background image

   Olivia Cunning – Exodus End World Tour 01 – Insider 

 

 

 

 

Tłumaczyła: Eiden /

http://chomikuj.pl/Eiden

 

 

background image

 

 

        Rozdział 1 

 

 

 

Toni nałożyła kolejną soczewkę do swojego aparatu cyfrowego i 

zamknęła pokrywkę, zamykając zatrzaski kciukami. Rozejrzała się po 
swoim biurze, aby się upewnić, że niczego nie przegapiła. Było 
zaskakujące, że pamiętała o swoim całym sprzęcie. Nie będzie jej przez 
kilka tygodni, przez które nie będzie miała dostępu do tego, co zostawi. 

 

- Nie chcę, żebyś jechała – powiedziała Birdie, chwytając jej  dłoń i 

mocno szarpiąc. Toni się skrzywiła. Birdie nigdy nie chciała zrobić jej 
krzywdy; po prostu nie zdawała sobie sprawy jak bardzo była silna. 

 

Pocierając swój nadwyrężony łokieć wolną ręką, Toni powiedziała: 

 

- To tylko kilka tygodni – prawdę mówiąc to cztery, ale Birdie nie 

radziła sobie dobrze z taką zmianą, więc Toni doszła do wniosku, że 
lepiej nie określać precyzyjnie jej nieobecności.- Będziecie się świetnie 
bawić z mamą beze mnie. 

 

Birdie pokręciła głową. 

 

- Kto przeczyta mi bajki? 

 

- Mama to zrobi. 

 

Birdie wydęła policzki. 

 

- Nie robi tego w zabawny sposób. 

 

Toni pociągnęła za jeden z kucyków Birdie. Miała dziewięć lat, ale 

emocjonalnie była bardziej zbliżona do pięciu. 

 

- To może ty jej je poczytasz, Jaskierku. Znasz każde słowo swoim 

serduszkiem – Toni przeczytała Birdie Narzeczoną dla Księcia już z jakieś 
setki razy. Jej siostrze nigdy nie nudziła się ta opowieść. Z drugiej strony 

background image

Toni zaczęła wydawać z siebie dziwne odgłosy i progresywne zmiany, 
aby nie oszaleć przez tą monotonię. 

 

- Spróbuję. 

 

Toni musnęła policzek Birdie swoją dłonią, zatrzymując ją na 

chwilę, aby zetrzeć plamkę z jej ust. 

 

- Nie zapomnij o swoich obowiązkach. Nie będzie mnie tutaj, aby ci 

przypomnieć. 

 

- Nakarmić kurczaki – Birdie uśmiechnęła się swoim olśniewającym, 

szerokim uśmiechem. 

 

- Tak jest. Co jeszcze? 

 

Birdie zacisnęła razem usta wokół koniuszka języka i zmarszczyła 

czoło w koncentracji. Po długiej chwili powiedziała: 

 

- Nie pamiętam. 

 

- A co powinnaś zrobić, gdy nie pamiętasz? 

 

Twarz Birdie rozświetliła się i wyciągnęła kawałek papieru z tylnej 

kieszeni swoich dżinsów. 

 

- Moja lista! 

 

- No właśnie – Toni pocałowała Birdie w czoło i uścisnęła ją 

mocno.- Dasz sobie radę, Jaskierku. 

 

- Ile minie dni, zanim przyjedziesz do domu? 

 

- Dałam ci kalendarz. Jest na twojej tablicy. 

 

- Mam zaznaczać X na każdym dniu, aż ja być na czerwonym polu. 

 

- Aż ja będę na czerwonym polu – Toni poprawiła ją automatycznie. 

Obie pochodziły z długiej linii, gdzie studiowano filologię angielską i 
widziała jak ich matka krzywiła się za każdym razem, gdy Birdie 
popełniała błąd gramatyczny. Biedne dziecko.- Zaznaczaj tylko jeden 
dzień każdego ranka. Nie oszukuj – Toni dawała Birdie kalendarze do 
odliczania dni do urodzin i świąt, żeby nie musiała odpowiadać co pięć 

background image

minut na pytanie „Ile jeszcze zostało dni?” Birdie często próbowała 
skreślać dodatkowe dni, myśląc, że dzięki temu oczekiwany dzień 
nadejdzie szybciej. 

 

Do drzwi rozległo się pukanie i otworzyły się chwilę później. Jej 

mama zajrzała do środka. 

 

- Jesteś gotowa? 

 

- Tak sądzę – powiedziała Toni, rozglądając się po swoim gabinecie 

po raz ostatni. Nie mogła się otrząsnąć z przeczucia, że o czymś 
zapomniała. A może to tylko przez te nerwy. 

 

- Cześć, mamusiu!- Bridie pomachała. 

 

- Dobry wieczór, Bernadette – jej mama momentalnie zwróciła 

uwagę ku Toni.- Julian uparł się, że zawiezie cię na miejsce. Mam 
nadzieję, że nie czujesz się urażona, że nie musiał pytać dwa razy o moje 
pozwolenie. 

 

Toni uśmiechnęła się. Dzięki Julianowi podróż będzie interesująca. 

I pewnie najlepiej by już było, żeby mama wraz z Birdie pojechały już do 
domu; autostrada I-5 potrafiła być zatłoczona, a Birdie robiła się 
niepokorna podczas długich podróży samochodem. 

 

- Susan chce z tobą porozmawiać, zanim wyjedziesz – dodała 

mama. 

 

Toni zamarło serce. Jej pierwsze spotkanie  z najnowszą edytorką 

Nichols Publishing nie poszło dobrze. Wątpiła, żeby akurat to było mniej 
traumatyczne. 

 

- Okay. Dzięki – nie, nie dzięki. 

 

- Chodź, Bernadette – powiedziała mama, wyciągając dłoń.- Już 

pora, żebyśmy pojechały do domu. 

 

Ich mama zdawała się denerwować tym, że miała zaopiekować się 

swoją najmłodszą córką, podczas gdy toni spędzi miesiąc z czwórką 
żyjących legend. To nie tak, że ich mama nigdy wcześniej nie opiekowała 
się Birdie. Po prostu nigdy nie robiła tego bez wsparcia Toni dłużej niż 

background image

dwa dni. Kolejne cztery tygodnie będą ciężkie dla każdego. Ale Toni była 
bardziej niż gotowa na tą małą przygodę. I Birdie musiała się nauczyć, 
jak zaufać mamie, aby sprostać jej oczekiwaniom. 

 

- Chcę pójść z Toni – powiedziała Birdie, chwytając za dłoń Toni i 

potrząsając głową. 

 

- Nie możesz – powiedziała mama.- Toni musi wyjechać i uzyskać 

nieco doświadczenia, aby być gotowa, aby kiedyś przejąć firmę. 

 

Taa, co do tego… Toni nie chciała przejąć firmy matki. Ale kto niby 

miał to zrobić? Niestety, Birdie nigdy nie byłaby w stanie wykonywać tak 
ciężkiej pracy, chociaż mogłaby pomóc w wielu rzeczach. Taty nie było. 
Nie było nikogo oprócz Toni, kto miałby pójść w ślady Eloise Nichols i 
każdy wiedział jak jej matka ciężko pracowała, aby od podstaw 
zbudować Wydawnictwo Nichols. Toni czuła się zobowiązana, aby 
zachować interes w rodzinie. Ale nie dlatego chciała ruszyć w trasę z 
najbardziej sławnym zespołem metalowym na świecie. Nie. Jej powód 
ruszenia w trasę z Exodus End był całkowicie samolubny. Ten projekt 
rozwinąłby jej karierę. Karierę, której ona chciała, a nie karierę, którą 
chciała dla niej matka. 

 

Toni chciała projektować interaktywne, elektroniczne biografie 

sławnych ludzi – gwiazd rocka, prezydentów, aktorów. Nie zdała sobie 
sprawy ze swoich aspiracji, dopóki jej matka nie wspomniała o projekcie 
Exodus End przy kolacji pewnego wieczora – Toni wiedziała, że to była 
idealna kariera dla niej. Odniosła sukces na wielu płaszczyznach i miała 
sporo doświadczenia, tylko że nie była w stanie połączyć swojego 
nietypowego wykształcenia z dziwnym doświadczeniem w jedną, 
widoczną karierę. To zadanie miało jej w tym pomóc i zamierzała 
zaskoczyć każdego swoim kreatywnym geniuszem. 

 

Zakładając, że nie posika się w pierwszej chwili w której pozna 

zespół. 

 

- Chcę pojechać z Toni – powiedziała Birdie.- Mogę pomóc. 

 

Toni spróbowała wyobrazić sobie przez kilka tygodni swoją słodką 

siostrę, która potrzebowała specjalnej opieki, wśród grupy szorstkich 

background image

metalowców. Uch, zdecydowanie nie. Wystarczającym wyzwaniem było 
wyobrażenie sobie jej samej wśród członków zespołu. 

 

- Mama potrzebuje twojej pomocy bardziej niż ja, Birdie – 

powiedziała Toni.- Kto nakarmi kurczaki? Mama nie wie jak. 

 

Birdie zagryzła wargę, widocznie rozdarta pomiędzy dobrym 

samopoczuciem ich kurczaków, a pragnieniem bycia z siostrą, która ją 
wychowała. 

 

- W porządku, Toni – powiedziała wreszcie.- Pomogę mamie. 

 

Toni uścisnęła ją jeszcze raz i pocałowała w czoło. 

 

- Wrócę do domu zanim się zorientujesz. 

 

Birdie nie wyglądała na przekonaną, ale podeszła do mamy i 

chwyciła ją za dłoń. 

 

- Pokażę ci jak nakarmić kurczaki, mamusiu. Następnym razem 

sama je nakarmisz, a ja pojadę z Toni. 

 

Mama poklepała swoją młodszą córkę po plecach i uśmiechnęła 

się, ale Toni wiedziała, że ta kobieta nie zbliżyłaby się na dziesięć stóp do 
kurnika. To był pomysł ich ojca, aby kupić małą farmę godzinę jazdy od 
wschodniej części Seattle, a po jego śmierci mama chciała ją sprzedać, 
aby przenieść się bliżej swojego biura. Toni przekonała ją, aby 
zatrzymały ich idylliczną własność. Dla dobra Birdie i jej. Cokolwiek, co 
pozwoliłoby Toni żyć wspomnieniem o ich ojcu, było warte utracenia 
jakiejkolwiek szansy na życie społeczne. 

 

- Zadzwoń, jeśli będziesz czegoś potrzebowała – powiedziała 

mama. 

 

- Pewnie. Kocham was obie. 

 

- Ja ciebie też kocham, Toni!- Birdie krzyknęła tak głośno, że 

pewnie obudziłaby zmarłych. Ale Birdie posługiwała się tylko dwoma 
dźwiękami – wrzaskiem albo szeptem. 

background image

 

Toni odczekała chwilę, zanim zebrała swoje rzeczy i ruszyła do 

gabinetu Susan. Toni nie chciała zobaczyć Birdie, aby po raz kolejny być 
zmuszoną do pożegnań. I być może jeśli zwlekałaby wystarczająco 
długo, to Julian przyjechałby po nią aby zabrać ją na miejsce, przez co 
nie musiałaby spędzać dużo czasu z wredną edytorką. 

 

Dziesięciu metrowa podróż wzdłuż korytarza już sprawiła, że serce 

Toni waliło jak młotem, a jej dłonie się spociły. Jak jej mama mogła w 
ogóle pomyśleć, że Toni byłaby w stanie być szefową tego miejsca? 
Nigdy nie była tak ambitna jak jej matka. Toni odziedziczyła cechy po 
swoim ojcu – była cicha, kreatywna i boleśnie nieśmiała. Miała nadzieję, 
że jej nieśmiałość nie wpłynie na interakcje  z członkami Exodus End. Co 
by zrobiła, jeśli zamarłaby przed nimi i nie mogła wydusić z siebie 
żadnego słowa? To sprawiłoby, że wywiady stałyby się wyzywające. 

 

Toni wzięła głęboki oddech i zastukała cicho w drzwi Susan. Może 

Susan nie usłyszałaby jej przez heavy metal, który zawsze słuchała przez 
swoje słuchawki. 

 

- Otwarte – zawołała Susan. 

 

Cholera. 

 

Toni otworzyła drzwi i niepewnie zajrzała do środka. 

 

- Mama powiedziała, że chcesz ze mną porozmawiać, zanim 

wyjadę. 

 

- Bo chcę – powiedziała Susan. 

 

Toni przesunęła okulary w górę swojego nosa. 

 

- Cóż, wejdziesz do środka czy będziesz tak stać i gapić się na 

mnie?- Susan warknęła. 

 

Toni weszła do środka, postawiła swoje walizki i zamknęła drzwi. 

 

- Usiądź – Susan machnęła ręką w stronę krzesła po drugiej stronie 

jej biurka. 

 

- Nie mam czasu. Julian… 

background image

 

- Siadaj! 

 

Toni przycupnęła na brzegu niebieskiego krzesła i zacisnęła palce 

na swojej długiej spódnicy. Nie była pewna, co takiego w tej kobiecie tak 
ją przerażało. Toni nie radziła sobie dobrze z brakiem uznania. Zawsze 
próbowała wszystkich uszczęśliwiać, a nie miała pojęcia jak uszczęśliwić 
Susan – z wyjątkiem zrezygnowania z pracy z Exodus End i pozwolenia 
na to, aby Susan zajęła jej miejsce. Ale Toni nie zamierzała się z tego 
wycofać. Nie bała się iść za tym czego chciała; po prostu nie chciała tego 
wystarczająco mocno. Ale chciała tworzyć te interaktywne biografie i 
osiągnąć sukces; nawet jeśli oznaczało to, że musiała powiedzieć Susan, 
aby ta się odpieprzyła. Toni potarła wargą o wargę. Dobra, wątpiła w to, 
że kiedykolwiek uda jej się powiedzieć coś takiego komuś w twarz, ale 
Boże, myślała o tym. 

 

Susan przesunęła przez biurko notatnik. 

 

- To pytania, które wymyśliłam do wywiadu. 

 

Toni przeczytała je. Z którym żyjącym lub martwym muzykiem chciałbyś 

spędzić dzień? Zamrugała, aby nie przewrócić oczami. Była pewna, że 
fanów nie interesowało, z jakim muzykiem członkowie Exodus End 
chcieliby spędzić czas. Z pewnością jej to nie interesowało. Toni 
podniosła notatnik i wsadziła go do swojej torby. 

 

- Wciąż uważam, że nie poradzisz sobie z tą pracą – powiedziała 

Susan. 

 

- Nie zgadz… 

 

- Pewnie zemdlejesz na ich widok. 

 

Cóż, byli niesamowicie atrakcyjnymi mężczyznami. Cała ich 

czwórka, ale… 

 

- I sposób w jaki się ubierasz?- Susan pokręciła głową.- Nie 

będziesz pasować do grupy gwiazd rocka. Nie otworzą się przed kimś 
takim jak ty. 

 

Napięcie zaczęło narastać za oczami Toni. 

background image

 

- Kimś takim…? 

 

- Nie masz żadnego doświadczenia, jako reporterka. W ciągu lat 

przeprowadziłam wywiady z setkami muzyków. Z iloma ty miałaś do 
czynienia?- Susan zaczęła unosić głos, a przerażająca żyłka pod jej 
lewym okiem zaczęła pulsować. 

 

- Cóż… 

 

- Z żadnym! Właśnie z tyloma. Wiesz, że nie dostałabyś tego 

projektu, gdyby twoja matka nie była właścicielką firmy, prawda? To 
znaczy, ledwie co zjawiasz się w biurze… 

 

To dlatego, że Toni wykonywała większość pracy w domu, aby móc 

się zajmować Birdie. 

 

- … I nie masz żadnego doświadczenia. No i co z tego, że znasz się 

na kodzie, grafice i pisaniu? Nie potrafisz mówić, a dziennikarze musza 
mówić. 

 

Może i powiedziałaby coś, gdyby Susan zamknęła się na pół 

sekundy. 

 

- Jeśli nie potrafisz mówić, to nie możesz zadawać pytań. Więc w 

czym jesteś dobra? 

 

Susan zamilkła na tyle długo, aby mogła odpowiedzieć. W czym 

była dobra? Toni nie wiedziała. Nie wiedziała, dopóki by nie spróbowała. 
Ale każdy powód który podała Susan, był prawdziwy. Toni nie miała 
doświadczenia w przeprowadzaniu wywiadów  z muzykami – ani nikim 
sławnym. Nie wpasowałaby się w załogę, która podróżowała z zespołem, 
czy fanami, a już zdecydowanie nie z czwórką sławnych gwiazd rocka. 
Pierś Toni ścisnęła się i zwalczyła napływające łzy, które nagle zapiekły 
ją w oczy. Teraz czego potrzebowała, to krzepiąca rozmowa, a nie 
zarzuty od zazdrosnej krowy. 

 

- Naprawdę się teraz rozpłaczesz?- zapytała Susan, pochylając 

głowę do przodu, tak, że jej burgundowe włosy przysłoniły jej niebieskie 
oczy. Okrągły kolczyk w jednym z nozdrzy Susan przykuł uwagę Toni. 

background image

Susan bardziej by pasowała do rockowego zespołu. Toni nie mogła temu 
zaprzeczyć. 

 

- Nie – przynajmniej nie w tej chwili. Toni mogła przynajmniej 

wytrzymać, aż dotrze do łazienki, aby wylać swoje udręczone łzy. 

 

- Nie mam pojęcia dlaczego tak się martwię, że to spieprzysz – 

Susan zaśmiała się pusto.- Pewnie gdy tylko spojrzysz na bus, to 
zwiejesz. 

 

Toni uniosła brodę, która najbardziej ją zdradziła, gdyż mocno 

drżała. 

 

- Nie ucieknę. 

 

- Zobaczymy. Twoja matka już mi powiedziała, że jeśli dasz ciała, 

to mogę przejąć pracę, do której zostałam zatrudniona. Chyba lepiej 
zacznę się pakować. Wrócisz do domu o północy. 

 

- Wiesz tylko jak przeprowadzać wywiady. Nie masz pojęcia o 

niczym innym, co wymaga się w tej pracy – powiedziała Toni. 

 

- Wyślę wszystkie informacje do ciebie, abyś mogła to wszystko 

ładnie poskładać w książkę. Tylko w tym jesteś dobra. 

 

Bo była w tym dobra. W projektowaniu. W przeszłości Toni była 

zmuszona do używania informacji, zdjęć, ilustracji, filmów i nagrań 
dźwiękowych, które ktoś inny uznał za ważne dla stworzenia 
niesamowitej interaktywnej książki. W tym projekcie to ona miała 
dowodzić i uzbierać wszystko co było potrzebne, aby złapać w obiekty 
mężczyzn kryjących się za gwiazdami rocka. I była zdeterminowana, aby 
zaskoczyć każdego tą biografią. Nawet Susan. I być może jej matka by 
wreszcie zauważyła, że Toni była najbardziej cenna jako kreatywny atut 
Wydawnictwa Nichols, a nie jego głowa. Toni musiała zrobić to dobrze 
już za pierwszym razem. Jej matka nie była wielką fanką drugich szans. 

 

- Zadzwoń do mnie w poniedziałek, aby zdać relację – Susan 

powiedziała władczo.- No chyba, że wrócisz już do miasta. Wtedy daj mi 
znać, abym mogła dogonić chłopaków przy ich kolejnym przystanku. 

background image

 

- Uda mi się – powiedziała Toni. Znowu zadarła brodę.- Dam sobie 

radę. 

 

Susan przewróciła oczami i odwróciła się do swojego komputera, 

bez słowa odprawiając Toni. 

 

Toni wstała z krzesła, czując jak drżą jej kolana. Jeśli Susan 

przerażała ją z taką łatwością, to niby jak Toni miała dać sobie radę 
przed bandą zarozumiałych gwiazd rocka? 

 

Podniosła swój futerał na aparat i przewiesiła torebkę przez ramię. 

 

- Dam sobie radę – powtórzyła i szybko wyszła z gabinetu, 

zatrzaskując drzwi na brzegu swojej listonoszki, całkowicie zaprzeczając 
swojemu finalnemu, wściekłemu wyjściu. 

 

Pobiegła do łazienki na końcu korytarza. Łzy spłynęły po jej 

policzkach, gdy zamknęła się w największej z trzej kabin. Upuściła swój 
futerał na podłogę i oderwała kawałek papieru toaletowego, aby wytrzeć 
nim oczy za okularami. Dlaczego Susan była wobec niej taka podła? Toni 
była miła dla każdego, czy ta osoba zasługiwała na jej uprzejmość czy 
nie. Nie miała pojęcia, jak ktoś mógł mówić do kogoś takie okrutne 
rzeczy. Było niemal tak, jakby Susan chciała ją zniszczyć. Chciała jej 
porażki. Chyba nikt nie powinien być aż tak samolubnym dupkiem, 
prawda? 

 

Toni wrzuciła kulkę papieru do muszli i oderwała kolejny kawałek. 

 

- Jesteś tam, Toni- znajomy, męski głos zawołał z łazienki. 

 

- Nie możesz tu wejść, Julian – Toni zawołała do niego. 

Wydmuchała nos, zanim sięgnęła po kolejny kawałek papieru. 

 

- Znowu płaczesz przez Susan? 

 

- N-nie. 

 

Usłyszała jak drzwi się zamknęły i wzięła kolejny, głęboki, drżący 

oddech, ciesząc się, że Julian wyszedł. Nie była jeszcze gotowa, aby się z 
nim zmierzyć. Przestała już płakać, ale wciąż ciekło jej z nosa. 
Zauważyłby, że kłamała, jak tylko by ją zobaczył. 

background image

 

- Toni, ona jest cholernie zazdrosną suką – Julian powiedział przez 

szparę w stalowych drzwiach.- Nie pozwól, aby zraniła twoje uczucia. 

 

- Julian! To toaleta dla kobiet. 

 

- Zaufaj mi, kochanie, nie ma tu niczego, co by mnie 

zainteresowało – powiedział. 

 

Mogła sobie wyobrazić grymas na tej pięknej, chłopięcej buźce. 

 

- Z wyjątkiem twojego uśmiechu. A teraz wyjdź już. 

 

- Za chwilkę – znowu wydmuchała noc i potarła twarz dłonią. 

 

- Co tym razem ci powiedziała?- zapytał Julian. 

 

- Że nie dam r-rady – Toni otarła pojedynczą łzę. Boże, dlaczego 

była taka miękka? Robiło się już jej niedobrze. 

 

- Dasz sobie radę – powiedział Julian.- Skopiesz wszystkim tyłki. 

Gwarantuję ci to. 

 

- Co jeśli członkowie zespołu nie będą chcieli ze mną rozmawiać? 

 

Julian zaśmiał się cicho. 

 

- Będą gadać. Nie będą mogli się powstrzymać. Ktoś będzie musiał 

wypełnić długie chwile ciszy. 

 

Nie mówiła zbyt wiele. Zwłaszcza z nieznajomymi. Ścisnął się jej 

żołądek. Podczas tej trasy każdy wokół niej będzie obcy. Każdy. 

 

- Jestem przerażona – przyznała Toni, głównie wobec samej siebie. 

Ale Julian ją usłyszał. 

 

- Oczywiście, że jesteś. Kto by nie był? Ale pokonasz swój strach i 

pojedziesz tam, aby stworzyć fantastyczne, ekscytujące życie dla samej 
siebie, bo te, które wykreowała dla ciebie matka, po prostu do ciebie nie 
pasuje. 

 

Przynajmniej zauważył to ktoś inny oprócz niej samej. 

background image

 

Toni uśmiechnęła się, czując się o wiele lepiej i otworzyła stalowe 

drzwi. 

 

- I oto mamy ten uśmiech – powiedział Julian, przytulając ją.- A 

teraz się pospieszmy. Musisz złapać autobus z gwiazdami rocka, których 
będziesz musiała oczarować swoją słodyczą. 

 

W firmowym samochodzie, Toni wyrwała z wypielęgnowanej ręki 

Juliana papierosa i zaciągnęła się głęboko. Zakrztusiła się, gdy zapiekły 
ją płuca i załzawiły oczy. Był powód dla którego nie paliła. Cóż, 
przynajmniej kilka. Na pierwszym miejscu znajdowała się awersja do 
zadławienia się na śmierć. 

 

Julian oderwał wzrok od drogi na tyle długo, aby posłać jej 

spojrzenie typu w-czym-masz-problem, zanim wziął od niej swojego 
papierosa i wsadził go między swoje wąskie wargi. 

 

- Nie potrzeba ci nikotyny, kochanie – powiedział wokół ustnika.- 

Potrzeba ci Valium. Albo Xanaxu. Prawdę mówiąc, to oba by zdziałały 
cuda. 

 

- Sugerujesz, że powinnam się naćpać?- zapytała, spoglądając ze 

złością na osobistego asystenta jej matki. 

 

Julian był najbliższą osobą, z którą nie była spokrewniona. To on 

nakłonił ją, aby wyszła z domu i podbiła miasto. Niestety zawsze lądowali 
w barach dla gejów, co było zabawne, ale nie na tyle, aby rozwinęło się 
jej emocjonalne życie. Ale nie zamierzali przedrzeć się przez zapchany 
stadion, aby poczuć smak przygody. Toni miała zostać odstawiona do 
busu najbardziej znanego na świecie zespołu metalowego – do diabła, 
nawet ona słyszała o Exodus End a przecież głównie słuchała 
klasycznego rocka. Przechodziła przez stadium nerwicy, gdy zapinała i 
odpinała swój pas bezpieczeństwa. Na samą myśl o tym, że miała 
podróżować z zespołem, ściskał się jej żołądek i dodatkowo fikał koziołki. 
W jej ciele jakaś olimpijska gimnastyczka właśnie startowała w 
zawodach. 

 

- Ogoliłaś nogi?- zapytał Julian. Zaciągnął się nonszalancko swoją 

fajką, zanim oparł dłoń z papierosem między dwoma palcami, na 

background image

kierownicy. Jechali autostradą w żółwim tempie. Pewnie poruszałaby się 
szybciej, jeśli zaczęłaby iść na piechotę. 

 

Toni skrzywiła się, myśląc, że była to najdziwniejsza rzecz o jaką 

kiedykolwiek zapytał ją Julian, a przecież nie miał ogranicznika. 

 

- Jakie to ma znaczenie? Obciąłeś moje wszystkie spódnice, aby 

ledwo co zakrywały mój tyłek?- przemienienie jej konserwatywnych 
ubrań w bardziej zdzirowate było w jego stylu. 

 

Julian zaśmiał się. 

 

- Cholera, dlaczego o tym nie pomyślałem? 

 

Gdy zbliżyli się do wylotu z Mercer Street, Julian włączył 

kierunkowskaz. Space Needle, Science Center, Key Arena  - właśnie takie 
znaki odczytywała Toni. Była o jeden krok bliżej do swojego celu. 
Zacisnęła usta, próbując zatrzymać w żołądku swój obiad. 

 

- Więc je ogoliłaś czy nie?- zapytał. 

 

- Nie żeby to była twoja sprawa, ale wszem, są jedwabiście 

gładkie. Dlaczego pytasz? 

 

- Więc spodziewasz się, że będziesz uprawiać seks dzisiejszej nocy – 

powiedział, sugestywnie poruszając brwiami.- Tak właśnie myślałem, że 
ten twój niemodny sweter jest nieco bardziej obcisły, niż zwykle. 
Wystawiasz dobroci na pokaz? 

 

Toni opadła szczęka na samą wzmiankę, więc trzepnęła Juliana w 

głowę. Miał tyle ciemnych włosów na swojej głowie, że była pewna, iż 
nawet nie poczuł ciosu. 

 

- Niczego nie pokazuję – skrzyżowała ręce na torsie i skrzywiła się.- 

I nie mam żadnych oczekiwań co do seksu. Po prostu nie lubię, gdy moje 
nogi są szorstkie i zarośnięte w piżamie. 

 

- Chyba nie spakowałaś piżamy, którą zamierzasz nosić będąc w 

trasie z gwiazdami rocka, prawda? 

 

- A niby w czym mam spać? 

background image

 

- W niczym. W czymś mokrym. W kałuży swoich własnych 

wymiocin. Wszystko inne byłoby lepsze od piżamy. 

 

Zmarszczyła nos na jego sugestie. 

 

- Jesteś obrzydliwy. 

 

Zatrzymał się na parkingu za areną, gdzie były ustawione barierki, 

które miały oddzielać publiczność od busu, który był zaparkowany blisko 
tylnego wejścia. Co przypomniało jej o… Toni zaczęła przeszukiwać 
listonoszkę za paczką, którą wysłał jej menadżer zespołu. Była w niej 
zawarta wejściówka, dzięki której minęłaby ochronę. Zatrzymując się w 
miejscu zabronionym do parkowania, Julian obrócił się ku niej. 

 

- Obrzydliwy? Przecież wiesz, że mnie kochasz – zatrzepotał na nią 

rzęsami. 

 

- Z wyjątkiem tego, kiedy cię nienawidzę. Czyli przez większość 

czasu – sięgnęła do klamki, ale Julian złapał ją za rękę. 

 

- To moment w którym powinienem ci powiedzieć, że masz być 

dobrą dziewczynką i że powinnaś strzec swoje serduszko, ciało i duszę 
przed tymi złowieszczymi gwiazdkami rocka. Również powinienem ci 
poradzić, żebyś trzymała się z dala od alkoholu, narkotyków, seksu i 
imprez po koncertach. 

 

- Ale nie zamierzasz… 

 

- Oczywiście, że nie. Musisz to przeżyć na własnej skórze. Twoja 

matka tak bardzo odizolowała cię od zewnętrznego świata, że bałem się, 
że nigdy nie uciekniesz. 

 

- Dla twojej informacji, to nie moja matka mnie odizolowała. Sama 

to zrobiłam. 

 

- Wciąż mnie dziwi, że pozwoliła ci przejąć to zlecenie. Przecież to 

nie tak, że kolejny miesiąc spędzisz z chłopcami z chóru Vienna Boys. 
Jestem pewien, że moje życie jest w niczym w porównaniu do tego, 
które prowadzi banda gwiazd rocka, a zawsze posyła mi spojrzenie pełne 
dezaprobaty. 

background image

 

Toni aż za dobrze znała to spojrzenie swojej matki. 

 

- Wiesz, co moja mama powiedziała, gdy poprosiłam o tą pracę? 

Myślę, że nadeszła pora, abyś zaczęła żyć – powiedziała, naśladując typowo 
znudzony ton swojej matki. Ale Toni miała swoje życie. Bycie dwudziestu 
pięciu latką i mieszkanie w domu rodzinnym nie martwiło jej tak bardzo, 
jak całą resztę. 

 

- Twoja mama ma rację. Pora, aby zaczęła żyć. 

 

Toni skrzywiła się. Dlaczego każdy zakładał, że skoro nie była 

typem imprezowiczki, ani debiutantki w życiu społecznym, to nie była 
szczęśliwa? 

 

- Tak się składa, że kocham moje życie. Birdie znaczy dla mnie 

wszystko. 

 

Ktoś zatrąbił za nimi. Toni otworzyła drzwi, ale Julian złapał ją za 

rękę, aby uchronić ją przed upadkiem. 

 

- Czy to zauważasz czy nie, potrzeba ci czegoś więcej niż twoja 

młodsza siostra, aby stworzyć kompletnie życie. I jeśli wrócisz z tej 
podróży jako dziewica, to zrobię coś z tym. 

 

Zamrugała na niego. 

 

Ty coś z tym zrobisz? Ty? Facet, który boi się cipek? 

 

- Hej, ja z pewnością wykonałbym lepszą robotę, niż idiota, 

któremu by się to nie udało, ale nie, nie mam plany zanurzyć mojego 
sprzętu w dziewczęcych soczkach. 

 

Toni zakryła oczy jedną ręką, jakby miało ją to uchronić przez 

szalonymi gadkami Juliana. 

 

- Jeśli wciąż będziesz dziewicą, gdy zobaczę cię po raz kolejny, to 

osobiście cię porwę, zawiozę do Vegas w swoim bagażniku, wynajmę 
jakąś męską dziwkę i usunę twój V-czip. 

 

Odsunęła dłoń od oczu i wgapiła się w niego. 

 

- Nie zrobiłbyś tego! 

background image

 

Prychnął. 

 

- Wiesz, że zrobiłbym. A gdy skończy z tobą, to będzie mógł zająć 

się mną. 

 

Toni pokręciła głową na widok jego zbereźnego uśmiechu. 

 

- Czasami mnie przerażasz. 

 

- Ja tez siebie przerażam. Ale zawsze dobrze się bawię. Nie 

zamierzam pozwolić, aby życie mnie ominęło. A teraz dawaj buziaka. 
Myślę, że ten koleś za mną zaraz rozwali nam samochód Julien nadstawił 
policzek i Toni cmoknęła go w niego.- Baw się dobrze. Zadzwonię za 
kilka dni, aby usłyszeć soczyste szczegóły. 

 

- Nie podałabym ci żadnych soczystych szczegółów, nawet jeśli 

takowe by się pojawiły – zaznaczyła. Cholera, sama nie wiedziała. 
Przecież nie było tak, że miała jakieś soczyste szczegóły, o których 
mogłaby powiedzieć. I podczas tych wszystkich momentów, Julia zawsze 
był obok i obserwował. 

 

- Zobaczymy. Napisz do mnie jak tylko stracisz cnotę. Tak jakby 

dzisiaj – puścił jej oczko i popchnął ją w stronę drzwi.- A teraz idź. 

 

Poszła z kolanami trzęsącymi się, jak dwie kule bilardowe, które 

obijały się o siebie. Nawet ze swoją wstępówką, trzeba było nieco po 
nakłaniać ochronę. Bo z całą pewnością nikt by na nią nie spojrzał i nie 
stwierdził, Wow, ta kobieta naprawę wie czego chce. Z pewnością tutaj pasuje. 

 

Ale jakimś cudem dotarła do swojego celu, bez bycia powaloną na 

chodnik. 

 

Kiedy Toni weszła do busu Exodus End, ścisnął się jej żołądek. 

Poczuła przytłaczające wyrzuty sumienia i obawy spowodowane 
zostawieniem Birdie z jej wymagającą matką, ale szybko o nich 
zapomniała, kiedy minęła ochronę i wreszcie zlokalizowała swój nowy 
dom na następny miesiąc. I wtedy poczuła, że jej wnętrzności lewitują 
gdzieś w górze. Jeżeli dalej by tak poszło, to potrzebowałaby wizyty u 
gastrologa. 

 

Oddychaj głęboko, Toni. Susan się myli. Dasz sobie radę. 

background image

 

Uczepiła się paska swojej torebki, gdy spróbowała przełknąć 

mdłości. Rzeczywiście mogła to zrobić? Mogłaby spędzić kolejne cztery 
tygodnie z najsławniejszym rockowym zespołem na świecie, czy jednak 
umarła i znalazła się w niebie? Na jej drodze znalazła się nagle ściana 
twardych mięśni. 

 

- Żadnych fanów w busie – powiedział wielkolud, chwytając ją za 

jedno ramie i obracając do drzwi busu, przez które właśnie co weszła. 

 

- Nie jestem fanką – wymamrotała, co nie do końca było prawdą. 

Spodobała się jej muzyka Exodus End w którą się zaopatrzyła, gdy 
przygotowywała się do swojej pracy. Chwyciła przepustkę, która wisiała 
na jej szyi i wyciągnęła w stronę faceta. Dzięki niej przeszła przez 
barierki; z całą pewnością podziałałoby to teraz.- Nazywam się Toni 
Nichols. Samuel Baily powiedział, że mam dzisiaj wsiąść do busu i 
dołączyć do trasy. Powiedziano mi, że się mnie spodziewacie. 

 

Dotarła tutaj, spełniała swoje marzenie; jednak gwiazdy, które 

próbowała dosięgnąć, nigdy nie były tak odległe. 

 

Ochroniarz puścił jej rękę i chwycił za przepustkę, aby się jej 

przyjrzeć. Toni poczuła na sobie jego podejrzliwe spojrzenie, tego 
giganta w  jaskrawo żółtej koszulce, gdy przyglądał się jej wejściówce a 
potem jej. I znowu przepustce. Jeszcze jeden rzut oka na nią. Jego 
brązowe wąsy drgnęły, ale grymas nie zniknął z jego mięsistej twarzy. 
Zastanawiała się, czy fani udawali, że byli pracownikami wydawnictwa, 
aby dostać się do busu. Ten koleś z całą pewnością nie kupował jej 
historyjki, pomimo tego, że mówiła prawdę. Nigdy nie zebrałaby się na 
odwagę, aby wślizgnąć się do busu. Niby kto by to zrobił? 

 

- Sam cię przysłał?- koleś powiedział szorstko.- Nie ustalił tego ze 

mną. Wie, że powinien mnie o wszystkim informować. O wszystkim – 
wielkolud wyciągnął telefon z kieszeni.- Ani nie drgnij – rozkazał, gdy 
wybrał numer. 

 

Cóż, to nie był żaden problem. Przecież nie było tak, że dałaby 

radę poruszać się na swoich wiotkich nogach. 

background image

 

Mężczyzna odwróciła się, dzięki czemu miała okazję przyjrzeć się 

słowu OCHRONA na plecach jego koszulki, podczas gdy on chciał dostać 
potwierdzenie wobec jej osoby od samego pana Bailey’a. Toni doszła do 
wniosku, że powinna się nieco rozejrzeć po otoczeniu, w którym Exodus 
End spędzali czas, w tym po busie, ale bała się, że jeżeli zerknie na 
cokolwiek, co należało do zespołu, to ochroniarz wystrzeli lasery z oczu i 
usmaży ją żywcem. 

 

- Chłopaki wiedzą, że z nami pojedzie? Nie sądzę, aby się im to 

spodobało – urwał.- Taa, ona. Laska Toni. 

 

Toni napięła się. Menadżer zespołu, pan Bailey, zapewnił 

wydawnictwo jej matki, że wszystko pójdzie gładko. Powiedziano jej, że 
chłopaki byli podekscytowani myślą, że będą częścią interaktywnej 
biografii, którą pan Bailey sprzedał firmie jej matce za siedmiu cyfrową 
sumę. Choć Wydawnictwo Nichols miało mnóstwo pieniędzy w zanadrzu, 
to Toni nie wzbogaciłaby się na sprzedaży książek. Była zatrudniona jako 
pisarka, pełniąc również rolę fotografki, kamerzystki i programistki do 
tego projektu. Ci, którzy dowodzili, powinni do tej pory już wszystko 
ustalić z zespołem. Co się działo? 

 

Zapiszczało walkie-talkie na ramieniu ochroniarza. 

 

- Butch, chłopcy idą w twoją stronę – przekazał głos. 

 

Toni zacisnęła usta, aby powstrzymać uśmiech. Miał na imię Butch

Pasowało. Nieco za bardzo. 

 

Butch pożegnał się z panem Bailey’em i rozłączył się. 

 

- Idź usiądź na kanapie, aż dojdziemy do porozumienia co z tobą 

zrobić – powiedział Toni, zanim chwycił za swoje walkie-talkie. 

 

Nie musiał pomyśleć, co z nią zrobić. Wiedziała, jak wykonać swoją 

pracę. Miała przeprowadzić wywiad z zespołem. Zrobić zapiski z tego jak 
żyli podczas trasy. Zrobić kilka soczystych zdjęć w ich codziennym 
środowisku. Uchwycić ich naturalne zachowanie na zdjęciach, nagraniach 
filmowych i dźwiękowych. A gdy już będzie miała te wszystkie części, to 
zmiesza je wszystkie w jedną interaktywną, elektryczną biografię. 
Właśnie to miała zrobić – spędzić miesiąc z zespołem i zostać 

background image

wtajemniczoną.  Najtrudniejsze było dopasowanie się do nich. Nie była 
gwiazdą rocka. Nawet jeśli by to sobie wyobraziła. 

 

- Przepraszam bardzo, ale ja… 

 

Butch popchnął ją w stronę wygodnie wyglądającej, skórzanej 

kanapy, która była usytuowana po jednej stronie busu i przemówił do 
walkie-talkie. 

 

- Dawaj ich – wyszedł z busu, pozostawiając Toni stojącą, jakby 

wkroczyła do jednego odcinka The Twilight Zone, a zwrot akcji miał 
dopiero co się rozkręcić. Bus miał się okazać statkiem kosmicznym, a 
członkowie zespołu tak naprawdę byli kosmitami pożerający ludzi, którzy 
uszykowali na nią zasadzkę, aby w drodze do następnego celu przekąsić 
coś smacznego. I myślałaś, że podążasz za swoimi marzeniami, głupia! Było 
jasne, że Butchowi nie spodobało się jej nagłe pojawienie. Nie miała też 
wątpliwości, że reszta zespołu też nie przywita jej z otwartymi ramionami 
przez to, że nieoczekiwanie wkroczyła do ich życia. No chyba, że byli 
kosmitami, którzy pożerali ludzi. 

 

Postawa Butcha nie powstrzymałaby jej. Ten projekt był dla niej 

ważny. Była to życiowa szansa. Była tutaj, aby pracować i udowodnić, że 
jej okropna edytorka się myliła. Toni nie zamierzała czekać, aż Butch 
postanowi co z nią zrobić.  Zamierzała sama zacząć tą okazję. 

 

Z nową siłą, Toni wyszła z busu i stanęła koło Butcha, aby 

przyjrzeć się członkom zespołu, którzy wyszli przez tylne drzwi i 
skierowali się do busu. 

 

Butch znieruchomiał, gdy zauważył ją u swego boku. 

Wyprostowała ramiona i wepchnęła okulary w górę swojego nosa. Nie 
zamierzała pozwolić, aby ten wielki facet ją zastraszył. Będzie się bała 
wystarczająco mocno, gdy osobiście pozna czwórkę gwiazd rocka, które 
szły w jej stronę. No dobra, piątkę gwiazd rocka. Całkowicie zapomniała 
o tym, że ich świeżo zatrudniona gitarzystka rytmiczna, Reagan Elliot, 
miała towarzyszyć im podczas tej rocznej trasy. Grupa ochroniarzy w 
żółtych koszulkach szła kilka kroków za czwórką wytatuowanych 
twardzieli i jedną seksowną kobietą pośrodku. 

background image

 

- Było niesamowicie – Reagan krzyknęła, przytulając najbliższego 

kolegę z zespołu, którym okazał się być gitarzysta prowadzący, Dare 
Mills. A może jej wybór do przytulenia nie był przypadkowy. Ten 
mężczyzna był przepyszny. Jaka kobieta nie chciałaby się do niego 
przytulić? Albo zrobić coś więcej? Toni poczerwieniała na samą myśl o 
czymś więcej. Nie żeby doświadczyła czegoś więcej. Ale wiedziała, co do 
tego się zaliczało. Chyba. 

 

Dare ścisnął Reagan i pocałował ją czule w czubek głowy. 

 

- Świetnie ci dzisiaj poszło – powiedział.- Fani już cię uwielbiają. 

Nie cieszysz się, że nieco poluzowałaś? 

 

- Przez całe swoje życie jestem na luzie – powiedziała, przez co 

zasłużyła sobie na śmiech od swoich nowych kumpli z zespołu. Reagan 
zatrzymała się w półkroku i rozpromieniła się na widok czerwono 
czarnego busu, który był zaparkowany na niebieski srebrnym Exodus 
End.- Sinnersi jeszcze nie odjechali. Jadę dzisiaj z nimi!- uścisnęła 
kolejnego kumpla z zespołu, chwyciła jednego z ochraniarzy za koszulkę 
i pobiegła w stronę drugiego busu, podczas gdy reszta po prostu się 
roześmiała. 

 

- Twój brat jest szczęściarzem – powiedział Steve Aimes, perkusista 

zespołu, patrząc jak Reagan wbiega po schodkach busu zespołu, który 
grał co-headline przed ich koncertami. 

 

- Tak sami jej ochroniarz – Dare powiedział z uśmiechem. 

 

Toni nadstawiła ucha. Wiedziała, że brat Dare’a był gitarzystą 

rytmicznym Sinnersów, ale nie doszło do niej, że Trey Mills był związany 
z Reagan Elliot. I o co chodziło z tym jej ochroniarzem? Reagan była 
związana z dwójką mężczyzn? W tym samym czasie? Bo kto niby do 
diabła chciałby zdradzić tak przepysznego mężczyznę, jak Trey Mills? 
Toni zagryzła wargę, przypominając sobie, że nie była tutaj, aby 
wygrzebać skandale  - i co to by był za skandal – ale stworzyć książkę, 
dzięki której czytelnicy odnieśliby wrażenie, że poznali prawdziwych ludzi, 
który kryli się za gwiazdami rocka Exodus End. I byłą pewna, że ci 
mężczyźni nawykli do innego zachowania przed kamerami. Z pewnością 
potrzeba było nieco czasu, aby zdobyć ich zaufanie, aby zaczęli się przed 

background image

nią otwierać. Nie miała nic przeciwko. Nie byłoby żadnej tragedii, jeśli 
musiałaby spędzić nieco dodatkowego czasu, aby poznać ich lepiej. 

 

Główny wokalista, Maximillian Richardson, zatrzymał się przed 

busem. Jego ciemno brązowe włosy były przystrzyżone w modnym stylu, 
jednak na czubku jego głowy pozostały potargane loki, które aż się 
prosiły o chwycenie, gdy użyłby swoich silnych warg na kobiecej szyi. 
Przeszywająco piwne oczy Maxa sprawiły, że Toni podwinęła palce u 
stóp, gdy zmierzył ją wzrokiem. Spojrzał na Butcha i uniósł na niego 
brew. 

 

- Myślałem, że wyraziłem się jasno, gdy powiedziałem, że bus ma 

być dzisiaj pusty. Musimy natychmiast ruszać.  

 

- Jest tutaj, aby napisać książkę o zespole – powiedział Butch.- 

Sam twierdzi, że powiedział ci o tym miesiące temu. 

 

- Książkę? Jaką pieprzoną książkę?- Max skrzywił się, a potem 

otworzył szeroko oczy, gdy sobie przypomniał.- Kurwa – powiedział, 
przeczesując włosy dłonią i burząc je jeszcze bardziej.- Kompletnie o tym 
zapomniałem. 

 

- Co się dzieje?- zapytał Dare. 

 

Cała czwórka mężczyzn patrzyła na Toni, jakby to ona była 

kosmitką pożerającą ludzkie mięso. Uśmiechnęła się przyjaźnie i 
przesunęła okulary w górę nosa, zanim wyciągnęła rękę w stronę Dare’a, 
aby się przywitać. Nie żeby jej ręka już nie drżała. Cała się trzęsła. 

 

- Nazywam się Toni Nichols. Wydawca zatrudnił mnie, abym 

napisała książkę. 

 

I może doszło do małego nieporozumienia co do tego projektu, ale 

co z tego. 

 

Dare zdawał się nie zauważyć jej ręki. Był zbyt zajęty patrzeniem 

ze złością na Maxa. Po niezręcznej chwili, opuściła rękę i zacisnęła dłoń 
na pasku od swojej listonoszki. Co miała zrobić, jeśli nie wpuściliby jej do 
busu? Albo jeśli nie odpowiedzieliby na pytania przygotowane przez jej 
edytorkę? Albo jeśli podnieciłaby się tak bardzo, że zaczęłaby się 

background image

rozebrać, aby uwieść jednego z nich? Albo wszystkich… Wsunęła jeden 
palec za swój kołnierzyk i pociągnęła. Było tutaj gorąco, czy to przez 
nich? Na Boga. Co dzisiaj działo się z jej hormonami? 

 

To wina cholernego Juliana, który wspomniał o tych wszystkich 

rzeczach. 

 

- Jak to możliwe, że słyszę o tym po raz pierwszy?- zapytał Steve. 

Jego długie, brązowe włosy – które sięgały mu do obojczyka – przylegały 
do jego nagiej skóry. Toni była niekomfortowo świadoma braku koszulki 
perkusisty i jego kaloryfera. Drogi Boże, ten facet miał pieprzony 
ośmiopak. Był na tyle blisko, że Toni mogła poczuć zapach czystego 
mydła, co dało jej do zrozumienia, że dopiero co wyszedł spod prysznica. 
Nagle zaczęła wyobrażać go sobie pod prysznicem, jak to woda spływała 
po jego smukłym ciele. Nagim i mokrym. I… i… nagim. Potrząsnęła sobą 
w duchu. Nie spodziewała się, że zareaguje na nich w taki sposób. 
Owszem, wiedziała, że wszyscy byli atrakcyjni, ale nie była typem 
kobiety, która umierała z pożądania za mężczyzną. Cóż, może pożądała 
ich, ale oni nigdy nie odwzajemniliby tego uczucia. 

 

- Kurwa, chłopaki – powiedział Max.- Miałem wtedy wiele na 

głowie. Dopiero co doszedłem do siebie po operacji. Musiałem wybrać w 
konkursie gitarzystę, która tymczasowo mnie zastąpi. Przygotować się do 
kolejnej trasy. 

 

- Zrobić sobie manicure – dodał basista zespołu, Logan Schmidt. 

 

- I przyciąć włoski – powiedział Steve, trzepocząc rzęsami. 

 

Max zignorował ich docinki. 

 

- Nic dziwnego, że o tym zapomniałem – westchnął z frustracją i 

odchylił głowę do tyłu, aby spojrzeć w ciemne niebo.- Cóż, kontrakt 
został podpisany. Musimy dać z siebie wszystko. 

 

- Mamy również zawarty układ, że żadna kobieta nie podróżuje w 

busie pomiędzy koncertami – powiedział Dare. 

background image

 

- Taa, całe to jeżdżenie musi mieć miejsce, gdy bus stoi w miejscu 

– powiedział Steve, wykonując odpowiednie ruchy swoimi wąskimi 
biodrami. 

 

Toni skrzywiła się przez dezorientacją. Jeżdżenie podczas postoju 

było oksymoronem. Otworzyła szeroko oczy, gdy wreszcie pojęła co miał 
na myśli przez jeżdżenie.  Nie żeby któryś z nich chciał ją ujeżdżać, ale 
taa, rozumiała jego seksualne powiązanie. I pojęła je zaledwie kilka 
sekund później. 

 

Toni spojrzała od jednego mężczyzny do następnego. Powinna 

zaproponować, że wynajmie samochód, aby podróżować za busem, ale 
czy naprawdę wniknęłaby w ich środowisko, jeśli nie spędziłaby z nimi 
wystarczająco dużo czasu? 

 

- Reagan jest kobietą – zauważył Max. 

 

- To co innego. Jest częścią zespołu. 

 

- Możecie udawać, że jestem facetem – wtrąciła się Toni. 

 

Piątka par męskich oczy wylądowała na jej obfitym biuście. 

Skrzyżowała ręce na piersiach. Może i nie wyglądała na faceta, ale była 
pewna, że nie mieliby problemu, żeby ja traktować, jeśli spędziliby z nią 
kilka minut. Faceci zwykle widzieli ją jako materiał na koleżankę. Tylko 
jako materiał na koleżankę. 

 

- Jak długo zostajesz?- zapytał Logan, złotowłosy basista. Loki 

otulały jego przystojną twarz, gdy przechylił głowę, aby na nią spojrzeć. 
Jego niebieskie oczy ogarnęły niemal cały jej biust, ale okazjonalnie 
uniosły się w górę, aby napotkać jej zdenerwowane spojrzenie. 
Wyciągnął rękę w jej stronę.- Jestem Logan. 

 

- Tak się cieszę, że mogę cię poznać – wypaliła. 

 

Chwyciła jego dłoń i potrząsnęła nią z wigorem, wdzięczna za jego 

dobrą wolę. Kiedy tak dalej potrząsała jego ręką w górę i w dół, znacznie 
dłużej niż to było potrzebne, zaśmiał się. 

 

- Potrzebuję tej ręki do grania. Nie wystaw mi jej z barku. 

background image

 

Spojrzała na niego zdumiona i poczerwieniała. Puściła jego dłoń i 

natychmiast zaczęła ją pocierać, aby zapobiec szkodzie. Wow, miał ładne 
ręce. Takie twarde, gładkie i ciepłe. 

 

- P-przepraszam. Po prostu naprawdę się cieszę, że tutaj jestem i 

jestem niemożliwie podekscytowana, że mogę was wszystkich poznać. 
Obiecuję, że wykonam świetną robotę. Najlepszą na świecie. Możecie na 
mnie liczyć. 

 

Logan uśmiechnął się do niej, jakby była wiejską idiotką. Nie żeby 

go winiła. Paplała jak wiejska idiotka. 

 

Nagłe zamieszanie blisko ściany stadionu zwróciło przyćmioną 

uwagę Toni. Bus był zaparkowany w otoczonej alkowie, a barierka ugięła 
się pod naporem fanów, którzy chcieli zamęczyć zespół po koncercie. 
Podczas gdy nieoczekiwane spotkanie Toni z zespołem przytrzymało ich 
nieco dłużej na zewnątrz, to zostali zauważeni przez fanów, którzy 
wychodzili ze stadionu po koncercie. 

 

- Wsiadajcie do busu, chłopaki – powiedział Butch.- W środku 

uzgodnicie co z nią zrobić. 

 

- Ja nie mam problemu z tym, co bym z nią zrobił – powiedział 

Logan, uśmiechając się sugestywnie.- W ogóle. 

 

Toni napięła się. Podrywał ją? Z pewnością to sobie wyobrażała. 

Spojrzała na innych członków zespołu, ale żaden zdawał się nie usłyszeć 
tego komentarza. 

 

- Fani nas zobaczyli – powiedział Max. 

 

Dare uśmiechnął się. 

 

- Nic się na to nie poradzi. 

 

Cała czwórka skierowała się do ryczącego tłumu, podczas gdy cały 

zespół ochroniarzy próbował zapanować nad nimi w panice. Toni 
sięgnęła do swojej torby, aby wyciągnąć aparat i nagrywarkę. Większość 
jej sprzętu znajdowała się w bagażniku na spodzie busu, który schował 
tam uprzejmy ochroniarz, który wskazał jej buz, ale nie miała czasu, aby 
go wyciągnąć. Włączyła nagrywanie dźwięku i przypięła go do okrągłego 

background image

kołnierzyka swojego rdzawego swetra. Przemówiła do mikrofonu, gdy 
pospieszyła za grupą: 

 

 - Myślę, że chcą spędzić nieco czasu ze swoimi fanami. Ochrona 

nie wygląda na zbyt zadowoloną z ich decyzji podejścia do tłumu. 

 

Toni zrobiła zdjęcie, gdy Steve podpisał koszulkę jakieś ślicznotki, z 

napisem Drummers Bang Harder. Młoda kobieta zadrżała, gdy powoli 
przesunął srebrnym markerem po czubku bawełny. Pan Kaloryfer 
uśmiechnął się psotnie, gdy jego dłoń, którą przytrzymywał ramię młodej 
kobiety, przesunęła się ku jej piersi. Toni wytrzeszczyła oczy, kiedy jego 
palec wskazujący dotarł wreszcie do celu i nie napotkał żadnego oporu, 
podczas gdy w pełni chwycił pierś kobiety, pocierając ją kciukiem. O mój 
Boże. Czy w ogóle znał tą kobietę? Być może tak. Nie walnęła go. 
Zamiast tego nakryła jego dłoń swoimi i zachęciła, aby ścisnął jej pierś, 
podczas gdy pochylił się ku niech i szepnął coś do jej ucha. Toni 
zastanawiała się, czy powinna dołączyć coś takiego do książki. 
Uśmiechnęła się, gdy wyobraziła sobie napis pod zdjęciem: Steve Aimes 
współpracuje ze swoimi fanami.
 A może: Steve zamierza zaliczyć więcej fanek 
niż perkusji. 

 

Nieznajomy pisk przykuł uwagę Toni. Podążyła za dźwiękiem do 

załzawionego mężczyzny, który stał blisko Dare’a Millsa, przez co 
upewniła się, że jej nagrywarka uchwyciła rozmowę mężczyzny 
skierowaną do pełnego rezerwy gitarzysty prowadzące. Toni niemal 
zobaczyła niewidzialną bańkę, którą Dare wykreował wokół siebie. W 
przeciwieństwie do reszty rozochoconej części zespołu, fani Dare’a 
zachowywali dystans pełen szacunku, podczas gdy stworzyli ładną 
kolejkę, czekając na swoją okazję, aby móc go poznać. Jedynym 
wyjątkiem był fan stojący po jego lewej, który nie wkroczył w przestrzeń 
osobistą Dare’a, ale  z całą pewnością nie stał w kolejce. Toni nie 
potrafiła odgadnąć, czy to przeszkadzało Dare’owi. Nie wiedziała nawet, 
czy Dare słuchał chłopaka, gdy podpisywał jego płytę i posłał uśmiech 
łapczywemu fanowi na początku kolejki. 

 

- Liceum – powiedział roztrzęsiony fan u boku Dare’a.- Liceum było 

koszmarem. Nikt nie rozumiał mojego bólu. Mojej wściekłości. Z 
wyjątkiem was, chłopaki. Musiałem przesłuchać „Rebel in You” z jakiś 

background image

milion razy. Ta piosenka uratowała mój zdrowy rozsądek. Być może 
uratowała moje życie. 

 

„Rebel in You” było pierwszym singlem Exodus End. Toni 

spróbowała przypomnieć sobie słowa, ale pamiętała tylko mnóstwo 
krzyczenia, wciekłeś gry na perkusji i zawodzenia gitary. Czy jedna 
piosenka naprawdę mogła znaczyć aż tak wiele dla osoby? 

 

- Moja pierwsza praca była piekłem – kontynuował chłopak.- Macie 

w ogóle pojęcia ile gówna produkuje farma mleczarska? Nigdy nie 
przetrwałbym lata bez „Bite”, które słuchałem przez słuchawki. 

 

Każda tragedia z życia mężczyzny – jego zerwanie z miłością jego 

życia, utrata jego matki, wypadek, przez który nie mógł znaleźć pracy – 
według  niego mogła zostać zniesioa dzięki piosenkom Exodus End. 
Gitarzysta prowadzący nie powiedział ani słowa przez całą opowieść 
fana, choć od czasu do czasu przytakiwał, gdy odruchowo wypisywał 
autografy i przerywał, aby zrobić sobie zdjęcia z fanami. 

 

Jezu, Dare. Ten koleś wylewa przed tobą swoje smutki. W ogóle go 

słuchasz? Podejrzewała, że przemawiało przez niego jego ego gwiazdy 
rocka, że gitarzysta czuł się jak bóg przed swoimi wyznawcami. 
Naprawdę był aż tak nieczułym dupkiem? Może jednak dogadałby się 
lepiej z Susan. 

 

- Od jakiegoś czasu nie mam pracy – powiedział fan.- Próbuję 

znaleźć przyzwoitą pracę, ale jak do tej pory mi nie idzie. Więc byłem 
nieco przygnębiony, że nie było mnie stać na wasz koncert tego roku, ale 
moi bracia kupili mi bilet. Bycie tutaj jest wydarzeniem tego roku. Nie 
masz pojęcia ile to dla mnie znaczy, że mogę tu teraz stać i z tobą 
rozmawiać. Żałuję tylko, że jestem taki popieprzony. 

 

Zielone spojrzenie Dare’a napotkało wzrok Toni i zamarło jej serce. 

Nie była pewna, czy Dare zauważył, że nagrywała jego spotkanie z 
fanami, ale wiedziała po jednym spojrzeniu, że oceniła go 
niesprawiedliwie. Był świadom wszystkiego, co działo się wokół niego i 
doskonale nad wszystkim panował. Zdawało się, że ten świat służył tylko 
i wyłącznie do jego kaprysów. Odwrócił się do fana po swojej lewej i 

background image

mocno uścisnął jego rękę. Dare przyciągnął go do przodu, aż zderzyły się 
ich ramiona. 

 

- Nie pozwól, aby życie cię dorwało, stary – powiedział Dare, gdy 

użył swojej wolnej ręki, aby poklepać go po plecach.- Wszystko się ułoży. 
Musisz uwierzyć w siebie, nawet jeśli nikt nie widzi w tobie nic wartego. 

 

Zaskoczona, jak bardzo potrzebowała usłyszeć te słowa, Toni 

poczuła się tak, jakby Dare mówił do niej. Dlaczego jej edytorka – albo 
matka – nie mogły jej powiedzieć czegoś takiego? 

 

Fan rozpromienił się, a oczy zaszły mu łzami. Wyciągnął telefon z 

kieszeni. 

 

- Mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie? Moi kumple wkurzą się za to, że 

poszli prosto do hotelu. Nigdy w to nie uwierzą bez namacalnego 
dowodu. 

 

Dare objął ręką ramiona swojego nowego kumpla i uśmiechnął się, 

unosząc parę rogów w stronę obiektywu, gdy fan zrobił zdjęcie. Dare 
poklepał chłopaka po plecach, zanim zwrócił swoją uwagę w stronę 
podekscytowanej dziewczyny. 

 

- O mój Boże, jesteś taki śliczny, że zaraz się zmoczę. 

 

- Jeśli naprawdę byłym śliczny, to już byłabyś mokra – powiedział 

Dare. 

 

Toni parsknęła śmiechem i to nie w kobiecym stylu. Nie miała 

problemu ze zrozumieniem konceptu tego zdania, zwłaszcza że pod 
spojrzeniem opanowanych i niezwykłych zielonych oczu Dare’a sama 
zrobiła się mokra w pewnych miejscach. Toni wyciągnęła jeden z 
papierków i podała go fanowi. Kiedy wytłumaczyła, że być może zostanie 
zawarty w interaktywnej książce o zespole, był bardzo podekscytowany. 

 

- Będę w książce? Z Dare’em Millsem?- zapytał, gorliwie kiwając 

głową. 

 

- Niczego nie gwarantuję – powiedziała.- Ale tak. Możemy oznaczyć 

cię jako anonimowego fana, albo zawszeć twoje imię. Po prostu zaznacz 
swoje preferencje na formularzu. 

background image

 

- To super! Zdecydowanie użyjcie mojego imienia. Muszę kupić tą 

książkę. Kiedy zostanie wydana? 

 

- W następnym roku – przynajmniej tak zakładała, jeśli niczego nie 

spieprzy. Zerknęła na Dare’a, który wrócił do udawania swojej oschłości, 
ale wciąż pamiętała jego słowa zachęty. Nie były skierowane do niej, ale 
mogła udawać, że były. Musiała uwierzyć w swoje możliwości, gdy nikt 
inny tego nie zrobił. 

 

Podczas gdy czekała, aż Smutas – ten koleś wciąż gadał – wypełnił 

formularz swoimi osobistymi informacjami, Toni przeszukała tłum za 
kolejnym interesującym punktem. Nigdzie nie dostrzegła złotowłosego 
basisty, Logana, ale można było szybko zauważyć wokalistę zespołu.  
Toni wepchnęła formularz do torby i ruszyła w stronę Maxa, który był 
otoczony co najmniej przez dwudziestu fanów  - wszystkie były 
kobietami i wszystkie próbowały go dotknąć ręką – albo i dwiema. 

 

- Gdyby wiedziały jaki jest naprawdę, to by się za nim tak nie 

uganiały – ktoś powiedział jej do ucha. 

 

Toni odwróciła się i spojrzała w oszałamiająco niebieskie oczy 

Logana. 

 

- Trudno mi w to uwierzyć – powiedziała. 

 

Logan uśmiechnął się i wzruszył ramionami. 

 

- Wierz w co chcesz. Ma obsesję na punkcie kontroli. 

 

- A to coś złego?- sama miała małego hopla na punkcie kontroli. 

Toni lubiła, gdy wszystko było uporządkowane i czyste, ale Birdie ledwo 
co funkcjonowała bez gładkiej rutyny. Toni przelotnie pomyślała o tym, 
jak jej matka teraz radziła sobie z Birdie. 

 

- Owszem, jeśli wchodzi w drogę mojej dobrej zabawie. 

 

Podwinęła palce u stóp w swoich butach na widok uśmiechu 

Logana. Dlaczego tak na nią patrzył? Próbował podpalić jej majtki? Jeśli 
już nie byłyby mokre, to była pewna, że teraz stanęłyby w ogniu. 

 

- Logan!- z tłumu krzyknęła jakaś kobieta.- Logan! Logan! Tutaj. 

background image

 

- Wybacz, kochanie – powiedział i odwrócił się w samą porę, aby 

złapać kobietę o różowych włosach, która rzuciła mu się w ramiona. 

 

- Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś?- zapytała, całując go. Albo 

próbując. 

 

Logan odchylił głowę na bok, tak, że jej usta wylądowały na jego 

szczęce. 

 

- Uch… 

 

- Zgubił twój numer – powiedział Steve i zaśmiał się. 

 

- Naprawdę?- nachmurzyła się. 

 

- Taa, chyba tak. 

 

- Ale wpisałam go do twojego telefonu. 

 

- Kiedy to było?- Logan ostrożnie postawił ją na nogi i odsunął się 

nieco. 

 

- W ostatnim roku po MetaFestcie. 

 

Logan skinął głową, uśmiechając się szeroko swoją przystojną 

twarzą. 

 

- Och, taa, MetalFest. Victoria?- uniósł brwi z nadzieją. 

 

Skrzywiła się i pokręciła głową. 

 

Zmarszczył razem brwi. 

 

- Veronica? 

 

- Nie. Nie pamiętasz mnie? 

 

Steve walnął go w plecy. 

 

- Oczywiście, że cię pamięta. I całą szóstkę kobiet, które przeleciał 

tamtej nocy. 

 

Logan otworzył szeroko oczy i spojrzał wprost na Toni. Pokręcił 

głową i przewrócił oczami. Nie przespałem się z siedmioma kobietami, 

background image

wymamrotał bezgłośnie, jakby sam ten pomysł był absurdalny. Uniósł 
dłoń i podniósł pięć palców. 

 

- Góra piątkę – powiedział. 

 

- Ty draniu!- wrzasnęła Victoria-Veronica-czy-jak-tam-miała-na-

imię.- W ogóle nie zamierzałeś do mnie zadzwonić, prawda? 

 

Steve objął ręką ramiona Logana i przyciągnął go do swojego 

boku. Toni zrobiła zdjęcie, uwielbiając fakt, że obydwoje uśmiechali się 
szeroko. Moment więzi. Braterstwa. Miała nadzieję, że zdjęcie wyszło 
wyraźnie. Byłoby wspaniałym dodatkiem do książki. Cholera, żałowała,  
że nie miała swojego Nikona ze sobą. 

 

- Logan zawsze ma dobre intencje – powiedział Steve. 

 

- Dziękuję – powiedział Logan, gdy poklepał Steve’a w środek gołej 

klaty. 

 

- Po prostu nigdy mu nie wychodzą – dodał Steve. 

 

Steve skrzywił się i puścił Logana, aby potrzeć swoje żebra, w 

które zarobił z łokcia. Logan stanął za Toni i odwrócił ją w stronę 
Steve’a, który już ruszył na Logana z zaciśniętymi pięściami. 

 

- Chyba nie uderzysz w ludzką, kobiecą tarczę w okularach, 

prawda? 

 

- Musimy lecieć, chłopaki!- Butch ryknął przez tłum.-  Musimy się 

trzymać grafika. 

 

- Jeśli to byłoby legalne, to wydaje mi się, że ten koleś poślubiłby 

ten grafik – powiedział Logan i puścił Toni, odwracając się w stronę 
busu. 

 

- I miał z nim dzieci – Steve zmarszczył nos w obrzydzeniu i ruszył 

za nim. 

 

- Nawet, jeśli groziłoby mu zacięcie się papierem?- zapytała Toni, 

idąc za tą dwójką. 

 

Obydwoje skrzywili się i zadrżeli. 

background image

 

Członkowie zespołu przecisnęli się przez tłum rozmawiając, 

podpisując kilka autografów i się żegnając. Toni była zła, że nie udało jej 
się dostać czegoś z Maxem. Był frontmanem, liderem zespołu – 
przynajmniej tak zakładała. Sercem i duszą zespołu – to też było jej 
założenie. Musiał być powód, dlaczego kobiety garnęły do niego jak do 
lizaka. Owszem, był przystojny. I tak, dobrze zbudowany i wysoki. Taa, 
jego krótka, modna fryzura była przystrzyżona w taki sposób, aby 
idealnie podkreślić jego wysokie czoło i mocno zarysowaną szczękę. I 
tak, złote kosmyki jego pożelowanych włosów podkreślały złoto w jego 
niesamowitych piwnych oczu, ale musiało być w  nim coś więcej, niż 
tylko dobry wygląd. Może to ten idealny tyłek zapakowany w skórzane 
spodnie wprawiał kobiety w szał. Gdy Toni ruszyła za ich grupą, która 
kierowała się z powrotem do busu, to nie mogła nie zauważyć tych 
okrągłych pyszności. Drogi Boże, było na co popatrzeć. 

 

Ochrona zaczęła tworzyć ludzką ścianę między fanami a zespołem. 

I jako że Toni przykuwała więcej uwagi do tyłka Maxa niż do tego, co 
działo się wokół niej, to znalazła się po złej stronie zespołu. 

 

- Poczekajcie! Jestem z zespołem! 

 

Butch zacisnął usta pod swoim gęstym wąsem. Przyjrzał się jej 

uważnie – zastanawiał się, czy mógłby ją zostawić? Żaden z członków 
zespołu nie zauważył ani nie przejął się, że zniknęła, więc Butch miał 
idealną okazję, aby się jej pozbyć, jeśli chciał. Po długiej, napiętej chwili, 
wzruszył ramionami i skinął w stronę mężczyzn. Tłum zawył w proteście, 
gdy Toni mogła pójść za zespołem do busu, podczas gdy reszta 
ochroniarzy próbowała nad nimi zapanować. 

 

Dwa pozostałe busy, które należały do Sinnersów, odjechały. 

Najwyraźniej czekały, aż tłum się przerzedzi, aby mogli odjechać. Fani 
uderzali w boki autobusu i krzyczeli, gdy ten przejechał. Camper RV z 
przyczepką pojechał za dwoma busami. Na przyczepie był napis Ręcznie 
Szyte Gorsety Aggie
 gotycką kursywą. Dlaczego Sinnersom były potrzebne 
gorsety? Toni mogła się tylko domyślać. Może jeśli książka o Exodus End 
okaże się sukcesem, to Toni będzie mogła zaproponować to samo 
Sinnersom. A potem może mogłaby popracować z zespołami 
otwierającymi, takimi jak Twisted Element i Riott Actt. Na początku 

background image

myślała, że przerzuci się na ważne polityczne postacie w swojej 
następnej biografii, ale to już teraz sprawiało jej zbyt wiele przyjemności. 
Nie mogła poradzić na to, że nieco poniosły ją marzenia. No dobra, może 
bardzo. Widząc oczami gwiazdy, jak to podążała za kolejnymi zespołami, 
pospieszyła szybko za Exodus End, którzy weszli do busu. Musiała 
wykonać dobrą pracę z pierwszą książką, zanim zaczęłaby planować 
kolejne tomy. Nie zrobiłaby zbyt wiele, jeśli przez cały czas gapiłaby się 
na kaloryfer Steve’a i śliniła się na widok tyłka Maxa, zastanawiając się, 
czy Logan naprawdę przespał się z pięcioma kobietami podczas jednej 
nocy. Kto niby to robił? 

 

Cały zespół zatrzymał się przed busem, czekając aż ich dogoni. Nie 

była pewna, czy byli uprzejmi – panie przodem – czy po prostu zawsze 
zatrzymywali się przed drzwiami, wyglądając na zagubionych, zanim 
odjeżdżali. Zatrzymała się przy grupie i spojrzała na każdego po kolei, 
próbując nie gapić się na nagą klatę Steve’a i jego kaloryfer, oraz na 
tatuaże, które zdobiły jedno i drugie. Przynajmniej rozpraszający tyłek 
Maxa był skierowany w inną stronę. 

 

- Masz jakiś bagaż?- zapytał Logan. Położył dłoń na dolnej części 

jej pleców i jej całe ciało – od pięty po korzonki włosów – rozpłynęło się 
w nagłym przypływie gorąca. 

 

Whoa. Co to było? Była zbyt młoda, aby mieć zawał. 

 

Odwróciła głowę i spostrzegła, że wpatrywał się w nią w 

osłupieniu. Też to poczuł? Nieprzerwane uderzenia podniecenia 
emanowały z miejsca w którym dotknął jej ciało. Jego oczy koloru 
lodowego błękitu, były otoczone ciemnymi, kontrastującymi otoczkami, 
wpatrywały się w jej przez intensywny moment. Toni zaschło w ustach i 
spociły się jej dłonie. Nie mogła oderwać wzroku. Przysunął się bliżej? 
Czy to była ona? Poczuła mrowienie, gdy jego oddech owiał jej wargi. 
Serce zaczęło bić jej szybciej. Szybciej. Krew zaczęła dudnić jej w uszach 
z oszałamiającą siłą. Chwila. Co on robił? Zamierzał ją pocałować? 

 

Ktoś odchrząknął. A potem znowu ktoś. I trzeci ktoś. 

 

Toni odwróciła głowę i spojrzała na pozostałą trójkę gwiazd rocka. 

Cała trójka uśmiechała się do Logana i kręciła na niego głowami. 

background image

 

- Przepraszam. Co powiedziałeś?- zapytała Toni. Przycisnęła palce 

do swojej twarzy; jej twarz była rozgrzana. Być może złapała malarię, 
miała gorączkę i umierała. Przystojniak taki jak Logan miałby  
pocałować? Taa, jasne. Nikt jej nie całował, no chyba, że tak wylosowała 
zakręcona butelka. 

 

- Logan zapytał, czy masz ze sobą jakiś bagaż – powiedział Steve. 

 

- Naprawdę?- zapytał Logan. 

 

Cała trójka się roześmiała. 

 

- Chyba tak – powiedziała Toni. 

 

- Gdzie jest? Musimy już jechać – powiedział Butch. 

 

- Uch – bagaż? Jaki bagaż? Dlaczego jej mózg nie pracował? 

Naprawdę nie była idiotką. Normalnie. Jednak czuła się tak, jakby 
zostawiła swój mózg za drzwiami busu. Och tak, coś podobnego do 
walizek. Jej bagaż.- Jakiś koleś schował go na dole, gdy przyjechałam. 

 

- Nie będziesz miała do niego dostępu aż do rana – powiedział 

Logan.- Jeśli potrzebujesz czegoś do spania… - jego wzrok przesunął się 
po jej niemodnym swetrze, długiej spódnicy i brązowych butach do jazdy 
konnej. Już sprawił, że czuła się diabelnie seksownie, gdy wiedziała, że 
było wręcz odwrotnie.- No chyba, że chcesz spać nago. 

 

- Nie!- pisnęła.  Czy śmierć ze wstydu była możliwa? Jeszcze nie 

umarła, ale kombinacja tych dwóch nowych uczuć mogłaby ją pogrążyć.- 
Mam piżamę w swojej torbie podręcznej. Jest pod busem. 

 

Śmiejąc się, pewnie dlatego, że sypiała w piżamie, chłopcy 

skierowali się do schodów busu. Z wyjątkiem Logana. Uniósł dłoń i 
dotknął opuszkami palców jej policzka. Jego kciuk musnął jej drżące 
wargi. 

 

- Słodka owieczka została sama w jamie wilków. I co mamy z tobą 

zrobić? 

 

- Co masz na myśli? 

background image

 

- Zobaczymy się w środku. 

 

Kilka minut po tym, jak odwrócił się i wszedł do środka, 

zostawiając Toni samą, stojącą przed busem i z walącym sercem, wciąż 
czuła dotyk opuszków jego palców na swoich wargach. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

  Rozdział 2 

 

 

 

 

 

Logan uśmiechnął się, gdy rozsiadł się na kanapie obok Dare’a. 

 

- Trzy godziny – powiedział. 

 

Dare zachichotał. 

 

- Trzy dni – stwierdził. 

 

- Nigdy – powiedział Steve. 

 

- Nigdy?- powiedział Logan.- Dlaczego tak mówisz? 

 

- Jest dobrą dziewczyną. Nie wskoczy ci do łóżka w przeciągu 

trzech godzin – Steve przeczesał palcami swoje długie włosy i użył 
gumki, aby je związać. 

 

- Skąd wiesz, że jest dobrą dziewczyną? 

 

- Jeżeli by nie była, to już wylądowałaby w łóżku ze mną – 

powiedział Dare i puścił mu oczko. 

 

- To nie ma znaczenia. Dobre dziewczynki są łatwe – powiedział 

Logan. 

 

- Logan, nie przeleć jej – powiedział Max.- To biznes, a nie twoje 

pokręcone poczucie przyjemności. 

 

- Potrafię mieszać biznes z przyjemnością – Logan zerknął w stronę 

drzwi busu. Czy czasem Toni nie powinna już wchodzić po schodach? 
Miał nadzieję, że już jej nie przestraszył. Była dla niego niemożliwie 
atrakcyjna. Miał słabość do kobiet, które rozumiały swoje piękno i Toni 
przerzuciła to zrozumienie na zupełnie nowy poziom. A jej biust? Boże, 
mógłby zatracić się na godziny w jej wielkich cyckach. Miał tylko 

background image

nadzieję, że nie miała pod swoim swetrem usztywnianego stanika. 
Zresztą zamierzał się niebawem o tym przekonać. 

 

Dare walnął Logana w bok głowy. 

 

- Jesteś strasznie pewien siebie. 

 

- Dlaczego tak sądzisz? 

 

- Gadasz bzdury. Lubisz ją. 

 

- Nawet jej nie znam. Jakim cudem mogę ją lubić? 

 

- Mówicie o mnie?- ze szczytów schodów dobiegł ich cichy, kobiecy 

głos. 

 

Przyłapani. 

 

Logan odwrócił głowę i uśmiechnął się do niej. 

 

- Oczywiście, że nie. 

 

 - Och – powiedziała i zrzedła jej mina. 

 

- Już wiem, że cię lubię – powiedział. 

 

Podniosła dłoń do ust. Dotknęła warg dwoma palcami i zarumieniła 

się. Słodka, nieśmiała i kobieca, a była to mieszanina, której Logan nie 
potrafił się oprzeć. Szczególnie tej kobiecej części. Jej fantastyczne cycki 
były tylko bonusem. 

 

- Usiądź, Toni – zaproponował Dare. Wstał i wziął od niej torbę. 

Postawił ją obok miejsca, które opuścił, dając jej jasno do zrozumienia, 
że Toni powinna usiąść na kanapie obok Logana. Logan uwielbiał tego 
faceta. Domyślny sukinsyn. Ciemne oczy Toni, ukryte za parą grubo 
obramowanych okularów, rozejrzały się po wnętrzu busu, szukając 
czegoś zacisznego. Najwidoczniej miejsce obok Logana nie było tym, 
czego szukała. Dare rozsiadł się na jedynym, wolnym fotelu i wyciągnął 
nogi, jakby nie zamierzając się ruszać z tego miejsca przez resztę nocy.
 

 

background image

 

- D-dzięki – powiedziała Toni, przesuwając okulary w górę nosa 

drżącą dłonią. 

 

Logan nie był pewien, dlaczego tak nagle była zdenerwowana. 

Zdawała się być wyluzowana, gdy mieli do czynienia z fanami. Być może 
wzięła sobie do serca jego komentarz o owieczce w wilczej jamie. Tylko 
się z nią droczył, ale dostrzegł, że jej płochliwość wkroczyła do świata, w 
którym większość kobiet od razu rzuciłoby się na któregokolwiek członka 
zespołu, jeśli nie na całą czwórkę. 

 

Bus zamruczał i powoli ruszył do przodu. Znowu byli w drodze. 

Toni wyciągnęła ręce, gdy nieoczekiwany ruch wytrącił ją z równowagi. 

 

Wylądowała obok Logana, siadając na brzegu, jakby oparcie 

kanapy było zrobione z potłuczonego szkła. Logan był całkiem pewny, że 
była gotowa poszukać wyjścia. Spojrzała na Butcha, który stał obok ich 
kierowcy i rozmawiał na temat ich napiętego grafika i o tym jak 
najszybciej przenieść ich na kolejny koncert, podczas gdy musieli się 
zatrzymać na promocję miedzy dwoma miejscami. Ich menadżer, Sam, 
był geniuszem, jeżeli chodziło o promocję zespołu, ale miał tendencję do 
myślenia, że jeśli byli metalowym zespołem, to byli zrobieni z żelaza. Nie 
siedzieli bezczynie i nie siedzieli. 

 

- Opowiedz nam coś więcej o książce – powiedział Dare, co 

najwyraźniej było najbardziej odpowiednią rzeczą, jaką można było 
powiedzieć Toni, bo momentalnie się rozpromieniła. 

 

- Widzieliście nowe, interaktywne, elektroniczne podręczniki?- 

zapytała, spoglądając z nadzieją na Dare’a, Maxa i Steve’a. 

 

Logan był wysoce świadom, że ani razu nie spojrzała na niego. 

Odniósł wrażenie, że ich przyciąganie było wzajemne, ale może się mylił. 
Przesunął się o kilka cali bliżej niej, bo widział coś to co chciał i nie 
zamierzał poświęcać swoich potrzeb dla większego dobra. 

 

- podręczniki?- zapytał Steve.- Tak jak te w szkole i w ogóle? 

 

- Taa, właśnie tam zwykle używa się notatników – powiedziała, 

uśmiechając się swoimi pełnymi wargami. Gdy nikt się nie zaśmiał, to 
zrzedła jej mina. Logan zmusił się do śmiechu jakieś pięć sekund za 

background image

późno. Przez to zasłużył sobie na śmiech ze strony swoich kumpli. Nie 
żeby Toni zrozumiała ten żart. Śmiali się z jego czystej głupoty. Nic 
owego. 

 

- Muszę przyznać, że nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział w 

szkole podręcznik - powiedział Steve. 

 

- Te nowe interaktywne są niesamowite. Każdy temat ma 

przypisany filmik, zdjęcia i linki. Prezentuje informacje w taki sposób, że 
pobudza zainteresowanie uczniów. 

 

- Więc piszesz o nas podręcznik?- zapytał Dare, krzywiąc się w 

dezorientacji. 

 

- Niby jaki to by miał być podręcznik? Na temat podręcznego  

chaosu i jak być dupkiem?-  Toni skrzywiła się, gdy znowu nikt się nie 
zaśmiał z jej żartu. 

 

Logan znowu zachichotał o pięć sekund za późno. Naprawdę 

musiał się skupić na tym co mówiła, aby wiedzieć kiedy żartowała. Nie 
sądził, aby brakło jej poczucia humoru, tylko że wyglądała na poważną. 
Zdecydowanie lepiej pasowała do biblioteki, niż całej nocy z 
komediantem. 

 

- Wydawnictwo dla którego pracuję, pracuje nad projektowaniem i 

rozprzestrzenianiem takich interaktywnych podręczników – powiedziała.- 
Samuel Baily zjawił się u nas, abyśmy stworzyli interaktywną książkę o 
zespole, pierwszą w swoim rodzaju. Naprawdę myśli przyszłościowo. 

 

I wtedy zespół się roześmiał. 

 

- Można tak powiedzieć – powiedział Max.- Czasami myśli aż nazbyt 

przyszłościowo. Zaplanował już każdą minutę w naszych grafikach na 
kolejne osiemnaście lat. Myśli, że jesteśmy robotami czy coś w tym stylu. 

 

Toni wybałuszyła oczy. 

 

- Osiemnaście lat?- wymamrotała pod nosem. 

 

Z całą pewnością wiedziała, że Max żartuje, więc dlaczego 

wyglądała na tak zaniepokojoną? Zastanawiając się, czy znów mógłby 

background image

przyprawić ją o rumieniec, Logan przesunął się o kilka centymetrów 
bliżej. Jego kolano musnęło jej udo, przez co naciągnęła spódnicę. 
Oprócz jej dłoni i twarzy, nie było widać żadnego skrawka jej nagiego 
ciała. Nie był pewien co próbowała osiągnąć. Może nie była otwarta na 
jego próby uwiedzenia jej. Co robiło z niej wyzwanie. Czemu nie mógł się 
oprzeć, tak samo jak jej cyckom. A może miała fajnego chłopaka w 
domu. Jego strata. 

 

- Skoro mowa o robotach – powiedział Steve.- Jak się ma sprawa z 

prototypami naszych androidów? 

 

- Dobrze, dopóki nie spróbują skopiować mojego fiuta, jak skończą 

się im materiały – powiedział Logan. 

 

Nagłe łyknięcie powietrza przez Toni przyprawiło go o uśmiech. To 

ją zszokowało? Poważnie? Zbyt łatwo. 

 

- Jeżeli im się skończą materiały, to Max będzie musiał oddać 

swoje gigantyczne czoło – powiedział Steve. 

 

- Albo skorzystają z twoich wielki stóp – odparował Max. 

 

Toni chwyciła za notatniki, który był w jej torbie i zaczęła szybko 

pisać. Logan pochylił się nad jej ramieniem, aby przeczytać to, co ją tak 
podekscytowało. Spisywała ich rozmowę. Na marginesie napisała: 
Trzymać blisko kamerę, kiedy zespół będzie razem. Są zabawni. 

 

Był na tyle blisko, aby poczuć ciepło jej ciała i słodki zapach jej 

owocowego szamponu. Zastanawiał się, czy smakowała tak samo słodko 
jak pachniała. 

 

- Tak dla uściślenia – Logan powiedział jej do ucha, wskazując na 

jej notatki.- To ja mam dużego fiuta. 

 

Toni zerwała się z kanapy, jakby siedziała na rozżarzonych 

węglach. Jej wzrok powędrował od jednego do drugiego, aż nasunęła 
okulary na nos tyłem nadgarstka. Boże, chciał ściągnąć te jej okulary, 
zedrzeć z niej ubrania i zrobić z nią rzeczy. Zboczone, rozkoszne, 
przepyszne rzeczy. 

 

- Um… 

background image

 

Dwie bliźniacze półkule, które kryły się pod jej swetrem, 

przyciągnęły uwagę Logana. Twarde sutki? Czyżby jego słowa ją 
podnieciły? Potrzeba mu było takiej zachęty, aby wkroczył do akcji. 
Widoczne sutki oznaczały także, że jej stanik nie był usztywniany. Było 
tyle do wygrania, że zdecydował, że wygraweruje jej imię na trofeum. 

 

- Coś nie tak?- zapytał Logan.- Nie gryzę. Ale mogę skubać zębami. 

I ssać. I lizać. 

 

Spojrzała na niego z rozdziawionymi ustami i szeroko otwartymi 

oczami. Jej sutki napięły się pod jej swetrem, prosząc go, aby zrobił z nią 
te wszystkie rzeczy. 

 

Zerknęła w dół na swoje piersi i natychmiast skrzyżowała ręce na 

piersiach. 

 

- Czy jest tu, um, łazienka, z której mogę skorzystać? 

 

- Na tyłach busu – powiedział Dare, wskazując głową w stronę 

korytarza na tyłach. 

 

- Nie rób tam kupy – powiedział Steve.- Zatrzymujemy się na 

postojach, aby to załatwić. 

 

Poczerwieniała, zassała głęboki oddech i szybko pobiegła na tył 

busu. Powalczyła chwilę  z zasuwką, a gdy udało się jej je otworzyć, to 
stos ręczników, który przesunął się podczas jazdy, wypadły jej na twarz. 

 

Logan zerwał się na nogi, aby ją uratować. Zdecydował, że nie 

będzie na nią już naciskać. Nie chciał jej zadręczyć na tyle, aby 
zdecydowała się odejść. Obydwoje schylili się, aby pozbierać ręcznik, tak 
że zderzyli się głowami. Odsunęli się i jednocześnie potarli głowy. Toni 
spojrzała na niego, a jej czekoladowe oczy zaszły łzami. Nie był pewien, 
czy były to łzy bólu czy poniżenia, ale gdy widział je w jej oczach, to coś 
dziwnego wydarzyło się w jego piersi. Nie wiedział, dlaczego nagle mu 
się ścisnęła. 

 

- Wszystko w porządku – powiedział, choć stwierdził, że zabawnie 

było się z nią podroczyć, to lepiej zwolnić. Zdecydowanie nie była do 
tego przeznaczona, a nie chciał zagnębić kobiety, która nie odpowiadała 

background image

na prowokacyjny flirt. Nie chciał jej zdenerwować, ale chciał się nieco 
zabawić, aby dostać się pod tą konserwatywną spódnicę.- Zajmę się 
ręcznikami, Toni. Ty idź załatwić swoją sprawę – otworzył dla niej drzwi 
łazienki. 

 

Odsunęła dłoń od czoła, odsłaniając dużą, czerwoną plamę. 

 

Logan skrzywił się i pochylił się, aby przycisnąć wargi do guza. 

Zassała roztrzęsiony oddech do piersi. Cholera. I znowu przekraczał 
granicę.- Przepraszam – mruknął.- Zawszę całuję  ku-ku. 

 

- Mam krostę na tyłku, która też potrzebuje pocałunku – zawołał 

Steve. 

 

Logan zamknął oczy i pokręcił głową. 

 

- Powinnaś zamieścić w swojej książce, to to, że człowiek ma 

strasznie mało pieprzonej prywatności, gdy jest z zespołem w tracie. 

 

- Da się zrobić  - powiedziała.- Ale jestem pewna, że fani są 

bardziej zainteresowani wielkością twojego fiuta – cofnęła się do 
łazienki.- Bo wiem, że ja jestem – zagryzła wargę, zanim zamknęła mu 
drzwi przed nosem. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

 

Rozdział 3 

 

 

 

 

 

Toni wiedziała, że miała z jakieś dwie minuty, aby się ogarnąć, bo 

inaczej zespół podejrzewałby, że robiła kupę i zasmradzała bus. Nie 
chciała od razu złamać tak ważnej zasady. Dlaczego była tak bardzo 
wytrącona z równowagi? Być może dlatego, że nigdy nie zakładała, że 
będzie podrywana przez faceta z nie swojej ligi. Skrzywiła się na 
nadbiegające myśli. Było to jakieś powiązanie z baseballem? Nawet nie 
oglądała sportu. 

Ale nie mogła pojąć, dlaczego basista zespołu wciąż ją podrywał. 

Logan Schmidt nie tylko był bogaty i sławny, ale był również irracjonalnie 
przystojny z tymi gęstymi, złotymi kręconymi włosami i seksownymi, 
niebieskimi oczami. I tymi wargami. Drogi Boże, pocałował jej nagą 
skórę. Pewnie, że było to tylko jej czoło, ale była to skóra, drogi Boże. 
Logan pewnie się nią bawił dla własnej rozrywki, przyglądając się jak 
robiła z siebie idiotkę. Nie było na to innego wyjaśnienia. Opróżniła 
pęcherz i spuściła wodę, przyglądając się sobie w lustrze, gdy umyła ręce 
w marmurowym zlewie. Tak jak się spodziewała, nie wyglądała nagle jak 
supermodelka. Jej usta były zbyt szerokie, brudno brązowe oczy zbyt 
duże, brązowe włosy zbyt napuszone, okulary zbyt grube i brak stylu, na 
który taki mężczyzna jak Logan Schmidt nie spojrzałby dwa razy. 

Jednak nie zamierzała mu pozwolić się ośmieszyć. Musiała 

zapracować na ich szacunek jako profesjonalistka. Była tutaj w celach 
zawodowych, a nie żeby twardniały jej sutki, bo otarła się o nią jakaś 
gwiazda rocka, która powiedziała jej, że miała wielkiego fiuta. Spojrzała 
na swój biust, aby się upewnić, że jej sutki były pod kontrolą, 
wyprostowała plecy i wyszła z łazienki. Nie spodziewała się, że Logan 

background image

wciąż będzie na korytarzu, wpychając ręczniki do wąskiej półki. Jej dłoń 
automatycznie przesunęła się do jej czoła – wspomnienia jego warg, 
które musnęły jej skórę. 

- Potrzebujesz lodu?- zapytał, przyglądając się wypukłości na jej 

głowie. 

- Nie, dziękuję. Nic mi nie jest. 

- Ma łeb jak cegła – powiedział Steve. Stał kilka kroków dalej przy 

otwartych drzwiach małej lodówki. Wyciągnął piwo i zamknął drzwi. 

- Opowiedz mi o tym – powiedziała. 

- Chcesz piwo?- Steve zapytał, przechylając brązową butelkę w jej 

stronę. 

- Może później. Teraz jestem w pracy. 

- Więc powiedz nam coś więcej na temat tej książki – nacisnął 

Steve.- Co musimy zrobić? 

Max i Dare dołączyli do małego tłoku, jaki zebrał się przy łóżkach. 

Czwórka gwiazd rocka przyglądała się jej podejrzliwie. Jej dezodorant z 
całą pewnością prezentował dzisiejszej nocy swoją wartość. Musiała 
zapamiętać, żeby dokupić jeszcze dwie puszki na resztę podróży. 

- Głównie musicie być sobą. Książka ma wyrazić wasze prawdziwe 

zachowanie w życiu. 

- Uśmiech!- Logan zanucił.- Jesteśmy w ukrytej kamerze. 

Toni zaśmiała się. 

- Obiecuję, że nie wrobię was w żadne żarty – popełniła błąd, 

spoglądając na Logana. Całkowicie rozpraszał jej koncentracje. Jeśli 
przesunęłaby się o kilka cali, to z pierwszej ręki poczułaby, jakie to by 
było uczucie, przytulić się do jego twardego torsu. Bardziej niż cokolwiek 
innego, chciała wplątać palce w jego jedwabiste, luźne loki i 
posmakować jego usta. 

background image

- Będzie ciężko zachowywać się naturalnie, wiedząc, że ktoś 

obserwuje nas dwadzieścia cztery na siedem – powiedział Max. Jego głos 
był niczym chłodna satyna, która otuliła się wokół karku Toni. Gdy 
śpiewał, jego głos był fenomenalny, ale gdy mówił, to był równie 
niesamowity. Mógł to być jedyny dźwięk na świecie, który przełamałby 
czar rzucony na nią przez Logana. 

Z trudem spojrzała na Maxa. Odruchowo się skrzywił. 

- Mam nadzieję, że po kilku dniach zapomnicie, że tu jestem – 

powiedziała. 

- To wątpliwe – powiedział Logan. 

Bus szarpnął się niespodziewanie i kierowca zaklął na nie wiadomo 

kogo. 

- Naucz się jeździć, dupku! 

Toni cofnęła się o krok, aby odzyskać równowagę i wpadła na 

Logana, który wciąż stał dokładnie za nią. Chwycił ją za biodra, aby ją 
przytrzymać, ale w jego dotyku nie było nic uspokajającego. Tym 
bardziej w jego twardniejącym fiucie, który był przyciśnięty do jej 
pośladków. Po tym co wyczuła, to jego kutas z pewnością mógłby być 
wzorem dla androidów. 

Zamiast się odsunąć, to rozluźniła się przy nim. Napiął się i 

przesunął nieco jej biodra. 

- Kurwa, kobieto – szepnął jej do ucha.- Nie zachęcaj mnie. Niezbyt 

mi idzie przekonanie siebie, że jesteś dla mnie niedostępna. 

Zaczęła myśleć, że naprawdę mu się podobała i że nie bawił się nią 

dla własnej rozrywki. 

- Masz chłopaka?- zapytał. 

- Co?- dlaczego ją o to zapytał? 

- Wielkiego, wrednego, zazdrosnego faceta, który złamałby mi kark 

gołymi rękami, jeśli dowiedziałby się, że cię dotknąłem? 

background image

Toni pokręciła głową? 

- Wysypkę tam na dole? 

- Oczywiście, że nie! 

- Nie ułatwiasz mi tego? 

Jemu? A co z nią? Była pewna, że reszta zespołu mogła usłyszeć 

jego wyszeptane pytania. Z całą pewnością usłyszeli jej odpowiedź. 
Wstrząsnęła sobą w duchu, aby zapanować nad myślami i spróbowała 
zignorować mężczyznę za nią. Miała jednak małe szanse. 

- Muszę także przeprowadzić wywiad z każdym z was – powiedziała 

do reszty zespołu, którzy przypatrywali się ich dwójce z mieszaniną 
rozbawienia i irytacji. 

- Dzisiaj?- zapytał Steve.- To niezbyt dobry pomysł. Jestem 

padnięty po koncercie. 

- Zawsze jesteś padnięty – zauważył Logan. 

- Sorry, ale muszę się natychmiast przespać – powiedział Dare, 

zasłaniając ziewnięcie tyłem dłoni.- To był wyczerpujący dzień i czeka 
nas podobny jutro – zaczął odliczać na palcach czekające ich 
wydarzenia.- Wywiad w radiu, sprawdzenie dźwięki, spotkanie z fanami, 
koncert i impreza po – skończyły mu się palce, więc machnął rękami, 
szukając czegoś dodatkowego.- I jeszcze muszę znaleźć czas na odlanie 
się. 

- Nie masz czasu na odlanie, Dare – powiedział Logan. 

- Sam znowu zapomniał o przerwie na sikanie? Kurwa – burknął 

Steve.- Lepiej zacznijmy zachowywać nasze butelki po piwie. Powiem ci 
coś, Toni. Nigdy tu nie pij z otwartej butelki. 

- Eww – zmarszczyła nos. 

Dare posłał Toni półuśmiech. Jego przeszywające, zielone oczy 

mogły rozpuścić ją w kałuże na podłodze. Sama obecność tego faceta 
była… po prostu wow. 

background image

- Może zaczniemy wywiady w poniedziałek? Będzie nas wtedy 

czekać nudna, długa jazda i dwie noce w hotelu. Wtedy powinniśmy być 
bardziej sobą. 

- Nie mam nic przeciwko – powiedziała Toni.- Chcę, abyście byli 

sobą. Zamierzam zawrzeć w tej książce fakt, jakimi jesteście wspaniałymi 
mężczyznami. 

Logan zachichotał. 

- Z pewnością pomyliłaś nas z jakimś innym zespołem. 

Pokręciła głową. 

- Nie pomyliłam. 

Toni zerknęła na piętrowe łóżka po obu stronach korytarza. Były 

tylko cztery. 

- Więc podejrzewam, że moje miejsce jest na kanapie? 

- Butch śpi na kanapie – powiedział Logan. 

- Na podłodze?- zmarszczyła nos. Lepiej się nie zastanawiać, jakie 

rzeczy wylądowały na podłogę. Wyglądała na czystą, ale bakterie były 
mikroskopijne. Była pewna, że znajdowały się takowe na podłodze. 

- Prześpisz się ze mną – powiedział Logan.- Nie masz innego 

wyboru. 

Toni przyjrzała się pozostałym członkom zespołu. 

- Prawdę mówiąc, to mam aż trzy. 

Steve roześmiał się. 

- Ouch! Myślę, że właśnie dostałeś kosza, Lo. 

- Niekoniecznie – powiedziała Toni.- Po prostu lubię mieć otwarte 

opcje – jakby ci faceci myśleli o niej jak o opcji. Jasne, Toni… Śnij dalej. 

background image

- Z tyłu busu jest jeszcze jedna kanapa – powiedział Max.- Reagan 

na niej śpi, kiedy nie jest z Treyem w busie Sinnersów. Możesz się tam 
przespać. 

Logan zakrył rękoma jej uszy. 

- Nie mów jej tego – powiedział.- Próbuję ją poderwać. 

Toni roześmiała się. Była przyzwyczajona, że robiono z niej żarty. 

Już dawno temu nauczyła się, że najlepszym sposobem na ochronienie 
uczuć, jest dołączenie do zabawy. 

- Może będzie tam miejsca dla dwojga  - powiedziała. 

- Da się zrobić. 

Logan obrócił ją i poprowadził na tyły busu. Obok łazienki 

znajdowały się rozsuwane drzwi, których wcześniej nie zauważyła. Były 
czarne i błyszczące i jeżeli nie klamka między nimi, to wyglądałyby jak 
solidna ściana. Logan uniósł rączki i otworzył drzwi, ukazując jej 
półokrągły obszar, w którym było sporo przestrzeni. Kilka gitar wisiało na 
ścianach. Toni weszła do środka, przyglądając się zniszczonej gitarze 
Flying V. W swoich poszukiwaniach odkryła, że Dare Mills korzystał ze 
starej Flying V do komponowania muzyki gitarowej dla Exodus End. 
Spojrzała w uniesieniu na instrument, zastanawiając się, czy była to 
legendarna gitara Dare’a. Ile niesamowitych i znanych piosenek zostało 
stworzonych na tym instrumencie. 

- Czy to tutaj… 

Poczuła jak serce szybciej jej bije, gdy usłyszała za sobą dźwięk 

zamykanych drzwi. Odwróciła się, myśląc, że Logan wyszedł bez życzenia 
jej dobrej nocy, ale stał w środku przed zamkniętym drzwiami, 
wyglądając bardziej jak lew niż wilk z tymi złotymi włosami, ale z całą 
pewnością wiedziała, że szykował się do uczty na owieczce. 

- To tutaj – powiedział. 

Chciała go zapytać o to, czy zespół właśnie tutaj komponował 

muzykę, gdy byli w trasie, ale słowa utknęły jej w gardle. Dlaczego 
patrzył na nią, jakby była siedmiodaniowym posiłkiem, który właśnie 

background image

zamierzał pożreć? Wszystkie rzeczy, które powiedział – te wszystkie 
podrywy – były dla żartu, prawda? Tak jak to robiło kilku facetów z jej 
przeszłości. Pozwolili jej mieć nadzieję, aż przypomnieli jej, że była 
zaledwie materiałem na koleżankę. 

Logan zrobił dwa kroki do przodu i momentalnie znalazła się w 

jego ramiona. Zanim zdążyła się nacieszyć niesamowitym uczuciem bycia 
w jego silnych ramionach, Logan pochwycił jej wargi w pocałunku i była 
stracona. 

Nie był to jej pierwszy pocałunek, ale po raz pierwszy mężczyzna 

pożerał jej wargi w taki sposób, jakby od tego zależało jego życie. Jego 
palce przesunęły się w jej włosy i odchyliły głowę. Jego język musnął jej 
górną wargę i rozpłynęły się jej kości. 

Ze swoim niedoświadczeniu, nie miała pojęcia jak odpowiedzieć, 

więc ledwo co przyjęła pocałunek, rozchylając nieco wargi i pozwalając, 
aby wsunął język do środka. Zakołysała biodrami, gdy coś zapulsowało 
między jej udami. Logan mruknął w zachęcie przy jej wargach, kiedy jej 
udręczone ruchy ocierały się o twarde brzegi jego dżinsów. 

Naprawdę jej pragnął? Z pewnością było to czuć. 

Jej drżąca dłoń przesunęła się w stronę twardego dowodu jego 

pożądania, które spoczywało między ich ciałami. Po części spodziewała 
się, że powie jej, żeby go nie dotykała. Jednak zupełnie się nie 
spodziewała, że odepnie guzik swojego rozporka i wypełni jej dłoń 
swoim grubym, gorącym fiutem. Jego najbardziej prywatne, nagie ciało 
było przyciśnięte do jej dłoni. Och i było takie gorące. I gładkie. I 
twarde. 

Gdy poczuła rozpraszające pulsowanie między udami, niezręcznie 

pociągnęła za jego długość. Toni poczerwieniała. Nawet nie znała tego 
mężczyzny, a stała tutaj z jego językiem w ustach i jego fiutem w ręce. Z 
fiutem, z którym nie miała pojęcia co zrobić. Widziała nieco zdjęć i 
obejrzała na necie nieco pornosów, ale nigdy nikogo nie dotknęła. Nie 
żeby nie chciała; po prostu nigdy nie nadarzyła się okazja. Jednak teraz 
takowa się znalazła. 

background image

Przesunął się lekko i wszystko pociemniało, kiedy ściągnął jej przez 

głowę sweter i odrzucił go na bok. Jego dłonie przesunęły się po jej 
nagich ramionach, a wzrok zatrzymał się na szczytach jej piersi, które 
wylewały się z jej czarnego stanika. 

- Są jeszcze piękniejsze, niż to sobie wyobrażałem – powiedział. 

Naprawdę nie kłamał? Nigdy nie miała mężczyzny, który by patrzył 

na nią tak, jakby była nie do odparcia. I nigdy nie czuła się bardziej 
pięknie niż w tym momencie. 

Jego palce musnęły środka jej pleców i jej stanik został odpięty. Z 

całą pewnością wiedział co robił i nie zamierzała go powstrzymywać. 
Całowanie. Dotykanie. Seks. Tak. Była gotowa na to wszystko. Kiedy 
znowu nadarzy się podobna okazja? Prawdopodobnie nigdy. 

Zsunął jej stanik z ramion i odrzucił na bok. Przesunął ręce i 

chwycił w nie jej piersi, pocierając kciukami jej twarde sutki. 

- Uwielbiam duże cycki – powiedział.- Mógłbym ssać twoje przez 

godziny. 

Skrzywiła się na jego użycie słowa cycki, ale ssanie brzmiało jak 

dobry plan. 

- Tak – szepnęła.- Possij je. 

- Będziesz go tak trzymać przez całą noc?- zapytał. 

Trzymać go? Co trzymać? Och… to! Zacisnęła dłoń wokół jego 

penisa. Co powinna z nim zrobić? Słyszała, że faceci lubili jak im się 
obciąga tam na dole. I pociera. Ale nie miała pojęcia jak zrobić jedno i 
drugie bez wyglądania jak typowa dziewica. 

- Powiedz mi co lubisz – powiedziała. 

- Co ja lubię? 

- Tak, chcę sprawić ci przyjemność – brzmiała zbyt nachalnie? 

Spojrzała na niego, mając nadzieję, że wyglądała seksownie, ale pewnie 
po prostu wyszła na desperatkę. 

background image

- Ssanie twoich pięknych, wielkich cycków zdecydowanie mnie 

zadowoli. 

Cofnął ją w stronę kanapy, po drodze ściągając swoją koszulkę. 

Jego tors był pokryty dziwnymi czarno białymi tatuażami. Samuraj był 
jak żywy i zdawało się, że zaraz przetnie ją swoją kataną. Zanim wpadła 
na kanapę, to zastanowiła się przez chwilę jak bardzo bolało dodanie 
takiej sztuki na swoją skórę. Otworzyła szeroko oczy, kiedy jej wzrok 
wylądował na jego wielkim fiucie, który wystawał z jego rozporka. Gruba 
końcówka była nieco skierowana ku górze. Ciemniejsza długość była 
pokryta żyłami, które widać było na powierzchni. Sięgnęła ku niemu 
drżącą ręką. 

- Boże, jesteś taka seksowna. Robisz to specjalnie?- zapytał. 

- Co robię? 

- Zachowujesz się, jakbyś nigdy wcześnie nie uprawiała seksu. Poliż 

mojego kutasa tak, jakby to był twój pierwszy raz. 

Zarumieniła się i odsunęła rękę. 

- Nie ważne – powiedział.- Rób tak dalej. Strasznie mnie to 

podnieca. 

Jej brak doświadczenia go podniecał? Czy myślał, że jej udawanie 

braku doświadczenia go podniecało? Nie miała problemu z odgrywaniem 
takiej roli. Ale jego sposób myślenia dał jej nieco odwagi, aby nie 
udawała, że wiedziała co robi. Ulżyło jej, że okazanie swojej seksualnej 
niezdarności mogło go podniecić. 

Zapanowała nad swoimi nerwami i przesunęła się w dół kanapy. 

Spojrzała w przerażeniu na jego fiuta. Jęknęła, gdy nieco drgnął. 

- Jeżeli będziesz tak na niego patrzeć, to dojdę na twojej twarzy. 

Penisy naprawdę do robiły? Wytryskiwały, ponieważ kobieta po 

prostu patrzyła na jego fiuta? Czy potrzebował nieco więcej stymulacji? 
Wzięła uspokajający oddech, pochyliła się do przodu i pocałowała 
opuchniętą główką. Jęknęła zaskoczona i spojrzała na niego 
przepraszająco. 

background image

- P-przepraszam. 

- Za co? 

- Za dotknięcie cię bez pozwolenia. 

- Zaufaj mi, owieczko, masz moje pełne pozwolenie. 

Opadł przed nią na kolana i spojrzał na jej nagie piersi. Uniósł ręce, 

aby je chwycić, ale zawahał się, gdy jego dłonie znajdowały się cale od 
jej skóry. Jej sutki napięły się ku jego dłonią i nieco wygięła plecy. 

- A czy ja mam twoją zgodę, Toni? 

- Tak – szepnęła.- Proszę. 

Jego dłonie odnalazły jej obolałe piersi. Uniósł jedną do swoich ust 

i zassał sutek do środka. Mokre majtki Toni natychmiast wyschły. 
Rozkosz z jej piersi przesunęła się w dół jej ciała, aż do podbrzusza. Coś 
w niej ścisnęło się. Spazm chwycił jej opuchnięte ciało między udami i 
krzyknęła. Whoa? Czy właśnie miała orgazm? Nie była pewna, ale było 
niesamowicie. 

Logan przesunął wargi na jej drugą pierś i nagle chwycił ją kolejny 

skurcz. Wyciągnęła dłonie i schowała je w jego cudownych lokach, gdy 
przyciągnęła go bliżej do swojej piersi. Skubnął zębami wrażliwe ciało i 
poskoczyła. Dmuchnął na wrażliwy sutek i musnął go językiem, zanim 
mocno possał. Kiedy się odsunął, przestając ssać z mokrym 
cmoknięciem, zawołała w proteście a potem jęknęła, gdy pochylił się do 
jej drugiej piersi. 

Jedną rękę wsunął pod jej spódnicę i dotknął jej kolana, przez co 

niemal wyskoczyła z własnej skóry. Zacisnęła razem nogi i otworzyła 
oczy. 

- Powoli – mruknął. 

Jego wargi na jej piersi rozpraszały ją. Rozluźniła nogi. Rozsunęła 

je powoli. Logan wtulił twarz między jej piersi i rozsypał ssące pocałunki 
w dół jej brzucha. Zacisnęła palce w jego włosach. Co zamierzał z nią 

background image

zrobić? Dotknąłby ją tam ustami? Na samą myśl poczuła skurcz na 
swoim obolałym skrawku. Znowu krzyknęła. 

- Jesteś taka wrażliwa – mruknął przy jej pępku.- Nie mogę się 

doczekać, aż dotrę do twojej cipki. Będę ją ssać, aż dojdziesz tak mocno, 
że będziesz krzyczeć. 

Toni znowu zacisnęła kolana. Zamierzał to z nią zrobić? 

- Jesteś morka? Powiedz mi jak bardzo jesteś mokra. 

Czując jak wali jej serce, Toni skupiła się na wilgoci między swoimi 

nogami. Była tak mokra, że jej soczki przemoczyły majtki i spływały po 
udach. Nawet skapywały po jej tyłeczku. 

- Bardzo mokra – powiedziała szybko. 

- Pokaż mi – jego dłoń przesunęła się w górę jej uda. 

- Otwórz dla mnie nogi i pokaż. Chcę zobaczyć jak bardzo jesteś 

dla mnie mokra. 

Chciał ją zobaczyć? Między nogami? Na samą myśli, że chciał 

zobaczyć jak bardzo była tam mokra, serce zaczęło bić jej mocniej. 

Podniósł jej stopę z podłogi i ściągnął jej but. Zaśmiał się, gdy 

zobaczył fioletowo-pomarańczowo-zielone skarpetki. 

- Słodko – powiedział. Uśmiechał się do niej. Była wytrącona z 

równowagi tym jak bardzo był atrakcyjny, że zdecydowała, że była to 
jakaś zjawa z jej mokrego snu. 

- Kolekcjonuję skarpetki – powiedziała. Zagryzła wargę, czując się 

głupio, że powiedziała mu o czymś tak niedorzecznym. Miała ponad 
siedemset par skarpet, ale nie musiał wiedzieć dlaczego. Przynajmniej 
nie teraz, gdy byli w danej sytuacji. 

- Musisz mi niektóre pokazać – ściągnął jej drugi but. Skarpetka 

była czerwono czarna w białe kropki.- Widzę, że nie nosisz 
dopasowanych skarpet – zaśmiał się i na ten dźwięk zadrżał brzuch Toni. 

background image

- Mam tylko dwie stopy – powiedziała.- Lubię zakładać tyle 

możliwości, jak to tylko możliwe. Nie ma sensu kupować skarpet i nie 
nosić ich – i jej siostra także miała niedopasowane zestawy skarpet, ale 
Birdie była ostatnią osobą, o jakiej chciała teraz wspominać. 

- Szczęściarz ze mnie. Mam miejsce na trzecią skarpetę – kiedy 

chwycił swojego dużego fiuta i potarł go od nasady po końcówkę, 
zaśmiała się, gdy wyobraziła go sobie w jednej z jej kolorowych 
skarpetek. 

- Śmiejesz się z mojego kutasa?- uniósł brodę w wyzwaniu. 

Automatycznie pokręciła głową. 

- Nie. Nie ważyłabym się. Ja tylko… ja… pomyślałam o nim w 

skarpetce… - oczy zapiekły ją od łez, które niemal popłynęły. Zamierzał 
ją zostawić samą, prawda? 

- Jesteś pewna, że ci się podobam? 

Wstała z kanapy i objęła jego szyję ramionami. Jak mógł pomyśleć, 

że jej się nie podobał? Podniecała się, gdy ledwie co na nią spojrzał i 
była pewna, że  miała spontaniczne orgazmy, gdziekolwiek ją dotykał. 

- Jestem pewna. 

- Ciągle zamykasz przede mną nogi – powiedział. 

Tylko dlatego, że była płochliwa. 

- Przepraszam. Myślałam, że chcesz abym udawała, że nie jestem 

doświadczona – rozsunęła uda mocniej niż było to konieczne. 

- Tylko dlatego? 

Skinęła głową, wiedząc, że była okropną kłamczuchą i że jeśli by 

się odezwała, to pewnie wypaliłaby, że była dziewicą i że jej najbliższy 
kontakt seksualny jakiego doświadczyła, był na studenckiej imprezie z 
facetem który był tak pijany, że nawet mu nie stanął. A może dlatego 
mu nie stanął, bo powiedział, że była zbyt gruba i brzydka, aby go 
podniecić. 

background image

- W tak razie będę udawać, że jestem cierpliwy – powiedział, 

chwytając ją za piersi.- Gdy tak naprawdę mam ochotę zerżnąć cię 
szybko i mocno. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem taki podniecony. 

- Teraz pokażę ci jaki jestem mokry – powiedziała, gdy zadrżał jej 

brzuch. Naprawdę zamierzała pokazać mu swoje majtki? Usiadła z 
powrotem na kanapie, podciągnęła spódnicę i rozsunęła uda. Odsunął 
się do tyłu i spojrzał na skrawek czarnej koronki, która zakrywała jej 
obolałe ciało. 

Po chwili spojrzał na nią. 

- No i? 

- No i co? 

- Pokażesz mi wreszcie? 

Spojrzała w dół na swoje odsłonięte majtki. 

- Przecież je widzisz. 

Zaśmiał się. 

- Chcę zobaczyć twoją ociekającą, mokrą cipkę, nie twoje majtki. 

Nie interesują mnie majtki. Chcę zobaczyć ciało pod nimi. 

Powinna była powstrzymać krew napływającą do jej twarzy. Nie 

potrafiła zapanować nad swoim rumieńcem. Jednak potrafiła zapanować 
nad ściąganiem majtek. Sięgnęła do elastycznej gumki na swoich 
biodrach i zanim stchórzyła, Logan zakrył jej dłonie swoimi i pomógł jej 
ściągnąć materiał z jej tyłeczka. Ściągnął jej majki powoli z jej ud i łydek, 
zanim odrzucił je na bok. Położył dłonie na ej udach i rozsunął szeroko 
jej nogi. Odchylając głowę na bok, zamknęła oczy i pozwoliła mu na 
siebie spojrzeć. Brzuch ścisnął się jej z nerwów. 

- Jest bardzo mokro – powiedział.- Ale myślę, że stać mnie na 

więcej. 

background image

Jej uda napięły się, gdy instynktownie spróbowała je zamknąć, ale 

przytrzymał je swoimi ramionami. Jego palce musnęły jej wargi i 
rozsunęły je. O Boże! Dotykał ją. Tam. 

- Chcesz, abym polizał twoją cipkę? 

Polizał ją? Prawdziwym językiem? Oczywiście, że jego językiem. 

Czym innym miał ją polizać? 

Toni z trudem przełknęła ślinę. 

- Tak?- zapytała niepewnie. 

- Nie brzmisz na zbyt przekonaną – zażartował. 

- Tak – powiedziała bardziej pewnie. 

- Powiedz to. 

- Co mam powiedzieć. 

- Powiedz mi co chcesz, abym z tobą zrobił. 

- Poliż moją… poliż moją… - nie było mowy, żeby użyła tego słowa.-

… moją waginę… - skrzywiła się. On się zaśmiał. 

- Twoją cipkę? 

- Tak. 

- Tak, co? 

 

Sapnęła z niecierpliwością. Dręczył ją i to w zły sposób. 

 

- Moją cipkę – powiedziała.- Poliż moją cipkę, Logan. 

 

- Przyjemność po mojej stronie. 

 

Kiedy jego język musnął jej odkryte ciało, to niemal zerwała się z 

kanapy. 

 

- Spokojnie, Toni – szepnął.- Nie musisz zachowywać się aż tak 

płochliwie. Już jestem wystarczająco mocno podniecony. 

background image

 

Zagryzła wargę. Uczucie jego oddechu na sobie już znowu ścisnęło 

jej cipkę z rozkoszy. Jego wargi i język musnęły jej… jej… łechtaczce. Jej 
cipce. Wzięła kolejny oddech. To tylko słowo, przypomniała sobie. I 
bardzo wrażliwa część jej ciała. Wow. Nigdy nie czuła takiej 
przyjemności, gdy się dotykała. Język Logana muskał jej cipkę, aż 
chwyciła go za włosy i przytrzymała przy sobie. Coś w niej narastało. 
Potrzebowała… 

 

- Och!- wygięła palce w łuk, podwinęła palce u stóp i łykała 

powietrze, gdy rozkosz ją pożerała.- Logan?- zauważyła, że kołysała 
biodrami w rytm ruchów jego języka, ale nie mogła się powstrzymać. 
Ssał w ustach wrażliwy skrawek jej ciała i eksplodowała. I krzyknęła. 
Rytmiczne zaciskanie się między jej udami przesunęło się w górę jej ciała 
w czystej rozkoszy. Pulsująca euforia. Niebo. 

 

Powoli wróciła do siebie i spostrzegła, że oplotła ramiona Logana 

swoimi nogami i trzymała jego włosy w pięściach. Ujeżdżała jego twarz. 
Przerażające. Puściła go momentalnie. 

 

- Przepraszam. 

 

Uśmiechnął się do niej i jedną ręką potarł głowę. 

 

- Podobało mi się, że tak cię poniosło. 

 

Zaczerwieniła się. Znowu. 

 

- Naprawdę? 

 

Skinął głową. 

 

- Dzięki temu pomyślałem, że podobało ci się to, co z tobą robiłem. 

 

- Bo podobało. 

 

Nie oderwał od niej wzroku, gdy zapytał: 

 

- Jesteś gotowa na więcej? 

 

- A jest więcej? 

 

- Ściągnij spódnicę. 

background image

 

Zawahała się. Naprawdę miała stracić swoje dziewictwo? Z 

cudowną gwiazdą rocka o wielkim fiucie? Miło. Nie z pijanym 
nieznajomym ze studiów, który sprawił, że poczuła się jak najgrubsza 
kobieta na świecie. Logan Schmidt zamierzał uprawiać z nią seks i 
zamierzała uwielbiać każdą minutę. 

 

Przynajmniej tak zakładała. 

 

Odpięła swoją spódnicę, ściągnęła ją z nóg i odrzuciła na bok. 

Czując się śmiesznie w niczym innym jak tylko swoich niedopasowanych 
skarpetkach, pochyliła się, aby je także ściągnąć. Była naga. Z 
mężczyzną. I to nie byle jakim mężczyzną. Tym mężczyzną. 
Podświadomie zawsze uważała, że seks powinien być związany z łóżkiem 
pod kołdrą i w ciemności. Ale najwidoczniej kanapa z tyłu busu, 
oświetlona światłami też była dobra. 

 

Toni przyglądała się, jak Logan ściągnął swoje dżinsy i resztę 

ubrań. Nie mogła przestać się gapić na jego ciało. Z całą pewnością 
ćwiczył. Długie, gładkie mięśnie poruszyły się pod opaloną skórą. Chciała 
odkryć jego każdy cal. Swoim wzrokiem. Swoimi dłońmi. I ustami. 
Zakryła swoje drżące wargi wierzchem dłoni, ciesząc się, że nie mógł 
odczytać jej grzesznych myśli. Jakby się zachował, gdyby zareagowała 
impulsywnie? Co by zrobił? 

 

Logan rozdarł małe, kwadratowe opakowanie i nasunął 

prezerwatywę na swojego masywnego penisa. Och, wow, to naprawdę 
miało się zdarzyć. Zamierzał wepchnąć się w nią i rozedrzeć jej cnotę. 
Ale jak na Boga miał się w niej zmieścić? Był ogromny! Wszystkie penisy 
były takie ogromne? Te, które widziała w Internecie, były, ale była 
pewna, że były powiększone w Photoshopie. Teraz miało się wydarzyć 
coś niesamowitego. Widziała to oczami wyobraźni. Logan chwycił za 
nasadę i przechylił swojego fiuta w górę i w dół. Toni podążyła za jego 
ruchem jak pijana podczas testu na trzeźwość. 

 

- Jeżeli będziesz na mnie tak patrzeć, to pomyślę sobie, że jesteś 

zainteresowana tylko moim ciałem – powiedział Logan. 

 

Wciąż nie będąc w stanie oderwać wzroku od jego kutasa, 

powiedziała: 

background image

 

- Jestem pewna, że jest w tobie wiele interesujących rzeczy. 

 

Pokręcił głową. 

 

- Nie, nie bardzo. 

 

Toni wyciągnęła się na kanapie i rozłożyła ręce. 

 

- Chodź. 

 

- Jestem pewien, że dojdę, ale nie zamierzam się spieszyć. 

 

Uniósł się nad nią, wspierając swoje ciało na łokciach. Była 

świadoma jego nagiego brzucha przy jej, jak włoski na jego torsie 
drażniły jej sutki i jak jego fiut był cale od miejsca, w którym go chciała. 

 

Odgarnął włosy z jej twarzy i spojrzał jej w oczy. 

 

- Jak wyglądasz bez… 

 

Ściągnął okulary z jej nosa i odstawił je na podłogę. 

 

- Moje okulary! Nic bez nich nie widzę – poklepała jego twarz i 

tors, jakby szukała zaginionych okularów. 

 

Zaśmiał się. Nie pięć sekund później, tylko w samą porę. 

 

- Jesteś  krótkowidzem? 

 

- To chyba zrozumiałe. 

 

- Widzisz mnie? 

 

Widziała go idealnie w tak bliskiej odległości. Jego wyraziste 

niebieskie oczy. Silną szczękę. Prosty nos. Uśmiechnięte wargi. 

 

- Nie – powiedziała, czując się lepszą kłamczuchą w tej chwili.- 

Bliżej. 

 

Przysunął się bliżej. 

 

- A teraz mnie widzisz? 

 

- Bliżej. 

background image

 

Kiedy przysunął się jeszcze bliżej, to objęła rękami jego szyję i 

pocałowała. 

 

- Mmm – mruknął przy jej wargach i odwzajemnił pocałunek. 

Wsparł swój ciężar na jednej ręce, aby móc przesunąć ręką wzdłuż jej 
wrażliwego ciała. Gdzie tylko dotknął – jej piersi, bok, talię, biodro – 
poczuła, jak iskierki  podekscytowania zatańczyły wzdłuż jej skóry. Logan 
przesunął się na bok i poczuła jak jego gruby fiut napiera na jej 
otwarcie. Pocałowała go rozpaczliwie, zacisnęła oczy i napięła każdy 
mięsień. Skończy się za minutę, powiedziała sobie. A potem już nigdy nie 
będziesz musiała się o to martwić. Po prostu wpuść go do środka. Wpuść go do 
środka. 

 

- Wszystko w porządku?- słowa Logana zawibrowały przy jej 

zdesperowanych wargach.- Jesteś strasznie napięta. 

 

Skoncentrowała się na rozluźnieniu. Żałowała, że dotychczas tego 

nie zrobiła. Pchnął do przodu. Jej ciało się oparło, a potem poddało. 
Cofnął się nieco i zanurzył głębiej, rozdzierając delikatną warstwę, gdy 
brał ją entuzjastycznie. 

 

Au! Au! Au! Jezu Chryste, to bolało. Jej ciało paliło tak bardzo, że 

aż łzy wypełniły jej oczy. Jęknęła cicho, nie mogąc się powstrzymać od 
zaprotestowania w bólu. 

 

Logan oderwał od niej wargi i skrzywił się na nią. Z trudem 

powstrzymała się od tego, by ból nie pojawił się na jej twarzy i 
zakołysała biodrami, by zachęcić go do pchnięcia. Nie była pewna, czy 
złagodziłoby to pieczenie czy zwiększyło, ale jeśli zwinęłaby się do 
pozycji embrionalnej i zaczęła płakać, to jednonocna przygodna z Panem 
Seksowną Gwiazdą Rocka skończyłaby się, zanim by doszedł. 

 

Zwolnił tempo i dał się pochłonąć rytmowi. 

 

- Chryste, Toni, twoja cipka jest taka ciasna. 

 

Och, więc zauważył. Chwyciła go za włosy, aby go rozproszyć. 

background image

 

- Mocniej, kochanie – powiedziała. W pornosach widziała, jak 

mówiły to niektóre kobiety. Brzmiało to raczej śmiesznie, że padło to 
akurat z jej ust, ale Logan jej nie wyśmiał. 

 

- Chcesz, abym cię zerżnął?- warknął tak smakowicie, że aż zadrżał 

jej brzuch. 

 

Skinęła głową. 

 

- Powiedz to. 

 

- Zerżnij mnie, Logan. 

 

Doszła do wniosku, że nie było to mądre, kiedy wbił palce w jej 

ramiona i wbił się mocno i głęboko. Odchyliła głowę do tyłu i zacisnęła 
oczy, mając nadzieję, że łzy nie wypłyną jej spod rzęs. Cholera, to 
bolało. Jego wargi musnęły jej szczękę, jej szyję. Zwolnił pchnięcia i 
pocałował każdy skrawek jej twarzy. 

 

- Piękna Toni – szepnął.- Nie podoba ci się to tak bardzo ja mnie. 

 

Prawdę mówiąc, to nie było to takie złe, gdy piecznie już zniknęło. 

Jego powolne ruchy były niemal przyjemne. Jeśli miałaby nieco więcej 
czasu, to mogłaby to nawet polubić. Być może. Albo i nie. Dlaczego 
kobiety twierdziły, że im się to podobało? Bolało jak diabli. 

 

Logan zatrzymał się, aby musnąć palcami jej biodro. 

 

- Boli cię? 

 

- Nieco – szepnęła. 

 

- Powinnaś coś powiedzieć. Spróbuj owinąć nogi wokół moich 

bioder. 

 

Przesunęła się i zrobiła to co jej kazał. 

 

- Tak? 

 

- Właśnie tak. A teraz przestań tyle myśleć i poczuj mnie. 

 

Skąd wiedział, że myślała? Przecież nie było tak, że mogła wyciszyć 

swoje myśli. Co za śmieszne zadanie… 

background image

 

- Toni?- mruknął. Wypowiedział jej imię, jakby było skarbem. Jej 

serce rozrosło się w jej piersi niczym kwitnący kwiat. Dlaczego się tak 
czuła? Wiedziała, że między nimi nie było żadnej emocjonalnej więzi. 
Była tylko kolejną dziewczyną, w kolejnym mieście, która chętnie 
rozłożyła przed nim nogi. Musiała o tym pamiętać. Był jej pierwszym, 
więc nie była pewna, czy mogłaby zachowywać się tak jak on, ale mogła 
spróbować. Mimo to nie była na tyle głupia, aby myśleć, że coś z tego 
wyjdzie. Przynajmniej nie była już cholerną dziewicą. 

 

Logan pochwycił jej spojrzenie. 

 

- Bądź ze mną. 

 

Och, był taki piękny. Nie mogła odwrócić wzroku. Wszystko o czym 

mogła myśleć, to o jego wyrazistych oczach i jak czuła się pełna, gdy był 
w niej. Pełna, ale już nie w bólu. 

 

A potem zaczął się poruszać. Powoli. Głęboko. Delikatnymi 

pchnięciami. 

 

Zaparło jej dech w piersiach i rozchyliła wargi, gdy poczuła coś 

zaskakującego. 

 

Nie było już bólu. Tylko czysta przyjemność. 

 

Zakołysała się z nim, wczuwając się w jego uwodzicielski rytm. Tak 

jak wcześniej, narastała w niej potrzeba. Nieznacznie zwiększył tempo. 
Pozwoliła mu poprowadzić ją tam, gdzie rządził przyjemność i nie było 
miejsca na nic innego. 

 

- Właśnie tak – mruknął.- Teraz mnie czujesz, prawda? 

 

Skinęła lekko głową, wciąż zatracając się w jego spojrzeniu. Jej 

ciało przepadło w rozkoszy. 

 

- Jesteś ze mną? 

 

- Jestem z tobą. 

 

- Ja z tobą też jestem. Jesteś niesamowita w środku, Toni. 

background image

 

Zagryzła wargę. Wiedziała, że miał na myśli wnętrze jej ciała, a nie 

wnętrze serca. Nie wnętrze jej duszy. A tym bardziej jej umysłu. Chciała 
tylko kontaktu fizycznego, ale doszła do wniosku, że oddzielenie 
fizyczności od emocji było trudniejsze, niż myślała. Dzielenie się czymś 
tak intymnym, nawet z przypadkowym nieznajomy, wyciągało z niej 
emocje, którym wolała zaprzeczyć. Toni wsunęła dłonie w jego gęste loki 
i przyciągnęła jego zmysłowe wargi do swoich. Podczas gdy go całowała, 
mogła udawać, że naprawdę ją lubił. Udawać, że go kochała. Nigdy by 
się o tym nie dowiedział. Pewnie myślał, że naprawdę lubiła całowanie, a 
nie że wlewała serce w ten gest. Głupia Toni. Co ty wyprawiasz? 
Pocałowała go jeszcze bardziej rozpaczliwie. Jej dłonie przesunęły się, 
aby dotknąć jego mokre plecy, twardy tyłek i napięte mięśnie, które 
poruszały się pod jego skórą z każdym ruchem. Żałowała, że nie mieli 
między sobą czegoś więcej, niż tylko ten jeden raz. Że nie mogła się 
nauczyć jak go zadowolić i jak mogło go zadowolić jej ciało. Wiedziała, 
że gdy tylko się dowie, że go oszukała, to z nią skończy. Ale może nie 
dowiedziałby się. Może mogłaby go przekonać, że była zainteresowana 
tylko seksualnym związkiem. Który z mężczyzn mógłby się oprzeć 
czemuś takiemu? 

 

- Znowu myślisz – powiedział Logan.- Jak facet ma przekonać 

mądrą babkę, aby nie myślała podczas gdy uprawia z nią seks? 

 

- Przepraszam. Więcej myślę niż się piep… uprawiam seks. 

 

Zaśmiał się. 

 

- Może moglibyśmy coś z  tym zrobić. 

 

- Mam taką nadzieję. 

 

Uniósł się nieco i jego ręka przesunęła się między ich ciała. Nie 

miała pojęcia co zamierzał zrobić, aż jego palce musnęły jej cipkę. 

 

- Wyłączmy ten twój umysł – potarł szybko jej cipkę z 

wypracowaną precyzją. Zakołysał biodrami, wysuwając się z niej lekko i 
wznoszą jej wyżej i wyżej każdym swoim dotykiem. Minęła chwila, zanim 
zorientowała się, że krzyczała, gdy jej ciało napięło się ku czemuś, czego 
nigdy nie znała. Niezliczone razy doprowadzała siebie do orgazmu 

background image

poprzez pocieranie swojej cipki, ale nigdy nie sięgała orgazmu, gdy była 
wypełniona jej pochwa. Nigdy nie była odkryta i nie miała w sobie 
mężczyzny. Więc gdy poczuła rozkosz, to zacisnęła się wokół niego, 
wciągając go głębiej i zachęcając aby doszedł wraz z nią, gdy krzyknęła 
cicho, pojmując prawdziwą rozkosz. 

 

Logan odsunął palce i ujeżdżał ją podczas orgazmu szybkimi 

pchnięciami. Jego ciało nagle zesztywniało i jęknął. Toni spróbowała 
otworzyć oczy. Chciała wiedzieć jak wyglądał ten mężczyzna, gdy jej 
ciało zabrało go na szczyt, ale nie doszła do siebie po swoim pulsującym 
orgazmie, więc uczepiła się jego ramion, gdy on wtulił się w jej biodra i 
doszedł. 

 

Logan opadł na nią, dysząc ciężko do jej ducha. Objęła go mocno. 

Wciąż był w niej, ale chciała mieć go jeszcze bliżej. Tak blisko, że 
mogliby się stać jednością. Część niej chciała, aby tak pozostali – nadzy 
w swoich ramionach – przez wieczność. Lepiej przekląć jej naiwne serce. 
Wiedziała, że to tak nie działało. Ale pozwolił jej siebie tulić, jakby 
instynktownie wiedział, że jeśli by go nie przytuliła, to by się rozpadła. 

 

Kiedy jego oddech już się uspokoił, Logan podniósł głowę i 

uśmiechnął się do niej. 

 

- To dopiero była zabawa. 

 

Zabawa? Cóż, podejrzewała, że była zabawa. Jednak nie byłoby to 

jej pierwsze słowo, żeby to określić. 

 

- Chce mi się piwa – powiedział.- Masz ochotę na jedno? 

 

Nie przepadała za alkoholem, ale pół godziny temu była jeszcze 

dziewicą, więc dlaczego by nie? 

 

- Pewnie – powiedziała. 

 

Wysunął się i wstał. Przesunął rękę w dół, aby ściągnąć gumkę i 

zamarł. Miał na sobie krew – krew Toni. 

 

- Masz okres? Szkoda, że mi nie powiedziała. Przynajmniej 

zakrylibyśmy kanapę ręcznikiem. 

background image

 

Powinna kontynuować swój stek kłamstw i powiedzieć tak, mam 

okres, menstruuję dzisiaj jak prawdziwy sukinsyn, ale zamiast tego pokręciła 
głową, walcząc z głupimi łzami, które nagle zapiekły ją w oczy. 

 

- Nie, to nie to. 

 

Twarz Logana wykrzywiła się w przerażeniu. 

 

- Jesteś dziewicą?- było to bardziej oskarżenie niż pytanie. 

 

- Byłam – szepnęła. 

 

Ten mężczyzna powinien zacząć nową dyscyplinę Olimpijską – 

ubieranie się w sprincie. Z pewnością wygrałby złoto. Zniknął, zanim 
zdążyła go przeprosić, że go oszukała. 

 

Toni obróciła się na bok i zwinęła w małą kulkę. Co się stało to się 

nie odstanie. Nie zamierzała płakać z tego powodu. Zbytnio. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

 

Rozdział 4 

 
 
 

 

Logan wpadł do łazienki i starł ślady krwi Toni ze swojego ciała. 

Dziewica? Jakim cudem wciąż mogła być dziewicą? Miała co najmniej 
dwadzieścia pięć lat. Piękne kobiety w środku dwudziestki z dużymi 
cyckami nie były dziewicami. Był co do tego pewien. 

 

Jednak widział znaki. Z łatwością uwierzył w jej kłamstwa, gdy 

powiedziała mu, że jej płochliwość była tylko grą. Cholera, jej 
zachowanie podnieciło go do tego stopnia, że jego kutas był tak twardy, 
że mógłby przecinać diamenty. Nie mógł temu zaprzeczyć. 

 

- Kurwa- warknął pod nosem. 

 

I co teraz miał zrobić? Toni miała z nimi podróżować przez miesiąc. 

Nie będzie nawet w stanie spojrzeć jej w oczy. W te wielkie, niewinne 
oczy. Jego fiut drgnął na samą myśl o tym, jak patrzyła na niego tymi 
słodkimi, ufnymi oczami. 

 

- Zdecydowanie nie – powiedział do swojego krocza.- Nawet o tym 

nie myśl. Ta cipka wypadła z gry. 

 

Na wspomnienie cholernie ciasnej cipki Toni, jego fiut drgnął ze 

wznowionym zainteresowaniem. Jęknął. Nie było dobrze. Nie szło mu 
zbyt dobrze w mówieniu swojemu kutasowi, aby ten się zachowywał. Nie 
ważne w jakie kłopoty wpędzała go ta mała główka, to i tak wiedział, że 
nad im panowała. Musiał po prostu znaleźć sobie jakąś zastępczą cipkę i 
rozproszyć nieco swoją małą główkę, aby tyle nie myślała o tej słodkiej 
dziewicy, którą dopiero co posmakowała. 

 

Piwo. Potrzebne było mu piwo. Wytarł się ręcznikiem. Wszystkie 

ślady krwi zniknęły, ale wciąż czuł zapach jej ciała na swojej skórze. 

background image

Pomyślał o wzięciu prysznica, ale podobało mu się to małe 
przypomnienie o niej. I nie zamierzał się rozwodzić dlaczego. 
Prawdopodobnie powinien być na nią wściekły, że go oszukała, ale 
prawdę mówiąc, to czuł się jak kompletny dupek, że ją wykorzystał. 

 

Wyglądając normalnie, ale kuląc się w sobie, wyszedł z łazienki i 

skierował do lodówki. Zatrzymał się przy drzwiach od lodówki, chwycił za 
rączkę i spojrzał w stronę rozsuwanych drzwi, które zamknął, gdy uciekł 
stamtąd. Zastanawiał się, czy nic jej nie było. Może powinien pójść 
sprawdzić. Nie, pewnie wolała mieć nieco czasu dla siebie. A może był 
cholernym tchórzem. Piwo pomogło by ukoić wyrzuty sumienia. 

 

- Godzina – powiedział Steve.- Pobiłeś swój własny czas. 

 

Loganowi zajęło chwilę, aby zorientować się o czym mówił i olśniło 

go, że sam się założył, że dostanie się do majtek Toni w przeciągu trzech 
godzin. Gdyby wtedy wiedział to co wiedział teraz… jednak zaczął grać 
przed chłopakami. Miał reputację do utrzymania. Reputację, przez którą 
teraz robiło mu się niedobrze. 

 

Otworzył kapsel butelki i wziął długi łyk, zanim uśmiechnął się 

ostrożnie. 

 

- Powiedziałem ci, że miłe dziewczyny są łatwe. 

 

- Chyba zdajesz sobie sprawę, że musimy zachować z nią relacje 

biznesowe?- powiedział Max.- Przespanie się z nią nie było 
najmądrzejszym pomysłem. 

 

To było zrozumiałem. Logan przysiadł na oparciu kanapy, opierając 

stopy o poduszkę i wziął kolejny łyk piwa, a potem następny, aż 
całkowicie opróżnił butelkę. Spojrzał na torbę Toni, która wciąż 
znajdowała się blisko kanapy. Odwrócił głowę, aby sprawdzić, czy już 
wyszła z tyłu busu, ale drzwi wciąż były zamknięte. Nie był pewien jak 
powinien się zachować. Powinien z nią porozmawiać? Unikać jej? Jak 
miał jej unikać przez miesiąc? Dlaczego zrobił taką idiotyczną rzecz przez 
swoją małą główkę? 

 

Bosa stopa natrafiła na środek jego torsu i popchnęła go do tyłu. 

Udało mu się przytrzymać, zanim poleciał na podłogę. 

background image

 

- Co jest kurwa?- krzyknął na Steve’a, który był przyłączony do 

bosej stopy. 

 

- Nie wyglądasz jak facet, który dopiero co uprawiał seks. 

Wyglądasz jak koleś, który popełnił przestępstwo. 

 

Logan skrzywił się. 

 

- Nie ważne. Po prostu nie było tak dobrze jak przypuszczałem – co 

było totalnym kłamstwem – nie przypominał sobie, kiedy ostatni 
sprawiało mu to taką radość – ale co innego mogło wyjaśnić jego 
kwaśny nastrój? 

 

Torba przy kanapie przesunęła się. Skrzywił się na dźwięk 

oddalających się kroków. Ciche zamknięcie drzwi od łazienki było jak cios 
w jego serce. 

 

Zaciskając jedno oko, Logan zapytał: 

 

- Usłyszała co powiedziałem? O tym, że nie było dobrze? 

 

Cała trójka jego kumpli spojrzała w sufit i skinęła głowami. Logan 

potarł czoło jedną ręką. Nie przypuszczał, że mógł spieprzyć tą sytuację 
jeszcze bardziej, niż dotychczas. Źle pomyślał. Z ciężkim westchnieniem 
podniósł się i wyrzucił pustą butelkę do śmietnika pod zlewem. 

 

- Idę spać. 

 

- Nie sądzisz, że powinieneś ją przeprosić?- zapytał Dare. 

 

Prawdopodobnie. Tylko, że nie miał pojęcia co powinien 

powiedzieć. 

 

- Pieprzyć to, jestem zmęczony. 

 

Rozebrał się do bokserek i wszedł na swoje łóżko. Zaciągnął 

zasłonę i spojrzał na spód pustego łóżka Steve’a. Zastanawiał się, czy 
włączyć mały telewizor, który był zainstalowany nad jego głową, ale 
wtedy chłopacy domyśliliby się, że nie poszedł do łóżka, bo był 
zmęczony, ale dlatego, że cicał uniknąć Toni. Musiała w końcu wyjść z 
łazienki. 

background image

 

Kiedy kilka minut później usłyszał jej cichy głos, to serce 

podskoczyło mu do gardła. 

 

- Macie wodę utlenioną?- zapytała. 

 

- Jesteś ranna?- zapytał Dare. Na dźwięk niepokoju w jego głosie 

ścisnął mu się żołądek. Byłoby lepiej, żeby jej nie dotykał. 

 

- Nie, m-muszę zetrzeć kre… um, z czegoś plamę. 

 

Logan zaczął nasłuchiwać. Szmeranie w łazience. Oddech Toni, 

który był pełen ulgi. 

 

- Dzięki – powiedziała. 

 

Drzwi od tylnego pokoju zasunęły się. Dare poszedł tam za nią? 

Logan wiedział, jak Dare pocieszał kobiety. Zaczynało się delikatnie i 
czule, a kończyło się na tym, że kobiety leżały na plecach, a on je 
zajeżdżał. Gnojek. 

 

Dare odsunął zasłonę od łóżka Logana. Walnął go mocno w ramię, 

pokręcił z obrzydzeniem głowę i znowu zasłonił zasłonę. Logan roztarł 
obolałe ramię. Taa, zdecydowanie na to zasługiwał. Był pewien, że Dare 
dodał jeden do drugiego. Max i Steve byli pewnie nieświadomi, ale Dare 
był kurwa zbyt spostrzegawczy dla swojego własnego dobra. 

 

- Co się dzieje?- zapytał Steve. 

 

Logan napiął się. Taa, potrzebował teraz tylko tego, żeby jego cały 

zespół dowiedział się, że rozdziewiczył dziewicę i że teraz krył się przed 
nią na swoim łóżku. 

 

- Nic ważnego – powiedział Dare. 

 

Logan był przekonany, że Dare nie powiedział niczego dla dobra 

Toni, a nie jego. Logan przewrócił się na bok i spojrzał na ścianę. Jeśli 
tego nie naprostuje, to w busie będzie cholernie niezręcznie. Ale nie miał 
pojęcia jak to zrobić. 

 

 

background image

 

 

 

 

  2 maj 

 

 

 

Drogi Pamiętniku, 

 

Dzisiejszy dzień nie poszedł tak, jak zaplanowałam. Najwyraźniej 

zespół się mnie nie spodziewał i przez chwilę nie byłam pewna, czy będę 
mogła zacząć książkę, nie wspominając o jej skoczeniu. Ale po 
naprostowaniu wszystkiego z ich menadżerem i przyznaniem Maxa, że 
wiedział o moim przyjeździe, pozwolono mi dosiąść się do busu, a 
wcześniej uzbierałam naprawdę dobre materiały, gdy zespół rozmawiał z 
fanami za stadionem. 

 

Nie mogę ubrać w słowa mojego podekscytowania 

spowodowanego tym, że mogę wziąć udział w tej książce. Są 
niesamowici. 

  

Dobra, a teraz pierwsze wrażenie jakie wywołali na mnie chłopacy. 

 

Maximillian Richardson albo Max. Jest zaskakująco spokojny. Nie 

wiem, czego się spodziewałam. Podejrzewam, że oglądanie ich koncertu 
pełnego energii dało mi mylne wrażenie o nim. Ale z całej czwórki 
wydaje się być najbardziej… jak najlepiej go opisać? Profesjonalny? 
Myślę, że to odpowiednie słowo. Jest również niesamowicie piękny – 
zwłaszcza jego tyłek. O Boże! Ale nie wygląda jak rockman jak reszta 
nich. Z łatwością mogę go sobie wyobrazić jako prezesa w garniturze 
Armaniego. Ciekawi mnie, dlaczego wybrał karierę wokalisty w zespole 
metalowym. Muszę zapamiętać, aby zapytać go o to i zawrzeć to w 
książce. 

 

Darren Mills lub Dare. Niesamowicie się prezentuje. Nie można go 

nie zauważyć. Jest niemal tak, jakby jakaś dziwna siła grawitacyjna 
przyciągała otoczenie do niego i skupiała się na nim. Najdziwniejsze jest 
to, że nie robi tego specjalnie. Nie stara się być centrum 
zainteresowania, po prostu nim jest. I to kolejny przystojniaczek – 
naprawdę, wszyscy są. Ale ma w sobie 100 procent gwiazdy rocka. Jakby 

background image

był urodzony, aby grać na gitarze przed milionami fanów. A może to 
przez jego włosy. Są niesamowicie czarne i ledwie co dotykają jego 
ramion, ale nie sądzę, że nie ma zbyt wielu mężczyzn, którzy osiągnęliby 
taką długość. Jestem kompletnie zazdrosna ich jedwabistym, 
satynowym, czarnym odcieniem. Muszę go zapytać jakieś używa 
odżywki. Może okiełznała by moje ptasie gniazdo. Również ma 
najbardziej niesamowite zielone oczy. 

 

Steve Aimes wydaje się być zabawny. Wygląda na żartownisia. Jest 

energetyczny. Można powiedzieć, że bardzo lubi kobiety. Naprawdę je 
lubi. Jest również przystojny. I ma kaloryfer. O mój Boże, ma ośmiopak. 
Myślałam, że oczy wypadną mi z orbit, gdy gapiłam się na niego zbyt 
długo. Haha! 

 

Logan Schmidt. Nie jestem pewna, czy go rozumiem. Nawet jeśli 

odebrał moją cnotę. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to się stało, ale to 
historia na później. Jeszcze tego nie ogarnęłam. Logan wydaje się być 
człowiekiem, który nie bierze niczego na poważnie. Jest tym wesołym 
szczęśliwcem ze wspaniałym uśmiechem i niesamowitymi niebieskimi 
oczami, które potrafią przejrzeć twoją duszę i gęstymi, pofalowanymi 
włosami, które pewnie się kręcą, jeśli o nie nie zadba. Zdaje się, że 
również używa dobrych produktów do włosów. 

 

A teraz notatka dla mnie: pójść do salonu. 

 

Logan przypomina mi surfera. Jest bardzo opalony – z wyjątkiem 

miejsca, gdzie powinny być spodenki – i jest tam całkiem blady 
(owszem, sprawdziłam, gdy miałam okazję!)- ale nie chodzi tu o jego 
opaleniznę. Wygląda na faceta, który spędza mnóstwo czasu na dworze. 
Ciekawi mnie, czy uprawia jakiś sport. Każdy wie, że jestem do bani w 
sportach. 

 

Skoro już mowa o rzeczach, w których jestem do bani, to możemy 

do tej listy dodać seks. Logan sam to powiedział. Słyszałam, jak 
powiedział chłopakom, że nie jestem zbyt dobra. I to co powiedział 
bolało, ale zabolało jeszcze bardziej, bo wiedziałam, ż e mówił prawdę. 
Nie jestem w tym dobra. Podejrzewam, że inni wiedzieli co robić i jak się 
zachowywać podczas pierwszego razu, ale ja byłam kompletnie 

background image

zdenerwowana i nieporadna. Dziwi mnie, że był na tyle podniecony, żeby 
w ogóle dokończy. Jednak cieszę się, że to zrobił. Przynajmniej dałam 
mu orgazm. A może doszedł dzięki sobie. Nie robiłam zbyt wiele, oprócz 
leżenia i jęczenia. 

 

Chciałabym spróbować seksu jeszcze raz. Może tym razem nie 

byłoby tak dziwnie i pewnie za drugim razem nie boli tak bardzo jak za 
pierwszym. Myślałam, że moja łechtaczka mnie zabije. Dosłownie. I 
wszędzie była krew. Czułam się głupio prosząc o wodę utlenioną, aby 
zmyć krew z kanapy, ale plamy zniknęły. Odwróciłam poduszkę, aby 
ukryć mokre plamy. 

 

Myślę, że Dare domyślił się, że byłam dziewicą. 

 

I cała trójka wiedziała, że uprawiałam seks z Loganem po niecałej 

godzinie odkąd go poznałam, więc już sobie wyobrażam co o mnie 
myślą. 

 

Po raz pierwszy w życiu zostałam opatentowana jako zdzira. 

 

Dlaczego to mi nie przeszkadzało? 

 

Co się stało, to się nie odstanie. Nie cofnęłabym nic z teo. 

 

Z wyjątkiem tego, że nie byłam w tym dobra. Może powinnam 

wziąć jakieś lekcje. Haha! 

 

Wydaje mi się, że zniszczyłam swoją szanse z Loganem. Naprawdę 

go lubię. Więc może będziemy mogli zostać przyjaciółmi. 

 

Naprawdę to napisałam? 

 

Szczerze mówiąc, to nie chcę być tylko przyjaciółką. O wiele 

bardziej wolałabym być jego kochanką. 

 

Każdy facet, jakiego kiedykolwiek lubiłam, widział mnie jako 

koleżankę i nikogo innego. Dlaczego nie mogę mieć więcej? Proszę o 
zbyt wiele? 

 

Jak mam sprawić, żeby mnie polubił? Może powinnam złamać 

swoje obietnice dane tacie i ubierać się nieco mniej przyzwoicie. 

background image

 

Nie wiem. 

 

To oczywiste, że nic z tego co piszę nie znajdzie się w książce. 

Wyobrażasz to sobie? Gdyby moja matka to przeczytała, to padłaby 
trupem. Pewnie teraz ma zawał, bo nie zadzwoniłam do niej, aby 
powiedzieć, że dotarłam do busu. Nie czuję się zbyt dobrze, aby dzisiaj 
zadzwonić do mamy. Może jutro to zrobię. 

 

Sprawdziłam swój telefon i okazało się, że Susan już do mnie 

napisała. Zapytała, czy jestem gotowa, aby wrócić do domu. Nie 
odpisałam. Myślę, że rozumiem, dlaczego mnie nie lubi – naprawdę 
chciała dostać tą pracę – ale jej powody nie sprawiają, że jej jadowite 
słowa są łatwiejsze do zniesienia. Julian także napisał – przysłał mi 
piętnaście wiadomości – zaczynające się od wciąż jesteś dziewicą, a potem 
a jak teraz i tak w kółko. Ale odpisałam nie. Na co odpisał Nie wierzę ci. Co 
za dupek! 

 

Och, niemal zapomniałam. Zobaczyłam Reagan Elliot, ale tak 

naprawdę jej nie poznałam. Była bardziej zainteresowana spędzeniem 
czasu w busie Sinnersów. Myślę, że to nieco dziwne, że wzięła ze sobą 
jednego z ochroniarzy. I biorąc pod uwagę to, co powiedział Dare, to 
wychodzi na to, że jest  z nim związana. I z Treyem Millsem. Wydaje mi 
się, że zdradza Treya. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby to zrobiła. 
Widziałeś Treya Millsa? Gdyby był mój, to z całą pewnością bym go nie 
zdradziła. Ale być może się mylę. Nieco powęszę, gdy jutro spędzę z nią 
nieco czasu. 

 

Gdy teraz tak siedzę i cała męska załoga już śpi, to muszę 

przyznać, że tęsknie za Birdie. Gdybym była w domu, to teraz 
czytałabym jej książkę. Mam nadzieję, że mama dobrze się nią zajmuje. 
Jestem pewna, że ma się dobrze. 

 

Lepiej spróbuję się nieco przespać, skoro jutro jest ciężki dzień. Nie 

mogę się doczekać, aby znaleźć więcej rzeczy do książki! Właśnie na tym 
muszę się skoncentrować. A nie na swoim zainteresowaniu Loganem. 
Albo tym, że jestem kiepska w seksie. Czy czymś innym. Jestem tutaj, 
aby wykonać swoją pracę i zamierzam zrobić to dobrze. 

background image

 

Dobranoc, Pamiętniku. Cieszę się, że jesteś tutaj, aby wysłuchać 

moje głupiutkie problemy. 

 

Podpisano, 

 

Już-nie-dziewica,  

 

Toni 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

 

Rozdział 5 

 

 

 

 

 

Toni otworzyła oczy. Coś dotknęło jej włosów. Dostrzegła 

nieznajome cienie w swoim słabo oświetlonym otoczeniu, ale nie była to 
jej sypialnia. Gdzie się znajdowała? 

 

Postać uniosła się nad nią, siadając tuż obok jej głowy. Toni 

napięła się. Zbyt przerażona, aby się ruszyć, wstrzymała oddech i 
zacisnęła oczy. 

 

- Przepraszam – usłyszała z pobliża głęboki głos Logana. Musnął 

dłonią jej policzek. 

 

Drżąc, Toni odetchnęła z ulgą. To był tylko Logan i zdała sobie 

sprawę, że spała na tyłach busu Exodus End. Wszystko co się wydarzyło, 
brzmiało jak ze snu, a nie że naprawdę tego doświadczyła. Nic dziwnego, 
że obudziła się zdezorientowana. 

 

Logan przesunął się na kanapie, zabrał jej poduszkę i wsunął swoje 

udo pod jej głowę. Jego palce pogładziły jej włosy, gdy oparła głowę na 
jego kolanie. Nie mogła nic poradzić na rozluźnienie i radość, że był tu z 
nią. Rozmawiał z nią. Przeprosił ją. Nie mogła być na niego zła. To ona 
wrobiła go w odebranie swojego dziewictwa i była pewna, że seks z nią 
nie sprawił mu przyjemności. Nie miała pojęcia jak zadowolić mężczyznę. 
Była smutna, że cały jego zespół wiedział, że była beznadziejna w łóżku, 
ale pozna tym cieszyła się, że z nią rozmawiał. Dotykał jej. Może 
nauczyłby ją jak wstrząsnąć jego światem, aby mogła się nieco nauczyć. 

 

- Ja też przepraszam – powiedziała. 

 

Jego ręka znieruchomiała. 

 

- Za co? 

background image

 

- Za to, że cię oszukałam. Wiem, że nie przespałbyś się ze mną, 

jeśli wiedziałbyś, że jestem dziewicą. 

 

Zaśmiał się. 

 

- Nie doceniasz swojego seksapilu. Już ci powiedziałem, że jesteś 

dokładnie w moim typie. 

 

- W takim razie przepraszam, że nie byłam dobra. 

 

- A ja przepraszam, że jestem pieprzonym kłamcą. Było 

fantastycznie, Toni. Ty jesteś fantastyczna. 

 

Naprawdę tak uważał? 

 

- Więc nic ci nie będzie?- zapytał.- Czuję się jak kompletny dupek. 

Zrobiłbym to inaczej, gdybym wiedział, że to twój pierwszy raz. 

 

Jego głaszcząca ręka zdawała się być taka delikatna, tak kojąca, że 

niemal wyobraziła sobie, że należała do niego. Pragnęła tego o wiele 
bardziej niż powinna. 

 

- Taa, nic mi nie jest Naprawdę. Nie mówię tego tak po prostu. 

Chciałam stracić z tobą swoje dziewictwo. 

 

Opuszki jego palców musnęły jej szyję i pod dreszczem wyskoczyła 

gęsia skóra na jej ciele. 

 

- Nie powinien być to ktoś, kogo kochasz?- zapytał. 

 

Zaśmiała się. 

 

- Może kilka kobiet wciąż myśli w taki sposób, ale ja nie jestem 

jedną z nich. 

 

- Ile masz lat?- musnął miejsce za jej uchem i stwardniały jej sutki. 

Ciało między jej udami, które było wrażliwe i obolałe, gdy zaspała, nagle 
stało się gorące i zawstydzająco wilgotne. 

 

- Później zapytasz o to ile ważę?- zapytała. 

 

- Co? 

background image

 

- Są dwie rzeczy, o które nigdy nie powinno się pytać kobiety: o jej 

wiek i wagę. 

 

- Cóż, w takim razie ile masz… 

 

- Dwadzieścia pięć – wymamrotała. 

 

- Dwudziestu pięciu letnia kobieta z taką twarzą… - położył dłoń na 

jej ustach i ścisnął jej policzki w najmniej romantyczny sposób jaki 
można było sobie wyobrazić.- I fantastycznymi cyckami… - sięgnął do jej 
piersi, ale zatrzymał dłoń o kilka cali od nich. Ścisnął się jej brzuch, gdy 
chciała aby pokonał tą przerwę dzielącą ich ciała, pragnąc poczuć jego 
palce na swojej piersi, pulsującym sutki.- Nie jest dziewicą do tego 
wieku, no chyba, że zamierzała zachować je do małżeństwa czy coś 
takiego. 

 

Opuścił rękę na kanapę blisko jej ramiona, przez co stłumiła 

sfrustrowany jęk. Dlaczego już jej nie dotykał? Chciała, aby jeszcze to 
zrobił. 

 

 

- Po prostu nigdy nie było okazji – powiedziała. Ale Boże, jak ona 

chciała, aby jeszcze jakaś się nadarzyła. Nie była tylko pewna jak go do 
tego przekonać. Powinna to powiedzieć? Gdyby to zrobiła, to pewnie by 
pomyślał, że była niewyżyta.- To nić wielkiego, Logan. Przepraszam, że 
to dla ciebie takie traumatyczne. 

 

- Dla mnie?- prychnął.- To ty powinnaś być tu przerażona. 

Zerżnąłem cię – skrzywdziłem cię – a potem przeraziłem, gdy zostawiłem 
cię krwawiącą na kanapie. To było chujowe posunięcie z mojej strony. 

 

- Nic mi nie jest, Logan – dotknij mnie. Przytul mnie. 

 

- Więc naprawdę wszystko jest w porządku? Nie jesteś zła ani 

smutna? 

 

- Dlaczego bym miała być? – nie wiem jak ci powiedzieć czego 

naprawdę chcę.   

 

Odetchnął z ulgą. 

 

- Więc możemy zostać kumplami? 

background image

 

Zesztywniała. Zdecydowanie tego nie chciała. Teraz była zła i 

smutna. Już tuziny razy słyszała słowa „zostańmy kumplami.” I żaden z 
tych mężczyzn nie był w niej. 

 

- Pewnie – powiedziała przez gulę w gardle.- Kumple. No bo kim 

innym mielibyśmy by być? 

 

- Jesteś cudowna. Myślałem, że zmyjesz mi za to głowę. Cieszę się, 

że to obgadaliśmy – powiedział.- Sam i chłopaki wkurzyliby się, jeśli 
moje napalenie zepsułoby tą książkę, albo twoją pracę nad nią. 

 

- Tak jak powiedziałam – powiedziała, ciesząc się, że było na tyle 

ciemno, że nie widział jej zszokowanej miny.- To nic wielkiego. 

 

Zastąpił swoje kolano poduszką i wstał. 

 

- Wiszę ci kwiaty – powiedział. Pochylił się nad nią i pocałował ją w 

policzek. Zatrzymał się. Pocałował ją w czubek nosa. Zawahał się. Nakrył 
jej wargi swoimi i pocałował ją z tym głębokim, pożerającym głodem, 
który szybko rozpalił jej majtki. Tak, to. Właśnie tego chcę. Żadnych kwiatów 
ani przyjaźni. Chcę twojej namiętności. Ciebie.
 

 

Oderwał się od niej chwilę później, oddychając chrapliwie. 

 

- Cholera, kobieto. Jak mam trzymać fiuta w spodniach, skoro tak 

mnie całujesz? 

 

Zanim zdołała odpowiedzieć, że nie chciała, aby go tam trzymał, 

wyszedł z pokoju i zamknął drzwi. Zapatrzyła się w ciemność, czując, że 
mieszanina szalejących hormonów i emocji nie dałaby jej usnąć. 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

 

Rozdział 6 

 

 

 

Logan nie spał ani trochę. Najpierw leżał rozbudzony na swoim 

łóżku, czując się jak największy dupek na świecie. Po tym jak zasnęli 
wszyscy oprócz kierowcy, zebrał się na odwagę, aby przeprosić Toni za 
wykorzystanie jej niedoświadczenia. Po tym jak wszystko z nią wyjaśnił, 
dał się ponieść chwili i pocałował ją. Po tym głupim posunięciu, leżał w 
łóżku przez resztę nocy, myśląc o niej. Ze wzwodem. Ściśniętym 
żołądkiem. I myślami wypełnionymi jej osobą. Zaskoczył sam siebie, bo 
tylko połowa z tych myśli była wypełniona seksualną naturą. Przyłapał 
się na tym, że zastanawiał się jakie było jej życie. Jej rodzina. Jej 
przeszłość. Rzeczy, jakie lubiła. Których nie lubiła. Dziwne. Może 
spróbowałby poznać ją nieco bardziej. Powinni być teraz przyjaciółmi. 
Przyjaciele rozmawiali o takich nudnych rzeczach, prawda? Z tym że nie 
sądził, aby były nudne. Prawdę mówiąc, to miał nadzieję, że będą  
nudne. Może wtedy udałoby mu się pomyśleć o czymś innym, niż jej 
łagodnych, brązowych oczach, słodkim uśmiechu, miękkich włosach i 
tych przepysznych cyckach i och takiej ciasnej cipce, która nigdy 
wcześniej nie była wypełniona innym fiutem. 

 

Logan jęknął i odsunął zasłonę przy swoim łóżku. Zamknął się w 

łazience, ogolił a potem wziął długi prysznic, przez co pewnie by się 
naraził na gniew reszty. W busie mieli ograniczony zapas wody, a on 
zużył więcej niż swój przydział. Kiedy wyszedł z łazienki w swoim 
ręczniku, czuł się tak, jak człowiek świeżo przemieniony w zombie. 

 

Usłyszał głośne westchnienie ze strony rozsuwanych drzwi. Te 

wielkie, brązowe oczy – teraz ukryte za parą okularów – przyjrzały się 
uważnie każdemu skrawkowi jego odsłoniętego ciała. W ciągu nocy 
Logan przekonał siebie, że Toni oddała mu swoją cnotę, bo był 
dostępny, ale teraz zdecydowanie było czuć napięcie między nimi. I nie 
było jednostronne. Logan nie mógł się oprzeć, aby ją podręczyć. 
Uwielbiał, gdy się rumieniła. Ściągnął ręcznik i użył go, aby wytrzeć 

background image

swoje włosy. Dał jej mnóstwo czasu, aby przyjrzała się jego nagiemu 
ciału, a potem przewiesił mokry ręcznik przez ramiona. 

 

- Dzień dobry, owieczko – mruknął. 

 

Spojrzała mu w oczy ze zdziwieniem, gdy zdała sobie sprawę, że 

nie była niewidzialna. 

 

- Proszę cię, załóż coś na siebie – Butch poskarżył się, gdy grzebał 

po szafkach, aby zaparzyć kawę.- Nikt nie chce tego widzieć z samego 
rana. 

 

- Nie powiedziałabym, że nikt nie chce – powiedziała Toni, 

rumieniąc się. Szeroki uśmiech na jej twarzy był raczej pewny siebie, niż 
zawstydzony.- Wygląda na mniejszego, niż pamiętam. 

 

Logan zaśmiał się. 

 

- Jestem pewien, że mogłabyś to naprawić, jeśli byś spróbowała – i 

przez próbowanie miał na myśli, aby stała wyglądając na słodką i 
poruszoną.  

 

- Zrobiłabym to, ale powiedziałeś, ze chcesz być moim kumplem – 

zasunęła drzwi. 

 

- Co powiesz na kumpli z korzyściami?- zawołał na tyle głośno, aby 

go usłyszała. 

 

- Lepiej żeby kawa była już gotowa – Steve burknął ze swojego 

łóżka. Ten człowiek nie funkcjonował przed dziesiątą rano bez wypicia 
połowy dzbanka.- Albo poprzestawiam to i owo na twarzy Casanovy. 

 

- Wydaje mi się, że jest bardziej jak John Holmes – powiedział Max 

i wstał ze swojego miejsca. Zamarł, gdy jego wzrok wylądował na 
Loganie.- Butch ma rację. Nikt nie chcę zobaczyć tego jako pierwszej 
rzeczy z samego rana. 

 

- Więc zachowam to na później – Logan wysunął szufladę spod 

swojego łóżka i wyciągnął czyste bokserki. Zdecydował się na czarne 
jedwabne. Z jakiegoś powodu przypomniały mu o Toni. Pewnie dlatego, 

background image

że była taka jedwabista przy jego ciele. Tak jak jej delikatna, nietknięta 
skóra. 

 

Dochodząc do wniosku, że jego kumple też nie chcieliby patrzeć na 

jego obcisłe bokserki, założył także dżinsy. 

 

- Śniadanie za dziesięć minut – Cade, ich nocny kierowca, zawołał z 

przodu busu. 

 

Butch sięgnął do swojego notatnika, podniósł górną stronę – 

wczorajszy grafik – i przyjrzał się stronie pod spodem. Spojrzał na swój 
zegarek i skrzywił się. 

 

- Jesteśmy spóźnieni o piętnaście minut. Musicie pospieszyć się z 

jedzeniem – powiedział chłopakom.- Musimy być o dziesiątej w rozgłośni 
radiowej. 

 

Logan poszedł wysuszyć włosy, zanim reszta chłopaków zaczęłaby 

walczyć o łazienkę. Jeżeli nie zadbałby odpowiednio o swoje długie fale, 
to skręciłby się w loczki, a potem zaprezentowały się jako zawstydzające 
afro z lat ’70. Max zazwyczaj najdłużej przesiadywał w łazience, a jako 
że miał założoną szynę na nadgarstku, to zajmowało mu dziesięć razy 
więcej czasu, aby ułożył swoje włosy. Przez większość dni nie dbali o to, 
że wyglądali okropnie, ale gdy musieli wystąpić publicznie, to zawsze 
oczekiwano, że będą wyglądać schludnie. Sam naprawdę naciskał na ich 
wygląd. A Logana skrytykowano o kilka razy za wiele w Brillo-Pad za 
łóżkową fryzurę. Miał nadzieję, że  w przyszłości nie będą musieli 
występować publicznie. W czasie trasy takie dni zdarzały się 
sporadycznie. 

 

- Sinnersi będą jedli z nami śniadanie?- Dare zapytał, ziewając 

przeciągle. 

 

Butch znowu spojrzał na swój grafik. 

 

- Nie tego ranka. Wydaje mi się, że występują w mieście obok. 

Sam powiedział, że musicie rozpylić swój czar. 

 

- A co z wywiadem radiowym?- zapytał Dare. Najwidoczniej chciał 

spędzić nieco czasu ze swoim bratem. Logan nie widział własnego brata 

background image

od ponad roku i nie przeszkadzało mu to. Nie dogadywali się zbytnio. 
Prawdę mówiąc, to ledwie się tolerowali. 

 

- Nie, Sinnersów nie będzie w rozgłośni radiowej. I spotkacie się 

sami podczas spotkania z fanami meet and greet. 

 

- Głupio z mojej strony, że sądziłem, że spędzę nieco więcej czasu 

z Treyem podczas tej trasy – Dare powiedział z kwaśnym grymasem. 

 

Logan podłączył suszarkę, kalkulując ile tego dnia mógł spędzić 

czasu z Toni. Musiał się postarać, aby podczas śniadania usiąść obok 
niej. A potem w limuzynie. Może mógłby spędzić z nią nieco czasu za 
sceną – czy może pracowałaby nad swoją książką, podczas ich zajęć? 
Być może będzie ją widywał więcej, niż przypuszczał. Tylko nie był 
pewien ile razy się spotkają, ale tak długo jak będzie miał ją na oku, to 
może skupi się na tym co powinien i nie będzie się zastanawiać gdzie 
była, ani co robiła. 

 

Po wysuszeniu włosów i prawie zapanowaniu nad nimi – były tak 

gęste i falowane, że żyły własnym życiem, przez co czasem myślał, aby 
je zgolić – Logan wyszedł z łazienki i zapukał do zamkniętych drzwi na 
tyłach. Doszedł do wniosku, że ktoś powinien wyjaśnić Toni co ich 
czekało dzisiejszego dnia i zdecydował, że tym kimś będzie on, zanim 
ktoś inny wpadnie na tak genialny pomysł. 

 

- Jeszcze chwilka – zawołała. 

 

Rozsunęła drzwi i wgapiła się w jego nagi tors. Logan cieszył się, 

że jeszcze nie założył koszulki i że poprzedniego dnia poćwiczył nieco 
więcej. Dał jej chwilę, aby się nie patrzyła – bo hej, lubił jak zwracała na 
niego uwagę. Silnik autobusu zamruczał i ten zaczął zwalniać. 

 

- Zatrzymamy się, aby zjeść śniadanie, a potem pojedziemy, aby 

przeprowadzić wywiad na żywo w rozgłośni radiowej. Chcesz pójść z 
nami, aby zobaczyć jak to jest? 

 

Uśmiechnęła się, a jej brązowe oczy zabłyszczały od 

podekscytowania. 

 

- Tak. Nie mogę się doczekać. 

background image

 

Uśmiechnął się do niej na długi moment jak idiota. Naprawdę 

zdawała się mieć dobrze tego ranka i wydawało mu się, że nie była na 
niego zła. Nie był pewien, dlaczego poczuł taką ulgę. Nie był pewien, 
czego oczekiwał. Pewnie tego, że się ukryje i nie pokaże przez dni. Albo 
że będzie płakać. Pośle mu spojrzenia pełne nienawiści. 

 

- Jesteś piękna – wypalił. 

 

Przewróciła oczami i wyminęła go. Poszła porozmawiać z Butchem, 

pytając go o to jak działał grafik. Kto go ustalił? I dlaczego? 

 

- Gdyby nie ja – Butch powiedział najbardziej szorstkim i 

przemądrzałym tonem.- To ta czwórka ledwo co by odnalazła scenę, nie 
wspominając już o innych obowiązkach. 

 

Toni wyglądała pod wrażeniem, co Butch od razu zauważył. Była 

przebiegła. Butch wiedział więcej o Exodus End niż jakakolwiek osoba na 
świecie. Jeżeli chciała znaleźć jakieś prawdziwe brudy na nich, to 
oczarowała odpowiednią osobę. Logan zaśmiał się i ruszył do swojej 
szuflady, aby znaleźć koszulkę. Kiedyś jakaś kobieta powiedziała, że 
najbardziej pasował mu niebieski, jako że podkreślał jego piękne oczy. 
Nie wiedział, dlaczego akurat ta myśl przeszła mu przez myśl i dlaczego 
czuł potężną potrzebę założenia czegoś niebieskiego. 

 

- Z czego się tak cieszysz?- zapytał go Dare. 

 

- Nie dlatego, że spałem dobrze – Logan zerknął w stronę salonu, 

gdzie Toni namawiała Butcha, aby bardziej otwarcie dał jej nieco więcej 
informacji. 

 

- Jestem pewna, że są naprawdę wdzięczni, że zawsze ratujesz im 

tyłki – Toni powiedziała ze szczerością. 

 

Butch zarumienił się z przyjemności i uśmiechnął. 

 

- Cóż, nic mi nie wiadomo na ten temat. Myślą, że to robię, bo 

lubię ich opierdalać. 

 

- Jest totalnym sadystą – powiedział Max, posyłając swój 

najzimniejszy uśmiech. 

background image

 

Toni widocznie zadrżała. 

 

Uch, nie ma mowy, Max. Logan założył koszulkę przez głowę, 

zamknął kopniakiem szufladę i popędził w stronę swojej owieczki w 
konserwatywnym stroju. Stanął pomiędzy Toni i Maxem. 

 

- To zabawne, jak Butch zapomina o rzeczach, które wiele razy dla 

nas spieprzył – powiedział Logan. 

 

Objął ręką talię Toni i spojrzał sztywno w stronę Maxa, wysyłając 

mu znaki. Nie dodamy jej do twojej kolekcji zabawek. 

 

Max zaśmiał się i pokręcił głową na Logana. Potem zrobił minę 

niczym skrzywdzony zwierzak i pociągnął Toni za rękaw, aby zwrócić na 
siebie jej uwagę. 

 

- Toni, pomożesz mi z czymś?- potarł swój usztywniony 

nadgarstek, jakby cierpiał z powodu poważnej rany, a nie operacji. 

 

- To zależy – odpowiedziała. 

 

- Pomożesz ułożyć mi włosy? Idzie mi to opornie, odkąd muszę 

używać jednej dłoni. Już jesteśmy spóźnieni. I to przez złotego chłopca, 
który wcześniej okupował łazienkę. 

 

Kobiety zapłaciłyby prawdziwymi pieniędzmi za okazję dotknięcia 

włosów Maximilliana Richardsona. Logan przyjrzała się Toni, czekając na 
jej reakcję. 

 

- Brzmi to jak robota dla Butcha – powiedziała. 

 

Logan mógłby ją pocałować. Gdyby nie próbował zachowywać się 

jak najlepiej, to pewnie już by to zrobił. 

 

Max chwycił jej nadgarstek w swój uszkodzony i przesunął palcami 

po jej. 

 

- Ale chcę, aby to te dłonie mnie dotknęły. Ostrożnie  i delikatnie. 

 

Toni spojrzała na Maxa, jakby była w transie. Bus się zatrzymał i 

Logan chwycił Toni za nadgarstek. Odwrócił ją w stronę wyjścia. 

background image

 

- Za późno, Max – powiedział Logan.- Jesteśmy już na miejscu. 

Podczas śniadania będziesz wyglądać jak potrącone zwierzę. 

 

- Jeżeli potrącone zwierzę by wyglądało jak on, to załatwiłabym 

sobie pracę w urzędzie i przyniosła swoją własną łopatę – Toni mruknęła 
pod nosem. 

 

Max zaśmiał się, wyglądając na zadowolonego z siebie. 

 

Cholera! Leciała na Maxa? Czy jakakolwiek kobieta nie leciała na 

Maxa? Logan spróbował zwrócić na siebie uwagę Toni. 

 

- Twoje dłonie nie były tak delikatne, gdy były zaplątane w moje 

włosy – pożałował tego, w chwili w której to powiedział. Chociaż dał 
Maxowi jasno do zrozumienia, że to on ją zdobył pierwszy, to starło to 
uśmiech z twarzy Toni. Zacisnęła szczękę w ciasną linię.- Chciałbym – 
dodał, mając nadzieję, że uda mu się to obrócić w żart a nie skargę. 

 

Max i Steve zaśmiali się z jego kłopotów. Dare spojrzał na niego z 

niezadowoleniem. Logan zazwyczaj gładko radził sobie  z kobietami. Co 
do cholery się z nim działo? 

 

- Cóż, chyba pójdę na śniadanie wyglądając jak potrącone zwierzę 

– powiedział Max. Wyciągnął łokieć w stronę Toni.- Dołączysz do mnie? 

 

Przez moment patrzyła niepewnie Maxa, zanim złapała go za 

zgięcie łokcia. Jej olśniewający uśmiech powrócił. 

 

Logan stłumił chęć powiedzenia kilkakrotnego kurwa, gdy wyszedł 

za nimi z busu. Banda załogi ze sceny, ochrony i członków zespołu 
ruszyła w stronę restauracji. Toni zapytała Maxa, jak udało im się 
wynająć całe miejsce tylko dla siebie. I Logan chciał odpowiedzieć na te 
pytania. 

 

- Sam zawsze robi wszystko na wielką skalę. Zanim staliśmy się 

sławni, obskubał nas z kasy, abyśmy mogli się wozić limuzynami i 
urządzać imprezy, na które nie było nas stać – powiedział Max. 

 

- Jestem pewna, że teraz was na to stać – powiedziała Toni. 

 

Max zaśmiał się. 

background image

 

- Czy to twój sposób na zapytanie, ile zarabiamy? 

 

Otworzyła szeroko oczy. 

 

- Och nie, nie chciałam wyrazić się w ten sposób. To 
nieporozumienie. 

 

- Stać nas – powiedział. 

 

Logan naprawdę chciał kopnąć Maxa w tył kolana. Dlaczego to 
jemu było dane rozmawiać z Toni? Bo był wokalistą. Basiści też byli 
ważni. Logan wyciągnął głowę. Cóż, basiści powinni być ważni. Ktoś 
złapał Logana za ramię i zatrzymał go w pół kroku. Przeszywające, 
zielone spojrzenie Dare’a sprawiło, że poczuł się wysoki na trzy 
cale. 

 

- Przestaniesz wreszcie?- powiedział Dare. 

 

- Co mam przestać? 

 

- Bawić się nią. 

 

- Nie bawię się nią – Logan machnął ręką w stronę oddalającej się 
Toni.- To Max się nią bawi. 

 

- Max nie posunie się za daleko. Ty już to zrobiłeś. 

 

- Niby dlaczego? Bo była dziewicą? 

 

Dare skrzywił się. 

 

- Miałem nadzieję, że moje podejrzenia były mylne. 

 

I Logan właśnie chciał się wgryźć w swój własny but. 

 

- Tylko dlatego, że odebrałem jej cnotę… 

 

- Ciszej – Dare warknął.- Wątpię, aby chciała się tym podzielić z 
całym światem. 

 

- Nie wiedziałem, w porządku? Dopóki się nie skończyło. 

 

- Jak mogłeś nie wiedzieć, Logan? 

background image

 

Nie podobało mu się, że dostawał kazania od członka swojego 
zespołu.   

 

- Nigdy z żadną nie byłem. 

 

- Po prostu przestań myśleć tym co masz w spodniach i użyj swojej 
głowy. Jeśli teraz tego nie zatrzymasz, to ją skrzywdzisz. 

 

- Nie mogłem jej skrzywdzić aż tak bardzo. Nie płakała. 

 

Dare ścisnął się za nasadę nosa, jakby rozmawiał z dzieckiem i 
tracił cierpliwość. 

 

- Dobra, wyjaśnię to inaczej. Znasz te dziewczyny, z którymi się 
prześpisz i myślą, że jesteś w nich zakochany? 

 

- Taa, naiwne dziewczyny. 

 

- A jakie dziewczyny są naiwne najbardziej na świecie? 

 

Loganowi zrzedła mina. 

 

- Dziewice. 

 

Dare skinął głową. 

 

- Więc jeśli nie chcesz, żeby myślała, że to coś poważnego, to 
musisz uważać. 

 

A może on chciał czegoś poważnego. Czy miesiąc, który miała 
spędzić z nimi podczas trasy, był czymś poważnym? Jemu 
pasowało. 

 

- Rozumie się, szefie – powiedział. 

 

Gdy znaleźli się w restauracji, Logan zorientował się, że podczas 
gdy Dare dawał mu radę, której nie potrzebował, to Toni usiadła 
między Maxem i Steve’em przy ich zarezerwowanym stoliku. Nie 
było tak, że nie cieszył się, że jadła wraz  nimi. Chodziło to, że była 
między mężczyznami, którzy nie byli nim. Zdecydował, że poddałby 
się sklonowaniu, aby Toni mogła siedzieć między nim a nim. 
Reagan siedziała naprzeciwko trójki, paplając o tym jak wygrała 

background image

konkurs na gitarzystkę rytmiczną. Toni zapisywała wszystko na 
serwetce, przyglądając się jej z fascynacją. Max bawił się 
kosmykiem długich, kręconych włosów Toni, ale zdawała się tego 
nie zauważyć. Loganowi podobało się, jaka pochłonięta była swoją 
pracą i jak się  na niej skupiła. Żałował tylko, że nie była tak 
skupiona na nim. 

 

Usiadł obok Reagan, która przerwała swój monolog, aby go 
uścisnąć. 

 

- Wyglądasz na zmęczonego – powiedziała. Dotknęła palcami jego 
czoła.- Nie zachorowałeś, prawda? 

 

Uśmiechnął się na jej troskę. 

 

- Nie. Po prostu nie spałem dobrze. 

 

- Nocujemy dzisiaj w hotelu?- zapytała Reagan. 

 

- Nie. Znowu bus. Jutro będzie noc w hotelu – powiedział Steve. 

 

- Jak się tu w ogóle znalazłaś?- Logan zapytał Reagn. 

 

- Sinnersi zatrzymali się tu na śniadaniu jakieś pół godziny temu. 
Zostawili mnie tu, aby poczekała na was, gamonie. 

 

Dare usiadł obok Logana. Pochylił się do przodu, aby móc 
porozmawiać z Reagan. 

 

- Dziwi mnie, że mój brat spuścił cię z oka. Wie, że jeśli przestanie 
uważać, to ja cię przejmę. 

 

Reagan przewróciła na niego oczami. 

 

- Jakbym w ogóle miała startować do kogoś jak ty, Dare Mills’ie.
 

 

 

Dare zaśmiał się i położył jedną dłoń na swoim torsie. 

 

- Au. Zabolało. 

background image

 

- Gdy wyszłam, wciąż był w łóżku z Ethanem – posłała 
dziennikarce nerwowe spojrzenie.- Wszyscy chłopcy w busie 
Sinnersów śpią do południa. 

 

Nastąpiła napięta chwila ciszy, gdy Toni spojrzała na Reagan, 
podczas gdy jej długopis zastygł nad serwetką, na której z 
pewnością był wypisany skandal. Pojawiło się kilku kelnerów z 
jedzeniem. Reagan odetchnęła z ulgą. 

 

Toni spojrzała z dezorientacją na kelnerów. 

 

- Przecież jeszcze nie zamówiliśmy. 

 

- Zamówienie zostało złożone z dwu godzinnym wyprzedzeniem – 
wyjaśniła kelnerka, gdy położyła talerz przed Steve’em. 

 

Dzisiaj było białko jajka i omlet warzywny. Jutro miały być świeże 
owoce, omlet i jogurt. Następnego dnia jajecznica z białek, 
kiełbasa z tuńczyka i pełnoziarniste tosty. Sam karmił ich bardziej 
jak modelki prezentujące bieliznę, niż jak gwiazdy rocka. Wasze 
ciała są częścią waszego wizerunku,
 powiedział, gdy zapoznał ich z 
nowym personalnym trenerem, który jeździł z nimi w trasę. Dzisiaj 
nie mieli czas na ćwiczenia, ale jutro Kirk z pewnością zacząłby 
swoją męczarnię. Zawsze to robił. 

 

Przed Toni postawiono talerz. Spojrzała na swojego omleta, jakby 
ten czołgał się po jej talerzu. 

 

- Nie wydaje mi się, abym mogła to zjeść – powiedziała.- Wygląda 
to obrzydliwie zdrowo. 

 

- Będzie dla ciebie dobre – powiedział Max.- Spróbuj. 

 

- Już wolę herbatniki i sos. 

 

- Ja też – powiedział Logan, również zniesmaczony swoim 
obrzydliwie zdrowym omletem, który postawiono przed nim. 

 

Toni spojrzała mu w oczy nad stołem i uśmiechnęła się. Serce 
Logana zabiło mocniej, a później rozpędziło się do galopu. 

background image

Ostrzeżenie Dare’a rozbrzmiało w jego myślach, ale wyciszył je. 
Pragnął jej. I nie mógł myśleć o niczym innym. 

 

- Więc skąd pochodzisz?- zapytał Logan, pragnąc jej uwagi. 

 

- Z wiejskiego dystryktu Seattle – powiedziała.- Słyszałeś kiedyś o 
Enumclaw? 

 

Logan potrząsnął głową. 

 

- Niezbyt. 

 

- To blisko Mount Rainer, prawda?- zapytał Steve. 

 

Toni rozpromieniła się w uśmiechu, przez co Logan chciał przyłożyć 
Steve’owi. 

 

- Dokładnie. Z okna swojej sypialni mam najbardziej niezwykły 
widok. 

 

Na wspomnienie pokoju, które zawierało łóżko Toni, spodnie 
Logana zdawały się wstąpić w kroczu. 

 

- Kiedyś zatrzymałem się tam w chatce – powiedział Steve. 

 

- Aby powspinać się po górach?- zapytał Dare. 

 

Steve wzruszył ramionami. 

 

- A po co innego? 

 

- Steve jest jak koza górska – powiedział Max. Oderwał wzrok od 
swojego zadania, aby poustawiać kolorystycznie paczuszki z 
cukrem w małym pudełeczku na stole, kiedy został postawiony 
przed nim talerz. 

 

- Bardziej jest jak małpa – powiedział Logan, przez co zasłużył 
sobie na dobrze wycelowanego kopniaka pod stałem. 

 

- Wspinasz się?- zapytał Steve. 

 

Logan wyobraził sobie Toni ubraną jak królik śnieżny, stojącą u 
podnóża gór obok Steve’a. Nie podobała mu się myśl, żeby miała 

background image

coś wspólnego ze Steve’em i był nieco zdezorientowany, dlaczego 
go to tak interesowało. 

 

Toni zaśmiała się. 

 

- Nie jestem na tyle zręczna, aby się wspinać. Ale lubię podziwiać 
widoki. 

 

- To piękna góra – powiedział Steve.- Nie jest zbyt wielkim 
wyzwaniem co do wspinaczki, ale nie poleciłbym jej 
początkującym. 

 

- Więc co robisz dla przyjemności?- zapytał Logan, próbując 
zwrócić na siebie jej uwagę. 

 

- Ja?- Toni spojrzała mu w oczu. 

 

- Jesteś tutaj jedyną osobą, której nie znam dobrze-  powiedział 
Logan. 

 

Wzruszyła ramionami. 

 

- Niezbyt wiele. Uczę się. Czytam. 

 

- Uczysz się dla zabawy?- Logan nigdy nie usłyszał czegoś 
podobnego. 

 

- Lubię się uczyć – zachichotała.- Być może właśnie dlatego ciągle 
zmieniam kierunku. Abym mogła zostać na studiach tak długo, jak 
to możliwe. 

 

- Jest dla ciebie za mądra, Lo – powiedział Steve.- Ledwo co 
skończył liceum. 

 

Szkoła nigdy nie była dla niego plusem, ale podziwiał ludzi, którzy 
sobie dawali w niej radę. 

 

- Niektóre osoby są dobre w szkole – powiedziała.- A niektórzy w 
innych rzeczach. 

 

Pochyliła głowę , ale Logan zauważył rumieniec, który 
rozprzestrzenił się na jej twarzy i szyi. Zerknęła na niego spod 

background image

swoich długich rzęs i mógł mieć tylko nadzieję, że myślała, iż  był 
dobry w łóżku, bo chciał zrobić na niej wrażenie tą umiejętnością. 

 

- Co studiujesz?- zapytał Logan. 

 

Zaśmiała się. 

 

- Lepiej byłoby zapytać, czego nie studiowałam. 

 

Sięgnął przez stół i chwycił ją za dłoń. Musiał jej dotknąć. Chciał, 
aby cała reszta dupków przy stole zniknęła, aby mógł być z nią 
sam na sam. 

 

- Więc czego nie studiowałaś? 

 

- Edukacji fizycznej. 

 

Uśmiechnął się. Był to przedmiot, w którym był idealny. W zbliżaniu 
się. 

 

- Mam nieco doświadczenia w tym przedmiocie, jeśli chciałabyś się 
poduczyć. 

 

- Ugh – Reagan jęknęła.- Przestaniesz wreszcie z tymi kiepskimi 
podrywami? Ja tu próbuję zjeść swoje obrzydliwie zdrowe 
śniadanie. 

 

Toni ścisnęła jego dłoń. 

 

- Jeżeli zdecyduję, że potrzeba mi takiej, to wiem kogo poprosić o 
korki. 

 

Uśmiechnął się. 

 

- Z chęcią pokażę ci to co wiem. Czego ty byś mnie nauczyła? 

 

- Niczego fizycznego – zaśmiała się.- Zaczęłam na kierunku prawa, 
potem przez jakiś czas spróbowałam literatury rosyjskiej, a potem 
przerzuciłam się na programowaniu komputerów i grafice. Podczas 
końca mojego drugiego roku, zdecydowałam, że lubię pisać, więc 
poszłam na podwójny kierunek z filologii angielskiej i 

background image

dziennikarstwa, ale skończyłam z beznadziejnym dyplomem 
bibliotekarstwa. 

 

- Ciężko było ci zdecydować, co chciałaś robić?- zapytał. 

 

Wzruszyła ramionami i nabiła na widelec jeden kawałek avocado.  

 

- Nie bardzo. Po prostu interesowało mnie tyle rzeczy. 

 

- A ja cię interesuję? 

 

- Ugh!- Reagan krzyknęła i zaczęła kilkakrotnie uderzać Logana w 
ramię.- Nie zniosę już tego. Przestań do niej podbijać, gdy jemy 
śniadanie. 

 

- Myślę, że to ty mnie bijesz – poskarżył się, nie będąc w stanie 
uniknąć ciosów, jako, że po jego drugiej stronie siedział Dare. 

 

- Logan – powiedziała Toni.- Później możesz do mnie popodbijać. 
Na osobności. 

 

Uśmiechnął się.  

 

- Da się zrobić. 

 

Oderwała wzrok od jego i puściła jego dłoń, aby mógł się 
skoncentrować na swoim śniadaniu. 

 

- Tak więc – powiedziała, odpychając avocado na bok i nabijając 
na widelec szpinak i pomidora.- Poszperałam nieco na temat tego, 
jak utworzyliście zespół, ale chciałabym to usłyszeć od was. Nie 
chcę, aby moja książka opierała się na Wikipedii. Chcę nieco 
wewnętrznych szczegółów, którymi wcześniej nie podzieliliście się z 
publiką. 

 

- Dare zaczął zespół – powiedział Steve. 

 

- Dlaczego nie zacząłeś zespołu ze swoim bratem?- Toni zapytała 
Dare’a. 

 

Logana zawsze ciekawiło, dlaczego Trey i Dare grali w osobnych 
zespołach. Obydwoje grali na gitarach, ale Dare zawsze grał na 

background image

prowadzącej, a Trey na rytmicznej, więc miałoby więcej sensu, 
jeśliby grali w tym samym zespole. 

 

- Bo Trey był do dupy – powiedział Dare. 

 

Tym zasłużył sobie na walnięcie w tył głowy ze strony Reagan. 
Jako że Logan siedział między nimi, to trafił w ogień krzyżowy. 

 

- Hej, uważaj sobie. 

 

- Trey nie jest do dupy – Reagan zaśmiała się i przewróciła oczami 
w stronę sufitu.- Dobra, jest – w każdy najlepszy możliwy sposób – 
ale nie jego gra na gitarze – sapnęła z frustracją.- To co próbuję 
powiedzieć, że jest niesamowity zarówno w byciu do dupy jak i 
graniu. 

 

- I kto teraz mówi nieprzyzwoite rzeczy przy stole?- powiedział 
Logan. 

 

- Powiedziałem, że „był”. Czas przeszły – powiedział Dare.- Trey 
nie odkrył swojego unikalnego dźwięki aż do szesnastego roku 
życia, a potem brzmiał tylko dobrze ze Sinclairem. Trey i ja nigdy 
nie uzupełnialiśmy się dźwiękowo, nawet wtedy, kiedy nasza mama 
nauczyła nas jak grać piosenki folkowe na gitarach akustycznych. 
Nasze dźwięki bardziej ze sobą konkurowały, niż się uzupełniały. 
Brzmieliśmy jak gówno, gdy razem graliśmy. 

 

- Więc nie ma żadnej szansy, abyś zagrał w zespole ze swoim 
bratem?- zapytała Toni. 

 

- Nie powiedziałbym, że jej nie ma, ale jest nikła. Obydwoje 
uwielbiamy miejsca, w których teraz jesteśmy. Dlaczego 
mielibyśmy zmienić zespoły? 

 

- Więc później do zespołu dołączył Steve?- zapytała Toni.- 
Odpowiedział na twoje ogłoszenie w LA Times na „potrzebny 
perkusista, który nie bałby się połamać pałeczek na głowach.” 

 

Dare zaśmiał się. 

 

- Nie on jeden odpowiedział na to ogłoszenie. 

background image

 

Wyprostowała się i spojrzała z uwagą na Dare’a. Logan znał wiele 
historii, które nie trafiły do opinii publicznej. Jeżeli tak najlepiej 
było zwrócić jej uwagę, to chętnie by wypełnił swoimi 
opowieściami jej serwetki. 

 

- Ilu odpowiedziało? 

 

- Tylko trzech – powiedział Dare.- Pierwszy koleś, który teraz jest 
perkusistą w Waylaid, myślał, że miałem na myśli, aby wiedział jak 
się bije. Był bardziej zainteresowany rozwalaniem ludzkiej głowy, 
niż bębnów. 

 

Steve zaśmiał się. 

 

- Poważnie? Nie mówiłeś mi o tym. To jedyny powód, dla którego 
wybrałeś mnie? 

 

Dare potrząsnął głową. 

 

- Wybrałem ciebie, bo twoja żona była seksowna. 

 

Uśmiech Steve’a zniknął. 

 

 

- Cóż, tylko to wpływało na jej plus. 

 

Cholera, Dare. Poważnie? Wszyscy wiedzieli w jaki posępny nastrój 
wpadał Steve, gdy myślał o swojej byłej żonie. Nie było powodu, 
aby wspominać o Biance przy śniadaniu. 

 

- Myślałem, że może miała jakieś seksowne koleżanki, z którymi 
mogłabym mnie poznać – powiedział Dare. 

 

- Beznadziejny z ciebie kłamca  - powiedział Max, kręcąc głową na 
Dare’a. 

 

Dare spojrzał na Maxa, który siedział po przeciwnej stronie stołu. 

 

- Dlaczego tak mówisz? 

 

- Powiedziałeś mi, że wybrałeś Steve’a dlatego, że stawał ci każdy 
włosek na ciele, gdy byłeś w towarzystwie jego wspanialszej 
połówki. 

background image

 

Dare zaśmiał się. 

 

- Ile wtedy wypiłem? 

 

- Muszę o tym usłyszeć – powiedział Logan. 

 

- Cóż, może – Dare wzruszył ramionami.- To było piętnaście lat 
temu. Mam zwyczaj zapominania o szczegółach. 

 

Toni spisywała wszystko na serwetkach, zakreślając ich słowa 
małymi ramkami, które były połączone strzałkami do innych. Logan 
spróbował przeczytać, co napisała do góry nogami, ale nie wiedział 
co było do czego. 

 

- Więc perkusista i gitarzysta nie tworzą zespołu – powiedziała 
Reagan.- Kto był następny? 

 

Steve kopnął Logana pod stołem. Logan oderwał wzrok od Toni i 
dostrzegł, że Steve uśmiecha się do niego, jakby był głupszy od 
kamienia. 

 

- Uch, Steve zapytał mnie, czy miałem czas zacząć nowy zespół – 
powiedział Logan.- Prawdę mówiąc, to nie miałem – grałem wtedy 
w Last Cannibal – ale gitarzysta prowadzący był durniem, więc 
postanowiłem dać Exodus End szanse. Przez kilka lat Steve i ja 
graliśmy razem na scenie w południowej Kalifornii, ale byliśmy w 
innych zespołach, więc razem imprezowaliśmy. Jednak nigdy nie 
graliśmy razem, dopóki oboje nie znaleźliśmy się w Exodus End.  

 

- Last Cannibal rozpadli się, gdy tylko Logan odszedł. Był jedynym 
członkiem zespołu, który wiedział co robi – powiedział Steve. 

 

Logan wzruszył ramionami. 

 

- Tylko dlatego, że reszta z nich była zbyt leniwa, aby organizować 
koncerty. Gdy zaczyna się jako pierwszy, to później trzeba czekać. 
A oni od razu chcieli przejść do imprez po koncertach. 

 

- Logan załatwił nam większość koncertów, kiedy założyliśmy 
zespół – powiedział Dare.- Jeśli nie byłby tak wspaniałym 

background image

muzykiem, to z pewnością stałby się niesamowitym menadżerem 
dla jednego ze szczęśliwszych zespołów. 

 

- Nienawidzę tego gówna – powiedział Logan.- To konieczne zło, 
aby zostać zauważonym. 

 

Logan zerknął na Toni i dostrzegł, że patrzyła na niego z 
zadowoleniem. Wspaniale. Mówcie o mnie dalej, chłopaki. Wreszcie 
nadeszła jego okazja, aby zostać zauważonym. Zawsze była. 

 

- Więc kiedy dołączył Max?- zapytała Toni. 

 

- Mieliśmy już kilka wokalistów – powiedział Dare. 

 

Logan spróbował przełknąć żółć goryczy, odkąd to on był 
pierwszym, krótkotrwałym wokalistą zespołu. 

 

- Czasem jest trudno znaleźć odpowiedni głos – powiedział Dare.- 
Już po kilku koncertach wie się, czy ten pasuje do zespołu czy nie. 
Jako że najwięcej uwagi i chwały poświęca się właśnie im… 

 

- Ale mają najłatwiejszą robotę – wtrącił się Steve. 

 

Max pochylił się nad Toni i prawie zepchnął Steve’a z ławki. Jako 
jedyny dokończył swoje śniadanie. Być może dlatego był taki cichy 
podczas opowiadania ich historii. 

 

- … trzeba znaleźć kogoś, kto potrafił jednocześnie śpiewać i łączyć 
się z tłumem – kontynuował Dare.- Zwłaszcza, jeśli planujesz grać 
na żywo. Dodatkowo niesamowicie grał na gitarze prowadzącej. 

 

- Chwila – powiedziała Toni.- Myślałam, że dopóki nie miał 
uszkodzonego nadgarstka, to grał na rytmicznej. 

 

- Jeśli tak chcesz to nazwać – powiedział Dare. 

 

- Kiedy zaczęliśmy na początku, to mieliśmy dwie gitary 
prowadzące – powiedział Max.- Wytwórnia kazała nam nieco 
stonować nasz dźwięk. Słyszałaś nasz pierwszy album?- zapytał 
Toni.- Ten, który sami wyprodukowaliśmy? Ciężko go znaleźć. 

background image

Udało nam się wydać tylko kilka setek kopii. Ale brzmieliśmy wtedy 
nieco inaczej niż teraz. Było tam sporo ciężkiego dźwięku gitary. 

 

- Nie sądzę, abym słyszała coś z waszych wcześniejszych prac – 
powiedziała Toni.- Sądzicie, że możemy zamieścić co nieco w 
książce? 

 

Była tak podekscytowana, że aż pisnęła. Jeżeli Loganowi już by nie 
podobała się ta kobieta, to by przepadł na ten dźwięk radości. 

 

- Być może – powiedział Dare.- Musimy to uzgodnić z Samem. 
Obowiązują nas kontrakty z wytwórni i klauzule dotyczące 
konkurencji i legalności. Właśnie dlatego nigdy nie wypuściliśmy 
tego albumu do sieci. 

 

- Och – powiedziała.- Cóż, mam nadzieję, że będę mogła zamieścić 
nieco nagrań, ale jeśli nie, to chciałabym je usłyszeć dla osobistej 
przyjemności. 

 

- Album nie jest tak wymuskany jak te z wytwórni. Może ci się nie 
spodobać – powiedział Max.- Dwie gitary prowadzące są nieco 
przytłaczające. 

 

- Sinnersi tak grają podczas solówek – powiedziała Reagan. Jej 
całe ciało zadrżało na samą myśl o takiej możliwości. 

 

Logan objął jej ramiona i ścisnął. 

 

- Nie pozwól, aby twój chłopak podsuwał ci jakieś pomysły. 
Trzymamy się tego co nam odpowiada, a nie co pasuje Sinnersom. 

 

Westchnęła z rozczarowania. 

 

- Chce tak bardzo grać na gitarze prowadzącej, że aż da się to 
wyczuć – Max powiedział z cichym śmiechem. 

 

- Wybacz, Reagan, ale to mój koncert – powiedział Dare.- Kiedyś 
zagrasz na prowadzącej w swoim zespole. Jesteś do tego 
stworzona. 

background image

 

Zdawało się, że to nieco ją udobruchało, więc Logan poluźnił swój 
uścisk. Toni odetchnęła głośno. Hmm… Nie podobało się jej, kiedy 
przytulił Reagan? A może wzdychała z ulgą z jakiegoś innego 
powodu? Logan potarł nagie ramię Reagan i przyjrzał się reakcji 
Toni. Ta zmarszczyła brwi w grymasie. Więc nie podobało się jej, 
gdy dotykał Reagan. Było to pewne. Cios z łokcia w żebra 
powiedział mu, że z kolei Reagan nie podobał się jego sposób na 
dotykanie jej. 

 

Logan opuścił rękę i chwycił za widelec. Wybrał ze swojego omleta 
pomidory, zjadł jeden po drugim i powtórzył to samo z kawałkami 
avocado. Lubił je z osobna, ale nie był fanem ich połączenia w 
jajku i szpinaku. 

 

- Skąd wiedzieliście, że Max był odpowiednim wokalistą dla 
zespołu?- zapytała Toni. 

 

- Gdy Max zagrał z nami po raz pierwszy na scenie, to wszyscy 
uprawialiśmy seks – powiedział Steve. 

 

- Czy czasami nie byłeś wtedy żonaty?- zapytała Toni, patrząc na 
niego ze zdziwieniem. 

 

- Taa – powiedział Steve, skinąwszy głową.- Do tamtego czasu 
Bianca przestała się ze mną regularnie pieprzyć, więc kiedy tamtej 
nocy rzuciła się na mnie po koncercie, to wiedziałem, że to dzięki 
Maxowi. 

 

- Że dzięki mnie poruchałeś?- Max skrzywił się. 

 

- Że wszyscy zaliczyliśmy – powiedział Steve. 

 

- Przez Maxa panie szybko się podniecają – powiedział Dare. 

 

- Przez was wszystkich się podniecają – powiedziała Reagan.- O 
dziwo, na mnie to nie działa. 

 

Wiedząc, że żartowała, Logan chwycił ją za udo tuż nad kolanem i 
zaczął ściskać kilka razy, aż zaczęła się miotać na kanapie i śmiać. 

 

- Reagan kłamie – powiedziała.- Z całą pewnością za nami szaleje. 

background image

 

- Ja to widzę wasz urok – powiedziała Toni. 

 

- Jesteś podniecona, Toni?- Max szepnął jej do ucha. 

 

Spojrzała na Logana i powiedziała: 

 

- Nawet nie masz pojęcia jak bardzo.