background image

 

Dopełnianie w swym ciele udręk Chrystusa 

K

IKO 

A

RGUELLO

,

 

S

TANISŁAW 

Ł

UCARZ

 

 

 

1.

 

D

OPEŁNIANIE  W

 

SWYM  CIELE  UDRĘK 

C

HRYSTUSA 

UCARZ

 Temat  cierpienia  jest  w chrześcijaństwie 

jednym  z tematów  centralnych  i przez  to 
bardziej  niż  inne,  tematem,  w którym 
skupiają  się  paradoksy  chrześcijaństwa. 
Chrześcijaństwo 

jest 

bowiem 

religią 

paradoksów.  Nie  da  się  go  zakuć  w ramy 
systemu  logicznych  twierdzeń  i uczynić 
z jego  głoszenia  gładkiego,  potoczystego 
wykładu filozoficznego. Dla jednych jest to 
problem, dla innych radość. Problemem jest 
to  dla  tych,  którzy  chcieliby  ogarnąć 

background image

 

wszystko  swoim  rozumem  i  w ten  sposób 
zawładnąć  Bożym  objawieniem,  radością 
zaś  dla  tych,  których  Bóg  obdarzył  łaską 
prostoty. 

Jaka 

jest 

istota 

owej 

paradoksalności  chrześcijaństwa?  Tkwi  ona 
w jego  korzeniach.  Otóż  chrześcijaństwo 
jest  objawieniem  mądrości  Bożej,  która 
przekracza  i kontestuje  mądrość  ludzką. 
Mądrość Boża zawstydza  mądrość ludzką 

1

W przypadku  cierpienia  widać  to  w sposób 
szczególny.  Mądrość  ludzka  motywowana 
religijnie starając uporać się ze straszliwym 
dramatem  cierpienia  ludzkiego  próbuje  mu 
nadać  wartość  odkupieńczą,  jakby  to 
cierpienie zbawiało świat, czy pojedynczych 
ludzi. Chcąc oprzeć taki sposób myślenia na 
Piśmie  św.  bardzo  chętnie  sięga  się  do 
zapisanego 

już 

w tytule 

zwrotu 

zaczerpniętego  z Listu  św.  Pawła  do 
Kolosan.  Św.  Paweł  pisząc  tam  o swych 
cierpieniach dodaje: ze swej strony w moim 

background image

 

ciele  dopełniam  braki  udręk  Chrystusa 

2

W tym  tak  rozumianym  zwrocie  kryją  się 
jednak dwa niebezpieczeństwa. Pierwsze już 
wspomniane,  jakoby  cierpienie  miało 
w sobie 

moc 

zbawczą, 

a drugie 

to 

przekonanie,  że  cierpieniom  Jezusa  jeszcze 
czegoś  brakuje  i trzeba  tychże  cierpień 
dopełniać,  jakby  Chrystus  cierpiał  za  mało, 
żeby  zbawienie  się  dokonało,  i dlatego 
potrzebne  jest  jeszcze  dodatkowo  nasze 
cierpienie. 

Zacznijmy 

od 

drugiego 

niebezpie-

czeństwa.  Na  to  zagrożenie  zwraca  uwagę 
już  tłumacz  Listu  św.  Pawła  do  Kolosan 
w Biblii  Tysiąclecia.  Otóż  czytamy  tam 
w przypisie  odnoszącym  się  do  zacyto-
wanego  wyżej  fragmentu:  Skuteczności 
zadośćczyniącej 

i uświęcającej 

męki 

Chrystusa  nie  może  niczego  brakować 
i odsyła nas do Listu do Hebrajczyków. Tam 
zaś znajdujemy takie między innymi słowa: 

background image

 

Na  mocy  tej  woli uświęceni  jesteśmy  przez 
ofiarę  ciała  Jezusa  Chrystusa  raz  na 
zawsze 

3

Jak więc można dopełniać czegoś, 

co  jest  samo  w sobie  pełne  i doskonałe. 
Z kolei  pierwsze  niebezpieczeństwo,  to 
wspomniane  już  przekonanie,  że  to 
cierpienie  zbawia  świat,  że  Bóg  Ojciec 
potrzebuje  cierpienia  swego  Syna  i naszego 
cierpienia,  żeby  dokonać  zbawienia.  Takie 
myślenie  jest  absolutnie  niechrześcijańskie, 
to 

rodzaj 

cierpiętliwego 

pogaństwa 

ubóstwiającego cierpienie. 

Cierpienie  samo  w sobie,  krzyż  sam 

w sobie jest przekleństwem. Nie ma ono nic 
wspólnego  z Paschą,  która  jest  treścią 
chrześcijaństwa.  Istotą  zaś  Paschy  jest  fakt, 
że Bóg przeprowadza człowieka na różnych 
poziomach  ze  śmierci  do  życia.  To nie 
cierpienie  i krzyż  zbawiło  świat.  Wielu 
bowiem 

ludzi 

fizycznie 

i psychicznie 

bardziej  cierpiało  od  Jezusa,  setki  tysięcy 

background image

 

zostało  ukrzyżowanych,  ale  żaden  z nich 
świata nie zbawił. Na świecie i dziś jest taki 
ogrom  cierpienia,  że  gdyby  to  ono  samo 
w sobie  miało  moc  zbawczą,  pewnie  świat 
byłby  już  wielokrotnie  zbawiony.  Tak 
jednak nie jest. Jest raczej odwrotnie, toż to 
właśnie  cierpienie  woła  o Zbawiciela.  Bóg 
nie  jest  źródłem  cierpienia  i go  nie 
potrzebuje.  Nie  jest  tyranem  sycącym  się 
krwią  poddanych,  przeciwnie,  jest  Miłością 
i płacze  nad  tragedią  swych  dzieci.  Już 
w Starym 

Testamencie 

widzimy 

wielokrotnie, jak Bóg jest  czuły na wołania 
Izraelitów w niewoli egipskiej, jak lituje się 
nad 

cierpieniem 

swego 

ludu 

i poszczególnych 

osób. 

Jezus 

sam 

kilkakrotnie 

płacze 

nad 

ludzkim 

cierpieniem.  Widzimy  łzy  w Jego  oczach 
nad  grobem  Łazarza  i nad  Jerozolimą.  Nie 
wolno  jednak tego  płaczu  rozumieć li  tylko 
sentymentalnie.  Ona  ma  niezwykłą  głębię 

background image

 

teologiczną.  Gdybyśmy  spojrzeli  na  tekst 
oryginalny  ewangelii  św.  Jana,  gdzie 
opisana  jest  reakcja  Jezusa  na  widok 
płaczących  Marii,  Marty  i Żydów  przy 
grobie  Łazarza,  to  przekonalibyśmy  się,  że 
polskie 

tłumaczenie 

tego 

fragmentu, 

w którym  czytamy:  Gdy  więc  Jezus  ujrzał 
jak  płakała  ona  i Żydzi,  którzy  razem  z nią 
przyszli, 

wzruszył 

się 

w duchu, 

rozrzewnił..., 

4

  jest  bardzo  sentymentalne, 

odpowiadające  być  może  naszej  polskiej 
uczuciowości,  ale  niezgodne  z oryginałem. 
Czytamy  tak  bowiem:  enebrimesato  to 
pneumati 

kai 

etaraxen, 

co 

oznacza 

dosłownie, że Jezus rozgniewał się w duchu 
i był  wstrząśnięty.  Co  sprawiło,  że  Jezus 
rozgniewał  się  w duchu  i był  wstrząśnięty. 
O. J. Bolewski  SJ,  uważa,  że  przyczyną  tą 
była  zaślepienie  Żydów  i brak  zrozumienia 
tego, co czyni Bóg 

5

. Ja uważam natomiast, 

że Jezus nie gniewał się na ludzi płaczących 

background image

 

nad śmiercią swego bliskiego. Jezusa raczej 
rozgniewała  i wstrząsnęła  Nim  niewola, 
w jakiej  w tym  momencie  zobaczył  drogie 
sobie  osoby.  Płacz  Marii,  Marty  i Żydów  – 
przyjaciół Łazarza to wyraz niewoli śmierci, 
o której  mówi  List  do  Hebrajczyków. 
Czytamy  tam,  że  szatan  poprzez  bojaźń 
śmierci  trzyma  ludzi  przez  całe  życie 
w niewoli 

6

Jest to tragedia człowieka, jaką 

powoduje 

grzech. 

Ludzkie 

cierpienie 

wynikające  z grzechu  jest  rzeczywiście 
tragedią  i słusznie  je  ludzie  tak  odbierają. 
Dlatego  jest  tanią  mądrością  mówić,  iż 
cierpienie  uszlachetnia.  Cierpienie  zabija, 
ono jest wysłańcem śmierci. 

Dlaczego  człowiek  cierpi?  Najgłębsza 

odpowiedź brzmi: Cierpi dlatego, że nie jest 
jak Bóg. Bardzo ważne jest tu słowo “jak”. 
Nie  chodzi  bowiem  o to,  żeby  być  Bogiem, 
ale  o to,  by  być  “jak”  Bóg.  To  bodaj 
najgłębsze pragnienie człowieka i, dodajmy, 

background image

 

pragnienie słuszne. Jego źródłem jest fakt, iż 
jesteśmy 

stworzeni 

“na 

obraz 

i podobieństwo”  Boże.  Bóg  sam,  który 
zasiał  w człowieku  to  pragnienie,  wzywa 
ludzi  wielokrotnie  już  Starym  Testamencie: 
Bądźcie  świętymi,  bo  ja  jestem  święty,  ja 
Bóg wasz! 

7

 a Jezus dając nowe przykazanie 

powie  wprost:  Miłujcie  się  wzajemnie  tak, 
jak  
ja  was  umiłowałem 

8

.  Bóg  w swej 

najgłębszej  istocie  jest  właśnie  Miłością. 
Człowiek cierpi dlatego, że nie może kochać 
tak,  jak  tego  pragnie,  a pragnie  kochać  tak, 
jak
  kocha  Bóg.  A jest  tak  dlatego,  że  jest 
ograniczony  przez  swój  lęk  przed  śmiercią 
i przed  bezsensem.  Sytuacja  ta  ma  swój 
początek  w grzechu  pierworodnym,  którego 
istotą  jest  niewiara  w Miłość  Boga. 
Człowiek  nie  wierząc,  że  Bóg  kocha  go 
w sposób  bezwarunkowy,  sam  nie  może 
kochać,  tak  jak  pragnie,  czyli  nie  może 
kochać tak jak Bóg. Pozbawiony jest swego 

background image

 

źródła, czyli źródła miłości. A ponieważ dla 
człowieka być albo nie być, to być albo nie 
być kochanym, żyje więc w rozdarciu. Przez 
to wszystko człowiek jest w niewoli śmierci, 
nad którą władzę sprawuje szatan. Umacnia 
on  w człowieku  niewiarę  w miłość  Boga 
i każe mu szukać miłości i sensu życia poza 
Bogiem,  na  drogach  grzechu,  które  zawsze 
prowadzą  człowieka  do  samozniszczenia 
i niszczenia innych. Człowiek zmuszony jest 
do  radzenia  sobie  o własnych  siłach,  do 
zapewnienia  sobie  nieśmiertelności  na  jakiś 
własny  sposób,  najczęściej  kosztem  innych, 
zwykle  najsłabszych.  Mając  wspaniałe 
pragnienia 

i ideały, 

osiąga 

ich 

przeciwieństwo.  Sytuację  tę  z niezwykłą 
jasnością  opisuje  św.  Paweł  w Liście  do 
Rzymian 

9

.  Jest  to  tekst  bardzo  trudny, 

poniekąd tak trudny, jak sytuacja człowieka 
po  grzechu,  lecz  jednocześnie  tekst  bardzo 
ważny,  ponieważ  bodaj  najlepiej  spośród 

background image

 

10 

wszystkich  tekstów  biblijnych  zajmujących 
się  tym  tematem  opisuje  on  dramat 
człowieka. Jest to dramat, którego osobiście 
doświadczył 

Apostoł. 

Z tego 

dość 

obszernego  fragmentu  wybierzemy  tylko 
kilka  cytatów,  aby  naszkicować  myśl  św. 
Pawła:  Jak  długo  bowiem  wiedliśmy  życie 
cielesne,  grzeszne  namiętności  [pobudzane] 
przez  Prawo  działały  w naszych  członkach, 
by  owoc  przynosić  śmierci.  Trzeba 
wiedzieć, że dla św. Pawła słowo “ciało” nie 
oznacza  “ciała  fizycznego”,  lecz  ów 
kompleks 

psycho-fizyczny, 

jakim 

jest 

człowiek  odseparowany  od  Boga  poprzez 
grzech.  Wieźć  życie cielesne –  znaczy  więc 
żyć  pod  dyktatem  grzechu,  być  zdanym  na 
własne  siły  i  w konsekwencji  bezradnym 
wobec  podstępów  szatana.  Apostoł  pisze 
dalej:  Przekonałem  się,  że  przykazanie, 
które  miało  prowadzić  do  życia,  zawiodło 
mnie ku śmierci. Albowiem grzech, czerpiąc 

background image

 

11 

podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez 
nie  zadał  mi  śmierć.  Prawo  samo  jest 
bezsprzecznie  święte;  święte,  sprawiedliwe 
i dobre  jest  też  przykazanie.  A więc  to,  co 
dobre, stało się dla mnie przyczyną śmierci? 
Żadną  miarą!  Ale  to  właśnie  grzech,  by 
okazać  się  grzechem,  przez  to,  co  dobre, 
sprowadził  na  mnie  śmierć,  aby  przez 
związek  z przykazaniem  grzech  ujawnił 
nadmierną swą grzeszność. Św. Paweł chce 
tu  powiedzieć,  że  grzech  jest  tak  potężną 
rzeczywistością  duchową,  iż  manipuluje 
w człowieku  nawet  Prawem  Bożym,  samo 
Prawo  Boże  staje  się  jego  narzędziem.  Św. 
Paweł  niczego  bardziej  nie  pragnął,  jak 
wypełniać  Prawo  Boże  co  do  joty  i  w ten 
sposób służyć Bogu, skutek zaś był taki, że 
niszczył  dzieło  Boże  prześladując  Kościół. 
Chcąc  z całych  sił  czynić  dobro,  czynił 
w rzeczywistości zło. Uświadomienie mu tej 
prawdy  przez  Chrystusa  pod  bramami 

background image

 

12 

Damaszku  było  dla  niego  ogromnym 
wstrząsem.  Ślepota  fizyczna,  której  tam 
doświadczył,  była  tylko  obrazem  ślepoty 
duchowej,  o wiele  dla  niego  boleśniejszej. 
Ten  własny  dramat  i zarazem  dramat 
każdego  człowieka  opisuje  i analizuje 
w dalszej  części  tekstu:  Wiemy  przecież, że 
Prawo  jest  duchowe.  A ja  jestem  cielesny, 
zaprzedany 

w niewolę 

grzechu. 

Nie 

rozumiem  bowiem  tego,  co  czynię,  bo  nie 
czynię  tego,  co  chcę,  ale  to,  czego 
nienawidzę  –  to  właśnie  czynię.  Jeżeli  zaś 
czynię  to,  czego  nie  chcę,  to  tym  samym 
przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już 
nie  ja  to  czynię,  ale  mieszkający  we  mnie 
grzech.  Jestem  bowiem  świadom,  że  we 
mnie,  to  jest  w moim  ciele,  nie  mieszka 
dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, 
co  dobre,  ale  wykonać  –  nie.  Nie  czynię 
bowiem  dobra,  którego  chcę,  ale  czynię  to 
zło,  którego  nie  chcę.  Jeżeli  zaś  czynię  to, 

background image

 

13 

czego  nie  chcę,  już  nie  ja  to  czynię,  ale 
grzech,  który  we  mnie  mieszka.  A zatem 
stwierdzam  w sobie  to  prawo,  że  gdy  chcę 
czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem 
wewnętrzny  człowiek  [we  mnie]  ma 
upodobanie  zgodne  z Prawem  Bożym. 
W członkach  zaś  moich  spostrzegam  prawo 
inne,  które  toczy  walkę  z prawem  mojego 
umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo 
grzechu  mieszkającego  w moich  członkach. 
Nieszczęsny  ja  człowiek!  Któż  mnie 
wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? 
To  pytanie,  a raczej  okrzyk  rozpaczy, 
w dojmujący 

sposób 

ukazuje 

ciężar 

i niemożliwość 

wyjścia  z tej  niewoli. 

Apostoł jednak zaraz daje odpowiedź. Biblia 
Tysiąclecia  tłumaczy  ją:  Dzięki  niech  będą 
Bogu 

przez 

Jezusa 

Chrystusa, 

Pana 

naszego!,  ale  można  ją  również  tłumaczyć: 
Łaska  Boga  przez  Jezusa  Chrystusa,  Pana 
naszego! 

background image

 

14 

Bóg  zbawił  człowieka  w ten  sposób,  że 

w Jezusie  Chrystusie  Bóg  objawił  swą 
prawdziwą  naturę  czyli  Miłość.  Jezus 
wszedł  w największym  stopniu  w bezsens 
świata,  w tragedię  cierpienia  i poczucia 
odrzucenia,  które  towarzyszy  człowiekowi, 
żeby pokazać, że ta miłość, której człowiek 
pragnie  i potrzebuje,  a  w którą  nie  wierzy, 
istnieje  naprawdę,  że  niewiara  w miłość 
Boga  jest  strasznym  oszustwem  szatana. 
Jezus  pokonał  tego,  który  dzierży  władzę 
nad  śmiercią.  Zniszczył  ostatecznie  jego 
monopol 

interpretacyjny 

na 

życie. 

Objawiając  miłość  Boga  wszedł  w skrajne 
wyniszczenie  i śmierć  najhaniebniejszą  ze 
wszystkich,  ale  Bóg  go  wskrzesił.  Odtąd 
krzyż  i śmierć  straciły  dla  wierzących 
w Niego  charakter  definitywnego  wyroku 
i opuszczenia przez Boga. W samym środku 
beznadziejnego 

cierpienia 

i haniebnej 

śmierci 

rozbłysła 

nadzieja 

chwały. 

background image

 

15 

Zmartwychwstanie  jest  pieczęcią  Ojca  na 
życiu 

Jezusa. 

To 

jest 

ostateczne 

i niezaprzeczalne  potwierdzenie  słów  Ojca 
znad Jordanu i Góry Tabor: To jest mój Syn 
umiłowany, Jego słuchajcie!  

Dopiero  w tym  paschalnym  kontekście 

można  właściwie  zrozumieć,  w jaki  sposób 
dopełnia się cierpień Jezusa w naszym ciele? 
Przyjrzyjmy się dokładnie samemu tekstowi 
św. Pawła. Pisze on: 

Teraz  raduję  się  w cierpieniach  za  was 

i ze  swej  strony  w moim  ciele  dopełniam 
braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, 
którym  jest  Kościół.  Jego  sługą  stałem  się 
według  zleconego  mi  wobec  was  Bożego 
włodarstwa:  mam  wypełnić  /posłannictwo 
głoszenia/  słowa  Bożego.  Tajemnica  ta, 
ukryta  od  wieków  i pokoleń,  teraz  została 
objawiona  Jego  świętym,  którym  Bóg 
zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo 

background image

 

16 

chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią 
Chrystus  pośród  was  –  nadzieja  chwały 

10

Św.  Paweł  mówi  tu  o tajemnicy  ukrytej  od 
wieków  i pokoleń,  która  teraz  została 
objawiona.  Chodzi  tu  o tajemnicę  krzyża 
chwalebnego, 

o życie 

mocniejsze 

od 

śmierci,  o Miłość  Boga  i  o tę  radość,  której 
chrześcijaninowi  nikt  nie  odbierze,  a która 
pochodzi ze zwycięstwa Chrystusa nie tylko 
kiedyś  –  2000  lat  temu,  ale  i dziś  w tych, 
którzy  z Niego  czerpią  swe  życie.  Dlatego 
Paweł 

może  powiedzieć  raduję  się 

w cierpieniach  i nie  być  masochistą,  ani 
cierpiętnikiem.  To  nie  cierpienie,  ale 
właśnie  Miłość  Boga  objawiona  w Jezusie 
Chrystusie, 

przede 

wszystkim 

w Jego 

cierpieniu  i krzyżu,  zbawia  świat.  Rzeczą 
najważniejszą  nie  jest  to,  że  Jezus  dużo 
cierpiał, ale to, że Bóg wszedł w śmierć, że 
samo  ŻYCIE  weszło  w śmierć,  w najdalsze 
odmęty ludzkiej egzystencji i że tam właśnie 

background image

 

17 

przełamało  śmierć,  że  tam  zajaśniało 
Zmartwychwstanie. Także i nasze cierpienia 
i krzyże  same  z siebie  nie  zbawiają  nikogo. 
One mają taką moc tylko wtedy, gdy w nas 
jest ta miłość, wierność i ufność, która była 
w Jezusie,  kiedy  przez  nasze  codzienne 
cierpienia,  krzyże  i umartwienia  codziennie 
przechodzi Jezus Chrystus i daje nam życie, 
swoje życie. A takie życie jest widoczne dla 
innych  i  w ten  sposób  dopełniamy  udręk 
Chrystusa,  gdyż  świat  widzi  w nas  moc 
i miłość Boga, która jedynie zbawia, a której 
nie  może  teraz  zobaczyć  konkretnie 
w Jezusie  uwielbionym,  przebywającym 
w niebie.  Tak  więc  w moich  cierpieniach 
objawia  się  moc  i miłość  Boga.  To,  co  po 
ludzku 

bezsensowne 

–  np..  miłość 

nieprzyjaciół  –  w moim  życiu  staje  się 
sensowne i inni to widzą. Doświadczają tego 
i  w ten  sposób  buduje  się  Kościół.  Kościół 

background image

 

18 

bowiem  rodzi  się  i rozwija  poprzez 
świadectwo. 

W tym  miejscu  chcemy  na  krótko 

zatrzymać  się  nad  tym,  jak  św.  Siostra 
Faustyna  dopełniała  udręk  Chrystusa  dla 
Jego  Ciała,  którym  jest  Kościół.  Rozwinęła 
ona swoistą mistykę cierpienia, której wiele 
miejsca  poświęca  ks.  Jan  Machniak 
w książce  traktującej  właśnie  mistyce  św. 
Siostry  Faustyny 

11

.  Ograniczę  się  tu  tylko 

do dwu cytatów z jej Dzienniczka, będących 
niezwykle  wymownym  świadectwem  tejże 
mistyki.  Siostra  Faustyna  pisze:  Jezu,  Ty 
wiesz, że kocham cierpienie i pragnę kielich 
cierpień  wysączyć  aż  do  kropelki,  a jednak 
naturą  moją  lekki  dreszcz  i lęk  przeszedł, 
i zaraz 

ufność 

moja 

w nieskończone 

miłosierdzie Boże obudziła się z całą potęgą 
i wszystko  przed  nią  ustąpić  musiało,  jak 
cień  przed  promieniem  słońca.  O Jezu,  jak 
wielka  jest  dobroć  Twoja;  ta  nieskończona 

background image

 

19 

dobroć  twoja,  którą  znam  dobrze,  pozwala 
mi  samej  śmierci  śmiało  spojrzeć  w oczy. 
Wiem,  że  nic  mi  się  nie  stanie  bez 
zezwolenia 

Jego. 

Pragnę 

wysławiać 

nieskończone  miłosierdzie  Twoje  w życiu, 
w godzinie  śmierci  i  w zmartwychwstaniu, 
w nieskończoność 

12

 

I drugi  równie  niezwykły:  Aniołowie, 

gdy[by] zazdrościć mogli, to by nam dwóch 
rzeczy  zazdrościli:  pierwszej  –  to  jest 
przyjmowania  Komunii  św.,  a drugiej  –  to 
jest  cierpienia 

13

.  Widać  z nich,  jaką  moc, 

jaką Siostra Faustyna czerpie z Jezusa, i jak 
ta moc pozwala jej kochać coś, co wstrząsa 
jej  ludzką  naturą.  To  jest  niezwykłe 
objawienie  się  mocy  Jezusa  w jej  słabości. 
Co  więcej,  stawia  ona  cierpienie  obok 
komunii  św.  jako  najcenniejszą  rzecz 
w życiu, nie ze względu na samo cierpienie, 
ale  ze  względu  na  Jezusa  i możliwość  Jego 
przekonującego  dla  świata  objawianie  się 

background image

 

20 

w jej  cierpieniach.  Jak  mało  wiarygodne 
byłoby 

jej 

świadectwo, 

gdyby 

nie 

upokorzenia  i cierpienia,  które  znosiła  – 
chciałoby  się  tu  powiedzieć  “z  poddaniem 
się  woli  Bożej”.  Ja  osobiście  bardzo  tego 
zwrotu  nie  lubię,  bo  w nim  brakuje  rzeczy 
najważniejszej,  tej  mianowicie,  że  ta  wola 
Boża  jest  miłością.  Siostra  Faustyna dobrze 
o tym  wiedziała,  jak  tego  daje  wyraźne 
świadectwo,  i dlatego  jej  poddanie  się  woli 
Bożej  nie  było  cierpiętnictwem,  lecz 
zwycięstwem Bożej Miłości i o to chodzi też 
w naszym  życiu.  Świat  i Kościół  zawsze 
tego  potrzebował.  Świat  i Kościół  nie 
potrzebują cierpienia. Jest go ponad miarę... 
Potrzebują  natomiast  świadectwa,  tzn. 
objawiania  się  w ludzkim  krzyżu  mocy 
i miłości  Boga,  gdyż  tak  naprawdę  dopiero 
takie  objawienie  się  mocy  i miłości  Boga 
nadaje  sens  bezsensowi  świata.  Tam,  gdzie 
kończą 

się 

możliwości 

człowieka, 

background image

 

21 

przychodzi  czas  na  działanie  Boga.  Owa 
potężna  rzeczywistość  grzechu  sprawiła,  że 
moc  i miłość  Boga  objawiają  się  w sposób 
szczególnie  wyrazisty  i przekonywujący 
właśnie  na  tle  słabości  człowieka.  Znali  to 
dobrze mistycy i przed Siostrą Faustyną, jak 
choćby  św.  Teresa  z Avila,  która  mawiała: 
Albo  cierpieć,  albo  umrzeć.  Nie  był  to 
masochizm,  było  to  pragnienie,  aby 
dokonywało  się  zbawienie  w niej  i poprzez 
nią. Nie ma innej drogi. Miłość Boga, także 
ta 

objawiająca 

się 

w wierzącym 

chrześcijaninie  jest  niszczona  przez  grzech 
i szatana  i  w spotkaniu  z tą  rzeczywistością 
zawsze  owocuje  krzyżem,  ale  też  przynosi 
z mocy 

Bożej 

zmartwychwstanie 

i zwycięstwo. 

 

 

 

background image

 

22 

P

RZYPISY

 

1

 Napisane  jest  bowiem:  Wytracę  mądrość 

mędrców,  a  przebiegłość  przebiegłych 
zniweczę.  Gdzie  jest  mędrzec?  Gdzie 
uczony?  Gdzie  badacz  tego,  co  doczesne? 
Czyż  nie  uczynił  Bóg  głupstwem  mądrości 
świata?...Przeto  przypatrzcie  się,  bracia, 
powołaniu 

waszemu! 

Niewielu 

tam 

mędrców  według  oceny  ludzkiej,  niewielu 
możnych,  niewielu  szlachetnie  urodzonych. 
Bóg  wybrał  właśnie to,  co głupie  w oczach 
świata, aby zawstydzić mędrców... (1 Kor 1, 
19-20; 26-27) 

2

 Kol 1,24. 

3

 Hbr 10,10; por. tamże 7,27; 9,12. 

4

 J 11,33. 

5

 Por.  J.  Bolewski,  Pełnia  Ewangelii, 

Kraków 2000, 33. 

6

 Hbr  2,  13-16:  Ponieważ  zaś  dzieci 

uczestniczą  we  krwi  i  ciele,  dlatego  i  On 
także  bez  żadnej  różnicy  stał  się  ich 
uczestnikiem,  aby  przez  śmierć  pokonać 

background image

 

23 

tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to 
jest  diabła,  i  aby  uwolnić  tych  wszystkich, 
którzy  całe  życie  przez  bojaźń  śmierci 
podlegli 

byli 

niewoli. 

7

 Kpł 19,2; 20,7; 20,26. 

8

 J 13,34. 

9

 Rz 7,5-24. 

10

 Kol 1,24-27.  

11

 J.  Machniak,  Doświadczenie  Boga  w 

tajemnicy  Jego  miłosierdzia  u  bł.  Siostry 
Faustyny  Kowalskiej,  Kraków 1999,  ss. 
147-185. 

12

 Dzienniczek, 697.  

13

 Tamże 1804 

background image

 

24 

2.

 

D

OPEŁNIANIE  UDRĘK

,

 

A

MSTERDAM 

(K

IKO

Wiemy,  że  tego  właśnie  brakuje  Męce 

Chrystusa  dla  zbawienia  Europy,  dla 
zbawienia wszystkich ludzi. 

Jeżeli was zabijają, jeżeli was prześladują 

to  się  zbawią,  to  się  zbawią  –  to  jest 
ogromne misterium, ogromna tajemnica. Jak 
Bóg przewrócił całą rzeczywistość. 

Bo  tego,  czego  brakuje  Jego  Męce  jest 

ukazanie  tej  miłości  dzisiaj!  Nie  tylko  w 
słowach,  ale  aby  się  stało  ciałem  w  Ciele 
Chrystusa,  w  Kościele  –  bo  Chrystus 
zwyciężył śmierć. 

Rosjanie 

mówią: 

Chrystus 

zmartwychwstał! 

odpowiadają: 

Prawdziwie  Zmartwychwstał!  W  czasie 
całego okresu paschalnego. 

background image

 

25 

Mamy 

obowiązek 

przepowiadać 

Chrystusa w porę i nie w porę, bo kiedy my 
głosimy Chrystusa, że Chrystus oddał życie 
za  ciebie,  wiemy,  że  Chrystus przed  Ojcem 
przedstawia  swoje  rany  chwalebne  za 
ciebie! 

Ilu  z  nas  tutaj  jest  w  grzechu?  Ilu  z  nas 

tutaj  jest  grzesznikami?  Wielu!  Dlatego 
Chrystus  chce  dać  nam  powrót  do  siebie, 
dzisiaj! 

Dlatego mówię wam dzisiaj – Nawróćcie 

się!!!  I  uwierzcie  w  Dobrą  Nowinę,  że 
Chrystus  oddał  życie  za  was,  że  umarł  za 
wasze  grzechy,  że  został  wskrzeszony  dla 
waszego  usprawiedliwienia,  że  wstąpił  do 
nieba,  że  wstawia  się  teraz  za nami!  Kto  w 
to uwierzy otrzyma teraz Ducha Świętego! 

Wzrośnie 

wasza 

wiara! 

tego 

potrzebujemy 

wszyscy, 

bo 

wszyscy 

jesteśmy  biedaczkami,  poddani  pokusom. 

background image

 

26 

Wszyscy  przeżywamy  naszą  miłość  do 
Chrystusa  w  ciągłej  kruchości.  Ale  to 
wszystko  jest  dane  po  to,  aby  nie  stała  się 
rutyną!  Dlatego  przeżywamy  miłość  do 
Chrystusa  w  kruchości,  w  ciągłym 
zagrożeniu.  Dlatego  jesteśmy  zmuszeni 
nieustannie w dzień i w noc zmagać się, aby 
ta  miłość  do  Chrystusa  była  prawdziwa, 
piękna, płodna. 

Dlatego  jesteśmy  nieustannie  poddawani 

próbie  –  ale  wołamy,  bo  to  jest  trudne:  o 
Panie,  dlaczego  pozwalasz  na  pokusy?  – 
Dlatego,  aby  pokazało się  piękno  wierności 
Chrystusowi, piękno miłości. 

W chrześcijaństwie nie ma rutyny, nie ma 

przyzwyczajenia.  Chrześcijaństwo  to  ciągłe 
zmaganie, żywe, autentyczne. 

Bóg  chce,  byśmy  tą  przygodę  przynieśli 

do tego pokolenia. 

 

background image

 

27 

 

T

O

,

 CO BRAKUJE UDRĘKOM 

C

HRYSTUSA

 

1. Dopełnianie w swym ciele udręk Chrystusa 

(Łucarz) ………………..1 

2. Dopełnianie udręk, Amsterdam (Kiko)….24