czasu kiedy wampir i kitsune 
spotkali się w Starym Lesie. 
 

Damon cieszył się, że nie ma tych wspomnieo. Od momentu kiedy wymienił spojrzenie z 

śmiejącymi się złotymi oczami lisołaka, jego życie było zatrute. 
 

A teraz… teraz był sam z Eleną, w środku dziczy z kilkoma miastami w dużej odległości od 

siebie. Byli kompletnie sami, a Damon bezradnie chciał od Eleny tego, czego chciał każdy napotkany 
przez nią ludzki chłopak. 
 

Najgorsze było to, że czarowanie dziewczyn, zwodzenie ich, było jego specjalnością. Z 

pewnością to był jedyny powód, dla którego był w stanie przeżyd ostatnie pół tysiąclecia. A teraz 
wiedział, że nie może tego próbowad z tą dziewczyną, która była dla niego klejnotem leżącym pośród 
żałosnej ludzkości. 
 

Pod każdym względem był w idealnej kontroli, zimny i precyzyjny, zdystansowany i 

niezainteresowany. 
 

Prawda była taka, że zaczynał wariowad. 

 
 
                                                                                 *** 

background image

 

 

 
 
 

Tej nocy po upewnieniu się, że Elena ma jedzenie i wodę i że jest bezpiecznie zamknięta w 

Priusie, przywołał wilgotną mgłę i zaczął rozsyład swoje najciemniejsze zabezpiecznia. Była to 
informacja dla wszystkich sióstr i braci nocy, którzy mogą pojawid się obok samochodu, że 
dziewczyna w środku jest pod ochroną Damona. I, że Damon złapie każdego i obedrze ze skóry , kto 
chociażby zakłóci jej odpoczynek… . Potem Damon poleciał pod postacią kruka pięd mil na południe. 
Znalazł bar z paczką pijących wilkołaków i kilkoma uroczymi kelnerkami. Walczył i wykrwawił ich. 
 

Ale to było za mało, żeby odwrócid jego uwagę- nawet trochę. Nad rankiem kiedy wracał, 

jego zabezpieczenia wokół samochodu były w strzępach. Zanim zaczął panikowad, zdał sobie sprawę, 
że to Elena złamała je od środka. Nic nie poczuł, z powodu jej pokojowych zamiarów i niewinnego 
serca. 
 

Wtedy pojawiła się sama Elena. Wracała z brzegów strumienia, wyglądała czysto i świeżo. 

Damon zaniemówił na jej widok. Był oszołomiony jej gracją, pięknem, jej obecnością nie do 
zniesienia. Mógł poczud zapach jej świeżo umytej skóry i nie mógł przestad wdychad jej wyjątkowego 
aromatu. 
 

Nie miał pojęcia jak ma z nią wytrzymad kolejny dzieo. 

 

Wtedy nagle wpadł na pomysł. 

 

– Chciałabyś się nauczyd czegoś, co pomogłoby ci kontrolowad twoja aurę? – zapytał kiedy go 

mijała idąc w stronę samochodu. 
 

Elena rzuciła mu długie spojrzenie. – Więc zdecydowałeś się znowu do mnie odzywad. I 

powinnam zemdled ze szczęścia? 
 

– Cóż… to zawsze byłoby docenione..  

 

– Byłoby? – powiedziała ostro i Damon zdał sobie sprawę, że nie docenił jak bardzo 

zdenerwował ją swoim wcześniejszym zachowaniem. 
 

– Nie, teraz jestem poważny. – powiedział omiatając ją ciemnym spojrzeniem. 

 

– Wiem. Powiesz mi żebym została wampirem co pomoże mi kontrolowad moją moc. 

 

– Nie, nie, nie. To nie ma nic wspólnego z byciem wampirem. – Damon nie dał się wciągnąd w 

kłótnię, co musiało zaimponowad Elenie, bo w koocu powiedziała. – Więc co to jest? 
 

– To nauka jak rozprowadzad twoją moc. Krew krąży, prawda? Moc też może krążyd. Nawet 

ludzie wiedzą to od wieków, obojętnie czy nazywają to siłą życiową, chi czy ki. To tak jakbyś 
rozprowadzała swoją moc w powietrze. To jest aura. Jeśli nauczysz się ją rozprowadzad wewnątrz 
siebie, to możesz ją zebrad na wielkie uwolnienie albo też możesz ją bardziej ukryd wewnątrz. 
 

Elena najwidoczniej zafascynowana. – Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej? 

 

Bo jestem głupi, pomyślał Damon. Bo dla wampirów jest to tak instynktowne, jak dla ciebie 

oddychanie Skłamał. – Do tego potrzebny jest pewien stopieo umiejętności. 
 

– I mogę to już zrobid? 

 

– Tak myślę. – Damon dodał cieo niepewności w swoim głosie. 

 

Oczywiście to sprawiło, że Elena tym bardziej tego chciała. – Pokaż mi! – powiedziała. 

 

– Masz na myśli teraz? – rozejrzał się wokół. – Ktoś może przejeżdżad obok.. 

 

– Jesteśmy poza drogą. Och, proszę, Damon? Proszę? – Elena spojrzała na Damona swoimi 

wielkimi niebieskimi oczami, które dla tak wielu mężczyzn były nie do odparcia. Dotknęła jego 
ramienia, próbując raz jeszcze nawiązad jakiś kontakt, ale kiedy automatycznie się odsunął, 
kontynuowała. – Naprawdę chcę się nauczyd. Ty możesz mnie nauczyd. Pokaż mi raz, a potem sama 
będę dwiczyd. 

background image

 

 

 

Damon spojrzał w dół na swoje ramię, czując  jak jego zdrowy rozsądek i wola, odpływają. Jak 

ona to robi? 
 

– Dobrze– westchnął. Na tej zakurzonej planecie były przynajmniej trzy albo cztery biliony 

ludzi, którzy dali by wszystko żeby byd z tą ciepłą, gorliwą i pragnącą Eleną Gilbert. Problemem było 
to, że był jednym z nich. – i, że najwidoczniej w ogóle jej nie obchodził. 
 

Oczywiście, że nie. Miała drogiego Stefano. Cóż, on zobaczy, czy jego księżniczka będzie taka 

sama kiedy- jeśli, uda jej się uwolnid Stefano i wyjśd z tego miejsca żywo. 
 

W międzyczasie Damon koncentrował się na beznamiętnym wyglądzie swojego głosu, twarzy 

i aury. Miał w tym pewne doświadczenie. Warte zaledwie pięd wieków, ale się opłaciło. 
 

– Na początku muszę znaleźd miejsce. – powiedział jej, słysząc  brak ciepła w swoim głosie, 

może nie był to tak bardzo beznamiętny ton, ale na pewno chłodny. 
 

Wyraz twarzy Eleny też się nie zmieniał. Też potrafi byd beznamiętna. Nawet jej głębokie 

niebieskie oczy wydawały się zamarznięte. 
 

– Dobrze. Gdzie ono jest? – zapytała. 

 

– Blisko serca, ale bardziej po lewej. – dotknął mostka Eleny, a potem przesunął palce w 

lewo. 
 

Elena odpowiedziała napięciem i dreszczem, widział to. Damon badał miejsce, gdzie skóra 

stawała się miękka, bez kości. Miejsce, gdzie większośd ludzi uważała że ma serce, ponieważ tam czuli 
bicie serca. Powinno byd gdzieś… tu… 
 

– Teraz przeprowadzę twoją moc  przez twoje ciało raz albo dwa i kiedy będziesz w stanie 

zrobid to sama, wtedy będziesz gotowa naprawdę schowad swoją aurę. 
 

– Ale skąd będę wiedziała? 

 

– Będziesz, wierz mi. 

 

Nie chciał żeby zadawała pytania, więc po prostu podniósł jedną rękę przed nią nie dotykając 

jej skóry, a nawet ubrania i zsynchronizował jej moc ze swoją. Tu. Wiedział jak Elena to odczuje: 
elektryczny szok, zaczynający się od miejsca gdzie pierwszy raz ją dotknął i szybko rozchodzące się 
ciepło po jej ciele. 
 

Potem szybka mieszanka wrażeo kiedy zacznie dwiczyd z nią cyrkulację raz albo dwa. Ku 

niemu, do jej oczu i uszu, gdzie będzie mogła widzied i słyszed o wiele lepiej, potem w dół kręgosłupa 
i do koniuszków palców. Jej serce zacznie bid szybciej i poczuje coś w rodzaju elektryczności na 
wewnętrznych stronach dłoni. Z powrotem przez ramiona i w dół po obu stronach jej ciała co 
spowoduje drżenie. W koocu, energia spłynie po jej wspaniałych nogach, aż do stóp, gdzie poczuje ją 
na ich podeszwach, zginając palce u nóg, zanim wróci z powrotem gdzie się zaczęło, blisko jej serca. 
 

Damon słyszał jak Elena nabiera trochę powietrza kiedy uderzył w nią pierwszy impuls, a 

potem jak gna jej serce, drżą rzęsy kiedy świat nagle wydawał jej się lżejszy. Jej źrenice rozszerzyły się 
jakby była zakochana, jej ciało zesztywniało na  minimalny dźwięk jakiegoś gryzonia w trawie- dźwięk, 
którego nigdy by nie usłyszała bez swojej mocy skierowanej do jej uszu. I tak po całym jej ciele, raz a 
potem drugi, tak żeby mogła poczud ten proces. Potem ją puścił. 
 

Elena była zdyszana i wyczerpana, a to on poświęcał swoją energię. – Nigdy… nie będę… w 

stanie zrobid tego sama– wykrztusiła. 
 

– Tak, będziesz, w odpowiednim czasie i po dwiczeniach. Kiedy będziesz w stanie to zrobid, 

będziesz mogła kontrolowad całą swoją moc 
 

– Jeśli… tak mówisz. – Teraz oczy Eleny były zamknięte, jej ciemne rzęsy kreśliły cienie na jej 

policzkach. Było jasne, że była wykooczona do granic jej możliwości. Damon czuł pokusę 

background image

 

 

przyciągnięcia jej do siebie, ale zataił to. Elena wyraźnie dała mu już do zrozumienia, że nie chce żeby 
ją przytulał. 
 

Zastanawiam się jak wielu facetów nie odepchnęła, pomyślał nagle gorzko Damon. Trochę 

zaskoczyła go ta gorycz. Dlaczego powinno go obchodzid ilu chłopaków dotykało Eleny? Kiedy 
zrobiłby ją swoją księżniczką ciemności, razem polowaliby na ludzką zdobycz, czasami razem, czasami 
osobno. Nie byłby wtedy o nią zazdrosny. Dlaczego miałoby go teraz obchodzid ile miała 
romantycznych przygód seksualnych? 
 

Ale był zgorzkniały, zgorzkniały i zły wystarczająco, żeby odpowiedzied bez ciepła. – Mówię, 

że będziesz. Po prostu sama to dwicz. 
 
 
                                                                                  *** 
 
 
 

W samochodzie Damon starał się nadal byd zły na Elenę. Było to trudne, bo była idealnym 

towarzyszem podróży. Nie paplała, nie nuciła  i– na szczęście– nie śpiewała z radiem, nie żuła gumy, 
nie paliła, nie siadała z tyłu, nie potrzebowała wielu przystanków i nigdy nie pytała: „ Czy już 
jesteśmy?” 
 

Właściwie, było niemożliwym dla kogokolwiek, kobiety czy mężczyzny, byd w ogóle złym na 

Elenę Gilbert. Nie możesz powiedzied, że była tak entuzjastyczna jak Bonnie albo spokojna jak 
Meredith. Elena była po prostu wystarczająco słodka żeby równoważyd swoją inteligencję, aktywna,  
wszystko zawsze planowała. Była wystarczająco współczująca żeby zrównoważyd swój egoizm, 
wystarczająco spatrzona żeby nikt nigdy nie nazwał jej normalną. Była bardzo lojalna wobec swoich 
przyjaciół i wystarczająco wyrozumiała tak, że prawie nie uważała prawie nikogo za wroga– z 
wyjątkiem kitsune i Starszych z wampirów. Była uczciwa, szczera i kochająca. I oczywiście miała w 
sobie mroczny element, którzy jej przyjaciele po prostu nazywali szalonym, ale Damon poznał co to 
naprawdę było. To wynagradzało naiwnośd, delikatnośd i błyskotliwośd jej natury. Damon był pewien, 
że nie potrzebowała żadnej z tych cech, zwłaszcza teraz. 
 

Och tak… i Elena Gilbert była wystarczająco piękna, żeby każda negatywna cech jej 

charakteru była nieistotna. 
 

Ale Damon był zdeterminowany żeby byd zły i miał wystarczająco silną wolę żeby móc 

zazwyczaj wybierad swój nastrój i trzymad się go albo nie. Ignorował wszystkie próby Eleny żeby 
nawiązad rozmowę, i w koocu się poddała. Trzymał swój umysł skupiony na dziesiątkach chłopaków i 
facetów, których ta znakomita dziewczyna obok niego musiała gościd w swoim łóżku. Wiedział, że 
Elena, Caroline i Meredith były „starszymi” członkami kwartetu, kiedy wszystkie były przyjaciółkami, z 
mała Bonnie, która była najmłodsza i uważana za zbyt naiwną, żeby byd w pełni „wtajemniczoną”. 
 

Więc dlaczego był teraz z Eleną? Zadawał sobie to pytanie, zastanawiając się przez ułamek 

sekundy czy Shinichi manipulował nim, tak jak zabierał jego wspomnienia. 
 

Czy Stefano kiedykolwiek martwi się przeszłością– zwłaszcza byłym chłopakiem, Muttem, 

który ciągle kręcił się obok, gotów oddad za nią życie? Stefano tego nie robił albo musiał 
powstrzymywad– nie, jak Stefano mógłby powstrzymywad się przed czymkolwiek czego chciała 
Elena? Damon widział ich minus ich związku. Nawet kiedy Elena zachowywała się jak dziecko, kiedy 
wróciła ze świata zmarłych, to kiedy chodziło o związek jej i Stefano to z pewnością ona miała władzę. 
Jak mówią ludzie: „ Ona nosiła spodnie w tym domu.” 

background image

 

 

 

Cóż, niedługo przekona się jak bardzo lubi nosid „spodnie” niewolnicy, pomyślał Damon 

śmiejąc się cicho, chod jego umysł był mroczniejszy niż kiedykolwiek. Niebo na samochodem 
pociemniało w odpowiedzi, a wiatr zdmuchnął przedwcześnie letnie liście z drzew. Krople deszcze 
uderzały w przednią szybę,  a potem niebo przeszyło światło i błyskawica. 
 

Elena bezwiednie lekko podskakiwała za każdym razem, kiedy pojawiała się błyskawica. 

Damon obserwował to z ponurą satysfakcją. Wiedział, że ona wie, że potrafił kontrolowad pogodę. 
Żadne z nich nie powiedziało o tym ani słowa. 
 

Ona nie będzie błagad, pomyślał, czując w niej znowu dziką dumę i był zły na siebie, że był 

taki łagodny. 
 

Minęli motel, Elena podążała oczami za zamazanym neonem,  patrząc przez ramię dopóki nie 

zniknął w ciemności. Damon nie chciał przestad jechad. Tak naprawdę- nie miał odwagi. Jechali teraz 
w okropną burzę i czasami Prius się trząsł, ale Damon miał go pod kontrolą– ledwo. Podobało mu się 
prowadzenie w takich warunkach. 
 

Do czasu kiedy znak poinformował go, że następne schronienie było za ponad sto 

kilometrów. Damon bez konsultacji z Eleną, podjechał na zalany parking i zatrzymał samochód. Z 
chmur lał się już rzęsisty deszcz. Pokój, który wziął Damon był poza budynkiem, oddzielony od 
głównego budynku. 
 

Odosobnienie w pełni mu odpowiadało.