background image

 

1

 

background image

 

  

 

2

 

2

background image

 

  

 

3

 

3

background image

Waldemar Łysiak „Frank Lloyd Wright"

 

© Copyright by Waldemar Łysiak 19966/1967, 1982 i 1998

 

Wydanie drugie: Warszawa - Chicago 1999

 

Opracowanie graficzne i typograficzne: Waldemar Łysiak i Adam Wojtasik

 

Na awersie okładki zdjęcie świetlika dachowego Salomon Guggenheim Museum w Nowym Jorku; na rewersie detal 
rzeźbiarski z Johnson Wax Building w Racine

 

Redakcja techniczna: Adam Wojtasik

 

Prawa ikonograficzne:      © 1998 The Frank Lloyd Wright Foundation FDN

 

© 1998 The Frank Lloyd Wright Foundation, Scottsdale, Aś

 

© 1998 The Frank Lloyd Wright Archives, Scottsdale, Aś

 

© 1998 The Frank Lloyd Wright Home and Studio Foundation, Oak Park,IŁ

 

ISBN 83-87071-87-0

 

EX LIBRIS - POLISH BOOK GALLERY Inc.

 

5554 West Belmont Ave.. Chicago II. 60641, phone (773) 282-3107, fax (773) 282-3108

 

WYDAWNICTWO ANDRZEJ FRUKACZ, EX LIBRIS - GALERIA POLSKIEJ KSIĄśKI

 

pi. Trzech KrzyŜy 16, 00-499 Warszawa, tel. 628-31-07, 628-45-15, fax 628-31-55

 

Skład, łamanie i montaŜ elektroniczny

 

Key Text sp. z o.o., ul. Prosta 2/14, 00-850 Warszawa

 

MontaŜ, druk i oprawa

 

ŁÓDZKA DRUKARNIA DZIEŁOWA S.A., ul. Rewolucji 1905 r. nr 45, 90-215 Łódź

 

 

4

 

4

background image

Nota edytorska

 

Jako  twórca  pierwszej  (i  jedynej)  ksi

ąŜ

kowej  biografii  Wrighta  napisanej  r

ę

k

ą

  Polaka Waldemar  Łysiak 

wielokrotnie  —  przy  okazji  ró

Ŝ

nych  rocznic  i  wystaw  —  jest  nagabywany  przez  dziennikarzy  pragn

ą

cych 

uzyska

ć

  wypowied

ź

  o  Wrighcie.  Ostatniego  takiego  wywiadu  udzielił  „Rzeczypospolitej"  dopiero  co,  22 

wrze

ś

nia 1998 roku. W wywiadzie tym tłumaczy dlaczego, chocia

Ŝ

 ma m.in. wykształcenie architektoniczne, 

nie został architektem („... dlatego, 

Ŝ

e w Polsce mo

Ŝ

na było budowa

ć

 domy na wzór budy dla psa"), Franka 

Lloyda Wrighta okre

ś

la jako „najlepszego architekta XX wieku", a jego realizacje jako „ósmy cud 

ś

wiata". Tym 

realizacjom oraz temu genialnemu ameryka

ń

skiemu architektowi po

ś

wi

ę

cił sw

ą

... „debiutanck

ą

" ksi

ąŜ

k

ę

.

 

Tak,  tak  —  „Franka  Lloyda  Wrighta"  mo

Ŝ

na  wła

ś

ciwie  uzna

ć

  za  debiut  literacki Waldemara  Łysiaka, 

chocia

Ŝ

  nie  debiut  wydawniczy.  Pierwsze  bowiem jego ksi

ąŜ

ki  ukazały  si

ę

  na  rynku  w roku  1974,  a „Frank 

Lloyd  Wright"  kilka lat  pó

ź

niej. Lecz ta biografia  wielkiego twórcy  została napisana przez Łysiaka ju

Ŝ

  w... 

1966  roku!  Precyzuj

ą

c:  została  napisana  jako  praca  konkursowa  przez  studenta  Wydziału  Architektury 

Politechniki Warszawskiej. Sam Łysiak tak o tym pisze w swoim pami

ę

tniku („Lepszy", 1990):

 

„Ów konkurs ogłosił Wydział Architektury PW, gdy

Ŝ

 nie istniała w j

ę

zyku polskim monografia twórczo

ś

ci 

Wrighta, co stanowiło du

Ŝ

e utrudnienie dydaktyczne. Byt to konkurs dla profesorów, docentów, adiunktów 

i hierarchów podobnego szczebla, ale 

Ŝ

eby imprez

ę

 udemokratyczni

ć

 i nada

ć

 jej wi

ę

kszy liczbowy splendor, 

dopuszczono te

Ŝ

 studenteri

ę

 wy

Ŝ

szych roczników. Prace anonimowe i tylko jeden laur — dla zwyci

ę

zcy. Po 

ustaleniu, która praca jest najlepsza, otwarto kopert

ę

 z jej hasłem, aby zobaczy

ć

, który profesor to napisał. 

W kopercie było nazwisko studenta czwartego roku, co profesorom i docentom u

ś

wiadomiło bezsens wymogu 

anonimowo

ś

ci  konkursowej.  Ale  werdyktu  cofn

ąć

  ju

Ŝ

  nie  było  mo

Ŝ

na.  Mo

Ŝ

na  było  tylko  sprawi

ć

Ŝ

eby 

szczeniak nie dostał (prócz nagrody) honorarium wydawniczego. Polska biografia Wrighta musiała zaczeka

ć

 

na druk a

Ŝ

 student-triumfator sam zostanie belfrem i Arkady zwróc

ą

 si

ę

 do niego z propozycj

ą

 „.

 

 

Zwróciły si

ę

 kilkana

ś

cie lat pó

ź

niej, dopiero w 1978 roku (data podpisania umowy wydawniczej), 

a  wydały  w  roku  1982.  Obowi

ą

zkow

ą

  tzw.  recenzj

ę

  wewn

ę

trzn

ą

  dla  wydawnictwa  napisał  czołowy  polski 

architekt,  urbanista  i  wykładowca  akademicki,  prof.  Jerzy  Hryniewiecki  (notabene  jego  współpracownikiem 

przy  budowie  warszawskiego  Stadionu  Dziesi

ę

ciolecia  był  in

Ŝ

ynier  Stanisław  Łysiak,  ojciec  Waldemara). 

Recenzja zaczynała si

ę

 tak:

 

5

 

background image

„Otrzymany  do  zaopiniowania  tekst pracy wraz  z  proponowanym  przez  autora  materiałem  ilustracyjnym 

dał mi wiele satysfakcji. Zarówno działalno

ść

 literacka i publicystyczna dr. Waldemara Łysiaka, znana mi 

i  ceniona  przeze  mnie  w  szeregu  jego  prac  i  esejów  z  dziedziny  historii  i  sztuki,  jak  i  jego  temperament 

literacki,  gwarantowały  mi  pełnowarto

ś

ciow

ą

  analiz

ę

  twórczo

ś

ci  i  dziejów  tak  wybitnej  i  kontrowersyjnej 

postaci architektury współczesnej, jak

ą

 był Frank Lloyd Wright.

 

Praca  ta  przedstawia  wielkiego  architekta  i  jego  twórczo

ść

  w  układzie  chronologicznym,  z  wydobyciem 

zarówno tła epoki, jak i specyfiki stosunków ameryka

ń

skich w okresie tworzenia si

ę

 architektury na przełomie 

XIX i XX wieku a

Ŝ

 do naszych czasów, to jest do 1959 roku. Jest to praca o wysokiej warto

ś

ci merytorycznej 

(zarówno pod wzgl

ę

dem tekstu, jak i doboru ilustracji), daj

ą

ca pełny obraz twórczo

ś

ci F. L. Wrighta, b

ę

dzie 

wi

ę

c  na  pewno  bardzo  przydatna  dla  architektów,  dla  studentów  i  dla  czytelników  interesuj

ą

cych  si

ę

 

architektur

ą

 i sztuk

ą

 współczesn

ą

. Moim zdaniem praca nie wymaga 

Ŝ

adnych przeróbek merytorycznych, jest 

bowiem oparta na bogatej literaturze wykorzystanej przez autora, co uchroniło j

ą

 przed niedokładno

ś

ci

ą

 lub 

opuszczeniem wa

Ŝ

nych elementów 

Ŝ

yciorysu twórczego F. L. Wrighta". Itd.

 

Dalej nast

ę

powały szczegółowe wnioski. Konkluzja wnikliwej (sze

ś

ciostronicowej) recenzji brzmiała tak:

 

„Stwierdzam, 

Ŝ

e  praca  dr.  Waldemara  Łysiaka  w  pełni  zasługuje  na  wydanie  drukiem.  Praca  ta  ma 

walory zarówno naukowe, jak i literackie. Bez zastrze

Ŝ

e

ń

 (...) prof. arch. J. Hryniewiecki".

 

Zastrze

Ŝ

enia mógł budzi

ć

 nakład edycji — 10 ty

ś

. egzemplarzy, co wtedy było przysłowiow

ą

 kropl

ą

 

w  morzu.  Wi

ę

kszo

ść

  tego  nakładu  otrzymały  uczelnie  i  biblioteki  pa

ń

stwowe,  wi

ę

c  dla  wielbicieli  pisarstwa 

Waldemara  Łysiaka  zostało  do  ksi

ę

garnianego  nabycia  bardzo  mało  egzemplarzy.  St

ą

d  „Frank  Lloyd 

Wright" jest niezmiennie od kilkunastu lat najbardziej poszukiwan

ą

 pozycj

ą

 autora, trudn

ą

 do zdobycia nawet 

w handlu antykwarycznym. Niniejsza druga edycja ksi

ąŜ

ki ma ambicj

ę

 wypełni

ć

 zapotrzebowanie rynku.

 

Edycja ta ró

Ŝ

ni si

ę

 od pierwszej tward

ą

 opraw

ą

 bibliofilskiej cz

ęś

ci nakładu, troch

ę

 wi

ę

ksz

ą

 liczb

ą

 zdj

ęć

 

biało-czarnych oraz rysunków, jak równie

Ŝ

 ikonografi

ą

 barwn

ą

. Dwadzie

ś

cia dwa lata temu student Waldemar 

Łysiak  ozdobił sw

ą

  prac

ę

 konkursow

ą

  pi

ę

cioma  własnor

ę

cznymi  ilustracjami kolorowymi  wykonanymi 

w technice mieszanej (piórko tuszowe, gwasz i akwarela). Dajemy je na wkładce barwnej przy ko

ń

cu ksi

ąŜ

ki, 

tusz

ą

c, i

Ŝ

 b

ę

dzie to dla Czytelników smakowita „bi

Ŝ

uteria" edycji.

 

Wreszcie „smaczek" ostatni, wart chyba przytoczenia. W konkursie z roku 1966 (rozstrzygni

ę

tym w roku 

1967) ka

Ŝ

da praca wyst

ę

powała anonimowo — była opatrzona tylko godłem, a nazwisko autora znajdowało 

si

ę

  w  zamkni

ę

tej  kopercie  z  tym  samym  godłem  na  wierzchu.  Autor  zwyci

ę

skiej  pracy  wybrał  sobie  godło 

Ś

wi

ę

ta  Helena",  wówczas  zupełnie  dla  jurorów  niezrozumiałe.  Dzisiaj,  znaj

ą

c  pronapoleo

ń

skie  (wr

ę

cz 

bonapartystowskie) sympatie Waldemara Łysiaka — doskonale rozumiemy to godło. Wright jest dla pisarza 

Napoleonem współczesnej architektury, samotnym niby cesarz z wyspiarskiego (

ś

wi

ę

tohele

ń

skiego) eremu.

 

Andrzej Frukacz

 

 

6

 

6

background image

„Zegnaj, Franku Lloydzie Wrighcie! 
Umarłeś, zanim zdąŜyłem nauczyć się 
pieśni o tobie. Gdy nie mogę spać nocą, 
myślę o tym, czego dokonałeś. śegnaj, 
Franku Lloydzie Wrighcie!"

 

z ballady o Wrighcie śpiewanej przez duet Simon & Gurfunkel

 

7

 

background image

Frank  Lloyd  Wright  przyszedł  na  świat  prawdopodobnie  w  1867  roku  (sam  podawał  datę:  8 

czerwca 1869 roku) w małym miasteczku Richland Center połoŜonym w dolinie Wisconsin River 

jako  dziecko  walijskiego  kaznodziei  i  walijskiej  nauczycielki.  Kilka  miesięcy  wcześniej  matka, 

Anna  Wright  z  domu  Lloyd,  wiedziona  proroczą  intuicją  odgadła,  Ŝe  urodzi  syna  i  Ŝe  syn  ten 

będzie  architektem,  toteŜ  przygotowywany  dla  niego  pokój  dziecinny  ozdobiła  drzeworytami 

przedstawiającymi  katedry  angielskie.  Te  wizerunki,  matczyna  troskliwość,  zalana  słońcem 

dolina  i  muzyka  klasyczna  (Bach  i  Beethoven),  którą  pasjonował  się  jego  ojciec,  kształtowały 

Franka w ciągu pierwszych lat Ŝycia. Nie było to jednak sielankowe dzieciństwo ze względu na 

nie  kończące  się  awantury  między  rodzicami.  Po  siedemnastu  latach  małŜeństwa  matka 

powiedziała do ojca krótko:

 

—  „Panie  Wright.  Dzieci  wychowam  sama,  nie  jesteś  mi  juŜ  więcej  potrzebny.  Opuść  ten 

dom, jeśli chcesz".

 

William Russel Cary Wright chciał. Zamknął za sobą drzwi i Frank nigdy  go juŜ więcej nie 

zobaczył. PrzeŜył to rozstanie bardzo cięŜko. Stał się skryty, zamknięty w sobie i znerwicowany, 

a równocześnie kiełkowały jego bezwzględność, upór i tajone  ambicje,  które upodobniły  go do 

ojca.  Kult  Beethovena  nie  był  jedynym  dziedzictwem,  jakie  pozostawił  mu  w  spadku 

Wright-senior; w przyszłości Frank identycznie porzuci swoją pierwszą Ŝonę.

 

Na  krótko  przed  odejściem  męŜa  Annie  Wright  udało  się  umieścić  Franka  na  wydziale 

inŜynierii lądowej uniwersytetu stanu Wisconsin. Studiował niezbyt zapalczywie, a jednocześnie 

—  chcąc  pomóc  matce  i  siostrom  —  najął  się  do  pracy  w  Madison  (rok  1886),  u  przedsiębiorcy 

budowlanego Allana Connovera, który zatrudniał chłopca w charakterze nadzorcy placu budowy 

przy kilkunastu realizacjach.

 

Właśnie wtedy nastąpiła tragedia, której efekt stał się wręcz legendarny  (opis tego wypadku 

cytują  prawie  wszyscy  biografowie  Wrighta  jako  symbol  jego  stosunku  do  tradycyjnej,  pełnej 

atrap  architektury  XIX-wiecznej):  zawaliło  się  skrzydło  gmachu  rządowego  w  Wisconsin, 

grzebiąc wielu ludzi. W oknie któregoś z pięter Frank ujrzał przygniecionego belką robotnika, 

nad  którym  wisiał  —  niczym  nóŜ  gilotyny  —  płat  cięŜkiego  blaszanego  gzymsu.  Komentarz 

Wrighta  był jednoznaczny: „Jeśli taki gzyms jest  blaszanym fałszem, to  dlaczego reszta budynku 

miałaby być prawdziwa? On cały jest fałszem!".

 

W roku 1887 Frank zdecydował się rzucić studia i pracę u Connovera, po czym wyruszył do 

Chicago. Matka nie pochwalała tego kroku, lecz zaopatrzyła go na drogę w futrzany kołnierz do 

płaszcza i w „śywoty" Plutarcha (notabene Wright bardziej gustował w podręczniku Froebla 

z zakresu geometrii wykreślnej; jako dziecko bawił się zestawami klocków Froebla, które kupiła

 

8

 

background image

mu matka).

 

Nieco wcześniej jeden z wujów Franka, wielebny Jenkin Lloyd Jones, zlecił chicagowskiemu 

architektowi,  Josephowi  Lymanowi  Silsbee,  budowę  kościoła  dla  swej  kongregacji  i  teraz  bez 

trudu  ulokował  osiemnastoletniego  siostrzeńca  w  pracowni  Silsbeego.  U  Silsbeego,  który  — 

przeciwnie  do  wielu  innych  ówczesnych  architektów  w  Stanach  Zjednoczonych  —  nie  był 

wyznawcą propagowanego przez paryską Akademię Sztuk Pięknych historycyzmu i dla własnego 

uŜytku  wytworzył  eklektyzujący  na  modłę  angielską,  trochę  nieuporządkowany,  romantyczny 

„cottage  style"  (pewne  cechy  tego  stylu,  zwanego  takŜe  „stylem  królowej  Anny",  moŜna 

odnaleźć w masowo później budowanych przez Wrighta domkach mieszczańskich), Frank zaczął 

na  serio  uczyć  się  architektury.  Powstały  wówczas  pierwsze  jego  samodzielne  bądź  prawie 

samodzielne  projekty  (Lloyd  House  w  Spring  Green  w  stanie  Wisconsin  i  Unitarian  Chapel  w 

Sioux  City  w  stanie  Iowa).  Wziął  takŜe  udział  przy  tworzeniu  tzw.  pierwszej  Hillside  School  w 

Spring  Green,  gdzie  uczyły  jego  ciotki,  Nell  i  Jane  Lloyd  Jones.  Prawie  wszystkie  zarobione 

pieniądze,  począwszy  od  dziesięciodolarowej  zaliczki  na  konto  pierwszej  pensji,  wysyłał  matce 

(wkrótce  zresztą  ściągnął  rodzinę  do  Chicago,  gdzie  zamieszkali  na  przedmieściu  Oak  Park  w 

sposób  bardziej  niŜ  skromny).  Wieczorami  namiętnie  czytał  i  rysował,  czerpiąc  wzory  z  pracy 

Owena Jonesa „Grammar  of  Ornaments",  z pomysłów własnych i ze wskazań Silsbeego. Ten 

pierwszy belfer Wrighta pozostawiał uczniowi duŜo swobody, otwierając mu jednocześnie oczy 

na olbrzymie moŜliwości rozwiązywania formy i konstrukcji.

 

 

9

 

background image

 

W  roku  1888  najwybitniejszy  przedstawiciel  tzw.  chicagowskiej  szkoły  architektury, 

trzydziestodwuletni,  stojący  dopiero  u  progu  wielkiej  kariery,  Louis  Henry  Sullivan  szukał  ze 

swym  wspólnikiem  Adlerem  rysownika,  który  mógłby  opracować  detale  ornamentacyjne  dla 

słynnego Chicago Auditorium. Pewnego dnia do drzwi Sullivana zapukał młodzieniec trzymający 

pod  pachą  teczkę  pełną  rysunków,  które  wzbudziły  umiarkowany  zachwyt.  Mimo  wszystko  te 

stworzone  przez  Wrighta  w  ciągu  kilku  nocy  wariacje  ornamentacyjne,  oparte  na  motywach 

stosowanych przez Silsbeego i Sullivana, na wzorach Jonesa i płodach własnej wyobraźni, stały 

się  dlań  przepustką  do  znakomitej  pracowni,  w  której  miała  się  rozegrać  historyczna 

bezpardonowa  walka  z  eklektyzmem  o  sens  i  jakość  oraz  o  nowy  kształt  architektury.  Po 

podpisaniu  z  Sullivanem  pięcioletniego  kontraktu  Wright  włączył  się  w  tę  walkę  z  całym 

młodzieńczym  zapałem,  a  okres  tej  współpracy  ostatecznie  ukształtował  jego  osobowość 

twórczą.

 

W swojej autobiografii Wright nazwał Sullivana „ukochanym mistrzem" („Lieber Meister"), 

lecz mimo to i mimo Ŝe wpływy Sullivanowskie odnajdujemy w niektórych dziełach Wrighta,

 

10

 

background image

Frank  nie  uwaŜał  się  za  klasycznego  ucznia.  Pisał  o  tym  tak:  „Jeśli  nawet  Sullivan  byt  moim 

nauczycielem, to ja z pewnością nie bytem jego uczniem. Uczeń zazwyczaj naśladuje mistrza 

i potem staje się jego wrogiem". Jak mogli być kiedykolwiek wrogami ideowymi, jeśli ich bunty 

wyrastały  z  tego  samego  pnia,  z  kategorycznego  protestu  przeciwko  bękartowi  eklektyzmu: 

„funkcji bez formy i formie bez funkcji" ! Było to partnerstwo myśli, gdzie Sullivan legitymował 

się  większym  doświadczeniem  w  propagowaniu  zgodności  formy  i  funkcji  architektonicznej 

(„Forma  zawsze  wynika  z  funkcji!"),  Wright  zaś  potrafił  precyzyjniej  sformułować  regułę: 

„Forma  wynikająca  z  funkcji  —  to  tylko  stwierdzenie  faktu.  Fakt  ten  dopiero  wtedy  staje  się 

autentyczną  twórczością,  gdy  formę  i  funkcję  traktuje  się  jako  integralną  całość".  Kiedy  w 

późniejszych  latach  Wright  zaatakuje  funkcjonalistów  —  zarzuci  im  niezrozumienie  tej  reguły  i 

rozdzielne operowanie funkcją oraz formą, podczas gdy forma nigdy nie zyska doskonałości, jeśli 

funkcja nie zostanie optymalnie rozwiązana.

 

Kiedy  Wright  zaczynał  pracę  w  studio  Sullivana,  ten  ostatni,  mimo  całego  swego 

nowatorstwa  i  krytycyzmu  wobec  tradycyjnej  architektury,  znajdował  się  pod  wpływem 

kamiennych,  romanistycznych  (neoromańskich)  budowli  Henry'ego  Richardsona.  ToteŜ 

chicagowski  Auditorium  Building,  mający  w  zamierzeniu  inwestora  uczynić  z  Chicago  centrum 

kulturalne  kraju,  zewnętrznie  podobny  był  do  Richardsonowskiego  magazynu  Marshall  Fields, 

wewnątrz  zaś  eksplodowała  istna  orgia  charakterystycznej  Sullivanowskiej  ornamentyki,  pełnej 

naleciałości  japońskich  i  powikłanych,  plastycznie  wystylizowanych  form  roślinnych 

(zajmowanie  się  tą  ornamentyką  stanowiło  przez  dwa  lata  główną  robotę  Wrighta  w  pracowni 

Sullivana).  Co  prawda  A.D.  1892  „mistrz"  skrytykował  przesadne  dekoracje  eklektyzmu 

(„ Ozdoby będące tylko luksusem są niepotrzebne. Nasz zmysł estetyczny zyskałby, gdybyśmy na 

kilka lat zaniechali ornamentów i wznosili obiekty piękne poprzez swą nagą formę"), jednakŜe — 

wbrew wszystkim swoim rewolucyjnym deklaracjom — nigdy nie potrafił radykalnie wyjść poza 

nowatorstwo  typu  europejskiej  Art  Nouveau  (Jugendstilu)  i  artystów  z  kręgu  Williama  Morrisa 

tudzieŜ  Henry'ego  van  de  Velde,  którzy  unikając  nadmiernej  i  pretensjonalnej  ornamentyki 

historycyzmu Ŝeglowali po arabeskowych, zdradliwych wodach ornamentyki secesyjnej. Mówiąc 

o  „powrocie  do  natury"  (wczesna  koncepcja  „architektury  organicznej",  którą  rozwinie  i 

uskrzydli  dopiero  Wright,  dając  jej  duŜo  szerszy  wymiar)  nie  zdobył  się  na  pogłębienie  swych 

propozycji,  doprowadzenie  ich  do  końca  i  zrozumienie  w  pełni.  Teoretyzując  prawidłowo 

problemy  „architektury  organicznej"  w  swych  publikacjach  —  w  praktyce  czerpania  od 

przyrody  wzorów  nie  wyrwał  się  z  ciasnego  kręgu  „organicznej"  dekoracji.  Pozostaje  wszakŜe 

jego niekwestionowaną zasługą, Ŝe natchnął filozofią owego naturalizmu swego genialnego

 

11

 

background image

asystenta.  Dopiero  Frank  Lloyd  Wright  zrozumiał,  iŜ  oferowana  przez  naturę  lekcja  zasad 

prowadzi  nie  tylko  do  rzetelności  tworzenia  (Sullivan  w  „Kindergarten  Chats"  definiował 

„architekturę  organiczną"  jako:  „na  wskroś  uczciwą  pod  względem  treści  tudzieŜ  zewnętrznego 

wyrazu")  i  do  stosowania  roślinnej  ornamentyki,  lecz  i  nieuchronnie  do  róŜnicowania  form 

strukturalnych  architektury.  Uczciwość  była  dla  Wrighta  oczywistą  bazą  pierwotną,  a  przez 

„architekturę  organiczną",  z  której  —  dzięki  narzuceniu  Sullivanowskiej  idei  czysto 

architektonicznych  prawideł  —  uczynił  później  kierunek  swej  twórczości,  rozumiał  architekturę 

powstającą  w  ścisłym  związku  z  charakterem  terenu  wybranego  pod  budowę  (harmonijne 

dopasowanie bryły do krajobrazu), rozrastającą się odśrodkowo od „pnia" (pionu grzewczego) i 

w  pełni,  na  sposób  nowoczesny,  odpowiadającą  atawistycznym  potrzebom  i  wymaganiom 

człowieka,  zwłaszcza  zaś  potrzebie  bezpieczeństwa  i  wygody.  Jego  realizowane  od  ostatniej 

dekady XIX wieku rezydencje willowe dowiodą, iŜ nie był tylko teoretykiem.

 

Propagowana przez Wrighta i jego chlebodawcę ideologia uczciwości ekspresji twórczej jako 

etycznej  bazy  nowej,  demokratycznej  architektury  spotkała  się  z  jawną  wrogością  w  ówczesnym 

amerykańskim  środowisku  architektonicznym.  Do  otwartego  starcia  doszło  roku  1893  na terenie 

Wystawy Światowej w Chicago. Biuro Adlera i Sullivana otrzymało zlecenie zaprojektowania 

dla  tej  imprezy  magazynu  przewozowego.  Budowę  wszystkich  pozostałych  obiektów 

ekspozycyjnych  powierzono  architektom  reprezentującym  historycyzującą  linię  paryskiej  École 

des Beaux-Arts, przez co wystawa stała się panoptikum klasycystycznego eklektyzmu. Sullivana 

wprawiło  to  we  wściekłość  i  rozpoczęła  się  wymiana  obelg;  po  jednej  stronie  znaleźli  się  on  i 

Wright  z  ich  „architekturą  prawdziwą",  po  drugiej  „ci  z  BeauxArts"  z  ich  fałszywymi, 

eklektycznymi  elewacjami,  które  lekcewaŜyły  funkcję.  Pierwszą  rundę  walki  obaj  rebelianci 

przegrali.  Ich  Transportation  Building,  pełen  terakotowej,  nawiązującej do  „organicznych"  form 

Art  Nouveau  ornamentyki  w  wystroju  wewnętrznym  i  zewnętrznym  oraz  maksymalnie  wyeks-

ponowanych  linii  poziomych,  opozycyjnych  wobec  pionów  neoklasycyzmu  (Sullivan:  „Linia 

pionowa  to  człowiek  stojący,  będący  w  sprzeciwie  z  naturą,  podczas  gdy  linia  pozioma  to 

człowiek  leŜący,  kochający  naturę  i  będący  z  nią  w  zgodzie"),  zepchnięto  na  sam  brzeg  terenów 

wystawowych,  nie  mówiąc  juŜ  o  tym,  Ŝe  w  jego  realizacji  narzucono  im  wiele  elementów 

klasycy  stycznych.  Runda  ostatnia  była  ich  wielkim  zwycięstwem:  dzisiaj  tylko  Transportation 

Building pozostał Ŝywym wspomnieniem po Chicago Fair 1893.

 

Pracownia  Sullivana,  nastawiona  przede  wszystkim  na  realizację  duŜych  budowli, 

otrzymywała  jednak  często  od  bogatych  obywateli  kuszące  propozycje  zaprojektowania  małych 

rezydencji. Na polecenie szefa trudził się tym w wolnych chwilach Wright i doszedł do takiej

 

12

 

background image

rutyny,  Ŝe  został  głównym  ekspertem  firmy  do  spraw  domków  mieszkalnych  (wśród  tych 

domków,  których  większość  powstała  w  stanie  Illinois,  głównie  w  Chicago,  a  kilka  w  stanach 

Wisconsin i Mississippi, znajdował się takŜe dom Sullivana). Był to zarazem pierwszy okres jego 

wieloletnich  studiów  nad  problemem  rezydencji  mieszkalnej  w  ogóle  i  prób  wymodelowania 

czysto amerykańskiego domu w szczególności.

 

PrzewaŜająca  część  realizacji  Wrighta  z  tego  okresu  (wczesne  lata  90-e  wieku  XIX) 

odzwierciedla fatalne, neopalladiańskie gusty mieszczaństwa i nie zasługuje na specjalną uwagę. 

Dopiero później mógł Frank uniezaleŜnić się jako twórca, teraz zaś tworzył taśmowo, schlebiając 

gustom klientów, by móc utrzymać powiększającą się błyskawicznie rodzinę (w roku 1890 oŜenił 

się  z  dziewiętnastoletnią  Katarzyną  Tobin,  która  urodziła  mu  sześcioro  dzieci).  Wśród  tych 

konwencjonalnych  pudełek  o  klasycy  stycznie  symetrycznych  kompozycjach,  pudełek  pełnych 

ciekawych  rozwiązań  geometrycznych  (wpływ  Froebla),  horyzontalnych  podziałów  oraz 

dekoracji  typu  Art  Nouveau  we  wnętrzach  —  pewien  rozgłos  zyskał  jedynie  James  Charnley 

House  (1891-1892)  mający  typową  elewację  z  „rzymskiej"  cegły,  której  klasycystyczność 

„kaleczyła"  zdobiąca  balkon  nad  głównym  wejściem  dekoracyjna  „sullivaneska",  jedna  z 

najlepszych,  jakie  Wright  kiedykolwiek  wykonał.  Wiele  lat  później  skrytykuje  on  innych 

twórców  za  tępą  pudełkowatość  ich  architektury,  mówiąc:  „—  Ja  moje  pudełka  stawiałem  duŜo 

wcześniej, ale dzięki Bogu juŜ z tego wyrosłem ".

 

Jedynym naprawdę ciekawym dziełem tamtych pionierskich lat, dziełem godnym wpisania z 

numerem  początkowym  na  listę  ewolucyjną  Wrightowskiej  architektury,  był  własny  dom 

(mieszkanie i pracowania) Franka, budowany od roku 1889, a następnie wciąŜ rozbudowywany 

w chicagowskiej dzielnicy Oak Park — tzw. Oak Park House (Frank Lloyd Wright House i Frank 

Lloyd  Wright  Studio).  Miał  on  jeszcze  pewne  szczątkowe  cechy  Silsbee'owskiego  „cottage 

style"  i  juŜ  liczne  „futurologiczne"  cechy  późniejszych  doskonałych  rezydencji  projektowanych 

przez  Wrighta,  zwłaszcza  tyle  samo  mistyczną,  co  funkcjonalną  strukturę  środkowego  pionu 

cieplnego i motywy japońskie.

 

Punktem centralnym Domu Wrighta był „utility core" składający się z zetkniętych „plecami" 

kominka i kuchni. Ten „pępek" mieszkania, którego tradycja wywodziła się z XVII wieku, był w 

koncepcji  „architektury  organicznej"  Wrighta  nie  tylko  ośrodkiem  gastronomiczno-grzewczym, 

lecz  przede  wszystkim  Ŝyciodajnym  „pniem",  od  którego  rozchodziły  się  promieniście  inne 

funkcje  (w  miarę  powiększania  się  rodziny  Wright  obudowywał  „utility  core"  coraz  większą 

liczbą  pomieszczeń,  tak  iŜ  Oak  Park  House  rozrastał  się  „organicznie",  niczym  krzew,  co 

wreszcie uczyniło z małego domu rozległy kompleks mieszkalno-pracowniany).

 

13

 

background image

Wszystkie  pomieszczenia  Domu  Wrighta,  zdobione  ornamentacyjną  japońszczyzną  typową 

dla  Art  Nouveau  i  dla  rozwiązań  dekoracyjnych  Sullivana,  połączone  zostały  w  jedną  wspólną 

przestrzeń,  dzieloną  jedynie  ruchomymi  ściankami  nie  sięgającymi  sufitu.  Było  to  —  wbrew 

zaprzeczeniom  Wrighta  —  bezsporne  odbicie  struktury  wewnętrznej  tradycyjnego  domu 

japońskiego,  którego  wnętrze  zasadnicze,  „omoya",  flankowane  przybudówkami  „geya", 

dzieliły  ruchome  ścianki  „shoji"*.  Zarysy  poszczególnych  komnat  wyznaczała  umieszczona  na 

wysokości  7  stóp  (około  2,1  m)  pozioma  taśma  drewniana.  Wszystkie  otwory  w  ścianach 

znajdowały  się  poniŜej  tego  „fryzu",  który  „zmniejszał"  wysokość  wnętrza  do  skali  człowieka. 

Jest rzeczą znamienną, Ŝe wysokość 7 stóp, a więc wysokość człowieka z podniesionymi rękami, 

przyjął  Wright  na  pół  wieku  przed  powstaniem  słynnej  Corbusierowskiej  figury  modularnej, 

mającej równieŜ 7 stóp wysokości.

 

Tworząc  bardzo  intensywnie  zyskiwał  Wright  coraz  większą  popularność  i  coraz  więcej 

klientów,  od  których  z  czasem  zaczął  przyjmować  zamówienia  po  kryjomu  bezpośrednio  do 

własnej  pracowni,  a  nie  poprzez  biuro  Sullivana.  Projektował  te  „przemytnicze  domki",  jak  je 

sam  nazywał, pod pseudonimem, zapominając często w  nawale  roboty  o  pracy, którą trzeba było 

wykonać dla szefa. Któregoś dnia w roku 1893 „Lieber Meister" dowiedział się o wszystkim i z 

trzaskiem wyrzucił asystenta za drzwi. Skończył się pewien etap w Ŝyciu Wrighta. Jeszcze tylko 

jeden  raz  spotkał  później  „ukochanego  mistrza",  któremu  oszustwem  zapłacił  za  Ŝyczliwość  i 

pomoc. Sullivan,  który  po  kilku latach wielkich sukcesów rozpił się  i  wegetował w  nędzy, zmarł 

roku 1924 opuszczony i zapomniany, co Frank przeŜył boleśnie. Do końca Ŝycia czuł się winny 

—  nigdy  nie  przestał  wspominać  wielkiego  nauczyciela  z  czcią,  i  wbrew  oczywistym  faktom 

twierdził,  Ŝe  jedynie  dzieła  Sullivana  wywarły  wpływ  na  jego  twórczość.  „Zapomnienie"  o 

wszystkich  innych  wpływach  —  japońskich,  meksykańskich  (prekolumbijskich),  antycznych, 

palladiańskich,  klasycystycznych,  amerykańskich  z  XIX  wieku  etc,  aŜ  po  róŜne  wpływy  czysto 

konstrukcyjne w rodzaju ramowego (ryglowego) „stick style" — pogłębiało ów hołd.

 

NaleŜy  jednak  —  gwoli  sprawiedliwości  —  stwierdzić  takŜe,  iŜ  jeśli  kilkuletnia  praktyka 

przy  boku  Sullivana  dała  Wrightowi  korzyści  wprost  niewymierne  i  zapewne  bez  niej  nie 

osiągnąłby  później  nawet  połowy  tego,  co  osiągnął,  to  i  dla  Sullivana  współpraca  z  genialnym 

asystentem  była  bardzo  korzystna  —  w  efekcie  wniosła  do  ostatnich  dzieł  „mistrza" 

zdyscyplinowaną  dynamikę  i  oŜywczą  werwę  młodości.  Symptomatyczne:  po  relegowaniu 

Wrighta Sullivan nie stworzył juŜ niczego ciekawego.

 

—  To  właśnie,  dekoracyjna  japońszczyzna  i  japoński  „metabolizm"  budynku,  dowodzi,  iŜ  wpływy  japońskie  w 

twórczości Wrighta nie zaczynają się, jak twierdzi wielu autorów, od obejrzenia przezeń ekspozycji japońskiej na Wystawie 
Ś

wiatowej w roku 1893, lecz są wcześniejsze. 

14

 

background image

Z pracowni Sullivana Wright wyszedł jako osobowość całkowicie ukształtowana, tak w złym 

znaczeniu:  z  całym  jego  wybujałym  ponad  przeciętną  normę  egocentryzmem  i  drapieŜną 

arbitralnością,  z  tym  wszystkim,  co  pchało  go  do  awantur,  bójek  (juŜ  w  studio  Sullivana  cięŜko 

pobił  kolegę),  procesów  i  nawet  raz  do  więzienia  —  jak  i  w  dobrym:  z  odwagą,  z  nadludzkim, 

tytanicznym  wysiłkiem  wkładanym  w pracę,  którą uwaŜał za  swe posłannictwo i która stała się 

jego religią, z całkowitym poświęceniem się walce o humanistyczny kształt architektury i z jego 

sercem rozbrykanego romantyka, przez które nazywano go „szalonym architektem".

 

Dowód na to, Ŝe w chwili poŜegnania z „mistrzem" jego genialne twórcze moŜliwości są juŜ 

bliskie  pełnego  rozwinięcia  się,  dał  Wright  w  tym  samym  1893  roku,  wznosząc  domek 

mieszkalny  w  River  Forest  (stan  Illinois)  dla  zamoŜnego  biznesmena  Williama  H.  Winslowa 

(notabene  było  to  pierwsze  zamówienie,  jakie  wpłynęło  do  załoŜonego  przez  Franka  i  jego 

przyjaciela,  Cecila  Corwina,  samodzielnego  biura  architektonicznego,  mieszczącego  się  w 

Sullivanowskim  Schiller  Building).  Symetryczny  plan  Winslow  House  przypominał  nieco 

klasycy  styczną  symetryczność  planu  Charnley  House,  a  bryła  „organicznie"  wtopiona  w  teren 

(do tego stopnia, Ŝe aby nie wycinać pięknego drzewa obok stajni, Wright przebił dla pnia dziurę 

w  zewnętrznej  połaci  dachu!)  składała  się  z  dwóch  rozciągniętych  horyzontalnie  kondygnacji 

(ceglany,  klasycyzujący  parter  plus  piętro  ozdobione  śliczną  „sullivaneską")  i  była  przykryta 

niskim, wydłuŜonym dachem, tak iŜ częściowo zasłonięte nim piętro zdawało się niŜsze i bardziej 

wydłuŜone  niŜ  w  rzeczywistości.  Całość,  sprawiająca  wraŜenie  płaskiego  namiotu,  wzbogacała 

słownik  amerykańskiej  architektury  o  nowe  wartości:  o  mistrzowskie  operowanie  liniami 

poziomymi  i  skalą.  Obiekt  ten  wykazał,  iŜ  Wright  doskonale  rozumiał  zapomnianą  juŜ  w  jego 

czasach  regułę  mistrzów  StaroŜytności,  Gotyku  i  Renesansu,  Ŝe  architektura  musi  być  tak  samo 

piękna  i  atrakcyjna,  gdy  ogląda  się  ją  z  daleka,  jak  i  z  bliska.  To  pierwsze  uzyskał  przez 

bezbłędne proporcje całości, to drugie przez finezyjny detal i kapitalne dopasowanie jego skali 

do  skali  kompozycji  ogólnej.  Winslow  House  był  pierwszym  z  owych  „prywatnych, 

powstających  przez  lata  dziewięćdziesiąte  wokół  Chicago  domów  Wrighta,  w  których  moŜna 

odczytać nowy oryginalny styl XX wieku" (Nikolaus Pevsner). Było stąd juŜ bardzo blisko do 

„ domów prerii".

 

Po  ukończeniu  tej  pracy  gnębiony  kłopotami  finansowymi  Frank  „reprodukował"  często 

Winslow House, dochodząc do zestawów blokowych kompozycji, które stanowiły reminiscencje 

układów  geometrycznych  (klocków)  Froebla,  i  produkował  seryjnie  domki  mieszczańskie, 

których  sam  nie  cenił  zbyt  wysoko.  Były  to  twory  neopalliadańskie  lub  mieszające  wpływy 

japońskie (elewacyjna kratownica białych pól w czarnych ramach i długie, dwuspadowe dachy)

 

15

 

background image

ze „stylem Tudorów", niektóre jednak — jak bardzo „japońskie" Warren Hickox House i Harley 

Bradley House w Kankakee (Illinois) z roku 1900 — osiągały wysoki poziom, dając Wrightowi 

szersze  spojrzenie  na  moŜliwości  kształtowania  bryły  i  detalu,  przez  co  stawały  się  waŜnymi 

elementami  jego  nieustających  studiów  nad  problemem  „siedziby  amerykańskiej".  Pierwszy, 

dziesięcioletni etap tych eksperymentów został uwieńczony powodzeniem właśnie w roku 1900.

 

Dokładnie  na  początku  nowego  stulecia  Wright  skonkretyzował  model  „czysto 

amerykańskiego  domu",  o  którym  —  wygłaszając  w  roku  1902  w  chicagowskim  Klubie  Kobiet 

swoje  artystyczne  credo  (przedstawił  wówczas  słynne  9  zasad  „architektury  organicznej")  — 

powiedział  tak:  „  —  Dom  amerykański  będzie  duchowo  i  materialnie  wypowiedzią  swej  ery,  a 

cały  świat  uszanuje  go  za  rzetelność,  czystość  stylu  i  wartości  wielkiego  dzieła  sztuki".  Czas 

pokazał,  iŜ  Wright  się  nie  mylił.  Tych  kilkudziesięciu  (ponad  50)  wzniesionych  przez  pierwszą 

dekadę  XX  wieku,  wolno  stojących  podmiejskich  rezydencji  mieszkalnych,  wtulonych  w  teren  i 

rozciągniętych horyzontalnie, nie naleŜy rozpatrywać osobno, jako poszczególnych prac Wrighta, 

lecz jako nowe zjawisko, nowy typ amerykańskiej architektury — nowy „styl prerii".

 

Tworząc  Prairie  Houses  („domy  prerii")  Frank  zaczął  wreszcie  radykalnie  zrywać  z 

klasycy  styczną  symetrią  planów.  O  ile  Charnley  House  i  nawet  źródłowy  w  pewnej  mierze  dla 

„stylu  prerii"  Winslow  House  ukształtowane  były  jeszcze  na  sposób  europejski,  o  tyle  „domy 

prerii",  trochę  dzikie,  poetycko  rozczłonkowane  i  dynamiczne  w  formie,  były  juŜ  z  gruntu 

dziećmi  amerykańskiego  Middle  Westu,  owego  charakterystycznego  płaskiego  pejzaŜu 

określanego  mianem  American  Scenery.  Jako  takie  —  naleŜące  do  konkretnego  krajobrazu  — 

stanowiły  wspaniałą,  pełną  i  Ŝywą  ilustrację  wszystkich  zasad  Wrightowskiej  „architektury 

organicznej",  od poetyki strukturalnej zaczynając,  a  na naturalnych materiałach kończąc.  Dewiza 

Wrighta,  wyłoŜona  przezeń  w  roku  1939,  brzmiała:  „Jeśli  chce  się  być  wielkim  architektem, 

trzeba  być,  nieodzownie,  wielkim  poetą.  To  znaczy  wielkim,  oryginalnym  i  obdarzonym  fantazją 

interpretatorem swojego czasu, swojego dnia, swojego wieku". W tym  samym 1939 roku, mając 

juŜ  za  sobą  kilkudziesięcioletni  bagaŜ  doświadczeń,  Wright  —  piewca  poetycko  swobodnej 

inspiracji  —  wyłuszczył  światu  (podczas  prelekcji  w  Instytucie  Architektów  Brytyjskich  w 

Londynie),  co  rozumie  przez  „architekturę  nowoczesną,  czyli  organiczną"  która  odrzuca 

klasyczną  symetrię  osiową  upodobniającą  budynek  do  stojącego  na  warcie  Ŝołnierza  („pięty 

razem, oczy zwrócone ku frontowi, z lewej i prawej strony po równo"):

 

—  „Architektura  organiczna  woli  pozycję  swobodną,  niewymuszoną,  naturalną.  Jej 

nadprzyrodzoną  symetrią  jest  malowniczość  i  rytm  zespolony  z  otoczeniem,  odpowiadający 

rytmowi uroków swobodnego, dopasowanego do natury Ŝycia ".

 

16

 

background image

Takie  były  jego  „domy  prerii",  warunkowane  naturalnymi  cechami  terenu  i  potrzebami 

człowieka,  a  przez  to  będące  architekturą  wolną  od  z  góry  załoŜonych  stereotypów  —  jedyną 

godną  człowieka.  Występująca  w  niej  harmonia  czynników  rozumowego  i  emocjonalnego 

całkowicie  zasługiwała  na  miano  realistycznego  romantyzmu.  Wedle  reguł  „architektury 

organicznej"  kaŜdy  „dom  prerii"  współpracował  ściśle  z  otaczającą  go  przyrodą,  stanowił 

niejako  jej  przedłuŜenie,  wręcz  jej  nieodłączną  część  dzięki  jedności  z  klimatem,  roślinnością  i 

rzeźbą terenu — był odzewem człowieka na głos natury. Generalnym, nieco wyŜszym od innych 

pomieszczeń  (często  dwukondygnacyjnym)  ośrodkiem  przestrzennym  Prairie  House, 

koncentrującym  na  kształt  rzymskiego  atrium  Ŝycie  mieszkańców,  był  —  zgodnie  z  tradycją 

anglosaską  —  wyposaŜony  w  kominek  pokój  dzienny  czyli  salon  („living  room").  Od  tego 

centrum  rozrastały  się  „organicznie"  w  czterech  kierunkach,  tworząc  układ  krzyŜowy,  niŜsze 

skrzydła  zawierające  inne  pomieszczenia  budynku,  które  z  kolei  przechodziły  w  jeszcze  niŜsze 

murki  osłonowe,  pergole,  akcenty  ogrodowe  i  najniŜsze,  obrośnięte  zielenią  tarasy,  a  te  nie-

dostrzegalnie  wtapiały  się  w  teren,  poddawały  kaŜdej  nierówności  gruntu  i  adaptowały  do  jego 

lokalnej  barwy,  tak  iŜ  cała  struktura  stwarzała  wraŜenie  naturalnego  tworu  geologicznego; 

typowy  wczesny  przykład,  z  lat  1901-1903  —  Ward  W.  Willits  House  w  Highland  Park,  stan 

Illinois.  Dzięki  temu,  a  takŜe  dzięki  otworom  okiennym,  przestrzeń  wewnętrzna  i  zewnętrzna 

wiązały się wzajemnie.

 

Takie zespolenie obydwu przestrzeni, wskutek którego trudno było określić, gdzie się kończy 

dzieło człowieka i zaczyna dzieło natury, jak równieŜ swobodne przenikanie światła i powietrza 

do wnętrza budowli — nazwał Wright w roku 1901 „eteryzacją architektury".

 

Wzajemną  penetrację  wnętrza  i  przestrzeni  zewnętrznej  w  „domach  prerii"  podkreślała  ich 

dominująca  horyzontalność,  znakomicie  wiąŜąca  architekturę  z  otoczeniem.  Wynikała  ona  z 

twierdzenia  Sullivana,  Ŝe  poziomy,  w  przeciwieństwie  do  pionów,  nie  wytwarzają  dysharmonii 

między  człowiekiem  a  naturą,  i  zarazem  idealnie  odpowiadała  charakterowi  rozległych 

przestrzeni  Ameryki.  Niskie,  wydłuŜone  „w  nieskończoność"  skrzydła  budynku  i  takieŜ  połacie 

jego dachów, rozciągnięte pasma okien i parapetów, murków i tarasów — wszystko to stanowiło 

formę  upodobnienia  się  struktury  do  krajobrazu,  zgodnie  z  dewizą  Wrighta,  Ŝe  „podstawą 

architektury jest charakter terenu, na którym się ją realizuje".

 

Pomagało w uzyskiwaniu tej symbiozy stosowanie tradycyjnych materiałów. Młody Wright 

nie tęsknił za nowinkami materiałowymi. „— Woda, ziemia, słońce, powietrze, drewno i kamień 

—  oto  Ŝywioły,  z  których  tworzę"  —  mawiał.  ToteŜ  najbardziej  reprezentatywne  „domy  prerii", 

takie jak Darwin D. Martin House w Buffalo (stan New York) z roku 1904, Frederick C. Robie

 

17

 

background image

House w Chicago z lat 1908-1910 (patrz teŜ ilustracja na wkładce kolorowej) czy wybudowane w 

roku  1908  Isabel  Roberts  House  w  River  Forest  (Illinois)  i  Avery  Coonley  House  w  Riverside 

(Illinois),  powstały  z  ciemnego  drewna,  cegły,  kamienia  (często  nieobrobionego),  naturalnego 

tynku  piaskowego,  stiuków  i  szkła.  Niektóre  „domy  prerii"  miały  kominek,  „serce"  układu, 

wykuty w bryle skalnej.

 

Razem z absorbowaniem przez Wrighta na rzecz „domów prerii" otaczającej ich przestrzeni 

(zwał  to  swą  „trójwymiarową  dramaturgią")  szło  umiejętne  komponowanie  i  dramatyzowanie 

wnętrz,  którym  nadawał  znamiona  ruchu.  JuŜ  wcześniej,  po  zapoznaniu  się  z  koncepcją  domu 

japońskiego i z filozofią mędrca Lao-Tse („ UŜyteczność glinianego garnka, który tworzymy, tkwi 

w  zawartej  wewnątrz  pustej  przestrzeni"),  sformułował  Wright  swoją  ideę  jednoprzestrzenności, 

mówiąc:  „Istotą  budynku  nie  są  ściany,  ale  przestrzeń  zawarta  między  nimi".  Wnętrza  Prairie 

Houses  —  składające  się  (za  wyjątkiem  miejsc  chroniących  osobistą  własność  mieszkańców)  z 

pomieszczeń  pozbawionych  prawie  zupełnie  drzwi,  otwartych  do  siebie  i  wyznaczanych  przez 

ruchome ścianki, taśmowe „fryzy", kąty widzenia i zmienne efekty perspektywiczne bardziej niŜ 

przez  stałe  przegrody  —  tworzyły  jedną  „wędrującą"  przestrzeń,  gdzie  nic  nie  przypominało 

tradycyjnych pokojów-pudełek. Późniejsze „odkrycie" jednoprzestrzennego wnętrza przez Miesa 

van der Rohe lub koncepcja „plan libre" Le Corbusiera, tracą cechy odkrywczości w porównaniu 

z tymi, jak mówił ich twórca, „symfoniami przestrzeni i światła".

 

Właśnie światła. Zamiast tradycyjnych ścian zewnętrznych z typowymi otworami okiennymi, 

Wright  stosował  w  „domach  prerii"  przemiennie  partie  murów  (lub  drewna)  i  szkła 

występującego  równieŜ  w  naroŜnikach.  Uzyskane  tym  sposobem  zaskakujące  efekty  świetlne 

wnętrz  zostały  spotęgowane  przez  wąskie  snopy  światła  wpadające  długimi,  o  charakterze 

wąskich  szczelin,  pasmami  szklanymi  rozdzielającymi  płaszczyzny  sufitów  i  ścian  (takie 

oświetlenie  było  jednym  z  „hobby"  Wrighta  —  m.in.  projektowane  przezeń  osiedle  dla 

robotników  fabryki  samochodów  w  Detroit  składało  się  z  domków  o  ścianach  zasypanych 

skarpami  ziemi  i  doświetlonych  cienkim  pasmem  okien  pod  stropodachem).  Wright  rzadko 

uŜywał  duŜych  tafli  szkła  —  większość  Prairie  Houses  dostała  ciągłe  zestawy  małych  otworów 

okiennych,  często  zróŜnicowanych  kątowo,  tak  iŜ  kaŜda  tafla  odbijała  inną  część  nieba  lub 

terenu,  co  tworzyło  Ŝywe,  naturalne  „obrazy".  Te  barwne  „mozaiki",  będące  jeszcze  jednym 

elementem  „architektury  organicznej",  równocześnie  zaspokajały  Wrightowski  głód 

ornamentyki,  spotęgowany  przy  tworzeniu  „stylu  prerii",  stylu  wyczyszczonego  ze  zbędnej 

dekoracji rzeczywistej.

 

Pośrodku złotego okresu owego stylu (1905) Wright wyjechał do Japonii i ubrany w kimono

 

18

 

background image

przewędrował archipelag wzdłuŜ i wszerz, chłonąc sekrety budownictwa Kraju Kwitnącej Wiśni, 

co  nie  zostało  bez  wpływu  na  „domy  prerii".  JuŜ  16  lat  wcześniej,  projektując  Oak  Park  House. 

zdradzał  zainteresowanie  tą  architekturą  i  jej  znajomość  daleko  wykraczającą  poza  dekoracyjną 

japońszczyznę  stosowaną  przez  Sullivana  i  secesjonistów.  Ta  fascynacja  egzotyką  kraju,  który 

trwając  przez  wieki  w  hermetycznej  „splendid  isolation"  mógł  oferować  wzory  świeŜe  (duŜo 

ś

wieŜsze  od  wielokrotnie  wyeksploatowanych  europejskich),  fascynacja  przejawiająca  się  m.in. 

zainteresowaniem  kultowymi  dla  kręgów  Secesji  drzeworytami  japońskimi  (głównie  dzieła 

Hokusai  Katsushika  i  Hiroshige  Ando)  pogłębiła  się  w  roku  1893,  kiedy  wewnątrz  pawilonu 

japońskiego  (Ho-o-Den)  na  Wystawie  Światowej  Frank  ujrzał  kopię  (w  skali  1:2)  tradycyjnej 

drewnianej  świątynki  buddyjskiej.  To  pierwsze  zetknięcie  się  z  Ŝywą  architekturą  Japonii 

natychmiast  zaowocowało  wzmocnieniem  jej  wpływu  na  twórczość  Wrighta,  nie  tylko  w 

ornamentyce  i  rozwiązywaniu  wnętrz,  lecz  takŜe  w  kształtowaniu  bryły  (przykładem  były  silnie 

wystające  na  zewnątrz  okapy  dachowe)  i  w  ogóle  w  praktycznym  doskonaleniu  teorii 

„architektury  organicznej",  której  reguły  (swobodne  plany,  horyzontalność,  ścisłe  powiązanie  z 

przyrodą etc.) Japończycy stosowali od dawna. Wycieczka z roku 1905 stała się dalszym krokiem 

w tym kierunku. O ile  wcześniejsze  domki Wrighta. takie jak  Hickox House i  Bradley  House  z 

roku  1900.  czy  nawet  bardziej  dojrzałe  twory  „stylu  prerii"  (począwszy  od  Domu  Willitsa), 

zawierały  tylko  mniej  lub  bardziej  wyraźne  wpływy  japońskie,  o  tyle  projektowany  przez 

Wrighta  po  powrocie  z  Japonii  Harold  Mc  Cormick  House  (1907,  Lake  Forest,  Illinois) 

przypominał  juŜ  do  złudzenia  typowy,  rozległy  i  płaski,  skąpany  w  ogrodowej  zieleni  pałac 

japoński.

 

Genialny egocentryk, który całe Ŝycie z niezrozumiałym uporem wypierał się jakichkolwiek 

(prócz  Sullivanowskich),  równieŜ  najoczywistszych  wpływów  na  swą  twórczość  —  szczególnie 

gorąco przeczył, jakoby wpływy japońskie wywarły piętno na jego pracach, co było nonsensem i 

czego  Ŝaden  krytyk  architektury  ani  biograf  Wrighta  nie  mógł  przyjąć  za  dobrą  monetę,  gdyŜ 

bezspornie  twórca  Prairie  Houses  był  w  znacznie  większym  stopniu  pod  wpływem  cesarskiego 

pałacu  Katsura  niŜ  Sullivanowskiego  Chicago  Auditorium  Building,  a  jego  „architektura 

organiczna"  z  niczym  nie  była  tak  mocno  spokrewniona,  jak  z  kulturą  budownictwa 

mieszkaniowego Japonii. „Domy prerii" tylko na tym zyskały.

 

Dzisiaj moŜna stwierdzić, iŜ rezydencje preryjne (notabene większość nie powstała na prerii, 

lecz  na  przedmieściach,  głównie  chicagowskich:  High-land  Park,  Oak  Park,  River  Forest, 

Wilmette i in.) wywołały istotne zmiany amerykańskiego sposobu Ŝycia i twardo wrosły w glebę 

USA. Wszystkie są wciąŜ pieczołowicie konserwowane i ciągle setki niecierpliwych amatorów

 

19

 

background image

czekają  na  moŜliwość  kupienia  jednego  z  tych  budynków,  dzięki  którym  narodziło  się 

współczesne amerykańskie budownictwo mieszkaniowe.

 

Kultywując  „styl  prerii"  dał  się  Wright  poznać  równieŜ  jako  arcyzdolny  twórca  obiektów 

nierezydencjonalnych  o  wielkomiejskim  charakterze.  JuŜ  w  roku  1894  zwróciła  się  do  niego 

znana ze szklanych wyrobów firma American Luxfer Prism Company, której chodziło o reklamę 

nowych bloków szkła. Frank wykonał szkice dziesięciopiętrowego gmachu mającego kurtynową 

ś

cianę frontową zestawioną z owych bloków i szklanych płyt (Luxfer Prism Co. Skyscraper — 

rok  1895),  a  projekt  ten,  szokująco  nowoczesny,  wyprzedzający  o  30  lat  szklanościenne 

„drapacze  chmur"  Miess  van  der  Rohe  i  o  37  lat  Pawilon  Szwajcarski  Le  Corbusiera,  stał  się 

pięć lat później inspiracją dla Sullivanowskiego Schlesinger Meyer Store.

 

Innym  rodzajem  prac  Wrighta  w  tym  okresie  były  bardzo  popularne  na  terenie  stanu 

Wisconsin kluby jachtowe: począwszy od zrealizowanego w roku 1893 po wygranym konkursie, 

niezbyt jeszcze udanego, cięŜkiego i przysadzistego Madison Municipal Boathouse nad jeziorem 

Mendota, poprzez kilka realizacji nad jeziorem Delavan, aŜ do wspaniałego projektu Yahara Boat 

Club  (1905*.  równieŜ  dla  leŜącego  nad  jeziorem  Mendota  Madison).  W  projekcie  tym, 

stworzonym  przez  Wrighta  mającego  dziesięcioletnie  doświadczenie,  nowoczesna,  Froeblowsko 

zgeometryzowana  bryła,  zwieńczona  „szklaną  taśmą"  otworów  okiennych  i  płaskim,  rzucającym 

głębokie  cienie  dachem,  podporządkowana  została  wszechobecnej  poziomowości,  co  wraz  z  jej 

„organicznym"  wtopieniem  się  w  teren  za  pomocą  niskich  murków  i  tarasów  i  z  jej  „ruchomą", 

jednorodną,  „przelewającą  się"  przestrzenią  wnętrza  —  zdradzało  bliskie  pokrewieństwo  ze 

„stylem  prerii".  Całość  odznaczała  się  tak  kolosalną  prostotą,  jaką  Wright  rzadko  później 

uzyskiwał,  prostotą,  która  stała  się  proroctwem:  zainspirowała  niemiecki  pawilon  w  Barcelonie 

Miesa  van  der  Rohe,  jego  (Wrighta)  własne  „usonian  houses"*  [—  Wright  zaczerpnął  to 

określenie — utworzone z pierwszych liter słów: United States of North America i oznaczające: 

„typowy  dla  USA"  —  z  ksiąŜek  Edwarda  Bellamy'ego.]  oraz  duŜo  innych  dzieł  XX  wieku. 

RównieŜ  elastyczność  „ruchomych"  wnętrz  jest  do  dzisiaj  problemem  aktualnym,  nie 

zamkniętym — jest ona postulowanym atrybutem nowoczesnej architektury.

 

O  ile  w  terenie  pod-  lub  pozamiejskim  Wright  nadawał  swym  dziełom  charakter  bardzo 

poziomy,  spłaszczał  je  i  zgodnie  z  załoŜeniami  „architektury  organicznej"  otwierał  ku 

przestrzeni  zewnętrznej,  o  tyle  w  tworach  wielkomiejskich  operował  —  prawem  kontrastu  — 

pionami,  i  zamykał  wnętrza  —  prawem  swej  nienawiści  do  brudnej,  smrodliwej  i  hałaśliwej 

megaurbanizacji — izolując je od negatywnych wpływów ulicy. Ściany boczne wielu biurowców 

Wrighta były prawie lub całkowicie bezokienne (klimatyzowane wnętrza otrzymywały światło

 

20

 

background image

dzięki  dachowym  świetlikom,  rurom  szklanym  etc.)  bądź  teŜ  ich  perforowane  szkłem  segmenty 

przepuszczały  do  wnętrza  tylko  światło,  zamykając  widoki  zewnętrzne.  Pierwsza  taka 

konstrukcja,  będąca  zarazem  pierwszym  zrealizowanym  przez  Wrighta  dziełem  o  duŜej  skali  i 

jego,  jak  sam  powiedział,  „pierwszym  protestem  architektonicznym"  —  powstała  w  latach 

1903-1905 w Buffalo (New York) dla firmy Larkin Company.

 

Mający  prostą  formę  i  wystrój,  buntowniczy  wobec  wszechwładnych  klasycy  stycznych 

tendencji  budownictwa  uŜyteczności  publicznej  —  Larkin  Co.  Administration  Building  był 

najnowocześniejszym  wówczas  gmachem  biurowym  na  świecie,  jednym  z  pierwszych,  którym 

dano  klimatyzację.  Dominowały  dynamiczne  piony  w  ścianach  i  w  wyodrębnionych  z 

centralnego  korpusu  wieŜach  komunikacyjnych.  „Cembrowinami"  czterokondygnacyjnej 

„studni"  wnętrza  były  otwarte  galerie  zawierające  biura  i  doświetlone  przez  olbrzymi  dachowy 

ś

wietlik.  „Ruch"  przestrzeni  odbywał  się  tu  wyłącznie  w  kierunku  pionowym.  Wright  osobiście 

zaprojektował  najdrobniejsze  szczegóły  (nawet  supernowoczesne,  konstruktywistyczne 

umeblowanie,  które  o  około  piętnaście  lat  wyprzedziło  właściwy  konstruktywizm)  tej  budowli, 

która  sprawiała  wraŜenie  wielkiego  silosu.  Le  Corbusier  i  Mies  van  der  Rohe  dopiero  w  roku 

1920 „odkryli" taki typ budownictwa o charakterze przemysłowym.

 

Kolejna tego typu propozycja Wrighta, z roku 1912 — niezrealizowany projekt biurowca dla 

gazety  „San  Francisco  Call"  —  odznaczała  się  jeszcze  większą  śmiałością  operowania 

strzelistymi  pionami.  W  załoŜeniu  budynek  ten  był  monumentalną,  o  24  kondygnacjach,  wolno 

stojącą  płytą,  zwieńczoną  dachem,  który  stał  się  prawdopodobnie  inspiracją  dla  zwieńczeń  w 

najlepszych „Ŝyletkoweach" Miesa van der Rohe.

 

TuŜ  po  zrealizowaniu  Larkin  Co.  Building  stanęło  (1905-1908)  jedno  spośród  najlepszych 

dzieł  Wrighta  —  Unity  Church  and  Parish  House  w  Oak  Park  (Illinois).  Wzniesiona  z  Ŝelbetu 

uŜytego  przez  Wrighta  po  raz  pierwszy,  blokowo  zgeometryzowana  bryła  o  wysokości  dwóch 

kondygnacji  (na  elewacjach  zewnętrznych  wyznaczały  je:  dolne  pasmo  pełnych  murów  i  górne 

poprzecinane  wertykalnymi  niszami  okien)  emanowała  zrodzoną  w  Yahara  Boat  Club  prostotą, 

pozbawiona  została  jednakŜe  —  tak  dzięki  elementom  struktury,  jak  i  dzięki  dekoracjom  — 

dominującej  horyzontalności.  JuŜ  „klockowa"  sylwetka  tego  kościoła  zasługiwała  na  miano 

nowoczesnej, lecz plan Unity Church był wprost futurologiczną rewelacją. Świątynia składała się 

z dwóch części: z kwadratowego audytorium i z połączonego z nim otwartą loggią, prostokątnego 

domu parafialnego. Ten plan w kształcie litery H. rozdzielający dwie funkcje obiektu (stosowali 

to  potem  wszyscy  funkcjonaliści,  od  Le  Corbusiera  do  Breuera),  był  tak  nowoczesny,  Ŝe  aŜ 

trudno uwierzyć, iŜ powstał na początku stulecia. Zapoznanie się z nim przeczy twierdzeniom, iŜ

 

21

 

background image

tego typu rozdzielenie funkcji wyrosło później z Kubizmu bądź z radzieckiego Konstruktywizmu 

po I Wojnie Światowej.

 

Innego  rodzaju  rewelacją  było  rozwiązanie  jednoprzestrzennego  wnętrza  audytorium  Unity 

Church. Oświetlone bocznie oraz sufitowo (przez głębokie, kasetonowe świetliki w stropodachu). 

pełne  gry  refleksów  świetlnych  na  wysuniętych  rampach,  balkonach  i  pulpitach  —  zostało  ono 

pokryte  zgeometryzowaną,  prostokątną  i  linearną  ornamentacją,  która  z  jednej  strony  stanowiła 

japonizującą  reminiscencję  zeszłorocznej  wizyty  Wrighta  w  pałacu  Katsura  (jasne  płaszczyzny, 

pocięte  ciemnymi  ramami),  z  drugiej  zaś  w  sposób  nie  ulegający  wątpliwości  „kubizowała", 

wyprzedzając  o  11  lat  neoplastycyzm  Mondriana  i  holenderski  ruch  De  Stijl*.  Był  więc  Wright 

prekursorem  tych  kierunków,  co  udowodnił  raz  jeszcze  w  roku  1912  geometrycznymi 

dekoracjami  swego  Avery  Coonley  Playhouse.  wybudowanego  w  Riverside  (Illinois)  i 

podobnego nieco formą do Yahara Boat Club.

 

Budując  Avery  Coonley  Playhouse  miał  juŜ Wright  na  swoim  koncie  ponad  200  realizacji i 

projektów, które publikował, gdzie tylko się dało, nawet w kobiecym „Ladies'  Home  Journal" 

(„A  Home  in  a  Prairie  Town",  „A  Fire  Proof  House"  i in.), i był jednym z najsławniejszych 

architektów  Ameryki,  dobrze  znanym  takŜe  w  Europie.  A.D.  1910  w  Berlinie  ujrzał  światło 

dzienne  album  „Ausgefuhrte  Bauten  und  Entwiirfe  von  Frank  Lloyd  Wright"  („Wybrane 

budowle  i  projekty  Franka  Lloyda  Wrighta").  Ta  i  kolejne  europejskie  prace  o  Wrighcie 

„wprowadziły"  go  do  pracowni  architektów  „starego  kontynentu"  i  wywarły  znaczny  wpływ  na 

nową  architekturę  Europy  (zwłaszcza  holenderską  i  niemiecką),  co  widać  w  dziełach  Gropiusa, 

Mendelsohna i in.

 

Nie  zaniedbywał  równieŜ  Wright  swoich  zdolności  literackich.  Jego  pierwsza  publikacja, 

„The Art and Craft of the Machine" („Sztuka i rzemiosło maszyny"), z roku 1901, całe lata 

przed  Bauhausem  definiowała sztukę  ery  cywilizacji przemysłowej i  określała  zadania  architekta 

„wieku maszyn". W dziele tym Wright przeciwstawił się teorii „pracy zbiorowej" formułowanej 

później na uŜytek architektów przez Gropiusa, twierdząc, Ŝe tylko właściwa, indywidualna praca 

poszczególnych  twórców  daje  rzeczywiste  korzyści.  W  pismach  Wrighta  roi  się  od  podobnych 

dywagacji  społeczno-politycznych,  które  nie  zawsze  zjednywały  mu  poklask.  Przykładowo:  w 

swojej  późniejszej  biografii  Sullivana,  którą  nazwał  „Genius  and  Mobocracy"  („Geniusz  i 

tłumokracja"),  zaatakował  Wright  prezydenta  Roosevelta  za  chęć  „zniszczenia  amerykańskiej 

demokracji"  i  „przekazania  władzy  w  ręce  tłumu",  którego  nie  cierpiał.  Według  niego  narodem 

powinien rządzić indywidualny geniusz; rządy lub werdykty zbiorowe uwaŜał za nonsens.

 

Pycha, złośliwość i apodyktyczność Wrighta od pierwszych lat jego kariery przysparzały mu

 

22

 

background image

wielu  wrogów  i  tak  juŜ  pozostało  do  końca.  Kolekcję  anegdot  amerykańskich  wzbogaciła  jego 

symboliczna reakcja na skargę właściciela jednej z wybudowanych przez niego willi. Człowiek 

ten zadzwonił do Wrighta narzekając, iŜ podczas deszczu woda leje mu się w domu na głowę.

 

—  „ To niech pan przesunie fotel gdzie indziej!" — odparł Frank.

 

Z  kolei  symboliczna  dla  jego  lekcewaŜącego  stosunku  wobec  innych  twórców  była  reakcja 

Wrighta  na  projekty  wybitnego  architekta  fińskiego,  Eliela  Saarinena.  Obejrzawszy  je,  miał 

Saarinenowi do powiedzenia tylko jedno:

 

—  „JakiŜ, wielki architekt. Ze mnie!"*. [— Saarinen potwierdził swa wielkość nie obraŜając 

się i później oświadczył, Ŝe im bardziej dojrzewa jako architekt, tym bardziej ceni twórczość 

Wrighta.]

 

Innym  wyraŜał  swoją  pogardę  w  sposób  jeszcze  bardziej  drastyczny.  Przemowę  do  licznego 

grona architektów amerykańskich zaczął od słów:

 

—  „Panowie, wy nazywacie siebie architektami?! Pozbądźcie się złudzeń!".

 

Nie  pozbyli  się  złudzeń,  tak  jak  nie  potrafili  pozbyć  się  jego.  ale  teŜ  płacili  mu  pięknym  za 

nadobne.  Prócz  stosunkowo  postępowych  kręgów  Chicago,  gdzie  juŜ  od  roku  1894  wystawiano 

prace  Wrighta  w  Klubie  Architektonicznym  (w  roku  1902  otrzymał  całą  salę  i  znaczną  część 

katalogu), był Wright bardzo długo ignorowany przez konserwatywne amerykańskie środowisko 

architektoniczne  i  jego  czołową  organizację  AIA  (American  Institute  of  Architects).  nie  tyle  ze 

względu  na  swój  niewyparzony  język,  demonstracyjną  bezczelność  itp.,  ile  za  sprawą  swej 

niekonwencjonalnej  twórczości.  Jego  oparta  na  przekonaniu,  iŜ  jest  największym  architektem 

wszechczasów,  walka  z  AIA  była  trochę  osobliwym  odpowiednikiem  europejskich  zmagań 

róŜnych grup architektonicznych szermujących swymi programami.

 

Podobnie  jak  działalność  zawodowa  Wrighta  wzbudzała  nienawiść  środowiska 

architektonicznego  USA  —  jego  Ŝycie  prywatne,  rozliczne  afery  i  skandale,  które  lekkomyślnie 

inicjował,  budziły  gniew  opinii  publicznej.  W roku  1909  —  kopiując  czyn  swego  ojca  —  Frank 

rozstał  się,  po  19  latach  małŜeństwa,  z  matką  swych  sześciorga  utalentowanych  dzieci  (dwóch 

jego synów zostało architektami) i rzuciwszy rodzinę wyjechał ze swą kochanką, panią Cheney, 

do  Europy.  Tam.  w  Berlinie  i  we  Florencji,  pisał  swoją  autobiografię  potwierdzającą  jego 

wybitny  talent  literacki,  sięgający  wyŜyn  prozy  poetyckiej.  Tam  teŜ,  w  przerwach  między 

romantycznymi  wędrówkami  po  zboczach  Fiesole,  zaprojektował  dla  siebie  w  roku  1910  Frank 

Lloyd Wright House and Studio (Viale Verdi, Fiesole. Włochy).

 

Oburzenie,  jakie  wywołała  w  purytańskich  Stanach  Zjednoczonych  „ucieczka"  Wrighta  i 

Mrs. Cheney, nie zakłóciło jego działalności twórczej. Po powrocie z Europy zabrał się, w roku

 

23

 

background image

1911,  do  budowy  swego  nowego  domu  w  Spring  Green  (Wisconsin).  Pragnął  tam  rozpocząć 

nowy  etap  swojego  Ŝycia,  a  Ŝe  był  z  dziada  pradziada  (tak  po  mieczu,  jak  i  po  kądzieli) 

Walijczykiem, nadał budowli imię Taliesin od nazwiska legendarnego kimeryjskiego barda, który 

miał w VI wieku układać poematy o wielkości sztuki i posłannictwie artysty. Taliesin I — Frank 

Lloyd  Wright  House.  Farm  and  Studio  (Taliesin  East  —  Taliesin  Wschodni),  utrzymany  w  stylu 

najlepszych  przykładów  „preryjnej"  architektury,  był  niewielkim,  wspaniale  wtopionym  w 

krajobraz  domkiem  z  tego  samego  nieobrobionego  lokalnego  kamienia,  z  którego  w  roku  1902 

powstała  w  Spring  Green  druga  Hillside  Home  School.  Otwarte  na  zewnątrz  wnętrze,  pełne 

zaskakującej  gry  światła  i  cienia,  finezyjnych  perspektyw  i  wyrafinowanego  kolorytu,  a  takŜe 

nowoczesnych,  zaprojektowanych  przez  Franka  mebli,  zdobiły  ornamenty,  rzeźby  (posąŜki 

Buddy) oraz malowidła chińskie i zwłaszcza japońskie. Wpływy dekoracji azjatyckiej wystąpiły 

tu silniej niŜ w jakiejkolwiek innej budowli Wrighta.

 

Tak więc Taliesin East  był typowym paradoksem „preryjnej architektury organicznej" — 

był „czysto amerykańskim domem", który wyrósł na czysto japońskich tradycjach. Nie był jednak 

domem szczęśliwym. Pewnego dnia. gdy Wright przebywał w Chicago, w Spring Green oszalały 

murzyński  słuŜący  z  Barbados  zamordował  panią  Cheney,  jej  dwoje  dzieci  i  resztę  słuŜby,  a 

następnie  całkowicie  zdemolował  dom.  Ta  straszliwa  tragedia  powaliła Wrighta.  Całymi  dniami 

spał  lub  udawał,  Ŝe  śpi.  Z  tej  apatii  wyrwała  go  kolejna  nagonka  urządzona  na  niego  przez 

wrogów  —  wziął  się  do  pracy,  gdyŜ  miał  duszę  „fightera".  Jego  rany  wewnętrzne  zaleczyła 

dopiero inna kobieta, młoda rzeźbiarka Miriam Noel.

 

W  roku  1913  w  Spring  Green  powstał  Taliesin  II,  zaś  w  Chicago  kolejna  zaskakująca 

realizacja  Wrighta  —  imponujący  kombinat  rozrywkowy  (restauracja,  kasyno  i  sala 

widowiskowa) Midway Gardens for E.C. Waller & O. Friedman.

 

Ten kompleks budynków był niepodobny do wszystkiego, co Wright wcześniej stworzył. Był 

to. bardziej niŜ konkretny obiekt architektoniczny, rodzaj eksperymentu urbanistycznego w małej 

skali.  Wewnątrz  zespołu  zabudowań,  pełnego  róŜnych  wieŜyczek,  balkonów,  loggii,  galerii, 

daszków  i  tarasów  wyznaczających  długie  poziomy  (wszystko  to  razem  stwarzało  złudzenie 

ruchu brył i przestrzeni), twórca umieścił ogród flankowany rzeźbami Ianellego. Całość nasycona 

abstrakcyjną  ornamentyką  pod  postacią  betonowych  wzorów  (bardziej  kubistyczną  niŜ  w  Unity 

Church) świadomie zdąŜała do łączenia problematyki konstrukcyjnej i rzeźbiarsko-malarskiej.

 

Midway  Gardens  stanowiło  pierwszą  realizację  Wrighta,  w  której  moŜna  było  obserwować 

wpływ  na  jego  twórczość  (nieporównywalny  do  wpływu  architektury  japońskiej  i  krótkotrwały, 

lecz wyraźny) zabytkowych budowli Majów i Azteków. Rozpoczął się kilkuletni okres inspiracji

 

24

 

background image

Franka  prekolumbijską  architekturą Meksyku. JuŜ w roku następnym (1915) powstał w Richland 

Center  (Wisconsin)  stworzony  pod  wpływem  tej  inspiracji  A.D.  German  Warehouse.  W  tym 

samym  roku  Wright  wyjechał  do  Japonii  z  dopiero  co  poznaną  Miriam  Noel  i  tam  wybudował 

głośny  Imperiał  Hotel,  pełen  równieŜ  (kolejny  paradoks  twórczości  Wrighta)  akcentów 

prekolumbijskich rodem z Jukatanu!

 

Zamówienie  na  budowę  tego  prestiŜowego  tokijskiego  obiektu  dostał  Wright  od 

Japończyków  dzięki  swej  wielkiej  międzynarodowej  sławie  oraz  znanemu  inwestorom 

umiłowaniu  przezeń  kultury  japońskiej.  JuŜ  w  1914  zaprojektował  Budynek  Ambasady 

Amerykańskiej  w  Tokio.  W  1915  powstała  pierwsza  wersja  projektu  Imperiał  Hotel.  Realizacja 

trwała  ponad  pięć  lat  (1916-1922),  przerywana  kłopotliwymi  staraniami  Franka  o  rozwód  z 

pierwszą  Ŝoną  i  nieporozumieniami  z  Miriam,  lecz  zakończyła  się  pełnym  sukcesem.  W  tym 

samym czasie zrealizował w Japonii kilka innych obiektów (domki mieszkalne w Tokio, Hakone 

i  Ashija)  oraz  wykonał  kilka  projektów  dla  Tokio  i  Nagoya,  lecz  z  jego  japońskich  prac  tylko 

Imperiał Hotel zapisał się trwale w historii architektury.

 

Wytworny,  składający  się  z  szeregu  budynków  i  przesycony  silnym  ładunkiem 

emocjonalnym hotel wykazywał — dzięki olbrzymiej liczbie brył, ryzalitów, uskoków, gzymsów 

i  okapów  —  pewne  podobieństwo  do  Midway  Gardens.  Wieloplanowe,  barwne,  wykładane 

cegłą i rzeźbioną lawą, mocno egzotyczne wnętrza nieodparcie absorbowały wzrok. Całość była 

podporządkowana  klasycystycznej  osi  głównej,  co  stanowiło  egzotyczną  interpretację  typowego 

układu  pałacowego  z  XVII  i  XVIII  wieku,  ze  swoistym  „cour  d'honneur"  i  pełnym  emfazy 

podjazdem.  Interpretacja  ta  miała  wszakŜe  tyle  oryginalnej  swobody  w  konsekwentnym 

operowaniu  formą  i  z  taką  wraŜliwością  dostrajała  się  do  skali  ludzkiej,  Ŝe  dawała  obraz  godnej 

szacunku spoistości i równowagi plastycznej.

 

Jeśli  chodzi  o  wystrój,  to  głównie  on  sprawił  ów  paradoks,  Ŝe  Imperiał  Hotel  —  mimo 

całego  swego,  charakterystycznego  dla  Japonii  sposobu  kształtowania  przestrzeni  —  był  w 

znacznie  mniejszym  stopniu  japoński  niŜ  wiele  innych  dzieł  Wrighta.  Detal  i  ornamentyka 

zastosowane  tu  przez  niego  miały  jako  swój  rodowód  prekolumbijskie  relikty  Jukatanu  i  być 

moŜe  tak  niezwykłą  metodą  chciał  Frank  jeszcze  raz,  ciągle  z  tym  samym  uporem,  zaprzeczyć 

wpływom japońskim w swej twórczości.

 

Głównym  zagadnieniem  przy  budowie  Imperiał  Hotel  była  sprawa  odporności  na  częste  w 

Japonii trzęsienia ziemi. Uzyskał to Wright dwoma sposobami: właściwą budową fundamentów i 

oryginalną  konstrukcją  partii  naziemnych,  przy  czym  pomysłu  dostarczył  mu  widok  kelnera, 

którego ramię i palce tak elastycznie balansowały tacą, Ŝe ta zawsze, po kaŜdym odchyleniu,

 

25

 

background image

wracała do tej samej horyzontalnej pozycji. Zamiast przebijać się (tak jak to robili twórcy innych 

monumentalnych  budowli  w  Tokio)  głębokimi  fundamentami  do  twardego  podłoŜa  przez 

kilkumetrową warstwę  mułu, Wright uznał ją za świetną „poduszkę" amortyzacyjną  i osadził  w 

niej  pale  utrzymujące  całą  strukturę.  Ta  ostatnia  podzielona  została  na  luźno  związane  sekcje, 

złoŜone ze słupów („rąk kelnerskich"), z których kaŜdy podtrzymywał płytę stropową („tacę") w 

jej  centrum,  a  cały  ten,  charakteryzujący  się  idealnym  wywaŜeniem  wszystkich  części 

składowych,  system  „balansujących  wsporników"  dawał  konstrukcji  bezprecedensową 

elastyczność  (w  Japonii  stosowano  przedtem  podobne  rozwiązania,  ale  drewniane,  nigdy 

betonowe).

 

JuŜ  podczas  budowy  nastąpiło  trzęsienie  ziemi  i  —  wedle  wspomnień  Wrighta  —  „gmach 

ogarnęły  konwulsje".  On  sam  i  przeraŜeni  robotnicy,  leŜąc  na  ziemi  mogli  obserwować,  jak  fala 

sejsmiczna  rozwalająca  okoliczne  domy  toczyła  się  pod  hotelem,  który  wyginał  się 

spazmatycznie,  lecz  w  momencie  ustania  ruchów  tektonicznych  wszystkie  falujące  przed 

chwilą  elementy  konstrukcji  odzyskały  swoje  pierwotne  pozycje.  Hotel  stał  nienaruszony,  co 

wzbudziło zachwyt Japończyków. Kiedy Frank odjeŜdŜał — 60 zakochanych w nim robotników 

odprowadziło  go  do  samej  Jokohamy,  gdzie  przy  nabrzeŜu  portowym  rozentuzjazmowany  tłum 

wiwatował  na  jego  cześć.  WaŜniejsza  próba  miała  miejsce  w  roku  1923,  gdy  Japonię  nawiedził 

jeden z potęŜniejszych kataklizmów sejsmicznych, rujnując Tokio i Jokohamę. Wright dostał od 

barona  Okyry  telegram  następującej  treści:  „Hotel  stoi  nieuszkodzony,  stanowiąc  pomnik 

pańskiego  geniuszu.  Setki  bezdomnych  znalazły  w  nim  opiekę  i  schronienie.  Gratulacje"*.  [— 

Niestety  —  później  Japończycy  zlikwidowali  ów  najpiękniejszy  hołd  oddany  ich  kulturze  i 

architekturze  przez  Wrighta.  Imperiał  Hotel  rozebrano  i  zastąpiono  go  „bardziej  nowoczesnym" 

budynkiem!]

 

Przygoda  Imperial  Hotel  została  uznana  za  zwycięską  „próbę  ogniową"  „architektury 

organicznej",  do  której  obiekt  ten  zaliczał  się  m.in.  dzięki  cudownej  współpracy  z 

niebezpiecznym  terenem.  Dla  Wrighta  był  on  takŜe  kolejnym  etapem  drogi  przez  inspiracje 

prekolumbijskie.  Podczas  budowy  hotelu  zrealizował  w  Stanach  kilka  obiektów  na  modłę 

jukatańskich  świątyń  i  właśnie  przy  tej  okazji  zaczął  serio  eksperymentować  z  Ŝelbetem, 

zastosowanym przezeń wcześniej tylko w Unity Church.

 

Wright zawsze starał się dobrze poznać stosowany materiał i nigdy nie traktował charakteru 

materiałów  budowlanych  jako  sprawy  drugorzędnej.  „Trzeba  zgłębić  naturalne  właściwości 

materiału  —  twierdził  —  i  nie  uwaŜać  go  tylko  za  powłokę,  gdyŜ  struktura  kaŜdego 

podporządkowana jest swoistym prawom". Jego ukochane drewno, którym teŜ eksperymentował

 

26

 

background image

zaciekle (przykładem „złoŜona z kart do gry" w roku 1922 kolonia drewnianych domków letnich 

— Tahoe Summer Colony — nad jeziorem Tahoe w Kalifornii), zezwalało na ograniczoną liczbę 

rozwiązań i  było  mało  plastyczne.  Stąd  Wright zainteresował  się  wreszcie  Ŝelbetem,  materiałem 

dającym konstrukcji siłę i pozwalającym przykrywać duŜe wnętrza bezsłupowo.

 

O ile Aline Barnsdall House and Garage, lepiej znany jako Hollyhock House (z 1916-1921, w 

Los  Angeles),  pełen  symetrycznie  rozmieszczonych  brył.  dziedzińców  wewnętrznych,  basenów, 

tarasów  i  fryzowej  ornamentyki  zaczerpniętej  ze  świątyni  Tigars  w  Chichen-Itza,  sprawiający 

wraŜenie  majańskiej  budowli  kultowej  lub  grobowca  (kolejny  paradoks:  ta  elegijność 

kontestowała mieszkalną funkcję budynku), był jeszcze zbudowany z czystego betonu systemem 

przypominającym  stropy  skrzynkowe  —  o  tyle  w  następnych  kalifornijskich  rezydencjach 

Wrighta noszących charakter jukatański pojawiły się juŜ Ŝelbetowe formy prefabrykowane. Były 

to  tzw.  „textiles  blocks",  specjalnie  profilowane,  pokryte  geometrycznymi,  azteckimi 

ornamentami  bloki  z  betonu  wzmocnionego  siatką  stalowych  prętów.  Promienie  słoneczne 

przenikające  ich  perforację  dawały  we  wnętrzach  zaskakujące  efekty  świetlne,  często  barwne 

dzięki  zastosowaniu  kolorowego  szkła  otworów.  Mrs.  George  Madison  (Alice  Miliard)  House 

zwany La Miniatura w Pasadenie i Dr. John Storer House w Los Angeles (oba z roku 1923) miały 

kształt prostokątnych pudełek, lecz pochodzący z roku 1924 Charles Ennis House w Los Angeles 

został  juŜ  potraktowany  przez  Wrighta  bardziej  rzeźbiarsko,  był  zróŜnicowanym  zestawem  brył 

formowanych za pomocą „textiles blocks".

 

Kilkuletni  okres  wariacji  na  indiańskich  motywach  prekolumbijskich,  którego  pokłosiem 

były  egzotyczne  i  monumentalnie  archaizujące  „świątynki"  mieszkalne,  dalekie  od  autentycznie 

rezydencjonalnego  charakteru  —  nie  zahamował  poszukiwań  Wrighta,  których  celem  było 

rozwinięcie  i  udoskonalenie  jego  koncepcji  „czysto  amerykańskiego  domu".  „Styl  prerii"  został 

doskonałe  ukoronowany  (rok  1925)  kolejnym  Taliesinem  Wschodnim  (trzecim  juŜ)  w  Spring 

Green.

 

Nad  tą  siedzibą  Wrighta,  ciągle  rozbudowywaną  od  roku  1911,  wisiało  uparte  fatum. 

Zniszczone  przez  szaleńca  miejsce  krwawej  masakry  (Taliesin  I)  padło  na  domiar  złego  ofiarą 

poŜaru.  Odbudowane  (Taliesin  II)  —  spłonęło  powtórnie  w  roku  1924.  Równocześnie 

zamieszkującego  oba  te  Talie-siny  Wrighta  dotknęła  seria  śmierci  bliskich  mu  osób  (pani 

Cheney,  matka,  Sullivan)  i  najróŜniejszych  kłopotów  oraz  afer.  W  roku  1921  uzyskał  wreszcie 

rozwód z pierwszą Ŝoną i wziął ślub z Miriam Noel. lecz było juŜ za późno — cięŜko psychicznie 

chora,  zmęczona  wieloletnią  walką Miriam  opuściła  go  i niedługo  potem zmarła  (w  1927  roku). 

Gdy oŜenił się trzeci raz, z czarnogórską arystokratką, rozwódką Olgą Lazowitch (zwał ją

 

27

 

background image

Olgivanną), jej były mąŜ i adwokaci Miriam wsadzili go, po obrzydliwym procesie finansowym, 

do  więzienia  (na  krótko).  Mimo  wszystko  wciąŜ  walczył,  lecz  purytańska  Ameryka  miała  juŜ 

dość jego coraz to nowych Ŝon, kochanek i skandali. Opinia publiczna wydała na Wrighta wyrok 

i  klienci  poczęli  odwracać  się  odeń  jak  od  trędowatego.  Wówczas  Frank  utworzył  rodzaj  spółki 

akcyjnej,  polegającej  na  sprzedaŜy  przyjaciołom  akcji  zabezpieczonych  jego  przyszłymi 

zyskami*.  [—  Fundacja  ta.  pod  nazwą  Taliesin  Fellowship.  przekształciła  się  w  roku  1929  w 

prywatną  szkołę  architektury,  gdzie  za  opłatą  1000  dolarów  rocznie  od  osoby  chłopcy  i 

dziewczęta mogli uczyć się i pracować.] Tak zdobył fundusze na swój nowy dom.

 

Wzniesiony  roku  1925  Taliesin  East  III  (Frank  Lloyd  Wright  House)  był  optymalnym 

„domem  prerii",  komasującym  wszystkie  wcześniejsze  upodobania  i  doświadczenia  twórcy  w 

dziedzinie  budownictwa  mieszkaniowego.  Przestrzeń  zewnętrzna  zlewała  się  tu  z  „wędrującą" 

przestrzenią  wewnętrzną,  długie  horyzontalne  linie  tarasów  „organicznie"  wtapiały  obiekt  w 

teren,  zróŜnicowane  poziomy  dachów  tworzyły  swoistą  „symfonię  przykryć",  a  pomysłowe 

ś

wietliki  dawały  atrakcyjną  grę  świateł  we  wnętrzu,  którego  „serce"  stanowił  skalny  kominek. 

Wright  sukcesywnie  ulepszał  Taliesin  East.  W  roku  1933  zaadaptował  swe  dawne  dzieła  w 

Spring  Green  (Lloyd  Jones  House  i  Hillside  School)  na  siedzibę  Taliesin  Fellowship  (Taliesin 

Fellowship  Complex),  a  w  roku  1938  wzniósł  farmę  (Taliesin  Farm  Group).  Równocześnie 

budował  w  Arizonie  zimową  siedzibę  swoją  i  swojej  szkółki.  Ukończona  w  roku  1938  (w 

Paradise  Valley  koło  Phoenix)  Frank  Lloyd  Wright  Winter  Headquarters  in  the  Desert  (czyli 

pierwotny  Taliesin  West  —  Taliesin  Zachodni  —  sukcesywnie  rozbudowywany  do  roku  1959) 

stała  się  aŜ  do  śmierci  twórcy  jego  ulubioną  siedzibą,  o  wiele  bardziej  szczęśliwą  niŜ  pechowy 

Taliesin  East.  Tam  funkcjonowało  pod  jego  okiem  Taliesin  Fellowship  —  kolebka  wielu 

marnych  i  niewielu  dobrych  architektów  (np.  Paolo  Soleri),  których  Frank  przyjmował  jako 

młodych chłopców nie zaglądając w papiery (jeden z najlepszych przyszedł doń będąc wcześniej 

zwykłym  pakowaczem  w  domu  towarowym  i  bez  Ŝadnych  egzaminów  stał  się  w  Taliesin  West 

znakomitym  projektantem),  uwaŜał  bowiem  —  tak  jak  jego  matka  —  Ŝe  „architekta  nie  moŜna 

stworzyć — architektem trzeba się urodzić". Tam koncertował na fortepianie dla gromadki swych 

uczących  się  i  pracujących  uczniów  (kaŜdy  członek  Taliesin  Fellowship  musiał  być  uŜyteczny), 

urządzał  amatorskie  przedstawienia  oraz  dyskusje  o  malarstwie,  urbanistyce,  rasizmie, 

demokracji  etc.  Tam,  mimo  upływających  lat,  był  wiecznie  młody  przez  stały,  bezpośredni 

kontakt z młodzieŜą.

 

Imię baśniowego poety, Taliesin, znaczy po walijsku „Błyszczące czoło" vel „Lśniąca brew". 

Genetyczny Walijczyk Frank Lloyd Wright, tworząc ze swymi asystentami w Rajskiej Dolinie,

 

28

 

background image

wśród pagórków arizońskiej pustyni, swój nowy rajski dom, starał się, by okalał on wzgórze „tak 

jak  brew  okala  oko".  Zespół  romantycznych  obiektów  został  przylepiony  do  podnóŜa  zbocza 

(Wright: „Nigdy nie buduję na szczycie, lecz obok niego"), by — zgodnie z zasadami „architek-

tury  organicznej"  —  nie  stanowić  agresywnego  akcentu  w  terenie,  nie  być  intruzem,  lecz 

partnerem krajobrazu. Krajobrazu bardzo malowniczego i bardzo trudnego zarazem, lecz Wright 

nigdy nie obawiał się trudnego terenu, wprost przeciwnie, podniecało go to — odwaŜył się nawet 

zaprojektować  dom  wewnątrz  rozpadliny  skalnej  gór  Sierra  Mądre  w  Kalifornii  (E.  H.  Doheney 

Ranch, 1925).

 

W swej autobiografii Frank napisał: „Taliesin to abstrakcyjna kombinacja drewna i kamienia, 

które  manierą  bardzo  tutaj  naturalną  spotykają  się  wśród  okolicznych  wzgórz".  Kamienie 

zbierane po okolicy i zalewane cementem dały tej budowli „pustynny beton", z którego powstały 

mury.  Natomiast  czerwone  drewno  mahoniowe,  w  połączeniu  z  grubym  płótnem  Ŝaglowym, 

zezwoliło montować osadzoną na murach, skomplikowaną konstrukcję dachową, która częściowo 

przepuszczała do wnętrza i częściowo filtrowała promienie słoneczne. Pod długimi wspornikami 

dachu  znajdowały  się  otwory  widokowe  dla  penetrowania  wzrokiem  perspektyw  pustyni. 

Analogicznie  jak  w  skromniejszym  Taliesin  East,  nie  brakowało  tu  „wędrujących"  przestrzeni 

wewnętrznych  otwartych  na  zewnątrz,  poziomowości  i  długich  linii  tarasów  spajających 

architekturę  i  otoczenie,  co  wraz  z  naturalnymi  materiałami,  których  dostarczał okoliczny  teren, 

pogłębiło  szlifowany  przez  Wrighta  w  ciągu  wielu  lat  proces  zrastania  się  budynku  i  podłoŜa  do 

granic jedności rzeczywiście organicznej.

 

Taliesin  West,  o  którym  pisano,  Ŝe  jest  „najbardziej  romantyczną  grupą  budowli,  jaką 

wzniesiono od  czasów  Majów", nie wymagał Ŝadnej ornamentacji,  poniewaŜ  był  tak  rzeźbiarski i 

malowniczy w swojej formie, iŜ sam stanowił przepyszny pustynny ornament. Wright projektując 

go  pamiętał  o  prastarej  regule,  iŜ  najpiękniejsza  jest  ta  architektura,  po  której  zostają  piękne 

ruiny,  toteŜ  świadomie  nadał  murom  taką  formę,  by  po  zniszczeniu  nietrwałego, 

drewniano-płóciennego  dachu  monolityczne  elementy  nie  straciły  swego  uroku  i  dalej  były 

ozdobą  pustyni  (nie  mylił  się  —  gdy  spłonął  Rosę  Pauson  House,  wybudowany  przezeń  w 

roku  1940  koło  Phoenix,  ruiny  zostały  uznane  za  piękniejsze  od  domu  nieuszkodzonego).  Do 

Ŝ

adnego dzieła Wrighta nie odnosiły się bardziej niŜ do Zachodniego Taliesinu słowa: 

Moje 

budowle są zarówno rzeźbą, jak i malarstwem".

 

Jeszcze  tylko  jedno  dzieło  Wrighta  osiągnęło  tak  samo  zawrotne  wyŜyny  dramaturgii 

architektonicznej:  wcześniejszy  o  dwa  lata  (z  roku  1936)  Edgar  J.  Kaufmann  House  zwany 

Falling Water, gdyŜ powstał nad wodospadem w Bear Run (Pennsylvania). Ze skalistej półki, z

 

29

 

background image

której  spływała  kaskada  wodna,  wyrastał  wertykalny  korpus  domu  zbudowany  z  łamanego 

kamienia  wokół  tego  samego,  co  we  wszystkich  rezydencjach  mieszkalnych  Wrighta, 

kominkowego „serca". Nad samym zaś wodospadem wisiały dwa potęŜne, pudełkowate balkony 

z  Ŝelbetu,  których  poziomy  prowadziły  wzrok  w  kierunku  otaczającego  krajobrazu.  Ekspresję 

całości  potęgowały  liczne  kontrasty:  szkło,  metal  i  gładkie  betonowe  płaszczyzny 

przeciwstawione  chropowatości  naturalnego  kamienia  i  skały,  horyzontalność  balkonowych 

tarasów  opozycyjna  wobec  pionów  domu  i  kaskady,  etc.  W  Ŝadnym  innym  obiekcie 

architektonicznym  w  dziejach  woda,  będąca  tu  „cokołem"  balkonowych  wsporników,  nie 

stanowiła  tak  organicznie  zrośniętego  z  całością  fragmentu  struktury.  Dla  twórcy  „architektury 

organicznej”  nawet  woda  była  materiałem  budowlanym,  co  udowodnił  kilkakrotnie,  m.in. 

projektując  (1938)  Ralph  Jester  House  w  Palos  Verdes  (Kalifornia)  i  realizując  (1952)  Mrs. 

Clinton Walker House na cyplu wrzynającym się w Pacyfik, w miejscowości Carmel.

 

Mimo  swego  poetyckiego  charakteru  wyczarowanego  przez  Wrighta-romantyka,  Falling 

Water  prostymi,  geometrycznymi  formami  przypominał  europejski  Konstruktywizm,  co  było 

jeszcze  jednym  paradoksem  twórczości  największego  architekta  Ameryki.  Wright  próbował 

przeczyć  takim  sugestiom  (typowe  dla  niego),  powołując  się  m.in.  na  naroŜne  okna,  które 

zezwalały  z  wnętrza  domu  penetrować  okolicę  wzrokiem.  Szermował  przy  tym  nieco 

demagogiczną  retoryką  o  swojej  nienawiści  do  „zamkniętych  faszystowskich  klatek"  i  „pudełek", 

czyli do „architektury będącej przeŜytkiem", którą on zwalcza „naroŜnym oknem, wpuszczającym 

ś

wiatło  do  wnętrza  i  wiąŜącym  przestrzeń  wewnętrzną  z  zewnętrzną”,  co  w  efekcie  daje 

„architekturę  wolności  i  demokracji".  Dom  Kaufmanna,  owa  „świątynia  poświęcona  naturze", 

był  istotnie  architekturą  pełną  Wrightowskiej  fantazji,  a  więc  wolności  tworzenia,  lecz  była  w 

tym takŜe wolność wykorzystywania wzorów europejskich, bez względu na to, jak silnie Wright 

temu przeczył.

 

Dla  twórców  europejskich  kilka  dzieł  Wrighta  z  pierwszej  dekady  XX  wieku,  zwłaszcza 

Yahara  Boat  Club  i  Unity  Church,  stanowiło  zapłon  do  poszukiwania  nowych  rozwiązań  i 

wywarło  na  ich  wczesne  dzieła  wielki  wpływ.  Później  jednak  oni  poszli  dalej  tą  drogą,  tworząc 

funkcjonalistyczno-konstruktywistyczny  „styl  międzynarodowy",  podczas  gdy  on  ciągle  „bawił 

się" w swoje, wyśmiewane przez nich, „wzorki i rzeźbki". Wright czuł identyczną pogardę do ich 

racjonalnej  rzeczowości,  objawiającej  się  architekturą  uwaŜaną  przezeń  za  nowy  akademizm  i 

formalizm  (Le  Corbusier  i  Gropius  znajdowali  się  jego  zdaniem  w  punkcie,  w  którym  on  był 

blisko  roku  1900);  wytykał  architektom  europejskim  emigrującym,  zwłaszcza  z  Niemiec,  do 

Ameryki, Ŝe chociaŜ porzucają totalizm polityczny, lecz szerzą totalizm artystyczny. Co jednak

 

30

 

background image

nie  przeszkadzało  mu  inspirować  się  ich  twórczością  (aczkolwiek  lekko  i  krótko)  w  latach 

trzydziestych.

 

Pierwszym  klasycznym  „przeszczepem"  europejskiego  „stylu  międzynarodowego"  na  grunt 

amerykański  stał  się  Health  House,  wybudowany  w  roku  1927  w  Los  Angeles  przez  Austriaka 

Richarda  Neutrę  (był  on  jakiś  czas  współpracownikiem  Wrighta),  ale  dopiero  wielka  wystawa 

architektoniczna,  którą  zorganizowało  nowojorskie  Muzeum  Sztuki  Nowoczesnej  (1932), 

zapoznała  Stany  Zjednoczone  z  koncepcjami  młodych  Europejczyków  i  to  ona  właśnie  znalazła 

odbicie w kilku dziełach Wrighta.

 

W Falling Water wpływ ten był jeszcze niewielki. Mocniej uwidocznił się on w rezydencjach 

mieszkalnych  zwanych  „usonian  houses",  takich  jak  m.in.  Herbert  Jacobs  House  w 

Westmoreland-Madison  (Wisconsin) z  roku  1937  czy  najsławniejsze, zrealizowane  w  roku 1939: 

Stanley  Rosenbaum  House  we  Florence  (Alabama)  i  K.  Winkler  and  A.  Goetsch  House  w 

Okemos (Michigan), a takŜe Melvyn Smith House w Bloomfield Hills (Michigan) z roku 1946. 

Ich  gładkie  białe  powierzchnie,  prostokątne  pudełkowe  bryły,  dynamiczne  płaszczyzny  etc. 

zdawały się „kopiować" niemiecki pawilon Miesa van der Rohe w Barcelonie z roku 1929 (był to 

więc  swego  rodzaju  rykoszet  wpływów,  gdyŜ  pawilon  ten  został  zainspirowany  przez  Yahara 

Boat  Club).  Domy  te,  które  stały  się  „ostatnim  krzykiem  mody"  mieszkaniowej  w  USA  i 

przywróciły  Wrightowi  łaski  opinii  publicznej,  były  jednak  mniej  oschłe  niŜ  dzieła 

Europejczyków.  Nieposkromiona  fantazja  twórcza  Wrighta  pozwoliła  mu  ustrzec  się 

schematyzmu  „stylu  międzynarodowego",  czyniąc  „usonian  houses"  (dobrze  powiązane  z 

terenem  i  zachowujące  „organiczne"  plany)  przedłuŜeniem  eksperymentów  ścigających  ideał 

„amerykańskiego domu".

 

Wpływ „stylu międzynarodowego" na twórczość Wrighta, przejawiający się głównie brakiem 

ornamentacji,  moŜna  takŜe  zaobserwować  w  jego  sławnym  S.C.  Johnson  and  Son  Company 

Administration Building, wzniesionym między 1936 a 1939 (Racine, Wisconsin), lecz wpływ ten 

został  zagłuszony  przez  romantyzm,  jaki  Wright  narzucił  formie  obiektu.  Trudno  bowiem  nie 

przezwać romantycznym zespołu  o  ceglano-szklanych  elewacjach, który  wieczorami  przypomina 

luksusowy  samochód  (szklane  rury  w  ścianach  lśnią  wówczas  światłem  wewnętrznym  niczym 

chromowane  listwy  automobilu),  dniem  zaś  przywodzi  na  myśl  średniowieczny  zamek,  i  który 

rzeczywiście  —  zgodnie  z  Wrightowską  koncepcją  architektury  biurowej  w  miastach  —  był 

„warownią" chroniącą wnętrze przed wpływami ulicy.

 

Budynek  S.C.  Johnsona  dostał  plan  pełen  okrągłych  i  zaokrąglonych  modułów,  z  których 

wyrastały równieŜ zaokrąglone i jakby wijące się mury o kształcie wielkiej taśmy, na przemian

 

31

 

background image

ceglanej i szklanej (rury szklane zastępujące okna). „Taśma" ta, prowadząca wzrok po obłościach 

kompleksu  i  nadająca  mu  znamiona  ruchu,  nie  była  elementem  nośnym,  lecz  kurtynową  szatą 

zewnętrzną.  Korpus  obiektu,  mieszczący  duŜą,  opasaną  bocznymi  galeriami  halę  biur  i 

sekretariatów (pozioma wersja  Larkin Co. Buiłding), wspierał się na 80 potęŜnych, Ŝelbetowych 

„grzybach".  Były  to  wysokie,  smukłe,  rozszerzające  się  ku  górze  kolumny  zwieńczone 

talerzowymi  płytami,  między  którymi  zainstalował  Wright  świetliki  będące  głównym  źródłem 

doświetlenia  wnętrza. Wypełniona tymi oryginalnymi słupami  hala była  niezwykle efektowna — 

miała  coś  z  monumentalnej  kolumnady  pałacu  Minosa  w  Knossos  i  z  patetycznej  ekspresji 

stalaktytowej groty.

 

Pozorna  kruchość  projektowanych  dla  Johnson  Building  pylonów,  które  swymi  podstawami 

„balansowały"  w  mosięŜnych  „bucikach"  w  podłodze,  sprawiła,  iŜ  urzędnicy  budowlani 

zakwestionowali  wytrzymałość  takiej  konstrukcji.  Wówczas  Wright  obciąŜył  element  próbny 

grubo nad dopuszczalną normę i po pierwsze ośmieszył ich kalkulacje, a po drugie — widząc, Ŝe 

kolumny  wytrzymają  duŜo  więcej,  niŜ to  było  konieczne  —  jeszcze  bardziej je  zekonomizował. 

Identycznie  było  w  przypadku  Falling  Water:  pewien  inŜynier  statyk  krytykował  konstrukcję, 

uznając  ją  za  nierealną.  Wówczas  Wright  wysłał  mu  hermetyczne  pudełko  z  nierdzewnej  stali, 

prosząc o zakopanie tego pudełka pod domem, „by za 200 lat ludzie mogli się przekonać, jakimi 

cymbałami byli w naszych czasach niektórzy konstruktorzy".

 

Był Wright sam doskonałym konstruktorem, wciąŜ poszukującym nowych, odwaŜniej-szych 

i  ciekawszych  moŜliwości  stosowania  materiałów,  i  cierpiącym  wskutek  ich  kiepskiej 

plastyczności. Dopiero pod koniec jego Ŝycia zaczęły się pojawiać sztuczne tworzywa, Ŝelbet zaś, 

którym dysponował, nie zezwalał — mimo wszystkich swoich zalet — na pełne nieskrępowanie 

twórcze.  Dawał  się,  co  prawda,  kształtować  w  „miękkie"  formy,  lecz  wciąŜ  nie  wyzwalał 

radykalnie  od  dominującej  zasady  „post  and  beam"  (słup  i  belka).  Stąd  m.in.  wzięły  się  próby 

Wrighta  z  diamentopodobnymi  modułami  trójkątnymi  i  sześciokątnymi,  zastępującymi 

prostokąty  i  kwadraty.  Interesował  się  nimi  juŜ  u  Silsbeego,  pracując  przy  jego  „cottages". 

Następnie  zastosował  je  w  roku  1896  w  wielobocznej  wieŜy  Romeo  i  Julia  (Romeo  and  Juliet 

Windmill) w Spring Green.

 

Wrócił  do  tych  form  po  II  Wojnie  Światowej  w  swych  obiektach  sakralnych,  takich  jak 

Unitarian Meeting House (Unitarian Chapel) w Shorewood Hills (Wisconsin) z lat 1947-1951 — 

drewniany  dach  o  trójkątnych  połaciach  załoŜony  tu  był  na  poligonalnym  module 

„diamentowym"  — i  Beth Sholom Synagogue  w Elkins Park (Pennsylvania) z lat 50-ych oraz w 

projektach „Rhododendron" Chapel dla Connelsville (Pennsylvania) z roku 1953 i Trinity Chapel

 

32

 

background image

dla Norman (Oklahoma) z roku 1958. Gdy Arizona chciała wybudować nowy kapitol stanowy o 

formie  tradycyjnego  „pudełka",  Frank  przedstawił  w  roku  1957  konkurencyjny  projekt  (Arizona 

State  Capitol  „Oasis")  —  propozycję  „wielkiego  indiańskiego  wigwamu"  z  sześciokątnych 

kratownic  Ŝelbetowych,  otoczonego  niskimi  elementami  ogrodów,  fontann  i  podestów,  nad 

którymi  dominowały  minaretowe  iglice.  Tępiący  „zwariowanego  romantyka"  biurokraci 

zrealizowali „pudełko".

 

Było to do przewidzenia, gdyŜ nigdy nie było inaczej. Największy architekt Ameryki, jeden z 

największych  twórców  w  dziejach  ludzkości,  przez  całe  swoje  Ŝycie  ani  razu  nie  otrzymał 

zamówienia  rządowego  bądź  stanowego,  nawet  w  Wisconsin  i  Arizonie,  mimo  Ŝe  był 

„obywatelem"  tych  dwóch  stanów  i  stworzył  tam  prawdziwe  arcydzieła,  ściągające  tłumy 

turystów  i  ekspertów.  Zamówienia  otrzymywały  gromady  beztalenci.  Rekomendująca 

architektów  władzom  organizacja  AIA,  mszcząc  się  za  pogardliwy  stosunek  Wrighta  do  niej, 

ignorowała  go  konsekwentnie,  aczkolwiek  pod  naciskiem  międzynarodowej  opinii  musiała 

wreszcie  udekorować  go  (1949)  swym  medalem  honorowym.  W  roku  1953  uczynił  to  samo 

(złoty medal) amerykański National Institute of Arts and Letters. Innym odznaczeniem Wrighta 

był  złoty  medal  miasta  Florencja  otrzymany  przezeń  w  roku  1951.  Wiele  miast  świata  pragnęło 

odznaczyć  Wrighta  medalami,  dyplomami  i  honorowymi  członkostwami  lub  obywatelstwami, 

zwłaszcza pod koniec jego Ŝycia, on zaś przyjmował tę lawinę wyróŜnień bardzo sceptycznie.

 

Problem  miasta  zawsze  interesował  Wrighta.  W  swej  karierze  wykonał  kilka  projektów 

urbanistycznych,  lecz  nie  realizowano  Ŝadnego  z  nich.  Najbardziej  oryginalny  —  o  formie 

uniwersalnego  (wedle  zamierzeń  autora)  modelu  —  powstał  w  latach  trzydziestych.  Gdy 

wybuchła  II  Wojna  Światowa  i  rozwaŜano moŜliwość  ewakuacji  Londynu,  przebywający  akurat 

nad  Tamizą  Wright  radził  Londyńczykom  (podczas  zaimprowizowanej  prelekcji  w  Royal 

Institute of British Architects), by na dobre, bezpowrotnie wynieśli się ze swego grodu i otoczyli 

go  murem  jako  zabytkowy  relikt  urbanistyki  anachronicznej,  szkodliwej  dla  człowieka,  bo 

nafaszerowanej  wszystkimi  wadami  przemysłowej  cywilizacji.  Swoją  alternatywę,  pod  nazwą 

Broadacre City  (patrz ilustracja na  stronie następnej), tworzył z  gronem Taliesin  Fellowship od 

roku  1930  i  opublikował  ją  po  raz  pierwszy  w  roku  1934  (znalazły  się  tam  m.in.  liczne 

wcześniejsze  projekty  obiektów  uŜyteczności  publicznej,  kościół,  planetarium,  teatr  etc.  z  lat 

1924-1932, potem zaś projekty domów z lat 1936-1937).

 

Późniejsze  o  co  najmniej  dziesięć  lat  od  Le  Corbusierowskiego  Ville  Contemporaine, 

składającego  się z „drapaczy  chmur" wolno stojących  wśród zieleni — idealne miasto Wrighta 

było czymś zupełnie innym. Wybrał on decentralizację i system Ŝycia półwiejski, likwidujący

 

33

 

background image

tyranię  pieniądza.  Jego  oparte  na  negacji  tradycyjnej  tkanki  miejskiej  Broadacre  City  miało  być 

rozległą,  skąpaną  w  przyrodzie  powierzchnią  rezydencjonalno-uprawną,  gdzie  kaŜda  rodzina 

otrzymałaby  domek  i  jeden  akr  ziemi.  Projektował  Wright  dla  tego  miasta-wsi  rodzaj  rajskiego 

ogrodu,  zawierającego  wszystkie  znane  urządzenia  rekreacyjne  i  obiekty  rozrywkowe. 

Projektował  równieŜ  superszybką  komunikację  automobilową  i  lotniczą,  a  wierząc  w  szalony 

rozwój  techniki  nadał  pojazdom  „kosmiczne"  kształty.  Zaprojektował  pełną  automatyzację,  która 

miała  ułatwiać  pracę,  jak  równieŜ  telewizję  i  system  radiotelefoniczno-telegraficzny. 

Zaprojektował  wreszcie  idealne,  arcydemokratyczne  społeczeństwo  dla  Broadacre  City,  będące 

utopijną  mieszanką  idei  powrotu  do  natury  w  stylu  Rousseau,  współczesnego  komunizmu*, 

doktryn  religijnych  i  mistycyzmu  jego  przyjaciela  Gurdjieffa.  Romantycznie  utopijna  była  teŜ 

koncepcja urbanistyczna Broadacre City, lecz jej humanizm wystawia twórcy ładne świadectwo.

 

W szkicu Broadacre City znalazło się kilka wieŜowców. Wright nie cierpiał ich gromadzenia 

a  la  Manhattan  (efektem  jego  wrogości  do  Manhattanu  stał  się  później  projekt  osiedla 

robotniczego  na  pobliskiej  wyspie  pozbawionej  wielkomiejskiego  hałasu,  spalin  i  ciasnoty  — 

Key Project for Ellis Island z roku 1959 — przypominający swymi „kosmicznymi" formami bazę 

na  księŜycu),  tymczasem  w  roku  1940  zaprezentował  alternatywne  skupisko  „drapaczy  chmur" 

projektując  Crystal  Heights  To  wers  dla  Waszyngtonu.  Przez  wiele  lat  interesował  go  problem 

„drapaczy", które robiły w USA wielką karierę.

 

Wright jako pierwszy spostrzegł, Ŝe idealną konstrukcję wieŜowca stanowi struktura drzewa 

z  jej  wyrastającymi  z  pnia  gałęziami  jak  wsporniki  i  z  jej  podziałem  na  dwie  części,  gdzie 

krótsza,  lecz  mocniejsza  część  podziemna  dzięki  parciu  ziemi  utrzymuje  w  pionie  atakowaną 

przez  wiatry  wysmukłą  część  nadziemną.  To  porównywanie  budowli  i  drzew  („budowle  jak 

drzewa  są  naszymi  braćmi,  bo  razem  z  nami  i  drzewami  prą  od  ziemi  ku  światłu")  było 

Wrightowi konieczne takŜe dla wciśnięcia wieŜowców w nurt „architektury organicznej", to jest 

dla  usprawiedliwiania  swoich  prac  nad  wieŜowcami,  jakŜe  niepodobnymi  do  poziomych  Prairie 

Houses. Był genialnym retorem — słowami potrafiłby udowodnić, Ŝe śnieg jest czarny jak smoła. 

W  swej  ksiąŜce  „The  Future  of  Architecture"  zatytułował  jeden  z  rozdziałów:  „Tyrania 

wieŜowca"...

 

Pierwszy  Wrightowski  wieŜowiec  —  projekt  dla  firmy  ubezpieczeniowej  w  Chicago 

(National  Life  Insurance  Co.  Skyscraper)  z  roku  1924  —  miał  jeszcze  kilka  rdzeni.  Ale  juŜ  na-

stępny — projekt dla Nowego Jorku (St. Marc's Tower for the Vestry of St. Marc's-in-the-

 

—  Po  swej  wizycie  w  sowieckiej  Rosji  (w  roku  1937)  Wright  był  przez  krótki  czas  zafascynowany  Stalinem. 

Szybko  jednak  wyrzucił  wszelką  myśl  o  komunizmie  i  rozwijał  swoją  teorię  prywatnej  własności  jako  podstawy 
idealnego społeczeństwa, które winno być rządzone przez geniusza. 

34

 

background image

Bouwerii) z roku 1929 — posiadał jeden pionowy, zawierający instalacje trzon („pień drzewa") 

wsparte  na  promieniście  rozchodzących  się  od  niego  wspornikach  („gałęziach")  piętra. 

Koncepcję  tę  zrealizował  Wright  między  1952  a  1956  w  Bartlesville  (Oklahoma),  wznosząc 

60-metrowy  wieŜowiec  biurowo-mieszkalny  (H.C.  Pri-ce  Company  Tower)  o  dość 

skomplikowanym  planie,  z  bryłą  przeładowaną  detalem  i  z  elewacjami,  których  elementy 

pionowe i poziome zmagały się remisowo.

 

Najbardziej  klasycznym  „drzewem"  był  wcześniejszy  (z  lat  1947-1949)  wieŜowiec  Wrighta, 

pierwszy  zrealizowany  przez  niego  —  S.  C.  Johnson  Wax  Co.  Tower  Laboratory  znany  teŜ  jako 

Johnson  &  Son  Research  Tower  w  Racine  (Wisconsin).  Ta  Ŝelbetowa  („pień"  i  „gałęzie") 

14-kondygnacyjna  wieŜa  laboratorium,  uzupełniająca  wzniesione  przez  Franka  w  latach 

trzydziestych zakłady Johnsona, została obudowana szklanymi ścianami. Dzięki temu przestrzeń 

wewnętrzna  „wyzwalała"  się  ku  zewnętrznej,  a  więc  moŜna  było  mówić  o  architekturze  jeszcze 

przynajmniej  częściowo  „organicznej".  W  stosunku  do  Price  Tower  —  prosty,  elegancki  i 

„przemysłowy" wieŜowiec z Racine, przypominający szklane „drapacze" Miesa van der Rohe, 

był  niezwykle  nowoczesny.  Wśród  innych  projektów  wysokościowych  Wrighta  najśmielszymi 

były dwa „drapacze": R. Lacy Hotel dla Dallas (Teksas) z roku 1946 i „The Golden Beacon" dla 

Chicago (Illinois) z roku 1956.

 

Wright,  permanentnie  szokujący  nagłymi  zmianami  stosowanych  przez  siebie  środków 

ekspresji i stylów, twórca niezliczonych paradoksów, wyznaczających jak kamienie milowe szlak 

jego  działalności  i  zawartych  nawet  w  poszczególnych  obiektach,  Wright-autor  najdziwniejszych 

budowli  na  Ziemi  —  nie  byłby  sobą,  gdyby  po  horyzontalnym  mieście  o  charakterze 

quasi-wiejskim  (Broadacre  City)  nie  zaproponował  „miasteczka"  wertykalnego.  Tak  bowiem 

brzmiała  —  Sky  City  „The  Illinois"  (Podniebne  Miasto  „Illinois")  —  druga  nazwa 

zaprojektowanego przezeń w roku 1956 dla Chicago największego wieŜowca świata: Mile High 

Building  (Dom  Wysokości  Jednej  Mili).  Miała  to  być  smukła,  trójścienna  iglica  ze  stali,  o 

elewacjach  z  płyt  metalowych  (głównie  aluminium)  i  szkła  (okna),  zakotwiczona  szeroko 

rozgałęzionymi fundamentami głęboko w ziemi. Plan trójkąta (długość największego boku 150 m) 

zapewniłby  jej  —  według  Wrighta  —  optymalną  stabilność.  528  kondygnacji,  podzielonych  na 

pięć  równych  stref,  zmieściłoby  130  tysięcy  ludzi,  a  w  podziemnych  garaŜach  20  tysięcy 

samochodów.  Komunikację  wewnętrzną  zapewniłyby  ruchome  schody  i  56  wind  o  napędzie 

atomowym, jeŜdŜących z szybkością bliską 100 km/godz. W załamaniach elewacji zaprojektował 

Wright  50  lądowisk  dla  helikopterów.  Parapety  okien  umieścił  wysoko,  na  poziomie  1,2 

metra od podłogi, by uŜytkownicy nie dostawali zbyt często zawrotów głowy.

 

35

 

background image

Ów  ponad  1600-metrowy,  najprawdziwszy  „drapacz  chmur"  mógłby  powstać  w  miejscu 

wyburzonego  dlań  starego  centrum  Chicago  kosztem  ponad  100  milionów  dolarów  —  do  tego 

namawiał „zwariowany  architekt".  Z  wielu przyczyn niemoŜliwe technicznie wzniesienie takiej i 

jeszcze  wyŜszej  struktury  (nawet  w  najśmielszych  dotychczasowych  konstrukcjach  inŜynierskich 

stosunek  szerokości  do  wysokości  nie  przekracza  1:20  -  1:35)  było  i  jest  całkowicie  realne 

wziąwszy  pod  uwagę,  Ŝe  przyroda  daje  nam  takie  relacje,  jak  1:100  (palma)  czy  nawet  1:200 

(pszenica).  Wright  wiedział  o  tym  —  zachował  się  jego  odręczny  szkic  liczącego  ponad  milę 

wysokości  gmachu  dla  Phoenix  w  Arizonie,  lecz  ten  maszt  architektoniczny  twórca  chciał  ubez-

pieczyć stalowymi linami zakotwiczonymi w ziemi.

 

Projekt  Mile  High  Building  wzbudził  olbrzymie  zainteresowanie  na  całym  świecie  i  był 

szeroko  dyskutowany.  Indagowany  przez  dziennikarzy  L.  E.  Robertson,  współwłaściciel 

nowojorskiej firmy budowlanej Skilling, Christiansen and Robertson, powiedział wówczas:

 

— „ Właściwie juŜ obecnie moŜemy przystąpić do budowy wieŜowca o wysokości jednej mili. 

Czy jednak naprawdę zaleŜy nam na tym? Problem nie leŜy w moŜliwościach technicznych, lecz w 

potrzebie takiego budownictwa".

 

Tak  więc  superwieŜowiec  pozostał  na  papierze  jako  dowód  bezprzykładnej  brawury 

konstruktorskiej  Wrighta.  Jego  ostatnią  miłością  w  dziedzinie  śmiałego  posługiwania  się 

materiałami i formą stały się rzadko stosowane przez innych twórców moduły owalne i okrągłe 

oraz spirale.

 

Koło uwaŜał Wright za naturalną formę dostarczoną przez przyrodę, a więc świetnie pasującą 

do  jego  koncepcji  „architektury  organicznej".  Moduły  i  kształty  kuliste  występowały  u  niego 

począwszy  od  lat  trzydziestych,  w  zespole  fabrycznym  Johnson  Wax  Co.  w  Racine  (tak  w 

budynku  administracyjnym,  jak  i  w  późniejszej  wieŜy  laboratoryjnej)  i  we  fragmentach 

zaprojektowanego  w  roku  1938,  nowoczesnego,  16-obiektowego  zespołu  szkolnego  Florida 

Southern  College  w  Lakeland  na  Florydzie  (realizacja  między  1940  a  1959),  np.  w  budynku  bi-

bliotecznym  —  Florida  Southern  College  Library  (1941).  Wright  pracował  teŜ  wówczas  nad 

planem  rezydencji  z  lokalizacją  poszczególnych  funkcji  (pokój  dzienny,  sypialnia,  jadalnia, 

kuchnia,  garaŜ  etc.)  w  oddzielnych  kołach  rozrzuconych  na  jednym  tarasie,  czego  przykładem 

jest projekt Ralph Jester House (1938,

 

Palos  Verdes,  Kalifornia),  notabene  nawiązujący  swą  „architekturą  wody"  w  wielkim 

okrągłym  basenie do  Falling Water. Realizacją tego  typu  stał się dopiero Soi  Friedman  House w 

Pleasantville  (stan  New  York,  1948-1950),  wyglądający  —  ze  swymi  okrągłymi  „bastejami"  w 

kamiennych murach — niczym mała średniowieczna forteca na zalesionym wzgórzu. Spośród

 

36

 

background image

licznych,  na  ogół  niezrealizowanych  projektów  Wrighta,  w  których  pojawiły  się  moduły  kuliste, 

godne uwagi są: Madison Civic Center (1939, jezioro Monona, Wisconsin); domy Jacobsa, Loeba 

i  Morrisa  z  lat  czterdziestych;  Pralnia  Benjamina  Adelmana  w  Milwaukee  (Wisconsin)  z  roku 

1946; o rok późniejsze Point Park Community Center w Pittsburghu (Pennsylvania) i Huntington 

Hartford  Play  Resort  (Huntington  Hartford  Country  Club)  w  Hollywood  (Kalifornia),  będący 

kompleksem  bajecznych  wprost,  piętrzących  się  wspomikowo  na  wzgórzu,  okrągłych  spodków, 

które  miały  dźwigać  restaurację,  ogród,  boisko  etc;  projektowany  w  roku  1952  dla  Acapulco 

(Meksyk)  Bailleres  House,  zespół  okrągłych  i  półkoliście  zarysowanych  elementów, 

nawiązujących  swymi  kształtami  do  charakterystycznych  obłych  bloków  skalnych  krajobrazu; 

dwa  projekty  z  roku  1955:  Robert  Llewellyn  Wright  House  w  Bethesda  (Maryland)  i  Kalita 

Humphreys Theatre w Dallas (Teksas), oraz Annunciation Greek Orthodox Church realizowany 

od roku 1956 w Wauwatosa (Wisconsin).

 

Logiczną kontynuacją było sięgnięcie przez Wrighta po równie naturalną formę ślimacznicy 

(spirali),  która  bardziej  niŜ  jakakolwiek  inna  daje  architekturze  wraŜenie  ruchu.  Zjawiła  się  ona 

pierwszy  raz  w  roku  1925,  w  projekcie  Gordon  Strong  Planetarium  dla  góry  Sugar  Loaf 

(Maryland),  zaś  pierwszą  „spiralną"  realizacją  Wrighta  był  V.C.  Morris  Shop  (Morris  Storę)  w 

roku  1948  w  San  Francisco.  Na  obiekt  ten  składały  się  dwie  zupełnie  róŜne  architektury:  prosta, 

ceglana  fasada  bez  okien,  którą  oŜywiał  jedynie  łuk  wejściowego  portalu  i  która  swą 

bez-witrynową  oschłością  kontrastowała  ze  szklanymi  frontonami  innych  sklepów,  co  miało 

intrygować  przechodniów  i  skłaniać  ich  do  wejścia,  oraz  wnętrze  doświetlo-ne  okrągłym 

dachowym  świetlikiem,  poetyckie,  miękkie,  kaŜdym  elementem  podporządkowane  modułom 

kulistym  (nawet  w  meblach)  i  „wirujące"  za  sprawą  komunikacyjnej  rampy-ślimacznicy,  która 

wiła się wzdłuŜ ścian na półpiętro. Wędrujący nią miał wraŜenie, iŜ cała przestrzeń wewnętrzna 

obraca  się  wokół  niego.  Z  kolei  taką  komunikacyjną  rampę-spiralę  zewnętrzną  zrealizował 

Wright w willi swego syna Davida, w Paradise Yalley (koło Phoenix), w roku 1950.

 

Spirale  Morris Storę  i  David  Wright  House  były  jeszcze  bardzo  skromne.  Wielką Ŝelbetową 

ś

limacznicę zaprojektował Wright w połowie lat czterdziestych dla Nowego Jorku i zrealizował 

ją  w  latach  1956-1959.  Było  to  Muzeum  Fundacji  Guggenheima  —  najsławniejsze  i  zarazem 

jedno  z  najbardziej  kontrowersyjnych  dzieł  mistrza  z  Taliesinu.  Spiralna  forma  tego  obiektu 

stanowiła  transpozycję  na  kształt  ślimacznicy  zasad  przestrzennych  rządzących  prostokątnym 

Larkin Co. Administration Building z roku 1904 („studnia" wnętrza obudowana „cembrowinami" 

wspornikowych  galerii)  i  tym  samym  kulminowała  pięćdziesięcioletnią,  pełną  zaskakujących 

eksperymentów, drogę ewolucyjną twórczości Wrighta.

 

37

 

background image

Odchylająca  się  odśrodkowo  i  wyznaczająca  kształt  zewnętrzny  tudzieŜ  wewnętrzny 

Solomon  Guggenheim  Museum  spirala  robiła  pięć  coraz  szerszych  obrotów  wzwyŜ,  aŜ  do 

wieńczącej  gmach  szklanej  kopuły.  Szerokie,  gładkie  pasmo  ukośnej  ślimacznicy  muru 

przetykane  było  równoległym,  wąskim  pasmem  ślimacznicy  okiennej  (tą  okienną  ślimacznicą 

wpadało  do  muzeum  światło  wspomagające  główne,  dachowe  źródło  oświetlenia).  Ciągła, 

wstępująca  pochylnia  wewnętrzna  została  pomyślana  jako  jedna,  wijąca  się,  „nieskończona" 

galeria  malarstwa  i  rzeźby,  dająca  wraŜenie  rozwijającej  się  wokół  zwiedzającego  „wędrującej 

przestrzeni  ”,  a  zatem  odpowiadająca  jednemu  z  głównych  załoŜeń  „architektury  organicznej” 

(było  to  juŜ  jednak  tylko  —  jak  w  wielu  dziełach  Wrighta  —  strukturalne  podejście  do 

„architektury  organicznej").  Zgodnie  z  inną  regułą  Wrighta  budynek  wzniesiony  w  centrum 

megalopolis  pozował  na  cylindryczny  bunkier,  izolujący  i  chroniący  świątynię  sztuki  przed 

dymami,  hałasem  i  brudem  ulicy.  Jako  przepiękna,  awangardowa,  kontrastująca  okoliczną 

tradycyjną  urbanistykę  rzeźba  architektoniczna —  realizacja  ta została uznana za  arcydzieło  XX 

wieku. Lecz na jej funkcję uŜytkową spadły gromy...

 

W  Solomon  Guggenheim  Museum  Wright  brutalnie  pogwałcił  Sullivanowską  (i  niegdyś 

swoją) zasadę, Ŝe forma architektoniczna wynika z funkcji, to jest Ŝe funkcja determinuje formę. 

Forma  ślimacznicy  okazała  się  dla  muzeum  kłopotliwa  i  trudności  z  adaptacją  jej  (trwające  do 

dzisiaj)  wystąpiły  juŜ podczas przygotowywania  ekspozycji inauguracyjnej. Sugestia Wrighta, Ŝe 

obrazy  na  odchylonych  do  zewnątrz  ścianach  będą  wyglądały  jak  na  ukośnych  sztalugach 

malarza,  nie  sprawdziła  się,  więc  trzeba  je  było  mocować  pionowo  na  stalowych  ramionach 

wychodzących ze ścian, przez co wydaje się, iŜ płótna orbitują w powietrzu (u człowieka idącego 

skosem  pochylni  brak  poziomów  i  pionów  wywołuje  wraŜenie,  iŜ  wszystkie  dzieła  wiszą 

krzywo).  Zresztą  gdyby  nawet  obrazy  wisiały  na  ścianach,  to  byłyby  słabo  widoczne,  gdyŜ 

zwiedzającego oślepiałoby sponad nich światło pasma okiennego między murami. Z kolei rzeźby 

nie  mogły  stać  na  pochylni,  trzeba  je  było  —  znowu  wbrew  koncepcji  Wrighta  —  ustawić  w 

centralnym hallu, gdzie jednak zostały przytłoczone ogromem wnętrza, które zmniejsza ich skalę.

 

Trudno przypuszczać, Ŝe Wright projektując Guggenheim Museum nie zdawał sobie sprawy 

ze  wszystkich  tych  trudności,  niemoŜliwości  i  niekonsekwencji  oraz  z  tego,  Ŝe  forma  spirali  o 

stokroć  bardziej  niŜ  na  muzeum  nadaje  się  na  wielopiętrowy  garaŜ.  Zaprojektował  taki  spiralny 

garaŜ  (Self  Service  Garage)  w  roku  1947  dla  Pittsburgha  (Pennsylvania),  a  gdy  projekt  ten  nie 

został zrealizowany — skorzystał z okazji, jaką było zamówienie Fundacji Guggenheima, i dzięki 

wrodzonemu darowi perswazji, który odziedziczył po pradziadku i ojcu kaznodziejach, Ŝonglując 

miłą mu demagogią przekonał inwestorów do zamiany sześciokąta (taki był pierwotny projekt

 

38

 

background image

muzeum, z roku 1943) na ślimacznicę. Inaczej mówiąc: sprzedał garaŜ jako muzeum. Nonsensem 

było  oczywiście  twierdzenie  jednego  z  uczniów  Wrighta,  Ŝe  mistrz  zbudował  złe  funkcjonalnie 

muzeum  po  to,  by  uniemoŜliwić  zwiedzanie  Guggenheimowskiej  kolekcji,  gdyŜ  nienawidził 

sztuki nowoczesnej. Wright po prostu miał w nosie wszystko, co nie naleŜało do jego prywatnych 

obsesji.  Wielka,  wspaniała  spirala,  wykręcająca  się  z  bruku  nowojorskiej  ulicy,  była  ostatnią 

fascynacją  geniusza  i  egocentryczny  geniusz  zrealizował  ją  (jako  wyzwanie  rzucone 

funkcjonalistom), lekcewaŜąc wszystko, co stało mu na drodze.

 

Spirali  swoich  marzeń  —  projektu  gigantycznego  centrum  kulturalnego  dla  Bagdadu  —  nie 

zdołał  zrealizować  wskutek  przewrotu  politycznego  w  Iraku.  Projekt  ten,  Bahdad  Opera  House 

and  Gardens,  powstał  w  roku  1957  na  zamówienie  króla  Fajsala  III  (dodatkowo  zaprojektował 

Wright wyŜszą uczelnię, Bahdad University, formalnie zamówioną przez króla u Gropiusa). Była 

to  przeznaczona  do  realizacji  na  wyspie  pośrodku  rzeki  Tygrys  krągła,  baśniowa  wprost 

struktura,  opleciona  kolosalną,  prowadzącą  ku  głównemu  budynkowi  rampą-ślimacznicą  dla 

ruchu  pieszego  i  kołowego.  Grono  ekspertów  wyraziło  opinię,  Ŝe  „widok  tej  stromej  pochylni 

zjeŜylby włosy najodwaŜniejszym wyczynowcom". Całą tę brawurową strukturę wieńczyła spirala 

ze złota i szkła, nazwana przez twórcę nowoczesnym „ziguratem" „cudowną lampą Aladyna".

 

Cudowna, 

architektoniczna 

lampa, 

rozświetlająca 

szarzyznę 

najpierw 

klasycystyczno-eklektycznego,  a  później  nazbyt  racjonalnego  amerykańskiego  budownictwa  XX 

wieku,  zgasła  9  kwietnia  roku  1959:  dziewięćdziesięcioletni,  do  końca  młody  Frank  Lloyd 

Wright  zmarł  po  niewielkiej  operacji  przeprowadzonej  w  Phoenix.  Pochowano  go  w  Taliesin 

East, w dolinie wśród wzgórz, między którymi się urodził.

 

Dla tysięcy architektów na całym globie ten patriarcha ich świata stał się bogiem, a między 

ich  uwielbieniem  i  jego  samotniczym  tronem  stale  istniała  strefa  majestatycznego 

promieniowania  nie  do  przebicia.  Le  Corbusier,  Mies  van  der  Rohe  czy  Richard  Buckminster 

Fuller  mogli  być  nazywani  poufale  „Corbu",  „Mies"  i  „Bucky",  ale  on  był  zawsze  posągiem  — 

mówiło  się  do  niego:  „Mister  Wright".  Jego  Ŝycie  było  epopeą  mającą  coś  z  rycerskich  eposów 

Ś

redniowiecza  i  z  XIX-wiecznej  epiki  Dzikiego  Zachodu,  gdyŜ  on  sam  stał  się  jednym  spośród 

ostatnich  juŜ  „western  hombres"  —  rewolwerowców  walczących  przeciwko  wszystkiemu  i 

wszystkim,  nie  zawsze  w  zgodzie  z  dobrym  wychowaniem,  ale  zawsze  po  męsku.  Oryginał  o 

niewyparzonej  gębie,  brutal,  choleryk,  nietolerancyjny  i  złośliwy,  a  przy  tym  romantyczny 

geniusz  o  niegasnącej  fantazji,  nienawidzący  wszystkiego,  co  dogmatyczne,  schematyczne  i  co 

jest  uwaŜane  za  constans,  pragnący  przywrócić  budownictwu  prawo  do  poetyckiej  wyobraźni, 

wielki bard humanistycznej architektury, która przynosi ludzkości zaszczyt — taki był. Pół

 

39

 

background image

dziecko,  pół  tyran,  anioł  i  diabeł  w  jednym  ciele.  Z  tego  samego  ducha  wywodzi  się  wielkość 

Ameryki.

 

Tylko  w  Ameryce  mógł  dokonać  tego,  czego  dokonał.  Prawdopodobnie  nigdzie  indziej  nie 

znalazłby  tylu  prywatnych,  bogatych  inwestorów  „gotowych  na  wszystko",  aprobujących  za 

własne  pieniądze  pomysły  tyle  samo  kosztowne,  co  „zwariowane  ”,  budzące  sprzeciw  całego 

ś

wiata  architektonicznego  USA.  W  zamian  dokładał  wysiłków,  by  dobrze  poznać  i  zrozumieć 

wymagania  swych  klientów,  ale  z  kolei  Ŝądał  od  nich  ślepego  posłuszeństwa  i  wiary  w  swoją 

architekturę. Razem — on i oni — stworzyli wielką spuściznę Franka Lloyda Wrighta, i to moŜe 

Ameryka bezsprzecznie zapisać na swoje dodatnie konto.

 

Jeden  z  piękniejszych  fragmentów  autobiografii  Wrighta,  jej  wstęp,  dotyczy  jego 

dzieciństwa.  Opowiada  w  nim  Wright  o  tym,  jak  jego  sędziwy  stryj  John  przeciwstawił 

chaotycznemu  śladowi  wspinaczki  dziewięcioletniego  chłopca  na  ośnieŜony  pagórek  swoją 

prostą,  niezłomną,  bez  najmniejszego  zbaczania  drogę  do  szczytu,  i  to  miał  być  symbol. 

Ani  w 

lewo,  ani  w  prawo,  tylko  PROSTO  —  oto  właściwa  droga!".  Zapamiętał,  i  szedł  prosto  do 

wyznaczonego  celu,  którym  była  nie  tylko  własna  wielkość,  lecz  przede  wszystkim  PRAWDA 

artystyczna,  zgodnie  z  druidyjską  inskrypcją  zawartą  w  herbie  jego  matki:  „Prawda  przeciw 

ś

wiatu"  („Truth against  the world" — wygrawerował  ją sobie nad kominkiem  Oak Park  House). 

Nie  wadzi  temu  fakt,  Ŝe  słowa  Wrighta  (mówione  i  pisane)  o  tworzeniu  architektury  często 

wykazywały  raŜącą  sprzeczność  z  tą  architekturą,  jaką  zaprezentował  w  około  600  swoich 

projektach  i  realizacjach.  Nie  przeczy  temu  równieŜ  fakt,  Ŝe  w  jego  twórczości,  będącej  jakby 

potwierdzeniem maksymy  Diderota  o  geniuszach  („Nie  ma  prawie  Ŝadnej  reguły,  której  geniusz 

nie mógłby z powodzeniem przekroczyć"), wciąŜ dochodziły do głosu nowe kierunki poszukiwań, 

zmieniały  się  profile  eksperymentów,  teorie,  załoŜenia  i  reguły,  koncepcje  przestrzenne, 

strukturalne  i  materiałowe,  pasje  i  interpretacje.  Niezłomność  i  prawdziwość  tej  drogi  polegała 

właśnie na odrzuceniu wszelkiej doktryny i nawet czasami zdrowego rozsądku — na umiłowaniu 

twórczej  przygody.  Tylko  tak  mógł  nie  popaść  w  uniformizm,  co  stało  się  udziałem  wielu 

współczesnych mu pedantów.

 

Była  to  droga  nie  do  powtórzenia,  co  z  pozoru  wygląda  na  paradoks:  mając  tylu  uczniów  i 

wielbicieli, Wright nie zostawił po sobie Ŝadnego następcy, ani jednego kontynuatora. Nie ma w 

tym  niczego  dziwnego.  Jego  twórczość  była  erupcją  geniuszu  tak  bardzo  indywidualnego,  Ŝe 

stała się czymś równie niepowtarzalnym jak Ŝycie Wrighta. Stworzył i zabrał do grobu swój styl 

— styl, który moŜna kochać lub nienawidzieć, i tylko nie moŜna go kopiować.

 

Z zarzutów, jakie wysuwali przeciw Wrightowi niechętni    mu,    zazdrośni i 

wrogowie,

 

40

 

background image

większość  zbladła  bądź  została  zmiaŜdŜona  przez  nadczasową  wielkość  jego  dzieł.  Pozostała 

jedynie śpiewka o fatalnej uŜyteczności najsławniejszego dzieła, Solomon Guggenheim Museum, 

gdyŜ  codziennie  lustrują  ten  gmach  tysiące  osób.  ZdąŜył  przed  śmiercią  odpowiedzieć  na  ten 

zarzut słowami, które charakteryzują go lepiej niŜ jakiekolwiek inne:

 

„Nie ma Ŝadnego powodu, dla którego naleŜałoby zachwycać się budowlami wyjałowionymi 

ze  wszystkiego  poza  funkcjonalnością.  Architektura  winna  bowiem  stanowić  zwycięstwo  ludzkiej 

wyobraźni i romantyzmu, bez którego przemysłowa uŜyteczność jest niczym".

 

41